Page 1

ĹšwiÄ…teczne Ĺźyczenia! OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Przyszłość widzę

optymistycznie

Rozmowa z Adamem Bielickim, prezesem Spółki Szpital w Szczecinku str. 10

Warto Na sesji powiało PRL-em. Szczecinecczanie dziękujcie!

Burmistrz Bolesław Stypa wybudował - pierwsze dni NAM nowy Szczecinek. stanu wojennego

było

w Szczecinku str. 14,15

"%:0Ä&#x17E;!4.!+!3!#*!0/*!:$­7 @ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E $OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4


Trzydzieści lat dla młodych to epoka, dla starszych to wczoraj. Pierwszy dzień stanu wojennego wprowadzonego pamiętnej nocy grudniowej w Szczecinku niczym się nie wyróżniał. To była niedziela. Tego dnia spadł u nas śnieg. Tego dnia o poranku na ulicach wielkich miast pojawiły się opancerzone transportery i czołgi. U nas niedzielny poranek był taki jak zawsze - senny. W przededniu, w sobotę, późną, a właściwie już nocną porą, w kaplicy sióstr Niepokalanek przy ul. Kościuszki odbyła się uroczysta Msza św. Celebrował ją dla niewielkiej grupki członków miejscowego Klubu Inteligencji Katolickiej, jeszcze wtedy nigdzie poza Szczecinkiem nieznany, redemptorysta o. Tadeusz Rydzyk. W tym czasie, zanim z bliżej nieznanych powodów obraził się na klubowiczów, pełnił funkcję kapelana. Msza skończyła się bardzo późno - niewiele chyba brakowało do północy. Potem wracaliśmy piechotą przez całe miasto. Było przeraźliwie pusto. Na ulicach żadnego ruchu. Być może dlatego, że w tym czasie i jeszcze dość długo potem, benzyna była na kartki. Gdzieś po drodze spotkaliśmy nieśpiesznie jadącą w kierunku Zachodu milicyjną nyskę. Z nieba zaczęły sypać pierwsze płatki śniegu. Było bardzo zimno. Tyle zapamiętałem. O pierwszej niedzieli stanu wojennego, gdzie zamiast dziecięcego „Teleranka” pojawiła się generalska głowa odczytująca charakterystycznym dla tej grupy wojskowych, szczekliwym, nieznoszącym sprzeciwu głosem o tym co zarządził, nie warto nawet pisać. Ta noc i początek niedzielnego dnia na zawsze wryła się w pamięć członków miejscowego MKZ Solidarność. Za wieloma z nich zamknęły się więzienne kraty. O tym piszemy na naszych łamach w reportażu - rozmowie z Bolesławem Stypą, wspominającym tę dawną, pozbawioną jeszcze pychy i zacietrzewienia „przedwojenną” Solidarność. Solidarność, która w tym czasie była olbrzymim ruchem społecznym na niespotykaną skalę, a który - śmiem tak twierdzić - w Polsce już się nie powtórzy. W niedzielę, w naszym małym, prowincjonalnym ośrodku, Solidarność przestała istnieć. Nie poddały się jedynie jednostki, które dzisiaj ani nie prężą piersi do odznaczeń, ani też nie pchają się jako pierwsi do składnia kwiatów pod tablicą. Ot, zwykli, ale za to przyzwoici ludzie. To, że stan wojenny przebiegał w ten a nie inny sposób, zawdzięczamy tym, którzy nie dali się zastraszyć komunistom, a także postawie znacznej części społeczeństwa. A mogło być całkiem inaczej. Przez cały 1981 rok władza bardzo skrupulatnie przygotowywała się do wypowiedzenia Polakom wojny. Świadczą o tym choćby niezrealizowane pomysły o budowie obozów. Nazwano je obozami dla „doleżowanych”. To słowo wytrych. Chodziło o zamknięcie jak największej ilości ludzi za drutami. Nie chcę powiedzieć, że pierwowzorem - ze względu na technologię budowy i funkcję - miały być obozy hitlerowskie, ale przyjemniej w założeniach, ich funkcja była mocno zbliżona. Obozy miały się składać z szeregów drewnianych baraków. W każdym miała być kuchnia i umywalnia z ustępami. Pomiędzy barakami plac, szczeliny przeciwlotnicze, pompa na wodę... Jeśli myślicie, że bredzę to jesteście w błędzie. Na przełomie czerwca i lipca, do pewnego (nazwę pominę milczeniem) miejscowego biura projektów dostarczono zlecenie od tzw. inwestora zastępczego (nazwę również zbędę milczeniem) na wykonanie projektów dwóch takich obozów. Dodam, że baraki były już zaprojektowane, a chodziło jedynie o wykonanie planów zagospodarowania. Oba kompleksy miały konkretne lokalizacje - dostarczono nawet tzw. podkłady geodezyjne. Jeden z nich o wielkości ok. 8-10 baraków - rzecz jasna wygrodzonych drutem kolczastym - zaproponowano na przedłużeniu ul. Kołobrzeskiej. Były to nieużytki po dawnym, wojskowym autodromie. Dzisiaj w tym miejscu powstaje obwodnica Trzesieki. Drugi znacznie większy, w którym jak wstępnie obliczano, mogło być ok. 20 baraków (każdy o pojemności ok. 100 osób) miał być ulokowany w Bobolicach. Po kilku, czy może kilkunastu dniach i buntu tego, któremu nakazano to robić, zlecenie wycofano. Pewnie ktoś wyliczył, że wystarczy miejsc w więzieniach i adaptowanych na ośrodki odosobnienia ośrodkach wczasowych. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ i u nas, chociaż niby było jak u Pana Boga za piecem, też działy się rzeczy, o których dzisiaj niektórzy woleliby zapomnieć. Jerzy Gasiul

Maciej Gaca:

Prosimy, pomóż! Jesteś człowiekiem wielkiego i dobrego serca? Jeżeli tak, prosimy pomóż w akcji „Święty Mikołaj odwiedza chore dzieci”. Prowadzą ją funkcjonariusze Służby Więziennej Zakładu Karnego w Czarnem. - Wspólnie z firmą „Windows 2000” z Rumii produkującej okna zostaliśmy właśnie takimi Świętymi Mikołajami - mówią nam funkcjonariusze SW ZK Czarne. - Już po raz trzeci przed najpiękniejszymi świętami w roku - Bożym Narodzeniem, odwiedziliśmy z prezentami dwie ciężko chore dziewczynki, mieszkanki wsi Krosino w gminie Grzmiąca. Kinga Radziejewska i Asia Kozij chorują na rzadką dolegliwość genetyczną - zespół Angelmana (Kinga) i zespół Lennoxa-Gastauta (Asia). Tym razem obie rodziny wychowujące cierpiące dzieciaczki otrzymały od nas nowe okna o wartości ponad 2 tys. zł, produkty żywnościowe i słodycze. Radości dzieci nie było końca. Ale to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Leczenie dziewczynek jest niezwykle kosztowne, liczy się więc każdy, najmniejszy nawet grosik. Jak nam powiedzieli funkcjonariusze, obie rodziny pokrywają także koszty dojazdów do lekarzy specjalistów. - Takie eskapady również mocno nadwyrężają rodzinne budżety. Bez Państwa pomocy proces leczenia dziewczynek będzie mocno ograniczony. Dlatego z całego serca prosimy o wsparcie. Podziękowaniem za okazane wielkie i dobre serce będzie przepiękny uśmiech Kingi i Asi. Wierzcie nam, to rzecz naprawdę bezcenna. Każdy, kto chciałby pomóc dziewczynkom proszony jest o kontakt z organizacją Fundacja Dzieciom - Program „Zdążyć z pomocą” ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa. Wpłat można dokonywać na konto: Bank PKO SA O/I Warszawa 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660 z dopiskiem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia dla Kingi Radziejewskiej lub Asi Kozij (8054). (sw)

Asia

Kinga

foto:Archiwum

Tak to było

Masz dobre serce?

foto:Archiwum

Na wstępie

Awantura o skrzynkę, której... nigdy nie było?! Do naszej redakcji zadzwonił zrozpaczony i zdesperowany mieszkaniec Mosiny koło Szczecinka. Co usłyszeliśmy? - Proszę, pomóżcie. Jak wy nam nie pomożecie, to już nie wiadomo, kto miałby to uczynić - mówi „Tematowi” 74-letni mężczyzna. - Na sklepiku spożywczym do lata tego roku wisiała czerwona skrzynka pocztowa. Zimą pług śnieżny uszkodził nasze skrzynki odbiorcze znajdujące się przy drodze. Przyjechali więc pocztowcy, by je wyremontować. Rzeczywiście, zabrali je, przywieźli nowe i postawili. Przy okazji zabrali też czerwoną skrzynkę wiszącą na sklepiku. Niestety, nigdy już ona do naszej wsi nie wróciła. My, ludzie starsi nie mamy tu komputerów, nie wysyłamy poczty elektronicznej. Nie wszyscy są też szczęśliwymi posiadaczami telefonów komórkowych, czy chociażby zwykłych. W jaki sposób mam skontaktować się ze swoimi najbliższymi rozsianymi po całym kraju? Chciałem wysłać kartkę na święta i by to uczynić muszę jechać 8 kilometrów do Szczecinka. Sprawa wyglądała rzeczywiście kuriozalnie. I to wszystko dzieje się w... jedenastym roku XXI stulecia! Dlatego postanowiliśmy ją wyjaśnić. Napisaliśmy więc do rzecznika prasowego Poczty Polskiej p. Zbigniewa Baranowskiego. Błyskawicznie otrzymaliśmy odpowiedź. - W miejscowości Mosina k. Szczecinka nigdy nie była zamontowana skrzynka nadawcza. Kilka miesięcy temu zlikwidowano skorodowaną skrzynkę na zwroty korespondencji (podkreślenie Poczty Polskiej).Ta skrzynka też jest ko-

Tak wygląda „normalna” skrzynka nadawcza Poczty Polskiej. Taka sama potrzebna jest w Mosinie. W czym zatem problem?

loru czerwonego i była umieszczona przy zestawie skrzynek przydrożnych. Taka skrzynka - na zwroty, zainstalowana jest również przy innym zestawie skrzynek w tej samej miejscowości. Czasami zdarza się, że Klienci tę skrzynkę wykorzystują jako skrzynkę nadawczą, ale dzieje się to sporadycznie - odpisał nam rzecznik. Co dalej? Czy jednak w Mosinie nie może być „normalnej” skrzynki

pocztowej? Przecież listonosz przywożąc listy, niejako przy okazji odbierałby wrzucaną przez mieszkańców korespondencję do tej „normalnej” skrzynki pocztowej. Dlatego w imieniu mieszkańców Mosiny prosimy centralę firmy Poczta Polska o zainstalowanie na sklepiku skrzynki nadawczej. Miejmy nadzieję, że prośby ludzi z miejscowości położonej „daleko od szosy” zostaną spełnione. (sw)


REKLAMA


Tydzień straży miejskiej

Pomyślne zakończenie „Szlachetnej paczki”

SZCZECINEK

Wszystkim

W minionym tygodniu funkcjonariusze Straży Miejskiej w Szczecinku podjęli 127 różnego typu interwencji. Dotyczyły one głównie zakłócania spokoju publicznego, spożywania alkoholu w miejscach niedozwolonych, jak i nieobyczajnego zachowania się. - W trakcje interwencji wylegitymowaliśmy 204 osoby. Na 24 z nich zostały nałożone mandaty karne, a wobec 11 osób zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. Dwie osoby przewieziono do ośrodka dla bezdomnych prowadzonego przez Stowarzyszenie Pro Bono - mówi komendant SM Grzegorz Grondys. *** Niestety, są w naszym społeczeństwie ludzie, którzy spożywają alkohol na tzw. umór. W następstwie totalnego upojenia stają się „leżakami”. Niestety po raz wtóry, według strażników problem ten narasta. Szczególnie wśród osób bezdomnych. Tym samym bezdomni z nałogiem spożywania alkoholu sami wykluczają siebie z grona osób, którym można pomóc przez pobyt w ośrodku dla bezdomnych prowadzonym przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Po prostu, podstawą zakwaterowania tam bezdomnego jest jego absolutna trzeźwość. *** W czwartek, 8 grudnia strażnicy podejmowali dwie tego typu interwencje. Pierwszy totalnie upojony alkoholem bezdomny leżał na alejce parkowej. Zdarzenie miało miejsce około godz. 14. Z kolei przed godz. 18 strażnicy znaleźli kolejnego bezdomnego leżącego tym razem przy ulicy Bohaterów Warszawy. Obaj mężczyźni wyrazili chęć przewiezienia ich do ośrodka pomocy społecznej prowadzonego przez Stowarzyszenie Pro Bono. (sw)

BORNE SULINOWO W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze Straży Miejskiej w Bornem Sulinowie wylegitymowali 6 osób. - Dwie z nich zostały pouczone o swoim nagannym zachowaniu, z kolei 4 zostały ukarane mandatem, w tym za spożywanie alkoholu w miejscu niedozwolonym, także za brak należytej opieki nad psami. Pełniliśmy też cztery służby z policją. Nasz funkcjonariusz pracował również w składzie komisji samorządowej do spraw wycinki drzew - mówi komendant Ryszard Ichnatów. *** Problem braku opieki nad psami stał się ostatnio w gminie dość uciążliwy. Na szwendające się, często agresywne psy skarżą się m.in. mieszkańcy Noblin i Piławy. - Dlatego zaglądamy tam częściej. Okazuje się, że pretensje mieszkańców są uzasadnione. Żarty się skończyły, takie łamanie prawa będzie surowo karane - dodaje komendant Ichnatów. *** W zeszłym tygodniu upiekło się kierowcom. M.in. ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne fotoradar pozostał w magazynie. *** Strażnicy rozpoczęli akcję kontroli sklepów spożywczych na terenie gminy. Tam, zgodnie z przekazami mieszkańców, nagminnie ma miejsce spożywanie alkoholu. - Przypominam, że nie wolno tego czynić wewnątrz placówki handlowej, jak i też w jej pobliżu. Reasumując: przepisy ustawy o wychowaniu w trzeźwości są w tym zakresie notorycznie łamane. Na dworze chłód, nie chce się wychodzić ze sklepu, no to piwko w gardło przy ladzie. Będą mandaty - ostrzega R. Ichnatów. *** Od poniedziałku 12 grudnia na terenie Bornego Sulinowa jak i całej gminy obowiązuje zakaz odpalania rac, sztucznych ogni, petard i innych środków pirotechnicznych. - Wyjątkiem w okresie świąteczno - noworocznym są dwa dni: Sylwester 31 grudnia i Nowy Rok 1 stycznia. Zakaz „wybuchów” potrwa do 2 stycznia 2012 roku włącznie. Główną przyczyną ustanowienia zakazu używania wyrobów pirotechnicznych jest ich uciążliwość oraz niebezpieczeństwo wynikające z niewłaściwego stosowania. W miarę naszych możliwości organizacyjnych dozorować będziemy całą gminę. Zabawa fajerwerkami będzie karana nawet 500-złotowym mandatem. Patrole będą też sprawdzać targowiska i hale targowe. Na sprzedaż świątecznych materiałów wybuchowych trzeba mieć koncesję. Nie wolno ich też upłynniać osobom nieletnim. (sw)

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podejmowali 12 interwencji, również przy gaszeniu pożarów jak i w zdarzeniach zagrożenia pożarowego. *** W miejscowości Przystawy w kominie zapłonęła sadza. Ogień wydostał się na zewnątrz i przeniósł na boazerię i sufit. Jeszcze przed przybyciem strażaków lokatorzy sami próbowali ugasić ogień. Bezskutecznie. Na szczęście nikomu nic się nie stało. *** Podobne zdarzenie miało miejsce w Juchowie. W tym przypadku ogień nie wydostał się z komina. Jednak interwencja strażaków okazała się konieczna. *** W Szczecinku płonęły śmietniki. Strażacy interweniowali dwukrotnie - gasili obiekty przy ul. Szkolnej i 28 Lutego. *** W miejscowości Polne jakiś dowcipniś podpalił drzewo. Z kolei w Wierzchowie strażacy musieli usunąć rosnące tam drzewo, gdyż stare rozłożyste gałęzie zagrażały przechodniom i przejeżdżającym samochodom. *** Strażacy dwukrotnie zmuszeni byli wchodzić do mieszkania, gdzie przebywały starsze, schorowane osoby. Wszystko dlatego, że drzwi były zamknięte od wewnątrz. Interwencje miały miejsce przy ul. Mierosławskiego i Strażackiej. Lokatorzy po „uwolnieniu” zostali przekazani pod opiekę załóg karetek pogotowia ratunkowego. *** W Juchowie autobus wpadł do rowu. - Było bardzo niebezpiecznie, ale na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Szczecinku. - Strażacy monitorowali pojazd, zabezpieczyli też instalację elektryczną. (sw)

rodzinom udało się pomóc Do świątecznej akcji charytatywnej przyłączyli się także pracownicy Urzędu Miasta. Finał „Szlachetnej paczki” już za nami. W sobotę (10.12) w samo południe w magazynie przy ul. Wiatracznej, gdzie gromadzono zebrane prezenty, odbyło się symboliczne zakończenie trwającej od jesieni tego roku akcji. W Szczecinku przedsięwzięcie o nazwie „Szlachetna paczka” organizowane było po raz pierwszy. Na specjalnie uruchomionej stronie internetowej została stworzona baza mieszkających w naszym mieście i w najbliższej okolicy rodzin, które potrzebowały pomocy. W tym roku zarejestrowano 16 takich rodzin. Najczęściej były to rodziny wielodzietne, które w ostatnim czasie zostały dość boleśnie pokrzyw-

dzone przez los. Choć początkowo wolontariuszom „Szlachetnej paczki” trudno było znaleźć darczyńców, gotowych podarować potrzebującym rodzinom świąteczną paczkę, akcja zakończyła się sukcesem. - Wszystkim szesnastu rodzinom, które znalazły się w bazie, udało nam się pomóc - powiedział, nie ukrywając satysfakcji Robert Robak, koordynator projektu w naszym terenie. - Co mnie najbardziej cieszy, darczyńców z dnia na dzień przybywało. Wśród nich znaleźli się pracownicy starostwa, urzędu miasta, jednostka wojskowa z Wałcza czy służba więzienna. Darczyńców jest naprawdę wielu. Najważniejsze jest to, że są wokół

nas ludzie, którym los innych nie jest obojętny. - Chciałbym każdemu, kto wspierał nas przez ten cały czas, bardzo mocno mocno podziękować. W szczególności chciałbym podziękować wszystkim darczyńcom za ich wielkie serca i każdą podarowaną złotówkę. Każda pomoc się liczy, zwłaszcza jeśli okazywana jest potrzebującym. W sobotę wszystkie „szlachetne paczki” trafiły do potrzebujących rodzin. Pozostaje mieć nadzieję, że ta przedświąteczna, pozwalająca wierzyć w dobrą wolę ludzi akcja na stałe wpisze się w kalendarz wydarzeń naszego miasta. (sz)

Jest przystanek, ale nie ma autobusów Do redakcji wpłynął list, w którym jeden z mieszkańców dzielnicy Świątki zwrócił uwagę na bardzo małą ilość kursów autobusów, które dojeżdżają na nowopowstałą pętlę znajdującą się przy ul. Staszica. Mieszkańcy tej dzielnicy aktualnie mają do swojej dyspozycji jedynie siedem kursów autobusów linii nr 9, z czego trzy z nich odbywają się w godzinach wczesno porannych, a pozostałe cztery zbiegają się w czasie z końcem zajęć lekcyjnych w pobliskich szkołach. Pasażerowie, którzy chcą skorzystać z usług szczecineckiej KM w pozostałych godzinach, zmuszeni są udać się na znacznie oddaloną od ich miejsca zamieszkania kolejną pętlę autobusową, która znajduje się przy ul. Szczecińskiej (przy wiadukcie), gdzie kursują autobusy linii nr 2 i 6. „Od paru lat jestem mieszkańcem dzielnicy Świątki. Nie ukrywam, że z wielkim zadowoleniem przywitałem informację o budowie pętli autobusowej oraz kursach autobusów na w/w dzielnicę. Okazało się, że miasto zainwestowało w pętlę ponad sto tys. zł, aby autobusy mogły w tym miejscu swobodnie zawracać. A tych autobusów nie ma. Nie licząc jedynie trzech porannych i czterech popołudniowych kursów, które spełniają rolę autobusów szkolnych. A przecież nie taka miała być idea wybudowania tej pętli. Nie trzeba uruchamiać nowej linii, można przecież puścić rano i popołudniu co drugą „dwójkę”, a klienci ze Świątek zawsze się znajdą. Moim zdaniem, na dzień dzisiejszy nowa pętla okazała się niepotrzebnym wydatkiem, który miał spełnić obietnicę wyborczą.” O wypowiedź w tej sprawie po-

prosiliśmy Romualda Szkiłądzia, dyrektora zarządu Komunikacji Miejskiej. - Na Świątki puściliśmy autobus nr 9 jako linię docelową. Na razie nie mamy możliwości skierowania tam również autobusów nr 2 i 6, ponieważ nie wyrobiłyby się w czasie i w efekcie docierały na poszczególne przystanki ze znacznym opóźnieniem. W tej chwili naszym głównym problemem jest szukanie oszczędności, ponieważ to, co aktualnie dzieje się z cenami paliwa w rujnuje nasze finanse. Głównym czynnikiem, który odgrywa znaczącą rolę, jest czynnik ekonomiczny. W innej

