Issuu on Google+

Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012 · ISSN 2080-8429

Nocne Śpiewanie po liftingu str. 8

Fot. Rudolf Stýbar

miesięcznik bezpłatny

Modnie, twórczo i rozrywkowo str. 9 Maleńczuk: Potrafię dać w mordę str. 10 Świecie24 – roczniak po przejściach str. 12


pasje

Co jest grane?

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Duńskie perełki

2

Prawdziwa uczta dla miłośników dobrego, ambitnego filmu. Podczas Dni Filmu Duńskiego w kinie Wrzos zobaczymy największe arcydzieła duńskiej kinematografii. Przegląd związany jest z przypadającą w tym roku duńską prezydencją w Radzie Unii Europejskiej. Filmy z tego kraju zagoszczą w świeckim kinie Wrzos w dniach 18-20 września. Dni Filmu Duńskiego to okazja do zapoznania się z szerokim spektrum duńskiej kinematografii. W trakcie przeglądu zaprezentowane zostaną zarówno dzieła znanych duńskich reżyserów, którzy wywarli wpływ na kształt współczesnego kina europejskiego (m.in. „Europa” Larsa von Triera czy „Uczta Babette” Gabriela Axela), jak i przedstawicieli nowego kina duńskiego, które cieszy się uznaniem międzynarodowej publiczności. Przegląd został przygotowany we współpracy z Ambasadą Danii i Duńskim Instytutem Filmowym. Szczegółowy repertuar na www.oksir.eu. (ap) Dni Filmu Duńskiego, 18-20 września, sala widowiskowa kina Wrzos w Świeciu. Ceny biletów: pojedynczy 5 zł, karnet 20 zł.

Rozwiń swoje pasje Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu przygotowałbogatą ofertę zajęć nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. Taniec, piosenka, fotografia – to tylko niektóre z proponowanych warsztatów. Z całą pewnością każdy, kto chce i lubi kreatywnie spędzać wolny czas, znajdzie coś dla siebie. • Zespoły taneczne: baletowo-taneczny (od 6 lat) – instruktor Monika Gerke hip-hop (od 8 lat) – instruktor Natalia Romanowska break dance (od 8 lat) – instruktor Mariusz Swatek • Studio Piosenki (od 10 lat) – instruktor Michał Maciudziński Dziecięcy zespół wokalny (od 7 lat) – instruktor Michał Maciudziński • Młodzieżowy Zespół Rockowy (rock gotycki, z wpływami irlandzkimi i celtyckimi) – instruktor Roman Karczewski • próby amatorskich zespołów muzycznych w Studio Nagrań – koordynator Adam Pawłowski • Teatr Świecie (od 16 lat) • Warsztaty fotograficzne (od 12 lat) – instruktor Andrzej Bartniak • Centrum Działań Plastycznych Akademia – instruktorzy Hanna Kawecka, Anna Tomasik Zajęcia plastyczne dla dzieci i młodzieży Warsztaty dla dorosłych „Dekoratornia” Akademia Sztuki dla Dorosłych • Wyspa Skarbów (od 2 lat) – instruktor Agnieszka Piątkowska • Wolontariat NN (od 13 lat) – koordynator Ariel Stawski • Grono Literackie – koordynator Kinga Willim • Otwarta Strefa Twórcza CDP Akademia, oddział w Grucznie (od 8 lat) – instruktor Łukasz Lewandowski • Klub Seniora Kociewiacy – koordynator Teresa Szyczewska Zespół wokalny Kociewiacy – instruktor Janina Romańska • Kurs tańca towarzyskiego dla dorosłych – instruktor Margarita Bjozovski Zapisy do 14 września w Punkcie Informacji OKSIR, ul. Wojska Polskiego 139, tel. 52 562 73 71. Dodatkowe informacje lub ewentualne zmiany w programie zajęć na www.oksir.eu.


Dożynki z gwiazdą

Święto ziemniaka

9 września burmistrz Świecia zaprasza na gminne dożynki. W tym roku przygotowano niespodziankę – muzyczną gwiazdą uroczystości będzie zespół Wędrowne Gitary, który gra i śpiewa przeboje legendarnych Czerwonych Gitar! Święto plonów rozpocznie się mszą w kościele św. Andrzeja Boboli o godz. 12.00. O godz. 13.30 w amfiteatrze nastąpi uroczyste otwarcie dożynek, a potem koncert orkiestry dętej ze Świecia z popisami mażoretek i buławek, gry i zabawy dla dzieci oraz występ „Jaro”, który zagra przeboje muzyki rozrywkowej. Będzie też konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy. Nie zabraknie także grochówki i drożdżówek oraz stoisk ze swojskim jadłem i wyrobami rękodzieła. (ap)

Fot. Andrzej Pudrzyński

Fot. Andrzej Pudrzyński

Coljest grane?

16 września na zamku odbędzie się Dzień Bałabuna, czyli kociewskie święto ziemniaka. Swój udział zapowiedziały liczne koła gospodyń wiejskich, które zadbają o smaczny poczęstunek. Oprócz tego zaplanowano występy artystyczne zespołów dziecięcych i liczne konkursy m.in. obierania ziemniaka na czas i rzutu ziemniakiem do celu. Ich zwycięzcy otrzymają unikatowe publikacje, zawierające szereg ciekawostek o Kociewiu. Dodatkowa atrakcja czeka na właścicieli psów. Na stoisku firmy Husse otrzymają darmowe próbki karmy, gadżety, a profesjonalny fotograf zrobi zdjęcie ich pupilowi. Początek około godz. 15.00. Dokładna godzina wkrótce na www.oksir.eu. (ap)

REKLAMA

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

www.facebook.com/vistulahotel

3


K alejdoskop

Metalmania O

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

koło 700 osób bawiło się w lipcu na zamkowym dziedzińcu podczas jubileuszowego, dziesiątego Festiwalu Mocnych Brzmień im. Ryśka Bieńka. Na festiwalu zjawili się fani muzyki metalowej nie tylko ze Świecia i regionu, ale praktycznie z całego kraju. - Z roku na rok wzrasta ranga imprezy, o czym najlepiej świadczy rosnąca frekwencja. Festiwal, co nas bardzo

4

cieszy, staje się imprezą ogólnopolską – podkreśla Michał Barski, jeden ze współorganizatorów. - Wśród wykonawców nie było przypadkowych zespołów. Decapitated świetnym koncertem potwierdził, że jest klasą samą w sobie, ale i inne kapele nie mają się czego wstydzić. Każda z nich ma już na swoim koncie określony dorobek i żadna z nich nie wzięła się znikąd. Organizatorzy już myślą o kolejnym festiwalu. Poprzeczkę stawiają sobie

wysoko – wśród przyszłorocznych wykonawców wymieniają zespoły Behemot lub Vader. (ap) Organizatorzy, Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji oraz MAS Music Art, składają podziękowania sponsorom festiwalu: firmie Raf-Mix, Magiareklam.pl, SG Studio, Agencji Promocji i Reklamy Victory, OPZZ Mondi, NSZZ Solidarność Mondi, Mebloprojekt, Rad-Oil, Paw-Stal, Kartpol, sklep Swojskie specjały, Akropol, PolHem, Espack. ZDJĘCIA MARCIN SALDAT


REKLAMA

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

5


K alejdoskop

Dwa dni dobrej zabawy

Fot. Marcin Saldat

W ostatni weekend czerwca, nie tylko przy muzyce bluesowej, świecianie bawili się na Blues na Świecie Festival. Gwiazdą był Maciej Maleńczuk z grupą Psychodancing (wywiad z artystą na str. 10). O to, by nikt się nie nudził podczas dwudniowej imprezy, zadbały także formacje Johnny Rieger Band, Retro Funk, Big Fat Mama, Harmonijkowy Atak i Cree. (ap)

Kuźnia młodych talentów

6

Ludożercy mieli ucztę na zamku Lipcowa, czwarta edycja Nocy grozy nosiła tytuł „Uczta ludożerców”. Jak na solidną ucztę przystało, najpierw na zamkowym dziedzińcu „ludożercy” z Teatru Świecie zawiesili na drągu dziewczynę nad stosem drewna, a potem częstowali gości… gałkami ocznymi (tę rolę pełniły żelowe kulki). Dla bardziej wybrednych przygotowano kiełbaski, które pieczono nad ogniskiem. (ap)

Fot. Marek Wojciekiewicz/Mirosław Sejkowski

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Fot. Andrzej Pudrzyński

Mają od kilku do kilkunastu lat i wielu z nich zdobywa laury na konkursach plastycznych. Wychowankowie Centrum Działań Plastycznych Akademia w Świeciu, działającego przy OKSiR, otrzymali pod koniec czerwca dyplomy ukończenia zajęć w roku szkolnym 2011/2012. W holu ośrodka kultury zorganizowano również wystawę prac podopiecznych Akademii. Wybrane prace prezentujemy na str. 24. (ap)


K alejdoskop

Poznasz zamek bez wychodzenia z domu Wystarczą komputer i Internet, aby zwiedzić zamek w Świeciu od piwnic po wieżę. Pod koniec lipca uruchomiono wirtualny spacer po zabytku. Nie odchodząc od ekranu komputera mieszkańcy i turyści mogą obejrzeć zamek z zewnątrz, „pochodzić” po dziedzińcu, a także „pospacerować” po pomieszczeniach. Można też „wejść” na wieżę i podziwiać panoramę miasta. Bardziej „aktywni” mogą wyruszyć na spacer po nieco dalszych okolicach – do punku widokowego na Diabelcach lub na wysepkę na Wiśle. Wystarczy klikać na zaznaczone punkty. O tym, gdzie jesteśmy, informuje nas lektor. - Data uruchomienia wirtualnego spaceru, 25 lipca, nie była przypadkowa. Tego dnia, w 1338 r., Świeciu nadano prawa miejskie – wyjaśnia Przemysław Krzyżanowski, kierownik Izby Regionalnej Ziemi Świeckiej. To właśnie izba, wspólnie z OKSiR-em, przygotowała projekt. Prace nad nim trwały przez rok. Wykonano ponad 500 zdjęć, które posłużyły do stworzenia wizualizacji. Na razie dostępna jest tylko polska wersja językowa, ale w przyszłym roku ma powstać także angielska i niemiecka. - Wirtualny spacer ma zachęcić turystów do odwiedzenia naszego zamku. Wiadomo przecież, że nawet najlepsza wizualizacja nie zastąpi kontaktu z zabytkami „na żywo” – mówi Przemysław Krzyżanowski. Być może w przyszłym roku uda się stworzyć kolejny wirtualny spacer – tym razem po Starej Farze. Aby odbyć wirtualny spacer po zamku wystarczy wpisać adres www.zamekswiecie.pl. (ap)

W świecie papierowych fascynacji

Fot. Rudolf Stýbar

W lipcu i sierpniu odbyły się kolejne warsztaty w ramach projektu Papiernia – Akademia Papierowych Możliwości, realizowanego przez OKSiR. Uczestnicy wyrabiali rzeźby ludzi z papieru, poznawali wykorzystywanie papieru w fotografii i wykonywali książki artystyczne. Tekst o twórczym i burzliwym życiu uczestniczki projektu, Olgi Jesionek, na str. 16. Więcej o Papierni w kolejnym numerze „Teraz Świecie”. (ap)

Fot. Mirosław Sejkowski

Mimo deszczowej pogody, sporo osób zjawiło się w lipcu na zamku, by podglądać kosmos podczas Nocy Astronomicznej. Na szczęście później niebo wyklarowało się i możliwa była jego nocna obserwacja. O gwiazdach opowiadał astronom Jacek Drążkowski. Dodatkowymi atrakcjami były filmy o astronomii i koncert muzyki elektronicznej. (ap)

