Issuu on Google+


2

JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI


2

JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI


Tytuł oryginału Comment renouer le dialogue avec vos ados Copyright © for this edition by Wydawnictwo Wdrodze 2013

Redaktor Lidia Kozłowska Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk

JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI

Projekt okładki i stron tytułowych Bogusława Hamryszczak

ISBN 978-83-7033-895-4

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów Wdrodze 2013 ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl

4


Dialog to spontaniczny kontakt. W większości rodzin przebiega on bez przeszkód również wtedy, gdy dzieci stają się nastolatkami. Ten zwyczajny dla ludzi, zwłaszcza dla rodzin, akt kulturowy nie wydaje się trudny. Wałkując wraz z mediami temat kryzysu wieku dojrzewania, trudnego dorastania związanego z mniejszym lub większym buntem, pomijamy fakt, że większość naszych nastolatków ma się dobrze i świetnie się dogaduje z rodzicami. Nie znaczy to oczywiście, że komunikacja między nimi zawsze jest zupełnie prosta czy że wyłącznie nastolatek przechodzi tutaj „kryzys”. Można bowiem odnieść wrażenie, że nawet w szczęśliwych rodzinach, w których nastolatki czują się dobrze, pojawiają się trudności w dialogu. Ileż razy powraca to zdanie: „Nie mógłbym powiedzieć tego moim rodzicom” albo – na odwrót – „…mojemu dziecku”? Cóż to za smutny kontrast między cudowną zażyłością fizyczną, zażyłością w działaniu, w zwykłych, codziennych rozmowach a trudnością w dzieleniu się zwierzeniami! Żyjemy szczęśliwie, ale dialog kuleje. Rodzice i nastolatki z powodzeniem (czasem również wśród kryzysów i konfliktów) dzielą bliskość codziennego życia. Jednakże życie wewnętrzne, życie psychiczne każdego z nich wydaje się zachowywać swą tajemnicę, pozostawać czymś osobliwym. „Nie rozmawiamy

5

PRZEDMOWA

PRZEDMOWA


JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI

ze sobą, odkąd skończyłeś dwanaście lat!” – ubolewa pewna matka. „Moi rodzice mnie nie rozumieją” – skarży się pewien nastolatek. Niektórzy będą widzieć tu tylko „normalny konflikt”: koniec końców nastolatek staje się według nich dorosłym (czy na pewno?) i już się nie zwierza… Ale czy to takie proste? Dlaczego w tej sytuacji nastolatek sam wydaje się dążyć do zarzuconych już rozmów; dlaczego sprawia wrażenie tak ich spragnionego i tak rozczarowanego, gdy nie dochodzą do skutku? Rodzice i dzieci chcą prowadzić dialog, ale nie zawsze wiedzą, co przez to rozumieją. Czy jest to po prostu wznowienie wymiany komunikatów? Czy może komunikowanie się w sposób inny niż podczas codziennych rozmów? Czy oznacza to zrezygnowanie z pozornie koniecznego pośpiechu, awantur lub nieustannie dawanych – i nieustannie ignorowanych – rad? Na kartach tej książki będziemy się zastanawiać nad przeszkodami napotykanymi pomimo tak pozytywnego nastawienia – bo przecież każdy chce dialogu – by następnie poszukać odpowiedzi na pytanie, co to znaczy naprawdę słuchać i „naprawdę mówić”. Spróbujemy zobaczyć, jak w niektórych rodzinach dochodzi do zablokowania komunikacji między rodzicami i nastolatkami, a także jak się ona odblokowuje – i wypowiem się o tym jako lekarz.