WYGRAJ PREZENT POD CHOINKĘ! Wygraj prezent pod choinkę! Mini konsolę do gier Play Station Portable Sony e1004 albo odtwarzacz mp3 Grundig! Wystarczy, że zbierzesz 3 kupony, które umieszczamy w 3 kolejnych edycjach tygodnika Temat 1, 8 i 15 grudnia, dostarczysz do redakcji Tematu - plac Wolności 6 IIp do wtorku, 20 grudnia. Ilość kompletów kuponów - nieograniczona!

sytuacji bylibyśmy w stanie udostępnić więcej kursów linii nr 9. Na dzisiaj zabezpieczyliśmy te najpilniejsze potrzeby, czyli dojazd do pracy oraz szkół. Z uwagi właśnie na ekonomię, póki co nie widzimy możliwości zwiększenia liczby kursów tej linii. W tej chwili nadal jeszcze pracujemy nad pewnymi modyfikacjami w aktualnym rozkładzie jazdy. Od przyszłego roku chcemy wprowadzić kilka zmian. I jeżeli udałoby nam się wygospodarować odpowiednie środki i rozwiązania, również i Świątki będziemy mieli na uwadze. (mg)


I J T N I WS

cie k w klima o R y w o N Powitaj Sabg aYWSXTW [SYagYOร– Przemos e Was DJ i w r o p y Do zabaw imno apas na z t : u n e m WOabO W ^gah\SQ  ] ยน ^ S W Q W\O nki espodzia i n e n z c li ko ... i nie tyl

a]Pg hยน]R] Eabร’^  WQh]\O aQ]U`O\ X S W [  รŠ รž WZ] ji rezerwac u k d a p y W prz ^ยนObg WO^`hSR \ S h Q h a W Wc  cR\WO  QV R] "U` &hยน]bg   ] Y Z g b  eabร’^ ":  : ( O \ W h R ] 5 " Wร–aYWSU] >ZOQA]e ek Szczecin

& '"!% " "% $$&&$& p.pl sintji@w ji.com www.sint

REKLAMA

R E T S E W L SY

LOUNGE BAR & ROOMS


Chateau de Jabol i wolny rynek... Zenek ma głos Łostatnio a było to 6 grudnia, na deptaku zaczepił mnie Łosobnik wychudzony, patyną czasu pokryty w stroju niedbałym, ciut zużytym i łamiącym się głosem, żeby nie użyć łokreślenia bełkotliwym, o parę groszy wsparcia mnie prosił, bo jak twierdził od rana nic jeszcze nie spożył. Przechodząca obok nas pani w stroju prawie wytwornym, radziła mi co bym naciągnąć się nie dał, bo on to i tak na wódę przeznaczy. Wychudzony Łosobnik się szarpnął i głosem pełnym oburzenia stwierdził, że łon wódy nie pije. Wiarę mu dałem, bo woń jaką roztaczał, absolutnie gorzałom nie zalatywała. Mój czuły węch wskazywał, że Łosobnik jest smakoszem znacznie lżejszych trunków. Postanowiłem perfidnie wykorzystać sytuację (było nie było byłem potencjalnym

jego dobrodziejem) i po pierwsze primo, sprawdzić prawdomówność Łosobnika, a po drugie primo, odgadnąć jakim to też trunkiem on swój organizm potraktował. No i zaproponowałem, że kupię mu bochenek chleba albo parę bułek. Łosobnik odmówił i szczerze mnie poinformował, że suchy prowiant już w dniu dzisiejszem spożył i się ciut przytkał i że pieniądz jest mu potrzebny na jakiś płyn, co by se mógł popić i się odetkać, a że na dworze ziąb, to dobry byłby napój o właściwościach rozgrzewających, z procentami znaczy się. Zadałem mu pytanie: To co pijemy? Malinkę, komandosa czy likier na kościach. Łokazało się, że dykty Łosobnik nie łyka, bo gustuje w mustagu (czyli winie marki wino). Dowiedziałem się również, że Łosobnik dba o kulturę picia bo flaszkie zawsze w papier łowija, a spożywa w ustronem miejscu, co by zgorszenia wśród małolatów nie siać, a organom od porządku roboty nie przysparzać. Szczerość i prawdomówność Łosobnika doceniłem i chodź wiem, że moje postępowa-

nie może wydać się niejednemu czytelnikowi naganne (za co z góry przepraszam- tych wrażliwszych zwłaszcza), to drobny pieniądz mu na płyn rozgrzewający wręczyłem, bo ziąb był rzeczywisty, a pieniążek był mój. Łoczywiście wiem, że spożywanie podłych trunków (win marki wino) łogromnie szkodzi na organizm ludzki, to też dziw mnie bierze, że ktoś na produkcję i sprzedaż tej trucizny pozwala. Ale w mylnym błędzie jest każdy co myśli, że zaraz gromy i to jasne na rynek, zwłaszcza wolny rzucać zacznę. Bo to właśnie wolny rynek uwolni nas od tych trunków, a jak nie będzie tych trunków, to nie będzie też Łosobników, co je spożywają. Bo czy wiecie, że dziesięć lat z haczykiem temu, potrafiliśma wychlać rocznie 330 mln litrów win patykiem pisanych! A dzisiaj? - same dobre wieści! Spożycie bełtów na pysk leci, już tylko 125 mln litrów zostało spożyte. Dlaczego? Bo wolny rynek zadziałał, no i wzrosła również kultura picia! Bo teraz pija się u nas wina i owszem, ale te z gór-

nej półki, znaczy się lepsze. A jak lepsze to i mniej szkodzące pewnikiem. Bo przecie jak by było inaczej to „Puls Biznesu”, który o tym donosi, nie trąbiłby o tym, że według ich obliczeń to za dziesięć lat wina - jabole, same z rynku znikną. No a jak nie będzie tych trunków to i zniknie problem ich wielbicieli. I będzie pięknie i łoptymistycznie. Chociaż niekoniecznie. Bo gdym łopowiedział o tym Łosobnikowi, to łon się uśmiał po pachy. Bo on życie zna i jego zdaniem

może i te trunki podłe są, ale dwie zalety mają - tanie są i moc mają swojom i ich producenty o tym doskonale wiedzą. No to zawartość i ceny zostawią, flaszki ładniejsze zrobią a na naklejkach nazwę umieszczą Chateau de Jabol i elegancko będzie, światowo i kultura picia będzie też. A co ważne tanio będzie, no i dobrze, bo pić zawsze będzie się chciało. No tyle, że wtedy nie będzie ani optymistycznie, ani pięknie, choć rynkowo to będzie.

Niektórzy z nich domagają się pochowania uśmierconej Hanki na Wawelu. Zabawne? Mniej wesoło robi się jednak, gdy z zaciekawieniem pytam, czy mój aktualny rozmówca był świadkiem tego urastającego już do miana - kultowego wydarzenia. Nikt się nie przyznaje. Nikt nie widział, nie słyszał, nikt nic nie wie. Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o odbiór tzw. pisanej twórczości elitarnej i popularnej. Statystyki nie kłamią. Tym bardziej te - internetowe. Jakie teksty najchętniej czytają korzystający ze stron www.temat. net? Mówiąc oględnie: największym powodzeniem cieszą się kroniki kryminalne, afery i skandale. Oczywiście, oficjalnie nikt do tego typu artykułów nie zagląda. Nieoficjalnie wszyscy pragną czegoś, co choć na chwilę zwolni ich z myślenia. Każdy chce oglądać, słuchać i czytać to, co służy rozbawieniu i przyjemności. Tylko po co się tego wstydzić?

Myślenie, niestety, coraz bardziej boli. A już na pewno nie jest mile widziane. Nie ważne, po której stronie się stanęło: samo wykiełkowanie w sobie zalążka niezależnej, odmiennej myśli, w ostatnim czasie zaczęto przekreślać i skazywać na banicję w niesławie ogłoszonej wszem i wobec frustracji. Wskutek tego pojawił się absurdalny podział: po tej drugiej stronie objawiła się czołgająca lub też, jak kto woli, wdzięcząca się na czterech łapkach do swojego dowódcy, tonąca w poczuciu własnej wyższości, milcząca „służalczość”. Czy tak być musi? Wojna na argumenty, które nie skupiałyby się wyłącznie na tym, by przeciwnika ośmieszyć lub obrazić, mogłaby stanąć ponad wszelkimi sporami. W polemice nie chodzi przecież o to, by zelżyć, opluć i ustawiać przeciwnika po kątach. Ważne jest, żeby w zadawanych ciosach odszukać odmienną myśl i postarać się w nią z całą wiarą i mocą swojego światopoglądu trafić. A przy tym spróbować zrozumieć odmienny pogląd. Dowodzić. Przekonywać.

I może ostatecznie - przekonać. Niezależne myślenie, jak pokazał nie tak odległy czas, to pojęcie zupełnie obce także znacznej większości szczecineckich radnych. Przyglądając im się z boku, można odnieść wrażenie, że spora część z nich w swoich poglądach, jeśli w ogóle je mają, to ludzie mentalnie uporządkowani tak równo, jak warzywa w grządkach. Ich permanentne milczenie czy brak widocznych odruchów samodzielnego intelektualnego wysiłku uderza podczas sesji. Tak jak podczas ostatniej, miejskiej, kiedy dla Szczecinka przyjęto przyszłoroczny budżet. Nieuchwycone okiem kamery, drwiące uśmieszki tych, którzy szydzą z wypowiedzi innych, nigdy nie mając odwagi powiedzieć na głos, co wypełnia ich umysł, wystarczają, by móc oszacować, ile są warci. Drobiazg? Pewnie tak. Ale czy to właśnie nie drobiazgi i szczegóły są na tyle charakterystyczne, by na ich podstawie móc określić naturę danych osób w ich prawdziwym wymiarze?

I ze znajomym przez komunikator można sobie przed monitorem trochę poplotkować. A plusy same, bo z piżamy nie trzeba się rozbierać, kąpiel w takim wypadku też nie jest warunkiem bezwzględnym, a i znajomemu naszym lenistwem też życie znacznie ułatwimy. Bo skoro nam gość przez próg tradycyjnie do chałupy nie włazi, to latać ze ścierką i odkurzaczem też nie ma większej potrzeby. I herbata na gorsze dni się zostanie, skoro nasz rozmówca własną sobie podczas rozmowy popija. No i co za tym idzie - kubka po nim zmywać nie trzeba, dzięki temu wodę i pieniądze oszczędzamy, a jeszcze przy okazji środowisko też chronimy tym sposobem. Ale żeby człowieka w nocy ze snu wyrywać i natychmiastowego dostępu do Internetu, a tym samym przywrócenia ładu i porządku we wszechświecie żądać, to chyba już lekka przesada. A jak delikwent spać po nocach nie może, to niech od komputera wzrok na chwilę

oderwie i wnikliwym spojrzeniem swoje kąty omiecie, a jakaś książka na pewno w oko wpadnie. Teraz tylko trzeba powoli i ostrożnie z siedziska się podnieść tak, aby zastygłych kończyn na niespodziewany wysiłek, a co za tym idzie, na niebezpieczne urazy nie narażać i dla odmiany w tradycyjny sposób walki z bezsennością toczyć. Mleko ciepłe wypić, w lekturze się zanurzyć, muzyki spokojnej posłuchać. Albo wyjrzeć przez okno i terapię wstrząsową sobie zafundować kiedy się okaże, że coś tam jednak za tą szybą jest. Ewentualnie członka własnej rodziny zbudzić i jemu po nocach marudzić. I może warto przy okazji uważniej się rozejrzeć, bo oprócz panów serwisantów również inni ludzie po tym świecie realnym spacerują. A przecież nie od dziś wiadomo, że nic nie da człowiekowi tyle radości co drugi człowiek - niekoniecznie akurat ten, który nam Internet podłączył.

Zwolnieni z myślenia Magdalena Szkudlarek -Szarkowska Cogito ergo sum - naiwny, kto jeszcze wierzy w te słowa. Człowiek myślący to już przeżytek, relikt, o którym ktoś gdzieś słyszał, ale czy spotkał? Współczesna kultura już chyba na dobre odcięła się od anachronicznego, łacińskiego „cogito”. Dziś każdy zmierza do rozluźnienia emocji. Dzisiaj można wszystko: a już na pewno można wypisać sobie zwolnienie z intelektualnego wysiłku, by móc w każdej chwili zachowywać się beztrosko i bezkrytycznie. Irracjonalna rzeczywistość daje się zauważyć w obyczajowości do-

tyczącej każdej sfery życia: Promocje - świeckie święta pozwalające na choć chwilowe odstąpienie od reguł rozsądnego wydawania pieniędzy; kampanie wyborcze - zabawy rywalizacyjne, nie mające zbyt wiele wspólnego z kwalifikacjami kandydata do predestynowanej roli; wreszcie programy telewizyjne - medium sprowadzające każdy temat i ideę do irrelewantnego widowiska... Współczesny świat nie wymaga myślenia. Do poczucia szczęścia, spełnienia czy satysfakcji nie potrzeba wiele - aby osiągnąć upragniony stan, wystarczy zaczerpnąć z szeroko pojętej idei liberalizacji poglądów. A o to nietrudno. Nie tak dawno ponad 8 mln Polaków pożegnało Hankę Mostowiak. Jak donoszą media, po wyemitowaniu historycznego odcinka „M jak miłość” na portalach społecznościowych zawrzało. Zaczęły gromadzić się setki tysięcy fanów.

Prosimy nie trzaskać oknami Marzena Góra Od zarania dziejów cała ludzkość z mniejszymi czy większymi nieszczęściami co chwilę się boryka. Pierwszym nieroztropnym krokiem naszych szanownych praprzodków, który później na nas taką lawinę nieszczęść sprowadził, był niewątpliwie głupi pomysł wyjścia z wody. I tak nam się ta para zgrabnych płetw w kończyny zmieniła, skrzela na drodze ewolucji gdzieś się pogubiły, a wyrodna matka natura nam te nasze człowiecze drogi oddechowe zafundowała (czego zimą, przy

ostrzejszym przeziębieniu, niejedna osoba zapewne żałuje). A potem to już było tylko gorzej. Bo to i jakieś zarazy i potopy (i znowu te nieszczęsne skrzela nam by się przydały) co chwilę ludzkość dopadały. Do tego doszły wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, wojny domowe, a nawet i światowe, czy jakieś inne plagi egipskie. Ale żeśmy przeżyli i radę jakoś sobie dali. Ale że świat niezaprzeczalnie w ostatnim wieku do przodu trochę bardziej ruszył, żarówka już na nas wrażenia aż takiego nie robi, bo teraz się innymi cudami techniki bardziej zachwycamy, to i problemy ludzie w dzisiejszych czasach mają całkiem inne. A problem wielki się pojawia, gdy człowiekowi niespodziewanie okno na świat się brutalnie przed nosem zamyka i dostępu do wiedzy, rozrywki i uciech mniej lub bardziej intelektualnych od-

mawia. I nieważne, czy taki niecny występek ręka ludzka, fatum, los, Opatrzność, karma czy porywisty wiatr i burza spowodowała. No bo komuś swoje niezadowolenie odnośnie zaistniałej sytuacji przecież trzeba zgłosić i z cierpieniem własnym trochę po obnosić, co by bliźni wiedział, że w życiu to my lekko nie mamy. I chociaż wydawać by się mogło, że wcale to przecież tragedia wielka nie jest, to jednak słyszałam, że u panów serwisantów nie raz w sobotę o drugiej czy trzeciej w nocy telefon się rozdzwaniał, gdzie po drugiej stronie zdruzgotany entuzjasta nocnych wirtualnych wojaży płaczącym głosem o przywrócenie mu kontaktu ze światem prosił. I ja nawet to rozumiem, bo zimno przecież na dworze, to i z domu nie chce się wychodzić, żeby na ten szary i ponury realny świat popatrzeć.


kredyty gotówkowe

Pożyczać? Tak, ale z głową! Badania wskazują, że Polacy pożyczają pieniądze od banków na bieżące wydatki – najczęściej na święta, wesele, remont mieszkania, większe zakupy. Prawie każdy bank ma w swojej ofercie kredyty gotówkowe. Jak wybrać ten dla nas najlepszy?

Gdzie szukać oddziałów Santander Consumer Banku? Klient może wziąć kredyt tam, gdzie jest mu najwygodniej, na przykład w znajdującym się najbliżej jego domu oddziale Santander Consumer Banku. Do dyspozycji ma przeszło 230 oddziałów w całej Polsce. Jaki kredyt jest najlepszy? Najprościej mówiąc, taki, który jest dopasowany do potrzeb i możliwości Klienta. W Santander Consumer Banku Klient decyduje nie tylko o tym, jak dużo chce pożyczyć, ale rów-

nież w jakim czasie chce spłacać kredyt, jaka będzie miesięczna rata i kiedy będzie ją płacił. Co potwierdza wyjątkowość oferty Santander Consumer Banku? Dla Banku najlepszą rekomendacją jest to, kiedy Klient wraca do nas po następny kredyt gotówkowy lub inne produkty. Do dziś z naszych kredytów skorzystało już prawie 7 milionów Klientów. Dla stałych Klientów zawsze mamy przygotowaną specjalną, wyjątkową ofertę. Czy każdy może dostać kredyt gotówkowy? Klient musi być osobą pełnoletnią, mającą regularne dochody z tytułu umowy o pracę, renty, emerytury, działalności gospodarczej lub rolniczej. Czy przy ubieganiu się o kredyt gotówkowy potrzebuję dodatkowych zabezpieczeń lub poręczycieli? W Santander Consumer Banku nie wymagamy żadnych dodatkowych zabezpieczeń i poręczycieli, co powoduje, że nasza oferta jest przejrzysta, a procedura przyznawania kredytów prosta i szybka.

ciepły kredyt na zimę! KWA

TO

D

NS RA

KREDY

Czy jedna wizyta w Banku wystarczy? Tak, rzeczywiście wystarczy jedna wizyta, ponieważ procedury dostosowane są do oczekiwań naszych Klientów. Czas oczekiwania, od momentu podjęcia pozytywnej decyzji kredytowej do chwili otrzymania gotówki, zależy od wybranego przez Klienta sposobu przekazania środków. Najszybciej podejmiesz pieniądze w kasie – ok. 15 minut. Przy przelewie na rachunek osobisty, czas oczekiwania wynosi ok. 3 godzin. W przypadku przekazu pocztowego, pieniądze powinny dotrzeć do Ciebie w ciągu kilku dni.

WY

KREDYT W 15 MINUT BEZ ZBĘDNYCH FORMALNOŚCI!

O kredytach gotówkowych rozmawialiśmy z Panem Adrianem Kurkiem – Kierownikiem Oddziału Santander Consumer Banku w Szczecinku, ul. Bohaterów Warszawy 8, godziny otwarcia: pon.-pt. 9:00-17:00. REKLAMA

Co należy sprawdzać przed wyborem właściwego banku? Kredyt gotówkowy to zwykle zobowiązanie na dłuższy czas. Warto więc sprawdzić, z jakim bankiem się zwiążemy. Jednym z banków specjalizujących się w udzielaniu kredytów konsumenckich w Polsce jest Santander Consumer Bank S.A. Bank obecny na polskim rynku od dawna (wcześniej AIG Bank Polska SA Finanse dla Domu), który stawia na długoletnie, bliskie relacje ze swoimi Klientami.


