Page 1

ISSN 1730-2935

nr 10/2016

nr 9 / 2007 listopad issn 1730-2935 www.menedzerzdrowia.pl 15 z³ grudzieñ/styczeñ issn 1730-2935 www.menedzerzdrowia.pl 19 z³ (w tym VAT 5%)

mened¿er zdrowia


X JUBILEUSZOWA KONFERENCJA

WYZWANIA 2016

WARSZAWA, 16–17 czerwca 2016 r.

WARSZAWA 18–19 czerwca 2015 r. POLSKO-FRANCUSKI

SZCZYT ZDROWIA

DYREKTOR RADY PROGRAMOWEJ: Jarosław J. Fedorowski, prof. nadzw., MD, PhD, MBA, FACP, FESC ORGANIZATORZY

WSPÓŁPRACA


Blisko 100% opakowań leków firmy Servier przeznaczonych na polski rynek produkowanych jest w warszawskim zakładzie produkcyjnym PF Anpharm SA

„Obecnie jest on czwartym co do wielkości zakładem produkcyjnym Servier na świecie i jednym z odnoszących największe sukcesy w Grupie Servier. Wielkość produkcji od 1997 r. wzrosła w warszawskim zakładzie Anpharm o ponad 500 %, a liczba zatrudnionych osób ponad dwukrotnie.” Rozmowa z Olivierem Laureau, Rzeczpospolita „Warszawska fabryka to nasz wielki sukces”. 5.11.2015 r.

40% produkcji PF Anpharm przeznaczone jest na eksport do 8 krajów Unii Europejskiej, w tym Francji oraz do Serbii

5 milionów tabletek najwyższej jakości jest codziennie produkowanych

SERVIER POLSKA Sp. z o.o. ul. Jana Kazimierza 10, 01-248 Warszawa tel. (22) 594 90 00

www.servier.pl, www.facebook.pl/servierpolska www.dbajoserce.pl, www.facebook.pl/dbajoserce www.forumprzeciwdepresji.pl, www.facebook.pl/forumprzeciwdepresji

SC/16/01/49

w warszawskim przedsiębiorstwie


numer 10 (155) rok XVI

Zawsze jestem nastawiona na walkę o życie dzieci Rozmowa z prof. Alicją Chybicką, Osobowością Roku 2016 w Ochronie Zdrowia

s. 10

– Starania o pozyskanie pieniędzy na Przylądek Nadziei nie były łatwe. Traciłam nadzieję na zdobycie środków. Podczas jednego ze spotkań opłatkowych w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu ks. kard. Henryk Gulbinowicz włożył mi na palec specjalny pierścień, mówiąc, że jeśli będę go nosić, to moje dzieci w klinice będą miały szczęście. Po ok. 2 tygodniach otrzymałam informację, że pieniądze się jednak znalazły – opowiada prof. Chybicka.

Krok po kroku Rozmowa z prof. Maciejem Banachem, Menedżerem Roku 2016 w Ochronie Zdrowia w kategorii placówki publiczne – Irytowało mnie, kiedy w Warszawie słyszałem, że są kłopoty z Łodzią. Nie pozostało mi więc nic innego, jak podjąć się tej mission impossible i ratować Instytut – powiedział prof. Banach.

s. 14

Żelazna dama grypy Rozmowa z prof. Lidią B. Brydak, Liderem Roku 2016 w Ochronie Zdrowia w kategorii zdrowie publiczne – Zawsze mówię, że należę do wyznania szczepionkowego i wcale się tego nie wstydzę. Będę walczyła, dopóki sił mi starczy. To jest moja pasja. Całe życie poświęciłam nauce. Nie widzę powodu, żeby zbliżając się do końca swojej pracy zawodowej, cofnąć się – stwierdziła prof. Brydak.

s. 29  6 Top 10

25 Zintegrujmy się i działajmy!

Sukces Roku 2016

Rozmowa z Tadeuszem Orłowskim Krystian Lurka

 9 Poprawić koronę i iść dalej 29 Żelazna dama grypy 10 Zawsze jestem nastawiona na walkę o życie dzieci

Rozmowa z Alicją Chybicką Kamilla Gębska

Rozmowa z Lidią B. Brydak Krystian Lurka

14 Krok po kroku

33 Oceniam wiedzę Polaków o HCV na trzy, ale może być lepiej

Rozmowa z Maciejem Banachem Bartłomiej Leśniewski

Rozmowa z Mirosławem Wysockim Krystian Lurka

18 Od wizji do sukcesu

39 Działamy – działaj!

Rozmowa z Zygmuntem Malinowskim Kamilla Gębska

Rozmowa z Karoliną Adamską Marta Koblańska

21 Rodzić i leczyć po śląsku

43 Pomoc to nie tylko prezent

Rozmowa z Mariuszem Wójtowiczem Bartłomiej Leśniewski

Wydawca Wydawnictwo Termedia prezes zarządu Janusz Michalak dyrektor wykonawczy Marcin Kępczyński

Rozmowa z Agatą Młynarską Marta Koblańska

Redakcja Wydawnictwo Termedia ul. Kleeberga 2 61-615 Poznań tel./faks +48 61 822 77 81 e-mail: termedia@termedia.pl http://www.termedia.pl

Biuro w Warszawie Warsaw Financial Center 11 piętro, p. 1149 ul. Emilii Plater 53 00-113 Warszawa tel./faks +48 22 827 75 14 e-mail: biuro.warszawa@termedia.pl Nakład do 10 000 egz.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń. Materiałów niezamówionych nie zwracamy.  Zastrzegamy sobie prawo adiustacji i skracania tekstów oraz zmiany ich tytułów.

prenumerata@termedia.pl tel./faks: +48 61 656 22 00


Pomoc to nie tylko prezent Rozmowa z Agatą Młynarską, laureatką nagrody specjalnej w konkursie Sukces Roku 2016 w Ochronie Zdrowia za działalność charytatywną: Ambasador Zdrowia – Pomaganie to rodzaj pogotowia, w którym jest się cały czas. Pomoc nie kończy się po wręczeniu prezentu choremu dziecku. Stąd tak ważna jest osobista relacja. Z pomocą trzeba się spieszyć – powiedziała Agata Młynarska.

s. 43

INFORMatyzacja – system do połowy sprawny Powoli stygną wyniki drugiej edycji badania ankietowego dotyczącego stopnia informatyzacji podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Choć dokument w swojej treści wydaje mi się dość gorący, to poruszenie wynikami przygotowanymi przez CSIOZ trwało krótko. Może dlatego, że stan informatyzacji w lecznicach nie jest dla nikogo zaskoczeniem.

s. 69

Prognozy nie są najgorsze W ostatnich dniach grudnia 2016 r., jak co roku, ważą się losy kontraktowania na następny rok kalendarzowy. Podpiszą, nie podpiszą? Minister zdrowia i prezes Narodowego Funduszu Zdrowia zagryzają wargi w nadziei, że świadczeniodawcy ulegną namowom dyrektorów oddziałów wojewódzkich. Niejeden z przeciwników rządu marzy o porażce kontraktowania. A prawda jest taka, że obie strony leżących na stołach umów są przecież skazane na siebie dla dobra pacjentów – pisze Konstanty Radziwiłł.

s. 80

47 Patrzeć na ręce doktorowi Google, a nie latać do Tate Modern

Rozmowa z Agnieszką Sztyler-Turovsky Bartłomiej Leśniewski

51 Nagrody specjalne „Menedżera Zdrowia”

72 Czy standardy opieki okołoporodowej nadal obowiązują?

Wojciech Zawalski

kadry 75 Nie oszczędzać na fachowcach

52 Nominowani

57 Kapituła konkursu

Damian Patecki

felietony 78 Centralizm i etatyzm na skalę niespotykaną

prognoza

60 2017 – zmiana, ale jaka?

legislacja

Krzysztof Bukiel

79 O wzroście nakładów możemy zapomnieć

Maciej Biardzki

e-zdrowie

Jakub Szulc

69 INFORMatyzacja – system do połowy sprawny

80 Prognozy nie są najgorsze

Rafał Janiszewski

redaktor naczelny Janusz Michalak redaktor prowadzący numeru Krystian Lurka

marketing i reklama Wiesława Powierża e-mail: w.powierza@termedia.pl tel. 512 027 357

Konstanty Radziwiłł

Kolegium Redakcyjne i Rada Programowa przewodniczący: Jarosław J. Fedorowski Jakub Gierczyński Adam Kozierkiewicz Krzysztof Kuszewski

Maciej Murkowski Rafał Staszewski Jacek Wysocki

Mened¿er Zdrowia jest presti¿owym periodykiem docieraj¹cym do najbardziej opiniotwórczych gremiów, podejmuj¹cych decyzje dotycz¹ce ró¿nych aspektów ochrony zdrowia, w tym m.in. do: _kierownictwa i pracowników Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia, _cz³onków sejmowej i senackiej komisji zdrowia, _samorz¹dów i dyrektorów szpitali, ordynatorów, _szefów firm farmaceutycznych i innych dzia³aj¹cych w obszarze ochrony zdrowia, _szkó³ zdrowia publicznego, _dziennikarzy renomowanych dzienników, czasopism i mediów elektronicznych. wydawca Menedżera Zdrowia jest członkiem

mz


Prenumerata

czasopisma Mened¿er Zdrowia na 2017 r. (10 numerów) 1–10/2017

PROMOCJA Roczna prenumerata (2017, 10 numerów) w tym VAT 5%

Pó³roczna prenumerata (2017, 5 numerów) w tym VAT 5%

Promocja trwa od 1 listopada 2016 r. do 31 stycznia 2017 r. Cz³onkowie Klubu Termedicus otrzymuj¹ do 25% zni¿ki

Osoby chc¹ce uzyskaæ wiêcej informacji lub zainteresowane wst¹pieniem do Klubu proszone s¹ o kontakt: Dzia³ Obs³ugi Klienta, tel.: +48 61 656 22 00

Cena prenumeraty nie obejmuje suplementów czasopisma i numerów specjalnych.

Prenumeratê mo¿na zamówiæ: • wype³niaj¹c formularz na www.termedia.pl/prenumerata • wysy³aj¹c poni¿szy formularz zamówienia faksem: +48 61 656 22 00 • dzwoni¹c: +48 61 656 22 00 • wysy³aj¹c e-mail: prenumerata@termedia.pl

Zamawiam prenumeratê czasopisma Mened¿er Zdrowia 1–5/2017 (5 numerów) – 70 z³ (w tym VAT 5%) Zamawiam prenumeratê czasopisma Mened¿er Zdrowia 6–10/2017 (5 numerów) – 70 z³ (w tym VAT 5%) Zamawiam prenumeratê czasopisma Mened¿er Zdrowia 1–10/2017 (10 numerów) – 96 z³ (w tym VAT 5%) Zobowi¹zujê siê do uiszczenia op³aty w ci¹gu 7 dni od daty wys³ania formularza prenumeraty: Termedia sp. z o.o., ul. Kleeberga 8, 61-615 Poznañ, BZ WBK IV O/Poznañ, nr konta: 61 1090 1359 0000 0000 3505 2645 Dane do faktury:

nazwisko i imiê lub nazwa firmy

NIP

ulica

kod i miasto

tel./faks

e-mail

specjalizacja Proszê wype³niæ, je¿eli Mened¿er Zdrowia ma byæ wysy³any na inny adres ni¿ podany na fakturze:

nazwisko i imiê lub nazwa firmy ulica

kod i miasto

data

imiê i nazwisko osoby zamawiaj¹cej

Zgodnie z ustaw¹ z 18.07.2002 r. (DzU nr 144, poz. 1204) o œwiadczeniu us³ug drog¹ elektroniczn¹, która wesz³a w ¿ycie 10.03.2003 r., wyra¿am zgodê na otrzymywanie newslettera wraz z materia³ami reklamowymi.


Przedstawiamy dziesięć najczęściej czytanych newsów, które pojawiły się na stronie internetowej „Menedżera Zdrowia” w minionym roku.

1

Ponad 52 tysiące osób przeczytało o tym, żeby nie wątpić w WOŚP

Fot. R.Skrobich

Prof. Szyfter i Owsiak: Wątpisz w WOŚP? Odwiedź jakikolwiek szpital albo posłuchaj, jak mówi 9-letnia Hania

2

Na początku grudnia pisaliśmy o spotkaniu prof. Witolda Szyftera i Jurka Owsiaka w Poznaniu. Owsiak przyjechał, żeby podziękować za pracę lekarzom z Kliniki Otolaryngologii Szpitala Klinicznego im. Święcickiego. Zapytaliśmy prof. Szyftera, jak przekonałby sceptyków. Odpowiedział: – Poprosiłbym, żeby taka osoba odwiedziła dowolny szpital, szczególnie oddział pediatryczny i neonatologiczny, i zobaczyła, ile czerwonych serduszek jest na sprzęcie używanym każdego dnia. Większość placówek ma sprzęt od WOŚP. Powiedziałbym takiej osobie, żeby zwróciła uwagę na to, że urządzenia kupione za zebrane pieniądze to aparatura z najwyższej półki. Powiedziałbym: zwróćcie uwagę, wasze dzieci, wnuki i prawnuki otrzymują pomoc dzięki temu sprzętowi!

Wygrał w sądzie z Centrum Zdrowia Dziecka Marek Bachański, prowadzący terapię marihuaną, wygrał w sądzie z Centrum Zdrowia Dziecka

Fot. Bartosz Bobkowski/ Agencja Gazeta

Bachański zasłynął jako lekarz, który skutecznie prowadził terapię marihuaną padaczki lekoopornej u dzieci. Ze strony pracodawcy spotkała go kara, ostatecznie stracił pracę. „Kara była niesłuszna, Marek Bachański ma wrócić do pracy na poprzednie stanowisko” – zadecydował sąd, a „Menedżer Zdrowia” poinformował o tym jako pierwszy z branży. Pisaliśmy też, że sąd uchylił karę nagany nałożoną przez Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” na Marka Bachańskiego 31 sierpnia 2015 r. i przywrócił go do pracy w Instytucie na poprzednich warunkach.

3

Mniej na badania przesiewowe NIE dla finansowania badań przesiewowych nowotworów szyjki macicy i piersi

Fot. istockphoto.com

W maju pisaliśmy, że Ministerstwo Zdrowia nie chce finansować ośrodków koordynujących, które działają w ramach „Narodowego programu zwalczania chorób nowotworowych”. Placówki zajmują się rozsyłaniem zaproszeń na badania, przygotowywaniem akcji edukacyjnych, szkoleniem pracowników medycznych oraz kontrolą jakości badań.

Fot. istockphoto.com

4

Fot. Andrzej Michalik/AG

5

3,75 zł za godzinę netto rozłożone na pięć lat Ostaszewski: Minister zaproponował „podwyżkę”. To 3,75 zł za godzinę netto rozłożone na pięć lat W czerwcu cytowaliśmy Krzysztofa Ostaszewskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów, który powiedział nam: – Minister zdrowia przedstawił projekt ustawy o wynagrodzeniu minimalnym. Najistotniejsza w tego typu projektach jest kwota, jaką się proponuje. Powiem otwarcie, że proponowane w załączniku do dokumentu przyszłe wynagrodzenie jest uwłaczające i niegodne dla pracowników podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Nie licuje z powagą tychże zawodów.

Ratownicy zastanawiają się, czy się śmiać czy ostrzyć kosy Ratownicy: Chyba już czas, najwyższy czas, by ostrzyć kosy, bo… larum grają W newsie opublikowanym 13 lipca napisaliśmy: „Nastroje wśród ratowników są fatalne. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod ankietą dotyczą ich wynagrodzeń opublikowaną na facebookowym profilu Polskiej Rady Ratowników Medycznych, żeby to zrozumieć. Z ankiety wynika, że niemal 40 proc. ratowników zarabia poniżej 2 tys. zł”. Ratownicy piszą: „Śmiać się czy płakać, a może ostrzyć kosy?”. W sieci pod newsem pojawiło się kilkaset komentarzy.

6  menedżer zdrowia 

grudzień/styczeń 10/2016


6

Zapowiedź wyjścia na ulicę 100 tysięcy pracowników ochrony zdrowia wyjdzie na ulice!

Fot. Marcin Obara/PAP

Pod koniec lipca – jako pierwsi z branży – pisaliśmy: „To pewne. Pod koniec września zaplanowana jest demonstracja dziewięciu ogólnokrajowych związków zawodowych reprezentujących wszystkie zawody medyczne. Na ulice wyjdą lekarze, rezydenci, diagności, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, technicy medyczni, pielęgniarki i położne”. News na temat protestu na Facebooku polubiło ponad tysiąc internautów.

7

Jaka jest różnica między pracą pielęgniarki i sprzątaczki?

Fot. iStockphoto.com

Zaproponowali pielęgniarce 1415 i 2164 złotych miesięcznie, a sprzątaczce... 2800! W lipcu informowaliśmy, że urząd pracy w Warszawie zaoferował bezrobotnym trzy możliwości zatrudnienia w systemie ochrony zdrowia. Pierwsza to praca dla starszej pielęgniarki z wynagrodzeniem 2164 zł na miesiąc. Druga – dla pielęgniarki na jedną zmianę, za 1415 zł. Trzecia jest dla sprzątaczki pomieszczeń medycznych, w przypadku której za pracę 6 godzin dziennie zaoferowano 2800 zł miesięcznie! W opisie wymagań dla sprzątaczki można było przeczytać: „Wykształcenie podstawowe. Umiejętność dobrej organizacji pracy, kultura osobista. Doświadczenie minimum jeden rok pracy w placówce medycznej. Obowiązki to praca w prywatnej przychodni lekarskiej. Praca ok. 6 godzin dziennie na terenie Warszawy”.

8

Zamieszanie z Centrum Zdrowia Dziecka

Fot. Jakub Kamiński/PAP

Pielęgniarki odeszły od pacjentów! Pod koniec maja pisaliśmy o proteście w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Koniec z ubieraniem się w czarne stroje czy grożeniem protestem za jakiś czas. Skończyła się zabawa w kotka i myszkę. Pielęgniarki ze związku zawodowego w Centrum Zdrowia Dziecka napisały do dyrekcji list, w którym czytamy: „24 maja od godziny siódmej do odwołania będzie przeprowadzony protest polegający na odejściu od łóżek chorych”. Strajk spowodowany był m.in. tym, że pielęgniarki nie dostały – w całości – obiecanych 400 zł podwyżki.

9

Albo prywatnie, albo publicznie?

Fot. GettyImages

Czy będzie zakaz prywatnych praktyk dla lekarzy zatrudnionych w publicznej służbie zdrowia W sierpniu opublikowaliśmy rozmowę ze Stanisławem Karczewskim, marszałkiem Senatu, na temat zakazu prowadzenia prywatnych praktyk dla lekarzy zatrudnionych w publicznej służbie zdrowia. – Najgorsze w ochronie zdrowia nie jest ani to, co dzieje się w podmiotach publicznych, ani to, co w prywatnych. Najgorsze dzieje się na styku obu tych działów. Na przykład w wypadku prywatnej praktyki specjalistycznej, którą po godzinach pracy „na państwowym” prowadzi ordynator oddziału publicznego szpitala. Należy również rozważyć to, by w przyszłości oddzielić zatrudnienie w podmiotach publicznych od prowadzenia własnej praktyki i pracy w podmiotach prywatnych – stwierdził.

10

Siła internetu

Fot. GettyImages

Będzie kontrola szpitalnego jedzenia, bo... chorzy publikują zdjęcia w sieci Pod koniec stycznia pisaliśmy o problemie szpitalnych posiłków. Rzecznik Praw Pacjenta w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” powiedział, że wystąpił do GIS-u z prośbą o przeprowadzenie kontroli żywności w szpitalach. Krystyna Barbara Kozłowska mówiła m.in.: – Za pośrednictwem internetu pacjenci lub członkowie ich rodzin czy bliscy na bieżąco publikują zdjęcia posiłków szpitalnych. Pokazują nie tylko te słabej jakości, lecz także te godne naśladowania. Dzięki temu osoby z całej Polski widzą różnicę w standardach żywienia pacjentów w placówkach i gdy są one niezadowalające, reagują.

grudzień/styczeń 10/2016 

menedżer zdrowia  7


Newsletter Menedżera Zdrowia – TOP 1O – najświeższe wiadomości, najciekawsze komentarze i opinie prosto na Twój e-mail Newsletter Menedżera Zdrowia – TOP 1O zawiera przegląd najważniejszych wiadomości z sektora medycznego ukazujących się w portalu www.termedia.pl. Wysyłany jest codziennie od poniedziałku do piątku. Subskrypcja bezpłatna! Dociera do 60 tysięcy odbiorców – menedżerów, VIP-ów medycznych i innych osób, które zadeklarowały chęć jego otrzymywania. Wejdź na stronę http://www.termedia.pl/Newsletter i zapisz się już dziś!


Poprawić koronę i iść dalej Do wielkich osiągnięć nie wiodą szerokie drogi, ale wąskie ścieżki – mawiał Wiktor Hugo. Rzeczywiście, przez wąskie gardła najtrudniej się przecisnąć. Tam też z natury rzeczy najtrudniej o pomoc i trzeba torować sobie drogę samemu. Taką wąską ścieżką dla Alicji Chybickiej były początki kliniki Przylądek Nadziei. – Dziś serce mi rośnie

i cieszę się z osiągnięć hematoonkologii we Wrocławiu – mówi. – Ja towarzyszę tej walce od… 41 lat – dodaje. Efekt: największy w Polsce ośrodek przeszczepowy dla dzieci. Jest to klinika, w  której wykonuje się najwięcej w jej specjalności transplantacji u dzieci w Europie. Sukces był możliwy dzięki wsparciu rządowemu, Unii Europejskiej, prywatnych darczyńców oraz wpłat na konto fundacji. Sam na wąskiej ścieżce stanął też Maciej Banach, gdy zaczynał swój program ratowania Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w  Łodzi. Kiedy obejmował w nim kierownictwo, Instytut był najbardziej zadłużonym szpitalem w Polsce. – Gdy szpital przestanie

pełnić funkcję wiodącego w skali kraju ośrodka medycznego, straci rację swego istnienia – mówił.

najętym pomieszczeniu, w budynku po byłym szpitalu miejskim w  Pile. I  choć inwestowanie w  prywatną służbę zdrowia jest ryzykowne – z sukcesem postawił na to, czego w Pile nie było. Nie na tanie procedury, ale na kardiologię i onkologię. Laureatami naszego konkursu są także Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka w Zabrzu im. prof. Wojciecha Starzewskiego, prof. Lidia B. Brydak, Polska Grupa Raka Płuca, Kampania społeczna „HCV Jestem świadom”, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Fundacja Mam Marzenie, Agata Młynarska, Medonet i  Onet Zdrowie. W  niniejszym numerze znajdą Państwo wywiady z laureatami. Można w nich przeczytać o pomysłach, pracy, współpracownikach, sukcesach, ale też porażkach, a co za tym idzie – chwilach zwątpienia. Jak sobie z nimi radzić? – Cóż, zawsze hołdowałem prostej,

anonimowej maksymie: „Upadłeś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj dalej” – mówi jeden ze

zwycięzców konkursu.

Redakcja

Aby być w szpicy pod względem jakości i innowacyjności, trzeba modernizować i inwestować, i to sporo. Jak jednocześnie spłacać długi i sporo inwestować? Szybki marsz do przodu, ale… z kulą u nogi. I to się udało. Z  kolei Zygmunt Malinowski, prezes Zarządu Ars Medical Sp. z o.o. w Pile, rozpoczął działalność w wy-

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

9


SUKCES ROKU 2016

OSOBOWOŚĆ ROKU 2016

W OCHRONIE ZDROWIA

Zawsze jestem nastawiona na walkę o życie dzieci Rozmowa z prof. Alicją Chybicką, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, byłą prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, posłanką na Sejm RP

10

menedżer zdrowia

W środowisku lekarzy, pacjentów oraz parlamentarzystów jest pani znana z determinacji w działaniu, zaangażowania we wszystko, co robi, oraz szacunku do drugiego człowieka, skromności i poświęcenia. Czym jest dla pani tytuł Osobowość Roku 2016 w Ochronie Zdrowia?

To ogromny zaszczyt i wielkie szczęście, choć uważam, że w Polsce jest wiele osób, które bardziej niż ja zasługują na taki tytuł. Kapituła konkursu doceniła m.in. otwarcie Przylądka Nadziei – nowoczesnego centrum medycznego we Wrocławiu, o które zabiegałam od lat, z  różnym skutkiem. Aby powiedzieć, dlaczego się udało, » grudzień/styczeń 10/2016


prof. dr hab. n. med. ALICJA CHYBICKA

KIEROWNIK KATEDRY I KLINIKI TRANSPLANTACJI SZPIKU, ONKOLOGII I HEMATOLOGII DZIECIĘCEJ UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO WE WROCŁAWIU, BYŁA PREZES POLSKIEGO TOWARZYSTWA PEDIATRYCZNEGO, POSŁANKA NA SEJM RP

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Nagrodzona za pasję i determinację w leczeniu dzieci z chorobami nowotworowymi, czego ukoronowaniem było otwarcie Przylądka Nadziei – nowoczesnego centrum medycznego we Wrocławiu. Dzięki zaangażowaniu prof. Chybickiej stał się on czołowym ośrodkiem przeszczepowym, w którym przeprowadza się połowę wszystkich operacji transplantacji szpiku u dzieci w Polsce.

11


SUKCES ROKU 2016

» należy zacząć od nazwy ośrodka, która została wybrana w drodze ogłoszonego przez nas konkursu we wrocławskim radiu. Wygrał jeden z  radiosłuchaczy, który zaproponował nazwę Przylądek Nadziei. Dziś serce mi rośnie i cieszę się z  osiągnięć hematoonkologii we Wrocławiu. Dzieje się to dzięki powstaniu nowego budynku, w  którym dzieci walczą o  swoje życie w  godnych warunkach. To-

Pediatrii Ogólnej kierowanej przez prof. Tadeusza Nowakowskiego. We wspomnianym 1989 r. dzięki prof. Janinie Bogusławskiej-Jaworskiej, której jestem wychowanką, dostaliśmy poniemiecki budynek do remontu. Kiedy się tam przenosiliśmy, nasze szczęście nie miało granic. Obiekt był wyremontowany, miał tak potrzebne łazienki przy pokojach. Niestety radość trwała krótko. Fakt, że byliśmy usytuowa-

nas, dzieci i rodziców. Był też minus wynikający z  bliskości Odry stanowiącej siedlisko komarów, które także utrudniały nam życie. Przy dzieciach chorych na nowotwory nie wolno stosować środków do walki z tymi owadami. Groźnym incydentem było także zawalenie się sufitu w jednej z sal na łóżko – na szczęście nie leżało na nim żadne dziecko – czy upadek fragmentu balkonu z drugiej kondygnacji. Szczęśliwie także pod nim nikogo nie było. Dopełnieniem dramatu było pęknięcie rury od fekaliów.

fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta

Kiedy nastąpił przełom? Dziś kieruje pani ośrodkiem, który przeprowadza połowę wszystkich transplantacji szpiku dokonywanych w Polsce.

Gdybym mogła wydłużyć dobę, robiłabym więcej i lepiej. Lubię wyzwania, nie tylko medyczne warzyszę tej walce od 41 lat. Trzeba pamiętać, że na początku warunki, w których przebywali mali pacjenci, były tragiczne. Na oddziale do dyspozycji była jedna toaleta dla 25 dzieci, lekarzy, pielęgniarek oraz rodziców – którzy wówczas mogli odwiedzać dzieci jednego dnia w  godzinach 16.00–17.00. Było tak do roku 1989, a  wrocławska hematoonkologia powstała w roku 1973. Początkowo funkcjonowała jako oddział i  fragment Kliniki 12

menedżer zdrowia

ni naprzeciwko czynnego cmentarza, budził wiele kontrowersji, m.in. wśród rodziców naszych pacjentów. Dodatkowo zaczęły masowo pękać rury. Przeprowadzony remont nie objął ich wymiany. Okazało się także, że Niemcy, budując klinikę, zrobili kanały, które zarówno doprowadzały wodę, jak i odprowadzały fekalia. Kanały zasiedliły koty, które przenosiły pchły. Raz w roku byliśmy zmuszeni robić odpchlenie, ponieważ opanowywały budynek,

Po tych trudnych chwilach zaczęły się starania, by powstał Przylądek Nadziei. Zajęło mi to ponad 10 lat. Nie było łatwo przekonać decydentów, sponsorów, darczyńców do stawiania nowej kliniki. Na dowód, że jest to konieczne, miałam dokumentację zdjęciową – wykonaną osobiście – m.in. owych rur i niebezpiecznych sufitów. Ważnym krokiem było przekonanie Fundacji „Na ratunek dzieciom z  chorobą nowotworową” do tej inwestycji. Dzięki ich zaangażowaniu zaczęto zbierać pieniądze na Przylądek Nadziei oraz powstał projekt ośrodka. Dzięki temu dostaliśmy rządowe pieniądze – 100 mln zł (85 mln zł z Unii Europejskiej oraz 15 mln zł z  Ministerstwa Zdrowia). Jednocześnie ludzie dobrej woli przesyłali pieniądze na kontro fundacji, na rzecz powstania Przylądka. Datki były różne, każdy na wagę złota. Gdyby nie to, klinika pewnie by nie powstała. Gdy okazało się, że organizacja pozarządowa nie może dołożyć pieniędzy, wspomógł resort zdrowia. Klinika, którą mam zaszczyt kierować, jest pierwszą tego typu placówką w Europie. Wykonujemy najwięcej transplantacji u dzieci w Europie. W Polsce jest tylko pięć ośrodków grudzień/styczeń 10/2016


przeszczepowych dla dzieci, my jesteśmy największym. Przeprowadzamy ponad połowę wszystkich tego typu zabiegów w kraju. Generuje to dużo pozytywnych rzeczy. Mamy bardzo doświadczony zespół – w  2016 r. 95 transplantacji. W  przyszłym roku z  pewnością przekroczymy 100, kiedy to osiągniemy pełną moc oddziału przeszczepowego. Nasze wyniki przeszczepów są porównywalne z europejskimi. Osiągnęliśmy niską śmiertelność, praktycznie nie ma zakażeń, przez co jest bezpieczniej dla pacjentów. Każde dziecko, które wkracza w nasze progi, ma szansę na wyleczenie. Do nas – Ponad­ regionalnego Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej – pacjenci przyjeżdżają z  całej Polski. Wielu z nich to dzieci po niepowodzeniu leczenia w macierzystych ośrodkach. U nas nie ma cudów, ale walczymy o  każde dziecko do jego ostatniego tchnienia. Stosujemy wszystkie możliwe na świecie metody terapii, ściągamy leki niezależnie od tego, czy są zarejestrowane czy też nie, dla pacjentów, którzy wykorzystali już wszystkie metody leczenia. Na rynek cały czas wchodzą nowe leki, które otwierają nowe możliwości terapii i moim zdaniem trzeba z nich korzystać. Zawsze jestem nastawiona na walkę o życie dzieci. Klinika przyciąga dobro. Zdarzają się niewytłumaczalne zbiegi okoliczności oraz cuda.

