Issuu on Google+

luty 2012 r.

nr 2 (5)

Dlaczego spóźnia się studium?

Przyjaciele ważniejsi od mieszkańców!

Czyinteresosóbpomagającychpaniwójtwwyborachjestważniejszy niżpomyślnośćirozwójgminy?Opóźniaonauchwaleniestrategicznegodlarozwojugminydokumentu,próbujewdrożyćirracjonalne,przyprawiająceradnychozawrótgłowyzmiany.Dialogzmieszkańcamima zanic–nieodpowiadanapytania,jakiejejwtejsprawiezadaliśmy. rak studium paraliżuje rozwój gminy Dopiewo, naraża inwestorów i mieszkańców na uznaniowość i brak kompetencji urzędników, często także na ich bezinteresowne szkodnictwo. Dlaczego pani wójt tak zwleka z przyjęciem tego ważnego dokumentu? Ostatnie wydarzenia wskazują, że nie kieruje się ona interesem mieszkańców, potrzebami gminy. Czyżby najpierw musiała spełnić oczekiwania osób, którym zawdzięcza wybór? O dziwnej opieszałości władz gminy w realizacji m.in. studium pisaliśmy wielokrotnie. Zdają sobie przecież sprawę, że umożliwi ono racjonalny rozwój gminy, pozwoli uchwalić plany miejscowe, stworzyć klarowną sytua-

B

cję w sprawie przeznaczenia poszczególnych obszarów. Dzięki temu dokumentowi inwestorzy nabiorą przekonania, że postawa urzędników nie narazi ich na straty. Będą mogli bez obawy wydawać pieniądze na ciekawe przedsięwzięcia, napełniać podatkami budżet gminy. Dzięki temu znajdą się fundusze na zaspokajanie potrzeb gminnej społeczności.

Skąd ta zmiana? Pani wójt przeszła zadziwiającą metamorfozę. Kiedy była opozycyjną radną nalegała, by jeszcze w ubiegłej kadencji uchwalić niezwykle ważny dla przyszłości gminy dokument. A co zrobiła, gdy wygrała wybory i od niej

Pytania bez odpowiedzi... Czy właściciel działki 1/1 Obręb Ztakimipytaniami,jakoredaktor z 0012ZakrzewoArk.nr4wniosko- naczelnypisma „UnaswDopiewałoprzekształceniejejwterenpod wie”,zwróciłemsiędopaniwójt proszącoodpowiedźdo10luteJakimi przesłankami kierowano go.Nawszelkiwypadekpytania się przy zmianie sposobu zagos- teskierowałemteżdojejosobispodarowaniategoterenu? tegosekretarza.

zabudowęmieszkaniową?

z

Czy zmiana wciąż figuruje w projekcie Studium uwarunkowań zikierunkówzagospodarowaniaprze-

Paniwójtnieodpowiedziała, dającdozrozumienia,jakijest strzennegoGminyDopiewo? stosunekdoCzytelnikównaszej (23 stycznia, podczas komisji wspólnejdeklarowałaPani,żejestskłonna gazety,czylidomieszkańców gminyDopiewo. jąwycofać).

zaczęło wszystko zależeć? Odpowiedź jest krótka: kompletnie nic. To już drugi rok jej kadencji, a o zakończeniu prac nad studium nie słychać. Mało tego – pani wójt pokazuje mieszkańcom, jakie są jej prawdziwe intencje. Wnioski do studium były przyjmowane w 2010 roku. Procedura ich zgłaszania zakończyła się, a ustawowych terminów trzeba ściśle przestrzegać. Kiedy był na to czas, właściciel działki o powierzchni 14 hektarów,

położonej koło Pokrzywnicy (rejon geodezyjny Zakrzewo), w środku lasu, na tyłach ogródków działkowych, nie złożył żadnego wniosku. Można więc przyjąć, że jako właściciel kilkunastu hektarów łąk w środku lasu jest w pełni usatysfakcjonowany. Może lubi przyrodę i uwielbia delektować się rześkim powietrzem, a może jest miłośnikiem podglądania dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku. Podczas obrad komisji wspólnej można się było

od radnych dowiedzieć, że to ostoja dzików. Niestety, miłośnik przyrody będzie musiał zrezygnować z dziewiczych terenów. Pani wójt wprowadziła do studium poprawkę – jak to określiła – „przez analogię”. Jednym ruchem pisaka zamieniła tereny zielone na obszar... pod zabudowę mieszkaniową!

O osiedlu w środku lasu – czytaj też na stronie 4


Sesja jak komisj Kto rządzi gminą Dopiewo?

