Issuu on Google+

Gazeta G t St Studencka d MIESIĘCZNIK OD 2002 ROKU Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego ISSN 1730-0975 Nakład 10 000 Gazeta bezpłatna

fot. ChromaStock

NR 96 :: PAŹDZIERNIK Ź 2013

Głogów ::: Gubin ::: Krosno Odrzańskie ::: Lubin ::: Lubsko ::: Międzychód ::: Międzyrzecz ::: Nowa Sól ::: Nowy Tomyśl ::: Polkowice Słubice ::: Sulechów ::: Sulęcin ::: Świebodzin ::: Wolsztyn ::: Wschowa ::: Zbąszyń ::: Zielona Góra ::: Żagań ::: Żary


2

Uniwersytet Zielonogórski

PAŹDZIERNIK 2013

Prof. Strzyżewski: „Jestem optymistą”. UZ zna receptę na niż demograficzny?

Rok akademicki 2013/2014 to nadal wielka niewiadoma. Niż demograficzny, problemy finansowe, wynikające z ograniczenia dotacji przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także nowe przepisy w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, które znacznie utrudnią życie m.in. doktorantom. Mimo wszystko prof. Wojciech Strzyżewski, prorektor ds. studenckich, pozostaje optymistą. Czy UZ zna receptę wskazane problemy? zrozumieć, że oprócz wiedzy teoretycznej muszą także zdobyć wiedzą praktyczną, a taką szansę dają im chociażby różnego rodzaje staże.

Nadal słyszymy zapewnienia, że rekrutacja odbyła się na podobnym poziomie ilościowym, jak w roku ubiegłym, jednak wiele głosów wskazuje na to, że na poszczególnych wydziałach pojawiło się znacznie mniej nowych kandydatów. Przede wszystkim dotyczy to kierunków humanistycznych. W tym momencie [wrzesień br. – przyp. red.] można stwierdzić, że mimo wszystko na poszczególnych kierunkach zanotowano kilkaset więcej kandy-

Fot. wZielonej.pl

Jaki zdaniem Pana Profesora będzie rok akademicki 2013/2014, zarówno dla nowych studentów, jak i tych, którzy wracają na Uniwersytet Zielonogórski po wakacyjnej przerwie? Wydaje mi się, że przede wszystkim interesujący. Studenci, którzy wracają po wakacjach, będą mogli zobaczyć m.in. świeżo wyremontowane akademiki. Z kolei ci, którzy rozpoczną studia na nowych kierunkach, znajdą to, czego szukali podejmując decyzję o rekrutacji. Wystarczy wspomnieć chociażby o takich kierunkach, jak inżyniera danych czy kulturoznawstwo, które są nowością na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Prof. Wojciech Strzyżewski, Prorektor ds. Studenckich

datów, niż w tym samym czasie w roku ubiegłym. Zmianie uległo jednak rozłożenie akcentów. To prawda, od pewnego czasu zauważalne jest zmniejszenie zainteresowania kierunkami humanistycznymi i pedagogicznymi. Na zbliżonym poziomie pozostaje zaś zainteresowanie kierunkami technicznymi i ekonomicznymi, które od kilku lat wy-

Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego „UZetka” ul. Podgórna 50, 65–001 Zielona Góra Tel./fax +48 68 328 7876 Mail: gazeta@uzetka.pl ISSN 1730-0975 WYDAWCA: Stowarzyszenie Mediów Studenckich REDAKTOR NACZELNA: Kaja Rostkowska, k.rostkowska@uzetka.pl SKŁAD: Kaja Rostkowska, Michał Stachura OGŁOSZENIA I REKLAMY: 0 602 128 355, reklama@uzetka.pl DRUK: Drukarnia „AGORA” Piła. Za zamieszczone informacje odpowiedzialność ponoszą ich autorzy. WWW.UZETKA.PL

dają się po prostu modne. Z czego wynika zatem wspomniane przez Pana rozłożenie akcentów? Sądzę, że te proporcje można powiązać z przeświadczeniem kandydatów o tym, iż, wybór konkretnych kierunków zwiększy w przyszłości ich szansę na znalezienie pracy w zawodzie. Nadal jednak powtarzam, że w dzisiejszych czasach żaden kierunek nie daje pełnej gwarancji zaistnienia na rynku pracy, tak jak mogliśmy to obserwować jeszcze kilka lub kilkanaście lat temu. To, czy student znajdzie pracę, zależy wyłącznie od niego samego. Studenci powinni

Według prognoz w roku 2015 będziemy mogli zauważyć najbardziej drastyczny wpływ niżu demograficznego na polskie uczelnie publiczne. Czy Uniwersytet Zielonogórski zna receptę na sprawne funkcjonowanie w tym trudnym okresie? Każdy, kto śledzi doniesienia medialne, zdaje sobie sprawę, że wszystkie uczelnie publiczne w Polsce borykają się z tym problemem. Chodzi głównie o mniejsze zainteresowanie danymi kierunkami. Dla Uniwersytetu Zielonogórskiego jednym z rozwiązań jest uruchamianie nowych kierunków i specjalności, zwłaszcza takich, które mogą w najbliższych latach być przydatne m.in. na regionalnym rynku pracy. Uczelnia wciąż rozszerza swoją ofertę dydaktyczną o nowe kierunki. Wystarczy wspomnieć, że w przyszłym roku ruszy rekrutacja na prawo i administrację. To niewątpliwie bardzo prestiżowa propozycja. Oprócz tego powstanie także polityka publiczna, chciałbym także podkreślić nowe specjalności. Biorąc pod uwagę wszystkie działania Uniwersytetu Zielonogórskiego, śmiało mogę przyznać, że jestem optymistą. Damian Łobacz


PAŹDZIERNIK 2013

Uniwersytet Zielonogórski

3

„To uczelnia jest dla studentów, nie na odwrót” - mówi kanclerz UZ

Podczas przerwy wakacyjnej bacznie obserwowaliśmy przygotowania do nowego roku akademickiego. Już teraz można stwierdzić, że będzie on niezwykle ważny dla Uniwersytetu Zielonogórskiego. Nowe kierunki oraz nowe specjalności to swego rodzaju recepta uczelni na niż demograficzny. Nowy rok akademicki niesie ze sobą także zmiany na niektórych stanowiskach. Od 1 sierpnia obowiązki kanclerza UZ pełni mgr inż. Irmina Michalak-Kuberka. Postanowiliśmy się dowiedzieć, w jaki sposób ocenia przygotowanie Uniwersytetu Zielonogórskiego do roku akademickiego 2013/2014. może zagwarantować uczelni bezpieczne funkcjonowanie w najbliższych latach.

Jak ocenia Pani przygotowania do nowego roku akademickiego z perspektywy pełnionych przez siebie obowiązków? Tak naprawdę z dnia na dzień przeszłam z jednej pracy do drugiej, niemniej nie przeszkodziło mi to w szybkiej aklimatyzacji na nowym stanowisku. Niemal od razu przystąpiłam do nowych obowiązków. Mogę jednak zapewnić, że mimo tak krótkiego czasu, wszystkie procesy związane z przygotowaniem infrastruktury dydaktycznej oraz finansowej uczelni zostały zakończone. W nowym roku akademickim z pewnością będziemy gotowi i ruszymy do boju. Jakie znaczenie dla uczelni ma fakt, że obowiązki kanclerza przejęła osoba nie związana dotychczas z uczelnią? Wcześniej Pani kariera była związana z bankowością. Jest to chyba kolejny sygnał, świadczący o tym, że w tym trudnym okresie dla uczelni publicznych władze Uniwersytetu Zielonogórskiego bardzo mocno stawiają na stabilność finansową. W mojej ocenie zatrudnienie na takim stanowisku osoby z tzw. rynku komercyjnego można postrzegać jako atut. Dzięki temu można w sposób obiektywny spojrzeć na wszystkie obszary związane z uczelnią, która w obecnych czasach coraz częściej przypomina jednostkę korporacyjną. Mam nadzieję, że

Mg gr inż. in nż. ż Irm min na Mi Micch ha allak ak-Kub -K Kub uber ber e ka ka,, Ka Kanc ncle nc le lerz erzz UZ

moje doświadczenie przysłuży się długofalowemu ustabilizowaniu finansów uczelni. „Korporacja” staje się zatem słowem-kluczem w ocenie funkcjonowania polskich uczelni? Uważam, że uczelnie powinny postrzegać studenta jako potencjalnego klienta. Tak naprawdę to uczelnia jest dla studentów, nie na odwrót. Wszyscy pracownicy uniwersytetów powinni w swoich staraniach działać właśnie z myślą o studentach. Głównym celem jest oczywiście

jak najlepsze kształcenie, nie należy jednak zapominać o sferze administracyjnej, która ma za zadanie usprawnić działanie uniwersytetów. Zapewnienie studentom komfortu może sprawić, że wrócą oni na macierzystą uczelnię np. w celu kontynuowania nauki na kolejnych stopniach lub innych kierunkach. Tacy studenci będą również promować Uniwersytet Zielonogórski. Tego typu polityka jest punktem wyjścia dla wszystkich działań. Traktowanie studenta z najwyższą troską i dbanie o jego komfort

Wiemy, że jest to jednak przede wszystkim sfera teoretyczna. Jakie zatem kroki należy podjąć w sferze praktycznej, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie Uniwersytetu Zielonogórskiego w najbliższych latach, które jak wiemy będą trudne dla publicznych uczelni w całej Polsce, głównie ze względu na niż demograficzny? Zdajemy sobie sprawę, że będzie to trudny okres, niemniej wiemy w jaki sposób możemy się przygotować. Niewątpliwie powinniśmy się skupić m.in. na działaniach, które zwiększą przychody uczelni. Z pewnością jednym z takich działań jest otwieranie nowych kierunków, o których cały czas przypominamy. Z drugiej strony muszę podkreślić potrzebę regularnej kontroli kosztów, która tak naprawdę odbywa się codziennie. Bieżąca kontrola finansowa połączona z uatrakcyjnianiem oferty edukacyjnej to z pewnością sposób na uniknięcie pewnej nerwowej atmosfery, związanej z tym trudnym okresem. Chcemy bowiem myśleć bezpiecznie nie tylko o najbliższym roku akademickim, ale także o długoletniej perspektywie. Praktycznym rozwiązaniem są zatem działania długofalowe. Damian Łobacz


Uniwersytet Zielonogórski

Józia Kłusek

Mateusz Kasperczyk

Łukasz

AKADEMICKIE RADIO

INDEX

Masz swoje radio, studentko i studencie. Radio Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jeszcze nigdy nie miałeś/aś okazji go posłuchać? Nastaw radio na 96 fm albo włącz radio w internecie na stronie www.index.zgora.pl. Sprawdź, co gramy i czy potrafimy poprawić Ci jesienny nastrój. Założę się, że będziesz mile zaskoczony/a poziomem naszej stacji - może spodziewasz się bełkotliwych audycji i cięzkiej muzy? Mylisz się... :-) Znajdź swój ulubiony głos. Czeka na Ciebie radosna Józia, dynamiczny Rambo, treściwy Alex, pełen entuzjazmu Wojtek, Łukasz z publicystycznym zacięciem, uroczy Michał, megapozytywny Paweł Kaszkowiak i cudownie kojący Paweł Hekman!

Index to nie tylko rewelacyjna muzyka, ważne informacje i ciekawe rozmowy, to także miejsce, w którym spotykają się kreatywni, pozytywnie zakręceni ludzie. Jeśli chcesz dołączyć do naszej ekipy, napisz:

Paweł Hekman

Alex Niebrzegowski

Michał Stachura

Wojtek Góralski

rekrutacja@index.zgora.pl Do usłyszenia na 96 fm!

słu ch aj

Ostrowski

PAŹDZIERNIK 2013

na 96 fm

4

96

STUDENCKIE RADIO DOCENIONE! – Będą zatrudniani nowi dziennikarze – mówi prezes zarządu Polskiego Radia Andrzej Siezieniewski. – Potrzebujemy dopływu świeżej krwi. Korzystamy m.in. z dziennikarzy, którzy szlify zawodowe zdobywają w Radiu Kampus albo w innych rozgłośniach studenckich. To bardzo dobrze przygotowani do pracy radiowej młodzi ludzie i chętnie będziemy z ich umiejętności korzystać. Źródło: www.wirtualnemedia.pl

Paweł Kaszkowiak

Michał Stachura


PAŹDZIERNIK 2013

Uniwersytet Zielonogórski

PORTAL UNIWERSYTECKI

w w w.wZielonej.pl Nasz portal to jeden z wiodących portali informacyjnych w Zielonej Górze. Znajdziesz tu informacje dotyczące UZ, miasta, województwa i kraju. Nasi reporterzy czekają też na Wasze propozycje tematów: newsroom@index.zgora.pl

INFORMACJE Ważne wiadomości: godziny rektorskie, stypendia, wywiady etc.

SPORT Wyniki, wywiady, tabele, komentarze

CO? GDZIE? KIEDY? Kina, teatr, koncerty, wystawy zaplanuj swój czas wolny!

GAZETA "UZetka" Wszystkie numery archiwalne i gazeta ON-LINE

GALERIE Zobacz zdjęcia i fotoreportaże z koncertów, meczów, konferencji

RADIO INDEX Lista przebojów, plotki, kultura, radio ON-LINE

TV Wiele audycji Akademickiego Radia Index możecie oglądać na żywo. Oglądaj też nasz kanał YT.

TWOJA UCZELNIA

KATALOG FIRM

FORUM Coś Cię wkurza? Co Cię śmieszy? Napisz o tym na naszym forum. Dyskutuj, ogłaszaj, komentuj.

