Issuu on Google+

NOWE OBLICZE TWOJEGO DOMU! OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

ON WIE JAK WYGRAĆ W LOTTO! REKLAMA

Główna wygrana niewątpliwie niejednemu z nas znacznie ułatwiłaby şycie i pozwoliła zrealizować niemalşe kaşde, nawet bardzo kosztowne marzenie. Mnóstwo osób na przestrzeni wielu lat próbowało stworzyć unikalny, niezawodny system, dzięki któremu jego szanse na trafienie głównej wygranej znacznie by wzrosły. Jeden z takich projektów, program, dzięki któremu znacznie zwiększamy swoje szanse na zdobycie głównej nagrody, opracował mieszkaniec naszego miasta, Andrzej Tobolski.

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM


Na wstępie

Bo oni robią to wbrew Wieża wodociągowa z charakterystyczną sylwetką z daleka przypominającą ludzką postać, odeszła do historii. Pozostały po niej wspomnienia i zdjęcia. Teraz, miast proporcjonalnego ośmiobocznego bębna z kopułą, najpewniej przez długie lata będziemy oglądać przyklapnięty drewniany dach - symbol tymczasowości i bezsiły urzędów zobowiązanych do ochrony zabytków. Do tego, co pozostało, po jakimś czasie zapewne się przyzwyczaimy. Potem wyrośnie nowe pokolenie, a kto wie, może ktoś napisze nawet bajkę o zaczarowanym zamku, z którego pozostała jedynie ośmiokątna baszta. Nie da się z niej zrobić ani galerii handlowej, ani kolejnego marketu, bo tych mamy - jak na tej wielkości miasto - całkiem sporo. Nie to, żebym ubolewał nad dolą i niedolą różnych Interemarchów, Polomarketów, Biedronek czy też samotnych jak duży palec w bucie Nettów, Kauflandów i Tesców. Jak mam wybierać zatęchłą, przesiąkniętą papierosowym dymem budkę z ofertą niczym w peerelowskim GS, to wolę tam. Po pierwsze taniej - choć bywa z tym różnie. Po drugie nie trzeba daleko wychodzić z domu. Są praktycznie na każdym większym osiedlu. To tyle w tej kwestii. Bo to panie wszystko zmierza ku zagładzie. Nawet Majom w tym roku skończył się kalendarz. A poza tym robi się coraz zimniej, dni są coraz krótsze, a przejęte przez obcych niegdyś nasze banki nie chcą nawet udzielać kredytów. Ile z tych narzekań możemy uznać za ważną informację, a ile za objawy jesienno-zimowej depresji? Pośród nas są i tacy, którzy wbrew przeciwnościom, wynikającym nie tylko z niepogody, nie poddają się. Nie poddają się i już. Takim właśnie wojownikiem, chociaż z chorym sercem jest Kazimierz Margol - szef, jakże inaczej - Stowarzyszenia Kardiologicznego. Właśnie w tych dniach jego stowarzyszenie obchodziło swoje dziesięciolecie. Co roku właśnie o tej porze sala kina Wolność wypełnia się po brzegi tylko po to, aby wysłuchać wykładów wybitnych lekarzy - kardiochirurgów. Z tej okazji do naszego prowincjonalnego miasteczka przyjeżdżają lekarskie sławy. I co ważne, nie uważają swego przyjazdu za jakąkolwiek ujmę w dorobku swojej pracy. Wszystko robi to emerytowany nauczyciel. A tak mógłby przecież nie wyróżnić się aż tak bardzo z tłumu. Zgodnie z obowiązującą doktryną, powinien przecież usiąść, stękać, narzekać na niskie ciśnienie, wrogie otoczenie, szwankujące zdrowie i kilkanaście innych przypadłości nie tylko wieku emerytalnego. Mógłby klapnąć w głębokim fotelu i mrużąc z zadowolenia oczy, entuzjazmować się kolejnymi dyrdymałami serwowanymi w kablówce w tzw. samorządowych audycjach. Tymczasem, nie oglądając się na lokalnych polityków, nie respektując prawideł wynikających z lokalnego systemu klientystycznego (obowiązuje hasło: „Kto nie z nami jest przeciw nam”), zdobywa na działalność stowarzyszenia pieniądze, organizuje różnego rodzaju spotkania, a na koniec jeszcze cała sala śpiewa mu sto lat. I to wszystko bez żadnego pozwolenia, bez zaangażowania urzędowych, promocyjnych specjalistów i bez pieniędzy budżetowych. Ba, nawet bez polityków, bo podczas spotkań, nawet takich jak to ostatnie, organizatorzy obywają się bez przemówień połączonych z wręczaniem obfitych wiązanek, zresztą kupionych za pieniądze podatników. Szef stowarzyszenia, jako były oszczepnik, słynie z krzepy w rękach, ale i mało giętkiego kręgosłupa. Krótko mówiąc, po prostu zgroza. Jak nic, wszystko to pachnie polityczną dywersją. A jeśli już mowa o promocji, to nie spisali się szczecineccy uczestnicy prawicowej, a więc już choćby tylko z tego powodu, wrażej demonstracji w Warszawie. Oj, się nie spisali. Nie dość, że był ich pełen autobus, to na dodatek wzięli ze sobą jakoś niezupełnie przystające do „fajnej Polski” hasła. Pośród nich było jedno zupełnie nieprawomyślne, by nie powiedzieć nieeuropejskie, a więc wysoce nieprzyzwoite. Otóż, ponieśli ze sobą baner - parodię propagandowego plakatu nakazującego czujność wobec wrogów z napisem „Nie zaprzeczaj oficjalnej wersji wydarzeń, bo będziesz z PISU”. I gdyby tylko to. Dwóch panów Dariusz Trawiński i Jarosław Pianowski dali się wyłowić z tłumu redaktorowi Skowrońskiemu, a ten zrobił z nimi krótki wywiad (a panowie ze Szczecinka?). Na koniec nawet baner dali sobie wyłudzić. Teraz pamiątka ze Szczecinka będzie stała w holu warszawskiego Radia Wnet. I jak tu wbrew jesiennej słocie nie myśleć o nadchodzącej wiośnie? Jerzy Gasiul

To była decyzja wszystkich radnych

Powiat wolny od GMO Czy wiemy, co jemy? W wielu przypadkach okazuje się, że niekoniecznie. Większość z nas nie zwraca uwagi, czy dany produkt spożywczy zawiera w sobie składniki zmodyfikowane genetycznie. Te, jak się okazuje, mogą być bardzo niebezpieczne. Czym są organizmy zmodyfikowane genetycznie (GMO)? Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać, że to taki organizm „w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych”. Początkowo naukowcy postrzegali żywność GMO jako zbawienie dla ludzkości. Z czasem w tego typu produktach zaczęto dostrzegać olbrzymie zagrożenie nie tylko dla zdrowia człowieka, ale i dla środowiska. Aby uświadomić społeczeństwu, na czym polegają zagrożenia związane z konsumpcją żywności genetycznie zmodyfikowanej oraz by wskazać alternatywne rozwiązania w produkcji żywności, rozmaite organizacje i stowarzyszenia zaczęły podejmować szereg działań. W wielu krajach Europy zainicjowano przedsięwzięcie „Europa wolna od GMO”, promujące strefy wolne od GMO. Do tej inicjatywy przyłączyły się też organizacje w Polsce. Mimo wyraźnego oporu społeczeństw, Unia Europejska i rządy pod presją światowej Organizacji Handlu i USA próbują wprowadzić GMO w Europie. 8 września 2004 roku Komisja Europejska podjęła decyzję o wpisaniu 17 odmian genetycznie zmo-

dyfikowanej kukurydzy do Wspólnego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych. W odpowiedzi na tę decyzję w Polsce sejmiki wszystkich województw ogłosiły wolę utworzenia na swoim terenie stref wolnych od GMO. W tym celu podjęto odpowiednie uchwały, uniemożliwiające uprawy organizmów genetycznie zmodyfikowanych na terenie województwa. Sejmik Województw Zachodniopomorskiego taką uchwałę podjął w 2005 r. Na ostatniej sesji Rady Powiatu, która odbyła się 27 września, radni jednogłośnie zadecydowali o poparciu stanowiska Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w sprawie GMO. Co nam da wcielenie w życie takiej uchwały? - Uchwała ta będzie poparciem stanowiska Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w sprawie upraw roślin genetycznie modyfikowanych - tłumaczy Ryszard Jasionas, dyrektor Wydziału Rolnictwa,

Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Szczecinku. - To dokument o charakterze deklaratywnym. Podobne zostały już uchwalone przez sąsiednie rady powiatów: w Białogardzie, Sławnie, Koszalinie, Wałczu, Drawsku Pomorskim, Gryfinie i Świdwinie. Intencją samorządów jest to, by na terenie ich województw, a przez to - na terenie całego kraju nie była wytwarzana żywność modyfikowana genetycznie. Czy stanowisko znacznej większości powiatów przyczyni się do tego, że Polska będzie strefą wolną od produktów GMO? Kwestia żywności produkowanej genetycznie wciąż czeka na ostateczne regulacje prawne. Jak zauważył Ryszard Jasionas, w lipcu tego roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy, dzięki której w Polsce do 2017 będzie można wytwarzać, wprowadzać do obrotu i stosować w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych. W sierpniu prezydent podpisał tę ustawę. To zdaje się nieco komplikować działania samorządów. Co ważne, przynajmniej na razie mieszkańcy powiatu szczecineckiego nie muszą obawiać się, że na tym terenie wytwarzane są produkty GMO. - Stowarzyszenie kontrolne Ekoland bada uprawy pod względem tego, czy są ekologiczne, czy genetycznie modyfikowane - zapewnia nasz rozmówca. - Póki co, nie stwierdzono, aby na terenie powiatu szczecineckiego produkowano żywność GMO. (sz)

REKLAMA

Maciej Gaca:


Policyjny raport tygodniowy W ubiegłym tygodniu szczecineccy policjanci zatrzymali 10 nietrzeźwych kierujących, w tym 5 rowerzystów. Na ulicach Szczecinka i powiatu szczecineckiego doszło też do 9 kolizji. *** Sceny jak z filmu sensacyjnego rozegrały się w poniedziałek (1.10) na ulicach Szczecinka. Był pijany za kierownicą, była kolizja, ucieczka z miejsca zdarzenia, pościg za pijanym kierowcą i kolejny pościg ulicami miasta. - Do skrzyżowania ulic Kopernika i Cieślaka ulicą Kopernika podjechał volkswagenem golfem 59-letni mieszkaniec Szczecinka - mówi st. sierż. Anna Matys, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji. - Mężczyzna zatrzymał się, ponieważ na skrzyżowaniu było czerwone światło. W pewnym momencie z ulicy Cieślaka w Kopernika skręcał w prawo kierujący pojazdem marki toyota yaris. Manewr wykonał tak niefortunnie, że uderzył w bok stojącego na światłach volkswagena, po czym... uciekł z miejsca zdarzenia. Mieszkaniec Szczecinka zawrócił swoim samochodem i udał się w pościg za odjeżdżającą toyotą. Dopadł pojazd na ulicy Winnicznej. W pewnym momencie z toyoty wysiadło dwóch mężczyzn i rzuciło się do ucieczki. Kierujący volkswagenem po krótkim pościgu ujął pasażera toyoty. Jego kierowcę zatrzymali natomiast szczecineccy policjanci. Okazało się, że jest pijany. 48-letni mieszkaniec Koszalina wydmuchał w alkomat 2,5 promila alkoholu. Został zatrzymany do wytrzeźwienia. Usłyszy zarzuty prowadzenia pojazdu po pijanemu i spowodowania kolizji drogowej. *** Kierujący ciężarówką renault magnum, jadący w kierunku Szczecinka, by uniknąć zderzenia z wymuszającym pierwszeństwo ruchu wyjeżdżającym z bocznej drogi busem, „uciekał” do rowu. Do zdarzenia doszło w czwartek (27.09) około godz. 18. Jak powiedział nam świadek zdarzenia, ciężarówka jechała z przepisową prędkością - około 50 km/h. *** Niestety, wcale niemałe kary (wyroki sądu publikujemy w papierowych wydaniach naszej gazety) nie odstraszają kłusowników przed uprawianiem niecnego procederu. Do kolejnego zdarzenia - nielegalnego połowu ryb doszło w poniedziałek (1.10) na jeziorze Wielimie. Funkcjonariusze Państwowej Straży Rybackiej ze Szczecinka,„wzmocnieni” policjantami wydziału ruchu drogowego szczecineckiej komendy policji ujęli tam dwóch kłusowników. 30 i 58-letni mieszkańcy gminy Szczecinek przy pomocy sieci typu wonton skłusowali 10,5 kg ryb o wartości 86 zł. W ich sieć wpadło też 17 sztuk niewymiarowych sandaczy o wartości 140 zł. Kłusownicy usłyszeli już zarzuty. Teraz odpowiedzą przed Sądem Rejonowym w Szczecinku. *** O wielkim szczęściu może mówić kierowca samochodu renault clio, który podążając drogą krajową nr 11, na wysokości miejscowości Pietrzykowo „trafił” w przebiegającego przez jezdnię dzika. Szofer uszedł z życiem, dzik - nie wiadomo, a pojazd pojechał do warsztatu. Do wypadku doszło w poniedziałek (1.10) około godz. 5.30. *** Szczecineccy policjanci zatrzymali 20-letniego mieszkańca gminy Szczecinek, który z jednego z naszych marketów ukradł kosmetyki. Łup o wartości 800 zł został odzyskany. (sw)

*** W sobotę około godz. 14 na skrzyżowaniu ul. Pilskiej z ul. Sosnową doszło do kolizji. Kierowca volkswagena golfa, wyjeżdżający z ul. Sosnowej, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, w wyniku czego doszło do kolizji z jadącym od strony miasta volkswagenem passatem. - Nie zauważyłem jadącego z dużą prędkością od strony miasta samochodu - powiedział nam jeden z kierowców uczestników zdarzenia. Ulica Sosnowa znajduje się tuż przy granicy administracyjnej miasta. Wyjechać z niej, szczególnie w lewo w kierunku miasta, jest niezwykle trudno, ponieważ ul. Pilska będąca w ciągu krajowej „jedenastki” jest już poza obszarem zabudowanym i kierowcy jadą tu ze znaczną prędkością.

Tydzień straży miejskiej W minionym tygodniu szczecineccy strażnicy miejscy podjęli 88 interwencji wobec 130 osób. - Dziewięć osób łamiących prawo zostało ukaranych mandatami. Z kolei wobec ośmiu osób zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku - mówi „Tematowi” Grzegorz Grondys, Komendant SM. We wtorek, 25 września około godz. 17.40 patrol straży miejskiej podczas kontroli garaży przy ul. Kołobrzeskiej zauważył dwie nieletnie spożywające tam alkohol. Zatrzymane to 15-letnie dziewczynki, które smakowały szczególnego rodzaju koktajl - wino pomieszane z napojem energetyzującym. Nietrzeźwe nastolatki zostały odwiezione do domu i przekazane pod opiekę rodziców. O tym zdarzeniu powiadomiliśmy szkoły oraz skierowaliśmy wnioski o ukaranie do Sądu dla Nieletnich - dodaje G. Grondys. (sw)

Wieża wodociągowa przeszła do historii

Kronika ostatnich godzin

Jak się okazało, demontaż zbiornika wraz z całą stalową konstrukcją zwieńczenia wieży wodociągowej już pierwszego dnia miało bardzo dramatyczny przebieg. Rano, 1 października na placu budowy pojawił się potężny dźwig o nośności 120 ton oraz ciężarówka z niskopodwoziową naczepą. Po ustawieniu dźwigu wraz z balastem okazało się, że jego ramię jest zbyt mocno wysunięte, aby unieść bez większych problemów całą ok. 20-tonową konstrukcję. Jak nam powiedział Andrzej Chojnacki, właściciel firmy Giedeon, wykonawca rozbiórki, zabrakło ok. 5 metrów. Zdecydowano się na wykonanie ziemnego podjazdu po to, aby dźwig mógł podjechać bezpośrednio tuż pod ścianę. Kiedy w końcu uporano się z jego ustawianiem, było już późne popołudnie. Rozpoczęła się pierwsza, i jak się wkrótce okazało, ostatnia próba podniesienia konstrukcji w całości. W tym celu, poprzez konstrukcję latarni i kopuły nad zbiornikiem przewleczono łańcuchowe zawiesie z czterema hakami. Haki zaczepiono do liny opasującej podstawę zbiornika na wodę. Dokładnie o 17.02 ramię dźwigu powoli ruszyło do góry. Nagle rozległ się trzask i stalowa konstrukcja lekko przekrzywiona zatrzymała się kilkanaście centymetrów nad południową częścią trzonu. Jak się okazało, od strony północnej nie zostały obcięte wszystkie stalowe elementy, łączące konstrukcję bębna z nasadą. Ich odcinanie trwało do późnych godzin wieczornych. Ponieważ praca w ciemnościach była zbyt niebezpieczna, a teren oświetlały jedynie uliczne latarnie i umieszczony na wysięgniku dźwigu reflektor, kilka minut przed godz. 20 wykonawca, jak to określił z powodu problemów technicznych, zdecydował się na przerwanie pracy do następnego dnia. Nazajutrz prace przy demonta-

Dokładnie o 17.02 ramię dźwigu powoli ruszyło do góry. Rozległ się trzask i stalowa konstrukcja lekko przekrzywiona zatrzymała się kilkanaście centymetrów nad południową częścią trzonu. żu rozpoczęły się ok. godz. 8. Wykonawca zapewne doszedł do wniosku, że podniesienie konstrukcji w całości, a więc łącznie ze zbiornikowym na wodę jest zbyt ryzykownym przedsięwzięciem i dlatego postanowiono na ziemię najpierw ściągnąć stalowy ruszt latarni (wywiewki) wraz z rusztem kopuły. Przystąpiono do wycinania wszystkich pionowych elementów łączących ją z konstrukcją okapu. Operacja okazała się skuteczna. Około godz. 10 konstrukcja dotknęła ziemi. Następnie przystąpiono do wycięcia niewielkich fragmentów okapu po to, aby zrobić miejsce na pochwycenie od spodu ciężkiego, stalowego zbiornika na wodę. Tym razem obeszło się bez większych przeszkód. Kilka minut po godz. 13 całe zwieńczenie wieży wraz ze zbiornikiem znalazło się na ziemi. Tutaj konstrukcja natychmiast była cięta palnikami i wywożona na złom. Wieża, którą postawiono ok. 1912 roku przestała istnieć w swoim pierwotnym kształcie. Pozostał po niej jedynie murowany 25-metrowej wysokości trzon. Na razie, do czasu adapta-

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podjęli 6 interwencji, w tym pięciokrotnie uczestniczyli w akcji likwidacji miejscowych zagrożeń. Jak nam powiedział asp. szt. Wojciech Lech z Komendy Powiatowej

Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinku, strażacy monitorowali skład powietrza na obecność tlenku węgla w mieszkaniu przy ul. Polnej. Pomagali też załodze pogotowia ratunkowego w otwarciu mieszkania przy ul. Kościuszki. Przeby-

cji wieży do nowej funkcji, mury chronić ma drewniane zadaszenie. Wykonawca zdecydował się, aby tymczasowy daszek osadzić na stalowym, a nie tak jak to przewidywał projekt, na żelbetowym wieńcu. Wykonanie takiego wieńca 25 metrów nad ziemią byłoby bardzo trudne i czasochłonne. Pełniący obowiązki inspektora nadzoru Eugeniusz Łangowski rację przyznał wykonawcy, mimo że dodatkowy koszt z tym związany wyniesie ok. 5 tys zł. Przypomnijmy, łączny koszt rozbiórki wieży wyceniono na nieco ponad 100 tys. zł. - Stan techniczny murów oceniam jako dobry. Należałoby jedynie zabezpieczyć pozbawione okien otwory okienne - powiedział nam Andrzej Chojnacki. Jego zdaniem, to właśnie poprzez otwory okna do wnętrza wieży przedostaje się woda, która już w tej chwili zagraża wewnętrznej konstrukcji wieży. Powodem uszkodzeń wewnętrznych elementów trzonu wieży są także zacieki spowodowane nieszczelnością dachu i kilkudziesięcioletnie zaniechanie remontów bieżących i napraw. (jg)

wająca w lokalu osoba potrzebowała pomocy lekarskiej. Strażacy likwidowali również skutki wypadków i kolizji drogowych, m.in. na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 11 z ul. Sosnową, na DK 11 koło Pietrzykowa oraz w Wielawinie, gdzie kierowca dachował i uderzył w drzewo. Gasili również płonącą makulaturę na składzie przy ul. Kanałowej. (sw)


