Issuu on Google+

Nr 35 · maj 2012 · ISSN 2080-8429

Piknik w klimatach etno str. 8 miesięcznik bezpłatny

Kocham cię, Euro moje str. 6 Łyk kultury przy kawie str. 9 Józef Szydłowski: Już nie upadnę str. 10


REKLAMA

UNIA EUROPEJSKA EUROPEJSKI FUNDUSZ SPOŁECZNY

Ośrodek Pomocy Społecznej w Świeciu rozpoczął w marcu 2012 r. projekt pod tytułem „Program Aktywizacji i Wsparcia w Gminie Świecie”. Projekt będzie kontynuowany w latach 2012/2013.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

- Dzięki temu programowi uwierzyłem w siebie i swoje możliwości – mówi Wiesław Bogucki, który przed dwoma laty uczestniczył w Programie Aktywizacji i Wsparcia w Gminie Świecie.

2

W programie, który rozpoczął się w tym roku, będzie uczestniczyć 189 osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Po raz pierwszy potrwa on aż dwa lata. Podczas konferencji inaugurującej program, przedstawiono jego najważniejsze założenia. Chodzi przede wszystkim o to, by ograniczyć zjawisko wykluczenia społecznego u grupy podopiecznych ośrodka pomocy i zwiększyć ich aktywność zawodową. Jednym z celów jest także wyposażenie ich w kwalifikacje zawodowe niezbędne na dzisiejszym rynku pracy. - Po raz pierwszy program będzie realizowany w cyklu dwuletnim. W tym roku przystąpi do niego 89 osób, a w 2013 r. 100. Spośród nich 45 mieszka na wsi. Nabór uczestników przeprowadzali nasi pracownicy na podstawie ankiet, wywiadów środowiskowych i indywidualnych rozmów. Przystąpienie do programu następuje w momencie podpisania kontraktu socjalnego – wyjaśnia Lidia Lemańska, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. W projekcie wezmą udział m.in. samotne matki, osoby niepełnosprawne oraz nieaktywne zawodowo, a także osoby borykające się z problemami opiekuńczo-wychowawczymi. Dla każdego zostanie ustalona indywidualna „ścieżka reintegracyjna”. Część grupy skorzysta np. z warsztatów wizażu i autoprezentacji czy warsztatów komputerowych. Odbędą się również spotkania z psychologiem i doradcą zawodowym. Atrakcją ma być piknik rodzinny i wyjazd integracyjny. - Nowością będzie możliwość skorzystania z usług asystenta rodziny. Ponadto chcielibyśmy, aby kilka osób ukończyło szkoły średnie. Oferujemy im pokrycie czesnego oraz wyprawkę. Osoby z terenów wiejskich uzyskają zwrot kosztów dojazdu, a każdy uczestnik będzie miał zapewniony poczęstunek podczas spotkań – mówi Lidia Lemańska. - Aby dodatkowo zmotywować uczestników, zapewnimy ich dzieciom opiekę na czas pobytu na warsztatach czy szkoleniach – dodaje. Do tej pory w trakcie poprzednich edycji udało się zaktywizować 220 osób. - Chcemy przede wszystkim wzmocnić ich potencjał w samodzielnym poszukiwaniu pracy. Po każdym zakończonym do tej pory programie przeprowadzaliśmy ankiety wśród beneficjentów. Wynikało Podczas konferencji inaugurującej program, Wiesław Bogucki z nich, że w życiu ponad 60 proc. osób zaszły pozytywne zmiany – podkreślał, jak bardzo z niego skorzystał zaznacza Lidia Lemańska. Przed dwoma laty z programu skorzystał również Wiesław Bogucki ze Świecia. Podczas inauguracji tegorocznej edycji podzielił się swoimi doświadczeniami z uczestnikami projektu. - Na początku byłem trochę nieufny, ale teraz wiem, że było warto – podkreślał. - Uwierzyłem w siebie i swoje możliwości, poczułem się dowartościowany i odkryłem, że mimo swoich ponad 50 lat, tkwi we mnie potencjał, który mogę wykorzystać, jeśli tylko będę chciał. Wiesław Bogucki ukończył kurs kucharski. Nosi się z zamiarem uruchomienia spółdzielni socjalnej. - Zdaję sobie sprawę, że wymaga to sporo biegania i załatwiania, do tego dochodzi też sprawa uzyskania dotacji. Zajmie to trochę czasu, ale nie stoję w miejscu, stale rozglądam się za nowymi możliwościami – zaznaczał. - W międzyczasie zrobiłem również kurs opiekuna starszych osób i jestem w trakcie kursu nauki języka niemieckiego. Jego ukończenie umożliwi mi wyjazd na trzy miesiące jako opiekun do Niemiec. Projekt jest współfinansowany przez Europejski Fundusz Społeczny w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet VII – Promocja integracji społecznej, Działania 7.1 – Rozwój i upowszechnianie aktywnej integracji, Poddziałanie 7.1.1 – Rozwój i upowszechnianie aktywnej integracji przez ośrodki pomocy społecznej. Łączna wartość projektu.................................................................... 827 899,88 zł Wkład własny...................................................................................... 86 929,49 zł Dotacja............................................................................................... 740 970,39 zł Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego


Coljest grane?

Burmistrz zaprasza na rynek

Festiwal orkiestr Od 1 do 3 czerwca w Świeciu po raz dwudziesty ósmy zabrzmią orkiestry dęte. Wcześniejszy termin spowodowany jest Euro 2012 i strefą wspólnego kibicowania, która powstanie w amfiteatrze (piszemy o tym na str. 6). Do Świecia przyjedzie osiem orkiestr, w tym cztery z zagranicy: z Rosji, Włoch oraz dwie z Czech. Wśród krajowych zobaczymy formacje z Tczewa, Płośnicy, Świecia i Orkiestrę Reprezentacyjną Wojska Polskiego z Bydgoszczy. Włoska orkiestra zaprezentuje żywiołowy, zapierający dech w piersiach taniec z flagami. W tym roku pojawią się pewne zmiany. Pierwsza dotyczy miejsca, gdzie zostanie dokonana inauguracja festiwalu. Po rocznej przerwie, spowodowanej modernizacją, odbędzie się ona ponownie na Dużym Rynku. Uroczystość będzie połączona z oficjalnym zakończeniem rewitalizacji starego miasta. Druga zmiana to głosowanie na najlepszą orkiestrę. - Oprócz jury, swoje głosy będzie mogła oddać także publiczność za pomocą specjalnych kuponów – zapowiada Monika Gerke, koordynator Międzynarodowego Festiwalu Orkiestr Dętych. Prowadzący show w amfiteatrze Tomasz Jarmołkiewicz skomponował hymn z okazji festiwalu. Będzie go śpiewał wspólnie ze zgromadzoną publicznością, która otrzyma kartki ze słowami. (ap)

OKSiR zaprasza dzieci od 2 do 10 lat do wspólnej zabawy z Wyspą Skarbów 1 czerwca w godz. 9.00-17.00. Kontakt: 52 562 73 90.

Euro spoko… Do 10 lipca można nadsyłać zdjęcia na konkurs fotograficzny „Euro spoko”. Czekają atrakcyjne nagrody na tych, którym uda się najlepiej uchwycić piłkarską gorączkę. Czy to się komuś podoba, czy też nie, przez kilka najbliższych tygodni wydarzenia związane z Euro 2012 będą w centrum uwagi. Sport, zwłaszcza piłka nożna, wyzwala ogromne emocje. W Świeciu kumulować się będą one w niezwykłej strefie kibica, jaka powstanie w trójkącie: OKSiR, amfiteatr, SP 1. Oczywiście poszukujący ciekawych ujęć, emocji oddających to, co dzieje się w sercach fanów piłki nożnej, albo, nieco przekornie tych, których kompletnie nie zainteresują mistrzostwa, mogą szukać wszędzie. Każdy uczestnik konkursu może złożyć maksymalnie trzy prace. Fotografie należy nadsyłać w postaci odbitek formatu 15 x 21 cm i w cyfrowej – forma jpg na CD-R. Technika wykonania prac jest dowolna (np. odbitki barwne, czarno-białe, sepia). Każda praca powinna zostać oznaczona na odwrocie godłem (pseudonimem) i tytułem. Na pracach nie należy umieszczać danych osobowych. Na nośniku CD-R powyższe dane dotyczące każdego ze zdjęć mogą być zawarte w pliku tekstowym lub wyszczególnione na okładce nośnika. Każde ze zdjęć powinno być oznaczone w sposób łatwy do identyfikacji z odpowiednim opisem. Do dużej koperty, zaadresowanej Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji, ul. Wojska Polskiego 139, 86-100 Świecie z dopiskiem „Konkurs fotograficzny”, należy włożyć oznaczone prace oraz drugą, zaklejoną kopertę, oznaczoną godłem (pseudonimem), która zawierać będzie informacje z danymi autora: imię, nazwisko, data urodzenia, adres zamieszkania, telefon, e-mail oraz podpisaną klauzulą dostępną na stronie internetowej OKSiR. (ba)

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

1 czerwca, piątek godz. 21.00 – wymarsz z parkingu na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II oraz Żwirki i Wigury; (przy byłym sklepie Avans) i parada orkiestr al. Jana Pawła II na stadion Wdy; godz. 22.00 – popisy orkiestr na stadionie. 2 czerwca, sobota godz. 11.00 – wymarsz spod OKSiR-u i parada ul. Sienkiewicza, Mickiewicza i Klasztorną na Duży Rynek; godz. 11.30 – oficjalne otwarcie festiwalu przez burmistrza Świecia, przekazanie kluczy do bram miasta orkiestrze z Rosji, popisy orkiestr; godz. 17.00 – koncerty orkiestr przy Małym Blankuszu; godz. 20.00 – wymarsz z parkingu przy ul. Wyszyńskiego i parada orkiestr ul. Żwirki i Wigury, Gałczyńskiego i Słowackiego do amfiteatru; godz. 21.00 – nocne show: koncert orkiestr z popisami buławek i mażoretek, część konkursowa. 3 czerwca, niedziela godz. 15.00 – koncert galowy; godz. 17.00 – ogłoszenie wyników konkursu, wręczenie nagród i wyróżnień; około godz. 20.00 – zakończenie festiwalu, pożegnanie orkiestr.

