Page 1

Chcesz sprzedać auto? Wynająć pokój? Pozbyć się starej lodówki?

Ogłoś to za darmo

na naszych stronach! Wyślij SMS na numer 07846062331 lub napisz na ads@thepolishobserver.co.uk

45x45 Ear.indd 1 29/07/2011 Nr 36(119) / 4 - 10 october 2011 | WEEKLY News and Guides for the Polish Community | thepolishobserver@myownmedia.co.uk | free press

Dom Polski „Enigma”

W TYM NUMERZE

Historyczny Kongres Rok temu, drugiego października 2010 roku, w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie, po raz pierwszy zebrali się zwolennicy Ruchu Poparcia Palikota… Felieton Janusza Palikota.

str. 4

Strach ma wielkie oczy Rewolucja przemysłowa zaczęła się w Wielkiej Brytanii. To właśnie tam rozwijał się najszybciej i na potężną skalę przemysł… Widziane z Polski oczyma Grzegorza Kosińskiego.

Wszystko o National Minimum Wage Małe liczebnie, ale wielkie sercem środowisko polskich emigrantów, stworzyło w Milton Keynes, całkiem sporą wyspę polskości… str. 3

Polacy nie gęsi 60 minut razy dwa O magii radia, rozmowa z Tomaszem Grotkowskim, który wraz z grupą Polaków, poprowadzi niebawem dwugodzinną audycję muzyczną na antenie radia Peterborough FM.

Nie wiem czy chętnie, ale jeśli chodzi o angielski, na pewno w coraz większym stopniu zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to konieczne i bynajmniej nie w celu czytania Dylana Thomasa w oryginale. O podjęciu nauki języka decydują względy praktyczne - kiedy znamy język kraju, w którym przyszło nam mieszkać i pracować, to wiele rzeczy możemy zrobić sami, bez pośredników… str. 4

Pewnego majowego popołudnia, wracając z lekcji w szkole podstawowej pomyślałem, że jak dorosnę, wyjadę do Wielkiej Brytanii, osiądę w Peterborough i wspólnie ze znajomymi powołam do życia audycję radiową… Wiem, pytasz mnie na serio. Przed wielu laty miałem krótki kontakt z radiem, prowadząc audycję autorską na falach eteru jednej z rozgłośni radiowych w Szczecinie… str. 7

fot. Tomasz Grotkowski - Archiwum prywatne

Jak to jest z nami, Polakami - chętnie uczymy się języków obcych, czy nie bardzo? Rozmowa z Agnieszką Kowalczyk z Londynu, nauczycielką języka angielskiego.

fot. A. Kowalczyk - Archiwum prywatne

ulica Stony Stratford w Milton Keynes - fot. Wikipedia

str. 7

Wybierz sposób, w jaki chcesz wysłać pieniądze:

W placówce

westernunion.co.uk

0800 833 833

Nazwa i logo Western Union, a tak e zwi zane z ni znaki towarowe i usługowowe, nale ce do Western Union Holdings Inc., zarejestrowane i stosowane w USA oraz wielu innych krajów nie mog by u ywane bez pozwolenia.

Jako osoba zatrudniona legalnie na terenie Wielkiej Brytanii, powinieneś otrzymywać za swoją pracę wynagrodzenie nie mniejsze niż przewiduje to krajowa płaca minimalna…

str. 8-9

Niegrzeczne dzieci Począwszy od 1 października na terenie londyńskiej Real World Gallery, podziwiać można prace współczesnych polskich artystów, które zrodziły się z lektury „Króla Ubu”… str. 18

12:07


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

2

Wiadomości

Pierwsze czytanie

„Ja panu nie przerywałem”

W

mediach co rusz daje się słyszeć, że obecna kampania wyborcza jest nudna. Nie bardzo wiem, o co chodzi - nudna, czyli co? Tańczą za mało, panienek powinno być więcej, a może kandydaci niewystarczająco się opluwają? Mnie tam nie nudzi, ale też i nie miałem jakiś większych oczekiwań co do atrakcyjności przedwyborczych zalecanek. Wiem, że to marzenie ściętej głowy, ale bardzo bym chciał, żeby PO, PiS, PSL i SLD w ogóle nie weszły do Sejmu. To partie całkowicie wypalone, zorientowane na przetrwanie za wszelką cenę. Mając okazję je obserwować, od dawna nie mam wątpliwości, że ich aktywistom chodzi o coś więcej niż tylko stanowiska i związane z nimi korzyści. Bardzo bym chciał, żeby zamiast nich, do parlamentu trafił Ruch Palikota, Polska Jest Tylko Jedna i Polska Partia Pracy REKLAMA

„Sierpień 80”, Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego. Jakieś trzy tygodnie temu, może ciut wcześniej miałem okazję oglądać w telewizji debatę pomiędzy liderami tych ugrupowań. Byłem zdumiony, bo okazało się, że ludzie o przeciwstawnych poglądach mogą ze sobą normalnie rozmawiać. Proszę sobie wyobrazić, że ani razu nie padło „ja panu nie przerywałem”, rozmówcy odnosili się do siebie z szacunkiem, ale co najważniejsze, mówili sensownie, szczerze. Byli świetnie przygotowani, dlatego zamiast czczych gadek dało się słyszeć konkretne programy i sposoby ich realizacji. Zawsze zazdrościłem Brytyjczykom ich kandydatów, czy to do parlamentu, czy do samorządu. Często bywałem na takich spotkaniach i jak wszyscy wiemy, mają one bardzo często formę debaty. Niesłychanie imponowała mi nie tylko kultura

osobista każdego z kandydatów, lecz również doskonała znajomość tego, z czym chcą się zmierzyć, kiedy już dostaną mandat od wyborców. Cieszę się, że i u nas pojawiły się pierwsze jaskółki zwiastujące być może, nowy styl w polskiej polityce. *** Polacy z Milton Keynes. Cóż za niesamowici ludzie! W jak wspaniały sposób rozmontowują stereotypy na temat Polaków, że apatyczni, aspołeczni, tu muszę dodać, że najczęściej sami tak o sobie myślimy. W krótkim czasie z walącej się, przeznaczonej do rozbiórki rudery, uczynili miejsce, w którym już niebawem gromadzić się będzie miejscowa Polonia, odbywać się będą imprezy, spotkania. Wszystko to nakładem własnych sił i środków. Janusz Młynarski

Więcej bez pracy Rośnie poziom bezrobocia w Wielkiej Brytanii i jeśli ta tendencja nie ulegnie zmianie, to jeszcze w tym roku przekroczy 8% - ostrzega National Statistics.

O

d maja do końca lipca bieżącego roku, liczba bezrobotnych wzrosła o 80 tysięcy i wynosi obecnie 2,51 miliona. Złe statystyki napędza rosnąca liczba młodych bezrobotnych. Okazuje się bowiem, że to grupa wiekowa 1624 lat jest najbardziej dotknięta palgą bezrobocia. Jeszcze niecałe pół roku temu, liczyła zaledwie 900 tysięcy, a obecnie jest to już 973 tysięcy. Wzrosła także liczba osób uprawnionych do zasiłków. Odnotowano, że w porównaniu z poprzednim badanym okresem, zwiększyła się ona o 23 tysiące i wynosi obecnie 1,58 miliona. W tym samym czasie stwierdzono również spadek liczby osób aktywnych zawodowo. Zmniejszyła się ona o 69 tysięcy i wynosi obecnie 29,17 miliona. Zatrudnienie w sektorze prywatnym przyrosło o 41 tysięcy, w publicznym zaś zmniejszyło się o 110 tysięcy. Oznacza to, że na każde 2,7 miejsc pracy ubywających w sektorze publicznym, przy-

bywa jedno w sektorze prywatnym. Z opublikowanych równocześnie danych o wzroście płac wynika, że jego tempo jest znacznie poniżej stopy inflacji. Na koniec lipca płace wzrosły o 2,8 procent rok do roku wobec 2,7 procent w czerwcu. Stopa inflacji w sierpniu wyniosła 4,5 procent. Szef resortu pracy w rządzie Davida Camerona, Chris Grayling stwierdził, że taki stan rzeczy jest skutkiem tego, co dzieje się na globalnym rynku finansowym. Gospodarkę brytyjską psuje kryzys, który dotknął USA i kilka państw europejskich. Dodał też, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest dalsze ograniczanie wydatków z budżetu państwa. Słowa ministra spotkały się z krytyką opozycji. Labourzyści uważają, że cięcia w budżecie obniżą popyt wewnętrzny, co negatywnie wpłynie na gospodarkę brytyjską, generując między innymi właśnie dalsze zwiększenie bezrobocia. (emi)


3

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

nasze sprawy

M

ilton Keynes to spore, bo liczące ponad 200 tysięcy rezydentów miasto, usytuowane w połowie drogi z Londynu do Birmingham. Miasto wyjątkowe, bo jedno z najmłodszych, jeśli nie najmłodsze w Wielkiej Brytanii - wybudowano je od podstaw w latach 60. ubiegłego wieku. W jego pobliżu, znajduje się bliski polskim sercom Bletchley Park - miejsce, w którym łamano sekret „Enigmy”. Miasto zamieszkuje także skromna liczebnie, bo około dwutysięczna Polonia. Jednak cyfry to nic, bowiem swoimi inicjatywami - zrealizowanymi i jeszcze nie, ale wkrótce - mogłaby owa społeczność obdzielić znacznie większe środowiska polskiej emigracji i to nie tylko na Wyspach. Niemal dokładnie cztery lata temu, bo pora też była jesienna, kilkoro Polaków postanowiło założyć stowarzyszenie, któremu nadano nazwę „MK Project”. Po dopełnieniu niezbędnych formalności „MK Project” przekształcił się w fundację, która postawiła sobie za cel skupienie wokół siebie wszystkich Polaków mieszkających w Milton Keynes, wychodząc z założenia, że siła tkwi w jedności. I tym oto sposobem, rozpoczęła się wzajemna pomoc w znalezieniu pracy, lokum, szkoły, przedszkola, w zakładaniu działalności gospodarczej, w kontaktach z władzami, urzędami itp. Innym z istotnych punktów funda-

Dom Polski „Enigma” Aż się wierzyć nie chce, że w ciągu czterech lat bez pomocy jakichkolwiek instytucji, Polacy z Milton Keynes, potrafili własnymi siłami i środkami postawić „Dom Polonii”, adaptując zrujnowany, przeznaczony do rozbiórki budynek. cji, jest umieszczona w jej statucie, działalność na rzecz integracji ze społeczeństwem brytyjskim, poprzez nawiązywanie kontaktów, organizowanie wspólnych imprez itp. W założeniach, znalazło się także miejsce na zaszczepianie, krzewienie i kultywowanie polskiej kultury i tradycji narodowych, promowanie polskości i wreszcie dostarczanie rozrywki zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Od 2008 roku Polacy z Milton Keynes wiedzą, że w ciągu roku mają zagwarantowanych przynajmniej siedem stałych wydarzeń - bal mikołajkowy i karnawałowy dla dzieci, jasełka, piknik rodzinny, rodzinny turniej sportowy, dzień dziecka i konkurs szukania pisanek w Wielką Sobotę. Z imprezy na imprezę, ich uczestników przybywa i to nie tylko spośród miejscowych Polaków, dlatego też na każdym wydarzeniu, jego prezentacja odbywa się w obecności tłumacza, a co za tym idzie, również w języku angielskim. Na tym jednak jeszcze nie koniec:

- Udzielamy się również w imprezach, które organizuje miasto World Picnic Day, czy Polish Day w Bletchley Park. Mamy też swojego reprezentanta w kontaktach z władzami miasta i policją - dodaje Barbara Nowcień, przedstawiciel „MK Projekt”. Pytana o liczebność polskiej emigracji, a tym samym zaangażowanych w działalność fundacji w Milton Keynes, nie jest w stanie podać dokładnej liczby: - Trudno mi powiedzieć, bo nie prowadzimy rejestracji. Uczestnictwo w imprezach jest dobrowolne. Myślę, że śmiało możemy przyjąć, bo tak wychodzi z naszych obliczeń, że w Milton Keynes mieszka ponad 2000 polskich rodzin. Mózgiem „MK Project” jest czteroosobowy zarząd, na czele którego stoi prezes Monika May, a wspierają ją Anna Musiał, Ewa Maziarz i Łukasz Musiał. Zarządowi z kolei pomaga 20 osób. Wszyscy pracują jak wolontariusze. Rolą zarządu jest nie tylko wymyślanie

inicjatyw, lecz również ich realizowanie. A żeby realizować, to trzeba mieć za co, dlatego też na głowach działaczy spoczywa obowiązek pozyskiwania funduszy i racjonalnego ich wykorzystywania. Dochody biorą się najczęściej z opłat za bilety wstępu oraz skromnych darowizn. Inspiracją do wybudowania „Domu Polonii” było stwierdzenie faktu, że rośnie grupa rodaków, która swoją przyszłość widzi raczej na Wyspach, a w tym konkretnym przypadku w Milton Keynes. A jeśli tak, to trzeba im stworzyć warunki do tego, by mieli niejako pod ręką to, co takim środowiskom jest niezbędne. Z rozmów z rodakami wynikało, że najbardziej byliby usatysfakcjonowani polską szkołą oraz możliwością posyłania dzieci na lekcje religii. Jeśli brakuje funduszy, to od „pomysłu do przemysłu” droga daleka. Na szczęście udało się wypatrzyć budynek, którego koszty rozbiórki były nie do udźwignięcia przez samorząd. Udało się pozyskać ten bu-

dynek, a nawet skromną dotację, a także wielki entuzjazm ze strony miejscowej Polonii - wielu rodaków mnie tylko dało pieniądze na ten zbożny cel, lecz zakasało rękawy i przystąpiło do roboty. Rozpoczęte w ubiegłym roku prace zbliżają się już do szczęśliwego zakończenia. Na 22 października planowane jest uroczyste otwarcie. Jednak ciągle jeszcze przydarzają się problemy: - Ostatnio mieliśmy dylemat, montować okna, czy drzwi, bo na zamontowanie całej stolarki zabrakło pieniędzy - śmieje się Barbara Nowocień. Dom będzie otwarty, ale na tym nie koniec, potrzebne będą przecież meble, ponadto marzeniem organizatorów jest utworzenie biblioteki, pracowni fotograficznej, florystycznej, założenie ogniska muzycznego, czytelni dla dzieci, kółka teatralnego, przydałaby się też kawiarnia. To wszystko kosztuje, więc hojność rodaków w tym względzie na pewno będzie mile widziana. A dom ma już swoją nazwę - Dom Polski „Enigma”. Janusz Młynarski * Dobrowolne datki na rzecz fundacji „MK Project” z Milton Keynes, jej działacze proszą, z góry dziękując, o kierowanie na konto: MK Project, Lloyds Tsb Bank sort code: 30-15-53 account number: 01747717.

REKLAMA

Uzyskaj

£200 polecając nas znajomym

quality_claims_doubleAD_good.indd 2

8/25/2011 4:12:44 PM

quality_claims_doubleAD_good.indd 3

8/25/2011 4:12:44 PM


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

4

z terenu...

Historyczny Kongres

R

ok temu, drugiego października 2010 roku, w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie, po raz pierwszy zebrali się zwolennicy Ruchu Poparcia Palikota. Przyszły tysiące. Sala trzeszczała w szwach, a do środka niestety nie zmieściło się ponad tysiąc osób. Magda Środa, Kazimierz Kutz, Manuela Gretkowska, Agata BielikRobson, Dominik Taras, Ryszard Kalisz, Kora, Kuba Wojewódzki i wielu innych było wówczas z nami. Energia tamtego spotkania jest i była naszym fundamentem. Nie byłoby dzisiejszych sondaży na poziomie 10 procent, tysięcy działaczy, list w każdym okręgu, gdyby nie tamta moc. Potem było różnie. Najpierw tysiące ludzi na wiecach, a potem garstki na wiosnę tego roku. Wspomnienie „Kongresowej” dodawało sił. Więc, gdy było

REKLAMA

ciężko, to pracowaliśmy mocniej, aż do czterech spotkań dziennie w całkiem małych miejscowościach. I teraz fala wróciła. W każdym mieście kraju - entuzjazm, wyrazy sympatii, poparcia, deklaracje, z dnia na dzień coraz wyższe sondaże. Można powiedzieć, że moc spotyka się z mocą. Jeśli nam się uda, to poza tym, że będziemy walczyli o każdy punkt programu, to pozostanie w ludziach nadzieja, że wszystko jest możliwe. Że można przełamać beton partyjny. I teraz inni ludzie, z innymi ideami będą też próbować. To wielka szansa na ożywienie obywatelskie w Polsce. I nie można zapominać, że tak czy inaczej, powstała też całkiem Nowa Lewica jakiej nie było nigdy w Polsce. Skutki tej zmiany są większe niż się to wydaje dzisiaj! Janusz Palikot

