Page 1


Palcem po mapie

LENS FLARE

Nr 5. Grudzień 2012 Redaktor naczelny:

Grzegorz Miszczyk Projekt graficzny:

Łukasz Stasiak Skład:

Łukasz Stasiak Zdjęcia:

Grzegorz Miszczyk, Łukasz Stasiak Adres redakcji: ul.Wybickiego 1/41 31-261 Kraków

Co się nie dopiecze to się dowygląda

e-mail:

redakcja@lensflare.pl adres strony interntowej:

http://www.lensflare.pl Wydawca: Łukasz Stasiak ul.Wybickiego 3/128 31-261 Kraków

ISSN:2083-4837 Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za prezentowane w artykułach opinie autorów. Wszystkie teksty podlegają ochronie własności intelektualnej. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2

LENS FLARE grudzień 2012

Miejska dżungla


4

Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

6

20

Pocztówka z Pienin

36

52

Nowa Papiernia odmienia miasto

72 LENS FLARE grudzień 2012

3


Palcem po mapie tekst: Grzegorz Miszczyk zdjęcia: Grzegorz Miszczyk

Dwa dni temu wróciłem z Ghany. Niespełna tydzień wcześniej zwiedziłem m.in. Ojmjakon (biegun zimna leżący w skutej lodem Syberii) oraz Muzo (Kolumbijską kopalnie szmaragdów). Miejsca te i wiele, wiele innych przemierzyłem w doborowym towarzystwie podróżników światowej sławy. Moimi przewodnikami po Afryce, zakątkach byłego Związku Radzieckiego i krajach Południowej Ameryki byli kolejno Ryszard Kapuściński, Jacek Pałkiewicz i Tony Halik. Tym z Was, którym te nazwiska nie są obce zapewne nasuwa się teraz pytanie: „Jak to możliwe, skoro dwóch z tych Panów nie ma dziś wśród żywych?”. Odpowiedź jest bardzo prosta. Spuścizna. Pozostałośc w postaci reportaży, relacji, książek podróżniczych. Dziesiątki, setki, a nawet tysiące zapisanych kartek, szkiców i map przybliżających nam świat, w którym żyjemy, a którego nie znamy tak naprawdę. Wielokrotnie będąc jeszcze dzieciakiem, zachwycony dziełami Verne’a („Podróż do wnętrza Ziemi”, „20 000 mil podmorskiej żeglugi”, „W 80 dni dookoła świata”), London’a („Biały Kieł”) czy Szklarskiego (seria o przygodach Tomka, m.in. „Tomek u źródeł Amazonki” czy „Tomek na czarnym lądzie”), marzyłem o wspaniałych przygodach w dzikich, niedostępnych i odległych regionach globu. Wtedy, tak jak i dzisiaj wiele z tych miejsc okazało się poza moim zasięgiem (pomimo wielkiego zamiłowania do podróży). Pomijając ten fakt, w gruncie rzeczy głównie dzięki Guttenbergowi, każdy kto tylko potrafi i lubi czytac może nie opuszczając swoich czterech kątów przeżyc przygodę życia. I w ten oto sposób, zafascynowany i dogłębnie wciągnięty treścią niejednej książki, czuję jak wraz z kolejnymi stronami zaczynam życ historią, która została na nich zapisana. Afryka 4

LENS FLARE grudzień 2012

pachnie dla mnie setkami przypraw - kolendrą, pieprzem, wanilią i szafranem - ale również potem i krwią. Strachem mieszkańców czarnego lądu, ciemiężonych przez ludnośc europejską przez setki lat. Zdarza się, że czuję przenikliwy chłód podczas wypraw na koło podbiegunowe, gdzie zmęczenie związane z trudami podróży na psich zaprzęgach i warunki atmosferyczne zdają się być ponad ludzkie siły, a wszystko to w lipcowe popołudnie, gdy za moim oknem jest 30 stopni Celsjusza. Znam także strach towarzyszący śpiącym w prowizorycznych szałasach pośród dzikich, niebezpiecznych plemion zamieszkujących gęstwiny Amazońskiej dżungli. Nie obce są mi uczucia związane z przygotowaniami do ekspedycji, ból niepowodzeń i smak sukcesu. Zdaję sobie sprawę, że od najmłodszych lat cechowała mnie tzw. ułańska fantazja i wybujała wyobraźnia. Uważam te cechy za pomocne w egzystencji prostego, przeciętnego człowieka. Dzięki nim można zmieniac szarą codziennośc i każdy zwykły dzień w przygodę swojego życia. Nie potrzeba wielkich pieniędzy pochodzących od sponsorów, specjalistycznego sprzętu, kosmicznych technologii czy setek kilometrów piachu, śniegów lub lasów tropikalnych by móc mówic o sobie, że jest się podróżnikiem z krwi i kości. Osobiście, często-gęsto spacerując po Krakowie wśród zabytkowych kamienic dzielnic takich jak Kazimierz, Podgórze czy Stare Miasto czuję się jak odkrywca i na nowo poznaje znane sobie od urodzenia miejsca. Tak nawiasem mówiąc jestem zdania, że powinno się nie tylko poznawac miasta i wioski czy morza i rzeki, ale przede wszystkim ludzi, tych tzw. tubylców. To ich liczebnośc i różnorodnośc sprawia, że nawet spędzając całe życie w jednym tylko miejscu na ziemi, nie


można powiedziec, że zna się je całkowicie jak przysłowiową własną kieszeń. Wystarczy rozejrzec się dookoła by zrozumiec, że te odległe nieznane lądy są znacznie bliżej niż nam się to do tej pory wydawało. Podsumowując. Wszystkim miłośnikom podróżowania i ludziom głodnym poznania świata oraz obcowania w odmiennych od naszej cywilizacjach, polecam książki i namawiam do czytania literatury podróżniczej. Zachęcam do marzeń o przygodach i korzystania z nadarzających się ku temu okazji. Kiedy już mamy szansę gdzieś wyruszyc, życzę Wam (i sobie również) odwagi przy podejmowaniu decyzji (nierzadko ciężkich) i dużej dozy rozsądku. Przypominam też raz jeszcze, chociaż wiem iż się powtarzam, aby przeżyc te wszystkie wspaniałe chwile nie musimy wcale wyruszac setki

kilometrów od naszych miast i domów . Wystarczy przekroczyc ich próg. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby w zaciszu prywatnej biblioteczki przy przytłumionym świetle lampki nocnej stac się uczestnikiem wielkich wypraw, które przerwac może tylko napis – koniec.

