Issuu on Google+

jesienią nasze meble są najtańsze OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Czy zabraknie na wypłaty dla nauczycieli? strona 7

Czeka nas łączenie szkół strona 2

Radni uchwalili podatki

REKLAMA

od nieruchomości KASACJA POJAZDÓW Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM


Powstaną: Zespół Szkół Usługowych oraz Zespół Szkół Technicznych.

Na wstępie

Czeka nas łączenie szkół

W wymiarze lokalnym W szczecineckich - rzecz jasna tych oficjalnych - obchodach związanych ze Świętem Niepodległości powiało wielką polityką. Wypowiadane kwestie, zarówno przez księdza w kościele, jak i burmistrza pod pomnikiem, dotyczyły pokoju społecznego w wymiarze krajowym - patrz str. 14. Mowa była o pokoju, który nie może być utożsamiany, jak zapewne chcieliby rządzący, ze spokojem. Jak wiadomo, ten ostatni występuje tylko na cmentarzu. A za życia trzeba ze sobą po prostu rozmawiać. Należy traktować się wzajemnie poważnie. Widzieć po drugiej stronie człowieka, który też ma rozum i nie kieruje się złą wolą. Dobro nie może być utożsamiane z interesem grup okołopartyjnych hipokrytów. Tak sobie nieprawomyślnie dedukuję, że powinniśmy wreszcie zaprzestać używania liczby mnogiej i zacząć od siebie. Przy okazji porzućmy (cholera, znowu liczba mnoga) chęci uzdrawiania świata, czy choćby kraju. Może by tak zacząć najpierw od wymiaru lokalnego, nie tyle od podwórka co przykładowo miasta? Wówczas te dobre relacje w wymiarze mikro, z pewnością poprawią te w wymiarze makro. Powszechny pogląd, że co złego to przecież nie ja, jest fałszywy. Jego odrzucenie może spowodować, że staniemy się bardziej wiarygodni nie tylko w oczach swoich zwolenników. Wówczas cały zestaw przymiotników mających podkreślać nasze dobre intencje, stanie się zbędny. Niepotrzebna też będzie czcza gadanina o tym, że trzeba by, weźmy, zróbmy, zadbajmy itd. itp. Już na drugi dzień po świątecznym apelu, wszystko wróciło na stare, czyli na powszednie tory. W tym dniu była podwyżkowa sesja Rady Miasta i można było przysłuchać się „pokojowym” dialogom - patrz str. 8. Sesja podwyżkowa, bo dotyczyła głównie tego, co nas wszystkich czeka w najbliższych miesiącach w tym m.in. wzrost opłat śmieciowych i podatków od nieruchomości. Te ostatnie od razu do maksymalnych stawek. Gdzie jak gdzie, ale w całym ostatnim dwudziestoleciu w Szczecinku tego zwyczaju dotąd nigdy nie praktykowano. Wprawdzie taki skokowy wzrost proponują ministerialni urzędnicy, ale też większość w radzie nie oponowała. Chodzi o to, aby samorządy buliły jak najwięcej na różne cele głównie ze swoich dochodów. Chcecie mieć pieniądze na zadania własne oraz na to, co wprawdzie jest zlecone, ale za kwoty daleko niewystarczające, poszukajcie sobie w kieszeni tubylców. Wróćmy do postawy części radnych. Otóż, oni uważają, że podwyżki wcale nie są aż tak bardzo wysokie. Coś tam kilka, a w skali roku kilkadziesięciu złotych. To kwota niewielka, by nie powiedzieć śmiesznie mała. Poniekąd ich poglądom trudno aż tak się mocno dziwić. Dochody wielu z nich wielokrotnie przekraczają to, co jest w stanie wyciągnąć zwykły śmiertelnik pracując na trzech etatach. Ba, nawet dziesięciu radnych ma problemy z podsumowaniem całego roku, czego przykładem są wystosowane do nich uwagi Urzędu Skarbowego. Być może, w swojej kieszeni nie zauważą tak drobnych wydatków. Dla nich to żadna podwyżka. Po co obciążać sobie kieszenie drobnymi, a przy okazji miasto (w domyśle my wszyscy), będzie miało z tego większe dochody. A mieszkańcy? A kto by się ich pytał o zdanie. Owszem, najpierw pomarudzą, a potem zapłaczą i zapłacą. Ale za to oszczędzą sobie na myciu samochodów. Od teraz można je myć nawet we własnym ogródku. Byle tylko przy pomocy... czystej wody, jak to określono, niezawierającej innych substancji chemicznych.

O niżu demograficznym, który dotknął nie tylko szkoły podstawowe i gimnazja, ale także szkoły ponadgimnazjalne, głośno jest w Szczecinku od wielu tygodni. O najnowszym rozwiązaniu starostwa, który uwzględniałby połączenie szkół w zespoły, informowaliśmy już we wrześniu. Wówczas wicestarosta Marek Kotschy powiedział nam o powołaniu specjalnego zespołu, którego zadaniem było opracowanie planu reorganizacji sieci szkół ponadgimnazjalnych. - Osobiście wolałbym, żeby udało się nam połączyć szkoły w zespoły i by do nich przenieść poszczególne kierunki. Wówczas może w sposób naturalny, z powodu braku naboru, te szkoły po prostu by wygasły.Pójście tą ścieżką wywołałoby najmniej kontrowersji. To rodzice i uczniowie, poprzez swój wybór, w naturalny sposób zdecydowaliby, czy dana

szkoła ma zostać, czy ma być zlikwidowana. To by było dla nas najlepsze rozwiązanie - zaznaczył w ówczesnej rozmowie wicestarosta. Po kilku tygodniach pracy zespołu, wiadomo już które szkoły w przyszłości zostaną połączone. Na ostatnim posiedzeniu Zarządu Powiatu, które odbyło się 6 listopada, zadecydowano, że ZS nr 2 i ZS nr 6 będą tworzyć jedną placówkę, kształcącą w kierunkach usługowych. Z kolei ZS nr 3 wraz z ZS nr 5 utworzą jedną szkołę o charakterze technicznym. Co zadecydowało właśnie o takim wyborze, a także kiedy w powiecie zaczną działać nowe szkoły?- Jeśli chodzi o Zespół Szkół Technicznych, który powstanie z połączenia ZS nr 3 i ZS nr 5, to w tym przypadku zadecydował charakter tych dwu szkół, obie są pokrewne - powiedział „TS” starosta Krzysztof Lis. - Pamiętam, kiedy zawody techniczne, budowla-

Spada bezrobocie W Powiatowym Urzędzie Pracy mają powody do zadowolenia. Jesienią w całym kraju rośnie bezrobocie. Inaczej jest w powiecie szczecineckim, jak i w samym Szczecinku. - Październik jest trzecim z kolei miesiącem, w którym niewiele, bo niewiele, ale ubyło nam osób bezrobotnych, zarówno w powiecie jak i w mieście - mówi Maciej Batura, zastępca dyrektora PUP w Szczecinku. Na koniec października br. w rejestrach PUP figurowało w powie-

cie 6875 osób. To o 10 osób mniej, niż miesiąc wcześniej. Bezrobotnych pań w powiecie mamy na dziś 3801 (wzrost o 207). Ubyło też osób uprawnionych do pobierania zasiłku dla osób bezrobotnych - z 1481 na koniec września do 1465 na koniec października. Osób bezrobotnych ubyło też w Szczecinku. Na koniec października pracy poszukiwało 2943 mieszkańców Szczecinka. To o 3 osoby mniej niż miesiąc wcześniej. Przybyły nam też dwie bezrobotne panie (w

ne były przed lat w mechaniku. Nikt na razie nie mówi o likwidacji tych szkół. Przez przynajmniej rok będziemy obserwować, jakie są efekty tego połączenia, co było zrobione dobrze, co trzeba zrobić lepiej. Być może w marcu lub w kwietniu ogłosimy konkurs na dyrektora nowego zespołu szkół. Chcielibyśmy, aby ruszył on od września 2013 roku. - Jednocześnie Zarząd Powiatu zadecydował, że zostanie podjęta druga uchwała dotycząca połączenia ZS nr 2 z ZS nr 6 - dodał starosta. Te szkoły także są sobie bliskie. Powstałby wówczas Zespół Szkół Usługowych. Ruszyłby on natomiast nie od września 2013, ale rok później. Na przykładzie pierwszego połączenia zobaczymy, co może trzeba by było zmodyfikować. Myślę, że stosowne uchwały trafią pod obrady Rady Powiatu około 10 grudnia. (sz)

Szczecinku pracy poszukuje obecnie 1632 kobiet). Uprawnionych do zasiłku jest 685 mieszkańców Szczecinka (miesiąc wcześniej - 692 osób). - Żaden z pracodawców w regionie nie zgłosił nam zamiaru zwolnień grupowych - dodaje dyr. M. Batura. Szczecineccy bezrobotni mają do dyspozycji 52 oferty pracy, m.in.. w Szczecinku, Barwicach, Bornem Sulinowie, Czarnem i Czaplinku. Pracodawcy szukają przede wszystkim monterów stolarki PCV, budowlańców (glazurników, pracowników wykańczania wnętrz, szpachlarzy), spawaczy, a nawet dwóch windykatorów terenowych. (sw)

REKLAMA

Jerzy Gasiul

REKLAMA

Maciej Gaca:


Tydzień straży miejskiej W minionym tygodniu szczecineccy strażnicy miejscy podjęli 95 interwencji wobec 135 osób. - Na 13 osób nałożono mandaty karne, a wobec 12 osób zostaną skierowane wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. Z kolei 4 osoby zostały przekazane policji - mówi komendant SM Grzegorz Grondys. *** We wtorek (6.11) około godz. 20 patrol Straży Miejskiej na ulicy Lipowej zatrzymał do kontroli rowerzystkę. Kobieta pokonywała rowerem ulicę środkiem jezdni. Do tego rower nie miał wymaganego oświetlenia. Jak się okazało, cyklistka w wydychanym powietrzu miała ponad 2 promile alkoholu. Została przekazana policji. *** W sobotę (10.11) około godz. 16.10 patrol został wezwany na interwencję na ulicę Chełmińską. Mieszkańcy zgłosili, że grupka nieletnich spożywa tam alkohol, zachowuje się głośno i wulgarnie oraz zaczepia przechodniów. Na miejscu zastano czwórkę nieletnich gimnazjalistów, trzech chłopców i dziewczynę, w wieku 14-15 lat. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Młodzież zachowywała się skandalicznie. Sprawcy „zamieszania” zostali przekazani rodzicom. W czasie powrotu z interwencji patrol zatrzymał kolejnego pijanego nastolatka. (sw)

Policyjny raport tygodniowy W poniedziałek (12.11) w godz. 6-8 na ul. Cieślaka zostały przeprowadzone działania pod kątem stanu trzeźwości kierujących. Szczecinecka drogówka przebadała 290 osób. - Okazało się, że jedna osoba prowadziła samochód w stanie nietrzeźwości. W minionym tygodniu takich przypadków odnotowaliśmy dziewięć. Cztery z nich to nietrzeźwi rowerzyści - mówi st. sierż. Anna Matys, rzecznik prasowa szefa szczecineckiej policji. *** Szczecineccy dzielnicowi zatrzymali dwie kobiety, które dokonały przywłaszczenia portfela wraz z zawartością gotówki w kwocie 410 zł. Jak się okazało, portfel pozostawiony przez klienta w sklepie szybko znalazł nowego właściciela - właścicielkę sklepu i jej pracownicę. Kobiety podzieliły pieniądze między siebie. Natomiast portfel z dokumentami został podrzucony właścicielowi przez męża jednej z kobiet. Żmudna praca operacyjna dzielnicowych i wnikliwa analiza materiału dowodowego pozwoliła na wytypowanie i zatrzymanie sprawców. Kobiety usłyszały już zarzuty, a skradzione pieniądze powróciły do prawowitego właściciela. *** Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego zatrzymali 19-latka, u którego w mieszkaniu zabezpieczono środki odurzające w postaci marihuany. Młody mężczyzna, mieszkaniec gminy Borne Sulinowo, próbował również swoich „sił” w uprawie konopi indyjskich. Co gorsza, wielokrotnie udzielał środki odurzające osobom małoletnim. Lista zarzutów, którą usłyszał młody człowiek, wciąż jest jeszcze otwarta. Za handel środkami odurzającymi w świetle przepisów ustawy grozi do 10 lat pozbawienia wolności. *** Nieustaleni sprawcy na terenie miasta Biały Bór, wykorzystując nieobecność właściciela, przez okno dostali się do wnętrza domu, skąd dokonali kradzieży wartościowych przedmiotów, w tym m.in. laptopa, złotej biżuterii, pieniędzy oraz przedmiotów wykonanych ze srebra. 28-letni właściciel mieszkania wycenił stratę na kwotę prawie 10 tys. zł. (sw)

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy interweniowali przy 7 zdarzeniach. Jak nas poinformował zastępca komendanta powiatowego PSP w Szczecinku st. kpt. Jerzy Szeligowski, strażacy dwukrotnie wchodzili do zamkniętych od wewnątrz mieszkań. Przebywały tam osoby starsze, wymagające pomocy medycznej. Do tych zdarzeń doszło przy ul. 28 Lutego i Krętej. Złamany konar drzewa przy drodze krajowej nr 11 koło m. Biała zagrażał przejeżdżającym pojazdom. Został usunięty przez strażaków. Do podobnej interwencji strażacy zostali zmuszeni na drodze powiatowej koło Gałowa. Strażacy monitorowali też skład powietrza w mieszkaniu przy ul. Armii Krajowej. Na szczęście okazało się, że nie występuje tam tlenek węgla. JRG interweniowała również przy dwóch pożarach. Przy ul. Moniuszki zapaliła się sadza w kominie. Pożar został szybko opanowany. Z kolei przy ul. Mickiewicza w ogniu stanął śmietnik. (sw)

Zaproszenie Szczecineckie Stowarzyszenie Kardiologiczne „Moje serce” zaprasza swoich członków oraz wszystkie osoby zainteresowane zdrowym stylem życia na kolejne spotkanie. Z wyjątkowo ciekawym i bogatym programem wystąpi prezes Centrum Odnowy Zdrowia, i zarazem twórca tego projektu, pani Agnieszka Kundera z Drawska Pomorskiego. Spotkanie odbędzie się 30 listopada (piątek) o godz. 17.00

tradycyjnie już w auli ZS nr 2 przy ul. 1-go Maja 22. Tematyka spotkania będzie krążyła wokół przyczyn powstawania wielu chorób m.in. chorób cywilizacyjnych, epidemii nowotworowych, agresji wirusów, grzybów, alergii oraz środków chemicznych, które znajdują się w naszym organizmie. Podczas spotkania przewidziana jest wystawa ekologicznych artykułów żywnościowych. (mg)

Komendant SM Grzegorz Grondys: - Za każdym razem w takich sytuacjach będziemy interweniować.

Pijani straszą na placach zabaw Osoby, które spożywają alkohol pod chmurką, to zmora szczecineckich osiedli. Nie odstrasza ich zmienna aura ani nawet groźba zapłacenia niemałej wysokości mandatów. Pół biedy, jeśli miłośnicy trunków wyskokowych nie zakłócają spokoju i przez to nie są za bardzo uciążliwi. Inaczej sytuacja wygląda, kiedy będąc pod wpływem alkoholu, zachowują się głośno, zaczepiają przechodniów, używają wulgaryzmów i są agresywni. Jeszcze gorzej, gdy tacy kłopotliwi pijani kręcą się wokół placów zabaw. Na istniejący problem zwrócił nam uwagę pan Adam (dane do wiadomości redakcji). Nasz Czytelnik poinformował, że na osiedlu Koszalińska osoby nietrzeźwe notorycznie zakłócają spokój w miejscach, w których bawią się dzieci. - Pijani dosłownie oblegają nasz plac zabaw - zaznaczył pan Adam. - Z tym problemem musimy się zmagać codziennie. Osoby spożywające alkohol, brudne, cuchnące

i w dodatku sypiące wulgaryzmami - każdego dnia przesiadują obok bawiących się dzieci. Na pewno nie jest to właściwe towarzystwo dla naszych maluchów. Nie chcę, żeby moje dziecko za każdym razem, kiedy wychodzi się pobawić na placu zabaw, było świadkiem takich scen. Zastanawiam się też, dlaczego nikt z tym właśnie problemem nic nie robi. Co na to wszystko szczecinecka Straż Miejska? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do komendanta Straży, Grzegorza Grondysa. - Ta sprawa nie dotyczy tylko i wyłącznie os. Koszalińska - podkreślił nasz rozmówca. - Mógłbym wymienić setki miejsc w Szczecinku, gdzie taki sam problem także istnieje. Dlaczego osoby znajdujące się pod wpływem alkoholu ze szczególnym upodobaniem wybierają właśnie place zabaw? Zdaniem komendanta Straży Miejskiej w Szczecinku, temu problemowi sprzyja infrastruktura takich miejsc. - Na placu zabaw są ławeczki, roz-

maite siedziska, urządzenia do zabawy, które można przecież wykorzystać do postawienia piwa, siedzenia bądź nawet do położenia się. Nic więc dziwnego, że osoby, które spożywają alkohol na ulicy, trafiają przeważnie na plac zabaw. - Za każdym razem, po otrzymaniu sygnału, interweniujemy - dodaje nasz rozmówca. - Jeśli zachodzi konieczność, są nakładane mandaty albo kierujemy wnioski o ukaranie. To możemy robić i na okrągło to jest robione. Natomiast, jak takie sprawy traktowane są przez sądy, to już jest inna sprawa. - Jeżeli mieszkańcy danej ulicy lub osiedla są świadkami podobnych sytuacji, może nie tyle, że ktoś po spożyciu alkoholu sobie przejdzie, ale - że swoim zachowaniem zakłóca spokój, używa wulgarnych słów czy pije alkohol, to proszę do nas dzwonić - zaznacza Grzegorz Grondys. - My za każdym razem w takich sytuacjach będziemy podejmować interwencję. (sz)

Na funkcjonowanie dwóch żłobków w Szczecinku 183 600 zł.

Na dziecko 300 zł miesięcznie Adaptacja na żłobek lokalu po dawnych przychodniach lekarskich, który znajduje się na osiedlu przy ul. Koszalińskiej, dobiega końca. Niedługo w procedurze przetargowej wyłoniony zostanie podmiot, który w przyszłym roku poprowadzi żłobek. W placówce od godziny 7.00 do 17.00 opiekę znajdą 32 maluchy. Łącznie z dotowanym przez miasto oddziałem żłobkowym, który obecnie funkcjonuje w Niepublicznym Przedszkolu „Tęcza”, do żłobków w Szczecinku będzie mogło uczęszczać 51 dzieci. Planując uruchomienie drugiego niepublicznego żłobka, miasto przystąpiło do rządowego programu „Maluch”. W ramach wsparcia opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, szczecinecki samorząd otrzymał dofinansowanie w wysokości 237 706 zł. Dotacja ta miała być przeznaczona na przebudowę lokalu, w którym będzie mieścił się żłobek;

z pieniędzy uzyskanych w programie miało też zostać zakupione wyposażenie żłobka, jak również miał zostać zagospodarowany plac zabaw dla maluchów. Dotacji, która pozwalałaby rodzicom płacić mniej za pozostawienie swojej pociechy w placówce, niestety nie udało się uzyskać. Mimo to nowa placówka, podobnie jak oddział funkcjonujący w „Tęczy”, również objęta będzie miejską dotacją do obowiązujących opłat za pozostawienie dzieci pod opieką pracowników żłobka. Jeśli Rada Miasta wyrazi zgodę, w 2013 roku będzie to dopłata rzędu 300 zł na jedno dziecko miesięcznie. Jak łatwo wyliczyć, takie rozwiązanie w skali roku wymaga zarezerwowania w budżecie kwoty 115 200 zł. Jeśli dodać do tego sumę, jaką miasto przeznacza już na maluchy w „Tęczy”, wówczas okaże się, że na funkcjonowanie dwóch żłobków w Szczecinku będzie się

przeznaczać łączną kwotę 183 600 zł. - Jeśli chodzi o kwestię związaną z wysokością dopłat do żłobka, to ustalono, że dopłaty te nie będą większe od analogicznych opłat za przedszkola - poinformował Tomasz Czuk, rzecznik prasowy UM. Prowadzenie żłobka czy przedszkola jest usługą podobnego charakteru, więc samorządowe dopłaty powinny kształtować się na podobnym poziomie. Czy w kolejnych latach funkcjonowania nowej, niepublicznej placówki, w której opiekę znajdą dzieci przed ukończeniem 3 roku życia, także będą obowiązywać podobne dopłaty? Można liczyć, że - tak. W latach 2014-2017 dopłaty będą wypłacane w takiej wysokości, na jaką zgodzą się miejscy radni. Wiadomo jednak, iż w skali roku łączna kwota przeznaczona na maluchy w nowym żłobku nie będzie niższa niż 115 200 zł. (sz)


Można wątpić, czy konieczność stawania w przetargu będzie opłacalna dla PGK i dla miasta.

