Page 1

jesienią nasze meble są najtańsze OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Zabytek wraca do dawnej świetności

Tragedia przy ul. 1 Maja W piątek (2 listopada) wieczorem w Szczecinku doszło do tragicznego wypadku. Około godz. 20 z dachu kamienicy przy ul. 1 Maja 18 spadł 18-letni męşczyzna. Zginął na miejscu. Okoliczności tragedii wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Szczecinku. - 18-letni męşczyzna spadł z dachu z wysokości piątego piętra mówi zastępca prokuratora rejonowego Jerzy Sajchta. - W budynku tym na strychu znajduje się pokoik około dwa na dwa metry. Wchodzi się do niego po drabinie. W piątkowy wieczór czwórka młodych ludzi, dwóch chłopców i dwie dziewczyny w wieku 16-18 lat, urządziła sobie tam libację alkoholową. Nim doszło do tragedii młodzi ludzie zdąşyli spoşyć pierwszą półlitrówkę i zabierali się za następną. Młody człowiek, nie wiedzieć czemu, wyszedł przez otwór (50 x 70 cm) na dach i stamtąd spadł na dół. Spadając uszkodził śniegołap i rynnę. W toku pierwszych czynności śledczych ustaliliśmy, şe w tym budynku mieszka bardzo dobrze znany policji 16-latek. Kilkakrotnie próbowano go zatrzymać w róşnych kryminogennych sprawach. I to właśnie on często korzystał z tej „drogi�, by umknąć stróşom prawa. Jemu się udawało... Jak nam powiedział prokurator, śledczy wykluczają udział w zdarzeniu osób trzecich. (sw)

REKLAMA

Paweł Połom Miejski Konserwator Zabytków oprowadza nas po zamkowych komnatach

Spadł z dachu Zginął na miejscu

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM


Na wstępie

Fajny gadżet Na mojej ulicy w ostatnich dniach pojawiły się wypatroszone z miąższu i pestek dynie. Nie to, że nagle zmieniły się trendy dotyczące sposobów upiększania otoczenia domków jednorodzinnych. Czyżby mieszkańcy w swoich (z reguły) zadbanych ogródkach, zamiast kwiatów i krzewów, zaczęli nagle uprawiać dynie? Przyznam, z tego rodzaju zjawiskiem jeszcze się nie spotkałem, choć żyję już w miarę długo. Z drugiej strony, taka dynia ze względu na swoje rozmiary, jak również rzadko spotykany w świecie owoców i warzyw kolor, może świetnie uzupełniać kolorystyczną gamę przydomowych ogródków. Otóż nic z tych rzeczy. Wypatroszone dynie pojawiły się przy drzwiach nie jako dekoracja, ale wręcz przeciwnie. Tak jak synonimem prostactwa jest burak (mowa o warzywach), tak teraz wydrążona dynia ma się kojarzyć z duchem, czy też wampirem, strzygą, upiorem, duchem, czy czymś tam jeszcze. W każdym razie, z założenia ma straszyć. Bo jak powszechnie wiadomo, straszy tylko to, co jest już nieżywe. W polskiej tradycji do tej pory straszyły duchy, a więc coś niematerialnego. Jeszcze kilkanaście lat temu powszechnie sądzono, że z dyni można upiec wyśmienite ciasto, zrobić dżem, a nawet zamarynować ją w occie. Nic z tego. To zbyt staroświecki pogląd. Entuzjaści wszystkiego co pochodzi z zachodu określą to jako „fajny gadżet”, który dobrze by było, aby i u nas się zadomowił. Podobnie zresztą jak bardzo pożądane, głównie przez handlowców, walentynki czy nie mniej popularne (w centrach handlowych) „białe święta” z brodaczami w czerwonych szlafmycach. Sądząc po tłumach na naszym cmentarzu komunalnym, jeszcze dość długo nasz „dziki kraj” będzie jednak kultywował swoje zwyczaje. Zamiast „święta duchów” nadal będziemy obchodzić Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki, a dynie są i będą jedynie wydmuszką (dosłownie) na użytek prostaczków, którym polskie zwyczaje i tradycja wydają się nieprzystające do współczesności. Na niewiele też zdają się próby zadomowienia „święta duchów” czynione przez szczecineckie szkoły i przedszkola. Zwolennicy mogą argumentować to ubogaceniem kultury. Wolałbym, abyśmy mogli ubogacić, a może nawet ją rozwijać w nieco innych dziedzinach, choćby takich jak polepszenie kultury pośród użytkowników dróg, czy wprowadzenia zwyczaju sortowania śmieci i zaprzestania ich palenia. A że jest to dość powszechny proceder, wystarczy popatrzeć na wystawione pojemniki i worki z posegregowanymi odpadami w dniu ich odbioru przez śmieciarki. Na każdej ulicy niemal na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy śmieci segregują. W tych dniach stoją kolorowe worki na posegregowane odpady. Reszta, albo wrzuca wszystko do kubła, albo na ruszt. I gdybyż to był papier. Gdzie tam. Wrzuca się wszystko, co się będzie w stanie nie tyle spalić co wypalić. I nie ma to nic wspólnego z zamożnością, pozycją społeczną, wykształceniem, wiekiem i co tam jeszcze. To jest wyłącznie kwestia kultury, którą albo się ma, albo nie. Już kilkanaście lat temu radni uchwalili regulamin utrzymania czystości i porządku, a także wywożenia śmieci. Miało być tak, żeby nikt nie mógł się uchylić od obowiązkowego podpisania umowy na wywożenie śmieci. Chyba jednak do końca coś z tym nie wyszło, skoro podrzucanie śmieci do lasu czy do osiedlowych pojemników wcale nie należy do rzadkości. Teraz, za przyczyną nowej ustawy, wszelkiego rodzaju gminne regulaminy i stawki biorą w łeb. Będzie po nowemu. Znaczy, może nie tyle lepiej, co z całą pewnością drożej. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, aby jak najwięcej z szaraczka dało się wydoić. Pieniędzy na gwałt szukają nie tylko autorzy państwowej „zielonej wyspy”, ale także „bracia mniejsi”, czyli samorządy. A skąd je wziąć, skoro zakładane dochody ze sprzedaży majątku są na kompromitująco niskim poziomie, a kredyty i zobowiązania spłacać trzeba? Zadłużenie miasta w przeliczeniu na głowę wynosi ok. 1000 zł. Jeśli jednak dodamy do tego kredyty miejskich spółek, to kwota jest znacznie wyższa. Chyba „dla zdrowotności” lepiej nie liczyć, zwłaszcza, że i tak nie ma się na to wpływu. Za to na powitanie Nowego Roku, na ratuszowej wieży powinna stanąć wielka dynia. Będzie to bardzo autentyczny i jak najbardziej na miejscu „fajny”, bo wzbogacający fiskalną kulturę gadżet. Jerzy Gasiul

Kolej dworca nie odda PKP zamierza gruntownie przebudować dworzec kolejowy. Dworzec Kolejowy w Szczecinku nie jest na sprzedaż. Nie trafi też w formie darowizny do szczecineckiego samorządu. Kolej nie zamierza pozbywać się zabytkowego obiektu. Potwierdziła to w rozmowie z nami Barbara Leszczyńska z Biura Prasowego Polskich Kolei Państwowych Spółka Akcyjna. Niestety, nie jest to dobra wiadomość dla przyszłej spółki Komunikacji Miejskiej i PKS. Nasze samorządy - miejski i powiatowy zamierzały bowiem w pobliżu dworca kolejowego zlokalizować dworzec autobusowy. Zakładano, że część socjalna zostanie zlokalizowana właśnie w dworcowym budynku - kasy biletowe muszą przecież gdzieś być, a pasażerowie poczekać na autobus i odpocząć przed wyruszeniem w podróż. - Dworzec w Szczecinku jest przewidywany do przebudowy z udzia-

łem środków budżetowych PKP na lata 2013-2014 - mówi B. Leszczyńska. - Aktualnie opracowany jest program inwestycji dla przebudowy dworca. Zakłada on całkowitą przebudowę obiektu, w tym: przebudowę elewacji, wymianę pokrycia dachowego (było wymieniane kilka lat temu! - dop. red.) wraz z konstrukcją, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej. Przewiduje się także zmianę układu funkcjonalnego pomieszczeń. Zostaną wykonane nowe instalacje sanitarne, wodno-kanalizacyjne oraz teletechniczne. Obiekt zostanie całkowicie dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Planowana jest także przebudowa placu przydworcowego. Koszt robót szacowany jest na około 3,8 mln netto, w tym 0,97 mln zł pochodzić będzie ze środków budżetowych PKP. Kolej już od dwóch lat inwestuje w obiekt dworcowy. W maju 2010

roku na peronach, w głównym holu i przed budynkiem uruchomiono monitoring wizyjny. Dzięki temu funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei mają pełny podgląd na to, co się aktualnie dzieje na dozorowanym przez nich terenie. Zdaniem sokistów, monitoring zdecydowanie podwyższył poziom bezpieczeństwa podróżnych i komfort korzystania z usług kolei. W obiekcie dworcowym znajdują się też mieszkania, a część pomieszczeń użytkują spółki PKP Cargo i PKP Polskie Linie Kolejowe. Z kolei inne pomieszczenia są dzierżawione szczecineckim firmom. W wyremontowanym budynku dworca zapewne znajdą się też pomieszczenia dla Posterunku SOK. Obecnie funkcjonariusze tej formacji pełnią służbę w warunkach przypominających „kancelarie” rodem z filmu „CK Dezerterzy”. (sw)

REKLAMA

Maciej Gaca:


TydzieĹ&#x201E; straĹźy miejskiej W minionym tygodniu straĹźnicy miejscy podjÄ&#x2122;li 109 interwencji wobec 150 osĂłb. - Na 25 osĂłb dopuszczajÄ&#x2026;cych siÄ&#x2122; Ĺ&#x201A;amania prawa naĹ&#x201A;oĹźyliĹ&#x203A;my mandaty karne, a wobec 3 osĂłb przygotowujemy wnioski o ukaranie do SÄ&#x2026;du Rejonowego w Szczecinku. Dwie osoby przekazaliĹ&#x203A;my pod pieczÄ&#x2122; policjantĂłw - mĂłwi komendant SM Grzegorz Grondys. *** W poniedziaĹ&#x201A;ek (29.10) okoĹ&#x201A;o godziny 10.15 patrol podczas dozoru terenu cmentarza miejskiego zostaĹ&#x201A; poinformowany przez mÄ&#x2122;ĹźczyznÄ&#x2122; o pozostawionej przy jednym z grobĂłw torebce damskiej. Jak siÄ&#x2122; okazaĹ&#x201A;o, znajdowaĹ&#x201A;y siÄ&#x2122; w niej dwa telefony komĂłrkowe, karty bankomatowe i gotĂłwka. Na podstawie ostatnich poĹ&#x201A;Ä&#x2026;czeĹ&#x201E; telefonicznych ustalono wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;cicielkÄ&#x2122; torebki i zwrĂłcono kobiecie zgubÄ&#x2122;. *** W czwartek (1.11) okoĹ&#x201A;o godz. 18.45 na cmentarzu patrol podjÄ&#x2026;Ĺ&#x201A; interwencjÄ&#x2122; wobec awanturujÄ&#x2026;cego siÄ&#x2122; mÄ&#x2122;Ĺźczyzny, ktĂłry wykrzykiwaĹ&#x201A; sĹ&#x201A;owa wulgarne i awanturowaĹ&#x201A; siÄ&#x2122;. *** Tego samego dnia okoĹ&#x201A;o godz. 20.50 straĹźnicy, patrolujÄ&#x2026;c ulicÄ&#x2122; WinnicznÄ&#x2026;, zauwaĹźyli dwĂłch mÄ&#x2122;Ĺźczyzn, z ktĂłrych jeden goniĹ&#x201A; drugiego, a ten, ktĂłry byĹ&#x201A; goniony wzywaĹ&#x201A; pomocy. - Patrol obu zatrzymaĹ&#x201A;, po chwili do nich doĹ&#x201A;Ä&#x2026;czyĹ&#x201A; kolejny zakrwawiony mĹ&#x201A;ody mÄ&#x2122;Ĺźczyzna. Obaj tzn. ten, ktĂłry byĹ&#x201A; goniony jak i ten, ktĂłry doĹ&#x201A;Ä&#x2026;czyĹ&#x201A; do niego, rĂłwnieĹź zakrwawiony, zgodnie twierdzili, Ĺźe wczeĹ&#x203A;niej zostali pobici przez grupkÄ&#x2122; mĹ&#x201A;odych mÄ&#x2122;Ĺźczyzn. PowĂłd? Nie chcieli ich poczÄ&#x2122;stowaÄ&#x2021; papierosem. Na miejsce zostaĹ&#x201A;a wezwana zaĹ&#x201A;oga pogotowia ratunkowego oraz policja. Zakrwawiony mÄ&#x2122;Ĺźczyzna zostaĹ&#x201A; zabrany do szpitala. Patrol policji w miÄ&#x2122;dzyczasie zatrzymaĹ&#x201A; kolejnego uczestnika tej awantury - dodaje G. Grondys. *** W sobotÄ&#x2122; (3.11) okoĹ&#x201A;o godz. 16.25 straĹźnicy patrolujÄ&#x2026;c ulicÄ&#x2122; KolejowÄ&#x2026; zauwaĹźyli trzech mÄ&#x2122;Ĺźczyzn poruszajÄ&#x2026;cych siÄ&#x2122; pomiÄ&#x2122;dzy skĹ&#x201A;adami wagonĂłw. Na widok straĹźnikĂłw mÄ&#x2122;ĹźczyĹşni usiĹ&#x201A;owali siÄ&#x2122; ukryÄ&#x2021;. Po ujÄ&#x2122;ciu ich okazaĹ&#x201A;o siÄ&#x2122;, Ĺźe posiadajÄ&#x2026; przy sobie worek z róşnego rodzaju czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciami aluminiowymi. MÄ&#x2122;Ĺźczyzn przekazano do dyspozycji funkcjonariuszy StraĹźy Ochrony Kolei. (sw)

StraĹźacki tydzieĹ&#x201E; W minionym tygodniu szczecineccy straĹźacy interweniowali przy 6 zdarzeniach, w tym przy trzech poĹźarach. - Do najgroĹşniejszego z nich doszĹ&#x201A;o we wtorek (30.10) w mieszkaniu przy ul. Szkolnej w Szczecinku - mĂłwi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastÄ&#x2122;pca komendanta powiatowego PSP. - W ogniu stanÄ&#x2026;Ĺ&#x201A; tam piecyk gazowy. DziÄ&#x2122;ki bĹ&#x201A;yskawicznej akcji ratownikĂłw z Jednostki Ratowniczo-GaĹ&#x203A;niczej, nie doszĹ&#x201A;o do eskalacji ognia. Na szczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;cie w zdarzeniu nikt nie ucierpiaĹ&#x201A;. StraĹźacy gasili teĹź poĹźar w pustostanie przy ul. Wojska Polskiego w Bornem Sulinowie, pĹ&#x201A;onÄ&#x2026;cÄ&#x2026; sadzÄ&#x2122; w kominie w budynku przy ul. KoszaliĹ&#x201E;skiej oraz udzielali pomocy ratownikom medycznym w dostaniu siÄ&#x2122; do mieszkania starszego schorowanego czĹ&#x201A;owieka. Akcja miaĹ&#x201A;a miejsce 1 listopada przy ul. Lipowej. GroĹşnie byĹ&#x201A;o w poniedziaĹ&#x201A;ek (5.11) późnym wieczorem w piwnicy budynku przy ul. 28 Lutego. - Prawdopodobnie doszĹ&#x201A;o tam do wybuchu miaĹ&#x201A;u wÄ&#x2122;glowego w piecu centralnego ogrzewania. OkolicznoĹ&#x203A;ci tego zdarzenia nie do koĹ&#x201E;ca sÄ&#x2026; znane, dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Wyrwane siĹ&#x201A;Ä&#x2026; wybuchu drzwiczki od pieca CO powaĹźnie raniĹ&#x201A;y mÄ&#x2122;ĹźczyznÄ&#x2122;. Z urazem prawej koĹ&#x201E;czyny dolnej trafiĹ&#x201A; on do szczecineckiego szpitala - dodaje st. kpt. J. Szeligowski. (sw)

Policyjny raport tygodniowy W minionym tygodniu na terenie powiatu szczecineckiego doszĹ&#x201A;o do 8 kolizji, w tym 5 z nich wydarzyĹ&#x201A;o siÄ&#x2122; w czasie trwania akcji â&#x20AC;&#x17E;Znicz 2012â&#x20AC;?. - ZatrzymaliĹ&#x203A;my teĹź 10 kierujÄ&#x2026;cych w stanie nietrzeĹşwoĹ&#x203A;ci, w tym 3 rowerzystĂłw. WiÄ&#x2122;kszoĹ&#x203A;Ä&#x2021; zatrzymaĹ&#x201E; nastÄ&#x2026;piĹ&#x201A;a w sobotÄ&#x2122; i niedzielÄ&#x2122; - mĂłwi st. sierĹź. Anna Matys, rzecznik prasowa szefa szczecineckiej policji. *** W poniedziaĹ&#x201A;ek (5.11) na trasie Jelenino - Przyjezierze na drodze krajowej nr 20 doszĹ&#x201A;o do Ĺ&#x203A;miertelnego potrÄ&#x2026;cenia pieszego. - OkoĹ&#x201A;o godz. 21 kierujÄ&#x2026;cy busem, jadÄ&#x2026;c od strony Szczecinka do Bornego Sulinowa, wyjeĹźdĹźajÄ&#x2026;c z Ĺ&#x201A;uku drogi na prostym odcinku zauwaĹźyĹ&#x201A; idÄ&#x2026;cego Ĺ&#x203A;rodkiem jezdni mÄ&#x2122;ĹźczyznÄ&#x2122; - mĂłwi st. sierĹź. A. Matys. - 61-letni kierujÄ&#x2026;cy, chcÄ&#x2026;c ominÄ&#x2026;Ä&#x2021; pieszego i uniknÄ&#x2026;Ä&#x2021; z nim zderzenia, zjechaĹ&#x201A; na przeciwlegĹ&#x201A;y pas ruchu. Manewru tego jednak nie udaĹ&#x201A;o siÄ&#x2122; wykonaÄ&#x2021; i mercedes uderzyĹ&#x201A; przedniÄ&#x2026; stronÄ&#x2026; w pieszego. W wyniku zderzenia pieszy, 59-letni mieszkaniec Szczecinka poniĂłsĹ&#x201A; Ĺ&#x203A;mierÄ&#x2021; na miejscu. To juĹź drugi w tym roku Ĺ&#x203A;miertelny wypadek na naszych drogach. *** 55-letnia mieszkanka gminy Szczecinek powiadomiĹ&#x201A;a szczecineckich policjantĂłw, Ĺźe sĹ&#x201A;yszy niepokojÄ&#x2026;ce odgĹ&#x201A;osy dochodzÄ&#x2026;ce z nieuĹźywanej przez niÄ&#x2026; czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci domu. Jak siÄ&#x2122; okazaĹ&#x201A;o, nieustalony sprawca dostaĹ&#x201A; siÄ&#x2122; do pomieszczeĹ&#x201E; gospodarczych, skÄ&#x2026;d korytarzem nieuĹźytkowej czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci mieszkalnej domu przeszedĹ&#x201A; do pomieszczenia kuchennego, gdzie w trakcie penetracji zostaĹ&#x201A; spĹ&#x201A;oszony przez wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;cicielkÄ&#x2122; domu. WczeĹ&#x203A;niej jednak skradĹ&#x201A; 30 mb kabla o wartoĹ&#x203A;ci 50 zĹ&#x201A;. *** Do kolejnego zdarzenia doszĹ&#x201A;o na terenie gminy Borne Sulinowo. Nieznany sprawca dostaĹ&#x201A; siÄ&#x2122; do garaĹźu, skÄ&#x2026;d dokonaĹ&#x201A; kradzieĹźy 140 litrĂłw oleju napÄ&#x2122;dowego, przechowywanego w plastikowych baĹ&#x201E;kach. WĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciel paliwa wyceniĹ&#x201A; stratÄ&#x2122; na kwotÄ&#x2122; 813 zĹ&#x201A;. *** OszuĹ&#x203A;ci nadal w akcji. 47-letnia kobieta i 59-letni mÄ&#x2122;Ĺźczyzna w jednym ze szczecineckich sklepĂłw usiĹ&#x201A;owali wyĹ&#x201A;udziÄ&#x2021; kredyt na zakup w systemie ratalnym telewizora o wartoĹ&#x203A;ci prawie 10 tys. zĹ&#x201A;. W celu osiÄ&#x2026;gniÄ&#x2122;cia korzyĹ&#x203A;ci posĹ&#x201A;uĹźyli siÄ&#x2122; fikcyjnym zaĹ&#x203A;wiadczeniem o zatrudnieniu i dochodach. OszuĹ&#x203A;ci zostali zatrzymani na gorÄ&#x2026;cym uczynku przestÄ&#x2122;pstwa. Grozi im kara od 3 miesiÄ&#x2122;cy do 5 lat pozbawienia wolnoĹ&#x203A;ci. *** W centrum Szczecinka nieznany sprawca dokonaĹ&#x201A; kradzieĹźy wkĹ&#x201A;adĂłw lusterek zewnÄ&#x2122;trznych w pojazdach nissan X-trial i audi A6. WĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciele obu pojazdĂłw wycenili Ĺ&#x201A;Ä&#x2026;cznie straty na kwotÄ&#x2122; 1150 zĹ&#x201A;. (sw)

BÄ&#x2122;dzie bardziej ekologicznie, ale opĹ&#x201A;aty wzrosnÄ&#x2026;.