TELEWIZJA UNIWERSYTECKA w w w.ONLINE.uz.zgorapl

5


6

Uniwersytet Zielonogórski

GAZETA STUDENCKA

PAŹDZIERNIK 2013

UZetka

Pierwszy numer został wydany w listopadzie 2002 r. i miał pełno byków ;) Nie jesteśmy idealni i nigdy nie chcieliśmy być! Każdy miesiąc pracy nad gazetą to nauka czegoś nowego, a także problemy albo pytania, z którymi wcześniej nigdy się nie spotkaliśmy. Każdy numer to wyzwanie, walka z czasem, praca do późnej nocy. Niekończące się poprawki, poszukiwanie właściwych zdjęć, obmyślanie tytułów. Wieczne wątpliwości i żal, że nie wszystkie Wasze materiały da się pomieścić. A potem wielka pewność: jest dobrze, udało się. I już trzeba myśleć o kolejnym wydaniu - nulla dies sine linea...

"UZetka" jest odskocznią do innych mediów. Beata Walocha pracuje w "Gazecie Wyborczej". Krzysztof Tomicz, Kamil Kwaśniak, Jan Walczak znaleźli bez kłopotu zatrudnienie w "Gazecie Lubuskiej". Martyna Basaj jest reporterką Polskiego Radia. Adam Wołyński pracuje w TVN24. Marek Pakoński - w ESCE Rock. Paweł Ptaszyński - w Radiu PLUS. Wymieniać można długo. Współpraca z "UZetką" to mocny wpis do Twojego CV. Jest jak Twój drugi kierunek studiów. Studenci, którzy współpracują z "UZetką" mogą czasem odnosić wrażenie, że studiują na drugim kierunku. Tylko że u nas nie ma ocen. Są rozmowy, komentarze, zebrania. Wspólna praca. Ale nauka, którą zdobywacie w redakcji, rzeczywiście może trochę przypominać program, który realizowalibyście na studiach dziennikarskich. Jest redagowanie, edycja i korekta tekstów, jest przygotowanie infografik czy obróbka zdjęć reporterskich, są długie rozmowy o etyce dziennikarskiej, bywają dyskusje o sprawach językowych, polecamy sobie lektury związane z dziennikarstwem, uczymy się wypowiadać w różnych gatunkach dziennnikarskich...

Termin nadsyłania tekstów to 20 dzień każdego miesiąca. Każdy z Was może przesłać swój artykuł do "UZetki". Najciekawsze teksty publikujemy i zawsze możecie liczyć na informację zwrotną dotyczącą nadesłanych materiałów. Czasem wystarczy coś skrócić, coś poprawić, dodać dobre śródtytuły i tekst prezentuje się zupełnie inaczej. Ale czasami zniechęca Was informacja o tym, że tekst musicie poprawiać... Nasza rada: to właśnie w "UZetce" nieoceniona jest energia do pracy z tekstem, bo później w dużych mediach nikt nie będzie miał dla Was tyle cierpliwości i wyrozumiałości, z jakimi spotkacie się w gazecie studenckiej. Napisz: gazeta@uzetka.pl. Tytuł maila: Mój artykuł


PAŹDZIERNIK 2013

Uniwersytet Zielonogórski

UZ uciera nosa maruderom

7

Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych po raz pierwszy, według nowych zasad, ocenił potencjał wszystkich jednostek naukowych w polskich uczelniach, instytutów naukowych PAN, instytutów badawczych, i in. (tzw. kategoryzacja wydziałów). Jak wypadł UZ? Znakomicie! Na 10 wydziałów Uniwersytetu Zielonogórskiego 2 uzyskały kategorię A. Najlepiej wypadły nauki ścisłe: Wydział Fizyki i Astronomii oraz Wydział Matematyki, Informatyki i Ekonometrii. Pozostałe wydziały UZ otrzymały kategorię B. Żaden z Wydziałów nie otrzymał kategorii C, co jest świetnym wynikiem dla naszego Uniwersytetu i bardzo dobrze świadczy o na-

OGŁOSZENIE

ukowym potencjale naszej uczelni. Jest miernikiem sukcesów badawczych naszych naukowców. Kategoria przyznana wydziałowi ma decydujący wpływ na jego finansowanie. Komitet przyjął 4 kryteria oceny: 1) osiągnięcia naukowe i twórcze; 2) potencjał naukowy; 3) materialne efekty działalności naukowej; 4) pozostałe efekty działalności naukowej.

► Parlament Studencki Uniwersytetu Zielonogórskiego prowadzi nabór do Studenckiej Komisji Wyborczej na kadencje 2013-2015. Zgłoszenie powinno zawierać: imię, nazwisko, nr albumu, nazwę Wydziału, telefon kontaktowy oraz adres e-mail. Zgłoszenia są przyjmowane w biurze Parlamentu Studenckiego DS. Rzepicha, pok. 10 ul. Podgórna 50B 65-245 Zielona Góra oraz w Dziale Spraw Studenckich Al. Wojska Polskiego 69, 65-762 Zielona Góra, Kampus B, pok. 401. Zgłoszenia należy składać do 11 października br. Osoby działające w Studenckiej Komisji Wyborczej w semestrach, w których przeprowadzane są wybory na nową kadencje do Organów Samorządu Studenckiego lub Organów Kolegialnych mogą składać wniosek o przyznanie Nagrody Rektora. REKLAMA


8

Uniwersytet Zielonogórski

PAŹDZIERNIK 2013

Zadbaj o swoje ubezpieczenie zdrowotne! Wśród studentów pokutuje przekonanie, że dopóki się uczą, mogą się bezpłatnie leczyć. Nic bardziej błędnego! Aby mieć prawo do świadczeń opieki zdrowotnej w ramach NFZ, muszą mieć własne ubezpieczenie lub być do niego zgłoszonym. Np. przez rodzica lub uczelnię. Student to osoba dorosła. A to oznacza, że jeśli skorzysta z opieki medycznej „na fundusz”, a nie będzie mieć do niej prawa, może zostać obciążony kosztami leczenia. Często niemałymi! Aby uniknąć tego problemu, każdy student musi po prostu sam zadbać o swoje ubezpieczenie. Tym bardziej, że bardzo łatwo je… stracić, nawet o tym nie wiedząc. Wyjaśnijmy, jak uzyskać ubezpieczenia oraz jakie sytuacje stwarzają studentom najwięcej problemów. ▪ Po pierwsze - zgłasza mnie szef Student, jak każda inna osoba, może mieć własny tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego. Ta sytuacja dotyczy tych żaków, którzy pracują na umowę o pracę . Wtedy do ubezpieczenia zdrowotnego zgłasza ich płatnik składek, czyli najczęściej pracodawca. ▪ Po drugie - zgłasza mnie rodzina Student, który nie ma własnego tytułu do ubezpieczenia powinien zostać zgłoszony do ubezpieczenia jako tzw. członek rodziny. Kto może dokonać zgłoszenia? Np. rodzice (jeden lub

oboje) lub opiekunowie prawni. Jeśli jednak oni sami nie podlegają ubezpieczeniu, mogą to zrobić dziadkowie. ▪ Po trzecie – zgłasza mnie uczelnia Jeśli student nie może skorzystać z żadnej z tych możliwości, czyli nie ma swojego ubezpieczenia lub nie może być zgłoszony jako członek rodziny (bo np. ukończył 26 lat) do ubezpieczenia zdrowotnego powinna zgłosić go uczelnia. Oczywiście, we własnym interesie student sam powinien poinformować ją o takiej potrzebie. ▪ Kiedy pojawiają się problemy Najczęściej dotyczą one tych żaków, którzy pracują tylko w okresie wakacji np. na umowę o pracę. Uzyskują wtedy na krótko swój własny tytuł do ubezpieczenia, a tym samym powinni być wyrejestrowani z ubezpieczenia przez rodziców, czy opiekunów. Po zakończeniu pracy, pracodawca też ich wyrejestruje z ubezpieczenia zdrowotnego. I właśnie wtedy każdy student powinien przypomnieć rodzicom, aby ponownie zgłosili go

Ważne! Rodzice lub opiekunowie mogą studenta zgłosić tylko do 26. roku życia. Są jednak od tej reguły odstępstwa. Wiek nie ma znaczenia w przypadku żaków: * z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności * w związku małżeńskim – wówczas są zgłaszani do ubezpieczenia zdrowotnego przez swojego współmałżonka (który oczywiście sam ma ubezpieczenie). jako członka rodziny. Jeśli tego nie zrobią, nie będzie miał ubezpieczenia! Problem pojawia się także wtedy, gdy rodzice zmieniają pracę. Koniecznie powinni wówczas zgłosić swoje dorosłe dziecko do ubezpieczenia u nowego szefa.

Ważne! Student wykonujący umowę zlecenie nie podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu i nie powinien być zgłaszany przez zlecającego do ubezpieczenia.


PAŹDZIERNIK 2013

Kultura studencka

9

► SKĄD LEKARZ WIE, CZY MAMY UBEZPIECZENIE? Od 1 stycznia 2013 roku każda przychodnia, szpital, gabinet lekarski mający umowę z NFZ korzysta z systemu eWUŚ. Wystarczy, że podasz w rejestracji swój dowód osobisty. Po wprowadzeniu numeru pesel, na monitorze pojawi się komunikat informujący, czy w danym dniu fundusz potwierdza, czy też nie twoje prawo do świadczeń.

A jak to wygląda na przykładach? 1. Paweł jest studentem i ma 22 lata. Został zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny przez swojego ojca. W okresie wakacyjnym zaczął pracować na umowę o pracę i tym samym uzyskał swój własny tytuł do ubezpieczenia. W takiej sytuacji jego ojciec powinien wyrejestrować go z ubezpieczenia zdrowotnego jako członka rodziny. Po zakończeniu wakacyjnej pracy Paweł został wyrejestrowany z ubezpieczenia przez swojego pracodawcę, a więc nie posiada już ubezpieczenia. Ponieważ w dalszym ciągu jest studentem i nie ukończył 26 lat, ponownie może być zgłoszony do ubezpieczenia przez ojca. Niestety, po kilku miesiącach ojciec Pawła traci pracę i zostaje wyrejestrowany z ubezpieczenia zdrowotnego wraz ze zgłoszonymi członkami rodziny. Paweł znów nie ma ubezpieczenia. W takiej sytuacji powinien zgłosić na swojej uczelni, że nie posiada ani własnego tytułu do ubezpieczenia zdrowotnego, ani takiego tytułu jako członek rodziny. Obowiązek zgłoszenia Pawła do ubezpieczenia spoczywa więc na uczelni. Zbliżają się jednak kolejne wakacje, więc Paweł ponownie podejmuje pracę. Jego sytuacja ubezpieczeniowa jest podobna, jak rok wcześniej. Tym razem jednak o tym, że ma swój własny tytuł do ubezpieczenia informuje uczelnię. A ta go wyrejestrowuje z ubezpieczenia zdrowotnego. Po zakończeniu pracy latem, Paweł znowu zostaje bez ubezpieczenia. Ponieważ ojciec Pawła w dalszym ciągu nie pracuje, a więc nie ma swojego ubezpieczenia, ten ponownie zgłasza się na uczelnię, która dokonuje jego zgłoszenia do ubezpieczenia. 2. Marek rozpoczął studia w wieku 24 lat. Ponieważ nie posiadał własnego tytułu do ubezpieczenia zdrowotnego, został zgłoszony do ubezpieczenia jako członek rodziny przez pracująca matkę. W styczniu 2012 roku Marek ukończył 26 lat. W związku z tym, zgodnie z przepisami, nie może być już traktowany jako członek rodziny – dziecko. Dlatego powinien być wyrejestrowany przez swoją matkę z ubezpieczenia zdrowotnego. Ponieważ studiuje, obowiązek zgłoszenia go do ubezpieczenia leży po stronie uczelni. Oczywiście o tym, że nie ma żadnego tytułu do ubezpieczenia Marek powinien uczelnię poinformować.

! Nie martw się

Osoby, które skończyły studia lub zostały skreślone z listy studentów, mają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej „na fundusz” jeszcze przez 4 miesiące! W tym czasie powinny być wyrejestrowane z ubezpieczenia zdrowotnego przez rodziców lub uczelnię. Wspomniane 4 miesiące warto wykorzystać na to, by postarać się o swój własny tytuł do ubezpieczenia, np. znajdując pracę.

► JAK SPRAWDZIMY, CZY MAMY UBEZPIECZENIE Od 1 lipca 2013 roku NFZ udostępnił wszystkim osobom dorosłym ogólnopolski serwis internetowy ZIP (Zintegrowany Informator Pacjenta). Każdy, kto wejdzie na swoje indywidualne konto i kliknie w baner „Informacje o uprawnieniach” zobaczy, jaki jest jego status ubezpieczenia. Warto wiedzieć, że na koncie można także prześledzić historię swojego leczenia oraz przepisane leki refundowane od 2008 r. Jak uzyskasz dostęp do ZIP? Wystarczy, że podejdziesz z dowodem osobistym do Lubuskiego Oddziału NFZ przy ul. Podgórnej 9b w Zielonej Górze lub do gorzowskiej Delegatury przy ul. Targowej 2. Po sprawdzeniu wszystkich potrzebnych danych pracownik Funduszu wyda ci login i hasło dostępowe do konta. Po około dobie konto będzie już aktywne. Pracownicy NFZ zakładają konta także na tzw. mobilnych stanowiskach ZIP (listę miejsc, które odwiedzą można znaleźć na stronie www.nfz-zielonagora. pl) . A na przełomie października i listopada wybierają się z ZIP-em na lubuskie uczelnie.


10

Region

PAŹDZIERNIK 2013

Naturalnie Lubuskie!

