Page 1

REKLAMA

'OD:DVVWDMHP\QDJรฃRZLH

OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Pogotowie tylko dla osรณb dorosล‚ych? Podwyลผek ciฤ…g dalszy str. 7

ZDROWIE PSYCHICZNE W SZCZECINKU

To problem, ktรณry narasta

str. 15

O ile los osรณb dorosล‚ych jest zabezpieczony, to moลผna mรณwiฤ‡ o pewnych brakach, jeล›li chodzi o lecznictwo najmล‚odszych pacjentรณw

Zarejestruj swรณj nowy adres firmowy! nazwatwojejfirmy.szczecinek.com

REKLAMA

KR;R=;AF=C&[ge internetowy katalog firm i usล‚ug

KASACJA POJAZDร“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AฤŸCZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ลฃ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Kiepski spektakl Jestem pod wrażeniem show podczas ostatniej sesji w wykonaniu radnego i zarazem przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska. Wiem, że w występach scenicznych pan radny ma dość pokaźny dorobek i jak było to widać umiejętności nabyte , bądź co bądź, w dość odległej przeszłości, procentują do dzisiaj. Występ dotyczył tego, co zdarzyło się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to pan radny był łaskaw wyrzucić z obrad komisji na zbitą buźkę dziennikarza TV Zachód. Pan radny nie chciał, aby podatnicy, którzy składają się na jego znaczną dietę, wiedzieli, o czym się na komisji mówi. Za to właśnie na sesji zaatakował TV Zachód, a nawet mnie z imienia i nazwiska raczył wymienić, i całkiem nieźle obsobaczyć. Za co? Jego zdaniem, za insynuacje, manipulacje, zniesławienie, imputacje, podejrzenie itd. itd. A wszystko za to, że zamieściliśmy materiał z tego - jakby nie było - dość wstydliwego dla radnego wydarzenia, zarówno w wydaniu papierowym jak i elektronicznym. Jaki koń jest każdy widzi, no może dokładniej widziała to kamera i taki obraz przekazała. Tłumaczyć się nie zamierzam tym bardziej, że pan radny ani przed swoimi wyborcami, ani płatnikami podatku (na jego dietę) też się nie tłumaczy, choć powinien, bo jednak coś chciał przed nimi ukryć. Wracam jednak do sesji. Najważniejszym punktem, oprócz horrendalnej podwyżki za bilety autobusowe, był cały pakiet uchwał dotyczących miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wiem to już z doświadczenia, że najważniejszy gminny dokument, bo takim są przecież plany, zajmuje radnym znacznie mniej czasu niż za przeproszeniem, to co zostawiają psy na chodnikach. Zastanawiająca w tym wszystkim jest kompletna beztroska o przyszłość rozwoju miasta. Sądząc po „występach” części radnych, liczą się tylko doraźne interesy grupowe. Takim przykładem jest przeznaczenie terenu szpitalnego od strony jeziora pod budowę kilku domków jednorodzinnych. I to gdzie? Pomiędzy wypełnionym do ostatniego miejsca parkingiem, gmachem szpitala oraz wjazdem, którym odbywa się dostawa... nieboszczyków do tutejszego zakładu pogrzebowego. Istne pandemonium. Co tam przyparkowa zieleń, co tam potrzeba powiększenia jakże potrzebnego, przyszpitalnego parkingu, co tam piękna przestrzeń z wodą i linią brzegową w tle. Zabudujmy to tak, jak to się już stało przy ul. Kilińskiego, gdzie domki wchodzą na parkową alejkę, jak przy Szczecińskiej na wysokości Gdańskiej, jak przy „ekonomiku”, jak przy Lelewela, jak przy Kościuszki... Walczmy z przeżytkami dziewiętnastowiecznych założeń urbanistycznych! Kiedyś, kiedy pracownie urbanistyczne były daleko od Szczecinka, nawet w ratuszu do głowy nikomu nie przychodziły takie pomysły jak dzisiaj. A nawet gdyby - to były ignorowane przez niezależne pracownie urbanistyczne. Dzisiaj, kiedy wszystko jest pod jednym dachem, nawet domorosłe projekty, które się lęgną w głowie kadencyjnych władców, wprowadzane są natychmiast w czyn. I w ten sposób perspektywa rozwoju miasta na przestrzeni najbliższych 50100 lat ogranicza się do jednej kadencji. I pomyśleć tylko, że przed stu laty, kiedy mieszkańcy ówczesnego Neustettin`a wydzierali ziemię Trzesiecku, zamiast intratnych interesów z domkami jednorodzinnymi w miejscu, gdzie do tej pory była woda, postanowili wybudować nowe, nadjeziorne aleje z jednostronną zabudową pensjonatową, a olbrzymią „resztówkę” przeznaczyć pod założenia parkowe. Patrząc oczami dzisiejszych burzymurków, musieli to być ludzie staroświeccy i nierozważni. Tyle kasy wyrzucili w błoto! To prawda, że dzięki ich postawie dzisiaj Szczecinek szczyci się parkiem, ale przecież mogło być bardziej,„nowocześniej”. Dokładnie tak jak w Trzesiece, czyli bez dostępu do jeziora, bo niby po co, skoro wodę widać pomiędzy domami i ogrodzeniem. To powinno wystarczyć. I pomyśleć, że sto lat temu, kiedy miasto było czterokrotnie(!) mniejsze od dzisiejszego, park był znacznie większy! Świadczy o tym choćby usytuowanie na peryferiach parku wieży - monumentu poświęconego Bismarckowi, zaś z drugiej strony pensjonatu przy dzisiejszym bunkrze trzesieckim. Jak wskazują ostatnie lata, wszystko idzie ku temu, aby zieleń parkową stopniowo rugować. I tyle w tej materii. Wracając do początku, mając na względzie tupet i urażone ego pana przewodniczącego komisji, który teraz przywdziewa togę prokuratora, dedykuję jemu następujące i bardzo znane strofy: /Głupi niedźwiedziu! Gdybyś w mateczniku siedział, /Nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział/... A tak wyszło to, co miało być w ukryciu, czyli kiepski spektakl. Jerzy Gasiul

Partnerzy projektu podpisali porozumienie

Praca i nauka w Niemczech jeszcze w tym roku

W piątek (3.02) w siedzibie Starostwa Powiatowego szczecinecki starosta Krzysztof Lis oraz zastępca burmistrza Neustrelitz Christian Butzki podpisali porozumienie w sprawie stażu, który mieliby odbywać w naszym mieście partnerskim mieszkańcy Szczecinka. Temu symbolicznemu wydarzeniu przyglądali się: przedstawiciel Miasta Neustrelitz Barbara Lehnicke, kierownik Referatu Kultury i Współpracy Partnerskiej Undine Winkler, burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas, dyrektor PUP Wiesław Kosmala oraz zastępca dyrektora PUP Maciej Batura. Podpisanie porozumienia powinno ucieszyć przede wszystkim absolwentów i wszystkie młode osoby, które od dłuższego czasu nie mogą znaleźć w Szczecinku pracy. Staż we wschodnich Niemczech gwarantuje bowiem nie tylko kilkuletnią, praktyczną naukę zawodu, ale także wypłatę w euro. Osoba, która wyjedzie będzie mogła zarobić 703,26 euro brutto miesięcznie w pierwszym roku nauki zawodu, 753,20 euro brutto miesięcznie w drugim roku, 799,02 euro brutto miesięcznie w trzecim roku nauki i 862,59 euro brutto miesięcznie w czwartym roku. Uczestnik projektu będzie się kształcił na następujących kierunkach: urzędnik administracyjny, pracownik administracyjno-biurowy w przemyśle, ekonomia przemysłu, mechatronik, specjalista ds. techniki kanalizacyjnej, specjalista ds. techniki wodociągowej, elektronik przemysłowy i opiekun zwierząt w ZOO. Dodatkowo będzie też można skorzystać z nieodpłatnego kursu podnoszącego znajomość języka niemieckiego. - W ubiegłym roku, w październiku podczas spotkania z burmistrzem Neustrelitz A. Grundem pojawił się pomysł przeprowadzenia pilotażowego programu - powiedział starosta Krzysztof Lis. - Staż dla osób bezrobotnych ze Szczecinka w Niemczech to program, który je-

Podpisy pod porozumieniem złożyli (od lewej) wiceburmistrz Neutrelitz Christian Butzki i starosta szczecinecki Krzysztof Lis. śli się sprawdzi, będzie ewolucyjnie rozwijany. Nie chcielibyśmy, aby rozwiązaniem bezrobocia w Szczecinku była emigracja młodych ludzi do Niemiec. - Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni liczbą osób, które wyraziły chęć udziału w programie - dodał Krzysztof Lis. - Zgłosiło się 25 osób. Widać, że młodzi ludzie poszukują różnych miejsc dla siebie i że są mobilni. - Podpisane porozumienie to jeden z przykładów naszej partnerskiej współpracy - podkreślił z kolei

Christian Butzki. Zastępca burmistrza Neutrelitz zaznaczył również, że w pierwszej fazie projektu jego uczestnicy będą doskonalić swoje umiejętności w urzędzie miejskim, a także w miejskich zakładach i spółkach mieszkaniowych. Nauka zawodu ma trwać 8 godzin dziennie i odbywać się od poniedziałku do piątku. Wstępnie miasto Neustrelitz przygotowało do obsadzenia 3 etaty. Realizacja projektu przez trzy lata ma kosztować naszych partnerów ok 35 tys. euro. (sz)

Drożej w autobusie

Na poniedziałkowej (6.02) sesji Rada Miasta zdecydowała o podniesieniu opłat za bilety na przejazdy autobusami Komunikacji Miejskiej. Cena biletu zwykłego jednorazowego wzrasta z 2,40 zł do 2,80 zł. Droższe będą też przejazdy nocne oraz bilety ulgowe i miesięczne. Przykładowo: miesieczny na 1 linię - 62,00 zł, miesieczny sieciowy na wszytkie linie, ważny wewszystkie dni miesiaca 92,00. Cenę biletu nocnego usta-

lono na 3,40 zł. Nowy cennik usług przewozowych KM zacznie obowiązywać po upływie 14 dni od dnia jego ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Zachodniopomorskiego. Prawdopodobnie też, wzorem lat ubiegłych, Komunikacja Miejska wydłuży o kilka dni prawo przejazdu za okazaniem biletów po starej cenie. (z)

REKLAMA

Maciej Gaca:


OGŁOSZENIE


Tydzień straży miejskiej W minionym tygodniu strażnicy miejscy podjęli 80 interwencji, podczas których wylegitymowali 110 osób, nałożyli mandaty karne na 11 osób, a wobec 3 osób zostaną sporządzone wnioski o ukaranie. - Ostatni tydzień minął bez interwencji, o których warto wspominać. Po prostu rutynowe działania - mówi komendant Grzegorz Grondys. Z uwagi na bardzo niskie temperatury powietrza, większość czasu służbowego wykorzystywaliśmy na kontrolowanie miejsc przebywania osób bezdomnych. Codziennie też sprawdzamy wszystkie znane nam miejsca, gdzie takie osoby mogą przebywać. Pomimo dużych mrozów, bezdomni wciąż odmawiają umieszczenia ich w ośrodkach pomocy, schroniskach, itp. Jedynie dwie osoby zdecydowały się na przewiezienie ich do ośrodków dla bezdomnych. Jedna została umieszczona na jej życzenie na jedną noc w noclegowni w Szczecinku, druga osoba została przewieziona do ośrodka w Przeradzi. *** Złomiarze, którzy we wrześniu ub. roku z terenu firmy Kronospan ukradli elementy stalowe o wartości ponad 12 tys. zł, będące częścią łańcucha do transportowania zrębów, zostali osądzeni. Każdy ze sprawców został skazany na karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Sąd wymierzył im również karę grzywny w wysokości po 80 stawek dziennych w kwocie po 10 zł każda. (sw)

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podjęli 13 interwencji. Najwięcej z nich (4) związanych było z monitorowaniem powietrza. - Do najgroźniejszego zdarzenia doszło w sobotę (4.02) około godz. 16 w mieszkaniu przy ul. Wyszyńskiego. Urządzenia pomiarowe wykazały aż 264 ppm (cząstki tlenku węgla w milionie cząstek powietrza). To wysokie stężenie mogące zagrozić życiu. Poszkodowanym okazał się mężczyzna. Został zabrany do szpitala. - W tym przypadku niewiele brakowało, aby mężczyzna zmarł - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Szczecinku. - Jeszcze raz apeluję o rozwagę. Mimo niskich temperatur powietrza, choć od czasu do czasu wietrzmy mieszkania. Zwracajmy też uwagę na niesprawne lub zamknięte przewody wentylacyjne. *** W budynku socjalnym przy ul. 1 Maja w ogniu stanęła kotłownia. Strażacy gasili też trzy śmietniki na terenie Szczecinka - przy ul. Ogrodowej, Powstańców Wielkopolskich i Bohaterów Warszawy. *** Zima trzyma mocno, pomocy potrzebują nie tylko ludzie, ale też zwierzęta i dzikie ptactwo. Strażacy pomagali przymarzniętym do lodu łabędziom w Dąbrowicy na jeziorze Pile. Ptaki udało się uratować. (sw)

Zima i mróz „tną” miejsca pracy Tradycyjnie już, jak co roku w styczniu wzrasta ilość osób poszukujących pracy. - To zjawisko od lat powszechne - podkreśla Wiesław Kosmala, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Szczecinku. - M.in. ze względu na niskie temperatury powietrza ubywa głównie pracy w budownictwie. Na szczęście żadna z firm nie zgłosiła nam zamiaru zwolnień grupowych. Według stanu na dz. 31 stycznia br. w Szczecinku mamy 3181 osób bez pracy. To o 161 osób więcej niż miesiąc temu. - Ale o 22 mniej niż rok temu - dodaje dyr. Kosmala. Pracy poszukują też panie. Na koniec stycznia w Szczecinku bezrobotnych jest 1714 kobiet. To o 70 pań więcej niż miesiąc temu. Prawo do zasiłku posiada 799 bezrobotnych mieszkańców Szczecinka, miesiąc wcześniej 740 osób. Podobna „bezrobotna” tendencja utrzymuje się w powiecie szczecineckim. Na koniec stycznia w rejestrach PUP figurowało 7777 osób. To o 316 osób więcej niż przed miesiącem. Stopa bezrobocia za cały powiat, liczona za grudzień 2011, to

26,6 proc. wobec 25,5 proc. w listopadzie. Niestety, nasz powiat przoduje na zachodniopomorskiej mapie bezrobocia. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy (na koniec grudnia 2011 roku) w tej smutnej kwalifikacji wyprzedzają nas tylko powiaty: łobeski, pyrzycki, białogardzki i świdwiński. Szczecinecki PUP dysponuje zaledwie 32 ofertami pracy (przed miesiącem ofert było 64). Są one nadzwyczaj cenne, niemal na przysłowiową wagę złota, gdyż jedna przypada: w powiecie na 243 osoby, a w mieście na blisko 100 bezrobotnych. Kogo cenią i poszukują pracodawcy? Pilarzy, drwali, ślusarzy, spawaczy, frezerów, elektryków, pracowników ogólnobudowlanych, sprzedawców i przedstawicieli handlowych. Praca jest także poza Szczecinkiem. Np. na terenie powiatu zatrudnią windykatorów terenowych, w Człuchowie szukają kierownika budowy, w Połczynie Zdroju sprzedawcy, a w całym kraju i Europie na prace mogą liczyć kierowcy. (sw)

Mają robić projekt Minęły już trzy lata od chwili kiedy poznańska spółka Dator Develompent nabyła za rekordową kwotę 4,15 mln zł teren o pow. 7139 mkw. znajdujący się pomiędzy ul. Jana Pawła i ul. Kisielewskiego. Spółka obiecywała budowę w tym miejscu Galerii Szmaragdowej o powierzchni użytkowej 8 tys. mkw. oraz z dwupoziomowymi podziemnymi parkingami. Burmistrz Szczecinka, oczarowany komputerową wizualizacją przyszłego obiektu handlowego, poszedł inwestorowi tak dalece na rękę, że Rada Miasta zmieniła nawet plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu.

Od tego czasu zaległa cisza. Z czasem pojawiało się nawet ogłoszenie o sprzedaży tego terenu. 7 lutego, po dłuższym oczekiwaniu, otrzymaliśmy od zarządu spółki odpowiedź na temat planów dotyczących zagospodarowania tego terenu. - Temat galerii w Szczecinku jest cały czas na etapie komercjalizacji, czyli pozyskania operatorów dla galerii. Po finalnym ustaleniu wiodących operatorów, m.in. z branży spożywczej, odzieżowej i RTV rozpoczniemy fazę projektową i uzyskanie pozwolenia na budowę - odpowiedział nam Maciej Stachowski, dyrektor Dator Development S.A. Poznań. (zet)

POD PARAGRAFEM ***Dwaj młodzi mężczyźni ukradli z mieszkania kolegi laptopa. Sprawcy opracowali plan kradzieży, dzięki któremu byli przekonani, że do końca pozostaną anonimowi. Ich nadzieję rozwiali szczecineccy policjanci. - Młody mieszkaniec Szczecinka wyszedł na parter klatki schodowej porozmawiać z kolegą. Tego wieczoru był sam w domu. Czuł się na tyle bezpiecznie, że wychodząc nie zamknął drzwi wejściowych do mieszkania. Gdy po kilku minutach wrócił, okazało się, że z jego pokoju zginął laptop - mówi mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji. - Policjanci wykonujący czynności w tej sprawie ustalili, że sprawcami kradzieży są koledzy pokrzywdzonego. Młodzi mężczyźni wpadli na pomysł szybkiego zarobienia pieniędzy poprzez kradzież laptopa kolegi. Widzieli, że często bywa sam w domu, gdyż jego rodzice pracują. Umówili się, że jeden z nich pod jakimś pretekstem wywabi kolegę z mieszkania, a drugi będzie czekał na sprzyjający moment ukryty na klatce schodowej piętro wyżej. Mężczyźni próbowali dwukrotnie, za drugim razem plan się powiódł, laptop został skradziony i sprzedany. Złodzieje usłyszeli zarzut kradzieży. Przyznali się do zarzucanego czynu. Za kradzież mienia grozi im kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. *** Dwa zarzuty kradzieży mienia usłyszała 23-letnia mieszkanka Szczecinka, która dwukrotnie okradła 92-letniego znajomego. - Policjanci otrzymali zgłoszenie o ujęciu sprawcy kradzieży. Gdy przyjechali na miejsce okazało się,

że młoda kobieta ukradła 92-letniemu mężczyźnie złoty sygnet. Została ujęta na klatce schodowej przez dwie sąsiadki pokrzywdzonego, które zaalarmowały policję. Sprawczyni kradzieży często odwiedzała tego mężczyznę, pożyczała od niego pieniądze. W czasie kolejnych odwiedzin u sąsiada, jej uwagę przykuł złoty sygnet znajdujący się na palcu mężczyzny. Poprosiła, aby jej go pokazał. Gdy miała sygnet w dłoni, pospiesznie wybiegła z mieszkania. Nie zdołała uciec daleko. Została ujęta już na klatce schodowej. Jak się okazało, kilka dni wcześniej, gdy była z wizytą w tym samym mieszkaniu, wyjęła z komody portfel, w którym znajdowało się 900 zł. Pieniądze wydała, między innymi na alkohol. 23-latka w chwili zatrzymania była pod wpływem alkoholu. Usłyszała dwa zarzuty kradzieży mienia. Za popełniony czyn grozi jej kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat - dodaje asp. Wojnowska. *** Policjanci zatrzymali trzech sprawców kradzieży z włamaniem do baru w gminie Biały Bór. Dwaj dorośli i nieletni ukradli mienie warte ponad 2 tys. zł. Sąd aresztował jednego z nich. Do włamania doszło pod osłoną nocy. Sprawcy wybili szybę w drzwiach wejściowych, dzięki czemu dostali się do wnętrza baru. Z pomieszczeń zabrali alkohol, papierosy oraz słodycze. Pies tropiący doprowadził funkcjonariuszy do miejsca, gdzie sprawcy ukryli część skradzionego mienia. W zaroślach na polu schowanych było kilka transporterów z piwem. Policjanci w wyniku działań operacyjnych ustalili tożsamość sprawców. Okazali się nimi dwaj mieszkańcy

gminy Biały Bór oraz 16-letni mieszkaniec województwa pomorskiego. Złodzieje trafili do policyjnego aresztu. Nieletni po przesłuchaniu został przekazany rodzicom, o jego dalszym losie zadecyduje sąd rodzinny. Wszyscy przyznali się do zarzucanych im czynów. *** Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę (34.02) w budynku przy ul. Winnicznej 16. Rozegrały się tam sceny niczym z horroru. Około godz. 2.35 do oficera dyżurnego szczecineckiej policji zadzwoniła kobieta i zaalarmowała, że przez okno widzi palącego się człowieka. Gdy policjanci przybyli na miejsce zdarzenia mężczyzna już nie żył. Zdaniem policjantów mężczyzna (61 lat, bez stałego miejsca zamieszkania), który pomieszkiwał tam w piwnicy, dogrzewał się urządzeniem elektrycznym. Prawdopodobnie zasnął, niewykluczone, że był pod wpływem alkoholu. Od nagrzewnicy zajęło się jego ubranie. Gdy się obudził było już za późno na ratunek. Zdążył jeszcze wybiec na zewnątrz. Skonał przed budynkiem. Zwłoki zostały zabezpieczone do badań sekcyjnych. *** Rozbój w Szczecinku. Policjanci zatrzymali trzech młodych mężczyzn w wieku 19-21 lat, którzy pobili 26-letniego mieszkańca Szczecinka. *** Z parkingu przy ul. Wodociągowej w Szczecinku złodziej ukradł tablicę rejestracyjną z samochodu audi A6. *** 64-letni mieszkaniec gminy Szczecinek okradł leśników. Bez pozwolenia dokonał wycinki drzew w lesie na terenie Nadleśnictwa Czarnobór. Został zatrzymany przez dzielnicowych. Wartość łupu - 100 zł. (sw)

Gwałt na 12-latce, wyrok utrzymany

53-letni Waldemar G. za wykorzystywanie seksualne dziecka został skazany na 8 lat więzienia, a jego 46-letnia konkubina Anna W. na 5 lat. Tak zdecydował Sąd Okręgowy w Koszalinie. Tym samym podtrzymał wyrok, który w październiku 2011 roku wydał Sąd Rejonowy w Szczecinku. O tej bulwersującej sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Chodzi o seksualne wykorzystywanie 12-letniej dziewczynki: Przypomnijmy:

do wielokrotnych przestępstw, polegających m.in. na współżyciu z 12-latką dochodziło (od jesieni 2009 roku) na terenie Bornego Sulinowa oraz w jednej z wiosek w gminie Grzmiąca, gdzie zamieszkiwała ofiara, która w grudniu 2011 roku ukończyła 12 lat. Po październikowym sądowym finale w Szczecinku, zastępca Prokuratora Rejonowego Jerzy Sajchta powiedział nam: - Nie zgadzamy

się z wysokością nałożonych kar, dlatego zaskarżyliśmy wyrok. Prokurator prowadzący sprawę wnosił dla mężczyzny o karę 12 lat pozbawienia wolności. To najwyższa kara w oparciu o aktualne uregulowania kodeksowe. Z kolei w stosunku do oskarżonej kobiety o lat 10. Koszaliński Sąd Okręgowy uznał jednak, że kary „zaproponowane” przez Sąd Rejonowy w Szczecinku są wystarczające i wyrok podtrzymał. (sw)

Jakie zmiany w Szczecinku?