BÄ&#x2122;dÄ&#x2026; nowe stawki

za wywĂłz Ĺ&#x203A;mieci Zgodnie z nowymi przepisami, w przyszĹ&#x201A;ym roku wszystkich bÄ&#x2122;dÄ&#x2026; obowiÄ&#x2026;zywaÄ&#x2021; nowe stawki za odbiĂłr Ĺ&#x203A;mieci. Wiadomo juĹź, jakie rozwiÄ&#x2026;zania chciaĹ&#x201A;by przyjÄ&#x2026;Ä&#x2021; szczecinecki samorzÄ&#x2026;d. O tym, czy propozycje dotyczÄ&#x2026;ce nowych opĹ&#x201A;at zostanÄ&#x2026; przyjÄ&#x2122;te, zadecydujÄ&#x2026; trwajÄ&#x2026;ce do 5 listopada konsultacje spoĹ&#x201A;eczne, a takĹźe miejscy radni, ktĂłrzy w najbliĹźszÄ&#x2026; czasie podejmÄ&#x2026; decyzjÄ&#x2122; o przyjÄ&#x2122;ciu â&#x20AC;&#x17E;Regulaminu utrzymania czystoĹ&#x203A;ci i porzÄ&#x2026;dku na terenie Miasta Szczecinekâ&#x20AC;? oraz innych stosownych uchwaĹ&#x201A;. Ile, wedĹ&#x201A;ug nowych propozycji, od lipca 2013 roku zapĹ&#x201A;acimy za odbiĂłr i wywĂłz Ĺ&#x203A;mieci? Zgodnie z projektem uchwaĹ&#x201A;y, opĹ&#x201A;ata ta bÄ&#x2122;dzie uzaleĹźniona przede wszystkim od tego, czy segregujemy odpady, czy nie. I tak: ratusz proponuje, Ĺźeby za selektywnÄ&#x2026; zbiĂłrkÄ&#x2122; odpadĂłw kaĹźdy mieszkaniec Szczecinka juĹź wkrĂłtce uiszczaĹ&#x201A; opĹ&#x201A;atÄ&#x2122; rzÄ&#x2122;du 14 zĹ&#x201A; miesiÄ&#x2122;cznie. JeĹźeli komuĹ&#x203A; obce jest pojÄ&#x2122;cie recyklingu, wĂłwczas zapĹ&#x201A;aciĹ&#x201A;by 21 zĹ&#x201A; na miesiÄ&#x2026;c. OpĹ&#x201A;ata ta naliczana byĹ&#x201A;aby na jednego mieszkaĹ&#x201E;ca, po uprzednim zadeklarowaniu, ile osĂłb zamieszkuje dany lokal. Takie rozwiÄ&#x2026;zanie, jak napisano w uzasadnieniu uchwaĹ&#x201A;y, ma przyczyniÄ&#x2021; siÄ&#x2122; do upowszechnienia selektywnej zbiĂłrki odpadĂłw â&#x20AC;&#x17E;u ĹşrĂłdĹ&#x201A;aâ&#x20AC;?. Wspomniane stawki majÄ&#x2026; byÄ&#x2021; naliczane od jednego mieszkaĹ&#x201E;ca dla nieruchomoĹ&#x203A;ci zamieszkaĹ&#x201A;ych. Dla nieruchomoĹ&#x203A;ci mieszanych, tj. takich, ktĂłre w czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci sÄ&#x2026; zamieszkaĹ&#x201A;e, a w czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci - nie, dla czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci niezamieszkaĹ&#x201A;ej bÄ&#x2122;dzie siÄ&#x2122; naliczaÄ&#x2021; opĹ&#x201A;atÄ&#x2122; od iloĹ&#x203A;ci pojemnikĂłw, zaĹ&#x203A; dla czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci zamieszkaĹ&#x201A;ej - od iloĹ&#x203A;ci mieszkaĹ&#x201E;cĂłw. - To nie sÄ&#x2026; stawki ostateczne - za-

strzega Leszek Ogar, prezes PGK w Szczecinku. - Zgodnie z nowÄ&#x2026; ustawÄ&#x2026;, gmina musi do koĹ&#x201E;ca roku podjÄ&#x2026;Ä&#x2021; takÄ&#x2026; uchwaĹ&#x201A;Ä&#x2122;, ktĂłra bÄ&#x2122;dzie okreĹ&#x203A;laÄ&#x2021; m.in. wysokoĹ&#x203A;Ä&#x2021; opĹ&#x201A;at za odbiĂłr i wywĂłz odpadĂłw. Później, rĂłwnieĹź na mocy uchwaĹ&#x201A;y, gmina musi ogĹ&#x201A;osiÄ&#x2021; przetarg na to, kto te Ĺ&#x203A;mieci bÄ&#x2122;dzie odbieraĹ&#x201A;. W tym przetargu wyĹ&#x201A;oniona bÄ&#x2122;dzie rĂłwnieĹź cena odbioru i wywozu Ĺ&#x203A;mieci. Uchwalone wczeĹ&#x203A;niej stawki majÄ&#x2026; sĹ&#x201A;uĹźyÄ&#x2021; temu, by wyliczyÄ&#x2021; wartoĹ&#x203A;Ä&#x2021; zamĂłwienia. StÄ&#x2026;d taka wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;nie propozycja opĹ&#x201A;at, co nie znaczy, Ĺźe bÄ&#x2122;dzie w takiej wysokoĹ&#x203A;ci obowiÄ&#x2026;zywaÄ&#x2021;. RĂłwnie dobrze opĹ&#x201A;aty mogÄ&#x2026; byÄ&#x2021; wyĹźsze lub niĹźsze. OkaĹźe siÄ&#x2122; to po zakoĹ&#x201E;czeniu przetargu. MyĹ&#x203A;lÄ&#x2122;, Ĺźe przetarg nie bÄ&#x2122;dzie ogĹ&#x201A;oszony wczeĹ&#x203A;niej niĹź w pierwszym kwartale przyszĹ&#x201A;ego roku. Nowe stawki opĹ&#x201A;at za odbiĂłr i wywĂłz odpadĂłw to jednak nie wszystko. Zmieni siÄ&#x2122; takĹźe kwestia organizacyjna, ujÄ&#x2122;ta w Regulaminie utrzymania czystoĹ&#x203A;ci i porzÄ&#x2026;dku na terenie Miasta Szczecinek. Zgodnie z owym regulaminem, mieszkaĹ&#x201E;cy bÄ&#x2122;dÄ&#x2026; zobowiÄ&#x2026;zani m.in. do gromadzenia odpadĂłw w workach co najmniej 120 l. Odpady posegregowa-

ne trafiÄ&#x2026; do pojemnikĂłw w róşnych kolorach: w zielonym ma byÄ&#x2021; gromadzone szkĹ&#x201A;o, w niebieskim - papier i tektura, w şóĹ&#x201A;tym - tworzywo sztuczne, brÄ&#x2026;zowym - odpady komunalne z terenĂłw zielonych. WĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciel nieruchomoĹ&#x203A;ci, z ktĂłrej bÄ&#x2122;dÄ&#x2026; odbierane odpady, bÄ&#x2122;dzie musiaĹ&#x201A; zadbaÄ&#x2021; o to, by na jego posesji znalazĹ&#x201A;y siÄ&#x2122; odpowiednie pojemniki na odpady zmieszane i zbierane selektywnie. W przypadku, gdy nie moĹźna postawiÄ&#x2021; pojemnikĂłw na swojej nieruchomoĹ&#x203A;ci, wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciel bÄ&#x2122;dzie mĂłgĹ&#x201A; skorzystaÄ&#x2021; z pojemnikĂłw sÄ&#x2026;siedniej posesji, pod warunkiem jednak, Ĺźe wczeĹ&#x203A;niej uzyska na to zgodÄ&#x2122; wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciela. W zabudowie wielorodzinnej dopuszczone bÄ&#x2122;dzie tworzenie tzw. gniazd na odpady zbierane selektywnie. To wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;ciciel posesji bÄ&#x2122;dzie dbaĹ&#x201A; o to, Ĺźeby pojemniki utrzymane byĹ&#x201A;y w odpowiednim stanie sanitarnym. Przypomnijmy. Nowe cele gospodarowania odpadami zostaĹ&#x201A;y okreĹ&#x203A;lone w dyrektywach UE dla paĹ&#x201E;stw czĹ&#x201A;onkowskich. NiewywiÄ&#x2026;zanie siÄ&#x2122; z tych dyrektyw skutkowaĹ&#x201A;oby wysokimi karami. Aby uniknÄ&#x2026;Ä&#x2021; kar, paĹ&#x201E;stwa czĹ&#x201A;onkowskie musiaĹ&#x201A;y stworzyÄ&#x2021; system oparty o zrĂłwnowaĹźony rozwĂłj i hierarchiÄ&#x2122; w gospodarce odpadami. W obliczu sukcesywnego wzrostu iloĹ&#x203A;ci produkowanych przez nas Ĺ&#x203A;mieci, priorytetem miaĹ&#x201A;o byÄ&#x2021; przetwarzanie odpadĂłw przed ich skĹ&#x201A;adowaniem. Nacisk poĹ&#x201A;oĹźono rĂłwnieĹź na zwiÄ&#x2122;kszenie udziaĹ&#x201A;u odzysku i recyklingu, a takĹźe na wyeliminowanie praktyki nielegalnego skĹ&#x201A;adowania Ĺ&#x203A;mieci. (sz)

StraĹźnicy kupujÄ&#x2026; nowy radiowĂłz WysĹ&#x201A;uĹźony radiowĂłz - niebieski volkswagen - StraĹźy Miejskiej w Szczecinku niebawem odjedzie na zasĹ&#x201A;uĹźonÄ&#x2026; emeryturÄ&#x2122;. Pojazd jest juĹź bardzo wysĹ&#x201A;uĹźony i dalsza jego eksploatacja staje siÄ&#x2122; nieopĹ&#x201A;acalna. Dlatego straĹźnicy zdecydowali siÄ&#x2122; na kupno nowego, nowoczesnego radiowozu. - Nie mamy wyjĹ&#x203A;cia, volkswagen pozostaje w naszej dyspozycji juĹź od ponad 8 lat. W tym czasie przejechaĹ&#x201A; po ulicach Szczecinka okoĹ&#x201A;o pĂłĹ&#x201A; miliona kilometrĂłw. Ponad 27 tysiÄ&#x2122;cy kilometrĂłw tylko w tym roku. W miÄ&#x2122;dzyczasie miaĹ&#x201A; miÄ&#x2122;dzy innymi wymienianÄ&#x2026; skrzyniÄ&#x2122; biegĂłw i silnik. Na â&#x20AC;&#x17E;dziĹ&#x203A;â&#x20AC;? jest praktycznie nieopĹ&#x201A;acalny w eksploatacji - mĂłwi komendant SM Grzegorz Grondys. - Dlatego zdecydowaliĹ&#x203A;my siÄ&#x2122; na zakup nowego radiowozu. JuĹź ogĹ&#x201A;osiliĹ&#x203A;my przetarg. Pojazd bÄ&#x2122;dzie speĹ&#x201A;niaĹ&#x201A; wszelkie kryteria niezbÄ&#x2122;dne do naszej sĹ&#x201A;uĹźby. WyposaĹźony bÄ&#x2122;dzie w nowoczesny system Ĺ&#x201A;Ä&#x2026;cz-

noĹ&#x203A;ci, no i oczywiĹ&#x203A;cie w przedziaĹ&#x201A; do przewoĹźenia osĂłb. Rzecz jasna, caĹ&#x201A;a operacja zaleĹźeÄ&#x2021; bÄ&#x2122;dzie przede wszystkim od posiadanych przez nas zasobĂłw finansowych. Komendant nie ukrywa, Ĺźe tabor pojazdĂłw SM jest bardzo â&#x20AC;&#x17E;nadwÄ&#x2026;tlonyâ&#x20AC;?. - Szczecinek jest bardzo rozlegĹ&#x201A;ym miastem. Z kolei peĹ&#x201A;na mobilnoĹ&#x203A;Ä&#x2021; sĹ&#x201A;uĹźby wymusza sprawne i szybkie przemieszczanie siÄ&#x2122; patroli. SzczegĂłlnie wtedy, gdy interwencje siÄ&#x2122; nakĹ&#x201A;adajÄ&#x2026;. Niestety, ne-

gatywne zdarzenia najczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciej idÄ&#x2026; jedno po drugim, seriÄ&#x2026;. I wtedy mamy problem - dodaje G. Grondys. - Jeszcze starszy radiowĂłz peugeot, pamiÄ&#x2122;tajÄ&#x2026;cy jeszcze zamierzchĹ&#x201A;e czasy, nadaje siÄ&#x2122; wyĹ&#x201A;Ä&#x2026;cznie do transportu fotoradaru. Kolejny zaĹ&#x203A; bardzo oszczÄ&#x2122;dzaliĹ&#x203A;my. OkazaĹ&#x201A;o siÄ&#x2122;, Ĺźe sĹ&#x201A;usznie, bo teraz dopĂłki nie przyjedzie do nas najnowszy pojazd, bÄ&#x2122;dziemy go intensywnie eksploatowaÄ&#x2021;. (sw)

6HUGHF]QH%yJ]DSĂŁDĂž

]DSDPLÄ&#x2022;ĂžLXG]LDĂŁZRVWDWQLHM GURG]H

-DGZLJL.|QLJVPDQ ZV]\VWNLPXF]HVWQLNRP ZV]F]HJyOQRĹ&#x2039;FLFKyURZLLSURERV]F]RZL]SDUDILL SZ'XFKDĹ&#x160;Z

VNĂŁDGDV\Q6WDQLVĂŁDZ]URG]LQÄ&#x2021;


REKLAMA


Biało-czerwona wstążeczka Magdalena Szkudlarek -Szarkowska Ilekroć zbliża się to święto, mam ochotę gdzieś się schować. Zaledwie parę dni temu trzeba było stoczyć wewnętrzną walkę, czy może zjeść kolację przy świecącym się w ciemności pomarańczowym warzywie, czy może zostać przy starej tradycji, a już znowu trzeba wybierać. Czy wyjść na ulicę z przypiętym do płaszcza „designerskim” kotylionem? A może wystarczy biało-czerwona wstążeczka? Wystrzelić fajerwerki? Upiec tort? Otworzyć szampana? A może spędzić ten dzień przy Szopenie i Szymanowskim? Pójść na melancholijny, jesienny spacer albo na mecz, a potem na koncert? A może zamiast tego wysłuchać wystąpienia któregoś z za-

troskanych o stan kraju polityka lub przyłączyć się do jakiejś demonstracji? Naprawdę, w samym tylko dniu 11 listopada od nagromadzenia i przemieszania świątecznych, niepodległościowych symboli może rozboleć głowa. I jak tutaj nie zwariować? Zapatrzeni w wielką bogoojczyźnianą retorykę, obsesyjnie popadającą we wszelkie możliwe skrajności, swoich - polskich świąt nie potrafimy świętować. Takich podziałów, gdzie każdy z osobna w zupełnie inny sposób utożsamia się z wszechobecnym w tym dniu pojęciem patriotyzmu, chyba próżno szukać w innych miejscach świata. Każdy ma swoją rację. A wszelkie próby zjednoczenia z niewytłumaczalnych powodów zawsze kończą się tak samo: jeszcze głębszym rozbiciem i jeszcze silniejszym wybuchem nienawiści. Od kilku lat trwa moda, aby temu, zdaniem niektórych, mało wy-

razistemu dniu nadać jakiś charakter. Nieważne co - ma być wesoło, kolorowo i fajnie. Słowem eklektycznie. W samym tylko niespełna 40-tysięcznym Szczecinku pomysłów na spędzenie tego czasu jest wiele. Swoje propozycje wysunęli rekonstruktorzy średniowiecza, poeci, artyści, politycy, samorządowcy czy szczecineckie parafie. Spragnionych spędzenia radosnego czasu pewnie nie zabraknie. Choć i oni z pewnością nie wyzbędą się krepującego beztroskie chwile nastroju, który jak cień będzie przypominał o jakiejś bliżej niesprecyzowanej i w sumie obcej, złowieszczo brzmiącej - tradycji patriotycznej cnoty. I tak, nie rozumiejąc w większości, o co w tym wszystkim chodzi, parę dni po uprzątnięciu sprzed domów ołtarzyków z dyni i na kilka tygodni przed wysłaniem walentynki, pod pomnikiem Piłsudskiego wszyscy znów poczujemy się patriotami. Tego jednego dnia, no bo przecież

Jak się pędzi, to się płaci Marzena Góra Nie da się ukryć, że w przeciągu jakichś ostatnich dwudziestu lat zwyczaj pisania listów, jakoś tak nam wymarł. A to wszystko dlatego, że mądrzy ludzie postanowili nam życie znacznie ułatwić, postęp cywilizacyjny przyśpieszyć i czas na wystawanie przy skrzynce na listy znacznie ukrócić, co byśmy mogli go znacznie lepiej spożytkować. Najpierw pojawiły się telefony stacjonarne w prawie każdym domu, potem przyszedł czas na telefony bez kabla, za to z pokaźną anten-

ką, najpierw te urywające kieszenie w spodniach czy przyczyniające się do zerwania paska damskiej torebki - bo przecież mało to to nie ważyło. A później to już takie nam cuda z kolorowymi wyświetlaczami, polifonią, aparatem i tosterem w telefonach pod nos popodsuwali, że teraz o napisaniu listu nie ma co marzyć - no bo przecież długopis w trybie T9 słów nam nie wykrywa, uśmieszki jakoś tak koślawo na papierze się szczerzą, a tu jeszcze na pocztę trzeba lecieć, no bez sensu to wszystko jakieś takie. Ale co tam telefony, jak nam tu zaraz pod nos Internet podsunęli! Teraz portale społecznościowe czy jakieś komunikatory co chwilę trzeba sprawdzać, więc kto by tam myślał, żeby do skrzynki na listy zaglądać. A jak się zajrzy to albo reklamy, albo

rachunki... albo jeszcze coś gorszego. Ot na przykład takie zdjęcie, na którym widać jak w skupieniu, kurczowo ściskając kierownicę, bawimy się w króla szos i przy okazji trochę tam prędkość przekraczamy. A tu od razu jakieś wezwania, mandaty i ciągnięcie kasy, co by dziurę budżetową naszym kosztem połatać. A to wszystko przez te przeklęte fotoradary, no bo kto to widział, żeby na niewinnych kierowców polować! No zwyczajny skandal! A mi tam nie żal, że takimi delikwentami ktoś sobie taką czy inną dziurę w portfelu załata. Wiadomo, nikt płacić nie lubi, ale przecież każdy, kto choć trochę na zasadach panujących na drogach się zna, to coś kojarzy, że za darmo fotek nam nikt nie trzaska. I choć pewnie zaraz się połowie społeczeństwa narażę, to

Z politycznego przedpokoju

Będzie drożej Andrzej Bratkowski Nim się obejrzeliśmy, rok zbliża się ku końcowi. Jeszcze dwa miesiące i doczekamy się kolejnego. Zazwyczaj zadajemy sobie pytanie: czy nadchodzący nowy rok, będzie lepszy, czy gorszy? Zawsze kiedy zbliża się ten termin, polityków różnych szczebli rozgrzewa dyskusja nad kształtem budżetów lokalnych wspólnot. W naszej radzie od dwóch lat sesje budżetowe mają dość letnią temperaturę. Plany finansowe miasta na rok przyszły, a także zamiary co do zapewnienia źródeł dochodów do budżetu, powinny stać się przedmiotem bardzo ożywionej społecznej dyskusji. Za wszystkie pomysły, plany, przedsięwzięcia i bardziej lub mniej potrzebne wydatki, zapłacimy z własnego portfela. Od dawna głoszę tezę, że polityka budżetowa burmistrza J. Hardie-Douglasa prowadzi do nieustannego pogłębiania deficytu finansów miasta, narastania zadłużenia oraz wzrostu fiskalizmu. W ostatnich latach nie słyszałem, by w Radzie Miasta podjęto publiczną dyskusję nad racjonalizacją wydatków (poza zwalaniem przez burmistrza winy na nauczycieli za korzystanie z zapisów z Karty Nauczyciela),

a także o pomysłach na ograniczenie narastającego zadłużenia miasta. Burmistrz jeszcze nie ujawnił pomysłów, jak sfinansować przyszłoroczny budżet, ale z dochodzących enuncjacji i przecieków widać wyraźnie, że główne kierunki polityki finansowej nie ulegną zmianie. Jej fundamentem będzie po pierwsze nieustanne zwiększanie zadłużenia, zaś po drugie wzrost opłat, czyli drożej zapłacimy za wszelkie możliwe obowiązki podatkowe. To mało wyrafinowany sposób na prowadzenie gospodarki. Każdy z własnego doświadczenia wie, że taka polityka musi prowadzić do nieuchronnej katastrofy. Jeżeli w budżetach rodzinnych uprawiamy taką praktykę, jaką stosuje burmistrz w mieście, to na jej końcu pojawia się komornik. Musimy mieć tego świadomość. Z moich obserwacji wynika wyraźnie, że mimo zwiększenia obciążeń podatkowych, źródła dochodów miasta będą się kurczyć, szczególnie te, które pochodzą z obrotu gospodarczego. Wzrost fiskalizmu w tej strefie poprzez zwiększenie lokalnych podatków np. od powierzchni lokali, w których prowadzi się działalność gospodarczą, owocować będzie zamykaniem firm, czego mamy liczne przykłady w mieście. Dociśnięty przez

podatki przedsiębiorca może przed nimi uciec zamykając firmę, zwalniając pracowników, którzy ustawią się w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych lub zejść do szarej strefy, z której fiskus nie ma żadnego pożytku. Podnoszenie podatków w sferze działalności gospodarczej jest obecnie bardzo ryzykowne i może przynieść więcej szkód niż oczekiwanych zysków. Jest jednak duża grupa mieszkańców naszego miasta, która może być bezkarnie łupiona przez wiecznie nienasycony budżet. Tą grupą są liczni w naszym mieście emeryci. Oni w żaden sposób nie będą mogli uniknąć zwiększonych obciążeń, bo nie mają dokąd uciec. W pierwszej kolejności zapłacą większy podatek od powierzchni mieszkalnej. Nie można go uniknąć bez narażenia się na utratę dachu nad głową. Dorzuci mu się podatek od padającego deszczu i powierzchni dachowej. Zapłaci też więcej za wywóz śmieci, bo wchodzi nowy gminny podatek śmieciowy. Z pewnością drożej zapłaci za ciepło i wodę. Jeżeli będzie się ociągał z zapłatą, to wpisze się go na listę dłużników, a potem wyśle komornika, który z łatwością „siądzie” na rencie lub emeryturze. Szczególnie kuriozalny jest dla mnie pomysł, by emerytów i rencistów, którzy korzystają z przywileju bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską, pozbawić tego dobrodziejstwa. Tym pomysłem burmistrz znowu uderza w najsłabszych. Taki socjalny „przywilej” do korzystania z publicznego transportu znany jest

nie codziennie, będziemy czuli, jak dobrze, komfortowo i ze spokojem o przyszłość, mieszka się w naszej Małej Ojczyźnie i w Polsce; że po tamtych stu dwudziestu trzech latach niewoli nie podzielą nas żadne konflikty czy tragedie; i że jeśli chodzi o dobro naszych ojczyzn tej małej i dużej - zawsze to prawda będzie najważniejsza. To niebywałe, ale my wciąż do patriotyzmu nie dorośliśmy. Najchętniej chodzilibyśmy bez przerwy w jakimś, nie pozwalającym na rozpoznanie Polaka, przebraniu. Lubimy być Irlandczykami, Włochami, Francuzami czy Amerykanami. Kultura chińska, japońska czy indyjska fascynuje nas bardziej niż polska. Już w szkołach, masowo diagnozując dysleksję, kręcimy „lip dub-y” albo organizujemy „flash moby”. Z drugiej strony lubujemy się w rozpamiętywaniu. Szczycimy się wydumanymi sukcesami przeszłości i teraźniejszości, ale zachowując wymowne milczenie, wstydzimy się siebie z czasów, w których pojęcie patriotyzmu miało barwę nieco inną od dzisiejszej. Bez zagłębiania się w szczegóły oceniamy. Reagujemy

szybko i emocjonalnie. Przez cały czas się uczymy. Szukamy. Można odnieść wrażenie, że nasz patriotyzm jest jak biało-czerwona wstążeczka, którą każdy 11 listopada po uczestnictwie w uroczystej Mszy św. w intencji Ojczyzny z dumą przypina sobie obok serca. Tego, kiedy odpadnie - niezauważona, nie sposób przewidzieć. Że się zgubi? W przyszłym roku, o tej samej porze przypnie się przecież nową. Czy ktoś tego chce, czy nie, kolejny dzień, w którym w świątecznej oprawie nastąpi zderzenie zupełnie różnych znaczeń i sensów, nadejdzie nieuchronnie. Rzeczywistość pokazuje, że wszystkich stereotypowych symboli, wyrażeń i zachowań, które zawładnęły tym świętem, a wraz z nim - ludźmi, raczej nie da się uniknąć. Najrozsądniejsze w tym całym pomieszanym: niepodległościowo-refleksyjnozabawowo - demonstrac yjnym święcie wydaje się więc chyba zachowanie dystansu: do pusto brzmiących, wygłaszanych sloganów, do nas samych i do wciąż poszukiwanego, prawdziwego sensu patriotyzmu.

powiem, że jak dla mnie to fotoradar mógłby i co 5 metrów sobie na drodze kwitnąć. Nie ma co tupać nerwowo, jakby ktoś nam ulubiona zabawkę zabrał i przekleństwami na prawo i lewo szastać. A no bo przecież każdy, kto postanowił sobie „prawko” zafundować, doskonale wiedział, na co sam się pisze. Wykłady były? Były. Przepisów uczyli? Uczyli. Kodeks drogowy zna? Ano zna. No to niech przestrzega i po problemie! No z której by tu strony na to nie spojrzeć to i tak nam logicznie wychodzi, że decydując się na prawo jazdy i do egzaminu przystępując zasady znamy i, chcąc czy nie, musimy się na nie godzić, jeśli chcemy się wygodnie i niezależnie z punktu A do punku B przemieszczać. No niby proste, a okazuje się, że w praktyce to niekoniecznie... A bo to by się chciało szybciej, wiatr we włosach poczuć, muchę w zębach zemleć i głupimi przepisami się co najwyżej podetrzeć. A że władza okrut-

na potrzeby takiej wolności nie rozumie i za wybryki każe płacić, to tylko po to, co by prawemu obywatelowi dopiec i zabawę popsuć. No niestety, ale już ładny kawał czasu temu ktoś sobie tak sprytnie to wymyślił, że za nieprzestrzeganie warunków umowy kary trzeba płacić. A głosy oburzenia słychać tylko od tych, którzy regularnie „obowiązkową” fotkę sobie zafundują i przy okazji realne zagrożenie na drodze stwarzają. I choćbym całe swoje pokłady empatii spróbowała zebrać to i tak, no cholera, nie żal mi delikwenta. Bo osobiście niekoniecznie bym chciała, żeby kolekcjoner fotek zamiast wnioski na przyszłość wyciągnąć, to mnie na jakiejś drodze staranował. A jak się maszyna upamiętniająca wybryki „wiecznie spóźnionych” kierowców nie podoba, to prawo jazdy wyrzucić, rower odkurzyć, buty wygodne do spacerowania sobie sprawić i przepisami głupimi już się nie przejmować.

w całej Europie i wcale nie jest uważany za jakąś pozostałość tzw „minionej epoki”, a raczej jest formą dodatkowego uznania dla dorobku i wieku. Starsze pokolenie w niemałym trudzie i kosztem ogromnych wyrzeczeń budowało podwaliny teraźniejszości. Wszystkie cywilizacje odnoszą się zawsze z szacunkiem do starszych, dając im w dowód uznania i szacunku pewne dodatkowe gratyfikacje właśnie w sferze różnych usług społecznych czy komunalnych np. zwolnienie z opłat za TV.

