Page 15

ZDROWIE | 15

TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 2 lutego 2016 „ojców” wspólnot europejskich – Roberta Schumana, Alcide de Gasperiego czy Konrada Adenauera. Wszyscy trzej byli chrześcijańskimi demokratami i opowiadali się za wolnością gospodarczą. Ich wizją Europy było otwarcie państw na swobodny przepływ towarów, usług, kapitałów, ludzi – bez budowy socjalistycznego mega-państwa z  jego parlamentem, biurokracją, unią walutową i  fiskalną, jak też z  daleko posuniętą penetracją życia społeczeństw. Unia, zdominowana przez lewicę, coraz bardziej chce wpływać na ich moralność i obyczajowość. Pod hasłami praw człowieka, tolerancji i  równości forsowany jest laicki libertynizm z  aborcją, eutanazją, promowaniem dewiacji, rugowaniem religii. Ten ślepy marsz prowadzi nieuchronnie do upadku cywilizacji łacińskiej.   Coraz częściej dochodzi do incydentów pokazujących, że suwerenność państw członkowskich stopniowo staje się fikcją (choćby pomysł z  przymusowym narzucaniem „kwot” imigrantów do przyjęcia przez państwa, debata nad zagrożeniem demokracji w Polsce itp.). Odnośnie zagrożeń dla suwerenności i  swobód obywatelskich – wystarczy porównać zapisy Traktatu Lizbońskiego z artykułami naszej Konstytucji. W referendum nt. przystąpienia Polski do UE w 2003r. „za” opowiedziało się 77 proc. obywateli. Dziś wg CBOS-u obawy wyraża 71 procent. *** Aby zachować uczciwość trzeba jednak podkreślić, że obecność Polski w Unii Europejskiej to także korzyści – możliwość swobodnego podróżowania i  swobodnej wymiany handlowej w  oparciu o  dostęp do olbrzymiego rynku zbytu, liczącego przecież 500 milionów konsumentów. Pojawia się jednak pytanie – czy do osiągnięcia tego nie wystarczyłby model dawnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, czy trzeba aż było wznosić i utrzymywać brukselskie Bizancjum?..

Tomasz J. Ulatowski *) W artykule wykorzystałem dane z  podsumowań: Michała Putkiewicza z Adventure Consulting, Tomasza Cukiernika z  Instytutu Globalizacji oraz Ireneusza Jabłońskiego z Centrum im. Adama Smitha

Słowa leczą. Porozmawiajmy To, że słowa leczą stanowi udowodniony fakt. Dobrym i mądrym słowem mogą leczyć nie tylko duchowni, filozofowie, pedagodzy, psycholodzy, ale również lekarze.

Będąc lekarzem przez 55 lat w oddziale zabiegowym chirurgii dziecięcej Szpitala Bielańskiego w  Warszawie przekonałam się, jak wielką rolę w  terapii pacjentów odgrywa słowo. W  nowoczesnym swiecie szalonego postepu cywilizacyjnego, terapia słowem pisanym przez emaila czy rozmowa przez skype’a  lub telefoniczna w wielu przypadkach stanowi jedyny mozliwy kontakt z pacjentem. Pomocą ludziom cierpiącym na duszy i ciele są telefony zaufania. Na plakacie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży (nr 16111) istnieje napis „Słowa leczą. Porozmawiajmy”. Ten sposób terapii, a  właściwie pomocy w  zapobieganiu chorobom opracowała Fundacja Dzieci Niczyje. Fundacja ta powstała na poczatku lat 90. z inicjatywy dr Aliny Margolis pediatry mieszkajacej wtedy w Paryżu, członkini Lekarze Świata – Medicins du Monde. W  działalności tej fundacji zasadniczą rolę odegrało propagowanie roli wywiadu – czyli porozumienia słownego z  pacjentem i  opiekunami w  rozpoznawaniu i  leczeniu dzieci krzywdzonych przemocą fizyczną, psychiczną, seksualną i zaniedbywaniem. W  przypadku noworodków (do 28 dnia życia), niemowląt (do 1 roku życia) i  dzieci małych koniecznośc słuchania słów rodzica daje lekarzowi szansę na szybkie rozpoznanie oraz ustalenie postepowania terapeutycznego w relacji pacjent-lekarz-rodzina. Historia szczególnych kontaktów międzyludzkich jakie wytwarzają się w relacji lekarz-pacjent jest bardzo długa i od zarania dziejów te relacje stanowiły swoiste misterium. W  późniejszych czasach medycyna i leczenie bywało zwiazane z religią ponieważ wierzono, że choroba jest karą za grzechy i trzeba je odkupić. Dopiero w XVIII wieku wyparto z praktyki medycznej stare poglądy, a  nastepnie w XIX wieku zaczęto wprowadzać odkrycia nauk przyrodniczych a  potem technicznych.

