Page 1

str. 8

str. 10

str. 12

Bartosz Wasilewski

Dominik Sikora

Jan Jęczmyk

ISSN 2084-7874

Informacyjny falstart w epoce pre-IPO

Dorota Malinowska

Między biznesem a Fair taxation sektą

.

Kiedy wyrzeczenia kosztują? cz. 2

str. 50

Nr2/20 14 (8)

To Zalezy Niezale¿ny Magazyn Studencki

bancassurance

str. 4

chwilowa moda czy stabilny trend?


BANCASSURANCE - EFEKTY SYNERGII

M

agazyn ewoluował w czasie swojej obecności na rynku mediów. Numer ósmy to wynik kolejnych zmian, mających na celu ciągły rozwój. Nie zmieniła się jednak pasja i zaangażowanie osób tworzących go. Od początku były to osoby pełne werwy, dbające o to, aby magazyn stał się ciekawym środkiem przekazu skierowanym od studentów do studentów. Jest to idea, która w dalszym ciągu będzie przyświecać nowej redakcji.

Niezmiernie cieszy nas fakt, że liczba czytelników To Zależy stale rośnie. Pokazuje to, że tego typu inicjatywa jest potrzebna, a dociekliwi studenci, poza wiedzą zdobytą na uczelni, poszukują alternatywnych i niezależnych jej źródeł. Najlepsi z nich, za pośrednictwem magazynu, mają także okazję podzielić się swoimi przemyśleniami. Uważni czytelnicy mogli przeczytać w dotychczas wydanych numerach aż 128 artykułów, napisanych przez 66 redaktorów. Oto przed Wami ósmy numer To Zależy. Przedstawiamy w nim wyzwania stojące przed graczami na rynku bancassurance w Polsce. Współpraca banków z ubezpieczycielami generuje coraz większe przychody. „Rekomendacja U”, której projekt został opublikowany pod koniec ubiegłego roku, może jednak przeszkodzić w dalszym rozwoju branży. W swoich założeniach, rekomendacja ma docelowo rozwiązać problemy związane z naruszaniem interesów konsumentów i wskazać dobre praktyki na rynku. Zmiany te w większości nie leżą jednak w interesie instytucji finansowych. Tytułowy artykuł wskazuje możliwe do wypracowania modele współpracy pomiędzy bankami a zakładami ubezpieczeń, które mogą pozwolić na dalszy rozwój polskiego bancassurance. Głęboko wierzymy, że sięgając po nasz magazyn, po raz kolejny nie zawiedziecie się wiedzą, którą przekazuje, a jego treści zainteresują Was i skłonią do dalszego poszerzania horyzontów.

Redaktor Naczelna – Iza Wiśniewska

Redaktor Prowadzący – Wojciech Milewski Rubryka „To Zależy” – Wojciech Milewski

Okładka z wykorzystaniem grafik vectors4all.net i all-free-download. com – Agnieszka Żurawska

Projekt graficzny – Agnieszka Żurawska, Iza Wiśniewska, Jakub Pawlik, Kamil Prządka, Magdalena Krawczyk , Olga Grzęda, Patrycja Dyrda

Korekta – Magdalena Bednarska, Agnieszka Pietrzyk, Iza Wiśniewska, Agnieszka Żurawska Strona internetowa tozalezy.pl – Agnieszka Pietrzyk, Kamil Prządka

Kontakt: redakcja@tozalezy.pl

Wydawca: Koło Naukowe Strategii Gospodarczej Uniwersytetu Warszawskiego

Nie pozostaje nic innego jak życzyć Wam miłej lektury!

Sponsor wydruku magazynu:

Redaktor Naczelna

Redaktor Prowadzący


SPIS TREŚCI RYNKI KAPITAŁOWE

4

GOSPODARKA

8 10

Kiedy wyrzeczenia kosztują – czyli jak inwestować w środowisku ujemnych stóp procentowych? Część 2 BARTOSZ WASILEWSKI Informacyjny falstart w epoce pre-IPO DOMINIK SIKORA Między biznesem a sektą JAN JĘCZMYK Blaski i cienie sektora SSC/BPO w Polsce MARTA MIKULSKA Swoboda komunikacji – czyli europejskie „nie” dla opłat za roaming JUSTYNA DĄBROWSKA

RELACJE

Dni Orange KATARZYNA ZABŁOCKA London Study Excursion KATARZYNA OKOŃ

MAKROEKONOMIA

12 14 16 19 23

Restrykcyjna polityka fiskalna - czy warta rozważenia? IZA WIŚNIEWSKA Brakuje nam polityki na rzecz rozwoju gospodarczego PRZEMYSŁAW PRYSZCZ

24 26

Reperkusje transformacji postsocjalistycznej na dzisiejszej Ukrainie SEBASTIAN LEWANDOWSKI Kto? Jak? Ile? – czyli jak negocjuje się dookoła globu MICHAŁ SOBIERAŃSKI

28 30

ŚWIAT

TO ZALEŻY

Zielone w lesie czy w budżecie? WOJCIECH MILEWSKI, SEBASTIAN LEWANDOWSKI, AGNIESZKA ŻURAWSKA

33

Milenijne Cele Rozwoju MATEUSZ ZYS, MARTA ANDRUSZKIEWICZ

34

Prima Aprilis 2014 – bez żartów na temat odliczenia VAT od samochodów EWA KOŚLACZ

38

OPINIE

PRAWO

ENERGETYKA

Czy terminal LNG i łupki wpłyną na cenę gazu w Polsce? MICHAŁ KUŹNIEWSKI

TECHNOLOGIA

40

EDUKACJA

42

ENGLISH SECTION

44 46

Przejęcia facebooka – strategia wzrostu czy początek końca KAMIL PRZĄDKA Fuzje i przejęcia – główne motywy sprzedającego i nabywającego oraz metody wyceny przedmiotu transakcji KATARZYNA OKOŃ Ekonomia eksperymentalna i jej zastosowania w gospodarce DOROTA PRUSZKOWSKA Fair taxation DOROTA MALINOWSKA

50

str. 10

Michał Mikołajczyk

Bitcoin - waluta przyszłości? ISSN 2084-7874

str. 14

Wywiad ze Zbigniewem Jagiełło, prezesem PKO BP

str. 24

Wojciech Milewski

Konfrontacja energetyki z wolnym rynkiem

str. 34

Interview with Miguel Gouveia, an expert in Public Economics area at Católica Lisbon School of Business and Economics

To Zalezy Nr 1/20 14 (7)

Bancassurance – chwilowa moda czy stabilny trend? DANIEL TRACZEWSKI

.

TEMAT NUMERU

Niezale¿ny Magazyn Studencki

str. 4


BANCASSURANCE freeimages.com

chwilowa moda czy stabilny trend?

W ostatnich latach, w sektorze instytucji finansowych na całym świecie, nastąpiła kolosalna zmiana w porównaniu do przyjętego i akceptowanego, klasycznego modelu bankowości. Ewolucja ta nosi nazwę grup bankowo-ubezpieczeniowych, a bardziej znana jest pod terminem bancassurance. Również w Polsce coraz częściej dochodzi do nawiązania współpracy pomiędzy bankami i instytucjami ubezpieczeniowymi. Przyczyny tego zjawiska są obserwowane na wielu płaszczyznach. Najważniejszymi z nich są m.in. uzyskanie nowych kanałów dystrybucji oraz poprawienie rentowności. Bancassurance to proces tworzenia hybrydowych produktów i usług z pogranicza bankowości i ubezpieczeń. Wyróżnić można także tzw. assurbanking, gdzie to towarzystwo ubezpieczeniowe jest decydentem i odgrywa dominującą rolę we współpracy z bankiem. Definiuje się również grupę bankowo-ubezpieczeniową, rozumianą jako trwałe połączenie banku i ubezpieczyciela w celu ujednolicenia oferty bankowej z ubezpieczeniową. Wiąże się to jednak z pewnymi konsekwencjami. Prawo mówi bowiem, że możliwość sprzedaży produktów bankowych, jak i ubezpieczeniowych, jest cechą przypisaną odpowiednio do banku i towarzystwa ubezpieczeniowego. Dlatego też przyjmuje się założenie, że na wstępnym etapie formowania grupy bankowo-ubezpieczeniowej, produkty są rozprowadzane wśród klientów poprzez kanały dystrybucyjne banku, natomiast towarzystwo ubezpieczeniowe, w swoich placówkach, zapewnia pełną

informację o ofercie świadczonej w ramach porozumienia. Usługi bancassurance, w najszerszym zakresie, obejmują wszystkie usługi potrzebne klientowi zabezpieczającemu swoje aktywa i gospodarującego swoim majątkiem.

Dotarcie do klienta i późniejsza możliwość budowania długofalowej relacji zakładającej powtarzany kontakt, są głównymi atutami sektora bankowego jako pożądanego partnera, który będzie oferował produkty ubezpieczyciela. Dlatego też to zarządzana przez bank baza danych klientów staje się w tym przypadku clou programu. Przyglądając się relacjom klienta z instytucją finansową, można łatwo dostrzec dużą ilość punktów stycznych w kluczowych momentach jego życia – począwszy od założenia pierwszego konta, poprzez zaciągnięcie pierwszej pożyczki, aż po decyzję o kredycie hipotecznym czy też planowaniu przyszłości swojej i swoich bliskich. Relacja ta oznacza

Tabela 1. Zestawienie podstawowych zalet i wad oraz szans i zagrożeń bancassurance z punktu widzenia sektora bankowego Zalety Wady -pozyskanie bazy depozytowej -krótkoterminowe zwiększanie kosztów -zwiększenie gamy oferowanych usług finansowych -zwiększanie ilości długoterminowych drogich -wysoka rentowność inwestycji kapitałowej pasywów -inwestycja kapitałowa ma przeważnie długoterminowy charakter oraz ograniczoną zbywalność Szanse Zagrożenia -zwiększenie satysfakcji klienta -powiązanie losów banku z losem towarzystwa -postrzeganie banku jako elementu grupy -brak akceptacji nowego typu usług przez kapitałowej pracowników banku -ryzyko rynkowe i inwestycyjne

4

Źródło: R. Kubasiński: Holding finansowy banku z ubezpieczycielem na życie. Warszawa 1998, s. 78.

Temat numeru


Daniel Traczewski Student III roku Informatyki i Ekonometrii na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Laureat stypendium Rektora UW w poprzednich dwóch latach, stypendium Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości w Łodzi i stypendium m. st. Warszawy. Interesuje się ubezpieczeniami, a w szczególności matematyką aktuarialną, z czym wiąże swoją karierę zawodową.

również ciągły kontakt, ponieważ na co dzień klient dokonuje licznych transakcji finansowych czy płatności kartą. Ponadto, komunikacja odbywa się wieloma kanałami – od placówki bankowej, aż po bankowość mobilną. Istnieje zatem, osiągana w zasadzie bez wysiłku, możliwość precyzyjnej segmentacji, a także ścisłego zdefiniowania bieżących potrzeb klienta. Co warte podkreślenia, około 90 proc. osób, które w ciągu ostatnich trzech lat zadeklarowało aktywne korzystanie z oferty danego banku, nie zmieniło go na rzecz konkurencji. Wszystko to przekłada się na sytuację, w której ubezpieczyciel znajduje się w komfortowej sytuacji pozyskania cennego źródła informacji, a także uzyskania szansy, aby tworzyć rozwiązania uszyte na miarę oczekiwań swoich klientów.

ŚWIETLANA PRZYSZŁOŚĆ CZY ZALEW BIUROKRACJI?

Niektórzy analitycy przewidują, że rynek bancassurance w Polsce ma stale niepodważalny potencjał rozwoju, co stoi w opozycji do trendu w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Często bywa on, pod tym względem, stawiany na równi z rynkami Ameryki Łacińskiej, regionem Azji i Pacyfiku czy też rynkiem tureckim. Prognozy na lata 2013-2018 w obszarze bancassurance, w przypadku rynków rozwijających się,

w tym rynku polskiego, mówią o oczekiwanych wzrostach, wynoszących około 6 proc.1 dla skumulowanego rocznego wskaźnika wzrostu (CAGR). Warto poznać również ostatnie trendy branży. Wysokość składki przypisanej brutto2 z ubezpieczeń na życie dystrybuowanych za pomocą kanału bancassurance w latach 2009-2012 mieściła się w przedziale 48-60 proc. na tle składki ogółem. Szczególnie zauważalny był wzrost tego wskaźnika w pierwszej połowie roku 2012 (do ponad 59 proc.). Związany był on z szeroko komentowanym sukcesem branży ubezpieczeniowej, za którym stoi boom polisolokat. Kolejne kwartały przyniosły odwrócenie trendu. W połowie roku 2013 spadł on do poziomu zaledwie 44,3 proc. Zmieniła się również równowaga sił i w roku 2013 po raz pierwszy w okresie ostatnich czterech lat, sektor bankowy wygenerował mniejszą wartość przypisu składki niż pozostałe kanały dystrybucyjne. Na taki stan rzeczy wpływ miały głównie ograniczenia wprowadzone 1. Global Bancassurance Market 2014-2018, Reserach and Markets, Grudzień 2013 2. Kwoty składek brutto należne z tytułu zawartych w okresie sprawozdawczym umów ubezpieczenia, niezależnie od tego, czy kwoty te opłacono.

Rys. 1. Udział składki przypisanej brutto pozyskanej w kanale bancassurance w składce ogółem zakładów ubezpieczeń na życie. 65.00% 60.00% 55.00% 50.00% 45.00% 40.00% 35.00%

Q4 2009

Q4 2010

Q4 2011

Źródło: Polski rynek bancassurance 2013. Polska Izba Ubezpieczeń. http://piu.org.pl/public/upload/ibrowser/Polski%20rynek%20bancassurance%203Q2013.pdf

Q4 2012

Temat numeru

5


Rys. 2. Udział składki przypisanej brutto pozyskanej w kanale bancassurance w składce ogółem zakładów ubezpieczeń majątkowych i osobowych. 9.50% 9.00% 8.50% 8.00% 7.50% 7.00% 6.50% 6.00% 5.50% 5.00%

Q4 2009

Q4 2010

Q4 2011

Źródło: Polski rynek bancassurance 2013. Polska Izba Ubezpieczeń. http://piu.org.pl/public/upload/ibrowser/Polski%20rynek%20bancassurance%203Q2013.pdf .

przez rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego i inne regulacje, także międzynarodowe, jak np. IMD II, które dotknęły w tym czasie rynek bancassurance.

Obszar ubezpieczeń majątkowych i osobowych rozwija się harmonijnie, prognozy nie przewidują w najbliższym czasie większych zmian, trend rosnący ma być podtrzymany. W pierwszym kwartale 2011 roku nastąpił spadek udziału składki przypisanej brutto pozyskanej w kanale bancassurance, co było związane z dostosowywaniem stawek przez ubezpieczycieli do warunków rynkowych i wzrostem cen, przekładającym się na spadek popytu. Jednakże, od tamtego momentu, widoczny jest, wspomniany już, ciągły trend zwyżkowy zakończony wynikiem 9 proc. w trzecim kwartale 2013 roku.

ZMIANY PRAWNE

Wdrożony 30 grudnia 2013 roku dokument „Rekomendacje U” obejmuje długo zapowiadane przez KNF zmiany w obszarze bancassurance. Najbardziej kontrowersyjny zapis opracowanego dokumentu dotyczy możliwości osiągania zysków przez banki z produktów ubezpieczeniowych,

Q4 2012

które są oferowane w postaci ubezpieczeń grupowych. W duchu nowych regulacji, KNF pozwala jedynie na pobranie opłat, które nie przekraczają kosztów obsługi umowy ubezpieczeniowej ponoszonych przez bank. Powodowany przez to drastyczny spadek przychodów z takiej działalności może przyczynić się do wycofania z rynku wielu instytucji. Dodatkowo, istotnym elementem 22 rekomendacji, z których składa dokument, jest konieczność skuteczniejszego i pełniejszego informowania klientów o ofercie produktów ubezpieczeniowych. Wzrost kosztów związanych z obsługą programów ubezpieczeniowych w efekcie przełoży się na zwyżkę ceny finalnej oferowanej dla odbiorcy końcowego. Co więcej, wielu ekspertów ocenia, że przekazywanie klientom wielkiej dawki informacji może w konsekwencji doprowadzić do ignorowania najistotniejszych z nich.

KSIĘGOWA REWOLUCJA

Zaleceniem KNF, które najmocniej uderzyło w sektor bankowy, była zmiana sposobu księgowania dochodów z prowizji od sprzedanych ubezpieczeń. Do niedawna odbywało się to jednorazowo, za cały okres ubezpieczenia

Tabela 2. Zestawienie podstawowych zalet i wad oraz szans i zagrożeń bancassurance z punktu widzenia towarzystwa ubezpieczeniowego. Zalety Wady - pozyskanie nowych kanałów dystrybucji dla - krótkoterminowe zwiększanie kosztów swoich produktów - pozyskanie silnego partnera finansowego - zwiększenie gamy oferowanych usług Szanse Zagrożenia - pozyskanie wiarygodności klienta - presja banku jako głównego akcjonariusza - pomoc finansowa - presja na dokonywanie lokat w banku - możliwość dostępu do baz danych - ograniczenia dla inwestycji kapitałowych ubezpieczyciela

6

Źródło: R. Kubasiński: Holding finansowy banku z ubezpieczycielem na życie. Warszawa 1998, s. 78.

Temat numeru


z góry. Jednakże, ponad rok temu, banki zostały zobligowane do księgowania przychodu proporcjonalnie do upływającego czasu umowy. Niektóre z nich zmiany te wprowadziły jednak dopiero po upływie kilku miesięcy i dodatkowych konsultacjach z Komisją. Najgłośniej było o przypadku Alior Banku. Nazajutrz od potwierdzenia informacji o konsekwencjach zmiany metodologii obliczeń akcje firmy na GPW spadły o przeszło 20 procent. Spółka zapowiedziała spadek zysku netto o około 105 mln zł w III kw. 2013 roku. Ponadto, także kapitały własne banku na koniec 2013 roku obniżyły się o około 330 mln zł. Kolejny duży gracz rynku bancassurance, czyli Getin Noble Bank również stracił na nowych regulacjach. Po oświadczeniu Aliora, rozpoczęła się wyprzedaż jego akcji , w związku z czym kapitalizacja rynkowa banku zmniejszyła się o około 11 procent. Władze banku poinformowały, że zmiany wprowadzone w sposobie księgowania produktów bancassuarance w 2013 roku, spowodowały zmniejszenie zysku netto grupy o ponad 61 mln zł, a także, co równie istotne, obniżenie skonsolidowanych kapitałów własnych na zakończenie roku o 362,8 mln zł. Wprowadzone zmiany spowodowały również perturbacje wśród innych banków. Przykładowo ING BSK został zmuszony do przeksięgowania ponad 14 mln zł, a zysk BGŻ był niższy o 24,4 mln zł w stosunku do okresu analogicznego z poprzedniego roku.

WYMIAR SPOŁECZNY

Postrzegając rynek bancassurance przez pryzmat dystrybucji produktów ubezpieczeniowych, stanowiących uzupełnienie oraz zabezpieczenie wyłącznie produktów bankowych, należy zauważyć, że polski rynek osiągnął już swoją dojrzałość. Przewidywana jest faza spowolnienia branży, charakterystyczna dla pozostałych krajów Unii Europejskiej, np. Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii lub Niemiec. Zakładając natomiast, że bancassurance zarówno dla banku, jak i ubezpieczyciela, jest nowym kanałem sprzedażowym produktów finansowych, wtedy rynkowy potencjał w Polsce wciąż pozostaje obiecujący. Przemawiają za tym przede wszystkim czynniki socjologiczno-

psychologiczne. Badanie CBOS za rok 2012 pokazuje, że aż 65 procent Polaków ufa bankom, a ankieta TNS Pentor z 2013 roku potwierdza tę opinię. Natomiast przeprowadzone na zlecenie Związku Banków Polskich badanie „Wizerunek Polskiego Sektora Bankowego – TRI*M Reputation Index” mówi o 73 procentowym zaufaniu w stosunku do sektora bankowego. W badaniu tym banki (28 pkt.) uplasowały się wyżej niż media, firmy telekomunikacyjne czy ubezpieczyciele (22 pkt.). Dla porównania, popularne SKOKi osiągnęły poziom 4 punktów, a parabanki zanotowały minus 15 pkt. Tak duży kapitał zaufania społecznego umożliwia budowanie trwałych aliansów strategicznych, pozwalających na pozyskiwanie lojalnych klientów przez towarzystwa ubezpieczeniowe, a tym samym generowanie długoterminowych zysków.

EFEKTY SYNERGII

Podsumowując, podmioty skupione wokół rynku bancassurance mają przed sobą wiele wyzwań. Ubezpieczyciele mają okazję do znacznego rozszerzenia rynku ubezpieczeń. Kluczem do sukcesu jest zaprezentowanie otwartości na klienta, nowe technologie i kanały dystrybucyjne. Wystrzegać należy się postrzegania sektora bankowego jedynie przez pryzmat generujących duże przychody sprzedażowe ubezpieczeń dla produktów bankowych. Banki i ubezpieczyciele, jeżeli w sposób przemyślany zaczną wykorzystywać efekty synergii i podejmą ze sobą otwartą współpracę w oparciu o szeroko pojmowane dobro klienta, stworzą podwaliny pod stworzenie sektora finansowego XXI wieku z prawdziwego zdarzenia. Banki będące w posiadaniu bogatych baz danych, mają unikalną wiedzę na temat swoich klientów, a także ogromną ilość kanałów dystrybucji. Z drugiej strony, towarzystwa ubezpieczeniowe to nie tylko wiedza ekspercka w dziedzinie tworzenia produktów ubezpieczeniowych, ale także świadomość kierunku ich dalszej ewolucji. Odpowiednie połącznie tych kompetencji spowoduje, że bancassurance będzie nadal rozwijać się szybko i harmonijnie.

Temat numeru

7


Bartosz Wasilewski Absolwent Wydziału Prawa  i  Administracji UW oraz studiów licencjackich na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW. Student Szkoły Głównej Handlowej. Na rynku akcji GPW od lipca 2009 roku, na rynku CATALYST od sierpnia 2011. Zwycięzca VII edycji Akademii Giełdowej. Makler papierów wartościowych oraz absolwent Studium Dealerów Rynków Finansowych 2013. Obecnie pracuje w butiku inwestycyjnym. Twórca pierwszego w Polsce indeksu obligacji korporacyjnych CP CorpBonds Index. Prowadzi blog finansowy  www.wykresologia.blogspot.com.

część 2.

Kiedy wyrzeczenia kosztują?

- czyli jak inwestować w środowisku ujemnych stóp procentowych

W poprzednim numerze „To Zależy” opisałem modną ostatnio na Zachodzie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, tezę o wejściu gospodarek państw rozwiniętych w długotrwały okres niskich, a nawet ujemnych, rynkowych stóp procentowych. Zjawisko takie rodzi wiele konsekwencji, nie tylko dla polityków, banku centralnego czy banków komercyjnych, ale także dla inwestorów, których decyzje inwestycyjne nie mogą być w takich warunkach podejmowane z wykorzystaniem rutynowych zasad. Przede wszystkim, lokowanie kapitału w bezpiecznych aktywach nie gwarantuje dziś nie tylko zachowania realnej siły nabywczej portfela, ale nawet zwrotu 100% nominalnej wartości. W takich warunkach trzymanie pieniędzy w przysłowiowej skarpecie nie jest wcale pozbawione sensu. Problem w tym, że nie istnieją skarpety, w których zmieściłby się kapitał dużego hedge fundu… Tymczasem gdzieś przecież trzeba ulokować ten ogromny strumień pieniądza kreowanego przez banki centralne, stosujące politykę luzowania ilościowego (quantitive easing). Tak wytworzona podaż zwiększa ceny aktywów i zmniejsza ich rentowności (o to zresztą w luzowaniu ilościowym, w uproszczeniu, chodzi), jak się okazuje, nawet do ujemnych wartości. To właściwy moment, aby zwrócić uwagę na pewien ciekawy problem, dobrze opisany w teorii polityki pieniężnej. Chodzi o tzw. iluzję pieniężną. Jest to zjawisko polegające na koncentrowaniu się przez uczestników rynku na wartościach nominalnych zamiast realnych. W rzeczywistości każdy racjonalny konsument powinien rozpatrywać zmiany wartości swojego majątku w ujęciu realnym, a więc patrząc na jego siłę nabywczą. Ludzki umysł koncentruje się jednak na wartościach nominalnych. Oznacza to,

8

Rynki kapitałowe

że nie ma różnicy między wzrostem wartości majątku o 5% przy inflacji na poziomie 7% a sytuacją, w której wielkość majątku spadła o 2% przy zerowej inflacji; w praktyce jednak konsument preferuje sytuację pierwszą. Zupełnie identycznie jest z inwestycjami i dotyczy to zwłaszcza inwestorów instytucjonalnych. Mimo, że profesjonalni zarządzający nie ulegają „iluzji pieniądza”, to ma ona kolosalny wpływ na ich decyzje poprzez reakcję osób powierzających im środki w zarządzanie które zwracają uwagę przede wszystkim na nominalne stopy zwrotów. Rozumiemy więc już, dlaczego obniżenie nominalnych stóp procentowych poniżej zera ma tak poważne konsekwencje dla branży finansowej. Problem ten jest szczególnie widoczny w kontekście funduszy obligacji. Wierzyciele amerykańskiego długu korzystali dotychczas

z systematycznego wzrostu cen obligacji skarbowych. Spadające rentowności nie były więc ich problemem przeciwnie decydowały o realizowaniu przez nich wysokich stóp zwrotów z tytułu wzrostu wyceny obligacji. Wszystko wskazuje jednak na to, że dynamiczny trend aprecjacji amerykańskich obligacji skarbowych uległ zatrzymaniu. Najgorszym scenariuszem dla funduszy obligacyjnych jest długotrwała stabilizacja rynkowych stóp procentowych na niskim poziomie. Wówczas inwestorzy przestają osiągać zyski z tytułu wzrostu cen obligacji, a bieżąca rentowność jest na tyle niska, że przy uwzględnieniu kosztów administracyjnych i transakcyjnych fundusze osiągają stopę zwrotu bliską zeru. Zupełnie inna sytuacja panuje na rynku akcji, gdzie niskie stopy procentowe powodują wzrost ceny aktywów.


.com r-ehr

ie front

Wraz ze spadającymi stopami maleją kapitału obcego wykorzystywanego czynniki dyskontowe, wykorzystywane w działalności amerykańskich do obliczania wartości bieżącej korporacji, co pozwala na zastosowanie przyszłych przepływów pieniężnych dźwigni finansowej, zwiększenie z tytułu posiadania akcji (dywidend), zyskowności kapitału własnego a przez to zwiększa się wartość i wyższe wyceny implikowane przez akcji. Zmniejsza się również koszt wskaźniki C/Z. Te czynniki pozwalają Wykres 1. Rentowność ekwiwalentu amerykańskich obligacji 10-letnich w latach 2004-2014.

Wykres 2. Wartość indeksu S&P500 w latach 2004-2014.

amerykańskiemu rynkowi akcji na bicie kolejnych rekordów wszechczasów. Względna atrakcyjność akcji wobec obligacji wzmacnia trendy trwające na tych rynkach. Inwestorzy indywidualni, kierujący się „iluzją monetarną”, a także podążający za trendem inwestorzy instytucjonalni wycofują środki z aktywów obligacyjnych i kierują je ku aktywom ryzykownym, przynoszącym wyższe stopy zwrotu, takim jak akcje. Powstające w ten sposób strumienie przepływów pieniężnych składają się na proces nazwany w literaturze zachodniej global portfolio rebalancing. Masowość tych procesów powoduje, że trendy są wyjątkowo silne i trudne do moderowania, np. poprzez politykę pieniężną. Ponadto mogą one prowadzić do wytworzenia środowiska sprzyjającego powstawaniu baniek na rynkach aktywów. Już teraz pojawia się coraz więcej głosów mówiących o silnym przewartościowaniu akcji na rynku amerykańskim. Jest jeszcze jeden istotny aspekt global portfolio rebalancing oraz wysokiej płynności wynikającej z programów quantitative easing. Niskie zwroty z inwestycji w Stanach Zjednoczonych mogą powodować wypychanie pieniędzy poza ich granice, w poszukiwaniu rentowności. To prowadzi do istotnego osłabienia dolara, co bywa jednym z celów polityki luzowania ilościowego w USA. Spadek wartości amerykańskiej waluty wspiera eksporterów ze Stanów i może mieć korzystny wpływ na całą gospodarkę. Problem w tym, że z podobnego założenia wychodzą również inne państwa, starające się osłabić krajową walutę (modelowym przykładem jest od lat Japonia). Tego typu działania niosą ryzyko wyniszczającej światowy handel „wojny walutowej”.

Rynki kapitałowe

9


Informacyjny falstart w epoce pre-IPO

forsal.pl

Błędy komunikacyjne w okresie przedemisyjnym mogą znacząco podważyć wiarygodność podmiotu, który dopiero stara się pozyskać zaufanie inwestorów. 12 lat temu przekonały się o tym władze ITI. Dziś tych błędów już nikt nie  popełnia, choć po debiucie czasem ciężko jest zachować komunikacyjny profesjonalizm. Informacja jest nowym rodzajem towaru. Specyficznym, bo wyczulonym na sygnały płynące z zewnątrz. Na rynku kapitałowym informacja ma walor cenotwórczości, a więc dostęp do niej ma coraz większą wartość. Komunikacja spółki rozpoczyna się jeszcze przed oficjalnym debiutem akcji na parkiecie. Czas, kiedy inwestorzy obserwują podmiot starający się przekroczyć horyzont rynku kapitałowego, to moment, kiedy informacyjna aktywność, jej atuty i słabości oraz  skala możliwych do popełnienia błędów, odgrywa najważniejszą rolę. Przekłada się ona na ilość zamówień na nowoemitowane akcje, a  finalnie na to, czy giełdowy debiut zakończy się sukcesem.

10

Rynki kapitałowe

MEDIALNE PROBLEMY SPÓŁKI

Przykład giełdowego debiutu spółki ITI pokazuje, że marginalizowanie znaczenia komunikacji w ramach relacji inwestorskich, może odbić się bardzo negatywnie na nastrojach, jakie wywołuje IPO. Miało do niego dojść w lipcu 2002 roku. Od samego początku, wątpliwości inwestorów budził fakt, iż niektóre informacje podawane przez władze ITI są niejasne, mało konkretne. Szczególne znaczenie miało to, jaką tak  naprawdę część tzw. „perły w koronie” holdingu, czyli telewizji TVN, posiada ITI. Według prospektu emisyjnego było to 67%, ale dociekliwi inwestorzy


Dominik Sikora Absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Student III roku Finansów i Rachunkowości warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Stypendysta Akademii Mediów Fundacji 2065 im. L. Pagi. Interesuje się efektywnym podejmowaniem decyzji inwestycyjnych oraz wpływem komunikacji spółki na kształtowanie się wartości notowań giełdowych.

mogli sprawdzić, że spółka ma tylko 49% udziałów.1 ITI próbowała bronić się przed zarzutami twierdząc, że posiada specjalną umowę o  pobieraniu znacznie większych zysków telewizji, niż wynikałoby to ze struktury akcjonariatu. Treść tajemniczego dokumentu nie została jednak upubliczniona w ramach prospektu emisyjnego. Nie zostały podane również wyniki finansowe, jakie osiąga stacja. Dodatkowo, akcje spółki wycenione zostały bardzo wysoko, drożej niż wynikałoby to z ich rynkowej wartości i tego, jak oceniali je inwestorzy. Okazało się, że najwyższe wyceny przygotowywali organizatorzy emisji, czyli CA IB, BRE Bank i  J.  P.  Morgan. Przedstawiciele spółki bardzo negatywnie reagowali na każdy artykuł prasowy, który w  złym świetle stawiał grupę ITI lub chociaż poddawał w wątpliwość prawdziwość wszystkich danych zawartych w prospekcie. Według niektórych dziennikarzy kilkukrotnie zdarzały się sytuacje, że pracownicy ITI dzwonili do siedziby redakcji starając się wymuszać sprostowania krytykujących ich treści.2 Bardzo dziwne było również przedstawienie prospektu emisyjnego przez spółkę. Zarząd opublikował skróconą wersję prospektu i tego samego dnia została zorganizowana konferencja prasowa, na której odniesiono się jedynie do opublikowanych skróconych danych. Dopiero tuż po zakończeniu konferencji jej uczestnicy otrzymali pełną drukowaną wersję prospektu. Z opinii dziennikarzy wynika jednoznacznie, że prospekt był  napisany bardzo niejasno i nie rozwiewał wątpliwości odnośnie struktury właścicielskiej grupy ITI, co w największym stopniu zmniejszało wiarygodność podmiotu w oczach inwestorów.

UCZYMY SIĘ NA WŁASNYCH BŁĘDACH

W dzień po zamknięciu zamówień na akcje został podany komunikat o bezterminowym przełożeniu oferty dotyczącej całości planowanej emisji. Jednak według słów Jana Wejcherta, ówczesnego współwłaściciela grupy ITI, powodem takiej decyzji była mało perspektywiczna sytuacja przedsiębiorstw związanych z mediami na zagranicznych rynkach kapitałowych oraz obawa, że notowania ITI mogą wpisać się w ten niekorzystny, dominujący trend. Komunikaty zarządu nie likwidowały 1. J. Piński, Labirynt ITI, „Wprost” 2002 nr 1024. 2. J. Murawski, Słodka kusicielka, „Press” 2002, nr 8.

luki informacyjnej i nie pomagały inwestorom wnikliwie poznać podmiotu, któremu mieli powierzyć własny kapitał. Zawiodły relacje inwestorskie w okresie przedemisyjnym. Zarząd nie wyjaśniał zawiłości dotyczących tajemniczej struktury właścicielskiej grupy i permanentnie nie reagował na zarzuty o błędną wycenę walorów spółki. Dziennikarze nie byli traktowani poważnie, zawiły język komunikatów wzbudzał coraz więcej wątpliwości. Spółka wyciągnęła wnioski z własnych błędów i przygotowując w 2004 roku odrębną publiczną ofertę dotyczącą samego TVN-u, wszystkie informacje o strukturze właścicielskiej telewizji oraz okresowej rentowności zostały podane, by w pełni przestrzegać zasad transparentności i przejrzystości prospektu. Debiut zakończył się sporym sukcesem. W ofercie publicznej spółka sprzedała wszystkie oferowane akcje. Stopa redukcji dla transzy inwestorów indywidualnych wyniosła dokładnie aż 95,9 proc., natomiast w transzy instytucjonalnej popyt kilkukrotnie przekroczył podaż.

SZARA KOMUNIKACYJNA CODZIENNOŚĆ

Dziś podobne uchybienia „komunikacji pre-IPO” raczej się już nie zdarzają. Czasem znacznie gorzej bywa z komunikacją spółki po debiucie, gdy zainteresowanie rynku jest mniejsze, a informacji oczekuje tylko określona grupa inwestorów. Nieumiejętnie prowadzona polityka komunikacyjna może znacznie nadszarpnąć wiarygodność giełdowego podmiotu. Niebezpieczeństwo wzmaga się podczas rynkowej bessy i  przy słabszych ekonomicznych wynikach przedsiębiorstwa. Jeśli władze spółki nie potrafią jasno i możliwie szybko wytłumaczyć co złego dzieje się w firmie, jest to pierwszy krok do utraty zaufania i wiarygodności w oczach inwestorów. Doskonałym przykładem nieradzenia sobie z wyjaśnianiem biznesowych porażek jest Petrolinvest SA związana z Ryszardem Krauze. Ekonomiczny sukces skończył się nim na dobre się rozpoczął, ale zarząd wcale nie chciał przyznać się do błędów. Raporty spółki były z czasem coraz bardziej niejasne i ogólnikowe. Wiadomości o postępach w poszukiwaniach ropy ewidentnie marginalizowano, a te, które publikowano, pisane były językiem zrozumiałym tylko dla doktorantów geologii. Efekty tego rodzaju polityki, z łatwością odnajdziemy na branżowych forach i giełdowym wykresie Petrolinvestu.

Rynki kapitałowe

11


Między biznesem a sektą Koniec 2012 roku. Bill Ackman, dyrektor zarządzający funduszu hedgingowego, publikuje 342-stronnicową prezentację o  Herbalife, czyli amerykańskiej spółce giełdowej, zajmującej się sprzedażą preparatów odchudzających i suplementów żywnościowych. Stwierdza w niej wprost firma jest klasyczną piramidą finansową, a jej dni są policzone. Po upublicznieniu raportu kurs akcji tej firmy spada o ponad 12 proc. Na dokładnie taki efekt liczy Ackman. Nie ukrywa bowiem, że gra na spadki. Na szali stawia zaś okrągły miliard dolarów.

Krucjata Ackmana mogłaby już wtedy zakończyć się, ale finansista mierzy wyżej. Zaczyna lobbować w  celu przekonania decydentów do wszczęcia postępowania przeciwko Herbalife. Tymczasem kurs odbija się i  osiąga historyczne maksimum. Ale w  marcu tego roku Ackman wreszcie osiąga swój cel. W połowie miesiąca firma przyznaje, że Federalna Komisja ds. Handlu otwiera śledztwo, które ma na celu zweryfikowanie, czy praktyki biznesowe firmy są zgodne z prawem. Wycena firmy znowu spada, ale ta zarzuty nadal odpiera.

Znaleźli się jednak i  tacy, którzy podeszli do tego modelu „kreatywniej”. Wyobraźmy sobie, że w celu lepszej penetracji rynku dajemy agentom możliwość rekrutowania kolejnych osób pod sobą. Aby zapewnić im odpowiedni bodziec, różnicujemy marżę i tworzymy coś na kształt piramidy. Im więcej sprzedadzą osoby pod tobą, tym więcej zarobisz... ty. Łatwo tutaj dojść do sytuacji, w której w organizacji chodzi już właściwie tylko o to, aby rekrutować jak najwięcej ludzi. Opisana powyżej modyfikacja nie jest nadal niczym złym. Ale tworzy pokusy, by iść jeszcze dalej.

Z punktu widzenia teoretycznego taki model ma bez wątpienia sens. Ale w  rzeczywistości takie firmy i  ich charakter działalności mogą znacznie się od siebie różnić. W  celu dobrego zobrazowania tego problemu rozważmy dwa skrajne przypadki. W  pierwszym istnieje centrala odpowiedzialna za działalność operacyjną i  wielu agentów z ustaloną jednolitą marżą. Wszystko jest wtedy przejrzyste i  nie skłania do nieetycznych zachowań. Dołączam do systemu bo istnieje produkt, który rynek akceptuje po określonej cenie, a  ja zachowuję satysfakcjonującą marżę, gdyż odpada duża część kosztów.

Żeby nie zanudzać już rozważaniami czysto teoretycznymi, przejdźmy do konkretnych przykładów. W  Polsce funkcjonują firmy, które sprzedają bezpośrednio... produkty finansowe. Ziarno pada na podatny grunt, biorąc pod uwagę pogarszającą się reputację instytucji finansowych. Sposób działania tych firm jest bardzo podobny. Organizują spotkania, na których banałami przekonują do oszczędzania.

Dlaczego działalność Herbalife wzbudza kontrowersje? Model biznesowy firmy to tzw. sprzedaż bezpośrednia (zwana też marketingiem wielopoziomowym). Zamiast oferować produkty w sklepach, firma rekrutuje zwykłych ludzi, którzy rozprowadzają produkty w  swoim środowisku. Dzięki temu odpada duża część kosztów, a  marżę przechwytują uczestnicy tego systemu. Firm działających w  tym modelu jest oczywiście znacznie więcej, również i w Polsce.

12

Gospodarka

om

tial.c

iden

f tcon profi

Tworząc taki system, można przecież na przykład wykreować produkt o bardzo niskim koszcie (oraz adekwatnej jakości) i przekonywać uczestników, że ma wyjątkowe właściwości. Niech to będzie więc preparat ziołowy, który zmniejsza podatność na wszelkie choroby. Skoro jest taki cudowny, to będzie miał bardzo wysoką cenę, a  siłą rzeczy także i  marżę. Po drugie, można skonstruować ten system tak, że przechwytywał ją będzie przede wszystkim szczyt tej piramidy. A co więcej, można jeszcze warunkować dołączenie do struktury tym, że potencjalny uczestnik musi produkt sam też kupić. Brzmi jak kiepska oferta? Wiele osób z  niej korzysta.


jan jęczmyk Student Ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Stypendysta programu Erasmus „Relations between the EU and the emerging global players” na Georg-August-Universität Göttingen. W przeszłości pracował w Deutsch`e Bank. Obecnie stały współpracownik redakcji polskiego wydania Bloomberg Businessweeka. Jest zapalonym działaczem studenckim. Był przewodniczącym KNSG UW, redaktorem naczelnym To Zależy i pomysłodawcą założenia Ogólnopolskiego Zrzeszenia Kół Naukowych.

Slogany nie odbiegają tu nawet specjalnie od tych, którymi posługują się tradycyjni finansiści w  sprzedaży produktów dedykowanych oszczędzaniu na prywatną emeryturę. Ale różnica w działaniu jest ogromna.

Takie spotkania nazywane są „seminariami”. Odbywają się w  hotelach, a  firmy robią wszystko, aby oczarować gości. Towarzyszą im drogie samochody, rzekomo również uczestniczący w  systemie celebryci oraz grono dotychczasowych uczestników. Ci dzięki systemowi odnaleźli Święty Graal sprzedawców bezpośrednich, czyli tzw. pasywny dochód (w  całości pochodzący ze struktur pod daną osobą), i w konsekwencji pełną niezależność finansową. W  uczestnikach budowana jest więc potrzeba, a  następnie pokazywane jest coś, co ją świetnie zaspokaja. Może to być na przykład polisolokata jakiejś instytucji finansowej. Sprzedaż produktu nie jest tu jednak kluczem. Uczestnicy przekonywani są, że mogą przecież ten świetny produkt sprzedawać dalej i  uświadamiać kolejne osoby dokładnie w ten sam sposób, w jaki same zostały przekonane. I  tak, zamiast pracować na innych, mają szansę zostać prawdziwymi przedsiębiorcami. Co więcej, nie muszą nawet dysponować środkami na opłacanie swojej polisolokaty. Dlaczego? Bo jeśli zwerbują odpowiednią liczbę osób, to wpłaty będą same się pokrywać. Przekonywani są, że w  ten łatwy sposób mogą załatwić sobie darmową emeryturę.

Jak nietrudno się domyślić, firmy takie robią wiele, aby uczestnik połknął haczyk. Z  relacji insiderów wynika, że przykładowo część gości na takich spotkaniach to tak naprawdę uczestnicy systemu. Tworzą atmosferę, która skłaniać ma osobę z zewnątrz do podjęcia szybkiej decyzji. Zachęca się gości do tego, aby nie konsultowali jej z rodziną lub przyjaciółmi, którzy

Opisywany model to wyjątkowo agresywny sposób uprawiania sprzedaży bezpośredniej. Właściwie graniczy z  sektą. W mediach pojawiały się pojedyncze relacje osób, które odeszły z  takiej organizacji. Ale większość z  nich milczy, ponieważ zwyczajnie jest im wstyd, gdy przekonują się jak łatwo dali się wpuścić. Produkt może okazywać się po jakimś czasie bardzo kiepski z  punktu widzenia czysto inwestycyjnego. Jeszcze przed działaniami regulatora stosowano w przypadku takich polisolokat zapisy w  umowach, które przewidywały w  przypadku rozwiązania umowy utratę 90  proc. środków. A ponieważ cały system nastawiony jest praktycznie wyłącznie na rekrutację, to włącza się w  niego byle kogo nawet osoby, które nie mają możliwości opłacania takiego produktu. Ten system „na sucho” wydaje się w sposób oczywisty całkowicie pozbawiony sensu. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że ma go oczywiście tylko dla osób na szczycie. Ale budowana jest tutaj odpowiednia otoczka, która ma odsunąć na dalszy plan logikę. Wszystko odbywa się pod przykrywką przedsiębiorczości i samorozwoju. Różnym „trenerom” i kaznodziejom szkolącym w osiąganiu sukcesu ta branża dostarcza zresztą niezły kawałek chleba. Ostatnio widać ludzi wędrujących po uczelniach, którzy opowiadają jak zostać milionerem, a  zarabiają wyłącznie na tych spotkaniach. Często ich głównym zajęciem jest właśnie taki system, a spotkania służą rekrutacji. Ale o tym nie mówią od razu.

Cała branża funkcjonuje teoretycznie zgodnie z  prawem. Trudno bowiem jasno stwierdzić, gdzie kończy się zwykła sprzedaż a zaczyna manipulowanie i jawne wykorzystywanie ludzi. Batalia, którą Bill Ackman toczy w  USA, to forma spekulacji, gdzie ostatecznie władza i ludzie postawią granicę. Może okazać się, że działania Herbalife nie wychodzą poza granice etyki. Ale gdy ktoś będzie próbował sprzedać Ci pomysł na tego typu łatwe pieniądze, lepiej zastanów się nawet i pięć razy. Tak na wszelki wypadek.

pl

io.

ad ier

lsk

po

pewnie „nie zrozumieją” tego świetnego produktu i modelu. Na podjęcie ostatecznej decyzji ma się zresztą tylko kilka dni.

Gospodarka

13


abtosoftware.com

Blaski i cienie sektora SSC/BPO w Polsce W obliczu trwającego od 2009 roku kryzysu finansowego, wiele firm w poszukiwaniu oszczędności zainwestowało w innowacyjne rozwiązania, które w efekcie miały pozwolić na ograniczenie kosztów operacyjnych ich działalności. Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie, na szeroką skalę zaczął rozwijać się sektor Shared Services Center (SSC) oraz Business Process Outsourcing (BPO). Czym zajmują się organizacje w ramach sektora SSC/BPO?

Centra Usług Wspólnych to przedsięwzięcia, których głównym zadaniem jest przejęcie od firm macierzystych odpowiedzialności za obsługę konkretnych funkcji operacyjnych. Wśród nich wymienia się głównie świadczenia usług księgowych, IT, prawnych oraz kompleksową obsługę działu kadr i płac, w tym ogólnie pojęte zarządzanie zasobami ludzkimi. Wydzielenie z centrali firmy poszczególnych działów (tzw. Back Office) ma na celu umożliwienie jej pracownikom skupienie się na priorytetowych zadaniach niezbędnych dla rozwoju biznesu i doskonalenia zarządzania typu korporacyjnego. Outsourcing Procesów Biznesowych polega natomiast na zleceniu firmom zewnętrznym, oferującym usługi outsourcingowe, obsługi wybranych procesów biznesowych oraz obarczenie ich odpowiedzialnością za jakość i efektywność ich wykonania. Coraz bardziej prawdopodobne staje się również rozszerzenie oferowanych usług w Polsce o obsługę zagranicznych funduszy inwestycyjnych. Do tego konieczne są jednak odpowiednie zmiany w polskim prawie w kontekście tworzenia i zarządzania międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi, m.in. wprowadzenie modelu

14

Gospodarka

funduszu bez TFI, skrócenie czasu jego rejestracji oraz ograniczenie formalności i dokumentacji do absolutnego minimum.

Rozwój sektora SSC/BPO w Polsce

Zdaniem ekspertów rok 2014, któremu towarzyszy oddalające się widmo kryzysu, będzie dla sektora SSC/BPO niezwykle sprzyjający pod względem dalszego rozwoju i zwiększenia zatrudnienia. Coraz więcej firm decyduje się na skorzystanie z tego typu usług w oparciu o własne zaplecze, albo zlecając ich obsługę firmom zewnętrznym. Według Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (Association of Business Service Leaders in Poland, ABSL), Polska zajmuje pozycję lidera w sektorze SSC/BPO w Europie oraz uplasowała się na trzeciej pozycji w rankingu światowym. Ponadto, przy założeniu utrzymania stałego tempa rozwoju w tym sektorze, ta gałąź polskiej gospodarki może stać się głównym źródłem miejsc pracy w obrębie sektora prywatnego, w którym już obecnie zatrudnionych jest ponad 100 tysięcy osób. W tym kontekście dla wielu Polaków, a także imigrantów z zagranicy, bardzo istotne stają się warunki zatrudnienia


Marta Mikulska Absolwentka Centrum Europejskiego UW i studentka II roku zaocznych studiów magisterskich na kierunku Ekonomia Przedsiębiorczości, na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW. Laureatka stypendium rektora i uczestniczka stypendium w ramach programu Erasmus na Cyprze. Obecnie związana z międzynarodową firmą doradztwa personalnego.

oraz wady i zalety pracy w strukturach tych organizacji. Sektor SSC/BPO niezwykle intensywnie rozwija się głównie na południu i zachodzie Polski, ale Centra Usług Wspólnych i firmy outsourcingowe można spotkać niemal w każdym większym mieście w kraju. W zestawieniu polskich miast świadczących tego typu usługi niewątpliwie przodują Kraków, Warszawa, Wrocław i Trójmiasto. Warto również wspomnieć o coraz większej popularności modelu tzw. twin-city, gdzie poza siedzibą w większym mieście, firma będzie poszukiwać satelitarnej lokalizacji w mniejszym, celem rozwoju swojej działalności. Wraz z rozwojem sektora SSC/BPO w Polsce zmienia się charakter i jakość świadczonej pracy oraz wymagania stawiane przyszłym kandydatom. Od kandydatów coraz częściej oczekuje się wykształcenia kierunkowego, w trosce o jakość wykonywanej pracy. Kwalifikacje zawodowe stają się czynnikiem dywersyfikującym kandydatów na rynku i oferującym im lepsze perspektywy kariery w sektorze SSC/BPO, gdzie na popularności zyskuje tworzenie tzw. „centre of excellence” w ramach istniejących centrów biznesowych. Warto w tym miejscu wspomnieć o wspólnej inicjatywnie firm z sektora SSC/BPO, Sopockiej Szkoły Wyższej i instytucji publicznych (m.in: Invest In Pomerania, InvestGDA, Powiatowy Urząd Pracy w Gdańsku, Miasto Gdańsk), w wyniku której powołano do działania BPO Education Center, czyli jedyną w Polsce szkołę całkowicie dedykowaną kształceniu pracowników sektora centrów usług. Ponadto, coraz więcej uczelni wyższych w Polsce uruchamia kierunki i specjalizacje służące kształceniu kadry na potrzeby sektora nowoczesnych usług.

Klimat inwestycyjny w Polsce

Europa Środkowo-Wschodnia może pochwalić się olbrzymim potencjałem dla rozwoju rynku SSC/BPO. Zwłaszcza Polska, jako lider pod względem ilości powstających instytucji w branży SSC/BPO, jest wyjątkowo doceniana na tle pozostałych państw regionu. Według ostatniej publikacji „Europejskie miasta i regiony przyszłości 2014/15” autorstwa FDI Intelligence (zespołu analitycznego należącego do Financial Times) wiele polskich miast i regionów uplasowało się niezwykle wysoko w większości kategorii (m.in. efektywności kosztowej, środowiska przyjaznego biznesowi oraz strategii przyciągania inwestycji zagranicznych). Jakie czynniki wpływają na tak pozytywny wizerunek Polski i stanowią zachętę dla inwestorów do lokowania swojego kapitału na terenie kraju? Według badania przeprowadzonego przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych przedsiębiorcy doceniają

przede wszystkim dostępność wykwalifikowanej kadry, materiałów i surowców, stabilność ekonomiczną i polityczną oraz bliskość rynku unijnego. Ponadto, takie czynniki jak wciąż wzrastająca podaż powierzchni biurowej oraz ogólny poziom rozwoju infrastruktury są niezwykle istotne przy wyborze lokalizacji pod przyszłą inwestycję. Wśród negatywnych aspektów działalności w Polsce respondenci wskazali: niekorzystne przepisy prawne, głownie w zakresie podatków i zamówień publicznych, niewystarczającą efektywność działania sądownictwa gospodarczego oraz wysokie obciążenia fiskalne (przede wszystkim ZUS). Tymczasem, w Polsce podejmowane są kolejne kroki, aby środowisko do inwestycji zagranicznych na terenie kraju było możliwie jak najbardziej sprzyjające. Różne podmioty krajowe lub regionalne oferują szereg dodatkowych zachęt do wzmożonej aktywności inwestycyjnej, np.: granty rządowe, pomoc ze środków unijnych, rozwój stref ekonomicznych oraz zwolnienia i ulgi podatkowe. Część inwestorów z sektora SSC/BPO korzysta ze Specjalnych Stref Ekonomicznych (SSE), bowiem oferują one preferencyjne warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Decydując się na rozpoczęcie działalności w SSE inwestorzy muszą wybrać budynek, który znajduje się na terenie wspomnianej Strefy, bądź też wnioskować o objęcie terenu zajmowanego przez wybrany budynek statusem Strefy. W zamian inwestorzy uzyskają zwolnienie z podatku dochodowego.

Cel na przyszłość: utrzymać pozycję lidera

Według ekspertów sytuacja ekonomiczna w Europie w latach 2014-15 powinna zostać ustabilizowana i wykazywać tendencję sprzyjającą ożywieniu gospodarczemu. Prognoza PKB Capital Economics dla Polski na lata 2014-15 wynosi 3,0 proc. w obu latach, zaś inflacji odpowiednio 1,8 proc. oraz 2,3 proc. Pierwszej wyraźnej zwyżki stóp procentowych w Polsce oczekuje się dopiero w 2015 r. Wszystko wskazuje więc na to, że rok 2014 rzeczywiście będzie kluczowym dla rozwoju nowoczesnych usług w Polsce. W rankingu Tholson, opublikowanym na początku bieżącego roku, który klasyfikuje najlepsze miasta dla outsourcingu na świecie, znalazły się aż trzy polskie. Kraków awansował na 9. miejsce, wyprzedzając Dublin i tym samym stał się najlepszym miastem w Europie dla sektora usług nowoczesnych. Przed nim uplasowało się sześć miast indyjskich i dwa filipińskie. W obliczu działań podejmowanych dla polepszenia klimatu inwestycyjnego w Polsce mamy szansę nie tylko utrzymać pozycję lidera w Europie, ale znacznie się na niej umocnić.

Gospodarka

15


Swoboda komunikacji – czyli europejskie „nie” dla opłat za roaming

wikitech.hu

Przez kilka najbliższych dni mogę być nieosiągalny/a. Wyjeżdżam za granicę! Odezwę się po powrocie i wszystko Ci opowiem. „Chwilowa nieosiągalność” podczas podróży zagranicznych jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Co więcej, w obliczu postępującej integracji europejskiej, można by nawet powiedzieć, że paradoksalnym. Budowanie jednolitego rynku, opartego na swobodnym przepływie towarów, usług, osób oraz kapitału, pozostaje bowiem w wyraźnym konflikcie z obserwowanymi barierami komunikacyjnymi. Jakie stanowisko przyjęła w tej kwestii Unia? Komu zależy na zachowaniu owej paradoksalnej, z punktu widzenia integracji, sytuacji? Przyjrzyjmy się, jakie są realia i jakie zmiany zachodzą obecnie na unijnym rynku usług telekomunikacyjnych. UE zwolennikiem zniesienia opłat za roaming

Roaming międzynarodowy to mechanizm umożliwiający korzystanie z usług obcych sieci podczas pobytu w kraju, w którym nie jest umiejscowiona sieć macierzysta naszego operatora. Bazując na definicji, wydaje się on być czymś pozytywnym, a nawet pro-konsumenckim. W praktyce bardzo często rodzi jednak wiele obaw, wynikających

16

Gospodarka

z dość powszechnego problemu natury ekonomicznej. Jest nim niska konkurencyjność wśród operatorów oferujących usługi roamingowe, która doprowadziła do znacznego zawyżenia ich cen.

Od lat z problemem tym walczy Komisja Europejska. Przyjęte w 2007 roku przez organy Unii Europejskiej Rozporządzenie 717/2007 w sprawie roamingu wprowadziło zbiorowe ograniczenia taryfowe w zakresie użytkowania telefonów komórkowych

w innych państwach członkowskich. W praktyce wiązało się to z zastosowaniem tzw. Eurotaryfy – mechanizmu ustalania pułapu taryfowego, wyznaczającego górną granicę opłat narzucanych przez operatorów telefonii komórkowej z tytułu wykonywania lub otrzymywania połączeń głosowych w krajach Wspólnoty. Do 1 lipca 2013r. (data ostatniej obniżki stawki za transmisję danych), począwszy od 2007r., UE przyczyniła


Justyna Dąbrowska Studentka III roku Ekonomii Międzynarodowej na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW, stypendystka rektora UW, członkini Koła Naukowego Strategii Gospodarczej UW. Interesuje się działalnością organizacji międzynarodowych oraz procesem integracji europejskiej w obszarze UE. się do znacznego obniżenia cen detalicznych (połączeń głosowych i wiadomości SMS o 80%, mobilnej transmisji danych o 91%)1. Na skutek zmian z 2013 roku, w porównaniu z rokiem 2012, ceny usług operatorów wyraźnie spadły. Szczególna obniżka, sięgająca 36%, dotyczyła usług internetowych. W tym samym okresie zaostrzył się również limit opłat związanych z wykonywaniem i odbieraniem połączeń głosowych oraz wysyłaniem wiadomości tekstowych (spadek kolejno o 17%, 12.5% oraz 11%). 2

Unia Europejska nie poprzestała jednak na tych wynikach. 11 września 2013r. KE przyjęła plan pakietu ustawodawczego „Łączność na całym kontynencie” – zbioru przepisów mających uprościć korzystanie z telefonii i sieci mobilnej oraz ułatwić wprowadzanie nowych rozwiązań przez firmy. Głównym celem Unii jest w tym przypadku zwiększenie konkurencyjności Europy w gospodarce światowej poprzez zbudowanie jednolitego rynku łączności elektronicznej w UE. Jeden z najistotniejszych punktów powyższego planu dotyczy zmian w opłatach za roaming. Mówiąc dokładniej, pakiet zapowiada zniesienie należności za połączenia przychodzące podczas podróży w obrębie krajów EU z dniem 1 lipca 2014r. Co więcej, określa również dwa możliwe do przyjęcia przez operatorów warianty. Pierwszym z nich jest zaoferowanie planów taryfowych obowiązujących w całej UE w cenach regulowanych przez konkurencję na rynku krajowym (oznacza to korzystanie z telefonu za granicą tak jak w kraju). Drugie rozwiązanie wiąże się 1. Roaming zniechęca, Przedstawicielstwo KE w Polsce, 17.02.2014, [online: http://ec.europa.eu/ polska/news/140217_roaming_pl.htm] 2. Roaming chudnie, Przedstawicielstwo KE w Polsce, 01.07.2013, [online: http://ec.europa.eu/ polska/news/130627_roaming_pl.htm]

z nadaniem specyficznych praw klientom swojej sieci. Mianowicie umożliwia im częściowe odejście do konkurencji, tzn. dopuszcza wybór osobnego dostawcy roamingu, oferującego niższe stawki (bez konieczności zakupu nowej karty SIM). Dobrym podsumowaniem idei pakietu są słowa Wiceprzewodniczącej Komisji Neelie Kroes, komisarz ds. agendy cyfrowej (odpowiedzialnej za ten pakiet): „(…)Komisja Europejska mówi jasno: nie dla opłat za roaming, tak dla neutralności sieci, tak dla inwestycji, tak dla nowych miejsc pracy. Uzdrowienie branży telekomunikacyjnej leży w interesie nie tylko tego jednego sektora, jest potrzebne do zrównoważonego rozwoju wszystkich części gospodarki”.

Po drugiej stronie barykady

Dla operatorów sieci zmiany zachodzące w sektorze telekomunikacyjnym oznaczają przede wszystkim zmniejszony przychód. Analitycy rynku wskazują, że do końca 2016r. po wdrożeniu wszystkich regulacji wymienionych w rozporządzeniu [mowa o pakiecie „Łączność na całym kontynencie”], wpływy operatorów mogą być mniejsze o ponad 2,3 mld euro”3. Co więcej, już samo obniżenie stawek roamingowych w lipcu 2012r. (będące efektem unijnej dyrektywy z 2008r.) przełożyło się na spadek przychodów polskich operatorów o 200 mln zł (w okresie od

3. Likwidacja roamingu coraz bliżej. Telekomy spieszą się, aby jeszcze na nim zarobić, Piotr Dziubak, Gazeta Prawna.pl, 09.10.2013, [online: http://serwisy.gazetaprawna.pl/ telekomunikacja/artykuly/737811,likwidacjaroamingu-coraz-blizej-telekomy-spiesza-sieaby-jeszcze-na-nim-zarobic.html]

lipca do grudnia 2012r)4, którzy – jak się zapewne domyślamy – nie przyglądają się powyższym zmianom bezczynnie. Mówiąc dokładniej, próbują się przed nimi bronić. Ciekawe w tym miejscu zdaje się przeanalizowanie zachowania operatorów w podziale na dwie grupy: przedsiębiorstwa o zasięgu ogólnoeuropejskim (działające na dużej ilości rynków zagranicznych) oraz krajowym.

Aby zobrazować mechanizm działania pierwszej grupy, odniosę się do sytuacji we Francji. Rynek usług telekomunikacyjnych tego kraju zdominowany jest przez trzech operatorów – Orange, Bouygues, and Iliad’s Free Mobile. Międzynarodowym charakterem działalności wyróżnia się w tym przypadku głównie pierwszy podmiot. Francuska firma

techweekeurope.co.uk

telekomunikacyjna Orange (dawniej France Télécom) jest jednym z największych tego typu przedsiębiorstw w Europie, działa przy tym na 32 rynkach (w tym, jak ogólnie wiadomo, również i w Polsce). W kontekście analizowanego problemu, bardzo ciekawa okazuje się strategia przyjęta przez francuskich operatorów. Świadomość działań prowadzonych przez KE skłoniła ich bowiem do dobrowolnego obniżania stawek roamingowych. „Chcemy być pierwszym europejskim operatorem oferującym całkowicie europejską komunikację wszędzie tam, gdzie 4. Jak wyżej.

Gospodarka

17


natio nlink tele.c om

jesteśmy obecni”5.1To słowa prezesa firmy Orange, Richarda Stephane’a, dotyczące bieżącej taktyki firmy. W praktyce odnoszą się do dość konkretnych i zdecydowanych planów Orange na najbliższy okres – LTE roaming powinien być dostępny w ciągu 3-4 miesięcy w każdym

europejskim kraju.

Obniżanie opłat za roaming przez francuskie telekomy przyjęło charakter tzw. wojny cenowej. Celem każdego z uczestników owej rywalizacji jest oczywiście dążenie do zwiększenia własnego rynku, czyli, w tym przypadku, walka o konsumentów. Dodatkową motywacją jest także chęć wypracowania jak najbardziej korzystnego stanowiska podczas negocjacji z UE.

Przedsiębiorstwa o nieco mniejszym zasięgu działalności zdają się przyjmować nieco inną taktykę. Mianowicie, wprowadzają nowe taryfy, w których oferują darmowe połączenia przychodzące na terenie UE. Co prawda usługi roamingowe są wówczas oferowane za darmo, ale abonament jest zdecydowanie wyższy. Jak twierdzi Tomasz Kulisiewicz; „Wprowadzanie nowych taryf z brakiem opłat za rozmowy przychodzące w UE to ostatnia próba zarobienia na roamingu”. W tym przypadku szczególnego znaczenia nabiera zatem wiedza na temat taktyki realizowanej przez większość telekomów (a także specyficznych rozwiązań preferowanych przez naszego operatora), która może uchronić nas przed negatywnymi skutkami takowych zagrań. Nie twierdzę, że każda proponowana oferta jest dla nas niekorzystna. Niemniej jednak szczegółowe jej przeanalizowanie, a czasem nieco bardziej krytyczne spojrzenie, może pomóc w wybraniu

5. Orange ready to drop EU roaming charges – report, telecompaper, 22.01.2014, [online: http:// www.telecompaper.com/news/orange-ready-todrop-eu-roaming-charges-report--991497)

18

Gospodarka

najbardziej efektywnego rozwiązania.

Zasadnicza różnica pomiędzy telekomami międzynarodowymi i krajowymi polega więc na przyjętej przez nie strategii. Trudno jednoznacznie stwierdzić, która z nich jest bardziej korzystna dla operatorów, szczególnie w krótkim okresie. Jednak na dłuższą metę bardziej racjonalne zdaje się działanie przedsiębiorstw międzynarodowych. Ich zachowanie świadczy bowiem o lepszym dostosowaniu do bieżącej sytuacji na rynku telekomunikacyjnym. Lepsze dostosowanie oznacza w tym wypadku dążenie do wypracowania jak najkorzystniejszych warunków (zarówno rynkowych jak i negocjacyjnych) w obliczu zmian wprowadzanych przez KE. Niejednoznaczność zachowań operatorów sieci dodatkowo utrudnia sytuację konsumentów, którzy bardzo często nie są w stanie skutecznie się przed nimi bronić. W tym właśnie miejscu pojawia się rola organów unijnych, których celem jest dokonanie wyboru efektywnego z punktu widzenia gospodarki jako całości. Stanowisko UE w tej sprawie jest jednak od lat dość czytelne – roaming w ujęciu nauk ekonomicznych jest zjawiskiem nieracjonalnym. To z kolei skłania do oczekiwania na pozytywny wynik rozgrywki. Pozytywny, czyli najbardziej optymalny, zarówno z ekonomicznej, jak i stricte konsumenckiej perspektywy.

Do czego mamy prawo?

Udając się za granicę – w tym przypadku do innego państwa UE, mamy prawo do uzyskania od naszego operatora darmowej, zindywidualizowanej i bezzwłocznej informacji o opłatach roamingowych (maksymalne opłaty za wykonywanie połączeń wychodzących, odbieranie połączeń przychodzących, wysyłanie SMS i dostęp do mobilnego Internetu)6.2 Pamiętajmy również, iż od 1 marca 2010 r., mamy możliwość ustalenia (w porozumieniu z operatorami)

6. Na podstawie postulatu przejrzystości wynikającego z Rozporządzenia z 27 czerwca 2007r.

progu odcięcia usług transmisji danych w roamingu. W przypadku gdy wysokość rachunku sięgnie ustalonego progu, operator jest zobowiązany do zaprzestania świadczenia (wznowienie transmisji tylko na wyraźne żądanie klienta). Oprócz tego, od 1 lipca 2010 r., w przypadku gdy nie ustalimy z operatorem innej wartości, obowiązuje nas domyślny próg odcięcia wynoszący 50 euro. Co więcej, zakres naszych praw ulegnie dodatkowemu poszerzeniu wraz z wejściem w życie wspomnianego wcześniej pakietu „Łączność na całym kontynencie”.

O czym warto pamiętać?

Jako konsumenci jesteśmy grupą, która bez wątpienia zyskuje na obniżce kosztów roamingu. Co więcej, ograniczone (a nawet zerowe) stawki opłat roamingowych to nie tylko korzyść w postaci zaoszczędzonej gotówki. To także zwiększony dostęp do wielu aplikacji (przewodniki turystyczne, mapa, aplikacje fotograficzne i wiele innych), związany z brakiem ograniczeń w rozwoju tej branży. Stanowisko KE w tej sprawie – dążenie do całkowitej likwidacji opłat za roaming – jest więc dla nas wyjątkowo korzystne.

Pomimo pozytywnych zmian zachodzących w ostatnich latach na rynku telekomunikacyjnym, wysoka asekuracyjność związana z korzystaniem z usług transmisji danych w przypadku podróży zagranicznych jest nadal zjawiskiem bardzo powszechnym7.3Niestety, bardzo prawdopodobne, że takie zachowanie nie wynika jedynie ze zbyt wygórowanych stawek roamingu oferowanych przez operatorów. Dodatkowym bodźcem jest często także brak dostatecznej wiedzy na temat praw, które nam przysługują. Pamiętajmy, że jako członkowie UE otoczeni jesteśmy szeregiem uprawnień. Nie bójmy się z nich korzystać. Umiejętne monitorowanie zmian i przywilejów wynikających z naszego członkostwa w UE może sprawić, że zjawisko „chwilowej nieosiągalności” nie będzie nas dotyczyć, a relacja z podróży zostanie przekazana na bieżąco.

7. Likwidacja roamingu coraz bliżej. Telekomy spieszą się, aby jeszcze na nim zarobić, Piotr Dziubak, Gazeta Prawna.pl, 09.10.2013, [online: http://serwisy.gazetaprawna.pl/ telekomunikacja/artykuly/737811,likwidacjaroamingu-coraz-blizej-telekomy-spiesza-sieaby-jeszcze-na-nim-zarobic.html]


Twoja Perspektywa – bilet dla ciekawych do świata Orange

Twoja Perspektywa to inicjatywa Orange Polska skierowana do studentów zainteresowanych branżą telekomunikacyjną, którzy pragną się rozwijać i zdobywać nowe, praktyczne umiejętności. Tegoroczna V edycja to przede wszystkim 35 młodych ludzi - Ambasadorów programu na 15 czołowych uczelniach w całej Polsce, cykl Dni Orange, warsztaty prowadzone przez praktyków biznesu, spotkania z Doradcami Rozwoju Zawodowego, a także ścisła współpraca ze środowiskiem akademickim dzięki zaangażowaniu Mentorów, na co dzień pracowników Orange Polska.

Wyjątkowa V edycja Orange od wielu lat aktywnie działa na uczelniach w całej Polsce. V edycja Twojej Perspektywy, która rozpoczęła się w kwietniu ubiegłego roku, to edycja wyjątkowa. Dlaczego? „Aby dotrzeć do aktywnych, zdolnych i otwartych na poszukiwanie wiedzy młodych ludzi, którzy w przyszłości mogliby dołączyć do zespołu pracowników Orange Polska, chcemy być jeszcze bliżej studentów i środowiska akademickiego. Dlatego zdecydowaliśmy się zaprosić do współpracy w roli Mentorów pracowników Orange, absolwentów uczelni, z którymi współpracujemy” – powiedziała

Agnieszka

Świętochowska-Kozaczuk,

kierownik projektu Twoja Perspektywa. Nowością

był

cykl „Dni Orange” - dużych wydarzeń na uczelniach, podczas

których

bezpłatnych

studenci

warsztatach

mogli

wziąć

udział

prowadzonych

doradzali jak dobrze przygotować dokumenty aplikacyjne. Uczestnicy Dni Orange brali udział w konkursach z atrakcyjnymi nagrodami, m.in. tabletami.

w

Jak Dni Orange oceniają oni sami? „Myślę, że warsztaty

przez

Orange są ciekawym przedsięwzięciem. Uczestniczyłem

specjalistów Orange Polska. Ich tematyką było m.in.

w jednym z wykładów na temat social media, podczas

budowanie własnego wizerunku, aplikacje mobilne oraz

którego przedstawiona została kampania Serca i Rozumu.

nowe usługi telekomunikacyjne. Uczestnicy warsztatów,

Warsztaty były przeprowadzone w bardzo ciekawy sposób

którzy wykonali dodatkowe zadania mieli szansę na zdobycie płatnych praktyk. Dni Orange były doskonałą okazja, aby porozmawiać z osobami, które na co dzień zajmują

się rekrutacją w Orange Polska. Doradcy

Rozwoju Zawodowego nie tylko odpowiadali na pytania studentów, ale również przedstawiali możliwości rozwoju,

i zachęciły mnie do udziału w kolejnych wydarzeniach Twojej Perspektywy”– podsumował Aleksander Polaszczyk, student III roku na Akademii Leona Koźmińskiego.


Jadwiga Sosnowska oraz Kasia Pracoń - Ambasadorki na Uniwersytecie Warszawskim

Studenci docenili też możliwość bezpośredniego spotkania z przedstawicielami biznesu. „Dzień Orange pokazuje studentom świat z perspektywy pracodawcy. W ten sposób następuje połączenie dwóch światów – studentów i rynku pracy. Dlatego uważam, że program Twoja Perspektywa to fajna inicjatywa, która daje młodym ludziom możliwość spojrzenia na świat biznesu i funkcjonowania w korporacji, nie tylko z punktu widzenia pracodawcy, ale również przyszłych pracowników firmy” – dodał Rafał Juchnowicz, student I roku Zarządzania na Akademii Leona Koźmińskiego. Z perspektywy Orange, jako pracodawcy Dni Orange okazały się strzałem w dziesiątkę! „Tylko w czasie jesienno-zimowej edycji Dni Orange, nasze stoiska na 15 uczelniach odwiedziło ponad 5000 studentów. Około 370 z nich wzięło udział w warsztatach. Spodziewamy się jeszcze lepszych wyników po zakończeniu i podsumowaniu edycji wiosennej” – powiedziała Agnieszka ŚwiętochowskaKozaczuk.

Ciekawi w Orange Ambasadorzy Orange Polska to ludzie z pasją i wielką chęcią działania. To

studenci, którzy poza uczelnią szukają nowych doświadczeń i szans na rozwój. Program Twoja Perspektywa jest do tego idealnym miejscem. 176 – to liczba studentów, którzy do tej pory jako Ambasadorzy reprezentowali Orange Polska na uczelniach. Jadwiga Sosnowska, Katarzyna Pracoń i Natalia Kaczmarczyk to Ambasadorki na Uniwersytecie Warszawskim w V edycji Twojej Perspektywy na Uniwersytecie Warszawskim. Dla Kasi i Natalii udział w programie okazał się pierwszym krokiem do rozpoczęcia pracy w Orange Polska. Kasia Pracoń określa Twoją Perspektywę jako program umożliwiający rozwój kompetencji oraz poznanie nowych ludzi. „Dzięki udziałowi w Programie Ambasadorskim Orange Polska, rozwinęłam wiele umiejętności miękkich, np. zarządzanie czasem. Dla mnie największą wartością dodaną tego programu była możliwość poznania fantastycznych ludzi z całej Polski, z różnych uczelni i kierunków. Ludzi ambitnych, z głowami pełnymi pomysłów. We wzajemnym, lepszym poznaniu pomogły nam wspólne warsztaty oraz akcja wolontariacka Fundacji Orange, podczas której wspólnie odnowiliśmy sale dydaktyczne w ośrodku szkolno-wychowawczym” – powiedziała Kasia. Natalia Kaczmarczyk już od pierwszego wyjazdu dla


Dzień Orange na Uniwersytecie Warszawskim

Ambasadorów – Orange Introduction Meeting – wiedziała,

z

że udział w programie to strzał w dziesiątkę. „Twoja

odpowiadałam

Perspektywa to nowe doświadczenia, nowe znajomości,

współpracowałam również ściśle z kontrolingiem. Od

rozwój osobisty, spotkania ze specjalistami z biznesu,

czterech miesięcy jestem już pracownikiem Orange Polska,

praktyki a nawet, tak jak w moim przypadku, praca” –

realizuję dużo więcej samodzielnych i odpowiedzialnych

dodała Natalia.

za

czasie

2-miesięcznych

rozliczanie

mojego

praktyk wydziału,

zdobywanie wiedzy bezpośrednio od specjalistów. Teorię

Kasia swoją przygodę w Orange rozpoczęła od praktyk Marketingu

W

zadań. Co więcej, praca w Orange umożliwia mi

Przystanek – doświadczenie w

finansami.

Ofert

Multimedialnych,

a

dokładniej

zdobytą na studiach przekładam na konkretne działania w pracy” – podkreśliła Kasia.

w Wydziale Usług Premium Rate. „Studiuję ekonomię,

Praktyki to doskonały moment na poznanie firmy jako

dlatego zależało mi, aby moje praktyki związane były

przyszłego pracodawcy. Natalia w lipcu ubiegłego roku dołączyła do Wydziału Strategii i Analiz w obszarze Rozwoju Sprzedaży. „Miałam pewne wątpliwości, ponieważ jako studentka Finansów i Rachunkowości chciałam rozwijać swoje umiejętności w kierunku finansów, jednak postanowiłam zaryzykować. Obecnie mija 9 miesięcy odkąd dołączyłam do zespołu Strategów. Mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowanie się na obszarze było jedną z najlepszych decyzji.

Do

moich

głównych

obowiązków należy przygotowywanie Natalia Kaczmarczyk - Ambasadorka na Uniwersytecie Warszawskim

raportów i analiz, statystyk, zestawień i porównań konkurencji.

praktyki w tym


Ogromnym plusem jest to, że każde zadanie to inny temat, z którym trzeba się zmierzyć, dzięki czemu ciągle się czegoś uczę i rozwijam. Poza tym mój zespół tworzą niesamowici ludzie, dzięki którym praca to nie smutny obowiązek a przyjemność – powiedziała Natalia.

Twoja Perspektywa - warto? Tak! Co wyróżnia program Orange Polska na tle propozycji innych pracodawców? „Twoją Perspektywę od innych programów ambasadorskich odróżnia fakt, że wszyscy Ambasadorzy otrzymali możliwość odbycia praktyk w Orange Polska. Wspólnie z Doradcą Rozwoju Zawodowego określaliśmy najlepsze dla nas miejsce pod względem dalszego rozwoju i naszych preferencji. Twoja Perspektywa, nie była moim pierwszym doświadczeniem zawodowym, ale pozwoliła mi

na podążanie ścieżką, z której nie chciałabym schodzić ani na chwilę w swojej karierze zawodowej. To prawda, że życie zmienia się z Orange, co więcej, dzięki Twojej Perspektywie” – podsumowała Kasia. Być może w kolejnej edycji to właśnie dla Ciebie „Twoja Perspektywa” stanie się biletem do świata Orange. Dołącz do ciekawych w zespole Orange.

Poznaj nas bliżej na

www.twojaperspektywa.pl

O autorze: Katarzyna Zabłocka – Doradca ds. HR w Orange Polska, prowadzi procesy rekrutacyjne. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. W Orange Polska pracuje od blisko 3 lat. Swoją przygodę z Orange rozpoczęła od III edycji programu Twoja Perspektywa jako Ambasadorka na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.


London Study Excursion - relacja

W ostatnim tygodniu lutego grupa polskich studentów, wyselekcjonowanych w II-etapowym procesie rekrutacyjnym, spędziła tydzień w Londynie w ramach programu London Study Excursion 2014, którego Partnerami byli między innymi BCG i OSTC.

Dla wielu osób Londyn to miejsce rozrywki, mieszania się

Józef Wancer, Andrzej Klesyk, Franciszek Hutten-Czapski,

finansów, dająca niesamowite możliwości rozwoju i realizacji

W  większości odwiedzanych instytucji uczestnicy byli

narodowości i bogactwa zabytków. Jednak dla uczestników

programu LSE to przede wszystkim stolica europejskich własnych aspiracji, która skupia siedziby wszystkich liczących się uczestników rynku finansowego.

London Study Excursion to międzynarodowy program,

obejmujący serię spotkań z  przedstawicielami najbardziej szanowanych instytucji świata finansów, od 2013  roku wzbogacony o uczestnictwo w Polish Economics Forum. Podczas tegorocznej edycji polscy studenci odwiedzili instytucje takie jak: CVC Capital

Partners, Edmond de Rothschild, Nomura,

Kulczyk Investments, Bloomberg, Bank of

dr Stanisław Kluza oraz Mateusz Morawiecki.

witani przez pracujących w nich Polaków. Poznanie historii firm, profilu ich działalności oraz możliwość rozmowy

z  pracownikami sprawiły, że studenci mieli okazję poczuć

atmosferę londyńskiego świata finansów. Wizyta w  każdej z  instytucji wiązała się z  wartościowym doświadczeniem

i  kreowała nowy obraz stolicy europejskich finansów. Ponadto uczestnicy mieli szansę udziału w  spotkaniach „po

godzinach”

inwestycyjnych,

z  pracownikami

londyńskich uczelni.

traderami,

banków

studentami

Po prawie tygodniu uczestnicy LSE  2014

America Merrill Lynch, Credit Suisse, HSBC, ESCP Europe

powrócili na swoje uczelnie, pełni wrażeń i zapału do pracy.

The  Gherkin

uświadomiły uczestnikom, że również my, Polacy, mamy

Business School, J.P.  Morgan, OSTC, Ambasada  RP oraz

Barclays. Dodatkowo mieli okazję zwiedzenia budynku

będącego symbolem londyńskiego City

oraz spotkali się z  przedstawicielami Polish City Club.

Podsumowaniem wyjazdu był udział w  Polish Economic

Forum  2014, organizowanym przez studentów London School of Economic and Political Science. Prelegentami tegorocznej edycji byli między innymi: prof. Danuta Hübner,

była Komisarz ds. polityki regionalnej UE, prof. Jan Vincent

Rostowski, były Wicepremier i  Minister Finansów, a  także

Dla wielu z nich wizyta w Londynie była możliwością nowego spojrzenia na swoje życie oraz plany zawodowe. Spotkania wiele do powiedzenia w światowych finansach.

LSE to nie tylko cykl spotkań w instytucjach finansowych, to także szansa na zawarcie nowych znajomości, nawiązanie kontaktów biznesowych oraz możliwość podejmowania wspólnych przedsięwzięć przez uczestników projektu.

Katarzyna Okoń

Relacje

23


blog.dressforsuccess.org

Restrykcyjna polityka fiskalna - czy warta rozważenia?

Ostatnie lata w globalnej gospodarce to czas, w którym wiele państw musiało stawić czoła wyzwaniom związanym z nierównowagą fiskalną. Często kraje, z tego samego regionu wykazywały się różną odpornością na ogólnoświatowe spowolnienie. Warto przyjrzeć się z bliska czy mocno promowana w ostatnim czasie polityka zacieśniania pasa i dążenie do ograniczenia deficytu budżetowego, to polityka prowadząca do utrzymania wzrostu gospodarczego w długim terminie. Poniższy artykuł analizuje ścieżkę rozwoju gospodarczego i warunki makroekonomiczne trzech krajów z regionu Europy Środkowo – Wschodniej, tj. Polski, Estonii i Białorusi.

Kryzys wyłonił kraje, które są bardziej lub mniej odporne na wahania koniunktury. Niektóre z nich nie doświadczyły spadku PKB. Większość z nich odnotowała ujemną stopę wzrostu PKB, a są nawet kraje, których stopa wzrostu PKB spadła poniżej -15%. Przez długi czas na językach była Polska, która, jak mówiono, nie doświadczyła kryzysu. Według raportu OECD z 2014 roku, Polska jest jedynym krajem, pośród wszystkich członków OECD, który nie „zmniejszył się” przez kryzys. Przyrost PKB był nieprzerwanie dodatni, a wskaźnik PKB per capita dla lat 2000-2012 wynosił 3,8%, podczas gdy średnia dla krajów OCED oscylowała wokół 1,6%. To dobre dane – satysfakcjonujące dla Polski. Przyjrzyjmy się jednak czy przypadkiem teraz, 5 lat po kryzysie, kraje, które w jego trakcie prosperowały gorzej, Wykres 1. Wzrost PKB (% roczny) 15 10

5 0

Estonia Polska

-5

Białoruś

-10 -15 -20

2005

2007

2009

2011

Źródło: opracowanie własne, dane IMF

24

2013

Makroekonomia

2015

2017

ostatecznie nie wyszły z niego lepiej?

Wykres 1 przedstawia ścieżkę wzrostu gospodarczego Polski na tle Estonii i Białorusi. Odnotowano spadek w dobie kryzysu, ale w porównaniu do innych gospodarek, nie był on wcale wysoki. Widać jednak, że kolejne lata nie pozwoliły Polsce wrócić do wysokiego poziomu wzrostu PKB z roku 2007. Z kolei stopa wzrostu Estonii, która w roku 2009 osiągnęła najwyższy spośród analizowanych krajów spadek PKB, już w 2011 przegoniła Polskę. Podobnie Białoruś, która odnotowała zerowy przyrost PKB w 2009, a w ciągu kolejnego roku udało jej się zanotować 7-procentowy wzrost.

Nie-keynesowskie a keynesowskie wyjście z kryzysu

W dobie kryzysu z 2008 roku, jedną z głównych metod jakimi próbowano stłumić jego negatywne skutki było ograniczanie wydatków rządowych. Zgodnie z teorią „nie-keynesowską”, popartą badaniami Giavazzi i Pagano w 1990 roku, redukcja deficytu budżetowego faktycznie może powodować poprawę koniunktury. Inaczej stanowi teoria Keynesa, według której zmniejszenie wydatków rządowych prowadzi do regresji gospodarczej. Zwolennikiem tej teorii jest m.in. Paul Krugman, który prosperity Łotwy i Estonii kpiąco nazywa „niezwykłym triumfem”. Popiera on luźną politykę fiskalną i wyraźnie daje o tym znać wyśmiewając fascynacje krajami,


Iza Wiśniewska Studentka trzeciego roku Międzykierunkowych Studiów Ekonomiczno-Menedżerskich na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW. Redaktor naczelna Magazynu Studenckiego „To Zależy”. Członkini Koła Naukowego Strategii Gospodarczej UW. Interesuje się zagadnieniami wzrostu gospodarczego i polityki ekonomicznej. które poprzez restrykcje fiskalne osiągnęły dodatni przyrost PKB. Według Krugmana ożywienie w krajach nadbałtyckich jest tymczasowe1. Za jego przyczynę podaje tymczasowy wzrost konkurencyjności krajów, zapoczątkowany spadkiem przeciętnego poziomu cen. Przełożyło się to na wzrost zatrudnienia, produkcję krajową powyżej średniej, a dalej na przyrost eksportu. Nie daje to jednak gwarancji trwałego przyrostu PKB, a jest to to raczej sezonowa poprawa.

Teoria ta ma pokrycie w danych. Otóż w latach przed kryzysem Estonia odnotowywała deficyt na rachunku bieżącym (którego główną część stanowi bilans handlowy). Ponownie, mimo sezonowej nadwyżki w latach 2009-10, pokryzysowe lata doprowadziły do deficytu. Może zatem Krugman ma rację, że jedynym skutecznym sposobem trwałego zwiększenia stopy wzrostu PKB jest pobudzanie wydatków rządowych? Tymczasem, to co Krugman uważa za przejściowe, inni ekonomiści uważają za powód aby chwalić Estonię, a nawet brać z niej przykład. Podkreślają jako zaletę wzrost konkurencyjności, spadek bezrobocia oraz odporność na szoki zewnętrzne.2 Trzeźwo patrzą jednak na zagrożenia, które mogą zniszczyć optymistyczne scenariusze, wyróżniając możliwość pojawienia się bezrobocia strukturalnego oraz korupcji. Warto także wspomnieć, że Estonia w 2011 roku przyjęła Euro, co wiąże się ze spełnieniem wielu restrykcyjnych wymogów, a tym samym stało się to dla niej potwierdzeniem poprawnego stosowania polityk ekonomicznych. Estonia wyszła z kryzysu nadzwyczaj dobrze, jednak zgodność co do tego czy było to zasługą redukcji wydatków rządowych nie jest osiągnięta. Istnieje szereg badań popierających teorię, że restrykcja fiskalna jest wskazana i pomaga wrócić do dodatniego przyrostu PKB. Pojawiają się jednak uzasadnione obawy, że przyrost ten jest chwilowy..

Niebezpieczne zadłużenie?

Na podstawie wykresu 2 widać, że Estonię charakteryzuje niski poziom zadłużenia publicznego. Inaczej jednak zachowuje się Białoruś. W 2005 roku, podobnie jak Estonia, charakteryzowała się niskim wskaźnikiem zadłużenia, ale rósł on dynamicznie osiągając maksimum bliskie 50% w 2011 roku. Widać zatem, że restrykcja fiskalna nie była polityką, która została zaimplementowana w tym kraju. Mimo to, przyrost PKB jest porównywalny ze zmianami tego wskaźnika dla Estonii. Białoruś jednak nie doświadczyła „kurczenia się” gospodarki, tak jak odczuła to Estonia. Czy Białoruś jest zatem typowym przykładem popierającym tezy Krugmana o ekspansji fiskalnej?

Ciężko pokusić się o pozytywną odpowiedź na to

Wykres 2. Dług publiczny (% PKB) 70 60 50 40

Białoruś Estonia

30

Polska

20 10

0

2005

2007

2009

2011

Źródło: opracowanie własne, dane IMF

2013

2015

2017

pytanie. Białoruś jest krajem wysoce niestabilnym. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że brak jest w tym kraju predyspozycji do wprowadzania strukturalnych reform z uwagi na panujący rząd. Dodatkowo podkreśla się, że konkurencyjność Białorusi jest zachwiana poprzez długotrwałe przeszacowywanie kursu wymiany walut.3 Nie można zatem wnioskować, że dodatni przyrost PKB idący w parze z rosnącym poziomem zadłużenia publicznego przyniósł pozytywne dla gospodarki skutki. Zaimplementowana miała być polityka ograniczania długu – program pomocowy szykowany był przez IMF, jednak zawieszono negocjacje na skutek braku porozumienia rządu z MFW. Choć ostatecznie gospodarka ta odnotowała spadek zadłużenia, jednak nie ma przekonania, co do jego trwałości.

Ku wzrostowi gospodarczemu

Patrząc na powyższą analizę można zauważyć, że ostrożna polityka fiskalna jest pewniejszym sposobem na wzrost gospodarczy. Należy jednak pamiętać, że powyższe rozważania mogą być obciążone niewystarczającą ilością krajów, które są poddane analizie. Niemniej jednak empiria i badania naukowe udowadniają, że istnieją warunki, w których ograniczenia w wydatkach rządowych mogą zapewnić stabilność gospodarce, dając podstawę do zrównoważonego rozwoju. Warto więc brać pod uwagę keynesowskie przekonanie, że bez wydatków rządowych nie ma wzrostu produkcji. Patrząc na tę teorię w długim okresie, należy zauważyć, że wydatki rządowe mogą stymulować gospodarkę głownie wtedy, gdy są przeznaczone na efektywne inwestycje. Wydatki, służące spełnianiu jedynie krótkoterminowych potrzeb, generują dług i powiększają obciążenie kraju. W długim terminie taka polityka może okazać się przeszkodą dla wzrostu gospodarczego oraz wzrostu dobrobytu społeczeństwa. 1. http://krugman.blogs.nytimes.com/

2. OECD Economic Surveys: Estonia 2011

3. Republic of Belarus: Selected Issues, May 2012, IMF.

Makroekonomia

25


Brakuje nam polityki na rzecz rozwoju gospodarczego Kilka miesięcy temu została przyjęta reforma systemu emerytalnego. To, że istniejący do tej pory system nie był doskonały było wiadomo już od pewnego czasu. Jednak chyba mało kto spodziewał się, że działania państwa na rzecz reformy odznaczą się kumulacją fałszywych tez i nierównej gry wobec rynku kapitałowego. Krótkowzroczność i demagogia grupy rządzącej sięgnęła zenitu w momencie, kiedy mimo tak ogromnego oporu opinii publicznej, w szczególności prawników, ekonomistów i konstytucjonalistów, ustawa została przyjęta praktycznie bez większych zmian, a Prezydent RP podpisał się pod nią mimo początkowego dystansu do samej reformy. Wydarzenia te są dobitnym przykładem na to, że Polsce brakuje polityki na rzecz rozwoju gospodarczego. Krótkoterminowe interesy polityczne wygrywają z potrzebą długoterminowego bezpieczeństwa emerytalnego obywateli. Obserwując wydarzenia od początku zeszłego roku można odnieść wrażenie, że nawet najbardziej liberalny rząd zrobi wszystko dla potrzeby pilnej poprawy statystyk finansów publicznych. Ustawa, którą możemy znaleźć w Dz. U. poz. 1717 z 31 grudnia 2013 r., inaczej zwana (uwaga – cytuję) „ustawą o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych”, składa się z dwóch głównych elementów, które stanowią, w moim odczuciu, pogwałcenie podstawowych zasad wolności gospodarczej i praw obywateli.

Po pierwsze, rząd dokonuje interwencji państwowej poprzez umorzenie obligacji zakupionych przez OFE, a wyemitowanych przez Skarb Państwa. Chodzi tu o 51,5 proc. aktywów, które razem z częścią akcyjną pracowały na emeryturę Polaków. Teraz pieniądze te są zapisane na subkontach w ZUS i biorą udział w systemie repartycyjnym, tzn. bieżące składki są przeznaczone na wypłatę bieżących emerytur. Naruszenie wolności gospodarczej pojawiło się w momencie, kiedy grupa rządząca postanowiła nierówno potraktować swoich wierzycieli. Paradoks polega na tym, iż władze są świadome, iż podobne umorzenie wobec innych inwestorów oznaczałoby jednoznaczne ogłoszenie bankructwa i naruszenie wiarygodności kraju. Innymi słowy, doszło do nacjonalizacji prywatnych środków. Najprostsze rozwiązanie, które omija odważne i całościowe reformy sytemu. Po drugie, władze od początku uprawiały nieczystą grę. Retoryka prowadzona przez rząd, w której po stronie winowajcy obecnego stanu systemu nie stawiało się legislatora, a cały rynek kapitałowy, jest, jak na standardy demokracji zachodnich, co najmniej niedopuszczalna. Podobnie jak gra słowna, w której padają stwierdzenia o subsydiowaniu rynków czy też publikacja raportów, w których wysoka efektywność systemu repartycyjnego jest kwestią bezdyskusyjną. Szczyt nieposzanowania obywateli został przekroczony, gdy rząd postanowił naruszyć fundamentalne, i jak dla mnie – intuicyjne, zasady wolności gospodarczej poprzez wprowadzenie zakazu reklam, które uniemożliwią funduszom w jakikolwiek sposób dostarczenie klientom porównania zyskowności składek w funduszach ze składkami w ZUSie. Domniemana dobrowolność wyboru jest również wielką grą pozorów, bowiem rząd jest w pełni świadomy, iż obywatele, postawieni przed ciężkim i długoterminowym wyborem, prawdopodobnie unikną

26

Makroekonomia

podejmowania decyzji. Krótko mówiąc, otoczka, jaką stworzyli rządzący wobec dyskusji o przyszłości systemu emerytalnego, nie przypominała w żaden sposób dyskusji władzy z obywatelami w praworządnym państwie. Był to z góry narzucony demontaż systemu, poprzedzony serią nieprawdziwych tez i oskarżeń na temat jego funkcjonowania, który miał na celu spełnić jedynie krótkoterminowe korzyści w postaci poprawienia pozycji fiskalnej kraju.

Prosta analiza ekonomiczna, czyli dlaczego zaproponowany przez rząd system działać nie będzie

Pokusa skwantyfikowania problemu jest większa niż kiedykolwiek. W dyskusji o OFE zapominamy, że tu nie chodzi już o to, aby wykłócać się o 1 punkt procentowy więcej do emerytury między wynikami niektórych OFE a waloryzacją w ZUSie, bo to wszystko już historia. W tej dyskusji zapomnieliśmy skupić się na przyszłości. To znaczy prawidłowe pytanie brzmi: który system ma największą stabilność gospodarczo-polityczną w przyszłości? Jeśli taki duch dominowałby wśród grupy rządzącej, która zamiast skupić się na statystykach budżetowych, chciałaby naprawdę przeprowadzić reformę systemu, to prawdopodobnie żylibyśmy obecnie w całkowicie innej rzeczywistości.

Amerykański ekonomista, Peter Diamond, opublikował w 1965r. model zwany potocznie modelem pokrywających się generacji (Overlapping Generations Model)1. Model ten zakłada podział populacji w gospodarce na dwie grupy: młodszych i pracujących oraz starszych i na emeryturze. Osoby urodzone w momencie t są przedstawicielami generacji t. W okresie t+1 osoby te przejdą na emeryturę i nie będą kontrybuować do gospodarki, a na ich miejsce przyjdzie kolejna generacja osób młodych. Krótko mówiąc, w każdym okresie i żyją w gospodarce dwie grupy ludzi – pracujący i emeryci. Ponadto, model zakłada wzrost siły roboczej w tempie n, co implikuje równanie , gdzie Lt, to osoby urodzone w okresie t. Przyjmuje się również, że kontrybucja do systemu emerytalnego młodej osoby w okresie t wynosi dt, natomiast wypłata emerytury – bt. Wówczas ograniczenie budżetowe generacji t wygląda następująco: gdzie ci,t oznacza konsumpcję generacji t w okresie i,

1 Diamond, Peter (1965). National debt in a neoclassical growth model. American Economic Review 55 (5): 1126–1150.


Przemysław Pryszcz Student Quantitative Finance na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW. Współtwórca magazynu To Zależy i były redaktor prowadzący. Jest stypendystą II edycji Akademii Mediów.

w milionach

Wykres 1. Ludność Polski dla grupy wiekowej 15-64 oraz 64+ wraz z prognozami Banku Światowego. 30

Prognoza Banku Światowego

25 20 15 10

5

0 1950

1970

1990

2010

Populacja w wieku produkcyjnym (15 - 64)

2030

2050

Populacja w wieku 64+

wt – dochód w okresie t, natomiast ri to stopa procentowa w okresie i.

W systemie opartym o fundusze emerytalne (tzw. fully funded system), kontrybucja pracujących jest inwestowana na rynku kapitałowym i zwracana w następnym okresie w postaci emerytury, która, uśredniając, przynosi stopę wzrostu rt+1: Podstawiając wynik do międzyokresowego ograniczenia budżetowego uzyskamy: Powyższe równanie jest dokładnie tym samym wynikiem znanym z zajęć makroekonomii, gdzie maksymalizuje się użyteczność bez rozważania obecności systemu emerytalnego. Innymi słowy, otrzymany wynik sugeruje, iż system ten nie wpływa na rozkład konsumpcji obywateli.

Jeśli z kolei rozważymy system zaproponowany przez rząd, to zauważymy, iż składka emerytalna pracujących jest transferowana w tym samym okresie do emerytów. Załóżmy również, że składki te rosną w czasie według stopy g – może to być np. stopa wzrostu gospodarczego kraju. Należy również pamiętać, iż, dla uproszczenia rozważań, przyjmujemy, że wypłaty emerytur rosną w tym samym tempie co składki. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że wypłacone emerytury w okresie t, równe , muszą być równe sumie wpłat od pracujących w okresie t, czyli , i przyrównując do siebie oba wyrażenia, otrzymujemy równanie: Powyższy wynik ponownie rozpatrujemy w kategoriach zmian międzyokresowego równania budżetowego i biorąc pod uwagę zależność , otrzymujemy:

Widać więc wyraźnie, że system repartycypacyjny jest efektywny tylko wtedy, gdy stopa zwrotu z kontrybucji osób pracujących, czyli wyrażenie , które w przybliżeniu wynosi , jest większa od stopy procentowej uzyskanej z rynku kapitałowego. Jest to jednak

niemożliwe w obecnych warunkach gospodarczych. Nie bez powodu w liście ekonomistów do Prezydenta RP z dnia 10 grudnia 2013 r., eksperci jako pierwszy powód ich sprzeciwu podają kwestię starzenia się społeczeństwa, migracji oraz przemian na rynku pracy. Otóż jak pokazuje wykres obok, niekorzystne zmiany demograficzne w Polsce istnieją już od kilku lat. Nie jest to zjawisko nowe. Zmienna n zawarta w powyższym modelu jest dla Polski ujemna, co znacząco obniża możliwości funkcjonowania takiego systemu emerytalnego w długim terminie, albowiem wypłacane świadczenia będą sukcesywnie obniżane przez efekty spadku wzrostu populacji. Zawarte na wykresie prognozy Banku Światowego na następne lata nie pokazują, aby trend miał znacząco się odwrócić, albowiem jest to po prostu efekt zmian strukturalnych gospodarki, nie zaś zmian cyklicznych. W Polsce obecnie na jednego emeryta pracują trzy osoby, przy czym w przyszłości będą to już tylko dwie. Biorąc pod uwagę niekorzystne zmiany demograficzne, za kilkanaście lat będzie trzeba albo podnieść obciążenie pracujących (czyli składki będą musiały pójść w górę), albo po prostu wypłacać mniejsze emerytury. Wprowadzanie zatem takiego systemu, z punktu widzenia interesu obywatela, jest posunięciem całkowicie irracjonalnym. Z kolei tezy rządzących o tym, że to „wzrost gospodarczy” zadba o odpowiednią waloryzację emerytur, są absurdalne. Pamiętajmy, że Polska nie jest już krajem przechodzącym transformację i nadganiającym gospodarki zachodnie. Jesteśmy gospodarką średnio-rozwiniętą z dramatycznie niską stopą oszczędności.2 Konwergencja do najbogatszych krajów UE będzie drogą wolniejszą i wymagającą zdecydowanych reform gospodarczych. A na to ostatnie warunków gospodarczo-politycznych obecnie nie ma, dlatego ciężko sobie wyobrazić, aby składki waloryzowane do wzrostu gospodarczego mogły wykazać większą stopę wzrostu od tej w ostatnich latach. Co więcej, nawet jeśli by to się udało, to i tak pamiętajmy, że badania empiryczne nie potwierdzają, aby stopy zwrotu z inwestycji w akcje były skorelowane ze wzrostem gospodarczym.3

Potrzeba nadzoru?

Szkoda, że rząd Donalda Tuska wykazał się tak dużą krótkowzrocznością. Szkoda też, że Prezydent RP nie wybił się ponad partyjne interesy i podpisał ową ustawę. Mógł zapisać się w historii jako ten, który obronił długoterminowe interesy kraju i pozbawił rząd nadziei na łatwe pieniądze z Funduszy Emerytalnych. Pomijając już same zapisy ustawy, martwi również metoda jej wprowadzania. Jednak, na koniec dnia, moje zdanie nie jest tutaj tak ważne. Myślę, że 144 ekonomistów podpisujących się pod listem do Prezydenta RP z prośbą o niepodpisywanie ustawy demontującej system emerytalny, jest czymś o wiele bardziej wymownym. 2 Według Eurostatu Polska w 2012 r. miała stopę oszczędności na poziomie 4,77%. Średnia dla krajów UE to 11,3%. 3 J. R. Ritter (2004). Economic growth and equity returns.

Makroekonomia

27


iki

.w ns

o

mm

co

g or

ia.

d me

Reperkusje transformacji postsocjalistycznej na dzisiejszej Ukrainie

W ostatnich tygodniach tematem, który nie schodzi z ust zarówno dziennikarzy, jak i społeczeństwa, jest sprawa Ukrainy. Bunt obywatelski, jaki dokonał się na Majdanie i podpisanie paktu pomiędzy opozycją a prezydentem Janukowyczem przy współudziale przedstawicieli trzech państw Unii Europejskiej, były wydarzeniami bez precedensu. W związku z tym nasuwa się wiele pytań, w szczególności o ich przyczyny. Pamiętamy przecież o pomarańczowej rewolucji z 2004 roku, która miała być zwrotem w dobrą stronę. Może warto zastanowić się nad źródłami tej sprawy, które mogą być zakorzenione gdzieś głębiej.

28

Świat

8000 7000

Rys. 1 PKB per capita według PPP (niebieska linia) oraz wskaźnik długu zagranicznego jako procent dochodu narodowego (czerwona linia) Ukrainy

6000 5000 4000 3000

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych databank.worldbank.org

100 90 80 70 60 50 40 30 20 10 0

2012

2011

2010

2009

2008

2007

2006

2005

2004

2003

2002

2001

2000

1999

1998

1997

1996

1995

1994

1992

0

1991

1000

1993

2000

1990

Poza problemami, które dotykały większość krajów tego regionu, jak wysoka inflacja albo załamanie handlu zagranicznego, za drzwiami parlamentu ukraińskiego toczyły się walki o system reform pomiędzy prezydentem

Kravchukiem a premierem Kuczmą. Już wtedy zaczął się proces narastającej korupcji, w szczególności związanej z dostępem do ogromnych zasobów naturalnych państwa. Sytuacji nie poprawiła prezydentura Leonida Kuczmy, który został wybrany w 1994 roku. Wręcz przeciwnie powstała wtedy jedna z najsilniejszych prezydentur na świecie,

1989

Aby móc analizować przedstawioną sytuację, musimy cofnąć się do 24 sierpnia 1991 roku, kiedy ukraiński parlament przyjął Akt Niepodległości, w którym ustanowiono Ukrainę niepodległym, demokratycznym krajem. Pierwsze prezydenckie wybory odbyły się 1 grudnia 1991 roku, a ich zwycięzcą został Leonid Krawczuk. Powyższe wydarzenia zainicjowały transformację postsocjalistyczną, która powinna być drogą do sukcesu całego narodu. Jak historia pokazuje, był to niezwykle skomplikowany proces bez jednej słusznej drogi. Wpływ na to miały czynniki społeczne, polityczne, instytucjonalne, i co więcej, wszystkie były od siebie zależne. Jakie popełniono błędy, których skutki odczuwa się do teraz? Czy istnieje możliwość osiągnięcia rozwiązania satysfakcjonującego wszystkie strony sporu?

ciąg dalszy na str. 29


gdzie głowa państwa mogła powoływać i odwoływać premierów lub ministrów bez zgody parlamentu.

Widać wyraźnie, że PKB per capita w okresie 19911996 gwałtownie spadło i wróciło do poziomu sprzed transformacji dopiero w 2006 roku. Można wyróżnić wiele przyczyn, które to spowodowały, ale w porównaniu z innymi krajami postsocjalistycznymi kluczowe były czynniki instytucjonalne. Ich słaby i nieodpowiedni rozwój był podyktowany głównie wpływem grup interesu na rządzące elity, czyli zachowaniem kryjącym się pod nazwą „neopatrimonialism”. Nie powinno to być zaskoczeniem, gdyż dla przykładu 50 najbogatszych oligarchów odpowiadało w 2008 roku za 85% PKB Ukrainy. W dodatku Leonid Kuczma wspierał takie działania, stosując sowieckie podejście, czyli wykorzystując aparat podatkowy, kontrolowaną część mediów bądź tajne służby do umacniania swojej siły. Przykładem jest niewyjaśnione morderstwo opozycyjnego dziennikarza Heorhija Gongadzego: na ujawnionych nagraniach prezydent dyskutował z szefem administracji i ministrem spraw wewnętrznych na temat pozbycia się dziennikarza. Co ciekawsze, w tamtym okresie już istniały elity, które dzisiaj nazwalibyśmy opozycją. W 1995 roku Julia Tymoszenko, nazywana wtedy „księżniczką gazu”, była prezesem United Energy Systems of Ukraine, który częściowo był własnością ówczesnego premiera Pavlo Lazarenko. Z jego pomocą przedsiębiorstwo, wraz z Iterą, miało pierwszeństwo do sprzedaży gazu, i już rok później zapewniało ponad 30% dostaw. W 1997 rozrosło się do tego stopnia, że było odpowiedzialne za ósmą część ukraińskiego PKB i posiadało udziały w innych branżach, między innymi metalurgii. Jakby tego było mało, UESU płaciło wirtualne podatki, gdyż działało jako przedsiębiorstwo typu joint-venture, z filią w Londynie.

Wszystkie te praktyki nazywane są „rent-seeking” i w tamtym okresie dotyczyły głównie krajów transformacji postsocjalistycznej, chociażby Ukrainy, Rosji i Polski. Właśnie wtedy swoje majątki budowali pierwsi oligarchowie, między innymi w procesie prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, na przykład Rinat Ahkmetov właściciel holdingu System Capital Managment, zaangażowanego głównie w metalurgię, górnictwo i energetykę. Jednym z kluczowych czynników, ułatwiających tego typu działania, była korupcja. Według wzkaźników Transparency International nie zmieniło się to od kilku lat i obecnie pod tym względem Ukraina znajduje się na 144. miejscu ze 177 przebadanych państw. Sytuacji nie poprawiła pomarańczowa rewolucja z 2004 roku, kiedy prezydenckie wybory wygrał Wiktor Juszczenko. Wtedy też premierem została Julia Tymoszenko, ale po jej zdymisjonowaniu w 2005 roku liderzy opozycji nie mogli dojść do porozumienia. Konflikty wewnętrzne i brak jedności doprowadziły do objęcia w 2010 roku prezydentury przez Wiktora Janukowycza. Wartym podkreślenia faktem jest nieoficjalny podział Ukrainy na zachodnią proeuropejską i wschodnią prorosyjską. Obrazuje to mapa wyborów prezydenckich z 2010 roku i wyniki w różnych okręgach wyborczych, w których głosowano na Wiktora Janukowycza i Julię Tymoszenko.

Z wyżej wymienionych powodów warto się przyjrzeć dzisiejszej opozycji, na przykład ledwie 40-letniemu aktualnemu premierowi Ukrainy Arsenijowi Jaceniukowi. Z wykształcenia ekonomista, były minister spraw

Wykres 1. Wyniki wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2010 roku.

Źródło: salon24.pl

zagranicznych i przewodniczący Rady Najwyższej za czasów prezydentury Wiktora Juszczenki. Brał udział w wyobrach prezydenckich w 2010 roku, a aktualnie jest liderem parlamentarnej frakcji Fatherland. Obecnie, aby ustabilizować sytuację ekonomiczną, stara się wprowadzić reformy, które, jak sam stwierdził, będą bardzo niepopularne. Dobrym prognostykiem jest przyjęcie przez Baracka Obamę nowego premiera, Arsenija Jaceniuka, 12 grudnia w Białym Domu, gdzie wykazał on ogólne poparcie dla reform. Może to wskazywać na nowy rodzaj partnerstwa pomiędzy Ukrainą a państwami zachodnimi. Niektórzy podważają charyzmę Jaceniuka, przez co może nie zyskać społecznego poparcia, podkreślają jednak niezwykłą ostrość jego umysłu w kryzysowych sytuacjach i głeboką wiedzę ekonomiczną.

Ponadto, oprócz napiętej sytuacji politycznej, Ukraina musi się zmagać z problemami gospodarczymi, a w szczególności skalą krajowego długu. Z wykresu widać, że dług zagraniczny w zmiennym tempie rósł od początku transformacji, a w 2012 roku wynosił blisko 78% dochodu narodowego. Teraz szacuje się, że dług wobec Rosji wynosi 30 mld dol., a żeby wyciągnąć kraj z zapaści, ekonomiści uważają, że potrzeba 150 mld euro. Ta sytuacja pod względem kondycji finansowej państwa przypomina kryzys w Grecji, lecz Unia Europejska nie może wziąć całego ciężaru pomocy na siebie. W okresie najbliższych dwóch lat Ukraina potrzebuje 35 mld dol., które może dostać w ramach pożyczki od MFW, USA (mają udzelić pożyczki w wysokości 1 mld) i Unii Europejskiej. Sytuację miała poprawić podpisana w grudniu umowa z Rosją w sprawie niższej ceny gazu i transzy pomocy w wysokości 15 mld dol. zainwestowanych w ukraińskie obligacje. Pierwszą część w wysokości 3 mld Ukraina otrzymała niedługo po zawarciu porozumienia, jednak kolejne są odroczone aż do czasu ustabilizowania sytuacji i wyłonienia nowego rządu, akceptowanego przez stronę rosyjską. Co więcej, po aneksji Krymu zniżka na gaz dla Ukrainy za bazowanie Floty Czarnomorskiej w wysokości 100 dol. już nie obowiązuje i oczekuje się, że Gazprom cofnie obniżkę wynegocjowaną w grudniu. Jak widać, sytuacja jest niezwykle napięta, nie tylko pod względem społeczno politycznym, ale i gospodarczym. Miejmy nadzieję, że dochodząca do władzy elita nie powieli błędów z przeszłości i znajdzie wspólną ideę reform, które pomogą Ukrainie wyjść z niezwykle ciężkiej sytuacji. Sebastian Lewandowski student drugiego roku Informatyki i Ekonometrii na WNE UW, stypendysta rektora UW

Świat

29


KTO? JAK? ILE?

– czyli jak negocjuje się dookoła globu

Wyobraź sobie, że jesteś przedstawicielem olbrzymiej firmy i udajesz się właśnie na spotkanie z inną wielką firmą, w celu ustalenia warunków współpracy, która może wam przynieść miliony dolarów zysku. Albo zdecydowałeś się na kupno domu bądź samochodu i chciałbyś uzyskać upust. Wtedy właśnie przydałoby się abyś był dobry w negocjacjach. Czym one w ogóle są? Jest to proces komunikowania się, w którym chcemy osiągnąć porozumienie w sytuacji, gdy co najmniej jedna strona sporu ma odmienne zdanie w pewnej kwestii. Celem obu stron jest znalezienie rozwiązania, które satysfakcjonowałoby zarówno jednych, jak i drugich.

evolve.ie

30

Świat


Michał Sobierański Student II roku Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Nauk Ekonomicznych na kierunku Informatyka i Ekonometria. Aktywny członek Studenckiego Koła Naukowego Negocjator.

Przechodząc do kwestii zorganizowanych negocjacji biznesowych, czy tych odbywających się w sferze politycznej, możemy je podzielić etap przygotowań i rozmów. Naukowcy często wskazują dwa główne podejścia do tego podziału. Pierwszy nurt – harvardzki - skupia się na roli przygotowań. Według przedstawicieli tej szkoły tak zwany research jest najważniejszą częścią całego procesu. Mówi się nawet, że aż 80% czasu przeznaczonego na negocjacje powinno być przeznaczone na przygotowania. Drugi nurt wskazuje późniejszy etap – rozmowy, jako mający największe znaczenie. Naukowcy, skupiający się na badaniach tego nurtu, podkreślają rolę, jaką odgrywają w trakcie rozmów psychologia, umiejętność rozpoznania działań „przeciwników” i „czytania” drugiej osoby oraz kontrola emocji. Następną ważną sprawą jest sposób prowadzenia negocjacji. Różnice w poglądach na ten temat mogą wynikać zarówno z odmienności kulturowej, jak i charakteru stron negocjujących. Przywołajmy w tym miejscu jeden ze sposobów podziału stylów negocjacji. Istnieją 4 kryteria, według których są one grupowane: przywiązanie wagi do relacji z partnerem bądź do przedmiotu rozmów, występowanie zachowań ceremonialnych lub ich brak, znaczenie relacji międzyludzkich albo harmonogramu oraz ekspresyjność lub powściągliwość. Co zaś ma największy wpływ na przebieg negocjacji z obcokrajowcami? Wśród najważniejszych czynników wymienia się różnice w znaczeniu czasu w różnych kulturach, poczucie przynależności do grupy oraz rolę rytuału, czyli przestrzegania ceremoniału. Postaram się znaleźć odpowiedź na główne pytania postawione w tytule, dotyczące różnic w negocjacjach międzykulturowych. W następnych częściach artykułu dowiemy się, czym charakteryzują się strony negocjacji, w jaki sposób oraz jak długo negocjują

m.in. Amerykanie, Japończycy, Europejczycy, czy przedstawiciele krajów arabskich. Możemy znaleźć pewne cechy charakterystyczne dla rejonów świata, ale nie powinniśmy zbytnio generalizować, zarówno ze względu na różnice między krajami, jak i między pokoleniami. Za przykład niech posłużą Azjaci, których mimo wspólnych cech kultury nie powinniśmy mierzyć tą samą miarą. Styl negocjacji Japończyków bowiem różni się w wielu aspektach od tego, prezentowanego przez przedstawicieli firm z Singapuru.

Partner do negocjacji

Wspólną cechą, która łączy negocjatorów wybranych do prowadzenia rozmów z przedstawicielami innych kultur, powinna być znajomość języka z kraju, z którego pochodzi druga firma. Jest to szczególnie ważne dla przedstawicieli firm francuskich, u których można wiele zyskać posługując się płynną francuszczyzną. Wśród innych nacji przydaje się znajomość podstawowych zwrotów, a minimalnym wymogiem jest znajomość języka angielskiego. Następną kwestią jest samo podejście do rozmów i dobranie partnera negocjacyjnego pod kątem cech drugiej strony. Amerykanów, Europejczyków, czy obywateli bardziej „zachodnich” krajów Azji, np. Hong Kongu, Singapuru cechuje indywidualizm i negocjatorzy z tamtych rejonów często wypowiadają się używając słowa „ja”, nie zwracając uwagi na inne kultury. Są też przekonani o występowaniu po drugiej stronie osoby, która ma największą władzę i to z nią bezpośrednio chcą rozmawiać (tzw. „Top Man”). Przeciwieństwem są Japończycy i Chińczycy, których cechuje kolektywizm i przywiązanie do kultury. Co więcej, Japończycy skupiają się na pozycji partnera negocjacyjnego i dobierają do rozmów osobę równą stopniem partnerowi.

Nie należy się spodziewać, że ktoś niższy stopniem będzie mógł negocjować z szefem japońskiej firmy. Trzeba to mieć na uwadze wybierając swoich przedstawicieli do negocjacji z tymi narodami. Wielu specjalistów radzi, aby do negocjacji z Japończykami zatrudniać konsultanta, który zna kulturę kraju kwitnącej wiśni. W państwach latynoskich, podobnie jak w Japonii, szczególnie ważny jest status społeczny, więc należy się spodziewać, że za decyzję będą odpowiedzialni przedstawiciele postawieni najwyżej i należy zwrócić uwagę na pozycję negocjatora w firmie. Ostatnią ważną kwestią do poruszenia jest kultura arabska, ściśle związana z Islamem, przez co także z niskim statusem społecznym kobiety. Mając to na uwadze, przy wyborze osób odpowiedzialnych za reprezentowanie firmy w rozmowach z Arabami, powinniśmy unikać włączania kobiet w negocjacje.

Kiedy wejdziesz między wrony…

Każdą z kultur cechuje odmienne podejście do okresu przed rozmowami, przygotowań do negocjacji, sposobu przedstawiania oferty, stylu wypowiedzi, gestykulacji i wielu innych elementów. Negocjatorzy z Europy, podobnie do Amerykanów, liczą na jak najszybsze zamknięcie negocjacji i dojście do porozumienia, a podpisany przez nich kontrakt jest „świętością”. Najbardziej skrajnym przykładem są Niemcy, którzy wypowiadają dokładnie to co myślą, bardzo cenią punktualność i unikają publicznego wyrażania emocji, a mocny uścisk dłoni jest dla nich sygnałem pewności siebie. W samych rozmowach z firmami niemieckimi powinniśmy unikać wychodzenia od wysokiego pułapu, gdyż ta taktyka się nie sprawdza. Nieprzestrzegania terminów i planu, a także braku

Świat

31


przywiązania do punktualności należy się spodziewać po Włochach i Hiszpanach. Kultura negocjacji amerykańskich jest zbliżona do europejskiej. Kluczową rolę odgrywa czas, zgodnie z powiedzeniem – „czas to pieniądz”, dlatego negocjacje przyjmują bezpośrednią formę. Bardzo cenione jest przestrzeganie planu, co powoduje, że negocjacje z Arabami, którzy nie przywiązują zbyt dużej uwagi do harmonogramu, są dla Amerykanów wyzwaniem. Spóźnienie większe niż 10 minut jest nieakceptowane, a osoby, które się go dopuszczą, są postrzegane jako niezdyscyplinowane albo nieuprzejme. Pomocne w trakcie rozmów mogą się okazać referencje. Amerykańscy negocjatorzy wypowiadają się wyjątkowo głośno podczas dyskusji. Starając się określić ten typ negocjacji 3 wyrażeniami byłyby to: dynamizm, niecierpliwość i skupianie się na etapie finalnym. Cechą charakterystyczną negocjatorów z Ameryki Północnej jest przeważnie także posiadanie „asa w rękawie”.

Przedstawiciele kultur azjatyckiej skupiają się bardzo na przestrzeganiu tradycji, która jest istotnym elementem każdej dziedziny życia. Japończycy cały proces rozmów poprzedzają ogromną liczbą spotkań o charakterze towarzyskim. Wynika to z przekonania, że aby móc z kimś rozmawiać, trzeba go na początku poznać. Podczas tych spotkań istotne są szczegóły jak upominki (np. należy unikać prezentu składającego się z czterech przedmiotów – zła wróżba), czy znajomość rytuałów (np. picia herbaty). Często długość okresu „zapoznawania się” jest większa niż samych rozmów. Może to być też element taktyczny – zagranie na przeczekanie partnera. Gdy Japończycy przejdą już do fazy rozmów, powinniśmy pamiętać, że liczą się dla nich dwie rzeczy – etykieta biznesowa i rytuały. Dla Europejczyków, którzy nigdy nie mieli okazji rozmawiać z Japończykami, zaskakujący może być ich styl wypowiedzi, nastawiony bardziej na to jak coś powiedzieć, a nie na to co powiedzieć. Wiele mówi się o „japońskim nie”, które nigdy nie zostanie wypowiedziane wprost, a zamiast tego padną np. słowa „To będzie ciężko zrobić.” albo „Przemyślimy Twoją propozycję i odezwiemy się później”. W przypadku negocjacji z Chińczykami i Japończykami warto wspomnieć o wizytówkach, które powinniśmy

32

Świat

przygotować na rozmowy z nimi. Te dla chińskich partnerów powinny zawierać nazwiska przetłumaczone na język chiński, ponieważ Chińczycy mają

cross-culturalnegotiations.blogspot.com

problemy z zapamiętywaniem nazwisk obcokrajowców. Trzeba jednak uważać na tłumaczenie wprost, aby uniknąć sytuacji, że nasze nazwisko zostanie zmienione np. w słowo „Świnia”. Japończycy zwracają uwagę na rytuał zwany meishi, czyli podanie wizytówki dwoma rękoma, trzymając ją między kciukiem a palcem wskazującym, z nazwiskiem ułożonym w ten sposób, aby odbiorca mógł je jak najłatwiej odczytać. Wśród przedstawicieli tego rejonu świata warto też wymienić Koreańczyków, uważanych za najgorszych negocjatorów. Potrafią oni zmienić zdanie nawet w momencie, gdy wszystkie elementy negocjacji są już ustalone, pod pretekstem złego zrozumienia tłumaczenia. Jeszcze jednym ciekawym elementem jest gestykulacja, np. Azjaci kiwając głową wyrażają zrozumienie i okazują szacunek, podczas gdy u Europejczyków zachowanie takie najczęściej będzie oznaczało zgodę. Negocjacje z przedstawicielami kultur arabskich można określić jednym słowem – chaos. Jedyne, czego powinniśmy być pewni podczas rozmów to to, że będziemy zmuszeni twardo negocjować ceny. Należy pamiętać, że istotną rolę w życiu większości Arabów odgrywa Islam, więc nie wypada nam wypowiadać żadnych złośliwych uwag, czy żartować sobie z religii. Podobnie jak u Japończyków, negocjacje są poprzedzone wspólnymi spotkaniami i posiłkami, np. w dobrym stylu jest pozostawienie niedokończonego posiłku, jako sygnał, że się posililiśmy i jesteśmy wdzięczni oraz koniecznością jest wypicie podanej herbaty lub kawy. Same rozmowy

faktycznie są chaotyczne, potwierdza to m.in. najczęściej stosowana metoda - taktyka „otwartych drzwi”, polegająca na tym, że do pokoju, w którym toczą się negocjacje może w każdej chwili wejść każdy, od pracownika, do członka rodziny. Należy też zwrócić uwagę na fakt, że Arabowie traktują rozmowy bardziej jako konsultacje niż pole do sporów, więc należy unikać agresywnych negocjacji. Ostatnią ważną sprawą, o której warto wspomnieć jest zasada „prawej ręki” – lewa ręka używana jest przez Arabów w celach higienicznych, więc witać i żegnać powinniśmy się prawą ręką.

Czas a pieniądz

W negocjacjach z przedstawicielami krajów arabskich, azjatyckich i latynoskich czas przeznaczony na cały proces zapoznania, przygotowań i rozmów powinien być dużo dłuższy niż w krajach „zachodnich”, europejskich i w Ameryce. Jak już wcześniej wspomniano największa część wizyty w Japonii zostanie poświęcona spotkaniom towarzyskim. Często ta część okazuje się dłuższa niż sama faza rozmów. W krajach arabskich najbardziej czasochłonne okazać się mogą wyegzekwowanie od partnera podpisania umowy i rozważania o charakterze „filozoficznym”. Natomiast w krajach latynoskich najwięcej czasu zajmuje akceptacja decyzji przez najwyższy szczebel. W Europie Zachodniej i Ameryce będą istniały tendencje do przyspieszania rozmów i podpisywania kontraktów możliwie jak najszybciej, gdyż czas odgrywa ważną rolę w ich kulturach. Wyjątkiem w Europie mogą być Włochy i Hiszpania, gdzie negocjacje mają dużo bardziej luźną formę. „W biznesie, tak jak w życiu, nie dostajesz tego, na co zasługujesz, lecz to, co wynegocjujesz.” Jeżeli to zrozumiemy, będziemy w stanie docenić w pełni wiedzę na temat negocjacji międzynarodowych, czy szerzej międzykulturowych. Poznanie partnera negocjacyjnego i zrozumienie jego kultury, a przez to motywów, którymi się kieruje, pozwala na przekonanie go do swoich racji i wynegocjowanie najkorzystniejszych warunków.


Zielone w lesie czy w budżecie? Podpisana w lutym tego roku nowelizacja ustawy o Lasach Państwowych nakłada na organizację nowe obowiązki. Największe kontrowersje wzbudziła konieczność przekazania do budżetu, łącznie  w roku 2014 i 2015, niebagatelnej kwoty  1,6 mld złotych. Dodatkowo, od roku 2016 na rzecz ministerstwa przekazywane będzie kolejne 2 proc. rocznych przychodów ze sprzedaży drewna. Wprowadzone zmiany są  kolejną łatą do budżetu czy przemyślanym sposobem na wykorzystanie kapitału? To zależy. Wojciech Milewski

W BUDŻECIE Kwestia wpłat do budżetu państwa budzi wątpliwości pod względem konstytucyjnym, ale najważniejszym zarzutem jest wpływ na funkcjonowanie Lasów Państwowych. Wnoszony argument o wysokości wpłat, mających spowodować bankructwo, nie ma jednak racji bytu. Wskazują na to posiadane przez jednostkę środki na rachunkach bankowych w wysokości około 3 mld złotych.

W LESIE

ialoap.com

Kolejną kwestią wskazującą na słuszność „daniny” jest dotychczasowy model płatności podatkowych. LP jako podmiot państwowy jest z nich zwolniony, natomiast prywatne, poza zwolnieniami po spełnieniu określonych warunków, muszą je płacić. Dodatkowo, zgodnie z prawem, właściciele lasów muszą dbać, chronić i zapewnić zrównoważone funkcjonowanie lasów. Z powodu tych wymagań, często ponoszą oni dodatkowe koszty. Dodając do tego różnice podatkowe powoduje to powstanie niezasadnych nierówności.

Lasy Państwowe długo korzystały z odpowiednich ulg, co pozwalało im osiągać przez ten czas pokaźne zyski. Dodatkowe przychody dla państwa pozwoliłyby natomiast poprawić szeroko rozumianą sytuację budżetową. Z pierwszej wpłaty 650 mln zł powinno trafić do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, a reszta na zmniejszenie deficytu państwowego. Pomoc ta może na nowo ożywić program „schetynówek”, który był dotychczas finansowany z rezerwy budżetowej. Skorzystają z tego w głównej mierze samorządy, dzięki czemu będą mogły dalej poprawiać bezpieczeństwo lokalnych dróg. Sebastian Lewandowski

Dotychczasowy sukces Lasów Państwowych wynika z zasady samofinansowania i jest przykładem wdrażania koncepcji zrównoważonego rozwoju. Powoływanie się na argument, iż Lasy Państwowe powinny łożyć na budżet państwa kolejne kwoty tylko dlatego, że są w stanie generować zyski, jest podejściem zupełnie powierzchownym. Czy proponowana wpłata rzeczywiście nie będzie miała żadnego wpływu na funkcjonowanie organizacji? Zakładając powtarzalność wypracowanego w 2012 zysku netto w kwocie 250 mln zł, budżetowa kontrybucja stanowi ponad 6 lat działalności. Czy nie spowoduje to zaniechania części inwestycji oraz nie zwiększy presji na dodatkową wycinkę przez lata rekonstruowanych lasów? W kolejnych latach Lasy Państwowe zgodnie z uchwaloną ustawą mają płacić „podatek” w wysokości 2 proc. od przychodów, który wynosi – biorąc dane za 2012 rok – około 60 proc. zysku netto. Płatność ta będzie naliczana bez względu na to, czy dany rok obrotowy zakończył się zyskiem czy stratą. Dla porównania – podatek dochodowy od osób prawnych wynosi 19 proc. od zysku netto. Wątpliwości budzi również fakt możliwej niekonstytucyjności ustawy oraz chaotyczny sposób wprowadzenia poprawki (prace nad nią trwały 24 godziny). Wszystko wskazuje na to, iż zagrabienie pieniędzy i podkreślanie, że część z nich trafi do samorządów na budowę dróg lokalnych ma być świetną PR-ową zagrywką. Rząd łata budżet i jednocześnie pokazuje się przed obywatelami. Wszak drzewa nie potrzebują zielonych, żeby rosnąć...

To Zależy

Agnieszka Żurawska

33


Milenijne Cele Rozwoju Wraz z nadejściem nowego, trzeciego tysiąclecia, nastała również nowa era w sferze zmagań z problemem ubóstwa i głodu na świecie. Podczas milenijnego szczytu we wrześniu 2000 roku w siedzibie głównej ONZ przyjęto tzw. Deklarację Milenijną, do której przestrzegania zobowiązało się 189 światowych liderów. W owej deklaracji zakorzenione są Milenijne Cele Rozwoju; koncepcja przedstawiająca plan działania, ukierunkowany na poprawienie warunków bytowych najbiedniejszych.

8

Poprzez oddziaływanie w sferze gospodarki, edukacji, zdrowia i środowiska, zakłada on realizację następujących celów: Zapewnienie stanu równowagi ekologicznej środowiska.

Promowanie równouprawnienia mężczyzn i kobiet oraz wzmocnienie pozycji kobiet. Zapewnienie powszechnego dostępu do nauczania na poziomie podstawowym.

Zlikwidowanie problemu skrajnego ubóstwa i głodu.

34

Opinie

1

2

3

7

Rozwijanie globalnego partnerstwa w perspektywie rozwoju.

6

Walka z HIV/AIDS, malarią oraz innymi chorobami.

4 5

Zmniejszenie umieralności dzieci. Poprawa stanu zdrowia i opieki matek.


Mateusz Zys Student drugiego roku studiów magisterskich na WNE UW na specjalności Ekonomia Międzynarodowa. Stypendysta rektora, UW. Interesuje się rynkiem pracy.

Ustalony horyzont czasowy, w jakim założono wypełnienie powyższych postanowień, to rok 2015. Wykonanie tej misji powierzono rządom państw. Jednak, jako że cele obejmują zasięg globalny, potrzebne było również zaangażowanie międzynarodowych organizacji, takich jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ich zadaniem jest przede wszystkim doradztwo, pomoc techniczną, pożyczanie środków oraz mobilizowanie wsparcia darczyńców. Ponadto oceniają one postępy w osiąganiu zamierzonych celów poprzez coroczne publikowanie dokumentu Global Monitoring Report, który stanowi punkt odniesienia dla międzynarodowych spotkań i dyskusji.

Do każdego z wymienionych Celów zaproponowano podkategorie, nadające mu bardziej precyzyjny charakter. Pomimo tego, ocena postępów w ich realizacji bywa trudna. Przykładowo, dysponujemy danymi dotyczącymi dochodu per capita na całym świecie, dzięki którym zmierzenie poprawy w zakresie walki ze skrajnym ubóstwem, poprzez liczbę ludności żyjącą poniżej dochodu 1$ dziennie, jest w naszym zasięgu. Oczywiście można dyskutować nad jakością danych i sposobem ich zbierania w poszczególnych regionach świata, jednak taka dysputa ma już inny charakter, niż w przypadku braku jakichkolwiek narzędzi. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w kwestii oceny dalszego rozwijania otwartego, opartego na ustalonych zasadach, przewidywalnego i niedyskryminacyjnego systemu handlowego i finansowego, czy znaczącego obniżenia strat bioróżnorodności do roku 20101. Zanim jednak podejmiemy temat krytyki Milenijnych Celów Rozwoju, warto podkreślić, że ich dużą, jeżeli nie największą zasługą, było skupienie globalnej uwagi na tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Bez tego, pomimo dynamicznego rozwoju gospodarczego, jaki możemy obserwować od początku XXI wieku, w kwestii zmagania z problemem skrajnego ubóstwa na świecie nie bylibyśmy tu, gdzie się obecnie znajdujemy. Automatycznie nasuwa się pytanie o diagnozę teraźniejszego stanu. Wraz z nieuchronnym 1 Podane przykłady odnoszą się do Celów 8. i 7. odpowiednio.

Marta Andruszkiewicz Studentka II roku studiów magisterskich na WNE UW na specjalności Ekonomia Międzynarodowa. Półfinalistka polskiej edycji Global Managment Challange, zajęła II miejsce w CFA Research Challange. Interesuje się ekonomią instytucjonalną oraz problemami globalnego rozwoju. zbliżaniem się roku 2015, coraz lepiej można określić, które cele zostały zrealizowane, a dla których okazało się to niemożliwe i spróbować wyłuskać przyczyny tego stanu. W poniższej tabeli zaprezentowano stopień realizacji kilku przykładowych podkategorii, które były kwantyfikowalne2.

Pozostałych podkategorii, a jest ich łącznie 21, do tej pory nie zrealizowano. Są wśród nich również takie, co do

których panuje silne przekonanie, że wypełnienie ich do 2015 r. nie jest możliwe. Powstaje zatem pytanie o źródło niepowodzeń: czy to złe polityki, błędne bądź nierealistyczne sformułowanie celów, a może przyczyny były niezależne i niemożliwe do przewidzenia?

Krytyka Millennium Development Goals

Mimo swojej sporej kariery medialnej, a może właśnie z tego powodu, Milenijne Cele Rozwoju stały się przedmiotem znacznej krytyki. Początkowo przedstawiane jako deklaracja kierunków polityki oraz sposób na intensyfikację i skupienie pomocy na konkretnych dziedzinach - z biegiem czasu zaczęły być jednak miarą sukcesu i porażki kraju. Przyczyniły się do tego także działania Banku Światowego, którego coroczne raporty z realizacji Celów ugruntowały myślenie o nich, jako o wyznacznikach udanej polityki państwa. Od momentu uchwalenia Deklaracji Milenijnej krytykowano sam sposób sformułowania celów, w tym przede wszystkim ewidentny brak konsekwencji. Niektóre wyrażone są jako oczekiwane procentowe zmiany, inne z kolei jako docelowe poziomy miernika. Część Celów wskazuje na konieczność zmniejszenia negatywnych zjawisk, podczas gdy inne skupiają się na pozytywnych aspektach. Nie widać wspólnej, jednolitej myśli. Jednak podstawowym ich problemem jest arbitralność, nie czerpiąca z historycznych trendów bądź ekonomicznych analiz. Jako przykład można przytoczyć ustalenie granicy ubóstwa. Przyjęta wartość tak bardzo zakorzeniła się w publicznej świadomości, że rzadko podaje 2 Wszelkie zestawienia liczbowe odnoszą się do sytuacji w 1990 roku.

Opinie

35


Tabela 1. Stopień realizacji wybranych Milenijnych Celów Rozwoju Cel Podkategoria 1.1 Zmniejszenie o połowę liczby osób żyjących za mniej niż dolara dziennie (od 2008 roku 1,25$) 1.3 Zmniejszenie o połowę odsetka ludzi cierpiących głód 2.1 Zapewnienie powszechnej edukacji na poziomie podstawowym 3.1a Zlikwidowanie dyskryminacji płciowej w dostępie do edukacji na poziomie podstawowym 4.1 Zmniejszenie umieralności dzieci poniżej 5 roku życia o 2/3 5.1 Zmniejszenie umieralności okołoporodowej kobiet o 3/4 7.3a Zmniejszenie liczby ludności bez dostępu do wody zdatnej do picia o ½ 7.3b Zmniejszenie liczby ludności bez dostępu do podstawowych urządzeń sanitarnych o ½ 7.4 Osiągnięcie znaczącej poprawy w warunkach życiowych co najmniej 100 milionów osób mieszkających w slumsach do roku 2020 Źródło: opracowanie własne na podstawie Global Monitoring Report 2013. 1$ dziennie to średnia krajowych granic ubóstwa w

1980 roku w 8 wybranych krajach, 1,25$ to średnia w 2005 roku dla 15 najbiedniejszych krajów świata, natomiast

2$

to

mediana

z

granic

ubóstwa

dla

wszystkich krajów rozwijających się w 2005 roku. Każda

z tych wielkości jest arbitralna i nie uwzględnia różnic między krajami, choćby w dostępie do dóbr publicznych czy formie konstruowania koszyków dóbr. Noblista Amartya Sen

wskazuje również na inny problem z badaniem dochodu jednostki: pomija się wówczas kwestię zadowolenia z życia, czy różnic w ramach gospodarstwa domowego.

Warto również zwrócić uwagę na poziom zakładanych redukcji. Większość przekracza historyczne trendy dla

krajów rozwiniętych, czy nawet szybko rozwijających się krajów Azji Wschodniej. Szacuje się, że do osiągnięcia zakładanego spadku odsetka żyjących za mniej niż dolara

dziennie o połowę, w Afryce wzrost musiałby przekroczyć

7% PKB rocznie przez cały okres do 2015 roku, a wyniósł „tylko” 5,7% w dekadzie 2000-2010, najlepszej dla

tego kontynentu. Podobnie w dziedzinie zmniejszania śmiertelności niemowląt: pożądany spadek o 2/3 wymagałby niespotykanego w historycznych zapisach tempa poprawy.

Omijanie sedna problemu stanowi z kolei oś krytyki

wytycznych dla oświaty. Edukacja, której znaczenie

dla wzrostu oraz jakości życia uznaje się powszechnie, w ramach Celów mierzona jest poprzez partycypację. Jednak

uczęszczanie do szkoły niekoniecznie oznacza ukończenie nauki. Nic nie mówi także o jej jakości. Nietrafionym wydaje

się

również

mierzenie

równouprawnienia

poprzez wskaźnik równości w edukacji, który tylko

36

Opinie

Rezultat (2013r.) Zrealizowano Nie zrealizowano Nie zrealizowano Zrealizowano Nie zrealizowano Nie zrealizowano Zrealizowano Nie zrealizowano Zrealizowano

w ograniczonym stopniu odzwierciedla pozycję kobiet w społeczeństwie.

W stosunku do celów zdrowotnych wytaczano całkowicie odmienne argumenty: uznawane są za zbyt szczegółowe. Głównym pytaniem pozostaje, dlaczego wybrano akurat

śmiertelność dzieci i matek, a nie np. oczekiwaną długość

życia całej populacji. Dodatkowo, dane o śmiertelności dzieci są wyjątkowo niegodne zaufania, jako że rejestracja narodzin może być trudna w niektórych częściach świata. Wątpliwości

wzbudza

również

sama

możliwość

wpływania jakąkolwiek z polityk na zjawiska wspominane

w ramach Celów. Oczywiście nikt nie neguje, że liczba osób

najbiedniejszych może być zmniejszona dzięki politykom państwa, i to zarówno poprzez nastawienie na wzrost

całej gospodarki, jak też na redystrybucje i zabezpieczenia socjalne. Jednak w zakresie ochrony zdrowia badania

wskazują, że ponad 95% zmienności stóp śmiertelności dzieci może zostać wyjaśnione przez poziom dochodu i jego rozkład, edukację kobiet, zróżnicowanie etniczne i religię. W ramach polityk poprawy zdrowia społeczeństwa, popularne

np.

programy

szczepionkowe,

jednak

oszacowania wskazują na ich niewielki wpływ na polepszenie wskaźników zawartych w MDG. Stąd widać wyraźnie, że ogólna poprawa zdrowia społeczeństwa wynika głównie z jego bogacenia się, a wszelka pomoc rozwojowa i polityki mogą mieć tylko ograniczony wpływ.

Najszerszą i najbardziej różnorodną krytykę budzą jednak

ostatnie dwa cele. Przede wszystkim są niezwykle szeroko sformułowane i często jedynie hasłowe. Nie jest jasne,


dlaczego akurat mieszkańcy slumsów zostali wymienieni,

zarzutami

jest jedynym, który w swej istocie odnosi się do krajów

o obszary praw człowieka czy instytucji, a także wyznaczyć

jako grupa szczególnie wrażliwa i wymagająca uwagi, a nie np. mieszkańcy wsi. Cel dotyczący zrównoważonego rozwoju

rozwiniętych i wyłącznie on nie zawiera żadnych konkretnych mierników osiągnięcia rezultatów. W celach brakuje również wskaźników stabilności politycznej, wojen czy osobistego

bezpieczeństwa, mimo że te wartości są wymienione w Deklaracji Milenijnej. Należy jednak pamiętać, że to pierwsza

w

ogólnoświatowego krytyka i

może

przestroga

dziejach planu

służyć, przy

próba

rozwojowego jako

zarysowania i

źródło

następnym

wszelka

wiedzy

podejściu.

2015 i co dalej?

Wraz ze zbliżaniem się roku 2015 pojawiło się

wiele propozycji odnośnie drugiej generacji MDG.

Panuje konsensus, że taka lista mierzalnych Celów, która określa aspiracje światowej społeczności, jest

potrzebna i wartościowa. W związku z licznymi

ona

jednak

przytoczonymi wyglądać

inaczej

wcześniej, niż

do

powinna

tej

pory.

Przykładowo, należy m.in. rozszerzyć zakres Celów

konkretne wyzwania dla rozwiniętego świata w ramach zrównoważonego rozwoju. Autorzy artykułów proponują

dziesiątki nowych wskaźników, które miałyby lepiej i

dokładniej

trwa

i

będzie

mierzyć

narastać

rozwój

wraz

świata.

Dyskusja

wyzwanie

stanowi

z

nieuchronnym

zbliżaniem się do założonego horyzontu czasowego. Naszym

zdaniem,

największe

uelastycznienie celów dla konkretnych regionów i krajów, przy zachowaniu atrakcyjności dla światowej opinii publicznej. Skonstruowanie takiej listy

to trudny orzech do zgryzienia. Sęk w tym, aby uwzględnić różnice w punktach wyjścia, tak aby

jak najwięcej uczestników dotarło do zamierzonej

mety. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że wnioski z

dotychczasowych niepowodzeń zostaną wyciągnięte, a

błędy nie będą powielane. Ostatecznie, trudno budować stabilny i trwały porządek na świecie, dopóki problem kielicha

wstydu pozostaje nadal aktualny.

Opinie

37


PRIMA APRILIS 2014

- bez żartów na temat odliczania VAT od samochodów 1 kwietnia kojarzy się większości populacji z wesołym, lekkim, humorystycznym dniem. W tym roku ta data ma inny wydźwięk. Wydźwięk podatkowy, budzący wiele emocji i niepewności. Wiele aut nie otrzyma zgodnie z nowymi przepisami homologacji i zostanie definitywnie utracona możliwość odliczenia całego podatku VAT od zakupów z nim związanych. Jak to zazwyczaj bywa, znalazła się również grupa osób uprzywilejowanych, która na zmianach skorzysta. 50 % niekorzystnie dla... Nowelizacja ustawy o VAT wydaje się być najbardziej krzywdząca dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, której siedziba jest zarejestrowana w miejscu zamieszkania podatnika. Zauważmy, że takich osób w Polsce jest ponad 1 mln (są to m.in. prawnicy, księgowi, architekci, handlowcy, agenci ubezpieczeniowi itd.). W ich przypadku „z góry” uznaje się, że pojazd będzie wykorzystywany zarówno do działalności gospodarczej, jak i na cele osobiste, a co za tym idzie będą mogli rozliczyć tylko 50 % kwoty VAT związanej z nabyciem pojazdu, usługami naprawy i konserwacji itp. Jeśli ich pojazd nie będzie spełniał nowej definicji samochodu ciężarowego, to do końca czerwca 2015 roku dodatkowo nie mogą odliczać VAT od zakupu paliwa.

Kto skorzystał?

Wniosek dotyczący wprowadzenia przez Polskę zmian w odliczeniu VAT został pozytywnie rozpatrzony już po uchwaleniu zmian do ustawy o VAT. W związku z tym przed polskimi podatnikami otworzyły się „furtki podatkowe”.

Obowiązywały one od 1 stycznia 2014 do 31 marca 2014.

Wielu przedsiębiorców skorzystało z możliwości zakupu pojazdów z homologacją N1 (specjalnym dokumentem określającym parametry techniczne pojazdu takie jak np. przestrzeń ładunkowa) i odliczyło od nich pełny VAT. Skorzystali również Ci, którzy zakupili części wymienne, oleje, płyny itp. do pojazdów „na przyszłość”.

Kto skorzysta?

Nie da się ukryć, że na zmianach od 1 kwietnia 2014 skorzystają podatnicy zakupujący drogie, nowe samochody osobowe. Przykład:

Pan Jan właściciel przedsiębiorstwa budowlanego BUDOBRACIA zakupił luksusowy samochód osobowy za 200 000 netto + 23% VAT (46 000 zł). W stanie prawnym do 1 kwietnia Pan Jan mógłby odliczyć sobie jedynie 6.000 zł podatku. Od 1 kwietnia Pan Jan rozliczy 50% kwoty VATu - 23 000 zł.

gazetaprawna.pl

38

Prawo


EWA KOŚLACZ Studentka Szkoły Głównej Handlowej. Absolwentka i stypendystka rektora UW na kierunku Finanse i Rachunkowość. Specjalista d.s. księgowości w biurze rachunkowym ProPIT. Autorka publikacji podatkowych oraz ubezpieczeniowych w dzienniku Rzeczpospolita.

Wymagające 100%

l

es.p

tim ska pol

Istnieje grupa podatników, która od 1 kwietnia będzie mogła odliczać pełną kwotę podatku VAT z faktur. Aby tak się jednak stało należy spełnić jeden z 2 wymogów.

I OPCJA: pojazd, np. samochód osobowy czy motocykl musi być wykorzystywany wyłącznie do działalności gospodarczej (wykluczone jest podwiezienie nim dziecka do szkoły, dojazd pracownika do domu, wyjazd do Kościoła itp.). W celu udowodnienia wykorzystywania pojazdu należy prowadzić specjalną ewidencję jego przebiegu zawierającą szereg danych. Jest ona bardzo szczegółowa, a jej wypełnienie z pewnością zajmie przedsiębiorcom wiele czasu.

Aby odliczyć od pojazdów i kosztów eksploatacyjnych z nim związanych 100% podatku VAT należy dodatkowo fakt ten zgłosić w Urzędzie Skarbowym w terminie 7 dni od dnia, w którym poniesiony został pierwszy wydatek (druk VAT-26).

II OPCJA: pojazd musi mieć konstrukcję wykluczającą jego użycie do celów prywatnych (nie trzeba prowadzić już dodatkowej ewidencji ani wypełniać druku VAT-26). Zatem 100 % odliczenia będzie przysługiwać samochodom stricte ciężarowym. W tym celu należy przeprowadzić dodatkowe badanie techniczne na okręgowej stacji kontroli pojazdów i posiadać wydane przez nią zaświadczenie oraz dowód rejestracyjny z właściwą adnotacją o spełnieniu wymagań. 100% odliczenia będzie przysługiwać również pojazdom specjalnym (należy posiadać dokument wydany zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym).

Państwo

Polska Włochy Wielka Brytania Hiszpania Cypr

Dodatkowo... 100% podatku VAT można również odliczyć w przypadku, gdy koszt jest ściśle związany z działalnością gospodarczą i nie może być wykorzystywany na potrzeby osobiste (np. zakup taksometru).

Ujednolicanie zasad w Unii Europejskiej?

W uzasadnieniu do nowelizacji ustawy o VAT Ministerstwo Finansów powołuje się na fakt, iż w krajach europejskich powszechnie stosuje się ograniczone prawo do odliczenia podatku VAT od wydatków związanych z pojazdami lub nawet całkowity zakaz jego odliczania.

Ministerstwo nie ukazuje jednak zatrważających różnic pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Polską odnośnie kwoty wolnej od podatku dochodowego od osób fizycznych. Dane przedstawione w dokumencie wydanym przez Ministerstwo można skonfrontować z zestawieniem przygotowanych dla „Gazety Wyborczej” przez ekspertów z KPMG.

% prawa do odliczenia podatku na wydatki związane z pojazdami, które nie są wykorzystywane wyłączenie do celów działalności 50% 40% 50% 50% 0%

Kwota wolna od podatku (w PLN) – przelicznik walut ustalony w oparciu o średni kurs NBP z dnia 06.03.2014r. 3 091 zł 34 032 zł 48 002 zł 74 122 zł 81 627 zł

Prawo

39


Michał Kuźniewski Inżynier energetyk, student I semestru studiów magisterskich na kierunku energetyka na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Stypendysta III edycji Akademii Energii. Członek Koła Naukowego Energetyków Politechniki Warszawskiej. Interesuje się rozwojem polskiej energetyki oraz kwestiami związanymi z finansowaniem energetyki.

Czy terminal LNG i łupki wpłyną na cenę gazu w Polsce? Na tak postawione pytanie można by właściwie bez zastanowienia odpowiedzieć twierdząco. Istotą problemu jest jednak skala tego wpływu. Czy dywersyfikacja dostaw gazu do Polski i możliwość zwiększenia krajowego wydobycia zrewolucjonizuje rynek?. Poniżej postaram się zaprezentować możliwy scenariusz wydarzeń. baryłki ropy. Uzasadnieniem jest fakt, że złoża gazu często NA POCZĄTEK OBECNA SYTUACJA

towarzyszą złożom ropy. Każde tąpnięcia geopolityczne, zmieniające cenę ropy, muszą więc wpływać na cenę gazu. Panuje przekonanie, że cena gazu w Polsce jest bardzo wysoka, jednak w porównaniu do innych krajów europejskich, jest ona nadal relatywnie niska (Patrz: wykres, źródło: EUROSTAT, PGNiG).

Temat importu gazu jest bardzo często poruszany w kontekście bezpieczeństwa energetycznego kraju. Na wstępie chciałbym nadmienić, że wbrew powszechnej opinii, Polska jest krajem o stosunkowo dużym bezpieczeństwie energetycznym. Gwarantuje to, wywołując jednocześnie wiele negatywnych reakcji , wytwarzanie energii elektrycznej głównie w systemowych elektrowniach, opalanych węglem kamiennym lub brunatnym, których duże pokłady są zlokalizowane na terenie naszego kraju.

Oczywiście problem pojawia się przy odniesieniu ceny gazu do siły nabywczej. W takim porównaniu Polska wypada już znacznie gorzej.