Kupimy sadzonki, zajrzymy do piwnic i poznamy proces powstawania wina, wreszcie – skosztujemy trunków i innych specjałów produkowanych przez lubuskich winiarzy. Winnice to perełki naszego województwa, które warto odwiedzić. A jest ku temu sporo okazji. Jedną z nich są Weekendy Otwartych Winnic, odbywające się w Lubuskiem od kilku lat, przyciągające coraz większe rzesze turystów. To doskonała okazja do poznania winiarskich tradycji i spędzenia wolnego czasu w przepięknych, malowniczych okolicach. Ukoronowaniem Weekendów Otwartych Winnic jest Tydzień Otwartych Winnic odbywający się co roku podczas Dni Zielonej Góry – Winobrania. Wtedy, przez siedem dni, winnice pełne były turystów spragnionych wiedzy na temat winorośli i produktów z winogron. W projekcie bierze udział 12 winnic z terenu całego województwa. Są to: Winnica Miłosz w Łazie koło Zaboru, Winnica Equus z Mierzęcina, Winnica Julia mieszcząca się nieopodal Zielonej Góry - w Starym Kisielinie, jest też Winnica Kinga w Starej Wsi koło Nowej Soli i Winnica Krucza z Buchałowa. Do siebie zaprasza również Winnica Ingrid oraz Winnica Cantina w Mozowie koło Sulechowa. Na liście miejsc biorących udział w projekcie znalazła się też Winnica na Leśnej Polanie, położona malowniczo w miejscowości Proczki, i Stara Winna Góra w Górzykowie koło Cigacic, z przepięknym i niepowtarzalnym widokiem na Odrę. Podczas Weekendów Otwartych Winnic można też zwiedzić małą Winnicę u Michała, położoną na Osiedlu Malarzy w Zielonej Górze, oraz Winnicę Pałacu Mierzęcin (gdzie produkowane są najlepsze i nagradzane wina w Polsce).

Deser z winem: Brzoskwinie zapiekane Czego potrzebujesz? ▪ 4 brzoskwinie ▪ 8 dag obranych migdałów ▪ 5 dag kruchych ciasteczek lub korzennych herbatników ▪ 2 żółtka ▪ 3 łyżki cukru ▪ 1/2 szklanki słodkiego białego wina ▪ łyżka masła Brzoskwinie sparz, obierz, przekrój i usuń pestki. Migdały upraż w piekarniku (powinny trochę ściemnieć). Posiekaj migdały, pokrusz ciasteczka. Żółtka utrzyj z cukrem. Połówki brzoskwiń ułóż w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem. Wymieszaj migdały z ciasteczkami i utartymi żółtkami, napełnij miejsca po pestce. Owoce skrop winem, resztę wina wlej na dno naczynia. Piecz 30-40 minut w temp. 180°C, aż skorupka nadzienia będzie złocista. Smacznego! Fot. readyforcooking.blogspot.com

Największa w Polsce Już wkrótce nasze województwo będzie mogło się poszczycić największą winnicą w Polsce. Powstaje właśnie Lubuska Winnica w Zaborze o powierzchni 35 ha. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Sulechowie w 2011 roku – dzięki staraniom Marszałek Województwa Elżbiety Polak – podpisała akt notarialny i stała się właścicielem terenu przekazanego przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Optymalne warunki klimatyczne i południowo-zachodni stok stanowią idealne miejsce dla wzrostu winorośli. To tu powstanie centralne miejsce odradzania się lubuskich tradycji winiarskich z edukacyjną ścieżką dla turystów i wytwórnią win. Samorząd Województwa dofinansował projekt kwotą ponad 122 tysięcy złotych, 40 tysięcy przekazał natomiast na badania gleby. W zakładaniu winnicy biorą udział winiarze z województwa lubuskiego, a zarządzać nią będzie Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Kalsku. Pierwsze krzewy winorośli zostały posadzone pod koniec kwietnia tego roku.


REKLAMA

PAŹDZIERNIK 2013

Kampania Kulturaspołeczna - wywiad

11

Zanim podniesiesz kieliszek Wzorzec czy też sposób picia jest tak samo ważny jak ilość spożywanego alkoholu.

Dawniej do suto zastawionego stołu mężczyźni ze sfery kupieckiej czy rzemieślniczej zasiadali przygotowani również do picia wódki, piwa czy wina. I w naszych rodzinach dzisiaj mamy różne wzorce picia. Czasami nie dochodzi nawet to upojenia alkoholowego, ale częste uzupełnianie obfitych posiłków alkoholem prowadzi do otyłości i graniczy już z ryzykiem uzależenienia si. Podobnie jak nawyk picia zwyczajowego - na przykład spozywanie dawki alkoholu regularnie rano przy śniadaniu przed pracą/zajęciami albo wieczorem po pracy/ zajęciach. Dla pracownika fizycznego, który zmęczony wychodzi z pracy, a ostatni raz jadł około południa, jedna czy dwie szklanki wódki wypijane w krótkim odstępie czasu, tj. 120 g spirytusu, szybko zwiększają stężenie alkoholu we krwi i kształtują

zachowanie się. Są to zwyczaje o tyle niebezpieczne, że z czasem czynią z nas osoby uzależnione od alkoholu. Z upływem lat takiego nawykowego picia przychodzi wcześniejsze starzenie się, objawy niewydolności krążenia i upośledzenie władz umysłowych. Mamy dostęp do alkoholu przez 24 godziny na dobę. Można zakupić go obok akademika czy w "nocnym" pod domem. Zanim zdecydujemy się na zakup i spożycie alkholu sprawdźmy, czy nasza motywacja nie jest zbyt często ostrzegawcza (patrz ramka obok). Jeśli czujesz, że Ty albo ktoś z Twojego otoczenia potrzebuje pomocy, skontaktuj się z Wojewódzkim Ośrodkiem Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Zielonej Górze. Rejestracja: pon.-pt., od 7.25 do 15.00. Tel. (68) 325 79 17.

OBJAWY OSTRZEGAWCZE O rozwijającym się uzależnieniu od alkoholu mogą świadczyć następujące objawy: ► Sięganie po alkohol przede wszystkim dlatego, że jego działanie odpręża i daje ulgę, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie itp. ► Poszukiwanie, inicjowanie i organizowanie okazji do wypicia oraz picie "z chciwością", wyprzedzanie kolejek, powtarzające się przypadki upicia ► Trudności z odtworzeniem wydarzeń, które miały miejsce podczas picia tzw. palimpsesty alkoholowe (luki pamięciowe), "urwane filmy" ► Picie alkoholu w samotności przez osoby, które uprzednio piły wyłącznie w sytuacjach towarzyskich, a obecnie świadomie ukrywają swoje picie ► Powtarzające się przypadki prowadzenie samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu ► Unikanie rozmów na temat swojego picia, a później reagowanie gniewem bądź agresją na sygnały sugerujące potrzebę ograniczenia picia ► Przeprowadzanie "cichych" prób ograniczania picia po to, aby udowodnić sobie, że jeszcze posiada się kontrolę nad piciem alkoholu. Potrzebujesz pomocy? Zobacz: www.wotuw.zgora.pl


12

Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2013

Wino, branie i gwiazdy

Tłumy na Krawczyku, nie mniejsze na Eneju. - Bierze cię to? - szturcha chłopaka młoda dziewczyna, gdy ze sceny Krzysztof wyśpiewuje "Bo jesteś tuuu...". Brało. Brały nas gwiazdy i brało nas młode wino. Bo chociaż święto Zielonej Góry to jeden wielki jarmark, sporo tandety i kicz, to jednak za dobór wokalistów należą się ZOK-owi gratki. Z gwiazdami rozmawialiśmy przed i po koncertach, fajni z nich ludzie.

Rozmawia ► Mateusz Kasperczyk

Krzysztof Krawczyk Na polskiej scenie muzycznej jest od 1963 roku!

Przemierzył już cały świat: od Las Vegas po Krym, zagrał tysiąc talii kart, które lubią dym, skasował kilka bryk, dziś niczego nie żałuje. W tym roku obchodzi pan 50-lecie działalności artystycznej na polskiej scenie. Gratulujemy tego osiągnięcia. Wróćmy jednak do momentu, kiedy Krzysztof Krawczyk powiedział sobie w duchu: „Chcę być wokalistą”. Dziękuję za życzenia. Nie spodziewałem się takiego jubileuszu. Za moją karierą muzyczną stoją dwie wielkie gwiazdy. Nic by się nie działo w moim życiu, gdyby nie Elvis Presley, którego muzyka sprawiła, że dziewczyny

mocniej się do nas przytulają. A później Beatlesi. Ich muzyka powodowała dreszcze na ciele. Miałem to szczęście, że spotkałem na swojej drodze kilku fantastycznych ludzi. Razem ze Sławomirem Kowalewskim założyłem zespół Trubadurzy, Sławek nauczył mnie grać na gitarze, sam pisałem okropne teksty do piosenek. Nic by się takiego nie zdarzyło, gdyby na nagrania pierwszej płyty nie zaprosił nas Ryszard Poznakowski. Z Trubadurami grałem 10 lat, ale kiedy Poznakowski napisał dla mnie kilka solowych piosenek, zauważyłem, że działa to na nastolatki. Nie szalały tak jak dzisiaj, w tamtych czasach nie było

Poluzjanci Zespół Poluzjanci był jedną z ciekawszych gwiazd tegorocznego Winobrania. Co myślicie o Zielonej Górze? Kuba Badach: Mnie się bardzo dobrze kojarzy. Często grywaliśmy w klubie Kotłownia. W zeszłym roku, razem z projektem „Tribute To Andrzej Zaucha”, spotkała nas miła niespodzianka. Koncert tak dobrze się sprzedał, że dostaliśmy propozycję zagrania dwóch koncertów

sie.

mody na taki entuzjazm. Po debiucie machina ruszyła, pojawiałem się w radiu, telewizji, w pra-

Zanim rozpoczął pan współpracę z Bregowiczem, kilka utworów pojawiło się w programie Disco Relax... Obecność moja w tych programach nie miała nic wspólnego z disco-polo. Przyległa do mnie taka łatka, ponieważ płyty nagrywał producent muzyki discopolowej, a moje płyty lądowały na półce z tym gatunkiem muzycznym. Obserwuję, co dzieje się dzisiaj. Sukces tej muzyki ma podłoże w naszej przaśności, ludowości i w tym, że ludzie łapią cztery słowa, a to szybko wchodzi do głowy.

Rozmawia ► Paweł Kaszkowiak Czy Poluzjanci będą grali death metal?

jednego dnia. Robiliśmy to po raz pierwszy. Było to karkołomne, ale świetne przeżycie. Publiczność była świetna. Marcin Górny: Moje korzenie sięgają do Zielonej Góry. Moja matka urodziła się w Zielonej Górze i z przyjemnością zawitałem do tego miasta, gdyż nigdy nie miałem okazji zwiedzić kolebki swojego pochodzenia. Nie myśleliście o tym, żeby tworzyć muzykę filmową? Kuba: Nie myśleliśmy, ale

właśnie powstał jeden z najlepszych pomysłów tego roku i ty go wygenerowałeś (śmiech). Teraz tylko musimy znaleźć odpowiedni film, którego twórcy chcieliby nas zaangażować. To może jeszcze spróbójcie grać death metal? Kuba: Nasze podejmowa-

nie grania muzyki cięższej to dramat (śmiech), nie dźwignąłbym wokalu, więc raczej nie będziemy tego robić. Trzeba grać to, co się czuje i co wychodzi najlepiej.. Marcin: Na szczęście mamy na tyle kultury, żeby tego nie promować publicznie (śmiech).


PAŹDZIERNIK 2013

Kulturastudencka - wywiad Kultura

Rozmawia ► Józefina Kłósek

Enej Chłopaki z zespołu Enej nie tylko nie stracili publiczności, ale zyskali nową rzeszę fanów. Można to było zauważyć chociażby podczas ich koncertu w Zielonej Górze, na którym, mimo niesprzyjającej pogody, pojawiło się mnóstwo osób. Korzystając z okazji zamieniliśmy z Pawłem "Lolkiem" Sołoduchą kilka słów. Zespół Enej powstał w 2002 roku, ale to dopiero udział w "Must Be The Music" zrobił z was gwiazdy. Czyj to był pomysł, by pójść do programu, bo wiem, że nie wszyscy byli do tego przychylni? Zgadza się. Rzeczywiście 12 lat tej działalności zespołowej jest. Początki stricte ukraińskie, folkowe, wszystko szło do przodu, była ewolucja w składzie, w gatunku muzycznym i doszło do szeroko rozumianego folku. Przed programem zespół także dużo koncertował. Był znany głównie w środowiskach studenckich. W 2006 roku nagraliśmy hymn olsztyńskich juwenaliów i od tamtego czasu to środowisko studenckie było dla nas bardzo przychylne. Później Przystanek Wodstook, więc ta scena klubowa, alternatywna, była przez nas małymi krokami zdobywana. Co idzie ze znakiem równości, że ta publiczność alternatywna także, ale

"Idąc do Must Be The Music, baliśmy się, że stracimy publiczność!" telewizyjna niekoniecznie. Więc to był problem, jaki mieliśmy: czy iść do "Must Be The Music", czy nie. Nie podzieliliśmy się pół na pół, ale dwóch z nas jakby wahało się tego. Nie bało się programu, ale stracenia tej publiczności. Program gwarantował zostanie sobą, autentyczność artystyczną, muzyczną, wizualną i faktycznie dotrzymał słowa. No i dzięki "Must Be The Music" nasz zespól stał się bardzo popularny - ale dzięki muzyce, a nie dzięki twarzom czy celebryckiej stronie, której ja nie lubię, nie toleruję i nie rozumiem. Zagraliście koncert na Ukrainie, ale w tym roku pojawiliście się także we Włoszech - jak do tego doszło? Przez polską izbę turystyczną... coś w ten deseń. Chodziło o wypromowanie kultury polskiej i regionów we Włoszech. Była tam niewielka publiczność, ale koncert bardzo udany. Małymi krokami musimy zdobywać szersze wody. Powoli udają się nam te koncerty zagraniczne. Był Londyn, Rosja, Czechy, Włochy, a jak dobrze pójdzie i uda nam się uzyskać wizy - to w listopadzie Stany.

