Page 1

Z aparatem na grubego zwierza

STR. 12,13

!

NASTฤ˜PNE WYDANIE TEMATU SZCZECINECKIEGO

ZA DWA TYGODNIE - 23 SIERPNIA

!

NOWE OBLICZE TWOJEGO DOMU! OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Za nisko, za gล‚oล›no STR. 10

REKLAMA

REKLAMA

Dowรณdztwo Operacji Powietrznych: To siฤ™ nie powtรณrzy!

KASACJA POJAZDร“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AฤŸCZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ลฃ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Inna gazeta Z dalekiej Warszawy, a konkretnie z Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, otrzymaliśmy całkiem spore opracowanie pod redakcją prof. Ireneusza Krzemińskiego pt. „Po rewolucji. Konsolidacja demokracji w małych miastach: Mława i Szczecinek”. Jak w przedmowie pisze prof. Krzemiński, badania zostały zrealizowane w 1997 roku, a następnie powtórzone w 2008 r. i obejmowały proces związany z przemianami ustrojowymi i społecznymi lokalnych społeczności. Jak mieszkańcy obu małych, prowincjonalnych miast (Mława - liczy 30 tys. mieszkańców, Szczecinek - 40 tys.) odczuwają i oceniają zmiany dokonujące się w ostatnich dziesięcioleciach. Dlaczego akurat te dwa miasta, które łączy jedynie to, że oba znajdują się w Polsce? Tak naprawdę to tylko autorzy opracowania o tym wiedzą. Być może mamy do czynienia z typowym przypadkiem, tak jak to się dzieje przy skreślaniu cyferek w lotto. Nie chcę przytaczać przyczyn dotyczących Mławy, ale w przypadku Szczecinka autor tłumaczy jego wybór tylko tym, że na początku lat 70 przeprowadzono w naszym mieście badania socjologiczne. No dobre i to. W każdym razie w 2008 roku badana zostały powtórzone. W tym celu zorganizowano nawet studencki obóz badawczy w Mławie. W Szczecinku chyba nie, bo nie ma o tym wzmianki. W obu miastach przeprowadzono sondaże obejmujące ok. 500 mieszkańców w każdej miejscowości. Na samym początku bardzo ciekawe jest spostrzeżenie autorów dotyczące sytuacji gospodarczej i życiowej mieszkańców. Otóż okazało się, że cyt.: Mława miała się gorzej niż Szczecinek pod względem gospodarczym i sytuacji życiowej mieszkańców, o tyle obecnie wydaje się, iż jest odwrotnie. Zdaniem autorów Szczecinek, mimo swoich walorów turystycznych, boryka się z trudnościami gospodarczymi większymi niż te w Mławie... Z badań wynika, że szczecinecczanie (autorzy używają określenia - szczecinczanie) pozytywnie oceniają dorobek ostatniego dziesięciolecia. A co ponadto? Już przy pierwszym rozdziale dotyczącym przemian lokalnej polityki, szczecinecki czytelnik musi obejść się smakiem. Nie dowie się niczego. Nie ma ani słowa o politykach lokalnych w pierwszych latach istnienia samorządu. Za to część dotycząca Mławy została ujęta aż na kilkunastu stronach opracowania. Niestety, w dalszych rozdziałach jest podobnie. Z naszego punktu widzenia, ciekawe mogą być spostrzeżenia dotyczące lokalnej wspólnoty i jej zainteresowania się publicznymi sprawami poprzez czytelnictwo prasy lokalnej i regionalnej. Jak się okazuje, prasę lokalną i regionalną czyta 8 na 10 mławian i jak to ujęto - 66,8 proc. szczecinecczan. Tam ukazują się 3 gazety powiatowe i 1 o zasięgu regionalnym. Nazwy wszystkich tytułów zostały wymienione. U nas, wg autorów, podstawowymi środkami komunikowania się, są dwa dzienniki regionalne obejmujące obszar całego województwa. Powyższe stwierdzenie niezgodne jest jednak z prawdą. W rzeczywistości na naszym terenie dostępny jest tylko jeden dziennik o zasięgu całego województwa, dodajmy sprzedający się w Szczecinku w... kilku egzemplarzach. No, ale my tu na miejscu możemy się mylić... Jeśli przyjmiemy, że badania dotyczące czytelnictwa zostały przeprowadzone nieco rzetelniej, to możemy się dowiedzieć, że do czytania prasy lokalnej i regionalnej regularnie deklaruje 27,1 proc. badanych, do czytania pojedynczych numerów 39,7 proc. a 27,1 - przyznaje się, że nie czyta. Najmniej czytający są najmłodsi uczestnicy sondażu. Jednak w prawdziwe zdumienie może wprowadzić wykres dotyczący czytelnictwa tejże prasy w Szczecinku. Otóż, jak twierdzą ci, którzy rynek badali - 21,3 proc. czyta „Głos Dziennik Pomorza” (sic!), 10 proc. „Kurier Szczeciński” i 78,1- jak to ujęto - „inną gazetę”. Co autor lub autorzy owego sondażu mieli na myśli, kamuflując tytuł lokalnej gazety, tylko oni o tym wiedzą. A tak przy okazji, skoro istnieje tak wielka dysproporcja pomiędzy tytułami, to od ludzi nauki należałoby oczekiwać nieco głębszej analizy tego dziwnego (i nienotowanego w Mławie) zjawiska niż zdawkowe zdanie cyt. Odpowiedź spoza zamieszczonej w kwestionariuszu kafeterii. W tym wszystkim istotne jest to, że książka „Po rewolucji...” została zaadresowana na nasz redakcyjny adres jak najbardziej prawidłowo, wymieniono nawet bezbłędnie numery pokojów w biurowcu, a także - co dla nas jest najistotniejsze - zamiast „innej gazety” napisano „Temat Szczecinecki”. Dziękujemy! Dobre i to. Jerzy Gasiul

WSA podzielił opinię wojewody. Przewodniczący Rady Miasta Mirosław Wacławski musi złożyć mandat!

I nawet uchwała nie pomogła Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie wydał w środę (8.08) wyrok w sprawie uchylenia mandatu radnemu Rady Miasta Mirosławowi Wacławskiemu. Taką decyzję wydał wcześniej wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz. - Sąd oddalił skargę Mirosława Wacławskiego, czyli krótko mówiąc, podzielił argumenty wojewody. Sędziowie uważają, że one są trafne i w tym przypadku mandat musi być wygaszony. Wyrok nie jest prawomocny, od niego może zostać złożony wniosek o uzasadnienie i następnie może być wywiedziona skarga kasacyjna do Naczelnego Sadu Administracyjnego w Warszawie. Wtedy procedura będzie zakończona – powiedział nam sędzia Grzegorz Jankowski, przewodniczący wydziału - rzecznik prasowy WSA w Szczecinie. Niestety, nie znamy opinii w tej sprawie naszego przewodniczącego. Mirosław Wacławski – co wcześniej nam oświadczył – z nami nie rozmawia. Przypomnijmy. W lutym (27.02)

br. wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz wygasił mandat szefa szczecineckiej rady. By podjąć taką decyzję, wojewoda musiał uzyskać zgodę ministra Administracji i Cyfryzacji Michała Boniego. Wprawdzie minister podtrzymał opinię wojewody, ale odmienne zdanie miała w tej sprawie Rada Miasta. W tym celu podjęła nawet stosowną uchwałę na sesji nadzwyczajnej, zwołanej 23 lipca. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Wojewoda uważa, że radny Mirosław Wacławski, będąc pełnomocnikiem procesowym Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Szczecinku i reprezentując tę spółkę w postępowaniach sądowych, naruszył ustawowy zakaz łączenia mandatu radnego z byciem pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności przez spółkę. Z kolei szczecineccy radni zarzucili wojewodzie, że uchylając mandat M. Wacławskiemu, dokonał błędnej wykładni ustawy o samorządzie gminnym. Ich zdaniem,

Już w lutym (27.02) br. wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz wygasił mandat szefa szczecineckiej rady. przewodniczący Wacławski, któremu spółka ZGM TBS udzielała indywidualnych pełnomocnictw procesowych do reprezentowania przed sądami, był upoważniony do dokonywania określonych czynności procesowych, co nie oznacza, że był upoważniony do reprezentowania spółki przy prowadzeniu działalności gospodarczej. WSA dał dziś wiarę interpretacji prawnej przedstawionej przez wojewodę. (sw)

REKLAMA

Maciej Gaca:


ZAPRASZAMY DO NOWEGO

SALONU MEBLOWEGO - MEBLE SYSTEMOWE 0(%/(0â2'=,(Ŧ2:( 0$7(5$&('2âÐŦ(. .5=(6â$672â<.8&+1,( .8&+1,(1$:<0,$5 6=$)<:1Ĕ.2:(*$5'(52%< 0(%/(%,852:(

6]F]HFLQHNXO:\ĞFLJRZD 'DZQ\VNOHS6WRODU

6]F]HFLQHNXO/XWHJR:LĞQLRZD RERNZHMĞFLDQD+DOĊ7DUJRZą

2WZDUWH

SRQSLą

10.00 - 18.00

sobota

10.00 - 14.00


Policyjny raport tygodniowy *** Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę (4 sierpnia) po południu w jednym z mieszkań przy ul. Zielonej. Podczas alkoholowej libacji doszło do awantury, w wyniku której 51-letnia kobieta (miała ok. 2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu) zadała 53-letniemu mężczyźnie kilka ciosów nożem w okolice klatki piersiowej. W następstwie ran ofiara zmarła. Kobieta zatrzymana przez policję, zeznania złożyła po wytrzeźwieniu. We wtorek (7.08) na wniosek prokuratury, Sąd Rejonowyw Szczecinku aresztował kobietę na okres 3-miesięcy. *** Szczecineccy policjanci zatrzymali 19-letniego włamywacza, sprawcę podpalenia kiosków przy ul. Armii Krajowej. Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. - Podpalenie miało miejsce pod koniec lipca w godzinach nocnych. Policjanci ustalili, że w kioskach przed pożarem doszło do włamania i kradzieży. W zainteresowaniu sprawcy były głównie artykuły, które łatwo można spieniężyć, czyli papierosy i karty telefoniczne. Kiedy włamywacz „zaopatrzył” się w potrzebne rzeczy, dla zatarcia śladów wzniecił pożar podpalając zapalniczką firanki. Właściciel wycenił straty na około 72 tys. zł - mówi st. sierż. Anna Matys, rzecznik prasowy szefa szczecineckiej policji. Śledczy ustalili również, że kilka dni wcześniej ten sam młody mężczyzna ukradł rower górski o wartości 670 zł z jednej z piwnic. 19-latek jest znany policji, ma na swoim koncie liczne włamania, za które był już wcześniej karany. *** O krok od tragedii było w Rakowie, w gminie Borne Sulinowo. Doszło tam do wypadku. W jego następstwie 57-letni kierowca daewoo tico trafił do szpitala. Ojciec podróżujący ze swoim 10-letnim synem jadąc od strony Rakowa w kierunku Czaplinka nie dostosował prędkości do panujących warunków atmosferycznych. Stracił panowanie nad pojazdem i na łuku drogi wjechał do rowu. W wyniku zdarzenia doznał złamania kości biodra lewego. Dziecku nic się nie stało. Jak ustalili policjanci, mężczyzna prowadził pojazd pod wpływem alkoholu. Poddany badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wydmuchał 0.82 promila. Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 2. *** Jeden kierowca usłyszy zarzuty kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, jeden - po użyciu alkoholu. To efekt kolejnej policyjnej poniedziałkowej (6.08) akcji „Trzeźwy poranek” przeprowadzonej na ulicach Szczecinka. Tym razem patrol Wydziału Ruchu Drogowego kontrolował kierowców na ulicy Jana Pawła II. Łącznie policjanci skontrolowali 141 osób. W zeszłym tygodniu policjanci zatrzymali 13 nietrzeźwych kierujących, w tym 11 rowerzystów.

Problem z rozbiórką zwięńczenia wieży wodociągowej

Miał rozebrać i... uciekł Tego nikt się nie spodziewał. Firma (według tego, co zdołaliśmy ustalić, z miejscowości koło Gdańska), która jako jedyna odpowiedziała na ofertę miasta w sprawie rozbiórki zwieńczenia wieży wodociągowe,j w ostatniej chwili przed przyjęciem placu budowy i podpisaniu umowy, po prostu zdezerterowała. - Podpisanie umowy na rozbiórkę wieży ciśnień nie doszło do skutku, ponieważ wykonawca uchylił się od jej podpisania - potwierdza nam Julia Michałowska, po. rzecznika prasowego Urzędu Miasta. Ratusz ma teraz problem. I to niemały. Jak najszybciej musi ogłosić kolejny przetarg. Tymczasem czasu jest jak na przysłowiowe lekarstwo - inspektor nadzoru budowlanego wyznaczył termin 31 sierpnia, jako graniczny na sfinalizowanie działań w zakresie zabezpieczenia budowli przed zawaleniem. Czy zwieńczenie wieży - bęben z kopułą i latarnią - uda się rozebrać, w takim terminie, jaki zakłada projekt? - Oczywiście, że tak, ale wydaje mi się, że koszty tej inwestycji zostały nieco zaniżone (88 tys. zł brutto - dop. red.) - uważa Janusz Paszkiewicz, szef firmy Dalbet, do niedawna właściciel wieży. - To nie jest prosta operacja, budowla stoi na małym wzgórzu, bez co naj-

Zwieńczenie wieży wodociągowej, ze względu na zły stan techniczny, zostanie rozebrane. mniej 150-tonowego dźwigu tam ani rusz. No i ciągle istnieje ryzyko, i to niemałe, że po zdjęciu głowicy i zdemontowaniu stalowego zbiornika, to wszystko się po prostu „rozjedzie”. O tym, jaki jest stan techniczny zwieńczenia wie-

ży nie będę już wspominał. To się ledwie trzyma, trzęsie i kruszy. Trzeba to jak najszybciej demontować. J. Paszkiewicz w rozmowie z nami nie wykluczył, że jego firma stanie do przetargu, który lada dzień ma ogłosić ratusz. (sw)

MSW „odchudza” policję

Likwidują posterunki w Białym Borze i Grzmiącej *** W czwartek (2.08) na ulicy Pilskiej doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów - jadącego od strony Szczecinka BMW i poruszającego się w stronę miasta opla. Kierowca BMW przyznał się policjantom, że przysnął za kierownicą. Ze złamaną ręką trafił do szpitala. Pasażerka opla doznała ogólnych potłuczeń, a kierujący BMW - złamania lewej nogi w kostce. (sw)

Tydzień straży miejskiej W minionym tygodniu strażnicy miejscy podjęli 114 interwencji w stosunku do 161 osób. Na 15 osób łamiących prawo zostały nałożone mandaty karne, a wobec 14 zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku - mówi „Tematowi” komendant SM Grzegorz Grondys. - Patrole ujęły dwie pijane nieletnie, trzech nietrzeźwych rowerzystów, a cztery osoby przekazali policji. *** W czwartek (2.08) około godz. 1.20 na ul. Pilskiej patrol złożony z policjanta i strażnika miejskiego zatrzymał do kontroli dwóch rowerzystów jadących bez wymaganego oświetlenia. Jak się okazało obaj panowie byli pijani. *** Do kuriozalnego zdarzenia doszło w sobotę (4.08) około godz. 17.40 przy ul. Bohaterów Warszawy. - Patrol podejmował tam interwencję wobec grupy młodzieży zakłócającej spokój i porządek publiczny. Na miejscu wylegitymowano cztery nieletnie dziewczęta, z czego trzynastolatka i czternastolatka znajdowały się w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Obie zostały przewiezione do komendy policji skąd odebrali je rodzice - dodaje G. Grondys. (sw)

VLHUSQLDPLMD,URF]QLFDŋPLHUFL

ŋS%DUEDU\.ZDN 0V]DŋZ]DGXV]ĕ'URJLHM=PDUãHM RGEĕG]LHVLĕVLHUSQLDU RJRG]ZNRŋFLHOHSZ1103Z6]F]HFLQNX 3ROHFDP\PRGOLWZLHLŧ\F]OLZHMSDPLĕFL 5RG]LQD

O likwidacji posterunków policji w niektórych gminach powiatu szczecineckiego mówi się już co najmniej od roku. Potwierdził to w rozmowie z nami komendant powiatowy policji w Szczecinku inspektor Józef Hatała. - Jeszcze nic nie jest przesądzone, choć owszem, prowadzone są prace planistyczne w tym zakresie mówi inspektor Hatała. - Jeżeli chodzi o posterunek w Grzmiącej, to policjanci zostaną przeniesieni do posterunku w Barwicach i stamtąd będą patrolować teren gminy. Będzie więcej patroli pieszych, policjanci, głównie dzielnicowi, będą bliżej ludzi. Przy tym nikt nie straci pracy - zapewnia insp. Hatała i podkreśla zarazem, że żadne wiążące decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Z szefem szczecineckich policjantów rozmawialiśmy o posterunku w Grzmiącej (MSW: zmiany w roku 2014), ale jak się okazuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie wyklucza też zmian restrukturyzacyjnych posterunku w Białym Borze. Mimo uspokajających sygnałów płynących nie tylko z Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku, ale też z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, nie ma się co dziwić, że mieszkańcy Grzmiącej i Białego Boru są mocno zaniepokojeni planami policji. Ich zdaniem, gdyby doszło do likwidacji tamtejszych

posterunków, policja będzie miała mniejszy potencjał, będzie słabiej działać, co doprowadzi do wzrostu przestępczości. A już „na dziś” tereny tych gmin do najspokojniejszych wcale nie należą. Działaniami prowadzącymi do likwidacji posterunków policji zaniepokojeni są również zachodniopomorscy parlamentarzyści. W tej sprawie do Ministra Spraw Wewnętrznych interpelował poseł Stanisław Wziątek. Parlamentarzysta dopytywał również o posterunek policji w Grzmiącej. „Czy rzeczywiście istnieje zamiar likwidacji posterunków policji m.in. w Grzmiącej? Jakie są przyczyny likwidacji tych posterunków? Czy przy podejmowaniu decyzji wzięto pod uwagę wszystkie jej negatywne konsekwencje dla mieszkańców gmin?” - dopytuje w interpelacji poseł Wziątek. Posłowi odpowiedział Minister Spraw Wewnętrznych Jacek Cichocki. W swoim wystąpieniu szeroko uzasadnił działania MSW i Komendy Głównej Policji i zarazem potwierdził, że zmiany mogą dotyczyć również posterunku w Białym Borze. „Pragnę podkreślić, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ani Komenda Główna Policji nie planują systemowej likwidacji wszystkich posterunków policji. (...) Najmniejsze posterunki nie mogą zapewnić całodobowej ob-

sługi obywateli, nie są także w stanie zorganizować całodobowej służby patrolowej, nawet w postaci pojedynczego patrolu dwuosobowego, co ma bezpośredni wpływ na czas reakcji Policji na zgłoszenie o zdarzeniu. Funkcjonariusze pełniący służbę w tych jednostkach z reguły zajmują się wyłącznie obsługą najprostszych zdarzeń i zazwyczaj są w stanie załatwić jedynie część z tych spraw. W wielu przypadkach z powodu braku w posterunku wystarczającej liczby policjantów pełniących służbę, interwencje przeprowadzane są przez policjantów z najbliższej komendy powiatowej. Ze względu na brak odpowiedniego wyposażenia, a także odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów, bardziej skomplikowane działania z zasady wymagają zaangażowania się jednostki Policji wyższego szczebla. Środki lokomocji, użytkowany sprzęt, a także same lokale, w których znajdują się posterunki, są znacznie mniej efektywnie wykorzystywane niż w komendach powiatowych (...) Minister Cichocki ujawnił też, jakie posterunki policji na terenie województwa zachodniopomorskiego podlegać będą restrukturyzacji. Otóż MSW planuje, że (w latach 2012-2016) może ona dotyczyć 30 posterunków policji, w tym posterunków w Białym Borze i Grzmiącej (w roku 2014). (sw)