„Śmieciowy” protest na wagę złota Do wdrożenia w życie rewolucyjnych zmian w przepisach, dotyczących gospodarki odpadami, coraz bliżej. Znowelizowane rozwiązania to nie tylko zupełnie inny sposób rozliczania się mieszkańców z produkowanych śmieci. To także mnóstwo nowych obowiązków nałożonych na gminy. Z jednym z nich nie zgadza się prezydent Inowrocławia. 16 października rozesłał on do samorządów w całym kraju list, informujący, iż Rada Miejska Inowrocławia

nowe przepisy uważa za niezgodne z prawem, dlatego skierowała stosowny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego RP. List o takiej właśnie treści, opatrzony prośbą o poparcie, wpłynął także do ratusza w Szczecinku. Na ostatniej sesji, radni poparli protest prezydenta Inowrocławia. O co w tym wszystkim chodzi? Radni z Inowrocławia są przeciwni obowiązkowi organizowania przez gminy przetargów na odbieranie i zagospodarowanie odpadów ko-

munalnych. Teraz zadanie to, jako zadanie publiczne, wykonują spółki gminne. W Szczecinku - Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Od 1 lipca 2013 roku spółki te nadal będą mogły zajmować się odbieraniem śmieci, pod warunkiem jednak... że wcześniej wygrają ogłoszony przez gminę przetarg. - Zgodnie z nowymi przepisami, PKG w Szczecinku będzie musiało stanąć do przetargu - powiedział „TS” Leszek Ogar, prezes szczeci-

neckiego PGK. - Może być tak, że od lipca 2013 roku przedsiębiorstwo w dalszym ciągu będzie odbierać odpady z terenu miasta. Może się jednak okazać, że przegramy przetarg i zadanie to będzie wykonywać zupełnie inna firma komercyjna. Oczywiście staniemy do przetargu i złożymy swoją ofertę. Trudno jednak powiedzieć, czy to akurat my go wygramy. Do pełnego wdrożenia nowych przepisów pozostało jeszcze tyl-

ko osiem miesięcy. Tymczasem do „śmieciowego” protestu przyłącza się coraz więcej samorządów. Ministerstwo Środowiska, póki co, broni nowych rozwiązań. Gminy, które nie wywiążą się ze swojego nowego obowiązku i nie ogłoszą przetargu na odbiór odpadów, będą podlegać karze pieniężnej w wysokości od 10 tys. do 50 tys. zł. Dodatkowo odbiór odpadów będzie odbywał się przez uprawniony do tego podmiot na koszt danej gminy. (sz)

REKLAMA

REKLAMA


Autobusy i... Zenek ma głos

Kurza twarz, a to się porobiło. No jak to co? Kryzys do nas przyszedł, a raczej przyjechał, bo jest ci on natury komunikacyjnej i dopadł ponoć całkiem nagle naszą komunikację miejską. Bo się łokazało, aby dalej ludzi wozić, to miasto dołożyć do komunikacji musi trzy bańki, a tego budżet miasta nie zdzierży. No i to jest, że tak powiem, twardy orzech do zgryzienia, ale nie ma co w nerwy wpadać, bo proces rozgryzania się już rozpoczął. A to może trochę potrwać, bo to nie jest proste, bo zaczęło się dobre pięćdziesiąt lat temu i to ze sporym hakiem za czasów wczesnego PRL-u. Wtedy w miasteczku naszym była jedna dorożka i dwie dychawiczne dekawki za taksówki robiące, kilka motocykli, trochę poniemieckich rowerów i mnóstwo nóg, na któ-

rych łobywatele się poruszali. To właśnie wtedy pojawił się pierwszy w naszym miasteczku autobus, no i się zaczęło. Bo człowiek tak już ma, że do wygód szybko nawyka, no i łobywatele przestali zasuwać na piechotkę, a zaczęli się wozić. Ja na ten przykład z braku inszych atrakcji woziłem się od początku miasta do końca i na odwyrtkę, płacąc za przejazd 20 groszy, co nie było kwotą małą. Wtedy też usłyszałem po raz pierwszy dowcip o tym, jak mały Jasiu pochwalił się swemu ojcu, że zaoszczędził 20 groszy, bo zamiast jechać autobusem, to biegł za nim. Ojciec synka nie pochwalił, tylko mu w skórę dał za to, że nie biegł za taksówką, bo wtedy by zaoszczędził 10 złotych. Za taksówką to ja nie biegałem, ale za autobusem dosyć często, bo za 20 groszy mogłem sobie kupić dwa cukierki marki irys i tym sposobem autobusy po raz pierwszy straciły pasażera, a nawet dwóch, bo mój kolega Jacek też lubił irysy, no i kryzys komunikacyj-

Moim zdaniem

Świąteczny dublet Bogdan Urbanek

Gdy tu i ówdzie dosłyszałem, a jakże, gderanie, że niby jaka to łaska, iż tegoroczne Święto Niepodległości przypada w niedzielę, pomyślałem - no jasne, wszak jesteśmy niezłymi hipokrytami w oczekiwaniu i domaganiu się samych wokół siebie szczęśliwości, jak widać także i kalendarzowych. Co prawda z naszymi 12 wolnymi świątecznymi dniami w roku nie odbiegamy od europejskiej średniej, ale za to jesteśmy wyjątkowymi specjalistami w stwarzaniu sobie tzw. okołoświątecznych sytuacji co powoduje, że czasami nasze weekendy zwielokrotniają święta, i to nie raz. Dale-

ko nie szukać, ciekawe jak będziemy w tym roku pracować w poniedziałkową Wigilię i Sylwestra? Ot, będzie okazja, a jak nie „dadzą” wolnego, to na pewno weźmie się sposobem - cztery dni urlopu i w sumie aż jedenaście dni wolnego, kto by tak nie chciał? Więc może - to do tych gderaczy - czasami warto pokornie przyjąć namiastkę tej dziejowej sprawiedliwości, gdy trafi się świąteczne dwa w jednym. Mówią, że w tym urzędowym unikaniu roboty nieco nas rozpuściła demokracja, co może i tak. Kto to bowiem widział tyle oficjalnie przynależnego wolnego, choćby nawet za radosnego Gierka, ależ! Toć człek cieszył się jak dziecko z jednej wolnej w miesiącu soboty, pamiętają Państwo? Może z tą demokracją trochę przesadziłem, ale jeżeli nawet to tylko trochę, no bo faktem

ny się zaczął. A spece (dawna nazwa managera) od komunikacji widocznie tego dowcipu nie słyszeli i mając wiarę w pasażerów, nowe trasy tworzyli, a że ludziskom za autobusem biegać się nie chciało, bo polubili wygodę, to bulili i jeździli, mówiąc krótko - było dobrze. Miasto pewnikiem też do tego interesu dopłacało, ale ile, to nie wiem, bo ja biegałem. Latka leciały. PRL odszedł do lamusa. Nastał kapitalizm, a w komunikacji miejskiej pojawili się managerowie (nowa nazwa speców), a że łoni też dowcipu o Jasiu nie znali, a wiarę w pasażerów mieli, to śmiało nowe linie tworzyli i nowe autobusy zagraniczne i duże zresztom, na nie wprowadzali, a i przystanki ku wygodzie pasażerów co kilkaset metrów stawiali. Pojawiły się też tramwaje wodne i to był absolutny hit, bo i dyplom komunikacja za to dostała, a dzięki telewizji TVN cały kraj się dowiedział, że u nas ludzie do pracy tramwajami posuwają. Co prawda złośliwcy (a gdzie ich nie ma) coś tam o jeżdżących na pusto autobusach ględzili, ale kto by się takim marudzeniem przejmował, wszak gołym okiem było widać, że jest dobrze, a nawet lepiej. No tyle, że jednak orzech (trzy

bańki) do zgryzienia jest. No to bierzma się do roboty. Na początek łodwołam się do klasyka, którego wypowiedź ciut do sytuacji dopasuję - nie myśl, co nasza komunikacja miejska może zrobić dla ciebie, ty myśl, co możesz zrobić dla naszej komunikacji. Tylko proszę was nie myślta za długo. Ludzie przecie benzyna je droga, no to auta, skutery i insze motocykle do garażu i biegusiem na autobus. I żadnych biletów miesięcznych, kupujta normalne, a jak już masz ulgowy, to przejedź

się razy kilka, wszak atrakcji nigdy za wiele. Staruszkowie niech docenią, że dla nich specjalne bilety będą, a że czasu wolnego dużo mają, to kilka razy dziennie machnąć się autobusem mogą. I żadnego kombinowania z tym bieganiem za autobusem, bo o nogi trza dbać i je łoszczędzać, a dla zdrowia to pobiegać i pojeździć rowerem można se wieczorem po parku, wszak jest łoświetlony. I będzie znowu dobrze, albo jeszcze lepiej i kto wie, może nowe linie powstaną, autobusowe zresztą.

jest, że jeden drugiemu tych łaskawości nie popuści, bo niby dlaczego, wszak demokracja to każdemu po równo, właśnie. Bo kto przykładowo nie zazdrości nauczycielom, co to mają tyle wolnego, że aż nieprzyzwoicie im to wyliczać. Spokojnie, nikogo nie obgaduję, a jeżeli nawet to samego siebie, to mi zawsze wolno. A w ogóle, przywołuję tych belfrów też nieprzypadkowo, bo tu, owdzie i jeszcze tam bardzo byli niekontenci na - z kolei - październikowy kalendarz, gdy przychodziło im tegoroczny Dzień Nauczyciela świętować, a tu akurat... niedziela. Jedni drugim zazdroszczą, na pewno, ale ta dowolność w wybieraniu sobie wolnych międzyświątecznych poniedziałków, piątków, albo tego i tego, zaczyna już nie tyle drażnić co nawet dezorganizować pracę tym, którzy chcą, pardon, muszą pracować. Mogę się założyć, że jak nadejdą te dni, a także soboty, w które zazwyczaj się je odpracowuje, to do mojej sąsiedniej spacerkowej rubryki znów napłyną sygnały, że jakże to - rodzice do pracy a dzieci samopas w domu, lub

odwrotnie. Czy nie można w końcu tego urzędowo uregulować i albo Święto Flagi dla wszystkich, albo dla nikogo, bo dlaczego tylko dla szkolnej dziatwy, co może i racja? A zresztą, cóż to za odrabianie! Że też nikomu z nadzoru nie przyjdzie do głowy sprawdzić organizację takich sobotnich „odpracowywanek”, zwłaszcza w gimnazjach. Bywa, że na sobotnie lekcje przychodzi, w porywach, jedna trzecia klasy, ale też pamiętam i takoż w gimnazjum - pracujące soboty z udziałem 3 (słownie - trzech!) uczniów, dla ścisłości uczennic, co zresztą na jedno wychodzi. Wiem, temat i drażliwy, i wstydliwy, i znowu się na mnie obrażą, ale przecież sami wiedzą, że to nie tak ma być, prawda? Handlowcom, zwłaszcza tym ogólnospożywczym, też widać wolne i towarzyszące im dni nie na rękę, bo i obecne handlowanie też nie takie jak kiedyś. Niby w sklepach wszystkiego pod dostatkiem, a nawet aż nadto, ale w środę po południu, przed Świętem Zmarłych, znów trzeba było schodzić nogi za chlebem. I tak co rusz, przy czym tłumaczenia sklepikarzy od lat jed-

nakie - „tyle zamawiam, ile mi schodzi”. Hola, hola, ktoś tu kogoś robi w bambuko! Jak może „schodzić” coś, czego nie ma? A jak było kiedyś? Młodzi nie uwierzą, ale na Lipowej u Wirkusa, cieplutkie, pulchne i rumiane bochenki były rano, w południe, a i pod wieczór. I nikt z kwitkiem nie odchodził, co najwyżej przyszło chwilę poczekać, na nowy wypiek. Przy okazji, dziwne to obecne handlowanie, jakby na pokaz, oczywiście co u niektórych. Ot, przykład - jakiś czas temu kupowałem pojedynczy biblioteczny regał, wypatrzyłem nawet odpowiedni w sklepie meblowym, wymierzyłem i wnet się decyduję, ależ! Niby jest, a jednak go nie ma, widać to tylko dekoracja, mogłem ów regał co najwyżej zamówić u producenta, mniej więcej za dwa tygodnie przywieźliby. Traf chciał, że jeszcze tego samego dnia poszedłem do drugiego meblowego. Bingo, stoi identyczny! Nie musiałem zabiegać, kombinować, zapłaciłem, po godzinie przywieźli do domu, ustawili. Tak to jest, jednym „schodzi”, drugim nie. Tym drugim - najwyraźniej na własne życzenie.

Niech liczby mówią same za siebie. W roku 2007 zadłużenie miasta wynosiło 7,8 mln. zł, w roku 2008 było już 15,7 mln zł, czyli dwa razy większe. W latach następnych lawinowo rosło w 2009 - 28.5 mln zł, w 2010 - 32,9 mln, w 2011 - 46,9 mln zł, by w roku 2012 osiągnąć stan rekordowy 52,3 mln zł. Tylko w ciągu czterech lat rządów pana burmistrza Douglasa z Platformy Obywatelskiej zadłużenie miasta wzrosło siedmiokrotnie, przy corocznych dochodach prawie takich samych w granicach ok. 100 mln zł. Wszystkie dane, jakie tu przytaczam w niewielkim zaokrągleniu, pochodzą z oficjalnych dokumentów ratusza, potwierdzonych podpisem burmistrza. Wymowa tych liczb jest jednoznaczna i w pełni potwierdza uzasadnione obawy o perspektywiczną kondycję finansową miasta. Burmistrz zwykł kwitować moje zastrzeżenia co do polityki finansowej, jaką kreuje w mieście, kąśliwymi uwagami na temat mojej niekompetencji, przy ocenie jego politycznego geniuszu niepojętego dla zwykłych zjadaczy chleba. Odnoszę jednak wrażenie, że często decyzje o przystąpieniu do takiego czy innego przedsięwzięcia finansowego, częściowo wspomaganego ze środków unijnych, przypomina po-

stępowanie zagubionego emeryta w konfrontacji z przebiegłym komiwojażerem różnorodnych cudownych produktów i gadżetów. Wciska się mu nabytek rzekomo po rewelacyjnie niskiej cenie, o wręcz cudownych mocach i niespotykanych właściwościach, Cwaniak robi wrażenie, jakby osobiście robił łaskę kiedy zwraca się do nas ze swoją propozycja. Uwiedziony sprytną reklamą, kupuje wciśnięty mu mocą perswazji przedmiot, jednocześnie podpisując cyrograf na wieloletnie spłaty rat. Zazwyczaj po czasie stwierdza, że nabytek nie jest tak do końca potrzebny i że za zakup wielokrotnie przepłacił, poważnie nadszarpując i tak skromne dochody. Kiedy po czasie spostrzega, że został zrobiony w „balona” straszy się go komornikiem. Coraz mocniej jestem przekonany, że polityka inwestycyjna w niektórych obszarach w naszym mieście przypomina handel z niezbyt uczciwym komiwojażerem. Dostajemy różne zabawki, ale nie zawsze zastanawiamy się, czy jest nas na to stać i czy w efekcie takiej polityki finansowej jaką serwuje nam szczecinecka Platforma Obywatelska z jej liderem J. Hardie-Douglasem nie doprowadzi miasta na półkę w lombardzie.

Z politycznego przedpokoju

Dług, czyli krótka droga do lombardu Andrzej Bratkowski Trzymam w ręku dokument przygotowany dla radnych na najbliższą sesję. Jest to załącznik do uchwały zatytułowany „Wieloletnia prognoza finansowa na lata 2012-2025”. To bardzo ciekawy dokument. Jego uważna lektura, prowadzi do bardzo ciekawych wniosków. Potwierdza on w całej pełni moją opinię, że wszystkie spektakularne „sukcesy” naszego burmistrza pociągają za sobą rosnące zadłużenie miasta i przesuwają tak potrzebną nam równowagę budżetową w bardzo daleką i trudną do określenia przyszłość. Najlepiej niech przemówi analiza porównawcza dwóch podobnych dokumentów, oba przygotowane pod projekty budżetów miasta. Jeden pochodzi z projektu budżetu

na rok 2009, drugi na rok przyszły, czyli 2013. Odległość czasowa niezbyt duża, ale na tyle wystarczająca, by pokazać na tym przykładzie ,jak dalece mija się ocena perspektywy finansowej miasta w zamiarach pana burmistrza J. Hardie-Douglasa z rzeczywistością. Porównajmy więc jak wygląda przewidywana w 2008 i 2012 roku prognoza wzrostu i redukcji zadłużenia miasta, czyli nas wszystkich, którzy składają się na te zobowiązania. W pierwszym z nich uzyskanie równowagi budżetowej planowano na rok 2019, teraz perspektywę tą przesunięto na rok 2025. W nowej perspektywie zadłużenia miasta w 2019 roku będziemy mieli do spłaty ponad 19 mln. zł. Widać wyraźnie, że owe perspektywiczne plany są w rzeczywistości „wróżeniem z fusów” i są bardziej na poziomie cyrkowego magika niż po-

ważną analizą rzeczywistości. By nie być gołosłownym przytoczę jeszcze kilka przykładów, by wykazać, że owe planowanie jest „funta kłaków” warte. W 2008 roku przewidywano, że dług miasta w 2012 roku wynosić będzie 12,1 mln zł i od 2010 będzie systematycznie spadał, bo planowano wzrost dochodów własnych. W rzeczywistości dług stale szybko rośnie, by osiągnąć dzisiaj gigantyczny pułap 52,3 mln zł. Różnica wynosi blisko 40 mln zł. Dochody oscylują w owych latach na poziomie trochę większym niż 100 mln zł. Podobnie jak w dokumencie z 2008 roku zakłada się nazbyt optymistycznie, że poziom zadłużenia będzie systematycznie spadał już od przyszłego roku, choć rzeczywista praktyka pokazuje tendencje wprost przeciwne, czyli gwałtowne narastanie zadłużenia.


Nauczycielom pracującym w miejskich szkołach już zatrzymano dopłaty na dokształcanie.

Czy zabraknie na wypłaty dla nauczycieli? Słowo „kryzys”, zwłaszcza w oświacie, odmienia się ostatnio przez wszystkie przypadki. Jak udało nam się dowiedzieć, w dobie niżu demograficznego nauczyciele w Szczecinku obawiają się już nie tylko zwolnień. Z naszych ustaleń wynika, iż środowisko szczecineckich nauczycieli zaniepokojone jest także tym, czy miastu wystarczy pieniędzy na wypłacanie comiesięcznych pensji dla pracowników oświaty oraz na niezbędne w obliczu niepewnej pracy - podnoszenie kwalifikacji. Skąd taka obawa? Nauczycielom pracującym w miejskich szkołach już zatrzymano dopłaty na dokształcanie. - O zatrzymaniu dopłat na dokształcanie dowiedziałem się od nauczycieli. Według mnie brakuje pieniędzy na wypłaty i miedzy innymi dlatego przesunięto pienią-

dze z dokształcania na pensje - tłumaczy Cezary Jankowski Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Komisji Międzyzakładowej Pracowników Oświaty i Wychowania w Szczecinku. - Przepisy mówią wyraźnie, że te pieniądze po prostu muszą zostać zabezpieczone na oddzielnym rachunku i nie może być tak, że ich zabraknie. Przecież miasto otrzymuje subwencję. Próbowałem na ten temat rozmawiać z dyrektor Miejskiej Jednostki Obsługi Oświaty, Joanną Powałką. Usłyszałem, że subwencja nie jest pełna i że nie gwarantuje podwyżek nauczycieli. Moim zdaniem, to nie jest prawda. Rozporządzenie MEN z grudnia 2011 mówi o tym, że w Szczecinku subwencja wzrasta o 5,8%, a podwyżki dla nauczycieli wzrastają o 3,8%. Nie może jej zabraknąć. To wynika z prostych wyliczeń. Poza tym wcze-

śniej nikt nie mówił, że tych pieniędzy brakuje! Zdaniem naszego rozmówcy, wstrzymanie dopłat do podnoszenia kwalifikacji przez nauczycieli, które właśnie ma miejsce, jest w obecnej sytuacji szkół bardzo krzywdzące. Według Cezarego Jankowskiego, nauczycielom przez cały czas grozi utrata pracy, dlatego aby utrzymać zatrudnienie lub znaleźć inne zajęcie, zwyczajnie muszą się dokształcać. - Dokształcanie jest po to, żeby nauczyciele podjęli jakieś studia, żeby nie groziła im utrata pracy zaznacza nasz rozmówca. - Istnieje też ryzyko, że ci, którzy nie będą się kształcili, mogą być zwolnieni. Takie są kryteria redukcji etatów. Wiosną tego roku jako pierwsi do zwolnienia szli ci, którzy nie podnosili swoich kwalifikacji. Tak to się odbywało. Co na to Miejska Jednostka Ob-

REKLAMA

oroaĤrcmr\mīqerYafl]j]kgoYfa]e hjr]\ômīYeqYc[bľ)1&PA%(*&PAARYhjYkrYeq

sługi Oświaty? Dyrektor jednostki, Joanna Powałka, nie ukrywa, że lekko nie jest. Zapewnia jednocześnie, że robi wszystko, aby wystarczyło na nauczycielskie pensje. - Miasto musi nam dołożyć ponad milion złotych, a dokładniej 1 110 000,00 zł, ponieważ brakuje nam pieniędzy - informuje dyrektor. Jak się dowiedzieliśmy, przyczyną deficytu w MJOO jest przede wszystkim niewłaściwie oszacowana przez MEN subwencja. Z informacji uzyskanych w MJOO wynika, iż nie wystarcza ona nawet na zabezpieczenie wszystkich wypłat dla nauczycieli w Szczecinku. Do tego dochodzą zwiększone koszty, które jednostka musi ponosić, płacąc 2% składkę rentową. Nie można też zapominać o wysokich kosztach utrzymania szkół. Sporym obciążeniem dla budżetu jednostki jest również konieczność finansowania tzw. urlopów zdrowotnych nauczycieli, za które ministerstwo nie zwraca pieniędzy, jak i - opłacania lekcji nauczania indywidualnego, z których korzysta bardzo dużo uczniów i których nie sposób z wyprzedzeniem zaplanować. Znacznym wydatkiem są także zagwarantowane przez Kartę Nauczyciela odprawy. Nasza rozmówczyni nie ukrywa, że liczy na wyrównanie subwencji przez resort edukacji. Wcześniejsze praktyki pokazują jednak, że na zwrot wszystkich kosztów raczej nie ma co liczyć. - Otrzymaliśmy pisemne zapewnienie, że do 15 października MEN nam wszystko wyrówna - podkreśliła dyrektor. - Do tej pory jednak pieniądze nie wpłynęły... Weźmy na przykład nauczycielskie odprawy. W tym roku musieliśmy wypłacić z tego tytułu 75 tys. zł. Na takie wydatki w MEN jest

rezerwa. Wystąpiliśmy z wnioskiem o zwrot poniesionych kosztów, ale wątpimy, czy uda nam się odzyskać całość. W poprzednich latach zwracano nam zaledwie 10 procent. Na przykład w przypadku nauczycieli, którzy odchodzili na emerytury, musieliśmy wypłacić odprawy, które kosztowały nas 63 tys. zł. Z ministerstwa dostaliśmy zaledwie 6 300 zł zwrotu. - Czekamy na środki. Nie wiemy, jaka sytuacja będzie za miesiąc. W tej chwili musimy mieć zabezpieczone pobory nauczycieli - dodała nasza rozmówczyni. - To jest około miliona zł. Do tego dochodzą jeszcze wypłaty na administracje i obsługę oraz składki ZUS, które trzeba zapłacić jeszcze w grudniu. To pierwszy tak trudny rok. Do tej pory subwencja była wyższa. 80 % subwencji dawało możliwość pokrycia poborów, a 20% - kosztów utrzymania szkół. Teraz się to zmieniło. Niestety, jest tak w całej Polsce. Samorządy odczuwają niedoszacowanie ministerstwa, ale to wynika to z kryzysu. Bardzo ważne jest zrozumienie tej sytuacji. Nie wyobrażam sobie płacić nauczycielom na dokształcanie, kiedy nie mam zabezpieczonych pieniędzy na wynagrodzenia. Najpierw wypłaćmy wynagrodzenia i potem zobaczymy, co nam zostanie. Zdaniem Cezarego Jankowskiego, zatrzymanie dopłat na podnoszenie kwalifikacji nauczycieli to złamanie prawa. - Na pewno będziemy interweniować - dodaje Cezary Jankowski. - Napiszemy skargę do Rady Miasta, ponieważ to ona powinna pilnować tego, co robi burmistrz. Na pewno zwrócimy się także do posła na Sejm RP Wiesława Suchowiejki, żeby jako przedstawiciel oświaty wpłynął na całą tę sytuację. (sz)


Sesja Rady Miasta

Podatki, śmieci i spór o kotłownię Rekordowo długa była poniedziałkowa (12.11) sesja Rady Miasta. Wszystko za sprawą długiej dyskusji w punkcie dotyczącym zmiany stawek podatkowych od nieruchomości na 2013 rok. Wcześniej radni dokonali zmian w tegorocznym budżecie miasta. Wydzielili m.in. pieniądze (100 tys. zł) na zakup nowego radiowozu dla Straży Miejskiej. Dokonali też zmian w wieloletniej prognozie finansowej miasta na lata 2012-2025.

