Page 1

TRZECI ODDECH MAJ 2021

NUMER XLI

KWARTALNIK

Bytomskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku 1


NO I ZNOWU WAKACJE I oto minął kolejny rok akademicki. Dziwny i smutny rok... Ponury cień pandemii, jej druga fala, jej trzecia fala, tryb życia wyznaczany przepisami lockdownu – dla wszystkich to ciężkie doświadczenie, które w jakiś sposób zmieniło większość z nas, wywarło wpływ na wszystkich. Uniwersytet też był inny, bo pozbawiony zwyczajnego rytmu spotkań, zajęć, kontaktów. Nikt tego nie planował, nikt tego nie chciał – tak po prostu się stało Na całe szczęście, sytuacja powoli ulega zmianie na lepsze. Z ostrożną nadzieją spoglądamy w przyszłość, próbujemy roztropnie i stopniowo wracać do tak zwanej normalności. Oby z powodzeniem. Teraz, przed wakacjami, polecamy Państwa uwadze numer specjalny. Autorzy publikowanych w nim materiałów poświęcają swoje rozważania tematom bliskim każdemu Ślązakowi. Ślązakowi – dodajmy – nie tylko z urodzenia, ale także z wyboru miejsca na życie. Bytomianka z urodzenia, rozmiłowana w historii miasta i regionu doktor Małgorzata Kaganiec proponuje opowieść o historii nazw bytomskich ulic, o patronach i zmianach, jakie zachodziły w nazewnictwie na przestrzeni wieków. Tym tekstem rozpoczynamy cykl artykułów Pani Doktor: będzie o bytomskich ulicach, będzie o walkach powstańczych w mieście , będzie o wielu interesujących kartach w dziejach miasta i regionu. Szczerze zapraszamy do lektury – teraz i później. Obchodzimy obecnie setną rocznicę wybuchu III powstania śląskiego. Z tej okazji zorganizowano wiele oko2


licznościowych uroczystości i wystaw. A w „Trzecim Oddechu” rekomendujemy Państwu bogaty w informacje źródłowe materiał o III powstaniu śląskim, jego genezie i przebiegu. Tekst przygotował Grzegorz Świetlik - kielczanin z urodzenia, bytomianin z wyboru, historyk, pedagog, działacz samorządowy, laureat Polskiej Nagrody Europejskiej im. Roberta Schumana. Na Śląsku żyło się i żyje ciężko, trudno ale i pięknie. Tu może się zdarzyć i bajka. Taka, jaka przypadła w udziale Joance Gryzik, ubogiej, osieroconej dziewczynce, która zapisała się w historii Śląska jako hrabina von Schomberg-Godula, żona hrabiego Hansa Ulryka Schaffgotscha. Jej losy (w których wielokrotnie pojawia się Bytom) poznamy czytając dylogię Gabrieli Anny Kantor: „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach”. O tych książkach opowiadamy w bieżącym numerze. To ciekawa lektura na wakacyjny czas… Życzymy więc pogodnych i zdrowych wakacji – uważajcie Państwo na siebie. Do zobaczenia (mamy nadzieję, już osobistego) jesienią! REDAKCJA Ps. Krótki komentarz do okładki. Zwykle w tym miejscu umieszczamy zdjęcie ilustrujące jakieś aktualne zdarzenie z życia naszego Uniwersytetu. Niestety, z powodu trwającej od października przerwy w jego normalnym funkcjonowaniu, tym razem nie mieliśmy co wstawić, więc, ku pokrzepieniu serc, sięgnęliśmy do starych zasobów. Tak kiedyś pięknie było i mamy wielką nadzieję, że jeszcze tak kiedyś pięknie będzie.

3


NAZWY ULIC MÓWIĄ O HISTORII Nazewnictwo ulic miejskich ma długą tradycję, której początki sięgają średniowiecza. Jej nazwa pozostawała w ścisłym związku z jej przeznaczeniem, pochodzeniem lub znajdującym się tu ważnym obiektem. Tak samo działo się i w Bytomiu. Wprawdzie nazwy ulic miejskich notują dopiero XVII- wieczne źródła, niemniej można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że geneza tych nazw jest znacznie wcześniejsza. Do najstarszych nazw należą Gliwicka i Krakowska, będące niegdyś częścią szlaku handlowego wiodącego do Krakowa. Malutka uliczka Krawiecka wskazuje, że kiedyś mieściły się przy niej warsztaty bytomskich krawców, a przy leżącej nieco na uboczu ulicy Rzeźniczej były jatki mięsne. Ulica Wałowa biegła wzdłuż murów obronnych miasta. Przy ulicy Rycerskiej usytuowanej nieopodal zamku książąt bytomskich przypuszczalnie mieszkali książęcy urzędnicy, a plac Klasztorny wziął swą nazwę od znajdującego się na nim klasztoru franciszkanów ufundowanego przez bytomskich władców. Uliczkę obok kościoła parafialnego nazywano Kościelną. Po bitwie pod Sedanem i proklamowaniu Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku wiele nowych ulic i placów otrzymało nazwy na cześć dynastii panującej- Hohenzollernstrasse (Jagiellońska), Kurfurstenstrasse (Aleja Legionów), Wilhelmsplatz (plac Słowiański), Kaiserpatz (plac Sikorskiego), Kaiserstrasse (Piastów Bytomskich), Friedrich Wilhellmplatz (Grunwaldzki) na cześć następcy tronu, Viktoriaplatz na cześć żony Wilhelma II (plac Akademicki).

4


Fragment planu centrum miasta z przełomu XIX i XX wieku1

Nie zapomniano o „żelaznym kanclerzu” Ottonie Bismarcku, któremu Niemcy zawdzięczały zjednoczenie (J. Piłsudskiego) i Helmucie Moltkem, reformatorze armii pruskiej (pl. Jana III Sobieskiego). Patronami były też osoby zasłużone dla kultury niemieckiej - Jan Guttenberg (obecnie Powstańców Śląskich), szesnastowieczny poeta i dramaturg Hans Sachs (Rejtana), filozof Immanuel Kant (Estreichera), kompozytor Franciszek Schubert (Chopina), uczeni Aleksander i Wilhelm Humboldt (Kolejowa), poeta Johan Wolfgang Goethe (Didura). 1

Z zasobów Internetu: https://stareplanymiast.pl/wg-miast/bytom/

5


Jako patronów często wybierano też znane postacie powiązane ze Śląskiem: Gustaw Freytag (Oświęcimska), pochodzący z Kluczborka powieściopisarz i dramaturg, wrocławianin Karl Eduard Holtei (Pułaskiego), poeta epoki romantyzmu, przyjaciel Adama Mickiewicza, który w 1853 roku bawił też w Bytomiu, urodzony w Bolesławcu Martin Opitz (Janasa), siedemnastowieczny poeta i dyplomata, Joseph von Eichendorff, popularny na Śląsku poeta, rodem z Łubowic koło Raciborza, Rudolf Virchov (Batorego) twórca nowoczesnej higieny społecznej, który działał na Górnym Śląsku w czasie szalejącej tu w połowie XIX wieku epidemii tyfusu głodowego, Friedrich Wilhelm Reden, który przyczynił się do rozwoju górnośląskiego przemysłu ciężkiego. Za szczególne zasługi dla miasta swoje ulice otrzymali pośmiertnie jego mieszkańcy- filantrop Ignatz Hakuba (Kraszewskiego), Georg Bruning (Drzymały), wieloletni burmistrz Bytomia, któremu miasto zawdzięczało okres największego boomu gospodarczego, Hugo Solger (Nawrota), wieloletni landrat bytomski, urodzony w Bytomiu kompozytor Heinrich Schulz Beuthen(Kasperka). Upamiętniono też związanych z Bytomiem potentatów przemysłowych: Donnersmarcków (Orląt Lwowskich), Schaffgotschów, (Chełmońskiego) Gieschego (Kochanowskiego). Geneza niektórych nazw była zaskakująca. Wytyczony w drugiej połowie XIX wieku reprezentacyjny plac w centrum miasta otrzymał nazwę Boulevard, a to za sprawą mieszkających w Bytomiu oficerów francuskich wziętych do niewoli po bitwie pod Sedanem. W 1914 roku po wybu-

