Page 21

40 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

i domową przy silnie zakorzenionym tradycyjnym podziale ról w rodzinach. Feminizm kojarzył się zatem albo z zagrożeniem dla rodziny, albo z komunistyczną równościową propagandą. Tymczasem feminizm oznacza w istocie wolny wybór. Dla ideologii nacjonalistycznej taka postawa jest absolutnie nie do przyjęcia. Bo w tym naszym wspólnym domu, tej wielkiej rodzinie ma być porządek, a to oznacza, że role są sztywno podzielone i jasno zdefiniowane, a osobiste preferencje nie mają tu nic do rzeczy. – Dlatego niektórzy panowie nie mogą ochłonąć, zbulwersowani widokiem dziesiątek tysięcy Polek manifestujących na ulicach. – Tak, to musiał być dla wielu niezwykły widok. Historia Polski niewątpliwie utrwaliła specyficzne postrzeganie kobiet z wizerunkiem matki Polki, której cierpienie i uległość, a za nią symbolicznie, cierpienie i uległość każdej kobiety zostały uwznioślone i poszybowały na tyle wysoko, że odczucia tej realnie cierpiącej kobiety już są poza próbą zrozumienia. Bo, niestety, kiedy poruszamy się wśród symboli, umyka nam rzeczywistość. A kobieta prawdziwie cierpiąca, na przykład ta zmuszona do urodzenia chorego dziecka, jest zupełnie poza współczuciem, jej ból dla wielu jest abstrakcją. To nie w średniowieczu, ale we współczesnej Polsce polityk, mężczyzna u władzy, mówi, że kobieta ma urodzić dziecko, które zaraz po porodzie umrze, a ma urodzić po to, aby można je było ochrzcić. Kobieta wolna i świadoma swoich praw jest zagrożeniem, bo psuje swoją obecnością ten cały wygodny układ, w którym kobiecie wystarcza oddawana jej symboliczna cześć i uznanie za macierzyństwo i tzw. kobiecy geniusz. Kobieta wolna jest niebezpieczna, bo domaga się realnych praw, ale też traktowania tak, jak są traktowani mężczyźni, poważnie, bez patrzenia przez pryzmat płci. – Ale do pozowania w seksistowskich reklamach nikt kobiet nie zmusza. I to kobiety pozwalają, żeby z wielkich bilbordów kobiecy nagi biust zachęcał panów do kupna blachodachówki albo opon.

41 /// INDEKS nr 7–8 (171–172) / Publicystyka, sztuka /

– Kobiet nikt nie zmusza i one najczęściej nie widzą problemu, bo wyrosły w społeczeństwie, w którym normą jest traktowanie kobiety jako obiektu seksualnego, w którym normą jest ocenianie jej przez pryzmat ciała, w którym uważa się, że owo ciało jest największą wartością kobiety. Nie jej intelekt, talenty, zainteresowania. Taki mamy klimat i w takim klimacie dorastają młode kobiety, takim powietrzem oddychają. Powietrza się nie zauważa, traktuje jako naturalny składnik świata. Innego świata, innego modelu wychowania kobiety (i mężczyźni) po prostu nie znają. Można przy okazji przywołanego przez panią przykładu powiedzieć: to tylko reklama. Ale takich reklam są tysiące, one coś przekazują. Kiedy na warsztatach pytam uczennice i studentki: co widzicie? Odpowiadają: „Reklamę sieci handlowej sprzedającej telewizory”. Kiedy drążymy dalej, pytam, co na niej dokładnie jest: „No, naga, związana taśmą kobieta”. Pytam: „Czy ona może się ruszyć? Jak czułybyście się na jej miejscu? Jak opiszecie tę sytuację?”. I dopiero wtedy do nich dociera, jaki jest ten przekaz. Bo kiedy pewne rzeczy nazywamy po imieniu, mają już inny ciężar. Przywołując te reklamy, przypomniała mi pani o wyborach miss na naszym uniwersytecie, które budzą mój sprzeciw. Uczestniczki mówią: „ale my się na to godzimy”. I ja to rozumiem, jestem ostatnią osobą, która o cokolwiek miałaby pretensję do tych młodych kobiet. One od małego są wychowywane w przeświadczeniu, że aby być kimś jako kobieta, muszą się podobać, kusić i one ten narzucony przez socjalizację cel naturalizują i realizują jako własny. Oglądałam relację z wyborów – pomimo zapewnień, że będzie oceniana nie tylko uroda, dziewczyny miały około minuty na to, żeby zaprezentować także walory inne niż ciało i wygląd. Podczas tej minuty odpowiadały na pytania, które obrażały, a nie sprawdzały ich intelekt. Dla mnie, jako osoby oglądającej, było to widowisko mocno utrwalające stereotypy dotyczące kobiet i w gruncie rzeczy bardzo je krzywdzące. Co ciekawe, kiedy rozmawia się z młodymi ludźmi o stereotypach, ale rozmowa dotyczy kwestii ogólnych, to mówią najczęściej: nie, tego nie ma, my tego nie dostrzegamy, w Polsce jest równość płci. Ale kiedy zaczynamy analizować przekaz konkretnych wydarzeń czy reklam – oczy im się zaczynają otwierać.