Polacy nie gęsi, ale się uczą Rozmowa z Agnieszką Kowalczyk z Londynu, nauczycielką języka angielskiego. ▪ Jak to jest z nami, Polakami - chętnie uczymy się języków obcych, czy nie bardzo? - Nie wiem czy chętnie, ale jeśli chodzi o angielski, na pewno w coraz większym stopniu zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to konieczne i bynajmniej nie w celu czytania Dylana Thomasa w oryginale. O podjęciu nauki języka decydują względy praktyczne - kiedy znamy język kraju, w którym przyszło nam mieszkać i pracować, to wygodniej nam się żyje, bo wiele rzeczy możemy zrobić sami, bez pośredników. Dzięki czemu inwestycja w naukę się zwraca, bo wówczas sami możemy poszukać lepszej pracy, co bez znajomości języka nie jest możliwe. Poza tym łatwiej nam funkcjonować w społeczeństwie. Stajemy się bardziej otwarci, nawiązujemy kontakty z ludźmi innych narodów i kultur, łatwiej radzimy sobie w urzędach, podczas zakupów itp. Jednym słowem - same korzyści. I to są właśnie główne powody, dla których rodacy decydują się na naukę angielskiego. ▪ Domyślam się, że w związku z tym, chętni walą drzwiami i oknami… - Z tym to bywa różnie. W ciągu pięciu lat istnienia mojej szkółki potwierdza się, że my Polacy mamy w sobie coś, co określa się mianem „słomianego zapału”. Na początku wszyscy się palą do nauki, ale bardzo szybko im przechodzi, niektórym już po pierwszych zajęciach… ▪ Może stosujecie niewłaściwe metody? - Nikt nie ma patentu na idealne metody nauczania, my też nie, ale w miarę nabywania doświad-

czenia, modyfikowaliśmy je. Obserwowaliśmy, co naszym uczniom sprawia największe trudności i doskonaliliśmy metody. Pewnym partiom materiału poświęcaliśmy więcej czasu. ▪ I co sprawia największe trudności? - Wszystko, ale najbardziej składnia i czasy. ▪ Nie mogę pojąć, jak to jest. Przecież angielskiego zaczynamy uczyć się od podstawówki, później jest on obecny w gimnazjum, liceum i jako lektorat na wyższych uczelniach, a mimo to, wielu absolwentów rodzimych szkół do trzech zliczyć w obcym języku nie potrafi… - To prawda, właśnie wiele takich osób zapisuje się do nas na kurs podstawowy, choć powinni uczęszczać na kursy dla zaawansowanych. Wynika to między innymi z tego, że nauka języka obcego zajmuje dużo czasu. Trzeba nauczyć się nowych zasad gramatycznych i tysięcy nowych słów. Potrzeba wiele czasu i powtórek, aby opanować mówienie, zrozumienie, czytanie i pisanie w nowym języku. Dlatego jego nauka zazwyczaj trwa lata. ▪ A może Polacy nie mają zdolności do języków, bo czym wytłumaczyć, że Niemiec, Holender, Szwed, czy Włoch uczy się w mig, a Polak nie? - Niezupełnie tak jest. Wymienionym nacjom łatwiej się nauczyć angielskiego, ponieważ niemiecka, holenderska, czy szwedzka gramatyka są do siebie bardzo podobne, a do tego owe języki mają również wiele takich samych lub bardzo podobnych słów, dzięki temu, że wy-

Już w najbliższą sobotę, 8 października, w londyńskim HMV FORUM na Kentish Town wystąpi dobrze wszystkim znana, formacja KULT. Jako support koncertu, zaprezentuje się zespół Poise Rite. Chcesz być tam i poczuć ten beat? Z TPO możesz stać się REKLAMA

fot. A. Kowalczyk - Archiwum prywatne

Kątem oka Palikota

wodzą się z tego samego pnia językowego. W przypadku dialektu polskiego, gramatyka i słownictwo znacznie różnią się od angielskiego, co sprawia, że Polakom trudniej jest uczyć się tego języka. Inny problem to system - prawdziwym celem wielu polskich uczniów nie jest nauczenie się angielskiego, lecz zdanie egzaminów. Przez cały okres nauki ich uwaga jest skupiona na dobrym zaliczeniu testów, zamiast na opanowaniu języka. Po egzaminach uczniowie szybko zapominają, czego się nauczyli i nie przykładają się do nauki aż do następnego egzaminu. I dlatego mamy to, co mamy. Jeśli ktoś naprawdę chce dobrze opanować angielski, czy jakikolwiek inny język, to powinien się skupić na budowaniu umiejętności językowych takich, jak czytanie lub pisanie po angielsku. Ideałem byłoby, gdyby uczniowie sami mogli wybrać czego i w jaki sposób chcą się nauczyć, zamiast biernie robić to, co powiedzą im nauczyciele. Pamiętajmy - najszybciej uczymy się tego, co najczęściej robimy. Rozmawiał: Piotr Wójtowicz

szczęśliwym posiadaczem wejściówki Esemesa z poprawną odpowiedzią, na ten koncert. Wystarczy, że odpo- prosimy przesłać na numer 0784 6062 331 wraz z imieniem, nazwiskiem, adwiesz na pytanie: resem z kodem pocztowym i numerem Jaki jest tytuł jednego ze szlagierów kontaktowym. Pierwsze dwie osoby, otrzymają podwójne zaproszenia na KULTU? a. Anna Maria b. Celina c. Andżeliko ten sobotni koncert. Powodzenia!


do

Polski

wy IS o k At t a D t Gr o D dy 00 0 . e 6 kr 0 = £ 2.0 0 1 £5. = £ 5.00 0 .0 2 £10 0 = £ 7.50

3 ine .0 £20 0 = £jesz onl .0 du £30edy doła Ki

Doładowanie

Lycamobile PLUS to Lycamobile PLUS* Darmowe minuty

Darmowe Smsy

£30

2000

2000

£20 £10

500 250

500 250

£5

100

100

p/min Tel. Stacjonarne

Tel. Stacjonarne

Tel. Komórkowe

Po DARMOWĄ Lycamobile SIM odwiedź www.lycamobile.co.uk lub zadzwoń 020 7132 0322 Buy and top up online or in over 115,000 stores

Customers may not be able to use Electronic Top-Up at all locations where the top-up logo appears ½ p/min promotion is valid from 14.09.2011 and valid until 31.10.2011. Visit www.lycamobile.co.uk for full terms and conditions and participating countries. *Free minutes and texts in the table are valid during the promotional period and only applied to the first 3 top ups in any calendar month. The free minutes and texts are valid for 30 days from the date of top-up. Once the free minutes and the free texts have been used or if all the free minutes and texts have expired, calls to Lycamobile PLUS will be charged at 7p/min and texts to Lycamobile PLUS will be charged at 9p per SMS. This offer is valid for a limited period of time. Any changes or withdrawal will be notified at www.lycamobile.co.uk Prices are correct at the time of going to print 15.09.2011. Free call credit with online Top-up offer valid from 10.09.2011 to 31.10.2011


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

6

Kryminałki

Zapłacą za śmierć Polaka Za kierownicę przed Trybunał P

fot. Sudeley Castle - Wikipedia

Dwie firmy i dyrektor jednej z nich, zostali ukarani grzywną o łącznej wartości 28 tysięcy funtów z powodu śmierci mężczyzny, który zginął od porażenia prądem.

P

rzypomnijmy, do tego tragicznego wypadku doszło w kwietniu 2007 roku na terenie XV-wiecznego zamku Sudeley Castle w Winchcombe, gdzie odbywała się doroczna wystawa ogrodnicza. Przybyły do Wielkiej Brytanii z Rabki, 45-letni Krzysztof Więcek został w tym czasie wynajęty do prac związanych z rozbiórką namiotu, który został rozstawiony specjalnie dla gości odbywającej się na terenie

zamku i jego ogrodów, botanicznej imprezy. W trakcie pracy, na Polaka spadł kabel wysokiego napięcia. Mężczyzna zginął na miejscu od porażenia prądem. Na początku rozprawy, która zakończyła się w minionym tygodniu, sędzia Jamie Tabor nadmienił, że to w jego gestii leży przypomnienie wymiarowi sprawiedliwości, iż żaden wyrok nie jest w stanie zrekompensować utraty czyjegoś życia, jego wartości. Ogłaszając wyrok, Tabor powołał się na słowa dyrektora firmy, która wyprodukowała i dostarczyła na wystawę namiot, Jamesa Pemble’a, w których stwierdził, że miejsce, gdzie postawiono markizę zostało przez specjalistów bhp uznane jako bardzo nieodpowiednie, a Polakowi nikt nie powinien pozwolić, by wszedł na jego dach. Zgodnie z opinią przedstawiciela Health and Safety, menedżer wydarzenia nie posiadał żadnego przeszkolenia na temat bezpieczeństwa i higieny pracy, a na terenie

KTOKOLWIEK WIDZIAŁ TOMASZ WINKLER 35 lat Wzrost: 192 cm Oczy: niebieskie Ostatnie miejsce pobytu: Coventry Pan Tomasz zaginął 18 lipca 2011 roku.

prac rozbiórkowych nie było żadnego oznaczenia, iż znajdują się tam kable wysokiego napięcia. „Zgadzamy się z tym, że doszło do pewnych błędów i zaniedbań, których dopuściła się nasza firma w sprawie tego wypadku. Jednakże jak przyznał sam sąd, nasza opieszałość nie stanowiła bezpośredniej przyczyny śmierci pana Więcka. Chcielibyśmy wyrazić nasze najgłębsze wyrazy współczucia jego rodzinie” - powiedział dziennikarzom po zakończeniu rozprawy 57-letni dyrektor firmy, która zajęła się organizacją wystawy ogrodniczej, Value For Money. Dyrektorzy Sudeley Castle w Winchcombe, Henry Dent-Brocklehurst i jego siostra Mary Dent-Brocklehurst, zostali ukarani grzywną w wysokości 10 tysięcy funtów. Tyle samo musi zapłacić organizator wydarzenia Value For Money. 8 tysięcy funtów to kara, jaką poniesie dostawca namiotu - James Pemble z Lucks Lane w hrabstwie Kent. (kg)

www.zaginieni.pl ARTUR OLCZYK

MAREK CELUCH 48 lat Wzrost: 185 cm Oczy: piwne Ostatnie miejsce pobytu: Londyn Pan Marek zaginął 1 grudnia 2002 roku.

37 lat Wzrost: 175 cm Oczy: brązowe Ostatnie miejsce pobytu: Wolver hampton Pan Artur zaginął 31 sierpnia 2006 roku.

Wiadomości o zaginionych prosimy przekazywać do Fundacji ITAKA tel: 0048/226547070, itaka@itaka.org.pl REKLAMA

olska stanie przed Trybunałem Sprawiedliwości za uniemożliwienie rejestracji pojazdów posiadających kierownicę z prawej strony. Pozew wniesiony został przez Komisję Europejską na wniosek Polaka, któremu nie pozwolono zarejestrować w kraju, samochodu przywiezionego z UK. Sprawa nie jest nowa. Komisja Europejska żądała od Polski zmiany przepisów wskazując na sprzeczność z unijnym prawem już wcześniej. Zdaniem KE, naruszają one nie tylko dwie dyrektywy z 1970 roku o homologacji typów układów kierowniczych i o homologacji pojazdów silnikowych z roku 2007, lecz przede wszystkim unijny traktat gwarantujący swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku. Sprawcą całego „zamieszania” jest mieszkaniec Kielc, który w tamtejszym wydziale komunikacji, próbował zarejestrować pojazd sprowadzony z Wielkiej Brytanii, w której jak wiadomo, samochody mają kierownicę po prawej stronie. Mężczyzna złożył skargę do KE w Brukseli, a ta uznała odmowę polskiego urzędu za bezpodstawną i skierowała całą sprawę do Trybunału. Polskie ministerstwo

REKLAMA

transportu twierdzi, że wszystko jest zgodne z unijnym prawem - zakaz taki wydany został bowiem w oparciu o przepisy unijne dotyczące „możliwości wprowadzania zakazów i ograniczeń uzasadnionych względami bezpieczeństwa publicznego i ochrony zdrowia”. W Polsce uznano, że samochody przystosowane do innego ruchu niż lewostronny, stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników dróg. Opinię ministerstwa podzielił Naczelny Sąd Administracyjny, który na początku bieżącego roku wypowiedział się w tej sprawie. Komisja nie dała jednak za wygraną twierdząc, że skoro takie auta można rejestrować w większości państw UE, to nie ma przeszkód, by podobnie było i w Polsce. Tymczasem, w Kraju nad Wisłą, przywieziony z zagranicy samochód z kierownicą z prawej strony, można zarejestrować, tylko trzeba go najpierw dostosować, czyli przenieść kierownicę, pedały, zmienić deskę rozdzielczą oraz ustawić światła. Polska nie jest w tej sprawie unijnym wyjątkiem. Pobodnie kwestia rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie, ma się w Czechach, na Słowacji i Litwie. (emi)


7

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

z terenu...

60 minut razy dwa

O magii radia, rozmowa z Tomaszem Grotkowskim, który wraz z grupą Polaków, poprowadzi niebawem dwugodzinną audycję muzyczną na antenie radia Peterborough FM.

▪ Skąd pomysł? - Pewnego majowego popołudnia, wracając z lekcji w szkole podstawowej pomyślałem, że jak dorosnę, wyjadę do Wielkiej Brytanii, osiądę w Peterborough i wspólnie ze znajomymi powołam do życia audycję radiową… Wiem, pytasz mnie na serio. Przed wielu laty miałem krótki kontakt z radiem, prowadząc audycję autorską na falach eteru jednej z rozgłośni radiowych w Szczecinie. Dzięki Peterborough Community Radio ponownie pojawiła się szansa, by nawiązać kontakt ze słuchaczami. Pomysł jest efektem spotkań i dyskusji w gronie osób, które mają podobny punkt widzenia.

fot. Tomasz Grotkowski - Archiwum prywatne

▪ Kto przyłączył się do ekipy? - Niemalże od początku są z nami Joanna Bernat i Artur Czajka. Joanna, zakochana w muzyce klasycznej, kompozytorka piosenek dla dzieci i autorka kilku książek. Uwierz mi proszę, są to tylko niektóre fakty z biografii Joanny. Artur Czajka to

pedagog (język polski i historia), fan muzyki rockowej i fantastyki, obiecał karać nas za łamanie zasad poprawnej polszczyzny. Cieszę się, że na propozycję współpracy pozytywnie odpowiedział Rafał Marcinkiewicz. Razem będziemy pełnić rolę gospodarzy programu. Współpracują również z nami panowie Sławek Orwat, Marek Czarnota i Michał Jasiński. Korzystając z okazji dodam, że wciąż poszukujemy osób chętnych do współpracy.

▪ Kogo chcecie prezentować? - Szczęśliwie dla nas i słuchaczy, każdy z członków naszej grupy ma inne upodobania muzyczne, dzięki temu cykl audycji pod tytułem „60 minut “, w trakcie którego zaprezentujemy sylwetki i muzykę autorstwa polskich artystów mieszkających w UK, będzie odznaczał się stylistyczną różnorodnością. Jednym z odcinków tego cyklu, na który czekam z niecierpliwością, będzie ten z udziałem fantastycznego solisty operowego.

▪ Kto jest wydawcą? - Każdy z członków naszej grupy, stanowimy zespół, który kolektywnie dba o wizerunek i jakość audycji.

▪ Kto jest odbiorcą? - Jeśli mogę, poproszę o usuniecie tego pytania… Ale serio: tego jeszcze nie wiemy. Naturalnie, program adresujemy przede wszystkim do Polaków mieszkających w Peterborough, ale przecież dzięki internetowi możemy być słuchani wszędzie.

▪ Założenia programowe, termin, czas trwania… - Zabrzmiało politycznie… Nie jesteśmy zmuszani, przez żadną z sił, do lansowania określonych przez nie wzorców. Mamy zamiar dostarczać słuchaczom rozrywki, prezentując na antenie starannie wyselekcjonowane dźwięki. Wszystko z uwzględnieniem przestrzegania wszelkich norm etycznych. Dwie godziny czasu antenowego podzielone zostały przez nas sprawiedliwie na pół. Część pierwsza to blok informacyjny, wiadomości sportowe, konkursy i niespodzianki. Druga część audycji, bliższa memu sercu, to seria spotkań z muzykami w programie pod tytułem „60 minut”.

▪ Czy magia radia jeszcze działa? - Oczywiście, działała, działa i działać będzie… Dlatego, ponad dwa lata temu, sprzedałem swój telewizor! ▪ Kiedy start? - 9 października o godzinie 19:00. Więcej dowiecie się ze stronki www. peterborough.fm Rozmawiał: Adam Siemieńczyk

Widziane z Polski

Strach ma wielkie oczy

R

ewolucja przemysłowa zaczęła się w Wielkiej Brytanii. To właśnie tam rozwijał się najszybciej i na potężną skalę przemysł. Wyspy to nie tylko stare zamki i rodzinne fortuny arystokratów. Są również pełnie postindustrialnych budynków. Robi się z nich klimatyczne eleganckie lofty. Czasem są miejscem spotkań bezdomnych. Tak czy inaczej, polscy komuniści również wiedzieli, iż to właśnie przemysł jest kluczem do potęgi. Więc go rozwijali. Postanowiłem opowiedzieć Wam o jednym z takich zapomnianych i opuszczonych miejsc… *** Wszystko zaczyna się w okolicy jednej z zamkniętych kopalń. Szaro umorusane, fabryczne budynki wtapiają się i nie wyróżniają wśród otaczających je, licznych zielonych drzew. Nieopodal pewnej bramy, znajduje się zapomniana droga. Jest inna, niż te zazwyczaj znane. Składa się z nierówno ułożonych betonowych, wielkich płyt, zwykle mocno ubłoconych. Ta pozornie przygnębiająca uliczka, po każdej ze stron bujnie zarasta roślinnością. Za tą gęstwiną płynie dziwny strumyk. Nie byłoby w nim niczego tak szczególnego, gdyby nie to gdzie wpływa. I właśnie to będzie początek mojej podróży. Jest nim zagadkowy tunel zbudowany z kamiennych pierścieni, niezwykle równo do siebie przylegających. Zapalam świeczkę tak, aby było klimatycznie, wchodzę głębiej w ten podkop. Początkowe kilkadziesiąt metrów, pokonuję w błocie po kolana. Niezwykłą trudność sprawia mi stawianie każdego kroku. Dosłownie grzęznę i utykam w mule. Często tracę równowagę, ale nie wolno mi opierać się o „ściany” gdyż wystają z nich gwoździe i inne żelazne elementy. Po paru minutach mozolnej wędrówki, wejście staje się malutkim nieznaczącym punkcikiem w oddali, a nad głową zaczynają latać nietoperze. Każda spadająca kropla niesie za sobą przerażające echo. Każde wypowiedziane słowo nabiera niespotykanej tonacji. Pierwszy etap tunelu kończy się czymś, co wygląda REKLAMA

