Issuu on Google+

Teraz

Wilanów, Powsin, Zawady, Konstancin-Jeziorna i okolice

®

Listopad 2013 / Gazeta bezpłatna ISSN 2082-3231 / Nakład: 10 000 egz.

Wilanów świat na językach

Nasze miasto: - JaKa ul. KliMcZaKa? - KoNsultacJe osi KrólewsKieJ

Listopadowe fajerwerki

Marcelina Zawadzka „Królowa beZ wad i wrogów”


postępy w budowie ratusza dzieLnicy wiLanów w czwartek, 17 października 2013 roku, w sali konferencyjnej obiektu sportowego przy ulicy wiertniczej 26, odbyło się spotkanie dotyczące budowy ratusza dzielnicy wilanów przy ulicy Klimczaka. Krzeseł i wody mineralnej starczyłoby dla kilkudziesięciu osób. Przyszło sześcioro mieszkańców. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Ogrodniczych Sp. z o.o., kierownik robót, osoby odpowiedzialne za projekt reprezentujące pracownię „Kuryłowicz & Associates”, Przewodniczący Rady Dzielnicy Wilanów Hubert Królak oraz burmistrz naszej dzielnicy – Ludwik Rakowski. Podczas spotkania przedstawiono zdjęcia, pokazujące aktualny stan prac budowlanych i remontowych, w które zaangażowano firmę Henpol Sp. z o.o. Burmistrz Dzielnicy Wilanów przypomniał o problemach w budowie ratusza na początku XXI wieku – między innymi o sposobie prowadzenia tej inwestycji, który zakończył się wyrokami sądowymi. Ostatecznie udało się unormować sytuację prawną nieruchomości i doprowadzić do wznowienia prac przy tej budowli. 8 sierpnia 2012 r. podjęto uchwały dotyczące przejęcia Ratusz Wilanów Sp. z o.o. oraz PPHU Zaplecze Sp. z o.o. przez MPRO Sp. z o.o., a 31 sierpnia 2012 r. połączenie tych spółek zostało zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym. Z dniem połączenia Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych Sp. z o.o. wstąpiło we wszystkie prawa i obowiązki spółek przejętych. W praktyce oznacza to, że MPRO Sp. z o.o. będzie wykonawcą, właścicielem i zarządcą inwestycji przy ulicy Klimczaka, a Urząd Dzielnicy Wilanów i pozostałe firmy będą najmować powierzchnię pod swoją działalność. Prezes MPRO Sp. z o.o. opowiedział o przeprowadzeniu licznych szczegółowych analiz stanu technicznego rozpoczętej przed dwunastu laty inwestycji, które zakończyły się pozytywną opinią i dały możliwość kontynuowania robót, po przeprowadzeniu stosunkowo niewielkich prac odwodnieniowych i remontowych. MPRO Sp. z o. o. wprawdzie nie zbudowało dotychczas żadnego ratusza, ale chwali sobie dotychczasową współpracę z biurem architektoniczno-projektowym „Kuryłowicz & Associates”, które ma wieloletnie doświadczenie w projektowaniu budynków użyteczności publicznej i które opracowało także nowy koncept wilanowskiego ratusza. Dowiedzieliśmy się, że projekt kubaturowy pozostał praktycznie niezmieniony, ale wnętrze zostało przearanżowane tak, aby pomieścić więcej stanowisk pracy i być miejscem przyjaznym zarówno dla odwiedzających jak i pracowników. Budynek ma też tracić mniej ciepła, a co za tym idzie, być bardziej ekonomicznym niż to zakładał pierwotny plan. Burmistrz Rakowski przedstawił możliwość wykorzystania nowopowstałej przestrzeni przez: Wydział Obsługi Mieszkańców i pozostałe wydziały Urzędu Dzielnicy Wilanów, Urząd Stanu Cywilnego, przychodnię zdrowia i Straż Miejską. W budynku znajdzie się także sala konferencyjno-widowiskowa dla około 150 osób oraz parking podziemny na 161 pojazdów. Elewacja obu budynków ma zostać wykonana z kamienia, blachy miedzianej patynowanej i szkła oraz płyt wapiennych, które nie należą do najdroższych materiałów, a przy tym nie wymagają wymiany po kilku latach. Dojazd do terenu budowy będzie przebiegał ulicą Klimczaka oraz jednokierunkową uliczką, dochodzącą do ulicy Kieślowskiego, co ma zagwarantować płynną komunikację mieszkańcom Wilanowa. Inwestor obiecał, że ratusz będzie skutecznie łączył funkcjonalność i nowoczesność z estetyką Wilanowa. Zakończenie wszystkich robót jest planowane nie później niż do 30 września 2014 roku. Jeśli tak się stanie, to jest wielce prawdopodobne, że pierwsi interesanci zostaną przyjęci w nowych przestronnych wnętrzach jeszcze przed końcem przyszłego roku.

WGV

2 Teraz Wilanów Listopad


Nasze miasto

JAKA ULICA KLIMCZAKA?

w ubiegłym miesiącu urząd dzielnicy wilanów zaprezentował na swoich stronach internetowych wstępną koncepcję ulicy Klimczaka pomiędzy ul. Kieślowskiego a ul. Przyczółkową (na ilustracji powyżej). realizacja jest uzależniona od zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (obecnie trwa procedura) i wprowadzenia inwestycji do budżetu (kolorem pomarańczowym oznaczono planowane chodniki a niebieskim ścieżki rowerowe). Zapytaliśmy projektanta Miasteczka wilanów guy Perry’ego o opinię dotyczącą proponowanego kształtu tej ulicy. Skupię się na uwagach dotyczących proponowanego wyglądu parkingu naziemnego koło przyszłego ratusza. Znajduje się on przy głównym wjeździe do Miasteczka Wilanów od strony pałacu. To miejsce było zawsze przeznaczone do zagospodarowania w formie parku, a więc powinno być zaprojektowane jako teren zieleni, a dopiero potem parking powinien zostać dopasowany do nasadzeń, a nie na odwrót, jak ma to miejsce w przedstawionej koncepcji. Obecny parking jest zbyt duży, co w konsekwencji ogranicza ul. Klimczaka do bycia wąskimi, pozornie „tylnymi drzwiami" do osiedla. To również zawęża ścieżkę dla pieszych i rowerzystów od ul. Klimczaka w kierunku Pałacu. Niniejszy parking powinien służyć jedynie odwiedzającym ratusz i powinien być płatny (odpowiednio drogi). Idea, że każdy pracownik ratusza będzie miał miejsce parkingowe dodatkowo do 161 miejsc w garażu pod budynkiem, jest niezgodna z zasadami zrównoważonego rozwoju i sprzeczna z praktyką stosowaną w sektorze publicznym w innych stolicach europejskich, w których pracownicy są zachęcani do życia blisko miejsca pracy lub do korzystania z transportu publicznego, aby z pierwszej ręki wiedzieć jak on działa.

Redaktor naczelna: Magali Gutierrez Carrasco Redakcja: ul. Sarmacka 18 lok.2 tel. 22 885 30 20 fax: 22 258 13 92 redakcja@teraz-wilanow.pl Współpraca: Małgorzata Wróblewska Dorota Wójtowicz-Wielgopolan Adrian Gorkowski Przemysław żytnicki Wojciech Gontarz-Virion Reklama: reklama@teraz-wilanow.pl tel. 22 885 30 20

Szkic organizacji parkingu przed ratuszem – propozycja IN-VI

Na okładce Teraz Wilanów: Marcelina Zawadzka Fot. Lidia Skuza Fryzura: Studio Fryzur Mariusz Szymojko www.studioszymojko.pl Makijaż: Anna Roncka Miejsce: Pałac w Kobylinie k/Warszawy Na okładce Teraz Konstancin: Agnieszka i Marek Roefler Fot. Przemysław żytnicki Miejsce: Galeria VILLA LA FLEUR w Konstancinie Jeziornie

www.terazwilanow.pl Boris Johnson, burmistrz Londynu w drodze do pracy.

Listopad Teraz Wilanów 3

WYDAWCA: LEMMONHOUSE Sp. z o.o., 02-972 Warszawa, ul.Sarmacka 18 lok. 2, KRS: 0000340072, Sąd Rejonowy dla m.st.Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy KRS, kapitał zakładowy 50000zł, REGON: 142035681, NIP: 9512294400


Nasze miasto konsuLtacje osi króLewskiej Na początku miesiąca dzielnica wilanów m.st. w-wy upubliczniła na swoich stronach internetowych przygotowaną przez pracownię gajda wstępną koncepcję zagospodarowania osi Królewskiej na odcinku od ul. sarmackiej do al. rP prosząc o uwagi mieszkańców. Prezentujemy opinię projektanta Miasteczka wilanów guy Perry’ego dotyczącą wystawionego do oceny publicznej projektu. urbanista zwraca uwagę na min.: nieformalność proponowanych rozwiązań dla najbardziej formalnej z trzech osi wilanowa jak i wysoki koszt wykonania i utrzymania przedstawionego, dodatkowego zbiornika wodnego. Z doświadczenia wiemy, iż do tej pory dwie ostatnie kwestie stanowiły problem w Miasteczku – istniejące kanały wodne pozostawiają wiele do życzenia (wykonanie, czystość, pielęgnacja zieleni). taki płytki zbiornik to także idealne siedlisko komarów. uwagi planisty dotyczą ponadto braku wizji dla zagospodarowania całej osi. Miejsce o tej randze wymaga podejścia całościowego. Perry podkreśla, iż dla formalnego układu istotą jest prostota rozwiązań, (warto przywołać np. aleje ujazdowskie), a nie wielość pomysłów, które odwrócą uwagę od tego co najważniejsze – Pałacu – i zaburzą relację z nim. obserwując problemy z utrzymaniem przestrzeni publicznych polskich miast architekt wskazuje, iż najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla osi Królewskiej byłoby zastąpienie zbiornika systemem drenażowym, który odprowadzi wodę z tego miejsca oraz wprowadzenie, zamiast nieformalnych nasadzeń, szpalerów drzew i pięknego trawnika jak w ogrodzie luksemburskim w Paryżu. Należałoby przy tym zakryć aktualnie istniejący kanał. taka przestrzeń byłaby niedrogim w utrzymaniu, godnym sąsiedztwem Pałacu w wilanowie, a mieszkańcy mogliby z niej korzystać na wiele różnych sposobów.

4 Teraz Wilanów Listopad


Nasze miasto Od początku planowania Miasteczka Wilanów trzy osie wiodące do Pałacu miały uszanować tradycyjną geometrię "patte d'oie" (franc. „kurza łapka”, skrzyżowanie typu Y) typową dla wiejskich pałaców ery Wilanowa. Dwie z nich "Oś Królewska" i "Oś Klimczaka/Hlonda" są nieodłączną częścią naszej dzielnicy i mają całkowicie odmienny charakter, ale w równym stopniu szanujący bliskie sąsiedztwo Pałacu. W zamierzeniach "Oś Królewska" miała być bardziej prosta i formalna, zgodna z funkcjonującą w całej Europie definicją tradycyjnej centralnej osi Pałacu. Jej częścią może być kanał wodny lub po prostu dobrze utrzymany trawnik, tak jak w zamku w Courances na obrzeżach Paryża, z prostymi i eleganckimi alejami drzew po obu stronach, które kadrują widok na odległy pałac. Jeśli porównamy Pałac w Wilanowie z Wersalem to Oś Królewska będzie ‘Avenue de Paris’ od strony miasta lub ‘Tapis Vert’ (zielony dywan) i ‘Grand Canal’ po jego "wiejskiej" stronie. W każdym przypadku oś charakteryzuje się elegancką prostotą zarówno w nasadzeniach roślin jak i w geometrii, dającą jednocześnie silny efekt przy odpowiedniej konserwacji. Oś sama w sobie nie jest przepełniona różnymi elementami ponieważ jest zaprojektowana z szacunkiem do samego Pałacu. Oś Klimczaka, w przeciwieństwie do głównej Osi Królewskiej, zorganizowano jako mniej formalny park, po części dlatego, że jest zorientowana w kierunku kościoła w Wilanowie, a nie na sam Pałac. Krzywoliniowy i nieformalny charakter tego liniowego parku przypomina raczej drugorzędowe, nie-osiowe ogrody takie jak ogród japoński w Courances lub swobodny ogród na wschodzie Trianons w Wersalu. Dotychczas obie osie były traktowane niskobudżetowo i prawie bez konserwacji, więc trudno sobie wyobrazić, że którakolwiek z nich jest powiązana z Pałacem w Wilanowie. Podstawowym założeniem w planowaniu długoterminowym jest ustanowienie odpowiednich ram i zasad sadzenia roślin oraz fakt, że jeśli chodzi o roślinność, to czas jest po naszej stronie - oczywiście w oparciu o właściwą pielęgnację i utrzymanie. Proponowany projekt jest trudny do oceny, ponieważ planowano go w oderwaniu od Pałacu - zbiornik wodny z bardzo nieformalnymi nasadzeniami na brzegach, które są popularne współcześnie w nowoczesnym projektowaniu krajobrazu na podmiejskich terenach o niskiej gęstości zabudowy. Stworzono odizolowaną od otoczenia centralną przestrzeń (przez zakrzywione mosty), która wyłącza z kompozycji Pałac, jako główny element składowy. Ogólnie rzecz biorąc plan jest niejasny, zarówno w geometrii nasadzeń jak i realnych wymiarów zbiornika wodnego. To jest bardzo nietypowe dla głównej osi Pałacu, szczególnie gdy ta jest teraz wyraźnie wytyczona w miejskiej przestrzeni. Jest to rodzaj projektowania krajobrazu nieuwzględniający charakteru sąsiedztwa, podobny do tego wykonanego przy ul. Emilii Plater w centrum Warszawy (zagospodarowanie pasa rozdzielającego na tej ulicy). Kiedy projekt straci status nowości, po prostu zostanie zastąpiony czymś bardziej odpowiednim dla miejskiego, a w przypadku Wilanowa historycznego, kontekstu. Następujące kroki mogą zostać podjęte w celu naprawienia obecnego planu: 1. Jasna i prosta geometria dla nasadzeń, podobna do tych wykonanych przez mieszkańców i obecnych już na miejscu ( być może z większymi drzewami); 2. Proste nasadzenia z użyciem roślin okrywowych, które będą łatwe w utrzymaniu i pielęgnacji oraz nie będą zakłócać głównej funkcji osi jaką jest tworzenie wizualnych ram dla Pałacu; 3. Usunięcie centralnego mostu; 4. Usunięcie kamiennych murków i balustrad, które będą dzieliły przestrzeń. Jeśli są one konieczne ze względów bezpieczeństwa to podważa to zasadność wprowadzania elementów wodnych do projektu; 5. Rysunek powinien zostać poszerzony na teren od Pałacu do Al. Rzeczypospolitej, jak to było robione wcześniej - wtedy powyższe komentarze byłyby oczywiste. Aktualny plan nie zawiera również nowych rozwiązań dot. parkingów w pobliżu Al. RP (brak miejsc parkingowych dla istniejących i planowanych usług – SIMUR, Scandinavian House); 6. Przyjęte przez nas z zadowoleniem prace przy Osi Królewskiej mogą być również okazją do uregulowania kwestii lokalizacji i rodzaju lamp wzdłuż całej Osi. Dzisiaj na wschód od Sarmackiej lampy stoją po zewnętrznej stronie jezdni, a na zachód od Sarmackiej po wewnętrznych stronach ulicy Oś Królewska. Różne są też typy lamp – w pobliżu ul. Kieślowskiego mamy lampy jakości podobnej do tych na parkingach hipermarketów w przeciwieństwie do pozostałych, stylizowanych lamp typowych dla Miasteczka. 7. Każdy dodatkowy zbiornik wodny w Osi Królewskiej powinien być spójny z już istniejącym przy założeniu, że ten który jest zostanie odpowiednio ulepszony i będzie utrzymywał wodę w kanale. Natomiast jeśli miałby tu powstać innego rodzaju zbiornik wodny, to taki sam należałoby wykonać od Al. RP aż do ul. Kieślowskiego jeśli miałoby to mieć jakikolwiek sens jako część Osi Królewskiej .

Ogród Luxemburski - park i zamek - formalny układ od wieków ma rzesze zwolenników

Ogród Luxemburski - Paryż

Park koło zamku w Courances - 50 km na południe od Paryża

Park i zamek w Courances - na południe od Paryża

To wspaniale, że Oś Królewska zostanie ulepszona, jednak każde tego typu działanie powinno być zgodne z ogólną strategią rozwoju osiedla. Wyrazistość i prostota krajobrazu będzie niezbędna w utrzymaniu jedności tego miejsca.

Listopad Teraz Wilanów 5 Emilii Plater - zagospodarowanie pasa rozdzielającego


Foto: Paweł Radzikowski

Nasze miasto

Move & pLant w parku kLiMczaka

W listopadzie park Klimczaka wypięknieje, a wszytko za sprawą kolejnej akcji „Move & Plant”, która tym razem skupi się na pasie zieleni przy kanale Wolickim na odcinku od Al. RP do ul. Ledóchowskiej (okolice Ostoi Wilanów). Akcja to efekt współpracy Urzędu Dzielnicy Wilanów i pracowni planistycznej IN-VI, która społecznie przygotowała projekt nasadzeń. Już w październiku ogrodnicy Urzędu zasadzili żywopłot wzdłuż ulicy Hlonda, który stanowi bufor między parkiem a jezdnią, natomiast na listopad zaplanowano sadzenie

drzew i krzewów. W planie nasadzeń znalazły się takie gatunki drzew jak: wierzba płacząca, jesion, głóg, klon, dąb, czeremcha, natomiast z krzewów ozdobnych planuje się posadzenie dereni, pęcherznic, żylistków, jaśminowców i innych. O ładny wygląd skarp tego nieformalnego parku zadbać mają rośliny okrywowe tj. irga czy trzmielina. Realizację projektu sfinansuje Urząd Dzielnicy. Niektóre gatunki mogą zostać zastąpione innymi, jeśli taka będzie decyzja konserwatora zabytków.

Foto: Paweł Radzikowski

BRANICKIEGO OTWARTA DLA RUCHU

Wspólne dzieło porozumienia mieszkańców, zarządców nieruchomości oraz Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów i Urzędu Dzielnicy ma posłużyć tymczasowemu ucywilizowaniu sytuacji na ul. Branickiego. Dla mieszkańców to prawdziwe utrapienie powoli odchodzi w siną dal. Ulica Branickiego została otwarta dla ruchu! Przez tydzień trwała wymiana płyt jezdnych. W tym czasie droga była zamknięta dla ruchu samochodowego i z uwagi na brak zgody dla sprawy wspólnego i sąsiedzkiego remontu przez Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Sarmacka 21 – nie było objazdu tymczasowego w tym rejonie. Te kilkudniowe utrudnienia nie miały większego znaczenia, kiedy mieszkańcy ujrzeli naprawiony chodnik wzdłuż ul. Sarmackiej, naprawioną nawierzchnię ul. Branickiego i rowy odwodnieniowe. Wykonano również nasadzenia przy ul. Sarmackiej i Branickiego, o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu magazynu. W miarę możliwości technicznych i finansowych zakres robót będzie rozszerzany, organizatorom zależy także na realizacji tymczasowego chodnika wzdłuż ul. Branickiego, prowadzącego do przystanków zlokalizowanych przy ul. Przyczółkowej. „W naszych najbliższych planach, niezwłocznie po wykonaniu docelowo remontu ul. Branickiego, jest wniosek i uzyskanie zmian w organizacji ruchu przy skrzyżowaniu z ul. Sarmacką. Chodzi o formalne umożliwienie skrętu w ul. Sarmacką z ul. Branickiego, tym samym „oddanie” wreszcie mieszkańcom ul. Branickiego i stworzenie przynajmniej tymczasowego, ale bezpiecznego rozwiązania dla użytkowników tej drogi.” – komentuje radna Katarzyna Radzikowska ze Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów, koordynator akcji.