6


chu I wojny światowej plac otrzymał jako patrona sojusznika Niemiec, cesarza Franciszka Józefa. Upadek dynastii Hohenzollernów w 1918 roku sprawił, że niektóre związane z nią nazwy zastąpiono nowymi na cześć proklamowanej Republiki Weimarskiej. Plac Viktorii został nazwany Reichsprezidentenplatz, a wśród patronów pojawili się Friedrich Ebert, pierwszy prezydent Republiki (Strzelców Bytomskich) i Erich Ludendorff (Niedźwiadka-Okulickiego), jeden z czołowych dowódców I wojny światowej. Po dojściu Hitlera do władzy plac cesarza Franciszka Józefa został przemianowany na A.Hitlera, a plac Cesarski na Braunauerplatz dla upamiętnienia miejsca urodzin wodza III Rzeszy. Jedna z ulic otrzymała swą nazwę na cześć Hermana Loensa (Malczewskiego), dziennikarza i literata, który zginął na początku I wojny, przez władze hitlerowskie przedstawianego jako wzór bohatera-patrioty poległego w obronie ojczyzny. Po zakończeniu II wojny światowej naczelnym zadaniem stała się bezpardonowa walka z niemiecką przeszłością miasta. Zgodnie z ówczesną metodą działań jej ofiarami padli też wszyscy niemieccy patroni ulic, mimo iż wśród nich było wiele wybitnych postaci niemających żadnego związku z niedawną przeszłością. Nowe nazwy zaproponował osiadły w Bytomiu nauczyciel Władysław Studencki. Na patronów wybrano ludzi zasłużonych dla polskości Górnego Śląska (Lompa, Miarka, Wolski), a także nauczycieli bytomskiego Gimnazjum Polskiego, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych (Olejniczak, Smoleń, Nawrot, Józefczak, Witczak). Nie zapomniano też o bardziej

7


znanych władcach polskich i najwybitniejszych pisarzach i artystach, głównie malarzach. Za sprawą osiadłych w Bytomiu wygnańców z Kresów Wschodnich pojawiły się ulice Lwowska (Krucza) i Wileńska (Sandomierska). Własną ulicę otrzymał też polityk Ignacy Daszyński, oraz - dla podkreślenia szacunku dla miejscowej tradycji - Wojciech Korfanty, mimo iż obaj kojarzyli się z wrogim ustrojem.

Fotografia bytomskiego Rynku w roku 19452

2

8

Zdjęcie z zasobów Internetu https://www.bytomski.pl/images/galerie-news/2015/07/rynek/15-panorama-po-1945.jpg


W miarę postępującej sowietyzacji kraju, pod naciskiem wszechwładnej PPR, władze miasta stopniowo usuwały niewygodne i budzące niepożądane skojarzenia nazwy. Znikły ulice Lwowska i Wileńska. Stopniowo coraz więcej zasłużonych towarzyszy „obejmowało” obowiązki patronów ulic i placów. Obecny plac Akademicki, przez krótki czas zwany Placem Strzelców Bytomskich, otrzymał jako nowego patrona Feliksa Dzierżyńskiego, ulica Wrocławska została przemianowana na Bolesława Bieruta, Paweł Stalmach - XIX- wieczny działacz narodowy na Śląsku Cieszyńskim - musiał ustąpić miejsca komunistce Hance Sawickiej. W 1951 roku zmieniono kilka dalszych nazw na lepiej przystosowane do nowych realiów politycznych. Ul. św. Jacka została przemianowana na Chłodną, Paderewskiego na Podgórną, Korfantego na Armii Ludowej a Daszyńskiego na Przyjaźni Polsko -Radzieckiej. Zadbano też o zasłużonych działaczy komunistycznych „bratnich” narodów . Plac Jana III, nazwany tak zaraz po wojnie, później przez długie lata miał jako patrona Ernsta Thaelmanna, międzywojennego niemieckiego komunisty, najładniejszy plac w centrum miasta został pod naciskiem stacjonujących w Bytomiu Sowietów nazwany na cześć dobroczyńcy ludzkości, wodza i nauczyciela narodów - Józefa Stalina. Ulica w Karbiu otrzymała jako patrona Klementa Gottwalda, działacza komunistycznego i prezydenta Czechosłowacji. Obok nich pojawili się polscy towarzysze. Obok Górnoślązaków: Konrada Piecucha i Józefa Wieczorka, były też ulice Róży Luksemburg, Wandy Wasilewskiej, Marcelego Nowotki, Pawła Findera, Marcina Kasprzaka. Małgorzaty Fornalskiej. Jedną z ładniejszych śródmiejskich ulic 9


nazwano imieniem prezydenta USA F.Delano Roosevelta, przez wiele lat kreowanego na głównego obrońcę interesów Polski na konferencjach pokojowych w Teheranie i Jałcie, co bezlitośnie zweryfikowała dopiero najnowsza historiografia. Wśród nazw-symboli nowego ustroju nie mogło też zabraknąć górnika z Zabrza, Wincentego Pstrowskiego, inicjatora socjalistycznego współzawodnictwa pracy. W myśl głoszonego hasła, że nauka i sztuka radziecka jest przodująca, wiele ulic otrzymało jako patronów rosyjskich i radzieckich uczonych i artystów: Czajkowskiego, Puszkina, Glinki, Gorkiego Miczurina. Większość z nich obowiązuje do dzisiaj. Świadectwem serwilizmu ówczesnych władz było nadawanie ulicom takich nazw jak Pionierów, Armii Czerwonej, Bohaterów Stalingradu, Rewolucji Październikowej. Bezceremonialnie usuwano niektóre tradycyjne nazwy - w jakimś momencie ulica Gliwicka została „przechrzczona” na PPR, Dworcowa na 1 Maja , a Kolejowa na Iwana Koniewa - na cześć radzieckiego marszałka, którego wojska w 1945 roku „wyzwoliły” Górny Śląsk, w tym również Bytom. W czerwcu 1989 roku runął dotychczasowy system polityczny, którego ikonami byli komunistyczni patroni. Już pod koniec tegoż miesiąca uchwałą Rady Miejskiej z 29. VI. 1989 roku znikły ulice: B.Bieruta, której przywrócono nazwę Wrocławska, a plac Thaelmanna z powrotem stał się placem Jana III Sobieskiego. Podobny los spotkał niebawem pobliski plac Feliksa Dzierżyńskiego, przemianowanego na wniosek zamieszkałych w Bytomiu lwowiaków na Plac Akademicki. Lwowiacy zasiadający w ówczesnej Radzie Miejskiej przeforsowali też inne nazwy związa10


ne z Kresami – Orląt Lwowskich (dawna 28 Stycznia), aleja Legionów (dawna Roosevelta), Dzieci Lwowskich (dawna Pokoju). Ze swoją ulicą pożegnał się też K. Gottwald, jej nowym patronem został ks. Jerzy Popiełuszko. Ulicę generała Iwana Korownikowa przemianowano na Łagiewnicką a Róży Luksemburg na Wincentego Witosa. Nowym patronem ulicy Józefa Wieczorka został wieloletni mieszkaniec Bytomia i tu zmarły ”żołnierz wyklęty” Piotr Wożniak. Swoją dawną ulicę „odzyskał” też Wojciech Korfanty. Stopniowo znikali też inni komunistyczni patroni ulic, a ich miejsce zajmowali ludzie, których poprzedni system ze względów ideologicznych skazał na zapomnienie. Ulica H.Sawickiej otrzymała imię Leopolda Niedźwiadka-Okulickiego, ostatniego Komendanta Głównego Armii Krajowej, w Szombierkach pojawiła ulica Stefana Grota-Roweckiego, komendanta sił zbrojnych w kraju (zamiast ul. Rewolucji Październikowej). Ulice swego imienia otrzymali kardynał Stefan Wyszyński i kardynał August Hlond, ulica Wolności została przemianowana na Marszałka J.Piłsudskiego. Przywrócono też pamięć niemieckich mieszkańców Bytomia, uznając w ten sposób ich duże zasługi dla miasta (Bruning, Hakuba). Ostatnio władze miasta „ochrzciły” niektóre place i ulice nadając im przede wszystkim imiona ludzi związanych z Bytomiem (społecznika i przyrodnika Leopolda Kobierskiego, lekarki Bożenny Poczobutt-Odlanickiej, Marka Siennickiego - policjanta poległego na służbie). Niedawno ulicę Dywizji Kościuszkowskiej w Szombierkach „objął” zasłużony miejscowy działacz sportowy z okresu powstań śląskich 11


i plebiscytu Wiktor Maks, współzałożyciel i pierwszy prezes klubu „Poniatowski”. dr Małgorzata Kaganiec3