REKLAMA

jak przestronne pomieszczenie piwniczne, z wysoko umieszczonym sufitem. Stanowi to pierwsze jego załamanie. Stamtąd wchodzę w kolejną część. Idąc, cały czas mam wrażenie, iż ktoś zagadkowy podąża za mną. Jakaś nieznana postać depcze mi po piętach. Odwracam się, ale nikogo nie widzę. Przeciąg co jakiś czas gasi mi świeczkę. Wtedy robi się naprawdę strasznie, przerażająco i ciemno. Dochodzę do kolejnego załamania. Coraz zimniej i wilgotniej. Niezłomnie podążam w nieznane. Tu następuje kolejne załamanie. Ostatni etap jest niższy i ciaśniejszy od poprzednich. Muszę przechodzić praktycznie na kolanach. Czuję się naprawdę bardzo zaniepokojony. Myśl, kiedy się to skończy paraliżuje mnie. Ale chęć poznania końca dodaje mi sił. Widzę już łunę światła. To finał mojej kilkunastominutowej wędrówki. To, co zobaczyłem po wyjściu z tunelu wynagrodziło mi cały odczuwany strach. Znalazłem się na przepięknej łące. Polne kwiaty, pasące się krowy i poczciwa chata wyglądały wręcz sielsko. Napełniony dumą, iż udało mi się przejść ten surowy i koszmarny podkop położyłem się na trawie. Patrząc w chmury próbując określić kim lub czym każda z nich jest… *** Obecnie, nad początkowym etapem tunelu trwają prace sprzętu ciężkiego. Dlatego w każdym momencie może ulec on zawaleniu. Zapewne wieść o przypadkowo znajdującej się pod nim osobie uległaby wiecznemu zapomnieniu. Otaczający nas świat jest pełen zaskakujących zakamarków. Wyspy mają swoją bogatą historię przemysłową. Wypiera ją coraz częściej nowoczesność. Dlatego fajnie jest poznawać miejsca, o których wieść może bezpowrotnie zaginąć. Poczuć klimat sprzed wieków. W XIX wieku angielskie dzieci ciężko harowały za bezcen w fabrykach i kopalniach. Dziś żyje się w dostatku. Warto czasem wspomnieć o tych, których los takim szczęściem nie obdarzył. Grzegorz Kosiński


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

8

Nasze sprawy

B

rytyjska krajowa płaca minimalna, w skrócie NMW, to najniższe z możliwych wynagrodzeń, ustalane na drodze prawnej przez państwo, a dokładniej Low Pay Commission. Celem odgórnego ustalenia nieprzekraczalnego minimum płacowego jest wykluczenie szkodliwej dla pracowników konkurencji pracodawców w obniżaniu kosztów przez zaniżanie płac. W uk, ustawowe minimum płacowe to stała stawka brutto za godzinę pracy, której wysokość różni się jedynie dla poszczególnych grup wiekowych osób uprawnionych do legalnego zatrudnienia. Pracodawcy są zobowiązani w świetle prawa, do przestrzegania stawek The National Minimum Wage, co w praktyce oznacza, że nie mogą wypłacać pracownikowi mniej, niż zostało to ustalone przez brytyjski rząd. Pamiętaj, jesteś uprawniony do otrzymywania krajowej płacy minimalnej nawet, jeśli w podpisanym przez ciebie kontrakcie z własnej woli zgodziłeś się na pracę za mniejszą stawkę lub zmuszono cię do tego. Wówczas umowa taka nie będzie miała żadnych skutków prawnych, a tobie i tak należy się ustawowe minimum. Jeśli jesteś pracownikiem spoza UK, który pracuje na terenie Zjednoczonego Królestwa legalnie, NMW należy ci się, jak każdej innej osobie, niezależnie od tego, jak długo masz zamiar pozostać na Wyspach oraz czy siedziba twojego pracodawcy mieści się w Wielkiej Brytanii, czy gdziekolwiek indziej. Na wypłatę minimalnych stawek za przepracowany okres, nie ma także wpływu to, czy otrzymujesz swoją pensję co tydzień, dwa tygodnie lub miesiąc. W żadnym z wypadków, pracodawcy nie mogą jednak zwlekać z wypłatą dłużej niż 30 dni. Stawki NMW Każdego roku, Low Pay Commission ustala nowe stawki NMW. Począwszy od 1 października tego roku obowiązywać będą następujące minimalne stawki wynagrodzenia za pracę dla poszczególnych grup wiekowych: - dla osób powyżej 21. roku życia £6.08 za godzinę (poprzednia stawka w latach 2010-2011 wynosiła £5.93 za godzinę) - dla osób w przedziale wiekowym 18-20 lat - £4.98 za godzinę (z £4.92) - dla osób w przedziale wiekowym 16-17 lat - £3.68 za godzinę (z £3.64) - dla praktykantów, osób poniżej 19 roku życia lub powyżej 19 lat w

Wszystko o National Jako osoba zatrudniona legalnie na terenie Wielkiej Brytanii, powinieneś otrzymywać za swoją pracę wynagrodzenie nie mniejsze niż przewiduje to krajowa płaca minimalna, czyli The National Minimum Wage. pierwszym okresie praktyki - £2.60 za godzinę (z £2.50) Czy jestem uprawniony? Krajowa płaca minimalna przysługuje ci, jeśli: - jesteś zatrudniony w ramach umowy o pracę (kontrakt nie musi być na piśmie, może zostać zawarty w formie ustnej lub być odzwierciedlony w pracy, jaką w danym miejscu wykonujesz),

Pamiętaj, jesteś uprawniony do otrzymywania krajowej płacy minimalnej nawet, jeśli w podpisanym przez ciebie kontrakcie z własnej woli zgodziłeś się na pracę za mniejszą stawkę lub zmuszono cię do tego. - twoja umowa mówi o wynagrodzeniu pieniężnym za twoją pracę (gotówka, lub inna forma płatności), bądź o jakiejkolwiek innej formie (nie tylko tzw. płatności w naturze, czy bieżących wydatków), - wykonujesz swoją pracę w trakcie obowiązywania umowy o zatrudnieniu, - musisz stawić się w miejscu pracy osobiście, nawet jeśli tego nie chcesz, - musisz wykonywać dane zadania osobiście i masz ograniczone prawa do wyznaczenia swojego zastępcy, - twój pracodawca nie jest twoim klientem (bycie zarejestrowanym jako osoba samozatrudniona, przez wzgląd na specyfikę płacenia podatków, niekoniecznie uprawnia cię do NMW). Pracownicy objęci NMW Jeśli jesteś jednym z poniższych typów pracownika, powinieneś

otrzymywać brytyjską krajową płacę minimalną: - pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę (pełnoetatowy, part-time), - pracownik agencyjny (zatrudniony u danego pracodawcy przez agencję pracy), - praktykant (jeśli masz powyżej 19 lat, a ukończyłeś pierwszy rok praktyki, powinieneś otrzymywać już podstawową stawkę, w przeciwnym razie przysługuje ci niższa stawka NMW przewidziana dla praktykantów), - stażysta, osoba zatrudniona na okres próbny, - pracownik produkcyjny, zatrudniony na akord (masz prawo do otrzymywania stawek NMW na zasadzie „uczciwych rat” obliczanych na podstawie średniej z ilości wykonanych zadań lub wyprodukowanych materiałów oraz czasu pracy), - pracownik zatrudniony w rolnictwie (otrzymujesz wówczas Agricultural Minimum Wage, która jest wyższa niż NMW), - pracownik otrzymujący wynagrodzenie w postaci prowizji, - osoba pracująca z domu (jeśli nie prowadzi własnej działalności), - marynarz pracujący na wodach terytorialnych UK, badź pływający pod banderą Zjednoczonego Królestwa (chyba, że swoją pracę wykonujesz tylko poza terytorium UK, lub nie jesteś rezydentem UK), - pracownik przylądowy wykonujący swoje obowiązki w granicach terytorialnych UK lub zagranicznego sektora szelfu kontynentalnego, np. na platformach wiertniczych (to nie ma zastosowania do pracowników zatrudnionych na statkach, które są w trakcie nawigacji, pogłębiania lub połowów), - pracownik Europejskiego Funduszu Społecznego (European Social Fund), - pracownik na placówce zagranicznej należącej do Wielkiej Brytanii, - pracownik jednego z rządowych programów (niektóre z nich obejmują NMW, inne mogą oferować wza-

mian za stawki odrębne korzyści sprawdź politykę organizacji, która cię zatrudnia). Kto nie otrzyma NMW Jeśli jesteś jednym z poniższych typów pracownika, nie jesteś uprawniony do otrzymywania brytyjskiej krajowej płacy minimalnej: - osoba samozatrudniona (jednak jeśli sądzisz, że jesteś osobą zatrudnioną na normalnych warunkach, a twój pracodawca utrzymuje, że jest inaczej i nie jest w stanie udowodnić, że jesteś samozatrudniony, a zachodzą wątpliwości, co do otrzymywanego przez ciebie wynagrodzenia, sprawa kwalifikuje się do rozstrzygnięcia przez sąd pracy - Employment Tribunal), - dyrektor firmy (chyba, że jest zatrudniony w ramach umowy o pracę), - osoby w wieku szkolnym (zgodnie z „Children and Young Persons Act” żadne dziecko poniżej 13 roku życia nie może podejmować pracy zarobkowej, wyjątek stanowią tzw. zawody artystyczne, ale są one objęte specjalnymi zasadami i nadzorem), - student na stażu krótszym niż rok, który jest częścią programu edukacyjnego lub kursu kształcenia wyższego, - osoba uczestnicząca w jednym z programów Unii Europejskiej typu „Leonardo da Vinci”, „Youth in Action”, czy „Erasmus and Comenius”, - osoba żyjąca w społeczności religijnej lub innej, której celem jest praktyka i promowanie własnych przekonań o charakterze religijnym lub podobnym w innych społecznościach, - osoba biorąca udział w jednym z rządowych programów finansowanych przez UE, - osoba zatrudniona przez rząd i biorąca udział w programie ob-

ejmującym odbywanie stażu lub mającym na celu pomoc w znalezieniu zatrudnienia, - osoba biorąca udział w jednym z programów rządowych na poziomie tzw. „przed-stażu” - „Entry to Employment or Programme Led Apprenticeships” (Anglia), „Get Ready for Work” (Szkocja), „Access” (Irlandia Północna), „Skillbuild” (Walia), - wolontariusz (chyba, że w ramach wolontariatu

dodawane są obowiązki wliczające się do normalnego zatrudnienia i umowy o pracę, a nie zostały uwzględnione przed podjęciem się wolontariatu - wówczas przysługuje ci za nie NMW), - ochotnik (nie powinieneś otrzymywać więcej niż kwota obejmująca wydatki np. za dojazd na miejsce, posiłek, itd.) - osoba mieszkająca u swojego pracodawcy np. „au pair”, - rybak (w przypadku otrzymywania części zysków lub korzyści z połowów), - więzień. Co wchodzi w skład NMW, a co nie? W Wielkiej Brytanii, ustawowe minimum płacowe to stała stawka

REKLAMA

tel. 012 37 476 030 012 37 238 086

www.catrinatrans.co.uk


9

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

Nasze sprawy

Minimum Wage brutto za godzinę pracy (przed potrąceniem podatku i składki ubezpieczeniowej - National Insurance). Twoja pensja powinna stanowić wielokrotność godzinowej stawki ustalonej przynajmniej na poziomie NMW i być wypłacana za przyjęty w umowie okres czasu, np. tydzień, dwa tygodnie, miesiąc. Stawka netto będzie stanowiła zatem twoją pensję podstawową (basic pay) oraz inne należności typu prowizje od sprzedaży, czy premie. Brytyjska krajowa płaca minimalna nie obejmuje płatności typu: - pożyczki, - wypłaty awansem, - wypłaty emerytur, - ryczałty emerytalne, - odprawy, - nagrody otrzymywane w ramach polityki danej firmy i po sugestii pracowników. Do innych kwot, które nie są wliczane do NMW należą: - napiwki i tzw. „service charges” (zgodnie z przyjętą 1 października 2009 roku ustawą nie są one wliczane do NMW), - jakiekolwiek elementy premii REKLAMA

(innymi słowy, każda kwota, która wypłacana jest na bieżąco z wynagrodzenia podstawowego) za pracę w szczególnych warunkach (nadgodziny, nocne zmiany, Bank Holiday), - świadczenia inne niż te, które powiązane są z wynikami w pracy np. wynagrodzenia za dodatkowe zadania specjalne, praca w niebezpiecznych warunkach lub „na telefon”, - płatności z tytułu zwrotu kosztów, - niektóre z płatności związane z nieobecnością pracownika. Dodatki od pracodawcy Jeśli twój pracodawca zapewnia ci zakwaterowanie, w świetle obowiązującego na terenie Wielkiej Brytanii prawa, może on potrącić sobie z twojej pensji pewną kwotę z tego tytułu. Nosi ona nazwę „the accommodation offset rate” i od 1 października 2010 roku wynosi maksymalnie: - £4.73 za dzień - £33.11 za tydzień Pamietaj, że jeśli twój pracodawca potrąca ci za mieszkanie z twojej pensji, nie jesteś zobowiązany do

ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Rachunki za prąd, wodę, gaz, meble, pralnie, etc. powinny być wliczone do płaconego przez ciebie „czynszu” tytułem „the accommodation offset rate”. Stawka ta obowiązuje jedynie w przypadkach, kiedy: - sprawa zakwaterowania jest wyraźnie wpisana do umowy o pracę, - wykonywanie przez ciebie obowiązków pracowniczych w bezpośredni sposób zależy od zapewnionego tobie mieszkania. Zakwaterowanie wpisane w umowę to jedyna rzecz, za jaką twój pracodawca może odciągać sobie pieniądze z twojej pensji. Dodatki typu ubranie robocze czy posiłki nie podlegają tej zasadzie. Jeśli dostajesz za mało… Jako osoba zatrudniona legalnie na terenie Wielkiej Brytanii, powinieneś otrzymywać regularnie odcinek zapłaty, na którym będzie pokazane, ile zarobiłeś pieniędzy za dany okres czasu (payslip). Na odcinku tym powinny również widnieć

sumy, które są z wypłaty potrącane, na przykład na podatek. Jeśli nie jesteś pewien swoich zarobków, zawsze sprawdzaj i nie bój się zapytać, czy otrzymujesz chociaż ustawowe minimum. Pracodawcy są zobowiązani do prowadzenia ksiąg i przetrzymywania wszelkich danych przez minimum 3 lata. Swoje zapytanie, powinieneś przedstawić na piśmie. Odpowiedź powinna nadejść w ciągu 14 dni od złożenia zapytania. W przypadku wykrycia nieprawidłowości, twój pracodawca powinien wypłacić ci wszelkie zaległe pieniądze. Zgodnie z ustawą przyjętą 6 kwietnia 2009 roku, różnica będzie obliczana na podstawie aktualnej stawki NMW, a nie tej, która obowiązywała w okresie, kiedy wypłacano ci mniej pieniędzy. Jeśli chcesz uniknąć bezpośredniej konfrontacji z twoim pracodawcą, zwróć się do HM Revenue and Customs, aby zajęła się sprawą w twoim imieniu. Wówczas, pracodawca będzie musiał zapłacić zaległości nie tylko tobie, ale i karę urzędowi podatkowemu. W przypadku dalszej

odmowy, sprawa trafi do brytyjskiego sądu pracy - Employment Tribunal (możesz również skierować wniosek sam, jeśli nie korzystasz z pomocy HMRC). Wtedy masz szansę nie tylko na odzyskanie zarobionych pieniędzy, ale i odszkodowanie. Pamiętaj, że masz trzy miesiące od momentu wykrycia nieścisłości na złożenie wniosku do sądu pracy. W razie problemów możesz liczyć na darmową poradę od specjalistów z linii Pay and Work Rights Helpline (0800 917 2368), the National Minimum Wage helpline (0845 6000 678) lub Agricultural Minimum Wage Helpline (0845 000 0134). Federica Gaida (www.foreignersinuk.co.uk) * Powyższy artykuł pełni jedynie funkcję informacyjną i nie stanowi porady prawnej. W celu jej uzyskania zawsze kontaktuj się ze specjalistą.


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

10

poezja londyn

Adam Siemieńczyk poezja@mail.com, 0 7939 965 569

Niezawodny zawodowiec przyjemność

Autorka: Iza Smolarek

Droga za horyzontem Jak połączyć codzienność z poezją? Czy buntownikiem można zostać dopiero wtedy, gdy spełni się wszystkie obowiązki? Jak można udomowić człowieka drogi?

na tę przyjemność musiałam czekać raptem niedługo; pani pokazała mi stringi, szepcząc: nie ma miłości bez kredytu. i nie ma jej rzeczywiście pod palcami pilotów, na przykład na szóstym kanale, gdzie atłasowa szminka eris sepleni wargami emmanuelle fot. Piotr Kasjas - autor: Monika Jakubowska

- ile to warte uwagi i siegner? myślałam jeszcze w gruncie będąc gotowa na botoks: między wersami działa się sztuka i doświadczyłam tego we wtorek i piątek, a zaraz potem nastała wyfiokowana niedziela z żurkiem i przyszli, nie daj boże, doszli poeci z marzeniem o iesbeenach w pozycjach, na których psy w biku wieszano z większym szacunkiem, niż tych właśnie poetów mówię wam - fraza puchła jak biel na moich zębach miejsce znów czuję w sobie zeszły wtorek jak cudem rozdrapany manikiur: po roku od tamtej wiosny. i jest ok, trzy ciała - to z piosenki nory jones. zluzowany gwint chate działa jak pracownik roku, który zasłużył na lanzarote we wstecznym lusterku siedzi koleś i pije. ja piję również i mam to obok - nie będę mierzyć się z nim na słowa jest cisza, gra CETI. do tamtej pory zachodzi między nami niewiele. kładę włosy na politurze - do ramion jest całkiem dobrze lecz później pas. i czy ja wiem? chyba poranek nie ma sensu w tej formie. przeżuwam wargę. tamten przepłaca czwarte piwo, ja chyba nie jestem od niego starsza mam taką nadzieję za piecem dom miłości, wejście pierwsze, od razu intymne: schizofrenia. dziki śnieg na rękawie parapetu oczy w ciup usta poszły na warunkowe. oddycham chociaż właściwie zastanawiam się, czy oddycham. małorolny odcinek drogi właśnie uciekł mi w górę. z dołu nadchodzi sąsiadka, która brzęczy szkłem. nie wiem, ile mam osi na ilu napędach, w każdym razie gnam mozolnie przez najbliższy pagórek zdania podwójnie nieciągłego śnieg syczy bardziej niż rudy kot. już się nie zdarzy miejsce i anafora. z dalekiego świata wraca ś'wiadomość albo się ugryzę albo się pobiję albo się urżnę czwartego kąta nie ma szare renety umiera moja matka bez zaangażowania od czternastu lat a ja maluję usta przyglądam się cieniutkim skrzydłom brwi naprawiam fotel z roku na rok coraz bardziej bujany przez srebrne żaluzje słońce czyta franza kafkę porzuconego na stole blada muszka owocówka w płaszczu z szarej renety uważnie bada bieg czasu i czy z tego biegu uda się ocalić smak rzeczy oczywistych czułe lepkie piętno umiera moja matka która przez całe życie naczytała się rymkiewicza eliota brechta więc teraz nasłuchuje ósmego kwartetu dymitra gdzieś od strony gruszy a ja jej mówię mamuś daj spokój śmierci ona od rana jest niespokojna /mężczyźni/ w stosunku to widać najbardziej długość ramion trójkąta do rozmiaru podstawy jest niebywała jednak bez wyczucia chwili łatwo dochrapać się guza albo czegoś w tym rejonie. na starość pewnie przywyknę do niemrawego obrzędu śniadania bez następnego ciebie i kliszy jak z amerykańskiego kina wtedy boli najbardziej poetyka puchnącego zdjęcia dzieci w portfelu. słodka nerwica wywołuje mnie czasem na środek sali. prawdziwe są tylko zmyślone historie - trzymając się tego szuram z miejsca żeby pospiesznie dukać jak bardzo nie jest chociaż wygląda że jest jak wiersz na autorskim przez półprzywarte powieki. nieźle to znoszę jestem prorodzinna, a wręcz twierdzę śmiało - związki nieznane dotąd mi znane są obojętne i zazwyczaj kończą się śmiercią albo ciężką chorobą zdumionych powódek. biedne małe do kwadratu! wzruszam ramionami dokładnie wtedy twoje ramiona zaczynają wzruszać mnie trochę jakby mniej. i wiesz jak jest spoko loko luz i spontan wszystko mi pewnie wytłumaczysz przy następnym merlo albo czystej poetyce z przypadku. mimo to trzymam się w życiu [wybacz] - słowa dobrały mi się lepiej niż mężczyźni

