Business Life Polska Sierpien-Wrzesien 2022

Page 1

MAGAZYN BEZPŁATNY

ISSN 2450-9612

30 PODRÓŻE SZLAKIEM DOBREJ KAWY

NUMER 39 • SIERPIEŃ / WRZESIEŃ 2022

46 ZŁOTE PASZPORTY OBYWATELSTWO DLA OLIGARCHÓW

40 SAMOLOTY PRYWATNE CZARTERY

FRANK SZWAJCARSKI: SYMBOL STABILNOŚCI „SZEŚĆDZIESIĄTKA” ROLLING STONESÓW MARKI WŁASNE DOMINUJĄCYM TRENDEM

KONIEC SPALINOWEJ MOTORYZACJI

JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ?

BIZNES • SYLWETKA • LIFESTYLE • FINANSE • GADŻETY • JEDZENIE • PODRÓŻE



WYDAWNICTWO MAJERMEDIA ul. Warszawska 13 21-500 Biała Podlaska Tel. 535 089 641

REDAKCJA REDAKTOR NACZELNY: Szymon Lach REDAKTOR PROWADZĄCY: Maciej Majerczak

SZANOWNI PAŃSTWO!

Wakacje trwają i pomimo zapowiadanej zmniejszonej aktywności wyjazdowej cały czas chętnie podróżujemy. W porównaniu z rokiem 2021 wyjazdów jest mniej, szczególnie zagranicznych, na co ma wpływ drogie euro i napięta sytuacja geopolityczna za wschodnią granicą, ale turystyczne regiony w Polsce ostatecznie na brak turystów narzekać nie mogą. Taki stan rzeczy bardzo cieszy, ponieważ jeszcze na początku czerwca prognozy były bardzo pesymistyczne. Zdaje się, że wewnętrzna potrzeba odpoczynku, zmiany otoczenia jest na tyle mocna, że możemy poświęcić wiele, aby znaleźć czas i fundusze na chociażby krótki wypad nad jezioro, w góry lub nad morze. W ramach letniej lektury zapraszamy do zapoznania się z artykułami, które nasi redaktorzy przygotowali w najnowszym wydaniu. Zaczynamy od zmian w branży motoryzacyjnej, w 2035 roku już nie zarejestrujemy samochodów spalinowych na terenie Unii Europejskiej. Jakie ta zmiana niesie za sobą konsekwencje, dowiecie się Państwo z artykułu na stronie 22. Jeżeli podróże drogą lądową nie należą do Państwa ulubionych, przygotowaliśmy kilka alternatyw w postaci drogi powietrznej. KLM wprowadza nową kabinę premium economy, a Air France przygotował dla swoich pasażerów nową klasę biznes. Dla najbardziej wymagających osób, które cenią sobie swobodę i luksus, opisujemy specyfikę prywatnych czarterów. Na koniec przenosimy się na muzyczne sceny, a jest ku temu konkretny powód. The Rolling Stones obchodzą 60 urodziny! Życzę w imieniu redakcji udanych ostatnich tygodni wakacji i wielu słonecznych dni.

ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Katarzyna Jaszczuk, Konrad Jaszczuk, Rafał Nowicki WSPÓŁPRACA: Krzysztof Kotlarski KOREKTA: Anna Nalikowska

REKLAMA DYREKTOR DS. SPRZEDAŻY: Jakub Kleszcz Projekt: Piotr Pyczek Skład: Paweł Ilczuk Fotografowie: Bartek Kuczer, Łukasz Kuczyński

WWW www.majermedia.com

E-MAIL redakcja@majermedia.com reklama@majermedia.com prenumerata@majermedia.com Zdjęcie na okładce: Precious Madubuike, Unsplash

Z ukłonami... Szymon Lach Redaktor naczelny

WYDAWNICTWO MAJERMEDIA JEST CZŁONKIEM IZBY WYDAWCÓW PRASY Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów. Wydawca nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam. 3







Cristal Park Residence ul. Białej Koniczyny 15 02-757 Warszawa

+48 693 90 90 60 biuro@cristalpark.eu www.cristalpark.eu

APM Development ul. Bartycka 85 00-716 Warszawa


SPIS TREŚCI 30

SZLAKIEM DOBREJ KAWY

22 TEMAT NUMERU

KONIEC SPALINOWEJ MOTORYZACJI

Newsy ze świata ����������������������������������������������������14 Gadżety �������������������������������������������������������������������18 Koniec spalinowej motoryzacji �����������������������������22 Szlakiem dobrej kawy �������������������������������������������30 Przegląd hotelowy ������������������������������������������������ 34 Podniebny luksus, czyli prywatne czartery �������� 40 Złote paszporty ������������������������������������������������������ 46

46

ZŁOTE PASZPORTY 10

Business Life Polska

40

PODNIEBNY LUKSUS, CZYLI PRYWATNE CZARTERY



SPIS TREŚCI

74

NIECHCIANE PRODUKTY, NIEUDANE WYNALAZKI Mieszkaniowy luksus ���������������������������������������������52 Marki własne ����������������������������������������������������������58 Frank szwajcarski – symbol stabilności �������������68 Niechciane produkty, nieudane wynalazki �����������74 „Sześćdziesiątka” Rolling Stonesów ��������������������82 Auto: prezentacja – Mercedes eVito Tourer ���������86

86 MERCEDES EVITO TOURER 68

FRANK SZWAJCARSKI 12

Business Life Polska



AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA BALTIC PIPE POŁĄCZONY Z SYSTEMAMI POLSKI I DANII Gazociąg podmorski Baltic Pipe został połączony z systemami przesyłowymi Polski i Danii – poinformował w czwartek Gaz-System. Ma on tworzyć nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Inwestorami są operatorzy przesyłowi: duński Energinet i polski Gaz-System. Po uruchomieniu w październiku Baltic Pipe będzie miał przepustowość rzędu 2-3 mld m3 gazu rocznie. W 2023 r. gazociąg osiągnie swą maksymalną moc, czyli 10 mld m3 gazu rocznie.

W WIELKIEJ BRYTANII ODNOTOWANO NAJWYŻSZĄ TEMPERATURĘ W HISTORII We wtorek 19 lipca trzy razy w ciągu jednego dnia w Wielkiej Brytanii odnotowano najwyższą temperaturę w historii pomiarów. Po południu w miejscowości Coningsby w hrabstwie Lincolnshire we wschodniej Anglii termometry pokazały 40,3 stopni Celsjusza. Efektem niespotykanej fali upałów była bardzo duża liczba pożarów. Szczególnie trudna sytuacja panowała na obrzeżach Londynu, gdzie strażacy walczyli jednocześnie z 10 pożarami w różnych częściach miasta.

NAJCENNIEJSZY PASZPORT NA ŚWIECIE. POLSKA W PIERWSZEJ DZIESIĄTCE Ranking Henley Passport Index wskazuje paszporty krajów, których obywatele cieszą się największą swobodą podróżowania. Japonia piąty rok z rzędu pozostaje na szczycie listy. Jej obywatele mogą odwiedzić 193 państwa bez wizy. Henley Passport Index to ranking paszportów ze wszystkich 199 krajów na świecie. Drugie miejsce zajęły Singapur i Korea Południowa, oba kraje mają dostęp do 192 krajów. Tuż za nimi są Niemcy i Hiszpania, których paszporty zapewniają bezproblemowy wjazd do 190 państw. Stany Zjednoczone utrzymały siódmą pozycję wraz z Belgią, Nową Zelandią, Norwegią i Szwajcarią. Amerykanie nie muszą się martwić o pozwolenie na wjazd, odwiedzając 186 miejsc. Polska, wraz ze Słowacją i Litwą, uplasowała się na 10. pozycji. Bez wizy przywitają nas w 182 krajach.

SPORT TO ZDROWIE Sport i aktywność fizyczna to klucz do zdrowia i wellbeingu każdego pracownika. Mniej absencji, za to większa motywacja i lepsze wyniki. Dlatego marka Medicover Sport od kilku lat oferuje pracownikom dostęp do 4400 obiektów sportowo-rekreacyjnych w całej Polsce, w tym: klubów fitness, siłowni, zajęć jogi, basenów, squasha, ścianek wspinaczkowych, parków linowych, gokartów, quadów i wielu innych. Każdy, niezależnie od wieku i doświadczenia, znajdzie tu coś dla siebie. Więcej informacji na: medicoversport.pl

14


ROSYJSKI OLIGARCHA UKRYWAŁ NA JACHCIE BEZCENNE JAJKO FABERGÉ Amerykańskie organy ścigania przechwyciły coś, co według nich może być bezcennym jajkiem Fabergé. Znaleziska dokonano na pokładzie superjachtu Amadea, luksusowej jednostki wartej 300 mln dolarów, której właścicielem jest objęty sankcjami rosyjski oligarcha Sulejman Kerimow. Jeśli jajko jest autentyczne, może być jednym z nielicznych nieodnalezionych jeszcze egzemplarzy na świecie. Potencjalnie warte jest miliony. Jajka Fabergé to ozdobne przedmioty wysadzane klejnotami. W latach 1855-1916 wykonano około 50 kosztownych jaj wielkanocnych dla rosyjskiej rodziny carskiej. Te wystawne dzieła zostały zamówione przez rosyjski ród Romanowów.

STARBUCKS ZAMYKA KAWIARNIE Ogłosił to dyrektor generalny firmy Howard Schultz w nagraniu wideo udostępnionym na Twitterze. Decyzję uzasadnił względami bezpieczeństwa, m.in. uciążliwościami ze strony bezdomnych i narkomanów. Niedawno Starbucks zapowiedział zamknięcie 16 kawiarni – m.in. w Portland, Los Angeles, Filadelfii, Seattle oraz Waszyngtonie. – To dopiero początek, zamkniętych lokali będzie znacznie więcej – zapowiedział prezes Starbucksa. – Zaszokowało mnie, że jedną z głównych obaw naszych pracowników jest ich własne bezpieczeństwo – dodał Schultz.

GOOGLE ZNÓW UKARANY W ROSJI Rosyjski sąd nałożył na Alphabet, firmę matkę Google’a, 387 mln dolarów kary za niezastosowanie się do nakazu usunięcia treści, które Moskwa uznaje za nielegalne. Pierwszą grzywnę za nieusunięcie treści nałożono na rosyjską filię serwisu w grudniu 2021 r. Była to kara obrotowa w kwocie 130 mln dolarów za niezastosowanie się do decyzji rosyjskiego państwowego regulatora mediów – Roskomnadzoru, który nakazał firmie usunięcie niektórych treści. W maju 2022 r. zajęto konto spółki, co spowodowało, jak ogłosiła firma: „niemożliwość funkcjonowania naszego rosyjskiego biura, w tym utrzymanie zatrudnienia i wypłacanie wynagrodzeń, wypłatę dostawcom i podwykonawcom, wykonywanie innych zobowiązań finansowych”.

UCZTA NAD CHMURAMI Air France wprowadził nowe menu, które będzie umilać podróż gościom klasy biznes i klasy pierwszej na trasach międzykontynentalnych z wylotem z Paryża. Tym razem wyrafinowane dania zostały opracowane przez nagrodzonych gwiazdkami Michelin francuskich szefów kuchni: Michela Rotha i Anne-Sophie Pic. Linia od lat pełni funkcję ambasadora francuskiej gastronomii, który promuje smaki Francji i dba, aby dla najlepszych klientów gotowali najznamienitsi kucharze. Na pasażerów czekają dania przyrządzone z najwyższej jakości składników, które teraz są dodatkowo starannie dobierane z myślą o śladzie węglowym i środowisku naturalnym. Oferta pokładowa Air France jest bardziej zrównoważona i odpowiedzialna, oparta w dużej mierze na produktach lokalnych i sezonowych.

15


AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA NOWA POLITYKA INWESTYCYJNA WATYKANU Nowe wytyczne wejdą w życie 1 września. Inwestycje mają służyć budowie „bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego świata” i „być zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego”. Zabronione będą inwestycje „w produkty finansowe, które jako społecznie nieakceptowalne, mogą zaszkodzić misji Kościoła”. Na liście zabronionych inwestycji znalazły się też te, które nie podlegają odpowiednim kontrolom ze strony oficjalnych regulatorów, a także „pornografia i prostytucja, hazard, broń i przemysł obronny, placówki proaborcyjne, laboratoria i firmy farmaceutyczne produkujące środki antykoncepcyjne i wykorzystujące komórki macierzyste embrionów”. Spełnione mają też być warunki związane z poszanowaniem środowiska naturalnego, kryteria produkcji wywierającej pozytywny wpływ na lokalne wspólnoty i mające na celu „wykorzenienie wszelkich nierówności”.

FUZJA ORLENU Z LOTOSEM STAJE SIĘ FAKTEM Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu poparło w czwartek połączenie z Lotosem. Połączenie zainicjował Orlen w 2018 r. w ramach budowy multienergetycznego koncernu. Warunkiem niezbędnym do finalizacji transakcji była zgoda akcjonariuszy obu spółek. Połączenie obu firm jest elementem procesu konsolidacji spółek polskiego sektora paliwowo-energetycznego obejmującej Orlen, Lotos oraz PGNiG. Prezes Orlenu Daniel Obajtek zapewnił, że koncern będzie się starał wypełnić wszystkie warunki zaradcze Komisji Europejskiej w terminie sześciu miesięcy od wydania zgody na fuzję przez Komisję, czyli do ok. 15 grudnia. – Będziemy realizować te kroki już jako pełnoprawny właściciel Grupy Lotos. Chcemy też jak najszybciej przeprowadzić połączenie z PGNiG – mówi Obajtek. PKN Orlen czeka już tylko na decyzję sądu w sprawie rejestracji procesu połączenia z Grupą Lotos. Połączenie nastąpi z dniem jego wpisania do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez sąd rejestrowy właściwy dla siedziby PKN Orlen.

ZORGANIZOWANE WYPRAWY KAMPEROWE Z PILOTEM Wakacje w Chorwacji kamperem są doskonałym pomysłem na udany urlop w 2022 roku! Organizowane przez Wypożyczalnię Kamperów CamperyASONE z Warszawy. W każdej wyprawie bierze udział maksymalnie do 12 kamperów. Organizator przygotowuje trasę, atrakcje, kempingi oraz zapewnia opiekę pilota na czas całej wyprawy. Najbliższe dwie zorganizowane wyprawa kamperami to: CHORWACKI WRZESIEŃ 5.09.2022 do 16.09.2022 oraz 19.09.2022 do 2.10.2022 Więcej informacji: wyprawykamperowe.pl, tel. 606 11 33 50

16


Zachowaj pełną kontrolę. Gdziekolwiek jesteś.

Personalizowane ekrany startowe Aplikacje mobilne na iOS i Android Przejrzysta wizualizacja danych Zgodność z przepisami prawa pracy Pełna obsługa OCR

WWW.IMPULSEVO.PL


GADŻETY Lecznicza woda z... kranu Wykorzystaj moc wody leczniczej w swoim domu i poznaj jej zbawienne działanie! Jonizator wody Chanson Royale tworzy silne przeciwutleniacze przeciwstarzeniowe, bogate w wodór, alkaliczne, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe wody. Bateria jest wyposażona w ultrafiltr klasy szpitalnej i umieszczony pod zlewem filtr wstępny, aby oczyścić wodę przed jonizacją. Panel wyświetlacza, przypominający smartfon, umożliwia dokonywanie wszystkich wyborów bezpośrednio przy kranie i wygląda fantastycznie w każdej kuchni. Cena: 2995 dolarów chansonalkalinewater.com

W angielskim stylu Ta wysokiej jakości skórzana torba (Harber London) przeznaczona jest do przenoszenia laptopów o rozmiarach 13, 14, 15 i 16”. Miękka wyściółka z mikrofibry minimalizuje ryzyko uszkodzeń. Torba ma też kieszeń na tablet, mieszczącą iPada Pro 12,9 cala. Dobra organizacja przegród pozwala na ułożenie tam niezbędnych akcesoriów. Produkt jest dostępny w 3 kolorach: jasnobrązowym, ciemnobrązowym i czarnym. Cena: 449 funtów harberlondon.com

Sposób na dobrą kawę Karafka Trinity Origin z czarną wkładką ceramiczną może być używana z ekspresem do kawy Trinity One lub jako samodzielny ekspres do kawy. Szybka regulacja podstawy filtra pozwala regulować prędkość przepływu parzonego napoju. amazon.com

Casualowy szyk Taki właśnie jest chronograf Aquanaut z technologią flyback (Patek Philippe). Wyjątkowa stylistyka z odważnym kolorem tarczy (khaki) i dopasowanym kompozytowym paskiem jest uzupełniona najwyższej jakości wykonaniem. Wodoodporność do 120 m, obudowa jest wzmocniona polerowanymi i satynowymi wykończeniami. Sercem czasomierza jest automatyczny werk kaliber CH 28-520 C osadzony w kopercie z białego złota o średnicy 42,2 mm. patek.com

18


ARCYDZIEŁO ŁĄCZNOŚCI WIFI Szczegóły mają znaczenie. Każdy aspekt Orbi został specjalnie zaprojektowany, aby uwolnić niezawodną moc i wydajność dla najbardziej wymagających i wyrafinowanych inteligentnych domów. Nieskazitelny zasięg Wi-Fi, mistrzowskie bezpieczeństwo i niezrównana niezawodność. Wydajność. Ochrona. Doskonałość.

NETGEAR.pl


GADŻETY Golenie na 5! Golarka elektryczna 9 Pro jest wydajna i delikatna, bez względu na to, czy jest to broda 1-, 3-, czy 7-dniowa. Unikalny trymer ProLift unosi i przycina długie i płaskie włosy. Jest również wyposażony w centrum SmartCare 5 w 1, dzięki któremu golarka jest higienicznie czysta i działa jak nowa każdego dnia. Cena: 329,99 dolarów us.braun.com

Stylowy e-bike VanMoof S5 to e-bike nowej generacji, który... nie wygląda jak rower elektryczny. Przypomina „klasyczny”, choć bardzo nowoczesny rower miejski. Elementy napędu elektrycznego zostały dokładnie pochowane w konstrukcji jednośladu (głównie w ramie). Wbudowany akumulator pozwala przejechać do 150 km w trybie ekonomicznym. Stylowy, minimalistyczny wygląd został wyróżniony nagrodą Red Dot 2022. Cena: 2998 dolarów vanmoof.com

Przenośne palenisko Rozpal ognisko w dowolnym miejscu dzięki przenośnemu palenisku Ignik FireCan. To kompaktowa i trwała konstrukcja, którą można schować i zmieścić w dowolnym miejscu. Składane nóżki i zdejmowana pokrywa ułatwiają szybkie rozkładanie. Palenisko ma boki z siatki, co zapewnia lepszą widoczność i transmisję ciepła oraz wytwarza więcej płomieni. Cena: 199,99 dolarów ignik.com

Wszechstronny i łatwy w użyciu Niezależnie od tego, czy filmujesz, fotografujesz, tworzysz zdjęcia krajobrazowe lub portretowe, odkrywaj świat z bezlusterkowcem EOS R10 wyposażonym w matrycę APS-C. Technologia Dual Pixel CMOS AF II umożliwia stałe śledzenie wybranej twarzy w grupie ludzi. Ponadto możesz fotografować nawet z szybkością 15 kl/s lub 23 kl/s (dzięki cichej migawce elektronicznej). Ten bardzo innowacyjny, wszechstronny model jest najlepszym hybrydowym narzędziem twórczym dla niestrudzonych odkrywców. Cena: 4799,99 zł canon.pl 20


HISTORIĘ TYCH MIEJSC PISZEMY NIEPRZERWANIE BOOK ONLINE - hotel.com.pl

|

LETSBOOK.ONLINE

|

WARSZAWA@HOTEL.COM.PL

|

+48 22 470 03 00


TEMAT NUMERU

KONIEC SPALINOWEJ MOTORYZACJI JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ?

