Page 10

Naturalne rodzicielstwo co to takiego? To, inaczej mówiąc, rodzicielstwo oparte na przywiązaniu, znane po angielsku pod fachową nazwą attachment parenting, oznaczającą – w bardzo dużym skrócie – taki sposób opieki nad dzieckiem, który skupia się na rozpoznawaniu i zaspokajaniu jego potrzeb. A najsilniejszą, najbardziej pierwotną potrzebą człowieka jest właśnie potrzeba więzi z drugim człowiekiem. Wiele pokoleń rodziców na całym świecie przez lata instynktownie zaspakajało tę potrzebę własnych dzieci. Ale też wielu rodziców dało się zwieść różnym „uczonym” teoriom i w ślad za nimi próbowało kształtować dzieci według własnych pomysłów. Najsłynniejszym szkodnikiem w tej dziedzinie był chyba J. B. Watson, autor słów: ”dajcie mi niemowlę, a zrobię z niego kogo zechcecie: lekarza, nauczyciela, inżyniera”. Według jego teorii, wychowywanie to tylko kwestia systematycznego i konsekwentnego wpajania dziecku prawidłowych nawyków. Twórca psychologii behawioralnej, pisał nawet o niebezpieczeństwie, wynikającym

z nadmiaru matczynej miłości. Według niego ideałem byłoby, gdyby dzieckiem co tydzień zajmowała się inna piastunka. Marzył także o możliwości dowolnej zamiany matek. Na szczęście dla współczesnych i przyszłych dzieci rodzicielstwo oparte na przywiązaniu znajduje coraz liczniejsze uzasadnienia w wiedzy, jaką na temat prawidłowego rozwoju zdobywają liczni naukowcy i praktycy. Pierwszą spójną teorię przywiązania stworzył i w 1969 roku przedstawił w swojej trylogii Attachment and loss (Przywiązanie i strata) John Bowlby. Sam był wykształconym psychoanalitykiem, ale w swojej teorii zintegrował odkrycia z wielu dziedzin nauki. Odwoływał się nie tylko do psychologii, ale też do etologii, biologii i teorii ewolucji. Uwzględnił aspekty behawioralne, poznawcze i emocjonalne przywiązania. Wśród innych psychoanalityków wywołał skandal twierdzeniem, że dziecko przywiązuje się do matki nie dlatego, że ta karmi go i pielęgnuje. w takim klasycznym ujęciu przywiązanie

było rozumiane jako coś wtórnego do pierwotnych potrzeb dziecka. Natomiast według Bowlbyego tworzenie więzi samo w sobie jest najsilniejszą, instynktowną potrzebą każdego człowieka. To właśnie przywiązanie jest wypracowanym przez tysiące lat ewolucji sposobem, by z małego i bezradnego dzidziusia wyrósł szczęśliwy i spełniony dorosły. Tak jak kwiat nie potrzebuje nakazów i zakazów, by wiedzieć, jak zakwitnąć i jak wydać nasiona, tak samo mały człowiek nosi w sobie całą informację o własnym rozwoju. Potrzebuje tylko sprzyjającego środowiska, aby ta wiedza mogła się urzeczywistnić. Tak jak kwiat potrzebuje odpowiedniej gleby, dostatecznej ilości wody i światła, tak dziecko potrzebuje uwagi, troski i miłości najbliższych. Opieka nad dzieckiem jest o wiele bardziej skomplikowana, a czasem wyczerpująca, niż doglądanie roślinki, ale ta metafora powinna nam uświadomić, że rozwój naszych dzieci nie od nas zależy. Jak pisał inny słynny psychoanalityk, Donald Woods Winnicott: „Każde dziecko rozwija się samoistnie i w każdym drzemie iskierka życia. Ten pęd do życia jest częścią dziecka; czymś, z czym się urodziło i co niesie ze sobą przez resztę życia w sposób, którego nie musimy rozumieć”. Pęd do życia i rozwoju jest u człowieka wrodzony.

My, dorośli, zazwyczaj przeceniamy własną rolę w wychowaniu dzieci. Mówimy: „nauka samodzielności”, „trening czystości”, podczas gdy naszym najważniejszym zadaniem jest nie przeszkadzać. z drugiej strony, często zapominamy, jak bardzo bezradne jest ludzkie niemowlę. Bez naszej miłości i troski nie przeżyłoby nawet jednego dnia. Dlatego maleństwo, które płaczem wzywa swoją matkę, naprawdę walczy o  życie. Warto też wiedzieć, że każde dziecko kocha swoich rodziców, jacy by oni nie byli. i w głębi serca pragnie spełniać ich pragnienia. Jeżeli tego nie robi, to nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że nie może lub nie potrafi. Powinniśmy się uczyć miłości od własnych dzieci. Zapraszamy więc wszystkich do przygody, jaką może być odkrywanie wewnętrznego świata naszych dzieci. Do tego, jak pisał Carl Rogers, by zastawiać dla nich stół na uczcie życia, ale by nie wpychać im jedzenia do gardeł. Rodzicielstwo oparte na przywiązaniu, albo inaczej naturalne rodzicielstwo, to wychowanie bez przemocy. Rodzicielstwo, które polega na rozpoznawaniu i zaspokajaniu potrzeb dziecka oraz wspieraniu go w samodzielnym rozwoju. A.S. M.S.