Okres dojrzewania to trudny czas dla dialogu Bez wątpienia podczas okresu dojrzewania nastrój często się zmienia, trudno za nim nadążyć i, jak to się mówi, mu „towarzyszyć”. W ciągu „lat gimnazjalnych” dziecko przestaje być dzieckiem – musi przejść przez to, co w bardziej akademickich pracach nazywam „przemianą okresu dojrzewania”. Co to oznacza? Młodszy nastolatek przeżywa w okresie dojrzewania nawał nowych, nieznanych, zadziwiających odczuć. Wkracza w sferę genitalności, seksualności genitalnej. To, co czuje, nieustannie się zmienia, ewolu-

6


7

PRZEDMOWA

uje. Lubi tę nowość, ale go ona zaskakuje, niepokoi, czasem wywołuje w nim lęk. Te początkowo fizyczne, intymne zmiany są trudne do wyrażenia. Nastolatek nie posiada wyobrażeń dla tego, co czuje i co go dręczy. Nie potrafi nazwać tych odczuć. Na pytanie: „Co się dzieje?”, nie jest w stanie nic odpowiedzieć. Kiedy będzie już dysponował wyobrażeniami, będzie miał wrażenie, że są to „rzeczy, o których się nie mówi”, trochę wstydliwe, a w każdym razie niegodne czystego obrazu dziecka, jaki wytworzyli sobie o nim jego wspaniali rodzice. Skoro nie wolno mu o tym mówić – milczy. Może również uznać, że to dobry sposób na pominięcie pewnych spraw milczeniem, co pozwoli mu je dalej przeżywać; może też preferować dialog z kimś innym – z rówieśnikami, z przyjaciółmi, z kolegami, z powiernikiem… Z tych wszystkich powodów wejście jednego z członków rodziny w okres dojrzewania komplikuje rodzinny dialog. Na przemiany wieku dojrzewania składają się odczucia i doznania, które wydają się dziwne, ponieważ są nowe. „Dojrzeć” oznacza przyswoić je sobie, zbudować swoją tożsamość, stać się osobą, podmiotem. To „upodmiotowienie” jest ważnym zadaniem lat dojrzewania i wiele nastolatków świetnie sobie z tym radzi. Innym przysparza to więcej cierpień i trudności. Jeszcze inne zaś unikają problemu, stając się w jak najkrótszym czasie przystosowanymi dorosłymi. Dotyczy to pozornie spokojnych nastolatków, w przypadku których główny problem został jednak ominięty. Czyżby taki nastolatek zrezygnował z wyrażenia swojego „ja” w oryginalny sposób? Nastolatek powinien rozpocząć budowanie własnej tożsamości opartej na tym, co nowe, i biorącej pod uwagę jego przeszłość, historię, dzieciństwo. Czy może on mówić o tym wysiłku związanym z autokreacją? Pytanie „kim jestem?” dręczy nastolatka, a jednak często nie udaje mu się rozmawiać na ten temat. Dostrzegane przez samego nastolatka zmiany wywołują w nim znaczną potrzebę dialogu. Jego chęć mówienia jest tak duża, że – o, paradoksie! – staje się krępująca. Kiedy właśnie potrzebuje powiernika, może oświadczyć (czasem ze łzami w oczach), że „nikogo nie potrzebuje”.


JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI

W ten sposób wyraża swoje oczekiwania poprzez zaprzeczenie. Może nie tylko mówić rzeczy przeciwne do tego, co myśli, ale również unikać spotkania: „Nie mam czasu”, „Nic nie rozumiesz, kiedy chcę z tobą rozmawiać”, „To nie jest dobry moment” itp. Gdy dochodzi do rozmowy, pozostaje ona wówczas często na poziomie określanym jako „narcystyczny i popędowy”. Narcystyczny? Będzie to na przykład takie pytanie: „Jak ci się podobam w nowych spodniach?”. Nawet jeśli rodzic odpowie „w porządku”, odpowiedź nie zawsze będzie udzielona właściwym tonem lub z odpowiednią szybkością. Jeśli odpowie: „Nie podoba mi się ich fason lub kolor”, nastolatek poczuje się zraniony. Jeśli rodzic nic nie odpowie, jego milczenie może być uznane za lekceważenie. Popędowy? „Zrobisz mi coś do jedzenia?”, „Nie mam kasy, żeby gdzieś wyjść!” – mnóstwo wezwań do dostarczania produktów, rzeczy albo słów i rad. Dialog, którego nastolatek pragnie (często go przy tym unikając), nie ogranicza się do takich pytań, które można by streścić jednym zdaniem: „Kto ma nad kim władzę?”. Tę właśnie kwestię próbujemy niejednokrotnie rozstrzygnąć podczas rodzinnych rozmów i sporów. Tymczasem nastolatek szuka odpowiedzi na inne pytania: „Kim jestem? Kim jestem dla innych?”. A dokładniej, w odniesieniu do rodziców: „Czy mogę być inny niż taki, jakiego potrzebują moi rodzice?”.