6 Teraz Wilanów Listopad


Nasze miasto

KOLEJNY WYPADEK PRZY AL. RP - A RADARU I ZNAKóW DROGOWYCH NADAL BRAK w piątek, 25 października ok. godz. 10.00 doszło do kolizji przy al. rzeczypospolitej przy sklepie rossmann - niedaleko skrzyżowania z osią Królewską. Z informacji policji z wydziału ruchu drogowego przy ul. waliców wynika, iż w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał - nie było ofiar śmiertelnych ani osób rannych. sprawca został ukarany mandatem karnym. w zajściu udział wzięły dwa auta osobowe, z których jedno wjechało w barierkę koło przystanku autobusowego. w wyniku uderzenia metalowa barierka została poważnie wgnieciona. strach pomyśleć co by się stało, gdyby stały w tym miejscu osoby oczekujące na autobus. Dla przypomnienia w lipcu ub. roku na tym skrzyżowaniu śmiertelnie potrącono rowerzystę. Kilka tygodni temu ktoś uderzył w lampę miejską. Tymczasem w dalszym ciągu wzdłuż tej umiłowanej przez zwolenników szybkiej jazdy alei nie postawiono znaków przypominających, iż obowiązuje tu ograniczenie prędkości 50 km/h (takie znaki są przy ul. Wiertniczej w Wilanowie gdzie mało kto spaceruje, często obecny jest też patrol policji). Z naszej wiedzy wynika, że mieszkańcy Miasteczka Wilanów wielokrotnie zgłaszali potrzebę postawienia w tym miejscu radaru lub patrolu policji zarówno w Urzędzie Dzielnicy Wilanów jak i w ZDM-ie oraz lokalnych mediach. Dla przypomnienia osiedle to charakteryzuje rekordowy współczynnik narodzin w kraju (w 2011 r. na każde tysiąc mieszkańców przypadało 18 noworodków, to wskaźnik niemal dwukrotnie wyższy niż dla całej Warszawy). Ulicami Miasteczka spacerują nie tylko matki z dziećmi w wózkach, ale jest tu wielu małych rowerzystów, są liczni spacerowicze i osoby biegające. Planowana dla tego skrzyżowania – w bliżej nieokreślonej przyszłości - sygnalizacja świetlna na niewiele się zda, jeśli auta będą pędzić Al. RP z prędkością torped.

GaLeria HandLowa na zawadacH galeria handlowa na Zawadach jest planowana na rogu ulic Vogla i sytej. Ma się nazywać: „centrum usług lokalnych Plac Vogla”. w dniu 24 października br. odbyło się spotkanie, na którym rolę gospodarza pełnił Przewodniczący rady dzielnicy wilanów – Hubert Królak, a na pytania mieszkańców odpowiadali przedstawiciele zarządu firmy ghelamco, inwestora galerii, a także pracowni architektonicznej arch Magic. Firma Ghelamco planuje w Wilanowie realizację inwestycji „Centrum Usług Lokalnych Plac Vogla”. Galeria handlowa ma zostać zbudowana pomiędzy ulicami Sytą, Zaściankową, Łokciową i Vogla. Będzie to wyjątkowe miejsce skupiające bogatą ofertę usługowo-handlową, dopasowaną pod względem jakości i różnorodności do wyjątkowych potrzeb i trybu życia mieszkańców Wilanowa. Centrum handlowe o powierzchni ok. 11 000 m2 będzie mieć formę „open-air center”, którego ideą jest zapewnienie wygodnego i przyjaznego miejsca codziennych zakupów i spotkań dla lokalnej społeczności. Do każdego sklepu, czy punktu usługowego będzie można wejść oddzielnym wejściem, bezpośrednio z ulicy. W inwestycji znajdą się różnorodne sklepy i punkty usługowe tj. delikatesy, studia urody i odnowy biologicznej, fitness, bogata oferta kawiarniana oraz restauracyjna (łącznie ok. 50 lokali). Dodatkowo zaplanowano powstanie wygodnego i przestronnego parkingu na około 300 aut oraz dużego, ogólnodostępnego, otoczonego kawiarniami placu zabaw dla dzieci. Z kolei odpowiednio przystosowany dziedziniec centralny, nawiązujący charakterem do miejskiego rynku, stanie się miejscem spotkań i imprez dla mieszkańców Wilanowa. Obecnie firma Ghelamco złożyła wniosek o pozwolenie na budowę. Po uprawomocnieniu się dokumentu rozpocznie się budowa projektu. Planowany termin zakończenia prac to IV kw. 2014 r.

Ponawiamy apel redakcyjny o reakcję odpowiednich służb z pomocą władz Dzielnicy Wilanów, aby zabezpieczyć to newralgiczne miejsce, co pozwoli zapobiec kolejnej tragedii. O potrzebie postawienia znaków przypominających o ograniczeniu prędkości w tym miejscu oraz konieczności postawienia radaru lub patrolu policji pisał na naszych łamach Guy Perry w artykule „W sieci znaków” w październiku 2012. MAG

Listopad Teraz Wilanów 7


Wydarzenia kulturalne w Listopadzie pałac i park w wiLanowie zwiedzaMy bezpłatnie cztery rezydencje królewskie – Muzeum Pałacu Króla Jana iii w wilanowie, Muzeum Łazienki Królewskie, Zamek Królewski w warszawie i Zamek Królewski na wawelu – po raz drugi biorą udział w programie Ministerstwa Kultury i dziedzictwa Narodowego „darmowy listopad w rezydencjach królewskich” – w listopadzie 2013 r. będzie można zwiedzać je bezpłatnie. Muzeum Pałacu Króla Jana III już w zeszłym roku brało udział w akcji „Darmowy listopad w rezydencjach królewskich”. W ubiegłym roku inicjatywa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego cieszyła się dużym powodzeniem. Rezydencje królewskie w sumie odwiedziło w listopadzie 265,5 tys. osób. Akcji przyświecały głównie cel edukacji kulturalnej, a także zwiększenie dostępności do narodowych instytucji kultury. Nie było wątpliwości, że wilanowskie rezydencje również w tym roku będzie można zwiedzać nieodpłatnie. To okazja, by odkryć urok królewskiej rezydencji, odnaleźć spokój i inspirację, które to miejsce dawało Janowi III i jego rodzinie. Ze względów konserwatorskich, w trosce o zapewnienie warunków bezpieczeństwa i komfortu zwiedzania bezpłatne zwiedzanie będzie udostępnione ograniczonej liczbie zwiedzających. Po bezpłatne bilety trzeba się zgłosić w kasie muzeum. Warto też pamiętać, że spektakle teatralne, koncerty, warsztaty edukacyjne, spotkania muzealne – aktywności, podczas których muzeum zapewnia opiekę merytoryczną i materiały edukacyjne – wymagają jednak zakupu biletu.

izabeLa kopeĆ z tanGieM w krakowie i warszawie

W listopadzie odbędą się dwa wyjątkowe koncerty tangowe Izabeli Kopeć. 8 listopada 2013 roku wystąpi w Filharmonii Krakowskiej im. K. Szymanowskiego w Krakowie oraz 27 listopada 2013 roku w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego w Warszawie.

Serdecznie zapraszamy ul. Hlonda 10/10, 02-972 Warszawa

tel. 22 253 78 39, pn.–pt.: 1100–1900, sob.: 1000–1600

"Show Me Your Tango" - koncert składający się z kilkunastu unikalnych pieśni Astora Piazzolli, zaaranżowanych na mezzosopran i kwintet klasyczny, to ponad godzinna uczta tanga nuevo. W programie znaleźć można utwory takie jak "Vuelvo al sur", "Los pajaros perdidos", „Milonga en ay menor”, czy z rzadka wykonywany wokalnie "Oblivion". Cykl recitali jest kontynuacją płyty mezzosopranistki Izabeli Kopeć, wydanej w maju 2012 r. pt. "Piazzolla. Show Me Your Tango". Album zebrał doskonałe recenzje w tygodniku "Polityka", "Rzeczpospolitej", "Polska The Times", "Twoim Stylu". Promował go utwór pt. "Oblivion", do którego teledysk wyreżyserowała Kasia Adamik. Do swoich koncertów Izabela Kopeć zaprasza uznanych polskich i zagranicznych instrumentalistów. W Studio Koncertowym Polskiego Radia im. W Lutosławskiego oraz w Filharmonii Krakowskiej wystąpią z nią Tomasz Filipczak (fortepian), Christian Danowicz (skrzypce), Konrad Kubicki (kontrabas), Robert Horna (gitara), Klaudiusz Baran (bandoneon). Najnowszy teledysk Izabeli Kopeć pt. Vuelvo al Sur można obejrzeć w internecie: http://bit.ly/vuelvo-al-sur Zapraszamy!

8 Teraz Wilanów Listopad


Wydarzenia z CKW

co nowego w ckw PORANEK TEATRALNY Centrum Kultury Wilanów zaprasza na przedstawienie teatralne pt. „Królik Baks” w dniu 17 listopada 2013 r. o godzinie 12.00 do sali kameralnej w Nowej Filii w Powsinie przy ul. Przyczółkowej 27A. Będzie to autorska i komediowa bajka z elementami interaktywnymi. Sprytny, lecz leniwy królik Baks w pogoni za najsłodszą marchewką, trafia w nieznany dla siebie świat. Przeżywa liczne przygody i nawiązuje nowe znajomości. Po wielu perypetiach i nieoczekiwanych zdarzeniach przekonuje się, że najważniejsza jest przyjaźń. Wstęp wolny.

co jest istotne w fotografii i jakich błędów się wystrzegać. Warsztaty mają na celu przybliżyć klasyczną czarno-białą fotografię portretową i pracę z aparatem analogowym. Dla osób, które nie posiadają aparatu analogowego Kasia udostępni swój aparat średnio formatowy, tak aby każdy z uczestników mógł wykonać czarno-biały portret na kliszy. Poznacie również podstawy ciemni fotograficznej. W ramach warsztatów każdy z uczestników otrzyma cyfrowy skan z negatywu. Warsztaty są przeznaczone dla osób pełnych pasji, które chcą poznać podstawy fotografii analogowej lub zgłębić jej tajniki. Zapraszamy miłośników fotografii bez ograniczeń wiekowych czy sprzętowych. Efekty prac warsztatowych prezentowane będą na wystawie w Domu Pracy Twórczej. Termin warsztatów: 16-17 li„ŚWIECZNIKI I LAMPIONY DO stopada 2013 r. Koszt: 350 zł za osobę (grupa do 12 osób). SzczeROZŚWIETLANIA SPOTKAń PRZY JESIENNYM STOLE” gółowy program warsztatów oraz zapisy pod nr tel.: 882 170 023 Centrum Kultury Wilanów zaprasza na warsztaty z ceramilub pod adresem e-mailowym b.jurasz@kulturawilanow.pl do dnia ką, obejmujące dwa spotkania pt. „Świeczniki i lampiony do 12 listopada 2013 r. Zapraszamy! rozświetlania spotkań przy jesiennym stole” w dniach 7 i 14 listopada do Nowej Filii w Powsinie przy ul. Przyczółkowej WARSZTATY SZABLONU 27 A. Centrum Kultury Wilanów zaprasza 9 listopada br. o godz. 12.00Własnoręcznie wykonamy świeczniki lub lampiony, które 16.00 na wyjątkowe warsztaty z techniki tworzenia szablonów. Ta później będziemy dowolnie dekorować. Jest to świetny najstarsza metoda druku wywodzi się z Dalekiego Wschodu i zopomysł na ozdobienie mieszkania lub obdarowanie bliskiej stała w grafice artystycznej rozpropagowana w drugiej połowie XX osoby. Koszt za dwa spotkania: 100 zł. Czas trwania jedne- wieku. Formę drukową stanowi rozpięta na ramie siatka z jedwago spotkania: 1,5 h. Serdecznie zapraszamy! biu, tworzywa sztucznego, bawełny lub innych materiałów, o ró-

żnej gęstości oczek, przez którą przeciska się raklem farbę DZIEń ZABAW I WRóżB ANDRZEJKOWYCH DLA drukarską. Najprostszą meDZIECI todą przygotowania formy Centrum Kultury Wilanów zaprasza 29 listopada 2013 r. w jest wykonanie szablonów godz. 17.00-19.00 do Nowej Filii w Powsinie przy ul. Przyz różnych materiałów np. czółkowej 27 A na dzień zabaw i wróżb andrzejkowych dla papieru. Można też wykodzieci. nać odręczny rysunek W tym dniu zapraszamy dzieci, które chciałyby poznać trakredką litograficzną lub tudycję andrzejek i przeżyć wspaniały wieczór pełen magii i szem. Technika ta umożliwróżb. W programie: lanie wosku, malowanie buzi, konwia wykonanie bardzo kursy. Dodatkowo zaplanowaliśmy zabawę taneczną. dużej liczby odbitek, co w Wstęp 10 zł. Serdecznie zapraszamy! kontekście współczesnych SIŁA PORTRETU działań w przestrzeni pu- warsztaty z Kasią Kaluą Kryńską. blicznej ma bardzo szerokie Zapraszamy do udziału w dwudniowym warsztacie fotografii zastosowanie. Warsztaty (16-17.11.2013), który poprowadzi znana z niezwykłych poprowadzi jeden z załoportretów Kasia Kalua Kryńska (www.kalua.pl). Uczestnicząc życieli grupy Monstfur. Uczestnicy otrzymają wszystkie niezbędne w tym spotkaniu materiały. Koszt zajęć: 35 zł/os. Obowiązują wcześniejsze zapisy przeniesiecie się w (do 7 listopada)! Ilość miejsc jest ograniczona. Więcej informacji po krainę fotografii peł- numerem tel.: 22 648 22 24 lub mailem: nej emocji, pozna- m.smugala@kulturawilanow.pl cie zasady pracy z portretowanym PATRIOTYCZNY ŚPIEWNIK DOMOWY człowiekiem, zasady Centrum Kultury Wilanów zaprasza na koncert pieśni prawidłowego na- patriotycznych z okazji Narodowego Święta Niepodległości, świetlania, oceny który odbędzie się 12 listopada 2013 o godz. 18.30 w Nowej warunków technicznych oraz pracy Filii w Powsinie przy ul. Przyczółkowej 27A. Pieśni patriotyczne ze światłem zasta- wykonana chór Tutti Cantamus. W programie koncert chóru, wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych oraz „Spacer Pamięci” – nym w plenerze oraz we wnętrzu. Do dyspozycji mamy wnętrza stuletniej plebani, w której znajduje się Dom Pracy przemarsz i zapalenie zniczy na Cmentarzu Powsińskim. Twórczej oraz urokliwy ogród. Nauczycie się jak kadrować, Serdecznie zapraszamy! Wstęp wolny.

OtwarciepierwszegOwwilanOwieKluburOdziców! 23 listopada br. rozpocznie swoją działalność Klub Rodziców "i Mama i Tata". Będzie to pierwsze takie miejsce na mapie naszej dzielnicy, skierowane do wszystkich rodziców (obecnych i przyszłych), opiekunów oraz dzieci. Klub będzie przestrzenią dla swobodnych spotkań rodziców z dziećmi, którzy będą mogli nawiązywać nowe kontakty i relacje oraz uczestniczyć w warsztatach przeznaczonych zarówno dla rodziców mających już potomstwo, jak i tych oczekujących na nie. Nie zabraknie również zajęć przeznaczonych szczególnie dla dzieci. Spotkania w ramach Klubu oraz większość zajęć będą bezpłatne. Klub będzie rezydował w jednej z sal Instytutu Jana Pawła II, przy ul. Ks.Prymasa Augusta Hlonda 1. Zapraszamy zatem wszystkich rodziców i dzieci na Wielkie Otwarcie Klubu "i Mama i Tata" w dniu 23 listopada br. Start o godzinie 14.00! Szczegółowy program imprezy dostępny na profilu klubu na facebooku: https://www.facebook.com/KlubRodzicowWilanow. Zapraszamy!

Listopad Teraz Wilanów 9


Relacja

POKAZ MODY W KUźNI KULTURALNEJ Wszechstronność Kuźni Kulturalnej jest coraz bardziej imponująca. Tym razem w jej przestronnych wnętrzach odbył się pokaz mody. Wilanów Family Fashion, pod taką nazwą, firma acrp.pl wspólnie z właścicielami Kuźni Kulturalnej zorganizowali modowe spotkanie dla rodzin. Pokaz poprowadził aktor Mariusz Krzemiński. Na wybiegu zaprezentowały się marki odzieżowe: Tulle Dream Magdaleny Zawadzkiej, Aneta Zoe oraz MADE LINE Magdalena Głowacka & Magdalena Węglińska. Projektantki pokazały stroje dla kobiet, mężczyzn i dzieci. Sądząc po brawach gościom się podobało. Można było przymierzyć okulary zaprojektowane przez Slav Nowosada. W przerwie pokazu wystąpiła Sabina Sago, znana z jednego z programów muzycznych wokalistka i aktorka musicalowa. Muzykę, specjalnie do pokazu, skomponowali: Natasha Geldon pracująca pod marką beats&pulses oraz Hubert Radzikowski - zespół Bedroom Project. Pokaz mody był bardzo udanym wydarzeniem tego nowego sezonu. Obok serii spotkań kabaretowych w Kuźni Kulturalnej otworzyły się nowe możliwości na przyszłe spotkania rodzinne.