List do Izydora ze Szczecinka, czyli o żeglarskiej pasji W ubiegłą środę (7 grudnia) w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. B. Horodyskiego odbył się wieczór autorski, którego gościem specjalnym był Andrzej Lasak. „List do Izydora ze Szczecinka” jest trzecią już publikacją szczecinecczanina. W najnowszej publikacji autor zamieścił wiele ciekawostek odnośnie żeglarstwa oraz wspomnienia zarówno swoje, jak i swoich wieloletnich znajomych. „List do Izydora ze Szczecinka” zdecydowanie różnią się od pańskich poprzednich książek. Co było inspiracją do jej napisania? Inspiracją były z pewnością rozmowy z kolegami żeglarzami, ale także z ludźmi, którzy z żeglarstwem nie mają nic wspólnego. Przeczytałem również jedną z książek o historii Szczecinka, którą mam u siebie w domu, i zauważyłem, że zostały w niej pominięte niektóre kwestie. Napisałem do pani, która pisała jeden z rozdziałów i poprosiłem o spotkanie, ponieważ chciałem podpowiedzieć jej niektóre szczegóły, odesłałem także do swojej książki „Panna Wodna”. Dodatkowo podałem nazwiska pań, które swego czasu pisały pracę magisterską na temat sportu w Szczecinku. Niestety

do dzisiejszego dnia nie zostało to wykorzystane. I właśnie dlatego m. in. postanowiłem napisać kolejną książkę, aby pewne informacje uzupełnić i dopowiedzieć. Jak długo powstawała pańska książka? Książka była gotowa już w 2008 roku, jednak mój ówczesny sponsor przez dłuższy czas mnie zwodził, a powinien przecież pomagać w wydaniu książki. W efekcie wydanie tej książki było odkładane z miesiąca na miesiąc, po pewnym czasie zachorowałem i zmuszony byłem spędzić trzy miesiące w szpitalu. Wtedy też współpraca ze sponsorem się zakończyła. Kiedy już wyzdrowiałem, postanowiłem wrócić ponownie do tego tematu i zacząłem szukać sponsora, który pomoże mi wydać „List do Izydora ze Szczecinka”. I szczęśliwie udało nam się wspólnymi siłami w tym roku doprowadzić do wydania książki. Czym dla pana jest żeglarstwo? Żeglarstwo jest całym moim życiem i największą pasją. Żegluję już 60 lat i nie żałuję ani jednego dnia spędzonego na łódce. Skąd wzięła się ta fascynacja żeglarstwem? Najprościej mówiąc - ze Szczecinka. Trafiłem tutaj na grupę kolegów którzy mieli podobne zainteresowania i w momencie, kiedy tylko zaczęła być organizowana Li-

ga Morska w Szczecinku, to mój ojciec zapisał mnie do tej właśnie ligi. Kiedy powstała sekcja żeglarska na początku Ligi Morskiej, to muszę przyznać, że byłem jej pierwszym członkiem. Do dzisiejszego dnia mam pamiątkę w postaci legitymacji na której widnieje numer 1 z tejże sekcji. Jak pan ocenia stan szczecineckiego żeglarstwa dzisiaj? Dzisiaj wszystko jest ukierunkowane na dzieci i na młodzież. Niestety nie ma już tych starszych uczestników. A przecież ci starsi instruktorzy z powodzeniem mogliby jeszcze szkolić i pływać, przekazując swoją wiedzę, którą zdobywali przez długie lata. Nie ma również zbyt wielu chętnych, ponieważ jest to jednak dosyć kosztowny sport, łodzie wymagają remontu i znacznych nakładów finansowych. I mimo tego, że mamy w Szczecinku trzech mistrzów i jednego wicemistrza Polski sterników, to nie są oni wykorzystywani do przeprowadzania takich szkoleń. Czy oprócz żeglarstwa ma pan jeszcze jakieś inne pasje? Przede wszystkim jest to wędkarstwo. Obecnie już znacznie mniej żegluję, ale dalej ciagnie mnie do wody. Mam taką łódkę wędkarską, którą przerobiłem pod żagiel i, z tego co mi wiadomo, jest to jedyna taka łódka w Polsce, która przerobiona została na bączek żaglowy. Poza

Andrzej Lasak podczas spotkania z czytelnikami tym moim hobby jest również opowiadanie i recytowanie dawniejszych felietonów Wiecha czy opowiadań o góralach i gazdach, bo są to bardzo ciekawe opowieści. Czy myśli pan już o napisaniu kolejnej książki? Oczywiście, że myślę. Jednak tym razem zacznę od końca, czyli od szukania

sponsorów. Mam jeszcze o czym pisać i chciałbym w dalszym ciągu prowadzić dialog z czytelnikiem. W „Liście do Izydora ze Szczecinka” ukierunkowałem się na historię naszego miasta i tym tropem chciałbym w przyszłości posunąć się dalej. Rozmawiała: Marzena Góra

Uroczysta konferencja uświetniła obchody jubileuszu

„Starszy brat, starsza siostra” - to już 20 lat We wtorek w kinie Wolność odbyła się konferencja poświęcona praktycznej i teoretycznej stronie wolontariatu. Konferencja zbiegła się w czasie z kilkoma ważnymi dla wolontariuszy wydarzeniami: obchodzonym na całym świecie Dniem Wolontariusza, z niedawnym rozstrzygnięciem szczecineckiego konkursu na Wolontariusza Roku 2011, a także - z obchodami dwudziestolecia, zainicjowanego w Szczecinku ogólnopolskiego projektu „Starszy brat, starsza siostra”. - Konferencja została poświęcona tematowi: „Organizacja wolontariatu jako metoda animowania społeczności lokalnej” - powiedziała „TS” tuż przed rozpoczęciem konferencji Agnieszka Osowska, kierownik Działu Wsparcia Rodziny i Animacji Społecznej w MOPS w Szczecinku. - Przy okazji konferencja pełni też funkcję jubileuszową. Dzisiaj mamy święto, obchodzimy 20-lecie projektu „Starszy brat, starsza siostra”. - Projekt „Starszy brat, starsza siostra” pojawił się po raz pierwszy w Szczecinku właśnie 20 lat temu - dodała Agnieszka Osowska. - Do Szczecinka przyjechała wówczas pani Noa Livne, mieszkanka Izraela, której nieżyjąca już Olga Zawadzka uratowała podczas II wojny światowej życie. Noa Livne to społeczniczka z krwi i kości, człowiek zaangażowany w wiele charytatywnych akcji. Kiedy przyjechała do Szczecinka, spotkała się z ówczesnym dyrektorem MOPS, panią Wiesławą Dudzińską-Stankiewicz i opowiedziała jej o funkcjonującym już w Stanach Zjednoczonych projekcie. I tak się to zaczęło. Zgodnie ze słowami naszej rozmówczyni, projekt „Starszy brat, starsza siostra” opiera się na pro-

stej zasadzie przyjaźni młodzieży z młodszymi dziećmi. Każdy wolontariusz przechodzi szkolenie i dopiero potem zaczyna spotykać się ze swoim przyszywanym rodzeństwem. Mówi Agnieszka Osowska: - Czego z okazji tej szczególnej różnicy można nam życzyć? Jak największej liczby wolontariuszy. Dzieci potrzebujących jest mnóstwo. Dlatego życzylibyśmy sobie jak najwięcej dobrych dusz, które chciałyby zostać starszą siostrą lub bratem dla jakiegoś dziecka. W otwarciu konferencji wzięli udział działający w licznych organizacjach pozarządowych wolontariusze, a także dyrektorzy spółek. Obecni byli również: poseł Wiesław Suchowiejko, starosta Krzysztof Lis oraz burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Pierwszy dzień konferencji, w której uczestniczyło ok. 100 osób, został poświęcony kierunkom rozwoju wolontariatu w Polsce. Wykłady wygłosili m.in. Dariusz Pietrowski, Prezes Centrum Wolontariatu w Warszawie. Z dużym uznaniem spotkała się też prezentacja Macieja Grunta - prezesa Stowarzyszenia Caldera, który podczas wystąpienia omówił współpracę z instytucjami, organizacjami i osobami prywatnymi - pasjonatami historii i wolontariuszami - podczas organizacji gier miejskich. Drugiego dnia konferencji (8.12) odbyły się natomiast zajęcia warsztatowe dla osób chcących podjąć się koordynowania wolontariatem. Zajęcia te podzielono na tematy: wolontariat w szkole oraz organizacja i koordynowanie wolontariatu w instytucjach i organizacjach. Uczestnicy warsztatów mieli również możliwość wzięcia udziału w prelekcjach dotyczących Programu „Młodzież w Działaniu”, a także

prawa dostępu do informacji publicznej. Frekwencja uczestników pozytywnie zaskoczyła organizatorów. Na szkolenie przyjechali ludzie z Kołobrzegu, Czaplinka, Bornego Sulinowa, Drzewian, Bobolic, Grzmiącej, Trzcińca, Wałcza, Białego Boru, Szczecina, Czarnowa, Sławna, Unieścia i Piły. Jak przekonują organizatorzy, tak duże zainteresowanie wykładami potwierdza, że Szczecinek jest wciąż ważnym miejscem, do którego przyjeżdża się po wiedzę, umiejętności i praktyczne porady w zakresie pracy wolontariatu. (sz)

Uczestniczki tegorocznego projektu „Starszy brat, starsza siostra”.

Drużyna św. Mikołaja Już po raz drugi w naszym mieście 10 grudnia 2011 roku spotkać można było „Drużynę Świętego Mikołaja”. „Drużyna Świętego Mikołaja” to nazwa kwesty ulicznej organizowanej przed świętami Bożego Narodzenia przez stowarzyszenie Fundusz Tratwa Szczecinek. Przeprowadzono ją na podstawie zezwolenia Burmistrza Miasta Szczecinek nr decyzji SO.5311.4.2011 z dnia 23.05.2011. Celem tej zbiórki publicznej jest zebranie środków finansowych na program stypendialny wspierający uzdolnione dzieci i młodzież z rodzin dotkniętych niedostatkiem. Z rozeznania Funduszu Tratwa Szczecinek wynika, iż w naszym mieście jest grupa dzieci i młodzieży wymagająca systematycznego wsparcia środowiskowego. Dzieci te wywodzą się z rodzin objętych pomocą społeczną, na ich rzecz działają świetlice szkol-

ne i środowiskowe. Wśród nich obok młodzieży mającej trudności z opanowaniem materiału szkolnego znajdują się osoby zdolne, a nawet szczególnie uzdolnione. Są wśród nich umysły ścisłe, są humaniści, osoby uzdolnione artystycznie, a także sportowcy. Każdy ma prawo do sukcesu, każdy człowiek ma też prawo do pełnego indywidualnego rozwoju również dzieci i młodzież z rodzin dotkniętych trudną sytuacją życiową. Stąd pomysł „Drużyny Świętego Mikołaja”, która zbiera środki finansowe na rzecz uzdolnionych ale ubogich. Nasza idea spotkała się z zainteresowaniem wolontariuszy tak dorosłych jak i młodzieży. Bezinteresowną pracą zechcieli nas wesprzeć wolontariusze wywodzący się spośród pracowników ośrodka pomocy społecznej, grupa dzieci ze Szkoły Podstawowej Nr 4 wraz z pedagogiem szkolnym oraz młodzież gimnazjalna. Łącznie „Drużyna

Wolontariusze z Drużyny św. Mikołaja wyszli na ulice miasta już po raz drugi. Świętego Mikołaja” liczyła pięćdziesięciu wolontariuszy. Dzięki nim w roku 2011 na wsparcie stypendialne dzieci i młodzieży zebrano kwotę 2.500,00 złotych, a koszty przeprowadzonej zbiórki wyniosły 100 zł i wydatkowano je na zakup materiałów niezbędnych do przeprowadzenia zbiórki publicznej. Wszystkim, którzy wsparli naszą akcję składamy serdeczne podziękowania życząc zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia. Romuald Sobiech Fundusz Tratwa Szczecinek


Wciągu przyszłych lat powinniśmy mieć możliwość świadczenia usług na wysokim poziomie. Umożliwi to płynne finansowanie szpitala. Czasami z kolejką oczekujących, no ale niestety, to jest naturalna rzecz.

Przyszłość widzę optymistycznie Rozmowa z Adamem Bielickim, prezesem spółki Szpital w Szczecinku Czy szpital już ma podpisany kontrakt na następny rok? - Podpisaliśmy kontrakt na rok 2012 z założeniem, że będziemy go renegocjować na początku przyszłego roku. Tegoroczne nadwykonania wskazują, że kwota zaproponowana przez NFZ jest niewystarczająca w stosunku do naszych potrzeb. Już wiadomo, że kontrakt ten będzie wyższy o 11% w stosunku do ubiegłego roku, powinien być jednak wyższy o minimum 25-30%. Nasze nadwykonania sięgają sumy 3 mln zł. Tę kwotę będziemy właśnie z funduszem negocjować. Oczywiście odbędzie się to na zasadzie porozumienia. Nie ma opcji, żeby fundusz zapłacił 100 proc. nadywkonań. Jaką kwotę uda nam się wynegocjować, zobaczymy. A co jeśli tego kontraktu nie uda się renegocjować? - Jeśli nie będzie żadnej ugody, to oczywiście jedynym kierunkiem jest sprawa sądowa. Myślę jednak, że to jest droga ostateczna, wcale nie jestem jej zwolennikiem. Uważam, że najlepsze jest porozumienie. W tej chwili pytanie o nadwyżkę w budżecie szpitala jest więc przedwczesne? - Zdecydowanie. Nie wiemy jeszcze, jakimi kwotami będziemy dysponować, ale na pewno można powiedzieć, że spółka kończy rok z dodatnim bilansem finansowym. Tak jak było zakładane. Jeśli chodzi o stabilność finansową

spółki, bez względu na to, jaki pułap porozumienia osiągniemy z NFZ, ten bilans będzie dodatni.

Wśród mniejszych szpitali panuje tendencja do specjalizowania się. Czy szczecinecki szpital także ma szansę, aby w jakiejś dziedzinie stać się specjalistą? - Takim przykładem jest na chwilę obecną ortopedia, w której rozwój wchodzimy bardzo mocno. Myślę, że w tej dziedzinie mamy szansę stać się ośrodkiem ponadregionalnym. Drugą taką dziedziną jest chirurgia. Tu idziemy w kierunku onkologicznym. Mamy dwóch lekarzy onkologów. Myślę, że przynajmniej w tych dwóch dziedzinach szpital będzie się

Czy stworzenie specjalnego oddziału dla osób starszych jest realne? Geriatria to raczej deficytowa dziedzina. - Osobiście chciałbym rozwinąć ten kierunek. Chciałbym, aby powstał niezależny oddział poza właściwą interną. Po remoncie pojawią nam się nowe powierzchnie, które będziemy mogli wykorzystać na rozwój takiego oddziału. Oczywiście problem stanowi brak kadry: brakuje specjalistów z geriatrii. Niemniej uważam, że dobrze by było, gdyby taki oddział powstał. Byłaby to alternatywa dla

siadali nowe powierzchnie metrażowe, być może uda nam się porozumieć z tym podmiotem i wyodrębnić na naszym terenie kilka łóżek, które byłyby dodatkowym zabezpieczeniem w zakresie opieki psychiatrycznej. Jedno jest pewne. Szpital nie idzie w kierunku psychiatrycznym. Moim zdaniem, powielanie usług i rozdrabnianie kontraktu nie ma sensu. Jestem zwolennikiem mocnych poszczególnych oddziałów, z wysokim kontraktem. Wtedy jest większa szansa na utrzymanie się oddziału.

Trwa remont szpitala. Poszczególnych inwestycji jest naprawdę mnóstwo. Która z nich była najbardziej potrzebna? - Szpital to jeden wielki organizm i zakładamy jego rozwój jako całość. W związku z tym, nie da się wskazać, która inwestycja była najbardziej potrzebna. Musimy etapować poszczególne działania inwestycyjne tak, aby następny ruch, którym będzie przeCo z tzw. chirurgią jedneniesienie poszczególnych go dnia? oddzia- Jeszcze nie łów do nowiadomo, czy wej części Uważam, że dobrze by było, gdyby taki oddział geriatrii powstał. By- tego typu odszpitala, łaby to alternatywa dla osób przewlekle chorych, których nie zawsze działy w ogónie dezorganizował można umieścić w szpitalu ze względu na brak odpowiednich miejsc. le będą istniały. NFZ zmierza do pracy poObecnie staramy się o łóżka dla osób przewlekle wentylowanych. tego, by część zostałych. zabiegów, które W 2014 rodo tej pory były ku planujemy zakończyć najważniej- rozwijał ponadregional- osób przewlekle chorych, realizowane na oddziałach nie. Mamy też dobrą ofer- których nie zawsze moż- chirurgii jednego dnia, bysze inwestycje. tę jeśli chodzi o diagnosty- na umieścić w szpitalu ze ła wykonywana w poradni kę i poradnie: onkologicz- względu na brak odpo- specjalistycznej. Myślę, że Przybywa pacjentów ną i mammograficzną. Ten wiednich miejsc. Obecto słuszny kierunek, ale jespoza Szczecinka? kierunek również będzie- nie staramy się o łóżka dla go szczegóły jeszcze nie są - Pacjenci leczą się tam, my rozwijać, a patrząc na osób przewlekle wentyznane. Odnosząc się do nagdzie jest odpowiednia sprzęt i kadrę, mamy szan- lowanych. Są one bardzo szej ambulatoryjnej opieki kadra lekarska oraz sprzy- sę wyjść z odpowiednią drogie, ale chcielibyśmy, by specjalistycznej, ja osobijające warunki lokalowe ofertą do pacjentów spoza znalazły się w obrębie naście będę zmierzał do tego, i sprzętowe, gdzie czują się naszego regionu. Nie ukry- szego oddziału wewnętrzby ją rozwijać w kierunku bezpiecznie. Jeśli chodzi wam, że jestem mocno za- nego. świadczenia procedur meo pacjentów, to sytuacja interesowany także rozwodycznych . Będzie to pou nas zaczyna się zmieniać. jem oddziału wewnętrzneśrednio chirurgia jednego Do naszego szpitala docie- go, z którego najczęściej Na jednej z sesji Radnia realizowana w szpidy Powiatu wspomniarają już pacjenci z powia- korzystają osoby starsze. talu. tów ościennych, a niejed- Oczywiście działamy w sy- no o uruchomieniu przy szpitalu otwartego odnokrotnie z dalszych miej- nergii z pozostałymi odi pielęgniarscowości, co nas bardzo działami; nefrologia oraz działu psychiatrycznego. Lekarze ki w całej Polsce co jakiś cieszy. Standard usług się kardiologia tworzą dodat- O co miałoby chodzić? - To element zadania re- czas zwracają uwagę, że powiększa. Mimo to, uwa- kową atrakcyjną ofertę. alizowanego przez powiat. nie są doceniani. Jak jest żam że jeszcze dużo mamy Myślę, że szczecinek zaczyJedną z propozycji jest po- w Szczecinku? do zrobienia. na zmierzać w bardzo do- szerzenie działalności są- Sfera plac to jedna z najbrym kierunku. siadującego z nami pod- istotniejszych części pracy miotu. Kiedy będziemy po-

każdej osoby. Jeśli chodzi o pielęgniarki, staram się tak konstruować dodatkowe możliwości finansowania ich płac, by czuły się doceniane. Są systemy nagrodowe, konkursy na pielęgniarkę miesiąca czy roku. Nie wiem - czy w satysfakcjonujących kwotach, ale są to jakieś propozycje. Lekarze z kolei mają kontrakty negocjowane indywidualnie w zależności od potrzeb i oczekiwań lekarskich. Oczywiście granice finansowania związane są z granicami przekazywania środków przez NFZ. To wiąże się z największymi emocjami. Mogę powiedzieć, że pracuję z grupą ludzi, z którą mam dobrą komunikację. Jak zwykle - czasem pojawiają się odmienne zdania, ale staramy się dojść do kompromisu, by funkcjonować w jednym zespole jak w zdrowym organizmie. Jak pan widzi przyszłość szpitala? - Z natury rzeczy podchodzę do różnych spraw optymistycznie, ale i realnie. Przy racjonalnym gospodarowaniu środkami uzyskanymi z NFZ i przy postawieniu na jakość świadczonych usług, można z optymizmem widzieć przyszłość. Wciągu przyszłych lat powinniśmy mieć możliwość świadczenia usług na wysokim poziomie. Umożliwi to płynne finansowanie szpitala. Czasami z kolejką oczekujących, no ale niestety, to jest naturalna rzecz. Rozmawiała: Magdalena Szkudlarek-Szarkowska


