Issuu on Google+

'OD:DVVWDMHP\QDJĂŁRZLH

OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Juş 2 marca ul. Mickiewicza będzie wyglądać jak przed półwieczem

Zdaniem posła, nasze szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków str. 11

ŝołnierze wyklęci

str. 17

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Czy Rada Miasta przyłączy się do budowy hospicjum?

Nie dowierzaj znakom W jednej ze scen „Forest`a Gump`a” pada takie oto stwierdzenie (cytuję z pamięci): Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na jaką trafisz. Proponuję powyższą „życiową mądrość” zaadaptować do warunków miejscowych, dlatego mój wariant brzmi następująco: Życie jest jak znak drogowy, nigdy nie wiesz, czy trzeba go brać na poważnie. Do czego zmierzam? Już wyjaśniam. Jakiś czas temu, aby zniwelować jakiekolwiek wątpliwości, na wylotach z miasta pojawiły się tablice z napisem - „Strefa II”. Rzecz jasna ustawiono je nie tyle dla taksówkarzy, co raczej ich klientów, aby ci ostatni nie dali się nabić w przysłowiową butelkę, no może dokładniej w taksometr. Wiadomo, wyjazd za niebieską tablicę oznacza zwiększoną opłatę. Tam, gdzie nie ma takiej tablicy, granicą, po przejechaniu której płaci się więcej, może być zielona tablica z białym napisem „Szczecinek”. I właśnie w tym miejscu leży pies pogrzebany. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem tablice powinny stać na granicy administracyjnej miasta. Za umieszczenie ich w należytym miejscu odpowiadają zarządcy dróg. Problem w tym, że ludzie zza biurka bardzo często mają bardzo mgliste pojęcie o tym co robią i czego nie powinni robić. Przykłady? A proszę uprzejmie. Tablica z nazwą miasta od strony Żółtnicy znajduje się... tuż przy skrzyżowaniu ul. Leśnej z nową jezdnią, biegnącą wzdłuż terenów strefy ekonomicznej - no może dokładniej wzdłuż nieużytków, na których jak dobrze pójdzie, zamiast samosiejek za 20 lat wyrosną zakłady pracy. Znak, nie wiedzieć dlaczego, stoi dobre dwa kilometry przed granicą administracyjną, która tak gwoli ścisłości, przebiega na linii Lasu Miejskiego tyle, że od strony Żółtnicy, a nie miasta. W taki to mało wyrafinowany sposób, ktoś sobie zadworował z pasażerów taksówek, każąc im płacić więcej za dojazd do Czarnoboru, który - czy się to przyjmuje do wiadomości czy też nie - znajduje się w granicach administracyjnych miasta. Podobny problem jest przy ulicy lub jak kto woli, szosie słupskiej. W tym przypadku właściciel biurka w oddziale dyrekcji - tej od dróg krajowych i autostrad(!?) - ubzdurał sobie, że przed zjazdem z ul. Baczyńskiego postawi drogowskaz z napisem... „Szczecinek”. Jak postanowił, tak też zrobił. Zapewne w trosce o tych, którzy po nocnej balandze na osiedlu, powinni bezbłędnie wybrać należyty kierunek, bo w przeciwnym razie po „niecałych” 200 km trafią do Gdyni. Dla niezorientowanych dopowiem, że to właśnie w tym uroczym mieście kończy się krajowa „dwudziestka”. Ale dość żartów. To jest jednak tylko pikuś przy tym, co zrobiono przed skrzyżowaniem. Otóż ustawione tam tablice z nazwą „Marcelin” i „Szczecinek” (wiszą na wspólnych słupkach) informują, jakoby granica miasta przebiega nie za, ale przed osiedlem domów jednorodzinnych. Tumiwisizm zarządcy i niewiedzę pasażerów, bezpardonowo wykorzystuje część taksówkarzy. Kto nie wierzy niechaj zapyta o to mieszkańców osiedla Marcelin. Otóż panowie z taxi wpadli na pomysł - choć przyznajmy, zgodny z oznakowaniem - i proponują pasażerom stawkę jak za drugą strefę. Nieświadomy niczego klient, dopiero od taksówkarza dowiaduje się, że jest życiowym fajtłapą, bo nawet nie wie, że wybudował chałupę nie w mieście, ba nawet nie na wsi, ale mocno w polu. Powtórzę. Dowodem na to są tablice ustawione wprawdzie jeszcze na terenie miasta, ale naiwniakom wmawiające, że są już we wsi Marcelin. I pomyśleć tylko, że zaledwie kilka miesięcy temu, zanim przebudowano skrzyżowanie, tablice były tam gdzie być winne. I komu w dyrekcji odcinka przy ul. Pilskiej to przeszkadzało? Skoro tak sobie gawędzimy o znakach drogowych, warto jeszcze wspomnieć o „jajach”, wyświetlających kierowcom komunikat, czy poruszają się z dozwoloną prędkością. Jest ich raptem trzy - dwa przy ul. Polnej i jedno przy gimnazjum na ul. Armii Krajowej. Kosztowały całkiem sporo, a ich przydatność jest bardzo wątpliwa. No może mniej dotyczy to „jaj” przy ul. Polnej, ale tego przy Armii Krajowej jak najbardziej. Otóż tutejsze „jajo” wyświetla komunikat nie kilkanaście metrów przed zbliżającym się pojazdem, ale podczas jego mijania. Kierowca komunikatu już nie widzi. Po co więc go ustawiono? Chyba, że tutejsze „jajo” jest znakiem ostrzegawczym: „Uwaga, miejsce gdzie wywalono kupę pieniędzy podatników”. Jerzy Gasiul

Samorząd powinien wspierać Szczecineckie hospicjum w budowie - Klub Wspólnoty Samorządowej uważa radna dr Joanna Pawłowicz. złożył wniosek do sekretariatu Rady Według naszych rozmówców, Miasta o przesunięcie w budżecie oprócz radnych Wspólnoty, stowategorocznym 40 tys. zł, które miały rzyszeń i lokalnej społeczności rówbyć przeznaczona na zakup urzą- nież i miasto powinno wspomóc dzenia do liczenia głosów, na zaku- budowę hospicjum. Jest to pomoc pienie materiałów niezbędnych do zarówno dla osób chorych, jak i dla zakończenia budowy dachu hospi- potrzebujących ich wsparcia rocjum przy ul. Bukowej - poinformo- dzin. Przypomnijmy, tylko podczas wał nas radny Roman Matuszak. kwesty urządzonej na cmentarzach Aby pieniądze zasiliły budowę powiatu w Dniu Wszystkich Święhospicjum, zgodę na ich przekaza- tych zebrano ok. 45 tys. Za te pienie najpierw musi wyrazić odpo- niądze została wykonana konstrukwiednia komisja Rady Miasta. Na- cja dachowa, którą na zimę przykrystępnie wniosek, już w postaci pro- to folią. jektu uchwały, może trafić do przeO tym, że w budowie hospicjum wodniczącego RM i pod obrady se- powinien uczestniczyć także sasji. morząd, przekonany jest także wiZdaniem radnych Wspólnoty, cestarosta Marek Kotschy. W ubiektórzy niedawno wizytowali bu- głym roku Zarząd Powiatu zadedowę, dokończenie dachu jest ko- cydował o zakupie materiałów bunieczne. - Nie chcemy, aby to, co dowlanych wartych 60 tys. zł. już zostało wykonane na budowie, - Samorząd powinien rozwiązyuległo zniszczeniu na skutek złych wać problemy wspólnoty, a wśród warunków atmosferycznych, dlate- tych problemów znajduje się niego też podjęliśmy taką inicjatywę - wątpliwie zagadnienie osób termi-

nalnie chorych - powiedział wicestarosta Marek Kotschy. - Inicjatywa budowy hospicjum spotkała się z ogromnym odzewem mieszkańców Szczecinka, jak i całego powiatu. O tym, że jest to przedsięwzięcie potrzebne i akceptowalne przez większość społeczeństwa, świadczą kwoty pozyskane przez stowarzyszenie z 1 proc. Potwierdzeniem jest również wynik kwesty, która miała miejsce w ubiegłym roku. Społeczeństwo samo widzi potrzebę funkcjonowania takiego miejsca. Ja również jestem „za”. Wicestarosta podkreślił, że powiat wciąż zastanawia się nad różnymi formami wspierania hospicjum. Nie tylko na etapie budowy, ale także w późniejszym czasie, gdy placówka rozpocznie już swoją działalność. Od kontraktu z NFZ oraz od kwot pozyskanych z 1 proc.i ze zbiórek publicznych zależeć bowiem będzie to, czy hospicjum uda się samodzielnie utrzymać. (red)

REKLAMA

Maciej Gaca:


ul. Boh. Warszawy 18 78-400 Szczecinek


Tydzień straży miejskiej W minionym tygodniu szczecineccy strażnicy miejscy podjęli 138 interwencji w stosunku do 247 osób naruszających prawo. 24 delikwentów zostało ukaranych mandatami, a wobec 17 osób zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. Jeden zatrzymany nieletni został odprowadzony do szkoły, a 4 sprawców kradzieży przekazano patrolowi policji. *** W niedzielę, 27 lutego około godz. 16 dwóch mieszkańców (22 i 21 lat) gminy Rzeczenica (powiat człuchowski) dobyło noży i próbowało ograbić sklep przy ul. Wiejskiej, w okolicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z relacji świadków zdarzenia wynika, że jeden z bandytów stanął na czatach przed drzwiami sklepu, drugi wszedł do środka i próbował zastraszyć sprzedawczynię. Kobiecie udało się wybiec na ulicę i głośnym krzykiem wszcząć alarm. - Obaj napastnicy zostali ujęci przez niewiele od nich starszych świadków zdarzenia. Bandyci zostali przekazani naszemu patrolowi, a później trafili do dyspozycji szczecineckich policjantów - mówi Grzegorz Grondys, komendant SM. Jak powiedziała nam rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji mł. asp. Monika Wojnowska, w związku z tą sprawą policjanci zatrzymali kolejnych dwóch mężczyzn. Ubezpieczali oni napastników oczekując na nich w stojacym nieopodal samochodzie. Gdy zobaczyli, że „kumplom” skok się nie udał, szybko odjechali z miejsca zdarzenia. (sw)

Obecnie w mieście jest 36 aparatów publicznych, w tym 9 jest już w trakcie likwidacji. Do końca sierpnia 2012 roku zniknie jeszcze 8 i zostanie docelowo 19 sztuk.

Wojny na linii Rada Miasta - Wojewoda ciąg dalszy

Wojewoda wygasił Wojewoda Zachodniopomorski Marcin Zydorowicz wygasił mandat radnego, przewodniczącego Rady Miasta Szczecinka, Mirosława Wacławskiego. Wydał w tej sprawie zarządzenie zastępcze. Co to oznacza? Czy najbliższą sesję poprowadzi obecny przewodniczący, czy też już jego zastępca? - Zarządzenie może być zaskarżone zarówno przez radę, jak i radnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Skargę wnosi się w terminie 30 dni od dnia jego doręczenia za pośrednictwem Wojewody - mówi Magdalena Walendowska z Centrum Prasowego Wojewody Zachodniopomorskiego. Czy i teraz, tak jak wcześniej, radni będą bronić swojego szefa i jego stanowiska jak niepodległości? - Zarządzenie zastępcze o wy-

gaśnięciu mandatu radnego staje się prawomocne (wywołuje skutek w postaci wygaśnięcia mandatu) z upływem terminu do wniesienia skargi bądź z datą oddalenia lub odrzucenia skargi przez sąd. Wyrok sądu administracyjnego pierwszej instancji (Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego) staje się prawomocny po upływie terminu do wniesienia skargi kasacyjnej, czyli po upływie 30 dni od dnia doręczenia stronie odpisu wyroku z uzasadnieniem. Natomiast wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego jest prawomocny od chwili ogłoszenia - dodaje M. Walendowska. Wojewoda Zachodniopomorski uzasadnia swoją decyzję tym, że jego zdaniem - Mirosław Wacławski będąc pełnomocnikiem procesowym Zakładu Gospodarki Mieszka-

wództwa zachodniopomorskiego został zatrzymany w policyjnym areszcie. W toku prowadzonych czynności okazało się, że zatrzymany wyszukiwał w różnych miejscowościach województwa zachodniopomorskiego osoby z trudną sytuacją materialną, bezrobotne. Następnie przekonywał je, aby za pewną kwotę dały mu swoje dokumenty, które niezbędne są do uzyskania kredytu, np. dowód osobisty. Na podstawie tych dokumentów zakładał konta bankowe, po to by wyłudzić kredyt. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty wyłudzenia kredytu. Prokurator Rejonowy w Szczecinku zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. - Trwają dalsze ustalenia procesowe, które wyjaśnią ile i w jakich bankach 51-latek wyłudził kredytów - dodaje asp. M. Wojnowska. *** Zarzut zniszczenia mienia usłyszał młody mężczyzna, który przebił opony w trzech samochodach i wybił szybę w jednym z nich. W sobotę (18.02) wieczorem w jednej ze wsi na terenie gminy Szczecinek odbywała się zamknięta impreza z okazji Walentynek. Jeden z mieszkańców sąsiedniej wsi usilnie chciał się wprosić na zabawę, jednak ilość miejsc była ograniczona, a uczestnicy musieli już wcześniej uiścić opłatę za wstęp. 20-latkowi udało się wejść na salę, jednak po pewnym czasie wszczął awanturę i został wyproszony przez uczestników imprezy. W złości podszedł do stojących nieopodal samochodów i nożem poprzebijał w nich opony. Na odchodne rzucił jeszcze kamieniem w jeden z nich, przez co wybił przednią szybę. Wartość szkód, jakich dokonał przekroczyła 2 tys. zł. 20-latek usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Przyznał się do popełnionego czynu. Jak twierdził, był wtedy pod wpływem alkoholu i chciał się po prostu zemścić za to, że został wyrzucony. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. *** Policjanci z Barwic zatrzymali młodego mężczyznę, który ukradł elementy nagrobka warte 3500 złotych. Za ten czyn grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Po-

licjanci otrzymali zgłoszenie, że ktoś na cmentarzu komunalnym w Barwicach z płyty nagrobkowej oderwał wazon i dwie figurki gołębi warte 3500 złotych. W wyniku czynności operacyjnych funkcjonariusze ustalili i zatrzymali sprawcę kradzieży. Jest nim 19-letni mieszkaniec gminy Barwice. Mężczyzna został osadzony w policyjnym areszcie. Funkcjonariusze odzyskali części skradzionego mienia. W toku prowadzonych czynności okazało się, że to nie była jedyna tego typu kradzież dokonana przez 19-latka w ostatnim czasie. Młody mężczyzna podejrzewany jest o kradzieże z około 15 grobów w Barwicach i 10 z terenu gminy Grzmiąca. Policjanci docierają do wszystkich pokrzywdzonych. Łupem sprawcy padały mosiężne, a także wykonane z innych metali krzyże, wazony, lampiony i figurki. We wtorek (28.02) sprawca usłyszał pierwsze zarzuty kradzieży mienia. w*** W Białym Borze w siną dal odjechał 15-letni volkswagen passat, a w Szczecinku w ręce policjantów wpadł 24-letni mężczyzna, który sprayem zniszczył elewację budynku. Właściciel obiektu wycenił stratę na 2 tys. zł. *** Policjanci zatrzymali 29-letniego mieszkańca Szczecinka, przy którym znaleźli 21,2 gram amfetaminy. *** W piątek (24.02) przed północą dyżurny zmiany z Posterunku Straży Ochrony Kolei w Szczecinku podczas obserwacji monitoringu lustrującego pomieszczenia dworca PKP zauważył dziwnie zachowującego się nieletniego. Funkcjonariusze SOK poszli na patrol i zatrzymali młodzieńca. Okazało się, że 16-letni mieszkaniec m. Jonkowo uciekł z domu. Nieletni został przekazany szczecineckim policjantom. W toku prowadzonych czynności ustalono, że 16-latek uciekł z domu tydzień wcześniej. Był poszukiwany przez Komisariat Policji Zabrze-Rokietnica. *** Sokiści otrzymali informację, że w pociągu relacji Poznań - Kołobrzeg podróżuje niebezpieczny przestępca, poszukiwany przez policję, m.in. za wcześniej dokonane rozboje. Sokiści weszli do pociągu na stacji Szczecinek. Na podstawie posiadanego rysopisu zatrzymali mężczyznę. Okazał się nim 20-letni Dawid S., mieszkaniec Cielcza. Przestępca został przekazany szczecineckim policjantom. (sw)

rej jako robotnik przymusowy podczas wojny pracował Tadeusz Czajkowski. Otóż p. Czajkowski pracował w Zakładach Mechanicznych Alberta Nagel`a mieszczących się przy dz. ul. Wyścigowej (Reitbahn-

strasse) - kilkanaście lat temu mieściła się tam odlewnia KPPD). Przy dz. ul. 28 Lutego (Bahnhofstrasse) znajdowała się Fabryka Maszyn Rolniczych Kurta Brandenburg`a. Jerzy Gasiul

Policyjny raport tygodniowy

Budki odchodzą do historii Do końca sierpnia Telekomunikacja Polska zlikwiduje w województwie zachodniopomorskim około 700 aparatów telefonicznych, tzw. publicznych, umieszczonych zazwyczaj w budkach telefonicznych. 17 z nich dokona żywota w Szczecinku. - Z roku na rok obserwujemy spadek zapotrzebowania na usługi telefoniczne realizowane za pomocą aparatów publicznych. Wynika to z faktu, że Polacy mają swobodny dostęp do innych środków komunikacji elektronicznej, jak telefon komórkowy, stacjonarny czy Internet - mówi Liliana Ciechanowicz - Kulesza z Regionalnego Biura Prasowego Grupy TP SA w Gdańsku. - Aktualnie w Zachodniopomorskim są 1432 publiczne aparaty, a po zakończeniu akcji likwidacji tych najrzadziej wykorzystywanych przez mieszkańców, w całym regionie zostanie 757 aparatów. Jeżeli chodzi o Szczecinek, obecnie w mieście jest 36 aparatów publicznych, w tym 9 jest już w trakcie likwidacji. Do końca sierpnia 2012 roku zniknie jeszcze 8 i zostanie docelowo 19 sztuk.

