Issuu on Google+

I

dodatek krako wski

W Zielonych Płucach Krakowa fot. Iwona Sidor

Jeśli zima nie dopadnie nas w tym roku zbyt wcześnie, warto zobaczyć prawdziwą krakowską jesień w miejscu, które oddycha czystym powietrzem – zapraszamy na interesujące spacery po Lasku Wolskim – Zielonych Płucach Krakowa. Co się kryje pod koronami starych drzew? Iwona i Dominik Sidorowie

– uznawanym za pomnik historii. Jest jednym z zaledwie dziewięciu na całym świecie klasztorów kamedułów. Kobiety mogą wejść na teren przyklasztorny oraz do kościoła p.w. Wniebowzięcia NMP zaledwie dwanaście razy w roku (najbliższy termin – 25 grudnia).

L

as Wolski (422 ha) wznosi się na wzgórzach Sowińca, Pustelnika i Srebrnej Góry – ponad 350 m n.p.m. Porasta go ponad trzydzieści gatunków drzew, a jego krajobraz tworzą wapienne skałki jurajskie, pomiędzy którymi prowadzą liczne, oznakowane szlaki spacerowe (ok. 40 km!), trasy rowerowe, narciarskie i konne oraz polany wypoczynkowe.

Na terenie Lasku Wolskiego znajduje się także Miejski Park i Ogród Zoologiczny otwarty w 1929 r. w obecności ówczesnego prezydenta RP Ignacego Mościckiego. ZOO otwarte jest codziennie, wejściówka studencka – 10 zł. Dojazd pod sam ogród zapewnia autobus linii 134 z przystanku Cracovia Stadion.

Z historycznego punktu widzenia Lasek tworzą dwa uroczyska: Las Wolski i Bielany. Uroczysko (część terenu otoczona naturalnymi granicami, wyodrębniona za pomocą nazwy topograficznej – www.sjp.pwn.pl) Las Wolski w okresie I wojny światowej zostało sprzedane przez spadkobierców księcia Marcelego Czartoryskiego Kasie Oszczędności Miasta Krakowa, która przekazała je miastu – w ten sposób powstał leśny Park Ludowy.

Szlaki piesze prowadzą do kolejnych atrakcyjnych miejsc, m.in. na Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego na Sowińcu, tuż obok którego w dziesiątą rocznicę utworzenia rządu Mazowieckiego posadzono dziesięć dębów – symbole dziesięciu lat, które upłynęły od odzyskania wolności. W „Alei Dębów Wolności im. Tadeusza Mazowieckiego” co roku sadzone jest następne drzewo. Stąd można też wyruszyć oznakowanym „Szlakiem Dwóch Kopców” na Kopiec Kościuszki.

Natomiast uroczysko Bielany od początku XVII w. należało do sprowadzonych przez Wielkiego Marszałka Koronnego Mikołaja Wolskiego oo. kamedułów, którzy tam też założyli klasztor pustelniczy. Erem ten, według dawnej klasyfikacji, jest zabytkiem klasy „0”, a więc najwyższej wartości

fot. Creative Commons - Mzopw

Kolejny szlak prowadzi w kierunku zabytkowego Zamku na Przegorzałach z okresu II wojny światowej, w którym obecnie mieści się Instytut Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz urokliwa restauracja i kawiarnia z tarasem widokowym na dolinę Wisły, a przy dobrej pogodzie nawet na Tatry (ul. Jodłowa 13). Szlak Twierdzy Kraków nie ominął także Lasku Wolskiego. Na jego obszarze znajduje się kilka fortów, do których prowadzi żółto-czarno-żółty szlak, charakterystyczny dla krakowskich fortyfikacji.

TRYBY TRYBY––Kraków KrakówNR NR8(26)/2013 8(26)/2013

Zielone Płuca Krakowa to jednak przede wszystkim rezerwaty przyrody – dwa ścisłe florystyczne: Bielańskie Skałki i Skałki Przegorzalskie oraz krajobrazowy rezerwat leśny Panieńskie Skały. Skąd ta enigmatyczna nazwa? Otóż, zgodnie z legendą, podczas najazdu Tatarów w XIII w. w skałkach tych ukryły się siostry zakonne zwane Pannami Norbertankami z Salwatora. Dzięki modlitwie do Matki Bożej skały te miały zamknąć się i schronić zakonnice w swoich jaskiniach.