LENS FLARE grudzień 2012

5


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik tekst: Grzegorz Miszczyk, Łukasz Stasiak zdjęcia: Łukasz Stasiak

A

nglicy wymyślili piłkę nożną. Tak właściwie to znana była w swojej praformie już w przedkolumbijskiej Ameryce i na terenach Wenecji, ale to właśnie mieszkańcy Wielkiej Brytanii określili pierwsze przepisy dotyczące gry w piłkę. Do dziś dnia Anglia uważana jest za kolebkę tego sportu. Gdzież więc indziej, jak nie na wyspach powstac mogłaby odmiana tej dyscypliny przystosowana specjalnie dla ludzi po amputacjach kończyn. Tak jak koszykówka, ‘biegi’ maratońskie, sprint i wiele innych dyscyplin trenowanych przez niepełnosprawnych sportowców, tak i piłka nożna znalazła swoich amatorów. Światowa Federacja Piłkarzy Amputowanych (WAFF) powstała stosunkowo późno, w 2005 roku. Określono zasady i wymagania dotyczące zarówno zawodników jak i boisk na, których rozgrywane będą mecze. Dwa lata później, w roku 2007 WAFF zorganizowała pierwsze oficjalne mistrzostwa świata. Turniej rozegrano na boiskach Republiki Tureckiej, a udział w nim wzięło dwanaście reprezentacji z całego globu. Tak zaczęła się historia dyscypliny zwanej z angielskiego Amputee Football. Na dzień dzisiejszy federacja zrzesza reprezentacje dwudziestu sześciu krajów: Angoli, Argentyny, Brazylii, Salwadoru, Anglii, Francji, Gruzji, Ghany, Haiti, Iranu, Irlandii, Japonii, Kenii, Liberii, Meksyku, Mołdawii, Holandii, Nigru, Sierra Leone, Turcji, Rosji, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Uzbekistanu i Włoch. W roku 2011 do tego grona dołączyła również polska reprezentacja

6

LENS FLARE grudzień 2012

narodowa. Od początku swego istnienia, WAFF zorganizowała światowe turnieje mistrzowskie między innymi w Argentynie (2010 r.) i Rosji (2012 r.). Podczas ostatniego mundialu rozgrywanego w Kaliningradzie Polacy zajęli jedenaste miejsce wygrywając z reprezentacjami Rosji (drugiego zespołu w klasyfikacji końcowej turnieju) oraz Japonii. Wybór do stawki walczącej podczas takiego turnieju nie przebiega w sposób, który znany nam jest z rozgrywek zwykłej piłki nożnej, tj. poprzez eliminację. Tutaj pierwszorzędnymi czynnikami mającymi wpływ na obecnośc danej reprezentacji są jej dotychczasowe sukcesy i fundusze, które kadra posiada. W wielu, z wyżej wymienionych krajów federacje zrzeszające piłkarzy po amputacjach kończyn są organizacjami dopiero raczkującymi, którym brak sponsorów. Koszty związane z wyjazdami na turnieje, organizacją treningów i kupnem sprzętu, spoczywają w głównej mierze na samych piłkarzach i działaczach związanych z Amp Futbolem. Głównie za sprawą mniejszej popularności tej odmiany piłki nożnej, trudniej o pozyskanie wpływowych sponsorów, których pieniądze i koneksje umożliwiłyby regularne finansowanie rozgrywek turniejowych, a nawet ligowych. Udział Polskiej reprezentacji na mistrzostwach w Kaliningradzie, kadra zawdzięcza przede wszystkim świetnym wynikom (w porównaniu do stażu jaki ona posiada), jak również różnego typu fundacjom charytatywnym i związkom, które ją wspierają.


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

LENS FLARE grudzień 2012

7


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

8

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

Poniżej fragmenty wywiadu z udziałem Krzysztofa Wajdy, byłego bramkarza i trenera bramkarzy krakowskiej Clepardii, mistrza Krakowa w futsalu z 2005 roku, obecnego trenera bramkarzy w szkole bramkarskiej KeeperLeo oraz reprezentacji Polski w Amp Futbolu. Łukasz Stasiak: Jak to jest w przypadku

każdego z piłkarzy, czy ich przygoda z Amp Futbolem była następstwem amputacji kończyny spowodowanej jakąś chorbą, a może wypadkiem? KrzysztofWajda: Każdy ma za sobą osobną historię. Są tutaj zawodnicy, którzy walczyli z nowotworem i w ich przypadku amputacja była jedynym wyjściem ratującym ich życie. Mamy kliku chłopaków po wypadkach. Motor, nie motor - wypadki komunikacyjne. Są również ludzie, którzy urodzili się już z niewykształconymi kończynami. Jest bramkarz, który z kolegami robił amatorską bombę metodą chałupniczą, coś nie poszło po ich myśli i w wyniku wybuchu stracił rękę. Zastanawiam się czy są takie przypadki, kiedy któryś z nich, nim przeszedł amputację kończyny i zaczął trenowac Amp Futbol, był już zawodnikiem zwykłego klubu piłkarskiego? W naszej drużynie, w jej obecnym składzie mamy trzech chłopaków, którzy kiedyś grali w klubach na amatorskim poziomie, jednak musieli oni schowac buty do szafki w wyniku nieszczęśliwych wypadków jakie ich spotkały. We wszystkich przypadkach okazało się, że nie jest to jednak nic tak strasznego i w sporcie dalej można się sprawdzic. Dla większości z nich jest to naprawdę wyjątkowa szansa. Widzę, że kadra jest spora liczebnie i śmiało możecie wystawic dwa pełne składy. Zainteresowanie grą w drużynie jest duże?