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Nocne podglądanie nieba

7


W ydarzenie

Fot. Rudolf Stýbar

Tradycja po liftingu

Na tegorocznym „Nocnym Śpiewaniu” położono szczególny nacisk na część konkursową. I udało się. Swoje nagrania przysłało aż 41 wykonawców. To rekord.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

W

8

porównaniu z kilkoma ostatnimi edycjami, na wrześniowym Maratonie Piosenki Osobistej „Nocne Śpiewanie” usłyszymy więcej muzyki z „krainy łagodności”, jak określa się piosenkę literacką, autorską i poezję śpiewaną. Nie znaczy to jednak, że zdominuje ona imprezę, jak to było jeszcze dziesięć lat temu. Nie zabraknie też innych gatunków – od popu po bardziej rockowe brzmienia. Maraton potrwa dwa dni. 7 września w kawiarni Cafe Kultura, oprócz uczestników części konkursowej, wysłuchamy recitalu Bogusława Nowickiego, wokalisty, wykonawcy piosenki autorskiej, autora tekstów kilkuset piosenek. 8 września impreza przeniesie się na zamek, gdzie wystąpi zespół Dom o Zielonych Progach, grający szeroko pojętą poezję śpiewaną oraz piosenkę turystyczną. Po koncercie laureatów na scenie pojawi się grupa Yank Shippers, która współczesną tematykę żeglarską łączy z folkowymi fascynacjami. Organizator, Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu, zadbał o jak największe nagłośnienie części konkursowej maratonu.

artystycznego, zachęcając tym samym do udziału kolejne pokolenia. Wątpliwości co do tego, że tegoroczna edycja będzie ciekawa, nie ma Michał Maciudziński, koordynator konkursu, który zasiadał w komisji kwalifikacyjnej. - Spośród 41 wykonawców wybraliśmy 27 do części konkursowej maratonu. Mieliśmy niekiedy twardy orzech do zgryzienia, bo było bardzo wiele nagrań na wysokim poziomie – przyznaje. – W dużej mierze trudno je zaszufladkować i przypisać do jednego gatunku muzycznego. Wielu wykonawców łączyło różne style w niezwykle ciekawy sposób. Część to niemal gotowe materiały na płytę. Dominowała piosenka autorska, a jeśli trafiały się wykonania znanych już piosenek to we własnej, często bardzo ciekawej aranżacji. Sadząc po wysokim poziomie nadesłanych nagrań, maraton zapowiada się bardzo ciekawie – prognozuje Michał Maciudziński. Uczestnicy części konkursowej będą rywalizować o główną nagrodę w wysokości 2,5 tys. zł, ufundowaną przez burmistrza Świecia. ANDRZEJ PUDRZYŃ SKI

- Informacje o konkursie można było znaleźć na Facebooku, portalach muzycznych takich jak Klipon.pl i na forach internetowych. Wykorzystaliśmy też własną bazę kontaktów. Wysyłaliśmy powiadomienia do grupy osób, które z kolei informowały kolejnych znajomych, a ci następnych – wyjaśnia Agnieszka Puza, specjalistka do spraw public relations OKSiR w Świeciu. Magnesem dla wykonawców było na pewno pozyskanie przez organizatora jako partnera Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. W jury będzie zasiadał jego przedstawiciel, a to szansa, że zostaną zauważeni i być może wypłyną dzięki temu na szersze wody. Wszystkie te działania przyniosły zamierzony efekt. Na konkurs zgłosiło się aż 41 zespołów i solistów, trzy razy więcej niż w poprzednich edycjach. - Otrzymaliśmy zgłoszenia z całej Polski. Tak duże zainteresowanie zapewnia nam znakomitą promocję całego maratonu w kraju – zaznacza Hanna Górska, koordynator Działu Merytorycznego OKSiR-u. - Nie odcinając się od korzeni „Nocnego Śpiewania”, otwieramy się na nowe formy wyrazu

Cztery osoby, które przyjdą w dniach 3-5 września z tym numerem „Teraz Świecie” do Punktu Informacji OKSiR przy ul. Wojska Polskiego 139 otrzymają cztery pojedyncze zaproszenia na „Nocne Śpiewanie”.

29. Maraton Piosenki Osobistej „Nocne Śpiewanie” Piątek, 7 września, kawiarnia Cafe Kultura, wstęp wolny godz. 16.00 – przesłuchania konkursowe godz. 21.00 – występ Bogusława Nowickiego godz. 23.00 – wspólne śpiewanie w Cafe Kultura sobota, 8 września, zamek, bilety 15 zł godz. 21.00 – Dom o Zielonych Progach godz. 23.00 – koncert laureatów godz. 00.00 - Yank Shippers godz. 01.30 – wspólne śpiewanie przy ognisku Bilety do nabycia od 23 sierpnia w Punkcie Informacji OKSiR, ul. Wojska Polskiego 139, tel.: 52 562 73 71.


W ydarzenie

Modnie i twórczo Prawdziwa gratka dla wszystkich, którzy lubią oryginalną biżuterię, ubrania, buty, ozdoby do domu i wyroby rękodzieła. A wszystko to w muzycznej oprawie i przy smakowitym jedzeniu. Krótko mówiąc, w sobotę 1 września nie może was zabraknąć na The Day of Art w parku przy ośrodku kultury w Ś wieciu.

T

ANDRZEJ PUDRZYŃSKI

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

The Day of Art, sobota 1 września, godz. 14.00-20.00, park przy OKSiR w Świeciu. Wstęp wolny. W przypadku złej pogody impreza zostanie przeniesiona do kawiarni Cafe Kultura.

ego dnia park będzie pełnił centrum artystycznych wydarzeń w naszym mieście. - Udowodnimy, że jest to idealne miejsce na prezentowanie działalności twórczej. Nie pominiemy także najmłodszych, dla których przygotowaliśmy kilka atrakcji, w tym artystyczne malowanie twarzy – mówi Agnieszka Puza, specjalistka do spraw public relations Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu. Na The Day of Art zobaczymy zarówno młodych, jak i doświadczonych projektantów. Pod chmurką będzie można między innymi zobaczyć ciekawe artystyczne działania, zakupić ręcznie robioną biżuterię, designerską odzież, wypić piwko i posłuchać dobrej muzyki. Krótko mówiąc – dla każdego coś miłego. Dopełnieniem tego będzie muzyka elektroniczna, która będzie tłem imprezy. Specjalnie na tę okazję zaproszono z Warszawy producentkę muzyczną i realizatorkę dźwięku Gosię Machnikowską (Goga m). Dodatkowo zostanie utworzona strefa wymiany odzieży, w której będzie można pozbyć się części swojej garderoby oraz „gastrostrefa”, o którą zadba restauracja z ośrodka Perła Borów z Tlenia i Cafe Kultura. W organizację The Day of Art włączył się OKSiR i jego współpracownicy, interesujący się szeroko pojętą sztuką. Podobne imprezy odbywają się w Warszawie czy Bydgoszczy. Stąd pomysł zrobienia czegoś podobnego w naszym mieście. Bydgoska Kramberry to coroczne targi mody, na które przyjeżdżają zarówno świetni polscy projektanci, jak również ci, którzy dopiero zaczynają. Można tam kupić różnego rodzaju wyroby artystyczne, wykonane ręcznie i nie tylko. Całość okraszona jest dobrą alternatywną muzyką. W tym roku impreza odbyła się w klubie Mózg. - Chodzi o dobrą zabawę i miłe spędzenie sobotniego popołudnia na świeżym powietrzu, a park przy OKSiR to świetne miejsce na takie imprezy – podkreśla Agnieszka Puza. Organizatorzy są otwarci na ludzi, którzy projektują i tworzą ubrania, wszelkiego rodzaju dodatki, przerabiają odzież, wyszukują ciekawe ubiory, chcą pokazać swoje wyroby, rękodzielnictwo, czy też prace artystyczne (malarstwo, fotografia, rzeźba itp.). Czekają też na osoby prezentujące działania happeningowe, plenerowe przedstawienia teatralne lub street art. A także na tych, którzy po prostu chcą się pozbyć lub wymienić swoją garderobę. Wystarczy wysłać zgłoszenie e-mailem na dayofart@wp.pl.

9


S ylwetki

Potrafię dać w mordę

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Fot. Andrzej Bartniak

Rozmowa z Maciejem Maleńczukiem o muzycznych gustach i fascynacji country oraz o pobycie w więzieniu i o tym, jak odcisnęło się to na jego życiu. W czerwcu artysta byłgwiazdą festiwalu Blues na Ś wiecie.

10

Maciej Maleńczuk: Kiedyś byłem takim trochę mięczakiem, fanem jazzu, poezji. Więzienie spowodowało, że schamiałem. Utwardziło mnie, ale intelektualnie sporo straciłem

ANDRZEJ BARTNIAK: Gdy powiedziałem koleżance, że będę robił wywiad z Maleńczukiem, ta spojrzała na mnie z politowaniem, po czym stwierdziła: „No to powodzenia”. Ludzie się pana boją. MACIEJ MALEŃCZUK: Niedawno, gdy opuszczałem jeden z hoteli podszedł do mnie jego właściciel i powiedział: „Panie Maćku, pan to mnie zawiódł. Mówili, że jak pan przyjedzie, to hotel rozniesie, a pan tu śmieci z pokoju wynosi”. Więc ja go oczywiście bardzo prosiłem, żeby tego nie rozpowiadał nigdzie, bo stracę reputację. Uwierz mi, że mogę dać w mordę, mogę zrobić zadymę. Rozumiem, że Maleńczuk już się wyszumiał? Sprawa jest prosta. Nie wkurwiaj mnie, a wszystko będzie ok. Jaką płytę ma pan teraz w swoim odtwarzaczu?

Słucham Ry Coodera, jego najnowszej płyty. Polityczne country, bardzo zabawne, prześmiewcze teksty. Ry Cooder to ten zawodnik, który zrobił Buena Vista Social Club. Zgrał tych ludzi. On sam jest specjalistą od różnego rodzaju gitar. Uchodzi za znawcę stalowej gitary. Słucham też Dra Johna, to jest siedemdziesięcioparoletni muzyk, który wyszedł z więzienia i nagrał najlepszą płytę w swoim życiu. Nosi ona tytuł, nomen omen, „Locked down”. Mam również takiego dyżurnego Coltrane’a koncertowego z lat 60. z Uniwersytetu Columbia, gdzie gra takie 40minutowe kawałki. Temat jest tylko lekko zarysowany, a potem odlatuje. I tylko Coltrane może tak długo grać i nie znudzić słuchacza. Ta płyta gości u mnie najdłużej. Lubię też sięgnąć po Johnny’ego

Casha. Najbardziej cenię sobie okres Nashville, nie te wczesne rzeczy z lat 50., które były dość prymitywne. Ubóstwiam te rozbudowane aranżacje, kiedy miał już 50, 60 lat i jego głos się potężnie obniżył. To są zawodowe aranżacje. Można się nauczyć oszczędności przy maksymalnej ilości środków wyrazu. Mając dostęp do wszystkiego, wybiera tylko to, co niezbędne. Lista użytych gitar może przyprawić o zawrót głowy, a jak się tego słucha, to ma się wrażenie, że jest to maksymalnie oszczędne. Pan również od niedawna stara się promować country. Płyta „Psychocountry” nie jest żadnym „wybrykiem”. Spotkałem się z zapowiedzią, że pozostanie pan jeszcze przez jakiś czas w tym kowbojskim kręgu. Skąd te zainteresowania? A pytałeś ludzi czemu interesują się


