Page 1

BIULETYN Nr 15/ 2014

Ambasada RP

w Santiago de Chile

Skarb kibica Jak odkryłem Luciano Kulczewskiego Krzysztof Dąbrowski

Paranormalne Santiago Monika Trętowska CHILE OCZAMI ARTYSTY


Wstęp

SEN, KTÓRY PAMIĘTAM Zaczęło się, jak wszystkie rzeczy wielkie, od snu” napisał kiedyś Robert Bolaño, chilijski pisarz, którego twórczość dopiero dziś lśni należnym jej blaskiem. To samo dzieje się z Chile, krajem który budzi się ze snu, który się zmienia, który odnosi sukcesy już nie tylko w skali regionu, ale i całego świata. Ten kraj, choć skazany na peryferie geograficzne globu, zaczyna odgrywać coraz większe znaczenie polityczne i ekonomiczne. Ponieważ coraz więcej wie o samym sobie, w tej wiedzy szuka własnej siły. Podobnie dzieje z Polską. Sprzyja temu zmiana jakiej jesteśmy świadkami na całym świecie, zmiana która sprzyja wszystkiemu co nowe. Świat przestał się jej bać, stał się teatrem, na deskach którego obserwujemy dynamiczny spektakl, który opowiada nową historię, w sposób dotąd zupełnie nieznany, z udziałem aktorów, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. W tym tkwią nasze szanse. Uczestniczymy chcąc nie chcąc w rewolucjach, w wyniku których zaczynamy wiele rzeczy od nowa. Jestem tego świadkiem tu w Chile i tam, na drugiej półkuli w Polsce. Wszyscy możemy na pewno na tym tylko skorzystać. Autor „Dzikich detektywów” podzielił się z czytelnikami również takim, z pozoru trudnym zdaniem – „Ktoś jakby był i nie był jednocześnie, z kimś kto bardzo wolno odchodzi i czyich pożegnalnych gestów nie jesteśmy w stanie rozpoznać na czas”. Myślę, że stary świat już pożegnaliśmy, a teraz niecierpliwie czekamy na nadejście nowego.

Aleksandra Piątkowska Ambasador RP w Chile

2


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

SPIS TREŚCI 4-13

Chile oczami artysty

14-15

Zapiski z notesu pana Raula

16-18

Paranormalne Santiago Monika Trętowska

19

Mana była w Łodzi

20-21

Pograłbym w piłkę

22-30

Skarb kibica

31

Chile - mundialowe szanse

32-35

Jak odkryłem Luciano Kulczewskiego Krzysztof Dąbrowski

36-37

Śladami Luciano w Santiago

38-41

Kupię, zjem, poszukam

42-44

Taneczne kolory Santiago Katsiaryna Talkachykava

45

Kraków w jesiennym deszczu

46-48

Najpierw wiem, potem jadę Dorota Stańczyk

50-51

Chile o Polsce i Polakach

52-53

Zwierzaki

Wydawca Ambasada Rzeczpospolitej Polskiej w Santiago de Chile Redakcja: Jacek Piątkowski (redaktor naczelny) jacek.piatkowski@msz.gov.pl Anna Kowalczyk Anna.kowalczyk@msz.gov.pl Agata Sękowska (pomoc w tłumaczeniach) Zdjęcie na okładce: Magdalena Owsiak Photography Www.magdaowsiak.com Mar del Plata Providencia-Santiago tel (0056-2) 2 204 12 13 Santiagodechile.embajada@msz.gov.pl http://santiagodechile.msz.gov.pl https:twitter.com/PLenChile http://www.facebook.com/ambasadachile

3


CHILE OCZAMI ARTYSTY Polskich artystów odnajdziemy w niemalże każdym zakątku Chile. Przemierzając bezkresną Patagonię, przedzierając się przez pustynię Atakama, odpoczywając na wybrzeżu Pacyfiku czy pijąc poranne espresso w Santiago. Piszą, malują, instalują, wycinają, robią maski… Zapraszamy do spojrzenia na Chile z ich perspektywy.

ELŻBIETA MAJEWSKA W POSZUKIWANIU MAGICZNEGO MACONDO

W

nadmorskim miasteczku Quisco, Elżbieta Majewska tworzy maski, niczym z comedia dell’arte i wycinanki z papieru, na których maluje tuszem sceny przypominające bajkowe Macondo, fikcyjną, magiczną wioskę, która powstała w wyobraźni kolumbijskiego pisarza Gabriela García Marqueza. Na wycinankach oczy, usta i sylwetki stapiają się albo pożerane są przez otaczające je konary drzew, wiatr, ziemię… - Sztuka uzdrawia i „autotransformuje”, odnawia zerwane związki z otaczającym nas światem. – uważa Elżbieta Majewska, po czym otwiera ogromną walizkę i wyciąga jedną z dziesiątek znajdujących się w niej masek. Zakłada ją, podaje mi inną po czym wręcza lusterko. - Niektórzy masek się boją, bo sprawiają, że tracimy kontrolę nad naszym zewnętrznym obrazem. Jednak może się to okazać bardzo wyzwalającym doświadczeniem. W ten sposób znika nasza maska codzienna, którą często uznajemy za własną twarz i możemy wtedy zbliżyć się do nieznanego, które jest w nas, zrozumieć lepiej swoje wewnętrzne konflikty i odkryć tkwiące w nas światy. - dodaje. Maski służą Elżbiecie do pracy terapeutycznej. Wykorzystywała je podczas warsztatów „Maski, psychodrama i ciało” prowadzonych w szpitalu psychiatrycznym Horowitz Barak w Santiago, które ostatecznie przekształciły się w spektakl teatralny. Posłużyły jej także do przemiany nieco sztywnych pracowników pewnej międzynarodowej korporacji w ludzi roztańczonych i niepokornych. - Miałam poprowadzić zajęcia w ramach tzw. coachingu. Przeraziłam się, kiedy zobaczyłam jak wysiadali z samochodów, wszyscy w sztywnych garniturach i

krawatach, z poważnymi twarzami… Pomyślałam „Jak ja będę z nimi pracować?” Ale już chwilę potem, kiedy tylko założyli maski, siedzieli już pod stołem zanosząc się śmiechem. Elżbieta to niepokorny duch. Nie przywiązuje się do miejsc ani do rzeczy i często się śmieje. Od momentu przyjazdu do Chile w 1985 roku dużo podróżowała oczarowana słońcem, pejzażami i kulturą tego kraju. Prowadziła zajęcia w szkole teatralnej na Universidad Arcis w Santiago, współpracowała ze szkołą terapii ciała, a wycinanki pokazywała na wystawach w Chile i w Polsce. Z kraju wyjechała tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego w 1981 roku wraz z chilijskim reżyserem Sergio Hernandezem, którego poznała w Ośrodku Praktyk Teatralnych „Gardzienice”. Wcześniej skończyła polonistykę w Krakowie i pracowała w Teatrze STU. Sergio był uchodźcą z Chile, który szukał schronienia przed dyktaturą Pinocheta we Francji. Pewnego dnia przyjechał z kolegą do Gardzienic. Zaplanował pobyt w Polsce na dziesięć dni, ostatecznie został półtora roku. Później, przez cztery lata zjeździli razem prawie całą Europę, od Hiszpanii po Jugosławię, dając spektakle jako dwuosobowy zespół „Los Caminantes” (Wędrowcy). Kiedy Chile znów otworzyło się na świat, zdecydowali się przyjechać. „Myślałam, że odnajdę tutaj Macondo. Tak się nie stało, ale widzę jego ślady w różnych miejscach, które odwiedzam…”. Adres: Calle Pintor 2021, El Quisco (09) 7 652 0956 4


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

5


EWA OKOŁOWICZ PATAGONIA JAK AKWARELA

Z

e względu na kryzys w Europie, wielu artystów zdecydowało się szukać szczęścia na innych kontynentach. Wśród nich znalazła się Ewa Okołowicz, która przez wiele lat studiowała i pracowała w hiszpańskiej Walencji. – Kłopoty gospodarcze wpłynęły bardzo niekorzystnie na świat sztuki. Zaczęto zamykać najważniejsze galerie, spadło zainteresowanie sztuką, ludzi ogarnął pesymizm i przygnębienie. Musiałam szukać gdzie indziej bodźców do pracy, nowych perspektyw i możliwości.- przyznaje artystka, która dziś mieszka na południu Chile w Puerto Natales. Twierdzi, że tutejsze pejzaże, tradycje i otoczenie są bardzo inspirujące. Chile okazało się dla niej przyjazną przystanią. Już pół roku po przyjeździe dostała propozycję zorganizowania wystawy w emblematycznej Casona Sanchina w Rancagua, gdzie wówczas mieszkała. Do udziału w projekcie zaprosiła muzyka i DJ’a z Berlina Martina Rettschlaga. Wernisaż cieszył się dużym zainteresowaniem mieszkańców miasta, prasy, telewizji, a kilka obrazów trafiło na ściany domów mieszkańców miasta, rancaguinos. Jej drugi projekt, malowanie beczek w winnicy Anakena w dolinie Cachapoal, także został bardzo dobrze przyjęty. - Chile jest krajem młodym w porównaniu z krajami Europy. Z jednej strony nie ma tu tak długiej tradycji, bogactwa dziedzictwa kulturowego, czy niezmierzonych zbiorów sztuki, ale z drugiej

nie ma też tak dzikiej rywalizacji, trudnej konkurencji. Europa jest pełna wspaniałych artystów i wielkich wydarzeń kulturalnych, ale tutaj jest spokojniej. Bardzo sobie to cenię. – dodaje. Pracując nad projektem malarskim Ewa zawsze szuka możliwości współpracy z artystami z innych dziedzin sztuki. Pracuje z grafikami, pisarzami i poetami przy przygotowywaniu swoich katalogów oraz z muzykami robiąc animacje czy organizując wernisaże. Od lat współpracuje z walencjańskim wydawnictwem Academia Valenciana de la Llengua ilustrując okładki książek. Oprócz tego realizuje zamówienia z Polski i innych krajów, tworząc np. projekty okładek płyt. Pochodzi ze Szczecina, studiowała w Krakowie, a potem ponad dziesięć lat mieszkała w Walencji. Współpracowała tam z Centrum Kultury Polskiej, stworzyła m.in. Espacio Santisimo, przestrzeń artystyczną dla artystów, którzy dopiero rozpoczynają swoje kariery. Organizowała wystawy indywidualne i grupowe w Hiszpanii, Polsce, Niemczech, USA i Chile. www.ewaokolowicz.com ewa.okolowicz@gmail.com www.facebook.com/ewaokolowicz http://www.saatchiart.com/ewaokolowicz

6


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

"EVENING” Z SERII AQUATIC IMPRESSIONS

"SALMÓN A LA PLANCHA” Z SERII PATAGONIA OBJET TROUVÉ 7


DAGMARA WYSKIEL W NAJSUCHSZYM MIEJSCU NA ZIEMI

M

iasto portowe Antofagasta, często nazywane Perłą Północy, to od ponad 10 lat dom Dagmary Wyskiel, artystki sztuk wizualnych. Sceną dla jej projektów artystycznych jest pustynia Atacama, gdzie wciąż realizuje nowe pomysły. Wszystko jednak zaczęło się od niespełnionej obietnicy. Kiedy w 2001 r. przyjechałam do północnego Chile zapewniano mnie, że powstanie tutaj akademia sztuki, a ja będę potrzebna jako nauczycielka. W tej części kraju brakuje osób z solidnym wykształceniem artystycznym i nie ma instytucji, które by je kształciły. Zdecydowałam się zostać, jednak do dziś w okolicy nie otwarto żadnej szkoły, która miałaby kształcić adeptów sztuk pięknych…” - opowiada Dagmara. Jednak artystka nie traciła czasu i sama, na własną rękę rozpoczęła pracę nad kilkoma projektami. W 2004 r. założyła stowarzyszenie sztuki współczesnej Se Vende, które skupia wokół siebie niezależne organizacje twórcze. Jego celem jest przede wszystkim profesjonalizacja lokalnej sceny twórczej oraz angażowanie lokalnych społeczności. W tym celu przygotowuje warsztaty, wykłady i wystawy, urządza wymiany ze stowarzyszeniami z innych miast i krajów oraz dużo publikuje. Realizuje też program rezydencjalny The Driest Place of Earth (najsuchsze miejsce na ziemi) w oazie Quillagua, gdzie artyści tworzą in situ. - Niegdyś ta oaza na pustyni Atacama była zamieszkana przez około

dwa tysiące osób, jednak po skażeniu okolicznej rzeki w 1997 r., większość wyjechała do pobliskich miast. Dzisiaj żyje tam około 120 mieszkańców, głównie Indianie Aymara. – mówi artystka. Stowarzyszenie aktywnie współpracuje z tubylcami angażując ich w projekty, zostawiając im produkty i materiały, które w osamotnionej osadzie są na wagę słota. Odwiedzający ją artyści mieszkają w ich domach. W 2009 r. Dagmara wygrała stypendium rządowe na stworzenie autorskiego programu w dziedzinie sztuk wizualnych dla szkoły średniej. Trzy lata później rozpoczęła organizację tygodni sztuki współczesnej SACO odbywających się w Antofagaście i w Quillagua. Temat przewodni tegorocznej edycji, która odbędzie się w sierpniu br., to problem napięć i stereotypów, narastających w strefie przygranicznej Chile, Peru i Boliwii. Artystka współpracuje także z aktorką Teatru Dnia Ósmego, Haliną Chmielarz oraz doktoryzuje się na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tematem jej doktoratu są „Interwencje artystyczne na pustyni atakamskiej”… email: dwyskiel@gmail.com www.colectivosevende.cl tel. (9)99458812

8


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

PIETA, WYKONANA W SALINAS GRANDES W ARGENTYNIE, Z HALINĄ CHMIELARZ I Z CÓRKĄ DAGMARY

INTERWENCJA „GRA MIESZANA” Z DRUGIEJ EDYCJI SACO

9


RAUL NAŁĘCZ-MAŁACHOWSKI DWA KONTYNENTY

M

a 98 lat i nadal maluje. Przypomina w swoich obrazach scenki z życia nocnego Valparaiso, szkicuje wspomnienia wojenne, maluje portrety. Raul NałęczMałachowski przybył do Chile w 1951 roku razem z belgijskim teatrem Opera de Amberes, którego był dyrektorem artystycznym i scenografem. Trudno jest w kilku zdaniach opisać jego wielobarwne życie w Europie i Ameryce Południowej. Matka została zamordowana przez Gestapo, sam więziony przez hitlerowców, pracował w kamieniołomach w obozie KL Mathausen-Gusen. Potem tułaczka po Europie, służba w II Korpusie Wojska Polskiego we Włoszech. W końcu emigracja, najpierw Belgia, potem Chile. W Chile pracował w Teatro Municipal de Santiago, wykonywał murale i dekoracje w prestiżowych santiagińskich hotelach i teatrach. Długo mieszkał i pracował w Valparaiso. W latach 60-tych XX wieku założył Teatro de la Costa w Valparaiso i był dyrektorem kawiarni artystycznej „Gato Negro” w Santiago. Jego obrazy były wystawianie w Chile, Francji, Szwajcarii i Polsce. Jego biografię spisała Aleksandra Pluta w wydanej niedawno książce „Raul Nałęcz-Małachowski. Wspomnienia z dwóch kontynentów” (Księgarnia Akademicka, 2012).