Mamy kilka wprost niewiarygodnych historii z gatunku cudów. Jak wspominałam wcześniej, starania o pozyskanie pieniędzy na Przylądek Nadziei nie były łatwe. Zdarzały się chwile, kiedy byłam już załamana. Traciłam nadzieję na pozyskanie środków. Podczas jednego ze spotkań opłatkowych w  Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu ks. kard. Henryk Gulbinowicz włożył mi na palec specjalny pierścień, mówiąc, że jeśli będę go nosić, to moje dzieci w klinice będą miały szczęście. Pierścień towarzyszy mi każdego dnia. Po grudzień/styczeń 10/2016

ok. 2 tygodniach otrzymałam informację, że pieniądze się jednak znalazły. Zanim ruszyła budowa, dostaliśmy 100 mln zł. Zaś pod koniec marca tego roku miałam telefon z banku i  poinformowano mnie, że anonimowa osoba chce przekazać milion złotych dla naszych pacjentów. Miałam przyjemność osobiście poznać darczyńców. W  niedługim czasie zdarzyła się równie nieprawdopodobna historia. Tym razem zadzwonił prawnik z Warszawy, który poinformował, iż jest darczyńca chcący przekazać milion złotych. Pół miliona złotych otrzymaliśmy od starszego mężczyzny, który przyjechał do Przylądka Nadziei, bowiem chciał zrobić coś dobrego dla innych. Bardzo szybko pieniądze te zostały przelane na nasze konto. Były też osoby ofiarowujące złotą biżuterię, która była oddawana na aukcje organizowane przez Fundację „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”. Działy się rzeczy niezwykłe. Jestem głęboko wdzięczna wszystkim darczyńcom, którzy pomagają naszym pacjentom na różne sposoby. Każda złotówka jest bezcenna. Zdobywa pani szczyty zarówno w medycynie transplantacyjnej, jak i alpinistyce – dwukrotnie szczyt Kilimandżaro – 5895 m n.p.m. Wszystko to dla dzieci.

Wejście na ten szczyt nie jest tak dużym osiągnięciem, choć prywatnie było to dla mnie wyzwanie. Osiągnięciem jest to, że w wyprawie uczestniczyli nasi pacjenci po transplantacji, którzy wcześniej dzielnie walczyli z chorobą nowotworową. Stąd nazwa kampanii „Szpik na szczyt”. W  wyprawie w  2014 r. uczestniczyli też dawcy oraz lekarze, którzy dokonywali transplantacji. W dużej mierze udało mi się wejść na szczyt, ponieważ miałam przygotowanie. Wcześniej przebiegłam maraton i  klika półmaratonów. Mimo to nie było łatwo, niekiedy brakowało tlenu, było zimno. Muszę przyznać, iż było to ekstremalne przeżycie.

Jednak przede wszystkim jestem pełna podziwu dla pacjentów, którzy świetnie dawali sobie radę. To kolejny dowód, iż o każde dziecko trzeba walczyć. Kolejna wyprawa na ten szczyt odbyła się w 2015 r. Była to wyprawa charytatywna parlamentarzystów. Chcieliśmy wesprzeć podopiecznych Kliniki Budzik, dzieci chore na nowotwory i dzieci niepełnosprawne. Wracając do pracy zawodowej – pragnę podkreślić, iż sama nic nie znaczę. Mam zaszczyt stać na czele 200-osobowego zespołu zapaleńców, ludzi, którzy swoją pracę traktują jako misję. Praca zawodowa, alpinistyka, bieganie w maratonach, mandat posła, a doba ma tylko 24 godziny. Jest miejsce na marzenia?

Szkoda, że tylko tyle. Gdybym mogła wydłużyć dobę, robiłabym więcej i lepiej. Lubię wyzwania, nie tylko medyczne. Marzy mi się, aby przed śmiercią wejść na Mount Everest, czyli najwyższą górę na Ziemi, i zobaczyć, jak świat wygląda z takiej wysokości. Wierzę, iż mi się to uda. Marzeniami są także wyzwania na przyszłość, choć niektóre na chwilę obecną są nierealne. Chciałabym, abyśmy stracili pracę i  żadne dziecko nie chorowało na nowotwór. Wiadomość o chorobie zawsze jest traumatyczna zarówno dla rodziców, jak i dzieci. Nic tego nie zmieni, nawet znacząca poprawa wyleczalności. Zazwyczaj jest to wieloletnia walka, zawsze jakimś kosztem. Odnośnie do prywatnych marzeń, życzeń – to spełniają się. Uwielbiam dzieci, mam troje wnucząt i czwarte w drodze. Chciałabym mieć gromadę wnucząt. W moim zapracowanym życiu, kiedy wracam do Wrocławia, zawsze mam dla nich czas. A raz w roku wyjeżdżam z wnukami na urlop, to nasz czas. r  Rozmawiała Kamilla Gębska menedżer zdrowia

13


SUKCES ROKU 2016

MENEDŻER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA PLACÓWKI PUBLICZNE

Krok po kroku Rozmowa z prof. Maciejem Banachem, dyrektorem Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi

14

menedżer zdrowia

grudzień/styczeń 10/2016


Wspominał pan, że pańska przygoda z medycyną zaczęła się od sportu. Tyle że w dość nietypowy i przewrotny sposób.

W pewnym sensie tak. Sport uprawiałem od dziecka, m.in. dwukrotnie grałem o  mistrzostwo Polski w piłce nożnej szkół w kategorii trampkarze młodsi. A przygoda z medycyną zaczęła się od tego, że właśnie przez sport byłem częstym pacjentem, trapiły mnie kontuzje, np. złamania kończyn. Moja mama bardzo to przeżywała. Zdecydowałem więc, że powinienem zostać lekarzem, by nie przeżywać tego samego, jeśli moje dzieci pójdą w moje ślady. Do tego doszło zainteresowanie biologią, chemią, udział i  bardzo dobre wyniki w wielu olimpiadach i chęć poznania medycyny. No właśnie… to wszystko naraz spowodowało, że wybrałem studia medyczne.

fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

W wieku 32 lat został pan profesorem medycyny. Najmłodszym profesorem tej dziedziny w Polsce. To bardzo szybka ścieżka kariery.

prof. dr hab. n. med. MACIEJ BANACH

DYREKTOR INSTYTUTU CENTRUM ZDROWIA MATKI POLKI W ŁODZI

Doceniony za wysiłek włożony w działania restrukturyzacyjne w swojej placówce oraz determinację w pozyskiwaniu środków finansowych na jej rozwój. Instytut w ciągu ostatnich trzech lat poprawił swój roczny wynik finansowy o ponad 15 mln zł. Ponadto prof. Banach wprowadził w zarządzanym szpitalu innowacje, które w punkt trafiają w zapotrzebowanie polskiej służby zdrowia. Będą one służyć nie tylko szpitalowi, lecz także całemu regionowi.

Tak, to była naprawdę szybka ścieżka. Ale z perspektywy czasu nawet się cieszę, że już przybyło mi na skroni sporo siwych włosów, bo wiem, że po uhonorowaniu tytułem profesora uczelnianego byłem dość bacznie obserwowany przez tę bardziej konserwatywną część środowiska medycznego, której po prostu się to nie podobało. Zakładam też, że mogłem być obiektem niezdrowej zazdrości. To z wiekiem szczęśliwie już właściwie przeszło. A powodów tak szybkiej kariery szukałbym w pasji naukowej. Większość studentów medycyny koncentruje się na przygotowaniu do bezpośredniej pracy z pacjentem. Ja właściwie na medycynie się trochę nudziłem. Od początku poszukiwałem sposobów pogłębiania swojej wiedzy, uczestniczyłem w  badaniach naukowych, poszukiwałem nowych rozwiązań w diagnostyce i leczeniu. W kolejnych kołach naukowych – anatomicznym, kardiochirurgicznym czy immunologicznym – prowadziłem swoje badania, najpierw na zwierzętach, potem przyszła kolej na poważniejsze projekty. Już jako student byłem autorem kilkunastu własnych prac i doniesień naukowych, jako lekarz to kontynuuję. Został pan wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Czy to doprowadziło do tego, że ostatecznie jest pan szefem Instytutu Matki Polki?

W pewnym sensie tak. W ministerstwie zajmowałem się organizacją i nadzorem nad badaniami naukowymi na skalę ogólnopolską, współzarządzałem budżetem »

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

15


SUKCES ROKU 2016

» wynoszącym 6 mld zł. To dało mi wiedzę, doświadczenie, ale i przeświadczenie, że rola organizatora jest olbrzymia, że wysiłek wielu naukowców można najzwyczajniej zmarnować, gdy nie zadba się w odpowiedni sposób o systemową organizację i finansowanie badań. To było bezcenne doświadczenie, trudne, ale na pewno nie żałuję swojej decyzji. Wiadomo jednak, że ministrem się nie jest, ministrem się bywa. Od początku byłem zdecydowany wrócić z Warszawy do Łodzi, by w tym mieście wykorzystać zdobyte doświadczenia. Szczególnie że jestem lokalnym patriotą i kocham Łódź. Byłem przekonany, że muszę teraz zrobić coś dla tego miasta. Więc wróciłem. Najpierw na uczelnię medyczną, by zarządzać działem współpracy międzynarodowej. Ale gdy ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora Instytutu Matki Polki, zdecydowałem się wystartować. Instytut był w katastrofalnej sytuacji. W „Menedżerze Zdrowia” opracowaliśmy wtedy listę najbardziej zadłużonych szpitali. Łódzki instytut ją otwierał, dystansując o kilka długości kolejne placówki. Co pana skłoniło do starań o stanowisko dyrektora tak bardzo zadłużonej i zaniedbanej instytucji?

Pod warunkiem, że wyjdzie z długów.

No właśnie. Od tego trzeba było zacząć. Od początku zdawałem sobie sprawę, że gdy szpital przestanie pełnić funkcję wiodącego w skali kraju ośrodka medycznego o  najwyższej referencyjności, straci rację istnienia. A żeby być w szpicy pod względem jakości i innowacyjności, trzeba modernizować, inwestować, i  to naprawdę sporo. Potrzebna jest zatem nie tylko dyscyplina finansowa, spłata kolejnych rat długu, lecz także spore środki na inwestycje. Krótko mówiąc: dobry całościowy program restrukturyzacji. W sytuacji, w jakiej zastałem instytut, nie było mowy o tym, by poradził sobie własnymi siłami, co całkowicie potwierdziła firma opracowująca program restrukturyzacji. Potrzebna była pomoc z zewnątrz. Ale najpierw należało zacząć wprowadzać konkretne zmiany, by stać się wiarygodnym partnerem dla jednostek finansujących, by nie doprowadzić do sytuacji, że uzyskana

Irytowało mnie, kiedy w Warszawie przy różnych okazjach słyszałem, że są kłopoty z Łodzią – tu i tam. Często dotyczyło to kwestii związanych z funkcjonowaniem ochrony zdrowia w Łodzi. Nie pozostało mi więc nic innego, jak podjąć się tej mission impossible i ratować Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki, pomimo że wiele osób mi to odradzało. Dlaczego właśnie ratować? Możliwym rozwiązaniem była przecież zgoda na bankructwo połączona z przejęciem najbardziej perspektywicznych i potrzebnych oddziałów – i dalsze prowadzenie ich poza strukturami instytutu. Pan jednak uznał, że trzeba ratować całość.

Od lutego 2003 r., od wejścia w życie ustawy o prawie upadłościowym i naprawczym, szpitale publiczne nie mogą ogłosić upadłości. Wiedziałem także, że jest to niemożliwe z  punktu widzenia społecznego i  zabezpieczenia zdrowotnego. Najważniejsze jest jednak, że byłem przekonany, że ze względu na bardzo ważną rolę instytutu należy go bezwzględnie ratować. Niezależnie od sytuacji finansowej, w jakiej się znalazł, instytut był zespołem wybitnych fachowców i jest nim po dziś dzień. Do tego dochodzi wielu utalentowanych naukowców – to przecież wartości bezcenne. Jest nadto potrzeba funkcjonowania takiej placówki, unikalnej w skali całego kraju. Takiej, która zapewni odpowiednią jakość pacjentom, ale też będzie referencyjna, gdy chodzi o leczenie najbardziej skomplikowanych przypadków. Od początku nie miałem najmniejszych wątpliwości, że szpital ma i ogromny potencjał, i dorobek, którego nie można zaprzepaścić. 16

menedżer zdrowia

Irytowało mnie, kiedy w Warszawie słyszałem, że są kłopoty z Łodzią. Nie pozostało mi więc nic innego, jak podjąć się tej mission impossible i ratować Instytut

grudzień/styczeń 10/2016


pomoc nie spełni swojej funkcji. I to się udało, pozyskaliśmy pomoc. Ale byłoby to niemożliwe, gdyby nie istniał sensowny, realny program naprawczy, zatwierdzony w marcu 2015 r. przez Ministerstwo Zdrowia, do którego udało się zyskać sojuszników. Co uważa pan za największy sukces w ostatnim czasie?

Nie wskazałbym jednego konkretnego. Mieliśmy sukcesy i na polu finansowym, i medycznym. Zacznijmy od niemedycznych.

Instytut uzyskał wsparcie niebędące pomocą publiczną w formie nisko oprocentowanej (1,86 proc.) pożyczki restrukturyzacyjnej udzielonej przez ministra Skarbu Państwa w kwocie aż 100 mln zł. To wydarzenie w zasadzie przełomowe dla sytuacji instytutu jako dłużnika. A dalej: otrzymaliśmy akt własności działek, na których znajduje się instytut – Skarb Państwa przekazał ponad

100 działek o wartości blisko 300 mln zł, co m.in. umożliwi uzyskanie dodatnich kapitałów przez instytut. W ciągu ostatnich 3 lat instytut poprawił roczny wynik finansowy o ponad 15 mln zł, zmniejszając oprocentowanie zobowiązań z 12–15 proc. do poniżej 6,4 proc. Jednocześnie udało się pozyskać kolejne 150 mln zł na inwestycje. W tym samym czasie w wyniku negocjacji i wprowadzania nowych procedur medycznych istotnie zwiększono kontrakt NFZ – o ponad 10 mln zł. A sukcesy medyczne?

Wymienię te najbardziej spektakularne. Wprowadzono nowe procedury medyczne, zwiększając konkurencyjność ICZMP, w tym nowatorskie metody rekonstrukcji piersi w ramach utworzonego Breast Cancer Unit, we współpracy z Uniwersytetem w Edynburgu, implanty ślimakowe u dzieci, nowe zabiegi kardiologii interwencyjnej i ablacje u dzieci oraz kompleksową diagnostykę i leczenie ponad 70 chorób rzadkich w ramach tworzonego Regionalnego Centrum Chorób Rzadkich. Powstał nowoczesny Oddział Intensywnej Terapii Dorosłych – II stopień referencyjności, planowane otwarcie w lutym 2017 r., oraz pierwsza w tej części Europy Klinika Zdrowia Kobiety, przy czym wykorzystano m.in. doświadczenie lekarzy z  Emory University w  USA. Klinika będzie się zajmowała problemami serca i naczyń kobiet w ciąży, z nowotworami po chemioterapii oraz w  okresie przed- i  pomenopauzalnym, a  także problemami kardiologicznymi tzw. młodych dorosłych. Wreszcie mamy pierwszą w Polsce Poradnię i Klinikę Diagnostyki i Leczenia Niepłodności w ramach programu prokreacyjnego Ministerstwa Zdrowia – łączny koszt inwestycji z wyposażeniem w nowoczesny sprzęt to ponad 12 mln zł.

fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Pana plany na przyszłość?

grudzień/styczeń 10/2016

Cóż, sprowadzają się do jednego. Chcemy utrzymać i umocnić pozycję lidera wśród szpitali i instytutów o  naszym profilu. Nie zaniedbamy też działalności naukowej. Powołaliśmy na przykład think-tank „Innowacje dla Zdrowia”, w ramach którego nasz instytut będzie współpracować z innymi instytutami. Prócz nas fundatorami są Centrum Zdrowia Dziecka, Instytut Kardiologii, Instytut Onkologii, Instytut Medycyny Wsi oraz Państwowy Zakład Higieny. W  Radzie Programowej zasiądą najważniejsi przedstawiciele przemysłu medycznego na rynku polskim i europejskim, by ściśle współpracować w  tworzeniu centrów referencyjnych czy rozwiązań leczniczych i badawczych oraz wspólnie aplikować o granty Unii Europejskiej.r Rozmawiał Bartłomiej Leśniewski menedżer zdrowia

17


SUKCES ROKU 2016

MENEDŻER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA PLACÓWKI

Od wizji do sukcesu Rozmowa z Zygmuntem Malinowskim, prezesem Zarządu Ars Medical Sp. z o.o. w Pile Swoją działalność rozpoczął pan w wynajętym pomieszczeniu, w budynku po byłym szpitalu miejskim w Pile. Dziś na koncie zawodowym ma pan szereg osiągnięć. Teraz został pan Menedżerem Roku 2016 w Ochronie Zdrowia w kategorii placówki prywatne. Czym dla pana jest to wyróżnienie?

Tak prestiżowe wyróżnienie daje mi nadzieję oraz umożliwi pokazanie potencjału naszej placówki, przystosowanej do świadczenia wachlarza usług medycznych wykonywanych przy zastosowaniu innowacyjnego sprzętu oraz metod diagnozowania i leczenia nie tylko pacjentów prywatnych, ale przede wszystkim obywateli korzystających z publicznej służby zdrowia. Wyróżnienie to potwierdza również fakt, że prywatna placówka lecznicza zarządzana przez lekarza o zacięciu menedżerskim może z powodzeniem funkcjonować na polskim rynku usług medycznych, przynosząc społeczeństwu wiele korzyści zdrowotnych i  jednocześ­nie 18

menedżer zdrowia

PRYWATNE

osiągając coraz lepsze efekty ekonomiczne, umożliwiające dalszy rozwój. Jakie osiągnięcie jest dla Pana największym sukcesem 2016 roku?

Bez wątpienia jest to zakończenie bardzo dużej inwestycji, dzięki której nie tylko poszerzona zostanie działalność medyczna placówki, lecz także podniesione jakość i standard świadczonych usług. Budynek powstał w  ciągu trzech lat, a  jego koszt to ponad 60  mln  zł. Na uwagę zasługują m.in. nietuzinkowe rozwiązania wewnątrz obiektu, np. podświetlane szklane schody, które wyglądają, jakby unosiły się w powietrzu. Podobne widziałem w Anglii i pomysł ten przeniosłem do placówki Ars Medical. Naszym pacjentom chcemy oferować wszystko, co jest dobre i  dostępne w  służbie zdrowia. Chcemy, aby nikt, kto do nas przychodzi, nie czuł się anonimowy. Już od wejścia pacjentem zajmuje się nasz personel. Dobre samopoczucie i  komfort pacjentów są dla nas bardzo istotne. Nie wyobrażam sobie, by pacjent po przekroczeniu naszego progu czuł się osamotniony czy zagubiony. Od samej rejestracji opiekę nad » grudzień/styczeń 10/2016


ZYGMUNT MALINOWSKI

PREZES ZARZĄDU ARS MEDICAL W PILE

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. archiwum

W sposób spektakularny rozbudował placówkę i poprawił standard usług – w ciągu trzech lat. Koszt inwestycji to ponad 60 mln zł. Rozbudowa dotychczasowego obiektu pozwoliła na skupienie w jednej lokalizacji wszystkich etapów prowadzenia pacjenta – od lekarza pierwszego kontaktu poprzez poradnie specjalistyczne, diagnostykę, gabinety zabiegowe, izbę przyjęć na oddziały łóżkowe, hospitalizację, sale operacyjne aż po pooperacyjny oddział intensywnej opieki medycznej.

19


SUKCES ROKU 2016

» nim sprawuje personel, który np. odprowadza na odpowiedni oddział czy też do punktu, gdzie zakładane są historie choroby. Pacjent przez cały czas musi czuć wsparcie. Oprócz tego, że jestem prezesem zarządu, jestem też kardiologiem, który każdego dnia przyjmuje pacjentów. Gdy wypisuję swojego pacjenta z oddziału, zawsze zapraszam go do gabinetu, by podziękować, że wybrał naszą placówkę, oraz przekazać dalsze zalecenia zdrowotne.

fot. archiwum

Prywatna placówka lecznicza zarządzana przez lekarza o zacięciu menedżerskim może z powodzeniem funkcjonować na polskim rynku

Inwestowanie w prywatną służbę zdrowia jest ryzykowne. Wymaga odwagi i rozsądku. Dlatego tak ważne jest bycie konkurencyjnym Konkurencja nie śpi. Jaki jest pana pomysł na utrzymanie pozycji na rynku, co was wyróżnia?

Inwestowanie w prywatną służbę zdrowia jest ryzykowne. Wymaga odwagi i rozsądku. Dlatego tak ważne jest bycie konkurencyjnym, oferowanie świadczeń, jakich nie mają inni. Sukcesem jest już strategia działania. Trzeba wiedzieć, w  jakim kierunku się rozwijać, i przewidywać, czy będzie zapotrzebowanie na dane świadczenia. Naszą wizytówką i jednocześnie kierunkami rozwoju są kardiologia – diagnostyka nieinwazyjna choroby wieńcowej, diagnostyka inwazyjna arytmii serca wraz z leczeniem, oraz onkologia – pełna diagnostyka i chemioterapia – w ramach NFZ. Inne ważne elementy to oddział opieki paliatywnej. Pacjent np. po chemioterapii, który źle się czuje, nie 20

menedżer zdrowia

zajmuje łóżka na oddziale chemioterapii, tylko trafia na oddział paliatywny, gdzie będzie mógł dojść do siebie. Pokazuje to, że poszczególne usługi powinny być ze sobą powiązane. W tym roku zaczęliśmy wszczepiać komórki macierzyste w  stawy kolanowe. Moim zdaniem to przyszłość, a za 10 lat taka forma leczenia będzie szeroko upowszechniona. Jestem dumny także z operacyjnej sali hybrydowej, która prawdopodobnie jest największą taką salą w Polsce i jedną z najlepiej wyposażonych. Dysponujemy systemami, które pozwalają np. po przyciśnięciu jednego guzika na przekazanie potrzebnych badań na blok operacyjny czy też w  sposób wizualny lub słowny skonsultowanie się z każdą kliniką na Zachodzie. To niewątpliwy komfort dla lekarza. Średnio 60 proc. naszych pacjentów to pacjenci komercyjni, 40  proc. stanowią pacjenci w  ramach świadczeń NFZ. Obserwujemy, że systematycznie przybywa młodych ludzi, którzy zaczynają inwestować w swoje zdrowie. Rodzi się moda na diagnostykę, na działania profilaktyczne, zanim rozwinie się choroba. Placówka ma także samolot do transportu lekarzy. To nietypowe rozwiązanie.

Współpracujemy z lekarzami z wielu ośrodków w Polsce, dlatego też musimy mieć zapewniony szybki transport. Planujemy zakupić własny samolot. A jakie są pana wyzwania na przyszłość?

Utrzymanie na odpowiednim poziomie tego, co już jest, oraz wdrażanie usług, które będą niezbędne za 10 lat. Niewykluczone, że będzie to stosowanie komórek macierzystych w leczeniu zawałów serca czy aby rozwijać krążenie oboczne w  sercu. Medycyna każdego roku dokonuje postępu, którego nie można przeoczyć. r Rozmawiała Kamilla Gębska grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA INNOWACYJNY SZPITAL

Rodzić i leczyć po śląsku

fot. archiwum

Skąd właściwie bierze się opór przeciwko wprowadzaniu innowacji? Pojawiają się nowe wynalazki, metody, idee. Wszyscy zdają sobie sprawę, że można działać lepiej, dokładniej, wydajniej, sprawniej. A jednak jest obawa, górę bierze rutyna, a nowe rozwiązanie często długo czeka na lepsze czasy.

Rozmowa z Mariuszem Wójtowiczem, prezesem Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka im. prof. Wojciecha Starzewskiego w Zabrzu

grudzień/styczeń 10/2016

Powiedzieć, że każda zmiana niesie ze sobą ryzyko, to mało. Każdy z nas ma za sobą jakieś doświadczenia, w których z powodzeniem próbował coś zmienić, poprawić. I rzeczywiście dokonywał postępu, zmiany na lepsze. Ale choć obiektywnie to nowe było lepsze, nie spotykało się z akceptacją, nie pasowało do otoczenia, które chciało się trzymać starych schematów. Sądzę, że w  takiej sytuacji niesłychanie ważna jest rola lidera czy liderów zespołów. Stworzenie takiej atmo­ sfery, w której zmienianie starych, złych nawyków będzie premiowane, a  nie karane. Mobilizacja. » menedżer zdrowia

21


SUKCES ROKU 2016

» Wyko­rzystanie mechanizmu, dzięki któremu gdy otoczenie zmienia się na lepsze, pojawia się potrzeba poprawienia zależnego od nas elementu całości. Ktoś powiedział, że zmiana rodzi zmiany. I nam udało się ten mechanizm wykorzystać w Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka w Zabrzu. To młody szpital. Kto był inicjatorem zmian? Czy to władze Zabrza postanowiły zbudować wiodący szpital ginekologiczno-położniczy i szukały lekarzy, czy odwrotnie: grupa lekarzy i menedżerów szukała miejsca dla swojego pomysłu i zainspirowała ideą władze miasta.

I była to bardzo dobra decyzja. Po prostu wszystkie obiekty, które moglibyśmy brać pod uwagę, nie nadawały się do gruntownej modernizacji. Przebudowa i dalsza rozbudowa pochłonęłaby koszty znacznie większe niż nowa inwestycja – od zera. No i od razu uzyskaliśmy dodatkowy, ważny dla pacjenta efekt. To budynek przyjazny dla pacjenta, pełen open space i kameralnych sal. Łatwiej też było budować sale operacyjne, montować szpitalną technikę. A kadra?

To było olbrzymie wyzwanie, ale udało się nam ściągnąć najlepszych specjalistów i przekonać ich do naszej wizji.

Najpierw trzeba zainicjować, a potem wykorzystać mechanizm, dzięki któremu gdy na lepsze zmienia się otoczenie, pojawia się potrzeba poprawienia zależnego od nas elementu całości

fot. archiwum (2×)

Ani to pierwsze, ani drugie. W zasadzie mógłbym powiedzieć, że ideę wniósł prof. Wojciech Starzewski, patron naszego szpitala, już kilkadziesiąt lat temu, budując w  Za-

Jedną z pierwszych decyzji była ta dotycząca budynku. Zdecydowali się państwo na budowę nowego, od podstaw.

brzu nowoczesny ośrodek gine­ kologiczno-położniczy. Mój ojciec był wychowankiem profesora, ja za punkt honoru przyjąłem kontynuowanie jego dzieła. Tak się przy tym ułożyło – przekonuje o tym choćby film „Bogowie” o Zbigniewie Relidze, że w Zabrzu panowała i  panuje wyjątkowa dla medycyny atmosfera. Miasto od lat widzi w  stawianiu na medycynę swoje szanse na przyszłość, a medycy odwdzięczają się, jak potrafią. A samo centrum to efekt wspólnych działań naszych i  prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik. 22

menedżer zdrowia

Przenieśmy się w czasie od początków do dnia dzisiejszego. Co było państwa największym sukcesem w 2016 r. pod względem medycznym?

W listopadzie 2015 r. w Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka rozpoczęliśmy operacje usuwania ognisk endometriozy przy użyciu noża plazmowego. Nóż plazmowy jest jednym z najbardziej zaawansowanych systemów przeznaczonych do bezkontaktowej chirurgii tkanek miękkich. Jesteśmy jednym z niewielu ośrodków w  Europie i jedynym w  Polsce, który w  pełnym

zakresie w trakcie zabiegu usuwa wszystkie zmiany endometrialne przy użyciu noża plazmowego. Zabiegi odbywają się w  hybrydowej sali operacyjnej zaprojektowanej i  wyposażonej przez jedną z  czołowych firm na świecie. To także mój osobisty sukces, gdyż jestem równocześnie prezesem szpitala i  aktywnym lekarzem ginekologiem – kierownikiem zespołu operującego pacjentki przy użyciu noża plazmowego. grudzień/styczeń 10/2016


Innowacje objęły także sektor zarządczy.

W ubiegłym roku dokonaliśmy pełnej informatyzacji Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka. Wprowadziliśmy elektroniczną dokumentację medyczną oraz zintegrowany system zarządzania szpitalem. Przejście z  dokumentacji papierowej na elektroniczną pozwoliło na optymalizację pracy personelu medycznego i  administracyjnego. Oddziały i komórki organizacyjne » grudzień/styczeń 10/2016

CENTRUM ZDROWIA KOBIETY I DZIECKA IM. PROF. WOJCIECHA STARZEWSKIEGO W ZABRZU

DYREKTOR: MARIUSZ WÓJTOWICZ

Szpital dyrektora Wójtowicza jest czołową placówką ginekologiczno-położniczą w skali kraju i całej Europy. W szpitalu postawiono na innowacje w każdym szczególe – specjalnie na potrzeby lecznicy postawiono nowy budynek, zaprojektowany według najnowszych światowych wzorców, pełen otwartych przestrzeni (open space). W szpitalu nie ma oddziałów. Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka to pierwszy szpital w Polsce, który w całości prowadzi dokumentację elektroniczną. Pełnej informatyzacji dokonano w latach 2015–2016. Jest jednym z niewielu ośrodków w Europie i jedynym w Polsce, w którym usuwa się wszystkie zmiany endometrialne przy użyciu noża plazmowego. W obszarze finansowym najważniejszą innowacją jest możliwość przypisania kosztów na poszczególnego pacjenta.

menedżer zdrowia

23


SUKCES ROKU 2016

kilkanaście kilometrów funkcjonuje oddział położniczy, ta konkurencja jest szczególnie ostra.

wymusza zmiany struktury działania szpitala, a to pociąga za sobą zmiany organizacyjne. Te z  kolei wymuszają zmiany w podejściu do pacjenta. Bo skoro można lepiej leczyć, to można przecież również podwyższyć standardy opieki. Podam dwa przykłady. W  naszym szpitalu istnieje możliwość skorzystania z „instytucji” douli, czyli osoby, która zapewnia ciągłe niemedyczne, fizyczne, emocjonalne i informacyjne wsparcie dla matki i rodziny na czas ciąży, porodu i po

fot. archiwum

» szpitala zostały skomunikowane. Jesteśmy pierwszą placówką w Polsce, której udało się tego dokonać. To ma rozległe implikacje szczegółowe. Na przykład wprowadzenie laptopów na wizyty lekarskie umożliwiło przeglądanie wyników badań, zleceń lekarskich i stosowanych leków już przy łóżku pacjenta w czasie obchodu lekarskiego. Personel ma dostęp do danych pacjenta z każdego miejsca Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka. To oczywiście tylko jeden z licznych efektów

Zabrze od lat widzi w medycynie swoje szanse na przyszłość, a medycy odwdzięczają się, jak potrafią wprowadzenia pełnej dokumentacji elektronicznej. W centrum nie ma ordynatorów.

Tak. Zrezygnowaliśmy z modelu ordynatorskiego jako archaicznego. Pracę szpitala podzieliliśmy nie na oddziały, ale na odcinki. Kierują nimi wysokiej klasy specjaliści. Zresztą z  tymi innowacjami obejmującymi wszystkie dziedziny funkcjonowania szpitali jest trochę tak jak z  efektem kuli śniegowej. Wprowadzanie nowych metod, najwyższych standardów medycznych 24

menedżer zdrowia

porodzie. W całej Polsce pacjenci narzekają na szpitalne wyżywienie. Pomyśleliśmy i o tym. U nas posiłki serwowane są à la carte, mamy menu opracowane przez dietetyków wraz z diabetologami. To ważne. W położnictwie, jak w niemal żadnej innej dziedzinie szpitalnej, w zasadzie obowiązuje rynek. To świadczenie nielimitowane, pacjentce przysługuje prawo wyboru szpitala. Na Śląsku, gdzie w dużej aglomeracji w zasadzie co

Ale dla nas to dobra wiadomość. To nas dodatkowo motywuje do coraz większych starań o pacjentki. Oferujemy kompleksową opiekę okołoporodową, jest też m.in. możliwość porodów w wodzie. Obecnie pracujemy nad możliwością monitorowania na odległość dobrostanu płodu – badanie KTG – i chcemy wdrożyć to już niebawem, tak by pacjentka mogła kontrolować stan płodu w domu i w razie konieczności otrzymywała sygnał alarmowy o jakichkolwiek nieprawidłowościach poprzez SMS. W przypadku ciąż, które nie przebiegają zupełnie prawidłowo, będzie to istotne wsparcie dla pacjentek. Planujemy także otworzyć Szpitalny Dom Narodzin. To z myślą o kobietach, które chciałyby rodzić w warunkach jak najbardziej zbliżonych do domowych. Technika szpitalna byłaby tam dyskretnie ukryta, a w razie jakichkolwiek komplikacji w bezpośrednim, fizycznym sąsiedztwie znajduje się w pełni wyposażony szpital. Pacjentki doceniają te wysiłki. W pierwszym półroczu 2014 r. na oddział przyjęliśmy 1500 kobiet, w pierwszym półroczu 2016 r. już 2500. Rośnie także renoma centrum w środowisku lekarskim. Na ścisłą współpracę z państwem postawiło Centrum Onkologii – Instytut w Gliwicach.

Tak, współpracujemy w zakresie leczenia nowotworów ginekologicznych, specjalizujemy się w skomplikowanych operacjach, ale nie tylko. Centrum Onkologii to jednak nie jedyna renomowana instytucja, która ściśle z  nami współpracuje. Jesteśmy dumni ze współpracy także ze Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz Kliniką Diabetologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Naszą ambicją jest utrzymanie przez Centrum Zdrowia Kobiety i  Dziecka w  Zabrzu czołowej pozycji w skali kraju. r Rozmawiał Bartłomiej Leśniewski grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA ZDROWIE PUBLICZNE

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Zintegrujmy się i działajmy!

Rozmowa z prof. Tadeuszem Orłowskim, kierownikiem Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, który jest inicjatorem stowarzyszenia Polska Grupa Raka Płuca grudzień/styczeń 10/2016

Stowarzyszenie powstało z inicjatywy onkologów, torakochirurgów, pulmonologów i patologów zajmujących się problematyką leczenia raka płuca. Chwalą się państwo, że działają wspólnie. Czy konieczna jest współpraca wszystkich specjalistów? Czy w ogóle możliwa jest pomoc nieinterdyscyplinarna?

Zdecydowanie nie. W tej chwili głośno mówi się o  opiece koordynowanej w  systemie ochrony zdrowia. Koordynacja konieczna jest również w  leczeniu raka płuca. Leczenie nowotworu jest możliwe tylko i  wyłącznie – jak pan redaktor powiedział – interdyscyplinarnie. W  procesie tym biorą udział lekarze różnych specjalności. Po stwierdzeniu zmian w  płucach, pacjent zwykle trafia do pulmonologa, który stara się ustalić przyczynę stwierdzanych zmian. Ocenia również stan spraw- » menedżer zdrowia

25


Dlatego powstało stowarzyszenie „Polska Grupa Raka Płuca”.

Właśnie. Tak jak pan zauważył wcześniej, stowarzyszenie powstało z inicjatywy onkologów, torakochirurgów, pulmonologów i  patologów zajmujących się problematyką leczenia raka płuca. Działając każdy w  swojej dziedzinie, mieliśmy uczucie niedosytu w  zakresie podejmowanych wysiłków. Mamy świadomość i  głębokie przekonanie, że dysponujemy dużym, nie w pełni wykorzystanym potencjałem, mogącym wnieść znaczący wkład w  rozwój wiedzy na temat tego najgroźniejszego aktualnie nowotworu, jakim jest rak płuca. Stąd wzięła się próba integracji zainteresowanych środowisk w celu poprawy istniejącej sytuacji. I nastąpiła poprawa?

Tak. Operujemy znacznie więcej chorych we wczesnych stadiach rozwoju nowotworu, a zatem możemy stwierdzić, że zwiększyła się efektywność w zakresie wykrywalności raka płuca. Staramy się, żeby było jeszcze lepiej. Inicjujemy szeroką akcję edukacyjną w  środowisku » 26

menedżer zdrowia

Organizujemy spotkania, które mają na celu poszerzenie wiedzy na temat diagnostyki i leczenia wśród lekarzy różnych specjalności, w tym również lekarzy rodzinnych

fot. Kasia Kunka Fotografia

» ności pacjenta i wpływ schorzeń towarzyszących na proces dalszego leczenia. Jeżeli chory wymaga badań inwazyjnych – trafia do torakochirurga. Na tym etapie niesłychanie ważną rolę odgrywa patomorfolog, który określa rodzaj nowotworu, a w ostatnim okresie aktywnie uczestniczy w ustalaniu profilu molekularnego, co może mieć bardzo istotne znaczenie w  dalszym procesie leczenia. Po ustaleniu rozpoznania i stopnia zaawansowania nowotworu w gronie klinicystów różnych specjalności – torakochirurg, onkolog kliniczny, radioterapeuta – ustalany jest program optymalnego leczenia. Żeby mówić o skutecznych zmaganiach z  rakiem, musimy działać wspólnie, musimy się komunikować. Dopiero odpowiednie komunikowanie się i  kompleksowa opieka może pomóc choremu.

fot. Kasia Kunka Fotografia

SUKCES ROKU 2016

Konferencje to zacieśnienie relacji między specjalistami i sprawienie, że komunikacja będzie lepsza

grudzień/styczeń 10/2016


POLSKA GRUPA RAKA PŁUCA i prof. dr hab. n. med. TADEUSZ M. ORŁOWSKI KIEROWNIK KLINIKI CHIRURGII INSTYTUTU GRUŹLICY I CHORÓB PŁUC W WARSZAWIE

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Polska Grupa Raka Płuca, której inicjatorem jest prof. Tadeusz M. Orłowski, to przedsięwzięcie angażujące onkologów, torakochirurgów, pulmonologów i patologów zajmujących się na co dzień problematyką leczenia raka płuca. Stowarzyszenie inicjuje akcję edukacyjną w środowisku medycznym oraz w jak najszerszym zakresie zwraca się do społeczeństwa w celu upowszechnienia zachowań prozdrowotnych oraz poprawy wczesnej wykrywalności raka płuca w Polsce. Grupa kształci kadrę medyczną, szerzy najnowszą wiedzę i uczy praktyki klinicznej zgodnie z międzynarodowymi standardami. Wdraża edukację antynikotynową, angażuje media ogólnopolskie w działania mające na celu ograniczenie używania wyrobów nikotynowych. Działania prof. Orłowskiego mają wpływ na postrzeganie nowotworów płuca oraz profilaktyki zarówno w środowisku medycznym, lekarskim, jak i pacjenckim.

27


SUKCES ROKU 2016

» medycznym, a także zwracamy się do społeczeństwa, aby w  jak najszerszym zakresie upowszechniać zachowania prozdrowotne. Wierzymy, że wspólnym wysiłkiem przyczynimy się do ograniczenia wskaźników umieralności z powodu tego nowotworu. O jakich akcjach pan mówi?

O warsztatach i kursach. Organizujemy spotkania, które mają na

raka płuca, aby usprawnić ten proces i uczynić go bardziej skutecznym. A jakie działania – poza integracją i komunikacją – podejmuje stowarzyszenie?

Jesteśmy współorganizatorami Krajowego Rejestru Raka Płuca. Głównym założeniem powołania rejestru było wprowadzenie jednolitego systemu rejestracji chorych na raka leczonych operacyjnie. Pozwoliło to na ocenę wyników leczenia na podstawie analizy czasu przeżycia, czasu wolnego od wznowy i przerzutów, w  korelacji z danymi epidemiologicznymi, klinicznymi, radiologicz-

fot. Kasia Kunka Fotografia

Chcemy zintegrować środowisko wokół problemów związanych z diagnostyką i leczeniem raka płuca, aby usprawnić ten proces i uczynić go bardziej skutecznym

celu poszerzenie wiedzy na temat diagnostyki i leczenia wśród lekarzy różnych specjalności, w  tym również lekarzy rodzinnych. Konferencje to także zacieśnienie relacji między specjalistami i sprawienie, że komunikacja będzie lepsza. I znowu ta komunikacja.

Tak. Powtórzę jeszcze raz – to bardzo ważne. Chcemy zintegrować środowisko wokół problemów związanych z diagnostyką i  leczeniem 28

menedżer zdrowia

nymi i histopatologicznymi. Dzięki rejestrowi wiemy, że chorzy we wczesnym stadium mają w ok. 80 proc. szansę na wyleczenie. Dzięki analizie rejestrowanych danych wiemy także, jak kształtuje się diagnostyka raka płuca we wszystkich 380 powiatach. Dzięki analizom każdego roku w powiatach, w których wykrywalność raka płuca jest bardzo mała – poniżej 10 proc. wczesnych stadiów, realizowany jest program wczesnej wykrywalności finansowany ze środków Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Planujemy także rozpoczęcie wieloośrodkowych badań, które pozwolą polskim lekarzom wnieść swój wkład w leczenie raka płuca.  r Rozmawiał Krystian Lurka grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA ZDROWIE PUBLICZNE

Żelazna dama grypy Rozmowa z prof. Lidią B. Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy, kierownik Zakładu Badania Wirusów Grypy w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Co chciałaby pani przekazać osobie, która ma wątpliwości, czy szczepić swoje dzieci?

grudzień/styczeń 10/2016

Z prawdziwą przyjemnością chciałabym zwrócić uwagę, że 16 czerwca 2016 r. najbardziej miarodajna grupa naukowców w  Polsce na Zgromadzeniu Ogólnym Polskiej Akademii Nauk jednomyślnie przyjęła stanowisko w sprawie szczepień ochronnych, rekomendując zarówno szczepienia obowiązkowe, jak i  zalecane. Cytuję: „Jednocześnie wskazano na szkodliwe konsekwencje aktywności ruchów antyszczepionkowych. Ruchy te powołują się na błędne publikacje naukowe, żerują na obawach i strachu rodziców i są zwykle mode­ » menedżer zdrowia

29


SUKCES ROKU 2016

» rowane przez ignorantów i oszustów”. Powinniśmy mieć świadomość, że skutki infekcji grypowej należy rozpatrywać nie tylko w  aspekcie powikłań grypowych, zaostrzenia chorób już istniejących, lecz także wymiernych kosztów finansowych, które ponosi kraj. Osoby, które nie chcą się szczepić, żądają faktów i liczb. Czy mogę o nie prosić?

Pierwsze zezwolenie na zastosowanie szczepionek przeciwko grypie u ludzi zostało wydane w 1941 r. Szczepionki te powodowały liczne objawy uboczne. Jednakże ludzie, którzy przeżyli i widzieli skutki pandemii hiszpanki – 50–100 mln zgonów, nie podważali celowości szczepień, jak to ma miejsce obecnie, kiedy medycyna dysponuje szczepionkami chromatograficznej czystości. Dobrodziejstwa szczepień przeciwko grypie doświadczyliśmy w  czasie następnych pandemii XX wieku: tzw. azjatyckiej w latach 1957–1958 wywołanej przez wirus A/H2N2/ oraz tzw. ery Hong-Kong w  latach 1968–1969 wywołanej przez wirus A/H3N2/. W obu tych pandemiach zarejestrowano zdecydowanie mniej zgonów w porównaniu z hiszpanką – po ok. 1–4 mln dla każdej z nich – właśnie dzięki szczepieniom. Wiek XX powinien być dla nas lekcją, z której należałoby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Zastanawiam się, dlaczego świadomość tego, co dotknęło ludzkość w przeszłości, nie skłania nas dziś do odpowiedzialnych zachowań. Przecież kolejne epidemie czy pandemie były dla ówczesnych społeczeństw prawdziwym szokiem, wyjątkowo surową lekcją, doświadczeniem, o którym każdy roztropny człowiek powinien pamiętać. Jak nazywa pani osoby, które powszechnie określane są jako antyszczepionkowcy?

Nie nazwałabym ich antyszczepionkowcami, ale… proepidemicznymi. Postępowanie tych ludzi, czyli niechęć do szczepienia się, może doprowadzić do powstania epidemii, a w  konsekwencji do powrotu chorób zakaźnych, które zostały wyeliminowane dzięki szczepieniom. W stu procentach nie zgadzam się z takim zachowaniem. To – najdelikatniej rzecz ujmując – nierozsądne. Ci, których potocznie nazywa się antyszczepionkowcami, nie lubią przedrostka „anty”. Sami określają się jako osoby, które chcą mieć wybór i chcą decydować, czy szczepić swoje dzieci. Czy pani zdaniem taka postawa ma sens?

Wszyscy oni powinni sobie postawić jedno zasadnicze pytanie: czy swoim postępowaniem nie działają na własną szkodę, na szkodę swoich dzieci i czy nie zagrażają innym, czyli społeczności, w której żyją. Oni nie myślą o tym, co się dzieje wokół. Jeżeli chcą mieć wybór, to powinni mieć również świadomość, jakie będą konsekwencje niezaszczepienia dziecka. To działanie na » 30

menedżer zdrowia

Przeciwnicy szczepień powinni sobie postawić jedno zasadnicze pytanie: czy swoim postępowaniem nie działają na własną szkodę, na szkodę swoich dzieci i czy nie zagrażają innym, czyli społeczności, w której żyją

grudzień/styczeń 10/2016


prof. dr hab. n. med. LIDIA B. BRYDAK

KIEROWNIK KRAJOWEGO OŚRODKA DS. GRYPY W NARODOWYM INSTYTUCIE ZDROWIA PUBLICZNEGO – PAŃSTWOWYM ZAKŁADZIE HIGIENY

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Uhonorowana za pasję, determinację i odwagę w szerzeniu wiedzy zgodnej z evidence-based medicine na temat szczepień, wbrew szerzącym się w kraju ruchom antyszczepionkowym. Badaniu wirusa grypy poświęciła ponad 40 lat swojego życia. Nie ustaje w działaniach na rzecz popularyzacji szczepień zarówno wśród pacjentów, jak i kadry medycznej. Jej prace publikowane są w renomowanych międzynarodowych pismach.

31


SUKCES ROKU 2016

Przeczytałem w jednym z wywiadów, że była pani nazywana nieustraszoną.

Rzeczywiście, jestem nieustraszona. I walczę, ponieważ jestem całkowicie przekonana do swoich racji. Czy nie dopada pani zniechęcenie? Przecież zdaje sobie pani sprawę, że przekonanie niektórych jest niemożliwe.

To jest moja pasja. Całe życie poświęciłam nauce. Nie widzę powodu, żeby zbliżając się do końca swojej pracy zawodowej, cofnąć się. Zawsze mówię, że należę do wyznania szczepionkowego i wcale się tego nie wstydzę. Będę walczyła, dopóki sił mi starczy. Co do niemożliwego – tak, zdaję sobie z tego sprawę. Cokolwiek byśmy powiedzieli i jakiekolwiek dowody byśmy przedstawili, zawsze pojawią się nierzetelne komentarze: że ktoś ze zwolenników szczepień ma hurtownię szczepionek albo że dostaje miliony za pozytywne rekomendacje wątpliwej jakości szczepionek. Nie unikniemy tego. Oni nie zdają sobie sprawy, jakim dobrodziejstwem są szczepienia oraz ile istnień ludzkich zostało uratowanych dzięki nim. Musimy mieć świadomość, że zakażenie chorobą zakaźną może spowodować nieodwracalne komplikacje, a niejednokrotnie doprowadzić do zgonu. Chciałabym postawić trudne i  przykre pytanie: czy naprawdę musi dojść do zgonu ukochanej osoby, abyśmy zmienili nasze poglądy dotyczące szczepień? Dziwi mnie bardzo, że niektóre osoby wrogo podchodzą do szczepień. Występuje tu paradoks. Bo zwykle są to ludzie dorośli, którzy jako małe dzieci sami byli szczepieni. Moim zdaniem pewne sprawy powinny być uregulowane, tak jak w innych państwach. Pomimo że mamy corocznie uaktualniany kalendarz szczepień zgodnie z sytuacją epidemiologiczną, z nieracjonalnych powodów nie chcemy go przestrzegać!

skrócenie kolejek do badań specjalistycznych czy na dopłatę do leków. Gdyby jednak osoba niezaszczepiona nie otrzymała pomocy, informacja o tym obiegłaby najpewniej wszystkie media – byłaby afera.

Jeżeli mamy cywilną odwagę wystąpić przeciwko szczepieniom, to bądźmy konsekwentni. Jeżeli stanie się coś niedobrego, tj. dojdzie powikłań, czy wyjmiemy pieniądze z kieszeni i zapłacimy? Dlaczego to nie działa w  ten sposób? Nakłada się na społeczeństwo obowiązek finansowania… niewłaściwego stanowiska i nieroztropnego zachowania. Ugryzła się pani w język. Chciała pani powiedzieć dosadniej?

Tak. Przyszedł mi do głowy jeden z przykładów. Byłam swego czasu na spotkaniu w telewizji w Krakowie, na które została zaproszona również młoda dziewczyna, uczennica ostatnich klas liceum, która nie zaszczepiła się przeciwko grypie. W  wyniku zakażenia grypą doszło do zapalenia mięśnia serca i  w  konsekwencji konieczna była transplantacja serca. Dostała nowe serce. Transplantacja to koszt ok. 140 tys. zł, nie mówiąc już o kosztach leków immunosupresyjnych. Spytałam, czy teraz się zaszczepiła przeciwko grypie. Odpowiedziała: „Nikt mi nie kazał się szczepić” – to wręcz niemożliwe, na pewno lekarz rekomendował szczepienie. Mówię o tym przykładzie ze względu na niejednokrotnie lekceważący stosunek osób z grup podwyższonego ryzyka do szczepień i niedocenianie daru, jakim jest nowe serce. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

» szkodę społeczeństwa. Należy mieć świadomość, że szczepionki są najlepiej i najdokładniej przebadanymi produktami leczniczymi.

Jestem nieustraszona. I walczę, ponieważ jestem całkowicie przekonana do swoich racji

Co ma pani ma myśli?

Osoby, które mają powikłania po grypie, ponieważ się nie zaszczepiły, nie płacą za leczenie z własnej kieszeni, ale trudno ich nie leczyć. Dlaczego pieniądze mają pochodzić z podatków? Płacę je uczciwie i wolę, żeby były przeznaczone na budowę nowych hospicjów, 32

menedżer zdrowia

Jest pani znana ze stanowczości. Jak chciałaby pani być nazywana?

Minister Balicki w swoich wywiadach mówił, że jestem „aniołem szczepień”, mając na myśli moje działania dotyczące popularyzacji szczepień, a w szczególności zapobiegania tak niebezpiecznej chorobie, jaką jest grypa. Jestem osobą, która twardo stąpa po ziemi. I  jeżeli ktoś dzwoni do mnie i  mówi, że się nie zaszczepi, to ja mówię: „Z przykrością muszę stwierdzić, że do szczepień nie biorą z łapanek…”, tłumacząc od razu, dlaczego powinniśmy to zrobić. Nie ukrywam, że podoba mi się określenie, które wymyślił świętej pamięci Andrzej Kordas z Wydawnictwa Termedia. Nazwał mnie „żelazną damą grypy” i myślę, że coś w tym jest. r

Rozmawiał Krystian Lurka grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA DZIAŁALNOŚĆ EDUKACYJNO-SZKOLENIOWA

Oceniam wiedzę Polaków o HCV na trzy, ale może być lepiej

grudzień/styczeń 10/2016

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Profesor Mirosław Wysocki, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, realizator projektu „Zapobieganie zakażeniom HCV”, opowiada m.in. o nagrodzonej kampanii społecznej „HCV Jestem świadom” menedżer zdrowia

33


SUKCES ROKU 2016

Jak pan ocenia wiedzę Polaków na temat zapalenia wątroby spowodowanego wirusem typu C?

Badaliśmy tę wiedzę i mogłaby być lepsza. Badanie przeprowadziliśmy na początku 2016 r. we współpracy z Mill­ ward Brown, oceniając wiedzę Polaków o problemie zakażeń HCV i WZW C oraz ich przekonania dotyczące ewentualnej stygmatyzacji osób zakażonych w kontekście życia społecznego. A w skali szkolnej? Jaka ocena?

Dałbym Polakom trzy. Sporo osób badanych, bo aż 72 proc., wie, że jest coś takiego jak zapalenie wątroby typu C – WZW C – i że dochodzi do niego w wyniku zakażenia wirusem HCV, o którym słyszało już tylko 45 proc. badanych. Choroba ta często jest mylona z zakażeniem HBV, czyli zapaleniem wątroby typu B. Sprawa umiarkowanej świadomości jest kłopotem nie tylko w otwartej populacji, lecz także wśród studentów medycyny. To niepokojące. Mała liczba przyszłych lekarzy zna przebieg choroby, drogę zakażenia i leczenie. Trzeba zatem powiedzieć wprost: takie programy jak „Zapobieganie zakażeniom HCV” są potrzebne.

Zdecydowanie tak. Proszę zatem wyjaśnić, co Polacy powinni wiedzieć o HCV.

HCV to wirus, który powoduje zapalenie wątroby typu C i przenosi się drogą krwiopochodną. Został poznany w  1989 r. W  Polsce dopiero w  1992 r. zaczęliśmy badać krew i  krwiodawców na obecność tego wirusa. Jest dużo zakażeń, do których doszło w  placówkach służby zdrowia przed 1992 r. Wielu tych ludzi nadal żyje. Możemy im pomóc. Z  badań wynika, że w  przybliżeniu 0,5–0,6 proc. dorosłych Polaków jest zakażonych wirusem HCV, a ok. 80 proc. zakażeń pozostaje nierozpoznanych. Szacujemy, że w Polsce nawet 200 tys. osób może być zakażonych HCV. Zapalenie wątroby typu C to w tej chwili największy problem wśród chorób zakaźnych w Polsce, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wciąż nie ma szczepionki przeciw WZW C. Powiedział pan „możemy pomóc”. Ale czy państwo pomagają?

Zakażenie HCV to choroba postępująca na ogół bardzo powoli, dająca nieswoiste objawy, która po wielu, wielu latach może prowadzić do marskości wątroby bądź do nowotworu wątroby. Dlatego warto ją jak najwcześniej wykrywać i odpowiednio leczyć. Problem polega na tym, że podobnie jak w każdej przewlekłej chorobie w  HCV obserwujemy tzw. fenomen góry lodowej. Większość przypadków znajduje się „pod wodą”. To te, których nie znamy. To takie sytuacje, w  których 34

menedżer zdrowia

KAMPANIA SPOŁECZNA „HCV JESTEM ŚWIADOM”, NARODOWY INSTYTUT ZDROWIA PUBLICZNEGO – PAŃSTWOWY ZAKŁAD HIGIENY DYREKTOR: PROF. DR HAB. N. MED. MIROSŁAW WYSOCKI

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny realizuje projekt „Zapobieganie zakażeniom HCV”, który jest najważniejszym dotąd przedsięwzięciem na rzecz poprawy sytuacji epidemiologicznej w zakresie zakażeń HCV. Po kilku latach intensywnych badań epidemiologicznych prowadzonych w Polsce w ramach projektu, w czerwcu 2016 r. rozpoczęto kampanię „HCV Jestem świadom”, która podnosi poziom wiedzy społeczeństwa o problemie zakażeń HCV i potrzebie wykształcenia postawy czynnej, polegającej na podejmowaniu działań zmniejszających ryzyko zakażenia HCV. W ramach projektu zorganizowano szkolenia stacjonarne dla sektora medycznego oraz branży upiększającej – przeszkolono blisko 5 tys. osób.

pacjenci nie wiedzą, że są chorzy. Z 200 tys. osób ok. 80 proc. nie wie, że ma problem. Mniej więcej 20 proc. przypadków jest znanych służbie zdrowia i  samym pacjentom. Obraz polskiego HCV wygląda tak, że możemy mieć nawet 200 tys. przypadków, wiemy o 20 proc. chorych i jesteśmy w stanie – mniej więcej od 1,5 roku – leczyć, stosując refundowaną terapię bezinterferonową, która pozwala na całkowite wyleczenie tej choroby w 99 proc. przypadków. Gdybyśmy mogli leczyć wszystkich chorych tą terapią, to można by się zbliżyć do wyeliminowania WZW C. Ale z  dwóch względów jest to niemożliwe. Pierwsze są względy finansowe. Terapia jest bardzo kosztowna i  dlatego dzisiaj stać nas na refundowane leczenie ok. 5 tys. osób rocznie. W pierwszej kolejności tych, u których HCV spowodował tak poważne uszkodzenia wątroby lub grudzień/styczeń 10/2016


fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

fot. archiwum

innych narządów, że zagrożone jest ich życie lub istnieje groźba powstania nieodwracalnej utraty zdrowia. A druga sprawa?

A po drugie… to, o  czym rozmawialiśmy. My nie znamy większości chorych, a oni sami nie mają pojęcia o  swoim problemie. W  tym samym roku, kiedy jesteśmy w stanie leczyć 5 tys. chorych, rozpoznajemy ok. 4 tys. nowych przypadków. Przy różnych okazjach – podczas dodatkowych badań ludzi pozornie zdrowych, gdy ktoś zgłasza się do lekarza z dolegliwościami ze strony przewodu pokarmowego lub gdy podejrzewa, że jest w  grupie ryzyka, co może być efektem naszej kampanii społecznej. Tu wyleczymy dużą grupę, ale wciąż pojawiają się osoby z  nowo rozpoznanym zakażeniem. grudzień/styczeń 10/2016

I płynnie przechodzimy do – jak pan powiedział – państwa akcji. Proszę o kilka słów na ten temat.

Zainicjowany w 2012 r. Program KIK/35 pod nazwą „Zapobieganie zakażeniom HCV”, współfinansowany w 85 proc. przez Szwajcarię i w 15 proc. przez ministra zdrowia, wpisuje się swoimi założeniami w Strategię Rozwoju Ochrony Zdrowia w  Polsce na lata 2007– 2013, dokument towarzyszący realizacji Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007–2013 oraz w Narodowy Program Zdrowia na lata 2007–2015. Dzięki Programowi KIK/35 chcieliśmy m.in. odnaleźć te nieznane przypadki, o których mówiłem, a także poprzez działalność edukacyjną i  medialną wpłynąć na świadomość społeczeństwa w  tym zakresie. W  Programie, w  którym współpracujemy z  Instytutem Psychiatrii i Neurologii, Lubelskim Uniwersytetem Medycznym » menedżer zdrowia

35


SUKCES ROKU 2016

» i Głównym Inspektoratem Sanitarnym, a w ostatnim czasie również z  Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, było pięć projektów oraz moduł kampanii społecznej. Pierwszy z nich był adresowany do lekarzy rodzinnych. Czego dotyczy ten pierwszy projekt?

Podstawowej opieki zdrowotnej, w tym usprawnienia diagnostyki, oszacowania liczby osób zakażonych HCV w  kraju i  analizy czynników ryzyka zakażeń. Czynnikiem wpływającym na wykrywalność zakażeń HCV w Polsce jest ograniczony dostęp do badań diagnostycznych i przesiewowych w kierunku przeciwciał anty-HCV. W  obecnym systemie pacjenci z  reguły muszą pokryć koszty badania we własnym zakresie. W ramach projektu przeprowadziliśmy badania w kierunku HCV u ponad 20 tys. osób będących pod opieką wybranych placówek POZ na terenach miejskich oraz wiejskich w 10 województwach. Wdrożenie projektu w  placówkach POZ powodowało zaangażowanie lekarzy rodzinnych w zapobieganie zakażeniom krwiopochodnym, badania profilaktyczne, a  także – we współpracy ze specjalistą – w proces dalszej opieki nad chorym zakażonym wirusem HCV. A druga część programu?

Realizowany przez naszego partnera – Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie – projekt pod nazwą „Zmniejszenie ryzyka zakażenia HCV w  populacji iniekcyjnych użytkowników narkotyków (IDU)”. Jego celem było oszacowanie liczby osób zakażonych i czynników ryzyka HCV wśród użytkowników narkotyków dożylnych oraz ocena potrzeb w zakresie działań ograniczających ryzyko zakażeń HCV i możliwości leczenia w tej grupie. Iniekcyjni użytkownicy narkotyków to jedna z najbardziej narażonych na zakażenie HCV grup społeczeństwa. W krajach o wysokim standardzie opieki medycznej IDU stanowią główną grupę określającą dynamikę epidemii HCV. Szacujemy, że w Polsce ok. 65 proc. tych osób było zakażonych HCV. Z badań przeprowadzonych w ramach Programu KIK/35 wynika, że w Polsce odsetek osób, u których stwierdzono obecność przeciwciał dla HCV, świadczących o kontakcie z tym wirusem, jest zróżnicowany w  grupach wiekowych i wynosi od 56 do 75 proc. odpowiednio w grupach 30–39 i 40–49 lat wśród IDU, przy czym wśród osób w wieku powyżej 50 lat może osiągać nawet 90 proc., a w grupie 20–29 lat wynosi niespełna 20 proc. Grupy zmarginalizowane, szczególnie IDU, są reprezentowane w niedostatecznym stopniu w badaniach populacji ogólnej. Zazwyczaj mają one również ograniczony dostęp do świadczeń w zakresie zapobiegania chorobom oraz ich leczenia. Konkretne drogi zakażeń oraz znaczne nasilenie czynników ryzyka skłaniają do zaprojektowania działań prewencyjnych skierowanych specjalnie do tej grupy. Ponadto IDU stanowią populację szczególnie 36

menedżer zdrowia

trudną do objęcia działaniami zapobiegawczymi z powodu ograniczonego dostępu do tej grupy (populacja ukryta), braku zaufania oraz specyficznego systemu norm i wartości. Stąd potrzeba opracowania specjalnej strategii zapobiegania zakażeniom HCV dla tej populacji oraz skierowania do niej odpowiednio dostosowanego programu prewencyjnego. Strategia prewencyjna oznacza zestaw rozwiązań instytucjonalnych na poziomie krajowym ułatwiających dostęp IDU do usług opieki medycznej z zakresu zakażeń HCV, a program prewencyjny oznacza oparte na zweryfikowanym doświadczeniu, mniej lub bardziej sformalizowane procedury dotarcia do tej grupy z odpowiednim przekazem profilaktycznym w sposób, który jest akceptowalny dla populacji docelowej oraz zwiększa prawdopodobieństwo wpływu tych komunikatów na prozdrowotne zachowania adresatów. Trzecia cześć to „Pilotażowy program badania kobiet w ciąży w kierunku zakażeń HCV”.