LENS FLARE grudzień 2012

9


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

Zainteresowanie jest spore, poza tym te dwa jeszcze zbyt mało, wszystko to jest świeże w Polsce. składy to jeszcze nie są wszyscy. Jak często trenujecie na wspólnych zgrupowaniach? Spotykamy się raz, dwa razy w miesiącu. Na weekend. Są to trzy treningi, na których wiadomo coś tam jesteśmy w stanie zrobic, ale na przykład do anglików brakuje nam jeszcze bardzo, bardzo dużo. Tam piłkarze po ampuNa treningi zjeżdżacie się z całego kraju? Tak, tak. Są zawodnicy ze Szczecina, są z tacjach, grający dla reprezentacji mają taki Krakowa, są chłopaki z gór i spod wschodniej komfort, że mogą spotykac się dwa razy w granicy. Jednym słowem mieszanka z całej tygodniu. Dużo łatwiej wypracowac wtedy schematy gry i zadbac o współpracę w drużyPolski. nie. Nie myśleliście aby stworzyc w naszym kraju ligę Amp Futbolu? Jest Was sporo, jest Czy chłopaków nobilituje orzeł na piersiach? też ciągłe zainteresowanie. W planach jest takie przedsięwzięcie, z tym że Zdecydowanie tak! Nie ma co ukrywac, że to do ligi każda z drużyn musiałaby liczyc przy- marzenie każdego z nas. Mieć orzełka na najmniej dziesięciu zawodników, a aby miało piersi, móc wysłuchac hymnu, to jest coś! to wszystko sens, drużyn powinno być nie Szczególnie dla kogoś, kto uwielbia sport, kto mniej niż sześc czy siedem. Na razie jest nas jako dziecko miał marzenia o reprezentacji Bylibyście w stanie wystawic do gry jeszcze jeden zespół? No nie, bez przesady, ale kilku chłopaków niestety przyjechac z różnych przyczyn nie mogło.

10

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

LENS FLARE grudzień 2012

11


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

12

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

kraju. Amp futbol to dla wielu droga do jest Amp Futbol? Moją stycznośc z Amp Futbolem miałem z spełnienia tych marzeń. Internetu w przeciwieństwie na przykład do Jest jakaś szansa na to, że będzie on kie- Marka Dragosza, który był w Afryce i widział jak to wygląda na żywo. Co innego dyś dyscypliną paraolimpijską? Są bardzo duże szanse, że już niedługo jednak widziec, a co innego brac w tym Amp Futbol znajdzie się na olimpiadzie. udział. Kiedy Marek dostał ofertę objęcia Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie po posady trenera reprezentacji i szanse na naszej myśli i w Brazylii, za dwa lata piłka skompletowanie własnego składu, zaproponożna będzie dyscypliną nie tylko olimpij- nował mi udział w tym przedsięwzięciu. Wciągnęło mnie ono od razu. Z początku ską, ale i paraolimpijską również. wydawało mi się, że spotkamy tu Czy federacja zrzesmutnych ludzi. szająca remprezenNie wiem, ale tacje Amp Futbolu osobiście dla prowadzi jakiś ranmnie strata ręki king tych drużyn, czy nogi byłaby coś na wzór rankinwielką tragedią. A gu FIFA? Ci wszyscy ludzie Istnieje międzynaroto są tak pozydowa organizacja tywne osoby, nazajmująca się tylko i ładowane taką wyłącznie Amp Futenergią, taką debolem (przyp. terminacją. Wielu WAFF), ale nic mi nie z chłopaków niewiadomo o istnieniu raz powtarza, że takiego rankingu. Ja gdyby miało znomyślę, że miejsca wóż podjąc decyrankingowe to po zję o amputacji prostu lokaty, które którejś z kończyn, dana reprezentacja zrobiłoby to bez zdobywa na mistrzostwach świata. Nie wiem czy wiesz, ale w chwili zawahania. Im jest z tym dobrze, są tym momencie mistrzem świata jest druży- zdrowi, żyją. To jest najważniejsze, a że na z Uzbekistanu, która notabene w ‘zdro- momentami, gdzieś tam niedomagają pod wym’ futbolu nie ma zbyt wiele do jakimś względem, to jest to po prostu życie. Sprawia mi niesamowitą frajdę patrzenie powiedzenia. jaką radośc daje im gra i jakie robią postęWiemy już jak historia z Amp Futbolem py. zaczyna się dla zawodników. A jak wyglądało to w Twoim przypadku? Grałeś Początki Amp Futbolu w naszym kraju w krakowskich klubach piłkarskich i fut- były ciężkie, czy wszystko szło jak z salowych. Trenowałeś i trenujesz bram- przysłowiowego płatka? karzy, między innymi w Clepardii i Najgorzej było z reklamą. To znaczy najgoKeeperLeo - szkółce bramkarskiej Mar- rzej i najłatwiej. Padł pomysł, aby plakaty ka Dragosza. Skąd u Ciebie zaintereso- informacyjne i ulotki umieścic we wszystwanie tym rodzajem piłki nożnej, jakim kich tych miejscach, gdzie ludzie po ampu-

Są zawodnicy ze Szczecina, są z Krakowa, są chłopaki z gór i spod wschodniej granicy. Jednym słowem mieszanka z całej Polski.

LENS FLARE grudzień 2012

13


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

tacjach się pojawiali. Mam na myśli gabinety rehabilitacyjne, firmy gdzie zamawia się protezy kończyn i takie, które je produkują. W miarę czasu pojawił się oddźwięk na naszą akcję i poszło to w Internet. Reszta to zasługa dobrego marketingu i promocji, dzięki której ludzie mogą się dowiedziec, że coś takiego w ogóle istnieje.

nej. Marzy nam się mecz na stadionie narodowym, przy wielotysięcznej publiczności, bo niby czemu nie. Liczę na to, że przyjdzie jeszcze czas na nas. Najważniejsze i tak, jest to żeby nie stac w miejscu. Ciągle się rozwijac , wyciągać wnioski z porażek i dążyc do tego aby działo się coraz lepiej i jak najlepiej.