10


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

11


ZOFIA KAMILA KRZEMIŃSKA Poezja w obiektywie

P

asjonująca się fotografią Zofia Krzemińska mieszka w Santiago od dziesięciu lat. Jej przygoda z kadrem, przesłoną i światłem na dobre rozpoczęła się po przyjeździe do Wenezueli w 1975 r., gdzie rozpoczęła pracę w salonie fotograficznym należącym do Rolanda Roslera, słynnego fotografa z Caracas. W 2002 r. wystawiła swoje zdjęcia w Ambasadzie RP w Caracas, a rok później w chilijskim Fotocine Club. Jednak fotografia to nie jedyna forma jej ekspresji artystycznej. Często łączy ją z poezją lub z haiku, japońską formą poetycką charakteryzującą się paradoksem, subtelnością i estetycznym minimalizmem. - Przedstawiam moje haiku w różnych formach. Łączę je z grafiką lub tworzę tzw. książeczkiprzedmioty, w których poezji towarzyszy jakaś inna forma artystyczna. W 2012 r. wydałam w amerykańskim wydawnictwie Blurb Inc. album „Photoetry I With a Wink” łączącą poezję ze zdjęciami. – mówi Zofia Krzemińska. W Caracas należała do grupy poetyckiej „El pez soluble”. Publikowała swoje wiersze m.in. w lubelskim „Akcencie” oraz w nowojorskim „Przeglądzie Polskim”. email: sofiakamila786@gmail.com tel. (09) 92105981 http://www.saatchiart.com/buy-art/for-sale? query=krzeminska

12


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

BLANK

FRAGMENT ALBUMU PHOTOETRY I WITH A WINK

13


ZAPISKI Z NOTESU PANA RAULA Hekatomba ostatniej wojny światowej zmusiła do opuszczenia Polski wielu Polaków, w tym wielu polskich artystów. Emigranci mieli często istotny wpływ na kondycję sztuki, w krajach które ich przyjęły. W zamian dali gospodarzom to co było w nich najcenniejszego. Ich inny punkt widzenia, odmienność doświadczenia i kultury, oryginalność języka ekspresji twórczej. To wszystko wnosiło coś zupełnie nowego, świeżego, wartościowego do środowisk, w których znaleźli się niejako przez przypadek. Nie inaczej było z Polakami w Chile. Niektórych z nich dobrze pamięta i jeszcze lepiej wspomina Raul NałęczMałachowski, nestor chilijskiej Polonii, malarz.

14


A MBASADA RP

P

onieważ sam maluję pamiętam dobrze innych malarzy. Na przykład Tadeusza Kowaleczko, więzionego w niemieckich obozach pracy, który przez Francję, dotarł aż do Chile. To był świetny pejzażysta, malujący w stylu podobnym do Fałata. Rysował również dla największej chilijskiej gazety „El Mercurio”. Z powodzeniem sprzedawał swoje obrazy. Jego córka, Katty Kowaleczko, została aktorką. To dziś prawdziwa gwiazda… A propos aktorek, to przez chwilę w Chile występowała Lidia Próchnicka. Po wojnie próbowała jeszcze grać w Polsce, podobno dostała nawet jakąś nagrodę od komunistów za rolę bodaj w „Panu Tadeuszu”. Wkrótce jednak przestała się podobać ówczesnej władzy i uciekła z Polski w ostatniej chwili. W Paryżu poznała Jean’a Cocteau, z którym przyjechała do Santiago, żeby wystawić w Teatro Municipal jedną z jego sztuk. Cieszyła się tu ogromnym powodzeniem. Potem wyjechała do Stanów Zjednoczonych, otworzyła m.in. teatr w Nowym Jorku razem z Zsa Zsa Gabor. Szkoda, że już nie wróciła… Z kolei Bob Borowicz, fotograf, to był człowiek instytucja. Ogromny talent, człowiek wpływowy. Organizowano mu wystawy, wykładał na uniwersytecie, miał własną akademię fotografii. Pisywał dla Kultury Jerzego Giedroycia. Poza tym świetny facet, towarzyski, powszechnie lubiany, taktowny. Ech co to były za imprezy… Muszę koniecznie wspomnieć o Maurycym Amsterze i Marianie Rawiczu. Obaj walczyli w wojnie domowej w Hiszpanii, oczywiście po stronie republikanów. Ostatecznie trafili do Chile. Amster jest dziś uważany za twórcę chilijskiej ilustracji prasowej, szkoły typografii. Rawicz pisał artykuły do prasy, eseje. Zaopiekował się Ryszardem Kapuścińskim, podczas jego krótkiego epizodu chilijskiego. Liza Dziekońska pisała wiersze, wspo-

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

mnienia. Zanim dotarła do Chile, przeszła przez Sybir podczas wojny, była pastuchem wielbłądów. Jako żona niemieckiego oficera odmówiła przyjęcia niemieckiego obywatelstwa. Niezwykła, odważna kobieta… Wielu artystów chilijskich miało bliskie związki z Polską, ich korzenie rodzinne sięgały II Rzeczpospolitej, a może nawet czasów wcześniejszych. Izydor Handler był dyrektorem orkiestry symfonicznej w Vina del Mar, a Naum Kramarenko, to legenda chilijskiego kina. Silvia Oxman miała swój teatr kameralny w Santiago. Pedro Ortiz i Maria Canepa prowadzili nawet chilijsko-polską organizację kulturalną… W Chile zawsze obecni byli polscy muzycy (więcej o nich piszemy w nr 11 Biuletynu – przyp. red.). Adam Kroniewski, pianista, grał nawet w teatrze który prowadziłem. Edward Sienkiewicz, wiolonczelista, razem z braćmi zyskał sławę cudownych dzieci. Grali dla angielskiej królowej i rosyjskiego cara. Los rzucił go do Chile. To był naprawdę wielki muzyk. I wreszcie Stefan Terc, fantastyczny skrzypek, grał w Teatro Municipal w Santiago. Kolega szkolny Karola Wojtyły, razem chodzili do szkoły w Wadowicach. Kiedy Jan Paweł II przyjechał do Chile nikt nie miał wątpliwości, kto powinien przed nim wystąpić… Wiem, że myśląc o polskiej bohemie w Chile, powinienem wspomnieć jeszcze o wielkim literacie Efrainie Szmulewiczu, z którym napisaliśmy w Chile „Historię Polski” (wspomnienie o nim opublikowaliśmy w nr 13 Biuletynu – dop. red.), o znakomitym znawcy muzyki jazzowej Józefie Hosiassonie (jego artykuł o chilijskim jazzie został opublikowany w nr 12 Biuletynu – dop. red.) i pewnie o wielu innych osobach. Mam nadzieję, że niczego nie przekręciłem, a tych których pominąłem, już teraz bardzo przepraszam. Pamiętam, jak z Efrainem piliśmy kawę raz w tygodniu…

15


PARANORMALNE SANTIAGO Santiago można zwiedzać na wiele sposobów. Szlakiem historii, architektury, muzeów, lokalnych smaków czy win. Można też kupić bilet na krążący po stolicy czerwony autobus turystyczny i dać się obwieść po najbardziej popularnych miejscach z przewodników. Ja mam propozycję dla odważnych. Sposób dla tych, którzy nie boją się zasnąć w ciemnym pokoju starego hotelu i nie drżą ze strachu, kiedy nagle gaśnie światło. Santiago można bowiem odkrywać szlakiem legend i tajemniczych historii. Bo stolica Chile, moi drodzy, to miasto duchów. MONIKA TRĘTOWSKA

Monika Trętowska, polska dziennikarka i podróżniczka, korespondent Polskiego Radia w Chile. Jest też autorką bloga www.tresvodka.com Ameryka Łacińska moimi oczami, na którym opisuje swoje podróże po Chile i latynoamerykańskim kontynencie, a także życie codzienne w Santiago.

C

zy nie słyszycie czasem czegoś dziwnego w nocy? Czy nie czujecie, że ktoś was obserwuje, kiedy dookoła jest pusto? Może nagła chłodna bryza? W biurze po godzinach gaśnie nagle światło? Stolica Chile kryje w sobie wiele tajemniczych miejsc, o których krążą rozmaite legendy. Natykając się co rusz na wzmianki i komentarze o paranormalnych doświadczeniach Chilijczyków (a było ich wiele!), przeprowadziłam swego czasu małe dochodzenie. Okazało się, że nie muszę szukać daleko - tylko centrum Santiago, okolice Plaza de Armas, może sprawić, że niejednemu przejdą ciarki po plecach. Nawet jeśli w duchy nie wierzycie, w tych legendach i opowieściach znaleźć można ciekawy kawałek historii miasta.

PLAC BRONI I DUCHÓW Główny plac w sercu Santiago zwykle tętni życiem. Plaza de Armas pełen jest przechodniów, sprzedawców, malarzy, ulicznych grajków i turystów. Na wprost katedra, po prawej piękny gmach Poczty Głównej, obok poczty Muzeum Historii, a po lewej wielka, stara kamienica Portal Fernandez Concha. Ot, typowy plac latynoamerykańskiej stolicy. Zdjęcie na pamiątkę i ruszamy dalej? Warto się rozejrzeć. Wszystkie te budynki mają swoje historie, zaczynając od symboli pod naszymi stopami. Od fontanny na środku placu odchodzą cztery linie wskazujące cztery strony świata. Jedna z nich poprowadzi wzrok wprost na Portal Fernandez Concha, a potem na jego ostatnie piętro, gdzie stoi statua Maryi Dziewicy, patrząca na plac. Wiele lat temu Chilijczycy postawili ją tam, by strzegła serca Santiago od złych mocy. Tuż obok stała niegdyś miejska gilotyna. 16


A MBASADA RP

Adres Portal 960 jest w centrum dobrze znany. Mówi się, że każde piętro tego budynku ma swojego ducha. Według legendy, jeśli ktoś w nim umiera, jego dusza nigdy już z tych murów nie wychodzi. To by tłumaczyło dlaczego lokale kamienicy choć są wielkie, przestrzenne i świetnie ulokowane, są jednocześnie tak tanie! Nie polecałabym mieszkania nr 435, bo puka tam podobno co jakiś czas wysoki Pan w Kapeluszu. Nie byłoby w nim jeszcze nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Pana widać w judaszu, ale po otwarciu drzwi już nie... Pod numerem 517 za to, mieszkała kiedyś dziewczyna, która przyjaźniła się z pewnym bardzo eleganckim mężczyzną, zwanym z tej racji ‚Gatsby‘. Któregoś lata wyjechała na dłuższe wakacje, a kiedy po powrocie zobaczyła się z Gatsbym ten zignorował jej gorące powitanie, odpowiadając jedynie zimne cześć. Kiedy dziewczyna wyżaliła się stróżowi budynku, dowiedziała się, że chłopak zmarł dwa miesiące przed jej powrotem... Nie musze dodawać, że z miejsca spakowała walizkę i wyprowadziła się z kamienicy. Tak mówi legenda... Według zeznań mieszkańców, w Portal Fernandez Concha pojawia się również duch małego chłopca, bawiącego się piłką. Windziarze budynku (tak, ten zawód w Portal 960 wciąż istnieje!) do dziś twierdzą, że zdarza się im jechać z kimś na górę, po czym kiedy na żądanym przez pasażera piętrze odwracają się, nie ma już w windzie nikogo. Dodam tylko jeszcze, że na ostatnim piętrze kamienicy jest hotel z pieknym widokiem na miasto. Goście jednak pamiętają z niego raczej nocne dźwięki i dziwne uczucie niepokoju.

Po przeciwnej stronie placu jest Poczta Główna, a tuż obok niej Narodowe Muzeum Historii. A tam... strażnicy opowiadają jak to w jednej części budynku dość często, ot tak, gasną światła. Jakby ktoś się z nimi ciągle bawił. Ktoś albo coś. Mówią też, że może mieć to związek z faktem, iż mieściły się tam kiedyś miejskie lochy. W takim lochu znajduje się dziś również Centrum Informacji Turystycznej, tuż obok muzeum.

NIE POLECAŁABYM MIESZKANIA NR 435, BO PUKA TAM PODOBNO CO JAKIŚ CZAS WYSOKI PAN W KAPELUSZU. NIE BYŁOBY W NIM JESZCZE NIC DZIWNEGO, GDYBY NIE FAKT, ŻE PANA WIDAĆ W JUDASZU, ALE PO OTWARCIU DRZWI JUŻ NIE... Na Plaza de Armas jest też wspomniana Katedra Główna Chile. Takie stare, wielkie kościoły same w sobie potrafią budzić pewne uczucie grozy, a co dopiero jak mieści się pod nimi mały cmentarz. Nie dalej jak kilka lat temu pod ołtarzem znaleziono ciało, które okazało się należeć do zamordowanego w 1837 roku chilijskiego ministra Diego Portales. Natknęłam się też na wzmiankę o pewnym mężczyźnie, według opowieści opętanym przez szatana, który nagle zaatakował księdza w środku mszy, śmiertelnie go raniąc. A to tylko kilka opowieści z Plaza de Armas...

