Page 1

październik 2011 r.

nr 1

Gmina zbyt dużo wydaje?

Będziesz płacić!

Nowym władzom gminy Dopiewo można zarzucić wszystko oprócz rozsądku w prowadzeniu polityki finansowej. Budżet prawdopodobnie się nie zbilansuje. Kto pokryje straty?Ty, mieszkańcu gminy! Samorząd dzieli się zTobą kosztami inwestycji wprowadzając opłaty adiacenckie.

Cotozaharacz? Mówiąc najkrócej – jest to danina, którą na mocy ustawy może (ale nie musi!) nałożyć samorząd na właściciela nieruchomości, której wartość wzrosła dzięki przeprowadzonym przez gminę inwestycjom. Oto przykład: właściciel działki budowlanej zyskał dzięki temu, że samorząd zafundował trwałą drogę dojazdową, poprowadził opodal drogę gminną, zainstalował na niej oświetlenie, zbudował kanalizację.

Ustawa daje samorządowi prawo nakładania opłat adiacenckich na właścicieli nieruchomości. Gmina Dopiewo z tego skorzystała, radni przegłosowali stosowną uchwałę.Teraz już urzędnicy zobowiązani są do zabierania mieszkańcom pieniędzy. I nie ma od tego odwołania. Można najwyżej liczyć na ustanowienie rat, ale z odsetkami w odpowiedniej wysokości. Pozyskane w ten sposób pieniądze stanowią dochód własny gminy. Lokalne władze mają prawo, po przeprowadzeniu kalkulacji, stwierdzić, że wprowadzenie opłat to zła decyzja. W Dopiewie taka sytuacja nie nastąpiła. Tu samorząd postanowił podzielić się z mieszkańcami kosztami zrealizowanych przez siebie inwestycji. Z niewielkim opóźnieniem, ale zapłacą, nawet jeżeli inwestycje te nie są im do szczęścia potrzebne. Ustawa daje możliwość pobierania opłat adiacenckich także w sytuacji, gdy wartość nieruchomości wzrośnie dzięki przeprowadzonemu przez samorząd podziałowi gruntu lub jego scaleniu. Gminy Dopiewo to jednak nie dotyczy, nie została podjęta uchwała samorządu w tej sprawie. Tu się płaci tylko za przeprowadzone inwestycje infrastrukturalne, ale nie te realizowane przez podmiot komercyjny, na przykład dewelopera (a ta-

kich jest najwięcej, przecież gmina Dopiewo to sypialnia Poznania), ale przez administrację publiczną. A ile się płaci? Najkrócej mówiąc – płaci się bardzo dużo.

Płaczipłać Wyobraźmy sobie, że po zbudowaniu kanalizacji i po utwardzeniu drogi wartość działki budowlanej (samego gruntu, bez budynków i innych obiektów), wycenianej na 200 tysięcy zł, wzrosła o 10 procent, czyli o symboliczne 20 tysięcy zł. Wtedy właściciel, niezależnie od tego, czy zamierza działkę sprzedać, rozpocząć inwestycje, albo nie robić nic – musi gminie zapłacić połowę tej kwoty, a więc 10 tysięcy zł. Na mocy decyzji administracyjnej sumę tę musi jednorazowo

wpłacić na konto gminy. Jeżeli urzędnicy zaniechają wyegzekwowania tych pieniędzy, popełnią wykroczenie, bo ogołocą budżet samorządu z należnych dochodów. W ten sposób radni, których wybraliśmy w wyborach wsadzili wszystkich właścicieli nieruchomości do jednego worka. Opłatę adiacencką zapłacą i właściciele dużych budowlanych, gotowych do inwestycji nieruchomości i właściciele działeczek, na których nie mają zamiaru niczego budować.