2

Nasza informacja na temat człowieka mającego niezwykłe wpływy w urzędzie gminy, uczestniczącego w potajemnych naradach ścisłego kierownictwa, mimo iż formalnie nie pełni żadnej funkcji, mającego dostęp do wrażliwych informacji – spowodowała niespodziewane reperkusje.

ohater naszego artykułu zjawił się na styczniowej sesji rady gminy. Nie sam zresztą, lecz w towarzystwie kilku sąsiadów ze Zborowa i swojej małżonki. W ramach wolnych głosów zabrał głos. Rozdał nasze czasopismo, w którym zaznaczony był poświęcony mu artykuł. Nie kwestionował jednak tego, co pisaliśmy na temat jego niezwykłych i tajemniczych wpływów w gminie, przebywania w urzędzie gminy w nocy i weekendy, dostępu do danych osobowych. Odniósł się tylko do informacji na temat drogi do swojej posesji, której budowę sobie załatwił. Jak informowaliśmy ostatnio – właśnie ten pan najwięcej korzysta z nowej drogi i jest mało prawdopodobne, by ona powstała bez jego inicjatywy. Dwóch mieszkańców Zborowa trzymało mapę lotniczą tej miejscowości z zaznaczoną nową drogą i posesją, do której ona prowadzi. Sąsiedzi naszego bohatera przekonywali, że i oni sko-

B

Andrzej Strażyński Honorowym Obywatelem? Świat się zmienia

ubiegłej kadencji radny Radosław Przestacki nie ustawał w krytyce urzędującego wójta. Na decyzjach i postawie Andrzeja Strażyńskiego nie zostawiał suchej nitki, mnóstwo czasu i energii włożył w doprowadzenie do zmiany lokalnej władzy. Teraz zrozumiał, że nie przyniosło to poprawy. Wprost przeciwnie. Doceniając dokonania poprzedniego wójta, zaproponował nadanie mu tytułu Honorowego Obywatela Gminy Dopiewo. „Uznaję, że prowadził politykę, która nie zawsze spełniała oczekiwania wszystkich mieszkańców, jednakże jego polityka nie powodowała tak skrajnych podziałów, jak to ma miejsce w chwili obecnej” – pisze Radosław Przestacki w uzasadnie-

W

niu do swego wniosku. Podkreśla, że wszystkie będące w tracie realizacji lub już zakończone wielkie inwestycje są wynikiem zasług i zaangażowania poprzedniego wójta. „Jako jego niedawny przeciwnik czuję się w pełni uprawniony do złożenia

takiego wniosku, ponieważ nikt mnie nie posądzi o chęć schlebiania byłemu Wójtowi” – podkreśla radny Przestacki. Andrzej Strażyński na rzecz gminy pracował przez 20 lat i wywarł na jej rozwój znaczący wpływ. Radni prawdopodobnie przychylą się do wniosku o nadanie mu honorowego tytułu, podpisy już składają. Zwykle bywa tak, że o zasługach osób pełniących ważne urzędy przekonujemy się dopiero wtedy, gdy następca okazuje się kimś bez porównania gorszym. Czy w następnej kadencji docenimy zalety obecnej pani wójt? Dla mieszkańców byłaby to perspektywa przerażająca. Jak już zmieniać wójta, to na osobę przewidywalną, budzącą zaufanie, stałą w poglądach.

rzystali na tej inwestycji. Droga przydaje się także plażowiczom. W ręce radnych trafiła nie tylko nasza gazeta, ale i zdjęcia drogi z okresu przed przebudową i po jej zakończeniu. To nie koniec przedstawienia. Nasz bohater zorganizował przesłuchanie radnych wypytując ich, czy piszą do gazety „U nas w Dopiewie”. Dyskusja miała dziwny przebieg. Choć to radni byli tu gospodarzami, to oni decydują o gminie Dopiewo podejmując najważniejsze decyzje – podczas dyskusji w tym punkcie obrad sesji nie mieli nic do powiedzenia. Musieli się tłumaczyć, odpowiadać na pytania. W końcu jedna z radnych, prawdopodobnie chcąc ratować honor samorządu, zadenuncjowała radnego Radosława Przestackiego wskazując go jako osobę pisująca do gazety „U nas w Dopiewie”. Radny Przestacki wyjaśnił, że owszem, zdarzyło mu się napisać, ale podpisał się własnym nazwiskiem, gdyż taki ma zwyczaj.

