Page 1

1,(35=(3â$&$OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

SzokujÄ…ce dane

W 2011 roku przepiliśmy

42,5 mln zł! KASACJA POJAZDÓW Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


To już historia Czy pamiętają Państwo taką oto filmową scenkę z „Misia” Stanisława Barei? Rzecz dzieje się w kotłowni. Do palacza, którego głównym zajęciem jest pokątna sprzedaż alkoholu dzwoni telefon z ADM: Czy ja palę? Pani kierowniczko! (przypalając papieros od papierosa) Ja palę przez cały czas! Na okrągło! Nie no, nie ma za co. Moje uszanowanie dla pani kierowniczki. Moje uszanowanie. Teraz po latach, a więc już z dalekiego dystansu, scenka wywołuje salwę śmiechu. Tyle, że w tamtym czasie do śmiechu to tak całkiem nie było. Takich kotłowni, jak ta filmowa, nawet u nas było całkiem sporo. Dobrze pamiętam pewien zimowy poranek, kiedy do ściany, a była to ściana szczytowa, przymarzła w mieszkaniu... kołdra. Przyczyna była całkiem prozaiczna. Kotłownia osiedlowa zasilająca raptem cztery bloki, znajdowała się tuż obok. Kiedy pod wieczór zrobiło się w bloku bardzo zimno postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego palacz nie bierze się do pracy. Dodam, że liczenie w tym względzie na administrację, miało taką samą moc sprawczą, jak zaklinanie pogody. I co się okazało? Ano, palacz zmożony snem, a przede wszystkim dużą ilością spożytego trunku, spał w najlepsze. I cóż z tego, że kotłownia zawalona była prawie pod strop opałem, skoro nie było chętnego, aby go wrzucić na ruszt. Nie było innej rady, jak włączyć farelkę i wszystkie (dwa) palniki na kuchence, a jak kto miał to i piekarnik. Takie i podobne zdarzenia miały miejsce praktycznie we wszystkich małych kotłowniach, no może wyjątkiem były jedynie te zarządzane przez administrację wojskową. To tyle w części historycznej. Dlaczego akurat teraz, na przedwiośniu o tym piszę? W tym numerze zamieszczamy obszerną rozmowę z szefem szczecineckiego MEC-u. Rzecz o współczesności, która nijak ma się do tamtych peerelowskich czasów. Nowoczesna technologia sprawiła, że poznikały kopcące kominy. Miast kilkunastu kotłowni z wysokimi kominami, są tylko trzy i co ciekawe- część z nich można już regulować z... biura przy pomocy komputera. Toż to niemal zgroza. W każdym momencie można sprawdzić zapotrzebowanie na ciepło, ilość dostarczonej energii, dojrzeć awarię, straty na sieci, a także - czego nie można doprosić się od hurtowych dostawców „wodnej pary” - skład chemiczny spalin uchodzących przez komin. Jak widać- jak się chcemając na względzie zdrowie mieszkańców i środowiska, w którym przyszło nam żyć, można zastosować i odpowiednie filtry, i technologię. Warunek jest jeden. Trzeba chcieć. Interesujące jest również i to, iż mimo wzrastających wymagań dotyczących zapylenia, a więc i związanych z tym kosztów firma sobie świetnie radzi. W ten sposób obala z lubością lansowany mit o tym, że koszty nowoczesnej technologii związanej z ochroną środowiska czynią produkcję nieopłacalną, albo mało konkurencyjną. Dziwne to. Zjawisko owo w przypadku MEC nie ma zastosowania. Są nawet już pewni tego, co robią, że swój produkt (to taki modny rzeczownik, powszechnie stosowany w urzędach i bankach), chodzi oczywiście o ciepło, oferują już właścicielom domów jednorodzinnych i wiekowych kamienic. Mówią: Wstawimy wam na waszym kotle licznik ciepła, zmierzymy, ile potrzebujecie, a nawet kamerą termowizyjną (mają taką) sprawdzimy, którędy znika ciepło w waszym domu. Na koniec wystawimy rachunek pro forma, czyli taki na niby, ale przez to będziecie wiedzieć, w co się pakujecie. No i nie mówiłem, że to po prostu zgroza? Jerzy Gasiul

Od soboty 24 marca

Bilety autobusowe droższe

Przed nami ostatni tydzień, gdy za jednorazowy bilet przejazdowy autobusami Komunikacji Miejskiej zapłacimy 2,40 zł. Od soboty 24 marca br. bilet będzie kosztować już 2,80 zł. Zapewne do tej daty, wzorem lat ubiegłych, nasz miejski przewoźnik „doda” też czasokres, w którym będziemy mogli wykorzystać wcześniej zakupione bilety o nominale 2,40 zł. Przypomnijmy też, że podczas ostatniej podwyżki cen biletów KM w 2010 roku, czas ten określono na 11 dni. Po tym ter-

minie (w 2010 roku był to 5 kwiecień) można było jeszcze zwracać niewykorzystane bilety w punktach, gdzie zostały zakupione, za zwrotem gotówki w kwocie takiej, jak były zakupione. Przez 20 dni do 26 kwietnia. - Wiążące decyzje w tej kwestii zapadną pod koniec tygodnia. Jednak prawdopodobnie, wzorem lat ubiegłych, terminy zostaną zachowane - mówi Roman Romanów, dyrektor techniczny Komunikacji Miejskiej. W piątek 9 marca w Dzienniku Urzędowym

Województwa Zachodniopomorskiego ukazała się treść uchwały Rady Miasta Szczecinek z dn. 6 lutego 2012 roku w sprawie zmiany cen za usługi przewozowe środkami miejskiej komunikacji zbiorowej. W uchwale zapisano, że nabiera ona mocy prawnej 14 dni po ogłoszeniu w rzeczonym Dzienniku. Od 24 marca za bilet zwykły jednorazowy zapłacimy 2,80 zł - obojętne, czy w punkcie sprzedaży, czy też u kierowcy. Z kolei bilet jednorazowy nocny kosztować będzie 3,40 zł. (sw)

UEFA na„tak”. Będzie strefa kibica Europejska Federacja Piłki Nożnej dała zielone światło dla Szczecinka w zakresie przedsięwzięcia pn. Strefa Kibica. Takie miejsce, gdzie w czasie turnieju EURO 2012 zbierać się będą miłośnicy piłki nożnej i sympatycy nie tylko polskiej reprezentacji, funkcjonować ma na byłym stadionie KS „Lechia” Szczecinek. Turniej piłkarski w Polsce i na Ukrainie odbędzie się od 8 czerwca do 1 lipca br. - UEFA do 10 marca br. miała wydać wstępną decyzję w zakresie przyznania nam specjalnej koncesji na licencjonowaną Strefę Kibica. Taką decyzję (wstępną) już otrzymaliśmy. By do końca spełnić warunki stawiane przez UEFA, musimy jeszcze przedsięwziąć pewne kroki. Wiążą się one m.in. z wniesieniem stosownych opłat. Po spełnieniu wszystkich warunków, koncesja zostanie przyznana - mówi Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy UM. Strefa kibica to niemały wydatek. Trzeba m.in. wynająć telebim, zapewnić ochronę tego miejsca, ewentualnie postawić dodatkowe sanitariaty, jeśli te znajdujące sie na obiektach OSiR nie wystarczą. W takim miejscu (wymaga tego UEFA) musi być też zapewniona pierwsza opieka medyczna, zgodnie z wymogami jak dla imprez masowych. - Koszty ponoszone przez miasto

zmniejszą się jednak dzięki wpływom z tytułu udostępnienia zainteresowanym podmiotom miejsc na zorganizowanie w strefie punktów małej gastronomii czy stoisk z pamiątkami - dodaje K. Czaczyk. Przypomnijmy. Według pierwszych

przymiarek strefa miała zostać zlokalizowana na Mysiej Wyspie. Kibice mieli podróżować do tego urokliwego zakątka Szczecinka stateczkami białej floty. Miasto zdecydowało się jednak odstąpić od tego pomysłu i przedsięwzięcie przenieść na były stadion „Lechii”. (sw)

REKLAMA

Na wstępie

REKLAMA

Maciej Gaca:


ul. Boh. Warszawy 18 78-400 Szczecinek


W minionym tygodniu szczecineccy strażnicy miejscy podjęli 122 interwencje. - Podczas nich wylegitymowali 172 osoby oraz pouczyli o nagannym zachowaniu 123 osoby - mówi Jolanta Wiesztort, zastępca Komendanta Straży Miejskiej. - Sprawcy wykroczeń zostali ukarani 35 mandatami na kwotę łączną kwotę 3550 złotych. Na ośmiu sprawców zostały skierowane wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. Patrol zatrzymał jednego nieletniego pod wpływem alkoholu. *** Najwięcej problemów patrole miały z mieszkańcami Szczecinka, łamiącymi zasady porządku społecznego. Kilka osób podpadło też za niezgodne z przepisami parkowanie swoich pojazdów. Tradycyjnie już wiele interwencji dotyczyło osób, które w miejscach publicznych spożywały alkohol. *** Patrol interweniował przy ul. Zaułek. Tam wieczorową porą młody, pijany mężczyzna wybił szyby na klatce schodowej. Przy tym się poranił. Odmówił jednak pomocy lekarskiej. Został przekazany patrolowi policji. (sw)

Policyjny raport tygodniowy *** Rabusie ograbili świetlicę wiejską w gminie Borne Sulinowo. Z pomieszczenia ukradli cztery zestawy komputerowe z oprzyrządowaniem. Straty wyceniono na 4 tys. zł. *** Ktoś w Szczecinku kolekcjonuje filtry samochodowe DPF. Na jednym z parkingów wymontowano dwa takie urządzenia ze stojących tam dwóch mercedesów. Właściciele pojazdów oszacowali swoje straty łącznie na kwotę 10 tys. zł. *** Na kolejnym z parkingów nieznany sprawca porysował lakier parkującego tam volvo. Właściciel samochodu wycenił stratę na 1250 zł. *** Policjanci zatrzymali mężczyznę, mieszkańca Szczecinka, który miał przy sobie 0,3 grama marihuany. (sw)

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podjęli 19 interwencji. Ośmiokrotnie gasili płonące trawy i nieużytki. Zmagali się również z pożarami sadzy w kominie. Do takich interwencji doszło m.in. w Barwicach i Gwdzie Wielkiej. Na szczęście, ogień - w obu zdarzeniach - nie wydostał się poza przewody kominowe. *** W Iwinie na prywatnej posesji stanął w ogniu samochód. Nikomu nic się nie stało, za to auto spłonęło niemal doszczętnie. *** Z kolei w Szczecinku, w mieszkaniu przy ul. Spółdzielczej, roztargniony lokator zostawił na gazie... garnek z kolacją. Zadymienie w budynku było tak duże, że zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali straż pożarną. *** Na jeziorze koło Luboradzy strażacy ratowali łabędzia uwięzionego w lodzie. *** Lokator mieszkania przy ul. Chełmińskiej w Szczecinku podejrzewał, że ma w swoim lokalu zbyt wysokie stężenie tlenku węgla. Na szczęście, obawy mężczyzny się nie potwierdziły. *** Podczas Zlotu Pojazdów Militarnych latem 2009 roku bezdomni mieszkańcy Bornego Sulinowa nieopodal miasteczka zlotowego wykopali metalową beczkę. Mieli pecha, bo w środku był iperyt siarkowy, szalenie niebezpieczny środek bojowy. Beczkę otworzyli. Finał? Obaj wylądowali w szpitali z poparzeniami ciała. Z niebezpiecznym znaleziskiem walczyli potem żołnierze wojsk chemicznych. Na szczęście, skutecznie. Iperyt unieszkodliwiono na poligonie drawskim. Minęły niespełna trzy lata i eksplorerzy wykopali na terenie leśnictwa Brzeźno (Nadleśnictwo Borne Sulinowo) kolejną beczkę. Jeszcze nie wiadomo, co kryje. Znalezisko zabezpieczyła jednostka ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Z kolei w pobliżu cmentarza w Bornem Sulinowie znaleziono kolejną beczkę. Znajdował się w niej lizol, środek dezynfekcyjny. (sw)

W styczniu było czysto Po raz pierwszy od kilku dobrych lat Szczecinek ma czyściejsze powietrze niż Szczecin! Chodzi o styczeń 2012 rok. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie podał właśnie wyniki pomiarów pyłu PM10 ze swoich urządzeń zlokalizowanych w Szczecinie (3 stacje), Szczecinku (stacje przy ul. Artyleryjskiej i 1 Maja), Koszalinie i Widuchowej. W zestawieniu miesięcznym WIOŚ nie są ujmowane wartości z automatycznej stacji pomiaru zanieczyszczenia powietrza przy ul. Przemysłowej w Szczecin-

ku. Dlaczego? Wielokrotnie na łamach naszej gazety analizowaliśmy podobne zestawienia. Nigdy się nie zdarzyło się, by Szczecin czy Koszalin prezentowały wyższe wartości PM10 niż Szczecinek. W styczniu br. w Szczecinie 11-krotnie przekraczane były dopuszczalne dobowe wartości PM10, czyli 50 μg/m3 (najwyższa - 81 μg/m3). Z kolei w Szczecinku 4-krotnie (najwyższa - 66μg/m3), w Widuchowej 3-krotnie (76), a w Koszalinie zaledwie 1 raz. (sbb)

Spotkanie Szczecineckie Stowarzyszenie Kardiologiczne „Moje Serce” w związku dziesięcioleciem swego istnienia, organizuje z Niepublicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej Podimed i Stowarzyszeniem „Amazonki” spotkanie ze światowej sławy lekarzem prof. dr. hab. n. med.

Janem Lubińskim, kierownikiem Genetyki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Profesor wygłosi wykład pt. „Dieta antynowotworowa”. Spotkanie odbędzie się 30 marca (piątek) o godz. 17.00 w auli Zespołu Szkół nr 2 przy ul. 1 Maja 22.

Na budowie nowej komendy policji przy ul. Polnej

Kasa jest, roboty idą planowo Mimo niezbyt sprzyjającej aury, prace budowlane przy wznoszeniu nowej siedziby dla szczecineckich policjantów realizowane są bez opóźnień. Tak nas przynajmniej zapewniono na placu budowy przy ul. Polnej. Okazuje się też, że mimo wcześniejszych obaw, zachodniopomorska policja dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi na prowadzenie inwestycji. - Nie mamy problemów z bieżącym finansowaniem budowy Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na bieżąco przekazuje nam środki - zapewnia podkomisarz Alicja Śledziona z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - W 2012 roku plany zakładają wydatkowanie na cel tej budowy 7 milionów złotych z możliwością zwiększenia do 9 milionów. Inwestycja ma również wsparcie szczecineckiego samorządu powia-

Inwestycja przy ul. Polnej. Ławy fundamentowe są już wylane. Na budowie trwają przygotowania do wznoszenia ścian fundamentowych. towego. Jak wcześniej zapewniał starosta Krzysztof Lis, powiat wspomoże w tym roku inwestycję kwotą (z własnego budżetu) 1 mln zł. To nie wszystko. W przyszłym roku planowane jest przekazanie na inwestycję środków finansowych uzyskanych ze sprzedaży obecnej siedziby policjantów przy ul. 28 Lutego. Przypomnijmy. Inwestycję przy ul. Polnej - na terenie dawnych jednostek łączności i dowodzenia 20 Dywizji Pancernej, a później 2 Dywizji Zmechanizowanej - prowadzi warszawska firma Skanska. Roboty podzielono na kilka etapów. W roku 2011 zrealizowano I etap, czyli przebudowę kolektora ciepłowni-

czego, roboty ziemne oraz roboty fundamentowe. Drugi etap stanowić będzie budowa budynku biurowego i budynków zaplecza technicznego. Z kolei na etapie III budowniczowie zajmą się zagospodarowaniem terenu, a na etapie IV - przygotowaniem i rozruchem całości obiektu. Zakończenie inwestycji zaplanowano w połowie 2013 roku, a jej rozliczenie finansowe - rok później. Uroczyste przekazanie nowej siedziby dla szczecineckich policjantów planuje się podczas ich święta, czyli 25 lipca. Łączny koszt budowy komendy zamknie się kwotą ponad 13 mln zł. (sw)

Zanim dojdzie do tragedii

Oświetlić skrzyżowanie! Na skrzyżowaniu krajowej drogi nr 11 ze zjazdem w kierunku Drężna przed kilku laty doszło do tragedii. Była masakra, zginęli młodzi ludzie. Nad ranem we mgle - nocą opar zalega tu niemal zawsze, bo jezioro blisko - „maluch” zbyt późno wszedł w zakręt w lewo z „11” w podporządkowaną drogę na Drężno. Koziołkował, roztrzaskał się na kawałki. Po tej tragedii uznano, ze wszech miar słusznie, że wyjątkowo ruchliwe i niebezpieczne skrzyżowanie trzeba oświetlić. Zainstalowano uliczną lampę z mocną żarówką na widocznym na naszym zdjęciu (po prawej) budynku transformatora. Jest stary, poniemiecki, ale wciąż czynny. Tym sposobem krzyżówka ruchliwych dróg była widoczna jak na dłoni podczas jesiennych, zimowych i wiosennych szarug. Była, bo od pewnego czasu nie jest, lampę usunięto. Kto tak nakazał? A tymczasem... Od czerwca do września w sezonie wyjazdów nad morze, dzień i noc (weekendy!) ruch tutaj panuje taki, że z podporządkowanej drogi na „11” trudno wjechać. Krzyżówka leży w zagłębieniu trasy - z obydwu przeciwnych kierunków „spada się” na nią ze wzniesień. Inteligentni inaczej kierowcy lekceważą ograniczenie szybkości do 70 km na godz. Gdzieś mają dojazd do skrzyżowania z trasą podporządkowaną, podwójną linię ciągłą. Dochodzi do prób wyprzedzania na krzyżówce. Po lewej stronie mamy przystanek PKS, a także dla autobusów szkolnych (widoczny na fot.), dzieci wysiadają, także wieczorami, prosto na ruchliwą szosę. Dalej, za transformatorem jest przystanek dla autobusów jadących w kierunku Szczecinka. Ruch pieszych nie jest sporadyczny, obok są zamieszkane domy, tzw. kolonii Wierzcho-

Niebezpieczne skrzyżowanie w Wierzchowie . wo. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Szczecinku, przyznajemy, zadziałała ku bezpieczeństwu: ustawiła znak ostrzegawczy „uwaga piesi”.