Dialog pozwala odnaleźć kod zaufania Pracując nad dialogiem, rodzice i dzieci odnajdą kod, który pozwoli im się porozumiewać. Z k o d e m z a u f a n i a mamy do czynienia wtedy, gdy odczucia nie znikają po wyrażeniu ich słowami. Przykładem odwrotnej sytuacji byłoby takie stwierdzenie: „Za każdym razem, kiedy z tobą rozmawiam, jest tak, jakby zacierało się to, co czuję – staję się pusty. Wolę ci nie mówić o różnych rzeczach, ponieważ kiedy to robię, przestają być już takie same, a to wielka szkoda”. Ale gdy nastolatek może powiedzieć matce lub ojcu o swoich odczuciach i mimo to nie

8


9

PRZEDMOWA

zostaną one zniekształcone, pozostaną jego własne, to wówczas istnieje kod komunikacji. Będzie mógł o nich mówić aluzyjnie bądź za pomocą intuicji, bez zbędnych słów. Kiedy w życiu tego nastolatka pojawi się coś dziwnego i nowego, będzie mógł „odkodować” to w domu. Jak działa ten kod? W bardzo prosty, niepozorny sposób… Ojciec lub matka powie: „Też czułem lub czułam to, co teraz opisujesz”. Poprzez owo „też” tworzy się coś w rodzaju komunikacji, odczucia stają się dla rodziny wyobrażalne. Myślę tu o scenie, w której nastolatek dzwoni do jednego ze swoich rodziców z daleka: „Halo, nie jest za dobrze”. To jeszcze nie katastrofa, ale jest u rodziny czy w internacie i: „Jest niefajnie, wszystko jest nie tak”. Jego wypowiedź, obarczona dość silnym ładunkiem emocjonalnym, wystarczy do wywołania odpowiedniej reakcji emocjonalnej u rodziców, tak że ten telefon, ubogi w słowa, doskonale wzmocni jego poczucie bezpieczeństwa. Nazajutrz będzie mógł powiedzieć: „Po tym, jak pogadałem z wami przez telefon, już jest lepiej”. Rodzice nie powiedzieli nic specjalnego, on sam nic nie wyjaśnił (nie jest do tego zdolny), a jednak… Poczuł się pewniej, ponieważ ocenił, że jego „Wszystko jest nie tak” wywołało reakcję emocjonalną u rodziców; że zrozumieli, iż coś się stało, choć nie wiedzieli co. Możemy się zastanawiać, czy spójność, trwałość grupy rodzinnej nie zawiera się właśnie w tym kodzie, w tym wspólnym zaufaniu: razem odczuwaliśmy rzeczy, które oczywiście były różne dla każdego z nas, i znaleźliśmy w naszym gronie słowa, by je wypowiedzieć. Różne słowa, zapewne… Dla nastolatka ważna jest świadomość, że odczuwa pewne rzeczy jako jedyny i nawet jeśli jego matka mówi mu: „Czuję to tak jak ty”, to nie jest to samo. Jednakże poprzez dialog matka i syn umieli się porozumieć, podzielić się swoimi odczuciami, swoimi emocjami i ich wyobrażeniami. Wspólny kod, który dominuje w rodzinie, istnieje tylko dzięki dialogowi – to on pozwala go ustanowić. Jedną z istotnych cech dialogu jest to, że opiera się na kodzie wzajemnego zaufania; ale również i to, że dzięki niemu wzajemne zaufanie oczyszcza się i wzrasta. Nastolatek, który prowadzi dialog ze swoimi rodzicami, będzie wierzył dzięki


