Issuu on Google+

Twój Głos Gazeta Lokalna 15(383) 13 kwietnia 2011

www.twojglos.pl

11

Gmina walczy z azbestem Gmina Ryki jest wiodącą w województwie lubelskim pod względem usuwania azbestu. W latach 2007-2010 przeznaczono na ten cel 192.474 zł. Blisko 1/4 tej kwoty to dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. W tym czasie zrealizowano 193 wnioski, zdemontowano 7.038,5 m2 pokryć dachowych oraz unieszkodliwiono blisko 353 tony azbestu. Gmina nie spoczęła jednak na laurach i w tym roku również podpisano umowę na demontaż, odbiór i  unieszkodliwienie pokryć dachowych zawierających azbest. Zajmie się tym spółka „Euro-Gaz” z  Zagórska. Zadanie realizowane jest od kwietnia i potrwa do 15 października br. Na ten cel w budżecie gminy zabezpieczono 44 tys. zł. Do 31 marca do

Przy drodze w Swatach jest oświetlenie uliczne - drodze, której stan przyprawia o ból głowy kilkunastu mieszkańców miejscowości Polska jest zobowiązana do usunięcia materiałów azbestowych - ma na to czas do 2032 roku

ryckiego urzędu wpłynęło 19 wniosków na demontaż oraz 34 wnioski na odbiór zalegającego pokrycia azbestowego na posesjach. Według danych pochodzących ze Spisu Rolnego oraz Spisu Budynków i  Mieszkań (2002r.) na terenie gminy Ryki znajduje się ponad 1 mln m2 powierzchni budynków mieszkalnych i  gospodarskich. Można oszacować, że powierzchnia pokryć dachowych budynków wynosi ok. 1,2-1,3 mln m2. Ze wstępnych pomiarów wynika, że około 800 tys.

m2 dachów pokrytych jest azbestem, z  tego 80% na terenie wiejskim. Te wielkości pokazują jak wiele jest jeszcze do zrobienia, a  udział w  programach mających na celu usuwanie szkodliwego azbestu jest koniecznością. Na dofinansowanie tegorocznego zadania złożono wniosek do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i  Gospodarki Wodnej w Lublinie. ZJ

Chorzy w Swatach bez dojazdu Ciąg dalszy walki mieszkańców naszego powiatu z fatalnymi drogami w ich miejscowościach. Jednym z tych, którzy od kilku już lat proszą o poprawę nawierzchni do swojej posesji jest Edward Czopek.

Surowe kary za plakaty Wieszając plakaty reklamowe lub inne informacje w miejscach niedozwolonych, musimy się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Możemy za to zarobić niezły mandat - nawet kilkaset złotych. Wraz z przyjściem wiosny w  naszych miejscowościach wzrasta liczba wywieszanych plakatów reklamowych, ulotek czy zwykłych kartek z ogłoszeniami i  informacjami. Nie brakuje na nich ofert szkół nauki jazdy, ofert sprzedaży albo zaproszeń na wiejską zabawę. Sęk w tym, że znaleźć je można nie tylko na tablicach ogłoszeń. Bardzo często widać je na latarniach, ogrodzeniach i drzewach. Motywy są różne. - Nie ma gdzie, to wieszam tutaj - stwierdza lekko zdenerwowany mężczyzna, który przyczepiał plakat do drzewa na drodze do Lasocina. Inni mieszkańcy stwierdzają wprost - nie wiedzą gdzie mają prawo, a  gdzie zakaz wieszania reklamówek.

Oblepionych drzew u nas nie brakuje - tak prezentuje się jedno z nich, tuż przy drodze do Lasocina