Zdjęcie wykonaliśmy w dzień, by pokazać w pełni to fatalne miejsce. Po zapadnięciu zmierzchu jest znacznie gorzej. (wj)

REKLAMA

Tydzień straży miejskiej


REKLAMA

REKLAMA


67, czy 72? Zenek ma głos

Oj, łoj, rozdyskutował się łostatnio naród i to bardzo i to zbiorowo, a i indywidualnie też. Na ten przykład pani Adela, którą spotkałem w dniu 8 marca na deptaku. Życzonka z okazji dnia kobiet jej złożyłem i to wyszukane, bo wiem, że drażliwa na punkcie płci jest i co? Ano nie pomogło, bo i tak frontalny atak na mnie w temacie nierównego traktowania płci przypuściła. A ja się pytam, czy to ja jestem temu winien, że natura tak to wykombinowała, że to kobiety rodzą potomstwo a nie my- czyli płeć brzydsza? Czy ja jestem sprawcą tego, że dziecko w nocy płaczliwym głosem wzywa na pomoc mamę a nie tatę? Czy to moja wina, że dzieci wolą, aby na wywiadówki biegała mama, a nie wyrywny łojciec?A co ja mo-

gę za to, że kobiety są sprawniejsze i dzielniejsze i bardziej zorganizowane: w praniu, gotowaniu, sprzątaniu, w zarządzaniu lichymi finansami domowymi, wychowywaniu potomstwa i jeszcze mają siłę do tyrania za pieniądze na jakimś etacie? No przecie, że to nie moja wina! Ale milczałem i swymi przemyśleniami, głębokimi zresztom, z mą rozmówczynią się nie dzieliłem, co by oliwy do ognia nie dolewać. Zadbała o to ona, niestety i podchwytliwe pytanie mnie zadała: A pomysł z referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego kobiet z 6o do 67lat się panu podoba, czy nie podoba? No i cóś mnie podkusiło i szczerości mnie się zachciało i rzekłem: Ano nie podoba mi się! Bo wiadomo, że większość nie będzie chciała tej zmiany, bo wiadomo, że praca męcząca jest. Bo gdyby pani Adelo na ten przykład zapytać rodaków, czy chcą być bogaci, to zdecydowana większość odpowie, że tak! A to je przecie niemożliwościom! A przecież chodzi o to,

Magowie i magicy Magdalena Szkudlarek -Szarkowska „Chroń mój pęcherz, sadło i niezliczone szeregi części pokrewnych (...)” - taką oto inskrypcją pewien rycerz przyozdobił swoją wczesnośredniowieczną zbroję. Choć od czasów zabobonnego wojownika upłynęło mnóstwo wiosen, człowiek nadal trudzi się w odnajdywaniu zaklęć i amuletów na czyhające demony lub zawzięcie próbuje wznieść się ponad otaczający go świat, by odgadnąć przyszłość. Od czasów średniowiecza (a może nawet od lat jeszcze bardziej odległych) niewiele się zmieniło: magia jest wszędzie. Jej sceptycy uchodzą za dewiantów, a racjonaliści za heretyków. Lista wszechobecnych pojęć

i zachowań powiązanych z magią nie ma końca. Unikanie rozsypanej soli, drabin, noszenie kasztanów lub odpowiedniego kamienia w kieszeni, noworoczne fajerwerki, czerwona nitka, medalik na szyi czy choćby trywialne „Na zdrowie!” wypowiedziane zaraz po kichnięciu - słowem, wszystko, co pasuje do współczesnej definicji przesądu, jest dowodem ciągle żywych przekonań, że istnieje związek między nami i bliżej nieokreślonym - czymś jeszcze. W zlaicyzowanym świecie nawet znak krzyża na chlebie albo kapliczka na rozdrożu odbierane będą jako przejaw zapewnienia sobie szczęścia. Zgodnie z zasadą opisaną przez Pascala: jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. Magia - zbyt mocne słowo? Czym wobec tego różni się siła oddziaływania czarnych kotów od kabalistyki, chiromancji czy układania tarota? Każdy wspomniany przypadek

Gdzie te chłopy? Marzena Góra

„Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy (...) gdzie ci mężczyźni na miarę czasów. Gdzie te chłopy?” - ostatnio mimowolnie, podczas wizyty w jednej z naszych szczecineckich drogerii zdarzyło mi się ten przebój zanucić. Choć generalizować nie chcę, bo nie wątpię, że orłów, sokołów i herosów to może i u nas dostatek. Ale oni akurat do tego typu przybytków niezbyt często raczej zaglądają, bo ręce ze smarów to najpewniej piaskiem z wodą czyszczą, a do reszty zabiegów higienicz-

nych kostka mydła im wystarcza (i to niekoniecznie o zapachu mango, konwalii czy różanym). I choć piosenka pani Danusi Rinn na różnych listach przebojów górowała, kiedy moi rodzice jeszcze o posiadaniu córki nawet nie myśleli, ale pytanie w niej postawione jest dalej aktualne, żeby nie powiedzieć nawet - prorocze, bo z niektórymi panami w ostatnim dziesięcioleciu coś się porobiło niedobrego. I tak, kiedy sobie w tej naszej drogerii przed uginającymi się od pokładów, kremów i balsamów półkami stałam, po chwili pod nosem ten ponadczasowy przebój zaczęłam podśpiewywać i nawet w rytm melodii z nogi na nogę zdarzyło się przeskoczyć. Bo oto przed tą samą

że jak dłużej o siedem lat pani popracuje, to emerytura będzie dużo większa i w dostatku pani sobie wiele lat na niej pożyje, bo przecież opieka lekarska coraz lepsza jest i średnia życia u nas się wydłuża i to bardzo. Tak jej powiedziałem (zauważcie jak mądrze zresztom), posiłkując się zasłyszanymi wypowiedziami ministrów, posłów, że o premierze to ja już nawet nie wspomnę. Niestety, moja rozmówczyni całkiem insze spojrzenie na sprawę miała, co mnie objaśniła łaskawie, obdarzając mnie przy tym spojrzeniem, które i dinozaura by uśmierciło. Zaczęła pracować mając lat dwadzieścia. W perspektywie ma czterdzieści lat pracy. Jeśli te lata nie starczą na godziwą emeryturę, to niby jakim cudem dodatkowych siedem lat ma ją przenieść w krainę dostatku? W tym momencie poczułem jak po mnie ciarki po plecach i nie tylko przeleciały. Bo jeżeli ona wiary nie ma w te dodatkowe siedem lat, to co mają powiedzieć mężczyźni, skoro im z bidą tylko o dwa lata tyranie chcą wydłużyć. To oni w nędzy żyć mają? Toż to jawna niesprawiedliwość, a wręcz dyskryminacja, łosobników płci brzydszej na dodatek.

W tym temacie trza się chłopom skrzyknąć i zażądać co by nie do 67 lat, a do 72 pozwolono ustawowo nam tyrać. Bo my też przecie też chcemy mieć emerytury godziwe i żyć w dostatku. I po raz drugi mnie podkusiło i tom głęboką myślą się z mą rozmówczynią podzieliłem. Głupie żarty, skwitowała pani Adela i nie składając mnie życzeń z okazji zbliżającego się świę-

ta mężczyzn, a patrząc jak na dinozaura się oddaliła. No i gra gitara (jak mawia pan Ferdek), se pomyślałem, bo mogła przecie od demagogów mnie nawtykać. A swojom drogom to albo my jesteśma mało kumate (zwłaszcza pani Adela), albo kiepsko nam tom reformę tłumaczom (zwłaszcza władza). Bo rozdyskutowani to jesteśma fest, a może jeszcze bardziej.

zaczerpnęliśmy od tych samych przodków. Wszystkie mają jeden cel: poznać i zawładnąć niematerialną stroną rzeczywistości. Każdy przejaw magii jest próbą przekonania otaczającego ludzkość wszechświata do udzielenia nam pożądanych odpowiedzi. Magia uświadamia człowiekowi, do czego dąży i jak powinien działać. Sprawia, że nie tylko zaczynamy wierzyć, iż mamy wpływ na to, co się dzieje. Pomaga też wyznaczyć priorytety i w nadchodzącym biegu rzeczy przekuć je w czyn. Ponad wszystko jednak jest wykorzystującym umysł, wyobraźnię i pragnienia zjawiskiem społecznym. To nic innego, jak uporządkowany, wymagający odpowiedniej wiedzy - normalny sposób postępowania. „Aby żyło się lepiej”, „Miasto, witalność, stabilność” (to od pierwszych liter tych utworzono nazwę Civitas Renaissance), „Z wiatrem i na fali” - niczym magiczne zamawiania definiują otaczający nas świat. Dokładne poznanie reguł, ja-

kimi kierują ci, którzy wpływają na naszą rzeczywistość, jest dla szarego człowieka niemożliwe. Owe „magiczne” zasady należą do przestrzeni, porównywalnej do sfery sacrum: są niedostępne i strzeżone; choć znajdują się na drugim biegunie zdroworozsądkowej myśli, próba ich obalenia, zburzyłaby cały, budowany od lat porządek. Spoglądając we własną kryształową kulę, z łatwością odnajdziemy w niej cały szereg czekających na spełnienia potrzeb i pragnień. Lista alternatyw wobec niezbyt ciekawego otoczenia jest długa: - Widzę. Telewizory na przystankach, taxi sunące po wodzie, łódeczki, które będą szybować nad taflą jeziora, nawet kemping w środku 40-tysięcznego miasta! To nic, że w sąsiedniej miejscowości jest czyściej, w tamtejszych pensjonatach i hotelach są tanie miejsca noclegowe, a namiot można rozbić w miejscu, gdzie tubylec nie wyprowadza swojego psa na spacer... Ja widzę, widzę turystów! Będą. To pewne jak słońce. Już wyruszyli.

Jakiego maga potrzeba, by w przeddzień sezonu turystycznego usłyszeć takie słowa? Manipulowanie w magii jest stare jak świat. Jak widać, wcale nie potrzeba do tego wiedzy z zakresu hepatoskopii, numerologii czy tajemnych doktryn alchemii. Dziś wystarczą elementarne podstawy psychologii i znajomość ludzkich oczekiwań. Wielka mi sztuka! Od wieków sposoby uprawiania magii miały też swoje przeciwieństwo. To magia iluzjonistów, którzy ku uciesze widzów oszukują zmysły. W tym rodzaju magii zaspokajane są inne potrzeby, nie ma tu miejsca na wizje i symbole, w których odnajdujemy odbicie własnego wizerunku. Zamiast tego wszystkiego jest świadomość złudzeń i co najważniejsze, jest także zabawa. Dopóki magik czy kuglarz swoimi sztuczkami bawi publiczność, wszystko gra. Gorzej jednak, kiedy przedstawienie już przestało być śmieszne, a nikt z widzów - tak po prostu nie może go przerwać.

półką, ramię w ramię, z młodzieńcem pewnym stałam. I nawet przez chwilę miałam jakiś ludzki odruch, żeby delikwentowi ze zwyczajnej, ludzkiej życzliwości pomóc i z opresji go wybawić, bo najpewniej dla mamy, bądź wybranki serca prezentu jakiegoś szuka. I się teraz biedak zastanawia, co do czego służy i co chwycić, żeby się później adresatka prezentu niepotrzebnie mu nie obraziła. Bo głupio tak jakiejś młodej damie krem na zmarszczki 60+ wręczyć, albo teściowej balsam, który to i owo, według zapewnień producenta, miałby ujędrnić. Ale (może na szczęście) zanim się z ofertą mojej nieocenionej pomocy miałam już narzucić, to najpierw delikwenta okiem swoim omiotłam i... O zgrozo! Bo dotarło do mnie, że pan tu w żadnych celach poszukiwawczo-prezentowych się nie pojawił, a raczej specyfików do pielęgnacji własnej urody potrzebował. I nawet nieświadomie mnie za-

wstydził, bo podkład i puder to chyba dużo lepiej ode mnie pan ten miał dobrany. I przyznaję szczerze, że (jak z moich obserwacji mogłam wywnioskować) wizyty bardzo niedawnej u manikiurzystki to mu pozazdrościłam, bo mi samej kosmetyczki od jakiegoś czasu nie dane było oglądać. I tak między tymi półkami krążył, wszystko dokładnie wąchał, informacje zamieszczone na opakowaniach sumiennie studiował, a nawet rzetelnie konsystencję i kolor wszystkich specyfików sprawdzał. Pan porównywał ceny i składniki, wybierał aromaty i przyczepność do skóry kolejno wszystkiego skwapliwie testował. A ja tak stałam sobie z rozdziawioną buzią i galop myśli próbowałam powstrzymać. Bo teraz nie wiadomo, czy mam się ze wstydu razem z moją babską ignorancją odnośnie zakupów kosmetycznych pod ziemię zapaść, czy może lepiej pana dyskretnie po-

podglądać i darmowych nauk nieoficjalnie i podstępnie trochę sobie przyswoić? I kiedy tak razem żeśmy sobie pomadki podziwiali do pana ktoś zadzwonił. A że wścibska nie jestem, to jedynie mimowolnie i niechcący słyszałam, że to wybranka serca ze swoją listą zakupów kosmetycznych jeszcze do niego dzwoniła. Ja jak najbardziej jestem za tym, żeby panowie o higienę swoją dbali i o wygląd nienaganny się troszczyli, ale jednak lepiej by było, gdyby nam się w nasze babskie mazidła aż tak nie wtrącali. No i nie jest dobrze, kiedy kobieta ze swoim arsenałem kosmetycznym blado przy jakimś panu wypada. A już całkiem niedobrze, gdy triki makijażowe musi od niego zgapiać. Zatem do panów grzecznie apeluję (orły, sokoły i herosy apel mogą zignorować), aby babskie sprawy to jednak babom zostawić, a w zamian za to iść się gdzieś smarem ubabrać.


Sara z kompanem zostaną odłowione

przeciwko wściekliźnie. Problemu bowiem nie ma, dopóki nikomu nic się nie stało. A jak się stanie, to prokurator znajdzie winnych takiej sytuacji - mówi Danuta Maria Kadela, szefowa Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinku.

Zmiany personalne w szpitalu Szczecinecki szpital zmienia nie tylko wygląd i wyposażenie. W ciągu ostatnich kilku miesięcy prawie na każdym oddziale nastąpiły również zmiany personalne. - Zmiany personalne następują cały czas, pojawiają się nowi lekarze, nie tylko na stanowiskach koordynatorów, ale również na stanowiskach asystentów w poszczególnych oddziałach. Jeżeli chodzi o rezydentury, to chcemy wprowadzać jak najwięcej ludzi młodych. Wszystkie oddziały uzyskały akredytację w tym kierunku. W tej chwili staramy się także o miejsce dla drugiego re-

zydenta na oddziale chirurgicznym, gdzie potrzeby są bardzo duże, a oddział cały czas intensywnie się rozwija - mówi Adam Bielicki, prezes szczecineckiego szpitala. Na oddziale ortopedii również nastąpiło wiele zmian, a konkretniej wymiana całego oddziału. Przybyło tu także dwóch rezydentów oraz dwóch lekarzy posiadających II stopień specjalizacji. Od 1 kwietnia na oddziale chorób wewnętrznych stanowisko ordynatora obejmie lekarka z doświadczeniem kardiologicznym i pulmonologicznym. Od dwóch tygodni również oddział pediatrycz-

ny oraz pododdział neonatologiczny zyskały nowych ordynatorów. - Moim zdaniem, wprowadzanie nowych osób zawsze niesie ze sobą coś nowego, nowy potencjał zarówno medyczny, jak i potencjał dotyczący chęci dokonywania zmian organizacyjnych. Uważam, że zmiany organizacyjne w szpitalu muszą się odbywać stale, dlatego też nie dyskwalifikuję w ten sposób osób, które wcześniej pracowały na tych stanowiskach i nie twierdzę, że źle wykonywały swoją pracę. Ale zmiany, przynajmniej teoretycznie, zawsze powinny nieść z sobą coś dobrego. I mam nadzieję, że w szpitalu również takie zmiany będą się odbywać tylko z korzyścią dla pacjentów - dodaje Adam Bielicki. (mg)

ponad wszystkim. Tymczasem psi żywot napisał kolejny scenariusz. W piątek, 9 marca Telewizja Polska Szczecin w swoim sztandarowym programie Kronika Pomorza Zachodniego wyemitowała materiał o Sarze i jej kompanie - Wojtusiu. W sobotę rano w schronisku rozdzwoniły się telefony. - Zadzwonił do mnie mieszkaniec Szczecina, który w materiale emitowanym przez TVP zobaczył - jak twierdził - swojego psiaka. Ponoć Wojtuś w zeszłym roku uciekł mu z posesji w Drężnie. Ci państwo mają tam dom. Powiedział, że wsiada w samochód i jedzie do Szczecinka - mówi Danuta Kadela. - Jeżeli okaże się, że Wojtuś to jego psiak, zapewne zechce go zabrać ze sobą do domu w Szczecinie. Co wtedy zrobi Sara? Ten pan ma już w domu psa,

kolejnego nie może wziąć. Mam nadzieję, że Sara da się jednak obłaskawić i wreszcie trafi do schroniska - przekonuje pani Danuta.. Okazało się jednak, że kundelek Wojtuś to nie jest poszukiwany od ponad roku uciekinier z posesji, na co dzień mieszkańca Szczecina, w Drężnie. - Ten pan był z naszym pracownikiem na osiedlu Zachód, zobaczył psiaki i ponad wszelką wątpliwość stwierdził, że Wojtuś to nie jego pies - dodaje D. Kadela. Tak po cichu powiem, że jestem szczęśliwa. Rozdzielenie tej pary mogłoby, zarówno dla Sary jak i Wojtusia, skończyć się nieciekawie. Te dwa psiaki są niejako skazane na siebie. (sw)

Polowanie na gryzonie Miasto idzie na wojnę ze szczurami i myszami. Akcja deratyzacyjna będzie miała miejsce w dn. 20-31 marca. Wówczas w każdym szczecineckim budynku „nakarmimy” trutką gryzonie. Oby nie ucierpiały przy tym psy i koty. Właściciele czworonogów powinni być wyczuleni i nie puszczać wolno swoich ulubieńców w miejsca, gdzie zostanie wyłożona trutka. Deratyzacja jest obowiązkowa. Zarządził ją burmistrz Szczecinka na terenie całego miasta. W związku z akcją na właścicieli budynków nałożo-

no pewne obowiązki. Otóż, zostali oni zobowiązani w szczególności do: naprawy wszystkich uszkodzeń, które mogą służyć gryzoniom jako drogi dostępu, np. otwory w drzwiach, podłogach, usunięcia z terenu i pomieszczeń wszelkich odpadów żywnościowych, mogących stanowić pożywienie dla zwalczanych gryzoni oraz wyłożenia trutki, w szczególności w narożnikach pomieszczeń i wzdłuż ścian oraz na ścieżkach przemieszczania się gryzoni i miejscach ich żerowania. (sw)

REKLAMA

Sara i jej kompan - bezdomna para psiaków mieszkających w budzie przy ulicy Karlińskiej na osiedlu Zachód, jeszcze cieszą się wolnością. Jednak niedługo. - Musimy odłowić psy, choćby po to, by podać im szczepionkę, m.in.

Jak się dowiedzieliśmy, prawdopodobnie akcją odłowienia psów zajmie się wyspecjalizowana firma, bowiem strzelanie loftkami ze środkiem usypiającym wśród ludzi na osiedlu mieszkaniowym do bezpiecznych przedsięwzięć nie należy. Co dalej z maskotkami osiedla Zachód? - Miejmy nadzieję, że Sara, słynna uciekinierka (jako jedyny „schroniskowy” pies ma taki status), mając przy sobie małego kompana, zdecyduje się jednak na pozostanie w boksie przy ul. Ogrodowej - mówi D. Kadela i przyznaje, że w tej sprawie ma niemal rozdarte serce. Naciski, by psy zostawić na osiedlu Zachód są ogromne. Ciągną tu do mnie całe pielgrzymki mieszkańców, którzy opiekują się psami. Niestety, wszystkich nie możemy zadowolić. Bezpieczeństwo ludzi jest


Przepiliśmy...

pół budżetu Szczecinka!

ne a d e jąc u k o Sz

W mieście, które od wielu lat zmaga się z wysokim bezrobociem (w Szczecinku bez pracy pozostaje ponad 3 tys. osób, wiele rodzin żyje na skraju ubóstwa, MOPS ma podopiecznych aż nadto) takie liczby wprawiają w osłupienie. Okazuje się, że w 2011 roku mieszkańcy Szczecinka... przepili astronomiczną kwotę ponad 42,5 mln zł. Za tyle złotówek kupiliśmy w naszych sklepach i lo-

kalach gastronomicznych wódkę, wino i piwo. To niemal pół rocznego budżetu miasta. Jak wyliczyliśmy, statystyczny mieszkaniec Szczecinka - od nie-

mowlaka po najstarszego seniora - w minionym roku „wylał za kołnierz” alkohol o wartości aż 1073 zł. - Zgodnie z oświadczeniami za rok 2011, wartość sprzedanych na

terenie miasta napojów alkoholowych wyniosła 42 598 083,65 złotych. Ogółem było to 96 sklepów i 48 lokali gastronomicznych. Opłata z tytułu posiadania zezwoleń wyniosła 856 000 złotych - mówi Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. Pobawmy się jeszcze statystyką. Otóż, dorosłych mieszkańców Szczecinka mamy około 32 tys. Od tej wartości odliczmy przynajmniej 3 tys. tych, którzy nie spożywają alkoholu pod jakąkolwiek postacią. Wychodzi, że w 2011 roku jeden dorosły mieszkaniec Szczecinka na alkohol wydał blisko 1,5 tys. zł! Niestety, „alkoholowe” dane mogą być nieco złudne, ponieważ po kieliszek sięgają coraz młodsi mieszkańcy grodu nad Trzesieckiem. - W 2011 roku patrole Straży Miejskiej zatrzymały 81 nieletnich znajdujących się pod wpływem alkoholu. Najmłodsza dziewczyna będąca „po kielichu” miała 11 lat a jednego nieletniego, którego znaleziono upojonego do nieprzytomności przy cmentarzu, umieszczono na obserwacji w szpitalu - mówi Komendant SM Grzegorz Grondys. Oto kilka bulwersujących przykładów dokonań naszych małolatów. Dane pochodzą z rocznego raportu strażników miejskich: * 7 stycznia patrol podejmował interwencję przy ul: Polnej. Grupa młodych mężczyzn zniszczyła tam samochód Seat, powyrywała kołki zabezpieczające zasadzone drzewka, zniszczyła kosze na śmieci. W wyniku penetracji terenu 6 sprawców zostało zatrzymanych.

