Page 1


The Nowodworek Times | SPIS TREŚCI

Wstęp od redakcji

Zaczęły się wakacje, czas relaksu i nowych wyzwań. To dwa miesiące podczas których możemy do woli poświęcić się swoim pasjom, rozwijaniu znajomości i odpoczynkowi. Dwa miesiące, po których czeka nas powrót do codziennych obowiązków, ale enegria zdobyta podczas wakacji sprawia, że jest to o wiele łatwiejsze. Wykorzystajcie dobrze ten czas! :)

2 | #3/2013


The Nowodworek Times | SZKOŁA

Pasje Nowodworczyków - działalność Piotra Ziaji wzięta pod lupę witalnością, ale coraz więcej pojawia się momentów, gdzie przymuszam się do treningów. Prawdę powiedziawszy, myślę że moja kariera zbliża się powoli ku końcowi, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo”.

Człowiek bez pasji byłby marną istotą, zamkniętą na świat, nowych ludzi, ograniczony w swoich ciasnych potrzebach- pić, spać, jeść. W życiu trzeba coś robić, coś co sprawia radość i daje siły na każdy dzień. Przykładem tego, jak realizować to zadanie jest uczeń naszej szkoły- Piotr Ziaja z klasy IIA2. Od 11 lat trenuje gimnastykę sportową. Zaczynał jako siedmioletni chłopiec, namówiony do tego przez tatę, który chcąc pokazać synowi ciekawy sposób spędtzania wolnego czasu, zabrał go na pierwszy trening. Przyszły Nowodworczyk na początku kręcił nosem, ale już po pierwszym tygodniu, przekonał się, że to może być całkiem ciekawa zabawa. Tym bardziej że z natury był niezwykle energicznym dzieckiem, więc szkoda było marnować ów zapał małego urwisa. Należało go wykorzystać, przemienić w coś pożytecznego. O tym, jak łączy i łączył tak wymagającą pasję z obowiązkami szkolnymi Piotrek mówi: „One na pewno nie pomagają, jednak przez te wszystkie lata nauczyłem się godzić ze sobą szkołę i treningi. Oczywiście zdarzają się momenty, zwłaszcza teraz w liceum, kiedy jest natłok materiału, a ciężko jest wygospodarować czas na naukę. Zapewne te chwile wpływają negatywnie na moje wyniki w szkole, ale równie dobrze mogę tłumaczyć tym swoje lenistwo”. Piotrek spędza bowiem na treningach od 2,5 do 3 godzin każdego dnia (z wyjątkiem niedzieli) na AWF-ie. O organizacyjnej sferze zajęć opowiada: „Na przestrzeni swojej kariery, czyli 6 lat w klubie sportowym Korona (gdzie zaczynałem) oraz 5 lat na AWF-ie, miałem paru trenerów, którzy kierowali grupką złożoną z kilku podopiecznych. Zdarzało się też, że było nas kilkunastu, ale wtedy mieliśmy dwóch trenerów jednocześnie”. Na pytanie, czy wiąże z gimnastyką swoją przyszłość odpowiada: „Raczej nie. Podczas trenowania tak wymagającego sportu z czasem pojawia się zmęczenie organizmu. To może brzmieć śmiesznie, bo mam dopiero 17 lat i powinienem tryskać

3 | #3/2013

Gdy pytam go, co tak naprawdę daje mu ten sport, okazuje się, że lista jest długa, bardzo długa. Znajdują się na niej między innymi: kształtowanie charakteru poprzez rozwój pracowitości, dyscypliny, poprzez systematyczne dążenie do ustanowionych celów pomimo przeszkód i niepowodzeń. Owa pasja pozwala mu na chwilę odetchnąć od innych, czasem męczących, spraw. Piotrek przyznaje, że kiedy jest na sali, to zapomina o wszystkim, co dzieje się dookoła. Co więcej, jest to też pewna forma rozrywki, która daje mu przyjemność. Coś jak wyjście z domu i spotkanie się z kumplami, żeby pośmiać się, pożartować, zrobić coś ciekawego. Różni się to tylko tym, że spotyka się z nimi nie na boisku, czy w knajpie, ale na sali treningowej. Dodatkowo przyjemnie jest wiedzieć, że jest się wysportowanym, czuć że własne ciało nie ogranicza, że można z nim zrobić prawie wszystko.  Zapytany czy fakt, że wciąż trenuje, może być także przyzwyczajeniem stwierdza: „Myślę, że w pewnym stopniu tak, ponieważ odkąd tylko pamiętam utożsamiam się z gimnastyką”. Okazuje się, że sport może dogłębnie przeniknąć człowieka- jego duszę, ciało, umysł. W jakiś sposób staje się, dla wytrwale trenujących, nieodłącznym elementem, wpisanym w istnienie. Nie znaczy to jednak, że czasami nie mówi się: „dość”. Sam Piotrek przyznaje, że są chwile, kiedy ma się ochotę wszystko to rzucić, po prostu odpocząć- zwłaszcza, gdy uświadamia sobie, ile wówczas byłoby wolnego czasu. Szczególnie zaś mocno odczuwa się rezygnację, gdy z grupy odchodzą „towarzysze broni”, jak o kolegach z zajęć wyraża się nasz bohater. Smutno jest patrzeć, gdy z biegiem czasu, z licznej początkowo ekipy, ostaje się tylko garstka. Na szczęście oprócz chwil słabości są jeszcze te, dające motywację. To właśnie dla nich, tak naprawdę warto żyć. Nasza rozmowa napawa optymizmem i tak też się kończy. Uczeń klasy IIA2 stwierdza, że nie wyobraża sobie całkowitego odcięcia się od treningów. Nawet gdyby kiedyś zrezygnował z tak intensywnej pracy, jaką wykonuje dziś i tak z pewnością z sentymentem powracałby do swojej dyscypliny. I niech tak zostanie!

Zdjęcie: archiwum prywatne

Sylwia Łakomy


The Nowodworek Times | SZKOŁA

Nowodworska rzeczywistość – powiew wiosny Wiosna na dobre obudziła się już do ży-

Jak więc doskonale widać, pogoda po-

cia. Trawa przybrała najpiękniejszy ze swoich

woli zaczyna sprawiać wrażenie ładnej, po-

kolorów ,a krokusy ukazały swój barwny kolo-

budzając ludzi na nowo do życia. Wraz z tą

ryt. Miłość wisi w powietrzu jak miejski smog,

zmianą przyszedł też nowy front, który z wol-

dusząc samotnych i uskrzydlając zakochanych.

na wkracza w nowodworską rzeczywistość,

Wszelkie znaki na niebie i ziemi, czasem też na drzwiach i oknach, głoszą o respektowaniu

ruchu

prawostronnego

w

budynku zwanym szkołą, tudzież „Gimnazjum”, jak zresztą głosi napis na nim samym. Znaki te dopiero teraz nabrały istotnego znaczenia z powodu wzrostu średniej prędkości

wnosząc odrobinę nowych nadziei na nadchodzące zmiany, tak żywiołowo manifestowane podczas kampanii wyborczej. Jak na razie chmury. W tym wypad ku możemy być pewni, że całkowita zmiana pogody szybko nie nadejdzie ale jeszcze chwila i z pewnością przez chmury przebije się odrobina słońca.

na korytarzach wprost proporcjonalnie do ilości radości, którą przynosi wiosna. Znacznie wzrosła także średnia wysokość obcasów, często przyjmując niebotyczne proporcje gotyckich budowli. Z całego serca, jako przedstawiciel barbarzyńskiej płci spod znaku kółeczka i strzałki lub też z czerwonej planety, serdecznie dziękuję za ten akt poświęcenia składany wprost na nasze ręce, a może bardziej oczy. Muszę jednocześnie przyznać, że oglądanie głównego kobiecego sportu ekstremalnego w postaci schodzenia po schodach, tudzież zgrabnego lotu czy też szusu nad nimi stało się wyjątkowo interesującym zajęciem. Piesze wycieczki nad wiślane bulwary powróciły do łask burżuazji, kultywowane z należytą tradycją na długiej przerwie znowu stały się podstawą dnia codziennego. Zakochane pary wypełzły na dziedziniec poszukując pozornej prywatności w otoczeniu trzech pięter okien. Z wolna możemy już też zaobserwować wzrost liczby azjatyckich wycieczek żywo pragnących zabrać z Polski jak najwięcej pozornych wartości w postaci gigabajtów danych przelewanych na różnorakie nośniki pamięci, wprost z kolejnego oka człowieka - aparatu. 4 | #3/2013

Paradoks


The Nowodworek Times | SZKOŁA

O działalności Remka Trybusa i SRH Wrzesień 39 Remek Trybus to sympatyczny, uśmiechnięty

Na pytanie, skąd wzięła się tak wielka ciekawość

i skromny (bez ironii) uczeń klasy 2g (profil geo-ang-

dotycząca losów Polaków podczas II Wojny Światowej,

-hist). Znajomi twierdzą, że potrafi naśladować każdego

odpowiada, że historią interesował się praktycznie za-

i szczerze radzą mu udział w Szopce Nowodworskiej.

wsze. Ma również zamiar z tą pasją pośrednio związać

Choć nie lubi mówić o sobie, o swojej niecodziennej pasji

swoją coraz już bliższą przyszłość.

ma do powiedzenia naprawdę wiele.