SETNA ROCZNICA TRZECIEGO POWSTANIA ŚLĄSKIEGO Zgodnie z przyjętą formułą historyczną, 11 listopada 1918 roku uznawany jest za dzień formalnego odzyskania przez Polskę niepodległości. Symboliczna data, mając naturalnie olbrzymie historyczne znaczenie w dziejach państwa, jest jednocześnie punktem odniesienia do wielu wydarzeń towarzyszących. Od chwili formalnego zadeklarowania niepodległości minęło jeszcze pond 2 lata, zanim ostatecznie ukształtowały się granice, ustrój i struktury władzy II Rzeczypospolitej. Do wydarzeń o wielkiej wadze w drodze prowadzącej do geopolitycznego kształtu Polski po odzyskaniu niepodległości zaliczyć bez wątpienia należy powstania śląskie z lat 1919,1920,1921. Setna rocznica trzeciego powstania jest szczególną chwilą dla przypomnienia ówczesnych wydarzeń.

3 Małgorzata Kaganiec, bytomianka z urodzenia. Tu zdała maturę w nieistniejącym już liceum im. L.Radziejewskiej. Studia wyższe na kierunku historii odbyła na Uniwersytecie Śląskim, studia doktoranckie na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Wieloletni pracownik Biblioteki Śląskiej i Muzeum Śląskiego w Katowicach. Autorka wielu prac naukowych i popularnonaukowych.

12


Sytuacja na Śląsku przed wybuchem powstań wyzwoleńczych Zakończenie działań wojennych i klęska zarówno Niemiec jak i Austro-Węgier stały się jednoznaczną przesłanką dla ustanowienia nowych porządków granicznych na obszarach pokonanych państw. Na pograniczu niemiecko-austriackim znajdowały się obszary, które do czasów I wojny światowej podlegały podziałom granicznym, jakie ustanowione zostały jeszcze w roku 1763 po ostatecznym zakończeniu tzw. wojen śląskich 1740-1763. Większość ziem śląskich znalazła się po stronie pruskiej. Przy Austrii pozostały tzw. Śląsk Opawski i Śląsk Cieszyński. W sensie symbolicznym można przyjąć, iż początki walk o polski Śląsk powiązane są z utworzeniem Legionu Śląskiego w Cieszynie – umownie 21 września 1914 roku rekrutował się on z 600 ochotników z terenów Śląska Cieszyńskiego- który w ramach II Brygady Legionów pod dowództwem gen. Józefa Hallera uczestniczył we wszystkich kampaniach wojennych w Karpatach i Besarabii, na Bukowinie i Wołyniu. (Jan Łysek, „Oddział śląski w Legionach polskich”, Dziennik Cieszyński 1916 nr. I.) Legioniści brali udział między innymi w bitwie pod Mołotkowem oraz w bitwie pod Kostiuchnówką, gdzie poległ dowódca kompanii, porucznik Jan Łysek. („Zaranie Śląskie”, zeszyt 3, Cieszyn-Katowice 30 września 1934). Po zakończeniu I wojny światowej pretensje do Śląska Cieszyńskiego zgłosiły Polska oraz Czechosłowacja. Pomimo wcześniejszych ustaleń dotyczących podziału tego rejonu wzdłuż granic etnicznych, 23 stycznia 1919 roku wojska czechosłowackie przekroczyły linię demarkacyjną i zaatakowały nieliczne oddziały polskie. Rząd Czechosło13


wacji tłumaczył swoją akcję koniecznością zapobiegnięcia przeprowadzeniu wyborów do Sejmu na terenach, o przynależności których decyzja miała dopiero zapaść. Ofensywa zatrzymała się na linii Wisły 31 stycznia, kiedy nastąpiło zawieszenie broni po bitwie pod Skoczowem. 3 lutego 1919 r. zawarto porozumienie, na mocy którego ustalono nową linię demarkacyjną (wzdłuż linii kolei Koszycko-Bogumińskiej). Ostatnie walki były podjęte przez stronę czeską między 21 a 24 lutego. 25 lutego wojsko polskie wkroczyło do Cieszyna. (E.Kozłowski, M.Wrzosek Historia oręża polskiego 1795-1939 WP, Warszawa 1984 s. 592, Marian Eckert, Historia Polski 1914-1939 WSiP, Warszawa 1990, s. 80.) Uwarunkowania polityczne i wojskowe powstań śląskich Tymczasem na Górnym Śląsku sytuacja była o wiele bardziej złożona. Niemcy wprawdzie przegrały wojnę, jednakże praktycznie wszystkie tereny państwa po 11 listopada 1918 roku nadal administracyjnie podlegały Berlinowi. Jednocześnie wobec dynamiki wydarzeń za Brynicą, kształtowania się podstaw polskiej państwowości, wobec wydarzeń na Śląsku Cieszyńskim i w Wielkopolsce coraz wyraźniej potęgowała się polaryzacja tendencji narodowych na Śląsku. Niezależnie od różnorodności postaw, większość słowiańskich mieszkańców Śląska widziała swą przyszłość w połączeniu z odbudowującym się państwem polskim. Ludność Śląska utożsamiająca się z polskością podejmowała pierwsze działania organizacyjne już w końcu roku 1918. Podstawą organizacyjną polskich związków parami14


litarnych a następnie wojskowych były prowadzące tu dynamiczną pracę Gniazda Sokoła. Tworzenie polskich sił zbrojnych na Górnym Śląsku rozpoczęło się na dwa tygodnie przed zakończeniem działań wojennych, inicjatorem podjętych w tym zakresie działań był dyrektor Banku Ludowego w Siemianowicach Józef Dreyza. Pierwszą konfrontacją w formie starć między władzą niemiecką a ludnością śląską było tzw. powstanie oleskie poprzedzające późniejsze powstania śląskie. Po zakończeniu I wojny światowej Polacy zamieszkali na ziemi oleskiej chcieli przyłączenia do Polski, Niemcy - pozostania w Rzeszy. Na tym tle wybuchały nieporozumienia, a nawet bójki. 15 grudnia 1918 doszło w Oleśnie do pierwszych starć niemiecko - polskich. Żołnierze Grenzschutzu pobili na wiecu w Oleśnie ks. P. Kuczkę. W jego obronie stanęli polscy miejscowi chłopi ze wsi okolic Olesna. Doszło do gwałtownych starć. W nocy z 7/8 czerwca 1919 roku miała miejsce próba wywołania powstania w Oleśnie. Akcja zakończyła się tylko jednym wypadem na leśniczówkę w okolicach Wachowa, po czym nie podjęto już żadnych akcji zaczepnych. (Franciszek Hawranek: Encyklopedia powstań śląskich. s. 353-4, 437). Tymczasem na Górnym Śląsku trwały działania związane z powoływaniem komendantur powiatowych POW. Do końca stycznia 1919 roku praktycznie we wszystkich powiatach ustanowiono komendantury. Na sytuację na Śląsku znaczący wpływ miały walki w Wielkopolsce związane z powstaniem wielkopolskim. Jednocześnie trwały intensywne zabiegi dyplomatyczne o rozwiązanie sytuacji Śląska. Jednakże wobec realnego niebezpieczeństwa braku powodzenia w rokowaniach dy15


