Issuu on Google+

'OD:DVVWDMHP\QDJĂŁRZLH

OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Mówi Barbara Rybińska, mama zamordowanego w Tunezji ks. Marka Rybińskiego str. 12 Wkrótce minie rok od śmierci salezjanina. Ks. Marek, dla wielu bliskich W mu osób i przyjaciół - „Ryba�, urodził się 11 maja 1977 roku w Koszalinie. m Wraz ze swoją rodziną mieszkał w Szczecinku. 18 lutego 2011 roku świat W oobiegła tragiczna informacja o znalezieniu ciała księdza. Został zamordowany podczas posługi misyjnej w Tunezji. w

Do końca pozostał dzieckiem

Jeszcze będzie rozgłos str.11

Z, ZDANOWIC ZBIGNIEW INECKIEJ P.O. IA N W E P A Z C BNIK SZCZE BYĹ Y SKAR

Zarejestruj swĂłj nowy adres firmowy! nazwatwojejfirmy.szczecinek.com

REKLAMA

KR;R=;AF=C&[ge internetowy katalog firm i usług

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Kary za spoźnienie

Takie to czasy Nic tylko mizeria. I nie mam na myśli sałatki z surowych ogórków, ale stan psychiczny zdecydowanej większości polskich internautów. Jeśli wierzyć statystyce i przyjąć, że większość z nich to ludzie młodzi, to z tego rodzaju postawą, przyszłość maluje się raczej w ciemnych tonacjach. Skąd te permanentne, niezależne od pory roku, przygnębienie i smutek? Przecież nawet w naszym lokalnym świecie doczekaliśmy się długo upragnionej stabilizacji. Teraz już nikt nie czuje się zaskoczony weźmy przykłady pierwsze lepsze z brzegu - podwyżką podatków od nieruchomości, czy „nowymi” cenami za śmieci lub za bilety autobusowe. O proszę, nawet radni nie narzekają, swoją postawą dając dobry przykład innym. Byłem tego świadkiem podczas ostatniej sesji. Oprócz propisowskiej opozycji, która jak wiadomo zawsze jest niezadowolona, zdecydowana większość, czyli PO z jej dwiema, dwuosobowymi przybudówkami, z nieskrywaną satysfakcją dobrze wykonanej roboty, w pełni popiera żywotne interesy naszego miasta. I tak trzymać. Tego spontanicznego optymizmu mogliby im pozazdrościć, przywołani przeze mnie na początku, młodzi internauci. Osobiście bardzo się cieszę, że jedno, dwu, a nawet wielokadencyjni radni, wreszcie porzucili zgubne nawyki, związane z samodzielnym myśleniem. A tak to bywało w poprzednich latach, kiedy ich część miała o wszystko pretensje do burmistrza. Pamiętam doskonale, że co roku budżet miasta był niedoszacowany, ponadto były mało transparentne decyzje, kwitło kolesiostwo, miasto się wyludniało, ludziom doskwierał notoryczny brak perspektyw, a bezrobocie i niejasna sytuacja miejskich spółek i zakładów zazwyczaj przyprawiały co bardziej wrażliwych o ból głowy. Dzisiaj wszystkie te przypadłości z tamtego okresu odeszły w mroczną przeszłość. A jeśli nawet ich nędzne resztki gdzieniegdzie jeszcze widać, to są mężnie zwalczane przez ludzi światłych i oddanych. Powiem więcej. Sądząc po sowicie opłacanych audycjach samorządowych, wszystkie przypadłości i niedoskonałości, które przez dziesiątki lat nękały tutejszą ludność, odeszły do historii. Jak mawiali komuniści, zostały przewalczone. Stała się rzecz niebywała. Otóż obalono twierdzenie starożytnych, w sprawie których panuje powszechne mniemanie, że byli o niebo od nas mądrzejsi. Taki przykładowo Owidiusz, który w swoim poemacie upowszechniał (nie bójmy się tego słowa) mit, jakoby najpierw był wiek złoty (pamiętam to z łaciny, trzeba było wkuwać... Aurea prima satas...), a dopiero potem srebrny, ze spiżu i na koniec z żelaza. Nic bardziej błędnego. Najnowsze dzieje wszystkim unaoczniły, że jest zupełnie odwrotnie. Jesteśmy w złotym okresie. W tym miejscu konstatacja. Jeśli swój ogląd rzeczywistości będziemy budować na podstawie tego, co serwują nam media elektroniczne, to jej obraz będzie albo wyidealizowany, albo katastroficzny. Zatem jaki jest prawdziwy? Z pewnością taki, jaki widzimy bez pośredników. Przykłady? Proszę bardzo. Ostatnia weekendowa sobota okazała się nad wyraz mroźna, ale i przy okazji nadzwyczaj rozsłoneczniona. Tego dnia można było spotkać wielu mieszkańców nad jeziorem, a nawet na jeziorze. Lód całkiem gruby, więc wielu odważyło się wejść przynajmniej blisko brzegu. Jezioro w zimowej szacie, roziskrzony śnieg w promieniach słonecznych. Widok niczym z „zimowej” akwareli Juliana Fałata „Powrót z niedźwiedziem”. I tylko od wschodniego brzegu chmura, niczym olbrzymi statek kosmitów z filmu „Dzień Niepodległości”, rzucała na miasto ponury cień. Całe szczęście, tylko do południa. Potem słoneczko powędrowało dalej i już nie musiało przeciskać się przez pionowe słupy „wodnej pary”. Za to nad jeziorem para stopniowo się rozpraszała, osłaniając to, czym była w swojej istocie - brunatnym dymem, otulającym centrum i zachodnie rejony naszego pięknego miasta. I niech kto zaprzeczy, że tak nie było. Że sobotni obrazek został zafałszowany. To prawda, że ci, którzy tak właśnie postrzegają, są bardzo niepraktyczni. Człowiek praktyczny zachwyca się tym, co mu zapodają do wierzenia i nie ma pytań. Taki korzysta z uroków świata i jest zawsze zwolennikiem współczesności. A jeśli po latach ktoś zapyta, dlaczego tak robił? Wtedy można odpowiedzieć: bo takie to były czasy... Jerzy Gasiul

Maciej Gaca:

Informowaliśmy już o ewentualnych karach dla wykonawcy modernizacji parku - koszalińskiej firmy „Selfa”. Okazuje się, że ratusz podszedł do problemu bardzo skrupulatnie. - Za park naliczyliśmy „Selfie” kary umowne za 29 dni zwłoki - około 245 tys. zł. Potrącimy je z płatności za ostatnią fakturę, którą wystawili nam w styczniu - powiedział nam Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. Roboty w parku kosztowały nieco ponad 2,84 mln zł. Połowę tej kwoty miasto pozyskało z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego. Wykonawca inwe-

stycji miał problemy z terminowym jej sfinalizowaniem. Pierwotnie prace miały się zakończyć do 31 października 2011 roku. Firma jednak nie zdążyła i poprosiła o przedłużenie terminu - ze względu na konieczność wykonania dodatkowych robót (m.in. prace zamienne) w trakcie realizacji inwestycji. Urząd Miasta prośbę uznał za zasadną i zawarł aneks do wcześniejszej umowy. Ostateczny termin zakończenia robót wyznaczono na 14 grudnia. Również ten termin nie został dotrzymany. Inwestycję zakończono dopiero w tym roku 12 stycznia. (sw)

Idą na wojnę z kłusownikami Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego Zarządu Okręgu Koszalin oraz dyrektor biura Lokalnej Grupy Rybackiej „Partnerstwo Drawy” w Szczecinku Dariusz Siubdzia, podpisali w Urzędzie Marszałkowskim w Szczecinie umowy na trzy projekty dofinansowane z Unii Europejskiej. - Wszystkie trzy dotyczą doposażenia Społecznych Straży Rybackich w powiecie szczecineckim oraz w Złocieńcu. Łącznie za ponad 140 tys. zł - mówi Mariusz Getka, członek zarządu LGR. Naj-

większy z projektów, na który nasi wędkarze pozyskali unijną kasę, realizowany będzie m.in. w Kole PZW „Jesiotr”. - To konkretne pieniądze na konkretny cel, około 83 tys. zł. Spożytkujemy je m.in. na zakup łodzi z silnikiem spalinowym, lornetek, noktowizorów oraz środków łączności. Jednym słowem, na najnowocześniejszy, dostępny obecnie na rynku sprzęt - dodaje M. Getka. - Umożliwi nam to bardziej intensywne działania naszych strażników, po-

dejmowanych w zakresie ochrony wód związkowych oraz w walce z coraz bardziej szerzącą się plagą kłusownictwa. Przed nami okres godowy szczupaka. To żniwa dla lewych wędkarzy. Jestem przekonany, że przeszkodzimy im w tym procederze. Warto dodać, że nad przygotowaniem projektów, dzięki którym do naszych wędkarzy spłynie konkretna pomoc unijna, pracowali: Dariusz Siubdzia oraz Wojciech Smolarski z Urzędu Miasta. (sw)

Protest odrzucony, szpital w rozbudowie O przetargowych problemach z rozbudową szczecineckiego szpitala pisaliśmy w artykule w poprzednich wydaniach „TS”. Przypomnijmy: Zakład Ogólnobudowlany „AGAPP” nie chciał się pogodzić z werdyktem komisji przetargowej. Dlatego się od niego odwołał. - Podczas posiedzenia 6 lutego, Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołanie gorzowskiej firmy. Izba uznała, że komisja przetargowa postąpiła słusznie, odrzucając ofer-

tę, która nie zawierała dokumentu o sposobie zagospodarowania odpadów - mówi Edyta Wieleba-Matyśniak, rzecznik prasowy starosty szczecineckiego. Mimo pozytywnego dla Szczecinka werdyktu KIO, wciąż jednak istnieje groźba, że procedury się wydłużą. - Jeżeli AGAPP nie wniesie skargi do sądu, to spółka „Szpital w Szczecinku” podpisze z firmą PIB Infra z Gorzowa Wlkp., która wygrała przetarg, projekt umowy na rozbudowę szpitala oraz

wyłoni inspektora nadzoru budowlanego - dodaje E. Wieleba. - Pierwsze prace przy tej super inwestycji mają ruszyć po 15 marca br. Dzięki niej szpital powiększy się o dodatkowe skrzydło z oddziałami, powstanie lądowisko dla helikopterów, a pomieszczenia piwniczne zostaną zaadaptowane na kuchnię szpitalną. Ponadto zostaną zmodernizowane sieci kanalizacji deszczowej, sanitarnej i wodociągowej oraz powstanie parking i drogi wewnętrzne. (sw)


Strefę zareklamujemy smyczą i breloczkiem Specjalna Strefa Ekonomiczna w Szczecinku będzie miała swoje materiały promocyjne. Miasto właśnie ogłosiło przetarg na opracowanie projektu i wykonanie długopisów reklamowych, notesów, smycz, breloczków i stojących roll-up. Z zapytania ofertowego wynika, że gadżety będą gustowne. Np. długopis ma być metalowy w kolorze niebieskim i automatyczny. Z kolei notes będzie 50-kartkowy. Na każdej z kartek znajdziemy herb województwa, flagę Unii Eu-

POD PARAGRAFEM

ropejskiej, adres internetowy strefy i dopisek „egzemplarz bezpłatny”. Smycz ma mieć 20 mm szerokości w kolorze białym jako tło i niebieskim jako obwódka. Z kolei breloczek zostanie wykonany z miękkiego PVC, z metalowym kołeczkiem i łańcuszkiem. Roll-up będzie wolnostojący o wym. 85x200 cm. Gadżety trafią do dyspozycji Urzędu Miasta do 23 marca br. Miejmy nadzieję, że pomogą w znalezieniu potencjalnych inwestorów. (sw)

Tydzień straży miejskiej

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podjęli 16 interwencji, głównie przy gaszeniu pożarów, monitorowaniu składu powietrza na zawartość tlenku węgla oraz przy zabezpieczaniu wypadków komunikacyjnych. *** W poniedziałek (13.02) około godz. 19 o krok od tragedii było w mieszkaniu przy ul. Połczyńskiej. Dwie osoby - matka i siedmioletnie dziecko, trafiły do szpitala po zatruciu tlenkiem węgla. Urządzenia pomiarowe wykazały ponad 150 ppm. *** Również w piątek (10.02) strażacy gasili płonącą lokomotywę. Do zdarzenia doszło około godz. 20.30 na szlaku kolejowym ze Szczecinka do Runowa Pomorskiego w pobliżu wiaduktu nad ulicą Szczecińską. Lokomotywa spalinowa ciągnęła skład towarowy. Ogień pojawił się w przedziale maszynowym. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. *** W Ostropolu samochód uderzył w drzewo. Z kolei w Jeleniu osobowa toyota zderzyła się z autobusem PKS. Dwie osoby podróżujące autem trafiły do szpitala. *** Strażacy monitorowali też skład powietrza na zawartość tlenku węgla w mieszkaniach przy ul. Wodociągowej, Kamiennej, Grunwaldzkiej i 1 Maja. - Coraz więcej osób alarmuje nas o podejrzeniu występowania czadu w mieszkaniach - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP. *** W mieszkaniu przy ul. Spółdzielczej spłonął pozostawiony na ogniu garnek z potrawą. Z kolei przy ul. Spółdzielczej strażacy gasili płonący śmietnik. (sw)

Wypadek przy zjeździe do Szczecinka Kwieciszewa *** W minionym tygodniu sypnęło śniegiem. Na drogach zrobiło się bardzo ślisko. W Szczecinku i okolicy doszło do kilku stłuczek. Na szczęście ucierpiały tylko pojazdy. Do czasu. W czwartek, 9 lutego po godz. 8 do groźnego wypadku doszło na drodze krajowej nr 11 koło zjazdu do Kwieciszewa. Jadący od strony Piły pugeot wpadł w poślizg, zjechał na lewą stronę jezdni i czołowo uderzył w jadącą ze Szczecinka toyotę. Obaj kierowcy zostali ranni i przewiezieni na obserwację do szczecineckiego szpitala. *** Policjanci ze Szczecinka wspólnie z policjantami z Bornego Sulinowa zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy w mieszkaniu jednego z nich uprawiali konopie indyjskie. Funkcjonariusze zabezpieczyli narzędzia służące do uprawy i ponad 1,5 kg suszu. - Po uzyskanej wcześniej informacji o nielegalnej uprawie konopi indyjskich, policjanci weszli do jednego z mieszkań na terenie Bornego Sulinowa. Jak się okazało właściciele hodowli tuż przed przyjazdem funkcjonariuszy „posprzątali”. Jednak w trakcie przeszukania w piwnicy zabezpieczony został sprzęt służący do nielegalnej uprawy. Między innym zwoje foli aluminiowej, oprawy oświetleniowe oraz 19 sadzonek konopi - mówi mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy

Komendanta Powiatowego Policji. Dalsze czynności doprowadziły policjantów na teren działki budowlanej, gdzie stała przyczepa campingowa jednego ze sprawców. Wewnątrz policjanci znaleźli dwa worki, w których znajdował się susz roślinny. Badanie potwierdziło, że jest to marihuana o wadze ponad 1500 gramów. W związku z tą sprawą mundurowi zatrzymali dwóch mieszkańców Bornego Sulinowa, w wieku 25 i 28 lat. Mężczyźni usłyszeli zarzuty, za które może grozić do trzech lat więzienia. *** W Drzonowie rabuś ukręcił kłodkę w kontenerze i ze środka zabrał dwie butle z gazem. Wartość skradzionego mienia to ponad 300 zł. *** W okolicy Białego Boru nieznani sprawcy wybili szybę w zaparkowanym volkswagenie golfie. Ze środka pojazdu skradli m.in. drukarkę. *** Złodzieje grasowali też w Szczecinku. Włamali się do piwnicy i zabrali namiot campus oraz wodery wędkarskie. *** W Sitnie 20-latek wspólnie z kompanem włamali się do szklarni. W środku zdemontowali urządzenia grzewcze. Zabrali m.in. grzejniki, rury, hydrofor oraz inne urządzenia metalowe. Gdy już zapakowali łup na samochód i podążali do punktu skupu złomu, zostali

zatrzymani przez policjantów. Wartość zniszczonego i skradzionego mienia to ponad 5 tys. zł. *** W Bornem Sulinowie policjanci zatrzymali 22-letniego mężczyznę, który miał przy sobie 2,4 gram marihuany. z kolei 29-letni mieszkaniec Szczecinka posiadał 0,8 gram tego narkotyku. *** Okazuje się, że współpracę gospodarczą z Chinami to my już mamy. Celnicy Izby Celnej w Szczecinie przejęli dwie przesyłki pocztowe, w których były podróbki markowych kontrolerów do gier. Przesyłki nadesłano z Chin dla odbiorcy z powiatu szczecineckiego. O zdarzeniu powiadomiono przedstawiciela w Polsce właściciela znaku widniejącego na towarze. Ogółem do dalszego postępowania funkcjonariusze zabezpieczyli 50 szt. takich kontrolerów. Wartość zabezpieczonego towaru oszacowano na 10 tys. złotych. - Podrobiony markowy sprzęt elektroniczny, zwłaszcza w przesyłkach pocztowych, jest bardzo często zajmowany przez celników. Oprócz tego funkcjonariusze znajdują też podróbki wyrobów tytoniowych, odzieży, gier i zabawek, jak również artykułów sportowych, zegarków i biżuterii oraz galanterii mówi Monika Woźniak-Lewandowska, rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie. (sw)

foto:Jerzy Gasiul

W minionym tygodniu strażnicy miejscy podjęli 109 interwencji. Uczynili to w stosunku do 156 osób. Na 13 z nich nałożone zostały mandaty karne, a wobec 11 sporządzone zostaną wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. *** Niskie temperatury powietrza sprawiły, że „kawałek” ciepłego miejsca jest na przysłowiową wagę złota. Również w szczecineckim szpitalu. Z tego założenia wyszło dwóch mężczyzn, którzy w tych komfortowych warunkach postanowili spożyć „co nieco”. Miejsce, w którym urządzili sobie legowisko znaleźli przy... oddziale dziecięcym. Konieczne okazały się interwencje patrolu Straży Miejskiej. - W piątek (10.02) funkcjonariusze interweniowali wobec mężczyzny, który tam „zaległ”. Uprzednio poczynił stosowny zapas alkoholu, który tam spożywał. Na zwracane uwagi przez personel reagował agresywnie. Zakłócał też porządek. Dzień później (sobota 11.02) strażnicy podjęli w tym samym miejscu podobną interwencję w stosunku do innego mężczyzny - mówi komendant SM Grzegorz Grondys. *** W niedzielę (12.02) w godzinach popołudniowych strażnicy podjęli interwencję w jednej z klatek schodowych, gdzie młody mężczyzna zakłócał porządek, dobijał się do mieszkań. Po jego zatrzymaniu okazało się, że jest poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności. Mężczyzna został przekazany policji. *** Tego samego dnia około godz. 18.45 strażnicy podjęli interwencję na prośbę ochrony galerii Hosso. Grupa nieletnich osób zakłócała tam spokój. M.in. pozrzucali towar z półek sklepowych. Na miejscu strażnicy ujęli sześcioro nieletnich, których przekazano rodzicom. *** W biały dzień dwaj złomiarze ograbili szpital w Szczecinku. Gdy metalowy łup wieźli na wózku do punktu skupu złomu zostali zatrzymani przez strażników. Po wyjaśnieniu okoliczności kradzieży mężczyźni wraz ze swoim „urobkiem” zostali przekazani policjantom. (sw)

Skuteczna i szybka akcja strażaków zapobiegła przedostaniu się ognia na sąsiednie mieszkania. *** W piątek (10.02) około godz. 9 na osiedlu socjalnym przy ul. Polnej wybuchł pożar. Lokatorzy zdążyli uciec. Dzięki szybkiej i skutecznej interwencji strażaków udało

się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie mieszkania. Według ustaleń pożar wybuchł od świeczek, których lokatorzy używali jako źródło światła i ciepła.


