Issuu on Google+

NR

62 grudzień 2009

MIESIĘCZNIK OD 2002 ROKU Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego ISSN 1730-0975 ::: Nakład 10 000 ::: Gazeta bezpłatna

str. 6-7

audiofeels

Głogów ::: Gubin ::: Krosno Odrzańskie ::: Lubin ::: Lubsko ::: Międzychód ::: Międzyrzecz ::: Nowa Sól ::: Nowy Tomyśl ::: Polkowice Słubice ::: Sulechów ::: Sulęcin ::: Świebodzin ::: Wolsztyn ::: Wschowa ::: Zbąszyń ::: Zielona Góra ::: Żagań ::: Żary


2

GRUDZIEŃ 2009

Gazeta Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego „UZetka” ISSN 1730-0975 al. Podgórna 50, 65–001 Zielona Góra tel./fax +48 68 328 7876, gazeta@uzetka.pl WWW.UZETKA.PL WYDAWCA: Stowarzyszenie Mediów Studenckich REDAKTOR NACZELNA: Kaja Rostkowska k.rostkowska@uzetka.pl SKŁAD: Kaja Rostkowska, Marcin Grzegorski KULTURA: red. Maciej Kancerek m.kancerek@uzetka.pl Łukasz Michalewicz, Karolina Bibik, Paula Mościcka, Michał Stachura AKTUALNOŚCI: Grzegorz Czarnecki, Marzena Toczek, Kornelia Kornosz, Kamil Zając, Wojciech Lewandowski, Monika Renc, Paweł Długosz SPORT red. Kamil Kwaśniak Kamil Kolański, Weronika Górnicka, Wiktor Krajniak MYŚL SŁOWEM PISANA red. Iwona Turzańska i.turzanska@uzetka.pl FOTO Krzysztof Burda, Agnieszka Biczuk OGŁOSZENIA I REKLAMY: Marcin Grzegorski, 0 602 128 355 m.grzegorski@uzetka.pl DRUK: Drukarnia „AGORA” Piła. Za zamieszczone informacje odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.

www.uzetka.pl www.forum.uzetka.pl www.radio.uzetka.pl www.sport.uzetka.pl Radio Index 96 fm Gadu-Gadu 9696 Tel. 68 326 9696 --------------------------------------

96

CASTING

NA "TWARZE UZ"

Biuro Promocji Uniwersytetu Zielonogórskiego ogłasza casting na "Twarze UZ". Masz swój styl, lubisz się bawić, masz ciekawą osobowość - pokaż nam swoją twarz! Chcemy Cię takiego, jakim jesteś! To Ty jesteś twarzą Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jeśli chcesz, aby Twoja twarz promowała naszą uczelnię, pojawiła się na billboardach, ulotkach, stronie internetowej i wszystkich materiałach promocyjno-reklamowych UZ - weź udział w "castingu"! 14 grudnia 2009 r., godz. 12.00-14.00 - klub studencki "Gęba" (kampus B) 15 grudnia 2009 r., godz. 12.00-14.00 - klub studencki "U Ojca" (kampus A) Kontakt: bp@uz.zgora.pl, tel.:068 328 2479, ~2354, ~2593, ~2592

Słowo naczelne Koncerty są za drogie? Za nudne? Termin nie ten? A może jest jeszcze inny powód tego, że coraz więcej imprez kulturalnych w Zielonej Górze się odwołuje? Maleo odwołany, Bułat Okudżawa odwołany, O.S.T.R. odwołany, Lombard odwołany, Łowcy.B odwołani etc. Z kolei po koncertach w Filharmonii ostatnio artyści muszą maskować swój zawód frekwencją starym, dobrym hasłem, że ilość nie była ważna, lecz jakość. Że są zadowoleni, bo choć publiczność zajęła kilka pierwszych rzędów, a na reszcie krzesełek hulał wiatr, to ci, którzy przyszli, samych siebie przeszli. Tak jak po koncercie Audiofeels (przeczytajcie w wywiadzie). Organizatorzy pojechali z cenami równo, to prawda. I w tym przypadku to chyba właśnie sianko, które trzeba było na koncert wyłożyć, sprawiło, że wielu fanów po prostu nie dotarło. Ale osoby, które na koncert było stać, faktycznie dały czadu. Chyba nawet emocje uciekły spod kontroli, bo jeden z gości koncertu zaczął krzyczeć do ośmiu artystów vocal play „Hej, hej, Falubaz!”... Sala się śmiała, Audiofeelsi też, ale szeptem poszły westchnienia i niektóre twarze spąsowiały ze wstydu. Tacy jesteśmy. Chcemy tanio, odpowiednio długo i wtedy, kiedy nam pasuje. A najlepiej jeszcze, żeby informacja o koncercie była nam przedłożona pod nos, kłuła w oko, uśmiechała się do nas, gdy otworzymy lodówkę. Wtedy nie powiemy, że promocja imprezy była słaba. Czy to źle? Ależ skąd, mamy do tego pełne prawo: wymagać i oczekiwać. Jesteśmy kąskiem dla organizatorów imprez, chodzącym pieniądzem. Skusimy się tylko na to, o czym przede wszystkim dobrze wiemy (promocja), co nie wywoła u nas wyrzutów sumienia (cena) i co wpisze się w klimat, który lubimy (rodzaj imprezy). Gdy te trzy warunki zostaną spełnione, jesteśmy skłonni udać się na koncert czy kabaret, wystawę, do teatru etc. Tacy jesteśmy – my, młodzi. Uczący się, studiujący, zaczynający pracę. Sprawdzamy stan konta, a gdy robimy zakupy, nie sięgamy po banknoty na ślepo. Patrzymy w portfel. Prawdopodobnie za kilka lat będziemy mieli większy rozmach w organizowaniu sobie

własnego życia kulturalnego - mam nadzieję. Ale tymczasem wybierajmy, gdzie chcemy i możemy być, a gdzie nie. Mamy pełne prawo do tego i nie musimy się tłumaczyć przed zarzutami, że studenci nie mają ambicji kulturalnych i wolą iść wypić piwo, niż spędzić wieczór wyższego lotu. Są i tacy, i tacy - tak było, jest i będzie. Ale na pewno jako ogół możemy pozwolić sobie na to, żeby WYBIERAĆ. Chciałam pójść na tego Okudżawę. Ale uzbierało się nas za mało, koncert się nie odbył. Pewnie, że byłam zła, tak jak inni. Organizatorzy popełnili błąd, a może po prostu zielonogórzanie nie mieli ochoty na spotkanie z pieśniami wielkiego barda. Ale nie mogę tutaj napisać: kochani, chodźcie na koncerty! Mogę jedynie poprosić czytelników, aby cieszyli się wyborem, który ostatnio daje nam Zielona Góra (czy ktoś będzie się upierać, że nic się tutaj nie dzieje?:) i wierzyć, że organizatorzy spuszczą z cen, zadbają o promocję, a nawet odgadną, czego nam trzeba. Tak, to jest misięnależyzm, który w tym wypadku nie jest niczym złym. Płacimy za kulturę. Więc spokojnie sobie wybierajmy to, co według nas jest warte naszej uwagi i naszych pieniędzy. *** Chciałabym też złożyć Wam życzenia. Wiem, że jeszcze czas, ale Święta zaczynają się już od listopada (na pewno nikt ich nie odwoła!;). Życzę Wam, by spokój i ciepło, które niesie ze sobą Boże Narodzenie, towarzyszyły Wam i Waszym bliskim przez cały następny rok. Niech świat sprzyja Waszym marzeniom, a ludzie wokół niechaj są Wam zawsze życzliwi. Radosnych Świąt!

Kaja Rostkowska Redaktor naczelna

k.rostkowska@uzetka.pl


GRUDZIEŃ 2009

Kwadrans Akademicki

3

Najbliższe wyzwania

Zaczniemy od gorącego tematu: poprawka senatora Iwana. Uzyskaliśmy warunki Uniwersytetu do 2016 r. Pan senator Iawn wniósł poprawkę do projektu ustawy rządowej i senat przyjął przedłużenie uzyskania uprawnień do 2016 r. Musimy uzyskać jeszcze cztery uprawnienia: z biologii, ekonomii, zarządzania, ekologii. Myślę, że do 2016 r. uda się to zrobić. Tyle lat to wiele czasu. Gdyby się nie udało, byłaby to kompromitacja i nieudolność naszego środowiska. Czy uda się Wydział Nauk Biologicznych oraz Ekonomii i Zarządzania na tyle zdopingować, żeby wszystko się udało? Jak to zrobić? Na tych wydziałach ciąży odpowiedzialność. Jak zaczynałem być rektorem, to nie było ekonomii, wywołaliśmy ekonomię, także biologię i ochronę środowiska. Wywołanie kierunków, kształcenie studentów i budowanie kadry – jest już blisko zdobycia uprawnień. Spotkałem się w październiku z władzami obu wydziałów i dyskutowaliśmy: oferuję daleko idącą pomoc, także finansową, a teraz wszystko w rękach wydziałów, to one muszą objąć strategię rozwoju. Jeżeli trzeba będzie zatrudnić pracowników o rzadkich, dobrych specjalnościach, będą na to pieniądze. Wszystko w rękach tych dwóch wydziałów, mają one tego świadomość. A jakie szykują się inwestycje na Wydziale Elektrotechniki, Informatyki i Telekomunikacji? Zabiegamy o wprowadzenie na krajową listę indy-

katywną modernizacji budynku wydziału. Mamy plan, mamy projekt i pozwolenie, teraz należy przebrnąć przez pewne urzędnicze progi. Jesteśmy mocno wspierani przez marszałka województwa lubuskiego. Jesteśmy póki co jedyną uczelnią w kraju, gdzie z pieniędzy na infrastrukturę i środowisko nie uzyskaliśmy żadnych pieniędzy. Taka jest niestety polityka władz, mam nadzieję, ze zostanie to przełamane. Budynek jest bardzo wydziałowi potrzebny. Jeszcze w czasie inauguracji roku politycy deklarowali swoją współpracę. Dzieje się już coś na tych płaszczyznach? Tak, po inauguracji już rozmawiałem z marszałkiem, z wojewodą, w sprawie obiektów uniwerstyetu odbyły się już spotkania w Warszawie. Sprawy posuwają się naprzód, modernizujemy akademik „Wcześniak”, kończy się projektowanie biblioteki, Park Naukowo – Technologiczny także jest w fazie projektowania. Wszystkie te inwestycje są wspierane, ostatnio nawet pani wojewoda zaangażowała się sprawę przejęcia kina Wenus i mam nadzieję, że to także zakończy się pozytywnie. Również w czasie inauguracji zachęcał Pan uczelnie wyższe naszego regionu do konsolidacji. Jakie korzyści miałoby takie połączenie? Jest to ogólnokrajowa tendencja. Jest kilkaset szkół wyższych w Polsce, ponad 400, to zdecydowanie za dużo moim zdaniem. Cóż to za szkoła, jeśli zatrudnia kilku pracowników i to na drugich etatach? Jakość

fot. Krzysztof Burda

Inwestycje uczelni, poprawka senatora Iwana, budżet uczelni - to główne tematy naszego spotkania w Radiu Index z Rektorem UZ, prof. Czesławem Osękowskim. Oto skrót rozmowy. Pełny zapis wywiadu znajdziecie na stronie www.UZetka.pl

kształcenia nie jest dobra. Także w regionie warto się nad tym zastanowić: jest bardzo wyraźny brak studentów, młodzież z naszego regionu wyjeżdża do innych województw czy za granicę. Warto podjąć w tej sprawie dyskusję. A jeśli zainteresowania nie będzie, i tak będziemy wiedzieć, co mamy robić, aby wzmacniać nasza uczelnię. Zapowiedział Pan Rektor, że do 2012 r. nasza uczelnia oddłuży się zupełnie. Jak to zrobimy? Jesteśmy już po największych spłatach, rocznie spłacamy 6 mln zł kredytu, to kwota ogromna. Spłacanie skończy się w 2012 r., zmienią się tez władze, mam nadzieję, że będzie można wtedy myśleć o poważnych inwestycjach. Te, które zostały podjęte do tej pory, są opłacane z zewnętrznych środków, uczelnia póki co nie ma złotówki, by realizować inwestycje z własnych funduszy, po prostu nas na to nie

stać. Może wesprze nas projekt nowelizacji ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym, który mówi o powstaniu Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących, których celem będzie włączenie uczelni w rozwój regionu? Czy możemy pozyskać finanse z tego źródła? To kontrowersyjna sprawa. Wiadomo, że w Katowicach na uczelni studiuje blisko 50 tys. osób, bo przecież aglomeracja jest przeogromna, większa niż u nas czy w Opolu. Trzeba wesprzeć najlepsze ośrodki badawcze, ale trzeba także pamiętać, ze również są uczelnie na peryferiach i uważam, że jeśli jest dobry wydział, dobry zespół badawczy, dobry instytut, to to jest kluczowe kryterium, a nie sama nazwa uczelni czy jej wielkość. Kaja Rostkowska Karol Tokarczyk

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego 2010 Roku zdrowia, wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i rodzinnym oraz sukcesów w pracy zawodowej życzy Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Czesław Osękowski


4

GRUDZIEŃ 2009

Uniwersytet Zielonogórski

Gdy będziesz musiał ratować

„Filmożarcie” - Dni Konsumpcji Filmowych

Każdy z nas może znaleźć się kiedyś w sytuacji, gdy będzie potrzebował pomocnej dłoni natychmiast. Pytanie tylko, czy osoba przechodząca obok będzie umiała podać nam tę dłoń? A czy Ty potrafiłbyś ją podać tak, by ocalić drugiego człowieka? Akademickie Militarne Koło Naukowe „Bastion” postanawia wyjść Wam naprzeciw i wraz z Rejonowym Sztabem Ratownictwa przedstawić podstawy udzielania pierwszej po-