TP SA zdecydowała, że aparaty pozostaną: w szpitalach (w tym tzw. „telefony do mamy”), domach pomocy społecznej, w zakładach karnych, domach dziecka, przy dworcach, sieciach stacji paliw, w centrach handlowych, także przy autostradach, lotniskach i w metrze - wylicza L. Kulesza - Ruch generowany przez poszczególne aparaty jest na bieżąco przez nas monitorowany. Generalnie najwięcej połączeń wykonywanych jest z aparatów zlokalizowanych w aresztach śledczych i przy targowiskach. Dużą popularnością cieszą się też aparaty zlokalizowane w szpitalach i na starówkach miast. Tyle Telekomunikacja Polska. Co na to mieszkańcy Szczecinka? - Kiedyś często korzystałam z aparatów umieszczonych na ścianie budynku przy placu Wolności. Teraz mam telefon komórkowy, dlatego aparat publiczny jest mi zbędny. Niestety, zdarzało się też często, że te aparaty były nieczynne, uszkodzone, nawet słuchawki ktoś zabierał. No to po co mają wisieć bezczynnie, słusznie, że je likwidują - usłyszeliśmy od jednej z mieszkanek Szczecinka. (sw)

Dzień otwarty w Urzędzie Skarbowym Urząd Skarbowy w Szczecinku uprzejmie informuje, że 10 marca (sobota) organizuje dla podatników „Dzień Otwarty”. W godzinach od 9.00 do 13.00 w Sali Obsługi Klienta będzie można uzyskać informacje ułatwiające prawidłowe wypełnienie zeznań podatkowych, obejrzeć prezentację multimedialną o składaniu zeznań przez Internet. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do wzięcia udziału w prezentacji i zachęcamy do przesyłania zeznań podatkowych drogą elektroniczną - szczegółowa instrukcja znajduje się na stronie www.e-deklaracje.gov.pl

O okradzeniu starszego mężczyzny, mieszkańca ul. Kopernika w Szczecinku pisaliśmy w poprzednim wydaniu „TS”. Minęło kilka dni i życie, i policjanci dopisali ciąg dalszy tej sprawy. Okazało się, że „gazownik”, który okradł staruszka jest już za kratkami. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 5 lat. - Mieszkańcowi Szczecinka zaproponowano sprzedaż i montaż nowego piecyka gazowego - przypomina mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji. - Mężczyzna zgodził się na usługę. Do jego mieszkania przyjechał przedstawiciel handlowy oraz dwaj pracownicy z firmy zajmującej się dystrybucją tego typu piecyków. W trakcie, gdy pracownicy montowali nowy piecyk w łazience, przedstawiciel wraz klientem przebywali w innym pokoju. Podczas dokonywania płatności mężczyzna nieświadomie wskazał miejsce gdzie przechowuje pieniądze. Jak się później okazało 30-latek wykorzystał chwilową nieuwagę i ze „skrytki” ukradł 10 tysięcy złotych. Dzięki działaniom szczecineckich policjantów sprawca nie pozostał anonimowy. - Ma 30-lat i jest mieszkańcem województwa dolnośląskiego. Przyznał się do winy, zwrócił część skradzionych pieniędzy i zobowiązał do oddania pozostałej kwoty. Usłyszał zarzut kradzieży mienia, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. *** Policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą zatrzymali mężczyznę, który wyłudzał kredyty na inne osoby. Tym samym zapobiegli kolejnym wyłudzeniom. Sprawcy grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat. Do zatrzymania doszło w środę (22.02). W samochodzie, którym poruszał się mężczyzna, funkcjonariusze ujawnili dowody osobiste, książeczki wojskowe i książeczki ubezpieczeniowe siedmiu osób. Zabezpieczone zostały również dokumenty bankowe służące do uzyskania kredytów sporządzone na różne osoby. 51-letni mieszkaniec woje-

niowej Towarzystwa Budownictwa Społecznego i reprezentując w/w spółkę w postępowaniach sądowych, naruszył ustawowy zakaz łączenia mandatu radnego z byciem pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności przez spółkę. Wojewoda wcześniej wezwał naszą radę, by ta uchyliła mandat swojemu szefowi. Radni powiedzieli „nie” - na sesji 5 stycznia br. Za odmówieniem wygaszenia mandatu głosowało 13 radnych. Wojewoda nie zgodził się ze stanowiskiem prezentowanym przez szczecineckich rajców i tym samym wdrożył w życie procedurę odwołania szefa rady. By podjąć taką decyzję musiał mieć zgodę Ministra Administracji i Cyfryzacji Michała Boniego. Zgodę uzyskał, decyzję podjął. (sw)

Sprostowanie W artykule pt. „Zimowy szturm na Neustettin” na co uwagę zwrócił nam p. Łukasz Chmielewski, właściciel Szczecineckiego Portalu Historycznego, zakradł się błąd dotyczący właściciela i adresu firmy, w któ-


REKLAMA

REKLAMA


Internetowy podryw Zenek ma głos

Tak się teraz porobiło, że jest nowocześnie i to nawet bardzo. Chcesz nie chcesz, a ta nowoczesność ci się pcha oknami i drzwiami. Możesz się bronić, możesz wybrzydzać, możesz się nie zgadzać i protestować, a ona i tak jest górą. I tak po prawdzie to wychodzimy na tym niezgorzej, zresztom. Na ten przykład z telefonami dobrze wychodzimy. Bo kto będzie płakał nad tym, że zostanie w naszym mieście zlikwidowanych siedemnaście aparatów telefonicznych tzw. publicznych? Przecie ci co dzwonią, to już od dawna mają komórki i żeby zadzwonić wystarczy, że sięgną do kieszeni, zamiast setki metrów do publicznego biegać. Rowery mamy teraz lepsze, auta mamy też lep-

sze, pralki i lodówki mamy lepsze też. Za małym sklepem, który zniknął, a w którym „coś” raz było, a raz nie było, też łez nie wylewamy, bo jest teraz market w którym to „coś” jest na łokrągło, a czasem to nawet w promocyjnej cenie. Gdzie nie spojrzeć zmiany, zmiany. Bo jak mnie łostatnio powiedział Ziutek: lepsze wypiera gorsze, a nowe zastępuje stare. A ja niby to widzę i niby to wiem, a jakoś mi tak i smutno czasami i żałość mnie ogarnia za tym starym. No bo na ten przykład miałem ci ja łostatnio imieniny, no i na życzonka czekałem i co? Ano nie powiem, esemesków to parę dostałem, ale żeby tak jakąś kartkę imieninową, to zapomnij! A ładne były, a wypisane ręcznie życzenia ciepełkiem czuć było i komu to przeszkadzało? A teraz esemesek, takie ble, ble, ble. A sztuka pisania listów? Też zapomnij, bo która dziewczyna dzisiaj może się pochwalić paczuszką listów przewiązanych różową wstążeczką? I gdy tymi spostrzeżeniami

z Ziutkiem się podzieliłem, to facet o mało co a śmiechem by mnie zabił. Rżał jak głodna kobyła do owsa. Od zacofańców mnie nawtykał i mało pochlebnie o moich sentymentach do staroci się wyrażał. A że młodszy o dwadzieścia lat z małym hakiem jest, to w nerwy mnie nie wpędził, bo ja wyrozumiałość dla młodości mam. A musicie wiedzieć, że Ziutek bardzo za nowoczesnością jest, a najbardziej to za Internetem. A bardziej od najbardziej to za portalami randkowymi, na których został w krótkim czasie pogromcom serc dziewczęcych i niewieścich. Trochę mnie to dziwiło, że takie branie facet ma, a w duchu to po trosze mu tych podrywów zazdrościłem. Bo za moich czasów, to trzeba było i ubrać się i na spacer w aleje iść, a jak już dzieweczkę wypatrzyłeś, to wtedy jeszcze właściwą szkołę podrywu zastosować trza było, a i to sukcesu nie gwarantowało. A tu proszę, z domu się nie rusza, w kapciach siedzi, w klawiaturę se postuka i rwie na potęgę i to jakie sztuki (zdjęcia widziałem). Dziwiło mnie jedno, że jak już się umówił z tą wyrwaną i jechał na spotkanie, to wracał szybciej niż jechał i następnego spotkania już nie było. A ostatnio to wtopę miał ko-

Cena hospicyjnej godności Magdalena Szkudlarek -Szarkowska

Trzech przyjaciół rozprawia na temat swojej ostatniej drogi. Pierwszy: - Chciałbym, aby na moim pogrzebie pojawiło się mnóstwo osób i by wszyscy mówili o mnie same dobre rzeczy. - Ja bym chciał, żeby w ostatnim pożegnaniu towarzyszyła mi tylko najbliższa rodzina i bliscy - wyjawia drugi. Po czym dodaje: - Chciałbym usłyszeć, że będzie im mnie bardzo brakować. Na to odpowiada trzeci: - Dla mnie nie ma znaczenia, czy w moim pogrzebie weźmie udział dużo ludzi, czy nie. Chciałbym tylko, żeby padły słowa: „On się rusza!” Pomarzyć, tak jak bohater powyższej anegdoty, zawsze można. Niestety, śmierć kończy wszystko. I czeka wszystkich. Tych, którzy

w tej chwili specjalnie nie zaprzątają sobie nią głowy, także. Wszyscy umrzemy. Nasi bliscy również. Pytanie tylko: jak? Egzystencjalny i metafizyczny wymiar - przejścia na drugą stronę - został przyćmiony przez współczesne zdobycze kultury masowej. Media już nie epatują statystykami, mówiącymi o ludziach zabitych podczas wypadków drogowych, katastrof lotniczych czy w wyniku politycznych zamieszek bądź militarnych działań. Śmierć towarzyszy nam, kiedy jemy obiad lub jedziemy samochodem; gdy relaksujemy się przed szklanym ekranem, oglądając ulubiony serial, lub przed komputerem, kiedy walczymy z drużyną wrogich robaków. Umieranie to termin powszechny i trywialny. Do czasu. Paradoksalnie, mimo iż wszechobecna śmiertelność powinna już do siebie przyzwyczaić, spora część ludzi nadal boi się jej, wypiera ją i odsuwa. Może dlatego wśród tych, którzy tak naprawdę jej nie

poznali, wciąż pojawia się nieprzemyślany zarzut, że opieka hospicyjna wiąże się z szybkim i bezrefleksyjnym powierzeniem losu umierającego kompleksowej i bezdusznej opiece wyspecjalizowanego personelu? Słysząc tego typu oskarżenia, śmiem twierdzić, że z pytaniem o godność śmierci również nie wszyscy zdążyliśmy się oswoić. Rozwój nauk medycznych i zagadnienie redefinicji opieki zdrowotnej to tematyka szeroka, określająca nie tylko, w jaki sposób dzisiejsza medycyna wpływa na ludzkie życie, ale również to - jakie warunki umierania należy człowiekowi zapewnić. Kto jeszcze kilkanaście lat temu słyszał o opiece paliatywnej, z którą nawet najbardziej kochająca rodzina nie do końca jest sobie w stanie sama poradzić? Dziś, mimo znacznego postępu w tej dziedzinie, wspomniany termin w miasteczkach, takich jak Szczecinek, przez niektóre osoby nadal postrzegany jest jako zło konieczne. Takie ich prawo. Ale z drugiej strony: coś, co

Z kijem za mamutem... Marzena Góra

Rok 2012 jakiś czas temu nam się hucznie zaczął, a teraz leniwie sobie z dnia na dzień płynie. Ale do czasu... Bo przecież ma być koniec świata. Ale najpierw ma być EURO! Mi, jak na statystyczną kobietę przystało, temat ten niespecjalnie głowę zaprząta. Nastroje jednak z goła inaczej się kształtują wśród męskiej części naszej populacji. Panowie szturmem sklepy internetowe wzięli i wszelkiego rodzaju atrybuty niezbędne do uczestnictwa w tym ważnym, historycznym

niemalże, wydarzeniu z tych sklepów powykupywali. No bo kto to widział, żeby bez odpowiedniego przyodziewku i pełnego rynsztunku na ławeczce wśród kibiców zasiadać (i już nawet znaczenie mieć przestało to, czy ławeczka ta jest ławeczką na stadionie narodowym, czy wygodną kanapą, która przed telewizorem stoi). Z wirtualnych półek sklepowych trąbki, koszulki, czapki, chorągiewki, szaliki i inne niezbędne do patrzenia na piłkę akcesoria w mgnieniu oka znikają. I dobrze. Panowie są szczęśliwi i dumni, że nic ich w ostatnim momencie, o godzinie zero, już nie będzie mogło zaskoczyć. A sprzedawcy z lubością na rosnące na ich koncie cyferki zapewne spoglądają. Krytykować nie

będę, bo od paru już wiosen rynek kosmetyczny systematycznie napędzam, więc i panowie niech sobie niezbędne do szczęścia duperele nabędą. A takie meczowe poruszenie jest przecież szalenie interesującym zjawiskiem. I to nie tylko z punktu widzenia fanatyków sportu, ale też i wiele potrafi powiedzieć o naszych pradawnych korzeniach, więc nawet antropolodzy ręce zacierają. Kiedyś panowie dla sportu i relaksu (oraz oczywiście przy okazji, aby rodzinę utrzymać i niewiastom imponować) w zwarte grupy się organizowali, a później dzidy i kamienie dumnie dzierżąc w dłoniach, na polowanie tłumnie wyruszali. I chyba niewiele od tamtej pory się zmieniło, za wyjątkiem „zwierzyny”. Ponie-

smiczną. Umówił się z wysoką szczupłą blondynką, po studiach o szerokich zainteresowaniach. No to pojechał. No i ona czekała. No tyle, że była niską, pulchną, brunetką, a jej zainteresowania łograniczyły się do galerii handlowej. Żal mi się go zrobiło. W końcu chłopy w sytuacjach ekstremalnych powinni się trzymać razem. No i zaczonem go wypytywać jak on je rwie, znaczy się co on im wypisuje? Bo może mu coś doradzić trzeba, może nie wszystko co

stare jest do bani. No i dał mnie poczytać, no ładnie pisał, nie powiem, starał się jak mógł, że młodym, wysokim, szczupłym brunetem jest o ujmującym uśmiechu, że inżynierem i magistrem też jest. I choć starą i dobrą szkołę podrywu kończyłem u nie byle jakiego podrywacza i chęć coby mu pomóc miałem, to temu szczerbatemu, podstarzałemu kurduplowi z ukończoną zawodówką i znajomością internetowych fikołków, nijak pomóc nie mogłem.

jednej grupie wydaje się niedorzeczne i niepotrzebne, wcale nie musi być tak postrzegane przez innych. Najważniejsze to mieć wybór. Słuszność danego czynu zależy wyłącznie od jego konsekwencji. Co będzie następstwem wybudowania hospicjum stacjonarnego w Szczecinku? Nietrudno się domyślić. Jaki skutek wywołają natomiast publicznie wypowiedziane słowa burmistrza miasta, w którym hospicjum powstaje, podkreślające, że jest to decyzja pochopna i nieprzemyślana? Zbyt łatwo polityka wkracza w dziedziny, które doskonale poradziłyby sobie bez niej. Najwyraźniej kwestia zanieczyszczonego powietrza niczego nas nie nauczyła. Tę szczytną niegdyś potrzebę wywalczenia obowiązujących standardów skutecznie rozmieniono na drobne. Hasło „Czyste powietrze” obecnie dzieli mieszkańców Szczecinka. Podział ten ma charakter czysto irracjonalny, jednak nie zmienia to faktu, że istnieje. Po jednej stronie mamy zatem „szaleńców”, którzy domagają się przestrzegania norm, po drugiej stoi reszta, zanurzona w strumieniu mniej lub bardziej lukratywnych układów. Czy

dzięki temu sztucznemu, ale wywołującemu żywe, negatywne emocje, rozłamowi oddycha nam się lepiej? Taki absurdalny podział na pewno nie jest potrzebny szczecineckiej idei hospicyjnej. Polityczna cena, jaką przyjdzie zapłacić przedsięwzięciu budowy hospicjum, niewątpliwie będzie bardzo dotkliwa. Nawet nie chcę wyobrażać sobie sporów, mających miejsce na forum Rady Miasta lub co gorsza - poza nią. Nie chcę też snuć domysłów na temat namacalnych rezultatów potencjalnych komentarzy, zwłaszcza tych - negujących słuszność przedsięwzięcia. Czy pieniądze przeznaczone na system do głosowania, można zdaniem „zdyscyplinowanego” klubu PO, przeznaczyć na hospicjum? Czy samorząd, złożony z niemniej wytrawnych polityków niż ci - w centrali, w ogóle powinien mieszać się w kampanię hospicyjną? Jeśli samorządowcy chcą pomóc, niech to po prostu zrobią. Jeśli nie, niech przynajmniej nie zabierają na ten temat głosu. Są pewne dziedziny, na których kapitału wyborczego zbijać nie warto.

waż kiedyś panowie z kijem za mamutem czy innym niedźwiedziem po chaszczach i lasach przez cały dzień ganiali. A dzisiaj? Przez 90 minut, w ochraniaczach, po równo przystrzyżonej murawce, za kawałkiem skóry (która nijak się ma do skóry przymocowanej do żywego niedźwiedzia) w kółko radośnie biegają. No i kiedyś mamuta to się raczej nie kopało, a jak jest w przypadku piłki - wiadomo. Z resztą, co ja tam wiem. Babą jestem i wszystko, co z piłką związane, jest mi bardzo obce. Dla mnie jedyny plus tego, że mecz jakiś akurat się odbywa jest taki, że w świat do znajomej na kawkę czy inny napój sobie pójdę, a chłop, zamiast marudzić, że nie wiadomo gdzie łażę, to jeszcze mnie na odchodne uśmiechem obdaruje i udanej zabawy nie zapomni życzyć. W tym temacie tylko jedno jest wiadome na pewno - żadnemu panu nie wolno zabronić meczu obejrzeć, trzeba spokój dać, piwo (zamiast worka ze śmieciami czy jakiegoś odkurzacza)

w rękę wsadzić i w spokoju swoimi własnymi, o wiele ciekawszymi tematami się zająć. I przyjemności w, nawet biernym, uczestniczeniu w „polowaniu” pod żadnym pozorem odbierać mu nie wolno. Bo to tak, jakby kobiecie zabronić iść na jakiejś wyprzedaży między wieszakami buszować. Z tą tylko różnicą, że my swoje „upolowane” łupy do domu przyniesiemy, na półce ułożymy i korzystać regularnie będziemy. A panowie za tą nieszczęsną piłką przez półtorej godziny biegają, a i tak żaden jej do chałupy nie przyniesie i nie obwieści z dumą, ze oto cenne truchło zdobył. Na szczęście wyprzedaże są co chwilę, a to całe EURO to już niekoniecznie. Zatem panowie na EURO mają strefę kibica, koszulki, wuwuzele, zimne złociste trunki, głośne okrzyki i pełną męską integrację. A kobiety co mają na EURO? Kobiety na EURO mają nie przeszkadzać! I słusznie. Zwłaszcza, ze ten mechanizm podczas meczów zwykle w dwie strony działa.


Sprawdź, czy zima nie uszkodziła Ci samochodu

Zapanuj nad autem Zimą na szybsze zużycie oraz usterki narażony jest cały układ kierowniczy. Jeżdżąc w koleinach, po zamarzniętym śniegu i popękanej nawierzchni dróg możemy spodziewać się, że z biegiem czasu nasze auto będzie prowadzić się coraz gorzej. Wpływ na to mogą mieć luzy, które dotyczą przegubów drążków kierowniczych, przekładni kierowniczej lub końcówek drążków. Zwłaszcza te ostatnie mogą szybko się zużyć. Ich wymiana nie jest skomplikowana, ale lepiej zlecić ją mechanikom z autoryzowanej stacji obsługi. Dlaczego? – Jeżeli dochodzi do naprawy elementów układu kierowniczego, konieczne jest również ustawienie geometrii zawieszenia. Jeśli kierowca o to nie zadba, może mieć problemy z prowadzeniem samochodu i ryzykuje wpadnięcie w poślizg – tłumaczy Leszek Zawadzki, Z-ca Dyrektora Serwisu Hyundai, Mitsubishi i Suzuki Auto Club w Szczecinie. Na dodatek właściciel auta może się spodziewać, że znacznie szybciej będą zużywać się opony w jego pojeździe. Wzrośnie też spalanie.

Warto także, aby podczas przeglądu mechanik obejrzał dokładnie wszelkie części gumowe osłaniające poszczególne elementy układu kierowniczego, zwłaszcza te osłaniające przekładnię. Koszt zamontowania nowych osłon jest niewielki, a gdy są one nieszczelne, szybko może dojść do uszkodzenia samej przekładni.

Wymień amortyzatory i oszczędzaj na paliwie Jedną z podstawowych kwes i na jakie należy zwrócić uwagę przygotowując samochód do wiosny jest stan amortyzatorów. Jeśli wyczuwamy drgania podczas jazdy lub auto niezbyt dobrze prowadzi się w zakrętach, koniecznie odwiedźmy serwis. Usterki tego elementu zawieszenia po zimie są dość częstą przypadłością, ponieważ mrozy mogą spowodować rozszczelnienie amortyzatorów i tym samym wyciek z nich oleju. – Stan amortyzatorów kontrolujemy patrząc, czy nie ma z nich żadnych wycieków oraz czy nie są one zdeformowane. Później przechodzą one dodatkowe testy na specjalistycznych przyrządach – wyjaśnia Leszek Zawadzki. Zużyte amortyzatory poza tym, że pogorszają przyczepność samochodu, dodatkowo mogą znacznie wydłużyć drogę hamowania. – Warto pamiętać, że amortyzatory trzeba wymieniać parami, co znacznie poprawia prowadzenie

auta. Wymiana tylko jednego z tych elementów w niewielkim stopniu poprawi bezpieczeństwo jazdy, a i tak po kilku miesiącach trzeba będzie wymienić również drugi amortyzator. Lepiej więc zrobić to od razu podczas jednej wizyty w serwisie – przekonuje Leszek Zawadzki. Warto także przyjrzeć się dokładnie sprężynom zawieszenia. Co prawda, rzadziej ulegają one uszkodzeniu, ale mimo wszystko są niezwykle istotne dla prawidłowego funkcjonowania samochodu. Jeśli będziemy jeździć z niesprawnymi sprężynami, to masa naszego auta nie będzie równomiernie rozłożona. Może to znacznie pogorszyć prowadzenie samochodu oraz przyczynić się do szybszego zużywania się innych podzespołów.

Zadbaj o bezpieczeństwo – Śnieg, błoto oraz mieszanina piasku z solą, którą drogowcy posypują jezdnie, niekorzystnie wpływają na tarcze i klocki hamulcowe. Elementy te zużywają się bardzo szybko. W naszej stacji obsługi test hamulców trwa tylko chwilę, a dzięki niemu kierowca może znacznie poprawić bezpieczeństwo swoje i pasażerów – mówi Leszek Zawadzki. Ewentualna wymiana zużytych tarcz czy klocków nie pochłania zbyt dużo pieniędzy. Należy przy tym pamiętać, że wraz z poprawieniem się aury spora część kierowców zaczyna jeździć znacznie szybciej. Wtedy w pełni sprawne

hamulce są absolutnie niezbędne.