Mieszkają tam od pokoleń, działkę odziedziczyli po przodkach, a teraz dowiadują się, że muszą sporą, jak na swoje możliwości kwotę, odprowadzić do budżetu gminy tylko dlatego, że biegnąca opodal gruntowa droga zyskała nawierzchnię asfaltową, albo że pojawiły się tam latarnie. To, że właściciel o takie urządzenia nie zabiegał, nie ma żadnego znaczenia.

i działki mieszka przez całe życie w poczuciu, że nikomu nic do jego własności, bo odziedziczył ją po przodkach. W pobliżu powstaje jednak duże osiedle (ale nie za sprawą dewelopera, bo ten wykonuje inwestycje na własny koszt) którego mieszkańcy domagają się od gminy, na rzecz której płacą podatki, budowy solidnej drogi, kanalizacji, innych mediów. Takie inwestycje prędzej lub później zostaną zrealizowane, a samorząd ich kosztami podzieli się z właścicielami okolicznych nieruchomości. Wprowadzone opłaty budżetu gminy nie zbawią. Okażą się jednak bardzo uciążliwe dla wielu mieszkańców, szczególnie tych gorzej sytuowanych. Bilans strat i korzyści nie zrównoważy się. Dodatkowy finansowy ciężar, ponoszony przez mieszkańców, przyniesie więcej strat niż korzyści. Nie potrze-

Potrzebujemypieniędzy. Twoichpieniędzy Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że tak rygorystyczne przepisy nie musiały zostać uchwalone. Ale zostały, a niemały wpływ na tę sytuację ma stan gminnych finansów. Władza potrzebuje pieniędzy. I jest bezwzględna.

A dlaczego władza potrzebuje właśnie teraz dużych pieniędzy? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że wydaje je bez opamiętania, a dyscyplina budżetowa to w gminie Dopiewo pojęcie abstrakcyjne.

W ostatnim czasie samorząd zorganizował dużo ciekawych imprez. I nawet, jeżeli były one potrzebne i miały szlachetny cel, a w dodatku z założenia były bezpłatne, to i tak trzeba było dokładać do nich niemałe pieniądze. Pieniądze wszystkich mieszkańców. Kwoty nie są olbrzymie, ale wydane dziesiątki tysięcy złotych można było zaoszczędzić. Przykład – charytatywny koncert zespołu Zakopower, zorganizowany w Palędziu. Cel był szczytny, chodziło o pomoc chorym dzieciom, ale impreza do tanich nie należała, a znaczna część wydatków pochodziła z kasy gminy. Równie szczytny był cel konUlica Stawna w Skórzewie zyskała niedawno certu zorganizowanego w Teakanalizację, a to oznacza, że działki przy niej trze na Piętrze dla przyjaciół gmizwiększyły swą wartość. Czy ich właściciele ny Dopiewo. Tymi przyjaciółmi okazali się m.in. niektórzy polibędą musieli teraz uiścić opłatę adiacencką? tycy, na przykład Waldemar Witkowski i Krystyna Łybacka. PrzyJesteś mieszkańcem gminy? Jesteś ba wielkiej wyobraźni i znajomości wyższej szli się pokazać, bo i któż by nie wykorzystał stworzonej przez gminę okazji pokazawłaścicielem działki? Samorząd zain- matematyki, by to ocenić. westował swoje pieniądze? A więc musisz Nikogo nie obchodzi, jakie są docho- nia się w czasie kampanii wyborczej. Były płacić. I nikogo nie interesuje, że samo- dy właściciela, z czego żyje, czy jest czyn- tam też osoby zaprzyjaźnione z panią wójt, rząd zainwestował pieniądze pochodzące ny zawodowo, czy żyje z nędznej emery- pomagające jej w wyborach, trzeba im było z Twoich podatków. Ustawodawca zade- tury. Urzędnicy nie wezmą pod uwagę jakoś podziękować. Koncert był bardzo cydował, a miejscowy radny, czyli Twój także tego, że zbudowana droga w żaden ładny, pozostawił sympatyczne wrażenia, sąsiad skrzętnie skorzystał z okazji i zmu- sposób nie poprawi losu właściciela ale i nie był tani. Podobno trzeba było posił Cię do podwójnego płacenia za zrea- działki, bo nie ma, nigdy nie miał i mieć święcić prawie 30 tysięcy zł. lizowaną inwestycję. nie zamierza samochodu. Jak się okazuZ pewnością nie zabraknie nastę- je – władza jest bezduszna. Szczególnie Jak nasza władza trwoni pieniądze pujących sytuacji: mieszkaniec domku władza lokalna. – czytaj też na stronie 4


u nas w DOPIEWIE

2

Co (nie) robi nasza władza?

Co udało się zrobić? 

Przygotowania do budowy przedszkola w Konarzewie zaczęły się jeszcze w ubiegłej kadencji, ale dzięki pani wójt na marne nie poszły. Inwestycja ta została zakończona. We wrześniu placówka pierwszy raz przyjęła dzieci.