– A może mówi się o tym za mało albo za cicho? – U nas każda próba przełamania stereotypu kończy się krzykiem – że przypomnę dyskusję nad konwencją o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, w której zaleca się, aby przeciwdziałać zwyczajom i tradycjom opartym na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Ten zapis wywołał, zwłaszcza wśród hierarchów kościelnych oburzenie, bo nawet malutki wyłom w tradycyjnym postrzeganiu kobiety wywołuje panikę. A sprzyja jej nasza ignorancja, co najlepiej widać w rozmowach z „gender” w tle. Pojęcie to było już zrównywane z nadejściem faszyzmu, nazizmu, ideologią śmierci, gdy tymczasem to nic innego jak społeczne oczekiwania wobec kobiet i mężczyzn, w danym miejscu i w określonym czasie. Tyle. Nie bardzo jest tu o co się spierać: każdy się zgodzi, że kobiety w starożytnym Egipcie miały inne prawa niż w dzisiejszej Polsce, inaczej się ubierały, inne role społeczne pełniły. Tymczasem w społecznej świadomości gender to jest „ubieranie chłopców w sukienki” lub „zmiana płci na żądanie”. Przekaz z ambon, potoczny i zrozumiały dla każdego, bezkrytycznie przeniknął do wielu głów, bo też kontrprzekazu brak. Ginie w tym zamieszaniu głos światłych księży, szkoły i nauczyciele boją się podejmowania tego tematu… – Ale także nauczycielki wzięły udział w czarnym proteście… – I było ich bardzo wiele. Myślę, że wydarzenie było dla wielu doświadczeniem zupełnie niespodziewanym. Niezwykle ważne jest to, że kobiety wyszły na ulice w dziesiątkach miejscowości, także tych bardzo małych. To oznacza, że w tych biernych zwykle społecznościach znalazła się jakaś kobieta, która przełamała niemoc, poszła do urzędu formalnie zarejestrować tę demonstrację, pewnie po raz pierwszy w życiu, zwołała inne osoby, wymyślała i malowała hasła. To doświadczenie indywidualnego sprawstwa już w nich zostanie. Następnym razem będą wiedziały, jak to zrobić, i co ważniejsze – nie będą się już pewnie bały. Fenomen siły czarnego protestu polegał na tym, że kobiety bezbłędnie wyczuły, o co

chodzi obrońcom życia i zwolennikom zaostrzenia ustawy. Dla kobiet było oczywiste, że czarny protest nie był proaborcyjny. Odczytały w planowanej ustawie zamach na swoje prawo wyboru, na prawo do decydowania o sobie. Wyczuły też, że tak naprawdę jest ono konsekwencją myślenia o kobiecie jako istocie podległej, którą można lekceważyć i traktować przedmiotowo. Bo przecież, jeśli już mówimy o aborcji, sprawdzonym i realnym sposobem zmniejszenia ich liczby jest edukacja seksualna i dostęp do antykoncepcji – ze statystyk jasno wynika, że w krajach gdzie te kwestie nie stanowią tabu, aborcji jest najmniej. Dzień przed czarnym marszem zobaczyłam w Internecie hasło: „Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołaliście spalić na stosie”. Pomyślałam sobie wtedy, że te słowa są mi bardzo bliskie. Czułam, że w proteście idziemy też w imieniu tych wszystkich kobiet, które kiedyś walczyły o swoje prawa, miały odwagę być inne, być sobą. I poniosły za to okrutną karę. Myślę, że moc kobiet jest ogromna, zresztą widać to było nazajutrz po marszach, kiedy projekt całkowitego zakazu aborcji nagle przestał być projektem rządowym. Bardzo budujące jest i to, że wielu mężczyzn też szło w czarnym marszu, identyfikując się z jego postulatami. Ci mężczyźni także rozumieją, że narzucanie nam określonych ról szkodzi wszystkim. Stereotypy dotyczą przecież także mężczyzn, od których ciągle się wymaga, żeby byli silni, przebojowi, odważni, dobrze zarabiali, a nie każdy w ten model chce i potrafi się wpisać. I znów wracamy do nacjonalizmu, który nie toleruje mężczyzn delikatnych, wrażliwych, czułych, ale chce – nietrudzących się myśleniem – twardych wojowników. – Dziękuję za rozmowę.

Indeks (171-172) grudzień 2016  

Pismo Uniwersytetu Opolskiego (numer 171-172)

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you