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

NA ROGU COMPAÑIA I BANDERA Nie dalej jak jedną przecznicę za katedrą znajduje się piękny, odrestaurowany budynek byłego Kongresu Chile. Zastanawiam się, czy przeniesienie instytucji do Valparaiso nie było czasem pośrednio związane z burzliwą historią miejsca. Otóż, niegdyś stał tam kościół Iglesia de la Compañía (stąd nazwa ulicy). Wiele lat temu, 8 grudnia 1863 roku, wybuchł w nim wielki pożar w wyniku którego zmarło ponad 200 ludzi, głównie kobiet. Miasto pokryło się w żałobie, nie było podobno ani jednej rodziny w Santiago, która nie straciła w tej tragedii kogoś bliskiego. Przyczyną pożaru była świeca, a liczba ofiar tak duża przez niezwykle prozaiczny powód – tylko jedne drzwi w kościele, do tego zamykane do wewnątrz. Napierający w panice tłum chciał je otworzyć na zewnątrz w wyniku czego ludzie zostali uwięzieni w środku. To podobno właśnie po tej tragedii Watykan nakazał budowanie drzwi obrotowych we wszystkich kościołach. 8 dzień grudnia innego roku zebrał kolejne żniwo. Znowu był pożar i znowu zginęły głównie kobiety. Tym razem miało to miejsce w trakcie składania hołdu jednej z niemieckich świętych, której ciało zostało przywiezione do kościoła przez jezuitów. Data ta wciąż zapisuje się czarnymi zgłoskami w historii Chile. cztery lata temu, 8 grudnia, wielki pożar w jednym z więzień stolicy w dzielnic San Miguel pochłonął ponad 80 ofiar. Bez wątpienia ósmy dzień marca może być uznany za chilijski piątek 13. 17


IM DALEJ W LAS... Okolice Plaza de Armas kryją w sobie kolejne legendy. Na Paseo Estado piękna i okrutna La Quintrala w XVII w. torturowała swoich niewolników i zabijała kochanków. Dziś w tych podziemiach jest restauracja, której pracownicy skarżą się na sytuacje trudne do wyjaśnienia. Kilka

Fot http://commons.wikimedia.org/wiki/ File:Plaza_de_Armas_Santiago_Chile(2).JPG

To nie koniec dziwnych zbiegów okoliczności na rogu ulic Compañia i Bandera. Zastanawialiście się kiedyś co to za dwa wielkie dzwony, które stoją w ogrodzie byłego Kongresu? Było ich kiedyś sześć i wisiały na wieży kościoła, który spłonął. Pozostałe cztery zostały sprzedane i wysłane do Europy jeszcze przed pożarem. Księgi donoszą, że dzwon wysłany do Wielkiej Brytanii któregoś dnia nagle, sam z siebie, zaczął bić. Było to 8 grudnia, w dzień pożaru w Santiago... Jeszcze starsze dzieje miejsca przynoszą zapiski o duchach. W XVI w., na długo przed pożarem, pracująca w owym budynku 14 - letnia dziewczynka Mapuche widywać miała wysokiego na 2,5 metra, przywołującego ją mężczyznę o czarnych rękach. Któregoś dnia złapał ją, a ona od momentu kiedy krzyknęła w strachu, nigdy więcej już nie przemówiła. Niektóre książki mówią o egzorcyzmach, odprawianych na dziewczynce i o tym, jak to podczas jednej z sesji duch czy demon, który ją posiadł uciekł z jej ciała w postaci czarnego psa i się rozpłynął. Niedługo po tym ludzie pracujący w kościele mieli zacząć widywać ducha czarnego zwierzęcia, wałęsającego się po budynku. Kto wie, może wałęsa się tam do dziś...

Plaza de Armas

kroków dalej, w kościele San Augustin wisi słynna figura Jezusa, zwanego Cristode Mayo albo Cristo de la Agonía (wyrzeźbionego zresztą na polecenie La Quintrali) z koroną, która spadła mu na szyję podczas wielkiego trzęsienia ziemi w 1647 r. Legenda mówi, że jeśli ktoś spróbuje ją poprawić, Santiago nawiedzi kolejne wielkie trzęsienie. Żeby nikogo więc nie korciło, zwłaszcza turystów, Chrystus wisi bardzo wysoko… Zaraz za kościołem San Augustin stoi w monumentalny Teatro Municipal, który również ma swojego upiora w operze. Znamy nawet jego imię, to German Tenderini. To nie przypadek, że ulica przy teatrze nosi jego imię.... Idziemy dalej? Nieopodal Teatro Municipal jest słynne wzgórze Santa Lucia, a pod nim labirynt podziemnych korytarzy, łączących różne części centrum Santiago. Ludzie szepczą też o tamtejszych spotkania z duchami. Za rogiem stoi Bilbioteca Nacional, miejska biblioteka, która również ma swoje paranormalne historie. Można by długo jeszcze opowiadać, a to tylko centrum Santiago w rejonie kilku przecznic… To niezwykłe jak wiele jest jeszcze historii do odkrycia. Zainteresowanych tematem zachęcam do sięgnięcia po książkę ‘Guía Mágica de Santia-

go’ Cesara Parry albo jego ‘Fantasmas y casas embrujadas en Chile’. Temat porusza również Sergio Paz w książce ‘Santiago Bizarro’. W internecie znaleźć można reportaże i przeróżne materiały związane z santiagińskimi duchami. Co ciekawe, programy o duchach i zdarzeniach paranormalnych są częstym gościem wieczornych ramówek w chilijskiej telewizji. To temat, o którym dość często usłyszeć można nawet w wiadomościach, bo tajemnicze zdarzenia mają miejsce nie tylko w chilijskich domach, ale i biurach, supermarketach, szpitalach czy po prostu na ulicy. Na bazie legendy o pięknej blondynce, zatrzymującej taksówki na Alei Kennedy (Rubia de Kennedy) powstał nawet pełnometrażowy film. Może właśnie dlatego w stolicy Chile powstają powoli agencje turystyczne, oferujące program zwiedzania pod tytułem ‘Santiago paranormal’. Może właśnie dlatego nigdy wcześniej nie miałam tylu znajomych, którzy mają bądź mieli doświadczenia paranormalne. Choć sama nigdy ducha nie widziałam, będąc w Chile coś mi mówi, że to może być tylko kwestią czasu. Dobranoc… 18


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Mana była w

Łodzi Mana Espinosa, chilijska artystka zajmująca się rzeźbą oraz sztuką włókna, wspomina swój pobyt w Łodzi. Picie kawy w Grand Hotelu, spacery po Piotrkowskiej, artystyczną aurę miasta zapamięta na długo.

P

ojechałam do Łodzi na 14 Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Centralnym Muzeum Włókiennictwa, imprezę na której wystawiło się aż 135 artystów z pięciu kontynentów. Podróż i mój udział w tym wydarzeniu były możliwe za sprawą wsparcia jakie otrzymałam od chilijskiej Narodowej Rady Sztuki oraz Departamentu Polityki Kulturalnej. Byłam tam 11 dni. Na pewno zapamiętam codzienne spacery po ulicy Piotrkowskiej pełnej pięknych rzeźb oraz gwiazd, po których się stąpa idąc chodnikiem. Nie zapomnę też o ogromnej życzliwość ludzi, którzy zawsze byli gotowi odpowiedzieć na moje zapytania pomimo bariery językowej jaka nas dzieliła. W

mojej pamięci zapisał się też łódzki Grand Hotel, pełen 122-letniej historii, który nie został zamknięty nawet podczas wojny. Jest niesłychanie widowiskowy. Byłam niesłychanie zaskoczona dynamiką życia artystycznego w Łodzi. W tym mieście jest wiele ważnych i ciekawych galerii sztuki. Wiele z nich odwiedziłam, m.in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz Muzeum Włókiennictwa. Bardzo dużo się tu działo i całe miasto wypełniła fantastyczna artystyczna atmosfera. Było naprawdę świetnie, a te jedenaście dni minęło tak szybko , że nie chciałam wcale wyjeżdżać!

19


POGRAŁBYM W PIŁKĘ

Kapitan polskiej drużyny, Radosław Smyk, z żoną Hellen i synkiem Leonardem, przyszłym królem strzelców. 20


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

P

iłka nożna łączy i dzieli, wprawia w euforię albo czarną rozpacz, ale rzadko pozostawia obojętnym. Reprezentacja chilijskiej Polonii jest najlepszym tego przykładem. Efektownie zwyciężała, ale też boleśnie przegrywała. Nie to jednak było najważniejsze. Zawsze liczył się przede wszystkim duch. Drużyna gra dziś regularnie w turniejach i bardzo nieregularnie trenuje. Jej skład często się zmienia, rotacja zawodników jest czymś oczywistym. Czasem ciężko znaleźć czas między pracą i domem, niektórzy zawodnicy wyjeżdżają z Chile, inni właśnie przyjechali. Jedni tracą serce i wiarę w grę, inni wręcz odwrotnie. W polskiej drużynie grają również obcokrajowcy, nikt przed nikim drzwi nie zamyka. W tym chaosie, czasem tylko pozornym, a czasem nie, jedna rzecz wydaje się być stała. To postać kapitana drużyny, jej spirytus movens, bez którego ta zabawa w piłkę nożną nie miałaby sensu. Radosław Smyk, sekretarz ds. ekonomicznych Ambasady RP w Santiago, po przyjeździe do Chile pomyślał po prostu „Pograłbym w piłkę”. I tak to się zaczęło. Pierwszy nieoficjalny mecz drużyna Equipo Polaco de Futbolito „Aguilas Blancas” zagrała w czerwcu 2010 r., choć pewnie piłkarze nie wiedzieli jeszcze wtedy, że będą grali pod tak dumnym szyldem. W gierce trzech na trzech zagrało czterech Polaków, Norweg i Portugalczyk. Grali tak zawzięcie, że aż pękła piłka. Mecz trzeba było przerwać, bo niestety nikt tego nie przewidział i nie przyniósł piłki zapasowej. Nie przeszkodziło to jednak w rozgrywaniu kolejnych meczy. Oficjalnie drużyna zadebiutowała we wrześniu 2011 r. Zawodnicy zagrali w białych koszulkach z orłem na piersi (Puma, wzór Euro 2008) i potem jakoś już poszło. Polska reprezentacja w Chile rozegrała do stycznia br. 35 meczów (bilans 17 zwycięstw – 2 remisy – 16 porażek). Trzy razy uczestniczyła w turnieju o Puchar Ambasadora RP w Chile, dwukrotnie zajmując drugie miejsce, a raz szóste. Polscy piłkarze chętnie grają również w reprezentacji Unii Europejskiej. - Bo liczy się przede wszystkim duch. – powtarza ks. Marek Burzawa, wikariusz biskupi Archidiecezji w Santiago, kiedyś filar Aguilas Blancas, który po skomplikowanej kontuzji chce znów wrócić do gry. JP

21


SKARB KIBICA Prezentujemy sylwetki piłkarzy reprezentacji chilijskiej Polonii „Aguillas Blancas” oraz stranieri, którzy zdecydowali się ją wesprzeć. Wszyscy zawodnicy zgodzili się wziąć udział w zabawie odpowiadając na kwestionariusz, przy okazji przemycając kilka zdań o sobie, własnych doświadczeniach piłkarskich i marzeniach. Zapraszamy do lektury!”

22


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

BRAMKARZE Radosław Smyk (kapitan)

Wiek: 36 Zawód/miejsce pracy: politolog, Ambasada RP w Chile Od kiedy w Chile: wrzesień 2009 r. Ulubiona pozycja na boisku: obecnie bramkarz, ale kiedyś grałem jako środkowy lub boczny pomocnik z nr 7. Ulubiony klub piłkarski : Gryf Sicienko/Chojniczanka/Zawisza/ Legia/Celtic Glasgow/Real Madryt Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: mam wielu ulubieńców. Krajowi to Włodzimierz Smolarek, Ryszard Tarasiewicz, Piotr Nowak i Andrzej Brończyk, a zagraniczni Hugo Sanchez, Enzo Scifo i Enzo Francescoli. Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Polska – Brazylia w finale Mundialu Ksywa piłkarska: Smyczek Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Z moim udziałem: Rok 1989. Chodziłem do VI klasy. Graliśmy jako SP Wojnowo o wejście na szczebel makroregionu w rozgrywkach szkół podstawowych z naszym odwiecznym rywalem SP Sicienko na ich boisku (wówczas jedyne pełnowymiarowe i trawiaste boisko w całej gminie). Byłem najmłodszy w drużynie (grali głównie

chłopcy z klasy VII i VIII) i z założenia siedziałem na ławie. W II połowie wszedłem na boisku i na 15 minut przed końcem meczu strzeliłem bramkę, tzw. bombę, pod poprzeczkę z dystansu z 25 metrów. Wygraliśmy 1:0. Pamiętam, że zaraz po meczu ktoś z trybun krzyknął „Smyczek, byłeś dziś najlepszy!”. Nazajutrz w szkole wszyscy mi gratulowali wspaniałej bramki i awansu drużyny do makroregionu. Przed telewizorem: Pierwszy Mundial, który pamiętam to Meksyk 1986. Mecz Polska – Portugalia. Smolarek strzela bramkę przed końcem meczu na 1:0. Wygrywamy. To chyba była największa radość przed telewizorem, de facto jedyny gol i jedyne zwycięstwo na tamtych mistrzostwach. Największy sukces piłkarski w karierze: Mój zapał i miłość do piłki nożnej od wczesnego dzieciństwa i trwający do dzisiaj. Nie złamały go nawet przeciwności losu. Był okres, że nie miałem żadnych butów do gry w piłkę, było to w 1987 r., zaraz po Pierwszej komunii. Zagrałem jeden mecz w moich lakierkach komunijnych, które po meczu były w opłakanym stanie. Z tego powodu przeżyłem manto w domu, ale to zmotywowało moją mamę do kupienia mi prawdziwych butów piłkarskich, czyli tzw. korkotrampków. W tamtych czasach nie było to takie proste, trzeba było się naszukać i nachodzić, ale w końcu zostałem szczęśliwym posiadaczem solidnych, gumowych korków marki Stomil. Były dwa numery za duże. Dla mnie to jednak nie miało większego znaczenia, grałem w nich przez dwie klasy szkoły podstawowej i nastrzelałem sporo bramek.

Mariusz Gromadzki

Wiek: 34 Zawód/miejsce pracy: astronom w Departamento de Física y Astronomía na Universidad de Valparaíso Od kiedy w Chile: wrzesień 2012 r. Ulubiona pozycja na boisku: oczywiście wysunięty napastnik, ale w swojej bogatej karierze grałem na każdej pozycji. Ulubiony klub piłkarski: ŁKS z mojej rodzinnej Łomży Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Grzegorz Lato i Ronaldinho Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Anglia-Polska na Wembley Ksywa piłkarska: Mario Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: bramka Jacka Krzynówka na 2:2 w meczu z Portugalią w Lizbonie w 2007 r. Największy sukces piłkarski w karierze: sporo by wymieniać ;) 3 miejsce z Wydzialem Fizyki i Astronomii w mistrzostwach między wydziałowych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w 2004 i 1 miejsce z Departamento de Fisica y Astronomia w mistrzostwach pracowników Universidad de ValparaÍso w 2013. 23


Jorge Salvador (Portugalia) Wiek: 36 lat. Zawód/miejsce pracy: Sekretarz ds. gospodarki w Ambasadzie Portugalii w Chile. Od kiedy w Chile: lipiec 2006. Ulubiona pozycja na boisku: bramkarz Ulubiony klub piłkarski: Sporting Lizbona i Benfica Lizbona Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Cristiano Ronaldo i Oscar Cardozo (Paragwaj). Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: finał Mistrzostw Świata. Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Euro 2004 w Portugalii. Największy sukces piłkarski w karierze: zagranie meczu na Stadionie Narodowym Portugalii.

OBROŃCY Johan Andersson (Szwecja) Wiek: 28 Zawód/miejsce pracy: Business Sweden, Biuro Handlu i Inwestycji Ambasady Szwecji w Chile Od kiedy w Chile: czerwiec 2013 Ulubiona pozycja na boisku: środkowy obrońca Ulubiony klub piłkarski: Malmö FF (Szwecja) Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Zlatan Ibrahimovic i Zlatan Ibrahimovic Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Szwecja – Hiszpania, Finał Mistrzostw Świata 20XX Ksywa piłkarska: El Vikingo Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Mistrzostwa Świata 1994, w których Szwecja była trzecia Największy sukces piłkarski w karierze: grałem przez 20 minut w Dywizji 3 w Szwecji kiedy miałem 16 lat.