Wiertarki moc Zenek ma głos

Łostatnio w strachu wielkim żyje do czego łotwarcie się przyznaję, bo łodwagę cywilną mam. A to za sprawą miejsca, w którym jestem zameldowany na pobyt stały, od lat wielu, czyli w bloku mieszkalnym typu późny Gierek. Mój strach narasta z roku na rok i co gorsza końca niestety nie widać. A zaczęło się dwadzieścia osiem lat temu z chwilą, gdy do tej budowli się wprowadziłem. Jak blok szeroki i wysoki zewsząd dobiegały stuki i puki - co jeszcze szło wytrzymać, ale niestety słychać było też odgłosy wiertarek, a to nie dość, że o ból głowy przyprawiało, to na dodatek kojarzyło mnie się z gabinetem dentystycznym, a to przyznacie mało sympatyczne jest. Te odgłosy przybierały na sile wraz z wprowadzającymi się następnymi lokatorami. To trwało jakieś

pół roku i właśnie wtedy zaczął się u mnie strach, który narastał z każdym nowym mieszkańcem naszego bloku. Bo policzyłem lokatorów, uśredniłem ilość dziur w każdym lokalu mieszkalnym, pomnożyłem, podzieliłem i mnie wyszło, że dziur jest ci w tym bloku dużo bardzo, a nawet jeszcze więcej. A każda taka dziura osłabia przecie mury, a one pną się na cztery piętra do góry, a ja na parterze, a jak na łeb mnie się to zawali? Uspokoiłem się, gdy pewnego dnia odwierty zakończono, a stuki puki też w zapomnienie odeszły. Niestety, przyszedł kapitalizm, a wraz z nim w sklepach które rosły jak grzyby po deszczu, pojawiły się kafelki, kraniki, boazerie i insze śliczne artykuły do mieszkań. No i modernizacje się zaczęły. Stuki, puki i co gorsza - odwierty głośniejsze niż kiedyś, bo i wiertarki większe i udarowe. No i otworów w ścianach bloku przybywało, a i ścianki działowe w gruz się zamieniały, a ja na parterze i strach mój rósł. A i system nerwowy zaczął mi siadać od tych odgłosów zwłaszcza w łykędy i w okolicach godziny dwudziestej drugiej z hakiem

zresztom. Bo ja już, już oko łapie, a tu wwwrrrrr, i sen w zapomnienie odchodzi. A tu końca nie widać. No bo jak skończyły się modernizacje, to się zaczęły wyprowadzki starych lokatorów i wprowadzki nowych lokatorów. No i te nowe łoczywiście rozpoczęli prace modernizacyjne swoich nowych mieszkań. Czyli stuki puki, odwierty od świtu do nocy, że o wolnych sobotach i niedzielach to ja już nawet nie wspomnę. Dziur przybywało, ścianek działowych ubywało i tak po mojemu to blok ser szwajcarski coraz bardziej przypominał. A ja na parterze, strach rośnie. A nerwy już od dawna postronków nie przypominały, bo spać ani zdrzemnąć się nie idzie, a i ulubionego serialu też w spokoju i skupieniu łobejrzeć się nie da. No i co w takiej sytuacji robić? Można szaty na ten przykład rozdzierać i nieszczęśnika Rejtana łodgrywać, na wycieraczce sąsiada wiercącego. Można też z patosem kultowe pytanie zadać: - Jak żyć? Ale można do tego tematu podejść zgoła inaczej, no i ja podszedłem. O konsultacje poprosiłem Rysia, co księgowym jest i hobby ma, maj-

Kulturalna elita złodziei Magdalena Szkudlarek -Szarkowska Kultury zobaczyć się nie da. Nie można jej też dotknąć. Jest to pojęcie równie abstrakcyjne, jak religia, polityka, czy filozofia. Choć wydawałoby się, że właśnie kultura jest esencją cywilizacji, okazuje się, że nikt inny, tylko - jej uczestnicy - są dziś nazywani złodziejami. Wprawdzie nie kradną oni w tradycyjnym tego słowa znaczeniu: tak, jak przywłaszcza się leżący gdzieś na sklepowej półce batonik bądź portfel schowany niefrasobliwie w czyjejś kieszeni. Ale jednak. Czymże byłoby człowieczeństwo bez kultury? Zarówno to, jak i inne podobne, pompatycznie brzmiące pytania wywołują ciarki na plecach. Zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń. Z jednej strony obrońcy

„szańca najwyższych wartości” serwują ludziom papkę w postaci narodowych, nadętych i szumnych programów, mających wspomóc edukację kulturalną zacofanego (jak sami twierdzą) w porównaniu do reszty Europy społeczeństwa. Z drugiej zaś - próbują utrzymać w ryzach rozpadający się na naszych oczach, anachroniczny system kryteriów, decydujących, kto z ogromnej rzeszy szarych zjadaczy chleba może się „w anioła przerobić”. Hierarchia warstw społecznych, ta, do której przywykliśmy, już się zaciera. Dla przeciwwagi, pozór i forma są coraz bardziej wyraźne. Dziś jeszcze bardziej zastanawia, kto za jaką ukrywa się maską. Student to zawsze intelektualista? Pracownik fizyczny to za każdym razem analfabeta? Podobnie wątpliwa wydaje się opinia, że mieszkańcom prowincji, którzy chcieliby aktywnie uczestniczyć w życiu kulturalnym, musi wystarczyć telewizja, powiatowa biblioteka lub okazjonalne występy, dysku-

syjnych zresztą, „mainstreamowych” gwiazd. Dóbr kultury strzeżono od wieków tak, by nikt z gawiedzi swym nieuctwem ich nie skalał. Jednak jakimś cudem po setkach lat literaturze pięknej udało się w końcu trafić pod strzechy. Więcej - nawet na książkowe kiermasze z permanentną, kilkuzłotową promocją. Tylko czekać, aż muzycy i piosenkarze zdystansują się do praw do swoich dzieł, jak przyszło to uczynić literatom. Żadnemu żyjącemu pisarzowi nie przeszkadza przecież, że setki osób w czytelniach i bibliotekach za darmo zaginają rogi, wyczytując literkę po literce wypieszczonej, pisanej w bólach i mękach książki. Takie „dziwy” wciąż nie śnią się jednak najodważniejszym kompozytorom. Chociaż może? Era płyt analogowych zmieniła muzykę i dostęp do niej tak samo, jak Internet zmienił kulturę. Czy się to komuś podoba, czy nie, świata, który istniał przed dobą komputerów, już nie ma. Za sprawą Internetu

O obrotach ciał niewieścich Marzena Góra

Nie lubię feministek. Może inaczej... Zwykłe feministki niespecjalnie mi przeszkadzają, w końcu emancypacja kobiet już swoje lata ma i posunięciem była nader słusznym. Przynajmniej nie muszę siedzieć w komórce ze zwierzami, czekając aż mi chłop szatę bardziej czy mniej szkaradną za nieprzesoloną zupę sprezentuje, tylko sama mogę sobie po sklepach polatać. I malin czy innych jagód nie muszę rozgniatać na kamieniu, co by usta sobie soczystym kolorem zaznaczyć (a na zimę wspomnianych owo-

ców leśnych zamrażać, aby również w chłodniejsze dni ładniej przy garach wyglądać), ani w lico się boleśnie szczypać, aby zalotniej i niewinniej wyglądać. Bo koncerny kosmetyczne w ostatnich dziesięcioleciach bardzo się kobiecym wyglądem i swoim stanem konta przejmować zaczęły. One się bogacą, my piękniejemy. Tyle dobrego. Przy okazji panie feministki jakiś czas temu krucjatę słuszną rozpoczęły, rolę kobiet w historii chcą zaznaczyć, walczą o równe prawa i płace tam, gdzie biologiczne różnice średnio się do efektywności i produktywności pracownika mają. Choć pani zawsze sobie przecież muskuła jakiegoś może wyhodować, łopatę w locie pochwycić i heja, do kopalni iść paznokcie sobie łamać. Nie zabraniam, choć osobiście

jednak nie polecam. Jednak w którymś momencie coś poszło nie tak i, w wyniku jakiejś mutacji, pewne osobniki z feministek przepoczwarzyły się w feministki wojujące. Różnica między feministką a feministką wojującą jest taka, że ta pierwsza ma coś do powiedzenia i spokojnie o tym mówi, natomiast druga do powiedzenia nie ma nic, ale musi to hucznie ogłosić całemu światu. Zatem zacznijmy jeszcze raz... Nie lubię wojujących feministek. Bo jak ich tak czasem słucham, to mi się w torebce mój pilniczek w (co najmniej) węzeł refowy zwija. Bo przecież nie po to pół życia doświadczenie w dziedzinie radzenia sobie z własnym chłopem w pocie czoła zdobywałam (co by na dziwne pomysły nie wpadał, żeby na głowę mi włazić i swoje męskie rządy nade

sterkowanie lubi, narzędzia wszelakie posiada, bo jak sam o sobie mówi złotą rączką jest. Łobejrzał moje luźno kolebiące się kafelki na posadce, ciut wypaczone panele, krzywizny moich ścian podziwiał i remoncik mnie doradził, oferując wypożyczenie nieodpłatne następujących narzędzi: młota pneumatycznego, wiertarki udarowej typful wypas, że o młotkach, przecinakach, szpachelkach i inszym drobiazgu do odskuteczniania wsze-

lakich hałasów remontowych, to ja już nawet nie wspomnę. No nie powiem, na początku planowania remontu stracha jeszcze miałem, no bo znowu dziur przybędzie i hałas będzie. Ale im bliżej remontu, to strach u mnie mniejszy. Bo po pierwsze primo to: wolność Tomku w swoim domku. A po drugie primo to: niech teraz inni mają stracha, a mają się czego bać, bo wiertarka wielka, udarowa i głośna i młot pneumatyczny też.

dobra kultury stały się powszechnie dostępną alternatywą wobec płytkiej telewizji, przepełnionych kolejkami do nowości wydawniczych bibliotek, kin z nieadekwatnym do tego, co właśnie ogląda świat repertuarem czy zbyt drogich galerii bądź muzeów. Obecność w mieście domu kultury, choćby nazwać go agencją czy nawet pałacem, niestety, także nie jest już wyznacznikiem zaspokojenia kulturowych potrzeb. Jak mówią, rozlane mleko do dzbanka już nie wróci. Nie cofniemy się więc do momentu, w którym nikt nie znał pojęć takich, jak blog, youtube czy torrent. Teraz liczy się czas. Łatwość dostępu. Cena, wygoda i mnogość wyboru. Także, a może przede wszystkim, w świecie kultury. Trzeba też wyzbyć się złudzeń, że owo nieformalne, internetowe życie kulturalne ma niebagatelny wpływ na to, w jakim kierunku kultura podąża. Warto się zastanowić, jak przedstawia się zależność tradycyjnej dystrybucji od internetowej konsumpcji literatury, muzyki czy kina. Jeśli przyjrzeć się bliżej, wyniki takich analiz mogłyby się okazać bardzo interesujące. Mogłoby przypadkiem wyjść na jaw, że to właśnie internauci są najbardziej aktywny-

mi uczestnikami świata kultury; że to oni poprzez swoje nieoficjalne, świadome lub nie, samodoskonalenie stanowią w tzw. oficjalnym obiegu najliczniejszą grupę odbiorców; i wreszcie, że to oni są obecnie najbardziej oczytaną i obytą z kulturą - elitą. Czy nie lepiej więc zastanowić się i znaleźć sposób na użytkowanie tego, co daje nam Internet, zamiast wymyślać potajemne, międzynarodowe pakty na wdrożenie restrykcyjnych ograniczeń i zakazów? Wszyscy znają odpowiedź. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, powołując do życia średnio przystający do obecnej rzeczywistości Narodowy Instytut Audiowizualny, wydaje się również ją znać. Ale prościej jest łudzić się, że skrystalizowany system uda się utrzymać. Jak pisał Gombrowicz, łatwiej znienawidzić kogoś za dłubanie w nosie, niż pokochać za stworzenie symfonii. Równie łatwo jest oskarżyć kogoś o kradzież. Znacznie trudniej już jednak stworzyć szeroki i co ważne, łatwo dostępny wachlarz możliwości świadomego i dojrzałego uczestnictwa w tym, co określa naszą, nie tylko narodową, tożsamość - w kulturze.

mną sprawować), żeby mi teraz inna baba mówiła, co ja mam robić! No i zwyczajnie głupio tak stanik, który przez godzinę wybierałam (przy czym każdą koronkę, tasiemkę i inną niepotrzebną haftkę miałam na uwadze - czyli lekko raczej być nie mogło) żeby go teraz na znak solidarności jajników w ogniu piekielnym palić. A gdyby panie Wojujące faktycznie takie solidarne z innymi kobietami być chciały i, jak się zarzekają, w sytuację cierpiących kobiet wczuć się potrafiły, to by wtedy też wiedziały, że więcej cierpień przysparza jednak brak, niż nadmiar stanika. Bo empatia pań feministek w tym konkretnym przypadku kończy się wtedy, gdy trzeba czasem do autobusu parę metrów podbiec. No i co, w przypadku wojujących feministek, zrobić z kłopotliwym słowem „hipokryzja”? A trudniej ją, niż stanik, na patyku zawiesić i nad wulkanem smażyć. No bo przecież one nie chcą zajmować się domem, siedzieć w czterech ścia-

nach i osobiste dzieci wychowywać. One chcą zdobywać dyplomy i robić karierę - do czego wszystkie inne kobiety głośno zachęcają. No może oprócz tych, które akurat sprzątają im mieszkanie, odbierają dzieci z przedszkola i podają kawę w lokalu... I te głośno krzyczące panie, które słowem i rajstopami o wolność kobiet walczą to taką kucharkę, opiekunkę czy sprzątaczkę, zamiast siebie, w swoim domu zamykają. I sprzątaczce stanik też nosić każą, co by im mężów rozchełstane baby nie kusiły z mopem czy odkurzaczem między ich meblami lawirując. Tym paniom już nie powiedzą, żeby brudne pieluchy ich pociech z przekleństwem na ustach w kąt najdalszy cisnęły i na ulicę o swoją wolność wyszły walczyć. A znacie ten kawał? „Jaka jest różnica między kobietą a feministką? Taka, jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym”. I ja się z tego śmieję i ja rację temu przyznaję. To pisałam ja, kobieta.


REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA REKLAMA

REKLAMA

OGŁOSZENIE


Miasto już nie zobaczy pożyczonych SzLOT 600 tys. zł. Za długi przejmie jego majątek? Na sesji w kwietniu (18.04) ub. roku Rada Miasta zdecydowała o poręczeniu na kwotę 600 tys. zł pożyczki dla Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Sprawa wywołała wówczas ostrą dyskusję. Radny Andrzej Modrzejewski ujawnił m.in., że SzLOT na koniec 2010 roku wygenerował stratę w wysokości ponad 107 tys. zł. - Ma też 668 tys. złotych innych zobowiązań, a na koncie 330 tys. złotych. Nie dziwię się zatem, że bank zażądał poręczenia - mówił radny. Odpowiedział mu burmistrz Jerzy Hardie-Douglas: - SzLOT jest jednym z beneficjentów Projektu Civitas Plus. Inwestycje prowadzone w jego ramach są rozkładane na lata. SzLOT swoje przedsięwzięcia realizował w czasie pierwszych dwóch lat. Pieniądze z Brukseli trafią na jego konto dopiero

we wrześniu, październiku br. Do tej pory stowarzyszenie musi zachować płynność finansową. Dlatego musi zaciągnąć kredyt, nie ma w tym działaniu niczego nadzwyczajnego. Dostaną pieniądze, spłacą pożyczkę. - Jest mi niezmiernie przykro, że koledzy z opozycji doszukują się w działaniach rady jakiejś polityki czy sensacji. Bank daje kredyt, gdy po pierwsze: jest zdolność kredytowa, po drugie: jest zabezpieczenie kredytu - argumentował radny Paweł Szycko. Radna Joanna Pawłowicz dopytywała: - Na jakie działania SzLOT przeznaczy kredyt? Odpowiedział dyrektor Piotr Misztak: - Do 27 kwietnia muszę zapłacić transzę za realizowane w ubiegłym roku inwestycje, tymczasem pieniędzy do tej pory z Civitas Renaissance jeszcze nie otrzymałem. Proszę wziąć także pod uwagę, że inwestycje w ramach Civitas kredytowaliśmy z własnych środków. Dlatego prosimy

o poręczenie. Tym bardziej, że przychody mamy głównie w sezonie letnim. Podkreślam, jest to odnowienie kredytu z terminem do końca roku - zapewniał dyrektor. Radni podyskutowali jeszcze o problemach SzLOT z prawem, a właściwie z byłym wykonawcą pomostu „Centrum” - firmą Alipnur z Gryfina. Gryfinianie na drodze sądowej żądają od stowarzyszenia odszkodowania za zerwanie z nimi kontraktu na budowę pomostu. Przewodniczący Rady Miasta Mirosław Wacławski wyjaśnił, że SzLOT jeszcze żadnej sprawy w sądzie nie przegrał, a dyr. Misztak dodał, że próbuje zawrzeć ugodę z Alpinurem. Radni niejednogłośnie zaakceptowali działania burmistrza. Minęło ponad pół roku i sprawa pieniędzy dla SzLOT wróciła do radnych 28 listopada 2011 roku. I podobnie jak w kwietniu wywołała spore ożywienie na sali obrad. Dyskusję podsumował wówczas

burmistrz Jerzy Hardie-Douglas: Próba ingerencji miasta w działalność stowarzyszeń jest niemożliwa. Pan o tym wie, wyjaśnialiśmy to już nie raz (to do radnego Wojciecha Knapika, który żądał, by miasto miało większe baczenie na co SzLOT wydaje pieniądze). Od sprawdzania SzLOT-u jest komisja rewizyjna stowarzyszenia. Został wzięty kredyt, myśmy go zabezpieczyli, szef SzLOT poinformował nas, że pieniądze dostanie dopiero w przyszłym roku. W banku jest nasz weksel. Musimy go spłacić. Jak SzLOT dostanie pieniądze, to nam je odda. Lub weźmiemy część majątku stowarzyszenia. Musimy wykupić ten weksel, inaczej wejdzie komornik i nam z konta zabierze te pieniądze - mówi burmistrz. Okazało się, że burmistrz miał przysłowiowego „nosa”, mówiąc o tym, że miasto za te 600 tys. zł weźmie część majątku stowarzyszenia. Czy już wówczas wiedział, że nie zobaczy tych pieniędzy? - Co do poręczenia przez miasto Szczecinek kredytu zaciągniętego przez SzLOT, to zostało ono przelane pod koniec zeszłego roku do banku, który udzielił stowarzyszeniu kredy-

tu na wyodrębnione, przeznaczone do spłaty kredytu konto SzLOT-u. Miasto kwotę tego poręczenia ma odzyskać, przejmując część majątku stowarzyszenia, sprawa jest jeszcze w toku - zapewnia rzecznik prasowy UM Konrad Czaczyk. O jaki majątek chodzi? Może o budynek, hangar, może pomosty, kawałek działki lub sprzęt pływający? Właścicielem obiektów SzLOT, a wcześniej Powiatowego Ośrodka Sportów Wodnych jest Starostwo Powiatowe w Szczecinku. - Sprawę znam, tu nie może być mowy o jakimkolwiek „handlu” majątkiem należącym do powiatu szczecineckiego - mówi starosta szczecinecki Krzysztof Lis. - Powiat jest właścicielem czerwonego budynku, hangaru, pomostów na tym terenie i działki (teren przy ul. Mickiewicza 2 - dop. red.). SzLOT posiada to w nieodpłatnym użyczeniu. Nie może więc tym majątkiem w jakikolwiek sposób dysponować. Z tego co ja się orientuję, to prawdopodobnie chodzi o przekazanie miastu któregoś z pomostów, albo pomostu „Centrum” przy I LO, albo pomostu na Mysiej Wyspie. (elka)

Miejska Energetyka Cieplna Spółka z o.o. z siedzibą w Szczecinku ul. Armii Krajowej 81

ogłasza przetarg ofertowy na dzierżawę obiektów: 1. Budynek po byłej wymiennikowni, położony przy ul. Kopernika 4 w Szczecinku: - o pow. użytkowej 126,0 m²

Nasi wędkarze łowiłi dorsze W sobotę (11.02) na łowiskach morskich w pobliżu Darłowa rozegrano Zawody Wędkarskie o Puchar Starosty Szczecineckiego. Jednocześnie były to Mistrzostwa Powiatu Szczecineckiego w Wędkarstwie Morskim. - Wydawało się, że impreza nie dojdzie do skutku. Wcześniej, ze względu na fatalne warunki atmosferyczne, zmuszeni byliśmy ją przekładać i to aż trzykrotnie. Tym razem się udało. Pomimo ekstremalnych warunków pogodowych (termometry wskazywały 22 stopnie poniżej zera), na starcie zameldowało się 20 najwytrwalszych wilków morskich. Na łowisko płynęliśmy ponad 2,5 godziny. W miarę trwania naszej wyprawy pogoda sukcesywnie się poprawiała, co było niewątpliwym dowodem na to,

że Neptun w końcu zaczął nam sprzyjać - relacjonuje Mariusz Getka, prezes Koła PZW „Jesiotr”. Po 10 godzinach rywalizacji wyłoniono zwycięzców. Mistrzem Powiatu Szczecineckiego został Przemysław Wolak. Drugie miejsce zajął Andrzej Pietras, a trzeci był Mariusz Getka. Organizator zawodów starosta Krzysztof Lis, obdarował każdego wędkarza gustownym polarem. - Podczas ceremonii dekoracji i po wręczeniu nagród umawialiśmy się już na kolejne mistrzostwa. Odbędą się one jesienią tego roku. Dodam, że podglądający nas wędkarze z Koszalina i Polanowa byli pod wrażeniem organizacji zawodów - mówi M. Getka. (sw) Zdjęcie: M. Getka

foto:(jg)

Majątek za dług

2. Pomieszczenie w wymiennikowni, położony przy ul. Budowlanej 4 w Szczecinku: - o pow. użytkowej 25,0 m² 3. Pomieszczenia w budynku przy ul. Placu Wolności 18 w Szczecinku: - o pow. użytkowej pomieszczeń ok. 51 m² 4. Pomieszczenia w budynku po byłej kotłowni przy ul. Koszalińska I w Szczecinku. Obiekt chroniony: - parter o pow. użytkowej pomieszczeń 278,4 m² - I-piętro o pow. użytkowej pomieszczeń 62,9 m² Oferty wraz z proponowaną ceną należy składać w sekretariacie Spółki przy ul. Armii Krajowej 81 w Szczecinku do dnia 07.03.2012 roku. Otwarcie ofert nastąpi w dniu 08.03.2012 roku o godzinie 8:00 w siedzibie Spółki. Wszelkie informacje można uzyskać pod nr telefonu 094-37 266 90.