K

iedyś sądziłem, że świat to tylko horyzont - tak mówi Piotr Kasjas. Czy świat się zmienił? Być może. Zmieniło się natomiast jego postrzeganie. Dorastanie. Rodzina. Emigracja. Pierwszy dom będący przyczepą. Czas mija. Znajdywanie osadzenia w rzeczywistości. Nareszcie razem z rodziną. Egzystencjalny spokój. Życie płynie. Tu powstaje pytanie o pełnię przeżywania. Co nią jest? Co daje ku niej podstawy? Wspaniała żona? Zasobna kieszeń? Syn z dobrymi wynikami w szkole? A może, gdy spełni się jedno marzenie, już czujemy się niespokojni, ruchliwi; już zaczynamy wypatrywać czegoś innego? A cóż ma do tego poezja? Po cóż wersy, słowa czy liryczność? Tak, są to krótkie wypowiedzi. Nie ma tu wielogodzinnego wywodu. Pozwala to jednak na uchwycenie tego, co najważniejsze. Między Piotrem, a jego wnętrzem; między Poetą a Światem; między kochankami „woda zamienia się w wino” - czytamy. Więc nie jest źle. Więcej - jest to niesamowite doświadczenie. Słowa te poprzedzone są jednak

„w (…) snach”. Czyli egzystencja nie wystarcza na doznanie metafizyki. Lecz poezja stwarza miejsce na opowiedzenie o tym. Więc początek rozmowy. Na jawie. Między „w” a „snach” Piotr dodaje „NASZYCH”. Nie ma tu osamotnienia. Nie jest to więc poszukiwanie rozmówcy, lecz objawienie mu, że MY istnieje. We śnie? Być może tylko w nim? Nie - poprzez słowa trafia do codzienności, schodzi na ziemię. Cóż z tak rozpoczętą rozmową? Czy jednak jest potrzeba czegoś więcej niż wypowiedzenie, że jest się obok drugiej osoby? Czy możemy dać cokolwiek więcej niż akt współbycia? Piotr nie szuka niepotrzebnych ornamentów. „I wiemy, że wszystko czego teraz potrzebujemy, to spełnienie ciszy” - mówi. Człowiek drogi, który w swojej ciszy spędza dziesiątki godzin tygodniowo, oglądając świat zza kierownicy, nie szuka niepotrzebnego gwaru pośród bliskich. Daje im to, czego oczekują; to co najcenniejsze. Mało tego „Słowa źle wypowiedziane rujnują ciszę” - to jego myśl przewodnia. I to wcale

z teki fotografika Paweł Niemczyk - „Bins for five pounds"

nie znaczy, że jest milczkiem, typem samotnika, odludkiem. Uwielbia mówić. Poezja pozwala mu jednak na nazywanie kwestii trudno uchwytnych. Przestaje być sztuką samą w sobie (choć nie znamy jego zamiaru podczas tworzenia). Sądzę, że świadomość czytelnika jest ważna dla Piotra podczas pisania. Odnoszę wrażenie, że doświadczył on wymiany zrozumień za pomocą swojej twórczości. Poczuł poezję żywą; dającą życie. Piękne to doznanie, a następnym krokiem jest odpowiedzialność za autentyzm. „(…) inspiracji nie można podrobić” - na szczęście posiada tę świadomość. Co dalej? „I podniosłem moje wszystkie upadłe marzenia, by mogły lecieć w stronę własnego spełnienia” - to ostatnie słowa wiersza „Kiedyś”, który rozpoczął opowieść. Piotr, jak co tydzień rusza w kilkudniową trasę. Zmienia ją w podróż. Dojeżdżając do kresu Wyspy, widzi horyzont zanurzony w wodzie. Przechyla głowę tak, by patrząc, nie widzieć lądu. Jaką granicę przekroczy teraz? Jakiej ciszy nie będzie chciał zrujnować?

wiersz „Wiersz jest aktem indywidualnej kreacji myśli autora, potęgą słów personalnej rzeczywistości. Jest pismem osobistym poety, które sięga daleko poza jego własny horyzont” Piotr Kasjas

obiecujący Nikt nie wie Nikt nie wie jak to jest, gdy zły czas nastaje Nieproszony, i zostaje. Panoszy się, i ogarnia, i nie pyta o nic. (...) Autorka: Barbara Molska


11

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

historia

Powstanie Warszawskie - czy miało sens? Ostatnie dni września - Powstanie Waraszawskie dogorywa. 2 października zakończy się aktem kapitulacji. Lewobrzeżna Warszawa, to morze ruin kryjących może i 200 tysięcy istnień ludzkich. Powstańców i ludności Warszawy, która przeszła przez piekło, otacza zasłużony szacunek, ale czy na taki sam zasługują jego inicjatorzy?

N

awet dziś, po przeszło 70 latach, które minęły od zakończenia tego bezprzykładnego zrywu przeciwko okupantowi hitlerowskiemu, obowiązuje mówienie o nim jedynie na klęczkach. Za krytykowanie jego zasadności łacno można zyskać przydomek „komucha”, „nie-Polaka”, w skrajnych przypadkach „zdrajcy narodu polskiego”, czy temu podobnej kanalii. Toteż nic dziwnego, że historycy, publicyści historyczni, czy dziennikarze w ogóle, starają się unikać dyskusji na temat sensowności tego zrywu. Niekoniecznie trzeba jednak być „komuchem”, czy „zdrajcą”, by powiedzieć wprost, że powstanie było zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu, a jego inicjatorzy zamiast odznaczeń powinni dostać po kuli od plutonu egzekucyjnego. Niekoniecznie trzeba być zdrajcą, by tak twierdzić, bo opinię taką mają również uczestnicy powstania, ci którzy ryzykowali swoim życiem, choć nie byli przekonani, że decyzja o jego rozpoczęciu była słuszna. Przypomnijmy przy okazji, że REKLAMA

generał Władysław Anders, postać, której nawet najbardziej „polski Polak” nie jest w stanie posądzić o brak patriotyzmu, był przeciwny powstaniu. „Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność” - to właśnie słowa, tego wielkiego Polaka. Według niektórych generał Anders nie powinien się wypowiadać, bo jest przez nich obwiniany o to, iż sam posłał na śmierć, podczas drugiego szturmu na Monte Cassino kilkuset polskich żołnierzy, choć wiadomo już było, że korpus Wolnych Francuzów przełamał pozycje niemieckie i tylko kwestią czasu było opuszczenie przez Niemców swoich pozycji. Co by jednak nie powiedzieć, pod Monte Cassino nie ginęła ludność cywilna, tam walczyło wojsko o porównywalnym uzbrojeniu. Co straciliśmy w wyniku tego zrywu? Między innymi stolicę z jej zabytkami, muzeami i bibliotekami oraz dziesiątki tysięcy rodowitych

warszawiaków (w samym powstaniu zginęło 200 tysięcy cywili) - pisze w swoich wspomnieniach prof. Jan Ciechanowski, publikowanych w „Przeglądzie”: „Zginął kwiat naszej stołecznej młodzieży, której nam tak bardzo później brakowało. Chyba w żadnym innym mieście nie wybuchło powstanie, które zebrałoby tak krwawe żniwo. W Paryżu zryw trwał chyba 6 dni, poległo 901 powstańców i 582 cywili. W Pradze, w maju 1945 roku, również obyło się bez większych strat. Władysław Anders w sierpniu 1944 roku stwierdził, że „wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią”. Paweł Jasienica pisał w latach 40. na łamach „Tygodnika Powszechnego”, że powstanie wymierzone było „militarnie przeciw Niemcom, politycznie przeciw Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce”. „Powstanie warszawskie” - pisze Ciechanowski - „było wielką klęską polityczną, wielką klęską militarną,

bo ani o jeden dzień nie skróciło okupacji niemieckiej. Często krytykowałem decyzję podjęcia walki o Warszawę 1 sierpnia 1944 roku oraz jej głównych autorów, gdyż była ona przedwczesna i całkowicie nieprzygotowana pod względem politycznym, dyplomatycznym, militarnym, strategicznym, a nawet taktycznym. Uważam, że klęska Powstania Warszawskiego wynikła w dużej mierze z koncepcji jego autorów, którzy chcieli bić się z Niemcami, polityczny opór stawiać Rosjanom, a zarazem współpracować z nimi militarnie i liczyć na ich pomoc w ostatecznym opanowaniu Warszawy, co było niemożliwe do przeprowadzenia. Autorzy Powstania nie mogli też liczyć na pełną pomoc i wsparcie naszych zachodnich aliantów, gdyż nigdy się oni nie zgadzali na wspieranie naszych działań powstańczych i pragnęli jak najściślej współpracować z Moskwą i Armią Czerwoną, która nadal, pomimo anglo-amerykańskiej inwazji kontynentu, niosła na swych barkach główny ciężar walki z Niemcami

na lądzie. Zdaniem Roosevelta, Rosja mogła wystawić do wojny na lądzie siły dwa razy większe niż Stany Zjednoczone i Wielka Brytania razem wzięte”. Dzisiaj nie wypada krytycznie wyrażać się o tym powstaniu. Należy uznawać je za heroiczny i konieczny czyn zbrojny. Media serwują nam obrazy uśmiechniętych młodzieńców w panterkach i widoki zniszczonej stolicy z lotu ptaka (za które odpowiada oczywiście Stalin), a zapominają o „Kanale” Wajdy i książce Białoszewskiego. Głos w programach telewizyjnych zabiera „nawrócony” na słuszne poglądy Norman Davies, a nie Jan Ciechanowski. Polacy do dziś toczą boje z Niemcami i Rosjanami, a za swoje klęski i niepowodzenia gotowi są obwiniać cały świat. Wielki naród zawsze przez kogoś oszukany i skrzywdzony. Daliśmy świadectwo wtedy, pewnie chętnie dalibyśmy je także teraz. Oby tylko nie było ku temu okazji, bo ludzi nieodpowiedzialnych znów mamy nadobfitość. (C.Z.)


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

12

opowiadanie

w naszym angielskim domu Janusz Młynarski

N

Człowieczek z patelnią. Afera jajeczna. Jak smakują śruby. Drink wymyślny, czyli wódka z kompotem. Sąsiadka tańczy, jak Polacy jej zagrają. Ahmed z Bollywood.

igdy nie miałem wątpliwości, że Anglicy to naród ekscentryczny, ale żeby przyjść do sklepu z patelnią i kuchenką gazową, i smażyć jajka bezpośrednio po ich zakupieniu!? Chyba tylko Benny Hill mógłby to wymyślić! Gdyby mi ktoś opowiedział coś takiego, to posądziłbym go o nazbyt bujną wyobraźnię, ale widziałem to na własne oczy. Zaszedłem do „mojego” sklepu, by kupić kawę i co widzę - za ladą stoi Omar, na ladzie jakieś pudełko, na pudełku patelnia, a na patelni coś skwierczy. Po drugiej stronie lady stoi, a właściwie podskakuje jakiś człowieczek. Człowieczek, bo mały i drobny, jedynie głowę miał dużą, co nie pasowało do reszty. Z przodu całkowicie łysy, z tyłu długie siwe kosmyki. Sądząc z wyglądu mógł mieć około siedemdziesiątki, choć trzeba przyznać, że jak na ten wiek zachowywał się dość żwawo - podskakiwał i krzyczał, wykonując w tym czasie następującą czynność: wyjmował z opakowania jajka rozbijał je na patelni wykrzykując, za każdym razem: - I co, świeże?! Omar i jego pomagierzy wyglądali na osłupiałych. Jakaś skośnooka, równie niskiego wzrostu i w latach zbliżona do „człowieczka” próbowała go uspokoić, ale z mizernym skutkiem. Pudełko, na którym stała patelnia, okazało się jednopalnikową kuchenką turystyczną, na gaz z pojemnika, nawet nie wiedziałem, że coś takiego się produkuje. Byłem bardzo ciekaw, dlaczego facet smaży jajka w sklepie na ladzie, a nie w domowej kuchni, jednak zaspokojenie tej ciekawości, czyli zasięgnięcie języka, u którejś ze stron konfliktu, nie było takie proste. Sięgnąłem zatem do portfela i wyjąłem stamtąd legitymację prasową. Człowieczek widząc ją natchmiast się uspokoił,

przynajmniej na tyle, że przestał wrzeszczeć i skakać. Powiedziałem, że chciałbym pomóc, ale muszę wiedzieć, w czym rzecz. Z chaotycznej relacji zrozumiałem, że pół roku temu przeprowadził się na moją ulicę i w sklepie Omara zaczął kupować jajka, ponieważ były tańsze niż gdzie indziej i nie gorszej jakości. Trochę mnie zaskoczył, bo z mojego rozeznania wynikało, że wszystko, co można u Omara kupić, jest najdroższe w Londynie, no ale, być może w przypadku jajek jest inaczej. Jednak po jakimś czasie stwierdził, że jakościowo się popsuły, żółtko po wybiciu nie było zwarte, lecz rozpływało się na wszystkie strony, a i smak był jakiś dziwny. Miały smak… żelaza. Nie ukrywam, że to również mnie lekko zdumiało, bo skąd facet mógł wiedzieć, jaki smak ma żelazo, czyżby podjadał sobie gwoździe, śruby, albo szyny? Z jego relacji wynikało, że z reklamacjami przychodził wielokrotnie, ale nie były uwzględniane. Zawsze słyszał w odpowiedzi, że nie ma na to żadnych dowodów, iż jajka zostały zakupione w tym sklepie. Właśnie tego dnia Mike, bo tak miał na imię niezadowolony klient postanowił udowodnić, że jego pretensje są słuszne. Przyglądałem się jajkom lądującym na patelni i rzeczywiście, żółtka się rozpływały. Omar tłumaczył, że to wcale nie oznacza, że jajka nie nadają się do spożycia i wskazał na datę przydatności. Końcem końców stanęło na tym, że poszkodowany przedstawił paragony, a Omar wypłacił mu 30 funtów. Na koniec staruszek krzyknął, że jego noga więcej w tym sklepie nie postanie i będzie przestrzegał wszystkich znajomych, żeby nie robili tu zakupów, a Omar odrzekł spokojnie, że jest mu niesłychanie przykro. *** Popaprana ta pogoda - koniec września, a tu upały. Zapewne natura postanowiła zrekompensować jesienią wiosnę i lato. W ubiegłym tygodniu prognozy pogody zapowiadały wczesną, a do tego mroźną i śnieżną zimę. W tym tygodniu z kolei upały aż do listopada. Nie wykluczone, że siły natury pójdą na kompromis i jednego dnia będzie upał, a następnego - śnieg i mróz. Tu wszystko jest możliwe jeśli chodzi o aurę. Ale na razie jest gorąco, więc wziąłem pod pachę laptopa i wyszedłem na dach, by popracować

sobie w promieniach słonecznych i na świeżym powietrzu. Jeszcze nie skończyłem pierwszego zdania, a już usłyszałem głos Viktorii, która wyjrzała przez okno pytając, czy mogłaby dołączyć do mnie. Nie byłem tym zbytnio ucieszony, ale nie wypadało odmawiać, poza tym dach nie jest moją własnością i - niestety - każdy ma prawo tam przebywać. Miała na sobie szafirowy strój kąpielowy, wyglądała naprawdę ślicznie. O pisaniu oczywiście nie mogło być mowy. Rozmawialiśmy o pogodzie, o Budapeszcie i o jej matce, która przeszła poważną operację. Później - jak nietrudno się domyślić było wałkowanie jej „love affairs”. Kiedy rozmawiałem z nią tydzień temu twierdziła, że na Benie już w ogóle jej nie zależy. Pochwaliłem ją wówczas, ale jeszcze tego samego dnia zniknęła na tydzień. Dzisiaj też mówiła to samo, ale ja pozwoliłem sobie zauważyć, że jej tygodniowa nieobecność raczej przeczy temu, co mówi. Sąsiadka wyjaśniła, że jej zniknięcie było spowodowane wyłącznie względami materialnymi - łatwiej jej przeżyć, bo u Bena lodówka jest pełna i to pozwoliło jej doczekać w miarę komfortowo do wypłaty. Ale zauważyłem pewne korzystne zmiany. Dziewczę jest znacznie weselsze niż było - wszystko ją śmieszy, nabrało nieco ciała i kolorów na twarzy (była bez makijażu). Spędziliśmy na dachu ze cztery godziny. Ponieważ mnie również udzielił się wesoły nastrój, więc postanowiłem go przedłużyć, sztucznie niestety, bo w moim wieku, jeśli coś mnie cieszy, to zazwyczaj bardzo krótko, więc muszę stosować stymulatory. Tu zapewne każdy się domyśli, że wiązało się to z wyprawą - niedaleką na szczęście - po flaszkę. Był tylko jeden problem - Viktoria, w przeciwieństwie do mnie, pija wyszukane trunki, a te mają jedną, ale bardzo poważną wadę - są drogie. Ale znalazłem wyjście - moja sąsiadka, jeśli akurat nie ma jej ulubionego likieru, pija wymyślne drinki. Co to znaczy wymyślne? Dla mnie wymyślny drink, to już jest nawet wódka z kolą, a jeszcze jak w tym pływa plasterek cytryny, to już bardziej wymyślny być nie może. Poszedłem do nieodległego hinduskiego sklepu, gdzie jest do nabycia całkiem sympatyczna wódeczka po osiem funtów. Rozejrzałem się po półkach czy nie ma jakichś soków w godnej cenie, ale niestety, niczego poniżej funta

nie znalazłem. Już byłem gotów złamać moją żelazną zasadę nieinwestowania w kobiety, ale mój wzrok, który podczas zakupów kierowany jest na najniższe półki, powędrował przez przypadek na wyższą i tam natknąłem się na sok ananasowy w puszce za 58 pensów. Z bólem serca wziąłem dwie. Wewnątrz oprócz soku, a właściwie „soku” były kawałki ananasa. Zrobiłem Viktorii drinka, co z kostkami lodu i ananasowymi farfoclami wyglądało nie najgorzej, ale w smaku nie było nad-

