Issuu on Google+

56 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

bieta. Kobieta, która – przypomnijmy – niewiele znaczy w ówczesnym świecie. Mamy zatem historię o pierwszych rodzicach, Adamie i Ewie. Historię, którą trzeba traktować jak obraz, podobnie zresztą jak opis stworzenia świata w ciągu sześciu dni… Na tym obrazie to Ewa łamie zakaz Boga, pierwsza decyduje się na to nieposłuszeństwo. No cóż, autor opisu był przecież żyjącym wówczas mężczyzną… W Biblii bardzo wyraźnie dominuje więc myślenie patriarchalne. Księga Rodzaju zawiera dwa opisy stworzenia świata. Ten, do którego się odwoływałem, jest dużo późniejszy od pierwszego, w którym jest mowa o stworzeniu kobiety z żebra Adama –obraz ten korzysta z symboliki, której dziś już do końca nie rozumiemy, ale z tego opisu widać wyraźnie, że w zamyśle autora (na ile autor, mężczyzna oczywiście, żyjący w nieżyczliwym kobietom świecie, zdołał w sobie pokonać uprzedzenia wynikające z ówczesnej tradycji) Ewa w swym człowieczeństwie była tożsama z Adamem, byli sobie partnerami. A więc oboje byli odpowiedzialni za popełnienie grzechu pierworodnego. W chrześcijaństwie nie mówimy przecież o grzechu pierwszej kobiety, tylko o grzechu pierwszego człowieka. Nie bez powodu święty Paweł, tak krytyczny wobec kobiet, pisze w Liście do Rzymian o grzechu Adama – po hebrajsku to spolszczone imię oznacza pierwszego człowieka, a nowy Adam – Chrystus, ten grzech naprawił. Ale nawet gdy potraktujemy ten opis dosłownie: Ewa zerwała owoc i podała go Adamowi, to również i w tej scenie widać, że kobieta była zawsze bardziej kreatywna od mężczyzny… Bo on, cóż, patrzy i… nie widzi tego, co ona, nie dostrzega piękna tego owocu, który jest dobry i nadaje się do jedzenia. I nie zastanawia się zbyt wiele: Bóg zakazał zrywać owoce, no to zakazał. Kobieta drąży: skoro zakazał, to musi w nich być coś niezmiernie ciekawego… Kto wie, czy ona nie była pierwszym filozofem na ziemi… – Żarty żartami, ale czy Kościół katolicki nie zanadto polubił ten wykreowany przed tysiącami lat wizerunek kobiety jako istoty uległej, podległej i pokornej? – Bardzo polubił. Chrześcijaństwo na pewno przyczyniło się do umocnienia drugorzędnej pozycji kobiet w społeczeństwie, co widać nawet w modlitewnych zwrotach, np.: Panie, nie jestem godzien… Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach, być może od pontyfikatu Jana XXIII, to podejście do kobiet zaczyna się zmieniać, nie tylko

57 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

w Kościele zresztą. W 1995 r. papież Jan Paweł II, w Liście do kobiet pisze wręcz o odpowiedzialności Kościoła za męską dominację nad kobietami. Tematyce kobiecej Jan Paweł II poświęca też oddzielny dokument – wspomniany już przeze mnie list Mulieris dignitatem, w którym mówi np. o osobowych zasobach kobiecości, które na pewno nie są mniejsze od zasobów męskości – są tylko inne. – Ale te zasoby kobiecości są zbyt małe na to, zdaniem wielu księży, żeby np. do mszy, na równi z ministrantami, służyły ministrantki (nawet komputer podkreślił mi na czerwono to słowo, traktując je jako błąd). Rzecznik kieleckiej kurii diecezjalnej ujął to krótko: Dziewczynki mogą sypać kwiatki… – A jeden z katowickich księży, w artykule zamieszczonym w „Polityce”, jeszcze dobitniej: „Jedynym miejscem, w którym wysłucham kobiety, będzie konfesjonał.” Wśród argumentów przemawiających przeciwko ministranturze kobiet wysuwany jest i taki, że spadnie liczba mężczyzn wstępujących do seminarium – i coś w tym pewnie jest, bo ze statystyk wynika, że służba przy ołtarzu jest swoistą kolebką powołań kapłańskich… W tym samym tekście wypowiada się też ksiądz prof. Józef Mikołajec, kierownik Katedry Katechetyki i Teologii Pastoralnej naszego Wydziału Teologicznego, proboszcz w Boguszycach, gdzie od lat dziewczęta służą do mszy. No cóż, ludzka mentalność zmienia się powoli, nie zapominajmy i o tym, że wszyscy – także księża – wyrastaliśmy na ogół w bardzo tradycyjnych rodzinach, gdzie relacja kobieta-mężczyzna była nie do końca partnerska. Dopóki stosunek do kobiet w ogóle nie ulegnie zasadniczej, autentycznej zmianie, a szacunek dla nich będzie wyrażał się nie tylko w symbolicznym kwiatku na Dzień Kobiet, trudno będzie o zmianę myślenia o roli kobiet w naszym społeczeństwie, także ich miejscu w Kościele. – Dziękuję za rozmowę.

JAN GOCZOŁ

MOTYW STARORZYMSKI Ave! Ave! zda się wołają i śpiewają od wczesnego ranka do późnego wieczora w każdym oknie i w każdym kącie mieszkań w domach jakie są, nie wiedząc o cesarzu, jaki był dwa tysiące lat temu nim się urodzili. Ave Cezar! Morituri te salutant! brzmi im obco dla przywoływanego alfabetu sklepikarskiego… Czy te twarze mogą mówić inaczej zza tych ćwiczonych umizgliwych uśmiechów? zza słów, które nie są wyznaniami wiary, choć do wierzenia przekonują od sklepu do sklepu? Wróbel, który usiadł na krawędzi okna do ogrodu umizgliwe nawołania wpuszcza jednym, a wypuszcza drugim uchem… listopad-grudzień 2016


Indeks (171-172) grudzień 2016