Page 10

FELIETON - AMERYKA ŁACIŃSKA MOIMI OCZAMI

CO KRAJ TO OBYCZAJ MONIKA TRĘTOWSKA

Są takie kraje na świecie, gdzie za pocałunek na ulicy możemy trafić do więzienia, prezentem w postaci zegarka śmiertelnie obrazić gospodarza, a popularnym gestem ‘OK’ narazić się na guza. Każde społeczeństwo ma swoje zwyczaje, które mogą nam ułatwić bądź utrudnić aklimatyzację i pobyt w danym kraju, zwłaszcza pierwszy. Nie trzeba sięgać głęboko, ot, życie i sprawy codzienne jak zakupy, transport czy jedzenie mogą nas nieco zdezorientować. Ile razy w Polsce zagraniczny gość zdziwił się na prośbę zdjęcia butów po wejściu do domu i siedzenia w samych skarpetkach albo kapciach! Ile razy w Chile zdumiałam znajomych naszą typową polską mizerią, dodając śmietanę do ogórków!

O

dkąd mieszkam w Santiago z ciekawością śledzę owe chilijskie różnice życia codziennego. Momenty, które dezorientują polskiego turystę, zbijają z tropu jego polskie przyzwyczajenia. Na co dzień, na ulicy, w sklepie, w metrze. Choć Polska i Chile są zadziwiająco do siebie podobne, znalazłam kilka takich sytuacji na bazie własnych przygód i obserwacji zagubionych, zagranicznych turystów. Oto moje Top 10. Może przyda się planującym wizytę w kraju wina i pustyni Atacama. MONIKA TRĘTOWSKA

TO POLSKA DZIENNIKARKA I PODRÓŻNICZKA, KORESPODENT POLSKIEGO RADIA W CHILE. JEST TEŻ AUTORKĄ BLOGA WWW.TRESVODKA.COM

W PRAWO CZY W LEWO? Pytając Chilijczyka o drogę trzeba być przygotowanym na odpowiedź 'idź w gorę' albo 'idź w dół'. Równie często możemy usłyszeć radę ‘idź w stronę gór’.

W wąskim kraju wciśniętym między Andy a Pacyfik rządzi geografia, nasze swojskie 'w prawo' - 'w lewo' zastępuje odniesienie do wielkich gór na horyzoncie. O ile jesteśmy na ulicy i łatwo dostrzec szczyty jest to całkiem logiczna i jasna rada, ale będąc w podziemiach metra w mieście którego nie znamy, położenie Andów jest dla biednego turysty raczej zagadkowe. Kilkakrotne dopytanie się czy to znaczy prawo czy lewo może przynieść pożądany przez nas skutek. Nie warto nie tracić nadziei.

BIPNIJ BIP-EM Skoro o metrze mowa, to i tu czekają na turystę niespodzianki. Na próżno dopytywać się w Santiago o bilet dniowy, tygodniowy czy miesięczny, jak w Warszawie. W Santiago biletem jest tzw. kar10

Biuletyn Ambasada RP w Chile Nr 16  
Biuletyn Ambasada RP w Chile Nr 16  
Advertisement