ROLA LNG

Obalając kolejny mit, gaz zużywany w Polsce nie pochodzi w całości od Rosji, a w końcowym bilansie istotne jest również krajowe wydobycie. Według danych Ministerstwa Gospodarki zużycie gazu w Polsce w 2012 roku wyniosło 15,8 mld m3, z czego z krajowego wydobycia pochodziło 4,4 mld m3 (w przeliczeniu na gaz ziemny wysokometanowy). Stanowi to około 28%, co pokrywa wykorzystanie gazu przez gospodarstwa domowe. Oczywiście głównym dostawcą gazu zagranicznego jest Rosja (9 mld m3), gaz importujemy jednak również z systemu niemieckiego (1,4 mld m3) i czeskiego (0,6 mld m3)1. Dodatkowo na Gazociągu Jamalskim od 2011 roku działa „wirtualny rewers”, umożliwiający odkupienie rosyjskiego gazu od niemieckich kontrahentów i zużycie go w Polsce, zanim trafi on do Niemiec. Od kwietnia bieżącego roku uruchomiono również „fizyczny rewers”, czyli możliwość przepływu gazu z kierunku zachodniego.

Bezpośrednim celem budowy terminalu LNG w Świnoujściu jest dywersyfikacja źródeł dostaw gazu do Polski. Terminal ma mieć możliwość przyjęcia gazu w ilości 5 mld m3 rocznie, a od 2020 7,5  mld  m3 rocznie. Istotną wadą dostaw gazu w formie LNG jest wysoki względny jednostkowy koszt technologii, obejmujący skroplenie, transport i regazyfikację, sięgający nawet powyżej wartości samego dostarczanego gazu. Perspektywa liberalizacji rynku gazu kwalifikuje LNG do pokrywania szczytów zapotrzebowania na gaz. W przypadku polskiego terminala LNG w Świnoujściu kolejnym problemem jest nie do końca przemyślany kontrakt z firmą Qatargas, zawierający klauzulę „take or pay”, oznaczającą konieczność zapłaty za gaz, nawet gdy nie będzie możliwości jego fizycznego odbioru. Odnosząc się do pytania zawartego w tytule, wiele wskazuje na to, że gaz katarski nie wejdzie na rynek o ile będzie on konkurencyjny ze względu na zbyt wysoką cenę. Jedyną szansą jego wykorzystania jest pokrycie szczytowego popytu

Cena gazu poza Stanami Zjednoczonymi często jest uzależniona od ceny ropy naftowej. W większości notowań jest ona wprost indeksowana względem aktualnej ceny

Opłata końcowa gaz - średni odbiorca Opłata końcowa za gazza - średni odbiorca przemysłowy [PLN/m3] przemysłowy [PLN/m3]

Opłata końcowa gaz - odbiorca duży odbiorca Opłata końcowa za gazza - duży przemysłowy [PLN/m3] przemysłowy [PLN/m3]

zł0.03 zł0.03

zł0.02 zł0.02 zł0.02 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.00 zł0.00 zł-

zł0.02 zł0.02 zł0.02 zł0.02 zł-

Czechy Holandia

W. Brytania

zł-

Szwecja Słowenia Niemcy Szwecja Litwa Słowenia Portugalia Niemcy Francja Litwa Węgry Portugalia Dania Francja Belgia Węgry Hiszpania Dania Włochy Belgia Irlandia Hiszpania Austria Włochy Polska Irlandia Łotwa Austria Estonia Polska Słowacja Łotwa Bułgaria Estonia W. Brytania Słowacja Czechy Bułgaria Holandia W. Brytania

Opłata końcowa gaz - odbiorca domowy Opłata końcowa za gazza - odbiorca domowy [PLN/m3] [PLN/m3] Energetyka

40

zł0.01 zł0.01

Austria Belgia Holadnia W. Brytania Belgia

Niemcy Czechy Słowacja Austria Czechy Holadnia

Irlandia Polska Francja Niemcy Polska Słowacja

Hiszpania Irlandia Bułgaria Francja

Węgry Szwecja Portugalia Węgry Estonia

Portugalia Włochy Estonia Łotwa

Włochy Hiszpania Łotwa Bułgaria

zł0.01 zł0.01

Szwecja

zł0.02 zł0.02 zł0.02 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.01 zł0.00 zł0.00 zł-

Opłata końcowa gaz - odbiorca mały odbiorca przemysłowy Opłata końcowa za gazza - mały przemysłowy [PLN/m3] [PLN/m3]


(gdy cena jest odpowiednio wysoka) lub zapotrzebowania w momentach kryzysów geopolitycznych. Nie cena była więc kluczowym wyznacznikiem przy zawieraniu kontraktu, lecz możliwość częściowego uniezależnienia się od dostaw rosyjskich.

100 50

-

Opłata końcowa za gaz - mały odbiorca przemysłowy [PLN/m3]

2004

2005

2006

2007

2008

cena ropy Brent ($/baryłkę)

2009

2010

ceny gazu USA ($/1000 m3)

ceny gazu Niemcy ($/1000 m3)

2011

2012

ceny gazu Polska ($/1000 m3)

placu gry pozostało jeszcze kilka posiadających know-how podmiotów zagranicznych oraz polskie, na czele z PGNiG oraz Orlenem. Z pewnością w polskich łupkach gazu nie brakuje. Pozostają otwarte pytania, jak obfite są jego pokłady oraz jak kosztowne będzie dostosowanie technologii do polskich warunków i samo jego wydobycie. Szacunki ekspertów różnią się znacznie między sobą, jedne są skrajnie optymistyczne i mówią o możliwości „zalania” polskiego rynku tanim i przede wszystkim własnym gazem, według innych natomiast gaz będzie co prawda czerpany z własnych źródeł, cena jednak będzie wyższa od pochodzącego z konwencjonalnego wydobycia gazu rosyjskiego. Benchmarkiem dla Polski może być złoże Utica w Pensylwanii, gdzie łupki mają podobne do polskiego podłoże geologiczne. Komercyjne wydobycie ze złoża nie zostało jeszcze uruchomione, można będzie jednak orientacyjnie przełożyć ceny wydobycia gazu pochodzącego z Utica na cenę gazu z polskich łupków.

JAKA PRZYSZŁOŚĆ?

Holadnia

W. Brytania

Czechy

Belgia

Austria

Słowacja

Niemcy

Francja

Irlandia

Węgry

Portugalia

Szwecja

Polska

Można przypuszczać, że gaz pochodzący z terminalu LNG nie spowoduje obniżki cen gazu w Polsce. Katarski LNG, w warunkach rynkowej konkurencji, ze swoją wysoką ceną prawdopodobnie nie zmieści się w rynku. Technologia LNG jest po prostu droga, a celem budowy terminalu jest Opłata końcowa za gaz - duży odbiorca możliwość częściowego uniezależnienia się od dostaw przemysłowy [PLN/m3] rosyjskich. Szansą na obniżenie cen i pójście drogą wyznaczoną przez Stany Zjednoczone jest dalsza eksploatacja zł0.02 złóż gazu łupkowego. Na obecną chwilę odwierty próbne, zł0.02 zł0.02 w szczególności na Pomorzu, są obiecujące. Potrzeba jednak zł0.01 zł0.01 jeszcze czasu na dostosowanie technologii do wydobycia zł0.01 gazu w polskich warunkach geologicznych na szeroką skalę. zł0.01 zł0.01 Do momentu uruchomienia pierwszego komercyjnego zł0.00 zł0.00 odwiertu gazu łupkowego w Polsce pytanie postawione złw tytule pozostaje nadal otwarte. 1. Sprawozdanie z Działalności Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki w 2012 r.

zł0

zł0

zł0

zł0

zł0

z

Opłata końcowa za gaz - odbiorca domowy [PLN/m3]

zł0.04 zł0.03 zł0.03 zł0.02 zł0.02 zł0.01 zł-

Szwecja Portugalia Hiszpania Austria Francja Włochy Irlandia Czechy Belgia Słowenia W. Brytania Dania Litwa Niemcy Holandia Bułgaria Słowacja Estonia Łotwa Polska Węgry

zł0.01 Szwecja Portugalia Francja Włochy Słowenia Litwa Austria Belgia Dania Słowacja Hiszpania Niemcy Irlandia Czechy Holandia W. Brytania Estonia Łotwa Węgry Bułgaria Polska

zł0.04 zł0.03 zł0.03 zł0.02 zł0.02 zł0.01 zł0.01 zł-

2003

Bułgaria

się kilku firm wydobywczych z Polski nie wynikło z tego, że rozpoczęcie wydobycia gazu było zł0.02 niemożliwe. Nastąpiło ono przez niejasne warunki zł0.02 dotyczące prawodawstwa w dziedzinie wydobycia kopalin zł0.01 energetycznych. Po ogłoszeniu Polski „drugim Katarem” rząd zaczął, niestety, dzielić skórę na niedźwiedziu, zł0.01 zgłaszając m.in. pomysły bardzo wysokiego „podatku złwęglowodorowego”. Część przedsiębiorstw, biorąc pod uwagę możliwe wysokie opodatkowanie, uznała eksploatację polskich złóż za zbyt ryzykowną inwestycję. Na szczęście, politycy stopniowo wycofują się ze swoich pomysłów, a na

150

Szwecja Słowenia Niemcy Litwa Portugalia Francja Węgry Dania Belgia Hiszpania Włochy Irlandia Austria Polska Łotwa Estonia Słowacja Bułgaria W. Brytania Czechy Holandia

Wycofanie zł0.03

200

Łotwa

Po pierwsze, polskie łupki znacznie różnią się od amerykańskich, pochodzących z późniejszego okresu geologicznego. Budowa geologiczna pociąga za sobą inną specyfikę wydobycia gazu, a więc i potrzebę dostosowania technologii wydobywczej do - średni innych odbiorca warunków, m.in. Opłata końcowa za gaz skutkującą znacznie głębszymi odwiertami. przemysłowy [PLN/m3]

300

250

Hiszpania

Niewątpliwą szansą na obniżkę cen gazu dla Europy, w tym Polski, jest gaz łupkowy. Nie sposób nie zazdrościć Amerykanom niskich cen gazu, szczególnie porównując ceny obecne do tych sprzed 10 lat. Patrząc na czas, który minął od ogłoszenia Polski „łupkowym eldorado” oraz wycofywanie się kolejnych amerykańskich firm wydobywczych, można być co prawda pesymistą co do możliwości wydobywania gazu z łupków, pogląd taki jest jednak według mnie nieuzasadniony.

350

Estonia

ŁUPKOWA REWOLUCJA

400

Włochy

Przed łupkową rewolucją gaz był importowany do Stanów w formie LNG. Pociągało to za sobą znacznie wyższe ceny w stosunku do europejskich. Obecnie, analizując powyższy wykres, można stwierdzić, że szansą na obniżenie cen byłby import skroplonego gazu łupkowego ze Stanów Zjednoczonych. Po boomie łupkowym gaz w Stanach przestał być indeksowany względem ropy naftowej z powodu pojawienia się na rynku ogromnych ilości gazu pochodzącego z krajowego wydobycia. Niestety, w przypadku eksportu gazu ze Stanów Zjednoczonych należy jeszcze uwzględnić dwa czynniki, które istotnie zwiększą jego cenę po trafieniu na rynek europejski: same koszty skroplenia i transportu oraz wzrost ceny na skutek wzrostu popytu. Prawdopodobnie ceny amerykańskiego LNG na europejskich giełdach kształtowałyby się na poziomie obecnych cen gazu.

500

450

Energetyka

41

zł0 zł0 zł0 zł0 zł0 zł0 zł0 z


Przejęcia Facebooka

– strategia wzrostu czy początek końca?

Ostatnie przejęcia facebooka rodzą pytania na temat kondycji i dalszej wizji rozwoju największego na świecie portalu społecznościowego. Według oficjalnych danych, serwis średnio notuje 757 mln użytkowników każdego dnia i 1,23 mld w ciągu miesiąca. Zostawiane przez nich informacje, są z łatwością wykorzystywane do personalizowania reklam pociągających za sobą niebagatelne kwoty. Struktura przychodów firmy w której 90-cio procentowy udział mają zyski z reklam, może jednak budzić niepokój. Czy wzbudzające wiele kontrowersji przejęcia, najpierw aplikacji WhatsApp, a następnie projektu Oculus, mogą zwiastować powolne wyczerpywanie się dotychczasowej formuły biznesowej Facebooka?

Na chwilę obecną Facebook może pochwalić się bardzo dobrymi wynikami finansowymi - przychód w IV kwartale 2013 roku wyniósł 2,59 mld dol., co stanowi wzrost o 63% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. W konsekwencji, akcje spółki poszybowały w górę o niemal 18%. Całkowite uzależnienie od jednego źródła dochodu wiąże się jednak z bardzo dużym ryzykiem, szczególnie w cechującej się ogromną zmiennością branży mediów społecznościowych. Astronomiczna kwota jaką Facebook wyłożył na ostatnie przejęcia, wydaje się znacznie przewyższać wartość rynkową przejmowanych spółek. Na koniec 2013 roku wartość aplikacji WhatsApp była szacowana na 1,5 mld dol., zaś w lutym 2014 roku Facebook zapłacił za nią 19 mld dol. Znacznie

42

Technologie

trudniej jest oszacować wartość Oculus VR. Wiadomo jednak, że na rozwój firmy udało się pozyskać 91 mln dol, z czego 2,41 mln $ pochodziło z kampanii crowdfunding na Kickstarterze. 2 mld $, które Facebook przeznaczył na powyższą spółkę wielokrotnie przewyższa ową sumę. Dla porównania, przejęcie bardzo popularnej aplikacji Instagram odbyło się za kwotę 1 mld $, która również była uważana za zdecydowanie zawyżoną. Kontrowersji dodaje fakt, że profil działalności obu spółek wydaje się dość odległy od działalności Facebooka. WhatsApp jest aplikacją na smartphony, która umożliwia wysyłanie wiadomości tekstowych i zdjęć. Jest to tańsza alternatywa dla smsów i mmsów – używanie tego oprogramowania przez pierwszy rok nie kosztuje nic, potem należy uiszczać

opłatę w symbolicznej wysokości jednego dolara rocznie. Choć aplikacja nie zdobyła dużej popularności w USA, jest bardzo często wykorzystywana w Ameryce Południowej i Europie Zachodniej. Posiada ona ok. 450 mln aktywnych użytkowników o bardzo wysokim stopniu zaangażowania, przewyższającym 70%. Liczba ta bardzo szybko rośnie – każdego dnia przybywa średnio 1 mln użytkowników.

Oculus VR jest firmą pracującą nad stworzeniem zaawansowanych okularów wirtualnej rzeczywistości dostępnych dla masowego odbiorcy – Oculus Rift. Pierwsza wersja konsumencka ma się pojawić pod koniec tego roku. Urządzenie zostało stworzone z myślą o wykorzystaniu w grach komputerowych. Przyglądając się profilowi nabytych


Kamil Prządka Student III roku studiów licencjackich Wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Warszawskim oraz absolwent studiów inżynierskich Wydziału Mechatroniki na Politechnice Warszawskiej. Aktywny członek koła naukowego KNSG UW. Do jego zainteresowań należy rynek nowoczesnych technologii oraz zagadnienia ekonomii ilościowej. spółek i cenie transakcji, nie może więc dziwić duża ilość, często skrajnych, opinii na temat ostatnich działań Marka Zuckerberga. Samo przejęcie WhatsApp, zdaniem analityków, wydaje się być w pewnym stopniu uzasadnione biznesowo. Jest ku temu kilka przyczyn. Po pierwsze ogromna baza danych jaką dysponuje spółka po integracji z informacjami o użytkownikach zbieranymi przez samego Facebooka może stanowić potężne narzędzie służące do personalizacji komunikatów reklamowych. Wzmocni to pozycję koncernu jako wydawcy reklam w internecie, prowadzącego w tym zakresie bardzo trudną rywalizację z Google. Po drugie przejęcie pozwala na wkroczenie Facebooka na rynek usług mobilnych, na którym do tej pory, poza flagową aplikacją na smartphony, firma w bardzo małym stopniu zaznaczała swoją obecność. Co więcej ilość użytkowników WhatsApp rośnie w oszałamiającym tempie. Jeśli dotychczasowy trend utrzyma się, już niedługo ich ilość sięgnie 1 miliarda. Przy opłatach w wysokości 1 $ na rok (pomijając reklamy) daje to przychód wysokości 1 mld $. Choć w tym kontekście cena jaką zapłacił Facebook może wydawać się w pewnym stopniu usprawiedliwiona, pytaniem otwartym pozostaje jak długo trend ten może się utrzymać. Duże ryzyko działalności WhatsApp wiąże się również z jej uzależnieniem od polityki cenowej operatorów telefonii komórkowej. W krajach, gdzie SMS-y i wiadomości tekstowe były znacznie tańsze niż w Europie, aplikacja ta nie zdobyła dużej popularności. Znacznie trudniej doszukać się strategii kryjącej się za przejęciem Oculus VR. Zdaniem jednych jest ona przebłyskiem strategicznego geniuszu Marka Zuckerberga, dzięki której udaje się mu być zawsze o krok przed konkurencją. Zdaniem innych jest ona skutkiem braku wizji i nieodpowiedzialności CEO. Trudno jest natomiast obronić,

często pojawiającą się wśród analityków, hipotezę, że główną przyczyną przejęcia tej spółki jest chęć podjęcia rywalizacji z Google Glass. Oba te urządzenia są bowiem stworzone w zupełnie innym celu. Google Glass jest narzędziem tzw. augmented reality (rozszerzonej rzeczywistości). Jego funkcjonalności są dość zbliżone do funkcji współczesnych smartfonów, rewolucję stanowi jednak interfejs i możliwości jego wykorzystania. Oculus Rift jest natomiast narzędziem stworzonym przede wszystkim do gier komputerowych w celu urzeczywistnienia wirtualnej rzeczywistości. Choć projekt wzbudza bardzo wysokie oczekiwania i cieszy się sporym zainteresowaniem w świecie graczy, bardzo trudno jest na obecnym etapie oszacować potencjalne zyski. Sam Mark Zuckerberg wypowiada się na ten temat używając bardzo ogólnych sformułowań. Oświadczył on, że głównym celem działalności Oculus VR pozostanie projektowanie, a w dłuższym terminie produkcja okularów dla graczy. Jego dalsze plany pozostają natomiast mało precyzyjne. W swoim oświadczeniu napisał on o wizji wykorzystania

sztucznej rzeczywistości w mediach społecznościowych w celach komunikacyjnych, umożliwiającej np. uczestnictwo w wirtualnych wykładach czy konsultacje lekarskie bez wychodzenia z domu.

Niezależnie od tego jaką wizję rozwoju posiada Facebook, ogromne ceny jaką płaci ta firma za nabywanie kolejnych spółek są w istocie kosztem ponoszonym w celu utrzymania pozycji największej sieci społecznościowej na świecie. Jest to bardzo trudne zadanie biorąc pod uwagę ogromną konkurencję i brak stabilności rynku. Przeznaczanie na kolejne przejęcia tak dużych pieniędzy może jednak wskazywać na wyczerpywanie się dotychczasowej formuły działalności Facebooka. Czy ostatnie działania świadczą o dalekowzrocznych planach strategicznych Zuckerberga, czy są działaniami ad hoc, prowadzonymi w celu przedłużenia życia potęgi? Czy może chodzi o optymalne „zmonetaryzowanie” olbrzymiej bazy danych dotyczących użytkowników portalu? Ocena, jak zawsze, pozostaje w gestii rynku.

Technologie

43


Fuzje i przejęcia socialventurepartners.org

– główne motywy sprzedającego i nabywającego oraz metody wyceny przedmiotu transakcji

Transakcje fuzji i przejęć (M&A) coraz się podmiotów lub przejmowanie innych przejawiające się między innymi w zastanowić się, jakie korzyści przynoszą sposób dokonuje się wyceny spółki

częściej występują na polskim rynku. Łączenie daje możliwości rozwoju oraz efekty synergii zwiększonych korzyściach finansowych. Warto obu stronom powyższe działania oraz w jaki będącej przedmiotem potencjalnego przejęcia.

Fuzje i przejęcia uznawane są za jedną z form wzrostu wartości przedsiębiorstwa. Często pojawiającym się pytaniem zadawanym sobie przez przedsiębiorstwa jest: czy lepiej budować wartość własnej firmy czy może przejmować inne przedmioty? Jeśli firma ma silną pozycję i rozwiniętą technologię, ma popularną markę to lepiej budować, jeśli natomiast posiada duże zasoby finansowe, to zdecydowanie lepiej przystąpić do rozwoju poprzez zakup innego przedsiębiorstwa.

Obecnie można znaleźć wiele przykładów, dla których jedne przedsiębiorstwa decydują się na sprzedaż udziałów, a inne na ich zakup. Biznesowych powodów sprzedaży spółki jest bardzo dużo. Jednym z pierwszych powodów jest sytuacja na rynku (ang. market timing). W okresie recesji nawet najsilniejsze firmy odnoszą straty. Ich rynek zbytu pogrąża się, a one same tracą przychody. Kolejny powód, dla którego firma decyduje się na sprzedaż udziałów to cykl życia przedsiębiorstwa. W ostatniej fazie, czyli w fazie schyłku, przedsiębiorstwo często zmaga się z problemami doboru odpowiedniego źródła pozyskania kapitału, jego właściciel może zdecydować się na sprzedaż części udziałów lub całej firmy. Również nastawienie w branży ma znaczący wpływ na decyzje o sprzedaży. Gdy przedsiębiorstwo zauważa, że nie radzi sobie w obecnej sytuacji na rynku, ponieważ inne większe firmy stają się dla niego zbyt silnymi konkurentami, decyduje się na sprzedaż lub połączenie. Takie zdarzenie miało miejsce między innymi w Wielkiej Brytanii w przypadku zakupu przez sieć Starbucks mniejszych kawiarni. Z zaistniałej sytuacji zyski mieli zarówno kupujący oraz sprzedający. Bardzo zbliżonym do wcześniejszego powodu jest forma ucieczki i walki z możliwymi niepowodzeniami na rynku. W dużym stopniu zależy to od specyfiki branży, w której dana firma działa. Przedsiębiorstwo stara się maksymalizować zyski i chronić się przed upadkiem poprzez sprzedaż części udziałów jeszcze przed możliwymi spadkami na giełdzie. Jest to forma ochrony, która jest

44

Edukacja

bardzo skuteczna i pomaga przetrwać kryzys. Ostatnim, często pojawiającym się powodem sprzedaży jest brak kompetencji władz. Występuje, gdy zarządzający nie radzą sobie z sytuacją na rynku i chcą zakończyć działalność.

Motyw nabywcy także pełni w procesie fuzji i przejęć bardzo istotną rolę. Z punktu widzenia kupującego, pierwszym z motywów przejęcia jest możliwość geograficznej ekspansji przedsiębiorstwa. Tego typu wyzwania są bardzo często podejmowane przez przedsiębiorców. Celem ekspansji jest rozwój na nowych rynkach oraz możliwość przeniesienia procesów produkcyjnych w inne miejsca. Powyższe stanowi również formę minimalizacji kosztów i maksymalizacji zysków w innych częściach kraju lub świata, gdzie produkcja jest tańsza i bardziej opłacalna. Względy technologiczne są coraz częściej uznawane za popularny motyw przejęcia bądź fuzji. Powiązane jest to z możliwością redukcji kosztów oraz alokacji zasobów. Przedsiębiorstwo przejmuje inne, stanowiące wcześniej kompana w działaniu. Po przejęciu tworzą one jedno wspólne i w ten sposób prowadzą działalność na rynku. Najczęściej wymienianymi motywami fuzji i przejęć są efekty synergii dające możliwości wzrostu i rozwoju. Synergia pozwala na redukcje kosztów, poprzez połączenie się kilku przedsiębiorstw w jedno oraz zwiększenie osiąganego przychodu. Powyższe zjawisko ma nazwę ekonomii skali i daje podmiotom bardzo korzystną pozycję konkurencyjną. Rozwój i wzrost przedsiębiorstwa to czynniki, których osiągniecie jest stosunkowo proste i szybkie. Przedsiębiorstwo powinno wykorzystywać wszelkie dostrzegalne na rynku możliwości oraz posiadane zasoby. Również aspekty związane z poprawą ich funkcjonowania są często wskazywanym motywem transakcji M&A. Każdy kupujący, przed nabyciem spółki analizuje jej wartość.


Katarzyna Okoń Studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu na kierunku Inwestycje Kapitałowe i Strategie Finansowe Przedsiębiorstw na Wydziale Zarządzania oraz kierunku Finanse, Audyt, Podatki na Wydziale Ekonomii, członkini SKN IK Profit. Stypendystka programu Erasmus na Sheffield Hallam University, uczestniczka London Study Excursion 2014. Stypendystka Rektora UEP. Interesuje się fuzjami i przejęciami, rynkiem kapitałowym oraz metodami finansowania przedsięwzięć.