W tym roku zabawa była wyjątkowa

Tabor św. Mikołaja po raz piąty Wyczekiwany przez najmłodszych czas mikołajkowej radości i prezentów coraz bliżej. Tradycją stało się już, że na początku grudnia pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie oraz ich podopieczni - dzieci z ośrodków szkolno-wychowawczych i z rodzin zastępczych wspólnie się bawią. Już od pięciu lat przy pomocy bliskich ludzi, w tym - lidera zespołu Terne Roma, Bogdana Trojanka, organizowany jest „Tabor św. Mikołaja”. Jubileuszowy „Tabor” już za nami. 9 grudnia w kinie Wolność na najmłodszych czekało mnóstwo niespodzianek. Nie obyło się też bez wspomnień i przypomnienia wszystkim, jak to wszystko się zaczęło. - Pierwszy „Tabor św. Mikołaja” odbył się w 2007 roku - powiedziała Małgorzata Kubiak-Horniatko, dyrektor PCPR w Szczecinku. - Nie mieliśmy doświadczenia, nie wiedzieliśmy, jak zostaniemy odebrani. Okazało się jednak, że mamy niezwykłe dzieci i niezwykłą publiczność. To dzięki nim czerpiemy siłę do następnych „Taborów”. W zabawie, tradycyjnie zresztą, uczestniczył starosta szczecinecki Krzysztof Lis. Jak co roku przywitał wszystkich gości: - Święty Mikołaj ma renifery i sanie. Ten tabor, „Tabor św. Mikołaja” wiąże się też z Bogdanem Trojankiem. Tu, na scenie płonie symboliczne ognisko, jest sagan. To wszystko przypomina nam osobę, która na początku bardzo pomagała zrealizować nam pomysł zorganizowania wspólnej zabawy. Chciałbym w tym momencie bardzo serdecznie podziękować Bogdanowi za pomysł, za pierwsze początki i za to, że zawsze był za nami. Tego typu impreza nie byłaby możliwa, gdyby nie zaangażowanie wielu ludzi dobrej woli - dodał starosta. - Bardzo chciałbym serdecznie im wszystkim podziękować. Ci ludzie dobrej woli są wśród nas. Powiem tak: my wcale nie musimy tego robić, pracownicy PCPR nie muszą tego przedsięwzięcia organizować. Za to również bardzo serdecznie wszystkim pracownikom i zespołowi dziękuję. Trzeba przyznać, że zabawa w tym roku była wyjątkowa. Nie zabrakło występów artystycznych, pracownicy PCPR-u wspólnie z dziećmi zaprezentowali bożonarodzeniowe jasełka.Potem przyszła kolej na prezenty. - Chcielibyśmy, aby każdy z nas choć przez chwilę powrócił w świat dziciństwa, w świat przeszłości, kiedy wszystko było beztroskie i kiedy świąteczne dni były najpiekniejszymi dniami w życiu każdego z nas powiedziała jeszcze przed rozpoczęciem zabawy Małgorzata Kubiak-Horniatko. Czy ten cel udało się organizatorom spełnić? Sądząc po reakcji nie tylko najmłodszych uczestników zabawy, można spokojnie powiedzieć, że tak. Jedynym minusem jest to, że na kolejny „Tabor” będzie trzeba poczekać aż do przyszłego roku. (sz)

Na scenie zaprezentowali się młodzi wokaliści, którym towarzyszyli mali wykonawcy z Niepublicznego Przedszkola „Nutka”.

Adwentowe Czuwanie Młodzieży Zgodnie z tradycją w diecezji trwają Adwentowe Czuwania Młodzieży. 10 grudnia br. jednym z przystanków był Szczecinek. Kościół NNMP zgromadził wielu młodych ludzi. Ich liczba była naprawdę imponująca. Szczególnym gościem tego spotkania był ks.bp. Paweł Cieślik. Wspólnie wpatrywaliśmy się w olbrzymią ikonę św. Rodziny rozpostartą tuż za ołtarzem. Stała się symbolem tej nocy czuwania.

Jej oprawa wprawiała w piękny nastrój radości i zadumy - obraz, światło, śpiew, słowa bp. Pawła. Podczas homilii przekazał szczecineckiej młodzieży jasne i proste przesłanie. Jesteśmy stworzeni do walki, do ciągłych wyborów między dobrem a złem. Mamy stawiać zapory złu w swoich sumieniach i wybierać dobro. Tylko człowiek wolny jest w stanie tego dokonać. Jeśli nie wiemy dokąd iść, co robić, to mamy

oprzeć się na jedynej mądrości - na Bogu. Podczas tej nocy każdy miał okazję „zamienić z Nim słówko” przez spotkanie na osobistej rozmowie z Jezusem Eucharystycznym. Młodzież podchodziła do monstrancji i dotykając jej, powierzała Bogu swoje sprawy. Był to kulminacyjny moment czuwania. Następnie każdy przyczepiał do stojącej obok kolumny kartkę z napisem „wierzę”. Powstało z tego ciche wyznanie wiary.

Ks. biskup Paweł pobłogosławił miniaturowe ikony św. Rodziny. Zabraliśmy je ze sobą, aby nie tylko nasze serca były napełnione, ale też i dłonie, aby wszyscy pamiętali o tym grudniowym wieczorze i szczerze modlili się za swoje rodziny. Końcowe oklaski były wyrazem wdzięczności za obecność Jego Ekscelencji podczas tego czuwania. Katarzyna Rybak

0+'$;â'Ć991,5-7 %*%'5< $;æĒ1â0+'4<'/" ZGŁOŚ SIĘ DO SŁUŻBY PRZYGOTOWAWCZEJ KONTAKT:

REKLAMA

WOJSKOWA KOMENDA UZUPEŁNIEŃ 78-400 SZCZECINEK UL. KOŚCIUSZKI 55 TEL. 094 374 39 35 WEW. 713 LUB 712


Budując całkiem nowe targowisko można uzyskać dofinansowanie unijne. Trzeba tylko chcieć. Smród, bród i ubóstwo - tak można określić targowisko położone przy ul. Cieślaka. Targowiskiem od kilku ładnych lat zarządza poznańska firma Winkiel. Miasto czyniło starania, by przejąć ten teren, zaprowadzić tam porządek, a w finale poprowadzić popularny „rynek”. Niestety, starania spełzły na niczym. Propozycja transakcji był prosta. Wy nam oddacie targowisko, a w zamian dostaniecie teren obok - działkę o powierzchni 1,6762 ha, dopłacając różnicę wynikającą z wyceny terenu - ponad 2 mln zł. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, działka przeznaczona została pod lokalizację zabu-

Nie chcą targowiska i pieniędzy Sara ma budę jak z bajki przy bloku postawić psią budę. - Załatwili wszystkie formalności, zarówno w ratuszu jak i w Szczecineckiej Spółdzielni Mieszkaniowej - mówi Danuta Maria Kadela, szefowa Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Szczecineckie Stowarzyszenie Przyjaciół Psa, Kota i Nie Tylko zdecydowało się wyasygnować 590 złotych na zakup porządnej budy dla Sary. Buda przyjechała na osiedle Zachód w zeszłym tygodniu. Urocze wolontariuszki Ewa i Karolina oraz pracownik schroniska pan Arkadiusz ustawili budę i wymościli kołdrą. Teraz Sara, o ile tylko skorzysta z tej„propozycji” będzie

kiel i to ona odpowiada za stan tego terenu mówi Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. - Nie planujemy w najbliższej przyszłości ponownych starań o przejęcie tego terenu ani uruchamiania własnego targowiska w innym miejscu. Szkoda, bo budując całkiem nowe targowisko można uzyskać dofinansowanie unijne. Wszystko w ramach programu „Mój Rynek”. Ma on polegać na zbudowaniu w gminach do 50 tys. mieszkańców targowisk, które mają służyć rolnikom sprzedającym tam swoje produkty. Prowadzącym takie miejsca handlu będą gminy albo związki międzygminne. (sw)

Sara ma już budę. Psem opiekują się wolontariuszki: Ewa (z lewej) i Karolina.

miała idealne warunki do bytowania. - Rzecz jasna, wiosną zabierzemy Sarę na kilka dni do schroniska. Będzie musiała przejść m.in. niezbędne szczepienia - dodaje D. Kadela. - Wszystkich, którym na sercu leży los bezdomnej suczki, prosimy o choć drobną pomoc w sfinansowaniu budy. Pieniądze można wpłacać na konto Stowarzyszenia lub bezpośrednio w schronisku. Także przekazując 1 procent swojego podatku na rzecz Szczecineckiego Stowarzyszenia. Szczegóły, m.in. numer konta bankowego, dostępne są na stronie internetowej: http:// szczecinek-schronisko.home.pl (sw)

foto:Sławomir Włodarczyk

O bezdomnej suczce owczarka niemieckiego - Sarze, napisaliśmy już niemal wszystko. Psina nad życie ukochała sobie wolność i za nic w świecie nie chce mieszkać w schronisku. Wiosną tego roku, będąc po zbiegu chirurgicznym... zbiegła z murowanego kojca. Wróciła na osiedle Zachód i tam przebywa po dziś dzień. Najczęściej można ją spotkać leżącą na chodniku koło przystanku autobusowego „szóstki”. Mieszkańcy osiedla Zachód, szczególnie bloku przy ul. Karlińskiej 7 zdecydowali, że nie oddadzą psiaka do schroniska. Postanowili też by

dowy usługowej, z lokalizacją wyłącznie jednego obiektu handlowego o powierzchni sprzedaży do 2000 m2, z dopuszczeniem lokalizacji stacji paliw. Wydawało się, że Winkiel przystanie na propozycję. Niestety, w miarę upływu czasu firma zaczęła unikać kontaktu z ratuszem. Nie pomogły nawet telefony burmistrza. Ratusz postanowił więc atrakcyjny teren „puścić w ludzi”. Działka poszła za blisko 5 mln zł. Co dalej z popularnym rynkiem? Jak długo jeszcze handel tam będzie się odbywał w warunkach z lat pięćdziesiątych? - Targowisko jest w użytkowaniu wieczystym spółki Win-

Pies w domu to nie tylko przyjemność, ale też wynikające z tego faktu konkretne obowiązki dla właściciela. O czworonoga trzeba dbać, regularnie szczepić, kilka razy dziennie wyprowadzać na spacer. Jak spacer, to i załatwianie problemu. Przez psiaka oczywiście. Jak ten „problem” zostanie załatwiony, należy się schylić i sprzątnąć. - Wystarczy, że weźmiemy ze sobą torebkę lub woreczek foliowy. Chwila i jest już po sprawie. To takie proste - przekonuje Danuta Maria Kadela, szefowa Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej akcję „Sprzątnij po swoim psie” propaguje non stop. W jej ramach wiosną tego roku umieszczono na słupach

D wudz

iestką?

specjalne pojemniki z papierowymi torebkami. Teraz w kilkunastu punktach miasta (na trawnikach) stanęły gustowne tabliczki z napisem: „Sprzątam po swoim psie”. Na ulicach miasta można też zauważyć specjalistyczny pojazd - robot do sprzątania psich odchodów. W ramach akcji PGK, za drobną opłatą, prowadzi sprzedaż zestawów do sprzątania. Specjalne torebki można też dostać podczas wizyty ze swoim psiakiem u weterynarza. Wsparcia akcji udziela również Straż Miejska. Niestety, w takim przypadku (pies załatwił„sprawę”, pan/ pani nie zareagował/a) może się skończyć nie tylko na upomnieniu. Można też zapłacić mandat. (sw)

!

Czy do Połczyna Zdroju można dojechać drogą krajową nr 20? Przekonują o tym drogowcy z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, którzy znakowali ronda w okolicy marketu Tesco. Przy okazji wyszło na jaw, że drogę wojewódzką nr 172 pomylili właśnie z krajową „20”. O ile ta gafa nie robi na szczecineckich kierowcach żadnego wrażenia, o tyle „obcemu” może trochę pomieszać szyki. Błędny kierunkowskaz stoi tuż za pierwszym z rond, w kierunku na Koszalin. Na drugim, na skrzyżowaniu z ulicą Kołobrzeską, oznakowanie drogi jest już prawidłowe. Czyli do Połczyna Zdroju jedziemy „172”. Gorąco zachęcamy „generalnych” drogowców do naprawienia błędu. Najlepiej jeszcze przed świętami. (sw)

foto:Sławomir Włodarczyk

Sprzątnij po swoim psie! Tabliczka zachęcająca do wzięcia udziału w akcji trawnik na osiedlu Zachód.

Pogadali o meblach Pod koniec listopada pracy poszukiwało prawie 3 tys. mieszkańców Szczecinka. Dodajmy, że prawo do zasiłku posiada zaledwie 712 osób. Inwestycji w Szczecinku w tym roku mieliśmy bez liku. Niestety, nie każda, co też normalne, generuje nowe miejsca pracy. Nic zatem dziwnego, że każda wieść o budowie nowego zakładu pracy to nie lada wydarzenie. Takie, miejmy nadzieję, dobre wieści popłynęły ostatnio z ratusza. To pokłosie spotkania burmistrza Jerzego Hardie - Douglasa

z właścicielem holdingu Krono Peterem Kaindlem. O szczegóły w tej kwestii zapytaliśmy rzecznika prasowego Urzędu Miasta. - Panowie rozmawiali o przyszłym rozwoju fabryki w Szczecinku i wzajemnych relacji na linii miasto - Kronospan - mówi Konrad Czaczyk. - Głównymi tematami rozmowy były: odbiór fabryki przez mieszkańców, zanieczyszczenie środowiska, uciążliwości generowane przez zakłady i możliwości poprawy sytuacji, plany inwestycyjne właściciela i jego polityka inwestycyjna w kontekście światowej sytuacji gospo-

darczej, wspólne przedsięwzięcia z miastem oraz możliwość ściągnięcia do Szczecinka inwestorów zainteresowanych budową fabryki mebli. Uzgodniono także, iż w przeciągu od trzech do sześciu miesięcy, dojdzie do sprecyzowania przez zakład planów na najbliższą przyszłość. Z naszych informacji wynika, że fabryka, jeżeli otworzy podwoje, zostanie zlokalizowana przy ul. Pilskiej - Waryńskiego na terenie, na którym w tej chwili składowane jest


Na sesji powiało PRL-em. Szczecinecczanie, dziękujcie! Radny Paweł Szycko stwierdził, że burmistrz wybudował nam nowy Szczecinek.

Wszystko dzięki trafnym decyzjom burmistrza W poniedziałek, 12 grudnia na sesji zebrała się Rada Miasta. Radni pracy nie mieli za dużo. Lwią część nasiadówki poświęcili dyskusji nad (i tak wcześniej przesądzonym) budżetem miasta na 2012 rok. Przy okazji padło wiele słów, także gorzkich. Były również hymny pochwalne. Szef klubu radnych PO Paweł Szycko z dumą zauważył, że przez kilka lat kadencji nasz burmistrz zbudował nam... nowy Szczecinek. Opozycja atakowała, podważała założenia najważniejszego dokumentu miasta, głównie za przyczyną nadmiernego - jej zdaniem - zadłużenia samorządu, ale ze względu na szczupłość głosów (zaledwie cztery) wysiłki spełzły na niczym. Rządzący konsekwentnie odrzucali wszelkie sugestie i rada budżet „łyknęła”. 15 rajców (PO i Forum 2000) było „za”, czworo (Wspólnota Samorządowa) przeciw, a dwóch (SLD) wstrzymało się od głosu. Opozycja zaatakowała wydatki na Szczecinecką Lokalną Organizację Turystyczną. - W tym roku na działalność SzLOT przeznaczyliśmy 50 tys. zł, w przyszłym roku planujemy 400 tys. zł. - Dlaczego i czym to jest podyktowane? - dopytywała radna Joanna Pawłowicz. Odpowiedział burmistrz Jerzy Hardie - Douglas. Progresję finansową w tym zakre-

sie mamy, ponieważ SzLOT wykonuje zadania należące do miasta, m.in. obsługę ruchu turystycznego. Dziś za 50 tys. zł SzLOT nie jest w stanie tych zamierzeń zrealizować. Dlatego zdecydowaliśmy się na zwiększenie środków przeznaczanych do budżetu SzLOT. Stowarzyszenie dostanie też pieniądze na działalność Academii Nautica, na obsługę plaż, zarobi też pieniądze z dzierżawionego od miasta wyciągu narciarskiego, a także z tytułu organizacji spływów kajakowych - odpowiadał spokojnie (ku zaskoczeniu słuchaczy) burmistrz. Radna dopytywała dalej: - Ja wszystko rozumiem, chodzi mi jednak o to, co tam się dzieje. My chcemy mieć dostęp do dokumentów finansowych stowarzyszenia. Chcemy wiedzieć, na co i w jaki sposób nasze pieniądze są wydatkowane. Burmistrz stanowczo zaoponował: - Miasto jest członkiem SzLOT. Dlatego mamy dostęp do tych dokumentów, mamy też do nich dostęp poprzez naszą komisję rewizyjną. Podkreślam, mamy pełny wgląd w finanse stowarzyszenia. Burmistrza wsparł radny Wiesław Drewnowski: - Środki publiczne idą z budżetu miasta, m.in. do stowarzyszeń. Ich wydatkowanie jest kontrolowane przez Radę Miasta. Radną Pawłowicz wsparł radny

Roman Matuszak: - Gdyby działalność SzLOT była bardziej przejrzysta, nie byłoby tych wniosków z naszej strony. W przeszłości, niedalekiej zresztą, zdarzyło się tam wiele dziwnych rzeczy. Proszę się zatem nie dziwić naszym pytaniom. Niepokoją nas również coraz bardziej zwiększające się wydatki z budżetu miasta. Nie wiem, co powiat zdecyduje, czy będzie chciał dać tyle samo pieniędzy na tę organizację? W dalszej części obrad „budżetowa” dyskusja przeniosła się na problem, czy zadłużenie miasta jest bezpieczne. Po wymianie argumentów na „tak” i „nie” głos zabrał burmistrz. Jak podkreślił, wydatki na takie, a nie inne inwestycje, m.in. na rozbudowę ratusza, zostały głęboko przemyślane. - Nie zmarnujemy ani jednej złotówki. Jeżeli chodzi o zadłużenie, to mijający rok, dzięki naszym trafnym i przemyślanym decyzjom zakończymy procentem zadłużenia, nie jak planowane było ponad 47 proc., ale 42,5 proc. My oszczędzamy, nie ma żadnych bizantyjskich wydatków - zapewnił. Radny Matuszak przypomniał burmistrzowi, że gdy poprzednia ekipa zarządzająca miastem planowała rozbudowę ratusza, to miasto było - i owszem - zadłużone, ale za-

ledwie na 2 mln zł. Radny Paweł Szycko zdążył jeszcze zauważyć, że nie jest przeciwny braniu kredytów, ale braniu dużych kredytów: - W 2010 roku ze środków własnych wydaliśmy na inwestycje około 17 mln zł, w tym roku - 18 mln zł. W poprzedniej i obecnej kadencji burmistrz Douglas, przy skromnej pomocy radnych, wybudował Szczecinek od nowa. Za to państwo (to do opozycji - dop. autora), co roku w grudniu przestrzegacie tylko przed katastrofą finansową. W finale dyskusji nad przyszłorocznym budżetem dowiedzieli-

śmy się również, że seniorzy klubów sportowych mogą co najwyżej liczyć na „drobne obrywy”. Burmistrz pozbawił złudzeń piłkarzy „Wielimia” czy „Darzboru” stwierdzając: - Jeżeli chodzi o sport, to nie będzie zmniejszenia nakładów w 2012 roku. Będzie za to obcinanie dofinansowania sportu dorosłych. Kluby seniorskie muszą sobie znaleźć sponsorów. Jeżeli nie znajdą, to powinny rozwiązać swoją działalność. Dla nas najważniejszy jest sport dzieci i młodzieży. Z kolei dla dorosłych to jest hobby. Dlatego nie planuję zwiększania dochodów na działalność sportową dorosłych. (sbb)