Wzrosną opłaty za użytkowanie wieczyste

Burzą

Będą ostre podwyżki?

W czasie kryzysu w miejskiej kasie liczy się każdy grosz. Inwestorów i nabywców nieruchomości nie przybywa, a zaciągnięte kredyty trzeba za coś spłacać. Najprostszym i najskuteczniejszym sposobem w takiej sytuacji wydaje się bezpośrednie sięgnięcie do kieszeni mieszkańców, którym nie pozostaje nic innego, jak zacisnąć zęby i płacić. - Miasto właśnie ogłosiło przetarg na sporządzanie wycen nieruchomości, w tym na sporządzanie wycen do celów aktualizacji opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego - informuje Konrad Czaczyk. Zgodnie z informacją rzecznika, miasto spodziewa się wzrostu wartości nieruchomości, która jest podstawą do naliczania opłat

Maciej Gaca:

za użytkowanie wieczyste. Można się łatwo domyślić, iż wraz ze wzrostem podstawy, w górę poszybują także opłaty. Być może nawet o 100 procent. - W przetargu przewidziano ponad 600 wycen do aktualizacji dodaje Konrad Czaczyk. - Samych użytkowników wieczystych jest znacznie więcej, gdyż często jedna działka jest we współużytkowaniu wieczystym wielu osób np. działka pod budynkiem wielorodzinnym. Opłaty roczne w obecnej wysokości obowiązują od 2004 r. W tym roku wpływy do budżetu z tytułu opłat rocznych za użytkowanie wieczyste nie zmienią się w stosunku do ubiegłego roku. Nowa opłata będzie obowiązywała od 2013 r. (sz)

Przy jednym z nich znaleziono tłuczek do mięsa. Wszyscy byli pijani a dwóch z nich to nieletni. * 14 lutego przy ul. Armii Krajowej strażnicy podejmowali interwencję wobec zbyt głośno zachowujących się dziewcząt. Jak się okazało, obie 14-letnie panny były pijane. Zataczały się i bełkotały. Obok leżały dwie butelki po winie. * 27 marca podczas dozoru terenu stacji kolejowej Szczecinek-Chyże strażnicy zauważyli trzy osoby, które siedziały na torach, piły wino, a puste butelki rozbijały o torowisko. Ponieważ nie zeszły z torów, pociąg pasażerski został zmuszony do gwałtownego hamowania. Gdy skład zwolnił, dwóch osobników obrzuciło go kamieniami. W międzyczasie do patrolu SM dołączył patrol SOK. Na widok funkcjonariuszy balujące na torach osoby zaczęły uciekać. Na próżno. Dwoje sprawców zostało ujętych przez strażników a trzeci przez funkcjonariuszy SOK. W policyjnym areszcie wylądowali: 15-letni chłopiec, 16-letnia dziewczyna oraz 21-letni mężczyzna. Wszyscy byli pijani. * 20 kwietnia przy ul. Polnej strażnicy ujęli 15-latka, który... skakał po balkonach. Okazało się, że nastolatek jest pijany. Wróćmy do „alkoholowej” statystyki. - W budżecie miasta na profilaktykę i rozwiązywanie problemów alkoholowych w roku 2012 zaplanowano 700 tys. zł. Tak więc nie jest to cała kwota z opłat za zezwolenia, bo jeszcze 300 tys. zł „idzie” na przeciwdziałanie narkomanii - podkreśla K. Czaczyk. (sw)

kamieniczki Na dobre ruszyły prace rozbiórkowe dwóch kamieniczek przylegających do zachodniego skrzydła szczecineckiego ratusza. Jedna ze ścian frontowych zostanie zachowana (kamieniczka przy ul. 1 Maja 3), druga wybudowana od podstaw. Budowlańcy pracują „od góry”. Gruz jest dostarczany na dół za pomocą specjalnego rękawa. Ponoć to bezpieczniejsze, niż zsypywanie go

z wysokości, no i powstaje przy tym mniej pyłu i kurzu. W wybudowanych od nowa obiektach ratusza mieścić się będzie m.in. Miejska Jednostka Obsługi Oświaty i Szczecineckie Centrum Wspierania Biznesu, (które opuszczą dotychczas zajmowane pomieszczenia w innych budynkach), a także Urząd Stanu Cywilnego z salą ślubów i Wydział Roz-

woju. Zwolnione dzięki temu pomieszczenia w starej części ratusza zajmą przede wszystkim urzędnicy z wydziałów pracujących do tej pory w najgorszych warunkach lokalowych - m.in. z Wydziału Inwestycyjnego i Komunalnego. Jak podkreśla ratusz, powodem rozbudowy urzędu nie jest wzrost zatrudnienia urzędników, bo utrzymuje się ono w ostatnich latach na podobnym poziomie, ale fatalne warunki lokalowe części wydziałów. Ponadto, jak zauważa nasz samorząd, kamieniczki przy ul. 1 Maja 3 i 5, jako przeznaczone pod rozbudowę urzędu, od wielu lat stały puste i niszczały. (sw)

Miejmy nadzieję, że spłacimy

7 poręczeń na ponad 31 mln zł O zadłużeniu miasta pisaliśmy w poprzednim wydaniu gazety. Przypomnijmy: na dziś „wisimy” bankom około 44,5 mln zł. Doliczając do tego dwie pożyczki na łączną kwotę 11,5 mln zł, które niebawem zaciągnie samorząd, nasz dług wyniesie około 56 mln zł. Wyliczyliśmy też, że z tego tytułu każdy mieszkaniec Szczecinka - od noworodka po najstarszego seniora - jest obciążony długiem samorządowym w wysokości 1413 złotych! Tyle kasy z własnej kieszeni każdy z nas musiałby wyłożyć, by Szczecinek wyszedł na „księgowe” zero.

Miasto oprócz długów (dla pocieszenia dodajmy, że ma je każdy z polskich samorządów, a wiele z tego tytułu straciło płynność finansową) jest też poręczycielem zaciągniętych kredytów i pożyczek. Siedmiu, na łączną kwotę ponad 31 mln zł. Dla kogo i w jakiej wysokości? Otóż dla Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej TBS (dwa) w wys. 465 tys. zł (spłata do 2028 roku) na przedsięwzięcie: „Budowa budynku mieszkalnego przy ul. Szafera” oraz w wys. 970 tys. zł (spłata do 2041 roku) na przedsięwzięcie: „Bu-

dowa dwóch budynków mieszkalnych przy ul. Kosińskiego-Polna”. Dwie pożyczki w łącznej wys. ponad 4,8 mln zł poręczaliśmy dla Związku Miast i Gmin Dorzecza Parsęty. Związek zobowiązał się je spłacić do 2021 roku. Z kolei trzy poręczenia miasto udzieliło naszemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji - na łączną kwotę blisko 25 mln zł. Czas spłaty kredytów zaciągniętych przez firmę na przedsięwzięcie inwestycyjne: „Zintegrowana gospodarka wodno-ściekowa w dorzeczu Parsęty” przypada na lata 2017-2035. (sw)


Inspektorzy sprawdzili Państwowa Inspekcja Pracy w tym roku planuje przeprowadzić w sumie około 90 tysięcy kontroli. Większość postępowań kontrolnych PIP będzie dotyczyło legalności zatrudnienia oraz wypłat wynagrodzeń. To zagadnienia, na które najczęściej skarżą się zatrudniani w większych bądź mniejszych firmach pracownicy. Jak się okazuje, inspektorzy pracy na bieżąco sprawdzają, w jakich warunkach pracuje się także

w Szczecinku. W 2010 roku na terenie naszego miasta przeprowadzono ogółem 90 kontroli. 41 spośród nich dotyczyło postępowań wszczętych wskutek złożonych skarg. Dla porównania, w 2011 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła w naszym mieście w sumie 75 kontroli. 32 były wynikiem skarg skierowanych przez pracowników, byłych pracowników i inne podmioty. Na co najczęściej skarżą się szcze-

cineccy pracownicy? Zakres odnotowanych zgłoszeń dotyczył przede wszystkim nieprawidłowości przy zawieraniu i rozwiązywaniu umów o pracę, czasu pracy i wynagrodzeń. Inne, zasadnicze problemy objęte kontrolą to przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higiena pracy, a także kwestia przeprowadzania szkoleń BHP i odpowiednich badań lekarskich. Inspektorzy badali też stanowiska pracy oraz to, w jakich warunkach pracują zatrudnieni. (sz)

Trzecie podejście, cena spada

Kto kupi zawodówkę? Mowa o dawnej siedzibie Zespołu Doskonalenia Zawodowego przy ul. Bohaterów Warszawy 38. Jak dotąd nie ma chętnego na kupno starego, szkolnego gmachu. Ratusz dwukrotnie ogłaszał przetarg na zbycie budynku głównego z oficyną o pow. użytkowej 932,22 m2 oraz zaplecza - dwóch budynków warsztatowo - produkcyjnych o łącznej pow. blisko 500 m2. Najpierw w październiku 2011 roku za kwotę 1,7 mln zł, a później w stycz-

niu br. za 1,5 mln zł. Teraz, przy trzecim przetargu, ustalono cenę wywoławczą na 1,35 mln zł. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego „PARKOWA” nieruchomość przeznaczona jest pod zabudowę usługową. Może, więc teraz znajdzie się chętny na mocno zaniedbaną, ale nadal efektowną wiekową budowlę? Szkoła Zawodowa została zlikwidowana w sierpniu 2010 roku. (sw)

REKLAMA

Pracownicy skarżą się na warunki umów, czas pracy i wynagrodzenia


W tym okresie rozliczeniowym na podatnika nie czekają żadne rewolucyjne zmiany

Jesteśmy

pomocni i otwarci Czas na rozliczenia podatkowe za miniony rok. To również długo wyczekiwana przez wszystkie organizacje pożytku publicznego okazja do odpisów tzw. jednego procenta. Ile pieniędzy przeznaczyliśmy w ubiegłym roku na działalność charytatywną? Jaka kwota została tu, w Szczecinku? Jakie zmiany czekają podatników w trwającym właśnie okresie rozliczeniowym? Po odpowiedzi na te, a także inne pytania, udaliśmy się do Urzędu Skarbowego w Szczecinku.

Ponad 100 tys. zł dla szczecineckich organizacji Podobnie do lat ubiegłych każdy, składając zeznanie podatkowe, może przekazać jeden procent swojego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Z tej możliwości z roku na rok korzysta coraz więcej osób. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy zajmują się działalnością charytatywną. Dla nich odpisy z tzw. jednego procenta to bardzo często najważniejsze, a niekiedy jedyne, źródło pozyskiwania niezbędnych funduszy. Ile osób w Szczecinku korzysta ze sposobności odpisania jednego procenta? - Takie informacje możemy uzyskać na podstawie zeznań za rok 2010 - tłumaczy Barbara Słowińska, zastępca naczelnika US w Szczecinku. - W 2010 roku 11 954 zeznań zawierało wniosek o przekazanie jednego procenta na rzecz organizacji pożytku publicznego. Łącznie organizacjom pożytku publicznego przekazaliśmy 530 067 tys. zł. Zgodnie ze słowami naszej rozmówczyni, tylko część tych pieniędzy pozostała na terenie powiatu szczecineckiego - Generalnie 1 592 osoby zadeklarowały przekazanie jednego procenta organizacjom zarejestrowanym w naszym powiecie dodaje Barbara Słowińska. - Łącznie 100 292 zł. zostało w powiecie szczecineckim. - Warto mieć na uwadze, że

każdy podatnik, jeżeli ma taką wolę, składając zeznanie podatkowe, może zadeklarować przekazanie jednego procenta swojego podatku na rzecz danej organizacji - podkreśla nasza rozmówczyni. - Wystarczy w zeznaniu, na ostatniej stronie wpisać numer KRS organizacji i kwotę, którą chce się przekazać. Nie może ona jednak przekraczać 1% podatku. Urząd na podstawie naszej deklaracji w okresie od maja od lipca, zgodnie z wolą podatnika, przekieruje przekazaną kwotę na konto wybranej organizacji pożytku publicznego.

Najpopularniejsze Hospicjum św. Franciszka z Asyżu Przed dokonaniem odpisu warto sprawdzić, czy nasze pieniądze na pewno trafią tam, gdzie byśmy chcieli. Nie wszystkie ze wspomnianych organizacji są bowiem uprawnione do odbierania naszych odpisów. - Wykaz organizacji pożytku publicznego, uprawnionych do pobierania jednego procenta, prowadzi Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - zaznacza Barbara Słowińska. - Zawsze przed wypełnieniem zeznania, apeluję, aby podatnik wszedł na stronę resortu i to zweryfikował. Organizacja uprawniona do tego, aby pobierać jeden procent, musi być wpisana właśnie do wspomnianego rejestru. Często bywa tak, że w danym roku organizacja jest uprawniona do tego, aby pobierać jeden procent. W następnym już to uprawnienie traci. Zdarza się to z różnych względów: może się okazać, iż dana organizacja nie spełnia odpowiednich kryteriów, na skutek czego ministerstwo ją po prostu ze swojego rejestru usuwa. Może być też tak, że organizacja nie ogłosi na czas sprawozdania finansowego albo nie zgłosi swojego rachunku bankowego i już jest problem. Dlatego przed wypełnieniem zeznania zawsze warto to sprawdzić. Warto pamiętać, iż sprawdzając wspomniana listę, nie należy kierować się wyłącznie tym, gdzie dana organizacja została zarejestrowana. Zgodnie ze słowami naszej rozmówczyni, część organizacji, mimo iż nie widnieje wśród tych - zarejestrowanych w Szczecinku, działa właśnie tutaj, pomagając lokalnej społeczności. Zgodnie z ministerialnym wykazem, spośród organizacji, które swoją działalność mają zarejestrowaną w naszym mieście, na chwilę

obecną 9 uprawnionych jest do korzystania z odpisów podatników. Są to: Związek Romów Polskich, Społeczne Towarzystwo Oświatowe Samodzielne Koło Terenowe nr 47, Fundusz Tratwa Szczecinek, Stowarzyszenie Amazonek w Szczecinku, Szczecinecka Fundacja na rzecz Osób Poszkodowanych w Wypadkach Komunikacyjnych, Fundacja „Pewna Pomoc”, Stowarzyszenie „Onkologia Szczecinecka”, Hospicjum Domowe im. św. Franciszka z Asyżu, Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Terra”. - Nie ulega wątpliwości, że wśród szczecineckich organizacji największą popularnością cieszy się Hospicjum Domowe im. św. Franciszka - dodaje nasza rozmówczyni. - Jeśli chodzi o hospicjum, to podatnicy deklarują największe kwoty do przekazania.

Czy ulgi na Internet i na dzieci znikną? Jak udało nam się ustalić, w tym okresie rozliczeniowym na podatnika nie czekają żadne rewolucyjne zmiany. Zapowiadane likwidacje ulg - na Internet i na dzieci są w dalszym ciągu w fazie projektowania. Oznacza to, iż przynajmniej na razie nie trzeba zaprzątać sobie nimi głowy. - Przygotowany został rządowy projekt zmian Ustawy o podatku dochodowych od osób fizycznych - wyjaśnia Barbara Słowińska. - Zgodnie z tym projektem, wspomniane ulgi mają przestać obowiązywać od okresu rozliczeniowego za 2013 rok. Teraz nic się pod tym względem nie zmienia. O ostatecznym kształcie zmian w ustawie będziemy mogli mówić dopiero wtedy, gdy wspomniany projekt przejdzie całą drogę legislacyjną. Z tego, co już wiadomo, ulga internetowa ma zniknąć całkowicie. Z kolei ulga rodzinna, ma zostać. Będzie ona jednak obowiązywać w innym wymiarze niż dotychczas.

Czas na e-deklaracje W myśl słów naszej rozmówczyni, wszyscy podatnicy, którym niełatwo jest znaleźć czas na wyprawę do urzędu, mogą w tym roku skorzystać z możliwości rozliczenia przez Internet. Mówi Barbara Słowińska: - Bardzo zachęcamy do składania zeznań podatkowych drogą elektroniczną. W poprzednich latach pod tym względem bywało różnie. Obecnie każde zeznanie można złożyć bez podpisu elektronicznego, co oznacza, że może to zrobić każdy. Spo-

Barbara Słowińska, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego sób jest naprawdę łatwy: wystarczy wejść na stronę internetową danej izby skarbowej, resortu finansów czy urzędu skarbowego i odnaleźć zakładki prowadzące do e-deklaracji. System krok po kroku prowadzi, jak należy wypełnić zeznanie. Wypełniając zeznanie w ten sposób nie ma mowy o jakichkolwiek błędach. System sam sprawdza, czy np. nie brakuje jakiś załączników. Poza tym, to bardzo wygodny sposób: urząd jest czynny osiem godzin przez pięć dni w tygodniu. Natomiast system internetowy pracuje 24 godziny na dobę. Oznacza to, że e-deklarację można złożyć o każdej porze dnia i nocy. Ta forma rozliczenia, choć nowa i wciąż mało popularna, już przekonała do siebie pewną grupę podatników. - Z roku na rok jest ich coraz więcej - dodaje nasza rozmówczyni. - Jeśli chodzi o rok ubiegły, nie jest to duży ułamek, bo ok. 3%. W tym roku zauważamy już jednak tendencję zwyżkową. Coraz więcej osób korzysta z tego sposobu rozliczenia. Trzeba się po prostu do niego przekonać.

Uprzejmie „informuję”... Poruszając zagadnienie zeznań podatkowych, nie sposób nie wspomnieć o wciąż popularnych donosach. Urzędy skarbowe traktują je bardzo poważnie; każdy sygnał jest przez pracowników urzędu skrupulatnie sprawdzany. - To informacje podatkowe - tłumaczy Barbara Słowińska. - Nasz urząd przetwarza rozmaite informacje, w tym właśnie te, napływające z zewnątrz, powszechnie zwane „donosami”. Czy jest ich dużo? Nie wiem, do czego by to odnieść. W roku 2011otrzymaliśmy 58 takich informacji. Natomiast przez 2 miesiące bieżącego roku do naszego urzędu napłynęło ich 14. Czego dotyczą wspomniane informacje? - Są one naprawdę różne - zaznacza nasza rozmówczyni. - Jedne

są podpisane, drugie są anonimowe. Każdą taką informację dokładnie analizujemy. W ramach czynności sprawdzających weryfikujemy informacje w niej zawarte. Bywa, że te informacje się w ogóle nie potwierdzają. Mimo iż ktoś pisze, że dana osoba nie płaci podatków, często okazuje się, że wypełnia ona swoje obowiązki i sprawa zostaje umorzona. - Czasem zdarza się, że rzeczywiście - dana informacja jest prawdziwa. W takich przypadkach podejmujemy wobec podatnika czynności wyjaśniające. Potem, gdy zachodzi potrzeba, przeprowadzamy kontrolę podatkową. Podkreślę raz jeszcze, każdą taką wiadomość traktujemy jako informację, którą przetwarzamy. Każda informacja jest przez nas weryfikowana. Dopiero wtedy, jeżeli się potwierdzi, wyjaśniamy wszystko z drugą stroną. Najczęściej daną sprawę daje się jednak wyjaśnić.

Przyjaźni podatnikom Mówi Barbara Słowińska: - Bardzo staramy się, żeby podatnicy czuli się u nas dobrze i by byli w miarę sprawnie obsłużeni. Nasz urząd się zmienia. Na tyle, na ile jest to możliwe, chcemy podatnikom wszystko ułatwić. Być może dlatego udaje nam się plasowań na czołowych miejscach rankingów, organizowanych przez różne podmioty zewnętrzne. Przykładowo, w 2008 roku zajęliśmy drugie miejsce w kategorii: Najbardziej skuteczny urząd. Teraz też jesteśmy w czołówce. Mimo że nie jesteśmy przecież dużym urzędem. - Na pewno jest w tym duża zasługa wszystkich naszych pracowników. Chciałabym im za to bardzo podziękować. Czy jesteśmy przyjaznym urzędem? Na pewno się staramy. Jesteśmy otwarci i zawsze staramy się pomagać. (sz)


Jedzie (i ratuje!) straż ogniowa

Najbardziej bojowa część wierzchowskiej OSP. Od lewej: Józef Kakao, Adam Blicharski, Bogdan Łojek, Piotr Walczak, Tomasz Pińkowski, Janusz Wojtczak.

Ochotnicy Ochotnicy nie tylko wspomagają działania jednostek ratowniczo gaśniczych straży zawodowej. Podczas akcji ratunkowej po zderzeniu pociągów na Śląsku pod Szczekocinami podano, że było ponad 450 strażaków ratujących rannych, poszukujących jeszcze żywych, wydobywających z gór żelastwa ciała zabitych. Pośród zawodowych jednostek nie zabrakło strażaków ochotników z miejscowości opodal miejsca tragedii. W kilka minut, które upłynęły od momentu wezwania, byli na miejscu. Gdy przed dwoma laty ulewa zalała Szczecinek i trzeba było nie tylko usuwać wodę z piwnic, ale też z podtopionych ulic i posesji - OSP wspomagały skutecznie jednostki zawodowe. To był wówczas „bojowy chrzest” ochotników w krajowym systemie ratownictwa. Dziś to codzienność. Często jako pierwsi są kierowani na miejsce wypadków drogowych. Ratują ludzkie życie, nie dopuszczają do pożaru rozbitych aut, wydobywają rannych z potrzasku, usuwają zanieczyszczenia niebezpieczne dla środowi-

ska naturalnego. - W powiecie szczecineckim na dwadzieścia OSP, siedem działa w ramach krajowego systemu ratownictwa. Pozwala na to poziom wyszkolenia strażaków ochotników i wyposażenie ochotniczych oddziałów w sprzęt - mówi kpt. pożarnictwa Krzysztof Sułkowski z Powiatowej Komendy SP w Szczecinku, dowódca jednej z zawodowych jednostek ratowniczo-gaśniczych, utrzymujący „etatowy” kontakt ze strażami ochotniczymi w powiecie. - Kiepskie lub żadne wyposażenie OSP stanowiło regułę przed laty, teraz to przeszłość. Wielu już zapomniało jak było ciężko - podkreśla Tomasz Pińkowski, strażak ochotnik z zamiłowania, wiceprezes Powiatowego Zarządu OSP w Szczecinku, jednocześnie prezes zarządu OSP Wierzchowie, w poprzedniej kadencji samorządu energiczny i ceniony radny gminny. Korzystając z pomocy p. Tomka, mogłem spotkać się z ochotnikami OSP Wierzchowo, posłuchać wspomnień, dowiedzieć się „kto jest to”.

OSP w Wierzchowie Powstała w 1945 roku, należy do najstarszych na Pomorzu, utworzonych zaraz po osiedleniu polskiej ludności. Założycielem i pierwszym komendantem był Edward Szol. O wyposażeniu straży w tamtych pierwszych latach kroniki milczą. Można jedynie przypuszczać, że strażacy dysponowali poniemiecką motopompą, a do pożarów - w rejonie Wierzchowa było ich wówczas sporo - drużyna jechała metodą „na łunę” wieczorem i nocą lub „na dym” w ciągu dnia, a dyżurny strażak dyżurował na wieży dzwonnicy kościoła w Wierzchowie. W archiwach w Szczecinku i Koszalinie niewiele można dowiedzieć się o pierwszych dniach. Potem były lata mniej lub bardziej chude. Z dokumentów wynika, że

poza starym jeszcze wojennym sprzętem gaśniczym w Wierzchowie strażacką służbę pełniła półciężarówka z wojskowego demobilu, która często się psuła. Później powiększono remizę. Dziś OSP Wierzchowo ma 35 członków, mieszkańców Wierzchowa, 16 bierze udział w akcjach, starsi pomagają. Pośród weteranów jest 74-letni Michał Papirnik, niegdyś gospodarz całego strażackiego majątku, znany w środowisku społecznik. Starsi pomagają w działaniach kulturalno-oświatowych, bo to też tradycja OSP od chwili ich powstania. Druh Józef Kakao, choć do najmłodszych się nie zalicza, działa w OSP od wielu lat, jest kierowcą gaśniczego stara-244. Jak trzeba, prowadzi do akcji volkswagena, doskonale wyposażonego w sprzęt ratowniczy. Czterech młodszych strażaków ochotników z Wierzchowa ma kwalifikacje ratownika medycznego uzyskane na specjalnych szkoleniach, prowadzonych na zlecenie Komendy Powiatowej SP w Szczecinku. Nic dziwnego, że w 2010 roku zdecydowano włączyć wierzchowską OSP do krajowego systemu ratownictwa. Jednostka jest ulokowana przy drodze krajowej nr 11, w razie wypadku jako pierwsza bywa kierowana do akcji. - I nigdy nie zawiedliśmy - podkreśla prezes Pińkowski.

starsi i młodzi urządzają festyny, najbardziej pamiętany jest dzień dziecka oraz strażackie zawody w pobliskim Drężnie. Tam drużyny z Wierzchowa zajmują zawsze dobre miejsce, a często wygrywają. - Nie jest przypadkiem, że spośród sześciu OSP w gminie Szczecinek dwie są w krajowym systemie ratownictwa, bo obok Wierzchowa jest tam także PSP z Gwdy Wielkiej - mówi T. Pińkowski. Przejrzysty jest też system finansowania ratownictwa. Koszty bezpie-

czeństwa przeciwpożarowego pokrywają podatnicy, bezpośrednio - samorząd gminny, dodatkowo jednostki ochotnicze, włączone do krajowego systemu ratownictwa otrzymują, rządową subwencję. Podatnik wie w tym przypadku, na co przeznaczane są jego pieniądze. Gdyby tak było w innych sferach, np. gdy chodzi o składkę na zdrowie. Pomarzyć wolno. (wj)

Dzielni i odważni Do dzielnych i odważnych w akcjach gaśniczych zawsze należeli bracia Łojkowie. Należeli, bo przy życiu pozostał tylko Bogdan, jego brat niedawno zmarł tragicznie. Wśród honorowych strażaków Wierzchowa jest miejscowy proboszcz ks. Tomasz Leniec odznaczony Srebrnym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa. W drużynie płeć piękną reprezentuje 19-letnia Kasia Tomczyk. Działa też drużyna młodzieżowa. Kilka razy w roku strażacy

REKLAMA

Żywią i chronią - to hasło niemal sprzed stu lat pozostaje aktualne. Ochotnicze Straże Pożarne, czyli wiejskie OSP, to piękna część polskiej historii, pisana ludzką pracą społeczną, odwagą i poświęceniem. Organizacja apolityczna, której nie zmogła indoktrynacja systemu komunistycznego. Niegdyś skupiała rolników, dziś - mieszkańców wsi, ale już ludzi różnych zawodów; starszych, młodych i bardzo młodych. Działają jakby w cieniu, bez rozgłosu. Tymczasem, jak kraj długi i szeroki, strażacy ochotnicy mają się czym chwalić. Przez ponad 20 lat niepodległej Polski wiele zmieniło się na dobre w sferze naszego bezpieczeństwa, ratownictwa, ochrony przed skutkami działania żywiołów ognia, wody, wypadków i katastrof.


Rozmowa z prezesem zarządu Miejskiej Energetyki Cieplnej, Markiem Szabałowskim

Jest mnóstwo

chętnych Jaki procent mieszkańców miasta korzysta z energii dostarczonej przez MEC? - Nie mam dokładnych danych, ale ok. 70 procent. Są to przede wszystkim mieszkańcy bloków mieszkalnych. Z naszego ciepła nie korzysta zaledwie kilka bloków, a ilość mieszkań przyłączonych do MEC powiększa się z roku na rok. Czy mieszkańcy starych budynków również chcą się przyłączać do sieci? - Tak, bardzo dużo. W zeszłym roku podłączyliśmy w sumie 14 budynków, w tym 12 starych kamienic. Sieć MEC-u obejmuje całe miasto? - Są takie rejony, gdzie naszej sieci nie ma. Są to głównie osiedla domów jednorodzinnych. Właściciele domów jednorodzinnych nie mają możliwości włączenia się do waszej sieci? - Kilka domów jest przyłączonych. To są z reguły pojedyncze domy przy ul. Łódzkiej i Szczecińskiej. Przyłączyliśmy domy, które leżą przy trasie naszych ciepłociągów. Byłoby ich znacznie więcej, bo jest bardzo duże zainteresowanie. Wykazała to ankieta, którą robił Urząd Miasta przy okazji zbierania danych do programu ograniczenia niskiej emisji. W Szczecinku jest ok. 1600 domków. Spłynęło w sumie ok. 400 ankiet. Duża część ankietowanych opowiedziała się za zmianą systemu ogrzewania - a więc za ogrzewaniem MEC-owskim. Największym problemem jest uzyskanie zgody właścicieli nieruchomości na przejście ciepłociągiem przez ich działki. To nam bardzo często uniemożliwia wykonanie przyłącza. Wystarczy, że jeden z sąsiadów nie wyrazi zgody i jest kłopot. Utarło się przekonanie, że ciepło z MEC jest zbyt drogie, dlatego lepiej mieć swoją kotłownię na gaz, energię elektryczną czy nawet na węgiel. Na ile jest to prawdziwy obraz? - Na koszty ogrzewania wpływa przede wszystkim technologia. Dzisiaj tańszym ciepłem od naszego, jest jedynie ciepło wytwarzane w kominkach opalanych drewnem. Tylko ten system może z nami konkurować. Jeśli chodzi o ceny, zawsze będziemy konkurować z cenami gazu. Jeśli przyjmiemy, że właścicielem węzła cieplnego jest odbiorca, to nasze ciepło jest najtańsze i w tym jesteśmy bezkonkurencyjni. Natomiast porównywalne z naszą taryfą będą koszty ciepła z kotła kondensacyjnego, który z kolei wymaga znacznie wyższych nakładów inwestycyjnych. Czym starsza technologia kotła gazowego tym zwiększa atrakcyjność energii z miejskiej sieci ciepłowniczej. Ważne jest też, czy bierzemy pod uwagę również ciepłą wodę. Jeśli te dwa układy są rozbite, ceny są mniej

atrakcyjne niż gdybyśmy je połączyli ze sobą. Jednym słowem, według pana, podłączenie domu jednorodzinnego do sieci jest opłacalne? - Tak. Nie są to oszczędności kosmiczne, ale się opłaca. Poza tym nasze ciepło przede wszystkim zapewnia duży komfort i jest najbezpieczniejsze. Całkowicie eliminuje możliwość zatrucia czadem, można też spokojnie wyjechać na zimowy urlop, bez obaw zamarznięcia instalacji. Potrafi to pan udowodnić w postaci wyliczeń? - Można się na to pokusić i dla każdego budynku dokładnie wyliczyć koszty dla różnych wariantów ogrzewania. Możecie każdemu potencjonalnemu kontrahentowi, uwzględniając bilans energetyczny jego budynku, wyliczyć cenę za dostawę ciepła? - Taką symulację robimy. Robimy to także dla jednostek, których nie podłączamy. Aby taka opinia była w pełni wiarygodna, proponujemy naszym odbiorcom na istniejącym źródle ciepła założenie nawet licznika ciepła, a następnie wystawić fakturę pro forma i porównać koszty istniejące i te, które kontrahent poniósłby, gdyby przyłączył się do naszej sieci. Wtedy to jest czarno na białym, czy się opłaca, czy też nie. Dodatkowo wykonujemy także badania naszą kamerą termowizyjną, na podstawie, których można wyeliminować nadmierne straty ciepła budynku i tym samym zmniejszyć opłaty za ciepło. Jedyną barierą przed podłączeniem się do miejskiej sieci ciepłowniczej w budownictwie wielorodzinnym jest brak środków na wykonanie instalacji wewnętrznej. Bardzo dużą szansą i pomocą dla tych wspólnot mieszkaniowych byłoby wdrożenie Programu Ograniczenia Niskiej Emisji (PONE), który umożliwiałby otrzymanie dotacji zarówno na wykonanie instalacji wewnętrznej c.o., jak i termomodernizację budynku. Jakiego paliwa używacie? - W 99 procentach jest to miał energetyczny. W jakiej ilości? - Około 20 tysięcy ton rocznie. To wszystko spalane jest w trzech kotłowniach: przy ul. Sikorskiego, Kołobrzeskiej i Browarowej. Dlaczego akurat miał? - Pomimo tego, że jego ceny ciągle rosną, miał w tej chwili jest najtańszym surowcem. Jeśli chodzi o wsad do kotła, to jest on trzykrotnie tańszy od gazu.Dzisiaj zupełnie inna jest kultura eksploatacyjna i sprawność kotłów. Jaką sprawność mają MEC-owskie kotły? - Nasze kotły osiągają sprawność powyżej 80 proc. To jest zupełnie inna technologia niż kiedyś, kiedy ich sprawność nie przekraczała 60 proc. To niemalże skok technologiczny... - W zeszłym roku zmodernizowaliśmy m. in kocioł na ciepłowni KR II w tzw. „technologii ścian szczelnych”. Dzisiaj jego sterowanie odbywa się komputerowo. Wszystkie

parametry pracy kotła są archiwizowane i monitorowane, a nastawy parametrów kotła możemy realizować z dowolnego miejsca, gdzie jest dostęp do internetu. W razie konieczności możemy ingerować zdalaczynnie w pracę kotła niezależnie od obsługi ciepłowni. Ale oprócz miału używacie również gazu ziemnego. - Owszem, mamy również kotłownie na gaz, ale są to źródła rezerwowe. Żadnej kotłowni gazowej nie likwidujemy. Są eksploatowane w okresie letnim na potrzeby ciepłej wody oraz zimą, jako kotłownie szczytowe, podczas bardzo silnych mrozów. Gaz jest droższym paliwem od miału, czy w związku z tym odbiorcy płacą większą cenę? - W większości są to kotłownie szczytowe. Mamy z Zakładem Gazowniczym umowy. Z tego tytułu wnosimy opłaty stałe, dlatego mamy gwarancję dodatkowego zasilania w ciepło. Prawie wszystkie kotłownie gazowe zostały włączone do tzw. grup taryfowych kompleksowych, więc tam odbiorcy nie płacą więcej. Utworzenie kompleksu było możliwe po połączeniu kotłowni gazowych i miałowych jedną siecią ciepłowniczą. Wyjątkami są dwie kotłownie gazowe przy ul. Pilskiej i 1 Maja, gdzie nie można zastosować takiego rozwiązania i tam faktycznie mieszkańcy płacą dużo więcej. Czy mroźna zima bardziej niż zwykle może przyczynić się do wzrostu cen za dostarczoną energię? - Nie. Cena jest stała, ustalona w cenniku. Mroźniejsza zima nigdy nie przyczynia się do wzrostu cen, zwiększa jedynie średnią wieloletnią wielkość sprzedaży, która nieznacznie obniża kalkulowane staw-

ki w następnym okresie kalkulacyjnym. Od 1 stycznia cena energii wzrosła. Przyczyna? - Tylko i wyłącznie wzrost cen opału. Cena wzrosła w całym kraju, ale terminy jej wprowadzenia były rożne. Jedni zrobili to już 1 listopada, inni 1 grudnia. U nas nowa taryfa wprowadzona jest w momencie spalenia zapasów opału po starej cenie. Ale palenie miałem powoduje dodatkowe zanieczyszczenie powietrza. A z jakością powietrza w Szczecinku jest po prostu tragicznie. - Oczywiście, że trudno w takim przypadku porównywać gaz do miału. Gaz jest jednak bardziej odpowiedzialny za niską emisję, natomiast my takiej nie mamy, co wynika z wysokości naszych emitorów. Na to, aby ograniczyć emisję pyłów, wydajemy potężne pieniądze. Od 1 stycznia 2016 roku zmieniają się normy. Zamiast dopuszczalnej w tej chwili 400 miligramów w metrze sześciennym będzie tylko 100 mg. Pyły dymnicowe wyłapywane są przez filtry i co dalej? Gdzie są składowane? - Pyły są mieszane ze szlaką, ta zaś jest zagospodarowywana przykładowo do budowy dróg. Szlakę oddajecie czy sprzedajecie? - Oddajemy, choć kiedyś ją sprzedawaliśmy. Ile powstaje jej w ciągu roku? - Około 2 tys. ton. Szlakę biorą obecnie firmy wykonujące budowy dróg gminnych i leśnych. Nie mamy żadnych kłopotów z jej zbytem. Nie mamy także kosztów związanych z transportem, bo odbierają ją od nas bezpośrednio z kotłowni. Jak duże zanieczyszczenia po-

wietrza powodują kotłownie? - Emisja z ciepłowni jest zgodna z normami oraz decyzjami o dopuszczalnej emisji A konkretnie jakie są to ilości? W 2011 roku emisja pyłów wyniosła 139,84 Mg, a sadzy 0,528 Mg. Z naszych kotłowni praktycznie nie widać dymów. Rzeczywiście, na tle obłoków z „pary wodnej” za torami, komin przy ul. Sikorskiego praktycznie wygląda jakby był nieczynny. - To wynika z technologii spalania. W zeszłym roku na modernizację kotłów w kotłowni przy ul. Skorskiego wydaliśmy prawie 2 mln zł. Z tej kwoty jedna czwarta to koszt urządzeń wielostopniowego układu odpylania. Spełnia on wszelkie wymogi emisyjne. Nawet te, które będą obowiązywały za cztery lata. A jak to wygląda na pozostałych kotłowniach? - Obecnie mamy także zmodernizowany kocioł przy Browarowej. W ciągu najbliższych czterech lat zrobimy pozostałe. Cena opału ma decydujący wpływ na taryfę? - Co roku robiona jest kalkulacja i cena opału jest najważniejszym elementem. W jakim procencie? - Łącznie z transportem stanowi 45 proc. ceny energii. Reszta to m.in. koszty energii elektrycznej są dość znaczne, remonty i wynagrodzenia. Rok 2011 był dla nas kolejnym rokiem wzrostu cen paliwa. Porównując ceny miału w styczniu ubiegłego roku ze styczniem tego roku, wzrost kosztów z tego tytułu wyniesie aż ok. 2 mln zł, przy ogólnym poziomie kosztów w wysokości 15-16 mln zł. Było to dla nas potężne uderzenie kosztowe, którego nie da się skorygować inwestycjami obniżającymi koszty produkcji


Czarne chmury nad ulicą Dosłownie i w przenośni. Pierwszy raz o zakusach naszych parlamentarzystów, by zdekomunizować, a zarazem zakazać nadawania ulicom, mostom czy też placom nazw propagujących m.in. symbole totalitarnych ustrojów, napisaliśmy pod koniec grudnia 2010 roku.

