Issuu on Google+

86 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

87 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

ANETA MAZUR

SIENKIEWICZ – „POLSKI BOURGET” Dobiegający końca jubileuszowy Rok Sienkiewiczowski (170-lecie urodzin, 100-lecie śmierci) obfituje w liczne, okolicznościowe i medialne wydarzenia. Na wiele sposobów próbuje się podtrzymać czy rozbudzić zainteresowanie słynnym klasykiem nie tylko polskiej literatury, ale kultury, mentalności, tożsamości – słowem: naszej narodowej dumy i naszych (a)narodowych uprzedzeń. Tradycyjnie już uwaga koncentruje się na spuściźnie historycznego pisarstwa noblisty. Chętnie podnoszoną kwestią jest alians jego utworów z kulturą popularną, a także problem edukacyjnych kluczy (wytrychów?), za pomocą których współczesna młodzież może uzyskać dostęp do tej coraz mniej zrozumiałej dla niej twórczości. Nie przypadkiem wreszcie w 1050. rocznicę Chrztu Polski bohaterem ogólnopolskiej lektury stało się obchodzące 120. urodziny „Quo vadis?” – tę zbieżność sienkiewiczowskiego oraz narodowego jubileuszu można uznać za jakże wymowny symbol. W cieniu historycznych reminiscencji warto jednak upomnieć się o nowoczesność Sienkiewicza; nie chodzi przy tym o postmodernistyczne (wklęsłe) zwierciadła, podstawiane jego twórczości, które à rebours wydobywają z niej aspekty ważne dla dominujących dyskursów1. Ową nowoczesność Sienkiewiczowskiego dziedzictwa dostrzegać można w różnych płaszczyznach, kontekstach oraz perspektywach światopoglądowych2. Można ją

1 Np. R. Koziołek, „Ciała Sienkiewicza. Studia o płci i przemocy”, Katowice 2009; H. Witek, „Wizerunek obcego – obraz kultur afrykańskich w relacjach H. Sienkiewicza”, Warszawa 2009. 2 Np. M. Gloger, „Sienkiewicz nowoczesny”, Bydgoszcz 2010; A. Bielat OP, „Ocalić Europę. Henryk Sienkiewicz - apologeta chrześcijaństwa i obrońca cywilizacji łacińskiej”, Sandomierz 2012. Nowoczesności, nietypowości czy nieszablonowości pisarza dowodzili – wbrew utartym opiniom – m.in. Stanisław Lem, Andrzej Bobkowski, Stanisław Kisielewski czy (pod koniec życia) Witold Gombrowicz, o czym po raz kolejny, niczym głos wołający na puszczy, przypomina w krótkim, ale cennym szkicu Adam Wierciński (Wciąż jeszcze o Sienkiewiczu, „Pamiętnik Literacki” (Londyn) 2016 (LI), s. 63-67). Nie miejsce tu na poruszenie kwestii obszernej recepcji Sienkiewicza, wystarczy zatem jedna, oczywista dla wszystkich sienkiewiczologów uwaga: w ostatnich latach regułą stały się tendencyjne wypowiedzi rzekomo interpretujące twórczość pisarza, w istocie plasujące się „obok” niej i maskujące faktyczną jej nieznajomość, dialogujące raczej z narosłymi wokół niej stereotypami oraz powielające utarte komentarze. I jeszcze lapidarna konstatacja Kisielewskiego: „Myślę, że autor Trylogii mądrzejszy był, niż się nam wydaje” (zob. tamże, s. 64, 67).

Henryk Sienkiewicz w swoim domu w Warszawie (fot. Jan Fiszer/Muzeum Literatury)

też na przykład wskazać w ciągle mało znanej, współczesnej powieści pisarza „Bez dogmatu” (1889–1890). Napisana w formie pierwszoosobowego dziennika-pamiętnika, przyniosła jeden z pierwszych portretów dekadenta w literaturze polskiej i była w swoim czasie głośnym wydarzeniem literackim, estetycznym, kulturowym i towarzyskim. Wśród arystokracji, w kręgach ówczesnych elit intelektualnych poszukiwano prototypów głównego bohatera (wymieniając Edwarda Raczyńskiego lub Karola Potkańskiego), gorszono się niejednoznaczną oceną tej nagannie postępującej postaci, entuzjazmowano się wątkiem miłosnym, historią tragicznego, werterowskiego romansu z niezłomnie cnotliwą mężatką. Pomimo atmosfery lekkiego skandalu i wbrew intencji samego autora – że powieść „ma być i będzie bardzo wyraźnym ostrzeżeniem, do czego prowadzi życie Bez dogmatu”3 – przyszli młodopolanie powitali psychologiczne studium Sienkiewicza z entuzjazmem, widząc w nim genialny portret swojej generacji. Utwór cieszył się też sporym uznaniem za granicą (np. Rosjanie rozpoznali w niej swój własny typ bohatera literackiego, znany od czasów „Eugeniusza Oniegina”4). Zawsze jednak funkcjonował w cieniu triumfalnej „Trylogii”. Jednak „Bez dogmatu” stało się hitem dziesiątej dekady XIX stulecia przede wszystkim ze względów

3 H. Sienkiewicz, „Listy”, oprac. M. Bokszczanin, t. 2, cz. 2, Warszawa 1996, s. 174-175. 4 Zaproponowali też ciekawe odczytanie „Bez dogmatu”, „Rodziny Połanieckich” oraz „Quo vadis?” jako trylogii o problematyce egzystencjalnej – od zagubienia, przez poszukiwanie, po odnalezienie sensu w etosie chrześcijańskim. Warto również przytoczyć opinię z laudacji wygłoszonej na cześć Sienkiewicza z okazji przyznania Nagrody Nobla: „przez wielu badaczy [powieść Bez dogmatu] uznawana jest za jego najlepsze dzieło [...] w odróżnieniu od wielu innych zapisków w dziennikach, nie jest lekturą nużącą [...]. Trafnie pokazuje pisarz, jak dusza - niegdyś chrześcijańska - nie potrafi wypełnić kultem piękna pustego miejsca po utraconej wierze. Sienkiewicz przedstawił tutaj typ wspólny dla wszystkich narodów - jednostkę wybitną, lecz dotkniętą duchową neurastenią. Bez dogmatu jest książką głęboko poważną, skłaniającą do refleksji, a jednocześnie wyszukanym, doskonałym dziełem sztuki. Genialna narracja wibruje powstrzymywaną melancholią i jeśli utwór wydaje się chłodny, to jest to chłód rzeźby, przynależny wielu poważnym dziełom sztuki, który tak często odnajdujemy na przykład u Goethego” (C. D. af Wirsen, „Nagroda Nobla w dziedzinie literatury”, tłum. M. Rydz, w: Studia Sienkiewiczowskie VI. Cz. I: Henryk Sienkiewicz. Listy i dokumenty, red. L. Ludorowski, Lublin 2006, s. 365-366).


Indeks (171-172) grudzień 2016