Panu burmistrzowi takie rozwiązanie kojarzy się z pozostałościami socjalizmu, które ON jako zdecydowany zwolennik liberalizmu gospodarczego i darwinizmu społecznego, będzie konsekwentnie zwalczał. Tylko skąd takie przywiązanie środowiska zawodowego, z którego nasz bohater się wywodzi do „cycuszka” społecznej kasy, z której ssą niebagatelne frukta.. Tak więc nie ma się co łudzić, będzie drożej i ciężej żyć w naszym rządzonym przez Platformę Obywatelską mieście.

Można było zapytać... Doprawdy nie wiem, czy warto polemizować z kimś, kto niczego dowiedzieć się nie chce, bo i tak sam wszystko wie najlepiej. Choćby to, jakie motywy i przesłanki kierowały czyimś postępowaniem. Tym kimś jest A. Bratkowski, a sprawa, o której, jak mu się zdaje, wie wszystko, dotyczy moich głosowań związanych z projektem zmiany ustawy o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego. W swoim ostatnim felietonie („Stójka na dwunastnicy”) szczegółowo wyjaśnia motywy, które mną kierowały, chociaż nawet nie próbował ze mną rozmawiać. Wszakże o tym, jak w końcu zagłosowałem - nie napisał. Informuję zatem Pana Bratkowskiego i wszystkich zainteresowanych, że również w drugim głosowaniu, wstrzymując się od głosu, nie poparłem wniosku o odrzucenie projektu zmiany procedowanej ustawy. Motywacja zaś, przesłanki i okoliczności tego głosowania opisane w STÓJCE NA DWUNASTNICY są tylko projekcją wyobraźni i mniemań autora felietonu. Szkoda, że nie próbował niczego na ten temat dowiedzieć się ode mnie. Oczywiście rozumiem skłonność Pana Bratkowskiego do zajmowania się pogłębioną analizą motywacji i okoliczności czyjegoś głosowania okazji do wyjaśniania motywów swoich głosowań nie ma Pan Bratkowski już dość długo i, mam nadzieję, długo jeszcze mieć nie będzie. Wiesław Suchowiejko Poseł na Sejm RP


Wybrano pielęgniarkę roku śród Pielęgniarek Miesiąca. Jest to niezmiernie miła uroczystość. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będziemy ją kontynuować. W jakiś sposób honoruje pracę wszystkich pielęgniarek w szpitalu, nie tylko tych tutaj obecnych. Po tych słowach przyszła kolej na wręczenie wyróżnień. Jako pierwsze pamiątkowe dyplomy z rąk prezesa szpitala odebrały Pielęgniarki Miesiąca. Wśród nich znalazły się: Elżbieta Kujawska, Lidia Dudzińska, Beata Woźniak, Magdalena Zielińska, Joanna Sołonowicz, Teresa Stu-

dzińska, Anna Lech, Ewa Galach, Lidia Krzyżanowska, Bożena Ilukowicz i Bożena Markiewicz. Tytuł Pielęgniarki Roku otrzymała natomiast Helena Kwadrys, pielęgniarka SOR. Gratulacje wyróżnionym pielęgniarkom złożył m.in. burmistrz. Jerzy Hardie-Douglas życzył satysfakcji z pracy oraz tego, by praca w szpitalu odbywała się w coraz lepszych warunkach. Do tych słów dołączył się Krzysztof Lis. Starosta, składając pielęgniarkom podziękowania i gratulacje, zaakcentował, że szpital w Szczecinku może być do-

Andrzej Pilzek (po lewej) i Mariusz Getka prezentują dorodne karpie, które wpłynęły do jeziora Lipnica. będą ważyć 2-3 kg. A później jeszcze więcej, w zależności od tego, do kiedy wychodzić im będzie sztuka przechytrzania wędkarzy. Apeluję do naszych członków - doglądajcie jeziora Lipnica. Naprawdę warto, bo pływają tu piękne karpie, także sztuki z ubiegłorocznych zarybień. Warto pilnować tej wody przed kłusow-

nikami. Jeżeli się nam to uda, niebawem Lipnica będzie karpiowym eldorado znanym w całym kraju. Jak nam powiedział szef szczecineckich wędkarzy, to nie koniec akcji tegorocznych zarybień. - Lada dzień do jezior Obwodu Rybackiego Jeziora Trzesiecko wpuścimy narybek węgorza - mówi M. Getka. (sw)

W Gimnazjum nr 1 im. Zjednoczonej Europy we wrześniu br. rozpoczął się dwuletni międzynarodowy projekt „Westland” w ramach LLP Comenius. Celem projektu jest poszerzanie świadomości ekologicznej i propagowanie zachowań ekologicznych wśród uczniów i rodziców, a w efekcie dotarcie do jak największej liczby mieszkańców naszego miasta. - Jest to program realizowany w ramach międzynarodowego projektu, organizowanego we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Tylko jedna szkoła z naszego kraju może uczestniczyć w jednym takim projekcie. W Polsce w tym roku jest ponad 490 takich projektów i my jesteśmy jedną z tych szkół, która bierze udział. W naszym projekcie mamy partnerów z Czech, Francji , Niemiec i Hiszpanii - mówi Agnieszka Pietnoczka.

Cena biletów autobusowych znowu w górę Pod koniec marca br., czyli niespełna osiem miesięcy temu Komunikacja Miejska podniosła ceny biletów, co wywołało spore oburzenie wśród wszystkich, którzy korzystali z usług spółki. Przypomnijmy, że cena biletu normalnego z 2,40 zł wzrosła do 2,80. Jak się okazuje, w najbliższym czasie czekają nas ponowne podwyżki cen biletów. Na posiedzeniu Rady Nadzorczej KM, która odbyła się 26 października, uzgodniono nowy cennik świadczonych usług. W ostatnich dniach wniosek zawierający proponowane zmiany został złożony w ra-

Helena Kwadrys

20 tys. euro na ekologię w Gimnazjum nr 1

Pół tony karpia w Lipnicy W zeszłym tygodniu do Szczecinka przyjechały wigilijne karpie. Jednak ryby nie trafią na nasze świąteczne stoły. Tym razem posłużyły za materiał zarybieniowy. Dorodne karpie wpłynęły do jeziora Lipnica. - Ryby ważą od 1 do 1,5 kg. Jest ich w sumie 500 kilogramów. Kosztowały 5 tysięcy złotych. Pieniądze na ich zakup wyłożyło ze swoich funduszy nasze koło wędkarskie, czyli my wszyscy, szczecineccy wędkarze - mówi Mariusz Getka, prezes Koła PZW „Jesiotr”. - Rybki są zdrowe, dorodne, przyjechały do Szczecinka z Gospodarstwa Rybackiego w Świdwinie. Już w przyszłym roku

brym przykładem dla innych szpitali, których organem prowadzącym jest samorząd. Zaznaczył, że wiele pomysłów i rozwiązań, wdrażanych przez prezesa Adama Bielickiego, jest trafionych. - Nie da się nie zauważyć, że w szczecineckiej służbie zdrowia dzieje się wiele dobrego - dodał, nadmieniając, że szpital przymierza się do kolejnych przedsięwzięć, w tym do przebudowy części głównego budynku; w szpitalu mają być też zainstalowane słoneczne baterie, pompy cieplne czy baterie fotowoltaiczne. (sz)

tuszu. Trafi on na biurko burmistrza, a następnie zostanie poddany ocenie przez radnych Rady Miasta. Cena biletów ma wzrosnąć o 20 gr. Czyli za bilet normalny jednoprzejazdowy, który do tej pory kosztował 2,80 zł, po zatwierdzeniu zmian zapłacimy 3 zł, a za bilet ulgowy 1,50 zł. Zdrożeją również bilety miesięczne - normalny o 4 zł, natomiast ulgowy o 2 zł. To jednak nie wszystko. - Aż 32 proc. pasażerów korzystających z KM ma uprawnienia do bezpłatnych przewozów. W tej grupie aż 22,4 proc. to osoby po 70 roku

życia. - Idąc wzorem innych miast w Polsce, gdzie po prostu z pieniędzy budżetowych samorządy nie są w stanie w pełni finansować pokrycie strat działalności podstawowej, zaczynają się działania mające na celu ograniczenia tych uprzywilejowanych pasażerów, czego efektem jest wprowadzanie biletu „seniora” – twierdzi Romuald Szkiłądź - dyrektor KM. – W naszym wniosku zaproponowaliśmy, aby bilet seniora kosztował 90 gr, natomiast bilet sieciowy dla seniora, na wszystkie linie i kursy - 30 zł. Jak wyjaśnia nasz rozmówca

podstawą takich działań są rosnące koszty eksploatacyjne w transporcie, a problem ten dotyczy praktycznie całej sfery komunikacji miejskiej w Polsce. - Niestety samorządów nie stać na to, aby finansować dopłatami na tak wysokim poziomie kosztów eksploatacyjnych, głównie paliwa i tego pochodnych. Co roku borykamy się z podwyżkami cen i kosztów paliwa, które sięgają znacznie powyżej 10 proc.. W tym roku jest to jak na razie 13 proc, co daje nam prawie 200 tys. zł w samym paliwie – mówi prezes KM.

W lipcu szkoła otrzymała akceptację swojego projektu, który został bardzo wysoko oceniony i tym samym znalazł się na wysokim 31 miejscu, z blisko 500 złożonych projektów. - Projekt jest podzielony na dwa lata. W jednym projekcie skupiamy się na recyklingu, na gospodarowaniu odpadami, na tym, co się z tymi odpadami dzieje. Skupiamy się także na tym, żeby uświadomić uczniom i całej społeczności szkolnej oraz lokalnej, że ludzie produkują za dużo odpadów, przez co zanieczyszczamy nasze środowisko dodaje nasza rozmówczyni. Uczniowie, którzy zgłosili chęć udziału w projekcie, w ramach dodatkowych zajęć pozalekcyjnych spotykają się popołudniami w klubie „Comenius”. Podczas cotygodniowych spotkań młodzi członkowie klubu realizują różnego typu zadania projektowe, poszerzając tym samym swoją wiedzę na temat ekologii i gospodarki odpadami. Ponadto uczniowie w tym roku będą mieli okazję odwiedzić Francję i Niemcy w ramach podsumowania całorocznej pracy. Natomiast kolejny rok uczestnicy programu poświęcą na zdobywanie wiedzy z zakresu recyklingu oraz... twórczego wykorzystywania odpadów. Dowiedzą się m.in. w jaki sposób można ponownie wykorzystać butelki czy puszki, a także jak stworzyć z nich swoiste dzieła sztuki. Projekt ten w całości finansowany jest z funduszy Unii Europejskiej, a na jego realizację przeznaczono 20 tys. euro. Środki te wykorzystane zostaną głównie na finansowanie wyjazdów uczniów i nauczycieli oraz na wszelkie działania podejmowane w szkole i środowisku lokalnym. (mg)

REKLAMA

31 października w szczecineckim szpitalu już po raz trzeci ogłoszono wyniki konkursu na Pielęgniarkę Roku. W spotkaniu tym uczestniczyli m.in. starosta szczecinecki Krzysztof Lis, burmistrz Jerzy Hardie-Douglas oraz przedstawicielki środowiska pielęgniarskiego. - Najpierw, na podstawie ankiet wypełnianych przez pacjentów, wybierana jest Pielęgniarka Miesiąca - podkreślił na wstępie Adam Bielicki, prezes szpitala. - Pielęgniarka Roku wybierana jest z kolei spo-


Najbliższy cmentarz zwierzęcy znajduje się w Pile. - Chcieliśmy tutaj na terenie schroniska coś takiego zorganizować, ale mamy za mało miejsca - mówi Danuta Kadela, szefowa szczecineckiego schroniska dla zwierząt.

Cmentarz dla zwierząt pilnie potrzebny Coraz częściej traktujemy naszych czworonożnych pupili jak członków rodziny, starając się zapewnić im wszelkie wygody, poświęcamy czas, a w razie konieczności nie czekamy ani chwili z wizytą u weterynarza, aby nasz zwierzak dostał jak najlepsza opiekę. Coraz częściej przywiązujemy się do naszych futrzastych przyjaciół, a niekiedy nie potrafimy już sobie wyobrazić bez nich życia. Większość zwierząt żyje znacznie krócej niż ludzie i w którymś momencie pupil może nas opuścić. Dla wielu właścicieli już sam fakt stracenia ukochanego przyjaciela jest trudnym przeżyciem. W takich chwilach jednocześnie uparcie powraca pytanie o to, co dalej z ciałem zwierzęcia? Zarówno przepisy unijne (jak i polskie prawo) zdecydowanie zabraniają grzebania

czworonogów w lesie, parkach, na łąkach, w tym również na własnej posesji. Za taki czyn może nam grozić dość wysoki mandat, a nawet sprawa w sądzie. Obecnie martwe zwierzęta traktowane są jak odpady medyczne i w taki sam sposób powinny być utylizowane, czyli poprzez spalanie właśnie wraz z odpadami medycznymi. Jednak wiele osób, które wła-

śnie straciły pupila, z oczywistych powodów nie może się z tym pogodzić i szuka innych sposobów. - Ludzie, kiedy umrze taki zwierzaczek, oczywiście przychodzą do nas i pytają, co można z takim zwierzakiem zrobić? Taki problem pojawia się również w sytuacji, kiedy jesteśmy zmuszeni uśpić zwierzę z powodu jakichś bardzo poważnych, nieuleczalnych chorób. W większych miastach są firmy, np. w moim przypadku jest to firma ze Szczecina, która odbiera od nas ciała zwierząt i poddaje je kremacji mówi Karolina Brach, lekarz weterynarii z Centrum Weterynaryjnego MAX-WET. - Taki cmentarz dla zwierząt jak najbardziej jest potrzebny z tego względu, że coraz więcej osób jest bardzo mocno związanych ze zwierzakami i chcieliby mieć takie miejsce, tak jak w przypadku ludzi, żeby odwiedzać groby, żeby porozmawiać z tymi zwierzakami czy położyć im tam kwiatki. Coraz więcej osób traktuje zwierzęta jak

członków swojej rodziny, także takie miejsce jest jak najbardziej potrzebne i myślę, że warto aby coś takiego powstało w Szczecinku. Wielu właścicieli, nie mogąc pogodzić się ze stratą pupila i oddaniu jego ciała do utylizacji, decyduje się na złamanie prawa i pochowanie swojego zwierzaka w ziemi. Jednym z bodźców do tego jest z pewnością świadomość, że w każdej chwili możemy taki grób odwiedzić. - Najbliższy cmentarz zwierzęcy znajduje się w Pile. Chcieliśmy tutaj na terenie schroniska coś takiego zorganizować, ale mamy za mało miejsca, w związku z tym prawo nakazuje żeby zwłoki zwierząt niestety szły do utylizacji, czyli do spalenia. Cmentarz dla zwierząt jest jak najbardziej potrzebny w naszym mieście, dlatego że ludzie traktują takiego zwierzaka jak członka rodziny i, wiem że to może się wydawać komuś dziwne, chętnie by zapalili symboliczną świeczkę na grobie zwierzaczka. Ja wiem jak wyglądają cmentarze, nawet już

u nas w Polsce, gdzie ludzie po prostu odwiedzają te groby, tak jak odwiedzają groby swoich najbliższych członków rodziny. Dlatego jestem absolutnie „za” powstaniem takiego cmentarza - mówi Danuta Kadela, szefowa szczecineckiego schroniska dla zwierząt. Czy jest nadzieja na to, aby i w naszym mieście powstał taki cmentarz, na którym moglibyśmy pochować naszych pupili? Okazuje się, że pojawiły się już takie plany. - Przyznam, że myślimy o tym. Być może w przyszłym roku skonkretyzujemy pomysł, żeby powstało takie miejsce grzebalne dla zwierząt. Oczywiście będzie to w innym miejscu niż cmentarz dla ludzi. Plany są, ale więcej konkretów będziemy znali w przyszłym roku. Na pewno będziemy chcieli to zrobić, ponieważ taki temat coraz częściej się pojawia - mówi Leszek Ogar, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Szczecinku. (mg)

Naczelnik US stwierdził, że 10 radnych złożyło nieprawidłowe pod względem formalnym oświadczenia.

Radni nie potrafią, a być może i nie chcą Przewodniczący Rady Miasta Mirosław Wacławski przedstawił informację w sprawie oświadczeń majątkowych radnych za 2011 rok. Szef rady podkreślił, że wszyscy radni złożyli oświadczenia majątkowe w terminie. Zeznania majątkowe naszych wybrańców zlustrował też Urząd Skarbowy w Szczecinku. I tu zaczynają się przysłowiowe „schody”. Otóż Naczelnik US stwierdził, że nieprawidłowe pod względem formalnym oświadczenia zostały złożo-

ne przez 10 radnych. „Ci radni, których uwagi dotyczą, zostaną o tym poinformowani imiennie” - napisał w sprawozdaniu M. Wacławski i dodał, że: „Naczelnik Urzędu Skarbowego w Szczecinku nie wskazał, których konkretnie radnych te uwagi dotyczą”. Jakie zastrzeżenia wniosła „skarbówka”? Otóż, do najczęściej występujących nieprawidłowości należy nieokreślanie przynależności poszczególnych składników majątkowych, dochodów i zobowiązań

do majątku odrębnego i majątku objętego małżeńską wspólnością majątkową. Ponadto nagminnie nie jest określana przynależność dochodów niezależnie od źródła ich pochodzenia. Naczelnik Urzędu Skarbowego stwierdził ponadto, że radni, których tyczą uwagi, nie wypełnili prawidłowo części oświadczenia, np. nie podali wartości posiadanych akcji, wartości działki gruntu, powierzchni innych nieruchomości, sumy przychodów z działalności

gospodarczej oraz stanu zadłużenia na koniec roku 2011. Nie ujęli też w oświadczeniach dochodów ze wszystkich źródeł przychodów bądź też wykazywali je w kwocie niższej od wynikającej z zeznania podatkowego. Ponadto nie wykazali działek budowlanych, działek związanych z budynkami mieszkalnymi, z budynkami letniskowymi, składników majątku związanego z działalnością gospodarczą, a także wpisywali w oświadczeniu majątkowym adres zamiesz-

kania niezgodny ze zgłoszonym w Urzędzie Skarbowym. Z kolei Wojewoda Zachodniopomorski ustalił, że w oświadczeniu majątkowym Przewodniczący Rady Miasta: „Nie wskazał pełnionej funkcji w radzie, nie wskazał jednej z rodzaju nieruchomości, nie wykazał kwot uzyskanych z działalności wykonywanej osobiście oraz praw autorskich ujętych w zeznaniu o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) w roku podatkowym 2011 (PIT-36)”. (sw)

Niepełnosprawni chcieliby, żeby wrócił darmowy czas pobytu na miejskiej pływalni.

Równouprawnienie na basenie? Choć od ogłoszenia informacji o tym, że osoby niepełnosprawne nie mogą nieodpłatnie korzystać z basenu, minęło już sporo czasu, wciąż nie brakuje tych, którzy takim obrotem sytuacji są bardzo zawiedzeni. Do naszej redakcji wciąż zgłaszają się osoby proszące o interwencję. - Jestem osobą niepełnosprawną. Do tej pory w każdy poniedziałek mogłam bezpłatnie korzystać z miejskiego basenu. Od października takiej możliwości już nie mam. Zupełnie tej sytuacji nie rozumiem. Jako osobie niepełnosprawnej nie stać mnie na regularne korzystanie z basenu - a powinnam korzystać, ponieważ jest to część mojej rehabilitacji. Byłam w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, żeby dowiedzieć się, czy nic w tej sprawie nie da się zrobić. Tam usłyszałam, że basen już nie otrzymuje pieniędzy

z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych i że mogłabym się zapisać do jakiejś organizacji albo stowarzyszenia i wtedy może miałabym możliwość korzystania z basenu za darmo. Nie wiem, do jakiego stowarzyszenia miałabym należeć. Zwyczajnie nie mam też na to czasu. Nie rozumiem, dlaczego nie można by zapewnić osobom niepełnosprawnym darmowych pobytów na basenie. To przecież spółka miejska. Czy miasto nie mogłoby przekazać na ten cel dotacji? - dopytuje nasza rozmówczyni. Podobnych głosów jest wiele. Bardzo niezadowoleni z decyzji o wprowadzeniu na basenie odpłatności przez osoby niepełnosprawne są przede wszystkim rodzice niepełnosprawnych dzieci. To oni czują się najbardziej zdezorientowani i pokrzywdzeni przez zaistniałą sytuację.

Nikt chyba nie przypuszczał, że odebranie obowiązującej przez wiele lat możliwości korzystania z pływalni za darmo, wywoła tak duże poruszenie. Na stronach Aqua-Tur już od kilku tygodni można przeczytać komunikat, że w związku z wygaśnięciem porozumienia z PFRON od października tego roku kończą się bezpłatne pobyty niepełnosprawnych na basenie. Czy Urząd Miasta na rozwiązanie tej sytuacji ma jakiś pomysł? - Kwestia dodatkowych ulg i preferencji dla osób niepełnosprawnych leży wyłącznie w gestii prezesa Aqua Tur Roberta Duszyńskiego - odpowiedział Tomasz Czuk, rzecznik prasowy UM. - Z tego, co wiem, prowadzone są przez niego w tej sprawie negocjacje z PCPR i PFRON. Informacji na ten temat udzielono nam w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. - Owszem, spo-

tkałam się w tej sprawie z panem prezesem - przyznaje Małgorzata Kubiak-Horniatko - aczkolwiek on nie widzi, skąd mógłby pozyskać środki na to, żeby można było w dalszym ciągu kontynuować to zadanie. Tutaj więc ogromną rolę mają do odegrania organizacje pozarządowe. Mogą on pisać różne projekty i pozyskiwać środki na ten cel. Możliwości nieodpłatnych pobytów na basenie przez osoby niepełnosprawne na zasadzie porozumienia raczej się nie przywróci. Basen nie ma na to pieniędzy. Prezes basenu na początku nie znalazł czasu, żeby za naszym pośrednictwem wyjaśnić osobom niepełnosprawnym, na jakim etapie są prowadzone przez niego ustalenia. Po dwóch tygodniach napisał: Potwierdzam, iż w związku z zakończeniem obowiązywania umowy

z PFRON, które nastąpiło w kwietniu br. od 1.października 2012r. spółka Aqua-Tur nie realizuje indywidualnych bezpłatnych wejść dla osób niepełnosprawnych. Jesteśmy w trakcie opracowywania rozwiązań, aby niepełnosprawnym mieszkańcom Szczecinka, którzy muszą lub powinni rehabilitować się na basenie, a nie mają wystarczających środków finansowych, umożliwić bezpłatne wstępy. Na pewno nie będzie się to odbywało w dotychczasowej formule, w której do wstępu uprawniało samo orzeczenie o niepełnosprawności. Chcemy nasze działania ukierunkować na mieszkańców Szczecinka względnie powiatu szczecineckiego i w związku z tym rozmawiamy z każdym, kto może nam udzielić w tym zakresie wsparcia. PFRON kategorycznie odmówił nam dotacji, a trwającą ponad rok korespondencję zakończył arbitralną decyzją odmawiającą wszelkiego wsparcia. (sz)


Jest decyzja środowiskowa na dużą obwodnicę

Przyszła duża obwodnica Szczecinka rozpoczynać się będzie w okolicy byłej strzelnicy garnizonowej przy ul. Koszalińskiej. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie wydała tzw. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsię-

wzięcia: „Budowa obwodnicy m. Szczecinek w ciągu drogi krajowej nr 11 wraz z obwodnicą w ciągu drogi krajowej nr 20”.