Jak co roku, 1 grudnia obchodzony jest Światowy Dzień AIDS. W tym roku głównym hasłem kampanii jest „Getting to Zero” (ang. dążymy do zera), które zakłada wzrost tolerancji społeczeństwa dla osób chorych i zakażonych, a także dążenie do wykluczenia nowych zakażeń wirusem HIV. W ubiegłą środę (7 grudnia) w ZS nr 2 im. ks. Warcisława IV odbyła się konferencja naukowo - szkoleniowa pod hasłem „AIDS i choroby zakaźne atakują, chcesz być zdrowy - zrób test”. Program konferen-

cji obejmował szereg wystąpień. Prelekcje wygłosili: lekarz ginekolog Marek Ogrodziński, st. Asystent PSSE ds. oświaty Izabela Rudy, nauczyciel ZS2 Łukasz Szymański oraz psycholog szkolny Elżbieta Chojecka. Tematyka konferencji krążyła wokół AIDS oraz innych chorób zakaźnych, ich przyczynach, skutkach społecznych, a także omówione zostały kwestie profilaktyki i zapobiegania tego typu chorobom. Poruszono również zagadnienia dotyczące ryzykownego zachowania

seksualnego jako głównego źródła zakażeń wirusem HIV i chorobami wenerycznymi, żywienia i diety osób chorych oraz tolerancji wobec zakażonych i chorych. Przedstawione zostały również statystyki zachorowań na choroby zakaźne, a także informacje dotyczące tego, gdzie osoba chora może szukać pomocy. Dyrektor szkoły Maria Schulz wręczyła dyplomy laureatom olimpiady promującej zdrowy styl życia i wiedzy o AIDS. Całą konferencję uświetniła część artystyczna w wykonaniu uczniów ZS nr 2.(mg)

REKLAMA

Co powinniśmy wiedzieć o AIDS

Pielęgniarka z hospicjum Alicja Strzyżewska podczas losowania jednej z nagród - Postanowiłyśmy przeprowadzić akcję „Kobiety dla hospicjum”, żeby w jakiś sposób wspomóc budowę. Na dzień dzisiejszy udało nam się zebrać ponad 200 zł. Nie jest to jakaś zawrotna kwota, ale jak na pierwszy raz, gdzie mało kto słyszał o naszej akcji, uważa-

my, że nie jest źle. A przecież każda suma się liczy i w jakiś sposób wspomoże budowę. Planujemy powtórzyć akcję w styczniu z okazji Dnia Babci, w marcu na Dzień Kobiet oraz podczas kolejnych mikołajek - mówi Danuta Ziętara, przewodnicząca LPK. (mg)

REKLAMA

W ubiegły czwartek (8 grudnia) w lokalu „Karolinka”, mieszczącym się przy ul. Polnej, odbyło się kolejne spotkanie Ligi Kobiet Polskich. W spotkaniu wzięła udział również Alicja Strzyżewska, pielęgniarka z hospicjum. Podczas wieczoru miało miejsce podsumowanie akcji „Kobiety dla hospicjum”, spośród wszystkich uczestników rozlosowane zostały również nagrody. Łącznie wylosowanych zostało 21 zwycięzców, którzy zostali powiadomieni o wygranej telefonicznie. Przypomnijmy. 6 grudnia LKP we współpracy z „Karolinką” i jedną ze szczecineckich kwiaciarni zorganizowała mikołajkową akcję, która miała na celu zbiórkę funduszy na rzecz budowy szczecineckiego hospicjum. Tego dnia wszyscy klienci, którzy osobiście bądź telefonicznie złożyli zamówienie, otrzymali mikołajkowy upominek przygotowany przez panie z LKP oraz LKA. Ponadto od każdego zrealizowanego w tym dniu zamówienia Małgorzata Markowska, właścicielka lokalu, przekazała 5 zł na rzecz hospicjum. Dodatkowo spośród wszystkich klientów, którzy korzystali z usług lokalu 6 grudnia rozlosowane zostały dodatkowe nagrody rzeczowe.

REKLAMA

Kobiety na rzecz hospicjum


W TRZYDZIESTĄ ROCZNICĘ WPROWADZENIA STANU WOJENNEGO

Warto

było

To było trzydzieści lat temu. W grudniową niedzielę, 13 grudnia 1981 roku powiedziano Polakom, że dla ich dobra wprowadza się w kraju stan wojenny. Na ulice wielkich miast wyjechały czołgi i wozy opancerzone. Największy w historii Polski ruch społeczny, jakim była Solidarność, został zniszczony. Część działaczy, którzy z różnych przyczyn uniknęli więzień, przeszła do podziemia. Inni, szczególnie w tak mało znaczących ośrodkach jak Szczecinek, zostali osamotnieni, poddani jakże właściwym komunistom, brutalnym represjom. Bolesław Stypa był w tym czasie przewodniczącym „S” w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego, członkiem MKZ, a także szefem tutejszego PAX. Bolesław Stypa Bolesław Stypa: Taka była potrzeba chwili, tak zresztą nakazywał patriotyzm. Dzisiaj z tamtych ideałów Solidarności zostało bardzo mało. Był to wspaniały i olbrzymi ruch. Z tego dawnego ruchu zrodziły się dzisiejsze ugrupowania polityczne takie jak PO, PiS - to przecież byli ludzie Solidarności. Należę w tej chwili do PiS.

Wybrano pod nieobecność

Solidarność reaktywowano w 1989 r. Umówiliśmy się wtedy na mszę św. w kościele Ducha Świętego, a potem na spotkanie, aby wyłonić nowe władze. Wcześniej spotkaliśmy się w koszalińskiej kurii biskupiej, do której przyjechali wtedy działacze z całego województwa. Pytano, kto z byłych działaczy odpowie się za działalnością związkową, a kto będzie udzielał się politycznie. To było, z tego co pamiętam, kilka dni przed oficjalnym reaktywowaniem Solidarności. Po mszy przychodzimy do pomieszczenia, gdzie się miało odbyć spotkanie i... dowiadujemy się, że władze Solidarności są już wybrane. A przecież umawialiśmy się, że miało się to odbyć po mszy. Ale już się dokonało. Jechał was sęk...

Tak to było

Byliśmy bardzo dużą grupą. W ówczesnym WPHW pracowało ponad 400 pracowników. Oprócz dwóch osób, wszyscy należeli do Solidarności. Całe koszalińskie WPHW liczyło wtedy ok. 2800 pracowników. Na zebraniu rady pracowniczej, a byłem jej przewodniczącym, złożyłem formalny wniosek o wyprowadzanie partii z zakładu. Sekre-

tarz uprzejmie doniósł o tym do SB. To też było w mojej teczce. Na przewodniczącego zostałem wybrany w zakładowych wyborach. Zostałem też członkiem prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego. Nie potrafię powiedzieć, jak duża w tym czasie była szczecinecka Solidarność. Wiem, że nie należały tylko jednostki. Nasz pierwszy lokal znajdował się na przeciwko kina przy ul. Żukowa (dzisiejsza ul. Wyszyńskiego) potem na 9 Maja. Potem naczelnik miasta przydzielił nam lokal przy ul. Zamkowej. Tam też zastał nas stan wojenny.

Z wiązkowa kasa przepadła

Kiedy ogłoszono stan wojenny, postanowiliśmy wybrać z banku nasze związkowe pieniądze. Na koncie MKZ mieliśmy ok. 2 mln zł. Z tych pieniędzy wypłacaliśmy m. in. zasiłki. Upoważnienie do wybrania miało cztery, czy pięć osób. Część z nich została internowana. Ponieważ miałem upoważnienie, dlatego umówiłem się z koleżanką Teresą w banku PKO, aby pieniądze z konta wyjąć. Wprawdzie był już poniedziałek, a stan wojenny wprowadzono poprzedniego dnia, ale pieniądze by nam wypłacono. Skąd o tym wiem? Dyrektorem banku był mój kolega i jeszcze nie było żadnych oficjalnych zarządzeń. Niestety, koleżanka nie przyszła i związkowe pieniądze przepadły...

Nakazy wystawiano w Koszalinie

Internowano przewodniczącego Jana Zielińskiego, Józefa Wójtowicza, Tomka Czarnika - był adwokatem, Zygmunta Wanatowicza, który później wyjechał do Francji. Mnie nie aresztowano. W niedzielę o siódmej rano przyjechał do mnie mój kolega - pracownik WPHW. Mówi: „Panie kierowniku, nich pan się

ukryje, bo są aresztowania.” Ubrałem się, wychodzę na ulicę. Cisza, spokój. Nic się nie dzieje. Potem dowiedziałem się, że aresztowania były przeprowadzane już wieczorem. Czarnika w nocy nie aresztowali, bo ich nie wpuścił do domu. Zwinęli go dopiero rano. Był prawnikiem więc wiedział, że nie mogą tego robić nocą. Pochodziłem po ulicy i poszedłem do siedziby PAX - tam mieliśmy różnego rodzaju bibułę, którą usunęliśmy. Dlaczego mnie oszczędzono? Byłem przewodniczącym PAX i kierownikiem ZURT. Pewnie im jakoś nie pasowało. Kiedy przeglądałem swoje teczki w IPN w Koszalinie zobaczyłem, że na moje nazwisko była wystawiona bumaga o aresztowaniu. Zabrakło w niej jedynie podpisu naszego komendanta rejonowego milicji, Mazurkiewicza. Komendant mnie po prostu oszczędził. Pisma o internowaniu przychodziły do nas z Koszalina. Być może wpływ na to miała moja przynależność do PAX. Była to organizacja katolicka, ale propaństwowa. W pierwszą w stanie wojennym wigilię Bożego Narodzenia z Mietkiem Niemcem - moim sąsiadem obeszliśmy wszystkie domy osób internowanych i złożyliśmy życzenia ich rodzinom.

Zaczęli od krzyża

Nie wiem, kiedy to było. Któregoś dnia przychodzi do mnie dwóch panów z poleceniem, abym poszedł z nimi do ratusza. Wzywał mnie komendant. Przychodzę, a komendant pyta mnie, czy mam klucze od pomieszczeń MKZ. Mówię, że nie mam. Klucze miał Zieliński i Bronek Śliwiński. Pytają: „Gdzie jest Śliwiński”. Odpowiadam, że nie wiem. „To ja panu przykazuję, aby poszedł pan do jego domu po klucze od MKZ”. Kiedy? „Na jutro”. Coś takiego to było. Komisja Urzędu Miejskiego spisała (data sporządzenia 15 grudnia 1981 r. -

dop. red.) w MKZ wszystkie przedmioty. Byliśmy przy spisie. (Z protokołu wynika, że dokonano go w obecności Teresy Kłos, Bolesława Stypy i Alberta Sekowicza). Za kilka dni zostały podstawione dwie ciężarówki i z lokalu wszystko wybebeszyli. Pamiętam, że spis zaczęto... od krzyża na ścianie. Była to moja decyzja. Zapytano mnie: „Od czego zaczynamy?”. Mówię: „Od krzyża”.

Gdzie pieniądze?

Dokładnie też przeliczono i opróżniono stojącą w MKZ skarbonę. Stała od czasu zjazdu „S” w gdańskiej Oliwii. Ludzie przychodzili do nas i każdy coś do tej skarbonki wrzucał. Policzono jej zawartość. Było dokładnie 17594 zł, w tym m.in. 5 marek DDR, 5 rubli, 1 korona czechosłowacka, jeden bon towarowy. Protokół zakończono o 12.30, pieniądze przekazano mnie, a lokal zamknięto i opieczętowano. Wziąłem te pieniądze i przyszedłem do pracy. Zastanawiałem się, co z nimi zrobić. To był bilon i sobie pomyślałem, że pójdę do sklepu i zamienię go na grubsze. I wtedy przychodzi do mnie pracownik skarbówki z pytaniem: „Panie Bolku, gdzie ma pan te pieniądze? Dostałem burę od szefów, jakim prawem wypłaciliśmy panu pieniądze. Proszę pana, niech pan natychmiast pójdzie do banku i całą sumę wpłaci na konto Urzędu Miasta”. Jak widać, wszystko było robione na żywioł. Na odwrocie pokwitowania napisałem: „Pieniądze społeczne będące własnością NSZZ Solidarność Odział Szczecinek w depozycie Urzędu Miasta Szczecinek”. Stało się to 17 grudnia. Są na koncie urzędu do dzisiaj? Może i są.

Tych dwóch - na komendę

Co ciekawe, wtedy podczas opróżniania lokalu zostałem za-

trzymany. Byliśmy tam z Bronkiem Śliwińskim. Wpadł szef tutejszego SB i zaczęliśmy z nim dyskutować. Po wymianie zdań, odzywa się: „Zamknąć to wszystko, a tych dwóch na komendę”. Na komendzie kazano nam czekać w pokoju. Siedzimy z godzinę. Przychodzi ktoś i mówi: „Pan Stypa do komendanta”. Wchodzę, a komendant do mnie: „Mam tu takich pracowników, którzy za panem się ujmują, dlatego zwalniam pana. Mam tylko kategoryczne zastrzeżenie, aby panu do głowy nie przyszło, plakatować miasto. Wiem, że pana na to stać”. Śliwińskiego od razu z pokoju zabrali do Wierzchowa.

Zdecydowali się na wyjazd

Po raz pierwszy spotkaliśmy się, kiedy wrócili z internowania. Spotkanie odbyło się w kościele Ducha Świętego. Ci, którzy wrócili z internowania, nie mogli już znaleźć pracy. Cały czas wywierano na nich presję, aby opuścili kraj. Dotyczyło to Krystyny Oberdy, Czarnika, Wanatowicza i Bronka Śliwińskiego. Krystynie Oberdzie załatwiłem pracę poprzez moją kuzynkę, która była inspektorem w Okonku. Przyjęto ją do pracy w Lotyniu. Popracowała tam dwa miesiące i nakazano ją natychmiast zwolnić. Wszyscy zdecydowali się na wyjazd. Bronek wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Wanatowicz miał podwójne obywatelstwo, dlatego wyjechał do Francji. Czarnik wyjechał do Szwecji - mieliśmy w MKZ trzech prawników: właśnie Tomasza Czarnika, Henryka Gnata i Bronisława Śliwińskiego. Krystyna Oberda wyjechała do Kanady. Wszystkich odprowadzaliśmy na stację kolejową. Krystyna opowiadała mi, że cały swój bagaż musiała nadać na statek płynący do Kanady. W porcie wpadli esbecy, rozbebeszyli jej wszyst-


Telegram do Wałęsy W dniu, kiedy Wałęsa otrzymał nagrodę Nobla, postanowiłem wysłać mu telegram gratulacyjny. Dzwonię więc na pocztę, i mówię, że chcę z żoną nadać telegram do Wałęsy z gratulacjami, z okazji otrzymania Nobla. Pani telefonistka mówi: „Chwileczkę, proszę poczekać”. Czekam dłuższy czas. W końcu odzywa się i mówi, abym podał adres. Do dzisiaj nie wiem, czy telegram został wysłany. Podejrzewam, że w Szczecinku byłem jedyną osobą, która to zrobiła.

Krzyża nie zdejmę

Protokół z 15 grudnia 1981 - spis sprzętu w pomieszczeniach NSZZ Solidarność przy ul. Zamkowej. Opinia dyrektora WPHW dotycząca Bolesława Stypy, sporządzona na użytek SB.

kie bagaże, rozbili skrzynie, rozrzucając wszystkie rzeczy i odjechali. Tak się mścili. Kiedy o tym mówiła, płakała. Tak ją potraktowano na pożegnanie z Polską. Z Bronkiem w ogóle nie miałem kontaktu. W zeszłym tygodniu Krystyna za-

dzwoniła do mnie z Vancouver. Prosiła, abym ją skontaktował z Bogdanem Szpyndą - on też był w MKZ, też nie był internowany. Krystyna ma cały czas kontakt z Tomaszem Ceglarzem z IPN - to wnuczek Witolda Gładkowskiego.

Burmistrz stracił sojusznika. Tusk „pogonił” Staszka. W Szczecinku się cieszą, choć nie wszyscy.

Żeby nie było zadymy Działo się wiele ciekawych wydarzeń. Choćby takie: Pewnego razu na rynku żona usłyszała w kolejce, że w MKZ znaleziono listę osób, które miały być powieszone przez Solidarność. Żona odwróciła się i mówi: „Co pani za bzdury opowiada, mój mąż był przy likwidacji i wywożeniu rzeczy z lokalu”. Któregoś dnia, a było to przed Bożym Ciałem, wzywają mnie na komendę milicji: „Panie Stypa, pan był w Solidarności do kontaktów z Kościołem?” Odpowiadam, że tak. Organizowałem dwie msze św. na placu Nowotki. „Mamy prośbę. Niech pan powie swoim kolegom, żeby nie robili żadnych scysji podczas pochodów, żeby nie było zadymy. To panu przykazujemy”. Potem, kiedy opowiedziałem o tym koleżankom i kolegom, zaczęto mnie podejrzewać, że jestem esbecką wtyką.

Wrona skona Działałem razem z żoną Teresą w biskupim komitecie pomocy. Mamy nawet podziękowanie (grudzień 1985 roku) od ks. bp. Ignacego Jeża. Jeździłem do Koszalina i przewoziłem stamtąd paczki z żywnością i artykułami chemicznymi. Rozprowadzaliśmy je tu, na miejscu, potrzebującym. Na terenie miasta działała nielegalna młodzieżowa Podziemna Organizacja Wyzwolenia Narodowego Feniks. Zajmowali się rozrzucaniem ulotek, malowaniem ścian, rozwieszaniem ogłoszeń na tablicach w klatach schodowych. Przez nich milicja miała kupę roboty. To oni namalowali napis na wiadukcie na Świątkach „Wrona skona”. Przed 1 maja w muszli koncertowej jakimś czarnym mazidłem napisa-

li to samo. Całą noc to czyścili, ale nie doszli kto to zrobił. Kto to był? Do organizacji między innymi należał mój syn.

Niczego nie żałuję Kilka lat temu spotkałem się z zastępcą komendanta ówczesnej milicji. Wtedy mi powiedział: „Mam świadomość, żeśmy zrobili panu krzywdę nie internując pana. Wszyscy posądzali pana o to, że jest pan wtyczką.” Stało się. Było jak było. Miałem cały czas swojego „opiekuna” z SB. Moją teczkę nazwano „Kondensator” - taki nadano mi kryptonim. Solidarność po 1989 r. nie była już taka jak poprzednio. Ludzie zostali bez pracy, bez niczego. Im już organizacja nie była w głowie, musieli utrzymać rodziny. Nie wiedzieli co zrobić ze sobą. Emigrować, czy wegetować na miejscu...