plomatycznych, kierownictwo POW podejmuje decyzję o przygotowaniach do powstania zbrojnego. Dowództwo POW zakładało, iż najdogodniejszym terminem rozpoczęcia akcji powstańczej będzie połowa kwietnia Sytuacja uległa radykalnej zmianie po wizycie delegacji ze Śląska w Poznaniu dnia 17 kwietnia, w trakcie obrad Korfanty był przeciwny wybuchowi powstania w tym czasie, argumentując problemami dyplomatycznymi na konferencji w Paryżu i zblokowaniem powrotu do Polski armii generała Hallera. Akcja powstańcza została odwołana. Niemniej jednak przez niemal cały maj i czerwiec trwały nieustannie manifestacje i nasilała się konfrontacja polsko-niemiecka W tej sytuacji wzrastających konfliktów kierownictwo POW podejmuje ponownie decyzję o rozpoczęciu powstania. Datę rozpoczęcia walk zaplanowano tym razem na noc 22/23 czerwca. I tym razem, po interwencji Korfantego i Paderewskiego, odstąpiono od planów powstania. (Henryk Zieliński, Pozycja Polski na arenie międzynarodowej, polityka zagraniczna rządu Paderewskiego (w;) Historia Polski t.IV PWN Warszawa 1969 s.295). Rozkaz o wstrzymaniu powstania nie dotarł do powiatu kozielskiego. Walki, które tu wybuchły bez jakiegokolwiek wsparcia, zakończyły się zupełnym fiaskiem. W lipcu, z powodu działań niemieckich, dowództwo POW zostało przeniesione do Strumienia. Przygotowania do podjęcia akcji powstańczej były kontynuowane. Wobec aresztowania organizatora akcji wojskowej Józefa Grzegorka, na naradzie w Bytomiu w dniach 16/17 sierpnia podjęta zostaje decyzja o wybuchu zbrojnego powstania. Po krótkiej naradzie Bytom wydał hasło powstania do wszystkich powia16


tów, ustalając termin wyruszenia na godzinę 2.00 w nocy z 17 na 18 sierpnia. Rozkaz podpisany był przez Jana Przybyłka i Wiktora Rumpfelda. (Grzegorzek J., Pierwsze powstanie śląskie 1919 roku w zarysie, Katowice 1935. S.157.) Pierwsze powstanie śląskie rozpoczęło się od akcji zbrojnej w okolicach Pszczyny, objęło następnie Tychy, Mikołów, Bieruń Stary, Tarnowskie Góry, Rybnik, Wodzisław Śląski oraz okolice Katowic i Bytomia. Pomimo wynikających z zaskoczenia kilku udanych akcji, wobec olbrzymiej przewagi strony niemieckiej w dniu 24 sierpnia dowódca powstania Alfons Zgrzebniok podejmuje decyzję o zaprzestaniu walk. (zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/I powstanie śląskie). Idea zbrojnej walki o polski Śląsk pozostała jednak żywa. Niemal dokładnie rok później (19/20 sierpnia do 25 sierpnia 1920 ) ma miejsce drugie powstanie. Po fali protestów ludności Śląska z kwietnia i maja 1920 roku w dniu 19 sierpnia rozpoczął się strajk generalny, a dowództwo Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska, Alfons nakazało niezwłoczne rozpoczęcie działań bojowych we wszystkich 5 okręgach wojskowych POW (Tadeusz Jędruszczak: Górny Śląsk w 1920 roku. Drugie Powstanie Śląskie [w]: Historia Polski T.IV s.446 ). W dniach 20–21 sierpnia 1920 2 tys. kilkuset powstańców śląskich[ pod dowództwem ppor. Stanisława Krzyżowskiego, powiatowego komendanta POW Górnego Śląska w Pszczynie, opanowało cały powiat pszczyński. Na Górnym Śląsku powstańcy śląscy zdobyli w toku walk m.in. miejscowości: Szopienice, Mikołów, Murcki, Hołdunów, Dąbrówka Mała, Janów, Nikiszowiec, Giszowiec, Ocho17


Józef Michalski – Dowódca II Powstania Śląskiego w okręgu wodzisławskim

jec oraz Hutę Baildon, Rozbark, Brzeziny Śląskie, Dąbrówka Wielka, Brzozowice-Kamień, Piekary Śląskie, Miechowice, Bogucice, Bytom (opuszczony wkrótce przez powstańców na żądanie koalicji). W powiecie rybnickim powstańcy pod dowództwem Jana Wyglendy oraz Józefa i Mikołaja Witczaków opanowali teren do linii Pszów – Wodzisław Śląski – Godów, a oddziały z Józefem Michalskim na czele zdobyły Wodzisław Śląski. (Encyklopedia Powstań Śląskich, red. F. Hawranek (i in.), Opole 1982 s.104,260,298; Marian Eckert Historia Polski 1914-1939 s.107). 18


W związku z tym, że 24 sierpnia Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku nakazała rozwiązać niemiecką Sicherheitspolizei, uznano, że należy zakończyć działania powstańcze, co nastąpiło w dniu 25 sierpnia 1920 r. W ten sposób podstawowy postulat strony polskiej został spełniony. Po II powstaniu Międzysojusznicza Komisja na miejsce policji niemieckiej wprowadziła mieszane jednostki polsko-niemieckie o nazwie Abstimmungspolizei – Apo, czyli „Policja Plebiscytowa” (składająca się po połowie z Polaków i Niemców). Postanowienia podjęte po zakończeniu drugiego powstania nie zadowoliły jednak żadnej ze stron. Wynik rozstrzygający spór o podział Górnego Śląska miał być pochodną powszechnego plebiscytu w tym regionie. Plebiscyt odbył się dnia 20 marca 1921 roku. Wzięło w nim udział 1 190 637 osób, z czego za Niemcami głosowało 707 393 osób (59,4%), a za Polską 479 365 (40,3%). Z 1510 gmin, w 834 mieszkańcy opowiedzieli się za przyłączeniem do Niemiec (55,3%), a w 674 do Polski (44,7%). (Marian Eckert, tamże s.109) Po niekorzystnych dla Polski wynikach plebiscytu oraz propozycjach podziału Górnego Śląska przedstawionych przez Międzynarodową Komisję Rządowo-Plebiscytową, polskie Dowództwo Obrony Plebiscytu przystąpiło do przygotowań powstańczych. W kwietniu 1921 roku opracowano plan wystąpienia zbrojnego, który został zatwierdzony przez Wojciecha Korfantego. Po przegranym plebiscycie i wobec docierających do Ślązaków informacji o planach niekorzystnego dla Polski podziału Górnego Śląska opcja zbrojnej walki o polskość Śląska stawała się nieunikniona.

19


Okoliczności wybuchu i główne fazy III powstania śląskiego Trzecie powstanie śląskie wybuchło po decyzji Komisji Międzysojuszniczej o przyznaniu Niemcom prawie trzech czwartych obszaru plebiscytowego. W dniu 3 maja o godz. 2.00 w nocy wszystkie siły powstańcze rozpoczęły akcję bojową (Maciej Mielżyński (Nowina Doliwa), Wspomnienia i przyczynki do historji III-go powstania górnośląskiego, Mikołów 1931, s. 80.) Niemal jednocześnie z rozpoczęciem działań w nocy z 2 na 3 maja specjalny oddział powstańczy pod dowództwem por. Tadeusza Puszczyńskiego-Wawelberga (grupa Wawelberg) w ramach akcji „Mosty” wysadził w powietrze mosty kolejowe na Odrze. W ten sposób przerwano połączenia kolejowe z resztą Niemiec, co faktycznie decydowało o włączeniu znacznej części górnośląskiego obszaru przemysłowego do Polski. Cztery fazy powstania: Pierwsza (3–10 maja) – powstańcy polscy opanowali tereny zakreślone „linią Korfantego”; Druga (11–20 maja) – umocnili się na zdobytych rubieżach, broniąc łańcucha opanowanych miejscowości; Trzecia (21 maja – 6 czerwca) – gwałtowne walki podczas kontrakcji niemieckiej. Wtedy to rozegrała się bitwa o Górę Świętej Anny, którą powstańcy polscy utracili (oraz Kędzierzyn), ale nie dopuścili do przerwania linii frontu i do wtargnięcia Niemców w głąb okręgu przemysłowego, walki na południowym odcinku frontu - bitwa pod Olzą;