Wcześniej przyrodnicy wydali decyzję (pozytywną) dla budowy drogi ekspresowej S11, m.in. na odcinku od Koszalina do początków przyszłej szczecineckiej obwodnicy w okolicy byłej strzelnicy garnizonowej przy ul. Koszalińskiej. - Po otrzymaniu tej decyzji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie się mogła starać o uzyskanie pozwolenia na budowę - mówi Agata Suchta, specjalista ds. współpracy międzynarodowej, rzecznik prasowy RDOŚ. Kiedy zostaną zakończone procedury na tym etapie (pozwolenie na budowę - dop. red.), jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że losy budowy drogi ekspresowej nr 11 na odcinku Koszalin - Szczecinek - Piła, wraz z budową wschodniego

obejścia Szczecinka, wciąż się ważą. Na „dziś” obwodnicy próżno szukać na najnowszej mapie GDDKiA ilustrującej przebieg poszczegól-

nych etapów budowy S11. Inwestycji nie ma również w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015. (sw)

Ulica Waryńskiego coraz bliżej „schetynówki” w Szczecinku - I etap” zyskał przychylność komisji i znalazł się na wstępnej liście rankingowej. Podobnie jak zamierzenie opracowane przez Starostwo Powiatowe w Szczecinku pod nazwą: „Przebudowa drogi powiatowej nr 1253Z w miejscowości Sępolno Małe”. Czy ul. Waryńskiego „załapie” się do przyszłorocznego programu i zyska dofinansowanie, dowiemy się 15 listopada br. Do tego dnia bowiem wnioskodawcy, również ci, których projekty zostały odrzucone, mogą wnosić zastrzeżenia do wstępnej listy rankingowej wniosków. Jeżeli decyzja komisji wojewo-

dy będzie na „tak”, do kasy miasta wpłynie dotacja w wysokości 612 236,63 zł, czyli 30 procent planowanych kosztów inwestycji. Wkład własny miasta to 1 428 552,14 zł. Kosztami podzieli się ratusz, powiat (200 tys. zł) i firma Kronospan (180 tys. zł.). Przypomnijmy. W poprzednich latach w Szczecinku w ramach popularnych „schetynówek” (miasto i powiat) wyremontowaliśmy ulice: Mierosławskiego, 1 Maja, Baczyńskiego oraz odcinek ul. Szczecińskiej od ul. Gdańskiej wraz z rondem przy Szkole Podstawowej nr 1. (sw)

Szczecinek ul. Bohaterów Warszawy (róg Parkowej)

REKLAMA

W piątek, 2 listopada prace zakończyła komisja powołana przez Wojewodę Zachodniopomorskiego Marcina Zydorowicza do oceny wniosków złożonych w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych Etap II Bezpieczeństwo - Dostępność - Rozwój na rok 2013. W województwie do Programu zgłoszonych zostało 45 wniosków dotyczących budowy, przebudowy lub remontu dróg gminnych i powiatowych. Wśród nich ulica Waryńskiego w Szczecinku. Projekt pod nazwą: „Przebudowa ulicy Waryńskiego wraz z połączeniem z ulicą Pilską


Kręcimy film! Uczniowie STO stworzyli własny film animowany

ły w zespołach. Są to rzeczy bardzo pracochłonne, bardzo precyzyjne, wymagające różnych umiejętności, więc taki zespół dysponuje różnymi możliwościami, bo każde dziecko potrafi co innego. Dzieci w pewnym momencie zaczynają rozumieć, że każdy musi zrobić to, co umie, żeby z tego coś wynikło. I dzięki temu bardzo szybko się ze sobą dogadują i zaczynają współpracować. Podczas trwających trzy dni warsztatów dzieci stworzyli krótki film animowany związany z tematyką świąt Bożego Narodzenia, który następnie mieszkańcy Szczecinka będą mogli obejrzeć w szczecineckim kinie już w grudniu. Ponadto uczniowie ZSS STO nagrają trzy kolędy, które będą stanowiły dopełnienie całej kompozycji i posłużą jako ścieżka dźwiękowa do tego właśnie filmu. - Przede wszystkim dzieci muszą umieć rysować, wycinać i mieć zdolności plastyczne. Uczniowie muszą to opracować również koncepcyjnie, muszą wiedzieć, co chcą pokazać i po kolei będziemy budowali scenę po scenie i animowali. Powstały trzy stanowiska do robienia obrazu animowanego i będziemy powolutku, ujęcie po ujęciu, robić takie frazy filmowe, które będą opisywać pewne zdarzenia bożonarodzeniowe, a potem dzieci przy pomocy programów montażowych będą to montować - dodaje Aniela Lubieniecka. Nad pracą małych animatorów czuwali również pracownicy szkoły. W tym niełatwym zadaniu pomagała im m.in. Jolanta Sierpińska, nauczycielka plastyki w ZSS Sto oraz Marzena Marcinkowska, wicedyrektor szkoły. - Pierwszy kontakt z panią Anielą Lubieniecką mieliśmy wiosną. Przyjechała ona do nas na zaprosze-

nie SAPiK-u, gdzie były organizowane warsztaty dla różnych szkół. I uczniowie naszej szkoły wraz z panią Jolą Sierpińską uczestniczyli w tych warsztatach. I właściwie wtedy to był taki moment zainspirowania nas i zarażenia pomysłem stworzenia takich zajęć animacji u nas w szkole. Ponieważ pani Jola jest historykiem sztuki, plastykiem, osobą bardzo twórczą i kreatywną, to w czasie wakacji wspólnie uczestniczyłyśmy w warsztatach animacji we Wrocławiu w ramach XII Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. Przy okazji odbyły się tygodniowe warsztaty animacji dla nauczycieli. Tam uczyłyśmy się jak to robić, już z zamiarem utworzenia od początku tego roku szkolnego zajęć animacji w szkole. I tak też się stało - mówi Marzena Marcinkowska, wicedyrektor Zespołu Szkół Społecznych STO. Aniela Lubieniecka, jak sama przyznaje, ma wykształcenie techniczne, ale już od najmłodszych lat interesowała się filmem, plastyką i malarstwem. - We Wrocławiu przed laty Wytwórnia Filmów Fabularnych zaczęła organizować wydział Filmu Animowanego, uznałam, że to jest dla mnie wielka szansa i to jest to, czego szukam. Od razu weszłam w to jak do swojego domu i zaczęłam pracować. I pracuję do dzisiaj. Pierwszy film robiłam na zlecenie Telewizji Polskiej dla pasma dobranockowego. Wygrałam konkurs, telewizja kupiła mój scenariusz i nagrodą było to, że sfinansują realizację tego filmu. Mój pierwszy film, który nosił tytuł „Kołysanka z łezką” realizowałam w Wytwórni Filmów Fabularnych - mówi Aniela Lubieniecka. - Takie filmy animowane powstają bardzo długo. Kiedyś robiło się to takimi metodami absolutnie ręcznymi na celuloidach, wtedy taki film

Nad pracą małych animatorów czuwała reżyserka oraz nauczyciele.

foto:Jolanta Sierpińska

W drugiej połowie października w Zespole Szkół Społecznych STO odbyły się warsztaty animacji filmowej, podczas których uczniowie stworzyli swój własny film animowany. Animacja filmowa to, najprościej mówiąc, ożywianie na ekranie obrazów rysunkowych lub kukiełek - to film tworzony metodą zdjęć poklatkowych. Każde zdjęcie tworzy osobną scenę poprzez przestawienie ułożenia kukiełek bądź zmianę rysunku, co w efekcie podczas filmu daje nam efekt „bycia w ruchu”. W warsztatach wzięli udział uczniowie Szkoły Podstawowej oraz Gimnazjum ZSS STO, a nad ich pracą czuwała Aniela Lubieniecka, znana reżyserka, scenarzystka, scenografka i animatorka. Aniela Lubieniecka ma na swoim koncie już dziesiątki niezwykłych animowanych produkcji, a od blisko 20 lat współpracuje z TV Studiem Filmów Animowanych w Poznaniu. - Są to warsztaty filmowe, podczas których w szczególności będziemy robić film animowany. Ponieważ dzieci w Szczecinku już kilka miesięcy temu spróbowały tej przyjemności, jaką jest tworzenie animacji, zostałam zaproszona po raz drugi do Szczecinka. I dzisiaj dzieci już dokładnie wiedzą, co mają robić i wiedzą, dlaczego tu przyszły. Ponieważ taka była sugestia szkoły, że chcieliby mieć jakiś ładny film związany z tradycjami Bożego Narodzenia, więc opracowujemy temat związany z tradycjami bożonarodzeniowymi - mówi Aniela Lubieniecka. - Dzieci nauczą się przede wszystkim tego, jak powstaje film animowany, jak konstruuje się scenę, która musi być odczytana, z której ma wypływać jakiś sens. Nauczą się również pracy w zespole, ponieważ te wszystkie rzeczy będą robi-

Kadr z filmu „Świąteczna przygoda”

powstawał nawet rok. W tej chwili te techniczne rzeczy troszeczkę uległy zmianie, teraz używa się skanerów, obrabia się to wszystko w komputerze. Oczywiście korzystam z tego trochę niechętnie, bo ja jednak bardzo lubię filmy, na których wszystko

widać od trzewi, nawet fakturę malowanych plam. Natomiast oczywiście przyjmuję z pokorą taki tryb robienia tego, ponieważ widzę, że to zmierza nieuchronnie w tą stronę i trzeba niestety do tego wózka wsiąść i jechać. (mg)

„Krwawy” maraton w kinie

2 listopada odbyła się kolejna edycja Nocy Horrorów.

Lubimy się bać, o czym doskonale wiedzą producenci mrożących krew w żyłach horrorów. To właśnie wszystkich miłośników filmów „z dreszczykiem” Samorządowa Agencja Promocji i Kultury zaprosiła do spędzenia w szczecineckim kinie wieczoru pełnego grozy. 2 listopada odbyła się kolejna edycja Nocy Horrorów, tym razem pod nazwą „Krwawy Maraton”. Impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, a biletów na to wydarzenie zabrakło już po kilku dniach. Widzowie, którzy niemal po brzegi wypełnili kinową salę, tradycyjnie mogli obejrzeć trzy filmy. Pierwszym z nich był film Petera Cornwella „Udręczeni”, który oparty został na głośnej, mrożącej krew w żyłach prawdziwej historii. Opowieść dotyczyła rodziny, której życie po przeprowadzce do nowego domu zamienia się w koszmar, a zło za cel obiera sobie ich nastoletniego syna. Jako drugi zaprezentowany

został, będący krwawą niespodzianką dla wszystkich amatorów tego gatunku kina, film pt „Sierota”. Zwieńczeniem Krwawego Maratonu był jeden z najwyżej ocenionych i najpopularniejszych hiszpańskich filmów w 2011 roku, dzieło Jaumea Balaguero, który przywrócił świetność europejskiemu kinu grozy. Mowa oczywiście o filmie pt. „Słodkich snów”. Na uczestników maratonu czekało również wiele dodatkowych atrakcji. Tradycyjnie już z tej okazji w holu kina zapanowała przerażająca atmosfera, a w przerwach między seansami serwowano krwawe przekąski. Wśród wszystkich uczestników spotkania rozlosowano również atrakcyjne nagrody, których fundatorami była Samorządowa Agencja Promocji i Kultury, pierogarnia „Dom Woźnego”, pizzeria „Primavera”, pizzeria „Avanti” oraz studio urody „Mademoiselle”. (mg)


Daniele żyją zazwyczaj w prywatnych hodowlach. Nie brakuje ich również w lasach.

Daniele w gościnie u ciepłowników

Za podwójnym ogrodzeniem kotłowni żyje pięć sztuk danieli.

Prawdopodobnie dwa daniele ocalałe z wilczego(?) pogromu zimą 2011 roku w Gałowie przedostały się na teren zajmowany przez ciepłownię Miejskiej Energetyki Cieplnej przy ul. Kołobrzeskiej. Po blisko dwóch latach od tego tragicznego zdarzenia zwierzęta, będące w gościnie u ciepłowników, mają się nadzwyczaj dobrze. - Za podwójnym ogrodzeniem żyje tam pięć sztuk danieli, trzy dorosłe i dwa młode cielaczki - mówi Marek Szabałowski, prezes MEC w Szczecinku. - Nie ukrywam, że daniele są wielką atrakcją nie tylko dla naszych pracowników czy mieszkańców Szczecinka. Często też na terenie ciepłowni gościmy przedszkolaki i młodzież szkolną, tym bar-

dziej, że zwierzaki nie są płochliwe. Stadko, choć już nie w całości, bo młode przyszły na świat już na naszym terenie, są własnością prywatnego hodowcy. Ale to nasi pracownicy dbają o zwierzęta, dokarmiają je i opiekują się nimi. Na nasze daniele też trzeba mieć oko, bo na terenie ciepłowni były atakowane przez zdziczałe psy. - Daniele żyją u nas zazwyczaj w prywatnych hodowlach, ale w lasach dzikich sztuk również nie brakuje. To nadzwyczaj spokojne zwierzęta i nie boją się ludzi. Często to je gubi - mówi nam Ferdynand Bejger, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. Jak podają źródła leśników i myśliwych, daniel żyje w stadach, z kolei starsze samce - samotnie lub w niewielkich grupach. Pod ko-

niec lata łączą się z grupami samic. Daniel żywi się roślinami, młodymi gałązkami drzew i krzewów, a także mchami i porostami. Jest przy tym mniej wybredny niż jeleń. Gody (bekowisko) odbywają się w miesiącach październik - listopad. Samica rodzi w czerwcu lub lipcu jedno młode, czasami dwa, rzadko trzy. Cielaczki po urodzeniu przebywają wraz z matką i ssą mleko aż do jej następnej rui. Dojrzałość płciową osiągają po dwóch latach. Żyją do 25 lat. Daniele stanowią pokarm większych drapieżników. W Polsce daniel jest zwierzęciem łownym z okresem ochronnym. Na byki polowania wolno prowadzić od 1 października do 31 stycznia, natomiast na łanie i cielaki od 1 października do 15 stycznia. (sw)

11 listopada odbędzie się XVII Ogólnopolski Konkurs Poetycki„Malowanie Słowem”.

Święto poezji już z patronem „Malowanie słowem” to przedsięwzięcie, na które czekają miłośnicy dobrej poezji w całej Polsce. Jego inicjatorką i główną organizatorką jest prowadząca szczecinecki Klub Literacki OPAL - Krystyna Mazur. W tym roku „Malowanie słowem” odbywa się już po raz 17. Za każdym razem uroczyste podsumowanie konkursu jest wyjątkowym wydarzeniem, zarówno dla laureatów, jak i dla biorącej udział w tym wydarzeniu publiczności. Nie inaczej będzie w tym roku. Co ciekawe, bieżąca edycja pełna jest nowości i niespodzianek.Pierwszą z nich z pewnością jest to, że po latach ten

prestiżowy konkurs zyskał swojego patrona. Nie był to łatwy wybór. Początkowo brano pod uwagę wiele znanych i cenionych postaci związanych ze światem poezji. Ostatecznie zdecydowano, że „Malowaniu słowem” będzie patronował Mieczysław Czychowski. To postać nietuzinkowa. Poeta, malarz, rysownik, rzeźbiarz urodził się w Dzbennie k. Ostrołęki w 1931 roku. Zmarł w roku 1996. Lata dorosłe spędził w Gdańsku. Jak zaznacza Krystyna Mazur, to „człowiek, który przez dziesięciolecia był gwiazdą pierwszej wielkości na firmamencie wybrzeżowego Par-

nasu, otoczony gromadą wielbicieli grzejących się w Jego blasku, nagradzany i fetowany w wielu konkursach poetyckich”. Dziś postać ta odeszła w niepamięć. Zdaniem Krystyny Mazur, niesłusznie. Mieczysław Czychowski został wybrany na patrona „Malowania słowem”, aby wydobyć go z mroku i przywrócić o nim pamięć. Kolejną nowością w tegorocznej edycji „Malowania słowem” są przyznawane nagrody. Oprócz jurorów konkursu, którymi w tym roku są: Wojciech Kudyba (poeta, krytyk literacki, prof. nadzw. w Katedrze Literatury Współczesnej Uniwersyte-

tu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Dyrektor Instytutu Filologii Polskiej wyżej wym. Uniwersytetu, wykładowca Studium Literacko - Artystycznego UJ), Przemysław Dakowicz (poeta, krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Katerze Literatury i Tradycji Romantyzmu Uniwersytetu Łódzkiego, wykładowca literatury współczesnej na Uniwersytecie Kardynała St. Wyszyńskiego w Warszawie) oraz Krystyna Mazur (przedstawiciel organizatora), swoje nagrody przyznają także: starosta szczecinecki Krzysztof Lis, burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Do-

Ekolodzy kontra burmistrz Prokuratura Rejonowa w Szczecinku wystąpi jako strona w postępowaniu przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Koszalinie. Chodzi o wniosek Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych „Terra” w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji burmistrza Szczecinka z 12 października br. Zdaniem SIS Terra, burmistrz Szczecinka, wydając firmie Kronotex

z Mielca decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, naruszył obowiązujące prawo – takie jest zdanie ekologów z SIS Terra. Rzecz dotyczy budowy na terenie byłej sowieckiej bazy paliw przy ul. Pilskiej fabryki mebli, w skład której mają wchodzić m.in. dwie hale produkcyjne oraz elektrociepłownia o mocy 500 kW. - Stosowne pismo SIS Terra w powyższej sprawie wpłynęło 23 października – mówi Jerzy Sajchta,

zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczecinku. – Zdecydowaliśmy, że w tej sprawie nie będziemy prowadzić śledztwa, ale wystąpimy jako strona przedsięwzięcia realizowanego przez firmę Kronotex, o co proszą nas ekolodzy w postępowaniu przed RKO. Decyzja udzielona Kronotex z pominięciem dokonania oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko, została wydana z rażącym naruszeniem

prawa. (…) Ponieważ przedmiot sprawy dotyczy środowiska jako dobra powszechnego, uzasadniona wydaje się ingerencja Prokuratora w postępowanie administracyjne. Brak takiej ingerencji spowoduje powstanie stanu niezgodnego z prawem, czego materialnym przejawem będzie zwiększenie zanieczyszczenia powietrza w regionie szczecineckim – napisali we wniosku do Prokuratury Rejonowej szczecineccy ekolodzy. (sw)

uglas, poseł na Sejm RP Wiesław Suchowiejko (wręczy nagrodę Poety Regionu) oraz radny Sejmiku WZ Adam Wyszomirski (wręczy nagrodę za wiersz o Szczecinku). Od wielu już lat nagrodę Poety Regionu fundowała nasza redakcja. - W tym roku sędziowie mieli mnóstwo pracy - podkreśliła Krystyna Mazur, organizatorka i inicjatorka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Malowanie słowem”. - Łącznie na konkurs nadesłano 403 zestawy prac. To jest ponad 2000 wierszy. Spośród nich jury przyznało nagrodę główną i trzy nominacje do nagrody głównej. O tym, kogo nagrodzono, będzie się można przekonać podczas uroczystej gali, która odbędzie się 11 listopada o godzinie 17.00 w sali kina Wolność. Po wręczeniu nagród i wyróżnień publiczność będzie miała okazję zobaczyć spektakl poetycko-muzyczny „List do pozostałych - Edward Stachura”. Po koncercie wszystkich poetów oraz sympatyków poezji zapraszamy do Baru Sint Ji, gdzie odbędzie się Turniej Jednego Wiersza. Przewidywana godzina rozpoczęcia Turnieju to 20.00. Nagrodę finansową funduje organizator, czyli SAPiK. Po turnieju można będzie porozmawiać z laureatami konkursu oraz posłuchać wierszy nie tylko tych nagrodzonych. (sz)


Do zakończenia renowacji południowego skrzydła Zamku Książąt Pomorskich pozostało nieco ponad pół roku. Najważniejsze prace budowlane zostały już ukończone. Jest dach, stropy, a nawet wewnętrzne tynki. W ostatnim czasie, tuż przed chłodami, wstawione zostały drewniane okna.

Kto pamięta wnętrze południowego skrzydła Zamku Książąt Pomorskich, po zakończeniu jego renowacji z pewnością będzie zaskoczony. Dzięki życzliwości Miejskiego Konserwatora Zabytków Pawła Połoma, udało się nam wejść do środka i zobaczyć, na jakim etapie są prace budowlane. Na dniach rozpoczną się najbardziej pracochłonne prace związane z wystrojem wnętrz. Zgodnie z harmonogramem, zakończenie inwestycji planowane jest już w czerwcu przyszłego roku. Czasu zostało niewiele, a problemy związane z należytym wykończeniem prac budowlanych, które ze względu na zabytkowy charakter budynku, rosną niemalże w postępie geometrycznym.

Kongresowe centrum Po odrestaurowaniu skrzydła zamkowego ma się tutaj znaleźć Centrum Kongresowo-Szkoleniowe z zapleczem gastronomicznym i hotelowym. O ile celowość powołania tego rodzaju placówki wydaje się mocno dyskusyjnym przedsięwzięciem (podobną bazą dysponują w Szczecinku już trzy hotele), to z całą pewnością nie było można dłużej czekać z renowacją zamku. Całe przedsięwzięcie o wartości ok. 9 mln zł częściowo współfinansowane jest ze środków UE. Roboty budowlane prowadzi firma Ciepłownik z Plewisk k/Poznania. Obiekt będzie mieścił m.in. kawiarnię w części piwnicznej, kuchnię, dużą salę konferencyjną na parterze, 4 sale na I piętrze, 5 pokoi na poddaszu - tamże ma się znaleźć jeden dwuosobowy apartament.

Znacznie bogatsza architektura Od strony dziedzińca pojawi się dodatkowe wejście. Będzie to bezpośrednie wejście do piwnic, prowadzące wprost do kawiarenki. Jej dość miniaturowa sala ulokowana została w szczycie budynku. Jeszcze kilka miesięcy temu, to właśnie tutaj zostały odkryte pod posadzką fragmenty murów i fundamentów pochodzących z wczesnego średniowiecza, a więc z pierwszych lat istnienia zamku i zarazem miasta. Pomysłu, aby stare mury pokazać i wyeksponować, zakładając w tym miejscu szklaną posadzkę, niestety

Stary zamek będzie jak nowy nie wzięto pod uwagę. W pomieszczeniach piwnic uwidocznione zostaną jedynie wybrane fragmenty murów, na których bardzo często widoczne są ślady sklepień (nadproży) po istniejących przed wiekami otworach okiennych lub drzwiowych. Takie miejsca zostaną nieotynkowane, a oryginalna gotycka cegła zostanie odpowiednio zakonserwowana i wyeksponowana. Najciekawszym elementem w tej części budynku jest odkrycie w ścianie, od strony dziedzińca, wąskiego (szczelinowego) otworu okiennego ze schodkowym nadprożem. Bardzo dekoracyjnie wykonany otwór o nieznanym przeznaczeniu (wywietrznik?) świadczy o tym, że w pierwotnej postaci architektura zamku z pewnością była znacznie bogatsza i mocno odbiegała od tej ascetycznej, dzisiejszej formy.

