Issuu on Google+

Gazeta Studencka MIESIĘCZNIK OD 2002 ROKU Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego ISSN 1730-0975 Nakład 10 000 Gazeta bezpłatna

Fot. Paulina Mietłowska

NR 87 :: PAŹDZIERNIK 2012

STUDENCI, OGÓREK I EUROPA

8000 km przygody Głogów ::: Gubin ::: Krosno Odrzańskie ::: Lubin ::: Lubsko ::: Międzychód ::: Międzyrzecz ::: Nowa Sól ::: Nowy Tomyśl ::: Polkowice Słubice ::: Sulechów ::: Sulęcin ::: Świebodzin ::: Wolsztyn ::: Wschowa ::: Zbąszyń ::: Zielona Góra ::: Żagań ::: Żary


2

Uniwersytet Zielonogórski

UZETKA

PAŹDZIERNIK 2012

Gazeta Autorów

Największe

Ma olbrzymi nakład: 10 tysięcy egzemplarzy. Jest kolportowana nie tylko na Uniwersytecie Zielonogórskim i w zielonogórskich urzędach, bibliotekach czy instytucjach kultury. Jej zasięg obejmuje teren całego województwa lubuskiego i wybrane miasta poza nim. Drukowana jest w AGORZE - największej spółce medialnej w Polsce. Składana jest przy użyciu profesjonalnego, nowoczesnego oprogramowania. Pisze się w niej o sprawach młodych ludzi. A piszą w niej ludzie z ogromną pasją. "UZetka" - Gazeta Autorów. Dołącz do naszej redakcji. Kim możesz być w "UZetce"? ► dziennikarzem - przygotowujesz ciekawe materiały dotyczące studentów, życia uczelni i miasta, sportu, kultury ► autorem szoroko rozumianej publicystyki - możesz zostać recenzentem filmów, muzyki, książek, pisać felietony czy reportaże ► fotoreporterem - Twoja dziennikarska akredytacja otwiera Ci drzwi we wszystkie interesujące miejsca, w których warto pojawić się z aparatem ► szefem działu - znakomita możliwość nauki pracy z ludźmi, zarządzania zespołem, kreowania linii pisma ► współpracownikiem ds. reklamy i promocji - stwórz ciekawą kampanię, wzmocnij markę "UZetki" w regionie

KAJA ROSTKOWSKA Redaktor naczelna Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim, studentka historii. Pochodzi z Rybnika. Lubi ludzi, podróże i literaturę. Redaktor naczelna "UZetki" i wicenaczelna w Akademickim Radiu Index.

Na dobry początek, czyli co trzeba wiedzieć o "UZetce" Wydawana jest od października do czerwca w cyklu miesięcznym. "UZetkę" znajdziesz zawsze na początku miesiąca na uczelnianych korytarzach i w wielu innych miejscach, do których docieramy. "UZetka" jest bezpłatna. Pierwszy numer został wydany w listopadzie 2002 r. i miał pełno

Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego „UZetka” ul. Podgórna 50, 65–001 Zielona Góra Tel./fax +48 68 328 7876 Mail: gazeta@uzetka.pl ISSN 1730-0975 WYDAWCA: Stowarzyszenie Mediów Studenckich REDAKTOR NACZELNA/SKŁAD: Kaja Rostkowska, k.rostkowska@uzetka.pl OGŁOSZENIA I REKLAMY: 0 602 128 355, reklama@uzetka.pl DRUK: Drukarnia „AGORA” Piła. Za zamieszczone informacje odpowiedzialność ponoszą ich autorzy. WWW.UZETKA.PL

byków ;) Nie jesteśmy idealni i nigdy nie chcieliśmy być! Każdy miesiąc pracy nad gazetą to nauka czegoś nowego, a także problemy albo pytania, z którymi wcześniej nigdy się nie spotkaliśmy. Każdy numer to wyzwanie, walka z czasem, praca do późnej nocy. Niekończące się poprawki, poszukiwanie właściwych zdjęć, obmyślanie tytułów. Wieczne wątpliwości i żal, że nie wszystkie Wasze materiały da się pomieścić. A potem wielka pewność: jest dobrze, udało się. I już trzeba myśleć o kolejnym wydaniu - nulla dies sine linea... Gazeta ciągle się rozwija. Za miesiąc przeczytacie więcej o historii naszej gazety (będziemy obchodzić 10-lecie!), ale już teraz warto znać kilka faktów: w czasie

pierwszych lat wydawania "UZetki" miała ona duży format, A3, ale na prośbę studentów pismo zmniejszyło swój format, a jednocześnie zgrubło: zamiast 16 stron A3 zaczęliśmy wydawać 32 strony A4. Pododobno jest poręczniej na wykładach... Tworzą ją studenci i pracownicy UZ. A właściwie nie tylko uczniowie szkół ponadgimnazjalnych także podsyłają nam swoje teksty - nierzadko są one publikowane na łamach "UZetki". Nie wypłaca honorariów. Studenci nie otrzymują wynagrodzenia za pracę w "UZetce". Ale i redakcja nie pobiera żadnej opłaty za szkolenia i warsztaty, które organizuje dla studentów.


PAŹDZIERNIK 2012

Uniwersytet Zielonogórski

pismo studenckie Zobacz także:

Jest odskocznią do innych mediów. Beata Walocha pracuje w "Gazecie Wyborczej". Krzysztof Tomicz, Kamil Kwaśniak, Jan Walczak znaleźli bez kłopotu zatrudnienie w "Gazecie Lubuskiej". Martyna Basaj jest reporterką Polskiego Radia. Adam Wołyński pracuje w TVN24. Marek Pakoński - w ESCE Rock. Paweł Ptaszyński - w Radiu PLUS. Wymieniać można długo. Współpraca z "UZetką" to mocny wpis do Twojego CV. Wrota do kariery. Jest jak Twój drugi kierunek studiów. Studenci, którzy współpracują z "UZetką" mogą czasem odnosić wrażenie, że studiują na drugim kierunku. Tylko że u nas nie ma ocen. Są rozmowy, komentarze, zebrania. Wspólna praca. Ale nauka, którą zdobywacie w redakcji, rzeczywiście może trochę przypominać program, który realizowalibyście na studiach dziennikarskich. Jest redagowanie, edycja i korekta tekstów, jest przygotowanie infografik czy obróbka zdjęć reporterskich, są długie rozmowy o etyce dziennikarskiej, bywają dyskusje o sprawach językowych, polecamy sobie lektury związane z dziennikarstwem, uczymy się wypowiadać w różnych gatunkach dziennnikarskich...

3

www.UZetka.pl - forum - ogłoszenia - informacje - Radio Index Was tyle cierpliwości i wyrozumiałości, z jakimi spotkacie się w gazecie studenckiej.

UZetkowicze w czasie letnich warsztatów dziennikarskich w Łagowie.

Maciej Mazur, FAKTY TVN:

"Pracować, starać się pracować od pierwszego roku studiów. Im szybciej zaczyna się stawiać pierwsze kroki, tym lepiej. Przy poszukiwaniu pracy zawsze pytają najpierw o doświadczenie".

Termin nadsyłania tekstów to 20 dzień każdego miesiąca. Każdy z Was może przesłać swój artykuł do "UZetki". Najciekawsze teksty publikujemy i zawsze możecie liczyć na informację zwrotną dotyczącą nadesłanych materiałów. Czasem wystarczy coś skrócić,

coś poprawić, dodać dobre śródtytuły i tekst prezentuje się zupełnie inaczej. Ale czasami zniechęca Was informacja o tym, że tekst musicie poprawiać... Nasza rada: to właśnie w "UZetce" nieoceniona jest energia do pracy z tekstem, bo później w dużych mediach nikt nie będzie miał dla

ZOSTAŃ DZIENNIKARZEM

Dziennikarze "UZetki" to megafajni ludzie! Współpraca z ludźmi, którzy mają podobne pasje, to bardzo przyjemna strona pracy w "UZetce". Niejedna para połączyła się właśnie dzięki pracy w redakcji! Małżeństwa także mamy w swojej historii. O tym, że przyjaźnie zawarte w czasie "przygody" z gazetą studencką pozostają na całe życie, nie trzeba chyba wspominać. Czekamy na Ciebie. Jeśli czytając ten tekst pomyslałeś/pomyślałaś, że jest skierowany do Ciebie, nie wahaj się, napisz do nas maila na adres podany poniżej.

!

Wyślij swoje zgłoszenie na adres rekrutacja@uzetka.pl do 30 października. Mail powinien zawierać następujące informacje: imię i nazwisko, rok i kierunek studiów, informacje o zainteresowaniach i motywacji zgłoszenia chęci współpracy. Mile widzane załączniki z autorskimi tekstami.


4

Kultura studencka Uniwersytet Zielonogórski

PAŹDZIERNIK 2012

♪ ♪ ♫ Zielonogórski "Idol"? Wokalne Mistrzostawa Świata VoiceTracks 2012 W Zielonej Górze odbędzie się konkurs Wokalne Mistrzostwa Świata VoiceTracks2012. - Zielona Góra i okolice znane są z tego, że wypływa stąd wielu utalentowanych wokalnie ludzi. Nasz konkurs ma na celu umożliwienie wybicia się tym, którzy jeszcze takiej możliwości nie mieli, a mają talent - mówi Bartłomiej Walkowski, rzecznik przedsięwzięcia. • Oprac. Kaja Rostkowska UZetka: Skoro to konkurs wokalny, to pewnie będą castingi? Bartłomiej Walkowski: Tak, odbędą się dwa castingi, 12 i 19 października. Zarówno castingi, jak i część właściwa konkursu, odbędą się w klubie muzycznym Harlem Club przy ul. Sienkiewicza w Zielonej Górze. Przed przyjazdem na casting należy wysłać zgłoszenie na e-mail casting@cnwmedia.pl, żebyśmy mogli przygotować się na odpowiednią ilość uczestników. W treści maila należy wpisać swoje imię i nazwisko, miejscowość zameldowania, numer tele-

fonu i datę przybycia na casting. Czy są jakieś warunki, jakie muszą spełniać kandydaci? Warunki są w zasadzie trzy. Po pierwsze wokaliści muszą mieć ukończone 16 lat, po drugie nie mogą być związani żadnym kontraktem płytowym, a po trzecie nie mogą to być kapele, ponieważ w naszym konkursie brać udział mogą tylko soliści. Wokaliści spoza Zielonej Góry też mogą wziąć udział? Oczywiście, że mogą. Jak sama nazwa wskazuje, nasz kon-

kurs jest międzynarodowy, więc kandydatów z innych miast naszego kraju również gorąco zachęcamy do udziału. Spodziewamy się też gości zza naszej zachodniej granicy, co na pewno doda rywalizacji smaczku. A jak już ktoś przejdzie casting? Wtedy rozpoczyna się finałowa faza naszych zawodów. Szesnastka wokalistów zakwalifikowana do tej fazy będzie ze sobą rywalizować w systemie pucharowym: będą dwie osoby, a do dalszej rundy przejdzie jedna z nich. Myślę, że dzięki tej for-

mie rywalizacji emocje w finale sięgną zenitu. Przewidujecie jakieś nagrody? Osoba, która wygra nasz konkurs, będzie miała możliwość nagrania autorskiego singla, do którego nagramy teledysk, a następnie zajmiemy się promocja tego singla w mediach, ale i nie tylko. *** Więcej informacji o konkursie znajdziecie na oficjalnej stronie www.facebook.com/voicetracks.

Będzie nowy klub dla studentów!

Już w drugiej połowie października 2012 r. otworzy swoje drzwi nowy klub studencki w campusie B. W miejscu dawnego klubu "Kotłownia" powstaje Klub Studencki "Bachanalia". - Mamy nadzieję, że nowy bachanaliowy klimat będzie panował przez cały rok, a imprezy tam organizowane trwale zagoszczą w Waszym studenkim kalendarzu - mówi Marek Herejczak, szef Stowarzyszenia "UZeciak". Szczgóły znajdziecie na plakatach!

Wielki remont pomieszczeń klubu: żywe kolory, plażowy klimat, wakacyjna atmosfera - Bachanalia przez cały rok!