Marek Borowski Wiek: 38 Zawód/miejsce pracy: audytor w EY Chile Od kiedy w Chile: 2003 r. Ulubiona pozycja na boisku: obrona Ulubiony klub piłkarski: Lech Poznań Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Robert Lewandowski Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Polska-San Marino Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: finał piłkarski na Olimpiadzie w Barcelonie w 1992 r. kiedy polska reprezentacja zdobyła srebrny medal.

24


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Karol Gajer Wiek: 37 lat Zawód/miejsce pracy: misjonarz, ksiądz werbista ze Zgromadzenia Słowa Bożego, pracuję w parafii Ducha Świętego w Santiago w dzielnicy San Joaquin. Od kiedy w Chile: 2006 roku Ulubiona pozycja na boisku : obrońca i napastnik Ulubiony klub piłkarski: Bayern Monachium Ulubiony piłkarz krajowy i zagraniczny: Robert Lewandowski i Lionel Messi Wymarzony mecz w którym chciałbym zagrać: mecz w składzie z Robertem Lewandowskim, Kubą Błaszczykowskim i Łukaszem Podolskim Ksywa boiskowa: Deyna Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Letnie Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku, gdzie polscy piłkarze zdobyli srebro. Największy sukces piłkarski: każdy wygrany mecz.

Michał Gulczyński Wiek: 21 lat Zawód/miejsce pracy: student Wydziału Nauk Ekonomicznych i Handlu na Universidad de Chile. Od kiedy w Chile: lipiec - grudzień 2013 r. Ulubiona pozycja na boisku: obrońca Ulubiony klub piłkarski: Lech Poznań Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Piotr Reiss i Leo Messi Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: finał Polish Ambassador Cup w Chile Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: inauguracja Euro 2012 w Polsce i Ukrainie, podczas której śpiewałem hymn na murawie Stadionu Narodowego w Warszawie. Największy sukces piłkarski w karierze: historyczne zwycięstwo Polonii nad Niemcami mieszkającymi w Chile.

Krzysztof Hełminiak Wiek: 31 Zawód/miejsce pracy: astronom, obecnie w Hilo na Hawajach, wcześniej na Universidad Catolica w Santiago Od kiedy w Chile: październik 2010 – wrzesień 2013 Ulubiona pozycja na boisku: prawy obrońca, ale zawsze ciągnęło mnie też do bramki Ulubiony klub piłkarski: Chyba FC Barcelona, nie jestem „sezonowcem” tzw. „polskich” klubów Bundesligi. Z naszej ligi Lech Poznań. Ulubiony piłkarz, polski i zagraniczny: Artur Boruc – za wieloletni profesjonalizm i odbudowę swojego wizerunku. Zagranicznego nie mam (ani Messi, ani CR7, ani Ibra), kiedyś Peter Schmeichel Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: astronomowie vs. politycy Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: W piłce światowej – finały Ligi Mistrzów w 1999 (ManU – Bayern; dwa gole Anglików w doliczonym czasie gry) oraz 2005 (Liverpool – AC Milan; Dudek na bramce, 0:3 do przerwy i pamiętna seria karnych). W piłce polskiej – olimpiada 1992 w Barcelonie (srebrny medal) oraz mecz PolskaNiemcy na Mundialu w 2006 (0:1, Boruc płakał). Osobiste – mecz pożegnalny w Chile... Na który się zresztą spóźniłem Największy sukces piłkarski w karierze: regularne zwycięstwa nad USA na „dużym” boisku, chyba im nawet dwie bramki wcisnąłem. 25


Wojciech Kupiec Wiek: prawie 40 Zawód/miejsce pracy: audytor/biegły rewident w EY Chile Od kiedy w Chile: od września 2004 r. Ulubiona pozycja na boisku: stoper Ulubiony klub piłkarski: Warmia Grajewo Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Zbigniew Boniek i Raul Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Polska kontra "Reszta Świata" (mecz gwiazd) Ksywa piłkarska: Stasiu Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: wygrany finał pucharu miasta Grajewa, to już ponad 20 lat temu… Największy sukces piłkarski w karierze: wciąż przede mną...

Franciszek Sidor Wiek: 27 lat Zawód/miejsce pracy: procurador/pracownik administracyjny w pośrednictwie nieruchomości w Santiago Od kiedy w Chile: styczeń 2013 Ulubiona pozycja na boisku: skrzydłowy pomocnik Ulubiony klub piłkarski: ŁKS Łódź Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Jakub Błaszczykowski i Diego Forlan Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie Największy sukces piłkarski w karierze: nie było ich wiele, ale chyba najwięcej satysfakcji sprawiło mi strzelenie bramki w meczu Polska-USA w turnieju w Chile.

POMOCNICY Piotr Dłużyński Wiek: 24 lata. Zawód/miejsce pracy: przewodnik i pilot wycieczek w biurze podróży Santiago Adventures. Od kiedy w Chile: z przerwami, od 2010 roku. Ulubiona pozycja na boisku: każda, byleby nie na bramce :) Ulubiony klub piłkarski: kontrowersyjnie Real Madryt i FC Barcelona. Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Hmmm, Robert Lewandowski i Iker Casillas. Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: wygrana Hiszpanii z Niemcami w półfinale Mistrzostw Świata 2010 w RPA. Największy sukces piłkarski w karierze: na razie jeszcze nie odniosłem

26


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Michał Kowalczyk Wiek: 50 lat Zawód/miejsce pracy: matematyk na Universidad de Chile Od kiedy w Chile: od 2004 roku Ulubiona pozycja na boisku: lewoskrzydlowy Ulubiony klub piłkarski: Legia Warszawa Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: moimi idolami byli Robert Gadocha i Kazimierz Deyna Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Polska – Anglia na Wembley Ksywa piłkarska: Gadocha Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Mistrzostwa Świata w Niemczech w 1974 r. oraz mecz Polska- Anglia na Wembley w 1973 r. i pożegnanie Kazimierza Deyny na Legii (mecz z Manchester City), jeden zaczął dla mnie pewną epokę a drugi skończył inną. Największy sukces piłkarski w karierze: nieopuszczenie żadnego meczu na Legii w latach 1978-1988 (w styczniu 1989 r. wzięli mnie do wojska i nie zawsze mi dawali skurczybyki przepustkę).

Jerzy Richter Wiek: 36 lat Zawód/miejsce pracy: marketing graduate; post graduate international business, obecnie w IBM Chile Od kiedy w Chile: od roku 2012 r. Ulubiona pozycja na boisku: stoper, libero, środkowy pomocnik Ulubiony klub piłkarski: Club Atlético Independiente (Argentyna) Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Zbigniew Boniek i Ricardo Enrique Bochini (Argentyna) Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: marzę żeby zagrać w meczu Club Atlético Independiente z kimkolwiek Ksywa piłkarska: Jurek Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: grałem razem z Mario Zanabria i Diego Latorre, poza tym skauci Boca Juniors zaprosili mnie na testy. Największy sukces piłkarski w karierze: 2. miejsce w Torneo Liga Intercountries w Argentynie i nagroda dla „Gentlemana Sportowego”.

Piotr Sompel Wiek: 27 lat Zawód/miejsce pracy: geograf, prowadzi własną firmę w Chile Od kiedy w Chile: listopad 2012 r. Ulubiona pozycja na boisku: defensywny pomocnik Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Andrzej Juskowiak i Paolo Maldini Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: finał Pucharu Ambasady RP w Chile Ksywa piłkarska: Czekam na propozycje;) Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: było ich wiele, każde było szczególne i inne. Pamiętam finał MŚ w USA (1994) i przestrzelonego karnego przez Roberto Baggio. Finał, w którym Francuzi z Zidanem na czele rozłożyli świetnych Brazylijczyków w 1998 też zapadł mi w pamięci. Największy sukces piłkarski w karierze: mam gdzieś dyplom za zajęcie drugiego miejsca w wakacyjnym turnieju piłkarskim. 27


Tomasz Wawruch Wiek: 48 Zawód/miejsce pracy: geolog w firmie górniczej Anglo-American Chile Od kiedy w Chile: listopad 1994 r. Ulubiona pozycja na boisku: skrzydłowy Ulubiony klub piłkarski: Manchester City, jednak prawdą jest że bardziej niż klub obserwuję i dopinguję trenera Manuela Pellegriniego. Robię to już od momentu kiedy był trenerem River Plate. Jako jeden z niewielu, których wyróżniam, nadaje swój styl drużynie, którą prowadzi i bez względu na to jakiej jest kategorii zawsze poprawia jej wyniki. Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Wojciech Szczęsny i Sergio Agüero Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: mecz Widzew Łódź vs. Liverpool w 1983 r.

NAPASTNICY Wojtek Bojanowski Wiek: 26 lat Zawód/miejsce pracy: jezuita, nauczyciel w szkole San Ignacio w Santiago Od kiedy w Chile: od sierpnia 2011 Ulubiona pozycja na boisku: lewy napastnik Ulubiony klub piłkarski: AC Milan Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Jakub Błaszczykowski i Roberto Baggio, który co prawda ma już swoje lata i od dawna nie gra, ale od zawsze był dla mnie piłkarską inspiracją Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: AC Milan - FC Barcelona Ksywa piłkarska: Bojan Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: finał Mistrzostw Świata w 1994 roku Brazylia - Włochy i niestety przestrzelony karny Roberto Baggio Największy sukces piłkarski w karierze: nie przypominam sobie...:)

Marek Burzawa Wiek: lat 50 i parę Zawód/miejsce pracy: ksiądz misjonarz w parafii Sagrada Familia w Santiago Od kiedy w Chile: 1998 Ulubiona pozycja na boisku: napastnik Ulubiony klub piłkarski: Concordia Knurów, FC Barcelona, Arsenal Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Włodzimierz Lubański, Sokrates Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Polska - Chile Ksywa piłkarska: Burza Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Mistrzostwa Świata w 1974 w RFN, na których Polska zajęła trzecie miejsce Największy sukces piłkarski w karierze: jako 16-latek wywalczyliśmy wicemistrzostwo Śląska przegrywając w finale z Ruchem Chorzów. W Ruchu grali wówczas późniejsi reprezentanci Polski Józef Wandzik i Krzysztof Warzycha. 28


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Kamil Kuniński Wiek: 35 lat Zawód/miejsce pracy: Ambasada Danii w Chile Od kiedy w Chile: od września 2012 r. Ulubiona pozycja na boisku: napastnik Ulubiony klub piłkarski: Barcelona Ulubiony piłkarz, polski i zagraniczny: Robert Lewandowski i Diego Maradona Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: Argentyna vs. Anglia, w MŚ w Meksyku w 1986 r. Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: mecz Dania vs. Urugwaj, zakończony wynikiem 6-1, rozegranym podczas MŚ w Meksyku w 1986 r. Największy sukces piłkarski w karierze: zwycięstwo drużyny polskiej ambasady przeciw Chile, w roku 2013.

Jakub Majcher Wiek: 34 lata Zawód/miejsce pracy: nauczyciel j. angielskiego w World Winner Institute w Santiago Od kiedy w Chile: od 2011 r. Ulubiona pozycja na boisku: napastnik, prawy pomocnik Ulubiony klub piłkarski: Wisła Kraków Ulubiony piłkarz, polski i zagraniczny: Tomasz Frankowski i Ronaldo Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: finał zawodów o puchar Ambasadora RP w Chile Ksywa piłkarska: Pippo Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: mecz finałowy Polska-Hiszpania na olimpiadzie w Barcelonie w 1992 r. Największy sukces piłkarski w karierze: mistrzostwo juniorów młodszych woj. krakowskiego w sezonie 1993/94 z KS Hutnik Kraków

Julia Piątkowska Wiek: 16 lat Zawód/miejsce pracy: licealistka w Nido de Aguilas w Santiago Od kiedy w Chile: wrzesień 2012 Ulubiona pozycja na boisku: Napastnik, ale w sumie to każda, byleby na boisku przez chwilę pobiegać! Ulubiony klub piłkarski: FC Barcelona Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Robert Lewandowski i Ronaldinho Ksywa piłkarska: Jules Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Włączyliśmy z tatą telewizor, zupełnie nie wiedząc czy będzie jakikolwiek mecz, a natrafiliśmy na półfinał Ligi Mistrzów, w którym grała Borussia Dortmund z Realem Madryt i byliśmy świadkami czterech goli Lewandowskiego. A już następnego dnia w szkole o „Lewym” było głośno i zostałam poproszona przez moich kolegów o naukę wymowy nazwisk polskich piłkarzy ;) Największy sukces piłkarski w karierze: Samo wejście na boisko, pokonywanie przeszkód i uczenie się grać po raz pierwszy w życiu było dużym sukcesem:) Poza tym 4. miejsce z drużyną szkolną w turnieju Copa La Dehesa (2013), nagroda za najmniejszą ilość żółtych i czerwonych kartek z JVB w Copa La Dehesa (2013) i tytuł Most Inspirational Player (2013). 29


Karl Royce (Anglia) Wiek: 42 Zawód/miejsce pracy: Attaché handlowy w Ambasadzie Wielkiej Brytanii w Chile Od kiedy w Chile: 1998 Ulubiona pozycja na boisku: środkowy napastnik Ulubiony klub piłkarski: Sunderland (Anglia) Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Gary Lineker i Leo Messi Ksywa piłkarska: damelapelotahueon Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: Ręka Boga (*bramka w ćwierćfinale Mistrzostw Świata 1986 strzelona przez Diego Maradonę w meczu Argentyna-Anglia). Największy sukces piłkarski w karierze: bez kariery i bez sukcesów!

Predrag Spasenovic (Chorwacja) Wiek: 37 Zawód/miejsce pracy: mąż Konsul Ambasady Chorwacji w Chile Od kiedy w Chile: styczeń 2012 Ulubiona pozycja na boisku: napastnik Ulubiony klub piłkarski: Osijek, Inter Mediolan Ulubiony piłkarz, krajowy i zagraniczny: Luka Modric i Kaka Ksywa piłkarska: Spajo Wymarzony mecz, w którym chciałbym zagrać: mecz z moimi dobrymi kolegami Niezapomniane wydarzenie piłkarskie: drugie miejsce w mistrzostwach uniwersyteckich Największy sukces piłkarski w karierze: zwycięstwo w meczu z drużyną z ulicy

30


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

CHILE – MUNDIALOWE SZANSE Dyplomaci i pracownicy Ambasady RP w Santiago typują szanse reprezentacji piłkarskiej Chile podczas zbliżającego się Mundialu 2014 r., który rozegrany zostanie na brazylijskich boiskach. Dominuje optymizm, czasem ostrożny, choć nie zabrakło w zespole posłańców złych wróżb.

