Page 1

dodatek krako wski

Bezpańskie krzesła Po podgórskiej stronie Wisły, tuż obok dzielnicy Kazimierz, znajduje się miejsce na tyle proste, że niemal niezauważalne. Gdyby nie dość dziwne zagospodarowanie przestrzeni – plac pełen… krzeseł. Kiedy mijaliśmy je po raz pierwszy, jadąc tramwajem w kierunku Nowego Bieżanowa, stało się dla nas punktem honoru, aby poznać znaczenie tych milczących świadków historii. Iwona i Dominik Sidorowie

Plac, o którym mowa, w XIX w. zwany był Małym Rynkiem (pełnił funkcję targowiska), a na początku wieku XX zmieniono jego nazwę na Plac Zgody (w związku z połączeniem Podgórza z Krakowem). W latach 30. powstał tu dworzec autobusowy „Karpaty”, z którego można było podróżować do miejscowości podkarpackich. Przeszło 10 lat później funkcja placu zmieniła się diametralnie – 3 marca 1941 r. stał się centralnym miejscem utworzonego na terenie Podgórza getta żydowskiego, które otoczył mur przypominający macewy (pionowe nagrobki żydowskie). Jego fragmenty zachowały się do dziś przy ul. Lwowskiej i Limanowskiego. Plac był miejscem, na którym gromadzono Żydów przed wysłaniem do obozów koncentracyjnych w Płaszowie, Bełżcu i Oświęcimiu. Pierwsza selekcja odbyła się tu 4 czerwca 1942 r., podczas której ponad 100 osób zostało rozstrzelanych. To tutaj naziści gromadzili tłumy Żydów, ustawiając ich jeden za drugim, również tuż po likwidacji getta w marcu 1943 r., by wymordować ich przy jak najmniejszej stracie kul… Wszystkich nieżydowskich mieszkańców getta wysiedlono zaraz po jego utworzeniu, z jednym tylko wyjątkiem – poza Tadeuszem Pankiewiczem, właścicielem mieszczącej się obok placu Apteki pod Orłem (od czasów wojny znajduje się w niej muzeum; obecnie w remoncie). Ten jedyny Aryjczyk mieszkający w getcie od początku do końca jego istnienia, stworzył w swojej aptece konspiracyjną przestrzeń dla żydowskiej elity. Gromadzili się tu intelektualiści, artyści, naukowcy. Wraz ze współpracownikami farmaceuta dostarczał mieszkańcom środki, dzięki którym unikali deportacji do obozów: były to odmładzające farby do włosów czy medykamenty uspokajające dzieci, schowane w kryjówkach lub bagażach wynoszonych poza getto. Aptekarze bezpłatnie wydawali TRYBY – Kraków NR 2(20)/2013

fot.: archiwum autorów x2

rannym lekarstwa i opatrunki. Pomagali w przemycaniu żywności i informacji między gettem a resztą miasta. Zgadzali się na ukrywanie osób w zakamarkach apteki i na branie w depozyt kosztowności powierzanych im przez ludzi, tuż przed opuszczeniem getta. Dzięki nim, miejsce to stało się „oazą normalności w nieludzkich warunkach”. Historię tego niezwykłego miejsca opisał sam Tadeusz Pankiewicz w książce „Apteka w getcie krakowskim”, w której znajdujemy taki oto fragment: Na Placu Zgody niszczeje nieprzeliczona ilość szaf, stołów, kredensów i innych mebli, przenoszonych nie wiadomo już po raz który z miejsca na miejsce… To właśnie wspomnienie bohaterskiego farmaceuty pomaga zrozumieć ideę krzeseł, które dziś znajdujemy na Placu Bohaterów Getta. Krzeseł, na

którym jeszcze chwilę przed deportacją zasiadały rodziny do wspólnego obiadu, pustych i niszczejących, wyrzuconych brutalnie przez okna kamienic, wystawionych na poniewierkę. Krzeseł kojarzących się z domem, jego gospodarzem i mieszkańcami, którzy już nie powrócą. Właśnie dlatego po modernizacji placu w 2005 r. pomnik ofiar Holocaustu tworzą 33 duże krzesła z żeliwa i brązu, zwrócone w większości w stronę Apteki pod Orłem i stojące w rzędach – jak kiedyś Żydzi na apelu. Na pozostałych 37 mniejszych krzesłach, można usiąść i zatrzymać się chwilę w tym miejscu – wkomponowano je w plac tak, by tworzyły całość jako mała architektura miejska. Dzięki temu łatwiej zdać sobie sprawę z tego, że „właściciele” krzeseł-pomników, którzy przed laty zginęli bez winy dokładnie w tym miejscu, byli ludźmi z krwi i kości, tak jak my.