Zwiększ przyczepność auta Mimo że pomału czuć już wiosnę, warto pomyśleć o przygotowaniu auta… na zimę. Oczywiście tę, która przyjdzie za rok. Obecnie w niektórych serwisach można kupić opony zimowe z rabatem. Jest to inwestycja niezbędna dla naszego bezpieczeństwa, ale nieco przyspieszona może przynieść niezłe oszczędności. – Z wymianą opon z zimowych na letnie warto jednak poczekać, aż temperatura nad ranem wzrośnie powyżej 7 stopni Celsjusza. Lepiej nie kierować się temperaturami w południe, bo mimo wszystko w nocy mogą zdarzać się jeszcze przymrozki, a w takich warunkach auto na letnich oponach może nie mieć wystarczającej przyczepności – uważa Leszek Zawadzki. Na dodatek w niektórych szczecińskich autoryzowanych stacjach obsługi – Auto Club Mul salon, Ford Bemo Motors oraz Volvo Auto Bruno – można obecnie skorzystać z przeglądu samochodu po zimie za niewielką kwotę. – Przeprowadzamy kontrolę zawieszenia, układu kierowniczego, dokonujemy pomiaru geometrii kół oraz wyceniamy ewentualne uszkodzenia nadwozia pojazdu – podaje Leszek Zawadzki. Zapłacimy za to jedynie 39 złotych, lecz promocja kończy się 30 marca, a więc warto jeszcze w tym miesiącu wybrać się do serwisu.

REKLAMA

Błoto pośniegowe, koleiny oraz dziury ukryte pod śniegiem mogą poważnie uszkodzić zawieszenie lub układ kierowniczy naszego auta. Dlatego wraz z końcem zimy warto udać się do serwisu samochodowego, aby sprawdzić stan naszego pojazdu. Dzięki temu zwiększamy swoje bezpieczeństwo i jednocześnie możemy zaoszczędzić.


Uczniowie z SP-1 pomagają dzieciom z Sierra Leone

Dzień Wszystkich Kolorów Świata przeznaczone zostaną na kompanię szczepień dzieci w Sierra Leone. Dzieci miały za zadanie zrobić laleczki, które prezentują jakieś dziecko z dowolnie wybranego kraju na całym świecie, więc tym sposobem powstała cała gama laleczek z różnych stron świata. Taka laleczka

Dzieci zaprezentowały własnoręcznie wykonane laleczki. W czwartek (23 lutego) w Szkole Podstawowej nr 1 odbył się finał jednego z programów UNICEF-u, a tym samym miały miejsce obchody Dnia Wszystkich Kolorów Świata. „Wszystkie kolory świata” to międzynarodowy projekt UNICEF, który rozpoczął się w listopadzie 2011 roku w wielu pol-

skich szkołach. W ramach kampanii uczniowie przygotowali charytatywne laleczki. Jednak nie są one zwykłymi szmacianymi zabawkami, a symbolem pomocy, jakiej dzieci udzielili swoim rówieśnikom w Sierra Leone. W projekcie wzięło udział 1140 placówek edukacyjnych z całej Polski. Ze Szczecinka do udziału w tym projekcie zgłosiła się

Szkoła Podstawowa nr 1. Podczas czwartkowej imprezy zaprezentowane zostały wszystkie laleczki uszyte przez uczniów. Natomiast licznie przybyli na obchody goście mogli zaopiekować się wybraną przez siebie laleczką w zamian za przekazanie darowizny na rzecz dzieci z najbiedniejszych krajów. Zebrane w ten sposób pieniądze

Spotkanie Szczecineckiego Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje serce”

Wszystkie przeznaczone do sprzedaży laleczki bardzo szybko znalazły nabywców. ma imię, datę urodzenia, oraz wachlarz zainteresowań, które przypisało jej dane dziecko. Laleczką można się było „zaopiekować”, jednak najpierw należało przekazać darowiznę w kwocie co najmniej 10zł - tyle właśnie kosztuje jedna

szczepionka, która może uratować życie dziecka. Uczniowie SP1 przygotowali na ten szczytny cel około 70 laleczek. - Chcieliśmy zainteresować wszystkie dzieci, i nie tylko dzieci, tą akcją UNICEF-u. Chcieliśmy wzbudzić w ludziach chęć pomagania innym, chęć kształtowania takiej postawy wyczucia i empatii, pokazać, że nie jesteśmy sami na tym świecie. Owszem, pewne potrzeby występują także wśród naszych bliskich i znajomych w naszej lokalnej społeczności, ale chcieliśmy również pokazać, że gdzie indziej dzieci cierpią. Bo mówimy tutaj dosłownie o cierpieniu. Poprzez tę akcję poznaliśmy inne kraje i dzięki temu dzieci zdobywały wiedzę o innych kulturach. Staraliśmy się również uświadomić naszym uczniom, że ludzie mogą żyć inaczej. Szczególną uwagę zwracaliśmy na to, że niektóre dzieci muszą ciężko pracować, nie mogą się uczyć, nie mają dostępu do podstawowej opieki medycznej i nie mogą się beztrosko bawić - mówi Alicja Jankowska, nauczycielka w SP-1. Tego wieczoru udało się zebrać 906,31 zł, które przeznaczone zostaną na zakup szczepionek dla dzieci z Sierra Leone. Wszystkie zgromadzone w ten sposób fundusze zostaną przekazane na konto UNICEF-u. Podczas obchodów Dnia Wszystkich Kolorów Świata nie zabrakło także występów artystycznych. Uczniowie SP-1 przygotowali dla wszystkich gości liczne występy wokalne oraz taneczne. Dzieci również bardzo chętnie prezentowały na scenie własnoręcznie wykonane laleczki i z przejęciem opowiadały o ich kraju pochodzenia, zwyczajach czy ulubionych potrawach. (mg)

Dietetyk w Lidze Kobiet Aktywnych

Dla zdrowia i urody Tajniki masażu klasycznego W piątek (24 lutego) w auli ZS2 przy ul.1 Maja odbyło się spotkanie członków Szczecineckiego Stowarzyszenia Kardiologicznego „Moje serce”. Gościem specjalnym spotkania był masażysta Piotr Szkodlarski. Posiada on kilkunastoletnie doświadczenie w terapii pacjentów neurologicznych i ortopedycznych. Do skorzystania ze swoich usług zaprasza szczególnie osoby cierpiące na zmiany zwyrodnieniowe stawów, bóle kręgosłupa, nerwobóle, a także pacjentów wymagających usprawnienia po urazach i zabiegach operacyjnych. Historia masażu sięga starożytności. Wtedy też było on uzupełnieniem obrzędów religijnych, zapoczątkowany w Indiach i Chinach, stanowił również naturalną metodę leczenia. Masaż przestał być powszechnie stosowany w okresie średniowiecza, kiedy nastąpił zastój wszelkich nauk medycznych. Ta metoda leczenia powróciła do łask w XVI wieku, kiedy techniką masażu zajął się francuski lekarz Ambroży Paré. Również dzięki polskim publikacjom naukowym lekarza Izydora Zabłudowskiego, masaż zaczął być w naszym kraju traktowany na równi z innymi działami z zakresu wiedzy medycznej. - W latach 50. w Krakowie powstała w Polsce pierwsza profesjonalna szkoła, która kształciła przy-

szłych masażystów. Na początku przyjmowano do niej tylko i wyłącznie ludzi ociemniałych, którzy mieli znaczną wadę wzroku, ponieważ, jak stwierdzono naukowo, kiedy jeden z narządów jest słabszy, zanika albo jest chory, a tym samym mniej aktywny, to inny narząd przyjmuje dodatkowe właściwości. I okazało się, że ludzie z wadą wzroku albo zupełnie niewidomi mają o wiele bardziej subtelny dotyk, niż ludzie, którzy nie posiadają żadnej wady wzroku. Osoby niewidome umieją lepiej wyczuć różne sfery ciała masowanego - opowiadał Piotr Szkodlarski. Ale czym właściwie jest masaż? To nic innego jak szereg zabiegów manualnych, które w sposób mechaniczny, poprzez powierzchnię ciała działają na skórę, tkankę podskórną, torebki stawowe, mięśnie i więzadła. Wywołują one także zmiany odruchowe na układ krążenia czy układ nerwowy. Klasyczny masaż charakteryzuje się ośmioma, wykonywanymi w odpowiedniej kolejności, technikami. Rozpoczynając od głaskania i rozcierania, następnie przechodząc do wyciskania, ugniatania, i uderzania, poprzez wstrząsanie i wibrację, aż do ruchów biernych. - Masaż to taka dziedzina rehabilitacji, która, przynajmniej dla mnie i dla moich współpracowników,

jest podstawowym zabiegiem, którym my leczymy pacjentów. Oczywiście nie zawsze można go wykonać. Przeciwwskazaniem do wykonania tego typu zabiegu może być niedawno przebyty zawał, żylaki, owrzodzenia, gorączka, nawet jeśli nie wiadomo jakiego jest ona pochodzenia - ale jest przeciwwskazaniem. Również taki zabieg wykluczają rany niezagojone lub pooperacyjne czy wszelkiego rodzaju infekcje skórne. W momencie, kiedy trafia do nas pacjent, my musimy przeprowadzić z nim pełny wywiad, aby mieć pewność, że może on być przez nas rehabilitowany tłumaczył masażysta. Podczas spotkania Piotr Szkodlarski zapoznał przybyłą publiczność z metodami masażu klasycznego, limfatycznego i segmentalnego. Ponadto słuchacze otrzymali również wiele porad praktycznych dotyczących tego, jak odciążyć swój kręgosłup podczas wykonywania codziennych czynności. W związku z tym, że Stowarzyszenie „Moje serce” obchodzi w tym roku jubileusz X lecia swojej działalności, masażysta postanowił ufundować 10 bezpłatnych zabiegów. Uczestnicy spotkania mogli również skorzystać z 10 bezpłatnych wizyt u bioenergoterapeutki, a pięć osób wybierze się na wizytę do dietetyczki. (mg)

W piątek (24 lutego) w sali kameralnej dawnego SZOK-u odbyło się kolejne spotkanie zorganizowane przez Ligę Kobiet Aktywnych. Tym razem gościem specjalnym była Katarzyna Zielińska, dietetyk oraz specjalista ds. żywienia. Wiodącym tematem spotkania była rola żywienia w zachowaniu zdrowia i urody. Podczas spotkania panie dowiedziały się m.in. co powinno znaleźć się w ich codziennym jadłospisie, jak powinna być skonstruowana dieta dodająca energii, jakie produkty spożywcze mają wpływ nie tylko na nasze zdrowie, ale też i urodę. Wśród tematów, które wzbudziły spore zainteresowanie wśród przybyłych gości znalazły się też zagadnienia dotyczące tego, co jeść, aby wzmocnić nasze kości i uchronić się przed osteoporozą oraz jakie produkty sprawią, że będziemy czuli się dobrze. Nie mogło też zabraknąć porad dietetycznych dotyczących racjonalnego odchudzania i sposobów utrzymania wymarzonej sylwetki. Po niezwykle interesującym wykładzie Katarzyna Zielińska zaprosiła wszystkie panie do wspólnego przygotowania (i oczywiście skonsumowania) ni-

skokalorycznych i zdrowych sałatek. O to, dlaczego takie spotkania są ważne, zapytaliśmy również honorowego gościa tego wieczoru, panią Katarzynę Zielińską. - Myślę, że takie spotkania są ważne przede wszystkim dlatego, że możemy obalać krążące mity żywieniowe. W tej chwili bardzo dużo jest informacji w Internecie oraz w mediach wszelkiego rodzaju na temat tego, jak zdrowo się odżywiać - nie wszystkie informacje są do końca prawdziwe. Część informacji jest zbyt ogólna, może być też źle zrozumiana, dlatego warto przychodzić na takie spotkania, na których można dopytać się, co jest prawdą i dowiadywać się nowych rzeczy. Racjonalne i zdrowe odżywianie jest tym, co na pewno możemy zrobić dla siebie i dla swojego zdrowia. Nie mamy wpływu na pewne rzeczy jak np. zanieczyszczenie środowiska, natomiast to, co jemy, zależy tylko od nas. I dzięki temu, że dowiadujemy się nowych rzeczy, pogłębiamy cały czas wiedzę w tym zakresie możemy być zdrowsi, pełni energii, lepiej się czuć i warto to dla siebie zrobić - mówi Katarzyna Zielińska.(mg)


Zainteresowanie sztucznym lodowiskiem było duże

Biały Orlik tylko do 10 marca Wraz z nadejściem wiosny „Biały Orlik” przestaje funkcjonować. Zaledwie dwa miesiące temu mieszkańcy Szczecinka cieszyli się z oficjalnego otwarcia długo wyczekiwanego w mieście sztucznego lodowiska. ���Biały Orlik” znajduje się przy Zespole Szkół nr 1. Jego biała tafla o grubości od 5 do 7 cm ma wymiary 20x30 metrów i oto-

czona jest bandami o wysokości 1,1-1,2 m. Do dyspozycji osób korzystających z lodowiska starostwo przeznaczyło sto par łyżew. Łączny koszt budowy obiektu wynosił 600 tys. zł. Ministerstwo Sportu i Turystyki wyłożyło na ten cel 300 tys. zł. Powiat i miasto podzieliły się nato-

miast po połowie - z budżetu starostwa i miasta na budowę lodowiska przeznaczono po 150 tys. zł. Wraz z nadejściem wiosny „Biały Orlik” przestaje funkcjonować. - Zakładaliśmy, że lodowisko powinno funkcjonować do czasu, kiedy temperatura zacznie przekraczać 10

Brakuje mieszkań socjalnych Jednym z ważniejszych problemów Szczecinka jest permanentny brak mieszkań. Według danych GUS, w Szczecinku w 2011 roku liczba mieszkań ogółem wynosiła 14 816. W porównaniu do innych miejscowości, to niezbyt efektowny wynik. Lista oczekujących na swoje „m” co roku się powiększa. Każdego roku do Urzędu Mia-

sta wpływa średnio 160 wniosków o przydzielenie mieszkania. Najwięcej osób liczy na lokale socjalne. Mają one nieco niższy standard, aczkolwiek są znacznie tańsze w utrzymaniu. Spora grupa oczekuje też na przydział mieszkań „do remontu”. Nic dziwnego: kolejka oczekujących sukcesywnie rośnie, z kolei miastu w ciągu ostatnich 10 lat udało się powięk-

szyć swój zasób zaledwie... o 174 lokale. Cień szansy dla wszystkich oczekujących pojawił się jeszcze w ubiegłym roku. Wówczas miejscy radni, planując z wyprzedzeniem realizowane w Szczecinku inwestycje, uwzględnili w budżecie utworzenie mieszkań socjalnych. Przedsięwzięcie miało się rozpocząć już

stopni Celsjusza - tłumaczył podczas minionej sesji (24.02) starosta Krzysztof Lis. - Zobaczymy, co aura nam przyniesie, choć mówi się, że to już koniec zimy. Planowaliśmy, że lodowisko będzie otwarte do 10 marca. Jeśli się jednak okaże, że temperatura do tego czasu będzie wyższa, to i koszty utrzymania lodowiska wzrosną. Z tego, że czas zimowego szaleństwa powoli dobiega końca, z pewnością nie cieszą się użytkownicy szczecineckiego lodowiska. A tych, jak się dowiedzieliśmy, tej zimy nie brakowało. - Zainteresowanie korzystaniem z „Białego Orlika” było bardzo duże - powiedziała „TS” dyrektor ZS nr 1, przy którym znajduje się obiekt, Edyta Wojnicz. - W ciągu tygodnia, kiedy temperatura spadła do -20

stopni, to zainteresowanie było nieco mniejsze, ale później znów wzrosło. Teraz, gdy jest trochę cieplej, lodowisko w dalszym ciągu cieszy się sporym powodzeniem. Zdaniem naszej rozmówczyni, coraz więcej osób decyduje się na to, aby swój wolny czas poświęcić właśnie jeździe na lodzie. Poza tym, coraz bardziej liczne grono osób, nie chcąc czekać w kolejce po łyżwy, na własną rękę kompletuje swój sprzęt do zabawy na lodzie. - To dobrze, że taki obiekt powstał przy szkole - dodaje dyrektor. - Dzięki temu, młodzież ma szansę regularnej nauki jazdy na łyżwach. A jest to jeden z fajniejszych sportów. To doskonała alternatywa spędzania wolnego czasu; w dodatku uczy koordynacji ruchowej i rozwija.(sz)

w tym roku. Całość miała kosztować 4,2 mln zł. Zaś pierwszy etap inwestycji - jeden milion zł. Miał, ponieważ wiadomo, że żadna tego typu inwestycja w tym roku, niestety, się nie rozpocznie. Czy mimo braku ujęcia kwestii utworzenia mieszkań socjalnych w planie inwestycyjnym na ten rok, miasto stara się w jakiś sposób zabezpieczyć zapotrzebowanie mieszkańców na lokale socjalne? Wybudowanie nowych 60 lokali socjalnych jest zaplanowane na lata

2014-2016 - odpowiedział nam rzecznik UM, Konrad Czaczyk. Zgodnie ze słowami rzecznika, mimo wstrzymania budowy, miasto stopniowo stara się zabezpieczyć zapotrzebowanie mieszkańców na lokale socjalne. Na razie tego typu lokale są pozyskiwane wskutek zwalniania innych mieszkań przez ich najemców oraz z przekwalifikowania lokali komunalnych o gorszym standardzie. Jak przekonuje rzecznik, w ten sposób miasto ma pozyskać 16 lokali rocznie. (sz)


Góral wygrał w Szczecinku - 610 kg ryb dla naszych kotów

Podlodowe Mistrzostwa Polski w Szczecinku Nowakowski z Okręgu PZW Koszalin zajął indywidualnie 10 miejsce, a okręgowa koszalińska drużyna - 5 miejsce. Wędkarze z Koła PZW „Jesiotr” w Szczecinku, na których jak grom z jasnego nieba spadła w poniedziałek (20 lutego) wiadomość, że oto będą gospodarzami Mistrzostw Polski, w sobotę padali dosłownie z nóg. - Wiele widziałem, wiele przeży-

foto:sw

Krzysztof Szepeta, najprawdziwszy góral (jak mówi o sobie) z Klubu Wędkarskiego WKS Dunajec Nowy Sącz został Mistrzem Polski 2012 w wędkarstwie podlodowym. Pan Krzysztof pokonał wielu znakomitych wędkarzy, w tym członków kadry narodowej, brązowych medalistów Mistrzostw Świata. - Jestem ogromnie szczęśliwy. Rzadko goszczę na Pojezierzu Drawskim, tym bardziej cieszy mnie ten sukces

Medaliści w klasyfikacji zespołowej. Od lewej: Podlaski Klub Wędkarski OPZW Białystok (2m.), Mistrzowie Polski - TKW „Liwi Robaczki” Tarnów i brązowi medaliści: WKS „Dunajec” Nowy Sącz.

Na podium od lewej: Paweł Gałaj (2m.) Okreg Mazowiecki nr 1, Mistrz Polski Krzysztof Szepeta z WKS Dunajec Nowy Sącz i brązowy medalista MP, czwarty wędkarz Mistrzostw Świata 2012 Andzrej Gorlewski z Podlaskiego Klubu Wędkarskiego Białystok odniesiony w tak zacnym gronie, w krainie lasów i jezior - powiedział nam Mistrz Polski. Drużynowo niespodzianki nie było. Zwyciężyli faworyci, czyli team z TKW „Liwi Robaczki” Tarnów. Nasi stawali dzielnie. Sebastian

łem, ale tak zwariowanego tygodnia jeszcze nie. Jestem potwornie zmęczony, ale bardzo szczęśliwy zapewnił nas Mariusz Getka, prezes „Jesiotra”. - Dla tylu ciepłych słów, dla tylu podziękowań, co w ciągu tych kilku dni dostał nasz Szczeci-

nek, po prostu warto było. Ciekawostką jest fakt, że ponad stu wędkarzy w ciągu dwóch dni mistrzowskich zmagań na jeziorze Wilczkowo złowiło 610 kg(!) ryb. Wszystkie trafiły do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinku - zapewnili nas organizatorzy. Wędkarze z całej Polski żartowa-

li, że szczecineckie koty z powodu nadmiernego obżarstwa nie będą miały siły nawet się ruszyć. Zawody z powodu błyskawicznie topniejącego lodu zostały skrócone o jeden dzień. W sobotę zamiast jednej tury, rozegrano dwie. Uroczystość zamknięcia zawodów odbyła się w sobotni (25.02) wieczór

w sali bankietowej Hotelu „Pojezierze”. Na uroczystość, podobnie jak na otwarcie mistrzowskich zmagań, przybyło wielu znamienitych gości, na czele z wiceprezesem Zarządu Głównego PZW ds. sportu i młodzieży Mirosławem Iwańskim. Przebieg mistrzostw relacjonowaliśmy na bieżąco w wydaniu internetowym „TS”. (sw)

W ubiegłym roku budowa obwodnicy w Trzesiecie kosztowała nas 6 mln zł. W tym roku zapłacimy jeszcze 2 mln zł. Dopiero teraz, w trakcie budowy okazało się, że na trasie przyszłej obwodnicy trzeba wyburzyć dwa budynki.