II dodatek krakowski

Telefoniczna recepta na duchowe problemy Z br. Benedyktem Pączką OFMCap – pomysłodawcą telefonicznej izby przyjęć, „czadowym” kapucynem, który angażował się w pomoc dzieciom z Czadu, a teraz wyjeżdża do RCA rozmawia Gabriela Dul

Ilu osobom w ciągu jednej doby może pomóc kapłan, odbierając telefon? – Zwykle odbieramy od 5 do 30 telefonów. Największy boom mieliśmy na samym początku, kiedy media dowiedziały się, że istnieje coś takiego jak „Pogotowie duchowe” – wtedy telefony się urywały, a kapłani nie spali przez całą noc. 50 kapłanów z całej Polski, 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę czeka na telefon od osób, które potrzebują pomocy. „Pacjenci” dzwonią z konkretnymi problemami czy z potrzeby samej rozmowy, wygadania się? – Raczej wszystkie telefony są z konkretnymi problemami człowieka. Nie ma takiej osoby na ziemi, która by ich nie miała. Sytuacja różni się tym, że jedni mając kłopot, zatrzymują go w sobie, a inni chcieliby się podzielić tym, co ich spotyka, szukają ratunku. Szukają go u kapłana czy po prostu u człowieka, który zechce wysłuchać? – Na początku, kiedy rozmawiamy z ludźmi, zawsze spotykamy się na płaszczyźnie człowieczeństwa. Tak naprawdę potrzeba niewiele – obecności, zainteresowania, empatii. Niezależnie, czy ktoś dzwoni z lichym, małym problemem, czy z życiową tragedią. Często jest tak, że nie udaje się Wam pomóc osobie, która dzwoni? – Wielokrotnie jest tak, że nie możemy pomóc. Osoba, która żyje 27 lat w małżeństwie i dzwoniąc, myśli, że podczas półgodzinnej roz-

www.e-tryby.pl

mowy rozwiążemy jej problem, bardzo się myli. Takim osobom zwykle trzeba pomagać latami, a one same muszą znaleźć specjalistę, jakieś rozwiązanie czy plan na tę sytuację, w której żyją. Nie raz ludzie myślą, że w ciągu kilkunastu minut znajdziemy receptę na problem, który trwa od lat. Nie mamy takiej recepty. Ja nazywam „PD” izbą przyjęć – człowiek dzwoni, my próbujemy rozpoznać jego problem, myślimy do kogo w danym regionie można go przekierować, zastanawiamy się, jakie rozwiązanie znaleźć i aplikujemy je. Co dalej się wydarzy, zależy od danej osoby, od tego, czy będzie posłuszna i konsekwentna. Czyli pozornie „Pogotowie duchowe” niewiele różni się od tradycyjnego pogotowia... – Myślę, że bardzo się różni. Uważam, że „PD” jest znacznie ważniejsze niż pogotowie ratunkowe. Jeśli kończysz życie, a nie masz od Boga łaski zbawienia, bo umierasz w grzechach ciężkich, w niepojednaniu, to różnie może być z tobą po śmierci. Ja jestem narzędziem w rękach Boga i, być może, gdy się ze mną spotkasz, porozmawiasz, znajdziesz „to coś”, odkryjesz Boga i prawdziwe życie, przestaniesz walczyć jedynie o życie ziemskie... to pojawi się nadzieja na zbawienie. Co było pierwszym, rdzennym pragnieniem, które zainicjowało prace nad „PD”? – Pragnienie otwartości na ludzi, żeby być nietuzinkowym gościem, nie takim, który jest gdzieś w parafii i tam sobie żyje, ale takim, który robi coś nadzwyczajnego. Chciałbym