u nas w DOPIEWIE

Wydarzenia te przerosły przewodniczącą rady gminy – nie potrafiła przerwać spektaklu kompromitującego bezradnych radnych. Nie uznała za stosowne poinformować gościa sesji, że z podobnymi pytaniami powinien się zwrócić do wydawcy, nie do radnych, a jeżeli czuje się poszkodowany – dochodzić swych racji, domagać się sprostowania. W końcu ucięła dyskusję, ale zrobiła to zdecydowanie za późno. Tylko jeden z radnych, Sławomir Kurpiewski, stanął na wysokości zadania. Podczas prezentacji, pokazywania map, dyskutowania na temat drogi poprosił panią wójt, by przedstawiła niespodziewanego gościa i poinformowała, jaką rolę on w gminie pełni. I żeby wyjaśniła, czy ten pan przyszedł na sesję podziękować radnym za wygodny dojazd do własnej posesji, czy też jest z tego faktu niezadowolony. Przypomniał, że gazeta „U nas w Dopiewie” jest niezależna od rady gminy.

Informatorze budżetowy, wróć! Dobrym zwyczajem poprzedniej kadencji było publikowanie przystępnie napisanych informatorów budżetowych, z których mieszkańcy dowiadywali się o najważniejszych sprawach związanych z finansami gminy. Informacje zawarte w uchwale budżetowej są przedstawione w zbyt zawiły dla zwykłych śmiertelników sposób. Starsi mieszkańcy rzadko poza tym korzystają z Internetu, a tylko tam znajdziemy treść uchwał. iestety, obecne władze nie uznały za stosowne kontynuowanie wydawania informatora. Zresztą patrząc na częstotliwość ukazywania się „Echa Dopiewa”, a ostatnio „Czasu Dopiewa” można przypuszczać, że obecna pani wójt ma trudności z regularnym wydawaniem jakiegokolwiek periodyku. Ostatni „Czas Dopiewa” ma na okładce szopkę bożonarodzeniową, a zbliża się marzec…

N

A może pani wójt po prostu zapomniała, że taka publikacja ukazywała się na terenie gminy. Dla przypomnienia publikujemy jej okładkę, może to nieco odświeży jej pamięć.


ja śledcza WIADOmOŚCI GmINNE

Z życia (niestety) wzięte

Trudne pytania o szkołę w Dąbrówce Do nowego roku szkolnego zostało pół roku. Czy w tym czasie uda się zakończyć budowę nowej szkoły w Dąbrówce? Mieszkańcy tej miejscowości, wysyłający dzieci do szkoły, mają powody do niepokoju. Podczas sesji nadzwyczajnej, zorganizowanej 6 lutego wyszło na jaw, że kosztorys zagospodarowania terenu wokół szkoły przekracza kwotę, środki, którą wójt zarezerwowała w budżecie. Niestety, na oficjalnych stronach urzędu próżno szukać rzetelnej informacjo o zaawansowaniu tej największej w gminie budowy. Rzetelnej, bo chyba wpis z lipca ubiegłego roku, informujący o tym, że zaawansowanie prac budowlanych dla obiektu kubaturowego przekracza 15 proc., należy traktować w kategorii farsy.

P

Ludzie piszą, my czytamy Internet to coraz bardziej popularne medium, wygodny sposób komunikowania się, wymiany poglądów. Zachęcamy mieszkańców gminy Dopiewo, by podzielili się z nami opiniami na temat naszego pisma, poruszanych w nim problemów. Liczymy też na wskazanie nam tematów, którymi moglibyśmy się zająć.

Oto krótki przegląd tego, co można na temat problemów Dopiewa przeczytać na forach internetowych.

Witkos, Sesja sesją, ale mnie bardziej zastanawiają postępy na budowie. Uchwalić uchwałę zawsze można, ale wybudować na czas niekoniecznie. Ostatnio patrzyłem na budowę i zauważyłem, że część frontowa budynku (ta okrągła) jest bardzo słabo zaawansowana (tylko fundamenty są wylane). Nie wiem, czy w ciągu 7 miesięcy są oni w stanie to wybudować, wykończyć wewnątrz i wyposażyć... Chyba

że projekt przewiduje, że szkoła może ruszyć bez tej części. Albo jestem w błędzie i 7 miesięcy im wystarczy, tylko że wtedy będzie podobna sytuacja jak z przedszkolem w Skórzewie, że już po otwarciu będą jeszcze robotnicy latać z farbami...