WERNISAż W GALERII ART PISTOLS w czwartek 10 października 2013 r. w galerii art Pistols, mieszczącej się w Miasteczku wilanów przy ul. sarmackiej 10, odbył się wernisaż prac gruzińskiego malarza david Pataraia. Urodzony w Gruzji Pataraia, mieszka w Polsce od ponad 22 lat. Maluje od czwartego roku życia. Swoje studia malarskie rozpoczął w Tibilisi, aby później przenieść się do Polski i swoje nauki pobierać na ASP w Warszawie, Poznaniu i w Krakowie. Jest malarzem wybitnym o niezwykle specyficznej wrażliwości. Potrafi przenosić swoje natchnienie i działania twórcze pomiędzy różnymi i teoretycznie wykluczającymi się tematami. Jest jednak spójna klamra, charakteryzująca jego prace. To po prostu radość życia widoczna na każdym jego obrazie, którą smakuje się w każdym pociągnięciu pędzla. Choć wskazywanie na pędzel jako narzędzie do nakładania farby jest wyraźnym uproszczeniem. Pataraia używa różnorakich technik, materiałów, uzupełnień, formatów. To co w jego twórczości jest najważniejsze i kluczowe, to że wszystkie jego dzieła wywołują pozytywne emocje. Ci, którzy oglądają jego prace, najczęściej uśmiechają się. Tak jego obrazy są bardzo pozytywne. Pataraia to żongler dobrych emocji. Nie dziwi więc, że jego prace są w posiadaniu kolekcjonerów na całym świecie. On sam brał udział w ponad trzydziestu wystawach, zarówno autorskich jak i grupowych. Podczas wernisażu w Galerii Art Pistols było bardzo wiele okazji do rozmowy z artystą, posmakowania gruzińskich potraw, wypicia kieliszka gruzińskiego wina i posłuchania muzyki tego kraju. Sam artysta był bardzo zadowolony z zaprezentowania swoich prac w Galerii Art. Pistols. Dodatkowo, kilka obrazów z prezentowanej kolekcji, znalazło również nowych właścicieli. Pierwszym nabywcą jednego z obrazów był znakomity sportowiec i lekkoatleta Robert Korzeniowski, wielokrotny medalista igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy. Robert Korzeniowski powiedział, że od dawna gromadzi obrazy i jest to jedno z jego licznych hobby. Wystawę można oglądać od poniedziałki do piątku w godz. 10:00-17:00. Zapraszamy w imieniu organizatorów!


Relacja NA SCENIE W KULTURALNEJ KUźNI w październiku scena w Kulturalnej Kuźni gościła kabarety. Najpierw zawładnęło nią „młode pokolenie” - kabaret Łowcy.b, a 18 października przyszedł czas na klasyków wyznaczających trendy - kabaret ani Mru Mru. Kabaret "Ani Mru Mru" już od prawie czternastu lat w swoim trzyosobowym składzie, rozśmiesza do rozpuku (a nierzadko do łez) nawet największych ponuraków. Podczas październikowego występu na scenie Kulturalnej Kuźni na pierwszy plan wyszedł Marcin Wójcik z genialnymi stand-uperami. Michała Wójcika można było także podziwiać w wielu kreatywnie przedstawionych i bardzo zróżnicowanych scenicznych wcieleniach. Wójcikowie, wspierani przez Waldemara Wilkołka, brawurowo zaprezentowali po raz ostatni w Wilanowie swój autorski program, którego premiera miała miejsce w zeszłym roku, a już w listopadzie planują wystartować z premierowymi skeczami w swoim nowym repertuarze. Widownia umierała ze śmiechu, a trzej kabareciarze z Lublina obiecali powrót do Kulturalnej Kuźni. Dopilnujemy tego! Na większość wydarzeń zaplanowanych w Kulturalnej Kuźni do końca roku miejsc już brak. Pojawiły się jednak trzy nowe, które gorąco Państwu polecamy: • Piątek 22 listopada – Wieczór rosyjski - recital Evgena Malinovskyiego – wieczór rosyjskich bardów: Wysocki, Okudżawa, Rozenbaum, Dolski. Miejsca tylko w układzie kolacyjnym. Bilety 45 zł • Wtorek 3 grudnia – Turnau & Sikorowski „Pasjans dla dwóch” – na poniedziałek 2 grudnia miejsca wyprzedane, dlatego na Państwa prośbę, artyści z Krakowa wystąpią w Kuźni w grudniu dwa razy. Po raz drugi we wtorek 3 grudnia. Bilety 120 zł • Czwartek 19 grudnia – Gwiazdy na gwiazdkę: Majewska, Wodecki, Korcz – wyjątkowy wspólny świąteczny recital Alicji Majewskiej, Zbigniewa Wodeckiego i Włodzimierza Korcza. Bilety 100 zł Bilety na wszystkie wydarzenia dostępne w Kulturalnej Kuźni oraz na portalu www.biletyna.pl Informacja i rezerwacja na stronie www.nowakuznia.pl oraz telefonicznie 500 200 200.

Foto: Mosur.Art.pl


Sport i zdrowie ZAKOńCZENIE SEZONU NOBLE BANK PITCH AND PUTT WILANóW CHALLENGE Październikowy turniej był ostatnim w tegorocznym cyklu Noble bank Pitch and Putt wilanów challenge. Poznaliśmy nie tylko zwycięzców środowych zawodów, ale i najlepszych graczy całego sezonu.

W środowym turnieju najlepszy wynik w kategorii 1/3 HCP 0-26,4 najlepszy wynik osiągnął Piotr du Château – 13. Na podium tej kategorii znaleźli się również Anna Dziekan (13 2/3) i Jan Radziszewski (14 1/3). W kategorii 1/3 HCP 26,536,0 najlepiej zaprezentowali się Jerzy Kondej oraz Piotr Błędziński – obaj uzyskali wynik 10 1/3. Miejsce na podium zajął też Franciszek Iwaniuk, który miał wynik 10 2/3. W kategorii Green Card na podium stanęli Piotr Lenard (20), Maciej żebracki (21), Stefan Falkowski (24). W październikowym turnieju grali też juniorzy – w tej kategorii z 28 uderzeniami triumfował Leon Krawczyk. Drugi był Ksawery Podkański (34), a trzeci Ondrej Maryska (43). W Putting Competition w kategorii kobiet zwyciężyła Anna Dziekan (13 uderzeń), wśród mężczyzn najlepszy był Mirosław Dziekan (11), a najlepszym puttującym juniorem okazał się Ksawery Podkański (14). Noble Bank Pitch & Putt Wilanów Challenge był trzecią edycją imprezy na obiekcie Golf Parks Poland. W sezonie 2013 rozegrano siedem turniejów. Rozgrywki odbywały się cyklicznie w każdą drugą środę miesiąca. W kategorii 1/3 HCP 0-26,4 najlepszy w przekroju całego sezonu okazał się prezes Golf Parks Poland Pan Janusz Herburt Hewell (60 1/3). W kategorii 1/3 HCP 26,5-36,0 triumfował Franciszek Iwaniuk (44), a w kategorii Greencard Bogdan Mizieliński (96). Dziękujemy wszystkim za wsparcie podczas rozgrywek, a w szczególności sponsorowi głównemu - Noble Bank - za kolejny rok współpracy oraz sponsorom wspierającym: Piwnicy Smaków, Amaro Caffee, a także patronom turnieju: Burmistrzowi Dzielnicy Wilanów, Polskiemu Związkowi Golfa i magazynowi „Teraz Wilanów”. Z poważaniem, Zespół Golf Parks Poland.

„ZDROWIE JEST DLA NAS PODSTAWą POGODY DUCHA, SUKCESóW, A PRZEDE WSZYSTKIM POCZUCIA DOBRZE PRZEżYTEGO żYCIA“. takie właśnie motto przyświecało prelekcjom zoorganizowanym przez urząd dzielnicy wilanów we współpracy z centrum Kultury wilanów i biurem Polityki Zdrowotnej w ramach warszawskich dni Zdrowia w roku 2013.

W październku mieszkańcy Wilanowa mieli okazję uczestniczyć w spotkaniach nt. zdrowego żywienia, zbilansowanej diety, komponowania posiłków i wszystkiego co wiąże się z utrzymaniem doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. W ramach Warszawskich Dni Zdrowia w Wilanowie odbyły się trzy prelekcje. Pierwszą poprowadził Dr hab. Lek. med. Dariusz Włodarek, kierownik Zakładu Dietetyki przy SGGW w Warszawie. W ramach prezentacji podkreślił znaczenie spożywania warzyw i owoców w diecie, ich naturalne działanie antyoksydacyjne w walce z chorobami układu krążenia, cukrzycy, chorobami stawów czy zaćmy. W czasie swojego wystąpienia wykonał ćwiczenia nad układaniem zbilansowanej diety poprzez włączenie owoców i warzyw w każdy posiłek dnia. W dniach 18 i 25 października prelekcje poprowadziła pani Anna Lewitt, doktor nauk medycznych, dietetyczka, założycielka Centrum Treningu Osobistego i Dietetyki Ego. Pani doktor przekonywała o potędze dobrze skomponowanych posiłków i odpowiednio dobranego treningu cardio. „Jedzenie to leczenie, czyli prosty przepis na zdrowie i szczupłą sylwetkę“ oraz „Dieta garstkowa, czyli 140 przepisów na zdrowie“, to nie tylko jej wystąpień i publikacji, ale przede wszystkim zbiór praktycznych informacji na temat żywenia i niezwykle potrzebnego współczesnemu człowiekowi ruchu. Mamy nadzieję, iż prelekcje ekspertów przekonały wszystkich, iż „marzenia o eliksirze młodości są na wyciągnięcie reki – bo jest nim jedzenia, jakie każdego dnia kładziemy na talerzu“. Iwona Maciąg


Smaki świata jest to wyznacznik jakości. Ważniejsze jest to, aby pamiętać, że whisky - w przeciwieństwie do wina - nie dojrzewa w butelce, więc whisky z oznaczeniem np. 18 lat, zawsze będzie miała 18 lat, bez względu na to jak długo będziemy ją trzymać w swoich zapasach, gdyż proces dojrzewania whisky kończy się w momencie butelkowania.

SLàINTE MHATH!

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Nie do końca wiadomo skąd się wzięła whisky. oczywiście za jej ojczyznę jest uważana irlandia, do której w Vi wieku miał przybyć Św. Patryk przywożąc ze sobą wiedzę o sztuce destylacji. Przez następne stulecia produkcją „uisce beatha” zajmowali się wyłącznie mnisi. Przy czym początkowo była ona traktowana jako lekarstwo na kolkę, paraliż, a nawet ospę. stan taki trwał do XVi wieku, kiedy upowszechniło się traktowanie whisky jako trunku, a za jej produkcję wzięli się także chłopi.

Na etykiecie możemy znaleźć pewne specyficzne określenia. Najważniejsze z nich to: • „single cask” oznacza, że mamy do czynienia z whisky pochodzącą wyłącznie z jednej beczki i zazwyczaj jednego rocznika; • „cask strength” to whisky o wyjątkowo dużej zawartości alkoholu.

PODSTAWOWE REGIONY PRODUKCJI TO: LOWLANDS: Łagodny krajobraz Lowlands znajduje odzwierciedlenie w tutejszych single maltach charakteryzujących się wyjątkową lekkością, świeżością i delikatnością, pachnących kwiatowymi aromatami, z wyczuwalnymi nutami słodu i cytrusów. HIGHLANDS: Whisky z Highlands charakteryzuje pełny, bogaty smak, ale wciąż idący w parze z delikatnością. Nieco mocniejsze wrzosowe i nieco dymne znajdziemy w Do produkcji whisky wystarczy zboże, drożdże i woda. Elementy te po zmieszaniu i północnej części Highlands, za to bardziej słodkie i kwiatowe fermentacji poddaje się dwukrotnej, czasem trzykrotnej (w Irlandii) destylacji w alemaromaty odnajdziemy w whisky pochodzącej z południa Hibiku. Jednak, aby tak powstały trunek można było nazwać whisky, należy mu pozwoghlands. Te natomiast destylarnie Highlands znajdujące się na lić dojrzeć w beczce przez minimum trzy lata - tak stanowi szkockie prawo. wybrzeżu zaoferują whisky, w których możemy znaleźć akPrzyjmuje się, że 60-70% smaku whisky powstaje w wyniku interakcji alkoholu i centy morskie, takie jak wodorosty, słoność czy jodowość. beczki. Dlatego też, w procesie tworzenia whisky niezmiernie ważny jest odpowiedni SPEYSIDE: O whisky ze Speyside często mówi się jako o najdobór drewna. Większość wykorzystywanych dziś beczek wykonana jest z amerysłodszych ze wszystkich. Duża różnorodność: od lekkich kańskiego dębu, w których wcześniej leżakował Bourbon. Drugie często stosowane kwiatowych po bogate i owocowe. beczki zrobione są z europejskiego dębu i dojrzewała w nich Sherry. Ponadto, coraz CAMPBELTOWN: Tutejszą whisky charakteryzuje posmak częściej można spotkać trunki leżakujące w beczkach po rumie, porto i wielu rodzatorfu i soli morskiej. jach win, jak na przykład Glenmorangie Nectar d’Or w beczce po słodkim winie SauISLAY: Prawdziwą bombą smakową są whisky z Islay słynące ternes. przede wszystkim ze swojego torfowego smaku, dymnego oraz mocnego charakteru. Wyraźnie wyczuwalny morski poKluczową rolę w jakości whisky odgrywa jednak przede wszystkim jej rodzaj, a konsmak, łączący nuty jodu, wodorostów i soli morskiej. kretnie z czego jest zrobiona. Występują dwa główne rodzaje, czyli whisky blended Kiedy już znajdziemy whisky, która będzie odpowiadała nam oraz whisky single malt. Zdecydowanie wyżej jakościowo stoją whisky typu single smakowo, wypadałoby umiejętnie ją wypić, aby tych walorów malt, czyli whisky słodowe, które powstają w jednej tylko gorzelni, wyłącznie z jęcznie zniszczyć. Oczywiście każdy powinien pić whisky tak jak mienia. Prawo pozwala na użycie do jej produkcji tylko tego rodzaju ziarna. Jest ono drogie oraz trudne w uprawie. W przypadku whisky mieszanej czyli blended, wykorzystuje się zarówno whisky słodową z jęczmienia, jak i whisky zbożowe, czyli destylaty z dowolnego zboża, nawet kukurydzy. Oczywiście im więcej whisky słodowej zawartej w whisky mieszanej, tym wyższa jakość whisky mieszanej. Składowe whisky mogą pochodzić z różnych gorzelni, a informacja o ewentualnym wieku musi dotyczyć najmłodszej whisky z kupażu. Whisky mieszaną rzadko określa się wiekiem. Najczęściej mamy do czynienia z tzw. wersjami „no age statement”, czyli bez informacji o wieku, co pozwala nam przypuszczać, że jej najmłodszy składnik ma zapewne niewiele więcej niż 3 lata. Przy whisky typu single malt zdecydowanie częściej spotkamy się z określeniem wieku. I zazwyczaj możemy przypuszczać, że im starsza tym lepsza, ale pamiętajmy, że nie zawsze

14 Teraz Wilanów Listopad


Smaki świata lubi, ale mamy tutaj także pewne zalecenia. - W przypadku single malt’ów unikajmy łączenia whisky z colą i lodem. Takie połączenie spowoduje bowiem „zatopienie” whisky w coli i raczej dostaniemy po prostu colę zmieszaną z alkoholem, a wszelkie niuanse smakowe i zapachowe znikną. Podobna kwestia dotyczy lodu. Zbyt duża ilość lodu mocno obniży temperaturę whisky, co zabije wiele elementów smaku i zapachu. Z kolei whisky blendowana jak najbardziej nadaje się do łączenia z colą i lodem, czy innymi napojami/dodatkami. - Również odpowiednie naczynie ma znaczenie. Do picia blendowanej whisky z colą i lodem nadają się popularne „whiskówki”. Do testowania single malt’ów najlepsze są natomiast kieliszki o szerszej czarce i zwężającym się otworze, np. w kształcie kwiatu tulipana, aby aromaty skupiały sie ku górze kieliszka, a nie rozpraszały się po całej szklance. - Kiedy mamy do czynienia z whisky o zawartości alkoholu ponad 43%, specjaliści w trakcie degustacji dodają kilka kropel wody, a nawet trochę więcej wody, gdy mamy do czynienia z whisky 60-70%. Woda bowiem pomoże „otworzyć” whisky i uwolnić z niej więcej zapachów i smaków. Dlaczego warto pić whisky? Przede wszystkim dlatego że jest smaczna, ale także - o czym może mało kto zdaje sobie sprawę - jest… zdrowa. Tak, tak, whisky jest silnym przeciwutleniaczem, co pomaga w walce z chorobami poprzez podnoszenie odporności. Whisky zawiera również kwas elagowy, który zabija komórki nowotworowe. Sięganie po ten trunek, oczywiście w rozsądnych ilościach, uodparnia nas na choroby serca i powstawanie zakrzepów. 12-, 15-, albo i 18-letnia whisky w połączeniu z cygarem oraz na przykład dobrą, mocno kakaową ciemną czekoladą, może być świetnym prezentem, na przykład gwiazdkowym. Odpowiednio zapakowana ucieszy niejednego obdarowanego. A więc Slàinte Mhath („slandżia baa” - „Na zdrowie” w języku irlandzkim). Piotr Butkiewicz, Doradca Klienta w Piwnicy Smaków

Listopad Teraz Wilanów 15

Trzeci Powsiński

Dzień Dyni już za nami

W niedzielę, 20 października 2013 roku, na terenie Centrum Kultury Wilanów przy ulicy Ptysiowej 3 odbyła się trzecia edycja Powsińskiego Dnia Dyni. Ze wszystkich stron Polski przybyli wystawcy z rękodziełem, biżuterią, ceramiką, odzieżą, słodyczami, zabawkami, regionalnymi wyrobami spożywczymi, kaszubskim haftem i książkami, a nawet pieczonymi jadalnymi kasztanami. Wzorem poprzednich edycji podczas tego rodzinnego dyniowego pikniku licznie przybyli goście mieli okazję doświadczyć fenomenu dyni wszystkimi zmysłami. Restauracja „Cuda Wianki” przygotowała kremową zupę z dyni (oczywiście na ciepło), zespół folklorystyczny „Powsinianie” przyrządził pyszne ciasta, a Grupa 30 + częstowała plackami dyniowymi według specjalnego przepisu. W tym roku akcja wymiany elektroodpadów na różnokolorowe dynie - zorganizowana przez firmę REMONDIS Electrorecycling - zakończyła się po kilku godzinach obdarowaniem fanów ekologii przeszło tysiącem dyń, a kontener zapełnił się ponad trzema tonami starych telewizorów, lodówek, kuchenek, odkurzaczy, drukarek, monitorów i drobnego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Dodatkową tegoroczną atrakcją była możliwość obserwowania przy pracy artysty-rzeźbiarza, S��awomira Grabarczyka, który przygotował w prezencie dla Centrum Kultury Wilanów siedzisko w kształcie dyni na czterech nóżkach. Dyniowa rzeźba stała się częścią wyposażenia Domu Pracy Twórczej w Powsinie. Najwięcej aktywności miały do wyboru dzieci. Prace plastyczne we wnętrzu i na zewnątrz dyni, skakanie na trampolinie w bezpiecznej uprzęży, zabawa na wysokiej nadmuchiwanej zjeżdżalni, własnoręczne przygotowywanie maskotek i muffin’ek, a także ciesząca się wielkim zainteresowaniem kreatywna „Twierdza Dyń” - to tylko część aktywności, z których chętnie korzystali milusińscy. Malowanie twarzy oraz porady kosmetyczne i malowanie paznokci - przygotowane przez Galerię Odnowy jak zawsze przyciągnęły tłumy starszych i młodszych miłośników pielęgnacji. Nowością tegorocznej odsłony Dnia Dyni były koncerty otwockiej Orkiestry „Gloria”, która łącząc wszystkie pokolenia instrumentalistów, dała wspaniały popis muzycznej maestrii. Uczestnicy tego wydarzenia znaleźli czas na zakupy oraz relaks w malowniczej scenerii powsińskiego Domu Pracy Twórczej, przepełnionego apetycznymi zapachami z kuchni i muzyką w wykonaniu lokalnego zespołu „Powsinianie”. Tegoroczna edycja Powsińskiego Dnia Dyni ponownie przerosła nasze najśmielsze oczekiwania, gromadząc ponad tysiąc osób, przybyłych z bliska i daleka. Pozostaje nam czekać na Czwarty Powsiński Dzień Dyni. Do zobaczenia za rok.