Podatek od nieruchomości

W dalszej części obrad rada przystąpiła do pracy nad pakietem uchwał podatkowych - od nieruchomości, od środków transportowych oraz od posiadania psów. Jak należało się spodziewać, pierwsza z tych uchwał wzbudziła największe „tarcia” na sali obrad. Opozycja zarzuciła burmistrzowi, że podniesienie podatków od nieruchomości do maksymalnych stawek określonych przez Ministra Finansów na 2013 rok, spowoduje zubożenie mieszkańców Szczecinka. Nasze miasto porównywano nawet do Warszawy, gdzie stawki te nie mogą być wyższe od tych obowiązujących tam od 1 stycznia przyszłego roku. Wcześniej klub Platformy Obywatelskiej zaproponował, aby objąć ulgą osoby prowadzące działalność turystyczną i gastronomiczną. Rada zgodziła się z tą argumentacją i od 1 stycznia 2013 roku osoby te zapłacą podatek w wysokości 14,75 zł od 1m2 powierzchni użytkowej lokalu i 0,62 zł od 1 m2 gruntu.

Radni opozycji (PiS i Terra) wnieśli pod obrady własny „taryfikator” podatkowy. Przewidywał on, że za grunty zapłacimy od działalności gospodarczej 77 gr/m2, od działalności turystycznej i gastronomicznej 54 gr/m2 oraz od pozostałych gruntów - 0,26 gr/m2. Koalicja nie przystała na tę argumentację i przyjęła wcześniej proponowane stawki podatków. Burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, uzasadniając podwyżki podatków zaczął od pytania o to, czy jest prawdą, że maksymalne stawki podatków spowodują trudną sytuację finansową rodzin i szczecineckich przedsiębiorców? Sam też na nie odpowiedział. - Ci, którzy mieszkają w 60-metrowym mieszkaniu praktycznie nie odczują podwyżki - zapewniał. Zdaniem burmistrza za duży dom na średniej działce, miesięczna opłata będzie wyższa o 35 zł miesięcznie, niż do tej pory. Z kolei mieszkający w 61,5-metrowym lokalu zapłacą miesięcznie więcej o 4,83 zł. Właściciel 237-metrowej apteki będzie musiał uiścić do kasy magistratu o 69 zł więcej, a sprzedawca mający sklep o pow. 1026 m2 - 323 zł miesięcznie. - Nie, ten podatek nas nie zabija, zabijają nas natomiast podatki od osób fizycznych czy też VAT - mówił burmistrz i argumentował: - Żeby rozwijać miasto musimy mieć dochody na odpowiednim poziomie. Podatek od nieruchomości to sztandarowy dochód miasta. Daje on nam do budżetu 23-24 mln zł rocznie. Gdybyśmy przyjęli propo-

zycję opozycji, z tego tytułu kasa miasta zubożałaby o ponad 3 mln zł. Na takie rozwiązanie nie możemy przystać. Przy okazji burmistrz uchylił też rąbka tajemnicy w kwestii przyszłorocznego budżetu. - Zadłużenie miasta na koniec 2013 roku wyniesie około 48 proc. jego dochodów. W następnych latach zadłużenie będzie spadać - mówił Jerzy Hardie-Douglas. Wynik glosowania uchwały podatkowej: 14 radnych „za”, 6 „przeciw” (PiS, Terra, SLD).

Za psa 119 zł

Radni zdecydowali, że opłata za psa w 2013 roku wzrośnie z 100 do 119 zł od sztuki. Tego podatku nie zapłacą ci, których zwierzaki są oznakowane mikroczipem. Jak się szacuje, „psi” podatek w nowej wysokości uiści zaledwie 9 mieszkańców Szczecinka. Są to osoby, które nie chcą wszczepiać mikroczipa swojemu czworonożnemu ulubieńcowi.

Samochody można myć na posesji

Rada zdecydowała również o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Pilska-1”, uszczegółowiła swoją wcześniejszą uchwałę w sprawie programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zdecydowała o określeniu terminu, częstotliwości i trybu uiszczania opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Radni po dłuższej dyskusji (spie-

rali się m.in. o zapis umożliwiający mycie samochodu na własnej posesji) podjęli też uchwały w sprawie: regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta, szczegółowego sposobu i zakresu świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych oraz w sprawie wyboru metody ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i ustalania wysokości stawki tej opłaty. Zmianie uległy stawki za gospodarowanie odpadami komunalnymi. 21 zł miesięcznie zapłaci mieszkaniec Szczecinka, jeżeli odpady nie są zbierane w sposób selektywny. Z kolei 14 zł - jeżeli odpady są zbierane w sposób selektywny. Radni podjęli uchwałę „śmieciową” 15 głosami „za”, 3 „przeciw” i 2 wstrzymującymi się. Rada ustosunkowała się również (pozytywnie) do uchwały Rady Miejskiej Inowrocławia w sprawie skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, dokonała podziału miasta na obwody głosowania, ustaliła ich granice i numery oraz siedziby obwodowych komisji wyborczych.

Emocje przy fabryce mebli

W dalszej części obrad radni podjęli decyzję w sprawie wysokości i zasad ustalenia dotacji celowej dla podmiotów prowadzących żłobki lub kluby dziecięce na terenie miasta.

Sprawozdanie burmistrza, informacja przewodniczącego Rady Miasta oraz wnioski i zapytania radnych zakończyły obrady. Tradycyjnie już ostatni z punktów porządku obrad wywołał emocje. Tym razem poszło o pozytywną decyzję środowiskową wydaną przez burmistrza firmie Kronotex, która przy ul. Waryńskiego zbuduje tzw. klaster meblowy. W tej kwestii dopytywał radny Roman Matuszak: - Dlaczego pan wydał pozwolenie środowiskowe dla Kronotexu? Burmistrz odpowiedział: - Nie miałem żadnych podstaw ku temu, by tego zezwolenia nie wydać (pozytywna opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i szczecineckiego Sanepidu - dop. red.). Oceni to prokuratura i Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do których to instytucji zwróciło się stowarzyszenie ekologów - mówił burmistrz. Z kolei radna Joanna Pawłowicz zapytała burmistrza, czy dokładnie przeczytał te opinie. Jej zdaniem opinia RDOŚ zawierza szereg błędów merytorycznych dot. m.in. terminu biomasa. - Ta decyzja to kolejne zagrożenie dla mieszkańców Szczecinka. Fabryka tak, miejsca pracy tak, ale kotłownia tylko taka, która spełnia wszelkie normy emisyjne - mówiła radna Pawłowicz. - Trudno z panią dyskutować. Pani działalność i „Terry” jest wielce szkodliwa. Pani i pani mąż będziecie odpowiedzialni za to, że w Szczecinku nie powstaną miejsca pracy - powiedział burmistrz. (sw)

Planowany koszt całej inwestycji wyniesie ok. 3,1 mln zł.

PKS bierze kredyt na budowę swojej bazy W ostatnich dniach października PKS w Szczecinku ogłosił nieograniczony przetarg na udzielenie kredytu bankowego inwestycyjnego, opiewającego na kwotę 2 mln zł. Cała suma ma zostać przeznaczona na prace związane z przeniesieniem siedziby PKS na teren położony przy ul. Cieślaka oraz na budowę zaplecza technicznego. Termin spłaty kredytu przewidywany jest na dzień 30 września 2023 roku, z możliwością wcześniejszej spłaty.

- Kredyt zostanie wykorzystany na budowę warsztatów oraz na utwardzenie terenu i położenie nowej nawierzchni na terenach PKS-u. Bierzemy kredyt inwestycyjny, ponieważ jest on dla nas korzystny. Za chwilę go spłacimy, dlatego że mamy pieniądze z wadium ze sprzedaży działek, tylko one będą do nas spływały ratalnie. Myślę, że w przyszłym roku zostanie on już w 100 proc. spłacony. Uważałem, że nie ma sensu przeciągać budo-

wy warsztatów, lepiej budować je od razu, wziąć kredyt, a następnie spłacić go z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży działek - mówi Adam Wyszomirski, prezes szczecineckiej spółki PKS. - Siedziba została już przeniesiona. Zostały już nam tak naprawdę jedynie warsztaty do wybudowania i uporządkowania. Dokończymy też inwestycję dotyczącą utwardzenia terenu i położenia nawierzchni. Prace związane z utwardzeniem terenu i wyłożeniem na-

wierzchni powinniśmy zakończyć do końca listopada. Wtedy też najprawdopodobniej na teren przy ul. Cieślaka zostaną przeniesione autobusy, które obecnie stoją na dworcu. Jeżeli chodzi o same warsztaty, to myślę, że jeszcze w tym roku zostaną wykonane pierwsze prace związane z budową, a dokończenie inwestycji powinno nastąpić na koniec kwietnia. Planowany koszt całej inwestycji wynosi niemało, bo aż 3.125.000

zł. Udział własny spółki wynosi 625.000 zł, co stanowi 20 proc. całej sumy. Pozostałe 80 proc. kosztów inwestycji zostanie sfinansowane z kredytu. Zabezpieczeniem kredytu jest weksel własny in blanco z deklaracją wekslową, poręczenie powiatu szczecineckiego oraz cesja praw z polisy ubezpieczenia inwestycji, a po zakończeniu budowy dodatkowo wpis hipoteki do księgi wieczystej nieruchomości z nowym warsztatem. (mg)


Sesja Rady Powiatu

PKS, fabryka mebli i łączenie szkół Piątkowe obrady zdominował temat przyszłości szczecineckiego PKS-u. Nie oznacza to jednak, że radni nie byli zainteresowani również innymi zagadnieniami, dotyczącymi bezpośrednio Szczecinka, jak i całego powiatu. Sesję otworzyła minuta ciszy. W taki symboliczny sposób radni uczcili pamięć po zmarłym Franciszku Kwaśniewski, burmistrzu Białego Boru. Następnie tradycyjnie już w punkcie dotyczącym pytań i interpelacji głos zabrali Jerzy Dudź oraz Arkadiusz Szczepaniak. Pierwszego z wymienionych radnych interesowały szczegóły podpisanego przez starostę pozwolenia na budowę fabryki mebli w Szczecinku. Radny Szczepaniak miał z kolei wątpliwości odnośnie ilości osób, które w przyszłości mają znaleźć zatrudnienie w owej fabryce. Radny zapytał również o realizację na terenie naszego powiatu programu rządowego Powiatowy Organizator Rozwoju Edukacji.

Bezpieczna przyszłość PKS

Następnie głos zabrał radny Sejmiku WZ Adam Wyszomirski. Gość dzisiejszej sesji bardzo wyczerpująco odniósł się do trzech kwestii: stanu drogi wojewódzkiej 172, planów cyfryzacji szczecineckiego kina oraz do planów zakupienia nowych autobusów przez PKS w Szczecinku. - Jesteśmy jednym z nielicznych samorządów w kraju, któremu udało się pozyskać pieniądze z UE na zakup autobusów - powiedział Adam Wyszomirski. - udało się uzyskać 2,5 mln zł netto do tego dochodzi wkład własny. Fizycznie

nie ma możliwości, abyśmy otrzymali autobusy, jeśli nie będziemy mieli podpisanej umowy z powiatem szczecineckim. Idąc takim tempem, gdzieś około maja będziemy mieli odnowiony tabor, To będzie 8 nowych autobusów, 32-sosbowych, które będą jeździły po terenie powiatu szczecineckiego. Radny Grzegorz Poczobut zainteresował się zagadnieniem serwisowania nowych autobusów. - Im będzie mniej marek różnego typu autobusów tym łatwiej będzie nam PKS-em zarządzać - odpowiedział radny Sejmiku. Zaraz potem wyjaśnił, że zamierza doprowadzić do sytuacji, w której PKS wraz z KM będzie dysponował maksymalnie trzema markami taboru. Jest też plan, aby w odpowiedni sposób przeszkolić mechaników, aby nie trzeba było w przyszłości serwisować autobusów w innych miastach. Adam Wyszomirski: - Cały proces inwestycyjny planujemy zrealizować do końca maja przyszłego roku. Tak jak kiedyś powiedziałem, ja przyszedłem do PKS-u po, to, aby tę spółkę zmodernizować. Myślę, że wraz z końcem czerwca moja misja się zakończy. Ta odpowiedź jednak nie wyczerpała tematu. Radny Arkadiusz Szczepaniak zapytał o sprzedaż przez PKS działek oraz o wynik finansowy spółki. Radny dopytywał się również o montaż finansowy wspomnianego zakupu nowych autobusów oraz o to, na co zostaną przeznaczone przekazane przez powiat na mocy uchwały pieniądze w kwocie 507 700,00 zł.- Mieliśmy do sprzedania 12 działek pod domki jednorodzinne. Sprzedaliśmy 11.

Myślę, że to dobry wynik. Co ważne sprzedaliśmy je też po dobrej cenie. Na zasadzie porozumienia sprzedaliśmy również jedną działkę inwestycyjną. - Koniec 2012 roku zakończymy zyskiem 700 tys. zł. To wynik księgowy. W minionych latach PKS przynosił straty. Teraz wynik będzie dodatni, choć stoję przed dylematem, czy celowo go nie obniżyć. Chciałbym pozostawić stabilną spółkę, z którą będą chciały rozmawiać banki, która spokojnie będzie mogła wejść w przyszłość.

Nowe szkoły, nowe wątpliwości

Przy punkcie dotyczącym informacji z realizacji zadań inwestycyjnych i remontowych prowadzonych przez Powiatowy Zarząd Dróg w Szczecinku za lata 2009 - 2012 radny Jerzy Dudź zapytał m.in. o stan dróg powiatowych, zarówno tych, które już poddano remontom, jak i tych, które dopiero czekają na realizację zadań inwestycyjnych. Niemałe poruszenie wywołał także punkt dotyczący informacji o stanie realizacji zadań oświatowych w powiecie szczecineckim w roku szklonym 2011/2012. Grzegorz Poczobut próbował dowiedzieć się szczegółów na temat planowanego połączenia szkół ponadgimnazjalnych w zespoły. Poprosił o pisemne przedstawienie kosztów tego przedsięwzięcia oraz o wyjaśnienie, czy w wyniku owych połączeń nauczyciele nie stracą pracy. Swoją prośbę umotywował tym, że chciałby mieć czas na merytoryczne odniesienie się do planowanej reorganizacji. Wicestarosta Marek Kotschy zaproponował, aby radny uzbroił

się w cierpliwość i poczekał, aż projekty uchwał dotyczących powołania nowych zespołów szkół zostaną skonsultowane ze środowiskiem nauczycieli i związkami zawodowymi. Zapewnił też, że radny na pewno będzie miał czas zapoznać się z odpowiedziami na zadane przez siebie pytania podczas posiedzeń komisji.

Kiedy przeprowadzka PKS-u?

W części uchwałodawczej radni byli jednomyślni. Podjęto m.in. uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na wniesienie wkładu finansowego w wysokości 507.700 zł do Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Szczecinku (kwota ta ma umożliwić przedsiębiorstwu zakupienie nowych autobusów). Na chwilę przed podjęciem uchwały znów jednak padły pytania. Jedno z nich, zadane przez Jerzego Dudzia dotyczyło kwestii przeniesienia PKS-u w okolice dworca PKP. - Plany były takie, abyśmy przejęli cały dworzec PKP, albo wydzierżawili jego część, albo przejęli jedną trzecią całości - tłumaczył Adam Wyszomirski. - Kiedy przejęlibyśmy dworzec PKP, wówczas jego właścicielem byłby samorząd, czyli powiat szczecinecki. Przy odpowiednim montażu finansowym moglibyśmy się starać o środki z UE na remont dworca. W momencie, gdy zaczęliśmy rozmawiać z PKP o przejęciu, powiedziało nam w ministerstwie, że nie - że budynek jest zbyt atrakcyjny, żeby go oddać za przysłowiową złotówkę. Z informacji, które posiadam, cały dworzec w latach 2013-2014 zostanie wyre-

montowany. Nam to nie przeszkadza. Od jednej ze spółek wynajmiemy kasę. Będziemy płacić dzierżawę za hol innej spółce, dodatkowo wydzierżawimy kilkadziesiąt metrów pomieszczenia w tym budynku. Jedyny problem to taki, po której stronie ulokujemy podjazdy, czy tam, gdzie obecnie znajduje się postój taksówek, czy może po drugiej stronie - gdzie obecnie znajduje się bocznica. Kiedy się przeniesiemy? Ja to bardziej uzależniam od sprzedaży działki dworca PKS-u. Do końca marca będzie gotowy komplet dokumentów dotyczący przenosin na dworzec PKP. Wykonamy to, kiedy będą środki ze sprzedaży działki PKS-u.

Praca będzie. Dla ilu osób?

Pod koniec sesji starosta szczecinecki Krzysztof Lis odpowiedział na pytania i interpelacje radnych. - 31 października podpisałem pozwolenie na budowę dla firmy Kronotex. Pozwolenie to uprawomocni się 16 listopada. Stronami w tym postępowaniu są: Kronotex Kronospan i Miasto Szczecinek - poinformował Krzysztof Lis. Odpowiadając na pytanie A. Szczepaniaka, zaznaczył, że we wniosku złożonym przez wspomnianą firmę jest mowa o zatrudnieniu 30 osób. - To jest informacja, która wynika z wniosku. Docelowo zakłada się, że w fabryce znajdzie zatrudnienie ok. 250 osób. Zakłada się, że będzie rozruch firmy. Według oświadczenia szefów firmy, rozruch ten, związany z zatrudnieniem większej liczby pracowników, ma potrwać dwa lata. (sz)

REKLAMA

REKLAMA


W tegorocznej edycji nagrodę główną otrzymała Dominika Kaszuba ze Zbychowa.

Niepodległościowe święto poezji Za nami XVII Ogólnopolski Konkurs Poetycki „Malowanie słowem”. Po raz kolejny poeci z całego kraju w Dniu Niepodległości mogli spotkać się w Szczecinku, aby zachęcić wszystkich do obcowania z nieco bardziej refleksyjnym wymiarem rzeczywistości. Tegoroczny finał konkursu miał charakter wyjątkowy. Pi raz pierwszy w długiej tradycji tego przedsięwzięcia nad wszystkimi jego uczestnikami czuwał - Mieczysław Czychowski. Ten nietuzinkowy poeta, malarz rysownik został wybrany patronem szczecineckiego święta poezji, aby dzięki ludziom pióra znów ożyła o nim pamięć. Na początku gali wszystkich uczestników „Malowania słowem”, miłośników poezji oraz zaproszonych gości przywitał burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Następnie Krystyna Mazur, główna inicjatorka konkursu przedstawiła protokół z obrad jury XVII edycji Ogólnopolskiego Konkursu „Malowanie słowem” im. M. Czychowskiego. Spośród wszystkich nadesłanych prac, a było ich w tym roku 2010, jury w składzie: Wojciech Kudyba, Przemysław Dakowicz oraz Krystyna Mazur - postanowiło przyznać nagrodę główną Dominice Kaszubie ze Zbychowa. Warto nadmienić, że nagrodzona poetka urodziła się w 1992 r. Obecnie studiuje Inżynierię Środowiska na Politechnice Gdańskiej. To laureatka konkursu poetyckiego im. J. Kozarzewskiego „Orzech” (2009 i 2010) oraz Turnieju Niejednego Wiersza (2011). Jej utwory drukowane były w antologiach pokonkursowych. Sama mówi o sobie, że jest kolekcjonerką słów i wrażeń, z których rodzą się wiersze.