„Magiczny Wieczór” z Lions Club Zebrano ponad 11 tys. zł Trwający karnawał i zbliżające się walentynki sprzyjają zabawie. Tej z pewnością nie zabrakło sobotniego (11.02) wieczoru. Już po raz czwarty Lions Club Szczecinek zorganizował Walentynkowy Bal Charytatywny. Członkowie klubu oraz zaproszeni goście bawili się wspólnie w Obiekcie Bankietowym przy Hotelu Resiedence. W tym roku temu wyjątkowemu, walentynkowe-

mu wydarzeniu przyświecało hasło „Magiczny Wieczór”. W tegorocznym balu wziął udział m.in. senator Piotr Zientarski oraz wicemarszałek woj. A. Jakubowski. Bal otworzyli Mariusz Leniec, prezydent LC Szczecinek kadencji 2010/2012 oraz poseł Wiesław Suchowiejko. Obaj przybliżyli krótko, na czym polega działalność klubu i jego misja. Zapowiedzieli także, że zebrane podczas balu fundusze (np. podczas aukcji bądź loterii)

Harcerze otrzymali nowy sztandar

wspomogą potrzebujących. Krótko po inauguracji IV Walentynkowego Balu Charytatywnego szczecineckich „Lwów” odbył się pokaz sztuki iluzji. Jeden z najlepszych w Polsce i na świecie, utytułowany iluzjonista Sławomir Piestrzeniewicz, znany jako Arsene Lupin, zaprosił wszystkich do uczestnictwa w prawdziwym spektaklu magii. Artysta w luźny i zabawny sposób prezentował rozmaite triki, do

których zapraszał uczestników balu. Nie mogło zabraknąć tajemniczego przechodzenia przez zamknięte obręcze, przecinania mieczem pudełka, w którym znajdowała się asystentka magika, czy unoszącego się niczym piórko w powietrzu stoliczka. Iluzjonista sprawił także, że jedna z uczestniczek balu przez chwilę lewitowała nieco ponad pół metra nad ziemią. - Choć liczyliśmy, że w balu weźmie udział więcej par, zabawa była udana - przekonuje Radosław Bielicki, prezes zarządu firmy „Comdrev” w Szczecinku. - Sukces został osiągnięty. Udało nam się zebrać fundusze, które zostaną przeznaczone na pomoc potrzebującym. Podczas balu odbywała się sprzedaż cegiełek, które premiowaliśmy wyjątkowymi upominkami. Zakupując cegiełkę można było m.in. otrzymać unikatowy tort ufundowany przez cukiernię Kaliszczak; do wygrania był także weekend w pensjonacie Marina w Bornem Sulinowie, wejściówki na seanse filmowe ufundowane przez SAPiK czy bon o wartości 700 zł w salonie optycznym Vision Express ufundowany przez spółkę Podimed. Łącznie ze sprzedaży cegiełek udało się zebrać 2680 zł. Zgodnie ze słowami naszego roz-

W miniony piątek (10.02) szczecineccy harcerze wzięli udział w wyjątkowej uroczystości. O godzinie 16.00 w parafii pw. św. Ignacego Loyoli odbyło się wyczekiwane przez środowisko harcerskie wręczenie repliki sztandaru Hufca ZHP w Szczecinku. - Dziś harcerze mają wielkie święto - powiedziała „TS” komendantka hufca Zofia Gańska. - Doczekaliśmy się ufundowania przez komitet organizacyjny repliki naszego starego i wysłużonego już sztandaru. - Nasz harcerski sztandar został wręczony szczecineckim harcerzom w 1966 roku. Teraz stary sztandar trafi prawdopodobnie do naszego muzeum harcerskiego, a nowa replika w obecności kadry instruktorskiej, harcerzy, zaproszonych gości oraz wszystkich darczyńców, w tym starosty Krzysztofa Lisa -

mówcy, niemałym zainteresowaniem cieszyła się również tegoroczna aukcja. - Na aukcję trafiły m.in. podarowane przez senatora Piotra Zientarskiego: pamiątkowe pióro Senatu RP oraz książka z podpisem marszałek Sejmu Ewy Kopacz - dodaje Radosław Bielicki. - Oba przedmioty zostały zlicytowane za 500 zł. Artystyczna rzeźba została sprzedana za 1500 zł. Na aukcji pojawił się również model pomnika marszałka Piłsudskiego. Zakupiono go za 4600 zł. Licytowano także przelot balonem. Podniebna podróż dla dwóch osób została zlicytowana za 1900 zł. Łączny przychód, jaki podczas tegorocznego charytatywnego balu udało się uzyskać organizatorom, wynosił ponad 11 tys. zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na realizację projektów i akcji organizowanych przez LC Szczecinek. W Szczecinku LC powstał w 2008 roku. Jego pierwszym prezydentem był Radosław Bielicki. Obecnie klub zrzesza 20 osób. W swojej działalności członkowie klubu, fundując co roku stypendia, wspierają uzdolnioną młodzież. Pomagają też niewidomym. (sz)

zajmie jego miejsce. Zofia Gańska zapewniła, że stary sztandar, mimo że będzie zastąpiony przez nowy, nie zostanie skazany na zapomnienie. - Jeśli dotrą do nas sygnały, że jest zapotrzebowanie na to, aby stary sztandar gdzieś wyeksponować, pomyślimy o tym - przekonywała. - Nie tylko w Szczecinku, ale i w całej Polsce, jest mnóstwo ludzi, którzy pod tym sztandarem dorastali i się wychowali. Jeżeli jakaś nutka sentymentu się w tych osobach odezwie, bez problemu będą one mogły od czasu do czasu na ten sztandar popatrzeć. Jak powiedziałam, jest on bardzo stary i mówiąc wprost - już się sypie. Dlatego nie może już służyć w uroczystościach patriotycznych. Jednak odpowiednio przechowywany, może jeszcze przetrwać długie lata. (sz)

Czy sześciolatki uratują nauczycielskie etaty? towych - 2 906,09, mianowanych - 3 770,06 i dyplomowanych - 4 817,30. Warto nadmienić, że na powyższą „średnią” nie składa się wyłącznie wynagrodzenie zasadnicze. Wyliczana jest ona także po uwzględnieniu rozmaitych dodatków, jakie otrzymał nauczyciel - za wysługę lat, motywacyjnego czy funkcyjnego, oraz po dodaniu wszystkich przepracowanych ponadwymiarowych godzin bądź zastępstw. Do średniej wlicza się również tzw. trzynastkę oraz otrzymane przez nauczyciela nagrody - np. od ministra edukacji lub kuratora. Najwięcej wydatków, jak można się było spodziewać, wiąże się z wypłatami dla nauczycieli na wyższych stopniach awansu zawodowego. Nie tylko z racji tego, że ich pensje są większe. Jeśli chodzi o średnią liczbę etatów, najliczniejszą grupę szczecineckich pedagogów stanowią właśnie nauczyciele mianowani i dyplomowani. Na wynagrodzenie nauczycieli dyplomowanych samorządy muszą wyłożyć ponad 50 % sumy przeznaczonej na pensje. Ponad 25 % tych wydatków pochłaniają wynagrodzenia nauczycieli mianowanych, a nieco ponad 15% nauczycieli kontraktowych. O ile, zgodnie z przedstawionymi redakcji „TS” dokumentami, średnie zarobki nauczycieli zatrudnionych w szczecineckich szkołach udało się zapewnić, o tyle nie jest już takie pewne, czy wszyscy pracujący dotąd pedagodzy w przyszłym roku szkolnym będą mieli pracę. O tym, czy nauczycieli czekają zwolnienia będzie wiadomo na przełomie kwietnia i maja, kiedy samorządy zajmą się zatwierdzaniem arkuszy organizacyjnych placówek. W naj-

gorszej sytuacji są szkoły podstawowe i gimnazja - to one w pierwszej kolejności musiały się zmierzyć z niżem demograficznym. Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta przekonuje, że na liczbę aktywnych zawodowo nauczycieli będą mieć wpływ posłane do pierwszych klas sześciolatki. - Nie jest możliwe w tej chwili udzielenie odpowiedzi na te pytania (dotyczące zwolnień nauczycieli - dop. autora), ponieważ wciąż nie jest rozstrzygnięta kwestia, od kiedy nauka sześciolatków w szkołach będzie obowiązkowa, a tym samym - ile sześciolatków pójdzie do szkół w Szczecinku w tym roku - tłuma-

czy rzecznik. - Według obecnych zapisów ustawy o systemie oświaty, sześciolatki obowiązkowo miałyby pójść do szkoły od 1 września 2012r., ale są przygotowane przez MEN projekty zmian, przesuwające ten termin o 2 lata. Wciąż trwa proces legislacyjny, są zgłaszane przez ugrupowania polityczne różne poprawki i musimy zaczekać na nową wersję ustawy. Będziemy mogli odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie prawdopodobnie w kwietniu lub maju, po podpisaniu przez burmistrza projektów organizacyjnych szkół. - Jeśli będzie taka możliwość, to postaramy się oczywiście zabezpieczyć pracę jak największej licz-

bie nauczycieli, ale dużo zależy od decyzji, które zapadną na szczeblu krajowym i od tegorocznego naboru sześciolatków do szkół - zaznacza Konrad Czaczyk. - Niezależnie od tego, czy obowiązek szkolny dla sześciolatków będzie wprowadzony, rodzice mają prawo dobrowolnie zapisać sześcioletnie dziecko do pierwszej klasy szkoły podstawowej, więc w szkołach miejskich w Szczecinku będzie prowadzona promocja, zachęcająca do takich zapisów już w tym roku. Zdaniem rzecznika, szczecineckie szkoły podstawowe na przyjęcie sześciolatków są przygotowane. (sz)

REKLAMA

Niemal wszyscy są przekonani, że w niedługim czasie pracę nauczycieli w szkołach będzie trzeba poddać reorganizacji. Wszystko przez nadchodzący niż demograficzny i kryzys, który wymusza poszukiwanie oszczędności. Mimo że liczba uczniów w szkołach maleje, koszty utrzymania placówek rosną. Gminom coraz trudniej poradzić sobie z wydatkami przeznaczonymi na wynagrodzenia nauczycieli; niełatwo też zapewnić wszystkim aktywnym zawodowo pedagogom etat. Jak z tymi problemami radzi sobie Szczecinek? Jak wynika z informacji przedstawionych przez Urząd Miasta i Starostwo Powiatowe, mimo trudnych czasów, średnie zarobki nauczycieli w Szczecinku są zabezpieczone. Jak nas poinformowano, ponieważ zarówno miastu i powiatowi udało się w 2011 roku zapewnić nauczycielom gwarantowaną przez prawo średnią pensję, tzw. czternastek, czyli kwot wyrównawczych, wypłacać nie trzeba. Zgodnie ze sprawozdaniem ze średnich wynagrodzeń nauczycieli za rok 2011, które otrzymaliśmy zarówno od Starostwa Powiatowego, jak i od Urzędu Miasta, od stycznia do końca sierpnia ubiegłego roku średnia pensja nauczycieli zatrudnionych w szczecineckich szkołach wynosiła: dla nauczycieli stażystów - 2 446,82, dla nauczycieli kontraktowych - 2 715, 97, dla nauczycieli mianowanych 3 523,42 i dyplomowanych - 4 502,15. W związku z 7% podwyżką, od września do końca 2011 roku średnie zarobki nauczycieli wzrosły i wynosiły: dla nauczycieli stażystów - 2 618,10, kontrak-


Ruszył Klub Wolontariatu W piątek (10 lutego) w sali kameralnej dawnego SZOK-u odbyło się kolejne spotkanie pań z LKA. Tym razem jednak członkinie stowarzyszenia spotkały się z okazji powołania Klubu Wolontariatu przy Lidze Kobiet Aktywnych, który oficjalnie ruszył z dniem 10 lutego br. - Będzie to organizacja przyjazna wolontariuszom. Chciałybyśmy, aby do tego klubu należały osoby w różnym wieku, które chcą pomagać innym. Bardzo byśmy chciały, żeby Klub Wolontariatu wspierał działania na rzecz społeczności lokalnej, a także nasze działania, które będziemy realizowały wewnątrz stowarzyszenia. Nagrodą dla wolontariuszy będzie przede wszystkim nawiązanie

nowych przyjaźni, zdobycie doświadczenia oraz ogromna satysfakcja wynikająca z bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi - mówi Ewa Czech, przewodnicząca Ligi Kobiet Aktywnych. - Bardzo chciałabym podziękować panu Tomaszowi Czukowi, dzięki któremu trzy osoby mają możliwość bezpłatnego dokształcania się na warsztatach biżuterii artystycznej. Równie serdeczne podziękowania chcę złożyć księdzu Robertowi z kościoła p.w. Narodzenia NMP w Szczecinku, który wsparł finansowo nasze warsztaty, dokładając tym samym swoją cegiełkę w rozwój naszego wolontariatu - dodaje Ewa Czech. W spotkaniu uczestniczyła także Alicja Zarębska ze szczecinec-

kiej Fundacji „Miłosierdzie i Wiedza” oraz Agnieszka Piskozub Rynkiewicz, konsultantka ds. wolontariatu i kontaktów z organizacjami oraz instytucjami, a także wychowawca zatrudniony w świetlicy socjoterapeutycznej „Tratwa”. Panie, które od wielu lat są wolontariuszami, podzieliły się swoją wiedzą i doświadczeniem, a także przekazały cenne wskazówki paniom z LKA. Podczas spotkania nie zabrakło również muzycznych atrakcji. Tego wieczoru specjalnie dla wszystkich przybyłych na spotkanie gości wystąpił zespół Iluzja (w składzie: Elżbieta Antoniewicz, Krzysztof Antoniewicz i Anna Wójcicka), który zaprezentował swoje interpretacje poezji śpiewanej. (mg)

Od lewej: Alicja Zarębska, Agnieszka Piskozub - Rynkiewicz i Ewa Czech na spotkaniu Ligi Kobiet Aktywnych

„I love to laugh” czyli śmiejmy się po angielsku We wtorek, 14 lutego w Zespole Szkół nr 5 odbył się czwarty powiatowy konkurs czytania na głos prozy anglojęzycznej. Tematem przewodnim tegorocznej edycji konkursu jest hasło „I LOVE TO LAUGH”, podczas którego uczniowie szkół ponadgimnazjalnych odczytali fragment komediowy zawarty w wybranej przez siebie anglojęzycznej publikacji. Występy dwudziestu dwóch uczestników oceniało jury w składzie: Carol Lynn Rucin i Craig Rucin, nauczyciele języka angielskiego oraz Julia Michałowska z Samorządowej Agencji Promocji i Kultury (współorganizatora konkursu). Na scenie zaprezentowali się uczniowie z I LO w Bornem Sulinowie, ZS nr 2 im. Ta-

w wieku ponadgimnazjalnym poświęca czas głównie na oglądanie filmów, a za mało jest takich akcji, które promują właśnie czytanie szczególnie czytanie w języku obcym. Dzięki temu konkursowi młodzież ma możliwość spotkać się w takiej wyjątkowej, kameralnej atmosferze, która przygotowana została do takich prezentacji: w zaciszu, przy świecach i w kameralnym gronie - mówi Magdalena Dawcewicz, organizator konkursu. Jednak oprócz spędzenia miło czasu i spotkania się z osobami o podobnych zainteresowaniach, wszyscy uczestnicy mieli również szansę na zdobycie wielu atrakcyjnych nagród. Starostwo Powiatowe ufundowało nagrody główne w po-

staci tabletu, drukarki oraz głośników. SAPiK z tej okazji przygotował wspaniałe albumy i pamięci USB. Szkoła językowa Blue House przekazała organizatorom zestaw słowników oraz długopisów, natomiast wydawnictwo językowe MM Publications ufundowało książki do nauki języków obcych oraz długopisy. Pierwsze miejsce zajęła Marika Dziuba z STO, drugie miejsce przypadło Elizie Gnaś z ZS nr 5, a trzecia nagroda powędrowała do Urszuli Szablewskiej z I LO. Kolejne trzy miejsca zajęły: Klaudia Kasza (STO), Klaudia Tarnogórska i Agnieszka Zakrzewska (uczennice I LO im. Księżnej Elżbiety). Ponadto pozostali uczestnicy otrzymali nagrody za udział w tegorocznej edycji konkursu. (mg)

Kto może być radnym, a kto nie?

mandat. O to, kto sprawuje nadzór nad tym, czy mandat radnego wykonywany jest zgodnie z prawem, zapytaliśmy przewodniczącego RM Mirosława Wacławskiego. - Nie ma żadnego przepisu, który by to regulował - tłumaczy przewodniczący. - Jeśli radny nie wie, że nie może sprawować mandatu, nic z tego nie wynika. Jeśli wyłoni się problem, dopiero wtedy jest rozwiązywany, np. przez wojewodę. Zakładamy, że każdy z radnych ma taką wiedzę, by móc ocenić, czy jest kolizja z prawem, czy jej nie ma. Co jednak wtedy, kiedy radny jest świadomy istnienia takowego konfliktu, a mimo to sprawuje mandat? - Nad taką sytuacją trzeba by się było poważnie zastanowić - dodaje nasz rozmówca. - Ja nie znam

W bieżącej kadencji Rady Miasta to pytanie powraca jak echo. Jeszcze zanim Rada Miasta rozpoczęła pracę na dobre, ze swoimi mandatami musieli pożegnać się świeżo wybrani w wyborach samorządowych Piotr Misztak i Szymon Ochocki. Obaj zdecydowali się na start w wyborach, choć nie mogli łączyć funkcji, jakie wówczas pełnili w jednostkach bezpośrednio podlegających pod miejski samorząd, z mandatami radnych. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku okazało się, że wojewoda zachodniopomorski chce, aby ze

rasa Szewczenki oraz ZS im. Oscara Langego w Białym Borze, ZS nr 2 im. Księcia Warcisława IV, ZS nr 3, ZS nr 5, ZS im. Komisji Edukacji Narodowej, Społecznego LO STO oraz z I LO im. Księżnej Elżbiety. - Powiatowy konkurs czytania na głos prozy anglojęzycznej zawsze odbywa się w okresie około-walentynkowym. Zaczynaliśmy od wątków miłosnych, które można było odnaleźć w prozie obcojęzycznej, w kolejnej edycji uczniowie wybierali swojego ulubionego bohatera książki. W tym roku wybraliśmy nieco „luźniejszą” formę dotyczącą tematu `I love to laugh`, czyli `kocham się śmiać`. Takie spotkania mają na celu zachęcenie młodzieży do czytania. Teraz większość osób

swojego mandatu zrezygnował także przewodniczący RM Mirosław Wacławski. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskali mandat. Nie mogą być także pełnomocnikami w prowadzeniu tego typu działalności. Mirosław Wacławski, pełniąc funkcję pełnomocnika procesowego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Szczecinku, miał naruszać powyższy, ustawowy zakaz.

Kobiety na rzecz hospicjum

Choć sprawa przewodniczącego rady jeszcze nie została rozwiązana, w minionym tygodniu swój mandat złożył kolejny radny - Paweł Szycko. Powodem jego decyzji był fakt, że firma, którą zarządza, świadczy usługi z zakresu medycyny szkolnej w pomieszczeniach szkół. A szkoły, jak wiadomo, są własnością miasta. Radny zapewniał, że sam zwrócił uwagę na konflikt prawny. Po konsultacji z prawnikami, rozstał się z mandatem. Jak pokazały powyższe przykłady, mimo szeregu regulacji prawnych dotyczących wykonywania mandatu radnego, nie wszyscy radni wiedzą, czy mogą sprawować

Paniom z Ligi Kobiet Polskich ten rok upłynie pod hasłem „Kobiety dla hospicjum”. Taka idea będzie towarzyszyła większości imprez organizowanych przez LKP, podczas których zbierane będą datki, które następnie przekazane zostaną na budowę szczecineckiego hospicjum. Po zbiórce funduszy, zorganizowanej z okazji Mikołajek i Dnia Babci, nadarzyła się kolejna okazja, aby wesprzeć akcję. W ubiegłą sobotę (11 lutego) Liga Kobiet Polskich zorganizowała bal karnawałowy, z którego dochód zasili kasę hospicjum. Impreza odbyła się w Domu Kolejarza, a wszyscy goście w szampańskich nastrojach bawili się do przeszło 3.00 w nocy. Nie zabrakło dobrego jedzenia, muzyki, tańców, licznych zabaw oraz „czekoladowego walczyka”. Podczas balu odbywały się również liczne licytacje, z których dochód również trafił na konto szczecineckiego hospicjum.