Poczta na rozdrożu

Przed Pocztą Polską kolejny trudny czas. Firma się restrukturyzuje. Za tym idą zwolnienia ludzi. Na razie w ramach specjalnego projektu - Programu Dobrowolnych Odejść. Co dalej? Czy w Szczecinku likwidowane będą placówki pocztowe? - Obecnie koncentrujemy się na Programie Dobrowolnych Odejść. Akcja rozpoczęła się 23 stycznia, a nasi pracownicy mogą zgłaszać się do niego do końca marca br. mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy spółki Poczta Polska S.A. - To uczciwa, atrakcyjna oferta. Program skierowany jest do tych osób, które w przypadku ewentualnego odejścia z firmy mogą pozyskać środki z funduszu ubezpieczeń społecznych, korzystając z uprawnień przedemerytalnych. W drugiej kolejności mogą z niego skorzystać pracownicy likwidowanych i przekształcanych jednostek lub komórek organizacyjnych. Co legło u podnóża tych działań? Jak nam wyjaśniono w centrali Poczty, strategia firmy do 2015 roku

zakłada zwiększenie przychodów z najbardziej perspektywicznych rynków: usług bankowo - ubezpieczeniowych, paczkowych i logistyki. Firma wdrożyła też nową, nastawioną na sprzedaż strukturę i wprowadza nowe produkty. Szefostwo Poczty zastrzega, że jeżeli firma będzie rozwijać sprzedaż tak jak jest to w planach, prawdopodobieństwo głębokiej redukcji zatrudnienia będzie mniejsze. Jednak mimo tych działań nie dla wszystkich osób uda się znaleźć pracę w Poczcie. Ilu zatem mieszkańców Szczecinka może stracić pracę? Czy nad Trzesieckiem likwidowane będą placówki pocztowe? - Na razie trudno mówić o zmianach restrukturyzacyjnych. Na podawanie informacji dotyczących poszczególnych miejscowości, dotyczy to również Szczecinka, jest po prostu jeszcze za wcześnie. Poczekajmy na finał Programu - tłumaczy Z. Baranowski. Wracając do PDO, pracownicy Poczty Polskiej objęci programem

otrzymają odprawy obliczane na zasadach ustawowych oraz dobrowolne odszkodowania wypłacane przez firmę. Ich wysokość zależy od stażu pracy. Np. ci, którzy przepracowali w poczcie ponad 8 lat mogą liczyć na trzy pensje. Firma wypłaci „ochotnikom” również odszkodowania. W tym przypadku pracownik z ponad 16-letnim stażem skasuje 4 miesięczne pensje. - Długoletni pracownicy Poczty Polskiej mają, więc szansę na odprawę w wysokości siedmiomiesięcznego wynagrodzenia, a dodatkowo mogą otrzymać jeszcze miesięczne wynagrodzenie, jeżeli zgłoszenie do programu nastąpi w terminie 14 dni od daty obowiązywania regulaminu dobrowolnych odejść, czyli od 23 stycznia br. - kończy Zbigniew Baranowski. W Szczecinku działa osiem placówek pocztowych - przy ul. Bohaterów Warszawy, Pilskiej, Koszalińskiej, Wyszyńskiego, Zesłańców Sybiru, Dworcowej, Spółdzielczej i Karlińskiej. (sw)


Pogotowie tylko dla osób dorosłych? W pierwszej połowie stycznia dyspozytorka z oddziału ratunkowego w Szczecinku odebrała telefon od zrozpaczonych rodziców, którzy prosili o przysłanie karetki do swojego dziecka. Kilkutygodniowy chłopiec zakrztusił się pokarmem, w wyniku czego zaczął się dusić i miał poważne problemy z oddychaniem. - Wezwaliśmy pogotowie do miesięcznego niemowlaka. Nasze dziecko zachłysnęło się mlekiem, zaczęło się dusić, po czym zrobiło się całe sine i w pewnym momencie w ogóle przestało oddychać - mówi poruszony ojciec chłopca. - Zadzwoniłem po pogotowie, które przyjechało po ponad 12 minutach. Natomiast jestem zbulwersowany samą rozmową z dyspozytorką. Osoba przyjmująca zgłoszenie była bardzo niemiła, kilka razy pytała się o imię dziecka, o moje dane, chciała żebym dokładnie tłumaczył jak do nas dojechać, pytała o to, czy dziecko płacze. Zadawała w kółko te same pytania. W tym czasie dziecko mi umierało, zrobiło się całe sine i przestawało oddychać Czy postępowanie dyspozytorki było zasadne? O procedury dotyczące przebiegu rozmowy z osobą wzywającą karetkę pogotowia zapytaliśmy Adama Bielickiego, prezesa szczecineckiego szpitala. - Karetkę pogotowia może próbować wezwać każda osoba, któ-

Wezwaliśmy pogotowie do miesięcznego niemowlaka, nasze dziecko zaczęło się dusić... rej jest to potrzebne. Natomiast zadaniem dyspozytora jest to, aby w rozsądny i logiczny sposób odebrać to wezwanie i starać się rozpoznać je na tyle prawidłowo, żeby móc zdecydować, czy wyjazd będzie zasadny czy też nie. Mając trzy karetki na tak duży teren trzeba rozdysponowywać nimi w taki sposób, aby móc zapewnić opiekę całej społeczności. - Być może rodzice odnieśli wrażenie, że dyspozytorka uznała, iż zwyczajnie panikują. I rzeczywiście, panika u osób wzywających pogotowie zdarza się bardzo często. Jednak patrząc oczami pacjenta - on ma prawo panikować, ponieważ boi się o swoje zdrowie, bądź o zdrowie i życie swoich bliskich. Natomiast dyspozytorzy odbywają specjalne szkolenia i mają ustalone procedury postępowania. Czasami może się komuś wydawać, że on wydłuża wywiad lub zmienia temat, ale to również jest technika rozmowy, której tych dyspozytorów się uczy. Oczywiście nie ma takich sytuacji, kiedy za każdym razem można powiedzieć, że postę-

powanie dyspozytora jest właściwe lub zasadne. Nie ma ludzi nieomylnych. Być może faktycznie rozmowa z dyspozytorką nie usatysfakcjonowała rodziców, co nie znaczy, że ktoś miał złą wolę lub chciał im zaszkodzić. Nasz zespół jest na tyle doświadczony, że z pewnością działa dobrze - mówi Adam Bielicki. Również zachowanie członków ekipy ratunkowej przybyłej na miejsce pozostawia, według rodziców, wiele do życzenia. Twierdzą, że nikt nie zainteresował się stanem ich dziecka oraz nie udzielił mu natychmiastowej pomocy. - Kiedy członkowie ekipy ratunkowej weszli do domu nie obejrzeli nawet dziecka, tylko powiedzieli, że mamy się ubrać i jechać do szpitala, ponieważ dziecko musi przebadać lekarz, a oni nic nie zrobią ponieważ dziecko jest za maleńkie. Pani doktor stwierdziła też, że nie ma odpowiednich kwalifikacji, aby móc udzielić synkowi pomocy na miejscu. Zawinęliśmy dziecko w kocyk i wsiedliśmy, tak jak staliśmy, do karetki. Dopiero po drodze do szpitala, już w karetce, nasz synek złapał

oddech. Po dwóch dniach dopiero wyszliśmy ze szpitala i od razu pojechaliśmy na wizytę do kardiologa do Koszalina, ponieważ w wyniku bezdechu dziecku uszkodziło się serduszko - dodaje ojciec chłopca. Jak nas poinformował Adam Bielicki, każdy, kto kończy medycynę jest lekarzem tzw. ogólnym, który przechodzi przez wszystkie „działy”, ma również do czynienia z małymi dziećmi. Natomiast później dopiero odbywa on specjalizację w danej dziedzinie. W systemie pogotowia ratunkowego rzadko zdarza się, aby jeździli pediatrzy. Zazwyczaj są to lekarze medycyny ratunkowej, chirurdzy, anestezjolodzy bądź lekarze innych specjalizacji, które są dopuszczone do systemu, czyli mogą realizować świadczenia na rzecz usług pogotowia. - Wypowiedź pani doktor z pewnością odnosiła się do tego, że nie jest ona w stanie zająć jednoznacznego stanowiska czy dokonać oceny dokładnego stanu klinicznego dziecka, ponieważ nie jest to w jej gestii i nie wynika z zakresu kompetencji. I słusznie to powiedziała.

Natomiast lekarz będący członkiem zespołu ratunkowego ocenia zagrożenie życia i musi umieć zareagować w przypadku zagrożenia życia dziecka. Jeśli chłopiec wymagałby intubacji bądź reanimacji, to taki lekarz umiałby w każdej chwili to wykonać. Natomiast jeżeli chodzi o diagnostykę takiego małego dziecka, to taki lekarz rzeczywiście nie jest specjalistą w tej dziedzinie. Tym zajmuje się już szpital, gdzie faktycznie znajdują się osoby upoważnione do diagnozowania niemowląt. - Ta wstępna, pozorna ocena rodziców, nie znając całości tematu, wydaje się być słuszną. Natomiast kiedy przeanalizuje się taka sytuację w całości widzimy, że nie mamy tu do czynienia z żadnym błędem, ani z niedoświadczonym zespołem, który nie nadawałby się do udzielania pomocy małym dzieciom - dodaje Adam Bielicki. Rodzice chłopca, za pośrednictwem naszej gazety, jednocześnie chcieliby złożyć serdeczne podziękowania wszystkim pracownikom oddziału położniczego, którzy zapewnili im wsparcie i opiekę zarówno podczas, jak i po porodzie. Mama chłopca w szczególności dziękuje za wsparcie lekarzowi Mirosławowi Rybakowi oraz położnej Ewie Wiśniewskiej, którzy byli obecni przy porodzie synka, oraz całemu personelowi oddziału. (mg)


Nie dość, że obciach, to i żenada Zenek ma głos

- Ty... popatrz ale obiach - rzekła jedna dzieweczka (tak na oko lat piętnaście) do drugiej dzieweczki (tak na oko, góra lat szesnaście), na widok trzeciej małolaty. Daj spokój, to po prostu żenada, - odpowiedziała druga dzieweczka i obie zgodnym wzrokiem odprowadzały przez dłuższą chwilę tą trzecią, a ściślej mówiąc jej kozaczki, które miała na swych nogach, kształtnych zresztom. Kozaczki były koloru białego i były nader łobficie łozdobione perełkami w kolorze blu (niebieskawym znaczy się). W pierwszej chwili myślałem, że dzieweczki uzgadniały, jaki to jest model obuwia, ale byłem w mylnym błędzie i to bardzo. Bo rychło się łokazało, że nie wiedzieć co jest aktualnie na topie, to jest właśnie obciach. Czyli wyszło na to, że przez to, że nie wiem co się dzisiaj nosi (czyli co jest modne), to ja sam

jestem obciachowy i to bardzo. A w zasadzie jest jeszcze gorzej, bo używanie słowa obciach, jest już bardzo obciachowe, bo teraz się mówi nie obciach, tylko żenua! I to mnie wyjaśniła młoda osoba o imieniu Angela, do której o wyjaśnienia w tej sprawie się zwróciłem. No i się dowiedziałem rzeczy, o których mnie się nawet nie śniło. Obiachem jest słuchanie discopolo, noszenie skarpetek do sandałów też. Jeszcze gorzej wpaść na pomysł i nosić mokasyny. Złote łańcuchy i buty w szpic długi też nie uchodzi, bo to nie dość, że obciach, to na dodatek wiocha. Jak komóra to tylko smartfon, bo inaczej znowu obciach, panie w wieku balzakowskim odziane w biodróweczki i insze ciuchy małolatów - obciach. To co trzeba robić, żeby nie być obciachowym? - zapytałem mą rozmówczynię. No proste to to nie jest. Trzeba pilnie śledzić o czym Jacyków (guru od mody) w telewizorni nawija, albo inni celebryci. Kolorowe pisemka regularnie oglądać no i wtedy trzeba kombinować, czyli regularnie galerie i szmateksy łodwiedzać i ciuchy nieobciachowe łowić. Trzeba też koniecznie łoglądać

co ci, którzy są na topie mówią i w jaki sposób, jak mieszkają, jakimi furami jeżdżą, no i w ogóle. I wtedy jesteś cool i nie jesteś obciachowy. Angela kończąc swą wypowiedź, obrzuciła mnie krytycznym wzrokiem i dodała: dużo pracy masz facet przed sobą. Spojrzałem w lustro -obciach. Spojrzałem na swoje cztery kółka o pojemności 800 cm -żenada! Spojrzałem na mieszkanie pozbawione gładzi tynkowych, że o inszych jego mankamentach to ja już nawet nie wspomnę - żenada. No to rankiem TVN-a se włączyłem, co by se Jacyka obejrzeć i wysłuchać. No i łobejrzałem, wysłuchałem, uważnie, nawet bardzo. U zaprzyjaźnionej kioskarki kilka magazynów mody i urządzania mieszkań łobejrzałem i....mnie ulżyło. Bo! Nie położę gładzi tynkowych na ścianach, bo mi się nie podobają. Nie wyrzucę z mieszkania swoich mebli, a zwłaszcza 40-letniego fotela, bo go lubię. Nie zmienię obrazów na fotosy oszklone z Ikei tylko dlatego, że są cool, bo duszy to one nie mają. Nie zamienię swego starego szaliczka,ani kurteczki, ani czapeczki, na insze, a co to ja jezdem jakiś celebryta czy cóś. A niech

oni się z tymi wyzwaniami zmagają. Niech oni za szmatkami jacykowymi się uganiają. Bo to przecie syzyfowa praca! Dwa lata temu dzieweczki na potęgę tipsy sobie półmetrowe kleiły, jednorożców szukały, bo musiały, jak Jola Rutowicz wyglądać. Ileż wydanej kasy, ileż starań, zabiegów, a jak już wszystko skompletowały, jak już były cool,

to się łokazało, że to teraz obciach, a nawet żenua, a przez grzeczność nie wspomnę, że dzisiaj nikt nie wie kto to była Jola R. A że ten pociąg pędzi dalej, a pasażerów co to chcą być cool, wciąż w nim przybywa, to ja korzystając z tego, że jest przystanek wysiadam i nie przeszkadza mi specjalnie to, że stacja nazywa się wiocha.

zdecydowanie obstają przy obronie praw autorskich, to ja też. Zresztą, nie raz takich niechcianych „spółek” doświadczyłem. Daleko nie szukać, w nie tak odległej gazecie lokalnej zupełnie przypadkowo przeczytałem swój felietonowy tekst, podpisany oczywiście innym nazwiskiem. Jasne, że mój i wcale nie chodziłoby mi o sam tytuł czy nawet ogólną tematykę, bo przecież nikt rozsądny od nikogo nie będzie żądał, by raptem proch wymyślić. Każdy piszący ma jednak w swoich tekstach charakterystyczną dla niego kompozycję, stosowane zwroty, wstawki, zbitki czy nawet neologizmy. I o to chodzi, po prostu, swój tekst zawsze się pozna, tak też i było. W sumie, odpuściłem, niech mu tam. Naukowcy, piszący dziesiątki, setki rozpraw, analiz, recenzji, raportów czy artykułów też chcieliby ich autorskiej ochrony, w Internecie, co oczywiste, więc też są za.

Wychodzi na to, że przeciw są generalnie internauci, którzy czynili (czynią) swój protest nawet zorganizowanym. Zaraz, zaraz, coś tu nie tak, przecież ci powyżej też są internautami, ja też i moja żona, i wszyscy wokół znajomi, i nawet nieletnie wnuki, wszyscyśmy wszak w Internecie bywali, więc o co chodzi? Mówią, że o konstytucyjne prawo do wolności słowa i o prawo do anonimowości. Mrzonki, toć to ogień i woda. Ktoś powiedział, że demokracja musi mieć swój horyzont, bo za nim już tylko anarchia. Frazes, oczywiście, bo czy wyobrażają sobie Państwo przekraczanie horyzontu, no więc właśnie. Trochę jak u Sztaudyngera - jest ochota, ale nie ma chęci... Wolność słowa, wyboru, decyzji, zasad postępowania czy czego tam jeszcze - piękna rzecz, wiem co mówię. Ale anonimowość? Czasami w spacerkowej poczcie dostaję anonimowe albo lipnie podpisane listy, wiem, że takie przychodzą też do redakcji. Przeczytam, owszem, zwykle wynika z nich, że ktoś jest łapówkarzem, ktoś wredną nauczycielką, ta nie umie pisać, ten ma kochankę, a ów sprzedaje małolatom piwo. Wyrzucam je do kosza,

ciekawe, co ich prawdziwy autor sobie o mnie za jakiś czas pomyśli, na pewno, że jestem taki sam jak i „oni”. No i dobrze! Ale to też nie o taką anonimowość w tej awanturze chodzi. Odnalazłem ją w Internecie, oczywiście. Nigdy tego nie robię, szkoda czasu, ale aby być w kursie dzieła prześledziłem wpisy w kilku społecznościowych portalach. No nie, to nie moja bajka, niestety. Oczywiście nie uogólniam, ale to jest właśnie ta podłość, bezkarne obrażanie, bywa że i bezczeszczenie pamięci. Jak można optować za tak rozumianą wolnością? Wolność często jest pojęciem iluzorycznym, tak, tak. Daleko nie szukać, mówi się, że każdy nauczyciel może w szkole uczyć dzieci po swojemu, mówi się, ale gdyby rzeczywiście miało tak być i obowiązywałoby to wszystkich, to... nie daj Boże. Wolność i odpowiedzialność, wtedy tak, jestem jak najbardziej za. Podpisz bracie swoje „rewelacje” w liście czy w Internecie a wtedy wyjdzie szydło z worka, jak kogoś obrazisz, odpowiesz. A w ogóle, nie ma jak prawdziwa papierowa gazeta, tu nie ma lipy, tu wszyscy jesteśmy podpisani, no więc właśnie!

ju na prawo i lewo trąbić, że gdzieś tam jakiś rząd obalono, odmówiono spłacania przez kilkanaście lat długów narobionych przez krajowe banki i, mało tego, nawet ponownie konstytucję spisano! Bo aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby tak Polacy temat podłapali, wzięli przykład z Islandii i rewolucję przeciw władzy odbębnili. A ostatnie, tegoroczne podwyżki i wszystkie inne głupie pomysły rządu najprawdopodobniej już niedługo Polakom takie pomysły do głowy zaczną podsuwać. Bo jak człowiek pracy nie ma, telewizji nie poogląda (bo prąd przecież podrożał), radia nie posłucha (bo podatek trzeba będzie płacić), w Internecie nie pogrzebie (bo dzięki ACTA już nie będzie za bardzo w czym grzebać) to z nudów na ulicę wyjdzie, i aby dać wyraz swemu niezadowoleniu z zaistniałej sytuacji, to sobie rząd obalać zacznie - bo coś przecież robić trzeba, żeby z nudów nie zwariować! A nawet w naszym Szczecin-

ku o kondycję przyszłych rewolucjonistów postanowiono zadbać, aby nie tylko chęć, ale i siłę do walki mieli. Wiadomo, że jak się człowiekowi coś każe, to specjalnie, na przekór, zwykle zrobi odwrotnie więc wzięto nas sposobem i ceny biletów podstępnie podwyższono. Ludzie już się buntować zaczęli i zapowiedzieli, że oni się okradać nie dadzą (bo nie mają już z czego) więc spacerkiem czy rowerkiem będą się przemieszczać. To i kondycja znacznie się poprawi i taki mały bunt jako trening przed wielką rewolucją można potraktować. A póki co ubierzmy się na czarno, wszak od dawna wiadomo, że kolor czarny podobno największą ilość promieniowania słonecznego pochłania i materiał się nagrzewa. Bo jak człowiekowi ciepło, to spokojnie do wiosny doczeka. A nawet jeśli nie zdążymy „wiosny ludów” w porę zogranizować, to przecież zawsze można „jesień średniowiecza” władzy naszej urządzić.