FOTO: TOM RADETZKI, UNSPLASH

TEKST WOJCIECH KONDRACIUK

To już przesądzone – w roku 2035 na terenie Unii Europejskiej nie będzie już można zarejestrować nowego auta osobowego ani dostawczego z silnikiem spalinowym. Nowy przepis nie jest niespodzianką – jego wprowadzenie było dyskutowane już od dłuższego czasu i raczej nikt się nie łudził, że ten pomysł zostanie zarzucony. Za 12 lat motoryzacja zmieni się nie do poznania, ale będzie to raczej proces niż raptowna zmiana.

22

Business Life Polska


FOTO: JORGE CESAR, UNSPLASH

CO WYDARZY SIĘ W ROKU 2034

jestracji nowych aut w miesiącach poprzedzających koniec roku kalendarzowego. Takie egzemplarze można bez problemu sprzedać później, ponieważ w świetle prawa będą już samochodami używanymi. Rzecz w tym, że prawdopodobnie tych zalegających na tzw. stockach samochodów będzie bardzo mało lub nie będzie ich wcale – nawet jeśli trwające obecnie problemy z dostępnością odejdą w niepamięć dużo wcześniej. 12 LAT TO DUŻO CZY MAŁO?

Biorąc pod uwagę to, jak bardzo w ciągu ostatniej dekady ewoluowały samochody elektryczne, możemy być nastawieni optymistycznie. Coraz większe zasięgi i coraz szybsze ładowanie przekonują kolejnych klientów do zakupu takich aut. Koncerny motoryzacyjne zapowiadają też, że będą dążyć do tego, by auta elektryczne były znacznie tańsze.

FOTO: MATT BOITOR, UNSPLASH

Do końca roku 2034 wszystkie salony samochodowe w Unii Europejskiej będą musiały pozbyć się aut z silnikami spalinowymi – nawet aut elektrycznych z generatorami spalinowymi. Wszystkie samochody, które nie zostaną sprzedane przed 1 stycznia 2035, będą musiały trafić do zgniatarki lub zostać reeksportowane do krajów, w których takich ograniczeń nie będzie. Jest jednak pewna furtka, dzięki której dealerzy są w stanie uniknąć podobnych problemów. Nowy przepis zakłada zakaz rejestracji nowych aut po granicznej dacie, więc wystarczy, że salony samochodowe zarejestrują zalegające na placach i na salach sprzedażowych auta jako swoją własność. Ta sztuczka była powszechnie stosowana w przeszłości, aby ominąć nowe przepisy dotyczące wyposażenia i norm emisji spalin. Owocowało to rekordowymi skokami w wynikach re-

23


TEMAT NUMERU

Zatrzymajmy się przy tej deklaracji na dłuższą chwilę. Carlos Tavares, prezes koncernu Stellantis, zapowiedział, że do 2030 roku wytwarzane przez nich samochody elektryczne mają być tańsze o 40%. Nawet jeśli ceny stali, półprzewodników i innych surowców wrócą do stanu sprzed 3 lat, będzie to niezwykle trudne. Stellantis planuje w tym celu inwestować we własne farmy fotowoltaiczne oraz kopalnie surowców. Warto dodać, że prezes Tavares jest znany ze swojego raczej negatywnego nastawienia do elektrycznej motoryzacji. Jego zdaniem samochody spalinowe są odsyłane do lamusa zdecydowanie zbyt wcześnie. Czy ma rację? KRYTYKA ELEKTRYKÓW

FOTO: MICK HAUPT, UNSPLASH

FOTO: CATARINA JANSSON, UNSPLASH

Samochody elektryczne mają wiele zalet – są ciche (nawet za ciche, więc zaczęto do nich montować zewnętrzne głośniki), nie emitują spalin (przynajmniej wokół siebie) i są bardzo szybkie (co w szerszej perspektywie również jest wadą). Dużą zaletą aut elektrycznych jest także stosunkowo prosta konstrukcja, która niestety nie przekłada się na niższe koszty serwisowania i napraw powypadkowych. Znane są przypadki, w których drobna stłuczka kończyła się wymianą akumulatora i rachunkiem prze-

NORWEGIA JEST WZORCEM ELEKTROMOBILNOŚCI. W 2021 ROKU ELEKTRYKI STANOWIŁY TAM AŻ 65% WSZYSTKICH SPRZEDANYCH AUT, ROK WCZEŚNIEJ TEN ODSETEK WYNOSIŁ 54%. W TYM TEMPIE OSTATNIE AUTA SPALINOWE WYJADĄ Z TAMTEJSZYCH SALONÓW W CIĄGU NAJBLIŻSZYCH 3 LAT.

kraczającym wartość prawie nowego auta. Przy poważniejszych wypadkach lub awariach może nawet dojść do zapalenia się akumulatora, co wymaga specjalistycznej akcji gaśniczej i na zawsze eliminuje samochód z ruchu. Drogie naprawy i wysokie ryzyko w razie wypadków prawdopodobnie będą się przekładać na coraz wyższe koszty ubezpieczeń komunikacyjnych. Osobiście mam wielką nadzieję, że w ciągu najbliższych 12 lat uda się dokonać prawdziwego przełomu w dziedzinie magazynowania energii. Aby samochody elektryczne miały szansę stać się powszechnie dostępne, potrzebna jest nowa technologia, która uczyni akumulatory lżejszymi, tańszymi oraz bardziej trwałymi i bezpiecznymi. Nie zmieni to jednak długich czasów ładowania – fizyki nie da się oszukiwać w nieskończoność. Naładowanie samochodu o zasięgu 400 km z domowego gniazdka trwa ponad 30 godzin. Pomóc mogą tu jedynie dodatkowe ładowarki, tzw. wallboxy, które skracają ten czas nawet do 8 godzin – o ile w budynku zainstalowano odpowiednią moc przyłączeniową (22 kW). Szybsze ładowanie, dostępne tylko w publicznych ładowarkach, może już negatywnie wpływać na trwałość akumulatora.

24

Business Life Polska


FOTO: MICHAEL FOUSERT, UNSPLASH

Największym problemem współczesnych baterii jest jednak coś innego. Chodzi o pierwiastki chemiczne, z których są one wytwarzane – głównie lit i kobalt. Ich dostępność ogranicza się do zaledwie kilku regionów Ameryki Południowej, Afryki i Australii. Jeśli w najbliższej przyszłości nie uda się odkryć nowych złóż, bezcennych pierwiastków zacznie brakować – i to na długo przed rokiem 2035. To z kolei sprawi, że ceny akumulatorów będą jeszcze wyższe niż obecnie. Pewną nadzieję dają surowce z odzysku. Recykling zużytych akumulatorów wkrótce stanie się dużym zastrzykiem potrzebnych pierwiastków. Jeśli ceny akumulatorów nie spadną, do recyklingu będą trafiać raczej całe samochody. Wymiana kilkusetkilogramowej baterii w kilkuletnim samochodzie na ten moment nie jest opłacalna. Pozostaje sprzedać samochód z niesprawną baterią za niewielką kwotę i w jego miejsce kupić kolejny. Rzecz w tym, że produkcja akumulatorów i samochodów również jest ogromnym obciążeniem dla środowiska – tak dużym, jak eksploatacja auta spalinowego przez cały cykl jego życia. Według najnowszych badań to, co wylatuje z rur wydechowych samochodów, nie jest największym problemem dla atmosfery. Niezależna organizacja Emission Analytics z Wielkiej Brytanii potwierdza, że większym problemem jest emisja zanieczysz-

czeń ze zużywających się opon. Najwięcej cząstek stałych wytwarzają zużyte opony w ciężkich samochodach, których kierowcy jeżdżą dynamicznie – to nawet 1850 razy więcej, niż wydobywa się z rur wydechowych współczesnych aut i 16 razy więcej, niż dopuszczają normy emisji tych cząstek dla silników. Zdaniem Emission Analytics rozwiązaniem tego problemu byłaby redukcja masy pojazdów – a tymczasem dzieje się dokładnie odwrotnie. Moda na samochody typu SUV oraz promowanie szybkich i ciężkich aut elektrycznych sprawiają, że opony trują coraz bardziej. Milion samochodów elektrycznych w 2025 roku, czyli funkcjonująca jako mem prognoza Mateusza Morawieckiego, spełni się najwcześniej w roku 2030, choć biorąc pod uwagę spadającą dostępność i sprzedaż nowych aut, ten termin również może nie wypalić. Obecnie po polskich drogach porusza się prawie 20 milionów samochodów, w tym nieco ponad 20 tysięcy samochodów elektrycznych. Daje to około 0,1% całości. Sprzedaż elektryków rośnie stosunkowo szybko, ale to wciąż kropla w morzu całego rynku. Spośród zarejestrowanych w ubiegłym roku 450 tys. nowych samochodów napęd wyłącznie elektryczny miało nieco ponad 7 tys. – a to i tak powód do świętowania. Sprzedaż elektryków podwoiła się w ciągu roku.

25


TEMAT NUMERU

Za taki stan rzeczy odpowiadają nie tylko ceny samochodów elektrycznych. Auta spalinowe stają się coraz bardziej skomplikowane, a przez to i drogie. Ich zmniejszona podaż na rynku znacząco wywindowała ceny – zarówno jeśli chodzi o nowe, jak i używane. Swoje robią także coraz wyższe kary za emisję CO2, które muszą płacić producenci. Bardzo możliwe, że wkrótce ceny samochodów spalinowych będą takie jak elektrycznych, a z biegiem lat mogą stać się od nich nawet droższe. Nawet jeśli skończą się problemy z dostępnością półprzewodników, producenci raczej nie będą chcieli ponownie zwiększać sprzedaży aut spalinowych i obniżać ich cen. Zyskowność koncernów motoryzacyjnych osiąga obecnie rekordowe pułapy przy znacząco niższej sprzedaży. Mimo to jestem pewien, że auta spalinowe wciąż będą na naszym rynku bardziej popularne niż elektryczne. Dlaczego? KRYTYKA INFRASTRUKTURY

Planowanie długiej trasy autem elektrycznym potrafi być naprawdę uciążliwe. Ograniczony zasięg, którego uzupełnianie może trwać godzinami, często dyskwalifikuje tego typu samochody z roli aut służbowych i nie tylko. Współczesne auta dostawcze z napędem elektrycznym mają teoretyczny zasięg 200-300 km. Do tego ich ładowność jest mniejsza z powodu wysokiej masy własnej, a jazda z wysoką prędkością i każde użycie klimatyzacji lub ogrzewania dodatkowo zmniejsza zasięg. Wszystko to przy cenie niemal dwukrotnie wyższej niż w przypadku tego samego modelu z silnikiem diesla. Dlatego właśnie auta ciężarowe będą wyłączone spod nowego zakazu – to sparaliżowałoby cały europejski transport towarów, a w efekcie również gospodarkę. Samochody prywatne rów-

FOTO: IVAN BOGDANOV, UNSPLASH

Chodzi o walory praktyczne oraz problemy z infrastrukturą. Nie każdy może sobie pozwolić na ładowanie auta we własnym garażu. Taką możliwość mają tak naprawdę nieliczni. Dodatkowo ładowanie z domowej sieci trwa zdecydowanie dłużej niż przy użyciu publicznych ładowarek o wysokiej mocy, których z kolei jest jak na lekarstwo. Szybkie ładowarki są w stanie

uzupełnić zasięg auta elektrycznego o kilkaset kilometrów w ciągu kilkudziesięciu minut… o ile nie korzystają z nich dwa samochody jednocześnie. To kwestia dostępnej mocy przyłączeniowej. Publicznych ładowarek wciąż przybywa, ale dużo szybciej przybywa klientów. Zdarzają się sytuacje, że w danym miejscu wszystkie stanowiska ładowania są zajęte albo ładowarka jest nieczynna z przyczyn technicznych. W takiej sytuacji trzeba czekać lub poszukać innej ładowarki – często oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów.

26

Business Life Polska


nież potrafią przysporzyć problemów. Powstał nawet termin range anxiety (z ang. niepokój o zasięg), określający stres, jaki odczuwają kierowcy w obawie przed rozładowaniem baterii w trasie. Często dochodzi do tego, że zamiast skupiać się na faktycznym celu podróży i cieszyć się wakacyjnym wyjazdem, nerwowo sprawdzamy pozostały zasięg i szukamy ładowarek w pobliżu trasy przejazdu. Z ładowarkami jest jeszcze jeden problem. Opłaty za korzystanie z nich są na tyle wysokie, że praktycznie zrównują koszt używania auta elektrycznego ze spalinowymi odpowiednikami. Użytkownicy narzekają też na mnogość dostawców takich usług. Ładowarki poszczególnych sieci wymagają posiadania zarejestrowanych kart lub aplikacji, dzięki którym możliwe jest rozpoczęcie ładowania i opłata po jego zakończeniu. Niektóre sieci umożliwiają ładowanie niezarejestrowanym użytkownikom, jednak wtedy jest ono dużo droższe i wolniejsze.

ZMIANA POTRWA DŁUŻEJ

Producenci już teraz odważnie wycinają z gamy samochody spalinowe i deklarują całkowite odejście od konwencjonalnej motoryzacji jeszcze przed rokiem 2035. Z kolei inne firmy zapowiadają, że będą sprzedawać klasyczne samochody i hybrydy tak długo, jak długo będzie to możliwe. Ostatnimi bastionami silników spalinowych będą prawdopodobnie Toyota, Mazda i Dacia. Każda z tych firm ma swoją wizję tego, jak walczyć z ociepleniem klimatu oraz restrykcyjnymi normami spalin, i wierzy, że z przeszło stuletniej technologii silników spalania wewnętrznego można wycisnąć jeszcze więcej.

FOTO: JANNIS LUCAS, UNSPLASH

Ostatni problem z infrastrukturą wydaje się tym największym, choć najmniej widocznym. Co jakiś czas media ostrzegają, że w Polsce może dochodzić do tzw. blackoutów, czyli rozległych

awarii i przerw w dostawie prądu. Często mówi się o nich chociażby w kontekście rosnącej popularności klimatyzatorów w domach i firmach. Przestarzałe sieci przesyłowe już teraz nie radzą sobie ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na prąd. Jeśli dorzucimy do tego milion samochodów elektrycznych, pobierających nawet kilkadziesiąt kilowatów energii na godzinę, będziemy mieli poważny problem. Nie pomoże tu nawet kilka milionów instalacji fotowoltaicznych – i to nie tylko dlatego, że samochody ładuje się głównie w nocy.

27


FOTO: SOPHIE JONAS, UNSPLASH

TEMAT NUMERU

Wygląda na to, że za decyzją Komisji Europejskiej stoi jeszcze jedno założenie: prywatnych samochodów ma być po prostu mniej. Ideolodzy cieszą się, że będzie to oznaczało wzrost popularności komunikacji zbiorowej i odkorkowanie miast. Są jednak regiony, w których „zbiorkom” praktycznie nie istnieje – i nie chodzi tu wyłącznie o wsie, ale też o mniejsze miasta w Polsce. Być może wykreuje to większy popyt i autobusy znów wrócą na drogi gmin i powiatów. Jeśli nie – trzeba będzie się w końcu przełamać i zainwestować w elektryczny samochód. Pomińmy już kwestie finansowe – być może za 20 lat technologia stanie się na tyle dopracowana i przystępna cenowo, że używane auta elektryczne będą miały sens i każdy będzie mógł sobie na nie pozwolić. Jestem jednak pewien, że ogromna część Polaków (i nie tylko) będzie się wzbraniała przed elektryczną rewolucją jeszcze długo po 2035 roku – tak długo, jak wytrzymają ich samochody i da się do nich zdobyć paliwo – nawet jeśli nie będzie to miało żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Polskie ulice raczej nie zaczną przypominać kubańskich, ale mechanicy samochodowi i producenci części jeszcze długo nie będą musieli zmieniać profesji. Ludzie nie lubią, kiedy czegoś się im zabrania za pomocą ustaw. Zniosą nawet podatki od aut spalinowych (których chce Bruksela, a nie chce obecny rząd), aby móc dalej korzystać z wolności wyboru. NADZIEJA DLA NIELICZNYCH

Z zakazu sprzedaży aut spalinowych zostaną zwolnieni niewielcy producenci, którzy wytwarzają do 10 tys. aut rocznie. Wątpliwe jednak, by nagle pojawiło się mnóstwo małych firm oferujących tanie samochody spalinowe. Ta furtka ma służyć przede wszystkim producentom aut luksusowych, takim jak Ferrari, Lamborghini, Rolls-Royce i Maybach. Ich obecna sprzedaż jest zbliżona do poziomu 10 tys. sztuk rocznie, a mimo to ich zyskowność stoi na zadowalającym poziomie. Dla porównania

28

Business Life Polska

maleńka Toyota Aygo – jeden z najtańszych samochodów na rynku europejskim – sprzedała się w zeszłym roku w liczbie niespełna 83 tys. egzemplarzy, po czym zniknęła z rynku. Paradoksalnie normy emisji spalin nie są życzliwe dla małych i lekkich aut, które zużywają mało paliwa. Tanie samochody nie tylko stają się coraz droższe, ale i mniej opłacalne w produkcji. Sprzedaż małoseryjnych supersamochodów będzie więc pewnym pocieszeniem, ale tylko dla nielicznych – jak dotychczas. Będą one ostatnim bastionem tradycyjnej motoryzacji, choć możliwe, że niektóre z marek luksusowych również zwrócą się w stronę aut elektrycznych, chociażby z powodów wizerunkowych. Jeżdżenie samochodem spalinowym już teraz staje się źle postrzegane i niemodne wśród elit. Jest jeszcze jedna rzecz, która rodzi nadzieję dla zagorzałych zwolenników silników spalinowych. Są nią paliwa syntetyczne, do których produkcji używa się głównie dwutlenku węgla, czyli tzw. e-fuels. Nad tą technologią pracują równolegle firmy Porsche i Audi, stąd za wprowadzeniem takiej furtki w nowych przepisach opowiedzieli się właśnie Niemcy. E-paliwa są z założenia neutralne dla środowiska, ponieważ ich spalanie uwalnia do atmosfery dokładnie tyle samo dwutlenku węgla, ile zużyto do ich produkcji. Ogólny bilans jest więc zerowy, dzięki czemu każde auto mogłoby stać się zeroemisyjne. Problem w tym, że ta technologia wciąż jest w fazie rozwojowej. Produkcja takich paliw jest obecnie zbyt kosztowna, by można było prowadzić ją na większą skalę. Ceny rzędu kilkudziesięciu złotych za litr byłyby do przełknięcia jedynie dla właścicieli wspomnianych wcześniej supersamochodów, które i tak rzadko opuszczają garaże. Prawdziwym fanom motoryzacji pozostaje więc mieć nadzieję, że to właśnie e-paliwa okażą się właściwą ścieżką do ratowania środowiska. Dowiemy się tego za kilkanaście lat. ⚫



SZLAKIEM DOBREJ KAWY TEKST MARTA BRZEZIŃSKA

Filiżanka kawy za kilkadziesiąt złotych? Dla prawdziwego miłośnika esencjonalnej małej czarnej to żaden wydatek. Sprawdzamy, kto decyduje o tym, ile kosztuje kawa oraz co wpływa na jej smak i... cenę?

30

Business Life Polska

FOTO: NATHAN DUMLAO, UNSPLASH

PODRÓŻE


FOTO: NATHAN DUMLAO, UNSPLASH FOTO: HACIENDA ESMERALDA

KTO DECYDUJE O TYM, KTÓRE KAWY SĄ NAJLEPSZE?