W Polsce liczba zakażeń HCV szacowana jest na 0,5–0,6 proc. populacji ogólnej, także wśród kobiet w wieku prokreacyjnym. Niesie to ze sobą ryzyko transmisji zakażenia z matki na dziecko w czasie ciąży. Obecnie uważa się, iż zakażenia wertykalne wirusem HCV stanowią najczęstszą przyczynę infekcji noworodków tym wirusem. Wczesne wykrycie zakażenia HCV u kobiety ciężarnej stwarza możliwość podjęcia właściwych działań, mających na celu rozpoznanie ewentualnego zakażenia u ich dzieci i zapewnienie im możliwie szybko odpowiedniej opieki. W  ramach „Pilotażowego programu badania kobiet w ciąży w kierunku zakażenia wirusem HCV” wykonanych zostało ponad 8 tys. badań kobiet ciężarnych w kierunku zakażenia tym wirusem w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim, mazowieckim, małopolskim i świętokrzyskim. Udział w badaniu proponowany był w szczególności kobietom w I trymestrze ciąży, które znalazły się pod opieką jednostek współrealizujących projekt. Wszystkie pacjentki, które wyraziły zgodę na uczestnictwo w projekcie, zostały poddane badaniom przesiewowym na obecność przeciwciał anty-HCV. W  grupie kobiet z  pozytywnym wynikiem testu przesiewowego wykonano badanie na obecność materiału genetycznego wirusa HCV – HCV-RNA. Przeprowadzone badania pozwoliły na oszacowanie częstości występowania zakażeń HCV w badanej grupie, a także na objęcie specjalistyczną opieką zarówno matek, jak i ich dzieci. Realizacja projektu przyczyniła się do zwiększenia dostępności badań przesiewowych w kierunku zakażeń HCV dla kobiet ciężarnych. Jednocześnie zabezpieczyła wczesną opiekę nad dzieckiem matki zakażonej HCV w  kontekście diagnozy lub wykluczenia zakażenia u noworodka i niemowlęcia. Wczesne wykrycie zakażenia HCV istotnie zwiększa szansę matki na skuteczne grudzień/styczeń 10/2016


fot. archiwum

wyleczenie, a tym samym uniknięcie niekorzystnych następstw klinicznych, takich jak marskość czy rak wątroby. Jest to niezwykle ważne w kontekście zdrowia publicznego. Czwarta część projektu ma charakter badawczy.

Tak, nazywa się „Jakościowa ocena ryzyka zakażenia HCV w świetle stosowanych procedur medycznych w  wybranych zakładach opieki zdrowotnej” i  był realizowany przez naszego drugiego partnera – Uniwersytet Medyczny w Lublinie. Część projektu miała charakter badawczy i została przeprowadzona w trzech województwach: lubelskim, podkarpackim i świętokrzyskim. Głównym działaniem były badania środowiskowe polegające na przeprowadzeniu ankiet pogłębionych obserwacją, dotyczących procedur sanitarnych w szpitalach, przychodniach i gabinetach prywatnych. Przeanalizowano informacje z ponad 1500 ankiet. Na podstawie pozyskanych danych zostaną opracowane materiały edukacyjne dla personelu medycznego. Ponadto wnioski wyciągnięte z analizy ankiet wspomogą grudzień/styczeń 10/2016

realizację indywidualnych programów profilaktyki zakażeń krwiopochodnych w placówkach służby zdrowia (praca zespołów ds. zwalczania zakażeń szpitalnych) i wypracowanie nowych narzędzi wykorzystywanych przez służby sanitarne do kontroli w  zakresie zakażeń krwiopochodnych, w  tym HCV. Raport będący podsumowaniem badań posłuży do wypracowania Narodowej Strategii Zapobiegania i Zwalczania HCV. W  ramach projektu czwartego zbadano też wiedzę studentów medycyny o HCV. Badania ankietowe przeprowadzono na 11 uczelniach medycznych na terenie Polski od marca do grudnia 2016 r. wśród studentów pierwszego i ostatniego roku studiów. Jak uprzednio wspomniałem, poziom tej wiedzy nie był wystarczająco wysoki, zwłaszcza wśród studentów wydziałów lekarsko-dentystycznych, aczkolwiek widoczny był wzrost wiedzy w toku studiów. Jakiego obszaru dotyczył piąty projekt?

To realizowany wspólnie z naszym partnerem – Głównym Inspektoratem Sanitarnym – projekt edukacyjny » menedżer zdrowia

37


SUKCES ROKU 2016

3000 osób, z czego ponad 2000 ukończyło szkolenie i zdało test. Ważnym elementem jest przeprowadzona w ramach Projektu KIK/35 społeczna kampania informacyjna, w  której wykorzystana została wiedza zdobyta w  realizacji wymienionych wyżej pięciu projektów merytorycznych. Kampanię prowadziliśmy równolegle w  mediach, takich jak radio i  telewizja, uczestniczyliśmy w imprezach zbiorowych w ramach akcji „Lato z Radiem”, we wrześniu 2016 r. byliśmy obecni w  TVP1 na „Wielkim Teście o  Zdrowiu”. Były plakaty i  tablice informujące o  problemie HCV, spot telewizyjny i  radiowy. Powstało również 12 filmów edukacyjnych, których emisja ruszy w styczniu 2017 r. Stworzyliśmy stronę internetową informującą w sposób przystępny o problemie HCV: www.jestemswiadom. org. Działaliśmy w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Tweeter i YouTube, współpracowaliśmy z youtuberami, którzy włączali informacje o  problemie HCV do swoich filmów, z blogerami, tak by dotrzeć do jak najszerszej grupy internautów. Naszą stronę jestemswiadom.org odwiedziło już pewnie ponad milion osób. Liczymy nie tylko na to, że w wyniku kampanii problem HCV będzie lepiej rozpoznawany przez społeczeństwo, lecz także na to, że przyczynimy się do kształtowania aktywnej postawy społecznej dotyczącej oczekiwania bezpiecznego wykonywania zabiegów medycznych i  upiększających, świadomej czynników ryzyka zakażeń krwiopochodnych i zorientowanej na wykonywanie badań diagnostycznych. fot. archiwum

» i szkoleniowy pod tytułem „Edukacja pracowników wybranych zawodów zwiększonego ryzyka transmisji zakażeń krwiopochodnych i  ogółu społeczeństwa w zakresie prewencji (HCV, HBV, HIV)”. Był to szeroko zakrojony projekt edukacyjny dotyczący epidemiologii i profilaktyki zakażeń krwiopochodnych. Skierowaliśmy go do pracowników sektora ochrony zdrowia, a także sektora usług pozamedycznych wykonujących różnego rodzaju zabiegi upiększające z  naruszeniem ciągłości tkanek, które wiążą się z ryzykiem transmisji zakażeń krwiopochodnych, np. tatuaż, kolczykowanie, wstrzykiwanie różnych preparatów oraz inne usługi kosmetyczne. W trakcie realizacji projektu, obejmującej lata 2013–2016, przeprowadzone zostały szkolenia i kursy – także z wykorzystaniem nowoczesnych metod e-learningu – oparte na aktualnej wiedzy, dostosowanej do potrzeb grup docelowych. Informacje

dotyczyły rozprzestrzeniania się zakażeń krwiopochodnych – HCV, HBV i HIV, przebiegu choroby i leczenia WZW C, a szczególnie wskazania sposobów zapobiegania zakażeniom – prewencji. W  ramach tego projektu w  latach 2014–2016 na terenie całej Polski odbyły się ogółem 134 szkolenia dla pracowników sektora usług pozamedycznych wykonujących zabiegi z  naruszeniem ciągłości tkanek (tj. salonów kosmetycznych, tatuażu, zakładów fryzjerskich) oraz pracowników sektora ochrony zdrowia. Przeszkolono odpowiednio 1449 pracowników medycznych i 4736 pracowników pozamedycznych. Osoby, które zdały test wiedzy, otrzymywały certyfikat potwierdzający odbycie szkolenia. Szkolenie i  test można też było odbyć w formie e-learningu. Skorzystało z tego ponad 38

menedżer zdrowia

Program wydaje się kompleksowy. Ale najważniejsze są efekty. Mówił pan na początku, że ocenia poziom wiedzy społeczeństwa o zapaleniu wątroby typu C na trójkę. Gdyby nie program i państwa starania, to jaka byłaby ocena?

Myślę, że byłoby gorzej. Dzięki nam mnóstwo ludzi dowiedziało się czegoś o tej chorobie. Chciałbym, żeby program i jego wyniki zapoczątkował strategię zwalczania HCV. Strategię tę już opracowaliśmy we wstępnej wersji i  po odpowiednich uzgodnieniach przekażemy Ministerstwu Zdrowia. Mam też nadzieję, że program będzie kontynuowany. Konferencja będąca podsumowaniem programu „Zapobieganie zakażeniom HCV” odbędzie się w  lutym 2017 r. w NIZP-PZH. Na tej konferencji przedstawimy propozycję strategii. r Rozmawiał Krystian Lurka grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA DZIAŁALNOŚĆ CHARYTATYWNA

Działamy – działaj!

Kiedy powstała Fundacja Mam Marzenie i co było inspiracją do jej założenia?

To był rok 2003. Inspiracją do jej utworzenia była amerykańska fundacja Make a Wish spełniająca marzenia chorych dzieci w  Stanach Zjednoczonych. Nasz założyciel przeniósł jej idee na grunt polski, tworząc Fundację Mam Marzenie.

– Samo myślenie o działaniu nie zmienia świata, zmienia go działanie. Dlatego trzeba działać i o to apeluję – mówi Karolina Adamska, prezes Fundacji Mam Marzenie fot. archiwum

Jak wyglądały początki Fundacji? Łatwo było przekonać do pomysłu czy idea napotykała na opór?

grudzień/styczeń 10/2016

W Fundacji Mam Marzenie jestem jednym z najstarszych stażem wolontariuszy. Działam od ponad dwunastu lat, od samego początku istnienia Oddziału Poznań. Wiem, jak wyglądały początki, doskonale je pamiętam. Różniły się bardzo od stanu obecnego. Byliśmy małą organizacją, która np. w Poznaniu skupiała zaledwie kilku wolontariuszy. Nie było wpływów z odpisów podatkowych, skala działania była dużo, dużo mniejsza, nie byliśmy tak rozpoznawani jak teraz. Działaliśmy głównie za pomocą poczty pantoflowej. To oczywiście miało swój urok i magię. Z  tego okresu pamiętam marzenie Mateusza, który pragnął zobaczyć niebo we Włoszech i je namalować. Twierdził, że » menedżer zdrowia

39


SUKCES ROKU 2016

» tam wygląda ono zupełnie inaczej. Spełnienie tego marzenia organizowaliśmy wyłącznie przy pomocy znajomych i znajomych znajomych. Nie stać nas było na współpracę z  biurami podróży. Transport na lotnisko zapewnił mój kolega, we Włoszech korzystaliśmy z gościnności księdza – znajomego kogoś innego. Udostępnił nam lokum oraz swój samochód, którym objechaliśmy całą Italię. W tamtym okresie wolontariusze byli podczas takich wyjazdów opiekunami, kierowcami, tłumaczami, przewodnikami… Obecnie nasza Fundacja działa w 16 miastach w Polsce, mamy wpływy z jednego procenta, wielu partnerów i sponsorów, którzy są z nami już od dawna. Praca jest więc o  wiele łatwiejsza. Jeśli dziecko marzy o wyjeździe do Disneylandu, pomaga nam w tym Disney Polska, jeśli inne marzy o wyjeździe do ciepłego kraju, korzystamy z przychylności biur Itaka czy Rainbow. W  przypadku marzenia o poznaniu pracy policjanta korzystamy z  pomocy znajomych policjantów. Przez te lata wielu wolontariuszy wydeptało już ścieżki do różnych organizacji, które pomagają dzieciom w  realizacji marzeń, a  nam w  logistyce i organizacji. Ale magia odkrywania marzeń, spełniania nowych pozostała. Wyobraźnia dziecka przecież nie zna granic, więc nie wszystkie ścieżki do ich realizacji zostały przez nas utorowane.

FUNDACJA MAM MARZENIE

DR KAROLINA ADAMSKA, PREZES FUNDACJI

Od początku misją Fundacji Mam Marzenie jest spełnianie marzeń dzieci w wieku 3–18 lat cierpiących na choroby zagrażające życiu. Przez swoją działalność Fundacja dostarcza chorym dzieciom i ich rodzinom niezapomnianych wrażeń, które pozwalają choć na chwilę zapomnieć o cierpieniu, wnoszą w ich życie radość, dają siłę do walki z chorobą i nadzieję na przyszłość. Dotychczas Fundacja spełniła marzenia 6848 chorych dzieci. Na szczególne uznanie zasługuje Ogólnopolski Dzień Marzeń, którego celem jest nakłanianie do badań profilaktycznych pod kątem chorób nowotworowych oraz zwiększanie świadomości rodziców.

W jaki sposób lekarze patrzą na działalność Fundacji Mam Marzenie?

40

menedżer zdrowia

fot. archiwum

Jesteśmy bardzo dobrze przyjmowani przez lekarzy. Mam wrażenie i oczywiście chciałabym, aby tak było, że stanowimy wsparcie w procesie leczenia chorych dzieci. My wiemy, że największym marzeniem każdego chorego dziecka jest bycie zdrowym. Czasem dzieci o tym mówią, czasem nie. Ale wie o tym każdy wolontariusz i kiedy pojawia się to marzenie, a my nie jesteśmy w stanie przecież go spełnić, zawsze odpowiadamy, że nad tym marzegrudzień/styczeń 10/2016


fot. Magdalena Sobkowiak

Te 7 tys. to przeogromna liczba uśmiechów. To prawie 7 tys. chorych dzieci, które dzięki Fundacji Mam Marzenie choć na chwilę mogły zapomnieć o chorobie. Kryteria wyboru są dwa: dziecko musi być w wieku od 3 do 18 lat w  chwili zgłoszenia do programu oraz cierpieć na chorobę zagrażającą życiu. Pracujemy z lekarzami, którzy są naszymi konsultantami w  tym zakresie. Dziecko zostaje zakwalifikowane do programu na podstawie rozmowy z  lekarzem prowadzącym. Rozpatrujemy każde zgłoszenie. Każdy, kto ma wiedzę o  chorym dziecku, może je zgłosić do Fundacji.

fot. www.karinaiwanek.pl

Jakie są marzenia dzieci tych najmłodszych i tych starszych?

niem czuwają lekarze. My jesteśmy od marzeń mniejszych, ale jakże ważnych, bo dających nadzieję na to, że któregoś dnia spełni się to największe marzenie każdego chorego dziecka – marzenie o byciu zdrowym. Pracujemy więc w kooperacji z lekarzami, mamy ten sam cel – pokonać chorobę. Dajemy siłę do walki o zdrowie i ufamy, że lekarze to widzą. Jeśli dziecko jest szczęśliwe pomimo choroby, to leczenie przebiega sprawniej i myślę, że skuteczniej. Jestem daleka od czarów i magii, ale wierzę, że emocje mają ogromny wpływ na zdrowie i że to, co mamy w głowie, w sercu, w duszy, pomaga (bądź nie) w procesie leczenia. Jesteśmy więc po to, aby dawać dzieciom mnóstwo słońca, radości, siły, i ufam, że lekarze to dostrzegają. Fundacja spełniła marzenia już blisko 7 tys. dzieci. Jakie są kryteria wyboru, które marzenie zostanie spełnione?

grudzień/styczeń 10/2016

Niedawno w Poznaniu organizowaliśmy XII Wielką Galę Charytatywną podsumowującą 12 lat pracy i  w  ten sposób dziękowaliśmy wolontariuszom za ich wkład w działalność naszej Fundacji. Na scenie spełnialiśmy marzenia trójki dzieci, m.in. 18-letniego Bartka, który marzył o  puzonie, bo jest uczniem szkoły muzycznej, a  nie miał własnego instrumentu, oraz 4-letniej Julki, która marzyła o gadżetach i  zabawkach z  Krainy Lodu. Tu widać różnicę między marzeniami. Starsze dzieci są bardziej świadome, młodsze krążą w świecie bajek, księżniczek. Wyróżniamy cztery kategorie marzeń. Pierwsza to „chciałbym cos dostać” i  tutaj zazwyczaj chodzi o otrzymanie laptopa, telefonu, ale też np. różowego zestawu przeciwdeszczowego (peleryna, kalosze, parasolka). Druga kategoria to „chciałbym gdzieś wyjechać”, która obejmuje takie marzenia, jak wyjazd do Legolandu, Disneylandu czy też do ciepłego kraju. Trzecia kategoria obejmuje marzenia o spotkaniu z konkretną » menedżer zdrowia

41


SUKCES ROKU 2016

» osobą. Tu najczęściej wymieniani są piłkarze, a prym wiedzie Robert Lewandowski, ale także piłkarze Realu Madryt. Dzięki marzeniom dzieci wiemy, jacy sportowcy są na topie. Czwarta kategoria to „chciałbym się kimś stać” i najczęściej wybierają ją dzieci najmłodsze. Tu zazwyczaj chodzi o bycie policjantem, żołnierzem, ale też księżniczką czy lekarzem.

a uśmiech chorego dziecka to wielka nagroda. Dla tej nagrody po nocach sprawdzamy skrzynki mailowe czy organizujemy fundacyjne akcje. Czyli dzięki ludziom poświęcającym swój wolny czas Fundacja może pomagać chorym dzieciom?

Tak i za to chciałabym podziękować wszystkim wolontariuszom, którzy oddają nam swój cenny czas i spełniają marzenia chorych dzieci. Mam wrażenie, że w obecnym, bardzo zabieganym świecie czas staje się jedną z największych wartości. My, wolontariusze, potrafimy tym czasem zarządzać tak, że wystarcza go jeszcze dla tych, którzy potrzebują naszego działania. Wszystko w myśl słów, że „życie jest wtedy życiem, kiedy dajemy światełko miłości tym, którzy go najbardziej potrzebują”. Spełnianie marzeń nie uda się także bez sponsorów i partnerów. Bez nich nie moglibyśmy działać. Wolontariusze są łącznikiem między światem ludzi potrafiących zarabiać pieniądze a światem chorych dzieci. Bez wolontariuszy i  sponsorów spełnianie marzeń chorych dzieci nie byłoby możliwe. Dziękuję jednym i  drugim za obecność w  Fundacji Mam Marzenie.

Co stanowi podstawę działania Fundacji?

Wolontariat. W Fundacji Mam Marzenie wszyscy jesteśmy wolontariuszami. Nikt za swoją działalność nie pobiera wynagrodzenia. Dbam o to bardzo mocno, bo zależy mi,

fot. Magdalena Sobkowiak

Czego życzyłaby pani sobie i Fundacji?

aby jedyną motywacją do działania była chęć. W sytuacji pojawienia się zachęt finansowych, ta chęć zeszłaby na dalszy plan. I z tej wartości jestem bardzo dumna. Każdy z  nas działa po godzinach pracy zawodowej, kradnąc czas z  życia rodzinnego. I tu chciałabym obalić stereotyp wolontariusza samotnika. Wolontariuszem wcale nie jest osoba samotna, która nie ma co robić i  z  nadmiaru czasu pomaga innym. Nasi wolontariusze są niemal w każdym wieku, mają różny status cywilny czy zawodowy. Prawie każdy z  nas, łącznie ze mną, ma rodzinę, pracę, znajomych. No i mamy też pasję, a jest nią Fundacja Mam Marzenie. I na nią zawsze znajdujemy czas, bo pomoc chorym dzieciom to dla nas przywilej, 42

menedżer zdrowia

Najbardziej? Abyśmy nie musieli gromadzić się wokół tej idei, aby Fundacja Mam Marzenie nie musiała istnieć, czyli żeby nie było chorych dzieci. Wiem, że jest to niemożliwe do spełnienia, ale to jest właśnie moje największe marzenie związane z Fundacją. A  takie bardziej realne? Życzyłabym sobie, aby ludzie przejawiali większą życzliwość, otwartość, aby dostrzegali coś więcej niż potrzeby swoje czy swoich najbliższych, aby mieli oczy i  serca szeroko otwarte i  zauważali prośby innych. Marzy mi się także, by ludzie byli dla siebie mili. Tak zwyczajnie mili – by się do siebie uśmiechali, grzecznie ze sobą rozmawiali, byli uprzejmi. Podobno bycie miłym to nic trudnego – dlaczego więc nie wszystkim wychodzi? No i życzyłabym sobie jeszcze, aby ludzie działali. Bez działania świat się nie zmieni. Nie chodzi o myślenie i o mówienie, ale o  działanie. Samo myślenie o  działaniu nie zmienia świata. Pamiętajmy, że każde działanie jest lepsze od najlepszego planu. Czym jest dla pani nagroda w konkursie Sukces Roku w Ochronie Zdrowia?

Przede wszystkim zauważeniem nas i naszej działalności. Nie jesteśmy przecież dużą Fundacją, działamy bez wielkiego zaangażowania mediów i szumu wokół nas. Takie dostrzeżenie w dzisiejszym świecie jest bardzo cenne i tak się stało dzięki państwu, za co dziękuję. Odkąd informacje o nagrodzie zostały upublicznione, odbieram wiele gratulacji. Ta nagroda to sukces każdego wolontariusza. r Rozmawiała Marta Koblańska grudzień/styczeń 10/2016


NAGRODA SPECJALNA

GWIAZDA AMBASADOR ZDROWIA

Pomoc to nie tylko prezent

fot. PAP / Adam Warżawa

Czym jest dla pani dobroć?

– Pomaganie to rodzaj pogotowia, w którym jest się cały czas. Pomoc nie kończy się po wręczeniu prezentu choremu dziecku. Stąd tak ważna jest osobista relacja. Z pomocą trzeba się spieszyć – mówi Agata Młynarska, dziennikarka i gwiazda telewizyjna grudzień/styczeń 10/2016

Dobroć jest dla mnie z jednej strony czymś podstawowym, naturalnym, ale z  drugiej strony stanowi rodzaj daru, który można przekazać drugiej osobie. W człowieku cenię przede wszystkim dobroć. Prawdziwą, serdeczną, spontaniczną. Dobroć może się przejawiać w języku, który nie nosi w  sobie znamion agresji czy chamstwa. Nasza mowa zatem wyraża naszą dobroć. Ale słowa to nie wszystko, najważniejsze są czyny. Dobroć zatem to przyzwoite zachowanie i pomaganie innym, serdeczność, umiejętność współodczuwania. Prowadzi pani bardzo aktywną działalność charytatywną. Współpracuje z Fundacją Dziecięcą Fantazja, a także z Polskim Towarzystwem Onkologicznym, ruchem Amazonek, Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy czy z prof. Grażyną Rydzewską, gastroenterologiem. Która działalność wydaje się pani najbliższa? » menedżer zdrowia

43


SUKCES ROKU 2016

» To bardzo trudne pytanie, tym bardziej że moja aktywność się zmienia. Ale rzeczywiście są inicjatywy, w które angażuję się od lat. I to jest działanie na rzecz Fundacji Dziecięca Fantazja, która spełnia marzenia terminalnie chorych dzieci czy też dzieci głęboko niepełnosprawnych. To właśnie działalność na rzecz dzieci wyjątkowo wplotła się w  moje życie i chyba tutaj mogę powiedzieć, że to im okazuję najwięcej wrażliwości, uwagi. Ale rzeczywiście moja działalność charytatywna zaczęła się

zaczęła się rozrastać. Pomagałam im także w rozreklamowaniu działalności, aby móc spełniać marzenia coraz większej liczby dzieci. Pojawiły się także nowe projekty, np. trasy koncertowe dla ciężko chorych i niepełnosprawnych dzieci z udziałem gwiazd przy wsparciu sieci M1. Ich celem było wręczenie wymarzonych prezentów, ale i wspólna zabawa. Czasem zdarzało się, że musieliśmy negocjować z  lekarzami, aby pozwolili dzieciom na udział w koncertach, zapewnialiśmy wy-

Dobroć to przyzwoite zachowanie i pomaganie innym, serdeczność, umiejętność współodczuwania od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i ten impet towarzyszący Orkiestrze w pewnym sensie poniósł mnie dalej. Byłam wolontariuszką w hospicjum dla dzieci dr. Tomasza Dangla w Warszawie, w  Fundacji Mam Marzenie, w której odbyłam wiele rozmów z  mamami ciężko chorych dzieci. Jestem także związana z ruchem Amazonek. Współpraca z prof. Rydzewską wywiązała się w wyniku mojej choroby, której postanowiłam nadać walor edukacyjny dla innych. Ale tu moja obecność ma na celu rozpropagowanie wiedzy na temat choroby i sposobów leczenia. Działalność na rzecz dzieci wiąże się z pomaganiem konkretnym ludziom, byciem blisko drugiego człowieka. Ratowanie czyjegoś życia oraz dawanie radości u kresu życia nie może się z niczym równać. Jak zaczęła się współpraca z Fundacją Dziecięca Fantazja?

Zaczęła się już dawno, bo w 2004 r. Twórcy Fundacji zwrócili się do mnie z prośbą, abym pomogła w dotarciu do gwiazd, z którymi chciały się spotkać i  porozmawiać chore dzieci. Niektóre marzyły o spotkaniu z Małgorzatą Foremniak, inne z Michałem Wiśniewskim, jeszcze inne chciały odwiedzić plan w telewizji. Na początku Fundacja nie była dużą organizacją, ale wkrótce 44

menedżer zdrowia

posażone w odpowiedni sprzęt karetki do ich transportu. Pamiętam dziewczynkę chorą na białaczkę po chemioterapii. Lekarz prowadzący początkowo nie chciał się zgodzić na jej udział w  koncercie, bo jego zdaniem była za słaba. Ale ona dowiedziała się, że przyjedziemy, i tak bardzo chciała z nami być, że poczuła się lepiej. I lekarz się zgodził. Wierzę więc, że organizowane przez nas wydarzenia na chwilę zatrzymują ten straszny proces degradacji i choroby. Ale musimy się spieszyć ze spełnianiem marzeń dzieci, żeby zwyczajnie zdążyć. Jak lekarze zapatrują się na państwa działalność?

Na początku ich reakcje były sceptyczne, bo przecież niejako zaburzaliśmy rytm pracy oddziału szpitalnego. Ale staramy się być obecni w sposób dyskretny, ustalać porę odwiedzin z personelem, nie zabierać dużo czasu. Niektórzy lekarze od razu doceniali naszą pracę, inni wskazywali, że wszystko będzie dobrze pod warunkiem, że skończymy do godziny osiemnastej. Ale mogę powiedzieć, że najczęściej spotykam się z  otwartym podejściem, z tym że lekarzy rzeczywiście trudno jest namówić do pewnego szaleństwa. Po prostu bardzo boją się o swoich podopiecznych, są przecież »

Staram się patrzeć na to, kto konkretnie stoi za danym projektem, czy ci ludzie mają w sobie pozytywną energię, a ich praca ma sens

grudzień/styczeń 10/2016


AGATA MŁYNARSKA

POPULARNA PREZENTERKA I DZIENNIKARKA, TWARZ FUNDACJI DZIECIĘCA FANTAZJA ORAZ WIELU KAMPANII ZDROWOTNYCH

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. PAP / Leszek Szymański

Od lat działa charytatywnie. Poświęca na to swój czas, wysiłek i wykorzystuje kontakty, „zarażając” dobroczynnością inne osoby publiczne: sportowców, aktorów, piosenkarzy. Pomaga potrzebującym dzieciom i kobietom. Współpracuje z Polskim Towarzystwem Onkologicznym, prowadzi akcje, programy i koncerty mające na celu podniesienie świadomości polskich kobiet, jak być zdrowszą, piękniejszą, żyć pełnią swoich możliwości. Agata Młynarska wspiera polskie Amazonki, w tym kampanię „Zdrowy Nawyk, Zdrowe Piersi” mającą na celu wzrost wiedzy kobiet na temat profilaktyki raka piersi.

45


SUKCES ROKU 2016

» odpowiedzialni za ich zdrowie i życie. Wielu lekarzy już zobaczyło pozytywny efekt zamieszania, jakie ze sobą niesiemy. Także inne fundacje, np. Dr Clown, bardzo zmieniają atmosferę szpitalną, która na co dzień jest dość ponura. Wspomniała pani o wadze bezpośrednich relacji z dziećmi.

które sponsorują prezenty, czy osób prywatnych. Pomaganie to rodzaj pogotowia, w którym jest się przez cały czas. I rzecz jasna na wręczeniu prezentu się nie kończy, zawsze temu towarzyszy rozmowa, wsparcie nie tylko dziecka, lecz także jego najbliższych. Jak wybiera pani projekty charytatywne, w których godzi się pani wziąć udział?

fot. TVP / PAP / Ireneusz Sobieszczuk

Tak. Udało mi się zaprzyjaźnić z niektórymi, ale szczególnie ciepło wspominam Daniela, chorego na mukowiscydozę, który mimo przeszczepienia płuc we Francji niestety

pomagać, nie można wyróżniać ludzi, że pomoc musi być systemowa, stąd zakupy sprzętu WOŚP, który służy wszystkim. Ale w Dziecięcej Fantazji liczy się osobista relacja. Czasem to wymaga działania ad hoc. Pamiętam szesnastoletnią Paulinę, także chorą na mukowiscydozę, która marzyła o tym, aby porozmawiać z Dodą. Została przywieziona profesjonalnym transportem na koncert, na którym poprosiłam Dodę, żeby się z nią spotkała. Doda była u szczytu popularności. Ale spotkała się z tą dziewczyną, a ona potem mówiła,

Organizowane przez nas wydarzenia na chwilę zatrzymują ten straszny proces degradacji i choroby. Ale musimy się spieszyć ze spełnianiem marzeń dzieci, żeby zwyczajnie zdążyć zmarł. Jego największym marzeniem było poznawanie gwiazd, sam zresztą wspominał, że kiedyś też chciałby nią zostać, oraz prowadzenie programów telewizyjnych. Odwiedzał mnie przy okazji różnych koncertów, zabierałam go do telewizji. Zaprosił mnie na osiemnaste urodziny. Mieszkał w małej miejscowości pod Warszawą. Pojechałam. Już wtedy miał ogromne trudności z oddychaniem, ale zatańczyliśmy razem. Byłam z nim do końca. Ta relacja jednostkowa jest bardzo ważna. Oczywiście Jurek Owsiak nauczył mnie, że aby 46

menedżer zdrowia

że jest szczęśliwa i przestała się bać śmierci. Czy Fundacja pokrywa wszystkie koszty związane z realizacją marzenia dziecka?

Tak. To są setki telefonów, e-mai­li, ciężka praca wolontariuszy. Ale udaje się pozyskiwać przychylność firm, np. Falck, która zazwyczaj zapewnia transport odpowiednio wyposażonymi karetkami, gwiazd – Roberta Lewandowskiego czy piłkarzy Realu Madryt, którzy także odwiedzili dzieci, sieci handlowych,

Staram się patrzeć na to, kto konkretnie stoi za danym projektem, czy ci ludzie mają w sobie pozytywną energię, a ich praca ma sens. W mediach pracuję blisko trzydzieści lat i  nauczyłam się rozpoznawać ludzi, organizacje czy przedsięwzięcia, z którymi może być mi po drodze, i te, które do mnie nie przemawiają. Kiedy zwracają się do mnie firmy mające solidny charytatywny know-how, czuję się zdecydowanie lepiej i bezpieczniej. Takie instytucje wiedzą, jak wykorzystać zebrane pieniądze, i gwarantują, że pomoc trafi rzeczywiście tam, gdzie powinna trafić. Jeżeli ktoś chce zorganizować płatny bal charytatywny i  przeznaczyć pieniądze na mało sprecyzowany cel, to jeśli zwraca się do mnie o jego poprowadzenie, proszę o honorarium i zaznaczam, że sama przekażę je na cel charytatywny. Zazwyczaj chęć organizatorów ogranicza się jedynie do słów. Lubię czyste sytuacje. Czym jest dla pani nagroda w konkursie Sukces Roku w Ochronie Zdrowia?