Także przedszkole w Skórzewie zostało oddane do użytku. Formalne przygotowania do inwestycji zaczęły się w ubiegłej kadencji. Zasługą pani wójt jest rozpoczęcie budowy i – mamy nadzieję – szczęśliwe rozliczenie się z wykonawcami robót.



Ulica Stawna w Skórzewie zyskała nową nawierzchnię. Zasługą pani wójt jest realizacja tej ważnej dla mieszkańców inwestycji, zaplanowanej w ubiegłej kadencji. Szkoda tylko, że nie udało się jej spełnić obietnicy wyborczej – ulica Stawna nie będzie szersza niż do tej pory. A miała być, kosztem biegnącego obok rowu melioracyjnego. Pani wójt zobowiązała się go zlikwidować.



Budowa kanalizacji na ulicy Poznańskiej została szczęśliwie zakończona. Inwestycja ta była wielkim problemem dla mieszkańców, utrudniała im komunikację. Pani wójt obiecała takie poprowadzenie objazdów, by ludziom choć trochę oszczędzić kłopotów, jednak jej się to nie udało. Mieszkańcy skazani zostali na ruch wahadłowy, co na szczęście pozostało już tylko przykrym wspomnieniem.



Znamy już wykonawcę budowy szkoły podstawowej w Dąbrówce.

WiADOMOśCi GMiNNE

Poprzednie władze samorządowe wybrały lokalizację, zrealizowały projekt i dokumentację, nowe władze skutecznie inwestycję kontynuują. Brawo!



Pani wójt pojechała do Warszawy, by z dumą odebrać nagrodę w konkursie Ekologiczna Gmina, przyznaną za działania w ubiegłym roku. Serdecznie gratulujemy! Tak trzymać, mieszkańcy chcą żyć w gminie, w której dba się o środowisko naturalne.

Nie minął nawet rok od wyborów, więc o jakichkolwiek podsumowaniach nie może być mowy. Warto jednak poinformować naszych Czytelników, czym pani wójt zdążyła się już zająć, czego dokonać, a co ma ciągle przed sobą. A ma przed sobą niemało, bo kandydując w wyborach chętnie obiecywała, zapewniała, zapowiadała. Czas biegnie szybko. Zanim się obejrzymy, kadencja się skończy. Dopiero wtedy przedstawimy kompletną listę sukcesów i zaniedbań.



Do tej chwili mieszkańcy Skórzewa nie mogą się doczekać utwardzenia ulic: Poznańska, Spółdzielcza, Sadowa. Ze szczególnym niedosytem i niesmakiem patrzą na to, co się dzieje, a raczej co się ciągle nie dzieje na ul. Sadowej. Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola przy ul. Kolejowej mieliby o wiele wygodniej, gdyby ulica miała normalną nawierzchnię. Mogliby z niej korzystać, by łatwo dostać się na ul. Malwową. Bez tego wracają na ul. Poznańską korkując ją jeszcze bardziej.



Budowa Orlika w Skórzewie szczęśliwie dobiegła końca. Oddanie tak potrzebnego obiektu miało nastąpić trochę wcześniej, ale najważniejsze, że młodzież ma gdzie grać w piłkę. Pani wójt mogła przeciąć wstęgę z dumą. W pełni zasłużoną.



Troską pani wójt„od zawsze” jest zapewnienie mieszkańcom dostępu do informacji na temat tego, co dzieje się w ich małej ojczyźnie. Pismo „Echo Dopiewa” wydawane jest od 1992 roku. Do czytelników trafiało regularnie co miesiąc przekazując najważniejsze wiadomości na temat samorządu i działań podjętych na rzecz mieszkańców, zapowiadając ważne wydarzenia. W ubiegłej kadencji pismo miało zmienić formułę i trafiać do mieszkańców jako bezpłatne. Opozycyjni radni, w tym pani przewodnicząca Zofia Dobrowolska, nie chcieli jednak, by publiczne pieniądze wydawane były na informowanie mieszkańców o sukcesach władzy. Po wyborach nowa pani wójt potrafiła przyznać się do błędu i próbować go naprawić. Chciała, by 6 tys. egzemplarzy

Poprzednie władze samorządowe wybrały lokalizację, zrealizowały projekt i dokumentację na budowę, szkoły podstawowej w Dąbrówce. Nowe władze inwestycję kontynuują.