Życzę tego Tobie i wszystkim tym, dla któMyśląc przyszłościowo, czego życzylibyście rych Amp Futbol jest zarówno pasją jak i sobie w nadchodzących latach? sposobem na życie. Dzięki wielkie za rozNa początku ludzie nie przychodzili zobaczyc mowę i jeszcze raz wszystkiego najlepszego. jak gramy. Przychodzili zainteresowani tym Dzieki! co z piłką robią "goście" bez nogi i o kulach. Powoli reprezentujemy coraz lepszy poziom, dążymy do tego by ludzie obserwujący nasze zmagania mówili, że oglądali mecz piłki noż-

14

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

LENS FLARE grudzień 2012

15


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

16

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

LENS FLARE grudzień 2012

17


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

18

LENS FLARE grudzień 2012


Amp Futbol czyli jednoręki bramkarz, jednonogi napastnik

LENS FLARE grudzień 2012

19


Co się nie dopiecze to się dowygląda

Co się nie dopiecze to się dowygląda tekst: Agnieszka Piątkowska zdjęcia: Agnieszka Piątkowska www: http://prettybaked. pl

Zdarzyło Wam się zawiesić na dłużej oko nad zdjęciem potrawy, po którą niekoniecznie sięgnęlibyście w pierwszej kolejności mając do wyboru kilkanaście dań? A przeczesywać w nieskończoność w poszukiwaniu konkretnego przepisu dziesiątki stron, na których nieapetyczne zdjęcia niezidentyfikowanej zawartości talerza zmuszały do dalszego wędrowania po sieci? Jeśli tak, to wspaniale – wpadliście w sidła bardzo wdzięcznej dziedziny fotografii, jaką jest fotografia kulinarna. Zdjęcia jedzenia opanowały serwisy społecznościowe. Kulinarna blogosfera rośnie w siłę wdzierając się już nawet na księgarniane regały, a wraz z nią – całe szczęście – świadomość estetyki i silnie wspierana ostatnio również przez telewizję moda na gotowanie, co szczególnie cieszy w momencie gdy na celebrowanie posiłków nie mamy zbyt wiele czasu, nie mówiąc już o doskonaleniu swoich umiejętności. Aby jednak zachęcić czytelnika do wyciągnięcia z najgłębszych czeluści kuchennych szuflad rzadko używanych utensyliów, trzeba u niego wywołać radosny podskok żołądka. Tylko jak to zrobić?

Zbadanie frontu.

Internet roi się od inspiracji. Wystarczy odwiedzić serwisy typu Pinterest lub Tumblr, by szybko przekonać się co najbardziej podoba się czytelnikom, a także dotrzeć do źródeł fotografii, które najbardziej przypadły nam do gustu. W ten sposób poznałam prace Hélène Dujardin, znanej szerzej jako Tartelette, autorki opublikowanej również w Polsce książki 20

LENS FLARE grudzień 2012

„Ujęcia ze smakiem ”. Przeniesienia na papier swoich przepięknych zdjęć doczekały się również Linda Lomelino z Call Me Cupcake i Katie Quinn Davies z What Katie Ate, niestety wydawnictwa obu pań nie są jeszcze u nas osiągalne. Warto również zajrzeć na Moje Wypieki Doroty Świątkowskiej – bloga, który jako pierwszy obezwładnił moje kubki smakowe samymi tylko fotografiami, oraz Kwestię Smaku Asi. Wartych polecenia stron jest oczywiście o wiele, wiele więcej, a na samych wyżej wspomnianych można błogo spędzić długie godziny.

Skompletowanie sprzętu.

Jeśli wpadliśmy po uszy i wiemy, że przygoda z fotografią kulinarną to nie tylko chwilowy kaprys, warto zainwestować w lustrzankę. Niestety, choć często można natknąć się na opinie, że każdym aparatem kompaktowym zdziałamy cuda, w momencie gdy zależy nam na osiągnięciu określonych efektów i uzyskaniu wysokiej jakości zdjęć, możemy się tego typu obietnicami srogo rozczarować. Ogromną rolę w fotografii kulinarnej odgrywa operowanie głębią ostrości, a największe pole do popisu w tym zakresie dają nam właśnie lustrzanki wraz z odpowiednio dobranymi obiektywami, na przykład o ogniskowej 100mm i maksymalnej wartości przysłony f/2.8, lub 50mm f/1.4 lub f/1.8. Optyka o takich parametrach sprawi, że potrawy które zechcemy uwiecznić na zdjęciach będą znajdowały się na rozmytym tle, wybijając się nad mniej istotne elementy zaaranżowanej sceny. Obiektywy tego typu podratują również sytu-


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

21


Co się nie dopiecze to się dowygląda

22

LENS FLARE grudzień 2012


acje, w których cała praca może pójść na marne przez niedostatek światła. Jeśli bowiem nie dysponujemy lampą studyjną osłoniętą softboxem, musimy bazować na kapryśnym świetle dziennym. Wbudowane lub mocowane do korpusu aparatu lampy błyskowe nie mają tutaj racji bytu. Fotografowane przy ich udziale potrawy tracą cały urok – silne światło sprawia, że nawet kawałek ciasta może wydawać się niesmacznie śliski, a powstałe za obiektami cienie dodają scenie ciężkości, a przecież nie o to chodzi – smaczny posiłek powinien kojarzyć się z błogostanem, a w osiągnięciu tego wrażenia odpowiednio wymodelowane światło odgrywa niebywałą rolę. Dlatego też jeśli oświetlenie naturalne ma być naszym sprzymierzeńcem, musimy zaopatrzyć się w statyw i odbijającą je blendę lub styropianową płytę, czy duży arkusz białego papieru. Przyda się również ekran rozpraszający promienie słoneczne, ale z powodzeniem może go zastąpić półprześwitująca biała zasłona, biały pergamin, lub po prostu rozpostarte na oknie

Co się nie dopiecze to się dowygląda

cienkie, białe prześcieradło.