Moim wielkim sukcesem 2016 roku. Cieszę się i nie ukrywam, że jestem bardzo szczęśliwa. To naprawdę wzruszające, że ktoś mnie docenił, choć w tym roku nie zrobiłam niczego specjalnego, robię to, co zawsze. Ale jest mi bardzo miło, że ktoś dostrzegł moje zaangażowanie. Ta nagroda jest dla mnie takim dodaniem blasku, rozświetleniem tego, co można zrobić ze swoim życiem poza rutynową aktywnością zawodową, pokazaniem innym, że można. r Rozmawiała Marta Koblańska grudzień/styczeń 10/2016


LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA MEDIA I PR

Patrzeć na ręce doktorowi Google, a nie latać do Tate Modern – Nie latam na wernisaż do Tate Modern, ale zajmuję się tym, co dla każdego z nas jest najważniejsze – mówi redaktor Agnieszka Sztyler-Turovsky, szefowa działu Medonet i Onet Zdrowie

grudzień/styczeń 10/2016

Pani droga do medycyny nie wiodła przez uczelnię medyczną, ale przez redakcje, fach dziennikarski. Skąd wzięło się zainteresowanie tą tematyką?

Rzeczywiście, pracowałam w „Gazecie Wyborczej”, „Twoim Stylu”, „Elle” i jako dziennikarka bywałam w różnych przestrzeniach: w sejmie, na bankietach, w salach koncertowych i szpitalnych. Niestety, w tych ostatnich wciąż jest najwięcej do zrobienia. Po latach dziennikarstwa prasowego postanowiłam przejść do Internetu. Mam świadomość, że to, co tu zrobię, nie trafi na makulaturę i że nawet za jakiś czas może natknąć się na to jakiś zagubiony użytkownik Google. Oczywiście, przyjemnie było latać na wernisaż do Tate Modern do Londynu albo na koncert Toma Waitsa, by napisać recenzję, uznałam jednak, że mając w rękach tak potężne narzędzie jak Internet, tym bardziej Medonet, za którym stoi też zasięg Onetu, zajmę się tym, co chyba dla każdego z nas najważniejsze – zdrowiem. » menedżer zdrowia

47


SUKCES ROKU 2016

» Organizacje pacjenckie alarmują: bez samoleczenia przy chronicznych niedostatkach ochrony zdrowia pacjenci nie mogliby samodzielnie funkcjonować. Czy to właśnie było przyczyną najpierw powstania, a potem popularności Medonetu?

Medonet mógł powstać w każdym czasie, kraju, w każdej sytuacji geopolitycznej – wszyscy jesteśmy śmiertelni i będziemy chorować albo martwić się o zdrowie naszych bliskich. Leczymy się u doktora Google, nie zawsze skutecznie. Przy okazji podsycamy własne lęki i  padamy ofiarą nieuczciwej reklamy. Oczywistym moralnym obowiązkiem mediów jest informowanie w tym obszarze, by ludzie mogli zweryfikować to, na co się tam natkną – media wirtualne odgrywają tu szczególną rolę. Czy Polacy dbają o zdrowie?

Ilu jest Polaków, tyle odpowiedzi. Ogólnie Polacy to twardziele, nie biegną z byle czym do lekarza. A  jednocześnie łykają najwięcej suplementów w  Europie, choć za tymi specyfikami nie stoją sensowne badania kliniczne. Jesteśmy więc pełni sprzeczności. Zresztą bywa, że to czy dbamy o zdrowie czy nie, ma drugorzędne znacznie. Bo jeśli lekarz ma kwadrans na pacjenta i  większość tego czasu zabiera mu biurokracja, trudno o  diagnozę i  ustawienie leczenia. Nie zmienią tego kampanie społeczne zachęcające pacjentów do troski o zdrowie. Co czwarty z nas zachoruje na raka. Tymczasem nawet lekarze coraz częściej mówią, że mają związane ręce – wiele programów refundacji leków w Polsce jest tak skonstruowanych, by jak najmniej pacjentów skorzystało z darmowego leczenia, więc chorzy umierają, nie obciążywszy budżetu państwa.

dzić się na zabieg albo że mogą mieć wgląd w dokumentację medyczną. Pytają też, jak znaleźć tańszy odpowiednik leku, bo ten za zaledwie 30 zł jest dla nich za drogi. Inni znów chcą wiedzieć, jak dostać się na eksperymentalne leczenie w  Stanach, nawet jeśli kosztuje kilka milionów. Niestety, większość z nas nie ma wystarczających pieniędzy na leczenie. Medonet nie kupi im lekarstw, ale może pomóc poruszać się w  meandrach systemu ochrony zdrowia, podpowiedzieć, gdzie szukać świetnych lekarzy i  skutecznych terapii. I  co niezwykle ważne – możemy informować, jak zapobiegać chorobom, bo to banalne, ale prawdziwe, że profilaktyka jest tańsza » niż leczenie.

Co tu można zrobić? Edukować, ale najpierw siebie, a potem pacjentów

O co najczęściej pytają czytelnicy?

Szukają informacji na temat chorób, które dotknęły ich albo ich bliskich. Grozę wciąż budzi rak, kręci nas seks, a choroby psychiczne przestają być tabu. Polacy zaczynają rozmawiać o chorobach, już nie duszą tego w  sobie – to budujące. Jednocześnie wciąż nie znają swoich podstawowych praw przysługujących im w  szpitalu, np. nie wiedzą, że mogą nie zgo48

menedżer zdrowia

Chcemy nadal pisać o fantastycznych lekarzach – idealistach. Wbrew pozorom jest ich sporo nie tylko wśród młodych grudzień/styczeń 10/2016


MEDONET.PL I WYDAWCA SERWISU REDAKTOR AGNIESZKA SZTYLER-TUROVSKY

grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

fot. archiwum

Kapituła doceniła wiele korzystnych zmian wprowadzonych przez Agnieszkę Sztyler-Turovsky, zwiększających zawartość merytoryczną i atrakcyjność przekazu. Medonet przestał być tylko kompendium wiedzy o chorobach i lekach, pojawiły się newsy, debaty medyczne, materiały wideo na aktualne tematy (m.in. nowe wyceny w kardiologii). Redaktor Sztyler-Turovsky dba o obiektywizm – kierowany przez nią serwis nie staje po żadnej ze stron politycznych konfliktów.

49


SUKCES ROKU 2016

» W jakich obszarach mamy największe braki

w wiadomościach z zakresu szeroko pojętej edukacji medycznej?

Braki mamy wszyscy: pacjenci, lekarze, dziennikarze – taka jest brutalna prawda. Pacjenci oczywiście są najbardziej wyedukowani w tym, czym są szczególnie zainteresowani – w możliwościach leczenia schorzeń, na które chorują sami albo ich bliscy. Postęp w medycynie jest błyskawiczny, więc lekarze zwykle wiedzą najwięcej w wąskiej, coraz węższej, własnej specjalizacji, a dziennikarze muszą uważać, by ich wiedza nie była tylko tą dostarczoną przez najskuteczniejszych PR-owców. Zapytam o rolę dziennikarzy. Co możemy zrobić, by te braki uzupełnić?

To, co powinien robić każdy, nie tylko dziennikarz – całe życie się uczyć i starać się być lepszym zawodowcem, ale także lepszym człowiekiem. A błędne stereotypy? Promocja zachowań antyzdrowotnych, jak na przykład ruchy antyszczepionkowe? Co tu można zrobić?

Edukować, ale najpierw siebie, a potem pacjentów. Bo jeśli okazuje się, że wybitni lekarze, przez lata orędownicy szczepionki przeciwko HPV, zachwalający ją jako stuprocentowe antidotum na „raka szyjki macicy”, po

jest ofiarą reklamy. Jestem ostrożna w podśmiechiwaniu się z wszelkich oddolnych ruchów społecznych, pacjenckich, które głoszą niepoprawne politycznie poglądy i oddaję im głos w Medonecie, oczywiście zestawiając z opiniami wybitnych ekspertów medycznych. Jestem zwolennikiem tej szkoły dziennikarstwa, która pokazuje problem z wielu, czasem skrajnie różnych stron. Taka perspektywa zawsze się przydaje, tak jak lekarzowi holistyczne spojrzenie na pacjenta. Większość waszych użytkowników to kobiety.

Tak, bo kobiety wciąż bardziej przejmują się zdrowiem. Dlatego staramy się docierać też do mężczyzn. I to nie przez kobiety, akcjami w stylu „zaprowadź swojego mężczyznę do lekarza”, bo nie uważam, że kobiety powinny matkować swoim narzeczonym, mężom, ojcom. Nie traktujemy mężczyzn jak dzieci, poza tym wielu z nich to single, więc za ich zdrowiem nie stoi żadna kobieta. W jakim kierunku Medonet będzie się rozwijał w przyszłości?

Mam nadzieję, że wciąż będzie stał po stronie pacjentów i lekarzy, że będzie pomostem między nimi. I że nie stanie się tubą żadnej opcji politycznej – i tak wszyscy możemy wylądować w jednej sali szpitalnej. Pozostanie rzetelny i  newsowy, będzie korzystał z  możliwości Internetu i osiąg­nięć współczesnej nauki, będzie trzymał rękę na pulsie medycyny. Jestem szczęśliwa, że nieźle nam się to udaje. Przede wszystkim dzięki zespołowi: mojej szefowej Grażynie Olbrych, która dba o wyniki biznesowe, a równocześnie nie wyklucza niezależności dziennikarzy. Muszę w tym miejscu wspomnieć o swoich współpracownikach, m.in. Elżbiecie Dziob-Radziszewskiej, Zuzannie Opolskiej, Halinie Pilonis. Praca części zespołu została doceniona przez branżę medyczną – dwóch naszych dziennikarzy zdobyło Złote Pióra w ostatniej edycji konkursu. Chcemy też nadal pisać o  fantastycznych lekarzach – idealistach. Wbrew pozorom jest ich sporo nie tylko wśród młodych. A  ci młodzi – rezydenci są dziś naprawdę solidarni. I  to nie tylko w  swoim środowisku, lecz także z pielęgniarkami. Po rozmowach m.in. z  Damianem Pateckim, przywódcą protestów lekarzy, mogę powiedzieć, że jeśli tylko rząd nie da im wyemigrować, będzie miał nas kto leczyć, i to leczyć z sercem. I oczywiście marzy mi się, że Medonet pierwszy poinformuje, że na rynek wszedł naprawdę r skuteczny lek na raka.

Polacy zaczynają rozmawiać o chorobach, już nie duszą tego w sobie – to budujące zaszczepieniu tysięcy kobiet odwołują swoje słowa i na stronie internetowej publikują informację, że Amerykańska Agencja Kontroli Żywności i Leków jednak ma pewne wątpliwości…, to co mają myśleć pacjenci? Szczepionka przez długi czas nie była w Polsce refundowana, kosztowała 1500 zł. Jeśli dla kobiety, która chce zaszczepić córkę, jest to połowa miesięcznej pensji, to chce mieć pewność, że „kupuje” zdrowie swojemu dziecka, a nie 50

menedżer zdrowia

Rozmawiał Bartłomiej Leśniewski grudzień/styczeń 10/2016


NAGRODY SPECJALNE

MENEDŻERA ZDROWIA

PIOTR BEDNARSKI

fot. archiwum

dyrektor Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji

Piotr Bednarski jest tym menedżerem, który ministerialny Instytut Reumatologii przemienił w instytut referencyjny w sprawach geriatrii – Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji. Pracę zawodową rozpoczął w 1993 r. w Bytomiu, od początku zajmował się diagnostyką i leczeniem chorób piersi. Instytut nie tylko prowadzi diagnostykę i leczenie pacjentów, lecz przede wszystkim podejmuje pracę nad zapobieganiem niepełnosprawności. PROF. DR HAB. N. MED. MAREK DURLIK

fot. archiwum

dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

Stworzył przodującą w kraju klinikę oferującą komplementarne świadczenia – od wysokospecjalistycznych po POZ. Dzięki konsekwentnej – niezależnie od mód rynkowych – realizacji strategii polegającej na świadczeniu usług medycznych na najwyższym światowym poziomie uchronił szpital przed niepożądanymi skutkami kolejnych, licznych reform. Marek Durlik stworzył organizację, od której kultury współpracy POZ, AOS i klinik uczyć się mogą inne jednostki w kraju i za granicą. RAFAŁ PIOTR JANISZEWSKI

fot. archiwum

właściciel Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski

Od lat jest uznanym ekspertem i doradcą w zakresie działalności leczniczej, szpitali, farmacji czy relacji z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jego kompetencje doceniło m.in. Ministerstwo Zdrowia i inne urzędy publiczne, ale przede wszystkim tysiące osób, które uczestniczyły w prowadzonych przez niego szkoleniach. Rafał Janiszewski edukuje i  wspiera nie tylko pracowników służby zdrowia i przedstawicieli organizacji pacjenckich, lecz także samych pacjentów. WOJCIECH ZAWALSKI

fot. archiwum

dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej, Centrala Narodowego Funduszu Zdrowia

grudzień/styczeń 10/2016

Wojciech Zawalski jest czynnym uczestnikiem dyskusji i współautorem prac studyjnych poświęconych implementacji koordynowanej opieki zdrowotnej w Polsce, pomysłodawcą i realizatorem wprowadzanego przez NFZ programu opieki koordynowanej nad kobietą w ciąży (KOC). Ukończył Akademię Medyczną w Łodzi, jest specjalistą z zakresu ginekologii i położnictwa. menedżer zdrowia

51


SUKCES ROKU 2016

NOMINOWANI

MENEDŻER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA PLACÓWKI PUBLICZNE DARIUSZ SZCZEPAŃSKI

fot. archiwum

dyrektor SPZOZ im. R. Czerwiakowskiego w Brodnicy

Stworzył jeden z najlepszych szpitali powiatowych i przeprowadził spektakularną zmianę systemu zarządzania, która pozwoliła na likwidację zadłużenia, a także za zakończenie inwestycji o wartości 45 mln zł pod nazwą „Rozbudowa, przebudowa, nadbudowa istniejących obiektów ZOZ w Brodnicy”.

KRYSTYNA WALENDOWICZ

fot. archiwum

dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego im. dr. S. Jasińskiego w Zakopanem

Stworzyła jedną z najlepszych placówek monospecjalistycznych w kraju. Szpital należy do czołowych podmiotów udzielających świadczeń rehabilitacji leczniczej w Polsce. Potwierdzeniem oceny jest posiadanie nieprzerwanie od 2009 r. Certyfikatu Akredytacji Ministra Zdrowia. Po przeprowadzeniu kwalifikacji przez Ministerstwo Zdrowia w 2016 r. Krystyna Walendowicz uzyskała możliwość realizacji programu „Przestrzeganie zaleceń terapeutycznych po zakończeniu leczenia szpitalnego”. W 2016 r. otrzymała „Honorowe Odznaczenie Samorządu Pielęgniarek i Położnych” przyznawane przez Naczelną Radę Pielęgniarek i Położnych.

NOMINOWANI

MENEDŻER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA PLACÓWKI PRYWATNE JOLANTA KLEMENS

fot. Jola Bielec

prezes Zarządu Psychomedical w Bielsku-Białej

Stworzyła w zasadzie od zera prężnie działającą placówkę, która łączy pod jednym dachem specjalistów z różnych dziedzin, dzięki czemu nawet pacjenci lękowi oraz wymagający szczególnej opieki mogą kompleksowo skorzystać z oferowanych usług. Psychomedical jest najważniejszą placówką psychiatryczno-psychologiczną na terenie Podbeskidzia. TOMASZ OLSZÓWKA prezes Zarządu Centrum Zdrowia Tuchów

fot. archiwum

Wyróżniony za efektywne działania w sferze inwestycyjnej na kwotę 20 mln zł, m.in. dokończenie inwestycji w Dąbrowie Tarnowskiej „Porodówka nowoczesnej generacji” oraz budowy centralnej sterylizatorni w Tuchowie.

52

menedżer zdrowia

grudzień/styczeń 10/2016


NOMINOWANI

LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA INNOWACYJNY SZPITAL SZPITAL WOJEWÓDZKI IM. DR. LUDWIKA RYDYGIERA W SUWAŁKACH

fot. archiwum

dyrektor: Adam Szałanda

Na przełomie lat 2015 i 2016 szpital dyrektora Szałandy pierwszy w Polsce zastosował w praktyce metodykę zarządzania Lean Management. Projekt pod nazwą „Mapowanie strumienia wartości” objął obszary wspólne dla oddziałów zabiegowych, bloku operacyjnego i centralnej sterylizacji. Szpital jako jedyny z województwa podlaskiego współpracuje z Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w zakresie opracowania propozycji zaleceń dotyczących standardu rachunku kosztów i przy tworzeniu rozwiązań informatycznych niezbędnych do zbierania danych.

NOMINOWANI

LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA ZDROWIE PUBLICZNE

fot. archiwum

PROF. DR HAB. N. MED. WOJCIECH DRYGAS

grudzień/styczeń 10/2016

kierownik Zakładu Epidemiologii, Prewencji Chorób Układu Krążenia i Promocji Zdrowia w Instytucie Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie, specjalista w zakresie zdrowia publicznego, medycyny sportowej oraz chorób wewnętrznych, kierownik Katedry Medycyny Społecznej i Zapobiegawczej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Jego sukcesem są wyjątkowe osiągnięcia w dziedzinie profilaktyki chorób serca i naczyń (ChSN) oraz promocji zdrowia, które przyczyniły się do znaczącej redukcji umieralności z  powodu ChSN w  Polsce, a także do szerokiego zainteresowania środowisk naukowych, medycznych i politycznych problemem zapobiegania chorobom przewlekłym oraz znaczeniem systematycznej aktywności fizycznej dla zdrowia społeczeństwa. Profesor Drygas jest koordynatorem największego w Polsce badania epidemiologicznego WOBASZ oceniającego czynniki ryzyka i zachowania zdrowotne w reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków. Ponadto na uznanie zasługuje jego zaangażowanie w  programy interwencyjne POLKARD Media finansowane przez Ministerstwo Zdrowia, a  także platforma edukacyjna „Pamiętaj o sercu” oraz kilkadziesiąt publikacji naukowych związanych ściśle z pracą w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

menedżer zdrowia

53


SUKCES ROKU 2016

NOMINOWANI

LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA DZIAŁALNOŚĆ EDUKACYJNO-SZKOLENIOWA KANAŁ WIDEO „MAMO, TATO, DZIECKO NA HORYZONCIE!” Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu dyrektor: dr n. med. Maciej Sobkowski

Poznański szpital, wykorzystując modę na poszukiwanie przez pacjentów informacji z zakresu medycyny w Internecie, stworzył ogólnodostępny edukacyjny kanał w portalu YouTube „Mamo, Tato, dziecko na horyzoncie!” dla kobiet w ciąży oraz świeżo upieczonych rodziców. W filmach występują znani specjaliści – ginekolodzy, położnicy, neonatolodzy i pediatrzy. Szpital w ramach edukacji prowadzi także warsztaty dla kobiet w ciąży na temat przebiegu ciąży, porodu, karmienia piersią, resuscytacji, chustonoszenia i ćwiczeń dla ciężarnych, a także warsztaty „Bezpieczny maluch”. Placówka organizuje także Piknik Laktacyjny promujący ideę karmienia piersią. KAMPANIA „STOMALIFE. ODKRYJ STOMIĘ” Dorota Minta, prezes fundacji STOMAlife

Działaniom Fundacji STOMAlife od początku przyświeca jedna idea – poprawa jakości życia stomików. Kampania ma na celu uwrażliwienie oraz wzrost świadomości społeczeństwa na temat życia stomików. Fundacja podjęła szereg działań, aby głos stomików, lekarzy i pielęgniarek stomijnych został usłyszany i dotarł do decydentów. Dwuznaczna nazwa kampanii zachęca społeczeństwo do zapoznania się z  tematyką stomii, a pacjentów do wyjścia z ukrycia. STOWARZYSZENIE HIGIENY LECZNICTWA dr n. med. Paweł Grzesiowski, przewodniczący Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa, przewodniczący Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych

Doceniono realizację celów dydaktyczno-edukacyjnych i organizowanie szkoleń i konferencji angażujących profesjonalistów medycznych w profilaktykę i zwalczanie zakażeń szpitalnych. Pod przewodnictwem dr. Grzesiowskiego działa wielodyscyplinarna grupa specjalistów dająca możliwość wymiany doświadczeń w zakresie kształtowania jakości opieki medycznej oraz bezpieczeństwa epidemiologicznego pacjentów i personelu w placówkach ochrony zdrowia.

54

menedżer zdrowia

grudzień/styczeń 10/2016


NOMINOWANI

LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA DZIAŁALNOŚĆ CHARYTATYWNA FUNDACJA SERCE DZIECKA IM. DINY RADZIWIŁŁOWEJ

fot. archiwum

Beata Kulesza, prezes Zarządu

W ciągu ostatniej dekady (w roku 2016 Fundacja obchodziła swój jubileusz) Fundacji Serce Dziecka udało się zrealizować wiele pożytecznych działań na rzecz dzieci z wrodzoną wadą serca i ich rodziców, takich jak: cieszące się dużym zainteresowaniem turnusy rehabilitacyjne służące rehabilitacji i  integracji, cykl konferencji i  warsztatów edukacyjnych. Jednak na szczególne uznanie zasługuje projekt „Otwarte Serca” – cykl charytatywnych koncertów muzyki klasycznej. Jest to jedyny tego typu projekt w Europie. „Otwarte Serca – Mistrzowie Muzyki, Biznesu i Kardiochirurgii Dzieciom” to połączenie świata wybitnych artystów polskiej muzyki klasycznej, polskiego biznesu oraz kardiochirurgii dziecięcej. Ideą koncertów jest rozpropagowanie działań na rzecz dzieci z wadą serca. FUNDACJA DLA DZIECI Z CHOROBAMI NOWOTWOROWYMI KRWINKA

fot. archiwum

Elżbieta Budny, prezes Zarządu

grudzień/styczeń 10/2016

Fundacja, która w 2016 r. obchodziła jubileusz 20-lecia, systematycznie pomaga dzieciom z chorobami onkologicznymi i  hematologicznymi, zapewniając im i ich rodzinom wszechstronne wsparcie finansowe i niefinansowe. Fundacja sfinansowała m.in. przebudowę oddziałów Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i  Diabetologii w  Łodzi, od podstaw wyposażyła Oddział Jednego Dnia dla dzieci oraz uruchomiła hotel dla bliskich małych pacjentów. Dzięki fundacji jej podopieczni i ich rodzice są objęci systematyczną opieką psychologiczną, pedagogiczną i socjalną.

menedżer zdrowia

55


SUKCES ROKU 2016

NOMINOWANI

LIDER ROKU 2016 W OCHRONIE ZDROWIA MEDIA I PR ALEKSANDRA KUROWSKA

fot. Andrzej Kacprzak

dziennikarka „Dziennika Gazety Prawnej”

Na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” Aleksandra Kurowska publikuje artykuły dotyczące istotnych, aktualnych spraw z zakresu zdrowia publicznego, na bieżąco komentuje zmieniające się przepisy, rozwiązania prawne, a także przygotowuje obszerne analizy dotyczące istotnych dla zdrowia trendów i zmian. Śledzi bieżące wydarzenia i niejednokrotnie pierwsza podejmuje ważne tematy medyczne. Warto podkreślić jej szeroką wiedzę z zakresu zdrowia, medycyny, a przede wszystkim doskonałą orientację w wydarzeniach i zmianach, jakie zachodzą w zakresie zdrowia. ARTUR OLESCH

fot. archiwum

redaktor naczelny czasopisma „Ogólnopolski System Ochrony Zdrowia”

Artur Olesch dostarcza wiedzy na temat e-zdrowia na polskim rynku w formie miesięcznika dostępnego również bezpłatnie w wersji elektronicznej. Prezentuje w nim informacje o innowacjach medycznych, relacje z wydarzeń zagranicznych, wywiady z ekspertami. Jest również autorem i  wydawcą bezpłatnego e-booka „114 aplikacji zdrowotnych” z opisem najlepszych zdrowotnych aplikacji mobilnych na telefon komórkowy. Propaguje godne naśladowania praktyki public relations w ochronie zdrowia. KATARZYNA PINKOSZ

fot. Malgorzata Mikolajczyk

dziennikarka „Mamo to Ja”, „Świat Lekarza”, „Do Rzeczy”

Katarzyna Pinkosz w 2016 r. zainicjowała i  koordynowała kampanię edukacyjną „W ciąży nie piję” pisma „Mamo to Ja” oraz Fundacji „Przyjaciółka” na temat picia alkoholu w ciąży oraz sytuacji dzieci z zespołem poalkoholowym – FAS. W  „Świecie Lekarza” publikuje rozmowy na temat aktualnych problemów ochrony zdrowia w Polsce, a w tygodniku „Do Rzeczy” zajmuje się problematyką społeczno-medyczną, bieżącymi problemami zdrowia publicznego.

fot. Tomasz Karolak tomasztworzy.pl

ALEKSANDRA RUDNICKA

56

menedżer zdrowia

redaktor naczelna „Głosu Pacjenta Onkologicznego”

Aleksandra Rudnicka jest autorką jednego z większych osiągnięć medialnych ostatnich lat w  polskiej onkologii. Dzięki determinacji, pasji i talentowi udało się jej stworzyć pismo dla chorych na nowotwory, ich rodzin i bliskich, które niesie wiedzę, nadzieję i wsparcie. Dwumiesięcznik ukazuje się w nakładzie 10 tys. egzemplarzy, jest kolportowany do wszystkich ośrodków onkologicznych, szpitali i poradni w Polsce, a także do organizacji pacjentów onkologicznych.

grudzień/styczeń 10/2016


Kapituła

konkursu

Tytuły Liderów Roku i Menedżerów Roku przyznawane są decyzją kapituły konkursu po przeprowadzeniu żmudnego i wieloaspektowego procesu preselekcyjnego. W kapitule zasiadają wybitne postaci polskiej ochrony zdrowia: sławy medyczne, byli ministrowie, liderzy najważniejszych organizacji sektora medycznego. Podstawy do ich decyzji stwarza jury preselekcyjne podczas wieloetapowego postępowania.

Jak wybieraliśmy

ETAP I Zbieraliśmy zgłoszenia kandydatów w poszczególnych kategoriach. Kto może zgłaszać? Organizacje społeczne, pacjenckie, zawodowe, menedżerskie, związki pracodawców i in. (np. grupy pracowników). Kandydatury zgłaszane są z podaniem obszernego uzasadnienia. ETAP II Spotkanie jury preselekcyjnego odbyło się 22 listopada 2016 r. w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie. Jury przesłuchało kandydatów w kategoriach menedżerskich i innowacyjny szpital, a swoje wnioski i propozycje przygotowało w formie pisemnej i przedstawiło kapitule konkursu. ETAP III Kapituła zebrała się 7 grudnia 2016 r. i podjęła ostateczną decyzję. Mogła, lecz nie musiała, kierować się rekomendacjami jury preselekcyjnego, a jej członkowie mieli prawo dodawania własnych kandydatur. Ostateczne decyzje zapadały po przeprowadzeniu głosowania, w większości kategorii po ożywionej dyskusji, a członkowie kapituły nie zawsze byli jednomyślni. Po raz pierwszy decyzją kapituły w drodze głosowania została przyznana nagroda specjalna konkursu Gwiazda – Ambasador Zdrowia. grudzień/styczeń 10/2016

menedżer zdrowia

57


SUKCES ROKU 2016

Składkapituły DR N. MED. MAREK BALICKI

PROF. DR HAB. MIECZYSŁAW PASOWICZ

MACIEJ BOGUCKI

prezydent Polskiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali

były minister zdrowia

dyrektor Europejskiego Centrum Strategii i Polityki w Ochronie Zdrowia

DR HAB. MAREK DURLIK

dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

PROF. DR HAB. MARIAN FILAR

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

DR MAŁGORZATA GAŁĄZKA-SOBOTKA

dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego

DR N. MED. MACIEJ HAMANKIEWICZ prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

DR HAB. ROMUALD HOLLY, PROF. NADZW. dyrektor Krajowego Instytutu Ubezpieczeń

ANNA JANCZEWSKA-RADWAN

minister ds. systemu ochrony zdrowia Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED

JAGODA KAMIŃSKA

prezes Stowarzyszenia Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia

DR N. MED. KRZYSZTOF KUSZEWSKI ekspert ochrony zdrowia

HALINA KUTAJ-WĄSIKOWSKA

zastępca dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia

PROF. DR HAB. WOJCIECH MAKSYMOWICZ były minister zdrowia

DR ANDRZEJ MĄDRALA

wiceprezydent Pracodawców RP

JANUSZ MICHALAK

redaktor naczelny „Menedżera Zdrowia”, prezes Zarządu Wydawnictwa Termedia

KS. DR ARKADIUSZ NOWAK

prezes Zarządu Fundacji Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej

58

menedżer zdrowia

DR N. MED. MACIEJ PIRÓG były doradca społeczny prezydenta RP ds. zdrowia, prezes Polskiej Unii Szpitali Specjalistycznych, członek Rady Głównej Konfederacji Lewiatan

PROF. DR HAB. WITOLD RUŻYŁŁO dziekan Wydziału V Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk, konsultant Kliniki Choroby Wieńcowej i Strukturalnych Chorób Serca Instytutu Kardiologii w Warszawie

DR N. MED. LESZEK SIKORSKI były minister zdrowia

PROF. DR HAB. JACEK SOBCZAK sędzia Sądu Najwyższego

DR N. MED. ANDRZEJ SOKOŁOWSKI prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych

PROF. DR HAB. CEZARY SZCZYLIK kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie

PROF. DR HAB. TADEUSZ TOŁŁOCZKO były rektor Akademii Medycznej w Warszawie, członek korespondent PAU, członek Komitetu Etyki w Nauce PAN

KRYSTYNA WECHMANN prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, wiceprezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych

DR N. MED. ANDRZEJ WOJTYŁA były minister zdrowia

TOMASZ WRÓBEL wiceprezes Aesculap-Chifa Sp. z o.o.

DR HAB. TOMASZ ZDROJEWSKI przewodniczący Komitetu Zdrowia Publicznego PAN, kierownik Zakładu Prewencji i Dydaktyki Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego grudzień/styczeń 10/2016


LIDERZY OCHRONY ZDROWIA

2017

11. EDYCJA OGÓLNOPOLSKIEGO

KONKURSU

DLA PODMIOTÓW RYNKU ZDROWIA I FARMACJI Plebiscyt Liderów Ochrony Zdrowia od 11 lat nagradza wartościowe inicjatywy, postawy i osiągnięcia na krajowym rynku ochrony zdrowia i farmacji. Laureatów wybiera niezależna Kapituła złożona z autorytetów rynku ochrony zdrowia, a od uczestników nie są pobierane żadne opłaty. Organizatorem Konkursu jest czasopismo Ogólnopolski System Ochrony Zdrowia.

WEJDŹ NA STRONĘ WWW.OSOZ.PL/LIDER2017

Wyślij już dziś formularz zgłoszenia w jednej z czterech kategorii:    

Promocja Zdrowia i Profilaktyka Działalność na Rzecz Pacjenta Skuteczne Zarządzanie Innowacyjne Pomysły

Termin przyjmowania wniosków: 10 luty 2017 r.