I


dodatek krako wski

Piekarniki rozgrzane jak oddech hutnika

fot.: archiwum T. Wierzbickiego

II

Razem ze znajomymi ze wspólnoty oraz grupą charytatywną Szpunt udało się zebrać fundusze na jedną trzecią budynku. A kto zbierze pozostałe dwie trzecie?

Zainteresowanych odsyłamy na spotkanie duszpasterstwa misyjnego w każdy czwartek o 19.00 w czerwonym lektorium u oo. dominikanów.

Tomasz Wierzbicki

Pamiętacie artykuł z grudniowych „Trybów”, w którym napisałem o kiszeniu kapusty w Ghanie i doświadczeniu misyjnym w tym afrykańskim kraju, które mogłem przeżyć dzięki prowadzonej misji oo. kombonianów? Razem z przyjaciółmi spędziłem tam wrzesień ubiegłego roku. Potem „Tryby” objęły patronat nad naszym misyjnym projetekm. Ale po kolei.

Projekt Mafi Tove Po powrocie z Ghany cały czas żyliśmy relacjami z ludźmi z tego skrawka ziemi. To zmusiło do zaangażowania w pomoc. Celem projektu Mafi Tove jest wybudowanie budynku dla lokalnej społeczności w Mafi Tove w południowo-wschodniej Ghanie. Będzie on służył jako kaplica, przedszkole, sala zebrań a także jako miejsce dla gości. Mafi Tove to wspólnota zamiejscowa Misji Kombonianów Mafi Kumase w regionie Volta w Ghanie. Misja prowadzona jest przez Misjonarzy Kombonianów Serca Jezusowego, którą wizytowaliśmy we wrześniu ubiegłego roku. Rejon ten ma charakter wiejski i jest silnie związany z rolnictwem. Jest to wioska z ponad tysiącem mieszkańców, którzy żyją z uprawy roślin i chowu bydła. Tych tysiąc mieszkańców ma w perspektywie powolną ucieczkę młodych do miast, bo to tam znajdą pracę, pieniądze, dostatek oraz „zachodni styl życia”.

www.e-tryby.pl

Grosz do grosza… jak kokosza W grudniu wraz z kilkoma osobami postanowiliśmy coś zrobić. Nie tylko mówić, lecz także działać. Uruchomiliśmy kontakty i dotarliśmy na dwie uczelnie. Dzięki zgodzie dziekanów udało się zorganizować kiermasze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na Politechnice Krakowskiej. Na kiermaszach wystawiliśmy figury, obrazy, rękodzieło, książki, płyty z muzyką, biżuterię i inne „chwytliwe” przedmioty, które mogły stać się potencjalnym prezentem. Jakkolwiek zbieraliśmy tam pieniądze, to główną ideą kiermaszu było dotarcie do studentów i stworzenie okazji do okazania pomocy. Dla wielu było to zaskoczeniem i pukali się w czoło, kiedy usłyszeli, że chcemy zbierać darowizny od studentów. Mimo powszechnej opinii, studenci nie dusili grosza aż tak bardzo. Wiele razy narzekamy, że jesteśmy skąpi i nie chcemy pomagać innym, a jednak istnieje niespotykany nigdzie indziej fenomen Szlachetnej Paczki czy zbierania zakrętek, gdzie jak się zdaje trzeba dopomóc innym, by pomogli bliźnim. Na uczelniach była też okazja, by porozmawiać z kilkoma zainteresowanymi osobami, które deklarowały chęć dołączenia do wspólnoty czy wyjazdu na misję. Dzięki współpracy z grupą charytatywną Szpunt z dominikańskiej Beczki mieliśmy okazję razem rozkręcić równie fenomenalną jak powyższe akcję charytatywną, gdzie rozprowadzaliśmy ciasta i ciasteczka, a piekarniki i bryt-

fanki do tej pory są gorące. Oprócz ciacha były także książki, rękodzieło i inne upominki. Cała masa osób zaangażowanych na całe dnie – począwszy od stania, malowania, pieczenia, wyszywających, zdobiących i biegających, aż po portierów i sprzątaczki robiące kawę w naszym projekcie – miażdży system obojętności i braku nadziei. Dostaliśmy informację, że budowa pierwszego etapu już ruszyła; pieniądze na podstawowe materiały zapewnione, a robotnicy zaoferowali swoją pracę nieodpłatnie. Czekamy aż na dachu pojawi się gąsior…

Kij w mrowisko, czyli animacje misyjne Podczas wielu spotkań w różnych wspólnotach, duszpasterstwach, grupach studenckich czy nawet wśród dzieci, widzieliśmy zapał i entuzjazm w kontekście misji i służby bliźnim. Mieliśmy okazję dotrzeć do studentów w klubie akademickim, gdzie przy piwku mogli usłyszeć o misjach i świeckich w Afryce. Po piwku chętniej nawet zadawali pytania niż na niejednym wykładzie. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkich, których spotkaliśmy i którzy nam pomogli, spotkamy jeszcze raz, być może gdzieś na Czarnym Lądzie. Wiele osób chce i powinno podążać za tym pragnieniem. Czasem trzeba sprzedać lodówkę i ruszyć w drogę. Oby entuzjazm i iskra w oku studenta nigdy nie zgasły...