13

Rozmawia ► Alex Niebrzegowski

Kombii

Z Grzegorzem Skawińskim i Waldemarem Tkaczykiem, liderami zespołu KOMBII, miałem okazję porozmawiać tuż przed ich koncertem w ramach Winobrania. Duża swoboda i klasa obu muzyków sprawiła, że wywiad przebiegał w wesołej atmosferze. Młodzi artyści na początku kariery stresują się przed wyjściem na scenę. Zastanawiają się, czy publiczność ich zaakceptuje. A panowie? Grzegorz Skawiński: Zawsze istnieje coś w rodzaju tremy, niezależnie od tego, ile lat się występuje. Wydaje mi się, że trema jest konieczna, ponieważ to nas trzyma w ryzach i powoduje, że jest ekscytacja. Bez tremy to by było naprawdę nudne. Zespół KOMBII jako jeden z pierwszych polskich wykonawców tworzył fabularne videoklipy. To był wasz pomysł czy wytwórni? Waldemar Tkaczyk: To był całkowity przypadek, że tak właśnie wyszło. Byliśmy przy odbiorze nagród od Ministra Kultury. I stojąc w kolejce po „ekwiwalent finansowy” poznaliśmy Juliusza Machulskiego. Juliusz powiedział: "Słuchałem waszych ostatnich dwóch utworów i bardzo mi się podobają. Może byśmy razem coś nakręcili? Fajnie się składa, bo jestem akurat po Seksmisji. Cały sprzęt jest na miejscu, ekipa może to zrobić”. I zrobił właśnie wtedy teledyski do „Black&White” i „Nasze randez vous”. Obaj panowie uchodzicie za specjalistów w swoich dziedzinach. Czy jest jeszcze potrzeba, żeby gitarzyści grali na wysokim poziomie? Czy to już się skończyło? (Uśmiech obu muzyków). Grzegorz: Nigdy się nie skończy. Zawsze będzie potrzeba

bardzo dobrych muzyków. Jest mnóstwo muzyków polskich młodego pokolenia, którzy grają fenomenalnie. Jak choćby Kuba Żytecki. Bardzo polecam uwadze tego młodego człowieka (Kuba ma 21 lat - przyp. red.). Absolutny wirtuoz gitary i śmiem twierdzić, że jest to najlepszy polski gitarzysta młodego pokolenia. A ile jest prawdy w tej już ogromnej legendzie, że miał pan grać z samym Ozzym Osbournem? Grzegorz: W każdej plotce jest jakieś źdźbło prawdy. I w tej również. Po prostu mój znajomy, który mieszkał w Chicago, wysłał moje nagrania na casting do zespołu Ozzyego. Oni je przesłuchali i dostałem ładny list, że jakkolwiek mnie nie wzięli tym razem, to zostałem umieszczony na „liście oczekujących”. Co dla mnie jest i tak pełną abstrakcją. Podziękowania dla pani Małgorzaty Nędzy (menedżerki zespołu KOMBII) oraz Filipa Niećkowiaka za pomoc w przygotowaniach do wywiadu.


14

PAŹDZIERNIK 2013

Kultura studencka

Zielonogórskie miejscówki

Przed Tobą miejsca tajemnicze, epickie i tradycyjne, ale też świeże, nowoczesne i coolturalne. Do każdego z tych zakątków poprowadzi Cię nasz cykliczny przewodnik. Możesz zwiedzić je boso jak Cejrowski, w bieliźnie jak Beata Pawlikowska przedzierająca się przez lasy deszczowe, ale przede wszystkim z uśmiechem niczym Martyna Wojciechowska na krańcu świata. Wczuj się w podróżnika. Zielona Góra wciąż nieodkryta!

Odcinek pierwszy ► Agnieszka Kowalska

lubuski teatr

W hierarchii wartości na pierwszym miejscu masywnie stoi Teatr Lubuski. Dla wielu może wydawać się zbyt oczywisty, ale ta oczywistość zabrania, aby o nim nie wspomnieć. Dlatego, podróżniku, póki co musisz zamienić wygodne i praktyczne ubranie na elegancki outfit. Wkrocz w zielonogórską stolicę kultury, która przygotuje Cię na spotkania z kolejnymi odłamami miejskiego artyzmu. Nasycisz się emocjami, spotkasz z kulturą wyższą i nabierzesz sił na dalsze kilometry. Scena I – Teatr Lubuski – Akcja.

kino nysa

Od pełnych ludzi, szeleszczących opakowań i głównych sal kinowych pozwala odpocząć klimatyczne, chciałoby się rzec: aromatyczne Kino Nysa. Otwarte dla grup społecznych, które preferują spokojne rozkoszowanie się filmem, czasem nawet w połowie pustej sali. Atmosfera pozwala wczuć się w amerykańskiego widza siedzącego w zacisznym kinie, który nagle zostaje zaatakowany przez Godzillę. Całość można określić mianem hipsterskiego bytu przeradzającego się w pozytywną alternatywę dla kinomaniaków poszukujących własnej świątyni.

kino newa

Kolejnym azylem dla fanów kina jest Newa – niewielkie, przytulne i klimatyczne miejsce w zielonogórskiej podróży. Jednym z najlepszych odizolowań się od świata jest zanurzenie w kinowym fotelu. Coraz bliżej nas jesienne wieczory, które stają się powodem publikacji z herbatą, kocykiem i dobrą książką. Zamiana tej trójcy na spacer, kino i kawiarnię - myślę, że będzie godnym odpowiednikiem. Dodaj życiu pikanterii, grozy lub uśmiechu. Wybór i Newa należą do Ciebie! REKLAMA


PAŹDZIERNIK 20132012 MARZEC

Nauka. ZIP Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl

Szansa na studia w Australii Australijski rząd ogłosił właśnie konkurs internetowy pod nazwą „Win your Future Unlimited” dla studentów z całego świata. Konkurs potrwa do 18 listopada 2013 r. Główna nagroda obejmuje rok studiów w Australii w 2014 r. oraz m.in. opłacenie przelotów, czesne, zakwaterowanie, stypendium, staż. Szansę otrzyma tylko jeden student lub studentka. Kandydaci, w ramach konkursowego zadania, muszą zaprojektować cyfrową pocztówkę, w której pokażą, jak widzą swoją przyszłość i jak nauka w Australii pomoże im w realizacji planów. Osoby, które chcą wziąć udział w konkursie, powinny wejść na stronę www.futureunlimited.com.au. Następnie w czterech krokach mogą stworzyć swoją cyfrową pocztówkę.

KulturaZielona studencka Góra

15 19

E-papierosy nie tak zdrowe, jak myślisz

Elektroniczne papierosy, które miały stać się bezpieczną alternatywą dla tradycyjnego palenia tytoniu, nie są obojętne dla zdrowia. Naukowcy alarmują, że palenie e-papierosów prowadzi do uszkodzenia płuc oraz utrudnia wnikanie tlenu do krwi. Papierosy elektroniczne wydają się być bezpieczniejsze od tradycyjnych, ponieważ nie zawierają tlenku węgla i szkodliwych substancji smolistych. Jednak częste ich stosowanie może prowadzić do chronicznego niedotlenienia, które jest główną przyczyną chorób zwyrodnieniowych, degeneracyjnych, w tym również raka, choroby niedokrwiennej czy zawału serca.

Zanim pójdziesz na grzyby... Muchomor sromotnikowy, jest najbardziej trującym organizmem naturalnie żyjącym w Polsce. Jeden owocnik może wytruć całą rodzinę. Nasz organizm nie potrafi rozkładać substancji trujących w nim zawartych – powiedział PAP prof. Andrzej Grzywacz z SGGW. W muchomorze sromotnikowym znajduje się wiele substancji trujących, które rozkładają się dopiero w temperaturze powyżej 260-300 st. Celsjusza. Dlatego organizm człowieka nie potrafi sobie z nimi poradzić. Muchomor sromotnikowy działa dość podstępnie, bo nie pokazuje, że jest najbardziej trującym organizmem występującym w Polsce. Prof. Grzywacz przypomniał, że wszystkie grzyby są ciężkostrawne. „Dzieciom, osobom starszym i chorym grzybów nie powinno się podawać. Nawet tych najlepszych i najsmaczniejszych jak: borowiki, podgrzybki, kurki, rydze, maślaki” - podkreślił.

Naukowiec jest niczym mimoza, gdy sam popełni błąd, i niczym ryczący lew, gdy odkryje błąd zrobiony przez kogoś innego. Albert Einstein

Nie mimozami, lecz nawłocią jesień się zaczyna Czy rzeczywiście "mimozami jesień się zaczyna", jak pisał Julian Tuwim? Nie do końca. Nazywane mimozą żółte drobne kwiaty, które teraz kwitną na ugorach w całej Polsce to nawłoć pospolita, która z prawdziwymi mimozami nie ma wiele wspólnego - wyjaśniają botanicy.


16

Miasto Filmów

PAŹDZIERNIK 2013

W DZIEWIĘĆ FILMÓW

Lato 2013 nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii filmu. Obietnic było wiele: "Wielki Gatsby", który okazał się wydmuszką, intrygujące "Elizjum", głównie rozczarowujący "Star Trek: W Ciemność" czy denerwujące swą nijakością "World War Z". Na szczęście ukazało się też kilka filmów dumnie wyrastających ponad przeciętność. To zestawienie nie służy jednak wyszczególnieniu tych najlepszych. To jedyna w swoim rodzaju kinematograficzna mapa świata sezonu wakacyjnego tego roku. Przy każdym tytule załączamy oczywiście ocenę, jaką dana produkcja zgarnęła od Miasta Filmów. Letnie premiery powoli powinny ukazywać się na DVD i Blu-Ray, poniżej znajdziecie parę rad co do filmów wartych (lub nie) Waszych pieniędzy.

ILUZJA 6,5/10

paryż

Woody Allen przypomina o swej melancholijnej stronie. By to zrobić, porzucił ukochany Nowy Jork na rzecz San Francisco. Nie dajcie się jednak zwieść - kiedy tylko zobaczycie i usłyszycie ten film, wiadomo od razu, kto za nim stoi, mimo, że mistrz ceremonii na ekranie się nie pojawia. Doskonała Cate Blanchette, jazz i świetne dialogi mówią same za siebie. Allen ma się dobrze.

LONE RANGER 4/10

Po tym filmie już nigdy nie spojrzycie na ocean tak samo. Wyobraźcie sobie produkcję, która spina ze sobą najlepsze elementy „Transformersów”, „King Konga”, "Armageddonu”, „Godzilli”, „Gigantów ze stali” i „Iron Mana”. Dorzućcie do tego skutkujące oczopląsem efekty specjalne i ducha wczesnych filmów Stevena Spielberga. Taki właśnie jest „Pacific Rim”.

teksas

PACIFIC RIM 8/10

dno pacyfiku

san francisco

BLUE JASMINE 7/10

Z jednej strony marnotrastwo. Kiedy na jednym planie spotykają się Freeman, Caine, Harrelson, Ruffalo i paru innych, muszą pojawić się iskry. Szkoda tylko, że poza widowiskowym skokiem na paryski bank i paroma utarczkami słownymi, "Iluzja" to tylko i aż solidny, wakacyjny blockbuster. Paradoksalnie zabrakło magii.

Jeśli dla kogoś rekomendacją jest Johnny Depp rozmawiający z koniem - proszę bardzo. Co prawda jego dysputy ze zwierzęciem to jeden z najważniejszych powodów, dla którego warto ten film zobaczyć, ale nie ma sensu dla parunastu sekund męczyć się ponad dwie godziny. Każdy wie, że Strażnik Teksasu jest tylko jeden.


PAŹDZIERNIK 2013

Miasto Filmów

17

DOOKOŁA ŚWIATA moskwa

RED 2

SOLANIN

6/10

Emerytowani agenci CIA próbują odnaleźć broń masowego rażenia. Nuda? Nic bardziej mylnego. Są Bruce Willis, John Malkovich, Anthony Hopkins i cała masa innych gwiazd, które się piorą, aż miło, a przy okazji wymieniają opiniami na temat życia małżeńskiego. Absurd, akcja, wysadzanie Kremla i innych obiektów u Putina... Czego chcieć więcej? Kolejnej części!

10/10

WIĘCEJ O SOLANINIE na str.

japonia

nowa sól

WOLVERINE 7/10

Brad Pitt versus miliony zombie. Miał być wyczekiwany deser, wyszedł zakalec. Robienie kina familijnego z żywymi trupami w tle to pomysł niemal tak idiotyczny, jak ujeżdżanie wielkiej kuli przez Miley Cyrus. Co z tego, że efekty ładne. Co z tego, że scena w Jerozolimie wygląda spektakularnie. Scenariusz w strzępach, pomysłów brak, dwie godziny przegadane, więc omijać łukiem. Najlepiej najszerszym.

MAN OF STEEL 7/10

antarktyda

jerozolima

WORLD WAR Z 4/10

Nie rozumiem, skąd bierze się ta nienawiść. "Wolverine" zebrał umiarkowane recenzje, natomiast Logan w końcu dostał film, na jaki zasługuje. Niegłupi, z mnóstwem akcji i dużą ilością szponów. Lider X-Men tnie wszystko na swojej drodze, do tego w malowniczej przedstawionej Japonii. Czego tu nie lubić?

Superman w rękach Zacka Snydera stał się bardziej ludzki i jakby mniej wkurzający. Nawet scena na Antarktydzie mimo swojej odtwórczości, nie razi. Epicki rozmach nie pozwala oderwać oczu od ekranu, a świetny montaż i wartka akcja wciągają bez reszty. Może nie pokochałem Supermana, tak jak Amerykanie, ale przyznaję bez bicia - niczym Ania Dąbrowska bawiłem się świetnie.