W tym roku publiczność miała okazję zobaczyć spektakl poetycko-muzyczny „List do pozostałych - Edward Stachura”. Co ważne, nominację do nagrody głównej otrzymali także: Dariusz Adamowski z Białegostoku oraz Dorota Ryst z Warszawy. W tym roku po raz pierwszy swoje nagrody przyznali poseł Wiesław Suchowiejko, radny Adam Wyszomirski, starosta Krzysztof Lis oraz burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Burmistrz nagrodził zestaw wierszy Edyty Wysockiej z Miastka. Z kolei starosta - utwory Pawła Podlipniaka z Radomia. - Myślę, że dyrektor SAPiK Kamil Klimek świadomie zorganizował tę uroczystość właśnie 11 listopada -

powiedział Krzysztof Lis, nawiązując do obchodów Święta Niepodległości. - bardzo serdecznie dziękujemy za tę wyjątkową „ucztę”. Kiedy nie było wolności, kiedy Polska przez 123 lata była niewoli, to właśnie dzięki poetom i Kościołowi uczono nas kochać ojczyznę i patriotyzmu. Tu i teraz wszystkim poetom chciałbym za te piękne wiersze podziękować. - Ja zastanawiam się z kolei, czy Narodowe Święto Niepodległości jest dobre na finał konkursu poetyckiego - powiedział natomiast tuż przed wręczeniem Mirosławowi

Szałacie z Człuchowa przyznanej przez siebie nagrody poseł na Sejm RP Wiesław Suchowiejko. - Myślę sobie, że na pewno tak. Poezja, ta dziedzina sztuki, w której państwo tak pięknie funkcjonują, jest dziedziną sztuki szczególnej niepodległości - niepodległości umysłu i ducha. I myślę sobie, że to świetnie, iż w taki dzień mamy właśnie taki konkurs - już 17. Poseł, zanim wręczył swoją nagrodę, wspomniał, że także pisał wiersze, które opublikował przed laty w „Temacie Szczecineckim”. Następnie wyjawił, że okazało się, iż

zna Mirosława Sałatę jeszcze z lat szkolnych, chociaż w momencie wyboru nagrodzonych wierszy do końca nie wiedział, komu przyznaje nagrodę. W konkursie „Malowanie słowem” tradycyjnie już przyznano również nominacje do nagrody „Poeta regionu”. Otrzymali ją: Małgorzata Góralska ze Szczecinka oraz Zdzisław Dzrzewiecki z Białego Boru. Nagrodę za wiersz o Szczecinku ufundowana przez Adama Wyszomirskiego radnego Sejmiku WZ otrzymał natomiast Bogdan Nowicki ze Świętochłowic. Wyróżnienia w tej kategorii otrzymały: Tatiana Rogowska ze Szczecinka, Barbara Filipowska ze Szczecinka oraz Jadwiga Żonko z Jelenia. - Kiedy czyta się wiersz o Szczecinku, widać, jak to miasto, zwłaszcza w ostatnich latach się zmienia, jak się rozwija i jak idzie w dobrym kierunku. To duże szczęście, że poeci, często z dużym dystansem, widzą to, czego my czasem nie widzimy - zauważył, wręczając wyróżnienia i nagrody, Adam Wyszomirski. Po przyznaniu wszystkich nagród publiczność miała okazję zobaczyć spektakl poetycko-muzyczny „List do pozostałych - Edward Stachura”. Nie był to spektakl przypadkowy. Jego reżyser Jerzy Satanowski, który zresztą był uczestnikiem szczecineckiej gali, to bliski znajomy tragicznie zmarłego autora „Siekierezady”. Podobnie zresztą jak nowy patron konkursu - Mieczysław Czychowski. Po magicznym koncercie wszyscy poeci oraz sympatycy poezji spotkali się w Barze Sint Ji, gdzie odbył się Turniej Jednego Wiersza. (sz)

Ślubowanie przyszłych strażaków i ratowników 8 listopada w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinku miało miejsce uroczyste ślubowanie klasy pierwszej Liceum Ogólnokształcącego o specjalności ochrona przeciwpożarowa i ratownictwo. W ceremonii ślubowania uczestniczyli m.in.: starosta szczecinecki Krzysztof Lis, wicestarosta Marek Kotschy, komendant powiatowy PSP w Szczecinku Adam Serafin, a także dyrektorzy szkół i placówek oświatowych podległych powiatowi, grono pedagogiczne, rodzice oraz uczniowie. Ślubowaniu towarzyszył krótki program artystyczny, mający przypomnieć o zbliżającym się Święcie Niepodległości. Można było wysłuchać piosenek patriotycznych w wykonaniu uczniów ZS nr 6. Gościem specjalnym uroczystości był również Zespół Ludowy Jarzębiny z Jelenia. Warto przypomnieć, że pomysłodawcą utworzenia klasy o specjalności ochrona przeciwpożarowa i ratownictwo był dyrektor ZS nr 6 Janusz Sienkiewicz. W 2009 roku wraz KP PSP w Szczecinku opracowano specjalny program nauczania. W tym roku klasę o wspomnianym profilu ukończyło 60 osób. Młodzież zdała egzamin na strażaka ochotnika; wszyscy uczniowie byli też członkami OSP i obecnie mogą brać czynny udział w zdarzeniach. Tegorocznym opiekunem

Podczas uroczystości ślubowania nie zabrakło słów wyrażających dumę z tego, że młodzi ludzie chcą się kształcić i zdobywać wiedzę w zakresie niesienia pomocy, jak również - że już wkrótce ZS nr 6 wraz z innymi szkołami ponadgimnazjalnym w Szczecinku czekają poważne zmiany. klasy mundurowej jest starszy kpt. Jerzy Szeligowski. - Warto się zastanowić, co decyduje o tym, że młodzież w XXI wie-

ku wybiera kształcenie w szkołach mundurowych - powiedział po akcie złożenia ślubowania przez uczniów pierwszej klasy Krzysztof Lis. Starosta zauważył, że przecież jeszcze nie tak dawno wiele młodych osób szukało sposobów, jak uchronić się przed mundurem. Zaznaczył również, iż każda ze szczecineckich szkół, podobnie do tej, w której dziś zorganizowano uroczystość, może się obecnie pochwalić wysokim poziomem nauczania. - Jesteśmy też przed ważnymi zmianami - dodał starosta. - Chciałbym teraz publicznie powiedzieć, że te zmiany są nieuniknione. Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Staramy się to wszystko zrobić w drodze ewolucyjnej, a nie rewolucyjnej. Mam nadzieję, że będzie tak, że po roku 2015 nie będziemy musieli podejmować drastycznych decyzji z przebudową całej sieci szkół. W takim położeniu nie jesteśmy też jedyni. Już kilka lat temu podjęliśmy działania, aby pomniejszyć koszty funkcjonowania szkół. Teraz pojawiło się pytanie, czy to dalej ciągnąć, czy podjąć decyzję o reformach, aby za dwa, trzy lata nie znaleźć się pod ścianą. We wszystkich tych wprowadzanych zmianach chcemy utrzymać jak najwięcej stanowisk pracy, mam na myśli nauczycieli. (sz)


W górę czynsze i opłaty za wieczyste Wraz ze zbliżającym się końcem roku wszystkim coraz częściej nasuwa się pytanie o to, co nas czeka w przyszłym. Oczywiście, chodzi o podwyżki, ponieważ reszta jest relatywnie nieprzewidywalna. Zapytaliśmy, o ile wzrosną czynsze i opłaty za użytkowanie wieczyste? - W przyszłym roku planujemy podwyżki, co wynika z wieloletniego programu gospodarowania zasobem mieszkaniowym miasta Szczecinek na lata 2012 - 2016 - odpowiada Tomasz Wełk, prezes zarządu ZGM-TBS. - Zakłada on już z góry określone podwyżki czynszu, a stawkę, która ma obowiązywać, otrzymujemy podstawiając odpowiednie wartości do wzoru. Od 1 października br. do końca marca przyszłego roku, ten wskaźnik jest ustalony na wysokości 3671 zł za m2. Muszę przyznać, że dosyć znacznie on wzrósł, ponieważ jeszcze do końca września był on na poziomie 3560 zł. Jak się okazuje, wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków

mieszkalnych obowiązujący od 1.10 br. do końca marca przyszłego roku jest jednym z najwyższych w całym kraju! Więcej za czynsz, niż mieszkańcy Szczecinka, zapłacą jedynie w województwie małopolskim, pomorskim i kujawsko-pomorskim. Kolejnych podwyżek możemy spodziewać się za blisko pół roku, na początku lipca 2013 r. - Na podstawie wyliczeń w oparciu o dane stawki okazuje się, że nowa stawka bazowa, czyli ta maksymalna, która zacznie obowiązywać od połowy przyszłego roku, wyniesie 6,72 zł za m2. Obecnie jest to 6,21 zł. Wiadomo, że od tych kwot odliczane są wszelkiego rodzaju obniżki, m.in. z tytułu niedocieplenia czy braku łazienki - mówi Tomasz Wełk. Dodajmy, ze stawka za lokal socjalny, która obecnie wynosi 1,16 zł, w lipcu przyszłego roku wzrośnie do 1,33 zł, a z racji obniżonych stawek za tego typu lokale od tych kwot nie są możliwe dalsze obniżki. To jednak nie koniec podwyżek.

Znacznie wcześniej powinniśmy spodziewać się wzrostu podatków. Z informacji uzyskanych w ratuszu wynika, że każdy użytkownik nieruchomości, który płacił podatek z tytułu użytkowania wieczystego, w ostatnich dniach został, lub w najbliższym czasie zostanie, o takich zmianach poinformowany pisemnie. Podobne pismo już otrzymała pani Sylwia, jedna z naszych Czytelniczek. - Ostatnio znalazłam w swojej skrzynce list dotyczący podwyżek. I po prostu jestem zła, ponieważ to jest kolejna rzecz która będzie w przyszłym roku droższa. I ci w ratuszu robią to tylko po to, żebyśmy my płacili za długi, których oni narobili i żeby im się budżet dopiął. I po nic więcej, bo tak naprawdę moja wartość nieruchomości nie wzrosła przez ten czas i wcale nie musiałabym płacić więcej tego podatku, a oka-

zuje się że będzie inaczej. W przyszłym roku będę musiała zapłacić o jakieś 50 proc. więcej, a za rok już o 100 proc.! - W ubiegłym roku polski parlament zmienił przepisy dotyczące opłat z tytułu użytkowania wieczystego, które pobierane są przez lokalne samorządy - informuje Tomasz Czuk, rzecznik prasowy UM. - W związku z tym będą one nieco większe aniżeli w latach ubiegłych. W poprzedniej wersji ustawy obowiązywał zapis mówiący o tym, że opłata z tytułu użytkowania wieczystego może być aktualizowana, ale nie musi. Obecnie nie ma już takiej możliwości. Ustawodawca wprowadził bowiem precyzyjny zapis, który mówi wprost: „wysokość opłat z tytułu użytkowania wieczystego podlega rocznej aktualizacji, nie częściej jednak niż raz na 3 lata.Gdybyśmy zrobili to z własnej inicjatywy cztery lata temu, jak wiele

innych samorządów w Polsce, to przy ówczesnych, wyższych cenach nieruchomości, podwyżki byłyby jeszcze bardziej odczuwalne i nie byłoby możliwości zastosowania trzyletniej prolongaty, a taką opcję przewiduje znowelizowana ustawa - mówi Tomasz Czuk. - Poza tym osoba legitymująca się niskimi dochodami, które nie przekraczają 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, może ubiegać się o 50 proc. bonifikatę od opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego związanego z budownictwem mieszkaniowym. Istnieje też oczywiście możliwość zamiany użytkowania wieczystego na własność hipoteczną czyli wykup nieruchomości. Zatem w przyszłym roku nie pozostaje nam nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i... głęboki portfel. (mg)


Marzenia się spełniają Mimo wielu przeciwności losu, marzenia się spełniają. Przekonała się o tym mieszkanka Gminy Szczecinek, Ewa Świokła (Wielisławice k. Gwdy Małej). Ewa praktycznie od zawsze chciała malować i uczyć się malarstwa pod okiem cienionych profesorów. Mogłoby się wydawać, że nowotwór, na który zachorowała, mając 9 lat, pokrzyżuje jej plany. Nic bardziej mylnego. Swoją determinacją i wiarą udowodniła, że sztuka jest dla każdego i że nigdy, nawet w najtrudniejszej sytuacji, nie wolno się poddawać.

Można powiedzieć, że już spełniły się twoje marzenia: studiujesz, malujesz, wygrałaś z chorobą. - Studiuję malarstwo sztalugowe. Moją drugą specjalnością jest malarstwo w architekturze. Zawsze chciałam to robić. Jak sobie przypominam, już w czasach gimnazjum o tym myślałam. Wtedy też zaczęłam się uczyć rysunku. Zapisałam się do Szczecineckiego Ośrodka Kultury. Tamtejsze zajęcia bardzo mnie inspirowały. Później, mniej więcej rok przed studiami, przeniosłam się do Młodzieżowego Domu Kultury, gdzie uczyłam się u pani Agnieszki Świerczyńskiej. Nie zawsze jednak wszystko szło tak, jak to sobie na początku wymarzyłaś. - Przed rozpoczęciem studiów chodziłam do normalnego liceum, więc dla mnie przygotowania były trudniejsze. Wymagały dodatkowego nakładu pracy poza szkołą. Dlatego też przed studiami jeździłam na konsultacje. Chciałam studiować w Warszawie. Pojechałam tam, ale było jakoś tak nieprzyjemnie. Dało się odczuć ten cały wyścig szczurów. Każdy chciał być najlepszy. Profesor, który prowadził konsultacje, podkreślał, że się nie nadaję. Uważał, że malowanie nie za bardzo mi wychodzi. Ale ja się uparłam. Rysowałam jeszcze więcej. Ćwiczyłam to, z czym mam największy problem, czyli detale. Na przerwach w szkole szkicowałam uszy, dłonie, twarze. Miałam taką wewnętrzną motywację, że może mi się udać. Z Warszawy zrezygnowałam sama. Doszłam do wniosku, że nie chcę pracować i studiować z ludźmi, którzy będą mnie chcieli zdemotywować. Mimo to, z marzeń o malarstwie nie zrezygnowałaś? - Nie. Pojechałam do Poznania na egzaminy wstępne. Mimo ogromnej konkurencji, przeszłam do drugiego etapu. Odsiew jednak był duży. Zostało tylko 10 osób. No cóż, niektórzy wypadli naprawdę świetnie. Wtedy moja przyjaciółka powiedziała mi, że przecież mogę studiować w Toruniu. Wcześniej Toruń w ogóle mi nie przyszedł do głowy. Wybierając studia, skupiałam się głównie na akademiach sztuk pięk-

nych. Ten pomysł mi się spodobał. Egzaminy odbyły się tam później w lipcu. Na początku byłam trochę podłamana, po egzaminach w Poznaniu nie chciało mi się już tak bardzo. Ale spróbowałam i dałam z siebie wszystko. I dostałam się. Radość była pewnie ogromna. - Cieszyłam się, że od razu po maturze dostałam się na studia i to w dodatku na te, na które chciałam. Przecież często bywa tak, że osoby, które chcą studiować malarstwo, czekają rok, dwa, bo się nie dostają. Liczba miejsc na tym kierunku jest naprawdę ograniczona. W Toruniu przyjęto na przykład tylko 17 osób. Sporo kandydatów odpada już w pierwszym etapie - przy teczce. Jak ktoś się wybiera na studia malarskie, musi przygotować teczkę ze swoimi pracami. Jeśli się spodobają, to wówczas taka osoba przechodzi dalej. Jeżeli jednak okaże się, że te prace przygotował ktoś inny, wówczas komisja weryfikuje to podczas drugiego etapu, czyli na egzaminie praktycznym. Tym razem twoje marzenie się spełniło. - Myślałam o tym jeszcze wtedy, kiedy miałam obie ręce. Potem w trakcie choroby na jakiś czas przerwałam chodzenie na zajęcia. Na co zachorowałaś? - W wieku 9 lat zachorowałam na złośliwy nowotwór kości. Podczas pierwszego leczenia usunięto mi kość z ręki i miałam endoprotezę. Przez cztery lata wszystko było dobrze. W pierwszej klasie gimnazjum choroba jednak wróciła. Lekarze jeszcze nie podejmowali drastycznych kroków. Przeszłam operację i chemioterapię. Po dwóch latach wróciłam na zajęcia plastyczne. Miałam jeszcze większą motywację, żeby rysować. Udało ci się pokonać nowotwór? - Tak, dzisiaj już wszystko jest dobrze. Po amputacji prawej ręki w 2005 roku wszystko wróciło do normy. Dziś uważam, że była to dobra decyzja. Podjęłam ją sama, mając 16 lat. W pewnym wieku rodzice nie decydują już za dziecko i lekarze pytają pacjenta o zgodę. Ja taką właśnie decyzję podjęłam.

Ewa Świokła „Martwa natura abstrakcyjna” i „Martwa natura chromatyczna”

Powiedz proszę, przed amputacją byłaś praworęczna? - Tak. Kiedy zaczęłam chodzić na zajęcia plastyczne, byłam praworęczna. Choć ta ręka przez chorobę była mniej sprawna. Miałam w niej duże przykurcze, nie mogłam jej wyćwiczyć, ponieważ bardzo mnie to bolało. Nie podnosiłam jej. Rysowałam nią na kartce, szkicowałam sobie różne rzeczy, ale pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy miałam coś narysować na sztaludze. Do tego trzeba mieć rozmach. Zdałam sobie sprawę, że prawą ręką nie dam rady. Musiałam się błyskawicznie przestawić. Łatwo pewnie nie było. - To było bardzo trudne. Ale można się było przyzwyczaić. Jak do wszystkiego. Musiałam po prostu przypisać lewej ręce dodatkowe funkcje. Rysowanie też.(Śmiech.) Na uczelni jesteś traktowana inaczej niż inni studenci? Wykładowcy dają ci „fory”? - Różnie. Zależy, co jest do zrobienia. (Śmiech.) Ewa Świokła „Autoportret” Przed tobą obrona pracy magisterskiej. Przygotowania trwają? - Pracuje nad tym długo. W pracowni prof. Lecha Wolskiego od ponad roku robiłam, wprawki, żeby temat pracy magisterskiej był na bardzo dobrym poziomie. Profesor tak prowadził zajęcia, aby każdy z nas doszedł do jakiegoś swojego obszaru w malarstwie. Chodzi o coś, co będzie daną osobę interesować, co będzie się chciało pogłębiać w przyszłości. Głównie więc na tym się skupiam. Po długich poszukiwaniach zadałam sobie pytanie, co lubię i co chciałabym zrobić. Lubię muzykę. Kształcę się w tym kierunku. Śpiewam muzykę klasyczną. Postanowiłam więc, że za pomocą obrazów nadam dźwiękom jakiś kształt. Mnóstwo czasu poświęciłam, żeby przemyśleć, jak to wszystko wyrazić, czy to ma być forma, czy abstrakcja, czy coś przetworzonego. Udało się? - Po jakimś czasie poszukiwań, to, co wychodziło mi na płótnie, zaczęło wyglądać trochę jak kosmos. Zaczęłam więc szukać w tym kierunku. Chodzę do planetarium, wykorzystuję zasoby internetowe. Szukam np. zdjęć mgławic, które są szalenie kolorowe. W ogóle zdjęcia kosmosu są przepiękne, bardzo inspirujące, dają mi nowe bodźce do tego, żeby móc dalej tworzyć. Myślałaś już o tym, co będziesz robić po studiach? - Po obronie pracy magisterskiej planuję ukończyć studia podyplomowe z pedagogiki i skończyć szkołę muzyczną. W międzyczasie będę szukać pracy - w szkole albo w przedszkolu. Będę próbować. Na pewno też chciałabym dalej malować, nie chciałabym tego przerywać. Czy wrócę do domu? Chciałabym zostać w Toruniu, ale prawda

Ewa Świokła „Martwa natura” jest taka, że będę tam, gdzie znajdzie się praca. Pamiętam słowa koleżanki, która właśnie kończy studia. Opowiadała mi kiedyś o tym, co mówił jej profesor. Powiedział, że jak skończysz studia, to walniesz głową w beton. (Śmiech.) Jakie są twoje marzenia? - Chciałabym jakoś łączyć sztukę: malarstwo z muzyką i pracę. Gdzie i jak, jeszcze nie wiem. Rodzina mnie wspiera. Podobają im się to, co robię. Akceptują to. To też jest

ważne. Nie marzy ci się wielka kariera czy chociażby występ w jakimś programie telewizyjnym, promującym młode talenty? - Kiedy oglądam tego typu programy, to myślę, że może tak, ale zaraz potem mi przechodzi. (Śmiech.) Nie ciągnie mnie do świata sławy i pieniędzy. W tym chyba jest mój problem. Chodzi mi głównie o to, żebym umiała coś w życiu robić i bym mogła się tym z innymi dzielić. (sz)


Zmieniono zapis zezwalający na wyprowadzanie psów bez smyczy w Trzesiece i Świątkach.