Moim zdaniem

Im gorzej - tym lepiej Bogdan Urbanek

Rzeczywistość, z jaką ostatnio przychodzi nam się stykać od Bałtyku do Tatr, a zatem i tu nad Niezdobną, coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że ludzka niefrasobliwość osiąga już granice absurdu, ba, zdecydowanie stała się towarem, co tej rzeczywistości nie najlepiej wróży. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy oto rozpoczynają i kończą swoją codzienną obywatelską edukację wsłuchani w coraz natrętniejsze stacje informacyjne, o portalach społecznościowych nie wspominając. Ale, chcemy tego czy nie, oni tę rzeczywistość kreują i nie ma na to rady, niestety. Tę zadziwiającą spiralę dodatkowo jakby nakręciła fala protestów, gdzie-

niegdzie nawet awantur, a także internetowych blokad, gdy poszło w świat, że jesteśmy oto zainteresowani podpisaniem międzynarodowej umowy antypirackiej ACTA, co i częściowo stało się faktem, choć jeszcze bym tego ostatecznie nie przesądzał. Mało tego, okazuje się, że jesteśmy w temacie - że tak powiem - tych protestów, światowymi przodownikami. Oczywiście, naród od razu się podzielił. Poważni i rozważni twórcy, znaczy - pisarze, kompozytorzy, filmowcy, muzycy, piosenkarze stanęli właściwie za nią (ustawą) murem. Ba, nie dziwię im się. Kto dziś kupuje oryginalne płytki z hitami Krawczyka, Afromentalu czy Zakopowera za kilkadziesiąt złotych, skoro na targowisku można je dostać za dychę, a w Internecie za darmochę, bo tam jest wszystko. Z dziennikarzami różnie, ale ci z powiedzmy mojej szkoły też raczej

Ubierzmy się na czarno... Marzena Góra ... jednak bynajmniej nie w ramach żałoby. Chociaż jak tak sobie z dystansem spoglądam, co to się ostatnio u nas w polityce wyrabia, to dochodzę do wniosku, że chyba jednak mamy czego żałować. Z drugiej strony zawsze można powiedzieć, że teraz nie ma co marudzić, bo sami żeśmy sobie przecież taką władzę wybrali. A dokładniej: większość sobie wybrała, bo demokracja u nas w kraju to rzecz święta. Przynajmniej dopóki się to władzy podoba.

Ale ja przecież nie o polityce, a o pogodzie chciałam, wszak od dawna wiadomo, że z tej dwójki to aura nasza zaokienna o wiele bardziej wdzięcznym tematem wielu osobom się zdaje. I słusznie! Bo pogoda, choćby i najgorsza była, to za parę tygodni nam się przecież zmieni, no a władza to nie bardzo. Tu trzeba trochę dłużej poczekać, żeby mi potencjalny przyszły premier czy prezydent wizję mojej świetlanej przyszłości roztaczał i o rychłych, powyborczych cudownych przemianach w naszym kraju peany ku zasłuchanemu ludowi słał. A lud już nie bardzo chce słuchać i coraz częściej środkowym palcem rządzącym na „do widze-

nia” macha. Co prawda ktoś nam kiedyś drugą Irlandię obiecał, ale podejrzewam, że my im szybciej drugą Islandię urządzimy. A mało kto wie (bo europejskie media uparcie o tym fakcie postanowiły milczeć) że nie tak dawno, bo raptem ze trzy lata temu, bardzo ładna rewolucja tam się odbywała. Może media zwyczajnie zapomniały poinformować swoje społeczeństwa o pierwszej zwycięskiej rewolucji na początku nowego tysiąclecia? No bo, nie okłamujmy się, przecież kogo obchodzi takie epokowe wydarzenie burzące w pokojowy sposób dotychczasowy światowy system społeczno-gospodarczy? Przecież głupio tak w naszym kra-


Podwyżek ciąg dalszy Obrady w ratuszu: dalsze pożyczki na spłatę kredytów, wyższe ceny za bilety autobusowe, zmiany w planach zagospodarowania, pożegnanie radnego

Opłata targowa W dalszej części obrad rada ustaliła wysokość stawek opłaty targowej oraz sposób jej poboru. Chodzi o wynagrodzenia dla inkasenta. Będzie zarabiał więcej. Dotąd pieniądze były dzielone w następujący sposób: 20 proc. dla miasta, 10 proc. dla poborcy i 70 proc. na sport kwalifikowany dla osób dorosłych. Teraz podział będzie następujący: 5 proc. dla miasta, 25 proc. dla poborcy i 70 proc. na sport dorosłych.

Więcej za bilety Radni zdecydowali też o cenach za bilety na przejazdy autobusami Komunikacji Miejskiej. Przewoźnik zaproponował dwa warianty do wyboru: 2,60 zł i 2,80 zł za bilet normalny. Komisja budżetowa Rady Miasta zarekomendowała cenę 2,80 zł. Podwyżka cen wywołała gorącą dyskusję. Koszty eksploatacyjne przewozów wynoszą 6,35 mln zł rocznie. Koszty paliwa to 1,6 3 mln, a więc 25 proc. kosztów eksploatacyjnych działalności podstawowej - wyliczał radny Kania. - Wszyscy obserwujemy, że ceny paliw i oleju napędowego przez ostatnie dwa lata dla KM wzrosły o 39 proc., czyli ok. 650 tys. zł rocznie. - Z punktu widzenia ekonomicznego ta podwyżka jest zasadna. Jednak proponowana podwyżka do 2,80 zł za bilet normalny stworzy sytuację, że w regionie będziemy mieli jedne z najwyższych cen biletów autobusowych. W Kołobrzegu płacą 2,40 zł, podobnie w Białogardzie i w Chojnicach (w Koszalinie bilet normalny kosztuje 2,60 zł - dop. red.). Tak wysoka podwyżka, zarówno miastu jak i komunikacji,

nie jest potrzebna - twierdził radny Roman Matuszak. - Według moich wyliczeń przychód spółki z samych biletów wynosi 2,95 mln zł wzrost ceny biletów z 2,40 do 2,80 moim zdaniem powinien przynieść spółce przychód jednoroczny ok. 490 tys. zł. Wzrost kosztów paliwa w koszcie ogólnym firmy to ok. 3 proc. Z punktu widzenia społecznego i KM nie jest potrzebna podwyżka, bo to może się odbić na ilości sprzedanych biletów - przestrzegał radny. Z kolei burmistrz Douglas podkreślił: - Ja się zgadzam, że podwyżka jest wysoka. Ja nad nią ubolewam. Ale są takie czasy, że podwyżki muszą być. Nie możemy wciąż dotować tego z budżetu miasta. Ceny paliwa rosną w zastraszającym tempie. Bolączką są też ulgi na przejazdy. To około 2,6 mln zł rocznie. To następstwa politycznych decyzji rady miasta z przeszłości, zwalniających część mieszkańców z pełnych odpłat za bilety. Miasto w 2010 roku dopłaciło do spółki 3 mln zł, w zeszłym roku - 2,1 mln zł. Robimy wszystko, by dopłatę zmniejszyć, by nie przekraczała ona 2 mln zł. Podwyżka i tak w pełni nie zrekompensuje kosztów łożonych na komunikację. Radny Marek Ogrodziński wyliczył, że 68 proc. mieszkańców Szczecinka, jeżdżących autobusami, to klienci posiadający 50-procentową ulgę, względnie mający uprawnienia na bilety bezpłatne. Czyli 32 proc. klientów płaci za nich. Z kolei prezes Komunikacji Miejskiej Romuald Szkiłądź powiedział m.in.: - W Szczecinku dojazd do pracy w tą i z powrotem to koszt średnio 2 litrów paliwa, czyli około 1112 zł. Z kolei dwa bilety autobusowe to wydatek 5,60 zł. O koszty związane z kursowaniem po jeziorze statków próbował dopytywać się radny Roman Matuszak. Burmistrz Douglas: - To jest właśnie próba skanalizowania myślenia, że gdyby nie było floty, to by nas było stać na dopłaty do autobusów. Dopłacamy zarówno do autobusów, jak i do statków. (...) Dopłata do statków z roku na rok się zmniejsza. Z całą pewnością tego typu działalność będzie utrzymana. Trzeba zrobić wszytko, żeby proporcje dopłaty do jednego i drugiego typu przewozów były w granicach rozsądku, dlatego trzeba korygować ceny biletów. - Jest jeszcze jeden ekologiczny

argument. Musimy zadbać o to, aby mieszkańcy byli zachęcani do korzystania z komunikacji miejskiej argumentowała radna Joanna Pawłowicz. Zdaniem radnej, wysokie ceny biletów mogą się przyczynić do zmniejszenia ilości przewożonych pasażerów. - Nie rozumiem, czy ograniczenie ilości autobusów jest złe, czy dobre. Nie wiem do czego pani dąży w swojej wypowiedzi - dopytywał się przewodniczący Mirosław Wacławski. - Myślę, że mieszkańcy teraz przesiądą się na statki i do pracy będą dojeżdżać tramwajami wodnymi odparowała radna. Radni 14 głosami „za” zdecydowali, że za bilet jednorazowy autobusowy zapłacimy 2,80 zł. Nie oznacza to, że już jeździmy autobusami drożej. Uchwała Rady Miasta nabierze mocy prawnej dopiero po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Zachodniopomorskiego.

Zmiany w planach W dalszej części obrad radni m.in. przegłosowali pakiet dot. miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego: Kilińskiego, 28 Lutego I, 28 Lutego II, 28 Lutego III, Szczecińska, Szczecińska I, Polna 3 oraz Limanowskiego I. Najwięcej kontrowersji, czego się można było spodziewać, wywołała uchwała w sprawie MPZP Kilińskiego. Radni opozycji uważali, że przeznaczenie leżącego pomiędzy parkiem a szpitalem terenu pod zabudowę jednorodzinną jest złym pomysłem. Radny Roman Matuszak: W planie w 2004 roku wpisano taki sposób zagospodarowania tej części terenu szpitalnego po to, aby powstał tam przyszpitalny park. Przeznaczenie w planie pod zabudowę spowoduje kompletny brak możliwości wykonania jakiejkolwiek zieleni na tym terenie. Uważam, że nie ma potrzeby urządzania parku przyszpitalnego dla pacjentów leżących w szpitalu. Propozycja, aby te tereny przeznaczyć pod zabudowę i dobrze sprzedać, a pieniądze dystrybuować na szpital na poprawę jego infrastruktury, (...) jest najwłaściwsza - argumentował radny Paweł Szycko. Radna Joanna Pawłowicz: - Padło stwierdzenie, że na obecną chwilę są takie potrzeby. Tymczasem my nie wiemy, jakie będą potrzeby za 20-30 lat. W tym momencie ograni-

czymy poważnie wolną przestrzeń. Pięknie zagospodarowany teren zielenią to też jest odpowiednia terapia, bo sam widok już leczy. Teren ten stanowi naturalne przedłużenie parku i plaży miejskiej. Osiedle popsuje jego wizerunek. Odpowiedział burmistrz Douglas: - Jak ja przyjechałem do Szczecinka w 1976 roku, to owszem w planach była rozbudowa szpitala na tych terenach. Obecnie plany nie przewidują wykorzystania tego placu. Przynajmniej przez najbliższe 50 lat.

Rezygnacja z mandatu Radni zdecydowali również o wygaśnięciu mandatu radnego Pawła Bogdana Szycko. Radny podziękował kolegom i koleżankom za współpracę. Podziękował też mieszkańcom Szczecinka: - Sprawowałem mandat radnego w dobrej wierze, z brakiem świadomości, że istnieją bariery uniemożliwiające pełnienie tej zaszczytnej funkcji. Prawnicy potwierdzili moje wątpliwości. Nieświadomość prawa nie jest usprawiedliwieniem jego łamania. Czuję się źle, ale czułbym się dużo gorzej, gdybym sprawę bagatelizował. Dlatego uważam, że w stosunku do państwa, a przede wszystkim w stosunku do mieszkańców Szczecinka, moje działanie to elementarna uczciwość. Bardzo serdecznie państwu dziękuję za owocną współpracę w radzie. Wszystkim państwu składam wyrazy ogromnego szacunku. Radni opozycji bardzo ciepło wypowiadali się o współpracy z byłym szefem Klubu Radnych PO, a przewodniczący rady Mirosław Wacławski, w imieniu radnych, wręczył Pawłowi Szycko pióro wieczne z dedykacją: Radnemu Pawłowi Szycko - Rada Miasta. Miejsce radnego zajmie Anna Szymecka, prezes Stowarzyszenia Onkologia Szczecinecka, która w wyborach samorządowych zdobyła 132

głosy. O ile oczywiście wyrazi zgodę.

Pytanie o Chiny W części dot. pytań radnych, radny Roman Matuszak poprosił burmistrza o podzielenie się wrażeniami z pobytu w Chinach. Przypomnijmy. Burmistrz zabiegał tam o inwestorów chcących w przyszłości zainwestować w szczecineckiej strefie ekonomicznej. Jak poinformował Jerzy Hardie-Douglas, miasto wydało na zabezpieczenie wizyty około 20 tys. zł.

Odpór radnego Radni mieli też okazję obejrzeć prezentację multimedialną w wykonaniu radnego Janusza Rautszko. Była to jego odpowiedź na krytykę, z jaką się spotkał w „TS” i TV Zachód po wyrzuceniu z obrad komisji dziennikarza z TV Zachód. Radny zarzucił dziennikarzom telewizji oraz naszej gazecie rozmijanie się z prawdą i manipulację. Jego „show” spuentował przewodniczący M. Wacławski: Komisje Rady Miasta konsultują obecnie uregulowania prawne pozwalające dziennikarzom na uczestnictwo w ich obradach.

Pytania radnych Radny Matuszak poprosił o informację, ile pieniędzy z budżetu miasta oraz spółek miejskich zostało w 2011 roku przekazane mediom na reklamę samorządu. Z kolei radna Joanna Pawłowicz dopytywała o rów w sąsiedztwie Kronospanu oraz o stan realizacji inwestycji przekierowania deszczówki z kanału wpływającego do jeziora Trzesiecko do Wilczego Kanału i dalej do jeziora Wielimie. (sw)(jg)

REKLAMA

W poniedziałek (6.02 ) na sesji zebrali się radni Rady Miasta Szczecinka. Po załatwieniu spraw regulaminowych, radni podjęli decyzję o zaciągnięciu dwóch kredytów. Pierwszy w kwocie 7 mln zł, drugi - 4,5 mln zł. W uzasadnieniu pierwszej z uchwał napisano, że pieniądze zostaną przeznaczone na częściowe sfinansowanie deficytu budżetowego zaplanowanego w budżecie miasta na 2012 rok, a spłata pożyczki nastąpi w latach 2013-2025. Z kolei w uzasadnieniu drugiej z „pożyczkowych” uchwał - że kasa zostanie przeznaczona na spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów i pożyczek przypadających do spłaty w miesiącach kwiecień - grudzień 2012 roku. Radni podjęli uchwały stosunkiem głosów 14 do 4.


foto:sw

Ogrodzili teren... i zniknęli Firma ECO-THERM z Łowicza, która wygrała przetarg na zainstalowanie pomp ciepła na szczecineckim basenie, z rozpoczęciem robót czeka zapewne na sprzyjające warunki atmosferyczne. Na razie znaczna część parkingu przed basenem została ogrodzona. Zdemontowano także betonową kostkę. - To nie są trudne prace, firma powinna się z nimi uporać w dwa miesiące. Dlatego zachowuję olimpijski spokój, bo termin sfinalizowania inwestycji przewidzieliśmy na koniec czerwca br. Mamy więc trochę czasu. Problem w tym, że to specjalistyczne roboty (m.in. odwierty - dop. red.). Do tego muszą być one prowadzone non stop. Po prostu, jak się je już rozpocznie, nie wol-

no ich przerywać - mówi Robert Duszyński, prezes spółki AQUA-TUR. Przypomnijmy: Inwestycja nosi nazwę: „Wykonanie źródeł ciepła w postaci pomp ciepła na potrzeby c.o. i c.w.u. basenu AQUA-TUR w Szczecinku”. Jej koszt to około 1,9 mln zł. Pieniądze na pompy zdobyliśmy z tzw. Funduszu Szwajcarskiego w ramach realizacji Projektu pn. „Działania infrastrukturalne na rzecz poprawy stanu środowiska w obiektach użyteczności publicznej na terenie Dorzecza Parsęty”. 15 procent kosztów inwestycji wyłoży miasto, 85 procent „Szwajcarzy”. Wykonawca ma czas na uporanie się z robotami do 29 czerwca 2012 roku. (sw)

Do Szczecinka trafiło ponad 100 ton żywności

Co dalej z unijnym programem? Wraz z pojawieniem się informacji o możliwości przerwania lub znacznego ograniczenia Europejskiego Programu Pomocy Żywnościowej (PEAD), wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy artykuły spożywcze nadal będą docierać do najbardziej potrzebujących. Kilka tygodni temu Rada UE podjęła decyzję o kontynuacji programu na dotychczasowym poziomie. Mimo to, wśród beneficjentów programu

wciąż istnieje obawa, że w najbliższym czasie banki żywności będą świeciły pustkami, a pomoc nie będzie trafiać do najuboższych w ogóle. Ponieważ styczeń jest miesiącem organizacyjnym, w którym rozliczane są stare i podpisywane są nowe umowy, szczecineckie instytucje zajmujące się comiesięcznym wydawaniem żywności same jeszcze nie wiedzą, jak to wszystko będzie wyglądać. Z pytaniem o wyjaśnie-

Ważą się losy Oddziału Celnego Jak już informowaliśmy, Izba Celna w Szczecinie w swoich tegorocznych planach rocznych wyartykułowała chęć zmiany statusu szczecineckiego Oddziału Celnego na tzw. miejsce wyznaczone. Takie działanie spowoduje obniżenie rangi i podporządkowanie szczecineckiej placówki Oddziałowi w Koszalinie. Miasto uważa tę decyzję za niezrozumiałą choćby dlatego, że Szczecinek, mimo że jest mniejszym miastem, to jest znacznie większym ośrodkiem przemysłowym niż Koszalin i dużo przedsiębiorstw z trzech powiatów: drawskiego, wałeckiego i szczecineckiego dokonuje odpraw właśnie w Szczecinku. Wiele zakładów pracy przesłało pisma z prośbą o podjęcie interwencji. Miasto wspólnie ze starostwem dołożą więc wszelkich starań, aby administracja celna zmieniła tę decyzję - powiedział nam - prezentując stanowisko miasta - Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy ratusza. Przeciwko zakusom celników zaprotestowała też największa szczecinecka firma - Kronospan. Jak na „dziś” wygląda sytuacja? Czy celnicy zmienili swoje plany? - Obecnie wszystko jest w fazie planów i trwają spotkania konsultacyjne. Jedno z nich odbędzie się w przyszły poniedziałek 13 lutego o godz. 12 w Urzędzie Miejskim w Szczecinku. O zmianach w strukturze organizacyjnej Izby Celnej w Szczecinie będzie też mowa na konwencie starostów 15 lutego u Wojewody Zachodniopomorskiego - mówi Monika Woźniak-Lewandowska, rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie. (sw)

nie tej sprawy zwróciliśmy się więc do Banku Żywności w Nowych Bielicach, skąd do Szczecinka trafiają unijne produkty spożywcze. Jak udało nam się ustalić, w 2012 r. pomoc żywnościowa będzie nadal udzielana: - Od marca program będzie realizowany w okrojonej formie; rozdawane będą tylko trzy nabiałowe produkty. Dopiero od sierpnia wszystko ruszy normalnie. Asortyment będzie rozdawa-

ku. Do jego realizacji niezbędne są środki finansowe i to niemałe. Minęło pół roku i Lasy Państwowe skonsumowały wreszcie umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dzięki temu na zabezpieczenie leśnych działań saperskich trafi ponad 161 mln zł. - Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, powojskowych i popoligonowych zarządzanych przez Lasy Państwowe to projekt obejmujący 57 nadleśnictw na terenie 15 regionalnych dyrekcji LP. Realizowany będzie na łącznej powierzchni prawie 24 tys. ha. W jego ramach przeprowadzi się saperskie rozpoznanie i oczyszczenie byłych poligonów i innych te-

trafia do mieszkańców Szczecinka, warto przyjrzeć się dostępnym statystykom. Według nich, tylko w 2010 roku MOPS otrzymał 37 538,60 kg żywności, która trafiła do ponad 1900 osób. W 2009 roku ośrodek dysponował 82 241,08 kg produktów. Pomoc żywnościową uzyskały wówczas ok. 2073 osoby. W 2008 r. ośrodek miał do rozdania 46 793,60 kg żywności. W tamtym czasie otrzymały ją ponad 1834 osoby. (sz)

Mimo mrozów, schronisko pracuje pełną parą Ruch w schronisku dla bezdomnych osób w Szczecinku jest całkiem spory. - W tej chwili mamy 12 podopiecznych, jesteśmy przygotowani na przyjęcie większej ilości osób, nawet do 20 - zapewnia Elżbieta Dobrzańska, specjalista ds. bezdomności w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Szczecinku. - Tyle mamy miejsc, ale w razie konieczności przenocujemy, na tzw. dostawkach, kolejnych 10 osób. Niestety, nie wszyscy chcą skorzystać z naszej pomocy. No, ale to już ich decyzja, ich wybór. Szacuję, że na terenie ogrodów działkowych czy w pustostanach na terenie miasta koczuje co najmniej 20 osób. Mamy z nimi kontakt i niesiemy pomoc. Na bieżąco, wraz ze Strażą Miejską monitorujemy sytuację. Chętni dowożeni są do schroniska. Na dworze trzaskający mróz, a w dodatku synoptycy straszą, że taka zima pozostanie z nami co najmniej do końca lutego. - Punkt pomocy bezdomnym przy ulicy Wodocią-