Wyeksponować to, co najcenniejsze Nieporównanie bogatsza i bardziej interesująca będzie także elewacja. Na zawsze znikną też szarobure kolory. Ze względu na swoje do tej pory ukryte pod tynkiem, architektoniczne detale, zamkowe ściany zewnętrzne nabiorą zupełnie innego wyglądu. Do odsadzki widocznej na wysokości stropu nad parterem ściany zostaną pozbawione tynku. Naszym oczom ukażą się, dotąd skrywane za grubym tynkiem, mury z cegły gotyckiej z geometrycznymi rombami wykonanymi z zendrówki - to cegła z brązowym szkliwem. - To jest najstarsza część budynku, którą chcielibyśmy należycie wyeksponować - twierdzi Paweł Połom - Miejski Konserwator Zabytków. - Ta część po prostu gada. W tych odkrytych płatach, spod zbitego tynku, wyłania się bardzo dużo najcenniejszych informacji. To jest metryka tego obiektu. Na ile uda się nam to odtworzyć, jeszcze nie wiem. W części ścian musimy przeprowadzić jakby ich rekonstrukcję. Ubytki są znaczne i wynikają z przemurowań w późniejszych czasach. Musimy pamiętać o tym, że współczesne otwory okienne są wtórne. W ich obszarze widoczne przemurowania zakłócają czystość pierwotnej kompozycji. Będzie problem, co z tym zrobić.

Konserwator musi wybierać, co wyeksponować, co pozostawić. Jest to często wybór czy powiesić, czy zastrzelić. Bo z jednego rezygnujemy, a drugie eksponujemy. Jest takie pojęcie, jak czystość stylowa. Rzadko się zdarza, abyśmy mieli taki luksus, mogąc doprowadzić do jednorodnej formy, nie niszcząc po drodze jakichś wtórnych elementów. To jest właśnie tego typu rozterka. Jestem przekonany, co do jej słuszności. To, co jest najcenniejsze, należy wyeksponować.

Dziwna rola wojewódzkiego - Dziwię się, że był odpór dla tego typu programu. Program był przed przyjęciem projektu dyskutowany z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Szczecinie. Tam byli zdecydowanie przeciwni. Chcieli, aby ściany otynkować. Całe szczęście, że stało się inaczej - wspomina Paweł Połom. Rola konserwatora w Szczecinie czy też filii koszalińskiej jest, mówiąc oględnie, dwuznaczna. Za przykład może służyć postawa konserwatora związana z budową przy wieży św. Mikołaja galerii handlowej. To za jego (jej) aprobatą, wieża stała się niewiele znaczącą przybudówką w operetkowej architekturze galerii. To nie komu innemu, tylko konserwatorowi wojewódzkiemu należy przypisać kardynalne błędy (popełnione dwukrotnie!) związane z wciągnięciem do rejestru zabytków wieży wodociągowej. O innych kontrowersyjnych uzgodnieniach związanych z obiektami będącymi pod ochroną - przemilczmy. Wypada jedynie ubolewać, że burmistrz zdecydował się tak późno na utworzenie w ratuszu stanowiska miejskiego konserwatora. Choć prawdę mówiąc, mógł tego nie robić, boć przecie ochrona zabytków nie leży w kompetencji samorządów.

Taras od południa Zupełnie nowym, ale i zarazem obcym elementem z pewnością będzie taras od strony parku. Jak wiadomo, w zamku tarasu nigdy nie było. To taki współczesny element, jako że każda epoka ma swoje wymagania. Można to zrobić, pod warunkiem deprecjacji samego zabytku. Z historii wiemy, że

Zamkowe poddasze. Taka ściana ryglowa stanowi materialny zapis świadczący o dawnej sztuce budowlanej - wyjaśnia nam Paweł Połom Miejski Konserwator Zabytków.

Sala na pierwszym piętrze. To właśnie tutaj znajdowały się książęce apartamenty. Niektóre, co bardziej wartościowe z konserwatorskiego punktu widzenia, partie ścian zostaną wyeksponowane. był to typowy zamek nizinny, przystosowany w pierwszej fazie swego istnienia do obrony wschodnich rubieży księstwa wołogoskiego. Potem pełnił rolę bardziej rezydencji niż warowni, by skończyć marnie jako magazyn, przytułek i manufaktura. Wszystkie epoki odcisnęły swoje piętno na jego architekturze. Z czasem zamek zatracił swoje architektoniczne walory. W naszych czasach zamkowe mury odzyskują, na ile jest to w tej chwili możliwe, swoje skrywane do tej pory piękno.

Błędy w dokumentacji Niestety, mści się pośpiech związany z wykonaniem projektu. - Wy-

łapano dwie istotne sprawy. Projektant z pokorą uwagi przyjął. A pokora wynikała z tego, że były w dokumentacji oczywiste błędy - twierdzi P. Połom. - Jeśli byśmy utrzymali rozwiązania zaproponowane w projekcie, to zewnętrzny taras byłby sporą budowlą. Przypomnę, że w tym miejscu był żelbetowy skład opału. Mielibyśmy prześmieszną sytuację. Likwidujemy podziemny bunkier i budujemy w zamian jeszcze większy. Udało się to przeprojektować. W trakcie budowy zawsze następują korekty w stosunku do projektu. Nie znam ani jednej realizacji, która przebiegałaby zgodnie z założeniami. Za-


Wspomnienie po starych schodach Nowa klatka schodowa swoimi rozmiarami zaskakuje. Po starych osiemnastowiecznych, kameralnych schodach nie pozostał nawet ślad. To, co było najbardziej wartościowe w zamkowym wnętrzu, zostało po prostu wyrzucone jak bezwartościowy przedmiot. Zarówno projektant jak i inwestor (Urząd Miasta) nawet nie pomyślał, że można było dwustuletnie schody wraz z balustradami pozostawić, choćby w postaci elementu wystroju wnętrza. Argumentacja, że drewnianych schodów, ponoć ze względu na przepisy przeciwpożarowe oraz obowiązujące normatywy, nie można było zachować jest absolutnie nieprawdziwa. Skonfrontować to można choćby na najbardziej znanym przykładzie, jakim są schody (drewniane i drabiniaste!) w wieży Zygmuntowskiej na Wawelu. Daj Boże, aby przez klatkę schodową w szczecineckim zamku przewijało się tylu, co w wawelskiej katedrze. To, że inwestor (UM) nigdy dotąd nie miał do czynienia z zabytkiem, niczego nie tłumaczy. Po prostu przy tego rodzaju inwestycji wypadało zasięgać opinii czy zdania nieco większego grona niż obsada jednego, czy dwóch gabinetów. Wpasowywanie w szerokie, trzybiegowe, wylewane schody starych, drewnianych tralek (balasek) wydaje się dość kiepską maskaradą. Na biegach schodowych mają być zamontowane wszystkie elementy z dawnych schodów, które udało się odzyskać. A co z ich „nienormatywną” wysokością, belkami policzkowymi, sposobem mocowania tralek, itd. W każdym razie praca przy schodach zapowiada się nadzwyczaj ciężko, a jej pozytywne efekty raczej niepewne. No chyba, że ktoś pójdzie za ciosem i zadecyduje, skoro nowe schody, więc i ich drewniana obudowa też będzie nowa.

Piec stanie w kącie Gdzie stanie bogato zdobiony piec, który kilka lat temu został zde-

montowany w jednej z kamienic przy ul. Wojska Polskiego? Piec jest przykładem wysokiej klasy zduńskiego rzemiosła, pochodzi z początku XX wieku i wymaga konserwacji. - Było niebezpieczeństwo ingerencji pogotowia ratunkowego w momencie, kiedy decydenci dowiedzili się, ile ma kosztować jego rekonstrukcja - opowiada Paweł Połom. - Mylny jest pogląd, że przyjdzie po południu Zenek z Frankiem i to zrobią. Trzeba to, co zostało rozbite, uzupełnić. I to odpowiednio uzupełnić. Trzeba wszystko scalić kolorystycznie. Trzeba wiedzieć i umieć to zrobić. Rekonstrukcja nie polega na tym, że przyjdzie zdun i go oblepi. Znacznie większą sztuką jest jego odbudowa niż postawienie z nowych elementów. Ale jak się chce to zrobić, to trzeba się liczyć z kosztami. Zdaniem konserwatora najlepszym miejscem, gdzie piec mógłby stanąć, jest kąt pomiędzy dużą salą od szczytu, a tą od strony parku.

Sala główna Niektóre, co bardziej wartościowe z konserwatorskiego punktu widzenia, partie ścian zostaną wyeksponowane. Już teraz, aby tynkarz zanadto się nie rozpędził i nie przykrył wszystkich ścian jak leci tynkiem, wnęki i partie ścian, na których ma być uwidoczniony oryginalny wątek ceglanych murów, założony został płytami pilśniowymi. Niezbędny jest jednak stały nadzór ze strony inspektora nadzoru. Problem w tym, że nadzór wydaje się dosyć iluzoryczny choćby z tego powodu, że wybrano inspektora z... Włocławka. Wykonawcy trzeba cały czas - szczególnie teraz przy robotach wnętrzarskich - patrzeć na ręce. Chwila nieuwagi... i proszę. Bruzda na kilkanaście centymetrów i to tylko pod jeden przewód elektryczny do naściennej lampy została wykuta... w dopiero co odsłoniętej gotyckiej cegle. Co to jest? - Instalatora to nie interesuje. On to robi tak, jak w chlewie. Zauważyłem to właśnie na tym przykładzie - opowiada nam konserwator. - Chciałbym zwrócić uwagę na pewne kuriozum. Otóż, projektant jest ze Szczecina, nadzór archeologiczny z Poznania, nadzór inwestorski z Poznania, wykonawca jest spod Poznania, inspektor nadzoru z Włocławka, a konserwator z Torunia czasowo w Szczecinku - wylicza nasz przewodnik. - Wprawdzie jest projekt wnętrz, ale wykonany został w taki sposób, aby go sprzedać. Cały projekt był opiniowany i przepychany kolanem, wszystko dlatego, że dwa dni opóźnienia i dofinansowanie ucieka. Takie były warunki. Konserwa-

tor nie zawsze jest w stanie ingerować w porę. Nie jestem cały czas na budowie, bo za realizację obiektu, zgodnie z prawem budowlanym, odpowiada inspektor nadzoru. Próbowano uruchomić to, co nazywa się projektantem wnętrz. Teraz próbuje się to robić uproszczonymi metodami. To, co pojawi się na ścianach oraz jakie będą meble, jest niezwykle istotne. Stąd moja obawa jest uzasadniona.

Wiele rzeczy zostało wyjaśnionych W centralnym miejscu głównej sali na parterze zostanie wyeksponowana wnęka z łukowym nadprożem. Wnęka mocno przypomina kominek. Konserwator prostuje. To wnęka użytkowa. - W takich wnętrzach często tego rodzaju wnęki robiono. A tutaj mamy ślad do wyeksponowania. Jest to pierwotny otwór okienny. W tej chwili okna są w zupełnie innym miejscu, niż było to pierwotnie. Chcemy to wszystko pokazać. Widoczna w salach oryginalna, drewniana podsufitka z XVIII wieku zostanie zamaskowana stropem podwieszonym z nowymi, frezowanymi belkami. Na szczytowej ścianie, od strony wschodniej, widać doskonale zachowaną wnękę z węgarkami. Po bokach można dostrzec ślady po zawiasach. Najprawdopodobniej właśnie w tym miejscu znajdowało się wejście do cylindrycznej wieży. Na jej najniższym poziomie ulokowany był więzienny loch. Dlaczego wejście na poziomie parteru? - Współczesny poziom stropów nie odpowiada temu, co było kiedyś - odpowiada konserwator. - Wprawdzie obiekt jest mało czytelny, ale wiele rzeczy już zostało wyjaśnionych.

Po starych osiemnastowiecznych, kameralnych schodach nie pozostał nawet ślad. To co było najbardziej wartościowe w zamkowym wnętrzu, zostało po prostu wyrzucone jak bezwartościowy przedmiot. Poniżej, tak wyglądały XVIII wieczne zamkowe schody przez rozpoczęciem renowacji.

Poddasze z widokiem Na poddasze prowadzą szerokie schody, które już w niczym nie przypominają tych z XVIII wieku. Pozostała jedynie oryginalna ściana ryglowa. Została oszczyszczona z wypełnienia. Wypełnienie w takich starych budynkach najczęściej stanowiła glina z trzciną lub z sieczką. W tym przypadku pola pomiędzy belkami dodatkowo wzmocnione były drewnianymi szczeblami. Wypełnienie zostanie odtworzone oczywiście, ale ze współczesnych materiałów budowanych. Krata utworzona przez stare belki zostanie wyeksponowana. Tynk w tym miejscu powinien być tylko zacierany. Taka ściana ryglowa stanowi materialny zapis świadczący o dawnej sztuce budowlanej - wyjaśnia nam konserwator. Najwięcej tego rodzaju ścian zachowało się na poddaszu. Cała kondygnacja została prze-

znaczona na pokoje hotelowe. Tutaj też będzie to, co nazywamy apartamentem. Z jego okien rozpościera się widok na cały zachodni skraj Trzesiecka. Kto raz był, nie zapomni go do końca życia.

Odczuwam pewien niepokój W naszych rozmowach wracamy do wyglądu wnętrz i wyposażenia. - W tej kwestii powinien wypowiedzieć się architekt wnętrz. Odczuwam pewien niepokój, bo wiem, jak to się robi. Uczestniczyłem w znacznie bardziej skomplikowanych realizacjach i wiem, jak się na tym „pianinie” gra. Przebić się z pewnymi racjami nie zawsze jest łatwo. Konserwator jeszcze raz wraca do tego, że prace powinny być prowadzone w obecności zarówno konserwatora, jak i przede wszystkim inspektora nadzoru. Na razie nie

możemy mówić nawet o kolorystyce elewacji, choć kolorystyka okien została ustalona już na samym początku. Okna zostały już wstawione w kolorze takim, jak pierwotnie zakładano. Lada dzień do pracy przy wykańczaniu schodów powinien przystąpić stolarz. Do dzisiaj jeszcze nic nie wiadomo o kolorystyce i materiałach wykańczających. - W architekturze wnętrz są różne szkoły. To jest szkoła szczecinecka - podsumowuje Paweł Połom. - Ta szkoła stanowi, że kolorystykę ustalimy na spotkaniu licznego grona zapewne przez aklamację. Najpierw wybudujemy, a potem zastanowimy się, jak przestrzeń wypełnić funkcją. To jednak nie jest program. Do końca inwestycji pozostało tylko osiem miesięcy. Jerzy Gasiul

REKLAMA

wsze są odstępstwa i po to są konserwatorskie nadzory. Innym odstępstwem od pierwotnego projektu jest zmiana oświetlenia. Pierwotnie miało to być typowe oświetlenie dobrane na podstawie katalogu. Problem w tym, że tego typu oświetlenie nijak nie pasuje do zabytkowych wnętrz. - To miały być wisiorki, udające górski kryształ. Udało się nam zweryfikować pierwotny zamysł. W ich miejsce zostaną zamontowane lampy utrzymane w charakterze architektury budynku, kute w metalu i oksydowane. Jest to o tyle istotne, ponieważ to właśnie będzie miało wpływ na klimat wnętrz i ich charakter.


foto:sw

Są pieniądze, w tym roku stan surowy zamknięty.

Od lewej: Kierownik budowy Marek Kaźmierski i komendant szczecineckiej policji insp. Józef Hatała Na przełomie listopada i grudnia br. wykonawca inwestycji budowy Komendy Powiatowej Policji przy ul. Polnej 25 firma Skanska zamierza osiągnąć na obiekcie stan surowy zamknięty. Później rozpoczną się prace wykończeniowe wewnątrz budynku. Jego otwarcie zaplanowano w dniu święta Policji Państwowej w lipcu 2013 roku. W ubiegłym tygodniu z dziennikarzami spotkali się: komendant szczecineckiej policji insp. Józef Hatała i kierownik budowy Marek Kaźmierski. - Pierwsza wiadomość jest taka, że mamy bieżące finansowanie budowy. I tak, mam nadzieję, będzie już do końca inwestycji, której całkowity koszt zamknie się kwotą ponad 13 milionów złotych brutto mówił insp. J. Hatała. Z kolei kierownik budowy Marek Kaźmierski zapewnił, że: - Na przełomie listopada i grudnia tego roku planowane jest zamknięcie stanu surowego. Kontrakt Skanska ma zakończyć w połowie lipca 2013 r. W rozmowie z nami M. Kaźmierski powiedział też: - Mam nadzieję, że aura będzie nam sprzyjała. Byłem trochę zaniepokojony wczorajszymi opadami śniegu i temperaturami poniżej zera stopni, które utrzymywały się od kilku dni. Na szczęście, prognozy synoptyków są zadowalające. Roboty mamy co niemiara, praktycznie nie możemy sobie pozwolić na jakikolwiek prze-

stój. Ale uspokajam, my zawsze dotrzymujemy terminów. - Poza obiektem biurowym budujemy też zespół garaży z wiatą i myjnią, budynek zaplecza socjalnego z kojcami i wybiegami dla psów oraz całą infrastrukturę zewnętrzną. Prace prowadzone są na wszystkich obiektach jednocześnie - podkreślił M. Kaźmierski. Dzięki uprzejmości kierownictwa Skanska zwiedziliśmy plac budowy. - Obecnie kładziemy tynki w piwnicach na ścianach konstrukcyjnych, działowych oraz na sufitach - mówi M. Kaźmierski. - W środkowej, dwukondygnacyjnej części obiektu wykonujemy stropodach nad piętrem, wznosimy ścianki działowe na pierwszym piętrze oraz wykonujemy instalacje wodno-kanalizacyjne piwnic, parteru oraz l piętra. Trzykondygnacyjna część obiektu (ze strzelnicą zlokalizowaną w piwnicy) jest na etapie wykonywania konstrukcji wsporczej pod strop nad l piętrem. Z kolei w zespole garaży z wiatą i myjnią wykonywane są obecnie roboty związane z zadaszeniem garażu - mówi kierownik Kaźmierski. Po briefingu przedstawiciele firmy Skanska zaprosili dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 7 i szczecineckich policjantów do udziału w akcji realizowanej przez firmę pn. „Bezpieczni w pobliżu budowy”. Milusińscy otrzymali upominki i gadżety ufundowane przez Skanska. (sw)

Komenda policji w budowie

Realizowany przez firmę Skanska obiekt będzie czterokondygnacyjnym, podpiwniczonym budynkiem w kształcie litery C. Jego kubatura wyniesie 10,6 tys. m3, a powierzchnia użytkowa 3 tys. m2. W piwnicy budynku zostaną zlokalizowane m.in. archiwum, strzelnica oraz magazyny i szatnie. Na parterze znajdą się pomieszczenia biurowe zespołu oficera dyżurnego, policyjna izba zatrzymań oraz zaplecze sanitarne i socjalne. Pierwsze piętro to pomieszczenia przeznaczone dla komendanta, sala konferencyjna oraz pokoje biurowe. Na drugim piętrze znajdą się m.in. powierzchnie biurowe sekcji do walki z przestępczością gospodarczą oraz zespołu ds. wykroczeń. Z kolei na ostatniej kondygnacji zlokalizowane będą pomieszczenia biurowe sekcji kryminalnej, pokój techników kryminalistyki, pomieszczenie do suszenia dowodów, atelier fotograficzne oraz pokoje przesłuchań.


Jak przygotować się do zimy, czym palić w piecu i jakie niebezpieczeństwa mogą na nas czyhać, zapytaliśmy Zdzisława Lewandowskiego, kominiarza ze Szczecinka, który już od blisko 25 lat dba o nasze kominy.

Być może kominiarz przynosi szczęście, ale czysty komin... jeszcze większe Niespełna miesiąc temu na dobre rozpoczął się sezon grzewczy. Wielu mieszkańców, którzy indywidualnie ogrzewają domy, postanowiło już teraz dogrzewać swoje mieszkania. O to, jak przygotować się do zimy, czym palić w piecu i jakie niebezpieczeństwa mogą na nas czyhać, zapytaliśmy Zdzisława Lewandowskiego, kominiarza ze Szczecinka, który już od blisko 25 lat dba o nasze kominy. Na dobre zaczął się okres grzewczy. Jak należy przygotować się do zimy? - Najważniejsze jest to, aby uświadomić ludzi o konieczności rozszczelniania mieszkania i dbania o prawidłową cyrkulację powietrza. Lokal jest jak człowiek - musi mieć wdech, żeby móc zrobić wydech, bo inaczej się udusi. Jednak samo rozszczelnienie nie powoduje odpowiedniego przepływu powietrza. Jeżeli użytkujemy różne odbiorniki, czyli urządzenia grzewcze typu piec kaflowy czy grzejniki gazowe, to musimy koniecznie uchylać okna i zawsze wietrzyć mieszkanie. Urządzenie odprowadzające spaliny lub dym przewodem komi-

nowym potrzebuje tyle samo „wejścia” powietrza. Jeżeli tego nie ma, to w danym momencie powstaje podciśnienie, które jest uzupełniane kratkami wentylacyjnymi. Czyli wtedy zaczyna pobierać spaliny i dym znad dachu. Czy o czymś jeszcze powinniśmy pamiętać? - Powinniśmy używać odpowiedniego opału, jeżeli mamy piece kaflowe, to opał nie może być wilgotny. Bardzo ważne jest też to, aby dobrze nagrzać przewód. Jeżeli przewód odprowadzający dym nie będzie nagrzany, to ten dym będzie się skraplał i z tych skroplin będzie powstawała smoła, którą potem ciężko jest doczyścić. Czym nie należy palić w piecach i w kominkach? - Przede wszystkim, o czym mówi się już od wielu lat, nie wolno palić śmieciami. Znamy takie cztery podstawowe stałe produkty do opalania, jest to węgiel, drewno, koks i brykiet. Drewno nie powinno przekraczać górnej granicy 20 proc. wilgotności. Wiadomo, że mokrym węglem też nie wolno palić, ale chodzi szczególnie o drewno. Natomiast aby palić brykiet, trzeba przedtem dobrze nagrzać palenisko, musi być tu odpowiedni żar. Zwracajmy uwagę na to, żeby nie palić wilgotnym opałem i zadbać o odpowiedni nawiew, bo nawet jeżeli założymy spo-

ro opału i przymkniemy drzwiczki, a nie dostarczymy odpowiedniej ilości powietrza, to spalanie nie będzie odpowiednie.

nie i ten płomień czasami wydobywa się też przecież przez szczeliny na zewnątrz i może trafić na jakiś palny materiał.