Maciej Gaca:

Obwodnica z przeszkodami

Trwa budowa tzw. „małej” obwodnicy Szczecinka w ciągu drogi wojewódzkiej nr 172. Arteria ominie Trzesiekę i Zachód i będzie miała bezpośrednie połączenie poprzez ul. Kołobrzeską z drogą krajową nr 11. W miarę postępu inwestycji okazało się, że konieczna jest rozbiórka dwóch budynków gospodarczych, kolidujących z przebiegiem obwodnicy. Budynki są pomiędzy ul. Turystyczną a Wczasową. Dodatkowo trzeba utylizować niebezpieczny materiał w postaci eternitu. Inwestycja będzie kosztować nieco

ponad 13 tys. zł. „Wyburzeniowy” przetarg wygrała firma realizująca budowę obwodnicy, czyli wrocławska spółka WROBIS. Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, samorząd Szczecinka partycypuje w kosztach budowy obwodnicy. Łącznie przekażemy do dyspozycji Zachodniopomorskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich - w formie dotacji celowej - ponad 6 mln zł. Pierwsza transza została przekazana już w 2011 roku i wynosiła 2 mln zł. Druga w wysokości 3,5 mln zł, trafi na konto drogowców w tym roku. Z ko-

lei w 2013 roku UM przekaże 800 tys. zł. Kwota ta zostanie powiększona o kwotę refundacji całości kosztów wykupu gruntów poniesionych przez ZZDW. Stosowną uchwałę w tej kwestii podjął Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego. Przypomnijmy, że całkowita wartość inwestycji powinna zamknąć się kwotą 18,9 mln zł. Jej finalizację założono na połowę września tego roku. Czy wykonawca upora się z inwestycją w terminie? Roboty ze względu na protesty przetargowe, ruszyły kilka miesięcy później niż zakładano. (sw)


Rozmowa z posłem PO Wiesławem Suchowiejką

Zdaniem posła, nasze szkoły

są gotowe Sprawa obowiązku szkolnego sześciolatków nadal budzi bardzo duże emocje. Choć prezydent podpisał już ustawę odwlekającą o dwa lata obligatoryjne pójście sześciolatków do szkół, komentarze wokół reformy nie milkną. Znów pojawiły się wątpliwości, czy polskie szkoły są gotowe na przyjęcie maluchów, czy samorządy poradzą sobie z finansowaniem tego przedsięwzięcia i czy reforma nie będzie odbierać dzieciństwa przedszkolakom. Niektórzy przeciwnicy reformy idą jeszcze dalej - postulują odsunięcie jej w czasie przynajmniej do roku 2050 lub całkowite zaniechanie działań obniżających obowiązek szkolny. Jak obniżenie wieku szkolnego postrzega poseł ziemi szczecineckiej Wiesław Suchowiejko? Czy dobrze się stało, że termin pójścia do szkoły sześciolatków znów się przesunął? - Nie powiem, że się z tego cieszę, ponieważ byłem w tej grupie posłów PO, która naciskała na panią minister Hall, żeby z przewidzianego na ten rok startu sześciolatków nie rezygnować. Państwo Elbanowscy, autorzy protestu społecznego i ponad 300 tys. sygnatariuszy tego protestu, zwracali uwagę, że szkoły nie są do tej reformy przygotowane. Nie jest to do końca prawda. Niedawno debatowaliśmy na temat projektu państwa Elbanowskich. Przypadki, incydenty, które oni opisują, należą już do przeszłości. Poza tym, to nie jest pełny obraz oświaty. Nie jest tak, że kiedy gdzieś jest źle, to wszędzie jest źle. Ale też nie jest tak, że jeśli gdzieś jest dobrze, to wszędzie jest dobrze. Rzecz w tym, czy ta

reforma ma sens i czy warto ją wprowadzać. Generalnie byłem za tym, aby z tej reformy nie rezygnować. Kiedy premier powiedział, że odsuwamy ją w czasie, powiedzieliśmy: dobrze, ale walczyliśmy jeszcze z pewną grupą koleżanek i kolegów o to, by obowiązek szkolny sześciolatków odsunąć tylko o rok. Dwa lata są po to, aby naprawdę ze wszystkim zdążyć. W Polsce jest 250 gmin, w których sześciolatki w ogóle nie poszły jeszcze do szkół. Trzeba tam pojechać i to sprawdzić. To jest zadanie dla kuratorów i dla samorządowców, którzy przecież są współwykonawcami tej reformy. Mamy aż dwa lata, żeby tego wszystkiego dopilnować. Zwracał pan uwagę, że potrzebny jest wzmożony monitoring: sześciolatków i ich postępów w nauce, jak również kadry nauczycielskiej. - Mówiłem z trybuny sejmowej, żeby tam, gdzie sześciolatki już są, monitorować ich szkolny start. 20 proc. sześciolatków już przecież chodzi do szkoły. Należy sprawdzać, czy sobie radzą, czy są jakieś szkolne niepowodzenia. Trzeba też pilnować kadry, żeby nie było tak, że wykwalifikowana kadra, która miała być zatrudniona od września, będzie zatrudniona dopiero za dwa lata. W tym czasie może się przecież przekwalifikować, wrócić do przedszkoli... Potem, we wrześniu 2014 obudzimy się „z ręką w nocniku”. Ten monitoring trwa cały czas. To nic innego, jak nadzór pedagogiczny. Nikt kuratorów z tego nadzoru nie zwolnił. Kurator naprawdę jeszcze dużo może. Nie może jednak sprzeciwić się likwidacji szkoły. Fakt, że dzieci w szkołach

jest coraz mniej, nie może oznaczać, że szkół będzie coraz więcej. Co ciekawe, obecnie dzieci jest coraz mniej, szkół jest coraz mniej - a nauczycieli cały czas przybywa. W Szczecinku tłumaczy się, że reforma oświaty jest potrzebna, ponieważ fakt, że sześciolatki pójdą do szkół, uratuje nauczycielskie etaty. - Oczywiście, ubocznym skutkiem tej reformy będzie to, że nauczyciele nie stracą pracy. No, ale nie czarujmy się, nie o to chodzi. Dla mnie najważniejszy w całej reformie jest uczeń. W reformie chodzi o to, by nasze dzieci miały szkolny start, taki jak większość dzieci w Europie. Słyszymy, że reforma odbiera dzieciom dzieciństwo. Nie przesadzajmy. Może się okazać, że dziecko przyjdzie kiedyś po latach i powie swoim rodzicom, że dali mu szansę na to, aby w życiu być kimś. Od dziecka trzeba wymagać w atmosferze miłości. Jeżeli dziecku stawia się różne wymagania i umie się to zrobić w odpowiedniej atmosferze, właściwie je stymulując, efekty mogą być duże. Dziś ubolewamy, że dzieci bawią się komórkami i komputerami. Z drugiej jednak strony wspomniane dzieci są lepiej rozwinięte. Uważam, że start sześciolatków naprawdę ma sens. Trzeba tę reformę wprowadzić, a nie ciągle ją odkładać, ponieważ w konsultacjach społecznych ktoś się sprzeciwia. Na ogół ci, którzy są „za” siedzą cicho; to ci, którzy mają inne zdanie, są głośni. Czy to, że pojawiły się głosy sprzeciwu, oznacza, że społeczeństwo generalnie jest przeciwne tym wszystkim zmianom? Nie sądzę.

- We wszystkich szkołach osobiście nie byłem. Jednak tam, gdzie byłem, widziałem przygotowania na odpowiednim poziomie. Rozmawiałem z dyrektor MJJO Joanną Powałką. Zapewniała mnie, że start szkolny sześciolatków jest w Szczecinku przygotowany. Kadrę nauczycielską również mamy odpowiednio przygotowaną. W innych miastach w Polsce rzeczywiście bywa inaczej. Od Elbanowskich usłyszałem, że wciąż funkcjonuje w szkołach system zmianowy. W Szczecinku już dawno nie było słychać, żeby dzieci chodziły do szkoły na drugą zmianę. Chwała Elbanowskim, że zwrócili uwagę na to, iż nie wszędzie jest dobrze. Niekiedy samorządy same się do tego przyczyniają. Mówiła o tym sama minister Hall. Ale nie w Szczecinku. O obrazie oświaty szczecineckiej mówię często w Sejmie. Obyśmy przez te dwa lata, które rząd i Sejm nam do startu szkolnego sześciolatków podarował, niczego nie pogorszyli. Z dyrektor Powałką rozmawiałem również o kadrze. Tutaj pewne niebezpieczeństwo jest. Arkusze organizacyjne szkół zostały przygotowane na start sześciolatków. Teraz okazuje się, że pracy dla niektórych nauczycieli nie będzie. Subwencja na sześciolatki, które od września 2012 miały pójść do szkół, owszem, przyjdzie. Ale jeśli sześciolatki w szkołach się nie znajdą, subwencji już od stycznia nie będzie. Ktoś powiedział, że rząd rękami samorządowców próbuje przeprowadzić tę reformę. Uważam, że nic złego się nie stanie, jeżeli

samorządy zaczną zachęcać rodziców do tego, by sześciolatki start szkolny rozpoczęły jak najszybciej. Czy rok 2014 to już ostateczny termin, kiedy sześciolatki pojawią się w szkołach? - Życie uczy, aby nie mówić, iż coś na pewno się wydarzy tylko dlatego, że tak zaplanowaliśmy. Kiedy rozmawiałem z jednym posłem z opozycji, zwrócił uwagę, że PiS gotowy był poprzeć reformę w kształcie, jaki PO proponowała na początku. Chodziło o to, że pójście sześciolatków do szkół było rozłożone na etapy i cały proces miał trwać w sumie trzy lata. Teraz, w 2014 toku będziemy mieli podwójne uderzenie - do szkół pójdą siedmio i sześciolatki. Wiadomo, czym to grozi. To będzie szkolny rocznik, który jak tsunami będzie przechodził przez cały system. Być może w ciągu dwóch lat powrócimy do dyskusji o pomyśle rozłożenia tej fali w czasie. Dyskusji o tym, aby reformę jeszcze przesunąć, nie przewidujemy. Projekt państwa Elbanowskich zakłada całkowitą rezygnację z obowiązku szkolnego sześciolatków. Myśmy ten projekt przyjęli do prac w komisji jako obywatelski, ale nie dlatego, że chcemy dyskutować nad startem szkolnym sześciolatków. Rok 2014 jest na dziś, póki co, ostateczną datą. Jeśli nie wydarzy się to wtedy, wówczas może się to już w ogóle nie wydarzyć.(sz)

A jak jest w Szczecinku? Czy pana zdaniem, jesteśmy przygotowani na przyjęcie sześciolatków?

W piątek (24.02) o godzinie 12.00 po raz 21 w tej kadencji zebrała się Rada Powiatu. W dość długiej, ponad trzygodzinnej sesji wzięło udział 17 radnych. Przed przystąpieniem do porządku obrad, radni zapoznali się z informacją o laurach przyznanych podczas podsumowania roku sportowego 2011, które odbyło się 22 lutego w Szczecinie. Starosta Krzysztof Lis odebrał w sumie dwa puchary. Jeden dla powiatu szczecineckiego za zajęcie 3 miejsca wśród 7 najlepszych powiatów województwa zachodniopomorskiego w ogólnopolskim systemie współzawodnictwa sportowego w sporcie młodzieżowym w roku 2011. Drugi - dla Dariusza Skiby, prezesa Uczniowskiego Ludowego Klubu Sportowego Borne Sulinowo, który uplasował się wśród 6 czołowych klubów województwa zachodniopomorskiego w ogólnopolskim systemie współzawodnictwa sportowego w sporcie młodzieżowym w roku 2011.

Potem przyszła kolej na zaplanowane punkty obrad. W części poświęconej pytaniom i interpelacjom jako pierwszy głos zabrał Jerzy Dudź. Radnego interesowała kwestia udzielenia pomocy przez personel szczecineckiego szpitala mieszkance sąsiadującej ze Szczecinkiem miejscowości. Radny poprosił również starostę o to, by wpłynął na SzLOT w sprawie umieszczania na stronach internetowych tej organizacji pełnych sprawozdań finansowych za minione lata. J. Dudź w swoich pytaniach nawiązał także do problemów, jakie jeszcze niedawno mieli mieszkańcy Bornego Sulinowa z wodą pitną. Następnie głos zabrał Arkadiusz Szczepaniak. Radnego interesowała kwestia sporu między dyrekcją a personelem w borneńskim DPS-ie; radny zapytał też o wypisanie ze szpitala pacjenta (lokatora osiedla socjalnego), który powinien być objęty opieką socjalną.

Po przedstawieniu informacji o pracy Zarządu Powiatu, radni podjęli uchwały dotyczące szczecineckich szkół ponadgimnazjalnych. Ściślej: uchwały te dotyczyły przekształceń, którym mają ulec podlegające pod powiat szkoły zawodowe. Dodatkowo, niektóre ze szkół, których organem prowadzącym jest powiat, zostały zlikwidowane; inne zostały przekształcone w licea ogólnokształcące dla dorosłych. Zmiany te miały charakter wyłącznie formalny. Po części uchwałodawczej, radni zapoznali się z wnikliwym, multimedialnym sprawozdaniem prezesa spółki PKS w Szczecinku, Adama Wyszomirskiego. Następnie - ze sprawozdaniem Komendanta Powiatowego Policji w Szczecinku oraz ze sprawozdaniem Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej na temat stanu bezpieczeństwa obszaru powiatu w zakresie ochrony przeciwpożarowej za 2011 rok.(sz)

REKLAMA

Obradowali radni powiatu


Autobusy jeżdżą inaczej

„Ale dobre!”,„Pycha!” - takie słowa słychać było na korytarzu podczas dwóch przerw w Gimnazjum nr 2 w Szczecinku w miniony czwartek, 23 lutego. Młodzież klas trzecich wraz z nauczycielkami biologii p. Marzeną Szczerbińską i p. Marią Turowską przygotowała poczęstunek. Nie było to zwykłe menu, ale stoisko ze zdrową żywnością. Dzieci i nauczyciele degustowali kolo-

rowe kanapki, pasty, sałatki, koktajle, soki ze świeżych owoców, zbożowe ciasteczka i wiele innych smakowitych potraw. Wszystko rozdawane było za darmo w niewielkich porcjach przez miłą obsługę w kelnerskich fartuszkach! Obok na stołach można było spokojnie skonsumować „zdobyte” rarytasy. Tak, tak, zdobyte! Chętnych było bardzo wielu, ale każdy

odchodził zadowolony. Większość z nas zdaje sobie sprawę, jak ważne jest zdrowe żywienie. Obserwujemy coraz częściej, że dzieci i młodzież pochłaniają zbyt wiele „fastfoodów”, czyli chipsów, hot - dogów czy słodyczy. Brakuje w ich jadłospisach przede wszystkim warzyw i owoców. Dzień zdrowej żywności w naszej szkole był uwieńczeniem projektu edukacyjnego pt. „Prawidłowe odżywianie receptą na zdrowie”. Uczniowie przygotowywali plakaty na ten temat, które w czwartkowy poranek zawisły na szkolnym korytarzu. Zespoły prezentowały swą wiedzę m. in. przez rozdawanie własnoręcznie wykonanych zabawnych ulotek z informacjami na powyższy temat. Dzieci układały jadłospisy i wzięły udział w spotkaniu z panią dietetyk. Pomysł wart jest uwagi, gdyż mamy nadzieję, że nasze pociechy będą uważnie patrzeć na to, co jedzą, aby dobrze się rozwijać. Paniom M. Szczerbińskiej i M. Turowskiej oraz młodzieży uczestniczącej w projekcie gratulujemy pomysłu i sukcesu. rzecznik prasowy szkoły Katarzyna Rybak

Czynsz za mieszkanie idzie w górę Będzie drożej. W tym roku mieszkańcy lokali należących do mieszkaniowego zasobu miasta zapłacą więcej za czynsz. Zgodnie z uchwałą Rady Miasta, podjętą 28 grudnia ubiegłego roku w sprawie „Wieloletniego programu gospodarowania zasobem mieszkaniowym Mia-

sta Szczecinek na lata 2012-2016”, nowa stawka czynszu za 1 metr kwadratowy lokalu mieszkalnego z pełnym wyposażeniem technicznym będzie wynosić 6,21 zł. Z kolei lokatorzy mieszkań socjalnych za 1 metr kwadratowy zajmowanego lokalu zapłacą 1,16 zł.

Dla porównania: obecnie obowiązująca stawka czynszu za jeden metr kwadratowy lokalu wynosi 5,76 zł. Natomiast stawka za metr kwadratowy mieszkania socjalnego - 1,02 zł. Nowe stawki zaczną obowiązywać od 1 lipca. (sz)

ka. Powrót tą samą trasą. Jeżeli chodzi o linię nr 7, autobusy nie zatrzymują się już koło basenu. Zmieniono również (częściowo) trasę na tej linii. Autobus dotąd jeździł ul. Mierosławskiego, Jasną, Ordona, Powstańców Wlkp. i Wyszyńskiego. Teraz pojedzie ul. Mierosławskiego, Jana Pawła II i Wyszyńskiego. Szczegóły zmian na stronie internetowej przewoźnika: www. km.szczecinek.pl (sw)

Smutny piesek i kotek w schronisku

„Krasnoludek” z wizytą u bezdomnych zwierzaków

foto:sw

Prawidłowe odżywianie receptą na zdrowie.

foto:(kr)

Recepta na zdrowie?

go i dalej na pętlę przy zakładach Kronospan. Powrót autobusu identyczną trasą. Z kolei dla autobusu linii nr „4” końcowym przystankiem będzie „Bugno-Elda”. Od 1 marca do Trzesieki pojedzie wspomniana linia nr „3”. To zamiast dotychczasowej „13”. Trójka będzie kursować trasą: Dworzec PKP, 28 Lutego, Wyszyńskiego, Szafera, Dworzec PKS, Kaszubska, Jana Pawła II, Kościuszki, Myśliwska, Polna, Karlińska, Trzesiecka oraz Pętla Trzesie-

W piątek (24.02) mieszkańców Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Rybackiej odwiedziły dzieci z Przedszkola „Krasnoludek”, mieszczącego się przy ul. Przemysłowej. Przedszkolaki przywiozły bezdomnym psom i kotom karmę, kołdry, koce i najprzeróżniejsze rzeczy, które z pewnością przydadzą się mieszkańcom schroniska. Jak nam powiedziały panie wychowawczynie, dzieciaki zebrały dary w ramach prowadzonej przez siebie akcji pn. „Smutny piesek i kotek w schronisku”. Oczywiście, dzieci poznały wszystkich mieszkańców schroniska. Radosnemu szczekaniu psów i miauczeniu kotów nie było końca. - W imieniu wszystkich pracowników naszej placówki bardzo dziękuję, zarówno dzieciom jak i ich rodzicom za pomoc dla naszych wychowanków, za wielkie, dobre serce. Tego nigdy nie za wiele, szczególnie w tym miejscu, gdzie psiego i kociego smutku, wielkiej tęsknoty za własnym domem, jest co nie miara - mówi Danuta Maria Kadela, szefowa schroniska. (sw)

REKLAMA

Komunikacja Miejska dokonała kolejnych zmian w rozkładach kursów autobusów. Od czwartku 1 marca br. na ulice Szczecinka powraca „trójka”. Zmiany w rozkładach jazdy dotyczyć będą również autobusów linii nr 5 i 7. Zostaną one zastąpione przez autobus oznaczony numerem „07”. Od czwartku „zero siedem” jeździ trasą: Polna, Kołobrzeska, Koszalińska, Mierosławskiego, Jana Pawła II, Wyszyńskiego, 28 Lutego, Waryńskie-