Zaczepki i „kolarze” Zenek ma głos

Mam marzenie, od zawsze je miałem, a mówiąc dokładniej od dnia, kiedy w tygodniku „Temat” mój pierwszy tekst drukiem się ukazał. Mianowicie marzy się mi, żeby czytelnicy do mnie listy pisali i zasypywali mnie w nich pytaniami, prosząc o odpowiedź albo o jakiś komentarz. Do innych piszą, mogliby i do mnie, a ja bym przeczytał i na łamach łodpowiedział, a i w redakcji czułbym się ważniejszy. Ale nie piszą co najwyżej zaczepiają na ulicy, spacer mnie przerywając, pytania podchwytliwe zadają, monologują, ale odpowiedzi łoczekują na łamach, tak jakby na znaczek i kopertę kasiorę wydali, co ja rozumiem, bom oszczędny też jest. No i łostatnio, a ściślej mówiąc

w łostatni piątek, przyjemność zaczepionym być miałem, a zaczepliwym był Zdzichu, zapalony rowerzysta, wyjątkowo w tym dniu poruszający się pieszo, woń chmielowego napoju roztaczając zresztom. Narzekał (i to bardzo) na władzę, że rowerzystom życie utrudnia. No to się zdziwiłem, bo obydwaj staliśma na nowej ścieżce rowerowej, a łon zamiast władzy miejscowej za tą trasę dziękować, to łon psioczy. No i się rypło. Bo Zdzichu do miejscowej władzy nic nie ma, łon jej wdzięczny jest, i to jak najbardziej, za trasę rowerową. Zdzichu pretensje ma do władzy tej wyższej, co prawo stanowi. No i w tym temacie trzy podchwytliwe pytania mnie zadał. Czy to ma sens, co by rowerzystę, jadącego i będącego pod wpływem, przestępcą nazywać i do mamra pakować? Czy to ma sens trzymać w kryminale cztery i pół tysiąca kolarzy, skoro miesięczny pobyt takiego delikwen-

ta kosztuje dwa i pół tysiąca złotych? I to w czasie, kiedy kryzys do nas maszeruje, a kasy na wszystko brak? Czy to ma sens, co by rowerzystę, co jest po piwku, no a nawet po dwóch i prowadzącego swój pojazd, traktować tak, jak jadącego i też za kratki pakować? To niby co on ma zrobić z tym rowerem, zostawić pod barem? To przecie zarąbią i czym wtedy do roboty będzie jeździć, jak na autobus go nie stać? Zdaniem Zdzicha, problem jest i cóś z tym zrobić trza, a że dotyczy nie tylko jego, to łon łoczekuje łodpowiedzi wyczerpującej na łamach. No to łodpowiadam. Faktycznie problem jest i cóś z tym by trzeba zrobić. Najlepiej by było przekonać rowerzystów, co by nie pili trunków wyskokowych, gdy majom kontakt ze swym pojazdem, ale że się tak nie da, to proponuję: po pierwsze primo wyraz „przestępstwo” zamienić na wyraz „wykroczenie”. Po drugie primo takiego „kolarza” nie pakować do mamra, tylko w kamizelkie odblaskową i po godzinach pracy do robót użytecznych posyłać. Tym sposobem wiele, a kto wie czy jeszcze nie więcej rzeczy, na zrobienie których kasiory jest brak, byłoby zrobionych. Po trzecie primo

„kolarzy” prowadzących swój pojazd, a będących pod wpływem, za to, że nie ulegli pokusie jazdy, należy wyróżnić i kierując do prac użytecznych, dać im kamizelki ładniejsze, na ten przykład w kwiatki. Po czwarte primo, sprawdziłem liczby podane przez Zdzicha i dobrze łon mówi, bo „kolarze” przebywający na wywczasach w łośrodkach odosobnienia, kosztują nas jedenaście milionów z dużym hakiem miesięcznie i pewnikiem nas na to nie stać. A jeśli chodzi o pytanie, co zrobić z rowerem po spożyciu piwka al-

bo nawet dwóch - zgadzam się, że zostawienie swojego dwukołowego pojazdu pod barem skutkować może utratą pojazdu na zawsze. Ale odradzam póki co prowadzenie roweru, bo w świetle obowiązującego prawa na drogę przestępstwa się tym sposobem wchodzi. Dlatego radzę swój rower uwiązać na sznurku i ciągnąć go za sobą, a w razie kontroli należy z całą powagą twierdzić, że się prowadzi psa, no i zdziwić się, że ktoś go podmienił, można też dodać, że podłość ludzka czasami nie zna granic.

skoczkowie w dal czy wzwyż mogą sobie o nich co najwyżej pomarzyć. Rekordy w chodzie sportowym należące do Ulki i Arka, czy Tomka w kuli albo Agnieszki w oszczepie, pozostaną już chyba na stałe w coraz bardziej pożółkłych kronikach, bo dziś takich dyscyplin sportu nikt ani w szkole, ani w przyszkolnym klubie nie uprawia. Co się stało i dlaczego królowa sportu, jaką jest lekkoatletyka, straciła swą koronę? Moim zdaniem winien program oraz - po części - organizacja pracy na lekcjach wychowania fizycznego. Tu właśnie, może jak nigdzie indziej, potrzebny jest niemal indywidualny kontakt nauczyciela ze swoim podopiecznym, vide - trenera z zawodnikiem. A jak jest w sytuacjach, gdy wuefista musi ogarnąć trzydziestoosobowa klasę? Widziałem i to nie raz, sam stoi na środku boiska a wokół biegają dzieciaki. Co też ja mówię, biegają, wloką się, kombinując jak by tu na dłuższą chwilę przystanąć i skryć

się gdzieś za węgłem, znudzone przy tym do granic wytrzymałości. Gdyby nawet któryś skrywał w sobie talent przyszłego dyskobola, oszczepnika czy płotkarza, nie ma szans, ten „bieg” skutecznie wybije mu to z głowy. Jak to oni mówią, nie opyla się. Kryta pływalnia jest niewątpliwie naszym dobrodziejstwem, też tak uważam, ale im więcej lat mija od dnia uroczystego jej otwarcia, tym mniej dzieciaków korzysta z „darmowych” lekcji wuefu na basenie. Napisałem w cudzysłowie, bo z tym basenowym friko niezupełnie tak, a że w szkołach wiedzą, a P.T. Czytelnicy też na pewno się domyślają, więc nie będę tematu po próżnicy rozwijał. Dzieci z wczesnych klas podstawówki jeszcze jako tako, ale ci starsi, nie mówiąc już o gimnazjalnej czy licealnej młodzieży, po prostu nie chcą takich dobrodziejstw. Wiem co mówię, mimo, że z jedynki do „AquaTuru” przysłowiowy rzut beretem, przed cotygodniowym basenowym wuefem zawsze (sic!) ustawiał się przede mną, jako wychowawcą klasy, wianuszek uczniów z pisemnymi prośbami rodziców o zwolnienie ich z tych zajęć. Bywało, że nagła niemoc czy niedyspozycja dosięgała jednej trzeciej klasy. Cóż, rodzicielską wo-

lę trza było uszanować, a że w szkole wiadomo, jedno uważnie podpatruje drugie, to i tych zwolnień, zwłaszcza zimą, było jakby coraz więcej. Nie chcę się wymądrzać, ale podpatrywałem kiedyś - zupełnie przypadkowo, słowo - taką basenową lekcję i jak spostrzegłem, że pływające w tę i z powrotem dzieciaki zazdrośnie spoglądają na inną grupę, grającą w tym czasie w piłę wodną, to przypomniała mi się ta lekcje biegania w kółko po boisku. No więc właśnie. Bądźmy jednak sprawiedliwi, kamyczek odpowiedzialności należałoby też wrzucić do rodzicielskiego ogródka. Co robią dzieci po południu, nawet w obecności i za akceptacją rodziców? Oczywiście komputer i te ich niekończące się gierki. Wygoda? Pozorna, wierzcie mi, Państwo! Tak jak i pozorny spokój towarzyszy uczniowskim przerwom śródlekcyjnym. Jeszcze nie tak dawno dwóch, trzech belfrów musiało się uwijać na dyżurach, by opanować nadmierne emocje swoich podopiecznych, którzy po 45-minutowej lekcji musieli „odreagować”. Dziś - no właśnie - spokojnie, w czasie przerwy uczniowie zazwyczaj wylegują się pod klasami, ćwicząc swoje komórkowe kciuki. Dziwić się potem, że nie chce im się ćwiczyć na wuefie? Ależ!

Moim zdaniem

Zwolnienie z wuefu Bogdan Urbanek Nie tak dawno media, a co za tym idzie opinia społeczna, nie pozostawiły suchej nitki na animatorach, admiratorach, mecenasach, sponsorach etc. wszystkich właściwie dziedzin sportu, od nauczycieli wychowania fizycznego w szkołach poczynając. Jasne, najlepiej bić w cudzie piersi, zapominając wszak, że nie kto inny jak właśnie sportowi żurnaliści, piejąc z zachwytu przed londyńskimi Igrzyskami autorytarnie i hojnie rozdzielili medale, przyznając je a to Radwańskiej, a to siatkarzom... Czy nie było tak? Zważcie choć waszmościowie proporcjum w tych dystansach od rzeczywistości, którą po części samiście naznaczyli. Ale rozumiem intencje. Statystyki, które uśredniają ale i obnażają każdą rzeczywistość, także bezlitośnie wszystko naznaczą. A w temacie

tzw. sportu szkolnego, czy może bardziej - okołoszkolnego, prognozy są, mówiąc delikatnie, rzeczywiście nieciekawe. Właśnie ze statystycznych danych oświatowych, które dość regularnie otrzymuję wynika, że prawie 20 proc. uczniów szkół podstawowych unika lekcji wychowania fizycznego, gdy chodzi o kolejny edukacyjny szczebel jest to już co czwarty gimnazjalista i analogicznie wyżej - co trzeci licealista. Co by nie mówić, zatrważające to dane! Swoich szkolnych szczecineckich czasów i naszych nabożnych niemal oczekiwań za lekcjami wuefu przypominał nie będę, wszak było to lat temu, że ho, ho, no więc właśnie! Ale jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu i już w tych obecnych było zgoła inaczej. Prawie wszystkie rekordy szkoły, w której jeszcze wczoraj, no, przedwczoraj pracowałem są dziełem moich uczniów z połowy i końca lat 90-tych. Dzisiejsi sprinterzy, średniodystansowcy,

Nasi manifestowali w Warszawie 29 września ulicami Warszawy przeszła demonstracja organizacji prawicowych. Na placu Trzech Krzyży ok. 200 tys. uczestników marszu, który odbywał się pod hasłem „Obudź się Polsko”, wspólnie manifestowało swój sprzeciw wobec ograniczaniu przez obecną władzę swobód obywatelskich, a także przeciw podnoszeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia. Z całego kraju do stolicy zjechali związkowcy NSZZ „Solidarność”, zwolennicy PiS, Solidarnej Polski oraz TV Trwam i Radia Maryja. Podczas marszu nie zabrakło także mieszkańców Szczecinka. W sobotę, o godz. 3.00 w nocy, grupa ok. 50 osób wyruszyła wynajętym autokarem w kilkugodzinną podróż,

aby na placu Trzech Krzyży reprezentować nasze miasto. - Nigdy w życiu nie widziałem takiego tłumu, może kiedy przyjeżdżał papież. Zaczęło się od wystąpień, kilku aktorów coś recytowało. Następnie odbył się różaniec oraz odprawiona została Msza święta. I rzeczywiście organizatorzy oddzielili kwestie polityczne od duchowych i kościelnych, ponieważ na placu Trzech Krzyży nie występował żaden polityk. Politycy występowali na Krakowskim Przedmieściu. Kiedy już tam dotarliśmy, politycy skończyli swoje przemówienia - powiedział nam Dariusz Trawiński, mieszkaniec Szczecinka, który uczestniczył w sobotniej demonstracji.

- Jestem w szoku, że udało się tak dużą grupę ludzi utrzymać na placu przez tak długi czas - opowiada Dariusz Trawiński. Zanim zrobiliśmy kilka kroków w kierunku Krakowskiego Przedmieścia, musieliśmy czekać ok. 40 - 50 min. Niesamowite było to, że cały czas panował spokój. Nie było też żadnej wrogości ze strony mieszkańców Warszawy. Mieliśmy ze sobą baner z hasłem „Nie zaprzeczaj oficjalnej wersji wydarzeń, bo będziesz z PiS-u”, który teraz stanie w Hotelu Europejskim w radiu Wnet. Demonstracja skończyła się po godz. 18.00. Do Szczecinka wróciliśmy o 3 w nocy, czyli zajęło nam to dokładnie 24 godz. i 15 min. Byliśmy zmęczeni, ale zadowoleni. (mg)

Demonstranci ze Szczecinka nieśli planszę z napisem „Nie zaprzeczaj oficjalnej wersji wydarzeń, bo będziesz z PiS-u”


ogłoszenie.

Inne działki? AMW przygotował do sprzedaży w Szczecinku kolejnych sześć działek. Chodzi m.in. o działki koło Osiedla Generalskiego oznaczone numerami 1/16 i 1/19 o łącznej pow. 1,40 ha. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „ZACHÓD III” działka nr 1/16to teren usług.Dla drugiej z działek brak jest MPZP, natomiast w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Szczecinek, działka 1/19 to teren wskazany do dominacji zabudowy usługowej wraz z zielenią towarzyszącą. Na razie kupca nie znalazł teren „Małpiego Gaju” położony w sąsiedztwie osiedla Kołobrzeska. Jeszcze w połowie lat 80. ubiegłego stulecia swój rejon alarmowy miał tam 26 dywizjon artylerii rakietowej 20 Dywizji Pancernej, stacjonujący w koszarach przy ul. Kościuszki. Według obecnej nomenklatury wojskowej obszar

„Małpiego Gaju” przeznaczony jest głównie pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinnąz usługami towarzyszącymi i zielenią towarzyszącą. Wojsko wyodrębniło tam cztery działki (4/3, 4/9, 4/11 i 4/12). Jak czytamy w dokumentach OT AMW w Szczecinie: - działki nr 4/9, 4/11 i 4/12 stanowią razem tzw. „Małpi Gaj” porośnięty przerzedzonymi drzewami wysokimi, natomiast działka nr 4/3 jest użytkowana przez okolicznych mieszkańców, jako boisko sportowe. Dojazd do nieruchomości odbywa się drogami utwardzonymi. Przyszły los „Małpiego Gaju”? Działka 4/3 przeznaczona jest pod zabudowę wielorodzinną z usługami towarzyszącymi i zielenią towarzyszącą. Podobnie działka 4/9. Natomiast działki 4/11 i 4/12 to tereny ogrodów działkowych. Przez działki nr 4/3 oraz 4/9 przebiega sieć gazociągu wysokiego ciśnienia. Wszystkie cztery działki mają łączną powierzchnię ponad 9,3 ha. Podczas ostatniego przetargu cena wywoławcza na włości „Małpiego Gaju” (4 działki) wynosiła 5,3 mln zł. Nie znalazł sie jednak żaden chętny. Na razie. W kolejnym przetargu cena będzie niższa. (sw)

Działka nr 4/9 Małpi Gaj Dzialka nr 4/3 boisko sportowe na osiedlu przy ul. Kołobrzeskiej

foto:AMW

Agencja Mienia Wojskowego jest właścicielem terenów położonych w sąsiedztwie osiedla Zachód - „Autodromu” i w sąsiedztwie osiedla Kołobrzeska - „Małpiego Gaju”. Poligonowe włości są sukcesywnie dzielone na mniejsze działki i trafiają na przetargi. Kilka atrakcyjnie położonych powojskowych dóbr, przede wszystkim na Sójczym Wzgórzu w Trzesiece już znalazło nabywców. Pieniądze ze sprzedaży byłego poligonu trafiają na fundusz modernizacji Sił Zbrojnych. Niebawem Odział Terenowy AMW w Szczecinie przeprowadzi kolejne przetargi. Do sprzedaży przygotowywano działkę położoną na Sójczym Wzgórzu położoną między boiskiem piłkarskim KS „Błękitni-Wectra”, a tzw. małą obwodnicą Szczecinka. Teren o pow. 2,48 ha pójdzie pod młotek 14 listopada br. Cena wywoławcza popoligonowej włości to 490 tys. zł.

WMA:otof

Sójcze Wzgórze na przetargu, później Małpi Gaj

foto:AMW

Armia sprzedaje były poligon


Mieszkający w Bergfeld 98-letni Otto Below z rodziny dawnych turowskich organistów, kantorów i nauczycieli przekazał parafii w Turowie nowe elektroniczne organy.

Prezent od serca Wieś Turowo oddalona od Szczecinka o 8 km ma bardzo ładny, zbudowany w 1847 r. z ciosanego kamienia polnego, kościółek. Do roku 1945 w kościele tym znajdowały się bardzo piękne organy. Dzisiaj w ich miejscu zieje pustką. W miejsce zdemontowanych organów wstawiono ponad 170-letnią fisharmonię. Przed wojną w tutejszym kościele na organach grał wiejski nauczyciel - kantor Otto Below. Dzisiaj jego miejsce zajął dwudziestodwuletni organista Maciej Turkowski. O tej sytuacji dowiedział się mieszkający w Bergfeld niedaleko Eutin 98-letni Otto Below. Postanowił przekazać młodemu organiście i zarazem tutejszej parafii nowe elektroniczne organy. Pojawiło się tylko pytanie: jak ów instrument przetransportować do Polski? Słysząc o tym, postanowiłem podjąć się tego zadania. 6 sierpnia, po wieczornym nabożeństwie w turowieckim kościele, w imieniu pana Otto Below przed obecnymi na mszy wiernymi przekazałem instrument księdzu Stefanowi Maliczewskiemu i organiście Maciejowi Turkowskiemu. Dla wielu uczestników był to bardzo wzruszający moment. Radość z daru od ludzi żyjących tutaj wcześniej była naprawdę wielka. W moim przemówieniu opowiadałem o rodzinie Below, rodzinie organistów, kantorów i nauczycieli, która przez swoje działania i zaangażowanie na rzecz tamtejszej społeczności miała bezpośredni wpływ na jej rozwój i funkcjonowanie. Maciej Turkowski

Sprawozdanie z wizyty Hansa Joachima Speckmann-a z Kremmen urodzonego w Szczecinku w roku 1944. Wizyta odbyła się w dniach 6-12 sierpnia. Nasz stały tłumacz, interesujący się historią wsi, a także członek Heimatkreis Neustettin Maciej Turkowski bardzo długo oprowadzał nas po wsi, z dumą pokazując jej najpiękniejsze miejsca i zabytki. Potrafił on nawet przyporządkować do każdego domu daną niemiecką rodzinę. Osobiście też jestem niejako związany z Turowem. Przed II wojną światową przez prawie 300 lat mieszkała tutaj moja rodzina - Lubenow. Do roku 1945 moja cioteczna babka prowadziła tutaj karczmę z salą wiejską i mały sklepik. Po pożarze, który wybuchł z nieznanych przyczyn, sala została w latach 1914 - 1919 odremontowana. Dzisiaj, świeżo wymalowana, jest miejscem częstych spotkań mieszkańców wsi. Po uroczystym przekazaniu organów zostaliśmy zaproszeni przez miejscowego proboszcza na plebanię na herbatę i ciasto, gdzie odbyliśmy bardzo długą, lecz interesującą rozmowę. Polskie ciasto jest bardzo pyszne, obojętnie, czy kupne, czy upieczone samemu. Wszyscy byli bardzo mili, a rozmowa przebiegała luźno. Naszymi tłumaczami byli