Zanim kawy zostaną wycenione, najpierw poddawane są wnikliwej ocenie. W pierwszej kolejności podlegają jej surowe, zielone ziarna, jeszcze na plantacji. O klasyfikacji decydują niezależne organizacje, takie jak Coffee Association of America. Ocena przeprowadzana jest przez certyfikowanych sensoryków, nazywanych Q Graderami, a jej celem jest odróżnienie kawy speciality od non-speciality (kawy jakości komercyjnej). Ekspert sprawdza próbki kawy pod kątem obecności ciał obcych (na przykład kamieni). Oceniany jest również zapach, a także poziom wilgotności kawy, który nie powinien przekraczać 12,6%. Następny etap to ocena wypalonej próbki. Po sprawdzeniu jakości wizualnie kawa przechodzi ocenę sensoryczną. Podczas tak zwanego cuppingu oceniany jest aromat kawy mielonej i zaparzonej, smak, kwasowość, body (cielistość), posmak, słodycz, czystość naparu. Szczególnymi wyróżnieniami w świecie kaw są: prestiżowa nagroda Cup of Excellence, przyznawana przez 300 profesjonalnych kiperów z 30 krajów świata, czy The Best of Panama – nagroda dla najlepszej kawy z Panamy. Kawy jakości speciality i premium od kaw komercyjnych odróżnia przede wszystkim wiedza na ich temat: kraj, region pochodzenia, wysokość upraw, metoda obróbki, nazwa palarni, data palenia. W przypadku dobrych, drogich kaw niezbędna jest możliwość prześledzenia wszystkich procedur, jakim poddawane jest ziarno, od plantacji po filiżankę napoju. Takie kawy są przygotowywane do sprzedaży w taki sposób, żeby wydobyć z nich wszystko, co najlepsze, a przy tym nie zaszkodzić klientom (przykładowo warto wspomnieć, że na przykład ziarna kawy palone w zbyt wysokiej temperaturze wytwarzają substancje rakotwórcze). Czyste, pełne smaku i bogate w cały bukiet aromatów kawy speciality i premium są dużo droższe, ale smakosze małej czarnej chętnie w nie inwestują, unikając kupowania nieświeżych czy przepalonych kaw. ⚫

31


PODRÓŻE

JAMAICA BLUE MOUNTAIN

Kultowa kawa z Gór Błękitnych na Jamajce, niewątpliwie jedna z najbardziej znanych na świecie. Surowe zielono-niebieskie ziarna eksportowane są przede wszystkim do Japonii, gdzie mieszka najwięcej miłośników cennej, tak zwanej zielonej kawy. W Polsce można ją dostać za mniej więcej 800 zł za kilogram, co oznacza, że za dzbanek kawy trzeba zapłacić nawet 300 zł! Warto: łagodna, pozbawiona goryczy kawa Jamaica Blue Mountain to znakomity wybór dla osób, które piją czarne, esencjonalne wersje kawowego napoju.

FOTO: HERI SUSILO, UNSPLASH

FOTO: MARC BABIN, UNSPLASH

NAJDROŻSZE KAWY ŚWIATA

KOPI LUWAK

Kopi luwak to gatunek kawy z południowo-wschodniej Azji, która obrosła legendą nie tylko wśród fanów małej czarnej. Wszystko za sprawą sposobu jej pozyskiwania: ziarna wydobywane są z odchodów łaskuna muzanga, popularnie nazywanego luwakiem. Zwierzę trawi jedynie miąższ owoców kawowca, ale za sprawą działania enzymów trawiennych i bakterii produkujących kwas mlekowy ziarna tracą gorzki posmak. Roczne światowe zbiory tego gatunku kawy wynoszą zaledwie 300-400 kg, stąd jej cena jest odpowiednio wysoka – za kilogram ziaren trzeba zapłacić około tysiąca euro.

32

Business Life Polska


FOTO: ST. HELENA COFFEE COMPANY

Wielokrotnie nagradzana kawa Esmeralda Special to arabika, której korzenie sięgają Etopii, ale która dziś uprawiana jest w Panamie. Charakteryzuje się kwiatowo-owocowym aromatem i dość słodkim smakiem. Wystawiana jest na aukcji raz w roku, za każdym razem ustanawiając nowe rekordy cen. Aktualnie cena Esmeralda Special sięga nawet 900 zł za kilogram.

FOTO: HACIENDA ESMERALDA

ESMERALDA SPECIAL

ST. HELENA COFFEE

EL INJERTO

Kawa El Injerto pochodzi z Huehuetenango w Gwatemali, z plantacji zarządzanej od czterech pokoleń przez tę samą rodzinę. Właściciele trzymają pieczę nad każdym procesem obróbki ziaren: od ich zbioru, suszenia i palenia, mielenia – aż do pakowania i eksportu. Dzięki temu przygotowany z niej napój jest najlepszy jakościowo: wyjątkowo aromatyczny i smaczny. W 2006 roku kawa El Injerto wygrała w prestiżowym konkursie Cup of Excellence.

FOTO: MAX PANAMÁ, UNSPLASH

Wyjątkowy smak tej cennej kawy docenił sam Napoleon Bonaparte, kiedy został zesłany na Wyspę Świętej Heleny na Oceanie Atlantyckim. Panujące na niej warunki idealnie sprzyjają wzrostowi krzewów kawowca, które tubylcy uprawiają tam od 1733 roku. Poddane obróbce na mokro przy użyciu wody źródlanej ziarna pozwalają przyrządzić napój intensywny, ale słodki w smaku. St. Helena Coffee, doskonała na espresso, kosztuje nawet 700 zł za kilogram.

33


testujemy i oceniamy

SZUKAJĄC SPOKOJU TEKST RAFAŁ NOWICKI

Miejsce, które odwiedzamy tym razem, jeszcze kilka lat temu było (dosłownie) kamienną ruiną. Po zmianie właściciela obiekt znajdujący się około 25 kilometrów od Cortony został przebudowany i przekształcony w luksusową i niezwykle stylową willę.

34

Business Life Polska


ZDJECIA: VILLA CASA BRAMASOLE

C

asa Bramasole – tak nazywa się owo miejsce – położona jest na szczycie zielonego wzgórza ze wspaniałym widokiem na pola, lasy i jezioro. Usytuowana z dala od innych zabudowań, jest idealna dla osób, które chcą uciec od codziennego zgiełku miast i zakosztować spokoju i ciszy. Ten dom może pomieścić osiem osób, które będą mogły się cieszyć mieszanką skandynawskiego, francuskiego i włoskiego designu. To miejsce, w którym autentyczność średniowiecznych murów miesza się ze współczesnymi udogodnieniami, takimi jak m.in. podgrzewane posadzki (ręcznie wykonane z terakoty), nowoczesne łazienki z meblami projektu Philippe Starcka czy panele słoneczne o wysokiej wydajności energetycznej. Starożytne kamienne mury Casa Bramasole bez wątpienia były świadkami wielu interesujących, a może nawet niesamowitych opowieści, ale teraz ich głównym

zadaniem jest tworzenie odpowiedniej atmosfery, która pozwoli gościom na wytchnienie i relaks – ostatecznie po to się przyjeżdża w takie miejsca. Warto wiedzieć, że udając się do Casa Bramasole latem, możemy liczyć na dodatkowe atrakcje. W lipcu w regionie odbywają się dwa festiwale: filmowy w pobliskim Montone oraz słynny Umbria Jazz w Perugii, który gościł już takie sławy, jak Pat Metheny, Melody Gardot, David Byrne czy Gregory Porter. Ciekawostką jest fakt, że Cortona wraz z okolicami stała się sławna dzięki książce Frances Mayes „Pod słońcem Toskanii”, w której autorka opisywała perypetie związane z zakupem i remontem starego domu – Casa Bramasole (zbieżność nazw nie jest przypadkowa!), ale także uroki życia na spokojnej włoskiej wsi, których z pewnością tu nie brakuje... ⚫

35


testujemy i oceniamy

Kierunek – Malediwy! TEKST RENATA NAWROCKA

Na Malediwach nie brakuje luksusowych resortów, ale hotel, który prezentujemy, śmiało może konkurować z ekskluzywnymi „miejscówkami” także w innych stronach świata. Zobaczmy, jak wygląda!

36

Business Life Polska


O

ficjalne otwarcie prywatnej wyspy Kudadoo Maldives odbyło się pod koniec 2018 roku. Resort składa się z 15 położonych na wodzie oceanicznych rezydencji funkcjonujących na zasadzie all inclusive, dzięki czemu goście mogą korzystać z całodobowej obsługi obejmującej wyśmienitą kuchnię, zabiegi spa i prywatne nurkowanie, wycieczki i sporty wodne, zawsze i wszędzie, gdzie im się zamarzy, bez dodatkowych kosztów i z ciągłym wsparciem osobistego lokaja. Autorem projektu wyspy jest słynny architekt z Nowego Jorku Yuji Yamazaki. By tam dotrzeć, najpierw trzeba dolecieć do międzynarodowego lotniska w Malé, a następnie przesiąść się do małego samolotu lądującego na wodzie. Lot na samą wyspę z hotelem trwa ok. 40 minut.

ZDJĘCIA: KUDADOO MALDIVES PRIVATE ISLAND

Oprócz zapewniania luksusu obiekt stawia na ekologię – w całości jest zasilany energią słoneczną. Przyjazność dla środowiska nie kończy się na wykorzystaniu energii słonecznej. W minimalnym stopniu korzysta się tu z jednorazowych wyrobów z tworzyw sztucznych – w hotelu nie używa się np. plastikowych słomek, zaś wszystkie budynki zostały zbudowane z drewna pozyskiwanego w sposób zrównoważony. Nietrudno się domyślić, że luksusowe wakacje all inclusive w tak ekskluzywnym miejscu nie należą do tanich. Istotnie – cena domku z jedną sypialnią zaczyna się od 3,6 tys. dolarów za noc. Niemało, ale czy rajskie wakacje nie są tego warte? ⚫

37


PREZENTACJA PARTNERA

KLM WPROWADZA NOWĄ KABINĘ:

PREMIUM COMFORT WIĘCEJ KOMFORTU W PRZYSTĘPNEJ CENIE PODCZAS LOTÓW MIĘDZYKONTYNENTALNYCH Linie Lotnicze KLM zapowiedziały, że już niebawem wprowadzą na rynek nową klasę: Premium Comfort. Będzie to kabina pośrednia pomiędzy klasą ekonomiczną a biznes, dostępna na lotach międzykontynentalnych, która zaoferuje podróżnym więcej przestrzeni, komfortu, prywatności i dodatkowych usług niż klasa ekonomiczna, jednak w znacznie niższej cenie niż przelot w klasie biznes. Dzięki stworzeniu tej nowej opcji KLM ma nadzieję sprostać oczekiwaniom swoich klientów, którzy poszukują więcej komfortu podczas podróży, ale w przystępnej cenie. W nowe kabiny zostaną wyposażone szerokokadłubowe samoloty we flocie KLM: Boeing B787-9 i Boeing B 787-10 (Dreamliner) oraz Boeing B777-200 i 300. W pierwszej kolejności, jeszcze w tym roku, Premium Comfort będzie dostępna na lotach do Ameryki Północnej, a następnie stopniowo wprowadzana na kolejnych trasach międzykontynentalnych KLM.

38

Business Life Polska


ZDJĘCIA: KLM

P

remium Comfort to zupełnie nowa klasa podróży, w osobnej kabinie, z nowym typem foteli i odrębną koncepcją serwisu pokładowego podczas lotów dalekiego zasięgu. Każda kabina zostanie wyposażona w 21 do 28 (w zależności od typu samolotu) nowoczesnych foteli, które zostały zaprojektowane przez Collins Aerospace we współpracy ze specjalistami z KLM. Nowy fotel ma nie tylko elegancki wygląd, ale jest też szerszy, a jego oparcie odchyla się w znacznie większym stopniu niż w fotelach w klasie ekonomicznej. Podróżni będą mieli do dyspozycji więcej przestrzeni na nogi, podnóżek i większy ekran oraz słuchawki z funkcją redukcji szumu, podobnie jak pasażerowie klasy biznes. Linia zaplanowała też miły akcent, jakim jest zestaw akcesoriów podróżnych. Na potrzeby nowej klasy Premium Comfort KLM stworzył odrębną koncepcję serwisu pokładowego. W zależności od czasu trwania lotu goście Premium Comfort na trasach międzykontynentalnych otrzymają jeden lub dwa posiłki na ciepło, w ramach których będą dostępne do wyboru dania mięsne, rybne i wegetariańskie. Po posiłku będą serwowane kawa, herbata, likier i lody. Serwis wzbogacą różnorodne przekąski i koktajle oferowane pomiędzy posiłkami.

Naczynia i akcesoria do serwisu pokładowego zaprojektowano z myślą o środowisku. Większość zastawy została wykonana z lekkiego polipropylenu i jest przeznaczona do wielokrotnego użytku. Natomiast akcesoria, które nie nadają się do powtórnego użycia, są zrobione z PEF – tworzywa opartego na surowcach roślinnych, które podlega całkowitemu przetworzeniu. Wszystkie elementy serwisu pokładowego zostały ponadto dokładnie ocenione w kontekście gospodarki o obiegu zamkniętym, pod względem wagi oraz walorów estetycznych. Na klientów klasy Premium Comfort czekają też przywileje SkyPriority na lotnisku, w tym pierwszeństwo w odprawie i wejściu na pokład. Ponadto przelot w Premium Comfort uprawnia do zabrania większej ilości bagażu, która podobnie jak w klasie biznes obejmuje 2 sztuki bagażu rejestrowanego (do 23 kg każda) oraz 2 sztuki bagażu podręcznego plus akcesoria o łącznej wadze 18 kg. ■ www.klm.pl

39


SAMOLOTY

PODNIEBNY LUKSUS,

CZYLI PRYWATNE CZARTERY TEKST MIKOŁAJ BUCZYŃSKI

FOTO: NIKLAS JONASSON, UNSPLASH

Prywatne czartery wbrew pozorom rzadko rozpalają wyobraźnię, ale tylko dlatego, że wydają się zbyt niedostępne, by w ogóle o nich myśleć. Luksusowe linie lotnicze na brak klientów jednak nie narzekają. Co więcej – rynek się powiększa...

40

Business Life Polska


Podczas gdy znaczna część społeczeństwa zaciska pasa i odmawia sobie dalekich podróży, jest grupa ludzi, którzy nie tylko latają, ale robią to w iście królewskim stylu. Co ciekawe, wiele prywatnych lotów nie jest wakacyjną fanaberią, ale elementem codziennego życia najbogatszych biznesmenów. Jak wspomina Mateusz Chmurzyński, doświadczony pilot pracujący w liniach Jet Story: „wielu biznesmenów zaczyna przygodę z private jetami ze względów biznesowych i dopiero po czasie decydują się wynajmować czartery również na wakacje. Jeżeli chodzi o proporcje lotów biznes – wakacje to jest to pół na pół”. Z Mateuszem przeprowadziłem zresztą miniwywiad, który znajduje się w dalszej części artykułu. DLA KOGO PRYWATNE LOTY?

Chociaż temat za chwilę rozwiniemy, już intuicyjnie można wyczuć, że prywatny czarter nie jest tani. Na cenę lotu składają się między innymi: koszt wynajmu maszyny, praca załogi (którą w podstawowej formie stanowią pilot i stewardesa), paliwo. To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, ale już daje do myślenia.

Również potrzeba prywatności (lub nawet poufności) może uzasadniać wynajęcie odrzutowca. Dla wielu polityków czy największych gwiazd sportu i show-biznesu klasyczna forma latania może być nawet nie tyle niekomfortowa, co w niektórych przypadkach – niebezpieczna. Private jet może też się okazać przydatny, kiedy trzeba przewieźć dużo bagażu (tutaj nie ma w zasadzie formalnych ograniczeń) lub zwierzęta (na terenie Polski to żaden problem, za granicą najczęściej też). Czartery są również wynajmowane w celach medycznych. Transport ekipy ratunkowej na miejsce zdarzenia lub poszkodowanego do szpitala może uratować życie – a jest to przecież najwyższa wartość. Oczywiście obok wymienionych powyżej pobudek może też stać po prostu potrzeba wygody, jakiej nie zapewni nawet klasa biznes. ILE TO KOSZTUJE?

FOTO: JAROSLAV MUZYCHENKO, UNSPLASH

Jedną z zalet prywatnego latania jest jednak czas – klienci mogą bardzo szybko zarezerwować lot na dowolny dzień i dowolną godzinę, nie stoją w kolejkach i nie czekają zbyt długo na odprawę – formalności trwają w zasadzie nie dłużej niż 10 minut. Możliwe jest też latanie w dowolne miejsca bez przesiadki. Łatwo sobie wyobrazić, że kiedy dla ważności umowy lub współpracy niezbędna jest obecność przedsiębiorcy w danym miejscu i czasie, to czasami wynajęcie prywatnego lotu jest wręcz opłacalne.

Jak gruby portfel trzeba więc mieć, aby móc wynająć czarter? Wiele zależy od kierunku, w którym się udajemy, typu samolotu, składu załogi i wielu innych czynników. Ogólnie rzecz ujmując, jeżeli chcemy odbyć podróż na terenie Polski, zapłacimy od około 2 tys. euro za lot. Pomiędzy państwami europejskimi ceny jednak zaczynają się od 10 tys. euro. Rzadko jest tak, że osoby, które stać na prywatne loty, wybierają najtańsze opcje. Trudno jednak podać górny limit cenowy, ponieważ w zależności od upodobań, cóż… sky is the limit.

41


FOTO: RAMON KAGIE, UNSPLASH

SAMOLOTY

PRYWATNE CZARTERY CZY WŁASNY ODRZUTOWIEC?

Skoro już ustaliliśmy, że lot prywatnym jetem może być opłacalny, to może i jego kupno będzie korzystne? Na to pytanie da się odpowiedzieć pozytywnie, jednak jak to kiedyś w wywiadzie dla „Business Insider” odpowiedział Vadim Horiszny, wiceprezes NetJets Europe:aby myśleć o opłacalności, należy latać ponad 200 godzin rocznie. Są jednak i tacy, które te 200 godzin „wyrabiają”. Jednocześnie przy wyliczaniu opłacalności trzeba wziąć pod uwagę nie tylko koszt zakupu maszyny (od 3 milionów dolarów), ale i szereg innych, jak np.koszt finansowy (oprocentowanie kredytu lub leasingu), zarządzanie (w tym konserwacja, dbanie o stan techniczny), utrzymanie personelu pokładowego (w tym szkolenia), miejsce w hangarze, ubezpieczenie, modernizacje kabiny. Pewną opcją „pośrodku” jest posiadanie udziałów we własności samolotu (sprzedaż prowadzi m.in. wspomniana firma NetJets Europe), szczególnie że można je łączyć (np. część udziałów we własności samolotu długodystansowego i część we własności samolotu krótkodystansowego). Posiadanie udziałów również umożliwia latanie „własnym” samolotem, chociaż w nieco ograniczonym zakresie. Jednocześnie jednak obniża znacząco koszty. OPCJE NA „TANIE” LATANIE

Cóż, latanie prywatnymi czarterami tanie (w ujęciu obiektywnym) raczej nigdy nie będzie. Wciąż jednak może być znacząco tańsze (nawet o 70% w stosunku do ceny regularnej). Pierwszą, oczywistą opcją jest latanie w większej grupie (koszt czarteru rozbija się na kilka osób). Drugą jest korzystanie z tzw. empty legs. Wiele prywatnych lotów odbywa się tylko w jedną stronę. Wtedy pilot nie wraca do stałej bazy, ale pozostaje w kraju,

42

Business Life Polska

do którego odbywał się rejs, czekając na zlecenie. Czasem jednak maszyna musi gdzieś dolecieć lub skądś wrócić „na pusto”. Wtedy też w danym odrzutowcu oferowane są miejsca po znacznie niższych stawkach. POLSKI RYNEK

Na polskim rynku prywatne czartery są oferowane przez wiele firm. Jedną z najbardziej znanych jest wspomniana Jet Story, działająca od 2006 r. i, jak sama podaje na stronie internetowej, jest „największym tego typu przewoźnikiem w Europie Środkowo-Wschodniej”. Firma nie tylko organizuje loty, ale i świadczy szereg innych usług, jak np. doradztwo w zakresie kupna samolotu, przeprowadzenie inspekcji przed odbiorem czy też zarządzanie samolotem. Jet Story zatrudnia prawie dwustu pracowników, w tym pięćdziesięciu pilotów i trzydzieści stewardes. Na terytorium naszego kraju prężnie działa również Jet Partner, Deutsche-Privatjet Polska, Volanti Air Taxi, AMC Aviation. Warto chwilę poświęcić na ofertę firmy LuxJet, która jest brokerem, czy LunaJets, która opracowała własną aplikację do zamawiania czarterów i zarządzania nimi. Oferty prywatnych lotów wyszukać mogą również biura podróży specjalizujące się w wycieczkach szytych na miarę, jak np. warszawskie biuro podróży Carter. Jak wspomina Ela Strawa, menedżer sprzedaży w Carter, „podróże prywatnymi samolotami już nie ograniczają się do lotów biznesowych, ale coraz częściej są to loty w celach turystycznych. Modne stają się wycieczki organizowane helikopterem np. w obrębie Europy. W ten nietuzinkowy sposób w ciągu kilku dni jesteśmy w stanie odwiedzić wiele krajów. O poranku wybrać się na spacer po plaży na Korsyce, zjeść lunch na Santorini, a popołudniowe cappuccino wypić w Wenecji. Zaś wracając do domu, podziwiać szczyty Alp wraz z Mont Blanc”.



SAMOLOTY

ROZMOWA Z PILOTEM JET STORY

Gdy pracowałem nad artykułem, udało mi się zamienić kilka słów z pilotem wspomnianych linii lotniczych Jet Story – Mateuszem Chmurzyńskim: MIKOŁAJ BUCZYŃSKI: CZYM SIĘ RÓŻNIĄ WYMAGANIA DLA PILOTA ODRZUTOWCA OD WYMAGAŃ DLA PILOTA TRADYCYJNEGO SAMOLOTU PASAŻERSKIEGO? Mateusz Chmurzyński: To raczej kwestia szkolenia na dany typ samolotu, ponieważ same uprawnienia się nie różnią. M.B.: JAK WIĘC ZOSTAĆ PILOTEM ODRZUTOWCA? M.Ch.: Kiedy już masz odpowiednie licencje, należy po prostu zgłosić się w odpowiedzi na rekrutację, którą przeprowadza albo lotnicza linia biznesowa, albo sam przedsiębiorca kompletujący załogę. W przypadku współpracy z liniami to one zapewniają poszczególne zlecenia.

jednak, czy to za granicą, czy w kraju, są ustalone dyżury, podczas których muszę być do dyspozycji – kiedy otrzymam telefon, powinienem w ciągu dwóch godzin stawić się na lotnisku. Inna jest też praca przed samym wylotem. Tutaj to kapitan wraz z załogą przygotowują samolot do rejsu. Podczas tradycyjnych lotów pilot nie ma bezpośredniej styczności z klientami, a w prywatnych liniach należy osobiście wyjść pasażerom na powitanie. M.B.: NA JAKIE UDOGODNIENIA MOGĄ LICZYĆ KLIENCI? M.Ch.: Oprócz tego, że mogą wybrać właściwie dowolną godzinę i dowolny dzień rejsu, mogą wybrać dowolny catering obejmujący również wybrany alkohol. Klienci mogą liczyć na pełną prywatność i anonimowość – załoga ma podpisane odpowiednie umowy o zachowanie poufności. Ponadto pasażerowie prywatnych lotów korzystają z odrębnego terminala. NA ZAKOŃCZENIE

Wszystko jest dla ludzi, prywatne czartery również. Te zresztą mogą być w niektórych przypadkach nie tylko przyjemnością, ale i rzeczą niezbędną. Rynek rośnie, więc i podaż powinna rosnąć, a technologia przeć do przodu, niemniej na spadek cen nie ma co liczyć. Pasażerowie prywatnych odrzutowców raczej nie szukają oszczędności, a jakości i luksusu. A te znajdują, stając się jednocześnie królami przestworzy. ⚫

FOTO: CHRIS LEIPELT, UNSPLASH

M.B.: CZY SPECYFIKA PRACY ZA STERAMI ODRZUTOWCA RÓŻNI SIĘ OD PRACY DLA TRADYCYJNYCH LINII? M.Ch.: Tak. Przede wszystkim tutaj pilot nie wraca do portu macierzystego. Loty są przeważnie w jedną stronę. Kiedy lecę do jakiegoś kraju, to tam też zostaję w oczekiwaniu na dalsze zlecenia. Plusem jest to, że można zwiedzić kawałek świata, ale wadą jest na pewno częsta i długa rozłąka z bliskimi. Wciąż

44

Business Life Polska


Medicover Stomatologia kontynuuje ekspansję na kolejne rynki stomatologiczne w Europie – inwestuje w MeinDentist, jedną z wiodących sieci stomatologicznych w Niemczech Medicover Stomatologia, lider rynku usług stomatologicznych w Polsce i autor m.in. innowacyjnego konceptu Rytuału Uśmiechu, inwestuje w jedną z największych klinik stomatologicznych w Berlinie – MeinDentist. Tym samym pionier konsolidacji polskiego rynku stomatologicznego wkracza na największy taki rynek w Europie. Inwestycja w firmę prowadzącą sieć 16 nowoczesnych klinik w stolicy Niemiec to ważny krok w stronę międzynarodowej ekspansji i budowania europejskiej marki Medicover Stomatologia. Medicover Stomatologia podpisała umowę, na bazie której zainwestuje w 100 proc. udziałów MeinDentist, niemieckiej sieci znanych w Berlinie i Poczdamie klinik stomatologicznych, założonych przez doktora Alego Mokabberi. Na sieć 16 nowoczesnych centrów stomatologicznych składają się dwie silne marki: kliniki dla dorosłych pacjentów – MeinDentist i gabinety dla dzieci – KinderDentist. Do sfinalizowania transakcji niezbędne są wymagane prawem zgody regulacyjne dotyczące tego typu procesów. Strony spodziewają się, że inwestycja zostanie zamknięta najwcześniej w ostatnim kwartale tego roku. MeinDentist jest jednym z wiodących graczy na rynku stomatologicznym w Niemczech. Pierwsza klinika MeinDentist powstała 20 lat temu, kliniki KinderDentist działają od 2007 roku. Obecnie MeinDentist dysponuje blisko 150 fotelami dentystycznymi. Cieszące się wśród pacjentów powszechnym zaufaniem i dużą rozpoznawalnością kliniki działają głównie w Berlinie, jedna klinika dostępna jest dla klientów w Poczdamie. Niemcy są największym rynkiem stomatologicznym w Europie, którego wartość szacowana jest na blisko 30 mld euro. Jest to ponad dziesięć razy więcej niż wielkość rynku stomatologicznego w Polsce. W opinii ekspertów potencjał rozwoju usług stomatologicznych w Niemczech jest ogromny, a niemiecki rynek dopiero wkracza na ścieżkę konsolidacji.

Medicover Stomatologia z międzynarodową ekspansją Medicover Stomatologia od kilku lat odnotowuje w Polsce wyraźny i dynamiczny rozwój, napędzany przez inwestycje i akwizycje. W Polsce firma zbudowała mocny, stabilny biznes stomatologiczny i jest liderem na rynku usług stomatologicznych. W ciągu zaledwie dwóch lat Medicover Stomatologia podwoiła liczbę foteli stomatologicznych dostępnych w sieci (obecnie posiada ich 400). Marka ma już 70 klinik stomatologicznych w Polsce, w których pracuje ponad 750 doświadczonych lekarzy. Ponadto firma posiada własne ponad 300-metrowe ultranowoczesne laboratorium protetyczne Medicover „Rytuał Uśmiechu” w Centrum Praskim Koneser w Warszawie.

Z początkiem czerwca tego roku firma rozpoczęła kolejny znaczący rozdział w swoim rozwoju, by rozszerzyć swoją działalność na największy rynek stomatologiczny w Europie. – Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani wejściem na największy europejski rynek stomatologiczny z tak silnymi markami, jak MeinDentist i KinderDentist. To jest dla nas bardzo ważna transakcja i strategiczny pierwszy krok w rozwoju na międzynarodową skalę w sektorze stomatologicznym. Po trwających wiele miesięcy negocjacjach jestem podbudowana tym, czego doświadczyłam. Dr Ali Mokabberi zbudował profesjonalny i wykwalifikowany zespół medyczny, pełen kultury, pasji, zaangażowania i codziennej życzliwości. To wartości są także bardzo bliskie kulturze działania Medicover Stomatologia. Wierzę, że żadna praktyka stomatologiczna nie może istnieć bez silnego i oddanego zespołu, który tak dba o komfort i bezpieczeństwo pacjentów, by chętnie wracali na kontynuację leczenia – mówi Wioletta Januszczyk, Dyrektor Zarządzająca Medicover Stomatologia. Dzięki planowanemu przejęciu sieci klinik MeinDentist, lekarze i osoby wykonujące zawód asystenta stomatologicznego, pracujący w Medicover Stomatologia obecnie i w przyszłości, będą mogli rozwijać ścieżkę zawodową międzynarodowo. Wioletta Januszczyk dodaje: – Analitycy przewidują, że w tym roku, po trudniejszym dwuletnim okresie pandemicznym, rynek usług stomatologicznych w Europie odnotuje zdecydowane ożywienie. Ogromnie cieszę się, że Medicover Stomatologia podjęła w tym roku zdecydowane kroki w celu rozszerzenia zakresu swoich usług i obecności na europejskim rynku. To potwierdza, że nasza strategia rozwoju się sprawdza – wpisuje się w model polegający na łączeniu sił z najlepszymi i najzdolniejszymi klinikami i dentystami przy jednoczesnym inwestowaniu w sukces własnej marki.


EUROPA

ZŁOTE PASZPORTY

OBYWATELSTWO DLA OLIGARCHÓW

Złoty paszport, podobnie jak złota karta kredytowa, pozwala na korzystanie z rzeczy niedostępnych dla zwykłych śmiertelników. Dysponując odpowiednią ilością pieniędzy, można w krótkim czasie zyskać pełną swobodę podróżowania oraz przebywania w całej Unii Europejskiej. Choć nie jest to przywilej dostępny dla milionów, Komisja Europejska zamierza zablokować możliwość wydawania złotych paszportów – między innymi ze względu na to, że mogą być one furtką dla objętych sankcjami obywateli Rosji.

46

Business Life Polska

FOTO: LUKE LITTLEFIELD, UNSPLASH

TEKST MARCIN GOMÓŁKA


JAK UZYSKAĆ ZŁOTY PASZPORT?

Zacznijmy od słowa wyjaśnienia: złoty paszport nie jest dokumentem jako takim. To określenie specjalnej ścieżki, dzięki której możliwe jest zdobycie obywatelstwa jednego z kilku krajów Unii Europejskiej. To z kolei czyni zainteresowanego pełnoprawnym obywatelem całej Unii, wraz ze wszystkimi przysługującymi mu przywilejami – a te potrafią być naprawdę atrakcyjne dla ludzi z innych stron świata.

FOTO: KARL PAUL BALDACCHINO, UNSPLASH

Aby zdobyć złoty paszport, wystarczy w zasadzie dysponować odpowiednim majątkiem i spełnić kilka stosunkowo prostych warunków. Głównym kryterium jest rozmiar inwestycji w danym kraju – gdy wydamy określoną ilość pieniędzy, stajemy się jego obywatelem. Ma to pewne logiczne uzasadnienie – w końcu osoba posiadająca dużą firmę w obcym kraju powinna mieć swobodę prowadzenia działalności. Bogaci inwestorzy i ich przedsiębiorstwa przynoszą ogromne korzyści krajowym finansom, dlatego warto zachęcać ich do prowadzenia biznesu i ułatwiać im interesy. Rzecz w tym, że podobny efekt da się osiągnąć na wiele innych sposobów, np. stosując ulgi podatkowe i pozwolenia na pobyt. Nadawanie obywatelstwa powinno wiązać się z trwałym przywiązaniem do państwa – jego kulturą, mieszkańcami oraz terytorium. Przeciętny człowiek chcący uzyskać obywatelstwo w jakimś kraju powinien m.in. znać jego język oraz mieszkać i pracować w nim przez przynajmniej kilka lat. Tymczasem dla korzystających ze złotego paszportu multimilionerów obywatelstwo jest co najwyżej środkiem do osiągania różnych celów i zabezpieczeniem na przyszłość. Prowadzenie sporej firmy lub posiadanie kilku mieszkań nie powinno być jedynym warunkiem tego, by stać się Europejczykiem.

Pierwszym krajem, który de facto sprzedawał obywatelstwo za pieniądze, była Bułgaria. Już od 2005 roku zamożni obcokrajowcy mogli stać się obywatelami tego kraju po zainwestowaniu pół miliona euro. Warunkiem dodatkowym było posiadanie prawa pobytu oraz uzyskiwanie przychodów przez 5 lat. Dało się to jednak zupełnie obejść – wystarczyło zainwestować okrągły milion euro w krajową gospodarkę. Bułgaria wstąpiła do UE dopiero w roku 2007. Wtedy jej obywatelstwo stało się znacznie bardziej atrakcyjne, bo dawało dostęp do terytorium całej Unii. W tym samym roku obywatelstwo w zamian za inwestycje zaczął oferować Cypr. Tutaj próg wejścia był jednak znacznie wyższy – aż 2 mln euro na inwestycję oraz 500 tys. euro na zakup nieruchomości. Ta oferta była jednak na swój sposób korzystna, ponieważ dorośli członkowie rodziny inwestora mogli również stać się obywatelami, nabywając swoje własne nieruchomości za kolejne 500 tys. euro. Dla zamożnych rodzin oligarchów była to prawdziwa okazja – w końcu nieruchomości są świetną lokatą kapitału, a sprzedając je po pewnym czasie, mogli nie tylko zarobić, ale też zachować obywatelstwo. Złoty paszport można było także uzyskać, inwestując na Malcie. Tutaj odbywało się to minimalnym nakładem pracy własnej, choć procedura wydaje się bardziej skomplikowana. Należało wpłacić 650 tys. euro do państwowego funduszu inwestycyjnego, samodzielnie zainwestować kolejne 150 tys. euro oraz wynająć lub kupić nieruchomość o wartości minimum 350 tys. euro. Łącznie dawało to 1,15 mln euro, które w większości dało się odzyskać.

MALTA TO FANTASTYCZNY KRAJ NIE TYLKO DLA TURYSTÓW, ALE TEŻ DLA MIESZKAŃCÓW. SĄ TYSIĄCE POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO ZOSTAĆ JEJ OBYWATELEM...

47


EUROPA

KORZYŚCI

Jako Polacy jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku. Daje nam to m.in. czynne i bierne prawa wyborcze, możliwość składania petycji do Parlamentu Europejskiego i Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Czy znacie kogoś, kto korzystał z tych praw? Ja nie. Znam za to mnóstwo osób, które korzystają z możliwości przemieszczania się, pobytu i pracy na terenie państw członkowskich.

PASZPORTY BEZ PRZYSZŁOŚCI

To, co jest korzyścią dla jednych, stanowi spore zagrożenie dla innych. Obecnie wydawanie złotych paszportów na Cyprze i Malcie zostało zawieszone, a Komisja Europejska prowadzi względem tych krajów postępowanie wyjaśniające. Problem został dostrzeżony dopiero w roku 2019 i z dnia na dzień narasta. Rola Bułgarii w tym procederze okazała się marginalna, ale tam również wstrzymano wydawanie złotych paszportów. To m.in. przez nie Bułgarzy nie mogli wejść do strefy Schengen. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w całej Unii wydano około 6 tys. złotych paszportów, z których ponad połowa trafiła w ręce obywateli Rosji… a właściwie Unii Europejskiej. Nie wiadomo, czy odebranie przywilejów oligarchom będzie w ogóle możliwe w przyszłości. Jak na razie złote paszporty, kupione za ułamek rocznych przychodów, pozwalają im wciąż omijać sankcje, podróżować i cieszyć się bogactwem. Niektórzy z nich z pewnością spodziewali się, że europejskie obywatelstwo kiedyś uratuje ich przed restrykcjami lub rosyjskimi władzami, które potrafią w radykalny sposób odwrócić się od swoich obywateli. ⚫

48

Business Life Polska

DLA NIEKTÓRYCH LUDZI PRZEDMIOTY NA TYCH DWÓCH ZDJĘCIACH SĄ PRAWIE IDENTYCZNE: PAPIEROWE I CAŁKIEM UŻYTECZNE W PRAWIE CAŁEJ EUROPIE.

FOTO: OMID ARMIN, UNSPLASH

FOTO: PREPROLOG, WIKIPEDIA

Dziś jednak rozważamy problemy, z którymi borykają się przeciętni posiadacze złotych paszportów. Podwójne obywatelstwo rozwiązuje bardzo wiele z nich. Obywatel Unii Europejskiej ma prawo otrzymać pomoc dyplomatyczną lub konsularną w ambasadzie dowolnego z krajów zrzeszonych na terenie całego świata. Nasz hipotetyczny oligarcha ze złotym paszportem wystawionym na Cyprze może więc udać się do ambasady Czech w Rosji i zostanie potraktowany jak obywatel Czech. W przypadku wystąpienia jakiegoś niebezpieczeństwa może wylegitymować się jako obywatel UE i musi otrzymać pomoc – chociażby w ucieczce przed gniewem rodzimego reżimu. W świetle dzisiejszych wydarzeń równie ważne jest to, że taki oligarcha, prowadząc jakąś działalność, może przedstawić się jako obywatel Cypru, a nie Rosji – dzięki czemu on i jego firma uniknie dotkliwych sankcji.


Oferowane przez firmę MBB lifty (wciągarki) to zaawansowane technicznie, lecz proste w obsłudze urządzenia do opuszczania i podnoszenia oświetlenia, dekoracji, banerów reklamowych, czujników pożarowych i kamer CCTV:

Do 60m

Znajdują zastosowanie w takich obiektach jak: domy, centra handlowe, sklepy, kina, teatry, lotniska, stacje kolejowe, hotele, obiekty sakralne, hale produkcyjne, hale wystawiennicze, magazyny, obiekty sportowe, szkoły, aule, kluby, dyskoteki salony samochodowe...

MBB s.c. Autoryzowany dystrybutor REEL TECH ul. Pileckiego 67, 02-781 Warszawa tel. 22 840 15 54, kom. 501 550 439 www.mbb.pl mbb@mbb.pl

Do 1000 kg


PREZENTACJA PARTNERA

ZAWSZE W CENTRUM ŚWIATA Foodcom to ważny gracz na polskiej scenie biznesu nie tylko w branży mleczarskiej, ale również produktów roślinnych i chemii industrialnej. Współpracujemy z firmami w ponad 136 krajach na całym świecie. Od prawie dziesięciu lat z sukcesem podbijamy rynek, zatrudniając ludzi z ponad 25 krajów. To dzięki temu nasza analiza rynku jest tak dokładna, a nasze działania tak skuteczne. Jedynie jako firma sprawnie poruszająca się w międzynarodowym biznesie, jesteśmy w stanie odnosić globalne sukcesy.

F

irma Foodcom rozpoczęła swoją przygodę w świecie handlu od branży mleczarskiej, ale nie zatrzymała się jedynie na produktach mlecznych. W ciągu 9 lat działalności oferta firmy powiększyła się o produkty roślinne, dodatki do żywności, pasz, witaminy czy surowce wykorzystywane w kosmetykach i lekarstwach. Portfolio stale się rozszerza – a co za tym idzie, nasz obraz rynku staje się dokładniejszy. Nasi handlowcy każdego tygodnia przygotowują szczegółowy opis tego, co dzieje się na rynkach produktów spożywczych, paszowych i dodatków, i dzielą się trendami z partnerami biznesowymi. Ten rok nie był wyjątkiem. Mimo dużej nieprzewidywalności zdarzeń udawało się nam przygotowywać trafne prognozy. Jak wiemy, początek roku przyniósł zmiany na wielu rynkach, a rynek spożywczy i paszowy nie były wyjątkiem. Analizując dwa pierwsze kwartały, jesteśmy w stanie z łatwością dostrzec, jak wzrosły koszta wielu surowców. Konsumenci odczuwają wzrost cen, a znalezienie równowagi pomiędzy popytem a podażą, rosnącymi kosztami wytworzenia,

50

Business Life Polska

a ograniczeniami po stronie konsumentów jest wyzwaniem, z którym handlowcy i producenci mierzą się każdego dnia. Największym czynnikiem, który w najbliższych miesiącach dalej będzie miał wpływ na wszystkie sektory gospodarki, są działania wojenne, które zaburzyły nie tylko łańcuchy dostaw, ale przyniosły również wiele sankcji. Doszliśmy do momentu, w którym po prostu brakuje surowców z Ukrainy, między innymi pszenicy. Ukraina zazwyczaj eksportuje od 6 do 7 mln ton zboża miesięcznie. Ubiegły miesiąc to 2,2 mln ton wyeksportowanych zbóż. Trudno przewidzieć, kiedy zebrane zboże zostanie wyeksportowane z kraju. Transport jest utrudniony już od wielu miesięcy. Popyt na towary jest ogromny, ale przez problemy w łańcuchu dostaw niektórzy producenci zaznaczają, że trudno uzyskać wystarczające ilości materiału. Zmiany klimatyczne jedynie pogorszyły istniejącą sytuację – susze w Ameryce Północnej czy Zachodniej i Południowej Europie wpłynęły negatywnie zarówno na ilość, jak i na jakość plonów. A jak wiemy, gorsze jakościowo plony przekładają się również na jakość mleka


ZDJĘCIA: FOODCOM

i mięsa. Niektórzy specjaliści alarmują nawet, aby przygotować się na kryzys – z pewnością liczba osób, których dotyka głód, diametralnie wzrośnie. Konsumenci przestawiają się na zakup dóbr podstawowych, powoli zaczynają rezygnować z tych „luksusowych”, wysokomarżowych. Jak wiele razy udowodniła historia – trudno przewidzieć, co wydarzy się w branży. Tak szybko rosnące ceny były dla wielu osób szokiem. Należy pamiętać, że jesteśmy również świadkami przeobrażeń spowodowanych przez wprowadzenie Nowego Zielonego Ładu. Wprowadzony przez Unię Europejską pakiet wniosków ustawodawczych ma na celu osiągnięcie zerowego poziomu uwalniania gazów cieplarnianych netto do 2050 roku. Jak zmieni to politykę podatkową, transport, infrastrukturę na farmach? Spodziewamy się, że producenci mogą odczuć zmiany już w najbliższym czasie. W obliczu tak wielu zmian handlowcy Foodcom są jednak przygotowani – stała analiza zależności rynkowych pozwala im na jak najlepsze dopasowanie się do zmieniającej się sytuacji. Dzięki dużemu zespołowi, współpracy mamy najpełniejszy obraz sytuacji, który pozwala zaplanować następne działania biznesowe. Pracując z krajami na całym świecie, jako jedni z pierwszych wiemy o tym, jakie czynniki będą kształtowały rynki poszczególnych produktów. Zmieniające się trendy nie są więc dla nas tajemnicą. Pomagają nam w tym również podróże. Nasi handlowcy wyjeżdżają do wielu miejsc: od Europy po Afrykę, czy Azję. Celami ostatnich wyjazdów biznesowych było Maroko, Dubaj, Chiny, Wyspy Kanaryjskie czy Turcja. Jest to zawsze

dobra okazja do lepszego poznania partnerów biznesowych, omówienia strategii, czy dyskusji na temat przyszłych inwestycji. Wyjazdy służbowe obejmują również wiele branżowych eventów, które skupiają najważniejsze firmy i przedstawicieli handlowych. Ostatnio byliśmy uczestnikami targów VIV Europe, a przed nami kolejne – Biofach, największe na świecie targi ekologicznej żywności i rolnictwa. Oprócz spotkań biznesowych czy konferencji zawsze jest czas na spróbowanie lokalnych przysmaków czy poznanie miasta. Podróżowanie mamy w końcu we krwi – nasi pracownicy przebyli często wiele kilometrów, aby pracować w naszym warszawskim biurze. Nasz zespół składa się z grupy ambitnych, ciekawych ludzi, pochodzących z różnych kultur. Nic więc dziwnego, że większość naszych pracowników lubi podróże służbowe i chętnie bierze w nich udział. Przechadzając się korytarzami biura, usłyszymy język indonezyjski, chiński czy punjabi – a rozmawiając podczas lunchu, poznajemy historie z najdalszych zakątków świata. Jest to ogromna zaleta Foodcom jako polskiej firmy. Międzynarodowy zespół zdecydowanie wyróżnia nas zarówno pod względem biznesowym, jak i z perspektywy pracowniczej. Nasi najlepsi handlowcy mogą co roku wyjechać na WorkCamp, gdzie po pracy oddają się takim rozrywkom jak surfowanie. Ostatni wyjazd na Fuerteventurę był dla naszych pracowników świetną przygodą. Staramy się, aby wyznawana przez nas idea „business and pleasure” nie była jedynie pustym hasłem. Biuro w centrum warszawskiej Woli staje się niejako bazą wypadową do kolejnych podróży. A to nie jedyne nasze biuro – otworzyliśmy kolejne dwa, które będą celem naszych następnych wyjazdów – pierwsze w Maladze, a drugie w Miami. ■

51


NIERUCHOMOŚCI

MIESZKANIOWY LUKSUS CHĘTNYCH NADAL NIE BRAKUJE

FOTO: ŁUKASZ ZANDECKI

TEKST RAFAŁ NOWICKI

Jak wynika z danych najbardziej znanych platform kupna/sprzedaży nieruchomości, najdroższe luksusowe nieruchomości kupowano w największych miastach i w pasie nadmorskim. Jednak dla osób gotowych wydać na nieruchomość kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt milionów złotych są też oferty wyjątkowe, choć niekiedy położone z dala od wielkomiejskiego zgiełku...

52

Business Life Polska


N

ajdroższe apartamenty nadal mają lokalizacje warszawskie, a na czele stołecznej sztafety wciąż są „złote czwórki”, czyli Złota 44. Właśnie tu znajduje się obecnie najdroższy apartament w Polsce. Luksusowy penthouse był ostatnim wolnym apartamentem sprzedanym (w czerwcu) w tym budynku na rynku pierwotnym. W dodatku za ogromną sumę blisko 23 mln zł. Przy okazji jest to największy na polskim rynku apartament usytuowany na jednej kondygnacji – jego powierzchnia to aż 480 m2. Nabywcą jest znany inwestor giełdowy Rafał Zaorski. Projektem wnętrz zajęła się renomowana londyńska pracownia architektoniczna Woods Bagot. Kilka miesięcy wcześniej za apartament o powierzchni 378 m2 nabywca zapłacił ponad 14,5 mln zł. Pod tym samym adresem odnotowano również transakcję o najwyższej cenie za metr powierzchni – przekroczyła 50 tys. zł. Cóż… Złota 44 właściwie od czasu powstania uchodzi za najbardziej prestiżowy apartamentowiec w kraju. Położenie i liczne udogodnienia dla mieszkańców, m.in. piętro rekreacyjne czy strefy relaksu, sprawiają, że to tu ceny są najwyższe. Zapewne szybko się to nie zmieni.

Natomiast za kwotę 14 mln zł można stać się posiadaczem 237-metrowego penthouse'u (w stanie deweloperskim) zlokalizowanego na ostatnim, 5. piętrze budynku przy ul. Drewnianej 9. To unikatowy projekt stylizowany na przedwojenną kamienicę z lat dwudziestych, idealnie wkomponowany w sąsiadującą z nim historyczną zabudowę. Apartamentowiec zlokalizowany jest w cichym zakątku Powiśla. To miejsce stworzone dla koneserów stylowej przedwojennej architektury, ale przede wszystkim osób ceniących prestiż, komfort i elegancję. Budynek składa się z 24 luksusowych apartamentów. Jego niewątpliwym atutem jest taras o powierzchni 80 m2 zlokalizowany na dachu kamienicy. To jedyne mieszkanie w tym budynku dysponujące taką przestrzenią. Do apartamentu przynależą 2 miejsca parkingowe w garażu podziemnym oraz komórka lokatorska (dodatkowo płatne). Jeżeli chcielibyśmy zamieszkać bliżej gór, nie rezygnując z miejskich wygód, możemy rozważyć propozycje krakowskie i wrocławskie. Jedna z nich może być szczególnie interesująca dla majętnych miłośników dobrej architektury w Krakowie. To wyjątkowy 10-pokojowy apartament o powierzchni 353 m2, znajdujący się w pobliżu ulic Basztowej i Dunajewskiego, 100 m do Plant otaczających Rynek Główny. Lokum usytuowane jest na ostatnim piętrze w 2-piętrowej odnowionej kamienicy z 1892 roku. Mieszkanie jest bardzo jasne i dobrze doświetlone za sprawą licznych dużych okien oraz ich usytuowania na wszystkie strony świata – apartament zajmuje całe piętro i ma wejścia

FOTO: INVEST KOMFORT

Na nabywcę czeka też apartament znajdujący się w prestiżowej inwestycji Rezydencja Opera 2, w otoczeniu zieleni i wiekowych drzew. Elegancka modernistyczna bryła budynku mieści w sobie jedynie 11 luksusowych apartamentów. Prestiżowy apartamentowiec znajduje się przy ulicy Niecałej, w bezpośrednim sąsiedztwie ogrodu Saskiego, placu Teatralnego i placu Bankowego. Do dyspozycji mieszkańców pozostają całodobowa ochrona i concierge, pełna obsługa techniczna, porządkowa i administracyjna oraz piękny, zadbany ogród. 344-metrowe wnętrze zostało wyposażone w materiały najwyższej jakości

– granitowe posadzki, ręcznie wykonane drzwi, wykończone drewnem brzozy czeczotki. Cena to nieco ponad 15,6 mln zł.

53


FOTO: INVEST KOMFORT

NIERUCHOMOŚCI

z dwóch stron. Dodatkowym atutem jest wysokość pomieszczeń, wynoszące blisko 3,5 m. To wszystko za nieco ponad 8,8 mln zł. Najdroższą propozycją w stolicy Dolnego Śląska jest 250-metrowy penthouse, znajdujący się na ostatnim piętrze 6-kondygnacyjnego budynku na wrocławskiej starówce (ul. Krawiecka). Łączny metraż tarasów to ponad 60 m2, a wysokość pomieszczeń w świetle to 2,8 m. Apartament wyposażony jest w inteligentny system sterowania, który umożliwia zarządzanie mieszkaniem ze smartfona. Systemowa klimatyzacja i wentylacja, zmiękczacz wody, wbudowane nagłośnienie, system alarmowy, ogrzewanie podłogowe, elektryczne rolety rzymskie i elektryczne żaluzje zewnętrzne zapewniają najwyższy komfort użytkowania. Cena 5,9 mln zł obejmuje również komórkę lokatorską i 3 miejsca postojowe w garażu podziemnym. W pasie nadmorskim najdroższe mieszkania znajdziemy w Trójmieście. W Gdańsku są to przede wszystkim lokale z rynku wtórnego, zlokalizowane w centralnej części miasta, choć zdarzają się też interesujące oferty na rynku pierwotnym. Przykładem może być inwestycja Opacka w Gdańsku Oliwie. Oprócz lokalizacji na uwagę zasługuje tutaj design – nowoczesny, ale w subtelny sposób nawiązujący do historii dzielnicy. Najdroższe 5-pokojowe apartamenty (powyżej 140 m2) są tu oferowane w cenach ok. 3,6-3,8 mln zł. W Gdyni wśród najdroższych apartamentów dominują te z rynku pierwotnego, zlokalizowane w Śródmieściu w niedalekiej odległości od linii brzegowej. W Sopocie najwyższe wartości osiągają lokale w starych kamienicach. Najdroższą obecnie ofertą na wybrzeżu jest 6-pokojowy apartament o powierzchni 164,5 m2 przy ul. Rybickiego w Gdyni w cenie 7,5 mln zł. Apartament jest dwukon-

54

Business Life Polska

dygnacyjny – mieści się na 1. i 2. piętrze budynku w inwestycji Yacht Park i ma frontowy widok na morze. Do apartamentu przynależą dwa miejsca postojowe oraz dwie komórki lokatorskie (4,15 i 3,69 m2), płatne dodatkowo 200 tys. zł. Z kolei najdroższą ofertą w Gdańsku jest apartament usytuowany w Jelitkowie, w domu znajdującym się przy plaży na granicy Gdańska i Sopotu. To 263 m2 do nabycia za okrągłe 6 mln zł. Dla pragnących komfortu, ale z własnym kawałkiem ziemi, też znajdą się oferty. Na przykład ekskluzywna, nowoczesna willa na warszawskim Starym Mokotowie. Cztery kondygnacje (758 m2) połączone windą z przestronnym apartamentem na najwyższym piętrze gwarantują unikalną przestrzeń mieszkalną lub luksusową siedzibę firmy. Na poziomie -1 znajduje się przestrzeń garażowa na 6 aut. Rezydencja otoczona starodrzewiem, położona na kameralnej działce (665 m2), w bezpośrednim sąsiedztwie historycznego parku Królikarnia, jest do nabycia za 21,6 mln zł. Ceniących przestrzeń niekoniecznie miejską z pewnością zainteresuje luksusowa posiadłość ze stadniną koni „Ostrobrzeg” – obecny właściciel od 20 lat zajmuje się hodowlą koni arabskich. Położona w Kadynach na Wysoczyźnie Elbląskiej, w odległości 70 km od Gdańska i 15 km od Elbląga, obejmuje 60 hektarów (600 tys. m2) ze wspomnianą stadniną i luksusowym domem o powierzchni 429 m2. Na terenie posiadłości znajdują się również: dom dla gości (160 m 2), budynki socjalno-gospodarcze (2 x 137 m 2) i trzy oddzielne stajnie (612, 427 i 130 m2). Cały „pakiet” jest do nabycia za jedyne 20 mln zł. Udanych zakupów! ⚫



Smolna Sopot

FINANSOWE INWESTYCJE KLASY PREMIUM Nieruchomości to najbardziej stabilna forma lokaty kapitału. Warto jednak zwrócić uwagę, że coraz większą popularnością cieszą się apartamenty premium, gdzie liczy się lokalizacja oraz najwyższa jakość wykonania. Spośród wszystkich sprzedanych mieszkań tej klasy w 2021 roku, aż 30% transakcji dotyczyło Trójmiasta! Tu liderem jest Invest Komfort – deweloper o 27 letnim doświadczeniu, śmiało łamiący wszelkie bariery i schematy, za co został uhonorowany ponad 70 nagrodami w Polsce i za granicą. Oferta Invest Komfort to apartamenty położone w prestiżowych trójmiejskich dzielnicach, nieszablonowo zaprojektowane i wykonane z największą dbałością oraz designerskimi trendami. Każdy klient może wybrać najwyższej klasy apartament, idealnie dopasowany do własnych założeń oraz planów inwestycyjnych. Bez względu na metraż i adres – jego wartość będzie stale rosła.

Sopot

W sąsiedztwie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego Apartamenty Smolna Sopot to wymarzona inwestycja dla osób ceniących naturę oraz nowoczesność form architektonicznych. Kameralne osiedle łączy skandynawski minimalizm z dalekowschodnią filozofią współistnienia domu i natury. Wysokiej klasy materiały i oszczędność form podkreślają ponadczasowość miejsca zsynchronizowanego z przyrodą. To doskonała lokalizacja na tzw. second home lub wynajem – zaledwie kilka minut dzieli osiedle od alei Niepodległości oraz oliwskiego centrum biznesowego. Miłośnicy aktywnego spędzania czasu mają na wyciągnięcie ręki infrastrukturę trekkingową i rowerową Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Do pełnego życia centrum Sopotu można się dostać w kilkanaście minut. Lokalizacja osiedla w zdecydowany sposób podkreśla jednak jego walory wypoczynkowe.


Gdynia

Dom z widokiem na morze Apartamenty Portova powstały w industrialnej części Gdyni, na styku miasta i portu, co stanowi ukłon w stronę modernistycznych tradycji Gdyni. Forma oraz wykończenie inwestycji również nawiązują do tego niezwykłego okresu, który ukształtował architektoniczny i urbanistyczny obraz miasta. Dla mieszkańców na szczycie budynku architekci zaaranżowali prywatny zewnętrzny taras, z którego rozpościerają się niesamowite widoki na panoramę Gdyni. Portova to najlepszy adres dla osób poszukujących swojego miejsca w centrum miasta, z pięknym widokiem na Zatokę Gdańską. Idealna lokalizacja oraz pełna infrastruktura w najbliższym sąsiedztwie sprawiają, że to doskonała i szybko pracująca forma inwestycyjna, biorąc pod uwagę rosnącą popularność Gdyni oraz jej ofertę kulturalną.

Portova Gdynia

Opacka Gdańsk

Gdańsk

Czas tworzy wartość

Gdańsk Oliwa to dzielnica, która posiada wyjątkowo bogatą historię. W miejscu, gdzie znajdowały się klasztorne ogrody Opactwa Cystersów, powstała Opacka. To unikatowa inwestycja – niczym dzieło sztuki, której wartość będzie wzrastać wraz z upływem czasu. Twórcy dopracowali każdy detal, nadając temu miejscu szlachetny styl i elegancję. Miejsce dla prawdziwych koneserów życia i sztuki. Idealne dla szukających second home w pełnym uroku i ciszy miejscu, lecz z dobrą infrastrukturą i wygodą komunikacyjną. Kameralność oraz dostępność wysokiej klasy udogodnień dla mieszkańców sprawiają, że to miejsce warte rozważenia dla wszystkich posiadaczy domów, którzy chcą znaleźć się w mieście, bez utraty dotychczasowej intymności. W powstałym przy Opackiej parku, można odpocząć nad stawem, podziwiając widok na Katedrę Oliwską.

investkomfort.pl


MARKETING

MARKI WŁASNE DOMINUJĄCY TREND TEKST MIKOŁAJ BUCZYŃSKI

58

Business Life Polska

FOTO: DAVISUKO, UNSPLASH

Nieważne, czy jesteś konsumentem kupującym marki własne, czy też aktywnie działasz na rynku. Private label staje się dominującym trendem i warto usystematyzować wiedzę na ten temat. Pomoże ci w tym niniejszy artykuł.


CZYM SĄ MARKI WŁASNE (PRIVATE LABEL)?

Są to produkty wypuszczane pod marką dystrybutora, a wytwarzane przez odrębną firmę produkcyjną (lub też produkcyjny oddział tegoż dystrybutora). Sam reprezentuję firmę, która tworzy perfumy pod markami własnymi. Proces wygląda tak, że zgłasza się do nas klient (np. firma odzieżowa czy influencer) i wspólnie pracujemy nad wizją finalnego produktu. Jakość określa zleceniodawca – ta może być topowa. Finalnie my zajmujemy się negocjacjami z dostawcami, zarządzamy łańcuchem dostaw i produkcją, dbamy o zgodność z ustawodawstwem. Klient dostaje produkt gotowy do sprzedaży.

FOTO: AZN BUSINESS, UNSPLASH

P

amiętam, jak pisałem pracę magisterską – właśnie o markach własnych. Było to jakieś pięć lat temu, ale już wtedy mówiło się o tym, że trend się nasila i że będzie dominował. Mówiło się też o tym, że marki własne będą coraz liczniej pojawiać się w kolejnych branżach i przy okazji kolejnych typów asortymentu. Mówiło się też o tym, że to nie tylko tanie produkty, ale i niekiedy ekskluzywne; że to nie tylko produkty średniej jakości, ale i wysokiej. Dzisiaj nie trzeba o tym mówić – dominację marek własnych widać gołym okiem.

Marka własna należąca do dystrybutora może być zupełnie nowa (np. Marletto – marka lodów oferowanych przez Biedronkę), ale może też korzystać z marki parasolowej (ta sama marka sygnuje zarówno sieć dystrybutora, jak i sam produkt).

SKĄD TAKA POPULARNOŚĆ?

FOTO: VARUN GABA, UNSPLASH

Kiedy dana firma chce rozszerzyć asortyment, nie musi uruchamiać nowej fabryki. Nie musi nawet znać się na danym produkcie. Może po prostu komuś produkcję zlecić i polegać na jego wiedzy (oraz relacjach z dostawcami czy wynegocjowanych korzystnych cenach komponentów). Wielu dystrybutorów czy detalistów, którzy do tej pory sprzedawali produkty pod cudzymi markami, po czasie decyduje się na wprowadzenie podobnego asortymentu pod swoją marką. Wiąże się to, co do zasady, z samymi korzyściami. Oto kilka z nich: • oferent nie ponosi dodatkowych kosztów dystrybucji – w końcu ma już rozwinięte własne kanały sprzedaży: to pozwala na zwiększenie marży lub też na zaoferowanie produktu lepszego niż ten, który ma konkurencja – przy zachowaniu marży dotychczasowej; • dystrybutor, sprzedając „swój” towar, pracuje na sukces swojej własnej marki, a nie cudzej; • jeżeli marka odniesie sukces, klienci specjalnie przychodzą do punktu sprzedaży dystrybutora po dany produkt, co zwiększa szansę na sprzedaż pozostałego asortymentu; • w przypadku korzystania z marki parasolowej obniżają się znacznie koszty marketingu, a dodatkowo wypracowane konotacje marki automatycznie są utożsamiane z produktem pod marką własną.

59


MARKETING

Część dystrybutorów wprowadza marki własne jako dodatek do oferty (np. proponuje sok znanego producenta i dodatkowo swój), część jako zamiennik (tylko swój produkt). Niektórzy zaś robią z marki własnej prawdziwą przewagę konkurencyjną. Jako przykład podam tutaj Żabkę, do której specjalnie chodzę po kombuchę czy sok z kiszonego buraka. Oba produkty są oferowane pod marką Dobra Karma – czyli właśnie pod własną marką Żabki. JAKIE PRODUKTY SĄ WYTWARZANE POD MARKĄ WŁASNĄ?

Właściwie private label obejmuje większość asortymentu. Mogą to być produkty żywnościowe (np. wspomniane marki Marletto czy Dobra Karma), kosmetyki (np. ISANA należąca do sieci Rossmann), sprzęt AGD (np. SilverCrest, marka należąca do sieci Lidl), sprzęt komputerowy (np. Accura lub California Access należące do sieci Komputronik), a nawet zegarki (np. Aztorin należący do Apartu). Pozostają jeszcze oczywiście sprzęty sportowe czy odzież. Ciekawą nowością są ubrania z logo sieci Biedronka (wcześniej pojawiły się też z logo Lidla). Chociaż private label najczęściej kojarzy się z dyskontami, nie jest tylko ich domeną. Marki własne pojawiają się we wszystkich segmentach rynku, również w ekskluzywnych sklepach (np. perfumy firm odzieżowych).

UMACNIANIE TRENDU

Marki własne stają się coraz bardziej popularne. Ich oferenci sięgają po segmenty premium, zwiększają nakłady marketingowe i profesjonalnie prowadzą działania komunikacyjne (w tym np. PR-owe). Jak pisałem powyżej, postawienie na private label jest najczęściej bardzo zyskowne. Pamiętajmy też, że marki własne są zwykle tańsze od produktów konkurencyjnych. Jako że obecnie świat mierzy się z inflacją i załamaniem rynku, konsumenci zapewne tym częściej będą po nie sięgać. To wszystko wskazuje na to, że trend będzie się cały czas umacniał. NA ZAKOŃCZENIE

Można powiedzieć, że obecność marek własnych to sytuacja, w której zarówno oferent i konsument wygrywają. Ten pierwszy ma szansę na wypracowanie dużych zysków, ten drugi zaś na otrzymanie produktu dobrej jakości w niskiej cenie. Co jednak z trzecią stroną, czyli z samymi firmami produkcyjnymi? Cóż, mają większą konkurencję, a to może być problematyczne. Pozostaje im jeszcze ciężej pracować nad specyfikacją własnego produktu oraz siłą marki lub też przyjmować zlecenia na wytwarzanie produktów dla kogoś (a tutaj są różne podejścia strategiczne). Jak jednak pokazuje rynek – silne marki producenckie wciąż mają się bardzo dobrze. Co więcej – nadal jest miejsce na nowe, które są w stanie zaoferować unikatową wartość. ⚫

Kiedy pojawiały się marki własne (lata 1840-1860 w Stanach Zjednoczonych), były postrzegane jako tanie i kiepskiej jakości, co właściwie było postrzeganiem prawidłowym. Początek private label to były proste towary zapakowane w najprostsze opakowanie z logosieci dystrybutora (albo nawet i bez logo). Ich cena była bardzo konkurencyjna, ale jakość faktycznie leżała. Kupowanie marek własnych było postrzegane pejoratywnie przez długi czas. Z czasem jednak zaczęły się pojawiać produkty dobrej lub świetnej jakości, wciąż tańsze od odpowiedników sygnowanych markami producenckimi. Jeszcze później zaczęły powstawać produkty nawet droższe niż te pochodzące od marek producenckich (tzw. marki premium price). Powszechnie uważa się, że marka własna jest wytwarzana u danego producenta przy okazji tej samej produkcji co jego flagowy produkt. I faktycznie często tak jest. Pamiętajmy jednak, że to zleceniodawca (czyli dystrybutor) określa specyfikację – i nic nie stoi na przeszkodzie, aby zlecił produkcję z zachowaniem jeszcze wyższych parametrów jakościowych. Wraz z polepszeniem jakości produktów oraz ze wzrostem świadomości konsumentów marki własne przestały być postrzegane negatywnie, a wręcz często są kupowane przez zamożnych klientów, którzy po prostu lubią dany asortyment.

60

Business Life Polska

FOTO: MAT. PRASOWE LIDL

JAKOŚĆ MAREK WŁASNYCH



NA RYNKU

PRZEGLĄD PRODUKTÓW

ZEGARKI

2 1

4

3

62

Business Life Polska


5

1. Certina DS Super PH500M STC – 4 190 zł – certina.com/pl 2. Certina DS Chronograph Automatic 1968 – 9540 zł – certina.com/pl 3. POLPORA Kościuszko II – 12 360 zł – polpora.com 4. Longines Spirit Zulu Time – 14 480 zł – longines.com 5. Pulsar PT3A95X1 – 629 zł – timetrend.pl 6. Lorus RM301HX9 – 599 zł – timetrend.pl

6

63


NA RYNKU

7

7. Lorus RL489AX9G – 639 zł – timetrend.pl 8. Pulsar PG8345X1 – 629 zł – timetrend.pl 9. Certina DS-6 Lady – 2340 zł – certina.com/pl 10. Certina DS-6 Lady – 1990 zł – certina.com/pl 11. Victorinox FieldForce Classic GMT 42 mm – 1590 zł – victorinox.com 12. CERRUTI CRM29408 RUSCELLO – 1239 zł – timetrend.pl

64

Business Life Polska

8


9

10

11 12

65


PREZENTACJA PARTNERA

FOTO: URZĄD MIASTA KATOWICE

KULTURALNY ODLOT W KATOWICACH

KAŻDY NEON NA SZLAKU POSIADA GARŚĆ INFORMACJI O JEGO HISTORII Jeśli chcecie wiedzieć, co w kulturze piszczy, koniecznie wybierzcie się do Katowic, gdzie o gustach się nie dyskutuje. Tutaj się obserwuje, słucha i bawi do białego rana. O każdej porze roku natkniemy się na świetne koncerty, a o imprezach takich jak Rawa Blues Festival, którego gwiazdą tegorocznej edycji będzie Macy Gray, chyba nie trzeba przypominać. Gdyby i tego było mało, to repertuar Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia zaspokoi apetyt nawet najbardziej wybrednych melomanów.

Co roku najważniejszym punktem urodzin Katowic jest koncert plenerowy. Katowice jako pierwsze, i na razie jedyne w Polsce, Miasto Kreatywne UNESCO w dziedzinie muzyki, w 2018 roku wprowadziło zupełnie nową formułę koncertów z okazji Urodzin Miasta – co roku powierzają wybranemu artyście kierownictwo artystyczne nad specjalnym, jednorazowym koncertem poświęconym Miastu Katowice. Organek, Abradab czy Krzysztof Zalewski mieli za zadanie wraz z zaproszonymi gośćmi przygotować nowe aranżacje utworów katowickich i śląskich twórców, bądź takich, którzy z Katowicami byli związani w trakcie swojej kariery.

66

Business Life Polska

TAURON NOWA MUZYKA OD LAT GOŚCI W STREFIE KULTURY

FOTO: RADOSŁAW KAŹMIERCZAK

– Urodziny Miasta są doskonałą okazją, żeby przypomnieć, jak wielkim i różnorodnym muzycznym potencjałem dysponują Katowice. Dlatego, z tej okazji zapraszamy mieszkańców i naszych gości na wspaniałe widowisko, które w tym roku przygotuje dla nas duet Vito Bambino i Brodka wraz z swoimi gośćmi – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic. – Główna impreza, na którą zapraszam mieszkańców Katowic oraz ich gości, odbędzie się 10 września na katowickim Muchowcu – dodaje prezydent.


FOTO: URZĄD MIASTA KATOWICE

W tym roku, po raz pierwszy w historii koncert przygotuje aż dwóch artystów – Vito Bambino i Brodka. Zdradzić już dzisiaj możemy, że wśród ich gości znajdą się: IGO, Natalia Grosiak, Majka Jeżowska, Natalia Szroeder, Maja Kleszcz, czy formacja Miętha. Przed nami ponadtrzygodzinne widowisko, które poprowadzi Gabi Drzewiecka. Wakacyjne doznania gwarantują największe w kraju festiwale muzyczne – OFF Festival i Tauron Nowa Muzyka, Męskie Granie czy Letnie Brzmienia, na których grają zarówno gwiazdy światowego formatu, jak i artyści, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę muzyczną.

W UBIEGŁYM ROKU DYREKTOREM ARTYSTYCZNYM KONCERTU URODZINOWEGO BYŁ KRZYSZTOF ZALEWSKI, KTÓRY DO WSPÓLNEGO WYSTĘPU ZAPROSIŁ M.IN. ARTURA ROJKA Lecz przecież nie samą muzyką Katowice żyją. Miłośnicy teatru powinni pilnować terminów i repertuarów, w szczególności gdy zbliżają się takie wydarzenia, jak Letnie Ogrody Teatralne czy Katowicki Karnawał Komedii. I ostrzegamy: bilety rozchodzą się szybciej niż świeże bułeczki!

– W ubiegłym roku Katowice stworzyły Szlak Neonów. W siedmiu punktach w rejonie Rynku oraz ulic 3 Maja i Stawowej znalazły się ekspozytory z miniaturami oryginalnych neonów, a także plansze z archiwalnymi zdjęciami i informacjami o historii tych dzieł. 15 czerwca uruchomiliśmy drugą część szlaku. Zapraszamy do zwiedzania jej z przewodnikiem. To rozwinięcie pierwszej ścieżki katowickiego szlaku neonów w kierunku ulic Dworcowej i Mariackiej – mówi Marta Chmielewska, naczelnik wydziału promocji urzędu miasta Katowice.

NIKISZOWIEC TO UROKLIWY ZAKĄTEK KATOWIC, KTÓRY ZACHWYCA SWOIM KLIMATEM FOTO: RADOSŁAW KAŹMIERCZAK

FOTO: MONIKA WINKLER

W UBIEGŁYM ROKU KATOWICE STWORZYŁY SZLAK NEONÓW

FOTO: RADOSŁAW KAŹMIERCZAK

A gdy już skończy się ostatni koncert, a wszyscy aktorzy zejdą ze sceny, nie wracajcie od razu do domu. Warto trochę nadłożyć drogi i nie wsiadać w pierwszy lepszy tramwaj. Wybierzcie się na spacer po Katowicach i poszukajcie neonów, by zobaczyć na własne oczy śląskie Las Vegas. Wiosną szlak neonów został rozbudowany o kolejne punkty – m.in. w rejonie niedawno wyremontowanej ulicy Dworcowej, i obecnie jest ich już 14.

CIEPŁE LETNIE WIECZORY SPRZYJAJĄ PLENEROWYM KONCERTOM

Stolica województwa śląskiego ma też bogate tradycje filmowe. To właśnie tutaj urodził się, mieszkał i tworzył Kazimierz Kutz. Jego filmy są niezwykle realistyczne i wiarygodne. Sam zwykł mawiać, że nie wierzy w olśnienia, tylko realną pracę. Te słowa zapewne pozwoliły mu zrealizować jedne z największych arcydzieł polskiej kinematografii, w których często można odnaleźć właśnie Katowice. Z krajobrazu Katowic w swoich filmach korzysta także Lech Majewski, który w ostatnim czasie realizował w mieście film „Brigitte Bardot cudowna”. Filmowy potencjał Katowic dostrzegli również twórcy nowej ekranizacji „Akademii Pana Kleksa”. W główną rolę, Ambrożego Kleksa, wcieli się Tomasz Kot, a w obsadzie nie zabraknie Piotra Fronczewskiego! Część zdjęć będzie realizowana właśnie w stolicy województwa śląskiego. ⚫

67


WALUTY

FRANK SZWAJCARSKI

SYMBOL WALUTOWEJ STABILNOŚCI

Szwajcaria zaliczana jest do grona krajów o jednej z najlepszych i najbardziej innowacyjnych wolnorynkowych gospodarek na świecie. Sukces gospodarczy tego alpejskiego kraju odzwierciedla wysoki poziom życia jego mieszkańców oraz efektywne i rozważne zarządzanie finansami publicznymi. Choć kraina bankierów nie jest wielką potęgą przemysłową, jak np. USA czy Japonia, to jej pieniądz narodowy – frank szwajcarski – jest jedną z pięciu najważniejszych walut świata, obok dolara amerykańskiego, euro, brytyjskiego funta i japońskiego jena. Światowy popyt na franka w znaczącym stopniu wspiera wartość i stabilność samej waluty, jak i całej szwajcarskiej gospodarki. Ale potęga szwajcarskiej waluty również nie wzięła się z powietrza. Wielowiekowa demokracja, neutralność i wynikająca z niej odporność na rozmaite historyczne zakręty i wojenne pożogi oraz opinia Szwajcarii jako „sejfu świata” – zrobiły swoje. Frank szwajcarski ma równie solidną reputację, jak helweckie banki – mimo pojawiających się od czasu do czasu różnych kontrowersji na ich temat. 68

Business Life Polska

FOTO: ALIN ANDERSEN, UNSPLASH

TEKST RAFAŁ NOWICKI


SZWAJCARSKA POLITYKA PIENIĘŻNA

Polityka pieniężna (zwana także polityką monetarną) jest częścią polityki gospodarczej, regulującą podaż pieniądza i dostosowującą ją do potrzeb gospodarki konkretnego kraju. Zarządzanie polityką pieniężną polega zatem na dobrym sprzężeniu dwóch czynników: zapewnieniu możliwie stabilnej podaży pieniądza na rynku – w tym przypadku franka szwajcarskiego (CHF) – i regulowaniu działalności kredytowej banków komercyjnych. Szwajcarska polityka monetarna oparta jest na ustawie federalnej regulującej funkcjonowanie Narodowego Banku Szwajcarii (Swiss National Bank) oraz na artykule 99. Konstytucji Federalnej. SNB z siedzibą w Bernie powstał w 1907 r. na mocy powołującej go ustawy z 1906 r., i jako niezależny organ nadzoruje politykę pieniężną Szwajcarii. Zasadniczym obowiązkiem SNB jest kontrolowanie inflacji i zapewnienie stabilności cen w długim i średnim okresie oraz systematyczne monitorowanie rozwoju sytuacji gospodarczej całego kraju. Wbrew pozorom nie oznacza to utrzymywania za wszelką cenę niskich stóp procentowych, czyli najważniejszego i niezwykle wrażliwego narzędzia regulowania inflacji. SNB, ustalając poziom stóp procentowych w Szwajcarii, wykorzystuje do tego jeden z instrumentów własnej polityki pieniężnej – poziom bazowej stopy procentowej oprocentowania kredytów i depozytów w CHF na rynku międzybankowym, tzw. LIBOR. GOSPODARKA DŹWIGNIĄ FRANKA

FOTO: STEPHEN LEONARDI, UNSPLASH

Frank opiera zatem swą wartość w głównej mierze na bardzo ścisłej polityce kontrolowania kursu walutowego przez szwajcarski bank centralny – szczególnie w odniesieniu do euro.

Chodzi o to, by nie zakłócać relacji opłacalności inwestycji w euro i w CHF, oraz o utrzymanie w ryzach inflacji. Ustawowym obowiązkiem SNB jest bowiem pilnowanie progu inflacyjnego, celem zaś – jak wspomniano wcześniej – stabilność cen. Działalność SNB przynosi pożądane rezultaty, gdyż Szwajcaria tradycyjnie jest krajem niskiej inflacji. Helwecja ponadto dba o utrzymanie odpowiedniego poziomu wymiany handlowej z najważniejszym partnerem – czyli UE. Jak na razie, nic nie wskazuje na większe kłopoty gospodarki szwajcarskiej w możliwej do przewidzenia przyszłości. Stabilny system polityczny, trwałe porozumienie ze związkami zawodowymi, znakomita infrastruktura kraju, liberalne przepisy – wszystko to stale umacnia pozycję franka na rynku. Globalizacja nie wpłynęła negatywnie na szwajcarską gospodarkę głównie dlatego, że ta nigdy nie miała starzejących się tradycyjnych gałęzi przemysłu ciężkiego – hut, stalowni, stoczni czy kopalni. Wprost przeciwnie – wysoki udział mają tu zaawansowane technologie, m.in. medyczne (szwajcarski rodowód ma kilku gigantów farmaceutycznych, np. Novartis czy Roche); czy – na drugim biegunie – wysoce tradycyjna i w przypadku najbardziej ekskluzywnych marek, wręcz manufakturowa produkcja zegarmistrzowska (np. Breguet, Girard-Perregaux, Patek Philippe). A wysokiej klasy rzemiosło jest dzisiaj w cenie. Fundamentem helweckiej gospodarki są jednak usługi w dziedzinie turystyki oraz finansów. Ta druga kategoria jest – można by rzec – swoistą niszą rynkową Szwajcarów. Od dziesiątków lat zarządzają cudzymi pieniędzmi, a bankowość i ubezpieczenia, obok przemysłu farmaceutycznego, chemicznego i precyzyjnego (także zegarków) – należą do głównych filarów gospodarki kraju.