Kiedyś jako małe dziecko natknąłem się na film „Wester-

Działam w Stowarzyszeniu Rekonstrukcji Histo-

platte” i zaciekawiła mnie historia wojny obronnej Polski

rycznej Wrzesień 39, które zostało założone w 2004

w 1939r. Gdy już wiedziałem, co chcę robić ze swoim

roku. Nasz cel jest prosty - propagujemy historię i utrwa-

zainteresowaniem, postanowiłem znaleźć grupę rekon-

lamy pamięć o bohaterach wojny obronnej Polski w 1939

strukcyjną, która umożliwiłaby mi jego rozwój. Tak tra-

roku. Jesteśmy w różnym wieku, mamy różne zajęcia i

fiłem na SRH Wrzesień 39. Zaczęło się od maila rekruta-

pochodzimy z różnych miast, ale łączy nas jedno - nie-

cyjnego, potem było spotkanie, na którym dowiedziałem

zwykła pasja oraz duma z polskiego munduru. W każ-

się, co trzeba zrobić, aby wstąpić do Stowarzyszenia. Po

dym z nas tkwi nutka historycznego „szaleństwa”, które

spełnieniu wszystkich wymogów zostałem przyjęty w

popycha nas na rekonstrukcyjne szlaki - nieraz pełne wy-

jego szeregi w dniu Święta Pułkowego 20 PPZK (Pułku

rzeczeń i wyzwań, ale jednocześnie wciągające jak mało

Piechoty Ziemi Krakowskiej, który odtwarzamy).

co. Mimo jasnego celu ciężko jest jednak jednym słowem opisać to, co robimy. Przede wszystkim są to tzw. lekcje żywej historii, czyli wydarzenia, w czasie których zbieramy się w różnych szkołach, aby opowiedzieć dzieciom i młodzieży o nas i o żołnierzach, których sylwetki odtwarzamy. Poza takimi lekcjami, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem, bierzemy udział w rozmaitych świę-

Od małego chciałem iść do wojska. Członkostwo w Stowarzyszeniu traktuję jako jeden ze szczebli drabiny do przyszłości. Wiele się tutaj nauczyłem. Taka pasja wykształca szacunek dla naszych Rodaków - Bohaterów, którzy przed laty oddali życie za kraj, któremu chcę kiedyś służyć

tach i uroczystościach, gdzie pełnimy role reprezentacyj-

W przerwie między obowiązkami prawie-maturzysty

ne. Są to wydarzenia o charakterze zarówno wojskowym,

oraz działalnością w SRH Wrzesień 39, znajduje czas

historycznym, jak i patriotycznym. Prawdziwym jednak

również na inne rzeczy, które daję mu radość i satysfak-

„smakiem” są rekonstrukcje bitew, które dostarczają nie-

cję.

zwykłej dawki adrenaliny i emocji. Pola bitew rozrzucone są po całej Polsce. Wyry, Tomaszów Lubelski, Bzura, Radłów, Mława - to tylko niektóre miejsca, do których zaglądamy my, a wraz z nami nasz pasja. Czasem jednak nasze Stowarzyszenie uczestniczy w przedsięwzięciach niezwykłych. Nasi członkowie brali na przykład udział w

Lubię w wolnych chwilach spotykać się ze znajomymi, czytać książki czy zajmować się swoją małą kolekcją przedwojennych pamiątek. Sporo czasu zabiera mi też opieka nad młodszym bratem, a przy takiej ilości energii zamkniętej w młodym duchu nudzić się nie sposób ;)

nagrywaniu teledysku do piosenki „Screaming Eagles”

Na koniec, jak to sam Remek określił, musi być element

zespołu Sabaton, czy też uczestniczyliśmy wielokrotnie

propagandowy:

w kręceniu odcinków do popularnego cyklu historycznego „Było... nie minęło” emitowanego w TVP, a prowa-

Zapraszam na naszą stronę internetową: www.wrze-

dzonego przez Pana Adama Sikorskiego, z którym często

sien39.pl oraz na facebooka: SRH Wrzesień 39.

współpracujemy.

5 | #3/2013

Marta Zygmunt


The Nowodworek Times | KULTURA

Być albo nie być przedstawieniu na szczególną uwagę zasługują dwie postacie. Pierwszą z nich jest niewątpliwie Sławomir Orzechowski, wcielający się w niewielką, ale jakże ważną postać Poloniusza. Świetnie wydobył ze swojego bohatera cechy stanowczego ojca dla Ofelii i Laertesa oraz oddanego sługi króla, gotowego kłamać i ranić dzieci, by zadowolić władcę. Posłuszeństwo wobec swojego pana przypłaca życiem, ginąc z ręki zdenerwowanego księcia. Prawdziwą perełką natomiast jest rola grabarza stworzona przez Krzysztofa Kowalewskiego. Pośród całej aury smutku i grozy, jego kilkuminutowe pojawienie się na scenie rozluźnia atmosferę wprowadzając mnóstwo śmiechu i radości, co sprawia, że Hamlet staje się swego rodzaju tragikomedią. Hamlet jest najsłynniejszym i najczęściej wystawianym dramatem Williama Szekspira. Nic dziwnego, że na przełomie wieków

powstawało wiele jego inscenizacji, a

mimo trudnej tytułowej roli, aktorzy marzą o wcieleniu się w postać tego tragicznego filozofa. Dzięki wielu poruszonym wątkom i tajemniczości, Hamlet dla każdego odbiorcy może być sztuką o czymś innym, jednak przede wszystkim jest to „tragedia trzech chłopców i jednej dziewczyny”, na co szczególne kładzie nacisk reżyser Maciej Englert w swojej interpretacji ponadczasowego

Tak jak w wielu przedstawieniach, kolejny raz sprawdza się zasada, że im skromniej, tym lepiej. Scenarzyści ograniczyli rekwizyty do minimum, bo oprócz kilku książek i krzeseł na scenie pojawia się tylko słynna czaszka, której wbrew powszechnemu stereotypowi, Hamlet nie trzyma w ręce. Dość mała scena Teatru Współczesnego została optycznie powiększona przez balkony i kolumny ustawione na środku, oddające wnętrze duńskiego pałacu. Nietypowym elementem scenografii są także zwierciadła, usytuowane z tyłu sceny, aby maksymalnie zwięk-

dzieła o rozczarowaniu otaczającym światem.

szyć jej przestrzeń. Dzięki nim aktor jest doskonale wi-

Rolę tytułowego bohatera reżyser powierzył aktorowi,

widza.

który na swoim koncie ma nieudane występy w „Bitwie Warszawskiej” czy w „Kac Wawa”. Można by rzec, że podjął się wielkiego ryzyka. Jednak Borys Szyc w szekspirowskim wcieleniu nie rozczarował widzów. Jego Hamlet jest pełen dostojności, zadumy i pogardy dla świata. Czasem posługuje się dowcipem grając szalonego księcia, ironicznie wytyka wady fałszywym przyjaciołom i śmieje się z niepoprawnej polityki najbliższych. Pełna zapału twarz tego cierpiącego szaleńca niestety nie zmienia się, gdy wygłasza on swoje słynne monologi o bólu istnienia i poczuciu samotności, przez co wydaje się, jakby sam nie wiedział co mówi. Hamletowi, w jego wędrówce po labiryncie własnych myśli, towarzyszy wierny przyjaciel Horacy, którego oddanie zostaje nagrodzone i może on przekazać przyszłym pokoleniom dzieje swojego pana. W tę postać wciela się młody Michał Mikołajczak. Nie jest on może idealnym partnerem scenicznym dla Szyca, gdyż jest jego całko-

doczny, gdyż przez wiele scen jest ustawiony tyłem do

Widowisko w reżyserii Macieja Englerta zwraca uwagę na znaczenie Szekspira w codziennym życiu. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że posługuje się cytatami z dramatu, dlatego bardzo dużo tekstu pozostawiono w oryginalnym brzmieniu. Nie można zatem powiedzieć, że akcję przeniesiono do naszych czasów, jednak spod warstwy naturalności dostrzec można wypływającą nieprzesadzoną nowoczesność, co czyni spektakl łatwiejszym w odbiorze. Doskonałym podsumowaniem Hamleta, wystawianego na deskach Teatru Współczesnego niech będą słowa poety i dramaturga Thomasa Eliota: „Szekspir jest tak wielki, że najpewniej nigdy nie zdołamy oddać mu sprawiedliwości. A skoro tak, powinniśmy przynajmniej zmieniać od czasu do czasu sposoby, jakimi wyrządzamy mu krzywdę.”

witym przeciwieństwem, ale swoim zdecydowaniem i stanowczością oddaje zachowanie prawdziwego przyjaciela, jego rozterki i ból.

Zdjęcie pochodzi z kolekcji Teatru Współczesnego w Warszawie

Pośród całej gamy aktorów biorących udział w tym

6 | #3/2013

Marta Dąbrowska


The Nowodworek Times | KULTURA

Dumanowski side A i B Ojciec Republiki, kompan wieszczy, potężny i zarazem drobny, delikatny ale umiejący stanowczo traktować kobiety, powstaniec, oficer, polityk, mąż stanu, katolik; słowem – wielki Polak. Zapomniana legenda największego z ludzi, bohatera powieści-apokryfu Wita Szostaka, Józafata Dumanowskiego, znów odżywa. Zdwojona pieśń o jego chwale płynie ze sceny Teatru Starego. A Reż. Konrad Dworakowski Zostajemy zabrani w podróż poprzez życie Józafata Dumanowskiego. Naszymi przewodniczkami stają się siostry ubrane w stroje naraz przywodzące na myśl habity i bieliznę erotyczną. Ich narracja mi osobiście skojarzyła się z północnokoreańskim dziennikiem telewizyjnym (Ten ton! To uniesienie!). Dowiadujemy się o niezwykłych okolicznościach narodzin Ojca Republiki i co ciekawszych epizodach z jego długiego, 123 letniego życia, to jest na przykład o uczestnictwie w Wojnach Napoleońskich, pobycie w domu wariatów, przyjaźni z Mickiewiczem i Słowackim oraz ich wspólnych wypadach do świtezianek z domów publicznych przy ul. Św. Filipa. Dalszą część opowieści stanowi wątek miłości Józafata. Ów zakochuje się po kolei w każdej z wdów bronowickich (Bo jak wszystkim wiadomo, nie ma lepszej żony, niż wdowa po bohaterze narodowym). Aktorsko spekakl prezentuje się nieźle, lecz momentami można dostrzec, że artyści nie są do końca ze sobą zgrani. O kostiumach pań wcześniej wspomniałem, na kostiumy panów ewidentnie pomysłu nie było. Scenografia nie warta jest tego, aby jej poświęcać specjalną uwagę. Muzyka Piotra Klimka jest wyrazista i użyta w inscenizacji z odpowiednim umiarem. Warto wspomnieć o projekcjach (Michael Green), które wywołały salwy śmiechu i od samego początku dawały widzowi do zrozumienia, że ma do czynienia ze sztuką w dużym stopniu prześmiewczą. Wizerunki Piłsudskiego, Gomółki, Wojtyły czy chociażby Matki Boski Częstochoski przemawiających groteskowymi ustami były nader zabawne i obrazoburcze. Sądzę, iż obejrzenie takiego właśnie spektaklu, zwłaszcza przed świętem trzeciomajowym, skutecznie ostudzi niektóre afekty patriotyczne i zmusi do głębszej refleksji nad tzw. polskością. Poza tym wymiarem sztuka jest momentami (Stety? Niestety?) prowincjonalna i dla widza nie znającego problemów krakowskich część żartów i aluzji mogłaby być niezrozumiała.