20


Czwarta (7–24 czerwca) – ustanie walk i rozpoczęcie pertraktacji rozejmowych, przy pośrednictwie aliantów. Polacy i Niemcy stopniowo wyprowadzali swoje oddziały z terenu plebiscytowego. (Marek Masnyk Prowincja górnośląska (1919–1922) s. 226 w: Historia Górnego Śląska (red. Joachim Bahlcke, Dan Gawrecki, Ryszard Kaczmarek, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, Gliwice 2011; E.Kozłowski, M. Wrzosek, Historia Oręża polskiego s. 608.) W Szopienicach powstała powstańcza Rada Naczelna (Wydział Wykonawczy Naczelnej Władzy, z Naczelną Komendą Wojsk Powstańczych). Na czele powstania stanął, jako dyktator powstania Wojciech Korfanty, były polski komisarz plebiscytowy. Do kierowniczego grona działaczy rad ludowych w Szopienicach należeli Józef Rymer, Konstanty Wolny i Paweł Kempka. Naczelnym dowódcą został podpułkownik kawalerii Wojska Polskiego Maciej Mielżyński, a następnie od 6 czerwca ppłk. Kazimierz Zenkteller. Wielu wyższych oficerów sił powstańczych miało stopnie oficerskie w Wojsku Polskim. Większość oficerów pochodziła spoza Górnego Śląska, głównie z Poznańskiego, Galicji i Zagłębia Dąbrowskiego. W powstaniu po stronie polskiej brało udział pomiędzy 30 a 40 tysięcy miejscowych Górnoślązaków, w tym część kadry dowódczej, około 700 oficerów, 1300 podoficerów i 7000 szeregowych żołnierzy Wojska Polskiego, a także kilka tysięcy ochotników z głębi Polski, głównie z dużych miast – Poznania, Bydgoszczy, Warszawy, Łodzi, Częstochowy, Sosnowca, Krakowa i Lwowa. Według Encyklopedii Powstań Śląskich, wydanej w 1982 r., liczebność wojsk powstańczych sięgnęła 65 tysięcy ludzi, zaś po stronie polskiej liczba ochotników spoza Górnego Śląska miała 21


nie przekraczać 10% ogółu powstańców. Polskie Dowództwo Obrony Plebiscytu rozbudowywało siły zbrojne, które w przededniu wybuchu powstania liczyły około 40 tys. osób. (Witold Iwaszkiewicz, „Trzecie powstanie śląskie” w: „Mówią Wieki” Nr 01/2011, Wydanie specjalne pod patronatem Muzeum Śląskiego w Katowicach, 2011). W pierwszych dniach oddziały powstańcze występowały jako „terytorialne”, zgodnie z ośrodkami ich mobilizowania. Po utworzeniu frontu zaczęto je organizować w związki wojskowe: bataliony, pułki, a w jednym przypadku w dywizję. Operacyjnie całość sił została podzielona na trzy grupy: południową, wschodnią (środkową) i północną. Niemieckim odpowiednikiem POW była Kampforganisation Oberschlesien, znana jako Selbstschutz, dla której rolę ośrodka dyspozycyjnego pełniło dowództwo III Okręgu Wojskowego (Wehrkreiskommando III), które mieściło się w Berlinie, przy Reichswehrkommando. Dowódcą jego był generał porucznik Rumschüttel. Jemu to podlegał odpowiedzialny za koordynowanie działań struktur konspiracyjnych na Górnym Śląsku „Odcinek Śląsk” (Abschnitt Schlesien) z siedzibą we Wrocławiu. Cały teren Górnego Śląska podzielono na trzy okręgi, które wraz z wybuchem walk przekształcono w zgrupowania operacyjne: – „Północ” („Nord”), z miejscem postoju w Kluczborku, dowódca: podpułkownik von Winkelheim, – „Środek” („Mitte”), z miejscem postoju w Gliwicach, dowódca: kapitan von Winkler. – „Południe” („Süd”), z miejscem postoju w Rybniku, dowódca podpułkownik von Reibnitz. W przeddzień wybuchu powstania siły te miały liczyć 35 tys. ludzi (Tadeusz Jędruszczak, Plebiscyt i Trzecie Powstanie Śląskie s.505-507

22


Stosunki z władzami alianckimi W ciągu kilku dni po rozpoczęciu powstania, wojska alianckie podjęły akcje przeciwko powstańcom, m.in. rozbrajając ich w Tarnowskich Górach oraz otwierając do nich ogień z czołgów w Bytomiu i Katowicach (w wyniku czego zginęło kilka osób). Do walk z wojskami włoskimi dochodziło też m.in. w rejonie Rybnika, gdzie poległo 19 Włochów, a 94 zostało rannych. Neutralna formalnie, a de facto przychylna powstańcom była postawa sił francuskich. W związku z podejmowanymi interwencjami dyplomatycznymi i atakami wojsk alianckich, władze powstańcze zawarły z aliantami porozumienie oddając im kilka miast, które następnie tylko blokowano . Pomimo dużego niezadowolenia powstańców, władze powstańcze zgodziły się oddać pod władzę aliantów Bytom, Katowice, Tarnowskie Góry i śródmieście Zabrza. Natomiast alianci wycofali się z Lublińca, Mikołowa, Olesna, Pszczyny, Pyskowic, Rybnika i Strzelec Opolskich, które przejęli powstańcy śląscy. Bitwa w rejonie Góry św. Anny W trakcie powstania największa bitwa odbyła się w dniach 21–26 maja w rejonie Góry Świętej Anny. Rozpoczęła się ona w dniu 21 maja szturmem i zajęciem tego strategicznego wzgórza przez bataliony Freikorpsu „Oberland” z Bawarii. Następnie Niemcy przystąpili do dalszego ataku na powstańczy 8 pułk Rataja. W związku z silnym naporem Niemców, ciężar walk obronnych przejął od 8 pułku Rataja powstańczy 1 pułk katowicki Fojkisa oraz bataliony strzelecko-toszeckie „Bogdana”. Najcięższe walki toczyły się w rejonie Lichyni, Leśnicy, Klucza, Zalesia, Januszkowic, Krasowej i Łąk Kozielskich. W ramach niemieckich oddziałów Selbstschutz Oberschlesiens (Samoobrony 23


Górnego Śląska), w walkach tych wzięła udział kompania dolnośląskich ochotników z okolic Wałbrzycha, dowodzona przez syna księcia pszczyńskiego Jana Henryka XV – hrabiego Hansa Heinricha XVII Hochberga. Bitwa pod Olzą Drugą najważniejszą bitwą III powstania śląskiego było starcie pod Olzą. Duże znaczenie dla całości powstańczego frontu i sukcesu powstania miała pozycja nad rzekami Olzą i Odrą w pobliżu Wodzisławia Śląskiego i Raciborza. Przerwanie frontu w tym miejscu groziłoby wejściem Niemców na tyły powstańców i klęską całego powstania. Niemiecki atak 23 maja 1921 znad Olzy na Wodzisław Śląski został krwawo odparty przez oddziały grupy „Południe” i ostatecznie zdołano utrzymać pozycje obronne na linii Odry. Oddziałami polskimi dowodził ze sztabu w Wodzisławiu Bronisław Sikorski pseud. „Cietrzew”. Ostatecznie walki pod Olzą przerwane zostały w wyniku ogłoszonego zawieszenia broni. Zakończenie powstania Rokowania na temat linii demarkacyjnej, rozdzielającej walczące strony, podjęła Komisja Międzysojusznicza już 5 maja, nakazując 7 maja rozejm i wskazując linię demarkacyjną, na czas rokowań, biegnącą wzdłuż Odry do Kędzierzyna i dalej przez Ujazd, Wielkie Strzelce, Dobrodzień, Bocianowice do granicy polskiej. Podjęta 21 maja niemiecka ofensywa przekreśliła kruchy rozejm, a linia demarkacyjna stała się bezprzedmiotową. Po interwencji Komisji nastąpił ponownie krótki rozejm (27 maja – 4 czerwca). Druga niemiecka ofensywa wywołała zdecydowaną interwencję Komisji i nakazanie wojskom niemieckim powrót 24