Jest wiele metod pomocnych w tym procesie. Celem wyceny spółki jest ukazanie jej rzeczywistej wartości. Powinna ona potwierdzić słuszność dokonywanej transakcji oraz pozwolić nabywcy na kontrolowanie wyników w przyszłości i ich analizę w odniesieniu do danych wyznaczonych przy wycenie. Wśród najbardziej popularnych metod wyceny przedsiębiorstwa wymienia się metody majątkowe, dochodowe, mieszane oraz porównawcze. Metody majątkowe bazują na majątku przedsiębiorstwa. W ramach tego podziału wyróżnia się metodę księgową, odtworzeniową i likwidacyjną. Podstawą wyceny są aktywa i pasywa przedsiębiorstwa, do których stosunkowo łatwo dotrzeć. Metoda księgowa cieszy się dużą popularnością i uznawana jest za jedną z najłatwiejszych metod wyceny. Polega na odjęciu od sumy aktywów zobowiązań. Kolejna z metod majątkowych – odtworzeniowa, odnosi się do ceny zakupu danego aktywa oraz nakładów poniesionych na jego utworzenie. Metoda likwidacyjna określa wartość na podstawie zysków uzyskanych podczas sprzedaży majątku.

Metody dochodowe, w przeciwieństwie do majątkowych, są bardziej dynamiczne. Podstawą wyceny są dochody osiągane przez przedsiębiorstwo. W ramach tego podziału wyróżnia się metodę opartą na zdyskontowanych przepływach pieniężnych (DCF) oraz metodę bazującą na dywidendzie. Metody te mają za zadanie określenie wartości na podstawie przyszłych przepływów przedsiębiorstwa. Łatwo zauważyć, że metoda majątkowa oraz dochodowa dotyczą innego przedmiotu badania, dlatego nie będą one się pokrywały. Połączeniem tych dwóch powyższych metod jest metoda mieszana. Opiera się ona na wartości aktywów, czyli majątku przedsiębiorstwa oraz na dochodach, które ono osiąga. W ramach niej wyróżnia się metodę Schmalenbacha, metodę niemiecką, metodę szwajcarską i metodę goodwill. Pierwsza z metod przyjmuje za ostateczną wartość podmiotu średnią arytmetyczną wartości obliczonej przy wykorzystaniu określonej metody majątkowej i metody dochodowej. Metoda niemiecka określa wartość przedsiębiorstwa jako połowę sumy wartości netto majątku oraz wartości dochodowej. Bardzo podobna do niej jest metoda szwajcarska, bazuje na tych samych wartościach co niemiecka, jednak w innych proporcjach. Metody porównawcze są już ostatnim rodzajem metod najczęściej stosowanych do wyceny spółek. W ich ramach można wyodrębnić metody mnożnikowe oraz transakcji porównywalnych. W założeniach metody mnożnikowej

występuje parametr ekonomiczny np. zysk netto oraz odpowiedni mnożnik rynkowy, na podstawie których dokonuje się wyceny wartości przedsiębiorstwa. Metoda transakcji porównawczych opiera się na odwołaniach do wcześniej zrealizowanych transakcji.

Nie ma konkretnej metody wyceny, na podstawie której należy dokonywać oceny danego przedsiębiorstwa. Powyższe mają za zadanie ukazać sytuacje firmy i zachodzące w niej zależności. Bardzo duży wpływ ma sytuacja w branży oraz kształtowanie się trendów na rynku. Istotne jest zdefiniowanie celu i motywu fuzji i przejęć, a następnie dopasowanie do nich odpowiedniej metody wyceny.

W przypadku motywu fuzji lub przejęcia określanego jako wykorzystanie okazji rynkowej, źródłem wartości dodanej jest zakup całości firmy, likwidacja i sprzedaż poszczególnych jej części za łączną cenę wyższą od ceny zakupu firmy. W tym przypadku najbardziej odpowiednią metodą wyceny jest metoda likwidacyjna, która pozwala określić możliwe do uzyskania środki netto z danej transakcji. W sytuacji przejęcia kontroli bez integracji obu podmiotów, poprzez zwiększenie wartości rynkowej firmy przez jej restrukturyzację, najlepsza do zastosowania wydaje się metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych oraz metoda bazująca na porównaniu z innymi firmami o podobnej sytuacji rynkowej. Jeśli dany podmiot nabywa inny jako element strategii rozwojowej swojej firmy, wtedy najlepsza do zastosowania jest metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych oraz metoda porównań rynkowych. Celem dokonania wyceny jest oszacowanie realnej wartości podmiotu w takim kształcie i z takimi perspektywami, w jakim znajduje się on przed dokonaniem transakcji oraz wyznaczeniem ceny. Cena minimalna może być określona jako cena wejścia do negocjacji, czy też cena maksymalna, powyżej który nabywający powinien zrezygnować z przejęcia. Nie można jednoznacznie wyznaczyć jednej uniwersalnej metody stosowanej przy wycenie podmiotu przejęcia. Podobnie jest w przypadku motywów nabywcy oraz sprzedającego. Duże znaczenie w procesach M&A ma branża, w której działa dane przedsiębiorstwo, rynek, na którym funkcjonuje, cel działania oraz motywy realizowanej transakcji.

Edukacja

45


ias.edu

Ekonomia eksperymentalna i jej zastosowania w gospodarce Hasło „eksperyment” zazwyczaj wywołuje wśród ludzi ciekawość, zainteresowanie. Badanie zjawisk zachodzących w otaczającym nas świecie pomaga nam lepiej go zrozumieć. Eksperymenty stwarzają okazję do wypróbowania opracowanych przez nas teorii w rzeczywistości. Nierzadko też dostarczają odpowiedzi na nurtujące nas pytania odpowiedzi, których nie możemy poznać w żaden inny sposób.

46

Edukacja


Dorota Pruszkowska Studentka kierunku Finanse, Inwestycje i Rachunkowość na Wydziale Nauk Ekonomicznych. Stypendystka rektora UW, członkini Komisji Stypendialnej WNE.

Początek przygody z eksperymentem ekonomicznym Jeszcze nie tak dawno temu ekonomię postrzegano jako naukę nieeksperymentalną. Twierdzono, że nie istnieje możliwość stworzenia warunków laboratoryjnych, w  których wyniki eksperymentów ekonomicznych byłyby wiarygodne, gdyż świadomość bycia obserwowanym wpływa na decyzje uczestników. Okazało się jednak, iż  badanie można skonstruować w  taki sposób, aby osoby biorące w nim udział nie wiedziały, jakie konkretnie zjawisko jest poddawane analizie i dokonując pozornie zwykłych wyborów, dostarczały badaczom potrzebnej wiedzy. Przyjrzyjmy się pokrótce wydarzeniom, które ukształtowały oblicze obecnej ekonomii eksperymentalnej. Pierwsze eksperymenty laboratoryjne o  naturze ekonomicznej przeprowadzano w  latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku (por. Kopczewski, Malawski, 2007, s.  79-100). Istotnym impulsem do podjęcia badań w zakresie tej dziedziny była publikacja Johna von  Neumanna i  Oskara Morgensterna (Theory of games and economic behavior, 1944), opisująca teorię racjonalnego postępowania przez jednostkę decydującą oraz dostarczająca wiele atrakcyjnych do testowania hipotez. Dzięki użyciu metody eksperymentalnej stało się możliwe badanie indywidualnych zachowań ludzkich, które w środowisku naturalnym są trudne do obserwacji. Wskutek natężenia takich badań odkryto, że w warunkach ryzyka istnieją sytuacje, w których ludzie zachowują się niezgodnie z  opracowaną przez von  Neumanna i Morgensterna

teorią racjonalnego postępowania, co przyczyniło się do kolejnej fali badań i prób wytłumaczenia tego zjawiska. W  latach sześćdziesiątych rozpoczęły się eksperymenty ekonomiczne na coraz szerszą skalę. Powstały też pierwsze laboratoria ekonomii eksperymentalnej. Trzy dekady później ekonomia eksperymentalna pojawiła się w  czołowych czasopismach ekonomicznych i  umocniła swoją pozycję wśród innych działów ekonomii. Przyznana w  2002  roku Vernonowi Smithowi i  Davidowi Kahnermanowi Nagroda Nobla za prace eksperymentalne i  opracowane na bazie ich wyników teorie, ugruntowała znaczenie tej dziedziny ekonomii. Dzisiaj znaczącym czynnikiem ułatwiającym eksperymenty jest oprogramowanie, pozwalające na konstruowanie eksperymentu przez osoby z  niewielkimi umiejętnościami programistycznymi oraz upraszczające cały proces gromadzenia danych. Przykładem może być rozwijane przez Ursa Fischbachera z-Tree.

Jak wygląda eksperyment ekonomiczny?

Istnieją dwie zasadnicze metody przeprowadzania eksperymentów ekonomicznych: laboratoryjna i terenowa. Laboratoryjny eksperyment ekonomiczny ma zazwyczaj miejsce w  przedzielonej boksami sali komputerowej. Uczestnicy badania otrzymują instrukcje, po czym za pomocą programu komputerowego mają za zadanie podejmować decyzje o  charakterze ekonomicznym, np.  ustalają cenę, po jakiej chcą sprzedawać swój produkt, wielkość i rodzaj inwestycji, jakiej chcą dokonać, wybierają oferty aukcyjne. Dodatkową motywacją do podejmowania jak najlepszych decyzji przez uczestników badania jest wynagrodzenie, najczęściej

pieniężne, uzależnione od uzyskanych przez nich wyników. Element ten pozwala więc stworzyć warunki bardziej podobne do rzeczywistych, w których podjęte przez badanych decyzje miałyby dla nich konkretne skutki finansowe. Terenowe eksperymenty ekonomiczne przeprowadzane są natomiast w  przedsiębiorstwach lub na rynku. Biorą w  nich udział profesjonaliści bądź konsumenci, którzy nie zawsze są świadomi, iż uczestniczą w  takim badaniu. Doświadczenie jest jednak realizowane w  porozumieniu z  jednostką gospodarczą, w  której ma miejsce. Eksperymenty terenowe są przeprowadzane w  warunkach rzeczywistych i  w  związku z  tym pozwalają na uzyskanie wiarygodniejszych wyników niż eksperymenty laboratoryjne. Niestety jednak podlegają ograniczeniom, które nie występują w  przypadku eksperymentów laboratoryjnych, jak choćby kwestiom etycznym – jeżeli uczestnicy nie zgłaszają się dobrowolnie, to nie mogą zostać pokrzywdzeni wskutek przeprowadzanego doświadczenia.

Eksperymenty pomagają gospodarce

Główną korzyścią płynącą z  eksperymentów ekonomicznych jest możliwość weryfikacji istniejących hipotez oraz skonstruowanie nowych teorii, opartych o  badania empiryczne. Eksperymenty pozwalają zaobserwować i  zrozumieć zjawiska, których nie objaśniają znane modele ekonomiczne. Stwarzają okazję do poznania reakcji ludzi oraz gospodarki na zmianę jedynie wybranych parametrów, przy utrzymaniu pozostałych na niezmienionym poziomie. Jednocześnie umożliwiają uniknięcie

Edukacja

47


dużych strat i  zaburzeń gospodarki. Dzięki eksperymentom stało się możliwe gruntowne przebadanie takich struktur rynkowych jak monopol czy konkurencja, a  uzyskane informacje dotyczące procesu ich tworzenia i  funkcjonowania znacznie wzbogaciły istniejące modele. Ponadto eksperymenty ekonomiczne znalazły szereg praktycznych zastosowań w biznesie. Jedną z  obecnych funkcji eksperymentów jest dostarczanie wskazówek w  celu rozwiązania problemu wynikającego z  teorii agencji. Problem agencji polega na rozbieżności interesów pryncypała (przełożonego) a  agenta (podwładnego). Optymalny poziom wysiłku agenta, maksymalizujący jego korzyści, może być niższy niż poziom maksymalizujący korzyści pryncypała, i wobec tego zwierzchnik musi znaleźć sposób przeciwdziałania pokusie nadużycia ze strony pracownika. Jedną z  metod zapobiegania nadużyciom jest monitoring. Daniel Nagin wraz ze współpracownikami analizował zmiany zachowania pracowników jednego z  centrów telefonicznych związane ze zmianą częstości kontroli ich pracy (Monitoring, Motivation, and Management: The Determinants of Opportunistic Behavior in a  Field Experiment, 2002). Pracownicy tej firmy mieli za zadanie zachęcać rozmówców do deklaracji przekazania darowizny. Im więcej osób udało im się do tego przekonać, tym większą dostawali premię, przy czym to oni sami zgłaszali przełożonemu liczbę pozytywnych odpowiedzi. W  celu sprawdzenia, czy podawane przez pracowników wielkości są prawdziwe, wykonywano losową weryfikację. Tak jak można było się spodziewać, częstsza kontrola wyników spowodowała spadek fałszywych zgłoszeń pracowników, lecz co ciekawe, nie we wszystkich badanych grupach. Odkryto, że liczba fałszywych zgłoszeń była tym większa, im bardziej pracownicy o c e n i a l i s w o j e g o

48

Edukacja

pracodawcę jako nieuczciwego i  niedbającego o  ich interesy. Warto także dodać, że wbrew oczekiwaniom osoby mające większą możliwość znalezienia alternatywnej pracy nie dopuszczały się większej liczby oszustw niż pozostali. Gdy monitorowanie pracowników nie jest możliwe, rozwiązaniem problemu agencji może być dodatkowe motywowanie podwładnych. Jeżeli efekty pracy są mierzalne (np. ilość wyprodukowanych sztuk produktu), to najczęstszym sposobem motywacji jest uzależnienie wynagrodzenia od wielkości produkcji danego dobra. Metoda ta oprócz dostarczenia pracownikom zachęty do zwiększenia swojego wysiłku w  pracy, pozwala także pracodawcom na ocenę

zdolności swoich podwładnych. Bardziej zdolni pracownicy będą w  stanie wyprodukować więcej przy takim samym poziomie wysiłku jak pozostali. Eksperymenty ekonomiczne umożliwiają odnalezienie najbardziej efektywnych systemów wynagradzania pracowników. Ponadto pomagają skonstruować mechanizmy motywacji podwładnych, gdy efektów ich pracy nie da się zmierzyć. Przykładem takiego zastosowania jest eksperyment przeprowadzony przez Duflo i Hannę (Monitoring Works: Getting Teachers to Come to School, 2005). Badanie ukazuje strategię motywowania indyjskich nauczycieli do obecności na zajęciach – w  przeciwieństwie do szkół polskich, w  szkołach indyjskich problemem nie jest nieobecność uczniów, lecz nieobecność pedagogów. Nauczyciele zostali wyposażeni w aparaty fotograficzne bez możliwości zmiany zegara i aby uzyskać dodatkowe wynagrodzenie, musieli dostarczyć swoje zdjęcie z  uczniami z  początku i z końca lekcji. Czas pomiędzy jednym a  drugim zdjęciem musiał wynosić przynajmniej pięć godzin. W  ciągu półtora roku nieobecność nauczycieli na zajęciach spadła dwukrotnie. Eksperyment pokazał, że pomimo braku możliwości tradycyjnego monitoringu, można odnaleźć strategię motywacyjną, na którą z  chęcią przystaną pracownicy, a która pozwoli skontrolować wykonywanie przez nich swoich obowiązków. Obecnie podejmuje się także badania nad efektywnością motywacji innych niż finansowe (np.  tytuł pracownika miesiąca, nagrody rzeczowe) i  ich wyniki również są zachęcające. Eksperymenty ekonomiczne służą także do określania funkcji popytu. Producenci wprowadzający na rynek nowy produkt chcieliby wiedzieć, czy dane dobro ma szanse się przyjąć oraz jaką powinni wybrać ilość i  cenę, aby zmaksymalizować swój zysk. Oszacowanie funkcji popytu w  warunkach naturalnych stwarza trudności, gdyż mają na nią wpływ takie czynniki, jak wielkość dochodów mieszkających w  okolicy sklepu ludzi


czy sezonowość. W  związku z  tym w  eksperymentach wykorzystuje się często zróżnicowanie cenowe pomiędzy sklepami (gdy mamy do czynienia z siecią sprzedaży) oraz zróżnicowanie cen w czasie na terenie tego samego sklepu. Przeszkodą w  stosowaniu tej ostatniej metody może być silne uzależnienie popytu na produkt od określonych sezonów (Krawczyk, 2012, s. 259-268). Istotnym polem do popisu dla eksperymentów ekonomicznych jest również Internet. Wspomniane już różnicowanie cen jest w  wirtualnym świecie łatwiejsze. Na stronach największych serwisów aukcyjnych codziennie dochodzi do zmiany cen tych samych ofert. Ponadto wyniki eksperymentów z  użyciem aukcji internetowych mogą być szczególnie interesujące nie tylko dla osób korzystających z  tej formy sprzedaży, ale także dla jednostek sprawujących kontrolę nad właściwym funkcjonowaniem rynku. Oprócz tego Internet daje przedsiębiorcom niezwykle użyteczne narzędzie, jakim jest możliwość manipulacji na stronach internetowych. Jeżeli firma chciałaby zbadać reakcję konsumentów na nowe pomysły dotyczące jej działalności, ale jednocześnie obawia się negatywnej odpowiedzi i  zniechęcenia klientów, może za pomocą strony internetowej ukazać innowacje ograniczonej liczbie użytkowników. W  ten sposób

przedsiębiorstwo będzie mogło zaobserwować zachowanie określonej grupy osób na wdrożone zmiany, podczas gdy pozostali użytkownicy zobaczą starą wersję strony. Metoda ta pozwala na uzyskanie istotnych dla firmy informacji i uniknięcie znacznych naukowa.pl

wiedzy ekonomicznej w  praktyce oraz samodzielnego zbadania interesujących ich zagadnień ekonomicznych. Jednym z ośrodków akademickich realizujących kursy ekonomii eksperymentalnej jest Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzone w  jego ramach laboratorium coraz prężniej się rozwija, a jego pracownicy wydali w 2012 roku pierwszy polski podręcznik ekonomii eksperymentalnej (Ekonomia Eksperymentalna, red. Michał Krawczyk). Bezpieczne zatem wydaje się stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach ekonomia eksperymentalna stanowi obiecującą dla gospodarki inwestycję. Skala jej zastosowań wciąż się powiększa i  aż trzy środowiska mogą czerpać korzyści z  przeprowadzanych w  jej zakresie badań: biznesmeni, naukowcy, a  także uczestnicy eksperymentów.

kosztów.

Eksperymenty a dydaktyka

Eksperymenty są stopniowo wprowadzane również w  nauczaniu ekonomii. Dają one studentom możliwość sprawdzenia swojej

Ze swojej strony szczerze polecam uczestnictwo w takich badaniach. Kilkakrotnie miałam już przyjemność wziąć w nich udział. Jest to ciekawe doświadczenie – szczególnie dla studentów kierunków ekonomicznych, gdyż mogą wypróbować zdobytą wiedzę w ramach wirtualnego gospodarowania, które przybliża mechanizmy działania rynku.

Edukacja

49


Dorota malinowska A last year student of Law at the Faculty of Law and Administration at Warsaw University and Erasmus student of Law at Cardiff University. The participant of the international program EUCOTAX Wintercourse 2014. A scholar of the third edition of Media Academy, a project of the Foundation 2065 named after Leslaw A. Paga. Member of the Tax Law Society at Warsaw University. She is particularly interested in international tax law and actively participates in both Polish and foreign workshops and conferences concerning tax law.

Fair taxation

Fairness in itself is one of the most discretionary terms ever, especially for purposes of tax law it appears ambiguous and uncertain. Nevertheless, fair taxation is necessary and should be respected by the state during the creation of tax policy. This topic could be described in a number of volumes and still remains inexhaustible. Thus, I will briefly present only current initiatives undertaken around the world. The history of taxation proves that the term fairness does not have one meaning. It takes different shapes and it changes with transitions in systemic, social, and economic conditions. The clear relativity of the term tax fairness is tied to a particular period. The postulation of fairness in taxation is connected with an objective criterion, not only for justification of the tax obligation idea, but also for formulating tax solutions compliant with the rules according to which the tax burden should be spread. The idea of fair taxation also concerns ethical issues, which are strongly connected with social and economic topics. Fairness as a postulate of order and becomes a natural prerequisite for the creation of tax systems.1 There exist a number of theories and concepts concerning fair taxation, nevertheless there is no one golden rule. It is very common that when one rule is fair for one group of people, at the same time it is less fair for another. Despite the fact that fair taxation is in the general interest, this reflection has not yet resulted in one conclusion and solution, which would be objective and at the same time recognized as fulfilling expectations of both the authority that imposes taxes and the taxpayers.2 Undoubtedly, this rule should exist and be respected, but it is difficult to find a solution that will satisfy everyone. Ricardo’s Edinburgh’s rule states leave them as you find them.3 It means that tax burden cannot be too high and cannot cause impoverishment. Tax should not be an excessive burden because then it causes economic hardship. However, practice shows that this rule is not always respected by the state.

These days fair taxation has greater importance than a few decades ago. Currently, it is topical inter alia because of the behaviour of big companies like Starbucks, Apple, Amazon and Google, who avoid paying the right amount of tax. Their behaviour is sometimes punished by customers boycotting services they provide or products they sell. However, this is

50

English section

not the only means to force them into paying the correct tax.

With respect to the importance of fair taxation and a practical approach to these ideas, today’s initiatives, such as the Fair Tax Mark, exist to create a fairer and more understandable tax system and to encourage big companies to pay tax in accordance with proper rules (by way of example, the reform of taxation is also the subject of interest of BEPS the Base Erosion and Profits Shifting). The Fair Tax Mark was set in motion in February 2014 in the United Kingdom, and the founder and technical director of this campaign is Richard Murphy. As is described on the website, they are a non-profit social enterprise that brings together ethical consumers and businesses by bridging the gap between corporate responsibility and the wider tax justice movement.4 Accreditation made by the Fair Tax Mark is a signal for customers that this brand conducts itself pursuant to the highest standard of taxation and that they manage ethical tax policies. Participation in this campaign for the companies is voluntary, but is described as a label for good taxpayers. It ‘sends’ information to the customers that this company or organization pays the right amount of taxes, according to fair rules.5 This idea was created as a response to the actions of big companies who avoid paying taxes, for example by using tax havens. It is worth mentioning that fair taxation is not interchangeable with high tax burden. The situation might occur where the tax burden will be low or non-existent and taxes were fairly paid (inter alia it could be caused by the losses of the company).


Certainty as one aspect of justice plays an important role. For the tax system to be efficient it should be certain, clear and predictable for the taxpayer. The taxpayer must know how much will be paid. What is more, enforcement must be consequent and common. However, to know whether we pay enough amount of tax, we should understand the law and the regulations concerning taxation. This issue creates another paradox, because tax law is one of the most complicated area of law. The simple rules cannot be fair, because they do not take into account the differences. It is one of the reasons that tax law is so complicated and difficult to understand. Thus, it causes an outcome that is less certain and less fair.6 To cope with this issue, the US reflects another initiative of fair taxation the Fair Tax Act. It attracts attention because it represents a different and innovative approach concerning taxation. It completely changes the view and mechanism of present tax systems.

The FairTax Act is a reform proposal that would take the place of all federal income taxes (it will replace federal income taxes including personal, estate, gift, capital gains, alternative minimum, Social Security, Medicare, selfemployment, and corporate taxes). It has been created due to the complicated tax system which is incomprehensible to the average taxpayer and simultaneously deemed as unfair. The FairTax will is described as a national sales tax and will replace all other taxes. The level of the FairTax depends on the amount that somebody spends. If you spend more on goods and services, automatically your tax burden is higher. According to the creators of this proposal, this reform will generate tax revenue for government at the same level as actual taxes. The FairTax Act proposed by the US has its own website7 with the grandiloquent motto “Americans For Fair Taxation”, where proposals and inquiries can be posted. One of the most controversial assumptions of this reform is that the IRS, the most recognizable US institution regarding taxes, will cease to exist. Despite the fact that this reform proposal is controversial, in reality, it indicates a new approach concerning taxation. Whether this proposal will come into force is not certain. Would our (Polish) tax system be diametrically changed as a result of these initiatives? Unfortunately, this seems to be less probable.

One of the disadvantages of taxation is the fact that it is not regarded by society as prestigious.8 A negative perception of tax obligation justifies the perception of tax avoidance as an end in itself. As a result of this, fair taxation is hard to achieve. I am very confident that tax should not excessively interfere in taxpayers’ wealth. I am inclined to the view that today the practical

importance of these issues is not significant and can raise certain doubts. Perhaps the idea presented by the Fair Tax Mark and the actual behaviour of customers, as well as the US proposal of the Fair Tax Act, will change the attitude of society. These phenomena are very interesting, because they present a different approach. It is worth following the development of these issues. Maybe in the future, alongside further innovation in tax systems, more states will try to pursue these ideas and implement them.

1. A. Gomułowicz, Podatki a etyka, Warsaw 2013, p. 36-37. 2. A. Gomułowicz, Zasada sprawiedliwości podatkowej, Warsaw 2001, pp. 11-12. 3. A. Gomułowicz, J. Małecki, Podatki i prawo podatkowe, Warsaw 2013, p. 50.

4. www.fairtaxmark.net/who-we-are/

5. R. Murphy, Introducing the Fair Tax Mark, International Tax Review, 24 February 2014.

6. D. W. Williams, G. Morse, Davies: Principles of tax law, London 2012, pp. 6-8. 7. www.fairtax.org

8. A. Gomułowicz, Podatki a etyka, Warsaw 2013, p. 44.

English section

51


Koło Naukowe Strategii Gospodarczej Uniwersytetu Warszawskiego Warszawa 2014


To Zależy 8  

Ósmy numer To Zależy

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you