niemu w istnienie rodzinnego języka. Spójność rodziny zależy właśnie od tej wiary, która zdecydowanie jest czymś więcej niż brak konfliktów, „dobre porozumienie” czy rodzina wolna od bezustannych kłótni, krzyków i momentów milczenia. Może się wówczas wytworzyć „podstawowe zaufanie”.

JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI

Potrafić zmieniać Nastolatek się zmienia, zmieniają się dialogi… A rodzina, czy ona też się zmienia? We wczesnym dzieciństwie istniała szczęśliwa relacja – te gesty, to szczebiotanie matki i jej dziecka. Jej chodziło wtedy o to, by domyślić się, czego ono chce. Dialog? Czyżby był on asymetryczny w tym przypadku? Potem dziecko urosło, nauczyło się „być samo”, nawet – i przede wszystkim – w obecności matki. Nabierając odrębności, odróżniając się, każdy członek rodziny przekształca potrzebę dialogu i sposoby jego prowadzenia. Czy po rozpoczęciu okresu dojrzewania można odnaleźć wyrażaną, przyjmowaną i zachowywaną więź intymności – bliskość, którą można było dzielić we wczesnym dzieciństwie i w latach późniejszych? Czy można je przywołać słowami w rodzinie? Oto ważne pytanie, kryjące się w hamletowskim „Kim jestem?” nastolatka. Wiedza, że dialog jest możliwy, ale że będzie miał nowy kształt, jest ważna dla sposobu, w jaki zdefiniuje on swoją historię, swoją tożsamość… Czy jesteśmy gotowi, by zmieniać nasz sposób słuchania i rozmawiania z tym, kto już nie jest dzieckiem, ale nastolatkiem? Część wspomnianego przeze mnie kodu używanego w rodzinie oczywiście dziedziczy się z dzieciństwa. Brytyjski psychoanalityk D.W. Winnicott używa na to określenia „zapas zaufania” – mając na myśli podstawę relacji w czasie całego dzieciństwa, pozwalającą dziecku odłączyć się od rodziców, by pójść do szkoły, by pójść spotkać się z kolegami, przy jednoczesnej świadomości, że będzie mogło wrócić, oraz że zostanie wysłuchane i zrozumiane w rodzinie. Z tego „zapasu” coś