Na smyczy i w kagańcu. Zawsze

Problem ten poruszany był przez naszych Czytelników wielokrotnie. Bez większych przeszkód, w porozumieniu z mieszkańcami, udało się go rozwiązać m.in. w takich miastach, jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdynia czy Szczecin. O co chodzi? O wybiegi dla psów. Wciąż wielu szczecinecczan ubolewa, że mieszkając w Szczecinku, nie są w stanie zapewnić swoim czworonożnym pupilom odpowiedniej dawki ruchu. Dlaczego? Na terenie prawie całego miasta właściciele zobligowani są do tego, aby wyprowadzać psy na smyczy. Kwestię tę określa obowiązujący Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Szczecinek. Już wkrótce, wraz z wejściem w życie reformy dotyczącej gospodarki odpadami, regulamin ten ulegnie zmianie. Czy jest szansa, że w związku z tym właściciele czworonogów doczekają się wspomnianego wybiegu? Czy z chwilą rozpoczęcia obowiązywania nowego regulaminu wszyscy mieszkańcy Szczecinka będą musieli pilnować, aby ich pupile nie brudziły i biegały bez smy-

czy? Z prośbą o ponowne poruszenie tego problemu za pośrednictwem „TS” zwrócili się pracownicy sklepu z żywnością dla zwierząt przy ul. Bohaterów Warszawy. Niemal codziennie słyszą od posiadaczy psów, że taki wybieg byłby w Szczecinku bardzo potrzebny. - Mieszkańcy Szczecinka są właścicielami psów różnych ras. Są to zarówno małe pieski, jak i psy myśliwskie, które po prostu muszą gdzieś się wybiegać. Niestety, z obawy przed mandatem właściciele zmuszeni są wyprowadzać swoje psy na smyczy. Pieski, nawet te, które nie należą do agresywnych, wychodząc na spacer, idą więc przy nodze swojego pana. Nie jest to dla nich najwłaściwsze. Podobnego zdania są także mieszkańcy os. Kopernika. - Decydując się na psa w Szczecinku, trzeba się naprawdę bardzo mocno zastanowić - zaznacza nasza rozmówczyni. - Pies to stworzenie, które po prostu musi się wybiegać. W przypadku mieszkańców os. Kopernika problem ten mógłby zostać rozwiązany bardzo szybko. Wy-

starczyłoby, żeby ktoś wydzielił teren w okolicach Winnicznej Górki. Wszyscy wyprowadzają tam swoje psy. Niektórzy puszczają je luzem, ale wtedy ryzykują, że pojawiający się w tym miejscu strażnicy miejscy wypiszą mandat. Gdyby takie miejsce, w którym psy mogłyby się wybiegać, znalazło się, wówczas nikt nie musiałby wywozić zwierząt na spacer za miasto, a i może problem z psimi odchodami udałoby się wtedy jakoś racjonalnie rozwiązać. Co na to wszystko ratusz? Z pytaniem, wyjaśniającym sprawę wydzielenia obszaru, w którym mógłby funkcjonować tzw. wybieg dla psów, zwróciliśmy się do rzecznika UM. Tomasz Czuk szczegółowej odpowiedzi nie udzielił. Zamiast tego odesłał nas do projektów uchwał, dotyczących gospodarowania odpadami. - Wśród nich znajduje się również projekt regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie naszego miasta. Stara wersja już nie obowiązuje. Jeżeli Rada Miasta go uchwali, będzie obowiązującym prawem - dodał rzecznik. Co takiego w projekcie regula-

minu mogli odnaleźć właściciele czworonogów? W rozdziale, poświęconym obowiązkom osób utrzymujących zwierzęta domowe, można było przeczytać, że wyprowadzane na spacer psy należy wyposażyć w obrożę i smycz, a w przypadku psa rasy uznawanej za agresywną - w kaganiec. Wymóg wyprowadzania psów na smyczy, zgodnie z projektem, nie dotyczył terenów prywatnych, w szczególności ogrodzonych. Przepisy te miały natomiast obowiązywać na obszarze ograniczonym ulicami: Karlińską, wzdłuż brzegu jez. Trzesiecko, do wiaduktu na ul Szczecińskiej, wzdłuż torów od wiaduktu do dworca PKP, wzdłuż torów kolejowych do ul. Bugno, Kołobrzeską (łącznie z os. Kołobrzeska), obszar os. Pilska graniczony ul. Pilska, Bukowa, Klonowa i Waryńskiego oraz os. Marcelin, Raciborki i Zachód III. Czy nowy regulamin daje szansę na funkcjonowanie w mieście wybiegów dla psów? Niestety, o miejscu, w którym właściciele będą mogli beztrosko wyprowadzać psy bez smyczy, nie ma nawet najmniejszej

wzmianki. To jednak nie wszystko. Przywołane zapisy oznaczały, że jeśli regulamin zostałby przyjęty, właściciele czworonogów, aby móc bez żadnych przeszkód wyprowadzać swoje psy luzem i w dodatku bez akcesoriów niezbędnych do sprzątania po swoich pupilach, musieliby zamieszkać... w dwóch nowych dzielnicach Szczecinka - w Trzesiece lub Świątkach. W projekcie nie było bowiem mowy o tym, żeby na tych właśnie terenach obowiązywały takie same przepisy, jak w pozostałych częściach miasta. Ktoś, ustanawiając zmiany w prawie lokalnym, najwyraźniej zapomniał, że w 2010 roku Szczecinek wzbogacił się o wspomniane - Trzesiekę i Świątki. Na szczęście po naszym artykule, który ukazał się na stronach www.temat.net, to niedopatrzenie na minionej sesji RM naprawiono. Mieszkańcy wielu szczecineckich ulic pewnie nie byliby szczęśliwi, wiedząc, że w Świątkach i Trzesiece za wyprowadzenie psów bez smyczy, nawet tych - agresywnych, nie będą groziły żadne konsekwencje. (sz)

Ratuszowy dziedziniec zostanie przykryty dachem Dziedziniec ratuszowy ma być przykryty dachem. W tych dniach do biura Miejskiego Konserwatora Zabytków Pawła Połoma, wpłynął do zaopiniowania, projekt koncepcyjny. Jego autorem jest arch. Artur Wolanin z pracowni urbanistycznej przy Urzędzie Miasta. Szkielet dachu wsparty byłby na słupkach i wspornikach mocowanych do ścian ratusza. Jego wypełnienie może stanowić laminowane szkło lub płyty poliwęglanowe. Wewnętrzny dziedziniec tworzy czworobok, do którego przylegają ściany

Urzędu Miasta i niewielka kamienica od strony parkingu. Projekt zakłada przykrycie całego dziedzińca, a cała konstrukcja byłaby zamontowana na wysokości dachów. - Jest to na razie koncepcja zadaszenia. Tego typu konstrukcję ma Dwór Artusa w Toruniu - wyjaśnia nam Paweł Połom. - Mało tego, wprowadzono tam windę gondolę. W tej chwili jest tam jedna z lepiej prosperujących w mieście kawiarni i bardzo popularne miejsce spotkań. Budowla początkowo budziła bardzo duże emocje.

Jaka będzie decyzja konserwatora w sprawie przeszklenia dziedzińca? - Pozytywna - odpowiada P. Połom, dodając: - To powinno być miejsce dla petentów urzędu gdzie można by posiedzieć. To również może być miejsce spotkań. Mało tego. Mamy trochę mniej czy bardziej udanych rzeźb, pochodzących z rzeźbiarskiego pleneru studenckiego. Mówi się, że plener ma być również w przyszłym roku. Ponieważ rzeźby zostały zrobione z materiału wrażliwego (czyli z piaskowca, mało odpornego na warunki at-

mosferyczne - dop. red.), na pewno można będzie w tym miejscu zrobić małe lapidarium lub galerię. Jestem jak najbardziej za tym. Konserwator twierdzi, że nic nie wie o terminach realizacji pomysłu oraz czy do budowy przeszklenia dojdzie. Jego zdaniem, jeśli tak, to należałoby go wykonać jeszcze przed zakończeniem rozbudowy ratusza od strony ul. 1 Maja. - Nie wyobrażam sobie, aby robiona była już po zakończeniu rozbudowy. Może w przyszłym roku - dopowiada konserwator. (jg)

Projekt przykrycia dziedzińca.

Szczecineccy celnicy mogą pracować spokojnie W najbliższym czasie nie będzie restrukturyzacji Oddziału Celnego w Szczecinku. Przynajmniej na razie. Potwierdziła nam to rzecznik prasowa Izby Celnej w Szczecinie. Szczecineccy celnicy drżeli o swoje miejsca pracy już od początku tego roku. Wszystko za sprawą planowanych zmian w strukturze organizacyjnej

służby. Planowano, że w miejsce oddziału w Szczecinku powstanie tzw. miejsce wyznaczone. Przeciwko takim działaniom zaprotestował ratusz. Działania samorządowców wsparły m.in. zakłady pracy z terenu trzech powiatów: szczecineckiego, drawskiego i wałeckiego - klienci szczecineckiego

Oddziału Celnego. - Miasto wspólnie ze starostwem dołożą wszelkich starań, aby administracja celna zmieniła tę niekorzystną dla nas decyzję powiedział nam ówczesny rzecznik prasowy UM Konrad Czaczyk. Do protestów przeciwko likwidacji oddziału dołączył też największy zakład przemysłowy w regionie - fir-

ma Kronospan. - Planowana likwidacja placówki w przypadku spółek Kronospan mogłaby przynieść jedynie negatywne skutki w postaci m.in. obniżenia konkurencyjności firmy, serwisu dla klientów, a także spowolnienia i zmniejszenia dostaw - przekonywała nas rzecznik prasowa fabryki Beata Rafalo.

REKLAMA

REKLAMA

Potentat w produkcji materiałów drewnopochodnych w piśmie przesłanym do naszej redakcji wskazał, że miesięcznie spółki Kronospan dokonują około 500 zgłoszeń eksportowych, a w 2011 roku takich odpraw było ponad 6 tysięcy. Wszystkie czyniono w Szczecinku. Po ewentualnych zmianach, byłyby niemożliwe. Celnicy zaczęli radzić. Jedno ze spotkań odbyło się w lutym br. w szczecineckim ratuszu. Wypracowano wspólną formułę, ale nie określono wówczas, czy Oddział Celny w Szczecinku, w 2013 roku będzie funkcjonował w dotychczasowych strukturach. Nad sprawą radził też Konwent Starostów Województwa Zachodniopomorskiego. W kwietniu br. rzecznik prasowa Izby Celnej w Szczecinie Monika Wożniak - Lewandowska powiedziała nam: - Na razie pracujemy i działamy bez żadnych zmian. Cały czas trwają prace analityczne nad przyszłą strukturą Izby w województwie zachodniopomorskim. Na „dziś” trudno przewidzieć, w którą stronę to tak naprawdę pójdzie. Okazuje się, że poszło w dobrą stronę. Od pani rzecznik uzyskaliśmy we wtorek (23.10) następującą odpowiedź: - Na razie nie wykonujemy żadnych ruchów w kierunku zmian organizacyjnych Izby. (sw)


Szczecineckie obchody Święta Niepodległości

Msza św. kawaleria i kwiaty Tegoroczne obchody Święta NieNie podległości właściwie niczym nie różniły się od tych z lat poprzednich. Jedyną nowością był udział kawalerzystów i amazonek ze Szczecińskiego Klubu Kawalerzystów im. 12 Pułku Ułanów Podolskich i nieco większy niż zwykle udział mieszkańców. Obchody rozpoczęły się od uroczystej Mszy św. za Ojczyznę w kościele Mariackim. - Dziękujemy Bogu za dar wolności, a przede wszystkim za dar Niepodległej. Dziękujemy za całą dobroć, którą doświadczamy będąc Polakami. Dziękujemy za dobro, które otrzymujemy od siebie nawzajem. Wyrażamy radość, że możemy być razem - powiedział na początku Mszy św. ks. Dariusz Stachula. - Wiemy, że Polska przeżywa kryzys i właśnie w tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji słuchamy słowa Bożego - mówił podczas kazania ks. D. Stachula. - Jak Izrael przeżywał kryzys spowodowany suszą - brakowało po prostu jedzenia. Nawet w takiej sytuacji znalazło się wyjście. Owszem, potrzebna była interwencja Boga, który posłużył się prorokiem Eliaszem. Znajdujemy się w podobnej sytuacji. Przychodzimy do kościoła, który jak mówi hasło tego duszpasterskiego roku w Polsce, jest naszym domem. Jesteśmy w tym domu, aby prosić Boga w trudnej dla Polski sytuacji o jego pomoc i błogosławieństwo. Dla każdego. Dla ubogiej wdowy, dla pana posła i dla burmistrza. Dla nas wszystkich. Jesteśmy razem. Ksiądz w swoim kazaniu nawiązał do postawy ewangelicznej ubogiej wdowy, która w świątyni ofiarowała wszystko, co miała. - W to święto uświadomimy sobie, że darem wspólnym, wspomagającym taką postawę, której oczekuje od nas Bóg, jest nasza Ojczyzna. Przypomnijmy, że w walce o wolność wielu ludzi dało to, co mogło dać. Niby niewiele, ale w perspektywie dzisiejszej ewangelii najwięcej. Nadszedł czas, by zacząć myśleć o Ojczyźnie razem w kategoriach umiejętności dawania tego, na co mnie stać. Każdy przecież może wnieść coś pozytywnego w budowaniu wolności i polskości naszego kraju. I to nas powinno łączyć. To dobro wspólne. A nie dzielić. - Dzisiaj nikt nas nie zmusza do strzelania do swoich rodaków, ale przyznajmy, strzelamy do siebie pociskami z pozycji różnych fontów politycznych. Te pociski to najczę-

Pochód otwierali kawalerzyści i amazonki ze Szczecińskiego Klubu Kawalerzystów im. 12 Pułku Ułanów Podolskich. Pośród nich są również mieszkańcy naszego miasta związani z Ośrodkiem Jeździeckim Lipowy Dwór ze Szczecinka - Tadeusz Johaniuk, Marian Droździel, Aleksander Leszczyński, Aleksander Leszczyński syn oraz Piotr Synowiec, Łukasz Kraczek, Jarek Pojasek (w roli Józefa Piłsudskiego) z JKS Karolewko. Amazonki ze Szczecinka to: Marzena Deneszewska i Barbar Żur z Ośrodka Jeździeckiego Lipowy Dwór.

Uroczystości pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego zaczęły się od odegrania Mazurka Dąbrowskiego.

Uroczysta Msza św. w kościele NNMP.

Poczty sztandarowe Szczecineckiego Bractwa Kurkowego, ZHP i leśników - RDLP. ściej słowa, pełne nienawiści i zawiści (...) Strzelamy najczęściej poprzez media (...) Jeśli pociski ładujemy do dział, to nie dziwmy się, że działa strzelają. Być może niektórym zależy, aby media strzelały do braci i sióstr Polaków. Zamiast strzelać. Bóg mówi nam dzisiaj co innego. (...) Warto usiąść naprzeciw siebie za zamkniętymi przed mediami drzwiami i po prostu serdecznie porozmawiać, nie o tym, co nas dzieli, ale o Polsce, czyli o tym, co nas łączy. Po Mszy uczestnicy w towarzystwie ułanów przeszli pod pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego. U jego stóp spoczęły wieńce i wiązanki kwiatów. - 94 lata temu z mroku zaborów, po 123 latach niebytu, odrodziła się Rzeczpospolita, wolna Rzeczpospolita - powiedział w okolicznościo-

wym przemówieniu burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. - Wielu z nas, stojąc dzisiaj po pomnikiem Józefa Piłsudskiego większą część życia spędziła w kraju o ograniczonej suwerenności, czyli nie w pełni niepodległym. Święto Niepodległości to symboliczny dzień, w którym powinniśmy wyrażać naszą radość z faktu, iż żyjemy wreszcie w pełni niepodległym państwie, ale też to okazja do przypomnienia, o czym należy mówić niezmiennie, co należy przypominać młodym pokoleniom. To okazja uświadomienia Polakom, że historia uczy, że niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze. Że błędna polityka, brak roztropności, osłabiające państwo ciągłe kłótnie i swary, mogą doprowadzić do jej utraty. - Im trudniejsze, bardziej skomplikowane czasy, im większy kryzys,

Po wyjściu z kościoła na czele pocztów sztandarowych kroczyli żołnierze i policjanci. tym większa odpowiedzialność spoczywa za czyny i za słowa. Dobrze, aby wszyscy sobie wzięli to do serca zarówno ci, którzy dzisiaj rządzą i jak i ci, którzy mają aspiracje do rządzenia w przyszłości. Bierzmy przykład z najlepszych (burmistrz nawiązał do kampanii wyborczej w USA - dop. red.) Róbmy wszystko, aby kolejne pokolenia Polaków mogły świętować 11 listopada - święto dość niefortunnie przypadające w niefortunnej aurze i przygnębiającej po-

godzie. Jednak mim to, jakże piękne święto. Bo przecież to święto naszej Ojczyzny, niepodległej Rzeczpospolitej. Uroczystość złożenia kwiatów u stóp marszałka uświetniły poczty sztandarowe, m.in. Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych, Komendy Powiatowej Policji, Komendy Powiatowej PSP, Związku Harcerstwa Polskiego, szczecineckich szkół, organizacji, stowarzyszeń i zakładów pracy. (sw jg)


Ponieważ publiczność składała się przede wszystkim z bardzo młodych obserwatorów, specjalnie dla nich organizatorzy przygotowali moc dodatkowych atrakcji. Od kilku lat w czasie, w którym świętujemy Dzień Niepodległości, grupa okolicznych rekonstruktorów średniowiecza zaprasza wszystkich na krótką podróż w przeszłość i spotkanie z historią. Nie inaczej było w tym roku. Tym razem średniowieczni odtwórcy gościli w Turowie. Dzięki uprzejmości Gminy Szczecinek, Turniej Łuczników Tradycyjnych o Pierścień Księżnej Elżbiety został rozegrany pod dachem - w hali sportowej. Imprezę. która odbyła się 10 listopada, krótko po godzinie 10. otworzył wójt Gminy Szczecinek Janusz Babiński. Wójt przywitał wszystkich przybyłych gości, w tym m.in. Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Koszalinie płk. Krzysztofa Olkowicza oraz dyrektora Zakładu Karnego w Czarnem mjr. Wojciecha Brzozowskiego. Janusz Babiński podziękował też głównemu inicjatorowi przedsięwzięcia Cezaremu Sierzputowskiemu za organizację turnieju i wyjątkowe zaangażowanie. - Wiem, że jak pan Czarek Sierzputowski się za coś weźmie, to doprowadzi to do końca. Za to należą mu się wielkie brawa - zaznaczył wójt. Po krótkim przywitaniu wszystkich biorących udział w turnieju łuczników przed szkołą w Turowie zabrzmiały wystrzały z salwy artyleryjskiej. Zaraz potem rozpoczął się turniej. Ponieważ publiczność składała się przede wszystkim z bardzo młodych obserwatorów, specjalnie dla nich organizatorzy przygotowali moc dodatkowych atrakcji. Spośród nich wymienić można chociażby pokazy walk na miecze, wystawy średniowiecznej broni, uzbrojenia i akcesoriów życia codziennego. Całemu temu wydarzeniu wyjątkowego klimatu nadawała średniowieczna muzyka. - To jest turniej cykliczny - powiedział „TS” inicjator wydarzenia, Cezary Sierzputowski. - Szczerze powiem, nie pamiętam, która to już jest edycja. Na początku turniej ten odbywał się na Świątkach. Później w parafii pw. Ducha Świętego. W tym roku postanowiliśmy zmienić tę regułę i wyszliśmy poza teren Szczecinka. Pozostaliśmy jednak w ramach Gminy Szczecinek. Zostaliśmy zaproszeni przez Gminę Szczecinek, udzielono nam pomocy finansowej, udostępniono halę, jak również zapewniono nam fantastyczną publiczność, z której jesteśmy bardzo zadowoleni. To przede wszystkim wspaniałe dzieci, ale i lu-

dzie nieco starsi, którzy przybyli z różnych miejsc. Widać, że są głodni takich właśnie atrakcji, a my jesteśmy zadowoleni, że możemy się pokazać takiej publiczności. - Co ważne, oprócz turnieju zorganizowaliśmy także mały jarmark. Można przyjrzeć się z bliska, jak wygląda średniowieczne uzbrojenie, zastawa rycerska, ubiory, mamy projekcje filmów historycznych, bę-

Walczyli o Pierścień Księżnej Elżbiety

To jedyny turniej łuczniczy, który rozegrany został w hali sportowej.

Dla uczniów turowskiej szkoły była to krótka podróż w przeszłość i spotkanie z historią. dzie też pokaz walki rycerzy. Zdaniem naszego rozmówcy, turnieje łuczników tradycyjnych, połączone z żywą lekcją historii na temat średniowiecza, to dobry pomysł na spędzenie Święta Niepodległości. Mówi Cezary Sierzputowski: - Słuchałem ostatnio różnych wypowiedzi i wywiadów udzielanych szczególnie w radiu. Powiem szczerze, że jestem zadowolony, iż nasza formuła jest inna. Wiem, że tego dnia odbywają się dwa takie turnieje w Polsce: w Sopocie i tu - w Turowie. Z kolei turniej zorganizowany na hali jest jednym jedynym w kraju.

Rubrykę redagują harcerze Święta Wszystkich Świętych każdemu kojarzą się z cmentarzem. Odwiedziny rodzin, wspólne składanie zniczy oraz kwiatów u zmarłych bliskich, to tradycja znana w całej Polsce. Tak też obchodzona była w naszym mieście, przez harcerzy z 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego. Jednak poza rodzinnymi wyprawami do nieżyjących już członków rodzin oraz przyjaciół, „Czarni” oddawali także cześć między innymi żołnierzom. Jak co roku harcerze w bardzo uroczysty sposób pełnili warty przy pomniku ofiar poległych podczas służby w Armii Krajowej.