Wybory... Zenek ma głos

Wybory to nie jest jakieś tam hop siup. Wybory to jest poważna sprawa i to jak najbardziej zresztom. Ale spoko, spoko, bo ja nie chc bynajmniej nawijać o polityce, bo przecie nie każdego polityka interesuje. Ale niestety, nawet jak kogoś zabawa w te klocki nie bawi, to i tak od wyborów się nie wymiga, bo przecież musi dokonać wyboru - czy iść na wybory, czy nie iść. I jak byś człeku nie kombinował, to dzień w dzień wyborów musisz dokonywać. Nie inaczej było ze mną w łostatni wtorek. Ja na spacer do naszego parku iść chciałem, a moja ślubna do miasta. No i musiałem dokonać wyboru, a że swoje

zdanie mam, to wyboru dokonałem i powiedziałem - no dobrze, pójdziemy do miasta! Przechodząc łobok wspomnienia po Manhattanie, zostałem zaczepiony przez łosobnika, który to uprzejmie, jak najbardziej zresztom, prosił mnie o złotówkie, bo jak twierdził, pić mu się chce, czemu się specjalnie nie dziwiłem, jako że ciepło było bardzo. A że w kieszeni złotówkie wolną miałem, to pozostało tylko wyboru dokonać - dać spragnionemu, czy nie dać? I już wyboru dokonywałem, gdy wtrącił się przechodzący znajomek. Nie dawaj mu, bo on to przeznaczy na C2H5OH, znaczy się alkohol. Ale jak nie dać, jeśli po pierwsze primo - łosobnik szczery jest i kitu, że z głodu umiera nie wstawia i na bułkie nie prosi, no i po drugie primo - widać gołym okiem było, że suszy go łokropnie, no i... pieniążek mu dałem, bo był nie zna-

jomka, tylko mój i tym sposobem wyboru dokonałem. No tyle, że teraz to łobdarowany stanął przed wyborem, czy wydać to na C2H5OH czy na H2O mineralną na ten przykład. Znajomek, co to się wtrącił stwierdził, że on takich wyborów nie musi dokonywać, bo on nie daje pieniędzy żadnym z tych, co na ulicach proszą (ani młodym ani starym), bo to są naciągacze, wydrwigrosze biedy prawdziwszej nie znający. A tymi, co opieki potrzebują, to zajmuje się opieka społeczna i insze organizacje. Przypomniał mnie również, że przedstawiciele łorganów porządkowych na łokrągło nam w kablówce przypominają, co by pieniędzy takim łosobnikom namolnym nie dawać. A jeśli już chcemy dobroczynność uprawiać, to pieniądze dać trzeba organizacjom, co pomoc biednym niosą. A to jego zdaniem specjalnej fatygi nie wymaga, bo przedstawiciele tychże z puszkami w dłoniach na stałe są zainstalowani na naszych ulicach. I on czasami do tych puszek wrzuca. No i niby ten mój znajomek kształcony, bo przecie symbol alkoholu zna, a naiwny jak ma-

ły Kaziu, że niby on wyborów dokonywać nie musi. Ha! Ha! Ha! Przecie nie dając proszącym, a wrzucając do puszek - właśnie wyboru dokonał. I jak byś nie kombinował, to na łokrągło i codziennie wyborów dokonywać trzeba. O czym miesiąc temu przekonał się pewien przedstawiciel organu porządkowego po wyjściu z supermarketu. Dopadła go bowiem łosoba pro-

sząca o datek, na dodatek wyjątkowo namolna i upierdliwa, a płci odmiennej. Przedstawiciel organu nijak poradzić sobie z nią nie mógł. No i zapominając o swoich pouczeniach wygłaszanych w kablówce, co by żebrującym pieniędzy nie dawać, na łodczepnego monetę proszącej dał, a ta faktycznie się od niego łodczepiła. No tyle, że jakby przedstawiciel nie kombinował, to jednak wyboru dokonał.

dzin znowu tkwić, to niech chociaż ci, którzy dopiero swoją przygodę z urlopem zaczynają, ładnej pogody nie mieli. I nie ma co wyrzutów sumienia sobie urajać, że bliźniemu swemu tak podle życzymy, wszak to u nas normalne i nie ma co sentymentami się przejmować. Jak to „mondre” głowy z piedestałów prawią, że w Szczecinku sami frustraci i bliźniego swego niewinnego to by niezbyt aromatyczną substancją organiczną najchętniej wysmarowali, to i niech tak będzie - bo skoro „słowo się rzekło” to i „frustraci u płota”. Drugą rzeczą, która może nas po mordzie zdzielić, jest niewątpliwie zachowanie co poniektórych weekendowych współplażowiczów, którzy nad naszym skromnym jeziorem postanowili wypoczywać. I chociaż młode matki jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że najpewniej w wyniku szoku poporodowego mogą się przez jakiś czas

wszystkim, co wydala ich niemowlak, zachwycać i stosowne statusy pochwalne na portalach społecznościowych ustawiać, to już kilkuletnie, czerwone z wysiłku dziecię kucające w krzakach takiej euforii u sąsiada z ręcznika obok niekoniecznie musi wzbudzać (co sama w ostatnim czasie miałam nieprzyjemność dojrzeć). A że trend się ostatnimi czasy przyjął, że przyszłe pokolenie bezstresowo powinno być wychowywane, to nie można pociechy na taki szok narażać i do obskurnego tojtoja posyłać. A że ktoś tam w to czy w owo wdepnie? Tyle się teraz mówi o życiu bardziej EKO, że nie ma co się przejmować - toć to sama natura przecież, a stópkę zawsze w jeziorku można sobie ochlapać. Bo o tym, że koszykarzy u nas deficyt, zwyczajnie już nie wspomnę. Choć przecież już w podstawówce na lekcjach wuefu uczą, jak do kosza trafiać. Ale to się przecież zwyczajnie pod wieczór jakimś spychaczem po plaży przejedzie, potem `łupy` łopatą na tira załaduje i od jutra znowu będzie można piasek

na plaży zobaczyć. Po powrocie wypadałoby również od razu zejść na ziemię i o jakichkolwiek górnolotnych rozrywkach jak najszybciej zapomnieć. Co prawda podobno tu się u nas w mieście działo, ale niestety tylko w czerwcu i niestety tylko `podobno`. A że to znowu wszystko wina pogody, bo przecież nie tego, że zapalonych kibiców ci u nas tyle, co i koszykarzy, to już wiadomo, że słusznie na tą naszą aurę zawsze narzekamy. I teraz najwidoczniej nie ma co ryzykować, że podstępne deszcze frekwencję nam popsują, dlatego koncertów u nas jak na przysłowiowe lekarstwo. I zaryzykuję stwierdzenie, że w tym wypadku chodzi o lekarstwo na raka. Ale przykład z kibiców trzeba brać i swoich zawsze dzielnie wspierać. I tak, jak owinięci szalikami panowie zawsze na koniec meczu „nic się nie stało” skandują, tak my jesienią, wciągając na siebie cieplejsze okrycia wierzchnie, będziemy mogli „nic się nie działo” zanucić.

Z obłoków o glebę Marzena Góra

Jako że wakacje w pełni, to i sezon urlopowy trwa sobie w najlepsze. Ci, którzy swoją szansę na odpoczynek od spraw służbowych już wykorzystali, z zazdrością i nieco nienawistnie spoglądają w stronę tych szczęśliwców, którzy na wakacyjne wojaże dopiero się szykują. Ale oni też przecież w końcu z tych urlopów wrócić będą musieli. Pół biedy, gdy się do jakiegoś Radomia czy nad nasze morze wczasowicze wybrali, jako że polskie realia, nawet w dni wolne od szarej rzeczywistości, gdzieś tam im zawsze majaczyły. Ale ci, którzy postanowili w tym roku obce państwa poodwiedzać i w cieplejszym klimacie na słońcu się podsmażyć, mogą większego szoku doznać i po powrocie poczuć, że ktoś im w ko-

lokwialną mordę dał. Choć chamów i problemów również na obczyźnie zapewne nie brakuje, to są to przecież bardziej egzotyczne chamy i problemy, a nie takie zwykle pospolite, których na co dzień pod dostatkiem mamy. Po powrocie, co by żadnego szoku po wyrwaniu z krainy wiecznego słońca nie doznać, po pierwsze trzeba sobie przypomnieć, że u nas zawsze bardziej pada niż nie pada. A nawet jak nie pada, to najpewniej zaraz padać zacznie. Bo żeśmy już do kraju wrócili i należałoby się dostosować do ogólnopolskich trendów i na pogodę zwyczajnie pomarudzić. Bo naród nasz wyjątkowo marudny stał się ostatnimi czasy. I ja się wcale temu nie dziwię, chociaż nie na pogodę w ostatnich latach powinniśmy narzekać, a na inne „słońca” nam tu i ówdzie panujące. A przecież to i lepiej że pada, skoro musimy w tej pracy po osiem go-


REKLAMA


W sobotę odbędzie się mecz wspomnień i akcja wsparcia dla Natalii.

foto:sw

„Wielim” Szczecinek ma 65 lat

Trzecioligowy „Wielim” z pierwszej połowy lat 80. Na zdjęciu m.in.prezes klubu Mieczysław Bibik, trener Wiesław Durda, Władysław Lazurko oraz piłkarze: Mirosław Kowalczyk, Jacek Drapiński, Waldemar Cekała, Tadeusz Hennig, Lech Golubiewski, Daniel Gut i Marek Rzepa - mistrz Polski juniorów z „Zawiszą” Bydgoszcz. Klub Sportowy „Wielim” Szczecinek świętuje 65 urodziny. Z tej okazji w sobotę, 11 sierpnia o godzinie 17.00 na stadionie miejskim odbędzie się piłkarski mecz wspomnień. Na boisku zobaczymy nie tylko obecnych piłkarzy „Wielimia”, ale też piłkarskie legendy wielimow-

skie sprzed lat. Organizatorzy przewidzieli również wiele innych atrakcji. Działacze i kibice „Wielimia” przeprowadzą także akcję charytatywną. - Pieniądze trafią na pomoc dla chorej Natalii Chrzanowskiej - mówi Bogusław Łosek, członek zarządu KSW. - Na boisku zobaczymy piłkarzy gra-

jących w barwach „Wielimia” w III lidze w latach 80, a także czwartoligowego„Wielimia” z przełomu lat 19972001. Ostatecznej listy naszych futbolistów jeszcze nie znamy, cały czas prowadzimy rozmowy, zapraszamy, ale zapewniam, że atrakcji, nie tylko sportowych, będzie moc. Na bo-

isku zobaczymy między innymi: Ireneusza Bzowego, Zenona Przybysza, Michała Ponichterę, Tomasza Bykowskiego, Rafała Mroza, Szymona Ochockiego, Grzegorza Bergera, Grzegorza Kwiatkowskiego, Wacława Popiela, Ryszarda Szczuko, Dariusza Bartolewskiego, Daniela Raka,

Marcina Chęcińskiego, Roberta Kotysa, Andrzeja Stysło i Marka Rzepę. Wstęp na mecz jest wolny. - Liczymy, że kibice zamiast na bilet, pieniądze wrzucą do puszek. W przerwach prowadzone będą również inne akcje charytatywne - dodaje B. Łosek. (sw)

Wszyscy jeżdżą na rowerach ze SzLOT Rowerowe stojaki wypożyczalni rowerów przy SzLOT, niezależnie od pogody, zwyczajnie świecą pustkami. „Czy to znak, że wypożyczalnie rowerów już nie funkcjonują?”, „Jak to możliwe, że jeszcze w ubiegłym roku, rowery można było wypożyczyć, a teraz nic z tego?” - to tylko niektóre przykłady wątpliwości, które ostatnio zgłaszają nam Czytelnicy. Otrzymawszy kilka podobnych sygnałów, postanowiliśmy sprawdzić, jak rzeczywiście funkcjonują wypożyczalnie rowerów w Szczecinku. W tym celu udaliśmy się tam, gdzie swój pobyt w mieście rozpoczyna większość przyjezdnych, a więc do Centrum Informacji Turystycznej. Na miejscu zdementowano wszelkie podejrzenia sugerujące, że szczecineckie wypożyczalnie

Maciej Gaca:

rowerów to już przeszłość. - Puste stojaki to efekt tego, że rowery cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem mieszkańców oraz turystów - zaznaczył pragnący jednak zachować anonimowość pracownik CIT. - Rowerów nie widać, ponieważ właśnie w tym czasie korzystają z nich osoby, które je wypożyczyły. Nasz rozmówca podkreślił, że w całym mieście czynnych jest kilka punktów, w których można wypożyczyć rowery. Są to: teren przy Hotelu Zieliński, Schronisko Młodzieżowe przy ul. Kościuszki, internat przy ZS nr 1, basen, plaża miejska, siedziba SzLOT oraz CIT. Jak udało nam się dowiedzieć, rowery można wypożyczać w godzinach od 10.00 do 18.00. Przyjem-

ność przejażdżki wypożyczonym w Szczecinku rowerem za godzinę kosztuje 5 zł, natomiast za całodobowe wypożyczenie jednośladu trzeba zapłacić 29 zł. - Bardzo wiele osób korzysta z możliwości wypożyczenia roweru - dodaje nasz rozmówca. - Oczywiście jest możliwość rezerwacji jednośladów. To ważne, zwłaszcza w przypadku grup zorganizowanych. Warto nadmienić, że osoby, które podczas rowerowego spaceru chciałyby skorzystać np. ze specjalnych fotelików dla dzieci, także mają taką możliwość. Wystarczy tylko odpowiednio wcześnie przed wycieczką zgłosić się do siedziby SzLOT. (sz)

Rowerowe stojaki wypożyczalni rowerów przy SzLOT,świecą pustkami.

Bunkier magnesem na turystów? Poniemieckie fortyfikacje i bunkry w ostatnim czasie cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem turystów. Odkrywanie nowych, tajemniczych miejsc, połączone z poznawaniem nie tak odległej w końcu historii, zdaje się być jedną z bardziej popularnych form aktywnego spędzania lata. Nieocenionym magnesem przyciągającym turystów mogą się okazać budowle tworzące umocnienia Wału Pomorskiego. A wśród nich szczecinecki B-Werk, który dzięki Ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu Turystyczno - Historycznemu JAZDA 4x4 został udostępniony zwiedzającym. Bunkier można odwie-

dzać w każdą sobotę i niedzielę od godz. 12.00 do 16.00. Ale to nie wszystko. Dzięki wsparciu miasta i powiatu, stowarzyszenie przygotowuje się właśnie do nowego, tegorocznego projektu „Poznaj Wał Pomorski”. - W ramach tego projektu, w dniach 11-12 sierpnia (sobota i niedziela) chcemy zorganizować tu imprezę - informuje Piotr Letki, prezes stowarzyszenia. - Będzie ona miała miejsce dokładnie przed zlotem w Bornem Sulinowie, dlatego liczymy, że osoby, które przyjeżdżają do Bornego wcześniej, odwiedzą także i nas. W sobotę, 11 sierpnia nastąpi otwarcie trasy turystycznej, prowa-

dzącej do trzech obiektów, najbliższych wobec B-Werka. Są one już posprzątane. Postawimy przy nich także tablice informacyjne ze zdjęciami i obrazami pokazującymi, jak te obiekty wyglądały w przeszłości. Wieczorem przyjadą do nas goście - rekonstruktorzy. Będzie można przyjść i zobaczyć scenki z życia dawnych żołnierzy. Zamierzamy też wspólnie nocować w bunkrze. W niedzielę, 12 sierpnia będzie miała miejsce dalsza część zwiedzania. Natomiast o godzinie 13.00 przy B-Werku odbędzie się inscenizacja historyczna. Na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów, ale już dziś serdecznie wszystkich zapraszam. (sz)


Odwiedził nas Odblaskowy Anioł

Od lewej: Maciej Stawinoga oraz Robert Woźniak, pracownik sklepu rowerowego. Maciek Stawinoga, znany na polskich drogach jako Odblaskowy Anioł (www.odblaskowyaniol.pl) w piątek, 3 sierpnia odwiedził nasze miasto. Maciej, młody szczecinianin jeździ rowerem po całym kraju i rozdaje dzieciom i dorosłym za darmo odblaski na rowery oraz odblaskowe opaski. Początkowo rowerzysta planował odwiedzić nasze miasto w przyszłym tygodniu z powodu kontuzji prawej kostki, jednak nawet to nie przeszkodziło mu w wyruszeniu w drogę - zamiast odpoczywać wsiadł na rower i przemierzał trasę z Koszalina do Poznania. Ale nie tylko kontuzje mu nie straszne. Nawet bardzo niesprzyjające

warunki pogodowe nie są w stanie „ściągnąć” go z roweru. Odblaskowy Anioł od 2009 roku pojawia się w rozmaitych miejscach w całym kraju niezależnie od pory roku. Można go spotkać nawet zimą. Ma ze sobą namiot i podstawowe wyposażenie, dzięki któremu jest w stanie spędzić w drodze wiele dni. Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie? - Kilka lat temu byłem świadkiem wypadku. Tuż za moimi plecami samochód śmiertelnie potrącił kilkuletnią dziewczynkę, która jechała na rowerze. Stwierdziłem, że wciąż nie jesteśmy bezpieczni na polskich drogach. Postanowiłem coś z tym

zrobić, dlatego wsiadłem na rower i wyruszyłem w trasę. Jak długo będę jeździł? Dopóki nasz rząd postanowi coś zrobić z tym, aby nasze drogi były bardziej bezpieczne mówi Maciek. - Rodzina mnie wspiera i wszyscy rozumieją, dlaczego to robię. Wspierają mnie również przypadkowo spotkani ludzie. Wiele razy już mi pomogli, zapewniając nocleg lub w jakiś inny sposób. Wiele osób mi kibicuje. Odblaskowy Anioł swoją akcję zaczął w styczniu 2009 roku i od tego momentu praktycznie cały czas jest w trasie. Dotychczas na swoim rowerze z przyczepką przemierzył blisko 100.000 km. W trasie nocuje na polach namiotowych, czasem też ludzie, których spotyka po drodze proponują mu nocleg we własnym domu. Maciek nie szuka sponsorów, nie chce jeździć pod niczyim patronatem, nie zależy mu również na rozgłosie w mediach chce jedynie rozdawać odblaski i w ten sposób ratować ludzkie życie. Niestety wizyta „Anioła” w naszym mieście nie była zbyt szczęśliwa, kilkanaście minut po wjeździe do Szczecinka w rowerowej przyczepce odpadło jedno z kół. Na szczęście w naszym mieście są ludzie, którzy wspierają tą szlachetną inicjatywę i postanowili pomóc rowerzyście. Pomogła mu ekipa ze sklepu rowerowego znajdującego się przy ul. Kościuszki. Fachowcy za darmo naprawili koło oraz zapewnili wszystkie potrzebne części. Dzięki temu Maciek już tego samego dnia mógł wyruszyć w dalszą trasę. (mg)