pokazać ludziom, że jako kapłani jesteśmy przede wszystkim dla nich, że nie powinni się nas bać. Różne pytania przychodziły do mojej głowy – dlaczego człowiek popełnia samobójstwo, dlaczego do mnie nie zadzwonił, nie znalazł numeru... Pomyślałem, że musimy stworzyć to pogotowie, choć kumulowało się wiele obaw o to, jak to faktycznie będzie wyglądało, kto będzie odbierał w nocy telefony, czy damy sobie radę, czy nas to nie przerośnie, co się stanie, gdy osoba, która dzwoni jednak się zabije... Myśli Brat, że teraz kapłaństwo wymaga pewnego przekraczania schematów, że inicjatywy takie jak „PD” są odpowiedzą na ducha naszych czasów? – Wydaje mi się, że tak. Już kiedyś wspomniałem, że „PD” nie jest pomysłem Benka czy Szymona Zaporowicza, ale, tak sądzę, jest pomysłem Kościoła na ten czas. A ksiądz ma się upodabniać do Jezusa, który mówił, że kiedy owca się zagubi, to mimo że wciąż mamy 99 pozostałych, nie siedzimy w stadzie i nie cieszymy się z tych 99, ale biegniemy za tą jedną, by ją znaleźć. Walczymy o nią. Cieszymy się, kiedy wraca. Zyskał Brat kiedyś miano „Czadowgo brata”. Jaki jest „Czadowy brat”? – Myślę, że przede wszystkim jest pokorny, otwarty na to, czego chce od niego Duch Święty, czego chcą przełożeni. Raczej nie chodzi tu o robienie rzeczy nadzwyczajnych, ale takich, które mogą służyć Kościołowi. Wydaje mi się, że „Czadowy brat” to normalny człowiek, ksiądz – taki, który się nie wywyższa, który posługuje, jest z ludu i dla ludu przeznaczony. Taka zwykła pokora i normalność, kiedy nie wstydzisz się tego, kim jesteś, jest w stanie przełamać wszystko – myślenie, schematy.


dodatek krakowski III

Teraz czeka Brata nowa posługa misjonarza w Republice Środkowo-Afrykańskiej, a także realizacja pomysłu, który zrodził się kilka miesięcy temu... – Tak, jest pomysł otworzenia szkoły muzycznej, pierwszej w tym kraju – TAMTam i TU. Zapraszam na stronę: www.tamtamitu. pl, gdzie będą pojawiać się aktualne informacje. Chcemy kształcić ludzi muzycznie, zapoznać ich z zasadami harmonii, kompozycji, tworzenia zespołów wokalnych. Na razie to wszystko jest w głowie, wymaga przemyślenia. Muszę pojechać tam, zobaczyć, jak wygląda sytuacja i co jesteśmy w stanie zrobić. A co możemy zrobić tu, w Polsce, by włączyć się w dzieło misyjne? – Każdy może się modlić za misje czy za konkretnego kapłana, może ofiarować swój post, modlitwę różańcową czy przyjętą Komunię św. Można pomagać materialnie. Teraz, organizując szkołę muzyczną, ogłosiłem na Facebooku zbiórkę

TRYBY TRYBY––Kraków KrakówNR NR8(26)/2013 8(26)/2013

instrumentów – dostaliśmy gitary, klawisze, perkusję. Można przekazać to, co leży niepotrzebne – może jakiś instrument, może nuty, a my za jakiś czas wyślemy to do Afryki. I trzecia sprawa – pomoc personalna. Jeśli ktoś jest kompetentny, przygotowany, nie boi się stracić życia czy zdrowia, chciałby pojechać na misje, to może pomagać tam, na miejscu. Ważne, by jechać do Afryki z konkretnym, przygotowanym projektem, który można zrealizować. Wiele mówi się o tym, jak mądrze wspierać kraje rozwijające się. Czego, w Brata opinii, najbardziej potrzeba Afryce w tym momencie? – Myślę, że Afryka teraz najbardziej potrzebuje pokoju i że właśnie trochę pokoju możemy tym ludziom zanieść. W jaki sposób, gdy jest wojna? W taki, że nie będziemy uciekać, gdy pojawi się zagrożenie i dylemat – zostać czy nie. Choć teraz nie wiem, czy nie będę uciekał, gdy przyjdą rebelianci i będą chcieli zabijać, czy nie zostawimy wszystkie-