Od 4 listopada co środę o godzinbie 18.30 w Klubie Artystycznym 4 Róże dla Lucienne odbywają się pokazy promujące kulturę filmową. Wstęp wolny! Program grudniowy: 09 grudnia - przegląd festiwali partnerskich ONE MINUTES 2009

mocy. 10 grudnia o godz. 18:15 w auli A budynku A-16 (Campus B) odbędzie się wolny wykład z zakresu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Brzmi groźnie, ale nie jest to rzecz trudna. Gwarantujemy, że każdy z Was, po wyjściu z naszego spotkania

będzie mógł pewniej podejść i pomóc drugiej osobie bez strachu o to, że zrobi jej krzywdę. Pomysł na tego typu spotkanie wyszedł od samych „Bastiończyków” tym bardziej, że pokrywa się on z działalnością statutową koła. Na spotkaniu możemy zaoferować profesjonalne podejście do RKO, prezentację RKO w praktyce, a więc będzie można zobaczyć symulację wypadku. Zatem zapraszamy wszystkich tych, którzy RKO nie znają, bo warto zagłębić się w tę dziedzinę. Osoby, którym nieobca jest tematyka, także są mile widziane, będzie to doskonały moment na przypomnienie sobie tego, co powinno się pamiętać już na całe życie. Jednocześnie zachęcamy do wzięcia udziału w odpłatnym kursie organizowanym przez Rejonowy Sztab Ratownictwa, który kończy się egzaminem i otrzymaniem dyplomu. Przypominamy, spotkanie odbędzie się 10 grudnia o godz. 18:15 w Auli „A” w budynku A-16 (Campus B) i czekamy właśnie na Was. Mateusz Mycyk

Festiwal przeznaczony jest dla autorów zafascynowanych możliwościami eksperymentowania z obrazem, ludzi traktujących film jako jedną z form tworzenia osobistych manifestów, autorów bawiących się historiami, a czasami traktujących je bardzo poważnie. Jedyną zasadą i wymogiem jest przesłanie nam filmu trwającego dokładnie 60 sekund. Wszystkie nadesłane filmy trafiają również do Amsterdamu, gdzie corocznie biorą udział w międzynarodowych finałach The One Minutes. W zestawie tegorocznym znalazł się również film szefa artystyucznego FFKN Filmowa Góra – Katosa pt: “Rzeczywistość nas mija w warstwach jedenastu...”

16 grudnia - Etiudy XX wieku Pokaz mistrzów polskiego kina czyli Etiudy XX wieku. Zobaczymy najlepsze krótkie metraże w historii Łódzkiej Filmówki. Płytę z etiudami wybranymi spośród tysięcy otrzymaliśmy dzięki uprzejmości JM Rektora PWSFTViT im. Leona Schillera w Łodzi. Zobaczymy: K. Karabasz „Jak co dzień”, A. Wajda „Kiedy ty śpisz”, R. Polański „Dwaj ludzie z szafą”, J. Skolimowski „Erotyk”/”Hamlet”, K. Zanussi „Holden”, M. Piwowarski i F. Erol „Kirk Douglas”, J. Majewski „Rondo”.

www.filmowa-gora.pl

II Wydziałowa Gala Inżynierów Serdecznie zapraszamy wszystkich Studentów, Wykładowców i Pracowników Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska na Drugą Wydziałową Galę Inżynierów, która odbędzie się 22 stycznia 2010 r. Miejsce imprezy to sprawdzony hall budynku WILiŚ (A-8), gdzie na co dzień i od święta spotkać można przyszłych inżynierów budownictwa, inżynierii środowiska oraz architektów i urbanistów. Zeszłoroczna Gala pokazała, że zielonogórscy studenci potrafią zorganizować z wielkim rozmachem uroczystość nawet w dobie kryzysu. Bawiło się ponad 240 gości. Swoją obecnością

bal zaszczycił JM Rektor UZ prof. Czesław Osękowski, Dziekan WILiŚ - prof. Jakub Marcinowski, Prodziekani, Wykładowcy oraz szerokie grono studentów (zarówno dziennych jak i zaocznych) i to nie tylko z WILiŚ. Pojawili się również przed-

stawiciele przemysłu. Tegoroczne przygotowania realizujemy pod okiem Prodziekana ds. studenckich - prof. Urszuli Kołodziejczyk oraz mgr inż. Anny Asani z Instytutu Inżynierii Środowiska. Głównym dowodzącym ze strony studentów (podobnie jak w zeszłym roku) będzie Tomasz Stanisławiak. Rzecznikiem prasowym imprezy została Dagmara Lipińska. Za aranżację sali balowej odpowiada grupa studentów Architektury i Urbanistyki. Planowana II Gala Inżynierów zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Jako organizatorzy zapewniamy: ciepłe posiłki, na-

poje zimne i gorące oraz oprawę muzyczną i artystyczną. Tradycyjnie obędzie się wielka loteria fantowa, w której do wygrania będą zarówno wartościowe nagrody rzeczowe, jak i liczne niespodzianki. Przewidujemy powitanie (otrzęsiny) studentów I-go roku oraz pożegnanie tegorocznych absolwentów. Oj, będzie się działo! Szczegółowe informacje: stanislawiak@vp.pl d.lipinska@tlen.pl Komitet Organizacyjny II Gali Inżynierów


GRUDZIEŃ 2009

Uniwersytet Zielonogórski

5

Dziewczyny Przyszłości

Festiwal Piosenki Nieobojętnej "Włóczęga"

Przed Wami konkurs Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz miesięcznika „Elle” Dziewczyny Przyszłości. Śladami Marii Skłodowskiej-Curie. Jeżeli jesteś studentką kierunku inżynieryjnego, technicznego, matematycznego lub przyrodniczego, jeśli prowadzisz samodzielne badania naukowe lub angażujesz się w projekty badawcze - zapraszamy Cię do udziału w konkursie! Oceny i wyboru najlepszych projektów dokona Kapituła, powołana przez resort i redakcje, w skład której wejdą znani naukowcy, przedstawiciele środowiska naukowego oraz przedstawiciele Ministerstwa i Elle. Kapituła oceniając projekty, weźmie pod uwagę miedzy innymi innowacyjność projektu, wkład nowej wiedzy do istniejącego stanu nauki lub techniki oraz stopień zaangażowania studentki w prowadzonych badaniach. Rozstrzygniecie konkursu na-

Mamy ogromną przyjemność zaprosić czytelników UZetki na kolejną edycję Festiwalu Piosenki Nieobojętnej „Włóczęga”: 26 marca 2010 – Konkurs zakwalifikowanych uczestników zakończony występem Gwiazdy Wieczoru. 27 marca 2010 – Gala Finałowa, ogłoszenie wyników, występ laureatów oraz Gościa Specjalnego. Nasza impreza jest swoistego rodzaju reaktywacją odbywającego się w Zielonej Górze w latach osiemdziesiątych Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Turystycznej „Włóczęga”. Tworząc ten festiwal często wracaliśmy do jego korzeni, dlatego też jego głównym celem jest prezentacja i promocja twórczości wszelakich środowisk muzycznych, które umiłowały sobie piosenkę poetycką, aktorską i szeroko rozumianą piosenkę tury-

stąpi w pierwszym kwartale 2010 r. Nagrody w postaci czeków na realizacje badań, w wysokości 15 000 zł, wręczy Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prof. Barbara Kudrycka oraz redaktor naczelna "Elle" Barbara Mietkowska. Termin składania zgłoszeń upływa 20 stycznia 2010 r. (decyduje data stempla pocztowego). Formularz zgłoszenia do pobrania na stronach poniżej.

www.nauka.gov.pl elle.burdamedia.pl

Biblioteka bez książek Tym razem film. „Gdyby inni choć przez parę minut mogli poczuć, jak to jest mieć autyzm, wiedzieliby jak nam pomóc” – Therese Joliffe. W ramach Europejskiego Tygodnia Autyzmu, który odbywa się w dniach 7-13 grudnia 2009 r. Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Marii Grzegorzewskiej w Zielonej Górze wraz ze Stowarzyszeniem Pomocy Osobom Autystycznym „Dalej Razem” w Zielonej Górze zaprasza 12 grudnia 2009 r. (sobota) o godz. 14.00 na projekcję filmu „Nasz Autyzm”. Projekcji towarzyszyć będzie wystawa „Europejski Tydzień Autyzmu”. Pokaz odbędzie się na II piętrze w sali nr 214 w gmachu Biblioteki (al. Wojska Polskiego 9, Zielona Góra). Prosimy osoby zainteresowane o potwierdzenie chęci przybycia pod tel. 068 4532647,-8, lub e-mail: sekretariat@pbw.zgora.pl

A na Mikołaja prezent: zwróć zaległe książki w dniach 06-31 grudnia, unikniesz opłaty za ich przetrzymanie!

styczną. Festiwal to przede wszystkim promocja talentów i umożliwienie debiutu oraz rozwoju muzycznych pasji. Zeszłoroczna edycja przeglądu pozwoliła na wyłonienie wielu takich nietuzinkowych osobowości artystycznych. Mamy nadzieję, iż teraz uczestnicy również będą oczarowywać nas siłą swojego głosu i osobliwą interpretacją tekstu. Wszystkich chcących pokazać się szerszej publiczności gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w festiwalu. Więcej informacji na stronie www.festiwal-piosenki.pl. Organizatorzy: Parlament Studencki UZ, Stowarzyszenie Piwnicy Artystycznej Kawon. Zainteresowanych współpracą prosimy o kontakt mailowy j.bartusz@gmail.com Justyna Madej

Kiermasz Bożonarodzeniowy 8 grudnia br. w holu budynku A-16 odbędzie się kiermasz bożonarodzeniowy zorganizowany przez SKN „Kooperacja”. Koło zajmuje się działalnością związaną z edukacją przedszkolną, m.in. organizuje uroczystości, festyny i inne imprezy w przedszkolach. Kiermasz stał się tradycją koła, odbędzie się już po raz czwarty. Dziewczyny, jak co roku, upieką pyszne ciasta, które będą potem sprzedawane. Do-

datkowo, w tym roku, będą do nabycie oryginalne, własnoręcznie wykonane kartki świąteczne. Całą sumę przeznaczymy na realizację tegorocznych projektów, m.in. na festyn z okazji Dnia Dziecka, organizowany dla przedszkoli zielonogórskich. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy chcą spróbować pysznych wypieków i choć na chwilę pragną przenieść się w cudowny klimat świąt.


6

GRUDZIEŃ 2009

Kultura - wywiad

Audiofeelharmonia

„Dźwięki, które państwo usłyszą, nie pochodzą z instrumentów muzycznych, są wydawane przez ludzi”. Tak zaczyna się w Filharmonii Zielonogórskiej koncert ośmiu zabawnych, utalentowanych i skromnych twórców vocal play. Koncert magiczny. Z towarzyszącą przez dziewięćdziesiąt minut myślą – jak oni to robią? Zastanawiałyśmy się, jak zadać Wam to pytanie. Jak Wam się grało? Jak Wam się śpiewało? Illuk: Jedno i drugie, bo większość jednak gramy, a śpiewamy tylko partie solowe. Maras: Gramy oczywiście swoimi głosami, ale ciągle jest to imitacja instrumentów, więc widzieliśmy, że tak to się jakoś przyjęło, że gramy. Jak przygotowujecie swoje utwory? Jak to wygląda technicznie? Maras: Przeważnie wszystko aranżują dwie osoby. Polega to na tym, że rozpisujemy całość na siedem partii, każdemu osobno. Beatbox, czyli Kitek, ma oczywiście swoją inwencję, więc jemu nic nie piszemy. Ćwiczycie swoje partie samemu? Maras: Tak. Przygotowujemy sobie mp3, więc każdy z nas może w domu czy w podróży słuchać i jednocześnie zapamiętywać. Na koncercie nie korzystamy z żadnych nut, wobec czego sporo trwa etap zapamiętywania tego wszystkiego, a potem pracujemy nad interpretacją, nad kreowaniem brzmień. Illuk: Nuty są tylko wskazówką dla nas, cały aranż powstaje na próbach.

8 grudnia w Radiu Index o 23:00 emisja wywiadu w audycji Covered i podpisane przez zespół koszulki Radia Index do wygrania! A co z koncertami? Jest podczas nich miejsce na dodanie czegoś od siebie? Illuk: Zazwyczaj mamy zamkniętą formę utworu, ale wiadomo, że czasami przyjdzie komuś do głowy jakaś lekka improwizacja. Chociaż generalnie trzymamy się sztywno wyćwi-

czonych rzeczy. To, co osiągnęliśmy w danym utworze, jest maksimum tego, co możemy przekazać, więc nie ma sensu jeszcze przy tym kombinować. Skoro jesteśmy przy koncertach, to powiedzcie… sami przygotowujecie swoje choreografie? Karas: Wiadomka poziomka! Illuk: Oczywiście, jeśli można to nazwać choreografią, to mój taniec bioder, jest zupełnie moją inwencją! (śmiech – przyp. red.). Maras: A tak poważnie, to jest tego bardzo niewiele, ale głównie wymyślamy wszystko sami, chociaż przyjmujemy też różne wskazówki od naszych znajomych, od naszego menadżera, który się kiedyś trochę ruszał. Kto Was ubiera? Karas: Cypis! (śmiech – przyp. red.) Cypis: Tak, ja mam różne pomysły i koledzy łapią je ode mnie. Illuk: Nie no słuchajcie, my jesteśmy, jak to się mówi, zespołem samowystarczalnym. Sami sobie robimy muzykę, sami się nagłaśniamy, sami się ubieramy, sami sobie wszystko wymyślamy. Jest nas dziewięciu i mamy sami tyle pomysłów, że nie musimy korzystać z pomocy osób trzecich. Wydaliście swoją pierwszą płytę, płytę z coverami. Jakimi kryteriami wybieraliście piosenki? Maras: Nie były wybierane pod płytę, tylko po to, żeby śpiewać je na koncertach. Karas: Zaczęliśmy od drugiej strony – najpierw koncertowaliśmy, a dopiero potem wydaliśmy płytę z tym materiałem. Dlaczego na Waszym debiutanckim krążku znalazł się tylko jeden utwór po polsku?