na linię, z której została ofensywa podjęta, zaś powstańcom - niezajmowanie ponownie opuszczonych punktów. Komisja ustanowiła pas neutralny pomiędzy walczącymi stronami. Wojska powstańcze wycofały się na linię demarkacyjną biegnącą praktycznie wzdłuż dotychczasowego frontu. Opuszczone miejscowości zajęły przybyłe na Górny Śląsk wojska angielskie, natomiast po stronie niemieckiej obsadziły linię wojska francuskie. Zgodnie z żądaniami Komisji obie strony w umowie z 25 czerwca zobowiązały się do wycofania wojsk z terenu plebiscytowego. Wycofywanie trwało do 5 lipca. Podczas niemieckiej kontrofensywy miał miejsce jeszcze jeden dramatyczny epizod. Dowódcy oddziałów frontowych zażądali od Korfantego proklamacji „suwerennego państwa śląskiego”, a jeden z nich, Franciszek Merik, wkrótce po zakończeniu walk utworzył Związek Dawniejszych Powstańców na Rzecz Górnośląskiej Niepodległości. W dniu 3 czerwca 1921 zbuntowana przeciwko Korfantemu grupa oficerów grupy „Wschód” ogłosiła kpt. Karola Grzesika głównodowodzącym wojsk powstańczych. Grzesik wysłał do oddziałów powstańczych telegram o treści: „Z dniem dzisiejszym objąłem Naczelne Dowództwo Wojsk Powstańczych... Grzesik-Hauke, Naczelny Wódz”. Korfanty uciekł do wiernych sobie oddziałów, obawiając się o swoje życie. Dzień później śląscy marynarze z oddziału por. mar. Oszka przeprowadzili aresztowania buntowników. W grupie aresztowanych znaleźli się m.in. Karol Grzesik, Michał Grażyński, Wiktor Przedpełski i Mikołaj Witczak. Zawarcie rozejmu W dniu 5 lipca 1921 zawarto rozejm. Rząd polski oficjalnie 25


odciął się od odpowiedzialności za powstanie. W dniu 12 sierpnia Rada Najwyższa obradowała w sprawie Górnego Śląska. W wyniku powstania Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku podjęła 12 października 1921 decyzję o korzystniejszym dla Polski podziale Górnego Śląska. Ostatecznie Komisja Międzysojusznicza zaleciła korzystne dla Polski rozwiązanie w sprawie Górnego Śląska, według którego obszar przyznany Polsce powiększony został do ok. 1/3 spornego terytorium. Polsce przypadło 50% hutnictwa i 76% kopalń węgla. Rada Ambasadorów zaakceptowała tę decyzję 20 października 1921. Miało to ogromne znaczenie

Pierwsze trzy artykuły Ustawy Konstytucyjnej z 15 lipca 1920 r.

26


dla gospodarczego bytu II Rzeczypospolitej. Cel powstania został w dużej mierze osiągnięty. W części Górnego Śląska włączonej do Polski 66% mieszkańców deklarowało się jako polskojęzyczni, a 55,8% głosów oddano za Polską. Polska otrzymała większość rozwiniętego przemysłowo regionu górnośląskiego. W II Rzeczpospolitej Śląsk otrzymał przywilej autonomii na mocy Statutu Organicznego Województwa Śląskiego, który stanowił podstawę prawną dla autonomii polskiej części Górnego Śląska i polskiej części Śląska Cieszyńskiego (Ustawa Konstytucyjna Sejmu Ustawodawczego z dnia 15 lipca 1920 roku). Obowiązywała ona do końca istnienia II Rzeczypospolitej. Statut gwarantował autonomię tej części Śląska Górnego oraz części Księstwa Cieszyńskiego, które znajdą się w granicach państwa polskiego. (Ustawa Konstytucyjna z dnia 15 lipca 1920 r. zawierająca statut organiczny Województwa Śląskiego (Dz.U. z 1920 r. nr 73, poz. 497). Fakt nadania autonomii dla Górnego Śląska jest niekiedy mylnie przedstawiany jako jedyny tego rodzaju wyjątek określający odrębny status województwa w ramach II Rzeczypospolitej. Faktycznie, podobnie jak na Śląsku, w latach 1919-21 toczyły się walki na Wileńszczyźnie, które w literaturze także przedstawiane są niekiedy jako trzy fazy powstania wileńskiego. Po epizodzie związanym z krótkotrwałym państwem o nazwie Litwa Środkowa, podobnie jak w odniesieniu do Śląska nadany został dla Wileńszczyzny odrębny status, na mocy którego obszar Wileńszczyzny funkcjonował jako Ziemia Wileńska. Po włączeniu Litwy Środkowej do Polski zmienione zostały granice, do obszaru inkorporowanego dołączono tereny wysunięte na 27


Pierwsze trzy artykuły Ustawy o objęciu władzy państwowej nad Ziemią Wileńską z 6 kwietnia 1922 r.

wschód po Mołodeczno i Radaszkowicze. Teren nie otrzymał jednak statusu województwa. Został określony na mocy ustawy jako „Wileński Okręg Administracyjny” (M.Gałędek, Ustrój administracji ogólnej na Wileńszczyźnie w okresie międzywojennym wyd. historyczne Tabularium J.S.) Wileński Okręg Administracyjny stał się województwem dopiero w dniu 22 grudnia 1925 roku na mocy ustawy 28


o utworzeniu województwa wileńskiego i mianowaniu wojewody wileńskiego (Dz.U. 1926 nr 6 poz. 29). W latach 1921 -26 na obszarze Ziemi Wileńskiej administratorem był nie wojewoda, lecz delegat Rządu. W zakresie odrębności administracyjnej obok autonomii województwa śląskiego (do wybuchu wojny 1939), do końca 1925 roku Ziemia Wileńska pozostawała więc drugim obszarem o specjalnym statusie. Grzegorz Świetlik4

Z KART LUDZKIEJ PAMIĘCI: GABRIELA ANNA KAŃTOR. ŚLĄSKI KOPCIUSZEK; PANI NA KOPICACH (cykl: Joanna Gryzik), WYDAWNICTWO MG, WARSZAWA 2020 Ja, Carl Godulla, właściciel dóbr rycerskich i pierwszy deputowany do sejmiku powiatu bytomskiego na Górnym Śląsku, zamieszkały w Rudzie, powiat bytomski na Gór4 Grzegorz Świetlik: Urodzony 31 marca 1957 w Kielcach, absolwent kieleckiej WSP (historia) oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego (Filozofia). Pracował jako nauczyciel w I LO w Raciborzu, następnie w III LO w Skarżysku Kamiennej i następnie w Szkole Podstawowej w Ujeździe. Od 9 lat współpracuje z Zespołem Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Bytomiu. Od 5 lat także z Centrum Kształcenia Ustawicznego w Bytomiu. Zaangażowany aktywnie w działalność samorządową: radny Gminy Ujazd (19942002), Powiatu Tomaszów Mazowiecki (2006-2010), Delegat do Sejmiku Województwa Piotrkowskiego (1994-1998), Aktualnie jest wiceprzewodniczącym Federacji Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP. W latach 2014-19 współpracował z Samorządem Bytomia, w okresie 2018-19 pracował jako podinspektor w Wydziale Kultury i Sportu UM Bytom. Laureat Polskiej Nagrody Europejskiej im. Roberta Schumana.

29


nym Śląsku, i dotąd tam przebywający, nie będąc przez jakiekolwiek umowy ani też w inny sposób ograniczony w swobodnym dysponowaniu moją masą spadkową, rozporządzam, jak następuje: 1. Jako moją wyłączną spadkobierczynię ustanawiam znajdującą się obecnie w szóstym roku życia Joannę Gryzik, którą mam w swojej pieczy i która teraz przebywa ze mną we Wrocławiu. Wymieniona dziedziczy i zachowuje cały spadek z zastrzeżeniem jednakże, że Emilia Lukas, moja gospodyni, która zobowiązana jest moją spadkobierczynią opiekować się oraz ją wychowywać, przez cztery lata będzie miała prawo korzystać z masy spadkowej spadkobierczyni. Po upływie owych czterech lat przejmuje moja spadkobierczyni samodzielnie prawo do użytkowania całej masy spadkowej, która jest jej własnością bez żadnych ograniczeń. Gdyby Joanna Gryzik, moja jedyna spadkobierczyni, zmarła bezpotomnie, ustanawiam spadkobiercami dzieci oraz dzieci owych dzieci mojego już nieżyjącego rodzeństwa, zgodnie z porządkiem dziedziczenia... etc. etc. Po odczytaniu całości testamentu w sali Sądu Powiatowego w Bytomiu zaległa ponura cisza, po chwili przeradzając się w hałas, wrzenie, krzyki i protesty. Nic dziwnego – ten testament już wkrótce stanie się największą sensacją towarzyską Europy. 30