24

Miasto Filmów

PAŹDZIERNIK 2013

MIASTO FILMÓW Piątek, godz. 13:00 na 96 fm www.facebook.com/miastof

Koniec pieprzenia w kinie Nasz mikrofon na Solanin Film Festival ► Paweł Hekman

Jacek Braciak

Rodowity Lubuszanin... Tak. Pochodzę spod Strzelec Krajeńskich, dokładnie z Rzekcina, a urodziłem się w Drezdenku. Tu mieszka większość mojej rodziny, miałem nawet narzeczoną w Lubsku. Często wracasz? Bardzo często, ponieważ w Rzekcinie mieszka moja mama i siostra. Bywam tutaj kilka razy w roku.

Czyli o Solaninie wcześniej słyszałeś? Zaproszenie pojawiło się trzy lata temu, namawiała mnie Magda Różczka, która jest z Nowej Soli. Niestety nie udało się wcześniej przyjechać. Dlatego gdy okazało się, że wreszcie mogę, to skwapliwie skorzystałem. I po trzech dniach Solanina mogę powiedzieć, że nie żałuję. Będę drążył - dlaczego? Zauważyłem, że mnóstwo młodych ludzi interesuje kino. Zarówno na widowni, jak i tych, którzy chcą robić filmy. To jest pocieszające. Tak naprawdę nie miałem pojęcia o tym, ile filmów powstaje i ile z nich jest dobrych. Bo żeby film był dobry, wcale nie musi być w dystrybucji kinowej. Powiem więcej - często jest tak,

że filmy kinowe są kiepskie. A te, które mają 7, 10 czy 30 minut, bardzo dobrze rokują twórcom, a mnie napawają nadzieją. Szperałem trochę w internecie i znalazłem sporo newsów związanych z nazwiskiem Braciak. Spodobało mi się określenie "polski Mark Wahlberg". O! To ciekawe (śmiech). Ale zawsze jest ktoś "polski", jak choćby Al Pacino. To trochę symptomatyczne i, niestety, świadczące o naszym kompleksie. Jednak niech będzie Wahlberg. Nie zamierzam dyskutować z internautami, bo to jest z góry skazane na porażkę. Swego czasu hitem był klip, który pojawił się w trakcie rozmowy u Kuby Wojewódzkiego. Wykła-

dałeś porównanie między amerykańskim a polskim kinem wojennym... Mieliśmy dowód na potwierdzenie tej tezy, być może pysznej i lekkomyślnej, w postaci, przepraszam, że wymienię tytuł, ale chociażby "Westerplatte". Tam było pokazane czarno na białym, na czym polega różnica. I nic się nie zmieniło. Nic się nie zmieni, dopóki nie przybędzie pieniędzy na takie filmy. Ale potęga tkwi w ludzkim umyśle, bo to pomysł jest kluczowy. Na szczęście dzisiaj filmy możemy robić bardzo tanio przy pomocy różnych technik, które nie generują takich kosztów jak kamera reflex. Teraz można sobie wszystko zrobić na komputerze.


PAŹDZIERNIK 2013

Miasto Filmów

24

MIASTO FILMÓW Piątek, godz. 13:00 na 96 fm www.facebook.com/miastof

V Solanin Film Festiwal upłynął pod znakiem rekordów, emocji i offowej mocy. Hasło "koniec pieprzenia w kinie, czas dosolić" udzieliło sie wszystkim, łącznie z jurorami. Poniżej znajdziecie fragmenty naszych rozmóm z gwiazdami festiwalu. Obszerną relację i wszystkie wywiady znajdziecie na portalu wZielonej.pl

Adam Woronowicz

Jaki poziom prezentuje piąta edycja Solanin Film Festiwal? Byłem zaskoczony - nie wiem, jak moi koledzy - profesjonalizmem tych rzeczy, które oglądałem: montażem, ujęciami, pomysłem. Jestem tym pozytywnie zbudowany. Jak się dowiedziałem, że na konkurs napłynęło ok. 300 filmów, pomyślałem sobie: "kurczę, nieźle". Zresztą muszę powiedzieć, że tracę tu dziewictwo, bo pierwszy raz zostałem członkiem jury. To mój pierwszy festiwal filmowy, więc jestem pod gigantycznym wrażeniem. Czerpiesz jeszcze radość z oglądania filmów? To nie jest tak, że widzi się już wszystko tylko "od drugiej strony"? Staram się nigdy tak filmów nie oglądać. Nawet jak realizuję jakąś rzecz, to staram się nie patrzeć, jak np. będę później kadrowany. Staram się czasami zapomnieć, o czym ma być dany film. Koncentruję się na tym, co mam w danym momencie wykonać i tylko to mnie interesuje. A jak przychodzę do kina, to chcę się maksymalnie rozpiąć. To jest dobre źródło inspiracji. Czu-

ję się jak stary wampir, potrzebuję młodej krwi. Kto wie, co będzie za 30 lat? Może jakiś reżyser światowego formatu powie, że pierwsze kroki stawiał w Nowej Soli? Dlatego warto swoją uwagę skupiać na młodych, to jest nowy, świeży nurt. W tym roku wejdzie do kin kilka ważnych produkcji z Twoim udziałem. Który film jest dla Ciebie szczególnie ważny? Wiesz co, nigdy nie miałem jazdy z lansem na swój temat. Raczej kiepsko mi wychodzi: "koniecznie musicie iść do kina i zobaczyć film z moim udziałem". K**wa, nie byłbym w stanie tego wypowiedzieć. Film to wypadkowa wielu wydarzeń, należy do reżysera, twórcy. Ja jestem tylko pewnym elementem, narzędziem, którym on się posługuje. Dlatego nie wyciągniesz ze mnie takiej informacji. Cieszę się, że biorę udział w tych produkcjach,

że mogę grać - czasem lepiej, czasem gorzej. Ale to wszystko. Początkowo chciałem pracować w teatrze, skończyłem zresztą szkołę teatralną. A nagle tak mi się porobiło w życiu, że zacząłem więcej grać w filmie niż teatrze. Ten świat mnie wciągnął. Dlatego odpowiadając na Twoje pytanie: nie, nie będę otwierał swojej restauracji, swojego hotelu, prywatnego teatru, kina. Chociaż marzy mi się, żeby podnieść z upadku kino Syrena w Białymstoku. To miejsce dla mnie kultowe, obejrzałem w nim m.in. "Gwiezdne wojny", będąc w trzeciej klasie podstawówki, za 20 zł. Na Solaninie ludzie mogli się z Tobą zobaczyć i porozmawiać na autorskim spotkaniu. Jak podchodzisz do tego typu imprez? Szczerze. Jak się spotyka ze swoją publicznością Roman Polański, to rozumiem, że on jest w stanie

coś o sobie powiedzieć. Stoi za nim kilka wybitnych obrazów. A z aktorem? To taka ściema, trochę dykteryjek. Tak czy owak jesteśmy to widzom winni. I nawet jak publiczności coś się nie podoba, to naszym zasranym obowiązkiem jest odpowiedzenie grzecznie na to pytanie i próba obrony - tak powiedziała mi kiedyś Krystyna Janda i wiem, że ma świętą rację. Wcale się nie obrażam, nie jestem zmęczony, nie chcę mieć w tym czasie w garderobie białych dywanów ani ręczników. Dzięki temu też dowiadujemy się sporo o sobie. Nie kokietuję, ale mimo wszystko jestem w szoku, że ktoś jednak przychodzi na spotkania ze mną. Nie zżymam się nigdy na pytanie: "jak się pan przygotowywał do tej roli", choć słyszałem je setki razy. Zdjęcia: Katarzyna Klimkowska


20

Kultura studencka Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2013

Lego, legere

Książka ► Kaja Rostkowska

Ismail Kadare Pałac snów

Jeśli za każdym razem, gdy chcesz opisać chorą sytuację osaczenia i nierealności, odwołujesz się do "Procesu" Kafki albo "Roku 1984" Orwella, to wiedz, że literatura poszła do przodu. Zajrzyj do książki "Pałac snów" Ismaila Kadare (kiedy to piszę, gorąco wierzę, że to Albańczyk zdobędzie literackiego Nobla). "Pałac snów" to miejsce w Stambule, w którym urzędnicy poddają selekcji i interpretacji sny wszystkich obywateli. Zapis marzenia sennego bowiem może być w tym świecie dowo-

Alice Munro Za kogo ty się uważasz?

dem na działalność antypaństwową. Do Pałacu Snów trafia Mark-Alem - "wybraniec" i potem jest już tylko ciekawiej... W księgarniach znajdziecie już cztery książki Kadare po polsku - warto!

A może Nobel trafi do Kanadyjki? W czerwcu tego roku pisarka zadeklarowała koniec swojej działalności literackiej zatem to dla niej ostatnia szansa, żeby otrzymać ten najwyższy literacki laur. "Za kogo ty się uważasz" to zbiór opowiadań (nowel?), które znakomicie wpisują się w jesień: ponury nastrój i ciężkie chmury. Taka XXI-wieczna "Sieroca dola" Prusa, tyle że Munro jest naprawę wielowątkowa... Pisarka przekonująco, w realistycznym duchu, opisuje trudności egzy-

stencji na przykładzie skomplikowanej Rose, która jest bohaterką wszystkich dziesięciu opowiadań w książce. Mimo wszystko dajemy połowę punktów, bo co druga strona u Munro jest niestety nudna.

Muzyka ► Michał Stachura & Paweł Hekman

Audio, audire

Nine Inch Nails Hesitation Marks

Arctic Monkeys AM Arctic Monkeys jawią się dziś na najważniejszy zespół swojego pokolenia. Równiejsi od The Strokes, lepsi niż Kings of Leon, przeżyli też stażem swoich głównych rywali z Wysp, The Libertines. Na swojej piątej płycie "AM" udanie łamią własne standardy, zarzucając gitarowy łomot na rzecz urody utworów. Zmieścili dźwiękowego i jakościowego killera w postaci "R U Mine", ale takich utworów tu więcej nie ma. Jest powolne, kroczące "Do I Wanna Know", "Snap Out Of It", przypomina-

jące... Eltona Johna [sic!], czy kołyszące "Why'd You Only Call Me When You're High?". Nic tu specjalnie pleców nie łamie i brakuje rzeczy, o których będziemy pamiętać za parę lat. Mimo wszystko to przyjemny krążek, dużo lepszy od nudnego "Suck It And See". Tę płytę da się polubić, choć trzeba się trochę pomocować.

Trent Reznor dał odpocząć swojemu najstarszemu dziecku, co okazało się świetnym posunięciem. Nowe Nine Inch Nails to logiczna kontynuacja i ewolucja pomysłów muzyka. Czuć na „Hesitation Marks” ducha innych projektów Reznora. Jest tu coś z „How To Destroy Angels” czy filmowych wojaży z Atticusem Rossem. Muzyka NIN zawsze miała cechy patologiczne i nie inaczej bywa w tym przypadku. Krążek jest mniej jazgotliwy od poprzednich, ale najmroczniejsze zakamarki duszy Reznora dają

o sobie znać chociażby w „Came Back Haunted” czy „Black Noise”. Nieco bardziej popowo (choć w schizofrenicznym tego słowa znaczeniu) jest przy okazji „All time low” oraz „Sattelite”. To płyta zdecydowanie mniej czadowa, momentami wręcz chłodna i ambientowa. Dla niespokojnych dusz - rzecz obowiązkowa.


Felieton

PAŹDZIERNIK 2013

21

Twórczość studencka ► Damian Łobacz

Scribo, scribere Jestem gwiazdą

Jestem gwiazdą i niewątpliwie powód ten w zupełności wystarczy, abym każdego dnia prał się po mordzie, widząc w lśniących taflach wystaw swą wymiętą, poznaczoną sińcami twarz. Jestem gwiazdą i jak każda gwiazda mam swoje słabości. Największą z nich, moi mili, jest sława. To właśnie ona konsekwentnie, z dnia na dzień, wtłacza mnie w coraz większy banał. Sława to rozentuzjazmowane spojrzenia kwiaciarek, obserwujących z nabożną czcią dłoń, wręczającą im skrawek podpisanego papieru. Sława to utrzymane w nazbyt drażliwych rejestrach westchnienia kłębiących się po drugiej stronie ulicy małolat. Sława to wreszcie ciepła wódka, sączona samotnie w najciemniejszych zakamarkach łazienki. W gruncie rzeczy nie mam nic przeciwko kwiaciarkom, małolatom i ciepłej wódce, jednak od dłuższego czasu nie mogę pozbyć się przytłaczającego poczucia przesytu. I tak oto każda kolejna kwiaciarka zdaje się być jeszcze bardziej rozentu-

"

zjazmowana od swej poprzedniczki, westchnienia pryszczatych małolat jeszcze bardziej mdlące w swej pozornej nieśmiałości, zaś ciemność łazienek jeszcze bardziej gęsta od ostrej wódczanej woni.