MaciekFZ, Witam! Też mam taką samą sytuację. Będę wkrótce mieszkać w Dąbrówce i chciałabym znaleźć pracę w nowej szkole. W Urzędzie Gminy, kiedy dzwoniłam, bardzo „miła” pani odburknęła mi przez telefon, że nikt nic nie wie i nie wiadomo kiedy cokolwiek będzie wiadomo (nadmienię, że „miła” pani to pracownica REFERATU OŚWIATY, KULTURY, SPORTU I ZDROWIA w UG w Dopiewie, ponoć specjalista ds placówek)... Któż więc może wiedzieć, kiedy ta szkoła będzie naprawdę otwarta???? Chyba tylko sam Pan Bóg...:

Pawelek Po przeczytaniu wszystkich tekstów w „U nas w Dopiewie” ręce mi opadły (delikatnie mówiąc). Sprawa z obsługą inwestorów„na zeszyt”, kolejne błędy skarbnika, sprawa „śmieciowa” czy znany temat lewego podpisu rad-

nego – szkoda gadać co się w tej gminie wyprawia. Ilość opisanych błędów popełnionych przez urząd i radnych zaczyna powoli obezwładniać. Zły obraz dopełnia cisza ze strony zabarykadowanego bunkra na Leśnej, brak sprostowania, riposty, czegokolwiek. Temat z 1. strony na temat referendum brzmi jak dla mnie nadal trochę jak sci-fi w sensie możliwości zmobilizowania tych 3360 mieszkańców gminy. No ale jak to mówił niedawno radny Dorna: jeśli urząd nadal sam będzie wchodził do narożnika to pewnie masa krytyczna zostanie przekroczona.

Drodzy Czytelnicy, dzielcie się z nami spostrzeżeniami po lekturze „U nas w Dopiewie”! Zapraszamy na łamy! Piszcie na adres: unaswdopiewie@gmail.com Najciekawsze wypowiedzi zamieścimy. Zapraszamy na nasze łamy!

3

Mieszkańcy nie mogą się tego dowiedzieć ani z internetowych stron urzędu, ani z oficjalnego informatora Czas Dopiewa, bo ostatni, grudniowy numer tego czasopisma z dumą prezentuje zdjęcia z budowy pochodzące z listopada. Oczywiście poza podpisem, że to budowa szkoły, żadnych szczegółów nie znajdziemy. Oznacza to, że pani wójt nie potrafi należycie oszacować kosztów przeznaczonych na zagospodarowania terenu wokół szkoły. Rozpoczęto już przygotowywanie „wariantu minimum”, z mniejszą i liczbą miejsc parkingo-

wych, chodników, ławek i skromniejszą zielenią. Jakby tego było, mało pani wójt wpadła na pomysł, by połączyć trzy osobne dotychczas zadania w jedno.

W fatalnie skonstruowanym budżecie nie ma pieniędzy na wszystko, co trzeba zrealizować. Albo się z czegoś zrezygnuje, albo z oddania placówki w terminie nici. Niestety, to nie koniec złych wieści. Pieniędzy może też zabraknąć na wyposażenie szkoły – meble, sprzęt komputerowych. To przecież niemałe koszty, a bez tego nauki rozpocząć się nie da. Co więcej, gmina jest już tak zadłużona, że na kolejne kredyty nie może sobie pozwolić, więc jedynym wyjściem z sytuacji wydaje się „okrajanie” projektu.

W ciągu roku sprawowania urzędu pani wójt wielokrotnie dała dowody, że informowanie mieszkańców o tym, co dzieje się w gminie, nie należy do jej ulubionych zajęć. Ale czy milczenie jest dobrą metodą na ukrywanie coraz liczniejszych wpadek?


Przyjaciele ważniejsi od mieszkańców

u nas w DOPIEWIE

4

dokończenie ze str.1

Tajniki analogii Co pani wójt miała na myśli mówiąc o ujednoliceniu przez analogię kilkunastu hektarów łąk? Jak można zamienić ten teren w „mieszkaniówkę”? Wszak dookoła piękny las, nie ma nawet drogi prowadzącej w to miejsce. Motywy postępowania pani wójt staną się bardziej zrozumiałe, gdy dodamy, że uszczęśliwionym na siłę mieszkańcem gminy, który w cudowny sposób z posiadacza łąk zamienia się w dysponenta kilkunastu hektarów ziemi, którą można podzielić i sprzedać jako działki budowlane, jest bardzo dobry znajomy Zofii Dobrowolskiej. To aktywny członek jej komitetu, wspólnie z nią kandydujący do rady powiatu. Bardziej zasadne wydaje się więc stwierdzenie, że zmiana nastąpiła przez wdzięczność, a nie przez analogię. Już sam pomysł zbudowania osiedla mieszkaniowego w samym środku lasu budzi zdumienie. Jeszcze większym napawa fakt, że tak szalona koncepcja, sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, została uwzględniona i zaproponowana radnym jako oficjalny wniosek. Nie ma się co dziwić, że radni wyrazili wielkie zdziwienie, wybuchła gorąca dyskusja na ten temat, zrobiła się afera.