Minęło trochę czasu, parlamentarzyści solidnie popracowali i prawdopodobnie nam ulicę jednak zdekomunizują. Na razie ze stosowną ustawą męczy się jeszcze Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu RP. Ale ponoć prace już długo nie potrwają. Wynik

głosowania też jest łatwy do przewidzenia. Co też kombinują wybrańcy narodu? Ano zakładają, że akty, w części nadającej drodze, ulicy, mostowi, placowi albo innemu obiektowi nazwę propagującą symbole nazizmu, faszyzmu, komunizmu lub

innego totalitarnego ustroju, będą z mocy prawa nieważne. Powyższa zasada dotyczyć będzie również... obiektów prywatnych. Jest jeszcze jedna kwestia. Czy nasza ulica Bohaterów Stalingradu propaguje zakazane symbole? O tym zapewne wypowiedzieć się będzie musiała (tak zakłada senacki projekt dekomunizacyjny) Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli historycy i prokuratorzy uznają, że Bohaterów Stalingradu jednak „propaguje” (ma w końcu w nazwie nazwisko zbrodniarza), Radzie Miasta nie pozostanie nic innego, jak tylko zmienić nazwę Bogu ducha winnej ulicy. Kto za to zapła-

ci, choćby pokryje koszty zmiany dokumentów jej mieszkańców, o tym projekt milczy. „Niepewna” swojej przyszłości jest również ulica 28 Lutego. Powód? Propaguje niehistoryczną datę zdobycia Szczecinka. Walki o miasto zakończyły się przecież na parę godzin przed północą 27 lutego. To samo zresztą dotyczy nazwy ulicy 9 Maja, która ma jakoby upamiętniać datę zakończenia wojny. Wracając do ustawy, nad przestrzeganiem jej zapisów ma czuwać wojewoda. W przypadku nadania zakazanej ustawą nazwy wojewoda będzie stwierdzał jej nieważność oraz wzywał do nadania nazwy zgodnej z prawem. Nazwy obiektów, które obecnie propagują symbole faszyzmu, komunizmu lub innego ustroju totalitarnego powinny zostać zmienione w terminie 2 lat od wejścia ustawy w życie. Czuwać ma nad tym wojewoda. (sw)

To już prawie pół miliona za „szkolną pomyłkę” zualizację pracy ciepłowni KRII. Docelowym paliwem zawsze będzie miał? - Na pewno w najbliższym czasie wiele się nie zmieni. Będziemy bardzo stopniowo zwiększali udział produkcji ze źródeł odnawialnych: kolektorów słonecznych, pomp ciepła, a także układów małych kogeneracji. Bardzo istotną kwestią będą ceny gazu łupkowego oraz wielkości jego wydobycia. Drugim czynnikiem będzie wysokość opłat za korzystanie ze środowiska w tym koszt zakupu uprawnień do emisji CO2.Wszystko zależy od relacji cen i kosztów tych czynników. Na dzisiaj nie likwidujemy żadnej kotłowni gazowej, wszystkie cały czas utrzymane są w sprawności eksploatacyjnej. Jeśli się zdarzy, że jakieś medium będzie tańsze, to na pewno z tego chętnie skorzystamy. W najbliższej perspektywie jednak na to się nie zanosi. W szczecineckim MEC wdrażany jest system odczytu liczników ciepła drogą radiową. - W tej chwili to już jest standard, wszystkie liczniki tak są odczytywane. Gdzie instalowane są takie liczniki? - I w rozdzielniach i w budynkach. Nie musimy już wchodzić do pomieszczeń, aby dokonać odczytów. Robimy to z samochodu, który wyłapuje sygnał radiowy w promieniu 100 metrów. Są jeszcze systemy zdalne umożliwiające prowadzanie wszystkich pomiarów z biurowca, ale tego jeszcze nie robimy. Czy dojdzie do tego, że będzie-

REKLAMA

oraz przyłączeniami nowych odbiorców. Producenci opału skonsolidowane spółki węglowe dokonały kolejnych drastycznych podwyżek cen miałów przed samym sezonem grzewczym, pomimo posiadanych bardzo wysokich zysków za I i II kwartał 2011 roku. Jak wzrost ceny opału przekłada się na kondycję firmy? - Na kondycję firmy wpływają dwa kluczowe czynniki. Jeden to wielkość przychodów zależna od liczby także nowo pozyskanych odbiorców i warunków atmosferycznych. Drugi to stale zmieniająca się sytuacją na rynku węglowym. MEC co roku ucieka przed podwyżkami cen opału oraz wzrostu kosztów transportu kolejowego, gromadząc znaczne zapasy opału jeszcze w sezonie letnim. Wymaga to jednak zamrażania na ten cel coraz większych środków finansowych i zaciągnięcia dodatkowych kredytów. Co w tym roku jest planowane? - Tamten rok był bardzo bogaty. Na inwestycje przeznaczyliśmy prawie 3 mln zł. Ten będzie trochę skromniejszy. Przede wszystkim będziemy robić przyłącza dla nowych odbiorców oraz modernizacje sieci ciepłowniczych wraz z węzłami. Uruchomimy także monitoring sieci i węzłów ciepłowniczych. W ten sposób będziemy monitorować ich pracę bez koniecznych objazdów. Będą archiwizowane parametry pracy oraz automatycznie będą sygnalizowane wszelkie stany awaryjne. W tej chwili mamy częściową wizualizację sieci rejonu ciepłowniczego „Zachód” i pełną wi-

kowało tym, iż miasto otrzymywało znacznie większą subwencję. Minister Edukacji Narodowej 6 września ubiegłego roku wystąpił z wnioskiem do Ministra Finansów o zmniejszenie kwot części oświatowej subwencji ogólnej dla Miasta Szczecinek za lata 2007-2010 na łączną kwotę 753 tys. 422 zł. Nienależnie pobraną kwotę za 2007 rok w wysokości 197 196,00 zł miasto zwróciło w roku ubiegłym. Teraz przyszła

cie rozliczać się indywidualnie z każdym lokatorem, na tej zasadzie jak zakład energetyczny czy gazownia? - W nowo budowanych obiektach tak. Natomiast w starych, gdzie instalacja jest w systemie tradycyjnym (tzn. bez poziomego rozprowadzenia ) na pewno nie. Modernizacja takiej instalacji z uwagi na bardzo duże koszty jest nieopłacalna dla odbiorców. Spółdzielnie instalują na grzejnikach podzielniki ciepła. Mimo to, dochodzi do pewnych nadużyć ze strony lokatorów. Czy można tego typu proceder ukrócić? - Można. Wszędzie jest niesamowity postęp techniczny, są coraz nowsze urządzenia. Do tej pory były to podzielniki cieczowe, w tej chwili są podzielniki elektroniczne, które mogą być czytane radiowo. Można w każdym momencie sprawdzić, co się dzieje. Zdarzają się nam przypadki kradzieży, ale ponieważ większość liczników jest monitorowana, możemy bardzo szybko wyłapać wszelkie manipulacje. Na naszych

kolej na następną część zwrotu - 252 662,00 zł. Sumując, dotychczasowa kwota, jaką już przyszło zapłacić miastu za pomyłkę na niepełnosprawnych uczniach to prawie pół miliona złotych, a ściślej - 449 858, 00 zł. Postępowanie nie zostało jeszcze ostatecznie zakończone. W projekcie budżetu Szczecinka na 2012 rok zabezpieczono dokładnie 1 mln zł na zwrot nienależnie pobranej subwencji. (z)

urządzeniach pomiarowych widać każdą ingerencję w układ pomiarowy. Mamy możliwość odczytów liczników nadrzędnych i nasz system wyłapuje zużycia, które odbiegają od standardów. Spółdzielnie w to nie ingerują? - To jest trudne do udowodnienia przed sądem, ale dzisiaj już coraz częściej możliwe. To kwestia także dalszego udoskonalania systemów rozliczeniowych. Dzisiaj większość podzielników odczytywana jest drogą radiową, co daje praktycznie nieograniczone możliwości kontroli zużycia. Podzielniki cieczowe naliczają również poza sezonem... Dzisiaj dużo jest już podzielników elektronicznych wyposażonych w pamięć, które zapamiętują stany zaraz po sezonie grzewczym, a także przed sezonem, co nie wymaga prowadzenia dodatkowych odczytów. Także sezon letni nie wpływa na wielkości wskazań branych do rozliczeń. MEC czeka prywatyzacja? Wiem, że tego typu pytania nie powinienem adresować do pana,

a do właściciela. - W tej chwili jest w kraju ok. 36 proc. już sprywatyzowanych ciepłowni. Takie przymiarki były już kilkanaście lat temu. Na dzisiaj nie ma żadnych decyzji prywatyzacyjnych. Jakie sumy przeznaczy MEC w związku z uchwaleniem tzw. „Programu ochrony powietrza dla pyłu PM10”? - Ogólna wartość inwestycji, jaką zgłosi MEC do programu, to ok. 11 mln zł. W programie zostaną ujęte budowy nowych przyłączy ciepłowniczych o łącznej wartości 1,5 mln zł. Największą kwotę w planie będą stanowić modernizację ciepłowni połączone z wykonaniem dodatkowych wielostopniowych układów odpylania spalin. A jak nie będzie chętnych na wasze ciepło? Przecież do wykonania przyłącza nie możecie nikogo zmusić. Zmuszać na pewno nie będziemy. Jest mnóstwo chętnych. Rozmawiał: Jerzy Gasiul

REKLAMA

O dość osobliwej „szkolnej pomyłce”, wskutek której do Szczecinka trafiło więcej pieniędzy niż powinno, informowaliśmy wielokrotnie. Przypomnijmy, po kontroli w Miejskiej Jednostce Obsługi Oświaty w Szczecinku, przeprowadzonej przez Urząd Kontroli Skarbowej okazało się, że Zespół Szkół im. Jana III Sobieskiego w Szczecinku przez kilka lat (!) zawyżał liczbę niepełnosprawnych uczniów, co skut-


Decyzja niebawem Prawdopodobnie jeszcze wiosną tego roku zapadnie decyzja co do dalszych losów Parafii Wojskowej pw. św. Ignacego Loyoli przy ul. Myśliwskiej. Wyjścia są dwa. Dal-

nie ok. 8 tys. zł) oraz 40 podpułkowników. W tym roku w budżecie resortu na utrzymanie ordynariatu polowego zapisano 20,5 mln zł. Nowy szef MON Tomasz Siemo-

Kościół garnizonowy przy ul. Myśliwskiej pw. św. Ignacego Loyoli znajduje się na liście kościołów, co do których zostanie podjęta decyzja w sprawie ewentualnego zdjęcia z utrzymania Ministerstwa Obrony Narodowej.

Parafia wojskowa pójdzie do cywila? sza służba w strukturach armii, albo pożegnanie z wojskiem i odejście „do cywila”. - Kościół garnizonowy w Szczecinku znajduje się na liście kościołów, co, do których zostanie podjęta decyzja w sprawie ewentualnego zdjęcia z utrzymania Ministerstwa Obrony Narodowej. Decyzje zapadną po wzajemnych uzgodnieniach pomiędzy MON a biskupem polowym Wojska Polskiego - ujawnia w rozmowie z „TS” zastępca dyrektora Departamentu Prasowo - Informacyjnego MON Zbigniew Rochowicz. Armia do ograniczenia ilości parafii wojskowych i likwidacji wysokich etatów oficerskich kapelanów przymierza się już od początku 2010 roku. Pierwsze decyzje w tej kwestii podejmował poprzedni szef MON Bogdan Klich. Dotyczyły one również Szczecinka. O losach i przyszłości kościoła wojskowego przy ul. Myśliwskiej pisaliśmy już w lutym 2010 roku. Minęło ponad dwa lata i sprawa wróciła na nowo. Wojsko nie ukrywa, że nie stać go na utrzymywanie rozbuchanego strukturalnie Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Niedawno w rozmowie z Polską Agencją Prasową, szef MON Tomasz Siemoniak powiedział m.in.: „Uważam, że liczba parafii wojskowych i kapelanów powinna być zredukowana. Armia zawodowa ma znacznie mniejsze potrzeby w tym zakresie, potrzebne są, więc zmiany”. MON utrzymuje ponad 140 katolickich kapelanów, w tym około 20 pułkowników (zarabiają miesięcz-

niak zdania w kwestii ograniczenia struktur ordynariatu polowego nie zmienił. Jak zapewnił, będą cięcia w militarnych strukturach duszpasterskich. I to poważne. - Minister Siemoniak uważa, że liczbę parafii i kapelanów należy dopasować do potrzeb zawodowej armii. Żołnierze mieszkają dziś z rodzinami, ich potrzeby duchowe w większości zaspokajają cywilne parafie. Traci sens utrzymywanie parafii wojskowych tam, gdzie wojska nie ma - mówi „TS” R. Rochowicz. - Parafia wojskowa jest komórką organizacyjną resortu ON, więc jeżeli została utworzona i pozostaje w strukturze sił zbrojnych, to jest finansowana z jej budżetu. Analogicznie jak w przypadku utworzenia każdej innej jednostki w strukturze sił zbrojnych. Aktualnie w Ordynariacie Polowym WP jest 90 parafii wojskowych, natomiast kościół garnizonowy w Szczecinku znajduje się na liście kościołów, co do których zostanie podjęta decyzja w sprawie ewentualnego zdjęcia z utrzymania MON. Decyzje zapadną po wzajemnych uzgodnieniach z biskupem polowym Wojska Polskiego. W ordynariacie polowym, przynajmniej jeszcze do niedawna, mieli inną wizję przyszłości kościoła garnizonowego w Szczecinku. W 2010 roku ówczesny rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego płk ks. Zbigniew Kępa, na nasze pytanie o likwidację szczecineckiej parafii wojskowej, odpowiedział nam tak: Oprócz Wojskowej Komendy Uzupełnień w Szczecinku funkcjonuje Woj-

Tak zgodnie z projektem koncepcyjnym miała się prezentować elewacja kaplicy garnizonowej od strony ul. Myśliwskiej. Koncepcję adaptacji budynku, w którym przed wojną mieściła się stajnia dla koni wierzchowych, wykonało bydgoskie wojskowe buro projektów w 1994 roku. Projekt został opracowany w dwóch wariantach. Pierwszy polegał na zaadaptowaniu istniejącego budynku bez przebudowy dachu, drugi przewidywał znaczne podwyższenie całego budynku i wykonanie stromego dachu wraz z budową 20-metrowej wysokości wieży - dzwonnicy. Niestety, do realizacji projektu nie doszło. skowa Specjalistyczna Przychodnia Lekarska. Przede wszystkim w Szczecinku żyje ok. 1500 osób, z rodzin wojskowych, które mają związek z parafią wojskową i mają prawo do korzystania z duszpasterstwa wojskowego. Ponadto kapelan - proboszcz parafii wojskowej w Szczecinku sprawuje opiekę duszpasterską nad Związkiem Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Związkiem Inwalidów Wojennych i Wojskowych, Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej, Hufcem ZHP w Szczecinku, Klubem Seniora w Szczecinku i ponadto nad Oddziałem Celnym w Szczecinku. Kościół garnizonowy w Szczecin-

ku jest miejscem sprawowania sakramentów św. (chrzest, bierzmowanie, I komunia św., sakrament małżeństwa) dla żołnierzy i pracowników cywilnych z instytucji wojskowych w m. Czarne z tego względu, że w miejscowości tej nie ma ani kościoła garnizonowego, ani kaplicy wojskowej. Żołnierze z następujących instytucji wojskowych z Czarnego korzystają z kościoła garnizonowego w Szczecinku: Garnizonowy Ośrodek Mobilizacyjny, 11. Batalion Ewakuacji Sprzętu, 52 Batalion Remontowy w Czarnem oraz Klub Garnizonowy i Węzeł Łączności. Na terenie Czarnego nie ma kościoła i kaplicy garnizonowej,

dlatego też wierni mają możliwość (i mają do tego prawo) korzystania z najbliższego kościoła garnizonowego, który znajduje w Szczecinku. Z kościoła garnizonowego korzystają rodziny wojskowe ze Szczecinka i z Czarnego oraz z innych okolicznych miejscowości organizując uroczystości pogrzebowe. Od tego czasu jednostek wojskowych w Czarnem ubyło, a miejscowi samorządowcy mają nie lada ból głowy, jak by tu dalej utrzymać armię w miasteczku. Parafia wojskowa w Szczecinku powstała w 1993 roku. (sw)

Ks. Marek Kowalewski: - Hospicjum powstaje dzięki zaufaniu ludzi

Ponad 70 tys. z jednego procenta - Plan minimum na ten rok to położyć dachówkę i wstawić okna - zaznacza ks. Marek Kowalewski, proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu, na której terenie od maja ubiegłego roku powstaje szczecineckie hospicjum. Dwukondygnacyjny budynek, który usytuowany został w bliskim sąsiedztwie znajdującego się obok kościoła, powstaje dzięki zaangażowaniu wielu osób. Wszystko po to, aby ci, którzy muszą „przejść na drugą stronę” mogli do końca pozostać wśród bliskich tu, w Szczecinku.

- Ta inicjatywa wcale nie wyszła ode mnie podkreśla ks. Marek, przypominając, iż hospicjum tworzy cały zastęp różnych osób. Zostałem w to wciągnięty i tak już się to ciągnie - dodaje. - Moim marzeniem jest to, aby w tym mieście hospicjum powstało i by właśnie tutaj zaczęło funkcjonować. Dlaczego naszych mieszkańców na tej ostatniej drodze trzeba wywozić do Koszalina czy do Słupska? Kiedy przychodzi ostatni etap choroby, gdy choremu trzeba podłączyć respirator, tlen, kroplówkę, zrobić zastrzyk... Czę-

sto nawet najbardziej kochająca rodzina, syn czy córka w tym ostatnim momencie nie potrafi sobie z tym wszystkim poradzić. Jak podkreśla ks. Marek, znaczna większość tego, co udało się do tej pory zrobić, pochodzi z odpisów przekazanych stowarzyszeniu z tzw. jednego procenta. W roku 2011 tylko z tego tytułu udało się zgromadzić na koncie stowarzyszenia przeszło 70 tys. złotych. Niemniej ważną rolę odgrywają też ofiary składane przez rozmaite instytucje i firmy, jak również przez starostwo

czy RDLP. Sporo funduszy stowarzyszenie uzyskało też dzięki listopadowej kweście oraz akcji Pola Nadziei. - Wszystkich, którzy chcą zobaczyć, na co konkretnie zostały przeznaczone ich pieniądze, zapraszam do obejrzenia tego, co dzieje się na budowie - zachęca ks. Marek. - Tych, którzy chcieliby nam pomóc zapraszam też do wsparcia. Wystarczy przekazać 1 proc. na rzecz stowarzyszenia. Hospicjum powstaje, dzięki zaufaniu ludzi. Każde pieniądze na pewno się przydadzą. (sz)


POgotowie

Kiedy zdecydujemy się już na wykręcenie numeru pogotowia, warto wiedzieć, o czym należy pamiętać, wzywając karetkę i na jakie pytania dyspozytora trzeba się przygotować.