Działający w Skórzewie punkt skupu złomu nie jest bardziej hałaśliwy niż jeżdżące pobliską drogą samochody. Czy zostanie zlikwidowany? bezpłatnego miesięcznika dostarczano do wszystkich mieszkań. Niestety, znów radni popsuli tę inicjatywę i dobry pomysł pójdzie na marne. Pismo pozostanie płatne, a radni mają mieć wpływ na jego zawartość i przekazywane treści.

wiska pracy w administracji samorządowej. Osoby, które otrzymały tam etaty, są jej za to bardzo wdzięczne. Zapłacą za to wprawdzie wszyscy podatnicy, ale muszą być wyrozumiali. Warto pomóc bliźnim w znalezieniu atrakcyjnej posady.





W okresie kryzysu ekonomicznego coraz trudniej o pracę, bezrobocie utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie. Pani wójt wzięła sprawy we własne ręce i postanowiła zmniejszyć je choć trochę – stworzyła nowe stano-

Orlik w Skórzewie, później niż planowano, ale działa.

Działający w Skórzewie punkt skupu złomu pracuje tylko w godzinach od 8 do 16 i nie jest bardziej hałaśliwy niż jeżdżące pobliską drogą

samochody (wykazały to badania akustyczne). Pani wójt obiecała jednak jednej z mieszkanek (podobno swej koleżance), że doprowadzi do likwidacji tego punktu. Na szczęście nie udało się jej złego pomysłu zrealizować. Nie kwalifikujemy więc tego zaniechania jako kolejnego przykładu łamania składanych zobowiązań, ale jako przykład, jak łatwo jest składać obietnice wyborcze, a jak czasem trudno je realizować.

Budowa przedszkola w Konarzewie zostało rozpoczęta w minionej kadencji.



W wielu podpoznańskich miejscowości jeden za drugim powstają baseny. Można nawet powiedzieć, że nastała moda na ich budowanie. Do końca kadencji pozostały ponad 3 lata. To aż za dużo, by pani wójt wywiązała się z obietnicy i zbudowała swoim wyborcom wymarzony przez nich obiekt.



Lokalne podtopienia występują nie tylko w pobliżu górskich rzek. Odczuwają je także mieszkańcy gminy Dopiewo. Po niemal każdej burzy, po większych opadach zalewane są niżej położone pomieszczenia na osiedlu Ławica Zachód w Skórzewie. Pani wójt obiecała działania interwencyjne, ale póki co – nie wywiązuje się. Nic dziwnego, że mieszkańcy patrzą w niebo i słuchają prognoz pogody z dużym

Pani wójt mieszkająca w Dopiewcu też skorzystała z inwestycji realizowanych przez gminę. Opłaty adiacenckiej płacić jednak nie będzie.

Czego (jeszcze) zrobić się nie udało? 

W większych miejscowościach miały powstać lokalne centra kultury, by mieszkańcy mieli się gdzie spotykać i godziwie spędzać wolny czas. Pani wójt, najwyższy czas spełnić obietnice, bo mieszkańcy gminy nie wiedzą, co robić z nadmiarem wolnego czasu. Znudzonym, pozbawionym dostępu do kultury ludziom mogą do głowy przychodzić rozmaite złe myśli…



Gminny przewoźnik ustala rozkład jazdy tak, jak uważa za stosowne. Podobnie postępują przewoźnicy prywatni. Nie ma mowy o żadnej koordynacji, o korzystnych dla pasażerów ustaleniach. Najwyższy czas, by rozwiązać ten problem – tym bardziej, że to była jedna z wyborczych obietnic.





Pani wójt jest zwolenniczką ochrony środowiska. Nic dziwnego, że zobowiązała się do budowy ścieżek rowerowych, by ułatwić „zdrową” komunikację między poszczególnymi miejscowościami leżącymi na terenie gminy. Obiecała budowę takiej drogi między Dopiewem a Konarzewem, w Gołuskach, do Palędzia. Dopiero teraz rozpoczyna się budowa chodnika w Konarzewie, w Gołuskach nadal nic się nie dzieje. Czas biegnie. Pani wójt, trzymamy za słowo!

3

Strażacy ochotnicy z Palędzia nie mogą się doczekać na obiecany wóz bojowy. niepokojem. Czy mogą liczyć, że gminna administracja wstawi się za nimi?