go na misji i nie będziemy wracać – czy to do innego kraju w Afryce, czy do Polski. Człowiek chyba dopiero wtedy jest w stanie się opowiedzieć, gdy doświadczy konkretnej sytuacji. Każdy z nas jest inny, ma inną wytrzymałość psychiczną i fizyczną. Pokój jest teraz najważniejszy. Kiedy w RCA będzie pokój, będzie można robić fajne rzeczy – bo i ludzie się znajdą, i środki. O co się mamy modlić w Brata intencji? – Proszę was, żebyście się modlili o to, bym był dobrym narzędziem Pana i odpowiadał na to wszystko, czego On chce, żebym nie robił swoich rzeczy, nie planował po swojemu, nie miał swoich wizji, które nie będą w łączności z Nim. Mocno wierzę w to, że Bóg ma plan dla tego wyjazdu i dla mnie, że pokaże, co należy czynić. Teraz trzeba być posłusznym i odpowiadać na to, co się otrzymuje. Kiedy będę Mu posłuszny, będę też szczęśliwy.


IV dodatek krako wski Recenzje Fiorella de Maria Promic 2013

Na zawsze wygnańcy

Kiedy czytam takie książki, lubię siebie samą uspokoić myślą, że to przecież tylko literacka fikcja. Tymczasem historia opisana przez Fiorellę de Maria powstała z „obrazków”, które – choć dawno temu – ale wydarzyły się naprawdę. Tym bardziej może przerażać cytat z okładki: „Piekło zawsze zaczyna się na ziemi”. Poznajemy Wardę, młodą kobietę, która jako jedyna ocalała po wybuchu statku. Morze wyrzuca ją na brzeg, gdzie znajdują ją obcy ludzie. Jej zabliźnione ciało mówi, że w przeszłości poddawano ją nieludzkim torturom. Być może porwali ją piraci i sprzedali do niewoli za marne pieniądze…? Prawdziwą historię dziewczyny poznajemy, gdy Warda odzyskuje świadomość. Wie, że jej stan jest poważny. Prosi więc o rozmowę z księdzem i podczas spowiedzi odkrywa wszystkie karty.

KONKURS Książka ukazała się w serii „Okna” wydawnictwa Promic. Mamy dla Was w prezencie dwa egzemplarze, które uatrakcyjnią jesienne wieczory. Książki rozlosujemy wśród osób, które podadzą trzy inne tytuły tworzące serię „Okna”. Na Wasze odpowiedzi czekamy do 20 listopada. Piszcie pod adres: promocja@e-tryby.pl (temat wiadomości: Promic).

„Na zawsze wygnańcy” to nie tylko trzymająca w napięciu fabuła, ale też książka niewygodna, która zmusza do zadawania pytań, a najważniejsze z nich brzmi, ile człowiek może wytrzymać, na ile cierpienia wystarczy mu siły. I czy ludzki dramat może być usprawiedliwieniem dla wątpliwych moralnie wyborów. Magdalena Guziak-Nowak

Zachęcamy do udziału w Studenckim Sympozjum Naukowym

„Drogi Kościoła. Skąd? Dokąd? Po co?” które odbędzie się 13 i14 listopada br. w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej przy ul. Podzamcze 8. Sympozjum to jest kontynuacją udanej zeszłorocznej konferencji „Drogi wiary”, zorganizowanej z okazji Roku Wiary. W tym roku prelegenci będą szukać odpowiedzi na pytanie: „Ecclesia, quid dicis de te ipsa?”, czyli „Kościele, co mówisz sam o sobie?”, a także przedstawią jego rolę we współczesnym świecie. Smaku rozważaniom z pewnością doda spojrzenie na Kościół nie tylko od środka, ale i od zewnątrz. Z pewnością będzie to okazja do wielu ciekawych dyskusji. Sympozjum jest organizowane we współpracy z Katedrą Chrystologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

www.e-tryby.pl


Tryby listopad 2013 - dodatek krakowski