O irracjonalności takiego posunięcia świadczy jeszcze jedna wypowiedź pani wójt: „Generalnie jesteśmy za tym, aby gminę odciążać od budownictwa mieszkaniowego”. Potem próbowała przekonać radnych, że kilkanaście hektarów dodatkowych terenów mieszkaniowych jest najlepszym rozwiązaniem. Albo więc nie pamięta, co mówi, albo ma radnych za ignorantów. Takich, co uwierzą, że najlepszą obroną przed rozwojem budownictwa jest wytyczenie dodatkowych terenów pod mieszkaniówkę.

Liczyła na prezent? Radni nie dali się przekonać, że budowa „leśnego” osiedla ma jakiekolwiek uzasadnienie. Pani wójt próbowała bronić tej szalonej koncepcji, jakby rzeczywiście wierzyła w jej sens. W końcu pod naporem totalnej krytyki zadeklarowała nawet, że wycofa się z tej „analogii”. Piszemy prawdopodobnie, bo działania władz gminy owiane są tajemnicą, nikt ich nie tłumaczy mieszkańcom. Podobno w tej sprawie padały tak rzeczowe argumenty, jak ten: „Skoro niektórzy radni otrzymali prezenty w postaci korzystnych dla nich zapisów, to wypada, by wniosek pani wójt też uwzględnić”.

W lutym radykalnie zmienił się skład Komisji Rewizyjnej. Po wyborach samorządowych na jej czele stał radny Henryk Kapciński z Konarzewa, jeden z czwórki radnych z komitetu wyborczego obecnej wójt. Zdaniem wielu radnych komisja nie pracowała należycie. Wiele zastrzeżeń było skierowanych do jej przewodniczącego. Radni Radosław Przestacki i Walenty moskalik, którzy złożyli rezygnację z zasiadania w tej komisji jako powody podali właśnie m.in. brak zaufania do przewodniczącego. Po złożeniu rezygnacji dalsza praca Komisji Rewizyjnej w tak okrojonym składzie była niezgodna z przepisami. Podczas sesji nadzwyczajnej, która odbyła się 6 lutego, wybrano nowy skład, który przedstawia się następująco. 1. Radosław Przestacki – Przewodniczący 2. Jacek Strychalski – Wiceprzewodniczący 3. Lidia Łopatka – członek 4. Wojciech Dorna – członek 5. Sławomir Kurpiewski – członek Nowy przewodniczący zaplanował pierwsze posiedzenie na 21 lutego 2012r..

Gmina zbyt dużo wydaje? Bezpłatne pismo informacyjne.

Będziesz płacić!

Wydawca: LEmEDIA Bogdan Lewicki Adres redakcji: ul. Czwartaków 26, Co to za haracz? Potrzebujemy pieniędzy. Twoich pieniędzy 61-495 Poznań i płać RedaktorPłacznaczelny: Bogdan Lewicki, unaswdopiewie@gmail.com Druk: Drukarnia PolskaPresse, Skórzewo, ul. malwowa 158 Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania otrzymanych tekstów. Nowym władzom gminy Dopiewo można zarzucić wszystko oprócz rozsądku w prowadzeniu polityki finansowej. Budżet prawdopodobnie się nie zbilansuje. Kto pokryje straty? Ty, mieszkańcu gminy! Samorząd dzieli się z Tobą kosztami inwestycji wprowadzając opłaty adiacenckie.

Ustawa daje samorządowi prawo nakładania opłat adiacenckich na właścicieli nieruchomości. Gmina Dopiewo z tego skorzystała, radni przegłosowali stosowną uchwałę. Teraz już urzędnicy zobowiązani są do zabierania mieszkańcom pieniędzy. I nie ma od tego odwołania. Można najwyżej liczyć na ustanowienie rat, ale z odsetkami w odpowiedniej wysokości.