Maciej i jego koleżanka Jadwiga Pabisiak, która albo solo, albo razem z Maciejem wprawia swoim śpiewem ludzi w zachwyt na mszy świętej. Podczas naszego pobytu w Szczecinku mieliśmy okazję poznać wielu młodych i otwartych ludzi. Wielu z nich chciało się czegoś dowiedzieć o niemieckiej przeszłości, dlaczego tamtejsi mieszkańcy musieli się stąd wynieść i jak będziemy budować naszą wspólną przyszłość. Też życzyłbym sobie, aby w Niemczech zainteresowanie takimi tematami było równie szerokie jak tutaj. Maciej Turkowski jest młodym i otwartym człowiekiem. Wie bardzo dużo o czasach przedwojennych i sam zbiera materiały w tym temacie. Dla wszystkich turystów, którzy chcieliby odwiedzić Szczecinek i Turowo, jest zawsze do dyspozycji. Służy nie tylko swoją rozległą wiedzą, ale też jako tłumacz. W Turowie mieszczą się dwie szkoły: sześcioklasowa szkoła podstawowa i zbudowane przed paru laty trzyklasowe gimnazjum. Nasz przewodnik z dumą pokazał nam również nowo powstałą halę sportową i przylegający doń zespół boisk Orlik. Poznaliśmy również uczącą w Turowie młodą, 26-letnią nauczycielkę języka niemieckiego Kasię Stępień, która wraz ze swoim mężem i synkiem mieszka w Szczecinku. Od pewnego czasu zajmuje się organizacją tzw. wymiany uczniowskiej między szkołami partnerskimi w Turowie i Westergellersen pod Luneburgiem w Niemczech. W październiku 2011 roku gościła w tutejszej szkole podstawowej reporterka Tilla Fuchs z Sarlandzkiego Radia, która przeprowadziła z miejscową nauczycielką wywiad. Ku pamięci mojego zmarłego w 1914 roku dziadka i wszystkich przedwojennych mieszkańców Szczecinka, którzy na skutek ucieczki i przesiedlenia umarli bądź zgięli, złożyliśmy w parku pod pomnikiem wiązankę kwiatów. Bardzo interesująca byłą też dla nas wizyta i rozmowa z miejscowym rolnikiem, panem Józefem Kadłubem, który zarządza gospodarstwem o powierzchni 1100 ha. Gdy Polska weszła do Unii Europejskiej musiał zrezygnować z hodowli świń i bydła, ponieważ pomieszczenia i urządzenia potrzebne do chowu zwierząt nie odpowiadały unijnym wymaganiom. Teraz, podobnie jak i u nas w środkowych Niemczech, stoją nieużywane i obracają się w ruinę, a na wybudowanie nowych nie ma pieniędzy. Nie obyło się też bez wizyty w domu, gdzie mieszkał dawny organista. Dzisiaj mieszka tu wraz ze swoja rodziną miła starsza pani Ekner, która tradycyjnie ugościła nas kawą i pysznym ciastem. Przed czterema laty poznałem w Szczecinku starszego pana, mieszkającego przy ulicy Zielonej 15. Spotkałem go przed domem, w którym to aż do końca wojny mieszkała moja rodzina. Zamieszkuje on dziś po-

mieszczenia nad naszym starym mieszkaniem, którego też jest właścicielem. Bez wahania zaprosił nas w progi swego domu, mimo że ani on po niemiecku, ani ja po polsku nie mówię. Ale na szczęście trochę po rusku, trochę po niemiecku, trochę po polsku, jak i przy pomocy rąk i nóg, zrozumieliśmy się. Zaraz po tym, jak 28 stycznia 1945 roku moja matka wraz z babcią, swoją najstarszą siostrą i 4-miesięcznym niemowlęciem uciekły przed zbliżającym się frontem, zaledwie parę miesięcy później przybył do Szczecinka wraz ze swoja rodziną Józef Juchniewicz i wprowadził się do całkiem zrujnowanego mieszkania. Przed paru laty znalazł stare zdjęcie, które podarował mi przy naszym pierwszym spotkaniu. Moja radość była tym większa, że na zdjęciu, które przedstawia czterech mężczyzn, ubranych w mundury z okresu I wojny światowej, rozpoznałem mojego dziadka. Zdałem sobie też przy tym sprawę, że łączy nas wspólne przeznaczenie. W tym roku znów odwiedziliśmy pana Juchniewicza. Był jednak zajęty remontem parteru. W przyszłości chciałby te pomieszczenia dać pod wynajem np. na okres letni dla niemieckich turystów. Regionalne Muzeum w Szczecinku na ulicy Szkolnej 1 - dawniej Schulstraße, to prawdziwe i interesujące muzeum dla każdego odwiedzającego Szczecinek. Poznaliśmy tutaj panią Jadwigę Kowalczyk-Kontowską. Z jej pomocą udało się nam odnaleźć stare plany przedstawiające budowę kościoła w Turowie oraz dokumenty dotyczące rodziny Speckmann. Byłem tym bardzo zachwycony, gdyż Maciej pomógł mi w tłumaczeniu. Sądzę, że pomiędzy Regionalnym Muzeum w Szczecinku a Heimatmuseum w Eutin powinna zostać zorganizowana konstruktywna współpraca - byłaby korzystna dla obu stron. Udaliśmy się także z wizytą do Archiwum Państwowego w Szczecinku przy ul. Parkowej 3 - Parkstraße. Celem naszych poszukiwań były stare dokumenty oraz kroniki parafialne dotyczące Turowa. Udało się nam tylko obejrzeć w oryginale 3 księgi wieczyste. Kroniki znajdują się w archiwum w Koszalinie. I tak dowiedziałem się np. że młodsza siostra mojej babki Hedwig Lubenow otrzymała kawałek ziemi między rokiem 1919 -1934. Niestety, z braku czasu musieliśmy zakończyć poszukiwania. Mam nadzieje jednak, że wrócę tutaj w przyszłości wraz z moim synem. Następnego dnia udaliśmy się do Archiwum Państwowego w Koszalinie, aby obejrzeć kroniki parafialne. Niestety, placówka do końca sierpnia była zamknięta. Na wieczór Maciej i jego rodzina zaprosili nas na grilla. Młodszy brat majsterkował w warsztacie, a jego najmłodsza siostra Monika szybko przełamała swoją nieśmiałość. Mama i Tata Macieja pracują w szkole. Mama uczy w Turowie biologii, a tata (były dyrektor Szkoły Podstawowej w Turowie) uczy w Sporem wuefu. Maciej po ukończeniu szkoły średniej studiował 3 lata

Przed wojną w kościele w Turowie na organach grał wiejski nauczyciel kantor Otto Below.

Hans-Joachim i Brigitte Speckmann z tłumaczem Maciejem Turkowskim germanistykę na Politechnice Koszalińskiej i niedawno się obronił, więc pojechaliśmy z nim do Koszalina po odbiór dyplomu. Bardzo interesującą dla mnie częścią naszej wizyty w Szczecinku było zwiedzanie części umocnień Wału Pomorskiego. Akurat tego dnia miało miejsce otwarcie trasy turystyczno-historycznej koło głównego bunkra. Bunkier jest także częścią naszej historii, historycznym pomnikiem i powinien być zawsze otwarty dla odwiedzających go turystów. Działa tutaj również grupa ok. 15 pasjonatów interesującyvh się umocnieniami Wału Pomorskiego. Grupa ta przy niewielkim wsparciu z budżetu miasta bezinteresownie zajmuje się czyszczeniem i utrzymaniem obiektów oraz udostępnianiem ich dla zwiedzających. Linia bunkrów sięga aż do samego jeziora, a każdy z nich został opatrzony tabliczką informacyjną. Tego samego dnia odwiedziliśmy w Janowie panią Christe Himmele i jej córkę Dorothee. Droga, którą jechaliśmy przez las była dopiero co zbudowana. Przed naszym niedzielnym powrotem do Niemiec jeszcze zostaliśmy zaproszeni do Turowa na mszę świętą. Dlatego musieliśmy wstać godzinę wcześniej niż zazwyczaj. Rano o godzinie 8.00 byliśmy już w wypełnionym kościele. To był pierwszy raz, kiedy braliśmy udział w katolickiej mszy. Maciej grał na organach i śpie-

wał, a Jadwiga i jej siostra wtórowały mu niczym anioły. Proboszcz w swoim kazaniu jeszcze raz podziękował panu Otto Below za ufundowanie organów, a w podzięce za tak wspaniały prezent został dlań wystawiony list dziękczynny, pod którym łącząc pozdrowienia, podpisali się: ksiądz proboszcz, organista, członek rady parafialnej oraz jeden z przedstawicieli wspólnoty parafialnej. Po powrocie do domu z pewnością opowiem panu Otto o mojej wizycie oraz o przeżyciach i poznanych tutaj wspaniałych ludziach. Teraz, gdy już wypełniliśmy naszą misję, możemy obrać kurs na Berlin. Zdziwiła mnie tutaj jedna rzecz, a mianowicie liczba ustawionych przy drodze fotoradarów. No cóż, w Polsce chyba już się dawno od nas nauczono, że prędzej czy później i tak padnie na ciebie. W następnym roku znów planujemy odwiedzić Szczecinek. Być może tym razem zaszczyci nas swoją obecnością mój syn wraz ze swoją wybranką. W naszym terminarzu zapisaliśmy datę - rok 2013, a więc pod koniec września udział w konferencji historycznej, wizyta w Archiwum Państwowym w Koszalinie i Szczecinku, zwiedzanie Bornego Sulinowa i odwiedziny u wszystkich naszych znajomych i przyjaciół. Hans-Joachim i Brigitte Speckmann Przełożył: Maciej Turkowski


W dniach 21-23.09.2012 r 1 Samodzielna Drużyna Harcerska DELTA im. 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej z Hufca ZHP Szczecinek uczestniczyła w obchodach 68 rocznicy bitwy pod Arnhem. To właśnie w tej bitwie w roku 1944 brał udział bohater naszej drużyny I Polska Samodzilna Brygada Spadochronowa. Był to pierwszy wyjzad „delciaków” w miejsce tych walk.

Harcerze w hołdzie naszym żołnierzom W Holandii drużyna została ugoszczona przez Stowarzyszenie Driel-Polen, które jest jednym z organizatorów tych obchodów, a na co dzień zajmuje się krzewieniem sławy i bohaterstwa polskich żołnierzy walczących na ziemi holenderskiej. Program wyjazdu był bardzo napięty, gdyż w tych dniach odbywało się dziennie kilka imprez okolicznościowych, związanych z tak ważną rocznicą dla holendrów. Każda, nawet najmniejsza miejscowość, pamięta i chce oddać hołd swoim wyzwoleńcom. Pierwsze kroki nasza reprezentacja poczyniła do miejscowości Driel, gdzie lądował rzut spadochronowy 1 SBS. W tym miejscu mieszkańcy ustawili pomnik 1 SBS, a weterani wojsk brytyjskich, których ewakuowała polska jednostka, postawili płytę upamiętniającą dowódcę 1SBS gen. brygady Stanisława Sosabowskiego. Już w pierwszych minutach pobytu przy pomniku natknęliśmy się na weterana 1 SBS, który był ogromnie wzruszony naszą obecnością. Starszy strzelec Hencel, bo tak nazywał się żołnierz, powiedział nam, że patrzy na nas i jest dumny, a jednocześnie widzi w nas siebie i swoich kolegów, gdy przybywali do brygady po raz pierwszy - to było niesamowite spotkanie i słowa z ust naszego żyjącego bohatera. Weteran opowiedział nam swoją historię pobytu w brygadzie, o udziale swoim i brygady w bitwie oraz swoim dowódcy gen. Sosabowskim. Spotkanie to było o tyle niezwykłe, że o spotkania z weteranami 1 SBS jest bardzo trudno, nie dość, że żyjących jest już ich nie wielu to są rozsiani po całym świecie, a ich wiek nie pozwala większości na uczestnictwo w obchodach. Oczywiście, nie mogło nas także zabraknąć na grobie pani Cory Baltuseen, która w czasach wojny była sanitariuszką Czerwonego Krzyża i w trakcie bitwy zajmowała się rannymi polskimi żołnierzami, a po wojnie do końca swoich dni walczyła o rehabilitację i obronę interesów byłych żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady. Dzięki jej staraniom w 2005 roku ministerstwo obrony Holandii poinformowało o pośmiertnym odznaczeniu gen. brygady Stanisława Sosabowskiego Medalem Brązowego Lwa, a 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej nadano najwyższe holenderskie odznaczenie wojenne Wojskowy Order Wilhelma.

Kolejnym punktem naszej wyprawy do Driel było miejsce, w którym polscy żołnierze organizowali przeprawę przez Ren oraz pole, na którym lądowali polscy spadochroniarze. Następnym punktem wycieczki była miejscowość Oosterbeek, w której znajduje się Aireborne Museum „Hartenstein”, poświęcone w całości bitwie o Arnhem. Muzeum jest obecnie jednym z najnowocześniejszych multimedialnych muzeów w Holandii, gdzie można poczuć się uczestnikiem tamtych wydarzeń. Na podsumowanie pierwszego dnia wzięliśmy udział w nocnym festiwalu orkiestr wojskowych w miejscowości Ede, w którym brały udział orkiestry wojskowe państw, których żołnierze walczyli w bitwie o Arnhem. Drugi dzień rozpoczęliśmy ponownie w miejscowości Ede, gdzie odbywał się piknik spadochronowy ku pamięci spadochroniarzy lądujących na ziemi holenderskiej 1944 r. Głównym punktem tego wydarzenia były skoki spadochronowe żołnierzy państw biorących udział w tamtych wydarzeniach. Nie zabrakło oczywiście polskiej jednostki tj. 6 Brygady Powietrzno-Desantowej z Krakowa, z którą nasza drużyna ma wieloletnie kontakty. W godzinach popołudniowych znów byliśmy w miejscowości Driel. Na placu Polskim odbywały się podniosłe uroczystości przy pomniku poświęconym 1 SBS, gdzie drużynowy Delty złożył kwiaty w imieniu całej drużyny. Po nich odbyła się Msza św. w języku polskim za poległych żołnierzy brygady. Zwieńczeniem tego dnia była kolacja z weteranami oraz ich rodzinami i zaproszonymi gośćmi. Rozmowy z weteranami trwały do późna i mimo wieku naszych bohaterów mogli oni opowiadać bez końca nam o tamtych wydarzeniach. Trzeci dzień to uroczystości na Cmentarzu Wojennym w Oosterbeek, gdzie znajdują się mogiły polskich spadochroniarzy. Ogromne wrażenie zrobiły na nas dzieci i młodzież holenderska, która w trakcie tego wydarzenia składała setki kwiatów na grobach poległych żołnierzy. Również nasza drużyna złożyła na każdym nagrobku polskich spadochroniarzy kwiaty w kolorach biało-czerwonych. Ostatnim punktem naszego wyjazdu była wizyta na moście w Arnhem. Obecnie nazwanym John Frostburg, na cześć dowódcy brytyjskiego batalionu, który dotarł i zdo-

był północną część tego mostu. To właśnie ten most jest tym tytułowym z filmu „O jeden most za daleko” Richarda Attenborought. Wyjazd naszej reprezentacji okazał się bardzo udany, a harcerze spełnili swoje wieloletnie, wielkie marzenie, aby odwiedzić te szczególne miejsca związane z 1 Samodzielną Brygadą Spadochronową. Cieszymy się, że mogliśmy tam być i chcemy, aby nasza drużyna bywała tam częściej. Również na miejscu organizatorzy powiedzieli nam, że nie wyobrażają sobie, aby mogło nas zabraknąć podczas kolejnych obchodów. Wyjazd nie doszedłby do skutku, gdyby nie ogromne wsparcie i nieoceniona pomoc Pana Starosty Szczecineckiego Krzysztofa Lisa oraz Pana Burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa, którym za wszystko serdecznie dziękujemy. Szanowni Państwo, jeżeli chcielibyście poznać więcej szczegółów dotyczących operacji Market Garden i bitwy o Arnhem polecamy film „O jeden most za daleko”. Jeśli natomiast ktoś miałaby ochotę poszerzyć swoją wiedzę na temat wkładu 1 SBS w bitwę pod Arnhem oraz na temat rehabilitacji żołnierzy, którzy walczyli pod dowództwem gen. Sosabowskiego, polecam obejrzenie filmu pt. „Honor generała”. Natomiast młodzież, która chciałaby zainteresować się bliżej spa-

Pierwsze kroki nasza reprezentacja poczyniła do miejscowości Driel, gdzie lądował rzut spadochronowy 1 SBS. W tym miejscu mieszkańcy ustawili pomnik 1 SBS, a weterani wojsk brytyjskich, których ewakuowała polska jednostka, postawili płytę upamiętniającą dowódcę 1SBS gen. brygady Stanisława Sosabowskiego. Już w pierwszych minutach pobytu przy pomniku natknęliśmy się na weterana 1 SBS, starszego strzelca Hencela. dochroniarstwem i wstąpić w nasze szeregi, zapraszamy na zbiórki naszej drużyny, które odbywają się w Schronisku Młodzieżowym przy ul. Kościuszki w Szczecinku. Serdecznie zapraszamy chłopców od 11 roku życia. Zbiórki odbywają się w każdy poniedziałek. Zbiórka zastępu star-

szego (ostatnie klasy gimnazjum i szkoła średnia) godzina 19.00, zastęp młodszy (od 5 klasy SP) - wtorki godzina 18.00. Z harcerskim pozdrowieniem CZUWAJ phm Piotr Mikołajczuk HR


Na co wydaliśmy 5,8 mln euro? Pora na podsumowanie „Baeyern” przy pomoście na Mysiej Wyspie We wrześniu tego roku zakończył się czas realizacji projektu Civitas Renaissance. To największy w ostatnich latach projekt prowadzony przez miasto, a współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Jego całkowity koszt na chwilę obecną wynosi 5 834 891,42 euro (w tym dofinansowanie z Komisji Europejskiej - 3 322 815,55 euro). Wraz zakończeniem inicjatywy nadeszła pora podsumowania. Co przez cztery lata trwania projektu udało się zrobić? Na jakie w tym czasie napotkano problemy? I czy wszystkie wdrożone rozwiązania rzeczywiście będą służyć mieszkańcom Szczecinka? Na początek warto przypomnieć, na czym polega idea europejskiego projektu Civitas. Przyłączenie się do tej inicjatywy miało być przełomem we wdrażaniu ambitnych strategii transportu miejskiego, które w istotny sposób miały podnosić jakość życia mieszkańców. W Szczecinku zdecydowano się na realizację kilu kluczowych dla miasta działań. Wśród nich znalazły się m.in.: rozwój transportu wodnego, wprowadzenie ekologicznych mini-busów, uzupełnienie połączeń ścieżek rowerowych, podniesienie poziomu bezpieczeństwa pieszych i kierowców, wprowadzenie systemu wynajmu rowerów i riksz czy monitoring ruchu drogowego. Jednym z zadań okazało się też opracowanie i uchwalenie przez Radę

Miasta „Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu”. Co łączyło wszystkie te działania? Mówiąc krótko, miały się one przyczynić do tego, że mieszkańcy zamiast podróżować samochodami, zaczęliby korzystać z alternatywnych - bardziej ekologicznych i bezpiecznych form transportu. Czy tak się stało? Przyjrzyjmy się bliżej poszczególnym działaniom.Przykładowo, cele, jakie przyświecały, zadaniu o nazwie „Rozwój transportu wodnego” były bardzo optymistyczne. Zakładano, że dzięki projektowi Civitas Renaissance uda się stworzyć w Szczecinku system, który będzie promował transport wodny, jako nową formę transportu publicznego. To zadanie miało przyczynić się do zmniejszenia liczby pojazdów na drogach, poprzez użycie tramwaju wodnego i taksówek wodnych. Co więcej, jednym z założeń była również integracja tramwajów wodnych i taksówek wodnych z innymi publicznymi środkami transportu - autobusami, busami, rowerami i rikszami. Czy dziś osoby jadące do przychodni, na zakupy bądź do pracy korzystają z riksz, wypożyczalni rowerów lub z taksówek wodnych? Z informacji udzielonej przez Macieja Makselona, koordynatora projektu, wynika, że liczba osób korzystających z takich form transportu jest raczej niewielka. Jeśli chodzi o rowery, to w 2009 roku liczba klientów wypożyczalni wynosiła 363, w 2010 r. -

294, zaś w 2011r. - 510. W przypadku riksz jest podobnie. W 2009 roku riksze odbyły 538 kursów, w 2010r. 601, a w 2011r. - 504. Co z popularnością taksówek wodnych? Nie wiadomo. W przeciwieństwie do wypożyczalni rowerów i riksz, koordynator nie dysponuje takimi danymi. Ale to nie wszystko. W ramach projektu Civitas Renaissance wiele zostało zrobione, by Komunikacja Miejska stała się dla szczecineckich pasażerów bardziej atrakcyjna. Zakupiono nowe minibusy napędzane LPG, emitujące o 60% mniej CO2 (w stosunku do „starego” taboru autobusowego). Zmodernizowano przystanki i zainstalowano elektroniczny system informacji pasażerskiej (SIS). Co o tym wszystkim myślą mieszkańcy? - Blisko 90%, przepytanych w ankiecie użytkowników Komunikacji Miejskiej, ma pozytywną opinię na temat jakości usług transportowych, świadczonych przez Komunikację Miejską informuje Maciej Makselon. Czy wzrost cen biletów KM, o którym niedawno zdecydowali radni, także przyczynił się do zwiększenia wspomnianej atrakcyjności miejskich autobusów? - Aby rzetelnie ocenić wpływ podwyżki cen biletów na ilość użytkowników transportu miejskiego, należy poczekać na zakończenie roku - tłumaczy koordynator. - Z danych dostarczonych przez KM, ilość pasażerów korzystających z usług lokalnego przewoź-

nika jest niższa o 3,9% w stosunku do roku ubiegłego. Pełne dane, w tym te - podsumowujące okres jesienny i zimowy roku 2012, będą dostępne w styczniu 2013 roku. Projekt Civitas Renaissance zakładał również „rozwój kultury rowerowej wśród mieszkańców i turystów”. To działanie miało polegać na dokończeniu istniejących już ścieżek rowerowych wzdłuż jeziora i w miejskim parku i tym samym miało przyczynić się do redukcji ilości aut na ulicach. Zapytaliśmy, co zdecydowało o wyborze lokalizacji wykonanych w ramach projektu CR odcinków ścieżek rowerowych i dlaczego nie zdecydowano się na to, by w ramach równoważenia transportu wybudować ścieżkę, łączącą najważniejsze strategiczne punkty miasta, bezpośrednio w centrum? Odpowiedzi na te dwa konkretne pytania nie otrzymaliśmy. Wiadomo tylko, że od początku zakładano budowę ścieżki rowerowej w parku. Członkostwo w rzeczonym projekcie zaowocowało także uchwaleniem przez Radę Miasta Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu. Już dziś okazuje się jednak, że część rozwiązań ujętych w tym dokumencie nie będzie w najbliższych latach realizowana. Np. w najbliższym czasie raczej nie ma co liczyć na powstanie ekranów chroniących mieszkańców przed hałasem. Potrzebna sporej grupie mieszkańców linia autobusowa biegnąca ul.