dodatek krako wski

Krakowskie wiadomości Zebrała Karolina Mazurkiewicz

Zakumkane zoo Drzewołazy skoczne i drzewołazy złociste to dwa nowe gatunki żab, które zamieszkały w krakowskim egzotarium. Maleńkie żabki zostały przywiezione z zaprzyjaźnionego zoo z Poznania. Te niewielkie stworzenia (niektóre z nich mają około 1 cm) w naturze zamieszkują lasy deszczowe Ameryki Środkowej i Południowej. Mają one piękną, kolorową skórę, pod którą (uwaga!) kryje się wyjątkowo trujący związek, wykorzystywany przez Indian do zatruwania strzał.

fot.: www.sxc.hu

Masz Pan psa – to płać za psa

Kawa z sercem Róże, czekoladki lub pluszowy miś to najczęściej wręczane w dniu św. Walentego prezenty. Co w sytuacji, gdy chcemy jednak wyjść poza ten schemat? Z rozwiązaniem przyszli krakowscy kapucyni. W dniach od 6 do 12 lutego za pomocą strony www.cappuccinodlaafryki.pl będą sprzedawać Kawę z Sercem. Kawę, która ma pokazać, jak gorące i mocne jest uczucie, którym darzymy drugą osobę i że potrafimy pomagać potrzebującym dzieciom w Afryce. Każdy kto zapragnie wyrazić swoje uczucia w niecodzienny sposób, będzie mógł kupić w sklepie internetowym Kawę z Sercem. Zyski ze sprzedaży zostaną przeznaczone na dożywianie głodujących dzieci w Afryce. – Chcemy nadać Walentynkom nowy wymiar. Wymiar, w którym moc miłości dwojga osób może poczuć także ktoś trzeci – potrzebujące dziecko – przekonuje Piotr Gajda z Fundacji Kapucyni i Misje. Kawa z Sercem zostanie dostarczona kupującym w specjalnych, miłosnych opakowaniach. Ponadto jeden szczęśliwiec znajdzie w niej serce nie tylko w przenośni, ale dosłownie, bowiem w pewnej paczce skryła się niespodzianka. – Jest nią 24-karatowe złote serce, które ma symbolizować miłość, którą obdarza się nawzajem szczęśliwa para – wyjaśnia Diana Bonowicz – dyrektor Fundacji. O postępach projektu i środkach zebranych na pomoc sierotom z Czadu i Republiki Środkowoafrykańskiej organizatorzy akcji będą na bieżąco informować na stronach www.cappuccinodlaafryki.pl oraz www.facebook.com/agentcappuccino. TRYBY – Kraków NR 2(20)/2013

36 zł rocznie – tyle za posiadanie czworonoga będzie musiał od tego roku zapłacić każdy właściciel do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Aby zarejestrować swojego psa, należy stawić się w biurze Towarzystwa z dowodem osobistym i książeczką zdrowia psa. Jest też forma dla wygodnych. Otóż za psa można zapłacić przelewem, a e-mailem wysłać wszystkie potrzebne informacje. W styczniu swoich czworonożnych przyjaciół zarejestrowało ok. 120 krakowian.

Mobilne czytelnie w Krakowie? To, że Polacy czytają mało, wiedzą wszyscy. Na pomysł, jak temu zaradzić, wpadł Gdańsk, gdzie utworzono tzw. tramwaje – mobilne czytelnie. Jak to działa? W gdańskich tramwajach można znaleźć książki, dzięki którym można umilić sobie podróż. Pomysł bardzo spodobał się w Krakowie. Inicjatywa ciekawa, ale pojawiają się dwa pytania: Czy krakowianie nie pokradną książek i czy MPK się na to zgodzi? Z niecierpliwością czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Muzealne polecanki Komoda i jej 36 szuflad Fundacja Wisławy Szymborskiej wraz z Muzeum Narodowym w Krakowie, w pierwszą rocznicę śmierci noblistki, zaprasza na ekspozycję „Szuflada Wisławy Szymborskiej” do Kamienicy Szołayskich. Fotografie, rękopisy dzieł, meble, księgozbiór będą tworzyć „Szufladę”. Można również zobaczyć zaprojektowaną przez noblistkę komodę z 36 szufladami. Osobna część to multimedia, m.in. można usłyszeć poetkę czytającą wiersze. Miejsce: Kamienica Szołayskich, plac Szczepański 9