Kiedy komin może się zapalić? - Właśnie w sytuacji, gdy będziemy palić wilgotnym opałem. Wtedy wytwarza się sadza, ale taka bardziej szklista, jakby mazista, i w tym momencie mamy problem, bo jej się nie sczyści. Przy opalaniu normalnym opałem również wytwarza się sadza, ale taka bardziej pylista. Gdy ona się zapali to stanowi zagrożenia dla komina. Jest to kwestia 15 - 20 minut i ogień przejdzie. Często nawet sam lokator nie wie, że coś się tam paliło. Ale jak w przewodzie zapali się smoła, która wypala się czasem i kilka godzin, to jest to zagrożenie. Miałem przypadek, gdzie smołą wypalała się 8 godzin na odcinku 10 metrów. Trzeba zaznaczyć, że absolutnie nie wolno w takiej sytuacji polewać wodą, trzeba jak najszybciej zamknąć dostęp powietrza od dołu, czyli dobrze zamknąć drzwiczki rewizyjne przy podstawie komina i pilnować u góry - patrzeć, szczególnie w stropach, czy nie ma nieszczelności, czy nie wydobywa się gdzieś dym. Przy płonącym kominie temperatura może dochodzić nawet do ponad tysiąca stopni. Najgorsze są elementy górne, czyli pomieszczenia strychowe, bo tam najdłużej utrzymuje się ta temperatura. Im większa temperatura, tym większe powstaje ciśnie-

Czasami można spotkać się z takim stwierdzeniem, że jeżeli palimy w piecu obierkami od ziemniaków lub czymś aluminiowym, to podobno komin nam się czyści. Czy to prawda? - Zdecydowanie nie. Takim sposobem można ewentualnie oczyścić palenisko, ale nigdy przewód. Żeby oczyścić przewód trzeba puścić w komin taką gorączkę przez jakieś pół godziny przy dość dobrze uchylonych drzwiczkach. Tak, jak się pali w piecu kaflowym. W piecu kaflowym nie napalimy, jeżeli przez minimum pół godziny nie pali się przy otwartych drzwiczkach. A w piecu etażowym ludzie załadują, podpalą, przymykają i to się tylko tli. I dlatego dym, przechodząc wolno, nie nagrzewa tych wewnętrznych ścianek i przez to zaczyna się skraplać tworząc smołę.

bywalcem tej imprezy, ponieważ gościmy na niej już po raz drugi. Seminaria dają możliwość wymiany doświadczeń, tak różnych ze względu na obecność ludzi z całej Polski, a jednak dotyczących podobnych wyzwań z jakimi można się spotkać prowadząc szczep. Na V seminarium zwrócono szczególną uwagę na rolę drużyn starszoharcerskich w kształceniu kadry. Problem pozyskiwania kadr był wiele razy poruszany, co świadczy o tym, że przygotowanie lub pozyskanie odpowiednich osób do pracy w szczepie stanowi nie lada

wyzwanie. Ciekawym punktem seminarium były zajęcia „Szczep a hufiec”. Poruszyły one problemy z jakimi szczepowi mogą się spotkać w kontaktach z komendą hufca. Wszyscy uczestnicy zgodnie przyznali, że wybrane przykłady były naprawdę życiowe. Poprzez grę wspólnie mieliśmy okazję je rozwiązać, przez co każ-

Dlaczego wybrał pan zawód kominiarza? - Prawdę mówiąc teść mnie do tego namówił. Ale tez lubię podejmować wyzwania, a praca kominiarza jest wyzwaniem. Najbardziej niebezpieczne jest samo chodzenie po dachach na dużej wysokości. Zagrożeniem jest również źle wykonana praca. Jeżeli coś jest źle wykonane, to może to się odbić na zdrowiu lub życiu. Najwyższy komin, na który wszedłem, znajduje się w Zakładzie Karnym w Czarnem, miał on chyba z 50 metrów. W mojej pracy nie można mieć lęku wysokości, ale przyznaję, że po takiej wspinaczce ręce często bolą.

Coraz rzadziej na ulicach można zobaczyć kominiarzy. Czy pana zdaniem ten zawód zanika? - Może nie tyle zanika zawód, ale zanika fachowość. Chodzi o to, że teraz młodzi kominiarze, choć mają wszelkie uprawnienia, nie znają tak naprawdę konkretnej kominiarki. Oni opierają się na teorii, ale mają zbyt mało praktyki i chcieliby jak naj-

Czy często zdarza się, że ludzie na pana widok łapią się za guzik? - Trochę już się przyzwyczaiłem do tego typu sytuacji. Na początku czułem się trochę onieśmielony, ale w tej chwili nie zwracam na to zbytniej uwagi. Zauważyłem, że za guziki łapie się głównie młodzież, czasami komentując głośno, że teraz to już będą mieli szczęście. W tej chwili takie zachowanie mnie cieszy i są to przyjemne momenty. (mg)

dy mógł poznać wiele wskazówek jak sprostać pojawiającym się problemom. Bardzo interesujące były również warsztaty na temat reklamy, przeprowadzone przez specjalistę w tej dziedzinie człowieka, który na co dzień je tworzy. Dało nam to świeży punkt widzenia na temat promocji. Dzięki niemu, mogliśmy odrzucić nasze postrzeganie szcze-

pu i potraktować go jak produkt, który chcemy sprzedać, co dało bardzo ciekawy efekt. Mimo że te zajęcia przedłużyły się o ponad godzinę, to wszyscy pozostali skupieni do samego końca. Mówi się, że podróże kształcą, ta dała mi wiele nowych doświadczeń, pozwoliła spotkać mnóstwo ciekawych osób dzielących te same wyzwania, odświeżyła spojrzenie na sprawy, którymi zajmuje się każda komenda szczepu. Wszystko to na pewno wpłynie na moją służbę. Jej efekty będzie można podziwiać, śledząc działalność 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego w Szczecinku. pwd. Paweł Grzegorski HO komendant 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego w Szczecinku

Rubrykę redagują harcerze Wczesnym rankiem 27. października Łódź przywitała mnie zimową pogodą. Po krótkim wywiadzie wśród mieszkańców miasta, na temat interesującego mnie połączenia, wsiadłem do tramwaju i tym sposobem dotarłem do wyznaczonego celu. Po wejściu do szkoły podszedłem do druhny, która wydała mi odpowiednie materiały i udzieliła stosownych instrukcji na temat zakwaterowania. Po tym spotkaniu mogłem stwierdzić, że jestem już uczestnikiem V Seminarium Szczepowych. Powoli komenda naszego szczepu staje się stałym

mniej się wybrudzić. Praca kominiarza nie polega na tym, żeby chodzić w białych rękawiczkach, ale naprawdę czasami trzeba wszędzie wejść i się pobrudzić, chociażby podczas czyszczenia pieców. W Szczecinku, nie wiem dlaczego, tego nie robią.


Pomorskie dzwony (2)

Na chwałę Boga

Dzwon z kościoła w Borzęcinie z 1618 r.

foto: Jerzy Gasiul

Dzwon Ofiar Wojny odlany w 1926 r. i przetopiony w czasie ostatniej wojny.

Lasek Zachodni w 1976 roku, a dokładniej droga polna, ktora dzisiaj stała się już mocno zarośniętą drzewami, leśną ścieżką prowadzącą w kierunku Sójczego Wzgórza na Trzesiece. Jest to centralne miejsce w Lasku Zachodnim położone na szczycie pagórka. Dojść można tam od strony plaży przed Trzesieką i następnie pierwszą dróżką w lewo ostro pod górkę i jesteśmy na miejscu. W tamtym czasie był to poligon. Jego granica od strony miasta zaczynała się od ul. Polnej (ostatnie przedwojenne domy jednorodzinne) i ciągnęła się aż do Trzesieki, granicząc na północy z torami kolejowymi. W tym czasie wprawdzie już nie strzelano ostrą amunicją, tak jak to bywało jeszcze w latach pięćdziesiątych, odbywały się tu jedynie zajęcia taktyczne, podczas których używano materiałów do pozorowania pola walki. W tamtych latach to właśnie na tych terenach szkolono wojskowych kierowców ciężkich pojazdów. W powszechnej nomenklaturze miejsce to określano jako autodrom. Jeszcze do połowy lat 90. poligon używany był przez miejscowy 26 Dywizjon Artylerii Rakietowej, mającej na wyposażeniu rakiety (tzw. „katusze”) BM-21, mające zasięg 21 km. Tutaj też ćwiczenia odbywał Batalion Łączności stacjonujący przy ul. Polnej. Do dzisiaj w lasku można dostrzec liczne transzeje, okopy ziemne stanowiska dla pojazdów, które żołnierze w pocie czoła musieli wykopać własnoręcznie przy pomocy łopat. Na końcu tej drogi znajduje się rozpoczęta przed kilkoma miesiącami budowa osiedla domów jednorodzinnych po wschodniej stronie ul. Sowiej. Przed kilkudziesięcioma laty projektanci miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wyznaczyli to miejsce pod budowę domów jednorodzinnych. Wtedy to właśnie w tym miejscu przebiegała granica administracyjna miasta. Jak widać na archiwalnym zdjęciu rozpościerały się tutaj tylko łąki i pola. Kiedy przed dwoma laty, w wyniku sprzedaży terenu przez wojsko, doszło w tym miejscu do budowy pierwszego domu, trzeba było najpierw wyciąć gęsto rosnący las. Okazało się, że przez trzydzieści lat nikomu nie przyszło do głowy, aby zamienić zapis w planie. Dzisiaj w miejscu łąk i niewielkich sosenek rośnie dorodny las, a tam, gdzie daleko w tle rozciągały się już tylko pola - osiedle na Sójczym Wzgórzu. (jg)

Dzwon ze Starego Ludzicka z 1557 r. Niewielki dzwon wykonany do kościoła w Starym Ludzicku pow. świdwiński, o wymiarach 45 cm wysokości i średnicy 50 cm, wadze około 50 kg. Na płaszczu dzwonu umieszczona jest plakieta z Chrystusem Ukrzyżowanym pomiędzy łotrami. Poniżej późnogotycką minuskułą inskrypcja w języku łacińskim i niemieckim: „Dopomóż Boże. Roku 1557 ja Jochim Karstede” [odlałem dzwon]. dzwonie nie jest już tak lakoniczna: „Pan Bóg mnie stworzył, Jochim Karstede mnie odlał w imię Trójcy Świętej. Chwała Bogu na wieki. Rok 1618.” Jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku zaoferowano muzeum nieduży dzwon odlany przez szczecineckiego ludwisarza A.W. Schumacher`a. Cena była jednak bardzo wysoka i musieliśmy niestety zrezygnować. Po wojnie nasze świątynie wzbogaciły się o kolejne dzwony, ale to już zupełnie inna historia. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku.

foto: Jerzy Gasiul

Starych zabytkowych dzwonów w Szczecinku i okolicach zachowało się kilkadziesiąt. Kiedyś praktycznie każda świątynia posiadała przynajmniej jeden niewielki dzwon. Stary kościół św. Mikołaja posiadał duży dzwon, odlany w 1589 roku przez Joachima Karstede ze Stargardu Szczecińskiego i dwa małe zapewne z roku 1584 r. Zastąpiły one jeszcze wcześniejsze, które uległy zniszczeniu w czasie pożaru miasta. Na starej pocztówce wieży św. Mikołaja z pocz. XX wieku, w futrynie najwyższego okna od strony wschodniej, widać wyraźnie gniazda po uchwytach jarzma niewielkiego dzwonu. Wspomniany wyżej duży dzwon, zgodnie z inskrypcją, został ufundowany przez grono mieszkańców Szczecinka. Dotrwał do 1907 roku, ale musiał być w kiepskim stanie, ponieważ w tym roku został przelany. W 1926 i 1927 września przelany dzwon (oraz dwa inne), zawisły na wieży nowo wybudowanego kościoła - dziś Mariackiego w Szczecinku. Jednym z dwóch mniejszych był 160 kilogramowy dzwon wykonany w 1792 roku w Szczecinku przez Johanna Martina Meyera dla kościoła w Krzywej Wsi. Zarekwirowany przez władze Rzeszy w 1942 roku i wywieziony do przetopienia w Hamburgu, szczęśliwie ocalał. Po wojnie rewindykowany, zgodnie z ówczesną praktyką, nie wrócił jednak do Szczecinka, ale do kościoła w Plöen na terenie Holsztynu. Kilka lat temu dr Siegfried Raddatz czynił starania, aby dzwon ten wrócił do naszego kościoła, ale jak widać, bezskutecznie (pisał o tym dość obszernie J. Gasiul w 471 numerze „Tematu”). Ostatnio coraz częściej - nie tylko wśród Polaków - przeważa pogląd, że zabytki powinny wrócić tam gdzie były przed wojną. Jest więc pewna nadzieja, że i ten dzwon do Szczecinka powróci. Mniej szczęścia miał „Dzwon Ofiar Wojny” odlany w 1926 przez Herbert`a Hentrich`a we Wrocławiu dla dzisiejszego kościoła Mariackiego i niestety przetopiony na cele wojenne w 1942 roku. W samym Szczecinku istnienie warsztatów ludwisarskich odnotowano od XVIII - XX wieku. Jednak pierwszy znany z imienia mistrz to pochodzący prawdopodobnie z Kołobrzegu Johann Martin Meyer, działający w naszym mieście od drugiej połowy XVIII w. Jego uczniem był prawdopodobnie A.W. Schumacher, który samodzielnie działał od 1804 r. Warsztat po nim przejął jego syn C. Schumacher. Zachowało się kilka dzwonów wykonanych przez tych mistrzów, m.in. w Jeziornej, Krosinie, Białowąsie, Lotyniu, Łomczewie i na wieży ratusza w Szczecinku. Na wystawie Muzeum Regionalnego eksponujemy 2 dzwony, wykonane przez stargardzkich mistrzów. Drugi z eksponowanych dzwonów, który podobny jest wielkością do poprzedniego, pochodzi z kościoła w Borzęcinie pow. szczecinecki, i wykonał go w 1618 prawdopodobnie syn poprzedniego, noszący identyczne nazwisko. Nawiasem mówiąc wyroby członków tej rodziny zachowały się na Pomorzu w ilości 34 szt., a więc dość sporo. W tym wypadku inskrypcja na

Szczecinek na starych zdjęciach (112)

Turniej łuczników W przeddzień Święta Niepodległości, 10 listopada, podobnie jak w roku ubiegłym, odbędzie się turniej łuczników tradycyjnych. Organizatorami turnieju są: Urząd Gminy Szczecinek, Gimnazjum Publiczne w Turowie oraz Koszalińska Kompania Rycerska. Tym razem organizatorzy zapraszają wszystkich chętnych do Turowa. Będzie to pierwszy turniej łuczników tradycyjnych organizowany na hali sportowej. To ewenement w skali zarówno Pomorza, jak i kraju. Rangę imprezy podniesie również to, że zawodnicy przyjadą wyłącznie na specjalne zaproszenia. Osoby uczestniczące w turnieju walczyć będą o wyjątkowe nagrody. Nagrodę główną, czyli łuk „Samick” SKB 50, ufundował wójt Gminy Szczecinek Janusz Babiński. Nagrodę honorową - Pierścień

Księżnej Elżbiety ufundował dyrektor ZK Czarne mjr Wojciech Brzozowski. Pozostałe nagrody (do VI miejsca włącznie) ufundowała Gmina Szczecinek. Turniej rozpocznie się o godzinie 10.00 wystrzałem salwy artyleryjskiej. Dodatkową atrakcją będzie wystawa uzbrojenia, strojów i artylerii średniowiecznej z XV w. Wyjątkowego klimatu doda również średniowieczna muzyka. Organizatorzy zapraszają serdecznie mieszkańców Szczecinka, Turowa i okolicznych miejscowości. Mile widziane są całe rodziny, a także uczniowie okolicznych szkół wraz ze swoimi wychowawcami. Turniej będzie bowiem wyjątkowym spotkaniem z żywą historią. Zaprasza - Koszalińska Kompania Rycerska


JERZY GASIUL

Św. Mikołaj przy Kaznodziejskiej

RYSUNEK Jerzy Gasiul

CZĘŚĆ XXXVIII

Warto w tym miejscu przypomnieć, że prawa do pochówku na miejskim cmentarzu nie mieli rdzenni mieszkańcy tej ziemi - Kaszubi z przedmieścia Kiecz (Chyże). Przykościelny cmentarz był bardzo mały. Od strony głównej ulicy (Królewskiej) był to wąziutki pas terenu pomiędzy ścianą kościoła a ogrodzeniem z rzędem wysokich drzew. Nieco więcej miejsca było jedynie od strony ul. Kaznodziejskiej (dz. ul. ks. P. Skargi). Najzamożniejsi już za życia usilnie zabiegali, aby ich doczesne zwłoki można było pochować nie na cmentarzu a wewnątrz świątyni. Miejsce takiego pochówku oznaczano na ścianie ozdobną tablicą epitafijną. Chowano tam również bogatszych mieszczan a także miejskich rajców i burmistrzów. Tym sposobem po wpłaceniu dość znacznej kwoty miejsce wiecznego spoczynku znalazł tam m.in. szczecinecki starosta Piotr Somnitz oraz Kazimierz von Glasenapp. Z nazwiskiem starosty wiąże się nazwa sklepienia lub wnęki. Otóż księżna Jadwiga założycielka tutejszego gimnazjum, troskliwa matka cierpiących w ciężkich czasach, zażyczyła sobie aby po jej śmierci pochować ją w tutejszym kościele św. Mikołaja. Starosta z polecenia elektra brandenburskiego (był sukcesorem po Gryfitach) miał przygotować w kościele odpowiednie miejsce dla jej doczesnych szczątków. Czy to z niechęci, czy też z powodu braku odpowiednich funduszy, do pochówku nie doszło. Księżną, mimo jej olbrzymich zasług dla miasta, potraktowano po prostu niegodziwie. Po czterech latach od jej śmierci - przez ten

czas leżała w tzw. czarnej sali w południowym skrzydle szczecineckiego zamku - ciało księżnej przewieziono do Darłowa i tam uroczyście pochowano w tamtejszym kościele Mariackim. Tam spoczywa do dzisiaj, a przybudówkę w kościelnej nawie podarowano Somnitzowi. Do naszych czasów zachowało się jedynie jedno epitafium, poświęcone Dorocie Westreglen - żonie szczecineckiego starosty Piotra Somnitza, który swój urząd sprawował - bagatela - przez 40 lat! Epitafium można podziwiać na bocznej ścianie kościoła Mariackiego. Reszta tablic epitafijnych, po rozbiórce kościelnej nawy, została przeniesiona do kaplicy cmentarnej. W latach sześćdziesiątych XX w. wszystkie zostały w brutalny sposób zniszczone, a materiał po nich posłużył do podbudowy dróg i jeziornego brzegu. Jak wspomniałem, od północy cmentarz graniczył z ul. Królewską (dz. Boh. Warszawy). Co ciekawe, właśnie od tej od ulicy „od zawsze” odgradzał go szpaler wysokich drzew. Drzewa spełniały dwojaką rolę. Po pierwsze osuszały teren i tym samym kościelne fundamenty, a po drugie - stanowiły naturalną przegrodę przed czerwonym kurem, który „gościł” równie często, jak wiosenne powodzie. Drzewa pozostawiono po zamknięciu cmentarza, a nawet po rozebraniu kościelnej nawy w 1909 roku. Z tego też czasu pochodzi niewielki plac nazwany w latach międzywojennych Maślanym Rynkiem. Jeszcze kilka lat temu wzdłuż ulicy rosły trzy stare drzewa. Dzisiaj pozostało jedne - dogorywający, pozbawiony konarów dwustuletni dąb. Pierwszym znanym z nazwiska proboszczem Szczecinka był pochodzący z Wołogoszczy (niem. Wolgast) ks. Perner (dokument z 1356 r.), pełniący równocześnie funkcję

RYSUNEK Jerzy Gasiul

Widok na kościół św. Mikołaja od strony Gimnazjum Księżnej Jadwigi (dz. ul. ks. P. Skargi) z ok. 1900 roku. W tle widać drzewa rosnące przy ul. Królewskiej (dz. Boh. Warszawy). Rysunek powstał na podstawie archiwalnego zdjęcia oraz zachowanych planów kościoła.

Gotycki portal kościoła pw. św. Mikołaja zachował się do naszych czasów. Rysunek powstał na podstawie zdjęcia z lat czterdziestych XX w. kapelana zamkowego. Jego następcą został ks. Heinrich Netzeband. Co interesujące, jego imię zostało wymienione w dokumencie założycielskim klasztoru Marientron. Z czasem do szczecineckiego kościoła parafialnego przyłączono okoliczne miejscowości - Gwdę, Żółtnicę, Jelenino i leżącą na zachodnim skraju Trzesiecka - Trzesiekę (Czeresiekę). Pieniądze na utrzymanie księdza i kościoła pochodziły z tzw. proboszczowskiego gruntu - a było tego ok. 2-3 łanów - 1 łan

miał ok. 17 hektarów. Ponadto proboszcz miał prawo do połowu ryb oraz do świadczeń ze strony parafian. Ale oprócz przywilejów proboszcz miał również obowiązki wobec zwierzchności. Otóż raz do roku musiał dostarczyć do biskupiej spiżarni w Karlinie 60 węgorzy i tyleż samo leszczy. Przy kościele istniała szkoła parafialna, prowadzona rzecz jasna przez proboszcza i kantora. Uczono w niej niewielu przedmiotów, głównie czytania i pisania po ła-

cinie, religii, matematyki oraz śpiewu. Warto wiedzieć, że do XII wieku, a więc do czasów misji chrystianizacyjnej przeprowadzonej przez Ottona z Bambergu, na olbrzymich połaciach tej części Pomorza panowały jeszcze zwyczaje pogańskie. Tak naprawdę chrystianizacja ziemi szczecineckiej zaczęła się wraz z założeniem miasta (1310 rok) i budową klasztoru Marientron. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Amelia - ur 2.11 - 2390 g - 50 cm.

Antonina - ur 30.10 - 3220 g - 55 cm.

Maja - ur 6.11 - 3480 g - 56 cm.

Maja - ur 6.11 - 3910 g - 59 cm.

Nadia - ur 3.11 - 3480 g - 54 cm.

Olaf - ur 5.11 - 3950 g - 61 cm.

Zuzanna - ur 1.11 - 3060 g - 55 cm.

Maja - ur. 3.11 - 3580 g - 57 cm.

