Page 13

WRZESIEŃ 2016

Hamza z Algierii student stosunków międzynarodowych Dzięki couchsurfingowi poznałem wielu Polaków przyjeżdżających do Algierii, polubiłem ich. Chciałem najpierw studiować we Francji, ale pomyślałem: czemu nie Polska? Nauczę się nowego języka, poznam nową kulturę. We Francji byłoby mi dużo łatwiej, język już znam, a francuska kultura jest dla nas, Algierczyków, dużo mniej egzotyczna. Najpierw mieszkałem we Wrocławiu, potem w Białymstoku. Od czasu do czasu przyjeżdżałem do waszej stolicy na rozgrywki Etnoligi [międzynarodowy projekt piłkarski stworzony przez Fundację dla Wolności – przyp. red.]. Studia kończę już na Uniwersytecie Łazarskiego. W  Warszawie jest łatwiej, bo więcej tu obcokrajowców. Gdy przyjechałem do Polski w 2014 r., było inaczej, przez ostanie dwa lata nastawienie Polaków bardzo się zmieniło, szczególnie do obcokrajowców pochodzenia arabskiego. Ludzie coraz częściej stawiają mur, nie akceptują inności. Nie próbuję nawet ich do siebie przekonywać, są tak zamknięci. Ale spotykam też wielu wspaniałych, otwartych, ciekawych mojej kultury ludzi. Sytuacja w Algierii? Jest bezpiecznie, ale dobrze nie jest. Nasz rząd jest beznadziejny, jak to mówicie w Polsce. Ci sami ludzie rządzą od 15 lat. Nie ma żadnego rozwoju. Algieria jest dużym producentem ropy i gazu, ale my tych pieniędzy nie widzimy. Algierczycy się nie zbuntują, bo jeszcze mają w pamięci ostatnią wojnę domową tocząca się w latach 90. To była katastrofa. Gdy zaczęła się arabska wiosna, Algierczycy mówili sąsiadom: „nie róbcie, tego, my wiemy, jak to się kończy”. Teraz wolimy się zmieniać małymi krokami, nie siłą. Ludzie, którzy rządzą naszym krajem, w końcu odejdą. Prędzej czy później. Raczej prędzej, bo choć jesteśmy bardzo młodym narodem – 70% Algierczyków ma poniżej 32 lat – rządzą nami 80-latkowie. Prezydent ma 83 lata, jest schorowany, a może nawet już nie żyje – nie wiemy, bo nie widzieliśmy go od ponad roku. Domowe jedzenie? Chleb mojej mamy, bardzo pikantny, pyszny! No i kuskus! Algierska kuchnia jest bastionem długiego oporu wobec francuskiego kolonializmu. Nasze babki i prababki gotowały dla naszych żołnierzy. To był ich sposób walki o niepodległość. Dla gości Kuchni konfliktu przygotowałem m.in. merguezy, algierskie pikantne kiełbaski i coco – pieczone pierogi z farszem wegetariańskim z sosem jogurtowo-miętowym. Polska kuchnia? Uwielbiam pierogi z jagodami. I schabowe! Ale tatara nie znoszę.

Foroogh z Iranu studentka psychologii

Jedna z moich koleżanek studiowała w Polsce. Zapytałam ja: „jak tam jest?”. „Strasznie zimno!”, odpowiedziała. Chciałam przy okazji studiów poznać inną kulturę, więc pomyślałam, że skoro inni dają radę, to ja też dam. Okazało się, że to nie chłód jest problemem, problemem jest ciemność. Tych kilka godzin światła zimą to strasznie mało, życie bez słońca – to dopiero jest trudne. To mój trzeci rok tutaj. Polacy na pierwszy rzut oka nie rozpoznają we mnie obcej, często zagadują po polsku, pytają na ulicy o adres itp. Chłopakom jest na pewno trudniej. Nie noszę hidżabu, więc ludziom nie przychodzi do głowy, że mogę nie być stąd, bo rzadko spotykają cudzoziemców. Sytuacja w moim kraju? Poprawia się. W porównaniu z tym, jak Iran wyglądał jeszcze kilka lat temu, jest na pewno lepiej. Przemiany państw i społeczeństw to bardzo długi i powolny proces, który musi odbywać się wewnętrznie. Zewnętrzne ingerencje siłowe wyrządzają tylko krzywdę, niczego nie naprawiają. To, co bardzo lubię w Polsce, to sposób, w jaki prowadzicie samochód. Ruch jest tu taki spokojny! Gdy wracam do domu na wakacje, przez pierwszych kilka dni w samochodzie jestem sparaliżowana ze strachu – dlaczego te wszystkie samochody są tak blisko, dlaczego tak szybko się poruszają? Ale potem znowu się przyzwyczajam. Ze smaków dzieciństwa najlepiej pamiętam pastę z orzechów i granatów, moja babcia robiła ją fantastycznie. Kuchnia irańska jest bardzo różnorodna, to w końcu ogromny kraj. Tęsknię za świeżymi rybami. W polskiej kuchni ryby praktycznie nie istnieją. Podczas irańskiego tygodnia w Kuchni konfliktów Polakom serwowałam m.in. ghormeh sabzi, potrawkę z kurczaka w ziołach z czerwoną fasolą, i koofteh adas, wegetariańskie kotleciki z suszoną śliwką. A13

Profile for valkea media

Aktivist 199  

Aktivist 199  

Profile for valkea
Advertisement