- Zabawa była bardzo udana, bawiła się dosłownie cała sala. Nie myślałam nawet, że młodzież, dorośli i osoby starsze potrafią się tak wspaniale wspólnie bawić. Wszystkie licytacje okazały się bardzo udane, a goście bardzo chętnie brali w nich udział. Przeznaczyliśmy kilka butelek szampana oraz wino jako nagrody w konkursach, jednak goście postanowili, że wolą je wylicytować. Łącznie udało się nam zebrać na budowę hospicjum 1025 zł - mówi Danuta Ziętara, przewodnicząca LKP. - Podczas trwania imprezy karnawałowej młodzież wyraziła chęć, aby zorganizować podobny bal z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet. Następnego dnia, ledwo żywa, poszłam wraz z naszą księgową po dyspensę do proboszcza z parafii Św. Ducha - dyspensy udziela proboszcz tej parafii, w obrębie której odbywa się zabawa. Proboszcz jeszcze nas zachęcił słowami `bawcie

takiego przypadku. Każde rozważania na ten temat byłyby więc teoretyczne. Przewodniczący zapewnia, że nie należy mieć żadnych obaw, jeśli chodzi o kwestię ważności podejmowanych przez radnego, który zrezygnował z mandatu, uchwał. - Ważne są wszystkie działania, które podejmował radny. Mandat z mocy prawa traci ważność dopiero po tym, jak rada stwierdza jego wygaśnięcie - tłumaczy. Taki stan rzeczy przekłada się na zasadność pobieranych przez radnego diet. - Jeśli radny pracował, to należy mu się zapłata - dodaje przewodniczący. - Nie widzę żadnych podstaw do tego, by w tej chwili żądać od radnego Pawła Szycko zwrotu należnej mu diety. (sz)

się dziewczyny`. Zatem już 9 marca bawimy się z okazji święta kobiet. Mam nadzieję, że w ten sposób chociaż kilka osób uchronimy od depresji, samotnych „wyciągniemy” z domu i przy okazji po raz kolejny wspomożemy nasze hospicjum. Przez cały 2012 rok podczas wszystkich imprez będzie nam towarzyszyło hasło: Kobiety Dla Hospicjum - dodaje Danuta Ziętara. Najbliższa okazja, aby włączyć się do tej szlachetnej akcji, nadarzy się już w tłusty czwartek (16 lutego). Tego dnia w siedzibie LKP przy ul. 9 Maja 12 o godz. 16.00 odbędzie się wieczór poezji Filomeny Bykowskiej, która wydała już drugi tomik swojej poezji. Panie z Ligi Kobiet Polskich otrzymały kilkanaście tomików, a wszystkie pieniądze z ich sprzedaży również zostaną przeznaczone na budowę hospicjum. (mg)


Rozmowa ze Zbigniewem Zdanowiczem, właścicielem portalu internetowego www.szczecinek24.com

Jeszcze będzie rozgłos ICZ, W ZDANOW PO IE N IG B Z IA ZAPEWN NIK SZCZECINECKIEJ B BYŁY SKAR

Pojechał po bandzie - Nie dziwiłem się tej osobie, która to zrobiła. Widocznie miała ku temu powody - mówi Z. Zdanowicz. Fakt, internauta porównując Szczecinek do Auschwitz pojechał po bandzie. Mimo to uznałem, że to dobry tekst literacki. Żeby na stronie internetowej nie zginął w natłoku informacji i komentarzy, postanowiłem go wrzucić jako artykuł. To był mój błąd, bo komentarz wkleiłem jako artykuł. To stało się dla mnie zgubą. Z tego zrobiła się afera. Doniesienie do prokuratury, ściganie itd. Dlaczego tak się stało? Przypuszczam, że burmistrz doszedł do wniosku, że teraz chwyci Zdanowicza za gardło i mu dopieprzy. Pomówiono mnie o wszystko, o co było można. O nawoływanie do waśni narodowościowych, lżenie ludzi było tam wszystko. Zostałem przesłuchany. Powiedziałem, że ja tego artykułu nie napisałem - policja miała obszerną dokumentację na ten temat. Finał był taki, że prokurator odrzucił wszystkie zarzuty, jakie były w doniesieniu. Mogli mnie więc ścigać tylko z powództwa cywilnego. Co też się stało.

Początki portalu internetowego Nie mogę powiedzieć - Utworzyłem go dlatego, ponieważ w pewnym momencie internauci nie mieli możliwości wypowiadania się w szczecineckich mediach - wspomina Zbigniew Zdanowicz. - Zbliżały się wybory samorządowe i dlatego postanowiłem utworzyć portal, bo szlag mnie trafiał, na to co się dzieje w Szczecinku i chwyceniu za mordę wszystkich lokalnych mediów. Pamiętam czasy, kiedy będąc w PO i w opozycji, jakie mieliśmy trudności z dostaniem się do dużego medium, jakim była TV Gawex. Jak dzisiejszy burmistrz skamlał i jaki był zniesmaczony, że nie dopuszcza się go do Gawexu i jak musi za wszystko tam płacić. Pamiętam czasy, kiedy jedynym medium był „Temat” i TV Zachód.

Psi problem na osiedlu Zachód

- Najpierw były dwie sprawy. Jedna z powództwa pani Jodłowskiej, pana Aleksandrowicza i pana Jańczaka. Ich adwokat chciał pójść na ugodę. Chcieli symbolicznej kwoty na cele społeczne i zwrot kosztów, na co ja oczywiście się nie zgodziłem. Uważałem, że jestem niewinny. Podczas drugiej rozprawy, którą wytoczył mi pan Douglas, o ugodzie mowy nie było. Chciał bezwzględnego ukarania mnie i jak to później powiedział, dowalenia mi, żebym to dotkliwie poczuł i żądając tytułem zadośćuczynienia 30 tys. zł. Poprosiliśmy sąd, aby połączył te dwie sprawy. - Takie procesy są utajniane z urzędu, chociaż szkoda, że tak się stało. Chciałbym, aby można było O bezdomnej suce owczarka niemieckiego o imieniu Sara pisaliśmy już wiele razy. Pies nad życie ukochał wolność i za żadne skarby świata nie chce mieszkać u człowieka. Sara mieszka więc „kątem” na osiedlu Zachód. I wzbudza coraz większe emocje wśród mieszkańców. Jedni psu pomagają, jak tylko potrafią i na ile ich stać, doglądają, karmią. Drudzy chcą się go pozbyć. Ich zdaniem pies stanowi zagrożenie dla człowieka. Prawdopodobnie i jedni i drudzy mają co nieco racji. Dopóki Sara żyła samodzielnie, problemu nie było. Ten się zaczął, gdy dołączył do niej bezdomny kundelek. Suka zrobiła się niespokojna i agresywnie reaguje na podchodzące inne psy. Także prowadzone przez człowieka. - To normalna reakcja, odezwał się niej instynkt macierzyński, broni malucha - tłumaczy Danuta Maria Kadela, szefowa Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinku. Na początku grudnia ub. roku Szczecineckie Stowarzyszenie Przyjaciół Psa, Kota i nie Tylko ze swoich funduszy zakupiło psią budę. Koszt to około 600 zł. Buda stanęła w sąsiedztwie bloku przy ul. Karlińskiej 7. Dzięki niej bezdomne psy przeżyły najsroższe mrozy. Wtedy też zaczął się wspomniany problem. W tej sprawie napisał do nas nasz Czytelnik, mieszkaniec

ujawnić to, o czym tam było mówione. Zarówno co mówili przedstawicie Kronospanu i to, co mówił pan burmistrz Douglas. Byłoby to dosyć ciekawe i dla mieszkańców, i dla internautów. Dowiedzieliby się jakie ma o nich zadanie. W każdym razie nie odbiegał daleko od tego, co pisze na swoim blogu. Można powiedzieć tak, że mieszkańcy to ludzie o niskim ilorazie inteligencji i w zasadzie z takimi ludźmi nie ma o czym dyskutować, bo on jest człowiekiem światłym, pełnym wizji. Jest mądry i elokwentny, więc o czym będzie z nimi rozmawiał.

Będzie rozgłos - Dwa dni temu dostałem odpis apelacji powodów z Kronospanu, w którym nie zgadzają się z wyrokiem sądu. Ponieważ ich zdaniem jestem człowiekiem majętnym, nie wiem skąd o tym wiedzą, uważają, że zasądzona kara jest mała. Ale to jest tak, że jak ktoś ma dużo, myśli innymi kategoriami. Rozprawa ma się odbyć w ciągu dwóch - trzech miesięcy. O tej sprawie będzie już teraz głośno. Poosiedla Zachód. - W moim odczuciu i z tego, co wiem, nie tylko moim, na osiedlu Zachód nie można przejść bezpiecznie, a przynajmniej bez stresu. Dzieje się tak ze względu na bezpańskie psy, którym zapewniono terytorium stawiając budę na parkingu. Jeden z psów - Sara początkowo wzbudzał moje współczucie, wyglądało to tak, jakby miała misję, aby tu być, może czekała aż ktoś po nią wróci. Kilka tygodni temu pojawił się kompan Sary, psy stały się nierozłączne, a budę przeniesiono na pobliski parking, który stał się terytorium psów. Terytorium trzeba bronić. Wydaje się, że to terytorium ciągle się poszerza, wchłaniając osiedle. Pierwszy raz, kiedy psy mnie „napadły”, szedłem z dzieckiem i psem na spacer. Do przejścia przez pasy przez około 100 metrów nie mogłem się od nich opędzić. Szły za nami i ujadały, mój pies też, choć jest nauczony nie zwracać uwagi na inne psy. Tym razem bronił swojego stada, czyli mnie i córki. Po jakimś czasie sytuacja powtórzyła się. Wtedy zadzwoniłem na straż miejską, podobno dyżurny miał zgłosić do schroniska incydent. Minęły dwa, może trzy tygodnie, ponownie zgłosiłem zajście z psami, tym razem atakowały kobietę. W schronisku przyznają, że jest to

staram się, aby nagłośniły ją media ogólnopolskie. Skoro zarówno Kronospan, jak i burmistrz chcą rozgłosu, to go będą mieli.

Co z portalem?

muje „Temat”. Ja to robię społecznie i z pasją. Jestem to winien mieszkańcom. Pomogłem panu Douglasowi wejść na stołek z niekorzyścią dla tego miasta. Bo to, że został burmistrzem, będzie się nam odbijało czkawką przez wiele wiele lat. To tak, jak Polska za czasów Gierka. Będziemy te kredyty spłacali przez wiele lat. Nie łudźmy się nadzieją, że przyjdą tu jacyś inwestorzy. Jak nie przyjadą, nie będzie miejsc pracy i mieszkańcy jak do tej pory, będą dalej wyjeżdżać z miasta. To doskonale widać po tym, ile zostaje pustych lokali, ile mieszkań jest na sprzedaż. Ludzie uciekają stąd, nie widząc dla siebie szansy. Miasto się wyludnia, a tu rozbudowa urzędu. To jest chora wizja burmistrza, który nie bacząc na koszty, zapragnął ze Szczecinka zrobić Baden Badan. My jako mieszkańcy będziemy musieli za to zapłacić. (zet)

- Będzie nadal - odpowiada Z. Zdanowicz. - Jestem winien mieszkańcom, aby pokazywać im absurdy tej władzy. Tej dyktatorskiej władzy Douglasa. Mówiłem o tym wielokrotnie. Mówiłem o tym także w sądzie. Byłem tym, który przyjmował Douglasa, gdy był malutkim człowieczkiem, z którym już nikt nie chciał rozmawiać. Świętej pamięci senator Gładkowski sprowadzał go do parteru. Ja mu podałem rękę i wciągając go do Platformy, uważając go za człowieka prawego. Dzisiaj się okazuje, jakim jest człowiekiem, gdzie ma demokrację, co dla niego znaczą ludzie. A jak wygląda dzisiaj Szczecinek, nie pod względem wizualnym, a finansowym? Jesteśmy już na dnie, Szczecinek się wyludnia. Dlatego też przestałem już pisać do portalu, bo na dzień dzisiejszy jest to psu na buty. Nie informuję o sprawach bieżących, bo tym się bardzo dobrze zaj-

Pełną wersję rozmowy zamieszczamy na naszej stronie internetowej www.temat.net

problem. - Dwa psy to przyjaźń, trzy to już wataha. Obawiamy się takiego rozwoju sytuacji, że do tej dwójki dołączą kolejne psiaki. Dlatego postanowiliśmy Sarę i towarzyszącego jej malucha zabrać do schroniska. Miejmy nadzieję, że wilczyca, mając przy sobie kompana, już nam nie ucieknie. Chcemy też zapewnić psom niezbędną opiekę weterynaryjną, odrobaczyć, zrobić szczepienia - mówi D. Kadela. - My nie mamy żadnych sił i środków, by prowadzić akcje odłowów psów. Nie mamy nawet samochodu, specjalistycznego sprzętu, np. chwytaków, siatek,

dmuchaw. Dlatego też każdorazowo przy konieczności przeprowadzenia takiej akcji musimy prosić o pomoc specjalistyczną firmę. Decyzja już zapadła, mam nadzieję, że psy w tym tygodniu trafią na ulicę Rybacką. Wtedy też zabierzemy psią budę. Konieczność przeprowadzenia takiej akcji i bezwzględnego zabrania psów do schroniska potwierdził też w rozmowie z nami dr Franciszek Hryniewicz, lekarz weterynarii sprawujący w schronisku opiekę medyczną nad bezdomnym psami i kotami. (sw)

foto:Maciej Gaca

23 grudnia ubiegłego roku zakończył się proces wytoczony z powództwa cywilnego Zbigniewowi Zdanowiczowi i internaucie Władysławowi Słowikowskiemu przez trzech członków zarządu firmy Kronospan oraz burmistrza Szczecinka. Rzecz dotyczyła publikacji na stronach internetowych komentarza internauty. Skarżący poczuli się dotknięci i znieważeni zamieszczonymi tam uwagami. Zbigniew Zdanowicz został uznany za winnego i zobowiązany przez sąd do wpłacenia na rzecz hospicjum w Szczecinku kwoty 1000 złotych. Sąd zasądził też 60 stawek tzw. dziennych po 10 zł każda, na rzecz członków zarządu Kronospan i zwrot kosztów sądowych. Z kolei internauta Władysław Słowikowski - autor wpisu, został uznany za niewinnego. Sąd odrzucił zarzuty burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa. Wprawdzie odczytanie wyroku odbyło się w trybie jawnym, ale jego uzasadnienie sąd utajnił. Na początku lutego Zbigniew Zdanowicz oraz członkowie zarządu firmy Kronospan złożyli apelację od wyroku Sądu Rejonowego.


Rozmowa z Barbarą Rybińską, mamą zamordowanego w Tunezji ks. Marka Rybińskiego

Do końca pozostał dzieckiem

Wkrótce minie rok od śmierci salezjanina ks. Marka Rybińskiego. Ks. Marek, dla wielu bliskich mu osób i przyjaciół -„Ryba”, urodził się 11 maja 1977 roku w Koszalinie. Wraz ze swoją rodziną mieszkał w Szczecinku. 18 lutego 2011 roku świat obiegła tragiczna informacja Ks. Marek Rybiński o znalezieniu ciała księdza. Został zamordowany podczas posługi misyjnej w Tunezji.

Coś zapowiadało, że Marek zostanie księdzem? - W żadnym wypadku. Chociaż kiedy Marek był mały, zdarzyło się coś dziwnego. Chodził wtedy do żłobka. Pewnego dnia wracaliśmy do domu, niosłam go na rękach. Przechodziła obok nas pewna starsza pani. Zatrzymała się, popatrzyła na Marka i powiedziała: o z ciebie to będzie fajny ksiądz. Potem, podczas świąt czy przyjęć rodzinnych ktoś nieraz zapytał małego Marka, kim zostanie w przyszłości. My od razu mówiliśmy, że to będzie ksiądz. Pamiętam, jak Marek bardzo się wtedy złościł. On sam, kiedy był mały, chciał być „panem od oczyszczania miasta”. Tacy panowie dostawali specjalne kamizelki, które Markowi tak bardzo się podobały. Nie było w ogóle mowy o kapłaństwie. On się naprawdę długo przed tym bronił. W trzeciej klasie liceum, tuż przed maturą przypiął sobie na tablicy nad biurkiem studia, na które ewentualnie chciałby pójść. Informacja, że wstępuje do zakonu była zupełnym zaskoczeniem. Przynajmniej dla mnie. Dziś okazuje się, że podobno wszyscy wiedzieli, tylko, jak zawsze w tego typu sytuacjach, mama dowiedziała się na końcu. W trzeciej klasie szkoły średniej, w pierwszych dniach maja, pojechał do zakonu na tzw. dni otwarte. Pojechał jednak wyłącznie dla towarzystwa. To kolega, któremu towarzyszył, był zdecydowany. Marek chciał natomiast zobaczyć, jak to wszystko wygląda. No i został, a tamten chłopiec, dziś już też ksiądz zresztą, wrócił. 11 maja Marek kończył 18 lat. Pamiętam, że potem jeszcze dosyłałam mu potrzebne dokumenty, aby mógł zostać. Co pani czuła, kiedy okazało się, że Marek jednak będzie księdzem? Dumę, radość, strach? - Po prostu odwróciłam się na pięcie, poszłam do pralni i zaczęłam płakać... Ale to nie był żal, absolutnie. Zrozumiałam wtedy, że moje pierwsze dorosłe dziecko, z którym można było już po-

ważnie porozmawiać, wyjeżdża. Poza tym czułam strach. Nie miałam wówczas żadnych znajomych zakonników, ale wiedziałam, że to jest ciężki kawałek chleba. Wiadomo celibat, samotność... Tak mi się wydawało, że samotność, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak wygląda takie życie. Duma? No pewnie, że tak. Marek w ten sposób spełnił marzenie swojej babci, mamy mojego męża. Niestety, już wtedy nie żyła, ale wiem, że byłaby niezmiernie szczęśliwa. Krótko po święceniach kapłańskich Marek wyjechał do Tunezji na misję. To się szybko potoczyło. - Marek pracował w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym. Miał za zadanie przygotowywać ludzi, wolontariuszy, którzy wyjeżdżali na misje. Wiadomo, to są różne kraje afrykańskie, azjatyckie, arabskie... Trzeba było wiedzieć, jak się w nich odnaleźć. Jak pracować i żyć z ludźmi w miejscach, w których panują inne tradycje i odmienna kultura. W pewnym momencie Marek poczuł, że też chciałby wyjechać. I tu jest pewien paradoks. Marek wstępował do zakonu, chcąc nawracać i nieść ze sobą wiarę, tylko że w Tunezji nie wolno nawracać. To jest kraj muzułmański. - Tak. Wiadomo było, że księża katoliccy, salezjanie mogą dawać świadectwo wiary swoim życiem i uczynkami, ale nie mogą tam nawracać. Jeśli mają jakieś swoje chrześcijańskie uroczystości, to obchodzą je tylko w swoim gronie. Są też azyle, miejsca, w których mogą zakładać np. koloratkę. Markowi na ulicę nie wolno było wychodzić z koloratką. On w Tunezji nawet nie chodził w sutannie. Sutanna została w domu. Oczywiście miejscem, gdzie mógł się jeszcze pojawić w „pełnym rynsztunku”, była katedra, w której odprawiał Msze św. No i jeszcze u sióstr salezjanek. Na co dzień Marek ubierał się po tunezyjsku. Co mnie zdziwiło, na zdjęciu, które wystawiono na pogrzebie, wyglądał jak stuprocentowy Tunezyjczyk. Marek sam wybrał Tunezję? - Gdzieś usłyszał, że w Tunezji po-

trzebni są misjonarze. Dowiedział się, że w Manouba potrzebny jest trzeci misjonarz. Złożył wniosek, i wkrótce okazało się, że został on bardzo szybko zaaprobowany. Wiedział, że w tym kraju będzie się dobrze czuł.

ją terroryści. Nie było tak. Marek powiedział w pewnym momencie, że teraz będzie się intensywnie modlił, aby Tunezyjczycy tę wolność potrafili właściwie wykorzystać Bał się tego, że po wyborach kraj stanie się ortodoksyjnie muzułmański.

Zdawał sobie jednak sprawę, że będzie ciężko? - Bał się panicznie. Dotąd był w Polsce. Do nas dochodzą różne wieści z tamtego regionu. A to talibowie, a to walki z chrześcijanami... On się bardzo bał. Ale nie dziwie mu się, że aż tak zakochał się w Tunezji. Mi wystarczył tydzień, kiedy pojechałam go odwiedzić. A on tam był przecież przez ponad trzy lata.

Często powtarza pani, że Marek miał w sobie coś z dziecka... - On naprawdę do końca pozostał dzieckiem. Przez to może dzieci tak go uwielbiały. Ja stwierdziłam nawet, że miał rozdwojenie jaźni. Z jednej strony był bardzo mądry, podziwiałam jego szeroką wiedzę. Zjeździł świat, bardzo wiele wiedział. Miał też jedną cechę, za którą go wyjątkowo szanuję. Podejmował się realizacji pomysłów, które wydawały się niemożliwe. Im więcej trudności, tym on więcej działał. Na przykład, ponieważ w szkole jeszcze nie było sali gimnastycznej, Marek nad boiskiem wybudował zadaszenie. Bez tego latem dzieci nie mogłyby wychodzić na słońce. Okazało się, że gdzieś za płotem jest rezydencja burmistrza miasta, któremu ta wiata psuła widok. Marek długo o nią walczył. Modliliśmy się, żeby nie kazali mu tego rozebrać. Marek był bardzo uczciwy w kwestii finansowej. Gdyby ten dach rozebrano, to okazałoby się, że wydał pieniądze na marne. Ale dał sobie radę. Przed śmiercią jeszcze czekał na oficjalne pismo w tej sprawie. Już miał ustne zapewnienie, że wiata może zostać. Nikt nie mógł w to uwierzyć, ponieważ jak coś burmistrzowi przeszkadzało, musiało być rozebrane. A on jakoś umiał wszystkich przekonać. A ta druga połowa dziecka? Wystarczyło, jak przyjechał do domu...