Burmistrz Świecia zaprasza mieszkańców w sobotę 2 czerwca o godz. 11.30 na Duży Rynek. Atrakcji, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, nie zabraknie. Uroczystość ma związek z oficjalnym otwarciem Dużego Rynku po remoncie i jednocześnie zakończeniem rewitalizacji starego miasta. W tym czasie przypada Międzynarodowy Festiwal Orkiestr Dętych, więc nie może ich zabraknąć na uroczystości. O godz. 11.00 wymaszerują spod ośrodka kultury i przemaszerują ul. Sienkiewicza, Mickiewicza i Klasztorną na Duży Rynek. Tam burmistrz Tadeusz Pogoda przekaże klucze do bram miasta orkiestrze z Rosji. Na tym nie koniec. W programie występy orkiestr i zespołów muzycznych oraz masa niespodzianek dla najmłodszych – zabawy i konkursy z nagrodami, malowanie twarzy, bańki mydlane, mim, a także maskotka z bajki „Hello Kitty”, z którą będzie można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. (ap) Uroczyste zakończenie rewitalizacji starego miasta, Duży Rynek, sobota 2 czerwca w godz. 11.30-16.00.

3


K alejdoskop

Ś wiecie w malarstwie i na fotografii

Fot. Mirosław Sejkowski

Obrazy przedstawiające uliczki, zakątki i budynki Świecia oraz stare fotografie miasta zaprezentowano podczas wystawy na zamku. Autorką akwareli jest Krystyna Radtke, była sekretarz gminy Świecie, natomiast zdjęcia pochodzą ze zbiorów Adama Modlińskiego i Izby Regionalnej. Ekspozycję „Świecie i zamek w malarstwie i na starej fotografii” można oglądać na zamku do 30 września. (ap)

Dziewiętnastu uczestników wzięło udział w eliminacjach powiatowych do konkursu „Recytujemy prozę i poezję kociewską”, który odbył się w maju w OKSiR. Spośród reprezentantów szkół z gminy Świecie, w kategorii klas I-III szkół podstawowych, drugie miejsce zajęła Katarzyna Grajewska (SP w Grucznie). W kategorii śpiew wyróżnienie otrzymała Alicja Sitkiewicz (SP w Grucznie). Wśród uczniów klas IV-VI pierwsze miejsce zajęła Daria Michałowska (SP w Grucznie), drugie Zuzanna Stanny (SP nr 7 w Świeciu), a trzecie Oliwia Łykowska (SP nr 5 w Świeciu). Wyróżnienia otrzymały Agnieszka Grzela (SP nr 7 w Świeciu) i Paulina Wamka (SP nr 5 w Świeciu). Wśród recytujących gimnazjalistów wyróżnienie zdobyła Aleksandra Kosmalska (Gim. nr 1 w Świeciu), a w kategorii śpiew nagrodę przyznano Marcie Ledzińskiej (Gimnazjum Katolickie w Świeciu). (ap)

Fot. Andrzej Pudrzyński

Mówili po kociewsku

Teatralne potyczki młodych aktorów

4

Fot. Andrzej Pudrzyński

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

W Świeciu rywalizowało ze sobą 20 teatrów podczas Wojewódzkich Konfrontacjach Teatrów Dziecięcych „Teatr bez granic”. Świecie reprezentował teatr PPP z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, który zdobył wyróżnienie za kabaret „Młodsi panowie dwaj” w reżyserii Marioli Nadolnej, a Patryk Rybus i Sebastian Angielczyk z tego teatru otrzymali nagrody aktorskie. (ap)


K alejdoskop

Seniorzy pokazali, co potrafią

Fot. Andrzej Pudrzyński

Przez trzy dni w ośrodku kultury w Świeciu odbywał się Wojewódzki Przegląd Artystycznego Ruchu Seniora „Ars 2012”. Do naszego miasta zjechało aż 38 zespołów z klubów seniora, prezentując piosenki, skecze kabaretowe i występy folklorystyczne. Do ogólnopolskiego przeglądu w Bydgoszczy zakwalifikował się m.in. zespół wokalny Klubu Seniora Kociewiacy ze Świecia. (ap)

Zwierzęta jak z obrazka

Fot. Rudolf Stýbar

„Papierowe zoo” to nazwa drugich już poranków rodzinnych, organizowanych przez OKSiR. Zadaniem rodziców było ułożenie się na papierowym arkuszu i przybranie pozy ulubionego zwierzęcia swojej pociechy. Następnie maluchy obrysowywały kontur sylwetki i zamalowywały go. Jedne wybierały koty, inne tygrysy. Z kolei 3-letnia Ula Kaszubowska, jak powiedziała „Teraz Świecie”, wybrała małpkę, bo jest to bohaterka jej ulubionej bajki „Ciekawski George”. (ap)

Ś wiecie widziane przez obiektyw

Fot. Andrzej Bartniak

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

Osiem osób wzięło udział w pierwszym Spacerze Fotograficznym ulicami Świecia. To i tak nieźle. - W Elblągu, gdzie podobne spacery cieszą się dziś wielkim powodzeniem, na pierwszą przechadzkę wybrało się tylko pięć osób – mówi Kinga Willim, organizatorka akcji. Miłośnicy fotografii inspiracji szukali kolejno przemierzając ulice 10 Lutego, Sądową, Browarową i Mickiewicza. Z efektami pracy można zapoznać się na stronie www.nefthis.com. (ba)

5


T o jest temat

Kocham cię, Euro moje… Ogromny telebim w amfiteatrze, gdzie będzie można oglądać mecze Euro 2012, a oprócz tego na żywo koncert Kory, bicie rekordu Guinnessa i festiwal Blues na Ś wiecie. Czerwiec będzie stał pod znakiem imprez.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

T

6

olerancja poprzez futbol” to „ wydarzenie, którego organizatorami są firma Mondi i gmina Świecie. Skąd taka nazwa? Z jednej strony to nawiązanie do projektu sprzed pięciu lat „Pamięć i Tolerancja”, która przybliżała historię, kulturę i współistnienie Żydów i Polaków. Ale nie tylko dlatego zdecydowano się na taką nazwę. - Wydarzenia sportowe, a zwłaszcza mecze piłki nożnej, to ciągle jeszcze wiele nietolerancji między kibicami rywalizujących drużyn. Promocja tolerancji i zrozumienia inności, czy to religii, czy barw narodowych lub klubowych w każdym aspekcie jest ważna i potrzebna – zaznacza Marek Motylewski, lider projektu Święto Papieru „Tolerancja poprzez futbol”. Całość imprezy oparta jest o cztery weekendy w trakcie trwania Euro 2012 (8 czerwca – 1 lipca). Aby przyciągnąć zarówno fanów piłki nożnej, jak i całe rodziny, będą to nie tylko mecze, ale też szereg innych wydarzeń. Oficjalne otwarcie strefy „Tolerancja poprzez futbol” nastąpi w piątek 8 czerwca o godz. 17.00. Świecka strefa wspólnego kibicowania będzie znajdo-

wała się w amfiteatrze, gdzie zostanie zainstalowany telebim o powierzchni 60 metrów kwadratowych. Obejrzymy na nim nie tylko mecze, ale także filmy dla dzieci, koncerty, kroniki związane z Mistrzostwami Europy czy dokumenty o legendach sportu, takich jak Kazimierz Górski czy Kazimierz Deyna. Nie zabraknie również placu zabaw dla dzieci oraz stoisk z jedzeniem i napojami. Przed każdym meczem Polaków będą odbywały się koncerty na żywo. - Wierzymy, że wspólne przeżywanie emocji sportowych i kulturalnych w kilkutysięcznym gronie pozostanie niezapomnianym wrażeniem – mówi Marek Motylewski. Na telebimie będą transmitowane wszystkie mecze polskiej reprezentacji podczas Euro, nawet jeśli przypadną w środku tygodnia, natomiast w weekendy mecze polskich i innych drużyn, których rozgrywki przypadają akurat w te dni. Pozasportowych wrażeń dostarczą artyści, prezentujący się na scenie amfiteatru. Przed kolejnymi meczami transmitowanymi na telebimie zobaczymy i usłyszymy Joachima Perlika z piosenkami Niemena i Krajewskiego, zespoły Viking Players, Dubska, Zydeco Flow i Akuratt oraz występy artystyczne wychowanków ośrodka kultury. Na 23 czerwca zaplanowano obchody Dnia Papiernika, otwarte dla wszystkich mieszkańców. Imprezę poprowadzi

Marzena Rogalska, dziennikarka telewizyjna, doskonale znana widzom chociażby z takim programów, jak „Kocham Cię, Polsko” czy „Pytanie na śniadanie”. Tego dnia wieczorem wystąpi Kora, była wokalistka zespołu Maanam, a ostatnimi czasy także jurorka w polsatowskim show „Must Be The Music”. Artystka zaprezentuje swoje największe przeboje. Można więc się spodziewać, że usłyszymy takie hity, jak „Kocham Cię, kochanie moje”, „Boskie Buenos”, czy „Lucciola”. Tego dnia odbędzie się też Festiwal Papieru „Papierowa Jurta”, którego centrum będzie stanowił mongolski namiot. Kolejna gratka to Blues na Świecie Festival zaplanowany na 29 i 30 czerwca. O „Papierowej Jurcie” i festiwalu Blues na Świecie piszemy obszernie na str. 8 i 14. Organizatorzy pokusili się również o próbę pobicia rekordu Guinnessa i stworzenie „Szczęśliwego smoka”, najdłuższego na świecie rysunku. Będą go malować całe rodziny. Dotychczasowy rekord to 10 km. W Świeciu przygotowano potężną, ponad 12-kilometrową rolę papieru, by pobić ten wynik. ANDRZEJ PUDRZYŃ SKI

Szczegółowy program imprez podczas „Tolerancji poprzez futbol” na www.swieto-papieru.pl.

Fot. Marcin Saldat

Konferencja „na szczycie” poświęcona „Tolerancji poprzez futbol” z udziałem m.in. Tadeusza Pogody, burmistrza Ś wiecia i Macieja Kundy, prezesa Mondi Ś wiecie S.A.