Zmiany w rozkładzie jazdy


Cały czas jestem na początku tej przygody Sławomir Ganiec urodził się 46 lat temu w grodzie nad Trzesieckiem. Na początku lat 80. grał w szczecineckim zespole Zakład K, później grał na basie w grupie Faust. W latach 90. Był właścicielem klubu HiHat, który do tej pory wielu mieszkańców wspomina z dużą sympatią. Obecnie Sławomir Ganiec bez reszty oddaje się swojej pasji, jaką jest lutnictwo. Rozpoczął również współpracę z Michałem Urbaniakiem, jednym z najbardziej znanych na świecie polskich muzyków jazzowych. Ich wspólne projekty będzie można śledzić na przygotowywanej właśnie stronie internetowej www.urbgan.pl. Jak to się stało, że zainteresował się pan lutnictwem? - Naturalnie. Na początku lat 80-tych byłem uczniem klasy gitary w naszej szkole muzycznej. Mieliśmy też z kumplami kapelę rockową. W obu tych przypadkach potrzebny był odpowiedni instrument. Gitarę klasyczną jakimś cudem załatwiła czy kupiła mi mama bodajże we Wrocławiu. Gitarę elektryczną, na której mógłbym rzępolić w MDK, musiałem zrobić sobie sam. Miałem ułatwione zadanie, bo mój dziadek miał stolarnię. Czyli miałem nieograniczony dostęp do odpowiedniego drewna, maszyn itp. Całe szczęście, że w szkole muzycznej nie byłem w klasie fortepianu, bo na pewno próbowałbym go zrobić. Jak wspomina pan początki przygody z lutnictwem? - Ja cały czas jestem na początku. A chronologicznie rzecz biorąc, w tamtych latach jak się nie skombinowało części od starych instrumentów, to trzeba było jechać po nowe do braci Kubina, rzemieślników z Gdańska. Nie wszystko jednak można było kupić. Robiłem raz gitarę dla kumpla. Koncepcja była taka, że gitara miała mieć sporych rozmiarów płytkę z tworzywa. Przyniósł mi kawałek ściany z kiosku Ruchu. Nie wiem jakim sposobem udało mu się to wykroić. Miał fart. W tamtym okresie za kradzież parunastu pocztówek z kiosku Ruchu ktoś inny dostał 2 lata paki. Inne części zdobywało się np. na PKP. Zaczepy na pokrowce zagłówków w przedziałach idealnie nadawały się na zaczepy do pasa gitarowego. Gorzej było z częściami do perkusji. Ale

miało być o lutnictwie, a nie o zwierzętach. To kombinowanie zostało mi do dziś. Do budowy skrzypiec wykorzystuję dysze powietrzne z wanien SPA. Z wentyli od kół traktorowych zrezygnowałem. Co w pracy sprawia panu najwięcej trudności? - Trudności może nie, ale najbardziej czasochłonne jest prawidłowe ustawienie instrumentu. Nawet bardzo dobry i drogi instrument źle ustawiony - nie zabrzmi. Czy zdarzyły się jakieś zabawne historie związane z pana pracą? - Zrobiłem kopię Gibsona ES-a. Wymyśliłem sobie, że polakieruję ją poliestrem. Ubzdurałem sobie, że gdzie jak gdzie, ale w Swarzędzu kupię właśnie taki lakier. Na miejscu okazało się, że nikt już nie robi takich na wysoki połysk mebli, fornirowanych, koszmarnych - ale lakier super... Lakieru nie kupiłem. Zatarłem za to silnik samochodu. Tak mi się śpieszyło do tego lakieru, że zignorowałem czerwoną kontrolkę. Remont samochodu kosztował tyle, ile nowy oryginalny Gibson. Najdroższą na świecie kopię Gibsona sprzedałem za parę stów. Pamiętam też, że pewien obecnie zawodowy muzyk, rodem ze Szczecinka, zapytał cyt: Skąd masz tego Majoneza? Majonez w latach 80. robił bardzo dobre gitary. Gitara tak mu się spodobała, że ją kupił. Wmówił mi, że gitara którą zrobiłem to Majonez. Uwierzyłem... Jedna z takich historii dotyczy Michała Urbaniaka. Co prawda mój instrument nie odgrywa w niej znaczącej roli, ale jest. Podczas zdjęć do teledysku jedna ze scen kręcona była w warszawskim metrze, gdzie Michał występuje w roli ulicznego grajka. Gra na moich skrzypcach, a przed nim leży futerał z drobnymi. W pewnym momencie podszedł do niego starszy jegomość, przywitał się i niepewnym głosem spytał - Czy to pan, panie Michale? - Tak, to ja. - To teraz tu musi pan grać? - No tak się złożyło - odpowiada Michał. Pan powiedział, żeby się nie martwił, że takie niestety bywają koleje losu. I życząc mu powodzenia wrzucił do futerału 5 zł. Michał pięknie podziękował. Jak zaczęła się pana współpraca z Michałem Urbaniakiem?

- To wszystko przez Piotrka Iwanka, realizatora dźwięku. Chyba w połowie 2010 r. w Łodzi Michał prowadził warsztaty muzyczne „Urbanator Days”. W tym samym czasie w swoich sprawach był tam też Piotrek. Okazało się, że jest on jedyną osobą, która mogła uruchomić nagłośnienie, czyli sprzęt niezbędny do przeprowadzenia warsztatów. Zadzwonił do mnie ze swoim szalonym pomysłem zaprezentowania moich skrzypiec Michałowi Urbaniakowi. Temu samemu, który zagrał z Dawisem i chyba wszystkimi największymi światowego jazzu. Piotrek nie mógł widzieć, co ja o tym sądzę, ale od pukania się w głowę rozbolał mnie palec. Pomyślałem jednak „a co mi tam - wyślę”. Michał trochę porzępolił, ponoć powiedział, że fajna koncepcja i ogólnie jest OK. I że zadzwoni. Czyli jak zwykle... Ale po około miesiącu rzeczywiście zadzwonił. Powiedział, że bardzo mu się podoba to, co robię i że chciałby mieć taki instrument w swojej kolekcji. Przedstawił mi parę swoich koncepcji dotyczących instrumentów, które chciałby firmować swoim nazwiskiem. Wyszło na to, że wspólnie zaprojektujemy instrument! Ta rozmowa była dość długa. Okazało się, że Michał - bo już wtedy przeszliśmy na ty - bardzo dobrze pamięta Szczecinek. Był tu w wieku 15-16 lat z koncertami. W posiadaniu Mirka Gabalisa jest mnóstwo zdjęć z tamtego wydarzenia. Był to 1957 rok, a niektóre są oryginalnie kolorowe. W nie tak dawno wydanej biografii Michała jest opisana pewna historia, której akcja dzieje się „gdzieś na Pomorzu”. W książce tego nie ma, ale to właśnie w Szczecinku. Zachęcam do lektury „Ja, Urbanator” bo pomijając fakt, że w dwóch linijkach napisał o mnie, to jest to świetna książka. Okazało się, że szybko przeszliście od słów do czynów. Jak wyglądały pierwsze skrzypce zrobione dla Michała Urbaniaka? - Pierwsze skrzypce zrobione dla Michała mają kolor niebieski, korpus posiada biało-czarny binding. Kolor niebieski jest ulubionym kolorem Michała, więc postanowiliśmy ten model nazwać BLURB. Jest to instrument obecnie najchętniej używany przez Michała na koncertach. Pamiętam, że 18 listopada odbyła się III edycja „Ery Schaeffera” w Teatrze Studio w War-

Sławomir Ganiec i Michał Urbaniak prezentują model BLURB

szawie. Michał ma w tej sztuce kwestie mówione oraz 15-minutowe solo na skrzypcach. A ja to wszystko widzę i słyszę. Nie muszę mówić, jak się czułem. Rozumiem, że to był dopiero początek waszej współpracy. - Jednym z kolejnych pomysłów Michała są skrzypce long neck. Chodzi o to, że normalne, klasyczne skrzypce mają szyjkę, gryf w określonym wymiarze w zależności od rozmiaru instrumentu. 4/4 ma 114 mm między stopkami czy kopytkami różnie to nazywają. Szyjka, kończąc się łagodnym łukiem, jest podpórką dla kciuka muzyka. Dzięki temu jest mu łatwiej grać w pozycjach. Michał chciał, żeby mu zrobić długą szyjkę. W zasadzie cały instrument to szyjka. Na takim instrumencie nie można grać technikami wyuczonymi w szkole muzycznej. Na tym trzeba się nauczyć grać. Instrument zrobiłem cały z hebanu. Trochę mu się nie podobał, bo nie był niebieski (śmiech). Jest to całkowicie nowa konstrukcja, gdzie zamiast kołków czy też kluczy do strojenia, zastosowałem opracowany przez siebie mostek z pokrętłami śrubowymi. Nie wymyśliłem nic nowego, bo to jest niemożliwe. Wszystko, co można było wymyślić w tej dziedzinie zostało już wymyślone przez Neda Steinbergera. Ależ ten facet ma głowę. Ja za to jako pierwszy na świecie zastosowałem łożyska kulkowe w konstrukcji takiego mostu - strunociągu. Powinienem chyba to gdzieś zgłosić jako wzór użytkowy (śmiech). Mam też jedną rzecz, na którą Ned Steinberger nie wpadł. Zostawił coś dla mnie. To już na pewno zgłoszę do Urzędu Patentowego, ale nie mogę na razie nic więcej powiedzieć. Na dzień dzisiejszy instrumenty mają się nazywać URBGAN, modele to ���Blurb” i „Ebony Body”. Mają mieć pickupy/przetworniki Barbery/ BTS transducers system - jedne z najlepszych na świecie. Muszę wykonać jeden egzemplarz właśnie dla Richa Barbery. Wyślemy go, lub Michał go zawiezie, bo możliwe, że niedługo wyjedzie do USA. A jak przedstawiają się plany na przyszłość? Co dalej? - Michał ma mnóstwo pomysłów. Chce instrument 6-7 strunowy również z progami. On wie, że na scenie

musi być show, dlatego chciałby mieć podświetlane akrylowe i transparentne skrzypce, ale też żeby smyczek się świecił i żeby natężenie światła zmieniało się wraz z dynamiką gry. Warto tu wspomnieć o tym, że Michał Urbaniak jako pierwszy na świecie założył do swoich skrzypiec piątą strunę. To też ciekawa historia opisana w jego biografii. On jest zawsze o jeden krok do przodu. Powiedział coś, na co nikt do tej pory nie wpadł. Cyt: dlaczego wszyscy na świecie chcą, żeby skrzypce elektryczne brzmiały jak klasyczne? My zrobimy skrzypce elektryczne, które będą brzmiały jak elektryczne. Kiedyś zadzwonił i powiedział, że wymyślił coś nowego - Violtara. Początkowo nie skojarzyłem i mówię, że nazwa fajna, ale co to za instrument? Olśniło mnie - skrzypce i gitara. Ja, jako gitarzysta, strasznie zapaliłem się do tego pomysłu. Dzięki temu będę mógł grać smyczkiem na gitarze tak jak na skrzypcach. Mam już projekt: menzura 440mm, krótka, bo ręka nie sięgnie. Strój e, h, g, d, a, e czyli jak w gitarze. Naprawdę jestem ciekaw, jak to wyjdzie. Rozumiem, że to tylko część planów? - Żeby zrobić dobrze brzmiące skrzypce, nawet te elektryczne, potrzeba dobrego rezonansowego drewna. Mam trochę jaworu, ale ten suchy już mi się kończy. Reszta będzie dobra za 5 lat (śmiech). Do tego czasu przerwa... Żartowałem. Tak, jak wspomniałem wcześniej, zajmę się wykonaniem prototypu, a następnie dokumentacji potrzebnej do wniosku patentowego. To potrwa bardzo długo. W międzyczasie zrobię wymyśloną przez Michała Violtarę i skrzypce z systemem MIDI. Wszyscy wiedzą, jak brzmią skrzypce. Dzięki MIDI skrzypek będzie miał nieograniczone możliwości kreowania brzmienia, od trąbek, saksofonów, gitar, pianin itd. aż po instrumenty perkusyjne. Może uda się zorganizować w Szczecinku koncert Michała. On jest bardzo „za”. Byłaby też duża szansa, aby Szczecinek znalazł się na mapie planowanej kolejnej edycji Urbanator Days. Rozmawiałem już w tej sprawie z kimś, kto mógłby się tym zająć. Póki co nie ma decyzji. Chyba nie są zainteresowani artystą z pierwszej, światowej półki. A może rozmawiałem nie z tymi, co trzeba? Ruszyła też strona internetowa www.urbgan.cba. pl, gdzie można obejrzeć galerię zdjęć wykonanych instrumentów. W przygotowaniu jest też strona www.urbgan.pl, która ma na celu prezentację instrumentów zaprojektowanych wspólnie z Michałem. Czekam na zdjęcia. Rozmawiała: Marzena Góra


Rocznica zdobycia Szczecinka przez Armię Czerwoną od wielu już lat budzi spore emocje. Szczecinek jest prawdopodobnie jedynym miastem w Polsce, gdzie mieszkańcy czczą podwójną rocznicę wydarzeń (wyzwolenie - zdobycie) z zimy 1945 roku. Przypomnijmy, że miasto zostało zdobyte 27 lutego 1945 roku. Meldunek do Moskwy wysłano przed północą naszego czasu. Za czasów PRL uważano, że właśnie w tym dniu Szczecinek został zdobyty. Tak też do dziś uważa wielu mieszkańców miasta. 27 lutego wiązankę kwiatów pod

pomnikiem Zdobywców Wału Pomorskiego złożył starosta Krzysztof Lis. Z kolei we wtorek (28.02) w samo południe na Cmentarz Wojenny przybyli członkowie i sympatycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zapłonęły znicze, a u stóp pomnika legły wiązanki kwiatów. Wszystko z okazji - jak podkreślali - wyzwolenia Szczecinka - Żołnierskie prochy nie potrafią się bronić, dlatego jesteśmy dziś tu, by uczcić pamięć bohaterskich żołnierzy Armii Czerwonej, którzy w lutym 1945 roku wyzwolili Szczecinek. Bez ich daniny krwi, miasto

Na pogotowie do Kołobrzegu W ubiegłym miesiącu poruszyliśmy temat dotyczący likwidacji powiatowych dyspozytorni pogotowia ratunkowego. Ich miejsce miały zastąpić duże, centralne dyspozytornie. Już w poniedziałek rozpoczęły się przygotowania do zmian w funkcjonowaniu pogotowia, w myśl których mieszkańców województwa Zachodniopomorskiego będą obsługiwać jedynie dwie dyspozytornie. Zachodnią część województwa będzie obsługiwała dyspozytornia w Szczecinie, natomiast część wschodnią - Kołobrzeg. Mimo to, numer alarmowy 999 pozostaje bez zmian. Lecz po jego wykręceniu powinniśmy połączyć się automatycz-

nie z dyspozytorem w Kołobrzegu, który ma przejąć obowiązki wszystkich dyspozytorów z powiatów. Nowy system odbierania zgłoszeń jest w fazie testowania. Teoretycznie powinno być łatwiej połączyć się z pogotowiem, ponieważ w danej chwili dyżur będzie jednocześnie pełniło kilku dyspozytorów, a nie jeden, jak to było do tej pory. Według zapewnień wojewody zachodniopomorskiego, który w dużej mierze odpowiada za sprawne funkcjonowanie systemu ratownictwa, pacjenci nie odczują żadnych zmian, również czas dojazdu karetek nie ulegnie wydłużeniu. (mg)

nigdy nie byłoby polskie. Im wszystkim jesteśmy w tym dniu zobowiązani naszą najwyższą wdzięczność. W tym dniu wreszcie pamiętamy też o tych, którzy 67 lat temu przyszli tu budować polskie życie. Większość z nich spoczywa na tutejszym cmentarzu - mówił do zgromadzonych jeden z liderów szczecineckiego SLD Andrzej Bratkowski. Niestety, na cmentarz - po raz kolejny - nie pofatygował się burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie - Douglas. Nie było też przedstawicieli szczecineckiego magistratu. (z)

Policja? Tylko w

foto:sw

Kwiaty w rocznicę

28 lutego w samo południe na Cmentarz Wojenny przybyli członkowie i sympatycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Do 2 marca zostanie posadzonych 230 topoli

Szczecinie Wojewódzkie centrum powiadamiania ma obsługiwać nie tylko dyspozytornie pogotowia ratunkowego. Po uruchomieniu całego, profesjonalnego systemu wojewódzka centrala ma się także zająć połączeniami numeru policyjnego - 997. - Numer 112, obok numeru 997, funkcjonował do tej pory tylko na policji - powiedział na minionej sesji komendant policji w Szczecinku insp. Józef Hatała. Zdaniem komendanta, jeśli ktoś zdecydował się wybrać numer alarmowy 112, od razu, bez żadnych zarzutów był przez policję obsługiwany. - Kiedy wojewódzka centrala zostanie uruchomiona, połączenia na pogotowie ratunkowe będą obsługiwać dwa punkty w województwie, natomiast połączenia policyjne - jeden punkt - dodał komendant. - Już teraz jesteśmy na to gotowi. Policja jest przygotowana na to, aby ten numer został przekazany w gestię wojewody. (sz)

TEMAT .NET Codziennie.

Mickiewicza jak przed półwieczem Ostatnia taka operacja miała miejsce pół wieku temu - na początku lat 60. ubiegłego stulecia. Mowa o sadzeniu młodziutkich czarnych topól włoskich. Drzewka o wysokości 5-6 metrów przyjechały w środę do Szczecinka ze szkółki leśnej w holenderskim Opheusden. Ponieważ nie mogły zbyt długo „leżakować”, dlatego też niemal prosto z samochodu, przy pomocy specjalistycznego sprzętu, trafiły do przygotowanych w listopadzie ubiegłego roku, wzdłuż ulicy Mickiewicza, dołków. Sadzenie rozpoczęto od strony obiektów Ośrodka Sportu i Rekreacji. Transportem drzewek z Holandii do Szczecinka, łącznie 230 sztuk, zajęła się firma Kronospan. - W środę przyjechało 115 drzewek, w piątek przyje-

dzie kolejnych 115. Łączny koszt ich zakupu wyniesie około 20 tys. euro. To dar firmy dla mieszkańców Szczecinka - mówi Beata Rafalo, rzecznik prasowy Kronospanu. Sadzenie drzewek rozpoczęliśmy dokładnie dzisiaj (29.02) o godz. 7.06. W piątek posadzimy drugą turę drzewek - powiedział nam wiceprezes PGK Tadeusz Chruściel. Przypomnijmy, że akcja wymiany alei topolowej rozpoczęła się jesienią ubiegłego roku. W listopadzie zostały usunięte stare, schorowane drzewa (łącznie 163 sztuki) po obu stronach ul. Mickiewicza. Pod nowe topole wykopano doły o średnicy 120 cm i głębokości 60 cm oraz częściowo zasypano je ziemią i liśćmi. Dodatkowo każdy z nich został osłonięty drewnianymi palikami. (sw)


Historyczny dokument z 1945 r. Zamieszczamy nigdy dotąd nie publikowane, kolejne zdjęcie pochodzące z zasobów rosyjskiego archiwum państwowego. Dokument pochodzi z pierwszych godzin po zdobyciu Neustettin`a. Zdjęcie, podobnie jak te, które opublikowaliśmy w poprzednim wydaniu „TS”, wypatrzył szczecinecczanin - Marcin Możejko. Autorem fotografi jest wojenny fotoreporter Armii Czerwonej, Siergiej Łoskutow. Wszystkie publikowane na naszych łamach zdjęcia powstały w kilkanaście godzin po zakończeniu walk o miasto. Można je podzielić na trzy grupy. Pierwsza dotyczy parady zwycięstwa. Jest to defilada kawalerzystów z rozwiniętym sztandarem 32 Dywizji Kawalerii przejeżdżających przez Bismarckstrasse (dz. ul. Wyszyńskiego) i Markt (pl. Wolności). Druga część to przejazd kolumn samochodowych i dział samobieżnych przez Mittelstraße (dz.ul. Powstańców Wlkp.przez pewien czas po wojnie, ulica ta nosiła nazwę Środkowa) i Blücherstrasse (ul. Mickiewicza). Trzecia część to scena aranżowana na użytek propagandowy i przedstawia natarcie przez plac Wolności (Markt) w kierunku 9 Maja (Preussichestrasse). W rzeczywistości nacierano w odwrotnym kierunku. Archiwalna fotografia przedstawia kolumnę samobieżnych dział przeciwpancernych przejeżdżających przez opustoszałą i zaśmieconą Blücherstrasse (dz. ul. Mickiewicza) na wysokości dzisiejszego banku PeKaO. Po lewej stronie widać