Gminne inwestycje Najwyraźniej poprawia się stan gminnych dróg. Jeszcze niedawno 90 procent stanowiły tzw. gruntówki. Czy to już przeszłość? W dużej mierze tak. Dodatkowe, pozabudżetowe pieniądze na położenie nowych nawierzchni gmina pozyskała z krajowych funduszy pomocowych (m. in. z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych) oraz unijnych. Utrapieniem mieszkańców wielu wsi był brak chodników wzdłuż dróg lokalnych i krajowej „jedenastki”. Ten rok w gminie wiejskiej mija pod znakiem drogowych inwestycji. Pewnie ktoś postawiłby w ostatnim słowie cudzysłów, ale dla ludzi miejscowych położenie wygodnego chodnika jak jest ważne - nie trzeba tłumaczyć. I tak udogodnienie w postaci trotuaru otrzymują w 2012 r. Skotniki i Parsęcko - Wieś. Dobiegają końca roboty drogowe w Trzcinnie, podobnie jest w Gałowie, gdzie powstaje zatoczka autobusowa. Dla Sitna gmina dostała pieniądze z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych i tamże powstanie nowa trasa na osiedlu. W ekspresowym tempie naprawiono zniszczony asfalt na drodze do parkingu przy plaży nad jeziorem w Starym Wierzchowie. Także tutaj wzmocniono tzw. szutrem niesamowicie wyboistą drogę na osiedlu domów letniskowych. Wzorem dla „chodnikowych” inwestycji pozostaje Wierzchowo, gdzie główna ulica znajduje się w ciągu DK11. Ułożono już polbruk, zbudowano nową zatoczkę autobusową dla PKS. Niestety, w innych miejscowościach przy trasie krajowej, jak i przy drogach powiatowych, już tak dobrze nie jest. Wspomnijmy tylko, że w tym roku Powiatowy Zarząd Dróg, podległy Starostwu nie planuje żadnych inwestycji poza robotami w samym Szczecinku. Tegoroczne gminne inwestycje to nie tylko drogi. Żółtnica jeszcze w tym roku otrzyma nowe oświetlenie ulic. Pieniądze na to gmina dostała z UE. Podobnie w Wierzchowie, tu za europejską kasę dekarze położą dach na tzw. dworku, niegdyś siedzibie dyrekcji zakładu rolnego, obecnie świetlicy wiejskiej. Także za pieniądze z UE, powstanie świetlica w Jeleninie, ogłoszono już przetarg na jej budowę. Żółtnica będzie miała też halę sportową wraz z łącznikiem prowadzącym do budynku szkoły. W Wierzchowie przewidziano zakończenie budowy boiska „Orlik”. - Modernizujemy gminne gospodarstwo, bieżący rok jest przełomowy. Sporo środków zyskaliśmy z funduszy pomocowych i je wykorzystujemy. Gminne inwestycje widziane z perspektywy miasta mogą wydawać się drobne, u nas rozwiązują istotne kłopoty wiejskich społeczności - podsumowuje Janusz Babiński, wójt gminy Szczecinek. (woj)

Żywność ekologiczna – czy warto włączyć ją do diety?

Co to jest żywność EKO? Czym się różni od tradycyjnej? Rolnictwo ekologiczne to taki sposób gospodarowania, w którym zamiast nawozów sztucznych stosuje się tylko środki naturalne, tj. obornik, nawozy zielone, komposty, nawozy zwierzęce oraz minerały występujące w przyrodzie. Zamiast syntetycznych pestycydów stosuje się metody zapobiegawcze w ochronie roślin, w tym metody biologiczne, środki roślinne i mineralne. Zwierzętom zapewnia się pasze gospodarskie, ściółkę oraz ruch na świeżym powietrzu. Żaden z produktów ekologicznych nie jest genetycznie modyfikowany, a czyste, nieskażone środowisko, w jakim znajdują się gospodarstwa ekologiczne pozwala wykluczyć lub przynajmniej znacznie ograniczyć zanieczyszczenia powodowane przez przemysł lub drogi szybkiego ruchu. Jak rozpoznać produkt ekologiczny? Na prawidłowo sporządzonej etykiecie produktu ekologicznego powinny znaleźć się m.in.: - nazwa i numer upoważnionej jednostki certyfikującej, której podlega producent (polskie upoważnione jednostki certyfikujące i ich kody zamieszczono na stronie 2), - napis: “Rolnictwo ekologiczne System kontroli WE” lub “produkt rolnictwa ekologicznego”, - “Eko Liść” nowe unijne logo produktów ekologicznych (jego stosowanie jest obowiązkowe, ale producenci mogą wykorzystywać jeszcze stare etykiety do wyczerpania zapasów) Często pojawia się też znak stowarzyszenia rolników ekologicznych (np. Ekoland) lub unijny znak “Rolnictwo Ekologiczne”.

Czy wszystkie produkty EKO są drogie? Niekoniecznie. Sama miałam okazję się o tym niedawno przekonać. Otóż jakiś miesiąc temu na stoliku w poczekalni mojej Poradni Żywieniowej, znalazłam kolorowe ulotki reklamujące nowo otwarty sklep ekologiczny w Szczecinku, na ulicy Polnej obok Apteki. Nigdy wcześniej w naszym mieście takiego nie spotkałam, więc niezwłocznie postanowiłam go odwiedzić. Sklep całkiem przyjemny, liczne półki z produktami, nie tylko ekologicznymi, ale i z inną zdrową żywnością (razowe makarony, wszelkie otręby, muesli, zdrowsze wersje słodyczy, ekologiczne oleje i miody, soki, herbaty i kawy, cukry, eko-twaróg i śmietana, owoce, warzywa i wiele innych). Istnieje możliwość zakupów na zamówienie, gdyż sklep jak widać się rozwija i właściciele są otwarci na wszelkie propozycje klientów, co do nowego asortymentu. Zatem na pewno z czasem wybór produktów będzie większy. Osobiście bardzo się cieszę, że można już zaopatrzyć się w tego typu produkty w jednym miejscu. Ciężko bowiem dostać niektóre produkty w marketach. Co do cen, można coś dla siebie wybrać. Osobiście jestem zdania, iż zamiast wydawać na zupełnie niepotrzebne i niezdrowe przekąski, które przecież też swoje kosztują (batony, czekoladki, chipsy, słodkie gazowane napoje itp.), lepiej kupić czegoś mniej, ale za to lepszej jakości i przede wszystkim coś bardziej odżywczego dla organizmu. Dziś mamy niestety tendencje do zjadania zbyt dużej ilości pustych kalorii (taką tendencję obserwuję z roku na rok u coraz młodszych dzieci), a jedząc mniej, lecz za to zdrowsze posiłki, zapobiegamy nadwadze oraz zapewniamy sobie lepsze zdrowie i samopoczucie. Leczenie chorób również dużo kosztuje. Dlatego ja zawsze zachęcam do zadbania o siebie zawczasu, by uniknąć w przyszłości niepotrzebnego stresu. No i zachęcam do odwiedzenia sklepu ekologicznego, choćby po to, by zorientować się, co można dobrego w nim znaleźć. Mądrości i Zdrowia! Ewelina Wieczorek www.epicentrumzdrowia.pl

REKLAMA

Bardzo często zastanawiamy się, czy żywność ekologiczna rzeczywiście jest taka zdrowa, jak się powszechnie o niej mówi. Prawda jest taka, że kupując prawidłowo oznakowany produkt BIO, możesz być pewny, że jest on ekologiczny. Jednak tylko z prawidłowym oznakowaniem, gdyż wszelkie sformułowania w rodzaju “produkt z czystych ekologicznie regionów”, to tylko chwyty marketingowe stosowane przez producentów. Nie muszą mieć żadnego związku z produktem ekologicznym.


Samoloty nad wschodnią częścią miasta. Na osiedlu Kopernika domy zatrzęsły się w posadach.

W poniedziałek (6.08) przed godz. 19 domy na osiedlu Kopernika zatrzęsły się w posadach. Wszystko za sprawą samolotów Su22 i MiG-29 zmierzających nad poligon bombowy w Nadarzycach. Według relacji naszych Czytelników, pilot jednej z potężnych maszyn niebezpiecznie nisko przeleciał nad dachami budynków. Czytelnicy „TS” nie kryli oburzenia. Jeden z nich napisał do redakcji: „Proszę o wyjaśnienie, dlaczego samoloty latały tak nisko? Wskutek huku mieszkańcy musieli zatykać uszy. W pierwszej chwili na osiedlu Kopernika myśleliśmy, że ten samolot spada. Jeszcze do tej pory nie mogę się uspokoić, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca”. To nie była jedyna tego typu skarga na zachowanie naszych pilotów. Jeden z internautów dodał, że „Szyby w chałupie zadrżały”, drugi zaś, że „Jeden z przelotów był wyjątkowo hałaśliwy i na pewno wiele dzieci jak i starszych ludzi było tym poważnie wystraszonych. Huk był potworny”. Trzeci nie pozostawał dłużny i napisał na redakcyjnym forum, że: „Dzieci na schodach mało nóg nie połamały, bo się wystraszyły i z pokoju uciekały nie patrząc na nic.

Sam się wystraszyłem, że coś mi na dom leci. No niech sobie cele nad łąkami ustalają, a nie nad naszymi domami”. O dziwo, nie wszyscy byli oburzeni zachowaniem naszych pilotów. Jeden z Czytelników stwierdził: „Na początku się przestraszyłem, bo wyglądało jakby spadał, ale potem to było piękne! Niech latają”. Następny nie krył... oburzenia: „Krzyk o każdą bzdurę! Ludzie opanujcie się. Chcecie żeby byli świetni w tym, co robią, ale nie - niech nie ćwiczą u nas. To gdzie mają ćwiczyć, jak lotnisko w pobliżu? Gdzieś trzeba zdobywać doświadczenie i niech to raz w roku przez kilka dni będzie nasza strefa powietrzna”. Kolejny zaś pytał: „A gdzie mają się uczyć nalotów na cele naziemne? Nad jeziorem? Najpierw narzekania, że wojsko się nie szkoli, bo nie ma pieniędzy nawet na naboje. Jak już się zaczną jakieś treningi to też niedobrze. A co do dzieci, to mój 1,5-roczny synek się nie bał tylko z rozdziawioną mordką patrzył z zachwytem na samolot, bo pierwszy raz w życiu widział takie cudo”. Po tak biegunowo odmiennych opiniach, sprawę incydentu wyjaśniliśmy w Dowództwie

Sił Powietrznych. Rozmawialiśmy z rzecznikiem prasowym dowódcy podpułkownikiem Arturem Goławskim. - Niestety, tego typu szkolenie, czyli szturmowanie celów naziemnych z wykorzystaniem środków rażenia powietrznego i amunicji bojowej niesie za sobą pewne utrudnienia dla mieszkańców regionu. Jednak zadaniem wojska w czasie pokoju jest przede wszystkim żmudne szkolenie i doskonalenie umiejętności bojowych. Proszę, zatem o wyrozumiałość, zrobimy wszystko, by uciążliwości dla mieszkańców Szczecinka były jak najmniejsze - zapewnił nas oficer i wyjaśnił, że zamieszanie to następstwo lotów bojowych realizowanych z lotniska w Mirosławcu. Chcemy jak najefektywniej wykorzystać czas szkolenia, dlatego loty nad Nadarzyce będą prowadzone w ciągu najbliższych kilku dni. Oczywiście na tyle, na ile sprzyjać będzie nam aura - mówi ppłk Goławski. Następnego dnia (wtorek 7.08) jeszcze raz rozmawialiśmy z rzecznikiem Dowódcy Sił Powietrznych. Oficer powiedział nam: - Wyjaśniamy sprawę poniedziałkowego in-

foto:DPI MON

Piloci się szkolą, mieszkańcy protestują

Potężny Suchoj-22 w czasie startu na lotnisku w Mirosławcu. To m. in. tego typu samolot przeleciał na bardzo niskiej wysokości nad wschodnią częścią Szczecinka. cydentu nad Szczecinkiem. On nie powinien mieć w ogóle miejsca. Na nasze usprawiedliwienie powiem, że mamy wydzieloną przestrzeń powietrzną, tzw. kanały przelotu i tej strefy nie możemy przekraczać. Piloci muszą się trzymać ustalonych wcześniej w Centrum Operacji Powietrznych tras przelotów - mówi ppłk Goławski. Oficer ujawnił nam też, że loty nad Szczecinkiem, w zależności od warunków atmosferycznych, prowadzone będą do wtorku, 14 sierpnia. - Jeszcze raz zapewniam, mieszkańcy Szczecinka nie będą już mieli z nami żadnych problemów. Z drugiej strony proszę nas też zrozumieć. Polski podatnik płaci duże pieniądze po to, byśmy się intensywnie szkolili, w każdej chwili byli w gotowości do obrony ojczyzny.

Naszą powinnością jest więc doskonalić swoje umiejętności. Tego nie zrobi się na ziemi czy na trenażerach, to trzeba czynić w warunkach przypominających realne pole walki. Dowiedzieliśmy się również, że w 2013 roku na polskich lotniskach, m.in. w Świdwinie i Mirosławcu stacjonować będą amerykańskie samoloty F-16. - Nasi sojusznicy przebywać będą w Polsce po dwa tygodnie w każdym kwartale roku. Nie tylko z misją kurtuazyjną, ale przede wszystkim po to, aby się intensywnie szkolić. Intensywnie też będą wykorzystywać Centralny Poligon Lotniczy w Nadarzycach. Wtedy prowadzone będą nad Szczecinkiem przeloty, zarówno amerykańskich jak i polskich F-16 „Jastrząb” informuje ppłk Goławski. (sw)

Oficjalne otwarcie placu zabaw „Muszkieterów”

We wtorek, 7 sierpnia właściciele lokalnych sklepów Intermarché i Bricomarché oraz Fundacja Muszkieterów oficjalnie otworzyli nowy plac zabaw, będący nagrodą w sms-owym plebiscycie. Przypomnijmy. Plac zabaw dla Szczecinka jest nagrodą w konkursie„Zagłosuj na Swoje Miasto” organizowanym w tym roku po raz trzeci przez Grupę Muszkieterów w ramach kampanii „Place Zabaw Muszkieterowie”. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców, którzy oddali ponad 8 tys. głosów, miasto zajęło pierwsze miejsce w konkursie. Uroczyste przekazanie placu zabaw lokalnej społeczności przez Małgorzatę i Jarosława Kusiów, właścicieli lokalnych sklepów Intermarché oraz Ewę i Marka Mugów, właścicieli znajdującego się w mieście supermarketu Bricomarché, odbyło się we wtorek. Tego dnia na najmłodszych mieszkańców czekały różne gry oraz konkursy, m.in. „Słoneczny Kalejdoskop”, „Latające Talerze”, „Zwariowana Rakieta” oraz „Leć bezpiecznie po drodze mlecznej”. Plac zabaw, wyposażony w nowoczesne i certyfikowane urządzenia

został zlokalizowany przy ul. Ziemowita, znajdującej się na os. Zachód. Zakup zestawów zabawowych oraz ich montaż sfinansowali właściciele sklepu Intermarché i Bricomarché oraz Fundacja Muszkieterów. W uroczystym otwarciu wzięli udział przedstawiciele władz miasta oraz właściciele sklepów. Ponadto wydarzeniu towarzyszyły występy Teatru Wariaté, którego aktorzy wcielili się w „Słoneczka Placu Zabaw Muszkieterów”. Dodatkowo na dzieci czekały atrakcje w postaci drobnych upominków oraz konkursów z nagrodami, w których do wygrania były maskotki oraz koszulki. Koszt znajdujących się placu urządzeń wyniósł blisko 30 tys. zł. Na placu zabaw znalazł się duży zestaw zabawowy, który składa się ze zjeżdżalni, drabinek i domku. Ten zestaw sprawnościowy jest największym elementem. Ponadto dzieci mogą korzystać z podwójnej huśtawki dla starszych dzieci oraz huśtawki dla dzieci malutkich, czyli posiadającej specjalne zabezpieczenie. Znalazła się tu także piaskownica i kiwające zabawki. (mg)

zapraszamy do nowego sklepu ul. Plac Winniczny 12/8

W uroczystym otwarciu wzięli udział przedstawiciele władz miasta oraz właściciele sklepów.


Notatki kierowcy z niebezpiecznego (i najgorszego) odcinka DK11. Szczecinek, czyli gdzieś w Polsce...

foto:sxc.hu/temat

Uwaga, cham!