Wywiad

Królowa beZ wad i wrogów Marcelina Zawadzka jest piękna jak marzenie, poukładana, szlachetna, dobrze wychowana. Nic dodać, nic ująć. Miss Polonia roku 2011. Nie spoczywa na laurach. Na niezwykle długich nogach idzie przed siebie i realizuje swoje marzenia. brakuje jej tylko wad. chciałoby się jej nie lubić z zazdrości, ale niestety nie da się… TW: Pani Marcelino, minął już rok od zakończenia kadencji na etacie Miss Polonia i co aktualnie słychać u najpiękniejszej Polki? Marcelina Zawadzka: Ostatnio wcieliłam się w rolę prowadzącej program. Program nazywa się „Projektanci na start”, będzie można zobaczyć mnie w tej roli od 30 października na kanale Fox Life. Oprócz tego kontynuuję studia i pracuję jako modelka. TW: Trochę żal, że nie wygrała Pani tytułu Miss Universe? MZ: Dla mnie to ogromny sukces, że udało mi się wejść do finałowej 16-tki w konkursie piękności Miss Universe, który odbywał się wówczas w Las Vegas. Przez 23 lata nie było żadnej Polki w finale... może w końcu udało mi się przerwać złą passę (uśmiech). Dla mnie to, że weszłam do finału i zostałam wyróżniona spośród 90 kandydatek, to wielka wygrana. TW: A zdarza się Pani zazdrościć innym czegoś, np. zwyciężczyni korony Miss Universe? MZ: Nie, nie jestem typem zazdrośnicy. Nie zazdrościłam wygranej konkursu Miss Universe, zasłużyła na ten tytuł. TW: Podobno ma Pani jeszcze dwie piękne siostry, jak z zazdrością o siebie radziły i radzą sobie wszystkie dziewczyny Zawadzkie? MZ: Tak mam dwie wspaniałe, piękne siostry. Bardzo się kochamy i wspieramy! żadna z nas nie zazdrości sobie niczego. Staramy się uzupełniać, wspierać i nie jesteśmy o siebie zazdrosne! Np. Karolina jest stylistką, stąd często doradza mi w co się ubrać na różne imprezy. TW: A rodzice nie faworyzowali żadnej z Was? MZ: Nie, nigdy nie odczuwałyśmy faworyzacji ze strony rodziców. Wręcz przeciwnie. Zawsze wpajali nam, że rodzina jest najważniejsza stąd m.in. jesteśmy tak bardzo za sobą. TW: To dlaczego to Marcelina, a nie inne Zawadzkie ruszyły po tytuł najpiękniejszej? MZ: Moja przygoda z modelingiem zaczęła się gdy miałam 13 lat. Wtedy siostra zrobiła mi zdjęcia w hangarze i wysłała je do agencji, spodobałam się i tak się zaczęło. Mój udział w wyborach Miss Polonia 2011, to m.in. zasługa rodziny, najbliższych, przyjaciół. To dzięki nim spróbowałam swoich sił w tym konkursie. TW: Jest Pani tak piękna, że patrząc na nią człowiek myśli „niemożliwie doskonała”! Skrywa Pani jakąś tajemnicę? Jakieś ingerencje zewnętrzne medycyny estetycznej w to co matka natura podarowała? MZ: Pojęcie piękna jest pojęciem względnym. Jednym mogę się podobać innym nie. „Niemożliwie doskonała"? … ja się za taką nie uważam. Może moja odpowiedź niektórych zaskoczy, ale nie miałam żadnych operacji plastycznych, mam też swoje naturalne włosy i rzęsy. Słyszałam nawet plotki, że mam sztuczną szczękę, zrobione pośladki czy

16 Teraz Wilanów Listopad


Wywiad

Listopad Teraz Wilan贸w 17


Wywiad piersi (uśmiech). Jak kiedyś denerwowały mnie takie komentarze, moja siostra dobrze to spuentowała: "Marcel zobacz ile zaoszczędziłaś!" (uśmiech). TW: Ale z nami kobietami, tak już jest, że każda potrafi się u siebie doszukać czegoś do poprawki. Co najpiękniejsza z najpiękniejszych myśli, gdy rano patrzy na siebie w lustrze? MZ: O jaka jestem spuchnięta, albo jakie mam podkrążone oczy i wtedy zadaję sobie pytanie - kiedy wreszcie się wyśpię? (śmiech) Ostatnio dużo pracuję, więc nawet nie mam czasu przeglądać się w lustrze. Częściej oglądam siebie w aparacie danego fotografa w trakcie sesji niż w lustrze. TW: A czy Pani figura jest zasługą silnej woli czy również matki natury? Mnie zżera i dlatego zapytam - czy jest Pani na cią głej diecie? MZ: Wręcz przeciwnie. Podstawą nie jest głodzenie się, a regularność i umiar. A jak do tego dochodzi jeszcze aktywność fizyczna, np. basen, siłownia, czy bieganie - to jest idealnie. Do niedawna z braku czasu odżywiałam się bardzo różnie. Wreszcie znalazłam na to sposób – dietę Lightbox. To pięć gotowych posiłków, które mam przywożone każdego dnia pod drzwi. Dzięki tej diecie zrozumiałam jak ważna jest regularność spożywanych posiłków (jem mniej więcej co trzy godziny), jak i skład. Jem produkty tak dobrane, aby dawały mi energię na cały dzień. TW: A do Warszawy trafiła Pani z Malborka? Kiedy i dlaczego? MZ: Tak, trafiłam z mojego ukochanego miasta Malborka na stałe do Warszawy w wieku 19 lat, aby rozpocząć m.in. studia. Ale już jako 14-latka przyjeżdżałam do Warszawy do agencji modelek na sesje zdjęciowe i castingi. TW: I co porabia Pani w Miasteczku Wilanów? MZ: Mieszka tu mój stylista fryzur Mariusz Szymojko, moja menedżerka z agencji Oxy Management - Ania Adamiak i wielu, wielu znajomych, stąd często tu bywam. To bardzo fajne miejsce, widać jak zmienia się każdego dnia, jak szybko się rozwija. Jak dla mnie, to jedna z najbardziej ekspansywnych dzielnic Warszawy.

18 Teraz Wilanów Listopad


Wywiad TW: A gdzie chciałaby Pani zamieszkać na stałe? Jakieś wymarzone miejsce w Warszawie, w Polsce, a może na świecie ? MZ: Jestem taką osobą, która łatwo się aklimatyzuje, przyzwyczaja do miejsc i wszędzie jest mi dobrze, gdzie są wspaniali ludzie i pozytywna energia. TW: Ma Pani wszelkie atrybuty, by zostać żoną jakiegoś człowieka sukcesu i zamieszkać w Konstańcińskiej rezydencji, czy wyobraża sobie Panie siebie w tej roli? MZ: Przepraszam, pyta Pani poważnie? Dawno nie słyszałam tak infantylnego pytania. Równie dawno nie śnił mi się „Konstanciński Rycerz” na białym rumaku z sakiewką pełną złota. (uśmiech) TW: Cieszę się, że tak Pani zareagowała. Wreszcie wywiad nabrał pikanterii. Teraz widzę, że rola Miss Polonia nauczyła panią czegoś więcej niż tylko nosić koronę… MZ: Na Miss Polonia ciąży pewna odpowiedzialność, wiele zadań, regulamin. Musisz pamiętać, że stajesz się symbolem dla wielu dziewczyn. Do dziś wspieram różne akcje społeczne, charytatywne. Ważną sferą mojego życia było, jest, i będzie angażowanie się w projekty dzięki, którym możesz pomagać tym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują. Współpracuję z Fundacją Feminoteka przy projekcie dotyczącym przemocy wobec kobiet, przy "Kupując - pomagasz" to jedna z największych akcji charytatywnych na rzecz psów i kotów, czy "Wiewiórki Julii", która pomaga leczyć dzieciom zęby. życie nauczyło mnie tego, że czy się posiada tytuły, koronę czy nie, trzeba być dobrym człowiekiem dla każdego. TW: A gdyby miała Pani ponownie przejść tę drogę, to nie cofnęłaby się Pani? A może zmieniła tylko styl kroku? MZ: Nie, nie zmieniłabym niczego. TW: A co Pani radzi swoim młodszym koleżankom z Malborka? MZ: Aby wierzyły we własne siły i marzenia, bez względu na okoliczności. Każdego dnia warto stawiać kroki z uśmiechem na twarzy i nie poddawać się. TW: Miewa Pani noworoczne postanowienia? MZ: Zawsze! W każdy nowy rok stawiam przed sobą postanowienia… staram się nie popełniać tych samych błędów, realizować swoje pasje, marzenia, chcę być jeszcze lepszym człowiekiem dla innych i dla samego siebie. TW: A plany na 2 najbliższe miesiące? MZ: U mnie życie toczy się bardzo szybko i aktywnie. Dwa najbliższe miesiące to praca i obrona pracy magisterskiej. Planuję też krótki wylot do Londynu, prywatnie. Jeszcze nigdy nie zwiedzałam tego miasta, a jest na mojej małej liście marzeń. (uśmiech) TW: Dziękuję za rozmowę i życzę wytrwałości w dążeniu do kolejnych sukcesów. Wywiad przeprowadziła: Dorota Wójtowicz-Wielgopolan Fot. Lidia Skuza Fryzura: Studio Fryzur Mariusz Szymojko www.studioszymojko.pl Makijaż: Anna Roncka Miejsce: Pałac w Kobylinie k/Warszawy

Listopad Teraz Wilanów 19


Małgorzata Wróblewska

świat na językach

nafajerwerkiczekamycały rok.dopieronocsylwestrowadajeniezliczonemożliwościoglądaniakolorowych rozbłyskównaciemnymfirmamencienieba.aktóżz nasichniekocha?zatrzymujemysięnaulicach,gromadzimynaplacachmiast, wychodzimynabalkony…i podziwiamy!wlondynie prawdziwypokazsztucznychogni,festiwalogniai światła,mamiejsceoprócz sylwestra,każdegorokuw dniu5.listopadawnoc guyaFawkesa.

Listopadow fa

Na początku XVII wieku Anglią rządził protestancki król Jakub I Stuart. Jednak jego rządy nie zdołały zjednać sobie sympatii angielskiego społeczeństwa. Grupa wpływowych katolików pod wodzą Guya Fawkesa, znanego też jako Guido Fawkes, zawiązała spisek, który zapisał się na kartach historii jako Spisek Prochowy. Jego celem było wysadzenie Parlamentu oraz pozbawienie życia znienawidzonego władcy, który prześladował wyznawców katolicyzmu. Spiskowcom udało się umieścić w piwnicach pod siedzibą Izby Lordów 2,5 tony prochu strzelniczego. Wybuch miał nastąpić w dniu otwarcia parlamentu (5 listopada) i zabić króla oraz w sumie osiem osób. Strącono ich do lochów The Tower of London, a następnie osąwszystkich członków parlamentu. Plan się jednak dzono i skazano na śmierć. Zostali straceni w dniach 30-31 stycznia 1606 roku. Jakub I nie powiódł. Na szczęście dla króla i lordów, a Stuart oraz wszyscy rojaliści postanowili co roku świętować swoje zwycięstwo rozpalaniestety dla spiskowców, ktoś w anonimowym jąc wielkie ognie w miejscach publicznych. Dniem, który wybrano na obchody tej uroliście powiadomił władze o planowanym wybuczystości, była rocznica wykrycia spisku kierowanego przez Guya Fawkesa. chu. W noc poprzedzającą zamach, Fawkes został znaleziony i pojmany w podziemiach budynku Parlamentu. Razem z nim aresztowano 20 Teraz Wilanów Listopad


świat na językach

we ajerwerki Tradycja ta przetrwała do dziś. Każdego roku 5 listopada, czyli w Noc Guya Fawkesa, Brytyjczycy wychodzą na ulice, aby oglądać pokazy sztucznych ogni i uczestniczyć w festynach. W dni poprzedzające tę płomienną noc, dzieci przygotowują kukły – przebierają je w stare ubrania, zakładają im maski, aby przypomniały twarz najsłynniejszego spiskowca. Często wystawiają kukły na ulicach lub chodzą z nimi po domach i zbierają słodycze lub drobne pieniądze na zakup fajerwerków. Znakiem czasu jest to, że tradycyjny okrzyk „grosz dla Guya” coraz częściej zamienia się w popularne za oceanem słowa „słodycze albo psikus”.

Noc Guya Fawkesa to nie tylko festiwal ognia i światła, ale także festiwal świątecznych przysmaków takich jak: ogniskowe toffi (bonfire toffee), jabłka z toffi, ziemniaki pieczone w folii w płomieniach świątecznego ogniska lub popiele oraz czarna fasola z octem. Dodatkową atrakcją Nocy Guya Fawkesa, szczególnie w zachodniej części kraju, jest paradujący tłum, który mieni się tysiącami kolorowych świateł. Jedną z najpiękniejszych była zorganizowana w 2005 roku parada w londyńskim Notting Hill. Mieszkańcy tej dzielnicy wierzą, że taki sposób świętowania stanie się coroczną tradycją. Noc 5 listopada to jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń w roku. Ta noc przynosi wiele radości. Patrzymy na fantazyjne wzory nad naszymi głowami. Wprost nie możemy od nich oderwać wzroku. Jesteśmy jak zahipnotyzowani i tracimy poczucie czasu… Jeśli masz szansę obejrzeć feerię kolorów na londyńskim niebie – „go for it”! Małgorzata Wróblewska m.wroblewska@thepalms.edu.pl

Listopad Teraz Wilanów 21


Zdrowie

Czym jest dysleksja

Twoje dziecko nie lubi rysować ani bawić się klockami? Mało mówi? Nie lekceważ tego, a uchronisz je przed kłopotami w szkole! Dysleksja nie jest wcale rzadka. Jak twierdzą specjaliści, w każdej klasie jest trzech lub czterech uczniów, którzy mają spowodowane dysleksją trudności z czytaniem albo pisaniem. Dysleksja to specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym. Spowodowane zaburzeniami niektórych funkcji poznawczych, motorycznych i ich integracji, uwarunkowanymi nieprawidłowym funkcjonowaniem układu nerwowego. obJaWy dySLeKSJI Dysleksja na ogół może się ujawniać pod postacią zespołu symptomów, ale każde dziecko przejawia dodatkowo indywidualny obraz objawów zaburzeń i związanych z tym trudności szkolnych. Dysleksję stwierdza się wówczas, gdy specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu występują w jednym z obszarów w postaci nasilonych, uporczywie się utrzymujących objawów lub gdy występują w kilku różnych obszarach, nawet gdy przejawiają się w mniejszym natężeniu. Dysleksji często towarzyszy szybko obniżająca się motywacja i samoocena, gdyż dziecko z dysleksją musi włożyć więcej wysiłku w wykonanie zadania niż dziecko bez dysleksji, żeby uzyskać taki sam rezultat. Specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu ujawniają się najczęściej dopiero w szkole, podczas gdy już w okresie przedszkolnym można zauważyć objawy, które cechują tzw. dzieci ryzyka dysleksji. Na przykład w wieku niemowlęcym nie raczkuje, mało gaworzy, a pod koniec pierwszego roku nie wypowiada jeszcze pierwszych słów. A gdy zaczyna wstawać i chodzić, długo ma kłopoty z utrzymaniem równowagi. W wieku przedszkolnym zaś nie lubi rysować, malować, lepić z plasteliny, bawić się klockami, układać puzzli, zapinać guzików, mówi mało i niewyraźnie. Nadal może być też mniej sprawny fizycznie niż rówieśnicy. Niestety, niewielu rodziców na tak wczesnym etapie zwraca uwagę na tego typu sprawy. Zachowanie malucha zwykle tłumaczą charakterem: „Jest taki ruchliwy, biega przez cały dzień, nie ma czasu układać puzzli i rysować”. Albo: „Nie ma cierpliwości, by męczyć się z zapinaniem guzików czy sznurowa-

niem butów”. Często zresztą pediatrzy uspokajają, że dziecko z tego wyrośnie. Tymczasem takie zachowania mogą właśnie świadczyć o nieharmonijnym rozwoju. Pozostałe symptomy, które mogą niepokoić to: • opóźniony rozwój mowy; • mała sprawność i koordynacja ruchów podczas zabaw ruchowych, samoobsługi, rysowania i pisania (brzydkie pismo); • wadliwa wymowa, trudności z wypowiadaniem złożonych słów, błędy gramatyczne; • trudności z różnicowaniem głosek podobnych oraz z wydzieleniem sylab, głosek ze słów i ich syntezą; • czytanie poniżej poziomu, jaki reprezentują koledzy i koleżanki w klasie; • problemy z pełnym zrozumieniem instrukcji do zadań; • trudności w zrozumieniu podobieństw i różnic w słowach lub literach; • problemy z nauką języka obcego; • trudności z wykonywaniem układanek i odtwarzaniem wzorów graficznych; • mylenie prawej i lewej ręki; • trudności z opanowaniem poprawnej pisowni: pismo zwierciadlane, mylenie liter podobnych pod względem kształtu (p-b-d-g), liter odpowiadających głoskom zbliżonym fonetycznie, opuszczanie liter, błędy ortograficzne pomimo znajomości zasad ortografii; Rady dLa RodZIcóW Nie czekaj. Nie myśl, że to wszystko „samo przejdzie”. Przeciwnie, kłopoty raczej się nasilą. Układ nerwowy małego dziecka cały czas się rozwija, jest bardzo plastyczny. Dlatego teraz stosunkowo najłatwiej maluchowi pomóc, i to w prosty sposób: przez masaże, ćwiczenia, zabawy. Zachęcaj do ruchu. Jeśli widzisz, że dziecko jest mało sprawne fizycznie, zachęć je do ruchu. W domu bawcie się np. w berka na czworakach, przechodzenie przez tor przeszkód. Na dworze staraj się, by biegało, chodziło po murkach, krawężnikach, wspinało się na drabinki. Idź do neurologa, który sprawdzi, czy dziecko ma prawidłowe napięcie mięśniowe. Jeśli stwierdzi, że coś jest nie w porządku, zaleci rehabilitację zajęcia SI lub inne. „Rozgadaj” dziecko. Jeżeli widzisz, że maluszek niewiele mówi, ty jak najwięcej mów do niego, czytaj książeczki, opowiadaj. Idź też z nim do logopedy. Ćwicz ręce. Gdy zauważasz, że dziecko ma mało sprawne paluszki, nie lubi rysować i kolorować, zaproponuj, by malował na dużych kartonach lub całymi rękami.