Zanim wybierzesz112 Wszyscy doskonale wiedzą, że pogotowie ratunkowe to jedna z jednostek organizacyjnych w systemie opieki zdrowotnej. Świadczy ono usługi medyczne głównie poprzez niesienie pierwszej pomocy w przypadku nagłego pogorszenia się stanu zdrowia i sytuacjach, gdzie zagrożone jest życie ludzkie. Jednak nie wszyscy wiedzą, kiedy należy wezwać karetkę pogotowia i jakie są podstawy do wykręcenia numeru 999. Najprościej mówiąc, karetkę pogotowia należy wezwać w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta. Wszystkie stany nagłe, bezpośrednio zagrażające życiu to m.in.: utrata przytomności, zaburzenia świadomości, drgawki, nagły, ostry ból w klatce piersiowej, zaburzenia rytmu serca, nasilona duszność, nagły ostry ból brzucha, uporczywe wymioty, gwałtownie postępujący poród, ostre i nasilone reakcje uczuleniowe (wysypka, duszność) będące efektem zażycia leku, ukąszenia czy użądlenia przez jadowite zwierzęta. To także zatrucia lekami, środkami chemicznymi czy gazami, rozległe oparzenia, udar cieplny, wyziębienie organizmu, porażenie prądem oraz podtopienie lub utoniecie. Podstawą do wezwania karetki pogotowia jest również agresja spowodowana chorobą psychiczną, dokonana próba samobójcza, upadek z dużej wysokości, rozległa rana, będąca efektem urazu czy urazy kończyny dolnej, uniemożliwiające samodzielne poruszanie się. Czyli, podsumowując, przez stan nagły (stan nagłego zagrożenia zdrowotnego) należy rozumieć stan polegający na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pojawieniu się objawów pogarszania zdrowia, którego bezpośrednim następstwem może być poważne uszkodzenie funkcji organizmu lub uszkodzenie ciała lub utrata życia,

wymagający podjęcia natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i leczenia. Wszystkie powyższe przypadki stanowią realną przesłankę do tego, aby wezwać karetkę pogotowia ratunkowego. Ale należy również pamiętać o naszym obowiązku, jakim jest udzielenie osobie poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu jej przyjazdu. - Mieliśmy ostatnio taką sytuację, że ktoś wzywał pogotowie, jadąc samochodem. Poinformował nas, że widzi gdzieś w polu leżącego człowieka. Jednak na pytanie dyspozytora czy człowiek ten oddycha oraz czy ma jakieś funkcje życiowe ten pan odpowiedział, że to nie jest już jego problem tylko nasz. A jego obowiązkiem, tak jak każdego innego człowieka, jest również udzielenie osobie poszkodowanej pierwszej pomocy, a nie tylko zadzwonienie po pogotowie. Wezwanie karetki i stwierdzenie, że to do nas należą wszelkie działania, które mogą uratować tego człowieka, to nie jest pierwsza pomoc - mówi Robert Kochanowski, ratownik medyczny, koordynator zespołów ratownictwa medycznego w Szczecinku. Kiedy zdecydujemy się już na wykręcenie numeru pogotowia, warto wiedzieć, o czym należy pamiętać, wzywając karetkę i na jakie pytania dyspozytora trzeba się przygotować. Częstym zarzutem, z którym spotykają się dyspozytorzy pogotowia ratunkowego, jest krytyka zbyt długo trwającego wywiadu. I nie ma się co dziwić, ponieważ każdemu zależy na jak najszybszym otrzymaniu pomocy. Jednak, aby ta pomoc była właściwa, osoba przyjmująca zgłoszenie musi zebrać wszelkie informacje niezbędne do podjęcia decyzji o tym, jaką karetkę należy wysłać (podstawową czy specjalistyczną). Należy pamiętać, że dyspozytor również działa wedle procedur i wytycznych usta-

wowych które nakładają na niego określone obowiązki tzw. zebrania wywiadu. - Najczęściej chodzi o te parametry życiowe. Każdy chyba jest w stanie rozpoznać ustanie oddychania czy krążenia, więc jeśli ktoś dzwoni i mówi, że poszkodowany nie ma oznak życiowych, to dla nas jest to sygnał do tego, aby wysłać konkretną karetkę - w tym przypadku powiedzmy karetkę specjalistyczną, a nie podstawową. Dlatego właśnie tak potrzebny jest dokładny wywiad przeprowadzany przez dyspozytora. Ale te nerwy ludzi po drugiej stronie słuchawki o mnogość pytań również są zrozumiałe, ciężko zachować zimną krew, jeżeli chodzi o zdrowie i życie kogoś nam bliskiego. Jednak, kiedy ktoś odpowie na wszystkie zadawane przez dyspozytora pytania, to może mieć stuprocentową pewność, że pomoc zostanie udzielona przez właściwą karetkę, co jest przecież rzeczą zasadniczą - tłumaczy Robert Kochanowski. - Chociaż trzeba zaznaczyć że w Szczecinku nie ma aż takiej różnicy w tym, jaka karetka wyjedzie do pacjenta, ponieważ ratownicy są na najwyższym z możliwych poziomów wykształcenia i nie brakuje im wiedzy i umiejętności, żeby móc poradzić sobie w każdym przypadku. Na przykład w podstacji Barwice, gdzie znajduje się nasza karetka, na pokładzie znajduje się dwóch ratowników bez lekarza i oni trafiają na różne scenariusze, są na miejscu zdarzenia pierwsi i musza sobie z tym poradzić. Nie było sytuacji, żeby sobie nie poradzili, ponieważ system szkolenia nie przewiduje takiego scenariusza. Każdy z pracowników pogotowia ratunkowego podkreśla, jak ważny jest prawidłowo przeprowadzony wywiad dyspozytora pogotowia z osobą wzywającą pomoc. Oprócz oczywistego pytania o stan

pacjenta (o to, czy jest on stabilny, czy oddycha oraz czy jest przytomny), wykręcając numer 999 lub też 112, należy się przygotować na pytanie dotyczące dokładnego miejsca zdarzenia. Ważne jest, aby podać miejscowość i dokładny adres, a w przypadku, gdy sytuacja ma miejsce np. w lesie czy polu potrzebny będzie również szczegółowy opis miejsca. Padną też pytania o dane pacjenta, a także dane osoby wzywającej pomocy - Ważne jest również to, abyśmy wiedzieli, w jakiej sytuacji pacjent został zastany, jakie ma obrażenia albo czy są potrzebne na miejscu również inne jednostki oprócz pogotowia jak na przykład straż pożarna, policja czy pogotowie gazowe. Kiedy osoba wzywająca daje nam jakiś obraz całej sytuacji, my z doświadczenia wiemy, ile służb, do czego należy wysłać. W przypadku różnych zatruć, np. tlenkiem węgla, to dyspozytor też często podpowiada żeby otworzyć okna, czy ewakuować wszystkich z pomieszczenia - wyjaśnia dalej koordynator zespołów ratownictwa medycznego w Szczecinku. Wiemy już, w jakich sytuacjach należy niezwłocznie wezwać pogotowie ratunkowe oraz na co być przygotowanym podczas rozmowy z dyspozytorem, która odbywa się podczas takiego wezwania. Ale wiele ludzi również zapomina, że to dyspozytor powinien być tą osobą, która pierwsza odkłada słuchawkę. Zwłaszcza, że może on nam przekazać niezbędne informacje i instrukcje, dzięki którym sami będziemy w stanie pomóc poszkodowanemu zanim jeszcze na miejsce przyjedzie karetka, i w efekcie uratować życie pacjenta. Pokutuje to, że jeżeli już ktoś zadzwoni po pogotowie, to bezczynnie czeka, aż to pogotowie przyjedzie. A od wezwania do przyjazdu karetki mijają niestety cenne minuty, w ciągu których można tej

osobie w bardzo prosty i skuteczny sposób pomóc. Często jest to dla samego poszkodowanego kwestia `być, albo nie być`. Warto więc przypomnieć sobie zasady udzielania pierwszej pomocy, lub też podczas zgłoszenia wysłuchać rad, jakich udziela nam dyspozytor pogotowia. - Dyspozytor zazwyczaj ma tyle czasu, że może dokładnie podpowiedzieć osobom, które są w danej chwili na miejscu zdarzenia, co robić. I to właściwie w każdej sytuacji. Każdy z naszych dyspozytorów zna na pamięć zasady dotyczące tego, co należy w danej sytuacji robić. W przypadku ustania funkcji życiowych jest to zazwyczaj polecenie uciskania klatki piersiowej i właśnie dyspozytor instruuje w jakim tempie, z jaką częstotliwością i z jakim naciskiem należy to wykonywać. Podpowiada czy należy ewakuować poszkodowanego z miejsca zdarzenia, czy może go nie ruszać wszystko zależy od scenariusza. Dyspozytor zawsze w każdej sytuacji potrafi w krótkich słowach podpowiedzieć ludziom udzielającym pierwszej pomocy poszkodowanemu, co mają robić, i jeżeli tylko jest wola z drugiej strony, to dyspozytor zawsze to robi. Niestety jednak mało jest takich telefonów, zazwyczaj każdy odkłada słuchawkę i czeka, aż przyjedzie pogotowie nic nie robiąc do tego czasu - tłumaczy Robert Kochanowski. O tym wszystkim należy pamiętać w momencie, kiedy decydujemy się na wezwanie karetki pogotowia ratunkowego. Warto również wiedzieć, kiedy należy wezwać pogotowie, jakich informacji oczekuje od nas dyspozytor przyjmujący zgłoszenie, a także przypomnieć sobie zasady udzielania pierwszej pomocy. (mg)

jaką formę pracy możesz wybrać (plastyczną, fotograficzną czy filmową) i do dzieła! Prace można składać do 11 kwietnia 2012 r. do sekretariatu Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego

i Gimnazjum w Szczecinku przy ul. Klasztornej 16. Na zwycięzców czekają nagrody rzeczowe oraz atrakcyjne warsztaty medialne!

Konkurs medialny - zaproszenie do udziału Świat widziany okiem młodego człowieka to bardzo często piękna przestrzeń, pełna pasji i zachwytów. Dlatego też warto zwrócić uwagę na te strony życia dzieci i młodzieży, uwalniając tym samym

ducha rywalizacji w osobach kreatywnych i „pozytywnie zakręconych”. Dlatego jeśli potrafisz w twórczy sposób zaprezentować swoje hobby oraz to jak pozytywnie patrzysz

na świat, weź udział w konkursie „Przestrzeń mojego życia”. Informacje znajdziesz na stronie HYPERLINK „http://www.plogim.fnp.pl” www.plogim.fnp.pl - tam odszukaj swoją kategorię wiekową, sprawdź

Zapraszamy!


foto:Archiwum

Zniszczone miasto?

Szczecinek na starych zdjęciach (81)

Do dziś dnia zdarza mi się jeszcze słyszeć opinie, że Szczecinek w czasie walk w lutym 1945 roku został znacznie zniszczony. Przy czym podaje się 40, 50, a nawet więcej procent zniszczenia miasta. Trzeba podkreślić z naciskiem, że opinie te należy między bajki włożyć. Na podstawie relacji przebywających w mieście w czasie walk Polaków, informacji pierwszych powojennych mieszkańców i zachowanych dokumentów, dość dokładnie można ocenić zniszczenia w Szczecinku, spowodowane walką. Dotyczy to głównie domów położonych na osi ataku: ulic Szczecińska, Mickiewicza, 28 Lutego, Wyszyńskiego. I tak zniszczone zostały: 1. Dom przy ul. Szczecińskiej - róg Gdańskiej (dziś stoi w tym miejscu pawilon spożywczy). 2. Dwa domy na rogu ul. Szczecińskiej i Piłsudskiego - tuż przy stadionie (dziś nie ma po nich nawet śladu). Jak się wydaje mogły być ostrzelane, ponieważ zasłaniały widoczność atakującym czołgom. Tamtędy szedł bowiem atak sowieckich czołgów. 3. Bomba(?) zburzyła duży, piękny dom mieszkalny przy ul. Mickiewicza - róg Boh. Stalingradu, (dziś w tym miejscu stoi parterowy pawilon), 4. Inna bomba zniszczyła dom jednorodzinny przy ul. Kościuszki róg Wileńskiej (obecnie w tym miejscu znajduje się pawilon medyczny). Być może miało to miejsce 18 lutego 1945 roku, gdy Szczecinek atakował 3 Pułk Lotnictwa Szturmowego. Wprawdzie atakowany był rejon dworca, ale to wcale nie znaczy, że przy okazji jedna z bomb zamiast w koszary na Kościuszki nie mogła uderzyć w pobliski budynek. 5. W czasie walk został zniszczony budynek stacji meteorologicznej nad jez. Wielimie, przez nacierające oddziały 65 pułku kawalerii. Obchodziły one miasto szerokim łukiem od północy, aby zaatakować Niemców od ulicy Koszalińskiej. 6. W czasie walk zniszczony został budynek tzw. Jagdhaus i skład opału Grytzmachera, oba na ul. Wyszyńskiego w rejonie dawnego browaru. W czasie walk, lub może już po ich zakończeniu, strącona została sygnaturka na przecięciu nawy głównej i transeptu w kościele Mariackim. 7. W murach kilku kamienic jeszcze do niedawna widoczne były ślady po pociskach artyleryjskich (m.in. na ul. Kościuszki, na rogu ul. Wyszyńskiego i Armii Krajowej oraz na końcu Armii Krajowej). Dziś bu-

dynki te zostały odnowione i po pociskach nie ma śladu. 8. Do wymienionych, być może należałoby jeszcze dodać jeden z budynków przy ul. Lipowej, gdzie toczyły się także walki. 9. Dworzec kolejowy i eszelony wojskowe, które tam stały, były wielokrotnie bombardowane w dniach od 13 do 20 lutego przez samoloty polskiej 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej. W rejonie dworca toczyły się też walki z nacierającymi na Szczecinek oddziałami 32 Dywizji Kawalerii Gwardii. Mimo to wszystkie najważniejsze urządzenia stacji, łącznie z budynkiem głównym dworca nie zostały zniszczone i nie widać na nich specjalnie śladów walki. Wydaje się, że wymienione wyżej to jedyne straty w substancji miejskiej w czasie walk o miasto. Jeśli nawet nie wszystkie zniszczone budynki zostały tu wymienione, to i tak nie zmienia to faktu, że Szczecinek w czasie walk ucierpiał w niewielkim stopniu, a zniszczenia nie przekroczyły 10 proc. całej substancji budowlanej. W takim razie gdzież są - może ktoś zapytać - duże gmachy np. przy Rynku (pl. Wolności), których zdjęcia na pocztówkach z lat 30-40-tych zachowały się m.in. w zbiorach Muzeum Regionalnego? Owszem zostały zniszczone, tyle że nieco później, ale to już zupełnie inna historia. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku.

W dniach od 2 do 4 marca odbyła się pierwsza część kursu zastępowych ROBINSONOWIE, organizowanego przez 13 Czarny Szczep im. Zawiszy Czarnego w Szczecinku. Wydarzenie odbyło się w Zespole Szkół nr 3. Komendantem na „hawajskiej wyspie” był hm. Maciej Grunt HR, zastępcami ds. programu sam. Katarzyna Wziątek oraz ćw. Maciej Orłowski. Rolę oboźnej pełniła druhna Roksana Połubińska. Podczas kursu harcerzy z hufcowych drużyn podzielono na trzy zastępy, przyjmujące nazwy: „2+3=urkjb Green Power””Czerwony Feniks” i „Azul”. Grupy cały dzień uczestniczyły w zajęciach meto-

Do dzisiaj jest to jedno z bardziej urokliwych miejsc naszego parku. Sądząc po archiwalnym zdjęciu, pochodzącym z 1935 roku, ten fragment parku prezentował się chyba jednak lepiej niż dzisiaj. W tamtym czasie mniej było betonu, za to znacznie więcej zieleni. Nawet brzeg Niezdobnej nie był jeszcze tak, jak to jest dzisiaj, wybetonowanym korytem. Nurt Niezdobnej wyznaczała faszyna z drewnianymi palikami. Wysokie odrosty świadczą, że faszyna zdążyła zapuścić korzenie i dość bujnie się rozkrzewić, co raczej nie świadczy dobrze o gospodarzu. Być może tę część parku uporządkowano dopiero po przebudowie w latach 1936-1937 wschodniego i północnego skrzydła zamkowego. W każdym razie, jeszcze przed przebudową parkowe alejki rozciągały się po obu stronach Niezdobnej. Od strony zamku były nawet kamienne schody, kończące się półkolistą ścieżką, biegnącą wokół domu kaczek. Dzisiaj, w tym miejscu rosną krzewy i trawa, a zamiast alejki jest duży parking. Cały teren pomiędzy zamkiem na rzeczką mocno się zmienił w latach powojennych, kiedy w północnym skrzydle zainstalował się sztab wojskowy. Tuż przed mostem pojawiła się nawet szkaradna wartownia. Wtedy też całość została nawet wygrodzona. To właśnie w tym czasie przestała istnieć lewobrzeżna część parku. Dodajmy, że oprócz istniejącego do dzisiaj mostu zamkowego (w latach 70. wyburzono balustradę z ostrołukami, zastępując ją metalową barierą, przebudowaną powtórnie w latach 90.) w okresie międzywojennym istniał jeszcze jeden. Miał konstrukcję drewnianą i swym wyglądem był bliźniaczo podobny do tego na wysokości kościoła Mariackiego. Mostek znajdował się tuż przy wypływie rzeczki, mniej więcej w miejscu dzisiejszego jazu. Prowadziła do niego alejka, którą wzdłuż brzegu można było dojść do miejsca, gdzie od półwiecza istnieje przystań żeglarska, a wtedy tzw. „dom rybaka”. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

Plan Szczecinka z 1939 roku. Niebieskimi kółkami zaznaczono zniszczone domy. FOTO Jerzy Dudź.

dycznych, podczas których przyszli zastępowi poznawali zasady organizacji pracy w grupie oraz metody próby SWAT i SMART. Uczono nas jak być dobrym liderem dla samego siebie i zastępu, jak również asertywności - co jest podstawą bycia wzorowym zastępowym. Drugiego dnia została przeprowadzona symulacja mająca na celu sprawdzenie i utrwalenie wiedzy zdobytej podczas zajęć. Organizatorzy zadbali też o relaks dla przyszłych zastępowych zapraszając wszystkich na koncert Stirwater poprzedzony filmem „Złodzieje prądu”, w którym występował między innymi Jarosław Boberek.

Z niecierpliwością czekamy na drugą część naszej przygody obywający się od 23 do 25 marca. Jestem pewna, że na kolejnej części zdobywania patentu również nie zabraknie atrakcji i miłych wspomnień. Dh. Karolina Klonowska 4 DH Gryf im. Warcisława IV Organizując kurs zastępowych wraz z Maćkiem Orłowskim (13DH Czarne Wilki) długo szukaliśmy natchnienia na temat przewodni. Po wielu spotkaniach i przemyśleniach w końcu udało nam się dojść do porozumienia. Nazwa „Robinsownowie” obojgu nam przypadła do gustu. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że kurs będzie cieszył się tak pozytywną opinią uczestników. Po pierwszej części czuję niedosyt i nie mogę doczekać się kolejnego

spotkania. Wszystkim kursantom życzę powodzenia, do zobaczenia za dwa tygodnie. Dh. Katarzyna Wziątek 66 DSH Czarny Eskulap Kurs Zastępowych bardzo mnie zaskoczył. Prawdę mówiąc, kiedy tam jechałam, myślałam że wszystko będzie polegało na nudnym notowaniu i znanych nam wszystkim ćwiczeniach, lecz wszystko było idealne. Lepszych organizatorów i prowadzących zajęcia nie da się znaleźć! Zajęcia były naprawdę bardzo ciekawe, nigdy ich nie zapomnę, dały mi dużo wiedzy. Zawszę gdy z nich wychodziłam byłam bardzo pozytywnie nastawiona i uśmiechnięta. Dh. Martyna Staniul 99 ŻDH Czarny Laufer