Kim bowiem jest sukcesorka majątku obliczanego na dwa miliony talarów? Kto dziedziczy 19 kopalń galmanu, 40 kopalń węgla kamiennego, 3 huty cynku, udziały w wielu zakładach, kilkadziesiąt pól górniczych i kilkanaście eksploatacyjnych, 4 majątki rycerskie: Szombierki wraz z nowo wybudowanym pałacem, Orzegów, Bujaków i Bobrek, a także pokaźny pakiet listów zastawnych instytucji kredytowej „Schlesische Landschaft” oraz sporo gotówki w złocie? Zwany przez jednych Królem Cynku, przez innych Diabłem z Rudy, przez całe życie był otoczony zawiścią, lękiem, nienawiścią zgoła - siostrzeńcy nim gardzili, dzieciaki z okolicy przezywały, dorośli z pogardą u niego pracowali. Niewiarygodnie bogaty testator pozostawił swoje olbrzymie mienie sześcioletniej dziewczynce – ubogiej sierocie ze śląskiej wsi. Joanka Gryzik samym swoim pojawieniem się odmieniła życie skrzywdzonego przez los i ludzi człowieka. Wszyscy albo prawie wszyscy kochamy bajki. Przede wszystkim za ich optymistyczne zakończenia. Za to, że dobro góruje w nich nad złem, za to, że można z nich czerpać pogodę, czasem nawet nadzieję. A jeszcze, gdy bajka wydarzy się naprawdę… Taką bajką stało się życie Joanny Gryzik (1842-1910), później Johanny von Schomberg-Godula, żony hrabiego Hansa Ulricha Schaffgotscha, wychowanki Carla Godulli (1781-1848), legendarnego przedsiębiorcy, którego wizjonerski geniusz w dużej mierze wpłynął na rozwój przemysłowy Górnego Śląska i życie jego mieszkańców. Każdy naród ma swoich bohaterów, swoich herosów, swoje baśnie i legendy. Jeżeli szukalibyśmy takowych 31


w tym rejonie, to są nimi bez wątpienia postacie Carla Godulli i Joasi Gryzik. Tę prawdziwą bajkę – trochę o Pięknej i Bestii, trochę o Kopciuszku – opowiada Gabriela Anna Kańtor w dylogii „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach” wydanej w ubiegłym roku przez warszawską oficynę MG. „Śląski Kopciuszek” to pełna uroku opowieść o tym, jak pewnego dnia zgorzkniały, apodyktyczny bogacz poznaje czteroletnią Joankę – półsierotę z pobliskiej Poremby. Joanna znalazła się w strasznym położeniu – jej ojciec nie żyje, a matce zagląda w oczy nędza. Dziewczynka ledwo odrosła od ziemi, a już doświadczyła okrucieństwa zwanego życiem. Trafiła pod opiekę przyjaciółki matki. W tym samym czasie górnośląski przedsiębiorca pomnaża swój majątek i by zapomnieć o przeszłości, poświęca każdą chwilę swojej pracy. Jego służący doskonale znają zasady panujące w domu i wiedzą, że nie można mu przeszkadzać w obowiązkach. Stąd zdziwienie Carla, gdy pewnego dnia w swoim ogrodzie zauważa małą dziewczynkę w czerwonej sukience. Mała nie boi się ani oszpeconej w wyniku bestialskiego napadu przed laty twarzy mężczyzny ani jego wielkich groźnych rottweilerów. Przeciwnie – oczarowuje swym wdziękiem i człowieka, i zwierzęta. Rodzi się dziwna przyjaźń dwóch osób odrzucanych przez otoczenie, a obdarzonych podobną wrażliwością i wyobraźnią . Autorka opowiada o tej przyjaźni, o losach Joanny po śmierci opiekuna. Dużo uwagi poświęca retrospekcji, zapoznając czytelnika z życiem i działalnością Carla Godulli. Widzimy, jak rósł jego majątek, jak potężniała jego niechęć do świata, przełamana dwa lata przed śmiercią spotkaniem z Joasią. 32


Opowieść - traktująca o prawdziwych osobach i przypominająca prawdziwe wydarzenia – przesycona jest autentyzmem, oparta na wnikliwych studiach materiałów źródłowych. Szczegóły historyczne, geograficzne, obyczajowe, stosowanie w wielu miejscach gwary śląskiej – wszystko to powoduje, że „Śląski Kopciuszek” to lektura, którą Ślązacy i nie-Ślązacy niewątpliwie przyjmą z satysfakcją. Niezwykłą wartością są przytaczane przez autorkę spore fragmenty historii Górnego Śląska, opowiastki o jego autentycznych mieszkańcach, a także wspominanie takich sław jak Goethe czy Chopin, odwiedzających ówczesny Śląsk – ziemie, które wielu wydawały się „krańcem świata”. Pierwsza pozycja dylogii kończy się symbolicznie w dniu zaślubin Joanny Gryzik i hrabiego Ulricha von Schaffgotsch. Dalsze losy bohaterki, która potrafiła pomnożyć odziedziczony majątek, wykorzystując go do czynienia dobra wokół siebie, odnajdziemy w „Pani na Kopicach”. W tej opowieści znajdziemy interesujące anegdoty ze świata znanych i bogatych tamtego czasu – na 33


przykład historię powstawania sukni ślubnej Królowej Wiktorii, opisy architektury pałaców, w których mieszkała bohaterka, autorka poświęca też bardzo dużo miejsca wnętrzom; opowiada o meblach, naczyniach, fakturze i wzorze tapet. Historia Joanny Gryzik wydaje się nierealna, jednak na Śląsku do dzisiaj są ślady jej działalności i pamięć o tym, co zrobiła dla tego regionu. Nietypowa jak na tamte czasy, bohaterka była prawdziwą kobietą interesu. Jako pierwsza w Prusach Królewskich zastosowała w kopalni w Szombierkach najnowszy cud techniki, czyli lokomotywę elektryczną. To pozwoliło oszczędzić ślepnące pod ziemią konie pociągowe. Z ogromnym powodzeniem Joannie udawało się łączyć udane życie rodzinne z zarządzaniem ogromnym majątkiem. Wraz z mężem budowała na Górnym Śląsku przytułki, szkoły, sierocińce, domy starości. Stworzyła kasy zapomogowe dla wdów, sierot. Zapewniła także w swoich zakładach bezpłatną opiekę lekarską. „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach” to niezwykła herstory: oddanie głosu kobiecie, która żyjąc w XIX wieku i teoretycznie głosu nie mając, jednak znalazła w sobie dość odwagi, by zmieniać wokół siebie świat, pokazując, że warto wyłamać się z konwenansów swej epoki. Są to książki o bezdyskusyjnej wartości poznawczej i historycznej, czyta się je nieledwie jednym tchem. A równocześnie fabuła – wartka, barwna, pełna zaskakujących zwrotów nadaje się na pełnometrażowy film, będąc dla niego niemal gotowym scenariuszem. Czy jest na sali jakiś reżyser?… EJB 34