S ylwetki łem. Stałem się agresywny. Wcześniej byłem takim trochę mięczakiem, fanem jazzu, poezji. Bili mnie (śmiech). Więzienie mnie utwardziło, ale intelektualnie sporo straciłem. Nie ma dwóch zdań. Kiedyś, gdy mnie obrażali, kuliłem się, teraz nie pozwalam, by ktoś gadał coś za moimi plecami. A gdyby mógł się pan cofnąć do 1981 roku i jeszcze raz wybierać: wojsko czy więzienie. Co z dzisiejszej perspektyw by pan wybrał? Z pewnością znowu więzienie. Co do tego nie ma wątpliwości. Weźmy pod uwagę co to były za czasy. Siedziało się w całkiem przyzwoitym towarzystwie. Wtedy siedzieli Michnik, Kuroń, Moczulski, Niesiołowski. Zresztą na Niesiołowskim odsiadka zrobiła straszne wrażenie. On do dzisiaj z tego powodu jest strasznie nerwowy. Choćby ta historia z dziennikarką, którą odepchnął. Za jego plecami przez cały czas leciały straszne bluzgi. W końcu nie wytrzymał tego. Ktoś, kto parę lat spędził w więzieniu, nie pozwoli sobie, żeby wtykało mu jakieś bydło. Jestem po jego stronie. Jest pan odważnym artystą. I bynajmniej nie chodzi o niektóre kontrowersyjne wypowiedzi, ale poszukiwania muzyczne. Był rock, jazz, blues, poezja śpiewana, a teraz country. Stary, jestem muzycznym erudytą (śmiech). Co ja na to poradzę. To stwarza jednak pewne niebezpieczeństwo. Ktoś kupił sobie, dajmy na to, płytę „Wysocki Maleńczuka”, spodobało mu się, potem pójdzie na koncert, a wcześniej nie doczyta na plakacie co to za show i przeżywa szok. Wielokrotnie tak było. I to właśnie z Wysockim. Wymyśliliśmy sobie, że Wysockiego będziemy grać osobnymi setami. Zrobiliśmy plakaty, fotki z gębą Wysockiego, po czym przychodziły jakieś skretyniałe baby i były zaskoczone, że my nie gramy: „Ostatniej nocki”, „Dawnej dziewczyny” i „Samby-mamby”. Szeroka widownia ma to do siebie, że za dużo nie myśli. Idzie owczym pędem. Swego czasu dość głośno było o tym, że amerykański zespół R.E.M. dokonał poważnych zapożyczeń, a w zasadzie skopiował teledysk do utworu „Wolność sło-

wa”. Jak skończyła się ta historia? Pudel (Andrzej Bieniasz, jeden z założycieli Püdelsów – przy. red.) nie pozwolił mi rozdmuchać tego bardziej. Wyglądało to tak, że mieliśmy przed nimi wystąpić podczas koncertu R.E.M. w Warszawie. R.E.M. musiało jednak wyrazić zgodę na support. Zażyczyli sobie materiałów. Dostali między innymi ten klip. Zgodzili się na nasz występ, a za jakiś czas okazało się, że zapierdolili nam pomysł. Byłem za tym, żeby wysłać maila do magazynu „Rolling Stone”, można było coś na tym ugrać. Ale Pudel był temu przeciwny. Gadał „Co ty, to są koledzy muzycy”. Dałem temu spokój. Wielokrotnie pan zapowiadał, że do Püdelsów nie ma już powrotu. Nic się ni zmieniło? Nic. Nie będę dostosowywał się do gustów kretyna. Rozumiem, że teraz promuje pan country. Czy ta muzyka ma rzeczywiście szansę trafić pod polskie strzechy? Oczywiście. Jeśli nie ta, to jaka? Traktowanie country z pobłażliwością wydaje mi się śmieszne. To wspaniała muzyka. W Ameryce siedzą w tym najlepsi fachowcy. ROZMAWIAŁ ANDRZEJ BARTNIAK

Maciej Maleńczuk, właściwie Mirosław Maleńczuk, urodził się w 1961 r. w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku. Wokalista, gitarzysta i poeta. Kilkukrotnie zmieniał szkoły podstawowe, był także uczniem szkoły zawodowej, a później liceum zawodowego (w klasie o specjalności obróbka skrawaniem), z którego zrezygnował. W 1981 r. został skazany na dwa lata więzienia za odmowę pełnienia zasadniczej służby wojskowej. Po wyjściu z więzienia występował jako muzyk uliczny, grając na gitarze i śpiewając skomponowane przez siebie bluesowe piosenki. W latach 1986-2005 wokalista i lider zespołu Püdelsi, potem formacji Homo Twist i Psychodancing. Publikuje również wiersze, wiele z nich stało się tekstami jego piosenek. Był członkiem jury w trzeciej edycji programu „Idol” w 2004 r., gdzie dał się poznać ze swojego ciętego języka. Żonaty, ma cztery córki.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

bluesem? Co by ci odpowiedzieli? Na pewno otrzymałbyś jakiś stek banałów. Przez pierwszych dziesięć lat swojej kariery grałem bluesa, bo się czułem zniewolony. Polską rządził Jaruzelski, czułem, że jestem rodzajem białego Murzyna. Czułem się jak niewolnik, grałem więc bluesa. Dziś jestem wolnym człowiekiem i chcę śpiewać pieśń wolnego człowieka. A poza tym zainteresowałem się osobą Johnny’ego Casha i chciałem być na przekór tym wszystkim mądralom, którym się wydaje, że country to głupi gatunek. A po prostu to oni są głupi, bo nie znają angielskiego. Ja też potrzebowałem czasu, żeby zrozumieć o czym oni śpiewają. Jak zrozumiałem, absolutnie postanowiłem to zrobić. Ludzie nie mają pojęcia o czym są te piosenki. To są kawałki o więzieniu, o tym że człowiek całe życie szuka swojego ojca, tylko po to, żeby go zabić, o pewnym rodzaju buty białego człowieka. Bardzo pouczające historie, jak najbardziej w moim stylu. Po raz pierwszy usłyszałem o panu dawno temu, czytając książkę o hipisach, gdzie pojawiła się wzmianka o Maleńczuku, który odmówił służby wojskowej i trafił za to do więzienia. Wraca pan czasami myślami do tamtego okresu? Oczywiście, że wracam. Więzienie odcisnęło na mnie nieodwracalne piętno. Podobno to właśnie w więzieniu zaczął pan grać. To prawda. Może nie tyle zacząłem, co podąłem tę decyzję. Rodzice wysyłali mnie w różne miejsca, żebym ułożył sobie życie jako mistrz cukiernictwa czy operator kinowy, zdobył wreszcie zawód. Ja próbowałem z kolei robić coś, co ich zadowoli, ale nic z tego nie wychodziło. Jak już mnie w końcu zamknęli, to stwierdziłem, że skoro moje życie zaczęło się toczyć tak ekstremalnie, to będę robić to, co chcę. Moim marzeniem zawsze było, by grać. Gdyby nie trafił pan do więzienia, to nigdy nie zapadłaby decyzja o tym, aby zostać muzykiem, czy dojrzałby pan do tego po prostu później? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że więzienie spowodowało, że schamia-

11


S połeczeństwo

12

Fot. Andrzej Pudrzyński

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Krzysztof Nowicki, założyciel, redaktor naczelny i wydawca w jednej osobie portalu informacyjnego Ś wiecie24

Roczniak po przejściach - Spodziewałem się różnych słów krytyki, ale tak liczne, napastliwe, ordynarne i obraźliwe komentarze mnie zadziwiły – mówi Krzysztof Nowicki, szef portalu Świecie24. ANDRZEJ PUDRZYŃSKI: W czerwcu minął rok, od kiedy wystartował internetowy portal informacyjny Świecie24. Pamiętasz pierwsze dni po jego uruchomieniu? KRZYSZTOF NOWICKI: Tak, to były dni pełne ekscytacji, codziennego sprawdzania statystyk, analizowania, które teksty generują największy ruch, itp. Każdego dnia było więcej wejść. To dawało dużo radości. Nie obawiałem się, że portal się nie przyjmie, bo wyraźnie widziałem, że zapełnia niszę. Jeśli towarzyszyła mi nie-

pewność, to raczej co do tego, czy sobie poradzę jako redaktor, szef i wydawca. Czego się nauczyłeś w tym okresie? Wcześniej, przez wiele lat byłem dziennikarzem w mediach drukowanych, a tworzenie portalu to zupełnie inna bajka. Miniony rok to dla mnie czas intensywnej nauki prowadzenia portalu, nawiązywania współpracy z czytelnikami, wykorzystywania interaktywności tego medium. Wciąż mam jednak świadomość, że jestem na początku drogi.

Skąd pomysł na założenie portalu informacyjnego? Chciałem coś zmienić w swoim życiu. Postanowiłem odejść z Agory, wydawcy m.in. „Czasu Świecia” i „Czasu Chełmna”. Założyłem firmę Gedeon Media. Moje pierwsze pomysły nie bardzo wypaliły, więc szukałem następnych. W końcu – eureka! W naszym mieście nie było portalu informacyjnego z prawdziwego zdarzenia. Tak wymyśliłem Świecie24. Jak wspominasz pierwsze początki? Z pewnością nie były łatwe. Głównie dlatego, że słabo znałem się na technicznej stronie prowadzenia portalu. Oczywiście jego stworzeniem zajmowali się programiści i graficy. Dla mnie zostały zadania nauczenia się obsługi i wypełnienia portalu treścią. Wcześniej trzeba było też wymyślić jak ma on wyglądać, co ma się w nim znaleźć. Zdarzyło się też kilka razy, że coś nie działało, ale wszystko udało się opanować. Można utrzymać się z prowadzenia Świecie24? Dobre pytanie. Gdybym w to wątpił, nie pakowałbym w portal tyle pieniędzy i energii. Przed startem analizowałem takie strony w miastach o podobnej wielkości. Tam działają bardzo dobrze. Problem z odpowiedzią na to pytanie bierze się stąd, że na początku skupiałem się na wypełnieniu portalu treścią, żeby mieć z czym wychodzić do klientów. Przez ostatnie pół roku, a nawet trochę dłużej, byłem mocno zaangażowany w dwa realizowane przeze mnie projekty unijne. Siłą rzeczy brakowało mi czasu na pracę w portalu, a szczególnie na działania związane z pozyskiwaniem reklamodawców. Teraz zamierzam to zmienić. Na początku zdarzały się słowa krytyki w komentarzach pod artykułami, dotyczące szaty graficznej, tekstów, zdjęć. Można było odnieść wrażenie, że był to niemal frontalny atak na Świecie24. Krytycznych uwag nie brakuje i obecnie, ale jest ich dużo mniej. Jesteś człowiekiem, który nie przejmuje się krytyką i robi swoje, czy wręcz przeciwnie – przeżywałeś to lub czułeś się zniechęcony? Spodziewałem się różnych słów