Pozyskane w ten sposób pieniądze stanowią dochód własny gminy. Lokalne władze mają prawo, po przeprowadzeniu kalkulacji, stwierdzić, że wprowadzenie opłat to zła decyzja. W Dopiewie taka sytuacja nie nastąpiła. Tu samorząd postanowił podzielić się z mieszkańcami kosztami zrealizowanych przez siebie inwestycji. Z niewielkim opóźnieniem, ale zapłacą, nawet jeżeli inwestycje te nie są im do szczęścia potrzebne. Ustawa daje możliwość pobierania opłat adiacenckich także w sytuacji, gdy wartość nieruchomości wzrośnie dzięki przeprowadzonemu przez samorząd podziałowi gruntu lub jego scaleniu. Gminy Dopiewo to jednak nie dotyczy, nie została podjęta uchwała samorządu w tej sprawie. Tu się płaci tylko za przeprowadzone inwestycje infrastrukturalne, ale nie te realizowane przez podmiot komercyjny, na przykład dewelopera (a ta-

kich jest najwięcej, przecież gmina Dopiewo to sypialnia Poznania), ale przez administrację publiczną. A ile się płaci? Najkrócej mówiąc – płaci się bardzo dużo.

Wyobraźmy sobie, że po zbudowaniu kanalizacji i po utwardzeniu drogi wartość działki budowlanej (samego gruntu, bez budynków i innych obiektów), wycenianej na 200 tysięcy zł, wzrosła o 10 procent, czyli o symboliczne 20 tysięcy zł. Wtedy właściciel, niezależnie od tego, czy zamierza działkę sprzedać, rozpocząć inwestycje, albo nie robić nic – musi gminie zapłacić połowę tej kwoty, a więc 10 tysięcy zł. Na mocy decyzji administracyjnej sumę tę musi jednorazowo

wpłacić na konto gminy. Jeżeli urzędnicy zaniechają wyegzekwowania tych pieniędzy, popełnią wykroczenie, bo ogołocą budżet samorządu z należnych dochodów. W ten sposób radni, których wybraliśmy w wyborach wsadzili wszystkich właścicieli nieruchomości do jednego worka. Opłatę adiacencką zapłacą i właściciele dużych budowlanych, gotowych do inwestycji nieruchomości i właściciele działeczek, na których nie mają zamiaru niczego budować.

Mieszkają tam od pokoleń, działkę odziedziczyli po przodkach, a teraz dowiadują się, że muszą sporą, jak na swoje możliwości kwotę, odprowadzić do budżetu gminy tylko dlatego, że biegnąca opodal gruntowa droga zyskała nawierzchnię asfaltową, albo że pojawiły się tam latarnie. To, że właściciel o takie urządzenia nie zabiegał, nie ma żadnego znaczenia.

i działki mieszka przez całe życie w poczuciu, że nikomu nic do jego własności, bo odziedziczył ją po przodkach. W pobliżu powstaje jednak duże osiedle (ale nie za sprawą dewelopera, bo ten wykonuje inwestycje na własny koszt) którego mieszkańcy domagają się od gminy, na rzecz której płacą podatki, budowy solidnej drogi, kanalizacji, innych mediów. Takie inwestycje prędzej lub później zostaną zrealizowane, a samorząd ich kosztami podzieli się z właścicielami okolicznych nieruchomości. Wprowadzone opłaty budżetu gminy nie zbawią. Okażą się jednak bardzo uciążliwe dla wielu mieszkańców, szczególnie tych gorzej sytuowanych. Bilans strat i korzyści nie zrównoważy się. Dodatkowy finansowy ciężar, ponoszony przez mieszkańców, przyniesie więcej strat niż korzyści. Nie potrze-

Pani wójt ujawnia przed radnymi nazwiska niektórych tylko wnioskodawców. Innych obejmuje tajemnicą. To ewenement, podobnych absurdów nigdzie nie znajdziemy. Wszędzie prezydent, burmistrz, wójt informuje, jakie wnioski wpłynęły, kto jest ich autorem, ile z nich zostało uwzględnionych, które odrzucono, jakie były tego przyczyny. Wszędzie, tylko nie w Dopiewie. „Część wam pokażę, a część nie, bo nie musicie tego wiedzieć” – tak potraktowani zostali radni. Wcześniej w gminie Dopiewo nie było praktyki utajniania nazwisk wnioskodawców. Radni są wybierani przez mieszkańców, decydują o przyszłości gminy, podejmują strategiczne decyzje, więc mają prawo do informacji. Nic z tego, pani wójt zachowuje się, jakby miała coś do ukrycia, jakby wstydziła się, że wnioski składają takie a nie inne

osoby. Woli użyć określenia „osoba prywatna”. Rodzi to spekulacje. Radni domyślają się – i głośno o tym mówią – że tajnymi wnioskodawcami są osoby zaprzyjaźnione z panią wójt, współpracujące z nią podczas kampanii wyborczej.