Jak już wspomniałem, jestem gwiazdą. I to taką najlepszego sortu. Uwielbiam stroić miny, patrzeć z wyższością na wszystko i wszystkich, wygłaszać mowy pochwalne na cześć swojego cynizmu i wyrachowania. Odwaliło mi i myślę, że mogę wszystko. Jestem gwiazdą. Taką, która każdej nocy niezmiennie spada w objęcia tych samych zadymionych spelun. Taką, która osusza niekończące się rzędy kieliszków o wyszczerbionych krawędziach. Taką wreszcie, która upodlona zwierzęcą rozkoszą usypia w udach bezimiennych kurew o zmęczonych oczach. Jestem święcie przekonany, że każdy smutnooki artysta rozpoczyna swą konfesję w ten sam pieczołowicie wypracowany sposób – od wyrazów pogardy do otaczającego świata. Niezbyt to wyszukany zabieg, a jednak gwarantujący przyzwoitą sprzedaż

cytat miesiąca Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy! Stanisław Jerzy Lec

Wyślij nam swoją twórczość: kultura@uzetka.pl w czasach, gdy modne są zarówno intymne zwierzenia celebrytów, jak i powszechna mizantropia. Zmieszanie tych składników to gwarancja nader efektownych fajerwerków. Te zapiski z pewnością także ujrzą światło dzienne – za moją zgodą, czy bez. W dżungli liczy się spryt, a mi odjebało dokumentnie i mogę pisać o wszystkim, co chcę. Zamysł pretensjonalnej gwiazdorskiej spowiedzi powinien zostać poczęty w gęstej atmosferze smętnego baru, lepkiego od strug alkoholu i duszącego się w kłębach papierosowego dymu. Moja obecność „Pod Klepsydrą” nie powinna zatem dziwić tej nocy. Gwoli ścisłości nie powinna dziwić już od kilku długich miesięcy. Status stałego bywalca zobowiązuje do skrupulatnych odwiedzin ulubionego przybytku i zawierania bliższych znajomości z innymi stałymi bywalcami przy butelce whisky (którą połowa z nich widziała dotychczas jedynie za wystawowym szkłem). Poza tym wprost uwielbiam przejmujący stan wzajemnego zrozumienia i zgodności, objawiający się najczęściej pełną aprobatą wobec następnych kolejek. To stan, w którym nawet plączący się język nie staje na drodze do obopólnego zrozumienia – ba! on to zrozumienie kształtuje, nasyca niuansami filozoficznej dysputy na tematy dalece wykraczające poza pojmowanie zwykłych śmiertelników. Każdy z nas jest wówczas niczym zataczający się Wergiliusz, czerwonolicy Homer, niczym Sokrates tańczący, każdy z nas jest statkiem pijanym dryfującym z wolna na falach niezdrowych uniesień. Spowiedź wobec takiego audytorium nabiera wyjątkowo szlachetnych rysów. O spisaniu swego artystycznego

memorandum marzyłem już od dłuższego czasu, czerpiąc garściami z Bukowskiego, Salingera, Hłaski i Pilcha. Mając na uwadze wywody Stephena Kinga, pieczołowicie szlifowałem w myślach pierwsze zdanie mojej przyszłej konfesji, będące przecież jednym z głównych wyznaczników zdolności autora do przykuwania uwagi. W gruncie rzeczy nie miałem większych problemów z pierwszym zdaniem, podobnie jak z pierwszym wersem tekstu lub pierwszym zestawem akordów, które wypluwałem z siebie w mgnieniu oka, a następnie wygładzałem zawzięcie, otoczony nimbem papierosowego dymu. Niezmiennie, przez blisko dekadę, bez zająknięcia, bez cienia niepewności, bez najmniejszego zgrzytu. Wszystko, co wyszło spod mojej ręki było nieskazitelnie dobre. A przynajmniej właśnie w taki sposób to odbierałem. Pierwsze zdanie napisałem właśnie tu, w barze „Pod Klepsydrą”. Przywoływany już King wspominał swego czasu o niezwykłej ryzie papieru, twierdząc, że miała ona znaczący wpływ na powstanie jednej z jego książek (chodziło bodaj o Rolanda). Ja także miałem swoją niezwykłą ryzę – pożółkłą, pachnącą wilgocią, przewiązaną seledynową wstążką. Nie pamiętam, w jaki sposób trafiła w moje ręce. Nie było to zresztą aż tak istotne. Jej niezwykłość wynikała wyłącznie z roli, jaką miała pełnić. Wydaje mi się, że każdy papier tego świata, bez względu na pochodzenie, dałby się pociąć za to, abym pokrył go swym pismem. Jak już wspomniałem, jestem gwiazdą. A to moja spowiedź. CIĄG DALSZY ZNAJDZIESZ NA WWW.WZIELONEJ.PL


22

Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2013

Na deskach teatru ► Agnieszka Oleśniewicz, Dawid Włodarczyk Październik - robi się coraz zimniej, coraz bardziej deszczowo, studenci powoli lokują się na stancjach czy w akademikach, zaczynają myśleć o natłoku zajęć na uczelni, kolokwiach. Wszystko wraca do swojego stałego rytmu. Jesienna szaruga, jesienna depresja i... jesienny Lubuski Teatr, w którym premiery, promocje, prezenty i warsztaty!

Teatralne niespodzianki ▪ Nowe bilety Chcąc wywołać uśmiech na twarzy widza i katharsis podczas oglądania nowego spektaklu, LT proponuje: Bilet prezent – voucher na określoną kwotę, będzie go można podarować w prezencie bliskiej osobie, która sama zdecyduje, na jaki spektakl ma ochotę się wybrać. (Tylko na spektakle LT). Bilet rodzinny – propozycja dla rodzin mających ochotę wybrać się na lekką, zabawną bajkę. Wycieczka rodzinna, na którą wszyscy płacą cenę biletu ulgowego. (Minimum 3 osoby). TEATRALNY WTOREK – teatr z otwartymi ramionami zaprasza zwłaszcza studentów! W każdy pierwszy wtorek miesiąca, każdy widz, który podejdzie do kasy, będzie mógł kupić bilet w cenie promocyjnej 50%. (Tylko spektakle LT). ▪ System SMS Już nie trzeba godzinami siedzieć przed komputerem wypatrując promocji, która pojawi się na fanpage'u LT. Teraz wystarczy wejść na oficjalną stronę teatru, zapisać się w odpowiednim miejscu i tylko czekać na SMS-y

dotyczące nowych spektakli, promocji itp. I oczywiście korzystać! ▪ Warsztaty teatralne Jeśli zawsze marzyłeś o przygodzie na deskach teatru, pod okiem świetnego aktora, reżysera, poety, pieśniarza i pedagoga w jednym, jest to propozycja dla Ciebie. W walce z jesienną depresją pomoże ciepło bijące wraz ze światłem reflektorów. LT przygotował dla was warsztaty teatralne (dla osób powyżej 15 roku życia), podczas których będziecie mogli zgłębić tajniki gry aktorskiej. Cykl zajęć (raz w tygodniu po dwie godziny) zakończy się wystawieniem przygotowanych sztuk na scenie Lubuskiego Teatru. Prowadzący: Marek Sitarski Koszt – 50 zł/miesiąc ▪ Premiera „Kazimierza i Karoliny” Walkę z jesiennymi smutkami rozpoczęliśmy już 21 września, kiedy to odbyła się premiera spektaklu „Kazimierz i Karolina” Ödöna von Horvátha w reżyserii Wojtka Klemma. Historia bohaterów, którzy stając w obliczu kryzysu

Fot. Bartłomiej Sowa

Drodzy studenci, ubieramy się ciepło i kolorowo, odstawiamy na bok denerwujące myśli o kolejnym referacie do napisania czy kolokwium do zaliczenia - i korzystamy z teatralnych wtorków, idziemy do Lubuskiego Teatru oderwać się od szarej codzienności! w związku, zmuszeni są zmierzyć się nie tylko z nurtującymi ich pytaniami, ale i zajrzeć w głąb samych siebie. Może w pełnym cynizmu świecie jest miejsce na prawdziwą miłość? „Człowiek w starciu z machiną świata i gospodarki, wplątany zostaje w serię niesprzyjają-

cych okoliczności a festyn, na którym rozgrywa się akcja przypomina taniec śmierci, gdzie ludzie umierają z powodu deficytu wartości...”. Zapraszamy do Lubuskiego Teatru!


Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2013

Szef muzyczny

P O L E C A KINGS OF LEON "Mechanical Bull" ▼ Należący do panteonu rockowych sław, amerykański kwartet Kings Of Leon wydał właśnie szósty w swojej dyskografii album studyjny. Rodzinny kwartet pochodzący z Nashville to trzech braci i kuzyn: Caleb, Nathan, Jared i Matthew. Ostatni w dyskografii zespołu longplay "Come Around Sundown" wydany jesienią 2010 roku zadebiutował na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. Płyta pokryła się platyną oraz zdobyła prestiżową nagrodę Polskiej Akademii Fonograficznej - "Fryderyka", jako najlepszy album zagraniczny. Z przyjemnością gramy na 96 fm! REKLAMA

23

Najlepsze płyty w Akademickim Radiu "Index"

► Mateusz Kasperczyk ARCTIC MONKEYS "AM" ▼

Zespół miał być rewelacją jednego sezonu, stworzyć hit na lato, a potem wrócić do codzienności. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Dzięki ciężkiej pracy udało im się wyrosnąć na rasowy, rockowy zespół, który powraca z nowym krążkiem. Płyta to spory zastrzyk energii oraz przebojowości. Warto przypomnieć, że polska publiczność miała okazję sprawdzić, jak prezentuje się nowy materiał na żywo, podczas koncertu Arctic Monkeys na tegorocznej edycji Openera. Był to druga wizyta zespołu w naszym kraju. A na 96 fm Arctic Monkeys składają wizytę regularnie. Czytaj też: s. 21.

?

NAUGHTY BOY "Hotel Cabana" ▼ Shahid Khan, pseudonim Naughty Boy, to młody brytyjski kompozytor, producent, muzyk i raper. Ma na swoim koncie współpracę z raperem Chipmunk przy płycie "Diamond Rings" oraz i Wiley'em "Never Be Your Woman", Leoną Lewis, JLS, Cheryl Cole, Jennifer Hudson, Aleshą Dixon i Tinie Tempah. Album naszpikowany jest gwiazdami muzyki, warto wymienić tu gościnny udział Eda Sheerana oraz Sama Smitha. Muzyka oferowana przez Naughty Boya to mieszkanka popu oraz rapu. Jak brzmi ten muzyczny koktajl podawany w hotelu cabana? Degustujacie go w Akademickim Radiu Index.

Pytanie do Metza

Czy widzi Pan wśród dzisiejszych artystów takich, których twórczość może przetrwać próbę czasu jak twórczość The Beatles, Pink Floyd czy Michaela Jacksona?

PIOTR METZ - dziennikarz radiowy, jeden z założycieli i dyrektor muzyczny radia RMF FM w latach 1990-2001, były redaktor naczelny miesięcznika Machina: Chciałbym być takim mądralą i wiedzieć, co będzie za 15 lat. Wtedy kupiłbym taśmy matki takich artystów i na nich zarabiał. Żartuję oczywiście. Tak serio, to mam wrażenie, że dzisiejsza muzyka generalnie robiona jest jak jednorazowa chusteczka. Kiedyś płyty były przeznaczone na dłuższy okres żywotności, a teraz na chwilę. Z płyt, które wryły mi się w pamięć, to np. "Viva La Vida" Coldplaya. Nie jestem jakimś wielkim fanem tego zespołu, ale ta płyta absolutnie mnie przekonała. Wymienię jeszcze ostatni

Twin Shadow i, tutaj wcale nie będę oryginalny, nowy Daft Punk. Pojawiają się takie płyty, które są robione "po staremu", czyli mają szansę przetrwać dłużej. Pewnie teraz się narażę, ale myślę, że bardzo często takie zespoły jak Depeche Mode, robią płytę bo jest ciśnienie, by pojechać w trasę światową, a nie wypada sprzedawać fanom tej samej muzyki, więc nagrali nowy album. Jest to jednak przykład tego, jak zmieniła się sytuacja bardzo ważne są teraz koncerty i nową płytę nagrywa się choćby po to, żeby mieć co na tych koncertach grać. Nie gra się koncertów, żeby promować nową dobrą płytę. Pytał Michał Cierniak


24

Region

PAŹDZIERNIK 2013

Debata o "Sztuce kochania"

Od 2008 roku, z inicjatywy prof. Zbigniewa Izdebskiego, kierownika Katedry Seksuologii, Resocjalizacji i Poradnictwa Uniwersytetu Zielonogórskiego, odbywają się przemiennie w Zielonej Górze oraz w Warszawie Ogólnopolskie Debaty o Zdrowiu Seksualnym. Mają one charakter multidyscyplinarny - ich uczestnikami są zarówno lekarze, psycholodzy, pedagodzy, socjolodzy, jak i wybitni przedstawiciele świata kultury stawiający w centrum zainteresowań ludzką seksualność. Od lat stanowią one platformę do wymiany doświadczeń dla ekspertów z kraju, jak i z zagranicy. W tym roku odbyła się zupełnie wyjątkowa edycja Debaty, upamiętniająca dorobek dr Michaliny Wisłockiej - jednej z najważniejszych postaci seksuologii polskiej. 29 czerwca 2013 w Lubniewicach w Parku Miejskim przy Starym Zamku odbyło się, z udziałem mediów lokalnych oraz ogólnopolskich, uroczyste otwarcie Parku Miłości dr Michaliny Wisłockiej, które towarzyszyło konferencji naukowej pt. Debata o „Sztuce Kochania”. Otwarcie Parku uświetnili swoją obecnością: wiceminister zdrowia Krzysztof Chlebus, nestor polskiej seksuologii prof. Andrzej Jaczewski, córka Michaliny Wisłockiej Krystyna Bielewicz, burmistrz Lubniewic Tomasz Jaskuła oraz pomysłodawca Parku Miłości i gospodarz debaty, a prywatnie przyjaciel dr Wisłockiej, prof. Zbigniew Izdebski. Po uroczystym otwarciu Parku, zaproszeni goście zebrali się w Hotelu Woiński Spa na Debacie o „Sztuce Kochania”. Punktem wyjścia dla rozważań naukowych były doświadczenia dr Michaliny Wisłockiej zawarte w trylogii „Sztuka Kochania”, „Sztuka kochania 20 lat później” oraz „Sztuka kochania: witamina ‘M’ ”. Debata rozpoczęła się od panelu wspomnieniowego „Rzecz o Michalinie Wisłockiej” do którego wprowadził przybyłych prof. Zbigniew Izdebski. Wspomnieniom oddała się córka Krystyna Bielewicz, a także przyjaciele: dr Jan Faryna, prof. Andrzej Jaczewski,

red. Małgorzata Kownacka i red. Grażyna Walkowiak oraz dr Konrad Szołajski – autor filmu o dr Wisłockiej, którego fragmenty pokazano zebranym. Naukową część debaty zainaugurował swoim wykładem