S połeczeństwo niego materiały, aby nie było tak, że są w nim tylko trzy informacje i kilkanaście zdjęć. Obecnie notujemy odwiedziny średnio około 1400 osób dziennie i od kilku miesięcy jest to stała ilość. Nie wiem czy to dużo, czy mało. Przeczuwam, że będzie dużo więcej. Jest takie, trochę cyniczne, porzekadło dziennikarskie, że nic tak nie ożywia serwisów informacyjnych, jak trup. U ciebie też najlepiej sprzedaje się sensacja? Niestety, to prawda. W Internecie można to łatwo zaobserwować, bo widać, ile osób ogląda zdjęcia z wypadków, pożarów, a ile z innych wydarzeń. Każda, najmniejsza nawet kraksa przyciąga trzykrotnie więcej czytelników niż inne materiały. Jeśli jest taka możliwość to fotografuję wypadki, czy inne groźne zdarzenia. Staram się jednak, aby takie treści nie zdominowały portalu. Świecianie bardzo interesują się również rozrywką i nowymi obiektami handlowymi. Sporą oglądalność mają zakładki informujące o wydarzeniach kulturalnych, teleadresowe, o jedzeniu na telefon, czy choćby zdjęcie dnia. Twoja ocena portalu – zalety i wady Świecie24 widziane okiem jego szefa. Bez wątpienia jest to najlepszy portal informacyjny w mieście (śmiech). To pytanie zazwyczaj nastręcza mi sporo trudności, ponieważ wiem, że wielu osobom portal się podoba i ma swoją jakość, a z drugiej strony, wiem jak bardzo jeszcze różni się od mojej wizji. Zaletą na pewno jest to, że udało się stworzyć portal z dobrą, nowoczesną szatą graficzną, strona jest przejrzysta. Mamy bardzo szybki mechanizm do przeglądania zdjęć. Portal jest otwarty na czytelników, którzy mogą zarazem stać się autorami. Mogą pisać blogi, przesyłać artykuły do działu „Twoja strefa” lub fotki do galerii „Zdjęcie dnia”. Świecianie doceniają dobrze opracowane zakładki z podręcznymi informacjami o różnych instytucjach, z repertuarem filmowym, a nawet z innymi stronami o Świeciu. Atutem będzie też wkrótce tworzony katalog firm pod nazwą „Superokazje”. Do tego dochodzą jeszcze zalety,

które wynikają ze specyfiki tego medium, czyli możliwość modyfikacji materiałów w miarę uzyskiwania nowych informacji, możliwość zamieszczania dużej ilości zdjęć oraz filmów, czy przekierowania na inne strony za pomocą linków. O wadach porozmawiam najpierw ze współpracownikami. Myślę, że częściowo odniosłem się do nich mówiąc wcześniej o zmianach i planach rozwoju portalu. Praca w codziennym portalu informacyjnym wymaga dużej samodyscypliny i poświęcenia sporo czasu. To właściwie przez 24 godziny na dobę robota na wysokich obrotach. Nie boisz się, że z czasem zabraknie sił? Nie, ponieważ dziennikarstwo to moja pasja, to przygoda. Poza tym zamierzam rozwijać firmę tak, żeby w przyszłości za newsami gonili młodsi dziennikarze. Kto współtworzy portal oprócz ciebie? Na razie skład redakcji jest ograniczony do minimum. Oprócz mnie jest jeszcze Ariel Stawski, czasem posiłkuję się zdjęciami Szymona Tusika. Jest trochę osób, które zgłosiły chęć współpracy w różnych dziedzinach – będą wkrótce widoczne w nowych artykułach. Nie wszystkich autorów blogów mogę wymienić z nazwiska, bo sobie tego nie życzą. Stale pisze w portalu Krystyna Radtke, Michał Lewandowski, Ariel Stawski, swojego bloga mają harcerze i bibliotekarze. Kiedyś pisał burmistrz Tadeusz Pogoda, ale chyba się zniechęcił. Mieliśmy już blog kulinarny, ale autorka przeniosła się do Poznania i prawdopodobnie jej przepisy już nie będą trafiać na naszą stronę. Świecie24 współpracuje z ośrodkiem kultury, promując imprezy i zamieszczając z nich relacje. Uczestniczycie też w projektach OKSiR-u, takich jak Muzyczna Strona Miasta. Jak oceniasz wzajemne kontakty? Mamy dobre relacje. Obecna menedżer do spraw promocji, Agnieszka Puza, bardzo się stara, abyśmy mieli odpowiednie informacje na czas. Jestem przekonany, że jeszcze wiele dobrego zdziałamy razem z OKSiR-em. ROZMAWIAŁ ANDRZEJ PUDRZYŃSKI

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

krytyki, ale tak liczne, napastliwe, ordynarne i obraźliwe komentarze mnie zadziwiły. Nie mogłem zrozumieć intencji ich autorów. Niektóre z nich, ze względu na ich ordynarność, musiałem usunąć. Nie będę ukrywał, że te ataki były dla mnie bolesne, szczególnie na początku. Jednak mnie to nie zniechęcało, tylko jeszcze bardziej mobilizowało. Z drugiej strony, konstruktywna krytyka jest pożyteczna. Zrobiliśmy w pewnym momencie taki zabieg, że zebraliśmy wszystkie krytyczne uwagi, odsialiśmy od nich złośliwości i powstała lista zadań i obszarów, w których trzeba się poprawić. Jakie opinie zabolały cię najbardziej? Nie będę tego zdradzał, bo to jakbym się dobrowolnie podłożył złośliwcom. Świecie24 stanowi już „zamknięty produkt”, czy myślisz nad zmianami? W żadnym wypadku nie jest to „zamknięty produkt”. Jak już wspomniałem, przez ostatnie miesiące byłem mocno zaangażowany na innym polu i trochę stęskniłem się za normalną pracą dziennikarską. Zamierzam stopniowo wprowadzać zmiany. Chcę, żeby pojawiło się więcej newsów, aktualnych wiadomości. Zamierzam na dobre ruszyć z działem historycznym i sportowym. W planach mam dopracowanie zakładek dotyczących Świecia oraz lokalnej kultury. Chcę zaprosić do współpracy ludzi młodych i starszych, pasjonatów w różnych dziedzinach. Jeśli ktoś ma ochotę, już teraz zachęcam do nawiązania kontaktu. Marzy mi się zainicjowanie w naszym mieście tzw. dziennikarstwa obywatelskiego. Krótko mówiąc, ma to być portal dla świecian, o świecianach i tworzony przez świecian. Stworzyć portal to jedno, a wypromować go, aby był popularny to drugie. Długo trwało nim wypracowaliście sobie pozycję? Ile osób średnio dziennie odwiedza Świecie24? Już po kilku miesiącach mieliśmy sporą grupę czytelników. To efekt wcześniejszej pracy, bo zanim 1 czerwca 2011 roku pod adresem www.swiecie24.pl użytkownicy zobaczyli portal informacyjny, od dwóch miesięcy zbierałem do

13


Fot. Andrzej Bartniak

S połeczeństwo wiała sobie otwartą furtkę w postaci obietnicy, że gdyby życie na obczyźnie okazało się rozczarowaniem, przez pół roku będzie na nią czekać miejsce w świeckim ośrodku kultury. Nie skorzystała z tego dobrodziejstwa. Może dlatego, że mentalnie dobrze przygotowała się do rozstania z ojczyzną. Aby uniknąć syndromu żyjącego w rozkroku emigranta, zawieszonego między dwoma krajami, w bolesny sposób przecięła pępowinę łączącą ją ze starym życiem. - Wiele rzeczy, gromadzonych przez lata, wydałam, bądź świadomie zniDorota Kiedrowska: szczyłam – wspomina z lekką nutą Polubiłam to nieco kąśliwe goryczy. - Czasami trochę tego żałuję, poczucie humoru Szkotów. zwłaszcza niektórych wycinków prasoZdałam sobie sprawę, że jeśli z kogoś nie żartują, to wych, ale wtedy takie odcięcie było mi najwyraźniej go nie lubią potrzebne. Chciałam wyraźnie oddzielić stare życie od nowego. Postanowiłam, że wyjadę i będę tam szczęśliwa. Nie brałam pod uwagę innej możliwości. Jak wielu Polaków wyjeżdżających do Wielkiej Brytanii, Dorota Kiedrowska również poznawanie wyspy rozpoczęła od kuchni. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Każda kolejna przeprowadzka, a tych w ciągu pierwszych Ile jesteśmy warci? Niestety, czasami tylko tyle, ile jesteśmy w stanie powiedzieć. lat było aż osiem, zwykle wiązała się Nie różnice kulturowe, a bariera językowa bywa największym przekleństwem z nowym miejscem pracy. Chyba najemigrantów. bardziej zapadła jej w pamięci posada otyczy to zwłaszcza ludzi tów w niczym nie przypominało radio- sprzedawcy w sklepie z artykułami wykształconych, przyzwyczajo- wych lekcji, ani przykładów ze szkol- metalowo-ogrodniczymi. nych do precyzyjnego wyrażania swoich nych podręczników. W zasadzie zdałam - W krótkim czasie przyswoiłam słopoglądów. Nagle, pozbawieni tego natu- sobie sprawę, że ich prawie wcale nie wnictwo, którego na pewno w innych ralnego komfortu, popadają w przygnę- rozumiem. To był kubeł zimnej wody. okolicznościach bym nie poznała – bienie, gdy są oceniani jedynie na podChwilowy szok łagodziła jednak myśl żartuje. - Ale nie to było najważniejsze stawie sposobu wyrażania swoich myśli. o zasłużonym urlopie. w tym zajęciu. Sklep, podobnie jak Bo też jak inaczej patrzeć na 30-latka, - Pracując w OKSiR w Świeciu czu- dzieje się to w małych miejscowościach którego zasób słownictwa porównywal- łam, jak popadam w pracoholizm i w za- w Polsce, był swego rodzaju centrum ny jest do możliwości językowych sie- sadzie było mi z tym dobrze – przyznaje informacyjnym. Ludzie przychodzili dmiolatka w kraju, w którym cudzozie- Kiedrowska. - Może dlatego, że towa- tam nie tylko na zakupy, ale również miec postanowił szukać lepszego życia? rzyszyło mi przekonanie, iż to co robię, podzielić się nowinami, lub po prostu Dorota Kiedrowska, decydując się ma sens. Poza tym otaczało mnie grono po przyjacielsku porozmawiać. Polubiw 2004 roku na wyjazd do Szkocji, nie życzliwych ludzi. Angażowałam się łam to nieco kąśliwe poczucie humoru była w pełni świadoma, jak ważnym ele- jednak w dużo więcej działań niż wyni- Szkotów. Szybko też zdałam sobie spramentem, decydującym o tym czy szybko kało to z moich obowiązków. Zdałam wę, że jeśli z kogoś nie żartują, to najwyuda jej się odnaleźć w nowym środowi- sobie z tego sprawę dopiero w Szkocji, raźniej go nie lubią. sku jest właśnie znajomość angielskie- gdy był wreszcie czas na refleksję i spojW sklepie trafiła na ulotkę informugo. Jednak, jakby przeczuwając jego rzenie na sprawy polskie z dystansu. jącą o poszukiwaniu aktorów, gotowych znaczenie, miesiące poprzedzające zagrać w przedstawieniu, jakie zamiewyjazd, poświęciła na naukę, a właściwe Dlaczego wyjechała, skoro mia- rzał wystawić lokalny teatr. ugruntowanie tego wszystkiego, co ła pracę, która ją tak pochłaniała? - Postanowiłam spróbować, choć nie przyswajała sobie w szkołach. - Nie sposób utrzymać związku na wiązałam wielkich nadziei z przesłu- Wsiadając do samolotu miałam odległość. Musiałam się na coś zdecy- chaniem – mówi. - O dziwo, mój akcent przekonanie, że mówię całkiem nieźle – dować. Uznałam, że postawię na miłość nikomu nie przeszkadzał, a w dodatku wspomina. - Dotarłam na miejsce i oka- – wyznaje. rozbawiłam ich, gdy na pytanie jaką rolę zało się, że to, co usłyszałam z ust SzkoJednak na wszelki wypadek zosta- chciałbym zagrać, odpowiedziałam bez

DOWÓD

tożsamości

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

D

14


S połeczeństwo namysłu: „Dajcie mi cokolwiek”. Tak zostałam zbuntowanym punkiem. Przed trzema laty w Dorocie ponownie odezwały się, uśpione na jakiś czas, artystyczne pragnienia. - Na początku, jak każdy, skupiałam się na typowych sprawach bytowych, a te były istotne, choćby ze względu na pojawienie się w moim życiu syna Victora – wyjaśnia. - Nie sposób jednak uciec od swojej natury. Dlatego wróciłam, a właściwie staram się wrócić do pisania. Swoistym preludium stał się internetowy pamiętnik, wciąż tworzony z myślą o synu. Ma być on niezwykłym prezentem ma jego 18. urodziny. Wpisy są luźnymi spostrzeżeniami na temat życia codziennego. Okazało się, że te emigracyjne przemyślenia idealnie wpasowują się w temat konkursu ogłoszonego przez polski konsulat. Poszukiwano najlepszego polskiego blogera piszącego w Szkocji. - O konkursie dowiedziałam się na miesiąc przed jego zakończeniem – mówi Kiedrowska. - Postanowiłam założyć nowy blog, zgodnie z wymogami konkursu, na którym oprócz nowych

tekstów, znalazło się także sporo starszych, tworzonych zupełnie z inną myślą, ale świetnie wpasowujących się w charakter konkursu. Blog Doroty Kiedrowskiej otrzymał wyróżnienie. Nie wykluczone, że stanie się on zarzewiem znacznie poważniejszego zadania. - Szkocja, zwłaszcza okolice Aberdeen, przyciągają rzesze obcokrajowców – tłumaczy. - Wiąże się to z przemysłem naftowym. Czasami bywa to trudne dla Szkotów, chociaż znacznie częściej problemy mają emigranci. Zamierzam stworzyć cykl reportaży, na początek radiowych, opisujących doświadczenia tych ludzi. Zainteresowana jest tym lokalna rozgłośnia radiowa, zaangażowana w propagowanie idei tolerancji. Dotyczy to zwłaszcza ciemnoskórych, którzy, chciał nie chciał, wyróżniają się. Jednak różnic mogących budzić niechęć, wynikających tylko z niewiedzy, jest znacznie więcej. Choćby stosunek do religii. Nie wykluczone, że rozmowy z emigrantami będą miały swój finał także w wersji książkowej. Jeśli tak się stanie, na pewno w tym zbiorze opowieści znajdą się spostrzeżenia, mogące być cenną uwagą dla żyjących w Polsce.