Cypis: Ponieważ o wiele łatwiej śpiewa się w języku angielskim. Wybraliśmy jeden utwór – „Twoja miłość”, który zaaranżował Marek, bo ten kawałek mu się podoba. Illuk: Właściwie to był czysty przypadek, tak się złożyło i jakoś nie zastanawialiśmy się wcześniej, dlaczego tak jest. Dlatego ciężko nam powiedzieć, czy na kolejnej płycie będą utwory po polsku, angielsku, czy jeszcze w jakimś innym języku. Wszystko zależy od tego, jaki będzie klimat. Karas: Po francusku będzie! Na bank będzie coś po francusku! (śmiech – przyp. red.). Możemy się spodziewać kolejnego albumu z czymś już stricte Waszym? Karas: Musimy! Za półtora roku wydajemy taką płytę. Dokładnie 3 marca 2011 r. będzie ona w sklepach. (śmiech – przyp. red.) A tak poważnie, to faktycznie komponujemy swoje rzeczy, zaczęliśmy takie próby robić całkiem niedawno i planujemy grać materiał autorski. Maras: Oczywiście nie w 100%, bo covery są fajnie odbierane. Karas: Na pewno na kolejnej płycie, która się pojawi, a pojawi się na pewno, chyba że zginiemy (śmiech – przyp. red.), będzie można znaleźć dwa, trzy covery. Illuk: Małą próbkę tego, co będzie można na niej znaleźć, możecie posłuchać już teraz na albumie Caffe Fogg2. Jest to składanka przebojów Mieczysława Fogga w nowych aranżacjach, na którą zostaliśmy zaproszeni, żeby wykonać utwór „Ja mam czas, ja poczekam”. Illuk: Stecu, idź, bo Ty gadasz


GRUDZIEŃ 2009 głupoty! (Cisza… - przyp. red.). To jest ten moment, kiedy my mamy mówić: zostań, zostań? (śmiech – przyp red.) Stecu: A ja obiecuję, że będę cicho! Chłopaki, wróćmy do Waszej kolejnej płyty. Któryś z Was pisze jakieś teksty? Karas: Wszyscy piszemy. Jesteśmy artystami, mamy potrzebę wyrażania swoich myśli (śmiech – przyp. red.). Maras: Powstało kilka tekstów, ale jest to wszystko w fazie planów. W tej chwili nie ma na to

Kultura - wywiad czasem nawet trochę je zmieniamy. Przy Waszych utworach bywają w internecie komentarze: great, fantastic, amazing... Macie fanów za granicą... Illuk: Tak, ale mamy też świadomość, że wśród tych pozytywnych komentarzy znajdują się i negatywne, więc naszym zdaniem jest to wyważone. Chcielibyśmy kiedyś móc wystąpić za granicą i być może będzie nam to dane. W dniu dzisiejszym nie mamy takiego ciśnienia. Wiem, że jest jeszcze dużo do zrobienia w Polsce, zanim gdziekolwiek wyruszymy.

Sami sobie robimy muzykę, sami się nagłaśniamy, sami się ubieramy, sami sobie wszystko wymyślamy. Na koncercie nie korzystamy oczywiście z nut. miejsca ani czasu. Mamy tę płytę, mamy trasę koncertową, chłopaki się bronią, dlatego trochę brakuje na to czasu. Też nie jest powiedziane, że wszystkie teksty na nowej płycie będą nasze, chociaż fajnie by było śpiewać coś naszego, bo będziemy to bardzo dobrze czuli. Jak dalekie macie ambicje? Są opinie, że jesteście lepsi niż oryginał. Co czujecie, jak słyszycie takie słowa? Illuk: Jest to lekka przesada, bo my w taki sposób tego nie odczuwamy. Jest to zawsze inne niż oryginał, ale czy lepsze? Na pewno takie słowa są miłe, bo to znaczy, że to co robimy podoba się ludziom. Jednak zawsze podkreślamy, że coverując jakiś utwór, nie chcemy pokazać, że da się to zrobić lepiej niż oryginał. Dla nas jest to pewien rodzaj hołdu dla tego twórcy, dla oryginalnego brzmienia. Maras: Nie chcemy też pokazywać, że da się coś odwzorować w 100%. Karas: Bo wiadomo, że się da. Maras: Fajnie jest podejść twórczo do każdej piosenki Nie wszystkie aranżacje są kropka w kropkę takie jak oryginały,

Wróćmy do koncertu. Powiedzieliście kiedyś, że Wasz oświetleniowiec tak wszystko przygotowuje, że jak wychodzicie, to jest ciemno, a potem oślepia Was światłami, że nawet nie widzicie, ile przyszło ludzi. Maras: Tak. Ja mam takie złe doświadczenia z chóru. Karas: Masz złe doświadczenia z chóru? (śmiech – przyp. red.). Maras: Strasznie się wtedy stresowałem, bo nie było świateł. Bardzo lubiłem, kiedy pojawiało się oświetlenie i waliło mi prosto w oczy, bo ten stres mijał. Śpiewałem bardziej do przestrzeni, niż widząc poszczególny wzrok widzów na sobie. Dlatego faktycznie, światło ma tu znaczenie. Illuk: Teraz akurat nasza Pani oświetleniowiec zmieniła trochę strategię i oświetla bardziej widownię, tak w ramach dysonansu. (śmiech – przyp. red.). Jak Wam się grało w Zielonej Górze? Publiczność dała radę? Illuk: Bardzo fajnie! Potwierdziło się powiedzenie, że nie liczy się ilość, tylko jakość. Maras: Publiczność była bardzo energetyczna, co dało się odczuć. Macie fanki, fanów... Nie zabra-

li miejsca Waszym starym przyjaciołom? Karas: Jeżeli chodzi o znajomych, to bardzo sobie cenię to, że spotykamy się na pięć, sześć, czasem na siedem godzin i ani razu nie pada hasło „audiofeels”. W ogóle nie rozmawiamy na ten temat i bardzo sobie to cenię, że cały czas jest tak, jak było kiedyś. Illuk: Cenimy to, że mamy starych, sprawdzonych znajomych, którzy byli dużo, dużo wcześniej, zanim to wszystko powstało. Czasami narzekają, że mamy dla nich mniej czasu, ale też doskonale to rozumieją, wspierają nas. Dlatego to jest nadal prawdziwa przyjaźń. Maras: Jest trochę wyjazdów, nagrań, dlatego spotkań z przyjaciółmi jest mniej. A fanki? Fanki są po koncertach. Kto u Was rządzi? Maras: Jest raczej demokracja. Oczywiście tak jak u wszystkich – część ludzi rzadko się odzywa, inni częściej. Cypis: Ale bardzo dobrze się uzupełniamy. Maras: Autorytaryzmu nie ma. Karas: Są takie zapędy, ale szybko są tłamszone! Kłótnie są? Illuk: Tak i to często! Chociaż zazwyczaj kłócimy się o jakieś kwestie muzyczne i to jest fajne, czasami burza jest potrzebna, żeby oczyścić atmosferę. Maras: Kłótnia nigdy nie jest fajna! Karas: Ja nie rozumiem! Dlaczego się mówi, że kłótnia oczyszcza atmosferę?! Illuk: Bo tak się mówi!!! Ej, ej chłopaki! Nie kłóćcie się! Maras: Tak naprawdę w tym gronie się nie kłócimy. Czyli to ta druga czwórka jest ta zła? Illuk: Tak! Dlatego my udzielamy wywiadu, a oni teraz noszą sprzęt. (śmiech – przyp. red.). Rozmawiały: Paula Mościcka Kaja Rostkowska

7


8

Kultura - plebiscyt!

GRUDZIEŃ 2009

Plebiscyt na Najlepszy Klub w Zielonej Górze 2009

Zagłosuj na swój ulubiony klub! Wyślij sms o treści podanej na zdjęciu na numer 71601 (koszt smsa to 1,22 zł). Spośród nadesłanych smsów wylosujemy jednego laureata, który zgarnie karnet do wszystkich lokali biorących udział w Plebiscycie o wartości 1050 zł. Dodatkowo 21 osób wygra karnety o wartości 50 zł każdy do realizacji w jednym z lokali. Szczegóły na www.UZetka.pl/plebiscyt


GRUDZIEŃ 2009

Kultura - koncert

Co to znaczy gwiazdorzyć

9

Poślizg - nieodłączny dodatek do polskich koncertów. Na plakatach – START: 19:00. Co się dzieję o 19:00? Kawon pęka w szwach. 350 osób krzyczy: Coma, Coma, Coma… I nic. Comy nie ma, chociaż tak naprawdę są, ale ich nie ma. Siedząc na zapleczu i przygotowując się „mentalnie”, każą na siebie czekać - 5, 10, 15… dokładnie 46 minut. UZetka: Chodzą słuchy, że zaczynacie gwiazdorzyć. To prawda? Piotr Rogucki: Co to znaczy gwiazdorzyć? Skąd te słuchy? Podaj mi jakieś konkrety, bo to jest jakieś chrzanienie. Wiesz, rok temu wystarczył jeden telefon, żeby umówić się z Tobą na 30-minutowy wywiad. Dziś tych telefonów musiało być znacznie więcej, żeby spotkać się z Tobą na dokładnie 5 minut. Ale co, gorzej Ci się ze mną rozmawia? Rozmawia się tak samo. Chodzi raczej o sam fakt, co się dzieje z zespołem Coma, czy wraz z, jakby nie patrzeć, niekwestionoREKLAMA

wanym wzrostem popularności, coś się w Was zmienia? Wiesz co, to są tak ogólne pytania, że trudno mi na nie odpowiedzieć. W takim razie przejdźmy do konkretów. Powiedz, kiedy coś nowego? Na razie niczego nie planujemy. Dosyć modne stają się ostatnio muzyczne metamorfozy. Możliwa byłaby u Was przemiana a’la Agnieszka Chylińska? Wszystko jest możliwe. Czym Coma zaskoczy dzisiaj zielonogórską publiczność? Niczym nie będziemy zaskakiwać.

Zaczęli tytułowym utworem z drugiej płyty, czyli „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków”. Potem przeskok na pierwszy album – „Czas globalnej niepogody”. W międzyczasie rzucane przez Roguckiego w stronę publiki hasło: „Czy jesteście gotowi?”. Byli gotowi – od godziny 19:00, w przeciwieństwie do zespołu. Długo nie pograli. Piętnaście minut po rozpoczęciu padł prąd. Rok temu oglądaliśmy tę samą sytuację i tak jak rok temu wokalista śpiewa „bo wszyscy Polacy to jedna rodzina”. Tym razem dość szybko znudził mu się występ acapella

i zszedł ze sceny. Co na to zielonogórska publiczność? A cóż innego mogli zrobić, jak tylko: Falubaz! Falubaz! Falubaz! Na szczęście awaria szybko usunięta, można grać dalej. „Listopad! Listopad! Listopad!” – krzyczą ludzie. Rogucki nie reaguje. Po kilku kawałkach mówi: „Okej, albo teraz gramy Listopad i kończymy koncert, albo czekacie do końca. Wybierajcie!”. Po takim tekście nasuwa się już tylko jedno zdanie „Kończ Waść, wstydu oszczędź!”. Paula Mościcka p.moscicka@uzetka.pl


10

GRUDZIEŃ 2009

Kultura - kino

Konkurs na drewno roku

W światku muzycznym krąży opinia, że dopiero druga płyta weryfikuje markę zespołu. Podobnie rzecz ma się w realiach filmowych. Nakręcenie drugiej części jest nie lada wyzwaniem... Jak wyszła druga część "Zmierzchu"? Saga „Zmierzch” jest prawdziwym fenomenem na skalę światową. Nikomu nieznana Stephanie Meyer popełniła czterotomowe „dzieło”, któremu udało się odwieść dzieciaki od telewizji i ponownie zaszczepić miłość do czytania. Co prawda wartość estetyczna samych powieści pozostawia wiele do życzenia, ale jak głosi stare porzekadło – cel uświęca środki. Świetna sprzedaż kolejnych tomów otworzyła drzwi do nakręcenia filmu na podstawie historii zakazanej miłości śmiertelniczki i wampira. Dokładnie rok po światowej premierze „Zmierzchu” na ekranach kin całego globu debiutuje „Księżyc w nowiu” bijąc wszelkie rekordy. Najlepsze otwarcie, najszybciej wyprzedane bilety na seanse premierowe - to tylko niektóre z sukcesów filmowej adaptacji drugiej części sagi. Kina przeżywały prawdziwe oblężenia i dostanie się na seans graniczyło z cudem. Podobnie rzecz miała się w Polsce. Młodzież już dawno wyrosła z cukierkowatego „High School Musical” i spragniona mięcha, w towarzystwie rodziców maszerowała do kina. Ja również pomaszerowałem. Sam, bo sam, ale zawsze. „Księżyc w nowiu” zaczyna się tam, gdzie kończy się „Zmierzch”. Fabuły i zwrotów akcji nie powstydziłaby się żadna brazylijska telenowela. Mamy nieszczęśliwą miłość, która z racji troski o bezpieczeństwo ukochanej zostaje zdeptana brutalnie, niczym bezbronny ślimak, przez Edwarda. Ból i żal przeogromny od tej chwili napełnia serce Izabelli, która pocieszenia szuka w ramionach największego mięśniaka w okolicy, Jacoba.

Nasza bohaterka nie wie, że Jacob skrywa straszną tajemnicę. Kiedy nikt nie patrzy, zamienia się w indiańskiego wilkołaka, którego hobby jest łapanie wampirów. Rozpacz po ukochanym krwiopijcy jest jednak zbyt wielka, by byle wilczek potrafił ją pokonać, więc Bella myślami cały czas jest gdzie indziej. Oczywiście zachęcony „zalotami” niewiasty wilkołak postanowił wybrać ją na swoja panią, ale nie jest to zbyt dobra decyzja. Dzięki czarowi osobistemu i wrodzonemu urokowi Bella zyskuje dwóch obrońców, którzy nie przepadają zbytnio za sobą. Wszystko dlatego, że na jej głowę poluje podstępna wampirzyca Victoria oraz, co następuje w połowie filmu, cały szlachecki klas wampirów z Volturii. Bella nie do końca wie kogo kocha, a kogo nie, co niesie ze sobą straszliwe konsekwencje. Film zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Sądziłem, że ciężko będzie pobić realizm „Mody na sukces” czy „”Klanu”. Zagęszczenie totalnych bzdur i niepotrzebnych dłużyzn wynosi jakieś kilkadziesiąt tysięcy na milimetr kwadratowy. Niby mamy do czynienia z opowieścią o miłości dla młodzieży, o potędze tego uczucia, a otrzymujemy dwugodzinny kurs „Jak z 18-nastolatki zrobić Brooke Logan”.

Nie wiem, czy to konkurs na drewno roku, w którym udział biorą odtwórcy głównych ról męskich, każe jej się tak zachowywać, czy po prostu jest typową dziewczyną, która ma problemy z podejmowaniem decyzji. Robert „Edward” Pattinson ma w sobie tyle uroku co Mokoujin, bohater gry Tekken. Jego rywalem jest Taylor Lautner, którego największym plusem jest fakt, że mówi po angielsku. Nie miałem jakichś wygórowanych oczekiwań względem „Księżyca w nowiu”, szedłem po prostu obej-

rzeć film. Ciężko odnaleźć jakikolwiek plus całej produkcji, która jest jeszcze gorsza od pierwszej części. Ale jest ścieżka dźwiękowa Zestaw artystów obłędny. Black Rebel Motorcycle Club, Muse, The Killers. Secundo: popcorn, który smakował wyjątkowo wspaniale i na chwilę pozwalał zapomnieć o tym, co się dzieje na ekranie. Łukasz Michalewicz l.michalewicz@uzetka.pl

▪ Przepis NA FILM

Ciasto w nowiu Składniki: 250 gram masła lub margaryny (cała kostka), 3 szklanki mąki, 1 szklanka cukru, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 2 jaja Farsz: 8 jabłek, cukier, cynamon 1. M a s ł o (m a r g a r y n ę ) ugniatać z mąką w misce, dodać jaja, cukier i łyżeczkę proszku do pieczenia. 2. Ciasto schować do lodówki na ok. 30 min 3. Jabłka obrać i pokroić w małe kawałki, podsmażyć na patelni aż zmiękną. Do smaku dodać cukier i cynamon. 4. Okrągłą formę do ciasta wysmarować margaryną, rozwałkować ciasto, rozłożyć w formie i dodać masę z jabłek. 5. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 3040 min. (aż się ciasto zarumieni). Kornelia Kornosz Fot. Wojciech Waloch


GRUDZIEŃ 2009

Kultura - muzyka

11

Air – Love 2 Francuski duet Air wkracza do akcji z nową płytą „Love 2”. Czy to podkład pod najbardziej wygiętą pozycję Kamasutry? Pora na wydanie nowego albumu wydaje się być odpowiednia. Po ukazaniu się krążka „Pocket Symphony”, duża część fanów francuskich muzyków odwróciła się plecami do swoich idoli. Nie spodobały im się aranżacyjne rozwiązania zastosowane na krążku i straszliwie senna atmosfera od pierwszego do ostatniego utworu. W dwa lata później na rynku ukazuje się najnowsze dziecko duetu „Love 2”. Z założenia miał być to album poświęcony miłości i dla miłości wszelakiej napisany. Data wydania płyty przypada na okres jesiennej chandry, kiedy każdy dobry chillout jest w cenie. Spo-

kojna, momentami bardzo zmysłowa zawartość „Love 2” idealnie wpasowuje się w jesienne, zimne wieczory. To była moja pierwsza myśl. Niestety, po raz kolejny zasada „nie mów hop, póki nie przeskoczysz, ani się

nie drzyj, póki nie zobaczysz, w co wskoczyłeś”, dała o sobie boleśnie znać. Nagrany w całości w nowym studiu należącym do Jeana-Benoit i Nicolasa album, jest sterylny niczym ręce chirurga przed zabiegiem. Wszystko brzmi idealnie, czysto. Proporcje muzyczne zostały tak dokładnie wymierzone, że niejeden aptekarz mógłby wpaść w kompleksy. Niby pierdoły, ale tak naprawdę jeszcze nie zacząłem się czepiać. Nadszedł czas, by wytoczyć ciężką artylerię. Całość brzmi jak podkład do najbardziej wygiętej formy Kamasutry, uprawianej przez niewidomych gimnastyków z Chin. Utwory nadają się co naj-

wyżej do posiedzenia we dwoje przy lampce wina, jako tło muzyczne, na które nie zwraca się uwagi, aniżeli soundtrack do nocnej gimnastyki. Kompozycje są nierówne i brakuje im intymnej atmosfery. Byłoby to jeszcze do przełknięcia, gdyby nie najgorsze, co przytrafiło się Francuzom już nie pierwszy raz. Na „Love 2” brakuje piosenek! W trakcie słuchania nie doświadczymy chociażby jednego utworu, który na dłuższą chwilę zostanie nam w pamięci i będziemy do niego wracać. Łukasz Michalewicz l.michalewicz@uzetka.pl

Halford - Winter Songs Nie ma śmiechu Mikołaja i rżenia reniferów. Mocne uderzenia perkusji i porządna porcja solówek. Dobrze i ciężko. Od razu słychać, że “Winter Songs” nie jest zwyczajną gwiazdkową płytą. Nie mogło być inaczej, skoro to album wokalisty heavy metalowej grupy Judas Priest. W wywiadach podkreślał, że kocha atmosferę Bożego Narodzenia, stąd ten zaskakujący – chyba nawet dla największych fanów – pomysł. W utworach „Oh Emanuel” i „Winter Song” tempo wyraźnie zwalnia, a muzyka wprowadza nas w atmosferę, do jakiej przyzwyczailiśmy się podczas Świąt. Nastrój staje się senny i spokojny. I nagle, niczym ciepły świąteczny barszczyk, pobudza nas „When Christmas Comes For Everyone”. Z kolei „Oh Come All Ye Faithful” – dla odmiany wprowadza podniosły wigilijny klimat.

Na krążku znajdują się mocne, wyraziste kompozycje na pograniczu rocka i heavy oraz subtelniejsze – typowo świąteczne utwory. Album z pewnością nie jest nudny. Gratuluję odważnego podejścia do tematu. Muzycy powstrzymali się od przesadnie cukierkowych i naiwnych melo-

dyjek. Nie usłyszmy śmiechu Mikołaja i rżenia reniferów. Bożonarodzeniowe efekty dźwiękowe ograniczono do minimum. To duży plus. Takie „ozdobniki” potrafią boleśnie kaleczyć świąteczne melodie. Pojawia się jeden, lecz duży zgrzyt - „Alleluja” śpiewane przez Halforda („We Three Kings”), co zostawię bez komentarza. Przesłuchajcie i sami oceńcie. Ostatecznie płyta pozostawia miłe wrażenie. Wielu artystów co roku na siłę wskakuje w anielskie szaty i aureolki przypominając wszystkim jak cudne są Święta. Halford pozostał sobą, dzięki czemu nie ośmieszył się w oczach fanów. Do kogo skierowana jest

płyta? Choć ciekawa, nie będzie mieć większych szans w starciu z coroczną masówką. Może to propozycja dla osób mających już dość muzycznych banałów? W każdym razie nie należy traktować tej płyty całkowicie poważnie. Jest udana, ale w karierze tego muzyka bez problemu można znaleźć dzieła o niebo lepsze. Szkoda, że nie nagrał płyty z myślą o Sylwestrze. Może za rok?

Konrad Zawiślak


12

GRUDZIEŃ 2009

Polecamy

Napisz do nas sms o treści: UZETKA a następnie HASŁO Z KRZYŻÓWKI na numer 72601 (napisz: uzetka + hasło). Koszt 2 zł + VAT. Na wiadomości czekamy do 14 grudnia. Spośród smsów wylosujemy 2 zwycięzców, którzy otrzymają zgrzewkę napoju Dark Dog (24 puszki). Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - aforyzm Antoniego Regulskiego.

REKLAMA

Pomożemy Ci zrobić karierę! 16 grudnia zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu "Moja przyszłość". Tym razem tematem naszych warsztatów będzie

PR od kuchni Warunkiem koniecznym umożliwiającym uczestnictwo w naszym warsztacie jest TWOJE potwierdzenie chęci uczestnictwa. W tym celu musisz jedynie wysłać do nas stosownego e-maila na adres: M.Lesniak@dzps.uz.zgora.pl lub Biuro.Karier@uz.zgora.pl Liczba miejsc jest ograniczona! Spotkanie odbędzie się 16 grudnia o godz. 12:00 w bud. A-16 przy al. Wojska Polskiego (Campus B) w byłej sali banku na parterze.


GRUDZIEŃ 2009

REKLAMA

Polecamy

13


14

GRUDZIEŃ 2009

Kultura - teatr

Spotkania teatralne

Część III

Tym razem nie będziemy podglądać suflera, śledzić drzazg w drewnianej podłodze sceny prosto z zapadni, lansować się w czasie antraktu we foyer i zaglądać ciekawie do garderoby. W Teatrze Lubuskim na przełomie listopada i przez cały grudzień dzieje się tyle, że wypada po prostu się do niego wybrać! Studencka premiera „Przyjaznych dusz” za nami. Dla sceptyków i wiecznie niezadowolonych, oraz tych, którzy narzekają na teatr Lubuski, choć sami nigdy jeszcze nie byli, mam krótką,rzeczową informację: na premierze studenckiej trzeba było dostawiać krzesła… "Pływanie synchroniczne", "Przyjazne dusze", "Tektonika uczuć"

i "Stworzenia sceniczne" to propozycje na grudzień. Jeżeli chcecie na chwilę wrócić do dziecięcego świata, czeka na Was jeszcze "Tajemniczy ogród", "Królowa Śniegu" i "Niebieski piesek". Naprawdę jest w czym wybierać. W ramach prezentów gwiazdkowych UZetka zdradza, że 9 i 10 stycznia studenci będą mogli obejrzeć spektakl "Teraz na zawsze" płacąc niższą kwotę za bilety. Od

stycznia również na antenie Radia Index co czwartek o godzinie 20.00 w audycji Index Cafe do wygrania jedno podwójne zaproszenie na spektakl. Wesołych Świąt i do zobaczenia w teatrze (na balkonie też wszystko świetnie widać, sprawdźcie sami). Karolina Bibik

Słowniczek teatralny w pigułce ANTRAKT nazwa przerwy między kolejnymi aktami w sztuce. CENZURA Oficjalna kontrola publikacji, widowisk, filmów i audycji, dokonywana przez specjalnego urzędnika, oceniającego je pod względem politycznym, religijnym, obyczajowym i moralnym. DIDASKALIA Wskazówki, objaśnienia, przypisy autora utworu scenicznego, dotyczące sposobu wystawienia go na scenie; tzw. tekst poboczny, przeważnie drukowany kursywą. DRAMAT Jeden z trzech (obok liryki i epiki) rodzajów literackich, obejmujący utwory przeznaczone do wystawiania na scenie, które maja charakter fabularny. Dominuje w nim dialog. EMPLOI Typ roli będący specjalnością aktora, np. amant, fircyk, ciemny charakter. FLUG Nadscenie, gdzie pojawiają się postaci mistyczne (np. te, które latają). FOYER (CZYT. FŁAJE) Pomieszczenie obok sali widowiskowej, służące odpoczynkowi widzów w antraktach. KULISY Płaskie ścianki dekora-

cyjne umieszczane symetrycznie po bokach sceny, wymieniane za pomocą specjalnych urządzeń (umieszczane w rowkach podłogi lub opuszczane z nadscenia), umożliwiające zmianę głębokości względnej sceny i wywoływanie efektów perspektywicznych w dekoracji teatralnej. KRYTYK TEATRALNY Osoba zajmująca się analizowaniem widowisk teatralnych. KWESTIA Pojedyncza wypowiedź. LALKA Figurka przedstawiająca jednego z bohaterów widowiska w teatrze animacji. Rodzaje lalek: 1) kukiełka: umieszczona na patyku lub długim kiju, 2) pacynka: zbudowana na bazie rękawicy, 3) marionetka: poruszana jest za pomocą krzyża, do przywiązane są sznurki drugim końcem umocowane na rękach i nogach lalki. 4) jawajka: zbudowana na bazie obręczy. MASKA TEATRALNA Osłona twarzy, mająca kształt i formę twarzy ludzkiej, a także łba zwierzęcego, rośliny lub innej rzeczy. Element charakteryzacji wykorzystywany zwłaszcza w te-

atrze dell' arte. Maska komiczna, symbolizuje komiczną rolę, atrybut mitologicznej muzy Talii. Maska tragiczna, symbolizuje tragiczna postać, atrybut muzy Melpomene. PANTOMIMA Widowisko teatralne, w którym zdarzenia przekazywane są przez aktorów wyłącznie za pomocą ruchów ciała, gestów, mimiki. PREMIERA Pierwsze przedstawienie. PRZYSTAWKA Drobny element dekoracji. RAMPA Rząd oświetlających lamp lub brzeg sceny. REŻYSERIA Ogół czynności związanych z artystycznym kształtowaniem przedstawienia teatralnego. SUFLER Podpowiada tekst zza sceny, w sposób niesłyszalny dla widzów (niezwykle pomocny na egzaminach) SZTANKIET Pręt nad sceną do podwieszania dekoracji. ZAPADNIA Część podłogi sceny, która może się opuszczać na niższy poziom.


fot. Agnieszka Biczuk

RADIO INDEX

96 fm

www.uzetka.pl

Szukamy Twojego głosu. Napisz do nas: rekrutacja@index.zgora.pl


16

GRUDZIEŃ 2009

Kultura - muzyka

Kultura klubowa

W czasie badań archeologicznych na terenie całej Polski, badacze odnaleźli identyczne kroniki. Zapiski owe opowiadały historię rycerstwa zamieszkującego nasz kraj przed wiekami i ich zwyczaje. Najprawdopodobniej są to fragmenty wielkiej legendy o polskim clubbingu.

I pojawił się na horyzoncie rumak prześwietny, w niemieckiej stajni wychowany. Oczy jego czarne niczym smoła, strach i przerażenie siały w okolicy. Ryk jego dudnił z oddali, jak bębny wojenne budził trwogę w okolicy. Po przybyciu na miejsce zsiadło z niego rycerzy kilku. Odziani byli w zbroje lśniące barwy najczystszej, białej. Ręce rękawicami mosiężnymi ozdobione równie jasnymi. Hełmy swe ściągnęli i żelem, co niczym księżyc w pełni, ludzi pod tawerną oślepili. Pod tawerną, w okolicy najznamienitszą, zebrał się kwiat rycerstwa polskiego i panny najczystsze. Wielki turniej i trunki wyskokowe ich tu ściągnęły w ten sobotni wieczór. Tłumy tu zebrane swą różnorodnością umysł wprawiały w oszołomienie. Prawdziwa orgia barw na oczach gapiów się odbywała. Są rycerze młodzi, co ponad wojaczkę naukę na uczelniach pokochali. Zbroje swe porzucili na rzecz łaszków kolorowych i szalonych. Zwiewne tkaniny w od-

cieniach najodważniejszych, lateksami ozdobione wyraźnie ich od reszty odróżniały. Gdzieniegdzie herby rodowe można było ujrzeć, a herby te prześwietne i kraju całym rozsławione. Nu electro i electroclash ich godność znamienita. Tuż obok nich, klanem całym zebrany, stał tajemniczy i mroczny tłum wojów. Grupa ta ortodoksyjna strasznie w swym zachowaniu jest, co trwogę budzi w sercach wrogów. Zbroje ich ogromne i, zdawało by się, niedopasowane do postury ich z hełmami połączone skrywają ich ciała. Oblicza swe w hełmach ukryli i z nikim, co tego wieczory tu przybył, słowa nie zamienili, gdyż niegodni byli w opinii ich. Ktoś drum and bassami i dubstepami ich nazwał, gdyż boje swe w rytmie straszliwych bębnów prowadzą, co strachem wrogów napełniają. W czasie kiedy kronikarze najsprawniejsi obowiązki swe wypełniali i na karty historii owe zebranie przenosili raban powstał niesamowity. Otóż ry-

cerze w zbrojach najjaśniejszych wieczora dzisiejszego zamęt i zachowanie niemoralne siać wśród społeczności zaczęli. Biegali niczym ogniem smagani, hałasu przy tym gwizdkami bojowymi robiąc. Panny nieczyste, co z rycerzom towarzyszyły, szaty swe miały skąpe i krzykliwe, że matki dziatwie swej oczy zasłaniać poczęły. Wśród grup tych jedna uwagę wszystkich przykuła. House fanami zostali nazwani, a zachowaniem swym poruszenie olbrzymie wzbudzili. W pary płci jednakowej wojowie i damy się łączyli, co szok i oburzenie niepotrzebne wywołało. Wrogość reszty wojowników zebranych raczej z niewiedzy i zacofania wynikała. Prawdą największą fakt jest owy, że ród to przyjazny i honorowy. Zbroje swe kolorami najpiękniejszymi zwykle przyozdobione mają, choć wielu bez rynsztunku pod tawernę tego wieczora przybyło. Ino w szatach białych z napisami przedziwnymi swą obecność zaznaczyli. Armia jedna i prze-

świetna tego wieczoru się pojawić jeszcze miała, co barbarzyńcom z wyglądu podobna. Włosy długie i niedbale ułożone mają i zarost niczym u wikinga z północy. Mało o nich wiadomo, gdyż w tajemnicy życie swe prowadzą. Kronikarz, co w badaniach był najsprawniejszy, minimal techno imię im nadał. Wojowi to prześwietni mimo przydomku swego i wojaczkę od rana do rana ponad życie kochają. Biesiada do słońca pierwszego promyku trwała. Wtedy też to opamiętania nadszedł czas i tawerna z chwili na chwilę bardziej opustoszała. Dzwony kościelne przyjazd biskupa ogłaszać zaczęły, a rycerze nasi ukochani, co życie w walce oddają na spoczynek upragniony się udali. Tak też legenda nasza końca dobiega. Opowieść o rycerzach, pannach i wspólnej hulance to była, co dla świata ciekawych powstała. Łukasz Michalewicz l.michalewicz@uzetka.pl


GRUDZIEŃ 2009

Kultura - koncert

I love you, Berlin

17

Moda na powroty Waszych bohaterów sprzed lat trwa. Po latach niebytu powróciło Faith No More, po raz kolejny zeszli się muzycy Jane’s Addiction. Do tego grona dołączyło ostatnio Skunk Anansie. I choć trudno nazwać ten powrót wydarzeniem na miarę wskrzeszenia Łazarza, należy uznać go za co najmniej – niespodziewany i zaskakujący. W epoce przedpotopowej Skunk Anansie mieli status prawdziwej gwiazdy rocka. W czym to się objawiało? Choćby w tym, że przyjeżdżając w 1999 roku do Polski, Skunksy występowały w katowickim Spodku. Bądź, co bądź, to nasza największa hala i występują w niej tylko „duże” zespoły. Te największe panoszą się po stadionach, trochę mniejszym pozostaje tułanie się po klubach. Dziś zespół startuje od nowa, z trochę innej pozycji. 12.11. w berlińskim Columbiahalle (nazwa może być myląca, Columbiahalle jest zwykłym klubem) Skunk Anansie wystąpili dla około trzech i pół tysiąca ludzi. Zanim jednak londyńska formacja wyszła na scenę, trzeba było znieść obecność grupy The Chemists, która absolutnie niczym nie wyróżnia się pośród tryliarda podobnych sobie. The Chemists tak niemiłosiernie zżynają z Kings Of Leon, że braREKLAMA

cia Followill mogą z czystym sumieniem rościć sobie prawa do udziału w zyskach. O 21. zgasły światła, z głośników rozległo się „Yes, It’s Fuckin’ Political”. Na scenie pojawili się Ace (w obowiązkowej czapeczce), Cass i Mark. Skin dołączyła po chwili. Ubrana w błyszczący, srebrny kostium, na ramionach miała coś na kształt piór Wielkiego Ptaka. Uderzyli z całej siły. Cały koncert to nieprzerwana parada killerów. Trudno się dziwić, promują przecież składankę największych hitów. Klarowne, selektywne brzmienie potęgowało jakość doznań płynących do uszu zgromadzonych. Przyszła pora na pierwszy z nowych utworów – „Because Of You”. Reakcje publiczności jak najbardziej entuzjastyczne, chociaż po zdziwieniu niektórych można wnioskować, że nie odrobili zadania domowego i jeszcze nie znają „Smashes

& Trashes”. Skin pierwszy raz odezwała się dopiero po „I Can Dream”. Podziękowała za gorące przyjęcie i zapowiedziała „I Don’t Want To Kill You”. Nie znacie? Jasne, że nie. To absolutna świeżynka. Strasznie pokręcona, skoczna, z wyluzowanym tekstem – oby jak najszybciej trafiła na płytę. W trakcie „Weak” Skin poszła na całość, rzuciła się w publiczność i pozwoliła nieść się na jej dłoniach. Połowę numeru zaśpiewała stojąc na rękach fanów. Skin ma fantastyczny kontakt z fanami. Całowała ich, przybijała piątki. Pięknie zagrane „Brazen (Weap)” obyło się bez znanych z albumu smyków. Przejmujące wykonanie sprawiło, że tych smyków w tle zwyczajnie nie brakowało. „Brazen” to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów tego cudownego show. Później zagrali jeszcze m.in. nowy „Tear The Place Up”

i obowiązkowy „The Skank Heads”. Wywołani przez rozgrzaną publikę wrócili, by wykonać „Hedonism”. To ich największy hit, więc łatwo było się domyślić, że cała sala będzie śpiewać ze Skin. Zagrali też „Squander”, czyli ostatnią nowinkę ze „Smashes And Trashes”. Skin pojawiła się na z gitarą akustyczną. Po „Little Baby Swastikkka zeszli ze sceny. Na dobre? Nieee. Wrócili jeszcze raz, tym razem z pięknym „Secretly”. Na koniec obowiązkowe „I love you, Berlin” i inne „See you soon” ze strony wokalistki. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że uda się zobaczyć Skunk także po naszej stronie Odry. Warto. Zespół jest dokładnie w tym miejscu, w którym pożegnał się z fanami w 2001 roku. A widać, że stać ich na jeszcze więcej.

ed


18

GRUDZIEŃ 2009

Kultura - nasz styl Kultura

Diabeł tkwi w szczegółach! Swój własny styl tworzymy nie tylko strojem czy fasonem stroju, ale również biżuterią, paskiem czy torebką, które są dopełnieniem naszego wizerunku. Dodatki można dobierać według własnych zasad, ale proponuję tu kilka ogólnych zasad dotyczących spójności całego stroju: Zasada 1. Załóż jedną błyskotkę, nie obwieszaj się wszystkim, co masz. Im mniej, tym lepiej. Ale jeśli umiejętnie dobierzesz kilka naszyjników o różnej długości i kolorze, może uda się stworzyć coś ciekawego? Zasada 2. Zachowaj jeden styl w biżuterii, którą dobierasz, inaczej dodatki będą ze sobą konkurować, zamiast zdobić. Zasada 3. Kolory Twojego stroju i dodatków powinny ze sobą współgrać. Czarne stroje rozjaśniaj jaskrawymi kolorami. Jeśli nie boisz się odważnych kolorów, próbuj dobierać je do stroju, tak żeby Cię wyróżniały, a nie pogrążały. Zasada 4. Oryginalność. Czasem wystarczy jedna mała broszka lub ciekawie wykonane kolczyki, a codzienny strój nabierze niecodziennego stylu. Okulary stały się również bardzo modnym dodatkiem, nie ma znaczenia, jaki rodzaj okularów nosisz, najważniejsze, żeby pasowały do kształtu twarzy, urody i osobowości. Jeśli zaś chodzi o okulary przeciwsłoneczne, pamiętaj, żeby zawsze zdejmować je wchodząc do budynku, a także gdy z kimś rozmawiasz. Aby dobrać torebkę do stroju, najlepiej znaleźć jakiś punkt zaczepienia, kolor, fason, fakturę. Zwróć uwagę na okazję, a wielkość torby dobierz do sylwetki. Zasada 5. Jest mnóstwo dodatków, szale, chusty, skarpetki, getry, opaski, spinki itd., najważniejsze jest to, aby w tym, co masz na sobie czuć się dobrze, nawet jeśli innym się to nie podoba. Tekst i foto: Kornelia Kornosz, k.kornosz@uzetka.pl

o

T S to

Olga Kułaska, studentka filologii polskiej Dodatki dobieram do stroju, a nie odwrotnie. Kolczykami, bransoletką i pierścionkami w jaskrawych kolorach podkreślam charakter stroju, najczęściej kupuję je na targach staroci. Torby i buty kupuję w markowych sklepach, ważne jest dla mnie, abym mogła się nimi cieszyć przez wiele lat, a nie tylko jeden sezon. Lubię żakiety z dawnych lat oraz koszule po moim tacie, a także swetry robione na drutach.

