Page 49

96 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

97 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

FIZYKA DLA LAIKA

WOJCIECH DINDORF

MY – FIZYCZNI I UMYSŁOWI Miło nam poinformować, że nasz autor, Wojciech Dindorf , znalazł się w gronie piętnastu finalistów konkursu Popularyzator Nauki 2016, organizowanego przez serwis „Nauka w Polsce” Polskiej Agencji Prasowej, we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Nagradzane są w nim osoby i instytucje, które pomagają innym lepiej zrozumieć świat i potrafią zainteresować osiągnięciami naukowymi osoby niezwiązane z nauką. Finaliści zostali wyłonieni spośród 115 kandydatów. Zwycięzcę, który otrzyma tytuł Popularyzatora Nauki 2016 poznamy podczas uroczystej gali konkursowej, która odbędzie się w połowie grudnia w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W skład Kapituły Konkursu wchodzą: prof. Michał Kleiber (przewodniczący) – jeden z inicjatorów konkursu, wieloletni prezes PAN, b. minister nauki i informatyzacji; prof. Magdalena Fikus – popularyzatorka nauki, współorganizatorka warszawskiego Festiwalu Nauki; Robert Firmhofer – dyrektor Centrum Nauki Kopernik, red. Krzysztof Michalski – dziennikarz Polskiego Radia i komentator naukowy, a także przedstawiciele Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz serwisu PAP – „Nauka w Polsce”.

Brian Cox, angielski 48-letni fizyk z grupy tych, którzy w CERN-ie szukają „boskiej cząstki”, w jednym ze swoich fascynujących wykładów* o problemach fizyki współczesnej z wielkim wzruszeniem opowiada o tym, jakim zagubionym na niebie punktem jest ledwie widoczna przez wirtualnego astronautę rzeczywista Ziemia. Ten wirtualny obserwator musiał pewnie ze smutkiem i niedowierzaniem myśleć o problemach, z jakimi nie dają sobie rady Ziemianie. Na tej drobinie, jaką jest Ziemia, żyją przecież od dawna ludzie, którzy stworzyli teleskopy, takie że mogą mu zmarszczki policzyć. Ludzie, budowniczowie – nie tylko siedmiu – prawdziwych cudów świata. Ale na tej drobince rozgrywają się też od wieków barbarzyńskie wojny. Żyjące tam istoty odgradzają się rasowo, religijnie, majątkowo, językowo, kulturowo. Dzielą się i walczą, zamiast się miłować i – w respekcie do praw Przyrody – tworzyć jedną rodzinę, w której nikt nikogo nie bije, każdy każdego szanuje, a że każdy jest inny, więc korzysta z wielkiej, niepowtarzalnej szansy, by siebie wzajemnie poznać i zrozumieć. *** Astronauta, choć wirtualny, musiał poczuć się tak mikroskopijnie małym, jak wszyscy Ziemianie, których nie sposób było zauważyć – tam, hen, daleko, na drobince

Ziemi. Gdyby nie to, że stamtąd przybył, nigdy by nie zrozumiał, co to poranne mgły, szum liści na wietrze, szaleństwa narciarskie, rozkosze żeglowania, paralotniarstwo czy górska turystyka. Czy my, patrząc na atomy, nie jesteśmy w pewnym sensie podobni do tego wirtualnego Astronauty? Pozwólmy mu – znowu wirtualnie – zmaleć do rozmiarów – powiedzmy – trylionowej części milimetra**. Gdyby taki prawie punktowy ludzik usadowił się np. wewnątrz ogromnego (dla niego) protonu lub neutronu, to co by zobaczył? Może gdzieś, na horyzoncie, maleńkie, bardzo maleńkie kwarki. *** Uczono nas w szkole, że wszystkie atomy są zbudowane z identycznych, nierozróżnialnych elementarnych cząstek. Proton od protonu niczym się nie różni. Neutrony wszystkie są takie same, elektrony też. Atomów – jak dotąd – znamy 118, różnią się nazwą związaną z ilością protonów w jądrze, stąd ich miejsca w tablicy Mendelejewa. Wiele z tych 118 atomów ma izotopy, coś w rodzaju rodzin, o tej samej nazwie (liczbie protonów), ale różnej masie (liczbie neutronów). W dwudziestym wieku połączone mózgi fizyków pokazały nam, laikom, że protony i neutrony, nazywane do-

Indeks (171-172) grudzień 2016  

Pismo Uniwersytetu Opolskiego (numer 171-172)

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you