10


11

PRZEDMOWA

zostaje. Schematy dialogów w rodzinie ustalają się wcześnie, pierwsze rozmowy pozostawiają ślad, nazywany „wdrukowaniem”, który pozostaje na całe życie i w okresie dojrzewania nadal jest wyraźny. Nie chodzi tu o lepszą czy gorszą wiedzę o tym, jak należy działać, którą moglibyśmy zachować w postaci jakiejś instrukcji. Chodzi o „wspólne działanie”, mniej lub bardziej wynikające z przeszłości, w nieświadomy sposób przechowane w pamięci ciała i słów. Z tego względu, nawet jeśli wiele nastolatków w to wątpi, rodzinny kod dialogu w wieku dojrzewania nie będzie „zupełnie nowy”. Jednak zmieni się on, nie będzie taki sam w chwili przekształceń wieku dojrzewania. Bardzo dobry kod z dzieciństwa jest konieczną, ale niewystarczającą gwarancją wytworzenia się dobrego kodu wieku dojrzewania – potrzebna jest jeszcze umiejętność dokonywania zmian. Trzeba wypracować nowy sposób prowadzenia dialogu. Mój cel często polega na tym, by pokazać, że okres dojrzewania to zakręt, zerwanie, podczas którego wszystko, a przede wszystkim ten „zapas zaufania”, jest podane w wątpliwość. Czy zmiana będzie możliwa w obrębie rodziny? Czy będzie można na nowo rozmawiać, choć nie w ten sam sposób jak jeszcze nie tak dawno temu? Kontrakt zaufania musi być napisany od nowa. Jedynie rodzina zdolna przyjąć tę zmianę będzie mogła na nowo oddać się dialogowi. Bardzo prawdziwe jest stwierdzenie, że dobra struktura to struktura elastyczna i otwarta na zmiany. Zmiana pojawiająca się u jednego z członków rodziny pobudza do zmiany w rodzinie – często o tym pisałem. Mogą się wówczas pojawić nieporozumienia, ale również prawdziwa radość z dialogu. Czyż nie jest dla rodziców przywilejem nawiązanie rozmowy z kimś, kto przywiązuje do niej takie znaczenie? Kimś, kto wkłada w nią ogromną energię, kto kładzie w niej na szalę swoją tożsamość, kimś, kto jest twórcą nieustannie zobowiązanym do wymyślania nowych metafor, nowych słów? Rozmawiać uważnie z „twórcą” będzie często przyjemnym i oczywiście trudnym lub co najmniej wymagającym delikatności wyróżnieniem. „Każdego dnia cieszę się, mogąc rozmawiać z moją córką, moim synem. To zawsze coś nowego”. Oto zdanie, które wielokrotnie


słyszałem, rozmawiając z rodzicami. Okres dojrzewania dzieci jest dla rodziny, jak i dla rozmów, które się w niej toczą, okazją do odnowy.

JAK NAWIĄZAĆ DIALOG Z NASTOLATKAMI

*** Chciałbym, żebyśmy za pośrednictwem tej książki usunęli kilka pułapek z drogi ku rodzinnemu dialogowi. Czy dręczony palącymi potrzebami nastolatek i rodzic zatroskany o ochronę swego dziecka w tym ryzykownym okresie mogą prowadzić dialog? Czy mogą rozmawiać prowokujący ze swej natury nastolatek i zasypywany pytaniami rodzic, który wkracza w „kryzys” podczas dojrzewania swego dziecka? Czy jest możliwy dialog między opierającym się władzy nastolatkiem a rodzicem martwiącym się o swój autorytet? Bardzo często problemem dla nich będzie nie mówienie, ale doprowadzenie do dialogu! Spróbuję zastanowić się nad kilkoma możliwymi rozwiązaniami, by w tych niekiedy przegadanych (lub hałaśliwych!), ale czasem umożliwiających rozmowę sytuacjach, udało się odszukać momenty, w których pomiędzy rodzicami a nastolatkami rodzi się, rozgrywa i przygotowuje prawdziwy dialog. Nie chodzi tu oczywiście o udzielanie rad, ponieważ nie dają się one pogodzić z dialogiem. Dialog nie może istnieć pod presją, nie można się do niego zmusić, pilnować go, zamknąć go w określonych ramach: „Trzeba prowadzić dialog i to w odpowiedni sposób” – to proste zdanie odbiera całą chęć do rozmowy. Poprzez te refleksje mam zamiar wskazać na chwile, gdy – tak jak Molierowski pan Jourdain, nieświadomy tego, że mówi prozą – rodzic i nastolatek prowadzą dialog, nawet o tym nie wiedząc. Philippe Gutton

12


SPIS TREŚCI

Przedmowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

5

1. Dać sobie czas? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 2. Odpowiadać na prowokację? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3. Zachować władzę? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 4. Prawdziwy dialog . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

13 33 55 75

SPIS TRESCI

Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95

105



[Title will be auto-generated]