Aleksandra Piątkowska

Jolanta Krasuska

Ambasador RP w Chile

asystentka ambasadora

Zgadzam się z trenerem reprezentacji Chile, Jorge Sampaoli – Arturo Vidal może zostać na mundialu najlepszym pomocnikiem świata. Jeżeli dołożymy do tego silny atak z Alexis Sanchezem i coraz bardziej konsekwentną grę w obronie, to okaże się że Chilijczycy mogą mierzyć naprawdę wysoko. Wystarczy wiara we własne umiejętności i odporność psychiczna. To w końcu mundial i wszystko może się zdarzyć. Nie bez przyczyny Hiszpan Alvaro Negredo, świetny skądinąd napastnik Manchester City, uważa że Chile jest dziś silniejsze od Holandii…

Hiszpania i Chile przejdą do następnej rundy. Hiszpania wygra z Chile 3:2.

Radosław Smyk sekretarz ds. ekonomicznych Chile wejdzie do pierwszej ósemki. Konkurencja w grupie jest poważna, ale z grupy wyjdzie na pewno. Odpadnie w ćwierćfinale prawdopodobnie przegrywając z Brazylią (jeżeli będą razem grali).

Franco Ahumada

Anna Kowalczyk ekspert ds. promocji Chile będzie pierwsze w grupie! Wygra z Hiszpanią 2:1, z Holandią 1:0, a z Australią 4:0!

Patricia del Carmen Galdames sprzątaczka Chile w mundialu zajmie drugie miejsce, zaraz po Brazylii! Tym razem mamy bardzo dobrych graczy!

Andres Manlio Urrutia ogrodnik Chile wyjdzie z grupy razem z Hiszpanią. Pokładam dużo nadziei w tej reprezentacji. Mamy teraz naprawdę dobrego trenera!

Jacek Piątkowski

kierowca

referendarz

Chile wygra z Australią 3:1 i zremisuje z Hiszpanią (2:2) i z Holandią (1:1). Holandia będzie pierwsza w grupie. Mam nadzieję, że z grupy wyjdziemy!

Chciałbym żeby największymi wygranymi tego mundialu byli kibice. Żeby całe Chile oszalało, oglądając mecze począwszy od wietrznego, przeraźliwie zimnego Puerto Williams, a skończywszy na roztopionej w słońcu Arice. Wierzę, że tak będzie, bo Chile ma dziś wyjatkowo mocną ekipę. 4 329 kilometrów świetnej zabawy. To będzie musiało być „loco”.

Luis Galdames pracownik ochrony Do następnej rundy przejdą Hiszpania i Holandia. Chile nie przejdzie na pewno!

31


JAK

ODKRYŁEM

LUCIANO

KULCZEWSKIEGO KRZYSZTOF DĄBROWSKI

Zdj. http://www.santiagokul.cl/

P

Krzysztof Dąbrowski, mieszka w Santiago i uczy architektury na Universidad UCINF. Rozpoczął studia architektoniczne na Politechnice Warszawskiej i skończył je na University of Illinois. Przez prawie ćwierć wieku prowadził studio architektoniczne w Chicago w USA. W Santiago założył Instituto Varsovienne w 2008 r., gdzie pracuje w wolnych chwilach nad uznaniem dla dziedzictwa Luciano Kulczewskiego i stworzeniem Muzeum Ignacego Domeyki.

ewnego wieczoru spaże ich korzenie sięgają Białocerując po opustoszarusi. Pradziad z bratem walłych ulicach Barrio Laczyli przeciwko Rosji carskiej starria w centrum Santiago, w Powstaniu Listopadowym przywołujących obrazy i atw 1830 r. Po jego upadku mosferę dalekiej Europy, dziadek Luciano Antoni wyeprzypadkowo natknąłem się migrował do Francji. Wstąpił na intrygujący budynek. tam do Legii Cudzoziemskiej, Ozdobiony średniowiecznymi z którą trafił do Algierii. Urowykuszami i oknami witrażodzony w Afryce ojciec Luciano wymi, o fasadzie zwieńczonej Kulczewskiego Bolesław, po wieżą obronną i basztą, z któstudiach górniczych w Paryżu, rej przez rzygacz woda kapała przyjechał do Chile w 1872 r., na chodnik przed schodami gdzie podjął pracę w kopalni wejściowymi, których koniec węgla na południe od Conniknął w ciemności… Pomycepcion. Tam też poślubił Luślałem wtedy o Antonio Gaucie Garcia, wykształconą dadim - czyżby kataloński autor mę z zamożnej rodziny. W słynnej katedry Sagrada Fami1896 r. w pobliskim Temuco lia w Barcelonie, tworzył rówprzyszedł na świat ich syn Lunież w Santiago? Odpowiedź ciano. znalazłem na ozdobnej tablicy Tak daleko, tak blisko umieszczonej tuż obok wejNa secesyjnej fasadzie buścia. Ze zdumienie odczytadynku, w którym mieści się łem wymyślnie zapisane nadziś siedziba zwisko archiZwiązku Architekta - ten bu...MISTRZOWSKO tektów Chilijdynek zaproKORZYSTAŁ Z AŻ skich, znalazłem jektował LuciaPIĘCIU ODMIENnastępną tablino Kulczewski. cę pamiątkową, Jego rodzinNYCH STYLÓW tym razem z ne dzieje są ARCHITEKTONICZnapisem w języściśle związane NYCH , WYWOŁUku polskim z pogmatwaną, JĄC NIESKRYWA¨Luciano Kulczęsto dramaczewski… archityczną historią NE UZNANIE... tekt z Polski…¨ Polski. Rodzina (sic). Gnany cieKulczewskich kawością wszedłem do księpochodzi spod Warszawy, ale garni związku, gdzie znalajej powiązania z magnacką złem tylko jedną poświęconą rodziną Radziwiłłów, wskazują 32


A MBASADA RP

mu książkę. W biografii wydanej przez Universidad de Chile, jego alma mater, prof. Riquelme, pisze o życiu i twórczości Luciano, w której mistrzowsko korzystał z aż pięciu odmiennych stylów architektonicznych, wywołując nieskrywane uznanie zarówno dla swojego talentu w zakresie projektowania, jak i sztuki solidnego budowania domów, budynków publicznych i kamienic. Widziany przeze mnie w nocy budynek okazał się być jego fantazyjną rezydencją i pracownią architektoniczną zaprojektowaną w bardzo trudnym miejscu, na planie trójkączącą się pampę argentyńską. ta. Jego postać coraz bardziej Kim naprawdę był? mnie intrygowała - pojawiająLuciano zmarł w 1972 r. po cy się na zdjęciach przystojny i wieloletniej chorobie. Nie żyją gładko uczesany caballero, już jego rówieoparty niedbaśnicy i przyjale o sportowy C ZAS NAJWIĘKciele. Jego sylsamochód z lat wetkę poznaSZEJ DOJRZAŁOŚCI 30., był nie tylłem dzięki dłuko autorem ZAWODOWEJ LUgim rozmonajciekawCIANO KULCZEWwom z jego szych w cenSKIEGO PRZYPADŁ dziećmi, córką trum Santiago Mireya i synem NA OKRES OD KOŃdzieł XXJaime, również wiecznej archiCA LAT 20. AŻ DO architektem, tektury, ale POCZĄTKU LAT 40. mieszkającymi również znaną do dziś w Sanosobą publicztiago. Chętnie dzielą się wsponą, bohaterem plotek, anegmnieniami o ojcu, który dopiedot i mitów. Nie tylko okazał ro od niedawna zaczął być w się być protegowanym prezyChile postrzegany i odkrywany denta Pedro Aguirre Cerda, ale jako “architekt narodowy”. też gościł w swoim domu na Jaime, ceni ojca za profesjonaprzyszłego prezydenta Salizm i erudycję, choć przyznaje lvadora Allende. Miał podróże odmienna wizja artystyczna żować swoim eleganckim aui potrzeba niezależności, nie tem na koncerty przyjaciela i pozwoliła im wspólnie pracolegendarnego pieśniarza tango wać. Dzięki niemu mogłem Carlosa Gardela aż do... Bueobejrzeć księgozbiór i rysunki nos Aires, pokonując Andy na Luciano oraz jego dyplomy i wysokości trzech tysięcy meprywatne dokumenty. Urocza trów i odległość, podobną do pani Mireya podkreśla poczutej jaka dzieli Warszawę od cie humoru, humanizm i wizjoLondynu, jadąc przez niekoń-

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

ul. Merced 268

JEGO NAJBARDZIEJ ZNANY PROJEKT TO PAWILON WEJŚCIOWY DO PARQUE METROPOLITANO W SANTIAGO I SZEREG MNIEJSZYCH PRAC LUCIANO NA TERENIE TEGO NAJWIĘKSZEGO PARKU PUBLICZNEGO W AMERYCE POŁUDNIOWEJ 33


CHILIJCZYCY PASJONUJĄ SIĘ DZIŚ TWÓRCZOŚCIĄ KULCZEWSKIEGO, UWAŻAJĄC GO NIEMAL ZA NARODOWY SKARB. LUCIANO M.IN. JAKO PIERWSZY WYKORZYSTAŁ W SWOICH PROJEKTACH ELEMENTY FLORY I FAUNY CHILIJSKIEJ

nerstwo pełnego życia ojca, pamiętając go jako łagodnego, pełnego kultury i klasy gentelmana. Jej syn Jaime, adwokat, wspomina dziadka z podziwem i czułością, jako swojego mentora i guru życiowego.

Za co kochamy Luciano Czas największej dojrzałości zawodowej Luciano Kulczewskiego przypadł na okres od końca lat 20. aż do początku lat 40. W różnorodnych projektach, które wówczas powstały najlepiej widać jego indywidualny i niepowtarzalny styl. Jego najbardziej znany projekt to pawilon wejściowy do Parque Metropolitano 34


A MBASADA RP

w Santiago i szereg mniejszych wpływ na kształtowanie się prac Luciano na terenie tego wrażliwości i wyobraźni archinajwiększego parku publicznetekta, którego korzenie rodzingo w Ameryce Południowej. ne sięgają XIX-wiecznej WarszaPrzez neogotycki zameczek z wy? Na pewno kreatywna at“wawelskim” sklepieniem, mosfera burżuazyjnej rodziny ozdobionym maszkaronami i ojca Bolesława, utalentowanestylizowanymi twarzami ludzkigo inżyniera z Francji, i artymi, przewija się rocznie ponad stycznie uzdolnionej matki Lu300.000 turycii, w których stów. Większość historii życia z nich to dzieci, dostrzegamy DO DZIŚ które wjeżdżają podobieństwa „ODKRYWANE” SĄ z rodzicami kodo innego naCORAZ TO NOWE lejką szynową szego słynneNIEZNANE WCZEdo ogrodu zoogo rodaka w logicznego lub Chile, IgnaceŚNIEJ PROJEKTY JEna sam szczyt go Domeyki. GO AUTORSTWA. góry św. KrzyszNie bez znatofa, by spod czenia pozoposągu Virgen Maria i z okalająstała lektura magazynów i ksiących go tarasów, podziwiać wiżek francuskich, fascynacja hidoki na zaśnieżone Andy. Iststorią i talent plastyczny, który niała tam swego czasu populardał mu niezwykłą wręcz łatwość na restauracja “Garden Roof” wyrazu ekspresji artystycznej. projektu Kulczewskiego. Kiedy Praca ojca w powstającej komją zamknięto, wraz z nią zniknępanii kolei żelaznej, a potem w ły meble, lampiony i wspaniałe Ministerstwie Prac Publicznych, elementy dekoracyjne zaprowpłynęły na pewno na jego zajektowane przez architekta speinteresowania technologią i incjalnie z myślą o mieszkańcach nowacjami technicznymi. stolicy Chile. Projekty Gustavo Eiffela w Profesor Federico Sanchez z Santiago, analiza pomysłów naUniversidad Diego Portales, śladujących estetykę prac Victonazywał ten park “naszym ra Horta z Brukseli czy rozwiąParque Guel”, nawiązując do zań Hectora Guimarda z parysłynnego projektu Antoniego skiego metra, mistrzów secesji Gaudiego w Barcelonie, ponad w architekturze europejskiej, to czterdzieści razy mniejszego niż bodźce, które również silnie Parque Metropolitano w Sanzadziałały na wyobraźnię przytiago. Ci dwaj niezwykle kreaszłego “architekta narodowetywni, “narodowi” architekci, go” Chile. Po latach, fascynacja wierzący w siły wyższe (Gaudi tymi nowinkami i inspiracjami, był kreacjonistą, natomiast Kulzaowocowały w m.in. pierwszej czewski agnostykiem), dzięki w Chile kamienicy z windą i klioryginalności swych idei i niematyzacją, zbudowanej przez przeciętnej pasji, są w Chile wymłodego architekta niedaleko mieniani jednym tchem. swojej pracowni. Nie bez znaczenia pozostawał również jego lewicowy Polska, Francja, Chile światopogląd. Jako student Co mogło mieć największy

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

działał w Federacji Studentów Socjalistycznych na Universidad de Chile (aż trzykrotnie otrzymując złote medale za najlepsze projekty studenckie), a po studiach zasłynął jako jeden z najbardziej oddanych fundatorów partii socjalistycznej.

Chcemy chronić dziedzictwo

jego

Chilijczycy pasjonują się dziś twórczością Kulczewskiego, uważając go niemal za narodowy skarb. Luciano m.in. jako pierwszy wykorzystał w swoich projektach elementy flory i fauny chilijskiej. Od początku XXI wieku grupa entuzjastów jego architektury uczestniczy w identyfikowaniu i waloryzacji budynków, które zaprojektował. Do dziś „odkrywane” są coraz to nowe nieznane wcześniej projekty jego autorstwa. Pracują nad tym zarówno moi koledzy architekci z Colegio Arquitectos de Chile, jak i i naszych przyjaciół artystów i studentów architektury. W ramach programu „Kulczewski 360 stopni”, organizowane są seminaria popularno-naukowe o życiu i pracy Kulczewskiego oraz piesze i rowerowe wycieczki szlakiem wybranych budynków, które cieszą się niesłabnącą popularnością. Często w spotkaniach bierze udział Mireya Kulczewski, a także współcześni chilijscy architekci oraz ludzie kultury i sztuki. Co roku, podczas obchodzonego w Chile Dnia Dziedzictwa, w koordynacji z Colegio de Arquitectos de Chile i w porozumieniu z właścicielami budynków, można do nich wejść i z bliska przekonać się o skali jego talentu.