Co w Tunezji urzekło Marka najbardziej? - Ludzie. Tam są niezwykle pogodni ludzie. Jest jeden wielki, serdeczny uśmiech - oni cały czas się uśmiechają. Ja przecież nie znam ani francuskiego, a już o arabskim to nawet nie wspomnę. Jednak bardzo lubię rozmawiać z ludźmi. Przez cały czas mówiłam więc po polsku. Pamiętam, że Marek żartował sobie z tego, ale ja po prostu tak musiałam. Bardzo serdecznie przyjęto nas w Marka szkole. Pamiętam, jak z dumą pokazywał nam plac zabaw, łazienkę dla maluszków, budynek, który przerabiali na salę gimnastyczną... Tam latem jest nawet po 40, 50 stopni upału. Chodziło o to, aby te dzieciaki jakoś ochronić przed słońcem. Marek pracował w tej szkole. Nie uczył, ale był ekonomem. - Żaden z zakonników nie uczył, bo nie mógł. Marek zajmował się pieniędzmi. Co mnie w tej szkole ujęło - moment pojawienia się dzieci nie wygląda tak, jak u nas. Tu, kiedy rodzic odprowadza dziecko, uchylają się drzwi, dziecko wchodzi i drzwi się zamykają. Tam brama otwierana jest o wpół do ósmej. I już od tego momentu księża stoją w drzwiach i witają się ze wszystkimi dziećmi. Są też wszystkie nauczycielki, do których rodzic w każdej chwili może podejść i porozmawiać. Zazwyczaj przed dyrektorem dzieciaki czują respekt. Ksiądz dyrektor wygląda tam natomiast jak obfite winogrono. Obwieszony jest dziećmi ze wszystkich stron. No i ta serdeczność. Zupełnie innych świat. Marek nie bał się zamieszek? Tam przecież przez cały czas trwają jakieś przepychanki. - No, niestety. Pod tym względem oszukiwał, aż się dymiło. Umieraliśmy tu ze strachu. Kiedy pytałam go w sms-ach, czy wszystko w porządku, w pewnym momencie napisał mi, żebym przestała zawracać mu głowę. Pisał, że się w ogóle nie boi, bo nie ma czego. Tymczasem rodzeństwu napisał, że kiedy chciał te zamieszki zobaczyć z dachu - tam są płaskie dachy - gdzieś się wychylił i mało brakowało, bo zaczęli strzelać. Ale oczywiście tego mamie się nie mówi. Pisał w listach, mówił też często, że jest z Tunezyjczyków bardzo dumny. Spójrzmy na Egipt, Libię, Syrię... Setki, a nawet tysiące ludzi rannych, pozabijanych, a tam nie. Co ważne, nie łączmy śmierci Marka z zamieszkami w Tunezji. Początkowo taka poszła fama, że za jego śmierć odpowiada-

Często przyjeżdżał? - A skąd... Od momentu wyjazdu do Tunezji nie był w Polsce przez trzy lata, aż do sierpnia, kiedy przyjechał na tydzień. My pojechaliśmy go odwiedzić we wrześniu. I to było tyle. To była łaska Boga, że dał nam jeszcze przed śmiercią Marka pobyć razem, że zdążyłam zobaczyć, jak mieszka i jak to wszystko tam wygląda; co Marek robi, z jakimi ludźmi się spotyka. Dziś wiem, że musiałam przechodzić obok tego człowieka... Nie wiem, kto to był, ale czuję, że będąc tam, musiałam go widzieć. Pamiętam drzwi tego domu i ogród. Taka ciekawostka. Pewnego razu założyłam się z Markiem, że z kłosa, który wyrósł z palmy znajdującej się w tym ogrodzie, wzejdzie drzewo. Pozbierałam te małe kłosy i zabrałam do domu. W październiku wsadziłam je do skrzynki. W dniu, kiedy skończyły się wszystkie uroczystości pogrzebowe i Msza św. w Szczecinku musiałam się czymś zająć. Zapowiedziałam, że właśnie teraz będę robiła generalne porządki. Chciałam tę skrzynkę wyrzucić. Zobaczyłam jednak, że rosną w niej małe palmy. Powschodziły też daktyle i jeszcze jakieś inne drzewo. Cieszyłam się. Ale było mi bardzo przykro, ponieważ nie mogłam sobie odebrać wygranej. Nie chciał wracać? - Chciał zostać tam dłużej. Nie mógł wyjechać. To nie jest jakieś tam gadanie. Ja widziałam Marka. Autentycznie kochał tych ludzi. Pisał, że Tunezja stała się jego drugą

ojczyzną. To nie są jakieś tam frazesy. Niedługo minie rok od śmierci Marka. Pytanie o to, czy już się pani z nią pogodziła wydaje się bezzasadne. Ale czy udało się już może pani odnaleźć głębszy sens w tym, co się stało? - Nie muszę mieć racji, bo nikt na ten temat niczego na pewno nie wie. Inaczej jest wtedy, kiedy odchodzi ktoś, kto jest przy nas na co dzień. Tę pustkę odczuwamy natychmiast. Od razu tego kogoś nie ma - nie dzwoni do drzwi, nie mówi do nas. A tu było inaczej. Długo do nas nie docierało, że Marka nie ma. Od razu zaznaczam, że nawet przez ułamek sekundy nie miałam i nie mam żalu do Tunezyjczyków. Ten człowiek i Tunezja to zupełnie dwie różne sprawy. Powiedziano nam w ambasadzie, żebyśmy się liczyli z tym, że jeśli będzie miał dobrego adwokata, to sąd stwierdzi, że Marek nawracał, a on bronił swojej wiary. Nie obeszło by mnie, gdyby tak to się potoczyło. Jesteśmy wierzącymi ludźmi. Sąd ludzki dla mnie niewiele się liczy. Wiem, że Allach nie pozwolił zabijać. Zwłaszcza z takiej przyczyny jak pieniądze. Dlatego wiem, że kara i tak go czeka. Do dzisiaj jestem pełna szacunku do Tunezyjczyków i kocham ich. Jednak na uroczystości pogrzebowe nie chciałam tam pojechać. Tu, na miejscu czułam się pewniej. Jak skrzywdzone dziecko, które w domu czuje się bezpieczniej. Bardzo bałam się widoku trumny. Nawet kiedy przywieźli ją do ośrodka w Warszawie, liczyłam na to, że zrozumiem, uwierzę... Nie wiem, czy już to do mnie dotarło. To było ciągłe czekanie na telefony, sprawdzanie poczty, jeszcze mam jego listy... Najgorsze były święta. A już najtragiczniejszy był dzień matki, jeszcze tego dnia dotarły do nas kondolencje z Kanady. Wciąż wydaje mi się, że on jest, tu obok. Wierzę, że gdzieś jest na pewno. Razem z przyjacielem Marka, też salezjaninem, doszliśmy do wniosku, że może ostatnio odeszło za dużo młodzieży i tam „na górze” był potrzebny opiekun. Może dobry Bóg potrzebował kogoś cierpliwego do tych wszystkich łobuziaków, którzy tam są.... Albo po prostu Marek zrobił już to, co było mu dane... Weźmie pani udział w warszawskich uroczystościach? - Tak. Postanowiliśmy, że się rozdzielimy. Ja pojadę do Warszawy, a mąż z kolei będzie tu reprezentował rodzinę. Dowiedziałam się właśnie, że dzięki naszym znajomym zostanie też odprawiona Msza św. w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Bardzo się cieszę. Bałam się, że ludzie tak szybko zapomną. Nawet przygotowywałam się na to. Nie jestem przecież pierwszą i ostatnią matką, w niczym nie jestem inna w bólu i tęsknocie od innych matek, które przeżyły śmierć swoich dzieci, a potem widziały, jak inne wypadki odsuwają w cień ich ból. Dlatego jestem miło zaskoczona. W środę w kinie odbędzie się pokaz filmu o Marku. Z ogromną radością go obejrzę. Ta pamięć jest żywa. Wiem, że nawet powstała o Marku piosenka. Jest też jeszcze jego książka... Nie napisał w niej nawet słowa przesady. Tam jest tylko prawda. (sz)


Starosta szczecinecki i pierwsz y zastępca burmistrza Neustrelitz podpisali porozumienie o stażu dla młodych mieszkańców powiatu szczecineckiego.

Porozumienie z Neustrelitz podpisane Krzysztof Lis starosta szczecinecki i Christian Butzki pierwszy zastępca burmistrza Neustralitz, podpisali porozumienie, na mocy którego młodzi mieszkańcy powiatu szczecineckiego będą mogli pracować i kontynuować naukę w niemieckim mieście partnerskim Szczecinka. -„Mamy dziś przyjemność podpisać porozumienie, które być może będzie początkiem współpracy na różnych obszarach. Porozumienie o stażu jest programem pilotażowym, gdyż nie chcemy rozwiązywać problemów bezrobocia w powiecie szczecineckim wysyłaniem części bezrobotnych do pracy w Niemczech. Nasza oferta jest skierowana do konkretnych osób i jestem pozy-

tywnie zaskoczony ilością osób, które wyraziły zgodę na uczestnictwo w tym programie. To pokazuje, że młodzi ludzie poszukują różnych miejsc dla siebie. Są mobilni i nie ma dla nich przeszkód, by skorzystać z propoz ycji pracy za granicą” – powiedział podczas uroczystości podpisania porozumienia Krzysztof Lis. -„Dokument, który dziś chcemy podpisać jest jednym z efektów naszej współpracy. Na początku będziemy chcieli uruchomić ten projekt jako pilotażowy w naszym Urzędzie oraz w dwóch spółkach miejskich. Najważniejsze, że są ochotnicy, którzy posługują się językiem niemieckim i są otwarci na naukę zawodu” – podkreślił Christian Butzki pierwszy za-

stępca burmistrza Neustrelitz. Chętnych do pracy i nauki za Odrą jest ponad 20 osób. Wśród nich są absolwenci i uczniowie szczecineckich szkół ponadgimnazjalnych, studenci oraz absolwenci uczelni wyższych. Jednak do Neustrelitz pojadą 3 osoby, które na teście prz ygotowanym przez Niemców, wykażą się najlepszą znajomością języka niemieck iego, inteligencją oraz wiedzą ogólną o N iemczech. Zatrudnieni w Neustrelitz od września 2012 r. będą pracować w administracji miasta oraz jego

zakładach komunalnych na podstawie umowy o pracę, 40 godzin w tygodniu z 26 dniami urlopu w roku. W trakcie zatrudnienia pracownic y z terenu powiatu szczecineckiego będą mogli uczyć się zawodu m.in. urzędnika, pracownika administracyjnobiurowego, mechatronik a, elektronika przemysłowego czy opiekuna zwierząt w zoo. Polsko-niemiecki projekt będzie realizowany przez 4 lata. W tym czasie zatrudnieni bę dą otrzymywali wynagrodzenie w wysokości 703,26 euro brutto

miesięcznie w pierwszym roku nauki, 753,20 euro brutto/miesięcznie w drugim roku nauki, 799,02 euro brutto/miesięcznie w trzecim roku nauki i 862,59 euro brutto/miesięcznie w czwartym roku nauki. Nauka zakończy się egzaminem przed komisją państwową. Przed wyjazdem do Niemiec dla osób, które zakwalifikują się do projektu zostanie przeprowadzony bezpłatny kurs podnoszący znajomość języka niemieckiego.

Mocarz Gospodarczy Powiatu Szczecineckiego Nagrody w konkursie „Mocarz Gospodarczy Powiatu Szczecineckiego” będą przyznane w następujących kategoriach: 1. Osobowość Gospodarcza Roku 2. Przedsięwzięcie Inwestycyjne Roku 3. Najlepszy Produkt Roku 4. Rolnicze Przedsięwzięcie Roku 5. Najlepszy Podmiot Działający w Usługach 6. Firma z Klasą 7. Pozagospodarcze: - Wydarzenie, - Osobowość Roku Kandydatury w powyższych kategoriach mogą zgłaszać: - jednostki samorządu terytorialnego, - organizacje zrzeszające podmioty gospodarcze, - organizacje działające w obszarach związanych z poszczególnymi kategoriami, - wszyscy chętni do wzięcia udziału w konkursie, w swoim imieniu, - mieszkańcy powiatu. Kandydatury można zgłosić: na Formularzu zgłoszeniowym zamieszczonym obok lub pobrać formularze zgłoszeniowe ze strony www.powiat.szczecinek.pl i przesłać je pocztą tradycyjną lub elektro niczną, faksem bądź dostarczyć osobiście do Biura Obsługi Interesanta, w terminie do 1 marca 2012. Adres: Starostwo Powiatowe w Szczecinku, ul. 28 Lutego 16, 78-400 Szczecinek, e-mail: k.oles@powiat.szczecinek.pl, fax: 94 37 29 250 Swoich kandydatów można zgłaszać również na stronie internetowej www.gawex.pl Wśród mieszkańców, którzy zgłoszą kandydata/ów rozlosujemy atrakcyjne nagrody. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi 23 marca podczas uroczystej Gali Konkursu. Nagroda„Mocarz Gospodarczy Powiatu Szczecineckiego” ma charakter honorowy i prestiżowy. Zwycięzcy konkursu w poszczególnych kategoriach nagradzani są statuetkami przyznawanymi przez Kapitułę Konkursu. Szczegółowe informacje, na temat poszczególnych kategorii konkursu dostępne są: na stronach: www. powiat.szczecinek.pl i www.gawex.pl, w siedzibie Starostwa, w pokoju 16 i Biurze Obsługi Interesanta.

Z a r z ą d Pow i a t u S z c z e c i n e c k i e g o o g ł o s i ł V I I I e d yc j ę ko n k u r s u g o s p o d a r c z e g o „Mocarz Gospodarczy Powiatu Szczecineckiego”. Nowością tegorocznej edycji jest możliwość zgłaszania kandydatur we wszystkich kategoriach przez mieszkańców naszego powiatu.


Są pieniądze na aktywizację bezrobotnych Rozmowa z Wiesławem Kosmalą dyrektorem Powiatowego Urzędu Prac y w Szczecinku na temat środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, którymi w 2012 r. dysponuje szczecinecki PUP.

cyjnego Kapitał Ludzki współfinansowanego z Unii Europejskiej. Już złożyliśmy jeden wniosek pod tytułem „Pomocna dłoń” na kwotę 1,1 mln złotych i oczekujemy na rozstrzygnięcie konkursu.

Już w 2011 r. Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinku otrzymał zdecydowanie mniej środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu niż w 2010. Jak ta kwestia wygląda w tym roku?

Co jeśli Minister Pracy i Polityki Społecznej nie uruchomi tak dużej rezerwy, jaką oczekują Urzędy i bezrobotni?

Z informacji, które posiadam, wynika, że wysokość środków finansowych przeznaczonych na aktywizację bezrobotnych będzie w tym roku podobna do ubiegłorocznej. Województwo Zachodniopomorskie ma otrzymać na ten cel nieco ponad 113 mln złotych tj. o 5,3 mln więcej niż w roku 2011. Spodziewam się, że po dokonaniu podziału na poszczególne powiaty przypadnie nam w udziale ok.8,5 mln złotych. Przypomnę, że na początku roku 2011 mieliśmy do dyspozycji ok. 8,2 mln.

Minister na pewno uruchomi te środki, które ma do dyspozycji. Nigdy natomiast nie jest ich tyle ile byśmy chcieli.

Czyli jak dużo bezrobotnych zarejestrowanych w szczecineckim Urzędzie Pracy może liczyć np. na środki na otwarcie własnej działalności gospodarczej czy staże? W tej chwili trudno powiedzieć. Przypomnę, że podziału środków na poszczególne formy wsparcia dokonuje starosta po zasięgnięciu opinii Powiatowej Rady Zatrudnienia. Pierwsze posiedzenie PRZ odbędzie się 14 lutego i na nim między innymi zostaną podzielone środki finansowe w wysokości 5.5 mln złotych. Zakładam, że wsparcie w tym roku uzyska ok. 1900 osób. Mam tu na myśli wszystkie udzielane przez Urząd formy pomocy osobom bezrobotnym. C z y w ciągu roku będzie możliwość poz yskania dodatkow ych środków na aktywizację bezrobotnych? Oczywiście. Na pewno swoją rezerwę uruchomi Minister Pracy i Polityki Społecznej. Jak tylko ogłosi konkursy to będziemy aplikować o środki. Przypomnę, że w ubiegłym roku udało się nam pozyskać z rezerwy Ministra prawie 2,5 mln złotych na trzy projekty. Warto podkreślić, ze byliśmy jedynym powiatem w województwie zachodniopomorskim, który na cztery ogłoszone przez Ministra konkursy zdobył dodatkowe środki w trzech. Ponadto będziemy starać się o środki w ramach konkursów ogłaszanych przez Wojewódzki Urząd Pracy z Programu Opera-

Jednym z pomysłów pomocy bezrobotnym, które spotkało się z zainteresowaniem bezrobotnych z terenu powiatu szczecineckiego jest porozumienie z niemieckim miastem Neustrelitz o stażu. Czy częściej będzie Pan występował z tego typu inicjatywami? Porozumienie pomiędzy powiatem szczecineckim a miastem Neustrelitz zostało podpisane z inicjatywy partnera niemieckiego. Jest to projekt pilotażowy dotyczący nie tylko osób bezrobotnych, ale przeznaczony jednak dla stosunkowo wąskiej grupy osób, które między innymi dobrze radzą sobie z językiem niemieckim. Bardzo się cieszę, że ta inicjatywa spotkała się z dużym zainteresowaniem i mam nadzieję, że w latach następnych z możliwości nauki i stażu w Neustrelitz będzie mogła skorzystać większa liczba chętnych. W przeszłości Urząd Pracy w Szczecinku próbował zorganizować praktyki dla młodych ludzi na wyspie Rugia w zawodach związanych z hotelarstwem i gastronomią. Pozyskaliśmy na ten cel środki finansowe z Unii Europejskiej z programu Leonardo da Vinci. Niestety warunki finansowe możliwe do zaproponowania okazały się mało atrakcyjne i nie znalazła się wystarczająca liczba chętnych do udziału w tym projekcie. W tym roku zamierzamy zorganizować szkolenie dla osób pragnących podjąć pracę w Niemczech w charakterze opiekuna osoby starsze i niepełnosprawnej. Podjęliśmy współpracę z firmą Work Top Services ze Szczecina, która osobom kończącym szkolenie zagwarantuje zatrudnienie w Niemczech. W styczniu przeprowadziliśmy nabór i mamy już wyselekcjonowaną grupę chętnych do wzięcia udziału w projekcie. Dziękuję za rozmowę

„Ekoszkoła” nad Trzesieckiem W miejscu siedziby SzLOT-u, którą na potrzeby stowarzyszenia użycza powiat szczecinecki, planowane jest Regionalne Centrum Edukacji Ekologicznej. By poszerzać wiedzę i rozwijać umiejętności społeczeństwa w zakresie ekologii oraz ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć praktycznych, warsztatowych, laboratoryjnych oraz wyjazdów terenowych, jak również przygotowywać i przeprowadzać program edukacji ekologicznej z zakresu ekologii wód, gleb i powietrza, edukacji przyrodniczo-leśnej, gospodarki odpadami oraz ichtiologii niezbędny jest odpowiedni ośrodek. W Szczecinku takim miejscem ma być Regionalne Centrum

Edukacji Ekologicznej „Ekoszkoła”, którego uruchomienie planuje się w budynkach Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. W założeniach Centrum Edukacji Ekologicznej „Ekoszkoła” ma składać się m.in.z bogato wyposażonych sal dydaktycznych z eksponatami i akwariami, sali mulitedialnej, laboratorium, w którym uczestnicy zajęć będą mogli w sposób praktyczny poznać procesy zachodzące w środowisku o r a z z b a d a ć stan środowiska naturalnego poprzez analizę wcześniej zebranych w terenie próbek. Laboratorium wyposażone będzie w mikroskopy, miernik natężenia dźwięku, GPS, echosondę, zestawy ekologiczne do badania wody i powietrza, testy

Nowa nazwa uczelni Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi zmieniła nazwę na Społeczną Akademię Nauk.

do pobierania próbek glebowych, itp. sprzęt badawczy. Poza tym na terenie Centrum planuje się uruchomienie bazy noclegowej z 50 łóżkami. 2-3 osobowe pokoje z pełnym węzłem sanitarnym będą dostępne dla zainteresowanych ofertą placówki. Centrum będzie ot war te dla wszystkich, którzy będą chcieli zgłębić wiedzę na temat ekologii. Zajęcia dla dzieci, młodzieży szkolnej, jak również dla dorosłych prowadzone będą m.in. w formie tzw. zielonych

szkół, natomiast dla studentów oraz kadry nauczycielskiej organizowane będą szkolenia i konferencje. Prawdopodobnie w marcu zostanie przedstawiona koncepcja Centrum. Nieznany jest natomiast termin oddania obiektu do użytku. Obecnie szacowane są koszty inwe-

stycji. Środki na budowę i wyposażenie Centrum samorząd powiatowy wraz z partnerami chce pozyskać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie.

W związku z rozwojem akademickim uczelni Jego Magnificencja Rektor profesor Roman Patora oraz Senat Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania podjęły decyzje o zmianie nazwy z dotychczasowej na „Społeczna Akademie Nauk”. Nowa nazwa, służy zachowaniu ciągłości oraz nawiązuje do dobrej tradycji uczelni. Jednocześnie obejmuje swoim zasięgiem szerokie spektrum dziedzin, w zakresie których prowadzone jest kształcenie i badania obejmujące nauki: ekonomiczne (zarządzanie, stosunki międzynarodowe), społeczne i humanistyczne (psychologia, pedagogika, socjologia, dziennikarstwo, kulturoznawstwo), techniczne (informatyka, geodezja i kartografia), prawne(administracja), medyczne (fizjoterapia, kosmetologia, zdrowie publiczne) oraz artystyczne (grafika, produkcja filmowa i telewizyjna).