L Y


GRUDZIEŃ 2009

Kultura - impresje

19

Reggae dla ludzi Listen! One Love, One Love i po One Love. Została cała masa fantastycznych wrażeń i garść wywiadów z gwiazdami festiwalu. Krótkich, ale tak lepiej, bo muzyki lepiej słuchać, niż czytać o niej. Na początek as muzyki dub, Joe Ariwa. Kolejnych rozmów z artystami obecnymi na tegorocznym One Love wypatrujcie w kolejnych numerach UZetki. UZetka: Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Polski? Joe Ariwa: Polska jest miejscem, o którym wiele słyszałem od moich rodaków i ludzi, z którymi pracuję. Ciągle powtarzali "Polska, Polska", a ja chciałem się dowiedzieć, co jest takiego fascynującego w tym kraju. Kiedy dostałem zaproszenie, od razu zgodziłem się tu przyjechać. Co myślisz o tym miejscu teraz, gdy już tutaj dotarłeś? Jest to bardzo pozytywne doświadczenie, kiedy widzę, jak Polacy i czarnoskórzy jednoczą się i bawią przy tej samej muzyce. Co czujesz, gdy jesteś na scenie? To wspaniałe uczucie, gdy widzisz, jak ludzie tańczą, śpiewają i bawią się przy czymś, co stwo-

rzyłeś i są Ci za to wdzięczni. Czy wg Ciebie nazwa festiwalu, na którym się znajdujemy "one love" jest odpowiednia dla muzyki reggae? Tak, śpiewamy szczególnie o miłości i pokoju między ludźmi, ale reggae jest także muzyką, która ma przemawiać do ludzi, dlatego też śpiewamy o wszystkim, co nas otacza, np. wstaję rano i widzę zachmurzone niebo, i piszę tekst o tym. To fascynujące, że wszystkie rzeczy, które Ciebie otaczają, bądź których dotykasz, inspirują Cię do tworzenia kolejnych utworów. Tak, to jest właśnie wolność muzyki.

2,44 zł). Na wiadomości czekamy do 8 grudnia. Spośród wszystkich smsów wylosujemy dwóch zwycięzców, którzy otrzymają bilety.

Katarzyna Słowińska

W poprzednim numerze nagrody książkowe otrzymały: Paulina Górna i Ewelina Myszczuk. Gratulujemy!

Ten Typ Mes i Zioło Zioło zagrali na urodzinach audycji Listen! które świętowaliśmy 20 listopada. Prowadzący audycję Paweł Mytlewski zaserwował nam rewelacyjny urodzinowy koncert w wykonaniu gwiazd hip-hopu. Sto lat, Listen!

*** KONKURS ***

Po I urodzinach audycji Listen! przyszedł czas na kolejną imprezową bombę w Zielonej Górze. Już 11 grudnia w klubie Kotłownia wystąpi legenda polskiej sceny hip hop - Molesta Ewenement. Możecie wygrać wejściówke na koncert!

Wystarczy wysłać sms o treści UZETKA.MOLESTA na numer 72601 (koszt smsa

Telewizyjna mózgopapka Pomińmy zbędne wstępy. Ludzie dzielą się na mądrych i głupich. Ja dodaję trzecią kategorię – ogłupiających się dla przyjemności. Co jest całkiem mądre wbrew pozorom. Dla niezorientowanych – instrukcja. Najpierw należy usunąć z pola widzenia wszystkie książki. Schowaj je tak dobrze, żebyś potem sam nie mógł ich znaleźć. Włącz telewizor i – uwaga, teraz najtrudniejsze – wybierz odpowiedni kanał, omijając rzecz jasna wszystkie Discovery, Animal Planet, a nawet kanały informacyjne. Z całej reszty wybierz ten, na którym leci film lub program o pozornie mądrym tytule – takie do ogłupiania nada-

ją się najlepiej. Pilota od telewizora połóż na tyle daleko, żebyś obezwładniony pierwszą dawką głupot nie miał siły po niego wstać. Upewnij się, że nic i nikt nie będzie ci przeszkadzał i usiądź wygodnie. Po ok. 5 minutach oglądania nastąpi pierwszy krytyczny moment. Twój mózg będzie wysyłał ci rozpaczliwe sygnały, żebyś przestał i jak każdy normalny człowiek pouczył się czegoś, chociaż prze-

czytał coś, byle co… Zignoruj to. Po chwili poczujesz odpływ mocy twórczych, umysłowych i wszystkich innych. Czujesz jak spada ci iloraz inteligencji? Świetnie! Mózgotrzepacze nie dają tak dobrego efektu, bo czytanie czegokolwiek wymaga wysiłku umysłowego. Ani się obejrzysz, a zamiast skupiać się na bezsensownej treści pisemka, twój mózg zacznie analizować struk-

turę gramatyczną zdania i liczyć, ile zasad poprawności stylu zostało złamanych. To taki wentyl bezpieczeństwa, bo od celowego ogłupiania się do głupoty już niedaleko.

Monika Renc V LO w Zielonej Górze


20

GRUDZIEŃ 2009

Felieton

Tam jeszcze obchodzi się Święta... W górach.

A jeśli ktoś zapuka? Gdyby porównać Święta do ludzkich twarzy, można doznać czegoś niewiarygodnego. Nadchodzi czas, gdy odszukujemy siebie we własnych wspomnieniach i kogoś we wspomnieniach innych. Gdyby porównać Święta do ludzkich twarzy, można doświadczyć czegoś niewiarygodnego - czas zatrzymuje w twarzach przeszłość. Człowiek rodzi się z przeszłości. Święta to jedyny dogodny czas, by odnaleźć własne miejsce w przeszłości innych. Oczekujemy każdego, kto zapragnie w tym czasie zawitać do naszego domu podzielić się opłatkiem i usiąść z nami przy wspólnym stole. To pozwala nam wierzyć, że święta to prawdziwy czas dziania się cudów. Coś się zmieniło Godziną wieczorną palił się ogień. Zgaszono światła w domu i oczekiwano na przyjście ludzi, którzy wędrują w świętą noc po górach i przybywają do domostw z historią wigilijną. Kolędnicy przebierają się za symboliczne postaci, któ-

re przed dwoma tysiącami lat przybyły do stajenki w Betlejem, gdzie narodził się Jezus Chrystus. Górale we własnych domach stawiają szopki i oczekują, patrzą na gwiazdy wspólnie z sąsiadami. Gwiazdy zbliżają do siebie, tej nocy można wspólnymi siłami wywróżyć przyszłość, Wierzono w to, że Gwiazda Betlejemska prowadzi strudzonych, tych którzy są wyczerpani podróżą i oczekiwaniem, a wróżby przyniesione przez nich naprawdę będą miały swoje znaczenie w rzeczywistości. Mimo upływu lat czas oczekiwania świątecznego nie ulega zmianie. Zażegnuje się dawne spory, przychodzi do swych domów tak po prostu, dla wspólnej radości, dla wspólnego dzielenia chwil, radości, smutku i dawnych wspomnień. Niektórzy trafiają na siebie po raz pierwszy. W takich chwilach okazuje się, że ludzie czekali na siebie długo... Że wszystko, co ich łączy, ma swe korzenie

w przeszłości. Bo każdy z nas czeka na jeden wspólny dzień, by zjednoczyć się bez żadnych podziałów i granic. Tak zostaliśmy stworzeni: z równości i podobieństwa do siebie. By przeżyć prawdziwy czas Świąt, czas odrodzenia, nie trzeba sięgać po wielkie czyny, słowa i rzeczy, wręcz przeciwnie - to te małe sprawy stają się prawdziwą przyczyną, by wyciągnąć do drugiego rękę, bez obawy odrzucenia. W trakcie wieczoru wigilijnego rozmawia się o wielu sprawach, o trudach przeszłości, śmierci także. Wspomina się o dziadkach czy rodzicach, którzy odeszli. Dla pamięci dajemy im symboliczną minutę w ciszy. W tę noc przypominają się nam ich przejmujące historie, o tym jak wyglądał świat, nim się urodziliśmy. Co się zmieniło? I dlaczego tak się dzieje, że tradycje dla dzisiejszego świata tak łatwo ulegają zapomnieniu czy przekształceniu? Potem wszyscy razem wychodzą na pasterkę, dzielić radość.

Nie ma zakończenia Święta można potraktować jako coś osobistego. To taki czas środka wszystkiego. Ludzie, którzy żyją w dzisiejszym chaosie powinni się uwolnić na ten krótki czas od tego, co ich przytłacza. Zapominamy albo nie pamiętamy wcale o tym, że Boże Narodzenie to naprawdę czas odrodzenia. Nie ma zakończenia, nie da się go napisać teraz, kiedy jeszcze wszystko w naszych rękach. Czas prawdziwych duchowych przygotowań dopiero przed nami. Być może ten rok okaże się sposobnością do poznania tych, których zawsze chcieliśmy poznać. Bądź zrobienia czegoś, o czym zawsze marzyliśmy. Można też obdarować kogoś potrzebującego. Daj sobie odrodzenie.

Klaudia Fras


GRUDZIEŃ 2009

Wasza poezja

21

Myśl słowem pisana Grudzień zazwyczaj kojarzy nam się tylko z jednym: Boże Narodzenie. Większość z nas czeka z niecierpliwością na świąteczną przerwę, by móc odpocząć, odwiedzić rodzinę, posmakować niecodziennych potraw. Każdy ma swoje powody lubienia Gwiazdki czy też nie przepadania za nią. Życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, by nadchodzący czas był pod każdym względem wyjątkowy i niezapomniany, obyśmy mogli wszyscy spędzić go w gronie najbardziej kochanych i bliskich osób. Pozdrawiam i czekam na Wasze teksty literackie. Przesyłajcie je Iwona Turzańska na adres: i.turzanska@uzetka.pl

Kominek niepewne a priori warkocz myśli ciał oczy zapadam się umieram bezboleśnie skaczę i lecę a lot trwa tyle, co mrugnięcie wieczność i znów widzę szczęście na samym dnie

matematyka podobno czyni prawdę jak chciał Kant siedzę i obliczam nieharmonię kroków starej baletnicy błędną symetrię spojrzeń ślimaka i sumuję kłamstwa z których wyspowiada się doskonałość jednak nieobliczalna Don Ki-Szottka

usta chwila smaku zamknięta w czerwieni mojego świata chwila samotności dwóch dusz zawładniętych egoizmem rozkoszy zachłanna delikatność kradnie nam serca dłonie ubieram się w dotyk powietrze karmię drżeniem centymetra aksamitu wlewam mu do ust senkroplę niezniszczalnej czystości rzeźbiącej naszą noc ... K.

marzę o kominku o ognisku w nim rozpalonym przez twoje dłonie siedzimy- przytuleni do siebie w miękkich fotelach kot miauczy ogień skwierczy Jak zwykle bez pytania zrobisz ki herbatę a potem będziemy podziwiać- nieboskłon pełen blasku gwiazd i położymy się spać przy naszym kominku ...

Dzień

Anna Maria Szewczuk-Szwedo, poetka, pisarka, publicystka, absolwentka WSP - tomik poezji do wypożyczenia w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zielonej Górze oraz do nabycia w Księgarni "Staromiejskiej"

Jeden jedyny dzień z mego życia – najpiękniejszy dzień powietrze było inne - czyste nie czułam słodkiego zapachu palonych ludzkich ciał na oknie od zimnego baraku widziałam skowronka – on przyniósł mi spokój i ukojenie po ciężkiej nocy – pustego czasu zapomnienia słońce raziło mnie w oczy – pieściło mą chudą twarz radość zakrywała mą bladość – czułam się jak przed wojną czułam się jak człowiek kształtujący swój los Goya


22

Coraz bliżej...

Najlepsze w roku... www.nonsensopedia.pl

GRUDZIEŃ 2009

ŚWIĘTA

Grudzień - dane techniczne

Generalnie ma 31 dni, poza Grudziądzem, gdzie występuje okrągły rok i gdzie mieści się historyczna siedziba grudnia.

Charakterystyka ogólna Świąt Bożego Narodzenia

W rzeczywistości ludzie zapominają o jubilacie. W zamian jedzą, piją, śpiewają kolędy i goszczą się w najlepsze. Dodatkowo mają zwyczaj dawania sobie prezentów, które mają symbolizować przyjaźń, miłość oraz chęć złapania się za głowę z okrzykiem Ile ja na Ciebie pieniędzy wydałem! Nieodzownym elementem Świąt jest Święty Mikołaj, mimo że jego udział powinien ograniczać się tylko do 6 grudnia. W czasach PRL-u usilnie wmawiano dzieciom, że to nie Święty Mikołaj, a Gwiazdor przynosi prezenty.

Położenie kulturowe ;D

Ważne dni

Do najważniejszych dni w grudniu należy 4 grudnia, kiedy to w całym kraju obchodzi się hucznie imieniny Krystiana. Odnotowuje się również pewną dozę zainteresowania Barbarą.

Boże Narodzenie – tradycyjne przyjęcie

w religii chrześcijańskiej urodziny Chrystusa przypadają 25 grudnia i są poprzedzone wielkim podnieceniem, w skład którego wchodzą ogromne zakupy i miliony bloków reklamowych.

Grudzień jest miesiącem nieco pokrzywdzonym, gdyż naród nasz nie zrobił w tymże nigdy żadnego powstania, w odróżnieniu od listopada i stycznia. Można to uznać za najlepszy prezent od Mikołaja, nota bene uznającego ten miesiąc za sobie poświęcony. Część historyków IPN ma co do tego odmienne zdanie, tzn. że brak powstania w grudniu było wynikiem obecnej i dzisiaj przedświątecznej gorączki, a grudniowy zryw już, już miał stać się faktem, gdyby nie inicjator powstania, młody pułkownik Rydz, nie został śmigiem zaciągnięty przez żonę do robienia pierogów (za co zyskał sobie swój historyczny przydomek). W rezultacie obżarstwa i kołowania alkoholu na Sylwester inicjatywa przesunęła się na styczeń.


GRUDZIEŃ 2009

Coraz bliżej...

23

Okres świąteczny Zwykle kilka dni przed Wigilią ludzie zaczynają spotykać się ze sobą. Najczęstszymi miejscami spotkań są rzeźnie, sklepy sieci Biedronka, hipermarkety Tesco. W rodzinnej atmosferze i przy dźwiękach kolęd autorstwa Feela ludzie ładują do koszyków wszystko, co wpadnie im w ręce. Poprawiają się kontakty międzyludzkie, nawet nieznajomi zaczynają ze sobą rozmawiać, np. Przesuń się z tym wózkiem, idioto!, Ja pierwszy zauważyłem tę ostatnią lalkę Barbie, Co za je... kolejki!!!

