Page 1

Podróżemarzeń

Najpiękniejsze miejsca Polski i świata: fotografie, informacje, porady

Bellinzona Ludzie na ulicy uśmiechają się do mnie. Nie czuję miejskiego pośpiechu. Oto stolica Ticino.

Odwiedzamy dzisiaj wyjątkowe miasto, a w łaściwie miasteczko. W jego centrum na wysokiej samotnej skale stoi wielki zamek, w zasięgu wzroku są

dwa następne. Kilka kilometrów średniowiecznych murów oddziela starą część od nowej. Nic dziwnego, że Bellinzona znalazła się wśród skarbów

światowego dziedzictwa UNESCO. Na ulicach słychać tylko język włoski, w restauracjach króluje włoska kuchnia. A jednak to... Szwajcaria. ŚWIAT I LUDZIE 19


Podróżemarzeń Szwajcaria Bliższy zamek to Montebello. Jest częścią miejskich umocnień. Ten wyżej to wolnostojący Sasso Corbaro – 230 metrów nad miastem.

Ozdobą Piazza Collegiata jest dom z popiersiami sławnych Włochów.

Łagodny klimat sprawia, że z rosnących tu winogron produkuje się wino, a roślinność jest typowo śródziemnomorska. Obelisk na Piazza Indipendenza (niepodległości) powstał w stulecie przyłączenia Ticino do Szwajcarii.

Krużganki ratuszowego dziedzińca dają wytchnienie w upalne dni. Renesansowy gmach odbudowano po pożarze w latach 20. XX wieku.

20 ŚWIAT I LUDZIE

ŚWIAT I LUDZIE 21


Podróżemarzeń Szwajcaria Pomysłowy sposób „parkowania” rowerów koło domu.

Stara ozdoba sklepu.

Piazza Collegiata zaludnia się rano i po południu, gdy ludzie wpadają tu na kawę.

Widok z Castelgrande na dachy miasta. Widoczna wieża należy do ratusza.

Więcej tu rowerów niż samochodów. Kultura jazdy też inna niż u nas.

Każdy zaułek ma swoje bary i kafejki.

Żeby nie przegapić nic piękna architektury, trzeba czasem wysoko zadrzeć głowę.

Główny kościół miasta, kolegiata świętych Piotra i Stefana z XVI w.

Jeszcze jeden symbol Włoch: czerwony skuter Vespa.

Miejscowe wina smakują wybornie, choć tanie nie są.

Roślinność – od kwiatów po palmy – przypomina uliczki miast południa. LUDZIE 22 ŚWIAT I LUDZIE

ŚWIAT ŚWIAT I LUDZIE 23


Podróże Na tej skale powstała osada, która dziś jest jednym z najpiękniejszych miast Europy.

D

awno, dawno temu... tak, ta historia mogłaby zaczynać się jak bajka. Bo też Bellinzona wygląda jak miasto z bajki. Wielokilometrowe mury z czasów średniowiecza, zamki, wąskie zaułki. Wystarczy popuścić wodze fantazji... Kiedy pierwszy raz dotarłem do Bellinzony, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Czułem zawstydzenie, że nigdy nie słyszałem o miasteczku, które jest tak piękne i tak cenne dla europejskiej kultury. O miasteczku otoczonym wysokimi górami, ale ozdobionym roślinnością śródziemnomorską, nawet naturalnie tu rosnącymi palmami. Jesteśmy w historycznej Lombardii, ale po jej szwajcarskiej stronie. Zwężającą się tu dolinę na najkrótszej drodze z Italii na północ – ku przełęczom św. Gotarda i San Bernardino – pośrodku przedziela ogromna samotna skała. To na niej założono pierwszą osadę. Później, gdy w Europie zaczął rozkwitać handel, na skale powstał pierwszy i największy zamek. Miasto szybko się rozwijało, czerpiąc zyski ze swojego strategicznego położenia. Zainteresowali się nim władcy nieodległego Mediolanu. Dwa wielkie rody – Sforzów i Viscontich – pragnęły zapanować nad tą północną częścią ich Lombardii na pograniczu ze Szwajcarią. Zyski Bellinzony z opłat za handel i przejazd kusiły.

Prawdziwie włoskie klimaty w pięknej stolicy kantonu Ticino konie albo w kawiarence za rogiem. Gdzie w drodze do pracy jest chwila na pogaduszki i lekturę gazety przy kawiarnianym stoliku. A wszystko to w dekoracjach jak z amerykańskiej superprodukcji, tyle że prawdziwych, nie z tektury.