Odwołanie oddalone, ruszają prace Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła odwołanie gorzowskiej firmy. W związku z tym ruszy rozbudowa szczecineckiego szpitala. Krajowa Izba Odwoławcza w Warszawie odrzuciła odwołanie gorzowskiej firmy Agapp od decyzji komisji przetargowej, która miała wyłonić wykonawcę na rozbudowę szczecineckiego szpitala. Izba uznała, że komisja przetargowa postąpiła słusznie odrzucając ofertę, która nie zawierała dokumentu o sposobie zagospodarowania odpadów. Jeżeli Agapp nie wniesie skargi do Sądu Okręgowego w Koszalinie to spółka„Szpital w Szczecinku” podpisze z PIB Infra Spółka z.o.o. z Gorzowa Wielkopolskiego, która wygrała przetarg, projekt umowy na rozbudowę szpitala oraz wyłoni inspektora nadzoru budowlanego. Adam Bielicki prezes spółki „Szpital w Szczecinku” przewiduje, że pierwsze prace związane z największą współczesną inwestycją szczecineckiego szpitala rozpoczną się po 15 marca tego roku. Dzięki temu przedsięwzięciu szpital powiększy się o dodatkowe skrzydło z oddziałami, powstanie lądowisko dla helikopterów, a pomieszczenia piwniczne zostanie zaadaptowane na kuchnię szpitalną. Ponadto zostaną zmodernizowane sieci kanalizacji deszczowej, sanitarnej i wodociągowej oraz powstanie parking i drogi wewnętrzne, w tym pożarowe. ADJUSTACJA TEKSTÓW - EDYTA WIELEBA - MATYŚNIAK / STAROSTWO POWIATOWE W SZCZECINKU.......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................


Kwalifikacja wojskowa 2012 W powiecie szczecineckim trwa kwalifikacja wojskowa.

Zgodnie z § 2 ust. 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Obrony Narodowej z dnia 27 października 2011 r. w sprawie przeprowadzenia kwalifikacji wojskowej w 2012 r. (Dz. U. Nr 11, poz. 1463), kwalifikacja wojskowa na terytorium Polski prowadzona jest w okresie od dnia 6 lutego do dnia 30 kwietnia 2012 r. W powiecie szczecineckim kwalifikacja wojskowa trwa 24 dni, od 6 lutego do 8 marca 2012. Przed Powiatową Komisją Lekarską, której przewodniczy lek. med, Stanisław Kubaj, łącznie stanie ponad 641 młodych mężczyzn urodzonych w roku 1993 oraz ponad 100 z rocznika starszego, urodzonych w latach 1988-1992. W pierwszym tygodniu przed komisją stanęło 120 osób z terenu gminy Szczecinek i Grzmiąca. 95% z nich otrzymało kategorię „A”, a tylko nieliczni kategorię „D” ze względu na słaby wzrok. W tym tygodniu do kwalifikacji wojskowej staną osoby z terenu gminy Barwice i Biały Bór, a w przyszłym z gminy Borne Sulinowo i miasta Szczecinek. Kwalifikację przeprowadzają wojewodowie przy współudziale szefów wojewódzkich sztabów wojskowych oraz starostów, wójtów i burmistrzów (prezydentów miast). Osoby, które po raz pierwszy zostały wezwane do kwalifikacji wojskowej, powinny zabrać ze sobą: - dowód osobisty lub inny dokument potwierdzający tożsamość, - dokumentację medyczną (jeżeli taką posiadają), - aktualną fotografię o wymiarach 3 x 4 cm bez nakrycia głowy, - dokumenty potwierdzające wykształcenie albo zaświadczenie o kontynuacji nauki oraz posiadane kwalifikacje zawodowe. Stawiający się do kwalifikacji po raz kolejny, zabierają ze sobą: - dowód osobisty lub inny dokument potwierdzający tożsamość, - dokumentację medyczną (w tym wyniki badań specjalistycznych przeprowadzonych w okresie ostatnich 12 miesięcy), - książeczkę wojskową. Tegoroczna kwalifikacja dotyczy: - mężczyzn urodzonych w 1993 r., - mężczyzn urodzonych w latach 1988-1992, którzy nie mają jeszcze określonej kategorii zdolności do czynnej służby wojskowej, - osób urodzonych w latach 1991-1992, które zostały przez powiatowe komisje lekarskie uznane za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej. Dotyczy to osób, których niezdolność do służby upływa przed zakończeniem kwalifikacji, - osób urodzonych w latach 1991-1992, które zostały przez powiatowe komisje lekarskie uznane za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej, a ich niezdolność do służ by upływa po 30 kwietnia br., czyli po zakończeniu kwalifikacji wojskowej, jeżeli osoby te jeszcze przed zakończeniem tegorocznej kwalifikacji złożyły lub złożą wnioski o zmianę przyznanej im wcześniej kategorii zdolności do służby wojskowej, - kobiet urodzonych w latach 1988-1993, które posiadają kwalifikacje przydatne do czynnej służby wojskowej oraz kobiet, które w roku szkolnym lub akademickim 2011/2012 kończą naukę w szkołach lub uczelniach medycznych i weterynaryjnych oraz na kierunkach psychologicznych, albo będących studentkami lub absolwentkami szkół wyższych na kierunkach: analityka medyczna, farmacja, lekarski, lekarsko-dentystyczny, pielęgniarstwo, psychologia, ratownictwo medyczne, weterynaria oraz szkół policealnych na kie runkach: farmacja, ratownictwo medyczne, weterynaria, jeżeli nie posiadają jeszcze określonej kategorii zdolności do czynnej służby wojskowej. Ponadto do kwalifikacji mogą zostać wezwane osoby, które ukończyły 18 lat i zgłosiły się ochotniczo do pełnienia służby wojskowej.

 

E/Zh,KDK_hKtE D/^dK^/E<ʹ_ǁŝČƚŬŝ

>͘Ɖ ͘

EƌĚnjŝĂųŬŝ

WŽǁŝĞƌnjĐŚŶŝĂ ŚĂ

WƌnjĞnjŶĂĐnjĞŶŝĞ ǁƉůĂŶŝĞ

ĐĞŶĂ ŶŝĞƌƵĐŚŽŵŽƑĐŝ njų

tLJƐŽŬŽƑđ ǁĂĚŝƵŵ njų

ĂƚĂ ƉƌnjĞƚĂƌŐƵ

ϭ͘

Ϯͬϱϴ

Ϭ͕ϯϴϵϰ

ƵƐųƵŐŝ͕ njĂďƵĚŽǁĂ ŵŝĞƐnjŬĂŶŝŽǁĂ

ϰϳϬϬϬϬ͕ϬϬ

ϰϳϬϬ͕ϬϬ

ϭϲ͘Ϭϯ͘ϮϬϭϮ



 ^njĐnjĞŐſųŽǁĞŝŶĨŽƌŵĂĐũĞŶĂƐƚƌŽŶŝĞǁǁǁ͘ƉŽǁŝĂƚ͘ƐnjĐnjĞĐŝŶĞŬ͘Ɖů 

ADJUSTACJA TEKSTÓW - STAROSTWO POWIATOWE W SZCZECINKU....................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................


ZE ZBIORÓW MUZEUM REGIONALNEGO

Tajemnicza hostierka

Puszka ma kształt niewielkiego, okrągłego naczynia o średnicy 11 cm.

w dwóch liniach umieszczono stosowny napis fundacyjny: CRONICK XXX ICH WEIS MEIN GOTT DAS D” CRONICK XXX ICH WEIS MEIN GOTT DAS DU DAS HERTZ PRVWE.ST. VNDT AVF FRICHTIGKEIT IST DIER ANGENEHM. / DRVMB HABE ICH DIS AL-

puszki na hostie występują daleko rzadziej niż kielichy czy monstrancje. Jednak nie znam analogicznej do „naszej”. Dominują raczej puszki o kształcie cylindrycznym, dość niskie, często ozdobne choć nie zawsze, zdarza się nawet bez jak ichkolwiek symboli religijnych. W jaki sposób wyrób wrocławski znalazł się na Pomorzu Zachodnim? Możliwości jest wiele. Mogło to być specjalne zlecenie wykonania tej puszki, w którymś z warsztatów wrocławskich, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Fundator, ktoś z jego rodziny lub z jego upoważnienia, mógł też zakupić tę puszkę na Śląsku. Wreszcie wytwórca ze Śląska, lub zwyczajnie kupiec przywiózł puszkę wraz z innymi srebrami na Pomorze aby ją sprzedać. Wersję tą uważam za najbardziej prawdopodobną. Fundatorem puszki jest szlachcic podpisujący się L. H. FROREICH. Rodzina ta przywędrowała na Pomorze Zachodnie z Kurlandii na początku XV wieku, krótko po bitwie

foto:Jerzy Dudź

Na początku XVII wieku Pomorze Zachodnie przeżywało swój największy, wręcz wyjątkowy rozwój kulturalny i artystyczny. Zawdzięczać to należy dworowi książęcemu w Szczecinie, a dokładniej księciu Filipowi II. Dzięki temu doskonałemu znawcy sztuki i kolekcjonerowi, powstały tak wybitne w skali europejskiej dzieła jak mapa Lubinusa, kabinet pomorski, ołtarz darłowski, czy plakietki portretowe jego i żony Zofii. Po śmierci ostatniego księcia Bogusława XIV w 1637 roku, sytuacja diametralnie się zmieniła. Straszliwe zniszczenia wojny 30-letniej, powszechne zubożenie ludności, bezwzględna fiskalna polityka nowego „właściciela” księstwa - Brandenburgii, hamowały jakiekolwiek poczynania kulturalne i rozwój sztuki. Być może właśnie to, było powodem importu ze Śląska, znajdującej się w naszych zbiorach, ciekawej bardzo, srebrnej puszki na hostie wykonanej we Wrocławiu w końcu XVII wieku. Puszki takie najczęściej niewielkie, wykonano w srebrze, często złocono, musiały mieć koniecznie pokrywkę. Służyły kapłanowi do przenoszenia hostii do chorego. Przechowywane razem z innymi paramentami liturgicznymi w szafach zakrystii, lub tzw. skarbcach dużych kościołów. „Nasza” puszka ma kształt niewielkiego, okrągłego w rzucie naczynia o średnicy 11 cm, której spód zwęża się dość znacznie, zmniejszając jego średnicę do 4 cm, jej wysokość wynosi 4,5 cm. Puszkę przykrywa kilkustopniowe, wysklepione wieczko, mocowane na zawiasach. Pierwotnie w środku puszka była złocona, ale teraz pozostały po tym nikłe ślady. Na wewnętrznej stronie wieczka, dość schematycznie wygrawerowano Chrystusa na krzyżu z aureolą promienistą wokół, nad którą umieszczono tabliczkę „INRI”. Na biodrach Jezus ma tzw. perizonium (przepaska biodrowa). Zbawiciel na krzyżu robi wrażenie żywego, chociaż wówczas obowiązywał kanon przedstawiania Go jako zmarłego. W centralnej, zewnętrznej, części pokrywki umieszczono wygrawerowany pomorski herb szlachecki von Froreich: na tarczy trzy kłosy zboża, w klejnocie nad hełmem ramię z sierpem w prawo, powyżej korona szlachecka a nad nią L. H. FROREICH, a na dole data fundacji 1689. Herb, dla podkreślenia splendoru, ujęty jest dwoma przewiązanymi gałązkami palmy. Na zewnętrznym obwodzie pokrywki

Puszkę przykrywa kilkustopniowe, wysklepione wieczko, mocowane na zawiasach. Pierwotnie w środku puszka była złocona, ale teraz pozostały po tym nikłe ślady. LES AVS AVFFRICHTIGEN HERTZEN FREYWILLIG GEGEBEN. Fundator zapewnia w nim, że dar ten jest dobrowolny i płynie ze szczerego serca. Puszka posiada trzy stemple znaki złotnicze: Na pokrywce od strony zewnętrznej, przy zawiasie z jednej strony niezbyt wyraźna, wpisana w serce, litera „W” z kropką u dołu - stempel miejski Wrocławia z lat 1655 - 1728. (Kropka miała odróżnić Wrocław od innych znanych miast mających podobny znak). Po drugiej stronie w owalu cyfra „2”, która może oznaczać jakość stopu. Ostatnim znakiem jest orzeł pruski także w owalu na wewnętrznym denku puszki - pruska cecha kontrybucyjna z roku 1809. Niestety, umieszczone na obiekcie punce nie dają możliwości przypisania tego srebra konkretnemu warsztatowi złotniczemu. W różnych kolekcjach

pod Grunwaldem. Ród ten miał dobra na całym Pomorzu Zachodnim, m.in. w Śmiechowie, Paprotnie, Kładnie, Gniazdowie i Czarnej Dąbrowie. Wielu przedstawicieli tego rodu było żołnierzami, służąc nie zawsze pod sztandarami swego władcy. Prawdopodobnie Katarzyna v. Froreich związała się z księciem pomorskim, Kazimierzem VII w ostatnich latach jego życia (1557-1605). Na Pomorzu Zachodnim szlachta, właściciele wsi, była jednocześnie opiekunem kościołów w swoich dobrach, mając za to istotny wpływ mi.n. na obsadę proboszcza. Wiele wskazuje na to, że omawiana puszka na hostie została ufundowana do istniejącego do dziś kościoła parafialnego w Śmiechowie pod Koszalinem przez wspomnianego wyżej L.H. Froreich. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku .

Lód na jeziorze Trzesiecko jest może i wystarczająco bezpieczny - zastanawia się niestrudzona w nadsyłaniu spacerkowych korespondencji Ewa D. - ale czy nie lepiej i bezpieczniej poślizgać się na białym Orliku przy ulicy Szczecińskiej? Jasne, że lepiej i my też jesteśmy tego zdania. Szkoda, że nie myśli tak lokalna kablówka, dopowiada Czytelniczka, pokazując i zachwalając wręcz „umiejętności” miejscowego łyżwiarza, ślizgającego się wzdłuż i wszerz Trzesiecka. Padają przy tym oczywiste argumenty o zdradliwych, zwłaszcza na jeziorach połączonych nawet niewielkimi jak nasza Niezdobna rzeczkami, tzw. lodowych uskokach czy też licznie pozostawianych przez wędkarzy i ledwie co przymarzniętych przeręblach. No tak, nie mamy co do tego żadnych wątpliwości, mogą to być rzeczywiście zdradliwe i studzące naszą czujność i zdrowy rozsądek pułapki, niestety. A co do telewizji i publicznego zachwalania tego czy owego, cóż, tak krawiec kraje... Kolejny zimowy temat, choć z nieco innej beczki, ale też zimowej, dosłownie i w przenośni. Otrzymaliśmy bowiem zbiorowy sygnał anonsowany przez rodziców kilkorga gimnazjalistów, którzy skarżą się, że w klasach, w których ich nastoletnie pociechy spędzają wcale niemało przedpołudniowych godzin nie jest zbyt ciepło. Rodzice uważają też, że zajęcia wychowania fizycznego na basenie, gdy na zewnątrz wciąż utrzymują się kilkunastostopniowe mrozy, to gruba przesada, nawet jeżeli młodzież czy dzieci są tam dowożone autobusami. Fakt, rodzice mogą oczywiście zwolnić swoje dzieci z takich zajęć, usprawiedliwiając ich ewentualną nieobecność na pływalni, ale nie jest tajemnicą, zaraz dopowiadają, że nauczyciele niechętni są takim praktykom. No i koło się zamyka. Co do temperatury w izbach szkolnych i funkcjonowania szkół w okresie intensywnych mrozów, wyznaczają to odpowiednie procedury i za ich przestrzeganie odpowiadają dyrektorzy placówek oświatowych. Natomiast czy kąpiel w basenie, gdy potem trzeba choćby na chwilę wyjść na mroźne powietrze, powinna być przyjemnością czy szkolnym programowym obowiązkiem - pozostawiamy otwarte. Kolekcjonerowi i miłośnikowi historii Pomorza Środkowego ze Starostwa Powiatowego w Sławnie składam tą drogą serdeczne podziękowania, przede wszystkim za udostępnienie mi niezwykle dla mnie cennych tekstów źródłowych o księżnej Elżbiecie, córce króla Kazimierza III Wielkiego i synowej założyciela Szczecinka Warcisława IV. Nie ukrywam, że frajdę sprawiło mi także albumowe wydanie „Dawny powiat sławieński na starych widokówkach

1898 - 1945” wydany przez gdyński „Region”. Choć wiem, że jest to w pewnym sensie rewanż za antologię „Legend Ziemi Szczecineckiej”, nie mniej jednak raz jeszcze bardzo Panu dziękuję. Co do organizacji majowej „zielonej szkoły” w powiecie szczecineckim - deklaruję pomoc, stawiając się tym samym do dyspozycji jej organizatorów. Pozdrawiam Pana serdecznie! Aptekarze, zamiast bezkrytycznie manifestować przeciwko, jak twierdzą, receptowemu bałaganowi, powinni zająć się własnym podwórkiem, bo sami jak się okazuje też mają u siebie niezły bałagan - przypomina Ryszard. K. Oto jak nasz Czytelnik opisał swoją niedawną „drogę przez mękę”, gdy chodzi o zakup lekarstwa, które od lat zażywa. Było to już w lutym, zatem kilka dni temu. Najpierw spędził prawie dwie godziny w kolejce do lekarza rodzinnego, w oczekiwaniu na co najwyżej trzyminutową wizytę, bo tyle mniej więcej trwało wypisanie recepty. Następnie udał się do apteki i tam w kolejce do okienka też czekał, choć tym razem około pół godziny. Próżno jednak, bo dowiedział się, że leku chwilowo w aptece nie ma i żeby się dowiadywał. Spróbował jednak szczęścia w innej aptece, którą dotąd raczej omijał, po prostu nie była mu nigdy po drodze. Udało się, nawet nie było do dwóch czynnych okienek kolejki i jakby tego było mało, okazało się, że nie zażądano nawet od niego... recepty, czego już kompletnie nie mógł i do dziś nie może pojąć. To po co były te wcześniejsze ceregiele. No właśnie, po co? Wydawałoby się, że sygnalizacja, świetlna zainstalowana od niedawna na Wyszyńskiego w znacznym stopniu wpłynie na usprawnienie na tej ruchliwej miejskiej arterii komunikacyjnej zarówno ruchu kołowego jak i pieszego - mówi Daniel K. - Nie uważam jednak, i jest to także opinia wielu moich zmotoryzowanych kolegów, by coś się w tej kwestii odmieniło. Co do ruchu kołowego, światła na pewno wymuszają określone zachowanie kierowców i naprawdę rzadko kto pozwala sobie na nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Natomiast piesi, w dalszym ciągu przechodzą przez jezdnię gdzie chcą i jak chcą, jakby ta sygnalizacja w ogóle ich nie dotyczyła. Idąc chodnikiem może się na to nie zwraca uwagi, ale jadąc autem Wyszyńskiego, zwłaszcza na odcinku od Powstańców Wielkopolskich do Armii Krajowej, trzeba mieć oczy dookoła głowy, a i to czasami mało. Szanujmy się wzajemnie i nie róbmy sobie na złość - apeluje nasz Czytelnik i nic tu w zasadzie dodać. Jeżeli nadal nikt z mundurowych, choćby od czasu do czasu, nie pojawi się profilaktycznie w rejonie naszych najnowszych jeziornych pomostów przy wieży Bismarcka - przestrzega mieszkająca niedaleko Czytelniczka - to podzielą one los wielu zdewastowanych parkowych ławek, czy zniszczonych urządzeń treningowo- rekreacyjnych przy Wyspie Łabędzia. Zbyt często bowiem kręcą się tu podejrzane indywidua, ostatnio niemal ognisko sobie tu rozpalili. Mnie kobiecie trochę strach zwrócić im uwagę, a że nikt inny nie reaguje, więc czują się bezkarni. (ur)

Ogłoszenie Jak na poinformowała wiceprezes Sądu Rejonowego w Szczecinku sędzia Maria Likszo-Jańczak w ramach obchodów Tygodnia Pomocy Ofiarom Przestępstw w dniach od 20 do 24 lutego 2012 r. w budynku Sądu Rejonowego w Szczecinku przy ul. Boh. Warszawy 42 w pokoju nr 17 (I piętro) w godzinach od 15.00 do 17.00 udzielane będą bezpłatne informacje osobom pokrzywdzonym przestępstwem.


JERZY GASIUL

Zaczęło się od dziurawego mostu

CZĘŚĆ II

KOŚCIÓŁ JEZ. WIELIMIE

UL.BIAŁOGA

RDZKA

JEZ.TRZESIECKO

ZAMEK

PODWALE

KIECZ

RATUSZ

RYNEK

UL.ZAMKOWA NIEZDOBNA

NIEZDOBNA UL KA US

.PR

LIP

OW A

Współczesna ul. 1. Maja - ul. Kiecz to dawna Kietzstrsasse. Jej nazwa pochodzi od kaszubskiego przedmieścia, które leżało już poza miejskimi wałami. Dawna ul. Kaznodziejska (Predigerstraße) dzisiaj nazywa się ul. ks. P. Skargi. To tutaj mieściła się miejska szkoła, którą w 1640 roku z inicjatywy pani na szczecineckim zamku - księżnej Jadwigi, przekształcono na gimnazjum. Ulica Zamkowa (Schlosstr.) zaczynała się na Rynku, a kończyła przy zamkowym moście długim na ok. 70 metrów. Z dawnego, jeszcze średniowiecznego układu urbanistycznego, pochodzą również nazwy innych ulic, m.in. Podgórna (Bergstr.). Skąd taka nazwa? Ponieważ prowadziła w kierunku Wzgórza św. Jerzego. Wzdłuż zachodniego wału wiła się ul. Podwale (Wallstrs.), której nazwa przetrwała do dzisiaj. Do naszych czasów zachowała się także ul. Ogrodowa (Gartenstr.) oraz Rzeczna. Dzisiejsza ul. Mariacka to dawna Rosmarienstr. Współczesna linia brzegowa Trzesiecka oddalona jest o ok. 70 - 100 metrów od tej sprzed dwóch wieków. Jezioro Wielimie do końca XVIII wieku dochodziło do północnego miejskiego wału, a kaszubski Kiecz znajdował się już na jego trzęsawiskach. W tym czasie kapryśna Niezdobna była znacznie krótsza i szersza niż obecnie. Dzisiaj, kiedy Trzesiecko jest oddalone od Wielimia o ok. 2,5 km aż trudno uwierzyć, że w momencie założenia miasta był to przesmyk liczący zaledwie 300-400 metrów szerokości. Można śmiało powiedzieć, że przyczyną powstania miasta był... rachityczny mostek na Niezdobnej. Od siebie dodam, że nazwa rzeczki jest nazwą historyczną. Jej

źródłosłowem jest słowiański nie zdobna, czyli nieładna, niedobra. Zastąpienie jej po wojnie „Nizicą” jest przykładem (drodzy panowie i drogie panie) rugowania starych historycznych nazw pochodzenia słowiańskiego. Tak naprawdę to przez wieki Niezdobna była nawet Wredna. Wiosną podczas roztopów przesmyk pomiędzy Trzesieckiem a Wielimem, przecięty na dodatek szeroko rozlaną Niezdobną, był nie do przebycia dla konnych zaprzęgów a przecież właśnie tędy wiódł szlak solny. W tym miejscu Czytelnikowi należy się małe wyjaśnienie. Otóż wg prof. Tümpla szlak ten wiódł przez Krosino, Radomyśl, Trzesiekę, Szczecinek do Żółtnicy. Prawdopodobnie właśnie w Żółtnicy znajdowało się miejsce przeładunku soli. Wybór miejsca na budowę zamku wraz z miastem był więc ze względów strategicznych jak najbardziej uzasadniony.