Nie ma już tych ludzi Na działalność Solidarności poświęciłem wiele czasu, energii i własnych pieniędzy. Żałuję, że to nie jest ta Solidarność. Spodziewałem się, że będzie to kontynuacja tego, co było. Oczywiście, ideały Solidarności są takie same, ale nie ma tych ludzi, którzy działali przed laty. Do Solidarności już nie należę, ale warto było to robić. Nie ma już dzisiaj takiej powszechnej organizacji, nie ma ruchu społecznego. Teraz jest to stricte związek zawodowy. W tej chwili nie utożsamiam się z ich działaniami. Przez te lata kontaktowałem się z Krystyną Oberdą, Czarnikiem... Kilka razy spotykałem się z Jankiem Zielińskim. Co roku spotykacie się? - Spotykamy się co roku pod tablicą. Ale są to spotkania luźne. Dziś przy różnych rocznicach występuje wielu, którzy nie mieli nic wspólnego z działalnością Solidarności. Jerzy Gasiul

foto:Jerzy Gasiul

Strona prokoół

Lotne brygady sprawdzały cały czas zakłady pracy, czy nie rozprowadza się tam nielegalnych druków. U mnie też byli. Przyszedł do mnie, to był chyba marynarz. Obejrzał się. Zobaczył na ścianie krzyż. Pyta się: „A to co?”. Odpowiadam: „Jak to co. Krzyż”. Na drugi dzień przychodzi do mnie kierownik WPHW i mówi, że wzywają mnie do komitetu PZPR. Odpowiadam, że nie pójdę, bo nie jestem członkiem partii. Jednak w końcu się zgodziłem. Przychodzę, a tam na mnie z buzią: „Dlaczego w zakładzie wisi krzyż. Trzeba go zdjąć”. Wtedy sekretarzem był jakiś wojskowy politruk. Odpowiadam, że krzyża nie zdejmę, bo to jest moja osobista sprawa, a po drugie, może mi tylko polecić dyrektor. „W takim razie jutro o 11 zobaczymy, czy zdjął pan krzyż”. Na drugi dzień o 11 patrzę, wchodzi sekretarz PZPR. Krzyż wisi. Sekretarz pojechał więc do dyrektora w Koszalinie, aby ten zwolnił mnie z pracy. Na drugi dzień przychodzi kierownik WPHW z pismem polecającym zdjęcie krzyża. Stało się. Przeniosłem krzyż do warsztatu. Kolejnego dnia wpada do mnie prokurator z pytaniem: „Panie Stypa, gdzie ma pan pismo o zdjęciu krzyża? Proszę mi je zwrócić, wystawię panu zaświadczenie”. Dałem mu i sprawa się skończyła. Ale o sprawie krzyża napisano w naszym podziemnym piśmie. Oczywiście SB zaraz do mnie, że jestem autorem tekstu. Przyjechało dwóch smutnych panów z Koszalina, wzię-

li mnie na przesłuchanie do prokuratora. Argumentowałem im tak, że gdybym to ja pisał, nie popełniłbym lapsusu. W artykule znalazł się błąd. Napisano „kierownik ZURT” a przecież powinno być: „kierownik punktu usługowego WPHW”. Chyba dali się przekonać...

„Nasz” wiceminister

już bez teki

Były wiceminister ochrony środowiska Stanisław Gawłowski, w nowym rządzie nie zachowa zajmowanego dotąd stanowiska. Tak postanowił premier Donald Tusk. Szef zachodniopomorskich struktur PO liczył nawet, że zostanie szefem resortu. Mocno się przeliczył, choć to usprawiedliwił. Uczynił to w poniedziałek (12.12) w audycji „Rozmowy pod krawatem” emitowanym w Radiu Szczecin, stwierdzając, że: „Do tanga trzeba trojga: premiera, ministra i mnie, a ja mam wątpliwości. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu”. Gawłowski ma w Szczecinku tyluż zwolenników, co przeciwni-

ków. Wielu mieszkańcom, szczególnie ekologom, mocno zaszedł za skórę, nie czyniąc - ich zdaniem - nic, aby rozwiązać szczecinecki problem pyłów i odorów. W ostatnich wyborach parlamentarnych w Szczecinku zdobył tylko 486 głosów. Gawłowski uwielbiał przyjeżdżać nad Trzesiecko. Wiedział, że zawsze będzie gorąco i pełnymi honorami witany w ratuszu i... jeszcze gdzieś. Wiceminister w Szczecinku gościł kilkakrotnie. Między innymi 5 października 2009 roku z okazji wręczenia naszym ratownikom nowych karetek pogotowia. Wówczas przyjął

z rąk członków Stowarzyszenia „Terra” petycję - było to spotkanie na placu Wolności. Mieszkańcy domagali się w niej podjęcia zdecydowanych i racjonalnych działań zmierzających do zmniejszenia zanieczyszczenia szczecineckiego powietrza. Wiceminister obiecał podjąć wówczas stosowne decyzje. Innym razem spotkał się (choć ubolewał, że nie ma czasu) w siedzibie SAPiK 25 stycznia 2010 r. Za każdym razem wykręcał się od konkretnych odpowiedzi i działań. Trzeba dodać, że w tych sprawach okazał się konsekwentny. (mond)

Wiceminister Gawłowski w obecności kamer oraz burmistrza wczytuje się w postulaty Terry w sprawie zanieczyszczenia środowiska w Szczecinku. Wizyta miała miejsce 25 stycznia 2010 roku. Wiceminister w kwestii znieczyszczenia niczego nie obiecywał i słowa dotrzymał.


Jak samodzielnie zapakować świąteczny

prezent Święta, oprócz spotkań rodzinnych, choinki i wigilijnych potraw, niezaprzeczalnie kojarzą się wszystkim również z prezentami. Kiedy uda się już znaleźć odpowiedni podarunek dla bliskiej osoby, warto zastanowić się również, w jakiej formie chcemy go przekazać. O to, jak samodzielnie zapakować prezent, aby był on jeszcze bardziej wyjątkowy zapytaliśmy Macieja Gacę, emerytowanego florystę. - Nie ma wątpliwości, że wręczając ładnie zapakowany prezent, czujemy my się lepiej i osoba obdarowywana również czuje się lepiej. Nie da się ukryć, że kiedyś, nie z lenistwa ale z barku materiałów na rynku, czarną robotę pakowania uskuteczniano w kwiaciarniach. Dziś na rynku dostępne są gotowe rzeczy do pakowania, czyli gotowe ozdobne kartony oraz wszelkiej maści tak zwane torby ozdobne. Mamy też możliwość nabycia wszelkiego rodzaju materiałów, dzięki którym własnoręcznie możemy taki prezent zapakować. Są to np. kolorowe papiery, wstążki, siatki, rafie oraz

Maciej Gaca wiele innych ciekawych i przydatnych rzeczy. Warto jednak posłuchać rad doświadczonego florysty, który zdecydowanie przestrzega przed nadmiernym przepychem w pakowaniu. Najlepiej skupić się na jednej tonacji albo na kontrastach, ale im mniej ozdobny papier i wstążka, tym efekt jest większy. - Jeżeli papier mamy w mikołaje, dołączymy do niego wstążkę w mikołaje, a do tego wszystkiego dodamy jeszcze malutkiego mikołaja i wizytówkę z mikołajem to obawiam się, że tego szczęścia może być już za dużo. W tym momencie ten prezent nie

będzie aż tak piękny, jak nam się z początku wydawało- radzi Maciej Gaca. Nie należy również pakować tego, co już jest opakowane, czyli różnego rodzaju zestawów kosmetyków lub alkoholi, które producenci sami umieścili w ozdobnych kartonach. W takim przypadku wystarczy dołączyć jedynie bilecik z imieniem osoby obdarowywanej. Ważne jest również, aby pakując szklane przedmioty, uprzednio zabezpieczyć je w odpowiedni sposób, zmniejszając ryzyko jego uszkodzenia podczas przenoszenia czy rozpakowywania. Podobnie możemy potraktować przedmioty niefo-

remne o nieregularnych kształtach. Jeżeli jest to coś bardzo ładnego, a zarazem dużego, wystarczy dołączyć do niego małą wstążkę, orzecha, zieloną gałązkę czy bombkę oraz wizytówkę. Jednym z rozwiązań jest też zapakowanie takiego przedmiotu w karton, oczywiście uprzednio go zabezpieczając. - Bardzo pięknie wyglądają prezenty zapakowane w najprostsze materiały. Przykładem może tu być papier pakunkowy oraz zwykły sznurek albo rafia, do tego kilka gałązek świerkowych, plasterek wysuszonej pomarańczy i prosta wizytówka. Tak naprawdę jest to jedynie kwestia na-

Jak nie stracić głowy podczas zakupów Już najwyższy czas rozpocząć przygotowania do zbliżającego się Bożego Narodzenia. Jednym z ważnych, jeśli nie najważniejszym, elementem przygotowań są zakupy. Na co zwracać uwagę? Czy zawsze warto ufać promocjom? Co robić, aby tuż przed świętami nie dać się oskubać? Wiadomo, o tym, czy zdecydujemy się coś kupić, czy nie, najczęściej decyduje cena. Najbardziej atrakcyjna jest ta - niska. Zdaniem powiatowego rzecznika konsumentów, najwięcej nieprawidłowości dotyczy właściwego uwidaczniania cen. Warto więc sprawdzić, czy cena znajduje się przy towarze, do którego się odnosi. - Również wyroby z gratisami powinny wzbudzać czujność konsumentów. Cena zestawów promocyjnych bywa wyższa niż gdyby produkty te były kupowane osobno - dodaje rzecznik. - Często zdarza się również niewłaściwe prezentowanie cen produktów sprzed promocji. Według rzecznika, aby w ferworze przedświątecznych zakupów nikt nie czuł się oszukany, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach: - Po pierwsze: zanim zdecydujemy się na skorzystanie z oferty promocyjnej, sprawdźmy, czy rzeczywiście jest to promocja. Może się bowiem okazać, że ten sam towar w innym sklepie kosztuje znacznie mniej. Nie sugerujmy się wielkością opakowania. Często w dużych kartonach, torbach, słojach znajduje się mniej produktu niż oczekujemy. Zwróćmy uwagę na zawartość masy netto lub liczbę sztuk w opakowaniu jednostkowym. Drugą ważną rzeczą, zwłaszcza w przypadku artykułów spożywczych,

jest sprawdzenie terminu przydatności do spożycia. Nie zawsze pamięta się o tym, że produkty oferowane w przedświątecznych promocjach, takie jak ryby, bakalie czy przyprawy - często mają krótkie terminy ważności. - Po trzecie - nie zapominajmy, że jeśli produkt jest wadliwy, zawsze przysługuje nam prawo do reklamacji - przekonuje rzecznik. - Reklamację składamy u sprzedawcy - najlepiej na piśmie. W przypadku produktów spożywczych obowiązują szczególne przepisy: żywność paczkowaną można reklamować w terminie 3 dni od chwili otwarcia, natomiast produkty spożywcze sprzedawane luzem - 3 dni od momentu zakupu. Warto mieć również na uwadze, że w dochodzeniu praw mogą pomóc dowody zakupu - czyli paragony, które powinniśmy otrzymać niezależnie od tego, gdzie nabyliśmy towar. Zdaniem rzecznika, na nasze żądanie powinien je wydawać nie tylko sprzedawca w supermarkecie, ale również handlujący na targowisku czy bazarze. - I wreszcie po piąte: jeśli produkt nie ma wad, a jedynie nam się nie podoba lub nie pasuje, to od dobrej woli sprzedawcy zależy, czy przyjmie go z powrotem i zwróci nam pieniądze. Pamiętajmy, aby sprzedawca deklarujący taką wolę zaznaczył na paragonie, w jakim terminie przysługuje nam zwrot. W przypadku problemów z zakupami konsumenci mogą zwrócić się o pomoc do powiatowego rzecznika konsumentów oraz Inspekcji Handlowej. (sz)

szej pomysłowości. Jednak trzeba najpierw przemyśleć, o co nam chodzi i jaki efekt chcemy uzyskać. Przed zakupem materiałów trzeba również obliczyć, jaka ilość będzie nam potrzebna. Należy również przygotować się do pakowania od strony technicznej, czyli zaopatrzyć się w nożyczki, klej i lepiec. A przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość. Jeśli nie mamy cierpliwości, to radziłbym jednak udać się do jakiejś kwiaciarni, która zajmuje się pakowaniem prezentów - mówi florysta. Jak zapakować prezent, który składa się z kilku mniejszych przedmiotów? W takim przypadku również jest kilka rozwiązań, a ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Można każdą z tych rzeczy zapakować oddzielnie, a następnie umieścić w opakowaniu zbiorczym (np. ładnym dużym kartonie), ale równie dobrze możemy obdarować drugą osobę jeszcze jednym prezentem - koszykiem, w którym umieścimy wszystkie te przedmioty, wtedy nie koniecznie musimy te drobne przedmioty oddzielnie pakować. Z każdego małego prezentu możemy także zrobić bardzo dużą paczkę i przysporzyć komuś więcej radości z rozpakowywania. A co zrobić w przypadku dużych prezentów? - Kiedyś na Boże Narodzenie pakowałem samochód, który rodzice chcieli podarować swojemu dziecku. Na dachu umieściłem olbrzymią kokardę, a cały pojazd przepasany był szeroką wstążką. Wykonanie tego typu ozdoby jest niewątpliwie męczące i osobiście uważam, że może po prostu lepiej zapakować w jakiś bardzo oryginalny sposób same kluczyki i dołączyć do nich stosowną wizytówkę. Jestem zwolennikiem wizytówek, gdzie „Mikołaj” dla osoby obdarowywanej może różne sentencje myślowe wypowiadać. Jedynie rózgi bym nie pakował. (mg)

O problemach okulistyki i dermatologii radzili lekarze weterynarii, którzy zjechali na weekend (1011.12) do Szczecinka. Zajęcia teoretyczne i praktyczne prowadzili doktorzy Jarosław Popiel oraz Maciej Kiełbowicz z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Warsztaty przyniosły naszym zwierzakom wymierną korzyść. - W trakcie zajęć prowadzonych w Centrum Weterynaryjnym lek. wet. Karoliny Brach pomocy udzielono 22 zwierzętom. 10 to przypadki dermatologiczne, a 12 okulistyczne. Warto dodać, że 12 z tych zwierzaków to podopieczni naszej placówki - mówi „Tematowi” Danuta Maria Kadela, szefowa Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt

w Szczecinku. - Zabiegi okulistyczne przeprowadzone zostały u trzech psów ze schroniska. Pokazowe operacje przeprowadził dr Maciej Kiełbowicz. Dodatkowo u naszych psów i kotów dr Jarosław Popiel pobrał m.in. próbki sierści. Wszystko będzie zbadane we Wrocławiu, a następnie wyniki badań wraz z opisem właściwej terapii zostaną przesłane do naszego schroniska - dodaje D. Kadela. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż koszty wszystkich zabiegów operacyjnych i badań, a także użytych leków poniosła Zachodniopomorska Izba Lekarsko - Weterynaryjna w Szczecinie. Kieruje nią nasz człowiek - lek. wet. Marek Kubica. (sw)

foto:Archiwum

Lekarze weterynarii na warsztatach w Szczecinku

Lekarze niosący pomoc zwierzętom, po zakończonym szkoleniu, staneli do rodzinnego zdjęcia.


Basen weźmie ciepło z ziemi W czerwcu 2012 roku szczecinecki basen dostanie ciepło z ziemi. Dosłownie. Wszystko za sprawą inwestycji pn. „Wykonanie źródeł ciepła w postaci pomp ciepła na potrzeby c.o. i c.w.u. basenu Aqua-Tur w Szczecinku”. Miasto właśnie rozstrzygnęło przetarg na jej wykonanie. - Pompy zainstaluje nam firma ECO-THERM z Łowicza - mówi Robert Duszyński, prezes spółki AQUA-TUR. Kosztorysowy koszt inwestycji wyniesie ok. 1,9 mln zł. Roboty rozpoczną się po nowym roku. Z kolei jej finalizację zaplano-

waliśmy na 29 czerwca 2012 roku. Pieniądze na pompy zdobyliśmy z tzw. Funduszu Szwajcarskiego. 15 procent kosztów inwestycji wyłoży miasto, 85 procent „Szwajcarzy”. Liczę, że po uruchomieniu instalacji nasze rachunki za ciepło obniżą się o co najmniej jedną trzecią. Teraz płacimy rocznie dla Miejskiej Energetyki Cieplnej około 300 tys. zł. W przyszłości, wobec wciąż wzrastających kosztów ogrzewania, te oszczędności mogą być jeszcze bardziej znaczące. Cieszę się tym bardziej, bo zamierzamy utrzymać ceny wejśció-

Sygnał to dość istotny zwłaszcza teraz, kiedy zmrok zapada już przed czwartą po południu, i gdy nawet i te „nastrojowe” światła jeszcze nie świecą. Ale jak widać później też nie jest lepiej, gdy ledwie co rozbłysną.

wek na obecnym poziomie. To droga inwestycja, ale prędzej czy później się spłaci. W jaki sposób wykonane zostaną instalacje? - To już najlepiej wiedzą inżynierowie z firmy ECO-THERM. Z tego, co się orientuję, instalacja zostanie zlokalizowana wokół basenu. Odwierty będą prowadzone pod różnymi kierunkami, kątami i na różnej głębokości. Jednym z warunków zdobycia pieniędzy na taką inwestycję jest termomodernizacja obiektu. Wkrótce ogłosimy przetarg na roboty. Będziemy chcieli je zakończyć

Kierowcy autobusów komunikacji miejskiej, taksówkarze, a z pewnością także i wielu pozostałych użytkowników czterech kółek, zwracają za naszym pośrednictwem uwagę na zbyt „ostre” końcówki krawężników na ulicy Wyszyńskiego, zwłaszcza tuż przy hotelu „Pojezierze”. Sprawdziliśmy, istotnie, choć należałoby dopowiedzieć, że nie chodzi oczywiście o typowe krawężniki chodnikowe. Jeżeli już, to bardziej o te, okalające dość liczne na Wyszyńskiego zatoczki, jakimi może i nie wiedzieć dlaczego ozdobiona jest nasza reprezentacyjna ulica, na jej wspomnianym odcinku. Ma to na pewno znaczenie, zwłaszcza gdy chodzi o spowolnienie ruchu, bo taki był chyba zamysł projektantów, ale może i przedobrzono z tymi rzeczywiście ostrymi krawężnikowymi końcówkami. Teraz przeszkadzają, a co dopiero będzie zimą, gdy zaledwie kilkucentymetrowa warstwa śniegu całkowicie skryje tę pułapkę?

do kwietnia przyszłego roku - uzupełnia prezes Duszyński. Program Szwajcarski, czyli tzw. Fundusz Szwajcarski jest formą bezzwrotnej pomocy zagranicznej przyznanej przez Szwajcarię 10 nowym państwom członkowskim Unii Europejskiej, których akcesja nastąpiła 1 maja 2004 r., w tym także Polsce. Szwajcaria na mocy umów międzynarodowych, zawartych 20 grudnia 2007 r. w Bernie, przekazała na rzecz nowych członków ponad 1 mld franków szwajcarskich. (sw)

Napiszcie w końcu prostym i zrozumiałym językiem, na czym polegają wprowadzone od tego roku szkolnego zmiany w sposobie przeprowadzania egzaminów w gimnazjach - pyta Czytelniczka, matka trzecioklasistki z Gimnazjum nr 1, która twierdzi, że w szkole tak jej to „wytłumaczono”, że już w ogóle nie wie o co chodzi. Jakiś czas temu pisaliśmy o tym w elektronicznej wersji TS, ale jeżeli jest takie życzenie, nic nie stoi na przeszkodzie, by do tego powrócić. Istotnie, ministerialne rozporządzenie z sierpnia tego roku poczyniło pewne zmiany i określiło zasady przeprowadzania egzaminu gimnazjalnego, który w nowej formule zostanie przeprowadzony po raz pierwszy w tym roku szkolnym. Egzamin nadal będzie się składał z trzech części: humanistycznej, matematyczno-przyrodniczej oraz języka obcego nowożytnego. Jednak począwszy od roku szkolnego 2011/2012 część tego ostatniego egzaminu będzie zdawana na dwóch poziomach - podstawowym i rozszerzonym. Do egzaminu na poziomie podstawowym będzie miał obowiązek przystąpić każdy gimnazjalista, natomiast egzamin na poziomie rozszerzonym będzie odpowiadał wymaganiom określonym w podstawie programowej i będzie obowiązkowy choćby dla uczniów, którzy w gimnazjum kontynuowali naukę języka rozpoczętą już w szkole podstawowej. Są także inne uwarunkowania, o których szkoła ma obowiązek, a w zasadzie - musi poinformować tak uczniów jak i rodziców. Nie może i nie powinno być inaczej.

Więcej przystanków na jeziorze Do obecnie funkcjonujących przystanków białej floty na jeziorze Trzesiecko jeszcze w tym roku dołączą kolejne dwa. Od przyszłego letniego sezonu „Księżna Jadwiga” i „Bayern” będą mogły zabierać pasażerów i wysadzać ich koło Hotelu „Zieliński” oraz na plaży przy ul. Różanej na Świątkach. - Nowych dalb przybędzie nam

cztery. Po dwie na każdym z przystanków. Koszt inwestycji to 89 tys. zł netto. Latem na Świątkach funkcjonować będzie tzw. mobilny pomost ze stalowych pontonów. Z kolei przy hotelu „Zieliński” dalby zostaną zamontowane przy istniejącym już drewnianym pomoście - mówi Roman Romanów, prokurent ds. technicznych Komunikacji Miejskiej.