- Podoba mi się to, że w Wielkiej Brytanii ludzie częściej oceniają cię za to kim jesteś, niż na podstawie tego co robisz – wyjaśnia. - Poznałam całą masę niezwykłych ludzi, również Brytyjczyków, którzy pomimo tego, że wykonywali dość proste fizyczne prace, byli niezwykle interesującymi osobowościami, posiadającymi ciekawe pasje. Tam rzadko patrzy ktoś na kogoś z góry tylko dlatego, że ten drugi np. smaży frytki. Za miesiąc może być on na przykład agentem ubezpieczeniowym albo fryzjerem. Pracę się zmienia. Czasami kilkanaście razy w życiu. Nie powinna być ona głównym wyznacznikiem wartości człowieka – zaznacza. ANDRZEJ BARTNIAK

Dorota Kiedrowska przez dziesięć lat pracowała w OKSiR w Świeciu, „uprawiając poletko kultury”. Zasiała na nim między innymi: Teatr 4 km, Grono Literackie, PEGAZetkę oraz wolontariat. Jako poetka publikowała swoje wiersze w almanachach, a w 2002 roku wydała autorski tomik pt. „Dowód tożsamości”. Od 2004 roku mieszka w Szkocji. W sierpniu w kawiarni Cafe Kultura w Świeciu odbyło się jej spotkanie autorskie.

grawerowanie i cięcie LASEREM

DUŻY

MATERIAŁY: drewno, pleksi, szkło, tekstylia, metale, laminaty grawerskie, papier, karton i wiele innych... PRODUKTY: elementy oznaczeń i identyfikacji, gadżety, statuetki, szklanki i kubki z indywidualnym grawerem, dyplomy i podziękowania, elementy zdobnicze i dekoracyjne oraz wiele innych...

druk cyfrowy

na maszynie produkcyjnej Jakość druku offsetowego. Prędkość do 65 str./min. Krótszy czas realizacji zamówienia. Większy format zadruku. Projekt, przygotowanie do druku i druk w jednym miejscu.

Studio M&M GRAPHIC ul. Klasztorna 16 • 86-100 Świecie • tel./fax 52 332 46 90

www.mmgraphic.pl /

www.mmgraphic.com.pl

Twoarzs eknrieeci! n

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

nowość

REKLAMA

15


Fot. Andrzej Bartniak

S połeczeństwo

Sztuka to dla Olgi Jesionek forma terapii, pozwalająca wyrwać się z alkoholowego nałogu

Na razie się trzymam Olga Jesionek kilka razy znalazła się na życiowym wirażu, z którego cudem wyszła cało. Znowu jedzie prosto. Nie pije. Od roku.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

P

16

apiernia – Akademia Papierowych Możliwości jest projektem plastycznym, w którym papier stanowi motyw przewodni wszystkich działań. To również przestrzeń twórcza, w której splatają się wrażliwość i doświadczenia życiowe jej uczestników. Olga Jesionek nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat swojej pracy, która powstała podczas lipcowych warsztatów w Świeciu. Czym jest ptako-rybokobra? Mitycznym stworem, projekcją własnych pragnień i leków? Znacznie łatwiej opowiada się jej o swoim życiu, niełatwym i burzliwym. - Najbardziej nie lubią mnie kobiety w moim wieku – mówi bez ogródek. Jestem dla nich zbyt szalona, kolorowa, za dużo we mnie energii. Niech będzie, mam szajbę, ale dzieciaki takich nauczycieli uwielbiają. Pewnie nie miałabym tak dobrych wyników, gdyby nie to wariactwo, które mnie pcha do przodu i pozwala mieć gdzieś to, co o mnie myślą inni. Dlaczego zaczęła pić?

- Być może chodzi tu o jakąś głęboko zakorzenioną skłonność do uzależnień. Nie należy jednak tego mylić z uwarunkowaniami genetycznymi. To dwie różne rzeczy – zastrzega. - Moi rodzice nie mieli z tym problemu. Pewnie też dlatego nie wiedzieli jak się zachować, gdy zorientowali się co się ze mną dzieje. Samo stwierdzenie „Olga przestać chlać, to ci przejdzie”, nic nie daje. Ja piłam, bo rozdzierała mnie samotność. Czułam się odrzucona przez matkę, ale nie umiałam jej tego powiedzieć. Zresztą nie wiem, czy chciałaby tego słuchać. Przez ostatnich kilkanaście lat dni Olgi wyznaczał ten sam rytm. Jak najszybciej skończyć pracę, wrócić do domu, otworzyć butelkę i upić się. Najlepiej w samotności, żeby nie trzeba było z nikim dzielić się alkoholem. Na dłużej starczał. W pewnym momencie organizm odmówił posłuszeństwa. Pojawiały się problemy z krążeniem, bóle serca, duszności, krwotoki. - Czułam, że się rozpadam – wspomina. - Tak mnie bolało, że dałabym wszystko za lekarstwo, które by mi ulżyło. Ale nie to mnie otrzeźwiło. Dopiero, gdy córka zagroziła, że nie podejdzie do matury, rzuci szkołę i wyjedzie

do Anglii, po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że mogę ją stracić na zawsze. Zawarłyśmy układ: ja idę na terapię zamkniętą, a ona zdaje maturę i, jeśli zechce, wyjedzie z przyjacielem do Anglii. Obie słowa dotrzymałyśmy. Przynajmniej na razie. Dziś nie piję, ale nie wiem co będzie jutro. Nie będę się zarzekać, że na pewno wytrzymam. Jak podkreśla Olga, mimo daleko posuniętego alkoholizmu, nigdy jej choroba nie odbiła się negatywnie na pracy. To niezwykłe, zważywszy, że jest nauczycielką plastyki w dwóch szkołach w Łodzi, gdzie mieszka. - Jak wielu alkoholików, potrafiłam się świetnie maskować – zdradza. - Starałam się przeskoczyć wszystkich innych, żeby tylko nikt się mnie nie czepiał. Taka taktyka przynosiła efekty. Nikomu nie przyszło do głowy, że ta nadaktywna baba chce coś w ten sposób ukryć. Za jej sprawą w Łodzi zaistniały warsztaty literackie i plastyczne „Czym skorupa za młodu nasiąknie”. Swoich sił próbuje także jako scenarzystka, pisząc scenariusze do przedstawień, zwykle na podstawie baśni Andersena. Wreszcie, by lepiej zrozumieć i móc skuteczniej pomagać dzieciom z różnego rodzaju zaburzeniami, zaczęła studiować arteterapię. - Plastyka może pełnić rolę terapeutyczną – zaznacza. - Wiadomo o tym od dawna. Sztuka pozwala wyrażać uczucia, które często blokują ludzi. Dopiero poznajemy te mechanizmy. Sama jestem ciekawa, co u siebie zdiagnozuję – żartuje. Pytana o to, czy oglądając się wstecz żałuje straconych lat, odpowiada „nie”. - To musiało się wydarzyć – podkreśla. - Musiałam to przeżyć, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jestem teraz. Głęboko wierzę, że te wszystkie doświadczenia, choć nie zawsze miłe, do czegoś nas prowadzą. ANDRZEJ BARTNIAK Projekt Papiernia został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Sponsor:


Echo Gminy Vistula na finiszu Zakończono prace w Vistuli Park II. Przedsiębiorcy inwestujący na tym terenie będą mieli do dyspozycji całą niezbędną infrastrukturę. Obszar Rozwoju Gospodarczego Vistula Park II w Sulnowie, dzięki położeniu w pobliżu drogi krajowej i autostrady A1, to dogodny teren do inwestycji. Dodatkowy atut to duża ilość miejscowych firm, reprezentujących różne branże i możliwość nawiązania z nimi kooperacji. Równie ważnym czynnikiem jest bliskość kilku większych ośrodków miejskich. Potencjalni inwestorzy mają dogodny dojazd do Bydgoszczy, a dzięki pobliskiej autostradzie bardzo szybko mogą dotrzeć do Torunia i Trójmiasta.

Uzbrojono 20 ha terenu (docelowo Vistula będzie obejmowała obszar 40 ha). W odróżnieniu od Vistuli Park I w Wielkim Konopacie, gdzie działki są dzierżawione, w Sulnowie inwestorzy będą je mogli kupić na własność. W maju ubiegłego roku podpisano umowę z wykonawcą inwestycji, Przedsiębiorstwem Budowy Dróg i Mostów Kobylarnia. - W ciągu kilkunastu miesięcy powstała niezbędna infrastruktura potrzebna do prowadzenia działalności – mówi Ryszard Sadowski, kierownik Wydziału Inwestycyjnego Urzędu Miejskiego w Świeciu. Koszt, związany z przygotowaniem terenu, wyniósł ponad 7 mln 456 tys. zł. Z tej sumy 4 mln 407 tys. to dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. W Vistuli Park II pobudowano blisko 2 km asfaltowych dróg o szerokości 6 m, a także ponad 2,8 km sieci wodociągowej, 1,7 km sanitarnej i 2 km deszczowej. Cały teren oświetlają 62 lampy.

M AT E R I A Ł Y I N F O R M AC Y J N E GMINY ŚWIECIE

Cieplej w świetlicy Jeszcze w tym roku gmina zmodernizuje świetlicę wiejską w Grucznie. Wcześniej wykonano gruntowny remont wewnątrz budynku: wymieniono instalację elektryczną, odnowiono ściany i sufit oraz położono nową posadzkę. Teraz przyszła kolej na remont zewnętrznej części. Budynek będzie ocieplony płytami styropianowymi. Zaplanowano też malowanie elewacji i prace dekarskie. Przed modernizacją wymieniono zewnętrzną instalację elektryczną. Szacowany koszt wyniesie 53 tys. 800 zł. Z tej sumy 25 tys. zł będzie stanowiło dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach tzw. „Małych projektów” Lokalnej Grupy Działania Gminy Powiatu Świeckiego.

Zmiany na Miasteczku Od dwóch lat gmina przeprowadza szeroko zakrojone prace na osiedlu Miasteczko przy ul. Tucholskiej w Świeciu. Trwa właśnie ocieplanie kolejnych trzech budynków mieszkalnych.

