Page 20

20 |

wywiad z nim

| błażej peszek

łość ma kontekst erotyczny, chemiczny... To złożone zjawisko. Przyjaźń jest zdecydowanie prostsza, bezkompromisowa, czysta, pozbawiona jakichkolwiek podtekstów. To relacja 1:1, polegająca na totalnym zaufaniu i bezinteresowności... No i znajdź tu przyjaciela, który spełnia te wszystkie cechy! Wielokrotnie ocierałem się o przyjaźń. Na dzień dzisiejszy jednak, ktoś taki, jak przyjaciel, dla mnie nie istnieje. To nie jest moje nieszczęście – po prostu jestem bardzo wymagający. Zarówno w życiu, jak i na scenie.

TYLKO WTEDY MOJE BYCIE NA SCENIE MA SENS, KIEDY WIEM, ŻE WZBUDZAM EMOCJE U WIDZA. KIEDY WIEM, ŻE CZUJE ON DRESZCZE, GDY NA MNIE PATRZY.

Można mieć jednak wrażenie, że miałeś wytorowaną drogę przez pierwsze aktorskie zmagania. Wielu tak sądzi. Mój ojciec walczył o to, żeby to tak nie wyglądało. Tak mnie gnoił, że zdarzało się, że inni studenci prosili go o łaskę wobec mnie (śmiech). Mówili, że wiedzą, że on absolutnie mi nie pomaga, że nie jest moimi plecami, że mnie nie winduje. To był trudny czas pod tym względem – z jednej strony on mnie dręczył, z drugiej – zdarzali się ludzie, którzy byli przekonani, że jest mi lepiej. Musiałem ciągle udowadniać całemu światu, studentom, sobie i ojcu – że jestem dobry. Przyzwyczaiłem się do tych pytań i podejrzeń. I nie ma w nich nawet ziarna prawdy? Uważam się za sprawnego aktora. Takie mam sygnały od widzów, od kolegów. Masz rację, ostatecznie nie wiem jednak, jak jest naprawdę. Nie wiem, czy gdyby nie moje nazwisko, to czy ktokolwiek zwróciłby na mnie uwagę? Jakikolwiek dyrektor teatru? Może myśleli: “A zobaczmy,

co ten Peszek potrafi”? A to dawało mi szansę udowodnienia swoich umiejętności. Niektórzy mogą takiej szansy nie doczekać. Nie mogę się zaklinać, że nazwisko nic mi nie dało. Podejrzewam, że dało. „Życzliwi” zarzucali pewnie dodatkowo zarówno Tobie, jaki i 3 lata później Twojej siostrze Marii, że dostaliście się do szkoły teatralnej za pierwszym podejściem. A jakże! To jednak były inne czasy, było mniej kandydatów na jedno miejsce, niż teraz. Ja przeszedłem przez egzaminy “na granicy” przyjęcia. Anna Polony bardzo o mnie wtedy walczyła. Ojciec był w komisji jedynie jako obserwator, nie miał prawa głosu w mojej kwestii. Moja sytuacja, przez nazwisko, była wtedy co najmniej kontrowersyjna. Jedni się bali, że przyjmując mnie za pierwszym razem będą pomawiani o nadużycie, a drudzy - chcieli walczyć z tego rodzaju skamieniałym podejściem. Paręnaście lat temu mogliśmy zobaczyć Ciebie i Marię we wspólnych spektaklach, potem siostra zdecydowała się na drogę muzyczną. Nie marzą Wam się znów wspólne inicjatywy? Tydzień temu rozmawialiśmy na ten temat z ojcem! Po Pojedynku stwierdziliśmy, że dobrze nam się ze sobą współpracuje. Szczególnie, kiedy zniknęły między nami napięcia, a publiczność twierdzi, że efekt jest niezły. Zobaczymy, co napiszą panowie krytycy (śmiech). W każdym razie – chciałbym stworzyć coś wspólnie, to jednak bardzo złożona kwestia. Marysia znajduje się teraz w zupełnie innym wymiarze. Nie wiadomo, czy w ogóle będzie interesowała ją scena i aktorstwo. Wydała nową płytę, która jest dla mnie jakimś dziwnym światem. Zastanawiam się, czy miałaby ochotę myśleć w tym momencie o czymkolwiek innym.

Bartosz Sadulski, recenzent muzyczny z Onetu, uważa inaczej. Pisze: „Wielką szkodę uczyniła Maria Peszek tej płycie, opowiadając wszem i wobec o depresji swojej”. Czegokolwiek zauważalnego nie zrobisz, zawsze znajdą się ludzie, którym to się nie będzie podobać. Szczerze mówiąc, ja się za rzadko widuję z siostrą, nawet nie zarejestrowałem stanu, który ona określiła jako depresję. Poza tym wyjechała z kraju na pół roku i mieliśmy jedynie kontakt mailowy. Może to i dobrze - wydaje mi się, że z depresją człowiek musi poradzić sobie sam. Nie wierzę w uzdrowicielską moc psychologów. A wierzysz w moc zmian? Czasem trzeba się przewietrzyć! Właśnie jestem w trakcie przeprowadzki (śmiech). Zmiany pozwalają się zdystansować. Zostawić coś za sobą. Poważne zmiany czeka już z początkiem nowego roku Teatr Stary. Obecnemu dyrektorowi, Mikołajowi Grabowskiemu zarzuca się „obniżenie poziomu artystycznego i zmarginalizowanie aktorskich tuzów”... Kto mówi takie rzeczy!? Zacytowałam za artykułem Marty Paluch na stronie serwisu naszemiasto.pl. Takich opinii w sieci jest jednak sporo. To są bujdy. Przecież to właśnie Mikołaj Grabowski wprowadził do

Jak odebrałeś Jezus Marię Peszek? Przesłuchałem raz i się wystraszyłem. Przeraziła mnie ta płyta. Unikam jej. Ujawnienie informacji o chorbie tuż przed premierą było zabiegiem marketingowym? Nie wiem. Pewnie tak to zadziałało.

TOUCHÉ | grudzień 2012

Profile for Touché Press

TOUCHÉ grudzień 2012  

Jubileuszowe wydanie najsmaczniejszych kąsków w Sieci. Nowa odsłona ambitnej prasy kobiecej - femme nie znaczy fatale.

TOUCHÉ grudzień 2012  

Jubileuszowe wydanie najsmaczniejszych kąsków w Sieci. Nowa odsłona ambitnej prasy kobiecej - femme nie znaczy fatale.

Advertisement