7 | #3/2013

B Reż. Sebastian Krysiak Spektakl zaczyna się mocno i obiecująco, ale po kilkunastu minutach zaczyna pojawiać się najzwyklejsza nuda! Budzimy się w postapokaliptycznej scenerii; wśród dymów, wszechobecnych czarnych, foliowych worków, pośród których krążą postaci w czerwonych kombinezonach z rzadka rozmawiając. Kraków, jak się z czasem dowiemy, wobec nieznanej zarazy stał się bezsilny. Ludzie giną masowo a ciał nie ma już kto porządkować. Nieliczni pozostali przy życiu, parając się układaniem trupów, szukają sposobu na przetrwanie. Są wśród nich takie postaci jak karierowicz z urzędu miasta i konserwator zabytków. Wraz z innymi wpadają na pomysł aby w tej beznadziejnej sytuacji przywołać ducha bohatera - Dumanowskiego. Każde z nich uczyło się o nim w szkole, wiedzą co nieco o jego dokonaniach. Większość z nich przyłącza się do ‘dziadów’ lecz niektórzy wyśmiewają ten pomysł. Problematykę sztuki stanowi nieokiełznana potrzeba obecności jakichś ‘bohaterów’. Bez nich Polacy czują się jak dzieci we mgle. Zupełnie, jakbyśmy sami sobie nie wystarczali. Okazuje się jednak, że ci bohaterowie są tak naprawdę kreaturami, jak pajacyki stawiane w jakimś miejscu i odpowiednio nakręcone. Koncepję tę obrazuje postać przywołanego Dumonowskiego - człowieka z korbą przy boku o mechanicznych ruchach. Pod koniec akcja nareszcie się zagęszcza, pada kilka myśli-sentencji, pojawia się pare postacisymboli. Spektakl zamyka (a dla refleksji dopiero otwiera) zasakująca, godząca wprost w widownię opowieść. Jeśli idzie o grę aktorską, początkowo jej ocenienia nie ułatwiają kombinezony, które, zasłaniając twarze aktorów, czynią niemożliwym określenie kto właściwie w tej chwili się wypowiada. Same skafandry wyglądają dość efektownie. Kolejne osoby które pojawiają się na scenie ubrane są również estetycznie i wymownie. Należy przyznać, że scenografia robi wrażenie i nadaje obrazowi niepowtarzalny klimat. Scena usłana workami nad którymi unosi się dym, oświetlana z rzadka wiązkami światła z tyłu, wciąga. Ponadto niemałym szokiem jest chwila, w której zorientujemy się, że we wszystkich workach znajdują się zwłoki ludzkie. AiB Spektakle, oparte w końcu na tym samym tekście Wita Szostaka, bez wątpienia korespondują ze sobą. Ich odmienność od siebie daje dowód na to, jak płynny charakter interpretacyjny ma „Dumanowski”. Inscenizacje stanowią pewną całość, mimo wybiórczego podejścia do tekstu, widz płynnie przechodzi od A do B. Moim zdaniem kolejność ta absolutnie nie jest przypadkowa.

Jan Kanty Zienko


The Nowodworek Times | KULTURA

Festiwal Kultury Żydowskiej (PRZED) FESTIWALOWY CZAS

Każdy w Was odlicza już dni do 28 czerwca, ale

w Kinie Mikro zmieni się w jeden z największych festiwali kultury żydowskiej.

nie tylko Wy tak bardzo czekacie na ten dzień. Jest grupa osób, nawet dosyć duża grupa, która jeszcze bardziej na to czkea. My kończymy szkołę, a na Kazimierzu rozpoczyna się wielkie święto.

No tak wszystko jest w porządku dopóki nie

przeczytacie tych magicznych słów jakimi są „kultura żydowska”. Od razu pomyślicie sobie „ O, Boże znowu coś o Żydach”. Festiwal pozwala nam poznać kulturę żydowską, posłuchać osób, które coś więcej wiedzą na ten temat, pozwala nam przejść śladami synagog i domów modlitwy, a wieczorami w synagodze wsłuchać się w cudowną muzykę klezmerską, chasydzką czy jemenicką. Bo ten festiwal jest po to żeby nam przybliżyć kulturę żydowską, tę która była i tę która jest i pokazuje jak ona się zmienia.

Czy wiecie o czym mowa?

Mówimy oczywiście o Festiwalu Kultury Żydow-

skiej, który w tym roku odbędzie się w dniach 28 czerwca – 7 lipca. Jest to już 23. edycja festiwalu.

Festiwal działa od 25 lat, ale nie stoi w miejscu,

ciągle się zmienia, co rok zaskakuje nas nie tylko formą, ale także wykonawcami którzy z radością przyjmują zaproszenie i przyjeżdżają do Krakowa na 10 niesamowitych

dni. Kiedy 25 lat temu Janusz Makuch, obecny dyrektor

ną. Tegoroczny festiwal upłynie pod znakiem lwa. Zmie-

festiwalowy, wraz z Krzysztofem Gieratem rozpoczynali

nia się nie tylko logo czy grafika, w tym roku program zo-

tą działalność nie spodziewali się że inaugurują jedno z

stał podzielony na pięć części, odsłon: Classic, Off, Idee,

ważniejszych wydarzeń kulturalnych naszego kraju. Jak

Art i Kids. Pojawią się też wykonawcy z całego świata,

również nie przypuszczali, że to kameralne wydarzenie

8 | #3/2013

W tym roku festiwal zmienia logo i szatę graficz-


The Nowodworek Times | KULTURA

z Australii, ze Stanów Zjednoczonych, no i oczywiście z

nie wypada – pracy i zaangażowania, które owocują po-

Izraela. Ale jedno się nie zmienia… Punkt kulminacyjny

szerzeniem horyzontów i poznawaniem innej, fascynują-

całego festiwalu, Szalom na Szerokiej. Szalom na Szero-

cej kultury. Z drugiej strony, to przede wszystkim szansa

kiej to wielki koncert, na którym usłyszymy, ponownie,

na świetną zabawę, poznanie nietuzinkowych ludzi, na-

wszystkich wykonawców festiwalu, to fenomenalna za-

wiązanie trwałych przyjaźni i zachłyśnięcie się niepowta-

bawa, niezwykli ludzie, fantastyczna atmosfera.

rzalną atmosferą, które rekompensują nawet najdłuższe

Jak zawsze podkreśla dyrektor festiwalowy, Ja-

nusz Makuch ten festiwal nie byłby w stanie funkcjonować gdyby nie wolontariusze; zawsze jest pełen uznania

godziny wysiłku. To ten okres życia, kiedy wracasz do domu i wydaje ci się, że jeśli zaraz nie dobudujesz w salonie babińca, to już nigdy nie poczujesz się jak u siebie.

dla wolontariuszy za to jak pracują, i ile dają z siebie. Od

- Festiwal, czyli kilkanaście dni oderwania od większości

2012 roku wolontariat trwa cały roku, który działa pod

spraw, które zwykle Cię zajmują. Koncerty, wykłady, spa-

nazwą „ The Machers”. A wolontariusze to macherzy. Ma-

cery, warsztaty - jako wolontariusz zostajesz wrzucony

cher to w jidysz ważny gościu, ktoś, kto może wszystko i

w sam środek wielkiego, brzęczącego wesoło tygla - i

nie zawaha się tego zrobić. I tacy właśnie są wolontariu-

wciągasz się bez reszty. Spotykasz nowych, nieprzecięt-

sze Festiwalu Kultury Żydowskiej.

nych ludzi, którzy niejednokrotnie mają okazję zarazić

A co wolontariusz myśli o festiwalu? Zapytałam

parę osób z wolontariatu czym dla nich jest festiwal i takie otrzymałam odpowiedzi. - Festiwal do dla mnie jeden z najintensywniejszych i jednocześnie najprzyjemniejszych okresów w roku. Przez te 10 dni żyję na pełnych obrotach, robię coś ważnego i świetnie się przy tym bawię. Praca na Festiwalu sprawia mi olbrzymią satysfakcję i daje poczucie, że współtworzę coś ważnego. Trudno potem wrócić do normalnego trybu życia bez tej szalonej, kolorowej, głośnej zabawy. Ludzie których tu spotykamy, miejsca, które poznajemy z innej perspektywy, kultura, która tętni życiem - czysta radość! – odpowiada Joanna Sołtys, jedna z wolontariuszek.

Cię swoją pasją. I to uczucie, gdy ostatniego dnia stoisz razem z resztą tłumu pod sceną- już wiesz, że za rok znajdziesz się tutaj znowu. – tak o festiwalu wypowiada się kolejna wolontariuszka, Paulina Kowalska.