POBIERZ I WYPEŁNIJ PROSTY FORMULARZ ZGŁOSZENIA

GALA LIDERÓW OCHRONY ZDROWIA 4 kwietnia 2017 | Siedziba NOSPR | Katowice W programie: ceremonia wręczenia nagród, koncert okolicznościowy Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach

FORMULARZ ZGŁOSZENIA, INFORMACJE:

WWW.OSOZ.PL/LIDER2017

WEŹ UDZIAŁ W UROCZYSTEJ GALI LIDERÓW ORAZ KONCERCIE NOSPR


Fot. Gettyimages

20 1 7 ? A K A J E L A , A N A I M Z – Według premier Beaty Szydło rok 2017 ma być rokiem zmian w systemie opieki zdrowotnej. Możemy się więc spodziewać istnego nawału zmian legislacyjnych czy organizacyjnych, choć niestety nie finansowych. Czy skołatany system to wytrzyma i czy z tych zmian wyniknie jakaś nowa jakość dla pacjentów – obywateli RP, ale również dla pracowników systemu, którzy też są obywatelami? To najważniejsze dla wszystkich pytanie. Najgorsze, że w zasadzie możemy tylko snuć domysły i przypuszczenia, opierając się na przedstawianych projektach. Myślę, że uczucie lęku wśród interesariuszy systemu przeważa nad optymizmem, ale może to tylko moje wrażenie. Obejmując jesienią 2015 r. władzę, Prawo i Sprawie­ dliwość obiecywało radykalną zmianę kursu w prowa­ dzeniu spraw państwa. Jej symbolem było hasło dobrej zmiany, która miała dotknąć praktycznie wszystkich segmentów państwa, w tym opieki zdrowotnej. Zmiana miała prowadzić do poprawy warunków życia obywateli, a także rozwoju gospodarki. Każdy może sobie sam od­ powiedzieć, czy rok 2016 to potwierdził. Z jednej strony mamy realizację obietnic wyborczych dotyczących sfery 60  menedżer zdrowia 

społecznej, w tym sztandarowy program Rodzina 500+ i całkiem dobrą sytuację budżetu, w co wielu powątpie­ wało. Z drugiej – protesty opozycji i niektórych grup społecznych kontestujących program rządu. Rok 2017 ma przynieść realizację zmian w opiece zdrowotnej, które były przygotowywane w roku 2016. Czy te zmiany poprawią funkcjonowanie systemu i czy będą akceptowane przez jego interesariuszy – czas poka­ że. Spróbujmy jednak ocenić to, co jest nam szykowane. grudzień/styczeń 10/2016


prognoza

POTRZEBA WZMOCNIENIA PODSTAWOWE J OPIEKI ZDROWOTNEJ

Podstawowa opieka zdrowotna

Maciej Hamankiewicz prezes Naczelnej Rady Lekarskiej O tym, co nas czeka w 2017 r., zdecydują ostateczne rozwiązania dotyczące systemu służby zdrowia przyjęte przez rząd. Już widać, że nie wejdzie w życie jednorodny podatek, a zatem składka zdrowotna pozostanie. W takiej sytuacji pojawi się pytanie, czy zapowiadane rozwiązanie Narodowego Funduszu Zdrowia będzie miało sens. Kolejny projekt to utworzenie sieci szpitali. W ostatnich miesiącach nasilały się głosy protestów napływające z różnych stron – istotna będzie reakcja ministra zdrowia i stopień uginania się pod ich presją. Czekamy na ogłoszenie noweli ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przyjęte w niej rozwiązania są sprzeczne z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2016 r. (opublikowanym w sierpniu 2016 r.) w sprawie dostępności

grudzień/styczeń 10/2016 

JEST TAK OCZYWISTA, ŻE NIE TRZEBA JEJ NIKOMU UDOWADNIAĆ Ale tu już jest pierwsza ciekawostka. O ile w innych dziedzinach planuje się wprowadzanie zmian w szyb­ kim tempie, o tyle w opiece podstawowej widać większe wahania. Powołane przez Ministerstwo Zdrowia zespo­ ły, które mają przygotować zmiany w opiece zdrowot­ nej, pracowały z różnymi efektami. Niektóre przedsta­ wiły swoje rekomendacje (inna sprawa, co z nich będzie wynikać), inne rozwiązano bez konkretnych efektów. Tymczasem zespół do spraw POZ pracował najpierw nad założeniami do podstawowej ustawy, a następnie – dopiero pod koniec 2016 r. – przedstawiono sam pro­ jekt ustawy. Nie chcę tutaj tego projektu oceniać, ale ma on jedną wielką zaletę. Potencjalne wejście w życie ustawy w pełnym zakresie planowane jest dopiero na 2019 r., a proponowane rozwiązania mają być testowane poprzez pilotaże w latach 2017 i 2018. Myślę, że podob­ ny mechanizm byłby wskazany przy wszystkich projek­ towanych zmianach. To pozwoliłoby na eliminowanie nieuniknionych błędów, dostosowanie się świadczenio­ dawców i edukację pacjentów do nowej formy opieki. Ale dr Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielono­ górskiego – chyba najsilniejszej organizacji świadcze­ niodawców, nawet w przypadku POZ mówi, że tempo jest zbyt szybkie. Proponuje fakultatywność wprowa­ dzanych rozwiązań, wskazując, że w Danii opiekę ko­ ordynowaną w POZ wprowadzano przez dziesięć lat. A tak zupełnie na marginesie – szybko wprowadzona ustawowo zasada pełnego dostępu do lekarza POZ, nie­ zależnie od statusu ubezpieczenia, chyba nie okazała się oczekiwanym sukcesem. Ale to ocenimy już wkrótce. testów z egzaminów już odbytych. Jeśli Naczelna Rada Lekarska upoważni mnie do złożenia ponownej skargi do TK, to ja na pewno to uczynię, ale nie wiadomo, czy po zmianach personalnych w TK zostanie utrzymana ta sama linia orzecznicza. Czy nowela ustawy Prawo farmaceutyczne uporządkuje rynek apteczny? Tego też dzisiaj nie wiemy. Wiadomo natomiast, że w 2017 r. pieniędzy na zdrowie więcej nie będzie, a potrzeby medyczne Polaków będą wzrastać z dwóch podstawowych powodów: po pierwsze jako społeczeństwo będziemy znów starsi, po drugie Polacy są już pełnoprawnymi obywatelami Unii Europejskiej i chcą być leczeni tak samo jak inni Europejczycy. Zapewnia im to dyrektywa transgraniczna, a także Kodeks etyki lekarskiej, który wyraźnie wskazuje, że lekarze mają leczyć według aktualnej wiedzy medycznej, czyli zgodnie z postępem, który w Polsce jest taki sam jak w Europie, a w niektórych dziedzinach nawet większy. Fot. Bartłomiej Zborowski/PAP

Potrzeba wzmocnienia podstawowej opieki zdrowot­ nej (POZ) jest tak oczywista, że nie trzeba jej nikomu udowadniać. W każdym rozwiniętym systemie opieki zdrowotnej to właśnie ona zabezpiecza gros potrzeb zdrowotnych, zajmując się jednocześnie profilaktyką i koordynacją leczenia pacjentów. Oczywiście każdy kraj tworzył własne modele, jednak dbając o wypełnia­ nie tych właśnie funkcji. Niestety w Polsce, zwłaszcza w ciągu kilkunastu ostatnich lat, nie tylko doszło do fragmentaryzacji opieki nad pacjentami, lecz także – niejako przy okazji – do degradacji opieki na poziomie lekarza rodzinnego. Dołożyli się do tego wszyscy uczest­ nicy. Pacjenci, którzy kultywują leczenie swoich schorzeń u specjalistów. Wszak podstawowym problemem naszej opieki zdrowotnej nie była jakość leczenia na poziomie POZ, ale kolejki do ambulatoryjnej opieki specjalistycz­ nej (AOS). Organizatorzy systemu, którzy nie wspie­ rają POZ poprzez zwiększanie zasobów finansowych i ludzkich w tym systemie, lecz odwrotnie – ograniczają kompetencje lekarzy rodzinnych i kierują środki do in­ nych dziedzin medycyny. Sami lekarze rodzinni – po­ przez swoje organizacje korporacyjne, którzy nie walczą o rozszerzenie swoich uprawnień, ale o ograniczenie za­ kresu działań przy niepoprawiającym się finansowaniu. W efekcie, zwłaszcza w dużych miastach, lekarze POZ leczą najprostsze schorzenia. W przypadku schorzeń przewlekłych bez większych oporów ulegają powszechnej presji pacjentów i kierują ich do AOS czy wręcz prosto do szpitali. Swoje dołożyli także politycy, którzy patrzą na problem właśnie poprzez owe przysłowiowe już kolejki czy pomysły tworzenia gabinetów lekarskich w szkołach. Ekipa Konstantego Radziwiłła, który sam jest leka­ rzem rodzinnym, chce ten chaotyczny system ucywili­ zować i wzmocnić POZ kompetencyjnie i finansowo.

menedżer zdrowia  61


prognoza

Zenon Wasilewski ekspert do spraw prawa medycznego, członek Business Centre Club Co nas czeka w 2017 r. w ochronie zdrowia? Będzie to kolejny rok braku zauważalnego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie miał więcej pieniędzy. Kolejki do lekarzy się nie skrócą. Podobnie do szpitali. Leki nie stanieją. W wielu zawodach medycznych pogłębi się deficyt kadrowy. Pozostanie problem znacznego niedoboru środków przeznaczonych na lecznictwo w stosunku do koszyka świadczeń gwarantowanych. Będzie to rok dalszych konfliktów dotyczących najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Jerzy Gryglewicz ekspert Uczelni Łazarskiego Mam przeczucie, że rok 2017 będzie spokojny. To znaczy, że zapowiadane gruntowne zmiany, takie jak likwidacja NFZ i finansowanie ochrony zdrowia z budżetu państwa, sieć szpitali czy ustawa o ratownictwie medycznym, zostaną przesunięte na późniejszy termin. Prawdopodobnie dojdzie także po raz kolejny do aneksowania umów zawartych przez NFZ ze świadczeniodawcami. Wpływ na spowolnienie zmian będzie miała decyzja rządu o rezygnacji z wprowadzenia jednolitego podatku zawierającego obecną składkę na ubezpieczenie zdrowotne, a także fakt, że koncepcja finansowania ochrony zdrowia z budżetu państwa nie znalazła wielu zwolenników, oraz świadomość polity-

62  menedżer zdrowia 

– szpitale powiatowe i gminne. Z oczywistym depre­ cjonowaniem szpitali najmniejszych, często niezbęd­ nych dla lokalnych społeczności. I właśnie w tej dziedzinie – dziwnym, a może wcale nie dziwnym trafem – zdecydowano się na dokonanie zmian w tempie przyprawiającym o zawrót głowy. Za niespełna sześć miesięcy będziemy konsumować usta­ wę o zmianie ustawy o świadczeniach zdrowotnych fi­ nansowanych ze środków publicznych, czyli tzw. usta­ wę o sieci szpitali. W ciągu dwóch miesięcy zostanie utworzona grupa szpitali mających zapewnione finan­ sowanie na kolejne cztery lata w zakresach określonych ustawą. Za sześć miesięcy zmieni się sposób finanso­ wania ich świadczeń z rozliczeniowego na podstawie wykonanych usług na budżetowy. To wszystko za kilka Zostaną wprowadzone korzystne zmiany w POZ i ograniczone ekonomiczne prawa równości świadczeniodawców niepublicznych. Nie ma gwarancji ich równego traktowania z sektorem publicznym w budowanej przez resort zdrowia „sieci” szpitali. Z rynku usług medycznych w zakresie ratownictwa medycznego wyeliminowanych zostanie szereg podmiotów prywatnych – stracą możliwość kontraktowania świadczeń zdrowotnych z tego zakresu. Pod znakiem zapytania stoi sens likwidacji NFZ. Zmiany organizacyjne („sieć” szpitali) połączone ze zmianami sposobu rozliczania świadczeń (ryczałt) to nie najlepszy czas na likwidowanie instytucji płatnika. Zmiany w Prawie farmaceutycznym ograniczą wydawanie zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej. Restrykcje w otwieraniu aptek będą korzystne dla korporacji aptekarskiej, a nie dla klientów. Fot. Archiwum

Zgoła inna sytuacja jest pod wieloma względami w dziedzinie lecznictwa szpitalnego. To właśnie tutaj, mimo wielu krytycznych uwag ekspertów, kierowano blisko 50 proc. wszystkich środków publicznego płat­ nika. Pomimo to właśnie szpitale są problemem, ale z zupełnie innych powodów. Utrzymanie niekwestiono­ wanej przez nikogo nadmiernej bazy szpitalnej lecznic­ twa krótkoterminowego wymaga „zassania” większości nakładów. Także tutaj ogniskują się największe braki zasobów ludzkich i największe zadłużenie jednostek systemu. Dodatkowo, tak jak w przypadku podziału: lecznictwo szpitalne – inne rodzaje świadczeń, w sa­ mym lecznictwie szpitalnym dokonuje się podział: szpi­ tale resortowe i akademickie – szpitale wojewódzkie

ków, że wprowadzenie zmian w ochronie zdrowia bez zwiększonych nakładów jest bardzo ryzykowne politycznie, gdyż nie doprowadzi do spektakularnej poprawy dostępności świadczeń, co spowoduje rozczarowanie i frustrację obywateli. Wydaje mi się, że w 2017 r. – co jest zjawiskiem pozytywnym – rozpoczną się prace nad dostosowaniem obecnego koszyka świadczeń gwarantowanych do możliwości finansowych płatnika i przy okazji wprowadzeniem ustawy o wyrobach medycznych, rozpocznie się dyskusja publiczna o współpłaceniu. Spodziewam się także pozytywnych rozwiązań organizacyjnych w dziedzinie psychiatrii i rehabilitacji oraz pierwszych pozytywnych efektów w obszarze zdrowia publicznego. Największym problemem będzie utrzymywanie się tendencji wzrostowej emigracji lekarzy i innych pracowników medycznych. Fot. PAP/Marcin Obara

Lecznictwo szpitalne

grudzień/styczeń 10/2016


prognoza

SŁABĄ STRONĄ DOBRE J ZMIAN Y

Jarosław J. Fedorowski prezes Polskiej Federacji Szpitali Rok 2017 będzie rokiem znacznych wzrostów kosztów działalności leczniczej, szczególnie w szpitalach. Przyczyny są wielorakie, ale za najważniejsze uważam: podwyżki wynagrodzeń różnych grup zawodowych i kosztów usług outsourcingowych, rosnące wymagania jakościowe, realizację programów dostosowawczych, konieczność podnoszenia standardów IT, koszty związane z licznymi kontrolami instytucji zewnętrznych oraz rekomendacji z tych kontroli (poprawa jakości wyżywienia itd.), przygotowanie się do wejścia do „sieci” szpitali oraz konkursów NFZ, a także stale rosnące oczekiwania pacjentów powiązane ze stale rosnącymi kosztami zarządzania ryzykiem, ubezpieczeń oraz roszczeniowości. Rok 2017, obawiam się, będzie rokiem braku poprawy finansowania działalności szpitali. Będzie rokiem wyzwań dla dyrektorów szpitali związanych z postępującym niedoborem w obszarze kapitału ludzkiego, szczególnie

grudzień/styczeń 10/2016 

W OCHRONIE ZDROWIA JEST FAKT, ŻE PRÓBU JE SIĘ JĄ PRZEPROWADZIĆ BEZ ZWIĘKS ZENIA FINANSOWANIA krwią taki wniosek odrzuci). Z drugiej strony zawsze się można udać do Strasburga i tam walczyć o zwrot zaangażowanych środków z należytymi rekompensa­ tami, argumentując to zaufaniem do państwa przy in­ westowaniu i złamaniem zasad tego zaufania. Zresztą prawnicy na pewno coś mądrego wymyślą. Z drugiej strony wiele prywatnych podmiotów nie tylko „nie wyjada rodzynków z ciasta”, ale jest w systemie po­ trzebnych, a wręcz niezbędnych. Liczba leczonych ope­ racyjnie zaćm, wykonywanych hemodializ czy badań TK i NMR świadczy o tym, że nie sposób rynku usług zdrowotnych z „prywaciarzy” wyczyścić. Jest oczywiste, że ich miejsce musi być w systemie opisane. Wysoce prawdopodobne, że to ma być miejsce uzupełniające braki w systemie publicznym, ale i tutaj potrzebna jest rzetelna analiza i czas. A czasu nikt nie daje. Zadaję sobie pytanie, czy sieć szpitali i jej budżeto­ wanie nie jest sposobem na rozwiązanie dwóch pod­ stawowych problemów – braku zasobów finansowych i ludzkich. Jeżeli będziemy utrzymywać mniej jedno­ stek, to trzeba będzie na to mniej pieniędzy, a pra­ cownicy z zamkniętych szpitali czy oddziałów przej­ dą do ciągle funkcjonujących. Jeżeli taka byłaby idea, to cytując Talleyranda: „to gorzej niż zbrodnia – to błąd”. Wielu pracowników porzuciłoby pracę, część by wyemigrowała, zaś rozżalony elektorat wystawiłby dotkliwym w odniesieniu do kadry medycznej. Będzie też rokiem krytycznym dla wielu inwestorów w sektorze szpitalnictwa, szczególnie tych, którzy niedawno zrealizowali projekty szpitali, zakładając możliwość kontraktowania z NFZ. Można się spodziewać dalszych protestów różnych grup zawodowych w ochronie zdrowia, których oczekiwania z pewnością nie zmaleją. Rok 2017 będzie rokiem koordynowanej ochrony zdrowia, a za główne wyzwanie uważam brak wykształconych koordynatorów, którzy mogliby ten obszar poprowadzić. Nadal będzie wzrastać znaczenie organizacji pracodawców, szczególnie reprezentujących szeroki przekrój szpitali oraz podmiotów leczniczych, takich jak Polska Federacja Szpitali i Pracodawcy RP, a także przekrojowych organizacji pacjentów, takich jak Federacja Pacjentów Polskich. Rok 2017 będzie także rokiem młodych menedżerów, których unikatowy w skali europejskiej, a nawet światowej zespół – Młodzi Menedżerowie Medycyny – rozwinie w pełni swoje skrzydła. Fot. Archiwum

miesięcy, bez jakiegokolwiek pilotażu, dla kilkuset podmiotów udzielających usług zdrowotnych 38 mln Polaków za ponad 30 mld zł. Przepraszam, ale słowo „hazard” nie oddaje w tym przypadku niefrasobliwości we wprowadzaniu zmian. Po raz kolejny powtarzam: nikt nie kwestionuje, że obecna baza łóżkowa lecznictwa krótkoterminowego jest zbyt duża, a towarzyszy jej niewspółmiernie mała liczba lekarzy i pielęgniarek. Bazę lecznictwa szpitalne­ go należy przebudować, ale… pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł. Po pierwsze – dopiero na Sylwestra otrzy­ maliśmy mapy potrzeb zdrowotnych dla podstawowych grup chorób, na podstawie których można rozpocząć wyciąganie wniosków co do ilości i umiejscowienia od­ działów szpitalnych określonych specjalności. Po drugie – eliminacja określonych oddziałów z poszczególnych szpitali, zwłaszcza mniejszych, doprowadzi do ich zapa­ ści i być może zakończenia działalności innych, niezbęd­ nych oddziałów. Sentencjonalnie mówiąc – buduje się latami, burzy w parę dni. Nieprzemyślane ruchy ogra­ niczające istniejącą bazę szpitalną mogą doprowadzić do jej znacznej dezintegracji poprzez załamanie równowagi finansowej wielu szpitali publicznych z następstwami w postaci konieczności pokrycia ich strat przez samo­ rządy, czyli ponownie organy władzy publicznej. Inną kwestią jest eliminacja z systemu jakiejś czę­ ści podmiotów prywatnych. Podejrzewam, że wobec zainwestowania tam znacznych środków finansowych właściciele kapitału będą mieli jeszcze zaskórniaki na zaangażowanie dobrych kancelarii prawnych, które udowodnią, że ich eliminacja jest niezgodna z Konsty­ tucją (chyba że obecny Trybunał Konstytucyjny z zimną

menedżer zdrowia  63


prognoza

Sam się trochę gubię, chcąc przewidzieć, co w tym roku czeka przychodnie specjalistyczne, a myślę, że w jeszcze większej konsternacji są sami lekarze specja­ liści. Z jednej strony wiedzą, że ich umowy wygasają 30 czerwca i będą podlegać postępowaniom konkur­ sowym. Z drugiej słyszą o planowanych budżetach po­ wierzonych dla lekarzy rodzinnych i pilotażach, które ruszą już od 1 lipca 2017 r. Kolejną informacją jest to, że w ramach budżetów szpitalnych będą kontraktowane poradnie specjalistyczne, choć nie wiadomo do końca, czy zakres ich działania obejmie tylko pacjentów do 30 dni po hospitalizacji czy szerzej. Ostatnią informacją

Łukasz Waligórski farmaceuta i dziennikarz, redaktor naczelny magazynu branżowego „Mgr.Farm” i członek Naczelnej Rady Aptekarskiej Farmaceuci patrzą na rok 2017 z nadzieją. Już teraz w Sejmie jest procedowana nowelizacja Prawa farmaceutycznego, która zmieni wygląd rynku aptecznego. Nowe apteki będą mogli otwierać farmaceuci i to w ściśle określonych odległościach od już istniejących. To ucywilizuje rynek i podniesie jakość usług. Zbliży też Polskę do standardów panujących chociażby w takich krajach, jak Niemcy i Francja. Ministerstwo Zdrowia również przygotowuje swoją nowelizację Prawa farmaceutycznego, która ma pomóc zwalczyć wiele patologii

Krzysztof Bukiel przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Odpowiedź na pytanie jest trudna o tyle, że nawet osoby, które formalnie i faktycznie będą decydować o kształcie publicznej ochrony zdrowia w Polsce w najbliższym czasie, nie wiedzą do końca, jak ona miałaby wyglądać. Podtrzymuję tezę, którą przedstawiałem już wcześ­ niej, że tak naprawdę mało jest wśród przedstawicieli PiS orientujących się, jak funkcjonuje służba zdrowia, zwolenników powrotu do modelu budżetowego. Jedynym jego zwolennikiem – konsekwentnym i od lat – jest prezes PiS. Inni czołowi działacze partii w ogóle się tym

64  menedżer zdrowia 

i problemów, takich jak nieopłacalne dyżury aptek w noce i święta, nielegalny wywóz leków za granicę, niewydolność Inspekcji Farmaceutycznej, kwestia regulacji asortymentu aptek. Farmaceuci czekają też od 25 lat na ustawę o zawodzie farmaceuty. Ma ona trafić do konsultacji zewnętrznych w okolicach lutego 2017 r. Spodziewamy się po niej wyraźnego podkreślenia niezależności zawodu farmaceuty, który obecnie podlega właścicielowi apteki, a ten farmaceutą być nie musi, co jest przyczyną wielu nieetycznych zachowań i praktyk w aptekach. Ustawa ma też uregulować kwestię rozdziału kompetencji farmaceuty i technika farmaceutycznego, tak aby pacjent wiedział, czego może oczekiwać od konkretnych pracowników apteki. Fot. Archiwum

Ambulatoryjne lecznictwo specjalistyczne

jest to, że możliwości tworzenia poradni przyszpitalnych dla posiadanych profili oddziałów są bardzo szerokie, zaś wymogi posiadanych specjalizacji dla lekarzy przyj­ mujących w tych poradniach bardzo liberalne. Sprawia to, że w zasadzie nie wiadomo, ile środków znajdzie się w otwartych konkursach na drugie półrocze 2017 r. i ile poradni zostanie z systemu wyeliminowanych. Jak wcześniej pisałem, system ambulatoryjnego lecz­ nictwa specjalistycznego w Polsce jest zły – dostoso­ wany nie do obiektywnych potrzeb zdrowotnych, ale do przyzwyczajeń pacjentów, przerośnięty – zwłaszcza w wielkich miastach, a jednocześnie niedofinansowany. Wymaga on bezwzględnie zmiany i propozycje syste­ mowe forsowane przez Ministerstwo Zdrowia należy uznać za słuszne. Jednocześnie są one nadal bardzo nie­ precyzyjne i zwłaszcza w okresie najbliższych miesięcy mogą doprowadzić do chaosu.

nie interesują. Osoby kierujące Ministerstwem Zdrowia muszą się mocno natrudzić, aby z jednej strony sprostać oczekiwaniom prezesa PiS i wprowadzić coś, co by było nazywane bud­ żetową służbą zdrowia, z drugiej nie zburzyć osiągnięć, które były możliwe dzięki „ekonomizacji” ochrony zdrowia, oficjalnie „wyklętej” przez obecny rząd. Dlatego, jak sądzę, będziemy świadkami pewnych połowicznych rozwiązań, które będą markować wielkie zmiany, ale zachowają niemal w całości stan obecny. Jednego tylko można być pewnym: służba zdrowia pozostanie – jak dotąd – skrajnie niedofinansowana, a wszystkie nieprawidłowości, które z tego będą wynikały, będą zrzucane na karb złej pracy i złej postawy lekarzy i innych pracowników medycznych. Fot. Archiwum

pomysłodawcom rachunek przy najbliższych wyborach. W przypadku lecznictwa szpitalnego szybka zmiana nie okazałaby się dobrą zmianą.

grudzień/styczeń 10/2016


prognoza

PODSUMOWANIE JEST JEDNO: Inne rodzaje usług zdrowotnych, opieka koordynowana, zdrowie publiczne

Ewa Borek prezes Fundacji My Pacjenci Nie będzie to niestety dla pacjentów rok przełomu. Główny problem pacjentów, czyli wysokie wydatki na badania i wizyty u lekarzy specjalistów wynikające z długich kolejek w publicznej służbie zdrowia, nie został nawet zaadresowany. Minister zdrowia powiedział tylko, że nie ma prostego sposobu na likwidację kolejek. Tymczasem jeden z jego ministrów w czasach, kiedy nie był jeszcze ministrem, wskazał bardzo prostą receptę na kolejki do specjalistów. Policzył, że wystarczy ambulatoryjną opiekę specjalistyczną dofinansować kwotą 5 mld zł. Spowoduje to wyjście AOS ze strefy prywatnej do publicznej i oszczędzi wielokrotnie więcej w kieszeniach pacjentów. Te proste recepty nie są jednak przedmiotem zainteresowań na Miodowej. Pomysł jest inny, też prosty i przewrotny, bo polegający na tym, by wąskie gardło systemu, jakim jest AOS, po prostu amputować. Nie ma AOS – nie ma kolejek, nie ma problemu. Ambulatoryjna opieka specjalistyczna ma zostać rozdzielona między lekarzy rodzinnych kontraktujących usługi lekarzy

grudzień/styczeń 10/2016 

ABY WŁAŚCIWIE REALIZOWAĆ NASZE ZADANIA Modnymi określeniami są opieka koordynowana lub leczenie kompleksowe. Mają one zastąpić powszechny obecnie system płacenia za usługę ( fee for service). Dla teoretyków ekonomii zdrowia jest to poszukiwanie ścieżki do płacenia za efekt czy płacenia za jakość. Na razie Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfi­ kacji oraz Narodowy Fundusz Zdrowia tworzą modele finansowania całych cyklów leczenia, z których obecnie działa tylko w ograniczonym zakresie tzw. KOC (ko­ ordynowana opieka nad kobietą ciężarną). To dobry cel, ale jego upowszechnienie jest procesem wieloletnim i wymagającym wielu pilotaży. Nadal zdrowie publiczne, pomimo ustawowego umocowania, jest bardziej zaklęciem niż realnym dzia­ łaniem rządzących. Nie istnieje żadna spójna polityka państwa dotycząca zdrowia publicznego i nie zastąpią jej medialne zagrywki wokół drożdżówek w szkołach. Trzeba stworzyć państwowe programy prozdrowot­ ne i profilaktyczne, a następnie twardo je realizować i finansować, np. ze specjalnego celowego podatku od używek. Niezrozumiałe jest to, że miliardowa akcyza od wyrobów tytoniowych i alkoholowych nie jest prze­ znaczana na zachowania prozdrowotne, ale rozpływa się w budżecie.

specjalistów i placówki lecznictwa zamkniętego, oferujące opiekę specjalistyczną poszpitalną. Nikt nie bierze pod uwagę, że Polacy leczą się u specjalistów. Nie widzą alternatywy wobec wieloletniej postawy bierności POZ, zajmującego się dystrybucją zwolnień, zaświadczeń, recept oraz skierowań i niezmotywowanego, żeby za 140 zł rocznie zajmować się leczeniem. Odbudowa wiarygodności, reputacji i poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego oferowanego przez lekarzy rodzinnych będzie trwała całe lata, pod warunkiem że zmieni się radykalnie wizja, cele i finansowanie tego segmentu opieki. Tak radykalna zmiana w POZ się jednak nie zapowiada. Do tego czasu jesteśmy skazani na leczenie się u prywatnych specjalistów wobec znikającego w 2017 r. segmentu publicznej opieki specjalistycznej. Wydamy na ten cel znacznie więcej z prywatnej kieszeni. Prywatnie praktykujących specjalistów czekają złote lata i okres prosperity. To przez ich gabinety pacjenci będą przepływać do publicznych szpitali w celu przyspieszenia diagnostyki czy leczenia. Rok 2017 będzie zatem kolejnym rokiem, w którym powinniśmy się powstrzymać od wszelkich chorób, jeśli nie stać nas na prywatne leczenie. Fot. PAP/Marcin Obara

Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale w planach re­ formatorskich zaginęły całe działy medycyny, takie jak rehabilitacja, psychiatria czy leczenie długoterminowe. Oczywiście jest to problem, który można tłumaczyć na różne sposoby. Ktoś odpowie, że nie można refor­ mować wszystkiego naraz, ktoś inny, że to są naczynia połączone. Faktem jest, że psychiatria jest dziedziną medycyny, która miała być reformowana od lat, a pro­ cedowane obecnie zmiany, wraz z tworzeniem centrów zdrowia psychicznego, idą bardzo anemicznie. Poza tym nie tworzą one żadnej przewidywalnej przyszłości dla istniejących szpitali psychiatrycznych. Rehabilitacja jest integralnie związana z kompleksowym leczeniem większości schorzeń, na razie zauważono jedynie lecze­ nie pacjentów po ostrych zespołach wieńcowych i endo­ protezowaniu. Źle zorganizowane i niedofinansowane stacjonarne lecznictwo długoterminowe, na dodatek jako nieliczny wyjątek obciążające pacjentów współpła­ ceniem, powoduje, że oddziały krótkoterminowe często są obłożone pacjentami, którzy w ogóle nie powinni się tam znajdować, a koszty ich leczenia są niewspół­ miernie wysokie. Można wyliczać całkowitą dysfunkcję opieki środowiskowej i leczenia w domu pacjenta, co powoduje nadmierną liczbę hospitalizacji. Można także dywagować nad utrzymywaniem wielu świadczeń od­ rębnie finansowanych czy oddzieleniem finansowania zaopatrzenia ortopedycznego od reszty leczenia.