Aby statki mogły cumować, w dno jeziora trzeba wbić solidnej wielkości stalowe rury - czyli dalby. Armator szczecineckiej białej floty Komunikacja Miejska wyłoniła wykonawcę inwestycji - Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe „Hydrobud” z Ustronia Morskiego. Firma rozpoczęła już prace na plaży przy ul. Różanej. (sw)

Sobota 3 grudnia była dla mnie bardzo ważna, późnym popołudniem na wzgórzu Marientron zostałam zastępową. Uroczystość przekazania sznura to harcerska forma mianowania na różne funkcje. Po odczytaniu rozkazu, zdejmowany jest stary i zakładany nowy sznur, ale to tylko symbol. Tak naprawdę najważniejsza jest odpowiedzialność, jaka teraz na mnie spoczywa. Odpowiadam za cały zastęp - „Amonit”. Teraz to ja organizuję zbiórki, szukam nowych pomysłów na dalszą pracę i staram się zachęcać inne dziewczyny do spróbowania swoich sił w harcerstwie. Organizacja to nie tylko letnie eskapady, to również nowe, coraz trudniejsze wyzwania i cele. Sama widzę, że jestem bardziej odpowiedzialna, kreatywna i potrafię rozwiązywać różne problemy, które wcześniej wydawały mi się nie do rozwiązania. Bycie zastępową to naprawdę wielki zaszczyt. dh Maja Markanicz zastępowa zastępu „Amonit” Nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Zaledwie 3 miesiące temu „Amonit” - jeden z zastępów 99 ŻDH „Czarny Laufer” - dostał się pod opiekę nowej zastępowej. Przez ten czas zastęp radził sobie całkiem nieźle, aż tu nagle informacja o rezy-

foto:Archiwum

O tym, jak Maja została zastępową...

gnacji z funkcji zastępowej. Wszystko stało się bardzo szybko i trzeba było znaleźć następcę. Wiedziałam, że Maja podoła temu zadaniu. W końcu, od kiedy złożyła przyrzeczenie harcerskie, chciała zostać zastępową. W tym wyborze poparła mnie zresztą rada drużyny. 3 grudnia Maja dostała brązowy sznur symbolizujący funkcję zastępowej i już jako funkcyjna drużyny stała na punkcie Biegu po Krzyż jednej

z Laufrowych Dam - Martyny. Bieg zakończył się złożeniem przyrzeczenia harcerskiego, na co Martyna czekała już ponad rok. Jestem z tego niezmiernie dumna. Drużyna, którą prowadzę zyskała dwie wspaniałe osoby: odpowiedzialną zastępową i harcerkę (już nie skoczka) w pełni świadomą swojej przynależności do Związku Harcerstwa Polskiego. pwd. Justyna Cybowska drużynowa 99 ŻDH „Czarny Laufer”

Naszym zdaniem na wąskich uliczkach wielu osiedli mieszkaniowych jest zbyt ciemno, twierdzą mieszkający tam Czytelnicy, zwłaszcza zmotoryzowani. Takie sygnały dotarły do nas ostatnio z Zachodu, Wodociągowej-Narutowicza i Kopernika. Osiedlowe latarnie, zdaniem naszych respondentów, co najwyżej wprowadzają tam nastrój, co może i dobre dla zakochanych, ale nie dla kierowców, którzy muszą solidnie wytężać wzrok, by dostrzec choćby tzw. spowalniacze, których nie brakuje na wąskich osiedlowych uliczkach.

Bardzo ciekawy list otrzymaliśmy od Roberta P., który twierdzi, że nie wyobraża sobie czwartkowego popołudnia bez „Tematu”. Dziękujemy! Nasz wieloletni Czytelnik nawiązując do patronów szczecineckich ulic, placów czy modnego ostatnio nazywania rond zastanawia się, dlaczego w tym swoistym panteonie lokalnych sław nie ma jeszcze ojca założyciela miasta księcia Warcisława IV? Ano ciekawe, ale oczywiście nie do nas to pytanie. Co do Winanda Osińskiego, fakt, jego związki ze Szczecinkiem rzeczywiście były krótkie, ale nie ma wątpliwości co do tego, że rozsławił nasze miasto jako pierwszy w jego historii olimpijczyk. Było to podczas Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach w 1948 roku, Winand Osiński reprezentował wówczas szczecinecki klub sportowy „Darzbór”. Swoją drogą to bardzo ciekawa postać, o czym przekonałem się wertując wiele nieznanym mi dotąd materiałów źródłowych i biograficznych, jakie otrzymałem ostatnio, między innymi z bibliotek akademickich Wrocławia i Poznania. Dzięki temu być może zmaterializuje się wcześniejsza zapowiedź pamiątkowej publikacji. Pozdrawiam Pana serdecznie! Czekałam ostatnio dobre 20 minut na zamówioną telefonicznie taksówkę - twierdzi nasza Czytelniczka. Jako że zdarzyło mi się to już po raz drugi, postanowiłam poskarżyć się na przewoźnika w naszej spacerkowej rubryce. Napiszcie! Piszemy więc, rozumiejąc słuszne pretensje. Może i rzeczywiście czasami bywa, że zamawiając telefonicznie taxi, trzeba swoje odczekać. Ale od czego są operatorzy korporacyjnych sieci, którzy przyjmując zgłoszenie powinni poinformować potencjalnego klienta, że trzeba będzie poczekać 10 czy 20 minut? Zwłaszcza, że miasto nie jest na tyle rozległe i w sytuacji, gdy przychodzi nam tyle czekać, może i prędzej doszlibyśmy do celu pieszo. No więc właśnie, szanujmy wzajem swój czas, bo jak w znanej skądinąd maksymie, to także są pieniądze. Uczniowie SP1 realizujący od lat innowacyjny cykl regionalny TU JEST NASZ DOM na grudniowe warsztaty zostali zaproszeni do Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. Zajęcia osobiście poprowadził dyrektor SAPiK-u Kamil Klimek, który w ciekawej prezentacji multimedialnej przedstawił młodym znawcom i miłośnikom Szczecinka zarówno bieżącą ofertę kulturalną, jak też działalność licznych tu sekcji i kół. Szczególne zainteresowanie towarzyszyło tej części spotkania, którą poświecono wokalnym sukcesom Mai Wysoczańskiej, podopiecznej Krzysztofa „Ognia” Leśniewskiego, a także tancerzom „Rebelii” Jarmili Góry czy „Aidy” Kasi Balon, rozsławiającym od lat wizerunek naszego miasta daleko poza jego granicami. Jak się okazało, wśród uczestników programowych zajęć w SAPiK-u byli także członkowie wielu działających tu sekcji. W części warsztatowej uczniowie SP1 symulacyjnie przygotowali plenerowy występ grupy Afromental Wojciecha „Łozo” Łozowskiego i jak stwierdził dyrektor Klimek, poszło im to sprawnie i fachowo. Uczestnicy spotkania otrzymali upominki, sami także wręczyli szefowi szczecineckiej kultury miniaturkę słonika, na szczęście. (ur)


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Alanek, ur. 10.12, 3750 g, 57 cm.

Antoś, ur. 7.12, 3700 g 59 cm.

Bartosz, ur. 13.12, 3056 g, 56 cm.

Piotruś, ur. 3.12, 4 095 g, 60 cm.

Zosia, ur. 8.12, 3160 g, 56 cm.

Dziewczynka, ur. 12.12, 3600 g, 57 cm.

KR;R=;AF=C&[ge internetowy katalog firm i usług

Zarejestruj swój nowy adres firmowy! nazwatwojejfirmy.szczecinek.com

Nr 1 w wyszukiwarce google dla zapytania usługi w Szczecinku

REKLAMA

REKLAMA

Oliwier, ur. 10.12, 3370 g, 56 cm.


Szczecinek na starych zdjęciach (69)

Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Szczecinku

Miśnieński myśliwski

nicy produkcji, już w 9 lat później uruchomiono podobną wytwórnię w Wiedniu, a potem w wielu innych miejscowościach, głównie na terenie Niemiec. Mimo konkurencji to właśnie porcelana miśnieńska jest chyba najbardziej sławna w świecie do dziś. Zasługa w tym wielu wybitnych artystów pracujących w manufakturze m.in. najwybitniejszego z nich J.J Kändler`a i takich dzieł jak „Serwis Łabędzi”. Szybko też zaczęto tu produkować porcelanę myśliwską. Jednym z piękniejszych tego typu wyrobów jest garnitur trzech waz wykonanych w Miśni ok. 1735-1740 r., obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. W Muzeum w Szczecinku nie mamy tak poszukiwanych miśnieńskich wyrobów z XVIII wieku. Posiadamy jednak dużej urody 8 płytkich talerzy obiadowych o średnicy 25 cm, zdobionych motywami myśliwskimi, wykonanymi w końcu XIX wieku. Wszystkie talerze są sygnowane znakiem manufaktury miśnieńskiej (dwa skrzyżowane miecze w kobalcie pod glazurą) z lat 1816-1924. Talerzy musiało być co najmniej 12, bowiem od średniowiecza za komplety stołowe uważa się 12 szt., lub ich wielokrotność. Wszystkie ozdobione są malaturą naszkliwną na lustrze talerza, gdzie przedstawiono zwierzęta lub ptaki - mieszkańców lasu. Kołnierze mają po trzy symetrycznie ułożone owady bądź rośliny leśne. Godny uwagi jest fakt, że żaden z elementów malatury nie jest powielany na innym talerzu. Tak więc na lustrach umieszczono dwa biegnące dziki, głowy kaczki, jelenia z pięknym wieńcem, wiewiórki, kaczki, głuszca i biegnącego młodego jelenia. Podobnie kołnierze talerzy zdobią: pszczoły, muszki, ważki, motyle, wszelkiego rodzaju żuki, a także maliny, kwiaty leśne, jagody, gałązki świerka i owoce dzikiej róży. Talerze te pełne elegancji i wdzięku zakupione w 1977 roku, są ozdobą naszej kolekcji myśliwskiej. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku

REKLAMA

Wśród różnego rodzaju ceramiki, wyroby z porcelany słusznie uchodzą za najszlachetniejsze. Historia porcelany liczy sobie ponad 1200 lat, a jej ojczyzną są Chiny. Przez setki lat sprowadzano stamtąd porcelanę do Europy, gdzie cieszyła się ogromnym wzięciem mimo zawrotnych cen, stąd nazywano ją nawet „białym złotem”. Chińczycy bardzo chronili tajemnicę produkcji porcelany, czerpiąc z jej wyrobu duże zyski. Porcelana była szczególnie modna w XVII i XVIII wieku, a ceny za nią często osiągały niebotycznych sum. W Europie już od XV wieku próbowano bezskutecznie wyrwać Chińczykom tajemnicę produkcji tej ceramiki. Zagorzałym kolekcjonerem chińskiej i japońskiej porcelany, był król Polski August Mocny Sas. Gotów był płacić za pojedyncze okazy olbrzymie kwoty. Podobno „kupił” od króla pruskiego 48 wazonów za pułk dragonów! W XVIII wieku szczególnie poszukiwana była błękitno-biała porcelana chińska z okresu Ming. Holenderscy rzemieślnicy z Delft masowo ją kopiowali sprzedając później z niezłym zyskiem. Do dziś wyroby z tego ośrodka nazywamy „delfty”. W Berlinie pod królewską strażą, pracował młody i zdolny alchemik Johann Friedrich Büttger, próbując zamienić zwykły metal w złoto i znaleźć „kamień filozoficzny”. Zwątpiwszy w sens swoich poszukiwań, za wiedzą i aprobatą Sasa uciekł z Berlina do Drezna. Za królewską opiekę, obiecywał odkrycie tajemnicy produkcji chińskiej porcelany. Zdaje się, że wpadł z deszczu pod rynnę, ponieważ August Mocny także otoczył go strażą, co więcej, wściekły na brak szybkich efektów pracy zagroził nawet Büttger`owi śmiercią. Głowę ocalił wynalazkiem produkcji ceramiki z czerwonej kamionki. Krótko potem udało mu się opracować własną metodę produkcji porcelany. Spodziewając się dużych zysków, król bardzo szybko, bo w 1710 r. założył w Miśni, 12 mil od stołecznego Drezna, Królewską Manufakturę Saskiej Porcelany. Nie pomogły nadzwyczajne środki ochrony tajem-

Rodowód Klasztornej Drogi (Klosterweg) z czasem przekształconej w ulicę Klasztorną, sięga początków istnienia miasta. Jej nazwa wywodzi się od klasztoru augustianów położonego na Górze Marientron przy południowym krańcu jez. Trzesiecko i nie ma nic wspólnego z mieszczącym się przy tej ulicy od 1954 roku klasztorem redemptorystów. Klasztor augustianów ufundowany został w 1356 roku przez synów założyciela Szczecinka Warcisława IV. Najprawdopodobniej też od tego czasu trakt wiodący od Bramy Pruskiej do Marietronu zaczęto nazywać Klasztorną Drogą. Archiwalne zdjęcie ul. Klasztornej pochodzi z 1925 roku. Zostało wykonane zaledwie dwa lata po zakończeniu budowy w tym miejscu kościoła pw. Ducha Świętego. Kościół został konsekrowany dokładnie 20 grudnia 1923 roku przez wrocławskiego kardynała Adolfa Bertrama. Budowniczym skromnej, właściwie bezstylowej budowli, w której można doszukać się elementów romańskich, był inż. Carl Kühn. Na budowę kościoła zgromadzono ok. 103 tys. marek. Powstała jednoprzestrzenna świątynia z lekko przewężonym prezbiterium, oddzielonym od reszty wnętrza, półkoliście biegnącą balustradą (balaskami). Znaczną część nawy zajmowała drewniana empora (chór), wsparta na dwóch rzędach drewnianych słupów. Najbardziej okazałą częścią kościoła (zachowaną do dzisiaj) był kamienno - ceglany fronton, zwieńczony na swojej osi sygnaturką z dzwonem. Z tej też strony, zachowały się oryginalne kamienne schody z miniaturową fontanną i symboliką przedstawiającą siedem darów Ducha Świętego. Od strony południowej dwie półkoliście przesklepione arkady, łączyły kościół z miniaturową, krytą stromym dachem plebanią. Na archiwalnym zdjęciu, oprócz szczytu świątyni z fragmentem ściany bocznej, został również uwieczniony południowo - wschodni narożnik plebanii. Plebania została przebudowana na klasztor redemptorystów już pod koniec lat sześćdziesiątych. Powstał nowy, znacznie większy obiekt z dwiema naziemnymi kondygnacjami. Budynek utrzymany został w modnej w tym czasie architekturze modernistycznej. Jego projektantem był szczecinecki architekt Zenon Guzowski. Od początku istnienia kościoła, ówcześni niemieccy mieszkańcy Szczecinka, nazwali go „polskim kościołem”. Świątynia służyła niewielkiej, katolickiej społeczności powiatu szczecineckiego, liczącej ok. 280 rodzin, w tym 80 przyznających się do swoich polskich korzeni. Co interesujące w „polskich czasach” przylgnęła do niego nazwa - „mały kościółek” i mimo, że dzisiaj (po przebudowie w 2002 r.) należy do trójki największych szczecineckich kościołów, jego nazwa nadal funkcjonuje. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

Myśliwski talerz z miśnieńskiej manufaktury

foto:Jerzy Dudź

foto:Archiwum

talerz


Sprzedam • PLAY station2, + dodatki, gry, 230 zł. Tel. 602 727 014.

• DREWNO kominkowe suche, świeże, buk, dąb inne w ciągłej sprzedaży - podpałka gratis. Tel. 605 832 640.

• TANIE LAPTOPY po przeglądzie w serwisie z gwarancją od 300 do 800 zł. Szczecinek, E.Plater 25a email: zbigi@hot.pl. Tel. 94 721 22 06.

• ŁAWO-stół, lekkie dwie rysy 100 zł. Tel. 94 374 63 22.

• NIEUŻYWANĄ frezarkę elektryczną DeWalt, atrakcyjna cena. Tel. 509 132 762. • DWIE sofy do wyboru, cegła z zielonym i niebieska we wzorki, nowe, robione na zamówienie, stan bdb., maszyna do szycia singer, stan bdb. Tel. 94 374 74 07 od 19-21. • ZEGAR stojący. Tel. 886 112 132. • SOFĘ rozkładaną, bardzo zadbana, 120 zł. Tel. 886 922 920. • BUTY narciarskie head, 2 sezony, rozm. 40-41 (270275). Tel. 695 564 414. • WITRYNA, regał, stolik rtv, komoda, szafka, kolor jasny, 300 zł. Tel. 692 499 837. • ROWER damka 100 zł, tv kolorowy 200 zł, żyrandol mosiądz 3p, 200 zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540. • TV panasonic, 28 cali, kineskop od nowości 200 zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540. • TANIO spawarkę elektryczną dużą, 2 silniki 0,75 KW 220, 2,2 KW 380, Spore. Tel. 604 802 099. • DREWNO opałowe z dowozem na terenie Szczecinka. Tel. 501 683 196. • HARMONIJKA ustna lary adler profesjonal hohner, niemiecka. Tel. 604 472 324. • WOREK pufa XXXXL + podnóżek, pomarańczowa, 120 zł. Tel. 886 922 920. • MARKOWĄ odzież dziew.-chłop. (5-12) lat, zabawki, rowerek stan bdb. Tel. 601 289 357.

• DUŻY wybór mebli stylowych z Belgi, Holandi, Niemiec, Armii Krajowej 69 biurowiec. Tel. 723 498 347. • PRALKA whirlpool ładowana od góry, wąska, 100% sprawna, 500 zł. Tel. 600 179 530.

Kupię. • SKUPUJEMY uszkodzone laptopy Szczecinek E. Plater 25a, email:zbigi@hot.pl Tel. 94 721 22 06. • KUPIĘ każde zboże, też eko., min 23t, zapewniam transport, płace w dniu odbioru. Tel. 509 942 079. • PILNE mieszkanie 4p, do IIp. Tel. 604 566 432.

Nieruchomości • LUKSUSOWY dom na wsi, 12 km od Szczecinka, 180m2. Tel. 604 434 417. • MIESZKANIE 113 m2, ul. Warszawska 8, możliwość zrobienia biura z osobnym wejściem. Tel. 604 903 211. • DOM parter, 130 m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. • MIESZKANIE bezczynszowe, 78 m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632. • DZIAŁKI budowlane 2500 m2, na wsi, droga asfaltowa, 400 m od lasu, 53000 zł. Tel. 691 976 366. • DZIAŁKA budowlana, 2122 m2, Borne Sulinowo. Tel. 723 587 364. • MIESZKANIE 38 m2, wysoki parter, 2 p, po kapitalnym remoncie, ul. Mierosławskiego 6, 115 000 zł. Tel.94 372 40 34

KUPON WAŻNY DO 22 GRUDNIA

• SŁONECZNE mieszkanie ul. Spółdzielcza, IVp, 46 m2, 2p, widna kuchnia. Tel. 693 443 161

• GARAŻ na os. Zachód, światło, kanał, metalowe drzwi. Tel. 692 172 074.

• GARAŻ od 1 stycznia 2012 r, przy ul. Winnicznej, obok kotłowni MEC. Tel. 660 811 030.

• MIESZKANIE w centrum, 3p, IVp, 58 m2, po remoncie Tel. 604 366 041.

• PILNIE dom, nowy, działki budowlane, Spore. Tel. 604 802 099.

• KAWALERKA Tel. 602 216 792

• MIESZKANIE, 2p, IIIp, 43 m2, balkon, po remoncie, ul. Wyszyńskiego. Tel. 880 287 876.

• MIESZKANIE 50 m2, 2p, z loggią, blok, ul. Winniczna. Tanio! Tel. 604 076 125.

• POKOJU, osoba pracująca. Tel. 697 014 217.

• MIESZKANIE 120 m2, ul. Piłsudskiego 8, po kapitalnym remoncie, wysoki standard. Tel. 662 052 082.

• MIESZKANIE 3p, 54 m2, po remoncie w centrum, 138000 zł. Tel. 606 199 559.

• MIESZKANIE ZGM 2p, 56m2, Ip, na 2 mniejsze. Tel. 94 712 72 44.