Zaprzyjaźnienie się ze światłem.

Odpowiednie skomponowanie oświetlenia jest kluczem do stworzenia udanej fotografii. Jeśli dysponujemy lampą studyjną, starajmy się kierować ją w stronę sufitu i nie przesadzać z siłą błysku. Praca z tego typu wyposażeniem ma jeden, ogromny plus – niezależnie od warunków pogodowych większość zdjęć możemy wykonać „z ręki”, co w momencie gdy testujemy przeróżne kąty widzenia zwalnia nas z ciągłej walki ze statywem. Światło naturalne natomiast daje o wiele ciekawsze efekty, ale wymaga zapamiętania paru prostych zasad. Przede wszystkim zawsze starajmy się ustawić scenę jak najbliżej źródła światła, które powinno być osłonięte tak, aby zbyt ostre promienie słoneczne nie tworzyły nieestetycznych, ostrych cieni i jaskrawych odblasków na fotografowanych obiektach. Najczęściej i najłatwiej pracuje się ze światłem bocznym, z pomocą którego mo-

LENS FLARE grudzień 2012

23


Co się nie dopiecze to się dowygląda

24

LENS FLARE grudzień 2012


żemy wydobyć najwięcej niuansów w fakturze i kształtach, a także sprawnie przy użyciu blendy operować kierunkiem i siłą cieni. Światło padające z tyłu natomiast szczególnie przydaje się, gdy zależy nam na wydobyciu nasyconych kolorów z napojów, lub ukazaniu odblasków na ich powierzchni, wydobywane przez nie kontrasty pomagają też w zamaskowaniu niedoskonałości na gładkich powierzchniach galaretek czy musów, dalszy plan natomiast ładnie zanika w kadrze.

Aranżacja.

I tu właściwie trafiamy na studnię bez dna. Jeśli chcemy, by nasze dzieła nie przypominały katalogu, w którym zmienia się tylko danie, musimy pomyśleć nad urozmaiceniem tła. Warto rozejrzeć się za drewnianymi paletami często wyrzucanymi przez sklepy ze sprzętem RTV i AGD – zbite obok siebie, lekko oszlifowanie i przemalowane deski nie zajmują wiele miejsca, a potrafią zupełnie zmienić charakter zdjęcia. Nie są też kłopotliwe w sytuacji, gdy chcemy sfotografować naszą aranżację prosto z góry – wystarczy ułożyć paletę na podłodze, na pewno będzie to wygodniejsze i bezpieczniejsze niż wdrapywanie się na kuchenny stół. Do malowania wystarczą próbki farb dostępne w marketach budowlanych, kolorystyczne eksperymenty nie odbiją się więc zbytnio na zawartości portfela. Jeśli podoba nam się nieco rustykalny styl, przydadzą się też arkusze skorodowanej blachy. Za tła z powodzeniem mogą służyć materiałowe rolety, zasłony, rolki bristolu, ozdobnego papieru, deski – właściwie wszystko, co nie zakłóci odbioru fotografowanej potrawy, a zasłoni tło niezwiązane z tematyką fotografii. Niezbędne będą także drobniejsze akcesoria – miseczki, talerze, patery, sztućce, serwetki, bieżniki, słomki, dosłownie wszystko, co może znaleźć się na stole. Nie popadajmy jednak w szał zakupów. Czasem całkiem ładne rzeczy okazują się kompletnie niefotogeniczne, bądź nie sprawdzają się w stylu, który obraliśmy. Wiele uroku dodają zdjęciom postarzane elementy, lub ręcznie przygotowane dodatki. Warto zajrzeć

Co się nie dopiecze to się dowygląda

do piwnicy w poszukiwaniu starych, zdobionych łyżek, młynków do kawy, drewnianych skrzynek po owocach, czy innych akcesoriów, które ocieplą aranżację imitując przytulny, domowy klimat. Niezależnie od tego, ile ciekawych rzeczy udało nam się znaleźć, nie przepełniajmy nimi kadrów – rzadko kiedy to akcesoria będą grały pierwsze skrzypce, ale nie oznacza to oczywiście, że mają pełnić rolę bezużytecznych ozdób. Do pewnego stopnia ubrudzone miseczki czy widelczyki ożywią scenę i podobnie jak rozkrojony kawałek ciasta sprawią, że będziemy mieli poczucie zaglądania do cudzej kuchni. Odrobina przesady również nie zaszkodzi – choć na co dzień staramy się nie rozrzucać po blatach ziaren kawy, bądź nie rozlewać oliwy gdzie popadnie, w fotografii kulinarnej takie zabiegi są jak najbardziej na miejscu, o ile tylko są stosowane z umiarem i nie wywołują wrażenia bałaganu, a raczej artystycznego nieładu.

Obróbka zdjęć.

Jeśli tylko mamy taką możliwość, fotografujmy w formacie RAW. Pozwoli to na zachowanie wysokiej jakości zdjęć poddanych nawet silnej obróbce, koniecznej choćby z powodu niedoświetlenia ujęcia. Poprawiajmy kontrasty i intensywność określonych poziomów światła, ale starajmy się nie przesadzać z modyfikacją kolorów. Apetyczne zdjęcie powinno jednak pozostać realistyczne, szczególnie jeśli ma reprezentować konkretny przepis. Nie wyrzucajmy też pozornie źle skadrowanych fotografii, często po przycięciu obrazu okazuje się, że udało nam się uzyskać ciekawe ujęcie. Jeśli skutecznie zaprzyjaźniliśmy się z naszym aparatem i poznaliśmy jego funkcje, edycja zdjęcia powinna stanowić czystą formalność zajmującą nie więcej niż kilka minut. Mam nadzieję, że te kilka podstawowych porad zachęci do dalszych poszukiwań inspiracji i dołączenia do grona foodies, którzy nie tylko są fanami świata fotografii kulinarnej, ale i sami z powodzeniem go tworzą.