REKLAMA

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

7


Na „Papierowej Jurcie” wystąpi Janusz Prusinowski Trio

W klimatach etno Warsztaty „czerpania papieru”, wystawa, koncert, przedstawienie teatralne, a w centrum tego wszystkiego mongolski namiot. 23 czerwca warto wybrać się do amfiteatru w Ś wieciu na Festiwal Papieru „Papierowa Jurta”.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

P

8

apierowa Jurta” to piknik ro„ dzinny dla osób, które chcą kreatywnie spędzić wolny czas – wyjaśnia Anna Tomasik, koordynator projektu Papiernia - Akademia Papierowych Możliwości. – Papier mocno łączy się z tradycją, nawiązuje do ludowości. Dawniej domy przystrajane były ozdobami wykonywanymi właśnie z papieru. Kobiety spotykały się i wspólnie je wykonywały. Dzięki temu często dom nabierał nowego charakteru – tłumaczy. „Papierowa Jurta” to część projektu Papiernia - Akademia Papierowych Możliwości, realizowanego przez OKSiR. Piknik jest finansowany przez firmę Mondi i wpisuje się w organizowany przez nią Dzień Papiernika. „Papierowa Jurta” utrzymana będzie w klimatach etno. Nie lada gratką będą występy formacji Słuchaj Uchem oraz Janusz Prusinowski Trio. – To ludzie, którzy zarażeni kulturą ludową, nawiązują do niej, tworząc nową tradycję. To część ich życia, a także źródło inspiracji. Przyjaźnią się z trady-

cyjnymi melodiami, zabawami i pieśniami – mówi Anna Tomasik. Janusz Prusinowski Trio to formacja o charakterystycznym brzmieniu, łączącym archaiczność z awangardą, muzykę z ruchem oraz tradycję z inspiracją. Jej założyciel i lider Janusz Prusinowski to skrzypek, liryk, kompozytor i organizator wydarzeń kulturalnych. Jest inicjatorem i dyrektorem programowym Festiwalu Wszystkie Mazurki Świata. – Prusinowski to prekursor odrodzenia wiejskiej tradycji muzycznej w Polsce. Niewiele osób jednak wie, że grał kiedyś w zespole rockowym – opowiada Anna Tomasik. Wraz z członkami zespołu, Szczepanem Pospieszalskim i Piotrem Zgorzelskim oraz formacją Słuchaj Uchem, koncertują i prowadzą warsztaty muzyczne, taneczne, plastyczne i teatralne dla dzieci i dorosłych. Poprzez swoją działalność zapraszają do muzycznej i poetyckiej podróży. W projekcie bierze także udział Kaja Prusinowska ze Słuchaj Uchem, prywatnie żona Janu-

sza Prusinowskiego, która dawne tradycje traktuje jako inspirację. Układa melodie do współczesnych wierszy, maluje obrazy, tworzy scenografie do spektakli. – Ciekawostką jest to, że Prusinowscy w tym roku obchodzili papierowe gody, a teraz będziemy gościć ich w Świeciu na „Papierowej Jurcie” – śmieje się Anna Tomasik. Mieszkańcy Świecia będą mogli posłuchać koncertu formacji, podczas którego odbędzie się teatr papierowych cieni oraz obejrzeć przedstawienie teatralne „Ptasie wesele”. Będzie to opowieść muzyczna z wykorzystaniem papierowych ptaków, zrobionych przez dzieci podczas rozpoczynających festiwal warsztatów „wycinanek”. – Warsztaty, jak i cały festiwal, służą rozwojowi intelektualnemu, nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Robiąc coś nieszablonowego, zaczynają otwierać się na nowe rozwiązania, nie tylko plastyczne, ale i życiowe. To daje siłę. Sport jest fajny, ale kreatywność daje nam o wiele więcej. Stąd obok imprez związanych z Euro 2012, dzięki sponsorom, którymi są firmy Mondi i Bart, postanowiliśmy zorganizować „Papierową Jurtę” – mówi Anna Tomasik. - Warsztaty są bezpłatne i ogólnie dostępne. Zapraszamy wszystkich mieszkańców. AGATA KAPICA

Festiwal Papieru „Papierowa Jurta”, 23 czerwca, amfiteatr. Program festiwalu: godz. 12.00-13.00: wycinanki; 13.15-14.15: teatr; 14.15-15.30: warsztaty „czerpania papieru” – czerpanie masy papieru z wody, suszenie i tworzenie kartek, a także możliwość zrobienia znaku wodnego oraz papieru marmurkowego; 15.3017.00 koncert. arcin Saldat

Fot. Artur Chmielewski

K ultura


K ultura Cafe Kultura to szczególne miejsce. Takim miało być z założenia. Kawiarnia z misją. Zbyt pompatycznie? - Wcale nie – uważa Anna Żurek, prowadząca lokal.

P

- Wiedziałam, że będę musiała wejść w nowy, nieznany świat – wspomina Anna Ż urek, od trzech lat menedżer kawiarni Cafe Kultura

Łyk kultury

cznością – wylicza. - Julia Marcell, której koncert przyciągnął nadkomplet widowni, też wypadła świetnie. Zdarzają się jednak tacy, którzy uważają, że artyści zapraszani przez Annę Żurek czasami prezentują zbyt ambitną twórczość, aby mogła ona spotkać się z zainteresowaniem większej grupy mieszkańców Świecia. - Nie mogę się z tym zgodzić – odpowiada. - Bywały koncerty, na które sprzedawaliśmy tylko kilka biletów, ale to w żaden sposób nie umniejsza rangi tamtych wydarzeń. Uważam, że warto było przedstawić tych muzyków szerokiej publiczności. Na tym polega edu-

Fot. Andrzej Bartniak

przy kawie kacja. Zdaję sobie sprawę, że Świecie to nie Gdańsk i nie Toruń, dlatego na Grabku, nie było pełnej sali, choć jak mało kto, zasługiwał na to. Regułą natomiast jest, że o frekwencję nie trzeba się martwić podczas prezentacji lokalnych wykonawców. Jesienią możliwość zagrania na żywo będą miały grupy rockowe. - Myślę, że to dobry kierunek – stwierdza Żurek. - Aby jednak mogło to nastąpić, trzeba wprowadzić kilka zmian w sali lustrzanej w ośrodku kultury. Głównie związanych z poprawą akustyki tego miejsca.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

oczątki były obiecujące i burzliwe zarazem. Brakowało nieco przejrzystej formuły, według której miała funkcjonować kawiarnia. I nie chodzi tu o sferę gastronomiczną, a przede wszystkim artystyczną, wpisaną w charakter tego miejsca. Tak przynajmniej przeszłość ocenia Anna Żurek, prowadząca lokal trzeci rok. Co ciekawe, zanim powierzono jej zarządzanie Cafe Kultura, niewiele miała wspólnego z muzyką. - Oczywiście, jak każdy, słuchałam muzyki, ale nie przywiązywałam do niej większej wagi. Nie śledziłam nowości, a tym bardziej nie interesowałam się niszowymi, alternatywnymi muzykami tworzącymi dla „wtajemniczonych” – podkreśla Żurek. - Wiedziałam, że będę musiała wejść w nowy, nieznany świat. Nie brakowało jej za to doświadczenia w gastronomii. Wprawdzie jest nauczycielem wychowania fizycznego, ale pierwsze szlify w obsłudze bankietów zdobyła jeszcze w czasach studenckich. Później związała się z firmą cateringową. To zapewniało solidne podstawy do sprawnego zarządzania lokalem. - W pewien sposób zostałam wrzucona na dość głęboką wodę – wspomina – Na szczęście wokół znalazło się sporo życzliwych osób związanych z OKSiRem, które pomogły nawiązać kontakt z muzykami. Mam na myśli przede wszystkim moich akustyków. Z czasem, głównie za pośrednictwem Internetu, zaczęłam śledzić rynek muzyczny w poszukiwaniu artystów, których warto przedstawić świeckiej publiczności. Okazało się, że artyści praktycznie nieobecni w radio i telewizji, nierzadko mają o wiele więcej do powiedzenia niż gwiazdy z pierwszych miejsc list przebojów. - Takich ludzi poszukuję – podkreśla Żurek. - Nie sądziłam, że wciągnie mnie to do tego stopnia. Spośród występujących w ostatnich miesiącach artystów największe wrażenie zrobił na niej występ Marceliny. Lubię ten typ piosenki, wrażliwości, kontaktu z publi-