• DOM w zabudowie szeregowej, 119 m2, ul. Orzechowa 17. Tel. 504 332 180 lub 604 639 082. • KAWALERKA, z aneksem kuchennym, łazienka, centrum Szczecinka, blok, 20 m2, niski czynsz. Tel. 783 233 685. • MIESZKANIE 120 m2, ul. Piłsudskiego 8, po kapitalnym remoncie, wysoki standard. Tel. 662 052 082. • MIESZKANIE w bloku 72 m2 IIp, 4p, wyremontowane, ul. Grudziądzka, 230000 zł . Tel. 604 300 396 lub 605 821 514. • KAWALERKĘ 29 m2 IIp, po remoncie, okna PCV, glazura, nie wymaga wkładu finansowego, ul. Mierosławskiego. Tel. 666 963 377. • MIESZKANIE 83 m2, 2p, ul. Limanowskiego oraz kawalerka 24 m2 w Koszalinie. Tel. 798 583 353. • DZIAŁKA 2540 m2, Szczecinek, pod zabudowę jednorodzinną z widokiem na jezioro. Tel. 500 284 208.

• DOM 12 km od Szczecinka w Żółtnicy z dużą działką. Tel. 516 274 201.

Do wynajęcia mam • LOKAL użytkowy 20 m2 przy pl. Winnicznym 12 od strony Netto w Szczecinku Tel. 886 403149. • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. • MAGAZYN 1150 m2, wszystkie media. Tel. 602 727 014. • MIESZKANIE 2p, IIp, 47 m2, ul. Lwowska, umeblowane, niski czynsz . Tel. 693 086 825. • SKLEP mięsny z kompletnym wyposażeniem, 100 m2, ul. Wodociągowa 4, atrakcyjna cena. Tel. 504 118 532. • KAWALERKA, piec kaflowy, wc, kabina prysznicowa, w kuchni szafki, blisko PKP, 400 zł dla wynajmujących +100zł czynsz + opłaty, kaucja 500 zł Tel. 94 375 51 62. • MIESZKANIE 2p. Tel. 668 289 155.

• MIESZKANIE, kawalerka, Borne Sulinowo, 30 m2, nowe, 83000 zł. Tel. 798 521 305. • DZIAŁKA budowlana z dostępem do jeziora, ul. Rybacka 9899 m2, 218000 zł. Tel. 694 886 720. • MIESZKANIE 78 m3, parter, 3p, kamienica. Tel. 798 237 992.

• LOKAL użytkowy 30m2. Tel. 532 500 969. • LOKAL 35 m2, ul. Wyszyńskiego. Tel. 608 531 569. • MIESZKANIE w domku jednorodzinnym Ip, niezależne wejście ul. Armii Krajowej. Tel. 608 531 569.

Do wynajęcia szukam Zamienię

• MIESZKANIE ZGM TBS 52m2, Ip, balkon, na większe 3-4p, mogą być do remontu lub z piecami. Tel. 511 803 954. • MIESZKANIE w Połczynie Zdroju, 2p, Ip, własność na podobne w Szczecinku. Tel. 516 371 893. • DOMEK 62m2, we wsi Ostropole, na mieszkanie 2p. Tel. 692 358 614.

Auto - moto • ZETOR 4712 1973 r. w bdb. stanie Tel. 608 070 467. • CROSSA suzuki rm80, 39 km 1996r, 2600 zł Tel. 513 14 37 86. • FORD Focus hatchback 1.8TDDI 75KM 2001 wersja po liftingu, stan bdb., 12 000 zł. Tel. 506 830 034. • FORD transit, podwyższony, 1997r, stan bdb, 3800zł. Tel. 513 819 377. • PEUGEOT 206 1.4 HDI diesel ciężarowy pierwsza rej. 29.12.2005 r. VAT-1. Fakt. VAT. Tel. 604 906 755. • PEUGEOT 307 kombi 1.6 HDI diesel 2007 r. Sprowadzony 16.08.2011 Faktura VAT. Tel. 604 906 755.

Różne • ODDAM ziemię po niwelacji terenu, os. Marcelin. Tel. 509 214 515. • STOWARZYSZENIE Pro Bono przyjmie rzeczy, AGD, RTV, meble, pościel- odbiór własny spod wskazanego adresu. Tel. 697 014 217.


• ELEWACJE, ocieplenia, ogrodzenia, brukarstwo, wykończenia wnętrz od A do Z. Bud-Garden. Tel. 600 983 316. • WYNAJEM dźwigu, star 66, 6,3 t, Tel. 798 583 282. • ZESPÓŁ muzyczny AS. Oprawa imprez okolicznościowych, wesel, zabaw itp. Gramy co zechcesz i przede wszystkim - tanio! Dobra zabawa gwarantowana. Tel.721 323 908. • USŁUGI hydrauliczne c.o. wod-kan,gazowe montaż piecyków,wodomierzy. Tel. 606 897 641. • WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641. • PRANIE dywanów, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 503 421 966 lub 94 372 36 47. • RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku Tel. 604 366 041. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł/ każdy, naprawy samochodów os. i dost. wymiana opon, oponyużywane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. • CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel.94 374 58 34 lub 880 165 586. • GLAZURA gładzie, malowanie, panele, tapety - fachowo, solidnie Tel. 506 736 934.

• ZAWODOWA opiekunka zaopiekuję się osobą starszą lub dzieckiem. Tel. 885 101 668.

• SUKNIE ślubne, francuskiej firmy Isabel de Mestrewypożyczanie, sprzedaż, ul. Derdowskiego 6. Tel. 604 897 703. • MATEMATYKA korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • HYDRAULIKA, ogrzewanie, kanaliza, woda, gazuprawnienia. Tel. 603 645 157.

• KIEROWCA kat. B, C, poszukuje pracy. Tel. 697 014 217. • SYMPATYCZNA miła niania z doswiadczeniem zaopiekuje sie maluszkiem w sylwestra. Tel. 793 667 193. • PODEJMĘ każdą pracę, znajomość kasy fiskalnej, moge zająć się osobą starszą. Tel. 782 684 560.

• DOCZYSZCZANIE maszynowe powierzchni PCV i kamiennych, impregnacja polimerem, usuwanie powłok akrylowych, pranie dywanów i tapicerki meblowej. Tel. 508 235 457. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • OGRODZENIA, bramy, balustrady Tel. 887 790 795. • NIE otrzymałeś kredytu w banku? chcesz spłacić provident? sprawdź u nas, zadzwoń lub wyslij sms. Tel. 883 597 126.

REKLAMA

• USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplanedka. Tel. 608 809 335.

• STUDIO i laboratorium Foto Marita. Zdjęcia do dokumentów, ślubne w studio i w plenerze. Wideofilmowanie. Szczecinek ul. Koszalińska 9 . Tel.511 297 357.

Praca

Szybka poĪyczka!

• PRZERÓBKI krawieckie, naprawa odzieży, art. pasmanteryjne, ul. Jagiełły 56A ( sklep połączony z kwiaciarnią). Tel. 693 450 504. • NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel 94 374 36 63 lub 605 288 141.

REKLAMA

Usługi

• MATEMATYKA, zakres szkoły średniej lub wyższej, przygotowanie do matury. Tel. 508 876 025.

Nauka • KOREPETYCJE - matematyka, angielski, fizyka, chemia. Dojazd do ucznia. Tel. 880 287 877. • UDZIELAM korepetycji z matematyki oraz prowadzę kursy przygotowujące do matury. Tel. 660 317 602.

REKLAMA

• SYLWESTER max 20-25 osób, wynajme bar, ul. A. Krajowej 2. Tel. 603 151 812.

• PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe Tel. 604 272 178.

REKLAMA

• STARSZEJ, samotnej osobie poszukuję sprawnego telewizora i telefonu komórkowego. Tel. 94 374 33 06 lub 798 583 321.

Firma G Data, międzynarodowy producent rozwiązań antywirusowych, poszukuje osoby na stanowisko:

TELEMARKETER Osoba zatrudniona na tym stanowisku będzie odpowiedzialna za: • telefoniczną prezentację produktów firmy • pozyskiwanie nowych klientów i realizację założonego planu sprzedaży Oczekujemy: • min. wykształcenia średniego • umiejętności sprzedażowych • silnego zaangażowania w wykonywane zadania • otwartości, komunikatywności i dynamiki w działaniu Osoby zainteresowane prosimy o nadsyłanie CV ze zdjęciem i listu motywacyjnego na adres praca@gdata.pl lub

REKLAMA

G Data Software Sp. z o.o. · ul. 28 Lutego 2 · 78-400 Szczecinek


REKLAMA REKLAMA REKLAMA

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

, 605 288 141


Zbigniew Ponichtera

zp@temat.net

Jesienne remanenty piłkarskie (4) Ostatni odcinek naszych remanentów poświęcimy rozgrywkom Koszalińskiej Klasy Okręgowej, w której Szczecinek reprezentowały dwie drużyny: Darzbór i Wielim. Oba nasze zespoły wypadły na miarę swoich możliwości, jednocześnie obie drużyny zagrały wbrew przedsezonowym oczekiwaniom. Darzbór po spadku z IV ligi miał ogromne problemy z przystąpieniem do rozgrywek. Były też głosy mówiące o rozwiązaniu drużyny. Tymczasem zespół pod zmienionym kierownictwem i z częściowo nowym składem, praktycznie bez przygotowań przystąpił do rozgrywek i początek miał bardzo udany. Z czasem jednak zespół osłabł i wyszły na wierzch wszelkie niedociągnięcia związane głównie z brakiem przedsezonowych przygotowań. Ostatecznie jesień Darzbór zakończył na dobrym 6 miejscu w tabeli z dorobkiem 26 punktów. W 15 spotkaniach odniósł 8 zwycięstw, 2 mecze zremisował i 5 przegrał. Stosunek goli strzelonych do straconych: 24-17. Najwartościowsze zwycięstwo darzborowcy odnieśli w ostatnim meczu jesieni, kiedy to u siebie pokonali zdecydowanego lidera rozgrywek Wiekowiankę Wiekowo 1:0. Ponadto u siebie pokonali Pogoń Połczyn Zdrój 5:2, Hubertus Biały Bór 2:0, Wielim 3:2. Na wyjeździe ograli Mechanika Bobolice 3:2, Głaz Tychowo 3:0, Błonie Barwice 1:0, Rasel Dygowo 1:0.

Zremisowali i siebie z Darłovią Darłowo i na wyjeździe z Arakadią Malechowo w obu przypadkach po 1:1. Darzbór zanotował też 5 porażek, z których najbardziej przykre to u siebie z Sokołem Karlino 0:1 i takie samo 0:1z Olimpem Złocieniec. Inne przegrane to wyjazdowe 1:2 z Victorią Sianów, 0:2 z Wybrzeżem Biesiekierz oraz 2:3 z Iskrą Białogard. Do najskuteczniejszych strzelców zespołu jesienią należeli: Hubert Czeszczewik 7 goli oraz Maciej Góra i Marcin Kaszczyc obaj po 3 gole. Wielim przed rozgrywkami typowany był jako jeden z faworytów całej ligi i to zarówno przez obserwatorów, jak i władze klubu. Tymczasem rzeczywistość okazała się inna, niż przedsezonowe typowania. Wielimowcy grali mocno w kratkę i zakończyli rundę na dopiero 10 miejscu z dorobkiem 21 punktów. Odnieśli 6 zwycięstw, zanotowali 3 remisy i 6 meczów przegrali. Mieli najlepszy atak w lidze i strzelili 39 goli, ale stracili też dużo, bo 28. U siebie ograli wysoko Głaz 4:0 i Olimp 5:1, wyraźnie pokonali też Pogoń 5:2, Victorię 4:1 i minimalnie Błonie 1:0. Jedyne wyjazdowe zwycięstwo odnieśli nad Hubertusem 5:0. Z trzech remisów, dwa wielimowcy osiągnęli u siebie z Wybrzeżem 3:3 i Raselem 1:1, a na wyjeździe zremisowali 1:1 z Sokołem. Jedyną porażkę u siebie zanotowali z liderem Wiekowianką

Mikołajkowa Akrobatyka Sportowa Widowiskową konkurencją były skoki na trampolinie.

W sobotę, 10 XII w Szczecinku rozegrany został Międzywojewódzki Mikołajkowy Turniej w Akrobatyce Sportowej, w którym startowali młodzi akrobaci do lat 13. Do rywalizacji przystąpiła rekordowa liczba 98 akrobatek i akrobatów z pięciu klubów: UKS „Iskra” Piła, UKS „Kociewie” Starogard Gdański, KS „Żak” Wałcz, AKS „Darzbór” Szczecinek oraz UKS „Akrosport” Szczecinek. Gospodarzem zawodów był szczecinecki klub AKS „Darzbór”. Turniej rozegrany został w konkurencjach zespołowych dziewcząt i chłopców, skokach na ścieżce oraz w skokach na trampolinie - jako dyscyplinie olimpijskiej. Zawodnicy startowali w klasie młodzieżowej i trzeciej. Akrobaci szczecineccy w doborowej stawce rywali wywalczyli 3 złote, 4 srebrne i 2 brązowe medale. Oto medaliści ze Szczecinka: Klasa młodzieżowa - złote medale: skoki - Paweł Szczepanowski; dwójka dziewcząt - Małgorzata Ługowska, Alicja Krawiec; 2:4. Na wyjeździe tych porażek było aż 5: Darłovia 2:3, Iskra 1:4, Darzbór 2:3, Arkadia 1:2, Mechanik 2:3. Najskuteczniejszymi graczami w rundzie jesiennej byli: Paweł Jakimiec 10 goli, Wojciech Gersztyn 6 goli, Krzysztof Jabłoński 5 goli.

dwójka chłopców - Jakub Kozłowski, Dawid Czapiewski; medal srebrny - trójka dziewcząt - Oliwia Tryszak, Weronika Kniaź, Natalia Sobolewska; medal brązowy - skoki - Oliwia Gąska; Klasa III - srebrne medale - skoki na trampolinie - Artur Puchalski; dwójka dziewcząt - Hanna Lewicka, Karolina Pietrzyk; trójka dziewcząt - Hanna Lewicka, Malwina Zagierska, Karolina Pietrzyk; medal brązowy - skoki na trampolinie - Tomasz Bartosik. (zp)

Z siatkarskich parkietów

Amatorska Halowa Liga Piłki Nożnej KRONO ARENA HG<F9KRQE

- Łochowicz. Czwarta, niedzielna kolejka ligi rozpoczęła się od mocnego uderzenia, gdyż już w pierwszym meczu spotkały się dwie, jak do tej pory najlepsze drużyny Kronospan i Oskart. Po szybkim i ciekawym pojedynku, zwycięstwo, może trochę niespodziewane, ale w tym wypadku zasłużone odniósł Oskart i został samodzielnym, zdecydowanym liderem tabeli. W innych spotkaniach swoje odrodzenie potwierdził Dalbet ogrywając silna ekipę Wektry. Małą niespodzianką było zdecydowane zwycięstwo Brian Expert nad Ins Drogiem, a Błękitni po zaciętej walce pokonali Sokoła. Wyniki IV kolejki: Kronospan - Oskart 3:4 Gersztyn, Adamowicz, Ochocki - Szydlak 2, Kijewski, Jurjewicz; Błękitni - Sokół 7:5 B. Apanel 5, Ł. Apanel , Popiel

REKLAMA

Dwie kolejne rundy ligi rozegrane zostały 10 i 11 grudnia. Tym razem areną zmagań była hala OSiR przy ulicy Wiatracznej. Odbyło się kolejnych 8 spotkań. W sobotę, 10 grudnia nie zanotowano większych niespodzianek, chociaż wysokie wygrane Ins Drogu i Wektry wzbudziły uznanie. Odblokował się Dalbet, który nie dał szans Błękitnym. Punkty zdobył Oskart, który ze względu na pauzę Kronospanu, wysunął się na pozycję lidera. Sobotnie wyniki: Eurocopert - Ins Drog 1:11 Orzeł - A. Wasilewski 3, P. Wasilewski 2, Gocałek 2, Rychter 2, Ludwiczak 2; Dalbet - Błękitni 6:1 Bernatek 3, D. Nazarewski 2, Close - Popiel ; Wektra - Brian Expert 8:0 Droszcz 2, M. Nazarewski 2, Kulik 2, T. Spryszyński 2; Oskart - Spore 4:1 Kijewski, Adamiak, Góra, Szydlak

- Guła 2, Klepczarek 2, Łobudziński; Ins Drog - Brian Expert 4:9 Ludwiczak 2, Rychter, Mycyk - P. Barański 3, Tederko 2, Małkiński, F. Barański, M. Barański, Podolańczyk; Wektra - Dalbet 6:8 Spryszyński 4, Cabaj, Brzozowski - Bernatek 4, Close 2, Kwiatkowski 2. Warto zwrócić na dużą skuteczność drużyn w IV kolejce, która była, jak do tej pory rekordowa pod względem strzelonych goli, bo padło ich aż 46. Indywidualnie skutecznością błysnęli B. Apanel 5 goli w jednym meczu oraz Bernatek i Spryszyński po 4. W tabeli strzelców na czele B. Apanel (Błękitni) 9 goli, a dalej kolejno Bernatek (Dalbet) 7, Gersztyn (Kronospan), Ludwiczak (Ins Drog), Spryszyński (Wektra) wszyscy po 6 oraz Jurjewicz, Kijewski, Szydlak (cała trójka Oskart) i P. Barański (Brian Expert) wszyscy po 5. W klasyfikacji Fair Play: 1. Ins Drog 11 p 2. Brian Expert 14 p 3. Eurocopert 19 p 4. Błękitni 20 p 5. Kronospan 23 p 6. Dalbet 27 p 7. Sokół 32 p 8. Oskart 33 p 9. Wektra 35 p W najbliższy weekend liga grać będzie tylko w sobotę, 17 grudnia w hali przy ulicy Wiatracznej, a zestaw spotkań jest następujący: 16.00 Ins Drog - Dalbet, 16.45 Wektra - Sokół, 17.30 Oskart - Błękitni, 18.15 Eurocopert - Kronospan; pauza- Brian Expert. (zp)

foto:(zp)

H9LJGF9L=E

Tym razem rady trenera Brambora były skuteczne. Znów różnie wiodło się drużynom szczecineckiego Gryfa w rywalizacji ligowej. III Liga Seniorów: Gryf - Mieszko Połczyn Zdrój 1:3 (23:25, 21:25, 25:19, 21:25). Tylko w trzecim secie gracze ze Szczecinka zaprezentowali poziom, jakiego od nich oczekują sympatycy siatkówki w naszym grodzie. W secie tym, aż 9 punktów gryfici ugrali w momencie, gdy na zagrywce stanął Adam Kowalewski. Pozostałe sety już tak dobre nie były. Dużo błędów własnych, bardzo rzadko udany blok sprawiły, że wynik był taki, nie inny. Gryf ma nadal szanse na zajęcie czwartego miejsca i udział w turnieju finałowym ligi, ale nie może przegrać wyjazdowych meczów z drużynami, które są za nim w tabeli- SMS Świnoujście i Grot Dygowo Rymań. LWJuniorów: Gryf - żak I Pyrzyce 3:1 (25:21, 16:25, 25:17, 25:23). Podopieczni Dariusza Brambora odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo nad wyżej notowanymi w tabeli drużynami. Po wygranej w Ko-

łobrzegu, tym razem u siebie pokonali silną ekipę Żak I Pyrzyce. Trzeba pochwalić szczecineckich młodych graczy za ambitną walkę i chęć odniesienia zwycięstwa w meczu z wyżej notowanym rywalem, a że tym razem w parze z tymi chęciami szły też umiejętności siatkarskie, to i spora sensacja stała się faktem. Nasi młodzi gracze, oprócz drugiego seta, zagrali wreszcie tak, jak po nich oczekiwano przed rozgrywkami. Brawo. LWJuniorów: Barnim Goleniów - Gryf 3:0 (25:19, 25:18, 25:16). Mimo przegranej, młode siatkarki Gryfa zagrały znacznie lepiej z silnym zespołem Barnimia, niż w meczu pierwszej rundy w Szczecinku. W dwóch początkowych setach walczyły do stanu 17:17, potem „uchodziło z nich powietrze” i pewnie wygrywały gospodynie. Trzeci set przespały na początku i potem mimo upartej pogoni nie dały rady. Poprawę widać było w bloku naszego zespołu i obronie w polu, co nastraja optymistycznie przed turniejem finałowym. (zp)


597net  

Przyszłość widzę optymistycznie Burmistrz wybudował NAM nowy Szczecinek. Bolesław Stypa - pierwsze dni stanu wojennego w Szczecinku str. 14...

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you