LENS FLARE grudzień 2012

25


Co się nie dopiecze to się dowygląda

26

LENS FLARE grudzień 2012


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

27


Co się nie dopiecze to się dowygląda

28

LENS FLARE grudzień 2012


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

29


Co się nie dopiecze to się dowygląda

30

LENS FLARE grudzień 2012


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

31


Co się nie dopiecze to się dowygląda

32

LENS FLARE grudzień 2012


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

33


Co się nie dopiecze to się dowygląda

34

LENS FLARE grudzień 2012


Co się nie dopiecze to się dowygląda

LENS FLARE grudzień 2012

35


Pocztówka z Pienin

„Pocztówka z Pienin” W Pieninach o świcie ptak kwili gdzieś w życie świeża rosa osiada na pąkach. jasne poranne słońce dzień nam wróży gorący oświetlając stogi na łąkach kogut pieje już jutrznię w dole wesele huczne skąd głos basów dobiega z daleka pies w opłotkach harcuje pewnie kreta gdzieś czuje bo wesoło co chwilę szczeka dzień spokojny bez wiatru na horyzoncie Tatry lekka mgiełka przysłania je jeszcze zaś Dunajec w dolinie jakby żwawiej dziś płynie zasilony wczorajszym deszczem Autor: Andrzej Trzebicki 36

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

37


Pocztówka z Pienin tekst: Grzegorz Miszczyk zdjęcia: Grzegorz Miszczyk, Łukasz Stasiak

Jeżeli ktoś pamięta Szczawnicę z lat 70’, 80’ lub 90’ ubiegłego stulecia i jeżeli pamięta również wygląd tej malowniczej miejscowości i jej klimat pracowniczych hotelików oraz pełnych emerytów obiektów uzdrowiskowych. To ten sam ktoś, komu dane było odwiedzić Szczawnicę ostatnimi czasy będzie mile zaskoczony zmianami do jakich doszło tu od tamtego czasu. Jestem o tym przekonany. Pozytywne emocje, przede wszystkim wywoła widok zmieniającej się wokół infrastruktury miejskiej. Szerokie deptaki i ścieżki rowerowe. Gros ławeczek, na których można odpocząć i cieszyć się świeżym górskim powietrzem. Stylowe, nastrojowe latarenki zachęcające do romantycznych, wieczornych spacerów wzdłuż Grajcarki, rzeki o krystalicznie czystej wodzie. Istotne, choć w tym wypadku od lat niezmienne jest też samo położenie miasteczka, otoczonego ze

38

LENS FLARE grudzień 2012

wszystkich stron szczytami górskimi i lasami, w których rosną i żyją setki unikalnych gatunków fauny i flory. Krajobraz taki aż ciągnie człowieka do pieszych wędrówek i obcowania z przyrodą. Jednak jeżeli ktoś, kto preferuje bardziej osiadły tryb spędzania wolnego czasu i szuka dla siebie miejsca spokojnego, aczkolwiek nie nudnego. Miejsca, w którym mógłby zapomnieć o codziennym szaleńczym "wyścigu szczurów" jakim dla wielu jest życie w dużych miastach. To taki ktoś znajdzie w Szczawnicy miejsce również dla siebie. Bez względu na to czy wybierze się tutaj na weekend czy na dłuższy urlop. Baza noclegowa jest dość duża i różnorodna jak na miejscowość, której liczba mieszkańców wynosi niewiele ponad 6 000 dusz. Wynajęcie pokoju nie jest problemem i w zależności co, kto lubi, można wykupić nocleg w hotelu lub prywatnym pensjonacie. Ce-

fot: Grzegorz Miszczyk


Pocztówka z Pienin

fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

39


Pocztówka z Pienin

ny wahają się od 20 do kilkuset złotych za dobę. Dla turystów, którzy pomimo tego iż nie kipią zapałem do pieszych wędrówek po szlakach, a nie chcą spędzać wolnego czasu przed telewizorem, Szczawnica stwarza okazję wzięcia udziału w góralskich ogniskach, podczas których polecam spróbować pieczonej baraniny, szaszłyków i innych specjałów regionalnej kuchni. Zimą można wynająć kulig u jednego z gospodarzy i poczuć się jak bohaterowie Sienkiewiczowskich powieści. Dodatkowo przez cały rok otwartych jest tutaj dosyć dużo knajpek i pubów, gdzie można napić się czegoś mocniejszego i potańczyć pod rytm miłej dla ucha muzyki. Podczas ciepłych letnich miesięcy polecam szczególnie spływ Dunajcem, a dla amatorów białego szaleństwa szosowanie po stokach Palenicy ( 722 m n.p.m. ) czy Szafranówki (742 m n.p.m. ). Zarówno Szczawnica, jak też inne miejscowości graniczące z Pienińskim Parkiem Narodowym (Krościenko, Czorsztyn, Niedzica) to miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić przynajmniej raz w życiu. Bogactwo naturalne tego regionu jest olbrzymie, a jego różnorodność i walory turystyczne niepodważalne. Pieniny to kraina lasów, gór i dolin. Poprzecinana wąwozami, rzekami, wartkimi strumieniami górskimi. W lasach, głównie liściastych przeważają drzewa buku, jaworu i lipy szerokolistnej. Z drzew iglastych najczęściej spotykany jest tutaj świerk oraz jodła. Najpiękniejsze widoki można zaobserwować tu jesienią kiedy drzewa liściaste 40