JERZY GASIUL

Tajemnice Wzgórza Marientron

CZĘŚĆ VI W trakcie dość pobieżnie przeprowadzonych prac archeologicznych w 1959 roku natrafiono na dwa szkielety. Jeden z nich znaleziono w kościelnej krypcie, drugi przy południowej ścianie kościoła. Oba leżały z twarzami zwróconymi na wschód. Jednak jak wykazały badania, jeden był męski, drugi kobiecy. Tak więc do dzisiaj nie wiadomo, w którym miejscu na klasztornym wzgórzu pochowano księżną Elżbietę i księżną Zofię. W każdym razie zagadka do dzisiaj czeka na rozwiązanie. Obie, mimo że zaszyły się w leśnych ostępach, w swoim mniemaniu uchodząc w ten sposób przed zarazą, prawdopodobnie stały się jej ofiarami. Z matrykuły klasztoru Marientron, pochodzącej z ok. 1366 roku, opisującej czarną śmierć szalejącą na Pomorzu dwadzieścia lat wcześniej: Jest teraz rok jedenasty (1367 dop. mój), od kiedy klasztor ten mamy, w którym to czasie różnorakie się kary Boże srożyły. Albowiem lat niemal 20 morowe powietrze na świat spadło, do tego zaś jeszcze drożyzna wielka i głód dołączyły. Gdyśmy bowiem w klasztorze nastali, szefel żyta wart był dziesięć zwykłych szelągów, to jest pół guldena, co wedle stosunków w tym kraju jest bardzo drogo. Atoli teraz wart on jest jednego guldena, a w Strzałowie i w Marchii półtora guldena, toteż narodu wiele i z morowego pomarło powietrza, i z głodu. Tak to Pan Bóg nasz w tych czasach świat doświadczył i miejsce wreszcie uczynił. Wróćmy jeszcze na chwilę do efektów prac archeologicznych z 1959 roku. Natrafiono wówczas na spore ilości ceramiki pochodzącej głównie z X-XII wieku. Znaleziono m. in. nieliczne resztki ceramiki średniowiecznej, dwa noże, dwa przęśliki gliniane, żelazny świder i takiż sam grot, nie licząc kilkunastu sztuk gwoździ, a także... statuetkę lwa. Gwoli ścisłości należy dodać, że pierwsze, może nie tyle prace archeologiczne, co raczej archeologiczne poszukiwania, przeprowadził w tym miejscu w latach sześćdziesiątych XIX wieku major Wilhelm Kasiski, tutejszy dowódca pospolitego ruszenia. Jego działalność na aerologicznej niwie widoczna jest do dzisiaj w postaci szerokiego rowu po wschodniej części Marientronu. Znaleziska były potem eksponowane w zbrojowni przy dz. ul. Kościuszki a następnie w berlińskim Muzeum Etnograficznym. Jak owo miejsce mogło wyglądać przed wiekami, jeszcze przed założeniem klasztoru? Być może, że tak jak dzisiaj jej zbocza porastały dorodne drzewa. Być może na jej szczycie w centralnym miejscu, otoczonym niewysokim częstokołem, stała pokryta trzcinową strzechą drewniana gontyna. Wejść do środka mógł jedynie kapłan. W jej mrocznym wnętrzu można było dostrzec wzbudzający zdziwienie kamienny posąg Belbuka lub Czernybuka, u stóp których składano ofiary. Wnętrze mogło też wyglądać zupełnie inaczej. Może tak jak opi-

Tak sobie autor wyobraża wnętrze klasztornego kościoła na Wzgórzu Marientron. Z przeprowadzonych w latach 60. bardzo pobieżnych prac archeologicznych wynika jedynie, że kościół był o rzucie kwadratu 10 na 10 metrów i nie posiadał wieży. Ołtarz znajdował się od strony wschodniej. Z zachowanych dokumentów nawet nie wiadomo, co było przemiotem maryjnego kultu, obraz, a może figura? Zgodnie z regułą zakonu augustianów, mnisi nosili czarne, przepasane sznurem habity z dużym kapturem. sał je kronikarz, który towarzyszył św. Ottonowi podczas jego akcji chrystianizacyjnej na Pomorzu: Była zbudowana z przedziwną czcią i sztuką, wewnątrz i zewnątrz przyozdobiona rzeźbami ze ścian występującymi (mowa o płaskorzeźbie). Chciałbym posłużyć się niebywale „soczystym” opisem pogańskiej świątyni, którą na kartach swojej kroniki Pomorza przedstawił Thomas Kanzow: Powiedziałem przedtem jak, ów bożek wyglądał - mianowicie, że był szkaradnie wielką figurą, o wiele większą niźli każdy człowiek, i miał cztery oblicza spoglądające za siebie, przed siebie i na wszystkie stro-

ny, w prawej zaś ręce róg pełen napitku, a lewą w bok odgiętą, po której to stronie miecz miał... Zwyczaje oddawania czci szkaradnym figurom, większym wzniesieniom, gajom, czy też potężnym drzewom były dość powszechne na Pomorzu jeszcze w XV wieku. To właśnie dlatego przybysze - niemieccy koloniści, określali tę część Pomorza jako kraj pogan. Po grunwaldzkiej wiktorii w tej części Pomorza nasiliły się zbrojne napady na kupców, a także na krzyżackie konwoje. To właśnie tędy, a więc przez Szczecinek i dalej przez Barwice i Połczyn, wiódł szlak łączący krzyżacki zamek w Świdwi-

nie z zamkiem człuchowskim. W tym czasie rozbójniczym rzemiosłem trudniło się sporo tutejszych rodów, dorabiając się na tym procederze całkiem niezłych fortun. Następstwem napadów był krzyżacki odwet. Otóż rycerze w białych płaszczach z czarnymi krzyżami podjudzili rycerzy z Brandenburgii. Do „ukarania” ze względu na spodziewany bogaty łup, wybrano... klasztor Marientron. Stało się to dokładnie 15 sierpnia 1470 roku, a więc w dniu święta patronki klasztoru - Najświętszej Maryi Panny. Rycerze nie pomni na święte dla chrześcijan miejsce i dzień święty, klasztor splądrowali, zabijając przy tym kilka osób.

Nieprzypadkowo uderzono na stojący na uboczu klasztor. Po pierwsze - liczono na bogate łupy. Po drugie - Niemcy dobrze wiedzieli, że zakonnicy głoszący kazania w tutejszym, jak wtedy mówiono wendyjskim języku - sprzyjali Kaszubom, a tym samym wrogom Zakonu. Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że rychło sprawiedliwości stało się zadość. Zaledwie pół roku później, na skutek wniesionej przez augustianów skargi, margrabia brandenburski Jan II nakazał zwrócić zrabowane mnichom mienie, a szkody naprawić. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Alanek - ur 13.03 - 3125g - 54 cm.

Aleksy - ur 13.03 - 3600 g - 57 cm.

Maja - ur 12.03 - 3880 g - 57 cm.

Oliwia - ur 13.03 - 3670 g - 57 cm.

Oliwier - 09.03- 3 030 g- 55 cm.

Rafa - 09.03- 2600 g- 53 cm.

Natalia - 09.03- 2700 g- 54 cm.

Sprostowanie W artykule pt. „Wernisaż pana Maćka” wkradły się błędy. Zacytowany tekst laudacji wygłoszonej przez Henryka Sołtysa powinien brzmieć następująco: Niepoważne rysunki niepoważnego faceta / Nie zapowiadały tego, że będzie wielka feta. / Niewiele one mówią o nielubiącym szkoły niepoprawnym wędrowcu, / Nieekonomiście i nie-Kossaku z wyboru rozsądku. / Niepolitycznym prze-

śmiewcy, niepoprawnym szydercy / Nielubiącym głupoty od niedzieli do soboty. / Nieobce Mu Maja i Gucia bajania, / Nie warto z Nim gadać o trudach wędkarstwa. / Niebezpiecznie gawędzić z zaletach pszczelarstwa (...) Nie kwiaciarnię lubił, lecz kwiatów kolory. / (...) Niewielu w pełni rozumie Maćka myśli i cytaty / Nierzadko się różniące od strzałów z armaty...

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

REKLAMA

W nawiązaniu do informacji z ostatniego „Tematu” o bałaganie w rejonie ul. Kwiatowej, na terenie po spalonym magazynie zbożowym - ustaliliśmy, że jest to prywatna nieruchomość, wystosujemy do jej właściciela upomnienie o jej uporządkowanie. Jeśli to nie poskutkuje, zostaną przedsięwzięte dalsze, przewidziane prawem kroki. Konrad Czaczyk rzecznik prasowy, UM Szczecinek


Miasto w obiektywie

Idzie wiosna, lód pokrywający jezioro Trzesiecko topnieje od brzegu. Lodu ubywa, za to przybywa i to w zastraszającym tempie śmieci. Wystarczy się przejść na spacer

brzegiem jeziora od plaży wojskowej do Hotelu Zieliński. Widok jest porażający. To niemal prawdziwe wysypisko. Kto zaśmieca jezioro? My - mieszkańcy Szczecinka. CzyNie to żebyśmy się czepiali zarządcy drogi, którym w tym przypadku jest ratusz, ale dziura w jezdni i to akurat na samej górze poprzecznego garbu, kierowców nieco stresuje. Dodajmy garb, tak jak cała jezdnia, wykonany jest z kostki betonowej, a ta ma to do siebie, że lubi sobie wypaść. Kostka zaczęła wypadać już jakiś czas temu. Początkowo brakowało trzech - czterech, teraz nieco więcej i dziura powiększa się z dnia na dzień. A że ubytek nastąpił w najwyższym punkcie garbu, więc wjechanie w to miejsce może skończyć się z wizytą u blacharza. Rzeczona dziura znajduje się na ul. Bukowej tuż przy skrzyżowaniu z Pilską.

nimy to od wielu lat, ale wciąż przy tym lamentujemy, że jezioro jest brudne. Przez wiele lat w nasz akwen tłoczyliśmy wszelakie zanieczyszczenia, od przemysłowych począwszy, na tych z gospodarstw domowych, nawet gnojowicy i „urobku” przydomowych szaletów - skończywszy. Finał? Na początku XXI wieku Trzesiecko zaczęło umierać. I umiera dalej. Jego agonię sztucznie przeciągamy, pakując rok w rok setki tysięcy złotych w rewitalizację akwenu. Miejmy nadzieję, że ten proces uratuje nasze jezioro. Niestety, błędy przeszłości niczego nas nie nauczyły. Mimo, że w obecnym stanie w jeziorze nie powinniśmy topić nawet papierka od cukierka, topimy śmieci ile wlezie. Jeżeli porządków związanych z ratowaniem jednego z najpiękniej położonych akwenów w północnej Polsce nie zaczniemy od siebie, doprowadzimy do ekologicznej katastrofy. I to już niedługo. Za kilka lat. (sw)

Z pewnością jest to jedna z ostatnich znakomicie zachowanych stodół, jeśli nie na terenie całego Szczecinka, to z pewnością w tej części miasta. Od razu dodajmy, że nie dotyczy to Raciborek. Mowa o stodole przy ul. Sikorskiego. Mimo że tuż obok stoi dom wielorodzinny, przez długie lata w tym miejscu znajdowało się gospodarstwo rolne. Przed

wiedzieć, gdzie nas - jak to zabawnie nazywa Czytelniczka - nabijają w torebkę. Może i tak, choć ostatecznie to i tak sami o tym zadecydujemy.

Na nasze spacerkowe łamy powraca temat podręcznych plastykowych reklamówek, a właściwie rzecz o nierównym traktowaniu klientów miejscowych marketów, gdy chodzi o ich dystrybucję. Nasza stała Czytelniczka, Ewa D., zadała sobie trochę trudu i przesłała nam nawet dokładny „reklamówkowy raport” dzięki czemu wiemy, gdzie trzeba za nie zapłacić 6 groszy, gdzie 8, a gdzie kasjerki najzwyczajniej wykładają je na ladę gratis. Nie będziemy oczywiście przytaczać tych danych, wszak nie jest to tekst reklamowy, ale tak czy inaczej warto

Jakiś czas temu pisaliście o sklepowych wystawach, którymi w Szczecinku chwalić się raczej nie powinniśmy - pisze nasz kolejny Czytelnik, Roman G. - Na ogół są one po prostu nijakie, niczego nie reklamują, nie zachwalają sklepowej oferty, ot, zwykłe, oszklone okna, nic poza tym. Czasami pojawiają się tam informacje o obniżkach cen, ale to też „amatorszczyzna”, bo jak inaczej nazwać zwykłą kartkę, na której odręcznie mazakiem ktoś informuje potencjalnych klientów o przecenie czy promocji. W lutym byłem jakiś czas w Kołobrzegu, oglądałem tamtejsze wystawy sklepowe, jakby zupełnie z innej bajki, dosłownie. Zadbane, estetyczne ekspozycje, wręcz kuszą, by zajrzeć do sklepu, w księgarnianej witrynie autorskie kąciki. W sumie niby nic takiego, dlaczego więc u nas tego się nie doświadczy?

Pora już najwyższa, byśmy mieli gdzieś u siebie, w Szczecinku, stałą ekspozycję, a jednocześnie punkt sprzedażny naszych lokalnych variów - wydawnictw, publikacji, informatorów, rozmaitości, gadżetów, słowem, tego wszystkiego co nasze, szczecineckie i co dotyczy naszego miasta, regionu - twierdzi Justyna T. - Ostatnio, poszukiwałam większej ilości książek poświęconych lokalnej tematyce, w jednej z księgarń znalazłam bodajże dwie publikacje z legendami. Skierowano mnie do muzeum, jednak tam tych, które szukałam w ogóle już nie było. Kto wie, gdzie można kupić małe metalowe znaczki z herbem Szczecinka, pyta nasza Czytelniczka. Ostatnio poszukiwałam papierowych samoprzylepnych herbów i też trafiłam jedynie na jakieś ostatki Teraz w marcu, w coraz intensywniejszym wiosennym słońcu niektóre miejskie balkony przypominają istne składy rupieci - uważa Jadwiga Dz. - Bez trudu można je wypatrzyć, bowiem aż nadto

Jeśli ktoś by nie wiedział gdzie zdjęcie zostało wykonane i czy, aby na pewno nie jest to fotomontaż oświadczamy, że taki obrazek można sobie zobaczyć w samym centrum, o czym zresztą świadczy wyniosła fasada siedziby szczecineckiego Sądu Rejonowego. Czy w imię swobody wypowiedzi w twórczości architektonicznej, aby na pewno ul. Jana Pawła II powinna się tak prezentować od stro-

półwieczem nie było jeszcze obwodnicy i stodoła stała tuż przy nieutwardzonej ulicy... Szczecińskiej. Tak bowiem nazwała się niegdyś ulica Sikorskiego na odcinku od ul. Armii Krajowej do ul. Wiśniowej. Dzisiaj miast jezdni jest tylko poprowadzone pomiędzy garażami przejście dla pieszych. Za to stodoła wygląda jak przed laty. Jest to jeden z najlepiej zachowanych dawnych obiektów związanych z rolnictwem.

rzucają się w oczy, właśnie owym zawstydzającym bałaganem. Czas najwyższy, by „balkonowym tematem” zainteresowały się spółdzielcze administracje, bowiem dotyczy to dużych budynków osiedlowych, a właściwie tamtejszych balkonów. Kiedyś, jak pamiętam, właśnie wiosną spółdzielcze budynki kontrolowane były przez administratorów i strażaków, bowiem sprawdzano także piwnice. Jednak zaniechano tego, nastały bowiem inne czasy co znaczy, że każdy może robić co mu się żywnie podoba, to i efekt taki, że wstyd w takim sąsiedztwie mieszkać, niestety. O rozjechanych autami trawnikach, prawie na wszystkich naszych osiedlach mieszkaniowych, także już pisaliśmy. Ale, że wiosna tuż, tuż - na prośbę Ireny G. ponawiamy apel, by oszczędzać dopiero co wschodzącą na nich trawkę. A jeżeli na nic się to zda, mamy na myśli lokatorski apel naszej Czytelniczki, trzeba chyba rozważyć jej sugestię, by wewnątrzosiedlowe trawniki, zwłaszcza te przy parkingach -

ny ul. Szkolnej? Ponieważ w najbliższym czasie nie ma co liczyć, że na pustym placu powstanie obiecana galeria Szmaragdowa, której nowoczesna sylwetka godna największych światowych metropolii, przesłoni zabudowę godną popegeerowskiej osady położonej z dala od szosy. A może by coś w tym miejscu posadzić? Zieleń nie tylko uszlachetnia ruiny, ale także ukrywa to czego powinniśmy się wstydzić. Wprawdzie nie napiszemy, że stało się tak za naszą przyczyną, ale nieskromnie zauważamy, że o blokowaniu jezdni ul. Boh. Stalingradu przez parkującej na jej całej długości samochody, pisaliśmy już nie raz. Jezdnia jest dość wąska i wielu kierowców z tego powodu rezygnowała z jazdy na trzeciego tuż przy stojących pojazdach. Miło nam poinformować Czytelników, że ratusz zdecydował się wprowadzić porządek i ustawił w połowie jej długości - chodzi o odcinek pomiędzy ul. Wyszyńskiego i Limanowskiego znak zakazu zatrzymywania się. Sytuacja uległa diametralnej poprawie i w ten sposób uratowane będzie od stłuczki niejedno lusterko samochodowe. Na terenie Tesco na wysokości ich podwórka w trawniku przy ścieżce do osiedla Kołobrzeska, wystaje pręt zbrojeniowy długości ok.15cm pod kątem 30 stopni. Proszę mi wierzyć, omijając dzisiaj miękki teren, bym się na niego nadział. A co będzie, gdy trawa się za zieleni i będą biegać dzieci - alarmuje pan Kazimierz.

ogrodzić żelaznymi barierkami, jak za dawnych czasów. Znajomy Czytelnik, nawiązując do jednej z moich autorskich legend, nadesłał kserokopię obszernych fragmentów podobnej, pochodzącej ze zbioru legend znanego mi podkarpackiego wydawnictwa. Uważnie przeczytałem i powiem więcej, te fragmenty są nawet identyczne, co rzeczywiście może rodzić niedwuznaczne skojarzenia. No to skoro upubliczniam, to i wyjaśniam - legendę o starym szczecineckim rybaku Rostku napisałem i wydałem w 2005 roku w zbiorze legend „W grodzie gryfa i jesiotra”, natomiast tę „podobną” wydano w 2010 roku (I wydanie). Nie będę jednak dochodził swoich praw, ani nawet się awanturował, w końcu nie piszę swoich tekstów do szuflady. Ale skoro niektóre aż tak się podobają, że gdzieś tam chciałoby się je mieć też i dla siebie, to tylko się z tego cieszyć. Tak właśnie myślę, zatem na zdrowie.(ur)


Sprzedam • TANIE LAPTOPY po przeglądzie od 300 do 800 zł gwarancja E. Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646. • METALOWE kanistry na benzynę duże, 2 szt., 100 zł, materac rehabilitacyjny 24 funkcje masażu z pilotem. Tel.664 802 306 lub 795 161 336. • DREWNO - sprzedaż. 80 zł/m3, pocięte, transport na terenie Szczecinka gratis! Tel. 880 426 986. • KIOSK w centrum Bornego Sulinowa. Tel. 94 373 32 12 po godz. 18.00 • 2 METRY deski barlineckiej z połyskiem, kolor jesion, bardzo tanio Tel. 784 124 967. • SIANO w małych kostkach, przechowywane w stodole. Tel. 781 946 687. • TANIO! wózek ma nosidełko, torbę, folię, bordoworóżowa. Tel. 663 795 564. • WÓZEK inwalidzki, tanio, niemiecki, składany, mało używany. Tel.94 372 40 95. • KAJAK 2 os z tworzywa sztucznego. Tel. 664 712 595. • KUCHNIA gazowa, stan db., sprawna, 100 zł. Tel. 518 482 666. • PRZĘSŁA ogrodzeniowe, metalowe, 150x100, 17 szt. Tel. 94 374 45 12. • ROWER damka 80 zł, etażerka nowa + blat ławy nowe, 50 zł, żyrandol. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540.

Kupię • USZKODZONE laptopy / E. Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646. • KAŻDE auto. Tel. 889 442 249. • STARE motory, meble, obrazy wszelkie starocie. Tel. 888 366 124.

• UŻYWANĄ spalinową podkaszarkę żyłkową. Tel. 501 267 395.

Nieruchomości • DOM parter, 130m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. • MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, IVp, 2p, 47m2, widna kuchnia, balkon, atrakcyjna cena. Tel. 693 443 161. • MIESZKANIE bezczynszowe, 78m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632. • KAWALERKA 29 m2, IIp, po remoncie, nie wymaga wkł. finansowego, ul. Mierosławskiego Tel. 666 963 377. • MIESZKANIE 3p, 63 m2, IIp. Tel. 502 191 207. • MIESZKANIE centrum, 58 m2, 3p, IVp po remoncie, 180 000 zł. Tel. 604 366 041. • DOM jednorodziny, parter, szeregowy z garażem, działka 280 m2, os. Zachód. Tel. 693 401 158. • MIESZKANIE w Złocieńcu, kamienica 110m2,3p, IIp, bezczynszowe, po remocnie, okna pcv, piwnica, ogrz. gazowe lub zamienię na Szczecinek. Tel. 728 821 760 lub 94 367 17 14. • PÓŁ domu na wsi w Iwinie, wraz z zabudowaniami, 1,70 ha ziemi ornej, lub zamienię na dwa pokoje z kuchnią z balkonem do Ip w Szczecinku Tel.692 207 508. • MIESZKANIE 2 p, 50 m2 ,II p, ul. Gdańska, kontakt po 18, polecam. Tel. 604 245 351. • MIESZKANIE 72m2, 3p, parter, z możliwością adaptacji na lokal użytkowy. Tel. 661 732 085. • GARAŻ 20 m2, światło, kanał, ul. Narutowicza, 14000 zł. Tel. 510 599 401.