W ubiegłym roku ocieplono również budynek mieszkalny przy ul. Tucholskiej 5 kosztem 240 tys. zł.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Oprócz ocieplenia ścian styropianem, prace obejmują też wymianę okien i drzwi wejściowych, pokrycie dachów papą oraz położenie chodników. Modernizacji poddano trzy parterowe budynki przy ul. Tucholskiej 8, 7/5 i 7/4a. Prace zakończą się do 30 czerwca 2013 r. Przetarg na wykonanie inwestycji, wartej 422 tys. 600 zł, wygrała firma Ent-Bud ze Świecia. To kontynuacja szeroko zakrojonych prac, rozpoczętych na Miasteczku przed dwoma laty. W 2010 r. przeprowadzono termomodernizację bloku 7a. Z kolei w 2011 r. zakończono remont bloków 7b i 7c, gdzie ocieplono ściany, wymieniono stolarkę okienną i drzwiową oraz naprawio-

no dachy. Zmodernizowano też kanalizację deszczową i położono nowe chodniki. Inwestycja kosztowała 1 mln 393 tys. zł.

Na ocieplenie trzech budynków mieszkalnych gmina przeznaczy ponad 420 tys. zł ECHO GMINY • lipiec/sierpień 2012

17


M AT E R I A Ł Y I N F O R M AC Y J N E G M I N Y Ś W I E C I E towe. Kolejny atut oczyszczalni to mniejsze koszty eksploatacji niż w przypadku szamb. W ciągu najbliższego roku powstanie 127 oczyszczalni w Czaplach, Czapelkach, Dzikach, Ernestowie, Skarszewie, Sartowicach, Świętem i Topolinku. Koszt to blisko 1 mln 540 tys. zł. 75 procent wartości netto pokryje dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Kierunek na inwestycje

Ponad 5 milionów z Unii Budowa infrastruktury w Vistuli Park II w Sulnowie. Na terenach inwestycyjnych powstaną nowe firmy i miejsca pracy

Świecie aktywnie pozyskuje fundusze unijne na inwestycje. Przykładem Vistula Park II, remonty świetlic wiejskich czy przydomowe oczyszczalnie ścieków.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Środki unijne bez wątpienia stanowią ogromne wsparcie dla realizacji inwestycji przez samorządy. Jednak, aby z nich skorzystać, najpierw trzeba sfinansować przedsięwzięcie. Powoduje to, że wiele gmin się zapożycza. - Świecie prowadzi racjonalną politykę finansową. Dlatego gmina może wyłożyć potrzebne środki przede wszystkim z własnego budżetu bez nadmiernego zapożyczania się, a potem otrzymać częściowy zwrot poniesionych kosztów z funduszy unijnych – wyjaśnia Justyna Brzoskowska, kierownik Wydziału Gospodarki, Rozwoju i Współpracy Zagranicznej Urzędu Miejskiego w Świeciu.

18

Strefa rozwoju i oczyszczalnie W ostatnim czasie gmina zakończyła lub rozpoczęła realizację szeregu inwestycji przy wsparciu środków z programów unijnych. Jedną z nich jest Obszar Rozwoju Gospodarczego Vistula Park II w Sulnowie. Uzbrojono 20 ha terenu, dzięki czemu inwestorzy mają do dyspozycji niezbędną infrastrukturę, potrzebną do prowadzenia działalności, a co za tym idzie – do stworzenia nowych miejsc pracy. Koszt, związany z przygotowaniem terenu, wyniósł ponad 7 mln 456 tys. zł. Z tej sumy 4 mln 407 tys. to dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Kolejnym przykładem jest budowa przydomowych oczyszczalni ścieków na terenach wiejskich. Są one alternatywą dla szamb, często nieszczelnych, których zawartość zanieczyszcza glebę i wody grun-

Gmina przeprowadziła też modernizację świetlic wiejskich w Sartowicach i Głogówku Królewskim, gdzie między innymi ocieplono budynki, pomalowano ściany i położono nowe posadzki. Łączny koszt wyniósł 46,5 tys. zł, z czego 13,2 tys. to dofinansowanie z PROW. Niebawem zostanie też przeprowadzony przetarg na remont świetlicy w Grucznie. Obejmie on ocieplenie ścian, malowanie elewacji i prace dekarskie. Następny, zrealizowany w ostatnich miesiącach projekt, to zagospodarowanie turystyczne Wdy. Dzięki temu kajakarze mają do dyspozycji na odcinku od Kozłowa do zamku nowe pomosty, schody umożliwiające przenoszenie sprzętu i przebudowany tunel przepustowy pod drogą w Przechowie. Prace kosztowały 207 tys. zł (dofinansowanie z RPO – 124 tys. zł). W sumie gmina Świecie pozyskała na wszystkie wyżej wymienione inwestycje aż 5,5 mln zł z programów unijnych.

Nową drogą z nowego parkingu Trwa budowa nowej drogi do powiększanego parkingu przy Miejsko-Gminnej Przychodni. Nowa nawierzchnia pojawi się też na pobliskim przejeździe kolejowym przy ul. Cukrowników. Mieszkańcy Świecia, którzy korzystają z usług Miejsko-Gminnej Przychodni wiedzą, że sporym problemem jest znalezienie tam wolnego miejsca do parkowania. Niebawem to się zmieni, dzięki nowemu parkingowi na dodatkowych 40 miejsc. Dlatego od przejazdu kolejowego na ul. Cukrowników w stronę przychodni zostanie poprowadzona droga o długości 170 m i szerokości 7 m. Samochody będą wjeżdżać

na parking od ul. Wojska Polskiego, a wyjeżdżać nową drogą. Z inwestycji ucieszą się też zapewne klienci marketów przy ul. Cukrowników. Z wyboistego przejazdu kolejowego zostaną usunięte szyny, a całość będzie wyrównana i wylana asfaltem. Niestety, będzie się to wiązało z czasowym utrudnieniem – z tego powodu przejazd będzie zamknięty przez ponad tydzień, a samochody będą dojeżdżały do centrów handlowych ul. Parkową. Przeprowadzono już prace ziemne związane z budową nowej drogi i kanalizacji deszczowej. Potem zostanie położony tłuczeń, a na nim podbudowa asfaltowobetonowa. ECHO GMINY • lipiec/sierpień 2012

- Na razie ograniczamy się do podbudowy z powodów finansowych, bo inwestycja nie była początkowo planowana w tegorocznym budżecie. Środki udało się pozyskać dzięki większym dochodom gminy. Dwie kolejne warstwy asfaltu zostaną wylane w przyszłym roku – wyjaśnia Ryszard Sadowski, kierownik Wydziału Inwestycyjnego Urzędu Miejskiego w Świeciu. Do tego czasu droga będzie już jednak mogła być użytkowana, w tak krótkim okresie nie wpłynie to na jej stan techniczny. Inwestycja będzie kosztowała 491 tys. zł. Przetarg wygrało Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów w Świeciu. Prace potrwają do września tego roku.


M AT E R I A Ł Y I N F O R M AC Y J N E G M I N Y Ś W I E C I E

Oczyszczalnia za progiem W ciągu najbliższego roku w ośmiu wsiach w gminie Świecie powstaną przydomowe oczyszczalnie ścieków. Większość kosztów pokryje gmina. Przydomowe oczyszczalnie są alternatywą dla szamb, często nieszczelnych, których zawartość zanieczyszcza glebę i wody gruntowe. Nie zawsze też są one opróżniane w odpowiedni sposób, bo ścieki wylewane są w lasach lub na polach, zamiast trafiać do komunalnej oczyszczalni. Ekologicznie i taniej Gmina Świecie rozpoczyna w tym roku zakrojony na szeroką skalę projekt budowy przydomowych oczyszczalni ścieków. - To rozwiązanie dużo bardziej ekologiczne niż szamba. Poza tym jest dużo tańsze niż budowa tradycyjnej kanalizacji sanitarnej ze względu na rozproszenie gospodarstw domowych na wsiach – wyjaśnia Tadeusz Pogoda, burmistrz Świecia. Koszt budowy 127 oczyszczalni wyniesie blisko 1 mln 540 tys. zł. 75 procent wartości

netto pokryje dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Ponad 200 w dwóch etapach W pierwszym etapie, na przełomie tego i przyszłego roku, powstanie 127 przydomowych oczyszczalni w Sartowicach, Świętem, Czaplach, Czapelkach, Ernestowie, Dzikach, Skarszewie i Topolinku. Natomiast w ramach drugiego etapu w 2013 r. zaplanowano budowę blisko 100 oczyszczalni w kolejnych wsiach w gminie Świecie. Jak sama nazwa wskazuje, będą one oczyszczały ścieki z domów, a nie z budynków, gdzie hodowane są zwierzęta gospodarskie. Większość kosztów związanych z budową pokrywa gmina, wkład własny właściciela gospodarstwa domowego wyniesie 1,5 tys. zł. Dodatkową przewagą przydomowych oczyszczalni nad szambami, oprócz wpływu na środowisko, są mniejsze koszty eksploatacji. Szambo, w zależności od jego wielkości i ilości osób mieszkających w danym domu, trzeba opróżniać co najmniej dwa,

trzy razy w roku, a nierzadko i częściej. Wiąże się to oczywiście z wynajęciem i opłaceniem pojazdu asenizacyjnego. Tymczasem oczyszczalnia rozprowadza w gruncie wszystkie ścieki z domu i tylko co dwa, trzy lata trzeba usunąć nagromadzone w niej osady.

Mieszkańcy zapłacą za budowę oczyszczalni po 1,5 tys. zł. Resztę kosztów pokryje gmina

Wygodniej dojedziemy i dojdziemy Na Górnych Mariankach powstanie kolejne rondo, szersza droga w kierunku Sulnówka, a oprócz tego chodnik i ścieżka rowerowa.

Przy drodze łączącej Górne Marianki z ul. Sienkiewicza powstanie chodnik i ścieżka rowerowa

w kierunku Sulnówka będzie poszerzona o metr. Powstanie też po jednej stronie szeroki na 3,5 metra chodnik i ścieżka rowerowa. W pierwszym etapie zostanie wykonany odcinek od skrzyżowania Paderewskiego i Stromej do powstającej ulicy Sobieskiego. Natomiast w kolejnym etapie – od ulicy Sobieskiego do Sienkiewicza. Inwestycja jest na etapie projektowania. Prace rozpoczną się w przyszłym roku.

Na skrzyżowaniu ulic Paderewskiego i Stromej zostanie zbudowane rondo ECHO GMINY • lipiec/sierpień 2012

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Droga łącząca Górne Marianki z ul. Sienkiewicza powyżej cmentarza i prowadząca dalej na Sulnówko, jeszcze nie tak dawno leżała na peryferiach miasta. Zmieniło się to wraz z budową nowych bloków mieszkalnych przy ul. Piłsudskiego. Droga stała się

niemalże ulicą osiedlową. - Często widuję tam spacerujące rodziny, matki z wózkami, rowerzystów czy osoby uprawiające nordic walking. Droga w obecnym stanie nie spełnia już swojej roli, dlatego chcemy to zmienić z korzyścią dla mieszkańców – zaznacza Tadeusz Pogoda, burmistrz Świecia. Na skrzyżowaniu ulicy Paderewskiego i Stromej powstanie rondo. Poza tym na długości blisko 2 km droga prowadząca

19


K ątem oka

Nasz portret J

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

eśli chcemy dowiedzieć się, co słychać na mieście, nie trzeba sięgać po lokalną prasę, ani zaglądać do świeckiej telewizji – wystarczy przejechać się środkiem miejskiej komunikacji. Tak się składa, że jeżdżę, więc bywam doinformowywana i to wbrew mojej woli, niestety. Zastanawiam się, czy ludzie głośno rozmawiając o innych w takich miejscach, robią to świadomie, czy świadomość wyłączają na ten czas. Pewnego razu, jadąc na osiedle Marianki, byłam świadkiem opowieści kobiety w wieku ponad średnim na temat innej kobiety, której pogrzeb miał odbyć się wkrótce (tego też dowiedziałam się jadąc). Rozumiem, że skoro spotkana w busie koleżanka nie wie o pogrzebie, można udzielić jej krótkiej informacji, ale to, co usłyszałam później (zresztą nie tylko ja, bo i inni pasażerowie, choć na szczęście wtedy nie było nas wielu) woła o pomstę do nieba. Przykro i niesmacznie było tego słuchać. Po co ujawniać, na zasadzie sensacji, szczegóły anatomiczne zmarłej, spowodowane operacjami i to przekazane przez wspólną krawcową? Po co, używając nazwiska, omawiać jej drogę przez cierpienie spowodowane chorobą? Czy ktokolwiek z nas chciałby, aby ktoś obcy czy znajomy – bez różnicy w sumie – wałkował temat naszych bliskich w takich miejscach? Są sprawy, które powinno się zachowywać dla siebie, w tym przypadku akurat z szacunku dla osoby, która odeszła i jej bliskich.