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Łukasz Stasiak

zmieniają barwę i na porośniętych stokach układa się zapierający dech w piersiach dywan o różnokolorowych odcieniach. Od ognistej, głębokiej czerwieni poprzez brąz i zieleń po żółcie przypominające swoją barwą promienie słoneczne. Podczas mglistych wschodów słońca widok iście mistyczny. Fauna Pienin to ponad 12 000 gatunków zwierząt, a wśród nich skorupiaki, ryby, gady, płazy, owady, ptaki i ssaki. Ta ogromna liczba zwierząt to niemal połowa wszystkich gatunków żyjących na terenie naszego kraju. W parku narodowym można natknąć się między innymi na niedźwiedzie i wilki. Spotkamy tu również sarny, jelenie, dziki i lisy. Okolice Pienińskiego Parku Narodowego to również zabytki architektoniczne, których nie powsty-

dziłyby się inne regiony Polski. Oprócz ruin zamku w Czorsztynie i zamku po drugiej stronie jeziora Czorsztyńskiego – Niedzicy. Warto zobaczyć także kościoły w Grywałdzie, Krościenku i Sromowcach Niżnych, cerkiew w Jaworkach czy klasztor w Czerwonym Klasztorze. Pieniny to miejsce gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Miejsce, w którym ma się możliwość obcowania z dziką nienaruszoną przyrodą, co w dzisiejszych czasach staje się coraz trudniejsze. Tutaj jednak, można ciesząc się świeżym powietrzem i pięknymi krajobrazami odpocząć na łonie natury lub spędzić czas aktywnie podczas wielu atrakcji, które ten region nam udostępnia.

LENS FLARE grudzień 2012

41


Pocztówka z Pienin

powyżej fot: Grzegorz Miszczyk poniżej fot: Grzegorz Miszczyk

42

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

43


Pocztówka z Pienin

44

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Grzegorz Miszczyk

fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

45


Pocztówka z Pienin

46

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

strona obok

fot: Grzegorz Miszczyk

powyżej fot: Grzegorz Miszczyk poniżej fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

47


Pocztówka z Pienin

powyżej fot: Łukasz Stasiak poniżej fot: Grzegorz Miszczyk

48

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

49


Pocztówka z Pienin

50

LENS FLARE grudzień 2012


Pocztówka z Pienin

fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

51


Miejska dżungla

Miejska dżungla tekst: Grzegorz Miszczyk zdjęcia: Łukasz Stasiak, Grzegorz Miszczyk

Historia ogrodów zoologicznych sięga rego wybrano miejsce na jednej z polan Lasu starożytności, kiedy to powstawały głównie Wolskiego oficjalnie został otwarty 6 lipca ku uciesze władców. 2000 lat przed naszą erą 1929 roku. W uroczystościach brał udział znane były już między innymi w Chinach, między innymi ówczesny prezydent RP IgnaAsyrii czy Egipcie. Również w późniejszych cy Mościcki. W chwili otwarcia zoo jego okresach, na zwierzostan liprzykład w śreczył blisko po sto dniowieczu mo- Najstarsze ogrody zoologiczne: sztuk ssaków i narchowie ptaków oraz kilposiadali własne kanaście egzemogrody, które były Schönbrunn (1792 r.) [Austria] plarzy gadów. miejscem rozOgród zooloParyż (1793 r.) [Francja] rywki i spotkań giczny, który do towarzyskich. dziś znajduje się Londyn (1828 r.) [Wielka Brytania] Jednym z pierwukryty wśród gęPodchorodce (1833 r.) [Ukraina] szych takich stwiny podkrazwierzyńców w Amsterdam (1843 r.) [Holandia] kowskiego lasku naszym kraju był nie jest jednak ogród króla Jana Berlin (1843 r.) [Niemcy] pierwszym zwieIII Sobieskiego. Melbourne (1857) [Australia] rzyńcem na zieBył on usytuowamiach ny na Wilanowie, Moskwa (1864 r.) [Rosja] małopolski, o a w swoich zbio- Wrocław (1865 r.) [Polska] którym wzmianki rach poza gatunmożna znaleźć na kami znanymi w Filadelfia (1874 r.) [USAi] kartach historii. Polsce znajdowaJuż w 1406 roku Poznań [1874 r.) [Polska] ło się również do okazów hodowiele gatunków Buenos Aires (1888 r.) [Argentyna] wanych w jedegzotycznych. nym z Kair (1890 r.) [Egipt] Najstarprywatnych szym istniejącym ogrodów dołąogrodem zooloczyła para lwów gicznym jest Schönbrunn we Wiedniu (Au- z Florencji. W roku 1895 na terenie Parku stria). Został założony w 1752 roku na Krakowskiego powstał pierwszy miejski życzenie cesarza Franciszka I Stefana Lota- ogród zoologiczny. Został on jednak zaryńskiego, a jego sukces sprawił, że wkrótce mknięty po kilku latach. Przyczyną jego likażde z większych miast świata otwierało na kwidacji były zapewne zgony zwierząt w nim swoich terenach własne zoo. się znajdujących. W przeszłości były to nieKrakowski ogród zoologiczny, dla któ- stety częste przypadki, wywołane głównie

52

LENS FLARE grudzień 2012


Miejska dżungla fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

53


Miejska dżungla

powyżej

warunkami w jakich zwierzęta były przetrzymywane. Na początku istnienia ogrodów zoologicznych, ich podopieczni zamykani byli w klatkach, które dotąd służyły podróżnym grupom cyrkowym do przewożenia egzotycznych okazów między miastami gdzie odbywały się pokazy z ich udziałem. Dopiero z czasem zarządcy zwierzyńców zauważyli, że umieralność wśród ich podopiecznych jest bardzo wysoka i jest to spowodowane ciasnotą pomieszczeń, w których żyją zwierzęta. Zaczęto tworzyć rozległe klatki z wybiegami i miejscami gdzie zwierzyna może się chować np. w czasie uciążliwych upałów. Wkrótce żywotność gatunków przetrzymywanych na uwięzi w ogrodach zoologicznych wzrosła i wiele z nich zaczęło rozmnażać się między sobą i dożywać sędziwego wieku. Obecnie krakowski ogród zoologiczny umożliwia zwiedzającym go, poznanie wielu gatunków, zarówno tych pospolitych jak i tych niespotykanych w tej części świata. Wśród wielu podopiecznych 54