Cały ZUS na „mocną czwórkę” Najnowszy raport Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) przyniósł zaskakującą informację. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, największy płatnik emerytur i rent w kraju uzyskał dobrą ocenę - klienci ocenili ZUS na „mocną czwórkę”. A jeszcze niedawno ostro instytucję tę krytykowały nie tylko media, ale przede wszystkim emeryci i renciści oraz płatnicy ZUS-owskich składek, czyli przedsiębiorcy. - Powtórzono badanie sprzed pięciu lat, kiedy pierwszy raz zapytano Polaków o ich doświadczenia z urzędami. Wyniki sondażu są podobne do tych z 2007 roku, ale z jednym wyjątkiem - jest nim ZUS. Wzrost pozytywnych opinii jest widoczny. Na pytanie, „Czy jest pan(i) zadowolony(a) ze sposobu załatwienia sprawy w urzędzie?”, po-

zytywnej odpowiedzi udzieliło 33 proc. klientów ZUS. W 2012 r. wskaźnik ten wzrósł do 53 proc. - poinformował Jacek Dziekan rzecznik prasowy centrali ZUS w Warszawie. - W 2007 roku 22 proc. badanych przyznało, że w końcu udało się sprawę załatwić, ale było to bardzo uciążliwe. Wynik tegorocznego badania: odsetek takich odpowiedzi spadł do 12 proc. W skali 1 do 5, gdzie 1 oznacza ocenę w pełni negatywną, ZUS ocenili klienci na 4,1 - dodał rzecznik. A jak spisuje się ZUS w Szczecinku? Przypomnijmy, że to największy w mieście i powiecie szczecineckim płatnik emerytur, rent, zasiłków przedemerytalnych. Na 30 września inspektorat szczecinecki ZUS wypłacił świadczenia ponad 13 tys. obywatelom. Do tego trze-

ba dodać pokaźną liczbę płatników składek - to przedsiębiorcy od najmniejszych z zarejestrowaną indywidualną działalnością gospodarczą po pracodawców zatrudniających kilkaset osób. Zacznijmy od zmiany - pozytywnej - sposobu i metod załatwiania płatników. - Z ZUS w Szczecinku kontaktuję się od wielu lat, prowadzę rodzinną firmę handlowo-usługową „Point” - mówi pan Piotr. - O ile kilka lat temu kontakt z placówką przy pl. Wolności był często kłopotliwy, to od jakiegoś czasu jest inaczej, powiedziałbym po europejsku. Gdy niegdyś zalegałem ze składką, bo wpłatę na konto ZUS wykonałem z jednodniowym opóźnieniem, musiałem stawić się osobiście z pokwitowaniem z poczty, tak teraz taką sprawę i inne załatwiam błyska-

wicznie. Poprzednio najwyraźniej zawodził system komputerowy rozliczeń z ZUS. Przy tym nie powiem ani jednego złego słowa o pracy pań w ZUS szczecineckim. Były dobre chęci, ale barier systemu nie można było przeskoczyć. Tak to widzę teraz. Obecnie urzędniczka o ile nie może sprawy wyjaśnić i załatwić od ręki, to kontaktuje się ze mną telefonicznie najpóźniej następnego dnia. Nie zdarzyło się, by nie oddzwoniła. Od niedawna ZUS oferuje usługi dla przedsiębiorców drogą elektroniczną za pomocą tzw. platformy cyfrowej. Ja z tego systemu z powodzeniem korzystam. Z jakimi sprawami przychodzą emeryci, co chcą załatwić? - pytamy Katarzynę Płatosz, kierującą Inspektoratem ZUS w Szczecinku. Z dotyczącymi naliczania emery-

tur, waloryzacji, wypłat, wydania zaświadczeń i innych dokumentów. Staramy się, aby obsługa naszych interesantów była nie tylko sprawna, lecz perfekcyjna, aby nikt od nas nie wyszedł odesłany z przysłowiowym kwitkiem. Inna kwestia, że sporo interesantów trafia ze swymi życiowymi problemami do ZUS, zamiast do placówek opieki społecznej. Dodatkowym ułatwieniem dla wszystkich, nie tylko dla przedsiębiorców, jest komputerowy system informacji, platforma cyfrowa usług ZUS. To jednak wymagałoby osobnego omówienia - twierdzi K. Płatosz. W Inspektoracie ZUS w Szczecinku pracuje 45 osób, co nie jest liczbą wygórowaną przy ponad 13 tys. emerytów i rencistów. (wj)

SAMOOPIEKA ( self-care) - DBAM O SIEBIE

Zachowania zdrowotne

Zachowania zdrowotne to: Wszelkie zachowania, których częstotliwość i intensywność nie są obojętne dla zdrowia (A. Łuszczyńska „Zmiana zachowań zdrowotnych”). Tak więc wszystko co robimy w miarę regularnie, może wpływać pozytywnie bądź negatywnie na nasze zdrowie oraz na zdrowie naszych bliskich. Negatywne zachowania to między innymi palenie papierosów i narażanie na wdychanie dymu również domowników, czy agresywne zachowania, stosowanie złej diety wobec dzieci, podopiecznych starszych a także pozostałych członków rodziny, którym narzucamy sposób żywienia. Pozytywne zachowania to regularna aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie zarówno w zakresie wartości energetycznej (ilość kalorii na dobę) jak i składników odżywczych w dobrych proporcjach i przyjaznych zdrowiu, czyli: białka roślinne i zwierzęce, tłuszcze nienasycone, węglowodany złożone, mikroelementy (miedź, cynk, magnez itp.) i witaminy. Ponieważ przygotowywanie posiłków to również ważny element budżetu domowego, czasem z gó-

ry zakładamy, że nic nie będziemy zmieniać, ponieważ to kosztuje. Jednak kiedy spróbujmy spojrzeć na zakupy i lodówkę i zastanowić się czy rzeczywiście zmiany muszą pogorszyć stan budżetu domowego. A może odwrotnie. Podstawowy element to zwrócenie uwagi na to ile kupujemy i ile z tego rzeczywiście wykorzystujemy. Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie marnuje się sporo żywności. Czasem zwrócenie uwagi na ilości kupowanego pożywienia, uzmysłowi nam, że przesadzamy. Drugi aspekt, to planowanie. Kiedy idziemy do sklepu z konkretnym planem, co przyrządzimy do jedzenia, zwykle efekt jest taki, że kupujemy mniej (ale wystarczająco), mając plan przyrządzamy rzeczywiście smaczny posiłek (a nie na zasadzie, muszę wykorzystać pozostałości), zaplanowany i z dbałością o zdrowie. Dlatego dbając o zdrowie swoje i bliskich postarajmy się planować posiłki z ich właściwym składem, wyglądem i obfitością. Jak planować posiłki? Dobrą pomocą może być tzw. piramida żywieniowa, któ-

ra w okresie kilku lat uległa przekształceniu. Podstawa piramidy, to aktywność fizyczna. Ponieważ styl życia obecnie ulega zmianie i większą część czasu spędzamy siedząc, zbyt mało ruchu i duża podaż kalorii w pożywieniu sprzyja powstawaniu otyłości. A otyłość z kolei to przyczyna innych chorób: cukrzycy, nadciśnienia, chorób nowotworowych, chorób nerek, chorób serca. Dlatego należy dbać o codzienną aktywność fizyczną, wykonywać ćwiczenia dostosowane do wieku i możliwości minimum 30 minut dziennie. Kolejnym poziomem piramidy są produkty zbożowe (węglowodany złożone): ciemne pieczywo, gruboziarniste mąki, kasze, płatki owsiane i brązowy ryż. Na tym samym poziomie znajdują się tłuszcze roślinne - oliwy zawierające nienasycone kwasy tłuszczowe. Jest to oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, olej słonecznikowy. Oleje roślinne zawierają kwasy tłuszczowe jedno - i wielonienasycone. Zarówno jedne jak i drugie są tłuszczami dobrymi dla zdrowia, chronią przed zaburzeniami gospodarki tłuszczowej,

obniżają poziom cholesterolu i trójglicerydów wpływają na wzrost poziomu „zdrowego” cholesterolu. Trzeci poziom piramidy to warzywa i owoce. To błonnik i witaminy. W diecie powinniśmy dbać o spożywanie warzyw do każdego posiłku. Węglowodany to materiał energetyczny, dzięki któremu zachodzą procesy w organizmie człowieka. Odpowiednia podaż materiału energetycznego w postaci węglowodanów i tłuszczy zapewnia zużycie dostarczonego białka jako materiału budulcowego. Owoce to witaminy i błonnik ale też spore ilości cukrów. Jeżeli dieta dotyczy osoby otyłej lub mającej skłonności do otyłości należy z rozwagą spożywać owoce zawierające szczególnie dużo cukrów prostych. Na kolejnym poziomie piramidy znajdują się nabiał, ryby, drób. Ten poziom to przede wszystkim białko - budulec mięśni i niezbędny składnik enzymów, hormonów i ciał odpornościowych. Zalecane jest spożywanie ryb jako zdrowego mięsa oraz składnika kwasów Omega-3 i Omega-6, niezbędnych do dbało-

ści o zdrowie. Następny poziom to tłuszcze w postaci masła i margaryn oraz mięso. To składniki, które nie powinny być spożywane w dużych ilościach. Szczególnie twarde margaryny, smalec, tłuszcze trans, czerwone mięso, tłuste mięso nie są zalecane do częstego spożywania. Sam czubek piramidy to cukry proste, cukier i słodycze. Należy ograniczyć ich spożycie do minimum. Na każdym poziomie piramidy należy dbać o dostarczenie odpowiedniej ilości płynów, najlepiej w postaci wody oraz ograniczać dodawanie soli do pożywienia. Im wyżej w piramidzie znajdują się produkty, tym rzadziej powinny być spożywane. Z warzyw pamiętajmy, że ziemniaki nie muszą być podstawą pożywienia. Możemy spożywać smaczne kabaczki, marchewki, cukinie, dynie i fasole. Zapiekane papryki, kapustę i pomidory. Zamiast sosów i majonezu używać jogurtu z chrzanem i ziołami a zamiast słodyczy pestki dyni i suszoną żurawinę i jabłka oraz orzechy. Zmiana nawyków żywieniowych to bardzo ważny element oddziaływania na zdrowie własne i bliskich. mgr pielęgniarstwa Anna Wruk-Złotowska Regionalne Centrum Nefrologii tel. 94 37 27 383


Miasto w obiektywie

Po zainstalowaniu na skrzyżowaniu ul. Wyszyńskiego z ul. Armii Krajowej i Obrońców Stalingradu sygnalizacji świetlnej na tej ostatniej znacznie zwiększył się ruch pojazdów. Nic dziwnego, wszakże teraz bez problemów można pokonać skrzyżowanie na wprost, a nawet skręcić w lewo, co do tej pory w godzinach dziennych było raczej niemożliwe. Wraz z sygnalizacją pojawiły się znaki zakazu zatrzymywania, a także podwójne linie ciągłe na jezdni. Problem w tym, że wielu kie-

rowców albo jest wtórnymi analfabetami, albo je zupełnie ignoruje. Taki właśnie przypadek dokumentujemy na zdjęciu. Nagminne jest także wchodzenie pieszych na czerwonym. Opornych nie da się przekonać ani obowiązującymi przepisami, ani innymi argumentami, jedynie odpowiednią kwotą wyasygnowaną z własnej kieszeni na rzecz skarbu państwa lub gminy w postaci mandatu. Mając na względzie bezpieczeństwo, wskazane byłoby, aby to miejsce objąć większą kuratelą ze strony służb porządkowych.

Parking przy rondzie im. kard. Ignacego Jeża na skrzyżowaniu ul. Lipowej z Jana Pawła II, zgodnie z uchwalonym przez radnych dopiero co planem zagospodarowania przestrzennego został przyrzeczony pod zabudowę. Może to i dobrze. Nieruchomości w centrum są najdroższe i przeznaczenie ich pod parking z pewnością nie jest korzystne, skoro można na tym zarobić. Parking wyróżnia się spośród innych tym, że przed trzydziestu laty obramowany został... nagrobkami. Dokładniej, jego obrzeża wyznacza kilkadziesiąt obrobionych kamieni, lub bloków betonowych, będących niegdyś podstawami krzyży lub tablic. Wszystkie pochodzą z najstarszej - jeszcze „niemiec-

kiej” części cmentarza komunalnego. Pomniki zostały rozbite w latach 60. Ich fragmenty posłużyły potem

jako podbudowa jezdni, umocnień jeziornego brzegu i tak jak tutaj- do obramowania parkingu. Parkowy zegar niczym Światowid o czterech różnych twarzach ma to do siebie, że zależnie od strony świata mamy inną godzinę. Różnica czasu jest niewielka, coś tam kilka minut i nawet nie ma o czym pisać. Jakby co - to dla tych, którzy robią wszystko na czas - wystarczy z czterech cyferblatów wyliczyć średnią. Problem jest jednak innego rodzaju. Otóż, mimo późnojesiennej pory, zegar wciąż wskazuje czas letni. To prawda, że na parkowych alejkach znacznie teraz mniej spacerowiczów niż latem, więc i na zegar znacznie mniej osób zwraca uwagę. Zdarza się nawet, że mimo niesprzyjającej pogody, z parkowych spacerów korzystają zakochani. A ci, jak wiadomo, czasu nie liczą i z pewnością nie ma dla nich znaczenia czy jest on letni, czy zimowy.

Osiedle Kopernika w ostatnich latach wypiękniało. Oprócz nowych elewacji pojawiły się także place zabaw i odnowione chodniki. Odnowiona została nawet główna, osiedlowa droga jaką jest ul. Spółdzielcza. Właśnie przy tej uliczce, w samym środku osiedla znajduje się opuszczona kotłownia. Niegdyś była utrapieniem mieszkańców, bo owszem ciepło dostarczała, ale za

to niemiłosiernie dymiła i hałasowała. Teraz opuszczona, ale przecież mająca nadal swego właściciela, stanowi swoisty skansen brzydoty. Najgorzej, że ten bardzo wątpliwy „element dekoracyjny” osiedla widoczny jest z okien większości bloków. Na placu opałowym, służącym teraz jako śmietnik, zaczynają już porastać drzewka. Trzeba będzie jeszcze kilkanaście lat, aby te obskurne paskudztwo zostało przesłonięte zielenią

Wcale nie tak dawno na terenie miasta tego rodzaju pomp było całkiem sporo. Służyły dzielnie szczególnie w czasie licznych awarii sieci wodociągowej lub letniej posuchy, kiedy to z powodu wzmożonego zużycia wody w kranach po prostu jej brakowało. W takich przypadkach po wodę z wiadrem trzeba było iść do najbliższej pompy. Przykładowo w pobliżu osiedla Warszawsko-Chełmińskiego najbliżej było do pompy przy ul. Zana lub któregoś z domków przy ul. Skłodowskiej. Pompa była nawet na placu Wolności, dokładniej w jego części zachodniej. Nie wiedzieć z jakiego powodu, aż dwie pompy (istnieją do dzisiaj) zainstalowano przy ul. Pomorskiej. Wody wprawdzie od kilkunastu lat nikt już nie czerpie, ale dobrze że się zachowały. Zdecydowana większość albo

została zdemontowana, albo padła łupem złodziei złomu. Ponieważ menele gazet nie czytają, możemy

więc zdradzić, że ta pompa, jeszcze w całkiem niezłym stanie, znajduje się przy ul. Pomorskiej. (jg)

„Tym razem październikową wystawą w Muzeum Regionalnym, poświęconą miastom pomorskim, byłam wyraźnie zawiedziona - pisze Ewa D. - spośród kilkudziesięciu wyeksponowanych tam litografów i grafik zaledwie jedna poświęcona była Szczecinkowi, nie tego się spodziewałam”. Rzeczywiście tak było i choć organizatorzy ekspozycji „Widoki miast pomorskich”, której towarzyszyła też sesja historyczna w ratuszu, tak ją właśnie nazwali, na pewno wielu szczecinecczan

spodziewało się obejrzeć znacznie więcej swojskich widoków, więc być może i stąd poniekąd zawód. Szanujemy i jednakowo sobie cenimy wszystkie kierowane do nas czytelnicze uwagi choć z niektórymi z nich można by dyskutować, jak choćby z sugestią Czytelnika, który dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami dodając, że bardzo często korzysta z linii autobusowych jeżdżących ulicą Polną. Są też te uwagi dość osobliwe, bo wydaje nam się, że kierowca raczej nie powinien zatrzymywać pojazdu na żądanie, raczej, bo nie dotyczy to oczywiście nagłych czy wyjątkowych sytuacji. Ale, ot, dla kaprysu pasażera, choćby nawet - prócz kierowcy - był on sam jeden w autobusie, na pewno nie. Wszak to nie taksówka, co by nie mówić. „Uważam, że nauczyciele, jak wszyscy inni w budżetówce, powinni pracować od godz. 7 do 15tej, bo niby dlaczego mają wypracowywać ledwie połowę tych go-

dzin” - twierdzi Danuta C., nawiązując też do naszej pozaprzeszłej publikacji (TS nr 639). Problem jednako w tym - dopowiada Czytelniczka - co oni będą robić w tych szkołach po odpracowaniu swoich czterech lekcji? Sprawdzać zeszyty bądź przygotowywać się do kolejnych lekcji, bez przesady, mam w bliskiej rodzinie nauczycielkę, więc wiem coś na ten temat. Nie przesadzałabym też z nadmiarem popołudniowych wywiadówek, bo to zaledwie dwa, trzy razy w roku szkolnym. Wycieczki - też są wymówką na wyrost, a w ogóle jest ich w szkołach coraz mniej. Fakt, w nowej sytuacji nauczycielom trudniej byłoby dorabiać, realizując dodatkowe godziny w innych szkołach, ale to już jest, zdaniem Danuty C., odrębny problem. Na przełomie października i listopada spacerkowa poczta można by rzec - nie odbiega od tradycji, bowiem czytelnicze sygnały znów posypały nam się niczym li-

ście z drzew, co i jesienią zdawałoby się niczym szczególnym gdyby nie to, że właśnie owych liści one dotyczą. To fakt, liście pożółkły niemal z dnia na dzień i prawdę mówiąc taka to ich powinność, że opadają, niszczeją i doprawdy trudno za nimi nadążyć. Stąd też pomimo widocznych starań komunalników ciągle dużo liści jest na cmentarzu, w parku czy na chodnikach, wszak nie tak dawno był to ich pierwszy, szczególnie intensywny „wysyp”. Później będzie ich znacznie mniej, co znaczy że raz uprzątnięty z liści chodnik kilka dni wytrzyma. A cyklistom, którzy skarżą się, że pokryte warstwą liści ścieżki rowerowe, skrywają widoczne jeszcze wczoraj chodnikowe nierówności, zwłaszcza na krańcach Kościuszki, możemy jedynie poradzić, by nade wszystko jeździli uważniej. Do spacerkowego Kącika Wzajemnych Życzliwości kierujemy sygnał Wiesławy P., która także za naszym pośrednictwem dziękuje

kierowcy taksówkowych „piątek”, za życzliwą bezinteresowną pomoc i cierpliwość podczas kursu z przychodni lekarskiej do mieszkania na osiedlu „Koszalińska”. Z przyjemnością zadośćuczynimy prośbie naszej Czytelniczki, zwłaszcza, że nieczęsto przychodzi nam o takich postawach pisać. „Od jakiegoś czasu obserwuję, że zapisywanie się do lekarza rodzinnego na określoną godzinę zupełnie mija się z celem twierdzi Krystyna R. - Co z tego, że zapisana jestem na wczesne godziny poranne, gdy przychodzę do lekarza, tam już jest spora kolejka, która oczywiście rządzi się swoimi prawami i ustala swoją kolejność” - dopowiada Czytelniczka, która sugeruje, że to pielęgniarka powinna wywoływać pacjentów zgodnie z wyznaczonym czasem wizyty. Fakt, i niby proste to rozumowanie, w czym więc problem? Zresztą, o tym też już pisaliśmy (ur)


Kupię STARE meble, obrazy, monety, motory, wszelkie starocie. Tel. 888 366 124. SKUP zboża: pszenica, owies, pszenżyto, jęczmień, żyto również kukurydza, łubin, min 24t transport, płacę w dniu odbioru, cena do uzgodnienia. Tel. 509 942 079. SKUP zbóż: pszenica, żyto, pszenżyto, owies, jęczmień, kukurydza, łubin, groch, bobik, rzepak.min ilość 23t. zapewniamy transport, płacimy w dniu odbioru. Tel. 509 942 079. Nieruchomości BORNE Sulinowo piękna kawalerka z antresolą i dużym tarasem, lokal mieszkalny numer 1 ul. Konopnickiej 18, Borne Sulinowo. Tel. 512 506 863. DOM Krągi nr 65 gm. Borne Sulinowo piętrowy 200 m2, garaż 60 m2, działka 900 m2, możliwość prowadzenia działalności lub zamienię na mieszkanie w Szczecinku. Tel. 692 207 536. DOM 166 m2, 4p, 2 kuchnie, ul. Sikorskiego 47, działka 610 m2, możliwość 2 mieszkań. Tel. 692 935 718 lub 608 382 887.

KUPON WAŻNY DO 15 LISTOPADA

TANIO atrakcyjne mieszkanie 4p, w Boninie koło Koszalina, mieszkanie na parterze, oddzielna kuchnia, balkon. Tel. 501 710 863. UMEBLOWANE po remoncie mieszkanie, 62 m2 , os. Zachód, 3p, kuchnia, łazienka, ubikacja, korytarz, loggia. Tel. 500 277 875. Do wynajęcia mam MIESZKANIE 2p, ul. Kopernika w Szczecinku, wynajem 430 zł plus opłaty (gaz, energia, woda, czesne za mieszkanie) kaucja.Tel. 663 520 167. KAWALERKA atrakcyjna, wyremontowana i umeblowana. Tel. 796 923 530. KAWALERKA po remoncie, okna pcv, glazura, panele. Tel. 692 007 271. KAWALERKA ul. Polna 30 m2. Tel. 660 537 793. LOKAL 30m2, na działalność. Tel. 532 500 969. MIESZKANIE 2p, IIIp, 38 m2, ul. Wyszyńskiego. Tel. 513 122 518. MIESZKANIE 2p, ul. Wyszyńskiego. Tel. 511 081 331. MIESZKANIE, 3p, parter, ul. Chełmińska, nieumeblowane, na dłuższy okres. Tel.5 02 064 740. MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, 43 m2, 2p, IIIp. dobra cena. Tel. 798 583 353. MIESZKANIE 48 m2, 2p, nieumeblowane, IIp, ul. 28 Lutego. Tel. 604 863 501 OD STYCZNIA wynajmę zdecydowanie na dłużej, zadbane, umeblowane 2p. mieszkanie 36 m2 na parterze przy ul. Chełmińskiej. Tel. 606 343 433. PARTER domu 39 m2, kuchnia, do zamieszkania lub pod działalność (punkt przedszkolny). Tel. 606 879 739. LOKAL w centrum miasta 45m2 przy deptaku. Tel. 606 161 679. LOKAL, 35 m2. Tel. 532 500 969. DOM w Szczecinku przy ul. Czarnobór 3p, 80 m2, garaż, podwórko, sad, nad jeziorem Leśnym, kaucja, od zaraz. Tel. 514 142 752. MIESZKANIE 2p, na ul. Kopernika od grudnia, wynajem 450 zł plus czynsz, woda, gaz i prąd. Tel. 660 320 921. Zamienię MIESZKANIE w Bobolicach na Szczecinek, ziemię rolną, inne propozycje. Tel. 601 220 617. MIESZKANIE 67m2, 3p ,Ip, 2 bud. gospodarcze, 2 piwnice, strych zamienię na dom lub pół bliźniaka z dopłatą lub wymagającego remontu bez dopłaty. Tel. 534 547 199. Auto - moto FORD mondeo 1.8 td, 1999, Ghia, stan bdb., kombi, 170000 km, 7 miesięcy w kraju, możliwość sprawdzenia na dowolnej stacji diagn., 5900 zł. Tel. 784 558 760.

FIAT seicento, 899 cm3, 2000 r., przebieg 201 000 km, benzyna, czerwony, badania techniczne ważne do 20 września 2013. Tel. 696 787 536. FORD escort. 1997 r. elektryczne szyby, 2 poduszki powietrzne, wspomaganie, benz. 1,6, 2500 zł. Tel. 519 331 930. OPONY zimowe (koła) 195/65/R15 wraz z felgami, stan dobry, 50 zł za sztukę. Tel. 602 723 127. PRZYCZEPKA samochodowa lekka, zarejestrowana, piec gazowy dwufunkcyjny. Tel. 508 45 88 06. AUDI 100C4, 2.4D, po sierpniu 1991r., stan techniczny dobry. Tel. 604 570 406. VW golf III, benzyna + gaz 1.8 1994 r., combi. Tel. 792 760 711. OPONY zimowe 205/55/16 na stalowych felgach renault 450 zł. Tel. 508 076 742. Różne ZAGINĘŁY dwa psy - labradory, k. biszkoptowego, w rejonie Dzikowa. Proszę o kontakt. Tel. 886 264 842. Usługi USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka - plandeka. Tel. 608 809 335. BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini koparka, odwadnianie, usługi ogrodnicze Tel. 600 983 316. CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel. 94 374 58 34 lub 880 165 586. CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889.

CYKLINOWNIE układanie, lakierownie podłóg, parkietów, paneli, renowacja podłóg malowanych. Tel. 604 718 788 lub 94 374 37 79. GLAZURA, gładzie, tapety, malowanie, panele - fachowo i solidnie. Tel. 506 736 934. HYDRAULIKA, kanaliza, woda, ogrzewanie, gaz - uprawnienia, kafelki, regipsy itp. Tel. 603 645 157. KREDYTY bez BIK dla firm do 350.000 zł, leasing bez BIK oraz KRD, kredyty / chwilówki, kredyty samochodowe, kredyty mieszkaniowe. Tel. 787 222 717. PODŁOGA lux - cyklinowanie parkietu, układanie paneli, profesjonalny montaż oraz kompleksowa renowacja podłóg drewnianych. Tel. 886 488 361. PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178. PODSTAWOWE parametry: - kwota pożyczki – od 10 000 do 350 000 zł netto 000 do 350 000 zł netto - raty miesięczne - okres spłaty od 3 do 60 miesięcy. Tel. 787 222 717. SPRZEDAŻ części nowych i używanych,skup aut do 500zł/każdy,naprawysamochodów os. i dost. wymiana opon,oponyużywane,ul. Pil-

Wynajem Mieszkanie ul. Kopernika, 1 pokojowe Cena 400zł+ media Mieszkanie ul. 28 Lutego, 2 pokojowe Cena 500zł+ media Sprzedaż Mieszkanie ul. Kopernika, 1 pokojowe Pow. 26m kw. I piętro Cena 80 000zł. Mieszkanie ul. Spółdzielcza 2 pokojowe 36 m kw. Cena 103 000zł Mieszkanie ul. 9 Maja, 2 pokojowe Pow. 52 m. kw. Cena 145 000zł Mieszkanie ul. Wyszyńskiego, 2 pokojowe, pow. 79m kw. II piętro Cena 140 000zł. do negocjacji Mieszkanie ul. Budowlanych, 3 pokojowe pow. 60m kw. IV piętro Cena 169 000zł. do negocjacji Działki w Sitnie przy drodze krajowej nr 20 pow. od 3813m kw. do 4557m kw. Cena 15 - 20 zł/m kw.