35


ŚLADAMI LUCIANO W

SANTIAGO

Zapraszamy na spacer, a może do uczestnictwa w grze wyobraźni, własnej i wybitnego chilijskiego architekta, polskiego pochodzenia Luciano Kulczewskiego. Tą architekturę trzeba zobaczyć. Piscina Escolar av. Santa Maria 983 esq. av. Independencia rok budowy 1929 Tuż obok popularnego targu Vega, na północ od Rio Mapocho, znajduje się budynek basenu publicznego, zaprojektowany przez Kulczewskiego. Basen, należący do Universidad de Chile, jest otwarty nieprzerwanie od momentu jego powstania. Fantastyczny przykład stylu art deco, niestety dziś dość zaniedbany. Casa en la calle Estados Unidos 201 rok budowy 1930 Architekci stają przed tym budynkiem jak wryci. To niezwykle oryginalny projekt domu, rodzaj średniowiecznej fantazji, który powstał na bardzo trudnym planie długiego i wąskiego trójkąta. Warto zwrócić uwagę na detale, zewsząd czają się diabły i różnego rodzaju szkaradzieństwa. Tu mieszkał i miał swoją pracownię sam Luciano Kulczewski. Dziś to własność prywatna, należąca oczywiście do… architektów. Colegio de Arquitectos de Chile av. Alameda B. O’Higgins 115 rok budowy 1920 To unikalny, niemal perfekcyjny, a na pewno najciekawszy budynek w stylu secesyjnym w Santiago. Jego wyjątkowość świetnie rozumieją chilijscy architekci, którzy właśnie ten dom wybrali na siedzibę swojego stowarzyszenia. Edificio en la calle Merced 286 rok budowy 1930 Wybitna, eklektyczna kamienica z wido-

kiem na Parque Forestal. To fantastyczny kolaż stylów, którym długo można sycić wzrok. Znawcy powiedzą kolonialny neobarok. Fani pop kultury nie będą specjalnie zdziwieni, jeżeli w fantazyjnie zaprojektowanych drzwiach wejściowych zobaczą Harry Pottera. Edificio La Gargola calle Merced 84 rok budowy 1927 Piękny przykład modernizmu, który zwraca uwagę oktagonalnym balkonem na siódmym piętrze i gargulcem-smokiem, który groźnie zwisa z dachu. Mamy spacerujące po Parque Forestal straszą nim czasem swoje niegrzeczne pociechy. Niedawno cała kamienica trafiła w ręce prywatnego inwestora, który chce w niej urządzić hotel w stylu boutique. Funicular Cerro San Cristobal calle Pio Nono 450/468 rok budowy 1924 Dolna stacja kolejki szynowej wiodącej na szczyt góry św. Krzysztofa, przypomina średniowieczny zamek. To tu zaczyna się weekendowa przygoda dla setek santiagińskich dzieci, które razem z rodzicami szukają wypoczynku w największym parku publicznym Ameryki Południowej. Więcej o architekturze Santiago i trasach spacerowych po mieście można dowiedzieć się z przewodnika „Guia de arquitectura de Santiago. 13 recorridos”, wydanej przez Universidad de Chile.

36


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

FURNICULAR PISCINA ESCOLAR

MERCED 286 ESTADOS UNIDOS 201

EDIFICIO LA GARGOLA COLEGIO DE ARQUITECTOS

37


KUPIĘ, ZJEM POSZUKAM Przyjeżdżając na krócej lub dłużej do innego kraju, od razu, niemal bezwiednie zaczynamy szukać punktów odniesienia w nowej codzienności. Najbliższego sklepu, piekarni, targu, gdzie można kupić dojrzałe pomidory. Wiemy, że przyjaźń z rzeźnikiem jest nieoceniona, a adres restauracji, gdzie karmią „dobrze i tanio” jest na wagę złota. Publikujemy pierwszą część naszego przewodnika zakupowego po Santiago, dobre adresy i rekomendacje. Zapraszamy jednocześnie do jego współredagowania, czekając na Państwa sugestie, rady i pytania.

KSIĄŻKI Gdzie kupować książki w Santiago? Tuż po przyjeździe odwiedziłem księgarnię Que leo (trafiłem tam przez zupełny przypadek), gdzie kupiłem plan miasta Santiago. Do dzisiaj ta księgarnia jest jedną z moich ulubionych. Niedawno zmieniła lokalizację i obecnie mieści się przy ulicy Pedro de Valdivia 40. W okolicy jest kilka księgarni, które też warto polecić. Zaczynijmy od TXT! (dużo promocji i ofert tanich książek, a także filmy i muzyka) położonej przy Av. Providencia 2159. Po drugiej stronie przy ulicy Andres Fuenzalida w głębi mamy niewielkie klimatyczne księgarnie Takk i Ulises (www.ulises.cl), a w środku patio Galerii Drugstore księgarnie Nueva Altamira (www.nuevaltamira.cl) i od strony ulicy Las Urbinas Catalonia (www.libreriacatalonia.cl). Lubię też zajrzeć do księgarni Universidad de Chile, gdzie mają często wyprzedaże. Na ulicy San Diego, tuż za rogiem budynku uniwersyteckiego, można zacząć buszować na niezliczonych straganach księgarskich, które ciągną się w kierunku południowym po prawej stronie aż do Placu San Diego. Gdy nie mam czasu na zakupy „w realu” zaglądam do księgarni online - Buscalibre (www.buscalibre.cl) oraz BookstoreChile (www.bookstorechile.cl), które oferują książki z dostawą do domu. Obowiązkowym punktem programu dla każdego fana dobrej książki są Międzynarodowe Targi Książki w Santiago (FILSA) organizowane w Estación Mapocho, które odbywają się co roku w październiku lub listopadzie oraz targi książki używanej (Feria del Libro Usado) na Facultad de Artes de la Universidad Mayor przy ulicy Santo Domingo

711, na które warto wpaść w okresie wakacyjnym, na przełomie stycznia i lutego. Książki niestety w Chile są drogie. Za "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka" w wersji hiszpańskiej zapłaciłem 32 tysiące pesos (to równowartość prawie 70 dol.). Szczerze powiedziawszy nigdy wcześniej nie zapłaciłem tyle za jedną książkę. To jedna z moich ulubionych książek, dodatkowo ze wspaniałym ilustracjami Josefa Lady, i po prostu nie mogłem oprzeć się pokusie, aby ją kupić i przeczytać po hiszpańsku (notabene tłumaczenia bezpośredniego z czeskiego na hiszpański książki Jaroslava Haska dokonano dopiero w 2009 r. w Hiszpanii). Na tej książce zawsze można polegać. Kiedy sięgam po nią i na chybił trafił otwieram, czytając przypadkowy fragment, świat od razu staje się weselszy. Czytanie to przede wszystkim przyjemność. RADOSŁAW SMYK SEKRETARZ DS. GOSPODARCZYCH AMBASADY RP W SANTIAGO 38


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

ZARAZ PO BOGU – LA VEGA “Zaraz po Bogu – La Vega” - przytaczając powyższe motto, sprzedawcy na targu “La Vega Central”, gdzie handluje się głównie owocami i warzywami, witają swoich klientów. Powiedzenie to w pełni odzwierciedla czym dla nich jest La Vega. Kilka lat temu targowisko zostało uznane przez portal gastronomiczny The Daily Meal, za jedno z najlepszych na świecie i było 4. na 45 ocenianych tego typu miejsc. Głównym powodem tego wyróżnienia był fakt, iż wiernie odzwierciedla kulturę miasta i całego kraju oraz oferuje produkty typowe dla Chile. Vega znajduje się w miejscu znanym w czasach kolonialnych jako Chimba, do którego przybywali chłopi z zamiarem sprzedaży swoich produktów. Sama nazwa Chimba pochodzi z języka indian Keczua i oznacza „z drugiej strony” lub „na drugim brzegu rzeki”. Następnie nazwa została przemianowana na „Vega del Mapocho”, a obecnie jest znane jako „La Vega Central”. Z czasem, w tej części Santiago pojawiało się coraz więcej mieszkańców, aktywnie kreujących krajobraz miasta. Miedzy innymi dzięki nim znacznie zwiększyła się sprzedaż produktów oraz ilość stanowisk istniejących na terenie targowiska. Obecnie w okolicach La Vega Central można odnaleźć kilka innych ciekawych miejsc tj. Mercado de Abastos znany też jako Mercado Tirso de Molina, targowisko kwiatów La Pérgola de las Flores oraz La Vega Chica. Wśród nich szczególnie wyróżnia się Mercado Tirso de Molina specjalizujący się w sprzedaży suszonych owoców oraz gotowych posiłków, które można znaleźć głównie na drugim piętrze budynku. Jednym z najbardziej znanych lokali jest „Juanito Ollas” oferujący tradycyjne potrawy różnych państw, którego właścicielem jest Juan Mancilla będący w latach 90. kucharzem w Ambasadzie Chile w Rzymie. Najłatwiejszym sposobem, aby dotrzeć do la Chimba, bądź Vega Central jest metro. W okolicy targowiska znajduje się kilka stacji Puente Cal y Canto oraz Patronato, obie na linii numer 2, a także Bellas Artes znajdująca się na trasie linii nr 5, po wyjściu z której należy przejść mostem przez rzekę i skierować się na zachód. Stąd rozciąga się widok na cały kompleks zajmowany przez Mercado Tirso de Molina, a także – na wprost – na La Vega Central.

Mercado Tirso de Molina

NANO FERNÁNDEZ GALLARDO REDAKTOR I DYREKTOR URBAN SANTIAGO MAGAZINE ORAZ REDAKTOR BARRIO ITALIA TV. TWITTER: @URBANSANTIAGO

39


BUTY Sklepy z butami w Santiago najczęściej sprowadzają tanie produkty z Chin, z Brazylii lub z Hiszpanii. Najczęściej są to buty w całości lub częściowo syntetyczne, często mają gumowe podeszwy, co sprawia że przyjemność chodzenia w nich w 30. stopniowych upałach jest właściwie żadna. Obuwie tego rodzaju można znaleźć praktycznie w każdym domu handlowym (Falabella, Hites, Paris, Ripley itp.), w popularnych „mallach” oraz w wielu sklepach na skrzyżowaniu ulic Estado z Huérfanos w centrum miasta. Ten sam rodzaj butów pojawia się także na półkach luksusowych sklepów tyle, że tu trzeba za nie zapłacić odpowiednio więcej. Łatwo jest się nabrać na ładne, skórzane wykończenie zewnętrzne, które kryje syntetyczne wnętrze. W Santiago można jednak znaleźć dobre marki, eleganckiego i dobrze wykonanego skórzanego obuwia. Myślę tutaj np. o eleganckiej argentyń-

skiej Prune (dostępnej w centrach handlowych Costanera Center, Alto Las Condes, Parque Arauco), peruwiańskiej La Josefa (Galeria Drugstore, Providencia 2124) lub o wielokolorowych i błyszczących butach od brazylijskiej projektantki Carmen Steffens (Costanera Center). Na rynku pojawia się też coraz więcej obuwia produkowanego w Chile przez niezależnych producentów, charakteryzującego się świetnym wykonaniem i dobrą jakością. Są tu np. Bestias, reklamująca się sloganem „Made in Chile, not in China”(Galeria Drugstore, Providencia 2124), Bárbara Briones (Alonso de Córdova 4034), Cueros Matas (Moneda 758), Mr & Mrs (Pdte Riesco 3006), Paradiso Perduto (Alonso de Córdova 2820), Z&D Makers (Los Conquistadores 2125) lub sklep sprzedający ubrania i buty w stylu vintage - Pez (Drugstore przy Av.Providencia 2124). Jeżeli nic nie uda się jednak znaleźć, to może warto zrobić buty na miarę? Na chętnych czekają szewcy w historycznym już sklepie Calzados Pepay, który mieści się przy ulicy Tenderini 71. ANNA KOWALCZYK , EKSPERT DS. PROMOCJI W AMBASADZIE RP W SANTIAGO

WINO W Santiago wino można kupić niemal na każdym rogu. I choć Chilijczycy piją go coraz mniej, to cały czas jest w czym wybierać. Polecam przede wszystkim trzy sieci sklepów specjalistycznych El Mundo del Vino, La Cav i La Vinoteca. Oferują ogromny wybór z każdego niemal zakątka winiarskiego Chile i każdej półki cenowej. Generalnie nie są to sklepy tanie, ale trzeba pamiętać, że praktycznie co miesiąc są organizowane promocje wybranych win, a raz w roku wielkie wyprzedaże, gdzie promocje sięgają nawet 40 proc. Warto na pewno wpaść do Santiago Wine Club, który mieści się w Barrio Lastarria. Tu dominują wina od małych, mniej znanych producentów, ale ich selekcja jest bardzo przemyślana. Trzeba też pamiętać o malutkim sklepiku Baco w dzielnicy Providencia (działającym przy restauracji o tej sa-

mej nazwie), gdzie często można dostać prawdziwe perełki. Taniej wina można kupić w kilku outletach winnych m.in. Andes Wines w Quilicura, Cavas de Chicureo w Chicureo czy Bodegon w dzielnicy Cerrillos. Naprawdę tanio bywa też w sklepach Supermercado Diez, które może nie należą do najbardziej eleganckich, ale na pewno do najtańszych. Polecam również zakupy na piknikach organizowanych przez Chanchos Deslenguados, grupę niezależnych winiarzy, którzy odtwarzają tradycyjne techniki produkcji wina. Poza tym wino warto kupować w sklepach internetowych albo bezpośrednio od samych producentów, ale to pewnie temat na zupełnie inny przewodnik. JACEK PIĄTKOWSKI, REFERENDARZ W AMBASADZIE RP W SANTIAGO 40


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

KAWIARNIA TORRES Jedną z najbardziej typowych dla Chile kanapek jest Barros Luco, która zawdzięcza swą nazwę prezydentowi Ramonowi Barros Luco. Ten zwykł zamawiać ją za każdym razem, gdy wstępował do kawiarni Torres. Prezydent zawsze życzył sobie, by serwować mu – zgodnie z jego upodobaniem – chleb z wołowiną oraz uwielbianym przez niego roztopionym serem. Z czasem serwowana w ten sposób kanapka stała się nie tylko popularna wśród odwiedzających lokal, ale też wśród licznego grona wielbicieli sandwichy w Santiago i w całym kraju. Dlatego też wizyta w kawiarni Torres jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poznać historię Chile z innej strony – kosztując słynną kanapkę, która upamiętnia nazwisko byłego prezydenta. Początki samej kawiarni sięgają roku 1879, kiedy to pewna dobrze sytuowana rodzina chilijska pozwoliła własnemu lokajowi na otwarcie własnego biznesu. Wynikało to z jej rosnącego znużenia sławą, jaką cieszył się ów lokaj wśród ich gości i przyjaciół, którzy stale prosili go o przygotowanie różnych smakowitych potraw, w jakich się specjalizował: nalewek, ciast, pieczonych bażantów oraz innych delikatesów. W ten sposób José Domingo Torres, bo tak nazywał się ów lokaj, otworzył kawiarnię uznaną dzisiaj za jedną z najlepszych i najbardziej tradycyj-

nych w Santiago, która spopularyzowała m.in. najsłynniejszy dziś chilijski sandwich –Barros Luco. Do dziś można go tu skosztować, a także zjeść w niezliczonej ilości kawiarni, restauracji lub punktach gastronomicznym w Santiago i w całym Chile. Kawiarnia Torres od początków swego istnienia znajdowała się w tym samym miejscu. Sam założyciel, Diego Torres, pracował w niej aż do śmierci. Raz zdarzyło się, że lokal został zamknięty, jednak presja jaką wywarli jej klienci wymusiła na nowych właścicielach ponowne otwarcie tej kultowej kawiarni, zatrudnienie dawnych pracowników oraz zachowanie wszystkich tradycji utożsamianych z tym miejscem, znanym wcześniej pod nazwą Palacio Íñiguez. Dlatego też jej goście nie powinni być zaskoczeni spotykając dziś w kawiarni znanego polityka, artystę, pisarza, czy byłego prezydenta proszącego o podanie mu sandwicha z wybranymi przez siebie dodatkami. Każdy chce zostać zapamiętanym tak, jak to miało miejsce z kanapką Barros Luco, która po dziś dzień przywołuje wspomnienia byłego prezydenta kraju, Ramona Barros Luco. NANO FERNÁNDEZ GALLARDO ul. Alameda Bernardo O’Higgins 1570 http://confiteriatorres.cl czynne pn-sob 10:30-00:00 41