Kodeks wykroczeń jasno mówi, że wywieszenie informacji w  miejscach niedozwolonych jest możliwe tylko wtedy, gdy uzyskamy zgodę zarzą-

dzającego tym miejscem. Większość osób takiego pozwolenia nie posiada. Kary są dwie - w  zależności od tego, w  jaki sposób przymocowano informa-

cję. - Jeżeli została przybita np. gwoździem, sprawca będzie odpowiadał za niszczenie roślinności w  miejscach publicznych, natomiast gdy ogłoszenie zostało przymocowane taśmą, to naruszony zostaje artykuł 63a Kodeksu wykroczeń mówiący o  wywieszaniu ogłoszeń w  miejscach do tego nieprzeznaczonych informuje asp. Marek Niedbalski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Rykach. Niewiedza mieszkańców może ich sporo kosztować. - Za te wykroczenia policjant może nałożyć mandat w kwocie do 500 zł - dodaje Niedbalski. Policji w  naszym powiecie niejednokrotnie zdarzało się ukarać nieprzestrzegającego przepisów mieszkańca mandatem karnym. Niestety KPP Ryki nie prowadzi takich statystyk, by jasno stwierdzić ile tego typu wykroczeń zostało odnotowanych. - Mandat z  art. 144 Kodeksu wykroczeń może być nałożony za wywieszenie ogłoszenia, deptanie trawnika czy łamanie gałęzi w  żywopłocie - wyjaśnia Niedbalski. Michał Pataj

Edward Czopek mieszka z  żoną w  Swatach (gmina Ryki). Do ich domu systematycznie przyjeżdża karetka pogotowia - jego małżonka trzy razy w  tygodniu jeździ do Puław na dializę. Dobry dojazd to dla nich sprawa priorytetowa. Na kiepski stan drogi zwrócili już uwagę nie tylko ludzie przy niej mieszkający - również lekarze oraz kierowca puławskiej karetki otwarcie mówił o  złych warunkach dojazdu. Pan Czopek postanowił zgłosić problem w  Urzędzie Miasta w  Rykach. Pierwsze pismo do burmistrza Jerzego Gąski poszło w  2008 roku. Bez odzewu. Drugie pismo [złożone pod koniec 2009 roku - przyp. red.] było już wnioskiem o  zarezerwowanie w budżecie gminy na rok 2010 środków na remont drogi. Odpowiedź od burmistrza była jasna - ze względu na zbyt późne złożenie wniosku remont drogi nie jest możliwy. Po nowym roku wysłane zostało kolejne pismo, pod którym podpisało się 22 mieszkańców. - Chorzy ludzie już się buntują. Stan drogi jest dużym utrudnieniem podczas podróży dla mojej żony oraz innych chorych - mówi z  rozżaleniem Edward Czopek. W staraniach wspiera ich Hanna Głębicka, dyrektor stacji dializ w  Puławach, która pod każdym pismem kierowanym do urzędu miasta pisała krót-

ką informację. „Kierowcy zgłaszają problem z  dojazdem karetki do miejsca zamieszkania chorej. Zły stan nawierzchni powoduje utrudnienia dojazdu - przedłużenie czasu transportu i  komfortu jazdy pacjentów przewożonych karetką. W  pełni popieram prośbę o  poprawę jakości drogi do danej posesji.” - ten fragment notatki na piśmie złożonym w tym roku nie pozostawia wątpliwości, że zły stan drogi nie jest tylko wymysłem mieszkańców. Mimo wsparcia z  Puław Edward Czopek traci już cierpliwość do ryckich władz: - To dziwne, że mamy tu oświetlenie, a  jest tak fatalna droga. Mówi mi się ciągle, że nie ma pieniędzy, a  jakoś inne drogi są remontowane. Tylko nie nasza. Jak wspomina mieszkaniec, w  ubiegłym roku z  drogą również był problem. W  okresie zimowym nikt nie zainteresował się, żeby ją odśnieżać. - Karetka przestała dojeżdżać do domu. Pomogła dopiero nasza interwencja. Na szczęście podczas mijającej zimy odpowiednie służby wywiązały się ze swoich obowiązków - mówi. Droga w  Swatach nie jest jedyną w naszym powiecie, z  którą mieszkańcy mają dużo problemów. O drogach na terenie gminy Ryki nie tak dawno pisaliśmy na łamach „Twojego Głosu”. Burmistrz poinformował wtedy, że remonty dróg będą wykonywane, jednak gmina nie jest w  stanie wszystkiego zabezpieczyć. Można mieć tylko nadzieję, że droga w Swatach znajdzie się w  planach obecnej władzy. Michał Pataj


0413zdcz2011-1awp