DOM we wsi Drawień 10 km od Szczecinka 120m2, wolnostojący, działka 66 arów budynki gospodarcze, zadbany

260 000 zł do negocjacji

SPRZEDAM DOM

788 676 660 lub 784 608 466

REKLAMA

BIAŁE lustro łazienkowe, szer 120 cm, z szafkami i oświetleniem, 250 zł. Tel. 725 036 000. DRUT 0,8 mm do spawania, 20 kg160 zł, Spore. Tel. 604 802 099. KUCE szetlandzkie z hodowli, różne umaszczenia, przysposobione do dzieci. Tel. 601 220 617. MEBLOŚCIANKĘ, nowoczesna, stan db., tanio. Tel. 669 251 667. OKNA pcv z demontażu, tanio. Tel. 601 220 617. PIEC torus (ropa), pojemniki 1000 i 1500 l na paliwo, bardzo tanio. Tel. 665 214 190. PIEC akumulacyjny 16 kW. Tel. 782 476 186. PROSIAKI Tel. 880 192 329. SIANO w kostkach, pierwszy pokos. Tel. 781 946 687. ZAMRAŻARKĘ ardo 2-komorową, 200 zł. Tel. 606 618 821. ZIEMNIAKI jadalne bryza, na nawozie naturlanym, oraz zboża. Tel. 672 660 860. DREWNO opałowe mieszane sosna, brzoza. Tel. 667 505 128. ORYGINALNĄ kurtkę reserved za 50-60 zł rozmiar 36 bardzo ciepła, sama bym ją nosiła tylko niestety wyrosłam. Tel. 723 401 879. PIŁĘ krajzegę z bocznym wózkiem pchanym silnik n 1,5 kW z gwarancją,1500 zł. Tel. 511 915 802. TV philips-120 zł, wózek głęboki spacerowy. Tel. 662 856 725. PRALKĘ frania małą, wys. 60 cm idealna dla samotnych, cicha, sprawna, zadbana 80 zł. Tel. 692 850 471.

DOM w Sporem, działka 4500 m2, 2 działki, pilne. Tel. 604 802 099. DOM w zabudowie szeregowej, 119m2, ul. Orzechowa 17. Tel. 504 332 180 lub 604 639 082. DZIAŁKA warzywna, 3,60 ara. Tel. 94 372 41 86 lub 795 198 932. DOM w trakcie remontu 150 m2 , działki 9000 m2, 5 km od Szczecinka przy krajowej 11, 250000 zł. Tel. 693 088 455. GARAŻ przy ul. Kołobrzeskiej w Szczecinku. Tel. 607 287 608. GARAŻE dwa złączone lub pojedynczo, energia, pilne, os. Zachód. Tel. 502 542 191. KAWALERKA 29 m2, IIp, 79000 zł. Tel. 692 172 074. MIESZKANIE 2p, Ip, 47m2, ul. Warszawska, 155000 zł. Tel. 694 140 458. MIESZKANIE 3p, IIp, 47 m2, ul. Koszalińska, po remoncie, balkon, 156000 zł. Tel. 508 431 756. MIESZKANIE 48 m2, 2p, parter z balkonem, okna pcv, terakota, piwnica, ul. Myśliwska 11, dobra cena. Tel. 663 509 786. MIESZKANIE 38 m2, IIp, os. Wodociągowa. Tel. 604 205 558. MIESZKANIE 49 m2, parter, 2p, os. Wodociągowa. Tel. 788 661 142. MIESZKANIE 55 m2, 2p, Ip, słoneczne, c.o. z MEC, w wyremontowanej kamienicy, nad jeziorem, ul. Ordona. Tel. 725 512 907. MIESZKANIE 57 m2, 3p, IIp, balkon, os. Zachód. Tel. 697 190 611. MIESZKANIE os. ZACHÓD, 50 m2, ciepłe, słoneczne, 2p, kuchni, łazienki z w.c., balkon. Tel. 94 373 60 37 lub 669 546 868. MIESZKANIE, 2p, 33 m2, Ip, ul. Koszalińska. Tel. 510 395 666. PILNIE nowy z 2010, dom Biały Bór, idealny,106 m2, 3p, łazienka, garderoba, pom. gosp. garaż, 310000 zł Tel. 666 288 655. PÓŁ domu w Iwinie 20 km od Sz-ka wraz z zabudowaniami, 1,70 ha ziemi ornej lub zamienię na 2p, z kuchnią z balkonem do Ip w Szczecinku. Tel. 692 207 508. SUPER okazja, mieszkanie, ul. Szczecińska, 60 m2, IIp, 3p blok dwupiętrowy, piwnica, duży balkon, w parku przy jeziorze, 195000 zł. Tel. 692 168 364. ZIEMIA rolna 10 ha,budynki gospodarcze do remontu, Łubowo Kolonia, 255000 zł możliwość kupna samej ziemi 200000 zł lub osobno budynki 55 000 zł. Tel. 94 375 75 22. GARAŻ własnościowy przy ul. Grudziądzkiej naprzeciwko przedszkola MIŚ z kanałem i uwłaszczonym gruntem, możliwość doprowadzenia prądu, 12000 zł. Tel. 606 315 256. MIESZKANIE 2p, 34 m2, parter, wysoki standard - po kapitalnym remoncie, os. Kopernika. Tel. 606 711 029.

REKLAMA

Sprzedam


ska39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. USŁUGI hydrauliczne, c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków, wodomierzy. Tel. 602 254 776. USŁUGI stolarskie - szafy, kuchnie, meble na wymiar. Tel. 508 135 269. UDZIELĘ pożyczki bez BIK. przyznawalność 100%. Wyślij smsa o treści POŻYCZKA na numer 789 207 162. Oddzwonimy. UDZIELAMY wszystkie rodzaje kredytów, w tym także trudne dla firm i osób fizycznych oraz leasing, szczecinek.biuro@interia.pl Tel. 692 551 862. GOTÓWKA dla każdego,bez ograniczeń wiekowych,bez poręczycieli,również um.zlecenia. Zadzwoń536 477 562. Udzielimy wszelkich niezbędnych informacji.

eYl]eYlqcY

Praca OSOBĘ do sprzątania w markecie Tesco przy ul. Koszalińskiej w Szczecinku. Tel. 605 176 813. AGENCJA ochrony przyjmie do pracy przedstawiciela handlowego Tel. 660 790 044. HOSSO Bowling poszukuje pracownika do pomocy głównie w weekendy oraz kilka dni w tygodniu na stanowisko kelner/obsługa gości, e-mail: taurus@taurus-pr.com ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem, mam wieloletnie doświadczenie, osoba odpowiedzialna. Tel. 889 258 687. ZAJMĘ się dzieckiem od pół roku wzwyż dorywczo lub na etat, 6 zł/h, opiekuję się jeszcze roczną córką. Tel. 797 170 993. ZAKŁAD Mechanika Maszyn i Urządzeń, Szczecinek, Pilska 5, zatrudni-frezera, tokarza. Kontakt osobisty. OPIEKUNKA osób starszych, praca legalna, okolice Hamburg, Bremen, Bielefeld. Kontakt Koszalin. Tel. 501 357 022.

LEGALNA praca w Niemczech- opieka osób starszych, darmowe kursy z j. niemieckiego dla kobiet 1865 lat, załatwiamy wszytkie formalności, dobre warunki pracy i wysokie zarobki. Tel. 94 3408045 lub 512 585 110, e-mail: poloniacare24@ op.pl

...10(-(/

Cena promocyjna 1620zł szer. 250 cm wys. 210 cm złoty dąb ocieplana

598 334 312

798 710 329

525 228 136

Obsługujemy cały kraj

hjY[Y poszukiwany pracownik do sprzątania Galerii Hosso w Szczecinku ogłoszenie kierowane jest jedynie do osób mieszkających na terenie Szczecinka. Wymagania: Doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku Mile widziane prawo jazdy kat. B

Kontakt tel. 603 55 44 55, mail: kwasna@hosso.pl

, 605 288 141

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05 codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

Nauka MATEMATYKA - udzielam korepetycji - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiK-u. Tel. 666 980 507. KURSY na operatora wózków jezdniowych i obsługę butli gazowych. Co miesiąc - www.brian-expert. pl - Silnowo. Inne kursy- HDS, BHP. Tel. 503 745 070 MATEMATYKA - korepetycje, mgr matematyki. Tel. 889 272 610. UDZIELĘ korepetycji z j. angielskiego oraz j. niemieckiego, cena 20 zł/ 60 minut. Tel. 792 105 042.

REKLAMA

udzielam korepetycji na poziomie gimnazjum i szkoły średniej - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiKu.


Trzy pytania do... Grzegorza Bergera, trenera piłkarzy KS Wielim

Gramy o IV ligę

Macie znakomitą serię - 13 zwycięstw, 1 porażka. Czy oznacza to, że już teraz można was uznać za głównego faworyta do awansu ? Zawsze twierdziłem, że naszym głównym celem jest utrzymanie. Teraz, gdy ten cel już mamy praktycznie zrealizowany, czas na coś więcej. To coś, to właśnie awans do IV ligi. Mimo że jesteśmy liderem, to mamy świadomość, że sprawa nie jest jeszcze załatwiona. Do końca rozgrywek zostało przecież 17 kolejek (2 jesienią i 15 na wiosnę) i wszystko może się zdarzyć. Będzie nam tym trudniej, że przecież wszyscy mobilizują się na lidera. Główni rywale, za których uważam Darz-

obserwacji i wiedzy wynika, że potrzeba by było tak między 150 a 200 tysięcy. Do tej pory nasz budżet wynosił w granicach 50 tys. Łatwo więc policzyć ile brakuje. Gorzej, że na tę chwilę nie bardzo wiadomo, skąd tę brakująca kwotę pieniędzy pozyskać. Zdajemy sobie sprawę, że coraz trudniej będzie chłopaków namówić do grania za darmo. Jesteśmy już jednym z nielicznych klubów w okręgówce, który nie płaci graczom, choćby premii za wygrane mecze. Pieniądze to jedna sprawa, druga to wartość piłkarska zespołu. Czy zespół Wielimia w tym kształcie jest gotowy na grę

bór (do IV ligi awansują 2 zespoły dop. red.), Iskrę i jednak Malechowo też nie będą ułatwiać nam zadania. Wierzę jednak, że tym razem się nam uda. Gdybym nie wierzył, to już nie byłbym trenerem tego zespołu. Ważną rzeczą jest też to, czy klub stać na awans? To jest chyba najważniejsza rzecz. Wiemy, że bez pieniędzy nie mamy czego szukać w IV lidze. Z naszym dotychczasowym budżetem to możemy sobie co najwyżej grać w okręgówce. Po zakończeniu rundy planujemy kontakty z klubami grającymi w tej klasie i rozmowy na temat finansowania rozgrywek w wyższej klasie. Już teraz z moich

w wyższej klasie ? Tu muszę zmartwić wszystkich od graczy, przez działaczy, aż do kibiców. Ta drużyna musi być wzmocniona. Z mojej wiedzy wynika, że potrzeba nawet 5-6 graczy gotowych do gry w IV lidze. Jednocześnie wiem, że nie będzie nas stać na jakieś kosztowne transfery, stąd też uzupełnienie składu nie będzie sprawą łatwą. Mam na oku jednego znanego w regionie gracza z przeszłością w wyższych ligach, pozostali to będą raczej młodzi zawodnicy kończący wiek juniora w Akademii Piłkarskiej. Może też zgłosi się ktoś wartościowy nie mający zbyt dużych wymagań finansowych.

Nie zamykamy drogi przed nikim, o czym świadczy powrót do zespołu 41-letniego Darka Bartolewskiego, który okazał się bardzo przydatny i powoli wyrasta na gwiazdę drużyny. Podsumowując, to na chwilę obecną mogę powiedzieć tylko, że zamiary i marzenia są, a czy uda się to zrealizować? Trzeba poczekać do czerwca przyszłego roku. (zp)

Andrzej Kąkol z UM wpuszcza do jeziora Trzesiecko narybek węgorza.

foto:sw

Węgorzowe eldorado Za około 10 lat wpuszczony w środę (7.11) do jezior szczecineckich narybek węgorza osiągnie wielkość „produkcyjną” dla wędkarzy, czyli około 50 cm długości. Tak nas zapewnił Piotr Dębowski, szef firmy „Alldan” SC z Olsztyna, która dostarczyła narybek nad Trzesiecko na Mysią Wyspę. - Narybek trafił do nas z hodowli w Danii. Po podchowaniu dziś małe węgorze ważą około 5 gram i mają 10-12 cm długości. Przywieźliśmy łącznie 372 kg narybku - mówi P. Dębowski. - Koszt dzisiejszego zarybienia to około 130 tys. zł - mówi Mariusz Getka, prezes Koła PZW „Jesiotr”. -

Połowę pieniędzy dało miasto, drugą połowę Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie Najwięcej narybku trafiło do jeziora Trzesiecko. Mniejsze ilości do jezior Wilczkowo i Ciemino. - Węgorz, porównując z innymi gatunkami, to bardzo droga ryba, ale ten wysiłek finansowy musimy podejmować. Do ubiegłego roku nie zarybialiśmy węgorzem naszych wód, teraz odrabiamy te zaległości. O przyszłość narybku nie musimy się zamartwiać. Jego przeżywalność szacowana jest aż na około 80 procent - mówi Sławomir Połomski, ich-

tiolog Okręgu PZW w Koszalinie. Na zarybianie Obwodu Rybackiego nr 1 Jeziora Trzesiecko wędkarze muszą przekazywać rocznie 230 tys. zł. W tym roku, dzięki wsparciu finansowemu szczecineckiego samorządu (80 tys. zł) i WFOŚiGW będzie to kwota około 100 tys. zł. To nie koniec tegorocznego zarybiania jezior szczecineckich. Jeszcze w tym roku do Trzesiecka i kilku jezior obwodu wpłynie narybek suma, lina i szczupaka. - Może jeszcze innych gatunków ryb. Wszystko zależy od tego, co uda się nam zakupić. A o narybek na rynku nie jest łatwo - kończy M. Getka. (sw)


Medale szczecineckich taekwondeków w Wieliczce

Szczecineccy taekwondecy w Wieliczce. Od lewej: Z. Sołtys, B. Mienciuk, A. Pokusa (kierownik ekipy), A. Korkus, J. Pokusa. W październiku w Wieliczce przez trzy dni rozgrywane były Otwarte Mistrzostwa Europy w Taekwondo GTF. W zawodach wystartowało 850 zawodników z 19 państw, w tym grupa zawodników z Klubu Sportów Walki ze Szczecinka. Szczecineccy taekwondecy spisali się bardzo dobrze, zdobywając 3 medale, w tym 2 złote. Złoto zdobył Jakub Pokusa w rywalizacji juniorów w kat. 58 kg, który stoczył cztery zwycięskie walki, a w finale pokonał zawodnika z Rosji. Warto dodać, że Jakub jest aktualnym Mistrzem Polski. Złoty medal wywalczył także Adrian Korkus w rywalizacji juniorów w kat. 70 kg, który stoczył pięć zwycięskich walk, a w finale pokonał zawodnika z Irlandii. Adrian

jest aktualnym Wicemistrzem Polski i byłym Mistrzem Polski w latach 2010 i 2011. Brązowy medal wywalczył w kategorii seniorów w kat. wagowej 64 kg, najbardziej utytułowany zawodnik KSW Szczecinek, Zbigniew Sołtys (aktualny Mistrz Polski oraz wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Europy w Taekwondo i Kickboxingu), który w półfinale uległ zawodnikowi z Walii. Bez medalu wrócił Bartłomiej Mienciuk, który w rywalizacji juniorów w kat.64 kg zajął 8 lokatę, ulegając w swojej drugiej walce rywalowi ze Szkocji. - Uważam, że choć zdobyłem tylko brąz, to i tak mam się z czego cieszyć, wszak to bowiem schyłek mojej kariery. Mam już przecież 36 lat - powiedział Zbigniew Sołtys.

Siatkarskie parkiety W miniony weekend swoje mecze mistrzowskie rozegrały siatkarskie drużyny kadetów i juniorów MKS Gryf. Pozostałe ekipy miały przerwę w rozgrywkach. W hali OSiR przy ulicy Wiatracznej w niedzielę (4 listopada) rozegrano dwa mecze siatkarskie drużyn młodzieżowych MKS Gryf. Niestety oba zakończyły się przegraną drużyn ze Szczecinka. Szkoda zwłaszcza meczu juniorów, w którym podopieczni Dariusza Brambora stoczyli zacięty i wyrównany pojedynek z ekipą Stoczni Darłowo. - Kiedy po 3 setach prowadziliśmy 2:1 i dobrze zaczęliśmy czwartego seta, wydawało się, że wygramy ten mecz. Niestety, znów przyszły chwile załamania, proste błędy i musieliśmy grać tie breaka. W nim przegrywaliśmy już 2:8. Potem chłopaki zerwali się do walki i zbli-

żyli się na jeden punkt do rywali 9:10. W końcówce znów nawrót słabości i ostatecznie kolejna klapa, a wygranej potrzebujemy jak przysłowiowa „kania dżdżu” - powiedział po meczu trener Brambor. Ostateczny wynik 2:3 (25:21, 20:25, 25:19, 21:25, 11:15) Kadeci MKS Gryf ulegli Nowej Redze Trzebiatów 1:3 (23:25, 18:25, 25:20, 15:25). Był to, wbrew wynikowi, mecz dwóch równorzędnych zespołów, w którym jeden nie odbiegał umiejętnościami od drugiego. - Wygrali ci, którzy popełnili mniej błędów, bo umiejętności były zbliżone. Szkoda, że tymi, którzy tych błędów zrobili zdecydowanie więcej, byli moi podopieczni. Wciąż płacimy tzw. „frycowe” i pewnie to jeszcze trochę potrwa - powiedział po meczu trener Piotr Szadkowski. (zp)

Piłkarskie rozgrywki ligowe Victoria Sianów - Wielim 0:2 (0:0). Gole strzelili: Artur Tederko i Łukasz Kaszczyc. - Do przerwy mecz był w miarę wyrównany. Po przerwie już niepodzielnie panowaliśmy na boisku. Przewyższaliśmy miejscowych w wielu elementach piłkarskiego abecadła (taktyka, technika, szybkość, wytrzymałość). Ta dominacja przyniosła nam dwa gole, ale jak zwykle przy lepszej skuteczności mogło ich być trochę więcej - przekazał nam trener Grzegorz Berger. Po tej kolejce (XIII) Wielim nadal lideruje w tabeli z dorobkiem 36 punktów. Darzbór jest drugi, mając o 5 punktów mniej. OR: Wiarus Żółtniuca - Błękit-

ni Wektra 0:2 (0:0). Oba gole dla zwycięzców strzelił Jarek Droszcz. - Zagraliśmy dobry mecz. Po pierwszej wyrównanej części gry, w drugiej to my dominowaliśmy na boisku. Najbardziej cieszy mnie fakt, że wreszcie strzeliliśmy jakieś gole, które od razu pozwoliły odnieść nam zwycięstwo - powiedział zadowolony trener Janusz Berger. Po tym spotkaniu Błękitni z dorobkiem 12 punktów są na 6 miejscu w tabeli. LWJ: Pogoń Barlinek - AP Szczecinek j. starsi 1:2 (0:1). Gole dla Akademii: Patryk Bednarski (karny) i Andrzej Kaczmarek. - Mimo że zagraliśmy słabe spotkanie, bo poziomem dostosowaliśmy się do słabe-

go rywala, to odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo i to cieszy. Poziom już nie - powiedział Tematowi trener Michał Ponichtera. Pogoń Barlinek - AP Szczecinek j. młodsi 4:2 (1:1). Gole dla AP: Mateusz Gobis i Krystian Podgórski. Kolejny mecz przegrany przez proste własne błędy - powiedział trener Karol Sadzik. - Kiedy, po pierwszej wyrównanej połowie, mieliśmy zaatakować w drugiej, to po głupich błędach straciliśmy gole i porażka stała się faktem. Szkoda, bo rywal do nadzwyczajnych przecież nie należał - zakończył Sadzik. W tabeli juniorzy starsi AP zajmują 5 lokatę z 19 punktami w dorobku, młodsi z 7 punktami są na miejscu 12.

Młodzieżowy turniej badmintona Rozegrany w sobotę, 3 listopada w hali OSiR przy ulicy Wiatracznej Otwarty Turniej Badmintona w założeniu miał być turniejem ogólnopolskim, lecz z różnych przyczyn okazał się turniejem z obsadą bazującą na zawodnikach miejscowego SS Badminton. - Przykro mi bardzo, że tak się stało - mówi organizator Marcin Florencki. - Wynikło to nie z naszej winy, ale z powodu absencji awizowanych graczy z innych rejonów. Jeszcze kilka dni przed turniejem miałem potwierdzenie przyjazdu zawodników z zewnątrz, ale w ostatniej chwili z różnych przyczyn odmówili. Byliśmy przygotowani, więc odwołanie turnieju nie wchodziło w rachubę. Mam nadzieję, że w kolejnym turnieju będzie już inaczej. W takiej sytuacji rozegrano jedynie kategorie młodzieżowe i to tylko w obsadzie zawodników ze Szczecinka, i jednej zawodniczki

z Gwdy Wielkiej. Oto wyniki: Kategoria Krasnal Rocznik 2002 i młodsi dziewczęta - 1. Siódmiak Natalia - Badminton Szczecinek. Chłopcy - 1. Konrad Szczepański - Badminton Szczecinek 2. Miga Wojciech - Badminton Szczecinek Kategoria rocznik 1998-2001 Chłopcy -1. Aleksy Majewski Badminton Szczecinek 2. Szczepański Jakub - Badminton Szczecinek 3. Michał Karolewski - Badminton Szczecinek Kategoria rocznik 1999-2001 Dziewczęta - 1. Maziarz Wiktoria - Badminton Szczecinek Kategoria Junior rocznik 19951997 Dziewczęta - 1. Urszula Albrecht - Badminton Szczecinek 2. Natalia Tomaszewska - Gwda Wielka 3. Karolina Rosińska - Badminton Szczecinek Chłopcy - rocznik 1995-1997 1. Łukasz Szopa - Badminton Szczecinek

Wojtek Miga (z lewej) i Konrad Szczepański na podium rywalizacji krasnali.

Kategoria- DEBEL CHŁOPCY 1. Jakub Szczepański - Aleksy Majewski - Badminton Szczecinek 2. Adrian Taszer - Michał Karolewski Badminton Szczecinek 3. Wojciech Miga - Konrad Szczepański - Badminton Szczecinek Kategoria - DEBEL DZIEWCZĘTA 1. Aleksandra Jabłońska - Urszula Albrecht - Badminton Szczecinek2. Karolina Rosińska - Wiktoria Maziarz - Badminton Szczecinek (zp)

REKLAMA

foto:KSW Szczecinek

KKO: Darzbór - Darłovia Darłowo 3:1 (3:0). Gole dla Darzboru zdobyli: Kamil Bednarczyk, Marcin Kaszczyc, Maciej Szydlak. Kibice spodziewali się trudnego spotkania, wszak goście należeli do ścisłej czołówki tej ligi. Tymczasem w pierwszej połowie miejscowi zdecydowanie zdominowali rywali i zaaplikowali im 3 gole. W drugiej części było trochę gorzej, ale zwycięstwo Darzboru ani przez moment nie było zagrożone. - Cieszę się z kolejnej wygranej, ale jednocześnie muszę zganić chłopaków za zbytnią niefrasobliwość pod bramką rywali, co nie pozwoliło wygrać nam znacznie wyżej - powiedział po meczu trener Krzysztof Bernatek.


REKLAMA

641  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you