Zachęcaj do zabawy plasteliną, gliną, ciastoliną… Nie wyręczaj. Ubieranie się, mycie, jedzenie to świetne ćwiczenia. Nie kupuj dziecku wyłącznie ubrań bez guzików i suwaków, a butów tylko na rzepy, bo nie będzie miał szans ćwiczyć sprawności swoich rączek! Współpracuj z innymi rodzicami. Diagnoza dysleksji u dziecka początkowo może brzmieć strasznie. Musisz nauczyć się innego podejścia do nauki dziecka i zrozumieć, jak ono może radzić sobie z problemami, ale też tego, jak wspierać je w jego osiągnięciach, doceniać wysiłek, nawet jeśli nie przynosi pożądanych efektów. Pracuj w domu. Pamiętaj, że dla dziecka z dysleksją ważne są działania rutynowe. Tygodniowy i dzienny grafik zadań pozwala zrozumieć dziecku, co się dzieje i ułatwia wykonywanie czynności. Staraj się zrozumieć możliwości i ograniczenia dziecka (dziecko nie jest leniwe czy niezdolne, ono po prostu potrzebuje właściwie ukierunkowanej pomocy). Kształtuj umiejętności uczenia się. Ważne jest, aby zwracać uwagę na to, jak dziecko się uczy. Rodzice powinni pomóc dziecku rozwijać umiejętności uczenia się. Zwracaj uwagę na to, jak radzi sobie dziecko z zadaniami i w odpowiedni sposób pomagaj mu w ich wykonywaniu. Wzmacniaj poczucie własnej wartości dziecka. Podkreślaj jego dotychczasowe osiągnięcia i skupiaj się na jego mocnych stronach. Kształtuj wiedzę. Należy pomagać rozwijać inteligencję dziecka. Zachęcać (ale nie zmuszać) dziecko do czytania dla przyjemności, podsuwając ciekawe książki i artykuły. W wypadku dużych trudności czytaj wspólnie z dzieckiem. Samo rozpoczęcie nauki w szkole jest wielkim wyzwaniem dla dziecka. Nowe wymagania potrafią sprawić, że dziecko ma problem z odnalezieniem siebie w tej sytuacji, co może doprowadzić do problemów z czytaniem czy pisaniem, nawet jeśli dziecko wcześniej czyniło wielkie postępy w tych dziedzinach. Jednak jeśli wyżej wymienione problemy utrzymują się, warto sprawdzić, czy przyczyną nie jest dysleksja. I należy pamiętać, że problemy z nauką pisania i czytania nie wynikają z lenistwa dzieci i zamiast denerwować się na nie, warto poszukać informacji, jak zachęcić dzieci do pracy. Monika Gałązka Przychodnia Wilanów mama Paulinki i Piotrusia


Uroda OXY-ENERGY Q10 dotleniająco-regenerujący zabieg na twarz

z KOENZYMEM Q10 i ANTYOKSYDANTAMI Promieniowanie UV, niedotlenienie, zanieczyszczenie środowiska, niewłaściwa pielęgnacja, stres – to główne przyczyny powstawania wolnych rodników, które działają destrukcyjnie na komórki skóry. Komórki przestają prawidłowo funkcjonować co w efekcie prowadzi do przyspieszenia starzenia się skóry. Odkrycie KOENZYMU Q10 uznano za jedno z największych osiągnięć naukowych XX wieku. Badania wykazały, że enzym ten stymuluje oddychanie komórkowe oraz efektywnie wpływa na poprawę przemian metabolicznych skóry chroniąc struktury komórkowe przed niedotlenieniem i uszkodzeniami, dzięki czemu opóźnia proces starzenia się skóry. Innowacyjny kompleks ANTYOKSYDANTóW aktywnie chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

aktywne fazy zabiegu: • DOTLENIANIE – skoncentrowana dawka substancji aktywnych – koenzymu Q10 i antyoksydantów wzmocniona działaniem ULTRADźWIĘKóW dociera do głębokich warstw skóry, dzięki czemu w efektywny sposób przywraca skórę do prawidłowego funkcjonowania. • REGENERACJA – masaż Firmowy Dr Irena Eris w połączeniu z witaminą E – naturalnie stymuluje skórę do odnowy, zapewniając jednocześnie uczucie głębokiego relaksu i odprężenia. • ALOE-HYDRO MASKA – intensywne nawilżenie i uzupełnienie niedoborów w skórze oraz efekt wygładzenia i liftingu. Zabieg OXY-ENERGY Q10 to spektakularne efekty – potwierdzone badaniami w Centrum Naukowo-Badawczym Dr Irena Eris: • dotlenienie i odżywienie skóry • pobudzenie procesów regenerujących • ujędrnienie skóry i efekt liftingu • zmniejszenie ilości i widoczności zmarszczek • rozświetlenie skóry Dla wzmocnienia efektów zabiegów polecamy OXY-ENERGY Q10 Koncentrat dotleniający Q10 & Antyoksydanty. To skoncentrowana dawka substancji aktywnych, która wnikając bezpośrednio w głąb skóry wspiera podstawowe procesy życiowe komórek. Poza silnym działaniem antyoksydacyjnym, daje efekt stymulacji skóry, pobudzając ją do naturalnej regeneracji. Zapraszamy Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris ul. Kosiarzy 37 Rezerwacja telefoniczna: (22) 651 82 93 lub 692 036 920 www.DrIrenaEris.com/Instytut

Listopad Teraz Wilanów 23


Uroda

<25

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

dla Kogo MedYcYNa estetYcZNa? dla każdego, pod warunkiem, że dopasujemy zabiegi do naszego wieku i oddamy naszą urodę w ręce kompetentnego lekarza mającego doświadczenie w tej dziedzinie. Nie kierujmy się modą, ale dobrem naszej skóry. wybierajmy zabiegi dające jak najbardziej naturalny efekt. Pamiętajmy, że w medycynie estetycznej obowiązuje zasada im mniej, tym lepiej.

24 Teraz Wilanów Listopad

Młoda skóra często musi sobie poradzić z trądzikiem, nadprodukcją sebum, zmęczeniem, wynikającym z intensywności życia, nieprzespanych nocy, palenia papierosów. W tym wieku najlepiej sprawdzą się zatem takie zabiegi jak peelingi kwasami, które łagodnie złuszczają, poprawiają kondycję skóry trądzikowej, pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, mają też prewencyjne działanie anti-aging, podobnie jak np. witaminowa mezoterapia igłowa. Dla młodych osób z trądzikiem zapalnym rozwiązaniem może być z kolei lecznicza laseroterapia (zwalcza bakterie p.acnes odpowiedzialne za powstawanie zmian). Studentki skarżą się na zmęczoną, poszarzała cerę i sińce. Dla nich przeznaczone są albo zabiegi i kosmetyki dotleniające, albo pierwsze zabiegi medycyny estetycznej, mające na celu likwidację cieni pod oczami i subtelne wypełnienie doliny łez (Redensity II). Możliwe są już także zabiegi stricte estetyczne takie jak modelowanie twarzy w zakresie wypełnienia kości policzkowych lub powiększenia ust. Jeśli mamy problem z przebarwieniami lub bliznami potrądzikowymi, zastosujmy mezoterapię mikroigłową, zredukuje ona defekty, a przy okazji, ponieważ ma silne działanie anti-aging, podtrzyma młodzieńczy poziom kolagenu w skórze.

30+

Zmarszczki mimiczne wokół oczu i wokół ust (szczególnie u palaczek) zarysowują się w tym wieku coraz silniej. Zaczynają pojawiać się także zmarszczki czoła oraz bruzdy wargowo-nosowe, początkowo dość płytkie. Do czterdziestki wszystkie te zmiany będą się pogłębiać, dodatkowo z każdym rokiem ubywać będzie w skórze kolagenu. Medycyna estetyczna nakazuje działać w tym czasie dwutorowo. Po pierwsze głębokie nawilżanie (kosmetyki z colostrum i kwasem hialuronowym) i po drugie - delikatne złuszczanie (kwasy owocowe AHA) oraz indukcja produkcji kolagenu. Oba te efekty daje wspominana już, świetna mezoterapia mikro-


Uroda igłowa, a także peelingi z retinolem i wit. C (np. Retix C), idealne przy trądziku u dorosłych. Synergiczne działanie powyższych metod pozwoli zachować skórę w dobrej kondycji jeszcze przez długi czas. Jednak jeśli za porządną pielęgnację zabieramy się dopiero po trzydziestce, może być trudno uruchomić naturalne mechanizmy skóry odpowiedzialne za jej młody wygląd. Wtedy sięgamy po medycynę estetyczną. Problem drobnych zmarszczek rozwiążą wypełniacze: kwas hialuronowy (m.in. Princess, Restylane, Voluma) lub nieco mniej znany a zupełnie naturalny dla organizmu ludzkiego - hydroksyapatyt wapnia (np. Radiesse). W pełni naturalną terapią, pozbawioną ryzyka alergii, jest także mezoterapia osoczem bogatopłytkowym o silnym działaniu anti-aging (Regeneris, Angel). Bardzo często stosowana jest w przypadku wypadania włosów, osłabienia ich oraz łysienia u kobiet i mężczyzn. Daje znakomite efekty i stanowi obecnie najlepszą nieinwazyjną metodę zagęszczania włosów bez przeszczepu.

40+

Po 40 r.ż. głównym problemem przestają być zmarszczki, choć te cały czas się pogłębiają. Najtrudniej w tym wieku pogodzić się z spadkiem jędrności, skutkującym zmianą owalu twarzy. Skóra opada, pojawiają się tzw. chomiki i nawet jeśli zadbałyśmy o to, by wciąż nie mieć zmarszczek, zdradza nas jędrność skóry. Sięgnijmy wtedy po zdobycze medycyny lub techniki. Lifting wolumetryczny wykorzystuje kwas hialuronowy o większej gęstości niż ten przeznaczony dla dwudziesto- i trzydziestolatek. Po czterdziestce zwiększa się częstotliwość stosowania zabiegów takich jak mezoterapia igłowa, polecane są serie głębokiej mezoterapii (Stretchcare). Pomocne są także wchłanialne nici liftingujące (First Lift) powodujące podniesienie okolicy policzków, poprawę owalu twarzy, podbródka, okolic szyi. W zależności od kondycji skóry i wyników analizy skóry pacjenta stosowane są także termolifting Zaffiro (ujędrnianie podczerwienią) z zupełnie naturalnym efektem oraz laserowe fotoodmładzanie, które usuwa efekty fotostarzenia: przebarwienia i zmiany naczyniowe.

50+

Skóra w tym wieku staje się cienka i wiotka, trudno jest ją odpowiednio nawilżyć. Na głębokie zmarszczki twarzy przechodzące w bruzdy i skórę pozbawioną jędrności jest jednak sposób – laserowy resurfacing skóry, który daje efekt odmłodzenia aż o 5-10 lat, redukuje głębokość zmarszczek, napina i wygładza. Stosuje się także wchłanialne nici liftingujące, jednak mocniejsze niż w młodszym wieku, zakończone mikrohaczykami, które podciągają i utrzymują tkanki skóry w odpowiednim miejscu (np. nici Happy Lift). Jednocześnie coraz wyraźniejsze stają się zmarszczki na dekolcie. Nasz wiek zdradzają coraz bardziej także dłonie. Zalecane jest tu wprowadzenie preparatów takich jak Radiesse, które wypełniają powierzchnię skóry, odejmując naszym dłoniom lat. Listopad Teraz Wilanów 25


Nasze dziecko

Kompletowanie wyprawki Narodziny dziecka to okres szczególny w życiu każdej mamy. Cała uwaga jest skupiona na maleństwie, które wymaga troskliwej pielęgnacji już od pierwszych dni życia. Wyprawka dla dziecka, ułatwiająca mamie opiekę nad noworodkiem, powinna więc już czekać w pogotowiu. Aby umilić obojgu ten początkowy okres i odciążyć mamę w nowych obowiązkach, m.in. w organizowaniu potrzebnych dziecku rzeczy, warto pomyśleć o popularnej ostatnio formie celebrowania narodzin – czyli tzw. baby shower.

preferencji mamy, sporządzenie listy można oprzeć o kryterium użyteczności akcesoriów, dobierając więcej produktów, które będą pomocne w pielęgnacji malucha, lub też kryterium estetyki, które pozwoli na piękne ozdobienie dziecięcego pokoiku wybranymi dodatkami. Można również kierować się połączeniem obydwu kryteriów, przeznaczając część miejsca na liście na akcesoria do pielęgnacji, a część na atrakcyjne dodatki, wzbogacające wystrój pokoiku, czy zabawki dla dziecka. Warto mieć na uwadze fakt, iż tak naprawdę każda najmniejsza rzecz z pewnością sprawi mamie wielką radość, zatem wartość prezentu, który sobie wybierzemy z listy do zakupu, nie będzie odgrywała pierwszoplanowej roli. Goście zyskują bowiem pewność, iż kupiony przez nich prezent będzie tym pożądanym i atrakcyjnym.

Mowa tutaj o przyjęciu organizowanym dla mamy i nienarodzonego jeszcze maleństwa przez grono najbliższych, przyjaciół i koleżanek. Jest do doskonała okazja, by wspólnie cieszyć się z nadchodzącego rozwiązania oraz służyć przyszłej mamie wsparciem i dobrą radą. W ostatnich latach coraz większym popytem cieszą się listy prezentowe na baby shower. Wzorowane są na spisach prezentów, tworzonych z okazji ślubów (wesel), rocznic, urodzin, czy imienin. Lista na baby shower zawiera zwykle wyszczególnione prezenty, które przyszła mama pragnęłaby otrzymać z okazji narodzin maleństwa. Lista może zawierać zarówno elementy wyprawki, jak i wszelkie zabawki dla dziecka, czy akcesoria dla mamy. Można stworzyć ją we współpracy z wybranym sklepem dziecięcym i rozesłać wśród znajomych oraz przyjaciół oraz pozostawić na miejscu, do wglądu zaproszonych gości. Takie rozwiązanie zapewnia duży komfort przy zakupie prezentu. Odwiedzając salon sprzedaży i pragnąc skorzystać z przygotowanej listy, gość może zdecydować się na konkretny produkt, oszczędzając czas oraz zyskując pewność, że prezent będzie udany. Wiele firm prowadzi również wysyłkową sprzedaż swoich produktów, realizując w ten sposób również wysyłki prezentów z listy życzeń do zaproszonych gości lub też bezpośrednio do przyszłej mamy. Ustalając produkty, które mają znaleźć się na liście, można kierować się różnymi czynnikami. Przykładowo, jeśli zdecydujemy się skorzystać z asortymentu oferowanego przez jedną firmę o określonym charakterze, wówczas wszystkie akcesoria będą idealnie komponowały się ze sobą. W zależności od

Korzystanie z listy życzeń umożliwia zatem gościom wybór prezentu, który nie będzie jedynie zbędnym gadżetem, lecz przydatnym elementem, pozwalającym przyszłej mamie na skompletowanie pełnej wyprawki dla maleństwa. Autor i zdjęcie: Studio Caramella

26 Teraz Wilanów Listopad


Uroda

sekret młodości gwiazd mikroigłowy rf frakcyjny

secret rf®

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

wywiad z Panią izabelą trojanowską Jakiś czas temu na polskim rynku pojawiło się innowacyjne urządzenie do przeprowadzania bezinwazyjnego liftingu twarzy za pomocą mikroigłowego systemu rF frakcyjnego. dzięki natychmiastowemu efektowi liftingu oraz braku jakichkolwiek niedogodności po zabiegu, secret rF bardzo szybko zyskał wielu zwolenników, w tym wiele gwiazd. Zabieg jest bezkonkurencyjny i niewątpliwie jest to ostatni krok do osiągnięcia młodego wyglądu przed chirurgicznym liftingiem skóry. Jego sekret tkwi w idealnie rozmieszczonych, nieizolowanych mikroigłach, które po dotarciu na odpowiednią głębokość skóry (0.5mm-3.5mm) dostarczają jej wysoką energię emitowaną przez bipolarne fale radiowe. Zapewnia to przestrzenne działanie na wszystkich poziomach skóry ze skumulowanym efektem na pożądanej głębokości. głęboki lifting twarzy, szyi i dekoltu to nie jedyne możliwości urządzenia. Ponadto secret rF doskonale sprawdza się usuwaniu rozstępów zarówno tych w fazie zapalnej, jak i zanikowej, a także w leczeniu nadpotliwości. czy jest Pani zadowolona z efektów zabiegu Secret RF? Jestem bardzo zadowolona, wreszcie rewolucyjne urządzenie na rynku. Efekty są naprawdę widoczne. To, co zauważyłam od razu to napięcie i wygładzenie skóry. Skóra wygląda młodo, czuję, że się zmieniła. Zabieg śmiało mogę określić jako bezinwazyjny lifting, poprawiający cały owal twarzy. czy Secret RF spełnił Pani oczekiwania? Oczywiście, że tak. Zaskoczył mnie przede wszystkim szybkim efektem. Już następnego dnia moja skóra wyglądała zupełnie inaczej. Teraz z dnia na dzień skóra wygląda jeszcze lepiej. Bardzo cieszy mnie naturalny efekt odmłodzenia i liftingu skóry. Jest to na pewno najlepsza technologia, która po jednym zabiegu daje taki efekt. Jakie odczucia towarzyszą zabiegowi? Zabieg właściwie był bezbolesny, dzięki zastosowaniu znieczulenia. Czasem odczuwałam jedynie ciepło i lekkie ukłucia. Komfort podczas zabiegu był naprawdę wysoki. Z chęcią skorzystam z niego ponownie.