KUPON WAŻNY DO 22 MARCA

• LOKAL 33m2, na biuro usługowe, sklep, centrum, pl. Wolności. Tel. 94 372 35 92. • DZIAŁKI budowlane, ul. GrotaRoweckiego 912m2, ul. Orzechowa 318 m2. Tel. 505 455 303. • DZIAŁKA budowlana z dostępem do jeziora Wielimie, ul. Rybacka, 5160 m2, 135000 zł. Tel. 694 886 720. • POWIERZCHNIĘ biurową (możliwe inne adaptacje) całe piętro 206 m2, 320000 zł. Tel. 603 874 667. • DZIAŁKA w Trzesiece budowlana, uzbrojona, 1215 m2, cena 105 000 zł. Tel.600 032 850. • GARAŻ os. Zachód, bezpiecznie położony, energia elektryczna. Tel. 502 542 191. • MIESZKANIE 65m2, 3p, łazienka i wc osobno, loggia, środkowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 795 161 336. • MIESZKANIE 62m2, 3p, IIp, ul. Gdańska, 150 m od jeziora. Tel. 662 178 075 lub 784 669 458.

• MIESZKANIE w BornymSulinowie, 93 m2, 4p, Ip, 1720 zł/m2. bomak@gmx.de Tel. 0049 2104 73489 • MIESZKANIE 3 p, po remoncie, 54 m2, w centrum, 130000 zł. Tel. 606 199 559. • MIESZKANIE w Czarnem (20 km od Szczecinka) w bloku 45 m2, 2p. Tel. 785 643 148. • DOMEK drewniany na działce 10 arów w Starym Wierzchowie, prąd, 5min do jez., 65 000 zł Tel. 508 171 300 lub 00 491 781 680 245 • DZIAŁKĘ ogrodowo-warzywną przy ul. Rybackiej, atrakcyjna cena. Tel. 661 226 438. • MIESZKANIE IIp, 2p, kuchnia, łazienka, 37m2, w centrum. Tel.793 436 458.

Do wynajęcia mam • LOKAL usługowo-handlowy, centrum Szczecinka, 660 m2, ul. E.Plater 5, od 1 kwietnia. Tel. 602 434 668.

• TANIO atrakcyjną działkę k/ Szczecinka, z lasem nad rzeczką, wszystkie media. Tel. 516 249 289.

• DWA lokale użytkowe na działaność gospodarczą, 13m2, 23m2, ul. Wyszyńskiego 25A (wejście od E. Plater), ponpiąt. 9-13. Tel. 94 374 38 44.

• MIESZKANIE, parter, 2p, 46m2, duży balkon, ogródek, os. Zachód. Tel. 609 174 436.

• LOKAL użytkowy 20 m2, pl. Winniczny 12, od strony Netto, Szczecinek. Tel. 886 403 149.

• DZIAŁKI budowlane, ul. GrotaRoweckiego 912 m2, ul. Orzechowa 318 m2. Tel. 505 455 303.

• LOKAL użytkowy 35 m2, k/ Netto. Tel. 661 732 085.

• DZIAŁKA 2540 m, pod zabudowę jednorodzinną, bud. gospodarcze, widok na jezioro. Tel. 500 284 208. • NOWY garaż przy ul. Wyszynskiego - Lipowa, atrakcyjna cena. Tel. 661 226 438. • DZIAŁKĘ ogrodową-warzywną przy ulicy Rybackiej, okazja, Tel. 661 226 438. • MIESZKANIE w Szczecinku ul. Koszalińska 37 m2, 3 p. 99900 zł. Tel. 602 665 039.

• LOKAL użytkowy pod działalność gosp. os. Zachód, ul. Karlińska 9 k/fryzjera Tel. 694 751 291. • POKÓJ do wynajęcia, tylko dla emeryta, parter, wszystkie media, 400 zł z opłatami. Tel. 507 437 951. • LOKAL użytkowy 20 m2 w centrum miasta, nie wymaga wkładu finansowego. Najlepiej nadaje się na biuro lub gabinet kosmetyczny, 600 zł bez opłat. Tel.500 285 919.

• MIESZKANIE 2p 48 m2, parter, częściowo umeblowane, os. Zachód. Tel. 512 489 350. • MIESZKANIE 2p, IIp, 46 m2, balkon, centrum. Tel. 513 444 930. • LOKAL użytkowy 20 m2, pl. Winniczny 12, od strony Netto, Szczecinek. Tel 886 403 149. • KAWALERKA nieumeblowana, 600 zł + liczniki + kaucja zwrotna. Tel. 666 963 377. • POKÓJ w domku jednorodzinnym. Tel. 94 374 51 29. • BUDYNEK gospodarczogarażowy, 18 m2, blisko dworca PKS. Tel. 531 337 388. • MIESZKANIE 2p, Ip, po remoncie 600 zł + opłaty, ul. Kopernika 7. Tel. 606 713 145. • PILNIE wynajmę od 1 kwietnia, mieszkanie 2p, IIIp, 34m2, częściowo umeblowane, ul. Spółdzielcza. Tel. 798 583 353. • MIESZKANIE 2p, ul. Połczyńska 1c/8 od 01. 04. Tel. 94 374 63 25. • MIESZKANIE do wynajęcia 58m 2p, II p. nieumeblowane, świetna lokalizacja. Tel. 604 863 501. • Garaż w Szczecinku os. Zachód, bezpiecznie położony, energia elektryczna. Tel. 502 542 191.

Do wynajęcia szukam • MIESZKANIA 2p, częściowo umeblowane, w rozsądnej cenie. Tel. 699 456 149.

Zamienię • MIESZKANIE 2p, IIIp, 37m2, na większe. Tel. 604 569 045. • MIESZKANIE spółdzielcze, własność, 65m2, loggia, łazienka wc osobno, środkowe, zamienię na 2 kawalerki. Tel. 795 161 336. • MIESZKANIE w Połczynie Zdroju 36m2, Ip, własność, na podobne w Szczecinku. Tel.516 371 893.


• MIESZKANIE, stare bud. 63 m2, 3p, na mieszkanie do 40 m2. Tel. 510 857 604 po godz. 20.00 • MIESZKANIE własność 65m2, na mniejsze w Szczecinku, Koszalinie, Stargardzie Szcz. Tel. 795 161 336.

Auto - moto

• NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel. 94 374 36 63 lub 605 288 141.

• KOMPLEKSOWO, remonty mieszakań, terakota, tapety, malowanie, panele. Tel. 696 739 644.

• SZUKAMY pracownika na stanowisko kierowcamonter.salon meblowy ul. Wiśniowa10. Tel. 94 372 04 49.

• NAUKA jazdy kat B, szkoła 4you zaprasza na kursy już od 800 zł, www.4you-szczecinek.pl Tel. 889 990 865 lub 608 654 567.

• Szybka pożyczka na święta u Bociana zadzwoń a sam się przekonasz jakie to proste. Tel. 662 043 012.

• ZATRUDNIĘ 2 opiekunki med. i 4 pielęgniarki na oddz. opieki długoterminowej. Tel. 516 130 872.

• ZWROT podatku-Holandia (dodatki), Niemcy, Anglia, Irlandia, Norwegia, Dania, Belgia, Austria, Centrum Podatkowe Mieczysława Zając Złotów Tel. 67 265 1270 lub 502 846 635.

• Proama Szczecinek - najtańsze ubezpieczenia OC samochodów Agencja - E. Plater 25a Tel. 94 374 69 42.

• URSUS C-385. Tel.510 101 455.

• ALUFELGI 15 cali, 5x112, 400 zł, bagażnik mocowany do rynienek dachowych 100 zł. Tel. 693 732 821. • CITROEN XM 2B, pełna opcja, 2500 zł, 1995r. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540. • RENAULT laguna kombi rok 2001 wersja privlage 15000 zł. Tel. 604 087 700

Różne • INFORMACJA o świadczonej pomocy prawnej. Radca Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 Tel. 604 366 041. • PRANIE dywanów i wykładzin, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 94 37 236 47 lub 503 421 966. • DO adopcji, dwie śliczne, małe sunie, jamnik długowłosy w wieku 1,5r, i śliczny mieszaniec z karbowanym włosem 8 lat, uratowane przed mrozem. Tel. 608 331 237. • ODDAM do adopcji 2 suczki, z mamy owczarek niemiecki, ojciec nieznany, pod koniec marca, zaszczepione. Tel. 600 830 984. • RZUĆ PALENIE wystarczy 1 zabieg. Gabinet BIONICA-nerwice, depresje, skutki stresu; alergie testy, odczulanie. Bez farmakologii, ul. 28 Lutego 3. Tel. 880 400 739. • ZAGUBIONO legitymację studencką nr albumu 34421, na nazwisko Jacek Makowski.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplanedka. Tel. 608 809 335. • WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641. • USŁUGi hydrauliczne c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków, wodomierzy. Tel. 606 897 641. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł/ każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, oponyużywane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. • OGRODZENIA, bramy, balustrady Tel. 887 790 795.

• MATEMATYKA - korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • SUKNIE ślubne nowe. Kolekcja Isabel de Mestre. www.slubnesuknie.net ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • WYWROTKA 3, 6 i 12t. Usł. ziemne, sprzedaż ziemi, równanie terenu, bud. nawierzchni utwardzonych (polbruk, kamień). inst. sanit., deszczowe. Tel. 880 426 986. • PROFESJONALNE usługi remontowo - adaptacyjne. Malowanie, tapetowanie, zabud. z płyt g-k, glazura, ukł. paneli, gładzie, instalacje elektryczne. Tel. 888 389 706 • SUKNIE ślubne, nowe, kolekcja Isabel de Mestre, www.slubnesuknie.net, ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • MEBLE na wymiar-szafy, kuchnie, garderoby. Pomiar, wycena gratis. Tel. 606 576 539. • TŁUMACZ PRZYSIĘGŁY j.angielskiego, Leszek Arsoba, wykonuje wszelkie tłumaczenia pisemne i ustne, ul. Pomorska 7, Tel. 601 756 093 lub 94 71 02 153. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178. • GŁADZIE, płyty g-k, panele, malowanie, tapety - kompleksowo i solidnie. Tel. 506 736 934. • WYKOPY pod fundamenty, kanalizację, prąd, szamba, oczka wodne itd. Prace rozbiórkowe, niwelacja terenu, przygot. terenu pod budowy Tel. 510 101 455 lub 504 828 446

• BEZPŁATNE pośrednictwokredyty hipoteczne, gotówkowe, ubezpieczenia komunikacyjne, majątkowe i życiowe, pl. Wolności 6/10 IIp. Tel. 94 375 31 76 lub 694 140 458.

Nauka • ANGIELSKI-przygotowanie do matury, buisness english, FCE, korepetycje indywidulane i w parach, mgr filologii, tłumacz przysięgły. Tel. 601 756 093 lub 94 710 21 53. • ODNOWIENIE uprawnienień SEP-URE w CKS, 220 zł, ul. Szkolna. Tel. 94 372 10 10.

Zakład Gospodarki Mieszkaniowej Towarzystwo Budownictwa Społecznego Spółka z o.o. ul. Cieślaka 6b w Szczecinku INFORMUJE że w dniu 11.04.2012r odbędzie się przetarg na najem garażu, położonego na zapleczu budynku przy ul. Bo. Warszawy 50 i ul. Kościuszki 2-4 w Szczecinku. Szczegółowe informacje o przetargu zostały zawarte w ogłoszeniu zamieszczonym na stronie internetowej Spółki www.zgm-tbs.szczecinek.pl oraz na tablicach informacyjnych: Urzędu Miasta, Spółki oraz AB i N.

• KOREPETYCJE-Studentka IV roku fil. germ. UAM Poznań; 20 zł/60 min. (czwarteksobota). Tel. 695 298 048.

Praca • ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem lub osobą starszą. Mam doświadczenie. Tel. 666 153 613. • POSPRZĄTAM mieszkanie, umyję okna, 20 zł/h. Tel. 532 500 969. • POMOC domowa - dobra kuchnia, doświadczenie, dyspozycyjność. Tel.785 558 206. • MĘŻCZYZNA 34 lata. Poszukuję pracy jako kierowca kat. B od 97r. Tel. 725 061 930.

Nr cert katu: 6837

Praca w Niemczech opiekunka osób starszych

Nowe wyższe stawki ! Pewna praca Wysokie zarobki Bezpłatne kursy

Koszalin, ul. Zwycięstwa 37/22 tel. 94 711 20 07 e-mail: koszalin@promedica24.pl www.promedica24.pl tel. kom. 507 005 406

• KOMPLEKSOWE usługi fotograficzne na telefon. Wesela, pogrzeby, fotografia okolicznościowa. Tel.604 869 346 lub 94 374 81 90. • BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini koparka, odwadnianie, usługi ogrodnicze Tel. 600 983 316.

REKLAMA

• CITROEN jumper hdi, 2005r, 9 os, bogate wyposażenie. Tel. 604 160 796.


REKLAMA REKLAMA

REKLAMA REKLAMA

, 605 288 141

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

REKLAMA

AMALKER

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.


Wiosenne mecze

juniorów i trampkarzy

W poprzednim numerze „TS” przedstawiliśmy zestaw meczów jakie rozegrają piłkarskie drużyny Darzboru i Wielimia u siebie. Teraz prezentujemy taki sam terminarz dotyczący juniorskich i trampkarskich zespołów Akademii Piłkarskiej. Uwaga: podobnie, jak w wypadku meczów seniorów, nie wszystkie spotkania tego terminarza mogą odbyć się w planowanym czasie. Już wiemy, że mecze AP - Pogoń Szczecin z 17 marca zostały przełożone na inny termin i to bynajmniej nie z winy boiska, lecz na prośbę ekipy gości.(zp)

Piłka halowa

Turniej Szczecinek - Człopa Trzy pytania do ...

Marcina Gurtatowskiego Krzysztof Kaszubowski był najlepszym bramkarzem. W całym turnieju wpuścił tylko jednego gola. tkania Kronospan wygrał i z dorobkiem 16 punktów, tracąc tylko jednego gola w 6 meczach, został zdecydowanym zwycięzcą rywalizacji. Kolejne lokaty zajęły ekipy: Pogoń 04 Szczecin 10 p., Friends GM Człopa 9 p., Brian Expert Silnowo 9 p., Kotrade Człopa 8 p., Oskart Szczecinek 5 p., PCP Człopa 3 p. Oprócz klasyfikacji drużynowej, wyłoniono też najlepszego zawodnika, bramkarza oraz najskuteczniejszego strzelca. Tym ostatnim z 7 golami został gracz Kronospanu Wojtek Gersztyn. Najlepszy zawodnik to przedstawiciel drużyny ze Szczecina Kacper Zieliński, a za najlepszego bramkarza uznano Krzysztofa Kaszubowskiego z Kronospanu. Warto podkreślić przyjemną atmosferę i dobrą organizację turnieju, o której z uznaniem wypowiadali się goście ze Szczecina i Człopy. Tym turniejem STLA zakończyło cykl piłkarskich imprez w hali. Kolejne już na otwartym powietrzu. (zp)

Marcin Gurtatowski i dyrektor klubu z Gorzowa Paweł Żyliński. Twój klub spotkała ostatnio bardzo miła niespodzianka. - Ostatnie dni to dla GKS GROM Turowo okres wzmożonej pracy i wielu wydarzeń. Całkiem niespodziewanie nasza ciężka praca została dostrzeżona przez zarząd i trenerów zespołu ekstraklasy koszykówki kobiet KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. Poniedziałkowy (5 marca) trening starszej grupy dziewcząt obserwował dyrektor gorzowskiej drużyny Paweł Żyliński. Dziewczęta prócz słów uznania, otrzymały od niego bogato ilustrowane kalendarze. Ja sam zaś zostałem zaproszony do dalszych rozmów, mających na celu nawiązanie szerszej współpracy z klubem gorzowskim. Okazało się, że oni w Gorzowie od pewnego czasu z uwagą śledzili, wszystko to, co działo się w naszym klubie. Jak przebiegała twoja wizyta w Gorzowie? -Muszę przyznać, że po przyjeździe do Gorzowa zostałem niezwykle serdecznie przyjęty przez tamtejszy klub. Spotkanie było okazją do poznania sztabu szkoleniowego AZS-u. Dyrektor Paweł Żyliński, przedstawił mi pierwszego trenera akademiczek Dariusza Maciejewskiego, który poświęcił mi ponad godzinę. Wspólnie obserwowaliśmy trening najmłodszej grupy adeptek koszykówki z Gorzowa. Na spotkaniu obecni byli również jego dwaj asystenci Robert Pieczyrak i Radosław Duchnowski. Głównym tematem naszych rozmów były szczegóły współpracy naszych klubów. Na czym będzie polegać?

REKLAMA

Siedem drużyn stanęło na starcie Turnieju Halowej Piłki Nożnej, jaki rozegrany został w sobotę (10 marca) w hali OSiR przy ul. Wiatracznej. Organizator, Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich zaprosił po trzy czołowe drużyny halowych lig w Człopie i Szczecinku. Siódmym zespołem była gościnnie grająca młodzieżowa ekipa futsalowa Pogoń 04 Szczecin. Mimo że szczecinianie przyjechali w niezbyt licznym i nie najsilniejszym składzie, to uważani byli za faworytów rywalizacji. Tymczasem zaczęli turniej bardzo słabo. W pierwszym swoim spotkaniu ulegli ekipie Kronospanu 0:3. Później było już lepiej, bo choć szczecinianie przegrali jeszcze z Kotrade Człopa 1:2 i zremisowali z Oskartem Szczecinek 1:1, to ostatecznie zajęli w turnieju drugą lokatę. Bezkonkurencyjna po raz kolejny (wygrała także w Człopie) okazała się drużyna Kronospanu, która jedyne punkty straciła w remisowym 1:1 meczu z Kotrade. Pozostałe spo-

Prezesa Gminnego Klubu Sportowego Grom Turowo - Poruszać będziemy się w dwóch niezależnych płaszczyznach. W pierwszej z nich otrzymałem deklarację szerokiej pomocy w zakresie szkolenia dziewcząt w Turowie. Począwszy od działań objętych patronatem klubu, poprzez organizację wspólnych wydarzeń promocyjnych i sportowych. Dostaliśmy również pomoc materialną w postaci sprzętu sportowego oraz deklarację pomocy w pourazowej opiece medycznej. Drugą płaszczyzną jest możliwość „wyławiania talentów” przez gorzowski klub. Taka nominacja jest spełnieniem marzeń życiowych wielu zawodniczek i taką szansę naszym podopiecznym chcemy stwarzać. Mam pełną świadomość tego, że jeszcze lepszy rozwój najzdolniejszych naszych podopiecznych jest możliwy w największych klubach Polski. Gorzów od kilku lat należy do czołówki kobiecej koszykówki, a w ubiegłym sezonie znalazł się w 16-tce najlepszych klubów Europy. Już w nowym sezonie ogłosimy nabór najmłodszej grupy wiekowej dziewcząt roczników 2001/2002 pod patronatem KSSSE AWF PWSZ Gorzów. Jako prezes i trener koordynator działań GROM-u czuję się niezwykle doceniony tym, że naszą ciężką pracę dostrzeżono na najwyższym koszykarskim poziomie w Polsce. W podjętych działaniach widzę dużą szansę na wzmocnienie naszej pozycji w regionie, a tym samym podniesienie możliwości rozwoju sportowego naszych zawodniczek. Liczę też, że nawiązanie tej współpracy spowoduje, iż rodzice będą jeszcze chętniej zgłaszać swoje pociechy do naszego klubu. (zp)


REKLAMA


609net  

KASACJA POJAZDÓW Szokujące Szokujące dane dane W 2011 roku W 2011 roku przepiliśmy przepiliśmy 42,5 mln zł! 42,5 mln zł! Zezwolenienie Woje...

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you