ANDRZEJ BARTNIAK

9


Fot. Andrzej Bartniak

S ylwetki Próbował pan dociekać, co sprawiło, że alkohol całkowicie zawładnął pana wolą? Nałożyło się na to wiele czynników. Istnieje pogląd, że jest pewien typ osób, które mają skłonność do alkoholu. Jak większość, nie planowałem, że zostanę alkoholikiem. Na początku alkohol w moim życiu był obecny jak u każdego innego. Jak długo pan pił? Można przyjąć, że czternaście lat. Pamięta pan moment, gdy upił się po raz pierwszy? To stało się w ostatniej klasie szkoły podstawowej. Posmakowaliśmy u kolegi swojskiego wina. Wcale nie było go dużo, ale wystarczyło, by dobrze zaszumiało. Nie wiem jak to podziałało na innych, - Historia zapewniała mi swego rodzaju ucieczkę. Zwłaszcza, gdy pojawiały się okresy abstynencji ale mi się spodobało. Wino wyzwoliło wymuszonej farmakologicznie – mówi Józef Szydłowski coś, czego normalnie we mnie nie było. Jako dzieciak byłem raczej nieśmiały. Nagle pojawił się środek, który pozwalał stać się „gierojem”. I to jest to potworne oszustwo, ta złuda, że można być kimś innym, bardziej elokwentnym. Jak Rozmowa z Józefem Szydłowskim, pasjonatem historii Ś wiecia, który przez każdy młody chłopak chciałem impowiele lat zmagał się z problemem alkoholowym. nować dziewczynom, czuć się kimś ANDRZEJ BARTNIAK: W którym mowyleczyć. W odróżnieniu od wcześniej- lepszym. mencie poczuł pan, że stracił kon- szych prób, zaproponowano mi tym A kiedy zrodziła się pasja histotrolę nad własnym życiem? razem nie farmakologię, a prawdziwą ryczna, z której przede wszystkim JÓZEF SZYDŁOWSKI: Na początku lat terapię. Do dziś jestem za to wdzięczny znany jest pan wielu świecianom? 90. Wtedy nasiliły się problemy rodzin- pani Joli Wasilewicz. W zasadzie już w dzieciństwie. ne związane z moim nadużywaniem Czyli przełomem okazała się go- Szybko nauczyłem się czytać, jeszcze alkoholu. Zaczęła pojawiać się presja ze rzka prawda z ust rodziców, a nie zanim poszedłem do szkoły. Miałem strony żony i rodziców, abym przestał własne przemyślenia i analiza chłonny umysł. Czytałem wszystko, co tyle pić. Uświadamiali mi, że nie wypeł- zysków i strat, jakie daje picie? wpadło mi w ręce. Tak się składa, że niam należycie roli męża, ojca, syna. Przez cały czas myśli kotłowały się dość często były to wydawnictwa o teI to był ten moment, gdy zdał w mojej głowie, ale dopiero przykry matyce historycznej, między innymi pan sobie sprawę, że zbliża się do osąd ludzi stojących z boku uświadomił popularne niegdyś „Tygrysy”, jak z poprzepaści? mi w jak tragicznym położeniu się zna- wodu znaku z tygrysem, nazywano ksiąNie. Zaczęło mi dopiero świtać, że coś lazłem. żeczki zwykle traktujące o II wojnie jest nie tak. Widziałem, że ludzie wokół Trudno było powiedzieć na te- światowej. mnie cierpią. Punkt zwrotny nastąpił rapii „Nazywam się Józef, jestem Na to nałożyła się również rodzinna znacznie później, dokładnie 22 lipca alkoholikiem”? tradycja. Moja rodzina zakorzeniona 1999 r. Pamiętam tę datę. Moje proBardzo trudno. Gdy jeszcze piłem, jest tu od dawien dawna. Korzenie blemy znalazły się w apogeum: rozpadła różnie można było mnie nazywać, ale sięgają przynajmniej XIX w. Opowieści się rodzina, zamieszkałem z rodzicami słowo alkoholik działało na mnie jak dotyczące starego Świecia, los moich i czułem, że kompletnie sobie nie radzę. płachta na byka. Ciągle broniłem się dziadków, pradziadków – wiślanych Przypadkiem usłyszałem rozmowę mo- przed prawdą, co jest jednym z pod- marynarzy, były stale obecne w domu. ich rodziców. Dotarło do mnie, jak nigdy stawowych symptomów tej choroby. To wszystko sprawiło, że złapałem tego wcześniej, co naprawdę o mnie myślą. Czułem, że problemy mnie przerastają wirusa historii, który już tak we mnie Było to bardzo przykre. Przeżyłem szok. i przez moment wydawało mi się, że trwał nawet wtedy, gdy było ze mną źle. Postanowiłem coś ze sobą zrobić. jedynym sposobem ich rozwiązania jest Historia stała się odskocznią od Zgłosiłem się do poradni odwykowej. samobójstwo. Myślałem, że jak tak dalej trudnej rzeczywistości? Nie było to nic nowego, ale po raz ma wyglądać moje życie, to lepiej je Tak. Zapewniała mi swego rodzaju pierwszy tak naprawdę chciałem się skończyć. ucieczkę. Zwłaszcza, gdy pojawiały się

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

Więcej nie upadnę

10


S ylwetki okresy abstynencji wymuszonej farmakologicznie. Wtedy zawsze przychodzi pustka. Ja miałem swoje książki. Mogłem o coś zahaczyć myśli. Na moje szczęście, gdy po latach picia postanowiłem zmienić życie, znalazłem zatrudnienie. Były to proste prace porządkowe w ramach robót publicznych. Szczęśliwym trafem, podczas jednej z rozmów z Wiesławem Ratkowskim, kierownikiem wydziału budownictwa i architektury w urzędzie miejskim, wypłynęła kwestia mojej znajomości historii zamku. To był 2002 r., gdy zamek miał być udostępniony zwiedzającym. Dostałem propozycję żeby się tym zająć. To był początek wielkich zmian. Złapałem się tego bardzo mocno. Była praca i jakieś stałe dochody pozwalające zabezpieczyć potrzeby bytowe. No i ta satysfakcja, że robię coś ciekawego. Nie trwało to jednak zbyt długo. Pamiętam jak był pan dumny z roli nieoficjalnego przewodnika, ale w pamięci mam też zdarzenie, po którym stracił pan tę pracę. To też jest jeden z symptomów mojej

choroby. Bardzo dużo działo się w moim życiu. Widocznie w tamtym momencie nie byłem na to jeszcze gotowy. Pojawiło się wielkie zainteresowanie, także ze strony mediów, dużo pochwał, i to gdzieś uśpiło czujność. Nagle z tego upadku zostałem szybko wywindowany. Na sam szczyt wieży. Trochę zapomniałem kim jestem. I potknąłem się. Wróciłem do picia. To było ostatnie potknięcie? Tak. Na moje szczęście kierownik ośrodka kultury Romuald Dworakowski, mój bezpośredni przełożony, podszedł z dużym zrozumiem do tego, kim jestem. Dostałem szansę podniesienia się. Zapisałem się na kolejną, zamkniętą terapię w szpitalu. Pewnie dobrze, że stało się to wtedy. Wyciągnąłem z tej lekcji właściwe wnioski. Dla wielu mieszkańców jest pan miejscowym Wołoszańskim, na którym wyraźnie wzoruje się pan w programach realizowanych dla świeckiej telewizji kablowej. Skąd pomysły na kolejne odcinki i przede wszystkim ciekawe informacje?

Największą kopalnią informacji dotyczących regionu zawsze byli i będą ludzie. Niestety, jest ich coraz mniej. Moi dziadkowie przekazali mi sporo informacji o mieście przed I wojną światową. Wielką kopalnią wiedzy jest też to, co zebrał Jan Kamiński, mój mistrz w tropieniu i popularyzowaniu naszej historii. Z tego czerpię. Spore możliwości stwarza też Internet. Na rozwiązaniu jakiej z zagadek zależałoby panu najbardziej? Ustaleniu miejsca pierwszego kościoła grodowego. Prawdopodobnie jest on pod „Klasztorkiem”. Tam mogła zacząć się na serio historia miasta. Najbardziej zagadkowa rzecz w tej historii to tablica, która była w farze, mówiąca o pierwszym kościele zbudowanym w X wieku. Łacińska sentencja mówi, że pierwszy kościół był drewniany. To jest to, co mnie najbardziej intryguje. Może nigdy nie uda się tego rozwikłać. Napędzam się taką myślą, że gdyby udało się potwierdzić istnienie świątyni chrześcijańskiej na tym terenie w X wieku, to byłaby prawdziwa sensacja. ROZMAWIAŁ ANDRZEJ BARTNIAK

REKLAMA

HOTEL I RESTAURACJA VISTULA WESELA CATERING

ATRAKCYJNE PROMOCJE TANIE NOCLEGI

BANKIETY

WYŚMIENITA KUCHNIA

www.vistula-hotel.pl

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE

11


F lesz

Grillowaliśmy na zamku z rycerzami T

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

łumy mieszkańców Świecia wybrały się 5 maja na zamek na piknik rodzinny. Było warto, bo oprócz skosztowania potraw z grilla i swojskiego jadła, można było podziwiać popisy rycerzy, husarzy i ułanów. W końcu nie przypadkowo impreza nosiła nazwę „Wielkie grillowanie z husarią nastanie. Chwała oręża polskiego”. W sobotnie południe ulicami Świecia wyruszyła kolumna jeźdźców w historycznych strojach i uzbrojeniu, budząc zainteresowanie mieszkańców. Nic dziwnego, że po takiej reklamie, na zamek ściągnęły prawdziwe tłumy, tym bardziej, że dopisała również pogoda.

12


F lesz

Nie zabrakło występów artystycznych w wykonaniu podopiecznych OKSiR-u oraz Stokrotki. Na scenie wystąpiła też Kapela Wuja Zbycha. Z kolei maluchy mogły wyszaleć się na całego na dmuchanym placu zabaw. Na zamkowym dziedzińcu można było skosztować potraw z grilla i tradycyjnych wyrobów. Przeprowadzono też konkurs na najsmaczniejszą potrawę z grilla. Zwyciężyły gospodynie z Białego i Drozdowa przed paniami z Jeżewa. Wyróżnienia otrzymały koła gospodyń wiejskich z Buczka, Ciemnik, Czerska Świeckiego, Laskowic, Polskiego Konopatu i Taszewa. Natomiast na przyzamkowym boisku ogromnym zainteresowaniem cieszyły się prezentacje konnych formacji wojskowych z różnych epok historycznych. Można więc było zobaczyć rycerzy, którzy nadziewali na kopie obręcze i ścinali głowy… kapusty. Potem na placu pojawiła się husaria w okazałym rynsztunku. Następną grupą byli szaserzy, czyli lekka kawaleria z XVIII i XIX wieku. Czwarta formacja to ułani, którzy dali zapierające dech w piersiach pokazy sprawności z użyciem szabli i lancy. Głównymi organizatorami pikniku byli Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji oraz Urząd Miejski w Świeciu. (ap) ZDJĘCIA MARCIN SALDAT

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

13


Pozytywne szaleństwo

Fot. Archiwum zespołów

- Nie rozumiem, dlaczego wasz zespół nie zrobił jeszcze międzynarodowej kariery. Wasza muzyka to coś w stylu Majki Jeżowskiej pod wpływem LSD – powiedział Kuba Wojewódzki o grupie Big Fat Mama. Zespół będzie jednym z siedmiu wykonawców, którzy wystąpią podczas Blues na Ś wiecie Festival.