Przed Wigilią przychodzi czas, gdy w cudownej atmosferze miłości zabija się karpia. Wigilia jest dniem tłumienia negatywnych uczuć, które zupełnie opuszczają nas w momencie zapalenia się pierwszej gwiazdki. Wówczas cała rodzina magicznym sposobem staje się uśmiechnięta, po czym dzieli się

opłatkiem składając tradycyjne życzenia Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy! Następnie wszyscy jedzą postną (tylko 12-daniową) kolację, przyjmując na deser krople żołądkowe.

Kilka rzeczy, o których 8Józef nie był aż taki stary, na jakiego wygląda warto pamiętać na niektórych obrazkach. 1 Mimo że w sklepach i w TV mówią ina- 9 Odpoczywać w święta to nie znaczy czej, święta są w drugiej połowie grudnia. 2

Święta NA PEWNO nie zaczynają się w połowie listopada.

3 Stajenka nie była pokryta śniegiem, bo w Palestynie śnieg nie pada. Boże Narodzenie bez śniegu też się liczy.

4 Naprawdę nic się nie stanie, jeżeli w

twoim domu zostanie kilka pyłków kurzu.

5 Czy tego chcesz, czy nie, tradycja

ubierania choinki przyszła do nas z Niemiec.

6 Te święta najpierw nazywały się Bożym Narodzeniem, a potem nazwano je Gwiazdką. Nie odwrotnie. 7

Maryja nie śpiewała Jezusowi kolęd.

siedzieć przed TV i ładować w siebie żarcie.

10 Pasterka to nie nazwa imprezy w knajpie obok kościoła... ;-) REKLAMA


24

Coraz bliżej...

Smacznego? www.nonsensopedia.pl

GRUDZIEŃ 2009

Potrawy

Karp po żydowsku – danie o bardzo polskim charakterze jak sama nazwa wskazuje. Składa się z karpia i żelatyny. Sporządzenie potrawy zaczynamy od krótkiej, acz treściwej pogoni za karpiem, który beztrosko zajmował od kilku dni naszą wannę. Ważne, aby w żadnym razie nie brać wspólnej kąpieli z rybą, bo przesiąknie naszym zapachem. Do ukatrupiania zwierza będzie potrzebny solidny tasak, ewentualnie można pożyczyć od żony suszarkę do włosów. Jeżeli po tym zabiegu zostanie trochę mięsa, zalewamy je żelatyną. Spożywamy w gronie rodzinnym. Pierogi ruskie – kolejna, typowo polska potrawa - jak nazwa wskazuje. Ciasto nadziewane ziemniakami i cebulą. Pochodzi z kresów i ma charakterystyczny smak biedy. W wersji wigilijnej bez skwarek, które zostawiamy na inne dni świąteczne. Do sporządzenia potrawy niezbędne będą: żona, teściowa lub córka, ewentualnie inna podręczna kobieta. Wałek do ciasta i pół litra czystej jako motywacja. Ciasto francuskie – następna, zgodnie z nazwą, tradycyjna polska potrawa. Deserowa, serwowana na koniec kolacji. Opłatek – rodzaj pełnoziarnistego, dietetycznego pieczywa. Dzięki niezwykłej fakturze, danie jest przyjemnością dla zmysłu smaku, jak i dotyku. Sianko – potrawa wigilijna, która przywędrowała do Polski z łąk i pastwisk Palestyny. Sporządzenie jej jest bardzo proste. Bierzemy garść suchych pędów trawy, zgniatamy na zgrabną kulkę i wsuwamy pod obrus. Przed spożyciem należy wypić pół litra dobrego alkoholu. Pieprzu i soli według smaku. Świeczka Caritas – danie wybitnie postne. Zaleca się spożywać przed zapaleniem. Barszcz czerwony z uszkami – potrawa z buraków, wody i odrobiny soli, zazwyczaj spożywana z uszkami. Wyrobem uszek nie należy się specjalnie przejmować, można je nabyć w supermarketach lub ewentualnie nazrywać w pobliskim pubie. W czasach PRL-u uszka nazywano uszami milicjanta, były tak popularne że ten gatunek służb miejskich został całkowicie wytrzebiony. Kotlet schabowy panierowany – danie motywacyjne. W czasie wigilii postawiony na stole zasadniczo zaostrza apetyt i przedłuża wspólne oczekiwanie dnia jutrzejszego. Pusty talerz dla gościa – w każdym polskim domu na stole wigilijnym ustawia się specjalny talerz dla niespodziewanego gościa. Ta niezwykła potrawa ustanowiona została na pamiątkę tych biesiadujących, którym wydawało się że pukanie do drzwi podczas posiłku może być miłą niespodzianką. Nie dziwmy się więc, że wigilia jest dla Polaków najbardziej rozmodlonym dniem w roku. Modlimy się, aby ten talerz został przez calutki wieczór czysty i nieużywany.


GRUDZIEŃ 2009

Gorące rytmy

Imprezy

latino

25

► ► ► STRASZNY DWÓR

na zimowy wieczór

9 listopada, godz. 21:00 Studenci wstep wolny! Dj Calloru, Dj Dare Devil REKLAMA

Audycje radia Index Od 10:30 do 17:30 co godzinę Index Wiadomości - newsy z UZ i miasta, pogoda, imprezy. Poniedziałek 20:00 Sportowy Salon Fryzjerski 21:15 Listonoszki 22:00 Metalizacja Wtorek 09:00 Kwadrans Akademicki 21:00 Rock Nocą 22:00 Cztery Pory Rocka 23:00 CoverEd

REKLAMA

Środa 20:05 Muzyczna Akademia Indexu 21:00 Piosenki Nieobojętne 22:00 Jazz Time Czwartek 20:00 Index Cafe 22:00 Remix Night Piątek 12:45 Miasto Filmów 00:00 Royal Club Mix Sobota 18:00 Index Lista 22:00 Farenheit Niedziela 22:00 Listen! Do usłyszenia na 96 fm!


26

GRUDZIEŃ 2009

Felieton

Grypa podkłada świnię Według najnowszych obserwacji jesteśmy najbardziej narażeni na zarażenie wirusem medialnej grypy podczas oglądania wieczornego wydania wiadomości. Powszechnie dziś wiadomo, że grypa wywołana wirusem A/ H1N1 zabiła wiele osób i zabijać dalej będzie. Tymczasem zachodzę w głowę, skąd ta powszechna wiedza się wzięła? Specjaliści mówią swoje, media swoje. Niestety w tej medialnej nagonce zwykły śmiertelnik nie ma szans dosłyszeć, że to nie grypa zabija, ale dopiero powikłania nią spowodowane, o które raczej trudno jeśli właściwie o siebie zadbamy. Nie nad każdym też, kto zarazi się wirusem A/H1N1, stoi kostucha. Nie wiedziały o tym na pewno dwie panie, które stojąc przede mną w kolejce do kasy dosyć głośno ubolewały nad losem Halinki i skreślały ją z list znajomych. – Słyszałaś, podob-

no ta Halinka z klatki obok dostała świńskiej grypy. - Szkoda, dobra kobieta była... Grypa sezonowa, która zabiła więcej osób, jest przez Polaków bagatelizowana. Dlaczego? Chyba umieranie na zwykłą grypę jest za mało modne i nieoryginalne. W telewizji też jakoś o tym nie mówią... Może dlatego tylko pięć procent Polaków postanawia zaszczepić się na grypę sezonową. Sama cena jest już demotywująca. Bo jak groźna może być grypa, za szczepionkę przeciw której wystarczy zapłacić jedynie 25 zł? Co innego z nową grypą, na którą szczepionki w Polsce nie ma, a jak czegoś nie ma, chcą to mieć wszyscy. Polski Rząd konsekwentnie robi

swoje i szczepionek przeciwko świńskiej grypie nie kupuje, wskazując równie dobry sposób na powstrzymanie epidemii. Polacy muszą jeszcze bardziej polubić wodę i mydło. Aby ta strategia w narodzie się przyjęła Rząd daje przykład i na początek sam umywa ręce. Ci którzy mydła nie lubią, po szczepionkę jeżdżą do Czech i Niemiec. Wyszło przy okazji na jaw, jakich słabych lekarzy my w Polsce mamy. Żaden z nich raczej nie potrafi „na oko” odróżnić, czy ktoś zapadł na grypę wybitnie świńską czy sezonową. Dlatego próbki śliny wysyła się do laboratorium. Czego nie potrafi lekarz, to potrafi internet. Wystraszony i wyraźnie osłabiony

Jutro

OGŁOSZENIE

ZAMIEŃ IDEAŁY W CZYN! Daj komuś radosne święta – weź udział w SZLACHETNEJ PACZCE i przygotuj konkretną pomoc dla rodziny potrzebującej. SZLACHETNA PACZKA to nowatorska akcja społeczna organizowana przez Stowarzyszenie WIOSNA. Zobacz: www.szlachetnapaczka.pl

Zrozumieć ten dialog to wiedzieć, że nałogowy brak czasu każdemu licealiście potrafi zrobić wodę z mózgu. - Proszę pana. - Tak? - Nie uwierzy pan. - No nie. - Bo ta mapa myśli miała być z wojny 30- letniej, tak? - Tak - No właśnie, no, bo ja zrobiłem z 13letniej, bo mnie kosmici porwali i wymazali mi pamięć. I wmówili, że to ma być z wojny 13-, a nie 30- letniej. I jak odstawili mnie na Ziemię, to zrobiłem tak, jak kazali. Rano, jak szedłem do szkoły, spotkałem Hipnotyzera i on mnie zahipnotyzował, wszystko sobie przypomniałem, ale było już za późno, by coś zmienić. - Ale proszę pana – wtrąca klasowy pomagacz - jak on mi o tym o północy powiedział, to z krzesła spadłem. - Słyszysz, kolega z krzesła spadł. - Bo on ze mną na tym statku był. - W takim razie zrób zadanie na jutro.

psychicznie Polak chętnie korzysta z tej okazji. Wystarczy odpowiedzieć na klika pytań, kliknąć ikonkę "tak" lub "nie", by w kilka minut dowiedzieć się, na co chorujemy. Mamy receptę - pozamykać szpitale! Internet w każdym domu! Ten sam internet podpowie nam, że wirusy grypy skutecznie zabija znany środek do mycia sedesów. Przed użyciem zapoznajmy się z treścią ulotki.

Grzegorz Czarnecki

g.czarnecki@uzetka.pl

Jutro. Ciągle jutro. Jutro to najgorszy dzień tygodnia. Nie ma już poniedziałku, wtorku, środy. Jest jutro. Jutro znów pójdę na zajęcia. Jutro będę walczyć o wpis do indeksu. I – jak każdy – mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Jutro też pójdę do sklepu, a tam będą na mnie czyhać bożonarodzeniowe reklamy i promocje. W telewizji są już pierwsze świąteczne reklamy. Do pełni szczęścia nie brakuje nawet reklamy Coca - Coli, w której konwój rozświetlonych tirów wiezie boski napój, niczym gwiazda betlejemska wskazując kierunek i wyznaczając trendy. Jutro pewnie znów ją zobaczę. Moim marzeniem jest wyspać się. Albo niespiesznie przeczytać książkę nie zadaną, ale ulubioną. Tyle dziś. Co jutro? - Proszę pana. - Tak? - Nie uwierzy pan… Patryk Długosz Liceum Ogólnokształcące nr 4