„Czy miłość to tylko (neuro)peptyd?” znany pisarz dr hab. Janusz Leon Wiśniewski. W panelu medycznym zatytułowanym „Od Wisłockiej po dzień dzisiejszy… - ginekologia, zdrowie prokreacyjne i seksu-

ologia” udział wzięła czołówka polskich lekarzy zajmujących się problematyką ludzkiej seksualności: w roli moderatora prof. Grzegorz Jakiel oraz prof. Anna Boroń-Kaczmarska, prof. Krzysztof Czajkowski, prof. Jó-


Region

PAŹDZIERNIK 2012 zef Haczyński, prof. Krzysztof Kula, prof. Bohdan Wasilewski, wiceminister Krzysztof Chlebus, dr Andrzej Depko oraz dr Alicja Długołęcka. W panelu społeczno-kulturowym „Od Wisłockiej po dzień dzisiejszy… - obyczajowość seksualna i jej przemiany” dyskutowali, pod przewodnictwem red. Anny Mentlewicz, prof. Beata Pastwa-Wojciechowska, prof. Monika Płatek, prof. Kazimierz Pospiszyl, dr Izabela Fornalik, dr Krzyszof Wąż, red. Violetta Ozimkowski-Daukszewicz, red. Ewa Wanat i red. Zbigniew Wojtasiński. Gorąca wymiana zdań, czasem wręcz burzliwa toczyła się w kuluarach na długo po zakończeniu części oficjalnej. Debaty od chwili ich zainicjowania miały na celu prezentować multidyscyplinarne podejście do ludzkiej seksualno-

ści. I tym razem nie było inaczej, gdyż wychodząc od spuścizny wybitnej uczonej oraz poczytnej autorki, kontynuowano dyskurs naukowy oraz dyskusję nad najnowszymi zdobyczami medycyny, przeplatając ją z obserwacjami zmian w naszym podejściu do seksualności oraz zagadnień z nią związanych w życiu codziennym. Uczestnicy debat, podobnie jak dr Michalina Wisłocka, stawiają w centrum swoich zainteresowań człowieka i to sprawia, że spotkania te mają wyraźny humanistyczny wydźwięk. Bez ogromnego zaangażowania burmistrza Lubniewic Tomasza Jaskuły oraz wsparcia ze strony wiceministra Krzysztofa Chlebusa i Marszałek Województwa Lubuskiego Elżbiety Polak zarówno powstanie Parku, jak i zorganizowanie debaty nie byłoby możliwe.

Prr of. P of. Andr of drzze dr drze ej Jaczew ew e wsk sk i,i, ne ess to or p po olsskkiiej ej sekksu suol olog ogii, iiii, oraz or az Podse sekret sekr se kkrre ett arrz St S a an nu Kr K rzy z yysz szz to t of Ch hlebu le ebu buss (Min (M iniss t ers in r s tw rs t wo Zd two Z ro owi wia) a).

25

TVN szuka poławiacza pereł na UZecie TVN poszukuje studenta II, III lub IV roku, który: jest doskonale zorientowany w bieżących wydarzeniach swojej Uczelni, zna wszystkich studentów, którzy studiują, studiowali lub będą studiować, uwielbia działać i organizować różne eventy, potrafi komunikować się i nawiązywać relacje zarówno w realu, jak i przez Internet. Jeżeli myślisz, że spełnia te kryteria to masz szansę aplikować na Ambasadora programu TVN "Poławiacze pereł". Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie CV i listu motywacyjnego do 13/10/2013 na adres staze@tvn.pl. W tytule e-maila prosimy podać numer ref. APTVNPP. Do Twoich obowiązków będzie należało: - realizowanie samodzielnych, autorskich projektów promocyjnych i employer brandingowych przy współpracy z działem HR; - współpraca przy organizacji targów pracy, konferencji i warsztatów dla studentów

i absolwentów uczelni wyższych; - reprezentowanie i promocja firmy TVN w środowisku akademickim; - budowanie stałej relacji z Biurami Karier, Władzami Uczelni, organizacjami studenckimi i kołami naukowymi; - monitoring wydarzeń i rekomendowanie najbardziej efektywnych form współpracy pracodawcy z uczelnią. Dla najbardziej aktywnych i zaangażowanych Ambasadorów przewidziano nagrody rzeczowe! UZetka.pl

Tydzień Kariery Już po raz piąty Biuro Karier zaprasza na Ogólnopolski Tydzień Kariery na Uniwersytecie Zielonogórskim. Tegoroczna edycja OTK odbędzie się pod hasłem "Odkryj swój talent".

Ucze Uc zesttn niicy cy i słu łuchacze h debatt y.

Wzorem lat ubiegłych przygotowano ciekawe wystąpienia, prezentacje firm, warsztaty i wykłady. Zarezerwujcie sobie trochę czasu między 14 a 18 października bo na pewno nie wyjdziecie stamtąd prędko. Szczegółowy plan OTK na UZ, zapisy na warsztaty i inne niezbędne informacje

znajdziecie na internetowej stronie Biura Karier www.bk.uz.zgora.pl. Wydarzenie objęte jest patronatem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej. Źródło informacji: Biuro Karier UZ


26

Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2013

DŻIZAS, JAK MI SIĘ NIE CHCE

Z CYKLU ► Nadzwyczajnie naturalnie

Żeby chociaż trochę chciało się zachcieć. Żeby się chciało, jak się nie chce… I się zaczęło niechcenie, chcenie chcenia, a na początku totalny brak przyzwyczajenia. W poniedziałek powinniśmy odpoczywać po weekendzie, we wtorek przygotowywać do środy, w środę udawać, że się chce, w czwartek nie udawać i odpoczywać po środzie, w piątęk przygotowywać się do weekendu, a na weekend obnosić się z niechceniem i chcieć czegoś innego.

Poradziłam sobie z informacją, że oto przede mną klasa maturalna. Nieustannie pocieszam się faktem, że czekają mnie najdłuższe wakacje w życiu – nie licząc bezrobocia - bo przecież humaniści nie mają szans na pracę. W międzyczasie przekonuję się, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się niemalże do wszystkiego, choć nie zawsze do każdego. Mniejsza o to. Zawsze pozostaje nadzieja i pytanie: JAK ŻYĆ?

Przyzwyczaiłam się do widoku szóstki na elektronicznym zegarku, który niemal codziennie zaszczyca mnie swoim widokiem jeszcze na długo przed siódmą. Poradziłam sobie z informacją, że oto przede mną klasa maturalna. Nieustannie pocieszam się faktem, że czekają mnie najdłuższe wakacje w życiu – nie licząc bezrobocia

Kolorowe magnesy znajdujące się zawsze gdzieś w pobliżu mniej lub bardziej tandetnych pamiątek głosiły: „Nieważne, jak się żyje, raz się chudnie, a raz tyje”. Po zajęciach z rozszerzonego polskiego zinterpretowałabym to następująco – raz na wozie, raz pod wozem. Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno też nie zgodzić się z faktem, że wielu z nas obiecało sobie, że coś zrobi w te wakacje: zacznie pływać, biegać, przeczyta parę książek. Cokolwiek. Co z tego wyszło? No właśnie, nieważne. Niestety, czas wolny minął.

Szczerze? Ja już zdążyłam się przyzwyczaić do faktu że od takiego pomysłu na spędzenie tygodnia muszę się raczej odzwyczaić. Coroczna wrześniowa zmiana organizacji życia. Przyzwyczaiłam się więc posłusznie do wstawania o godzinie, która zazwyczaj była środkiem nocy. Ba, przyzwyczaiłam się do widoku szóstki na elektronicznym zegarku, który niemal codziennie zaszczyca mnie swoim widokiem jeszcze na długo przed siódmą.

Tym, którzy jeszcze nie ogarnęli, powiem, że wakacje się skończyły. Teraz można tylko czekać na kolejne, przyzwyczaić się do nowego trybu życia, planować, zastanawiać się, jak żyć, wstawać rano, narzekać, nieustannie zachęcać, mobilizować, przeglądać Facebooka i rozmawiać z ludźmi. A w międzyczasie wyznawać tumiwisizm, odjutronizm, a przede wszystkim niechcemisizm. Do tego ostatniego chyba nie można się przyzwyczaić.

KARINA OSTAPIUK Z zawodu uczennica klasy dziennikarskiej. Z pasji tancerka. Z koloru włosów blondynka. Łączy przygotowania do matury w III LO z nauką życia. Do tego drugiego przygotowuje się na własną rękę. Jak na zodiakalną pannę przystało, ostrożna, jednocześnie niebojąca się powiedzieć wprost, co myśli. Uważa, że przyszłość należy do tych, którzy wierzą w swoje marzenia, więc stara się wierzyć. Skomplikowana, jak każdy. REKLAMA


PAŹDZIERNIK 2013

Kultura studencka

27

KRÓLESTWO ZA SŁOWO

Z CYKLU ► Pod studenckim biurkiem

Przykro jest być pisarzem mając świadomość, że ponad połowa Polaków nie przeczytała ani jednej książki w ubiegłym roku. Czy warto więc tworzyć literaturę zawodowo, skoro większość czytaniem nie jest zainteresowana? Komu udało się napisać dzieło, które przeszło do historii? Biblioteka Narodowa przy współpracy z TNS Polska, przygotowała ogólnopolski raport poziomu czytelnictwa w 2012 roku. Definicja książki dotyczyła zarówno albumów, encyklopedii, poradników czy słowników, jak i e-booków. Ponad 61% Polaków w ubiegłym roku nie miało kontaktu z żadną z nich. Mimo to w ostatnich latach Polskie wydawnictwa publikują hurtowo nowe tytuły. W 2010 roku Biblioteka Narodowa odnotowała rekordową ilość wydanych książek (31,5 tys.). Liczba polskich tytułów systematycznie rosła od poziomu 10 tys. rocznie z czasów PRL. Pisarze „z krwi i kości” nie sugerują się wynikami niskiego poziomu czytelnictwa. Tworzą, bo to ich praca, ale i cicha nadzieja, że zachęcą społeczeństwo do sięgania po ich książki. ▪ Trzy tysiące zaliczki By sięgnąć chwały i godnego wynagrodzenia finansowego od wydawnictw, trzeba być gotowym na wiele wyrzeczeń. Często wykonywanie licznych dodatkowych prac. Magdalena Żakowska w artykule dla „Gazety Wyborczej” zauważyła, że większość początkujących autorów w Polsce - nie mówię o autorach bestsellerów - dostaje zaliczki pomiędzy 3 a 6 tys. zł. Jeśli książka nie trafi w gusta czytelników i krytyków, często tylko na zaliczce się kończy. Autor nominowanej do nagrody literac-

Nabywając podrobione towary na siłę pokazujemy, że stać nas na drogie produkty, a tym samym przynależymy do pewnej grupy społecznej. Skoro wiemy więc, że to podrobione rzeczy, dlaczego je kupujemy? kiej Nike Janusz Rudnicki wyznał w tej samej gazecie, że mieszka na stałe za granicą a honoraria które dostaje za książki, wystarczają na miesiąc życia. Obecnie zajmuje się tłumaczeniami technicznymi dla jednego z niemieckich biur. Żyje z tłumaczenia informacji o akumulatorach oraz instrukcji dołączanych do leków. Mimo to „Śmierć czeskiego psa” znalazła się w panteonie wybitnych książek naszego kraju, a jego nazwisko zaistniało w świadomości czytelników. ▪ Kto przetrwał? Mickiewicz, Słowacki, Miłosz, Szymborska czy Kosiński, Grochola, Tokarczuk lub Witkowski to tylko kilka nazwisk, które zmieniły oblicze literatury oraz w większym lub mniejszym stopniu istnieją w ludzkiej świadomości. Gdy wymieniałem je wśród bliskich i znajomych,

PAWEŁ J. SOCHACKI Rodowity Lubszanin. Felietonista "UZetki" od 2010 roku. Autor pięciu książek (w tym opowiadania dla dzieci), jeszcze nie opublikowanych. Miłośnik literatury współczesnej, polskiej piosenki i miejsc tętniących życiem. Inspiruje go codzienność, tak pospolita i niezauważalna, a jednak stale zaskakująca.

sześć z ośmiu nazwisk są im znane bardzo dobrze. W ostatnim czasie czytali (z przymusu lub z zainteresowania) ich publikacje. „Wywołani do tablicy” autorzy pisali z różnych powodów. Mickiewicz, literacka duma narodowa, między innymi z tęsknoty za Ojczyzną, a Szymborska (literacka Nagroda Nobla) – bo nie mogła nadziwić się światem. Dla Grocholi (byłej pielęgniarki i sprzątaczki) przelanie na papier swojego cierpienia po zdradzie i walce z nowotworem okazało się owocną terapią oraz hitem wydawniczym. Natomiast Witkowski, przetłumaczony na ponad 20 języków, poruszył do-

tykające go problemy związane z odmiennością seksualną. ▪ Królestwo słowa Żyjemy w czasach niezbyt przychylnych dla zawodowych, a tym bardziej początkujących pisarzy. Jednak głębokie samozaparcie literackie oraz przeznaczenie zdecyduje, komu przypadnie udział w pisarskim świecie. W nowym roku akademickim życzę, byśmy czytali i pisali jak najwięcej, bo słowo pisane ma ogromną wartość, a czasami ukrywa w sobie królestwo.