W swoim szkicu przedstawiłem Nowen Stettin w latach 1611-1618 widziany z lotu ptaka, a więc znaczniej wyżej niż Góra Winniczna. Szkic powstał na podstawie ryciny z 1612 roku zamieszczonej na mapie E. Lubinusa. Posłużyłem się współczesną mapą, po to, aby oddać właściwą skale ówczesnego Szczecinka. Zabudowę rozmieściłem wzorując się na historycznym układzie ulic. Zamek, ratusz i kościół św. Mikołaja odtworzyłem na podstawie rysunków z mapy Lubinusa, starając się zachować ich rzeczywiste proporcje i wielkość wobec otoczenia. Przesmyk pomiędzy jeziorem Trzesiecko a Wielimie o szerokości 300-400 metrów przecinała Niezdobna. Przy jej wypływie z Trzesiecka, na wyspie oddalonej od najbliższego brzegu o 70-80 metrów, znajdował się zamek. W tym czasie (XVVII w.) istniało jeszcze jego gotyckie skrzydło północne. W centrum rynku stał piętrowy murowany ratusz. Poza rynkiem przy ul. Królewskiej znajdował się kościół pw. św. Mikołaja otoczony niewielkim cmentarzem, oddzielonym od ulicy szpalerem drzew. Aby zabezpieczyć się przed wodą, nawierzchnia miejskich ulic wykonana była z dranic i drewnianych belek. Miasto nie miało murów, a jedynie wały. Od strony wschodniej i zachodniej poprzedzały je rowy z wodą. Wzdłuż wałów po ich zewnętrznej stronie rosły topole - miały swoimi korzeniami spajać i osuszać wały. Od strony północnej, już poza miejskim zabudowaniem znajdowało się kaszubskie przedmieście Kiecz.

Kronikarz Tomasz Kantzow w swojej „Kronice pomorskiej XVI wieku” pod datą 1309 rok wspomina o śmierci księcia Bogusława IV. Książę o wielkim umyśle i zręczności pozostawił tylko jednego syna - Warcisława IV. Tenże przyjmując schedę po ojcu - by kraj umocnić, zbudował wnet Warcisław nad polską granicą zamek wraz z miejscowością Nowy Szczecin i obsadził je ludźmi, iżby kraj podczas licznych wypraw margrabiów na Polskę i Pomorze Tylne był stamtąd chroniony. I od tego czasu Szczecin nad Odrą Starym się zowie Szczecinem, ów zaś nad Gwdą - jest Nowym Szczecinem.

Szczecinek założony został (na prawie lubeckim) na wschodnich rubieżach ówczesnego Księstwa Wołogoskiego. Wołogoszcz to dzisiejsze niemieckie miasto Wolgast. Jeziorny zamek i przy nim nowe miasto miało chronić przed Brandenburczykami, Zakon Krzyżacki oraz... Polaków. Przyjmuje się, że datą założenia Szczecinka był rok 1310. Niestety wszystkie akta i przywileje spłonęły podczas wielkiego pożaru w 1540 roku. Miasto otrzymało herb nawiązujący do godła książąt na Wołogoszczy - czarnego gryfa na złotym polu. Zwrócony w lewą stronę gryf (co ciekawe na najstarszych pieczęciach w prawo) skacze lub trzyma w szponach olbrzymią rybę. Zgodnie z tradycją rybą tą jest jesiotr, który w tym czasie stanowił prawdziwy skarb tutejszych jezior. Właśnie taki herb zachował na najstarszej pieczęci miejskiej pochodzącej z 1582 roku.

Jego nazwa przez wieki ulegała różnym zmianom - Nigen, Nien, Newe, Nygen, Nuwe Stietin. Słowiański wyraz stjt - znaczy ochraniać, strzec, a także szczyt - oszczep. Janko z Czarnkowa Szczecinek nazwał Nova Scetin, a Długosz - oppidum Minori Stetin.

Umocnienia miejskie były liche i składały się z ziemnych wałów oraz rowów napełnionych wodą. Były to dalekie antypody księstwa wołoskiego, a zasadźcy niemieckiego pochodzenia nigdy tutaj wielkich majątków się nie dorobili. Miasteczko zamieszkałe było głów-

Plan miasta z przełomu XVI i XVII wieku. nie przez rolników i rybaków. Od wschodu w miejscu dzisiejszej ul. Powstańców Wlkp. i dalej Wyszyńskiego biegł Rów Młyński, a od za-

chodu Rów Junkierski. Od południa dostępu do bram miasta broniło jez. Trzesiecko, a od północy jez. Wielimie. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Antonina - ur 9.02 - 2890 g - 54 cm.

Iga, ur. 13.02, 3100 g, 57 cm.

Igor, ur. 11.02, 3790 g, 56 cm.

Jakub - ur 10.02 - 3240 g - 53 cm.

Jaś, 10.02, 3850 g, 55 cm.

Kubuś, ur. 11.02, 2900 g, 54 cm.

Lenka, ur. 10.02, 2480 g, 52 cm - bliźniak.

Michał, ur. 10.2, 1900 g, 44 cm - bliźniak.

Magda, ur. 12.02, 2190 g, 50 cm.

Maja, ur. 11.02, 3930 g, 57 cm.

Maja, ur. 14.02, 3310 g, 54 cm.

Maksymilian - ur 8.02 - 2990 g - 55 cm.

Lila - ur 9.02 - 3200 g - 55 cm.

Mikołaj, ur. 14.02, 3310 g, 54 cm.

Patrycja - ur 7.02 - 3180 g - 53 cm.

Pawełek - ur 9.02 - 4250g - 59 cm.

Wiktoria - ur 9.02 - 3370 g - 57 cm.

Wiktoria, ur. 10.02, 3650 g, 56 cm.

Michał, ur. 11.02, 4150 g, 55 cm.

Niedzielna stop-klatka

REKLAMA

Nigdy nie jest tak beznadziejnie, tylko uwierz, że może być inaczej - to pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy po niedzielnych czytaniach. Kwestia wiary. Ale wiary skierowanej ku Bogu i zawierzenia, że On może wszystko zmienić. Obraz paralityka (czyt. III, Ew), którego głęboką wiarę dostrzega Jezus, spotyka się z oburzeniem obserwatorów. Jak on może tak mówić? Czy faktycznie może kogoś uzdrowić? Niedowierzanie, że ofiarowanie swojego życia, spraw małych i wielkich, może spowodować wsparcie duchowe i nową, lepszą jakość. Ci, co przynieśli chorego - przecież On sprawi, że chory zacznie chodzić. Wiara, zestawiona z przeciwnościami (rozebranie dachu, dostanie się do środka) pokazuje, że można i trzeba walczyć z przeciwnościami: ze słabościami, z obojętnieniem, z trudnymi chwilami beznadziejności i dołującymi myślami. Nagroda jest w zasięgu ręki. Ile łatwiej znosić trudy np. odchudzania się, niż trudy „ćwiczenia” swojego ducha. Trzeba zauważyć i uwierzyć. Trzeba polecić się Komuś. Nie nowym zakupom, kasie, znajomym - tylko Bogu. Często jednak wpadamy w pułapkę (czyt. I-Iz) znudzenia religią. Bo znowu to „ględzenie” . Pojawia się zniechęcenie i niedowierzanie. Ale w obliczu zagrożenia lub głębokiego pragnienia, znamy drogę. Żeby na nią wejść najpierw jednak przyznać się trzeba do słabości. Nie po to, by dodatkowo się zdołować. Po to, aby bez przeszkód zacząć budować nowe relacje. Jak już to nastąpi, wyjście z tunelu okaże się bardzo blisko. (T)

REKLAMA

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.


Zanim powstało miasto CZĘŚĆ VI

Szczecinek na starych zdjęciach (77)

Mateusz Zacharewicz nia naczyń. Niestety niewiele z zabytków datujących znaleziono w obiektach o niezakłóconych warstwach kulturowych. Precyzyjnie można ustalić chronologie 2 z 12 omawianych obiektów obronnych. Stanowisko nr 1 w Radaczu należy do jednego z najlepiej rozpoznanych stanowisk archeologicznych na Pomorzu. Trwająca 3 lata kampania wykopaliskowa dostarczyła masowo znajdywanego materiału ceramicznego, analogicznego do tego z dorzecza dolnej Parsęty, a także materiału wydzielonego, datującego. Na podstawie wyznaczników ułatwiających datowanie grodziska radackiego można przypuszczać o metryce tego obiektu. Na pozostałych grodziskach podczas prac archeologicznych, powierzchniowych i sondażowych również znaleziono materiał źródłowy, mało charaktery-

FOTO F. Archiwum

Faza IV - koniec X - połowy XII wieku, z podziałem na 2 podfazy: Podfaza a - koniec X - połowy XI wieku (w zespołach ceramiki następuje gwałtowny spadek naczyń częściowo obtaczanych, przy stosunkowo liczniejszym występowaniu naczyń całkowicie obtaczanych). Podfaza b - 2 połowa XI - połowy XII wieku (podstawowym składnikiem zespołów ceramiki były naczynia całkowicie obtaczane przy niewielkim, dopiero pojawiającym się udziale naczyń siwionych wypalanych w atmosferze redukcyjnej ). Faza V - połowa XII - połowa XIII wieku (fazie IV i V W. Łosiński zgodnie z zakresem chronologicznym nie poświecą większej uwagi z powodu braku precyzyjnych źródeł, pewnym jest, że podstawowym składnikiem były „siwaki”). Z uwagi na stosunkowo ograniczone możliwości poznawcze ma-

Pocztówka pochodzi sprzed stu lat. Wprawdzie jest słabej jakości technicznej, niemniej stanowi interesujący dokument, choćby ze względów historycznych. Tak właśnie prezentowała się dzisiejsza ul. Szkolna na początku XX wieku. Na pierwszym planie, z krzyżem na ścianie szczytowej, budynek szkółki niedzielnej i sala modlitw Towarzystwa Gminnego Ewangelicznego Kościoła Krajowego. W tym czasie w miejscu dzisiejszej piętrowej kamienicy oznaczonej numerem 4, była jedynie niezabudowana parcela odgrodzona od ulicy solidnym murem. Za domami, w miejscu współczesnej ul. Jana Pawła II rozciągały się podwórka i ogrody. Budynek szkółki niedzielnej najprawdopodobniej powstał na początku XX wieku. Nie jest więc aż taki wiekowy, jak to sugeruje część przewodników omawiających zabytki naszego miasta. Na szczegółowym planie miasta, sporządzonym w 1891r. iwraz z uzupełnieniami dokonanymi w 1904 r. w tym czasie, w jego miejscu rozciągało się pole. Gdyby nie wysokie okna i przesklepione łukiem wejście, budynek niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ani na dachu, ani na elewacji, oprócz małej kamiennej tabliczki, nie ma dzisiaj żadnej symboliki religijnej. Od 1953 roku mieści się tutaj prawosławna cerkiew pw. Świętej Trójcy, należąca do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Konsekracji dawnej szkółki niedzielnej na prawosławną cerkiew dokonał metropolita Makary. W poziomie parteru jest niewielka nawa podzielona dwoma rzędami wysokich, drewnianych słupów. Na ścianie zachodniej umieszczony został ikonostas. W latach sześćdziesiątych (to w tym czasie udało mi się po raz pierwszy i ostatni zajrzeć do środka) wnętrze z ikonostasem prezentowało się nadzwyczaj skromne. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

Stanowisko nr 1 w Wierzchowie

Stanowisko nr 1 w Gałowie teriału źródłowego z rejonu jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo zastosowany zostanie schemat chronologiczny ceramiki wczesnośredniowiecznej wydobytej podczas wykopalisk nad dorzeczem dolnej Parsęty, tym bardziej, że jest najbardziej precyzyjnym źródłem do ustalenia chronologii obiektów wczesnośredniowiecznych na Pomorzu [Łosiński, Rogosz 1986, 51]. W tej sytuacji, z uwagi na możliwość przeinaczenia rzeczywistego obrazu, optymalnym rozwiązaniem będzie zastosowanie się do propozycji klasyfikacji ceramiki wg W. Łosińskiego. Propozycja klasyfikacji chronologicznej ceramiki wg J. Olczaka i K. Siuchnińskiego została oparta w znacznej mierze na kryterium techniki formowania naczyń oraz pomocniczo na ich ornamentyce rezygnując przy tym z kryterium formalno-typologicznego. Zasadą przy ustaleniu chronologii analizowanych osiedli obronnych było kryterium techniki formowa-

styczne ułamki naczyń glinianych. Ceramika, na podstawie której podjęta zostanie próba usystematyzowania chronologicznego omawianych grodzisk, nie jest obiektywnym nośnikiem informacji. Tylko charakterystyczne ułamki naczyń pozwolą na określenie chronologii tychże grodzisk. Znaleziona podczas systematycznych prac wykopaliskowych na stanowisku nr 1 w Radaczu ceramika została sklasyfikowana pod względem technologii wykonania naczyń. We wszystkich jamach na stanowisku nr 1 w Radaczu rozpoznano wczesnośredniowieczne naczynia ceramiczne. Podział ze względu na technologie produkcji tych naczyń przedstawia się następująco: ceramiki grupy technicznej I, czyli całkowicie ręcznie lepionej stanowi 20% zbioru, natomiast naczynia grupy technicznej II, czyli częściowo obtaczane stanowią 80% zbioru. Naczynia nie zdobione typu Sukow (Dziedzice) i podobne

stanowią od 30 do 40% zbioru, natomiast pozostałe od 60 do 70% to naczynia feldberskie (Kędrzyno). Moneta arabska znaleziona w Radaczu była powszechnym środkiem płatniczym w znacznej części Europy w VIII/IX w. Napływała na terytorium Europy Wschodniej dzięki pośrednictwu Chazarii i Bułgarii Kamskiej w postaci srebrnego kruszca. Na terenie Pomorza jest odnajdywana w warstwach kulturowych osad i zespołach grobowych. Podczas prac archeologicznych na grodzisku w Kędrzynie znaleziono dirhemy arabskie datowane na IX w., podobne do tego znalezionego w warstwie wału na stanowisku nr 1 w Radaczu. Podobnie jak monety kędrzyńskie znalezisko z Radacza wiąże się z najstarszym strumieniem napływu srebra kufickiego osadzającego się w krajach nadbałtyckich u schyłku VIII w. i na początku IX w. Potwierdza się

zatem fakt akceptacji przez społeczeństwa wczesnośredniowieczne na Pomorzu importowanego kruszca srebrnego. W dotychczasowej literaturze grodzisko datowano od 2 poł. VIII do połowy XI w. Monetę znalezioną w warstwie wału można zamknąć chronologicznie w 2 poł. IX w. Oprócz fragmentu dirhema arabskiego na stanowisku nr 1 w Radaczu znaleziono inne materiały datujące. W rozsypisku wału znaleziono ostrogę z zaczepami haczykowatymi, odmiany A, ostrogę żelazną, płytkową, reprezentuje ona I typ, I odmianę wg Hilczerówny, grzebienie rogowe typu A2 wg Ambrosianiego, groty tulejkowate z zadziorami, prostokątna sprzączka od uprzęży końskiej. Badania archeologiczne, przeprowadzone w latach 70-tych na grodziskach radackich, były kontynuowane w ramach projektu AZP przeprowadzonego w 2006 r. Wy-

jątkowe znalezisko odkryto na stanowiskach nr 1 i 2 w Radaczu. Prace archeologiczne udowodniły relikty przeprawy mostowej łączącej grodziska radackie. Przeprawę mostową odkryto w zmeliorowanym cieku ok. 120 m na NE od stanowiska nr 2 usytuowanego przy wschodnim brzegu jeziora Radacz. Drugą przeprawę mostową odkryto bliżej północnego brzegu jeziora Radacz, co może świadczyć, że miała ona ok. 130 m i pierwotnie prowadziła w kierunku drugiego radackiego grodziska, stanowiska nr 1. Pomiędzy objętymi badaniem reliktami grodzisk radackich w terenie występują widoczne sfałdowania, pozostałości grobli. Dotychczas na badanej przestrzeni udokumentowano 76 pali usytuowanych w układzie dwurzędowym o szerokości do 3 m skośnie do linii brzegowej kanału, pochodzących zapewne z konstrukcji filarowej. Cdn.


Sprzedam

najlepiej na gaz. Tel. 697 542 160.

• TANIE laptopy po przeglądzie od 300 do 800 zł gwarancja ul. E.Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646. • DREWNO - 80 zł/m3, pocięte, transport na terenie Szczecinka - gratis! Tel. 880 426 986. • ŁÓŻKO drewniane dwuosobowe z materacem, 150x200. Tel. 784 189 993. • STOLIKI 12 szt/ 50zł/ szt, 130x50 cm, 24 krzesła tapicerowane, beżowe, 70 zł/ szt. Tel. 607 052 479. • ZBOŻE, pszenica, pszenżyto, jęczmień, owies. Tel. 672 660 860 po godz. 20.00 • DREWNO opałowe sosnowe, suche i kominkowe świeże. Tel. 502 867 720. • KAJAK dwuosobowy, 700 zł. Tel. 664 712 595. • SŁUCHAWKA nokia bluetooth BH105, szt. 9, tanio. Tel. 600 827 458. • TELEWIZOR daewoo 29 cali stan bdb. szkiełko ma 2 lata Tel. 512 833 504.

Kupię • PILNE mieszkanie, 4p, do IIp. Tel. 604 566 432. • USZKODZONE laptopy / E.Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646. • KAŻDE zboże, również ekom min. 23t. Zapewniam transport, płacę w dniu odbioru. Tel. 509 942 079.

• DOM parter, 130 m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. • MIESZKANIE 72 m2, w centrum sprzedam lub zamienię na dom na wsi do remontu. Tel. 782 575 120. • MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, IVp, 2p, 47m2, widna kuchnia, balkon, atrakcyjna cena. Tel. 693 443 161. • MIESZKANIE bezczynszowe, 78m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632. • MIESZKANIE 120 m2, ul. Piłsudskiego 8, po kapitalnym remoncie, wysoki standard. Tel. 662 052 082. • GARAŻ , os. Zachód, kanał, nowe drzwi, indywidualny prąd, 13000 zł. Tel. 694 101 903. • MIESZKANIE 2p, 38m2, IVp, ul. Koszalińska. Tel. 798 386 261. • ZADBANE, b. ładne mieszkanie, 3p, Ip, 60m2, balkon, ul. Warszawska. Tel. 797 865 076. • MIESZKANIE 83m2, 2p, ul. Limanowskiego oraz kawalerka 24m2 ul. Koszalińska. Tel. 798 583 353. • MIESZKANIE, Ostrowąsy k/ Barwic, 66m2, 3p, IIp, kuchnia, łazienka, toaleta, garaż, piwnica, bud.gospodarcze., c.o., po remoncie. Tel. 665 242 503 lub 669 258 139.

• DZIAŁKA budowlana, uzbrojona, 1215 m2, ul. Krajobrazowa ( Trzesieka), 105000 zł. Tel. 600 032 850. • KAWALERKA 29 m2, IIp, po remoncie, nie wymaga wkł. finansowego, ul. Mierosławskiego Tel. 666 963 377. • MIESZKANIE własnościowe 3p, parter, 58m2, ul. Kopernika, okna PCV, loggia, panele, 190000 zł. Tel. 600 645 489.

• MIESZKANIE 2p, parter, 34m, wyremontowane ul. Słowiańska. Tel. 509 509 995. • NIERUCHOMOŚĆ zabudowana, 8100 m2, Gwda Mała. Tel. 512 772 464. • POWIERZCHNIĘ biurową, całe piętro, 205m2, cena za 1m2 - 500 zł. Tel. 603 874 667 lub 94 373 13 30. • LOKAL usługowo-handlowy, 33 m2, centrum Szczecinka, sprzedam. Tel. 502 566 109. • MIESZKANIE 37m2, 2 pokoje, ul. Spółdzielcza 10a/3, Szczecinek, 100000 zł. Tel. 607 515 821.

• MIESZKANIE 3p, 63 m2, IIp. Tel. 502 191 207.