W darze dla Wawelu Obrazy Karpińskiego, Axentowicza, meble, średniowieczne rzeźby, porcelana z Miśni, Wiednia, Berlina i Chin itd. to jeden z najnowszych i największych darów dla Wawelu. Ofiarodawczynią, części jeszcze za życia i części po śmierci – zgodnie z zapisem w testamencie – była Krystyna Czapska, córka dr. Aleksandra Turka. W 2008 r. donatorka została uhonorowana tabliczką, na której widnieje jej nazwisko, obok tak wielkich sław, jak Jan Matejko czy Karolina Lanckorońska. Do marca można podziwiać prywatną niegdyś kolekcję rodziny Turków na II piętrze Zamku na Wawelu. Nad całym zbiorem czuwa sama ofiarodawczyni – z portretu namalowanego przez Józefa Mehoffera. Miejsce: Zamek Królewski Wawel

III


IV

a szt K

S

M

y m e j u łt

ą j wo

ć ś o ło d Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20)

W ostatnim semestrze akademickim dużo się działo! Po powrocie z wakacji i obozu studenckiego, który w tym roku przybrał formę obozu wędrownego po Beskidzie Sądeckim, zabraliśmy, się z nowymi siłami i pomysłami, do tworzenia kolejnego etapu naszej historii i historii Duszpasterstwa Akademickiego „U Szczepana”. I to dosłownie, bowiem otrzymaliśmy od parafii nowe lokum, które pieczołowicie remontowaliśmy przez wiele wieczorów. Gdy wszystko było już na swoim miejscu, zaczęły się spotkania. W listopadzie i grudniu zapraszaliśmy do nas gości, by poznać ich ciekawe historie i umocnić się siłą ich świadectwa. Byli wśród nich: raper, małżeństwo wielodzietne, przedsiębiorca. A czym żyjemy teraz?

Na Eucharystii gromadzimy się także w poniedziałki o godzinie 19.00, a następnie po Mszy św. w naszej siedzibie mają miejsce spotkania formacyjne. Przybierają one różne formy – od spotkań z ciekawymi gośćmi, paneli dyskusyjnych, po pogodne wieczorki.

To czyńcie na moją pamiątkę! (Łk 22,19)

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (Mt 6,11)

W każdą niedzielę o godzinie 19.30 odbywa się Msza św. dla studentów, prowadzona przez naszego asystenta ks. Sławka Półtoraka.

Na wszystkich studentów czeka wyśmienita kolacja po niedzielnych Mszach św. akademickich. I choć catering zapewniają studenci, śmiało można powiedzieć, że jedzenie smakuje jak u mamy.

Będę śpiewał Tobie, mocy moja! (Ps 59,18) Na Eucharystii przygrywa nam diakonia muzyczna. Próby odbywają się co niedzielę o 17.45 oraz w czwartki o 19.30.

O wychwalajcie go wszystkie narody! (Ps 117,1) W czwartki również co dwa tygodnie wychwalamy Pana wspólnym śpiewem na Adoracji Najświętszego Sakramentu.

www.e-tryby.pl

fot.: archiwum koła KSM, DA „u Szczepana”

Od niedawna niektórzy z nas przychodzą na pierwszą środową Mszę św. w parafii, czyli na 6.30. Wstawanie nie jest nam straszne nie tylko ze względu na myśl o spotkaniu z Panem, ale także dzięki perspektywie razem przygotowywanego śniadania.

Twoje słowo święte jest! I dlatego pragniemy je zgłębiać. Pomaga nam w tym nasz ksiądz asystent w każdy czwartek o 20.00.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40) Mając w pamięci te słowa, chcemy pomagać innym. Udzielamy więc za darmo korepetycji dzieciom i młodzieży. W najbliższym czasie ruszy także wolontariat ukierunkowany na pomoc ludziom starszym. Poczytać książkę, porozmawiać, zrobić zakupy czy pomóc w sprzątaniu – to przecież dla nas pestka.

Coś dla ciała Ponieważ w zdrowym ciele zdrowy, duch dbamy też o aktywność fizyczną. Za symboliczne 2 złote kurs tańca towarzyskiego prowadzi w każdą środę o godzinie 18.30 (I grupa) i 19.30 (II grupa) sympatyczna para certyfikowanych instruktorów. W środy odbywa się także aerobik o 17.30. Niewielki, choć cały dochód jest przeznaczony na wsparcie finansowe dla wolontariuszki wyjeżdżającej wkrótce na misje.

Sportowa sobota to pomysł nowy, ale już można szykować rowery na wiosnę. Sobotnie wieczory to czas na dobry film w dobrym towarzystwie. Startujemy z seansami o 18.45.Szczegółowe informacje o naszych akcjach na

www.koscielna.ksm.org.pl

Tryby - luty 2013 dodatek krakowski  

Lutowy numer Trybów. Dodatek krakowski