Zimową atrakcją miasta jest karnawał zwany Rabadan.

Niedaleko stąd urodziła się nasza królowa Bona Sforza. Jeden zamek, ten wielki, czyli Castelgrande, już nie wystarczał. Powstał drugi, w połowie stoku, a najpóźniej trzeci, Viscontich, poza systemem wspólnych umocnień. Miasto stało się twierdzą nie do zdobycia. Do Konfederacji Szwajcarskiej Bellinzona, jak całe Ticiono, którego jest stolicą, została włączona dopiero w 1803 roku. Uczczono to w sto lat później strzelistym pomnikiem na uroczym placu... Niepodległości. Dzisiejsza Bellinzona jest doskonale zakonserwowanym średniowiecznym grodem. Nie ma w niej jednak nic ze sztywnej muzealnej atmosfery. To miasto żywe, przyciągające artystów i turystów. Tych dru-

Podwórka domów kryją cuda architektury.

gich na krótko, zwykle w drodze do oddalonego o pół godziny jazdy pociągiem Locarno i Lugano. Atmosferę dzisiejszej Bellinzony docenią wszyscy, którzy szukają spokojnych miejsc, takich, gdzie mieszkańcy nie biegają a chodzą, dzień zaczyna się od kawy na bal-

Oczywiście zwiedzanie niewielkiej miejscowości nie zajmuje wiele czasu. Nawet jeśli mamy ambicję wspinania się do położonych wysoko zamków na piechotę. Jednak uwaga, latem bywa tu gorąco jak w sąsiednich Włoszech. Zatem pośpiech nie jest wskazany. Taki klimat umożliwia zakładanie winnic na południowych, obficie nasłonecznionych przez okrągły rok stokach. A trzeba przyznać, że wytwarzane tutaj wino, choć (z powodu niewielkiej produkcji) dostępne jest tylko w restauracjach, a nie w sklepach, smakuje wybornie. Bellinzona to miejsce, gdzie chce się wracać, gdzie człowiek po kilku godzinach pobytu czuje się jak u siebie w domu. Mili ludzie pozdrawiają

Fot.:

INFO pogoda dla podróżnika

24 ŚWIAT I LUDZIE

Miesiąc

VII

VIII

IX

X

XI

XII

I

Temperatura /dzień

28

27

22

17

11

7

7

Temperatura /noc S∏ońce /h/dzień

16

16

13

9

5

2

1

13

13

12

11

9

9

9

Opady /mm/mies.

156

162

206

190

120

83

73

Ile to kosztuje nn Można polecieć do Zurichu (np. Swiss) – od ok. 600 zł i dalej pociągiem (Swiss Pass). nn Można lecieć do Mediolanu – od 300 zł i stamtąd pociągiem (1,5 godz., 40 USD) nn Swiss Saver Pass (bilet na wszystkie środki lokomocji) dla dwóch osób – 808 zł (ważny 4 dni) – 1169 zł (8 dni). nn Hotel od 120 fr. za dwójkę.

Szukaj w internecie nn najlepsza strona o urokach Szwajcarii po polsku: www.mojaszwajcaria.pl mnie dźwięcznym: buon giorno (to kanton, w którym włoski jest podstawowym językiem i naprawdę rzadko słyszy się inne...), pytają jak leci. Już drugiego dnia Giovanni, kelner z knajpki, którą mijam, zaprasza na kawę. Mieszka po włoskiej stronie granicy (– Wiesz, tam kryzys i zarobki byle jakie...), ale pracuje i zarabia po szwajcarskiej. Giovanni wita mnie... po polsku. To zasługa nie tyle polskich turystów, których spotkać tu trudno, ale polskich dziewczyn, które poznał na facebooku. Poza flirtowaniem uczą go polskiego przez internet, a on zakochany jest, jak to Włoch, szaleńczo. Niestety, w obu na raz. Giovanni podaje najlepszą pizzę, jaką jadłem, tłumacząc to połączeniem włoskiego ducha ze szwajcarską precyzją. Cóż, argument karkołomny, ale jedzenie doskonałe. Tylko jak mu doradzić, którą dziewczynę ma wybrać? Przecież nawet on wie, że PZ wszystkie Polki są bellissimi...

Swiat&Ludzie_Poland_June 2013  

Author: Pawel Zapala

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you