Festiwal już za niedługo, lada dzień pojawią się

plakaty reklamujące festiwal, do punktów informacyjnych trafią programy. Może warto by się wybrać w tym roku na festiwal? Ja tam na pewno będę, ale nie jako uczestnik tylko jako wolontariusz i osoba pragnąca dowiedzieć się czegoś więcej o tej wspaniałej, liczącej kilka setek lat kulturze. Zapraszam Was bardzo serdecznie, bo naprawdę warto. Jeżeli nie dacie rady być na wykładach, spacerach, warsztatach to przyjdźcie przynajmniej na wielki koncert na Szerokiej i zobaczcie jaki jest Festiwal Kultury Żydowskiej

Z kolei Aleksandra Binczycka na zadane pytanie odpowiada tak: - Festiwalowy czas jest dla mnie niezwykle ważny, a sama idea pochłonęła mnie bez reszty. Jako wolontariusz i uczestnik w bardzo atrakcyjny, różnorodny i oryginalny sposób mogę poznać kulturę żydowską. Kazimierz jest takim miejscem gdzie codzienny, zwyczajny spacer staje się interesujący. Dźwięki, smaki, zapachy, taniec, historia.. Przyciągające. To wszystko nie byłoby jednak tak intensywne, gdyby nie Festiwal, który rok rocznie rozpędza się i nadaje całości jaskrawych kolorów. Podczas festiwalu najpiękniejsza jest atmosfera, którą dostrzega każdy, zabawa którą pamięta się długo, różnorodność kultur, które się poznaje i autentyzm, który się docenia. Anna Król stwierdziła, że: - Festiwal to taki twór idealny, który teoretycznie nie ma prawa istnieć, czyli rodzaj pożytecznej rozrywki na najwyższym poziomie. Z jednej strony wymaga tego, o czym w wakacje raczej myśleć

9 | #3/2013

Magdalena Bodziony


The Nowodworek Times | KULTURA

Recenzja Iron Man 3 Mandaryn, pragnący „dać lekcję” butnym Stanom Zjednoczonym. Stark musi stawić mu czoło, czego nie ułatwi mu zmaganie się ze swoimi demonami i całkiem nieoczekiwany przymus radzenia sobie bez swojej niezwykłej zbroi... Przynajmniej przez jakiś czas. Historia z komiksu została jednak dość mocno zmodyfikowana, więc fani rysunkowego cyklu raczej nie będą zadowoleni. Główny komiksowy antagonista Starka - Mandaryn został w filmie potraktowany bardzo humorystycznie, nieodzwierciedlając ani jednej cechy swojego rysunkowego odpowiednika. Z kolei plusem filmu [Niezastąpiony Robert Downey Jr. powraca w roli miliardera i genialnego wynalazcy Tony’ego Starka w trzeciej części historii ze świata Marvela – „Iron Man 3”.] - tak głosi slogan z ulotki filmowej. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej i ocenić najnowsze dziecko Shane Blacka.

są wariacje na temat: czy Tony Stark bez zbroi cokolwiek znaczy?; jaką siłę może mieć bohater pozbawiony swoich atrybutów? Może nie jest to zbyt głębokie, ale i tak całkiem nieźle się udało. Od strony wizualnej niewiele można filmowi zarzucić poza jednym, zasadniczym minusem – wyprodukowano go wyłącznie w technologii 3D, a jest ona zupełnie zbędna. Momentów gdzie można zobaczyć głębię obrazu jest dosłownie kilka. Popsuła się też oprawa dźwiękowa – jednak bez AC/DC i prawdziwego, starego hardrocka to nie to samo. Robert Downey Jr. sprawdza się jak zwykle, mimo że jego postać rozpisana jest średnio. Dawno już nie widziałam tak nieprzekonującej wizji „ataków paniki”. Ale to nie wina aktora, to raczej twórcy scenariusza i reżyser beztrosko zre-

Zacznijmy od tego, że „Iron Man 3” to typowe kino rozrywkowe. Nikt nie oczekuje od tego typu kina artystycznych ambicji, jakiegoś głębszego przekazu, rozbudowanej fabuły czy chwytającego za serce zakończenia. Z zadania dostarczenia widzom dużej dawki rozrywki nowy Iron Man wywiązuje się bardzo dobrze: aktorzy prezentują wysoki poziom, nie brak w nim dowcipnych dialogów i żartów sytuacyjnych (motyw zdalnej zbroi to prawdziwa perełka), efekty robią świetne wrażenie, a historia, choć nie zachwyca (szczególnie zakończenie) gwarantuje nam dobrą zabawę przez dwie godziny. Nowy reżyser unika także powielania schematów z poprzednich części, więcej uwagi poświęca psychice bohatera. Jest to więc bardziej film o Tonym Starku niż o Iron Manie.

zygnowali z psychologicznej konsultacji. Podobnie sprawy się mają w odniesieniu do relacji Tyny’ego z bliskimi mu osobami - banał, niewykorzystany potencjał. Na szczęście dowcipne dialogi i sytuacje odwracają uwagę od miałkości wewnętrznego życia bohatera. W drugoplanowych rolach widzimy ponownie Gwyneth Paltrow (jako Pepper Potts, ukochaną Tony’ego) i Dona Cheadle’a (Pułkownik James Rhodes), a także nowe postaci, w które wcielają się: Guy Pearce (Aldrich Killian), Rebecca Hall (Maya Hansen), Ben Kingsley (Mandaryn). Wszyscy ze swoich ról wywiązali się na satysfakcjonującym poziomie, nawet mimo tego, że między Tonym i Pepper brakuje chemii oraz że już w pierwszym momencie, kiedy widzi się na ekranie twarz Guy’a Pearce’a trochę zbyt wielu rzeczy można się domyślić.

Fabuła filmu bazuje na wydanym w Polsce niedawno w ra-

Podsumowując, Iron Man 3 to film nie tylko dla zagorzałych

mach WKKM „Iron Man: Extremis”. Stark zmaga się z drę-

fanów komiksu Marvela, ale dla wszystkich tych, którzy ce-

czącymi go lękami po wydarzeniach, które miały miejsce

nią sobie dobre kino akcji, które nie polega jedynie na efek-

w „Avengers”. Nie śpi, majsterkuje, buduje kolejne zbroje.

tach specjalnych. Warunkiem jest jednak przymknięcie oka

Kiedy Tony zaczyna pracować nad nową, zdalnie sterowaną

na pewne rzeczy. Pozostaje tylko pytanie: czy to już koniec

i posłuszną jego woli wersją zbroi, przez świat przetacza

przygód Tony’ego Starka?

się fala zamachów, za które odpowiedzialny jest tajemniczy

10 | #3/2013

Kuba Pyla


The Nowodworek Times | KULTURA

SZYKUJ SIĘ! Tak brzmi motyw przewodni tegorocznej, 11.edycji Miesiąca Fotografii w Krakowie. Czym jest MFK? To największy festiwal fotograficzny w Europie skierowany nie tylko do fanów fotografii czy szeroko pojętej sztuki . Trwa od 16 maja do 16 czerwca 2013 roku. To festiwal pozytywnej energii, piękna, kultury, a jego filar stanowią wolontariusze-ochotnicy. Jego tematem jest moda i różnorodne formy jej reprezentacji. Punktem wyjścia pomysłodawców tegorocznego MFK było przekonanie, że ubiór i związane z nim zwyczaje stanowią odrębną przestrzeń, rządzącą się swoimi prawami i jednocześnie nieodłączną część współczesnego stylu życia. Zdaniem organizatorów moda może stanowić klucz do zrozumienia całej kultury współczesnej.

ca film modowy (Fashion Films / Showstudio). Aktualne wernisaże i wystawy sztuki wizualnej są zamieszczone w festiwalowym harmonogramie: Oprócz monograficznych wystaw w ciągu Miesiąca działać będą też sekcje dodatkowe, na przykład Sekcja ShowOFF. To otwarty konkurs skierowany do młodych artystów. Jurorzy konkursu – uznani artyści, krytycy, eksperci – są kuratorami wybranych przez siebie projektów i wspólnie z artystą pracują nad ostatecznym wyborem prac. Efekty współpracy prezentowane są podczas Miesiąca Fotografii w galeriach i przestrzeniach zaadaptowanych. W trakcie całego festiwalu nie braknie także wydarzeń dodatkowych, czyli spotkań mistrzowskich, pokazów plenerowych, warsztatów i pokazów filmów. Mistrzowie podczas spotkań to Walter Pfeiffer, Simon Menner, F.C. Gundlach, Zbigniew Libera, Marie Schuller, Tadeusz Rolke i Oliver Chanarin- fotografowie, artyści sztuki wizualnej, intelektualiści, klasycy i innowatorzy. Co tyczy się warsztatów, większość organizowana jest przez Akademię Fotografii, krakowskie galerie sztuki i muzea. Ich uczestnicy spotkają się ze sztuką „od kuchni”, będą mieli możliwość uczyć się od najlepszych.

Na Program główny festiwalu składa się 10 wystaw, w tym wystawa centralna w Bunkrze Sztuki oraz

Festiwal działa na wielu płaszczyznach sztuki wizualnej, obejmuje ogromny obszar i skupia wielkie

Sekcja eksperymentalna.

rzesze ludzi. Nie sposób opisać wszystkie planowa-

Tylko jedna ze wszystkich wystaw prezentuje zdję-

w jego ramach. Zainteresowanych wzięciem udzia-

cia stworzone z myślą o przemyśle modowym- wy-

łu w tak ogromnym przedsięwzięciu i skorzysta-

stawa historyczna w Muzeum Narodowym. Tworzą

niu z festiwalowej energii polecam zapoznać się z

ją najciekawsze prace fotografii modowej Gundla-

mapą miejsc w Krakowie działających pod patrona-

cha.

tem Miesiąca Fotografii. Może okazać się, że Festi-

Pozostałe wystawy tworzą prace współczesnych artystów, którzy posługują się fotografią jako me-

ne wystaw, pokazy, spotkania i akcje organizowane

wal trwa kilka kroków od ulubionej kawiarni, domu, biblioteki, szkoły.

dium (Walter Pfeiffer, Roy Villevoye, Milou Abel,

Więcej informacji o aktualnych wystawach znajduje

Synchrodogs), wystawy zdjęć z archiwów, które

się na stronie internetowej:

ukazują związki prywatnego życia ze stylem fotografii modowej (Tadeusz Rolke, Ghislain Dussart,

www.photomonth.com

Corinne Day) oraz wystawa kuratorska prezentują-

11 | #3/2013

Karolina Makówka


The Nowodworek Times | KULTURA

Szokująca edukacja – wystawa „The Human Body Exhibition” Czy wiesz, że… • im dłuższy palec wskazujący u mężczyzny, tym mniejsze jest u niego ryzyko wystąpienia zawału serca? • oko człowieka rozróżnia nawet 500 odcieni szarości?

osób nie do końca akceptuje swoje ciało, odczuwa lęk przed zbadaniem jego wnętrza. A przecież poznanie anatomii człowieka nie powinno budzić niesmaku, wręcz przeciwnie. Posiadanie wiedzy o naszym organizmie jest niezbędne do zwalczania różnego rodzaju chorób, schorzeń. Zwiększa to naszą świadomość ciała oraz pozwala wziąć za nie pełną odpowiedzialność.

• aby wykonać krok należy uruchomić nawet 200 mięśni?