Warta polega na staniu, przez określony czas (w naszym przypadku było to pół godziny) na baczność. Mimo nieprzyjemnej pogody harcerze i harcerki, nawet ci najmłodsi, dzielnie wytrwali przez kilka godzin. To nie wszystko. Każdy kto 1 listopada udał się na cmentarz, przechodząc przez jedną z sześciu jego bram, został zaczepiony przez wolontariuszy zbierających pieniądze na budowę hospicjum im. św. Franciszka z Asyżu. Co prawda dzięki kilkuletniej tradycji akcji „Pola nadziei” hospicjum ju�� powstało, za to jego obecny stan nadal pozosta-

Warto przypomnieć, że nagrodę główną w tegorocznym turnieju, czyli łuk „Samick” SKB 50, ufundował wójt Gminy Szczecinek Janusz Babiński. Nagrodę honorową - Pierścień Księżnej Elżbiety ufundował dyrektor ZK Czarne mjr Wojciech Brzozowski. Pozostałe nagrody (do VI miejsca włącznie) ufundowała Gmina Szczecinek. W tegorocznym Turnieju Łuczników Tradycyjnych o Pierścień Księżnej Elżbiety pierwsze miejsca zajęli kolejno: Krzysztof Brzeziński, Bartek Zielonka, Leszek Jęczkowski i Michał Danes - wszyscy z Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej. (sz)

je surowy. Jak wiadomo każdy harcerz to także wolontariusz. Ubrani w harcerskie mundury staliśmy razem z takimi osobami jak pan burmistrz lub pan starosta i kwestowaliśmy na rzecz hospicjum. Każdy, kto wrzucił chociażby symboliczną złotówkę otrzymywał wielką wdzięczność oraz naklejkę. Chociaż z każdą minutą palce odmawiały nam posłuszeństwa przy przyklejaniu naklejek, to dzielnie wspomagaliśmy zbiórkę pieniędzy. W końcu każda chwila, w której pomagamy innemu człowiekowi jest najcenniejszą z możliwych. Dniem poprzedzającym święto Wszystkich Świętych jest amerykańskie święto Halloween. Ta zagraniczna tradycja z roku na rok w Polsce staje się coraz bardziej popularna. Oczywiście jak wszystko co nowe ma swoich wrogów i zwolenników. Dla harcerzy jest to okazja do...

Dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa rozmaitych akcesoriów historyczynych.

dobrej zabawy. W tym celu kadra 13 Czarnego Szczepu zorganizowała Bal Halloween. Z wyników organizacyjnych nie odbył się on w dniu

30 października, kiedy to wypada owe święto, lecz 9 listopada. dh. Ewa Stefanowicz 99ŻDH Czarny Laufer


Ze zbiorów Muzeum Regionalnego

FOTO F. Zwierzchowski

Pamiątki z wojaży

Szczecinek na starych zdjęciach (113)

Talerz ze Szczecinka

Wazonik z Zinnowitz

Powszechnie znana widokówka przedstawiająca „nowy” blok przy ul. Marszałka Żukowa - dzisiaj ul. Kardynała Wyszyńskiego, została wydana z okazji Roku Pomorza Zachodniego przez Biuro Wydawnicze „Ruch”. Z zamieszczonego napisu wynika, że nakład w wysokości 1000 egz. wykonano w 1965 roku. Znając ówczesne realia, zdjęcie najprawdopodobniej zostało wykonane najpóźniej w 1964 roku. Można się zastanawiać, czy w ówczesnym Szczecinku nie było ładniejszych miejsc godnych upamiętnienia w postaci widokówki? Odpowiedź jest jedna. Z pewnością były. W tym czasie istniała jeszcze zabudowa, po której dzisiaj nie pozostał nawet ślad. Chodziło zatem raczej o efekt propagandowy. Wszelkimi sposobami dokumentowano osiągnięcia związane z dokonaniami PRL, stąd zamiast urokliwych, ale za to mocno zaniedbanych i chylących się ze starości kamieniczek, przedstawiano „nowoczesność”. Utrwalony na zdjęciu trzypiętrowy blok, który dzisiaj wygląda znacznie lepiej niż w latach swojej młodości, powstał w miejscu zburzonych podczas działań wojennych kilku kamienic. Ich ruiny ze szczątkami okopconych ścian i sterczącymi w niebo, poskręcanymi stalowymi belkami, przetrwały do połowy lat 50. Potem ruiny zostały uprzątnięte i przez kilka lat było w tym miejscu klepisko z jedną drewnianą budką stojącą tuż przy skrzyżowaniu z ul. Rzemieślniczą (w tym czasie H. Sawickiej). Był to jeden z pierwszych wybudowanych w mieście bloków. Na parterze znalazło się miejsce dla dwóch w tym czasie najnowocześniejszych w mieście sklepów. Jeden nazywał się „Elegancja” - potem przemianowano go na „Galux”, a drugi „Delikatesy”, które po wybudowaniu drugiego bloku naprzeciwko browaru, nazwano „Starymi”. Oba sklepy należały do MHD czyli Miejskiego Handlu Detalicznego. Oznajmiał o tym umieszczony na witrynami sklepów neon w kolorze czerwonym i zielonym. Był to jeden z pierwszych sklepowych neonów w mieście. W tle ulicy - już za skrzyżowaniem z ul. Powstańców Wlkp. - widać nieistniejącą już dzisiaj zabudowę. W najwyższej kamienicy, to ta stojąca szczytem do ulicy, znajdowała się księgarnia. W tym czasie istniały już, znacznie ciekawsze pod względem architektonicznym, budynki - przykładowo przy ul. Szczecińskiej (dwa bloki wybudowane dla Zakładów Płyt Wiórowych), ul. Warszawskiej (bloki wybudowane dla A-22 - potem Polam), a także ul. Mariackiej (PKP) i Powstańców Wlkp. (wojsko). W latach 60. rozpoczęto również budowę pierwszych bloków pomiędzy ul. Kościuszki i Koszalińską. (jg) (jg)

Szklanka z Kołobrzegu ne naczynia, często porcelanowe, zdobione metodą kalkomanii z herbami czy widokami miast. Bywało, że takie pamiątkowe przedmioty wykonywano z okazji jakichś ważfoto: Jerzy Gasiul

Wprawdzie podróże o charakterze religijnym, handlowym, naukowym czy nawet turystycznym, znane były już w starożytności, jednak dopiero w XIX w. wyjazdy, szczególnie turystyczne, stały się bardziej masowe niż poprzednio. Niemały wpływ miał na to rozwój sieci kolejowej. Pierwszą linię kolejową zbudowano w Anglii w 1825 roku, a już w końcu tego wieku niemal cała Europa (z wyjątkiem imperium rosyjskiego) pokryta była gęstą siecią torów. Coraz liczniejsza była też warstwa średnia, wśród której zapanowała wręcz moda na wyjazdy „do wód” czy też podróże krajoznawcze. To właśnie wówczas kształtowały się podstawy krajoznawstwa i działali tacy ludzie jak Mieczysław Orłowicz. Z podróży, jak to zwykle bywa, chętnie przywożono wszelkiego rodzaju pamiątki mające przypominać udane wyjazdy. Zaczął się więc rozwijać przemysł turystyczny oraz pamiątkarski i to na całkiem sporą skalę. Wykonywano modne na początku XIX w. szklanice z grubego, często kolorowego szkła z rżniętymi widokami poszczególnych miejscowości. Później zawrotną karierę zrobiły pocztówki, ale te godne są osobnego artykułu. Zapewne na przełomie XIX i XX wieku pojawiły się także bardzo popularne pamiątkowe łyżeczki „miejskie” - zwykle srebrne, dekorowane na uchwycie emaliowanym herbem miasta, a czasem także na wewnętrznej stronie czarki, widokiem charakterystycznej budowli. Pojawiły się też w dużych ilościach drob-

Cukierniczka z widokiem zamku w Szczecinku

nych dla danego miasta wydarzeń. W naszych zbiorach posiadamy kolekcję takich przedmiotów z Pomorza Zachodniego. Najciekawsza jest bodaj szklanica z barwionego szkła z pierwszej połowy XIX w. W środkowej części płaszcza przedstawiona jest rżnięta panorama Kołobrzegu z katedrą na pierwszym planie. Poniżej, aby nie było wątpliwości podpis „Colberg”. Musiało się ich zachować niewiele, bo nic nie wspomina o niej nawet Hieronim Kroczyński w swej bardzo solidnej „Kronice Kołobrzegu”. Częstsze są niewielkie naczynia porcelanowe z naniesionymi na nie metodą kalkomanii, charaktery-

stycznymi widokami danych miast (Szczecinek, Kołobrzeg, Zinnowitz, a nawet wieś Przechlewo). Małe srebrne łyżeczki, były chyba bardziej ekskluzywnymi prezentami. Możliwe, że w Szczecinku wykonano je z okazji 600-lecia miasta i obdarowywano nimi znamienitszych gości. Faktem jest, że są dość częste, i z dawnego Pomorza Zachodniego poza kilkoma ze Szczecinka, mamy także łyżeczki z Międzyzdrojów i Złotowa. Jednym z pierwszych moich zakupów muzealnych była właśnie taka łyżeczka. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy przekonywałem ówczesną właścicielkę, że miejsce tej łyżeczki jest oczywiście

w muzeum. Później niemal identyczną, otrzymaliśmy z okazji 90-lecia naszej placówki od szefowej muzeum w Kołobrzegu. Z okazji 650-lecia Szczecinka w 1960 roku, ratusz zamówił kilka wzorów naczyń stołowych (talerze, kubki, komplety do kawy) wiele z nich znajduje się w rękach prywatnych. Cztery takie talerze podarował nam zmarły niedawno pan Czesław Krawczyk. Jak pamiętamy, ostatnie 700-lecie naszego grodu także zostało uhonorowane m.in. wybiciem własnej monety. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku.


JERZY GASIUL

Św. Mikołaj przy Kaznodziejskiej

Najstarsza znana ikonografia dotycząca wyglądu kościoła pw. św. Mikołaja pochodzi dopiero z 1618 roku. To właśnie wówczas na Wielkiej Mapie Księstwa Pomorskiego Eilharda Lubinusa, pośród kilkunastu rycin z widokami miast pomorskich, znalazł się także Newen Stettin. Na tle mizernej miejskiej zabudowy opasanej rowami i wałami, zamieszczona została nadnaturalnej wielkości sylwetka kościoła. Dzisiaj uważalibyśmy, że jego autor albo nie opanował dość trudnej sztuki rysunku, albo celowo i do tego nieudolnie próbował zatuszować rzeczywistość. Otóż nie. W tym czasie, tego rodzaju zabiegi, służące podkreśleniu rangi ważnych budowli w ikonografii stosowano bardzo często. Do takich właśnie obiektów zaliczał się zarówno kościół, jak i ratusz. Trzeba przyznać, że miejska świątynia na tle chatynek z drewna, gliny i trzciny prezentowała się wyśmienicie. Ale czy tak w istocie było? Należy w to mocno wątpić. Jeśli jego architekturę porównalibyśmy do innych ówczesnych kościołów, czy katedr w bardziej znaczących miastach, to raczej była to budowla bardzo skromna, świadcząca o niskim statusie miasta i jego mieszkańców. Jak podają źródła niemieckie, pierwszym protestanckim proboszczem kościoła św. Mikołaja został w 1534 roku Paulus Klotze (Paweł Kloc), rodowity szczecinecczanin - były mnich z tutejszego klasztoru Marientron. To właśnie on podczas studiów w Wittemberdze tak dalece zafascynował się naukami swego konfratra (augustianina) Marcina Lutra, że po powrocie do Szczecinka, zaczął jako pierwszy na tym terenie głosić jego nauki. Ponieważ jego postępowanie wywołało oburzenie u większości szczecineckich augustianów, z tego powodu na jakiś czas musiał wyjechać do Szczecina. Jak twierdzą historycy, początki protestantyzmu na tych terenach nie były łatwe, jako że miejscowi byli bardzo przywiązani do katolicyzmu. Protestantyzm ostatecznie zatriumfował z chwilą przyjęcia przez Sejm Pomorski w Trzebiatowie (1534 r.) luteranizmu jako religii oficjalnej. Był to też sygnał do rozpoczęcia prześladowań tych, którzy nie zgadzali się z nową urzędową doktryną. Oprócz Klotza nową naukę głosili także Jan Snitke i Joachim Born. Ten drugi po śmierci mnicha - pastora Klotza, objął po nim parafię św. Mikołaja, pełniąc swoją funkcję do 1573 roku. Do jego obowiązków religijnych należało odprawianie m.in. nabożeństw. W niedzielę były trzy nabożeństwa, dwa przed południem i jedno po południu, a w dni powszednie po jednym we wtorki i czwartki. Wiadomo także, że kościelne dzwony uruchamiano dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Do 1583 roku, a więc do wielkiego pożaru miasta, na

RYSUNEK Jerzy Gasiul

CZĘŚĆ XXXIX

Szkic wnętrza kościoła św. Mikołaja wykonany na podstawie zdjęcia(?) pochodzącego z końca XIX w. Widok na nawę z poziomu empory (chóru). W centralnym miejscu prezbiterium umieszczony był ołtarz (neogotycki) z obrazem najprawdopodobniej przedstawiającym modlitwę Jezusa w Ogrójcu. Po lewej ambona z prowadzącymi na nią krętymi schodami. Po prawej tablica z numerami psalmów. Nad tablicą widać przytwierdzoną do ściany chorągiew, niewiadomego dla współczesnych pochodzenia. Po obu stronach nawy biegły drewniane empory z ławkami. Z tego też poziomu doskonale widoczny był jeden z żyrandoli - pająków, które dzisiaj zdobią kościół NNMP. kościelnej wieży kołysały się dwa dzwony. W świątyni z trzema bocznymi ołtarzami poświęconymi Najświętszej Maryi Pannie, św. Annie i św. Erazmowi, rozbrzmiewały również organy ufundowane przez mieszczan i księcia Jana Fryderyka. Dokładnie 22 lutego 1576 roku mieszczanie wystosowali do księcia Jana Fryderyka petycję. Dotyczyła ona wyrażenia zgody na rozbiórkę resztek murów po opuszczonym przez mnichów klasztorze Marientron. U miejscowych z groszem jak zawsze było krucho, dlatego postanowili z budulca po zrujnowanym klasztorze odbudować kościół. 13 lipca 1583 roku doszło do katastrofy. Tego dnia, podczas wielkiego pożaru miasta, doszczętnie spłonął również kościół i pastorówka. Jak wynika z dokumentów, jeszcze na długo przed pożarem był już w stanie daleko niedoskonałym, skoro w 1570 roku nakazano proboszczowi najpierw naprawę przeciekającego dachu a potem nawet

wymianę więźby. Nie wiadomo dokładnie, kiedy kościół po pożarze odbudowano. Historycy podają różne daty. Wiadomo, że w 1589 roku na odbudowanej wieży zamontowano zegar, a w 1599 roku zawieszone zostały trzy dzwony: dwa małe i jeden wielki. Rok później wnętrze uświetniły freski na ścianach. Ich autorem był mistrz Jacob Funcke z Kołobrzegu. W tym czasie księżna Jadwiga, która przy południowej ścianie miała swój fotel, ufundowała srebrny kielich, srebrne świeczniki i szaty liturgiczne. Odbudowany już kościół z wieżą zwieńczoną kopulastym hełmem został uwieczniony na wspomnianej już mapie wydanej w 1618 roku. Mimo przyjęcia protestantyzmu, wnętrze kościoła przez długi czas (do końca XVI w.) nosiło jeszcze katolicki charakter. W 1570 roku Szczecinek stał się siedzibą superintendentury - to odpowiednik dekanatu w kościele ka-

tolickim. Do obowiązków pastora należało (wg dokumentu z 1570 r.) m. in. głoszenie trzech kazań w niedziele i święta, a w czwartki i piątki raz dziennie. Poranne kazanie dotyczyć miało katechizmu, przedpołudniowe - Ewangelii, a popołudniowe Listów św. Pawła. Co dwa tygodnie pastor i rektor pełnili służbę w pobliskiej Gwdzie, zaś zamkowy kapelan swoją posługę pełnił w jedną niedzielę w mieście, drugą w dość odległym Sporem. Duchowni protestanccy, którzy z takim zacietrzewieniem zwalczali przywary duchowieństwa katolickiego, sami nie byli ich pozbawiani. Takim przykładem nadużywania swego stanowiska był Joachim Born. Uważano go za skandalistę. To on odmówił trzymania do chrztu dziecka burmistrza. Był człowiekiem bardzo kłótliwym i jak to ówcześni określali, nie stroniącym od kobiet. Jego postępowanie wywoływało zgorszenie i oburzenie. Doszło do tego, że pewnej niedzieli we

Gwdzie po kazaniu chłopi obili go kijami. W 1573 roku Borna zwolniono ze stanowiska, a jego miejsce zajął Michał Schlot, mający ponoć słabość do wyskokowych trunków. Przy parafii istniała szkoła. Przeprowadzona w 1570 roku wizytacja wykazała, że uczęszczało do niej 50 chłopców. Uczono ich łaciny, katechizmu Lutra a także śpiewu. Nauczyciel był opłacany przez proboszcza (5 guldenów) i radę miejską (2 guldeny). Ponadto przysługiwał mu na zamku bezpłatny posiłek. Przywilejem szkoły było posyłanie w każdą niedzielę dwóch chłopców z koszykiem, celem zebrania prowiantu. Co roku na Wielkanoc i św. Michała specjalna komisja, w skład której wchodził proboszcz, kapelan (zamkowego) i dwóch „rozsądnych mężów” wizytowała szkołę i promowała uczniów do klas wyższych. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE,MALUCHY!

Aleksandra - ur 8.11 - 3190 g - 53 cm.

Dagmara - ur 8.11 - 3300 g - 54 cm.

Igor - ur 8.11 - 2550 g - 52 cm.

Krystian - ur 9.11 - 3170 g - 54 cm.

Kubuś - ur. 11.11- 3200 g- 54 g.

Maciej - ur. 9.11- 3470 g- 59 cm.

Marcel - ur. 13.11- 3275 g -55 cm.

Oliwier - ur. 10.11- 2750 g- 54 cm.

Kuba - ur. 8.11- 3740 g- 56 cm.

Poznaliśmy wyniki rankingu „Bezpieczny Szpital 2012”.

Wysokie notowania szczecineckiego szpitala W minionym tygodniu poznaliśmy wyniki rankingu „Bezpieczny Szpital 2012”, który został przygotowany przez zespół Centrum Monitorowania Jakości dla dziennika „Rzeczpospolita”. Na rozesłaną przez CMJ ankietę odpowiedziały 254 szpitale, w tym również szpital w Szczecinku. W zestawieniu zabiegowych szpitali niepublicznych znaleźliśmy się na 25 miejscu, uzyskując ponad 705 punktów na 1000 możliwych. Natomiast w zestawieniu szpitali w województwie zachodniopomorskim zajęliśmy szóstą pozycję.

- Według mnie, nasza pozycja na dzień dzisiejszy jest dobra, zważywszy na fakt, że wymogi są coraz większe i coraz bardziej dopracowywane jeżeli chodzi o standardy medyczne. Natomiast w strategii szpitala celem jest osiągnięcie wyników pozycjonowania się w pierwszej dziesiątce. Jestem zadowolony z wyników rankingu, ale nie jestem na tyle uspokojony, aby nie wdrażać na bieżąco procedur, które umożliwią nam dochodzenie do jeszcze lepszego wyniku - mówi Adam Bielicki, prezes szczecinec-

kiego szpitala.- W tej chwili jesteśmy w trakcie organizowania akredytacji Centrum Monitorowania Jakości, którą wdrożymy w czerwcu przyszłego roku, i myślę, że wtedy ta pozycja, do której zamierzamy dojść, będzie już spokojnie osiągalna. Czym jest akredytacja CMJ? Najprościej mówiąc, jest to jedna z metod zapewniania wysokiej jakości świadczeń, polegająca głównie na wyszukiwaniu zagadnień, które w największym stopniu wpływają na poziom świadczeń i bezpie-

czeństwo pacjentów. Jak to działa? Dla placówki tworzy się mierzalne kryteria oceny, zwane standardami akredytacyjnymi. Standardy te mogą ulegać późniejszym modyfikacjom, mobilizując daną placówkę do osiągania optymalnego poziomu świadczonych usług oraz do dążenia do wyznaczonych, wysokich standardów. Dodatkowo szczecinecki szpital będzie miał możliwość dokonania samooceny poprzez porównanie naszej placówki z przyjętymi standardami. W założeniu pozwoli to

SAMOOPIEKA ( self-care) - DBAM O SIEBIE

Troska o przyszłość

Funkcjonowanie człowieka wiąże się zwykle z planowaniem jutra. To planowanie to nie tylko konieczne do załatwienia sprawy, ale też przewidywanie jutra odległego. Dla młodego człowieka, ucznia to konieczność podejmowania decyzji o wyborze szkoły, zarówno jej jakości jak i profilu. Dla wielu młodych ludzi są to decyzje, o których nie myślą zbyt wiele, nie wiedzą, co chcieliby robić później, nie myślą jeszcze o kierunku studiów i „odległej” przyszłości. Wielu młodym ludziom wydaje się, że marzenia się nie spełniają i trzeba myśleć bardzo racjonalnie, planować możliwość usamodzielnienia. Czy to pomaga? Raczej nie. Młodzi ludzie w wielu sytuacjach wiedzą co chcą robić, co lubią robić, lecz słysząc wokół o bezrobociu, kryzysie, trudnościach w utrzymaniu posady są sparaliżowani. Często to rodzice nie pozwalają podjąć decyzji dziecku sądząc, że wiedzą lepiej czego potrzebuje i co powinna robić w przyszłości ich pociecha. Nie jest dobrze, kiedy rodzice kierują się własnymi, niespełnionymi pragnieniami.