Pudełko, na którym stała patelnia, okazało się jednopalnikową kuchenką turystyczną, na gaz z pojemnika. Byłem bardzo ciekaw, dlaczego facet smaży jajka w sklepie na ladzie, a nie w domowej kuchni, jednak zaspokojenie tej ciekawości, czyli zasięgnięcie języka, u którejś ze stron konfliktu, nie było takie proste. zwyczajne, bo za mało słodkie, ale dosłodziłem i podałem. Przyjęła. Ucieszyło mnie to, bo nieraz miałem ochotę się z nią napić, ale odstraszały mnie jej trunkowe preferencje. Teraz wiem, że mogę się „wyłgać” tanią wódką i jeszcze tańszym kompotem ananasowym, bo zaręczam, że sok to nie był. W trakcie raczenia się, puszczałem jej trochę muzyki z YouTube, polskiej, ale tej - nie obrażając wykonawców - łatwiejszej, a nawet jeśli nie łatwiejszej, to popularnej. Była zachwycona Lady Pank, Budką Suflera, Formacją Nieżywych Schabuff, Urszulą i Chylińską. Wiem, że nie udawała, bo ta dziewczyna nie potrafi ani udawać, ani kłamać. Być może dlatego ma tak przerąbane w życiu. Trudno jej będzie znaleźć kogoś, kto zasługuje na czyste uczucie. Viktoria chyba się lekko upiła, bo naszła ją ochota na tańce, musiała jednak tańczyć solo, bo

ja, jako typowy Polak, nabieram ochoty na gibanie dopiero w połowie drugiej butelki, a była tylko jedna. Było głośno, więc pukanie do drzwi musiało być głośne, a pukał Ahmed. Myślałem, że będzie mnie strofował za zbyt głośną muzykę, ale jego szeroko uśmiechnięta twarz mówiła co innego. Chciał odwiedzić Viktorię, ale stwierdził, że nie ma jej w pokoju, więc doszedł do wiosku, że może być u mnie. Ściszyłem muzykę i poprosiłem, żeby usiadł. Chętnie to zrobił. Pierwsze pytanie z jego strony skierowane było do Viktorii - zapytał, czy nadal jest z Benem, odpowiedziała, że tak, ale nie chciała kontynuować tematu i szybko go zmieniła, pytając co u niego. Okazało się, że Ahmed zmienił miejsce zamieszkania, został szefem jednego ze sklepów Omara i nie dusi się już w dwuosobowym pokoju, lecz mieszka sam w niewielkim studio. Rzeczywiście nie widziałem go już od dłuższego czasu. Ten facet jest nadal nieuleczalnie zakochany w Viktorii. Non stop wodził za nią oczami i spijał każde słowo z jej ust, czasem wzdychał. Przypominało to trochę kiepską sztukę teatralną, bo te jego gesty były właśnie takie trochę teatralne, a nawet rzekłbym - „bollywoodzkie”. Podczas rozmowy starał się, za wszelką cenę skierować ją na temat relacji damsko-męskich. Stwierdził, że Viktoria powinna zmienić chłopaka i najlepiej byłoby, gdybym to ja został jej wybrańcem. Podziękowałem mu za to, że nazwał mnie „chłopakiem”, to naprawdę miłe z jego strony, bo przypomniał mi, jak rzeczywiście nim byłem w zamierzchłych czasach. Viktoria popatrzyła na mnie zaciekawiona, czekając co powiem. Ja coś palnąłem o różnicy wieku oraz o tym, że nie chciałbym - gdyby taki związek w ogóle wchodził w rachubę - unieszczęśliwiać kolejnej istoty. Dodałem też, co zawsze zresztą przy takich okazjach powtarzam, że cenię sobie wolność, a właśnie stan wolny jest jedyną namiastką wolności, w tym zniewolonym świecie. Ahmed pożegnał się, ponieważ był umówiony z przyjaciółmi na kolację, a ja natomiast, na prośbę Viktorii, zająłem się wróżeniem z kart. Wiele rzeczy się potwierdziło, a inne - mam nadzieję - że się potwierdzą. Kolejny etap rozmowy dotyczył kosmitów, reptilian, orionidów, plejadian oraz światowego spisku i New World Order, o czym za tydzień. Cdn…


13

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

Poradnik

Czy jesteś ofiarą PPI? W ostatnim czasie, bardzo dużo mówiło się o Payment Protection Insurance. Skandal związany z ubezpieczeniami PPI, został uznany za jeden z największych przekrętów finansowych w historii Wielkiej Brytanii.

W

odróżnieniu od innych skandali wypływających na światło dzienne, nie dotyczy on bardzo bogatych ludzi, ale potencjalnie każdego, kto kiedykolwiek zaciągnął pożyczkę, miał kartę kredytową, wziął kredyt hipoteczny lub kupował cokolwiek na kredyt. Według Martina Lewisa z Moneysavingexpert. com, strony internetowej poświęconej finansom, potencjalnych ofiar PPI jest ponad 5 milionów. Z kolei „The Times” napisał, że od roku 1995, polis z PPI sprzedano ponad 16 milionów, a dla tych, którzy wnieśli odszkodowanie z tytułu poniesionych ukrytych kosztów, należy się średnio 2750 funtów. A czy ty, jesteś jedną z tych osób? Jeśli tak, to nie zwlekaj REKLAMA

i odbierz to, co prawnie należy się właśnie tobie. Czym jest PPI? PPI, czyli Payment Protection Insurance, znane jest także jako ubezpieczenie od utraty pracy, choroby lub wypadku (Accident, Sickness and Unemployment ASU), ponieważ jego zadaniem jest pokrycie spłaty kredytu, pożyczki czy zadłużenia w którejś z wymienionych okoliczności. Jak w przypadku wszystkich form ubezpieczenia, nie ma w nim nic złego. Jednakże metoda jego sprzedaży (lub raczej półsprzedaży) sprawiła, iż miliony ludzi w rzeczywistości płaciły wygórowane ceny za coś, co w gruncie rzeczy okazało się bezużyteczne. „The Law Society Gazette” (12 luty 2009) szacuje, że „ubezpieczenia spłaty

zadłużenia” mogą zostać nieprawidłowo sprzedane na sto różnych sposobów. Jednym z najpopularniejszych jest poinformowanie potencjalnego nabywcy, że musi wykupić PPI, aby kwalifikować się do przyznania kredytu lub karty kredytowej. Innym jest na przykład zatajenie informacji o prowizji, jaką otrzymuje sprzedawca. Jeśli jesteś samozatrudniony, ubezpieczenie to nie pokryje twoich kosztów, jednak tysiące tego typu ubezpieczeń sprzedano właśnie takim osobom, handlowcom i właścicielom małych firm. W najbardziej szokujących przypadkach, PPI dodawane były do kredytów bez wiedzy klienta. Miliony ludzi płaciły więc za ubezpieczenie którego nie potrzebowały, nie chciały, lub nigdy nie mogłyby

PPI, czyli Payment Protection Insurance, znane jest także jako ubezpieczenie od utraty pracy, choroby lub wypadku, ponieważ jego zadaniem jest pokrycie spłaty kredytu, pożyczki czy zadłużenia w którejś z wymienionych okoliczności. wykorzystać. Średnia wartość odszkodowania w tego typu sprawach wynosi 1800 funtów, jednak największa sprawa, jaką zajmowało się Hamilton Brady, dotyczyła aż 35000 funtów. Jednym z najgorszych typów „ubezpieczenia spłaty zadłużenia” jest ten znany, jako „single premium” - całkowity koszt ubezpieczenia dodawany jest do kredytu na początku, więc płacisz za niego odsetki przez cały okres spłaty kredytu. PPI wynosi zazwyczaj 20-25% wartości kredytu, jednak w niektórych przypadkach liczba ta może dojść nawet do 70%! W przypadku kredytu o wartości 10000 funtów, oznacza to dodatkowe koszty w wysokości od 2000 do 7000 funtów za samo ubezpieczenie. Nic dziwnego, że „ubezpieczenie spłaty zadłużenia” określone zostało, jako „zalegalizowana kradzież”. Koniec z oszustwami Niepoprawna sprzedaż PPI była tak rozprzestrzeniona, że już w 2005 roku Rzecznik Praw Obywatelskich złożył „superskargę”, dotyczącą rozległych nieprawidłowości w sprzedaży tego typu ubezpieczeń i od tego czasu różne organy takie, jak Biuro Uczciwego Handlu, Komisja ds. Konkurencji oraz Urząd Usług Finansowych badały rynek sprzedaży PPI, nieustannie wydając twardą krytykę taktyki sprzedaży tych ubezpieczeń, stosowaną przez banki i kredytodawców. W tym czasie, pomimo tego, że możliwe było złożenie indywidualnej skargi przez Rzecznika, powstał cały rynek firm specjalizujących się w uzy-

skiwaniu odszkodowań w sprawach „ubezpieczeń spłaty zadłużenia”, zazwyczaj stosujących zasadę „bez wygranej brak opłat” - „no win, no fee”. Szybko rosnący wzrost liczby roszczeń odszkodowawczych oraz skarg do Financial Ombudsman Service (FOS) sprawił, że do roku 2009, FOS miał do czynienia z ponad 800 skargami w tygodniu. W sierpniu 2010 roku biuro Finansowego Rzecznika Praw Obywatelskich opublikowało deklarację postępowania, mającą na celu zmuszenie banków do uczciwszego traktowania skarg, dotyczących wyżej wymienionych ubezpieczeń. Miało ono wejść w życie w grudniu 2010 roku, jednak w październiku Brytyjski Związek Bankowy rozpoczął prawne działania przeciwko owym ustaleniom. Ponieważ Rzecznik Praw Obywatelskich jest instytucją publiczną, powołaną przez parlament, specyficzny typ postępowania prowadzony w tym wypadku nazywalibyśmy w Polsce „kontrolą konstytucyjną”. Wynik opublikowany został 20 kwietnia 2011 roku, obwieszczając zwycięstwo konsumentów. Jak sprawdzić, czy mam? Przejrzyj uważnie wszystkie swoje dokumenty odnoszące się do pożyczki lub karty kredytowej. Jeśli nie możesz ich znaleźć, poproś o ich kopię od kredytodawcy za opłatą £10 przy pomocy dokumentu o nazwie: Subject Access Request (SAR). Jeśli wykryjesz PPI, skontaktuj się ponownie ze swoim kredytodawcą, wysyłając do niego pisemną skargę. Będzie miał on 8 tygodni czasu na odpowiedź. Jeśli tego nie zrobi zwróć się do Financial Ombudsman Service (www. financial-ombudsman.org.uk). Musisz uzbroić się także w cierpliwość, bowiem obecnie FOS otrzymał ponad 200 tysięcy takich skarg, dlatego też warto zgłosić się jak najszybciej, by zająć miejsce w kolejce. Jeśli nie czujesz się na siłach, aby wystosować skargę przeciwko swemu kredytodawcy, skontaktuj się ze specjalistami, którzy chętnie pomogą ci we wniesieniu roszczenia. Zespół Hamilton Brady (www.hamiltonbrady.co.uk)


15

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

poradnik

Szczytowe stany świadomości Pewnie co jakiś czas możesz zaobserwować, że niektórzy ludzie są bardziej szczęśliwi niż inni, osiągają łatwiej i więcej sukcesów, są zdrowsi i bez trudu znoszą niepowodzenia.

W

obszarze psychologii wskazuje się na różne przyczyny takiego stanu rzeczy. Popularnym paradygmatem jest to, że ci ludzie mieli lepsze dzieciństwo, doświadczyli mniej traum, powstali ze zdrowszego materiału genetycznego, mieli lepszych przyjaciół, mniej problemów w szkole itp. Mamy więc tu dwa czynniki wpływające potencjalnie na nas, czyli geny i środowisko. Jednak w wyniku analizy tego, co dzieje się naprawdę w przypadku różnych osób, odkryto „casus niezniszczalnych dzieci”. Zupełnie niespodziewanie, badania te udowodniły, że niewiele dzieci z tej grupy przeżyło dramatyczne dzieciństwo, a jednak mimo to wspaniale się rozwinęły. Istnienie tego fenomenu wywołało ogromną furorę, ponieważ część ludzi wnioskowała z tych danych, że najwyraźniej środowisko wychowania nie ma znaczenia. Oczywiście argumenty te były nierozsądne, tym bardziej, że jedynie niewielka część badanych dzieci należała do tej kategorii. Był to jednak zagadkowy wynik. Można by przypuszczać, że dzieci te miały po prostu szczęście na genowej loterii, ale REKLAMA

jeszcze bardziej zaskakujący w tym jest fakt, że w niektórych przypadkach, część z tych „niezniszczalnych dzieci” nagle przestawała takimi być, jak dorosła. Aby to wytłumaczyć, konwencjonalne teorie uznały, że musi istnieć wartość progowa dla gromadzenia traum, pewnego rodzaju granica. Jest to słabe wytłumaczenie, jako że wielu z owych dorosłych w tamtym czasie wiodło całkiem dobre życie, w sprzyjających warunkach. A zatem coś się stało. Pytanie tylko co? Być może będziesz na to w stanie odpowiedzieć analizując swoje życie. Czy kiedykolwiek doświadczyłeś chwili, gdy czułeś się zupełnie inaczej niż zwykle i naprawdę wspaniale? Kiedy wszystko wydawało się być wyjątkowe i idealne. Takie momenty nazywane są „doświadczeniami szczytowymi”, a gdy trwają długo, mówi się o nich „stany szczytowe”. Co, jeśli ci niezwykli dorośli czy te „niezniszczalne dzieci”, żyli w tego rodzaju ciągłym szczytowym doświadczeniu? Z pewnością byłoby to źródłem ich większej odporności. Jeśli jednak ktoś nie doświadczył takich momentów, łatwo przeoczyć taki spo-

sób podejścia do tego fenomenu. Badania ostatnich lat pokazują, że niewielki procent populacji żyje niemal ciągle w stanie szczytowym. Istnieją pewne jego rodzaje, które mogą pojawiać się spontanicznie; najbardziej znany jest stan „bycia pełnym życia”. Stan ten posiada kilka cech, z których najważniejszą dla tej dyskusji jest poczucie, że indywidualna przeszłość nie była emocjonalnie traumatyczna. Osoby takie doświadczają teraźniejszości na bazie poczucia wewnętrznego spokoju, wyciszenia, lekkości, które nie ustają podczas doświadczania emocji. Tego rodzaju stan nie powoduje drastycznych zmian w życiu osoby, bez względu na przeszłe lub obecne warunki. Pewnego rodzaju sytuacje, mogą go natomiast usunąć tak, jak to miało miejsce w przypadku „niezniszczalnych dzieci”, które utraciły tę cechę. Kilka lat temu pojawiły się i zaczęły odnosić spektakularne sukcesy „terapie mocy”. Spowodowały one zmiany w myśleniu o tym, co jest możliwe w obszarze fizycznego i emocjonalnego leczenia, co nie udało się wcześniej humanistycznej ani transpersonalnej psychologii.

Narzędzia te były nieprawdopodobnie szybkie, proste i skuteczne, więc ludzie zaczęli kwestionować kulturowe założenia, z powodu oszałamiających osobistych doświadczeń. Większość terapeutów posługujących się „terapiami mocy” nie poszukuje stanów szczytowych - prawdopodobnie nawet nie wierząc, że są one możliwe do osiągnięcia. Dominujący obecnie model w tej dziedzinie zakłada, że ludzie będą czuli się lepiej, im więcej ich traumatycznego materiału zostanie uzdrowione i zazwyczaj jest to prawda. Techniki często poprawiają samopoczucie na dłuższy lub krótszy czas, jednak dają efekty bardziej trwałe i stanowcze, niż by mogło wynikać z usunięcia, aktualnego podczas sesji, cierpienia czy dyskomfortu. Ponadto podczas lub po ich zastosowaniu, znaczący procent klientów doświadcza różnego rodzaju duchowych lub szamańskich stanów, o których nigdy wcześniej nie słyszeli, lub w które nie wierzyli. Jednak te wspaniałe momenty niemal zawsze po jakimś czasie mijają. Z perspektywy „stanów szczytowych” uzdrawianie traumy można zobrazować wycią-

ganiem wideł z ludzi, którzy są w piekle - po uzdrowieniu wciąż tam jesteś, ale jest ci tam, po prostu, lepiej. Nie zrozum tego źle - praca, którą wykonują w tym paradygmacie terapeuci jest konieczna i niezbędna dla milionów ludzi. Jednak to, o co chodzi nam naprawdę, to metody, które pozwalałyby ludziom żyć permanentnie w stanie szczytowym. A zatem zapraszam do udziału w zajęciach, podczas których będziesz mógł pracować nad usuwaniem blokad różnego pochodzenia, które uniemożliwiają doświadczanie stanów szczytowych. Więcej informacji znajdziesz pod numerem telefonu 07832376622 lub pisząc na info@nlpgate.co.uk. Nadal zachęcam Czytelników do zadawania pytań i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami na adres: aga_major@yahoo.com. Agnieszka Major


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

16

strefa kobiet

Obroń się sama! Krótki kurs samoobrony, przygotowany przez zawodników Polskiego Klubu Sportów Walki z Bristolu - Dariusza Telusa (2 dan w kickboxingu) oraz Roberta Antosiaka (5 dan w jujitsu). W tym odcinku, przedstawiamy sytuację, kiedy napastnik chwycił nas za rękę lub ramię w sposób widoczny na pierwszej fotografii. Aby wyzwolić się z tego uchwytu, prezentujemy bardzo łatwą technikę samoobrony, która polega na przełożeniu prawej ręki za rękę napastnika i mocnym chwyceniu agresora. Po tym manewrze, należy przewrócić atakującego na ziemię. Jak już wspominaliśmy, dobrze jest dodatkowo kopnąć go w krocze, co skutecznie obezwładni go na czas ucieczki. Słówko o trenerze Dariusz Telus swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął w wieku 14 lat od nauki judo. W latach 1996-2004, po przeprowadzce z rodzimego Sławna do Szczecinka trafił pod skrzydła trenera Wojtka Hurki (2 dan-kyokushin karate) i zdobył 4 kyu uprawniające do walk w mistrzostwach Polski. Z tego okresu pochodzą zdobyte przez niego 2 medale i 3 puchary. Przez 2 lata trenował także kickboxing pod okiem wspaniałego zawodnika Tomasza Dziomby. Do Anglii przeprowadził się w roku 2004. Trzy lata później trafił do Bristolu, gdzie zdobył brązowy pas w karate tradycyjnym. W roku 2009 jako pierwszy Polak w MMA (Mixed Martial Arts - Mieszane sztuki walki) wystąpił podczas zawodów w klatce. Na swoim koncie ma także turnieje w Weston Super-Mare. Na jednym z nich, w listopadzie 2010 roku podczas mistrzostw Anglii i Walii południowej zdobył brązowy medal. Od stycznia 2010 prowadzi Polski Klub Sportów Walki w Bristolu.