Mickiewicza też raczej nie zostanie uruchomiona. Dlaczego? Odpowiada Maciej Makselon: - Realizacja rozwiązań zapisanych w Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu będzie uzależniona od dostępności środków finansowych przeznaczonych na inwestycje. Uchwalenie ww. dokumentu pozwala na aplikację o środki zewnętrzne w ramach różnych projektów europejskich, które to stawiają wymóg posiadania rzeczonego dokumentu. Inaczej ujmując: Będą środki na wkład własny i dokument, można aplikować. Ale miasto raczej nie ma z czego i dlatego nic z tego nie będzie. Sprawdzeniem efektów realizacji projektu w Szczecinku ma się zajmować Politechnika Koszalińska. Czy realizacja projektu poprawiła poziom bezpieczeństwa pieszych i kierowców? Tego też na chwilę obecną nie wiadomo. Nie jest również pewne, czy sprawa postępowania sądowego, jakie toczy się wobec byłego prezesa SzLOT, będzie mieć jakiś wpływ na proces rozliczania się z projektu. Nas rozmówca zapewnia jednak, że powstały w czasie realizacji zadań spór na linii SzLOT - wykonawca, dotyczący pomostów Centrum i na Mysiej Wyspie, nie zaważy na sposobie rozliczania dotacji. Jak zaznaczył Maciej Makselon, oba pomosty już zostały rozliczone „zgodnie z przedłożonymi dokumentami finansowymi za ich wykonanie”. (red)

Za nami kolejna sesja Rady Powiatu

Sanepid, samowola budowlana i... wypalenie zawodowe 27 września odbyła się sesja Rady Powiatu. Tym razem wśród kwestii, które najbardziej zainteresowały radnych, znalazły się zagadnienia: dalszych losów szczecineckiego sanepidu, samowoli budowlanej na ul. Leśnej, remontu drogi prowadzącej do zakładów Krono, jak również - temat... wypalenia zawodowego. Sesję rozpoczęto minutą ciszy. W ten sposób dano wyraz pamięci o zmarłym marszałku województwa zachodniopomorskiego Władysławie Husejce. Następnie starosta Krzysztof Lis złożył osobiste gratulacje i podziękowania Mariuszowi Getce, aktualnemu Mistrzowi Europy w Wędkarstwie Morskim, dzięki któremu Szczecinek i powiat szczecinecki jest godnie reprezentowany w różnego rodzaju wydarzeniach wędkarskich. Starosta wręczył obecnemu na sesji Mariuszowi Getce skromny, ale szczególny upominek - herb powiatu szczeci-

neckiego, który otrzymują, jak zaznaczył Krzysztof Lis, tylko wyjątkowi ludzie. - To dla mnie zaszczyt, że to, co robię, jest dostrzegane w powiecie - powiedział Mariusz Getka. - Pan starosta słusznie zauważył, że wędkarstwo to nie jest tylko hobby, ale i biznes. To, co robimy na arenie ogólnokrajowej, owocuje tym, że kadra Polski nie wyobraża sobie imprezy poza Szczecinkiem. Jak się dowiedziałem, zawody w 2013 roku mają być przetarciem przed Mistrzostwami Świata, które kadra narodowa chciałaby wykonać w Szczecinku. To jest ogromne wyróżnienie, ale i ogromna praca, którą trzeba będzie wykonać.Po tym miłym akcencie przystąpiono do ustalonego porządku obrad. Tradycyjnie sesję otworzyły pytania radnych. Te, zadane przez Arkadiusza Szczepaniaka, dotyczyły dalszej przyszłości szczecineckiego sanepidu i tego, czy starosta ma w zanadrzu jakiej alterna-

tywne rozwiązanie, gdyby okazało się, że szczecineckie laboratorium jednak będzie zlikwidowane. Kolejne pytanie radnego dotyczyło wyjaśnień Powiatowego Inspektora Budowlanego związanych z samowolą budowlaną przy ul. Leśnej. Jako drugi głos zabrał Marek Kowalewski. Radny przygotował dość obszerną prezentację na temat wypalenia zawodowego. Z możliwości zabrania głosu skorzystał również obecny na sesji wiceburmistrz Białego Boru Paweł Mikołajewski. Mówca podziękował radnym za współpracę, jak również wyraził nadzieję, że w przyszłości będzie ona owocowała tym, iż mieszkańcy mniejszych miejscowości powiatu będą mieli większą, niż obecnie, możliwość dojazdu do miast takich, jak Szczecinek, w których łatwiej jest znaleźć pracę. Starosta w kilku zdaniach odniósł się do wystąpienia Pawła Mikołajew-

skiego. Zaznaczył m.in. że w kwestii dojazdów i połączeń komunikacyjnych już wkrótce radni będą musieli zmierzyć się z dylematem, czy dotować z budżetu powiatu niektóre trasy PKS-u, czy najzwyczajniej z nich zrezygnować. Radni zapoznali się z informacją Zarządu Powiatu Szczecineckiego o przebiegu wykonania budżetu Powiatu Szczecineckiego za I półrocze 2012 r. Pozytywnie przyjęli też opinię RIO o informacji Zarządu Powiatu Szczecineckiego z przebiegu wykonania budżetu oraz o kształtowaniu się wieloletniej prognozy finansowej za I półrocze 2012 r. Najwięcej wątpliwości wzbudziła natomiast uchwała, która dopiero dziś trafiła do porządku obrad. Chodzi o uchwałę w sprawie zadania inwestycyjnego polegającego na przebudowie ul. Waryńskiego. Zadanie to byłoby sfinansowane z budżetu powiatu, miasta, jak również zakła-

dów Krono. Wątpliwości co do proporcji podziału udzielonego dofinansowania miał radny Grzegorz Poczobut. Rzeczona uchwała została przyjęta. Od głosu wstrzymali się radni A. Szczepaniak i G. Poczobut. Po części uchwałodawczej starosta podziękował za prezentację na temat wypalenia zawodowego i odpowiedział na zapytania radnego A. Szczepaniaka. W sprawie sanepidu Krzysztof Lis przedstawił radnym na jakim etapie są obecnie ustalenia dotyczące szczecineckiego laboratorium (pisaliśmy na ten temat w artykule „Jest szansa dla laboratorium w Szczecinku”). Jeśli chodzi o drugie pytanie, dotyczące samowoli budowlanej, okazało się, że obiekt, o którym wspominał A. Szczepaniak powstał w latach 70-tych i nie stanowi zagrożenia pod względem technicznym. Tym samym, nie wzbudził żadnych podejrzeń u Powiatowego Inspektora Budowlanego. (sz)


Duża obwodnica Szczecinka póki co na papierze

wadzono do projektu. Nie były one poważne, ale były. Dotyczyły m.in. konstrukcji zjazdów, np. nie górą tylko dołem itp. - tłumaczy A. Suchta. - Wszystko na nowo musiało być konsultowane m.in. z Sanepidem, jak i poddane konsultacjom społecznym. Jak wspomnieliśmy, wydanie decyzji środowiskowej to podstawowy warunek, by Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przystąpiła fizycznie do realizacji inwestycji. Kiedy to nastąpi, jeszcze nie wiadomo. Wschodniego obejścia Szczecinka na próżno szukać, bowiem na najnowszej mapie dyrekcji ilustrującej przebieg poszczególnych etapów budowy drogi ekspresowej S11. Inwestycji nie ma również w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015. O dużej obwodnicy Szczecinka i wydaniu lada miesiąc decyzji środowiskowej mówił sam Cezary Grabarczyk podczas wizyty w szczecineckim ratuszu. Jego obietnice i wizyta miła ścisły związek z kampanią wyborczą przed wyborami do samorządów w 2010 roku. O budowie zapewniał także w październiku 2011 roku wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski. Miejmy tylko nadzieję, że drogowcy nie będą czekać do następnych wyborów, tylko wezmą się do roboty najpóźniej w przyszłym roku. Koszt budowy arterii „na dziś” to około 400-500 mln zł. Dwupasmowa obwodnica będzie miała około

13 km długości, zaś łącznik do DK 20 - około 4 km. S11 na odcinku po szczecineckim „obwodzie” pobiegnie od Turowa, przetnie Las Miejski, ulicę Leśną, tory kolejowe, ulicę Słupską i dalej, aż do wylotu przy szosie koszalińskiej na północy. Na jej całej długości powstaną cztery zjazdy - węzły komunikacyjne. Budowa obejmie obszar miasta oraz częściowo realizowana będzie w granicach gminy Szczecinek (sołectwa: Dalęcino, Sitno, Turowo). Obwodnica to nie tylko sama jezdnia. W jej towarzystwie powstanie wiele innych obiektów, m.in.: dwupoziomowe, bezkolizyjne przejazdy dla dróg poprzecznych, drogi wspomagające, wiadukty, mosty, przepusty, przejścia dla zwierząt, system kanalizacji deszczowej, urządzenia ochrony środowiska (zieleń ochronna, urządzenia podczyszczające wody opadowe, ekrany akustyczne) oraz urządzenia bezpieczeństwa ruchu (bariery ochronne, ogrodzenia i oznakowanie). Przebudowane zostaną również obecnie istniejące urządzenia energetyczne, telekomunikacyjne, melioracyjne, sieć gazowa oraz instalacja sanitarna. Podstawowe parametry techniczne szczecineckiej obwodnicy? Klasa - S, prędkość projektowa - 100 km/h, szerokość pasa ruchu - 3,50 m, liczba pasów ruchu - 2 x 2 pasy, szerokość pasa awaryjnego - 2,5 m oraz szerokość pasa dzielącego - 12 m.

Drogowcy założyli, że na odcinku obwodnicy od ulicy Słupskiej do byłej strzelnicy garnizonowej przy ul. Koszalińskiej „zmieszczą” się pomiędzy jeziorem Wielimie a torami na szlaku kolejowym Szczecinek - Białogard. Konstruktorzy staną jednak przed nie lada wyzwaniem. Teren w tym miejscu to torfowisko i bagno. Poniżej - plan sytuacyjny obwodnicy.

GDDKiA

Jeszcze w tym roku, 31 października Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie wyda tzw. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia: „Budowa obwodnicy m. Szczecinek w ciągu drogi krajowej nr 11 wraz z obwodnicą w ciągu drogi krajowej nr 20”. Wcześniej przyrodnicy wydali decyzję (pozytywną) dla budowy drogi ekspresowej S11, m.in. na odcinku od Koszalina do początków przyszłej szczecineckiej obwodnicy w okolicy byłej strzelnicy garnizonowej przy ul. Koszalińskiej. - Decyzję środowiskową wydamy 31 października br. - potwierdza Agata Suchta, specjalista ds. współpracy międzynarodowej, rzecznik prasowy RDOŚ w Szczecinie. - Mamy już pozytywną decyzję Sanepidu, jest pozytywna opinia społeczeństwa. Podczas konsultacji społecznych nie było żadnych uwag. Teraz realizujemy etap, w którym wgląd do dokumentów mają strony postępowania. Z wyliczeń terminów, które wynikają z wszelkich procedur, granicznym terminem, kiedy wydamy decyzję środowiskową, jest właśnie ostatni dzień października tego roku. Po otrzymaniu tej decyzji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie się mogła starać o uzyskanie pozwolenia na budowę. Co było przyczyną przeciągania się terminów? - Opóźnienie w wydaniu decyzji przez RDOŚ było podyktowane zmianami, które wpro-

foto:sw

Decyzja środowiskowa na finiszu


Szczecinecczanin opracował arkusz służący do eliminacji „piątek”, czyli pięciu cyfr, których nie warto typować w najbliższych losowaniach mini lotto. Jak to działa?

Andrzej Tobolski. opracował arkusz służący do eliminacji „piątek”, czyli pięciu cyfr, których nie warto typować w najbliższych losowaniach mini lotto. powtarzają. W pewnym momencie zauważyłem, że pary liczb w wylosowanych piątkach znacznie rzadziej się powtarzają niż pojedyncze liczby. Co ciekawe, jeszcze rzadziej, bo średnio co ok. 500 losowań, powtarza się trójka liczb z wylosowanej piątki. Ponadto podczas moich obserwacji ani razu nie powtórzyła się cała piątka wylosowanych liczb mówi Andrzej Tobolski. Szczecinecczanin opracował arkusz służący do eliminacji „piątek”, czyli pięciu cyfr, których nie warto typować w najbliższych losowaniach Mini Lotto. Jak to działa? Poprzez zestawienie wyników mi-

ni lotka z poprzednich dni, autor projektu zauważył, że wylosowane wcześniej pary liczb przez dłuższy okres czasu nie pojawiają się ponownie w kolejnych kilkudziesięciu losowaniach. Co za tym idzie, jeżeli dana para liczb pojawiła się w ostatnim losowaniu, to nie ma sensu typowania tych liczb w kolejnym, ponieważ prawdopodobieństwo, że zostaną one ponownie wylosowane w najbliższym czasie jest minimalne. Idąc dalej, należy wyeliminować również wszelkie możliwe kombinacje pięciu liczb, które zawierają właśnie tę parę. Dzięki temu na-

sze szanse na wygraną zwiększają się nawet o 50 procent. Istnieje aż 860 tys. kombinacji 5 z 42 liczb, które mogą paść w każdym losowaniu. Natomiast program, właśnie poprzez wykluczenie zestawu pięciu liczb zawierających daną parę, odrzuca od 300 tys. do 500 tys. piątek. Ponadto każdy użytkownik programu może sam zdecydować czy chce podjąć niskie, średnie lub duże ryzyko powtórzenia się danego zestawu liczb. - Arkusz odrzuca od 300 do 500 tys. kombinacji. Jednak nadal pozostaje nam blisko 300-400 tys. możliwości, dlatego ten program nie da-

je stuprocentowej gwarancji wygrania, ale znacznie zwiększa nasze szanse. Jest to też duża pomoc w typowaniu liczb. Czasami prognoza może być błędna, ponieważ sprawdzając działanie tego arkusza przy wysokim ryzyku, biorąc pod uwagę wcześniejsze losowania, na 8 losowań jedna prognoza się nie sprawdziła - kontynuuje twórca programu. - Mój brat bardzo lubił grać w Mini Lotto i zazwyczaj puszczał raz w tygodniu dwa lub trzy zakłady, jednak bardzo rzadko udawało mu się coś trafić, czasami udało mu się dobrze wytypować jedną liczbę. Natomiast teraz, z pomocą tego programu, zaczął trafiać nie tylko częściej, ale i więcej liczb. - Na pomysł wykreślania danych par wpadłem już kilka lat temu, tylko nie wiedziałem jak do tego podejść, ponieważ nie jestem informatykiem. Musiałem nauczyć się programowania w języku Visual Basic, aby w ogóle móc stworzyć podstawy arkusza służącego do eliminacji poszczególnych piątek. Jesienią ubiegłego roku zacząłem szukać możliwości, a w lutym br. dopracowałem mój pomysł. Musiałem jednak poczekać, aby mój syn stworzył stronę internetową, trochę się to odwlekało, ale finalnie dwa miesiące temu ta strona już ruszyła. Każdy, kto chciałby sprawdzić działanie programu, a także korzystać z niego w przyszłości i tym samym znacznie zwiększyć swoje szanse na wygraną, powinien odwiedzić uruchomioną dwa miesiące temu stronę http://www.lottoeliminator-minilotto.com.pl i samemu go przetestować. (mg)

REKLAMA

Kto z nas nie chciałby wygrać w Totolotka? Jednak wytypowanie zwycięskich liczb jest nie lada wyczynem nie tylko dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z losowymi grami liczbowymi, ale również dla wytrawnych, wieloletnich graczy. Główna wygrana niewątpliwie niejednemu z nas znacznie ułatwiłaby życie i pozwoliła zrealizować niemalże każde, nawet bardzo kosztowne marzenie. Mnóstwo osób na przestrzeni wielu lat próbowało stworzyć unikalny, niezawodny system, dzięki któremu jego szanse na trafienie głównej wygranej znacznie by wzrosły. Jeden z takich projektów, program, dzięki któremu znacznie zwiększamy swoje szanse na zdobycie głównej nagrody, opracował mieszkaniec naszego miasta, Andrzej Tobolski. Szczecinecczanin, w wyniku kilku lat swoich obserwacji, stworzył program „Lotto Eliminator” dzięki któremu szanse na wygraną w mini lotto (gra liczbowa, w której grający typuje 5 z 42 liczb) wzrastają nawet o 50 procent! Ponadto twórca programu stworzył darmową stronę internetową, z której wszyscy pasjonaci popularnego „Lotka” mogą korzystać do woli. Co ciekawsze, system nie typuje liczb, które mogą paść w kolejnych losowaniach. Wręcz przeciwnie - podpowiada nam, których cyferek zdecydowanie nie warto skreślać przez najbliższe tygodnie! - Zabawę z Totolotkiem zacząłem dziesięć lat temu, po prostu chciałem ułatwić sobie wygranie. Zacząłem opracowywać w skoroszycie Microsoft Excel tabele, gdzie zapisywałem i obserwowałem rozkład liczb pojedynczych, potem dwójek - jak układają się parami i kiedy się

foto:Temat

On wie jak wygrać w lotto!