Szokująco, spontanicznie i żywiołowo, czyli Big Fat Mama i Harmonijkowy Atak w natarciu

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

Z

14

godnie z zapowiedziami, na łamach „Teraz Świecie” przybliżamy zespoły, które pojawią się na festiwalu 29 i 30 czerwca. W tym numerze – Big Fat Mama i Harmonijkowy Atak. Big Fat Mama to ekipa zwariowanych na punkcie „troszeczkę innego dźwięku” sześciu muzyków, których połączyły losy bogate w doświadczenia sceniczne. Przywołują dobre stare brzmienia za pomocą nowoczesnych zabawek, rozśmieszają przy pomocy swoich tekstów i szokują nieziemskim wyglądem. Grali m.in. na festiwalu w Opolu, na Rawa Blues i Przystanku Woodstock. Występowali w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i na Ukrainie. - W trakcie ostatnich kilku lat przemierzyliśmy setki tysięcy kilometrów, występując na scenach wszelkich możliwych kategorii – od wiejskiej remizy po sceny wielkich festiwali – mówią muzycy z Big Fat Mama. Za podsumowanie ich twórczości, tego co wyczyniają na scenie i jak odbiera to publiczność, najlepiej posłuży fragment opisu z niemieckiego przewodnika kulturalnego: „Gdziekolwiek ta ekipa sześciu muzyków się zja-

wia, tłumy szaleją…” Kolejna formacja to Harmonijkowy Atak. Po siedmiu latach od ukazania się ostatniej płyty, wybitni polscy harmonijkarze po raz drugi połączyli swoje siły, zarówno na scenie, jak i w studio nagraniowym. Podczas Jesieni z Bluesem 2010 w Białymstoku, odbył się pierwszy koncert nowego harmonijkowego ataku. Na jednej scenie spotkali się: Bartek Łęczycki, Tomek Kamiński, Michał Kielak i Łukasz Wiśniewski. Wsparli ich krakowscy muzycy: Piotr Grząślewicz, Aleksander Sroka i Adam Partyka. W projekcie wziął również udział znany doskonale fanom muzyki bluesowej gitarzysta i wokalista Jacek Jaguś. Ideą koncertów, promujących wydaną w ubiegłym roku płytę „Harpcore”, jest pokazanie publiczności, jak wszechstronnym instrumentem może być harmonijka ustna i jak wiele brzmień drzemie w tym niewielkim instrumencie. „Harpcore” została płytą roku w ankiecie „Blues Top”. - Muzyka, jaką ma do zaoferowania, taki „dream team”, siłą rzeczy nie może ograniczyć się tylko do bluesa. Na

koncertach słuchacze mogą się spodziewać ataku ogromnej dawki pozytywnej energii i spontaniczności – zapowiada Tomasz Stanny, kierownik artystyczny Blues na Świecie Festival. ANDRZEJ PUDRZYŃ SKI

Bilety już w sprzedaży piątek 29 czerwca, godz. 20.00 , amfiteatr w Świeciu – cena 25 zł sobota 30 czerwca, godz. 20.00, amfiteatr – 35 zł karnet na wszystkie koncerty 29 i 30 czerwca – 40 zł (karnety w sprzedaży do 28 czerwca, ilość ograniczona) „Mała Akademia Bluesa” i jam session w Cafe Kultura – wstęp wolny Bilety do nabycia: - Punkt Informacji OKSIR, Świecie ul. Wojska Polskiego 139 - Cafe Kultura, Świecie ul. Wojska Polskiego 139 - internetowa sprzedaż biletów na: www.halawswieciu.pl Aktualności dotyczące festiwalu na stronie www.bluesnaswiecie.com.


nowość

grawerowanie i cięcie LASEREM

DUŻY FORMAT: 120x90 cm

MATERIAŁY: drewno, pleksi, szkło, tekstylia, metale, laminaty grawerskie, papier, karton i wiele innych... PRODUKTY: elementy oznaczeń i identyfikacji, gadżety, statuetki, szklanki i kubki z indywidualnym grawerem, dyplomy i podziękowania, elementy zdobnicze i dekoracyjne oraz wiele innych...

druk cyfrowy

na maszynie produkcyjnej Jakość druku offsetowego. Prędkość do 65 str./min. Krótszy czas realizacji zamówienia. Większy format zadruku. Projekt, przygotowanie do druku i druk w jednym miejscu.

Studio M&M GRAPHIC ul. Klasztorna 16 • 86-100 Świecie • tel./fax 52 332 46 90

www.mmgraphic.pl /

www.mmgraphic.com.pl

Twoarzs eknrieeci! n

REKLAMA

Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów

spółka z o.o.

Przyjmujemy nieodpłatnie od mieszkańców Świecia „elektrośmieci”

Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów „Eko-Wisła” Sp. z o.o. Sulnówko 74 C, 86-100 Świecie tel./fax 52 33 01 980 www.ekowisla.pl, biuro@ekowisla.pl NIP 5591983792 REGON 340430361 Kapitał zakładowy 50 000 zł Bank Spółdzielczy Brodnica O/Świecie 02 9484 1163 2700 0701 3238 0001

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

starą lodówkę, pralkę, telewizor, komputer, radio oraz zużyte baterie i świetlówki można zostawiać u nas w godzinach: wtorek: 8.00-17.00 sobota: 7.00-12.00

15


Fot. Andrzej Bartniak

S połeczeństwo

Katarzyna Lipińska wygrała licytację na nadanie nazwy mostowi na Wdzie. Przez rok będzie on nosiłmiano Mostu im. Komturów

Cześć komturowi - Co roku, gdy rusza Wielka Orkiestra Ś wiątecznej Pomocy, szukam interesujących aukcji ze Ś wiecia – mówi Katarzyna Lipińska. I zwykle je wygrywa. W tym roku kupiła prawo wyboru imienia dla mostu na Wdzie.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

K

16

osztowało ją to 810 zł. Stosunkowo niewiele, jak za taki przywilej. Gotowa była wydać przynajmniej dwukrotnie więcej. Z pewnością licytacja, prowadzona za pośrednictwem popularnego portalu aukcyjnego, osiągnęłaby wyższy poziom, gdyby udział w niej zechciały wziąć firmy. Nikt nie wpadł jednak na to, aby wykorzystać most w promocji. Nie zamierza tego robić także Katarzyna Lipińska. - Wprawdzie mój mąż Maciej prowadzi firmę JP Budownictwo, ale nigdy nie braliśmy pod uwagę wykorzystania akurat mostu do reklamowania się, choć oczywiście nie potępiam tych, którzy chcieliby tak zrobić - tłumaczy. - W naszym przypadku cała nazwa brzmiałaby po prostu dość dziwnie, a zostawienie liter JP, które pewnie by się przyjęły, też

nie byłoby specjalnie szczęśliwym rozwiązaniem – podkreśla. Gdy rozpoczęły się poszukiwania właściwego imienia, pojawiały się tak oczywiste wybory, jak nazwisko czy np. imiona dzieci. - Pierwszy wariant również dosyć szybko odrzuciliśmy, z kolei w przypadku dzieci byłby pewien problem zauważa Lipińska. - Mam cztery córki i nie sądzę, by brzmiało dobrze: most im. Aliny, Michaliny, Martyny i Kaliny. To musiało być coś prostszego, krótszego i w jakiś sposób wiążącego się z tą okolicą. Tak zrodził się zamysł, aby oddać cześć komturom, czyli komandorom, zwierzchnikom zakonów rycerskich. Co ciekawe, przed dwoma laty pani Katarzyna na podobnej aukcji kupiła prawo do posługiwania się przez rok tytułem komtura świeckiego zamku. Zresztą nazwa, jaką jeszcze w maju ma mieć oficjalnie nadany most na Wdzie, też będzie obowiązywać tylko przez rok. Co potem?

- Jak się pojawi taka możliwość, pewnie znowu wezmę udział w aukcji – zapowiada świecianka. - Jeśli tylko pozwoli mi na to budżet, postaram się ją wygrać. Katarzyna Lipińska angażuje w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy od momentu, gdy pojawiły się pierwsze zbiórki i licytacje. - To wspaniała akacja – zaznacza. - Mam wielki szacunek do Jurka Owsiaka za to, co robi. Dobrze, że znajdują się ludzie potrafiący działać tam, gdzie zawodzi nasze państwo. Od siedmiu lat, gdy przychodzi styczeń, uważnie przegląda oferty internetowych aukcji, z których dochód przekazywany jest na leczenie chorych dzieci. W ten sposób Lipińska stała się właścicielką zabytkowej cegły, stetoskopu i kilku innych przedmiotów. Najbardziej ceni sobie ceramiczne serce, spełniające funkcję skarbonki, wykonane przez pacjentów oddziału dziecięcego jednego ze szpitali. - Czasami zastanawiam się, co z tym wszystkim zrobić? – mówi. - Nie jest wykluczone, że pewnego dnia przekażę je na licytację podczas kolejnego finału WOŚP. ANDRZEJ BARTNIAK


K ątem oka

Psi żywot P

ikuś, Brutus, Saba, Czika, Pimpek… Czworonożny przyjaciel człowieka, w dodatku najwierniejszy! W Internecie wyczytałam, że ze względu na funkcje jakie pełnią dla nas, psy dzielą się na: myśliwskie, ratownicze, pasterskie, stróżujące, służbowe, zaprzęgowe, wyścigowe, reprezentacyjne i do towarzystwa, wiejskie oraz hodowane w celach terapeutycznych i – o zgrozo! – konsumpcyjnych. Trochę tych funkcji mają i robią to wszystko dla nas. A my? Zdarza się, że media informują o okrutnym traktowaniu psów przez ludzi, czasem tak dla chorej uciechy, bo niestety są wśród nas i tacy, którzy znajdują przyjemność w zadawaniu cierpienia słabszym istotom. Każdy normalny właściciel psa wie, jak silna więź łączy go z czworonogiem. Natomiast jak silna więź łączy psa z „panem” wie tylko pies, zwłaszcza ten porzucony w lesie i dla pewności, by nie przypałętał się z powrotem, przywiązany do drzewa. Psy, które pamiętam z domu, mieszkały u nas do samej starości, z wyjątkiem jednego, który zginął tragicznie. I były traktowane jak członkowie rodziny, nawet, gdy pod koniec życia ciężko chorowały, nikomu do głowy nie przyszło, żeby je porzucić czy oddać do schroniska. W życiu!!! A kiedy odchodziły to tak, jakby odchodził ktoś bardzo bliski.