Pozbierają leśne niewybuchy Lasy w okolicach Szczecinka, m.in. w Nadleśnictwach Czarnobór i Borne Sulinowo, mimo upływu lat, wciąż kryją niebezpieczne przedmioty. Chodzi o niewybuchy i niewypały - niebezpieczne pozostałości, głównie po działaniach wojennych na Pomorzu w 1945 roku. Także niepodjętych wcześniej przez wojsko z terenów byłych poligonów. Mimo kilkakrotnie przeprowadzanych akcji rozminowywania lasów, zbieracze runa leśnego nader często napotykają na swojej drodze zardzewiałe „wybuchowe” żelastwo. O Projekcie „Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych zarządzanych przez PGL LP” pisaliśmy w lipcu tego ro-

ny w tej samej ilości, będzie jednak trochę inny - zapewnia nasz rozmówca. Polska jest największym beneficjentem Europejskiego Programu Pomocy Żywnościowej. W Szczecinku realizacją projektu i rozdysponowywaniem żywności zajmuje się PCPR oraz szereg stowarzyszeń. Rozdzielaniem unijnej żywności zajmuje się również MOPS. Aby choć w części zobrazować, ile artykułów spożywczych

renów dawniej użytkowanych przez wojsko, a przejętych przez LP. To aż 23 tys. ha w 48 nadleśnictwach, przede wszystkim wchodzących w skład regionalnych dyrekcji LP w Szczecinku, Wrocławiu i Pile - mówi Krzysztof Fronczak z Centrum Informacyjnego Lasów Państwowych. Zakłada się, że projekt będzie realizowany do 2015 roku, m.in. na terenie nadleśnictw Czarnobór (Szczecinek) i Borne Sulinowo. Grunt zostanie oczyszczony do głębokości jednego metra. Prace saperskie realizować będą prywatne firmy, a nie wojsko. Niewybuchy i niewypały będą detonowane w miejscach wyznaczonych przez nadleśnictwa, bądź na poligonie drawskim. (sw)

gowej czynny jest w godzinach od 10 do 15. Znajduje się w nim jadłodajnia, w której osoba bezdomna oraz potrzebująca może codziennie spożyć ciepły posiłek. Bezdomni mają też możliwość skorzystania z obiektów sanitarnych, mogą odpocząć, wypić kawę czy herbatę, poczytać prasę, obejrzeć program telewizyjny, wykąpać się, ogolić, wymienić brudną odzież, otrzymają też ręcznik czy mydło. Jest też punkt przedambulatoryjny, który zaopatrzy osobę potrzebującą

w podstawowe leki, opatrzy ranę, itp. - dodaje E. Dobrzańska. Pani Elżbieta za naszym pośrednictwem apeluje do mieszkańców Szczecinka i okolic o przekazywanie na rzecz osób bezdomnych i potrzebujących odzieży, głównie obuwia, spodni, swetrów i kurtek. Potrzebna jest również bielizna osobista, kalesony, podkoszulki, itp. Odzież można przynieść do punktu przy ul. Wodociągowej 6A. Telefony kontaktowe: 94 37 280 32 lub 728 823 695. (sw)

OGŁOSZENIA W okresie od 20 do 24 lutego organizowany jest „Tydzień pomocy ofiarom przestępstw”. Jedną z firm niesienia pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem jest udzielanie informacji o przysługujących uprawnieniach. Dlatego też, podobnie jak w ubiegłym roku, w dniach od 20.02 do 24.02

w siedzibie prokuratury Rejonowej w Szczecinku przy ul. Mickiewicza 16 w godzinach 8.30 - 14.30 prokuratorzy tut. prokuratury udzielać będą informacji o uprawnieniach pokrzywdzonego w ramach obchodzonego w tych dniach „Tygodnia pomocy ofiarom przestępstw”. Prokurator Rejonowy Janusz Bugaj

Szczecineckie Stowarzyszenie Kardiologiczne „Moje serce” zaprasza swoich członków oraz wszystkie osoby zainteresowane kolejnym wykładem. Gościem spotkania będzie masażysta Piotr Szkudlarski. Masażysta zapozna zebranych z metodą masażu klasycznego, limfatycznego i segmentarnego. Spotkanie odbędzie się w auli Zespołu Szkół nr 2 przy ul. 1 Maja 22

dn. 24 lutego (piątek) o godz. 17.00. Z racji tego, że Stowarzyszenie „Moje serce” obchodzi w tym roku jubileusz X lecia swojej działalności, masażysta Piotr Szkudlarski postanowił ufundować 10 bezpłatnych zabiegów, a bioenergoterapeuta Eżbieta Garstecka 10 bezpłatnych seansów. O szczegółach słuchacze zostaną powiadomieni w dn. 24.02. Prezes Kazimierz Margol

SPROSTOWANIE W 604 numerze Tygodnika Szczecineckiego „Temat” w artykule pt. „Będzie żłobek z prawdziwego zdarzenia?”napisaliśmy, że „od września ubiegłego roku w Przedszkolu Nie-

publicznym „Nutka” funkcjonuje oddział żłobkowy”. Rzeczony oddział żłobkowy funkcjonuje, oczywiście, w Przedszkolu Niepublicznym „Tęcza”. Za pomyłkę przepraszamy. (sz)


Hałasu ci u nas dostatek

Na wschodnią obwodnicę (tzw. dużą) Szczecinka z utęsknieniem czekają nie tylko kierowcy, szczególnie ci, którzy w podróży nad morze muszą się przeciskać przez zatłoczony latem Szczecinek, ale również mieszkańcy budynków sąsiadujących z ulicami położonymi w ciągu dróg krajowych nr 11 i 20. Hałasu tam co niemiara. Niestety, jego normy - w różnych porach dnia i roku - przekraczają dopuszczalne dla zdrowia „dawki”. Dlatego Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie opracował mapy akustyczne dla Szczecinka. Jak napisano w raporcie: „Obszar objęty mapą akustyczną to odcinki dróg krajowych nr 11 i 20 (ulice Cieślaka i Sikorskiego), stanowiące główne arterie miasta Szczecinek, przebiegające przez tereny zabudowane”. Jak wskazała WIOŚ, najbardziej uciążliwa dla mieszkańców Szczecinka jest arteria będąca wspólnym odcinkiem drogi krajowej nr 11 (Bytom - Kołobrzeg) i drogi krajowej nr 20 (Stargard Szcz. - Gdynia). Według ostatnich dostępnych pomiarów przeprowadzonych w ramach generalnego Pomiaru Ruchu przez GDDKiA, średni dobowy ruch pojazdów na DK 11, na odcinku Szczecinek (przejście) wynosi blisko 11 tys. pojazdów na dobę. Badany odcinek drogi krajowej nr 11 i 20 jest także trasą autobusów, między innymi PKS Szczecinek i KM (autobusy linii nr 2, 4 i 5). Punkty pomiaru hałasu zlokalizowano w odległości 10 metrów od tych ulic.

Szczecinek - obszary przekroczeń dopuszczalnych wartości Mapa (po prawej) emisyjna hałasu drogowego Opracowanie WIOŚ Z zestawień opracowanych przez specjalistów WIOŚ wynika, że poziomem hałasu (najniższym, wykazanym w badaniach), czyli 55-60 dB (decybeli) zagrożonych jest 357 lokali mieszkalnych i 1099 osób. Z kolei na najwyższy (efektywny) poziom hałasu wymieniony w badaniach, czyli 70-75 dB narażonych jest

110 lokali mieszkalnych i 377 mieszkańców. Wnioski WIOŚ: Stan klimatu akustycznego w otoczeniu dróg krajowych nr 11 i 20 w Szczecinku należy określić, jako niezadowalający. W niesprzyjających warunkach akustycznych mieszka 2,5 tys. mieszkańców, co stanowi prawie 6,5 proc. całej ludności miasta. (sw)

Spółka Rybacka nie chce konkursu na przejęcie jezior. Nasze pytania w tej sprawie pozostają bez odpowiedzi

Jeziora w sądzie Stara to prawda, że prawdziwy wędkarz łowi przez cały rok. Oczywiście, o ile ma do dyspozycji łowiska. Na szczęście szczecineccy wędkarze z dostępem do jezior od stycznia do grudnia nie mają problemu, Polski Związek Wędkarski gospodaruje na 7 akwenach położonych na południe i zachód od miasta. Na innych kierunkach już tak różowo nie jest. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu zmuszony był do przerwania procedur przetargowych na obwody rybackie jezior: Wielimie, Bielsko, Rymierowo i Łączno. - Obwody zostały wycofane z konkursu ofert na oddanie w użytkowanie z przyczyn od nas niezależnych. Ponownie zostaną przekazane do konkursu, gdy tylko będzie to możliwe - mówi Marcin Kaźmierski z Zespołu ds. Rybactwa Śródlądowego RZGW Poznań. Wcześniej poznańscy „wodniacy” zaznaczyli na swojej stronie internetowej, że: „wycofanie z konkursu powyższych obwodów następuje w związku z faktem, że niezakończone zostały trwające postępowania sądowe, których rozstrzygnięcia mogą mieć znaczenie dla stron umowy”. W czym rzecz? Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Spółka Rybacka w Szczecinku czyni starania o przejęcie tych jezior w trybie pozakonkursowym, bezprzetargowym. Ponoć według obowiązują-

cego prawa taka procedura nie jest możliwa. Rybacy uważają inaczej, dlatego sprawiedliwości dochodzą w sądzie. O potwierdzenie, umotywowanie i przyczynę takich działań zapytaliśmy w Spółce Rybackiej w Szczecinku. Niestety, na nasze pytania (dwukrotnie) nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Zatem co dalej m.in. z jeziorami Wielimie, Spore czy Wierzchowo? Czy po wznowieniu procedury konkursowej w jego szranki stanie Polski Związek Wędkarski? To wszakże (obwód rybacki jeziora Wielimie na rzece Gwda - nr 1) około 3,5 tys. ha niezwykle wędkarsko atrakcyjnej wody. Jak zapewnili nas wędkarze, na razie nie wiadomo, ale.... - Nie mówimy „nie”. Reasumując, nie potwierdzam, nie zaprzeczam - podkreśla Mariusz Getka, prezes Koła PZW „Jesiotr” w Szczecinku. Póki co bez problemu możemy poławiać ryby m.in. na jeziorach: Wielimie, Wierzchowo, Płociczno, Studnica, Smoleńsko, Spore czy Stępień. Pod warunkiem, że uiścimy w RZGW stosowną opłatę. Np. za 1 dzień - 3 zł, za trzy dni - 5 zł, za dwa tygodnie - 15 zł, a za miesiąc 25 zł. Kwoty podajemy brutto. Łowienie ryb na jeziorach pozostających w dyspozycji RZGW dozwolone jest od świtu do zmierzchu, z brzegu lub z łodzi za pomocą maksymalnie dwóch wędek. Także spod lodu. (sw)

Pomaga powiat i miasto

Szczecineckie samorządy dbają jak mogą - a raczej na ile pozwalają im środki budżetowe - o naszych strażaków. Z kolei ratownicy o tej pomocy pamiętają i swoją wdzięczność okazują w postaci wzorowej służby. Dzięki pomocy finansowej m.in. Starostwa Powiatowego w strażackiej remizie zaparkował nowoczesny ciężki pojazd pożarniczy na podwoziu scanii. Strażacy dostali też peugeota partnera. Zastąpi on wyeksploatowany samochód kwatermistrzowski. Starostwo Powiatowe zainwestowało również w modernizację kotłowni gazowej w strażackiej komendzie. Inwestycja kosztowała ponad 100 tys. zł. Z kolei miasto przekazało strażakom serwer IBM na wyposażenie serwerowi. Koszt zakupu to 20 tys. zł. W ramach projektu pn. „Działania infrastrukturalne na rzecz poprawy stanu środowiska w obiektach

użyteczności publicznej na terenie Dorzecza Parsęty”, Starostwo wykona w tym roku montaż pomp ciepła o mocy 33 kW zasilających instalację centralnego ogrzewania. Strażacy spodziewają się, że tym samym zmniejszą koszty ogrzewania budynków komendy o około 30 proc. Koszt inwestycji wyniesie 170 tys. zł. 85 proc. tej kwoty pokryje dotacja ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Strażacy chcą też zbudować wiatę metalową. 300 tys. zł na inwestycję przekazało miasto. 100 tys. zł dołożył powiat, który zadeklarował jednocześnie 200 tys. zł w 2013 roku. Zdaniem strażaków, demontaż konstrukcji metalowej i budowa od podstaw budynku garażowego pozwoli na zapewnienie optymalnych warunków garażowania cysterny o pojemności 18 ton wody, niezależnie od warunków atmosferycznych, głównie niskich temperatur powietrza. (sw)

REKLAMA

Obwodnica jest wybawieniem?


W „Temacie” z 22 listopada 1991 roku w kronice „Z dnia na dzień” odnotowaliśmy, że spośród czterech kandydatów na komendanta Policji Municypalnej - tak się początkowo nazywała Straż Miejska, wybrany został Andrzej Czyrniański - oficer WP. Swoje obowiązki miał podjąć z dniem 1 grudnia 1991 roku. Nowy komendant ma przystąpić do organizowania posterunku i naboru chętnych do pracy. Strażnicy na ulicach miasta pojwiali się w kwietniu następnego roku.

Straż Miejska świętuje 20-lecie

Pierwsza notatka o powołaniu Straży Miejskiej Policji Municypalnej w Szczecinku na naszych łamach pojawiała się już w listopadzie 1991 r.

Szczecinecka Straż Miejska została powołana do życia 20 lat temu. Taką decyzję podjęła Rada Miasta Szczecinka. - Działalność służbową rozpoczęliśmy 1 lutego 1992 roku - wspomina obecny komendant Grzegorz Grondys. - Pierwszy stan etatowy jednostki liczył 21 stanowisk. Pierwsza komenda funkcjonowała w Urzędzie Miasta, później przy ul. Wiejskiej, a obecnie przy ul. Karlińskiej. Pierwszym komendantem szczecineckiej „czarnej policji” był Andrzej Czyrniański, później dowodzenie przejął Jan Mroziński. Od 1 grudnia 2003 roku strażnikami kieruje Grzegorz Grondys.

To już historia

W „Temacie” z 22 listopada 1991 roku w kronice „Z dnia na dzień” odnotowaliśmy, że spośród czterech kandydatów na komendanta Policji Municypalnej - tak się początkowo nazywała Straż Miejska, wybrany został Andrzej Czyrniański oficer WP. Swoje obowiązki miał podjąć z dniem 1 grudnia 1991 roku. Nowy komendant ma przystąpić do organizowania posterunku i naboru chętnych do pracy. W kolejnym numerze „Tematu” ukazało się ogłoszenie dotyczące naboru kandydatów do Policji Municypalnej. Podania należało składać w ratuszu w pokoju nr 19. W numerze 33 naszej gazety z 7 lutego 1992 roku zamieściliśmy obszerny artykuł dotyczący nowo powołanej formacji. „Komendant (..) ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Służb Kwatermistrzowskich w Poznaniu a dodatkowo w tym roku kończy Akademię Ekonomiczną” . Odnotowane zostały także zadania Straży Miejskiej Policji Municypalnej a w tym m. in.: Ochrona porząd-

ku w miejscach publicznych oraz estetycznego wyglądu obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, instytucji i zakładów pracy oraz posesji prywatnych i ich otoczenia. Kontrola prawidłowości oznakowania ulic (w tym znaków drogowych), oświetlenia ulic i posesji, prawidłowego zabezpieczenia i funkcjonowania punktów oświetleniowych oraz estetyki napisów, miejsc plakatowania i ogłoszeń. Sprawdzanie wykonywania zadań i obowiązków przez administratorów i gospodarzy domów. (...) Współdziałanie z policją i prokuraturą, sądami, organami samorządowymi i państwowymi w celu ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego. „ Komendant przyjął do pracy 19 osób. „Są to w większości ludzie młodzi. Średnia wieku wynosi 28 lat. Z wykształceniem wyższym są 3 osoby a 17 ze średnim. Na wyposażeniu jest broń gazowa, pałki oraz samochód marki polonez. (...) Strażnicy ruszą do pracy na początku kwietnia. Najpierw jednak wszyscy przyjęci do pracy funkcjonariusze muszą przebrnąć przez 2-miesięczny kurs zakończony egzaminem (...) Powołana została specjalna komisja, która nadzoruje sprawne przeprowadzenie kursu. Przewodniczącym komisji został Grzegorz Misiakowski a członkami Henryk Wiech i Stanisław Pobrotyn”. Pierwszym komendantem szczecineckiej „czarnej policji” był Andrzej Czyrniański, później dowodzenie przejął Jan Mroziński. Od 1 grudnia 2003 roku strażnikami kieruje Grzegorz Grondys.Wróćmy na chwilę do przeszłości. Gdy w 2002 roku Straż Miejska hucznie świętowała jubileusz 10-lecia, rozmawialiśmy z jej ówczesnym komendantem Ja-

nem Mrozińskim.

Współczesność

- Działamy od 10 lat, życie pokazuje, że jesteśmy miastu potrzebni. Mieszkańcom kojarzymy się głównie z patrolami na ulicach miasta i w parku nad jeziorem, blokadami na kołach źle zaparkowanych samochodów, walką z nielegalnym handlem na ulicach, tropieniem dzikich wysypisk śmieci, przeganianiem pijących alkohol w miejscach publicznych czy zabezpieczeniem dziesiątek imprez rozrywkowo-sportowych. Jest to określona pomoc policji. Przecież tym wszystkim nie będą zajmować się funk- Strażnicy prezentują swój najnowszy nabytek - radiowóz marki polonez. cjonariusze, bo swój bezcenny czas lepiej spożytkują ścigając przestępców - mówił wówczas J. Mroziński. Od tamtego jubileuszu minęło kolejnych, długich 10 lat. Zadania straży, mimo, że formacja z roku na rok otrzymywała większe uprawnienia, zasadniczo się nie zmieniły. Strażnicy wciąż zajmują się problemami, na które policja nie za bardzo ma czas. Straż Miejska w Szczecinku funkcjonuje obecnie w obsadzie 34 osobowej, tj. 27 strażników razem z komendantem oraz 7 osób za- Podczas jednej z sesji RM (1992 r.) strażnikom zostały uroczyście wręczone nominacje. trudnionych na etatach cyObchody dziesięciolecia istnienia Straży Miejwilnych - księgowa, kadroskiej z udziałem burmistrza Mariana T. Golińwa a zarazem osoba proskiego. Przemówienie wygłasza ówczesny kowadząca sekretariat, osomendat Jan Mroziński. ba prowadząca windykację mandatów i 3 osoby przy przygotowywaniu materiałów z fotoradaru, w tym jedna na pół etatu. Dodatkowo w straży pracuje jedna osoba w ramach robót publicznych. Czy nasi strażnicy będą świętować jubileusz? - Na pierwszym miejscu jest służba, natomiast na świętowanie mamy cały rok. Może przygotujemy w niedalekiej przyszłości jakąś skromną uroczystość - zastanawia się komendant Grondys. (sw) Zdjęcia archiwalne dzięki uprzejmości komendanta SM Grzegorza Grondysa.