REKLAMA

wykonuje kosmetyczka - wiza ystka

Chanel, YSL, Lancaster, Coty, Bourjois, TV-RTL-7. Obecnie zrzeszona w British Association

of Beauty Therapy & Cosmetology - BABTAC /Brytyjskie Stowarzyszenie Kosmetyczek i T

Dyplom uzyskany w 2000 roku w Niemczech. Doświadczenie na terenie Polski i Europy Zachodniej oraz w Kanadzie.

tel: 07534538789 tel: 07534538789

email: dorrisby@hotmail.com email: dorrisby@hotmail.com www.imagebydorota.co.uk www.imagebydorota.co.uk

Oczy bez skazy Jednym z chirurgicznych sposobów na odmładzanie twarzy jest plastyka powiek. To zabieg stosunkowo często wykonywany w profesjonalnych salonach kosmetycznych, ponieważ przynosi spektakularny i długotrwały efekt. Może on dotyczyć powiek górnych, dolnych lub obu jednocześnie.

W

przypadku powiek górnych, najczęstszym wskazaniem do operacji jest nadmiar luźnej, rozciągniętej, nieładnie marszczącej się skóry. Podczas patrzenia na wprost, sięga ona rzęs, a czasem „kładzie się” na nich. W skrajnych przypadkach, przesłania pole widzenia i wówczas są również zdrowotne wskazania do tego zabiegu. Operacja wykonywana jest w znieczuleniu miejscowym lub krótkotrwałym ogólnym. Na zabieg należy zgłosić się w pełni zdrowym, z wykonanymi badaniami laboratoryjnymi, które zalecane są w trakcie pierwszej konsultacji. Uwaga! Dzień zabiegu nie może pokrywać się z menstruacją, a 2 tygodnie wcześniej nie należy przyjmować leków obniżających krzepnięcie krwi. Czas trwania zbiegu nie przekracza godziny. Podczas procedury, usuwany jest nadmiar skóry i mięśnia okrężne-

go. Czasami redukuje się również ilość uwypuklającego się tłuszczyku oczodołowego. Pacjent po kilku godzinach może wrócić do domu z zaleceniem przykładania chłodnych kompresów przez kilka następnych dni. Jedynym opatrunkiem jest niewielki plasterek na ranie, który nie przeszkadza w patrzeniu. Szwy usuwa się w 4-5 dobie po operacji. Przebieg pooperacyjny nie jest bolesny i pacjentki nie przyjmują żadnych szczególnych leków. Blizna usytuowana jest w fałdzie powiekowej, czyli w miejscu niewidocznym przy otwartych oczach. Po kilku tygodniach blednie i trudno jest ją dostrzec. Po 7-10 dniach pacjentki zwykle wracają do pracy. Powikłania są wyjątkowo rzadkie i najczęściej dotyczą mniej lub bardziej estetycznej blizny. Po zabiegu może wystąpić niewielki obrzęk powiek i podrażnienie spojówek, które mija po około 2 tygodniach. Zabieg powinien

przynieść satysfakcjonujący efekt na co najmniej 5 lat (najczęściej efekty są trwalsze).

Masaż wodny na sucho Suchy wodny masaż jest źródłem odprężenia, które należy się wszystkim zmęczonym pracą i domowymi obowiązkami kobietom.

Z

abieg Medy Jet wykorzystuje możliwości terapeutyczne ciśnienia hydrostatycznego i łączy w sobie trzy elementy - siły, ciepła oraz wody. Procedura przynosi wyjątkowe efekty eliminując z organizmu napięcia, przemęczenie oraz stres. Masaż Medy Jet, z jednej strony doskonale rozgrzewa organizm przygotowując go do wysiłku, a z drugiej regeneruje go po wytężonej fizycznej pracy oraz wspomaga eliminację urazów powstałych na skutek fizycznego przemęczenia. Dodatkowo masaż Medy Jet może być wykonywany jako typowo relaksacyjna terapia na przy-

kład po operacjach plastycznych. Masaż Medy Jet przeprowadzany jest za pomocą specjalnego urządzenia przypominającego łóżko. Osoba poddawana zabiegowi kładzie się na jego powierzchni, a jej ciało poddawane jest działaniu ciśnienia hydrostatycznego. Do głównych wskazań do zabiegu można zaliczyć: - cellulit, - wspomaganie odchudzania, - relaks, - zmiany zwyrodnieniowe, - stany zmęczenia, - mięśniobóle. Wśród zalet zabiegu, odnajdziemy natomiast:

- pobudzenie układu krwionośnego i limfatycznego, zapewniając tym samym transportowanie składników odżywczych, oczyszczających i regenerujących, - niwelowanie opuchlizny i obrzęków, - niwelację cellulitu oraz pomoc w walce z otyłością, - masaż mięśni i karku, - regulację układu nerwowego. Hydromasaż na sucho sprawia, że ciepło masażu wodnego, promieniuje do najdalszych tkanek skóry, zapewniając dogłębne odprężenie i usprawnienie układu krążenia krwionośnego. Dorota Bylica (www.imagebydorota.co.uk)


Musisz wysłać pieniądze

PRZEKAZ PIENIĘŻNY WESTERN UNION

£4.90

*

OD

Dowiedz się więcej na: www.westernunion.co.uk

Proste! Wybierz sposób, w jaki chcesz wysłać pieniądze:

W placówce

westernunion.co.uk

0800 833 833 (od £6.90*)

*Western Union zarabia także na wymianie waluty. Sprawdź warunki przekazu. Nazwa i logo Western Union, a tak e zwi zane z ni znaki towarowe i usługowowe, nale ce do Western Union Holdings Inc., zarejestrowane i stosowane w USA oraz wielu innych krajów nie mog by u ywane bez pozwolenia.


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

18

Kultura

Niegrzeczne dzieci

fot. Materiały organizatora

Począwszy od 1 października na terenie londyńskiej Real World Gallery, podziwiać można prace współczesnych polskich artystów, które zrodziły się z lektury „Króla Ubu”.

A

utorem tej groteskowej inspiracji dla wystawy jest francuski dramaturg, powieściopisarz i poeta Alfred Henry Marie Jarry, który przyszedł na świat 8 września 1873 roku w Laval, a zmarł 1 listopada 1907 roku w Paryżu z powodu gruźlicy i alkoholizmu. Alfred Jarry, ekscentryk, zapalony cyklista i głośna postać paryskiej bohemy przełomu wieków znany jest głównie właśnie

jako autor farsy „Ubu Król, czyli Polacy”, której wystawienie wywołało skandal i uważane jest za antycypację teatru absurdu. Akcję sztuki umieścił bowiem, w „Polsce, czyli Nigdzie” (w chwili powstawania sztuki, Polski nie było na mapach Europy). Kraj nad Wisłą stał się figurą metaforyczną, polem na którym pisarz zdemaskował despotyzm, chamstwo i konsekwencje pojawienia się Nowego. Autorzy projektu „Naughty Children of Alfred Jarry”, wykorzystując dzieła współczesnych polskich artystów, chcą na nowo zdefiniować postrzeganie tradycji i narodowej tożsamości w surrealistycznej atmosferze niesamowitości i młodzieńczej groteski. Podczas ekspozycji pokazane zostaną prace: - Tomasza Kozaka, absolwenta Wydziału Malarstwa i Filmu Animowanego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który zajmuje się głównie malarstwem, tworzy filmy animo-

wane, wideo, kolaże i rzeźby, a mieszka i pracuje w Lublinie, - Jana Dziaczkowskiego, malarza, fotografa, twórcy kolaży, autora ilustracji do pism muzycznych, społecznych i kulturalnych, projektanta okładek książek i płyt, który zginął tragicznie 20 września 2011 roku pod Zawratem w Tatrach, sześć dni przed swoimi 29. urodzinami, - Roberta Kuśmirowskiego, współczesnego artysty, performera, twórcy instalacji, obiektów, fotografii, mającego na swoim koncie liczne wystawy w kraju i zagranicą oraz Michała Jankowskiego, Doroty Kozieradzkiej i Michała Szuszkiewicza. W ramach projektu „Naughty Children of Alfred Jarry”, 8 października odbędzie się także pokaz filmu z 2003 roku w reżyserii Piotra Szulkina pt. „Król Ubu”, a tydzień później, 15 października wykład o polskiej sztuce współczesnej, który poprowadzą kuratorzy wystawy Katarzyna Szydłowska i Konrad Schiller. Organizatorem projektu jest Fundacja Kultury Polskiej. Więcej informacji na temat wystawy, na stronie www.culture.pl. kiedy: do 16 października gdzie: Real World Gallery 65 Hanbury Street, London E1 5JP info: www.culture.pl

Chilly Gonzales

Bajm

Naprawdę nazywa się Jason Beck i pochodzi z Kanady. Ten muzyk i pianista, uznawany jest za ekscentrycznego twórcę i performera, głównie muzyki electro i electro-soul, z wykorzystaniem elementów różnych gatunków muzycznych np. melorecytacji znanej z muzyki rap. Współpracował również z twórcami electroclashu, takimi jak Peaches, Louie Austen czy Taylor Savvy. Przed rozpoczęciem kariery solowej, w roku 1990, był członkiem kanadyjskiego zespołu Sun grającego rock alternatywny. W 2005 roku przeniósł się do Paryża, gdzie wydał solową płytę z muzyką fortepianową.

Tego polskiego zespołu poprockowego specjalnie przedstawiać nie trzeba. Bajm powstał w roku 1978 w Lublinie. Jego skład kilkukrotnie się zmieniał, a jedyną osobą będącą w zespole od jego początków jest wokalistka oraz współzałożycielka grupy, Beata Kozidrak. Obok niej, obecny skład grupy tworzą Adam Drath, Piotr Bielecki, Maria Dobrzańska, Artur Daniewski i Krzysztof Nieścior. Zespół stał się sławny po występie na festiwalu Opole 78’, dzięki utworowi „Piechotą do lata” (drugie miejsce w koncercie Debiuty). Niebawem, Bajm wystąpi także na Wyspach.

kiedy: 4 - 8 października gdzie: Soho Theatre 21 Dean St, London W1D 3NE info: www.sohotheatre.com

kiedy: 24 listopada - Edynburg, 25 listopada - Manchester, 26 listopada - Birmingham, 27 listopada - Londyn gdzie: Edynburg, Manchester, Birmingham, Londyn info: www.bajmuktour.co.uk

Kartka z kalendarza 4 października 1883 Odbył się pierwszy kurs najbardziej luksusowego w dziejach transportu, pociągu pasażerskiego Orient Express. Nazywany często „Titanikiem na szynach”, pociąg kursował pod szyldem międzynarodowej spółki Compagnie Internationale des Wagons-Lits. Jego pomysłodawcą i założycielem był Belg Georges Nagelmackers. Trasa Orient Expressu o długości 2880 km wiodła z Paryża z dworca wschodniego do Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł). Był to jedyny środek transportu łączący dwa krańce Europy - wschód i zachód - uosobienie komfortu i bogactwa. Luksusowe wagony sypialne i wagony restauracyjne słynące ze swej kuchni sprawiły, że pociągiem podróżowały osoby szlacheckiego pochodzenia, dyplomaci i ludzie biznesu. Na trasie z Paryża do Stambułu przez Strasburg, Monachium, Wiedeń, Budapeszt, Bukareszt i Warnę pociąg kursował w latach 1883-1914, 1919-1939 oraz 19451977. Do Aten jeździł od 1962 roku. 5 października 1921 Założono w Londynie PEN Club. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa oznaczającego pióro oraz pierwszych liter - Poets, Essayists,

Novelists. PEN Club to międzynarodowe stowarzyszenie pisarzy powstałe z myślą o promowaniu przyjaźni oraz intelektualnej współpracy pomiędzy twórcami z całego świata. Kieruje się zasadą, że literatura spełnia istotną rolę w rozwoju współpracy międzynarodowej. Jest to organizacja niepolityczna i pozarządowa, związana z UNESCO oraz Komisją Ekonomiczno-Społeczną Narodów Zjednoczonych. PEN Club składa się z oddziałów lokalnych, które reprezentują swoich członków, nie kraje. Członkostwo dostępne jest dla wszystkich wykwalifikowanych pisarzy, dziennikarzy, tłumaczy, historyków oraz wszystkich zaangażowanych na polu literatury niezależnie od narodowości, rasy czy religii. Każdy z członków musi podpisać regulamin PEN Clubu i tym samym go zaakceptować. 7 października 1977 Ukazał się singel „We Are the Champions” grupy Queen. Ten napisany przez Freddiego Mercury'ego utwór pochodzi z albumu „News of the World” i należy do największych przebojów tej brytyjskiej grupy. Często odtwarzany jest lub śpiewany przez kibiców podczas zawodów sportowych.

Zadzwońcie do nas pod numer 0784 606 2331 lub napiszcie na adres

thepolishobserver@myownmedia.co.uk,

aby poinformować o organizowanych przez was imprezach i wydarzeniach


19

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

kultura

Ukryta rezydencja księcia Zlokalizowany na południe od Hamilton, obiekt zaprojektowany przez wybitnego, szkockiego architekta Williama Adama zachwyca swoim wdziękiem każdego, kto pokusi się o wycieczkę w to miejsce..

Z

fot. Wikipedia

budowany na skarpie w latach 1722-1734 dla księcia Hamilton, dom letni stanowił także doskonałą bazę wypadową dla osiemnastowiecznych wielbicieli polowań. Chatelherault Country Park został uszkodzony w trakcie pożaru, jaki miał tam miejsce w roku 1945. Odbudowano go w latach 1979-1987. W trakcie remontu, na terenie ukrytej rezydencji księcia Hamilton, dokonano pewnych zmian, głównie w pomieszczeniach, w których niegdyś trzymano psy

myśliwskie pana posesji - obecnie znajduje się tam galeria. Ciekawostką geograficzno-geologiczną tego miejsca jest zjawisko zapadania się części Chatelherault, spowodowane zbyt blisko położoną kopalnią węgla i jest ono wyraźnie odczuwale podczas spacerów (przechadzając się po wykwintnych pomieszczeniach pałacyku ma się wrażenie, iż cały budynek jest przechylony na wschód). Odwiedzający Chatelherault Country Park mają możliwość obejrzenia sali bankietowej, a także apartamentów księcia oraz wspaniałych ogrodów, których dawna świetność została przywrócona w stu procentach. W Chatelherault Country Park odbywają się dziś liczne wesela, bankiety, a także spotkania konferencyjne. W budynku mieści się także wystawa prac fotograficznych oraz wiele, ciekawych eksponatów przypominających czasy sprzed trzech wieków. Zwiedzanie tego obiektu jest bezpłatne. Posiadłość ta cieszy się także licznymi ścieżkami spacerowymi o łącznej długości 10 mil, które pro-

wadzą do kilkuset letnich dębów, okazałych ruin Cadzow Castle i zapierającego dech w piersiach kilkudziesięciometrowego Duke Bridge. Cadzow Castle został wzniesiony w XII wieku jako rezydencja dla króla Davida I (1124-1153). Szczególnie upodobali go sobie rycerze z Strathclyde, który lubowali się w polowaniach. W późniejszych latach korzystali z niego także Alexander II i Alexander III oraz Robert Bruce. Późniejszy zamek Cadzow powstał milę na południowy-wschód od centrum Hamilton, między 1500 a 1550 rokiem na zlecenie Sir Jamesa Hamiltona z Finnart. Zatrzymała się w nim w roku 1568, uciekając z zamku Loch Leven, Maria I Stuart - Królowa Szkotów. Cadzow Castle zanim popadł w ruinę w został w XVIII wieku przebudowany. (www.polemi.co.uk)

Nie przegap

„To ja, złodziej” piątek 07.10. godz. 23:35, TVP 2

Zabawa dla aniołków 29 października na terenie St Christopher’s Church Hall w Bournemouth odbędzie się specjalna impreza dla dzieci pod hasłem „Białe Party. Zabawa dla aniołków nie diabełków”.