Osławione niebezpieczne skrzyżowanie drogi krajowej nr 11 z podporządkowaną trasą lokalną do Dalęcina będzie dodatkowo oznakowane. Tak zapewnił redakcję Paweł Zienkiewicz, szef szczecineckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, po kolejnej kolizji kilku samochodów, gdzie rannych zostało kilka osób. Nie ma takiej pory roku, kiedy w tym punkcie „jedenastki” nie doszłoby do groźnego wypadku. Były niedawno ofiary śmiertelne. Jak napisaliśmy - giną ludzie. Bezsensownie, wypadkiem - przypadkiem. I za każdym razem są ofiary, czasem „tylko” ranni. Obawiam się, że dostawienie przed krzyżówką jeszcze kolejnych znaków: ograniczenia szybkości do 70 km/h i zakazu wyprzedzania, niczego nie zmieni. Podobnych, wrednie niebezpiecznych miejsc na „jedenastce”, jest sporo. O kilku pisaliśmy na łamach „TS”. Jak dotąd to pisanie na Berdyczów, bo żadna z instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo się nie odezwała, nasze uwagi zignorowano. Tyle, że na innych skrzyżowaniach nie było - odpukujemy w niemalowane - aż tylu nie-

szczęść, co pod Dalęcinem. Co więcej, stan nawierzchni trasy Szczecinek - Bobolice jest najgorszy na całej krajówce! Od bez mała dziesięciu lat co drugi dzień jeżdżę na tym odcinku bez względu na porę roku i pogodę. Wyjaśniam ewentualnym urzędowym oponentom, iż nie jestem dyletantem, który tylko co zdał egzamin na prawo jazdy i się mądrzy. Jeżdżę autami różnych marek i różnego tonażu od wielu, wielu lat. Zaczynałem (nielegalnie) jako nastoletni smarkacz na półciężarówce. A idzie mi tzw. ósmy krzyżyk, lecz nie mam starczej demencji i nie zidiociałem. W długim życiu zawodowym przyszło mi pracować w tzw. terenie i niemal dzień w dzień przemieszczać się pojazdem mechanicznym. Od roweru, motocykla po auta. Nie spowodowałem - znowu odpukać! - poważnej kolizji, nie uczestniczyłem w jakimkolwiek wypadku drogowym. Być może z tego powodu, biorąc pod uwagę realia mego kraju i stan naszych dróg, powinno się pokazywać mnie w klatce na jarmarkach. Owszem, w ostatnich latach mam na koncie mandaty za przekroczenie dozwolonej pręd-

kości o 15 km/h na pustym, niezabudowanym odcinku ul. Cieślaka, za co mnie Straż Miejska Szczecinka karała mandatami. Raz mandatu nie przyjąłem, sprawa trafiła do sądu. Wysoki wymiar sprawiedliwości po części przyjął moje usprawiedliwienie i zamiast mandatu 50 zł otrzymałem naganę. Ale miła pani sędzia nakazała mi zapłacić 100 zł kosztów sądowych. Wyszło dwa razy tyle. Nie bez powodu wspominam ten epizod. Czynię to ku przestrodze wszystkim kwestionującym fotoradar jako taki, tudzież jakiekolwiek decyzje personelu pana komendanta Grondysa. Tyle wyjaśnień, sądzę, niezbędnych. Pozwalam sobie opisać tylko

kolnika” wytacza się potężna limuzyna. Bez włączonego migacza. Wyjeżdża na prawy pas ruchu tuż przed autem jadącym przede mną. Hamuje ten z przodu, hamuję ja i wszyscy za mną. Nie wiem dlaczego, ale - nie tylko na tej trasie - wszyscy lubią jeździć w grupie, by nie powiedzieć inaczej. Razem panowie, bo kupy nikt nie ruszy, czy jak? Taka jazda często kończy się w czyimś bagażniku... A delikwent przed nami, mający w pogardzie jadących prawą na wprost, ma rejestrację poznańską. Nie wiem, zresztą nie tylko ja, dlaczego, ale Wielkopolanie, znani podobno jako czciciele prawa - jeżdżą tak agresywnie. Mówiąc bez ceregieli: po chamsku.

jedną jazdę

I tak, wyprzedzając

na trasie skrzyżowanie „jedenastki” z drogą lokalną (kier. od Drężna) do wiaduktu u wjazdu do Szczecinka. Opisywana podróż miała miejsce w ubiegły piątek o godz. 12. W samo południe. W miarę szybki i bezpieczny wyjazd na krajówkę, czyli skręt w lewo okazuje się niemożliwy: „jedenastką” w stronę Koszalina mkną samochody osobowe jeden za drugim, niekiedy niemal zderzak w zderzak. Już wiem, lud sunie nad morze, zaczyna się weekend. Stoję, migam lewym kierunkowskazem, patrzę na zegarek; po trzynastu minutach oczekiwania za mną ustawia się kolejka pojazdów. Jest autobus z młodzieżą, pewnie wycieczka harcerzy z Drężna, są cztery osobowe i jest potężny „man” załadowany klocami drewna. Jedni chcą w lewo jak ja, inni migają w prawo. Gdyby tak przyszło do głowy tym mknącym nas przepuścić? Ależ... gdzie ja żyję? Cierpliwie czekamy, patrząc nie bez zgrozy na wyprzedzanie na skrzyżowaniu z naszą podporządkowaną „powiatówką”. Faceci, nie zważając na podwójną ciągłą (podobnie jak przy zjeździe do Dalęcina) cisną gaz do dechy, trąbią na siebie i pewnie - tego nie słyszę - przeklinają. Dodam, że wielokroć jadąc z kierunku przeciwnego od Bobolic i Koszalina, usiłując skręcić w lewo byłem często wyprzedzany, chociaż z daleka z przepisowej odległości włączałem lewy migacz. Jak widać żyję. Trąbiono na mnie i pokazywano obelżywe gesty. Wreszcie trafiam w lukę samochodów i błyskawicznie skręcam, bacząc, czy nie ma nikogo z prawej.

po drodze panią kierującą, podczas jazdy poprawiającą we wstecznym lusterku makijaż, piękną beemwicę, tarasującą przystanek PKS, docieram do feralnego rozjazdu do Dalęcina w prawo i jakieś chaszcze po lewej. Te krzaki z lewej to „dziki” parking, miejsce odpoczynku i posiłku, kibel pod chmurką. Ostrzegam wszystkich, którzy zechcą wejść w pobliskie krzaki. Tam są „miny”! W cywilizowanym kraju z ambicją należenia do wielkiej rodziny europejskiej. Dlaczego właściciel drogi nie pomyśli o parkingu? Prostym, z „toitojką” i śmietnikiem. Na szczecineckim odcinku „jedenastki” od miasta aż do Bobolic (ponad 30 km) nie ma żadnego parkingu, miejsca na chwilę postoju. Nie ma stacji benzynowej, najbliższa w Bobolicach, i być może, paliwa tam - mówiąc delikatnie - do tanich nie należą. Brak konkurencji. Nic tragicznego na krzyżówce dalęcińskiej się nie dzieje. Oprócz tego, że wszyscy jadący od strony Szczecinka lekceważą znak „uwaga, skrzyżowanie z drogą podporządkowaną” i w każdej chwili może dojść do kolizji. Mogą zginąć ludzie! Tutaj, jak na innych skrzyżowaniach z podporządkowanymi jazda z udawaniem, że nie widzi się znaku drogowego i podwójnej ciągłej - to fatalna norma. Chamska norma i całkowity brak wyobraźni. Jedziemy dalej i tak, koleinami, po rozmaitych łatach i zaklepanych byle jak dziurach, dobijamy do skrzyżowania z drogą do wsi Skotniki. Jest tu ograniczenie prędkości do 60 km/h. W pełni uzasadnione. Dwa przystanki autobusowe, wspomniana krzyżówka, łuk w prawo pod górę.

Udało się! Sunę dozwoloną 90. do rejonu Białego, za mną sznur aut, przede mną kilkunastoletni przyrząd do jeżdżenia pod nazwą tico jedzie z prędkością 50 km/h. Zawalidroga. Cóż, użytkownik drogi jak każdy, wolno mu jechać wolno, choć mógłby trochę szybciej. Zresztą o wyprzedzaniu nie ma mowy, choć teren niezabudowany, jednak jest wzniesienie z podwójną linią ciągłą, do tego kolejna grupa aut walących w przeciwnym kierunku ile fabryka dała. Po kilku minutach powolne autko udaje się wyprzedzić. Za kółkiem starszy pan, z wyglądu młodszy ode mnie. Obok pani. Choć głosiku nie słychać, to widać, że buzia jej się nie zamyka, gestykulacja damulki wskazuje, że to ona w aucie rządzi. Współczuję panu w tico. Z parkingu przy zajeździe „U so-

Tuż za znakiem ograniczenia do 60, wyprzedza mnie rycząc klaksonem wyładowany do granic, wlekący niemal tył po asfalcie dostawczy fiat, za nim siedząca mu na zderzaku skoda fabia, kilka metrów dalej sunący ostatnim tchem stary, pordzewiały ford fiesta. I kupą panie i panowie, kupą! Jadę za szybko, prawie siedemdziesiątką, ale i tak jestem uznany za idiotę - zawalidrogę. Bo niby czemu sobie żałować, skoro nie widać patrolu ani tym bardziej fotoradaru. Zanim dotrę do tzw. rogatek (wiadukt) Szczecinka, wlokę się jeszcze za autobusem PKS, mającym przystanek na łuku drogi przy podwójnej ciągłej. Musiałem poczekać aż

ludzie wypełzną z przydrożnego rowu, wsiądą do wehikułu, a kierowca sprzeda bilety. O tym też pisałem na tych łamach. Bez odzewu. Jadę dalej. W sumie - znowu patrzę na zegarek - sześć minut straty. Tuż przed Szczecinkiem łapię kołami wspaniale gładki i szeroki odcinek asfaltu. Logicznie zbudowane skrzyżowanie z nową asfaltową drogą w lewo. Dokąd? Uwaga, psss!!! Do strefy ekonomicznej, gdzie w przyszłości będą firmy, Francja, flegancja itp. Tyle, że obecnie jest to droga w rodzaju drzwi do lasu. Może jednak tak być musi, może chodzi o przyszłość lepszą i świetlaną. Ja to znam, mniejsza skąd. Pięknie, pięknie, tylko dlaczego panowie budowniczowie pozostawili znaki ograniczenia szybkości do 40 km/ha, a zeszli z budowy na długo. To jeszcze pół biedy, a cała w tym, iż pozostawiono biało-czerwone ostrzegawcze łaty, które czasem przewraca jakaś ciężarówka i panów kierowców najwyraźniej to bawi. Taka zabawa.

Czas na wnioski Oszczędzam Czytelnikom opisu innych rozmaitych przejawów chamstwa (jak kto woli braku kultury) jakich doświadczyłem na tej krótkiej trasie. W normalnych warunkach, przy odrobinie dobrej woli wszystkich tzw. użytkowników jazda od do, trwałaby kilkanaście minut, jechałem 28. I gdyby jeszcze właściciel drogi, on sam utrzymywany, jak i jego gospodarstwo, z naszych podatków, zatroszczył się o sprostanie elementarnym wymogom zapewnienia nam bezpieczeństwa... Brzmi to jak stara płyta, ale trzeba przypominać w czasach, gdy mami się nas autostradami powstającymi w bólach upadłości wykonawców i męce brakoróbstwa. Jeszcze nie tak dawno przy okazji kolejnych wyborów i kolejnej ekipy rządzącej słyszeliśmy o planowanym odmłodzeniu krajówki nr 11, o rychłej budowie obwodnicy Wierzchowa, remoncie najpaskudniej zdewastowanego odcinka Szczecinek - Bobolice. Potem obiecanki poszły sobie na spacer... U nas taka norma. Ale to jedna strona medalu.

Bądźmy szczerzy, ustawienie kolejnych znaków zakazu, nakazu itd. niczego nie zmieni lub zmieni niewiele. Uważam - proszę nie gwizdać - że oznakowanie feralnej krzyżówki do Dalęcina jest należyte. Podobnie jak innej (pisaliśmy do upojenia - bez odzewu!) z i do Drężna, gdzie bez sensu zlikwidowano oświetlenie. Oszczędność prądu i żarówek? To chore. Podobne przykłady można mnożyć. Kultury bycia nie uczą na żadnych kursach nauki jazdy samochodem. Od siebie dodam, że niegdyś jazda mnie uspokajała, koiła nerwy. Czy tylko wzmożony ruch na drogach spowodował, że już tak nie jest? Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy za wcześnie zeszli z drzewa, po czym wsiedli do szybkich samochodów. Kolejne znaki ustawiać? A jest znak ’uwaga, cham’!? Wojciech Jurczak


Bardziej poluję teraz z aparatem niż z bronią, to jest znacznie ciekawsze zajęcie - mówi Kazimierz Weksej, emerytowany leśnik, zapalony myśliwy.

Z aparatem na grubego zwierza Żubry mają się dobrze pod... Drawskiem Z pewnością nie są to zdjęcia z Puszczy Białowieskiej. Zrobiłem je trochę bliżej - zapewnia Kazimierz Weksej. W rejonie Drawska są lasy, które my, może górnolotnie, nazywamy Puszczą Drawską. No bo skoro jest Białowieska, to może być i Drawska. To właśnie tam są również żubry! Stado wolnościowe żubrów liczy ok. 40 osobników i pewnie z tegorocznym przychówkiem już jest ich więcej. Wiosną, kiedy ro-

biłem te zdjęcia, było ok. 38 żubrów. Żubry pochodzą z Puszczy Białowieskiej i zostały przywiezione tutaj kilka lat temu. Przesiedlanie trwało oczywiście kilka lat. Wprawdzie żubra dość łatwo zanęcić, bo są dokarmiane, ale chodzi nie tylko o karmę, również i o środki zabezpieczające przed chorobami. Trzeba powiedzieć, że żubr jest na tzw. czerwonej liście zwierząt chronionych.

Polowanie tylko na wybrane sztuki

Dlaczego musi być chroniony? Ponieważ naukowcy mówią, że

żubr ma wąską pulę genową i z tego względu jest podatny na wiele różnych chorób. Z tego też powodu, co jakiś czas trzeba kilka lub kilkanaście osobników likwidować. Polowanie jest dopuszczalne tylko na wybrane sztuki, przynajmniej tak było kilka lat temu. Wtedy zezwolenie wydawał minister leśnictwa. Wybierano osobniki chore i stare, które mogły zagrażać otoczeniu. Zdarzają się takie przypadki, że żubry zatracają swój zmysł ostrożności i stają się niebezpieczne. Żubr potrafił wejść do wioski w Bieszczadach podczas meczu piłki nożnej! Zwierzę wywołało panikę, mecz przerwano. Tymczasem

PUNKT SPRZEDAŻY

ul. Pilska 2a 78-400 Szczecinek tel. kom. +48 604 083 046 tel. kom. +48 795 413 422

Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek 8.00 – 16.00

www.StrefaPlyt.pl

WSZYSTKO DLA STOLARSTWA USŁUGI CIĘCIA I OKLEINOWANIA

PŁYTY MEBLOWE, BLATY ROBOCZE, PŁYTY WIÓROWE, MDF, HDF, OSB, AKCESORIA MEBLOWE

żubr pochodził, poskubał trawkę i poszedł dalej. I tak sobie wędrował od wioski do wioski. Szczególnie było narażone bydło, bo je atakował, traktując jak konkurentów. Nie udało się go złapać, bo był agresywny. Trzeba go było uśpić.

Są też pod Wałczem Żubry bytują na terenie liczącym kilkadziesiąt km kwadratowych. Chciałbym dopowiedzieć, że drugie takie stado wolnościowe znajduje się w okolicach Wałcza. To tzw. stado wałeckie. Jest ich tam ok. 60 sztuk. Żubry są w jednym miejscu, to jest obszar w promieniu Mirosławca, Piecnika i jez. Bytyń. W tej chwili są już tam trzy stada. Z żubrami na tym terenie jest dużo kłopotu. Wyrządzają ogromne szkody nie tyle tym, co zjedzą, ale tym co... wdepczą w ziemię. Leżą na polu i czują się swobodnie. Nie bardzo można je przepędzić, ale ludzie już do tego przywykli. Z tymi drawskimi nie mają nic wspólnego. Choć do takiego kontaktu może dojść przez poszczególne wędrujące osobniki.

wałem aparat, zacząłem pomału robić zdjęcia. Byłem dobrze zamaskowany, chociaż żubry mnie widziały. Co do tego nie mam najmniejszej wątpliwości. Zachowywałem się spokojnie. Starałem się nie stwarzać takiej sytuacji, aby zwierzęta poczuły się zagrożone. W stadzie żubrów na przedzie idą największe byki, młode i samice są z tyłu. Ta awangarda byków cały czas mnie obserwowała. Co jakiś czas jakiś byk ruszał leniwie, aby mnie odpędzić. Wtedy powolutku się wycofywałem. W takich przypadkach nie można uciekać, bo ucieczka jest oznaką strachu. Człowiek zresztą nie ma szans. W takich przypadkach trzeba szybko wdrapać się na drzewo. Kiedy żubr się uspokajał, podchodziłem znowu. Samce uznawały, że nie jest to zagrożenie. W pewnym momencie chyba jednak miały mnie dość i zaczęły odchodzić na bok. Wtedy podjechaliśmy z drugiej strony. Udało mi się zrobić znowu parę zdjęć. Potem stado przemieściło się wg danych telemetrycznych (każdy żubr ma nadajnik) aż o pięć kilometrów. Miałem dużo szczęścia.

Stado na zdjęciu Trzeba umieć Miałem szczęście, udało mi się bardzo blisko podejść do stada. To się wycofać było w kwietniu tego roku. Akurat przebywałem na tym terenie i nie bardzo wierzyłem, że takie zdjęcia uda mi się zrobić. Któregoś dnia przyjaciel, nadleśniczy z Drawska poinformował mnie, że nadarza się taka sposobność. Była dobra pogoda i wiedzieliśmy, gdzie żubry mogą się znajdować. Udało się nam podjechać terenowym samochodem służby leśnej. Zwierzęta inaczej reagują na tego typu samochód, zresztą innym nie można wjechać z uwagi na liczne bagna i zakrzaczenia. Szukaliśmy ich dość długo. W końcu udało się nam podjechać do żubrów na kilkadziesiąt metrów. A to nie było wcale takie łatwe. Wysiadłem z samochodu i zacząłem powolutku do nich podchodzić. Jadące ze mną inne osoby pozostały w samochodzie. Przygoto-

Ważne jest to, aby podchodzić sposobem myśliwskim - pod wiatr po to, aby nie dawać za dużo zapachu. Poza tym trzeba zachowywać się bardzo spokojnie i wkomponować się w środowisko. To jest bardzo ważne. Lata chodzenia po lesie mnie tego nauczyły. Trzeba rozumieć język, a właściwie gesty zwierząt. Jest taki gest, że trzeba się wycofać. Należy to zrobić, bo kto nie zastosuje się do tej zasady, wtedy może być przez zwierzę zaatakowany. Kiedy zwierzę rusza w moją stronę, cofam się. Jak zacząłbym uciekać, wówczas on zacząłby mnie gonić. Cofam się powoli, patrząc na niego. Po pewnej chwili dochodzi do wniosku, że nie stanowię dla niego żadnego zagrożenia. Wprawdzie cały czas mnie obserwuje, ale ataku nie ponawia.Opowiadał mi kolega


Wilk człowieka dostrzeże pierwszy Zrobić zdjęcie wilkowi jest bar-

Co jakiś czas jakiś byk ruszał leniwie, aby mnie odpędzić. Wtedy powolutku się wycofywałem. W takich przypadkach nie można uciekać, bo ucieczka jest oznaką strachu. Stado na leśnej drodze.

dzo trudno. Człowiek myśli, że wilk go nie widzi, tymczasem wilk zawsze człowieka dostrzeże. Miałem już parę spotkań... Jak dobrze policzyłem - było ich w sumie osiem, ale jeszcze zdjęcia nie udało mi się zrobić. Wilki są również i w naszych lasach. Czują się tutaj doskonale, bo w lesie stołówka jest bardzo bogata. Wilk zjada rocznie tonę mięsa. Jak mu się trafi, to także i krowy i owce, ale tylko wtedy, jak nie będzie miał co jeść. Ale póki co, w lesie ma pod dostatkiem jeleni, saren i dzików. Stado wilków, czyli wataha, liczy sobie 5-6 sztuk i zajmuje teren o pow. dwóch nadleśnictw, czyli ok. 300 km kw. Na takim obszarze bytuje ok. 1 tys. saren i tyleż samo dzików. Jeśli jest tam 5 wilków, to te ubytki wynoszą 2-5 proc. Z tego połowa to zwierzęta chore, słabe, niedołężne i potrącone przez samochody lub postrzelone przez myśliwych. Czy człowieka może zaatakować? Do takiej sytuacji może dojść tylko w przypadku zagrożenia. Wędrując po lesie spotkałem się z taką sytuacją. Wilk warczał na mnie spod świerka. Byłem od niego ok. 5 metrów... Wycofałem się. To był przypadek. To było w lutym, a w tym czasie wilki mają cieczkę. Będąc w okresie godowym, cały dzień się przemieszczają. Watahę prowadzi, tak jak u żubrów, basior alfa, czyli przewodnik stada i wadera - samica. W takim stadzie, mówiąc językiem myśliwskim, rozmnaża się tylko para alfa. Pozostałe osobniki nie. Kiedy dorastają do 3 lat, są wypędzane. Idą szukać sobie terenu, aby go zająć. Są to żelazne zasady. Stado ma taki obszar, na którym może się wyżywić. Osobniki inne są wypędzane. Tam gdzie się pojawiają wilki, jelenie są 6 km dalej. Tak na wilki reaguje zwierzyna.