Jubileusz X-lecia Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce”

Obchody Światowego Dnia Serca 30 września w szczecineckim kinie „Wolność” odbył się jubileusz X-lecia Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce”, połączony z obchodami Światowego Dnia Serca. Już od godz. 9.00 mieszkańcy naszego miasta, mieli okazję bezpłatnie wykonać badania poziomu cholesterolu oraz poziomu cukru we krwi, ciśnienia, a także pomiaru wagi. W tym samym czasie odbywały się konsultacje, których udzielili rehabilitantka, dietetyczka, masażysta i fizjoterapeutka. O godz. 11.00 nastąpiło uroczyste otwarcie imprezy, która rozpoczęła się od pokazów tanecznych tancerzy z Klubu Tańca Towarzyskiego Aida oraz występu Mai Wysoczańskiej ze Studia Wokalnego SAPiK. Po części artystycznej głos zabrał Kazimierz Margol, prezes Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce”, który tego dnia właśnie z okazji X-lecia istnienia Stowarzyszenia został nagrodzony przez Kołobrzeskie Towarzystwo Kardiologiczne symbolicznym „Złotym sercem”. - Przyznam szczerze, nie sądziłem, że na Światowy Dzień Serca przybędzie tylu znakomitych lekarzy, a przede wszystkim wspaniałych gości. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem, że mam tak ogromne zaufanie. To może mi jedynie dodawać nowych sił i energii do dalszej działalności naszego stowarzyszenia. Od trzech lat wraz z doktorem Krzysztofem Chrzanowskim organizujemy Światowy Dzień Serca, a każdy z nich ma inną formułę. W tym roku doktor przystał na moją propozycję, aby zorganizować jubileusz naszego stowarzyszenia. Przyznam, że mam mały kłopot z przedstawieniem naszej działalności, ponieważ nie organizujemy żadnych wycieczek, wczasów, sanatoriów czy imprez, ale ograniczamy się przede wszystkim do spotkań - mówił Kazimierz Margol. Główny inicjator imprezy, a także założyciel „Mojego Serca”

podczas spotkania opowiadał m.in. o historii stowarzyszenia, jego niełatwych początkach i o swojej chorobie, z którą udało mu się wygrać. - Bez żadnej nieskromności muszę zapewnić, że gdyby nie moja skomplikowana operacja, a przede wszystkim gdyby nie uratowanie mi życia przez siedzących tutaj lekarzy, tego stowarzyszenia by w Szczecinku nie było. W roku 2001 wykryto u mnie tętniaka aorty wstępującej, a w roku 2002, a wiec dokładnie 10 lat temu przeprowadzono operację. Tego dnia nie mogło oczywiście zabraknąć licznych gratulacji, podziękowań i wielu serdecznych życzeń. „Cieszy mnie pański udział w życiu społecznym. Inicjatywa, którą pan tak skutecznie realizuje jest bardzo ważna, ponieważ uświadamia obywateli o zdrowym trybie życia. Proszę przyjąć ode mnie gratulacje z okazji X-lecia istnienia Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce”. Życzę powodzenia w dalszym rozwoju, szczególnie pozdrowienia i dowo-

dy uznania przesyłam panu za wytrwałość i zaangażowanie w sprawy obywateli” - to treść listu przesłanego przez byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Licznie zgromadzeni na widowni nie tylko wybitni lekarze, ale także mieszkańcy Szczecinka mogli wysłuchać wielu ciekawych wystąpień, a także obejrzeć film kardiologiczny „Kołatanie serca i co dalej?”. Przed budynkiem kina już od wczesnych godzin porannych odbywała się wystawa stoisk handlowych i ekologicznych. Goście mieli okazję nabyć m.in. chleby wiejskie, ciasta, wypieki, wędliny, sery europejskie czy wyroby wikliniarskie. Szczecinek odwiedziły także wystawcy z Chojnic, Ustronia Morskiego, Kołobrzegu, Świdwina, Wałcza, Szczecina oraz z Poznania. W uroczystych obchodach X-lecia Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce” wzięło udział ponad 100 lekarzy m.in. z Poznania, Szczecina, Bydgoszczy, Zabrza, Koszalina i oczywiście ze Szczecinka. (mg)

Kazimierz Margol, prezes Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje Serce”, z okazji X-lecia istnienia stowarzyszenia został nagrodzony przez Kołobrzeskie Towarzystwo Kardiologiczne symbolicznym „Złotym sercem”.

W kraju rośnie, w Szczecinku spada

Są programy, więcej miejsc pracy Bezrobocie w kraju rośnie. Z kolei w powiecie szczecineckim, również w samym Szczecinku, spada. Taki proces uzyskaliśmy m.in. dzięki wprowadzeniu do realizacji kilku nowych projektów. Spowodowały one spadek osób bezrobotnych - mówi Maciej Batura, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Szczecinku. Na dzień 30 września w rejestrach Powiatowego Urzędu Pracy figurowało 6885 osób, w tym 3774 panie. To o 135 osób, w tym 96 pań

mniej niż miesiąc wcześniej. Bezrobotnych ubyło też w samym Szczecinku. W mieście pracy poszukuje 2946 osób (12 osób mniej) w tym 1630 pań. 692 szczecineckich bezrobotnych posiada prawo do zasiłku. - Żadne z miejscowych przedsiębiorstw i firm nie zgłosiło nam zamiaru zwolnień grupowych - ujawnia M. Batura. PUP otrzymał ostatnio 2,4 mln zł na trzy programy. - Aktywizację osób bezrobotnych do 30. roku życia, powyżej 50. roku oraz znajdujących się

w szczególnej sytuacji. Otrzymaliśmy bardzo dużo wniosków, obecnie nad nimi pracujemy - dodaje dyr. Batura. - W międzyczasie zaaplikowaliśmy o kolejne 700 tysięcy złotych. Ku naszej radości - skutecznie. Pieniądze przeznaczymy na pomoc w rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej - 15 dotacji, pomoc dla pracodawców na utworzenie nowych stanowisk pracy - również 15 dotacji oraz na opłacenie 30 osób bezrobotnych w ramach robót publicznych. Ujawnię, że nabór do te-

go programu ogłosimy w najbliższy piątek, 5 października. Obecnie szczecinecki PUP dysponuje 54 ofertami pracy i stażów (miesiąc wcześniej było ich 178), zarówno w Szczecinku, w powiecie szczecineckim, jak i w kraju oraz za granicą. Jedna oferta pracy przypada na 127 osób. Pracodawcy najchętniej zatrudnią: menadżerów zespołu, piekarzy, monterów urządzeń sanitarnych, kierowców, lakierników, specjalistów ubezpieczeniowo-finansowych i spawaczy. (sw)


ZS 5 wygrał pierwsze zawody smoczych łodzi szkół ponadgimnazjalnych

Smoczy „mechanik” 28 września na przystani Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej spotkały się reprezentacje niemal wszystkich szkół powiatu szczecineckiego. Wszystko za sprawą I Zawodów Smoczych Łodzi o Puchar i tytuł Smoki 2012. Przy takiej formie wspólnej zabawy i wzajemnej rywalizacji SzLOT chciała zakończyć tegoroczny sezon wodniacki. Uczestników zawodów przywitał burmistrz Jerzy Hardie-Douglas oraz starosta Krzysztof Lis. Chciałbym powiedzieć, że my ciągle jeszcze pokazujemy tym wszystkim,

którzy są niedowiarkami, że zarówno SzLOT, jak i te obiekty żyją; że jest duże zainteresowanie i Academią Nautica, i dzisiejszą uroczystością. Jest czas na naukę i na zabawę. Dzisiaj mówimy o zabawie - powiedział w swoim wystąpieniu starosta K. Lis. Zawody utrudniał dość silny wiatr, jak również wyjątkowo przenikliwe zimno. Dodatkowo w trakcie zawodów okazało się, że są problemy z jedną z boi. Aby wynik zawodów był sprawiedliwy, drużyny walczące o zwycięstwo musiały powtórzyć swoje starty.

Ostatecznie Puchar Przechodni i tytuł Smoki 2012 wywalczyła drużyna Zespołu Szkół nr 5. Po zakończeniu zabawy na wszystkich czekał gorący posiłek. - Chciałem podziękować wszystkim dyrektorom szkół, nauczycielom i młodzieży za ich ogromne zaangażowanie - powiedział „TS” Piotr Misztak, prezes SzLOT. - Wszyscy mają mnóstwo swoich zajęć, a jednak znaleźli czas na treningi. Myślę, że dzięki temu impreza ma duże szanse, by stać się wydarzeniem cyklicznym w przyszłych latach. (sz)

Szkoły do likwidacji O niżu demograficznym, który nieubłaganie dotyka szczecineckie szkoły, pisaliśmy wielokrotnie. Do tej pory problemy związane z malejącą liczbą uczniów dotyczyły głównie szkół, których organem prowadzącym jest miasto. Z dotkliwymi skutkami niżu będą musiały zmierzyć się także podległe powiatowi szkoły ponadgimnazjalne. Co ważne, w przypadku tej grupy szkół nie mówi się wyłącznie o zwolnieniach nauczycieli czy redukcji poszczególnych kierunków kształcenia. Niedługo może się okazać, że z powodu spadku liczby uczącej się młodzieży niektóre szkoły ponadgimnazjalne będzie trzeba zamknąć.W celu zaplanowania reorganizacji sie-

ci szkół ponadgimnazjalnych w powiecie szczecineckim w tych dniach powołana została specjalna komisja w składzie: Weronika Korenicka, Zofia Gańska oraz Arkadiusz Szczepaniak. Przewodniczy jej wicestarosta Marek Kotschy. Efekty prac komisji poznamy do końca tego roku. Wtedy też będzie wiadomo, które ze szkół najbardziej odczują wpływ niżu. - W zawiązku z tym powołaliśmy specjalny zespół, który ma wskazać Zarządowi Powiatu, w jaką stronę ta restrukturyzacja miałaby pójść powiedział „TS” Marek Kotschy. - Ponieważ w ciągu najbliższych trzech, czterech lat będzie o około 1000 uczniów mniej, liczba szkół, niestety, będzie musiała być ograniczona.

Jak zaznaczył nasz rozmówca, jeszcze nie wiadomo, ile szkół przestanie funkcjonować. - Właśnie praca tego zespołu ma spowodować, że na to pytanie poznamy odpowiedź - powiedział Marek Kotschy. Osobiście wolałbym, żeby udało się nam połączyć szkoły w zespoły i by do nich przenieść poszczególne kierunki. Wówczas może w sposób naturalny, z powodu braku naboru, te szkoły po prostu by wygasły. Pójście tą ścieżką wywołałoby najmniej kontrowersji. To rodzice i uczniowie, poprzez swój wybór, w naturalny sposób zdecydowaliby, czy dana szkoła ma zostać, czy ma być zlikwidowana. To by było dla nas najlepsze rozwiązanie. (sz)

Zwycięska reprezentacja ZS 5 Uczniowie, mimo przejmującego chłodu, walczyli do końca, nawet jeśli ta walka wiązała się z wejściem do wyjątkowo zimnej wody.


Stadion Miejski im. Kazimierza Czesława Lisa

Tablica już odsłonięta

Podczas uroczystości dokonano też odsłonięcia tablicy z nową nazwą stadionu.

29 września przed wejściem Stadionu Miejskiego nastąpiło uroczyste odsłonięcie tablicy ku pamięci Kazimierza Czesława Lisa, zasłużonego szczecineckiego pedagoga, działacza społecznego, sportowca, trenera i wychowawcy wielu pokoleń szczecineckich piłkarzy. Tablicę pamiątkową wykonał szczecinecki artysta plastyk Wiesław Adamski. Inicjatorem tego przedsięwzięcia było Stowarzyszenie Lig Amatorskich w Szczecinku. W tym wyjątkowym, historycznym dla miasta wydarzeniu wzięli udział m.in. poseł na Sejm RP Wiesław Suchowiejko, burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, starosta Krzysztof Lis, a także - żona pana Kazimierza, Krystyna Chudzińska-Lis. W uroczystości uczestniczyli także radni Rady Miasta,i Rady Powiatu, trenerzy oraz zawodnicy, dyrekcja i grono pedagogiczne ZS nr 5, jak również przyjaciele, wychowankowie i uczniowie Kazimierza Lisa. Moment odsłonięcia pamiątkowej tablicy poprzedziły krótkie przemówienia. Jako pierwszy głos zabrał przedstawiciel Lig Amator-

skich w Szczecinku, Rafał Glanc. Następnie kilka ciepłych słów o bohaterze dzisiejszego wydarzenia wygłosił burmistrz, a zaraz po nim starosta Krzysztof Lis. Starosta zaznaczył, że to dobrze, iż ważne obiekty miasta otrzymują imię osób, którze działały na rzecz lokalnej społeczności. Janusz Leszko w imieniu władz Zachodniopomorskiego i Koszalińskiego Związku Piłki Nożnej podziękował władzom miasta za dzisiejszą uroczystość. - Myślę, że nasz ojciec, nasz trener sobie na to zasłużył - dodał. Z kolei poseł Wiesław Suchowiejko zauważył, że Kazimierz Lis był wychowawcą naszych najlepszych piłkarzy. Jako ostatnia głos zabrała żona pana Kazimierza, Krystyna Chudzińska-Lis. Wzruszona, podziękowała za wszystkie wypowiedziane podczas uroczystości słowa. - Sport, życie, rodzina - to był cały Czesio - podkreśliła. Po tym wystąpieniu nastąpiło uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Następnie ojciec Arkadiusz Sojka, proboszcz parafii pw. Ducha św. w Szczecinku pobłogo-

W uroczystości uczestniczyła Krystyna Chudzińska-Lis. sławił tablicę. Na koniec uroczystości dokonano jeszcze krótkiego odsłonięcia tablicy z nowo nadaną nazwą stadionu. (sz)

Co z zimowymi treningami na „siłce” w parku? Wraz z nadejściem chłodniejszych dni z parku zniknęły, zabezpieczone na okres jesienno-zimowy, figury szachowe. Również fontanny i oczko wodne zostały wyłączone na ponad pół roku. Jeden z naszych Czytelników zastanawia się, czy podobny los spotka urządzenia wchodzące w skład „Zielonych sal gimnastycznych”, czyli cieszących się dużą popularnością siłowni pod „chmurką”. - Nie tylko w okresie wakacji, ale już wczesną wiosną bardzo chętnie korzystaliśmy wraz z małżonką

z urządzeń do ćwiczeń, które znajdują się w naszym parku. Po jakimś czasie tak się do nich przyzwyczailiśmy, że niemal codziennie, jeżeli tylko czas nam na to pozwalał, odwiedzaliśmy siłownię. W ostatnim czasie zauważyliśmy, że użytkowników jest coraz mniej, zapewne z powodu chłodniejszej pogody. Nam to jednak nie przeszkadza, w dalszym ciągu chętnie ćwiczymy i chcielibyśmy to robić przez cały rok, ponieważ urządzenia spełniają nasze wymagania i dzięki nim oszczędzamy na karnetach na siłownię. Zastana-

wiamy się jednak, czy z tych urządzeń będzie można korzystać również zimą, czy może urządzenia podzielą los szachów i zostaną na zimę wyłączone z użytku? - dopytuje pan Andrzej. Przypomnijmy. Urządzenia zostały ulokowane w dwóch miejscach - przy wejściu na Łabędzią Wyspę - trzy sztuki oraz na placu przy ul. Lelewela w sąsiedztwie Hotelu „Residence” - 10 sztuk. Przy wyspie są tzw.: wioślarz, piechur, orbitek i jeździec, wszystkie o podwójnych siedziskach, a przy hote-

lu m.in.: surfer, piechur, orbitek, jeździec, prasa nożna, krzesełka, motyl, twister, drabinka, narty biegówki, stepper i drążki do podciągania. Uspokajamy, wszystkie z nich są odpowiednio przystosowane również do „pracy” zimą. - Siłownia w parku oczywiście będzie cały czas funkcjonowała. Są to urządzenia, które są dostosowane do warunków zimowych. Jedynie w okresie jesiennym przeprowadzona zostanie konserwacja ruchomych elementów. Zimą często zdarzają się słoneczne dni i myślę,

że mieszkańcy równie chętnie o tej porze roku będą korzystać z tych urządzeń. Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby te urządzenia funkcjonowały również w okresie zimowym - mówi Tadeusz Chruściel, wiceprezes spółki PGK w Szczecinku. - Będziemy dbali o to, żeby mieszkańcy mogli w okresie zimowym korzystać z parkowej siłowni - jak zapewnił nasz rozmówca, urządzenia nie znikną pod warstwą śniegu, a cały teren będzie również regularnie odśnieżany. (mg)

Wiekowe buk i dąb trafią w „objęcia” drwali Na poniedziałkowej (24.09) sesji Rady Miasta, radni podjęli uchwałę w sprawie zniesienia pomników przyrody znajdujących się na terenie Szczecinka. Chodzi o buk zwyczajny o obwodzie 500 cm, rosnący w oddziale 34 I Leśnictwa Turowo oraz dąb szypułkowy o obwodzie 330 cm, rosnący w oddziale 29b Leśnictwa Turowo (określenie położenia według aktualnie

W zdrowym ciele zdrowy duch! Chyba każdy zna to przysłowie, jego treść poznali także młodzi mieszkańcy Szczecinka. W sobotę, 22 września, mimo wczesnej godziny Szkoła Podstawowa nr 1 im. Adama Mickiewicza, dzięki uprzejmości pani dyrektor Krystyny Dianow, stała się krainą zabaw dla najmłodszych. Kadra 13 Gromady Zuchowej z 13 Czarnego Szczepu urządziła kolejną edycję zawodów „Zaczarowana księga”. Był to turniej sportowy, który nakłania uczestników do ruchu oraz czytania. Zabawa przeznaczona była dla wszystkich uczniów powiatowych szkół podstawowych, każda z placówek miała możliwość wystawienia do rywa-

obowiązującego planu urządzania lasu). Zarówno buk jak i dąb otrzymały status pomników przyrody rozporządzeniem Wojewody Koszalińskiego z dnia 8 września 1992 roku. W uchwale zapisano m.in., że: „Zniesienie statusu pomników przyrody następuje z uwagi na bardzo zły stan zdrowotny drzew i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa powszechnego. Buk

lizacji grupy uczniów. Niestety, grono było dość skromne, co oczywiście nie przeszkodziło w świetnej zabawie. Kiedy w sobotni poranek zobaczyliśmy się w sali gimnastycznej, podzieliliśmy się na mieszane grupy, aby lepiej się poznać. Kiedy poznaliśmy swoje imiona nadszedł czas na rozpoczęcie rywalizacji. Uczestnicy mieli okazję wykazać się w licznych konkurencjach, które wymagały od nich zaangażowania zarówno fizycznego, jak i umysłowego. Tworzenie bajkowych postaci przy pomocy bibuły, rozbijanie piramid z plastikowych kubeczków, poszukiwanie zaginionych koralików czy rozwiązywanie zadań matematycznych, to przykłady

zwyczajny z uwagi na jego stan zdrowotny - rozległa zgnilizna wewnętrzna, drzewo zlokalizowane jest przy uczęszczanym „Szlaku Testamentu Jana Pawła II”, przez co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz dąb szypułkowy - drzewo obumarłe znajdujące się przy ścieżce pieszej wokół jeziora Leśnego”. Zgodnie z danymi zawartymi w

zadań, z którymi mogli się zmierzyć uczestnicy zabawy. Kiedy naszą zabawę przerywał dzwonek ogłaszający przerwę, nikomu nie przyszło do głowy, aby opuścić salę gimna-

„Programie Ochrony Środowiska dla Miasta Szczecinek na lata 20102013 (...)” w mieście ustanowiono pomnikami przyrody 8 obiektów (w sumie 32 sztuki drzew). Są to pojedyncze drzewa oraz grupy drzew. Aktualne szczecineckie pomniki przyrody to: wiąz szypułkowy i lipa drobnolistna rosnące przy ul. ks. Elżbiety (przedszkole), cis pospolity koło I LO, dąb szypułkowy (17 sztuk) i buk

zwyczajny rosnące w Nadleśnictwie Czarnobór, buk zwyczajny w Parku Dworskim, dąb szypułkowy przy ul. Jana Pawła II, klon zwyczajny na rogu ulic: 1 Maja i Szkolnej przy ZSZ oraz topola czarna (3 szt.) i brzoza brodawkowata rosnące w Lasku Komunalnym. W ubiegłym roku Rada Miasta dorzuciła do tego wykazu jeszcze jeden dąb - rosnący w pobliżu wieży Bismarcka. (sw)

styczną. Korzystając z chwili wolnego czasu, stawaliśmy w kręgu i razem świetnie się bawiliśmy w gry i zabawy, prowadzone przez organizatorki zawodów. Tak zaangażo-

waliśmy się w zabawę, że straciliśmy poczucie czasu. Pod koniec zawodów atmosfera była naprawdę niesamowita, wszyscy nawzajem się wspierali, a w powietrzu unosił się duch rywalizacji. Zdawać by się mogło, że każda z grup jest bardziej zgrana od poprzedniej. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, tak też stało się z naszymi zawodami. Pro forma zawody zostały rozstrzygnięte i zespół zwycięzców jako pierwszy mógł wybrać coś dla siebie spośród kolorowych lektur! Ostatecznie każde dziecko dostało egzemplarz książki. Z pewnością nie był to zmarnowany czas i żaden z młodych uczestników nie żałuje, że się tam znalazł. dh. Daria Dziadkowiak 13 Gromada Zuchowa Czarne Łaziki


Mimo wielu trudności organizacyjnych i kadrowych, projekt zyskał uznanie dzieci i młodzieży.