W

programie imprezy przewidziano nie tylko loterię fantową, smaczne jedzonko i dmuchany zamek, ale także wspaniałe konkursy z nagrodami. Milusińscy mogą wziąć udział w zmaganiach na najlepsze przebranie aniołka, rywalizacji tanecznej, wokalnej oraz w konkursie recytatorskim. Zabawę dla dzieci do lat trzech przewidziano od godziny 9:30 do 11:30, a powyżej trzeciego roku życia od godziny 13:00 do 15:00. Wstęp

to tylko 5 funtów, które zostaną przeznaczone na bardzo szczytny cel. Cały dochód z imprezy, trafi bowiem do Igi, dziewczynki chorej na Zespół Aperta. Rezerwacji miejsc można dokonać wysyłając esemesa na numer 077 2517 4007 lub e-mail na adres organizatora imprezy - muzyczne. igraszki@yahoo.com. gdzie: St. Christopher's Church Arnewood Road, Southbourne, Bournemouth, BH6 5DW

16-letni Piotrek, nazywany przez kolegów Jajem, chce oderwać się od patologicznej rodziny. Wierzy, że pomoże mu w tym zdobycie pieniędzy. Pracuje dla właściciela warsztatu samochodowego, Wyskocza, dopuszcza się drobnych kradzieży. Marzy jednak o etacie u Maksa, szefa gangu i specjalisty od kradzieży luksusowych samochodów. Aby wkupić się w łaski mafijnego bossa, Jajo na własną rękę kradnie zielonego jaguara. Okazuje się, że ten sam

samochód był też celem ludzi Maksa. Życie chłopca znalazło się w niebezpieczeństwie.

„Pułapka”

sobota 08.10. godz. 23:25, TVP 2 Maciek, niegdyś dobrze zapowiadający się aktor, wraca do kraju po wieloletniej emigracji. Próbuje na nowo ułożyć sobie życie w Polsce, lecz ma problemy z odnalezieniem się w obcej rzeczywistości. Gdy kolejne próby powrotu do zawodu kończą się fiaskiem, nieoczekiwanie otrzymuje propozycję pracy w charakterze stróża w samotnym domu nad brzegiem morza. Ma pilnować składu szmuglowanego alkoholu i czekać na wiadomość. Nie-

bawem uświadamia sobie, że został wplątany w grę, w której przypadła mu rola pionka.


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

20

kultura

London - Hammersmith: 207 King Street, Hammersmith, London, W6 9JT London - Wood Green: Wood Green Shopping City, Off Noel Park Road, Wood Green, N22 6LU London - Wandsworth: Southside Shopping Centre, Wandsworth High Street, SW18 4TF London - Ilford: I-Scene, Clements Road, Ilford, Essex, IG1 1BP London - Staples Corner: Staples Corner Retail Park, Geron Way, London, NW2 6LW Stockport: 4 Grand Central Square, Wellington Road South, SK1 3TA Luton: The Galaxy, Bridge Street, Luton,, LU1 2NB Northampton: Sixfields Leisure, Weedon Road, Upton, Northampton, NN5 5QJ Nottingham: The Corner House, 29 Forman Street, Nottingham, NG1 4AA Birmingham Broad Street: 181 Broad Street, Birmingham, B15 1DA Wolverhampton: Bentley Bridge Leisure Park, Wednesfield Way, Wedn, WV11 1TZ Bristol: Hengrove Leisure Park, Hengrove Way, Bristol, BS14 0HR Swindon: Shaw Ridge Leisure Park, Whitehill Way, Swindon, SN5 7DN High Wycombe: Eden, Denmark Street, HP11 2DB Ashford: Eureka Entertainment Centre, Ashford, Kent, TN25 4BN Southampton: Ocean Village, 4 Ocean Way, Southampton, Hampshir, SO14 3TJ Liverpool: Montrose Way, Edge Lane Retail Park, Liverpool, L13 1EW Sheffield: Valley Centertainment, Broughton Lane, Sheffield, S9 2EP Glasgow Renfrew Street: 7 Renfrew Street, Glasgow, G2 3AB Edinburgh: Fountain Park, 130/3 Dundee Street, Edinburgh, EH11 1AF

Cud nad Wisłą Już za kilka dni, bo 7 października, w 21 kinach należących do sieci Cineworld będzie można obejrzeć polski film, który ma szansę przejść do historii światowego kina, nie tylko ze względu na walory artystyczne.

S

pełniły się marzenia Jerzego Hoffmana i wielu Polaków. O „cudzie nad Wisłą” napisano już sporo, ale tak jak niegdyś o sfilmowaniu Sienkiewiczowskiej „Trylogii”, tak o tej przełomowej bitwie marzył chyba każdy prawdziwy Polak. 91 lat po zwycięstwie polskiej armii nad bolszewicką nawałnicą, zagrażającą nie tylko Polsce, ale i całej Europie mamy wreszcie coś, co w należyty sposób owo wydarzenie honoruje. Obejrzenie tego obrazu w brytyjskich kinach jest sporą zasługą Ambasady RP oraz Polskiego Instytutu Kulturalnego. „Bitwa Warszawska 1920” to pierwszy wyprodukowany przez europejską kinematografię obraz w pełnej technice 3D. Polscy filmowcy kręcili wszystko od razu na planie, a nie jak to ma miejsce w innych produkcjach, że film w technice 2D przerabia się w studio na 3D, zatem jest to bez wątpienia produkcja pionierska. Drugim atutem obrazu jest scenariusz. Jego autorzy stworzyli fantastyczne widowisko fabularne, z wartką akcją i niesamowitymi efektami specjalnymi. Darowano sobie taniej „bogojczyźnia-

ności”, patosu i megalomanii, w którą wcześniej obfitowała więszkość polskich produkcji historycznych. W filmie udział wzięli: Borys Szyc, Daniel Olbrychski, Bogusław Linda, Jerzy Bończak, Stanisława Celińska, Andrzej Strzelecki, Wiktor Zborowski oraz debiutująca w roli żeńskiej Natasza Urbańska. Autorem zdjęć do filmu jest Sławomir Idziak, a muzyki Krzesimir Dębski.

fot. Materiały dystrybutora

Projekcje w UK

Książka

„Klub Koneserów Zbrodni” Michael Capuzzo

O

Warto posłuchać

parta na faktach opowieść o Towarzystwie Vidocqa w Filadelfii, któremu patronuje słynny francuski detektyw z czasów napoleońskich. To elitarne stowarzyszenie, istniejące napra-

„Bedtime Story” Rococo

wdę, od początku lat 90., zrzesza najlepszych kryminologów, detektywów, patologów i specjalistów medycyny sądowej. Capuzzo śledzi rozwój stowarzyszenia od momentu jego założenia do dnia dzisiejszego. Koncentruje się głównie na karierach trójki założycieli: Frank Bender z niesamowitą intuicją odtwarza twarze niezidentyfikowanych sprawców, Ralph Walter, bazując na wiedzy psychologicznej, opracowuje portrety psychologiczne sprawców i analizuje psychikę morderców, a William Fleisher to obdarzony melancholijnym poczuciem humoru agent FBI i służb celnych. Trio łączy przyjaźń i niezwykła komitywa, a także cięte poczucie humoru.

Zagłosuj

na Listę Przebojów

Filmy

„Abduction” (kino) Nathan Harper dokonuje zaskakującego odkrycia - znajduje swoje zdjęcie na stronie poświęconej zaginionym osobom. Jego zwyczajne życie w jednej chwili traci sens. Próbując ustalić kim naprawdę jest, chłopak przekonuje się, że nic nie jest takie, jak mu się wydawało. W momencie, w którym do gry wmiesza się policja, agenci rządowi i tajemnicze postaci próbujące schwytać Nathana, jedynym wyj-

„Thor” (DVD) Film zrealizowany na podstawie kultowego komiksu o Thorze, władcy pioruna i synu Odyna. Thor, który walczy za pomocą Mjollnira, młota wykonanego z tajemniczego metalu, wygnany zostaje z Asgardu, siedziby najwyższych bogów, na Ziemię. Tutaj pozbawiony zostaje wszystkich swoich boskich atrybutów i jako dr Donald Blake, ma nauczyć się pokory i posłuszeństwa. O swojej przeszłości przypomina sobie

Głosowanie odbywa się za pośrednictwem strony internetowej: www.orla.fm

Rococo to francuska grupa, której przewodzi Eléonore. Grają ze sobą od roku 2007, ale dopiero teraz ukazuje się ich pierwszy album długogrający. Nagrany we Francji i z najlepszymi muzykami krążek, w całości wypełniają utwory śpiewane po angielsku, utrzymane w spokojnych, melodyjnych klimatach popowych, ale z dodatkami hip-hopu, country-rocka, a także gospel czy folk.

dopiero, kiedy przez przypadek znajduje Mjollnira. Tak rozpoczyna się jego walka o bezpieczeństwo ludzkości.

„The Debt” (kino) Film jest adaptacją izraelskiego filmu z 2007 roku pt. „Ha-Hov“. Historia rozpoczyna się w roku 1997, kiedy do byłych agentów Mossadu, obecnie na emeryturze - Rachel i Stefana dociera szokująca informacja o ich byłym współpracowniku Davidzie. Cała trójka od lat podziwiana była przez obywateli Izraela za sprawą misji przeprowadzonej w 1966 roku, kiedy to wytropili nazistowskiego zbrodniarza Vogela w Berlinie Wschodnim. Napięcie w filmie buduje się

Oto propozycje: 1. Ed Sheeran - The A Team 2. Katy Perry - Last Friday Night 3. Cee Lo Green - Bright Lights Bigger City 4. Lil Wayne - How To Love 5. Pitbull feat. Ne-Yo, Afrojack & Nayer - Give Me Everything 6. Christina Perri - Jar Of Hearts 7. Jessie J - Nobody's Perfect 8. Take That - Love Love 9. Example - Changed The Way You Kiss Me 10. Enrique Iglesias Feat Usher & Lil Wayne - Dirty Dancer

ściem będzie dla niego ucieczka. Chłopak nie da jednak tak łatwo za wygraną…

J

Potęga polskiej fikcji

edne z najbardziej znaczących dzieł polskiej sztuki współczesnej, doczekały się zbiorowej, anglojęzycznej publikacji. Niemal 200 prac 35 polskich artystów, wybranych przez kuratorów Davida Crowley'a, Zofię Machnicką i Andrzeja Szczerskiego można było oglądać do 18 września, na ekspozycji zorganizowanej w brukselskim Pałacu Sztuk Pięknych BOZAR. Wystawa „The Power of Fantasy. Modern and Contemporary Art from Poland”, stanowiąca jeden z punktów programu kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011

„Fightclub” The Marians

na przecięciu dwóch linii czasu, z zadziwiającą akcją i wychodzącymi na jaw nieoczekiwanymi faktami.

roku, spotkała się z uznaniem nie tylko odwiedzających ją gości z całego świata, ale i gazety „Financial Times”, która określiła ją jako „pokaz światowej klasy”. Sukces ten zaowocował publikają o tym samym tytule, którą począwszy od 3 października można nabyć w brytyjskich księgarniach. Album zawiera prace m.in. Pawła Althamera, Mirosława Bałki, Anny Janczyszyn-Jaros, Szymona Kobylarza, Katarzyny Kozyry, Zofii Kulik, Roberta Kuśmirowskiego, Zbigniewa Libery, Zbigniewa Rybczyńskiego, czy Jakuba Juliana Ziółkowskiego.

The Marians powracają z drugą częścią swojej trylogii. Płyta ta jest dużo dojrzalsza od debiutu. Starannie dopracowane i przemyślane brzmienie z charakterystycznymi dla Marianów tekstami. Tematyka oscyluje w klimacie kultowego filmu „Fight Club”, opowiadając historie ludzi będących w ciągłym konflikcie między byciem sobą i spełnianiu marzeń, a przymusem odgrywania ról społecznych.


21

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

sport

Wisła Kraków poniosła kolejną masakryczną porażkę w Lidze Europejskiej. Legia zachowała twarz, wygrywając w ostatniej minucie mecz na własnym boisku.

J

eśli polskie drużyny nadal będą tak postępować, to o jakichkolwiek sukcesach polskich klubów na arenie międzynarodowej, powinniśmy jak najszybciej zapomnieć. Przegrana 1:4 z Twente Enschede w wyjazdowym spotkaniu 2. kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej to kolejne „osiągnięcie” Wisły. Jedyną bramkę dla krakowskiego zespołu, który wciąż pozostaje bez punktu w tych rozgrywkach, strzelił Dudu Biton. Źle było od początku. Gospodarze w pierwszych czterech minutach mieli trzy dobre okazje. Dwukrotnie bardzo bliski pokonania Siergieja Pareiki był Marc Janko. Krakowianie wytrzymali jednak napór gospodarzy i w 9. minucie niespodziewanie wyszli na prowadzenie po świetnej indywidualnej akcji Bitona zakończonej pięknym strzałem z dystansu. Ale jak się okazało, były to „miłe złego początki”, bowiem Holendrzy rzucili się do odrabiania strat i w 32. minucie wyrównali. Tuż przed przerwą drugą bramkę dla Twente strzelił Marc Janko. Wisła w pierwszej połowie poza strzeloną bramką miała jeszcze jedną znakomitą okazję, ale piłka po uderzeniu głową

N

ajlepsza polska tenisistka, w finale turnieju rozgrywanego na twardych kortach, z pulą nagród 2,05 miliona dolarów, rozstawiona z numerem 9 Radwańska pokonała Zwonariewą (4. pozycja w WTA) w godzinę i 16 minut, wygrywając w setach 6:3, 6:2. Był to piąty pojedynek tych zawodniczek, a czwarty w tym roku. Radwańska poprawiła bilans meczów na swoją korzyść na 3-2 i 3-1 na twardych kortach (w tym sezonie 3-1). W pierwszej rundzie „Isia” nie dała żadnych szans młodej Japonce Misaki Doi (111. pozycja w WTA). Polka ograła reprezentantkę gospodarzy w dwóch krótkich setach 6:1, 6:1. Niestety, już w pierwszej rundzie w Tokio odpadła Urszula Radwańska, która w kolejnych meczach dopingowała starszą siostrę z trybun. Po pierwszym secie meczu II rundy z Angelique Kerber (33. pozycja WTA), kibice mogli mieć wrażenie deja vu. Radwańska, podobnie jak podczas US Open, nie umiała znaleźć odpowiedzi na grę Niemki i pierwszego seta przegra-

przez Bitona, minimalnie minęła słupek bramki Twente. W drugiej połowie „Wiślacy” mieli dwie dogodne okazje do zmiany wyniku, ale pierwszy strzał był niecelny, a drugi celny, ale zbyt słaby. W 57. minucie padła trzecia bramka dla Twente, a 23 minuty później - Wiśle strzelono czwartego gola. Znacznie lepiej zaprezentowała się Legia Warszawa, zasłużenie wygrywając z Hapoelem Tel-Awiw 3:2. Po słabej pierwszej połowie nabrali odpowiedniego rytmu, sukcesywnie spychali Izraelczyków do obrony, aż w końcu udało im się zaatakować nie tylko efektownie, ale i efektywnie. Najpierw ładnym golem Ljuboja pokonał Apoulę. Rybus dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a Serb bardzo ładnie wyskoczył do nadlatującej piłki. Kolejne akcje to znów groźne ataki piłkarzy z „elką” na piersi. Nie załamał ich nawet gol strzelony przez Lalę. Byli konsekwentni do samego końca. Opłaciło się! Po raz kolejny Legia udowodniła, że potrafi odrobić straty i zdobyć punkty w europejskich pucharach. Zwycięstwo nad Hapoelem daje nadzieje na awans do następnej rundy LE. (jj) C

M

Y

CM

MY

REKLAMA

T-TALK

Międzynarodowe Rozmowy z komórki

2

p 7p

Polska tel. stacjonarny

Bez nowej karty SIM

Polska tel. komórkowy

/min

Stałe stawki 24/7

CY

£1 EXTRA do ka żdeg doładowania £1 o 0

CMY

K

Kredyt £5 - Wyślij smsa o treści GADU na 81616 (koszt £5 + std. sms) Kredyt £10 - Wyślij smsa o treści GADU na 65656 (koszt £10 + std. sms) Wybierz 0370 041 0037*, a następnie numer docelowy (np. 0048xxx) i zakończ #. Proszę nie wybierać po numerze docelowym. Więcej informacji i pełny cennik na www.auracall.com/observer

* Koszt połączenia z numerem 0370 to standardowa opłata za połączenie z numerem stacjonarnym w UK, naliczana według aktualnych stawek Twojego operatora; połączenie może być również wliczone w pakiet darmowych minut.

Polska Obsługa Klienta: 020 8497 4622 T&Cs: Ask bill payer’s permission. SMS costs £5 or £10 + standard SMS. Calls billed per minute, include VAT & apply from the moment of connection. The charge is incurred even if the destination number is engaged or the call is not answered, please replace the handset after a short period if your calls are engaged or unanswered. Connection fee varies between 1.5p & 20p (depending on the destination). Calls to 03 number cost standard rate to a landline and can be used as part of bundled minutes. We will automatically top-up with £5.00 credit if you are a user of the 81616 code or with £10.00 credit if you are a user of the 65656 code before your calling credit is about to run out. To unsubscribe text AUTOOFF to 81616 or 65656 at any time. Calls made to mobiles may cost more. Credit expires 90 days from last top-up. Rates are subject to change without prior notice. Prices correct at 07/09/2011. This service is provided by Auracall Ltd.

„Isia” wygrała w Tokio!

Agnieszka Radwańska pokonała Wierę Zwonariewą w finale turnieju WTA Tour w Tokio. To drugi triumf Polki w tym sezonie.