Zachowały swoją dzikość Jak się ocenia, wilk jest o 30 proc. bardziej inteligentny od najbardziej inteligentnego psa. Są fascynujące

również z tego powodu, że przez cały czas zachowały swoją dzikość. Ich się nie oswoi. To nieprawda, że można to zrobić. Wszyscy, którzy tego próbowali wiedzą, że udało im się jedynie w części. Wilk zachowuje dzikość i dystans do człowieka. Nie tyle się boi, co zachowuje dystans. Obserwuje go w lesie, a jednocześnie zawsze go omija. Tak ma już w genach. Przez dłuższy czas na naszym terenie nie było wilków. Jednak w XIX w. na tym terenie wilków było więcej niż jeleni! Jelenie były niemalże przez wilki zjedzone. Wg niemieckich badań, które tłumaczył nieodżałowanej pamięci prof. Pielowski, na terenie Pomorza rocznie strzelano ok. 130 wilków i mniej więcej tyle samo, lub nawet mniej, jeleni. Wilcze prawa są bardzo twarde. Przydałyby się i ludziom... Choćby to, że młode wilczki po pół roku muszą się nauczyć samodzielności. Są odpędzane w okresie godowym. Jeśli młody wilczek sam niczego nie upoluje, to padnie. Dlatego przeżywalność wilków jest w granicach 50 procent. Na cztery szczenięta statystycznie przeżywają tylko dwa. Upolowaną zwierzynę najpierw jedzą osobniki alfa, potem średnie, a młode na końcu. Ale najgorzej ma wilczy emeryt, bo stado go odpędza. Pożywiają się resztkami, jeśli coś zostanie. Starego nie zagryzają, ale odcinają od pożywienia. Umiera śmiercią głodową... Tam, gdzie są wilki najbardziej zagrożone, są psy - to jest dla nich potencjalny rywal. Pies, który wejdzie na ścieżkę wilka natychmiast zostanie zabity. Było parę takich przypadków, że piesek wybrał się do lasu i zginął. Zdarzyło się to psu mojego kolegi myśliwemu z Bornego Sulinowa. Usłyszał tylko skowyt psa i... już go nie znalazł.

Strzelam, ale aparatem - Przy obecnej technice zastrzelić to żaden problem. Czasem coś strzelę, ale to już rzadko. Nie strzelam do saren, tylko do dzików, jeleni i lisów, bo to są drapieżniki, które trzeba tępić. Do wilków też nie strzelałem, ale kiedyś jeździłem na polowania w Bieszczady. W sumie przesiedziałem tam 14 nocy, to było jeszcze w latach 90. Jednak teraz do wilka bym nie strzelał, nawet gdyby było można... Częściej strzelam aparatem. Zdjęcia robię o każdej porze roku. Najlepiej wychodzą te robione z rana. (jg) Zdjęcia: Kazimierz Weksej

REKLAMA

leśnik, który miał podobną sytuację. Zaczął dość szybko podchodzić, biegnąc od drzewa do drzewa. W pewnym monecie żubry ruszyły na niego, a on musiał szybko włazić na drzewo. Dlatego biegać nie wolno. Trzeba przemieszczać się powolutku, aby być prawie na tej samej linii. Wtedy zwierzę doskonale się orientuje, że człowiek nie stanowi dla niego jakiegoś zagrożenia.


W miniony weekend w Wilczych Laskach odbył się XI Ogólnopolski Piknik Modelarski.

Lotnictwo w zmniejszonej skali Części i materiały do budowy modeli są powszechnie dostępne, głównie w sklepach internetowych. Na lotnisku w Wilczych Laskach w sobotę i w niedzielę (4-5.07) odbywał się XI Ogólnopolski Piknik Modelarski. - Impreza przez te jedenaście lat urosła do największej w Polsce - powiedział nam organizator przedsięwzięcia, Piotr Pindral z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Lotniczego. - W ramach pikniku odbywają się zawody „Wicherków” i „Oldtimerów”. Warto podkreślić, że konstrukcja typu „Wicherek” obchodzi w tym roku swoje 55-lecie. Na tej konstrukcji wychowywały się rzesze modelarzy. Jest ona bardzo wdzięczna, prosta, ale nie prymitywna. Jest bardzo dobrze przemyślana. No i przede wszystkim - jest to model, którego nie można kupić. Trzeba go samemu zrobić. Nie ma gotowych zestawów. Wiele modeli dziś, niestety jest produkowanych przez jakąś fabrykę, a modelarz po prostu kupuje „gotowca”. Przez to obecnie prawdziwe modelarstwo jest jakby w odwrocie. My w każdym razie kultywujemy tradycję tej konstrukcji. Piknikowych atrakcji, podobnie jak w ubiegłym roku, było moc. Można było podziwiać modele najsłynniejszych samolotów świata, zarówno wojskowych jak i cywilnych, w powietrzu i na ziemi. Piknikowi towarzyszyły m.in.: pokazy mode-

li zdalnie sterowanych, szybowców, motoszybowców, samolotów, a nawet śmigłowców. Na sobotni wieczór organizatorzy przewidzieli nocną galę modeli podświetlanych. To, jak przekonywał nasz rozmówca, jedyne takie przedsięwzięcie w Polsce. W niedzielę odbyły się natomiast zawody lądowań modelarskich. - Przez te wszystkie lata na pikniku modelarskim utrzymuje się rodzinna atmosfera. Z jednej strony są zawody, jest rywalizacja, ale z drugiej, wszyscy się tu świetnie integrujemy. Nie ma żadnej zawiści. Każdy każdemu pomaga, choć wszyscy jeszcze do końca nie zdążyli się poznać. Modelarze przyjechali z całej Polski. W ubiegłym roku odnotowaliśmy rekordową frekwencję - 100 modelarzy „latających”. W tym roku, myślę, ta frekwencja będzie jeszcze większa. Jak zaznaczył nasz rozmówca, modelarstwo lotnicze to nic innego, jak wszystko, co związane z prawdziwym pilotażem i lotnictwem, tylko że w zmniejszonej skali. - Zasady aerodynamiki obowiązują te same - tłumaczył Piotr Pindral. - Pilotaż modelu bywa nawet trudniejszy. Części i materiały do budowy modeli są powszechnie dostępne, głównie w sklepach internetowych. Wybór jest napraw-

dę duży. Każdy znajdzie to, czego potrzebuje. Możliwości techniczne też są przeogromne. Wszystko zależy od temperamentu, chęci, inwencji i od zasobów finansowych. Można robić różne modele - proste i wymagające zaawansowanej

techniki; można też latami budować jeden model, jak, np. w przypadku makiet, które niekiedy buduje się przez dwa, trzy lata. Można też jednak model zbudować w kilka wieczorów. Wszyscy, którzy odwiedzili mo-

delarzy na tegorocznym pikniku, mogli zaobserwować, że pasjonatów modelarstwa naprawdę nie brakuje. Najmłodsi uczestnicy pikniku to zaledwie 5 i 6-latkowie. Najstarsi już dawno przeszli na emeryturę. (sz)

Dla chorego i jego otoczenia najbardziej niebezpieczne są spadki poziomu cukru we krwi.

„DiabWeek”, czyli jak bezpiecznie żyć z cukrzycą Cukrzyca to bardzo niebezpieczna choroba. Stanowi trzecią, zaraz za chorobami serca i nowotworami, przyczynę zgonów w Polsce. Rozwija się w wyniku niedoboru insuliny w organizmie, która ma znaczący wpływ na prawidłowy przebieg procesów przemiany materii zachodzących u człowieka. Nie leczona może być przyczyną wielu kolejnych, groźnych chorób, takich jak miażdżyca, udar mózgu, zwał serca czy ślepota, spowodowana uszkodzeniem siatkówki oka. Niestety, wiele osób o tym, że cierpi na cukrzycę, dowiaduje się zbyt późno. Wciąż bardzo ważne

więc wydaje się organizowanie rożnego rodzaju spotkań, mających na celu podniesienie świadomości na temat tej wyjątkowo podstępnej choroby. Tradycyjnie już do wspólnych spotkań zapraszają członkowie szczecineckiego Stowarzyszenia Diabetyków. Są one doskonałą okazją do wymiany doświadczeń. Jednak to nie wszystko. Aby niejako oswoić te chorobę, w minionym tygodniu przy wsparciu miasta, SAPiK oraz firm Kronospan i Byern odbył się cykl spotkań - DiabWeek, stanowiący dodatkową, nietuzinkową formę szkoleń w zakresie pro-

filaktyki i radzenia sobie z cukrzycą. W ramach tego przedsięwzięcia w piątek (3.08) o godzinie 16.00 w auli ZS nr 2 odbyła się interaktywna prelekcja na temat cukrzycy, życia z cukrzycą oraz roli sportu w leczeniu tej choroby. - Staramy się pokazać symbiozę wszystkich środków bezpieczeństwa - powiedziała dr Jolanta Wittek-Pakuło. - Chodzi o to, by żyć z cukrzycą samodzielnie i bezpiecznie. Duże zagrożenie dla chorego i jego otoczenia stanowi hipoglikemia, czyli niedocukrzenie. Jest to najgroźniejsze powikłanie. Jak na razie, terapia cukrzycy nie uwzględ-

nia środków zabezpieczających przed niedocukrzeniem. Dlatego chcielibyśmy m.in. zaprezentować ciągły monitoring poziomu cukru za pomocą sensora oraz wspomaganie psem. Po co choremu ciągły monitoring? - Chory, wstrzykujący sobie insulinę, musi być bezpieczny - dla siebie i dla innych - zaznaczyła nasza rozmówczyni. - To są ludzie, którzy z nami pracują, z nami żyją; to są także uczestnicy ruchu drogowego. Proszę sobie wyobrazić, że np. jeden z domowników w nocy dostaje ciężkiego niedocukrzenia, ma padaczkę i trzeba go ratować. Al-

bo kierowcę, który na autostradzie bądź na drodze szybkiego ruchu nagle wpada w hipoglikemię, traci kontrolę nad samochodem i dochodzi do wypadku. Ważne, żeby w porę zauważyć spadek poziomu cukru we krwi. Jak zaznaczyła nasza rozmówczyni, akcję zorganizowała grupa pasjonatów. Co więcej, tydzień spędzony w Szczecinku przerósł wszelkie oczekiwania organizatorów. - Spotkaliśmy tu tak doskonale dobraną grupę ludzi, że chyba lepiej być nie mogło - dodała Jolanta Wittek-Pakuło. (sz)


Chwała Bohaterom! Na Cmentarzu Komunalnym uczczono 68 rocznicę Powstania Warszawskiego.

W środę, 1 sierpnia punktualnie w godzinę „W” przy dźwiękach syren alarmowych, przy symbolicznej kwaterze żołnierzy Armii Krajowej na Cmentarzu Komunalnym w Szczecinku, rozpoczęła się uroczystość poświęcona pamięci Bohaterom Powstania Warszawskiego. Wzięła w nim udział kilkudziesięcioosobowa reprezentacja kibiców warszawskiej „Legii” i „Wielimia” Szczecinek. Licznie przybyli też szczecineccy harcerze, ci najmłodsi i seniorzy w harcerskich mundurach. Zebrani w skupieniu wysłuchali ryku syren. W tym czasie młodzi kibice ubrani w koszulki „Legii” Warszawa odpalili race. Chwilę później zabrzmiał Hymn Państwowy. Zwieńczeniem tej skromnej, ale bardzo podniosłej uroczystości, było złożenie wiązanek kwiatów, również przez kibiców. Spoczęły one u stóp symbolicznej kwate-

foto:sw

Oddali hołd żołnierzom Powstania Warszawskiego

Kwiaty od harcerzy z Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego ry żołnierzy AK. Zapłonęły też dziesiątki zniczy, przyniesionych przez uczestników uroczystości. Jak nas poinformowała rzecznik prasowa starosty szczecineckiego Edyta Wieleba-Matyśniak, rocznicę Powstania Warszawskiego uczcił

też starosta Krzysztof Lis. - 68 lat temu, dokładnie o godz. 17, rozpoczęło się Powstanie Warszawskie, heroiczny zryw Warszawiaków z rozkazu dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bór”. O tym tragicznym dla Warsza-

wy i Polaków wydarzeniu pamiętał Starosta Krzysztof Lis, który złożył okolicznościową wiązankę biało-czerwonych kwiatów pod szczecineckim pomnikiem upamiętniającym żołnierzy Armii Krajowej. (sw)

Od 16 do 19 sierpnia

foto:sw

W Bornem zlot pojazdów militarnych

1 sierpnia obchodziliśmy 68. rocznicę wybuchu Powstania War-

szawskiego. Było to wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym

Po długim weekendzie i obchodach Święta Wojska Polskiego Borne Sulinowo przyjmie gości XI Międzynarodowego Zlotu Pojazdów Militarnych „Gąsienice i Podkowy”. Zlot zaczyna się w czwartek, 16 sierpnia. Tradycją stało się już, że uroczystość nastąpi w asyście Kompanii Honorowej 2 Brygady Zmechanizowanej Legionów w Złocieńcu oraz Orkiestry Garnizonowej w Szczecinie. Później rozpoczną się szaleństwa na Tankodromie, a wieczorem na scenie zlotowej

wystąpi zespół „MAKO BAND”. W piątek, 17 sierpnia uczestnicy Zlotu przyjadą do Szczecinka. Na Placu Wolności przed ratuszem odbędzie się piknik militarny. Po południu na terenie miasteczka zlotowego zaprezentują się kawalerzyści Grupy Rekonstrukcyjnej 8 Pułku Strzelców Konnych, a gwiazdą wieczoru będzie „KORA”. Z kolei w sobotę, 18 sierpnia odbędzie się parada pojazdów militarnych trasą dookoła jeziora Pile. Odbędą się też pokazy sprzętu woj-

skowego wystawionego przez jednostki Wojska Polskiego, a wieczór zwieńczy zespół „PERKALABA” z Ukrainy. Zlot zakończy się w niedzielę, 19 sierpnia o godz. 12. Uczestnikom zapewniono wolny wstęp do Izby Muzealnej poświęconej historii Bornego Sulinowa, a na przyległym do terenów zlotowych lądowisku trwać będzie „Piknik Lotniczy”, z możliwością przelotów widokowych samolotem AN 2 i innymi małymi samolotami. (sw)

Warszawę wojskom niemieckim, zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”. Mieszkańcy Szczecinka, w tym między innymi harcerze z 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego zgromadzili się na Cmentarzu Komunalnym, by uczcić pamięć o tych, którzy wtedy walczyli za naszą Ojczyznę. Uroczystość rozpoczęła się od odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego. Następnie głos zabrał druh, który przeżył Powstanie Warszawskie. Opowiadał o swoich wspomnieniach i odczuciach, które towarzyszyły mu w tych chwilach. Po wzruszającej przemowie, nadszedł czas na składanie wieńców i zniczy przy pomniku bohaterów Armii Krajowej. Kolejno odsłuchaliśmy piosenki powstańczej i w podniosłym nastroju uroczystość zakończyła się, a wszyscy jej uczestnicy rozeszli się do domów. Moc wydarzenia jeszcze długo gościła w naszych gło-

wach i każdy był pod wrażeniem przeżytej chwili. Bo kto będzie pamiętał jeśli nie my? dh Agata Bijak

cerskich mundurach przy dźwięku syren, oddaliśmy hołd minutą ciszy poległym, walczącym oraz tym, którzy nadal noszą w sobie wspomnienia z tamtego okresu. Aby przybliżyć nam historię, tego co działo się w Warszawie w pamiętnych dniach, jeden z seniorów, który przeżył to wydarzenie, postanowił nam o nim opowiedzieć. Po dość krótkim, ale pełnym ciekawych faktów i spostrzeżeń sprawozdaniu, w pamięci najbardziej utkwiły mi słowa: Chwała bohaterom. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się w jeszcze większym gronie, by razem wspominać tych, o których nie wolno nam zapomnieć, bo to oni walczyli za to, żebyśmy mogli żyć w wolnym kraju. Teraz tylko my swoją postawą musimy pokazać, że jesteśmy wdzięczni. dh Magdalena Bieniek

Kiedy wczoraj, podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, zobaczyłam ilu moich rówieśników poświęciło swój wolny czas i przyszło, aby oddać hołd poległym, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. To piękne, że w takich sytuacjach młodzież oraz seniorzy jednoczą się i wspólnie śpiewają nasz hymn narodowy. A jeszcze piękniejszy jest fakt, że po 68 latach dalej pamięta się o zmarłych bohaterach. dh Ewa Stefanowicz O godzinie 17, czyli tzw. godzinie „W” wraz z harcerzami z 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego, reprezentacją kibiców „Wielimia” Szczecinek oraz seniorami w har-


zespół „Raz, dwa, trzy” oraz „Sklep z Ptasimi Piórami”), monodramów (w wykonaniu m.in. Krzysztofa Globisza) wysłuchało około 3 tys. ludzi - wspomina Krystyna Mazur. - Niezwykła atmosfera, sprzyjająca tej trudniejszej w odbiorze kulturze, to znak firmowy Chojnickich Nocy Poetów. Dlatego możliwość uczestniczenia w tej imprezie i okazja do zaprezentowania tysiącom ludzi swojej twórczości, to nie tylko wielkie wyzwanie dla poetów z całej Polski, ale także wielki zaszczyt. Przypomnijmy. Krystyna Mazur, to również inicjatorka prestiżowego Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Malowanie Słowem”. Jej pierwszy zbiór wierszy „Księżyc od kota silniejszy” ukazał się w 2008 roku. Natomiast w 2011 roku czytelnicy mogli zapoznać się z kolejną dawką twórczości poetki, zawartą w jej najnowszym tomiku „Detoks”. (sz)

Najnowszy tom opowiadań Piotra Prokopiaka Outsajder, wywołujący wewnętrzny niepokój, balansujący na pograniczu wiary i agnostycyzmu, zafascynowany filozofią życia ludzi wolnych, niezaszufladkowanych umysłowo - tak o Piotrze Prokopiaku, uznanym w świecie literackim poecie i prozaiku, wypowiadają się krytycy literaccy. Niemal każda publikacja twórcy rodem ze Szczecinka spotyka się z pozytywnym oddźwiękiem. Zarówno znawcy, jak i czytelnicy, podkreślają, że jednym z ważniejszych atutów twórczości Piotra Prokopiaka jest doskonały zmysł obserwatorski oraz prostota wyrażania siebie, połączona z precyzyjną celnością myśli. Piotr Prokopiak ma za sobą bogaty dorobek literacki. To laureat wielu konkursów poetyckich. Publikował w „Autografie”, Brulionie Literackim „Ślad”, Miesięczniku Literackim „Akant”, Kwartalniku artystyczno - naukowym „Znaj”, „Poezji dzisiaj”, Piśmie społeczno - kulturalnym „Miesięcznik”, „Gazecie Kulturalnej”, Miesięczniku „Idź pod prąd” oraz w prasie lokalnej. Swoje wiersze zamieszczał w almanachach poetyckich. Wielokrotnie jego twórczość była prezentowana także na antenie Polskiego Radia Koszalin. Dotychczas wydał cztery to-

miki poezji : „Narodzeni z wiatru” (2007r.), „Przedcisze (2008r.), „Pastwisko losu” (2009r.) oraz Homo Hereticus (2010r.). W 2011r.nakładem wydawnictwa Papierowy Motyl ukazała się jego powieść psychologiczna „Odsypiając przeszłość”. Dla wszystkich tych, którzy czekali na kolejną publikację Piotra Prokopiaka, mamy bardzo dobrą wiadomość. Właśnie ukazał się zbiór, tym razem nie wierszy, ale opowiadań. Najnowszy tom nosi tytuł „Trzecia piętnaście i inne opowiadania”. Jaki jest najświeższy, jeszcze pachnący drukarnią zbiór? Uchylając rąbka tajemnicy można powiedzieć, że ze względu na formę utworów, zaskakujący. Nie zabrakło w nim jednak zawsze obecnych w twórczości Piotra Prokopiaka elementów filozofii egzystencjalnej czy wątków biblijnych. Mimo iż są to opowiadania, ich nastrój jest prawdziwie poetycki. Opisywana rzeczywistość, choć ujęta w ramy prozy, ukazana jest za pomocą języka pełnego metafor. Czytelnik ogląda przedstawiony świat przez pryzmat odnalezionych w pamięci obrazów, wspomnień i sennych marzeń. Warto nadmienić, że najnowszy tom ukazał się przy wsparciu Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. (sz)

foto:Jerzy Gasiul

Miło nam poinformować, że Krystyna Mazur, poetka ze Szczecinka, podczas Chojnickiej Nocy Poetów, która miała miejsce w miniony weekend, zajęła jedno z czołowych miejsc w otwartym XVIII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim Jednego Wiersza. Jury w kładzie: Małgorzata Ostrowska (przedstawiciel organizatora), Dariusz Dziurzyński (Uniwersytet Warszawski) oraz przewodniczący - Krzysztof Szymoniak (Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu) po przeanalizowaniu 230 utworów wyróżniło następujące osoby: I miejsce - Janusz Cichoń z Lwówka Śląskiego, II miejsce - Robert Kania z Warszawy oraz III miejsce - Krystyna Mazur ze Szczecinka i Ewa Poniznik z Sępólna Krajeńskiego. Wręczenie nagród miało miejsce w sobotę (4.08) w Fosie Chojnickiej. - Wierszy, koncertów (podczas Chojnickiej Nocy Poetów wystąpił m.in.