28

PAŹDZIERNIK 2013

Lubuski Teatr

By każdy wygrywał w swoim życiu Pięćdziesięcioro dzieci czeka na swoich Tutorów! Studencie, pomóż i skorzystaj z szansy na rozwój. AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI to program dla ludzi z pasją i ideałami. Pomagamy dzieciom wyjść ze świata porażek, odkryć wspaniały potencjał, który jest w każdym z nich i zachęcamy do realizacji marzeń. Przyłącz się do AKADEMII PRZYSZŁOŚCI - inspirujemy do wrastania, by każdy wygrywał w życiu! Wiktor napisał wstęp do swojej pierwszej książki, Iwonka rozwiązując zadanie z potęgami doprowadziła Wiewióra do swojego orzeszka, Karol przełamał wstyd i przeczytał na głos tekst w języku angielskim”. Tak się zaczynało… Po kilku miesiącach już powstała cała książka Wiktora, a Sebastian, który miał bardzo duże problemy z czytaniem znanego tekstu, pod koniec edycji AKADEMII potrafił prawie bezbłędnie przeczytać nieznany wcześniej tekst. Tomek nauczył się grać na gitarze, Dagmara już wie, co chce robić w przyszłości, a Krzyś sprawdzian szóstoklasisty napisał najlepiej w szkole. Zwieńczeniem wszystkich sukcesów była uroczysta Gala, która odbyła się w Lubuskim Teatrze. Na scenie był piękny czerwony dywan, który prowadził do tronu na którym zasiadał każdy z małych studentów AKADEMII, Tutorzy z dumą opowiadali o sukcesach swoich podopiecznych i wręczali dyplomy sukcesów. Publiczność biła brawa. Wzruszeniom nie było końca. ▪ Komu pomagamy? REKLAMA

Dzieciaki czekają na swój autorytet, którym możesz zostać Ty. Dzieci AKADEMII borykają się z problemami edukacyjnymi, mają trudną sytuacją materialną w rodzinie i nie wierzą w siebie. Zapominały o swoich marzeniach. ▪ Jak działamy? Działamy w systemie 1 x 1 x 1 czyli: jeden Tutor spotyka się z jednym dzieckiem, przez jeden rok szkolny, raz w tygodniu przez minimum 1 godzinę w szkole małego studenta. ▪ Kim jest Tutor?

Wielu ludzi na swojej drodze spotkało osobę, która w nich uwierzyła i pomogła im rozwinąć skrzydła, była drogowskazem. Na przykład nauczyciel, który zaraził Cię pasją do historii, albo starszy kolega, z którym naprawiałeś najpierw rower, później samochód. Właśnie kimś takim dla małego studenta AKADEMII jest Tutor. ▪ Kogo szukamy? Wolontariusz - Tutor Akademii Przyszłości to najczęściej student, osoba o ogromnym sercu, chcąca poświęcić swój czas, by pomóc drugiemu człowiekowi. Wolontariusz powinien być otwarty, odpowiedzialny i zaangażowany w zadania, na jakie się deklaruje, by czerpać radość z pracy z dzieckiem i doceniać jego sukcesy. Jako człowiek z ideałami, inspiruje innych do wzrastania – nie tylko dziecko, z którym pracuje, ale również ludzi, których ma wokół siebie. Wyzwaniem, z którym się zmierzy, jest gotowość pracy nad sobą, tak aby się rozwijać i zmieniać świat na lepsze. AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI mu

w tym pomaga oferując szkolenia, warsztaty i inspiracje. ▪ Co zyskujesz? Radość pracy z dzieckiem – jego pierwsze zgłoszenie do tablicy i uśmiech będzie też Twoim sukcesem. Zyskasz też niezwykłych znajomych, a może przyjaciół. Ubiegłoroczna edycja AKADEMII w Zielonej Górze udowodniła, jak wielu wspaniałych ludzi jest w naszym otoczeniu. W tym roku w zielonogórskiej AKADEMII uruchomimy zespół ds. rozwoju złożony m.in. z psychologów i pedagogów. Czekają na Ciebie szkolenia i specjaliści, na których pomoc zawsze możesz liczyć. Tutorem może zostać każdy student, wystarczy wejść na stronę www.zostantutorem.pl Zapraszamy również do odnalezienia naszego fanpage'a na Facebooku (AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI w Zielonej Górze) oraz na stronę www.akademiaprzyszlosci.org. pl Agnieszka Morawska-Król


PAŹDZIERNIK 2013

Kultura studencka

29

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

ZDOBĄDŹ DODATKOWY ZAWÓD PODCZAS STUDIÓW! W dzisiejszych czasach jeden kierunek nie wystarcza, aby zdobyć dobrą pracę. Drugi kierunek na studiach jest dużym obciążeniem, zwłaszcza finansowym. Natomiast w Szkołach Policealnych PSKK można całkowicie za darmo zdobyć ciekawy i przyszłościowy zawód, łatwo godząc to ze studiami! PSKK – PRZYJAZNA SZKOŁA

KIERUNKI POLICEALNE PSKK

Zajęcia odbywają się w trybie zaocznym - zjazd w sobotę i niedzielę, średnio co drugi tydzień, więc nie koliduje to z zajęciami na studiach dziennych. Słuchacz musi osiągnąć tylko pięćdziesięcioprocentową frekwencję, dlatego również łatwo pogodzić szkołę ze studiami zaocznymi. W szkole policealnej oceny uzyskuje się, robiąc w domu prace kontrolne i zaliczając przedmiot na koniec semestru. Nie ma sprawdzianów, klasówek i pytania przy tablicy tym samym nie ma w trakcie semestru "ważnych zajęć", na których koniecznie trzeba być. Dla osób, które są mniej dyspozycyjne, szkoła posiada nowoczesną, internetową platformę e-learningową, dzięki której za pośrednictwem internetu można być na bieżąco z materiałem realizowanym na zajęciach.

W ofercie są ciekawe darmowe kierunki, kończące się uzyskaniem tytułu technika. Szkoła przy współpracy z urzędami zatrudnienia stalee poszerza ofertę, otrzeby rynku reagując na potrzeby pracy. Jednym z bardziej popularnych kierunków obecnie jest technik wy zawód BHP - to ciekawy dający dobre zarobki rzędu 2500 zł. Obecnie wszystkie zakłady pracy zatrudniające powyżej 10 pracowników są zobowiązane do tworzenia służb BHP. Dlatego warto poważnie zainteanresować się szan-

są zdobycia tego zawodu i to całkiem za darmo! Ciekawym kierunkiem, który często wybierają panie, jest technik administracji. Daje on możliwości podejmowania pracy w charakterze urzędnika administr w urzędach administracji pańsamo stwowej i samorządowej, typu urząd miejski, skar gminny, skarbowy itp. końc Osoby kończące ten kierunek znajdują zat również zatrudnienie pr jako pracownicy ad działów administracyjnych, kadr oraz księgowości rm w firmach prywatnyc i pańwatnych stwow stwowych. Są to idealne mi miejsca pracy dla kob i e t y , w z właszcza, pr że i pracodawcy chętniej widzą na

takich stanowiskach panie. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się kierunek opiekun medyczny, gdzie nauka trwa tylko rok. Daje on dobre perspektywy pracy w Niemczech – opiekun medyczny zarabia tam min 1600 euro, a pracę można dostać od ręki. Zwłaszcza, że w trakcie nauki są zajęcia z języka niemieckiego. Na stronie www.pskk.pl jest szeroka oferta szkoły - w tym kierunki policealne, ale również gimnazjum i liceum zaoczne.

ZAPISY

► Zapisy do szkoły prowadzone są w biurze naboru przy ulicy Dworcowej 29 w Zielonej Górze, tel. 68 3255422. Na stronie www.pskk.pl istnieje również możliwość zapisu on-line.

Masz facebookową obsesję? Badania wskazują na coraz większą u młodych ludzi obsesję na punkcie własnego wizerunku. Czy poprzez autolans na Fejsie poprawiamy swoje poczucie własnej wartości?

Naukowcy ustalili, że istnieje bezpośredni związek między liczbą znajomych na Facebooku, a "stopniem narcyzmu" danej osoby - czytamy na portalu news.sky.com. Badania wskazują na coraz większą u młodych ludzi obsesję na punkcie własnego wizerunku. Naukowcy z Western Illinois University przeanalizowali facebookowe nawyki 294 studentów, mierząc dwa świadczące o narcyzmie czynniki - nadmierną potrzebę pokazywania się (Grandiose Exhibitionism - GE) i szczególne oczekiwanie wyjątkowego traktowania przez innych (Entitlement/Exploitativeness EE). Ludzie o wysokim GE od-

czuwają potrzebę nieustannego znajdowania się w centrum uwagi. Często zdarza im się mówić o sobie szokujące lub niestosowne rzeczy, nie znoszą być ignorowani i nie tracą żadnej szansy na promocję własnej osoby. Na Facebooku cechuje ich stosunkowo duża liczba znajomych, u niektórych przekraczająca nawet 800 osób. Wysokie EE cechuje tych,

którzy uważają, że inni ludzi zobowiązani są do okazywania im głębokiego szacunku. Pragną manipulować i wykorzystywać innych. Osobom z wysokim EE i GE dużo częściej zdarza się także przyjmować do grona swoich przyjaciół osoby nieznajome. Naukowcy będą prowadzić kolejne badania nad "ciemną stroną" Facebooka.


30

Kultura studencka

PAĹšDZIERNIK 2013


PAŹDZIERNIK 2013

Kultura studencka

Wyższa pensja z certyfikatem językowym w kieszeni

31

Znajomość języków obcych przy poszukiwaniu pracy jest dziś niezbędnym kryterium, na które patrzy przyszły pracodawca. Certyfikaty językowe są namacalnym dowodem tej znajomości, dają nie tylko satysfakcję, ale co najważniejsze, otwierają przed młodymi ludźmi nowe perspektywy. Każdego roku do egzaminów Cambridge ESOL (Cambridge English for Speakers of Other Languages) przystępuje około miliona ludzi na całym świecie, w tym kilkutysięczna grupa polskiej młodzieży. Są to egzaminy potwierdzające ogólną znajomość języka angielskiego, bez wskazania na konkretną dziedzinę wiedzy czy branżę. Oba składają się z pięciu części: czytania, pisania, testu gramatycznego, rozumienia ze słuchu oraz rozmowy. Nie wszyscy są skłonni zdecydować się na przystąpienie do takiego testu. Niektórzy sugerują się stereotypami, że certyfikaty nie są do niczego potrzebne, z kolei dla wielu przeszkodą bywa bariera finansowa. ▪ Korzyści z certyfikatów Przy poszukiwaniu pracy sama nauka języka obcego często nie jest wystarczająca. Pracodawcy oczekują w CV potwierdzenia jego znajomości, właśnie w formie certyfikatu. Na całym świecie jest proponowanych wiele międzynarodowych świadectw językowych, z czego w Polsce do najpopularniejszych należą angielskie FCE i CAE. Jakie są więc najczęstsze powody podejścia do takich egzaminów? Dla niektórych chęć studiowania dalej zagranicą, a bez takiego certyfikatu ani rusz. Młodzi ludzie są też świadomi, że taki dokument jest w stanie przekonać ich potencjalnego pracodawcę o faktycznych umiejętnościach przez nich po-

siadanych.

▪ Dlaczego to się opłaca?

▪ Bez przygotowania lepiej nie podchodzić

W poprzednim roku oceny pozytywne z egzaminu CAE uzyskało niespełna 75% polskich uczniów. Średnio w 91 krajach z całego świata zdawalność wyniosła niespełna 71%. Jeśli chodzi o prostszy egzamin, FCE, to tutaj zdawalność w Polsce wyniosła niewiele ponad 77%, podczas gdy średnia światowa to 69%. „Biorąc pod uwagę wyniki egzaminu CAE z 2012 roku, które przedstawiło Cambridge ESOL, można zauważyć, że procent uczniów, którzy poradzili sobie z tym egzaminem w Polsce jest wyższy w porównaniu do takich krajów jak Hiszpania, Włochy czy Francja” – podkreśla Witkowski ze szkoły EnglishForYou. Posiadanie certyfikatu językowego ma wpływ nie tylko na znalezienie atrakcyjnej pracy, ale także na wyższe zarobki. Jak wynika z ostatnich badań Sedla-

Wiele osób nie wyobraża sobie przygotowania do tak ważnego egzaminu bez skorzystania z usług szkoły językowej bądź korepetytora. Owszem, z ich pomocą jest o wiele łatwiej, bowiem konwersacje z osobą operującą językiem obcym na wysokim poziomie, pomagają przełamywać bariery w komunikowaniu się i pozwalają nabrać większej płynności w mówieniu. „Przede wszystkim warto włączyć myślenie po angielsku. Pomaga przy tym czytanie po angielsku właściwie wszystkiego, od artykułów po ulotki i napisy filmowe. Łatwiej jest przez to przyswoić szyk zdania i popularne wyrażenia” – mówi Piotr Witkowski z warszawskiej szkoły językowej EnglishForYou.

k&Sedlak, biegła znajomość języków obcych skutkuje wyższą średnią płacą od 150zł do 6 tysięcy złotych miesięcznie, w zależności od zajmowanego stanowiska (szczegółowy wykres poniżej). Ponadto, warto wziąć pod uwagę wzrastającą liczbę zagranicznych placówek w dużych polskich miastach, które przenoszą do nich swoje oddziały. Certyfikaty są już koniecznością w przypadku chęci studiowania zagranicą (Europa Zachodnia, USA, Australia) oraz pracy tam na ambitnych stanowiskach. Z pewnością znalazłoby się wielu zwolenników i przeciwników teorii, że certyfikaty językowe są potrzebne. Dla tych, którzy podjęli się już nauki, lub mają taki zamiar, przekaz jest prosty – certyfikaty na pewno nie przeszkodzą, a mogą tylko pomóc w zrobieniu wymarzonej kariery. Źródło: www.englishforyou.pl

Studiuj język zaocznie filologia angielska proponowane specjalności: edukacja interkulturowa, nauczycielska filologia germańska proponowane specjalności: administracja, handel i usługi, nauczycielska Sprawdź: www.rekrutacja.uz.zgora.pl


32

Kultura studencka

REKLAMA

PAŹDZIERNIK 2013


UZetka 96 (październik 2013)