Jakiś czas temu postanowiłam odwiedzić klub Fabryka na Zabłociu, gdzie od 12 marca mieszkańcy Krakowa mają możliwość obejrzenia znanej na całym świecie „The Human Body Exhibiton”. Wystawa ta składa się z ponad 200 eksponatów zarówno całych ciał, jak i poszczególnych narządów człowieka. Podzielona jest na dziewięć zasadniczych części, każdą salę poświęcono odrębnemu układowi anatomicznemu. Zwiedzanie zaczynamy od pomieszczeń ogólnych, w których umieszczono szkielety, pojedyncze kości, mięśnie, nerwy, a następnie przechodzimy do bardziej złożonych naczyń krwionośnych, układów pokarmowego i rozrodczego. W osobnym pokoju znajduje się opis rozwoju człowieka od zarodka aż po płód. Po ekspozycji oprowadzają studenci medycyny i fizjoterapii, którzy pokazują jak funkcjonują poszczególne układy, narządy oraz cierpliwie odpowiadają na wszystkie pytania. Eksponaty sprowadzono z Chin, wszyscy dawcy podpisali specjalną zgodę na wykorzystanie ich ciał po śmierci. Zaprezentowano je tak, aby ukazywały, jak zachowuje się organizm człowieka podczas różnych codziennych czynności. Każdy z nich uległ procesowi plastynacji, polegającym na usunięciu z tkanek ciała wody oraz tłuszczów i zastąpieniu ich odpowiednimi polimerami, które powodują zatrzymanie rozkładu, dzięki czemu ich budowa zostaje nienaruszona. Goście wystawy mają okazję zobaczyć na co narażone może być ludzkie ciało w wyniku ulegania nałogom, nieodpowiedniego odżywiania się, braku ruchu. Wstrząsającym widokiem są płuca palacza ustawione tuż obok zdrowych płuc, zmiany nowotworowe na wątrobie czy nerkach.

„The Human Exhibition” jest niewątpliwie wyjątkową wystawą. Uświadamia zwiedzającym jak piękne jest ludzkie ciało oraz pozwala zrozumieć jego funkcjonowanie. Zdaniem rzecznika firmy, będącej właścicielem ekspozycji: „Jedyna rzecz, którą mamy wspólną, to nasze wyjątkowe ciało. W ciągu stuleci stało się ono obiektem badań lekarzy, którzy zgłębiali jego tajniki w trakcie operacji i sekcji. Dzisiaj możliwość poznania jego tajemnic otwiera się przed każdym.”1

Określanie ekspozycji jako niezgodnej z zasadami etycznymi jest całkowicie bezpodstawne. Wypowiedzi pełne oburzenia, protesty, twierdzące, że całe przedsięwzięcie to zwykła profanacja zwłok mogą jedynie wywołać na twarzy ironiczny uśmiech. Reakcje te jednoznacznie wskazują na to, że bardzo duża grupa 1 Fragment artykułu „The Human Body Exhibiton”, autor Kawka, http://lovekrakow.pl/ wydarzenie/the-human-body-exhibition_2336.html

12 | #3/2013

Zuzanna Żuchalska


The Nowodworek Times | KULTURA

O latach szkolnych, Januszu Korwin-Mikke, Napoleonie, Gomułce i okrągłym stole z Prof. Andrzejem Zollem rozmawia Fryderyk Zoll. Czy mógłbym Pan Profesor opowiedzieć coś o swoich latach szkolnych? Czy znacząco różniło się to od dzisiejszych czasów? Chodziłem do szkoły im. Tadeusza Rejtana w Warszawie, która z resztą egzystuje do dzisiaj i niedawno obchodziła 100 lecie swojego istnienia. Wtedy był nieco inny system szkolny, mieliśmy 7 klas podstawówki i 4 lata szkoły ogólnokształcącej, a więc miałem 11 lat nauki. Była to szkoła męska, większość szkół w tamtych czasach nie było koedukacyjnych. Mieliśmy bardzo dobrych nauczycieli, wielu z nich wykonywało swój zawód już przed wojną... Nie była to szkoła, w której byliśmy jakoś bardzo indoktrynizowani propagandą komunistyczną. Każdy z nas był oczywiście świadomy, że o pewnych rzeczach nie wolno publicznie rozmawiać, bo można było zaszkodzić rodzicom. Ja z resztą chodziłem do szkoły w 1955 roku, w okresie pewnego rozluźnienia, kończył się stalinizm. Pamiętam świetnie październik 1956 r., a więc dojście do władzy Gomułki, żyliśmy wtedy przemianami zachodzącymi w Polsce. Z przyjacielem byłem nawet na wiecu na Placu Defilad w Warszawie, gdzie przemawiał Gomułka. Wtedy wszyscy wiązaliśmy z nim bardzo duże nadzieje, jednak już po paru miesiącach okazało się, że nie ma on zamiaru zmieniać Polski. Natomiast wiele osób, w tym moich kolegów miało to szczęścię, że ich ojcowie wrócili w tym okresie do domu, wielu więźniów politycznych zostało zwolnionych z więzienia.

Pan Profesor chodził do klasy z Januszem Korwin Mikke, jak odbierał Pan wtedy jego osobę i jak zmienił się od tamtego czasu? Tak, rzeczywiście 4 lata szkoły Ogólnokształcącej chodziłem do klasy z Januszem Korwin Mikke, blisko się z nim nawet kolegowałem. Bardzo dużo graliśmy w brydża, był On bowiem świetnym brydżystą. Napisał później nawet kilka świetnych poradników do tej gry. Był to i nadal jest bardzo zdolny człowiek i chociaż politycznie jest mi bardzo daleki to niewątpliwie intelektualnie to bardzo ciekawa postać. Zawsze był nieco niezdyscyplinowany w sposobie myślenia. Dla mnie Korwin Mikke jest świetnym karykaturzystą w tym znaczeniu, że w znakomity sposób potrafi przerysować, wykpić pewne zjawiska społeczne, ale dać mu władzę do ręki to trochę tak, jakby Andrzeja Mleczkę skierować do kościoła Mariackiego i kazać mu robić polichromię Czy do klasy Pana Profesora chodziły jeszcze jakieś znane osobistości? Jak wspomina Pan sowją klasę? Również innym moim kolegą z klasy jest Krzysztof Zagórski, profesor socjologii, były prezes Centrum Badania Opini Społecznej, także świetny aktor drugoplanowych ról, Paweł Globisz. Wielu moich nieco dalszych kolegów również zrobiło karierę naukową, tak więc niewątpliwie była to dobra klasa, klasa łacińska. Dużo się uczyliśmy, wiele z tej szkoły wynieśliśmy. Były też różne ciekawe zwyczaje w tej szkole, na przykład tłusty czwartek był bardzo ciekawie obchodzony. Związane było to z tym, że 2, czy 3 klasy wyżej był syn Pana Bliklego, właściciela funkcjonującej już wtedy znanej cukierni. Przyjeżdżała do nas furgonetka wypełniona pączkami i miało to miej-

13 | #3/2013

sce również wtedy, gdy Andrzej Blikle skończył edukację w naszej szkole;) Wogóle tego dnia lekcje miały nieco inne charakter, nasza profesor od łaciny uczyła nas na przykład piosenek po łacinie jak „O mój rozmarynie”,której to piosenki nauczyłem potem mojego syna i robił on dzięki temu prawdziwą furorę w przedszkolu. Następnie szliśmy pochodem przebierańców przez ulicę Warszawy do szkoły żeńskiej im. Żnichowskiej, gdzie miała miejsce jakaś zabawa z naszymi koleżankami z tamtej szkoły. A jak wyglądała kwestia studiów prawniczych? Kierował się Pan Profesor tradycją rodzinną, czy może powołaniem? Moja Szkoła bardzo dobrze przygotowała mnie z resztą do studiów prawniczych, które szczerze mówiąc wybrałem trochę przez przypadek, był to wybór nieco negatywny, ponieważ ja bardzo chciałem iść na medycynę, jednak za późno zdałem sobie z tego sprawę i nie miałem szans nadrobić materiału z fizyki, chemii, biologii, który studiowałem nieco pobieżnie, po to, żeby zaliczyć. Tym samym zdanie egzaminu na medycynę było nierealne. Prawo wybrałem na pewno również ze względu na tradycję, jednak nie był to jedyny powód. Bardzo znany polski cywilista, prof. Gwiazdomorski podsunął mi kilka książek do przeczytania, niekoniecznie prawniczych, na przykład o Napoleonie. Pamiętajmy, że Napoleon nie był jedynie dowódcą, czy państwa, ale i prawodawcą. „Kodeks Napoleona” to nie jest nazwa wynikająca z tego, że powstał on za Jego rządów, rzeczywiście wiele pomysłów, które w tym kodeksie zostały ujęte w szatę prawną pochodziło bezpośrednio od Cesarza, to był niewątpliwie człowiek o niezwykłych zdolnościach intelektualnych, mający świetne wwyczucie prawa. To chyba właśnie ta książka ostatecznie zaważyła o moim wyborze. Dlaczego w takim razie zdecydował się Pan Profesor studiować w Krakowie, a nie w Warszawie, z którą niewątpliwie był Pan związany ? Egzamin zdawałem w Krakowie, prawdopodobnie dlatego, że chciałem z jednej strony się usamodzielnić, a z drugiej, moja babcia mieszkała sama w dużym mieszkaniu w Krakowie i wymagała opieki. To były czasy, kiedy władze bardzo chętnie dokwaterowywały obcych ludzi do dużych mieszkań, chciałem więc babcię przed tym uchronić. Mieszkanie to znajdowało się na ulicy, która wtedy nosiła nazwę Świerczewskiego, a dzisiaj to Studencka. Z resztą losy nazewnictwa tej ulicy są dosyć ciekawe. Pierwotnie nazywała się Studencka, potem w 1925 roku miał miejsce w Polsce zamach na ministra spraw wewnętrznych – Kierackiego i wtedy zmieniono nazwę właśnie na Kierackiego. W czasie wojny natomiast nazywała się Hitlerjugendstrasse, a po wojnie przez bardzo krótki czas wrócono do poprzedniej nazwy, a po zabójstwie Świerczewskiego 1947. Był to raczej bohater komunistyczny, dlatego w 1989 wrócono do pierwotnego nazewnictwa i stąd dzisiejsza Studencka. Dziękuję za wywiad i udzielenie informacji, o których niekoniecznie powszechnie wiadomo.