Szczecinek na starych zdjęciach (100)

To już setny odcinek naszego małego przewodnika po dawnym Szczecinku. W tym numerze przedstawiam kolejne zdjęcie z moich prywatnych zasobów. Z tego miejsca rozpościera się wspaniały widok na wschodnią część miasta. Na południu widać Kronospan i stację towarową, bliżej domki ul. Łódzkiej z przyległościami, bloki osiedla Kopernika, a u stóp wzgórza, od strony północnej rozpościerają się ogrody działkowe przy ul. Szymanowskiego, a za nimi cmentarz komunalny. Ten kolorowy slajd został wykonany w lipcu 1977 roku. To dość odległe lata i od tego czasu krajobraz widziany ze wzgórza położonego za torem kolejowym w kierunku Białogardu zmienił się dość znacznie. Przede wszystkim nie można, tak jak przed laty, zrobić zdjęcia z tego samego miejsca - uniemożliwia to skutecznie bujna zieleń, która już dociera na szczyt najwyższego w okolicy pagórka. Z jego szczytu widać dość dokładnie biegnącą łukiem linię kolejową, a także przejazd i wylot ul. Słupskiej. W tamtym czasie przed kolejowym przejazdem od strony Marcelina, co widać na zdjęciu w dalekim tle, stał piętrowy domek dróżnika. Budynek był dość okazały, miał jedno piętro, duże okna na poziomie piętra, ściany z czerwonej cegły i czterospadowy stromy dach kryty dachówką. Najprawdopodobniej na początku XX w. pełnił też rolę kolejowej rozdzielni. W tym czasie, tuż przed cmentarzem był rozjazd. Od tego miejsca zaczynał się, biegnący mocnym łukiem, drugi tor łączący się z linią w kierunku Słupska. Tor przestał istnieć już przed wojną. Zostało po nim jedynie podtorze, zamienione teraz na polną, a w części betonową drogę. Domek z czerwonej cegły stał bodajże do końca lat 70. Najpierw dróżnika, którego zadaniem było zamykanie i otwieranie szlabanów, zastąpiła sygnalizacja świetlna. Jakiś czas potem budynek został wyburzony, ponieważ zasłaniał widoczność. Właśnie pod koniec lat 70. przy ul. Rybackiej rozpoczęto budowę oczyszczalni ścieków. Wraz z nią wzdłuż ul. Słupskiej i dalej przez tory kolejowe, rozpoczęły się wielkie wykopki związane z budową kolektora sanitarnego. W tym też czasie, co widać na zdjęciu, cały przyległy teren, który dzisiaj jest płaski jak stół stał się wielką kopalnią piasku i żwiru. To właśnie wtedy razem z dość solidnym pagórkiem przy słupskiej szosie znikł także na zawsze, rosnący w tym miejscu, sosnowy lasek. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

Krystyna Mazur wśród najlepszych poetów

A studenci już rzeźbią Tak jak informowaliśmy, wkrótce Park Miejski w Szczecinku wzbogaci się o unikalne rzeźby. Wszystko za sprawą Pleneru Rzeźbiarskiego, który właśnie rozpoczął się w naszym mieście. Plener trwać będzie do 19 sierpnia. Uczestniczą w nim studenci Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dziś (wtorek, 7.08) młodzi rzeźbiarze zaczęli pracę o godzinie 9.30

na terenie SAPiK-u przy ul. Kilińskiego 1. - Najpierw solidnie się przygotowywaliśmy - zapewnia Ryszard Zimek, asystent na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. - Wszyscy uczestnicy pleneru, zanim tu przyjechali, zapoznali się z historią Szczecinka, a także z rozmaitymi legendami, dotyczącymi miasta. Chcielibyśmy, aby nasze rzeźby do tego wszystkiego na-

Rzeźby mają nawiązywać do szczecineckiej historii i legend. wiązywały. Jak powiedział nam Ryszard Zimek, nad grupą studentów czuwa jeden z najlepszych w kraju specja-

listów od rzeźb w kamieniu, artysta - Stanisław Lutostański. Przez dwa tygodnie trwania pleneru goszczący w naszym mieście studenci bę-

dą mieli do przerobienia sporo ton piaskowca. Kamień nie jest łatwym tworzywem. Dlatego artysta krok po kroku pokazuje młodym rzeźbiarzom, w jaki sposób wydobyć z kamienia jak najlepszy kształt. - Szczecinek bardzo nam się podoba - dodał nasz rozmówca. - Brałem już udział w kilku plenerach, ale organizacja tego przerosła nasze oczekiwania. Byle tylko pogoda nie zepsuła naszych planów - zaznaczył. Warto nadmienić, że koszty związane z organizacją wakacyjnego Pleneru Rzeźbiarskiego (43 764,00 zł) pokryło miasto. (sz)


JERZY GASIUL

O bunkrze, którego nigdy nie zdobywano

CZĘŚĆ XXVI

RYSUNEK Jerzy Gasiul

POZIOM TERENU W LATACH CZTERDZIESTYCH

WPOŁCZESNY POZIOM TERENU

magazyny, wentylatory, ujęcie wody pitnej, kuchnia, filtry powietrza, sanitariaty, pomieszczenia opatrunkowe i pomieszczenia do odpoczynku. Na górnej kondygnacji ulokowane zostały pomieszczenia bojowe z ciężkimi karabinami maszynowymi, komora do odkażania, śluza gazowa i pomieszczenie dowódcy. Bunkier miał wewnętrzną łączność poprzez system rur głosowych, a na zewnątrz łączność telefoniczną. Pełna obsługa składała się z 26 żołnierzy. Do obserwacji przyległego terenu pod osłoną płyt pancernych służyły 4 peryskopy umieszczone na „dachu” schronu. Schron był mocno zagłębiony w ziemi. Nad powierzchnię terenu wystawały tylko strzelnice, których zarówno ściany, jak i pancerne płyty maskowano, malując farbami w odcieniach brązu i zieleni w plamy i ciapki. Dodatkowym kamuflażem były posadzone wokół krzewy i małe drzewka. Niestety, dzisiaj zarówno przyległy teren jak i wygląd samego schronu na tyle się zmienił, że bez uruchomienia wyobraźni nie sposób odtworzyć jego wyglądu z czasów wojny. Jako pierwsi pozycje obronne Wału Pomorskiego przełamali żołnierze polscy. Stało się to w lutym 1945 roku w okolicach Nadarzyc, w 15 kilometrowym pasie zajmowanym przez I Armię WP. Natarcie na Szczecinek rozpoczęło się 27 lutego o trzeciej nad ranem. Oddziałami 32 Dywizji Kawalerii Gwardii Armii Czerwonej dowodził J. P. Kałużny. Mimo że o tej samej godzinie komendant miasta płk. Kopp ogłosił alarm pancerny, już o siódmej pierwsi żołnierze Armii Czerwonej byli na ulicach miasta. Około południa niemiecka obrona się załamała. Cztery godziny później ok.

Tak prezentował się trzesiecki bunkier od strony osiedla Zachód w 1993 roku.

RYSUNEK Jerzy Gasiul

Schrony bojowe dzieliły się na typy w zależności od swojej odporności bojowej. Najsłabsze oznaczone literą „C” miały ściany grubości 60 cm. Ale dla odmiany ściany schronów bojowych typu „B1” miały już 100 cm grubości, a oprócz tego płyty pancerne i kopuły o 120 milimetrowej grubości. Te ostatnie sytuowano głównie w miejscach strategicznych. Najsilniejsze schrony z grupy „B” miały ściany o grubości do 150 cm, a płyty pancerne 200 mm. Umocnienia Wału Pomorskiego nigdy nie miały stałej obsady. Poszczególne obiekty zamykane były na kłódki, a dozór pełniły zmotoryzowane patrole. Trzesiecki bunkier należy do starszych typów tzw. ciężkich. Jego budowę rozpoczęto prawdopodobnie w 1934 roku. Od strony jeziora i północy strzelnice umieszczono za dziesięciocentymetrowej grubości płytami pancernymi. Między tymi dwoma strzelnicami dodatkowym punktem ogniowym była strzelnica narożna, której ściany zachowały się do dzisiaj w doskonałym stanie. Oprócz tego, ważnym elementem była umieszczona od strony miasta (dzisiaj od strony osiedla Zachód) trzystrzelnicowa kopuła pancerna o grubości pancerza 100 mm i wadze 37 ton. Dziś po kopule została tylko olbrzymia wyrwa w ścianie. Bunkier ma dwie kondygnacje połączone ze sobą schodami. Na dolnej kondygnacji, niegdyś podziemnej, znajdowały się pomieszczenia obsługi, w tym maszynownia (dostarczała energię elektryczną),

RYSUNEK Jerzy Gasiul

Próba rekonstrukcji trzesieckiego bunkra. Tak mógł wyglądać pod koniec wojny od strony osiedla Zachód. Obiekt był wkomponowany w istniejące w tym miejscu wzniesienie. W miejscu, w którym dzisiaj jest olbrzymia wyrwa, znajdowała się pancerna kopuła z sześcioma szczelinami do prowadzenia ognia. Ponad terenem umieszczone były tylko stanowiska ogniowe. Linią przerywaną zaznaczono część podziemną, która dzisiaj została w całości odkopana. Otwory, które znajdują się na dolnej kondygnacji służyły do ewakuacji załogi. Na poziomie dolnym znajdowały się takie pomieszczenia jak: maszynownia, pokój łączności, kuchnia z magazynkiem, pomieszczenie opatrunkowe, magazyn amunicji, maszynownia, w.c. i umywalnia, ujęcie wody i pomieszczenie do odpoczynku. Na górnej kondygnacji były pomieszczenia bojowe, pomieszczenie do obserwacji, podręczny skład amunicji i śluza gazowa z komorą dezaktywacyjną.

Przeciwrykoszetowa strzelnica karabinowa dla flankującego km-u od strony ul. Kościuszki stanowiła dodatkową osłonę schronu od strony wejścia. godz. 16. Rosjanie zostali ostrzelani ze schronów Wału Pomorskiego pod Bugnem. Następnego dnia, 28 lutego Niemcy otrzymali wiadomość o przełamaniu obrony w rejonie Mosiny i dlatego o godz. 1.20 gen. Raus zawiadomił OKH (Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych) o utracie miasta i wycofaniu się. Znawcy zagadnienia twierdzą, że Wał Pomorski miał bardzo ograniczoną wartość obronną. Stanowił poważną przeszkodę dla pie-

choty, o czym świadczą olbrzymie straty po stronie Wojska Polskiego przy jego przełamaniu pod Nadarzycami. Dla lotnictwa i wojsk pancernych nie stanowił poważniejszej przeszkody, zważywszy na to, że bunkry wyposażone były co najwyżej w ciężkie karabiny maszynowe. Trzesiecki bunkier został zniszczony już po zdobyciu miasta. Dowództwo Armii Czerwonej, obawiając się lokalnych zagrożeń wydało dyrektywę nakazującą niszczenie

opanowanych obiektów. Ponoć przeciętnej wielkości bunkier można było wysadzić dopiero przy użyciu 50 kg trotylu. Po wojnie przez kilkadziesiąt lat na przyległym terenie wybierano żwir i piasek. Z czasem wokół powstała olbrzymia niecka a sam bunkier od poziomu fundamentów znalazł się na wierzchu terenu. Kilka lat temu obsypano go ziemią, ale tylko do poziomu dolnej kondygnacji.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Adrianek - ur 2.08 - 3570 g - 54 cm.

Agata - ur 1.08 - 4180 g - 60 cm.

Amelka - ur 30.07 - 3450 g - 55 cm.

Dominika - ur 2.08 - 3660 g - 55 cm.

Patryk - ur. 3.08 - 3090 g- 52 cm.

Wiktor - ur. 4.08 - 3350 g- 55 cm.

Zuzia - ur 7.08 - 2950 g - 50 cm.

Miłosz - ur 1.08 - 3900 g - 58 cm.

SAMOOPIEKA ( self-care) - DBAM O SIEBIE

WYPADEK PIERWSZA POMOC W sytuacjach zagrażających życiu bądź zdrowiu człowieka, bardzo wiele zależy od osób, które są najbliżej. Najczęściej nie są to medycy, dlatego ważne jest, by każdy znał podstawowe zasady postępowania w sytuacjach nagłych. Wypadek na drodze: należy pamiętać, że z obu stron nadal jadą samochody z dużą prędkością. Jeżeli kierowcy nie zobaczą lub nie usłyszą ostrzeżeń (CB Radio), mogą również ulec wypadkowi, ponieważ nie zdążą zahamować. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy zdarzenie ma miejsce za zakrętem czy za wzniesieniem. Wówczas należy najpierw ustawić znaki ostrzegawcze lub wykorzystać znajdujące się w pobliżu osoby, by ostrzegały nadjeżdżających kierowców: przed zakrętem i przed wzniesieniem, tak by był to znaki widoczne z odległości kilkuset metrów! Następnie oceniamy, czy samochody zniszczone w wypadku nie zagrażają wybuchem: wyciekające paliwo, zbiornik gazu. Jeżeli tak, nie powinniśmy się do nich zbliżać. Należy ocenić, czy jesteśmy w stanie wyciągnąć jak najszybciej poszkodowanych, pamiętając o własnym bezpieczeństwie. Wyłączyć samochody. Najpierw oceniamy, ile jest osób poszkodowanych, czy są przytomne.

Zgłaszając wypadek na numer 112 należy podać swoje imię i nazwisko, co się stało, gdzie to się stało, ile aut się zderzyło, ile osób jest poszkodowanych (przybliżona liczba pozwala wysłać odpowiednią liczbę jednostek ratowniczych oraz zabezpieczyć miejsca w szpitalach), czy w wypadku brały udział samochody z materiałami niebezpiecznymi (cysterna z paliwem, samochód z gazem, samochód przewożący ciekły azot) inne transporty niebezpieczne (pomarańczowe, czerwone lub żółte tablice z numerkami). To bardzo ważne, by jak najszybciej wysłać jednostki specjalistyczne, chroniące jednocześnie środowisko i zapobiegające większej katastrofie. Kiedy możemy podejść bezpośrednio do poszkodowanego, należy sprawdzić, czy odpowiada na pytania, czy poda imię i nazwisko, czy może się poruszać, co go boli. Cały czas rozmawiajmy spokojnie, to pozwala na ocenę zachowania poszkodowanego oraz daje mu poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie wypytajmy, kto jeszcze jechał, czy były dzieci: czasem samochody są bardzo zniszczone lub osoby wypadają z aut, leżąc kilka metrów dalej w zbożu, trawie czy lesie. Może również być tak, ze osoba z wypadku, będąc w szoku

oddala się dosyć daleko, nic nie pamiętając. Rozmawiając oglądamy poszkodowanego, czy nie ma silnych krwawień, które należy zatamować, czy nie traci przytomności i przestaje oddychać - to są bardzo ważne czynności. Jeżeli poszkodowane są dzieci bądź kobiety ciężarne, im jako pierwszym należy pomóc. Dzieci przede wszystkim należy bezpiecznie ułożyć i dbać, aby się nie oddaliły. Osoby przytomne oglądamy, rozmawiamy, zabezpieczamy krwotoki. Jeżeli poruszają się lub możemy wyciągnąć bez problemu z auta, należy to zrobić ale tylko wówczas, kiedy auto grozi wybuchem. W innym przypadku należy rozważyć, co będzie lepsze: ciepłe wnętrze potłuczonego auta, w którym nie ma zagrożenia wybuchem czy chłodne, mokre lub mroźne powietrze na zewnątrz. Poza tym, złamania nóg, rąk, czy kręgosłupa oraz urazy głowy mogą ulec nasileniu w trakcie wyciągania z auta. Jeżeli mamy poszkodowanego już na zewnątrz, należy go ułożyć w bezpiecznym miejscu w pozycji tzw. bezpiecznej. Tak ułożonego przytomnego chorego okrywamy i udzielamy pomocy pozostałym. Należy jednak co kilka minut sprawdzać, czy ten poszkodowany oddycha, czy nie stracił przytomności. Jeżeli możemy postawić

przy takiej osobie kogoś z gapiów, to zróbmy to. Niech trzyma za rękę i rozmawia, co daje poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli poszkodowany jest nieprzytomny, należy sprawdzić, czy oddycha: przyłożyć ucho do twarzy, spojrzeć na klatkę piersiową czy się unosi i opada, obserwować, czy z ust wydobywa się para, szczególnie kiedy na dworze jest chłodno. Jeżeli oddycha, sprawdzamy, czy bije serce: szukamy tętna na tętnicy szyjnej, przykładając trzy palce w dołku pod kątem żuchwy, na szyi. Jeżeli nie ma tętna, rozpoczynamy reanimację. Chory leży na płasko na plecach, klękamy z boku na wysokości klatki piersiowej, przykładamy obie dłonie ułożone jedna na drugiej, na środkową część klatki piersiowej, uciskamy mając wyprostowane ręce w stawach łokciowych. Prowadzimy masaż 30

uciśnięć u dorosłych na głębokość średnio 5 cm. Następnie lekko odginamy głowę do tyłu trzymając za brodę i czoło i wdmuchujemy powietrze do płuc poszkodowanego, patrząc, czy uniosła się i opadła klatka piersiowa. Masaż prowadzimy 30 uciśnięć do 2 wdmuchnięć. Każda pomoc na miejscu wypadku jest bezcenna. Czasem wystarczy wezwać pomoc i pozostać przy poszkodowanych. Poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że pomoc zaraz dotrze to ogromne wsparcie, które bardzo pozytywnie wpływa na dalsze działania ratowników. Najtrudniej jest wówczas, gdy ktoś traci nadzieję i rezygnuje. mgr pielęgniarstwa Anna Wruk-Złotowska Regionalne Centrum Nefrologii tel. 94 37 27 383

RADOŚĆ MACIERZYŃSTWA Spotkanie dla kobiet karmiących piersią zapraszamy wszystkie kobiety, zainteresowane karmieniem piersią i pielęgnowania kobiecości w okresie macierzyństwa WTOREK 14. 08. 2012 r godz. 17.00 sklep BIO ul. Kosińskiego 19/5 ( obok nowobudowanej komendy policji) Dzieci mile widziane!