20

Z upodobaniem zerkamy zza firanki, żeby mieć świeże wątki na temat „Co w sąsiada trawie piszczy…” Szczerze przyznam, że choć nie wiem o kim była wtedy mowa, to musiałam się powstrzymać od zwrócenia uwagi „pani rozgadanej”. A tak nawiasem – co miałabym jej właściwie powiedzieć…? Trudno pouczać starszych od nas samych, ale też trudno godzić się na takie zachowania i zupełny brak taktu. Jesteśmy nacją, która nakręca się sprawami innych i to niekoniecznie w dobrej wierze. U innych zawsze zauważymy więcej niż u siebie, chętnie plotkujemy, być może dlatego, że o sobie mamy niewiele do powiedzenia, albo żeby poprawić sobie samopoczucie. Z upodobaniem zerkamy zza firanki lub przez „judasza”, żeby mieć świeże wątki na temat „Co w sąsiada trawie piszczy…” i lubimy wiedzieć, że ktoś ma gorzej od nas, bo że

kupił nowe auto i że mu się w życiu układa, to już niekoniecznie.

C

złowiek, który nie żyje swoim życiem nie ma łatwo, bo musi sporo energii wkładać w to, by być stale na bieżąco w sprawach innych. Ci, którzy nie są na bieżąco, traktowani są jak kompletni ignoranci - „To ty nie wiesz?! No przecież ona (on) mieszka na twoim osiedlu!”. Znam osobiście kilka lokalnych, chodzących „wikipedii” i jestem spokojna o to, że w razie niewiedzy na temat X czy Y można do nich walić jak w dym, nawet, gdybym na swój temat czegoś nie wiedziała. Ale już dosyć tej ironii… Na szczęście bywają i u nas wydarzenia, które sprawiają, że poprawia nam się opinia na nasz własny (Polaków) temat. Choćby ostatnio Euro. Jestem dosyć miękkim typem i niewiele trzeba, bym uroniła łzę na widok rozentuzjazmowanych (uff, trudne słowo), normalnych kibiców, życzliwych sobie i tym, którzy fatygowali się do nas z odległych krajów, z dużą dozą niepewności co zastaną. Miło słyszeć, że nas chwalą, że obiecują powroty, że będą nas dobrze wspominać i że byliśmy gościnni. Dla takich choćby obrazków i wypowiedzi warto było te mistrzostwa zorganizować. Chyba większość z nas odczuwa dumę narodową, nawet ci, którzy nie interesują się piłką nożną. Spisaliśmy się na medal, choć puchar nie był w zasięgu naszych możliwości. Serce rośnie, gdy się widzi, że jednak potrafimy się do siebie uśmiechać, razem bawić i cieszyć, i to nie tylko z własnych sukcesów, więc może nie jest z nami aż tak źle? MAŁGORZATA BRANDT

REKLAMA

oryginalne

www.printer-swiecie.pl


P esel 85

Kiedy ja żyję? J

estem w kropce! Nie umiem sobie odpowiedzieć na dość podstawowe pytanie – gdzie ja właściwie żyję? Choć może nie gdzie, a kiedy... O tak! Kiedy ja właściwie żyję? Mój kalendarz dumnie komunikuje mi, że gdzieś na początku trzeciego milenium, ale to pewnie za sprawą tego, że on nie ogląda telewizji, nie czytuje prasy, a na pewno nie chodzi po ulicach i nie podgląda ludzi. A ja, niestety, tak. Do rzeczy. Bardzo interesuję się naszym życiem społecznym. Mówię zupełnie poważnie. Naprawdę mnie to kręci, lubię przyglądać się mechanizmom zachowań i rozszyfrowywać nietuzinkowe ludzkie behawiory. Fascynuje mnie jak zmienia się nasze życie wraz z upływem czasu, jak ewoluuje, jak rozwija się społeczeństwo i czy dzieje się to ze świadomych wyborów członków danej grupy. Interesuje mnie czy jest to zjawisko zupełnie chaotyczne i nieuregulowane, a także to, czy dwadzieścia z hakiem lat transformacji wystarczyło, żeby zrobić cywilizacyjny skok. Znalezienie odpowiedzi, niestety, nie jest łatwe, bo ludzie w tym kraju wysyłają zupełnie sprzeczne sygnały (od razu uprzedzam, że mówię o ludziach młodych, pokoleniu dwudziesto, trzydziestolatków, które najprężniej powinno adaptować się do otaczających warunków i wcielać w życie nowe wzorce). Postaram się to zilustrować dwoma bardzo aktualnymi przykładami.

D

C

óż to za poroniony pomysł! CO JEDNO MA WSPÓLNEGO Z DRUGIM? Czy idąc za tym przykładem powinniśmy zrezygnować z wyjścia do kina lub na imprezę 1 września, albo 11 listopada? I co istotniejsze, czy muzyka lub film pomniejszają naszą pamięć narodową i wrażliwość na grozę wojny?! Czy znów ktoś mi próbuje powiedzieć, że nie jestem Polakiem, tylko dlatego, że poszedłem na koncert?! Po raz kolejny, ktoś próbuje jątrzyć i podjudzać, stworzyć kolejną granicę, kolejny mur. Pewnie zrozumiałbym i byłbym bardziej wyrozumiały, gdyby taka inicjatywa wyszła ze strony środowisk nieco moherowych – do tego mnie już przyzwyczaiły, więc i odporność na skrajny idiotyzm mi wzrosła. Kiedy jednak robią to moi rówieśnicy, to trafia mnie szlag i czuję się jakby ktoś dał mi w pysk, bo znaczy to wprost, że ostatnie lata rozwoju poszły na marne. Zamiast iść naprzód, my cofamy się w czasie. I gdybym miał bilet i nawet trochę lubił Madonnę, to poszedłbym na ten koncert. Choćby po to, żeby zamanifestować opór przeciw ciemnogrodowi, który tu panuje. I czy byłbym wtedy dalej Polakiem? W moim przekonaniu tak, ale pewnie dla tej ultraradykalnej tłuszczy już nie. Prawdę mówiąc, pewnie już nie jestem, głównie za sprawą tego, że myślę i czuję, a to wśród młodych rodaków wystarczy do dyskwalifikacji. I tu przerwę, bo właśnie doszedłem do pointy. Właśnie napisałem po raz kolejny podobny do poprzednich felieton. Właściwie, gdyby się tak na chłodno zastanowić, to za każdym razem sprowadzam się do tego, że gdy musimy się zintegrować i wszyscy razem stanąć wspólnie w imię wyższej idei (tu: chęć, by nie wyjść na kretynów przed resztą świata), to udaje nam się to znakomicie i wszyscy bijemy sobie za to brawo. Jednak gdy idea się zdezaktualizuje lub zagrożenie mija, to wszyscy chętnie wracamy do naszego poprzedniego piekiełka i dajemy upust naszemu POLACTWU... Kiedy ja właściwie żyję? Ja, w XXI wieku, a Wy? SZYMON WACŁAWIK

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

opiero co skończyły się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Zjechała się do nas armia ludzi z całego kontynentu. Muszę przyznać, że miałem przed tym wydarzeniem dość dużą tremę. obawiałem się, że coś pójdzie nie tak, że nasza gościnność okaże się kolejnym mitem, że chuligani postanowią pokazać się szerszej widowni i zaistnieć w europejskich mediach, że znowu będą z nas żartować i drwić, bo pomimo tego, że spinaliśmy się z całych sił, to jak zwykle wyszedł blamaż. A tu, o dziwo, super-pozytywne zaskoczenie! Mówię zupełnie serio. Zdaję sobie sprawę, że trąca to nieco patosem, ale mimo tego chciałbym na łamach tego skromnego felietonu serdecznie pogratulować nam wszystkim tak świetnie zorganizowanej imprezy i tak wielkiej chęci do zabawy i radości. Choć to do mnie niepodobne, to przez cały miesiąc nie miałem się do czego przychrzanić. Uśmiechnięci ludzie na ulicach, biało-czerwone flagi na autach, a jak już „nasi” odpadli, to miejsce rodzimych proporców zajęły sztandary krajów, których reprezentacje dalej biły się o trofea. Kibice wszystkich nacji śpiewający i tańczący w strefach kibica – no po prostu odjazd! Zupełnie jak na Zachodzie. Nawet „proszę, dziękuję i przepraszam” słyszało się częściej. Więcej – nawet

kierowcy stali się dla siebie uprzejmi, nagle ni z gruchy, ni z pietruchy zaczęli się do siebie uśmiechać, ustępować sobie, a nawet przypomnieli sobie, że pieszy też człowiek. Szok! Zupełnie niespodzianie obudziłem się w kraju o wysoko rozwiniętej kulturze, pozbawionym kompleksów i narodowych przywar, równego innym narodom i to tak zupełnie naturalnie, bez żadnego zadęcia, w Polsce XXI wieku! Morał prosty – stać nas na to, potrafimy i jest w nas potencjał. Umiemy być Europejczykami i wystawić sobie naprawdę wspaniałą opinię. Szkoda tylko, że to tak tylko na chwilę i chyba na pokaz. Euro przeminęło... Minęły dwa tygodnie, spędzone na wspominaniu pięknych chwil związanych z piłką, kolejny poranek, otwieram oczy i... k...wa znowu jestem w ŚREDNIOWIECZU! Kolejna afera! Tym razem Madonna, pierwszy sierpnia, Stadion Narodowy, powstanie... no jakaś abstrakcja zupełna! I to zafundowana nam właśnie przez tych światłych, młodych ludzi, o których wspominałem na wstępie – „Krucjatę Młodych” – (ultra)katolickie zgrupowanie studentów, którym z niewiadomych przyczyn ubzdurało się, że ludzie muszą się opowiedzieć po którejś ze stron: albo pamięci historycznej, albo rozrywki.

21


Dziesięć do jednego Na lipcowym spotkaniu Grona Literackiego Zielony Kot, które wyjątkowo odbyło się w Cafe Kultura, gościliśmy wirtualnego gościa – Dorotę Kiedrowską, która prowadziła nasze Grono Literackie kilka lat temu.