Borne Sulinowo - poligon tylko dla twardzieli

Miłość w 20-stopniowym mrozie

Na Poligonie nie mogło zabraknąć pasjonatów militariów ze Stowarzyszenia Miłośników Wojsk Polsko - Radzieckich Miasta Szczecinek. Wiekowe motocykle sprawdziły się w ekstremalnych warunkach.

ciężkiego sprzętu bojowego. Był m.in. bojowy wóz piechoty BWP-1 i legendarny pojazd armii państw skandynawskich volvo BV 202. Jego właściciel nie mógł się nachwalić swojego cacka. - To pojazd tzw. śnieżny. Desantuje 12 żołnierzy, porusza się w terenie bagiennym, podmokłym, pokonuje przeszkody wodne, a jak trzeba to i popłynie. Napęd stanowi 2-litrowy silnik na benzynę o mocy 94 KM. Gumowe gąsienice sprawiają, że pokona każdą przeszkodę zapewnia Sławomir Grabowski z Chodzieży. Na zlocie, a jakże, stanęli również handlowcy. W stoiskach można było kupić repliki broni, współczesne elementy uzbrojenia, mundury, kurtki, ciepłą zimową odzież, buty, szalokominiarki i okazałe czapki tzw. papachy. Działało też kasyno poligonowe z imponująco zaopatrzonym, w dania gorące i wszelakie napoje, bufetem. Na podsumowanie pierwszej „przymiarki” do zimy z pewnością jeszcze przyjdzie czas. Organizatorzy borneńskich zlotów nie mają jednak wątpliwości. - Warto było - zapewnia W. Bartoszek. W ten sposób zapewne rozwiązuje się stale powracający w dyskusjach dylemat: Czy zimowe zloty militarne w Bornem Sulinowie mają sens? Okazuje się, że mają. (sw)

REKLAMA

foto:sw

Do Bornego przyjechał legendarny pojazd armii państw skandynawskich - volvo BV 202. Właściciel nie mógł się nachwalić swojego cacka.

foto:sw

Było ich ponad dwustu. W piątek (3.02) po południu zjechali do Bornego Sulinowa najwytrwalsi. Stanęli gościną na terenach zlotowych. Większość z nich dwie noce, przy 20-stopniowym mrozie, spędziła pod namiotami. Tylko pozazdrościć wytrwałości i poświęcenia. Mowa o miłośnikach militariów, uczestnikach corocznych, sierpniowych Międzynarodowych Zlotów Pojazdów Militarnych „Gąsienice i podkowy”. To oni przeszli do historii jako pierwsi uczestnicy imprezy pod nazwą I Poligon Zimowy. - Większość nocowała na terenie miasteczka zlotowego. Ci mniej wytrwali skorzystali z gościny oferowanej przez miejscowe pensjonaty - mówi Wiesław Bartoszek, komandor poligonu. - Atrakcji, mimo pełni zimy, mieliśmy co niemiara. Była wycieczka szlakiem umocnień Wału Pomorskiego, gościliśmy też z wizytą u żołnierzy 21 Centralnego Poligonu Lotniczego w Nadarzycach. Życie kulturalne toczyło się w kasynie polowym. Reasumując, było super. O takiej „zimowej” inicjatywie myśleliśmy już od kilku lat. Jeszcze wcześniej niż organizatorzy zimowych zlotów militarnych w Darłowie. Oni zdecydowali o organizacji podobnej imprezy kilka lat temu. My dopiero teraz, bo wcześniej zawsze coś stało na przeszkodzie. To my, co warto podkreślić, jesteśmy prekursorami tej inicjatywy Na poligonie zimowym nie mogło zabraknąć członków Stowarzyszenia Miłośników Wojsk Polsko - Radzieckich Miasta Szczecinek. Przyjechaliśmy w kilkanaście osób - mówi Cezary Białkos, prezes stowarzyszenia. - Noce przetrwaliśmy przy temperaturze ponad 20 kresek poniżej zera. Przeżyliśmy, wszyscy są cali i zdrowi, m. in. dlatego, że jesteśmy ubrani w typowe radzieckie mundury zimowe. Teraz się nie dziwię, że czerwonoarmiści w tych kufajkach wygrali wojnę. Niestety, mieliśmy problem ze sprzętem. Większość naszych pojazdów pamięta lata 50. ubiegłego stulecia. Ma, zatem prawo trochę szwankować. Zamarzało paliwo, siadały akumulatory. Mróz? Absolutnie można z nim walczyć. Nie ubierać się za ciepło, nawzajem się pilnować i z umiarem stosować tzw. rozgrzewkę wewnętrzną. Na zlocie nie mogło zabraknąć


foto:archiwum rodzinne

Marek Rybiński, polski salezjanin został zamordowany w Tunezji 18 lutego 2011 r. Jego ciało znaleziono w stolicy kraju, Tunisie. Ksiądz Marek Rybiński miał 33 lata. W Tunezji pracował z dziećmi i młodzieżą. Mieszkał tam trzy lata, a kapłanem był od pięciu. Był mieszkańcem Szczecinka. Jego dom rodzinny mieścił się przy ul. Derdowskiego. Nasz ksiądz przed wyjazdem do Tunezji pracował w salezjańskim ośrodku misyjnym w Warszawie, później w Olsztynie w placówce salezjańskiej. Pracował z młodzieżą, a później przygotowywał wolontariuszy do wyjazdów misyjnych. - Decyzję o wyjeździe na misję podjął samodzielnie. Po trzech latach pracy w Tunezji planował zostać tam dłużej - donosiło w 2011 r. Polskie Radio. Ks. Marek Rybiński

Ks. Marek Rybiński - salezjanin, ur.11.05.1977 zm. 17.02.2011 w Manoubie (Tunezja). Nikt nie mógł uwierzyć w Jego śmierć, kto byłby zdolny do tego, aby zabić dziecko? Bo Marek pomimo swoich 33 lat nadal był dzieckiem. Nie „Piotrusiem Panem” jakich dziś tysiące, ale dojrzałym mężczyzną, któremu mimo wszystko, udało się zachować wrażliwość i serce dziecka. Zawsze był otoczony przyjaciółmi. To oni po Jego śmierci pomogli nam dźwigać ciężar bólu. Przyrzekli, że nie pozwolą, by pamięć o Nim przeminęła i słowa dotrzymali. Nawet teraz, rok po Jego tragicznej śmierci, dostajemy sygnały o wielu inicjatywach, które mają na celu pokazać niezwykłość Jego osoby. My także

poznajemy Go na nowo, czujemy się Nim coraz bardziej oczarowani. Przez lata nie docenialiśmy Skarbu jaki był w zasięgu naszych rąk. Piętnaście tysięcy Tunezyjczyków, ludzie po brzegi wypełniający warszawską Katedrę w dniu pogrzebu, wszyscy oni wiedzieli, że odszedł człowiek wielki. Zapalony sportowiec, biegacz z zamiłowania, przyjaciel, powiernik, duchowy przewodnik, doradca, a przede wszystkim Kapłan oddany Temu, Któremu przed sześcioma laty, w maju 2005 roku, definitywnie poświęcił swoje życie. Ambitnie poświęcał się wszystkiemu, w co się angażował, wkładając w to całe swoje serce i czas. Ludzie kochali Go ... nadal kochają za Jego prostotę i rewe-

lacyjne poczucie humoru. Dzieci lgnęły do Niego wyczuwając w Nim coś, co sprawiało, że nie był typowym dorosłym. W swoich listach wspominał o przechadzkach po boisku w Manoubie, kiedy na niezrozumiałe francuskie zaczepki odpowiadał jedynie uśmiechem. Po trzech latach władał biegle tym językiem i zaczął naukę arabskiego. Rok po Jego śmierci nic się nie zmienia, pamięć o Nim jest żywa, tak jak On był żywy. Pędził przez życie sprintem, jakby wyczuwając, że ma mało czasu, a wiele do zrobienia. Bóg zbiera w niebie elitę, do której dołączył niezwykły człowiek. Spoczywaj w spokoju Mareczku. Barbara Rybińska

To problem całego województwa

Diabetolog pilnie potrzebny Do redakcji wpłynął list, w którym jedna z Czytelniczek zwróciła uwagę na dość istotny problem dotyczący osób chorych na cukrzycę mieszkających w Szczecinku. - Warto by było zainteresować się kwestią poradni diabetologicznej, której aktualnie nie ma w naszym mieście. Człowiek chory na cukrzycę nie ma lekarza, do którego mógłby pójść na kasę chorych. Zlikwidowana została również poradnia w Ko-

szalinie. W takiej sytuacji, jeśli osoba chora na cukrzycę ma potrzebę uzyskania porady lekarskiej od specjalisty, to jedynie raz w miesiącu do jednej ze szczecineckich przychodni przyjeżdża lekarz wykwalifikowany w tej dziedzinie. Koszt takiej wizyty wynosi jednak aż 100 zł. Niestety, niektórych mieszkańców zwyczajnie na to nie stać - pisze jedna z mieszkanek. O informację w sprawie ewentualnej możliwości powstania u nas odpowiedniej placówki zapytali-

śmy Adama Bielickiego, prezesa szczecineckiego szpitala. - Jest to problem całego województwa, ponieważ jest dosłownie kilku specjalistów diabetologów w województwie zachodniopomorskim. Do tej pory taką usługę realizował lekarz w poradni diabetologicznej. Był to lekarz z dużym doświadczeniem, jednak nie posiadającym specjalizacji. W tym roku fundusz nie zezwolił na realizację usługi pod postacią poradni diabetologicznej bez obecności

specjalisty diabetologa co spowodowało, że poradnie diabetologiczne w województwie zostały zlikwidowane. Kwestia pozyskania nowego specjalisty jest bardzo trudna. Ja osobiście staram się na różne sposoby, aby takiego specjalistę, który chciałby do nas przyjechać, odszukać. Jednak z terenu naszego województwa na razie nikt nie wyraził takiej chęci. - Można by ściągnąć takiego specjalistę na jeden dzień i byłoby to łatwiejsze rozwiązanie, jednak do-

datkowym problemem jest to, że fundusz takiej jednodniowej usługi nie zakontraktuje. Tego typu poradnia musi być czynna przynajmniej trzy razy w tygodniu po cztery godziny, w tym jeden dzień w godzinach popołudniowych. Gdybyśmy mieli możliwość uzyskania kontraktu na usługę jednodniową byłoby to już jakimś rozwiązaniem dla mieszkańców i również znacznie łatwiej byłoby pozyskać takiego specjalistę - dodaje Adam Bielicki. (mg)

PYTANIE: Co podpowie wyszukiwarka Google po wpisaniu hasła “usługi Szczecinek” ?

ODPOWIEDŹ Z PIERWSZEGO MIEJSCA:

KR;R=;AF=C&[ge zaufało nam już ponad 300 firm i usługodawców


Trwanie w błędzie jest niewłaściwe Z Pawłem Szycko rozmawiamy o przyczynach rezygnacji z mandatu radnego.

Jakie są powody pana rezygnacji? - Takim konkretnym powodem jest to, że my świadczymy usługi (nasz rozmówca jest prezesem Pomorskiego Ośrodka Diagnostyki Medycznej Podimed w Szczecinku - dop. red.) z zakresu higieny szkolnej w pomieszczeniach szkół podstawowych i gimnazjach, które są własnością gminy miejskiej Szczecinek. Mówiąc krótko, prowadzimy działalność gospodarczą na mieniu gminy. Drugim elementem, co do którego miałem wątpliwości jest to, że wykonywaliśmy i wykonujemy na rzecz pracowników spółek miejskich i również pracowników Urzędu Miasta w Szczecinku świadczenia z zakresu medycyny pracy. Co do tej ostatniej kwestii zdania prawników są podzielone. Natomiast co do kwestii dotyczącej higieny szkolnej - nie ma wątpliwości. Wszyscy, z którymi rozmawiałem twierdzą, że jest to kolizja z prawem. Sytuacja miała miejsce podczas kadencji dziewięć lat temu, kiedy również byłem radnym. Też wykonywaliśmy te świadczenia, ale wówczas nikt mi na to nie zwrócił uwagi, jakkolwiek ta kwestia rów-

nież w tym czasie była aktualna. Natomiast kiedy jestem świadom tego, że istnieje prawna kolizja, to czy się z tym zgadzam czy nie, radny nie może prowadzić działalności gospodarczej na mieniu gminy. Przepisy prawa są tak restrykcyjne, że gwoli szczerości radny nie może postawić straganu na miejskim targowisku, bo wykorzystuje mienie gminy. Jak pan ocenia tę kadencję? - Przede wszystkim chcę mieszkańcom powiedzieć, że bycie radnym naszego miasta jest związane, w moim przypadku, z pozytywnymi odczuciami. Mam poczucie satysfakcji. Wiąże się to przede wszystkim z tym, że pozytywnie oceniam okres, kiedy burmistrzem miasta jest pan doktor Jerzy Hardie-Douglas. Uważam, że Szczecinek miał szczęście do dobrych burmistrzów już w III RP. Bardzo dobrym burmistrzem był Marian T. Goliński, z którym w rządzeniu też skromnie jako radny uczestniczyłem. Uważam, że pan Jerzy Hardie-Douglas, zresztą mój kolega po fachu, z czego jestem dumny, jest również bardzo dobrym burmistrzem. To, co zostało zmienione w Szczecinku w minionych latach, w dużym stopniu było możliwe dzięki burmistrzowaniu pana Mariana T. Golińskiego. Gdyby on prowadził inną politykę,

Paweł Szycko otrzymał od pozazawodniczego Rady Miasta Mirosława Wacławskiego wieczne pióro. to bym powiedział, że ta przebudowa miasta w pierwszej części burmistrzowania Jerzego Hardie-Dougalsa nie byłaby możliwa. To dzięki temu, że pan burmistrz Goliński zostawił miasto w dobrym stanie, w dobrej kondycji ekonomicznej, kiedy pojawiły się środki unijne była możliwość dalszego rozwoju. On to wykorzystał i chwała mu za to. Wykorzystał to znacznie powyżej przeciętnej, jeśli chodzi o miasta powiatowe - te które nigdy nie były miastami wojewódzkimi. Druga rzecz - sądzę, że w tych ostatnich dwóch latach, latach chudych, Szczecinek jednak mi-

mo wszystko, w tej samej kategorii miast powiatowych, dość dobrze się broni. Dzisiaj możemy narzekać na podwyżkę cen biletów, wody, śmieci, bezrobocie, które jest problemem, ale wydaje mi się, że w porównaniu do innych miast, z którymi możemy się porównywać, prezentujemy się dobrze. Jako radny czuje się pan usatysfakcjonowany? - Bycie radnym miasta jest dla mnie bardziej satysfakcjonujące niż gdybym miał być radnym powiatowym, bardziej niż gdybym miał być radnym wojewódzkim i bardziej niż

gdybym miał być posłem. I tutaj chciałbym przeprosić pana Adama Wyszomirskiego i posła Wiesława Suchowiejkę. Po pierwsze, żeby być posłem w ogóle nie miałbym czasu, a po drugie, zasiadając w Radzie Miasta człowiek pochyla się bezpośrednio nad problemami dotyczącymi sąsiadów, znajomych, przyjaciół i uczestniczy w rozwiązywaniu ich problemów. Daje to poczucie dużo bardziej realnego wpływu na otaczający świat niż na przykład bycie radnym wojewódzkim, czy bycie posłem - przy całym szacunku dla tych osób. Rozmawiał: Jerzy Gasiul

REKLAMA

Pana decyzja zaskoczyła wszystkich, w tym i radnych. - Popełnianie błędów jest rzeczą ludzką. Natomiast świadome trwanie w błędzie jest niewłaściwe.


Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto w tym sporze ma rację. Mieszkańcy, którzy nabyli działki przylegające do ich posesji, twierdzą, że zostali oszukani przez urzędników. Natomiast Urząd Miasta twierdzi, że nigdy nie próbował wprowadzić mieszkańców w błąd.

Chcą budować, a nie mogą Można mieć poważne wątpliwości, czy ten sposób zagospodarowania działek przyległych do parku jest właściwy. Ja na przyjęcie tej propozycji nigdy nie wyraziłem zgody - dodaje wzburzony mieszkaniec, który czuje się oszukany przez Urząd Miasta. O wyjaśnienie w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika prasowego ratusza Konrada Czaczyka. - Zakupiona od Miasta działka w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (mpzp) „Szczecińska” uchwalonym uchwałą Rady Miasta z dn. 28.8.2006r. położona jest na terenie przeznaczonym pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną - wolnostojącą i bliźniaczą, a jej zbycie (jako działki niesamodzielnej) nastąpiło w trybie bezprzetargowym na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, cena działki zbywanej w trybie bezprzetargowym nie może być niższa niż wartość określona przez rzeczoznawcę majątkowego. W przypadku tej działki cena netto nie została podwyższona powyżej wartości określonej w operacie szacunkowym, w którym biegły uwzględnił aktualne przeznaczenie działki w mpzp. „Szczecińska”. Cena po doliczeniu podatku VAT została jedynie zaokrąglona do pełnych setek złotych. Pojęcie użyte przez ustawodawcę w art. 37 ust. 2 pkt 6 w ustawie o gospodarce nieruchomościami „poprawa warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej” nie ma nic wspólnego z możliwością zabudowy działki. O tym, czy i w jaki sposób można ją zabudować, przesądza przede wszystkim obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mówi Konrad Czaczyk. - W momencie nabywania działki od miasta tj. w dniu 19.06.2009r. z całą pewnością ten pan posiadał wiedzę na temat zapisów mpzp. „Szczecińska”, które uniemożliwiały zabudowę nabywanej działki, o czym świadczy treść złożonego przez niego w dniu 22.12.2008 r. wniosku o zmianę mpzp. „Szczecińska” oraz treść odpowiedzi, z której wynika, że jego wniosek został zarejestrowany i będzie przedmiotem rozpatrywania w przypadku, gdy taka zmiana będzie dokonywana. Z informacji uzyskanych od dyrektora Wydziału Planowania Przestrzennego wynika, że pomiędzy tym panem a dyrektorem wydziału nie było żadnych uzgodnień. Ten pan złożył skargę skierowaną do przewodniczącego Rady Miasta z dn.21.03.2011r. Odpowiedź otrzymał pismem z dn. 31.03.2011r., którego odbiór pokwitował dn. 01.04.2011r. Ponadto, po kolejnym piśmie z dn. 04.04.2011r., został zaproszony do udziału w posiedzeniu Komisji Rozwoju Gospodarczego i Samorządności, w którym uczestniczył i zabierał głos. Udzielono także odpowiedzi na wniosek miesz-

kańców z dn. 01.08.2011r. skierowany do poszczególnych klubów radnych. Pismem z dn.31.08.2011r. Autorzy wniosku otrzymali odpowiedź, której odbiór pokwitował m. in. również ten pan w dn. 05.09.2011r. Reasumując - roszczenia te są całkowicie bezpodstawne. - dodaje rzecznik prasowy Urzędu Miasta. Kolejną kwestią sporną jest to, że przez ponad trzy lata nikt nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, co konkretnie znaczy zapis „na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej”. A osób, które uważają, że zostały wprowadzone w błąd w momencie nabywania zlokalizowanych przy ul. Szczecińskiej działek, jest znacznie więcej. I zgodnie twierdzą, że gdyby był to pojedynczy przypadek, można by było mówić o jakimś błędzie czy niedopatrzeniu ze strony kupującego. Jednak osób, które, jak twierdzą, zostały wprowadzone w błąd i zmanipulowane, jest kilka. W wystosowanym w ubiegłym roku do Rady Miasta wniosku zbiorowym czytamy: „Z zapisu w ofercie cyt. na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej` nie wynika, że na kupionych działkach budować nie wolno. Poprawić zagospodarowanie można tylko budując, a nie siejąc warzywa czy inne rośliny. Nie wiedzieliśmy też, że dwie odrębne działki budowlane wyraźnie oddzielone na rysunkowym załączniku do oferty i wyrysu planu traktowane będą przez urzędy jako jedna działka budowlana, co uniemożliwia zabudowę na kupionych działkach budowlanych pomimo, że znajdują się na terenie przeznaczonym pod zabudowę jednorodzinną wolnostojącą. Brak tej wiedzy na etapie procedury sprzedaży naraził nas na straty finansowe, ponieważ nigdy nie kupilibyśmy tych działek gdybyśmy byli rzetelnie o tym poinformowani. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach wydałby tak duże pieniądze za działkę na której budować nie wolno?”. Wszyscy, którzy nabyli działki znajdujące się przy ul. Szczecińskiej i sąsiadujące z ich posesjami zgodnie twierdzą, że zostali wprowadzeni w błąd poprzez ogólnikowy zapis, którym można manipulować. Pokrzywdzeni mieszkańcy zapowiedzieli, że nie odpuszczą i będą żądać od Miasta zwrotów różnicy ceny pomiędzy kosztem nabycia działki budowlanej, a warzywnej oraz zwrot innych wydatków. Ponadto twierdzą, że wpadli w pułapkę zastawioną przez urzędników i kupili pozbawioną przez nich wartości ziemię za cenę działki budowlanej. Dodatkowym czynnikiem, który wywołuje oburzenie wśród nabywców feralnych działek jest

fakt potwierdzony przez pracownika Starostwa, że gdyby ktoś inny nabył te działki (a nie osoba, która posiada już sąsiadującą działkę) to otrzymałby pozwolenie na budowę. Gdyby Urząd Miasta chciał realizować swój zamiar budowy, też otrzymałby to pozwolenie. „Nie może być tak, że miasto sprzedaje działki budowlane na których Urząd Miasta i Starostwo nie pozwalają budować. Uważamy też, że w urzędach oprócz prawa lokalnego powinno też być przestrzegane prawo do własności i posiadania (np. domku na kupionej działce budowlanej) oraz przestrzegania zasad równości obywateli wobec prawa.” - czytamy dalej w zbiorowym wniosku skierowanym do Rady Miasta. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto w tym sporze ma rację. Mieszkańcy, którzy nabyli działki przyle-

gające do ich posesji twierdzą, że zostali oszukani przez urzędników. Natomiast Urząd Miasta twierdzi, że nigdy nie próbował wprowadzić mieszkańców w błąd i nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak zapowiedzieli pechowi nabywcy działek sprawa najprawdopodobniej zakończy się w sądzie. (mg)

REKLAMA

Mieszkańcy ul. Szczecińskiej uważają, że w momencie nabywania działek zostali wprowadzeni w błąd. Twierdzą, że gdyby był to pojedynczy przypadek, można by było mówić o jakimś błędzie czy niedopatrzeniu ze strony kupującego. Sporny teren mieści się przy ul. Szczecińskiej w bezpośrednim sąsiedztwie parku i jeziora. Jeden z naszych rozmówców - nabywca działki, twierdzi, że przedmiotem sporu jest brak możliwości postawienia na nim budynku mieszkalnego jednorodzinnego wolnostojącego. Uważa, że nabył działkę budowlaną. Co więcej, działka ta sąsiaduje z terenem, który od dawna jest już jego własnością. W podobnej sytuacji są też inni mieszkańcy ulicy Szczecińskiej, którzy nabyli działki sąsiadujące z ich posesjami i planowali wybudować na nich osobne budynki mieszkalne, a nie rozbudowywać swoje domy. - Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego jednoznacznie określa kupione działki jako projektowane działki budowlane, znajdujące się na terenie przeznaczonym pod budownictwo mieszkalne jednorodzinne wolnostojące. Rozbudowa istniejących budynków, co nakazują urzędnicy, nie jest budownictwem jednorodzinnym wolnostojącym, czyni z nich wielorodzinne i jest praktycznie niemożliwa w realizacji. Stąd logiczny wniosek, że właściwą i jedyną lokalizacją dla domków jednorodzinnych wolnostojących są przewidziane w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego projektowane działki budowlane - mówi jeden z mieszkańców ul. Szczecińskiej, który nabył w tym miejscu działkę. - Nasz spór z Urzędem Miasta dotyczy interpretacji m.p.z.p. i polega na tym, że ja uważam się za właściciela dwóch działek budowlanych wchodzących w skład jednej nieruchomości i że linie zabudowy zlokalizowane na istniejącej działce nie dotyczą kupionej drugiej działki. Urzędy uważają, że te dwie działki budowlane są jedną działką budowlaną. Zgodziłbym się z tą interpretacją, gdyby w m.p.z.p. nie było linii podziału oznaczonej jako proponowane połączenie działek geodezyjnych. Ja uważam, że jest to tylko propozycja i nic więcej. Natomiast urzędnicy uważają, że ten podział nie dzieli, lecz łączy te dwie działki budowlane w jedną. Nazywają to „ustaleniem” - nie wiem z kim, na pewno nie z właścicielem.