Wyraz wdzięczności Przypadek osiedla w środku lasu nie jest odosobniony, bo równie zagadkowy wniosek dotyczy mieszkańca Konarzewa. Nie można go było uwzględnić w poprzedniej kadencji, teraz nagle stało się to możliwe. Być może przyczyną jest to, że wnioskodawca współpracował z panią wójt podczas kampanii wyborczej. Siostra wnioskodawcy została nagrodzona etatem w urzędzie gminy. To zresztą powszechna praktyka, kombatanci kampanii wyborczej nie zostają bez pomocy, dla każdego znajdzie się etat jak nie w oświacie, to w urzędzie. W gminie Dopiewo określenie „termin administracyjny” ma szczególne znaczenie. Mieszkańcy nie mają co liczyć na pośpiech w załatwieniu ich spraw, za to osoby zasłużone nie podlegają żadnym rygorom. Uwzględniane są przeterminowane wnioski do studium i takie same wnioski o dotacje składane przez organizacje pozarządowe.

Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że tak rygorystyczne przepisy nie musiały zostać uchwalone. Ale zostały, a niemały wpływ na tę sytuację ma stan gminnych finansów. Władza potrzebuje pieniędzy. I jest bezwzględna.

A dlaczego władza potrzebuje właśnie teraz dużych pieniędzy? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że wydaje je bez opamiętania, a dyscyplina budżetowa to w gminie Dopiewo pojęcie abstrakcyjne.

W ostatnim czasie samorząd zorganizował dużo ciekawych imprez. I nawet, jeżeli były one potrzebne i miały szlachetny cel, a w dodatku z założenia były bezpłatne, to i tak trzeba było dokładać do nich niemałe pieniądze. Pieniądze wszystkich mieszkańców. Kwoty nie są olbrzymie, ale wydane dziesiątki tysięcy złotych można było zaoszczędzić. Przykład – charytatywny koncert zespołu Zakopower, zorganizowany w Palędziu. Cel był szczytny, chodziło o pomoc chorym dzieciom, ale impreza do tanich nie należała, a znaczna część wydatków pochodziła z kasy gminy. Równie szczytny był cel konUlica Stawna w Skórzewie zyskała niedawno certu zorganizowanego w Teatkanalizację, a to oznacza, że działki przy niej rze na Piętrze dla przyjaciół gmizwiększyły swą wartość. Czy ich właściciele ny Dopiewo. Tymi przyjaciółmi okazali się m.in. niektórzy polibędą musieli teraz uiścić opłatę adiacencką? tycy, na przykład Waldemar Witkowski i Krystyna Łybacka. PrzyJesteś mieszkańcem gminy? Jesteś ba wielkiej wyobraźni i znajomości wyższej szli się pokazać, bo i któż by nie wykorzyswłaścicielem działki? Samorząd zain- matematyki, by to ocenić. tał stworzonej przez gminę okazji pokazaNikogo nie obchodzi, jakie są docho- nia się w czasie kampanii wyborczej. Były westował swoje pieniądze? A więc musisz płacić. I nikogo nie interesuje, że samo- dy właściciela, z czego żyje, czy jest czyn- tam też osoby zaprzyjaźnione z panią wójt, rząd zainwestował pieniądze pochodzące ny zawodowo, czy żyje z nędznej emery- pomagające jej w wyborach, trzeba im było z twoich podatków. Ustawodawca zade- tury. Urzędnicy nie wezmą pod uwagę jakoś podziękować. Koncert był bardzo cydował, a miejscowy radny, czyli Twój także tego, że zbudowana droga w żaden ładny, pozostawił sympatyczne wrażenia, sąsiad skrzętnie skorzystał z okazji i zmu- sposób nie poprawi losu właściciela ale i nie był tani. Podobno trzeba było posił Cię do podwójnego płacenia za zrea- działki, bo nie ma, nigdy nie miał i mieć święcić prawie 30 tysięcy zł. nie zamierza samochodu. Jak się okazulizowaną inwestycję. Z pewnością nie zabraknie nastę- je – władza jest bezduszna. Szczególnie Jak nasza władza trwoni pieniądze – czytaj też na stronie 4 pujących sytuacji: mieszkaniec domku władza lokalna.

Tylko niektórzy mogą liczyć na szczególną łaskawość pani wójt.