Uniwersytet Zielonogórski

PAŹDZIERNIK 2012

5

Patronat honorowy: JM Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego, prof. Tadeusz Kuczyński

Zostań tutorem dziecka – Superman jest niemodny, teraz liczy się tylko Super Wolontariusz – grzmi Szymon Majewski. – Podziwiam wolontariuszy – przyznaje Daria Widawska, aktorka, a olimpijczyk Tomasz Majewski dodaje: – To zajęcie dla prawdziwych mężczyzn! Po raz pierwszy w Zielonej Górze, a po raz dziesiąty w Polsce, AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI poszukuje wolontariuszy dla dzieci, które na co dzień słyszą „nie rokujesz”, „nie uda ci się”. W Polsce co roku ponad 50 tys. dzieci nie zdaje do następnej klasy. Od ponad 10 lat Stowarzyszenie WIOSNA w ramach AKADEMII wypracowało profesjonalne rozwiązanie: system wsparcia dzieci w potrzebie. Pomaga się konkretnemu dziecku, które na co dzień doświadcza porażek, głównie edukacyjnych, przy wsparciu jego osobistego tutora – wolontariusza, by zyskało wiarę w siebie i własne możliwości. Tutor spotyka się z dzieckiem raz w tygodniu przez cały rok na terenie partnerskiej szkoły, pomagając mu osiągać sukcesy. Jak podkreśla Anna Wilczyńska, dyrektor projektu, AKADEMIA to nie są korepetycje: - Pomagamy dzieciom potrzebującym nie tyle rzeczy, co człowieka, który w nie uwierzy. Jednak AKADEMIA to nie tylko pomaganie dzieciom.

To także niepowtarzalna szansa na rozwój i zdobywanie nowych, cenionych na rynku pracy kompetencji. Nasi wolontariusze mogą sprawdzić się jako liderzy, trenerzy czy koordynatorzy ds. PR – mówi Katarzyna Kaczmarek, koordynatorka projektu w Zielonej Górze. Kto może zostać tutorem w AKADEMII? - Stawiamy głównie na studentów, którzy nie boją się wyzwań – podkreśla koordynatorka w naszym mieście. W tym roku AKADEMIA stawia na facetów, chociaż potrzebne są także oczywiście kobiety. A czemu mężczyźni są tak ważni? Dzieciom w AKADEMII brakuje często męskiego wzorca w rodzinie. Tutorem może zostać każdy student. Wystarczy wejść na stronę www.akademiaprzyszlosci.org.pl - tam znajdziecie wszystkie informacje. "UZetka" gorąco zachęca wszystkich studentów do udziału w akcji! Fot. Jakub Gadzalski

Mateusz jest studentem i tutorem Maćka. Maciek ma 12 lat i chce zostać agentem FBI, a ciągle słyszy: Nie rokujesz. Pomóż dzieciakom uwierzyć w siebie! Zobacz: www.akademiaprzyszlosci.org.pl

Socjologia na piątkę

Kolejny kierunek na UZecie otrzymuje pozytywną opinię komisji akredytacyjnej.

Kierunek studiów socjologia – prowadzony na Wydziale Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego na poziomie studiów pierwszego i drugiego stopnia, otrzymał pozytywną ocenę Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Kolejną ocenę kierun-

ku przewiduje się w roku akademickim 2018/19. Jest to już trzeci pozytywnie oceniony kierunek w tym roku na naszej uczelni. Pozytywną ocenę otrzymała już biologia i wychowanie fizyczne. Zgodnie z harmonogramem prac PKA w roku akademickim

2012/2013 pod ocenę zostanie poddanych siedem kierunków. Ocena pozytywna świadczy o spełnieniu wszystkich standardów jakości kształcenia stosowanych przez PKA. Prezydium Polskiej Komisji Akredytacyjnej stwierdza, iż uczelnia spełnia wymagania kadrowe,

programowe, w tym dotyczące efektów kształcenia oraz organizacyjne do prowadzenia danego kierunku. Poziom kształcenia odpowiada przyjętym kryteriom jakościowym. UZetka.pl


6

Uniwersytet Zielonogórski

Piękno życia

PAŹDZIERNIK 2012

- Życie jest piękne w swojej istocie, jest dobre i szlachetne - mówi studentom dr Zygmunt Kowalczuk, współautor tomiku poezji "Tobie błogosławiony Janie Pawle II Ojcze Święty". Już po przeczytaniu pierwszych wierszy mamy wrażenie, że właśnie przeżywamy indywidualne spotkanie z Papieżem. święci też jedli chleb po ich twarzach płynęły łzy ich drogi wcale nie były proste

Dr Zygmunt Kowalczuk

lecz pewnego razu gdy gwiazda spadała w samotną noc uwierzyli że jest gdzieś miłość wieczna

"Ze wzruszeniem wsłuchiwałem się w wiersze autorów i w tekst „Rozważań”. Ja, Włoch, z podziewiem odnoszący się do Życia i Dzieła tego wielkiego Papieża – dzięki tej książce – zapragnąłem na nowo wrócić do przeżytych środowych audiencji u Jana Pawła II. Było wówczas tak serdecznie i autentycznie. Czułem wówczas to, co autorzy oddają w swoich wierszach".

Antonio Petinelli, Roma – Palona

Tomik „Tobie błogosławiony Janie Pawle II Ojcze Święty” składa się z kilkudziesięciu wierszy autorstwa Marii Wypych i dr. Zygmunta Kowalczuka. Maria Wypych mieszka i pracuje w Rzymie, wydała dwa tomy poezji. Dr Zygmunt Kowalczuk jest adiunktem Uniwersytetu Zielonogórskiego. Napisał cztery książki naukowe, kilkadziesiąt artykułów, sześć tomów poezji. – Moje wiersze dotyczą zagadnień związanych z religią w ogóle, nie ma tutaj bardzo uszczegółowionych rozważań czy bezpośrednich odniesień do poszczególnych świętych – mówi Zygmunt Kowalczuk. – Wiersze Marii Wypych z kolei są reminiscencją z jej spotkań z Janem Pawłem II. Powiedział-

bym, że moje dają tło temu tomikowi, a Maria Wypych swoimi wierszami maluje osobę Papieża. Ale tomik to nie tylko poezja. Znajdujemy w nim także eseje dr. Kowalczuka, bezpośrednio związane z treścią tomiku. – Pierwszy z esejów jest poświęcony trosce Jana Pawła II o człowieka i wolność człowieka, a drugi to opis sytuacji człowieka w dzisiejszym świecie. Przyznam, że drugi esej powstał w samolocie – opowiada dr Zygmunt Kowalczuk. – Wracając z konferencji w Tunisie, obserwując lecących ze mną pasażerów, zacząłem zastanawiać się nad tym, kim jest człowiek w tej niezwykłej, nieskończonej przestrzeni, jaką jest życie. Studenci znajdą wiele

Poeta, eseista. Urodził się 7 lutego 1963 r. w Lubsku. Ukończył studia w Zielonogórsko-Gorzowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu i na wydziale filozoficzno-teologicznym KUL w Lublinie. Adiunkt na Uniwersytecie Zielonogórskim. Debiutował wierszem w „Echu Krakowa” w 1987 r. Otrzymał Lubuski Wawrzyn Literacki (2000). Wydał zbiory wierszy „Niebo szyte ziemią” (1997), „Dwa nieba” (1998), „Po tamtej stronie księżyca”(1999), „Ponad skrzydłami aniołów” (2000), „Na klifie” (2005), szkic historyczny „Kardynał Halka Ledóchowski - prymas czasów niewoli” (2003), opowieści religijne dla dzieci „W poszukiwaniu szczęścia” (1993). Fot. Kaja Rostkowska

wartości w tomiku Marii Wypych i dr. Zygmunta Kowalczuka. - Fascynacja bezkresem życia, piękno życia, dobro, które jest w człowieku i na świecie. Pomimo tej szarzyzny, wulgaryzmu, brutalności, wyścigu szczurów… życie jest piękne w swojej istocie, jest dobre i szlachetne mówi dr Zygmunt Kowalczuk. Tomik „Tobie błogosławiony Janie Pawle II Ojcze Święty” dostępny jest na stronie internetowej Wydawnictwa Adam Marszałek w Toruniu

(www.marszalek.com.pl), znajdziecie go także w księgarni "Staromiejska" w Zielonej Górze. 18 października o godz. 18:00 w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. C. Norwida w Zielonej Górze odbędzie się spotkanie z dr. Zygmuntem Kowalczukiem oraz promocja kolejnego tomiku poezji pt. "Latarnia słowa". Kaja Rostkowska


PAŹDZIERNIK 2012

Zielona Góra

7

Inauguracja roku akademickiego

DR WALDEMAR SŁUGOCKI

Rok akadmicki 2012/2013 na Uniwersytecie Zielonogórskim uroczyście rozpoczyna się 10 października.

O budowaniu innowacyjnej gospodarki słów kilka...

Inauguracja roku akademickiego będzie miała miejsce 10 października o godzinie 10:00 w auli UZ przy ul. Podgórnej 50. W trakcie uroczystości zaplanowano wykład inaugurujący prof. wizytującego Roberta H. Thomasa, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Wykład jest zatytułowany "Civilization after cli-

9 maja 2007 roku Komisja Europejska zaakceptowała opracowane przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia. Dokument ten określił główne wyzwania społeczno-gospodarcze dla Polski na lata 2007-2013. Wyznaczył również zasady realizacji europejskiej polityki spójności oraz systemu wdrażania funduszy europejskich. Zaś za podstawowe wyzwanie w dziedzinie gospodarczej uznano zwiększenie innowacyjności, a także konkurencyjności polskiej gospodarki.

REKLAMA

mate change". Dzień wcześniej ks. bp dr Stefan Regmunt, Ordynariusz Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, odprawi mszę w intencji środowiska akademickiego. Wszyscy zainteresowani są zaproszeni 9 paździerika 2012 r. o godz. 17.00 do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela.

Poseł na Sejm RP.

Pracował jako adiunkt w Zakładzie Stosunków Międzynarodowych w Instytucie Politologii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Piastował także stanowisko kierownika studiów podyplomowych „Zarządzanie środkami bezzwrotnej pomocy Unii Europejskiej z elementami prawa europejskiego”.

Na szczeblu regionalnym Zarząd Województwa Lubuskiego 16 października 2007 roku przyjął Lubuski Regionalny Program Operacyjny (LRPO), którego głównym celem jest „stworzenie warunków wzrostu konkurencyjności województwa poprzez wykorzystanie regionalnego potencjału endogenicznego oraz przeciwdziałanie marginalizacji zagrożonych obszarów, w tym obszarów wiejskich, przy racjonalnym gospodarowaniu zasobami i dążeniu do zapewnienia większej spójności województwa”. Dotychczas w ramach LRPO na terenie naszego województwa zatwierdzono do realizacji projekty o charakterze innowacyjnym lub podnoszącym konkurencyjność gospodarki regionu na łączną kwotę 306,85 mln Euro dofinanso-

wania pochodzącego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR). Należy również podkreślić, że samorząd województwa lubuskiego zakończył aktualizację jednego z kluczowych dla rozwoju regionalnej gospodarki dokumentów, tj. Lubuską Regionalną Strategię Innowacji. Obecnie trwają również prace związane z przygotowaniem aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego. Skuteczna współpraca sektora prywatnego oraz jednostek B+R z administracją regionalną pozwoli docelowo wypracować skuteczne metody absorpcji środków europejskich na lata 2014-2020. www.waldemarslugocki.pl


8

PAŹDZIERNIK 2012

Z Indexem w podróży

Z INDEXEM W PODRÓŻY

Studenci, Ogórek i Europa!

Odważni, szaleni, zawzięci. Postanowili wyremontować 23-letniego Volkswagena zwanego Ogórkiem i zwiedzić w nim Europę. Cały sierpień śledziliśmy ich przygody na blogu zindexemwpodrozy.blogspot.com, w Indexowej audycji i na GPS-ie. Zazdrościliśmy, podziwialiśmy, przeżywaliśmy chwile trwogi, gdy nie było z nimi kontaku. Ale udało się! W miesiąc odwiedzili 13 państw Europy Południowo-Wschodniej, wrócili wykończeni, ale przeszczęśliwi. Kim są? Co przeżyli? Zobaczcie skrót wyprawy na zdjęciach! Opracowanie: Mariusz Malinowski, Kaja Rostkowska. Zdjęcia: Paulina Mietłowska

MARIUSZ MALINOWSKI Student Uniwersytetu Zielonogórskiego. Pomysłodawca wyprawy "Z Indexem w podróży". To dzięki jego bajerowi, zaangażowaniu i poświęceniu Ogórek wyjechał w świat. Wraz z Maćkiem przez 7 tysięcy kilometrów siedział za sterami kultowego pojazdu.