Jak wyglądała skóra po zabiegu? Po zabiegu skóra było lekko zaczerwieniona i obrzęknięta, jednak to zniknęło w ciągu kilku godzin. Następnego dnia skóra wygląda rewelacyjnie, nie było konieczności, abym rezygnowała z codziennego życia i moich planów. Komu poleciłaby Pani zabiegi Secret RF? Polecam każdemu, kto chce uzyskać naturalny efekt odmłodzenia skóry. To idealny zabieg dla osób, które chcą uzyskać bezinwazyjny lifting skóry, a jednocześnie nie mają czasu aby rezygnować z codziennego życia. Secret RF polecam każdemu, kto oczekuje spektakularnych efektów. Dermika Salon&Spa ul. Sarmacka 10 Warszawa Wilanów Tel. 22 407 33 33 www.gabinetydermika.pl

Ponadto w Dermika Salon&Spa

- Zabiegi pielęgnacyjne Dermika - Najnowsze technologie High Tech na twarz i ciało - Lifting, ujędrnianie i usuwanie zmarszczek - Redukcja tkanki tłuszczowej i cellulitu - Zabiegi laserowe - Medycyna estetyczna Na hasło - Masaże, wellness i spa „Teraz Wilanów” - Pielęgnacja dłoni i stóp - Usługi fryzjerskie

rabat

20%

Listopad Teraz Wilanów 27


Ogłoszenia

łu! A i z uD o D y zAM S A R zAP ADRESy SKLEPóW: ul. Sarmacka 20, Al. Wilanowska 9 ul. Lanciego 16, ul. Chodkiewicza 8 lok. 8 ul. Przejazd 6 lok. 7

dołączdonas!

facebook.com/delikatesyOrganic

KIM

doradztwo podatkowe jerzy dąbrowski

-BIURO RACHUNKOWE -DORADZTWO PODATKOWE -PEłNY ZAKREs UsłUg EKONOmICZNYCH WilanóW - Wiktorii Wiedeńskiej 7/7 501 127 199, 602 269 482 email: jmdabrowscy@poczta.onet.pl

28 Teraz Wilanów Listopad

COmP DATA sp. z o.o. 02-952 Warszawa, ul. Wiertnicza 134a tel/fax: (22) 858-15-05 www.compdata.pl

Tonery i aTramenTy oryginalne i zamienniki sprzedaż i napraWa drukarek komputery i notebooki opieka serWisoWa dla firm


Podróże

BARCELONA W CIENIU WIATRU SZEPCZąCYM O PRZESZŁOŚCI

Pamiętam jak studiując na Uniwersytecie Warszawskim nagle odkryłam magię książki, do której w czasach liceum trzeba było mnie zaciągać wołem. „Lalka” Prusa, bo o niej mowa, nabrała dla mnie wartości dopiero, gdy w drodze na wykłady, przechadzając się Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Alejami Ujazdowskimi czy innymi okolicznymi szlakami, wyobrażałam sobie Wokulskiego w akcji, czy Łącką w zadumie. To możliwość zobaczenia na własne oczy, realistycznie opisanych przez Prusa budynków i ulic, skwerów i parków XIX-wiecznej Warszawy sprawiła, że mogłam bez najmniejszego problemu wyobrazić sobie świat bohaterów i tym bardziej ich polubić. Z drugiej strony, chadzając własnymi ścieżkami, dosłownie z lekturą w ręku, doceniłam wszystko to, co udało się zrekonstruować z przedwojennej Warszawy.

Niektórzy ludzie, i ja wśród nich, są tak skonstruowani, że strasznie nie lubią jak im ktoś coś nakazuje, wyznacza kierunek albo tempo działania. Nawet gdyby to przewodnictwo miało służyć jedynie ich dobru, po prostu nie godzą się na nie, bo we krwi mają chodzenie własnymi drogami...

Wiele czasu minęło zanim trafiłam na podobną książkę, która tak jak „Lalka”, zainspirowała mnie do zwiedzenia innego miasta - choć przyznaję, że w tym konkretnym przypadku, tylko głupiec nie miałby wcześniej imperatywu zobaczenia na własne oczy, co miliony innych podziwiały. Ale jak tłumy walą do Hiszpanii, to ja z zasady albo z przekory - nie. Do czasu. Właśnie do czasu, aż w ręce moje wpadała książka, którą przeczytać postanowiłam również nie dlatego, że okrzyknięto ją światowym bestselerem, ale dlatego, że jestem absolutną wielbicielką książek zapomnianych, zakurzonych i pachnących przeszłością. Tą książka stała się oczywiście „Cień Wiatru” Carlosa Ruiza Zafona (oraz dwie kolejne z tej serii). To dzięki niej zapragnęłam odbyć podróż

Listopad Teraz Wilanów 29


Podróże do Barcelony, choć wcześniej nawet zapewnienie Eduardo Mendozy, że jest ona „miastem cudów” nie było wystarczająco przekonywujące. W te wakacje wyruszyłam więc do Barcelony i jak to ja, postanowiłam nie poddać się atrakcjom z przewodników, do których kolejki ciągną się dzień i nocą. Podążyłam z książką w ręku, tropem Daniela Sempere. Nie byłam zaskoczona, gdy odkryłam, że urok Barcelony tkwi zupełnie nie tam dokąd zmierzają turyści od setek lat. To wcale nie Temple Expiatori de la Sagrada Familia, okrzyknięta najpiękniejszą i największa świątynia świata, nad budową której młodość i fortunę stracił wybitny architekt i pobożny chrześcijanin Gaudi, ani nie żadne inne polecane w przewodnikach turystyczne miejsca. Barcelona, Barcelona! Aż chciało mi się śpiewać, gdy niczym kot, co własnymi drogami chodzi, przemierzałam kilometry uliczek. To niezwykłe miasto pod każdym względem jest ucztą dla zmysłów, bez względu na porę roku, czy nastrój odwiedzającego. Ta stolica hiszpańskiej prowincji - Katalonii - położona pomiędzy górami a morzem, jest dla wtajemniczonych labiryntem niezwykłych, wąskich uliczek, przy których leciwe budynki zdają się szeptać stare dzieje ludzkich losów w nich zaplątanych. Choć niezwykle oświetlona, Barcelona jest otulona cieniem rzucanym przez nadmorski, niespokojny wiatr, który hipnotyzuje przybyszów każąc im pozostać na długo lub wrócić jak najszybciej. Wędrówkę swą rozpoczęłam, oczywiście omijając szerokim łukiem kolejkę do katedry Sagrada Familia, bo bardziej niż ona zaintrygowały mnie ukryte w zaułkach gotyckiej dzielnicy Barri Gotic średniowieczne kościółki i świątynie. W szczególności świętej Eulalii lub jeszcze piękniejszego, a dla mnie osobiście znamiennego, kościółka Santa Anna, w której to ślub wzięli Daniel Sempere z Beą (a nawet jego stwórca Carlos Ruiz Zafon). Kościółek jest urokliwy, przytulny i prawie pusty, a wstęp do niego wolny, choć na tyłach, w urokliwym ogrodzie znajduje się XIX-wieczny klasztor o niezwykłej aurze. Daniel mógł oglądać ten kościołek z okien swego domu, bo wychodziły wprost na jego fasadę. Mieszkał z ojcem przy ulicy Santa Anna numer 27 nad swoim antykwariatem. Dziś niestety przy tym numerze nie ma antykwariatu - tylko sklepik z torebkami i wachlarzami.

Błądząc celowo po gotyckiej dzielnicy odnosi się nieodparte wrażenie, że czas tu nie istnieje, a jeśli tak, to zatrzymał się on wieki temu. Architektura kamienic, niezwykle zdobionych malowidłami i wyjątkowe wąskie uliczki niczym nie wskazują, jakoby Hiszpania była członkiem Unii Europejskiej. Wcale nie dziwi mnie, że Zafon właśnie tu ulokował księgarnię Sempere, gdyż nawet dziś w czasach e-booków wydaje się, że jest to dzielnica głównie antykwariatów. Atmosfera niezwykła, szczególnie dla wielbicieli minionej epoki. Tu również na Carrer Montsio 3 Bis do dziś działa kawiarnia Els 4 Gats, otwarta w 1897 roku, do której Barcelo zaprosił Daniela chcąc namówić go do sprzedaży „Cienia Wiatru”. Kawiarnia ta od dawna jest autentycznym miejscem spotkań bohemy hiszpańskiej. Bywali tu Pablo Picasso, Antonio Gaudi i wielu, wielu innych. Jej oryginalna aranżacja pozostała niezmieniona. Nie mogłam również ominąć niedalekiej uliczki Carrer de Montcada, gdzie miał znajdować się przytułek Santa Lucia Hospice. Niestety dziś w tym budynku działa słynne i pełne odwiedzających Muzeum Picassa. Uciekam, więc dalej w mój świat z powieści i postanawiam odnaleźć gdzie mieszkała Nuria Monfort, córka Izaka - strażnika Cmentarzyska Zapomnianych Książek. Chciałam sprawdzić na własne oczy, czy to miejsce było rzeczywiście zapomniane przez Boga, mroczne, wilgotne i niczym nieprzypominające słonecznej Barcelony. Nuria mieszkała przy placu Sant Filipe Neri, bardzo trudnym do zlokalizowania, niejako schowanym za starym rzymskim murem. Rzeczywiście miejsce ziejące grozą, smutne i ponure. Zafon musiał mieć kiedyś jakiś interes, by się tu zapuścić, ale też dało mu ono doskonały powód do ulokowania w nim Nurii.


Podróże Uciekłam stamtąd jak najszybciej i tym razem chciałam już dotrzeć do Cmentarza Zapomnianych Książek. Odnalazłam więc uliczkę Cale Arco Teatro i rozglądałam się za kutymi w żelazie drzwiami z wielka kołatką. Ku memu zaskoczeniu, nie znalazłam wielkich budynków niczym z czasów starożytnych. Okazało się, że trafiłam już do dzielnicy El Raval, słynącej z prostytucji i narkomanów. Jest zaniedbana i prawie niezamieszkana. Większość obdrapanych kamienic, skrytych w mrocznym otoczeniu, gdzie słonce nie zagląda, ma zostać wyburzona. Brak tu sklepów, kawiarni i przede wszystkim turystów. Za to wyobraźnię może rozbudzić widok gdzieniegdzie zwisającego prania lub odpadających, dosłownie, balkonów. Przechodzę na drugą stronę zmierzając na Placa Reial, by zobaczyć jak mieszkał Barcelo z siostrzenicą Klarą, która złamała młodzieńcze serce Daniela. Tu ku uciesze, widzę imponujące palmy, piękne kamienice i całe mnóstwo drogich butików i restauracji. Tak właśnie wyobrażałam sobie sąsiedztwo zamożnego Barcelo. Ale teraz postanowiłam zainteresować się Górą Montjuïc, która wznosi się nad barcelońskim portem, a w książce Zafona w zamku na niej było więzienie i tragiczne wspomnienia ludzi w nim zabitych. Pozostał zamek, ale po więzieniu ani śladu. Jest za to piękny ogród botaniczny, muzeum i nawet amfiteatr na stoku. Panorama Barcelony widoczna z tego miejsca pozostanie dla każdego niezapominana. Na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie. Oczywiście aleję Tibidado! Odległa od centrum Barcelony, znajdująca się na szczycie Serra de Collserola rozciągającym się na obrzeżach Barcelony, od zawsze zamieszkana była przez elitę Barcelońską. Fantazyjne pałacyki, często wręcz kiczowate bez umiaru, sprawiają, że jeszcze dziś można poczuć tę beztroskę i niewiarygodny przepych opisany przez Zafona. Gołym okiem widać, że to właśnie tu lokowane były wielkie fortuny nie tylko XIX wieku. Łatwo sobie wyobrazić, że tylko tu mogła wznosić się rezydencja Aldayów - Mglisty Anioł. Ale choć do dziś na wzgórze kursuje zabytkowy niebieski tramwaj, którym Daniel dojeżdżał z Santa Anna, to przy Avinguda Tibidado przy numerze 32 spotyka mnie rozczarowanie. Zwykły dom w niczym nieprzypominający pałacu Aldayów. Ale za to sąsiedztwo pełne niezwykłych ogrodów, willi, rezydencji i budynków ambasad wskazuje, że do dziś mieszkają tu tylko najzamożniejsi z Barcelony. Być może właśnie udziwniony pałacyk usytuowany przy parku Guell na Carter D’Olot był pierwowzorem Mglistego Anioła. Stąd pojechałam jeszcze na cmentarz De L’est gdzie szukałam grobu ojca Daniela opisanego w „Grze Anioła”. Cmentarz jest niczym wyjęty z książek Zafona. Stare gigantyczne grobowce rodzinne, porosłe mchem i plątaniną bluszczu. Tutaj wiatr szepce jakby głośniej, tocząc walkę z cieniem pomników i starodrzewu. I tak dobiega końca moja wędrówka. Wcale, a wcale nie żałuję, że nie zajrzałam na przepełnioną turystami, straganami i kiczem Las Ramblas – centralnego miejsca Barcelony, gdzie pomimo alei cudownych platanów, ciągnącej się od Pałacu Katalońskiego do samego portu, panuje zgiełk i wszystko to czego unikam. DW

Listopad Teraz Wilanów 31

MAMo, Czy WiESz Co jESz? Planujesz lub jesteś w ciąży? Zastanawiasz się, jak po ciąży wrócić do dawnej figury? Jeśli na któreś z pytań odpowiedziałaś twierdząco, mamy dla ciebie kilka cennych wskazówek. 1. W ciąży nie jedz za dwoje! Dziecko potrzebuje przede wszystkim składników odżywczych a nie kalorii. Zapotrzebowanie energetyczne kobiety ciężarnej rośnie dopiero w II trymestrze ciąży. Pamiętaj, że wybierana przez Ciebie żywność powinna charakteryzować się wysoką jakością tak, by mogła zaspokoić potrzeby zarówno twojego organizmu jak i rozwijającego się płodu. 2. Postaw na karmienie piersią. Jedną z przyczyn, dla której organizm kobiety gromadzi w okresie ciąży tkankę tłuszczową, jest tworzenie zapasów energii niezbędnych do późniejszego wytwarzania mleka. Dostarczając dziecku dzienną dawkę pokarmu kobiecego zużywasz około 500-700 kcal, co oznacza, że pozbycie się kilogramów po ciąży jest wtedy zdecydowanie łatwiejsze. 3. Bądź aktywna. Przed ciążą podniesie to satysfakcję z wyglądu, w jej trakcie zaowocuje dobrą kondycją i ułatwi przebieg porodu, po porodzie pozwoli szybciej wrócić do formy. Wskazane są tutaj m.in. spacery, gimnastyka. Niektóre kluby fitness prowadzą specjalne zajęcia dla kobiet ciężarnych lub z małymi dziećmi. 4. Pij dużo wody. W okresie ciąży i laktacji zapotrzebowanie na nią dodatkowo rośnie. Woda zmniejsza uczucie głodu oraz ochotę na podjadanie między posiłkami. 5. Skonsultuj się ze specjalistą. Jeśli mimo stosowania się do powyższych zasad masz trudności z powrotem do formy po ciąży lub wiesz, że potrzeba Ci wsparcia merytorycznego oraz motywacji, rozważ spotkanie z dietetykiem. Jeśli nie masz z kim zostawić maluszka, poszukaj placówki, która podczas wizyty oferuje opiekę nad dzieckiem – wiemy, że takie są. U większości kobiet w okresie ciąży masa ciała nie powinna wzrosnąć o więcej niż 12 kg. Tym, które nie przekroczą tej wartości, łatwiej będzie po porodzie wrócić do poprzedniej sylwetki. Warto zwracać uwagę na dietę i aktywność fizyczną zarówno w okresie ciąży jak i później, żeby dziecko urodziło się zdrowe, a mama czuła się dobrze i równie dobrze wyglądała. Ewelina Bancerz i Ewa Żukowska, Centrum Dietetyczne Naturhouse Konstancin-Jeziorna


Wywiad

MR: Nie o rachunki tu chodzi, a o dziedzictwo narodowe. Sztuka dla sztuki, AR: Oczywiście, że mam takie momenty, pewnie jak każdy w swojej pracy, ale ale dla pokoleń. z drugiej strony ja naprawdę czuję się spełniona robiąc to co robię. To zderzenie z rzeczywistością pozwala mi mieć dystans do wszystkiego z czym się styTW: To chyba po takiej darowiźnie miasto Konstancin musiałoby wystawić kam, szczególnie w świecie pięknych, wiecznie młodych bo bogatych. Choć Wam porządny pomnik w centralnym punkcie… muszę przyznać, że brak motywacji typu „muszę zarobić na życie” jest bardzo AR: Ciekawe jaki musiałoby zapłacić podatek… Mareczku, a może miasteczko rozleniwiająca. Bo skoro nie muszę, to po co się wysilać. Ale na szczęście, na zostałoby z niego zwolnione? całkowite rozleniwienie nie pozwala mi moja duma, inteligencja, bądź po proMR: Jeszcze chyba się nigdzie nie wybieramy? stu temperament. I oczywiście porównanie z moimi koleżankami z roku, które zawodowo odjechały jak statek kosmiczny, to jest dla mnie bolesne. Dlatego TW: A obraz wyjątkowo pożądany i jeszcze w sferze marzeń? wytrwale, krok po kroku doskonalę się, robię kolejne i kolejne kursy, papiery i AR: Mi osobiście marzy się, aby tak podarować mężowi z okazji urodzin, lub staram się nie poddać rozleniwieniu. może Walentynek, Modiglianiego. Śni mi się, że budzę się bez nerki albo płuca, ale Modigliani wisi nad naszym łóżkiem. To by było wydarzenie (śmiech)! TW: A pewnie Pani koleżanki z roku zazdroszczą życia w podwarszawskim MR: Tak, to byłby nieprawdopodobny prezent. Ale może jednak nie za cenę Stepford…. Wie Pani, że dziewczyny spoza Konstancina mówią o was dziewnerki mojej żony. Takich poświeceń nie oczekuję. czynach z Konstancina - The Stepford Wives? AR: To piękne, ale nie do końca prawdziwe porównanie. Muszę stanąć w TW: To może jeszcze kilka słów o Pana drugiej kolekcji… słynie Pan z czerobronie swojej i moich sąsiadek. Wiele z nich nie kończy na byciu pięknymi i w wonych Ferrari z białą tapicerką, dlaczego akurat Ferrari? 100% oddanymi żonami. Mamy swoje kariery, pasje, cele. A że jesteśmy w MR: Ja lubię ładne rzeczy i zawsze kochałem rasowe samochody. Traktuję je większości zadbane… no cóż, musimy również sprostać roli wizytówki męża. nie tylko jako środek transportu, ale nawet bardziej jako swoiste dzieła sztuki. Ale zapewniam, że to nie jest nasza najważniejsza rola. Moje zamiłowanie do samochodów jest zdecydowanie starsze niż do obrazów, to drugie przyszło z dojrzałością, to pierwsze jest chyba fascynacja więk- TW: A co Pan na to Panie Marku? Czy myślał Pan kiedyś o sobie jako o wizyszości młodych chłopaków. Jako pierwszy samochód, jeszcze w czasach tówce swojej żony? studenckich, kupiłem sobie za ciężko zarobione pieniądze kabriolet Triumph MR: Mi się wydaje, że jesteśmy nimi nawzajem. Ona jest moją, a ja jej. Każdy SpeadFire. Zawsze kochałem piękne sportowe auta i chyba nic w tym złego. dobry związek polega na tej wymianie wzajemnych darów, które sobie ofiarowujemy. Jesteśmy z jednej strony bardzo różni, a drugiej bardzo podobni do siebie. Agnieszka swoją spontanicznością, energią i radością życia uzupełnia mój bardzo spokojny temperament. Jestem z natury mało wybuchowy, ale uparty, dążący do celu konsekwentnie i dlatego ta spontaniczność Agnieszki jest moim doskonałym uzupełnieniem.