69


WALUTY

Nazwa frank pochodzi z Francji, gdzie pojawiła się po raz pierwszy w roku 1360. Przybycie franka do Szwajcarii nastąpiło w związku z tzw. wojnami napoleońskimi (ok. 1800 r.). Część kantonów Federacji Szwajcarskiej rozpoczęła wtedy bicie franków wzorowanych na walucie francuskiej; zresztą początkowo szwajcarskie środki płatnicze były produkowane właśnie we Francji, a konkretnie w Paryżu i Strasburgu. Dopiero w 1855 r. uruchomiona została Mennica Federalna w Bernie. Początek mennicy wiąże się z uchwaleniem 7 maja 1850 roku ustawy o mennictwie, wprowadzającej jednolity system monetarny w całej Szwajcarii i nadającej prawo bicia monety jedynie władzom federalnym. Frank szwajcarski w chwili wprowadzenia był równy 1 frankowi francuskiemu. Dziś frank szwajcarski jest środkiem płatniczym także w Liechtensteinie, z którym Szwajcaria tworzy unię walutową. SZWAJCARIA VS EUROLAND

Obok tradycyjnych już relacji z Europejskim Stowarzyszeniem Wolnego Handlu (ang. EFTA) – którego Szwajcaria jest państwem członkowskim – niezwykle istotne dla tego alpejskiego kraju są relacje gospodarcze z Unią Europejską. Umowa o wolnym handlu z UE z 1972 r. i późniejsze umowy bilateralne (dwustronne) podpisane z UE oraz Konwencja EFTA są podstawami prawnymi wymienionych relacji. Gospodarka Szwajcarii w wysokim stopniu uzależniona jest od handlu zagranicznego, który generuje blisko połowę szwajcarskiego PKB. Wydawać by się mogło, że wobec tego przyjęcie przez Szwajcarię euro jest kwestią czasu i dość naturalną konsekwencją takiego, a nie innego jej posadowienia w realiach geograficznych i gospodarczych. Tymczasem, jak wynika z corocznych raportów szwajcarskiego rządu w sprawie stosunku Szwajcarów do UE, członkostwo w Unii jest dla nich zaledwie opcją. Co więcej – opcja ta nie jest nawet priorytetem. Wypracowany (i dopracowany) system dwustronnych porozumień (dotyczących m.in. takich spraw jak lotnictwo, rolnictwo, badania naukowe czy swobodny przepływ osób) z UE, Szwajcaria uznaje za dobry i wystarczający dla obu stron. Strategia polityki gospodarczej Szwajcarii wobec UE polega na prowadzeniu z nią możliwie najbardziej liberalnej wymiany handlowej. W praktyce oznacza to stosowanie minimalnych lub zerowych stawek celnych na produkty przemysłowe oraz brak kontyngentów (ograniczeń ilościowych), z wyjątkiem tych na produkty rolne. Choć i one – na podstawie umów bilateralnych – zostały niemal zlikwidowane. W związku z tym, jak twierdzi SNB i szwajcarski rząd, nie ma też bliskich perspektyw ani przewidywań rezygnacji z franka na rzecz euro. Czym podyktowana jest ta niechęć Szwajcarii do formalnego członkostwa w UE czy przyjęcia euro? Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Szwajcarscy ekonomiści są zdania, iż przystąpienie do strefy euro będzie dla Szwajcarii niekorzystne gospodarczo. Dostosowanie stóp procentowych do wyższego na ogół poziomu unijnego mogłoby – wskutek wzrostu inflacji i kosztów produkcji – znacząco osłabić konkurencyjną pozycję wielu szwajcarskich firm.

70

Business Life Polska

Jednak, poza stroną finansową, jest jeszcze coś. Szwajcarzy doszli – mozolną drogą wielowiekowych kompromisów – do demokracji niemal absolutnej i po prostu nie chcą się z nią rozstawać nawet za cenę integracji z Unią Europejską. Szwajcaria to dziś 26 samodzielnych kantonów, cztery różne języki i odrębne tradycje, mimo to wszyscy zgodnie ze sobą egzystują pod łagodnym okiem rządu federalnego. A demokracja, i to tzw. bezpośrednia – czyli taka, w której głos ludu decyduje o wszystkich prawie decyzjach rządu i parlamentu – jest tam rzeczą świętą. Podobnie zresztą jak neutralność. Szwajcaria powstawała „od dołu do góry”, czyli niejako odwrotnie niż większość europejskich państw. Zaczęło się od samorządnych górskich gmin, przez powstanie późniejszych kantonów i ich związku, który z kolei przekształcił się w państwo. Kolejne sojusze zawierano w drodze referendów. Dzisiejszą Konfederacją Szwajcarską nadal rządzi się za pomocą referendów; może być ich nawet kilkadziesiąt rocznie! Decydując się na członkostwo w UE, Szwajcaria musiałaby z wielu elementów tego dziedzictwa zrezygnować i dogłębnie przebudować swoje instytucje. Helweci – przez pryzmat własnych doświadczeń – postrzegają UE jako dość sprawny organizacyjnie i politycznie twór, który jednak tak naprawdę nie wie, czym jest prawdziwa demokracja, gdyż Bruksela i tak robi, co chce. Choć szwajcarski biznes chciałby się znaleźć w UE, a rząd przedkłada społeczeństwu kolejne raporty o wpływie akcesji na najważniejsze dla Szwajcarów sprawy, to zwykli obywatele wcale o Unii nie marzą, co prawdopodobnie wyraziliby w kolejnym... referendum. ⚫ FOTO: STEPHEN LEONARDI, UNSPLASH

RYS HISTORYCZNY



PREZENTACJA PARTNERA

KLASA BIZNES AIR FRANCE W NOWEJ ODSŁONIE

Od jesieni linie lotnicze Air France zaczynają wprowadzać nowe kabiny Biznes na trasach międzykontynentalnych. Aby zaoferować podróżnym jeszcze wyższy poziom komfortu, linia przeprojektowała fotele i stworzyła nowe rozwiązania w zakresie prywatności. Elegancko wyposażone kabiny, szlachetne materiały, jak drewno, wełna, skóra i szczotkowane aluminium oraz nowa kolorystyka wnętrza, podkreślają francuską sztukę podróżowania – styl i dbałość o szczegóły. Każdy z dwunastu poddanych modernizacji Boeingów B777-300 zostanie wyposażony w 48 foteli klasy biznes. Jako pierwsi jej komfortu doświadczą pasażerowie na trasie z Paryża do Nowego Jorku we wrześniu 2022.

P

rojektując nową klasę biznes, Air France skorzystał ze sprawdzonej koncepcji 3 x P: Pełnia poziomu, Pełnia prywatności i Pełnia swobody. Oznacza to, że nowe fotele rozkładają się do poziomu idealnie płaskiego, blisko dwumetrowego lóżka. Po drugie, specyficzny kształt fotela oraz nowe przesuwane drzwi zapewniają strefę doskonałej prywatności, tworząc dyskretne, indywidualne miejsce do odpoczynku lub pracy podczas lotu. Z myślą o osobach podróżujących razem w środkowym rzędzie umieszczono fotele z ruchomą przegrodę. Po jej opuszczeniu podróżujące pary mają do dyspozycji przytulną, wspólną przestrzeń, odizolowaną od reszty współpasażerów. Indywidualny przycisk „nie przeszkadzać” dodatkowo informuje załogę

72

Business Life Polska

o potrzebie spokoju. Trzecim istotnym elementem, bardzo cenionym przez podróżnychn jest pełnia swobody w poruszaniu się po pokładzie. Dzięki przemyślanemu rozmieszczeniu foteli w kabinie każdy ma wygodny dostęp do przejścia między rzędami, bez naruszania spokoju współpasażerów. Każdemu z foteli towarzyszy duży, regulowany stolik do posiłku lub pracy i podręczny stolik boczny, a także dobrze przemyślana przestrzeń bagażowa. Goście nowej klasy biznes korzystają z osobistego 17,3-calowego ekranu 4K wysokiej rozdzielczości, ze specjalną powłoką przeciwodblaskową oraz ze słuchawek z funkcją redukcji szumów. System rozrywki pokładowej obejmuje ponad 350 filmów, programów telewizyjnych, muzyki, podcastów, a nawet


sesji medytacyjnych i ćwiczeń jogi w pozycji siedzącej. Nie zabrakło pokładowego Wi-Fi. Dzięki systemowi Air France Connect internet jest dostępny nie tylko w kabinie biznes, ale też w całym samolocie. Całości dopełniają gniazdka elektryczne i porty USB typu A i C oraz ładowarka indukcyjna.

airfrance.pl

ZDJĘCIA: AIR FRANCE

Air France modyfikuje też swój serwis pokładowy, tak aby minimalizować ślad węglowy i wpływ na środowisko. Linia zobowiązała się, że do końca tego roku podczas wszystkich swoich lotów z Paryża, we wszystkich klasach wprowadzi

menu, w którym nabiał, jaja i mięso będą pochodziły wyłącznie z Francji, a ryby tylko z certyfikowanych łowisk. Pojawi się systematycznie urozmaicany wybór dań wegetariańskich, również w pełni przygotowanych we Francji. Ponadto, aby zapobiec marnotrawstwu żywności i promować bardziej racjonalną konsumpcję, Air France stopniowo zachęca pasażerów klasy biznes do preselekcji dań na ciepło, jeszcze przed wylotem. ■

73


WYNALAZKI

NIEUDANE PRODUKTY, NIECHCIANE WYNALAZKI TEKST MARCIN GOMÓŁKA

74

Business Life Polska

FOTO: MARTIN SANCHEZ, UNSPLASH

Wiele firm z branży technologicznej wybiło się dzięki innowacyjnym produktom. Trafienie w gusta klientów nie jest jednak proste. Każda wielka marka ma w swojej historii pewne wpadki, które przyniosły duże straty – zarówno finansowe, jak i wizerunkowe. Niektóre były zbyt innowacyjne, inne spóźnione, jeszcze inne po prostu nieudane. Wiele z nich zostało wycofanych po cichu i zapomnianych, ale zdecydowanie warto przypomnieć sobie chociaż kilka.


WPADKI APPLE

Kalifornijski gigant technologiczny wiele razy zdołał zmienić świat w ciekawsze miejsce. Największe sukcesy firmy to bez wątpienia iMac, iPod oraz iPhone, które zachwycały funkcjonalnością i designem. Zanim jednak pojawiły się na rynku, Apple było bliskie bankructwa. Wśród produktów, które przyczyniły się do fatalnej kondycji finansowej firmy, można wymienić chociażby urządzenie o nazwie MessagePad, znane także jako Newton. Był to pierwszy komputer Apple typu PDA, czyli coś w rodzaju dzisiejszego tabletu. Jak na rok 1993, było to naprawdę nowoczesne urządzenie, które pozwalało korzystać z kalendarza i wysyłać faksy. Czarno-biały ekran dotykowy oferował m.in. funkcję rozpoznawania pisma odręcznego, która – jak się okazało – działała beznadziejnie. Choć udało się to poprawić modyfikacją oprogramowania, wciąż nikt nie chciał kupować Newtona. Przenośny komputer mocno wyprzedzał swoje czasy – w końcu w tamtych latach komputery osobiste dopiero zaczynały zdobywać popularność. Główną przyczyną klęski notesu na sterydach była jego cena wynosząca aż 700 dolarów. To nie był pierwszy raz, kiedy Apple przesadziło z cenami. Bywało tak już w latach 80. Przykładami niech będą przegrzewające się komputery Apple III (od 4500 dolarów) oraz późniejsze Apple Lisa, które – choć innowacyjne – odstraszały astronomiczną ceną 10 tysięcy dolarów za sztukę. To więcej niż średnia cena nowego samochodu w USA w tamtych latach. EKRANY NA TWARZY

Nie była to jednak pierwsza próba stworzenia okularów z ekranami. Wynalazca Hugo Gernsback, nazywany ojcem fantastyki naukowej, był właścicielem aż 80 patentów oraz przyczynił się do szerszego wykorzystania fal radiowych i powstania telewizji. Wiele jego wynalazków można określić jako szalone, jak np. hełm nazwany izolatorem. Niektóre z kolei stosuje się do dziś, jak np. paski do depilacji woskiem, elektryczne szczotki do włosów, czy podświetlane przenośne lusterka. Trudno mi jednoznacznie określić, do której z tych grup zaliczyć okulary do oglądania telewizji. Zaprojektowanie czegoś takiego z pewnością było tyleż trudne, co niepotrzebne, ale stworzyło podwaliny pod dzisiejsze gogle VR – i to ponad 50 lat przed ich wprowadzeniem do powszechnej sprzedaży. Zaprezentowane w roku 1963 „teleokulary” wyświetlały stereoskopowy obraz 3D, ważyły tylko 140 gramów (mniej niż współczesne smartfony) i miały zasilanie bateryjne. Okulary nigdy nie trafiły do seryjnej produkcji. Z jednej strony szkoda, lecz z drugiej – ich sprzedaż prawdopodobnie byłaby znikoma.

FOTO: MUSEUMS VICTORIA, UNSPLASH

Pozostańmy w sferze okołokomputerowej. Znana wszystkim firma Nintendo również miała na swoim koncie pewien zbyt

innowacyjny produkt. Był to Virtual Boy, przypominający nieco dzisiejsze okulary do wirtualnej rzeczywistości. W roku 1995 technologia nie była jednak na tyle rozwinięta, by ten wynalazek mógł być sukcesem. Gier na to urządzenie było niewiele, a dodatkowo sam producent ostrzegał, aby nie korzystać z niego dłużej niż 15 minut bez przerwy. 770 tysięcy sprzedanych egzemplarzy brzmi jak sukces – urządzenie było tanie (179 dolarów), więc ludzie kupowali je jako ciekawostkę. W porównaniu do innych produktów firmy ten wynik był jednak kompletną klapą. Nintendo sprzedawało dziesiątki milionów swoich konsol już w latach 80.

KOMPUTER APPLE LISA – JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH FINANSOWYCH KLAP FIRMY

75


FOTO: JAN PAWEŁ BOCHEN, UNSPLASH

WYNALAZKI

SEGWAY HUMAN TRANSPORTER

W roku 2002 świat poznał dwukołowe pojazdy marki Segway, którymi sterowało się poprzez wychylanie ciała. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Segway Human Transporter i Personal Transporter zapoczątkowały trend na urządzenia transportu osobistego, jednak same nie był zbyt popularne. Kłopotliwe sterowanie i astronomiczne ceny sprawiły, że zamiast planowanych milionów egzemplarzy, w ciągu pierwszych 10 lat produkcji sprzedało się ich niespełna 50 tysięcy. Na złą sprzedaż wpłynęły również liczne wypadki, które pogrążyły wizerunek Segwaya. Już w 2003 roku cały świat zobaczył, jak George W. Bush przewraca się na właśnie takim pojeździe. W 2009 roku firmę przejął biznesmen Jimi Heselden, który niespełna 9 miesięcy później zmarł wskutek wypadku na terenowej wersji Segwaya. W kolejnych latach wypadków było jeszcze więcej. Twarde lądowanie zaliczyła m.in. Ellen DeGeneres, a Usain Bolt został potrącony przez kamerzystę na Segwayu podczas mistrzostw świata w Pekinie. Firma dalej istnieje i ma się dobrze, a pojazdy z tej serii zostały wycofane z produkcji dopiero w roku 2020. W ciągu 18 lat sprzedało się tylko 150 tys. egzemplarzy. KŁOPOTY Z FORDAMI

Na liście 50 najgorszych wynalazków według magazynu „Times” znalazły się trzy samochody, z których aż dwa to Ford Pinto (wyjaśnię to za chwilę). Był to pierwszy samochód kompaktowy Forda na amerykańskim rynku i od początku trapiły go liczne usterki. Większym problemem była jednak poważna wada projektowa. Zbiornik paliwa w Fordzie Pinto znajdował się pomiędzy tylną osią a zderzakiem, co powodowało, że w przypadku najechania na tył bardzo często dochodziło do pożarów. Dziś ten samochód jest zarówno obiektem kolekcjonerskim, jak i obiektem żartów, ale ta historia naprawdę nie jest śmieszna. Okazało się, że Ford wiedział o problemie, a mimo to nie zdecydowano się na zmiany konstrukcyjne

76

Business Life Polska

w samochodzie. Według wyjątkowo chłodnej kalkulacji koszt modernizacji wynosiłby 11 dolarów na każdy egzemplarz (całe nowe auto kosztowało 2-3 tysiące dolarów). Zdecydowano więc, że wypłata ewentualnych odszkodowań będzie dla firmy bardziej opłacalna niż poprawianie Pinto, którego w latach 1970-1980 wyprodukowano aż 2,5 miliona egzemplarzy. Według różnych danych w płonących samochodach zginęło od 27 do 180 osób. Wskutek pozornie niegroźnych kolizji spłonęło ponad 2000 samochodów. Liczba rannych nie jest znana. Przejdźmy do czegoś bardziej innowacyjnego. W roku 1971 Amerykanin Henry Smolinski wpadł na pomysł zbudowania latającego samochodu, którym miał być – a jakżeby inaczej – Ford Pinto. Był to jeden z najtańszych i najlżejszych samochodów sprzedawanych wówczas w USA, co dawało pewne szanse powodzenia i wdrożenia „samochodolotu” do produkcji. Połączenie skrzydeł samolotu Cessna Skymaster z małym Fordem zyskało nazwę AVE Mizar. Dwa lata później, 11 września 1973 roku, wadliwy spaw doprowadził do wypadku, w którym zginęły dwie osoby – siedzący za sterami Smolinski oraz jego wspólnik Harold Blake. Ten wynalazek może nie był zbyt praktyczny, ale naprawdę miał szansę zadziałać, gdyby jego konstrukcja została lepiej dopracowana i odchudzona. Podobne konstrukcje, jak np. Aerocar, latały już ponad 20 lat wcześniej, ale również nigdy nie trafiły do produkcji seryjnej. Trzecim samochodem na liście „Timesa” jest znany fanom serialu „Breaking Bad” Pontiac Aztek. Nie stoi za nim jednak żadna śmiertelnie niebezpieczna historia. Redaktorzy magazynu uznali po prostu, że samochód jest potwornie brzydki. Klienci najwidoczniej podzielali tę opinię, ponieważ przez zaledwie 5 lat produkcji sprzedało się niespełna 120 tysięcy egzemplarzy Azteka. Był to jeden z gwoździ to trumny marki Pontiac, która kilka lat później całkowicie zniknęła z rynku. ⚫


PRODUCENT PŁYTEK na ściany | podłogi | tarasy | schody | parapety

!#$ $ 9MEAEHDHDN;@AEQ CDNA9MFOMDJFG;Q= MODH=EDBFMXG z]gcdf{hd`^[fgbh

Z[\]^`abcde[fgbh

%[}dgk{d&\h'gbh

j^k]f[ephuk|uxZdexj^[m^d}[f]r

j^]k]glmnop[q[ogbh]rt]e]^durhj^k]eghv\h[^unf hj^du[edfunfwj^k]eghv\h[^uxyqo

j^]k]g(dk[fh]ubh]m[)^k]gk]phd *dpeo+,j^k]}xgc+h.gc+m

FMODH=EDBFMEA

9:;<=>@ABC;D:=EFGDHAG CDJD@K LDMFNFG;OF9MFOMDJP9MFJF@Q=

9F:>RD9ME;N>=S<=FM@EFUV

tel. +48 46 856 40 40 | tel. +48 602 292 707 biuro@elkaminodom.pl | www.elkaminodom.pl

9DBMFHDB=G>WXYWMD@D

0123

4567879 4"- -/-670971/26038" 56 7670787


PREZENTACJA PARTNERA

INTELIGENTNY MONITORING

SYNOLOGY SURVEILLANCE STATION TEKST ADAM SOBCZYŃSKI

FOTO: ENRIQUE ALARCON, UNSPLASH

Monitoring stał się standardem – spotkamy go w niemal każdej firmie i coraz większej ilości domów. Aby był naprawdę skuteczny, warto sięgnąć po rozwiązania typu smart, które potrafią uważnie obserwować i analizować otoczenie przez całą dobę. Chyba najbardziej kompleksowym rozwiązaniem w tej dziedzinie jest system Synology Surveillance Station, który może być zainstalowany na serwerze NAS.

78

Business Life Polska


Dawniej obraz z kamer był przechowywany w topornych i hałaśliwych rejestratorach, których jedynym zadaniem było nadpisywanie kolejnych godzin nagrań na dyskach twardych. Przeglądanie tych materiałów i szukanie konkretnych fragmentów potrafiło zajmować całe godziny. Z kolei do natychmiastowego reagowania potrzebna była osoba, która non stop wpatrywała się w ekrany w poszukiwaniu niebezpieczeństw lub intruzów. Nawet to nie dawało jednak pewności, że uda się uniknąć zagrożenia. W większości przypadków monitoring dostarczał tylko materiału dowodowego w razie późniejszego wykrycia włamania lub innych problemów. Nowoczesne rozwiązania, takie jak Synology Surveillance Station, dają znacznie większe możliwości. System samodzielnie śledzi obraz z kamer i zapisuje tylko te nagrania, na których widoczny jest ruch. Dodatkowo istnieje możliwość powiadamiania użytkownika o wykryciu intruza np. poza godzinami pracy firmy. Umożliwia to natychmiastową reakcję w sytuacji zagrożenia. Dzięki powiadomieniom możesz również sterować dodatkowymi funkcjami, takimi jak uruchamianie blokad drzwi, syren, głośników i świateł w budynku. Jest to możliwe dzięki widżetom, które wyświetlają się bezpośrednio na ekranie podglądu.