O ile los osób dorosłych jest zabezpieczony, to można mówić o pewnych brakach, jeśli chodzi o lecznictwo najmłodszych pacjentów psychicznych dzieci i młodzieży. Dane udostępnione przez szkoły (podstawowe, gimnazja i ponadgimnazjalne) mówią o tym, że wśród uczniów coraz powszechniejsze stają się zaburzenia o typie depresyjno-lękowym. Jednocześnie zwraca się uwagę na to, że młodzież coraz chętniej sięga po alkohol i narkotyki.

To problem, który narasta

W powiecie szczecineckim funkcjonują dwie poradnie zdrowia psychicznego; jest też oddział psychiatryczny, w którym mamy zakontraktowanych 25 łóżek psychiatrycznych i 5 detoksykacyjnych Choroby i zaburzenia psychiczne to zagadnienia, które powoli przestają być już zaliczane do tematów wstydliwych. Na przestrzeni lat zmieniło się wiele: metody leczenia, podejście samych pacjentów, jak również nastawienie do osób leczących się przez najbliższych i społeczeństwo. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, samorządy muszą opracować i wdrożyć w życie Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Głównym celem takiego programu jest zapewnienie osobom z zaburzeniami psychicznymi wielostronnej i przede wszystkim łatwo dostępnej opieki zdrowotnej oraz innych form pomocy umożliwiających normalne życie w środowisku rodzinnym i społecznym. Na ostatniej w minionym roku sesji Rada Powiatu uchwaliła Powiatowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego dla Mieszkańców Powiatu Szczecineckiego na lata 2011 - 2015. Co zmieni się w leczeniu osób chorych psychicznie i upośledzonych w najbliższym czasie?

Wczoraj i dziś Jeszcze w latach 80-tych specjaliści zwracali uwagę, że leczenie chorób i zaburzeń psychicznych w Polsce jest w powijakach. W tamtych czasach wciąż nie było mowy, aby w każdym mieście funkcjonowała poradnia zdrowia psychicznego: tego typu poradnie przyjmowały pacjentów w miastach co najmniej powiatowych, ale i nie we wszystkich. Ośrodków specjalistycznych, które zajmowały się osobami chorymi psychicznie i umysłowo, również było jak na lekarstwo. Olbrzymie szpitale psychiatryczne przyj-

mowały pacjentów z całego kraju. Już wtedy kładziono nacisk, aby opiekę nad osobami chorymi przenieść z wielkich ośrodków i szpitali do lokalnego środowiska. Obecnie dostrzega się potrzebę całkowitej zmiany podejścia do leczenia, które miałoby się wiązać z utworzeniem Centrów Zdrowia Psychicznego. W naszej rzeczywistości oznaczałoby to uruchomienie szeroko rozumianej współpracy pomiędzy instytucjami pomocy społecznej (MOPS, PCPR, Poradnią Psychologiczno-pedagogiczną, GOPS w Grzmiącej i Szczecinku, DPS w Bornem Sulinowie oraz ŚDSP w Bornem Sulinowie, pozostałymi placówkami socjalizującymi czy więzieniami) a specjalistycznymi poradniami i oddziałami. Współpraca ta miałaby polegać przede wszystkim na ciągłości i spójności opieki oraz na odpowiedniej wymianie informacji. Wszystko po to, by w miarę możliwości leczenie osób chorych odbywało się w miejscu zamieszkania, a nie na zamkniętym oddziale, które dotąd wiązało się z ogromnym stresem całych rodzin.

Stereotypy wciąż są żywe Czy stereotypy na temat ludzi chorych nadal funkcjonują? Niestety, pewne pejoratywne i naznaczające osobę chorą określenia nadal są powodem wykluczenia i wyobcowania, na co zwraca uwagę Powiatowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Samo określenie „chory psychicznie” czy „upośledzony” wciąż ma charakter stygmatyzujący, co zmniejsza szanse na zapobieganie i skuteczne leczenie chorób i zaburzeń. Praca rozmaitych organizacji

i stowarzyszeń, a także sama obecność poradni zdrowia psychicznego i specjalistycznego oddziału szpitalnego na terenie powiatu sprawia, że nastawienie społeczeństwa do ludzi chorych ulega zmianie; przyczynia się również do tego, że osoby poddawane leczeniu bądź rehabilitacji zyskują pewne poczucie bezpieczeństwa. Choć nie wszyscy. Jak wyjawiła nam dyrektor NZOZ „Salus” w Szczecinku, Jolanta Martyniuk, sytuacja rodzinna czy socjalna wielu osób sprawia, że nie chcą one pozostawać w swoim domu. Tacy pacjenci coraz częściej szukają „schronienia” na szpitalnym oddziale, gdzie znajdują zabezpieczenie swoich emocjonalnych potrzeb.

Częściej chorują kobiety Według danych uzyskanych z NZOZ „Salus” oraz innych jednostek z terenu powiatu szczecineckiego ze świadczeń w 2010 r. skorzystało ogółem około 3187 osób. W tym samym czasie w poradniach zdrowia psychicznego udzielono 5528 porad. Liczba leczonych wynosiła wówczas 3187: w tym mężczyźni - 973 i kobiety - 1453. Zgodnie z podanymi w programie informacjami, zdecydowanie dominują zaburzenia niepsychotyczne - 754. Liczba chorób psychicznych wynosiła 464, a upośledzeń umysłowych - 208. Istotne są także zaburzenia spowodowane nadużywaniem alkoholu. W 2010 r. odnotowano ich 640. Jeśli chodzi zaś o choroby spowodowane zażywaniem innych substancji psychoaktywnych, to w tym wypadku liczba leczonych wynosiła 121. Warto dodać, iż program wskazuje na znaczny wzrost zaburzeń

Chorzy przez bezrobocie W przypadku osób dorosłych przyczyny zachorowalności ściśle wiążą się z panującym bezrobociem. Wiele ludzi żyje w biedzie, bez odpowiedniego zabezpieczenia socjalnego i perspektyw na przyszłość. Nie wszyscy są na tyle silni psychicznie i operatywni, by móc wyjechać za granicę. Stąd biorą się przeróżne depresje, zaburzenia lękowe czy chociażby nerwice. O tym jak ważna w rehabilitacji społecznej i zawodowej osób chorych jest praca, wiedzą doskonale ci, którzy na co dzień pracują z osobami upośledzonymi bądź niepełnosprawnymi na warsztatach terapii zajęciowej. - Naszym nadrzędnym celem jest przygotowanie uczestników warsztatów do życia i pracy - zaznacza Joanna Galińska z WTZ prowadzonych przez Stowarzyszenie ATUT w Szczecinku. - Chcemy w miarę możliwości włączyć te osoby w normalne życie społeczne. Warsztat Terapii Zajęciowej jest pierwszym etapem na drodze do pracy, mający za zadanie pomóc osobom niepełnosprawnym znaleźć zatrudnienie. - Uczestnicy warsztatu biorą udział w różnorodnych zajęciach prowadzonych w ramach pracowni zawodowych dodaje Joanna Galińska. - Działania w pracowniach są wspomagane przez szeroko pojętą rehabilitację ruchową, terapię muzyczną i psychologiczną. Zapewnia to uczestnikom szansę sprawdzenia się w różnych życiowych sytuacjach i rozwijania codziennej, osobistej zaradności.

Po co nam ZAZ? Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że ostatnim, ale bardzo ważnym, etapem na drodze osoby uczestniczącej w warsztatach do podjęcia zatrudnienia na otwartym rynku pracy jest zakład aktywności zawodowej. - Specyfika takiego zakładu jest najbardziej zbliżona do charakteru warsztatów terapii zajęciowej. Taki zakład musi jednak spełniać warunki dotyczące opieki medycznej, poradnictwa i usług rehabilitacyjnych. Wszystko po to, by przystosować osoby niepełnosprawne do aktywnego życia zawodowego - mówi Joanna Galińska. Zgodnie ze słowami naszej rozmówczyni, obecnie w powiecie praktykę zawodową „na próbę” odbywają mieszkańcy naszego powiatu w ZAZ prowadzonym przez Fundację im. S. Karłowskiego w Juchowie. Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że w niedalekiej przyszłości ZAZ powstanie także tu - na miejscu. Powiatowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego zakłada realizację projektu o nazwie „Zakład Aktywności Zawodowej w Szczecinku szansą dla osób niepełnosprawnych”. Odpowiedni wniosek przeszedł już pozytywną ocenę formalną i został przekazany do oceny merytorycznej. Przypomnijmy. Projekt ten zakłada dofinansowanie otwarcia i funkcjonowania przez

okres 3 lat Zakładu Aktywności Zawodowej w Szczecinku. Szczecinecki ZAZ ma działać w branży ogrodniczej i wykorzystywać pomieszczenia należące do Zespołu Szkół nr 6 im. St. Staszica. Zatrudnienie ma w nim znaleźć 20 osób. Wartość projektu to 3 603 420 zł, a cała kwota pochodzić będzie ze środków UE.

Poradnia dla dzieci i oddział otwarty O ile los osób dorosłych jest zabezpieczony, to można mówić o pewnych brakach jeśli chodzi o lecznictwo najmłodszych pacjentów. Pod tym względem w powiecie szczecineckim wciąż jest wiele do zrobienia. - Lecznictwo dla dorosłych jest w miarę zabezpieczone przekonuje Jolanta Martyniuk, dyrektor NZOZ „Salus”. - W powiecie szczecineckim funkcjonują dwie poradnie zdrowia psychicznego; jest też oddział psychiatryczny, w którym mamy zakontraktowanych 25 łóżek psychiatrycznych i 5 detoksykacyjnych. Przez cały czas oddział jest całkowicie obłożony. To dowód, że na tego typu świadczenia jest stałe zapotrzebowanie. Sytuację w dużym stopniu poprawiłoby zapewnienie pełnej kompleksowości usług. W tym celu należy dążyć do utworzenia w najbliższym czasie oddziału dziennego i zespołu leczenia środowiskowego przy poradni zdrowia. - Jeśli zaś chodzi o dzieci i młodzież, to ta populacja w powiecie szczecineckim nie ma zabezpieczonego leczenia - dodaje nasza rozmówczyni. Ich problemami, w miarę swoich możliwości i umiejętności, zajmują się psycholodzy i pedagodzy w różnych placówkach. Psychiatrzy w poradniach dla dorosłych udzielają konsultacji młodzieży tylko w nagłych przypadkach. Osoby wymagające niezbędnego leczenia udają się do Poradni dla Dzieci i Młodzieży w Koszalinie lub do szpitala w Szczecinie Zdrojach. Zdaniem Jolanty Martyniuk, w ostatnim czasie problem zaburzeń wśród dzieci i młodzieży mocno narasta, często rodzi też niepotrzebne konflikty między instytucjami opiekuńczymi a służbą zdrowia. Dlatego tym pilniejsza jest potrzeba zorganizowania Poradni dla Dzieci i Młodzieży w Szczecinku: - Władze samorządowe te problemy dostrzegają i są nastawione przychylnie do ich rozwiązywania - mówi dyrektor. - Nasz powiatowy program ustanawia priorytety i porządkuje działania w tej dziedzinie. Jednak rezultaty zawsze będą zależały od dostępnych środków finansowych i zaangażowania ludzi dobrej woli. - Ja mam nadzieję, że program zainicjuje większą współpracę pomiędzy poszczególnymi instytucjami i placówkami, usprawni naszą pracę i przyczyni się do jej większej skuteczności dla dobra naszych pacjentów i podopiecznych. (sz)


ZE ZBIORÓW MUZEUM REGIONALNEGO

kwidowano pośredni szczebel administracyjny, czyli powiaty i koncepcja nowej wizji komunikacyjnej w naszym mieście trafiła do kosza. Natomiast ci od komunikacji drogowej zdążyli i jest jak jest. Ale idzie ku lepszemu, niebawem dworzec PKS będzie się szykował do przeprowadzki, w rejon dworca kolejowego. Można by rzec przyjdzie góra do Mahometa.

Na wieczną

foto:Jerzy Dudź

rzeczy pamiątkę

Obraz przedstawia małżeństwo mieszczańskie z jedenaściorgiem dzieci w różnym wieku, jak się wydaje wg starszeństwa. Przy czym osobno umieszczono kobiety z dziewczynkami i mężczyzn z chłopcami. dowania. Szczególnie ten ostatni motyw i dziś przyświeca w grzebaniu wybitnych przedstawicieli społeczeństwa w nekropoliach narodowych. Zupełnie niedawno na rynku antykwarycznym pojawił się obraz epitafijny, pochodzący z Pomorza, prawdopodobnie Zachodniego, datowany na koniec XVI w. Należy podkreślić, że Pomorze Zachodnie w wyniku wojny i późniejszych zaniedbań, poniosło ogromne straty w substancji zabytkowej. Każdy cenniejszy obiekt, zagrożony wywiezieniem z kraju, jeszcze bardziej zubaża tutejsze zabytki. Dlatego po konsultacjach ze specjalistami, dzięki naszym sponsorom, którym tą drogą, raz jeszcze składam podziękowanie, możliwe było pozyskanie tego bardzo interesującego dzieła. Obraz przedstawia małżeństwo mieszczańskie z jedenaściorgiem dzieci w różnym wieku, jak się wydaje wg starszeństwa i jedną wnuczką. Przy czym osobno umieszczono kobiety z dziewczynkami, i osobno mężczyzn z chłopcami. Wszyscy klęczą ze złożonymi do modlitwy rękoma, z czerwonymi, odbijającymi się wyraźnie różańcami. Sześcioro małych dzieci ubrana jest w białe szaty, a nad ich główkami umieszczono małe, czerwone krzyżyki. Jest to znak, że zmarły bardzo wcześnie i nie zdążył „zabrukać” je grzech. Kobiety ubrane są w ciemne płaszcze.

REKLAMA

Wszędzie tam gdzie przyjęto chrześcijaństwo zmarłych chowano na cmentarzach zakładanych wokół kościołów. Tylko osoby duchowne i najwyżsi w hierarchii społecznej władcy i książęta mogli liczyć na pochówek w samym kościele. Z czasem ograniczenia te dość znacznie złagodzono. Władcy dla upamiętnienia siebie i swojej dynastii często stawiali w kościołach, możliwie blisko prezbiterium, wspaniałe nagrobki. Budowano także w tym celu, osobne kaplice - mauzolea. Szlachta i bogate mieszczaństwo, także byli licznie grzebani w kościołach, ale na ogół zadawalali się skromniejszym od nagrobka epitafium. Epitafia znane były od starożytności, ale dopiero w XV wieku stały się popularne w chrześcijańskiej Europie. Od nagrobka, epitafium różniło się mniej okazałą formą i z reguły skromniejszą dekoracją. Rzeźbiono je w kamieniu czy w drewnie, albo malowano. Epitafia były popularne zarówno wśród katolików jak i protestantów, chociaż widoczne były w sposobie przedstawienia różnice wyznaniowe i regionalne. Podstawowym motywem zabiegania o pochówek w kościele była chęć manifestacji swojej pozycji społecznej oraz przekonanie, że sama obecność w kościele uświęci nieboszczyka i skróci mu drogę do nieba. Była to też pochwała życia zmarłego i przykład dla innych do naśla-

Dwie najmłodsze (niezamężne?) mają białe ozdobne pasy zakończone frędzlami, które spływają od pasa aż do kolan i wywinięte leżą na posadzce. Wszystkie kobiety mają zamiast kołnierzy, duże barokowe kryzy i czepki na głowie - zamężne białe, panny(?) kolorowe. Matka rodziny, podobnie jak ojciec są wyraźnie wyodrębnieni. Mężczyźni (3) ubrani są w czarne płaszcze. Głowa rodziny podobnie jak kobiety ma kryzę, natomiast dwaj synowie, wywijane kołnierze. Wszyscy mają odkryte głowy, a kapelusze leżą przed nimi na posadzce. W fundacjach mieszczańskich epitafia tego typu pojawiły się w 2 poł. XVI w. i 1 poł. XVIIw. Służyły one nie tylko upamiętnieniu „ojca”, ale i całej rodziny. Były też przejawem pochwały cnót rodzinnych, które Luter często podkreślał. Można też go odczytać jako błogosławieństwo boże, którym obdarzono małżonków tak licznej rodziny. Przynależność tego epitafium do protestanckiego kręgu wyznaniowego, wydaje się bezsporna. Epitafium niestety nie jest kompletne. Brak mu górnej części, mniej więcej dwukrotnie większej niż zachowana. Musiała się znajdować na niej scena Ukrzyżowania, może Zmartwychwstania, albo też inna np. z wizerunkiem patrona głowy rodziny. Dopiero w takim kontekście zrozumiana jest adoracja całej rodziny. Obraz wykonany został techniką olejną na 3 sosnowych(?) deskach, w układzie poziomym, o wymiarach 124,5 cm x 55 cm. Deski zostały wtórnie scalone, brak oryginalnej ramy. Na całej powierzchni obrazu liczne spękania i odpryski fary, ale ze stosunkowo niewielką szkodą dla treści wizerunku. W części środkowej widać charakterystyczne spękania farby pod wpływem wysokiej temperatury. Jak wspomniałem obraz stanowi zaledwie około 1/3 całości. Mimo to zważywszy na jego wartość historyczną z pewnością godny jest ekspozycji muzealnej. Obraz został zakupiony dzięki wsparciu szczecineckich firm: Telzas ETC Group, KPPD Szczecinek SA, EP & M Electronic Power & Market Sp z o.o., POM EKO Szczecinek Sp. Z o.o., EKO Invest Szczecinek Sp. z o.o. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku

Zaciekawił mnie fragment spacerkowej korespondencji (TS nr 600 - dop. red.) odnoszący się do ubiegłorocznej setnej rocznicy budowy wieży Bismarcka - pisze Michał G. - przyznaję, nie wiedziałem o tym, jak też o samych okolicznościach budowy nadjeziornej kamiennej wieży. Ciekawe, czy w ratuszu będą pamiętać, że w tym roku mija 160. rocznica jego wybudowania? Dziesięć lat temu, ta bardziej okrągła, bo 150. rocznica minęła bez echa, więc może teraz? - zastanawia się nasz długoletni Czytelnik. Fakt, choć co do szczegółów, to naszemu eklektycznemu neoromańskiemu ratuszowi 160 lat formalnie stuknie za rok, ponieważ przekazano go we władanie radnym i miejskim urzędnikom w październiku 1853 roku. Natomiast widoczny na ratuszowej wieży rok 1852, jest co najwyżej datą rozpoczęcia budowy. To gwoli ścisłości. A co do ewentualnego świętowania każdych okrągłych dziesiątek? Nie ma w zasadzie takiego zwyczaju, ale jakby co - warto wiedzieć. Ręce opadają - mówi Czytelniczka z Zachodu - złośliwym sąsiadom najwyraźniej nie podoba się, że ciągle uzupełniam na wspólnej w końcu klatce schodowej znikające co rusz żarówki, bo przecież nikt inny nie może ich stąd wykręcać. Upilnować i przyłapać kogokolwiek na tym procederze raczej mi się nie uda, ale poznałam przyczynę tych tęsknot za ciemnością na klatce schodowej. Ciągle śmierdzi tu dymem papierosowym, a w ciemnościach wygodniej, bo łamiący lokatorski przepis palacz pozostaje wtedy raczej anonimowy. Czy nie powinna zająć się tym spółdzielcza administracja. Jasne, że powinna, dopowiadamy od siebie, oczywiście tejże administracji. Skoro o klatkach schodowych to dopiszmy drugi sygnał z tej serii, choć zgoła odmienny. W bloku na osiedlu przy ulicy Mierosławskiego, na schodach światło pali się bez przerwy. Tu z kolei automatyczny wyłącznik blokowany jest zapałką przez młodociane towarzystwo, które na klatce schodowej urządza sobie schadzki i pogawędki. Cóż, krajan potrafi, można by rzec. Zupełnie przypadkowo poznany, ale nader sympatyczny Czytelnik z Leszna, który czasowo przebywa w Szczecinku (stąd ta przypadkowość) dziwi się, dlaczego dworzec kolejowy tak bardzo jest u nas oddalony od dworca PKS. Dodaje, że w wielu miastach, nawet i ościennych są one usytuowane zwykle w pobliżu. Istotnie, tak u nas jest, ale warto przypomnieć, że na decyzję budowy, a właściwie - lokalizacji obecnego dworca PKS, a było to w latach 70. ubiegłego wieku, miały wpływ dość zaawansowane wówczas starania przeniesienia osobowego dworca kolejowego na obecny przystanek Szczecinek Chyże. Mówią, że gdyby stary podział administracyjny przetrwał jeszcze rok, to kolejarze zdążyliby choćby rozpocząć budowę nowego dworca, a wtedy trzeba byłoby go już kończyć i może by się to dokonało. Jednak 1 czerwca 1975 roku zli-