Jako rodzice powinniśmy pamiętać, że dzieci nie są naszymi miniaturami. Kształtujemy ich postawy, wpływamy na zachowania, uczymy wielu rzeczy ale nie możemy wymagać spełniania oczekiwań, planując ich dorosłość. Zadaniem rodziców powinno być budowanie w dziecku poczucia własnej wartości, zdrowej, popartej wysiłkiem w nauce, wysiłkiem w kontaktach ze starszymi. Nie każde dziecko musi być noblistą, ale każde dziecko powinno mieć poczucie wiary w siebie, które pomoże mu pokonać kolejne przeszkody i przeciwności w realizowaniu planów i zamierzeń. Ważne dla każdego człowieka jest to, by móc spróbować, by doświadczyć samemu, czy potrafię. W wielu sytuacjach szkodliwi są rodzice krytykujący ponad miarę, unikający wsparcia dla dzieci czy rodzice, którzy nie interesują się dzieckiem. Nadopiekuńczość, ułatwianie dziecku pokonywania barier, które powinno pokonać samodzielnie, ukrywanie „złych” informacji, budowanie obrazu życia łatwego, bez trudności, unikanie wspólnych rozmów o problemach w do-

mu i rodzinie to wielka szkoda dla przyszłości dziecka. Kiedy dziecko potrzebuje markowych gadżetów, bo grupa rówieśników, „kolegów” tego wymaga, może zamiast zaspokajać za wszelką cenę potrzebę, należy wytłumaczyć, że „koledzy za gadżety” to pozór, żart i oszustwo. Prawdziwi koledzy to ci, którym wystarcza spotkanie, zabawa i rozmowa a nie ubiór, zabawka czy modny gadżet. Jeżeli nasze dziecko ma być silnym i wierzącym we własne siły człowiekiem, to już na etapie dzieciństwa powinno wybierać te spotkania i kontakty, którym wystarcza „że jest”. Drugim bardzo ważnym elementem kształtowania osobowości i postawy w dorosłym życiu jest dom. Dom to miejsce, gdzie dziecko (nieważny wiek) może zawsze wrócić, choćby popełniło największy błąd. To nie jest bezkarny powrót, ale świadomość, że konsekwencje powinny być, jednak ludzie, do których wracam darzą mnie zaufaniem, kochają mnie, wierzą, że kolejny raz ich nie zawiodę. Jeżeli dziecko nie znajdzie akceptacji, zrozumienia i paru chwil

rozmowy w domu, pójdzie gdziekolwiek tam, gdzie poczuje się lepiej. Tak najłatwiej stracić kontakt z dzieckiem. Grupa „kolegów” szybko „zaoferuje” akceptację, ale zapłata może być wysoka: wykroczenia, narkotyki, zachowania niebezpieczne dla siebie i innych, porzucenie szkoły, całkowita zmiana planów, zainteresowań. Dziecko, na początku będzie odczuwało dyskomfort, poczucie winy. Na pewno, na swój sposób spróbuje jeszcze poszukać aprobaty i akceptacji w domu. Jeżeli tego nie zauważymy, jeżeli rodzina nie zaoferuje tego co „koledzy”, wyrzuty sumienia ucichną, bunt będzie jeszcze większy. Nasza pociecha upewni się, że przynależność i wymagania „grupy” są ważne, dobre i całkowicie się im podporządkuje. Wówczas na rozmowy w domu będzie za późno. Łagodzenie skutków spóźnionej akceptacji i potrzeby bliższego kontaktu w domu wymagać będzie ciężkiej pracy a niekiedy odbije się na przyszłości i spokoju w dorosłym życiu, wzajemnych oskarżeniach i poczuciu zmarnowanych szans.

na określenie słabych stron i w efekcie udoskonalenie funkcjonowania placówki. Ponadto w ostatnim czasie szczecinecka placówka zadeklarowała wdrożenie Okołooperacyjnej Karty Kontrolnej (OKK), która już wykorzystywana jest w ponad 80 szpitalach w kraju. Wdrożenie OKK ma przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa oraz usprawnienie komunikacji w zespole, co w efekcie powinno przełożyć się na lepszą jakość świadczonych usług oraz oczywiście na coraz wyższą pozycję w rankingach. (mg) Dlatego należy pamiętać, że jednym z najlepszych podarunków dla dziecka jest zaufanie. Wspomaganie decyzji, tłumaczenie, pozwolenie na popełnianie błędów z jednoczesnym ponoszeniem konsekwencji. Bez odrzucania, ironizowania, braku akceptacji i poniżania. Ciągłe utwierdzanie dziecka, młodej osoby o jego niedoskonałościach to budowanie świata, w którym jedynym efektem jest wyuczona bezradność. Po co? Nie ma sensu! Nie dam rady! Inni muszą pomóc! Nic z tego nie będzie! Udaje się tylko lepszym! To myśli ludzi, którzy nic o sobie nie wiedzą, bo nigdy nie spróbowali, bo ponosząc porażki utwierdzili się w tym, co o nich mówili rodzice. A to przecież nie prawda! Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi. Jeżeli nie udało się pierwszy i drugi raz to następny będzie lepszy. Jeżeli wykażemy się zapałem, zaangażowaniem, ogromnym wysiłkiem, damy radę. Nie wszyscy muszą nas chwalić, nikt nie musi nas chwalić, ważne by czuć się spełnionym. Spełnienie to poczucie własnej wartości, odpowiedzialności, poczucie zadowolenia i szczęścia a to w konsekwencji poprawia zdrowie i zapobiega chorobom. mgr pielęgniarstwa Anna Wruk-Złotowska Regionalne Centrum Nefrologii tel. 94 37 27 383


Miasto w obiektywie

Budowa tzw. małej obwodnicy omijającej Trzesiekę i Zachód dobiega już końca. W wigilię Święta Niepodległości od ronda przy skrzyżowaniu ul. Kołobrzeskiej i Karlińskiej rozpoczęto malowanie oznakowania poziomego jezdni. Również w tych dniach pojawił się, dotąd nie stosowany na naszym terenie, ekran zabezpieczający migrację płazów i gadów. Znaczna część obwodnicy biegnie skrajem Lasku Zachodniego ,przecinając naturalne szlaki wędrówek gadów i płazów. Otóż, mając na względzie ruch samochodowy, mogący powodować straty tych stworzeń, na odcinku pomiędzy rondem na wysokości Sójczego Wzgórza

Co pomysłodawca tego rodzaju „nawierzchni” chciał osiągnąć-zgadnąć raczej nie sposób. Rzecz dotyczy żelbetowej kładki nad Niezdobną przy ratuszowym parkingu. Na kładce jakiś czas temu porobiły się w betonowej nawierzchni spo-

„Uważam, że cmentarna administracja powinna jedynie w uzasadnionych sytuacjach wydawać zgodę na jazdę prywatnymi autami po głównej cmentarnej alei - twierdzi Ryszard M. W okresie bezpośrednio poprzedzającym Wszystkich Świętych, gdy ludzie porządkujący groby przemieszczali się główną cmentarną aleją dodatkowo obarczeni kwiatami i zniczami, nie raz musieli umykać między groby, by przepuścić samochody, których właściciele postanowili po prostu zaoszczędzić sobie tej wędrówki.

i przy Zachodzie wykonano dla nich specjalne dwa przejścia pod koroną jezdni. Swym wyglądem nie różnią się od drogowych przepustów. Aby ciągnące do wody i wilgoci płazy i gady „nie pobłądziły”, wzdłuż chodników po obu stronach jezdni zamontowane zostały kilkunastocentymetrowej wysokości plastikowe ekrany. Oba przejścia zostały wybudowane w bezpośrednim sąsiedztwie bagien i rozległych stawów. Jak twierdzą specjaliści koszty tego rodzaju zabezpieczeń nie są duże, za to efekty środowiskowe są zgodne z unijnymi standardami. Wątpliwe czy owe standardy zachowają również okoliczni wandale i ekran przetrzyma chociażby miesiąc od dnia otwarcia trasy.

rej wielkości dziury. Ktoś wpadł na pomysł, aby owe nierówności wyrównać... szarym grysem. Owszem, tego typu kruszywo stosuje się powszechnie do budowy dróg i chodników tyle, że jako wypełniacz do betonu lub asfaltu. Efekty takiego sposobu wyrównania nawierzchni są raczej żałosne. Ponieważ luź-

Czy stare musi ustąpić nowemu? Takich parterowych domów z XIX wiecznym rodowodem pozostało tak mało, że można policzyć je niemalże na palcach jednej ręki. To, że w samym centrum miasta przy ul. Młynarskiej dom przetrwał do naszych czasów można uznać za niezwykłe wydarzenie. Tuż obok zrównano z ziemią całe uliczne pierzeje tego typu dawnej zabudowy. I pomyśleć, że są takie kraje, gdzie nawet w centrach wielkich miast pieczołowicie chroni się to, co pozostało z przeszłości. Stara zabudowa wewnątrz może spełniać współczesne standardy. Aby tak było, trzeba nie tylko dobrej woli i tego, co się nazwa świadomością historyczną. Najwyraźniej u nas decydentom od urbanistyki jej brakuje. Budynek pod jedynką przy Młynarskiej został skazany na wyburzenie. W planie miej-

To widok zapierający dech w piersiach. Tak chyba można powiedzieć o krajobrazie, jaki się roztacza z okien poddasza południowego skrzydła Zamku Książąt Pomorskich. Od północnej strony można z góry podziwiać zamkowy dziedziniec, skrzydło północne i park, zaś z okien od strony południa - wschodni skraj Trzesiecka wraz z pobliską miejską plażą i jeziornym brzegiem przy zamku. Za to z małych okien umieszczonych w szczycie budynku widać najdalej, bo aż po zachodni skraj jeziora ginący we mgle, gdzieś w okolicy Trzesieki (na zdjęciu). Właśnie takie widoki będą mogli zobaczyć hotelowi goście, którzy za pół roku skorzystają z noclegu w przyszłym Centrum Kongresowo-Szkoleniowym. Właśnie tego typu funkcję będzie pełniło odnowione skrzydło południowe, zwane też „domem rycerskim”.

na nawierzchnia na kładce raczej być nie powinna, mamy propozycję, aby przy pomocy miotły całość zamieść do Niezdobnej. Z pewnością będzie bezpieczniej. A może poczekać na mrozy i śnieg. Wówczas, przynajmniej w tym miejscu, oszczędzi się na piasku i soli. Jednakże na wiosnę „nawierzchnię”, tak czy owak, trzeba będzie jednak uprzątnąć.

Ciekawe, co by było, gdyby tak wszyscy zechcieli” - zastanawia się nasz Czytelnik. Fakt, samochodów podobnie jak i ludzi odwiedzających groby, na cmentarnej alei najwięcej w wolne od pracy dni, a także przed Świętem Zmarłych. Ale wbrew pozorom, próżno w nich jednak wypatrywać ludzi starszych i schorowanych, którym nawet krótki spacer do gronu bliskich sprawia dużą trudność. A zatem - wygoda, niestety.

nie na palcach jednej ręki. Znów na nic apele do rodzimych kierowców o umiarkowany w tym względzie rozsądek, widać znów wygoda liczy się nade wszystko. Ponoć, bo wydaje się, że mimo wszystko wygodniej autobusem, bo co 15 minut i pod sam cmentarz. Cóż, może za rok, bardziej będziemy łaskawsi dla przyjezdnych, którzy nie tyle chcą - oni muszą gdzieś w okolicach cmentarza pozostawić swoje auta, co w południe wcale nie jest łatwe.

Fakt, wiele zaduszkowych sygnałów co roku się powtarza, ale ten warto raz jeszcze przypomnieć, by ustrzec się podobnych, może już za rok. Na stałych i prowizorycznych okołocmentarnych parkingach we Wszystkich Świętych znów było pełno samochodów. I jak co roku - zdecydowaną ich większość stanowiły te z rodzimą rejestracją. Tak było m.in. na dość dużym parkingu przy pobliskim supermarkecie, gdzie w południe auta z obcą rejestracją można było policzyć dosłow-

„Mój 10-letni wnuk przez chwilową nieuwagę na osiedlowym placu zabaw pozostawił swój telefon komórkowy - poinformował nas znajomy Czytelnik - gdy po kwadransie tam powrócił, komórki już nie było”. Z dalszej części listu dowiadujemy się, że po jakimś czasie zaginiony telefon zareagował na wywoływany sygnał, a odbierająca go dorosła osoba zażądała w zamian tzw. znaleźnego, jednak na propozycję 50 złotych - nie zareagowała. Nic tu do-

scowym - jakby nie było stworzonym przez architektów - w tym miejscu ma powstać... parking. Wszystko na to wskazuje, że będzie to parking obsługujący petentów - klientów nowego budynku handlowo-usługowego przy ul. Strażackiej. Sko-

ro już nie chcemy dbać o pamiątki przeszłości, to dlaczego przy tym akceptuje się łamanie obowiązujących w projektowaniu normatywów nakazujących, aby cała funkcja budynku wraz z jego obsługą mieściła się w granicach działki budowlanej?

Zdemolowanych ławek w parku jest znacznie więcej niż ta znajdująca się w połowie drogi pomiędzy plażą a zamkiem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego,bo z efektami tolerowania dziczy spotykamy się na co dzień, gdyby nie coś innego. Otóż rzeczona ławka znajduje się zaledwie kilkanaście metrów od obiektywu kamery miejskiego monitoringu. Wprawdzie kamera nie wisi na latarni, a na wysokim słupie, jednak w tym przypadku jak ulał pasuje powiedzenie, że najciemniej jest pod latarnią (słupem).(jg)

dać, zwłaszcza, że konkluzja wydaje się tylko jedna - w tej sytuacji znalazca stał się złodziejem, niestety. Nie tak dawno, przedstawiając w spacerkowej rubryce nową publikację PSNT „Kapitał ludzki w edukacji” informowaliśmy o kolejnej książce twórczych nauczycieli, która właśnie w tych dniach się ukazała. Nosi ona tytuł „Nauczyciel Kraju Ojczystego” i dedykowana jest wybitnemu dydaktykowi, profesorowi zw. dr. hab. dr. h. c. Kazimierzowi Denkowi, uświetniając przypadające w tym roku jubileusze 80. rocznicy urodzin i 55-lecia pracy twórczej i naukowo-badawczej polskiego uczonego. Jest to już dziesiąta, a zatem jubileuszowa monografia PSNT, tym razem pod naukową redakcją prof. dra Leszka Pawelskiego i niżej podpisanego, zawierająca ponad 20 rozdziałów autorstwa znanych w kraju dydaktyków. Książka będzie dostępna w bibliotekach - miejskiej i pedagogicznej.

Jakiś czas temu, w sierpniowej turystycznej sondzie (TS nr 628), przytoczyliśmy wypowiedź mieszkańca woj. mazowieckiego, zaskoczonego i zdziwionego faktem pobierania w niemal wszystkich szczecineckich supermarketach dodatkowych groszowych opłat za jednorazowe foliowe torebki. Traf chciał, że nasz ówczesny rozmówca w pierwszych dniach listopada ponownie zagościł w Szczecinku i zupełnie przypadkowo nawiązaliśmy do tego tematu. U nas oczywiście nic się nie zmieniło i nadal za sklepowe jednorazówki trzeba płacić 6-8 groszy. Fakt, niby to niewiele, ale w porównywalnym ze Szczecinkiem Mińsku Mazowieckim czy dwukrotnie większymi Siedlcami, personel tamtejszych sklepów sieciowych odpuszcza Mazowszanom te grosiki, co znaczy - ich reklamówki są gratis. Widać, że market marketowi nierówny, a niby ta sama sieć? (ur)


STARE meble, obrazy, monety, wszelkie starocie. Tel. 888 366 124. SKUP zbóż: pszenica, żyto, pszenżyto, owies, jęczmień, kukurydza, łubin, groch, bobik, rzepak, min. ilość 23t. transport, płacimy w dniu odbioru. Tel. 509 942 079. Nieruchomości MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, 43 m2, 2p, IIIp. dobra cena. Tel. 798 583 353. MIESZKANIE 4p Borne Sulinowo, 93m², Ip, ogrzewanie gazowe, gladzie, 1480 zł/m2, e-mail: bomak7a@wp.pl Tel. 889 702 671. DOM 166 m2, 4 p, 2 kuchnie, ul. Sikorskiego 47, działka 610 m2, możliwość 2 mieszkań. Tel. 692 935 718 lub 608 382 887. DOM w zabudowie szeregowej, 119 m2, ul. Orzechowa 17. Tel. 504 332 180 lub 604 639 082. DWIE działki budowlane, ul. Brzegowa, po 3012 m2 cena 58 zł/m2. Tel. 663 620 547. DZIAŁKA budowlana 0,19 ha. Tel. 798 198 683. GARAŻ 16 m2, ul. Armii Krajowej, za kredyt bankiem. Tel. 601 434 940. GARAŻ przy ul. Kołobrzeskiej w Szczecinku. Tel. 607 287 608.

KUPON WAŻNY DO 15 LISTOPADA

Do wynajęcia mam GARAŻ murowany z kanałem na osiedlu Zachód. Tel. 517 790 512. KAWALERKA nieumeblowana, 500 zł + liczniki + kaucja. Tel. 692 172 074. MIEJSCE na reklamę, Boh. Warszawy nad bankiem. Tel. 508 135 445. MIESZKANIE 1p, z osobnym wejściem w domku jednorodzinnym, kuchnia. Tel. 533 680 332. MIESZKANIE 2p 47m2, parter, ul. Barwicka, umeblowane, na dłuższy okres. 350 zł + opłaty Tel. 692 189 903. MIESZKANIE 2p z balkonem w domku jednorodzinnym z niezależnym wejściem, mieszkanie całkowicie umeblowane, blisko dworca PKP, parku oraz basenu. Tel. 883 076 502. MIESZKANIE 2p, IIIp, 38 m2, ul. Wyszyńskiego. Tel. 513 122 518. MIESZKANIE 2p, ul. Wyszyńskiego. Tel. 511 081 331. MIESZKANIE 3p, parter, ul. Chełmińska, nieumeblowane, na dłuższy okres. Tel. 502 064 740. MIESZKANIE kawalerka do wynajęcia ul. Kościuszki w Szczecinku, czynsz od 400 do 550 plus liczniki. Tel. 660 455 618. MIESZKANIE 3 p, 65 m2, Zachód, parter, w pełni umeblowane i wyposażone, piwnica + balkon, dostępne od 1 grudnia, kaucja, odstępne 670 zł plus opłaty. Tel. 664 367 135. MIESZKANIE 48 m2, 2p, IIp, nieumeblowane, niski czynsz Tel. 604 863 501. POKÓJ (duży) z aneksem kuchennym od zaraz, Szczecinek. Tel. 607 447 267 lub 607 447 261. WYNAJMĘ 4p, mieszkanie na dłuższy okres czasu w centrum miasta, częściowo umeblowane. Tel. 789 277 466 po godz.16 MIESZKANIE ul. Lwowska 3p, Ip, 62 m2, od zaraz. Tel. 787 548 901. MIESZKANIE 2p, 37m2, ul. Kopernika, za wynajem 450 zł plus czynsz i opłaty licznikowe. Tel. 660 320 921. POMIESZCZENIE na działalność, usługi, biuro itp. w Szczecinku przy ul. Boh. Warszawy 19 Ip. nad sklepem Żabka. Tel. 604 441 390. ŁADNA i wyremontowana kawalerka. Tel. 796 923 530.

Zamienię MIESZKANIE w Bobolicach na Szczecinek, ziemię rolną, inne propozycje. Tel. 601 220 617. MIESZKANIE 65m2, 3p, loggia, os. Kołobrzeska zamianię na Szczecin, Koszalin, Stargard Szcz. Tel.882 265 551. Auto - moto

OPONY zimowe (koła) 195/65/R15 wraz z felgami, stan dobry, 50 zł za sztukę Tel. 602 723 127. URSUS C-385 wersja eksportowa 1974 r. - żółw, zając działający, szerokie opony z przodu stan bardzo dobry. Tel. 723 172 293. VW golf IV, 1998r, 1.6 benzyna bardzo dobry stan Tel. 609 079 680. Usługi USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka - plandeka. Tel. 608 809 335. BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini koparka, odwadnianie, usługi ogrodnicze Tel. 600 983 316.

Wynajem Mieszkanie ul. Kopernika, 1 pokojowe Cena 400zł.+ media Mieszkanie ul. 28 Lutego, 2 pokojowe Cena 500zł.+ media Sprzedaż Mieszkanie ul. Kopernika, 1 pokojowe Pow. 26m kw. I piętro Cena 80 000zł. Mieszkanie ul. Spółdzielcza, 2 pokojowe pow.36m kw. Cena 103 000zł. Mieszkanie ul. Winniczna, 2 pokojowe, pow. 49m kw., IV piętro, Cena 139 000zł. Mieszkanie ul. 9 Maja, 2 pokojowe pow. 52m kw. III piętro Cena 145 000zł. Mieszkanie ul. Budowlanych, 3 pokojowe pow. 60m kw. IV piętro Cena 169 000zł. do negocjacji Działki w Sitnie przy drodze krajowej nr 20 pow. od 3813m kw. do 4557m kw. Cena 15 - 20 zł/m kw.

SPRZEDAM MIESZKANIE, 56m2, 2p, wysoki parter, parking, nowe, ul. Armii Krajowej 69 Tel. 601 090 271 lub 506 173 412

DOM we wsi Drawień 10 km od Szczecinka 120m2, wolnostojący, działka 66 arów budynki gospodarcze, zadbany

Do wynajęcia szukam LOKALU do wynajęcia w Szczecinku na prowadzenie sklepu odzieżowego. Tel. 504 108 460.

AGD serwis, naprawa odkurzaczy oraz innego sprzętu gospodarstwa domowego. Tel. 94 372 06 13. PODŁOGA lux - cyklinowanie parkietu, układanie paneli, profesjonalny montaż oraz kompleksowa renowacja podłóg drewnianych. Tel. 886 488 361. CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel. 94 374 58 34 lub 880 165 586. CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. CYKLINOWNIE układanie, lakierownie podłóg, parkietów, paneli, renowacja podłóg malowanych. Tel. 604 718 788 lub 94 374 37 79. GLAZURA, gładzie, tapety, malowanie, panele - fachowo i solidnie Tel. 506 736 934. KOGUTOS przewóz osób, paczek, przesyłek oraz aut na lawetach do Polski oraz z Polski do Niemiec, Holandii, Belgii, Anglii, www.kogutos. Tel. 602 800 924. KOSMETYCZKĘ, manicurzystkę, stylistkę paznokci zatrudnię. Tel. 94 374 67 07. UDZIELAMY wszystkie rodzaje kredytów, w tym także trudne dla firm i osób fizycznych oraz leasing, szczecinek.biuro@interia.pl Tel. 692 551 862.

260 000 zł do negocjacji

SPRZEDAM DOM

788 676 660 lub 784 608 466

REKLAMA

Kupię

MIESZKANIE ładne 3 p, 53m2 po kapitalnym remoncie, okna pcv ogrzewanie gazowe, bezczynszowe, 2 pom. gospodarcze, piwnica ogródek, ul. 28 Lutego. Tel. 603 678 261.