Miasto w obiektywie

Schody łączące ul. Miłą ze Słoneczną są nadzwyczaj malowniczo położone. Z wysokiej w tym miejscu skarpy rozciąga się widok na całą uliczkę aż do skrzyżowania ze

To tylko fragment pobocza z rowem w dopiero co oddanym do użytku odcinku leśnej drogi, a właściwie ul. Wilczkowskiej od ul. Żeglarskiej do dojazdu na Mysią Wyspę. Na całej długości, po obu stronach, już po pierwszym deszczu porobiły się poprzeczne wyżłobienia. Wparwdzie droga o gruntowej nawierzchni biegnie przez tereny piaszczyste, co jednak nie oznacza, że można ją budować niczym dziecięce zamki na bałtyckiej plaży. Rozmyta droga to ewidentny dowód braku profesjonalizmu ze strony i wykonawcy, i inwestora (Nadleśnictwa Szczecinek). Skarpy

Szczecińską i dalej na jezioro. Korzystanie z nich, jak i z barierki biegnącej środkiem jest mocno utrudnione, a to ze względu na bujnie rozrośnięte krzewy.

uległy rozmyciu, bo struktura gruntu nie pozwala na stosowanie aż tak stromego (1:1!) pochylenia stoków przydrożnych rowów. Zgodnie z zasadami budowy dróg, jakby nie było, znanemu każdemu projektantowi „od dróg” i „robót gruntowych”, tak strome stoki możliwe byłyby do wykonania tylko w terenie skalistym, ale z pewnością nie na gruntach piaszczystych. W tego rodzaju gruntach, pochylenie skarp w rowach drogowych powinno wynosić (jeśli głębokość rowu nie przekracza 50 cm) 1:5, a 1:3 przy głębokości do 2 m. To ewidentny przykład wywalenia pieniędzy w... piasek. morządowych, zawartych w wydanej w 2010 roku książce „Wokół edukacji samorządowej”, tym razem z uwzględnieniem podmiotowości uczniów, nauczycieli i rodziców. Jej autorami są - prezes PSNT, prof. dr Leszek Pawelski i niżej podpisany, obie książki trafią wkrótce do szkół i uczelni pedagogicznych w kraju, bibliotek, zakładów doskonalenia nauczycieli oraz oświatowych placówek naukowo-badawczych i członków PSNT.

Jeszcze w tym miesiącu ukażą się dwie kolejne monografie Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Twórczych, mającego swą siedzibę w Szczecinku. Pierwsza z nich, to prawie 400-stronicowa książka zatytułowana „Kapitał ludzki w edukacji”, składająca się z kilkunastu rozdziałów autorstwa znanych w kraju naukowców specjalizujących się w pedagogice, a także miejscowych nauczycieli, członków PSNT. Druga - to „Pedagogiczna trójjednia”, będąca jakby bardziej pogłębioną kontynuacją wcześniejszych rozważań o funkcjonowaniu edukacyjnych placówek sa-

Jestem trochę zaskoczona - mówi wypoczywająca w Szczecinku Mariola L. - że w mieście o turystycznych aspiracjach nie ma letnich sezonowych punktów sprzedaży gofrów, placków ziemniaczanych itp. Tym bardziej mnie to dziwi, że macie tu tak rozległe i naprawdę atrakcyjne parkowe tereny wokół jeziora Trzesiecko. Wprawdzie rybka na Mysiej Wyspie to już coś, ale niechby i dzieciarnia miała pod ręką swoje pyszności. Nasza stała Czytelniczka, Justyna W. pisze, że poczuła się upokorzona, gdy nie wpuszczono jej na sklepową halę z wózkiem spacerowym, w którym

Tak prezentuje się nasze miasto nie tylko pasażerom PKP - zrujnowany magazyn kolejowy z rampą, przy której stoją wagony - platformy do przewożenia pojazdów i kontenerów. Znakiem szczególnym zadaszenia od strony dworca jest olbrzymia wyrwa w dachu. Podczas deszczu woda wlewa się strumieniami na bocznicę i stojące przy niej wagony. Tuż obok torów ktoś porzucił starą wersalkę. Stoi niemalże wrośnięta w ziemię w otoczeniu bujnego zielska. Przylegający do bocznicy magazyn, to dawna kolejowa ekspedycja. Od kilku lat wygląda jak po bombardowaniu. Od strony ul. Kolejowej widać zwały gruzu i śmieci. W wielu miejscach, na wysokości dachu

zamiast okapu ze ścian, wystają jedynie dachowe krokwie. Tam, gdzie nie ma już dachu, pojawiły się na murach brzózki. Wszystko się sypie nie tyle ze starości, co z braku dozoru i należytej dbałości. Najwy-

raźniej stacja kolejowa w Szczecinku dyrekcji okręgowej stała się niepotrzebna. Skoro już tak być musi, to może lepiej wszystko wyrównać do poziomu terenu i posiać w tym miejscu trawę.

W tych dniach w Szczecinku pojawiło się nowe rondo przy wlocie do miasta od strony Barwic i Połczyna. To właśnie w tym miejscu zaczyna się obwodnica Trzesieki. Na całej trasie w sumie będą trzy ronda, z których dwa już są gotowe: pierwsze przy wjeździe do Trzesieki, drugie na wysokości Lasku Zachodniego - w tym miejscu planowany jest zjazd do dużej obwodnicy na DK 11 i trzecie rondo będące w trakcie budow, ale jeszcze bez ostatniej warstwy. W znacznej części od strony osiedla Zachód, gotowa jest już także ścieżka rowerowa. Przyszła obwodnica wyprowadzi ciężki ruch

kołowy z ul. Kościuszki i Trzesieckiej. Niestety, poważną niedoróbką jest to, że nie przewidziano budowy skrzyżowań z istniejącymi na Trzesiece uliczkami. Obwodnica prze-

cina m.in. ul. Wypoczynkową, biegnącą w kierunku osiedla domków jednorodzinnych i dalej w kierunku Parsęcka, a także ul. Turystyczną i Sójczą.

Jest już gotowa kolejna, kamienna stacja na terenie kalwarii przy kościele pw. św. Rozalii. Podczas robienia zdjęcia trwały już jedynie prace porządkowe. Stacja została poświęcona ks. mjr. Stanisławowi Targoszowi, kapelanowi spod Monte Casino, który poległ, zbierając ciała poległych żołnierzy z 3 Baonu Strzelców Karpackich po bitwie nad rzeką Chienti. Kapłan odznaczony był m. in. srebrnym Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Kamienny pomnik, jak głosi inskrypcja na tablicy, został ufundowany w setną rocznicę urodzin kapłana z inspiracji pielgrzymów do Palermo i Loretto. Poświęcenie pomnika odbędzie się 4 września. Ks. dr Andrzej Targosz proboszcz parafii św.

Rozalii napisał rozprawę doktorską pt. „Ksiądz Stanisław Targosz (1911 1944). Kapelan spod Monte Cassino.”

Publiczna obrona rozprawy odbyła się w 2010 roku w Collegium Historicum UAM w Poznaniu. (jg)

zujemy niniejsze sygnały zainteresowanym służbom miejskim.

częcia gry, prawo pierwszego wyjścia). A w ogóle jest to wyraz dość kłopotliwy, bo oto obejmujemy kogoś rękoma lub rękami, choć na pewno nie ręcami. Podobnym zasadom odmiany podlega rzeczownik „karabinek”, to z kolei w odpowiedzi Renacie R., która w nawiązaniu do naszego pierwszego olimpijskiego sukcesu pyta, czy Polka zdobyła srebrny medal w strzelaniu z karabinka pneumatycznego czy karabinku. Rozwiewam wątpliwości - w dopełniaczu można używać obu tych form. Serdecznie Panie pozdrawiam!

spał jej dwuletni synek. Twierdzi, że sama wychowuje dziecko i po raz pierwszy coś takiego jej się przytrafiło. Panie z personelu sklepowego tłumaczyły swoje racje tym, że cyt. „...nie dość, że w sklepie ciasno, to jeszcze wózek z dzieckiem”. Cóż, zachowanie nie tyle mało eleganckie, ale chyba i na bakier z konsumenckimi prawami. Taksówkarze miejscowych korporacji ponownie sygnalizują nam, że wyznaczone dla nich miejsca postojowe zajmowane są przez auta, najczęściej prywatnych właścicieli. Dotyczy to szczególnie postojów taxi przy kinie Wolność oraz przy szpitalu. Traf chciał, że jedno z takich zgłoszeń mogliśmy niemal od razu skonfrontować ze stanem faktycznym i rzeczywiście, we wtorek, 31 lipca w godzinach przedpołudniowych niemal cały teren postoju taksówek przy kinie blokowały prywatne samochody osobowe. Taksówkarze twierdzą, że problemem tym - istotnym, bo uniemożliwiającym im wykonywanie usług przewozowych - powinny się zająć policjanci z drogówki bądź straż miejska. Spełniając zatem ich oczekiwanie, przeka-

Na prośbę naszej stałej Czytelniczki, powracamy do znaczków pocztowych na listy, a właściwie - kłopotów towarzyszących w ich nabyciu. Kiedyś, można było je kupić w każdym kiosku „Ruchu”, wspomina Ewa D., dziś jest to możliwe w zasadzie jedynie na poczcie a tam, wiadomo, ciągle kolejki. Jeżeli już tak ma być, niechże nasz pocztowy monopolista jakoś ureguluje tę kłopotliwą dla wielu ludzi kwestię - wnioskuje nasza Czytelniczka - trudno bowiem przejść do porządku dziennego w sytuacji, gdy trzeba stać pół godziny w ogonku za jednym znaczkiem. Nam też tak się wydaje, i to od dawna. Ręce czy ręku - pyta znajoma Czytelniczka - mając oczywiście na myśli rękę, a więc rzeczownik liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego. Formalnie i najczęściej, w ręce (nosić zegarek na lewej ręce, trzymać coś w prawej ręce), ale uwaga - co prawda rzadko - lecz dopuszcza się też formę „ręku” (np. być na ręku, czyli mieć prawo za-

To fakt, obiecywałem w tym roku wydanie zbeletryzowanej biografii księżnej Elżbiety Kazimierzówny - to w odpowiedzi Rafałowi Cz. - i mam nadzieję, że jesienią tak się stanie. Choć gdyby to wyłącznie ode mnie zależało, książka byłaby gotowa już na początek sezonu turystycznego, jest już bowiem złożona i czeka na wydruk. Nic więcej nie wypada mi pisać poza tym, że zainteresowani na pewno się jej doczekają. (ur)


Sprzedam BRAMA dwuskrzydłowa 4 m + furtka, używana. Tel. 605 768 268. DRZWI wewnętrzne ze starej kamienicy, 5 szt, wym 2,15 x 96 cm, tanio. Tel. 602 612 295. DREWNO kominkowe buk, pocięty, połupany, gruby, transport i rozładunek w Szczecinku gratis. 150 zł metr przestrzenny. Tel. 509 848 773. KLOCKI sosnowe suche, pojemnik na wodę 1000l. Tel. 502 867 720. KOZY. Tel. 606 108 233. MASZYNY stolarskie- piła tarczowa, frezarka, strugarko-wyrównywarka. Tel. 661 899 165. RĘCZNE, elektryczne nożyce do cięcia blachy. Tel. 782 624 416. TANIE LAPTOPY po przeglądzie w serwisie z gwarancją od 300 do 800 zł ul.E.Plater25atel:email:zbigik@vp.pl Tel. 695 666 646. UBRANKO do chrztu dla chłopca, biały garniturek - frak z dodatkami, rozmiar na 2-6 m. Tel. 606 640 544. GITARĘ akustyczną, imitacja ovation, używana jedynie kilka razy i w rezultacie została rozstrojona, stan bdb. 50 zł. Tel. 781 169 572. NOWY nieużywany zestaw kluczy nasadowych topex model 38D687. Zestaw składa się ze 150 elementów, 200 zł (cena nowego ok. 400 zł) Tel. 692 491 083. Kupię STARE meble, obrazy, motory, wszelkie starocie. Tel. 888 366 124. SKUPUJEMY uszkodzone laptopy Szczecinek E.Plater 25a email: zbigik@vp.pl Tel. 695 666 646. UŻYWANE palety. Tel. 502 867 720. KAŻDE zboże: pszenica, żyto, pszenżyto, owies, jęczmień, kukurydza, łubin, groch, bobik, rzepak, min. 23t transport, płacimy w dniu odbioru. Tel. 509 942 079. Nieruchomości PIĘKNIE położony dom w Szczecinku 160 m2 pow. działki 1000 m2, remont generalny 2011 roku, lub zamienię z dopłatą. Tel. 608 572 608. ATRAKCYJNA działka rolna 1 ha, 6 stawów, przy lesie, dwie altanki, Miękowo k/ Szczecinka. Tel. 696 033 095.

DOM jednorodziny, parter, szeregowy z garażem, działka 280 m2, os. Zachód. Tel. 693 401 158. DOM wolnostojący, piętrowy, 120 m2, garaż, działka 410 m2, os. Zachód. Tel. 602 809 044. DZIAŁKĘ 1,7 ha budowlano - usługową, graniczy z drogą nr 20, przy lesie, 25 km od Szczecinka w kier. Szczecina. Tel. 693 401 158.

MIESZKANIE, 3p, IIp, balkon, os. Zachód, okna pcv, panele, zabudowa w przedpokoju, środkowe, blok ocieplony, nowa elewacja. Tel. 662 268 634 po godz. 18. MIESZKANIE pół domu w okolicach Szczecinka, 120 m2, 5p, kuchnia, jadalnia, centralne, po remoncie. Tel. 669 763 605.

HALA 300 m2, sprzedam lub wynajmę. Tel. 603 898 267.

MIESZKANIE 3p, wysoki parter, 63 m2, loggia, sprzedam lub wynajmę. Tel. 787 483 366.

MIESZKANIE 1p, 31 m2, IIIp po remoncie, ul. Junacka (blok), 89000 zł Tel. 604 313 700.

MIESZKANIE 3p, 54m2, po remoncie, centrum, 130 000 zł. Tel. 606 199 559.

MIESZKANIE 2p IIp ul. Wyszyńskiego częściowo umeblowane - również dla uczniów. Tel. 511 081 331.

TANIE mieszkania 34m2, 2p, IIIp, ul. Spółdzielcza i 24m2, 1p, IIIp, ul. Koszalińska. Tel. 798 583 353.

MIESZKANIE 2p, Ip, 47m2, ul. Warszawska, 155000 zł. Tel. 694 140 458.

DZIAŁKĘ inwestycyjno usługową, do 1600 m2, pełne uzbrojenie, ul. Cisowa w Szczecinku. Tel. 94 374 35 67.

MIESZKANIE 37m2, 2p, IIIp, po remoncie, ul. Chełmińska. Tel. 662 581 823. MIESZKANIE 3p, 63 m2, wysoki parter, loggia. Tel. 787 448 336. MIESZKANIE 4p, IIIp, 84m2, os. Kołobrzeska, 2700zł/ m2. Tel. 604 091 497. MIESZKANIE 4p, lub zamienię na 2p, do IIp. Tel. 664 886 312. MIESZKANIE 64 m2, 3p, parter, os. Narutowicza, zabudowa w przedpokoju, 187000 zł. Tel.606 643 436 lub 602 473 854. MIESZKANIE 65 m2, 3p, parter, ul. Kołobrzeska, ładne, komfortowe, po remoncie, 225000 zł. Tel. 507 437 951. MIESZKANIE przy ul. Koszalińskiej 2 p, bez balkonu, 32 m2, I p, w bloku, 108000 zł. Tel. 600 835 560. MIESZKANIE bezczynszowe, centrum Szczecinka, 3p, Ip, 140000 zł. Tel. 792 333 503. MIESZKANIE kawalerka, Borne Sulinowo, 30 m2, słoneczne, z meblami lub zamienię na podobne w Szczecinku. Tel. 602 398 644. MIESZKANIE ul. Szczecińska, 60 m2, blok dwupiętrowy, IIp, 3p, duży balkon, piwnica, piękny widok na jezioro, 215 000 zł. Tel. 692 178 005 lub 692 168 364. MIESZKANIE własnościowe 37 m2 IIIp 2p ul. Armii Krajowej, 110000 zł lub zamienię na większe. Tel. 604 569 045.

KUPON WAŻNY DO 23 SIERPNIA

LOKAL użytkowy 43m2 po kapitalnym remoncie w budynku przy , ul. Wyszyńskiego 59. Tel. 695 662 970. MIESZKANIE 3p, IIp, 63m2 przy ul. Wyszyńskiego 90, słoneczne, wyremontowane. Tel. 695 662 970. MIESZKANIE na ul. Koszalińskiej przy ulicy Boh. Warszawy 48 m2, I p, 2p, + loggia, 160000 zł. Tel. 697 457 906. MIESZKANIE w Szczecinie 2p, z balkonem , parter, 47 m2. Tel. 506 087 669.

LOKAL użytkowy 40m2, pl. Winniczny 12, od strony Netto. Tel.94 374 52 11 lub 698 783 494. LOKALE do wynajęcia, centrum, 10, 20, 30, 40 i 50 m2. Tanio! Tel. 784 378 533, 602 81 69 31. MIESZKANIE 2p Ip, „ruskie koszary”, umeblowane. Tel. 604 374 102. MIESZKANIE 2p, ul. Połczyńska, naprzeciwko szkoły. Tel. 94 374 63 25 lub 672 909 397. MIESZKANIE od września, os. Kopernika, IVp, 37m2, 2p, nieumeblowane. Tel. 510 174 647.

Auto - moto BMW 316i, 1996 r., 1,6 benz + lpg srebrny. 120 tys. km. el. szyberdach, el.lusterka, alarm, centralny zamek, wspomaganie kierownicy, przegląd do 02-12-201. Tel. 601 426 957 . CITROEN jumper hdi, 2005 r., 9 os, bogate wyposażenie. Tel. 604 160 769. SKUTER 49 cm3, dwuosobowy, stan db, 2007r. Tel. 606 657 640. OPEL vectra. Tel. 667 649 745.