W dobie elektroniki i powszechnej, choć niekiedy natrętnej komunikacji esemesowej i mailowej listy, czy karty pocztowe stają się czasami swoistą osobliwością. Jak choćby oryginalna kartka pocztowa z życzeniami, jaką w końcówce zimowych ferii otrzymaliśmy w spacerkowej poczcie od grupki gimnazjalistów, która sprawiła nam i frajdę, i radość. Zwłaszcza, że młodym szczecinecczanom poszczęściło się i trafili na śnieżną i w miarę mroźną pogodę, co w górach o tej porze roku nie jest niby niczym szczególnym, ale wiadomo, że różnie ostatnio z tym bywa. Tak czy inaczej u nas przed dwa feryjne tygodnie śniegu byście nie uświadczyli, więc warto było. Pozdrawiam Was serdecznie! No to jeszcze o feriach. Tym razem za sprawą także dość sympatycznej informacji, jaką też w końcówce ferii otrzymaliśmy od Renaty C., która chwali Samorządową Agencję Promocji i Kultury za organizację wypoczynku dla dzieci. Sygnał naszej Czytelniczki po raz kolejny utwierdził nas w przekonaniu, że SAPiK, to firma co się zowie i jeżeli już za coś się zabiera, musi to zawsze być zorganizowane na odpowiednim poziomie. Czynne były liczne pracownie, które potrafiły zaciekawić nawet największych nudziarzy, uczestnicy feryjnych zimowych półkolonii wyjeżdżali do leśniczówki i do dworku w Luboradzy, także na spektakl do Teatru Muzycznego w Poznaniu, a nawet do Gdyni. Wszyscy, zarówno młodociani uczestnicy jak i ich rodzice są zgodni - przez dwa tygodnie było tu naprawdę bardzo, bardzo atrakcyjnie. Nic zatem dodać, a organizatorom - tylko gratulować! Okrojone do granic możliwości lady przy kasach w większości szczecineckich supermarketów, sprawiają, że większe zakupy są dla klientów sporym wyzwaniem i nielichą udręka - pisze Roman D. - Kasjerka wrzuca skasowane produkty z szybkością automatu, trzy, cztery powodują już zastój a co dopiero, gdy cotygodniowymi, jak zwykle w moim przypadku, zakupami wyładowany jest cały wózek? Nie wiadomo, czy ładować je z powrotem, czy upychać do toreb i reklamówek, a tu już trzeba płacić, bo kolejka się niecierpliwi, choć za chwilę każdy będzie przez to samo przechodził. Te lady przy kasach powinny być o wiele większe, co prawda nie wszędzie tak jest, ale w tych śródmiejskich, gdzie najbliżej, akurat jak na złość. Zwróćcie komu trzeba uwagę, że nakłada się podkoszulek a nie podkoszulkę, jak ostatnio słyszałam - przypomina nasza długoletnia i jak widać bardzo uważna Czytelniczka. Jasne, że przypominamy, ale gdy raz jeszcze na słownym babolu przyłapiemy, to i kogo trzeba zawstydzimy. Nasza Czytelniczka dopowiada, że gdy czyjaś praca polega na operowaniu słowem w mowie czy w piśmie, powinno się przywiązywać większą uwagę do staranności wypowiedzi. Nic dodać, chyba, że raz jeszcze - podkoszulek, bo jest to rodzaj męski. (ur)


JERZY GASIUL

Zaczęło się od dziurawego mostu

CZĘŚĆ I

Najstarszy znany nam plan miasta pochodzi z XVII wieku i został zamieszczony przez tutejszego nauczyciela Gimnazjum Księżnej Jadwigi - prof. Karla Tümpla - w jego pracy poświęconej dziejom Szczecinka, wydanej z okazji 600-lecia założenia miasta. Tamże można zobaczyć szkic przedstawiający przebieg i nazwy ulic, jak również lokalizację najważniejszych budowli. Niestety, nie ma na nim Chyżego (Kiecza), kaszubskiego przedmieścia położonego w północnej części miasta. To dość dziwne zważywszy, że przynajmniej w pierwszych wiekach po założeniu miasta, liczba ludności kaszubskiej, a więc rodzimej, znacznie przewyższała liczbę osadników niemieckich. Według opinii współczesnych historyków, ówczesny poziom wód jeziora Trzesiecko i Wielimie był wyższy od dzisiejszego o prawie trzy metry. Uważam, że jest to mało prawdopodobne, ale dyskutować z historykami o hipsometrii Szczecinka sprzed pięciu wieków, nie zamierzam. Moim zdaniem wystarczy jedynie przeanalizować współczesne ukształtowanie terenu przy obu jeziorach ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie znajdowały się historyczne miejskie budowle. Przy tak wysokim stanie wód - dzisiaj Trzesiecko ma ok. 134 m n. p. m., a plac Wolności (Rynek) - 137,8 m, na średniowiecznym Rynku i to o suchej porze roku, byłoby ok. 2 metrów wody! Zamiast ulic wykładanych dranicami, mielibyśmy dzisiaj kanały, a więc namiastkę Wenecji. Wprawdzie przez kilka wieków ukształtowanie terenu w mieście uległo przeobrażeniu, ale z pewnością nie aż tak radykalnie. Świadczą o tym pozostałości po nawierzchniach średniowiecznych ulic. Kilka lat temu zostały przypadkowo odkryte podczas przebudowy kanalizacji. Okazało się, że w tym czasie dzisiejszy pl. Wolności (Rynek) i ul. Boh. Warszawy (ul. Królewska) były wyłożone dranicami. Ich pozosta-

łości odkryto na poziomie od 80 do 200 cm poniżej dzisiejszego terenu. Z całą pewnością można powiedzieć, że wody u nas nigdy nie brakowało. Z tego też powodu, zarówno nawierzchnie ulic jak i fundamenty budynków, stawiano na drewnianych palach i rusztach. Ponieważ wszelkiego rodzaju odpady, śmieci, a nawet nieczystości wylewano, bądź wysypywano wprost na ulice, z biegiem lat i wieków teren stopniowo się podnosił. Wypada też wspomnieć o licznych nawiedzających miasto pożarach, podczas których zabudowa niszczona była do imentu. Potem na pogorzelisku odbudowywano domy

i tak stopniowo ulice pięły się wyżej i wyżej. Zatem jak mogły przebiegać ulice na przełomie szesnastego i siedemnastego stulecia? Szkic siatki ulic wykonałem na podstawie planu prof. Tümpla. Dla lepszej orientacji nazewnictwo spolszczyłem. Otóż, centralnym punktem w mieście był Rynek, zwany dzisiaj placem Wolności. Na zachód odchodziła od niego ul. Królewska (Königstr.) - to dzisiejsza ul. Boh. Warszawy. Na wschód, a więc w kierunku przejścia granicznego na Gwdzie, prowadziła ul. Pruska (Preußischestr.) - to dzisiejszy deptak, czyli ul. 9. Maja. Cdn.

Najstarsza znana nam rycina przedstawiająca Nowen Stettin pochodzi z 1612 roku. Widoczek zamieszczony został przez profesora teologii i poetyki Eilhardusa Lubinusa na Wielkiej Mapie Księstwa Pomorskiego. Mapa powstawała w latach 1611-1618. Autorem większej części rysunków był pochodzący z Antwerpii, mieszkający w Szczecinie Hans Wolfart. Tutejsi naukowcy prof. E. Wille i prof. K. Tümpel uważali, że pokazany na mapie widok niedokładnie oddawał stan rzeczywisty. Ówczesnym zwyczajem najważniejsze miejskie budowle przedstawiano w nadnaturalnej wielkości po to, aby podkreślić ich rangę. Autor dość swobodnie potraktował też perspektywę. W rzeczywistości taki ogląd miasta byłby niemożliwy. Miasto zostało pokazane od strony Winnicznej Góry. Po lewej stronie wiadać zamek z prowadzącą do niego groblą. Ponad miejską zabudową góruje kościół pw. św. Mikołaja oraz ratusz z wieżyczką zegarową. Poniżej fragment mapy z przeległymi do Szczecinka - Nieu Stettina miejscowościami: Soltenitz - Żółtnica, Frederichs - Godzimierz, Turow - Turowo,Hutte - Sitno, Marienthron (klasztor augustianów), Hamelstall (okolice Dębowa), Strisitzke - Trzesieka, Galow - Gałowo, Kuddow - Gwda.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Hania - ur 1.02 - 3200 g - 57 cm.

Jędrzej - ur 3.02 - 4340 g - 59 cm.

Karol - ur 1.02 - 4800 g - 58 cm.

Natasza - ur 4.02 - 3300 g - 55 cm.

Malwinka - ur 7.02 - 3150 g - 54 cm.

Nadia Iwona - ur 3.02 - 3690 g - 57 cm.

Wojsko zbada, spisze i odeśle do rezerwy

REKLAMA REKLAMA

„bomba”. Trzeba było znaleźć ją oraz wskazówki jak ją rozbroić. Dokonaliśmy tego - wykazaliśmy się miłością do naszych barw i szczepu oraz dużą wiedzą na ten temat. Odzyskaliśmy czerń. Cisza nocna została odwołana. Kawiarenka była dostępna całą noc. Opuszczając biwak każdy czuł radość z przeżytych chwil oraz wielki żal, że to już koniec. Te dni zapaliły w nas nową miłość do czerni, a wspomnienia pozostaną w nas na zawsze, trudno ująć je w kilka zdań, opisując co tam się wydarzyło. dh Agata Bijak

REKLAMA

Między 23 a 27 stycznia odbył się biwak 13 Czarnego Szczepu „licencja na czerń”. Po zakwaterowaniu w Gimnazjum im. ks. Jana Twardowskiego w Grzmiącej, udaliśmy się na gry i śpiewanki. Uczestnicy na czas biwaku zostali podzieleni na domy: Dżetę, Lambdę, Omikron, Jotę oraz Epsilon. Drugiego dnia, po rozgrzewce, usłyszeliśmy syrenę - oznaczała zbiórkę na sali gimnastycznej. Okazało się, że porywacze zabrali nasze czarne chusty i zostawili białe. Obejrzeliśmy filmik od arcyłotrów i poznaliśmy cel biwaku - musieliśmy odzyskać barwy. Powieszona została tablica z punktacją. Aby uzyskać „licencję na czerń” mieliśmy zdobyć podczas zajęć i specjalnych zadań określoną ilość punktów. Jedno z nich szczególnie nam się spodobało. Między dwoma filarami, ponad naszymi głowami, rozciągnięta była lina. Mieliśmy przedostać się na drugą stronę, nad nią, bez dotykania (inaczej musieliśmy zacząć wszystko od początku - mieliśmy pół godziny). Mimo kilku nieudanych prób udało się! Obraz wyciągniętych rąk, czekających by kogoś złapać, zapadł w pamięci. Czekało nas także wiele innych zadań, np. rozbijanie namiotów z zasłoniętymi oczami. Wieczorem odzyskaliśmy trochę czerni z powrotem, spray pokrył część naszych chust. Pod koniec kolejnego dnia, po dyskusji na temat barw i ludzi, odzyskaliśmy jej trochę więcej - lecz to ciągle nie było to samo. Czwartego ranka zaskoczyła nas symulacja - pomogliśmy „cierpiącym” przyjaciołom udzielając pierwszej pomocy. Tego samego dnia okazało się że w szkole podłożona jest

siadającymi kwalifikacje przydatne armii oraz kobietami, które w tym roku kończą naukę w szkołach medycznych i weterynaryjnych oraz na kierunkach psychologicznych. Wszyscy, którzy staną do kwalifikacji otrzymają kategorię zdrowia, książeczkę wojskową i o ile nie wyrażą chęci podjęcia służby zawodowej, to zostaną przeniesieni do rezerwy. Na zawsze, chyba, że ojczyzna stanie w obliczu zagrożenia. (sw)

REKLAMA

Licencja na czerń

wolnych od pracy. Powiatowa Komisja Lekarska będzie pracować w godz. 8-13 w lokalu przy ulicy Kościuszki 47-49 (dawny internat Liceum Medycznego). 19-latkowie to nie wszyscy delikwenci, którzy staną oko w oko z wojskiem. Obowiązek ten nałożono też na urodzonych w latach 1988-92, którzy dotąd nie stawili się do poboru.Wojsko chce się również spotkać z paniami (19-24 lat), po-

REKLAMA

Nie ma zmiłuj. Mimo, ze powszechny pobór do wojska odszedł już dawno w zapomnienie, to armia chce wiedzieć ilu ma potencjalnych żołnierzy. Dlatego w terminie od 23 lutego do 8 marca br. w Szczecinku zostanie przeprowadzona kwalifikacja wojskowa mężczyzn urodzonych w 1993 roku, a więc 19-letnich. Kwalifikacja będzie prowadzona w dni powszednie oprócz świąt i dni ustawowo


Zanim powstało miasto CZĘŚĆ V

Szczecinek na starych zdjęciach (76)

Mateusz Zacharewicz w Gałowie i stanowisko nr 1 w Sitnie. Stanowisko nr 1 w Gałowie usytuowane jest wśród podmokłych łąk 0,9 km na wschód od jeziora Wielimie, stanowisko nr 1 w Sitnie zlokalizowane jest na niewielkim wywyższeniu przy brzegu jeziora Rybno. Stanowisko nr 3 w Brzeźnie usytuowane jest na półwyspie przy południowym brzegu jeziora Trzebiechowo, jedynego dostępu do grodziska chroni wał poprzeczny. Jak wynika z poczynionych obserwacji, najczęściej wykorzystywanemu położeniu topograficznemu grodzisk towarzyszyło niewielkie wywyższenie terenu i lokalizacja FOTO F. Archiwum

Grodziska wyżynne na badanym obszarze występują w dwóch odmianach: pierścieniowate i podkowiaste. Największe grodzisko z rejonu jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo stanowisko nr 1 w Grąbczynie otoczone wałem pierścieniowatym usytuowane jest na półwyspie wciętym w jezioro Wierzchowo. Stanowisko nr 1 w Radaczu, również pierścieniowate, usytuowane jest na wzniesieniu w pobliżu jeziora Radacz, otoczone z 3 stron łąkami. Ostatnie grodzisko o położeniu wyżynnym i formie podkowiastej w Starym Wierzchowie usytuowane jest

foto:Jerzy Gasiul

Jezioro Radacz od strony południowo-wschodniej widziane z samolotu. z południowego-wschodu. FOTO: Mateusz Zacharewicz

Sądząc po umieszczonej dacie, nadawca tej pocztówki swoją korespondencję sporządził w wigilię Bożego Narodzenia 24 grudnia 1907 roku. Na zdjęciu została uwieczniona restauracja „Flora” przy stacji kolejowej Szczecinek Chyże (Neustettin Kietz). Restauracja zbudowana była najprawdopodobniej z drewna, ale jej kubatura znacznie przewyższała budynek stacyjny. Oprócz restauracji przy ul. Kaszubskiej na odcinku od stacji do miejskiej rzeźni nie było ani jednego budynku. Po obu stronach brukowanej uliczki rozpościerały się jedynie podmokłe łąki. Przypomnę, że obwodnica powstała dopiero w latach sześćdziesiątych XX w. Restauracja „Flora” została nawet umieszczona na mapie miasta pochodzącej z przełomu XIX i XX wieku. Jednak jak wynika z późniejszego planu, w latach trzydziestych już nie istniała. Linia kolejowa do Białogardu wraz z budynkiem stacyjnym została oddana do użytku dokładnie 15 listopada 1878 roku. W tym samym czasie oddano również połączenie do Słupska. Być może to właśnie z tych lat pochodzi nieistniejący od dawna tor, który łączył bezpośrednio linię białogardzką ze słupską, odciążając w ten sposób dworzec główny. Dzisiaj po dawnym torze pozostały ślady w postaci wielkich wykopów i nasypów, a także zagubiony w polu, zniszczony podczas wojny, żelbetowy wiadukt. Jedno jest pewne. Dzisiaj po dawnej restauracji nie ma nawet śladu. Jedynym punktem odniesienia jest będący w rozpaczliwym stanie, zdewastowany do imentu, budynek stacji Szczecinek Chyże. (jg)

Grodzisko w Brzeźnie na wzniesieniu przy brzegu jeziora Wierzchowo. Zdecydowana jednak większość grodzisk w rejonie jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo usytuowana jest na terenach nizinnych. Do grodzisk położenia nizinnego zalicza się: stanowiska nr 1, 2 i 3 w Brzeźnie, stanowisko nr 1 w Gałowie, stanowisko nr 1 w Godzimierzu, stanowisko nr 2 w Radaczu, stanowisko nr 1 w Sitnie, stanowisko nr 2 w Szczecinku i stanowisko nr 1 w Wierzchowie. Grodziska nizinne występują we wszystkich formach zlokalizowanych na objętym problematyką terenie. Pierścieniowatą formę mają grodziska: stanowisko nr 1 i 2 w Brzeźnie i stanowisko nr 1 w Wierzchowie. Stanowiska nr 1 i 2 w Brzeźnie usytuowane są na półwyspie jeziora Wielatowo, natomiast stanowisko nr 1 w Wierzchowie zlokalizowane jest na obszarze równinnym przy brzegu jeziora Wierzchowo. Podkowiastą formę mają grodziska: stanowisko nr 1

grodziska na półwyspie. Chronologia grodzisk w rejonie jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo. Chronologiczna klasyfikacja grodzisk z rejonu jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo ma na celu przyporządkowanie omówionych grodzisk do czasu, w którym funkcjonowały. Materiałem datującym uzyskanym dzięki podjętym pracom archeologicznym (powierzchniowym i sondażowym) będzie ceramika, na ogół rozdrobniona, stanowiąca z reguły jedyną podstawę datacji grodzisk. Chronologiczne usystematyzowanie nie nastręcza dużych problemów w przypadku stanowisk badanych systematycznie. Brak badań na zespołach zwartych pochodzących z badań systematycznych ogranicza walor poznawczy dla chronologii tych obiektów. Na zainteresowanym te-

renie szerokopłaszczyznowe badania archeologiczne przeprowadzono tylko na 2 stanowiskach. Są to stanowisko nr 1 i 2 w Radaczu. Pozostałe grodziska badane metodą powierzchniową i sondażową nie dają kompleksowych informacji na temat chronologii obiektu. Ceramika wczesnośredniowieczna, która występuje na 12 badanych grodziskach, jest pozostałością osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Kryterium, które najbardziej odzwierciedlało chronologię, będzie stopień rozwoju technologicznego naczyń ceramicznych. Próba periodyzacji ceramiki wczesnośredniowiecznej z rejonu jezior Radacz, Wielimie i Wierzchowo zostanie porównana do bardzo dobrze przebadanego materiału z dorzecza Parsęty. Dzięki uzyskanej szerokiej bazie źródłowej w wyniku wieloletnich, planowanych badań wykopaliskowych przeprowadzonych w dorze-

czu dolnej Parsęty, zarówno na grodziskach, osadach jaki i cmentarzyskach, pozwoliło w oparciu o zwarte zespoły źródłowe i układy stratygraficzne, na przeprowadzenie pełnej analizy formalno-typologicznej i opracowanie schematu chronologicznego oraz faz rozwojowych ceramiki z tego obszaru i możliwość zastosowania tego schematu do większości grodzisk pomorskich. Schemat rozwoju technologii ceramiki wczesnośredniowiecznej w dorzeczu dolnej Parsęty ujęty został przez Władysława Łosińskiego w postaci pięciu następujących po sobie fazach: Faza I - przypada głównie na VI wiek i bardzo prawdopodobne, że na początek VII wieku (charakteryzują ją naczynia ręcznie lepione bez użycia koła garncarskiego, typu Dziedzice). Faza II - VII - około połowy IX wieku, z podziałem na 2 podfazy:

Podfaza a - początki lub I połowa VII wieku - do połowy VIII wieku (występują głównie naczynia częściowo-słaboformująco obtaczane na kole, typów Gołańcz i Kędrzyno, przy stosunkowo niewielkim współudziale naczyń częściowo-silnieformująco obtaczanych). Podfaza b - połowa VIII - do połowy IX wieku (obok naczyń częściowo-słaboformujących obtaczanych typów Gołańcz Kędrzyno i Szczecin, występują dość liczne naczynia częściowo-silnieformująco obtaczane typów Bardy i Wolin). Faza III - połowa IX - do 2 połowy (lata 70-te) X wieku (obok sporadycznie zarejestrowanych naczyń częściowo-słaboformująco obtaczanych typu Szczecin, występują częściowo-silnie formującoobtaczane typu Wolin oraz pod koniec tej fazy pojawiają się naczynia całkowicie-silnieformująco obtaczane, do których nawiązują naczynia typu Świelubie). Cdn.


Sprzedam

Kupię

• TANIE laptopy po przeglądzie od 300 do 800 zł gwarancja, E.Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646.

• PILNE- MIESZKANIE, 4p, do IIp. Tel. 604 566 432.

• UBRANIA na chłopca10,11,12 lat stan dobry i bardzo dobry, dużo, 200 zł. Tel. 723 455 737. • KAMERA cyfrowa Sony HDRXR155E full hd,120 Gb, 25 zoom,nowa. Tel. 601 157 255. • IPHONE 4 16 Gb, cały komplet, stan bardzo dobry, 1300 zł. Tel. 664 976 276.

• USZKODZONE laptopy / E.Plater 25a Szczecinek. Tel. 695 666 646. • STARE motory, meble, obrazy, wszelkie starocie. Tel. 888 366 124.

Nieruchomości • DOM parter, 130m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845.

• REGAŁ i lady sklepowe, metkownicę. Tel. 693 450 504.

• LOKAL usługowo-handlowy, 33m2, centrum Szczecinka. Tel. 502 566 109.

• KOSIARKĘ żyłkową, spalinową renomowanej firmy, 200 zł. Tel. 664 802 306 lub 795 161 336.

• MIESZKANIE, ul. Spółdzielcza, IVp, 2p, 47m2, widna kuchnia, balkon, atrakcyjna cena. Tel. 693 443 161.

• METALOWE karnistry na benzynę 2 szt., 100 zł. Tel. 664 802 306 lub 795 161 336.

