Issuu on Google+

risercz

pod sufitem i hawirę nad oce-anem), drugą – dostępną dla wielu, ale nie bardzo zajmują-cą widzów. Zajawka się roz-wijała, deski były coraz lepsze i lżejsze, żagle tak samo... Potem gdzieś po drodze ludzie zauważono, że kiedy nie ma wiatru (a raczej, gdy jest go bardzo mało), można kręcić się z żaglem i deską na różne sposoby i w różne stro-ny. I że to fajne. Inny koleś wymyślił na falach trick, który nazwał volcano. Kilka lat póź-niej miał on zrewolucjonizo-wać windsurfing w formie znanej do tej pory. Volcano wygląda tak: trzeba wybić się z fali, obrócić o 180 stopni i wylądować tyłem. Luz. Ale jeden gość na plaży ogarnął, że fajniej byłoby to zrobić na płaskiej wodzie, a nie z fali. Trochę poćwiczył, zjarał, co trzeba, i wyszło. Lecz miało być jeszcze lepiej: zaraz potem załapał, że naprawdę spoko będzie, jak – przepy-chając żagiel – dokończy pełny obrót, slajdując po wodzie. Trik nazwał spock – podobno z powodu „Star Treka”...

Pomachaj sobie Żaglem Ciepłe morze, pyszne drinki, palmy i palemki, rozebrane panie krzyczà „wow!” na twój widok. Tanie, acz po˝ywne jedzenie z marketu. Âwie˝e owoce: kiwi, banany, melony, arbuzy. Brzmi dobrze? O freestyle'owym windsurfingu pisze dla was JaÊ Winkowski, jedna czwarta teamu Laola. Za tydzieƒ tajników dyscypliny ciàg dalszy TEKST I FOTO: JAŚ WINKOWSKI (LAOLA TEAM)

Nie wszyscy zapewne wiedzą, czym jest freestyle na wind-surfingu, jak to wygląda i ogólnie – o co biega. Zatem od początku. W skrócie było tak: ktoś tam kiedyś wymyślił, żeby do deski surfingowej (kawałek drewna i styropianu służący do radosnej zabawy na falach) doczepić żagiel, dzięki któremu można szaleć w wodzie nawet tam, gdzie nie

ma fal. Szybko się to spodo-bało i niemal od razu na windsurfingu zaczęło pływać sporo zapaleńców. Było ich więcej i więcej, aż w końcu Wojtek Brzozowski zaczął regularnie gościć na łamach dwutygodnika „Viva!”. Wielki świat. Od razu też pojawiły się dwie, bardzo się od siebie różniące

dyscypliny. Były to wyścigi i wave, czyli pływanie na falach. Jak wyglądało pierw-sze, raczej nie trzeba tłuma-czyć – to zwykłe regaty na deskach windsurfingowych. Wave natomiast od początku był skrzyżowaniem windsurfingu z surfingiem. Pływało się na desce z żaglem i wyko-nywało ewolucje na falach. Potem okazało się, że płynąc

pod falę, można się z niej wybić – zaczęto więc wykony-wać manewry w powietrzu. I tak to jakoś działało.

Spocko tricki Windsurfing podzielił się na dwie odmienne drogi: jedną widowiskową, ale tylko dla niektórych (trzeba było mieć wyjątkowy talent, nierówno

(R)ewolucje Warto jeszcze dodać, że już wcześniej rozgrywano puchar świata we freestyle'u. Zawodnicy wykonywali tam najróżniejsze tricki, wyrosłe z machania żaglem przy sła-bym wietrze. Z tym, że pucharowe machanie żaglem nie było najwyższych lotów. I tu właśnie ze swoim spo-ckiem wkroczył Josh Stone, bo tak się nazywał jego wyna-lazca. Sędziowie uznali ewolucję za tak niesamowitą, że pozwolili Joshowi na dwukrotne zdobycie pucharu świata. W ten sposób Stone zapoczątkował wolnostylową rewolucję i co roku zaczęły pojawiać się nowe tricki. Dziś poziom jest już naprawdę

wysoki i cały czas rośnie. Najlepsi potrafią zrobić kombosy niczym w „Tony'm Hawku” – kończąc jeden manewr, wybijają się od razu do następnego. Doszło do tego, że gdyby dzisiaj który-kolwiek z początkujących zawodników przeniósł się w czasie do roku 2000, poczy-nałby sobie na poziomie nieosiągalnym dla ówczesnych mistrzów. I vice versa. Gdyby ktoś na ówczesnym poziomie próbował dzisiaj wystartować w pucharze świata, nie prze-

-szedłby wstępnych kwalifikacji i zostałby wyśmiany. – Eeee... Historia fajna, ale ja nadal nic nie rozumiem! – zawrzaskała moja siostra z sąsiedniego pokoju. Dziewczyno. To proste. Dziwki, szampan, strzelanina. Jesteś dobry – przeżyjesz. Ciśniesz, startujesz w zawodach, wygrywasz, dostajesz hajsy – a przy okazji przebywasz dużo na świeżym powietrzu, co jest zbawienne dla zdrowia. Tylko styl trzeba mieć. Na rapie musi być.

Laola Team Ekipa zrzeszająca młodych, utalentowanych sportowców z takich dziedzin, jak windsur-fing, snow- i kiteboarding. Należą do niej cztery osoby: Wiktoria Boszko – jedna z najlepszych polskich kitesurferek, Jaś i Kuba Winkowscy – dwóch znanych i lubianych wolnostylowców, i Marcin Bocian – surfero-snowboardzi-sta (reprezentant Polski w dyscyplinie boardercross). Więcej na www.laola.info.


Aktivist na Fali