Potrzeba wietrzenia O muzykowaniu i mandolinie Mam wrażenie, że niszowość polskiej muzyki country wynika z braku poszukiwania nowych brzmień i  nowych rozwiązań. Bez czegoś nowego, bez świeżych impulsów ten gatunek muzyki niebawem może zniknąć z polskiego rynku muzycznego. Co zrobić by tak się nie stało? Co zrobić by mieć szansę na poszerzanie grona odbiorców muzyki country? Także wśród młodego pokolenia, wychowanego na innej stylistyce muzycznej?

Wietrzyć polską scenę country! Poszukiwać nowych brzmień, nowych rozwiązań muzycznych. Nie tracąc kontaktu z tradycją dotleniać tę scenę nowymi świeżymi pomysłami, meandrując pomiędzy wieloma nurtami pojemnego gatunku jakim jest country. Unowocześniać ten gatunek kreując nowe wartości. Tworząc polską odmianę Americana Music. Korzystać przy tym z wielkiego

potencjału, talentu i doświadczenia tak znakomitych muzyków jakimi są Janusz Tytman, Piotr Bułas czy Rafał Oryńczak. z talentu, urody, osobowości scenicznej wokalistek Krystyny Mazur i Beaty Orbik. z entuzjazmu, pracowitości i umiejętności zawodowych innych muzyków młodego pokolenia uzupełniających tę twórczą grupę. Stworzyć team ludzi, którzy dobrze czują się ze sobą, rozumieją się, mają wspólny cel i determinację by ten cel zrealizować. Bawiąc się przy tym i dobrze czując w swoim towarzystwie. I tak oto opisałem nowy zespół na polskiej scenie muzycznej – PowerGrass. Zespół z którym wiążę nadzieję, że przewietrzy polskie country. Bo jest tego naprawdę pilna potrzeba! Pierwsza odsłona już niedługo, bo 23.05. podczas Dnia Muzyki Country w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie przy ulicy Foksal. Pełny, premierowy koncert odbędzie się podczas Festiwalu Piknik Country w Mrągowie 27.07.2013r. Zapraszamy! Jerzy Głuszyk

Gdy wczoraj wieczorem otrzymałem maila, w którym poproszono mnie o napisanie kilku słów o walorach akustycznego grania, wpadłem w lekką panikę. Pomyślałem, że co innego opowiadać o muzyce, muzykach, muzykowaniu, instrumentarium i innych pokrewnych rzeczach, a co innego napisać o tym coś sensownego. Długo zastanawiałem się nad tym - co mnie osobiście w muzyce akustycznej pociąga? Dlaczego wyżej stawiam brzmienie gitary akustycznej nad elektryczną? Wreszcie pytanie , które uwielbiam, a na które nie potrafię do końca odpowiedzieć – dlaczego wybrałem mandolinę jako instrument podstawowy? Dziś biorąc do ręki moje mandocello doznałem olśnienia. Przecież nie ma nic piękniejszego od niczym nie zmąconego brzmienia struny. Długo napawałem się niskim warczeniem pary strun C. Niczego takiego przecież nie da się wygenerować w sposób sztuczny. Ucho ludzkie męczy się syntetycznym dźwiękiem stosunkowo szybko i naturalnie wybiera to, co jest mu bliższe – naturalne akustyczne brzmienie.

z instrumentów i bardzo mnie cieszy jej renesans. Myślę, że do tej pory o mandolinie myślano jako o instrumencie z kręgu tych bardziej ‘’obciachowych’’. Zmiana myślenia jest niewątpliwie zasługą młodych amerykańskich wirtuozów tego instrumentu, chociażby wspomnieć takie osoby jak Chris Thile, czy Sarah Jarosz, Josh Pinkham czy SierraHull. Tworzą oni swoistą awangardę. Rozwinęli technikę gry na mandolinie do niewyobrażalnej perfekcji. Łączą bluegrass z nowoczesnym jazzem, klasyką, bluesem, ale niezwykle mocno zakotwiczeni są w tradycji. Potrafią śpiewać solowo i harmonicznie.

Od wczesnych lat 80 kojarzony jestem z szeroko rozumianą muzyką country, chociaż nigdy sam siebie za muzyka country nie uważałem. Bliższe mi były klimaty folk, bluegrass, swing oraz blues. Ważniejsze było zawsze muzykowanie, a nie występowanie na scenie. Przemycanie do muzyki różnych pokrewnych klimatów, niż ortodoksyjne trzymanie się stylu.

fot: Andrzej Wiktor

10

Muzykowanie, inni nazywają to jammowaniem, dawało i daje mi nadal ogromną radość. Jest niestety jeden warunek : trzeba to robić w odpowiednim towarzystwie. Janusz Tytman

Zapowiedź ”Country to moja rodzina” – wywiad z Dorotą

Muzyka bluesowa, bluegrassowa czy swingowa daje niezwykłe możliwości muzycznego ‘’bycia z innymi’’. Grając z muzykami uprawiającymi różne style muzyczne łatwo zauważyć podobieństwo granych fraz , inny jest tylko kontekst ich użycia, ozdobniki, artykulacja itp. Mandolina od wielu lat jest mi najbliższym

Dziś wielu szanujących się polskich muzyków zainteresowało się niezwykłymi możliwościami mandoliny. Wielu prosi o pomoc w wybraniu instrumentu, inni o kilka lekcji. Może za parę lat nikt już nie będzie się zastanawiał : po co grać na mandolinie?

Krawczyk.

fot. Robert Kashmiri

patronem jest: www.countrymusic.pl TO TWOJA OKOLICA GML

To Twoja Okolica wyd 5  

To Twoja Okolica wyd 5

To Twoja Okolica wyd 5  

To Twoja Okolica wyd 5

Advertisement