ła 3:6. Kolejne dwa (inaczej niż w Nowym Jorku) wygrała jednak i awansowała do III rundy. - Zemściłam się - przyznała po meczu. W trzeciej rundzie na Polkę czekał kolejny trudny sprawdzian. Jej rywalką była eks-liderka rankingu WTA, rozstawiona w Tokio z ósemką - Jelena Janković. Radwańska przegrywała już w tym meczu 2:6, 3:4, ale w odpowiednim momencie posłuchała swojego trenera Tomasza Wiktorowskiego, wygrała dziewięć gemów z rzędu i cały mecz 2:6, 6:4, 6:0! W ćwierćfinale na Radwańską miała czekać Karolina Woźniacka, stało się jednak inaczej. Dunka uległa w III rundzie huraganowym atakom Kai Kanepi i to właśnie Estonka (43. pozycja w WTA) zagrała z Polką. Radwańska lepiej poradziła sobie z grającą mocny tenis rywalką i wygrała

/min

6:2, 7:6 (9-7), broniąc się udanie przed trzysetowym thrillerem. W półfinale Radwańska w końcu musiała się zmierzyć ze znacznie wyżej notowaną Wiktorią Azarenką (3. pozycja w WTA). Na siedem spotkań z Białorusinką, Polka wygrała tylko dwa, ale w Tokio udało jej się poprawić ten bilans. Po znakomitym meczu pokonła trzecią rakietę świata 6:3, 4:6, 6:2 - Nigdy nie widziałam tak dobrej Agnieszki - chwaliła Polkę po meczu białoruska tenisistka. Mimo świetnej gry Polki przez cały tydzień, faworytką bukmacherów przed finałem była Rosjanka Wiera Zwonariewa. Bardziej utytułowana zawodniczka, nie miała jednak w meczu z Radwańską nic do powiedzenia. Przegrała 3:6, 2:6, podobnie jak w sierpniowym finale w Carlsbadzie. Wygrana w Tokio to drugi tytuł

Radwańskiej w tym sezonie i piąty w historii startów w imprezach WTA. W sierpniu Polka była najlepsza w zawodach we wspomnianym amerykańskim Carlsbadzie z pulą nagród 721 tysięcy dolarów, gdzie jej rywalką także była Zwonariewa. Wcześniej triumfowała w turniejach z tego cyklu w Sztokholmie w 2007 roku i w tajlandzkiej miejscowości Pattaya, w Stambule oraz Eastbourne w roku 2008. Radwańska poniosła ponadto dwie porażki w finałach w Pekinie (2009) i San Diego (2010). W Japonii Radwańska zarobiła 360 tysięcy dolarów, a tak-

że 900 punktów do rankingu WTA Tour, z czego obroniła 225 za ubiegłoroczny ćwierćfinał. W poniedziałek awansuje z 13. na 12. pozycję w WTA, przed Niemkę Andreę Petkovic. Polka w najbliższych tygodniach będzie walczyć o miejsce w czołowej ósemce rankingu, pozwalające na występ w kończącym sezon turnieju masters w Stambule (z pulą nagród 4,5 miliona dolarów) w dniach 25-30 października. Z Japonii, Radwańska przeniesie się od razu do Pekinu, gdzie jako rozstawiona z numerem 11. w pierwszej rundzie ma „wolny los”. W drugiej rywalką polskiej tenisistki będzie zwyciężczyni pojedynku Włoszki Alberty Brianti z Chinką Jie Zheng. (jj)

THE POLISH OBSERVER | My Own Media Ltd. | The Old Fire Station | 140 Tabernacle Street | London (UK), EC2A 4SD | Tel. 020 7300 7321 | EDITOR-IN-CHIEF: Janusz Młynarski, j.mlynarski@thepolishobserver.co.uk | CONTENTS: Anna Sobusiak, anna@thepolishobserver.co.uk; | DTP: Sylwia Boczek | ADVERTISING: Patrycja Strąk – Sales Manager; Larisa Arama - Sales Executive; Tel. 020 7300 7320 Mobile: 078 4606 2331 Fax: 020 7253 2306 Email: sales@myownmedia.co.uk | Advertiser and advertising agency assume liability for all content (including text representation, illustrations, and photographs) of advertisements printed or posted, and also assume responsibility for any claims arising there from made against the publisher | DISTRIBUTION: distribution@myownmedia.co.uk | PRINTING PRESS: NEWSFAX LTD Unit 7, Beam Reach Business Park, Consul Avenue, Rainham, RM13 GJ (London) Redakcja zastrzega sobie prawo skracania, redagowania i publikowania na naszych łamach nadesłanych materiałów. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych | Closing date: 02.10.2011.

fot. Agnieszka Radwańska - Wikipedia

Kompromitacja i nadzieja w LE

070911_150.8x172.5_TTX_OBSERVER_03700410037_pl.ai 1 07/09/2011 12:02:26


Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

22

rozrywka

Quizzes University and books 1) Which of the following is NOT correct? "I can't come out tonight, I have to ____________ my essay tomorrow morning and I've only just started it!" A - hand in B - hand out C - submit D - give in 2) Professor Lansdowne's a great speaker. Although there are 150 people listening to his ______, you feel like he's talking directly to you. A - presentation B - lecture C - seminar D - tutorial 3) Which informal verb means 'to study very hard'? "I'll really have to _________ the books this weekend." A - study B - read C - hit D - learn 4) What do you call a weekly meeting of students and a tutor, who come together to discuss an aspect of the course? A - A presentation B - A lecture C - A seminar D - A tutorial 5) A: "I'm finding the course really difficult." B: "Well why don't you discuss it with your tutor when you have your __________ on Thursday?" A - presentation B - lecture C - seminar D - tutorial 6) I think Sarah just couldn't cope with the workload of university and a young family, maybe __________ was the most sensi-

Sudoku

ble decision she could have made. A - dropping off B - dropping in C - dropping to D - dropping out 7) She belongs to __________. Once a month she meets up with 10 or 12 other people and they discuss a book that they've all read in the previous month. A - a book circle B - a reading group C - a book exchange programme D - a creative writing group 8) JK Rowling has sold millions of Harry Potter books. Her books are __________ for children and adults. A - top of the class B - chick-lit C - bestsellers D - most sellers 9) It's not the sort of book you'd carry around with you. But it's a perfect __________, full of gorgeous photos of Afghanistan. A - address book B - tea-time book C - photo album D - coffee-table book 10) The __________ is great. It has lots of twists and turns. You won't be able to guess what's going to happen next. A - index B - dedication C - plot D - table of contents 11) I know they're not very good books. But I want to read something light, easy, funny and romantic. Sometimes __________ is just what I need. A - children's stories B - chick-lit C - a phone book D - a cook book

Answers: 1 - B, 2 - B, 3 - C, 4 - C, 5 - D, 6 - D, 7 - B, 8 - C, 9 - D, 10 - C, 11 - B. www.bbc.co.uk

Kuchnie świata - Grecja

Taramosalata SKŁADNIKI * 150 g taramy lub świeżej ikry dorsza * 3 kromki białego chleba * 1 cebula * 1 cytryna * oliwa z oliwek * sól, pieprz PRZYGOTOWANIE Cebulę siekamy na drobno, a z cytryny wyciskamy sok. W miseczce wolniutko rozcieramy ikrę dodając poszczególne składniki stopniowo po łyżeczce. Najpierw cebulę, później pieprz oraz namoczony i odciśnięty chleb bez skórki. Następnie ciągle rozcierając dolewamy oliwę (po kropli), a na koniec sok z cytryny i sól. Dokładnie mieszamy. Taramosalatę podajemy z pomidorem, oliwkami, zielonym ogórkiem i drobno ciętą natką pietruszki oraz pieczywem do maczania. Smacznego!

Ważne adresy Ambasada RP w Wielkiej Brytanii 47 Portland Place Londyn WIB IJH Tel.: 087 0774 2700 Fax: 0207 2913 576 polishembassy.org.uk

Konsulat Generalny w Londynie 73 New Cavendish Street Londyn WIW 6LS Tel.: 087 0774 2800, 020 7291 3900 Fax: 020 7323 2320 polishconsulate.co.uk

Konsulat Generalny w Edynburgu

2 Kinnear Road EH3 5PE Edinburgh SCOTLAND Tel.: 013 1552 0301 Fax: 013 1552 1086 polishconsulate.org

Konsulat Generalny w Manchesterze

14th floor, Rodwell Tower 111 Piccadilly M1 2HY, Manchester Tel.: 016 1245 4130 Faks: 016 1236 8709 manchesterkg.polemb.net

Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Londynie 15 Devonshire Street Londyn WIG 7AP Tel.: 020 7580 5481 Fax: 020 7323 0195 polishemb-trade.co.uk

Instytut Kultury Polskiej

Humour - I'm in a big trouble! - Why is that? - I saw a mouse in my house! - Oh, well, all you need to do is use a trap. - I don't have one. - Well then, buy one. - Can't afford one. - I can give you mine if you want. - That sounds good. - All you need to do is just use some cheese in order to make the mouse come to the trap. - I don't have any cheese. - Okay then, take a piece of bread and put a bit of oil in it and put it in the trap. - I don't have oil. - Well, then put only a small piece of bread. - I don't have bread. - Then what is the mouse doing at your house?! *** A very drunk man comes out of the bar and sees another very drunk man. He looks up in the sky and

says: “Is that the sun or the moon?” The other drunk man answers: “I don't know. I'm a stranger here myself”. *** An architect was very famous because he always ordered exactly enough materials for every building he built. He was very popular because he could build buildings at the lowest possible cost. After ten years of perfect building, one of his men came to him when they had finished a 40 story building. “I have bad news” - the man said - “because we have one brick left over!” “Oh no!” - the architect exclaimed - “My ten year perfection record is broken!” Do you know what he did with the brick? He threw it away! *** - You would be a good dancer except for two things. - What are the two things? - Your feet.

52-53 Poland Street Londyn W1F 7LX Tel.: 020 3206 2004 Fax: 020 7434 0139 polishculture.org.uk

Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny 238-246 King Street Londyn W6 0RF Recepcja: 020 8741 1940 Sekretariat: 020 8742 6411 Fax: 020 8746 3798 posk.org

Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii 240 King Street Hammersmith Londyn W6 0RF Tel.: 020 8741 1606 Fax: 020 8741 5767 zpwb.org.uk

Polska Misja Katolicka w Anglii i Walii 2 Devonia Road, Islington, London N1 8JJ Tel.: 020 7226 3439 Fax: 020 7704 7668 polishcatholicmission.org.uk


23

Nr 36(119) / 4 - 10 October 2011

Ogłoszenia

Zamieść ogłoszenie drobne na www.thepolishobserver.co.uk, a te niekomercyjne ukażą się również w The Polish Observer

Praca - Zatrudnię Poszukujemy wykwalifikowanych rzeźników, z natychmiastową możliwością rozpoczęcia pracy. Stawka godzinowa £9 za godzinę £12.80 za nadgodziny, 45 – 50 godzin tygodniowo. Zadzwoń 02380 630655 albo 07900 565 747 (W przypadku nieznajomości języka angielskiego proszę kierować wiadomości na powyższy numer komórkowy w treści wpisując ‘Rzeznik’ a ktoś oddzwoni do Państwa w przeciągu 12h). Możemy pomóc z zakwaterowaniem. Polsko mowiący pracownik dostępny jest w biurze pomiędzy 10.00 a 15.30. part time carer 45-year-old, physically disabled Turkish man is looking for non-smoker, part time carer. Can stay and sleep at my place, if she needs. Area: enfield. Tel. 07405607583 TURECKIE PERFUMY Poszukuję osób mających dostęp do tureckich (lub innych) perfum znanych marek. Możliwa stała współpraca. Zainteresowanych proszę o kontakt. Tel. 07582413627 Zostań Konsultantką Oriflame! To przyjemny i prosty sposób na dodatkowe pieniądze i tańsze kosmetyki. Ewa tel: 0790 204 9923, e-mail: ewatok@googlemail.com, www.ewaoriflame.com

praca - Szukam

2004 Alfa Romeo GT 1.9JTD, diesel, 103,000 mil, pełna historia serwisowa, wnętrze w skórze, klimatyzacja, radio z CD, centralny zamek £4,295 2003 Vauxall Astra 1.6i, 98,000 mil, pełna historia serwisowa, alu felgi, klimatyzacja, radio z CD, elektryczne szyby i lusterka £1,995 ford fusion 1.4tdci + rok 2005, wersja+ z dvd, mp3, oryginalnie przyciemnione szyby, alufelgi, ac, mot 7m tax 14m 3.9/100ropy, rd tax na rok 30f, niski insurance,cena 3450 do uzg, Mogę wysłać fotki pacalycha@poczta.fm tel 07923383997 1998 VW Passatt 2.4 KOMBI, 160.000 mil, diesel, elekt. szyby, ABS, alu felgi, centralny zamek - £1,495 Tel. 077723 12191 2000 BMW 316i, 128,000 mil, historia serwisowa, centralny zamek, ABS, radio, elektryczne szyby - £1495 2006 Ford Mondeo 2.0TDci, 97,000 mil, jeden właściciel, alu felgi, klimatyzacja, radio z CD, alarm, centralny zamek - £3,695 Tel. 077 723 12191 2002 Peugeot 206 1.4, 100,000 mil, elekt. szyby, radio z CD, klimatyzacja, centralny zamek, przyciemniane szyby - £1,695 Tel. 077723 12191 Sprzedam vw passata 2001 diesel po lifitingu, 123 000 mil, stan idealny. Okazja tylko 1800 funtów. Cena nie podlega negocjacji. Tel. 0787 404 2024 Sprzedam toyotę avensis 2.2 D $DT Spirit, 110 tys. manual diesel, 6 biegów, mot i tax do końca roku. Nowe opony, full service 4.750 funtów. Pilnie. Powód: wyjazd do kraju. Tel. 0787 4227 6629

mieszkanie - wynajmę

Poszukuję pracy stałej, dodatkowej bądź zleceń jednorazowych przy każdego rodzaju sprzątaniach. Posiadam doświadczenie jako cleaner w pubie, w biurach, sklepach jak również przy sprzątaniu mieszkań prywatnych oraz domów po remontach. Mam referencje, NIN, konto. Jestem w pełni dyspozycyjny, uczciwy, dokładny a zarazem szybki w sprzątaniu. Jeśli poszukujesz kogoś naprawdę zaufanego, uczciwego i solidnego, osoby której nie trzeba pilnować i po niej poprawiać to bardzo proszę zadzwoń lub napisz! Z góry dziękuję! Tel. 0742-3704-985 e-mail:cleaning_services@wp.pl

sprzedam NISSAN ALMERA 1.8, 2001; MOT i Road TAX; £1150; historia serwisowa; 74000mil; benzyna; dwie przednie poduszki powietrzne; elektryczne szyby; klimatyzacja; centralny zamek; ABS; srebrny; 5cio drzwiowy. W bardzo dobrym stanie. Sprzedaje ze względu na wyjazd. Mogę przesłać zdjęcia emailem. Kontakt: Marcin - 0787 0496 913. 2010 Skoda Fabia 1.2 S, 13,595 mil, ABS, radio z CD, elektryczne szyby oraz lusterka, klimatyzacja £6,975 2004 Land Rover Freelander 1.8 XEI, 81,000 mil, klimatyzacja, ABS, alu felgi, książka serwisowa, centralny zamek, radio z CD - £4,490

Studio flat do wynajęcia. Duży pokój, oddzielna kuchnia, łazienka z prysznicem, miejsce parkingowe. 12 - 14 Darwin Rd SO15 5BT, FLAT NR 10. Cena: 360 za miesiąc + rachunki, tel. 0776 583 7764 Jednoosobowy pokój w spokojnym domu w Ilford, blisko stacji barking. Poszukiwana osoba bez nałogów, dbająca o porządek. Pokój dostępny od zaraz. Koszt 65f. Rachunki wliczone. Internet gratis. Depozyt 130 funtów. Tel. 07553207661, email: stconrado@gmail.com Mam do wynajęcia duży, przytulny pokój na Eccles. Jest on w pełni wyposażony (podwójne lóżko, komoda, szafka nocna, szafa). W cenie wliczone są wszystkie media internet bezprzewodowy w całym domu. Szukamy kulturalnej, dbającej o czystość osoby. Pokój jest dostępny od zaraz!! Wymagany depozyt w wysokości 150 funtów. Krystian Osiekowicz Eccles. Email: modred@o2.pl

Usługi Lotniska i przeprowadzki Doświadczenie i bezpieczeństwo Samochód sześciosobowy oraz dostawczy Rejon South Hampshire i West Sussex tel. 075 18 00 97 85 Przeprowadzki Tanio i solidnie (Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester) Tel.0793 40 99 202

Ulotki, wizytówki, plakaty, strony www, reklama firm. Oferta specjalna: 500 ulotek A5, dwustronne, pełny kolor, 135 gsm gładki papier, tylko £105 z dostawą. Polska Agencja Reklamowa „MediaSoul”. Tel. 07828083935, www.mediasoul.co.uk Przewozy na lotniska. Szybko - Tanio - Bezpiecznie Blackpool, Blackburn, Bolton, Chorley, Preston, Manchester. Gwarantowany profesjonalizm. Kontakt: Roman: 0793 40 99 202

Pomagasz w przeprowadzce? Organizujesz przewozy na lotniska? Wywozisz śmieci? Ogłoś swoje usługi na naszych stronach za jedyne £5 + VAT! Zadzwoń pod nr 0784 606 2331.

Czyszczenie dywanów. TANIO! (£65 two bedroom flat, £25 pokój) Piotr 077 4222 5713 lub tel. 01202 759458 Bournemouth, Southampton, Salisbury, Dorchester

Firma Catrina ltd oferuje transport z i do Polski, przeprowadzki. Paczki ANGLIA, SZKOCJA, WALIA i Irlandia Północna z Belfastem. CENA PACZKI DO 30KG - to 20 funtów TO TYLKO 0.66£ ZA KG codzienny odbiór 3-5 dni roboczych dostarczenie www.catrinatrans.co.uk tel. 012 37 476 030 012 37238 086

Ulotki, plakaty, wizytÓwki, banery reklamowe, design, tŁumaczenia, dystrybucja ulotek. Szybki czas realizacji zleceń! Promotional&Marketing Agency tomaszdyl PR, tel. 02380 586 749 lub 07882 381 668, www.tomaszdylpr.co.uk

Chcesz sprzedać auto? Wynająć pokój? Pozbyć się starej lodówki? Ogłoś to za darmo na naszych stronach! Wyślij sms na numer 0784 606 2331 lub napisz:

ads@thepolishobserver.co.uk

mieszkanie - szukam PoszukujĘ do wynajęcia mieszkania lub domu min. 4 pokoje, łazienka i kuchnia. Tel. 0790 9243 813

Redakcja The Polish Observer nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Get your latest immigration news on Your news, your guides, your concerns, your beauty, your recipes, your people. This one is all about you! www.foreignersinuk.co.uk


Nie mogę być w domu

PRZEKAZ PIENIĘŻNY

WESTERN UNION

Szczęśliwa rodzina

£4.90

*

OD

Wybierz sposób, w jaki chcesz wysłać pieniądze:

W placówce

westernunion.co.uk

*Western Union zarabia także na wymianie waluty. Sprawdź warunki przekazu.

0800 833 833 (od £6.90*)

Nazwa i logo Western Union, a tak e zwi zane z ni znaki towarowe i usługowowe, nale ce do Western Union Holdings Inc., zarejestrowane i stosowane w USA oraz wielu innych krajów nie mog by u ywane bez pozwolenia.

The Polish Observer 36(119)  

Newspaper for Poles in UK

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you