TW: A co na to żona? AR: Niestety, albo na szczęście, rozumiem ten fenomen, że facet postrzegany jest przez pryzmat władzy, a cenna blacha to przejaw tej władzy. Ale cieszę się, że mąż ma do tego dystans i koncentruje się na kulturalnym hobby. TW: A jak to jest, gdy wraca Pani z pracy, po godzinnych sesjach z ludzkimi traumami, uzależnieniami, z ludzką maligną i wchodzi Pani do skrajnie innego świata, mówiąc wprost świata jak z bajki o lalce Barbie, gdzie wszystko jest piękne, a wszyscy atrakcyjni? Czy to zderzenie dwóch światów nie dobija pani, czy nie miewa pani momentów, że mówi sobie „dość, po co mi to? co się będę użerać z ludźmi… chorymi ludźmi”?

TW: Dopasowani choć różni - to się nazywa mieszanka doskonała. Tylko pozazdrościć takiej relacji. Bardzo dziękuję za inspirującą rozmowę. Wywiad przeprowadziła: Dorota Wójtowicz-Wielgopolan Foto: Przemysław Żytnicki Zdjęcia zrealizowane w Galerii VILLA LA FLEUR w Konstancinie Jeziornie

Listopad Teraz Konstancin 9


Wywiad często do bardzo skromnych ludzi, którzy za żadne skarby nie chcą wyzbywać się swej ojcowizny. Nawet gdyby taka transakcja miała polepszyć ich byt o kilka stopni. TW: I co wtedy robi Wasz kustosz? Próbuje nakłonić do sprzedaży? AR: Jest na tyle delikatny i wyrozumiały, że prosi jedynie o użyczenie na wystawę. Często widząc w jakich warunkach wiszą te dzieła, musi się przeżegnać. Dla mnie jest to absolutnie zrozumiałe, dla wielu ludzi cenniejsza niż pieniądze i wygodne życie, jest pamiątka po przodkach. MR: Muszę podkreślić w tym miejscu, że nie jest zadaniem Artura, który jest przede wszystkim historykiem sztuki, a nie marchandem, by sprytem odkupić od rodzin te obrazy. On raczej stara się przekonać tych ludzi, aby wypożyczyli obrazy na organizowane przez nas wernisaże i wystawy, z których przecież skorzysta szersza publiczność. TW: Jak się patrzy na Wasz dom, to odnosi się wrażenie, że jest to taki przedsionek do muzeum Villa La Fleur. Jak się mieszka w takich muzealnych warunkach? AR: Niestety musimy przestrzegać kilku zasad. Nie wolno palić, robić zbyt hucznych imprez, nie rozpalać w kominku i nie przekraczać temperatury 21 stopni! Klimat musi służyć obrazom, utkanym na każdym metrze kwadratowym. Dobrą stroną jest to, że nigdy nie musieliśmy inwestować w tapety (śmiech). TW: Ale przecież 21 stopni to luksusowa temperatura? AR: Wolałbym, aby było 25 stopni, ale czego się nie robi dla potomnych… TW: Już dziś myślicie o swoich wnukach, prawnukach? AR: Wcale nie. Ja myślę o publiczności, która w przyszłym wieku być może przyjedzie zobaczyć nasze zbiory w muzeum miasta Konstancin. Chciałabym, aby mąż zapisał je w spadku miastu, tak jak zrobiła to Peggy Guggenheim darowując swoje zbiory ukochanej Wenecji. Uważam, że to bardzo mądre posunięcie, bo chroni rodzinę przed skłóceniem, a i dzieła przed nieznanymi losami. Na zawsze pozostają w miejscu, do którego pierwotny kolekcjoner je przywiózł. MR: Raczej skłaniałbym się do stworzenia jakiejś fundacji, która zarządzałaby losem tych obrazów. TW: A czym dla Was jest kicz? I czy nie kusi Was czasem, by pozwolić sobie na taką odrobinę kontrolowanego kiczu? AR: Może dla odmiany skusiłabym się na taką odrobinę stylu „na bogato” a la Versace lub Roberto Cavalli, ale nasze domowe zbiory absolutnie to wykluczają (śmiech)… Jedynie klasyka, elegancja i pełna powaga (śmiech). Choć po namyśle… teraz przy planowanym remoncie domu może uda mi się coś przemycić? MR: Pozostawiam Ci wolną rękę w tym temacie. Ufam, że zachowasz zdrowy rozsądek a i gust, za który Cię cenię. Obiecuję nie będę się wtrącał… pod warunkiem, że nie zawiedziesz mego zaufania (śmiech). TW: To powiedzcie, dlaczego zdecydowaliście się zamieszkać w Konstancinie, a nie np. na żoliborzu, czy w Wilanowie, przecież pod względem komunikacyjnym zdecydowanie łatwiejsza byłaby dostępność waszego muzeum, gdyby stało ono bliżej centrum Warszawy? AR: Ja musze przyznać, że długo nie mogłam się z tą decyzją męża pogodzić. Przyjechałam z Łodzi i byłam tak zachwycona Warszawą, że chciałam po prostu mieszkać w jakimś apartamentowcu, w Śródmieściu, a o stworzeniu prywatnego muzeum jeszcze wtedy nawet nie śniliśmy. MR: Ja wcześniej mieszkałem w Aninie i przywykłem do wolnej przestrzeni i lasu w pobliżu. Konstancin zdawał mi się jedynym takim miejscem, które podobnie jak Anin, będąc w pobliżu Warszawy, dawał mi możliwość kupienia dużej zalesionej działki, do tego w okolicy lasu, rzeczki i innych pięknych domów, również na dużych działkach. Tu sąsiad sąsiadowi w okna nie musiał zaglądać. I to był dobry wybór, bo Konstancin nadal nie zmienił się pod tym względem. Jest bardzo uporządkowany architektonicznie, zadbany i dobrze zorganizowany. AR: Dziś bardzo doceniam tę decyzję męża. Konstancin to moje miejsce. Tu czuję się szczęśliwa, bezpieczna, tu mam wszystko pod ręką. Dlatego mam nadzieję, że w ramach uznania dla miasta kiedyś ofiarujemy mu naszą kolekcję (puszcza oko do męża)? MR: Nic nie będę deklarował. Pożyjemy zobaczymy. TW: To tak już konkretnie - ile jest w tej Waszej kolekcji eksponatów? AR: Straciłam już dawno rachubę (śmiech). MR: A ja nigdy nie liczyłem, bo ciągle wydaje mi się za mało. Przecież jestem nałogowcem (śmiech). TW: A ile jest warte to szlachetne dziedzictwo? AR: Nawet nie chcę wiedzieć!

8 Teraz Konstancin Listopad


Wywiad Teraz Wilanów: Piękni Państwo, wieść gminna niesie, że wśród innych pięk- TW: Dobrze, skupmy się na nałogu pana Marka. To kolekcjonowanie sztuki nych par Konstancina jesteście jedną z naj bardziej kontrowersyjnych i za ra- Ecole de Paris, godnej nie tylko renomowanej galerii czy muzeum narodowezem zasłużonych w gminie par? go, ale przede wszystkimi pozazdroszczenia. Podobno jest Pan jednym z pięAgnieszka Roefler: Tak? A to dlaczego, jeśli mogę zapytać? ciu prywatnych kolekcjonerów w Polsce. Jakie to uczucie być w krajowej czołówce? TW: Aha, już czuję, że nie będzie to łatwy wywiad (uśmiech). Sprytnie chce AR: Zanim mąż zacznie, pozwolę sobie wtrącić: i tu się kłania kolejny nałóg Pani wybrnąć z tego pytania odbijając piłeczkę na moją stronę. Czyżbym męża. On tak już ma, że zawsze musi być w czołówce. I choć jestem z niego miała do czynienia z behawiorystą…? Tak więc po krótce: dzieli Was spora dumna, to czasem mnie to irytuje. różnica lat, a mimo to łączy pewien nietypowy nałóg? MR: Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym, który jestem na liście, ale ponieAgnieszka Roefler: Aaa! Jeśli chodzi o nałogi, to rzeczywiście, ja zajmuję się waż postanowiłem otworzyć moją kolekcję dla publiczności, często jestem tak zawodowo ich leczeniem, a mąż ze swego znany jest już nie tylko w Konkwalifikowany. To co robię, według mojej oceny, to po prostu propagowanie stancinie. Na szczęście mąż nie jest jednym z moich pacjentów (śmiech). sztuki artystów polskich szkoły francuskiej. Chcę zachęcić innych ludzi do inMarek Roefler: Taak, muszę przyznać, że moim nałogiem jest kolekcjonerwestowania w ich spuściznę, bo to nasze dziedzictwo narodowe. Być może stwo, a ten nałóg może się z czasem przerodzić nawet w chorobę psychicz- są tacy, którzy myślą, że ja się chwalę udostępniając moją kolekcję dla szerszeną, bo człowieka tak wciąga, że zaczyna zatracać granicę pomiędzy go grona odbiorców, ale szczerze? Chodzi mi bardziej o rozpowszechnianie zbieractwem a obsesją. Na szczęście, na wszelki wypadek, mam przy sobie sztuki generalnie. A, że media piszą o mnie jako o jednym z pięciu prywatdobrego psychoterapeutę (uśmiech w kierunku żony). nych kolekcjonerów, obok Grażyny Kulczyk, Wojtka Fibaka …no cóż na to nie mam wpływu. TW: A ja słyszałam że, dzięki temu nałogowi jest Pan znany i ceniony nawet poza granicami Polski? TW: Ale z drugiej strony, być żoną lidera to chyba powód do doskonałej saMR: Moj nałóg kolekcjonerski, to obrazy artystów polskich szkoły paryskiej, mooceny? To nie lada osiągnięcie zostać wybraną przez jedną z najlepszych którzy są znani i cenieni nie tylko w Polsce i nie tylko przez Polaków. I tak ja, partii w mieście? jak i kilku innych polskich kolekcjonerów, chcemy tych artystów przywrócić AR: Dla dziewczyny z Łodzi pewnie tak, ale dla klinicznego psychologa, który rozbiera umysł ludzki na czynniki pierwsze, już trochę mniej (śmiech). ich krajowi rodzinnemu i Polakom. Ja chciałbym ściągnąć to co jeszcze po nich zostało we Francji. Być może moja zawziętość w tej kwestii, to że tak TW: I tak po 10 minutach rozmowy widzimy, dlaczego Roeflerowie to konskutecznie zdobywam te obrazy, budzi jakiś szacunek ludzi, którzy cenią trowersyjna para… A wracając do tematu: Panie Marku, to proszę przyznać, sztukę. pamięta Pan moment, w którym poczuł, że jest uzależniony? TW: Wracając do Waszego wspólnego mianownika. Jakie były początki tej MR: Reasumując - pierwotnie zainspirowała mnie do zbierania kolekcja Wojhistorii? Czy to Pan Marek zgłosił się do Pani Agnieszki na terapię, by poraciecha Fibaka, który swoje zbiory lata temu udostępniał muzeom, by Polacy w dzić sobie z tym szlachetnym ale jednak nałogiem, czy może to Pani Agniesz- ogóle usłyszeli o naszych artystach tworzących w Paryżu. Później zacząłem się ka, już będąc żoną nałogowca, postanowiła zrobić specjalizację w tym bardzo interesować latami 20-tymi i 30-tymi. To był niesamowity okres w kierunku? rozwoju całego świata, a szczególnie w rozwoju sztuki, każdej sztuki. A boheAR: Ani jedno, ani drugie. Kiedy poznałam męża, moja kariera szła już w tym ma paryska, która w tamtym okresie skupiła największe nazwiska, to temat dla kierunku, a mąż zaczął się pasjonować sztuką wkrótce po naszym ślubie. Po- mnie bardzo pasjonujący. Niebywałe nazwiska i koncentracja talentów w jedza tym jego nałóg jest tak piękny, że nie mam z nim najmniejszego problenym miejscu i czasie. Doskonale to pokazał Woody Alen w „O północy w Pamu. Oby tylko z takimi nałogami zgłaszali się do mnie pacjenci… Choć ryżu”. Ale początek mojej obsesji kolekcjonerskiej …naprawdę nie pamiętam, muszę przyznać, czasem widząc jak ukradkiem przemyca jakiś nowy nabymoże zachwyt nad zbiorami Fibaka. tek, zastanawiam się, czy nie podejść do niego bardziej profesjonalnie. MR: Ja muszę powiedzieć, że zanim poznałem Agnieszkę już zbierałem ob- TW: Ale Wojciech Fibak stworzył galerię, a pan najprawdziwsze muzeum… AR: A mnie się wydawało, że twoje zbieractwo zaczęło się od zakupu obrazu razy. Może nie tak kolekcjonersko, a bardziej dekoracyjnie. Były to obrazy polskich artystów z przełomu XIX wieku, szczególnie sceny myśliwskie, więc Rubczaka? A później to już poszło lawinowo! może już wtedy miałem zadatki na nałogowca w tej dziedzinie. Natomiast w TW: Przepraszam Rubczaka? Jana Rubczaka? Macie w domu obrazy Jana Rubchorobliwy nałóg wpadłem jak już zamieszkaliśmy w Konstancinie i zachłysnąłem się malarstwem Ecole de Paris. Jak Pani widzi trafiliśmy na siebie z żo- czaka? AR: Tak, dziś mamy ich kilka. ną, bo tak nam było gdzieś tam wysoko pisane. MR: Pierwszy obraz Rubczaka kupiłem tu, na aukcji w Warszawie, ale później, tak jak w przypadku innych obrazów, odkrywałem je we Francji na różnych aukcjach, mini aukcjach w małych miasteczkach, gdzie często jego nazwisko było przekształcane nie do poznania. Jako przedsiębiorca prowadzący od 30 lat własną firmę, w pewnym momencie odkryłem taką fascynację odkrywania „nowych lądów” dla mojej kolekcji. Poczułem prawie adrenalinę, mogąc poszukiwać i zdobywać te obrazy w całej Francji. TW: A jeśli chodzi o ten drugi czynnik, determinujący Was jako kontrowersyjną parę? Na gołe oko ledwie widać tę różnicę wieku. Zdradźcie, jakie stosujecie tricki, a właściwie Pan, Panie Marku, czy jako człowiek sukcesu, o którym znajomi mówią nawet „złoty palec”, nosi Pan w kieszeni cudowny jadeit? AR: Ależ mąż nie musi go nosić w kieszeni. On sam jest takim świętym kamieniem władzy, długowieczności, płodności, mądrości i równowagi. A ja jestem szczęściarą, ze go znalazłam. MR: Ja nie jestem żadnym magikiem. Po prostu jestem we wszystkim bardzo, bardzo konsekwentny i uparty. Uważam, że na wszystko trzeba i da się zapracować, ale w sposób konsekwentny do bólu. To się tyczy sukcesu w sferze zawodowej, ale i w prywatnej. Nigdy się nie zniechęcam przy pierwszym niepowodzeniu. Trzeba tak długo pukać do drzwi, aż wreszcie się otworzą, nawet jeśli będzie ich kilkanaście, nie wolno się poddawać. A czy fizycznie tak dobrze się trzymam? Staram się być zdyscyplinowany i zapracować na mój wygląd tak samo konsekwentnie. AR: Muszę dodać się, że mąż jest bardzo aktywny sportowo. Zaraził mnie miłością do różnych sportów, które uprawiamy razem, a to jak wiadomo jest nie tylko dobre dla ciała, ale i dla ducha. No i bardzo łączy. Kiedy jedziemy razem na kite’y czujemy się jakbyśmy znowu byli dwudziestolatkami.

TW: To dla mnie wprost nieprawdopodobna historia! Bo jestem stryjeczną wnuczką Jana Rubczaka. Mój dziadek Tadeusz był jego rodzonym bratem i mama poszukiwała obrazów wujka latami bezskutecznie. Co za niezwykły zbieg okoliczności. Ale czy Rubczaka też pan zalicza do Ecole de Paris? MR: Bezwzględnie tak, bo przecież on tworzył w tym okresie. Mimo, że nie był żydem polskiego pochodzenia, jak większość artystów tej szkoły, to jednak był on przedstawicielem tego okresu i tej francuskiej bohemy. Odkrywając Polaków tworzących we Francji w tamtym okresie, nie kierowałem się stricte zasadą, że mają to być Polacy żydowskiego pochodzenia. Szedłem dalej w swoich poszukiwaniach, choć nie było to łatwe. AR: Dziś zatrudniliśmy naszego zdolnego kustosza - Artura Winiarskiego, który potrafi dotrzeć tam gdzie nikt by się nie spodziewał, że może wisieć arcydzieło warte miliony. On szuka spadkobierców i tak po nitce do kłębka trafia

Listopad Teraz Konstancin 7


Wywiad

NAłOgOWA PARA...JAK Z OBRAZKA Agnieszka i Marek Roeflerowie, na pierwszy rzut oka można by rzec „piękni, bogaci, nieśmiertelni’. On - biznesman z 30 letnim stażem walki na polskim rynku, właciciel firmy Dantex, który bez względu na warunki i przeszkody nigdy się nie poddaje. Ona - nie taka znowu Stepford Wife, pani psycholog kliniczny od nałogów. Podczas spotkania szybko przypomniałam sobie, że pozory zwykle mylą. W tym konkretnie przypadku, bardziej niż zwykle.