W tym roku Ochotnicza Straż Pożarna w Palędziu miała otrzymać nowy wóz pożarniczy. Do tej pory strażacy go nie mają, ale zostało jeszcze kilka miesięcy, więc może jednak pani wójt zdąży się wywiązać…

uchronić mieszkańców przed hałasem komunikacyjnym. Autostrada Wielkopolska deklarowała przychylność, ale nic się nie zmieni, jeżeli lokalna władza nie będzie naciskać. Pani wójt, niech Pani naciska!

Autobusy poznańskiego MPK miały kursować nie tylko do Dopiewa, ale wydłużyć trasę do Skórzewa. Poznański przewoźnik funkcjonuje niezależnie od postanowień władz gminy Dopiewo i życzeń tamtejszych mieszkańców, ale skoro się im obiecało załatwienie tej sprawy, może warto przynajmniej spróbować?



Pani wójt obiecała mieszkańcom budowę drogi prowadzącej wzdłuż autostrady, z Dopiewa do węzła Komorniki. Nie podjęła do tej pory żad-

nych działań planistycznych. Obawiamy się, że inwestycja nie znajdzie się nawet na papierze, lecz pozostanie na zawsze w głowie pani wójt.



Dużym problemem dla mieszkańców jest fatalny stan dróg gruntowych. W niektórych miejscach, jak wymyśliła pani wójt, powinny się znaleźć ratujące sytuację płyty betonowe. Powinny, ale do tej pory ich nie widać.



Wymiana centrali telefonicznej w urzędzie gminnym miała poprawić wygodę urzędników i interesantów. Władze gminy podpisały jednak umowę na realizację tego zadania z firmą nie mającą doświadczenia w świadczeniu takich usług. Efekt? Totalny paraliż. Przez dwa tygodnie urzędnicy i mieszkańcy musieli sobie radzić bez telefonów.



Największym, najbardziej karygodnym zaniechaniem ze strony pani wójt jest studium kierunków i uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego. Ten ważny dokument, określający przestrzenny rozwój gminy, umożliwiający realizację planów miejscowych, niecierpliwie oczekiwany przez inwestorów i mieszkańców, zawisł w powietrzu. Właściciele nieruchomości do tej pory nie doczekali się odpowiedzi na składane wnioski.

Droga wzdłuż autostrady z Dopiewa do węzła Komorniki to kolejna obietnica. Póki co nikt o tej drodze nie słyszał.



Mieszkańcy niektórych budynków w Dąbrowie niepokoją się – mają w pobliżu energetyczną linię wysokiego napięcia. Takie sąsiedztwo może okazać się niebezpieczne dla zdrowia. Pani wójt obiecała, że doprowadzi do zmiany sytuacji – skierowania linii pod ziemię tam, gdzie biegnie ona blisko budynków mieszkalnych. Miała zrobić wszystko, by Polskie Sieci Energetyczne rozpoczęły niezwykle drogą i skomplikowaną technicznie inwestycję. Póki co – nic się nie zmienia. Mamy nadzieję, że pani wójt prowadzi już rozmowy w tej sprawie. Przecież obiecała!



Na autostradzie A2 miały zostać zbudowane ekrany akustyczne, by

Wzdłuż autostrady ma być więcej ekranów akustycznych, ale na razie nowa władza nie zrobiła w tym kierunku żadnego ruchu.


u nas w DOPIEWIE

4

Kasa idzie w błoto Samorząd zamawia rozmaite ekspertyzy, ale z nich nie korzysta, nikt zresztą nie zna ich wyników. Ekspertyzy te są zresztą nieracjonalne, źle sporządzone. Audyt zamawia się po to, by pozyskać informacje i móc je wykorzystać na rzecz lokalnej społeczności. Kilkadziesiąt tysięcy zł wydano na audyt mający dać odpowiedź na pytanie, co należy zmienić w funkcjonowaniu urzędu gminnego, co poprzednia władza wykonywała źle. Realizacja audytu polegała na tym, że urzędnicy przynosili błędnie wydane decyzje, źle wykonane zalecenia. Nie było tego, co jest cechą audytu – wybierania przypadków drogą losową, stosowania określonych zasad. Audytem nie jest przecież spisywanie haków, jakie urzędnicy dostarczyli na inne osoby.