T ANECZNE KOLORY S ANTIAGO Każde miasto ma duszę. Również taneczną, kolorową, pełną emocji. Chciałabym napisać dokąd pójść w Santiago, żeby potańczyć, być świadkiem przenikania się kultur, zobaczyć jakie rezultaty przyniosła globalizacja, której sama jestem przecież ofiarą. KATSIARYNA TALKACHYKAVA

P

Katsiaryna Talkachykava, Białorusinka, mieszka i pracuje w Santiago od 2011 r. Wcześniej przez sześć lat studiowała w Polsce na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

rzyjeżdżając do Santiago mieszkańcy Europy chcą zobaczyć obrazek, który zapamiętali z latynoskich telenoweli i reklam. Ludzie na ulicach mają być weseli i zadowoleni z życia, ktoś wystawia magnetofon na parapet, wszędzie słychać karaibskie rytmy, całe miasto zaczyna tańczyć prosto na ulicach, zaskakując swą bezgraniczną radością i energią, której można tylko pozazdrościć. Jednym słowem, jak śpiewa Celia Cruz “la vida es un carnaval”. W Santiago, tu mogę wiele osób rozczarować, spotykamy się raczej z dość typowym krajobrazem codzienności każdej ze stolic Europy. Mieszka tu mnóstwo ludzi, którzy zaczynają dzień wcześnie rano, piją poranną kawę, stoją w korkach w godzinach szczytu, stresują się w pracy, po czym wracają do domu, żeby włączyć telewizor i wyłączyć myśli. Może tylko chaotyczny ruch na ulicach , brak rozkładu jazdy autobusów i gigantyczna skala tego miasta przypomina nam, że jesteśmy jednak w Ameryce Łacińskiej. Tak to wygląda na pierwszy

rzut oka, ale warto przyjrzeć się dokładniej Santiago, żeby zrozumieć rytm jakim żyje „po godzinach”, zobaczyć ludzi, którzy tańczą. Chilijczycy nie są najbardziej taneczną nacją Ameryki Łacińskiej. Ich sąsiedzi uważają nawet, że są zbyt chłodni, zamknięci w sobie, za dużo w nich dystansu do świata. Mój znajomy Chilijczyk tak to mi tłumaczył: „Widzisz, tutaj w Chile nie trzeba dobrze tańczyć. W Meksyku, na przykład, chłopak, który nie umie tańczyć, nie może liczyć na randkę z dziewczyną. Tutaj to żaden problem”. W zależności od wieku Chilijczycy tańczą dziś przede wszystkim reaggeaton, cumbię, merenguę, bachatę i salsę. W niektórych klubach leci muzyka typowa dla każdego klubu tanecznego na świecie, choćby w Polsce. Jedyną różnicą jest chyba tylko to, że w klubie chilijskim na parkiecie widać więcej tańczących mężczyzn niż kobiet. Wolałabym jednak opowiedzieć o dwóch typach tańca, które okazały się bardzo ważne dla mojego pobytu w Santiago, chociaż 42


A MBASADA RP

wcale nie należą do najpopularniejszych w Chile.

Magiczna mieszanka taneczna Mówiąc o salsie, musimy pamiętać że jest to taneczna mieszanka rytmów afrokaraibskich i europejskich, która podbiła całą Amerykę Środkową, dużą cześć Ameryki Południowej, a mniej więcej pięć lat temu zdobyła ogromną popularność w Europie. Dobrze pamiętam lata moich studiów w Polsce, gdy z kolegami szliśmy do jednej z poznańskich salsotek Cuba Libre czy Muchos Potatos. DJ podawał rytm i zaczynał uczyć miłośników salsy podstawowych kroków, krzycząc „A la izquierda, a la derecha... Aaaaazucar”. Kierując się stereotypami na temat Ameryki Łacińskiej, przyjeżdżając do Santiago, myślałam że

zobaczę salsotekę na rogu każdej ulicy. Tu czekała na mnie niespodzianka, bo salsy prawie się nie tańczy w Chile. Trzeba dokładnie wiedzieć, dokąd warto pójść. Pierwsza salsoteka, którą poznałam w Santiago to Ilé Habana. To kubański lokal, który mieści się przy ul. Bucarest w Barrio Suecia. Jest to niewielki klub, który jest nie tylko salsoteką, ale i restauracją, gdzie można spróbować potraw kuchni kubańskiej, zanim zaczną się tańce. Jeżeli chcecie tylko potańczyć, to radzę tu przyjechać około północy. O tej porze zaczynają się koncerty na żywo, a impreza naprawdę się rozkręca. Więcej informacji o klubie można znaleźć na stronie internetowej www.ilehabana.cl Drugą fajną opcją jest mały i przytulny klub Maestra Vida w Barrio Bellavista, dobrze znany wśród turystów i Chilijczyków. Tańczy się

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

...WARTO PRZYJRZEĆ SIĘ DOKŁADNIEJ SANTIAGO, ŻEBY ZROZUMIEĆ RYTM JAKIM ŻYJE „PO GODZINACH”...

43


...W ZALEŻNOŚCI OD WIEKU CHILIJCZYCY TAŃCZĄ DZIŚ PRZEDE WSZYSTKIM REAGGEATON, CUMBIĘ, MERENGUĘ, BACHATĘ I SALSĘ...

tutaj salsę puertorykańską i kubańską. Najlepiej wpaść tu przed 23, ponieważ później trzeba niestety stać w kolejce. Po północy w klubie zaczyna się robić ciasno. Na parkiecie jest już tyle ludzi, że trzeba nauczyć się tańczyć na powierzchni znaczka pocztowego, co zresztą w ogóle nie przeszkadza w świetnej zabawie. W ciągu tygodnia w klubie organizowane są zajęcia dla amatorów. O tym co, gdzie, kiedy, najlepiej poczytać na stronie internetowej www.maestravida.cl Jednak kiedy po kilku godzinach tańczenia kogoś zaczynają już nudzić te rytmy, to świetnym rozwiązaniem jest wizyta w klubie kolumbijskim Massato przy ulicy Vitacura 4065. Można spróbować tam potańczyć bachatę albo pobujać się trochę przy muzyce pop albo electro.

Irlandczycy w sercu miasta

...BYŁAM PEWNA, ŻE W TAK ODLEGŁYM KRAJU JAK CHILE NIKT NIGDY NIE SŁYSZAŁ O TAŃCU IRLANDZKIM….

Taniec irlandzki to wesoły taniec narodowy, który łączy wiele rytmów tanecznych. Można go tańczyć solo, w parze, w kwadracie, w zespole albo organizować całe widowiska taneczne. Tancerze tańczą w specjalnych butach na obcasie, hard shoes albo soft shoes, w zależności od wymagań rytmicznych. Szkoła tańca Sandry Claren jest niewielką irlandzką wysepką w Santiago. Zaczęłam uczyć się tańca irlandzkiego jeszcze podczas moich studiów w Poznaniu. Wyjeżdżając do Santiago wzięłam ze sobą buty taneczne, bo był to wtedy mój największy skarb. Myślałam jednak, że niedługo po przyjeździe odłożę je gdzieś na półkę i szybko o nich zapomnę. Byłam pewna, że w tak odległym kraju jak Chile nikt nigdy nie słyszał o tańcu irlandzkim. Na szczęście, myliłam się. W Santiago szybko znalazłam dwie szkoły wyspecjalizowane w nauce tego tańca. Do szkoły Sandry trafiłam po prostu dlatego, że była najbliżej.

Moja pierwsza wizyta w szkole była dość komiczna. Przyszłam tam po pierwszych tygodniach pobytu w Chile. Mówiąc słabo po hiszpańsku, zapytałam o kursy tańca. Sebastian, administrator szkoły, zareagował jak najlepszy jej promotor, wręczył mi rozkład zajęć, potwierdził ceny i odprowadził do pokoiku skąd mogłam obserwować zajęcia. Dużo mi opowiadał o historii szkoły, własnym zespole muzycznym i tanecznym. Kiedy usłyszał, ze właśnie przyjechałam z Polski, wesoło powiedział: „Ten świat jest taki mały. Do nas na zajęcia chodzi córka Polki, która pracuje w Ambasadzie Wielkiej Brytanii w Chile. To może kiedyś się spotkacie i pogadacie?”. Chyba nie budzi niczyich wątpliwości fakt, że po takim przyjęciu chciałam wrócić do tej szkoły jeszcze i jeszcze raz. Poziom przygotowania tanecznego w szkole jest bardzo wysoki. Sandra jest wymagającą nauczycielką. Jeżeli ktoś przychodzi na jej zajęcia, musi być przygotowany na to, że będzie uczył się poszczególnych sekwencji non-stop aż do skutku. Nie ma w tym żadnej przesady, bo sam taniec irlandzki wymaga bardzo dobrej kondycji fizycznej. Ten taniec jest jak wyzwanie, czasem mam wrażenie, że nie mam już siły, ale po chwili okazuje się, że robię to lepiej niż wcześniej. To fantastyczne uczucie. Poza tym nie tylko sam taniec jest ważny. Zawsze towarzyszy mu śmiech, szalony optymizm i niesamowita praca w zespole. Szkoła mieści się przy Av. Rancagua na rogu z ul. Seminario. Sebastian na pewno zaparzy Wam kawę i oprowadzi po świecie tańca irlandzkiego. Polecam również wizytę na stronie internetowej szkoły http:// sandraclaren.cl Mam nadzieję, że udało mi się przekazać chociażby odrobinę mojej pasji, która połączyła mnie z tym niezwykłym miastem. Wierzcie mi, Santiago naprawdę tańczy! 44


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

KRAKÓW W JESIENNYM DESZCZU Mieszkający w Punta Arenas Jorge Sharp Galetovic razem z żoną wyruszył w podróż po północnych Włoszech, Chorwacji, Czechach i Polsce. Odwiedził Kraków i Warszawę. Zapamiętał przede wszystkim urok krakowskich kawiarenek w ich jesiennych kolorach.

J

akie było państwa pierwsze wrażenie po przyjeździe do Polski?

Przyjechaliśmy do Krakowa nocnym pociągiem z Pragi o 7 rano pewnego wrześniowego dnia. Bardzo wtedy padało, miasto było szare i opustoszałe. Na dworzec wyszedł po nas nasz gospodarz, pianista Gajusz Kęska, którego poznałem w Punta Arenas gdzie kiedyś koncertował. Towarzyszył nam podczas wyprawy do Wieliczki oraz wycieczki po centrum Krakowa. Z czasem pogoda zaczęła się poprawiać i na ulicach pojawili się Krakowianie ożywiając atmosferę panującą na rynku.

Co najbardziej Państwa zaskoczyło podczas pobytu w Polsce? Ponieważ nie mieliśmy żadnego klarownego wy-

obrażenia o Polsce, nic nas w szczególności nie zaskoczyło i wszystko było nowością. Spodobała nam się architektura miast, poziom gastronomii oraz rękodzieła. Zostaliśmy też dobrze przyjęci w hotelach (Wita Stwosza w Krakowie oraz Duval Services w Warszawie) i bez problemu mogliśmy się porozumieć po angielsku. Czerpaliśmy wiele przyjemności z przesiadywania w przytulnych kawiarniach czy pubach, czy po prostu z obserwowania przechodniów.

Co najlepiej zapamiętają Państwo po wizycie w Polsce? Z pewnością zapamiętamy świetną architekturę, duże skwery, obszary zielone i czyste ulice. A w szczególności gościnność, szczodrość i sympatię naszego polskiego przyjaciela Gajusza i jego żony.

45


NAJPIERW WIEM POTEM JADĘ

Planujesz podróż do Chile? Zastanawiasz się gdzie szukać aktualnych informacji o wymogach wizowych, przepisach sanitarnych oraz miejscach, które warto zwiedzić, aby chociaż odrobinę poczuć unikalną atmosferę tego kraju? DOROTA STAŃCZYK

C Dorota Stańczyk, z wykształcenia politolog, mieszka w Puerto Montt od stycznia 2012 r., projektuje strony internetowe. Autorka bloga pewnegorazuwchile.co

hile to długi na 4445 km kraj, dlatego planowanie podróży po jego zakątkach może okazać się dużym wyzwaniem. Większość turystów zacznie organizację swojego wyjazdu od przeszukania stron internetowych, ale niestety nie wszystkie dostarczają wiarygodnych i aktualnych informacji na jego temat. Oprócz tego na polskim rynku bardzo trudno znaleźć publikacje i interesujące mapy, które ułatwią nam cały ten proces. Zatem gdzie szukać ciekawych pomysłów na podróż?

Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ambasada RP w Santiago Informacje wizowe oraz przepisy celne znajdziemy na stronach Ministerstwa Spraw Zagranicznych (www.msz.gov.pl) oraz Ambasady Polskiej w Chile (www.santiagodechile.msz.gov.pl). MSZ stworzyło specjalną stronę „Polak za granicą” (poradnik.poland.gov.pl), z której dowiemy się jakie warunki obecnie musi spełniać polski turysta, aby przyjechać do Chile. Można również dowiedzieć się 46


A MBASADA RP

m.in. czy należy się zaszczepić i ubezpieczyć oraz jakie dokumenty potrzebuje osoba podróżująca własnym środkiem transportu. Należy unikać portali, na których podawane są tylko ogólne informacje o danym kraju – przepisy często się zmieniają, a takie strony nie zawsze aktualizowane są na bieżąco. Jeśli nie znajdziemy odpowiedzi na nasze pytania warto skontaktować się z Ambasadą RP w Chile (santiagodechile.embajada@msz.gov .pl lub www.facebook.com/ ambasadachile).