W sytuacji, gdy występują tak jaskrawe przypadki naginania urzędowych procedur, spekulacje na temat faktycznych przyczyn opóźniania przyjęcia studium zagospodarowania przestrzennego nasilają się. Urzędnicy i władze gminy nie cieszą się opinią przesadnie sumiennych i sprawnych, ale w tym przypadku nie chodzi o zwykłe niedbalstwo i lenistwo. Bo i co to za problem przedyskutować kilkadziesiąt wniosków, skierować je pod głosowanie, uchwalić dokument? W dużych miastach wniosków takich są tysiące, obszar jest ogromny, gra interesów bez porównania większa, a jednak nikt sobie nie pozwoli na zaniechania. Wszystko wskazuje, że pani wójt celowo zwleka ze skierowaniem studium pod ostateczną obróbkę. Nie zdążyła zaspokoić interesów osób, którym dużo zawdzięcza. To jedyne logiczne wytłumaczenie. Mamy więc do czynienia z prywatą. Dziwić tu może nieco postawa radnych. Dlaczego godzą się na narażanie interesów gminy na szwank?

Jak zostać sołtysem? Sposób na wyborcze zwycięstwo

Komisja rewizyjna w nowym składzie

Mówiąc najkrócej – jest to danina, którą na mocy ustawy może (ale nie musi!) nałożyć samorząd na właściciela nieruchomości, której wartość wzrosła dzięki przeprowadzonym przez gminę inwestycjom. Oto przykład: właściciel działki budowlanej zyskał dzięki temu, że samorząd zafundował trwałą drogę dojazdową, poprowadził opodal drogę gminną, zainstalował na niej oświetlenie, zbudował kanalizację.

Na temat prac nad studium dla gminy Dopiewo można byłoby napisać epopeję. Panują tu zwyczaje, jakich nie spotkamy w żadnym innym miejscu.

Kadencja sołtysów, tak jak samorządu, trwa cztery lata. Ostatnie wybory odbyły się w ubiegłym roku. Dokonało się kilka zmian, bo nie wszyscy dotychczasowi sołtysi wyrazili zamiar ponownego kandydowania. Niektórzy wystartowali, lecz nie wygrali. Po roku w Dąbrowie zanosi się na wybory przedterminowe. Sołtysem chce zostać osoba, która od dawna próbuje cokolwiek wygrać, ale ponosi same wyborcze porażki. bowiązki sołtysa w Dąbrowie pełni pan Marek Winkler. Jego sytuacja jest jednak nietypowa, bo nie przyjmuje interesantów we własnym domu. Nie można do niego przyjść, porozmawiać, uregulować podatków. Trzeba iść do szkoły, bo tam teraz sołtys urzęduje, ale w ściśle określonych dniach i godzinach, bo ma też inne obowiązki i nie może ciągłe przebywać w szkole. Dla mieszkańców jest to utrudnienie. Sytuacja nie jest wygodna także dla sołtysa, bo nie dość, że musi fatygować się do szkoły, to do jego kieszeni trafia mniej pieniędzy. Sołtysi pobierają prowizję od opłat wnoszonych przez mieszkańców, a jeżeli interesantów nie ma wielu, bo nie chce im się przychodzić o określonej porze do szkoły, to opłat i prowizji jest

O

mniej. Jeden z członków rady sołeckiej złożył w tej sytuacji wniosek o zmianę sołtysa, najlepiej na takiego, który urzęduje u siebie w domu. Sytuacja komplikuje się, bo mieszkańcy twierdzą, że obecny sołtys przestał przyjmować interesantów nawet w szkole, gdyż gdzieś wyjechał.

Wnioskodawca od dawna ubiega się o pełnienie jakiejkolwiek funkcji, kandyduje we wszystkich możliwych wyborach, ale niczego jeszcze nie wygrał. Cieszy się opinią osoby kontrowersyjnej, nie może liczyć na głosy osób, które go dobrze znają. Teraz jednak człowieko-

Sołtys Dąbrowy urzędował przez pewien czas w... szkole podstawowej. wi temu może się udać, bo zaproponował ciekawe rozwiązanie – chce zmienić statut. Do tej pory w przypadku braku kworum na wiejskim zebraniu – a kworum nie ma tam nigdy – po tygodniu organizowano kolejne zebranie. Wtedy do wyboru sołtysa wystarczą głosy

większości obecnych. Proponowana procedura polegałaby na organizowaniu zebrań bezpośrednio po sobie. Wystarczy więc, by kandydat na sołtysa przyprowadził członków swojej rodziny, a zostanie sołtysem. I spełni wieloletnie marzenie.


U nas w Dopiewie nr 05 luty 2012