Mam wrażenie, że niektórzy kupują psa, bo rasa modna, bo będzie pasował do nowego domu, albo doda im prestiżu ze względu na cenę, czy oryginalny wygląd

ekscentrycznego bogacza nie może wyglądać jak pies, tylko raczej jak pluszak z górnej półki. Ba, nawet nóg nie musi używać, bo właścicielka czyni dla niego z własnych rąk podgrzewaną naturalnie lektykę. Nie o to chodzi. Chodzi o to, by poza opiekowaniem się psem, ponosić za niego odpowiedzialność. Słyszałam wypowiedź osoby, która niedawno dostrzegła młodą damę sprzątającą po swoim psie z trawnika i to bez namawiania jej do tego. Szok! Niestety, trochę jeszcze potrwa zanim przywykniemy do zachowań, które powinny stanowić nieodłączny element osiedlowego krajobrazu, zamiast niezliczonej ilości psich odchodów, które jakoś mniej szokują niż sprzątający po psach właściciele. Wszystkiego trzeba się nauczyć, a opornych na naukę sporo. Druga sprawa to smycz. Tylko właściciel wie, czy jego pies jest spokojniejszy od gumowej rybki, czy lubi szarpnąć dla zabawy za nogawkę, albo w przypływie czułości oprzeć łapy na nodze obleczonej w pończochę przechodzącej niewiasty. Z dzieciństwa pamiętam do dziś cztery dziury w nogawce po kłach dość niepozornego Pikusia i dlatego na widok psa bez smyczy zawsze się dziwnie prostuję. Niedawno widziałam panią, która z okna na drugim piętrze przywoływała do porządku swojego pupila, obszczekującego struchlałego przechodnia – „Pan się nie boi, on nie gryzie, pan śmiało idzie”. Gdyby miał gryźć, to niech lepiej już połknie w całości. Uff, jaka ulga, że właściciel czuwa i był w tym momencie na posterunku, a nie na przykład w toalecie, na dłużej… MAŁGORZATA BRANDT

REKLAMA

oryginalne

eśli już decydujemy się mieć psa, to musimy mieć też świadomość obowiązków względem niego, bo to nie tylko pogłaskanie za uchem i wrzucenie karmy do miski, nawet tej najlepszej. Mam wrażenie, że niektórzy kupują psa, bo rasa modna, bo będzie pasował do nowego domu, albo doda im prestiżu ze względu na cenę, czy oryginalny wygląd. Nie chodzi o popadanie w skrajność, jaką miałam kiedyś okazję zobaczyć w amerykańskim programie o życiu tamtejszych bogaczy. Pewna pani, miłośniczka koloru różowego do tego stopnia posunęła się w swoim ekscentryzmie, że pofarbowała własnego pudelka na tenże kolor (nawiasem mówiąc sama nie odbiegała od niego wyglądem). Pudelek, poza charakterystycznym kolorem, posiadał też cały arsenał niebylejakiej odzieży i galanterii, bo przecież pies

www.printer-swiecie.pl

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

J

17


P esel 85

O jeżu! N

iestety, muszę przyznać, że już od dawna nie jestem na bieżąco z szeroko rozumianymi wydarzeniami społecznymi, modami i medialnymi hitami. Coraz trudniej jest znaleźć mi czas, żeby usiąść przed monitorem i choćby przez krótki czas poczytać lub obejrzeć co tam szumi w popkulturze, kto podbija serwis You Tube i czym aktualnie żyje nasz kraj. Na szczęście udało mi się ostatnio nadgonić trochę zaległości i z grubsza zorientowałem się w ostatnich trendach. W ostatnim czasie Polską zawładną jeż... i to nie byle jaki... jeż wielowymiarowy. Zwierz ten nazwę swą zawdzięcza niecodziennej cesze – zamieszkuje wymiary realne i wirtualne, potrafi być przedmiotem, modą, dowcipem, zwierzęciem, utworem, ideą, a nawet prezentem. Prawdę powiedziawszy dotychczas nie patrzyłem na tego kolczastego ssaka tak szeroko i nie wiedziałem, ile mnie przez to omija.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

D

18

osłownie kilka tygodni temu przedstawiono mi „jeża mięsnego” i... oniemiałem. Poważnie! Szczęka mi opadła i nie wiedziałem czy mam się śmiać, czy płakać. Ci którzy wiedzą o czym mowa, pewnie teraz się podśmiewują, albo w duchu mówią: „Chłopie to prehistoria sprzed dwóch miesięcy...” Dla niewtajemniczonych – chodzi o „Pamiętniki z wakacji” – paradokumentalny serial emitowany przez jedną z rodzimych stacji telewizyjnych. Tak, biję się w pierś, ponoć „leci” to już od roku, a ja nie miałem o tym bladego pojęcia, ale jak się tylko dowiedziałem, to od razu sprawdziłem. Program to opowiastka o polskich turystach spędzających urlop na zagranicznych wakacjach, utrzymana w dokumentalnym charakterze. W każdym odcinku poznajemy bohaterów, którzy przeżywają niesamowite historie od rodzinnych ekscesów począwszy, na kulinarnych i erotycznych doznaniach skończywszy. Postaci kreowane są przez ludzi „z ulicy”, którzy za (ponoć niewielkie) pieniądze i darmowy wyjazd na „Kanary” są w stanie upokarzać się na oczach widzów. Słowa upokorzenie użyłem z pełną rozwagą, bo poziom programu jest nie wyższy niż krawężnik, a scenarzyści piszący te gnioty przecież nie mogą być trzeźwi!

C

o więcej, wspomniana widownia wcale nie jest mała. Według najnowszych badań oglądalności to przeszło 6 mln widzów i to w dodatku w paśmie popołudniowym, które dla każdej telewizji jest najmniej atrakcyjnym czasem antenowym. Nie wiem jak Wy, ale ja za żadne pieniądze nie dałbym się wmanewrować w serwowanie na talerzu parówek

owiniętych szynką (rzeczony „mięsny jeż”) ku uciesze takiej publiki! A jest w tym wszystkim jeszcze jedna sprawa warta uwagi. Otóż nieświadomie założyłem, że program ten produkowany jest na jakiejś obcej licencji. Wydawało mi się, że przecież to niemożliwe, żebyśmy sami czymś takim mogli się katować – otóż nie! Jest to zupełnie autorska, telewizyjna tortura, zgotowana nam przez krajowych producentów. Niestety, trwać to będzie pewnie jeszcze przez czas jakiś, bo skoro popyt jest tak duży i to i podaż musi za nim gonić. Ale dość już o „mięsie”. Teraz spójrzmy na kolejny wymiar jeża... Jak to zwykle wiosną bywa, jeże, te prawdziwe (z kolcami) budzą się ze snu i rozpoczynają swoje wędrówki. Właściwie to zupełnie normalne i chyba nie ma w tym nic nadzwyczajnego – można by pomyśleć, ale jednak nie do końca. Otóż okazuje się, że w tym cudnym kraju nad Wisłą, nawet tak sympatyczne zwierzątko może stać się trampoliną do chwały i uznania. Dosłownie kilka dni temu kraj obiegła informacja (naprawdę! wzmianki prasowe pojawiały się od „Gazety Krakowskiej” po „Dziennik Bałtycki”) o bohaterskim czynie motorniczego tramwaju nr 7 w Krakowie. Zauważywszy tuptającego przy szynach jeża, aby uniknąć z nim kolizji, zatrzymał tramwaj, zwrócił się do przechodniów o przytrzymanie stworzenia i pomknął maszyną żelazną ku zachodzącemu słońcu, choć pewnie raczej ku kolejnemu przystankowi. Jedna z pasażerek doceniając zaistniałą sytuację i (było nie było) absolutnie normalne zachowanie motorniczego napisała do MPK, które to list pochwalny umieściło na swoim facebookowym profilu. Niestety, okazało się, że krakowskiemu MPK jeż odbił się czkawką, a pasażerowie szybko podsumowali PR-owskie działania marketingowców w komentarzach pod wspomnianą pochwałą, skarżąc się na to że dla jeża tramwaj zatrzymać się może, lecz dla goniącego za nim człowieka, niestety już nie... Przykre, ale jakie prawdziwe.

K

ończąc, chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej ciekawostce, na którą wpadłem. Przyszedł maj, a co za tym idzie sezon na komunie – hasło, które niejednego rodzica doprowadza do palpitacji serca. W końcu trzeba wyprawić z tej okazji jakieś mikro-wesele, ale co najtrudniejsze, wybrać i kupić dziecku prezent. Umówmy się, czasy zegarka lub roweru mamy już dawno za sobą. Konsole, komórki i aparaty to też już „suchar”. To co najpopularniejsze w sezonie komunijnym 2012 to Jeż Białobrzuchy zwany również Pigmejskim – przeurocze zwierzątko, naturalnie występujące w Afryce, lecz w ostatnim czasie bardzo popularne jako prezent lub coś oryginalnego „zamiast kwiatka” (sic!). Cenowo też nie prezentuje się źle, bo młodego osobnika kupimy już od 400 złotych czyli taniej niż, dajmy na to, konsolę do gier. Oczywiście to nic złego świadomie hodować sobie jakiegokolwiek futrzaka, natomiast obdarowywanie kogoś takim prezentem to zdecydowana przesada. W szczególności, że jeża, jeśli dziecku się znudzi, trudno będzie rzucić w kąt lub schować do szafy jak niechcianą zabawkę, stąd na koniec krótka prośba – jeśli myślicie o podarunku w postaci zwierzaka (bez względu na gatunek), to przemyślcie, czy to na pewno będzie strzał w dziesiątkę. SZYMON WACŁAWIK


Tłumione emocje Kwietniowe zajęcia Grona Literackiego Zielony Kot zaowocowały dużą frekwencją i pojawieniem się czterech nowych osób na zajęciach. Warsztaty zaczęły się od standartowych karteczek. Prowadząca utrudniła zadanie dodając losową karteczkę opisującą tematykę wiersza. Oto kilka powstałych fragmentów. Mariusz Heinrich temat wiersza: Miłość zaklęta w kamień wylosowane słowa: kibelek, kredens, radości, zwiewnie Miłości gdziekolwiek się błąkasz kibelek? kredens? klasztor? łąka? gdziekolwiek krążysz niechby kto za tobą zdążył dałabyś się poznać w chwili zalotnej nim w samotności materac potnę mogłabyś zwiewnie w drzwiach stanąć chociażby i wcześnie rano wszak winnaś radości rozdawać to wielka sprawa że mogłabyś znad pucharka lodów czy zza szyby samochodu skinąć? zawołać? rzucić urok? Miłości gdziekolwiek błądzisz - ja doliną ty najwyraźniej górą niech kamień ludzi nie sądzi a jeśliś w kamień zaklęta o swym przeznaczeniu pamiętaj!