Szczecinek na starych zdjęciach (107)

foto: Jerzy Gasiul

Brat i Siostra mają po 21 lat

Lada dzień Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Szczecinku rozpocznie nabór wolontariuszy do programu„Starszy Brat - Starsza Siostra”. Już wkrótce koordynator projektu będzie odwiedzał szczecineckie szkoły, aby przybliżyć młodzieży ideę niesienia pomocy młodszym kolegom. We wtorek (18.09), na kilka dni przed rozpoczęciem nowej edycji projektu osoby, które do tej pory brały w nim udział, a także ich opiekunowie spotkali się w kinie Wolność. - Dziś z wolontariuszami i z dziećmi, które pozostały jeszcze po poprzednich latach w projekcie, spotykamy się po raz pierwszy w tym roku - mówi Agnieszka Piskozub-Rynkiewicz z MOPS w Szczecinku. - Niestety, bardzo duża grupa maturzystów i maturzystek już od nas odeszła. To byli tacy długoletni, świetni wolontariusze. Czas płynie nieubłaganie i musieliśmy się z nimi, niestety, pożegnać. Na szczęście, z tego, co wiem, większość z tych osób dostała się na studia. Niektórzy wybrali nawet kierunki pedagogiczne, związane z pomocą społeczną. To nas bardzo cieszy. Świadczy to też o tym, że ci wolontariusze sprawdzili się i pomoc innym chyba im się spodobała. - Od poniedziałku będę odwie-

dzać szkoły ponadgimnazjalne dodaje nasza rozmówczyni. - Odwiedzę 2 i 3 klasy. Już dziś chciałabym zachęcić wszystkich do udziału w projekcie i zaprosić wszystkich chętnych wolontariuszy do współpracy. Co trzeba zrobić, by przyłączyć się do projektu „Starszy brat - starsza siostra”? Trzeba mieć ukończone 16 lat i czyste konto jeśli chodzi o konflikty z prawem. Trzeba także chcieć być przykładem dla młodego człowieka. - Należy też ukończyć szkolenie, które się zacznie 4 października podkreśla Agnieszka Piskozub-Rynkiewicz. - Wtedy też będziemy mieć pierwsze spotkanie z kandydatami na wolontariuszy w programie. Przypomnijmy. Pomysł na projekt „Starszy Brat - Starsza Siostra” narodził się w 1991 roku, kiedy dyrektorką ośrodka była Wiesława Dudzińska-Stankiewicz. Koncepcję przywiozła do Szczecinka z Izraela Noa Livne - wykładowca pracy socjalnej na Uniwersytecie Ben Gurion w Beer Sheva, kierownik oraz twórca wielu ośrodków pomocy w Izraelu. Początkowo projekt rozwijał się powoli. Mimo wielu trudności organizacyjnych i kadrowych, zyskał jednak uznanie pracowników ośrodka, ale przede wszystkim - dzieci i młodzieży. Warto jeszcze nadmienić, że w tym roku projekt „Starszy Brat - Starsza Siostra” obchodzi już 21 lat. (sz)

foto: Jerzy Gasiul

Tegoroczni uczestnicy projektu spotkali się przed kinem Wolność.

W 1976 roku, bo właśnie w tym czasie został wykonany ten kolorowy slajd, najnowszy dom towarowy w Szczecinku lśnił jeszcze nowością. Trzy lata wcześniej był jeszcze na deskach kreślarskich miejscowej pracowni Biura Projektów Urbanistycznych i Komunalnych, która w tamtym czasie mieściła się przy ul. Krasickiego - obecnie Piłsudskiego. Jego autorami była para młodych szczecineckich architektów Ewa i Manfred Pietzowie. Trzykondygnacyjny dom towarowy (na ostatniej kondygnacji mieścił się magazyn) powstał w miejscu dwóch niepozornych, rozlatujących się już ze starości kamieniczek. Nowy obiekt stanął zaledwie kilkanaście metrów od ściany szczytowej najbardziej okazałej w tej części ulicznej pierzei, dwupiętrowej kamienicy. Budynek ten charakteryzował się bogatym wystrojem elewacji, okazałym wykuszem od strony ulicy i stromym mansardowym dachem. Na zdjęciu widać go po lewej. W tym czasie lokatorzy zostali już z niego wykwaterowani i przykro było patrzeć, jak kilka miesięcy po wykonaniu tego zdjęcia, budynek został rozebrany. W jego miejscu powstał parking, a z czasem nowa uliczka znana dzisiaj jako ul. Kisielewskiego, która była przedłużeniem Parkowej. Właścicielem tej, sztandarowej w tamtym czasie, inwestycji był PSS Społem. Dom towarowy nazwano „Rywal”, ale jego nazwa się nie przyjęła. Mieszkańcy określali go jako „blaszak”. Nazwa zresztą nie była przypadkowa. Jego ściany zewnętrzne zostały wyłożone tłoczonymi elementami z blachy aluminiowej. Była to innowacja w dotychczasowym sposobie budowania i to nie tylko na skalę lokalną. Nowością była też szkieletowa konstrukcja budynku, wykonana z profilowanej stali. Od strony ul. Podwale wybudowano pięciokondygnacyjny biurowiec. Tym razem już w systemie tradycyjnym. Z pozostałą częścią budynku połączony był przeszklonym łącznikiem. W obu częściach budynku pierwszy raz w Szczecinku zainstalowano windy - towarową i dwie osobowe w biurowcu. W 2009 roku „blaszak” został poważnie przebudowany. Na zawsze znikła jego aluminiowa okładzina, która po latach stała się szara - był to uboczny skutek zanieczyszczonego jak nigdzie indziej na Pomorzu, powietrza. Jego nowy właściciel, miejscowy biznesmen Zygmunt Kiełbasa, zdecydował się na urządzenie w całkowicie przebudowanym obiekcie pierwszej w Szczecinku galerii handlowej. Komunikację pomiędzy jego trzema kondygnacjami od tego czasu zapewniają ruchome schody.(jg)

Dobra ocena pracy Zespołu Interdyscyplinarnego Od 2000 roku w Szczecinku, jako jeden z pierwszych w Polsce, działa Zespół Interdyscyplinarny do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. W skład zespołu wchodzą m.in. kuratorzy, pedagodzy, pracownicy socjalni, przedstawiciel Urzędu Miasta, policji, poradni psychologiczno-pedagogicznej, sądu, służby zdrowia oraz wielofunkcyjnej placówki pomocy rodzinie. Czym zajmuje się zespół? Do jego zadań należą wszelkie działania związane z problemem przemocy. W ramach zespołu prowadzona

jest np. grupa wsparcia dla osób doznających przemocy; z myślą o tych osobach uruchomiony został także punkt konsultacyjny. Ponadto w indywidualnych przypadkach zespół powołuje specjalne grupy robocze. Te w oparciu o procedurę „Niebieskiej Karty” rozwiązują problemy w konkretnych rodzinach. Od grudnia 2011r. w związku z tą procedurą powołano już 28 takich grup. W minionym tygodniu członkowie szczecineckiego Zespołu Interdyscyplinarnego spotkali się w ratuszu na szkoleniu połączo-

nym z superwizją. Efektywność pracy zespołu sprawdzał goszczący w Szczecinku Radosław Cieśluk, psycholog, trener przeciwdziałania przemocy w rodzinie, na co dzień pracujący w Szczecinie. - Z obserwacji, które tu przeprowadziłem, mogę powiedzieć, że ten zespół pracuje na wysokim poziomie - powiedział Radosław Cieśluk. - Odznacza się on wysokimi standardami działań. Jeśli chodzi o pracę członków tego zespołu, ich uwaga jest bardzo skupiona na rodzinie uwikłanej w przemoc. Odno-

szę wrażenie, że w tym zespole jest mnóstwo specjalistów, którzy pracują z rodzinami dotkniętymi przemocą, zarówno z ludźmi, którzy doznają przemocy, jak i są jej sprawcami. Co najważniejsze - ci specjaliści wiedzą, jak pomagać. Cały czas podnoszą swoje kwalifikacje. - Jest to zespół z jednej strony duży, a z drugiej w swoim składzie mieści przedstawicieli różnych instytucji. Dzięki temu standardy pracy z rodzina uwikłaną w przemoc mogą się w tych instytucjach rozwijać zgodnie z programem. (sz)


JERZY GASIUL

Najpierw była „Przyjaźń”

RYSUNEK Jerzy Gasiul

CZĘŚĆ XXXIV

Łza się kręci w oku. Gdzie te czasy, kiedy na amerykańskie westerny pod kinowymi kasami toczono na łokcie walkę o bilety. Takie hity, jak „Złamana strzała” czy „Biały Kanion”, nie mówiąc już o superhicie „Rio Bravo”, zapewniały komplet widzów. Mimo że filmy były potem wyświetlane w kolejnych szczecineckich kinach, ich powodzenie nie słabło. Trzeba było nadal stać w długich kolejkach i szczęściarzem był nawet ten, komu tuż przed zatrzaśnięciem kasowego okienka udało się zdobyć miejsce choćby w pierwszym rzędzie. Jeszcze w latach sześćdziesiątych, w dwudziestotysięcznym wówczas Szczecinku, całkiem dobrze prosperowały aż trzy kina. Pierwsze, zwane powszechnie PeDeKiem, później przemianowane na „Kadr”, ulokowane było w Powiatowym Domu Kultury przy ul. 9 Maja, zaś drugie zwane „Garnizonowym” przy ul. 1 Maja 14 - dzisiaj w tym miejscu znajduje się zakład poligraficzno-papierniczy. To ostatnie było najmniejsze i ze względu na wystrój najskromniejsze. Miało za to potężnego opiekuna jakim było wojsko. Poważnym mankamentem kina była mieszcząca się na piętrze sala z rzędem dużych okien. Okna wprawdzie zasłaniano podczas seansów roletami, ale przed południem (filmowe poranki dla dzieci) światło słoneczne dość skutecznie przebijało się przez okienne szpary. „Garnizonowe” miało jeszcze jeden i to bardzo poważny mankament. Sala była nieproporcjonalnie wysoka i przez to miała fatalną akustykę. Zaletą wojskowego kina były najniższe w mieście ceny biletów. Z tym, że filmowe hiciory trafiały tam na samym końcu. W tym względzie „Przyjaźń” nie miała konkurencji.

Znacznie lepszy pod tym względem był PeDeK, który potem po niewielkiej przebudowie, przemianowany został na kino „Kadr”. Tutaj wprawdzie fotele były miękkie, ale za to wyłożone skajem, na którym nie dało się wysiedzieć dłużej niż godzinę. Sala kinowa także miała balkony, które cieszyły się jednak złą sławą. To na nich bardzo często lokowała się łobuzeria dość skutecznie zakłócająca filmowe seanse. Prawdziwym superkinem była jednak od początku „Przyjaźń”, dzisiaj zwana „Wolnością”. W latach 60. w każdym kinie, w niedzielne przedpołudnia wyświetlano co najmniej po jednym filmie dla dzieci. Były to tzw. poranki, po południu były dwa, a przy filmowych hitach nawet trzy seanse. Przykładowo podczas cieszącego się wielką popularnością polskiego filmu „Awantura o Basię” nawet na poranakch sprzedawano dodatkowe bilety na tzw. dostawkę. Było to doczepione do każdego rzędu krzeseł składane siedzisko (ławeczka). Bardzo często sale kinowe dosłownie pękały w szwach. Trudno nawet opisać, co się wtedy działo przed kasami biletowymi. Ścisk, przepychanie się łakociami, bo kolejka w tego rodzaju przypadkach raczej nie miała racji bytu. Największym powodzeniem cieszyły się westerny i mniej lub bardziej kiczowate komedie. Wróćmy do początków polskiego kina, czyli do 1945 roku. Po zakończeniu działań wojennych najpierw zostało uruchomione kino przy Kőnigsvorstadt 26 (obecnie ul. T. Kościuszki). Dzisiaj w tym samym budynku mieści się „słodka” fabryka - utworzona w 1959 r. Cukiernicza Spółdzielni Inwalidów „Słowianka”. Sala teatralno-kinowa na ok. 100 miejsc znajdowała się na parterze, a wchodziło się do niej od strony ulicy. Drugie wejście, ale od strony dzisiejszej SP-4, prowadziło do kawiarni. Kino nazwano „Przyjaźń”,

RYSUNEK Jerzy Gasiul

Kino po ostatniej przebudowie w 2006 roku. Zmieniła się nie tylko architektura, ale także nazwa. Nowoczesna fasada kina „Wolność” na tle stuletnich kamienic może budzić wiele kontrowersji.

To właśnie tutaj po zakończeniu wojny zostało uruchomione pierwsze w Szczecinku kino. Dzisiaj mieści się tutaj jeden z działów produkcyjnych CSI „Słowianka”. być może dlatego, że wszystkie filmy wypożyczane były od Rosjan, którzy przy ul. Zamkowej mieli swoją bazę filmową. Kino zostało „wydzierżawione” Polakom przez zdobywców miasta. Polscy operatorzy „płacili” im za to słoniną i wódką. We „Wspomnieniach pierwszych mieszkańców Szczecinka”, Tadeusz Lewicki pisze cyt.: Tego samego dnia (czerwiec 45 - dop. mój) przy ul. Zamkowej spotkałem kilku żołnierzy rosyjskich (...) Z budynku nr 11 jakiś cywil przy pomocy innych żołnierzy wynosił aparat do wyświetlania filmów. Zdziwiłem się: - O, aparat na węgiel retortowy! Cywil zwrócił się do mnie i pyta: Synu a skąd ty to wiesz? Odpowiedziałem nie bez dumy: - Pracowałem na takich aparatach. (...). Po kilku dniach w sali widowiskowej, która mieściła się przy ul. Tadeusza Kościuszki 9 (nr 26 - dop. mój), dziś mieści się tam „Słowianka”, wyświetliłem pierwszy po wojnie w Szczecinku film pt. „Kołosowski”. Był to obraz propagandowy, o polskim oficerze w stopniu kapitana. Tenże partyzant działał na kresach wschodnich i tyle napsuł Niemcom krwi, że sienkiewiczowski Kmicic mógłby być u niego ordynansem. Kilka lat po tym wydarzeniu salę

widowiskowo-kinową strawił wielki pożar. Przez jakiś czas resztki gmachu straszyły osmolonymi ścianami i pustymi oczodołami po oknach. Dopiero w 1954 roku obiekt odbudowano, a właściwie przebudowano, przystosowując go do funkcji przemysłowej. Od 1959 roku w tym miejscu produkuje się pieczywo i wyroby cukiernicze. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że aż do połowy lat sześćdziesiątych naprzeciw, a dokładniej na narożnej działce pomiędzy ul. Kościuszki a ul. Mierosławskiego funkcjonował pokaźny tartak z rozległym placem składowym, z wielkimi sztaplami desek i stosami pni ściętych drzew. Nie był to więc jedyny obiekt przemysłowy na tej ulicy. Na ręcznie wykonanej, pochodzącej z 1891 roku i zaktualizowanej w 1903 r. mapie miasta, na działce przy Kőnigsvorstadt 26 (Królewskie Przedmieście) w miejscu dzisiejszej „Słowianki” widnieje niewielki budynek w kształcie litery „L”. Kilka lat później w jego miejscu stała już znacznie większa budowla. Właścicielem Gesellschaftshaus był niejaki Ernst Bauer. Dzisiaj trudno powiedzieć, cóż to za Towarzystwo - Dom Społeczny ulokowało się w jej

murach. W każdym razie obiekt na mapie turystycznej miasta musiał był znaczący, skoro zamieszczono o nim wzmiankę na kartach wydanego w 1905 roku przewodnika. Na starej, mocno już nieczytelnej fotografii pochodzącej z 1925 roku można przeczytać krótką informację. Wynika z niej, że w tym oto budynku mieściło się „kino Bauera”, a w skrzydle po prawej stronie znajdowała się - w dosłownym tłumaczeniu „izba gry świateł”, którą być może należało zinterpretować jako fotoplastikon. Budynek od strony dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 4, a wtedy miejskiego placu, ze względu na swoją znaczną kubaturę, przypominał raczej fabryczną halę. Wprawdzie na potężnej, pozbawionej okien ścianie umieszczono pilastry, ale mimo to, budowla raczej do urodziwych nie należała. Od strony placu przylegała do niego parterowa, drewniana przybudówka - zapewne letnią porą pełniąca rolę dodatkowej sali restauracyjnej. Obok był, sięgający aż do ulicy, letni ogródek konsumpcyjny. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Emil - ur 28.09 - 3470 g - 55 cm.

Hania - ur 29.09 - 3490 g - 57 cm.

Jakub- ur. 1.10- 3780 g- 58 cm.

Magdalena- ur. 20.09- 3870 g- 56 cm.

Kacper- ur. 3.10- 3400 g- 56 cm.

Lena - ur. 3.10 - 3120 g- 52 cm.