Po ostatnich wyborach wiele się w urzędzie gminy zmieniło. Widać nowe twarze, bo nowa władza zatrudniła dodatkowe osoby. Co jakiś czas przybywa nowy etat, na który trzeba znaleźć w budżecie pieniądze. Potrzebne były nowe osoby zajmujące się promocją gminy, niebawem zatrudni się główny księgowy, bez którego gmina doskonale się obywała, ale teraz okazuje się, że skarbnik nie daje sobie z wszystkim rady. Pani wójt potrzebowała asystenta, więc gmina musiała wygospodarować dodatkowy etat. Przyjmowanie nowych osób do pracy trwa. Poszczególne wydziały otrzymują personalne wsparcie, by lepiej sobie radziły z obowiązkami. To specjaliści od budowy dróg, od planowania. Osoba, która nie sprawdziła się na stanowisku szefa GOSIR-u, więc poprzedni wójt doprowadził do rozwiązania z nią umowy o pracę, teraz będzie pełnić o wiele bardziej odpowiedzialne stanowisko: ma nadzorować dyrektorów placówek oświatowych. W większych miastach, gdzie szkół są dziesiątki albo i setki, też występuje takie stanowisko. To dyrektor wydziału oświaty. Stanowisk w gminie się namnożyło, a ponieważ pani wójt nie angażuje byle kogo, lecz dobrych fachowców i specjalistów, trzeba ich godziwie wynagradzać. Nic dziwnego, że „starzy”, doświadczeni pracownicy patrzą na to niechętnie. „Nowi” pobierają wyższe wynagrodzenie, a różnica sięga 30 procent. Takie dysproporcje fatalnie wpływają na atmosferę w pracy. No i trzeba znaleźć spore pieniądze. Budżet może się nie dopiąć. Stąd potrzeba drenowania kieszeni mieszkańców opłatami adiacenckimi.

Siebie opłatami nie uszczęśliwili Mieszkańcy zmuszeni do zasypywania dziury budżetowej zastanawiają się, czy osoby, które ich tak urządziły, podlegają tym samym regułom. Oczywiście, że podlegają. Prawo obowiązuje wszystkich, nie ma równych i równiejszych. Pani wójt też skorzystała z inwestycji realizowanych przez gminę – ma już kanalizację sanitarną, wodociąg, a ulica, przy której mieszka, otrzymała oświetlenie. Przed jej domem zbudowany został elegancki chodnik. Wartość działek w okolicy bez wątpienia znacznie wzrosła. Ile więc pani wójt musi teraz gminie zapłacić? Otóż nic. Opłaty adiacenckie można pobrać w czasie trzech lat od zakończenia inwestycji. Terminy minęły, a poprzednia władza gminna opłat nie stosowała. Pani wójt nie załapała się na zasypywanie dziury w budżecie. Także inne osoby pełniące w gminie ważne stanowiska mogły bez żadnego ryzyka zaproponować wprowadzenie takich opłat. Ani zastępca wójta, ani skarbnik, ani sekretarz nie mieszkają na terenie gminy.

Bezpłatne Gmina pismo zbyt informacyjne. dużo wydaje? Wydawca: Bogdan Lewicki Adres redakcji: ul. Czwartaków 26, 61-495 Poznań Redaktor naczelny: Lewicki, Nowym władzom gminy Dopiewo możnaBogdan zarzucić wszystko oprócz rozsądku w prowadzeniu polityki finansowej. Budżet prawdopodobnie się nie zbilansuje. Kto pokryje straty? Ty, mieszkańcu gminy! Samorząd dzieli się z Tobą unaswdopiewie@gmail.com kosztami inwestycji wprowadzając opłaty adiacenckie. Co to za haracz?Drukarnia PolskaPresse, Skórzewo, ul. Malwowa Potrzebujemy pieniędzy. Druk: 158 Twoich pieniędzy Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania Płacz i płać i redagowania otrzymanych tekstów.

Będziesz płacić!

Mówiąc najkrócej – jest to danina, którą na mocy ustawy może (ale nie musi!) nałożyć samorząd na właściciela nieruchomości, której wartość wzrosła dzięki przeprowadzonym przez gminę inwestycjom. Oto przykład: właściciel działki budowlanej zyskał dzięki temu, że samorząd zafundował trwałą drogę dojazdową, poprowadził opodal drogę gminną, zainstalował na niej oświetlenie, zbudował kanalizację.