Fryderyk Zoll


The Nowodworek Times | MUZYKA

Leave Argentina LA: „Leave Argentina” to nazwa piosenki zespołu Polarsets – to taki tropikalny indie rock. Słuchając jej, przypominają mi się najfajniejsze momenty mojego życia z ostatnich czterech lat. E&K: Spotkałeś się kiedyś z krytyką Twojej twórczości?

Czym jest dla Was muzyka? Dodatkiem? Rzeczą bez której nie moglibyście żyć? A może niczym wielkim i słuchacie jej tylko sporadycznie? Przedstawiamy Wam kogoś, dla kogo muzyka jest czymś więcej niż tylko ładną, chwytliwą melodią i wokalem. Przedstawiamy Wam 17-letniego producenta muzycznego z naszej szkoły. Poznajcie Krzysztofa i jego projekt Leave Argentina. Ewa&Klaudia: Od ilu lat tworzysz muzykę? Co Cię do tego zainspirowało? Leave Argentina: Ogólnie rzecz biorąc muzykę tworzę od trzech lat, ale tak na poważnie z większą świadomością tego, co robię, trwa to ponad rok. E&K: Jaki rodzaj muzyki tworzysz? Jakbyś określił swój styl? Dla ludzi, którzy nie są „wkręceni” może wydawać się bardzo nietypowa. LA: Szczerze mówiąc, ciężko dokładnie to określić, bo każdy kawałek, który stworzyłem jest w innej estetyce. Na przykład jeden z nich „Too Young” jest inspirowany hip-hopem, a mój ostatni niedawno opublikowany utwór jest już chyba bardziej bliski muzyce house. E&K: Jak w takim razie wygląda Twoja praca nad utworem? LA: Różnie z tym bywa. W styczniu wydałem dwa tak zwane mashup’y. Polega to na tym, że łączy się ze sobą dwa różne kawałki. Na przykład acapellę z pierwszego i instrumental z drugiego. Moja ingerencja jest generalnie taka, że w którymś miejscu coś zapętlam, w innym coś obcinam i wyciszam. Największą rolę odgrywa tu wyobraźnia. Natomiast zwykły proces tworzenia wygląda tak, że siadam przed laptopem, wygrywam na pianinie jakąś melodię, później to zapętlam, włączam drumpad i układam do tego jakiś schemat perkusyjny i tak dalej i tak dalej. Dla przykładu kawałek, który ostatnio opublikowałem, zacząłem tworzyć w październiku i co miesiąc, dodawałem coś nowego. E&K: Skąd nazwa „Leave Argentina”?

LA: No pewnie. Lubię słuchać krytyki, ale wtedy kiedy jest ona konstruktywna. Samo stwierdzenie „ee, to jest słabe” za wiele mi nie daje. Natomiast jeśli ktoś mi powie, że brzmiałoby to lepiej, gdybym w tym i tym miejscu dał efekt pogłosu, ja dodaje ten pogłos i stwierdzam „o, faktycznie brzmi lepiej”. To taki przykład pierwszy z brzegu. Myślę, że tak naprawdę dzięki temu, że spotykam się z tą krytyką, wydaje mi się, że moja muzyka staje się coraz lepsza. E&K: Wiążesz swoją przyszłość z muzyką? LA: Zdecydowanie tak. Słucham jej codziennie; codziennie też poświęcam czas na tworzenie. Jeśli w przyszłości nie udałoby mi się tworzyć muzyki w tej formie, w jakiej teraz ją komponuję, to zawsze mogę o niej pisać. Na przykład teraz piszę dla „Kilofa”. Lubię też odkrywać nową muzykę, słucham ciągle czegoś nowego. E&K: Widziałyśmy okładki na płyty Leave Argentina i naprawdę robią wrażenie. Kto je robi? LA: Tak, zgadzam się, są świetne. Zdjęcia są autorstwa mojej przyjaciółki Weroniki Dorociak. E&K: Masz już na koncie jakieś osiągnięcia? LA: Za tydzień wydaję taką pseudo epkę/ singiel, na której będą dwa utwory plus jedna instrumentalna wersja jednego z nich. Udało mi się nawiązać współpracę z The Vibe Guide. Umożliwili mi na ich kanale na Youtube udostępnienie w wersji ekskluzywnej mojego nowego utworu „Expectations”. E&K: Są takie utwory, których mógłbyś słuchać bez końca i nigdy Ci się nie znudzą? LA: Wydaje mi się, że nie. Nawet jeśli jakaś piosenka mi się bardzo, bardzo podoba i słucham jej bezustannie przez miesiąc, to po jakimś czasie już mi się nudzi. Od pierwszej klasy gimnazjum wielbiłem zespół Arctic Monkeys. Teraz już w ogóle ich nie słucham, co jest potwierdzeniem, że raczej nie ma takich piosenek i zespołów, które by mi się nigdy nie znudziły. E&K: Które festiwale muzyczne najbardziej lubisz? LA:

14 | #3/2013

Off Festival. To jest festiwal w Katowicach,


The Nowodworek Times | MUZYKA

gdzie jest prezentowana muzyka alternatywna. Lubię go też za atmosferę. Tego brakuje trochę na przykład na Openerze. Ludzie niekoniecznie jadą tam dla muzyki – w każdym razie nie wszyscy. Część właściwie jedzie po to, żeby zrobić sobie focie na instagrama, dostać sto lajków i wrócić do domu. Natomiast na Offie jest taka „piknikowa atmosfera”, ale przede wszystkim muzycznie to najbardziej do mnie trafia. Sama idea festiwalu jest bardzo fajna. Zazwyczaj jak się jedzie na festiwal to dla konkretnego zespołu, a tutaj jedzie się po to, żeby odkryć nową muzykę. E&K: A na jakie się wybierasz w najbliższym czasie? LA: Na pewno 23/24 czerwca. Jest taki festiwal muzyki elektronicznej w Tychach, Próba Dźwięku. Gra tam zespół Lemaitre, który zresztą był w tegorocznym klipie promocyjnym naszej szkoły. Później Opener. E&K: Jednak? LA: No tak. Umówiłem się już z przyjaciółmi, a obietnic się nie łamie. E&K: Masz jakieś marzenia związane z Leave Argentina? LA: Pewnie! Każdy ma jakieś marzenia. Chciałbym, żeby ta muzyka trafiała do możliwie jak największej liczby słuchaczy. No i chciałbym w przeciągu roku nawiązać współpracę z wytwórnią.

15 | #3/2013

Zdjęcia: Weronika Dorociak

Klaudia Majerańczyk i Ewa Nowak


The Nowodworek Times | MUZYKA

16 | #3/2013

Zdjęcia: Maciek Bernaś


The Nowodworek Times | NAUKA

Wynalazki i odkrycia, które zmieniły świat medycyny – część trzecia Przedstawiam Wam nieco krótszy niż zwykle arty-

uratowaną dzięki tej szczepionce był 9-letni wów-

kuł. Opowiada o dokonaniach Ludwika Pasteura, o

czas Józef Meister.

których pewnie już słyszeliście – na biologii, chemii, a może nawet jako dzieci, kiedy zapytaliście rodziców, co to jest mleko pasteryzowane. Pasteur miał bardzo wiele zasług dla rozwoju medycyny oraz biotechnologii. Odkrył na przykład metody konserwowania żywności, stosowane z powodzeniem aż do dziś. Ludwik Pasteur urodził się w małym miasteczku Dole we Francji. Pochodził z chłopskiej rodziny, trudniącej się garbarstwem. Kształcił się w Paryżu, był profesorem w Salzburgu oraz w Lille. W 1857 r. wrócił do Paryża i został profesorem na Sorbonie. Badał procesy fermentacji mlekowej, masłowej, alkoholowej oraz octowej i odkrył, że są one spowodowane przez mikroorganizmy (badania nad bakteriami opisałam bardziej szczegółowo w pierwszym artykule z tej serii), a nie, jak dotychczas sądzono, wyłącznie przez procesy chemiczne. Poznał również ich fizjologię i opisał oddychanie beztlenowe. Te dokonania pozwoliły mu na opracowanie metody chroniącej produkty przed zepsuciem – pasteryzacji. Polegała na ostrożnym podgrzaniu produktu (mleka, soku, piwa) do temperatury od 60ºC do 100ºC, niszczyło to drobnoustroje oraz zarodniki drożdży i pleśni. Kolejnym sukcesem było opracowanie szczepionek. Po odkryciu bakterii chorobotwórczych, charakterystycznych dla danej infekcji, stwierdził, że organizm po zainfekowaniu osłabionymi zarazkami uodparnia się na nie. Zaobserwował to u mleczarek, które zarażały się tak zwaną ospą krowią – łagodniejszą postacią śmiertelnej wówczas choroby. Pasteur jest sławny również z powodu odkrycia szczepionki na wściekliznę. W latach 1881-1885 prowadził badania nad tą chorobą. Pierwszą osobą

17 | #3/2013

Źródło: Claude A. Villee „Biologia”, „Wielkie biografie część 3. Encyklopedia PWN” // Zdjęcia: wikipedia.org