LENS FLARE grudzień 2012

fot: Grzegorz Miszczyk

znajdziemy tutaj między innymi przedstawicieli gatunku naczelnych: Mandryle, Pawiany, Gibbony czy Szympansy. Z dużych drapieżników m.in.: Jaguara, Lamparta Chińskiego, Lwy, Rysie i Wilki. Oprócz tych wymienionych, podopiecznymi ogrodu są też Strusie afrykańskie, Wielbłądy, małe ssaki takie jak np. Wydra czy Piesek preriowy. Krakowskie zoo może poszczycić się też posiadaniem w swoich zbiorach wielu ptaków, gadów, zwierząt morskich. Niewątpliwie największą - w dosłownym znaczeniu tego słowa – atrakcją jest słonica o imieniu Citta. To przy jej klatce zawsze stoi najwięcej zwiedzających, głównie rodziców z dziećmi. W 2012 roku zarząd ogrodu zoologicznego podał do informacji iż w jego kolekcji znajduje się 1440 zwierząt z 246 gatunków, z czego 84 gatunki to ssaki, 80 - ptaki, 42 - ryby, 33 – gady oraz 7 gatunków płazów.


Miejska dżungla

powyżej fot: Grzegorz Miszczyk poniżej fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

55


Miejska dżungla

56

LENS FLARE grudzień 2012

fot: Grzegorz Miszczyk


Miejska dżungla

fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

57


Miejska dżungla

58

LENS FLARE grudzień 2012


Miejska dżungla

strona obok

fot: Grzegorz Miszczyk

powyżej fot: Grzegorz Miszczyk poniżej fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

59


60

LENS FLARE grudzień 2012


fot:grudzień Grzegorz Miszczyk 61 LENS FLARE 2012


Miejska dżungla fot: Grzegorz Miszczyk

62

LENS FLARE grudzień 2012


Miejska dżungla fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

63


Miejska dżungla fot: Grzegorz Miszczyk

64

LENS FLARE grudzień 2012


Miejska dżungla fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

65


Miejska dżungla

66

LENS FLARE grudzień 2012


Miejska dżungla

strona obok

fot: Grzegorz Miszczyk

powyżej poniżej

fot: Grzegorz Miszczyk fot: Grzegorz Miszczyk

LENS FLARE grudzień 2012

67


68

LENS FLARE grudzień 2012


fot: Łukasz Stasiak

LENS FLARE grudzień 2012

69


fot: ナ「kasz Stasiak


Nowa Papiernia odmienia miasto W sierpniu bieżącego roku redakcja naszego magazynu podjęła decyzję o objęciu patronatem medialnym, wydarzenia jakim był konkurs fotograficzny organizowany przez firmę RED Real Estate Development - inwestora rewitalizującego wrocławską przestrzeń Przedmieścia Oławskiego. Oficjalny tytuł konkursu to „Nowa Papiernia odmienia miasto”. Zadaniem uczestników było uchwycenie za pomocą fotografii specyficznego klimatu tej starej dzielnicy Wrocławia. Fotografujący mogli zgłaszać swoje prace przyporządkowując je do jednej z trzech kategorii: natura, architektura oraz krajobraz i mieli na to czas w dniach od 1 do 16 sierpnia. Nagrodą główną

72

LENS FLARE grudzień 2012

w konkursie był voucher o wysokości 2 tysięcy złotych na sprzęt fotograficzny. Oprócz tego dwadzieścia osób otrzymało zaproszenia na warsztaty ze znanym polskim fotografem Panem Tomaszem Tomaszewskim, którego zdjęcia ukazywały się niejednokrotnie w takich magazynach jak National Geographic, Vouge, Die Zeit czy Elle. Warsztaty odbyły się 28 sierpnia, w budynkach starej papierni, na terenie której, za sprawą developera RED powstają pierwsze wrocławskie Soft-Lofty. Celem konkursu fotograficznego jak i również myślą przewodnią inwestora była promocja XIX wiecznej, zabytkowej części Wrocławia.

Aleksandra Gwara - zdjęcie zwycięskie


Zarówno ja, jak i pozostali ludzie związani z Lens Flare z całego serca popieramy tą inicjatywę. Na co dzień sami staramy się zachwalać nasz rodzinny Kraków, promować go wśród mieszkańców innych miast i krajów, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja. Staramy się dbać o jego dobry wizerunek, czystość i przemyślane inwestycje pozwalające, jak w przypadku Przedmieścia Oławskiego, odnowić i przywrócić atrakcyjność zabytkowym dzielnicom naszych miast. Na każdym kroku powinniśmy przecież pamiętać, że świat, w którym żyjemy będzie domem nie tylko naszym, ale wielu przyszłych pokoleń. Poniżej przedstawiam wybrane zdjęcia konkursowe, w tym zwycięskie zdjęcie Pani Aleksandry Gwara. Wszystkim uczestnikom gratulujemy wspaniałych zdjęć i udziału w warsztatach z Panem Tomaszewskim. Firmie RED Real Estate Development życzymy w przyszłości wielu tak udanych przedsięwzięć i inwestycji. GM.

LENS FLARE grudzień 2012

73


powyżej: Barbara Maliszewska poniżej: Anna Dziubinska

74

LENS FLARE grudzień 2012


Agnieszka Galka

LENS FLARE grudzień 2012

75


Michał Wiacek 76

LENS FLARE grudzień 2012


powyżej: Monika Brodzka poniżej: Łukasz Nowakowski

LENS FLARE grudzień 2012

77


Michał Pastuszka

Profile for Lukasz Stasiak

Lens Flare nr5  

Lens Flare to internetowy magazyn fotograficzny. Tworzony przez ludzi z pasją. Każdy numer to ciekawe tematy oraz atrakcyjne ujęcia. Zapras...

Lens Flare nr5  

Lens Flare to internetowy magazyn fotograficzny. Tworzony przez ludzi z pasją. Każdy numer to ciekawe tematy oraz atrakcyjne ujęcia. Zapras...

Advertisement