SAMOOPIEKA ( self-care) - DBAM O SIEBIE

Żywy dawca Żywy dawca to człowiek, który oddaje narząd, tkankę, część siebie drugiej osobie. By tak się stało człowiek może oddać tylko ten narząd, który jest parzysty lub część narządu czy tkankę, która się odbudowuje. Do takich narządów należą nerki, a więc człowiek bez szkody dla siebie może oddać jedną nerkę drugiej osobie, której obie nerki uległy całkowitemu uszkodzeniu. Będzie to wówczas żywy dawca nerki. Podobnie można oddać część wątroby (płat) osobie, która w wyniku ostrego zatrucia (grzyby) czy zakażenia wirusem (HCV, HBV) lub zniszczenia z powodu nadużywania alkoholu, potrzebuje tego narządu do życia. Najbardziej medialnymi są działania zachęcające do zgłaszania siebie jako dawcy szpiku dla osób, których szpik został zniszczony, uszkodzony przez rozrosty nowotworowe. Żywy dawca jest odważnym człowiekiem, który podejmuje samodzielnie decyzję o podarowaniu narządu osobie, dla której ten gest jest podarowaniem nie tylko życia ale również lepszej jakości życia. Osoby, które wcześnie i planowo otrzymały nowy narząd bardzo często wracają skutecznie do pełnienia swoich ról nie tylko rodzinnych i społecznych lecz także zawodowych. By zostać żywym dawcą szpiku wystarczy skorzystać z wielu dostępnych w mediach oraz instytucjach medycznych (szpitalach) informacji o możliwości zgłoszenia na listę dawców. Pobrana do badania krew będzie służyła do wykonywania wielu badań przesiewowych z krwią oczekujących na liście biorców. Kiedy pojawi się oczekiwana i wymagana zgodność tkanek, dawca i biorca zostają objęci procedurą pobrania i przetoczenia przez ośrodek upoważniony do takich zabiegów. Żywy dawca nerki może nim zo-

stać jeżeli zgłosi taką wolę z określeniem osoby, której tą nerkę chce podarować. W Polsce, zgodnie z prawem nie ma dawstwa altruistycznego. Narząd od dawcy żywego może zostać przekazany biorcy spokrewnionemu bądź osobie bliskiej emocjonalnie. W sytuacji osób niespokrewnionych, decyzję podejmuje sąd. Sam fakt zgłoszenia woli oddania narządu to początek procesu, w którym dawca poddawany jest wielu badaniom, które pozwalają ocenić jego aktualny stan zdrowia, stan wydolności nerek (obu) oraz ewentualne ryzyko na przyszłość. Jako pierwsza zawsze oceniana jest zgodność wymagana w zakresie grup krwi. Koordynacją przygotowania dawcy zajmuje się koordynator regionalnego żywego dawcy nerki, który funkcjonuje przy ośrodku przeprowadzającym przeszczepy. Zadaniem koordynatora jest nie tylko rozmowa, edukacja, udzielanie informacji, lecz przede wszystkim koordynowanie kolejnych badań, umawianie na wizyty i konsultacje lekarskie przed pobraniem narządu. Sam zabieg pobrania nerki przeprowadzany jest zarówno metodą laparoskopową jak i tradycyjnym zabiegiem operacyjnym. Zależy to od ośrodka i wskazań lekarskich. Przerwa w pracy związana z pobraniem narządu i okresem rekonwalescencji, czyli zasiłek chorobowy wypłacany jest w kwocie 100 proc. a nie 80 proc. Pobyt w szpitalu związany z pobraniem to kilka dni, w zależności od metody oraz stanu chorego. Lekami, które chory otrzymuje w związku z zabiegiem, po powrocie do domu mogą być środki przeciwbólowe do czasu zagojenia się miejsca operowanego. Dawcy w krótkim czasie wracają do pracy. Zadaniem koordynatora regionalnego żywego dawcy nerki jest zadbanie, by dawca minimum przez dwa lata regularnie zgłaszał

się do poradni transplantacyjnej celem oceny stanu zdrowia. Istotny jest fakt, że każdy żywy dawca nerki objęty jest ubezpieczeniem ryzyka powikłań związanych z zabiegiem. Zadaniem koordynatora regionalnego jest również zadbanie, by dawca otrzymał książeczkę dawcy żywego, która upoważnia, między innymi do korzystania ze świadczeń medycznych bez oczekiwania w kolejce. Szczególnie często dawcami zostają rodzice dla dzieci lub żony dla mężów (statystycznie częściej niż mężowie dla żon). Wiek dawcy to 18 do 65 lat. Chociaż w wielu krajach wiek dawcy zostaje wydłużony, ze względu na brak narządów jak i wiek biorców ( starsze osoby). Zarówno dawca jak i biorca nie mogą być osobami otyłymi. W Polsce BMI dopuszczalne określa się na poziomie 30, chociaż w trakcie zmiany jest rozporządzenie ministra zdrowia regulujące te wymagania. Podobnie jak w wielu krajach niektóre zasady będą nieco mniej restrykcyjne, np. BMI 32. Po przeszczepieniu narządu biorca jest objęty opieką poradni transplantacyjnej, o czym należy informować lekarza POZ czy lekarza przyjmującego w szpitalu jeżeli wystąpił problem ze zdrowiem, szczególnie jeżeli jest to przeziębienie czy zakażenie. Przyjmowane przez biorcę leki immunosupresyjne stwarzają większe ryzyko zachorowania w przypadku chorób wywoływanych przez drobnoustroje. Tylko szybki kontakt z lekarzem prowadzącym po przeszczepie może zapobiec utracie przeszczepionego narządu, a często także utracie życia w wyniku ciężkiego zakażenia (np. zapalenia płuc). mgr pielęgniarstwa Anna Wruk-Złotowska Regionalne Centrum Nefrologii tel. 94 37 27 383


Miasto w obiektywie

Docelowo w tym miejscu ma przebiegać jezdnia łącząca położoną na wysokim płaskowyżu strefę ekonomiczną a leżącym bardzo nisko Bugnem - przedmieściem Szczecinka. Na trasie przyszłej jezdni kanalizacja deszczowa została już właściwie wykonana... i na tym prace zakończono. Po budowlańcach nie pozostał nawet ślad. Jest natomiast wyrobione w gliniastym pod-

Po to, aby gdzieś upchnąć niepotrzebne przedmioty albo odpady, gotowi są nawet jechać... parę kilometrów. Ten do niczego już nieprzydatny mebelek, a także sterta raczej już mocno nadgniłych owoców znajduje się pod wiaduktem, tuż przy dawnej szosie w kierunku Koszalina. Ta dawna szosa przebiega dołem wiaduktu i ruch na niej jest znikomy. Śmieciarze - w tym przypadku osobnicy wyprani z te-

W Gimnazjum nr 1 im. Zjednoczonej Europy ślubowanie pierwszoklasistów odbyło się zgodnie z obowiązującym i kultywowanym w tej szkole od lat rycerskim ceremoniałem. Stąd też głównym atrybutem pasowania pierwszaków na gimnazjalistów była replika polskiej XVI-wiecznej szabli szlacheckiej. Uroczystość przygotował i sprawnie poprowadził nauczyciel języka niemieckiego i wychowawca klasy pierwszej C, Piotr Skoczylas,

łożu koryto, które podczas opadów zamienia się w potężną rzekę, której ujście znajduje się dopiero przy najbliższej studzience przy ul. Bugno. Po większych opadach jezdnia na kilkudziesięciu metrach nie tylko jest zalewana, ale także stale zanieczyszczana naniesioną przez wodę gliniastą breją. Wniosek? Jak się rozpoczęło inwestycję, to wypada ją jak najszybciej skończyć. I będzie to z pożytkiem również dla okolicznych mieszkańców.

Galeria handlowa „Aria” ma się rozbudować do linii dawnej zabudowy ul. Boh. Warszawy. Wszytko na to wskazuje, że po rozbudowie pomnik Pana Adama, zamiast na środku deptaka, znajdzie się tuż przy przeszklonej elewacji mocno powiększonego obiektu. Problem w tym, że pomnik nie został ulokowany w tym miejscu przypadkowo. Jego autorka art. Dorota Dziekiewicz-Pilich wybrała miejsce, które za rok mocno się przeobrazi. O nowe otoczenie, w którym znajdzie się jej dzieło, wypadałoby teraz zapytać artystkę. A tak przy okazji, zdaniem naszego rozmówcy, wybitnego specjalisty z tej dziedziny, pomnik koroduje. Być może wynika to z niewłaściwego stopu (zbyt dużo cyny), a być może ze składu chemicznego szczecineckiego powietrza.

Czapki z głów. Strefa ekonomiczna przy ul. Koszalińskiej - a właściwie przy wylocie z miasta krajowej „jedenastki” gotowa. W sumie wykonano w tym miejscu kilkaset metrów asfaltowych jezdni z siecią deszczową. Jest oświetlanie uliczne, są nawet znaki drogowe i nowe skrzyżowanie z lewoskrętem na „jedenastce”. Wprawdzie przed skrzyżowaniem ustawiony został znak „ograniczenie prędkości do siedemdziesiątki” niemniej wyjazd ze strefy w kierunku miasta przypomina grę w ruską ruletkę. Nie czepiajmy się jednak drobiazgów. Kilku-

hektarowy obszar położony na wysokim płaskowyżu, z którego roztacza się widok na całe miasto, jest do dyspozycji inwestorów. Przypomnijmy, że w tym miejscu planowany jest m.in. hipermarket. Jedynym

go, co się nazywa dorobkiem cywilizacyjnym w sferze kultury - nawet nie zadali sobie trudu, aby zawartość swoich samochodów wysypać w bardziej ustronnym miejscu. Po prostu wyrzucili to, co chcieli, pod filarami wiaduktu. I pomyśleć, że dzieje się to w mieście, w którym każdy może pozbyć się niechcianego mebla za darmo. Wystarczy tylko wystawić go obok śmietnika w dniu, kiedy trwa ogłaszana przez PGK co trzy miesiące zbiórka odpadów wielkogabarytowych.

obiektem, który z niewiadomych przyczyn pozostawiono ku pamięci potomnym, a może do adaptacji na nową funkcję(?), to potężny, żelbetowy kulochwyt - pozostałość po dawnej strzelnicy garnizonowej.

Plansza przy skrzyżowaniu ul. Kościuszki z Karlińską. Na niej trzy zdania, a każde nawet w innym języku. No, po prostu Europa. Problem w tym, że to, co było kiedyś najważniejsze, czyli uroczy widoczek osiedla z kolorowymi domkami widzianymi z lotu ptaka, przez ostatnie lata mocno wypłowiał. Ba, wyblakł do tego stopnia, że stał się nieczytelny. Plansza nie tylko już niczego nie promuje - no, może oprócz niechlujstwa - to na dodatek przesłania na tym skrzyżowaniu widoczność.

w imieniu 159 uczniów sześciu klas pierwszych przyrzeczenie na szkolny sztandar złożyli - Julia Leśniewska, Kacper Dziadkowiak i Krzysztof Wajda. Artystyczną oprawą tej udanej szkolnej uroczystości były występy grupy wokalno-muzycznej „Tonacja” oraz zespołu rockowego „Verksus”, działających pod kierunkiem nauczycielki muzyki, Lucyny Kosińskiej. Uwagę zwracał również ciekawy wystój sali, to z kolei zasługa szkolnej plastyczki, Anetty Chęcińskiej.

ginalne karmniki dla ptaków, wypielęgnowane alejki. Natomiast tuż obok - kilkumetrowy pas ziemi najwyraźniej niczyjej, dzielący szkołę od Spółdzielni „Słowianka”. Ogrodzony, a jakże, kompletnie przy tym niezadbany i zarośnięty chaszczami. A do tego ze swoistym „znakiem firmowym” owego niechlujstwa - skorodowanym do granic możliwości kikutem znaku drogowego, który kiedyś może i jakieś reguły tu stanowił, a dziś tylko patrzeć jak rozsypie się ze starości, dosłownie!

Gdyby ktoś zechciał przekonać się, że są w naszym mieście miejsca tworzące bezpośrednie sąsiedztwo a jednocześnie krańcowo różne pod względem estetyki, to - za radą Joanny i Roberta R. - zapraszamy na ulicę Kościuszki. Z jednej strony bardzo zadbany, wypieszczony wręcz teren tworzący bezpośrednie sąsiedztwo Szkoły Podstawowej nr 4 im. Armii Krajowej, starannie przystrzyżona trawa, krzewy i iglaki, ory-

We wrześniu otrzymaliśmy od naszych czytelników kilkanaście sygnałów o dość częstych i kłopotliwych przerwach w dostawach energii elektrycznej. W aż takiej skali - twierdzą m.in. Piotr J. i Zygmunt F. - nigdy dotąd to nie występowało dodając, że jest to duży problem i kłopot przede wszystkim dla tych, którzy zawodowo mają do czynienie z elektroniką, choć nie tylko. Zdaniem wielu naszych

czytelników, które absolutnie podzielamy - energetycy planując tak częste przerwy techniczne, bo o to chyba chodzi, powinni wcześniej poinformować o tym mieszkańców. Najprościej - na tablicach ogłoszeń, które są w każdym osiedlowym budynku. Że zajęłoby to im zbyt wiele czasu, trudno, dobry obyczaj to nakazuje, a poza tym, jest to w końcu firma świadcząca usługi, dla ludności. W jednym z ostatnich „Tematów” z uwagą przeczytałem artykuł o miejskim targowisku przy ulicy Cieślaka (TS nr 634 - dop. red.) - pisze Jerzy D. - Rzeczywiście, jako stały rynkowy bywalec absolutnie zgadzam się z tym, że teren targowiska miejskiego jest po prostu zaniedbany i dziwi mnie, że nie ma sposobu na to, by jego dzierżawca nie ograniczał się tylko do pobierania opłat od osób handlujących warzywami, owocami czy innymi rynkowymi produktami. Skandaliczne jest

także to, że bagatelizuje się także zalecenia Sanepidu. Poza tym pamiętajmy - kontynuuje Czytelnik - że rynek to także jedna z wizytówek naszego miasta. Oczywiście i cieszy fakt, że mieszkańcom Szczecinka jak widać nie jest to obojętne. Nasza stała Czytelniczka twierdzi, że od dłuższego czasu bezskutecznie odwiedza miejscowe sklepy odzieżowe, w poszukiwaniu jesiennej kurtki. W ogóle - twierdzi - takich sklepów w Szczecinku jest bardzo mało, a jeżeli już, to kurtek, jakie by jej pasowały, po prostu nie ma. W kilku sklepach - i to już handlowa osobliwość - nasza Czytelniczka dowiedziała się, że kurtek jesiennych oni raczej nie zamawiają, bo„nie schodzą”, zresztą za niedługo będą zimowe. Może i tak to w naszym odredakcyjnym komentarzu - zima zimą, ale jesienią też trzeba... chodzić. (ur)


BIURKO pod komputer, 100 zł. Tel. 508 431 756. DREWNO opałowe Tel. 696 681 729. DRZWI wewn. lewe 70 w.c. lub łazienka, uzbrojone, 160 zł, Szczecinek. Tel. 725 036 000. DWUKOŁOWY, normalny rower (góral), tyle że z napędem elektrycznym lub typu „motorynka” też elektryczny. Tel. 889 849 710. KASK szczękowy, nowy 40 zł. Tel. 605 525 805. KUCE szetlandzkie z hodowli, różne umaszczenia, przysposobione do dzieci. Tel. 601 220 617. NARYBEK i kroczek karpia i amura, do kupna w miesiącu październiku. Tel. 604 613 191. OKNA pcv z demontażu, tanio. Tel. 601 220 617. PIECYK akumulacyjny 16 kW. Tel. 782 476 186 po godz. 16.00. PIEC gazowy dwufunkcyjny, używany. Tel. 508 458 806. PILNIE nowy wózek inwalidzki i chodzik, 600 zł do uzgodnienia. Tel. 661 347 282. PODKŁADKĘ nową pod laptopa. 20 zł Tel. 605 525 805. PRALKĘ amica ecotonic 800 stan bdb. 350 zł, Szczecinek. Tel. 725 036 000. ROWER damski, zagęszczarkę 100 kg, piłę cyrkularkę 220 V, oryginał Tel. 889 849 710 ROWER dziecięcy rama 20, od 7-8 lat, 200 zł, Szczecinek. Tel. 725 036 000. SOFĘ nową, niedrogo. Tel. 605 524 385. TANIE LAPTOPY po przeglądzie w serwisie z gwarancją od 300 do 800 zł ul. E. Plater 25a email:zbigik@vp.pl Tel. 695 666 646. WANNA narożna stan bdb, jak nowa, używana dwa dni! lewy róg wymiary140 cm na 73 cm tanio. Tel. 607 187 960. WODERY neprenowe, wędzisko konger, 3 częściowe, kołowrotek jaxon - dwa komplety. Tel. 790 508 567. WÓZEK wielofunkcyjny dla dziecka, ciemny kolor, po drugim dziecku, 200 zł. Tel. 660 951 789. ZIEMNIAKI jadalne z gospodarstwa ekologicznego, bardzo smaczne, tanio, dowóz do klienta. Tel. 516 291 331 lub 692 189 903. WÓZEK 3-elementy (gondola, spacerówka, fotelik) kolor czarno-zielony, stan bdb., torba, parasolka dodam gratis przewijak i leżaczek, 500 zł.Tel. 503 171 096. Kupię NIEDUŻĄ przyczepkę samochodową z dowodem rejestracyjnym. Tel. 697 678 533. MIESZKANIE na ul. Polnej pow. 65 m2 Tel. 604 366 041.

MIESZKANIE z balkonem 2p, Ip, centrum. Tel. 503 171 175. SKUPUJEMY uszkodzone laptopy ul. E. Plater 25a email:zbigik@vp.pl Tel. 695 666 646. Nieruchomości DOM do remontu, budynek gospodarczy, stan surowy, działka 541 m2, Szczecinek. Tel. 500 284 208. DZIAŁKA budowlana z dostępem do jez. Wielimie, ul. Rybacka 5163 m2, 135000 zł. Tel. 694 886 720. DZIAŁKA nad jez. Dołgie 1600 m2 Tel. 0049 176 430 25 108. DZIAŁKĘ pod budowę, Nowe Bielice / K. Koszalina, 5000 m2 Tel.00 49 176 430 25 108. GARAŻ przy ul. Kołobrzeskiej w Szczecinku. Tel. 607 287 608. GARAŻ, os. Zachód. Tel. 502 542 191. GARAŻ, ul. Armii Krajowej za KredytBankiem. Tel. 601 434 940. HALA 300 m2, sprzedam lub wynajmę. Tel. 603 898 267. KAWALERKA 29 m2, IIp, 79 tys. zł. Tel. 692 172 074. MIESZKANIE 2p, 56m2, nowe, wysoki parter, ul. Armii Krajowej. Tel. 601 090 271 lub 512 173 412. MIESZKANIE 2p, Ip, 47m2, ul. Warszawska, 155000 zł. Tel.694 140 458. MIESZKANIE 2p, parter, 49 m2, os. Wodociągowa lub wynajmę. Tel. 788 661 142. MIESZKANIE 36 m2, 2p, Ip, po remoncie, kuchnia i przedpokój zabudowy, niski czynsz. Tel. 790 408 160. MIESZKANIE 3p, 57m2, duża przestronna kuchnia, duże piwnice, ul. 28 Lutego. Tel. 694 868 639. MIESZKANIE 3p, IIp, 72m2, ul. Armii Krajowej. Tel. 663 743 694. MIESZKANIE 48m2 2p parter z balkonem, okna pcv, terakota, piwnica, ul. Myśliwska 11, atrakcyjna cena. Tel. 663 509 786. MIESZKANIE 57m2, 3p, Ip, loggia, ul. Klasztorna lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 606 583 822. MIESZKANIE 65 m2, 3p, parter, ul. Kołobrzeska, balkon, ładne, komfortowe, po remoncie, 220000 zł Tel. 507 437 951. MIESZKANIE 79 m2, 4p, IIIp, wraz z wyposażeniem, kuchnia, nowe okna, ul. Wodociągowa 11. Tel. 783 083 276. MIESZKANIE ul. Szczecińska, 60,4 m2,IIp, 3p blok dwupiętrowy, piwnica, duży balkon, w parku przy jeziorze, 205000 zł. Tel. 692 178 005 lub 692 168 364. SPRZEDAM garaż os. Kopernika. Tel. 604 205 558 SPRZEDAM mieszkanie 38 m2 IIp. os. Kopernika, może być z garażem w pobliżu. Tel. 604 205 558. TANIO mieszkanie 2p, IIp, 48 m2, ul. Słowiańska lub wynajmę. Tel. 664 139 484. TANIO mieszkanie 2p, IIp, ul. Słowiańska, okna pcv, od podwórza, ciepłe. Tel. 664 139 484.

KUPON WAŻNY DO 11 PAŻDZIERNIKA

ZIEMIA rolna 10 ha,budynki gospodarcze do remontu, Łubowo/Kolonia, 255000 zł mozliwość kupna samej ziemi 200000 zł lub osobno budynki 55 000 zł. Tel. 94 375 75 22. LOKAL użytkowy 43m2 po kapitalnym remoncie w budynku przy ul. Wyszyńskiego 59. Tel. 695 662 970. MIESZKANIE 3p, IIp, 63 m2 przy ul. Wyszyńskiego 90, słoneczne, wyremontowane. Tel. 695 662 970. MIESZKANIE w bloku na Ip. pow. ok. 33 m kw., 2 pokoje, kuchnia, przedpokój, łazienka z w.c. (bez balkonu), 93000 zł. Tel. 660 786 325. Do wynajęcia mam DOM z dużym zapleczem, idealny na przedszkole albo punkt rehabilitacyjny. Tel. 606 879 739. KAWALERKA 34 m2, ul. Sadowa, okna pcv, balkon, terakota, odstępne 450 zł, kaucja 450 zł + opłaty. Tel. 602 627 453. KAWALERKA po renowacji, bardzo ładna i przytulna. Tel. 692 007 271. KAWALERKĘ 30 m2 przy ul. Narutowicza 400 zł + opłaty (czynsz, woda, gaz, prąd). Tel. 505 422 240. KAWALERKA w centrum Szczecinka na parterze. 37 m2, duży pokój, duża kuchnia, 500 zł + media, kaucja zwrotna 1000 zł. Tel. 502 688 252. LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. LOKAL, idealny na warsztat samochodowy, ul. Miła 49. Tel. 606 216 764. LOKALE do wynajęcia, centrum, 10, 20, 30, 40 i 50 m2. Tanio! Tel. 784 378 533, 602 81 69 31. MIESZKANIE 2p 500 zł + opłaty, możliwość negocjacji. Tel. 94 374 63 25, 725 909 398. MIESZKANIE 2p, umeblowane, centrum. Tel. 530 444 435. MIESZKANIE 3p, parter, ul. Chełmińska, nieumeblowane na dłuższy okres. Tel. 502 064 740. MIESZKANIE w domku jednorodzinnym, 40 m2, umeblowane, osobne wejście, internet, dojście do ogrodu, bez kaucji, Marcelin. Tel. 500 785 142. MIESZKANIE, ul. Limanowskiego, 2p, IIp, c.o., częściowo umeblowane, od zaraz. Tel. 798 583 353. OD ZARAZ, mieszkanie, ul. Kopernika, 2p, IIp, częściowo umeblowane, kaucja, odstępne, opłaty. Tel. 94 375 99 74. PARTER domu z dużym zapleczem, 100 m2, 3p. Tel. 606 879 739. KAWALERKA do wynajęcia w Szczecinku ul. Słowiańska. Tel. 693 442 692. Zamienię MIESZKANIE w Bobolicach na Szczecinek, ziemię rolną, inne propozycje. Tel. 601 220 617.