• MIESZKANIE, ul. Kościuszki, wysoki parter, 44 m2. Tel. 662 048 441 po godz. 16.00

• MIESZKANIE słoneczne, 2p, IVp, po remoncie, centrum przy deptaku. Tel. 530 444 435.

• MIESZKANIE 3 pok. 54m2, podłogi, okna, glazura, kuchnia zab.130000 zł. Tel. 606 199 559.

• DOM Parsęcko 120 m2, 5 pok., kuchnia, łazienka, bud. gospodarcze, sad, działka 1300 m2 Tel. 604 897 703.

• DZIAŁKA budowlana, os. Marcelin, 660 m2, ul. Baczyńskiego. Tel. 512 772 464.

• TANIO atrakcyjną działkę k/ Szczecinka, z lasem nad rzeczką, wszystkie media. Tel. 516 249 289. • DZIAŁKA 2540 m2, pod zabudowę jednorodzinną, bud. gospodarcze, widok na jezioro, ul. Szczecińska. Tel. 500 284 208. • LOKAL użytkowy 30 m2, sprzedam lub wynajmę. Tel. 886 741 677. • MIESZKANIE 3p, 62 m2, IIp, ul. Gdańska. Tel. 94 372 06 36 lub 782 292 465.

• GARAŻ, os. Zachód, światło, kanał, metalowe drzwi. Tel. 692 172 074.

Do wynajęcia mam • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. • LOKAL usługowo-handlowy, centrum Szczecinka, 660m2, ul. E.Plater 5, od 1 kwietnia. Tel. 602 434 668. • KAWALERKA w Szczecinku Tel. 602 216 792.

• LOKAL użytkowy ok. 50 m2 ul. Wyszyńskiego po zakładzie kosmetyczno-fryzjerskim na dowolną działalność - wszystkie media Tel. 602 216 792. • HALA 300 m2 ul. Słowiańska w Szczecinku na dowolną działalność Tel. 602 216 792. • LOKAL handlowo-usługowy, 92 m2, centrum Bornego Sulinowa, Tel. 517 515 610. • LOKAL użytkowy 20m2, pl. Winniczny 12, od strony Netto, Szczecinek. Tel. 886 403 149. • MIESZKANIE 2p, przy deptaku, umeblowane. Tel. 530 444 435. • WYNAJMĘ wyposażony lokal fryzjersko-kosmetyczny plus solarium. ok. 100 m2 w Szczecinku. Tel. 696 901 507. • MIESZKANIE 130m2, 4p, b. wysoki standard, korzystna cena, ul. Boh. Stalingradu. Tel. 880 096 097. • MIESZKANIE 48 m2, 2p, IIp, nieumeblowane, płatne za rok z góry. Tel. 604 863 501. • MIESZKANIE 3p, 57m2, IIIp, os. Piłsudskiego, na dłuższy okres. Tel. 794 193 866. • MIESZKANIE IIp, 2p, ul. Słowiańska. Tel. 698 032 931. • MIESZKANIE ul. Bugno, bezczynszowe, niskie opłaty. Tel. 508 961 855. • KAWALERKA w bloku. Tel. 661 226 031 lub 667 058 335.

REKLAMA

• SPRAWNY samochód nadający się do jazdy o małej pojemności

Nieruchomości

• MIESZKANIE 3p, ul.Wyszyńskiego 90, 63m2 ,wysoki standard, środkowe, ciepłe, słoneczne, IIp, okna PCV , parkiety, gładzie, zabudowy. Tel. 695 662 970.

KUPON WAŻNY DO 16 LUTEGO


• MIESZKANIE 3p 62m2, IVp (bardzo ładne) ul. Narutowicza, zamienię z powodu wieku na 2p na os. Zachód do IIp Tel. 94 374 53 96. • DZIAŁKA uzbrojona 30a, wartości 150000 zł, zamienię na mieszkanie. Tel. 608 104 378. • MIESZKANIE w Połczynie Zdroju, 2p, Ip, własność na podobne w Szczecinku. Tel. 516 371 893. • MIESZKANIE ZGM TBS 66m2, c.o., gaz, centrum zamienię na mniejsze do Ip. Tel. 790 508 592.

Auto - moto • TANIO opony zimowe 13,w bdb. stanie pilne. Tel. 665 960 014.

Różne • STOWARZYSZENIE Pro Bono przyjmie rzeczy, AGD, RTV, meble, pościel- odbiór własny spod wskazanego adresu. Tel. 697 014 217. • PRANIE dywanów i wykładzin, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 94 37 236 47 lub 503 421 966. • DO adopcji, dwie śliczne, małe sunie, jamnik długowłosy w wieku 1,5r, i śliczny mieszaniec z karbowanym włosem 8 lat, uratowane przed mrozem. Tel. 608 331 237. • ZAGUBIONO legitymację studencką na nazwisko Aleksandra Świrska.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplandeka. Tel. 608 809 335. • WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641. • USŁUGI hydrauliczne c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków,wodomierzy. Tel. 606 897 641. • RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku. Tel. 604 366 041. • BIURO tłumaczeń-tłumaczenia zwykłe i przysięgłe, Blue House, pl. Wolności 6. Tel. 94 372 14 13.

• BUDOWA i remonty domów, remonty mieszkań, łazienek, cyklinowanie podłóg. Tel. 692 120 390. • NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel. 94 374 36 63 lub 605 288 141. • NAUKA jazdy kat B, szkoła 4you zaprasza na kursy,już od 800 zł, www.4you-szczecinek.pl Tel.889 990 865 lub 608 654 567. • ZWROT podatku-Holandia (dodatki) Niemcy, Anglia, Irlandia, Norwegia, Dania, Belgia, Austria, Centrum Podatkowe Mieczysława Zając Złotów Tel. 67 265 1270, 502 846 635. • REMONTY mieszkań, glazura, terakota, gładzie, malowanie, sufity podwieszane, panele, przeróbki elektryczne, hydrauliczne. Tel. 660 232 785. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178. • MATEMATYKA - korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • SUKNIE ślubne nowe. Kolekcja Isabel de Mestre. www.slubnesuknie.net ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • WYWROTKA 3, 6 i 12t. Usł. ziemne, sprzedaż ziemi, równanie terenu, bud. nawierzchni utwardzonych (polbruk, kamień). Inst. sanit., deszczowe Tel. 880 426 986. • PROFESJONALNE usługi remontowo - adaptacyjne. Malowanie, tapetowanie, zabud. z płyt g-k, glazura, ukł. paneli, gładzie, instalacje elektryczne Tel. 888 389 706 • USŁUGI elektryczne, remonty mieszkań-glazura, terakota, malowanie, szpachlowanie. Tel. 787 330 916.

Nauka • ANGIELSKI - zajęcia metodą CLT prowadzi mgr filologii, lektorka systematycznie doskonaląca swój warsztat metodyczno-językowy w kraju i za granicą. Tel. 505 025 793. • BLUE HOUSE-angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański, rosyjski, polski dla obcokrajowców. Uczymy profesjonalnie, pl. Wolności 6. Tel. 94 372 14 13.

opiekunka osób starszych

Nowe wyższe stawki ! Pewna praca Wysokie zarobki Bezpłatne kursy

Koszalin, ul. Zwycięstwa 37/22 tel. 94 711 20 07 e-mail: koszalin@promedica24.pl www.promedica24.pl tel. kom. 507 005 406

• MATURA profesjonalne przygotowanie. Języki i przedmioty maturalne, Blue House, pl. Wolności 6. Tel. 94 372 14 13.

Praca • ZAKŁAD mechanika maszyn i urządzeń zatrudni na stanowisko: tokarz, frezer, ślusarz-mechanik. Kontakt osobisty, ul. Pilska 5. • LEKTORÓW j. angielskiego i j. niemieckiego, nauczycieli przedmiotów szkolnych, zawodowych do prowadzenia szkoleń i projektów unijnych. Blue House, pl. Wolności 6, podanie i CV- praca@bluehouse.pl

REKLAMA

• MIESZKANIE 2p, IIIp, 37m2, na większe. Tel. 604 569 045.

• REMONTY, wstawianie okien i drzwi, instalacje elektryczne, c.o. i wodno-kanalizacyjne. Tel. 691 295 335.

Praca w Niemczech

REKLAMA

• MIESZKANIE ZGM TBS 52m2, Ip, balkon, na większe 3-4p, mogą być do remontu lub z piecami. Tel. 511 803 954.

• CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel.94 374 58 34 lub 880 165 586.

Nr cert katu: 6837

• MECHANIKA samochodowego zatrudnię. Tel. 889 442 249. • ŚLUSARZ mechanik, lat 33 z orzeczeniem o niepełnosprawności podejmie uczciwą pracę. Tel. 782 575 120. • PODEJMĘ pracę jako pomoc domowa, zakupy, sprzątanie, gotowanie, drobne prace porządkowe. Tel. 504 509 041.

REKLAMA

Zamienię

• PROFESJONALNE usługi remontowo-adaptacyjne, malowanie, tapetowanie, zabudowy, układanie paneli, gładzie, instalacje elektryczne. Tel. 888 389 706.

• ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem od połowy marca, mam doświadczenie. Tel. 662 037 133. • ZATRUDNIĘ: Konsultanta sklepu T-Mobile. Cv proszę wysyłać na:kslowik@emgrand.pl

• CHCESZ pracować jako doradca finansowy? Wyślij CV pod adres empat@poczta.onet.pl

REKLAMA

• MIESZKANIE , 2p, 40m2, częściowo umeblowane przy ul. Wodociągowej. Tel. 698 912 530.

• SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł/ każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, opony używane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570.

• SZYCIE na miarę, usługi krawieckie, ul. Powstańców Wielkopolskich 3, Igiełka zaprasza. • WYKONAM posadzki mixokretem, maszynowe, zacierane mechanicznie. Tel. 664 993 739 lub 532 500 152.

REKLAMA

• POSIADAM do wynajęcia wyposażony lokal fryzjerskokosmetyczny oraz solarium. Tel. 696 901 507.


REKLAMA REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

, 605 288 141

AMALKER

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

KR LEA MA

Tel. 518 015 177

REKLAMA

najempowierzchni@allea.pl

REKLAMA

Do wynajęcia lokale w obiekcie POLOmarket w Szczecinku ul. Wyszyńskiego 73 i Połczyńskiej 8. Atrakcyjne ceny najmu


Lekkoatletyczny talent ze Szczecinka Tradycyjnie juz młodzi miłośnicy tenisa stołowego z Gminy Wiejskiej Szczecinek spędzili część ferii na zgrupowaniu sportowym w Bornem Sulinowie. Wraz z pingpongistami ze Skotnik i Żółtnicy trenowali ich rówieśnicy z klubów Lech Czaplinek, KTS Koszalinianin, UKS Sucha Koszalińska i UKS Borne Sulinowo. Oprócz zajęć doskonalących technikę gry, czas upłynął młodzieży na wyjściach na basen, turniejach - warcabowym i „Mądrej Głowy”, zabawie w „Poszukiwanie skarbu”. Drużyny złożone z uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum wzięły też udział w zorganizowanych przez borneńskie Centrum Kultury i Rekreacji rozgrywkach piłkarskich pod nazwą „Mini Liga Mistrzów”. Lepiej spisali się uczniowie z podstawówki, którzy zajęli II miejsce w gronie czterech drużyn startujących w ich kategorii wiekowej. Gimnazjaliści uplasowali się na III

miejscu (również w gronie 4 drużyn), a najlepszym bramkarzem turnieju wybrano jedyną biorącą w nim udział dziewczynę - Darię Czaplę z ULKS Żółtnica. Podsumowaniem zgrupowania był turniej tenisa stołowego. Jego uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy, w zależności od umiejętności. W grupie zaawansowanej zwyciężył Przemek Obłoza z ULKS Żółtnica, w grupie początkującej drugie miejsce przypadło Markowi Gutkinowi ze Skotnik. Każdy z uczestników otrzymał upominek i pamiątkowy dyplom, ufundowane przez Centrum Kultury i Rekreacji w Bornem Sulinowie, Lokalną Grupę Rybacką ze Szczecinka oraz zakupione przez organizatorów zgrupowania. Efekty treningów będzie można sprawdzić na najbliższych ważnych turniejach - III Wojewódzkim Turnieju Klasyfikacyjnym Kadetów i Kadetek oraz eliminacjach rejonowych Igrzysk Młodzieży Szkolnej. (zp)

Krono Arena zbliża się do końca Pierwsza edycja Amatorskiej Ligi Halowej Piłki Nożnej Krono Arena, prowadzonej przez Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich, zbliża się do decydujących rozstrzygnięć. W weekend rozegrano kolejne mecze. Nie przyniosły one niespodzianek. Zwyciężali faworyci. Reasumując: zespoły walczące o czołowe lokaty zgodnie odniosły zwycięstwa. Kronospan wygrał z Brian Export 7:3 oraz w najciekawszym meczu weekendu pokonał Dalbet 5:4 (przegrywał już 1:4). Z kolei Oskart wygrał z Ins Drogiem 6:1 i z Eurocopertami 7:3. Oto komplet wyników. XVI kolejka: Oskart - Ins Drog 6:1, Kronospan - Brian Export 7:3, Eurocopert - Dalbet 4:7, Błękitni - Wektora 0:3 vo., Pauzował Sokół. XVII kolejka: Eurocopert - Oskart 3:7, Wektora - Ins Drog 1:4, Brian Export - Sokół 11:3, Kronospan Dalbet 5:4.

W klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy prowadzi Romone Closse z Dalbetu - 40 bramek. Na drugą pozycję wysunął się Jarosław Adamowicz (Kronospan) z 37 bramkami. Trzecie miejsce zajmuje Wojciech Gersztyn (Kronospan) 36 goli. Do drużyny weekendu wytypowani zostali: K. Kaszubowski (Kronospan) - M. Kwiatkowski (Dalbet), M. Górny (WZ Eurocopert), B. Poczobut oraz R. Małkiński (Brian Export). W prowadzonej dodatkowo klasyfikacji Fair Play (drużyny grające najczyściej i najkulturalniej) prowadzi Brian Expert - 70 pkt. Przed Ins Drog - 76 pkt., Wetrą - 78 pkt., WZ Eurocopert - 80 pkt., Dalbetem - 87 pkt., Oskarem - 95 pkt., Kronospanem - 105 pkt. Oraz Sokołem - 106 pkt. W sobotę, 18 lutego zostanie rozegrana ostatnia kolejka KRONO ARENY. Rozpoczęcie meczów o godz. 16. Oficjalne zakończenie rozgrywek przewidziano na godz. 19.00.

Gryf gra dalej o II ligę! Doskonale spisali się siatkarze szczecineckiego Gryfa w meczu z Maratonem Świnoujście. By awansować do czwórki najlepszych zespołów województwa i pojechać na pierwszy z turniejów barażowych o awans do II ligi, musieli w sobotę (11.02), w meczu z Maratonem ugrać choć jednego seta. Nasi siatkarze zadanie wypełnili z nawiązką. Pokonali świnoujścian 3:2 i za tydzień zagrają w Pyrzycach. - Wygraliśmy pierwszego seta do 23. To nam już dawało awans, ale nie zamierzaliśmy odpuszczać, tylko powalczyć o całą pulę. Niestety, kontuzji doznał rozgrywający Krzysztof Gutowski i zostałem zmuszony do przemeblowania składu. Dwa kolejne sety przegraliśmy do 25 i 23. Jednak w kolejnych dwóch byliśmy lepsi od gospodarzy. Czwartego seta wygraliśmy do 17, a piątego do 12. Cały zespół zagrał dobry mecz. Na szczególne wyróżnienie zasługują Grzegorz Mazur i Jarek Judycki - mówi „Tematowi” Mieczysław Makowski, szkoleniowiec szczecineckiego zespołu.(sw)

foto:STS Pomerania

Tenisiści stołowi trenowali w Bornem

przez płotki. Rok później zadebiutował w tej samej imprezie na 110 m ppł, gdzie w finale był piąty. W międzyczasie rozpoczął edukację w Gimnazjum Szkoły Mistrzostwa Sportowego we Wrocławiu, a w kolejnym roku był już uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Te doświadczenia i próby treningu sprinterskiego i skokowego nie przypadły Kubie do gustu. Podczas kolejnego obozu przygotowującego zawodników do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży rozpoczął regularny trening płotkarza. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo Jakub otrzymuje powołanie na Bałtyckie Igrzyska Młodzieży. Uzyskuje tam bardzo dobry rezultat i jako joker wystartował na OOM w Krakowie. Zawody kończy z rezultatem 14,91 w biegu na 110 m ppł. Sezon 2009 był przełomowy dla Jakuba. Z powodu braku możliwości finansowania zawodników uczących się poza Szczecinkiem, rodzice postanowili o powrocie Kuby do Szczecinka i wyborze LO w ZS nr 6, gdzie jego wychowawcą został Jan Gulczewski. W sezonie 2010 Jakub uzyskał doskonały wynik 13,90 na 110 m ppł i został powołany do kadry narodowej. - Kuba na sylwestrowym zgrupowaniu kadry w Spale doznał ura-

zu mięśnia dwugłowego, co stawiało start na Mistrzostwach Polski pod znakiem zapytania. Zaleczona kontuzja odezwała się ponownie na tydzień przed zawodami. Dzięki zabiegom w gabinecie Pani Elżbiety Suchowiejko Jakub zdobył złoty medal. Serdecznie dziękuję za profesjonalizm całego zespołu - powiedział nam ojciec i trener Jakuba, Andrzej Juniewicz. - Warto zwrócić uwagę, że niewystarczająca pomoc samorządu lokalnego w Szczecinku nie pozwala wielu młodym zawodnikom osiągnąć wysoki poziom sportowy. Błędna polityka miasta niedoceniająca najlepszych zawodników doprowadza do regresu poziomu sportowego i odpływu młodzieży ze sportu. Trzeba zaznaczyć, że Jakub, jako bezwzględnie najlepszy zawodnik sportów indywidualnych ostatniej dekady w Szczecinku, nie otrzymał stypendium sportowego w bieżącym roku. Analizując sposób przyznawania takiego wyróżnienia, widać jak niesprawiedliwie są one przyznawane. Taka postawa władz samorządowych pozostawia duży niesmak. Najbliższe plany Kuby to minimum mistrzostwa świata i najprawdopodobniej wybranie klubu w takim mieście, gdzie nie przynależność partyjna, lecz wynik sportowy promuje młodych sportowców - dodaje Andrzej Juniewicz. (zp)

Zagrali siatkarze - amatorzy W sobotę (11.02) rozegrano drugą i trzecią kolejkę VII Edycji Szczecineckiej Amatorskiej Ligi Piłki Siatkowej. Rozgrywki prowadzi Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich i UKS Volley. Wyniki: Som Gorsi - KAPSEL Barwice 2-1 ( 25-22, 22-25, 25-15); Jantar - KAPSEL Barwice 0-3 (13-25, 20-25, 9-25); Som Gorsi - Armia Widelca 3-0 (25-13, 25-16, 25-15); Armia Widelca

- Jantar 2-1 (25-8, 18-25, 25-13); Kolejne mecze rozegrane zostaną w sobotę, 18 lutego od godz. 9.00 w hali przy ul. 1 Maja. Grać będą w Grupie B: Black Team - Set Point Szczecinek, Borne Sulinowo UKS Twardek Oldboys Grzmiąca, Black Team - UKS Twardek Oldboys Grzmiąca oraz Borne Sulinowo - Set Point Szczecinek.

REKLAMA

Uczestnicy zgrupowania

O złotym medalu Jakuba Juniewicza, płotkarza STS Pomerania Szczecinek, zdobytym w Halowych Mistrzostwach Polski Juniorów pisaliśmy na początku lutego. Dziś garść ciekawostek ze sportowego życiorysu Jakuba. Przygoda Kuby ze sportem zaczęła się bardzo wcześnie, gdyż z racji życia w rodzinie trenerów lekkoatletyki już od najwcześniejszych lat przebywał na obozach lekkoatletycznych. Pierwszy raz wziął udział w zawodach, mając 2 lata. Wystartował wówczas w biegu im. Winanda Osińskiego - razem z mamą, która też miała za sobą starty lekkoatletyczne. M.in. w 1985 roku w Zabrzu zdobyła wicemistrzostwo Polski w biegu na 60 m juniorek. Starsze siostry Jakuba: Monika i Aleksandra to swego czasu czołowe sprinterki i płotkarki kraju w kategoriach młodziczek i juniorek. Pierwsze zajęcia treningowe młody Kuba rozpoczął, będąc uczniem pierwszej klasy w Szkole Podstawowej nr 4. Bywając z rodzicami na obozach lekkoatletycznych, próbował swoich sił w wielu konkurencjach. Jako ciekawostkę możemy podać fakt, że trener naszej znakomitej tyczkarki Moniki Pyrek, Sławomir Kaliniczenko widział w nim przyszłego skoczka o tyczce. Jako dwunastolatek wykazywał skłonności do skoku w dal, a czołowy trener skoków Piotr Kozera z Płońska wróżył mu dużą karierę w tej konkurencji. Kuba próbował wszystkiego, skakał też wzwyż i biegał przełaje. Pierwszy poważny start na koniec edukacji w szkole podstawowej to finał krajowy w czwórboju lekkoatletycznym. Jakub uzyskał najlepszy rezultat w reprezentacji Szczecinka, będący jednocześnie dziesiątym wynikiem w Polsce. Kolejne zawody to Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików w Szczecinie w biegu na 300 m

REKLAMA

foto:(zp)

Jakub Juniewicz - nr 727 na mecie biegu


REKLAMA


605net