Nowości na lokalnym rynku wydawniczym

„Zapiski” po raz piąty Już trzy lata minęły odkąd pogański bożek, z bliżej nie znanych powodów nazwany Belbukiem, w półmroku spogląda na opuszczone pomieszczenia wieży św. Mikołaja - niegdysiejszej siedziby Muzeum Regionalnego, będącą teraz przybudówką operetkowego gmachu, jakim jest galeria „Hosso”. Przypomnijmy, że Belbuk został wydobyty przez rybaka z jeziora Komorze ok. 1880 roku. Dopiero teraz, po 50 latach możemy dowiedzieć się o jego prawdziwej historii, jako że o jego odkryciu krążą różne, czasem zupełnie nieprawdziwe wersje. Posąg bożka najpierw przez kilkanaście lat stał na polu w Sikorach, a następnie ok. 1900 roku, trafił do ogródka oberży w Łubowie. Tam też po wojnie odnalazł go twórca powojennego Muzeum Regionalnego w Szczecinku, Aleksander Stafiński. Dlaczego A. Stafiński twierdził, że bożek z racji swego pochodzenia (słowiańskiego) przed wojną nie mógł być eksponowany w miejscowym muzeum? Czy rzeczywiście przyczyną tego było negatywne stanowisko ówczesnego powiatowego opiekuna zabytków archeologicznych w Szczecinku Emila Wille, który powątpiewał w autentyczność bożka? O fascynującej historii Belbuka pióra koszalińskiego archeologa i badacza Ignacego Skrzypka, możemy przeczytać w najnowszych „Szczecineckich Zapiskach Historycznych” opatrzonych numerem 5. Pozycja nakładem Muzeum Regionalnego ukazała się w tych dniach. Przypomnijmy, że zapiski, choć redagowane bardzo nieregularnie,

mają już ponad trzydzieści lat. Do tej pory były to numery zawierające co najwyżej kilkanaście stron. Ostatnie wydanie to prawdziwy rarytas - opasłe tomisko o objętości 354 stron. Trzeba dodać, że zespół redakcyjny w składzie: Jerzy Dudź, Anna Dymna i Jadwiga Kowalczyk-Kontowska wykonał olbrzymią pracę. Książka liczy sobie 10 rozdziałów. Magdalena Iwanicka pisze o zagadnieniach związanych z konserwacją obrazu „Adoracja ukrzyżowanego Chrystusa” znajdującego się w zbiorach tutejszego muzeum, zaś Ignacy Skrzypek o przedchrześcijańskim Belbuku, a także o pierwszym szczecineckim archeologu Wilhelmie Kasiskim, żyjącym w latach 1805 - 1881. Była to niezwykła postać. Major pospolitego ruszenia w tutejszym garnizonie, w ramach swego zajęcia, prowadził prace archeologiczne na terenie powiatu szczecineckiego. Ich plonem była wystawa zorganizowana w zbrojowni, obejmująca ok. 700 zabytków. O pierwszym szczecineckim archeologu wielokrotnie pisaliśmy na łamach „TS”. Jadwiga Kowalczyk-Kontowska pisze o zabytkowych wiejskich kościołach znajdujących się na na terenie gminy wiejskiej Szczecinek. Jest to bodaj pierwsze tego typu powojenne opracowanie. Na terenie gminy, spośród 18 istniejących do 1945 roku, zachowało się do dzisiaj 14 zabytkowych kościołów. Tamże możemy się dowiedzieć o pierwszych kościołach, które powstały na tych terenach, ich dziejach związanych z Reformacją i nie-

sprzyjającym dla Kościoła okresie powojennym, kiedy dotychczasowe świątynie protestanckie były przejmowane przez polskich katolików. Jerzy Dudź, którego fascynuje bóg wojny - Napoleon Bonaparte zajmuje się - jakże inaczej - śladami pobytu wojsk napoleońskich w Szczecinku. Właśnie w lutym mija kolejna rocznica wkroczenia do Szczecinka oddziału polskiej jazdy dowodzonej przez generała Jana Łubieńskiego. Przypomnijmy, że Szczecinek został zajęty 2 lutego 1807 roku. Mieszkająca od kilkunastu lat na terenie naszego powiatu Christa Himmele z domu Dennig oraz Dorota Himmele-Doll zajmują się dziejami rodzinnego majątku w Juchowie. Siedzibą rodu był znajdujący się dzisiaj w kompletnej ruinie pałac z dwiema cylindrycznymi wieżami. O polskich Tatarach, którzy po wojnie osiedlili się w Szczecinku wspomina Aleksander Miśkiewicz. Tutejsza społeczność liczyła ok. 30 osób. Tatarskie rodziny zamieszkały w obrębie ul. Wodociągowej, Lipowej i Winnicznej. Ostatnie trzy rozdziały to wspomnienia Jana Kurka, Alicji Tyszkiewicz i siostry Marii Marceli ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek. Prace te zostały nagrodzone w konkursie „Szczecinek - moje miasto”, ogłoszonym z okazji 700-lecia Szczecinka.

murowane ogrodzenie banku z metalowymi przęsłami. Dalej w tle za drzewami można rozpoznać istniejącą do dzisiaj kamienicę oznaczoną numerami 3-4. Zabudowa w tym rejonie miasta pozostała nietknięta. Za nią przy skrzyżowaniu z Victoriastrasse (dz. Boh. Stalingradu) ulicę przegradza barykada z pni. Dodajmy, że ul. Mickiewicza wraz z całą dzielnicą nadjeziorną obramowaną ulicami: Boh. Stalingradu, Wyszyńskiego, Klasztorną, pl. Wazów, Piłsudskiego stała się dzielnicą zdobywców i Polacy nie mieli prawa na tym terenie się osiedlać. (jg)

Książka Zbigniewa Ludwiczaka

Ocalić od zapomnienia W tych dniach na lokalnym rynku wydawniczym pojawiła się publikacja autorstwa Zbigniewa Ludwiczaka, pod tytułem „Aktywne życie po siedemdziesiątce. Nade wszystko pływanie - wspomnienia i relacje Zbigniewa”. Książka opatrzona została recenzją prof. nadzw. CB dr. Leszka Pawelskiego. Można w niej przeczytać m.in.: „Autor (...) jest instruktorem harcerstwa w stopniu harcmistrza, był trenerem pływania i akrobatyki, a więc dyscyplin, które preferują piękno, elegancję, a nade wszystko cierpliwą, ciężką pracę, którą Zbigniew Ludwiczak zawsze cenił i wykonywał. Fakt, że podjął decyzję opisania swej działalności społecznej w okresie pozawodowym zasługuje na szczególne uznanie. Tym samym podejmuje próbę wpisania się w sposób zdecydowany w krajobraz zdarzeń i personaliów miasta Szczecinek”. W książce przywoływane są wspomnienia autora z lat młodzieńczych - zarówno te, dotyczące harcerskiej przygody, jak i pływania. W krótkim rozdziale, „Dla podtrzymania zdrowia i dobrego samopoczucia” Czytelnik odnajdzie kilka porad, jak zachować zdrowie i wciąż pozostać aktywnym na

emeryturze. Jeden z rozdziałów został poświęcony działalności Towarzystwa Pływackiego MASTERS. W posłowiu autor wskazuje, że książka ma na celu ocalić od zapomnienia minione zdarzenia i fakty. Podkreśla także, że Mistrzowskie tytuły MASTERS-ów Szczecinka wywalczone w latach 2010-2011 są godne uwagi i zasługują na zachowanie ich w pamięci. (sz)


Żołnierze wyklęci Pozostała już ich garstka. Przytłaczająca większość zmarła, nie doczekawszy się społecznego uznania - żołnierze wyklęci. Wprawdzie w maju 1945 roku wojna się skończyła bezwarunkową kapitulacją hitlerowskich Niemiec, ale Polacy nie byli zwycięzcami. Poczucie krzywdy z utraty znacznej części terytorium przedwojennej Polski wcale nie rekompensowały nabytki na zachodzie. Prześladowania tysięcy członków Armii Krajowej, wprowadzanie na sowieckich bagnetach nowych, niechcianych porządków, wreszcie przekonanie o rychłym wybuchu trzeciej wojny światowej między niedawnymi sojusznikami, były powszechne i sprzyjały kontynuacji walki, tym razem z własnym reżimem. Taką walkę podjęli żołnierze AK i młodzież owiana legendą niedawnych czynów swych starszych braci i ojców, mająca aż nadto dowodów na wiarołomstwo władzy. Celem walki było niedopuszczenie do zmiany ustroju Polski na komunistyczny. Walka jaką wówczas prowadziły najbardziej ideowe jednostki, była wojną domową. Komuniści dołożyli wszelkich starań, aby odebrać im niewątpliwą sympatię, jaką cieszyli się w społeczeństwie. Zabieg był stosunkowo prosty. Uwypuklano te wszystkie elementy w ich działalności zbrojnej, które mogły uchodzić za kryminalne: napady na banki, sklepy, przemoc wobec przeciwników politycznych z wykonywaniem wyroków śmierci włącznie. Na Pomorzu Zachodnim było to łatwiejsze niż gdzie indziej. Przybyła tu z wielu stron ludność, po większej części się nie znała. Przez pierwszych kilka lat po wojnie, pełno było rozbojów i zabójstw. Na terenie Szczecinka działały tajne organizacje składające się najczęściej z młodzieży, które chciały obalenia istniejącej władzy komunistycznej w Polsce, m.in.: WiN (Wolność i Niepodległość) założona jeszcze w maju 1946 roku przez byłych partyzantów AK z Grodna; Armia Leśna założona w połowie 1946 roku przez zawodowego sierżanta; działająca w Bobolicach jak również na terenie Szczecinka BOA, złożona z grupy AK w Wołkowysku, Drużyna Harcerska założona przez mającego ogromny autorytet wśród harcerzy, 16-letniego ucznia VI klasy, Irka Leszczyńskiego. Nie sposób w jednym krótkim tekście przedstawić nawet pokrótce wszystkie działające tu organizacje podziemne. Podobnie jak wymienić wszystkich jej uczestników, a byli wśród nich tak znani i cenieni mieszkańcy Szczecinka jak Adam Giedrys, czy ogromnie popularny

nauczyciel LO Stanisław Klisz i jego bliscy. Dlatego skupię się na jednej z działających w mieście tajnych organizacji - Polskiej Armii Podziemnej, przemianowanej później na Europejską Armię Podziemną. Założył ją w listopadzie 1948 roku Janusz Michniowski ps. „Czarny”, były żołnierz armii Andersa, który w 1946 roku wrócił do Polski. Powołał on do życia tzw. Pomorski Okręg Europejskiej Armii Podziemnej o kryptonimie A-C. W jej skład wchodzić miało 8 regionów - miast z całego Pomorza Zachodniego tj. Szczecin, Szczecinek, Stargard Szczeciński, Kołobrzeg, Słupsk, Piła, Wałcz, Złotów. Do czasów rozbicia organizacji, działalność prowadzona była jedynie w Szczecinie i Szczecinku. Dowódcą całości i regionu szczecińskiego był Janusz Michniowski. Dowódcą rejonu Szczecinek (kryptonim A-C-1) w dniu 15 stycznia 1949 mianowany został Zbigniew Królikowski ps. „Żbik”. Działalność organizacji polegała na wykonywaniu i kolportażu ulotek antykomunistycznych, werbowaniu nowych członków, szkoleniu, gromadzeniu szkiców i map, które umożliwiłyby w razie działań wojennych szybsze opanowanie terenu. Wysyłano też do członków lokalnych władz, milicjantów i ubowców, pisma ostrzegawcze, żądające zaprzestania represyjnej działalności. Środki armii były więcej niż skromne i pochodziły z dobrowolnego opodatkowania się członków. Posiadała ona jedną maszynę do pisania, ręczną drukarkę, pieczęć z nazwą organizacji i orłem w koronie. Dowódca Janusz Michniowski, miał też pistolet, o którym prawdopodobnie pozostali członkowie organizacji nic nie wiedzieli. Europejska Armia Podziemna działała bardzo krótko. Założona w listopadzie 1948 roku, już w połowie maja 1949 roku z powodu aresztowań większości członków, przestała istnieć. Podobny los spotkał wiele innych, podobnych organizacji. Fakt, że zostały rozbite krótko po ich utworzeniu, nasuwa podejrzenie, że część z nich była prowokacją UB. Aresztowania przebiegały w sposób bardzo podobny. W nocy otaczano dom osoby podejrzanej, do mieszkania wchodziło kilku uzbrojonych funkcjonariuszy bezpieczeństwa aresztując podejrzanego i dokonując gruntownej rewizji w mieszkaniu. Następnie zatrzymanych odprowadzano pieszo lub odwożono do siedziby UB w Szczecinku, która mieściła się w dzisiejszym budynku policji przy ul. 28 Lutego. Prowadzone śledztwo było okrutne, a ubowcy często pod

wpływem alkoholu. Przesłuchiwanych bito i kopano po całym ciele, sadzano ich na kilka godzin na nodze odwróconego taboretu, albo na butelce po winie. Bito gumowymi pałkami, drewnianymi kijami, linijką lub cienkim prętem w pięty i palce stóp. Zmuszano do robienia tzw. „żabek” i przysiadów, aż do wycieńczenia i omdlenia. Jedną z metod wymuszania zeznań było przywiązywanie aresztowanego do drążka czy karabinu, wieszanie głową w dół między dwoma krzesłami, kneblowaniu ust i wlewaniu do nosa wody z octem. Oczywiście wszystkich poniżano, depcząc ich godność osobistą i grożono zabiciem najbliższej rodziny. Dodatkową udręką był brak snu w czasie przesłuchań, które ciągnęły się tygodniami. Zbigniew Królikowski przesłuchiwany był aż 30 razy. W podsumowaniu śledztwa uczestniczył sam prokurator, często w obecności funkcjonariusza prowadzącego śledztwo. Zdarzało się, że pytał oskarżonych, czy w śledztwie używana była przemoc fizyczna, gdy otrzymywał odpowiedź twierdzącą naigrawał się wmawiając aresztowanym, że przeczytali to w „londyńskich gazetach”. Warunki przebywania zarówno w areszcie jak i później w więzieniu były fatalne: przepełnione cele, brak prycz, wiele osób spało na betonie, wyżywienie podłe... Wyroki jakie zapadły były równie okrutne jak samo śledztwo. Organizator armii Janusz Michniowski otrzymał karę śmierci, zamienioną później na dożywocie, a w 1956 r. na 7 lat więzienia. Zbigniew Królikowski, Maria Klisz, Stafania Herczyńska, Karol Klisz, Czesław Sędek, Klementyna Kuriata, Bronisław Lisiecki, Wiktoria Wiszczulska, Stanisław Poddębniak i Michał Krzyżanowski otrzymali wyroki po 5 lat więzienia. Ponadto Felicja Lucyna Moczulska - 1,5 roku, Edward Zimny - 1 rok więzienia i 2 lata pracy w kopalni, Stanisław Klisz - 7 miesięcy i 2 lata pracy w kopalni, Konstantyn Bojarun - 7 miesięcy. Po wyjściu z więzienia wszyscy byli napiętnowani i wielokrotnie szykanowani. Wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 17 stycznia 1991 roku wszystkich uniewinniono od przypisanych im czynów. Niestety, ich prześladowcy nie zostali publicznie napiętnowani, ponieważ wszyscy już nie żyją. Jerzy Dudź Dziękuję Pani Marii Sosnowskiej-Klisz za pomoc w napisaniu tego artykułu. Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku.

Archiwum

ZE ZBIORÓW MUZEUM REGIONALNEGO

Trwają przygotowania do II Ogólnopolskiego Sympozjum Naukowego „Edukacja regionalna - wokół małych Ojczyzn”, organizowanego przez szczecineckich nauczycieli członków Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Twórczych przy współpracy Szczecińskiej Szkoły Wyższej „Collegium Balticum”. Patronat nad krajowymi obradami regionalistów reprezentujących różne środowiska naukowe objęła Polska Akademia Nauk i podobnie jak w roku ubiegłym wśród honorowym protektorów konferencji są ministrowie, parlamentarzyści, lokalne i regionalne władze. Wiadomo już, że konferencja odbędzie się w dniach 3 - 6 września br. w Szczecinku i Bornem Sulinowie, uroczyste otwarcie nastąpi w sali witrażowej szczecineckiego ratusza. W jej trzydniowych obradach uczestniczyć będzie około 70 osób, w tym blisko 40 profesorów z wielu uczelni i instytutów naukowo-badawczych. Do udziału w obradach plenarnych organizatorzy zaproszą także grupę szczecineckich nauczycieli humanistów ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i licealnych, będzie więc okazja do bezpośredniego skonfrontowania teorii z praktyką. Całodniowe obrady w Szczecinku zakończy terenowa prezentacja „Szczecinek w słońcu i na fali”, do jej koordynacji organizatorzy zamierzają poprosić SAPiK i SzLOT. I jakby na potwierdzenie znaczenia powyższego przedsięwzięcia - przytaczamy fragment listu naszej stałej Czytelniczki. „Wnuk z własnej inicjatywy wykonywał ostatnio w szkole projekt, licząc też na poprawę oceny z przedmiotu - pisze Halina C. - Był to album poświęcony lokalnym patronom szczecineckich ulic. Niby nic takiego, ale gdy poprosił o pomoc, nauczyciele nic więcej nie potrafili mu powiedzieć o Genowefie Matusewicz czy Władysławie Cieślaku, ponad to, że byli to - lekarka i kombatant. Postanowiłam więc o tym do was napisać tym bardziej, że chyba uderzam w spacerkowy czuły punkt”. Oj tak! Ale to też kolejny dowód na to, że edukacja regionalna powinna na stałe zagościć w szkolnych programach. Co do sylwetek lokalnych patronów, ich w miarę szczegółowe biogramy znaleźć można choćby w szczecineckim who`s who, zapraszam. Zapytałam, nie uzyskałam właściwie żadnej odpowiedzi, sama też nie potrafię sobie tego logicznie wytłumaczyć - twierdzi Iwona H. - dlaczego gdzieniegdzie przecenia się artykuły spożywcze, których terminowa przydatność do spożycia choćby nawet dopiero co, ale się zakończyła? Fakt, kosztuje „to” niewiele, dosłownie grosze, ale co komu z sałatki śle-

dziowej za 50 groszy, której termin przydatności minął wczoraj? Jako karma dla zwierząt? Może, choć ja bym dla swojego pieska nie zaryzykowała - dopowiada Czytelniczka. Ostatnio wypatrzyliśmy z mężem jeszcze dziwniejszą przecenę - piwo, nawet dość markowe, które wyceniono na niecałą złotówkę. Dlaczego? No... termin przydatności właśnie się skończył, rozbrajająco odpowiedziała nam pani za ladą. Może Sanepid by się w tej sprawie wypowiedział - konkluduje Iwona H. W południe przystanki autobusowe zlokalizowane niedaleko szkół okupowane są zazwyczaj przez dzieciarnię, dość frywolnie i beztrosko zabawiającą się, choćby ostatnio potyczkami na śnieżne kule - twierdzi nasza kolejna Czytelniczka. - Oczywiście, nie ma dla nich znaczenia, że nie są tam sami, ani to, że ciągłe gonitwy i nagłe, gwałtowne uskakiwanie na jezdnię stwarza niebezpieczeństwo, zarówno dla nich, ale nie tylko. Rozumiem, czasami po kilkugodzinnym szkolnym ślęczeniu nad książkami trzeba odreagować, ale bez przesady. No właśnie, bez przesady, to najlepszy komentarz. Uwzględniając liczne (i częste) sygnały naszych spacerkowych Czytelników pisaliśmy i to nie raz o warunkach, w jakich przychodzi dokonywać zakupów w niektórych szczecineckich supermarketach. Przypomnijmy, chodzi miniaturowe lady przy kasach, gdzie miejsca tyle co kot napłakał, a co dopiero, gdy w perspektywie zakupy całotygodniowe. W sumie nerwówka, irytacje, wzajemne pretensje. I oto w tych dniach w jednym z miejscowych marketów czekało na nas wyjaśnienie ichniego public relations, powiedzmy rzecznika, który objaśnia, że nasze (vide - czytelników) pretensje są niezasadne, że niby wszystko w porządku, bo zgodnie z normatywami(?), a w ogóle tak jest wszędzie, co też powinniśmy zauważyć. Po pierwsze, imiennie nikogo nie wytykaliśmy, gdyby tak, byłaby to reklama, choć w tym przypadku raczej w wydaniu anty. Po wtóre - nie we wszystkich marketach obowiązują akurat takie normatywy, co też bardzo łatwo można sprawdzić. Po trzecie, dziękujemy za próbę wyjaśnienia, co w spacerkowej rubryce należy, niestety, do rzadkości. Ale tak czy inaczej bardziej jest to rubryka czytelniczych sygnałów i taką niech pozostanie. Mrozy i gwałtowne opady śniegu zrobiły swoje i zima wreszcie pokazała niedowiarkom na co ją stać. Można to odnieść także do spacerkowych sygnałów, jakie otrzymywaliśmy w drugiej dekadzie lutego. Naszym czytelnikom doskwierały zwłaszcza nieodśnieżane i oblodzone osiedlowe uliczki i chodniki. Zdarzały się, choć rzadko, samochodowe stłuczki, dużo więcej było poślizgnięć i bolesnych upadków, niekiedy z przykrymi konsekwencjami. Niektórzy właściciele sklepów, lokali czy punktów usługowych też jakby zapomnieli o obowiązku odśnieżania wokół swojej posesji. Co by nie mówić - zima pokazała swój lwi pazur, choć wcześniej jakby uśpiła naszą czujność. (ur)