Przewodniki, książki i mapy Rok temu chilijską ziemię odwiedziła rekordowa liczba Polaków. Niestety, mimo rosnącego zainteresowania, na polskim rynku nadal brakuje dobrych publikacji na temat Chile. W 2005 roku pojawiła się książ-

ka „Podróże Marzeń – Chile”, którą można było zakupić wraz z Gazetą Wyborczą ( Biblioteka Gazety Wyborczej Tom 8) - w dalszym ciągu można ją znaleźć na popularnych stronach aukcyjnych. Przewodnik ten należy jednak traktować jako uzupełnienie, niż jako podstawowe źródło danych – wiele informacji w niej zawartych jest już nieaktualnych. Warto natomiast zaopatrzyć się w nowszą, angielską wersję tego poradnika – Insight Guides Chile. Miłośnikom wspinaczki górskiej wydawnictwo Sklep Podróżnika proponuje przewodnik po Andach „Aconcagua i Okoliczne Pasma w Argentynie i Chile”. I niestety to na tyle, jeśli chodzi o publikacje w języku polskim. Najpopularniejszym obcojęzycznym przewodnikiem, dostępnym w Polsce, jest „Chile i Wyspa Wielkanocna” (Chile & Easter Island) od Lonely Planet (w wersji angielskiej), który można dostać

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

np. w sklepach Empik oraz na stronie bezdroza.pl. Inne propozycje to m.in: „Chile&Easter Island” wydawnictwa Dorling Kindersley oraz „Chile Highlights” od Bradt Travel Guides. Dla zainteresowanych dostępne są również mapy Chile wydawnictw: Reise Know-How, Nelles, Freytag & Berndt, Kunth Verlag oraz Polyglott Verlag.

Ciekawe strony internetowe Poszukiwanie w Internecie informacji na temat Chile może być bardzo stresujące i męczące. Popularne wyszukiwarki wyświetlają mnóstwo linków, z których i tak połowa okaże się mało pomocna. Od czego zatem warto zacząć? Oficjalną stroną Chile jest www.thisischile.cl, która ma na celu zapewnienie ogólnej promocji kraju. Innymi portalami, które działają na tej samej zasadzie są www.chile.com, 47


www.contactchile.cl, www.ilovechile.cl. Oficjalnym chilijskim portalem turystycznym jest chile.travel , który proponuje co warto zrobić i zwiedzić we wszystkich chilijskich regionach. Krajowa Rada Turystki Chile www.sernatur.cl we współpracy z portalem www.chileestuyo.cl stworzyły wirtualny przewodnik „Rutas Chile” rutas.chileestuyo.cl, gdzie można znaleźć plany wycieczek. Trasy są tak przygotowane, aby turysta mógł obejrzeć najważniejsze dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe kraju. Na stronie Corporación

interesujące informacje o największych atrakcjach, restauracjach, hotelach oraz środkach transportu w Chile. Dodatkowe funkcje to np. tworzenie własnych albumów oraz zapisywanie ulubionych miejsc i ciekawych wydarzeń. Inne darmowe i warte uwagi aplikacje to „Chile Travel Guide” od Tripwolf (www.tripwolf.com), „Chile Travel Guide” od Triposo (www.triposo.com) oraz mapa Santiago de Chile „Santiago Map and Walks” (www.gpsmycity.com).

Nacional Forestal www.conaf.cl znajdziemy mapy, trasy dojazdu i inne informacje na temat chilijskich parków narodowych, rezerwatów oraz pomników przyrody. Podczas planowania pomocne mogą okazać się też portale, które organizują wycieczki po Chile. Najpopularniejsze z nich to m.in: www.visitchile.com, www.rutaschile.com oraz www.gochile.cl. Oprowadzaniem po największych chilijskich atrakcjach zajmuje się także www.polchiletur.cl, czyli polskie biuro turystyczne, z siedzibą w Chile. Warto również korzystać z lokalnych biur podróży oraz prywatnych przewodników, których można znaleźć na stronach tourguides.viator.com oraz www.toursbylocals.com. Więcej przydatnych linków dotyczących Chile na stronie sitios.cl.

Fora dyskusyjne, relacje z podróży i blogi

Aplikacje mobilne Ciekawym źródłem wiedzy mogą okazać się aplikacje mobilne. Najpopularniejszą z nich jest „Chile Travel” (www.chile.travel/app), czyli projekt chilijskiej Krajowej Rady Turystki (Sernatur). Aplikacja umożliwia w szybki i łatwy sposób znaleźć

W sieci coraz więcej osób dopytuje się o kwestie związane z wyjazdem do Chile. Zakładane są fora dyskusyjne, na których turyści z chęcią dzielą się swoimi podróżniczymi doświadczeniami (np. www.tierralatina.pl/forum). Istnieje również wiele zagranicznych portali, które zrzeszają emigrantów przebywających w Chile. Można na nich znaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania, a przy okazji jest to dobry sposób na powiększenie międzynarodowych kontaktów (np. www.expatsinchile.com). Polskimi odpowiednikami takich stron są grupy na Facebooku: Club Polaco Polacy w Chile oraz Polonia Chile. Warto także zaglądać na blogi polskich emigrantów. I tak o życiu i podróżach po Chile piszą: www.pewnegorazuwchile.co (Puerto Montt), slodkaprzygoda.blogspot.com (Santiago), tresvodka.com (Santiago) oraz chilerd.wordpress.com (Valparaiso). Czasem właśnie takie relacje z podróży stają się lepszym przewodnikiem niż niejedna publikacja dostępna na rynku! 48


Od lutego b.r. można nas znaleźć na fejsie pod adresem www.facebook.com/ambasadachile

49


CHILE O POLSCE I

POLAKACH

W naszym przeglądzie mediów chilijskich chcemy pokazać jak różnorodne są informacje, które kreują wizerunek naszego kraju. Czasem nawet niewielka wzmianka o tym co polskie, może mieć znacznie większy wpływ na świadomość czytelników i być dla nich czymś bardziej atrakcyjnym, niż wielostronicowe analizy i poważne komentarze z pierwszych stron gazet. Na nasz wybór informacji do biuletynu spójrzmy też z przymrużeniem oka. Tym bardziej, że w Chile słońce świeci naprawdę ostro.

I

nti Castro, chilijski twórca murali, który pomalował m.in. blok przy ul. Wyszyńskiego 80 w Łodzi, wrócił do ojczyzny. Jego najnowsze prace można oglądać na ścianach kamienic usytuowanych przy stacji metra Bellas Artes. To znakomity miks wpływów andyjskich i meksykańskiej tradycji murali, o czym informuje w dodatku „Tendencias” gazeta „La Tercera”. W dziale „Cultura & Entretencion” dziennik „La Tercera” publikuje obszerny wywiad z polskim reżyserem Romanem Polańskim. Polski filmowiec opowiada o dramatycznych zwrotach w jego życiu i planach na 2014 rok. Na stronach poświęconych gospodarce pojawiły się informacje o możliwych przejęciach polskich linii lotniczych LOT. Jednym z potencjalnych zainteresowanych jest German Efromovich (ma polskie obywatelstwo), przedsiębiorca kolumbijsko-

brazylijski , właściciel kolumbijskich linii Avianca. „Las Ultimas Noticias” odnotowuje pierwsze w Chile wydanie opowiadania polskiego pisarza Bruno Schulza. Wydawnictwo Hueders opublikowalo „La Calle de los Cocodrillos” ze zbioru „Sklepy cynamonowe”. Leonardo Sanhueza, dziennikarz gazety, nazywa Schulza, wraz z Ignacym Witkiewiczem i Witoldem Gombrowiczem, „muszkieterami polskiej awangardy okresu międzywojnia”. Ignacio Olivares, dziennikarz muzyczny w „La Tercera” zachęca do kupna płyty „Lutosławski: The Symphonies”. Dwupłytowy album polskiego kompozytora, wydany przez Sony Classical, kosztuje w chilijskiej sieci sklepów muzycznych Feriamix 16 700 pesos, a na iTunes 9,99 USD. Max Valdes, chilijski dyrygent, napisał felieton 50


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Chilijskie media z uwagą odnotowały fakt przyznania literackiej nagrody Cervantesa Elenie Poniatowskiej , którą uznano za wybitnego kronikarza dziejów Meksyku w wieku XX. Poniatowska jest potomkinią ostatniego króla Polski, Stanisława Poniatowskiego. Urodziła się w Paryżu w 1932 r. już z tytułem księżniczki. W chwili wybuchu II wojny światowej wraz z rodziną opuściła Europę i wyjechała do Meksyku. Jose Emilio Pacheco, meksykański pisarz, uważa że „wiele książek Poniatowskiej jest fikcją, która pozwala lepiej zrozumieć meksykańską rzeczywistość”. Silnym echem w chilijskich mediach odbiła się śmierć polskiego kompozytora, Wojciecha Kilara. Dwa największe dzienniki w Chile „El Mercurio” i „La Tercera” poświęciły jego twórczości obszerne artykuły. Wspominają przede wszystkim największe sukcesy międzynarodowe, muzykę napisaną do „Drakuli” Francisa Forda Coppoli i „Pianisty” Romana Polańskiego. Polski kompozytor został wyróżniony nagrodami francuskiego Cezara i American Society of Composers, ale nigdy nie został nominowany do Oscara. Odrzucił wiele propozycji Hollywood, m.in. napisania muzyki do „Władcy pierścieni”. „El Mercurio” recenzuje wydaną właśnie „Historia de la Estetica Antigua” autorstwa wybitnego polskiego filozofa Władysława Tatarkiewicza. Głęboka analiza myśli ludzkiej, koncepcji piękna, opis przestrzeni które stały się przedmiotem tworzenia znalazły się w książce, którą można kupić tylko w jednej księgarni w Santiago Libreria Takk przy Andres de Fuenzalida 18. Chilijski Conaf (odpowiednik polskich Lasów Państwowych) ogłosił w mediach swoja gotowość do ratowania lasów podczas letnich upałów. Chwali się swoim arsenałem sprzętu przeciwpożarowego m.in. polskim śmigłowcem PZL Sokół oraz flotą polskich samolotów PZL Dromader.

Zdj. http://en.wikipedia.org/wiki/ Krzysztof_Penderecki

poświęcony sylwetce polskiego kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. W tekście opublikowanym z okazji 80. urodzin polskiego twórcy, pod tytułem „Penderecki, polaco universal”, autor zalicza go do awangardy muzyki współczesnej w Europie. Pisze o Pendereckim wprost jako o „polaco mas importante de nuestro tiempo”.

Chilijski magazyn „Travel Time” wymienia najlepszych w dziejach kronikarzy podróży. Wśród nich nie mogło zabraknąć polskiego dziennikarza i pisarza Ryszarda Kapuścińskiego, którego redakcja pisma nazywa wprost – „maestro de maestros”. W tym szacownym gronie znaleźli się także Bartolome de Las Casas, Martin Caparros, Jon Lee Andreson, Henry Morton Stanley i Francisco Mouat. Chilijskie gazety piszą o odtworzeniu w Polsce instrumentu zaprojektowanego przez Leonardo da Vinci ponad 500 lat temu. Sławomir Zubrzycki, polski pianista, zrekonstruował „viola organista”, przypominający budową dzisiejszy fortepian, a dźwiękiem – wiolonczelę. Pierwszy koncert na tym niezwykłym instrumencie odbył się na Akademii Muzycznej w Krakowie. „El Mercurio” publikuje tekst o najlepszych zdjęciach nagrodzonych w konkursie International Garden Photographer of the Year. Wśród nich wyróżnia piękną fotografię Magdaleny Wasiczek pod tytułem „Petalos bailarines”. Gazeta ekonomiczna „Diario Financiero” drukuje komentarz Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego, byłego premiera i ministra finansów. Polski ekonomista zabiera głos w sprawie szans i zagrożeń dla strefy euro. Magazyn „Horizontes” zaprasza do Polski i Warszawy. Wspomina o dramatycznej historii miasta i jego dynamicznym współczesnym obliczu. O nowoczesnej kuchni w restauracji Atellier Amaro i oryginalnych drinkach w barze Pies czy Suka. Paola Raffo, redaktor pisma, pisze we wstępniaku „o kraju, który ma uśmiechniętą twarz”.

51


ZWIERZAKI W każdym numerze pokazujemy ulubieńców chilijskiej Polonii. W poprzednich wydaniach biuletynu zaprezentowaliśmy sylwetki psa Charliego, należącego do Raula Nałęcza-Małachowskiego, królicę Querubinę należącą do Halszki Odachowskiej, wnuczki Ewy Odachowskiej, oraz psa Bolszewika, którego właścicielem jest ks. Zygmunt Miarecki. Zapraszamy do nadsyłania zdjęć!

Loca bardzo „loca” Loca została zaadoptowana przez Dorotę Stańczyk, która mieszka w Puerto Montt. Są razem od dwóch lat. Kotka uwielbia spać, jeść i gdy tylko ma okazję, podsuwa właścicielom zabawki pod nos. - Jej zdjęcie w Internecie, opatrzone pytaniem "Me adoptas?" podbiło nie tylko moje serce, ale też mojego męża. Nie zastanawialiśmy się długo jak na nie odpowiedzieć. W ogłoszeniu napisano, że jest kocurem, ale już po przywiezieniu jej do domu, okazało się, że jednak mamy do czynienia z kotką. Po godzinie spędzonej razem z nią, wiedzieliśmy, że musi nazywać się Loca. Nie do końca świadomie zostaliśmy właścicielami szalonej kocicy. – mówi Dorota Stańczyk, z wykształcenia politolog, która mieszka w Puerto Montt od 2012 roku. Jest autorką bloga Pewnego razu w Chile. 52


A MBASADA RP

W

S ANTIAGO

DE

CHILE

Słodki terrorysta Kali ma jedenaście miesięcy i ogonek świnki. Imię otrzymał po hinduskiej bogini czasu i śmierci: kiedy był mały miał podobne do niej, sterczące uszy. Daje się też przebierać w najróżniejsze kostiumy i dumnie paraduje w nich po domu. - W jego żyłach płynie kolumbijska krew i chyba dlatego tak bardzo lubi tańczyć i kręcić się wkoło. Uwielbia też wszystkich zaczepiać. To taki słodki terrorysta – mówi jego właścicielka Marta Pęgiel, studentka geograficznej inżynierii przemysłowej, od sześciu lat w Chile.

Kłusem na Lambielu Konie to pasja Ewy Jasińskiej oraz jej córek Heleny i Klary. Jeszcze kiedy mieszkały poza Santiago, miały własne zwierzaki, z którymi musiały się rozstać po przeprowadzce do stolicy Chile. - Konie to w moim przypadku pasja rodzinna. W Polsce kuzynka jest właścicielką stadniny i dziewczynki mają tam już swoich pupili. W Santiago często bywamy w Santiago Club de Equitación La Reina, gdzie często jeżdżą na Labielu.– opowiada Ewa Jasińska. Ewa Jasińska, pianistka i autorka książek dla dzieci do nauki gry na fortepianie (wydawnictwo Idunn), pracuje w konserwatorium Universidad Mayor. Mieszka w Chile od ponad 20 lat, a w 2008 otrzymała Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP. 53

Biuletyn Ambasady RP w Santiago nr 15  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you