• MIESZKANIE bezczynszowe, 78m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632.

• MATERAC rehabilitacyjny z pilotem, 24 funkcje, masażu, nowy. Tel. 664 802 306 lub 795 161 336. • JAŁÓWKĘ mięsną, ok. 500 kg. Tel. 672 660 860 po godz. 20.00 • WEŁNIANY dywan, 2x3, wyprawione skórki rudych lisów. Tel. 694 156 208. • SIANO w kostkach, pierwszy pokos, przechowywane w stodole. Tel. 781 946 687.

• DZIAŁKI budowlane, ul. Boczna, 1100 m2, Szczecinek, 80 zł/ m2. Tel. 669 104 715. • MIESZKANIE 120m2, ul. Piłsudskiego 8, po kapitalnym remoncie, wysoki standard. Tel. 662 052 082. • MIESZKANIE 2p, 38 m2, IVp, ul. Koszalińska. Tel. 798 386 261. • ZADBANE, b.ładne mieszkanie, 3p, Ip, 60 m2, balkon, ul. Warszawska. Tel. 797 865 076.

• TELEWIZOR 21 cali, LG. Tel. 608 720 238.

• MIESZKANIE 2p IIIp 44 m2, balkon, środkowe, 130 000 zł ul. Wyszyńskiego 55. Tel. 880 287 876.

• MIESZKANIE, Ostrowąsy k/ Barwic, 66m2, 3p, IIp, kuchnia, łazienka, toaleta, garaż, piwnica, bud. gospodarcze., c.o., po remoncie. Tel. 665 242 503 lub 669 258 139. • MIESZKANIE 3p, ul. Wyszyńskiego 90, 63m2 ,wysoki standard, środkowe, ciepłe, słoneczne, IIp, okna PCV , parkiety, gładzie, zabudowy. Tel. 695 662 970.

• DZIAŁKA przy jez. Wielimie, budowlana, ul. Rybacka, 9899 m2, 218000 zł. Tel. 694 886 720. • GARAŻ w Szczecinku, bezpiecznie położony, energia elektryczna. Tel. 502 542 191. • MIESZKANIE 2p, IIp, 47 m2, ul. 28 Lutego. Tel. 504 835 303. • PODWÓJNY garaż na os. Zachód prąd, kanał. Tel. 792 815 474. • MIESZKANIE 3p, 67m2 w domku 2-rodzinnym, duży ogród, piwnica, Kościuszki 70. Tel. 784 840 859.

• MIESZKANIE 3p, parter, 47,20 m2, ul. Koszalińska, po remoncie. Tel. 502 742 748.

• MIESZKANIE 3 p. po remoncie, 54 m2 w centrum, niedrogo. Tel. 606 199 559.

• DZIAŁKA budowlana, uzbrojona, 1215 m2, ul. Krajobrazowa ( Trzesieka), 105000 zł. Tel. 600 032 850.

• MIESZKANIE dwupokojowe 50 m2 z loggią, IV p., tanio, ul. Winniczna. Tel. 604 076 125.

• DOM 120m2, działka 0,4 ha, pomieszczenie gospodarcze 60 m2, do remontu, cisza, okolice lasu. Tel. 514 750 426. • TANIO ! mieszkanie 83m2, 2p, ul. Limanowskiego oraz kawalerka 24m2 ul. Koszalińska. Tel. 798 583 353. • MIESZKANIE własnościowe 3p, parter, 58 m2, ul. Kopernika, okna PCV, loggia, panele, 190000 zł. Tel. 600 645 489.

• ŁADNY duży dom, ok. Szczecinka, stan surowy, tanio. Tel. 600 826 792. • LOKAL użytkowy 30 m2 sprzedam lub wynajmę. Tel. 886 741 677. • GARAŻ, os. Zachód, kanał, metalowe drzwi. Tel. 692 172 074. • MIESZKANIE własnościowe, 65m2, 3p, osobno wc i łazienka lub zamienię na 2 mniejsze. Tel. 795 161 336.

• MIESZKANIE 3p, 63 m2, IIp. Tel.502 191 207.

• MIESZKANIE 52m2, 3p, balkon, dwustronne, słoneczne, po remoncie. Tel. 606 306 849.

• MIESZKANIE słoneczne, 2p, IVp, po remoncie, centrum przy deptaku. Tel. 530 444 435.

• DZIAŁKA budowlana 3000 m2, atrakcyjnie położona, ogrodzona, atrakcyjna cena. Tel. 608 104 378.

Do wynajęcia mam • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel.608 686 406 lub 795 104 322. • MIESZKANIE 65m2, 3p, kuchnia, łazienka, w domku, czynsz +opłaty+kaucja. Tel. 664 494 558. • LOKAL usługowo-handlowy, centrum Szczecinka, 660 m2, ul. E.Plater 5,, od 01 kwietnia. Tel. 602 434 668. • WARSZTAT z możliwością zamieszkania, ul. Miła 49 Tel. 606 216 764. • LOKAL użytkowy 35 m2. Tel. 661 732 085. • GARAŻ, ul. Wiśniowa. Tel. 661 894 911. • KAWALERKA nieumeblowana, 29 m2, 550 zł + liczniki + kaucja zwrotna. Tel. 666 963 377. • LOKAL użytkowy ok.50 m2 ul. Wyszyńskiego po zakładzie kosmetyczno-fryzjerskim na dowolną działalność - wszystkie media. Tel. 602 216 792. • KAWALERKA w Szczecinku Tel. 602 216 792. • HALA 300 m2 ul. Słowiańska w Szczecinku na dowolną działalność Tel. 602 216 792. • LOKAL użytkowy pod działalność gospodarczą, od 1.03.2012r, Karlińska 9 I /obok fryzjera/. Tel. 694 751 291. • DOM w Szczecinku przy ul. Czarnobór, 3p, 80 m2. Garaż, sad. Pilne. Tel. 514 142 752.

REKLAMA

• DREWNO opałowe do pieca, kominkowe z transportem. W razie pytań proszę o kontakt. Tel. 500 187 748.

• MIESZKANIE 83m2, 2p, ul. Limanowskiego oraz kawalerka 24 m2 ul. Koszalińska. Tel. 798 583 353.

KUPON WAŻNY DO 16 LUTEGO


• USŁUGI hydrauliczne c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków, wodomierzy. Tel. 606 897 641.

Do wynajęcia szukam • BUDYNEK gospodarczo - garażowy w pobliżu PKS Tel. 531 337 388.

Zamienię • MIESZKANIE ZGM TBS 52m2, Ip, balkon na większe 3-4p, mogą być do remontu lub z piecami. Tel. 511 803 954. • MIESZKANIE 2p, IIIp, 37 m2, na większe. Tel. 604 569 045. • MIESZKANIE 3p 62m2, IVp (bardzo ładne) ul. Narutowicza, zamienię z powodu wieku na 2p na os. Zachód do IIp Tel. 94 374 53 96. • MIESZKANIE wł. 3p IIIp ul. Narutowicza 65m2, balkon na 2 pokojowe do IIp z balkonem, najchętniej na ul. Polnej, lub sprzedam. Tel. 664 497 344. • MIESZKANIE ADM 84m2, 3p, IIp, na mieszkanie mniejsze 2p. Tel. 664 988 924. • MIESZKANIE spółdzielcze, własność, 65m2, na mniejsze lub kawalerkę w Szczecinku. Tel. 795 161 336. • MIESZKANIE spółdzielcze 65m2, zamienię na mniejsze w Stargardzie Szcz., Koszalinie lub Szczecinie. Tel. 795 161 336. • MIESZKANIE ZGM TBS, 64 m2, c.o. gazowe w centrum, na mniejsze do Ip. Tel. 790 508 592.

Auto - moto • Fiat 126P, 1989 r, oryginalny przebieg 54000 km, zarejestrowany, sprawny, przegląd 05/2012. Tel. 602 359 888. • FIAT CC 0,7 r.1996, 108000 km, stan bdb., 1400 zł. Tel. 603 943 820.

Różne • STOWARZYSZENIE Pro Bono przyjmie rzeczy, AGD, RTV, meble, pościel- odbiór własny spod wskazanego adresu. Tel. 697 014 217. • PRANIE dywanów i wykładzin, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 94 37 236 47 lub 503 421 966. • PRZYJMĘ darmowy wózek dla dziecka z nosidełkiem, ubranka dla chłopca 1 roczek. Tel. 94 722 09 61.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplandeka. Tel. 608 809 335.

• KURSY nauki jazdy, szkoła 4U. Tel. 889 990 865. • RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku Tel. 604 366 041. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł/ każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, opony używane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. • CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel. 94 374 58 34 lub 880 165 586. • NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel. 94 374 36 63 lub 605 288 141. • ZWROT podatku - Holandia (dodatki) Niemcy Anglia Irlandia Norwegia Dania Belgia Austria, Centrum Podatkowe Mieczysława Zając Złotów. Tel. 67 265 1270 lub 502 846 635. • REMONTY mieszkań, glazura, terakota, gładzie, malowanie, sufity podwieszane, panele, przeróbki elektryczne, hydrauliczne Tel. 660 232 785.

Praca w Niemczech

Praca • ZAKŁAD mechanika maszyn i urządzeń zatrudni na stanowisko: tokarz, frezer, ślusarz-mechanik. Kontakt osobisty, ul. Pilska 5. • ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem lub osobą starszą. Mam doświadczenie. Tel. 662 153 613. • FIRMA z branży energetycznej poszukuje współpracowników, doświadczenie w sprzedaży bezpośredniej-finanse, ubezpieczenia,OFE.e-mail: biuro-energiagp@wp.pl

Nr cert katu: 6837

opiekunka osób starszych

Nowe wyższe stawki ! ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

Pewna praca Wysokie zarobki Bezpłatne kursy

Koszalin, ul. Zwycięstwa 37/22 tel. 94 711 20 07 e-mail: koszalin@promedica24.pl www.promedica24.pl tel. kom. 507 005 406

• MECHANIKA samochodowego zatrudnię. Tel. 889 442 249. • POSPRZATĄM mieszkanie lub biuro. Tel. 532 500 969. • PODEJMĘ pracę jako pomoc domowa, gotowanie, sprzątanie, zakupy. Tel. 504 509 041. • POMOC domowa- dobra kuchnia, doświadczenie, dyspozycyjność, rekomendacje. Tel. 785 558 206. • MAŁŻENSTWO poszukuje pracy w Niemczech. Tel. 606 315 256 • PRZYJMĘ do pracy osobę z grupą o niepełnosprawności oraz prawem jazdy kat. B. Tel. 662 021 918.

• CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe Tel. 604 272 178. • PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe Tel. 784 558 760. • MATEMATYKA - korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • BUDOWLANE prace, najtaniej, szybko i profesjonalnie, duże doświadczenie, kosztorys. Tel. 794 448 745. • ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem od połowy marca, mam doświadczenie. Tel. 662 037 133.

Nauka • NAUCZYCIEL języka niemieckiego udzieli korepetycji, przygotowanie do egzaminu gimnazjalnego i maturalnego. Tel. 693 895 556. • KOREPETYCJE z matematyki – tanio, skutecznie, w miłej atmosferze.Tel. 660 317 602.

REKLAMA

• MIESZKANIE 48m2, 2p, 2p, płatne za rok z góry. Tel. 604 863 501.

• SZUKAM pracy posprzątam biura klatki lub w sklepie używanej odzieży. Tel. 513 803 953.

REKLAMA

• MIESZKANIE ul. Bugno, bezczynsznowe, niskie opłaty. Tel. 508 961 855.

• JĘZYK polski, przygotowanie do testów i matury, pisanie prac, gramatyka. Tel. 880 332 998.

REKLAMA

• WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641.

REKLAMA

• LOKAL handlowo-usługowy, 92 m2, centrum Bornego Sulinowa. Tel. 517 515 610.


REKLAMA REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

, 605 288 141

AMALKER

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

KR LEA MA

REKLAMA

Tel. 518 015 177

REKLAMA

najempowierzchni@allea.pl

REKLAMA

Do wynajęcia lokale w obiekcie POLOmarket w Szczecinku ul. Wyszyńskiego 73 i Połczyńskiej 8. Atrakcyjne ceny najmu


Liga coraz bliżej rozstrzygnięć Lider Kronospan, wygrywając z WZ Eurocopert 5:2 (choć wcale łatwo nie było), utrzymał się na szczycie tabeli. Bardzo ciekawa rywalizacja na samym szczycie toczy się o tytuł najskuteczniejszego strzelca. Na prowadzenie wyszedł z 37 golami Romone Closse z Dalbetu, tuż za nim z 36 znajduje się Wojtek Gersztyn (Kronospan), a na trzecim jest już niezwykle skutecznie finiszujący Jarek Adamowicz (Kronospan) mający 31 goli w dorobku. Kolejne miejsca w czołowej 10-tce zajmują: 4. T. Spryszyński (Wektra) 23 gole 5. M. Górny (WZ Eurocopert) 22 gole 6. G. Kwiatkowski (Dalbet) 21 goli 7. B. Apanel (Błękitni) 20 goli 8. D. Socha (Kronospan) 16 goli 9. K. Bernatek (Dalbet) 15 goli 10. B. Poczobut (Oskart) 14 goli. Do drużyny weekendu wytypoMateusz Górny należy do czoło- wani zostali: K. Kaszubowski (Kronospan) - J. Adamowicz (Kronowych graczy ligi. span), M. Boderek (Brian Expert), Pierwsza edycja Amatorskiej Ligi M. Górny (WZ Eurocopert), M. BrzoHalowej Piłki Nożnej Krono Arena zowski (Wektra). W prowadzonej organizowanej przez Szczecineckie dodatkowo klasyfikacji Fair Play Towarzystwo Lig Amatorskich zbli- (drużyny grające najczyściej i najża się do decydujących rozstrzy- kulturalniej) także jest zacięta i wygnięć. Wskutek wycofania się z roz- równana walka. Prowadzi Brian grywek drużyny Błękitnych, do za- Expert 68 p., a dalej plasują się Ins kończenia rywalizacji pozostały 3 Drog 69 p., WZ Eurocopert 73 p., kolejki gier i tylko 10 spotkań (w Wektra 74 p., Dalbet 76 p., Oskart 82 p., Kronospan 87 p., Sokół 103 tym 1 zaległe). Ostatnia weekendowa runda p. Oto komplet wyników i strzelcy z 4/5 lutego nie przyniosła zasadni- goli: XIV kolejka - Sokół - Wektra 4:6 czo niespodzianek, może za wyjąt- Wróbel 2, Kaczmarek 2 - Brzozowski

kiem spotkania Brian Expert - Dalbet 5:3, gdzie drużyna z Silnowa tą wygraną zgłosiła aspiracje do medalowego miejsca na zakończenie ligi. W ten weekend nie widzieliśmy na parkiecie wicelidera ekipy Oskart, która najpierw w XIV kolejce zdobyła 3 punkty walkowerem (za mecz z Błękitnymi), by w następnej regulaminowo pauzować.

3, Kulik 2, Cabaj 1; Ins Drog - Dalbet 4:8 A. Jabłoński 2, Piotr Wasilewski 1, Bojar 1 - Closse 4, Kwiatkowski 3, samobójcza; WZ Eurocopert - Kronospan 2:5 Dadasiewicz 1, Górny 1 - Adamowicz 3, Gersztyn 1, Ochocki 1; XV kolejka - Sokół - WZ Eurocopert 0:5 Górny 3, Kaszczyc 2; Brian Expert - Dalbet 5:3 P. Barański 1, Przymeński 1, Małkiński 1, Boderek 1, B. Jabłoński 1.(zp)

Dwa zwycięstwa GKS Grom Po blisko dwumiesięcznej, noworoczno-feryjnej przerwie, rozgrywki wznowiły koszykarki GKS Grom Turowo uczestniczące w Północnej Lidze Licealnej Koszykówki Kobiet. Dziewczęta z Turowa zagrały podczas turnieju w Koszalinie, gdzie za rywalki miały ekipy Salosu Szczecin i MUKS Kotwica 50 Kołobrzeg. Dzięki znakomitej, głównie obronnej grze, turowianki odniosły dwa pewne zwycięstwa. Najpierw pokonały Salos Szczecin 45:27 (12:8, 7:10, 14:3, 12:6). Punkty dla Gromu rzuciły: Olga Jankowska 12, Karolina Goreńska 8, Anna Porze-

zińska 8, Anna Kowalczyk 7, Ludka Czuk 4, Agata Grochala 4, Patrycja Sitkiewicz 2. Ponadto grały: Celina Jabłońska, Aleksandra Brajer, Jagoda Berć, Weronika Szeról. W drugim meczu turowianki stanęły naprzeciwko ekipy z Kołobrzegu i tym razem wyszły zwycięsko z tej konfrontacji ogrywając kołobrzeżanki 50:39 (11:10, 13:14, 16:7, 10:8). Punkty dla Gromu w tym meczu rzuciły: Karolina Goreńska 19, Olga Jankowska 12, Anna Porzezińska 10, Jagoda Berć 7, Ludka Czuk 2. Grały też Celina Jabłońska, Anna Kowalczyk oraz Weronika Szeról.

„Ekonom” drugi w Polsce

Srebrni gracze „Ekonoma”.

W ostatni weekend stycznia 2012 roku w Dębicy rozegrane zostały XI Mistrzostwa Polski Szkół Handlowych w Halowej Piłce Nożnej chłopców. W turnieju startowało 10 zespołów z całego kraju, w tym drużyna ZS nr 1 im. KEN ze Szczecinka. Miło nam poinformować, że szczecineccy gracze spisali się bardzo dobrze, zajmując w turnieju drugą lokatę. W grupie eliminacyjnej nasi wygrali z gospodarzami imprezy 2-0, a następnie pokonali ZSE Gorlice 3-2 oraz ZSE Radom 6-0, by w ostatnim meczu, który nie miał już znaczenia dla końcowego układu tabeli, ulec ZSE-H w Olsztynie 0-2. W półfinale gracze popularnego w Szczecinku „Ekonoma” pokonali ZSE Ełk po rzutach karnych 6-5 (w normalnym czasie gry 2-2). W finale na nasz zespół czekał Mistrz Polski z poprzednich dwóch lat - drużyna ZS nr1 Koszalin. Mimo że po pierwszej połowie nasi zawodnicy prowadzili 2-0, to po trudnym i zaciętym pojedynku musieli uznać wyższość rywali w stosunku 2-3. O zwycięstwie starszych o 3 lata zawodników z Koszalina, opartych na druży-

nie tamtejszego Bałtyku, zadecydowało większe doświadczenie oraz lepsze cechy motoryczne. Oto końcowa klasyfikacja turnieju: 1. ZS nr1 Koszalin 2. ZS nr1 im KEN Szczecinek 3. ZSE Ełk 4. ZSE Dębica 5. ZSHandlowych Elbląg 6. ZSE - H Olsztyn 7. ZSE Gorlice 8. ZSE Wrocław 9. ZSE Radom 10. ZSE Dębica II. Warto dodać, że gracz ze Szczecinka Jakub Wyszyński w klasyfikacji na najlepszego strzelca zajął 2 lokatę, a do drużyny „gwiazd turnieju” został wybrany inny zawodnik szczecinecki Adrian Jaworski. W Dębicy ZS nr 1 im. KEN ze Szczecinka reprezentowali: Otto Mateusz, Okuszko Jakub, Nowicki Konrad, Malczyk Mateusz, Śpiewakowski Adam, Kosacki Mateusz, Wyszyński Jakub, Jaworski Adrian, Kaczmarek Andrzej, Bednarski Patryk. Opiekunem drużyny był Tadeusz Datta. Warto też nadmienić, że wszyscy zawodnicy są uczniami klasy sportowej, utworzonej w zeszłym roku przy ZS nr 1 im. KEN i jednocześnie zawodnikami Akademii Piłkarskiej Szczecinek, natomiast trenerem klubowym jest Piotr Sajdak. (zp)

Inauguracja Ligi Amatorskiej

foto:(zp)

H9LJGF9L=E

Siatkarze amatorzy rozpoczęli rywalizację 4 lutego zainaugurowano rywalizację VII Edycji Szczecineckiej Amatorskiej Ligi Piłki Siatkowej organizowanej przez Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich i UKS Volley. Ostatecznie w trzech grupach eliminacyjnych do rozgrywek przystąpiło 12 drużyn ze Szczecinka, Białego Boru, Bornego Sulinowa i Grzmiącej. Na inaugurację rozegrano 5 meczów. Poniżej wyniki tych spotkań: Gr. A - KPPD - Biały Bór 3 - 0 (25:9, 25:14, 25:12); MIX - POM EKO 3 - 0 (25:18, 25:13, 25:17); Gr. B - UKS Twardek Oldboys Grzmiąca - Set Point 2 1 (25:16, 25:21, 21:25), Borne Sulinowo - Black Team 3 - 0 (25:18,

25:10, 25:19); Gr. C - Armia Widelca - KAPSEL Barwice 1 - 2 (27:25, 14:25, 20:25), Som Gorsi - Jantar - mecz przełożony na 25.02.2012 o godz. 13.30. Kolejne mecze w sobotę, 11

lutego od godz. 9.00 w hali ZS nr 2 przy ulicy 1-Maja, a grać będą: 9.00 Armia Widelca - Jantar, 10.10 Kapsel - Som Gorsi, 11.20 Armia Widelca Som Gorsi, 12.30 Jantar - Kapsel. (zp)

REKLAMA

KronoArena:

HG<F9KRQE


REKLAMA

604net  

Pogotowie tylko Pogotowie tylko dla osób dorosłych? dla osób dorosłych? Podwyżek ciąg Podwyżek ciąg dalszy dalszy str. 7 To problem, To prob...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you