Page 40

78 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

– Profesor z żoną zostali w Rzymie, my wróciliśmy do Opola. Za tydzień ponownie pojechałem do Rzymu, na konferencję, a przy okazji odwiedziłem go w klinice. Rozmawialiśmy ze dwie godziny. Był bardzo pogodny, wiedział, że musi wyhamować, że ma rodzinę, syna… Planował, jakie rośliny zasadzi wokół swojego nowego domu, z radością mówił o przyszłości. I tak go zostawiłem, z tą nadzieją. Na jego pogrzebie ktoś powiedział, że odszedł jak przystało na historyka – w Wiecznym Mieście. Na spotkaniu w uniwersyteckim muzeum był także Julian Kruszyński, burmistrz Namysłowa, który profesora nie znał wprawdzie osobiście, wie jednak, jak wiele miasto mu zawdzięcza i jak ciągle obecny jest we wspomnieniach namysłowian: – Adam Maciąg, były burmistrz Namysłowa, opowiadał mi, jak w 1997 r. razem z profesorem Kuberskim wybrali się do Nebelschütz w Niemczech, gminy zamieszkałej w większości przez Serbołużyczan, gdzie podpisali z burmistrzem Thomasem Zschornakiem umowę o współpracy, pierwszą taką umowę w dziejach naszego miasta. Ta współpraca trwa do dziś. Burmistrz Kruszyński przypomniał także, że w Namysłowie stoi pomnik Jana Skali, serbołużyckiego polityka, pisarza i gorliwego obrońcy praw mniejszości narodowych w Niemczech, człowieka, który stał się tak bliski zmarłemu profesorowi. – A nie ma w Namysłowie nawet ulicy poświęconej tak zasłużonemu namysłowianinowi, jakim był prof. Leszek Kuberski. Naprawimy to. Na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta wystąpię z inicjatywą uhonorowania profesora poprzez nazwanie jego imieniem placu sąsiadującego z pomnikiem Jana Skali.

Ulica Leszka Kuberskiego jest za to w Opolu. Co więcej – mieszka przy niej obecny prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski, który, w dodatku sam, jeszcze jako radny, z tą inicjatywą wystąpił. – Nie było mi dane poznać go osobiście. Ale połączył nas Uniwersytet Opolski, na którym studiowałem. Jestem przekonany, że warto honorować takie postaci, pamiętać o ludziach, którzy wywodzą się z naszego środowiska.

*** Listopadowe spotkanie w Muzeum UO jest czwartym z kolei w cyklu „Śladami pamięci”. Towarzyszyła mu wystawa zdjęć i dokumentów profesora Kuberskiego, przygotowana przez pracowników muzeum. Spotkanie prowadzili: dyrektor muzeum dr Wanda Matwiejczuk, dyrektor Instytutu Historii UO prof. Tomasz Ciesielski i prodziekan Wydziału Nauk Społecznych dr Antoni Maziarz. Tym wydarzeniem rozpoczęto dwudniową, ogólnopolską konferencję pt. „Biografistyka w perspektywie interdyscyplinarnej. Sorabistyka, galicjana, gospodarka. W 10. rocznicę śmierci Profesora Leszka Kuberskiego”, która obradowała na Uniwersytecie Opolskim.

Na opolskiej budowie młodości – takim tytułem opatrzył swój tekst o budowie „Mrowiska” jego autor Jerzy Bałłaban („Trybuna Opolska” nr 196, 18 sierpnia 1955 r.), ilustrując go tym zdjęciem z budowy

WANDA MATWIEJCZUK

MRÓWCZE POCZĄTKI

60 lat temu studenci opolskiej WSP wprowadzili się do pierwszego akademika Latem tego roku Muzeum Uniwersytetu Opolskiego odwiedził inżynier Edward Wianecki, przed laty odpowiedzialny za techniczne zabezpieczenie i kosztorysy budowy miasteczka studenckiego Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Celem wizyty było pozostawienie wspomnienia o inżynierze Jerzym Wadasie, jednym z budowniczych szpitala przy alei W. Witosa w Opolu, którego biografia, wpisana w tragiczne zdarzenia drugiej wojny światowej, w tym – dramat ludności na Wołyniu, jest jeszcze jedną kartą historii z lat 1943–19441.

1 Wstrząsająca opowieść o Jerzym Wadasie została napisana przez E. Wianeckiego na podstawie przeprowadzonej rozmowy. Zapamiętane fakty zebrał i opatrzył tytułem „Nieznana tragedia na Wołyniu”. Pierwszy egzemplarz przygotowanej opowieści złożył na ręce ówczesnego rektora prof. dr. hab. Stanisława S. Nicieji z myślą, że zostanie przybliżona czytelnikom „Kresowej Atlantydy”.

Inżynier Wianecki przyjechał do Opola w 1954 roku, po ukończeniu szkoły budowlanej w Jarosławiu. Miał wówczas osiemnaście lat, był najmłodszym pracownikiem na rozpoczynającej się budowie domu studenta Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Zatrudniony w lipcu tegoż roku jako technik budowlany otrzymywał pensję w wysokości 660 złotych miesięcznie. Już po podjęciu pracy ukończył studia na Politechnice Śląskiej jako konstruktor w zakresie budownictwa lądowego. Wspominając budowę pierwszego akademika, inżynier Wianecki przypomniał m.in. architekta Bohdana Jezierskiego, projektanta i autora koncepcji budynków, które miały powstać na przestrzeni otoczonej zbiegiem ulic: Jana Matejki, Oleskiej, Stalinogrodzkiej (teraz ul. Katowickiej) i Grunwaldzkiej, wymienił też dwóch inżynierów – Grosfelda i Szpitzglasa – którzy opraco-

Indeks (171-172) grudzień 2016  

Pismo Uniwersytetu Opolskiego (numer 171-172)

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you