MACIEJ PELCZYŃSKI Świeżo upieczony student Uniwersytetu Zielonogórskiego. Wyprawowy mechanik. W miesiąc nauczył się rozbierać Ogórka na części (i składać go z powrotem). Od początku do końca czuwał nad całym projektem.

JOANNA MALINOWSKA Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego. Wyprawowa psycholog - czuwała nad dobrą atmosferą i zapewniła hasła motywujące całą ekipę. Po zmroku i w deszczu dzielnie redagowała naszego bloga i profl na Fejsie.

BARTOSZ LORENC Student Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Na wyprawie działał jako montażysta. Za każdym razem, gdy siadał za kierownicą, Ogórek odmawiał posłuszeństwa i stawał w poprzed drogi.

PAULINA MIETŁOWSKA Absolwentka Uniwersytetu Zielonogórskiego. Wyprawowy fotograf - dzięki niej mamy 100 GIGA wspomnień w postaci fotek. 13 krajów Europy ogldądała też przez oko kamery. Filimy z wyprawy znajdziecie na www.zindexemwpodrozy.blogspot.com


PAŹDZIERNIK 2012

Z Indexem w podróży

9

Więcej zdjęć z wyprawy znajdziecie na stronie www.zindexemwpodrozy. blogspot.com

Ogórek...

● Polska

● Czechy

Gdy zobaczyliśmy Ogórka po Wielkie pakowanie: Mariusz z Maćkiem zapakoraz pierwszy, wyglądał tak... wali w pośpiechu tylko po cztery pary majtek.

● Austria

● Węgry

Poranek w Ogórku na parkingu przy W Budapeszcie z braku sił austriackim "morzu" - dzień jak co dzień. zamiast zabytków zwiedziliśmy lokalne fast foody.

- Gdzie my są?! - pada pytanie w drodze do Pragi.

● Chorwacja

Na granicy węgiersko-chorwackiej urywa nam się prowizoryczne mocowanie tłumika. Drut okazał się doskonałym rozwiązaniem.


10

Z Indexem w podróży

PAŹDZIERNIK 2012

● Bośnia i Hercegowina

Droga do Serbii przeszła nasze oczekiwania: urwiska przeplatały się z polami minowymi, a owce zagradzały szosę.

● Czarnogóra

● Serbia

W Krajlevie zostaliśmy ugoszczeni przez Momira Bakračevića i panią Basię. Przepyszna "szama" została nam na kilka dni.

● Albania

● Grecja

Porządkowanie auta po kolejnym noclegu na dziko.

● Macedonia

Pomoc nawigatora (patrz: noga) na Gest radości po dojechaniu do morza Kapitan rejsu po Jeziorze Ohryckim długich trasach była niezbędna. (wreszcie będzie kąpiel!). był miłośnikiem polskich trunków.


Z Indexem w podróży

PAŹDZIERNIK 2012

● Bułgaria

11

● Rumunia

Długo wyczekiwane spawanie mocowania od tłumika...

● Teleekspres o wyprawie! Sam Maciej Orłoś zachwycił się wyprawą "Z Indexem w podróży". W Teleekspresie cała Polska zobaczyła Uniwersytet Zielonogórski i ekipę wyprawy. Kamera TVP sfilmowała też... pchanie Ogórka! :-)

Polska restauracja w centrum Nesebaru. Dostaliśmy 10% zniżki ze względu na pochodzenie!

● I wreszcie... Powrót do Zielonej Góry! To, że podczas naszego projektu podróżniczego trwającego 32 dni, dotarliśmy do 13 państw, przejeżdżając prawie 8000 kilometrów starym 23–letnim VW Transporterem zwanym „Ogórkiem” jest już jasne. Trzy miesiące to czas, jaki upłynął od zakupu auta do wyjazdu. Trzy miesiące to czas, w jakim została zorganizowana wyprawa. Trzy miesiące… Jak to się udało? Determinacja, ciężka praca, przyjaźni ludzie, którzy zdecydowali się nas wesprzeć (ukłon w ich kierunku) oraz szczęście. Jazda w 40 stopniowym upale, z zepsutym tłumikiem, bez klimatyzacji, za to z dmuchawą gorącego powietrza chłodzącą silnik i dwa otwarte okna - upał, hałas i spaliny. Do tego średnia prędkość: 45- 50 km/h, brak elek-

tryczności, czyli padające laptopy i trudności z dostępem do Internetu. Ponadto regularne pchanie auta, które łącznie wyliczyliśmy na 93 razy. Dzisiaj wiemy, jak ciężko jest być jednocześnie kierowcą, nawigatorem, kucharzem,

SPONSORZY WYPRAWY

osobą pchającą auto, zwiedzającym, gromadzącym materiał, szukającym Internetu i możliwości podładowania sprzętu... Wszystko to traktując auto jako środek transportu, sypialnię, kuchnię czy mobilne studio… Dla każdego z

nas wyprawa była niesamowitym czasem i wielką przygodą. (Ekipa planuje już następne wakacje!!! przyp. red.). Joanna Malinowska


12

Z Indexem w podróży

PAŹDZIERNIK 2012

Z INDEXEM W PODRÓŻY Część 2: Singapur, Malezja, Australia! A w tej edycji bohaterski student-podróżnik to... MATEUSZ JĘDRAŚ Absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze i student II roku filologii polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego. Lektor, konferansjer, a także prezenter i dziennikarz Akademickiego Radia Index, Gazety Studenckiej UZetka i portalu UZetka.pl. Od lat miłośnik zgrabnego słowa i równie zgrabnych kobiet. Podręcznikowy przykład studenta. Wiecie... "zawsze przygotowany, obecny na każdych zajęciach...". W imprezach, biesiadach i innych tego typu wydarzeniach kulturalnych uczestniczy często, choć niechętnie, zwykle przywodzony do grzechu przez bezecnych znajomych. Chce zostać aktorem, reżyserem, producentem, muzykiem, pisarzem, dziennikarzem, sportowcem i oligarchą. Twierdzi, że na pewno mu się uda.

Z Indexem w podróży to fantastyczny projekt, który pokazuje, że podróże, nawet na drugi koniec świata czy też samochodem z poprzedniej epoki przez Europę, wcale nie muszą być niewyobrażalnie drogie, zabójczo niebezpieczne i paraliżująco przerażające. W drugiej edycji naszego programu przemierzamy Singapur, Malezję i Australię, korzystając z wszystkich dostępnych środków, które są w stanie zminimalizować koszta związane z taką wyprawą. Celem przedsięwzięcia jest przybliżenie studentom i mieszkańcom Zielonej Góry historii, realiów, stylu życia i kultury odwiedzanych miejsc, ale także, a może nawet przede wszystkim, pchnięcie ich i zainspirowanie do zaplanowania podobnego wyjazdu. Z początku rzecz wydaje się niewykonalna dla studenta, ale w miarę zdobywania informacji, zdobywałem też przekonanie, że da się to zrobić. Poza tym im

bardziej angażujemy się w jakieś ciekawe przedsięwzięcie, tym więcej ludzi wyciąga do nas pomocną dłoń. Pieniądze zacząłem odkładać już pod koniec zeszłego roku i do wakacji uzbierała się sumka wystarczająca na tydzień all-inclusive w Grecji dla dwóch osób. Zwykle taka kwota starcza na przelot w jedną stronę, ale od czego jest portal www.fly4free.pl - to genialne źródło powalająco tanich przelotów powinno być pierwszym miejscem, które odwiedzacie o poranku, jeśli marzy Wam się wyjazd w jakieś piękne miejsce. Visę do Australii załatwia-

cie w 15 minut na www.immi.gov. au, a rozmowy telefoniczne za darmo z całym światem na www.12voip.com. Do tego miejsce w hostelu za grosze albo nocleg przy użyciu couchsurfingu i możecie zwiedzać najodleglejsze zakątki świata. Nie ogranicza nas żadne biuro podróży, dlatego taki wyjazd to także wspaniała okazja, żeby rozejrzeć się w danym kraju, sprawdzić możliwości pracy czy studiowania oraz poznać zupełnie inną kulturę. Na każdym kroku spotykamy życzliwych ludzi, którzy zupełnie bezinteresownie nam pomogą. Choć zdarzają się oszuści i naciągacze, jak wtedy,

gdy pomyliłem lotniska w Malezji, wpadłem w panikę i pobiegłem do pierwszego taksówkarza, który zażądał ode mnie 80 ringitów, podczas gdy autobus, który znalazłem chwilę później, kosztował 2,50 ringita. Mamy natomiast tylko jedno życie, które szkoda przesiedzieć na ławce z browarem w ręku albo marnować bawiąc się nowym iPhonem. Zwłaszcza że rezygnując z tej zabawki i wrzucając po 5 zł do skarbonki, miast do skarbca piwowarskiego, możemy w rok uzbierać pieniądze potrzebne do ujrzenia wschodu słońca po drugiej stronie globu. Mateusz Jędraś


Uniwersytet Zielonogórski Kultura - wywiad

PAŹDZIERNIK 2012

Akademickie

Radio Index

13

96

Uniwersytetu Zielonogórskiego

>>>REKRUTACJA<<<

fm

Akademickie Radio Index zaprasza studentów i uczniów szkół ponadimnazjalnych na CASTING NA RADIOWE GŁOSY! 17 października, w środę, o godz. 18:00 zapraszamy Was do siedziby Akademickiego Radia Index przy ul. Podgórnej 50 w Zielonej Górze (Uniwersytet Zielonogórski, DS. "Rzepicha"). Więcej informacji: www.UZetka.pl/casting

▪ Wiadomości

▪ Programy

▪ Muza

▪ Sport

Na zdj. Paweł - szef wiadomości w Radiu Index. To on decyduje o tym, co w tym mieście jest newsem, a co nie! W newsroomie nauczysz się montażu, redagowania, obsługi profesjonalnych programów komputerowych.

Na zdj. Michał - DJ, realizator i autor dwóch programów muzycznych. Gdy przejdziesz przez newsroom i będziesz mieć świetny pomysł na autorski program, antena może być Twoja!

Na zdj. Marika - najbardziej dynamiczna DJ-ka w Radiu Index! Studenci z dobrym głosem, nienaganną dykcją i dziennikarskim zacięciem mają możliwość nauki pracy przy konsolecie.

Na zdj. Łukasz i Kuba, dziennikarze sportowi Indexu. Radio Index ma ekipę sportową na profesjonalnym poziomie. Tutaj zaczynali najlepsi: m.in. Damian Michałowski i Michał Korościel z Radia ZET.


14

PAŹDZIERNIK 2012

Uniwersytet Zielonogórski

Kiedy otworzą bibliotekę?

Na zdjęciu: Nowa Biblioteka Uniwersytetu Zielonogórskiego. Będzie służyć nie tylko studentom Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa! Czekamy na otwarcie: – Biblioteka jest już praktycznie ukończona. Wszystko idzie zgodnie z planem – powiedział w Radiu Index Kanclerz UZ, Franciszek Orlik. – Oddanie do użytku Biblioteki Uniwersyteckiej nastąpi pod koniec roku. Fot. Kaja Rostkowska

Na kierunku Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo mamy cztery specjalności: edytorstwo informatyczne bibliotekarstwo edukacyjne broker informacji kognitywistyka informacyjna


PAŹDZIERNIK MARZEC 20122012

Uniwersytet Zielonogórski Zielona Góra

15 19

Jeśli myślisz, że fizyka to same wzory, a bezpieczeństwo narodowe daje pracę w policji - ta rubryka jest dla Ciebie. O kierunku, którym zajęliśmy się w tym numerze, także różne słuchy chodzą. Nawet takie, że to specjalność na filologii polskiej i inne zaskakujące opinie... Dlatego czas obnażyć stereotypy!

Kierunki studiów na UZ INFORMACJA NAUKOWA I BIBLIOTEKOZNAWSTWO ● ocenia Krzysztof Kowalczyk, student III roku ●

Czy to prawda, że... Na kierunku są same dziewczyny To nie do końca prawda. Niech dowodem będzie chociażby to, że osoba pisząca te słowa jest przedstawicielem płci męskiej ;) Choć no cóż... Fakty są takie, że większą część osób studiujących stanowią dziewczyny, ale to chyba zwykle tak jest w przypadku studiów humanistycznych czy pedagogicznych. Jednak bez odpowiedzi pozostawię to, czy to wada, czy zaleta. ;)

KRZYSZTOF KOWALCZYK Student III roku Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Zielonogórskim, poeta, autor zbiorków poezji wydanych własnym sumptem. Posiada autorską stronę, którą można znaleźć pod adresem: krzysztofkowalczyk. weebly.com

To kierunek dla nudziarzy Stanowcze NIE. To kierunek dla ludzi aktywnych, kreatywnych, żywo zainteresowanych tym, co się dzieje na świecie, zarówno w przestrzeni kultury, nauki, jak i w kwestiach społecznych. Tutaj nie ma miejsca na nudę, gdyż świat ciągle ewoluuje, a pracownik informacji powinien być cały czas na bieżąco.

► NA KIERUNKU SĄ SAME DZIEWCZYNY? ► TO KIERUNEK DLA NUDZIARZY? ► CIĄGLE SIEDZI SIĘ W KSIĄŻKACH? ► WYKŁADOWCY TO TYLKO PANIE Z BIBLIOTEKI? ► ZAJĘCIA TO SAME FILOLOGICZNE SPRAWY?

Ciągle siedzi się w książkach Heh, przyznam szczerze, że to dość zabawny stereotyp, bo to trochę tak, jakby zarzucać chemikom, że "ciągle siedzą w laboratorium" albo informatykom, że "ciągle siedzą przy komputerach". Jeśli jednym z przedmiotów studiów są książki, to trudno w nich nie "siedzieć". Wykładają tylko panie z biblioteki Termin "panie z biblioteki" ma tutaj jakieś lekkie pejoratywne zabarwienie, co już nie bardzo mi się podoba, ale to są stereotypy odnośnie bibliotekarzy, a to już inna sprawa. Tak czy inaczej, proszę mi wierzyć, zajęcia z pracownikami biblioteki są bardzo interesujące, bo poza oczywiście ogromną wiedzą teoretyczną, posiadają także wieloletnie doświadczenie w pracy z ludźmi, co sprawia, że zajęcia zyskują taki bardzo ludzki, praktyczny wymiar. Jednak wcale to nie jest tak, że "uczą

nas TYLKO panie z biblioteki" - uczą nas wykładowcy z różnych wydziałów i instytutów, gdyż są to studia interdyscyplinarne. Uczymy się samych filologicznych spraw Nieprawda. INiB jest - jak wspomniałem wyżej - kierunkiem interdyscyplinarnym, czerpiącym doświadczenia z wielu nauk, również językoznawstwa i literaturoznawstwa, ale także socjologii, psychologii, filozofii, antropologii oraz nauk tradycyjnie zaliczanych jako "ścisłe", np. matematyki i informatyki. Przede wszystkim jednak należy także pamiętać, że zarówno informacja naukowa (nauka o informacji), jak i bibliotekoznawstwo są samodzielnymi dziedzinami naukowymi, mającymi swoją historię, metodologię i przedmiot badań. W moim przekonaniu są one na tyle fascynujące, że warto je studiować. ▪ Krzysztof Kowalczyk


16

PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Poznaj mity na temat narkotyków ∙ Narkotyki dzieli się na miękkie i twarde - FAŁSZ To sztuczny podział, każda substancja działająca na układ nerwowy jest szkodliwa i może prowadzić do uzależnienia. ∙ Marihuana nie szkodzi i nie uzależnia - FAŁSZ Każdy narkotyk szkodzi zdrowiu! o ile prawdą jest, że marihuana nie uzależnia fizycznie tak szybko jak np. heroina, to jest ona równie szkodliwa jak każda substancja psychoaktywna. ∙ Amfetamina pomaga w nauce - FAŁSZ Amfetamina po zażyciu dodaje energii, lecz po krótkim czasie pojawia się emocjonalny i fizyczny dołek. z poczucia pewności i siły pozostaje jedynie chęć zażycia kolejnej dawki narkotyku. ∙ Jeżeli wezmę tylko raz, to nic się nie stanie - FAŁSZ

Zawsze może być o ten jeden raz za dużo. W przypadku narkotyków podawanych dożylnie, ten "pierwszy raz" może skończyć się zarażeniem wirusem HIV. Jeżeli spodobają ci się efekty, jakie uzyskałeś po "pierwszym razie", jest duże prawdopodobieństwo, że sięgniesz po raz kolejny. Należy pamiętać, że tam, gdzie są narkotyki, nie ma zdrowego rozsądku ani silnej woli. ∙ Joint jest zdrowszy niż papieros - FAŁSZ Badania nowozelandzkich uczonych wykazały, że wypalenie jednego "splifa" szkodzi płucom mniej więcej tak jak wypalenie dwóch i pół papierosa z tytoniu. Uczeni ustalili, że dym z konopii w znacznie większym stopniu osłabia oskrzela niż dym tytoniowy i te uszkodzenia kumulują się w czasie, zatem im częściej palisz, tym gorzej dla twoich płuc i oskrzeli. Badanie wykazało, że po wypaleniu jednego jointa drugi ma tak niekorzystny wpływ na drogi

oddechowe, jak pięć papierosów. Wygląda więc na to, że Bill Clinton wiedział, co robi... ∙ Uzależniony musi brać narkotyki codziennie - FAŁSZ Nie zawsze uzależniony musi zażywać narkotyki codziennie. U osób uzależnionych obserwuje się wzrastającą ilość zażyć narkotyku często w zwiększonych dawkach. ∙ Narkoman może wyleczyć się sam, wystarczy silna wola FAŁSZ Narkoman traci wolę dokonywania zmian w swoim życiu, tym bardziej nie ma siły na samodzielne zmaganie się z własnym uzależnieniem. Potrzebuje pomocy i wsparcia! Zarówno medycznego, jak i psychologicznego. Kampania powstaje przy wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego


PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Biuro Pełnomocnika Prezydenta Miasta Zielona Góra ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ul.Dworcowa 31/6, 65-019 Zielona Góra probal@zielona-gora.pl • tel.: 68 327 05 18, 68 327 29 28, fax: 68 327 05 18

19


18

PAŹDZIERNIK 2012

Nasz patronat

NASZ PATRONAT Na tej książce znajdziecie logo "UZetki": "Biała Izba" Monika Gałgan Wydawnictwo Novae Res Na zdj. Monika Gałgan

"Biała izba" Moniki Gałgan Książka tajemnicza i niepokojąca. Będzie lekturą wielkich emocji dla tych, którzy odnajdą w niej kawałek siebie. Monikę Gałgan inspirowały właśnie prawdziwe ludzkie historie... „Biała izba” to mroczna i smutna historia – co Panią zainspirowało, aby świat młodej osoby przedstawić właśnie w takiej perspektywie? Zainspirowały mnie prawdziwe historie, opowiedziane przez młodych ludzi, które właśnie takie były: mroczne i smutne. Gdy je poznałam, poczułam potrzebę przelania ich na papier, zmaterializowania. Stworzyłam Amandę, która jest tak naprawdę zlepkiem osobowości kilku osób, które cierpiały na różnego rodzaju choroby od depresji maniakalnej po schizofrenię. Umysły tych ludzi były niesamowicie fascynujące, a jednocześnie bardzo przerażające…

„Nosi” Pani w sobie trochę Amandy? Zdecydowanie tak. Mimo tego, że wygląda całkiem inaczej niż ja, mamy ze sobą wiele wspólnego. Choć poszczególnych cech nie będę zdradzać. Debiutuje Pani thrillerem o wartkiej, nerwowej akcji, którą cechuje ogromna obrazowość. Inspiruje Panią także mroczne kino? Bardzo. Szczególnie pozycja „Lśnienie”, reżyserii Stanleya Kubricka, czy taki klasyk jak „Psychoza” Alfreda Hitchcocka. Wielu młodych ludzi może zafascynować świat Amandy... Czy to nie jest niebezpieczna książka?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. W tych czasach nic nie jest bezpieczne. Do każdej książki trzeba podejść z dystansem. Tutaj chodziło raczej o to, aby pokazać świat widziany oczami człowieka, mającego problemy natury psychicznej. Czy jest być może taki autor, pod wpływem którego zaczęła Pani pisać? Jak wspominałam, to nie autorzy wywarli na mnie wielki wpływ, tylko fakty, które mną owładnęły i sprawiły, że musiałam je w jakiś sposób urzeczywistnić. Jednak jeśli mam okazję, chciałabym wspomnieć, że uwielbiam czytać S. Kinga, A. Christie, M.V.LLosę oraz

G. Mastertona. Czytelników czeka sporo emocji w „Białej izbie”… Czy Pani, w czasie pisania książki, także przeżywała toczącą się akcję, czy na zimno opisywała losy bohaterki? Przeżywałam, i to kilkakrotnie. Najpierw poznając jej smutne odpowiedniki, następnie opisując je w mojej książce. Emocje te są trochę chaotyczne, dziwne, ale właśnie tak to czułam. Po napisaniu książki byłam spełniona. I to było (i jest) dla mnie najważniejsze. Dziękuję za rozmowę. Kaja Rostkowska


PAŹDZIERNIK MARZEC 20122012

Nasz patronat Zielona Góra

W celi własnego umysłu

19

"Biała izba" Moniki Gałgan to kolaż psychodelicznej atmosfery rodem z "Twin Peaks" z odklejeniem od rzeczywistości obrazowanym w "Pamiętniku narkomanki" Barbary Rosiek. Klaustrofobia, która odbiera dech. Z pewnością nie jest to powieść na spokojne popołudnia. To raczej młodzieńcze nawiązanie do jednego z najsłynniejszych podsumowań twórczości Ingmara Bergmana: wanna, gorąca woda i zapas żyletek. Główną bohaterką a zarazem narratorką "Białej izby" jest Amanda Biedrzyńska. Czytelnik poznaje ją w jednym z najtrudniejszych etapów życia każdego nastolatka. Ostatnie wakacje, będące preludium do szkoły średniej, nowe znajomości, wielka niewiadoma dotycząca przyszłości. Innymi słowy młodociane piekło podsycane introwertycznym usposobieniem głównej bohaterki. Fabuła powieści obejmuje pięć lat z życia Amandy. Lat trudnych, pełnych wątpliwości oraz pogłębiających się problemów z okiełznaniem rzeczywistości, w tym także niepokojących snów, wyraźnie określających mroczne dzieciństwo bohaterki. ● Młodzieńczy bunt Osią konstrukcyjną powieści Moniki Gałgan są próby wpisania się Amandy w otaczającą ją przestrzeń. Próby, jak nietrudno odgadnąć, nieudolne, naznaczone młodzieńczą naiwnością i buntem. Z czasem losy bohaterki obierają w miarę klarowny, choć niestety przewidywalny kierunek. Jak przypuszczam, finał tej liczącej sobie niespełna 130 stron powieści miał uderzyć czytelnika niczym obuchem, miał pozostawić go w otępieniu i niedowierzaniu. Niestety, nie pozostawia. To, co miało stanowić o konstrukcyjnej sile "Białej izby", zostaje rozstrzelane już w połowie. Uważny czytelnik bez większych problemów odgadnie finał losów Amandy. Podobna sytuacja dotyczy

cowane tło muzyczne. W przypadku "Białej izby" tło, czyli świat przedstawiony, bywa niekiedy miałkie i jak gdyby na siłę doklejone do bohaterki. ● Hipnotyzujący klimat

kreacji świata przedstawionego. Co prawda wiele aspektów powieści można uzasadnić kreacją głównej bohaterki. Niestety, jej ekspansywność przyćmiewa naprawdę wszystko, a świat przedstawiony, który przecież z racji swej niejednoznaczności powinien frapować i wzbudzać do głębszej refleksji, niekiedy nuży przewidywalnością. Zdarzają się momenty, w których brak chwili oddechu, interwału, który pozwoliłby zebrać myśli. Można odnieść wrażenie, że Amanda jest nachalną realizacją motywu hic et nunc. Istnieje tylko ona. Tu i teraz. Jest to zresztą zabieg często eksploatowany, nie tylko w sferze literackiej. "Biała izba" nieodmiennie przywodzi mi na myśl fabuły klasycznych koncept albumów. "Posthumous Silence" Sylvana? Nieśmiertelne "Brave" Marillion? Proszę bardzo. Z tą różnicą, że sfera liryczna tych albumów posiada świetnie dopra-

Powyższe refleksje dotyczą przede wszystkim kwestii warsztatowych, które z racji młodego wieku autorki mogą zostać wybaczone. Wydaje mi się zresztą, że niuanse literackiego warsztatu były ostatnią rzeczą, o której myślała Monika Gałgan. Najbardziej sugestywnym aspektem "Białej izby" jest bowiem klimat. Przytłaczający, hipnotyzujący, realizowany niekiedy w oparciu o banalne chwyty, ale mimo wszystko wciąż z niezłym skutkiem absorbujący uwagę czytelnika. Nawet jeśli zdarzają się konstrukcyjne wpadki, to cała otoczka w ogólnym rozrachunku wypada bardziej niż przyzwoicie. Szkoda, że zabrakło kilku momentów oddechu, pewnych niedopowiedzeń, mogących dodatkowo wzmocnić wymowę powieści. ● Sporo silnych doznań Mimo wszystkich zarzutów warto sięgnąć po "Białą izbę". Akceptacja podjętej konwencji oraz przymknięcie oka na kilka niezbyt udanych zabiegów może zapewnić wiele silnych, czytelniczych doznań, których nie sposób jednak wpisać w ramy literackiej rozrywki. To raczej przygnębiające studium nastolatki, która za wszelką cenę usiłujące

wpisać się w otaczającą rzeczywistość. Biała izba ma jeszcze jeden walor. Udowadnia, że wbrew powszechnej opinii młodzi ludzie nie są na bakier z literaturą. Nieco naiwną, niekiedy zawierającą braki warsztatowe. Ale mimo wszystko wciąż interesującą i godną bliższego poznania. Damian Łobacz

DAMIAN ŁOBACZ Na co dzień student filologii polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim, a także dziennikarz Akademickiego Radia Index, w którym m.in. współprowadzi program „VIP Room”. Perkusista i tekściarz krośnieńskiego zespołu Kazetwu. Interesuje się literaturą współczesną, muzyką oraz szeroko rozumianą popkulturą.


20

REKLAMA

PAŹDZIERNIK 2012


PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

21

Surowe, ale tłuste mięso z kością The Jon Spencer Blues Explosion to w Polsce wciąż twór mało znany. Mimo czterdziestki na karku nie tylko u nas cały czas muszą udowadniać swoją wartość. Na „Meat+Bones” po raz kolejny okazuje się, że świat, nie interesując się zbytnio poczynaniami JSBX, wyświadcza im przysługę. Czy w przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z tak surowym, bezkompromisowym materiałem? Trudno o bardziej trafny tytuł dla tej płyty. Ten album to czterdzieści minut mięcha, pełnokrwistego rockandrolla, chropowatego, niedoskonałego, brudnego i rozbujanego. Zaczyna się od motorycznej jazdy w „Black Mold” i już słychać, że to Blues Explosion, jakiego jeszcze nie słyszeliśmy. Surowe, jak w początkach twórczości, ale z bardziej tłustym brzmieniem, wzbogacone o doświadczenia poprzedniej płyty. Nie brak tu klasycznie brzmiących utworów z pogranicza rocka i bluesa, jak „Bag of Bones”, czy „Danger”. Są też numery celebrujące bardziej hi-

Ten album to czterdzieści minut mięcha, pełnokrwistego rockandrolla, chropowatego, niedoskonałego, brudnego. phopową stronę twórczości grupy Jona Spencera – w tej roli chociażby „Get Your Pants Off”. Od premiery ich poprzedniej płyty, „Damage”, minęło sześć lat. Dobrze wiedzieć, że

The Jon Spencer Blues Explosion nie zbaczają z obranego kursu. Na świecie cały czas panuje moda na garażowe granie – dowodem choćby sukces

ostatniej płyty The Black Keys, nie wspominając o wcześniejszych dokonaniach The Hives, The Strokes i Kings of Leon. Warto znać nie tylko pochodne, ale i tych, od których się zaczęło. The Jon Spencer Blues Explosion ustawia wszystkich wymienionych w szeregu. Jak grać surowo, to tak, by skrzeczało i rzęziło. Jeśli już wracać do korzeni, to do tych najstarszych. Jeśli wracać po kilku latach nieobecności, to tylko z takim materiałem, jak „Meat+Bone”! Michał Stachura

Obraz malowany ołówkiem

Kayax to wytwórnia, która słynie z wyławiania ciekawych alternatywnych artystów. Do listy swoich znalezisk może dołączyć od jakiegoś czasu Skubasa, który zadebiutował w ubiegłym miesiącu płytą „Wilczełyko”. Jest to rzecz jak na polskie warunki dość dziwna, ale w swojej dziwności intrygująca i szalenie ciekawa. Znajdziemy na tym krążku 12 utworów muzyki melancholijnej i na pozór bardzo ascetycznej. Po pierwszym przesłuchaniu możemy wręcz poczuć się znużeni, ale warto dać drugą szansę temu materiałowi. Przy każdym kolejnym obcowaniu z „Wilczełykiem” (?), będziemy odkrywać coraz to nowsze rzeczy, bo na tej płycie dzieje się naprawdę dużo. Korzystając głównie z gitary, wokali i oszczędnych partii perkusji, Skubasowi udało się stworzyć naprawdę oryginalny muzyczny pejzaż, w którym miesza

Może Skubas nie przebije się do mainstreamu, ale na pewno trafi do osób z umysłami otwartymi na ciekawą i nietuzinkową muzykę. się mnóstwo przeróżnych wpływów. Jest trochę bluesa, trochę Indie rocka, ale na albumie dominuje przybrudzony folk i songwritting. Z reguły refleksyjny, ale zdarza się też Skubasowi

wpuścić do swej muzyki promienie słońca jak w „W.C.A.”. Generalnie można zaryzykować porównanie, że wokalista stworzył za pomocą ołówka ciekawszy obraz niż ci, którzy ko-

rzystają z pełnej palety barw. Singlowy „Linoskoczek”, który jest utworem prostym i chłodnym, stanowi świetną wizytówkę płyty. A wcale nie jest najlepszym kawałkiem na tym materiale. Może i Skubas nie przebije się za sprawą tego albumu do mainstreamu, ale na pewno trafi do osób z umysłami otwartymi na ciekawą i nietuzinkową muzykę. A to chyba ważniejsze dla niego niż telewizja śniadaniowa czy zdjęcie na okładce „Vivy”. Michał Cierniak


22

Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2012

Do usłyszenia w październiku Muzyczne premiery miesiąca. Do słuchania nie tylko w akademiku. • Michał Cierniak V/A „Jesteś Bogiem – Soundtrack” ▼ Ten film śmiało można nazwać najbardziej oczekiwanym w 2012 roku, jeśli chodzi o polskie produkcje. Dowodem na to niech będzie zainteresowanie, jakie mu towarzyszy ze strony mediów od tych hiphopowych czy filmowych, po prasę dla gospodyń domowych. Jeśli oprócz fabuły i scenariusza zachwyciła was także muzyka z „Jesteś Bogiem”, to wreszcie będziecie mogli jej sobie słuchać o dowolnej porze i w dowolnym miejscu ze srebrnego krążka. Premiera: 5 października REKLAMA

MUSE „The 2nd Law” ▼ Muse już dawno okrzyknięto najlepszą koncertową kapelą na świecie. Ich płyty zdaniem wielu wcale nie odbiegają poziomem od występów na żywo, dlatego apetyty na „The 2nd Law” są naprawdę olbrzymie. Fani brytyjskiej formacji oprócz stałych składników ich ulubionego dania, czyli rocka i symfoniki, otrzymają jeszcze w pakiecie na nowej płycie idoli wpływy synthpopowe, czy nawet dubstepu. Ale skoro cały muzyczny świat ostatnio czerpie z tego ostatniego nurtu, Matt Bellamy i koledzy nie mogli być gorsi. Premiera: 8 października REKLAMA

SWEDISH HOUSE MAFIA „Until Now” ▼ Dziwna sprawa, bo Swedish House Mafia po wydaniu jednej zaledwie płyty postanowiła wydać drugą i zarazem… pożegnalną. Fanów formacji należy uspokoić, że każdy z DJ-ów zamieszanych w ten kolektyw będzie kontynuować działalność solo. A na „Until Now” znajdziemy unikalną kolekcję oryginalnych utworów, remiksów, kolaboracji z innymi artystami, klubowych przebojów oraz solowych produkcji. Wśród nich m.in. niepublikowany kawałek „Every Teardrop is a Waterfall” autorstwa Coldplay, przerobiony przez Szwedów. Premiera: 22 października


Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2012

23

W księgarni, w bibliotece

Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem pasjonujących historii: zmyślonych albo prawdziwych. W tym miesiącu polecamy Wam dwie ksiązki biograficzne, ale także film, który znajdziecie w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej. ● Spowiedź heretyka

● Jesteś bogiem

Wywiad-rzeka. Lider Behemotha odkrywa wszystkie karty, szczerze i bezkompromisowo mówi o dzieciństwie, dojrzewaniu, pierwszych miłościach czy fascynacjach muzycznych. Wyłaniający się z wywiadu Nergal to nie tylko skandalista i sceniczny demon, ale przede wszystkim człowiek o rozległych zainteresowaniach, oczytany, świadomy swojej siły i siły swoich poglądów erudyta.

Historia Paktofoniki, na podstawie której powstał jeden z najbardziej oczekiwanych filmów roku. Dramatyczna opowieść o najważniejszym zespole hiphopowym w Polsce została wzbogacona m.in. o unikatowe zdjęcia z planu filmu w reżyserii Leszka Dawida oraz wywiad z reżyserem i scenarzystą. Paktofonika stała się symbolem czasów kapitalistycznej transformacji.

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Marii Grzegorzewskiej w Zielonej Górze poleca:

● Jak to się robi [Film] Scen. i realiz. Marcel Łoziński. - Warszawa: Gutek Film, cop. 2006.

Film nominowanego do Oscara reżysera, Marcela Łozińskiego, to prowokacyjny obraz nadwiślańskiego modelu demokracji, ironiczny a zarazem przerażający portret polskiej sceny politycznej. Łoziński przez trzy lata przyglądał się realizacji eksperymentu, zorganizowanego przez największego polskiego specjalistę od marketingu politycznego i mającego udowodnić, że każdego można doprowadzić na szczyty władzy, że "rząd dusz" to jedynie parę zgrabnych socjotechnicznych tricków.

Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka w Zielonej Górze (www.pbw.zgora.pl) udostępnia literaturę naukową i popularno-naukową, czasopisma, zbiory multimedialne, których zakres tematyczny ukierunkowany jest na pedagogikę, psychologię i nauki pokrewne. Zapewnia fachową obsługę biblioteczną i informacyjną, dostęp do Internetu oraz wszystkich posiadanych materiałów.

Wielki powrót zośki?

Pęczek włóczki wraca do kultury studenckiej. Mieliśmy mistrzostwa w grze w zośkę w klubie "Piekarnia Cichej Kobiety", a niedawno przed DS. Piast na Uniwersytecie Zielonogórskim widziano czterech studentów podbijających szmacianą piłeczkę. ● Oprac. Kaja Rostkowska

Zośka to gra zręcznościowa polegająca na podbijaniu nogami lotki wykonanej z pęczka kolorowej włóczki obciążonego ołowianym krążkiem. Lotka do gry w zośkę ma formę dość gęstego pęczka kolorowej włóczki, o nitkach równej długości, przymocowanego do ołowianego krążka o grubości kilku i średnicy kilkunastu mm z 2 otworkami. Włóczka przymocowana

jest miękkim drutem lub mocną nicią i rozprowadzana koliście. W Polsce grę znano przed II wojną światową. Grupa ludzi ustawiała się w kółku, podbijając zośkę, póki nie upadła na ziemię. Była ona popularna w tej postaci jeszcze w latach pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych XX w. Innym sposobem gry

było podbijanie zośki nie pozwalając na jej upadek na ziemię tak długo jak to było możliwe. Wygrywał gracz, który podbił zośkę największą ilość razy. Wbrew skojarzeniom osób spoza kręgów etymologicznych nazwa zośka nie pochodzi od imienia żeńskiego. Nazwa ta została bowiem przeniesiona (zapewne razem z samą grą) z dialektów polskich

na Kresach, a w dialektach tych była zapożyczeniem z dialektów rosyjskich, gdzie wyraz ten brzmi do dzisiaj: zoska (z akcentem na pierwszej sylabie) i nadal oznacza tę samą grę, co w Polsce. Gra prosta i dynamiczna, polecamy każdemu. A skąd wziąć zośkę? Kupiecie bez problemu w necie.


24

Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2012

MIASTO FILMÓW Piątek, godz. 13:00 na 96 fm www.facebook.com/miastof

Jak przenieść świat dużego ekranu w eter – wiemy tylko my! Miasto Filmów w RADIU INDEX - w każdy piątek o godz. 13:00 Razem z Cinema City Radio Index tworzy Miasto Filmów – audycję, której autorzy pójdą za Ciebie na każdy film. Nie boimy się niczego – łzawych melodramatów, krwawych horrorów czy kolejnych części „Zmierzchu”. Co tydzień dowiecie się, na co pójść do kina, a czego unikać jak ognia. Oprócz recenzji w programie wieści z planu najważniejszych produkcji i konkursy z nagrodami – wejściówkami do kina i filmowymi gadżetami. W każdy piątek o 13.00 anteną 96fm rządzi świat filmu!

"Miasto Filmów" prowadzą:

PAWEŁ HEKMAN

MICHAŁ STACHURA

MICHAŁ CIERNIAK

Opis: Michał Cierniak

Opis: Paweł Hekman

Opis: Michał Stachura

W dzieciństwie hodował tresowane ważki, które kradły dla niego gruszki z sadu sąsiada. Niestety nauczył je też mówić i jedna z nich, ze względu na notoryczne głodzenie i bolesne szczypanie skrzydełek, wydała go okradanemu sąsiadowi. Za te czyny skazano Hecia na 253 godziny robót społecznych. W ich ramach podkładał głos biedronce w „Mikrokosmosie”. Nagrania wyszły świetnie, ale taśmy z wszystkimi dubbingami zostały zjedzone przez wykluczone z produkcji zazdrosne stonki ziemniaczane i świat poznał „Mikrokosmos” jako dzieło nieme. Ta historia zainteresowała jednak Hecia kinem, w którego świat się zagłębił. Do dziś sentymentem darzy filmy przyrodnicze i nieme...

Z wyglądu wczesny Tim Burton, z charakteru mix Daniela Olbrychskiego i Kolesia z „Big Lebowski”. Miłośnik półotwartych ust Kristen Stewart i Christiana Bale’a. Nie może doczekać się ostatniej części „Zmierzchu” i każdej kolejnej produkcji z Alem Pacino lub Tomem Waitsem. Zagorzały hejter z zasadami (znanymi tylko sobie). Lubi pogadać i poabstrahować (trudne słowo!). Pamięta kasety vhs i rozróżnia magnetowid od video. Z komedii romantycznych najbardziej ceni sobie „Ojca Chrzestnego” i „Pulp Fiction”. Nigdy się nie przyzna, ale czasem uroni też łzę przy „Mechanicznej pomarańczy” i „Domku w głębi lasu”.

Szatan, czyli nasz redakcyjny spec od mroku na taśmie celuloidowej i nie tylko. Fan horrorów i ogólnie pojętego mocnego kina. Przepada za „Niezniszczalnymi 2”, co nie przeszkadza mu w uwielbianiu Woody’ego Allena. Widział wszystkie gagi Monty Pythona, a połowę zna na pamięć. Ponoć lubi też „Władcę pierścieni”, ale na ogół trudno stwierdzić. Wychowany na „Egzorcyście”, w liceum jego ulubionym filmem był „Hannibal Holocaust”, zaś na studiach bez reszty zagłębił się w „My Little Pony: Friendship Is Magic”. Z filmów najbardziej lubi Slayera. Cały czas czeka na sequel „Pasji”.


Książka Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2012

25

Endless summer

Studencki przegląd najważniejszych produkcji lata 2012 w Cinema City. Mroczny rycerz powstaje ● Michał Stachura

Ostatnia część trylogii Nolana była wydarzeniem na długo przed premierą i zaryzykowałbym stwierdzenie, że również przed premierą film ten został wstępnie oceniony. Kto był święcie przekonany, że idzie na arcydzieło – tak też film ten odebrał. Kto zaś na „Mroczny Rycerz powstaje” szedł z wątpliwościami – ze spotęgowanym uczuciem zmieszania z kina wracał. Prawda, jak niemal zawsze, leży pośrodku. Najnowszy Batman to żadne arcydzieło, ale też nie porażka: sprawna realizacja z jednej strony – położona rola Bane’a (ten głos…) z drugiej. Na plus wartka akcja, gdy już do akcji dochodzi, na minus: długie przestoje między tymi co żwawszymi momentami. Rozczarowanie, ale nie klapa. I tak można bez końca… na szczęście są też filmy o Batmanie, które nie dostarczają podobnych rozterek.

Niesamowity Spider Man

● Michał Stachura „Niesamowitego Spider-Mana” zrealizowano nad wyraz szybko, biorąc pod uwagę nawet holywoodzki pęd za pieniądzem. Początkowa nieufność powoli ustępowała dzięki osobie reżysera (autora niepowiązanego gatunkowo, ale piekielnie pomysłowego obrazu „500 dni miłości”), czy obsadzie: coraz mocniej akcentujący swoją obecność w świecie filmu Andrew Garfield i urocza jak zawsze Emma Stone, a także im starszy tym lepszy Rhys Ifans. Okazuje się, że tym razem nie do trzech, a do czterech razy sztuka – nowy Człowiek-Pająk nie jest może arcydziełem, ale swoim tempem, dowcipem i świetnie zrealizowanymi scenami akcji sprawia przyjemną niespodziankę, szczególnie po koszmarku, jakim był poprzedni film na podstawie tego komiksu. Yuma ● Michał Cierniak O tym, że polskie kino przechodzi w ostatnich latach kryzys, nie trzeba nikogo przekonywać. Miło zatem, jeśli od czasu do czasu trafi się wśród rodzimych produkcji taka niespodzianka jak „Yuma”. Ten film, opowiadający o młodzieży z zachodniej Polski, która wzbogaca się za sprawą tytułowej yumy, czyli drobnych kradzieży za niemiecką granicą, to przede wszystkim Jakub Gierszał. Młody aktor wypada w roli króla yumy świetnie. Partnerujący mu Katarzyna Figura i Tomasz Kot również radzą sobie bardzo dobrze (zwłaszcza Kot), ale jednak to Gierszał skutecznie dźwiga większość ciężaru tego filmu. Twórcom "Yumy" poza tym świetnie udało się odtworzyć klimat Polski początku lat 90-tych, dzięki czemu produkcja ta jeszcze bardziej nas wchłania. No i przede wszystkim nie ma tam Karolaka i Szyca.

Prometeusz

● Michał Cierniak Na ten film czekało bardzo dużo ludzi. Po pierwsze miał to być powrót Ridleya Scotta do fantastyki, dzięki której zyskał olbrzymie grono fanów. Po drugie „Prometeusz” miał nawiązać do największego dzieła reżysera, czyli serii o Obcym. Reakcje na tę produkcję są różne, a ja po pierwszych 30 minutach sądziłem, że też dołączę do grona narzekalskich. Jednak później akcja filmu nabiera dynamiki i nie ma mowy o nudzie już do samego końca. Faktem jest jednak, że „Prometeusz” to żadne odkrywcze kino, ale trzeba oddać Scottowi sprawiedliwość, iż i tak większość z tych „widzianych wiele razy” patentów, wyszła swego czasu spod jego ręki. Oprócz tego film jest zrobiony naprawdę świetnie i cieszy oko, mimo ubogiego użycia 3D (po raz kolejny w ostatnich miesiącach). No i jak wspominałem, na ekranie dzieje się naprawdę wiele. Szkoda, że nie od samego początku.

Niezniszczalni 2 ● Paweł Hekman

„Track’em, find’em, kill’em” - w tym zdaniu (które pada z ust Sylvestra Stallona) można zawrzeć scenariusz "Niezniszczalnych 2". Po naszemu znaczy to tyle, że Sly zebrał nie lada ekipę: Chuck Norris, Bruce Willis, Arnold Schwarzenegger, Dolph Lundgren, Jean Claude van Damme, Jet Li, Jason Statham i postanowił skopać mnóstwo tyłków. W tym filmie chodzi o wybuchy, strzelaniny, mordobicia, czerstwe dowcipy i woń vhs-owych czasów. Taka sentymentalna podróż w czasy „Krwawych sportów”, „Rambo” etc. Podróż, w trakcie której mózg zostaje w domu, a chłopcy bawią się w wojnę. Kilogramy autoironii, puszczania oka do widza i totalnej jazdy bez trzymanki.


26

PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Paktofonika, czyli pakt przy dźwiękach głośnika

Ileż razy już to słyszeliśmy: „Najważniejszy film dekady!”, „Najlepszy obraz od lat!”, „Ten film odmieni Wasze życia!”. W tym samym tonie reklamowano „Jesteś Bogiem” i ciężko było oprzeć się wrażeniu, że faktycznie zbliża się coś wielkiego.

Historia wspólnej drogi Fokusa, Rahima i Magika do celu, jakim była Paktofonika to murowany przepis na sukces. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę producenci uruchamiając gigantyczną machinę marketingową, która zadziałała na umysły nawet takich sceptyków, jak niżej podpisany. Nie zrozumcie mnie źle – „Jesteś Bogiem” to kawał dobrego kina. Sęk w tym, że tylko dobrego. Niby wszystko się tu zgadza. Obraz jest bardzo ładny i rewelacyjnie zmontowany. Brud i depresyjność Górnego Śląsku jest momentami wręcz urzekająca. Kamera podąża za bohaterami w bardzo fajny sposób, każdy jej ruch jest przemyślany i dyna-

miczny. Wiele dobrego można powiedzieć też o udźwiękowieniu i ścieżce dźwiękowej.

Ogrom pracy, jaki włożyli w ten film widać przede wszystkim w scenach, kiedy rymują. Opad szczęki w scenie rapowania przez Magika na klatce schodowej – gwarantowany! Na osobny akapit zasługuje aktorstwo. O ile o występy Dorocińskiego i Jakubika można być zawsze spokojnym, to już z młodzieżą bywa różnie. Na szczęście w zasadzie od pierwszej sceny wiadomo, że chłopaki nie znaleźli się w tej produkcji przy-

padkiem. Cała trójka wypada bardzo przekonywująco i czuję, że jeszcze wiele dobrego wniosą do polskiego kina. Ogrom pracy jaki włożyli w ten film, widać przede wszystkim w scenach, kiedy rymują. Opad szczęki w scenie rapowania przez Magika (Marcin Kowalczyk) na klatce schodowej – gwarantowany! To, co ten chłopak wyczynia, jest naprawdę imponujące. Film ma jedną, ale za to wielką wadę. Scenariusz. Po pierwsze jest przegadany i momentami dłuży się niemożebnie, tracąc całkiem przyzwoite tempo. Do tego dochodzi brak konsekwencji w prowadzeniu narracji i pokraczne przeskoki w historii. Widać, że twórcy nie mogli się

zdecydować, w którą stronę popchnąć pewne wątki, co powoduje bałagan na ekranie. Obawiam się, że przez to widzowie, niezaznajomieni z tematem Paktofoniki czy Magika, mogą czuć się nieco zagubieni. Nie brakuje też chwil, kiedy pewne elementy wydają się wrzucone na siłę. Ten brak konsekwencji i rozmycie całej istoty filmu nie pozwala mi być w 100% zadowolonym z efektu końcowego. Choć powtarzam, to naprawdę kawał dobrego kina, ale ja liczyłem na coś więcej. Niemniej do kina warto się wybrać, chociażby po to, żeby sprawdzić na własnej skórze. Paweł Hekman


Kultura studencka

PAŹDZIERNIK 2012

27

Rahim: Ludzie się pogubili

Przy okazji premiery filmu oraz swojej najnowszej płyty „Rekontakt” w Zielonej Górze pojawili się byli członkowie Paktofoniki, dziś tworzący pod nazwą Pokahontaz. Złapaliśmy ich tuż przed koncertem w zielonogórskim klubie "U Ojca". UZetka: Nie boicie się tego, że sukces filmu "Jesteś Bogiem" odbija się na Was i na odbiorze nowej płyty? Rahim: Mam nadzieję, że zadziała komunikat, który jest podany na koniec filmu, mówiący, że w 2003 roku zespół został rozwiązany. Liczę, że ta masa, która za nami ciągnie i kojarzy nas tylko z Paktofoniką, zrozumie, że PFK już nie istnieje. Co więcej, promujemy przy nowy album Pokahontaz, chociaż on ukaże się dopiero za miesiąc, dwa, ale już o nim mówimy, żeby ludzie znowu się nie zgubili. Mieliśmy kiedyś taki problem, że po rozwiązaniu PFK mogliśmy spokojnie nagrywać jako Rahim/Fokus, co korzystniej wpłynęłoby na naszych fanów. Ale my mieliśmy tendencję do robienia coraz to nowych projektów typu Pijani Powietrzem czy Eksperyment Psycho i ludzie najzwyczajniej sie pogubili. Zapis rozmowy znajdziecie na naszym portalu: www.uzetka.pl Rozmowę prowadził: Paweł Hekman

● ParaNorman Rozrywka, która nie odmóżdża „ParaNorman” nie jest kolejną z wielu animacji, jakie nas ostatnimi czasy zalewają. Bardziej przypomina ona produkcje Tima Burtona niż cukierki z wytwórni Pixar. Mamy tu do czynienia ze starą szkołą animacji klatkowej utrzymanej w mrocznych i zgniłych barwach. Wszak „ParaNorman” to opowieść o chłopcu, który widzi umarłych i potrafi z nimi rozmawiać. Na tym czynniku podobieństwa z „Szóstym zmysłem” jednak się kończą. Norman dostaje wiadomość z zaświatów, że jego miasteczko na skutek klątwy zabitej w nim przed 300 laty wiedźmy, ma zostać zaatakowane przez zombie. Tylko on może temu zapobiec. Akcja filmu na początku leży. Jest kilka momentów, ale bardziej niż fabuła uwagę skupia fenomenalna animacja i ciekawie zrobione postacie. Później, czyli w momencie uaktywnienia klątwy robi się ciekawiej i tak zostaje do końca. Jest tu miejsce na szczyptę czarnego humoru, a także na morał. Dostajemy zatem kawał świetnej, rodzinnej rozrywki. Lekkiej, ale nie odmóżdżającej. Michał Cierniak

● Ted Na "Tedzie" spodziewałem się śmiać tak bardzo, że przed seansem rozważałem spisanie testamentu. „Ted” to historia Johna Benneta, który jako malec zażyczył sobie, by jego jedyny przyjaciel - pluszowy miś - ożył. Dzięki spadającej gwieździe marzenie kilkulatka spełniło się. Dwadzieścia lat później John i Ted nadal są nierozłączni, zmieniły się jednak ich zainteresowania, na te, które (nie) przystoją mężczyznom w kwiecie wieku. Ten film potrafi rzucić na kolana w konwulsyjnym śmiechu, by chwilę później porządnie wynudzić. MacFarlane z różnym skutkiem strzela żartami o stałych, ciekłych i gazowych wydzielinach ciała, próbując wtrącać między nie jak najwięcej odniesień popkulturalnych, jednak brak w tym wszystkim finezji znanej z „Family Guy”. Szczerze mówiąc na „Tedzie” spodziewałem się śmiać tak bardzo, że przed seansem rozważałem spisanie testamentu. Skończyło się na paru świetnych momentach, ale summa summarum – rozczarowaniu. Michał Stachura


28

PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Dni Niemieckie na UZ

W tym miesiącu rozpoczyna się X edycja obchodów Dni Niemieckich na Uniwersytecie Zielonogórskim. Organizatorem tej inicjatywy jest Centrum Kultury i Języka Niemieckiego UZ. Tegoroczna impreza odbędzie się pod hasłem: "Wspólnie w Europie" i potrwa 5 dni, od 12 do 18 października. Zobaczcie szczegółowy program całego wydarzenia - warto wziąć udział! • Piątek 12 października

• Wtorek 16 października

„Akcja Jabłuszko” - uczniowie ze szkół średnich roznoszą jabłka z polskimi i niemieckimi miniflagami do najważniejszych instytucji w mieście

godz. 10.00 Spotkanie z językiem niemieckim w zabawie dla przedszkolaków - WiMBP im. C. Norwida, al. Wojska Polskiego 9;

godz. 12.00 Otwarcie wystawy Eriki Schirmer „Świat wycinanki Pani Eryki z Nettkow-Nietków”, warsztaty dla Uczniów SP z Nietkowa Polsko-Niemieckie Centrum Informacji Turystycznej, Ratusz Zielonogórski;

godz. 10.00 „Ucz się języka sąsiada” - polsko-niemiecka konferencja dla nauczycieli - Zespół Szkół Ekologicznych, ul. Francuska 25a;

• Poniedziałek 15 października godz. 13.30 Wykład ambasadora RP w Berlinie, dr. Marka Prawdy, na temat stosunków polsko-niemieckich - aula Rektoratu UZ, ul. Licealna 9; godz. 18.30 Wernisaż wystawy: „Plakat na Dni Niemieckie” - Uniwersytet Zielonogórski, ul. Podgórna 50; godz. 18.45 Otwarcie wystawy „XV-lecie Centrum Kultury i Języka Niemieckiego UZ” - Uniwersytet Zielonogórski, ul. Podgórna 50; godz. 19.00 Koncert Polsko-Niemieckiej Orkiestry Młodzieżowej z Frankfurtu/O i Zielonej Góry, pod patronatem JM rektora UZ - Uniwersytet Zielonogórski, aula, ul. Podgórna 50;

godz. 12.00 Otwarcie wystawy: „Życie muzyczne Dolnego Śląska na przestrzeni dziejów” - Uniwersytet Zielonogórski, al. Wojska Polskiego 69; godz. 12.30 Wykład na temat zbiorów muzycznych we Dworze w Szybie Palmiarnia Uniwersytetu Zielonogórskiego, al. Wojska Polskiego 69; godz. 18.00 Przedstawienie w języku niemieckim - Gimnazjum dr Rahn Europejska Fundacja Oświaty, ul. Sienkiewicza 36; • Środa 17 października godz. 10.00 Spotkanie z językiem niemieckim w zabawie dla przedszkolaków - WiMBP im. C. Norwida, al. Wojska Polskiego 9; godz. 10.00 Pokaz filmu dokumentalnego

dla studentów: „Paczki Solidarności” - Uniwersytet Zielonogórski, Kampus A; godz. 14.00 Turniej znajomości zwrotów idiomatycznych, pokaz filmu dokumentalnego - LO nr 5, ul. Kingi 1; • Czwartek 18 października godz.10.00 Spotkanie z językiem niemieckim w zabawie dla przedszkola-

ków - WiMBP im. C. Norwida, al. Wojska Polskiego 9; godz.12.00 Akcja: „Czy znasz to przysłowie?”- Gimnazjum nr 3, ul. Kingi 1; godz. 17.30 Pokaz filmów dokumentalnych z dyskusją: „Paczki solidarności”, „Cicho pod prąd” - Polsko-Niemieckie Centrum Informacji Turystycznej, Ratusz Zielonogórski. REKLAMA


PAŹDZIERNIK 2012

Nauka. ZIP Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl

Laptopy powodują bezsenność Coraz więcej studentów zabiera ze sobą do łóżka laptopy i tablety. Nałogowo surfują po internecie, sprawdzają Facebooka i pocztę tuż przed zaśnięciem. Naukowcy ostrzegają jednak, że korzystanie z tego typu urządzeń może powodować gorszy sen. Przed snem lepiej wziąć do ręki książkę, niż laptopa. Coraz częstszą przyczyną bezsenności jest korzystanie z urządzeń i gadżetów elektronicznych tuż przed pójściem spać. Badania potwierdzają, że iPady, laptopy i tablety emitują mocne niebieskie światło, które niekorzystnie wpływa na nasz mózg. To, dlatego, że ten typ oświetlenia hamuje produkcję melatoniny, która koordynuje pracę nadrzędnego zegara biologicznego regulującego rytmy okołodobowe, m.in. snu i czuwania.

Otyli ludzie szybciej tracą pamięć Naukowcy z University College w Londynie przebadali blisko 6,4 tys. państwowych urzędników w wieku 55-65 lat. W toku 10. letnich badań ważono ich, mierzono ciśnienie i poziom cholesterolu. Pytano też, czy brali leki i jakie. Badania wykazały, że najszybciej traciły pamięć osoby otyłe przyjmujące leki na nadciśnienie i obniżenie cholesterolu, lub chore na cukrzycę. Na drugim miejscu znalazły się otyłe, ale bez dodatkowych dolegliwości i stanów medycznych. Najlepiej z umysłowymi ćwiczeniami radziły sobie, których waga była w normie. "Otyłość w średnim wieku może łączyć się z dużym ryzykiem zachorowania na demencję w starczym wieku i zaszkodzić zdolnościom poznawczym wcześniej niż dotychczas zakładano" podsumował wyniki badań "The Independent".

Nauka

29

E-papierosy nie tak zdrowe, jak myślisz

Elektroniczne papierosy, które miały stać się bezpieczną alternatywą dla tradycyjnego palenia tytoniu, nie są obojętne dla zdrowia. Naukowcy alarmują, że palenie e-papierosów prowadzi do uszkodzenia płuc oraz utrudnia wnikanie tlenu do krwi. Papierosy elektroniczne wydają się być bezpieczniejsze od tradycyjnych, ponieważ nie zawierają tlenku węgla i szkodliwych substancji smolistych. Jednak częste ich stosowanie może prowadzić do chronicznego niedotlenienia, które jest główną przyczyną chorób zwyrodnieniowych, degeneracyjnych, w tym również raka, choroby niedokrwiennej czy zawału serca.

Samolot na baterie słoneczne - wkrótce pierwszy lot! Monitorowanie stanu upraw, zagrożenia pożarowego, a nawet osób i pojazdów, to zadania samolotu Phoenix, nad którym pracują uczeni z warszawskiego Instytutu Lotnictwa. Za kilka tygodni jego model odbędzie próbne loty, a pierwszy egzemplarz pojawi się w 2013 r. Zasilany energią słoneczną samolot Phoenix będzie mógł szybować całą dobę, na wysokościach uniemożliwiających dostrzeżenie go "gołym okiem". Maszyna będzie zasilana energią elektryczną pochodzącą z ogniw słonecznych. Musi być jej na tyle dużo, by naładować akumulatory, które zasilą samolot podczas pracy w nocy.

Rośnie liczba komputerów zombie Nauka jest wspaniałym zajęciem, o ile nie musimy z niej czerpać środków do życia. Na życie powinno się zarabiać pracą, co do której nie mamy wątpliwości, że jesteśmy do niej zdolni. Tylko wtedy, gdy nie musimy się nikomu spowiadać, możemy znajdować przyjemność w uprawianiu nauki. Albert Einstein

W Polsce wzrasta liczba zgłoszeń dotyczących złośliwego oprogramowania - m.in. botów, które zmieniają komputery w "komputery zombie"- wynika z danych zespołu CERT Polska działającego w ramach instytutu badawczego NASK. Tylko w 2011 roku odnotowanych było dziennie średnio 27 tys. incydentów będących wynikiem działania botów, które opanowują komputery - tworząc z nich tzw. komputery zombie i łączą je w sieć wykorzystywaną do działań przestępczych. Dlatego do Polski przyjadą eksperci m.in. z NASA, Google czy Twittera, którzy na co dzień zajmują się walką z zagrożeniami sieciowymi. Zakres poruszanych w trakcie debaty zagadnień będzie obejmował najbardziej aktualne problemy, w tym kwestie związane z bezpieczeństwem urządzeń mobilnych.


30

PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Medaliści z Zielonej Góry wspominają w Radiu Index wielkie emocje! Fot. Kaja Rostkowska

Walczyliśmy o każdą piłkę

Piotr Grudzień i Marcin Skrzynecki, złoci medaliści w tenisie stołowym podczas XIV Letnich Igrzysk Paraolimpijskich, opowiadają o emocjach towarzyszących zawodom. Jakie emocje towarzyszyły Wam podczas turnieju w Londynie oraz w trakcie najważniejszego momentu imprezy, czyli wręczenia złotych medali? Piotr Grudzień: To na pewno fantastyczne uczucie, sam wyjazd na Igrzyska Paraolimpijskie wiąże się z niesamowitymi emocjami. Czuliśmy się fantastycznie. Kiedy doszliśmy do finału i zdobyliśmy złoto… Cóż, tego nie da się opisać, trzeba to przeżyć. Takie emocje nie zdarzają się na co dzień. Podczas naszej pierwszej rozmowy w Rektoracie Uniwersytetu Zielonogórskiego, w którym spotkał się z Wami rektor UZ prof. Tadeusz Kuczyński, wspominaliście także o uldze towarzyszącej zakończeniu zmagań. Marcin Skrzynecki: To prawda. Mieliśmy bardzo ciężki

mecz ćwierćfinałowy z Belgami, po którym tego samego dnia rozegraliśmy jeszcze półfinał z Brytyjczykami, gospodarzami Igrzysk. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko. Ulga pojawiła się już po półfinale, ponieważ wiedzieliśmy, że mamy medal. Co innego jest grać w finale, a co innego o brązowy medal. Zawsze jest ta niepewność, że może się to skończyć czwartym miejscem. W jaki sposób mobilizowaliście się podczas turnieju? Jak wiadomo, psychika odgrywa w sporcie ogromną rolę. PG: Dwa mecze jednego dnia, ćwierćfinałowy i półfinałowy, kosztowały nas bardzo dużo wysiłku. Cały czas wzajemnie się wspieraliśmy, walczyliśmy o każdą piłkę, gdyż nie ma dla nas piłek straconych. Założyliśmy, że gramy o każdy punkt. Nawet je-

żeli popełniamy błędy, to nic złego się nie dzieje, dalej walczymy o swoje. Z takim podejściem dotarliśmy do finału i zdobyliśmy złoto.

Wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko. Ulga pojawiła się już po półfinale wiedzieliśmy, że mamy medal. Jakie są Wasze dalsze plany sportowe? Bierzecie już udział w rozgrywkach II ligi tenisa stołowego. Czy w tym czasie przygotowujecie się także na inne turnieje?

MS: Przygotowujemy się m.in. do międzynarodowego turnieju w Żywcu, który odbędzie się na początku października. Jest to coroczny turniej organizowany przez byłego tenisistę stołowego, również medalistę Igrzysk Paraolimpijskich. Co roku jesteśmy wystawiani w meczu Polska-Czechy. Na turnieju gra również nasz dobry znajomy, Stanisław Frączyk. Później odbędą się drużynowe mistrzostwa Polski, w których po raz pierwszy będę reprezentował barwy Zielonej Góry. Impreza odbędzie się pod koniec października w Radomiu. Jest to dla nas obecnie główny cel przygotowań. Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. Damian Łobacz


PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Awans po studencku

31

Piłkarze ręczni do nowego sezonu przygotowywali się od trzynastego sierpnia na obiektach Uniwersytetu Zielonogórskiego. Katorżniczo pracowali nad kondycją i siłą, a po pierwszym tygodniu obozu wzięli piłki do rąk i oblepili je klejącym woskiem. W zespole trenowanym przez Marka Książkiewicza doszło do zmian kadrowych oraz personalnych. Szeregi AZS Zielona Góra opuścili: Sebastian Gałach (odszedł do ŚKPR Świdnica), Marcin Kozłowski (Spartakus Zielona Góra), Marek Długosz (MKS Tęcza Kościan), Michał Hajgenbart (z powodu kontuzji nie wznowił treningów), Patryk Wołk (zrezygnował z gry w AZS), Krzysztof Wittke (nie przedłużono kontraktu), Sztab szkoleniowy okazał się zbyt mały dla dwóch trenerów, dlatego z klubem pożegnał się Damian Kociszewski, a dotychczasowego masażystę Andrzeja Jakubiaka, zastąpił Mateusz Baliński. Luki w składzie zostały uzupełnione.

● Cel: awans do Superligi Swoją karierę sportową w Grodzie Bachusa będą kontynuowali: bramkarze Grzegorz Lisiewicz (ostatnio SPR Nowa Sól) oraz Marek Kwiatkowski (MKS Kusy Szczecin), siedemnastoletni środkowy rozgrywający Kacper Urbańczak (Arot Astromal Leszno), obrotowy Adam Szarłowicz (TS ZEW Świebodzin) oraz prawy rozgrywający Marcin Cichy, który po trzech latach pobytu w swoim macierzystym klubie Wolsztyniak Wolsztyn wrócił do AZS. Trener Książkiewicz wierzy, że ten zawodnik będzie silnym punktem w jego zespole. Pojawiało się wiele spekulacji na temat odejścia z klubu

Cypriana Kociszewskiego, Pawła Jakóba oraz Michała Skrzypka. Jednak transfery nie zostały sfinalizowane. Ci zawodnicy tworzyli trzon drużyny w sezonie 2011/2012. Cypis został najlepszym rzucającym wśród zielonogórzan, w 23 spotkaniach zdobył 152 bramki, tym dokonaniem zyskał zainteresowanie klubów pierwszoligowych, szczególnie ŚKPR Świdnica oraz MKS Kalisz. Filar zespołu został nienaruszony dlatego zarząd klubu postawił za cel awans do zaplecza PGNiG Superligi. Jedna z najmłodszych ekip w gronie II ligi grupy A jest silniejsza niż w poprzednim sezonie. Przemyślane posunięcia transferowe mogą jedynie wzmocnić siłę rażenia podczas ligowych potyczek.

● Trener z Wielkiej Brytanii Awans do wyższej klasy rozgrywkowej z „naszej” grupy wywalczyły Śląsk Wrocław oraz wcześniej wspominany MKS Kalisz, a więc teoretycznie liga będzie łatwiejsza do wygrania. Z czołówki tabeli poprzedniego sezonu najgroźniejsza będzie ekipa Olimpu Grodków, a czarnym koniem może okazać się MKS Tęcza Kościan, zespół szczęśliwie uniknął spadku do trzeciej ligi. Bardzo słaba postawa zawodników zmusiła włodarzy klubu do działania, w konsekwencji czego dokonali

jednej, ale jakże istotnej decyzji. Jako szkoleniowca zatrudnili trenera kadry narodowej Wielkiej Brytanii Wojciecha Hanyża.

● Audycja "Handball" Pozostaje tylko zaprosić kibiców do hali przy ulicy profesora Szafrana gdzie będą mogli elektry-

zować się solidną dawką szczypiorniaka. Wszelkie ciekawostki, doniesienia i sprawozdania z obozu zielonogórskich piłkarzy ręcznych w każdą środę na antenie Akademickiego Radia Index w Magazynie Piłki Ręcznej „Handball” o godzinie 19. Jan Ratajczak

JAN RATAJCZAK Ma 22 lata, jest studentem Uniwersytetu Zielonogórskiego na kierunku wychowanie fizyczne. Urodzony w Kościanie, pasjonuje się sportem, szczególnie piłką ręczną, którą trenuje od 10 lat. Lubi gotować, jego specialite jest spaghetti bolognese!


32

PAŹDZIERNIK 2012

Kultura studencka

Prawdziwe oblicze kłamstwa Od dziecka wpajano nam, że kłamstwo ma krótkie nogi a najgorsza prawda jest od niego o stokroć lepsza. Mimo to kłamaliśmy, kłamiemy i będziemy kłamać na większą lub mniejszą skale. Kłamstwo zasiadło w loży ogólnie przyjętych zachowań typu „świetnie wyglądasz” na widok niewyspanej pani kierownik, a w niektórych dziejach walczyło na równi z bezbarwną i nudną prawdą.

Życie nie wszystkim pisze ekscytujące scenariusze, dlatego sami kolorujemy i plączemy nasze losy, gdy rutyna i monotonią wywołują w nas mdłości.

Będąc dzieckiem widziałem wampira, ostrzącego błyszczący sztylet przy czerwonym kabriolecie. Chodziłem do pierwszej klasy, a siostra zakonna kazała nam z okazji dnia Wszystkich Świętych odwiedzić zapomniane groby. Zaopatrzeni w grabki, wiaderka i znicze wybraliśmy się z grupą pierwszoklasistów na zamknięty, poniemiecki cmentarz na obrzeżach mojej rodzinnej miejscowości. Maszerując wesoło zauważyliśmy kilkaset metrów przed nami lasek, w którym znajdowały się groby oraz samochód, z którego wyszedł wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu. Z buzi wystawały mu długie kły, a włosy miał zaczesane do tyłu. W dłoni REKLAMA

połyskiwał sztylet, który wyciągał (niby) na nasz widok. Z krzykiem zawróciliśmy i czym prącej pobiegliśmy zdać przerażającą relację naszym rodzicom. „Paweł, nie kłam” – powiedziała mama, marszcząc czoło i wymachując palcem jak gdybym to ja zawinił. Za karę nie mogłem oglądać wieczorynki… Z wiekiem nasłuchałem się wielu równie szokujących i przezabawnych opowieści, które serwowali moi znajomi lub przypadkowi gawędziarza. Stawiając sobie pytanie, dlaczego ludzie kłamią, odpowiedź nie zawsze jest jednoznaczna. Czasem po prostu kłamstwo jest wygodniejsze i zapobiegniemy dzięki niemu lawiny narastających pytań. Wielu decyduje się też na wyssane z palca opowieści tylko dlatego, by urozmaicić sobie życie. Jesteśmy już na tyle duzi, by wiedzieć, że wszyscy kiedyś umrzemy, a prędzej czy później grozi nam jakiś kataklizm. Życie nie wszystkim pisze ekscytujące scenariusze, dlatego

PAWEŁ J. SOCHACKI sami kolorujemy i trochę plączemy nasze losy, gdy rutyna i monotonia wywołują w nas mdłości. Kłamiemy, by przetrwać w szarzyźnie codzienności, uwierzyć we własne zdolności lub nie zranić uczuć najbliższych. Całe epoki miały swoje „kłamstwa” wierząc w bożków, elfy z Cottingley czy szczęście Marilyn Monroe, które z czasem musiały zmierzyć się z obliczem prawdy. Jako dorosły człowiek mogę przyznać: nie skłamałem,

mówiąc mamie o wampirze stojącym przy opuszczonym cmentarzu. Jednocześnie muszę dodać: skłamałem. Wampiry przecież unikają światła dziennego, a w ofiary nie wbijają sztyletów, tylko kły. Mając możliwość funkcjonowania w „pisarskim świecie”, na piśmie rezygnuję więc z tego niecodziennego obrazu stanowiącego fragment mojego dzieciństwa. Może właśnie oczami dziecka w taki, a nie inny sposób ujrzałem świat, który choć dostępny dla wszystkich, doświadczany jest na różne sposoby. Świadome lub nieświadome, mówione w dobrej wierze lub z przyzwyczajenia, kłamstwa są czymś powszechnym, a w wielu przypadkach dajemy ciche przyzwolenie na ich funkcjonalnie. Prawdę mówiąc, kłamstwo to zawsze kłamstwo, a budowane na jego fundamentach domy czy poglądy rozsypują się w pył. Zanim jednak ukarzemy winnego, rozważmy prawdziwą przyczynę narodzin kłamstwa.


UZetka 87 (październik 2012)