Łucja Hudy


The Nowodworek Times | PODRÓŻE

Sardynia Opuszczając malowniczy krajobraz pełnej uroku szwajcarskiej krainy, po wielu czułych pożegnaniach i obietnicach szybkiego powrotu w owe strony, udajesz się na ciepłe południe naszego kontynentu. Już na powitanie zostajesz uraczony letnim (co prawda wiosennym), dwudziestostopniowym podmuchem cagliarskiej bryzy. Każda minuta od początku wizyty na wyspie zdaje się kończyć nim się zaczęła. Bajka wreszcie staje się prawdą – niezliczone hektary makii, dzikie plaże, klify, osuwające się miejscami stromo do morza, cykady, wybijające rytm do porannego colazione... Za dnia przed oczami ukazują Ci się bezkresne fale morza, a gdy nadchodzi ciemna noc i niebo zostaje usłane gwiazdami oraz ich konstelacjami, w oddali widzisz jedynie przybijające do portu statki, rozświetlające późną porę. Sardyńska kuchnia sprawia, że jeszcze bardziej zakochujesz się (oczywiście z wzajemnością!) w tym niesamowitym miejscu. Chrupiący chleb, polany oliwą o wyrazistym smaku, a do tego wybór serów, świeżych warzyw i owoców. Nie może też zabraknąć mięsa – od dziczyzny aż po owoce morza. Kiedy przychodzi kolej na długo wyczekiwany deser zamawiasz coś co Cię zaintrygowało (a później miło zaskoczy) – sebadas. Ten rodzaj pączka, nadziewanego serem i polanego miodem, kusi nieustannie swoim wyglądem. Gdy tylko skończysz delektować się lokalnymi przysmakami, wyruszasz na zwiedzanie okolicy. Znajduje się tu wiele starożytnych budowli z zamierzchłych czasów, jednak wymienienie ich zajęłoby za dużo czasu. Uwierz mi więc na słowo - wśród nuraghi, katedr, wąskich uliczek i kolorowych kamienic nie sposób będzie znaleźć drogę powrotną. Zakręty wijące się nad sardyńskimi wybrzeżami będą cudownym, niezastąpionym punktem widokowym, zwłaszcza podczas wschodów i zachodów słońca. Codziennym rytuałem stanie się dla Ciebie posiłek jedzony przy akompaniamencie włoskiej natury, długi spacer po piaszczystej plaży (ale niestety równie długie godziny spędzone w aucie, by dojechać do celu), zwiedzanie najróżniejszych miasteczek i wiosek, późny odpoczynek w towarzystwie wiekowego kominka i zasypianie w rytm wód rozbijających się o skaliste tereny laguny. Wszystko to, czego tam doświadczysz, niezależnie od tego czy będą to wspomniane, zapierające dech w piersiach ciała niebieskie na nieboskłonie, czy też drobne radości z wagi przeżywanego momentu, pozostawi znaczący ślad nie tylko wewnątrz Ciebie, lecz także w świecie. Nawet kiedy pamięć zacznie Cię zawodzić, zawsze będziesz mógł powrócić do dni tam spędzonych dzięki zdjęciom czy opowieściom ludzi, z którymi spędziłeś tam niezwykłe chwile. Twoja wędrówka dobiega już końca, więc pozostaje Ci tylko wsiąść do samolotu, zapiąć pasy i bez żalu, nadal rozpamiętując swoją przygodę, odlecieć w dalsze nieznane.

18 | #3/2013


The Nowodworek Times | PODRÓŻE

19 | #3/2013

Joanna Wężyk


The Nowodworek Times | SIWA PIECZE

Z okazji zbliżających się wakacji oraz ostatniego numeru naszej prasy w tym roku szkolnym, postanowiłam zaproponować Wam słodycz, która nie dość, że świetnie smakuje, to jeszcze nie pozwoli zapomnieć o nowodworskich murach w okresie letniej rozpusty. Muffiny pierwotnie upieczone po to, by przekupić nieświadomych gimnazjalistów i nakłonić do wyboru naszej szkoły. Teraz mogą cieszyć również i Wasze podniebienia.

CYTRYNOWE MUFFINY NOWODWORSKIE

Składniki na ok. 12 babeczek: -1,5 szklanki mąki -1 łyżeczka proszku do pieczenia -100 g masła -3/4 szklanki cukru -2 jajka -1/2 szklanki mleka -4 łyżki soku z cytryny -2 łyżeczki skórki z cytryny

Składniki na lukier: -1 kopiasta łyżka śmietany (dietetycznie można zastąpić jogurtem greckim) -3 łyżki cukru pudru -barwniki spożywcze dobrane wedle Waszego uznania

Wykonanie babeczek: 1. Masło utrzyj z cukrem na puszystą masę. 2. Do masy maślanej dodawaj jajka, jedno po drugim, cały czas miksując. 3. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia, natomiast mleko ze skórką i sokiem z cytryny, a następnie dodawaj je na przemian do masy maślanej. 4. Miksuj do uzyskania jednolitej konsystencji. 5. Masę przełóż do papilotek i piecz ok. 20 minut w 180 stopniach.

Wykonanie lukru: 1. Cukier puder i śmietanę dokładnie wymieszaj, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. 2. Otrzymany lukier rozdziel na tyle porcji, ile kolorów chcesz uzyskać. Do każdej z porcji dodawaj po odrobinie barwnika i mieszaj aż uzyskasz jednolity kolor. 3. Posmaruj lukrem wystudzone babeczki, dekorując je wedle Twojego uznania. Odstaw je do czasu zastygnięcia lukru.

20 | #3/2013


The Nowodworek Times | SIWA PIECZE

Drugi przepis zupełnie z innej beczki. Tym razem bez lokalnego patriotyzmu czy innych głęboko ukrytych podtekstów. Ale za to jaki smak! Torcik, który mnie oczarował. Torcik, który sprawił, że stałam się szaloną fanką kokosa.

T ORCIK KOKOSOWO-T RUSKAWKOWY Składniki na placki (o średnicy ok. 19 cm): -

1/2 szklanki orzechów włoskich 75 g masła 1 szklanka cukru 3 jajka 1 szklanka mąki 1/2 łyżeczki sody 1/4 łyżeczki soli 1/2 szklanki maślanki (ewentualnie mleka) 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego 1 szklanka wiórków kokosowych

Składniki na masę: -

200 ml śmietanki kremówki 250 g serka mascarpone 2 kopiaste łyżki cukru pudru 400 g świeżych truskawek

Składniki na lukier: -

120 g serka kremowego 50 g masła 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego 1 i 1/3 szklanki cukru pudru (lub według uznania) kilka łyżek wiórek kokosowych + ewentualnie cały kokos

Wykonanie placków:

1. Rozłóż orzechy włoskie na blasze i podpiecz je ok. 5 min w piekarniku nagrzanym na 180 stopni. 2. W malakserze (lub ręcznie) posiekaj orzechy na drobniutkie kawałeczki. 3. Utrzyj masło na gładką masę i dodaj 3/4 szklanki cukru. Ucieraj do powstania gładkiej konsystencji. 4. Dodaj żółtka jajek, jedno po drugim, nadal ucierając. 5. W osobnej misce wymieszaj mąkę, sodę i sól. 6. Do masy maślano-jajecznej dodawaj na zmianę składniki suche i maślankę, cały czas miksując. 7. Dodaj ekstrakt waniliowy, orzechy włoskie i kokos i dobrze wymieszaj. 8. W osobnej misce ubij białka z dodatkiem soli. Dodaj pozostałą 1/4 szklankę cukru i ubijaj do powstania sztywnej masy. 9. Dodaj pianę z białek o masy maślano-jajecznej, używając drewnianej łyżki i wykonując delikatne ruchy do czasu powstania gładkiej konsystencji. 10. Podziel masę na pół, przełóż do tortownic i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut.

Wykonanie masy:

1. Schłodzoną śmietankę ubij na sztywno, pod koniec dodając cukier puder. 2. Używając trzepaczki, połącz śmietankę z mascarpone. Wymieszaj dokładnie aż powstanie gładka masa. 3. Truskawki pokrój na nieregularnej wielkości kawałki (ja ok. połowę przekroiłam na pół, a resztę na drobniutkie kawałeczki) i wymieszaj z masą.

Wykonanie lukru:

1. Utrzyj masło z serkiem kremowym na gładką masę. 2. Dodaj ekstrakt waniliowy. 3. Stopniowo dodawaj cukier puder. 4. Wymieszaj z wiórkami kokosowymi.

Wykonanie tortu:

1. Na dolny placek wyłóż masę truskawkową. Przykryj drugim plackiem. 2. Tort obłóż po bokach i na górze lukrem kremowym. 3. Jeśli posiadasz orzech kokosowy, rozłup go w połowie i wycinaj nożem niewielkie “piórka” z jego wnętrza. Obsyp nimi tort.

21 | #3/2013

Tekst i zdjęcia: Aleksandra Śliwa


The Nowodworek Times | TECHNOLOGIA

Maj 2013 - Google i wojna next-genów W szeroko pojętej branży IT zawsze dzieje się wiele. Rozpisywanie się na temat ogłoszenia nowego modelu telefonu, notebooka, czy karty graficznej nie ma sensu. Jednemu człowiekowi prawdopodobnie zabrakłoby życia, aby opisać nowe sprzęty, które pojawiają się jak grzyby po deszczu. Prawdopodobnie właśnie w tym momencie, czytelniku, zastanawiasz się po co w takim razie ten artykuł? Otoż, są pewne wydarzenia, które są warte, a nawet powinno się opisać. Niekoniecznie z powodu tego jak ważne lub przełomowe są, lecz po prostu dlatego, że największe konferencje organizowane przez duże firmy branży IT zwykle przynoszą coś dobrego, a przez dobre rozumiemy - dużo nowości.

blemem nie jest też przesyłanie zdjęć. Jest dostępny na różne platformy, w Chrome Web Store, Google Play i App Store. Hangouts będzie też obecny w Gmailu. Na końcu została pokazana nowa odsłona samej wyszukiwarki, od dziś, również w Polsce powinien działać Knowledge Graph (Graf wiedzy). Dzięki niemu możliwe jest wpisywanie naturalnych zapytań typu: kto jest prezydentem Polski. Przeglądarka odpowie: Prezydentem Polski jest Bronisław Komorowski.