List od młodej mamy Chciałam podziękować w iminiu swoim jak i rodzących młodych mam, że zamieszczacie na łamach „Tematu” nasze nowo narodzone pociechy. To wspaniała rzecz. Można zachować na pamiątkę odcinek gazety. W przy-

szłości dziecko moje będzie z radością oglądać siebie i swoje koleżanki i kolegów z tego samego dnia, kiedy się urodziły. Jednocześnie dowiadujemy się jakie imiona są na czasie. Maria


JERZY GASIUL

Tajemnice Wzgórza Marientron

CZĘŚĆ IV Do naszych czasów nie zachowały się żadne przekazy ikonograficzne dotyczące niezwykłego miejsca, jakim jest wzgórze Marientron - co na współczesną polszczyznę można przetłumaczyć jako Tron Maryi. Dlatego proponuję uruchomienie własnej wyobraźni tym bardziej, że dzisiaj przyległy jeziorny brzeg, nie wspominając już o wpadającym w tym miejscu Lipowym Potoku, wygląda zupełnie inaczej niż przed wiekami. Dla orientacji kilka słów wyjaśnienia. Trafić tutaj bardzo łatwo, wystarczy dojechać autobusem, szóstką lub dwójką do pętli przy wiadukcie na ul. Szczecińskiej. Już z poziomu jezdni, praktycznie o każdej porze roku, mamy doskonały widok na szczyt wzgórza. Do celu prowadzą dwie dość strome ścieżki i trzecia w miarę łagodna - to ta od strony Świątek. Szczyt wzgórza i zbocza porośnięte są starymi drzewami. Część z nich w ostatnich latach runęła od silnych wiatrów, część trzyma się nadal bardzo dobrze. O przeszłości tego miejsca świadczą zalegające tuż pod leśną ściółką niezliczone ilości ceglanych ułomków. Do niedawna w miejscu, w którym znajdował się klasztorny kościół, w niewielkim zagłębieniu terenu, leżał sporej wielkości głaz pochodzący prawdopodobnie z fundamentu kościoła. W 2005 roku został on przewieziony na przeciwległy brzeg Trzesiecka - na osiedle Zachód. Teraz stanowi postument pod figurą Matki Boskiej Zielnej w Kalwarii przy ul. Kościuszki. Tam też w tym samym roku stanęła stacja poświęcona właśnie Marientronowi z okazałym neogotyckim portalem i fragmentem czołowej ściany o takich samych wymiarach, jak ta sprzed wieków. Zacznijmy jednak od początku. O Marientronie niewiele można wyczytać w turystycznych przewodnikach. Mimo to, zasługuje na wyjątkową uwagę. Powód jest jeden, ale za to bardzo ważny. To miejsce wiąże się z polską kartą historii Szczecinka. To właśnie tutaj przebywała i umarła księżna Elżbieta - córka Kazimierza Wielkiego.

Przy tej okazji wypada więc kilka słów skreślić o naszym wielkim królu. Pierwszą żoną Kazimierza Wielkiego, który słynął z wyjątkowej słabości do niewiast, była pochodząca z Litwy - Aldona. Po przyjęciu chrztu dano jej imię Anna. Była, jak pisał o niej ksiądz kanonik Jan Długosz - kobietą uczciwą, z mężem zgodnie żyjącą. Anna zasłynęła również z miłosierdzia, siły fizycznej, a także niepohamowanej chęci do jazdy konnej oraz... muzyki. Podróżowała po kraju w asyście tabunu grajków. Długosz zapisał, że ... była tak oddana uciechom tańca i wesołości, iż gdziekolwiek konno lub na wozie się udawała, zawsze szli śpiewacy z harfami, bębnami, piszczałkami, pieśniami i różnymi melodiami, ku zgorszeniu dość wielu. Tego rodzaju zachowanie w średniowieczu uważano za gorszące - przynajmniej w mniemaniu duchownych. Mimo wielu zalet, mąż odnosił się do niej raczej z niechęcią. Kazimierz królem był wielkim, ale mężem i ojcem niewiele wartym. Całe życie uganiał się za spódnicami. Z tego dość nieszczęśliwego związku urodziła się najpierw w 1326 roku córka Elżbieta, a siedem lat później Kunegunda. 26 maja 1339 roku Anna - Aldona umarła. W chwili jej śmierci Elżbieta miała dopiero 14 wiosen. Cztery lata później Kazimierz - jak wspominałem kiepski ojciec, ale wielki polityk, wydał młodziutką Elżbietę za Bogusława V księcia szczecińskiego, Sławii, Kaszub, władcy Rugii. Związek ten miał zapewnić Polsce dostęp do ujścia Odry. Zaręczyny Elżbiety i Bogusława odbyły się dokładnie 23 lutego 1343, a bardzo uroczysty ślub 8 lipca tegoż roku w Krakowie lub Poznaniu - dokładnie nie wiadomo, bo zgody pośród historyków w tej kwestii nie ma. Zaraz po ślubie młoda para udała się do Słupska. Stosunki pomiędzy królem a zięciem rychło się popsuły. Niemniej, kiedy po dwóch latach urodził się wnuk Kaźko, stał się ulubieńcem dziadka Kazimierza. Wiem, że tym dość długim wstępniakiem znużyłem Czytelni-

Jak wynika z przeprowadzonych w 1959 roku badań archeologicznych, klasztor miał zabudowę uformowaną w czworobok 25 na 45 metrów. Kościół był raczej miniaturowy - zaledwie 10 na 10 metrów. Stał w północno-wschodnim narożniku. Szkic nawiązuje do współczesnego zagospodarowania terenu.

Szczyt wzgórza i zbocza porośnięte są starymi drzewami. O przeszłości tego miejsca świadczą zalegające tuż pod leśną ściółką niezliczone ilości ceglanego gruzu. Według legendy, to właśnie w tym miejscu przy tym drzewie, w noc wigilijną można zobaczyć postać księżnej Elżbiety. ków, no bo cóż do tej historii ma zapadły kąt na skraju jeziora Trzesiecko? Ano ma. Otóż, nowopoślubiony mąż Elżbiety był synem księcia Warcisława IV, założyciela Szczecinka, czyli jak go w tym czasie nazywano Newen Stietina, a może Nygen Stietina albo z łacińska - Nova Scetin. To właśnie Bogusław V wraz ze swoimi braćmi Barnimem IV i Warcisławem V, chcąc uczcić pamięć rodziców, 2 lutego 1356 roku ufundował na świętej górze leżącej przy południowym krańcu jeziora Trzesiecko kościół z klasztorem. Augustianie, bo to oni przejęli opiekę nad tym miejscem, nazwali go Marientron (Tron Maryi) lub Maria Zell. W tym miejscu wypada przetoczyć tekst z XVI wiecznej „Kroniki Pomorza Tomasza Kantzowa: Następnie w roku 1356 Bogusław, Barnim i Warcisław, książęta pomorscy, jako że matka ich Elżbieta zmarła niedawno, zbudowali na jej pamiątkę klasztor Marientron pod Nowym Szczecinem nad jeziorem Trzesiecko i dali nań 50 łanów osiekowych, przez biskupa Jana kazali poświęcić i osadzili tam augustianów ze Stargardu, którzy to mnisi ludźmi byli zacnymi a uczonymi, jak to z niektórych ich pism widać oraz inwentarzy. Cdn.

Fragment planu miasta Szczecinka - Wzgórze Marientron.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Aleksandra - ur 23.02 - 3430g - 56cm.

Alex, 26.02, 3550 g, 56 cm.

Hania, 27.02, 3930 g, 56 cm.

Maksymilian, ur. 23.02, 3390 g, 55 cm.

Michalina, 24.02, 3230 g, 56 cm.

Wanessa - ur 23.02 - 3910g - 58 cm.

Kornelia, 24.02, 3970 g, 58 cm.

Lena - ur 22.02 - 3100 g - 52 cm.

Zosia - ur 24.02 - 3500 g - 57cm.

Mistrzowskie trio w Szczecinku

Dzieła trzech mistrzów muzyki romantycznej w wykonaniu trzech światowej klasy artystów. Kulka Trio w składzie: Konstanty Andrzej Kulka - skrzypce, Tomasz Strahl - wiolonczela i Krzysztof Jabłoński - fortepian - dało pokaz swoich umiejętności na koncercie w kinie „Wolność” w piątek, 17 lutego. Była to miła odmiana, bo chociaż koncerty orkiestry Szczecineckiego Towarzystwa Muzycznego są bez wątpienia godne uwagi, to posłuchanie muzyki w wykonaniu światowej sławy instrumentalistów jest dla miejsco-

wej publiczności nieczęstym doświadczeniem. Koncert rozpoczął się z parominutowym poślizgiem. Nie spowodowało to jednak, że sala kinowa bardziej się zapełniła. Niestety, kilkadziesiąt miejsc pozostało pustych. Czyżby zatem część szczecineckich melomanów uznała, że występ Kulka Trio niewart jest wysłuchania? Czy mieli rację? Moim zdaniem, nie. Jako pierwszy wystąpił duet: Tomasz Strahl i Krzysztof Jabłoński. Do uszu publiczności popłynęły dźwięki Grand Duo Concer-

Niedzielna stop-klatka Z niedzielnych czytań przebija z jednej strony postawa Abrahama, składającego syna w ofierze, zaś z drugiej radość i euforia uczniów. Syna w ofierze? Czy Bóg jest okrutny? Nie, zdecydowanie, nie! Wystawia mnie na próbę pytaniem: Jak głęboko Mi wierzysz? Co dla mnie zrobisz? Z czego zrezygnujesz? Co poświęcę szczególnie w czasie postu, aby być bliżej Boga? Może zamiast skakania po kanałach TV - krótka modlitwa, zamiast meczu z kumplami -chwila z rodziną, zamiast pizzy - składka dla ubogich. Wyrzeknij się czegoś i zyskaj jednocześnie. Zamiast buntu zaufaj w Boży plan. Jakieś przeszkody? „Jeżeli Bóg z nami, kto przeciwko nam?” I stwierdzimy jak uczniowie na Górze: - „Jak dobrze, że tu jesteśmy, zostańmy tu”.

tant op.16 na tematy z opery „Robert Diabeł” Meyerbeera Fryderyka Chopina. Już w pierwszych minutach trwania utworu dało się zauważyć u obu panów niezwykłą precyzję i profesjonalizm w grze na instrumencie. W kolejnym utworze dołączył do wcześniejszego duetu sam Konstanty Andrzej Kulka. Już w trzyosobowym składzie wykonali Trio d-moll op.49 Felixa Mendlssohna - Bartholdy`ego. Samo wykonanie nie urzekło mnie tak bardzo, jak sposób gry. Subtelność i dokładność, mistrzowska technika, swoboda i pewność w obchodzeniu się z instrumentem. Ani cienia zawahania i niepewności, perfekcyjne przygotowanie techniczne. Jak to zawsze bywa, najlepsze zostawia się na koniec. Tak też stało się i tym razem. Ostatnim utworem wykonanym tego wieczoru było Trio H-dur op.8 Johannesa Brahmsa. Dzieło kompozytora, który uważał, że nie emocje tworzą dzieło muzyczne, ale faktura muzyczna i forma, chyba najbardziej poruszyło widownię. I tym razem nie tylko technika, ale i realizacja utworu były godne światowej klasy muzyków. Czasem miało się wra-

Kulka Trio na scenie kina Wolność żenie, że każdy z wirtuozów chce jak najlepiej zaprezentować swoją partię i przyćmić tym pozostałą dwójkę. Umiejętne prowadzenie melodii i dialogu między trzema instrumentami, jak i pozostałe atuty pokazane w poprzednich utworach, złożyły się na bardzo entuzjastyczne przyjęcie

przez publikę występu oraz aplauz na stojąco. Bisu niestety nie było. Spragnieni muzyki szczecineccy melomani będą mogli zaspokoić swój apetyt na sztukę muzyczną już w marcu na kolejnym koncercie Szczecineckiej Małej Filharmonii. Justyna Cybowska


Bezpieczeństwo Szczecinka i powiatu w 2011 roku

Szczecinek na starych zdjęciach (79)

Strażacy nie tylko gaszą pożary. Ratują też ofiary wypadków drogowych i tonących pod lodem. Szczecineccy strażacy przedstawili sprawozdanie ze swojej działalności służbowej i operacyjnej w 2011 roku. W opracowaniu wyczytać możemy wiele ciekawych faktów, o których na co dzień zwykły śmiertelnik ma raczej niewielką wiedzę. Sprawozdanie, w którego weszliśmy posiadanie nosi tytuł: „Informacja na temat stanu bezpieczeństwa obszaru powiatu szczecineckiego w zakresie ochrony przeciwpożarowej za 2011 rok”. W minionym roku na terenie powiatu szczecineckiego strażacy odnotowali 860 zdarzeń, w tym: 401 pożarów, 426 miejscowych zagrożeń oraz 33 alarmów fałszywych. Strażacy podkreślają, że w porównaniu do roku poprzedniego nastąpił spadek interwencji o 46 zdarzeń. Niemal połowę z nich stanowiły pożary (46,6 proc.). Dominowały zdarzenia w miesiącach sprzyjających wypalaniu traw i pozostałości roślinnych. - Stanowią one bardzo duże zagrożenie dla lasów znajdujących się w obrębie pól i nieużytków. Ogółem w tzw. grupie „uprawy, rolnictwo” odnotowaliśmy 65 pożarów - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Szczecinku. Strażacy gasili też płonące zagajniki i lasy. Takich zdarzeń w 2011 roku było osiem. Łączna spalona powierzchnia upraw leśnych wynosiła ponad 1,6 ha. Ponadto nasi strażacy odnotowali 8 pożarów w obiektach użyteczności publicznej, 27 pożarów środków transportu oraz 160 pożarów w innych

obiektach. Gaszenie pożarów to nie jedyna dziedzina działalności ratowniczej szczecineckich strażaków. Brali oni udział również w likwidacji owadów błonoskrzydłych w lokalach mieszkalnych - 77 zdarzeń, usuwali z dróg i ciągów pieszych wywrócone drzewa - 78 zdarzeń oraz wypompowywali wodę z zalanych pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych - 65 zdarzeń. Ponadto zabezpieczali miejsca wypadków komunikacyjnych - 95 zdarzeń. - Podczas wypadków drogowych niejednokrotnie konieczne stało się stosowanie urządzeń hydraulicznych do wydobycia z wnętrza wraków osób poszkodowanych - dodaje kpt. Szeligowski. Reasumując: Ogółem na terenie Szczecinka w 2011 roku doszło do 391 zdarzeń w tym 163 pożarów. Warto podkreślić, że w znakomitej większości (74,5 proc.) jednostki ratowniczo - gaśnicze przybywały na miejsce zdarzeń w czasie krótszym niż 15 minut. Ogółem w likwidacji zaistniałych zdarzeń uczestniczyło 1200 zastępów i blisko 5,5 tys. ratowników. Niestety, strażacy brali też udział w zdarzeniach, które miały tragiczny finał. W ich następstwie śmierć poniosło 13 osób, a 94 osoby odniosły obrażenia ciała. Strażacy non stop prowadzą szkolenie operacyjne, m.in. ćwiczenia taktyczno bojowe. Takie zajęcia realizowali także na terenie zakładów dużego ryzyka, m.in. w firmie Kronospan Chemical. (sw)

Jest to miejsce bardzo dobrze znane wszystkim najstarszym szczecineckim wodnikom. To tutaj, pod auspicjami Ligi Morskiej, powstała pierwsza po wojnie przystań żeglarska. Potem jej właścicielem stała się Liga Przyjaciół Żołnierza, przemianowana z czasem na Ligę Obrony Kraju. W latach siedemdziesiątych, kiedy przystań stała się własnością Polamu, żeglarstwo powoli zwijało już żagle. Kilka lat temu hangar (ten na brzegu) po pożarze, został rozebrany. Całkiem niedawno przestał istnieć wybudowany w latach sześćdziesiątych hangar nawodny. Dzisiaj po dawnej przystani z wielkimi tradycjami, zostało jedynie betonowe umocnienie brzegu i nędzne szczątki pomostów. W tym miejscu, trzy lata temu miała się pojawić nawodna smażalnia ryb, ale nierozstrzygnięte kwestie własnościowo-prawne uniemożliwiły jej budowę. Archiwalne zdjęcie pochodzi z początku XX wieku. W tym czasie przystań, z niewielkim pomostem i kilkoma kołyszącymi się przy niej łódkami, do okazałych raczej nie należała, ale były to początki zarówno żeglowania po jeziorze, jak i rozwoju wodnej turystyki. Przystań pojawiała się w tym miejscu wraz z parkiem po obniżeniu wód jeziornych w XIX wieku. Co interesujące, na budowę pomostów wybrano miejsce, gdzie do tej pory znajdowało się ujście Kanału Junkierskiego, chroniącego zachodnie wały obronne miasta. Ujście kanału znajdowało się w miejscu istniejącej do dzisiaj betonowej pochylni. Jak widać na archiwalnym zdjęciu, sto lat temu brzegi dawnego kanału były jeszcze umocnione faszyną. Około 1900 roku na jeziorze zaczęła kursować łódź motorowa„Hedwig”. Osiem lat później miasto kupiło statek - wodny tramwaj„Neustettin”, który przetrwał do lat siedemdziesiątych. To właśnie z tego miejsca wyruszano na wodne wycieczki m. in do Lasu Klasztornego i restauracji na Mysiej Wyspie i Trzesiece. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

foto:sw

FOTO F. Archiwum

Kulisy strażackiej działalności

Obchody Dnia Myśli Braterskiej Dnia 22 lutego harcerze z 13 Czarnego Szczepu imienia Zawiszy Czarnego brali udział w obchodach Dnia Myśli Braterskiej - w skrócie DMB. Spotkaliśmy się o godzinie 16.30 pod ratuszem, na placu Wolności. Z okazji tego, tak ważnego dla harcerzy dnia, zorganizowana została mała gra terenowa po szczecineckim parku, a następnie krótkie świeczkowisko. Podczas gry czekały na nas cztery punkty, na których stali harcerze z 13 Drużyny Harcerskiej „Czarne Wilki” imienia harcmistrza Józefa Grzesiaka „Czarnego”, którzy mieli dla nas różne zadania do wykonania. Pierwsze z nich polegało na tym,

aby na małych karteczkach napisać miłe słowa, na przykład „miłego dnia”, a następnie rozdać je przypadkowym ludziom spotkanym na deptaku. Ludzie, chociaż nieco zdziwieni, reagowali na to szczerym uśmiechem. Kolejno mieliśmy rozszyfrować słowa założyciela skautingu, generała Roberta Baden Powella. Następnie trzeba było przejść dookoła fontanny w parku dużym utrudnieniem było to, że nasze nogi wcześniej zostały ze sobą połączone za pomocą sznurka. Ostatnim zadaniem było napisanie życzeń skautowych, jednak musiały być one w języku innym niż polski i angielski. Udaliśmy się

do sali, w której po odczytaniu listu z życzeniami od pana prezydenta Bronisława Komorowskiego, układaliśmy świeczkowisko. Każdy z nas otrzymał podgrzewacz i odpalając jeden od drugiego, stojąc w kręgu, wypowiadaliśmy słowo kojarzące się nam z tym szczególnym dniem. Wszystkie świeczki ułożyliśmy w kształt symbolu braterstwa. Po odśpiewaniu piosenki obrzędowej oraz krótkim poczęstunku, pełni energii i motywacji do dalszego działania rozeszliśmy się do domów. Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście. — Generał Robert Baden-Powell pion. Agata Bijak 66 DSH Czarny Eskulap


Sprzedam • TRZY sofy do wyboru: cegła z zielonym i niebieska we wzorki, brąz w żółte zygzaki, nowe, robione na zamówienie, stan bdb. Tel. 94 374 74 07 od 19-21. • TANIE LAPTOPY po przeglądzie od 300 do 800 zł gwarancja E. Plater 25a Szczecinek Tel. 695 666 646. • DREWNO - sprzedaż, 80 zł/m3, pocięte. Transport na terenie Szczecinka gratis! Tel. 880 426 986. • KAMIZELKA lecznicza na kręgosłup, nowa, zdrowotna, na rzepy, kosztowała 1500 zł, tanio. Tel. 94 374 74 07. • MASZYNA do szycia singer. Tel. 94 374 74 07. • TANIO wyposażenie sklepu,lodówka,zamrażarka. stan bdb. Tel.531 693 994. • MEBLE stylowe zachodnie, duży wybór, Armii Krajowej 69 - biurowiec, parter-tr. gratis .Tel. 723 498 347. • ZBOŻE, jęczmień, pszenżyto, pszenica. Tel. 672 660 860 po godz. 20.00 • KIOSK w centrum Bornego Sulinowa. Tel. 94 373 32 12 po godz. 18.00

Kupię

• KAŻDE zboże rowniez eko, min 23t. Zapewniam transport, płacę w dniu odbioru. Tel. 509 942 079.