B

yła to miła niespodzianka dla starych „gronkowców”. Z jej udziałem powstało opowiadanie na dziesięć piór. Wspólne pisanie tekstu polega na tym, że pierwsza osoba pisze 2-3 zdania na kartce i podaje osobie po lewej. Ta dopisuje następny fragment i tak do momentu oddania kartki pierwszej osobie. Oczywiście zabawę można kontynuować bez końca. Oto fragment lipcowy, a niżej czerwcowy.

lecz coraz to intensywniejszy wzrok chłopaka nie schodził z niej. Zegar na ścianie wybił północ. Próba przedłużała się w bezkresną otchłań rozpaczy. Tyłek jej zdrętwiał. Chciała już iść do domu. Pisaliśmy także o wykluczeniu ze społeczeństwa oraz zbieractwie.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

***

22

Tym razem kot zachował się bardzo nienaturalnie. W czasie spadania po prostu zemdlał. To pewnie z powodu jej krzyku. Już od dawna cierpiał na nerwicę, bo jego pani w napadach depresji wycierała nos w jego puszysty ogon. Za każdym razem, gdy z domu wyprowadzał się kolejny pan, kot próbował popełnić samobójstwo. Raz prawie mu się udało, ale powstrzymał go materac rozłożony przed domem jako atrakcja dla miejscowych dzieci. Wszystko to jednak nie miało znaczenia wobec podmuchu fali uderzeniowej, która uniosła biednego kociaka ku sprawom ostatecznym. Mimo tak korzystnego, dla samobójcy oczywiście, zbiegu okoliczności, obudził się w jakiejś ciemnicy gdzieś pod ziemią. Jak świat może być tak okrutny, tyle śmierci wokoło, a ten, co chciał swój żywot zakończyć, przeżył. Na dodatek, jakby świat był mało bezsensowny, siedział przed nim zielony zając. - Czy jestem w niebie? - zapytał kot. Okazało się, że w stosunku do zająca nie było to zbyt fortunne pytanie. Nie dość, że był zielony, to miał kieszenie... Kot zapalił papierosa. Nalał sobie wódki. Pomyślał, że gdzieś to już widział. To chyba był film z Audrey Hepburn. Czarno-białe szaleństwo. Zielony zając podwinął wąsa, odpalił skręta od kociego papierosa i podzielił się z kotem pytaniem, które chodziło mu po głowie całe życie: - A te paski to gdzie ci namalowali?

Krew na szklanej ławie Na szklanej ławie leży kobieta. Słońce pieściło jej nagie ciało. Gdyby nie stróżka krwi pomyślano by, że śpi. Jej bielizna, uprzednio zdjęta, mogłaby wyjawić kto i co uczynił nagiej leżącej na szklanej ławie. Szaleńcze spojrzenie młodzieńca na wypielęgnowane kończyny i tułów. Twarzy nie widział. Przykryta włosami, delikatnie zarumieniona, milczała. Sytuacja trochę ją krępowała,

Anna Mokwa *** opadam na dno wychodzę z siebie jest późny wieczór patrzę spod powierzchni na przesył uczuć pomiędzy latarniami - cichnę – głaz przy szyi tonącego tuż po zjawiskowym „plusk” ludzie mijają mnie skrzywieni na twarzach i w sercach Nie zabrakło też losowania karteczek. To zawsze dobre ćwiczenie na rozgrzewkę.

Kinga Wiśniewska wyrazy: zielony, kraniec, hipnotyzujące spojrzenie Pewien mały zielony zając Za nic przestrogi swej matki mając, Kicał na kraniec ojczystego lasu, Gdzie dziwne stwory robiły dużo hałasu. Strasznie i okropnie tam się działo Lecz zielonemu zającowi i to było mało. Przekicał zieloną granicę leśną, Przycupnął na konarze pokrytym pleśnią I zobaczył to, o czym starzy bajali, Wszystkim zajączkom, gdy byli mali. Hipnotyzujące spojrzenie tego potwora Przychodziło potem do zająca niczym zmora. Kolejne spotkanie Grona Literackiego 1 września o godz. 11.00. Więcej wiadomości u Kingi Willim, tel.: 503 172 876 i na blogu: grono.nefthis.com.


F lesz

Wakacyjny atak D

zieci i młodzież mogły przebierać wśród wakacyjnych propozycji przygotowanych przez OKSiR pod hasłem „Atak na wakacje”. Podczas warsztatów plastycznych najmłodsi wykonywali formy z gliny, ozdoby z papieru czy batikowe chusty. Dużą frajdą było tworzenie rozmaitych masek. Wymagało to nie tylko staranności i cierpliwości, ale także sporo poświęcenia, bo przed wykonaniem maski trzeba było zrobić odlew twarzy i pokryć ją specjalną masą. W Letniej Szkole Magii „odrabiano lekcje” z wiedzy o przygodach Harry’ego Pottera, a na zakończenie na wszystkich czekała doskonała sałatka owocowa. Atrakcji nie zabrakło również na Wyspie Skarbów – na dzieci czekały warsztaty plastyczne i muzyczne, gry i zabawy, wypady do kina oraz przeprowadzanie rozmaitych eksperymentów, między innymi z przedmiotami przewodzącymi prąd. Oczywiście wszystko pod okiem instruktorów. - Tu jest super. Cały czas coś się dzieje i nie ma czasu na nudę – mówią zgodnie rodzeństwa Maja i Igor Olszewscy, Agata i Kuba Macikowscy oraz Krzysztof Grützmacher uczestnicy zajęć na Wyspie Skarbów. (ap) ZDJĘCIA ANDRZEJ PUDRZYŃSKI

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

23


T eraz młodzi

Co oni

zmalowali?

Akademia CENTRUM DZIAŁAŃ PLASTYCZNYCH

Do Centrum Działań Plastycznych Akademia w Świeciu uczęszcza ponad 40 dzieci. Na zajęciach uczą się rozmaitych technik plastycznych. I to z powodzeniem, czego dowodem są liczne sukcesy na konkursach wojewódzkich, krajowych i międzynarodowych. Przedstawiamy prace wychowanków Akademii. Niestety, z powodu ograniczonego miejsca w gazecie, musieliśmy wybrać jedynie kilkanaście. W nawiasie wiek autora.

Julka Kowalczewska (11)

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Amelka Libecka (5)

24

Ada Fetter (11)

Igor Chojnacki (6)

Ela Golimowska (11)

Karolina Adamiak (13)

Ala Szczepańska (6)

Martyna Landowska (11)

Mateusz Ciesielski (5)

Dominika Falkowska (7)

Jagoda Pogoda (6)

Maja Fetter (10)

Klaudia Fronczek (10)

Julka Libecka (8)


H istoria

Kopalnia wiedzy o dawnym Świeciu skiego oraz słownik komturstwa tucholskiego. Natomiast słownik komturstwa świeckiego jest czwartym tomem tej serii wydawniczej.

Zbiór argumentów

M

ateriały do słowników historyczno-geograficznych profesor Maksymilian Grzegorz zbierał przez ponad trzydzieści lat, pracując jednocześnie nad ostateczną wersją wspomnianego słownika. Jak dotąd z cyklu słowników regionalnych obejmujących Pomorze Gdańskie pod zbiorową nazwą „Słownik historyczno-geograficzny Pomorza Gdańskiego w średniowieczu”, wydano w latach poprzednich słowniki dla komturstwa człuchowskiego, gniewskiego z wójtostwem nowskim okręgu tczew-

Kilka słów o autorze Profesor zwyczajny doktor habilitowany Maksymilian Grzegorz urodził się

Co znajdziemy w słowniku? „Słownik historyczno-geograficzny komturstwa świeckiego w średniowieczu” jest przysłowiową kopalnią wiedzy. Między innymi w zagadnieniach dotyczących nazwy i jej odmian na przestrzeni wieków, np. dla Świecia autor wymienia aż 20 różnych nazw. Ale nie tylko. To także doskonałe źródło informacji o historii i rodzaju osady, jej przynależności politycznej i administracyjnej oraz kościelnej. Autor wyznacza także granice osad, jej właścicieli, zaludnienie, podziały społeczne i zawodowe. Podaje czy na ich terenie znajdowały się budynki o charakterze gospodarczym i przemysłowym, jak młyny, folwarki czy karczmy. Dodatkowo dowiadujemy się o powinnościach mieszkańców, ich sytuacji prawnej, a także o ilości i obszarze poszczególnych parafii. W ostatniej części opisu autor podaje dane dotyczące materiałów źródłowych oraz informacje z przeprowadzonych prac archeologicznych, kończąc krótką notką związaną z zabytkami architektonicznymi. PRZEMYSŁAW KRZYŻ ANOWSKI

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

Na wydawniczym rynku pojawiła się kolejna pozycja związana z dziejami Ziemi Świeckiej – „Słownik historyczno – geograficzny komturstwa świeckiego w średniowieczu”. Jego autorem jest pochodzący ze Świecia profesor Maksymilian Grzegorz.

Warto wspomnieć, że pierwsze wydawnictwo tego typu, nawiązujące w swoim założeniu do doskonale znanego historykom „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, wydano już w roku 1971 jako „Słownik historycznogeograficzny Ziemi Chełmińskiej w średniowieczu”. Cieszy więc fakt, że udało się ostatecznie wydać takie opracowanie również dla naszego okręgu administracji krzyżackiej w średniowieczu, co niewątpliwie wzbogaci wiedzę o sieci osadniczej oraz prawach własności i powinności poszczególnych wsi, osad oraz miast. Publikacja została wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy w 2012 roku. Głównym celem opracowania i wydania tych słowników jest pełne udostępnienie wszelkich informacji źródłowych, dotyczących zarówno wsi, jak i miast wchodzących dawniej w skład sieci osadniczej Królestwa Polskiego w układzie chronologicznym, to jest do końca XVI wieku. Co więcej, jak wskazywał profesor w rozmowie z autorem niniejszego artykułu, słownik może stanowić doskonały zbiór argumentów w toczących się już na przestrzeni wielu lat sporów, pomiędzy polskimi a niemieckimi historykami. Ci drudzy starają się utrzymać pogląd, iż tereny, o których wspomina się w słownikach, nie posiadały znaczącej sieci osadniczej przed przybyciem przedstawicieli Zakonu Krzyżackiego.

w Świeciu. Jest absolwentem Liceum Pedagogicznego w Grudziądzu i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 1985 - 1989 był dyrektorem Archiwum Państwowego w Toruniu, zarządzającym archiwami województwa toruńskiego i włocławskiego. Był przewodniczącym polskiej grupy ekspertów zajmujących się wymianą archiwaliów z Niemcami. Piastował też stanowisko kierownika Zakładu Historii Starożytnej i Średniowiecznej, następnie dyrektora Instytutu Historii, a w latach 1996-2000 był dziekanem Wydziału Humanistycznego. Jest także honorowym dziekanem tegoż wydziału od 2008 roku oraz Honorowym Obywatelem Miasta i Gminy Gniew. W roku 2011 został odznaczony Medalem Honorowym Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego Casimirus Magnus. Do roku 2012 Maksymilian Grzegorz opublikował około 230 książek, artykułów, recenzji, wydawnictw źródłowych oraz artykułów popularnonaukowych.

25


26

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012


REKLAMA

Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów

spółka z o.o.

Przyjmujemy nieodpłatnie od mieszkańców Świecia „elektrośmieci”

Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów „Eko-Wisła” Sp. z o.o. Sulnówko 74 C, 86-100 Świecie tel./fax 52 33 01 980 www.ekowisla.pl, biuro@ekowisla.pl NIP 5591983792 REGON 340430361 Kapitał zakładowy 50 000 zł Bank Spółdzielczy Brodnica O/Świecie 02 9484 1163 2700 0701 3238 0001 Wydawca i redakcja:

Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji, ul. Wojska Polskiego 139, 86-100 Świecie tel. 52 562 73 70 Redaktor naczelny: Andrzej Pudrzyński (tel. 661 504 850, e-mail: redakcja@terazswiecie.pl) Skład: Studio M&M GRAPHIC, Świecie, ul. Klasztorna 16, www.mmgraphic.com.pl Druk: Drukarnia MW, Świecie, ul. Hallera 7G Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń.

Teraz Świecie · Nr 37/38 · lipiec/sierpień 2012

starą lodówkę, pralkę, telewizor, komputer, radio oraz zużyte baterie i świetlówki można zostawiać u nas w godzinach: wtorek: 8.00-17.00 sobota: 7.00-12.00

27



Teraz Świecie - lipiec/sierpień 2012