WSZYS TKIEGO JEST ZA MAŁO,

menedżer zdrowia  65


prognoza

Damian Patecki przewodniczący Porozumienia Rezydentów Nie sądzę, żeby przyszły rok przyniósł jakiekolwiek pozytywne zmiany. Warto się jednak zastanowić nad kilkoma zagadnieniami. Czy ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia wejdzie w życie? Wygląda na to, że zostanie wstrzymana przez Ministerstwo Finansów. Brak pieniędzy zwiąże ręce ministrowi Radziwiłłowi. Tymczasem lekarzom szykowane jest wielkie upokorzenie: po podniesieniu płacy minimalnej będą zarabiać poniżej jej wartości (po potrąceniu

Adam Stępka prezes Zarządu Ogólnopolskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych Rok 2017 jest dla ratowników medycznych wielką zagadką. Tym bardziej, że prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym nadal trwają i budzą w środowisku medycznym wiele emocji. Wbrew opinii niektórych środowisk ratownicy medyczni u progu nowego roku nie oczekują dalszego zwiększania swych kompetencji i likwidacji zespołów lekarskich, ale realnego wzrostu płac – adekwatnie do ponoszonej obecnie odpowiedzialności. Niestety, wobec braku realnych szans na zwiększenie finansowania systemu PRM oraz projektu ustawy o płacy

66  menedżer zdrowia 

tem powierzonym, czy poprzez poradnie przyszpitalne. Lepiej wcześniej wstrzymać całą reformę, ograniczając się do działań czysto naprawczych i koncepcyjnych, zaś przeprowadzić ją dwa lub trzy lata później w sposób kompletny, niż wprowadzać ją w sposób wybiórczy, po­ wodując chaos w systemie. Marzy mi się, że w 2017 r. rządzący wykażą się taką odwagą. Nakłady i sposób finansowania Słabą stroną dobrej zmiany w ochronie zdrowia jest fakt, że próbuje się ją przeprowadzić bez zwiększenia finansowania. Propozycje resortu stopniowego wzrostu finansowania do 6 proc. PKB w perspektywie wielolet­ niej może są realistyczne z punktu widzenia budżetu, ale nieakceptowalne dla wszystkich interesariuszy sys­ temu, który źle działa głównie z powodu wieloletniego niedofinansowania. Wiadomo, że możliwość zwięk­ szenia nakładów na zdrowie jest pochodną stanu go­ spodarki, ściągalności i redystrybucji podatków przez państwo. W przypadku Polski mamy ciągle obowiązu­ jący niepowszechny system składkowy. Paradoksalnie obowiązkowej składki na izbę lekarską). Dla mojego środowiska będzie to rok intensywnej nauki języków obcych. Problem braków kadrowych w ochronie zdrowia będzie narastać. Polska nie ma lekarzom już nic do zaoferowania. Straciliśmy jakiekolwiek złudzenia, chociaż ciągle po cichu mamy nadzieję, że rząd nas pozytywnie zaskoczy. Propozycje zmian przedstawione przez ministra Radziwiłła budzą wielki niepokój. Uporządkowanie systemu ochrony zdrowia w Polsce w postaci np. „sieci” szpitali wymaga olbrzymiego aparatu analitycznego. Ministerstwo go nie ma. Jedyną nadzieją jest to, że planowane zmiany nie wejdą w życie. Fot. Archiwum

Właśnie brak spójności w tempie przeprowadzania zmian jest jednym z największych zagrożeń dla pro­ jektu Konstantego Radziwiłła, a także dla wszystkich interesariuszy systemu w 2017 r. Mam wrażenie, że mniej chodzi o harmonijną całościową reformę syste­ mu, a więcej o realizację haseł wyborczych – likwi­ dację NFZ, wprowadzenie finansowania systemu bezpośrednio przez budżet państwa, utworzenie sieci budżetowanych szpitali. To nie są grepsy, ale nie mogą być przeprowadzone wybiórczo. System powinien być reformowany w całości albo w ogóle. Jak pisałem wcześ­niej, wprowadzenie „sieci” szpitali i ich budżeto­ we finansowanie w postaci obecnie proponowanej może doprowadzić to totalnego chaosu. Pojawią się szpitale, które częściowo będą finansowane budżetowo, a czę­ ściowo tak jak do tej pory. Utrata niektórych oddzia­ łów spowoduje załamanie się działalności innych – po­ trzebnych systemowo. Pacjenci nie będą wiedzieć, jak mają korzystać z usług AOS. Czy tak jak do tej pory, czy poprzez lekarzy rodzinnych dysponujących budże­

minimalnej w ochronie zdrowia, wprowadzenie dodatkowej osoby do składu zespołów podstawowych może przynieść przeciwny efekt. Trzeba przy tym pamiętać, że wejście w życie zapisów ustanawiających obowiązek cyklicznego odbywania kolejnych form doskonalenia zawodowego (kursu specjalistycznego) najprawdopodobniej będzie stanowić kolejne obciążenie dla kieszeni ratownika. Rok 2017 może zatem przynieść negatywne konsekwencje ekonomiczne dla środowiska ratowników. Proponowane ograniczenie form zatrudniania ratowników medycznych w systemie wyłącznie do stosunku pracy wydaje się nierealne. Podobnie zresztą jak pomysł likwidacji zespołów specjalistycznych, który zapewne w 2017 r. nadal będzie niepotrzebnie antagonizował środowisko medyczne. Fot. Archiwum

Tempo zmian

grudzień/styczeń 10/2016


prognoza

Zasoby ludzkie i ich odtwarzanie, wynagrodzenia pracownicze To, że brakuje profesjonalistów medycznych, nie jest żadnym odkryciem. Dlatego po raz kolejny należy po­ chwalić Konstantego Radziwiłła za zwiększenie liczby studentów medycyny na nieodpłatnych studiach stacjo­ narnych, prosząc o więcej w kolejnych latach. Tak samo dobrym pomysłem jest przywrócenie kształcenia pie­

Lucyna Dargiewicz przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Rok 2017 jest dla OZZPiP ważny w trzech kwestiach: kwalifikacji, warunków pracy oraz wynagrodzeń. Ministerstwo Zdrowia planuje zmiany systemowe w obszarze kształcenia pielęgniarek i położnych sprowadzające pielęgniarkę do roli personelu pomocniczego, a nie samodzielnej profesji medycznej zgodnie ze standardami medycznymi. Jako środowisko nie wyrażamy na to zgody. Wyższe wykształcenie gwarantuje wysoką jakość usług, co zapewnia odpowiedni poziom świadczeń udzielanych pacjentom. Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia wróciło do rozmów na temat zagwarantowania naszej grupie zawodowej miejsca w systemie świadczeń kontraktowanych z NFZ na takich zasadach jak w przypadku lekarzy. Ustawowa regulacja liczby i kwalifikacji pielęgniarek i położnych na poszczególnych oddziałach z pewnością polepszy warunki pracy w naszej grupie zawodowej. Z danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wynika, że spośród 7460 absolwentek pielęgniarstwa pracę

grudzień/styczeń 10/2016 

lęgniarek już na poziomie średnich szkół branżowych, pomimo oporu organizacji samych pielęgniarek. Samo kształcenie niewiele jednak przyniesie, jeżeli nie zwiększymy wynagrodzeń pracowników. Albo nie podejmą oni pracy po ukończeniu szkół, albo wcześ­ niej lub później wyemigrują. Ale nie da się zwiększyć wynagrodzeń bez zwiększenia finansowania całego systemu i koło się zamyka. Mało tego – obecnie do­ prowadzono do takiej sytuacji, że w wielu szpitalach, zwłaszcza tych mniejszych, wynagrodzenie zaczyna być coraz bardziej „obywatelskie”. Coraz więcej pracowni­ ków, niezależnie od ich kompetencji, otrzymuje szybko rosnące wynagrodzenie minimalne. Żeby nie być goło­ słownym – wynagrodzenie miesięczne lekarza stażysty refundowane przez samorządy wojewódzkie to 2007 zł brutto. Tymczasem obowiązkowo realizujemy kroczące podwyżki pielęgniarskie, co powoduje, że wiele pielę­ gniarek zarabia już więcej od lekarzy rezydentów. Da­ leko z tym nie zajedziemy, chyba że symboliczną metą mają być masowe protesty pracownicze lub sygnalizo­ wane wcześniej porzucanie pracy bądź emigracja. Podsumowanie – klarowny plan czy mętlik w głowach Podsumowanie jest jedno. W zasadzie wszystkiego jest za mało, aby właściwie realizować nasze zadania. Za mało jest nawet realnych planów naprawczych, bo dotyczą one tylko części działania systemu. Błędem jest

podjęło zaledwie 1206 pielęgniarek, a spośród 1330 absolwentek położnictwa – 146 położnych. Stale zmniejsza się też liczba pielęgniarek na 1000 mieszkańców i obecnie wynosi zaledwie 5,18. W systemie ochrony zdrowia mamy więc dramatyczny deficyt, którego nie zniweluje ministerialna propozycja zatrudniania pielęgniarek z Ukrai­ ny. Tylko zapewnienie odpowiednich warunków pracy i wysokich wynagrodzeń pozwoli załatać braki kadrowe, zatrzymać bezrobocie w naszej grupie zawodowej i zahamować masowy odpływ pielęgniarek i położnych do innych krajów Unii Europejskiej. Przecież po przepracowaniu pewnego okresu i uzyskaniu odpowiednich kwalifikacji pielęgniarki z Ukrainy też wyjadą na Zachód. Uczestniczymy w pracach nad wdrożeniem w życie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych. Przypominam, że pierwsze propozycje ustawowego określenia wysokości płac w grupie zawodowej pielęgniarek i położnych OZZPiP złożył ponad rok temu. Oczekujemy 1,5-krotności średniego wynagrodzenia w gospodarce dla pielęgniarek i położnych, 1,75-krotności dla pielęgniarek i położnych ze specjalizacją oraz 2-krotności dla pielęgniarek i położnych ze specjalizacją i tytułem magistra. Fot. PAP/Marcin Obara

najgorszą rzeczą, jaka mogłaby nam się obecnie przy­ darzyć, jest odejście od składki zdrowotnej i przejście na finansowanie bezpośrednio z budżetu. Rząd, ratu­ jąc system ubezpieczeń zdrowotnych, zaczyna obcią­ żać składkami grupy społeczne dotychczas uprzywile­ jowane. W związku z jego polityką spada bezrobocie i rosną wynagrodzenia w stopniu większym niż PKB. W 2016 r. wynagrodzenia wzrosły o ok. 5 proc. przy wzroście PKB ok. 3 proc. Od 2017 r. wzrosną wynagro­ dzenia minimalne o blisko 8 proc., co spowoduje ponad­ planowy spływ składki zdrowotnej. Nie jest wykluczo­ ne, że wzrost przychodów NFZ ze składki zdrowotnej w tym roku może być podobny jak w latach 2006–2008. Rząd ostatnio zrezygnował z prac nad tzw. jedno­ litym podatkiem. Może warto wykorzystać tę szansę i przypadkiem nie likwidować składki zdrowotnej. Niewykluczone, że w ciągu najbliższych lat zupełnie nie będzie się nam to opłacać. Nie zmienia to faktu, że system zawsze można dofinansować z budżetu.

menedżer zdrowia  67


prognoza

członek Rady Naczelnej Polskiej Federacji Szpitali, partner i ekspert Formedis Management and Consulting, ekspert Wyższej Szkoły Bankowej Co nas czeka w 2017 r. w ochronie zdrowia? Obawiam się, że będzie to okres pogłębiającej się niepewności, która może wprost doprowadzić do chaosu w całym systemie. Zwiastunem tego była niedawna rezygnacja rządu z tzw. podatku jednolitego, który miał stanowić główne źródło finansowania sektora ochrony zdrowia. Rezygnacja z tej daniny stawia pod znakiem zapytania reformy zapowiadane przez ministra Radziwiłła, a przede wszystkim pomysł likwidacji NFZ od stycznia 2018 r. (to już za rok!) i przejęcia finansowania opieki zdrowotnej przez budżet państwa. Co się stanie, gdy nastąpi zapowiadana likwidacja NFZ, a jednolitego podatku nie będzie? Gdzie będzie

Bartosz Arłukowicz przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, były minister zdrowia, poseł Platformy Obywatelskiej W 2017 r. czeka nas z pewnością ciąg dalszy chaosu w ochronie zdrowia, spowodowanego głównie poczynaniami obecnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Użyłem słowa „głównie”, dlatego że resort zdrowia nie jest jedynym sprawcą zamieszania, które od ponad roku panuje w służbie zdrowia. Dokłada się do tego ogólna polityka i linia ideologiczna PiS. Wydaje się, że obecnie najważniejszym problemem jest projekt utworzenia tzw. sieci szpitali. Wciąż wiele osób kierujących jednostkami ochrony zdrowia do końca nie wie, czy ich szpital znajdzie się w „sieci”. Samo Ministerstwo Zdrowia nie potrafi odpowiedzieć, jaki ostatecz-

68  menedżer zdrowia 

Maciej Biardzki Autor jest prezesem Wielospecjalistycznego Szpitala w Miliczu, byłym dyrektorem ds. medycznych wrocławskiego oddziału NFZ.

wówczas trafiała składka zdrowotna? Skąd będą pochodziły środki na finansowanie służby zdrowia i kto będzie nimi zarządzał? Pytań bez odpowiedzi jest dzisiaj wiele. Wygląda na to, że chaos na poziomie celów, działań i odpowiedzialności ministra zdrowia już czai się do skoku. Optymizmem napawało zapowiadane przez ministra zdrowia zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia średnio o 0,2 proc. PKB rocznie, poczynając od 2018 r., ale i tutaj zaczęły się schody. Polska gospodarka rozwija się bowiem najwolniej od 3 lat. Według raportu GUS wzrost PKB w III kwartale 2016 r. był znacząco niższy od prognoz rządowych, a lipcowa prognoza NBP spadku polskiego PKB w latach 2016–2018 podaje w wątpliwość cały plan ministra Radziwiłła dochodzenia do większego finansowania służby zdrowia. Jeżeli gospodarka nie ruszy z kopyta, należy przyjąć, że w najbliższych dwóch latach nie będzie praktycznie żadnej poprawy w finansowaniu sektora publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Fot. Archiwum

Krzysztof Czerkas

taryfy – doprowadzić do innych zachowań uczestników systemu, stworzyć wirtualną sieć oddziałów i poradni opartą na mapach potrzeb zdrowotnych i dostosowaną do posiadanych zasobów, a następnie podjąć rozmowy z już istniejącymi podmiotami dotyczące ich częściowe­ go przebranżowienia. Stara rzymska maksyma mówi festina lente – spiesz się powoli, czego i ja rządzącym ponownie życzę na rok 2017.

nie kształt będzie miała ustawa wprowadzająca w życie planowaną zmianę. Gorącymi tematami będą także te związane z prawami kobiet. Już gdzieniegdzie można usłyszeć, że po nowym roku PiS powróci do pomysłu zaostrzenia prawa aborcyjnego. Ponadto PiS od dawna sygnalizuje konieczność zmiany przepisów w odniesieniu do tzw. antykoncepcji awaryjnej. Kolejną kwestią są planowane zmiany dotyczące realizacji programów zdrowotnych, które mogą spowodować de facto zablokowanie tworzenia nowych miejskich programów in vitro. Powyższe zmiany z całą mocą uderzą w prawo kobiet do świadomego kreowania rodzicielstwa. Trzecią ważną sprawą będą zmiany w prawie farmaceutycznym. Zapisy, które obecnie proponuje rząd, doprowadzą w krótkim czasie do wzrostu cen leków oraz ograniczenia dostępu do aptek. Nietrudno wysnuć z tego wniosek, że zmiany te uderzą najbardziej w pacjentów. Fot. Dziki

to, że narzucamy sobie tak szybkie tempo wprowadza­ nia tych mocno niespójnych zmian. Czas to pieniądz, ale źle wykorzystany czas to pieniądz wyrzucony w bło­ to. Na 2017 r. życzę rządzącym i rządzonym, żeby ci pierwsi trzy razy się zastanowili przed wprowadzaniem fundamentalnych zmian. Nie dlatego, że są one niepo­ trzebne, ale dlatego, że trzeba je wprowadzić w sposób spójny i jak najbardziej kompletny. Trzeba też prze­ prowadzić analizę ryzyk i potrzebne pilotaże – nie tyl­ ko w POZ. W międzyczasie można robić wiele rzeczy operacyjnych, pracować nad zwiększeniem finansowa­ nia systemu, kształcić nowych pracowników, regulując

grudzień/styczeń 10/2016


e-zdrowie

Fot. gettyimages/Boris Lyubner

Stopień informatyzacji podmiotów leczniczych

INFORMatyzacja – system do połowy sprawny Powoli stygną wyniki drugiej edycji badania ankietowego dotyczącego stopnia informatyzacji podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Choć dokument w swojej treści wydaje mi się dość gorący, to poruszenie wynikami przygotowanymi przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) trwało krótko. Może dlatego, że stan informatyzacji w lecznicach nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Dość często powodem rozbudowy systemów są rosnące wymagania płatnika oraz obawa przed utratą kontroli nad ogromem procesów zachodzących w podmiocie. grudzień/styczeń 10/2016 

menedżer zdrowia  69


e-zdrowie

80

40 20 0

61,10

55,34

Szklanka jest w połowie pełna – tak można podsu­ mować interpretację wyników przeprowadzonego ba­ dania ankietowego. Wnikliwa analiza danych nie daje jednak powodów do zadowolenia.

48,59

33,08 9,30

[%]

60

25,39

2,29

szpitale

tak nie

18,75 19,44 6,58

stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne inne niż szpitalne

16,27 3,88 ambulatoryjne świadczenia zdrowotne

w zdecydowanej większości w zdecydowanej mniejszości

Rycina 1. Odpowiedzi na pytanie: „Czy w podmiocie leczniczym wszyscy pracownicy medyczni posiadają dostęp do komputera?” 88,11

85,58

77,50

0

7,62 0,76 szpitale

tak nie

8,78 4,08

50

3,51

[%]

100

1,57 stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne inne niż szpitalne

16,20 4,97

1,33 ambulatoryjne świadczenia zdrowotne

w zdecydowanej większości w zdecydowanej mniejszości

Rycina 2. Odpowiedzi na pytanie: „Czy w podmiocie leczniczym wszyscy pracownicy administracyjni, dedykowani do wsparcia prowadzenia dokumentacji, posiadają dostęp do komputera?” 80

68,97

60 [%]

46,49

56,53

53,51

40

43,47 31,03

20 0

szpitale

stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne inne niż szpitalne tak

ambulatoryjne świadczenia zdrowotne

nie

Rycina 3. Odpowiedzi na pytanie: „Czy każdy gabinet w ambulatorium, sala operacyjna wyposażone są w komputer?” 70  menedżer zdrowia 

Dostęp do komputera Trzeba zacząć od początku, czyli dostępu do kompu­ tera dla każdego pracownika medycznego. Na pytanie o taki dostęp średnio 50 proc. ankietowanych odpowie­ działo pozytywnie, zaś ok. 20 proc. skorzystało z moż­ liwości odpowiedzenia „w zdecydowanej większości”. Trzeba powiedzieć sobie jasno: połowa ankietowanych szpitali informuje, że medycy są wyposażeni w sprzęt. To jednak wcale nie musi się przekładać na bezwzględ­ ną liczbę lekarzy czy pielęgniarek. Daleki jestem od podważania wyników ankiety, jednak moje obserwacje z kilkudziesięciu placówek są odmienne. Dość często spotykam się bowiem z sytuacją, że na oddziale pra­ cuje kilkadziesiąt osób uprawnionych do dokonywania wpisów w dokumentacji medycznej, które mają do­ stęp tylko do kilku komputerów. Wiele do życzenia pozostawia również jakość tego sprzętu, jego spraw­ ność, a co za tym idzie – czas potrzebny na wykonanie najprostszych operacji. Potwierdzenie tezy postawionej na początku tego artykułu znajdujemy w odpowiedzi na pytanie o dostęp do komputera dla pracowników administracyjnych. Tu ankietowani deklarują, że po­ nad 80 proc. personelu obsługuje systemy związane z dokumentacją medyczną. Co ciekawe, tylko 50 proc. placówek informuje, że zapewnia dostęp do komputera w pomieszczeniach, w których dokumentacja medycz­ na jest przetwarzana. Zatem owe 80 proc. to działy rozliczeń i statystyki, personel zajmujący się rozlicza­ niem świadczeń z płatnikiem. Trudno patrzeć optymistycznie w przyszłość, która wiąże się z obowiązkiem wprowadzenia elektronicz­ nej dokumentacji medycznej. Obawy potęguje rów­ nież fakt, iż jakość dokumentacji obecnie prowadzo­ nej w wersji papierowej pozostawia wiele do życzenia, szczególnie w zakresie ambulatoryjnej opieki specjali­ stycznej. Tu również autorzy raportu wskazują, że tyl­ ko 40 proc. ankietowanych zapewnia dostęp do kom­ putera w poradniach. Jednak sam sprzęt nie wystarczy. Trzeba pamię­ tać, że prowadzenie dokumentacji elektronicznej to przede wszystkim właściwa organizacja jej tworzenia oraz sposób zbierania i przetwarzania danych. Istnieją­ ce systemy informatyczne w dużej mierze zapewniają wszystkie funkcjonalności niezbędne do informaty­ zacji, ale pozostaje jeszcze kwestia skutecznego obo­ wiązku po stronie personelu. Dodatkowo środowisko prawne związane z realizacją obowiązków dotyczą­ cych dokumentacji medycznej jest, delikatnie mówiąc, skomplikowane. Szereg przepisów jest nieprecyzyjnych, a niektóre są nawet trudne do realizacji. W międzycza­ sie płatnik nakłada kolejne obowiązki sprawozdawcze, grudzień/styczeń 10/2016


e-zdrowie

Trudno patrzeć optymistycznie w przyszłość, która wiąże się z obowiązkiem wprowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej

Fot. iStockphoto.com

dokumentacyjne i dotyczące zbierania danych. Często dane te są powielane, przepisywane do systemów spra­ wozdawczości, a niejednokrotnie dodatkowo umiesz­ czane w dokumentach papierowych podlegających kontroli NFZ. Okręty bez kapitana Raport w dużej mierze skupia się na zasobach sprzę­ towych, dostępie do sieci i strukturze organizacyjnej związanej z utrzymaniem systemów, pomijając zupełnie fakt, że realizacja każdego zadania wymaga w pierw­ szej kolejności właściwego opisania jego przedmiotu. Stąd tylko połowa ankietowanych odpowiedziała, że przeprowadziła analizę finansową związaną z koniecz­ nością dostosowania się do obowiązków wynikających z ustawy o systemie informatyzacji w ochronie zdro­ wia. Sądzę, że przewidywane przez lecznice inwestycje w głównej mierze dotyczą zakupów sprzętu i oprogra­ mowania. Kluczową kwestią jest jednak, w mojej oce­ nie, odpowiedź na pytanie: po co? Powtarzane przez kolejnych ministrów hasła o konieczności zbudowania systemu informatycznego, RUM-u, indywidualnego profilu pacjenta itp. krążą nieustannie wokół stworze­ nia wielkiej bazy wszystkiego, co jest związane z opieką zdrowotną. Plany i zapowiedzi kolejnych zmian i wdro­ żeń są nieustannie modyfikowane, ale w ślad za nimi nie idą spójne akty prawne. Dość szybko można za­ powiedzieć modyfikację projektu P1 i ograniczenie go do elektronicznej dokumentacji medycznej. Jednak to tylko – albo aż – zapowiedzi. Jak widać w opisywanym grudzień/styczeń 10/2016 

raporcie, poprawa i rozwój systemów informatycznych jest, choć niewielka. Wynika ona bardziej z faktu, że proces wdrażania zmian toczy się sam niejako siłą rozpędu dzięki pierwszym (prolongowanym) zapowie­ dziom informatyzacji, niż z konsekwentnej realizacji wielkiego projektu. Istniejące w lecznicach systemy są bardzo zróżnicowane pod względem nie tylko funk­ cjonalności, lecz także poziomu zaawansowania wdro­ żeń. Nie ma na razie mowy o wzajemnej komunikacji czy spójności zakresu przetwarzanych informacji. Co szpital, to inna karta zleceń, inna historia choroby, a nawet inna karta informacyjna. Odnoszę wrażenie, że to kilkaset okrętów płynących przez wielki ocean, z których żaden nie ma kapitana. Nasłuchują komuni­ katów nadawanych przez radio i starają się domyślić, jaki kierunek jest właściwy. Co więcej, niejednokrotnie zawracają z raz obranego kursu, by później próbować ponownie na niego powrócić. Raport wskazuje jednak, że okręty w większości płyną do przodu, choć do końca już nie wiadomo, gdzie jest przód, a gdzie tył. Wiadomo natomiast, że mamy znaczne opóźnienie i niedostateczną ilość paliwa, by zdążyć do 2018 r. Może przyjdzie nam przejść na na­ pęd ręczny lub w którymś momencie uznać, że właśnie dotarliśmy do celu, a naszym zadaniem jest utrzymać się na środku wzburzonego zmianami systemowymi oceanu. Rafał Janiszewski Autor jest ekspertem w dziedzinie ochrony zdrowia i właścicielem kancelarii doradczej z zakresu prowadzenia działalności leczniczej. menedżer zdrowia  71


Fot. Gettyimages 2x

legislacja

Czy standardy opieki okołoporodowej nadal obowiązują? Wbrew opinii części organizacji pozarządowych standardy ministra zdrowia dotyczące opieki nad ciążą fizjologiczną i powikłaną, a także łagodzenia bólu porodowego nadal obowiązują. To samo dotyczy standardu w zakresie opieki anestezjologicznej i intensywnej terapii. Zanim omówię, skąd wzięło się całe zamieszanie i jaki mamy dziś stan prawny, warto przypomnieć, jakie miejsce w polskiej legislacji zajmują standardy w randze rozporządzenia Ministra Zdrowia. Ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczni­ czej w art. 22 ust. 5 dała ministrowi zdrowia delegację do wydawania standardów opieki zdrowotnej w randze rozporządzenia. Zgodnie z tym przepisem: „Minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy postępowania medycznego w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą, kie­ rując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych”. Określenie praw należnych ciężarnym i rodzącym Pierwszym rozporządzeniem wydanym na podstawie tego artykułu było rozporządzenie Ministra Zdrowia z 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępo­ wania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowot­ nych z zakresu opieki okołoporodowej, sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicz­ nego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, zwane potocznie rozporządzeniem o standardach ciąży 72  menedżer zdrowia 

fizjologicznej. Zostało ono bardzo dobrze przyjęte. Po raz pierwszy wprowadziło określenie praw należnych ciężarnym i rodzącym, wyznaczające standardy postę­ powania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdro­ wotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicz­ nego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem. Bezpieczeństwo i doprecyzowanie zadań Kolejnym rozporządzeniem było to z 20 grudnia 2012 r. w sprawie standardów postępowania medyczne­ go w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dla podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Roz­ porządzenie określa standardy postępowania medycz­ nego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w obszarze świadczeń zdrowotnych z zakresu anestezji, intensywnej terapii, resuscytacji, leczenia bólu nieza­ leżnie od jego przyczyny, a także sedacji, udzielanych przez lekarza specjalistę anestezjologii i intensywnej terapii, lekarza anestezjologa oraz lekarza w trakcie specjalizacji. Wzbudziło ono wiele kontrowersji, szcze­ gólnie wśród zarządzających szpitalami, z uwagi na bardzo duże wymagania, wysoko ustawiające pod­ miotom leczniczym poprzeczkę w dziedzinie zabezpie­ grudzień/styczeń 10/2016


legislacja

czenia opieki anestezjologicznej, przy niedostatecznej liczbie lekarzy anestezjologów. Podnoszono wówczas niemożność spełnienia tych standardów w miastach powiatowych. Wielu podkreślało również niedostęp­ ność znieczuleń zewnątrzoponowych dla rodzących w związku z brakiem możliwości spełnienia wymagań tegoż rozporządzenia przez znaczną część szpitali po­ wiatowych. Z drugiej strony podkreślano bezpieczeństwo, jakie to rozporządzenie daje pacjentom wskutek dokładne­ go opisania obowiązków i ram opieki udzielanej przez lekarzy specjalistów w dziedzinie anestezjologii i inten­ sywnej terapii. W mojej ocenie kwestie bezpieczeństwa i doprecyzowania zadań personelu medycznego świad­ czą o ogromnej wartości tego standardu. Łagodzenie bólu porodowego Kolejnym standardem, również dotyczącym łago­ dzenia bólu, ale w znacznie węższym zakresie, było rozporządzenie Ministra Zdrowia z 9 listopada 2015 r. w sprawie standardów postępowania medycznego w ła­ godzeniu bólu porodowego. Łagodzenie bólu porodo­ wego stanowi jeden z elementów świadczenia zdrowot­ nego scharakteryzowanego procedurą medyczną jako poród samoistny. Obejmuje ono wszystkie metody, któ­ rych skuteczność została udowodniona naukowo. Taką definicją podaną w rozporządzeniu określono zadania podmiotów leczniczych udzielających świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu położnictwa w warunkach szpi­ talnych. Trudno mówić o efektach, jakie te standardy przyniosły w opiece zdrowotnej, ponieważ weszły one w życie dopiero po 9 miesiącach od ogłoszenia. Nowością w tym zakresie, którą również obecnie trudno ocenić, było rozporządzenie ministra zdrowia z 9 listopada 2015 r. w sprawie standardów postępo­ wania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowot­ nych w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, po­ łogu, w przypadkach występowania określonych powi­ kłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych. Weszło ono w życie po 6 miesiącach od ogłoszenia. Zarzutem podnoszonym wobec tego rozpo­ rządzenia było wskazanie jednego leku jako właściwego z wyboru do stosowania w porodzie przedwczesnym. Zapis ten został „zmiękczony” w procesie konsultacji – dookreślono dwa leki jako leki pierwszego rzutu. Standardy – jedyna słuszna metoda leczenia? Narzucanie standardów postępowania medycznego jako jedynej słusznej metody leczenia w randze roz­ porządzenia Ministra Zdrowia legło u podstaw kry­ tyki standardów wyrażonych przez Naczelną Radę Lekarską. Dlatego m.in. w stanowisku nr 6/16/VII z 22 kwietnia 2016 r. Rada postulowała wykreślenie art. 22 ust. 5 ustawy o działalności leczniczej, podkre­ grudzień/styczeń 10/2016 

 Lekarz ma leczyć, wykorzystując standardy, ale mogąc je bezpiecznie dla siebie zmieniać, zgodnie z posiadaną wiedzą, zachowując zasady sztuki medycznej