FOTO: ARNO SENONER, UNSPLASH

WŁASNY SERWER MONITORINGU

ZDJĘCIA: SYNOLOGY

To jednak nie wszystko. W połączeniu z rejestratorami z serii Synology DVA (Deep Learning Video Analytics) oprogramowanie Surveillance Station udostępnia funkcję rozpoznawania twarzy i może reagować na obecność nieautoryzowanych osób w różnych miejscach. Program obsługuje nawet 10 tysięcy profili użytkowników. Zwraca również uwagę na osoby o zasłoniętych twarzach. Funkcja Deep Video Analytics rozpoznaje sylwetki ludzi oraz samochody i ich tablice rejestracyjne. Potrafi liczyć osoby oraz pojazdy przebywające na monitorowanym terenie oraz reagować na próby wtargnięcia, gromadzenie się tłumów lub gapiów, którzy stoją w miejscu przez określony czas.

79


WYGODA I WSZECHSTRONNOŚĆ

System Surveillance Station obsługuje ponad 8300 modeli kamer IP od 140 producentów. Dzięki temu możemy swobodnie budować swoją własną sieć monitoringu – bez uzależnienia od jednej konkretnej marki czy modelu. Dostępne na rynku kamery różnią się między sobą jakością obrazu oraz dostępnymi funkcjami, a mimo to firmie Synology udało się zebrać je wszystkie w jednej aplikacji. Wystarczy jeden niezwykle prosty w obsłudze program, aby zbierać obraz z nawet 128 kamer na jednym serwerze oraz sterować ich położeniem (jeśli obsługują taką funkcję). Jedną z największych zalet Surveillance Station jest możliwość łączenia kilku serwerów monitoringu w jednym miejscu oraz niezwykle proste podłączanie kolejnych kamer do systemu. Możemy łatwo łączyć setki kamer rozmieszczonych w różnych oddziałach firmy na całym świecie i mieć łatwy dostęp do materiału z kamer. System Surveillance Station będzie nas powiadamiał tylko o tych zdarzeniach, które nas interesują. Aby ułatwić zarządzanie tak rozległą siecią, Surveillance Station stosuje kilka udogodnień. Pierwszym z nich jest mapa, dzięki której łatwiej jest wybrać kamerę, którą chcemy obserwować. Materiał z wybranej kamery wyświetla się na wygodnej w użyciu osi czasu, dzięki której łatwo odnajdziemy nagrania z określonego przedziału czasowego. W razie wykrycia zagrożenia powiadomienia będą się wyświetlały bezpośrednio na mapie, aby ułatwić pracę ochrony. Bardzo ważne jest również szyfrowanie, aby obraz przesyłany z kamer i poszczególnych serwerów nie mógł trafić w niepożądane ręce. Pomogą w tym zabezpieczenia protokołu HTTPS i SRTP. Materiały wideo przechowywane na serwerach NAS mogą zostać dodatkowo zaszyfrowane, aby uniemożliwić ich odczytanie w przypadku kradzieży urządzenia. Istnieje też możliwość podwójnego zapisu wszystkich lub najistotniejszych nagrań na tym samym lub dwóch serwerach NAS dla lepszej ochrony.

80

Business Life Polska

FOTO: MICHAŁ JAKUBOWSKI, UNSPLASH

FOTO: PAWEŁ CZERWIŃSKI, UNSPLASH

PREZENTACJA PARTNERA


Aby nagrania były jeszcze lepiej zabezpieczone przed ewentualnym zniszczeniem lub kradzieżą serwera nagrywającego, powstała usługa Synology C2 Surveillance. Nagrania są przesyłane bezpośrdnio do chmury, co gwarantuje ich dostępność nawet w przypadku utraty serwera. Opóźnienie przesyłu wynosi maksymalnie 10 sekund. Przechowywanie nagrań w centrach danych Synology jest niezwykle bezpieczne oraz wygodne. Niemożliwe do złamania szyfrowanie AES-256, przeglądanie nagrań bezpośrednio w usłudze oraz udostępnianie wybranych fragmentów nagrań kilkoma kliknięciami to tylko niektóre z udogodnień serwisu chmurowego. W zależności od wybranej licencji możliwe będzie przechowywanie w chmurze nagrań z kilku najważniejszych kamer lub całego systemu monitoringu. Materiał wideo w jakości do 1080p będzie przechowywany na serwerach nawet do 30 dni. C2 Surveillance działa obecnie w wersji beta, ale wkrótce trafi do powszechnego użytku w cenie już od 9 euro rocznie. ⚫

FOTO: ENNIO DYBELI, UNSPLASH

NAGRANIA W CHMURZE

FOTO: SYNOLOGY

WIĘCEJ INFORMACJI O C2 SURVEILLANCE

81


MUZYKA

„SZEŚĆDZIESIĄTKA” ROLLING STONESÓW TEKST RAFAŁ NOWICKI

12 lipca 1962 roku czterech nastolatków wyszło na scenę w Marquee Club przy londyńskiej Oxford Street przed mniej więcej 100-osobową publicznością. Grając na sprzęcie wynajętym za pożyczone pieniądze, wystąpili w zastępstwie bluesmana Alexisa Kornera, który odwołał uzgodniony koncert z powodu nagrania w telewizji BBC. Właśnie wtedy rozpoczęła się oszałamiająca kariera Stonesów.

82

Business Life Polska


F

ilary zespołu, czyli Mick Jagger i Keith Richards, znali się „od zawsze”, a konkretnie od czasów szkolnych. W roku 1962 wespół z multiinstrumentalistą i autorem tekstów Brianem Jonesem (wówczas muzycznym liderem młodego zespołu) założyli The Rolling Stones. Na pierwszym koncercie, w Londynie, zagrali z nimi: Tony Chapman na perkusji, Dick Taylor na basie i Ian Stewart na klawiszach. Tu ciekawostka: zespół nie miał jeszcze nazwy, więc Jones wymyślił ją na poczekaniu, inspirując się bluesowym utworem „Mannish Boy” Muddy'ego Watersa. Jest tam wers: „I'm a rollin' stone”, czyli „Jestem włóczęgą”... Niedługo potem nastąpiły zmiany w składzie i na pierwszym albumie „The Rolling Stones” (1964) oprócz Jaggera, Richardsa i Jonesa zagrali: Bill Wyman na basie oraz Charlie Watts na perkusji. W 1964 roku Beatlesi byli już u progu światowej kariery dzięki swoim pogodnym piosenkom i wizerunkowi dobrze wychowanych młodzieńców. Andrew Loog Oldham, ówczesny menedżer Stonesów, postanowił, że ci będą przeciwieństwem czwórki z Liverpoolu. Mieli zdobyć sławę jako „źli chłopcy” sceny muzycznej. Wprawdzie w swoim pierwszym telewizyjnym występie w programie „Ready Steady Go” prezentują się jeszcze całkiem „przyzwoicie”, jednak niebawem miało się to zmienić... Młody zespół zaczyna odnosić pierwsze koncertowe sukcesy, a publiczności często udziela się żywiołowość i energia płynąca ze sceny. Grając swój pierwszy niemiecki koncert w Münster (Westfalia), Stonesi szokują przy okazji swoim

zachowaniem dość konserwatywną społeczność. Policja ma poważne problemy z opanowaniem oszalałej publiczności. Ale Westfalczycy i tak mają szczęście; w Berlinie fani praktycznie demolują amfiteatr Waldbühne! Chyba żaden inny zespół rockowy z lat 60. nie pasuje do hasła „sex, drugs & rock'n'roll” bardziej niż Stonesi. Połączenie muzyki rockowej, wolnej miłości i zażywania narkotyków jest po prostu jego częścią. Niestety, taki styl życia miał też swoje mroczne strony. Brian Jones z powodu narkotyków coraz bardziej oddalał się mentalnie od pozostałych muzyków. Stracił zdrowie i potencjał twórczy, w wyniku czego w czerwcu 1969 roku opuścił zespół. Niedługo potem utopił się w swoim basenie, w niewyjaśnionych okolicznościach. Wówczas to Jagger (teksty) i Richards (muzyka) stali się główną siłą twórczą zespołu. W maju 1965 roku Stonesi po raz trzeci wyruszają w trasę koncertową po USA. Znowu grają przeważnie covery amerykańskich przebojów, ponieważ wciąż mają zbyt mało własnych utworów. Pewnej nocy Keithowi przyszła do głowy melodia. Zagrał ją na gitarze i uznał za tak magiczną, że ją nagrał i puścił Mickowi. Był to motyw przewodni ich pierwszego światowego hitu „(I Can’t Get No) Satisfaction”. Wkrótce światowymi przebojami stały się także utwory „Get Off of My Cloud” (1965) i „Paint It Black” (1966). A pierwszy całkowicie autorski album „Aftermath” (1966) uważany jest za przełomowy moment w karierze grupy oraz za jedną z najważniejszych płyt lat 60.

ZDJĘCIA: RAPH PH, WIKIPEDIA

Brytyjska Poczta Królewska uhonorowała The Rolling Stones z okazji 60-lecia istnienia grupy serią znaczków pocztowych. Zespół dołącza tym samym do elitarnego grona artystów, którym dedykowano oficjalne znaczki z niewielkim wizerunkiem królowej Elżbiety II w górnym rogu. Dotychczas taki zaszczyt spotkał The Beatles, a potem jeszcze Pink Floyd, Eltona Johna,Davida Bowiego, Queen i Paula McCartneya.

83


MUZYKA

Lata siedemdziesiąte były dla Stonesów dość niejednoznaczne. Z jednej strony pełne napięć w zespole, także w kwestiach finansowych – grupa była już wówczas gwiazdą formatu światowego z adekwatnymi zarobkami. Z drugiej – coraz większych sukcesów artystycznych. Obie te kwestie zbiegły się pod hasłem „podatki”. Zespół miał bardzo duże dochody, co wiązało się z płaceniem odpowiednio wysokich podatków. Muzycy, chcąc nieco odpocząć od pazerności brytyjskiego fiskusa, przeprowadzili się na jakiś czas do sąsiedniej Francji. Właśnie tam, w roku 1972 grupa nagrała album „Exile On Main St.”, którą wielu uznało za najlepszą płytę Stonesów. Dwa lata później z zespołu odszedł gitarzysta Mick Taylor (następca Briana Jonesa), a zastąpił go będący w składzie do dziś Ronnie Wood. W drugiej połowie lat 70. buntownicy zaczęli eksperymentować z innymi gatunkami muzycznymi, takimi jak funk („Miss You” – 1978), a nawet disco („Emotional Rescue” – 1980).

W sierpniu 2021 w wieku 80 lat zmarł najstarszy z muzyków – perkusista Charlie Watts. Elegancki jazzman (w tym gatunku muzycznym czuł się najlepiej, rock and rolla grał trochę przez „przypadek”) i miłośnik koni arabskich zapisał się w historii muzyki popularnej „złotymi nutami”, grając przez 58 lat w najsłynniejszym rockowym bandzie. Tym razem na poważnie wieszczono zakończenie (a przynajmniej zawieszenie) działalności The Rolling Stones. Medialne dywagacje trwały kilka miesięcy, po czym zespół oświadczył, że w 2022 roku... rusza w nową trasę koncertową – „Sixty” (czyli „Sześćdziesiątka”). Wattsa zastąpił (na razie tymczasowo) Steve Jordan. Amerykański muzyk w porównaniu z pozostałymi Stonesami jest młodzikiem – ma zaledwie 65 lat! 60 lat minęło, a kamienie toczą się dalej... ⚫ FOTO: RAPH PH, WIKIPEDIA

Mocną stroną grupy zawsze były występy na żywo. Nawet gdy za wizerunkową fasadą beztroskich rockandrollowców nie było wesoło (często za sprawą narkotykowych ekscesów Keitha Richardsa, kończących się aresztem i odwykiem), właśnie koncerty były spoiwem trzymającym muzyków razem. A za najlepsze i najliczniejsze uważane są te z lat 80. Zainteresowanie było tak wielkie, że Stonesi z łatwością zapełniali całe stadiony! Na przykład w Niemczech, gdzie przed czterema dekadami (w ramach The Rolling Stones

European Tour 1982) zagrali legendarne już dziś koncerty. Nawet po odejściu Billa Wymana w 1993 roku Stonesi po prostu grają dalej i wchodzą w kolejne tysiąclecie. Wciąż jest głośno o pożegnalnym tournée, ale też nadal słychać, że kolejna trasa jest możliwa. Nieważne, ile mają lat; ich koncerty na żywo są gwarancją sukcesu. Frontmanem Stonesów był i jest niezrównany Mick Jagger, kształtujący sceniczny wizerunek grupy już od sześciu dekad. Nawet mając 79 lat (świętował je 26 lipca), robi dzikie miny i biega po scenie w swoim niepowtarzalnym stylu, jakby miał „na liczniku” pół wieku mniej...

84

Business Life Polska



AUTO: PREZENTACJA

Mercedes-Benz eVito Tourer

TEKST PAWEŁ ILCZUK

Jeśli czytaliście poprzedni numer „Business Life Polska” i mój test Mercedesa Klasy T, wiecie, że uwielbiam praktyczne samochody. Nowy eVito Tourer jest pod tym względem autem niemal doskonałym i zaczyna mnie przekonywać do samochodów elektrycznych.

CO POTRAFI EVITO TOURER?

Z tej nazwy można odczytać trzy informacje: mamy do czynienia ze znanym i cenionym vanem Vito w wersji osobowej, wyposażonym w napęd elektryczny. Samochód jest dostępny w dwóch wersjach nadwoziowych: długiej (5,14 m) i ekstra długiej (5,37 m). Dodatkowe centymetry mogą zwiększyć przestrzeń bagażową lub komfort pasażerów we wszystkich rzędach siedzeń, ale nawet krótsza wersja nie daje powodów do narzekań. Warto wspomnieć, że wysokość samochodu to 191 cm, dzięki czemu mieści się w większości garaży podziemnych i myjni. Nie musicie się obawiać również o manewry parkingowe. Samochód jest zaskakująco zwrotny i tylko nieznacznie większy od przeciętnego SUV-a. Widoczność z miejsca kierowcy jest bardzo dobra, a można ją jeszcze poprawić dzięki systemowi czujników i kamer na zewnątrz auta. To niezwykle uniwersalny samochód, który może przewieźć nawet 9 osób lub, po wyjęciu kilku foteli, praktycznie dowolny ładunek. Vito sprawdzi się w każdej roli – od

86

Business Life Polska


auta rodzinnego po niezastąpiony samochód w każdej firmie. Moją pierwszą myślą po ujrzeniu eVito była wyprawa za miasto z rodziną. Przestrzeń, wygoda, praktycznie nieograniczona ilość bagaży… Ale czy samochód elektryczny powinien oddalać się od garażu z ładowarką?

z mocą do 50 kW, ale opcjonalnie można podnieść tę wartość do 80, a nawet 110 kW. Czas ładowania od 10 do 80% skraca się dzięki temu z 80 do zaledwie 40 minut.

Okazuje się, że dalsze wyprawy na pokładzie eVito nie są tak złym pomysłem, jak mi się początkowo wydawało, ale przejechanie z jednego końca Polski na drugi wymagałoby już odrobiny planowania i przynajmniej jednego postoju przy ładowarce. Podczas nieśpiesznego urlopowego wyjazdu można to obrócić w atut i zwiedzić coś ciekawego po drodze. Do codziennej jazdy wystarczy ładowanie w przydomowym garażu.

Takie wartości są w zupełności wystarczające dla przeciętnego użytkownika prywatnego oraz firm działających lokalnie. Warto zaznaczyć, że w ruchu miejskim zasięg wydłuża się nawet o połowę. To zupełne przeciwieństwo aut spalinowych, które w mieście potrafią pochłaniać nieprzyzwoite ilości paliwa, a najmniej palą na trasach pozamiejskich. Jazda drogami szybkiego ruchu jest nieekonomiczna w przypadku obu rodzajów napędu – dlatego właśnie w całej Europie rozważa się obniżenie dopuszczalnej prędkości na autostradach i ekspresówkach.

Elektryczne Vito jest dostępne z dwoma wariantami pojemności akumulatorów: 60 lub 90 kWh. Przy średnim zużyciu energii na poziomie niespełna 28 kWh na 100 km daje to odpowiednio 233 lub 359 km zasięgu w cyklu mieszanym według normy WLTP. Standardowo eVito Tourer ładuje się

W kwestii akumulatorów ucieszyła mnie jeszcze jedna rzecz – ich standardowa gwarancja obejmuje aż 8 lat lub 160 tys. km. Jeśli w tym czasie pojemność akumulatorów spadnie poniżej określonej wartości, zostaną nieodpłatnie wymienione. Dodajmy do tego niezwykle prostą obsługę

ZDJĘCIA: MERCEDES-BENZ

W DROGĘ!

87


ZDJĘCIA: MERCEDES-BENZ

AUTO: PREZENTACJA

UMIEJSCOWIENIE GNIAZDA ŁADOWANIA JEST Z REGUŁY WYGODNE, ALE PRZY PARKOWANIU TYŁEM W CIASNYM MIEJSCU TRZEBA MIEĆ DŁUGI KABEL serwisową oraz w pełni ocynkowane nadwozie, a otrzymamy niezawodny i wszechstronny samochód na długie lata. Niezależnie od wybranego akumulatora zespół napędowy eVito Tourera jest zawsze ten sam: ma moc 204 KM i 366 Nm momentu obrotowego. Te liczby nie mówią jednak wszystkiego o osiągach. Moment obrotowy jest dostępny od samego startu, dzięki czemu auto wyrywa do przodu z każdej prędkości i prze do przodu aż do prędkości 160 km/h – bez przerw na zmiany biegów. Zdecydowanie warto jednak ostrożniej

88

Business Life Polska

obchodzić się z pedałem przyspieszenia – nie tylko ze względu na zasięg, ale też dobre samopoczucie pasażerów. Nowe eVito potrafi zaskakująco mocno wgnieść w fotel, co nie każdemu się spodoba. WYPOSAŻENIE

Model eVito Tourer jest uniwersalny jeszcze w jednej kwestii – można go skonfigurować na tysiące sposobów – i wcale nie przesadzam! W zależności od potrzeb eVito Tourer może być prostym samochodem do pracy lub wyposażonym „po kokar-


dę” autem reprezentacyjnym z 18-calowymi alufelgami, skórzaną tapicerką i wieloma elektronicznymi gadżetami. Wśród moich ulubionych opcji na liście wymieniłbym reflektory w technologii LED, elektrycznie odsuwane drzwi boczne, pneumatyczne zawieszenie Airmatic, zmieniające Vito w prawdziwą limuzynę, oraz klimatyzację wstępną, która może schłodzić lub ogrzać wnętrze samochodu, jeszcze zanim do niego wsiądziemy. Nie zapominajmy też o istnieniu pozostałych wersji nadwoziowych, czyli Furgon (wyłącznie towarowa) i Mixto (towarowa z dwoma rzędami siedzeń). Choć mogą przewozić mniejszą liczbę osób (odpowiednio 2-3 lub 4-6), dużo lepiej sprawdzą się do przewozu np. sprzętu budowlanego lub towarów na europaletach. Elektryczne Vito jest oczywiście nieco droższe od wersji spalinowych, ale potrafi tę różnicę zrekompensować. Jazda nim jest zaskakująco dynamiczna, cicha, a jednocześnie naprawdę tania. Jeśli nie mamy potrzeby przemierzać kilkuset kilometrów każdego dnia – ten samochód jest doskonałym wyborem dla każdej firmy i nie tylko. ⚫

89



*

WHITE

CRI/Ra>

ATEST

PZH