MIESZKANIE po remoncie (kawalerka) 31 m2. Tel. 660 699 358.

SPRZEDAM na części ford eskort 1.6 16v 1995 r. do 9.08.2012 r. 1500 zł do uzgodnienia. Tel. 667 688 573.

MIESZKANIE po remoncie 2p, IIp, wyposażona kuchnia, c.o., kaucja 1200 zł, ul. Armii Krajowej. Tel. 662 094 234 po 18.

ZADBANE renault megane 2000 r.k 1,6 16V, benzyna, 175 000 km, 110 KM mechanicznie całkowicie sprawne. Tel. 662 290 593.

MIESZKANIE, 1p, kawalerka, centrum. Tel. 602 816 931 lub 784 378 533.

Różne Mam do oddania 4 małe, miesięczne kociaki, bardzo przyjazne i oswojone. Tel. 669 924 982.

MIESZKANIE, os. Kopernika przy Netto, 43 m2. Tel. 608 720 238 lub 94 374 81 76. POKÓJ dla kobiety pracującej, kuchnia, łazienka, osobne wejście. Tel. 533 680 332. POMIESZCZENIA warsztatowe na działalność, z wyposażeniem, lakiernia (komora), zakład fryzjerski z wyposażeniem, centrum. Tel. 600 357 128.

ODDAM meble młodzieżowe biurko z nadstawką, słupek, szafka z półkami, szafa, kolor stalowo-czarny, stan db., biurko nosi ślady użytkowania. Tel. 665 834 366. PRZYJMĘ gruz, ziemię. Tel. 606 643 436. ZLECĘ posadowienie płotu modułowego (montaż bez spawania), 12 słupków, brama dwuskrzydłowa, furtka, 10 przęseł. Tel. 94 372 13 75.

POWIERZCHNIĘ biurową, całe piętro, 205 m2, cena za 1m - 500 zł. Tel. 603 874 667, 94 373 13 30. GARAŻ przy ulicy Generała Sikorskiego oraz byłe ruskie koszary, po godz. 15.00. Tel. 606 456 274.

Usługi AAAAUSŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka-plandeka. Tel. 608 809 335.

KAWALERKA, 31m2, Sikorskiego, piec kaflowy, w.c., kabina prysznicowa, kaucja 500 zł, czynsz 500 + opłaty za światło, wodę, gaz i śmieci. Tel. 533 504 583.

AGD-serwis, naprawa pralek, lodówek, odkurzaczy oraz innego sprzętu gospodarstwa domowego. Instalacje elektryczne. Tel. 94 372 06 13.

UMEBLOWANE mieszkanie 2p, 41m2 ul. Myśliwska 8b/8 w Szczecinku. Tel. 504 595 022.

MIESZKANIE 2 pokojowe blisko centrum miasta ul. Kopernika, możliwość wynajęcia na dłuższy czas. Tel. 888 389 706.

BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini ko-

KAWALERKA od zaraz ul. Mierosławskiego, IVp, umeblowana, kaucja - 1000 zł. Tel. 602 158 429.

MIESZKANIE 2p, III p, o powierzchni 36m2 na ul. Kopernika w dni robocze po 15. Tel. 660 320 921.

KAWALERKA os. Zachód, 32 m2, IIp. Tel. 601 214 088.

Zamienię MIESZKANIE ładne, słoneczne, 30 m2, Borne Sulinowo, zamienię na Szczecinek lub okolice. Tel.602 398 644.

Do wynajęcia mam BARDZO ładne, ciche, 2p, mieszkanie, IIp, kuchnia w zabudowie, 3 szafy na wymiar, ładna łazienka, 600 zł + 210 zł czynsz + media, kaucja 1000 zł. Tel. 502 368 733. MIESZKANIE w domku jenorodzinnym 40 m2, osobne wejście, internet, dojście do ogródka. Tel. 500 785 142.

LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322.

eYl]eYlqcY udzielam korepetycji na poziomie gimnazjum i szkoły średniej - tanio, skutecznie, w miłej atmosferze. Prowadzę również kursy maturalne w SAPiKu.

...10(-(/


parka, odwadnianie, usĹ&#x201A;ugi ogrodnicze. Tel. 600 983 316.

CYKLINOWNIE ukĹ&#x201A;adanie, lakierownie podĹ&#x201A;Ăłg, parkietĂłw, paneli, renowacja podĹ&#x201A;Ăłg malowanych. Tel. 604 718 788 lub 94 374 37 79. FIRMA transportowa oferuje usĹ&#x201A;ugi przewozowe do 3,5 t oraz wynajem auta marki renault master wym. paki dĹ&#x201A;. 3200 mm szer. 2200 mm, wys. 2400 mm. Tel. 606 438 915.

UWAGA zapracowani rodzice! Nauczycielka pomoĹźe, przy codziennym odrabianiu lekcji z wszystkich przedmiotĂłw. Atrakcyjna oferta. Od wrzeĹ&#x203A;nia. Tel.791 740 205. Praca POSZUKUJEMY pracownikĂłw biurowych (znaj. obsĹ&#x201A;. komp.) i listonoszy w Szczecinku oraz kierowcĂłw na okolice. renciĹ&#x203A;ci teĹź pracadlalistonosza@gazeta.pl SZUKAM pracownikĂłw, prace ogĂłlnobudowlanych. tj. elewacje, terakota, glazura, zabudowa, gĹ&#x201A;adzie itp. Mile widziane doĹ&#x203A;wiadczenie. Praca od zaraz! Tel. 510 240 857.

GĹ Ă&#x201C;WNA ksiÄ&#x2122;gowa, mam doĹ&#x203A;wiadczenie i wiedzÄ&#x2122;, ktĂłra pomoĹźe rozwiÄ&#x2026;zaÄ&#x2021; wszystkie problemy podatkowe i organizacyjne w tym zakresie. Tel. 698 170 363.

SKRZYPACZKA zagra podczas ceremonii Ĺ&#x203A;lubnej w koĹ&#x203A;ciele. Zainteresowane osoby proszÄ&#x2122; o kontakt: skrzypaczka@opoczta.pl SPRZEDAĹť czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci nowych i uĹźywanych,skup aut do 500 zĹ&#x201A;/kaĹźdy, naprawysamochodĂłw os. i dost. wymiana opon, opony uĹźywane, ul. Pilska39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. USĹ UGI stolarskie - szafy, kuchnie, meble na wymiar. Tel. 508 135 269. WIDEOFILMOWANIE Ĺ&#x203A;luby, chrzty, komunie, studniĂłwki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641. Nauka KOREPETYCJE - matematyka, angielski, fizyka, chemia. Dojazd do ucznia. Przygotowanie do poprawek. Tel. 880 287 877.

OPIEKUNKA osĂłb starszych, praca legalna, okolice Hamburg, Bremen, Bielefeld. Kontakt Koszalin. Tel. 501 357 022.

wytnij i zachowaj..............................................................................

ZWALCZANIE OS I SZERSZENI USUWANIE GNIAZD 505 606 606 Maciej ZiÄ&#x2122;ba

STUDIO UĹ&#x161;MIECHU

GLAZURA, gĹ&#x201A;adzie, panele, malowanie, tapety - solidnie i fachowo. Tel. 506 736 934.

HOTEL dla zwierzÄ&#x2026;t malba Zapraszamy do hotelu dla zwierzÄ&#x2026;t w Silnowie. Profesjonalnie zaopiekujemy siÄ&#x2122; paĹ&#x201E;stwa pupilami. Tel. 668 635 339.

SPRZEDAWCĂ&#x201C;W w galerii Hosso w Szczecinku. Mile widziani studenci. Studiowanie nie jest warunkiem otrzymania posady. Tel. 783 784 499.

wytnij i zachowaj.............................................................................

CYKLINOWANIE, ukĹ&#x201A;adanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podĹ&#x201A;Ăłg malowanych farbÄ&#x2026;. Tel. 888 151 889.

PROFESJONALNE korepetycje z matematyki 30 zĹ&#x201A;/60min. Tel. 510 422 120.

system Beyond - wybielanie zÄ&#x2122;bĂłw

PROMOCJA 300zĹ&#x201A;

GABINET PROFILAKTYKI, HIGIENY JAMY USTNEJ I PROMOCJI ZDROWIA * USUNIÄ&#x2DC;CIE KAMIENIA, OSADU * PIASKOWANIE * LAKOWANIE

UNJW\X_JUNlYWTGZI^SJP_HJLn^

REKLAMA

NAUKA jazdy Dobra SzkoĹ&#x201A;a Marek GarczyĹ&#x201E;ski Szczecinek WyszyĹ&#x201E;skiego 74, Borne ul. Brzechwy 4 Kurs ABCT, kursy dla kierowcĂłw okresowe ADR i inne Tel. 501 540 082.


REKLAMA

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

Cena promocyjna 1620zł szer. 250 cm wys. 210 cm złoty dąb ocieplana

598 334 312

798 710 329

525 228 136

Obsługujemy cały kraj

, 605 288 141

ZWALCZANIE OS I SZERSZENI USUWANIE GNIAZD 505 606 606 Maciej Zięba

wytnij i zachowaj.............................................................................

wytnij i zachowaj..............................................................................

REKLAMA

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05


Zmiany w Akademii Piłkarskiej Podczas przerwy między sezonami w Akademii Piłkarskiej doszło do pewnych roszad w grupie szkoleniowej. Najważniejsza z nich to zmiana na stanowisko trenera juniorów starszych, gdzie Piotra Sajdaka (zrezygnował z pracy w Akademii), zastąpił Michał Ponichtera (dotychczas pracował z trampkarzami starszymi). Za niego drużynę, już juniorów młodszych, przejmie nowy trener w akademii - Karol Sadzik. W pozostałych grupach szkoleniowych większych zmian się nie przewiduje. Inną ważną informacją jest ta, o przejściu do szkółki piłkarskiej Lecha Poznań w Szamotułach Mateusza Góry, najskuteczniejszego strzelca Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy w ubiegłym sezonie. - Odejście Piotra Sajdaka było dość nagłe, choć w kontekście pewnych wydarzeń mogliśmy się

Juniorzy strasi będą mieli nowego trenera. tego spodziewać - mówi nam trener koordynator Akademii Michał Ponichtera. - Żaden z kilku trenerów,

którym proponowałem objęcie tej funkcji nie wyraził zgody, więc niejako z konieczności sam objąłem

tą drużynę. Dotychczas prowadzony zespół oddałem w ręce nowego trenera w Akademii - Karola Sadzi-

ka (znany z gry w Darzborze) i wierzę, że nie zmarnuje tego, co w kilka lat wypracowałem z tym zespołem. Jest tam spory potencjał i wielu chłopaków chętnych do gry. Zgoła inna sytuacja panuje w zespole juniorów starszych, gdzie zawirowania z trenerem sprawiły, że kilku graczy gdzieś się zagubiło i frekwencja na treningach nie jest zadowalająca. Mam nadzieję, że z czasem wszystko wróci do normy, choć z drugiej strony tego czasu jest mało, bo rozgrywki LWJ rozpoczynają się już 18 sierpnia. Co do odejścia Mateusza, to do pełnego porozumienia z klubem poznańskim jeszcze trochę brakuje, ale najprawdopodobniej nas opuści. W pierwszej kolejce rundy jesiennej sezonu 2012/2013 juniorzy Akademii 18 sierpnia mają w planie mecze w Szczecinku z zespołami Chemika Police. (zp)

Czy w Szczecinku można wychować druga Radwańską? ze. Był (bo już się wycofał) największym sponsorem sportu wśród bogatych Polaków. Na dziś polski tenis jest nieźle zorganizowany. Istnieje przede wszystkim duża fachowość wśród trenerów. Organizowane są liczne konferencje szkoleniowe, gdzie regularnie uczestniczy około 200 szkoleniowców. Powstała też w kraju duża baza do trenowania, zwłaszcza zimą (kryte i ogrzewane obiekty), lecz to mały szkopuł, bo jest to w większości własność prywatna, wykorzystywana do celów komercyjnych. Chodziłoby bardziej o to, żeby w większości korzystała z tego młodzież. Sama baza sukcesów chyba nie spowoduje? - Sukcesy Agnieszki mogą zapewne przyczynić się do zwiększe-

nia ilości grających na kortach, ale faktycznie ma się to nijak do późniejszych efektów. Aby to zmienić, potrzebny jest zapis, mówiący o tym, że tenis musi być sportem wczesnoszkolnym. Trzeba tworzyć klasy o profilu tenisa od najmłodszych lat. Bardzo cenne byłoby włączenie się w promocję tenisa (bezinteresownie) takich ludzi, jak np. A. Radwańska i W. Fibak. Należy też zmienić system rozgrywek tenisistów do lat 16-tu. Chodzi o zmianę systemu z pucharowego na grupowy, tak aby gracz nie odpadał z turnieju po jednym przegranym meczu. Dziś SzTT realizuje program nauki gry w tenisa i rywalizacji na podstawowym etapie. Towarzystwo otrzymuje środki finansowe?

Piłkarskie mecze kontrolne Rozgrywki piłkarskie sezonu 2012/2013 szybkimi krokami zbliżają się do inauguracji. Szczecineckie drużyny rozgrywają ostatnie mecze kontrolne. Szczecinecki Wielim w kolejnym takim meczu spotkał się w Szczecinku na bocznym boisku OSiR z drużyną Polonii Piła. Pojedynek, po ciekawym przebiegu, zwłaszcza w pierwszej jego części, wygrali pilanie 5:3 (1:1). Gole dla Wielimia strzelili: Paweł Jaki-

miec, Wojtek Gersztyn i Jarek Adamowicz. - Rozgrywki ligowe Wielim zainauguruje 15 sierpnia w Szczecinku meczem z Sokołem Karlino. Inny szczecinecki zespół Błękitni-Wektra zagrał w Żółtnicy z Wiarusem i niespodziewanie przegrał ten mecz 1:2 (0:1). Gola dla pokonanych strzelił Mateusz Pańczyk. - Nie chciałbym się usprawiedliwiać, ale zagraliśmy bez 5 podstawowych zawodników. Kilka uwag mam też

do samej organizacji meczu. Boisko nie było przygotowane do gry (wysoka trawa), gospodarze nie załatwili sędziów, a drugą połowę zamiast 45, graliśmy tylko 30 minutprzekazał nam po meczu Krzysztof Kutrowski prezes Błękitnych. Błękitni-Wektra rozgrywki inaugurują 25 sierpnia meczem u siebie z Pionierem 95 Borne Sulinowo. Dwa mecze w ostatnim czasie rozegrał szczecinecki Darzbór. Na

Szczecinek World Cup 2012 W szczecineckiej Trzesiece na boisku przy ulicy Żurawiej, w sobotę 4 sierpnia rozegrany został IV Turniej Piłkarski Szczecinek Word Cup 2012. Organizatorem był KS Błękitni - Wektra Szczecinek, przy pomocy OSiR Szczecinek. W turnieju udział wzięły cztery drużyny (Błękitni Szczecinek, Pogoń Wierzchowo, Pionier 95 Borne Sulinowo, Ararat - drużyna szczecineckich Ormian). Mecze rozgrywane były na pełnowymiarowym bo-

isku, w wymiarze czasowym po 25 minut każdy. Podczas pojedynków panowała iście sportowa atmosfera. Mecze w większości były wyrównane, a o zwycięstwie jednej z drużyn często decydował jeden gol. Podczas turnieju trenerzy mogli sprawdzić ustawienia swoich zespołów, jak i przetestować nowych zawodników przed zbliżającym się nowym sezonem 2012/2013. Zdecydowanym triumfatorem została

drużyna Pionier 95 Borne Sulinowo, zdobywając 9 punktów. Drużyna ograła wszystkich rywali. Druga lokata przypadła gospodarzom Błękitnym Trzesieka 4 p., trzecia Pogoni Wierzchowo 3 p., a czwarta Araratowi. W nagrodę wszystkim drużynom wręczone zostały pamiątkowe puchary, a na zakończenie rywalizacji wszyscy uczestnicy zgłosili chęć uczestnictwa w kolejnym turnieju, który odbędzie się za rok. (zp)

Sukcesy Agnieszki mogą zapewne przyczynić się do zwiększenia liczby osób grających na kortach. - Dostajemy środki na organizację imprez i ma to znamiona sportu masowego. W ciągu roku organizujemy około 18 turniejów. Za jakimikolwiek lepszymi wynikami, kryją się już środki wykładane przez rodziców (finansowanie wyjazdów, koszty turniejów). Mamy bardzo zdolną grupę 10-12 letnich adeptów (14 osób). W klubie trenuje 110 osób. Mówiąc jednak ogólnie, to w Szczecinku nie ma w tej chwili atmosfery na tenis wyczynowy, na większe turnieje, na rozwój bazy (trzeba ją polepszyć),

bo ta, którą dysponujemy, w jakimś momencie się zatrzymała. Często tak się składa, że w maju i czerwcu, kiedy często pada, nasi członkowie muszą kryć się pod dachem, a to kosztuje już 40 zł za godzinę. Więc nie wpływa to absolutnie na masowość ze strony członków SzTT, bo nie wszystkich na to stać. A nasi członkowie to w większości dzieci i młodzież. Reasumując, Szczecinka nie stać w tej chwili na „wyprodukowanie” trzeciej Radwańskiej, czy choćby zbliżonej do poziomu sióstr tenisistki.(zp)

bocznym boisku OSiR w Szczecinku Darzbor spotkał się z czwartoligowcem z województwa pomorskiego Czarnymi Czarne. Spotkanie rozegrane w systemie czasowym 3x30 minut zakończyło się minimalną przegraną Darzboru 0:1 (0:0, 0:1). Gol dla zespołu z Czarnego padł w pierwszej z 3 tercji, a był to właściwie gol samobójczy, gdyż po strzale G. Kozanko, piłka odbiła się od jednego z graczy szczecineckich i wpadła do siatki. Natomiast rozegrany w Bobolicach mecz kontrolny pomiędzy miejscowym Mechanikiem i szczecineckim Darzborem, zakończył się wygraną gospodarzy 5:2 (3:1). Gole dla Darzboru strzelił Kamil Bednarczyk. Na inaugurację sezonu 2012/2013 Darzbór 15 sierpnia zagra w Polanowie z tamtejszym Gryfem. (zp)

REKLAMA

Finał turnieju Wielkiego Szlema Wimbledon 2012, w którym grała Agnieszka Radwańska, to największy sukces powojennego polskiego tenisa. Dobre wyniki naszej tenisistki wzmogły zainteresowanie tenisem w całym kraju. W Szczecinku tenis ziemny już od dawna ciszy się sporą popularnością. O ocenę gry A. Radwańskiej, a także o szczecinecki tenis ziemny pytamy trenera Szczecineckiego Towarzystwa Tenisowego, Józefa Szpakowskiego. - Ten sukces, to jest coś, co bez wątpienia promuje polski tenis. Jest to sukces głównie Agnieszki, jej ojca, a w małej części Polskiego Związku Tenisowego - mówi Józef Szpakowski. - Należy tutaj też podkreślić udział Pana Ryszarda Krau-


REKLAMA

629net  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you