Tomasz Karpiński temat: Wyrzuty sumienia słowa: zagłada, stoly, wiara, pomiot łamią się stoły pękają krzesła

Tak piękna wiosna tego roku zieleń zieleńsza niż zwykle świat niczym tapeta wyłania się ze snu pierwsze kwiaty posadzone równiutko w okręgu rozchylają swoje płatki Smutna wariatka na ławce tłumi emocje Słońce świeci a po liściach spływają krople deszczu jak łzy obmywają czyjeś tęsknoty Krzysztof Kondrak temat: Kara za nieprawość słowa: ściąga na historię, nieznajomy/a, kwiaty, kicz O Ściągo na Historię! Czym zasłużyłem sobie na tak okrutny los? Ty i ja, dwoje nieznajomych połączonych miłosnym uściskiem w tak trudnych i nieobliczalnych czasach. Dzień naszego pierwszego spotkania pamiętam doskonale. Wtorek, 8 rano, egzamin maturalny. Przyszłaś do mnie wysuwając się mojej koleżance spod podwiązki. Spojrzawszy na Ciebie w tym wyjątkowym momencie chemia namiętności stała się dla mnie ewidentna, niczym w kiczowatym brazylijskim romansidle. Zabrakło nam wtedy tylko bukietu kwiatów. O Ściągo! Dlaczego pojawiłaś się w mej dłoni, gdy stał nade mną wtedy profesor Kaldoni? Teraz zamiast szkoły Będę kopał doły. Patryk Rybus temat: Żółta kartka słowa: szkło, roztwór, różowa kokarda, nic

drewniana apokalipsa

nieunikniona zagłada prostych linii śmierć użytecznych form

Chłopacy w piłkę grają, Nagle dźwięk tłuczonego szkła, W domu słychać krzyk „Ała!”, Na boisku dostaliby żółtą kartkę, Wybiega dama w koszuli w kratkę, -Co to za roztwór, pfu! Potwór? Ubiera różową kokardę – który to szczur? Zagrali obojętność jak Borys Szyc, Odzewu nie było, nic.

pomiot wkrętów i okorowane wyrzuty sumienia Irena Wunsch temat: Tłumione emocje słowa: zielony, smutny, wariatka, tapeta

Kolejne spotkanie Grona Literackiego Zielony Kot: 9 czerwca o godz. 11.00. Zajęcia są nieodpłatne. Informacje: Kinga Willim, tel.: 503 172 876 i na blogu grono.nefthis.com.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

i nic to że wiara w słoje w sęki

19


K ino

Fot. Stopklatka

I śmiesznie, i strasznie

Johnny Depp jako wampir w „Mrocznych cieniach”

Lato tuż, tuż, na dworze upały. Warto więc na zakończenie popołudniowego spaceru wpaść do kina Wrzos, tym bardziej, że ciekawych filmów w czerwcu będzie sporo.

W

ofercie świeckiego kina znajdą interesujące propozycje zarówno osoby, które chcą się po prostu pośmiać, jak i poszukiwacze dreszczyku emocji. I komedii, i dobrego kina akcji nie zabraknie. Przedstawiamy kilka wybranych tytułów. od

1

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

czerwca

20

„Projekt X” to szalona komedia o przygodach grupki kolegów, którzy postanawiają zorganizować najbardziej wystrzałową imprezę urodzinową w historii. Film przedstawia widziane z perspe-

Polański o sobie Dyskusyjny Klub Filmowy przy kinie Wrzos zaprasza na spotkanie z Romanem Polańskim. Tym razem nie jako reżyserem kolejnego filmu, a bohaterem dokumentu o sobie i ze sobą w roli głównej.

M

ożna by polemizować, na ile ważne, czy interesujące w ogóle w kontekście dzieł twórcy „Noża w wodzie” jest jego prywatne życie. Można, jednak po co? Warto zobaczyć 78-letniego artystę, który zwyczajnie opowiada o dzieciństwie i rodzicach. Człowieka, który nie rozdrapuje przeszłości i nie sili się na teatr…

ktywy cyfrowych kamer przyjęcie zorganizowane przez nastolatków, które zupełnie wymyka się spod kontroli. od

„Nietykalni”. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner zatrudnia do pomocy młodego chłoczerwca paka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia. Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód. Polska komedia „Kop głębiej” opowiada o szukającym rodzinnych korzeni Niemcu, który przyjeżdża z wnukiem do wsi na Mazurach. W domu, gdzie się urodził, mieszka teraz biedna polska rodzina. Niemiec proponuje im sporą sumę pieniędzy za spełnienie nietypowej prośby: chodzi o zgodę na dokonanie ekshumacji. „Mroczne cienie”. Barnabas (Johnny Depp) łamie serce pięknej dziewczynie, która z nienawiści zamienia go w wampira i zabija. Po dwóch stuleciach Barnabas powraca na ziemię i zaczyna na nowo poznawać świat, który wygląda zupełnie inaczej niż za czasów jego młodości.

8

od

„Babycall”. Anna, samotna matka ośmioletniego Andersa, przeprowadza się do nowego czerwca mieszkania w wielkim budynku. Oboje, nękani przez sadystycznego ojca chłopca, objęci są programem ochrony świadków. A oprócz tego w czerwcu we Wrzosie „Dyktator” z Sachą Baronem Cohenem, znanym z roli w „Boracie”. Film, jak to u Cohena, przewrotnie opowiada historię dyktatora, który ryzykuje życiem, aby demokracja nigdy nie zagościła w jego kraju. I coś dla miłośników kina akcji – „Łowcy głów” – o złodzieju dzieł sztuki, który planuje kolejny napad, trafia jednak na trudnego rywala.

15

ANDRZEJ PUDRZYŃ SKI

Szczegółowy repertuar kina Wrzos na stronie internetowej www.oksir.com.pl w zakładce „Kino”.

„Roman Polański”, dokument zrealizowany przez Laurenta Bouzereau na naszym ekranie od 1 czerwca. W paśmie Dyskusyjnego Klubu Filmowego 4 czerwca o godz. 19.00. Kolejny, na pewno warty Państwa uwagi tytuł, to debiut fabularny brytyjskiego komika Richarda Ayoade'a. Opowieść o błyskotliwym nastolatku w filmie znakomicie łączącym niecodzienną komedię z codziennym dramatem. Na dokładkę w roli matki głównego bohatera, znana choćby ze świetnej roli w „Happy go lucky” Mike'a Leigh, Sally Hawkins. „Moja łódź podwodna” tylko w paśmie DKF, 11 czerwca o godz. 19.00. Po seansach dla chętnych w Cafe Kultura dyskusja przy kawie. Zapraszamy osoby nie tylko ceniące sztukę filmową, ale i chcące dzielić się przemyśleniami i sugestiami także w zakresie repertuaru. Ludzi, którzy być może w przyszłości stworzą stałą grupę miłośników filmu w świeckim ośrodku kultury. MARIUSZ HEINRICH


Fot. Rudolf Stýbar

H istoria

Siedzibą bernardynów w Świeciu był „Klasztorek” zbudowany na przełomie XVII i XVIII w.

Wielcy

w Świeciu

w. Franciszek z Asyżu na mocy zatwierdzenia w roku 1209 przez papieża Innocentego III powołał do życia Zakon Braci Mniejszych OFM (Ordo Fratrum Minorum). Nieco później, bo w roku 1223 papież Honoriusz III ostatecznie zatwierdził regułę św. Franciszka. Jednak, w wyniku wewnętrznych rozbieżności, zakon uległ podziałowi na trzy główne gałęzie: Braci

Śustnego

Franciszkanie na ziemiach polskich pojawili się w 1236 r. we Wrocławiu, a rok później w Krakowie. Natomiast ich odłam „bernardyński”, jak już wcześniej wspomniano, zaistniał w 1453 r. wraz z założeniem klasztoru. Rozwój bernardynów ze względu na ślubowanie ewangelicznego ubóstwa, posłuszeństwa i czystości, przebiegał na terenach polskich dość dynamicznie. Warto wspomnieć, że kolejne klasztory pojawiły się w 1457 r. w Poznaniu i w 1460 r. we Lwowie. W tym czasie wchodziły one w skład wikarii austriacko-czesko-polskiej, lecz już od 1467 r. tworzyły wikarię polską złożoną z 25 klasztorów. Ale faktyczny rozrost struktur klasztorów bernardyńskich przyniósł wiek XVI i początek XVII. To wówczas na zaproszenie burmistrza Piaseckiego, 1 maja 1626 r. przybywają do Świecia ojcowie bernardyni. Chociaż znana jest także i inna data ich przybycia. Miał to być rok 1624, a bernardyni mieli do nas dotrzeć z Bydgoszczy. Kolejną sprzecznością jest określenie przydzielonego im kościoła. Raz wspo-

mina się o „starym drewnianym kościóle” pod wezwaniem św. Michała, który mieścił się na wysokim lewym brzegu Wdy, a więc poza ówczesnym miastem zlokalizowanym w widłach Wisły i Wdy. Wspomniany kościół miał spłonąć w pożarze w 1623 r. Nowy, wraz z zabudowaniami klasztornymi, odbudowano i przekazano sprowadzonym z Bydgoszczy bernardynom. Klasztor ten należał według podziałów z XVIII wieku do prowincji wielkopolskiej, a sami bernardyni w roku 1772 posiadali 118 konwentów.

Rozwój bernardynów przebiegał na terenach polskich dość dynamicznie. Nie znamy dokładnej dziennej daty przyjazdu króla Zygmunta III Wazy do Świecia, ale znamy cel jego podróży. To wizytacja, a raczej spotkanie z prowincjałem bernardynów ojcem Jerzym Godziszewskim, który w tym czasie przebywał w naszym mieście. W terminologii franciszkańskiej prowincjał to minister prowincjalny, a ogólnie to zwierzchnik prowincji, do którego głównych obowiązków należy dbanie o członków zakonu oraz przestrzeganie zasad i praw ogólnych zakonu. Odpowiada też za przyjmowanie nowych członków do zgromadzenia. Ojciec prowincjał Jerzy Godziszewski, którego rodziców nie znamy, według Wielkiej Genealogii M. J. Minakowskiego t. 8, s. 194, żył w latach 1581 – 1640 i był osobą znaną i cenioną. To właśnie o. Godziszewski wraz z władzami zakonnymi postulował u samego konsystorza gnieźnieńskiego objęcie szczególną opieka kultu świętego Rafała i podniesieniu jego relikwii. To także o. Godziszewski wygłosił kazanie na pogrzebie Jaśnie Wielmożnej Pani Anny Przemyskiej z Czarnkowa. Tak więc w roku 1626 w Świeciu doszło do spotkania dwóch niezwykle ważnych postaci w osobach króla Zygmunta III i prowincjonała bernardynów ojca Jerzego Godziszewskiego. PRZEMYSŁAW KRZYŻ ANOWSKI

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

W pierwszej połowie XVII w. doszło w Świeciu do ciekawego spotkania króla Polski Zygmunta III Wazy z prowincjałem zakonu bernardynów ojcem Jerzym Godziszewskim. Szkoda tylko, że nie wiemy, o czym dyskutowali.