ślając, iż przepis ten stanowi jaskrawe i nieuprawnione wkroczenie władzy ustawodawczej i administracyjnej w autonomiczny obszar nauki i wiedzy. Zdanie takie wydaje się jak najbardziej uzasadnione. Uznając zasadność standardów, nie można przekraczać granicy medycyny rozumianej jako sztuka, gdzie lekarz jest przewodnikiem pacjenta na drodze ku zdrowiu i podejmuje decyzje, opierając się na wiedzy medycznej, indywidualizując standardy do potrzeb konkretnego problemu medycznego. Lekarz ma leczyć, wykorzystując standardy, ale mo­ gąc je bezpiecznie dla siebie zmieniać, zgodnie z po­ siadaną wiedzą, zachowując zasady sztuki medycznej. Narzucenie lekarzowi postępowania medycznego w randze rozporządzenia Ministra Zdrowia stanowi zagrożenie, że postępowanie lekarza inne niż określo­ ne w standardzie, aczkolwiek w pełni usprawiedliwione sztuką medyczną, może nakładać na niego odpowie­ dzialność karną i roszczenia cywilne. A to z kolei może skłaniać ku odstępstwu od sztuki w celu wyłącznej re­ alizacji standardu… Tak jest łatwiej, bezpieczniej, ale czy zawsze właściwie? Brzmi podobnie, ale… Ustawodawca podzielił wątpliwości Naczelnej Rady Lekarskiej i wielu lekarzy i zmienił brzmienie art. 22 ust. 5. W ustawie z 10 czerwca 2016 r. o zmianie usta­ wy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw brzmi on następująco: „Minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy organizacyjne opieki zdrowotnej w wybra­ nych dziedzinach medycyny lub w określonych pod­ miotach wykonujących działalność leczniczą, kierując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakości świad­ czeń zdrowotnych”. Brzmi podobnie, ale ogranicza treść rozporządzenia Ministra Zdrowia do zasad organizacji opieki zdrowot­ nej. Standardy w randze rozporządzenia będą dotyczyć nie zasad leczenia, ale organizacji opieki zdrowotnej. Minister zdrowia będzie wydawał również rekomendacje dotyczące leczenia, ale w niższej randze – obwieszczenia, nie stwarzając ryzyka sytuacji opisanej powyżej. Mówi o tym projekt będący obecnie w fazie prac sejmowych menedżer zdrowia  73


legislacja

(niniejszy tekst pisany jest 19.12.2016 r.), druk nr 1098: Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadcze­ niach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków pu­ blicznych. Proponowana w jego ramach zmiana art. 11 polega na dodaniu ust. 3 i 4 w brzmieniu: „3. M  inister właściwy do spraw zdrowia, po zasięgnię­ ciu opinii Agencji, może ogłosić, a w zakresie dia­ gnostyki mającej na celu rozpoznanie nowotworu złośliwego lub miejscowo złośliwego, zwanej dalej „diagnostyką onkologiczną”, i leczenia mającego na celu wyleczenie tego nowotworu, zwanego da­ lej „leczeniem onkologicznym”, ogłasza, w drodze obwieszczenia, zalecenia postępowania dotyczące diagnostyki i leczenia w zakresie świadczeń finan­ sowanych ze środków publicznych, odrębnie dla po­ szczególnych dziedzin medycyny, opracowane przez odpowiednie stowarzyszenia będące zgodnie z po­ stanowieniami ich statutów towarzystwami nauko­ wymi o zasięgu krajowym, zrzeszające specjalistów w danej dziedzinie medycyny. 4. Obwieszczenia, o których mowa w ust. 3, są ogła­ szane w dzienniku urzędowym ministra właściwego do spraw zdrowia”. Taki zapis daje delegację do wydawania standardów w randze obwieszczenia. Podejście takie pozostawia lekarzom duży margines bezpieczeństwa w kwestii in­ dywidualizowania terapii w miarę potrzeb. Rodzi się pytanie, co nas czeka w przyszłości – czy sprawdzą się medialne doniesienia i omówione standar­ dy przestaną obowiązywać? Odpowiedź jest oczywista. Absolutnie nie. Cztery omówione powyżej standardy nadal obowiązują. Nie­ prawdą jest, że zostały „po cichu uchylone”. Te akty prawne obowiązują i będą obowiązywać nadal, zgod­ nie z ustawą z 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw. Artykuł 41 tej ustawy mówi: „Dotychczasowe prze­ pisy wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy zmienianej w art. 1 zachowują moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, jednak nie dłużej niż do dnia 31 grudnia 2018 r.”. Oznacza to, że standardy opieki okołoporodowej obowiązują i mają się dobrze, zajmując należne im miejsce w regulacji opieki nad ciężarną, rodzącą i jej dzieckiem. Czeka nas jedynie doprecyzowanie i podzielenie ich na dwa akty prawne – jeden wprowadzający zasady organizacji opieki zdrowotnej w dotychczasowej for­ mie rozporządzenia, a drugi dotyczący zasad leczenia w randze obwieszczenia Ministra Zdrowia.

cych sali porodowej. Rozporządzenie takie, wydane na podstawie znowelizowanego art. 22 ustawy o działalno­ ści leczniczej, powinno w pełni doprecyzowywać prawa należne ciężarnym i rodzącym, a także ich dzieciom, w szczególności określając zasady funkcjonowania opie­ ki na poszczególnych poziomach referencyjnych. Bezdyskusyjny wydaje się fakt opieki nad ciążą fi­ zjologiczną przez położne i lekarzy. Opieka ta, finan­ sowana przez NFZ, została zaproponowana w ramach zmian wprowadzonych od 1 stycznia 2017 r. przy oka­ zji wejścia ustawy „Za życiem”. Standard taki powi­ nien ściśle określać zasady przekazania opieki na dru­ gi i trzeci poziom referencyjny. Taka opieka wstępnie została również zdefiniowana w zarządzeniu prezesa NFZ wprowadzającym ustawę „Za życiem”. Ciężarna, rodząca i jej dziecko powinni dostać opiekę koordyno­ waną, kompleksowo zaspokajającą ich potrzeby. We współczesnej medycynie nie ma już bowiem miejsca na oddzielenie opieki nad ciążą powikłaną w zakre­ sie opieki ambulatoryjnej i szpitalnej. Ciężarna nie może być pozostawiona sama sobie i szukać opieki „ze skierowaniem”. To świadczeniodawca ma obowią­ zek koordynacji, czyli organizacji tej opieki. Standard powinien bardzo precyzyjnie określać zasady nadawa­ nia stopni referencyjnych, ich akredytację i ciągłość nadzoru nad jakością opieki. Jako twórca takiego mo­ delu opieki koordynowanej w Polsce dostrzegam same zalety tak pojmowanej opieki nad kobietą w ciąży i jej dzieckiem, ale to już temat na kolejną publikację. Do wyjaśnienia pozostaje kwestia elementów lecz­ niczych zawartych w zaleceniach ministra zdrowia do­ tyczących diagnostyki i leczenia w zakresie świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Moim zdaniem, a przemawia za mną wieloletnie do­ świadczenie lekarza specjalisty ginekologa-położnika, ordynatora, dyrektora, prezesa spółki podmiotu leczni­ czego prowadzącego szpital, a nie wyłącznie dyrektora DSOZ – niecelowe jest powierzanie w proponowanym zapisie (wspomniany druk 1098 – w trakcie prac sej­ mowych) konieczności opiniowania w tym zakresie standardów przez Agencję Oceny Technologii Medycz­ nych i Taryfikacji. Zmiany mające na celu wprowa­ dzenie wytycznych dotyczących leczenia i diagnostyki zgodnie z rekomendacją towarzystw naukowych po­ winny być wprowadzane po zasięgnięciu opinii Na­ czelnej Rady Lekarskiej, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz właściwego danej dziedzinie medycy­ ny Konsultanta Krajowego. Narzucanie wydania takiej opinii AOTMiT we wszystkich dziedzinach medycyny wydaje się bezzasadne. Warto przypomnieć, że zadania takie nie leżą w ustawowej delegacji Agencji.

Same zalety!

Wojciech Zawalski Autor jest lekarzem specjalistą w dziedzinie ginekologii i położnictwa, a także dyrektorem Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej.

Nadarza się więc doskonała okazja do pełnego opi­ sania trójstopniowej opieki perinatalnej wraz z opisem niedoprecyzowanych do tej pory wymogów dotyczą­ 74  menedżer zdrowia 

Publikacja jest wyrazem osobistych opinii, a nie oficjalnym stanowiskiem Narodowego Funduszu Zdrowia. grudzień/styczeń 10/2016


kadry

Nie oszczędzać na fachowcach Wszyscy wiemy, że występują znaczne różnice w funkcjonowaniu poszczególnych szpitali pomimo zbliżonych warunków. Czym jednak spowodowane jest to, że niektóre lecznice znajdują środki na remonty, otwieranie nowych oddziałów i rozwój, a inne stale balansują na krawędzi bankructwa? Zarówno pacjenci, jak i personel medyczny wiedzą, które zakłady opieki zdrowotnej są warte polecenia, a które lepiej omijać. Przy wyjaśnianiu przyczyn ta­ kiego stanu rzeczy należy wziąć pod uwagę rozmaite uwarunkowania, choć kluczowe wydają się talenty menedżerskie osoby zarządzającej szpitalem. Hipoteza ta znajduje potwierdzenie w raporcie NIK dotyczą­ cym szpitali klinicznych „NIK o korzystaniu z usług zewnętrznych przez szpitale”: Tak duże zróżnicowanie kondycji ekonomicznej szpitali wskazuje na znaczenie prawidłowego zarządzania tymi placówkami. grudzień/styczeń 10/2016 

Oszczędności zagrażają bezpieczeństwu pacjentów Nakłady na leczenie szpitalne w krajach zachodniej Europy są dziesięciokrotnie wyższe niż w Polsce. Z wy­ liczeń Jarosława Fedorowskiego, prezesa Polskiej Fede­ racji Szpitali, wynika bowiem, że przykładowo roczny budżet Centrum Zdrowia Dziecka to 143 mln zł, pod­ czas gdy budżet szpitala dziecięcego o podobnej wiel­ kości w Liverpoolu w przeliczeniu wynosi 1,12 mld zł. W obliczu tak skrajnego niedofinansowania problem związany z odpowiednim zarządzaniem placówkami menedżer zdrowia  75

Fot. iStockphoto.com 2x

Kierowanie placówką okiem przewodniczącego Porozumienia Rezydentów


kadry

 yrektor szpitala powinien D być utalentowaną osobą, która wbrew przeciwnościom odnajduje się w niesprzyjających warunkach

służby zdrowia będzie się stale pogłębiać. W sytuacji, gdy trzeba liczyć każdą złotówkę, potrzeba wizji, od­ wagi i długodystansowego myślenia. Zarządzanie samo w sobie jest bardzo trudną dziedziną działalności ludz­ kiej, łatwiej jednak być menedżerem, gdy ma się pe­ wien margines błędu i nie trzeba podejmować drama­ tycznych wyborów. Nadmierne, niewłaściwie czynione oszczędności mogą się odbić negatywnie na funkcjono­ waniu placówki, zagrażając bezpieczeństwu pacjentów. W Polsce dyrektor szpitala powinien być wszech­ stronnie utalentowaną osobą, która wbrew przeciw­ nościom losu odnajduje się w niesprzyjających wa­ runkach. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach menedżerowie są poddawani ciągłym naciskom. Często to właśnie zakład opieki zdrowotnej jest największym pracodawcą w regionie i ze względu na ambicje lokal­ nych polityków nie może racjonalnie kreować swojej polityki leczniczej. Przykładem może być działalność lecznicza szpitali powiatowych, przekraczająca poziom referencyjności. Sytuację komplikuje też przypadkowy rozkład poszczególnych szpitali i oddziałów na mapie kraju. Dobrze obrazuje to sytuacja niektórych oddzia­ łów ginekologiczno-położniczych, gdzie zbyt mała licz­ ba urodzin w skali roku nie pozwala na bilansowanie się placówek. Niewątpliwie sytuacja ta wymaga upo­ rządkowania, w czym pomocne mają być mapy potrzeb zdrowotnych, o ile zostaną w końcu prawidłowo opra­ cowane. Outsourcing – zmiana dla zmiany? Trudne warunki wyjściowe to dopiero początek – dodatkowo szpitale popełniają wiele błędów zwią­ zanych z zarządzaniem własnym majątkiem. Takim negatywnym przykładem, według NIK-u, może być: Instytut Psychiatrii i Neurologii, który zgodnie z pod­ pisanymi z firmami zewnętrznymi umowami na opła­ tach za parking o pow. ponad 4 tys. m2 zarabiał 595 zł miesięcznie, choć stawki za godzinę parkowania były wyższe niż w strefie płatnego parkowania na terenie Warszawy. Bardzo negatywnie NIK oceniła korzystanie placó­ wek medycznych z usług firm zewnętrznych. W moim lekarskim odczuciu outsourcing jest narzędziem służą­ cym pozbywaniu się problemów. Najchętniej prywaty­ zowane są usługi tych grup zawodowych, które mogą 76  menedżer zdrowia 

się okazać problematyczne. Szpitale zdają się przy tym nie liczyć z interesem ekonomicznym, nie zastanawiają się, czy wprowadzane zmiany przyniosą oszczędności. Raport NIK-u to potwierdza. Kontrola ujawniła także szereg działań nierzetelnych lub naruszających zasadę uczciwej konkurencji. Zmniejsza to prawdopodobień­ stwo wyłonienia w konkursie najlepszych oferentów, którzy zapewnią właściwą jakość za odpowiednią cenę. Oczywiście na podstawie poszczególnych nieprawi­ dłowości nie można wyciągać systemowych wniosków. Należy jednak otwarcie zapytać, jak przygotowani są poszczególni menedżerowie do pełnienia swoich funkcji oraz w jaki sposób zwiększają swoje kompetencje. Pro­ blem nabiera znaczenia, ponieważ wydaje się, iż w naj­ bliższym czasie faworyzowane będą głównie placówki publiczne. Truizmem jest stwierdzenie, że prywatne podmioty muszą być doskonale zarządzane, ponieważ ich głównym celem jest maksymalizacja zysku. W in­ teresie ich organów założycielskich będzie więc poszu­ kiwanie menedżerów o jak najwyższych kwalifikacjach. W jaki sposób przyciągniemy ich jednak do publicznej ochrony zdrowia? Czy pensje dyrektorów nie powinny zostać podniesione, by można było pozyskać z rynku najlepszych ekspertów? Wiadomo przy tym, że same wynagrodzenia nie rozwiążą problemu. Równie ważne jest wprowadzenie takich kryteriów naboru dla kadry zarządzającej, które każdorazowo pozwolą na wybór najlepszych kandydatów. Odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku Wedle logiki rządowej i ministerialnej udział pry­ watnych świadczeniodawców w systemie ochrony zdro­ wia jest niekorzystny, ponieważ część środków przezna­ czanych na świadczenia zdrowotne zostanie wypłacona jako zysk, czyli renta kapitałowa. Głębsza analiza pro­ blemu pokazuje jednak, że nawet oddanie części pie­ niędzy prywatnym podmiotom może być dla systemu opieki zdrowotnej opłacalne. Głównym czynnikiem zmieniającym sytuację będzie właśnie zarządzanie i do­ bór odpowiednich ludzi na stanowiska menedżerów. Dobrze zarządzany szpital prywatny, pomimo że część środków przeznacza na wypłacenie zysku, może wykonywać świadczenia o wyższej jakości niż szpital publiczny działający non profit. Słuszność tej hipotezy łatwo dostrzec zwłaszcza w dużych miastach, gdzie coraz więcej placówek prywatnych cieszy się popular­ nością i zaufaniem pacjentów. Jeśli więc nie chcemy po­ wierzać wykonywania świadczeń zdrowotnych prywat­ nym podmiotom, to konieczne staje się pozyskiwanie najlepszych menedżerów. Wyraźnie widać, że oszczę­ dzanie na zatrudnianiu fachowej kadry menedżerskiej jest działaniem niecelowym. Zapotrzebowanie na profesjonalistów będzie więc rosło. W jaki sposób przygotować ludzi do pracy, która wymaga wielu multidyscyplinarnych talentów? Odpo­ grudzień/styczeń 10/2016


kadry

wiedzią może być niezwykle cenna inicjatywa Polskiej Federacji Szpitali, jaką jest powołanie zespołu Młodych Menedżerów Medycyny. Na swojej stronie internetowej definiują się oni w następujący sposób: Jesteśmy organizacją zrzeszającą studentów i absolwentów kierunków medycznych, prawniczych, ekonomicznych oraz informatycznych. Naszym celem jest wykształcenie doskonale przygotowanej kadry zarządzającej sektorem ochrony zdrowia. Współpraca młodych, ambitnych i pracowitych ludzi o tak szerokim spektrum umiejętności zagwarantuje wykreowanie lepszego systemu. Ucząc się od samego początku dobrych schematów, innowacyjności oraz interdyscyplinarności, wprawimy świat medyczny w ewolucję. Nadzieja na przyszłość W praktyce chodzi o to, żeby zdolni młodzi ludzie od samego początku wdrażali się do przyszłych wy­ zwań. Formuła działania Młodych Menedżerów Me­ dycyny przewiduje jak najwięcej zajęć praktycznych, to jest praktyk w Ministerstwie Zdrowia czy w szpi­ talach. Patronat Polskiej Federacji Szpitali nad całą inicjatywą gwarantuje, że przyszli dyrektorzy będą się uczyć nowoczesnego zarządzania w sektorze ochrony zdrowia. Można przypuszczać, że pomogą na przykład wprowadzać do szpitali system konsultancki zamiast grudzień/styczeń 10/2016 

Truizmem jest stwierdzenie, że prywatne podmioty muszą być doskonale zarządzane, bo ich głównym celem jest maksymalizacja zysku

ordynatorskiego. Wydaje się, że inicjatywa może być świetnym praktycznym uzupełnieniem akademickie­ go, teoretycznego wykształcenia. Docelowo zespół ma liczyć 50 osób, co daje nadzieję na pozyskanie 50 fa­ chowych menedżerów w ochronie zdrowia. Wygląda na to, że młodzi ludzie, świadomi nie­ dostatków systemu, pragną go zmienić oddolnie, ewolucyjnie, poprzez swoją ciężką pracę, nabywanie kwalifikacji i doświadczenia. Cieszy mnie fakt, że moi rówieśnicy chcą zmieniać rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Jestem pewien, że może to zaowoco­ wać niezwykle efektywną współpracą pomiędzy kadrą zarządzającą a personelem medycznym. Należy mieć nadzieję, że młodzieńczy idealizm zachowają przez całą swoją drogę zawodową i że jak najszybciej będą gotowi do wejścia na ten trudny rynek. Damian Patecki Autor jest przewodniczącym Porozumienia Rezydentów. menedżer zdrowia  77


f e l i e t o n 

widziane z gabinetu

Fot. Wojciech/Surdziel/Agncja Gazeta

Krzysztof Bukiel

Centralizm i etatyzm na skalę niespotykaną Minister zdrowia przedstawił właśnie kolejną wersję ustawy wprowadzającej tzw. sieć szpitali. Pierwsza wer­ sja wywołała wiele sprzeciwów. Protestowali dyrektorzy lub właściciele szpitali zagrożonych nieznalezieniem się w sieci. Wskazywano, że kryteria zaproponowane jako przepustka do sieci są – w wielu przypadkach – nieade­ kwatne do rzeczywistości i nie uwzględniają specyfiki poszczególnych szpitali albo lokalnych uwarunkowań (np. tego, że w niektórych szpitalach jest „nietypowa” kombinacja oddziałów szpitalnych – przykładowo dwa podstawowe i pozostałe specjalistyczne – co powoduje, że nie przystają one do żadnego szczebla proponowanej sieci). Spowodowałoby to likwidację wielu szpitali albo oddziałów, które dotąd dobrze służyły swoim pacjentom. Protestujący z jednej strony mieli rację, ale z drugiej postępowali nieracjonalnie, co wyjaśnię niżej. Trzeba

cowników. W przeciwnym razie mogłoby się okazać, że jeden szpital za te same pieniądze musi „obsłużyć” dwa razy więcej pacjentów, wydać trzy razy więcej na płace lub wykonać bardziej zaawansowane i kosztowne procedury niż inny. Tworzenie „sieci” szpitali w takim systemie musi być zatem decyzją arbitralną, podjętą w trybie administracyjnym i bez stosowania jakichkol­ wiek wyjątków. Dotyczy to również określenia liczby szpitali i oddziałów. W stosunku do obecnego stanu rzeczy jest to rewolucja, która – jak każda rewolucja – wymaga ofiar, np. w postaci likwidacji tego czy inne­ go szpitala albo oddziału niepasującego do przyjętego jednolitego schematu. Stąd nieracjonalność wspomnia­ nych na wstępie protestów szpitali, które się do sieci nie „załapały”. Po to właśnie sieć się wprowadza, aby część szpitali i oddziałów „wyciąć”.

 inister chciał bowiem przedstawić tworzenie sieci szpitali M jako proces naturalny, wynikający z zastosowania określonych, obiektywnych kryteriów, ale...

jednak przyznać, że ich postawa sprowokowana była przez samego ministra. Chciał on bowiem przedsta­ wić tworzenie „sieci szpitali” jako proces naturalny, wynikający z zastosowania określonych, obiektyw­ nych kryteriów, a samą „sieć” jako strukturę otwar­ tą, do której każdy może być włączony po spełnieniu określonych warunków. Taka wizja „sieci”, zwłaszcza w kontekście proponowanego powrotu do budżetowej służby zdrowia, jest oczywiście fałszywa. Budżetowa służba zdrowia ma bowiem określone uwarunkowania i rodzi określone konsekwencje. Jest to przede wszyst­ kim struktura odgórnie zaplanowana i ściśle wystan­ daryzowana. Nie ma tam miejsca na jakieś odstępstwa, lokalne specyfiki itp. Wynika to przede wszystkim ze sposobu finansowania szpitali w formie rocznego bud­ żetu. Skoro ma być budżet, czyli forma uśrednione­ go rocznego wynagrodzenia, to struktura, sprzęt, za­ trudnienie, zadania, populacja objęta opieką danego szpitala muszą być ściśle określone. Konieczna jest też rejonizacja szpitala i powrót do tzw. siatki płac dla pra­

78  menedżer zdrowia 

Czy minister zdrowia o tym nie wie, przedstawiając w takiej formie projekt ustawy o „sieci szpitali”, czy tylko nie chce drażnić radykalizmem swoich propozy­ cji, ukrywając ich istotę? Podpowiedzią mogłaby być lektura dawnych tekstów obecnego ministra zdrowia oceniających wcześniejsze propozycje „sieci szpitali”. Na przykład w majowym numerze „Menedżera Zdro­ wia” z roku 2007 można przeczytać następujące sło­ wa Konstantego Radziwiłła: „Sieć rozumiana nie jako stan, do którego należy dążyć, aby zabezpieczyć pod­ stawowe potrzeby zdrowotne ludności, ale raczej taki, do którego należy przyciąć obecne zasoby, likwidując ileś tam szpitali, już w swoich założeniach jest czymś nie do przyjęcia. Wynika z nich bowiem, że cała gi­ gantyczna struktura biurokratyczna oceniająca szpitale jest potrzebna właściwie głównie po to, aby dać komuś alibi do likwidacji poszczególnych placówek”. I pod­ sumowanie tych spostrzeżeń: „Grozi nam centralizm i etatyzm na skalę niespotykaną w żadnym nowoczes­ nym kraju”. n

grudzień/styczeń 10/2016


f e l i e t o n 

szkiełko i oko

Jakub Szulc

No i kolejny rok mamy za sobą. Co przyniósł w zdrowiu? Czego możemy oczekiwać w 2017? Za­ kładam, że te pytania nie były głównym przedmiotem dyskusji przy świątecznym stole czy podczas sylwestro­ wej zabawy. Myślę jednak, że zajmowały nas podczas ostatnich tygodni odchodzącego roku. Przedstawię swoje, oczywiście nieobiektywne, stanowisko na po­ wyższe tematy. Na realizowanych w tym roku projektach legislacyj­ nych trudno nie zauważyć odciśniętego piętna progra­ mu politycznego partii rządzącej. To proste stwierdze­ nie faktu, nie ocena. Trudno byłoby zresztą zakładać, że będzie inaczej: retoryka kampanii wyborczej postu­ lowała istotną zmianę kursu w różnych obszarach dzia­ łalności państwa, w tym w zdrowiu. Brak tu co prawda tak spektakularnych projektów, jak 500+, nie brak na­ tomiast zapowiedzi gruntownej przebudowy systemu.

fot. Archiwum

O wzroście nakładów możemy zapomnieć rzenie formuły ubezpieczenia obywatelskiego na opiekę specjalistyczną i lecznictwo szpitalne mamy poczekać do 2018 r. To zresztą charakterystyczne, że projekty bar­ dziej skomplikowane mają tendencję do „zacinania się”. Przykładem może być ustawa o sieci szpitali. Planowany termin wejścia w życie: 1 lipca 2017 r. Etap prac: zakoń­ czone konsultacje społeczne. Projekt wybiega poza de­ klaracje programowe rządzącego ugrupowania. Ustawa uzależni uprawnienia do przyznania środków finanso­ wych w lecznictwie szpitalnym od spełniania kryteriów wyłącznie formalnych bądź decyzji ministra. Co wię­ cej, mamy się spodziewać zmiany zasad finansowania: rozliczanie jednorodnych grup pacjentów ma zastąpić ryczałt. Skutki wejścia w życie będą zgoła odmienne od zapisanych w uzasadnieniu do projektu. Szkoda, że rewolucję w lecznictwie szpitalnym wprowadzamy jed­ nym cięciem noża, podczas gdy budowanie koordyno­

 rojekty bardziej skomplikowane, o szerszych i trudniejszych P do przewidzenia implikacjach, mają tendencję do zacinania się

Najpierw leki dla seniorów. Miały być i są. I oczywi­ ście można się kłócić, czy lista została dobrze skonstru­ owana, ale jest faktem i co istotne – nie uszczupla środ­ ków NFZ. Leki 75+ są finansowane z budżetu państwa. Kolejnym sztandarowym projektem ministerialnym była tzw. ustawa dekomercjalizacyjna. O czym warto jednak przypomnieć? Przede wszystkim obiegowa na­ zwa nowelizacji jest mocno myląca, bo regulacja nie tyl­ ko nie „dekomercjalizuje” szpitali działających w formie spółek, lecz także nie zakazuje prowadzenia procesów przekształceniowych w szpitalach zorganizowanych w formie SPZOZ. Warto natomiast wspomnieć o za­ kazie zbywania udziałów w szpitalach samorządowych, zwiększeniu odpowiedzialności dyrektora i organu two­ rzącego i próbie przerzucenia odpowiedzialności za fi­ nansowanie nadwykonań na organy tworzące. Widać tu dychotomię pomiędzy deklaracjami o przejęciu odpo­ wiedzialności za zdrowie przez państwo i rzeczywistym pozbywaniem się jej na rzecz organów tworzących. Od 1 stycznia 2017 r. zrealizowana zostanie koncep­ cja tzw. ubezpieczenia na dowód. W ograniczonym za­ kresie, bo tylko w przypadku najmniej kosztochłonnych świadczeń – w poradniach POZ, ale jednak. Na rozsze­

grudzień/styczeń 10/2016 

wanej opieki zdrowotnej przy poradniach POZ będzie­ my najpierw testować (skądinąd słusznie) w pilotażach. O deklarowanym wzroście nakładów na publiczną ochronę zdrowia do 6 proc. w ciągu 2–3 lat możemy zapomnieć. Jest zapowiedź stopniowego wzrostu finan­ sowania w latach 2018–2025, ale na razie niewypełnio­ na treścią: nie wiemy, skąd pieniądze, na jakich zasa­ dach, nie wiemy, czy ze składki czy z budżetu. Po 2016 r. pozostaje poczucie wypełnienia kilku prostych, lecz istotnych spraw w obszarze lekowym, zaadresowania części obszarów ewidentnie źle uregu­ lowanych (np. ubezpieczenie od zdarzeń medycznych), dowartościowania POZ, przy jednoczesnym niesko­ ordynowanym podejściu do rozwiązań systemowych w zakresie składki, dalszych losów NFZ, organizacji lecznictwa szpitalnego. Mieliśmy kilka zapowiedzi sygnalizujących, że w roku 2017 polityka państwa będzie się koncentro­ wać na zdrowiu. Życzyłbym Państwu, żeby tak było, jednak pod warunkiem, że będzie to rok ciężkiej pracy nad sensownymi rozwiązaniami systemowymi, a nie rok wymyślania na kolanie koncepcji, za które rzeczy­ wistość szybko wystawi nam słony rachunek. n

menedżer zdrowia  79


f e l i e t o n 

moim prywatnym zdaniem

fot. Archiwum

Konstanty Radziwiłł

Prognozy nie są najgorsze W ostatnich dniach grudnia 2016 r., jak co roku, ważą się losy kontraktowania na następny rok kalenda­ rzowy. Podpiszą, nie podpiszą? Minister zdrowia i pre­ zes Narodowego Funduszu Zdrowia zagryzają wargi w nadziei, że świadczeniodawcy ulegną namowom dy­ rektorów oddziałów wojewódzkich. Niejeden z przeciw­

szansę na innowacyjne podejście do swojej działalno­ ści – szpitalnicy pojawiające się tzw. świadczenia kom­ pleksowe (położnictwo, kardiologia, ortopedia), POZ rozwiązania funkcjonalne (profilaktyka kardiologiczna i diabetologiczna, gwarancja finansowania nieubezpie­ czonych pacjentów).

 ędzie to rok przywrócenia obywatelskich uprawnień do opieki B w ramach publicznej służby zdrowia

ników rządu marzy o porażce kontraktowania. A praw­ da jest taka, że obie strony leżących na stołach umów są przecież skazane na siebie dla dobra pacjentów. Minister z prezesem dwoją się i troją – przeliczają pozostałe z bieżącego roku środki, obliczają planowane na przyszły rok przychody i wydatki. Na szczęście sy­ tuacja pozwala na rozwiązanie rezerwy – do świadcze­ niodawców trafi dodatkowo blisko 700 mln zł na po­ krycie sporej części tzw. nadwykonań. Także prognozy na rok 2017 nie są najgorsze – można zaplanować nieco wyższe kontrakty już na pierwsze półrocze; drugie, już pod rządami ustawy wprowadzającej podstawowe za­ bezpieczenie szpitalne, szczególnie dla szpitali siecio­ wych, może być jeszcze lepsze. Świadczeniodawcy negocjują zażarcie jak najlepsze warunki, ale także ważą konsekwencje możliwych decyzji. Dostrzegają ciągle deprymująco niskie środki do podziału, ale dostrzegają też liczne nowości dające

80  menedżer zdrowia 

Wszyscy jednak, na szczęście, pohukując na siebie, nie tracą z oczu misji publicznej służby zdrowia, która jest oczywista. Nie sposób przecież zostawić chorych bez opieki. Być może niektórzy zarzucą autorowi nad­ mierny i nieuprawniony patos, ale ci, którzy znają go od dawna, nie będą mieli wątpliwości, że to szczere słowa. Czytelnicy tego tekstu będą już mieć pełną wiedzę na temat tego, jak strony zachowały się w ostatnich dniach 2016 r. Niezależnie jednak od tego, jak potoczą się losy, rok 2017 z całym bagażem nowości rozpocznie się 1 stycznia. Będzie to rok zmian w polityce lekowej i refundacyjnej, w ratownictwie, POZ i szpitalnictwie, a także rok przygotowań do likwidacji NFZ oraz przy­ wrócenia obywatelskich uprawnień do opieki w ramach publicznej służby zdrowia. Część z tych procesów już się rozpoczęła, część rozpoczyna się właśnie teraz – jest dużo pracy dla wszystkich. Będzie się działo. n

grudzień/styczeń 10/2016


ORGANIZATORZY: Akademia Menedżera Zdrowia czasopismo Menedżer Zdrowia Wydawnictwo Termedia Spotkanie ekspertów i specjalistów odpowiedzialnych za realizację zadań z dziedziny komunikacji i public relations w placówkach ochrony zdrowia, menedżerów, lekarzy prowadzących indywidualne praktyki lekarskie

INFORMACJE I REJESTRACJA: WWW.TERMEDIA.PL BIURO ORGANIZACYJNE: Wydawnictwo Termedia ul. Kleeberga 2, 61-615 Poznań

tel./faks +48 616562200 szkolenia@termedia.pl


S E R G N O K Y W O N A N Y M A Z S A R P ZA

WIZJA ZDROWIA – DIAGNOZA I PRZYSZŁOŚĆ

FORUM NOWYCH TERAPII I TECHNOLOGII Warszawa | wrzesień 2017 r.

WIĘCEJ INFORMACJI JUŻ WKRÓTCE NA WWW.TERMEDIA.PL

BIURO ORGANIZACYJNE Wydawnictwo Termedia | ul. Kleeberga 2 | 61-615 Poznań | tel./faks + 48 61 656 22 00 | e-mail: szkolenia@termedia.pl

Menedżer Zdrowia 10/2016  

www.menedzerzdrowia.pl

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you