W maju odbyły się dwie oczekiwane od początku roku konferencje firm: Google i Microsoft. Microsoft, 21 maja zaprezentował nową generację swojej rodziny konsol - Xbox One. Jest to odpowiedź na marco-

Konferencja Google o nazwie I/O (ang. input/output urządzenie wejścia/wyjścia) jest corocznym spotkaniem podczas którego Google prezentuje swoje najważniejsze urządzenia czy usługi. Tegoroczne ‚przedstawienie’, którego odbyło się 15 maja, trwało ponad 3,5 godziny, ale przez ten czas pokazano sporo ciekawostek. Poinformowano, że na świecie jest aktywowanych 900 milionów urządzeń z Androidem. Firma zaprezentowała też konkurencję dla Spotify w postaci Google Play Music All Access oraz Centrum gier, gdzie będą np.  przetrzymywane save’y gier, w chmurze. Google zamiast kolejnego Nexusa zaprezentowało… Samsunga Galaxy S4 z czystą wersją Androida (bez modyfikacji producentów telefonu, prosto od Google) i odblokowanym bootloaderem (co umożliwi deweloperom, a także zwykłym moderom łatwe modyfikowanie oprogramowania i wzbogacanie go o nowe funkcje). Urządzenie zostało wycenione na 649 dolarów i będzie dostępne za pośrednictwem Google Play. Pokazano także szereg zmian jakie zostaną dokonane w Google+, wciąż mało popularnej w Polsce odpowiedzi na Facebooka. Inną nowością, która powinna stawać w szranki z Messengerem Facebooka i nie tylko, jest zunifikowany komunikator Google – Hangouts. Pozwala na komunikację tekstową, głosową i wideo, pro-

22 | #3/2013

wą konferencję Sony, podczas której zostało zaprezentowane Playstation 4. Podczas prezentacji Microsoft, co zaskakujące, skupił się nie na grach (co wydawałoby się oczywiste), a na funkcjach społecznościowych i telewizji. Zasmucającą wiadomością jest fakt, że gdy kupimy grę używaną, chcąc ją włączyć, Microsoft zażąda od nas opłaty (nie wiadomo jakiej sumy). Xbox One nie będzie także kompatybilny z grami z 360-tki, a aby pograć w grę z One konieczna będzie instalacja jej na dysku. Koncern swoją nową konsolą chce połączyć gry, filmy, muzykę i usługi, stworzyć jedno wielkie centrum rozrywki domowej. Nie wydaje się to być zachęcające, szczególnie jeśli tak jak z poprzednią generacją, Polska dostanie i tak nie wszystkie funkcje kilka lat po premierze urządzenia. Konsola dostanie także odświeżonego pada i Kinecta, który podobno ma mieć możliwość sprawdzania czy ktoś siedzi przed telewizorem, czy ile osób ogląda film (Rok 1984 Orwella?). Rozczarowanie jest duże, sądząc po opiniach w internecie można stwierdzić, że rynek konsolowy w najbliższym czasie zawojuje Sony, które na konferencji zaprezentowało świetną maszynę skierowaną w stronę graczy, nie tworząc hybrydy do wszystkiego. Nastroje jakie można wyczuć w internecie zawierają się mniej więcej w zdaniu: „ Gracze chcą konsoli, a nie dekoder.” Wszystko jednak rozstrzygnie się na targach E3, które odbędą się już 10 czerwca i oczywiście wtedy, kiedy konsole będą na rynku.

Kuba Pyla


The Nowodworek Times | SPORT

Jasna strona kibicowania

Maczety, ustawki i demolowane stadiony – to zazwyczaj pierwsze skojarzenia po usłyszeniu słowa „kibic”. Skłamałbym, gdybym powiedział, że to tylko wymysł mediów, ale chciałbym pokazać też środowisko kibiców z drugiej strony. Moim zdaniem, popartym zresztą doświadczeniem zdobywanym na różnych stadionach i halach sportowych nie tylko w Polsce, „kibole” to przede wszystkim ludzie z pasją. Często słyszy się o tzw. „ustawkach” czy obelgach kierowanych przez kibiców jednej drużyny do tych znajdujących się po drugiej stronie murawy. Ale na pewno czytaliście też kiedyś o meczach przyjaźni. Niemal każdy klub ma z kilkoma innymi tzw. „zgodę”. Nazywają się braćmi, choć kibicują innym drużynom. Miałem okazję pojechać niedawno na mecz ligowy do Wrocławia na mecz tamtejszego Śląska z Wisłą Kraków. Nasza zgoda trwa od niemal 20. lat. Zaraz po dotarciu na miejsce zostaliśmy przywitani przez delegację sympatyków Śląska, którzy następnie oprowadzali nas po Wrocławiu. Na meczu były dopingowane obydwie drużyny, a po spotkaniu jeszcze przez długi czas trwało wspólne imprezowanie w całym mieście. Stowarzyszenia kibiców co najmniej kilku klubów z Ekstraklasy i I ligi zapraszają dzieci ze szkół czy przedszkoli na mecze swojej drużyny. W Krakowie uczniowie z krakowskich placówek mogą oglądać nieodpłatnie mecze Wisły i Cracovii, gdzie dopingują

23 | #3/2013

zespoły razem z sektorem zajmowanym przez najzagorzalszych kibiców. Byłem kilka razy na takim sektorze jako opiekun danej grupy i nigdy nie widziałem żadnego dzieciaka, który nie byłby zadowolony po obejrzeniu takiego meczu. Widać, że sprawia im to wielką frajdę, często pytają swoich nauczycieli, kiedy znów będą mogli przyjechać na spotkanie. W marcu bieżącego roku miał miejsce wypadek autokarowy z udziałem kibiców Lechii Gdańsk, wracających z meczu rozgrywanego w Gliwicach. Dwóch z nich zmarło, a kilkunastu doznało poważnych obrażeń. Potrzebna była dla nich krew, o której oddawanie prosiło Stowarzyszenie Lwy Północy. Odzew był oszałamiający – kibice z całej Polski ruszyli do lokalnych punktów krwiodawstwa. Było ich tak wielu, że w niektórych miejscach krwi już nie przyjmowano, bo nie było gdzie jej magazynować. Oddawali ją także kibice klubów, z którymi Lechia, delikatnie to ujmując, „dobrze nie żyje”. Wiele litrów oddali kibice między innymi poznańskiego Lecha czy wroga Lechii zza miedzy – Arki Gdynia. Pokazuje to, że kibice z całej Polski potrafią w ważnych momentach się zjednoczyć i stanąć u jednego boku, niezależnie od tego, co krzyczą do siebie na stadionach. Lechiści pamięć swoich kolegów uczcili nie tylko podczas ich pogrzebów, ale też kilka dni później na meczu ligowym, prezentując specjalną oprawę. Kibice często prezentują też postawy patriotyczne. Licznie biorą udział w marszach, przygotowują oprawy związane z rocznicami ważnymi dla Polaków, organizują wykłady z historii prowadzone przez znanych historyków. Kilka miesięcy temu w Krakowie powstał mural namalowany przez grupę Wiślackich Patriotów, upamiętniający rocznicę śmierci gen. Augusta Emila Fieldorfa, niesłusznie skazanego na karę śmierci. „Kolorujemy” to akcja Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, której celem jest odnowienie domów dziecka w Polsce. Organizatorzy dbają aktualnie o rozgłos medialny, szukają już sponsorów i osób chętnych do włączenia się w akcje. Ci sami kibole, których ponoć jedyną rozrywką jest niszczenie wszystkiego, co napotkają, chcą remontować domy dziecka! Jest to moim zdaniem postawa zasługująca na pochwałę i mam nadzieję, że choć w pewnym stopniu zmieni stosunek społeczeństwa do tej grupy. Bo tak naprawdę kibice to zwykli ludzie. Każdy z nich ma rodzinę, przyjaciół. Są wśród nich uczniowie, studenci, księża, profesorowie... To ludzie, którzy potrafią przejechać dosłownie tysiące kilometrów, żeby dopingować swoją drużynę przez 90 minut, nie mając z tego nic, oprócz satysfakcji. Dlatego zamiast myśleć stereotypowo i kojarzyć kibiców z marginalnymi właściwie incydentami, dokonywanymi przez wąską grupę tej społeczności, spróbujcie pomyśleć o nich czasem w kontekście wyżej wymienionych rzeczy.

Mateusz “Manti” Suchan


The Nowodworek Times | ROZWÓJ

Nie przegap tego lata! Wakacje 2013 Teatr

MODA

Malta Festival (24.06-20.07, Poznań) Najważniejsze awangardowe przedstawienia w spektakularnych scenografiach. W tym roku kuratorem jest Romeo Castellucci.

Vanity. Footgrafia Mody (do 01.09, Kraków) Wystawa ze zbiorów F. C. Gundlacha. Kultowe zdjęcia zrobione na przestrzeni 100 lat.

Festiwal Szekspirowski (27.07-5.08, Gdańsk) Teatry z całego świata pokazują swoje interpretacje utworów największego dramaturga. Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych “Feta” (11.07-14.07, Gdańsk) Święto ulicznego widowiska. W planach również parady, pokazy dla dzieci, spektakle na wodzie.

FILM Animator (13.07-19.07, Poznań) Szósta edycja festiwalu, podczas którego pokazywane są filmy animowane z całego świata. T-Mobile Nowe Horyzonty (18.07-28.07, Wrocław) Największy festiwal filmowy w Środkowej Europie. Dwa Brzegi (27.07-04.08, Kazimierz Dolny) Festiwal przyjazny całym rodzinom, podczas którego życie towarzyskie tętni nie tylko pod namiotami. Transatlantyk (02.08-09.08, Poznań) Ideą festiwalu jest łączenie muzyki i kina oraz tego, co lokalne, z tym co globalne. Szefem Transatlantyku jest Jan A. P. Kaczmarek. Letnia Akademia Filmowa (02-11.08, Zwierzyniec) Najbardziej ambitne kino festiwalowe, filmy islandzkie, pakistańskie, kubańskie, palestyńskie, ale też niemieckie i rosyjskie.

MUZYKA Open’er Fesival (3.07-06.07, Gdynia) W tym roku na scenach wysąpią między innymi: Nick Cave and the Bad Seeds, Blur, Kings of Leon, Skunk Anansie, Steve Reich. Rihanna (07.07, Gdynia) Piosenkarka zagra na lotnisku Gdynia-Kosakowo. Warsow Summer Jazz Days (17-19.07, Warszawa) Największy letni festiwal muzyki jazzowej w Europie Środkowej. Wystąpią między innymi: John Zorn. Depeche Mode (25.07, Warszawa) Legenda romantycznego rocka zagra na Stadionie Narodowym. Audioriver (26-28.07, Płock) Festiwal niezależnej muzyki elektronicznej. Off Festival (2-4.08, Katowice) Szefem jest Artur Rojek, a festiwal to rodzaj manifestu, sposobu na życie i pewnego rodzaju wrażliwości na sztukę. Wśród gwiazd: My Bloody Valentine, Smashing Pumpkins, Skalpel. Coke Live Festival (9-10.08, Kraków) Najważniejsza gwiazda to Florence and the Machine.

KULTURA Festiwal Kultury Żydowskiej (28.06-7.07, Kraków) Organizatorzy zapraszają twórców z całego świata, którzy łączą tradycję z nowoczesnymi formami. Do atrakcji należą: koncerty, wykłady, ceremonie.

24 | #3/2013

Ewelina Dziedzic


The Nowodworek Times | REDAKCJA

25 | #3/2013

The Nowodworek Times #05/2013  

TNT - wydanie piąte.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you