Nieruchomości • DOM parter, 130m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. • DZIAŁKI budowlane, ul. GrotaRoweckiego 912m2, ul. Orzechowa 318m2. Tel. 505 455 303. • MIESZKANIE 72m2, 3p, parter, z możliwością adaptacji na lokal użytkowy. Tel. 661 732 085. • MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, IVp, 2p, 47m2, widna kuchnia, balkon, atrakcyjna cena. Tel. 693 443 161. • MIESZKANIE bezczynszowe, 78m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632. • DZIAŁKI budowlane, ul. Boczna, 1100 m2, Szczecinek, 80zł/ m2. Tel. 669 104 715. • MIESZKANIE 3p, ul.Wyszyńskiego 90, 63 m2, wysoki standard, środkowe, ciepłe, słoneczne, IIp, okna PCV, parkiety, gładzie, zabudowy. Tel. 695 662 970. • KAWALERKA 29 m2, IIp, po remoncie, nie wymaga wkł. finansowego, ul. Mierosławskiego Tel. 666 963 377. • MIESZKANIE 3p, 63 m2, IIp. Tel. 502 191 207.

• STARE motory, meble, obrazy oraz wszelkie starocie Tel. 888 366 124.

• MIESZKANIE centrum, 58 m2, 3p, IVp po remoncie. 180000 zł Tel. 604 366 041.

• DZIAŁKA 540m2, pod zabudowę jednorodzinną, widok na jezioro, bud. gospodarcze, garaż. Tel. 500 284 208.

• DOM jednorodziny, parter, szeregowy z garażem, działka 280m2, os. Zachód. Tel. 693 401 158.

• MIESZKANIE 46 m2, parter, 2p, duży balkon, ogródek, os. Zachód. Tel. 609 174 436.

• MIESZKANIE w Złocieńcu, kamienica 110 m2,3p, IIp, bezczynszowe, po remocnie, okna pcv, piwnica, ogrz. gazowe lub zamienię na Szczecinek. Tel.728 821 760 lub 94 367 17 14. • PÓŁ domu na wsi w Iwinie, wraz z zabudowaniami, 1,70 ha ziemi ornej lub zamienię na 2p. z kuchnią z balkonem do Ip w Szczecinku Tel. 692 207 508. • MIESZKANIE 47 m2 IIIp 2 pok., loggia, ul. Jana Pawła II 12 pcv, panele, kuchnia pod wymiar Tel. 608 256 058. • MIESZKANIE w Czarnem 45 m2, 2p, bezczynszowe . Tel.785 643 148.

• DZIAŁKA budowlana z dostępem do jeziora Wielimie, ul. Rybacka, 5160 m2, 170000 zł. Tel. 694 886 720.

Do wynajęcia mam • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. • LOKAL usługowo-handlowy, centrum Szczecinka, 660 m2, ul. E.Plater 5, od 1 kwietnia. Tel. 602 434 668. • LOKAL użytkowy 20 m2, pl. Winniczny 12, od strony Netto, Szczecinek. Tel. 886 403 149. • LOKAL użytkowy 35 m2, k/ Netto. Tel. 661 732 085.

• MIESZKANIE 2 p, 50 m2 ,II p, ul. Gdańska. Kontakt po 18. Polecam. Tel. 604 245 351.

• MIESZKANIE 2p, IIp, centrum. Tel. 513 444 930.

• MIESZKANIE w centrum Szczecinka, 91m2, bezczynszowe, Ip, 3p. Tel. 792 333 503.

• LOKAL użytkowy pod działalność gosp. os. Zachód, ul. Karlińska 9 k/ fryzjera. Tel. 694 751 291.

• MIESZKANIE M4, 3p, IIp, 62 m2, widna kuchnia, ul. Gdańska. Tel.662 178 075 lub 784 669 458.

• POKÓJ do wynajęcia, tylko dla emeryta, parter, wszystkie media, 400 zł z opłatami. Tel.507 437 951.

• MIESZKANIE 2p, 35 m2, parter, 120000 zł, e-mail: yerzylan@gmail.com Tel. 667 840 204 lub 94 374 26 86.

• MIESZKANIE 2p w domku, osobne wejście, ul. Sowia. Tel. 94 372 57 10.

• LOKAL użytkowy 30m2, lub wynajmę. Tel. 886 741 677.

• MIESZKANIE do wynajęcia 48m 2p, IIp, nieumeblowane płatne za rok z góry. Tel. 604 863 501.

• MIEJSCE na reklamę, Boh. Warszawy nad bankiem. Tel. 508 135 445. • MIESZKANIE 3p, IIIp, os. Piłsudskiego, częściowo umeblowane. Tel.794 193 866. • PRACUJĄCEMU mężczyźnie pokój. Tel.94 374 51 29. • MIESZKANIE 2p, ul. Sowia. Tel. 94 372 57 10. • NOWA, duża kawalerka z balkonem, ul. Polna. Tel. 790 297 436.

Do wynajęcia szukam • POSZUKUJĘ hali produkcyjnej do 250 m2. Tel. 785 689 283.

Zamienię • MIESZKANIE 2p, IIIp, 37m2, na większe. Tel. 604 569 045. • Kawalerkę własność, 30 m2 Ip. wysoki standard zamienię na większe 3p z balkonem. Tel.503 170 884.

Auto - moto • VW passat b6 2.0 tdi, 140 km, 2008 r, 155000 km, zadbane i zarejestrowane auto Tel. 666 111 183. • OPEL astra 1,7 diesel, 1994r, 3500zł, rower damka 150 zł. Tel.94 374 83 75 lub 604 121 540. • OPEL astra kombi, bez+gaz, 1995r, 3500zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540.

Różne • PRANIE dywanów i wykładzin, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 94 37 236 47, 503 421 966.

REKLAMA

• USZKODZONE laptopy / E.Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646.

• DZIAŁKĘ 1,7 ha budowlano usługową. Graniczy z drogą nr 20, przy lesie, 25 km od Szczecinka w kier. Szczecina Tel. 693 401 158.

KUPON WAŻNY DO 8 MARCA


• DO adopcji- dwie śliczne, małe sunie, jamnik długowłosy w wieku 1,5r, i śliczny mieszaniec z karbowanym włosem 8 lat,uratowane przed mrozem. Tel. 608 331 237. • DO ADOPCJI owczarek kaukazki, sunia, 10 miesięczna. Tel. 662 199 019.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplanedka. Tel. 608 809 335. • WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641. • USŁUGI hydrauliczne c.o. wod-kan,gazowe montaż piecyków,wodomierzy. Tel. 606 897 641. • RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku. Tel. 604 366 041. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych,skup aut do 500zł/ każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, oponyużywane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. • CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel.94 374 58 34 lub 880 165 586. • OGRODZENIA, bramy, balustrady. Tel. 887 790 795. • NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel. 94 374 36 63 lub 605 288 141. • NAUKA jazdy kat B, szkoła 4you zaprasza na kursy, już od 800zł, www.4you-szczecinek.pl Tel. 889 990 865 lub 608 654 567. • ZWROT podatku- Holandia (dodatki), Niemcy, Anglia, Irlandia, Norwegia, Dania, Belgia, Austria, Centrum Podatkowe Mieczysława Zając Złotów Tel. 67 265 1270, 502 846 635. • MATEMATYKA korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • SUKNIE ślubne nowe. Kolekcja Isabel de Mestre. www.slubnesuknie.net ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • WYWROTKA 3, 6 i 12t. Usł. ziemne, sprzedaż ziemi, równanie terenu, bud. nawierzchni utwardzonych (polbruk, kamień). Inst. sanit., deszczowe. Tel. 880 426 986.

• SUKNIE ślubne, nowe, kolekcja Isabel de Mestre, www.slubnesuknie.net, ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • BUDOWA i remonty domów, remonty mieszkań, łazienek, cyklinowanie podłóg. Tel. 692 120 390. • MEBLE na wymiar-szafy, kuchnie, garderoby. Pomiar, wycena gratis. Tel. 606 576 539. • TŁUMACZ PRZYSIĘGŁY j.angielskiego,Leszek Arsoba, wykonuje wszelkie tłumaczenia pisemne i ustne, ul. Pomorska 7, Tel. 601 756 093 lub 94 71 02 153. • WYKOPY pod fundamenty, kanalizację, prąd, szamba, oczka wodne itd. Prace rozbiórkowe, niwelacja terenu, przygot. terenu pod budowy. Tel. 510 101 455 lub 504 828 446 .

Zatrudnię kierowcę kat. C, E Magazyniera 516 155 172

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

• SZYCIE na miarę, usługi krawieckie, ul. Powstańców Wielkopolskich 3, Igiełka zaprasza. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • DROBNE prace remontowe solidnie i tanio. Tel. 661 474 009.

Nauka • ANGIELSKI-zajęcia metodą CLT prowadzi mgr filologii,lektorka systematycznie doskonaląca swój warsztat metodyczno-językowy w kraju i za granicą. Tel. 505 025 793. • ANGIELSKI przygotowanie do matury, buisness english, FCE, korepetycje indywidulane i w parach, mgr filologii, tłumacz przysięgły. Tel. 601 756 093 lub 94 710 21 53.

Nr cert katu: 6837

Praca w Niemczech opiekunka osób starszych

Nowe wyższe stawki ! Pewna praca Wysokie zarobki Bezpłatne kursy

Koszalin, ul. Zwycięstwa 37/22 tel. 94 711 20 07 e-mail: koszalin@promedica24.pl www.promedica24.pl tel. kom. 507 005 406

Praca • ZAKŁAD mechanika maszyn i urządzeń zatrudni na stanowisko: tokarz, frezer, ślusarz - mechanik. Kontakt osobisty, ul. Pilska 5. • PRACA w kawiarni w Szczecinku. CV na adres mariolakawalec@wp.pl Tel. 606 315 256. • POSZUKUJE glazurników. Płaca 15 euro m2. Wymagana znajomość języka niemieckiego. Tel. 669 437 576. • ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem, mam doświadczenie. Tel.662 037 133. SPRZEDAM MIESZKANIE w Szczecinku, ul. Wodociągowa, parter, 2 pokoje, 49 m2. Tel. 603 788 888

REKLAMA

• PROFESJONALNE usługi remontowo - adaptacyjne. Malowanie, tapetowanie, zabud. z płyt g-k, glazura, ukł. paneli, gładzie, instalacje elektryczne. Tel. 888 389 706


REKLAMA REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

, 605 288 141

REKLAMA

KR LEA MA

AMALKER

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05


dział, gdzie jest Gwda Wielka i co się dzieje w sporcie badmintonowym w Gminie Szczecinek. Taki turniej, z tak dużą liczbą zawodników świadczy o dobrym programie sportowo - rekreacyjnym - powiedział Marek Pniewski. W trakcie ceremonii powitalnej wręczono też puchar i nagrodę dla najlepszego szkoleniowca dzieci w sezonie 2010/2011. Otrzymał go Andrzej Buczacki, opiekun i trener UKS Gwda Wielka. Najmłodszy zawodnik miał 7 lat, a najstarszy 64. Rozegrano 250 zaciętych pojedynków, a ostatni z nich zakończono po godzinie 21.

W poszczególnych kategoriach wiekowych uzyskano następujące wyniki: Kategoria rocznik 2002 i młodsi: 1. Konrad Szczepański Szczecinek 2. Natalia Siódmiak Szczecinek 3. Michał Kurek Gwda Wielka Kategoria Rocznik 1999 - 2001: 1. Wiktoria Maziarz Szczecinek 2. Maciej Zabuski Gwda Wielka 3. Piotr Kozioł Gwda Wielka Kategoria rocznik 1998- 1996 chłopców: 1. Michał Bieniek Gwda Wielka 2. Dominik Cyrulik Rewal 3. Michał Zakrzewski Gwda Wielka Kategoria Open kobiet:

3. Joanna Ciszek + Emil Pilarski Sianów Kategoria gry podwójne kobiet: 1. Martyna Bieniek + Natalia Tomaszewska Gwda Wielka 2. Agata Kaja-Kowalicka + Elżbieta Sapieha Koszalin 3. Joanna Ciszek + Magdalena Grzywacz Sianów Kategoria gry podwójne mężczyzn: 1. Kajetan Sakowicz + Jacek Dulat Złotów 1. Jereczek K. + Andrzej Frask Miastko/Gdańsk 1. Bartłomiej Jakimiec + Tadeusz Jakimiec Gwda Wielka (ab)

Trzy pytania do...

Oldboje zakończyli rywalizację Bez większych emocji przebiegła ostatnia 15 kolejka Halowej Ligi Oldbojów +35, organizowana przez Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich. Wszystko przez to, że najważniejsze rozstrzygnięcia nastąpiły już wcześniej. Tak więc drużyny zagrały wybitnie towarzysko, bez większej troski o wynik. W ostatnich meczach Ararat pokonał Pogoń 2:0. Kronospan wygrał z Policją 5:2, a Jantar 4:1 ograł FC Juhasów. Do ostatnich minut nieznany był wybór najlepszego zawodnika ligi. Ostatecznie za najlepszego gracza uznano przedstawiciela Jantara - Piotra Golańskiego. Najlepszym bramkarzem został Wojciech Kamiński z Kronospanu. Dodatkowo nagrodę dla najstarszego zawodnika zaprzyjaźnionej drużyny Ararat odebrał 50-letni Radik Tovmasyan. Najlepszym drużynom oraz graczom indywidualnym organizatorzy wręczyli dyplomy, puchary, statuetki oraz nagrody rzeczowe. Oto pełna lista strzelców: 33 - Sebastian Głuszak (Policja), 19 - Dawid Socha (Kronospan), Piotr Golański (Jantar),12 - Ireneusz Paczek (Kronospan),10 - Dariusz Bartolewski (Kronospan), 9 - Daniel Wieczorek (Kronospan), Dariusz Podgórski (Policja), Jerzy Jabłoński (Pogoń), 8 - Szymon Ochocki (Kronospan), Yurik Khurshudyan (Ararat), Garus Pogosyan (Ararat), 7 - Bogusław Jabłoński (Pogoń), 6 - Robert Maksalon (Policja), 5 - Krzysztof Bernatek (Kronospan), Jarosław Macewicz (Policja), Rafał Glanc (Pogoń), 4 Grzegorz Kukutis (Kronospan), Marcin Chęciński (FC Juhasi), 3 - Wiesław Funkiendorf (Policja), Grze-

1. Monika Mamińska Rewal 2. Martyna Bieniek Gwda Wielka 3. Joanna Ciszek Sianów Kategoria Open mężczyzn (do 40 lat): 1. Kajetan Sakowicz Złotów 2. Jacek Dulat Złotów 3. Jacek Potorski Szczecin Kategoria 40 + mężczyzn: 1. Tadeusz Jakimiec Gwda Wielka 2. Marek Pniewski Szczecin 3. Krzysztof Wolender Rewal Kategoria gry mieszane: 1. Katarzyna Jereczek + Andrzej Frask Miastko/Gdańsk 2. Monika Mamińska + Krzysztof Wolender Rewal

Janusza Leszko, trenera piłkarskiej drużyny Darzboru Drużyna Kronospanu powetowała sobie przegraną w ALHPN. gorz Kwiatkowski (Pogoń), Tomasz Ławryk (Jantar), Daniel Piskorski (Jantar), 2 - Grzegorz Berger (Kronospan), Tomasz Bykowski (Policja), Sebastian Zienkiewicz (Policja), Mariusz Barański (Pogoń), Zbigniew Czutro (Jantar), Wiesław Leonowicz (Jantar), Rafał Jończyk (FC Juhasi), Krzysztof Stiegenta (FC Juhasi), Artur Wołoszkiewicz (FC Juhasi), Edgar Mnatsahanyan (Ararat), Garnik Pogosyan (Ararat), 1 - Robert Kowalczyk (Policja), Krzysztof Pałubicki (Policja), Roman Boderek (Pogoń), Mirosław Grzywacz (Jantar), Konrad Rogoziński (Jantar), Tomasz Biernacki (FC Juhasi), Krzysztof Dębicki (FC Juhasi), Tomasz Pietrzak (FC Juhasi), Krzysztof Wasik (FC Juhasi), Kamo Khurshudyan (Ararat), Radik Tovmasyan (Ararat), 4 - samobójcze. Łącznie gole zdobywało 44 graczy. (zp)

Sebastian Głuszak zdeklasował pozostałych graczy w walce o króla strzelców.

Przejąłeś Darzbór przed sezonem w bardzo trudnej sytuacji. Drużyna była rozbita po kolejnym spadku, zawodnicy trochę podłamani. Mimo to, udało się osiągać całkiem dobre wyniki w rozgrywkach. - Po zakończeniu sezonu 2010/2011 i po spadku do KKO dostałem propozycję poprowadzenia Darzboru. Muszę przyznać, że dla mnie nie była to łatwa decyzja, ale biorąc pod uwagę fakt, że Darzbór w regularnych rozgrywkach uczestniczy od 66 lat, a ja jestem z nim związany od 1968 roku, wyraziłem zgodę. Uważam, że na działania w takiej sytuacji specjalnego sposobu nie ma. Po prostu potrzebna jest współpraca na linii zarząd - trener - zawodnicy, ale też przede wszystkim stworzenie odpowiedniej atmosfery, która wpływa na odnoszenie sukcesów. Trzeba jednocześnie wierzyć, że sytuacja, choć trudna, nie jest beznadziejna. Ważne jest też wsparcie kibiców i graczy, a takowe udało mi się zdobyć. Też uważam, że wyniki, jakie osiągnęliśmy jesienią, były niezłe, ale przy większej odrobinie szczęścia mogliśmy ugrać nawet więcej. Jesienią było nieźle, a jak przygotowujecie się do rundy wiosennej i co planujecie? Przygotowania rozpoczęliśmy 12 stycznia. Odbywają się one 4 razy w tygodniu w terenie, na boisku Orlik i na siłowni. W rundzie wiosennej zamierzamy walczyć o wyższe miejsce w tabeli niż to, które zajmujemy dotychczas (czyli piąte). Przede wszystkim jednak chciałbym, abyśmy zaprezentowali dobrą i skuteczną grę. Co myślisz o sytuacji szczecineckiej piłki, w kontekście nie tylko Darzboru, ale i Wielimia i Błękitnych. Czy Koszalińska Klasa Okręgowa to szczyt osiągnięć 40-tysięcznego miasta? Wszyscy interesujący się piłką w Szczecinku zdają sobie sprawę, że Koszalińska Klasa Okręgowa nie jest szczytem osiągnięć naszych drużyn, zwłaszcza że szczecineckie obiekty piłkarskie spełniają wymogi licencyjne przynajmniej na III ligę. Udział w takich rozgrywkach mogą zapewnić nie tylko dobrzy gracze, ale przede wszystkim określone środki finansowe. W takim przypadku niezbędny jest sponsor strategiczny, ewentualnie każda inna poważna i „bogata” pomoc. (zp)

REKLAMA

Sukcesem organizacyjnym zakończył się doroczny turniej badmintona o Puchar Wójta Gminy Szczecinek. Na starcie stanęło 92 zawodników i zawodniczek ze Szczecina, Szczecinka, Koszalina, Sianowa, Świebodzina, Rewala, Gdańska, Gdyni, Sopotu, Bydgoszczy, Miastka, i oczywiście najliczniejsza ekipa z Gwdy Wielkiej. Turniej rozpoczął się grą naszych najmłodszych dzieci, a o godzinie 11.00 oficjalnej ceremonii otwarcia dokonał wójt Janusz Babiński oraz jeden z najlepszych zawodników Zachodniopomorskiego, Marek Pniewski. - Do niedawna nikt nie wie-

foto:Alik Buczacki

Turniej badmintona o Puchar Wójta Gminy Szczecinek


REKLAMA


607net