Page 1

SPRAWOZDANIE Z POBYTU WE FRANCJI W RAMACH PROJEKTU COMENIUS WYJAZDY INDYWIDUALNE MŁODZIEŻY

OD TEGO SIĘ ZACZĘŁO: Wszystko zaczęło się w dniu kiedy dowiedziałyśmy się o projekcie, dzięki któremu można wyjechać do Francji na 3 miesiące. Na początku nie zależało mi na tym, bo wydawało mi się, że i tak nie mam szans na ten wyjazd. Wszyscy chętni musieli napisać list motywacyjny, na podstawie którego miały zostać wybrane trzy osoby, którym się udało. Postanowiłam napisać ten list-do stracenia nic nie było i zaczęło mi zależeć, żeby mnie wybrali. Kiedy dowiedziałam się w końcu, że jadę, byłam bardzo szczęśliwa. Potem zaczęły się nasze przygotowania. Chodziłyśmy na zajęcia, dostawałyśmy więcej prac domowych, ale najfajniejszym elementem mającym nas przygotować do wyjazdu było spędzenie całego miesiąca z kolegami z francuskiej szkoły do której miałyśmy uczęszczać. Było to fajne doświadczenie jak dla mnie, bo kiedy próbowałam pierwszy raz porozmawiać z jednym z nich po francusku okazało się to bardzo trudne, ponieważ mówił on bardzo szybko i językiem jakim posługiwał się na co dzień. Miałyśmy przed wyjazdem bardzo dużo dokumentów do wypełnienia oraz innych formalności potrzebnych np. do zapisania nas do tamtejszej szkoły. Kiedy minął już lipiec i odrobione praktyki, które nasza klasa miała dopiero we wrześniu zaczęło się już tylko odliczanie dni. Codzienne posty na facebooku coraz bardziej mi uświadamiały, że to już niedługo. Kiedy przyszedł dzień wyjazdu bardzo się cieszyłam a jednocześnie zaczęłam się bać. Bałam się przede wszystkim tego, że nie będę potrafiła się dogadać z rodziną u której będę mieszkała. Jednak bardziej przerażał lot samolotem, tylko dlatego, że musiałyśmy same znaleźć samolot w Paryżu do którego miałyśmy się przesiąść po przylocie z Berlina. Nie było tak źle jak się okazało. Pytałyśmy każdego o drogę i bardzo nam się to spodobało. Wreszcie doleciałyśmy. Dotarło to do mnie dopiero wtedy, kiedy słyszałam już ludzi mówiących tylko po francusku.

Bardzo dużo myślałam w drodze o mojej rodzinie, u której miałam mieszkać. Pisałam z nimi już wcześniej i wysłali mi zdjęcia, ale była tam trójka dzieci i obawiałam się, że mnie nie polubią czy coś… Miałam bardzo dużo myśli w głowie np. jak się zachowam kiedy ich zobaczę, nawet tak banalne: jak się z nimi przywitam. Rodziny czekały na nas na lotnisku w Nantes, przywitały nas bardzo serdecznie, po czym dziewczyny pojechały razem (szczęściary) a ja pojechałam ze swoją rodziną w całkiem inną stronę. Strasznie się wstydziłam, ale na szczęście zaczęli ze mną w aucie rozmawiać i jakoś trochę się rozluźniłam. Pierwszego dnia pokazali mi już wszystko: mieszkanie, okolicę, która była bardzo ładna. Bardzo dużo rozmawialiśmy pierwszego dnia i o wszystkim. Dopiero jak się wieczorem położyłam pomyślałam, że nie było tak strasznie i że na pewno będzie super. Bardzo miałam ochotę spotkać się z dziewczynami i podzielić się z nimi wrażeniami z pierwszego dnia. Na szczęście zadzwoniła p. Gienia i zapytałam ją o spotkanie z Natalką, które zorganizowała nam już następnego dnia.

POBYT W RODZINIE:

Sprawozdanie z pobytu we francji p pluta  
Sprawozdanie z pobytu we francji p pluta  
Advertisement