GRUDZIEŃ 2009

Sport

27

Czas na nowy stadion

W piątek 6 listopada, na specjalnej sesji, radni Zielonej Góry przyznali dodatkowe pieniądze na modernizację pierwszego łuku stadionu żużlowego. Zakończenie prac budowlanych planowane jest do 30 kwietnia 2010 r., aby obiekt mógł bez przeszkód posłużyć kibicom w nadchodzącym sezonie. O potrzebie kompleksowego odnowienia i powiększenia stadionu żużlowego do 20 tys. miejsc mówi się w Zielonej Górze od kilkunastu lat. Obecny stan pozostawia wiele do życzenia. Nie dość, że obiekt posiada zaledwie ok. 8,7 tys. miejsc siedzących, to większość z nich stanowią zbutwiałe ławki umiejscowione na rozpadających się nasypach ziemnych. Według zatwierdzonej wcześniej koncepcji, modernizacja podzielona jest na pięć fragmentów, obejmujących swym zakresem cały owal. Czas realizacji poszczególnych etapów uzależniony jest od przyznawanych funduszy. Prace budowlane rozpoczną się jeszcze w tym roku. Na przestrzeni między tunelem, stanowiącym wyjazd z parkingu dla ciągników i polewaczki, a wejściem w wiraż, powstanie nowy pierwszy łuk. Po usunięciu starego nasypu i wycięciu drzew,

stanie konstrukcja wykonana z żelazo-betonu o wysokości 25 rzędów. Co więcej, koronę zwieńczy małe zadaszenie. Jak przyznaje Piotr Tychanycz (kierownik zespołu obiektów sportowych MOSiR-u w Zielonej Górze) modernizowana trybuna przewidziana jest na 5.838 krzesełek, z czego 2.537 znajdzie się pod dachem. Dodatkowo projekt pozwala ok. 300 osobom na znalezienie miejsc stojących na koronie, pomiędzy ostatnim rzędem ławek, a podstawą zadaszenia. Wejścia na sektory, którymi kibice będą przybywać schodami z poziomu ziemi, przewidziane są na wysokości ok. połowy budowli. W tym miejscu nastąpi dalsze rozproszenie widowni w kierunku dolnych i górnych rzędów. Dzięki konstrukcyjnemu charakterowi trybun powstaną dodatkowe pomieszczenia zaplecza, umiejscowione na poziomie ziemi, od zewnętrznej strony obiektu. Zespoły WC, ga-

raże na sprzęt, miejsce na transformator, czy kioski z pamiątkami lub jedzeniem. Wiąże się to także z wytyczeniem nowego ciągu pieszo-jezdnego, systemu kas i wejść, obsługującego południową stronę stadionu. Niestety, na skutek braku wizji w poprzednich latach, nie jest możliwe przestawienie masztu oświetleniowego przy wejściu w pierwszy wiraż. Zostanie on wtopiony w budowlę. Przeniesienie słupa za nowy obiekt wiąże się z ogromnymi kosztami, ponieważ należałoby go wyburzyć i zamówić inny, posiadający zmienioną wysokość i natężenie jupiterów. Oprócz prac na samych trybunach, pojawi się na stałe tablica świetlna. Wspomniany wcześniej Piotr Tychanycz przyznaje, że ekran LED o powierzchni 35 m2 stanie w okolicy masztu oświetleniowego przy wyjściu z pierwszego łuku. W jednym z kolejnych etapów remontu, po przeciwległej stro-

nie toru, zostanie zakupiony kolejny telebim. Wspomniane wcześniej elementy dotyczą aktualnych prac. W następnych latach projekt przewiduje, w analogiczny sposób jak na pierwszym łuku, zmianę oblicza prostej przy linii startu. Dodatkowo stanie tam nowa wieżyczka sędziowska. Ostatnia w planie jest przebudowa trybun w okolicy parku maszyn i tamtejszej infrastruktury. Po zrealizowaniu pięciu części modernizacji stadion żużlowy w Zielonej Górze dostosowany zostanie do wszelkich wymogów międzynarodowych. Ponadto, jego pojemność zwiększy się do 18.594 miejsc siedzących, co z osobami stojącymi pozwoli zgromadzić widownię liczącą ponad 20 tys. osób. Decyzja o tym, jak szybko się tak stanie, zależy od dalszych kroków prezydenta miasta i radnych. Kamil Zając


28

GRUDZIEŃ 2009

Sport

REKLAMA

Przygotowania do nowego sezonu Kiedy emocje po zdobyciu mistrzowskiego tytułu już opadły przyszedł czas na przygotowania do nowego sezonu, który rozpocznie się na wyremontowanym stadionie. Już niedługo kibice żużla w Zielonej Górze będą mogli oglądać mecze w komfortowych warunkach. Modernizację stadionu podzielono na 5 etapów, gdyż jednorazowy remont całego stadionu przekracza możliwości finansowe miasta, które jest właścicielem obiektu. Na początek zostanie zmodernizowany pierwszy łuk. Dotychczasowa trybuna usadowiona była na wale ziemnym, a kibice musieli siedzieć na zbutwiałych, drewnianych ławkach. Prace ziemne rozpoczną się jeszcze w tym roku od całkowitego usunięcia starego nasypu. W jego miejscu pojawi się nowa żelbetonowa konstrukcja o wysokości 25 stopni, na której zostanie zamontowanych 8500 krzesełek. Pod trybunami zna-

leźć się mają kasy, pomieszczenia sanitarne i parkingi na sprzęt. Zakończenie prac przewiduje się na kwiecień 2010. Remont pierwszego łuku będzie kosztować blisko 15 mln zł. Na przyszłe lata zaplanowano dalsze etapy modernizacji, po których stadion pomieści 20000 widzów. Po zakończonym sezonie nikt nie myśli o odpoczynku, gdyż właśnie zaczyna się okres transferowy, który w tym roku może być wyjątkowo gorący. Umowy skończyły się wielu czołowym zawodnikom ligi, więc prezesi prześcigają się w ofertach, aby pozyskać do swoich drużyn najlepszych żużlowców. Priorytetem dla włodarzy Falubazu jest utrzymanie drużyny, która wywalczyła złoty medal. Ważne kontrakty na przy-

szły sezon mają Piotr Protasiewicz, Fredrik Lindgren, Niels Krystian Iversen, Patryk Dudek oraz Grzegorz Zengota (ten ostatni musi podpisać tylko aneks finansowy do ważnej umowy). Negocjacje trwają z Rafałem Dobruckim, który wieREKLAMA

lokrotnie zapowiadał chęć pozostania w Zielonej Górze. Są informacje, że Grzegorz Walasek zerwał rozmowy z włodarzami klubu. Nie wiadomo, kto zostanie zakontraktowany za niego. Wiktor Krajniak


GRUDZIEŃ 2009

Sport

29

Czy Zastal spełni swoje marzenie? Sezon koszykarski w pełni. Intermarche Zastal, po przetasowaniach kadrowych, podjął kolejne starania o awans do ekstraklasy. Czy po kilku latach starań zielonogórskim zawodnikom uda się wreszcie spełnić przedsezonowe założenia? Przed sezonem z drużyną pożegnali się P. Wiekiera, Ł. Wilczek, Ł. Wiśniewski i S. Olszewski oraz drugi trener T. Aleksandrowicz. Prezesowi R. Czarkowskiemu udało się jednak zbudować solidną ekipę. Powrót G. Kukiełki i zakontraktowanie m. in. Rafała Fliegera to ewidentne wzmocnienia Zastalu, w którym pozostali m.in. M. Chodkiewicz czy J. Kalinowski. Do tego dochodzi coraz lepiej grająca młodzież.

nych zastrzeżenia miał trener, Tomasz Herkt. Męska rozmowa, której efekty widać było w drugiej połowie spotkania, nie przyniosła skutków długoterminowych. W kolejnym meczu z AZS–em Katowice szybko roztrwonili przewagę. Nerwowo zrobiło się, gdy AZS wyszedł na prowadzenie, jednak w odpowiednim momencie nasi koszykarze zmobilizowali się i odzyskali przewagę, odnosząc drugie w sezonie zwycięstwo.

Tymczasem już na początku kibice musieli przełknąć gorycz porażki. Zastalowcy inaugurację sezonu przegrali u siebie ze Zniczem Pruszków. Porażka nie podłamała zielonogórzan, którzy w kolejnym spotkaniu pokonali w Białymstoku Żubry. Pomimo zwycięstwa już w trakcie meczu do gry swoich podopiecz-

W IV rundzie spotkań Zastal udał się do Stargardu Szczecińskiego, na mecz z niepokonaną do tamtej pory Spójnią. Spotkanie, w którym do wyłonienia zwycięscy potrzebowano dogrywki, Zastalowcy rozstrzygnęli na swoją korzyść. To był dobry mecz, gracze pokazali, że na parkiecie rozumieją się coraz le-

Objawił się stały mankament – zastój w części gry... piej. Kolejne zwycięstwo, tym razem we własnej hali z ŁKS– em Łódź, nie przyszło łatwo. Objawił się bowiem stały mankament – zastój w pewnej części gry. Porażka z Dąbrową Górniczą odsłoniła wszystkie braki. Pewną rehabilitacją za słabe spotkanie były zwycięstwa kolej-

no z Politechniką Warszawa, Asseco Prokom II Gdynia i Startem Lublin. W meczu z gdynianami zadebiutował Mateusz Jarmakowicz.

REKLAMA

Sportowy Salon Fryzjerski w każdy poniedziałek o godz. 20:00 w Radiu Index 96 fm

Weronika Górnicka w.gornicka@uzetka.pl


30

GRUDZIEŃ 2009

Sport

Kibic żąda władzy Ostatnimi wynikami piłkarze Lechii udowodnili, że za szybko postawiono na nich krzyżyk. Znów wracają jednak stare problemy. Przyjrzyjmy się próbie walki o normalność zaproponowanej przez grupę fanów. Runda jesienna na ligowych boiskach dobiegła już końca i widzom zostają jedynie mecze transmitowane w „szkiełku”. Nikt nie podważa, że są one gorsze, chodzi o to, że często nie oddają klimatu, jaki panuje na trybunach w każdej większej lub mniejszej miejscowości. Każde boisko ma swój klimat i swoich wiernych kibiców. Paradoks polega na tym, że chyba najmniej wiernych mają piłkarze z Zielonej Góry. Nie licząc kilku zapaleńców ciężko wskazać kogoś, kto pojawia się na Sulechowskiej regularnie. Kibice planują akcję na jednej ze stron poświęconych zielonogórskiej Lechii. Choć

ciężko o konkrety, wyraźnie widać, że komuś na losach klubu zależy. Frustracja jest już tak duża, że kilkakrotnie podczas dyskusji padło hasło „chcemy przejąć władzę w klubie”. Czy taka możliwość istnieje? Przecież nikt dobrowolnie nie ustąpi ze stołka. Nikt nie odda władzy ludziom niekompetentnym. Może jednak się mylę, ale wątpię, żeby prezes Materna zrezygnował. Wtedy może zapomnieć o zwrocie kredytu, który zaciągnął na rzecz Lechii. Zaczęta w zeszłym miesiącu akcja wydaje się jednak jakiś sens posiadać. Przy wielkim zaangażowaniu dyskutujących powstał plan utworzenia stowa-

rzyszenia kibiców. Dodatkowo masa pomysłów na zmianę wizerunku klubu, na przyciągnięcie ludzi na stadion oraz na poprawę sytuacji finansowej. Trafna wydaje się decyzja o powołaniu stowarzyszenia. Wtedy działania kibiców będą miały jakieś podstawy prawne. Działalność stanie się legalna. Tu jednak pojawia się problem. Czy działacze będą identyfikować się z osobami, które chcą pokazać ich nieudolność? Jeśli stwierdzą, że ktoś będzie chciał podciąć gałąź, na której siedzą? Czy wtedy cała akcja upadnie i zacznie się wojna? Akcja jest wspaniałą ideą pokazującą, że są ludzie, którzy

interesują się losem zielonogórskiej piłki. Ciężko jednak stwierdzić, czy słowa przejdą w czyny. Czy znajdzie się grupa osób zdolnych pociągnąć ten wózek? Co stanie się, jeśli ten sam wózek w odwrotnym kierunku będą chcieli pchać działacze? Czy grupa walcząca o normalność nie będzie zbyt mała i problem zostanie niezauważony? Jako że problem jest w miarę świeży, to dzisiaj ciężko jest odpowiedzieć na te pytania. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. O rozwoju sytuacji poinformujemy w jednym z kolejnych numerów. Kamil Kolański

Co słychać u akademików? Siatkarze idą jak burza i z kompletem zwycięstw liderują tabeli II ligi. Piłkarze ręczni z kolei szukają stabilizacji formy. W pierwszych meczach siatkarze AZS-u zdobyli Pomorze, gdzie ograli drugi zespół Trefla Gdańsk i Czarnych z Pruszcza Gdańskiego. Potem rozbili do zera Oriona Sulechów i niepokonany AZS Poznań. Cieszy wygrana w jaskini lwa – po zwycięstwie 3:2 w Poznaniu radował się trener zielonogórzan, T. Paluch. Do meczu piątej kolejki AZS stawał z pozycji wicelidera i ograł Krispol Wrześnię. W kolejnym meczu gracze AZS-u i Olimpii Sulęcin mieli bardzo dużo do powiedzenia dla sędziów. Zielonogórzanie wygrali pojedynek 3:1. W kolejnym wyjazdowym meczu z Cuprum Lubin zielonogórzanie znowu byli lepsi i wygrali 3:1. W 8. kolejce do Winnego Grodu przyjechali gracze Chemika Bydgoszcz i wrócili do siebie bez wygranego seta. W 9. kolejce ekipa Grześków- Helleny Kalisz podjęła AZS w meczu na szczycie. Podjęła i oddała fotel lidera po przegranym 1:3 meczu. W momencie zamykanie numeru UZetki rozpoczęły się mecze rewanżowe. I tu znów lepsi byli gracze AZS -u pewnie pokonując rezerwy Trefla Gdańsk i umacniając się na pozycji lidera.

Początek sezonu i derby z Gorzowem. Beniaminek AZS Zielona Góra pojechał do spadkowicza z ekstraklasy – AZS AWF Gorzów, ale przegrał 29:40. Potem jednak akademicy wygrali z Grunwaldem Poznań i znów nie sprostali na wyjeździe, tym razem w Elblągu lepsza była ekipa Techtransu. Mocno ćwiczymy rozwiązania defensywne – zapowiadał M. Książkiewicz trenujący akademików. Udało się. AZS wygrał z Ostrovią Ostrów Wlkp. 26:23. Dobrą passę podtrzymano w stolicy, gdzie AZS Warszawa nie dal rady studentom z Zielonej Góry. W 6. kolejce lepsza okazała się ekipa Juranda Ciechanów, ale już w następnej kolejce AZS pojechał do Gdańska i wygrał z SMS-em. Brakowało ustabilizowania formy. W Gryfinie pod koniec meczu udało się szczęśliwie zremisować 29:29 z Energetykiem po golu w końcowych sekundach Andrzeja Wasilka. Ostatni mecz przed zamknięciem numeru AZS przegrał 31:36. W hali UZ lepsi byli szczypiorniści Wisły II Płock. Kamil Kwaśniak k.kwasniak@uzetka.pl

WSZYSTKIE AKTUALNE WYNIKI, TABELE I ZAPOWIEDZI NA STRONIE W W W.SPORT.UZ E TK A.PL


GRUDZIEŃ 2009

REKLAMA

31


32

REKLAMA

GRUDZIEŃ 2009


UZetka nr 62 (grudzień 2009)