Mniejszych Konwentualnych, Braci Mniejszych Kapucynów oraz Braci Mniejszych Obserwantów. I to właśnie w skład tej ostatniej wchodzą związani z historią Świecia bernardyni, którzy zdecydowali się żyć i postępować zgodnie ze wskazaniami reguły św. Franciszka bez jakichkolwiek zmian. Sama nazwa bernardyni jest związana z założeniem w Krakowie w 1453 r. przez św. Jana Kapistrana pierwszego na ziemiach polskich klasztoru OFM pod wezwaniem świętego Bernardyna ze Sieny. Zakon posiada w Polsce pięć prowincji, a jedną z nich jest właśnie Prowincja Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny i to ona nosi, wynikające z historii i tradycji ludowej, potoczne określenie bernardyni. Faktem jest, iż papież Leon XIII starał się zlikwidować wszystkie potoczne nazwy Zakonu Franciszkanów na rzecz jednej oficjalnej. Nie przyniosło to rezultatu, a sam Jan Paweł II odbywając pierwszą pielgrzymkę do Polski w 1979 r. użył podczas nabożeństwa w Kalwarii Zebrzydowskiej określenia: „Wy ojcowie i bracia bernardyni […]”.

21


B lisko i daleko

Fot. Tomasz Pasiek

wać w buszu, przeprawiać się z rowerami przez rzekę i niejednokrotnie gubić drogę. Co niesamowite, w jednej z wiosek na pustynnej północy kraju poznali 95-letniego mężczyznę, który pamiętał białego jegomościa na rowerze, który przybył do jego wioski dziesiątki lat temu – chodziło rzecz jasna o Nowaka.

Elżbieta Dzikowska uraczyła zebranych podróżniczymi anegdotami i wręczyła nagrody imienia swojego męża Tony’ego Halika

Przez lądy i morza Rok temu uczestniczyłem w pierwszej edycji Bydgoskiego Festiwalu „Podróżnicy”, z którego przywiozłem same pozytywne wspomnienia i garść bezcennych rad odnośnie odkrywania kolejnych przyczółków na mapie świata. Byłem ciekaw, jak organizatorzy podołają wyzwaniu podczas drugiej edycji i czy nie spoczną na laurach.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

P

22

ierwszym pozytywnym zaskoczeniem była informacja, że w tym roku festiwal potrwa aż trzy dni, a jego istotnym, obok prelekcji, punktem będzie wręczenie nagród podróżniczych imienia Tony’ego Halika. Dodatkowym smaczkiem był fakt, iż uroczystego otwarcia i wręczenia owych nagród ma dokonać sama Elżbieta Dzikowska, dla wielu podróżników wręcz guru, a dla przeciętnego widza osoba doskonale znana z serii programów telewizyjnych „Pieprz i wanilia”. Pierwszy dzień festiwalu rozpoczął się od pokazu filmu „Po prostu Czad”, nakręconego podczas wyprawy rowerowej przez południowy i zachodni Czad w Afryce, jeden z najbiedniejszych krajów świata, okryty złą sławą częstych rebelii. Czworo śmiałków wyruszyło śladami legendarnego podróżnika i badacza Kazimierza Nowaka, który w latach 30. XX w. wiele razy samotnie przejechał kontynent afrykański, głównie korzystając z roweru. Po drodze przyszło im biwako-

Kolejnym punktem imprezy była prelekcja Marii Szymańskiej-Ilnaty, której mąż jest Indonezyjczykiem. Tam też odbyło się ich wesele – według starodawnych i tradycyjnych zwyczajów. Na filmie jej autorstwa można było zobaczyć, jak miejscowa ludność przygotowuje pożywienie na planowane wesele i jak gromadzone są zapasy. Niezwykłe, że na tę okoliczność buduje się specjalną kuchnię za domem, a w przygotowaniach pomaga cała społeczność wioski lub miasteczka. W domu pana młodego pojawia się szaman mający zapewnić dobrą pogodę podczas uroczystości, a na okoliczność uczty ma miejsce rytualne zabicie zwierzęcia. Zależnie od liczby gości jest to krowa lub koza. Po trwającej dwa dni zabawie pan młody przenosi się do domu panny młodej i tam razem mieszkają. Następnie z Indonezji przenieśliśmy się na Jedwabny Szlak, a o swojej podróży opowiedzieli Ania i Robb Maciąg. Przez osiem miesięcy przejechali na rowerach 22 tys. kilometrów, odwiedzając m.in. trudno dostępne kraje Azji Środkowej. W Turkmenistanie objadali się rosnącymi na saletrze największymi na świecie arbuzami. Uzbekistan z kolei skojarzył im się z Polską, ale 20 lat temu, bo każdy tam handluje, kwitnie korupcja, za to policjanci są niezwykle przyjaźni. Nawet kiedy kogoś zatrzymują, najpierw ściskają się z tą osobą, a dopiero potem żądają łapówki. Urocze, prawda? O Tadżykistanie dowiedziałem się od nich np. iż nie istnieje tam transport autobusowy, jak i żaden inny. Należy wynająć jeepa, albo trzeba jechać rowerem lub iść pieszo. Po drodze spotkali dwójkę autostopowiczów z Rosji, którzy od dwóch dni nie widzieli żadnego auta na głównej drodze. Aleksander Doba jest dopiero czwartym człowiekiem na naszej planecie, który samotnie przepłynął Ocean Atlantycki kajakiem. Za to jedynym, który dokonał tego od kontynentu do kontynentu (z Dakaru w Senegalu do Fortalezy w Brazylii). Poprzednicy zaczynali lub kończyli swą podróż na wyspach. Jego prelekcja, ostatnia tego dnia, miała być taką wisienką na torcie. Kajak podróżnika był specjalnie zaprojektowany i mierzył aż 7 metrów. Miał dwa pałąki na górze, dzięki czemu nie mógł się wywrócić. Pomimo tego Aleksander Doba napotykał inne trudności jak np. częste spotkania z rekinami, które jednak odstraszało uderzenie wiosłem w nos. Nierzadko w jego kajaku lądowały ptaki lub też… latające ryby. Żywił się jedzeniem liofilizowanym, czyli odwodnionym, a w czasie wyprawy stracił 14 kg. Na gali otwarcia festiwalu jedna z nagród im. Tony’ego Halika powędrowała właśnie do niego, a wręczająca statuetki Elżbieta Dzikowska uraczyła wszystkich zebranych mnóstwem anegdot opowiadanych z takim zapałem, jakby owe historie wydarzyły się wczoraj. Naprawdę warto było tu być. TOMASZ PASIEK


REKLAMA

spółka z o.o.

Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów „Eko-Wisła” Sp. z o.o. Sulnówko 74 C, 86-100 Świecie tel./fax 52 33 01 980 www.ekowisla.pl, biuro@ekowisla.pl NIP 5591983792 REGON 340430361 Kapitał zakładowy 50 000 zł Bank Spółdzielczy Brodnica O/Świecie 02 9484 1163 2700 0701 3238 0001

Stawiają na ekologię Aż 83 kg makulatury w przeliczeniu na jednego ucznia zebrała szkoła, która wygrała w konkursie, zorganizowanym przez przedsiębiorstwo Eko-Wisła z Sulnówka. To zresztą nie jedyny konkurs ekologiczny pod egidą Eko-Wisły. W kolejnej edycji konkursu „Zbieram makulaturę z korzyścią dla mnie i dla środowiska” wzięły udział 22 przedszkola i szkoły z powiatu świeckiego. W sumie uzbierały prawie 40 ton makulatury. - Nasze przedsiębiorstwo stawia nie tylko na bilans finansowy, ale też na edukację ekologiczną. Dlatego, im wcześniej zaczniemy wpajać szacunek dla środowiska, tym większe szanse, że w dorosłym życiu ta nauka nie

Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji, ul. Wojska Polskiego 139, 86-100 Świecie tel. 52 562 73 70 Redaktor naczelny: Andrzej Pudrzyński (tel. 661 504 850, e-mail: redakcja@terazswiecie.pl) Skład: Studio M&M GRAPHIC, Świecie, ul. Klasztorna 16, www.mmgraphic.com.pl Druk: Drukarnia MW, Świecie, ul. Hallera 7G Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń.

Teraz Świecie · Nr 35 · maj 2012

Wydawca i redakcja:

pójdzie na marne – zaznacza Tadeusz Werkowski, prezes Przedsiębiorstwa Unieszkodliwiania Odpadów Eko-Wisła w Sulnówku. 23 maja, podczas spotkania w Urzędzie Miejskim w Świeciu, wszystkie szkoły otrzymały dyplomy, a placówki, które zebrały najwięcej makulatury – nagrody rzeczowe i pieniężne. Najwięcej makulatury – w sumie 4880 kg (prawie 83 kg na jednego ucznia) zebrała Szkoła Podstawowa w Błądzimiu, wygrywając 2 tys. zł. Drugie miejsce (4720 kg – ponad 42 kg na jednego ucznia) i 1000 zł nagrody wywalczyła Szkoła Podstawowa w Czaplach. Natomiast trzecią lokatę (3120 kg – ponad 41 kg na ucznia) i 500 zł przypadły Szkole Podstawowej w Brzezinach. Oprócz tego wszystkie placówki otrzymały po 10 groszy za każdy kilogram zebranej makulatury. Oprócz tego rozstrzygnięto też konkurs fotograficzny „Ekologia w obiektywie – niekoniecznie martwa natura”. Jego organizatorami były Eko-Wisła i Technikum Ochrony Środowiska przy Zespole Szkół Menedżerskich. Pierwsze i drugie miejsce za dwa różne zdjęcia zajęła Dominika Kraszkiewicz, a trzecie Barbara Lisewska. Laureaci otrzymali tablety i statywy do aparatów.

23


ORGANIZATORZY:

OW

YCH CHEŁMI ŃS

MAREK KUKLIŃSKI K

DWIŚLAŃS I NA K

GO IE

AZ

GO IE

PARKÓW KR AJ ÓŁ OB R

USŁUGI ELEKTROINSTALACYJNE I POMIAROWE

ZE SP


Teraz Świecie - maj 2012