Ustawa daje samorządowi prawo nakładania opłat adiacenckich na właścicieli nieruchomości. Gmina Dopiewo z tego skorzystała, radni przegłosowali stosowną uchwałę. Teraz już urzędnicy zobowiązani są do zabierania mieszkańcom pieniędzy. I nie ma od tego odwołania. Można najwyżej liczyć na ustanowienie rat, ale z odsetkami w od-

kich jest najwięcej, przecież gmina Dopiewo to sypialnia Poznania), ale przez administrację publiczną. A ile się płaci? Najkrócej mówiąc – płaci się bardzo dużo.

Wyobraźmy sobie, że po zbudowaniu kanalizacji i po utwardzeniu drogi wartość działki budowlanej (samego gruntu, bez budynków i innych obiektów), wycenianej na 200 tysięcy zł, wzrosła o 10 procent, czyli o symboliczne 20 tysięcy zł. Wtedy właściciel, niezależnie od tego, czy zamierza działkę sprzedać, rozpocząć inwestycje, albo nie robić nic – musi gminie zapłacić połowę tej kwoty, a więc 10 tysięcy zł. Na mocy decyzji administracyjnej sumę tę musi jednorazowo

Mieszkają tam od pokoleń, działkę odziedziczyli po przodkach, a teraz dowiadują się, że muszą sporą, jak na swoje możliwości kwotę, odprowadzić do budżetu gminy tylko dlatego, że biegnąca opodal gruntowa droga zyskała nawierzchnię asfaltową, albo że pojawiły się tam latarnie. To, że właściciel o takie urządzenia nie zabiegał, nie ma żadnego znaczenia.

i działki mieszka przez całe życie w poczuciu, że nikomu nic do jego własności, bo odziedziczył ją po przodkach. W pobliżu powstaje jednak duże osiedle (ale nie za sprawą dewelopera, bo ten wykonuje inwestycje na własny koszt) którego mieszkańcy domagają się od gminy, na rzecz której płacą podatki, budowy solidnej drogi, kanalizacji, innych mediów. Takie inwestycje prędzej lub później zostaną zrealizowane, a samorząd ich kosztami podzieli się z właścicielami okolicznych nieruchomości. Wprowadzone opłaty budżetu gminy nie zbawią. Okażą się jednak bardzo uciążliwe dla wielu mieszkańców, szczególnie tych gorzej sytuowanych. Bilans strat i korzyści nie zrównoważy się. Dodatkowy finansowy ciężar, ponoszony przez mieszkańców, przyniesie więcej strat niż korzyści. Nie potrze-

Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że tak rygorystyczne przepisy nie musiały zostać uchwalone. Ale zostały, a niemały wpływ na tę sytuację ma stan gminnych finansów. Władza potrzebuje pieniędzy. I jest bezwzględna.

A dlaczego władza potrzebuje właśnie teraz dużych pieniędzy? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że wydaje je bez opamiętania, a dyscyplina budżetowa to w gminie Dopiewo pojęcie abstrakcyjne. W ostatnim czasie samorząd zorganizował dużo ciekawych imprez. I nawet, jeżeli były one potrzebne i miały szlachetny cel, a w dodatku z założenia były bezpłatne, to i tak trzeba było dokładać do nich niemałe pieniądze. Pieniądze wszystkich mieszkańców. Kwoty nie są olbrzymie, ale wydane dziesiątki tysięcy złotych można było zaoszczędzić. Przykład – cha-

Płacą na wyścigi W nowych przedszkolach dziwnym trafem pracuje dużo osób związanych z kampanią wyborczą pani wójt z 2010 r.

K

ażda gmina, także Dopiewo, zleca wykonanie rozmaitych prac. Po ich zakończeniu do urzędu wpływa faktura od wykonawcy i następuje płatność. O ile jednak wszędzie termin płatności wynosi 30 dni, to w naszej gminie jest inaczej. Tu się płaci natychmiast, od ręki, jakby urzędnikom zajmującym się finansami zależało, by pieniądze na koncie samorządu leżały jak najkrócej. Wyobraźmy sobie, że do urzędu gminy przychodzi faktura za budowę szkoły opie-