6 Teraz Konstancin Listopad


Relacja OTWARTE MISTRZOSTWA KONSTANCINA W PŁYWANIU MASTERS PO RAZ SZóSTY w weekend, 19. i 20. października 2013 roku, na pływalni centrum Kompleksowej rehabilitacji sp. z o. o. w Konstancinie–Jeziornie przy ulicy gąsiorowskiego 12/14 odbyły się otwarte Mistrzostwa Konstancina w Pływaniu Masters. co roku w zawodach startuje ponad dwustu zawodników–amatorów z całej Polski i zagranicy w wieku od 25 lat do 85 lat. w tym roku zawody uzyskały rangę Pucharu Polski. Mistrzostwa co roku przyciągają więcej uczestników z całej Polski i zagranicy. W tym roku Konstancin–Jeziorna gościł zawodników między innymi z: Białegostoku, Bydgoszczy, Elbląga, Gdyni, Krakowa, Olsztyna, Poznania, Szczecina, Warszawy, Wrocławia i Zabrza oraz Litwy i Rosji. Łącznie 213 uczestników z 59 klubów. Warto dodać, że część uczestników nie jest zrzeszona w klubach i oni także zdobyli medale. Tegoroczne zawody otworzył burmistrz Konstancina, Kazimierz Jańczuk. Organizatorem tych mistrzostw jest Integracyjny Klub Sportowy „Konstancin”, który prowadzi z sukcesami zajęcia treningowe pływania dla dzieci i młodzieży, a także zajęcia koszykówki na wózkach dla młodzieży i dorosłych. Podczas dwudniowych zmagań, rozegrano dwadzieścia sześć konkurencji indywidualnych – po trzynaście dla kobiet i mężczyzn. Uczestnicy rywalizowali w różnych stylach pływania (klasycznym, grzbietowym, motylkowym, zmiennym i dowolnym) na dystansach od 50 metrów do 400 metrów. Rozdano blisko pół tysiąca medali i dyplomów dla zwycięzców w różnych kategoriach: od najmłodszych kobiet i mężczyzn (25–29 lat) do najstarszych sportowców (80–84 lat). W tym roku najstarszym zawodnikiem był 83–letni Lucjan Prządo. W każdej z konkurencji wyłoniono najlepsze wyniki i rozdano po sześć cennych nagród. Najwięcej medali trafiło do członków klubu Warsaw Masters Team (59 sztuk), Masters Chełm (33 sztuki) i Masters Białystok (30 sztuk). Gospodarzy reprezentował Paweł Obiedziński, który zdobył aż cztery medale. Na oficjalnym otwarciu gościł także Paweł Skrzecz (olimpijczyk igrzysk w Moskwie w 1980 roku), który promował akcję społeczną „Pięściarze bokserom i nie tylko”. Agencja BTL DEM’a Promotion Polska oraz wybitni polscy bokserzy przygotowali kalendarz, ilustrowany fikcyjnymi scenkami, w których sportowcy wcielili się w role psów. W tej kampanii udział wzięli: Iwona Guzowska, Paweł „Głaz” Głażewski, Rafał „Wojownik” Jackiewicz, Krzysztof Kosedowski, Mateusz „Master” Masternak, Łukasz „Angel” Maszczyk, Dariusz „Tiger” Michalczewski, Przemysław Saleta, Paweł Skrzecz, Albert „Dragon” Sosnowski, Izuagbe „Izu” Ugonoh i Mariusz „Viking” Wach. Ta społeczna akcja edukacyjna ma uświadomić i przybliżyć problemy niehumanitarnego traktowania zwierząt: znęcania się nad nimi, nielegalnych hodowli, wyrzucania czworonogów z samochodów w drodze na wakacje, czy topienia ich w jeziorze lub rzece. Wyjątkowy kalendarz na 2014 rok będzie dostępny w salonach i sklepie internetowym „empik”, sieci drogerii „Rossmann” oraz sklepach zoologicznych „Kakadu”. W kuluarach mówiło się, że Konstancin–Jeziorna organizuje najlepszą imprezę pływacką dla masters’ów w Polsce, i trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Dokładne wyniki sportowców dostępne są na stronie www.ikskonstancin.com.pl w zakładce AKTUALNOŚCI. Serdecznie zapraszamy do aktywnego udziału w zawodach w przyszłym roku. Zachęcamy naszych Czytelników do bliższego zapoznania się z inicjatywą „Pięściarze bokserom i nie tylko” pod adresem www.facebook.com/piesciarzebokserom.

Listopad Teraz Konstancin 5


WIZYTA MŁODZIEżY Z PISOGNE Pisogne to malownicze miasteczko, położone na północnym krańcu jeziora Iseo w regionie Lombardia w północnych Włoszech. Miasteczko posiada kilka interesujących zabytków. Do najciekawszych należą: średniowieczna dzwonnica oraz mały kościółek Santa Maria della neve, którego ściany zdobią freski renesansowego malarza Romanino. Interesującą atrakcją turystyczną jest także deptak ciągnący się wzdłuż brzegu jeziora. Mieszkańcy miasta mówią po włosku z charakterystycznym dla regionu akcentem oraz w lokalnym dialekcie. Od kiedy w 2008 r. podpisana została umowa partnerska pomiędzy Burmistrzem Pisogne i Burmistrzem Gminy Konstancin-Jeziorna, miasta czerpią obustronne korzyści ze współpracy. W październiku mieszkańcy Gminy Konstancin-Jeziorna gościli kolejny raz grupę młodzieży z Pisogne. Tym razem przyjechało szesnastu uczniów i dwoje nauczycieli. Wizyta rozpoczęła się spotkaniem z Burmistrzem Gminy Konstancin-Jeziorna, Kazimierzem Jańczukiem, a program sześciodniowej wycieczki obfitował w liczne atrakcje. Goście zwiedzili Konstancin-Jeziornę, a także Zamek Królewski, Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Konstancińska młodzież również odwiedza Pisogne z podobnymi wizytami. źródło: konstancinjeziorna.pl

KSIążKOWY ATLAS GMINY PIASECZNO Biuro Promocji i Informacji przygotowało pierwszy książkowy atlas Gminy Piaseczno. Co roku na terenie gminy przybywa kilkadziesiąt ulic i nawet rdzenni mieszkańcy zaczynają mieć kłopoty z lokalizacją niektórych z nich. W związku z takim dynamicznym rozwojem, atlas gminy to pomysł na szóstkę. Z przyjemnością skorzysta z niego każdy, kto potrzebuje pomocy. Atlas o objętości 52. stron zawiera również mini informator z telefonami do instytucji publicznych, służb technicznych oraz wszystkich publicznych placówek oświatowych. Opisane są również trasy autobusów ZTM oraz miejsca noclegowe. Biuro Promocji i Informacji wydrukowało 1600 egzemplarzy atlasu, który jest dostępny bezpłatnie w siedzibie Biura przy ul. Kościuszki 5, III piętro - pok. 96.

Relacja WPŁYW ODżYWIANIA NA ZDROWIE CZŁOWIEKA - KONKURS DLA GIMNAZJALISTóW Zespół szkół Zawodowych im. ppor. emilii gierczak w górze Kalwarii zachęca do wzięcia udziału w żywieniowym konkursie dla gimnazjalistów pt.: „wpływ odżywiania na zdrowie człowieka”. celem konkursu jest przybliżenie wiedzy z zakresu żywienia człowieka, propagowanie zdrowego odżywiania, zapobieganie chorobom związanym z niewłaściwym odżywianiem oraz kształtowanie umiejętności wykorzystania technik multimedialnych. Niezdrowe żywienie wśród młodzieży jest bardzo dużym, choć często niezauważalnym problemem. Supermarkety i reklama w mediach nie ułatwiają wyboru zdrowych, niskokalorycznych produktów. Kolorowe opakowania, wesołe napisy, konkursy i promocje kuszą młodych nabywców. Często sięgają po to, co jest dobrze zareklamowane i kupowane przez rówieśników, a nazwa i opakowanie wskazują, że dany produkt jest nowoczesny, młodzieżowy, „na topie”. Niestety w większości wypadków te „wspaniałe” artykuły spożywcze są niezdrowe, a nawet szkodliwe. Młodzież często nie zdaje sobie sprawy, że kupuje produkty, które zaśmiecają ich organizm, są bezwartościowe i zapychające. Stąd pomysł na konkurs wśród młodzieży, który ma przybliżyć wiedzę z zakresu prawidłowego żywienia człowieka. Konkurs przeprowadzony będzie w dwóch etapach. Etap I to etap szkolny, do którego przystąpić mogą gimnazjaliści z okolicznych szkół. Zadaniem dwuosobowych zespołów jest przygotowanie i przesłanie na adres e-mail: zszgk@o2.pl prezentacji multimedialnej na temat: „Wpływ odżywiania na zdrowie człowieka”. Termin nadsyłania zgłoszeń 09.10. 15.11.2013 r. Etap II to będzie etap regionalny, do którego zaproszeni zostaną autorzy najciekawszych prezentacji. Wielki finał odbędzie się 03 grudnia 2013 r. o godz. 9.00 w ZSZ w Górze Kalwarii przy ul. Dominikańskiej 9 E. Dodatkowo zadaniem uczestników będzie udział w quizie na temat prawidłowego odżywiania. Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody rzeczowe! Regulamin konkursu jest dostępny na stronie: www.zszgk.edupage.org

POBIEGLI W HOŁDZIE JANOWI PAWŁOWI II Ponad 300 osób wzięło udział w VII Otwartym Biegu Papieskim, który odbył się w niedzielę 13 października br. w Habdzinie. Mali i duzi biegacze swój trud i wysiłek dedykowali Janowi Pawłowi II rozpoczynając spotkanie mszą świętą dziękczynną za beatyfikację Papieża Polaka. Tuż po nabożeństwie wystartował VII Otwarty Bieg Papieski na odcinku czterech kilometrów. Pierwszy na metę dobiegł Krzysztof Wasilewicz, który wspomniany dystans pokonał w niespełna 14 minut. Wśród pań najlepsza, z czasem 17 min i 32 sek. była Joanna Cibiska. Najstarszą uczestniczką była 75-letnia Czesława Odolińska. Dla wszystkich biegaczy organizatorzy przygotowali pamiątkowe medale i koszulki. Siódma edycja Otwartego Biegu Papieskiego przyciągnęła do Habdzina całe rodziny. Organizatorzy biegu - Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Konstancinie-Jeziornie, sołectwo Habdzin, Urząd Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna, parafia św. Józefa oraz DEM'a – przygotowali dla uczestników nie tylko sportowe emocje. Można było zjeść grochówkę, a na najmniejszych czekały słodkości i dmuchane zabawki. Nie zbrakło również występów artystycznych -"Piosenki starej Warszawy" i "Romanse cygańskie". Poza tym podczas pikniku poznaliśmy wyniki konkursu na najładniejszą "Papieską dekorację domostwa". Przyznano trzy równorzędne nagrody. Otrzymali je: Halina Stępień, Marta Bartoszewska i rodzina Korytków. Całość zakończył Apel Papieski. Nie zapomniano też o odśpiewaniu "Barki", ulubionej pieśni Jan Pawła II.

4 Teraz Konstancin Listopad


Relacja III OGóLNOPOLSKI FESTIWAL SPORTóW TEATRALNYCH 321 IMPRO w dniach 19. i 20. października 2013 roku odbył się iii ogólnopolski Festiwal sportów teatralnych 321 iMPro, który miał ponownie miejsce w gminnym ośrodku sportu i rekreacji przy ulicy Żeromskiego 15 w Konstancinie– Jeziornie. Sztuka Impro zaczęła rozwijać swoje skrzydła coraz odważniej, a zadaniem festiwalu było i jest pokazywanie tego wszystkiego co się z nią dzieje we wszystkich możliwych obszarach. 321 IMPRO jako pierwszy festiwal w Polsce pokazał, jak szerokim zainteresowaniem cieszy się sztuka improwizacji zarówno wśród zawodowych aktorów, zespołów kabaretowych oraz amatorów, jak i publiczności. Tegoroczna edycja III Ogólnopolskiego Festiwalu Sportów Teatralnych 321 IMPRO odbyła się pod hasłem „Impro to Magia”. Przyjrzymy się zatem, jak szeroko sztuka scenicznej improwizacji rozpostarła swoje skrzydła w naszym kraju. Swoje improwizujące (i imponujące) talenty komediowe i dramatyczne zaprezentowali debiutanci: TUBAJFOR, IMPY, BEZ KLEPKI, IMPROV.PL, POD PRETEKSTEM, BCA FLASH, IMPRO TO MAŁO POWIEDZIANE, JESIOTR oraz WYMYWAMMY, a także AB OVO z Konstancina–Jeziorny oraz laureat zeszłorocznej nagrody END SCENE – czyli dzwonka kończącego scenkę w najgorętszym momencie przestawienia – żywiołowa Białostocka Improwizacja Kabaretowa (żBIK). Publiczność to najważniejszy element w impro i właśnie ona wybrała swojego faworyta, któremu została wręczona nagroda END SCENE. Nagrodę otrzymała jedna z dziewięciu debiutujących na festiwalowej scenie grupa „BCA Flash”, na którą swój głos oddało aż 90 osób, spośród 140 głosujących. Festiwal dał szansę zaistnienia także najmłodszym improwizatorom. Swe umiejętności brawurowo zaprezentowały dzieci z najmłodszej grupy teatru improwizowanego w Polsce – Witaminy „I” (I jak impro, oczywiście). Po raz pierwszy widzowie byli też świadkami tak zwanej „długiej formy”: improwizowanego spektaklu teatralnego, zainspirowanego sugestią publiczności. Sportowych emocji dostarczył niedzielny „Wielki Mecz Impro”, w którym „zmierzyli się” ze sobą Gospodarze festiwalu, tj. grupa AB OVO, z formacją Nopotatoes. Na zakończenie festiwalu zobaczyliśmy jeszcze „True Man Show”. Bezsprzecznie Konstancin–Jeziorna stał się 19. i 20. października 2013 roku stolicą improwizacji i mamy nadzieję, że w przyszłym roku festiwal będzie trwał dłużej, a widzowie obejrzą jeszcze więcej spontanicznych i zarazem błyskotliwych przedstawień. Informacje o festiwalu są dostępne na stronach www.321impro.pl.

Listopad Teraz Konstancin 3


źródło: konstancinjeziorna.pl

Święto Latawca za naMi

Piękna pogoda, czyste niebo i przestrzeń Łąk oborskich nieopodal targowiska w Konstancinie-Jeziornie to idealne warunki na organizację Święta latawca. Kilkadziesiąt osób pojawiło się tam 5 października, aby rywalizować w zawodach latawców, jak i podziwiać pokazy lotnicze mistrzów modelarstwa. Tegoroczna impreza, przygotowana przez Mazowiecką Organizację Wojewódzką Ligi Obrony Kraju, Urząd Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna oraz Konstanciński Dom Kultury, przyciągnęła w sobotnie przedpołudnie sympatyków modelarstwa jak i całe rodziny, które przyszły w słoneczny dzień podziwiać latawce i modele. Dzieci, które wykonały własne latawce, rywalizowały w dwóch kategoriach wiekowych: do 10 lat i 11-14 lat. Jury, w którego składzie był m.in. Maciej Kozłowski, profesjonalny sędzia modelarstwa, oceniło zarówno wykonanie latawców, jak i ich loty. Dzieci wykazały się wyobraźnią i talentem, budując przepiękne latawce. Niestety nieco zawiodła pogoda. Potrzebny był silniejszy wiatr, żeby latawce mogły bez problemów wznosić się ponad łąkami, a tego dnia modelarze mogli liczyć jedynie na sporadyczne, lekkie podmuchy. Ale to oczywiście nikomu nie przeszkadzało, ponieważ

i tak wszyscy bawili się doskonale. Po ogłoszeniu wyników można było zobaczyć w akcji prawdziwych mistrzów modelarstwa, którzy zaprezentowali swoje modele. Najwięcej było samolotów, które były bardzo widowiskowe i spodobały się publiczności. Niesamowite akrobacje modelem samolotu na uwięzi zaprezentował Paweł Dziuba, Mistrz Świata w modelarstwie lotniczym. Święto latawca zainicjował Zbigniew Ciećwierz, który z ogromnym poczuciem humoru prowadził spotkanie i komentował rywalizację dzieci, jak i pokazy modelarzy. Laureatom zawodów gratulujemy, a wszystkich zainteresowanych zapraszamy do Konstancińskiego Domu Kultury przy ul. Jaworskiego 24, gdzie działa pracownia modelarska, którą prowadzi Zbigniew Ciećwierz.

JAGIELLOńSKA ZAMKNIĘTA NA PONAD MIESIąC Od 9 października na ponad miesiąc wyłączona z ruchu zostanie ul. Jagiellońska w Konstancinie-Jeziornie. Utrudnienia spowodowane będą jej przebudową. Będą wyznaczone objazdy. Ulica będzie zamknięta dla ruchu na odcinku od ul. Piłsudskiego do ul. Wierzejewskiego. Planowana czasowa organizacja ruchu będzie obowiązywała, zgodnie z umową z wykonawcą robót budowlanych, do dnia 15 listopada 2013 r.

Relacja INWESTYCJE MŁODZIEżOWE W PIASECZNIE w Piasecznie działa prężnie Młodzieżowa rada gminy Piaseczno. Jako jedna z niewielu tego typu organizacji w Polsce, ma w tym roku szansę na dodanie swoich pomysłów do przyszłorocznego budżetu swojej gminy. Młodzieżowa rada gminy (Mrg) ma zająć się szczególnie infrastrukturą dla młodzieży. w tym celu zorganizowała trójstopniowy proces konsultacyjny z młodymi mieszkańcami gminy, by dowiedzieć się jakie inwestycje przeznaczone dla młodzieży chcieliby, aby powstały w Piasecznie. Młodzieżowa Rada Gminy Piaseczno jest organem doradczym i reprezentacją młodzieży w strukturach lokalnych. W skład Rady wchodzą uczniowie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Podobne organizacje działają również przy Urzędzie Dzielnicy Wilanów oraz przy Urzędzie Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna. Młodzieżowa Rada Gminy Piaseczno w tym roku zgłasza swoje pomysły związane z rozwojem infrastruktury dla młodzieży do budżetu gminy a ich wybór konsultuje w swoim środowisku. Pierwszym etapem było zebranie wszelkich pomysłów od uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Kolejnym będzie przeprowadzenie badania, w którym młodzi wybiorą 10 z 20 najlepszych propozycji. Trzecim zaś, a zarazem najważniejszym, będzie organizacja debaty, która odbędzie się 15 października 2013 roku o 16:30 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy w Piasecznie. Do rozmów MRG zaprosi trójki klasowe i zarządy samorządów uczniowskich gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z terenu gminy. Jednak równie mile widziane będą wszystkie młode osoby z Piaseczne pragnące mieć realny wpływ na cel wydatkowania części publicznych pieniędzy przeznaczonych na inwestycje dla młodzieży. Celem debaty będzie wybór dwóch projektów, które wspólnie uznamy za najważniejsze i najbardziej odpowiadające potrzebom młodych ludzi.

Zarząd Uzdrowiska Konstancin-Zdrój S.a. zaprasza Państwa do wzięcia udziału w konkursie na ciastko KoNSTaNcJa Pragniemy, aby nazwa kulinarnego specjału nawiązywała do imienia matki założyciela Konstancina – Konstancji z Potulickich Skórzewskiej, a jego smak do znamienitych tradycji kulinarnych Konstancina. Do konkursu zapraszamy pracownie cukiernicze, cukierników zawodowych oraz cukierników amatorów. Zwycięzca konkursu otrzyma pamiątkową statuetkę, a według jego receptury zwycięskie ciastko będzie wypiekane w Restauracji Galeria Konstancja. Szczegółowe informacje na temat konkursu zawarte są na stronie internetowej www.uzdrowiskokonstancin.pl./aktualności - Deklaracja przystąpienia do konkursu oraz regulamin konkursu.

ZaPRaSZaMy SeRdecZNIe 7.11.2013 o godz. 18.00. na ZADUSZKI KONSTANCIńSKIE organizowane wspólnie z Towarzystwem Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina. W programie prezentacja filmu o Monice żeromskiej i wspomnienia o tych, którzy odeszli 14.11.2013 o godz. 18.00. na spotkanie z p. Małgorzatą Niezabitowską i p. Tomaszem Tomaszewskim pt. „Opowieści rodzinne” 6.12.2013 o godz. 17.00. na rozstrzygnięcie konkursu na ciastko o nazwie KONSTANCJA oraz na wieczór pt. „Zdrowie na Święta” czyli festiwal ciast, pasztetów, mięs, nalewek, konfitur przygotowanych na bazie naturalnych surowców.

2 Teraz Konstancin Listopad


Teraz

Listopad 2013 / Gazeta bezpłatna

Konstancin

agnieszka i Marek roeflerowie „NaŁogowa Para... JaK Z obraZKa”


Teraz wilanow listopad 2013