Natomiast nie zajmowano się osobowością lekarza, który potrafi dodać otuchy i wzbudzić nadzieję słowem i gestem. Według Sir Williama Oslera – ojca medycyny klinicznej „bardziej ważne jest wiedzieć jaki rodzaj pacjenta ma chorobę niż jaką chorobę ma pacjent”. Styl komunikacji werbalnej pacjent – lekarz ma ogromny wpływ na przebieg leczenia. Okazywanie życzliwości pacjentowi, zainteresowanie nie tylko objawami jego choroby, ale również informowanie o  sposobach leczenia, ostrożne i  taktowne prognozowanie, dodatkowo korzystnie wpływa na proces zdrowienia. „Psychoterapia intuicyjna” ma za zadanie wzbudzać zaufanie do lekarza, wiarę w wyleczenie i co najważniejsze rozbudzać u pacjenta wolę walki z chorobą. Jednak obecnie również i  w  medycynie ulegają zagrożeniu wartości humanistyczne, a rozwój techniki i technologii sformalizował kontakty lekarz – pacjent i pogorszył generalnie relacje międzyludzkie. Terapia słowem uległa ograniczeniu. Aspekt psychiczno – duchowy egzystencji człowieka został zaniedbany. W medycynie ostatnio wraca do łask dotyk, empatyczny kontakt fizyczny. Ale słowa trafiają jeszcze głębiej, zarówno leczą, ale mogą też szkodzić. Młodzi lekarze na ogół nie zdają sobie sprawy z uzdrawiającej i raniącej mocy słów. Na przykład powiedzenie lekarza do kobiety po urodzeniu dziecka „urodziła pani mongoła” jest szokujące dla matki i całej rodziny. Powiedzenie do pacjenta „proszę o siebie zadbać i słuchać moich zaleceń” – niewypowiedzianych jest pustosłowiem. Słowa fachowej terminologii niezrozumiałe dla pacjenta są dla niego irytujące. Potęga słowa polega na tym, że działa na umysł chorego i przeciwdziała panice i bezsilności. Trudne wyzwania dla lekarza stanowi kontakt werbalny z chorymi dziećmi, osobami w  podeszłym wieku i  niepełnosprawnymi, którzy to wymagają indywidualizacji postępowania w użyciu słów. Francuski psychiatra Emelie Coue osiagnął znakomite efekty leczenia polecając swoim pacjen-

tom powtarzać wielokrotnie zdanie „każdego dnia, pod każdym względem czuję się coraz lepiej i lepiej”. Osobiście, po każdej ciężkiej operacji dziecka czy po 24-godzinnym ostrym dyżurze na oddziale chirurgii dziecięcej odpoczywając wielokrotnie powtarzałam głośno „o  jak mi dobrze, o jak mi dobrze!” i znikało zmęczenie, a efekt mojej pracy był satysfakcjonujący i pozostawał na wiele lat. Chociaż nie zawsze prognozy były pozytywne - należało się odwoływać do możliwych pozytywnych wyników leczenia i samemu wierzyć w to co się mówi. Używanie przez lekarza słów, patrząc pacjentowi prosto w  oczy „Istnieje SZANSA, MOŻLIWOŚĆ, NADZIEJA” pobudza organizm do samowyleczenia i walki z chorobą. Najtrudniejsi do leczenia sa hipochondrycy, tu terapia słowem ma wiele do zrobienia przy udziale i  współpracy z psychologiem, duchownym, fizjoterapeutą, a przede wszystkim z rodziną lub z przyjaciółmi pacjenta. Tyle na temat terapii słowem, a zatem „porozmawiajmy!” Prof. dr hab. Med. Bibiana Mossakowska

Prof. dr hab. Med. Bibiana Mossakowska - Ordynator Oddziału Chirurgii Dzieciecej Szpitala Bielańskiego im. Ksiedza Jerzego Popiełuszki w Warszawie (1972 - 2002 r.) - Wiceprzewodniczaca Stowarzyszenia Polskiej Akademii Medycyny (19952010r) - Członek Rady Naukowej CMKP - Konsultant Mazowiecki d/s chirurgii dzieciecej (1977-2015r) - Współorganizator Fundacji Dzieci Niczyje, od 1991r. i  były członek Rady Fundacji - Wiceprzewodniczaca Komitetu Ochrony Praw Dziecka (1981 – 2005r.) - Przewodnicząca Rady Nadzorczej Fundacji „Zdążyć z Pomocą Dzieciom” do 2015r.

Z APRO SZE N I E

reklama Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych ogłoszeń i zastrzega sobie prawo do skracania nadesłanych tekstów. Poglądy wyrażane w publikowanych materiałach są osobistymi opiniami ich autorów i niekoniecznie muszą odzwierciedlać poglądy

Adres Redakcji 06-400 Ciechanów, ul. Kilińskiego 8 (Browar Ciechan) e-mail: redakcja@brjmedia.pl tel. 23 672 55 88

Redaktor naczelny Marek Szyperski Wydawca Gambrynus Sp. z o.o. ul. Kilińskiego 5, 06-400 Ciechanów

Redaktor graficzny Dorota Pogorzelska Biuro reklamy Anna Dąbrowska tel. 509 820 919 e-mail: reklama@brjmedia.pl

Redakcji i Wydawcy. Na podstawie art 25. ust. 1 pkt 1b prawa autorskiego Wydawca wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w „Tygodniku Ilustrowanym” bez uzyskania zgody Wydawcy jest zabronione.

53_2016