wająca na 2 miliony zł. Jej realizacja następuje natychmiast, urząd nie zaprząta sobie głowy odczekaniem 30 dni. Nawet dziecko w szkole podstawowej potrafi obliczyć, że gdyby te dwa miliony złotych „poleżały” przez miesiąc na lokacie bankowej, gmina zyskałaby dodatkowo grube tysiące złotych. Ale widocznie pani wójt ze swoim skarbnikiem uważają, że Dopiewo jest tak bogatą gminą, że już nie potrzebuje ani złotówki więcej. Potrafi być jednak hojna. Stać ją było na kredytowanie

budowy przedszkola w Skórzewie. Niektóre roboty zrealizował nawet za wykonawcę ktoś inny. A może te działania to po prostu przejaw zwykłej niegospodarności? Nietrudno sobie wyobrazić, jak duże ryzyko niesie ze sobą takie beztroskie podejście do finansów gminy. Takie działanie to nie jest przestępstwo, nikt niczego nie kradnie. Fachowcy nazywają to błędem w sztuce. Błędem, który może okazać się groźnym w skutkach.

Wyraz wdzięczności

W

innym miejscu piszemy o sukcesie gminy, jakim było oddanie do użytku dwóch przedszkoli. Inwestycje rozpoczął poprzedni samorząd, obecny dokończył dzieła. Ale czy dokończył? Inwestycje nie są

rozliczone, nie wszystko tam funkcjonuje tak, jak powinno. W jednym z nich trwają w najlepsze roboty budowlane, w drugim nie funkcjonuje kuchnia. Ale wszędzie pracuje personel, ten fachowy i ten pomocniczy. Rekrutacja

odbyła się w sposób ciekawy, dziwnym trafem na zatrudnienie mogło liczyć bowiem wiele osób, pomagających pani wójt w kampanii wyborczej. O swoich trzeba pamiętać, co o pani wójt świadczy jak najlepiej.

Tęgie głowy w akcji

K

ierownictwo gminy nieustannie uczestniczy w spotkaniach, podczas których omawiane są najbardziej dla lokalnej społeczności żywotne tematy. Jedna narada się kończy, a niemal natychmiast zaczyna się druga. Co prawda takie spotkania rzadko kończą się ustaleniem konkretnych wniosków i podjęciem decyzji, ale zawsze jest okazja wymienić poglądy, zbadać problematykę dogłębnie, przeprowadzić dyskusję. A o czym się tak zawzięcie dyskutuje, jakie problemy roztrząsa? Jest ich wiele, więc mieszkańcy mogą mieć nadzieję, że ich los wkrótce się poprawi. Kierownictwo gminy potrafi na przykład długo roztrząsać ważkie zagadnienie kolorystyki przystanków. Otóż niebawem wszystkie mają nosić jednolite barwy, ale nie byle jakie. Jest to sprawa zbyt poważna, by pozostawić ją losowi, czy skazać się na widzimisię szeregowego urzędnika. Potrzeba burzy mózgów, by wybrać taki kolor, który podziała na pasażerów kojąco, uspokoi ich zszargane długim oczekiwaniem na autobus nerwy. Nie bierze się natomiast pod uwagę skorzystania z barw gminy Dopiewo. Inny ważki temat, to ukwiecenie gminy. Roślin ozdobnych musi być jak najwięcej,

Ciekawe jaki kolor przystanku pani wójt uzna za kojący zszargane nerwy pasażerów? powinny rosnąć w określonych miejscach, dekorować gminną przestrzeń, pozytywnie wpływać na samopoczucie mieszkańców. Wieść niesie, że tymi problemami będzie się zajmować osobna komórka w samorządzie, kierowana przez nowego pracownika. Najnowszym wynalazkiem, efektem przeprowadzenia wielu narad, jest zorganizowanie miejsc ogniskowych. To kręgi wykonane z kamieni, wewnątrz których

będą się palić ogniska. Wokół zbierze się miejscowa ludność, głównie młodzież, by radośnie, przy śpiewie spędzać wolny czas. We wszystkich miejscowościach kręgi takie już są gotowe do akcji, ale póki co nikt z nich nie korzysta. Być może dlatego, że w trakcie narad nikt jakoś nie pomyślał o magazynach na drewno, albo chociaż o samym drewnie. Nie bez znaczenia jest i to, że już jest po sezonie, młodzież zajęła się nauką.

U nas w Dopiewie nr 01 październik 2011  

U nas w Dopiewie nr 01 październik 2011

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you