Auto - moto

REKLAMA

Sprzedam

CITROEN jumper, hdi, 2005 r., osobowy, bogate wyposażenie. Tel. 604 160 769. OPONY letnie 175 x 65 x 14, używane, stan db. Tel. 508 458 806. CIĄGNIK C330, dużo nowych części, 22500 zł. Tel. 606 879 739. HONDA civic, 1,4, 1996 r. Tel. 510 174 610. MOTOR MZ 250 / 0, motorower simson na pedały. Tel. 889 849 710. PRZYCZEPA kempingowa, zarejstrowana 3800 zł, i towarowa 1600 zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540. SUZUKI samurai, 1,3 benz, 1990 r. Tel. 600 983 725. KOMBAJN ziemniaczany europa-grime. Tel. 669 336 933. PRZYCZEPKA samochodowa, lekka, zarejstrowana. Tel. 508 458 806. Usługi USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka-plandeka. Tel. 608 809 335. BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini koparka, odwadnianie, usługi ogrodnicze Tel. 600 983 316. CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel. 94 374 58 34 lub 880 165 586. CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. CYKLINOWNIE układanie, lakierownie podłóg, parkietów, paneli, renowacja podłóg malowanych. Tel. 604 718 788 lub 94 374 37 79. CZYSZCZENIE nagrobków. Tel. 696 681 729. GLAZURA, gładzie, tapety, malowanie, panele - fachowo i solidnie. Tel. 506 736 934. GLAZURNIK- fachowo, solidnie. Tel. 691 580 603. POSPRZĄTAM groby, mieszkania, piwnice, garaże. Tel. 785 127 260. PRANIE karcherem - dywanów, tapicerek auta, meblowych, e-mail: wojtekw25@o2.pl Tel. 605 525 805. PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178.

SPRZEDAŻ części nowych i używanych,skup aut do 500 zł/każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, opony używane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. SZKOŁA nauki jazdy Caro, zaprasza na kursy nauki jazdy, 1450 zł w tym opłacony egzamin, wykłady prowadzi egzaminator. Tel. 510 101 667. HYDRAULIK-remonty, instalacje wod-kan, c.o., gazowe. Tel. 508 458 806. Nauka MATEMATYKA - udzielam korepetycji - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiK-u. Tel. 666 980 507. JĘZYK POLSKI - nauczycielka pomoże nadrobić zaległości, odrobić lekcje, przygotuje do klasówek czy końcowego testu szóstoklasisty, inne. Tel. 516 321 059 po godz.18. KOREPETYCJE - matematyka, angielski, fizyka, chemia. Dojazd do ucznia. Tel. 880 287 877. KURSY na operatora wózków jezdniowych i obsługę butli gazowych, co miesiąc - www.brian-expert.pl - Silnowo. Inne kursyHDS, BHP, nadzór BHP. Tel. 503 74 50 70 MATEMATYKA - tanie korepetycje dla uczniów liceum i technikum oraz przygotowanie do obowiązkowej matury. Tel. 94 374 31 13 lub 782 456 673. MATEMATYKA - korepetycje, mgr matematyki. Tel. 889 272 610. UWAGA zapracowani rodzice! Nauczycielka codziennie pomoże przy odrabianiu lekcji ze wszystkich przedmiotów. Atrakcyjna oferta. Tel. 791 740 205. Praca AKADEMIA ALFA Szkoła Języków Obcych zatrudni lektora języka niemieckiego. CV oraz list motywacyjny prosimy przesyłać na e-mail: akademiaalfa@gmail.com ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem, mam wieloletnie doświadczenie, osoba odpowiedzialna. Tel. 889 258 687. ZAOPIEKUJĘ się osobą starszą, posiadam doświadczenie, jestem dyspozycyjna. Tel. 533 680 332. ZATRUDNIĘ na niepełny etat,praca w soboty i niedziele. Wymagana umiejętność pracy z grupą dzieci oraz kreatywność. Tel. 694 459 113. CHCIAŁBYŚ dodatkowo dorobić do swojej pensji lub emerytury? Lider branży finansowej otwiera swoje przedstawicielstwo, email: joanna. kolodziejczyk@interia.pl OPIEKUNKA osób starszych, praca legalna, okolice Hamburg, Bremen, Bielefeld. Kontakt Koszalin. Tel. 501 357 022.


REKLAMA

PUNKT KONSULTACYJNY DLA OFIAR PRZEMOCY DOMOWEJ w Szczecinku przy ul. 9-go Maja 12/7 (dawny SzOK) tel. (94) 374 40 28, 502 152 845 Punkt jest czynny: poniedziaĹ&#x201A;ek w godz. 13 â&#x20AC;&#x201C; 17 od wtorku do piÄ&#x2026;tku w godz. 8.30 â&#x20AC;&#x201C; 12.30

PORADNIA "K" ul. SzczeciĹ&#x201E;ska 32, tel. 94 374 37 05

REKLAMA

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpĹ&#x201A;atne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. PoradniÄ&#x2122; prowadzi lekarz specjalista StanisĹ&#x201A;aw Kocaj.

LEGALNA praca w Niemczech- opieka osĂłb starszych, darmowe kursy z j. niemieckiego dla kobiet 1865 lat, zaĹ&#x201A;atwiamy wszytkie formalnoĹ&#x203A;ci, dobre warunki pracy i wysokie zarobki. Tel. 34 3408045 lub 512 585 110, e-mail: poloniacare24@ op.pl

Cena promocyjna 1620zĹ&#x201A; szer. 250 cm wys. 210 cm zĹ&#x201A;oty dÄ&#x2026;b ocieplana

598 334 312

798 710 329

525 228 136

ObsĹ&#x201A;ugujemy caĹ&#x201A;y kraj

, 605 288 141

%"3.08&#"%"/*&4Ä&#x2013;6$)6

+UVPKGLGOQÄ&#x203A;NKYQÄ&#x2018;ĂŞRT\GVGUVQYCPKCK\CMWRW CRCTCVWUÄ&#x2C6;WEJQYGIQPCTCV[ 2TQUKO[\CDTCĂŞ\GUQDèFQYÂĽFQUQDKUV[ ZAPRASZAMY !

REKLAMA

<#24#5<#/;0#&#4/19'$#&#0+#5Ä&#x2021;7%*7 -6Â&#x2030;4'1&$Ăą&#5+Ăą DNIA 06.10.2012 SOBOTA GODZ. OD 15.00- DO 17.00 *16'.15-#4 7.14&10#


Na sportowo uczcili swojego trenera W drużynie wychowanków K.Cz. Lisa zagrali: stoją od lewej- K. Siemaszko, D. Mazur, R. Aleksandrowicz, O. Wyszomirski, Zb. Stankiewicz, R. Stasik, M. Macki (kierownik drużyny), J. Berger, D. Rak, R. Glanc (selekcjoner), I. Paczek, Zd. Jaroszyński, G. Kwiatkowski; klęczą od lewej- M. Florencki, D. Gut, M. Waszajło, M. Małecki, F. Skowron, D. Sołonowicz, M. Paczek, J. Leszko. Barwice, Bobolice i Szczecinek. Drużyna reprezentująca wychowanków trenera Lisa składała się z 19 graczy, wśród których głównie znaleźli się urodzeni w latach 50, 60 i 70 ubiegłego wieku. Nie zabrakło np. przybyłego z Drawska Mirosława Małeckiego, prawego obrońcy z lat 1973-1976. - Pan Kazimierz był dla nas jak ojciec. Zwracał uwagę nie tylko na nasze postępy piłkarskie, ale i również te w nauce. To właściwy patron dla tego stadionu - powiedział M. Małecki. Inny z graczy z tamtych lat Zbigniew Stankiewicz dodał - Nasz trenerek, bo tak

o nim mówiliśmy w tamtych czasach, wielu z nas wyprowadził na dobrą drogę i tą piłkarską, i tą życiową. Patron dla stadionu idealny. Jeden z młodszych graczy Rafał Stasik tak ocenił osobę trenera - Jeszcze za życia trenera mówiłem, że zasłużył sobie na pomnik. Tak się więc teraz stało. W turnieju dawni podopieczni trenera Lisa byli bardzo gościnni, gdyż dali się najpierw pokonać ekipie z Barwic, z którą przegrali 2:4 (1:2). Gole dla zwycięzców: Edward Urbaniak, Dariusz Podgórski (karny), Ireneusz Polewski, Szczepan

Zbroszczyk, dla Szczecinka: Grzegorz Kwiatkowski i Roman Aleksandrowicz (karny). Drugi swój mecz Szczecinek przegrał z Bobolicami 1:2 (0:0). Gole dla zwycięzców: Krzysztof Muzyczuk, Bogusław Jabłoński, dla pokonanych gol samobójczy. W trzecim spotkaniu Bobolice wygrały z Barwicami 3:1 (1:0). Po dwóch golach Bogusława Jabłońskiego i jednym Marka Zimnickiego. Dla Barwic strzelił Szczepan Zbroszczyk. Ostateczna kolejność w turnieju: 1. Bobolice 6 p. 2. Barwice 3 p. 3. Szczecinek 0 p. W rozegranym też w ramach memoriału

meczu młodzików drużyna Akademii Piłkarskiej Szczecinek pokonała Akademię Orlika z Czarnego 2:1 (0:1). Gole dla AP Szczecinek: Kacper Obłąkowski, Michał Ożański, dla AO Czarne: Mateusz Żyła. Wszystkie uczestniczące w memoriale drużyny, zarówno te oldbojów, jak i młodzików na pamiątkę dostały puchary i piłki. Memoriał zakończył wspólny posiłek, podczas którego był czas na chwilę wspomnień. Kolejny memoriał już za rok. (zp)

REKLAMA

W połowie września minęła druga rocznica śmierci Kazimierza Czesława Lisa. W sobotę, 29 września 2012 roku, ten zasłużony dla Szczecinka nauczyciel, pedagog, trener i działacz sportowy upamiętniony został nadaniem jego imienia szczecineckiemu Stadionowi Miejskiemu (piszemy o tym w innym miejscu). Jego uczniowie i piłkarscy wychowankowie pamięć swojego trenera uczcili na sportowo, biorąc udział w II Memoriale Kazimierza Czesława Lisa. Tym razem był to turniej drużyn oldbojów z udziałem ekip reprezentujących


Międzywojewódzki dwubój

foto:zp.

Szczecinecka kryta pływalnia oraz stadion OSiR 30 września stały się miejscem rozegrania Międzywojewódzkich Mistrzostw Młodzików (8, 9,10 i 11 lat) w Dwuboju Nowoczesnym Strefy A (obejmuje woj. zachodniopomorskie i wielkopolskie). Na starcie stanęło kilkadziesiąt bardzo młodych zawodniczek i zawodników z 3 klubów woj. zachodniopomorskiego: Tornado Szczecin, MKP Myślibórz i MKP Szczecinek. Impreza rozpoczęła się od wyścigów pływackich na dystansie 50 m stylem dowolnym. Zarówno w kategorii dziewcząt, jak i chłopców,

Bieg na 600m kosztował młodych zawodników sporo wysiłku.

rozegrana została kategoria indywidualna oraz sztafety. Po krótkiej przerwie wszyscy startujący przeszli na bieżnię stadionu, gdzie odbywała się druga część dwuboju, bieg na 600 m, a w wypadku sztafet 8x200 m. Zawody miały ciekawy i momentami emocjonujący przebieg. Wśród medalistów indywidualnych, w klasyfikacji łącznej poszczególnych kategorii, nie zabrakło młodych zawodników MKP Szczecinek. Oto medaliści szczecineckiego klubu: dziewczęta - złoty medal: Patrycja Nerć - rocznik 2003; srebrny medal: Julia Malinowska -

rocznik 2002; brązowy medal: Julia Gajda - rocznik 2003; chłopcy - złote medale: Jakub Białczyk - rocznik 2001, Kacper Grześ - rocznik 2003, Maciej Dąbkowski - rocznik 2004; srebrne medale: Michał Kochanowski - rocznik 2003, Adam Sawicki - rocznik 2004; brązowe medale: Adam Borys - rocznik 2002. W rozegranych wyścigach sztafetowych kolejność była następująca: 1. MKP Myślibórz I, 2. MKP Szczecinek I, 3. Tornado I Szczecin, 4. MKP Myślibórz II, 5. MKP Szczecinek II, 6. Tornado II Szczecin, 7. Tornado III Szczecin, 8. MKP Szczecinek III. (zp)

Mistrzostwa tenisistów ziemnych

W dniach 28-29 września na kortach Centrum Tenisowego w Szczecinku odbyły się Mistrzostwa Szkół w tenisie ziemnym, zorganizowane przez Szkołę Podstawową nr 6 oraz Szczecineckie Towarzystwo Tenisowe. Turniej został rozegrany w kategoriach szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych. Zawody udało się przeprowadzić przy bardzo ładnej pogodzie, a rozgrywki odznaczały się wyrównanym sportowym poziomem.

Wszystkie mecze były zacięte i emocjonujące - do samego końca. Ostatecznie w turnieju wzięło udział około 80 młodych adeptów tenisa ziemnego. Końcowe klasyfikacje w poszczególnych kategoriach przedstawiają się następująco: Szkoły Ponadgimnazjalne: 1. Mateusz Miętki 2. Konrad Kopczak 3. Tomasz Buko 4. Jakub Kowalewski. Gimnazja - chłopcy: 1. Jakub Chmielewski 2. Piotr Wiktorowski

Uczniowie szkół podstawowych otrzymali gustowne statuetki.

3. Tomasz Kubecki 4.Kacper Bielicki, Gimnazja- dziewczęta: 1. Barbara Dworzańska 2. Oliwia Bogdanowicz 3. Kinga Lasak 4. Alicja Domian. Szkoły podstawowe: Pełne pola chłopcy - 1. Kacper Hemperek 2. Piotr Rogolski 3. Robert Niemiec. Pełne pola dziewczęta - 1. Ala Szmurło 2. Ola Froehlich 3. Karolina Bordon. Midi tenis - 1. Dominik Szymański 2. Dawid Bogdanowicz 3. Jakub Skrzyński. Mini tenis - 1. Adam Tuchowski 2. Dawid Moskalaniec 3. Dominik Olekszyk. (zp)

W sobotnie (29 września) popołudnie przed szczecineckim ratuszem odbył się trening trampolinistów z miejscowego Akrobatycznego Klubu Sportowego „Darzbór”. Akrobaci, w nieco nietypowej scenerii jak na dyscypliny halowe, doskonalili elementy swoich układów (salta, śruby, obroty). Co ważne, wspomniane doskonalenie akrobatycznych umiejętności „pod gołym niebem” było także oryginalnym pokazem tej wyjątkowej dyscypliny sportu. Wzbudziło spore zainteresowanie osób znajdujących się

Piłkarskie rozgrywki ligowe

Przed meczem graczom Darzboru humory dopisywały. Szczecineckie drużyny piłkarskie rozegrały kolejne mecze w wojewódzkich i regionalnych klasach

rozgrywkowychw. KKO: Darzbór - Zryw Kretomino 4:1 (0:1). Gole dla Darzboru: A.

Jabłoński, M. Szydlak, B. Gehrke, K. Bednarczyk. Zasłużona wygrana Darzboru, choć po pierwszej połowie skuteczniejsi okazali się goście. W przerwie ostra reprymenda trenera Bernatka przyniosła pożądane skutki - Musiałem trochę wstrząsnąć chłopakami, bo nie grali tego, co sobie przed meczem nakreśliliśmy - powiedział trener. Goście już od 64 minuty grali w 9-tkę (po 2 czerwonych kartkach), a w doliczonym czasie tylko w 8-miu, po kontuzji jednego z graczy. Niestety limit zmian wykorzystali wcześniej. Gryf Polanów - Wielim 0:2 (0:0). Gole dla Wielimia: P. Jakimiec, P. Ćwik. Na trudnym terenie w Polanowie Wielim zagrał dobry mecz i przywiózł 3 punkty. - Mogliśmy

w tym czasie na placu Wolności. W treningu uczestniczyły dziewczęta: Karolina Zwolan, Malwina Zagierska, Karolina Pietrzyk; chłopcy: Artur Puchalski, Tomasz Bartosik, Paweł Szczepanowski, Miłosz Bazyliński. Ten niecodzienny pokaz akrobacji to pomysł na akcję promocyjną klubu, mającą zachęcić najmłodszych do ćwiczeń gimnastycznych, które kształtują cechy motoryczne, niezbędne we wszystkich dyscyplinach sportowych. Warto nadmienić, że na co dzień treningi odby-

wają się w sali akrobatycznej Szkoły Podstawowej Nr 7, a ich harmonogram przedstawia się następująco: - grupy przedszkolne - chłopcy - wtorek, czwartek o godz. 16.00 - 17.00; dziewczęta - poniedziałek, środa, piątek o godz. 16.00 - 17.00; grupy wczesnoszkolne - chłopcy - wtorek, czwartek o godz.17.00 - 18.00; dziewczęta - poniedziałek, środa, piątek o godz. 17.00 - 18.00. Zajęcia prowadzą: Wioletta Szydlak (dziewczęta), Ryszard Zawada i Krzysztof Zawada (chłopcy). (zp)

wygrać nawet wyżej, ale w pierwszej części gry W. Gersztyn nie wykorzystał rzutu karnego. Po długim czasie nieobecności, grę w zespole wznowił Dariusz Bartolewski. Zagrał pełne 90 minut i był bardzo pewnym punktem drużyny - powiedział po meczu trener G. Berger. OR: Zawisza Grzmiąca - Błękitni Wektra 3:4 (0:4). Gole dla zwycięzców strzelił Mateusz Pańczyk 2 oraz Tomasz Woroń i Emil Sukiennik po 1. Kiedy po 45 minutach Błękitni prowadzili 4 golami, wydawało się, że Zawisza może zostać rozgromiony. Tymczasem po przerwie to gospodarze strzelili 3 gole i ostatecznie minimalne zwycięstwo odniosła drużyna ze Szczecinka. - Mogliśmy i powinniśmy wygrać ten mecz zdecydowanie wyżej, jednak nie pozwolili nam na to sędziowie - poskarżył się nam prezes Błękit-

nych Krzysztof Kutrowski. WLT: Energetyk Gryfino - AP Szczecinek t. starsi 5:2 (4:0). Gole dla AP: Tymon Pączka i Karol Jabłoński (karny). - Aż o tyle goli nie byliśmy gorsi. Po prostu u nas zawodziła skuteczność, a gospodarze celnie trafiali. Brakowało też pierwszego bramkarza - powiedział trener Rafał Glanc; Energetyk Gryfino - AP Szczecinek t. młodsi 0:3 (0:1). Gole dla AP: Aleksy Kizielewicz 2 i Marcin Frankowski 1. - Zdecydowanie dominowaliśmy nad przeciwnikiem i goli mogło paść znacznie więcej. Nie ma jednak co narzekać, bo ważne, że wciąż wygrywamy - powiedział trener Krzysztof Siemaszko. LWJ: Mecze juniorów AP Szczecinek - Salos Szczecin przełożone zostały na 17 października br. (zp)

REKLAMA

Młodzi akrobaci prezentowali ciekawe i trudne ewolucje.

foto:AKS Darzbór

Akrobaci przed ratuszem


REKLAMA


636