REKLAMA

TANIO drewno opałowe, sezonowane sosnowe i olszowe S2a, 2,40 m w cenie 120 zł/m3 (ok. 20 m3) oraz sosnowe S4 1,0 m, w cenie 100 zł/m3 (ok. 10 m3). Tel. 601 477 497. AKWARIUM z pełnym wyposażeniem, oświatlenie dzień - noc, 240l, Tel. 508 865 308. BIAŁE lustro łazienkowe, szer 120 cm, z szafkami i oświetleniem, 250 zł. Tel. 725 036 000. KUCE szetlandzkie, z hodowli, różne umaszczenia, przysposobione do dzieci. Tel. 601 220 617. NOWY alternator do poloneza, nowy gaźnik do fiata 125p i 126p, aparaty zapłonowe, używany materac 2 os, stan db. Tel. 604 786 212. OKNA pcv z demontażu, tanio. Tel. 601 220 617. PROSIAKI , cena do ustalenia. Tel. 880 192 329. ZIEMNIAKI jadalne bryza, na nawozie naturlanym, zboża. Tel. 672 660 860. KAMERA cyfrowa panasonic SDR-S26 + karta 8GB, 400 zł, w razie pytań pisać SMS. Tel. 662 094 260. MEBLOŚCIANKĘ, nowoczesną, stan bd, tanio. Tel. 669 251 667. URZĄDZENIA gastronomiczne: bemar, frytkowniaca, grill gazowy, stół ze zlewem. Tel. 886 488 361.

GARAŻE dwa złączone lub pojedynczo, energia, pilne, os. Zachód. Tel. 502 542 191. KAWALERKA 29 m2, IIp, 79 000 zł. Tel. 692 172 074. KAWALERKA 34 m2, lub zamienię. Tel. 609 623 780. KAWALERKA w centrum Szczecinka, 30 m2, IIp, niski czynsz, widok na jezioro. Tel. 602 857 379. LOKAL 33m2, na biuro, sklep, usługi, ścisłe centrum Szczecinka. Tel. 502 566 109. MIESZKANIE 2p, Ip, 47m2, ul. Warszawska, 155000 zł. Tel. 694 140 458. MIESZKANIE 36 m2, 2p, Ip, zabudowy w kuchni i przedpokoju, zadbane. Tel. 790 408 160. MIESZKANIE 48 m2, 2p, parter z balkonem, okna pcv, terakota, piwnica, ul. Myśliwska 11, dobra cena. Tel. 663 509 786. MIESZKANIE 55 m2 2p Ip słoneczne, c.o. z MEC w wyremontowanej kamienicy, nad jeziorem, ul. Ordona Tel. 725 512 907. MIESZKANIE 65 m2, 3p, loggia, ul. Kołobrzeska, świetne na lokal, 205000 zł. Tel. 882 265 551. MIESZKANIE 72 m2, IIp, 3p, ul. Armii Krajowej. Tel. 663 743 694. MIESZKANIE 79 m2, 4p, IIIp, ul. Wodociągowa. Tel. 784 083 276 MIESZKANIE gm. Grzmiąca, Ip, 2p, 54 m2, po remoncie, bud. gospodarczy 28 m2, garaż. 80000 zł. Tel. 501 295 684. MIESZKANIE, 2p, 33m2, Ip, ul. Koszalińska. Tel. 510 395 666. MIESZKANIE 3p, Ip, os. Zachód. Tel. 787 548 901. MIESZKANIE, 56m2, 2p, wysoki parter, parking, nowe, Armii Krajowej 69. Tel. 601 090 271 lub 506 173 412. PÓŁ domu w Iwinie 20 km od Sz-ka wraz z zabudowaniami, 1,70 ha ziemi ornej lub zamienię na 2p, z kuchnią, z balkonem do Ip w Szczecinku Tel. 692 207 508. REMONTY, wszelkie prace wykończeniowe i podłączenia. Tel. 726 132 787. MIESZKANIE 38 m2, IIp, os. Kopernika. Tel. 604 205 558. SUPER okazja, mieszkanie, ul. Szczecińska, 60 m2,IIp, 3p blok dwupiętrowy, piwnica, duży balkon w parku przy jeziorze, 195000 zł. Tel. 692 168 364. ZIEMIA rolna 10 ha,budynki gospodarcze do remontu, Łubowo - Kolonia, 255000 zł możliwość kupna samej ziemi 200000 zł lub osobno budynki 55 000 zł. Tel. 94 375 75 22. ZIEMIĘ 6,5 ha, ładna, blisko jezioro Pile, droga asfaltowa, tanio. Tel. 502 509 275. DZIAŁKĘ budowlaną 7800 m2 Mieszalki blisko Szczecinka, działka ma pozwolenie na budowę 3 domów mieszkalnych, w pełni uzbrojona, 39000 zł. Tel. 506 035 160.

REKLAMA

Sprzedam


PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178. USŁUGI hydrauliczne, c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków, wodomierzy. Tel. 602 254 776 USŁUGI ogólnobudowlane - szpachlowanie, malowanie, regipsy, elewacje, tynki maszynowe, glazura, panele. Tel. 698 396 630. USŁUGI stolarskie - szafy, kuchnie, meble na wymiar. Tel.508 135 269. USŁUGI transportowe, przeprowadzki. Tel. 669 592 590.

eYl]eYlqcY

MATEMATYKA - udzielam korepetycji - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiK-u. Tel. 666 980 507. MATEMATYKA - korepetycje, mgr matematyki. Tel.889 272 610.

...10(-(/

REKLAMA

udzielam korepetycji na poziomie gimnazjum i szkoły średniej - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiKu.

Nauka

Praca AGENCJA ochrony przyjmie do pracy przedstawiciela handlowego Tel. 660 790 044. CAŁODOBOWA opieka nad chorą, mieszkanie i dopłata, wyłącznie osoba samotna. Tel. 602 821 227. ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem, mam wieloletnie doświadczenie, osoba odpowiedzialna. Tel. 889 258 687. ZAKŁAD Mechanika Maszyn i Urządzeń, Szczecinek, Pilska 5, zatrudni-frezera, tokarza. Kontakt osobisty. SOLIDNA firma szuka kierowcy C+E w ruchu międzynarodowym. Tel. 94 372 12 94. OPIEKUNKA osób starszych, praca legalna, okolice Hamburg, Bremen, Bielefeld. Kontakt Koszalin. Tel. 501 357 022.

Szczecinek ul. Bohaterów Warszawy (róg Parkowej)

Cena promocyjna 1620zł szer. 250 cm wys. 210 cm złoty dąb ocieplana

598 334 312

798 710 329

525 228 136

Obsługujemy cały kraj

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj. , 605 288 141

LEGALNA praca w Niemczech- opieka osób starszych, darmowe kursy z j. niemieckiego dla kobiet 1865 lat, załatwiamy wszytkie formalności, dobre warunki pracy i wysokie zarobki. Tel. 94 3408045 lub 512 585 110, e-mail: poloniacare24@ op.pl

505 606 606 Maciej Zięba

REKLAMA

ZWALCZANIE OS I SZERSZENI USUWANIE GNIAZD

wytnij i zachowaj.............................................................................

wytnij i zachowaj..............................................................................

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05


Piłkarskie rozgrywki ligowe KKO: Wielim - Mechanik Bobolice 2:1 (1:0). Gole dla zwycięzców: K. Jabłoński i W. Gersztyn. Miał to być łatwy mecz dla wielimowców, wszak grały lider i ostatnia drużyna w tabeli. Tymczasem okazało się, że goście wcale nie są tak słabą drużyną, jak wskazywałaby na to lokata w tabeli. Wielim miał inicjatywę, atakował rywali, ale nie dokumentował tego golami. Strzelił co prawda dwa gole, ale nie było to wszystko, na co liczyli gracze i trenerzy. W końcówce meczu w szeregi Wielimia wkradła się duża nerwowość, co zaowocowało czerwoną kartką dla kapitana zespołu, odesłaniem trenera na trybuny oraz samobójczym golem. Goście byli dość przeciętnym zespołem, bo w innym wypadku mecz mógł się zakończyć inaczej. - Zagraliśmy najsłabszy mecz w rundzie. Cieszy tylko wygrana powiedział trener Wielimia Grzegorz Berger. Z kolei trener Mechanika M. Kowalczyk tak podsumował mecz: Gdybym miał choć połowę tej siły ofensywnej co ma Wielim, bylibyśmy znacznie wyżej w tabeli. UwaREKLAMA

Po dokładnym dośrodkowaniu K. Stasiaka padł pierwszy gol dla Błękitnych. żam, że na gola w pełni zasłużyliśmy. Iskra Białogard - Darzbór 2:3 (1:1). Gole dla Darzboru: Ł. Jurjewicz, W. Rubaszniak, A. Jabłoński. Trwa znakomita passa Darzboru, który odniósł kolejną, 10 już wygraną. Tym razem pod naporem Darzboru w Białogardzie ugięła się tamtejsza Iskra. - Byliśmy lepszym zespołem. Gospodarze trochę mocniej przycisnęli nas tylko w samej końcówce meczu. Trzeba pochwalić wszystkich chłopaków za ambicję i wolę walki - powiedział nam trener K. Bernatek. W tabeli po XIV kolejkach

Wielim jest pierwszy z 39 punktami, Darzbór drugi z 34 punktami na koncie. OR: Błękitni Wektra - Błonie Barwice 2:0 (1:0). Gole strzelili: Piotr Kowalik i Mateusz Pańczyk. Drugą z rzędu wygraną bez straty gola zaliczyli gracze Błękitnych. Tym razem podopieczni Janusza Bergera ograli w Szczecinku zespół Błoni Barwice. Mecz był wyrównany, a o zwycięstwie gospodarzy zadecydowała lepsza skuteczność pod bramką rywali. - Coś jakby drgnęło w naszym zespole. Wreszcie strzelamy gole

i daje to wymierne efekty. Zimą jednak będziemy poszukiwać skutecznego strzelca - powiedział po meczu trener Błękitnych. W tabeli na kolejkę przed zakończeniem rundy jesiennej Błękitni z 15 punktami zajmują 6 lokatę. LWJ: AP Szczecinek - Arkonia Szczecin. Bardzo dobrze spisały się w przedostatniej kolejce rundy jesiennej juniorskie zespoły Akademii, które ograły drużyny Arkonii Szczecin. Niespodziewane zwycięstwo nad silniejszym rywalem odnieśli juniorzy młodsi, którzy po-

konali szczecinian 1:0 (0:0), a gola na wagę 3 punktów strzelił Krystian Górka. - Cieszy zwycięstwo nad silnym rywalem. Wreszcie chłopaki zagrali tak, jak zakładałem przed meczem i efekt końcowy jest - powiedział trener K. Sadzik. Nie mieli większych problemów z pokonaniem rywali juniorzy starsi Akademii, którzy rozgromili Arkonię 5:0 (3:0). Gole strzelili: Mateusz Kosacki 2, Jakub Okuszko, Andrzej Kaczmarek, Remigiusz Bieguński. - Nasza wyższość nie podlegała dyskusji. Goście tylko w początkowych minutach próbowali nam zagrozić, potem już dominacja chłopaków nie podlegała dyskusji - powiedział po meczu trener M. Ponichtera. W tabeli juniorzy starsi AP z 22 punktami zajmują wysokie 4 miejsce, a młodsi z 10 punktami są na 12 pozycji. WLT: AP Szczecinek - Bałtyk Koszalin. Porażkami zakończyli rundę jesienną trampkarze Akademii. Trampkarze starsi ulegli wysoko koszalinianom 2:8 (1:4). Oba gole dla AP strzelił Aleksander Łochocki. - Patrząc na nasze wyniki, to dobrze, że ta runda już się zakończyła - powiedział trener R. Glanc. Nie powiodło się także trampkarzom młodszym, którzy przegrali z Bałtykiem 1:4 (0:1). Gola strzelił Mateusz Pasikowski. - Był to słaby mecz w naszym wykonaniu, ale i rywal był silny - ocenił trener K. Siemaszko. (zp)

PUNKT KONSULTACYJNY DLA OFIAR PRZEMOCY DOMOWEJ w Szczecinku przy ul. 9-go Maja 12/7 (dawny SzOK) tel. (94) 374 40 28, 502 152 845 Punkt jest czynny: poniedziałek w godz. 13 – 17 od wtorku do piątku w godz. 8.30 – 12.30

REKLAMA

Drużyny rywalizujące w Koszalińskiej Klasie Okręgowej, Okręgówce Regionalnej oraz Lidze Wojewódzkiej Juniorów rozegrały przedostatnią kolejkę rundy jesiennej sezonu 2012/2013. Dla trampkarzy w Wojewódzkiej Lidze Trampkarzy była to ostatnia kolejka. Oto krótkie relacje.


Świąteczne strzelanie

Ważne było, kto szybciej załaduje i pierwszy strąci krążek w tarczy rywali.

Tradycyjnym „Pojedynkiem Strzeleckim” Szczecineckie Bractwo Kurkowe uczciło kolejną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Na strzelnicy przy ulicy Szczecińskiej w sobotę 10 listopadau w godzinach rannych rywalizowało 15 drużyn młodzieżowych (7 dziewcząt i 8 chłopców), co dało łącznie 45 strzelających. W godzinach popołudniowych swój pojedynek rozegrali dorośli, a startowało 18 zawodników. Ta dość specyficzna konkurencja strzelecka składa się z dwóch części: pierwszą jest kilkudziesięciometrowy dobieg do stanowiska strzeleckiego, gdzie po załadowaniu broni należy oddać strzały do tarczy rywala (rywali). Wygrywa ten, kto pierwszy strąci

krążek w tarczy przeciwnika. Ostatecznie, po kilku godzinach zmagań, wyłoniono najlepszych. W rywalizacji młodzieży w kategorii dziewcząt kolejność 3 czołowych zespołów była następująca - 1. ZS nr 1 im. KEN w składzie Angela Jabłonowska, Aneta Kusiak, Paulina Bojko 2. I LO im. Ks. Elżbiety (Alicja Maciejska, Magdalena Kałużna, Renata Garbarz) 3. Gim. nr 3 (Amelia Golon, Barbara Sobczyk, Magdalena Ilukowicz). W kategorii chłopców na 3 czołowych pozycjach uplasowały się drużyny - 1. Gim. przy PLO (Norbert Bieńkowski, Jan Gontarek, Paweł Komperda) 2. ZS nr 2 (Patryk Kuciński, Tomasz Pysz, Łukasz Korpowski) 3. ZS nr 5 (Andrzej Bajdan, Patryk Nowicki, Rafał Kowalczyk).

W indywidualnych zmaganiach seniorów zwyciężył Ryszard Fociński przed Sławomirem Mikoszą, a trzecie miejsce wspólnie zajęli Jarosław Ciereniewicz i Zbigniew Pająk. Organizatorzy dla wszystkich uczestników przygotowali gorące napoje i smaczną żołnierską grochówkę. - Rywalizacja jak zwykle była bardzo ciekawa - powiedział Tematowi organizator zawodów, Zbigniew Lankauf. - Cieszy nas spory udział młodzieży, a i starsi nie zawiedli. Chciałbym dodać, że jako Bractwo Kurkowe od pewnego czasu staramy się swoimi siłami poprawić jakość naszej strzelnicy. Zapraszamy do pomocy wszystkich, którym na sercu leży dobro szczecineckiego strzelania. (zp)

Szachy niepodległościowe

W turnieju szachowym zagrało aż 41 miłośników „Królewskiej gry”.

Liczną i silną obsadę miał turniej szachowy, zorganizowany z okazji Święta Niepodległości przez Szczecineckie Towarzystwo Szachowe „Taktyk”. Do rywalizacji rozgrywanej w jednej z sal dawnego SzOK-u przy ulicy 1 Maja zgłosiło się 41 graczy z Koszalina, Chojnic, Sławna, Słupska, Czaplinka, Połczyna Zdroju, Kępic, Bytowa, Kołobrzegu, Redła i oczywiście Szczecinka. Ciekawostką był udział mieszkającego za oceanem, w Chicago, Zbigniewa Kubika. O sile grających mówił m.in. udział mistrza międzynarodowego Jana Kiedrowicza z Chojnic czy mi-

strza Polski do lat 18 Pawła Weichholda z Koszalina. - Przyznam szczerze, że jestem zaskoczony tak liczną i silną stawką szachistów. Cieszy nas bardzo, że jako towarzystwo i miasto spotykamy się z coraz większym uznaniem wśród szachistów z okolicznych miejscowości - powiedział organizator Henryk Lisiński. Kilkugodzinną rywalizację zwycięsko zakończył ten, który zaliczany był do faworytów, czyli Paweł Weichhold (Koszalin) gromadząc 8,5 punktu z 9 partii. Na drugim miejscu uplasował się Michał

Szczepiński 8 punktów, a trzecią lokatę zajął Józef Ferenc 6,5 punktu (obaj panowie także z Koszalina). Najlepszym graczem ze Szczecinka okazał się Piotr Czeszczewik, który z dorobkiem 6 punktów zajął 7 lokatę. W rywalizacji gimnazjalistów pierwszy był Marek Kwiatkowski (Koszalin) 4,5 p., przed Szymonem Świątkiem (Szczecinek Gim. Prywatne) 4 p. i Szymonem Czeszczewikiem (Szczecinek Gim. nr 1). Najlepszym graczem wśród uczniów „podstawówek” został Paweł Kossowski (Kołobrzeg) 4,5 p. (zp)

Prowadzi Grom Turowo

Dziewczęta z Turowa (białe stroje) z meczu na mecz grają skuteczniej.

Koszykówka jest taką grą zespołową, gdzie często jeden bardzo dobry zawodnik, może sam poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Tak było w sobotnim (10 listopada) meczu w ramach Wojewódzkiej Ligi Kadetów, gdzie Emet Basket Szczecinek uległ w swojej hali Spójni Stargard 48:80 (13:20, 7:10, 13:22, 15:28), a zawodnik drużyny gości, mierzący 200 cm, reprezentant kadry Polski Kacper Bejnar, poprowadził swój zespół do wygranej zdobywając aż 38 pkt. Trener Szymon Kiedel: - Nasza drużyna walczyła w pierwszej połowie jak „równy z równym”. W drugiej części przegrywaliśmy głównie na tablicach, gdzie przeciwnicy mieli dużo więcej zebranych piłek.

Zespół gości miał w swoim składzie oprócz Bejnara jeszcze 2 bardzo wysokich zawodników, którzy zdominowali walkę pod tablicami. Zawiodła u nas skuteczność z gry. Brakowało też szczelnej obrony. Stosunkowo najlepiej w naszej drużynie zaprezentowali się - Maciej Kozłowski 16 p., Maciej Grondys 13 p. i Wojciech Kaźmierski 9 p. Dwa zwycięstwa odniosły juniorki GKS GROM Turowo w Północnej Lidze Licealnej Koszykówki Kobiet. W swojej hali pokonały one Salos Szczecin 56:35 (19:6, 7:5, 13:15, 17:9). W meczu tym punkty dla zwyciężczyń zdobyły: Anna Porzezińska 13, Dominika Burdziak 9, Olga Jankowska 9, Ludka Czuk 9, Karoli-

na Goreńska 9, Patrycja Sitkiewicz 5, Katarzyna Stępień 2,. W drugim spotkaniu turowianki po zaciętym spotkaniu pokonały Salos Słupsk 59:57 (17:22, 13:8, 20:10, 9:17). W tym meczu punkty zdobywały: Olga Jankowska 18, Karolina Goreńska 14, Anna Porzezińska 12, Ludka Czuk 9, Dominika Burdziak 4, Weronika Szeról 2. Trener Marcin Gurtatowski: - Niezmiernie cieszy fakt, że w trudnym spotkaniu ze Słupskiem, dziewczęta po raz kolejny pokazały zespołowość w grze, determinację w obronie i zimną krew w końcówce spotkania. Po rozegraniu czterech spotkań GKS Grom Turowo z kompletem zwycięstw prowadzi w tabeli PLLKK. (zp)

Niepowodzenia szczecineckich drużyn Była to nieudana kolejka szczecineckich drużyn młodzieżowych. Rozpoczęła ją pod koniec ubiegłego tygodnia żeńska ekipa kadetek MKS Volley, która w swojej hali, po momentami ciekawej i zaciętej walce, uległa liderowi tabeli po 5 kolejkach Mieszko Połczyn Zdrój 1:3 (17:25, 20:25, 26:24, 17:25).

Dziewczęta ze Szczecinka momentami starały się nawiązywać wyrównaną walkę. Bardzo ciekawy był zwłaszcza trzeci set zakończony wygraną dziewcząt ze Szczecinka. - Trenerzy Mieszka byli zaskoczeni grą naszych dziewcząt, szczególnie w polu, gdzie moje zawodniczki podbijały dużo piłek po silnych ata-

kach. Jestem bardzo zadowolony z zespołu bo to był najlepszy mecz w ich wykonaniu, jak do tej pory powiedział nam po meczu trener Marek Kosicki. Nie powiodło się w wyjazdowych spotkaniach kadetom i juniorom MKS Gryf. Tak jedni, jak i drudzy ulegli w Pyrzycach tamtejszym druży-

nom MLKS Żak Espadon ulegli gospodarzom 0:3 (15:25, 24:26, 23:25). - Było to dobre spotkanie w wykonaniu chłopaków. Grają z coraz większą wiarą w swoje umiejętności. Trzeba też dodać, że zdecydowanie odbiegali od pyrzyczan warunkami fizycznymi - powiedział nam trener P. Szadkowski.

Słabiutko spisali się natomiast juniorzy Gryfa, którzy ulegli rywalom 0:3 (14:25, 23:25, 13:25). - Nie można wygrać meczu, kiedy niezłą siatkówkę prezentuje się tylko w jednym secie. Wiem, że oni grać potrafią, ale coś złego dzieje się w ich głowach w chwili wyjścia na boisko uważa trener Dariusz Brambor. (zp)

REKLAMA

REKLAMA


REKLAMA


642