COŚ DO POCZYTANIA: BARBARA SZMATLOCH, WIHAJSTER DO GODKI. LEKCJE ŚLĄSKIEGO. WYDAWNICTWO AGORA, WARSZAWA 2017 Czy to gwara? Czy to dialekt? Język może? A jeśli tak, to jaki – rodzimy, może obcy? Językoznawcy się o to spierają, tworząc tezy, przytaczając uczone argumenty, a Ślązacy... Ślązacy i tak wiedzą swoje: to po prostu śląska godka. Momy słowniki gwary, jes ji coroz wiyncy w internecie, ale naszy godki niy do sie naucyć jak angelskego abo nawet łaciny. Bo to niy jes „język obcy”, to jynzyk serca. Tym właśnie „językiem serca” pisana jest książka, którą (trzymając się tematyki śląskiej) polecamy Państwa uwadze i z której pochodzi powyższy cytat. Autorka to osoba, która zyskała sobie grono wielbicieli dzięki swoim felietonom z cyklu „Pogodomy se po ślonsku” publikowanym w „Gazecie Wyborczej” i realizowanym także „po ślonsku” filmikom, które możemy znaleźć na stronach internetowych. Ślązaczka z dziada pradziada, jest także autorką artykułów na temat powstań śląskich, Górnego Śląska w międzywojniu, życia i działalności Wojciecha Korfantego oraz biogramów powstańców śląskich. Historia jej rodziny jest równie pogmatwana jak dzieje Górnego Śląska. W pisanym wyjątkowo „cysto po polsku” (literacką polszczyzną) wstępie do książki „Wihajster do godki” Barbara Szmatloch opowiada 35


o niełatwych losach jej starzika (dziadka) Jorga (Jerzego Okonia) – postaci bliskiej sercu autorki. Podobno, kiedy Basia miała przyjść na świat, jej babcia Berta modliła się, by dziecko nie miało urodzin tego samego dnia, co Stalin, bo gańba (wstyd) byłaby to niemożliwa… Od dziadków, rodziców, otoczenia dziecko przejęło miłość do regionu i jego mowy. Downo, downo tymu prawie wszyscy godali tu po ślonsku i jakoś żodnymu (nikomu) to niy „zawodzało” (przeszkadzało).(...) Kedy w 1922 roku na Ślonsk, jak to sie wtynczos godało, prziszła Polska, prawie wszyscy, co tukej miyszkali, ucyli sie godać „cysto po polsku” (literacką polszczyzną)(...). Kożdy przeżył swoje życie po swojymu, aż prziszeł cas, kej noprzod starziki, a potym łojce pomarli. I naroz żech sie „wylynkła” (prze-straszyła), co już niy mom sie z kym po naszymu pogodać By utrwalić w pamięci pokoleń świat, który minął, zaczęła spisywać wszystko, co pamiętała: o bonbonach na choince, zapachu kuchni, śląskim jedzeniu, o karlusach, którzy się jej podobali...Jej opowieści pisane gwarą (i od razu zgrabnie tłumaczone) zostały zebrane w książce „Wihajster do godki. Lekcje śląskiego”. Czytamy więc o tym, co się znajdowało w mieszkaniach „starzików”, jak się ludzie ubierali „na beztydziyń” (na co dzień), a jak na „niydziela” (na niedzielę) i o wielu innych ciekawych sprawach dotyczących Górnoślązaków, ich życia i obyczajów, Śląska i jego historii. To ciepła i mądra opowieść. Gorąco ją polecamy. Czy koniecznie trzeba godoć, żeby sobie poczytać? Trzeba. Ale tylko trochę. Bo tak naprawdę - Naszy godce trza „przoć” (kochać ją), a nawet sie przed niom pokłonić. EJB 36


HOMER GÓRNOŚLĄSKI W numerze specjalnym, zawierającym materiały na temat Bytomia i Śląska nie od rzeczy będzie wspomnieć postać Norberta Bończyka, zwanego „Górnośląskim Homerem”. Ten, urodzony w 1837 r. w Miechowicach, zmarły w 1893 w Bytomiu ksiądz katolicki, który przez wiele lat pełnił obowiązki proboszcza w bytomskiej parafii NMP, zasłynął jako ofiarny działacz na rzecz polskości Górnego Śląska. Poeta, tłumacz, autor poematów „Stary Kościół Miechowski” i „Góra Chełmska” oraz wielu patriotycznych wierszy cieszył się powszechnym szacunkiem na całym Górnym Śląsku.

Portret ks. Norberta Bończyka; Wizerunek okalają widoki upamiętniające miejsca związane z życiem N. Bończyka, m.in. Góra Chełmska i Bytom. Pocztówka nakładem Związku Młodzieży Polskiej, Katowice, ok. 1938r., Biblioteka Śląska w Katowicach5 5 Z zasobów Internetu: http://piekarskiwerk.pl/artykuly/item/170-ks-norbert-bonczyk-piewca-wsi-i-natury

37


Gdy w Bytomiu odbywał się jego pogrzeb, w uroczystości uczestniczyło całe miasto „Gdy pierwsi już na cmentarz wchodzili, ostatni byli dopiero na skręcie ulicy, koło kościoła św. Trójcy. Cała Piekarska ulica aż do cmentarza była zapchana ludem od strony do strony; gdy się spojrzało z górki cmentarzowej widziało się morze głów“. („Katolik“) W swojej twórczości Bończyk opisywał obrazy z życia górnośląskiej społeczności wiejskiej, zwracając przede wszystkim uwagę na odrębność tych terenów w sensie historycznym, obyczajowym i częściowo językowym, podkreślając równocześnie ich polskość. W 1918 roku, w 25 rocznicę śmierci Norberta Bończyka opolskie Wydawnictwo Tow. Oświaty na Śląsku imienia św. Jacka opublikowało obszerny materiał o życiu i twórczości uwielbianego przez Ślązaków kapłana. Znalazły się tam wymowne fragmenty utworów Księdza-Poety. Tak zaczyna się poemat „Stary Kościół Miechowski”: Lat dziecinnych szczęśliwych przebłogie wspomnienia, Zanieście ducha mego do owych drzew cienia, W których cichej świątyni był mi światem całym Dom rodzinny drzewiany z dachem podstarzałym! ............ Widzę raj mej młodości, śliczne Miechowice, Ozdobione zielenią, jak wiankiem dziewice: Tam na górce kościółek z białemi murami, Otoczony stąd stawem, z owąd ogrodami; Tam zamek, tam plebanja, tam szkoła z Rektorem! A dalej twórca chwali miechowicką ziemię: Ty, co gardząc ojczyzną zwiedzasz Alpów szczyty, 38


A żadnych miast widokiem nie mogąc być syty, Aż do Włoch niesiesz oczy, aż do Neapolu, Choć nie mniejsze piękności masz na polskiem polu, Lecz żeś słyszał czy czytał, iż kto tego kąta Ziemi nie zwiedził, darmo po świecie się krząta, Błądzisz! Żal mi cię bracie, żal mi twej kieszeni! Pójdź ty do Miechowic, zatop w ich zieleni Lub w ich lasach twe oczy, tu łaź, tu oglądaj! A gdyś widział choć cząstkę, nie umierać żądaj Jak u stóp Wezuwjusza, lecz żyć! żyć! wszak włoskie Nocy nie są tak piękne, jak nocy miechowskie! A w „Górze Chełmskiej” woła o szacunek dla polskości i wierność polskiemu językowi Ziemio, dokąd twój język kochasz, bądź spokojna. Nikt ci wiary nie wydrze ani świętej cnoty,Ni szczerości praojców, ni do prac ochoty! Był bowiem święcie przekonany, że narodowość i wiara są ściśle ze sobą złączone. Dlatego obronę języka polskiego na Górnym Śląsku uważał po prostu za obowiązek duszpasterski. „Któż tu w Górnym Śląsku Język polski rozkrzewiać ma w swym obowiązku? Ba, nie mówię rozkrzewiać, lecz bronić zagładzie? Kto zagładza, pracuje w swej ojczyzny zdradzie“. Do młodych zaś wołał: Te młodzieży, wznoś sztandary, Broń języka, broń swej wiary! Kto te ojców skarby spodli, Darmo się do Boga modli.

EJB 39


Redakcja: Centrum Kształcenia Ustawicznego w Bytomiu Bytomski Uniwersytet Trzeciego Wieku ul. Powstańców Śląskich, 41-902 Bytom tel: 322 811 138 fax.: 322 812 784 e-mail: utw@utw.bytom.pl http://www.utw.bytom.pl

Zespół redakcyjny: Elżbieta Jabłońska-Bielińska [EJB], Ryszard Kłak [RK] Gościnnie: dr Małgorzata Kaganiec, Grzegorz Świetlik Na okładce: Czerwiec 2018 roku. Członkinie chóru „Wrzosy Jesieni” na Moście Karola w czeskiej Pradze, w przerwie IV Międzynarodowego Festiwalu Chórów im. Antonina Dvořáka „Chóralne lato Dvorzaka” (fot. z zasobów redakcji)

Profile for TRZECI ODDECH

Trzeci Oddech XLI  

gazeta nr 41

Trzeci Oddech XLI  

gazeta nr 41

Profile for utw4
Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded