Page 1

OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

REKLAMA

Lider jest tylko jeden

TOPOLE PRZYJADÄ„ Z HOLANDII Trwa odliczanie do wielkiej wycinki

Za kilka - kilkanaście dni przestanie istnieć topolowa aleja przy ul. Mickiewicza. Czarna włoska topola ma krótki şywot. Fachowcy - leśnicy twierdzą, şe moşe şyć do czterdziestu lat. Topole przy ul. Mickiewicza zostały posadzone na wiosnę w 1961 roku. Z racji swego wieku są juş mocno schorowane. Co więcej, ich konary z dnia na dzień stanowią coraz większe zagroşenie dla przechodniów i pojazdów. - Przystąpimy do wycinki najprawdopodobniej zaraz po uroczystościach związanych z Dniem Wszystkich Świętych - mówi Tadeusz Chruściel, wiceprezes spółki PGK. - Dla drzew będzie to najbardziej korzystny czas. Po wycince rozpocznie się przygotowanie terenu pod nowe nasadzenia. Do wykopanych uprzednio i odpowiednio przygotowanych dołów trafią wiosną 5 - 7 metrowe drzewka. Chcielibyśmy, şeby efekt nowych nasadzeń był widoczny od razu. W ciągu roku drzewa będą się raczej aklimatyzować, nie ma, więc co liczyć na ich szybki wzrost. Jednak posadzenie kilkumetrowych topól powinno sprawić, şe unikalny szpaler znów bardzo szybko zacznie cieszyć nasze oczy. Miasto ogłosiło właśnie przetarg w celu wyłonienia wykonawcy operacji usunięcia topól. Zamówienie obejmuje m. in. usunięcie 163 drzew, frezowanie pni ponişej poziomu gruntu oraz wytyczenie i wykopanie 230 dołów (po-

między usuniętymi topolami) o średnicy 1,2 m i głębokości 0,6 m. Dno wykopanych dołów zostanie stosownie zabezpieczone. Pięć - sześć lat temu po nieudanej akcji związanej z sadzeniem młodych drzewek pomiędzy starymi, postanowiono, şe młode sadzonki topoli w celu aklimatyzacji zostaną posadzone na terenie Szkółki Leśnej w pobliskim Gałowie. Jak się okazuje z 250 sadzonek przeşyło tylko 108, reszta przemarzła. Te, które były w poblişu ochronnego pasa ze starych drzew miały korzystniejsze warunki i przetrwały. Te, które były smagane zimnym wiatrem nie przeşyły. - Po prostu przemarzły. Matka natura bierze swój haracz tłumaczy nam Tadeusz Stypa szef Szkółki Leśnej w Gałowie. Czy się to nam podoba czy nie, w lutym i marcu są pewne specyficzne warunki termiczne. W tym czasie słońce juş intensywnie świeci. Jeśli jest pokrywa śniegu, następuje tzw. albedo. Nagrzewa się kora a pod nią ruszają soki. Kiedy w nocy temperatura spadnie do minus pięć, czy więcej stopni, drzewko zamarza. Zdarza się to nie tylko z młodymi, ale takşe i ze starymi drzewami. Zdaniem leśniczego, nie ma znaczenia, czy mamy do czynienia z rodzimymi gatunkami, czy teş z takimi, któ-

re zostały do nas sprowadzone. Nie ma na to reguły. Przykładowo świerk, który ma przyrosty juş na początku maja w przypadku wystąpienia późniejszych przymrozków zmarznie. Moşe teş i tak się zdarzyć, şe jeśli w październiku wystąpią przymrozki, to zamarznie ten, który przeşył przymrozki wiosenne. Przyroda weryfikuje i po prostu wyrzuca słabsze osobniki. Topola włoska jest drzewem rosnącym na naszych terenach od tysięcy lat. Te, które rosną przy ul. Mickiewicza, mają juş 3-4 cm grubości korę i im şaden mróz niestraszny. - Wszystkie drzewa zostaną zakupione w szkółce zadrzewieniowej w Holandii - informuje nas rzecznik prasowy Urzędu Miasta Konrad Czaczyk. - Chcemy, aby cały materiał nasadzeniowy pochodził z jednego miejsca. Materiał z Holandii jest bardzo dobry (drzewa 5-6 m wysokości, o obwodzie około 20 cm, podkrzesane, przeszkółkowane, zdrowe, bez oznak şadnych patogenów). Drzewa z Gałowa zostawiamy sobie na ewentualne uzupełnienia (przymrozki, akty wandalizmu itp.). Kto sfinansuje operację? Jak powiedział w programie samorządowym Telewizji Zachód burmistrz, w kosztach zakupu drzewek i ich transportu do Szczecinka partycypować będą: miasto, leśnicy i Kronospan. (RD)

"%:0Ä&#x17E;!4.!+!3!#*!0/*!:$­7 @ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E $OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4


W nowo-starej dzielnicy Szczecinka - Świątkach, rośnie jak na drożdżach żelbetowa wieża. Nowej dzielnicy, bo oficjalnie Świątki zostały włączone do miasta zaledwie 22 miesiące temu, a starej ponieważ niemiecki Marientron, a powojenny polski Elżbiecin, a następnie Krzywizna, która z bliżej nieznanych powodów stała się Świątkami, w granicach miasta były już od dawna. Były tak dawno, jak pobliskie Raciborki, Kwieciszewo,Wybudowanie, czy nawet Czarnobór zwany „Polskimi Sosnami”. To tyle na temat topografii wschodniej części miasta. Otóż, leśnicy budują na górce przy Wilczkowskim Trakcie wieżę. Wiem, że pisząc „budują wieżę”, narażam się na zarzut prostactwa i od razu wyjaśniam w czym rzecz. Tuż przy tej drodze, w kierunku Trzesieki, stoi sobie tablica poglądowa, a na niej widnieje wielkie jak byk zdjęcie z taką właśnie wieżą i podpisem: „dostrzegalnia przeciwpożarowa”. Niemal codziennie jesteśmy świadkami powstawania w naszym języku neologizmów. Nowe wyrazy powstają po to, aby nazwać rzecz lub sytuację wcześniej nienazwaną. Jak się okazuje, tym nieznanym do tej pory przedmiotem była „wieża”. Bywały więc wieże kościelne, strażackie, obronne, bramne, służące do obserwacji terenu - strażnice, a także takie do podziwiania widoków, czy też dla podkreślenia rangi budowli itp. Zdawać by się mogło, że nazywanie przedmiotu, który od wieków w naszym języku ma swoją nazwę, jest tak samo nietrafne, jak swego czasu „handlowe” nazywanie krawata zwisem męskim ozdobnym, a młotka - wbijaczem do gwoździ. Zazwyczaj wieża służy do podziwiania widoków lub obserwacji przyległego terenu. Zatem mylą się ci, którzy sądzą, że leśnicy budują wieżę. Będzie to dostrzegalnia! Prawda, że ładnie? Dostrzegalnia będzie też wyposażona w taras dla wszystkich chętnych chcących podziwiać, o pardon, dostrzec widoki rozpościerające się na najbliższe wierzchołki drzew, bo raczej miasto będzie przesłonięte drzewami. Wieży, znaczy dostrzegalni nawet nie widać z nie tak odległej ul. Szczecińskiej, czy też z jeziornego brzegu w okolicach śródmieścia. Szkoda. Zmarnowano okazję, aby zrobić coś atrakcyjnego dla mieszkańców i turystów. Nadal pozostanie zatem - używając leśnej nomenklatury jedynie dostrzegalnia Bismarcka, chociaż i stamtąd, oprócz drzew też niczego nie widać. Skoro jesteśmy przy gwarze - znacznie niższą dostrzegalnię w leśnym środowisku zwą amboną. Ta zaś wbrew jej nazwie, bynajmniej nie służy do głoszenia kazań. Wprost przeciwnie, można z niej o wiele łatwiej niż z poziomu terenu trafnie strzelić w gwizd, czyli świński ryj, a może nawet w komorę, czyli klatkę piersiową kicaja, znaczy królika lub w organistę - mówiąc po naszemu młodego byka. Nie wiem, czy z dostrzegalni, ale z pewnością z poziomu terenu i to nawet bez lornetki i szkieł kontaktowych, dostrzec można ekspansję dużych sieci handlowych. Jak tak dalej pójdzie, to nie tylko na osiedlach, ale nawet w centrum nie uświadczysz ani jednego małego spożywczaka. Aby pozbyć się konkurentów, wielkim sieciom nawet opłaca się wynajmować duże powierzchnie handlowe nie prowadząc tam handlu niż na „swój” teren wpuścić konkurencję. Przykładem na to jest pusty, ale dzierżawiony duży pawilon w środku osiedla Zachód. W tej walce o klienta mali nie mają najmniejszych szans. Po prawdzie bardzo często u małych ceny są znacznie wyższe, ale to już inna sprawa. W tej chwili z obawą o swoją przyszłość spoglądają właściciele sklepów przy ul. Wyszyńskiego. W byłych pomieszczeniach najsłynniejszej niegdyś restauracji Gryf, najprawdopodobniej zainstaluje się kolejny w naszym mieście sieciowy market. Jego powstanie w tym miejscu, to kwestia żyć albo nie żyć - z akcentem na to drugie - okolicznych sklepów. Ich pracownice będą miały tylko jedną alternatywę: bycie kasjerką w molochu, z obowiązkowym uśmiechem bez względu na to, czy ciśnie pęcherz, bo do toalety podczas pracy verboten. I to jest jedyna perspektywa, którą można dostrzec nawet nie wchodząc na dostrzegalnię. Jerzy Gasiul

Maciej Gaca:

foto:Straż Rybacka, dziękujemy

Dostrzeżenie z podnóża dostrzegalni

POD PARAGRAFEM

Odnotowujemy kolejny sukces funkcjonariuszy Państwowej Straży Rybackiej ze Szczecinka. W ubiegłym tygodniu nasi strażnicy „polowali” na kłusowników na jeziorach położonych w powiecie drawskim. Teraz coraz częściej zaglądają na jeziora szczecineckie. W czwartek (20.10) około godz. 2 w nocy patrolując jezioro Wielimie strażnicy PSR, zatrzymali dwóch kłusowników - obaj są mieszkańcami Gałowa. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad kilometrowej(!) długości sieć rybacką typu wonton oraz 3-metrową łódź. Mężczyźni zdążyli skłusować znaczne ilości leszcza, sandacza i okonia. W kłusowniczą sieć wpadła też olbrzymia 23-kilogramowa tołpyga. W minionym tygodniu funkcjonariusze szczecineckiej policji podjęli 32 interwencje. - Wylegitymowali 430 osób, zatrzymali 6 osób poszukiwanych oraz w bezpośrednim pościgu 14 sprawców, w tym 4 nietrzeźwych kierujących - mówi mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Szczecinku. *** Dwaj mężczyźni, mieszkańcy Piły ukradli z ul. Żeglarskiej 13 palet kostki betonowej o wartości 3,5 tys. zł. Następnie sprzedali skradziony towar. Kupił go od złodziei mieszkaniec Szczecinka. *** W Okolu rabuś obrabował budynek gospodarczy. Do wnętrza dostał się przez okno. Z pomieszczenia wyniósł piłę spalinową i prostownik. Łup wyceniono na około 400 zł. *** Policjanci zatrzymali kobietę, która ukradła portfel nowo poznanemu mężczyźnie, w towarzystwie którego spożywała alkohol. Za kradzież mienia grozi jej teraz kara aż do 5 lat pozbawienia wolności. Mieszkaniec Szczecinka zgłosił, że skradziono mu portfel, w którym miał dokumenty, kartę bankomatową oraz pieniądze w kwocie 150 euro. Wpierw jednak pechowy mężczyzna zakupił alkohol, dołączył do kilku nieznanych mu osób stojących nieopodal sklepu i zaproponował im wspólne biesiadowanie. Gdy trunek się skończył, wyłożył gotówkę na zakup kolejnej butelki. Pieniądze wręczył biesiadującej z nim kobiecie. Butelka niebawem trafiła do biesiadników i uczta trwała w najlepsze. Po pewnym czasie kobieta wykorzystała nieuwagę mężczyzny, wyciągnęła z kieszeni jego bluzy portfel i wspólnie

z kolegą uciekła. Policjanci ustalili i zatrzymali sprawczynię kradzieży. Jest nią 22-letnia mieszkanka Szczecinka. Kobieta przyznała się do zarzucanego czynu i usłyszała zarzut kradzieży. Wskazała policjantom miejsce, w którym porzuciła portfel wraz z dokumentami, niestety portfela już nie było. Złodziejka zdążyła upłynnić skradzione pieniądze. *** Złodziej grasował na parkingu przy ul. Słowiańskiej. Po zerwaniu zabezpieczenia ukradł skuter marki kingway o wartości 800 zł. *** Skoda felicia stała zaparkowana przy ul. Waryńskiego. Nieustalony dotąd sprawca ograbił samochód z tablic rejestracyjnych. *** Policjanci z Białego Boru zatrzymali w niedzielę (23.10) dwóch mężczyzn, którzy ukradli grzybiarzowi motorower. Mieszkaniec województwa pomorskiego przyjechał na teren gminy Biały Bór na grzybobranie. Swój motorower marki inca pozostawił nieopodal drogi asfaltowej i poszedł do lasu. Gdy po kilku godzinach wrócił, stwierdził, że nie ma jego pojazdu. Zauważył dwóch mężczyzn, którzy wyrabiali drewno i zapytał, czy może coś widzieli. Ci stwierdzili, że widzieli dwóch mężczyzn, którzy złamali blokadę

TQS[FEBřQSPEVLUÎX

w kierownicy motoroweru, po czym prowadząc go udali się w kierunku znajdującej się kilkaset metrów dalej wsi. Grzybiarz natychmiast udał się do wskazanej wsi, gdzie wypytywał mieszkańców o swój pojazd, jednak nikt nie był w stanie mu pomóc. Wtedy powiadomił policję. Funkcjonariusze z Białego Boru poszukiwania zaczęli od miejsca, gdzie pojazd został skradziony. Zastali tam wciąż pracujących mężczyzn, z którymi wcześniej rozmawiał pokrzywdzony. Opowiedzieli policjantom o kradzieży, którą widzieli, jednak w trakcie relacji zaczęli trochę się gubić w swoich wypowiedziach. W czasie dalszej rozmowy 58-letni mężczyzna przyznał, że wraz z 24-letnim synem ukradli motorower i ukryli go w lesie. Zamierzali oddać pojazd pokrzywdzonemu w zamian za pieniądze. Jak oświadczył starszy mężczyzna nie spodziewali się, że na miejsce tak szybko przyjedzie policja. Ojciec i syn, mieszkańcy gminy Biały Bór, w chwili zatrzymania mieli ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Noc spędzili w policyjnym areszcie. Usłyszeli zarzut kradzieży mienia, za co grozi im kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. (sw)

 XJ[ZUZEPNPXF

REKLAMA

Na wstępie


REKLAMA


W minionym tygodniu szczecineccy strażnicy miejscy podjęli 115 interwencji w trakcie których wylegitymowali 232 osoby. - Na 14 z nich zostały nałożone mandaty karne, a wobec 28 zostaną sporządzone wnioski o ukaranie. Zatrzymaliśmy też 3 nieletnich nietrzeźwych i pijanego rowerzystę - mówi Komendant Straży Miejskiej Grzegorz Grondys. *** We wtorek, 18 października około godz. 16 na ul. Bohaterów Warszawy patrol SM zauważył rowerzystę jadącego całą szerokością ulicy. Po jego zatrzymaniu okazało się, że znajduje się w stanie nietrzeźwości. W wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu. Rozrywkowy rowerzysta został przekazany policji. *** W piątek, 21 października około godz. 19.20 strażnicy interweniowali przy ul. Słowiańskiej, gdzie pięciu młodych mężczyzna zakłócało spokój i porządek publiczny. Towarzystwo zostało rozgonione. Na niewiele się to jednak zdało, bo mężczyźni zeszli się ponownie i kilkadziesiąt minut później rozrabiali w innym miejscu. Finał sprawy? Na wszystkich zostaną sporządzone wnioski o ukaranie. *** Tego samego dnia około godz. 20.35 patrol został wezwany na interwencję na ul: Wyszyńskiego do dwóch pijanych młodych dziewczyn. Po przybyciu na miejsce strażnicy „spotkali” nieletnie w wieku 16 i 14 lat. Małoletnie nie były w stanie ustać na własnych nogach. Zostały przekazane policji. *** W niedzielę, 23 października około godz. 15.20, przed jednym ze sklepów wielkopowierzchniowych, strażnicy podjęli interwencję w stosunku do dwóch żebrzących osób. *** Godzinę później patrol interweniował przy ul. Cieślaka. Biło się tam dwóch mężczyzn. Na obu zostaną skierowane wnioski o ukaranie. (sw)

BORNE SULINOWO W minionym tygodniu borneńscy strażnicy miejscy wylegitymowali 11 osób. - Siedem z nich zostało pouczonych o swym nagannym zachowaniu, a jedna, za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, „zarobiła” mandat - mówi Komendant SM w Bornem Sulinowie Ryszard Ichnatów. *** Tradycyjnie na drogach w okolicy miasteczka, jak i na jego ulicach, pracował fotoradar. Skutecznie. Urządzenie pstryknęło 37 zdjęć. Tyle też kierowców naciskało pedał gazu i jechało ponad dopuszczalną prędkością. *** Strażnicy trzykrotnie byli proszeni o interwencję w sprawie bezdomnych psów. - Wiadomo, idzie zima, ludzie nie pozostają obojętni wobec bezdomnych psów i kotów. Psy bez swojego domu pojmaliśmy przy ul. Towarowej w Bornem Sulinowie oraz w miejscowościach Przyjezierze i Kucharowo. Z kolei bezdomne koty „biwakowały” w Bornem przy ul. Biwakowej. Wszystkie zwierzaki zostały przetransportowane do schroniska dla bezdomnych zwierząt - dodaje komendant Ichnatów. *** W jeziorze w Strzeszynie pływała martwa łania, samica jelenia. Strażnicy nie są w stanie ustalić przyczyn śmierci zwierzęcia. - Niewykluczone, że łania została wcześniej potrącona przez przejeżdżający samochód. Mogła też paść ofiarą kłusowników bądź zdziczałych psów. Zwierzę zostało wyłowione i oddane do utylizacji - kończy komendant R. Ichnatów. (sw)

Strażacki tydzień W minionym tygodniu szczecineccy strażacy podjęli pięć interwencji (nie licząc ćwiczeń w Zespole Szkół nr 6 w Świątkach. O tym wydarzeniu piszemy obok). *** W jednym z mieszkań w Szczecinku konieczne było podjęcie akcji mającej na celu monitorowanie stężenia czadu. - Na szczęście okazało się, że śmiertelnego tlenku węgla była w powietrzu znikoma ilość. Pomieszczenia zostały przewietrzone i jeszcze raz sprawdzone - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego szczecineckiej PSP. *** W Ostropolu doszło do zderzenia dwóch samochodów. Na szczęście w wypadku nikt nie ucierpiał. Koniecznym stało się natomiast uprzątnięcie z jezdni plamy oleju. Z kolei w Sitnie strażacy gasili dwa pożary nieużytków. *** W Szczecinku strażacy podjęli interwencję w mieszkaniu, gdzie starsza kobieta wzywała pomocy. Trzeba było wyważyć drzwi. Lokatorka została zaopatrzona przez zespół pogotowia ratunkowego. (sw)

Telefony alarmowe Policja - 997 Straż pożarna - 998 Pogotowie ratunkowe - 999 Pogotowie energetyczne - 991 Pogotowie gazowe - 992

Pogotowie ciepłownicze - 993 Pogotowie wodociągowe - 994 Straż Miejska 94 37 246 09, 94 37 405 44

Nic nam nie było wiadomo o tym, że burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie - Douglas zakazał organizacji manifestacji w dniu 16 lipca - zgodnie podkreślali we wtorek (25.10) w Sądzie Rejonowym w Szczecinku Jacek Pawłowicz i Krzysztof Sobczyk (prosili nas o podawanie pełnych nazwisk), działacze Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych „Terra”. Obaj zostali oskarżeni z artykułu 52 Kodeksu Wykroczeń (zawiadomienie złożył burmistrz Szczecinka, dalszy bieg sprawie nadała szczecinecka policja) o organizację nielegalnego zgromadzenia. Przypomnijmy. Odbyła się ona w sobotę, 16 lipca. Wówczas kilkuset mieszkańców Szczecinka odpowiedziało na apel szczecineckich ekologów i wzięło udział w manifestacji przeciwko wydawaniu przez marszałka województwa kolejnych pozwoleń emisyjnych firmie Kronospan, m.in. na formaldehyd, amoniak i pyły. Manifestacja polegała na blokowaniu ulicy Sikorskiego leżącej w ciągu dróg krajowych nr 11 i 20. Manifestacja, zdaniem burmistrza Szczecinka Jerzego Hardie Douglasa, miała nielegalny charakter. Burmistrz zakazał jej organizacji. Sędzia prowadzący sprawę próbował dojść kwestii, dlaczego decyzja zakazująca manifestacji, wydana przez burmistrza Szczecinka, nie trafiła w stosownym czasie do jej organizatorów. - Wysoki Sądzie, nie my byliśmy organizatorami tej manifestacji. Obaj z Jackiem Pawłowiczem byliśmy za to odpowiedzialni za utrzymanie porządku i współpracę z funkcjonariuszami policji, którzy zabezpieczali nasze działania. Współpraca układała się wzorcowo, a wszystkie postulaty, wnioski czy sugestie naszych policjantów były natychmiast spełniane - mówił

foto:sw

SZCZECINEK

Rozprawa ws. demonstracji

Mecenas Filip Sztukiel i oskarżeni Krzysztof Sobczyk oraz Jacek Pawłowicz przed rozprawą Krzysztof Sobczyk. Oskarżony opowiedział też Sądowi o próbach (czwartek 14 lipca wieczorem) wręczenia mu pisma administracyjnego zakazującego demonstracji. Próbował to uczynić pracownik ratusza pan Andrzej Kąkol. - Odmówiłem przyjęcia pisma, ponieważ próbowano mi je wręczyć w moim mieszkaniu o dość późnej porze. Poradziłem wręczającemu, by uczynił to w siedzibie stowarzyszenia następnego dnia, czyli w piątek 15 lipca - wyjaśnił Krzysztof Sobczyk. - Pan Kąkol zjawił się w piątek w siedzibie „Terry”, czyli w moim sklepie przy ul. 9 Maja 22-24, ale zapytał mojego pracownika o Jacka Pawłowicza. Pracownik zgodnie z prawdą powiedział, że takiego pana tu nie ma. I na tym skończyły się próby doręczenia pisma. Podobne zeznanie złożył Jacek Pawłowicz, który poinformował Sąd, że w tych dniach służbowo przebywał poza Szczecinkiem. - W czwartek wieczorem pracownik

ratusza nachodził moją żonę w prywatnym mieszkaniu. Małżonka (Joanna Pawłowicz, szefowa SIS „Terra” - dop. autora) odmówiła przyjęcia pisma, gdyż było ono kierowane wyłącznie na moje ręce. Zeznania złożył też Andrzej Kąkol, pracownik administracyjny ratusza. Opowiedział Sądowi o swoich działaniach w dni poprzedzające manifestację oraz o tym, że nie udało mu się doręczyć decyzji burmistrza zakazującej organizacji manifestacji. Andrzej Kąkol wyjaśnił również, że adresatem rzeczonego pisma byli dwaj oskarżeni z tego względu, że obaj podpisali się pod informacją kierowaną do burmistrza o organizacji manifestacji. Uzupełniające pytania zadawał mecenas Filip Sztukiel, obrońca oskarżonych. Po wysłuchaniu stron sędzia prowadzący sprawę zdecydował się o przeniesieniu jej na 10 listopada, godz. 14. Na świadków wezwani zostali: synowie Krzysztofa Sobczyka i Joanna Pawłowicz. (sw)

Ewakuacja zamiast lekcji W poniedziałek (24.10) po godz. 11 w Zespole Szkół nr 6 im. Stanisława Staszica w Świątkach wybuchł pożar. Na korytarzach pojawił się gęsty dym. Dyrekcja szkoły i pedagodzy ewakuowali uczniów. Punkty zbiórek wyznaczono na szkolnym boisku. Akcja przebiegła spokojnie i bardzo sprawnie. Na szczęście były to tylko rutynowe ćwiczenia strażaków z Komendy Powiatowej PSP w Szczecinku. Równocześnie z początkiem ewakuacji wezwano strażaków. Do szkoły na sygnałach świetlnych i dźwiękowych przyjechały dwa zastępy wozów bojowych. Akcja ratownicza przebiegała bardzo realnie. Strażacy błyskawicznie przywdziali kombinezony i maski. Spenetrowali pomieszczenia szkoły. Ustalili miejsce źródła pożaru i stłumili ogień. Z pomieszczeń szkolnych wyprowadzili dwóch pracowników, którzy „zasłabli”. Natychmiast udzielili im pomocy. Na szczęście obyło się bez interwencji jednostek pogotowia ratunkowego. Zarówno strażacy jak i dyrektor „rolniczaka” Janusz Sienkiewicz zgodnie podkreślali, że ćwiczenia przebiegły zgodnie z założonym scenariuszem, a wszystkie jego punkty zostały należycie zrealizowane i dogłębnie wyczerpane. - W naszym regionie pożary szkół

foto:sw

Tydzień straży miejskiej

W czasie akcji strażacy odnaleźli dwóch pracowników szkoły. Mężczyźni zasłabli w gryzącym dymie. Błyskawicznie udzielono im pomocy przedmedycznej. nie zdarzają się często, ale w kraju i owszem. Przypominam sobie pożar szkoły podstawowej koło Zlotowa, gdzie spłonęło całe poddasze. Dlatego wolimy dmuchać na zimne - podkreśla st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Szczecinku. - Celem dzisiejszego ćwiczenia było sprawdzenie realności instrukcji bezpieczeństwa pożarowego. Chcieliśmy zobaczyć jak w takich sytuacjach zagrożenia radzi sobie personel szkoły. Chodzi o to, by nauczyciele i pracownicy szkoły spokojnie, bez emocji ewakuowali młodzież. Warto w tym miejscu podkreślić, że dym na terenie szkoły był taki bardziej dyskotekowy. Natomiast ten prawdziwy dym jest dużo niebezpieczniejszy, gryzący i często toksyczny. W takich sytuacjach reakcje ludzi mogą być skrajnie różne. Chodzi o to, by je w stosowny sposób ukierunkować. Dlatego najważniej-

sza w takich sytuacjach zagrożenia jest właściwa reakcja personelu szkoły, szczególnie w tym czasie, nim dojedzie straż pożarna. Trochę to trwa, bo od siedziby naszej komendy do szkoły w Świątkach jest około 4 km. Muszę podkreślić, że personel szkoły z zagrożeniem poradził sobie znakomicie. Dodam, że przepisy obligują nas do takich ćwiczeń raz na dwa lata w każdej szkole. - Takie sytuacje zagrożenia ćwiczymy systematycznie. To wymóg m.in. obiektu oświatowego - podkreśla Janusz Sienkiewicz, dyrektor Zespołu Szkół nr 6. - Dziś ewakuacja młodzieży przebiegła bardzo sprawnie, nie mieliśmy żadnych problemów, nikt nie pozostał w klasach. Pracownicy administracji szkoły zabezpieczyli placówkę do czasu przyjazdu strażaków. Wszystko w taki sposób, by móc sprawnie przyjąć jednostki pożarnicze. (sw)


REKLAMA


Felietony O ladzie słów kilka... Zenek ma głos Lada! Cóż to za mebel! I jakże ważnom rolę w naszym życiu codziennym odgrywa! Niektórzy to mówiom, że wymyślił ją ponoć znany (choć nie wszystkim) uczony radziecki Ladow. No nie wiem czy on, ale jedno jest pewne, że złośliwy i wredny charakterek to ten wynalazca musowo musiał mieć. No bo kto inny by nas tak mógł urządzić? Bo od tego czasu jak ladę wymyślono, zaczęły się konflikty i spory, trwające do dzisiaj. No bo kto ma rację? Czy osobnik tkwiący za ladom (czytaj - sprzedawca ), czy też osobnik stojący przed ladom (czytaj - klient ). Kiedyś, za czasów PRL-u, sprawa była prosta, bo w każdym sklepie a i w usługach była książka życzeń i zażaleń. No i jak klienta jakiś sprzedawca z buta potraktował i klienta uraził, czy też łobraził, to łon mu do tej książki zażalenie łup, a co, a jak, a niech wie! Po

tygodniu, no czasem po dwóch, przychodziła łodpowiedź uprzejma z dyrekcji zresztom, że przepraszajom, że rozumiejom, że klient ma łoczywiście zawsze racje, choć w tym przypadku niekoniecznie. A dzisiaj! Szkoda gadać! Książek życzeń nie ma, że o zażaleniach to ja już nawet nie wspomnę. I klient co najwyżej może se pisać na pocztę do Berdyczowa. No i czy można się mnie dziwić, że z duszom na ramieniu do punktu sprzedaży i usług się w miniony piątek udałem? No nie można! No bo to było tak. Od jakiegoś czasu jezdem posiadaczem komórki... telefonu znaczy się. I ta bestia co rusz mnie czymś zaskakuje, mówiąc krótko, ja nad nią nie panuje. A to jakiś PUK na ekranie mi wyskoczy, a to jakieś inne diabelstwo uniemożliwia mi korzystanie z tego urządzenia. No i wtedy udaje się do punktu usługowego telefonii komórkowej, gdzie zawsze miło uśmiechnięty personel z pełnym wyrozumieniem mnie traktuje i nie szczędząc uprzejmości z kłopotów mnie wybawia. Przyznać się muszę, że jezdem

klient upierdliwy i dlatego zadziwiony i to mocno jezdem, że na mój widok personel nie chowa się pod biurko - lady i nie woła: nikogo tutaj nie ma! Nie inaczej było i tym razem. Wchodzę dzieńdoberek mówię, a oni uśmiechem życzliwym mnie witajom i do biurko - lady zapraszajom. A ja stoję jak zamurowany. Bo nie dość, że znowu uprzejmie, to na dodatek pięknie. Bo wystrój lokalu całkiem zmieniony. Więcej przestrzeni, inna kolorystyka lokalu, nastrojowo tak jakoś się zrobiło i meble inne takie, nowoczesne jakby i oświetlenie, no mówiąc krótko - frontem do klienta, co widać i czuć było. Odmurowało mnie i ruszyłem w kierunku biurko - lady. Wysoka niczym lada w barze, a i stołek wysokością do niej dopasowany był. Gramoląc się na niego przywaliłem kolanem w wystającom część lady i mnie na moment dłuższy lekko zamroczyło, no i nerwów dostałem, a do dupy z takom ladom - mnie się wyrwało. Miła pani zza lady pospiesznie przepraszać za ladę mnie zaczęła no i nerwy mnie odpuściły, tym bardziej, że jak zwykle mój kolejny problem z komórkom został i fachowo i błyskawicznie rozwiązany. Podziękowałem i zacząłem gramolić się ze stołka, co by twardo na posadzce stanąć. No i psia krwia nie udało się,

bom równowagę stracił i gdyby nie pomocna dłoń i refleks pani zza lady, to głowom bym rozwalił ekspozycję towarową, a na koniec glebę bym zaliczył, a ściśle mówiąc terakotową posadzkę w bardzo przyjemnym kolorze. A do dupy z takim stołkiem mnie się wyrwało. Personel cały czas przepraszał za ladę i stołek pomagając mi pozbierać rozsypane papiery, a ja rozcierając bolące wciąż kolano stwierdzić musiałem, że spór klient

- sprzedawca nie istnieje. A że przyroda próżni nie znosi, to pojawił się nowy spór - klient dla lady, czy lada dla klienta. A że książki życzeń i zażaleń nie było, tom te parę słów skrobnął, dedykując je projektantowi tych mebli, bo coś mnie się zdaje, że chciał zaliczyć Plus, a wyszedł mu Minus. Bo meble ładne i owszem są, a nawet bardzo, ale nie nadają się nawet do dupy.

winki wprowadzali. Coś jak z tablicą i kredą, żadne to starocie a już tym bardziej obciach. Że dzieciaki są bystre i chłonne to żadna tajemnica, zapytane o obywatelskość ręczę, że bez trudu skojarzą ją ze swoją Małą Ojczyzną, a więc z tym - co tu i teraz, na wyciągnięcie ręki. Ile zatem trzeba, by ich tego nauczyć? Nawet nie nauczyć - uporządkować tę ich wiedzę, skonkretyzować, poszerzyć. I lubią takie odkrywanie czegoś, co w końcu także w ich adresach. No właśnie, ile trzeba, by z nimi rozmawiać o ich i naszej Ojcowiźnie? Czy potrzebna jest do tego obudowa podręcznikowo-programowa? Fakt, może i dobrze by takowa była, ale gdyby nawet we wspomnianej edukacyjnej centrali ją wymyślono, to i tak tego skąd wziął się Władysław Cieślak, Tomek Goliński czy Adam Giedrys w naszej szczecineckiej adresowej topografii dzieciaki by tam nie znalazły. Bo i dla wielu, jak nie wszystkich, nie byłoby takiej potrzeby, jako że nie ma zbytniego sensu szukanie czegoś, co w głowie i sercu. Jak zatem formalnie, czyli programowo z tym regionalnym szkolnym nauczaniem sobie poradzić? Nic prostszego, samemu na-

pisać program lub wdrożyć innowację programową, po prostu. Jak? Też proste - zdiagnozować, wdrożyć, zewaluować, słowem, chodzi jedynie o to, by bardziej chcieć niż móc. A jaka potem frajda, jakie zainteresowanie, wszystkich, nie tylko dzieciaków. I - nie wstydźmy się tego - także należna satysfakcja, bo to w mediach powiedzą i napiszą, i burmistrz lekcje poprowadzi, i sponsorzy na to czy owo bez trudu się znajdą, bo dojdą do wniosku, że tym dzieciakom to warto. Może zabrzmi to wobec polonistycznego programu, który skądinąd także i mnie obowiązuje, obrazoburczo, ale to regionalne nauczanie bardziej mnie obchodzi niż wyszukiwanie w zdaniu przydawki, a w wierszu - metafory, choć wiem, że tego też muszę ich nauczyć. Dlaczego, bo swoje szkoły pokończą za lat kilka czy kilkanaście, a obywatelskości choćby nawet chcieli nigdy się nie wyzbędą. Czy to ważne? Dla nich i dla mnie na pewno, wszak jeszcze nie w następnych, ale w przyszłych wyborach już będą głosować. Więc niechby oni wreszcie przekroczyli ową wstydliwą pięćdziesiątkę, i to znacznie!

niła, że z rodziną na obiad wpadnie i worek ziemniaków trzeba było dokupić, a to kaprys na czekoladkę jakąś podczas kazania nas naszedł, albo lektura czasopisma jakiegoś nagle nam się zamarzyła. A kiedyś ludzie przecież przez te dwa dni jakoś bez wizyty w sklepie umieli sobie radzić (choć może to za sprawą tego, że niewiele produktów wtedy na sklepowych półkach można było uświadczyć). A jak dzień wolny w tygodniu z okazji święta jakiegoś czasem się przydarzył, to o jeden bochenek chleba i litr mleka dodatkowy lista zakupów codziennych zwykle wtedy rosła. A teraz jak nieszczęście takie czasem się przydarzy, że na jeden dzień sklepy nam pozamykać mają, to dzień przed katastrofą szturm na markety wszyscy zgodnie przypuszczają. Bo nigdy nie wiadomo przecież, co się może przydać i na co ochota nas jutro akurat najdzie.

I chociaż właściwie do tego, że galeria nasza szczecinecka i wszelkie sklepy spożywcze również w niedziele drzwi dla swoich klientów szeroko otwierają, jakiś czas temu zdążyłam już przywyknąć, to ostatnio po mieście naszym spacerując, oczom swoim uwierzyć nie mogłam. Bo jak się okazało, opcji w niedzielę coraz więcej mamy. I teraz przed niedzielnym obiadem nie tylko bluzkę jakąś czy worek cebuli możemy sobie kupić, ale w odkrywców także się zabawić i na polowanie na ciuchowe perełki w jednym z tak zwanych secondhandów również z godzinkę przeznaczyć. Niech nam jeszcze tylko urzędy i przychodnie jednomyślnie w weekendy też pootwierają. To sobie bezrobotni będą mogli wtedy, tak jak w dzień powszedni, trochę poharcować. A pracownikom ciężko też być musi, bo na rodzinę pracują, a nawet na nią sobie w niedzielę popatrzeć przecież nie mogą.

Moim zdaniem

Wątpliwa obywatelskość Bogdan Urbanek Socjologowie i społeczni psychologowie biją na alarm - kryzys obywatelskich postaw najwyraźniej się pogłębia, wyborami parlamentarnymi od lat nie jest zainteresowana nawet połowa dorosłego społeczeństwa. Nieco lepiej, choć tylko kilka kresek ponad tę osobliwą połowę, jest podczas wyborów prezydenckich, natomiast kompletne procentowe fiasko towarzyszy wyborowi naszych europosłów, ostatnio było tego niewiele ponad 20. Gdybyśmy chcieli się do kogokolwiek z bliższych czy dalszych sąsiadów porównywać, to rzeczywiście, można byłoby nabawić się w naszej europejskiej rodzinie niezłych kompleksów gdy chodzi o gremialne wybory własnych skądinąd, nomen omen, wybrańców. Oczywiście, gadające telewi-

zyjne głowy, co to wiedzą wszystko i takoż na wszystkim się znają znalazły już winnego, rzecz jasna szkoła! Młodzi nie chodzą na wybory, grzmi jeden z drugim, bo szkoła nie nauczyła czynnego i aktywnego uczestnictwa w życiu lokalnego środowiska. No to wypraszam sobie i protestuję, oczywiście, bo w przeciwieństwie do nich, ja także mam prawo mówić w swoim imieniu, a w tym temacie akurat nic nie mam sobie do zarzucenia, zatem spokojnie. Nie tylko zresztą ja, ktoś by się jeszcze znalazł do spółki, na pewno. Jak to zwykle bywa, wnet znaleźli się też manipulatorzy, którzy w ramach swojego tradycyjnego szukania dziury w całym zaczęli zestawiać i porównywać te frekwencyjne procenty. Ot, na przykład ścianę wschodnią do zachodniej, Pomorze do Opolszczyzny czy Szczecinek do Chojnic. Jakby to miało znaczenie, czy jest ich, tych procentów - 46,75, 48.98 czy 49,03, tak czy inaczej wątpliwa ta obywatelskość, co by nie mówić. Ogarniając jednak

problem globalnie i chowając rzekome zawodowe urazy do belferskiego biurka wydaje się, że coś jednak jest na rzeczy w tych pretensjach kierowanych w szkolne adresy i prawdę mówiąc, nie ma się co obrażać. Wiem, może i powinienem dać sobie z tym spokój zważywszy choćby na fetę, jaką także i miasto niedawno mi zgotowało, ale niech tam! I słowo, że piszę o tym po raz ostatni, bo po pierwsze ile można, po wtóre zaś - mogę być posądzony o stetryczałość, a jeszcze tego by brakowało, no więc właśnie. Wiem, ale i często słyszę, że nie każdy nauczyciel powinien czy chce nauczać dzieci tego, czego nie ma w szkolnych programach, pisanych i zatwierdzanych w edukacyjnej ministerialnej centrali. I nie musi, jasne! Jest to zawód, w którym programowo-podręcznikowa nakazowość towarzyszyła nauczaniu i uczeniu się od zawsze, takoż jest i na pewno będzie, choć byśmy nie wiadomo jakie internetowo-multimedialne, interaktywne czy progresywne no-

I pamiętaj, aby dzień święty... Marzena Góra Jako, że młoda jeszcze jestem to i poprzedniego ustroju politycznego mogę nie pamiętać, a jedynie z lekcji historii i opowiadań rodziców coś w tym temacie kojarzyć. Jedni sobie do tej pory były stan rzeczy zachwalą, inni zaciekle krytykują i modlitwy dziękczynne składają, że komunę na szczęście to już dawno za sobą mamy. Ale jedno przyznać jednak trzeba. Bo jakie by tamte czasy nie były, to zasad pewnych wtedy przestrzegano. Bo jak święto było, to się świętowało, a jak

weekend był, to się w domu odpoczywało. A że później ustrój się zmienił, to i pewne rzeczy też niestety zmianie ulec musiały. Bo to i firmy prywatne, niczym grzyby po deszczu, jedna obok drugiej nam powyrastały i stare miejsca pracy gdzieniegdzie też polikwidowano. I wtedy to się dopiero zaczęło. Bezrobocie w kraju nam niepokojąco wzrosło i walki o etaty trzeba było toczyć. A jak już do pracy jakiejś udało się załapać, to z odwagą, której niejeden dziki zwierz mógłby pozazdrościć, swojego trzeba było bronić, bo przecież „na pani stanowisko blablabla...”. Więc trzeba było cicho siedzieć, złym słowem ani groźnym spojrzeniem pracodawcy swojego nigdy nie uraczać, emocje swoje powścią-

gnąć, zęby pozaciskać i obowiązki swoje rzetelnie wykonywać. A że pracodawcy, którzy to swojego interesu się szybko dorobili, to rezolutni przecież być musieli, więc i plan chytry szybko sobie uknuli. Bo skoro ludzie do pracy chodzić muszą, aby rodzinie swojej byt godny zapewnić, to przecież polecenia służbowe pokornie wykonywać trzeba. I tym oto sposobem wolnym weekendom można było miejsce jakieś między innymi legendami szykować. I tak ci szczęściarze, których nikt dwóch dni wolnych w tygodniu nie pozbawił, zgodnie po mszy każdej do sklepów zaczęli najpierw z ciekawości, a później z przyzwyczajenia już zapewne, kroki swoje kierować. A bo to ciocia Halinka zadzwo-


SIMPLY CLEVER

Teraz Ĺ KODA Fabia i Ĺ KODA Roomster w limitowanej ofercie Family Pack

Limitowana oferta Family Pack to: Ăšj}{jtlÂ&#x201A;swÂ&#x201A;Ĺ KODA KredytÄ&#x2014;Ă&#x2013;Ä&#x17E;Ä&#x17E;ÄŻĂ&#x2013; Ăš~knÂ&#x192;yrnlÂ&#x192;nwrnČ&#x2014;Ä&#x192;Ä&#x192;Â&#x192;jÄ&#x17E;Ä&#x17E;Ä&#x2022;Â&#x192;ÂŞĂ&#x2013; Ăšj}jtĂ&#x2019;nrw|}jujlsjpjÂ&#x192;xÂ&#x20AC;j Â&#x20AC;lnwrn|jvxlqxm~ jukx~y~|}Â&#x20AC;Â&#x20AC;Â&#x201A;|xtxÂźlrwjÂ&#x20AC;n}mxÄ&#x17E;Ä&#x2013;Ä&#x161;Ä&#x2022;Â&#x192;ÂŞĂ&#x2022; rnÂ&#x192;Â&#x20AC;untjsĂ&#x2013;urlÂ&#x192;kjj~}Â&#x20AC;y{xvxlsrsn|}xp{jwrlÂ&#x192;xwjĂ&#x2022; Â&#x20AC;x}jvrn|rÂ&#x203A;lÂ&#x192;wns{j}Â&#x201A;s~Ă&#x2019;xmÄ&#x161;Ä&#x161;Ä&#x2014;Â&#x192;ÂŞĂłĂ&#x2022; Â&#x192;lÂ&#x192;np°ªÂ&#x201A;Â&#x20AC;|juxwjlqU Ă&#x2DC;

Skodex Krotoski-Cichy, ~uĂ&#x2022;wrnĂ?wrnÂŹ|ka 43a, 75-736 Koszalin

Ăłrn|rÂ&#x203A;lÂ&#x192;wj{j}jÄ&#x161;Ä&#x161;Ä&#x2014;Â&#x192;ÂŞmujt{nmÂ&#x201A;}~Ä&#x2014;Ă&#x2013;Ä&#x17E;Ä&#x17E;ÄŻmujvxmnu~U Č&#x2014;jkrjuj||rlÄ&#x2013;Ă&#x2022;Ä&#x2014;Ä&#x153;Ä&#x2022; xÂ&#x20AC;j{}xÂźlrÄ&#x2DC;Ä&#x2122;Ä&#x153;Ä&#x2022;Ä&#x2022;Â&#x192;ÂŞĂ&#x2013;y{Â&#x192;Â&#x201A;wj|}Â&#x203A;y~sÂ&#x160;lÂ&#x201A;lqÂ&#x192;jÂŞxĂ&#x2019;nwrjlqĂ&#x2DC;t{nmÂ&#x201A;}xut|Â&#x20AC;jpnwČ&#x2013;jwtxu|tjĂ&#x2022;Č&#x2014;Ă&#x2022;Ă&#x2013; Ä&#x2013;Ä&#x2122;Ă&#x2013;Ä&#x2DC;Ä&#x2122;ÄŻĂ&#x2013;Â&#x20AC;tÂŞjmÂ&#x20AC;ÂŞj|wÂ&#x201A;Ä&#x2022;ÄŻĂ&#x2013;xt{n|t{nmÂ&#x201A;}~Ä?Ä&#x2122;vrn|rÂ&#x160;lnĂ&#x2013;xy{xlnw}xÂ&#x20AC;jwrnwxvrwjuwnÄ&#x2122;Ă&#x2013;Ä&#x17E;Ä&#x17E;ÄŻĂ&#x2013;Ä&#x161;ÄŻy{xÂ&#x20AC;rÂ&#x192;srkjwtxÂ&#x20AC;nsĂ&#x2013;~knÂ&#x192;yrnlÂ&#x192;nwrn ronryjtrn}~knÂ&#x192;yrnlÂ&#x192;nÂŹtxv~wrtjlÂ&#x201A;swÂ&#x201A;lqÂ&#x192;j yxÂź{nmwrl}Â&#x20AC;nvxut|Â&#x20AC;jpnwn{Â&#x20AC;r|knÂ&#x192;yrnlÂ&#x192;nwrxÂ&#x20AC;Â&#x201A;yĂ&#x2022;Â&#x192;xĂ&#x2022;xĂ&#x2022;Ă&#x2013;~knÂ&#x192;yrnlÂ&#x192;nwrntxv~wrtjlÂ&#x201A;swnyÂŞj}wnpx}°Â&#x20AC;tÂ&#x160;Ă&#x2022; Âź{nmwrxwjÂ&#x20AC;j{}xÂźÂ&#x17D;Â&#x192;~Ă&#x2019;Â&#x201A;lrjknwÂ&#x192;Â&#x201A;wÂ&#x201A;rnvr|srÄ&#x2014;Ă&#x2DC;U Č&#x2014;jkrjuj||rlÄ&#x153;Ä&#x2022; Ă&#x2DC;Ä&#x161;Ă&#x2013;Ä&#x161;uÄ&#x192;Ä&#x2013;Ä&#x2022;Ä&#x2022;tvrÄ&#x2013;Ä&#x2014;Ä?pÄ&#x192;tvĂ&#x2014;U Č&#x2014;xxv|}n{Ä&#x2013;Ă&#x2013;Ä&#x2122;Ä&#x2013;Ä&#x203A;Ä&#x192;Ä?Ä&#x161; Ă&#x2DC;Ä&#x203A;Ă&#x2013;Ä&#x153;uÄ&#x192;Ä&#x2013;Ä&#x2022;Ä&#x2022;tvĂ&#x2013;Ä&#x2014;Ă&#x2DC;Ä&#x2013;Ä&#x161;Ä&#x2122;pÄ&#x192;tvĂ&#x2022; wox{vjlsnwj}nvj} y{Â&#x192;Â&#x201A;mj}wxÂźlrmxxmÂ&#x192;Â&#x201A;|t~r{nlÂ&#x201A;turwp~|Â&#x160;mx|}Â&#x203A;ywnwjÂ&#x20AC;Â&#x20AC;Â&#x20AC;Ă&#x2022;|txmjĂ&#x;j~}xĂ&#x2022;yuĂ&#x2022;

REKLAMA REKLAMA

T + 94 317 79 32 koszalin@krotoski-cichy.pl


Gwałt na 12-latce. Ciąg dalszy

Prokuratura: to za niski wyrok

O tej bulwersującej sprawie pisaliśmy wielokrotnie, zarówno w wydaniu papierowym jak i elektronicznym gazety. Chodzi o seksualne wykorzystywanie 12-letniej dziewczynki przez 53-letniego mężczyznę, mieszkańca Bornego Sulinowo i jego 46-letnią konkubinę. Przypomnijmy: do wielokrotnych przestępstw polegających m.in. na współżyciu z 12-latką dochodziło (od jesieni 2009 roku) na terenie Bornego Sulinowa oraz w jednej z wiosek w gminie Grzmiąca, gdzie zamieszkiwała ofiara, która w grudniu 2011 roku ukończyła 12 lat. Niedawno Sąd Rejonowy w Szczecinku wydał wyrok na gwałcicieli-pedofili. Uzasadnienie wyroku, jak i przebieg procesu zostały utajnione. Wyrok nie jest prawomocny. - Mężczyzna został skazany na 8 lat pozbawienia wolności, kobieta na pięć lat. Nie zgadzamy się z wysokością nałożonych kar, wyrok zaskarżyliśmy - mówi Jerzy Sajchta, zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczecinku. - Prokurator prowadzący sprawę wnosił dla mężczyzny o karę 12 lat pozbawienia wolności. To najwyższa kara w oparciu o aktualne uregulowania kodeksowe. Z kolei w stosunku do oskarżonej kobiety o lat 10. Sprawą zajmuje sie obecnie Sąd Okręgowy w Koszalinie. Wyrok wkrótce. (sw)

Niemal w oczach rośnie kolejny czwarty budynek mieszkalny (w formule developerskiej) na osiedlu przy zbiegu ulic Polnej i Kosińskiego. To jednak nie koniec ambitnych planów szczecineckiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Jak nam powiedział prezes Tomasz Wełk, niebawem na dawnym terenie parku wozów bojowych 26 dywizjonu artylerii rakietowej 20 Warszawskiej Dywizji Pancernej powstanie piąty budynek. - Jeżeli chodzi o ten, który w tym momencie znajduje się w budowie, czyli czwarty na tym osiedlu, w budynku będzie 28 mieszkań - mówi prezes Wełk. - 12 mieszkań jest już zarezerwowanych, 16 czeka jeszcze na swoich przyszłych właścicieli. Cena jednego metra kwadratowego mieszkania to około 3 tys. zł. Przy-

szły właściciel wpłaca 20 procent wartości mieszkania, a później co kwartał kolejne 4 raty, również po 20 proc. To zarówno atrakcyjna cena jak i atrakcyjny montaż finansowy. Budynek ma być gotowy do końca czerwca 2012 roku. - Mamy delikatne opóźnienie - przyznaje prezes Wełk. - Wynikło ono z tego, że wykonawca, trochę później niż pierwotnie planował, wszedł na plac budowy. Jednak nie ma większego zagrożenia terminów. Budynek powinien zostać zakończony zgodnie z planem. Inwestycję realizuje koszalińska firma „Selfa”. Przyszli lokatorzy będą mieli do dyspozycji 28 mieszkań jedno, dwu i trzypokojowych o łącznej powierzchni blisko 1,5 tys. m2. - Cztery z nich będą 1 pokojowe, sześć dwu-

Wędkarze z Koła PZW „Jesiotr” w Szczecinku nie mieli dziś (niedziela 23.10) zbyt tęgich min. Skoro świt umówili się na zawody pn. „Drapieżnik 2011” na jeziorze Leśnym w Czarnoborze, a tu okazało się, że szczupaki, okonie czy sandacze urządziły sobie strajk. I za nic nie chciały brać najwymyślniejszych nawet sztucznych przynęt. - Przynajmniej te większe (wędkarze na zawodach podwyższają wymiary ochronne ryb. Np. szczupaka „wyceniają” na 45 lub 50 cm - dop. red.) ponad planowy wymiar. Tych mniejszych, o długości gdzieś około 40 cm i nieco więcej kilka było, ale wróciły do swojej podwodnej krainy - mówi „Tematowi” Ryszard Brzozowski, sędzia główny zawodów „Drapieżnik 2011”. - Ale nie polowanie na ryby były najważniejsze. Wprost bezcenna rzecz to kilka godzin spędzonych wspólnie na łonie natury. W zawodach wzięło udział 15 wędkarzy. Niestety, to zaledwie nieco ponad jeden procent stanu osobowego „Jesiotra”. - Niestety, coraz częściej koledzy preferują indywidualne wędkowanie. Przed laty takie zawody to było wielkie święto braci wędkarskiej, święto „Jesiotra” - zgodnie wspominają Grzegorz Wołyniec i Edward Szostak. - Nad wodę zjeżdżało się całymi rodzinami. My łowiliśmy ryby, kobiety dopingowały i szykowały poczęstunek, a dzieci się bawiły. Ach, łezka w oku się kręci. Niestety, te czasy już zapewne nigdy nie powrócą. Bezkrwawe łowy zwieńczyło wędkarskie ognisko. Była kawa i obowiązkowo pieczona kiełbaska. (sw)

foto:sw

Strajk szczupaków

pokojowych z dodatkowym pokojem, coś na kształt antresoli na poddaszu, czyli dwupoziomowych oraz 18 dwupokojowych. Powierzchnia mieszkań od 34 do 65 m2. W towarzystwie budynku powstanie mała architektura, drogi, parkingi i chodniki - dodaje prezes Wełk. Okazuje się, że to nie koniec zamierzeń naszego ZGM jeżeli chodzi o powojskowy teren przy zbiegu ulic Polnej i Kosińskiego. - Jest już uchwała Rady Miasta Szczecinka, która umożliwia nam zamianę terenów. Jako, że właścicielem dawnego parku wozów bojowych jest miasto, oddamy samorządowi tereny przy ul. Młynarskiej 1 i Słupskiej 7. W zamian otrzymamy rzeczony teren pomiędzy przychodnią wojskową, dawnym koszarowcem, wewnętrzną drogą osiedlową a uli-

Foto: Uczestnicy „Drapieżnika 2011” pozowali „Tematowi” do rodzinnego zdjęcia.

Maciej Gaca:

foto:sw

Budują czwarty dom, piąty w planach

Czwarty budynek na „powojskowym” osiedlu rośnie w siłę. Budowlańcy kończą właśnie trzecią kondygnację. cą Polną. Gdy tylko wszystkie pro- przedników. Niestety, nie jestem cedury w kwestii zamiany gruntów jeszcze w stanie określić terminów, zostaną sfinalizowane przystąpi- ale zapewniam, że na pewno będą my do prac projektowych nad ko- to dobre wieści dla mieszkańców lejnym, piątym budynkiem. Na dziś Szczecinka - kończy prezes Tomasz mogę powiedzieć, że będzie on Wełk. bliźniaczo podobny do swoich po(sw)

Handel tylko na targowisku W tym roku miasto nie wyda zgody na handel kwiatami czy zniczami w pobliżu Cmentarza Komunalnego w dniu Wszystkich Świętych 1 listopada. Ci, którzy mają zamiar to czynić, winni udać się na pobliskie targowisko miejskie. Takie rozwiązanie potwierdził nam rzecznik prasowy Urzędu Miasta. - Wszyscy zainteresowani prowadzeniem handlu w okolicy cmentarza w dniu Wszystkich Świętych, powinni udać się na targowisko przy ul. Cieślaka. Urząd Miasta nie będzie udzielać zgody na dzierżawę ani udostępniać w innej formie należących do Miasta Szczecinek terenów bezpośrednio przy ogrodzeniu czy bramie cmentarza pod stoiska handlowe - mówi „Tematowi” Konrad Czaczyk. W czasie świąt listopadowych okolice cmentarza będą patrolować wzmocnione siły policji i straży miejskiej. (sw)


Żyją w skrajnej nędzy i póki co, nie mają szansy na powrót do ojczyzny. Każda pomoc jest niezwykle ważna

Wspieramy repatriantów na Kresach W środę, 19 października w Gimnazjum nr 1 im. Zjednoczonej Europy odbyło się spotkanie członków Stowarzyszenia Pomocy Polakom ze Wschodu. Stowarzyszenie powstało w 1996 roku w Koszalinie z inicjatywy Zygmunta Czapli. Przez wszystkie lata działalności nawiązywało liczne kontakty z organizacjami polonijnymi w byłym ZSRR. Zachęcało również samorządy do sprowadzania i przyjmowania repatriantów. Celem organizacji jest pomoc Polakom, którzy w okresie wojny zostali przesiedleni lub wygnani z kraju. Głównym zadaniem jest udzielenie im wsparcia materialnego oraz pomoc w powrocie do ojczyzny. Stowarzyszenie przez wszystkie lata działalności nawiązywało liczne kontakty z organizacjami polonijnymi w byłym ZSRR. Zachęcało również samorządy do sprowadzania i przyjmowania repatriantów.

Organizowało pomoc zarówno materialną, jak i prawną rodakom, którym udało się wrócić z Kazachstanu do Polski. Ponadto każdego roku za wschodnią granicę wyrusza konwój z darami, które docierają do Polaków przebywających na Ukrainie, Białorusi, Litwie oraz w Rumunii. Stowarzyszenie to ma charakter inicjatywy społecznej, ponieważ przez wszystkie lata swojej działalności nie wykorzystywało funduszy publicznych. Posiedzenie prezydium zarządu rozpoczęło się wystąpieniem gimnazjalnego zespołu wokalnego „Tonacja”. Następnie honorowy prezes zarządu, Zygmunt Czapla wręczył Beacie Ceglarz, dyrektorce Gimnazjum nr 1, podziękowania w imieniu rodaków zza wschodniej granicy za bezinteresowną pomoc materialną dzieciom, rodzinom oraz szkołom polskim na Litwie. Gośćmi spotkania byli również repatrianci,

którym udało się po latach powrócić do swojej ojczyzny i zamieszkać w Szczecinku. Spotkanie miało na celu podjęcie decyzji o wyruszeniu z pomocą materialną na Białoruś w lipcu 2012 roku. Dla Polaków na Kresach, którzy przez wiele lat zmagają się z ogromnymi problemami finansowymi, żyją w skrajnej nędzy i póki co, nie mają szansy na powrót do ojczyzny, każda pomoc jest niezwykle ważna. Osoby chcące wspomóc polskie rodziny przebywające na obczyźnie i udzielić im wsparcia finansowego, mogą to zrobić poprzez wpłacenie środków finansowych na podane niżej konto: Stowarzyszenie Pomocy Polakom ze Wschodu ul. Wojska Polskiego 83 75 - 709 Koszalin PKO BP SA Oddział 1 w Koszalinie 54 1020 2791 0000 7302 0008 6777 z dopiskiem „Pomoc dzieciom na Białorusi”. (mg)

Spotkanie członków Stowarzyszenia Pomocy Polakom ze Wschodu

OGŁOSZENIE

Dotyczy płukania sieci wodociągowej

Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o. siedzibą w Szczecinku informuje, że w dniach 02.11.2011 do 23.12.2011 prowadzone będą prace konserwacyjnoeksploatacyjne na sieci wodociągowej (płukanie sieci). W związku z tym może występować lokalne zabarwienie wody związkami żelaza praz mogą występować spadki ciśnienia wody. Za powyższe utrudnienia przepraszamy.

Ale będzie widok!

HARMONOGRAM PŁUKANIA SIECI WODOCIĄGOWEJ NA TERENIE SZCZECINKA

Wieża dla leśników już stoi Na wysokości ponad 40 metrów leśnicy wypatrywać będą zagrożeń.

To naprawdę niesamowity widok. Wokół las, drzewa, a spośród nich „strzela” w niebo żelbetowa konstrukcja o wysokości około 40 metrów.

II ETAP - OD DNIA 07.11.2011 DO DNIA 10.11.2011 Mierosławskiego Kościuszki od Mierosławskiego do Myśliwskiej Myśliwska, Kręta, Nowa Lelewela, Kilińskiego, Głowackiego Kościuszki od Myśliwskiej do Derdowskiego Kosińskiego, Wileńska Derdowskiego Krakowska III ETAP – OD DNIA 14.11.2011 DO DNIA 18.11.2011 Grunwaldzka Malborska Gotycka, Mazurska, Warmińska Królowej Jadwigi, Witolda, Zawiszy Pułaskiego, Ziemowita, Jagiełły Lwowska, Kościuszki od Derdowskiego do Jagiełły IV ETAP - OD DNIA 21.11.2011 DO DNIA 25.11.2011 Osiedle Zachód I: Połczyńska, Białogardzka, Barwicka Osiedle Zachód II: Jagiełły, Budowlanych, Karlińska Osiedle Zachód III

Pośród wysokich drzew wieża jest mało widoczna. warunków atmosferycznych. Konstrukcja będzie 45 metrów od poziomu terenu do podłogi, kabiny obserwacyjnej (sześciokątnej) o powierzchni 6 m2 i wysokości blisko 2,5 m plus kilka metrów zwieńczenia budowli. Taras widokowy

zostanie umieszczony nieco niżej, na wysokości 40 metrów. Obserwatorzy będą przebywać na wieży do 12 godzin dziennie. Całość inwestycji zamknie się kwotą około 400 tysięcy złotych. (sw)

V ETAP – OD DNIA 21.11.2011 DO DNIA 25.11.2011 1. Maja Wiatraczna Koszalińska od Mierosławskiego do Bohaterów Warszawy Kościuszki od Mierosławskiego do Bohaterów Warszawy Zielona Jasna, Ordona Jeziorna Parkowa, Junacka, Drzymały Zamkowa, Piotra Skargi Bohaterów Warszawy, Ogrodowa, Podwale Szkolna, 1. Maja od Placu Wolności do Zielonej O kolejnych terminach będziemy Państwa informować na bieżąco. Bliższe informacje dostępne są na stronie internetowej www.pwik.szczecinek.pl oraz pod numerem telefonu 94 37 533 19.

REKLAMA

Jak nam powiedział kierownik robót Stanisław Pająk, budowa betonowej wieży obserwacyjnej dla leśników od fundamentów po szczyt w stanie surowym zajęła specjalistom z gliwickiej firmy Prowbud-Expol zaledwie 10 dni. Konstrukcja była wznoszona specjalną metodą - ciągłą. Obecnie na szczycie wieży trwają prace przy budowie kabiny obserwacyjnej. Ale, by podziwiać panoramę Szczecinka z wysokości 40 metrów, musimy poczekać do lata przyszłego roku. - Wewnątrz wieży zostaną zamontowane schody kręte. Podróż leśnika do kabiny obserwacyjnej potrwa około 10 minut - ujawnia nam S. Pająk. - To żelbetowa konstrukcja ze zwykłego cementu plus specjalne dodatki. Obiekt jest całkowicie bezpieczny i zapewniam, oprze się nawet najsilniejszym wiatrom. W Polsce wybudowaliśmy już około 90 takich konstrukcji. Tu w rejonie Szczecinka pierwszą wieżę postawiliśmy w Sporem, ta na Świątkach będzie druga. Przypomnijmy. Leśnicy założyli, że inwestycję sfinalizują do 30 czerwca 2012 roku. Termin ten może ulec przedłużeniu w przypadku wystąpienia niesprzyjających

I ETAP – OD DNIA 02.11.2011 DO DNIA 04.11.2011 Bugno, Koszalińska do Kołobrzeskiej Kołobrzeska, Osiedle Kołobrzeska Koszalińska, Osiedle Koszalińska Polna


Zbliża się Święto Zmarłych, dzień, który dla wielu jest czasem refleksji i zadumy, a także wspomnień o najbliższych, których nie ma już wśród nas. Warto jednak w tym czasie przyjrzeć się też kondycji naszego szczecineckiego cmentarza. Podczas odwiedzania miejskiej nekropolii łatwo można zauważyć, że terenu przeznaczonego pod pochówek jest coraz mniej, a liczba miejsc grzebalnych nieustannie maleje. O to, jaka jest jego kondycja oraz jak długo będzie możliwość dokonywania kolejnych pochówków zapytaliśmy prezesa szczecineckiego PGK Leszka Ogara. - Ciężko jednoznacznie określić, kiedy na starym cmentarzu zabraknie miejsc przeznaczonych na pochówki. Sytuacja jest o tyle złożona, że każdy nowy pochówek wiąże się bardzo często z wykupieniem od razu dwóch miejsc. Dla osoby zmarłej oraz dla tej najbliższej. Na dzień dzisiejszy jest jeszcze dużo wykupionych, ale nie wykorzystanych miejsc. Możemy zakładać jedynie, że jeszcze przez okres około dwóch lat będzie można dokonywać pochówków w tych no-

wych, nie wykupionych jeszcze przez nikogo miejscach. Później będą to jedynie właśnie dochówki. Drugą istotną kwestią są przypadki braku ponowień takich miejsc. Zgodnie z ustawą miejsca takie wykupowane są na 20 lat, a po tym okresie powinny być one ponowione w celu przedłużenia tego okresu. Ustawa jednak nie przewiduje dokładnie, co się dzieje jeżeli po tych 20 latach nie zostanie wykupione miejsce. Ale w takim przypadku grób może być od razu ponownie wykorzystany do pochówku. My jednak tego nie praktykujemy. - Jeżeli ktoś po upływie tego czasu nie skontaktuje się z PGK w celu przedłużenia terminu, to staramy się dotrzeć do właściciela grobu, przypomnieć mu o tym, że minął już ten okres. W takim przypadku najpierw na pomniku umieszczamy informację, że minął już termin i prosimy o kontakt z zarządcą cmentarza. Jeżeli i to w przeciągu trzech lat nie przyniesie skutku, przystępujemy następnie do likwidacji nagrobka i ponownie odczekujemy dłuższy okres, czekając na

foto:Jerzy Gasiul

Coraz mniej miejsca na szczecineckim cmentarzu

Kolumbarium. Taka forma pochówku w Szczecinku wciąż jest mało popularna.

reakcję właściciela. Jeśli właściciel przez ten cały czas nie skontaktuje się z nami to wówczas grób zostanie wykorzystany ponownie do następnego pochówku, tak jak mówi ustawa. Zgodnie z prawem od ostatniego pochówku cmentarz musi być czynny jeszcze przez 40 lat. Szczecinecki cmentarz ma również od dwóch lat kolumbarium. W sumie jest tam 27 miejsc na pochówki urnowe. Na razie zajętych jest tylko dziewięć. Na życzenie rodziny PGK spopielenia zwłok wykonuje w poznańskiej spółdzielni

Uniwersum. Takie krematorium jest również w Szczecinie oraz w Gdańsku. Jak twierdzi prezes, w Szczecinku w stosunku do innych miast, taka forma pochówku jest mało popularna. Oczywiście oprócz umieszczania urn w kolumbarium wykonywane są również na cmentarzu pochówki urnowe do grobu ziemnego. Są także groby urnowe murowane. - Myślę, że kiedy na starym cmentarzu zabraknie miejsc przeznaczonych pod pochówek, to ta forma spopielania zwłok będzie bardziej

popularna - uważa prezes. - Spodziewam się, że mieszkańcy, czy te rodziny, które mają tu pochowanych swoich bliskich, będą chciały również w tym miejscu spocząć, a nie będzie dostępna już żadna inna forma, jak tylko właśnie pochówek urnowy. Tegoroczne przygotowania do Święta Zmarłych, wygląda to tak, jak w latach poprzednich. Jak co roku PGK sprząta cmentarne alejki i przygotowuje odpowiednie nagłośnienie przy kaplicy. (mg)

Kwesta na rzecz hospicjum

Na placu budowy szczecineckiego hospicjum przy ul. Bukowej trwa przygotowanie do zimy. Wykonawca szczecinecki Dalbet zakończył już prace murarskie na poziomie stropu nad parterem. Wykonano również ścianki kolankowe, na których będzie się wspierała drewniana więźba dachowa. Tylko koszt materiałów na wykonanie więźby wyniesie ok. 35 tys. zł. Tych pieniędzy jeszcze nie ma, ale być może uda się je zdobyć podczas kwesty. Jak nas poinformował proboszcz kościoła pw. św. Franciszka ks. Marek Kowalewski na rzecz hospicjum 1 listopada a więc w Dniu Wszystkich Świętych, zostanie przeprowadzona na cmentarzach naszego powiatu publiczna kwesta. Na jej przeprowadzenie proboszcz już kilka tygodni temu otrzymał urzędową zgodę. Na szczecineckim cmentarzu komunalnym zbiórka rozpocznie się już od 9.00 i potrwa do 16.00. Planuje się, że przez dwie pierwsze godziny pieniądze będą zbierać radni z burmistrzem, od 11 do 13 zarząd i radni powiatowi, od 13 do 14 radni gminy wiejskiej z wójtem, od 14 do 15 dyrektorzy spółek miejskich a w ostatniej godzinie - dyrektorzy szkół szczecineckich. Kwesta będzie również prowadzona na cmentarzach w Łubowie, Juchowie, Grzmiącej, Krosinie, Bornem Sulinowie i Białym Borze - tam zbiórkę mają prowadzić dyrektorzy szkół oraz młodzież. Przypomnijmy, że budynek ma już w stanie surowym gotową kondygnację podziemną oraz parter. Są także wykonane wszystkie przyłącza wodno-kanalizacyjne, energetyczne i gazowe. Pierwotnie planowano, że przed zimą uda się jedynie wybudować piwnice. Jednak dzięki wsparciu starosty szczecineckiego Krzysztofa Lisa możliwy udało się zakupić materiał na ściany parteru. Z budżetu miasta mimo, że gros przyszłych pacjentów będzie z terenu Szczecinka, nie wpłynęła nawet złotówka. (zet)

Jacy klienci wybierają KM i z jakich biletów korzystają najchętniej?

Potrzebni wolontariusze

Za darmo lub za pół ceny Niedawno zakończyła się przeprowadzana przez kilka tygodni w autobusach Komunikacji Miejskiej w Szczecinku akcja zbierania informacji na temat podróżujących autobusami pasażerów. Mówiąc krótko, wyniki badań ankietowych pozwalają się zorientować, jacy klienci najczęściej wybierają KM i z jakich biletów korzystają najchętniej. - Dane uzyskane podczas audytu pokazują m.in. wymiar procentowy poszczególnych grup pasażerów Komunikacji Miejskiej - wyjawia redakcji „TS” Romuald Szkiłądź, dyrektor KM w Szczecinku. - Wynika z nich, że 31,8 2 procent pasażerów korzysta z KM na podstawie uprawnień do biletów bezpłatnych. Co ciekawe, w tej grupie 22,6 procent to osoby, które ukończyły 70 rok życia. Z kolei 4,3 procent to pasażerowie ze znacznym stopniem niepeł-

nosprawności. - Te informacje potwierdzają, że KM jest w Szczecinku potrzebna dodaje Romuald Szkiłądź. - Służenie osobom starszym i niepełnosprawnym; osobom, które nie mają bądź nie mogą korzystać z samochodów, to jedno z naszych podstawowych zadań. Dalszy odsetek podróżujących autobusami KM stanowią osoby uprawnione do przejazdów ulgowych. Stanowią oni przeszło 40 procent ogółu. Reszta to osoby korzystające z przejazdów bez jakichkolwiek ulg i zwolnień. - Te dane są dla nas bardzo ważne - przekonuje nasz rozmówca. Zakres ulg i zwolnień, który nawiasem mówiąc, nie odbiega od krajowych tendencji, to efekt polityki miasta. Ponieważ zaledwie 20 procent pasażerów korzysta z KM na podstawie zakupu tzw. całych bile-

tów, spółce przydałoby się dofinansowanie. Jak można się domyślić, o dodatkowe pieniądze z budżetu miasta w nadchodzącym czasie nie będzie łatwo. Czy wobec tego, ulgi i zwolnienia z opłat za przejazdy autobusem są zagrożone? - Nie sądzę, aby radni zaryzykowali likwidację ulg czy zwolnień albo podwyższenie wieku uprawniającego do darmowych przejazdów zapewnia Romuald Szkiłądź. - Chociaż z drugiej strony, pod względem zakresu przewozów bezpłatnych w Szczecinku jesteśmy w krajowej czołówce. I tu pojawia się pytanie: czy utrzymać taki stan dalej, czy może rozważyć wprowadzenie tzw. biletu socjalnego? Taką możliwość na pewno w niedalekiej przyszłości będzie trzeba rozważyć. (sz)

Wykształcenie otwiera wiele drzwi. Nauka nie wszystkim uczniom przychodzi jednak łatwo. Bywa, że ilość zadanego materiału przerasta nawet najwytrwalszych. Piętrzące się zaległości czy niesprzyjająca atmosfera w szkole lub w domu niekiedy sprawiają, że dziecko bardziej jest narażone na wszelakie niepowodzenia edukacyjne. Aby pomóc młodym ludziom w rozwiązywaniu problemów szkolnych, kolejny już raz MOPS w Szczecinku uruchomił program zajęć dla młodzieży gimnazjalne i ponadgimnazjalnej, o nazwie „Pogotowie lekcyjne”. W ramach programu uczniowie mogą uzyskać pomoc z zakresu wszystkich przedmiotów szkolnych. Spotkania trwające 1,5 godziny i odbywające się w systemie: wolontariusz - uczeń, mają miejsce raz w tygodniu w okresie od 10.10. 2011r do 22.06.2012r. Okazuje się, że zainteresowanie tegoroczną edycją programu jest bardzo duże. Powodzenie akcji sprawiło, że potrzebni są wykwalifikowani wolontariusze, gotowi poprowadzić zajęcia z matematyki, języka polskiego czy języka angielskiego. Każdy, kto chciałby pomóc w prowadzeniu korepetycji, mogą zgłosić się do ośrodka. Więcej informacji pod nr tel. 94 37 28038. (sz)


W szpitalu ogłoszono wyniki plebiscytu na Pielęgniarkę Roku

Jestem dla pacjentów To był wyjątkowy dzień dla pielęgniarek szczecineckiego szpitala. W czwartek (20.10) o godzinie 14.00 prezes spółki Szpital w Szczecinku w obecności udziałowców: burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa oraz starosty Krzysztofa Lisa, wręczył wyróżnienia najlepiej ocenianym przez pacjentów pielęgniarkom. Oficjalnie ogłosił też, której z pań przypadnie honorowy tytuł Pielęgniarki Roku 2011. - Każdy pacjent podczas pobytu w szpitalu otrzymuje ankietę, w której może dokonać oceny m.in. pracy pielęgniarek - tłumaczył we wstępie prezes spółki Szpital w Szczecinku i zarazem pomysłodawca szpitalnego plebiscytu, Adam Bielicki. - Te ankiety są zawsze bardzo skrupulatnie i szczegółowo analizowane. Spośród głosów oddanych przez pacjentów wybierana jest najpierw Pielęgniarka Miesiąca. Na podstawie tych cząstkowych wyników wyłania się następnie Pielęgniarkę Roku. Wspomniana ankieta, zwana inaczej „Kartą satysfakcji pacjenta”, to nieodłączna część szpitalnego systemu zarządzania jakością. - W tym wszystkim uczestniczą panie, które poprzez swoje starania, dokumentują naszą chęć dochodzenia do

coraz wyższej jakości świadczenia usług na rzecz pacjentów - dodał Adam Bielicki. Obecni przy wręczeniu wyróżnień starosta Krzysztof Lis oraz burmistrz Jerzy Hardie-Douglas złożyli pielęgniarkom gratulacje. - Jeżeli są głosy krytyczne wobec szpitala, nie dotyczą one pracy personelu pielęgniarskiego - podkreślił burmistrz. - Razem z prezesem oraz starostą dbamy o to, aby warunki pracy w szpitalu były coraz lepsze. Jesteśmy w przededniu dużej inwestycji, na którą już rozpisano przetarg. Jerzy Hardie-Douglas zauważył także, że dzisiejsza uroczystość jest uhonorowaniem pracy wszystkich pielęgniarek. Jak zaznaczył, ich ocena pracy jest bardzo wysoka. Z kolei starosta wskazał, że wyróżnienie przez pacjentów jest najważniejsze i najwłaściwsze. Krzysztof Lis odniósł się także do zarobków pielęgniarek: - Jestem przekonany, że ten czas związany z inwestowaniem w sferę infrastruktury medycznej, zarówno jeśli chodzi o sferę diagnostyczną, jak i warunki, w określonym czasie zamkniemy i wtedy będzie można również w tej sferze uposażania pracowników i całą kadrę medyczną docenić. Starosta złożył również obec-

nym na uroczystości paniom podziękowania za wysoką jakość świadczonych usług. Zanim przystąpiono do ogłoszenia, która z pań została Pielęgniarką Roku, przyznano tytuły Pielęgniarek Miesiąca. Otrzymały je: Anna Pasut, Ewa Piasecka, Lidia Dudzińska, Aniela Redzko, Elżbieta Kujawska, Elżbieta Olszewska, Irena Duda, Teresa Wieliczko, Magdalena Głusiec, Teresa Studzińska oraz Krystyna Maj. Po wręczeniu laureatkom plebiscytu na Pielęgniarkę Miesiąca pamiątkowych dyplomów, przyszedł moment najważniejszy. Tytuł Pielęgniarki Roku 2011 otrzymała Krystyna Jawtoszuk, pielęgniarka Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. - Jako pielęgniarka pracuję już 35 lat - wspomina Krystyna Jawtoszuk. - Przyszłam do pracy 16 sierpnia 1976 roku. Pamiętam swój pierwszy dzień. Z jednej strony bardzo się cieszyłam, ponieważ zawsze marzyłam, żeby zostać pielęgniarką. Z drugiej jednak - byłam pełna obaw. Pierwszy dzień w pracy był bardzo stresujący. Nie wiedziałam, z kim będę pracować i jak to wszystko będzie wyglądać. Na szczęście, na swojej drodze spo-

KRÓTKO

wych krezusów nie należy. Jednak z dochodami w wysokości 1207 zł mieścimy się w pierwszej połówce w Zachodniopomorskiem. Więcej kasy z podatków w naszym regionie mają od nas niemal wszystkie gminy położone nad morzem oraz większe od nas miasta. Wyprzedzają nas też o wiele mniejsze gminy, jak choćby Kalisz Pomorski z kwotą 3204 zł Biesiekierz -1382 zł, Drawsko Pom. -1553 zł, ale już Szczecin - 1326 zł, a Koszalin i Świnoujście 1336 zł.

zbytu na produkty, które były wytwarzane przez szkolne warsztaty. Po zawarciu 25 lutego 2010 r. porozumienia pomiędzy powiatem szczecineckim a ZDZ, uczniom stworzono możliwość kontynuowania nauki w szkołach prowadzonych przez powiat.

Dziedziniec w kółka Kiedy na zamkowym dziedzińcu pojawił się bruk, który dotrwał do naszych czasów, tego dokładnie nie wiemy. . Prawdopodobnie położono go w 1881 roku. W latach 70. ubiegłego stulecia dziedziniec misternie zalano asfaltem. W takim stanie przetrwał do ubiegłego roku. W tej chwili zamkowy dziedziniec przechodzi kolejną metamorfozę. Tym razem będzie wyłożony kamienną regularną kostką. Brukarze kończą już roboty, do finału pozostało niewiele - czas do końca października. Kostka została ułożona w kilka okręgów o różnej średnicy. Z wysokości prezentuje się bardzo efektownie.

Budują kolejne ronda Uwaga na utrudnienia na drodze wylotowej w kierunku Barwic i dalej Połczyna. Wyjazd i wjazd do Szczecinka Trzesieki jest mocno utrudniony. Na wylocie z ulicy Trzesieckiej drogowcy przystąpili do budowy w tym miejscu ronda. Od tego też miejsca swój początek będzie miała obwodnica Trzesieki. Na razie nie ma też alternatywnego wyjazdu ul. Wypoczynkową w kierunku ul. Cichej i dalej do Parsęcka. Przypomnijmy, że na całej ok. 3,1 km długości przyszłej obwodnicy powstaną trzy skrzyżowania z rondami. Pierwsze przy wylocie ul. Trzesieckiej, drugie na wysokości Lasku Zachodniego (w tym miejscu planowana jest odnoga w kierunku planowanej obwodnicy w ciągu drogi krajowej nr 11) i trzecie, przy skrzyżowaniu ul. Kołobrzeskiej i Karlińskiej. Łączny koszt budowy, której termin realizacji określono na wrzesień 2012 wyniesie ok. 30 mln zł.

Statystycznie przyzwoicie Ministerstwo Finansów opublikowało dane dotyczące wysokości dochodów podatkowych uzyskiwanych przez gminy na głowę mieszkańca. Z zestawienia wynika, że Szczecinek, podobnie jak inne gminy powiatu, do finanso-

Drożej na torach Od 17 października drożej na kolei. Ceny biletów w pociągach prowadzonych przez Przewozy Regionalne wzrosły wprawdzie niedużo, ale wzrosły. W sierpniu pracownicy PR zorganizowali strajk ostrzegawczy, wpierw 2-godzinny, a później 24-godzinny. Żądali podwyżek płac i obiecywali, że środki na nie wypracują sami. Ich postulat został spełniony. Minęły dwa miesiące i okazało się, że to pasażerowie, przynajmniej w części, zapłacą za podwyżki na torach. Przykładowo za bilet jednorazowy w klasie 2 pociągu REGIO na trasie ze Szczecinka do Koszalina, Chojnic, Złocieńca czy Piły płacimy teraz około złotówki drożej. Podróż do Kołobrzegu czy Słupska kosztuje ok. 1,10 - 1,30 zł więcej, a do Szczecina - około 2 zł. Cena biletu za przejazd na odległości do 5 km, np. z Jelenina czy Dalęcina do Szczecinka, pozostała bez zmian. Nie było chętnego na ZDZ Miasto nie sprzedało atrakcyjnie położonego budynku po dawnym Zakładzie Doskonalenia Zawodowego przy ul. Bohaterów Warszawy. Nieruchomość wyceniono na blisko 1,7 mln zł. Przetarg nie doszedł do skutku, ponieważ nikt nie wpłacił wymaganego wadium. Drugi przetarg odbędzie się prawdopodobnie w styczniu 2012 roku. Przypomnijmy, że Zasadnicza Szkoła Zawodowa Zakładów Doskonalenia Zawodowego została zlikwidowana w sierpniu 2010 roku. Placówkę tę prowadził ZDZ w Słupsku. Jej zarząd swoją decyzję uzasadniał kryzysem finansowym oraz brakiem

Wojsko handluje poligonem Agencja Mienia Wojskowego przyspieszyła procedurę sprzedaży byłego poligonu wojskowego położonego na obrzeżach osiedla Zachód i Trzesieki. Kilka działek zostało już sprzedanych. Niebawem pod młotek trafi kolejnych sześć o łącznej powierzchni blisko 188 hektarów. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, na dawnym placu ćwiczeń planowana jest zabudowa mieszkaniowa i usługowa. Jak przekonują w AMW, poligonowe hektary to łakomy kąsek i z pewnością znajdzie nabywców, także ze względu na powstającą w sąsiedztwie parceli obwodnicę Szczecinka i planowany łącznik do drogi krajowej nr 11. Niebawem pod młotek trafi sześć działek. Największa z nich liczy blisko 59 ha, najmniejsza - 2,1 ha.

Pielęgniarka Roku 2011 - Krystyna Jawtoszuk tkałam bardzo życzliwych i przyjaznych ludzi, pielęgniarki, lekarzy, panie salowe. Bardzo dobrze mi się z nimi pracowało. Przez 35 lat pracy nie miałam żadnych konfliktów. Krystyna Jawtoszuk przez cały czas związana była ze szczecineckim szpitalem i z oddziałem ginekologicznym. - Widziałam, jak zmieniał się szpital. Kiedy zaczynałam pracę, oddział ginekologiczny mieścił się na strychu. Warunki pracy były wówczas ciężkie. Przez te wszystkie lata naprawdę wiele się zmieniło. Szpital pięknieje. Warunki pracy się poprawiły. Poprawiły się też warunki pobytu pacjentów. - Kiedy pacjent przychodzi do szpitala, boi się - dodaje nasza rozmówczyni. - Jest zestresowany, nie wie, co go czeka. Naszym zadaniem

Jedna droga do czterech spółek Niebawem od ul. Cieślaka będziemy mogli dojechać jedną drogą do posesji leżących wzdłuż ulicy czyli ZGM, PGK i Komunikacji Miejskiej, a w niedalekiej przyszłości także do PKS. Ratusz ogłosił przetarg na wykonanie projektu drogi równoległej do ul. Cieślaka. Zakłada się, że droga dojazdowa będzie mieć długość 350 metrów i zostanie wybudowana do 30 czerwca przyszłego roku. Pobiegnie od wjazdu do siedziby Komunikacji Miejskiej i stacji paliw STATOIL do wjazdu przy cmentarzu. Niebawem w to miejsce przeprowadzi się również spółka PKS (dawny obiekt PWiK).

Zamknięta, ale już użytkowana Mimo, że droga jest zamknięta, przynajmniej na to wskazuje znak drogowy znajdujący się jedynie przy jej wylocie od strony Kronospanu, użytkowana jest już od dawna. Mowa o nowej drodze - ulicy poprowadzonej wzdłuż strefy ekonomicznej znajdującej się pomiędzy

jest dotrzeć do pacjenta, uspokoić i wytłumaczyć mu, żeby się nie bał. Aby zrozumieć pacjenta, trzeba się postawić w jego sytuacji. Tak sobie myślę, że jak znajdę się po drugiej stronie, trafię do szpitala i to wszystko będzie dotyczyło mnie, to też będę pokorna. Chociaż mam do czynienia ze służbą zdrowia od ponad trzydziestu lat. Co czuła laureatka, kiedy dowiedziała się, że zostanie Pielęgniarką Roku? - Przede wszystkim bardzo się ucieszyłam - przekonuje Krystyna Jawtoszuk. - To było dla mnie bardzo miłe, że po tylu latach pracy pacjentki mnie dostrzegły. Co dalej? - Będę sobą. Ja się zmieniam. Nie pracuję dla nagród czy wyróżnień. Po prostu: jestem dla pacjentów. (sz) Lasem Miejskim a ul. Waryńskiego i Leśną. Przed kilkoma dniami na jej całej długości drogowcy położyli drugą warstwę asfaltu i tym samym jej budowa została zakończona. Przypomnijmy, nowa ulica ma ok. 1200 metrów i siedmiometrowej szerokości jezdnię. Chodniki zostały wykonane na niewielkim odcinku od strony ul. Waryńskiego. Od tej też strony na wysokości wjazdu do Kronospanu wykonana została również zatoczka. Już teraz mimo znaków zakazu, jest zajmowana przez tiry, które czekając w kolejce do Kronospanu gdzieś stać muszą, zważywszy, że zatoczki przy ul. Waryńskiego są zwyczajowo zajęte. Przed miesiącem praktycznie cały 32 ha teren został „oczyszczony” z rosnących tu drzew i krzewów. Na całej długości ulica wieczorami jest już oświetlona. Oprócz tego wykonano również kanalizację deszczową, a na wysokości gospodarstwa rolnego - dwa odkryte zbiorniki na wodę opadową. Nowa droga jest znacznie lepszą alternatywą niż kręta i bardzo wąska ul. Leśna. Już teraz pośród kierowców jadących w kierunku szczecineckiego Czarnoboru lub dalej do Żółtnicy i Drawienia ulica cieszy się dużą popularnością. (red.)


Zakończyły się Dni Kultury Chrześcijańskiej Pomysł cieszył się dużym powodzeniem wśród mieszkańców, dlatego organizatorzy już myślą o jego kontynuacji

Jest szansa, aby za dwa lata ponownie zorganizować tu filmowy przegląd

Don Kichot odwiedził Szczecinek Nadesłane przez Czytelniczkę

Pamięć o ludziach, którzy odeszli do wieczności łączy pokolenia i nadaje sens wierze. „ Święto Zmarłych” Szary dzień przesłonił słońce Wyścielił ścieżki złotym liściem, Miejsce spoczynku naszych bliskich jest dziś świętem nie tylko w myślach Przyćmione barwy jesiennych kwiatów Jaśnieją blaskiem płonących zniczy Kwiatów złożonych zmarłym w darze Nikt tu z przybyłych już dziś nie zliczy Zapatrzeni w grę płomieni Wierzyć chcemy całą duszą Że umarli nasi bliscy Kiedyś też zmartwychwstać muszą. Danuta Pośmiechowicz

sterskiego Kurii Biskupiej Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, który w sobotę (15.10) w kościele pw. Narodzenia NNMP o godzinie 18.00 odprawił Mszę św. Zaraz po mszy, w świątyni odbył się koncert Józefa Skrzeka zatytułowany „U stóp krzyża”. W niedzielę (16.10), podczas której obchodziliśmy 33. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, w parafii pw. św. Franciszka z Asyżu zaraz po Mszy św. o godz. 11.00 pod pomnikiem Ojca Świętego złożono symboliczne kwiaty. Przez kolejne dni uczestnicy cyklu mieli okazję do odwiedzenia każdej szczecineckiej parafii, choć nie tylko. Z ciekawszych wydarzeń można by wymienić poniedziałkowy (17.10) koncert Chóru z Parafii Greckokatolickiej pw. Przenajświętszej Bogurodzicy w Białym Borze, który wystąpił w parafii pw. św. Ducha. Dużą frekwencją mogły się także poszczycić: wtorkowy (18.10) wernisaż wystawy ikon Andrzeja Binkowskiego, jak również so-

botnia (22.10) konferencja, „Biblia a polska kultura”, jaka odbyła się w auli szkoły muzycznej. W konferencji tej udział wzięli: J.E.ks. Bp Paweł Cieślik, dr Tomasz Tomaszewski (Uniwersytet Szczeciński), prof. Stanisław Koziara (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie), dr Edward Jakiel, (Uniwersytet Gdański) oraz o. dr Piotr Wołdyga (Tyniec). - Sam pomysł zorganizowania Dni Kultury Chrześcijańskiej pojawił się już rok temu - mówi Krystyna Czajka-Opanowicz, przewodnicząca stowarzyszenia Civitas Christiana w Szczecinku. - W przygotowaniu wszystkiego pomagało nam wiele osób. Do organizacji bardzo mocno włączyła się Akcja Katolicka. Razem intensywnie pracowaliśmy przez wiele tygodniu. Udało nam się pozyskać pewne środki. Oczywiście przygotowanie wszystkiego nie byłoby możliwe, gdyby nie ogromna pomoc i wsparcie SAPiK-u, bez którego Dni Kultury Chrześcijańskiej nie wyglądałyby tak,

Miniony weekend (21-23.10) z pewnością długo pozostanie w pamięci wszystkich miłośników dobrego kina. Za nami 51.Ogólnopolskie Seminarium Filmowe „Don Kichot”. Tak jak informowaliśmy, podczas przeglądu zaprezentowano kilkanaście produkcji, które na wielu różnych festiwalach sztuki filmowej, organizowanych na całym świecie, zostały uznane za najlepsze i uhonorowane nagrodą Don Kichota. Nagroda ta przyznawana jest przez Polską Federację Dyskusyjnych Klubów Filmowych. - Tego typu wydarzenie miało miejsce w Szczecinku po raz pierwszy, nie tylko od momentu reaktywacji szczecineckiego DKF, ale od czasu jego utworzenia -

mówi Tomasz Czuk, organizator i koordynator przedsięwzięcia. Dzięki Polskiej Federacji DKF oraz Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej mogliśmy zaprezentować kino, które odniosło na wielu festiwalach mnóstwo sukcesów. Praktycznie każdy seans cieszył się dużym powodzeniem, zwłaszcza wśród młodzieży. Wiele widzów przyciągnął też, oczywiście, pokaz specjalny - „Twierdza brzeska” Aleksandra Kotta, który wywołał naprawdę burzliwe reakcje. 51.Ogólnopolskie Seminarium Filmowe „Don Kichot” to jednak nie tylko filmowe pokazy. Przegląd, jak to zwykle bywa, stał się też swoistym pretekstem do spotkań i wymiany poglądów. W seminariach wzięły udział osoby

Dni Kultury Chrześcijańskiej zwieńczyła konferencja, w której wzięli udział przedstawiciele Kościoła i świata nauki. jak wyglądały. Dzięki SAPiK-owi udało nam się m.in. zorganizować dwa koncerty - Józefa Skrzeka oraz chóru greckokatolickiego. Naszymi współorganizatorami byli także Muzeum Regionalne w Szczecinku, które przygotowało wystawę ikon, jak również - Szkoła Muzyczna w Szczecinku, gdzie odbył się koncert poświęcony pamięci Jana Pawła II wraz z konferencją, „Biblia a polska kultura”. - Skąd pomysł? Dni Kultury Chrześcijańskiej odbywają się w wielu miastach w całej Polsce. Chcieliśmy nawiązać do tych wydarzeń i pomyśleliśmy, że podobny pomysł moglibyśmy zaszczepić tutaj - dodaje nasza rozmówczyni.

zrzeszone w DKF-ach w całej Polsce; do Szczecinka ściągnęli miłośnicy kina z Warszawy, Krakowa czy nawet z odległego Lublina. - W trakcie przeglądu mieliśmy zaszczyt gościć prawdziwe ikony DKF-u. Jedną z takich postaci jest niewątpliwie Piotr Kotowski, od wielu lat zrzeszony w ruchu DKF, animator kultury, tłumacz ścieżek dialogowych, organizator Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu - dodaje Tomasz Czuk. - Szczecinek gościom bardzo się podobał. Przegląd także był wysoko oceniany. Tu duże podziękowania należą się dyrekcji Samorządowej Agencji Promocji i Kultury, która pomogła w organizacji tego przedsięwzięcia - podkreśla nasz rozmówca.

- Sądzę, że nam się to udało. Podczas praktycznie każdego dnia frekwencja była duża. To dowód, że na Dni Kultury Chrześcijańskiej było w Szczecinku pewnego rodzaju zapotrzebowanie. Cieszę się, że każda parafia przyjęła nas tak ciepło. Bardzo serdecznie zostaliśmy przyjęci przez proboszczów, którzy zresztą bardzo aktywnie przyłączyli się do organizacji Dni, za co jesteśmy im naprawdę wdzięczni. Jak wyjawia Krystyna Czajka-Opanowicz, szansa na przyszłoroczną kontynuację Dni Kultury Chrześcijańskiej jest duża. Już nawet pojawił się pomysł na to, jakim zagadnieniom mogłyby być one poświęcone. (sz)

Czy dzięki „Don Kichotowi” Szczecinek ma szansę otworzyć się na podobne przeglądy? Niewykluczone. Tomasz Czuk wyjawia, że na Ogólnopolskim Seminarium Filmowym „Don Kichot” możemy już niedługo znów spotkać się w naszym mieście: - Jak już wspomniałem, „Don Kichot: w Szczecinku został oceniony bardzo pozytywnie. Przewodniczący seminarium zdradził, że jest szansa, aby za dwa lata ponownie zorganizować tu przegląd kina (już wiadomo, że przyszłoroczna impreza odbędzie się w Poznaniu dop. autora). Wszystko jednak zależy od przyszłorocznego budżetu i decyzji rady PFDKF. (sz)

Moje miasto znane - nieznane Spotkanie autorskie z Jerzym Gasiulem W ubiegły czwartek, 20 października w lokalu „Karolinka” odbył się wieczór autorski, którego gościem specjalnym był Jerzy Gasiul, autor wydanej w tym roku książki „Moje miasto znane - nieznane, czyli Szczecinek piórkiem i piórem”. Publikacja ta składa się z cyklu artykułów, które we wcześniejszych latach ukazywały się w „Temacie Szczecineckim”. Wzbogacone zostały jednak o dodatkowe informacje oraz opatrzone rysunkami. W książce zamiesz-czonych zostało w sumie 88 rysunkowych szkiców przedstawiających wygląd miasta, budowli oraz zabytków z lat minionych i współczesnych. Ich historia sięga niejednokrotnie czasów bardzo zamierzchłych - prapoczątków istnienia miasta. Przy każdym z nich czytelnik odnaleźć może również szczegółowe informacje odnośnie przedstawianych obiektów oraz zapoznać się z ich historią.

Wydarzenie, którego organizatorem była Liga Kobiet Polskich, wpisuje się w rozpoczęty dwa tygodnie temu cykl spotkań adresowanych do wszystkich mieszkańców Szczecinka. Licznie zgromadzone w lokalu panie mogły posłuchać o tym jaka powstała książka i co miało wpływ na jej powstanie. Autor opowiadał również o problemach związanych z odnalezieniem autorów starych fotografii, co skutkowało koniecznością ręcznego przerysowania niektórych zdjęć. Znaczna część zamieszczonych w książce rysunków powstała na podstawie zachowanej ikonografii lub dokumentów pisanych. Autor z pasją mówił o pracy nad rysunkami i procesach ich tworzenia. W ciekawy sposób przedstawił również historię szczecineckich zabytków, o których można przeczytać w jego książce. Jerzy Gasiul wyczerpująco odpowiadał na pytania zgromadzonej licznie na spotkaniu pu-

bliczności oraz z chęcią podpisywał swoją książkę. W spotkaniu uczestniczył również Jerzy Dudź, dyrektor szczecineckiego Muzeum Regionalnego, który w swojej wypowiedzi podkreślał ogromną rolę i wkład Jerzego Gasiula w rozwój miasta poprzez założenie i regularne wydawanie „TS”. Po zakończeniu wystąpienia każdy z uczestników spotkania mógł również osobiście porozmawiać z przybyłymi gośćmi. (mg)

Jerzy Gasiul i Jerzy Dudź podczas spotkania z LKP

REKLAMA

W ubiegłym tygodniu zakończyły się, trwające dokładnie siedem dni (od 15.10 do 22.10) Dni Kultury Chrześcijańskiej. Przedsięwzięciu przyświecało hasło „Biblia a polska kultura”. Cykl wydarzeń, które miały miejsce kolejno w każdej szczecineckiej parafii, został pomyślany tak, aby przede wszystkim przybliżyć dorobek chrześcijaństwa i jego wkład w rozwój polskiej kultury. Duża różnorodność zaproponowanych mieszkańcom Szczecinka wydarzeń sprawiła, że ich odbiorcą mógł zostać każdy, niezależnie od wieku. Co więcej, poszczególne punkty tygodniowego harmonogramu przygotowano w taki sposób, by mogły w nich uczestniczyć zarówno osoby chcące pogłębić swoją wiarę, jak i ci, zainteresowani wyłącznie kulturotwórczą rolą Biblii na przestrzeni dziejów. Przypomnijmy. Dni Kultury Chrześcijańskiej duchowo zainaugurował ks. dr Krzysztof Włodarczyk, dyrektor Wydziału Duszpa-


Niepełnosprawni a PKP

głosów krytycznych, związanych z niewłaściwym traktowaniem podróżnych legitymujących się odpowiednimi zaświadczeniami o niepełnosprawności, będzie coraz mniej. Tym bardziej zaskakujący wydaje się list, który w tych dniach dostarczył do redakcji jeden z naszych Czytelników: „Cztery razy byłem wysadzany przez obsługę pociągów z Piły. Zgłaszałem brak biletu i prosiłem o wypisanie biletu kredytowego, ale pomimo to, kierownik pociągu kazał mi wysiąść. Jestem chory na padaczkę, moją niepełnosprawność widać gołym okiem. Przedstawiłem legitymację Polskiego Stowarzyszenia Ludzi Cierpiących na Padaczkę, gdzie jest zamieszczona prośba o życzliwe traktowanie jej

właściciela. Niestety, nie zostałem życzliwie potraktowany przez pracowników PKP. Uważam, że naczelnik PKP powinien mnie przeprosić i upomnieć swoich podwładnych o właściwym traktowaniu osób niepełnosprawnych. Wcześniej poprosiłem kierownika pociągu, bym mógł usiąść blisko przedziału służbowego, ale mi odmówiono. Powiedziano mi, że nie obchodzi ich moja choroba. Proszę o interwencję w mojej sprawie”. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, iż mężczyzna, który przedstawił powyższy list, wykazywał znaczne trudności w werbalnym skomunikowaniu się. Można podejrzewać, że podobne problemy pojawiły się w momencie kontaktu z obsługą pociągu.

Postanowiliśmy zwrócić się o wyjaśnienia w tej sprawie u źródła. Na odpowiedzi nie musieliśmy długo czekać. - Uprzejmie informujemy, iż każdy pasażer nie posiadający biletu, a który jednocześnie nie posiada pełnej sprawności ruchowej, nie ma obowiązku zgłaszać się do kierownika pociągu celem zakupu biletu. W takiej sytuacji kierownik pociągu bądź konduktor wystawia bilet podczas kontroli. - poinformował Tomasz Andrzejewski z Wielkopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Zgodnie ze słowami rzecznika, ilość danych, jakie zostały przedstawione w skardze, nie daje podstaw do pełnej identyfikacji przypadku. Niemniej każdorazowy

przypadek nieprawidłowego traktowania osób niepełnosprawnych podczas podróży pociągiem powinien być od razu zgłaszany w oddziale odpowiedniej spółki. Tyle opinia przewoźnika. Choć istnieje regulamin obsługi osób niepełnosprawnych (jego treść powinna być wywieszona na każdym dworcu) jeszcze nie oznacza, że każdy personel pociągu go przestrzega. Niepełnosprawni, zamiast regulaminów, bardziej potrzebują zwykłej, ludzkiej wrażliwości i zrozumienia swoich, często wcale niewygórowanych potrzeb. Jak pokazuje powyższy list, wciąż są ludzie, których zwyczajnie na to nie stać. (sz)

REKLAMA

PKP, tak przynajmniej wynika z rozmaitych zapewnień, robi wszystko, aby usprawnić sposób i poprawić jakość podróżowania. Co istotne, w szczególny sposób zaczęto zwracać uwagę na pasażerów niepełnosprawnych. Korzystniejsze traktowanie osób, mających np. problemy z poruszaniem się, pomoc przy wsiadaniu i wysiadaniu czy możliwość zakupu biletu bez żadnych dodatkowych opłat u konduktora, a nie w dworcowych kasach - to tylko niektóre pozytywne praktyki, jakie od niedawna obligatoryjnie kolejowy przewoźnik musi zastosować wobec niepełnosprawnych pasażerów. Wobec wspomnianych udogodnień, można by przypuszczać, że

foto:sxc.hu

Kolej nie dla niepełnosprawnych?


foto:Jerzy Gasiul

Mamy jeden z najładniejszych cmentarzy w kraju. Nie jest to opinia szczecinecczan, ale także warszawskiego zrzeszenia firm branży cmentarnej. Szczecinecka nekropolia o powierzchni 18,6 hektarów rozłożona jest na siedmiu tarasach - wzgórzach. Najwyższy jest ten od strony północnej w zakolu ul. Słupskiej. Przez dawnych niemieckich mieszkańców zwany był Ritzig Berg, co można by przetłumaczyć jako Przecięte (Draśnięte) Wzgórze. Po jego południowej stronie przebiega główna aleja, a za nią rozciąga się, owiane złą sławą, Wisielcze Wzgórze (niem. Galgen Berg). To właśnie tutaj w dawnych wiekach wieszano różnej maści łotrzyków, bandytów i złodziei. To tutaj też rozpalano stosy pod nieszczęśnikami oskarżonymi o uprawianie czarnej magii. Jeśli już mowa o konszachtach z siłami nieczystymi, to warto przypomnieć, że apogeum walki z czarownicami przypadło na lata 1581 - 1592 roku. To właśnie wtedy na Wisielczym Wzgórzu spalono dwadzieścia pięć kobiet i dwóch mężczyzn. Jak twierdzą historycy, w porównaniu z innymi pomorskimi miastami, Szczecinek pod tym względem zajmował czołową pozycję. Jedną z pierwszych kobiet posądzonych o czary, a następnie skazaną na spalenie, była niejaka Pyrschen - mieszkanka pobliskiej Gwdy. O konszachty z diabłem została posądzona nawet żona starosty szczecineckiego - Elżbieta von Dobersitz - została spalona na stosie w dalekim Szczecinie. Pierwsze pochówki na dzisiejszym cmentarzu komunalnym rozpoczęły się w 1842 roku. Stało się to po zamknięciu cmentarza dla ubogich na wzgórzu Świętego Jerzego (tzw. Górka Wodociągowa) oraz cmentarza przy kościele św. Mikołaja. Najstarszą częścią miasta zmarłych przy ul. Lipowej jest taras, na który prowadzą od strony ronda duże, szerokie schody. To właśnie w tej części cmentarza pojawiały się po wojnie pierwsze groby polskich mieszkańców Szczecinka. Jeszcze niecałe pół wieku temu znaczną część szczecineckiej nekropolii zajmowały groby niemieckie. Dzisiaj pozostał jedynie układ głównych alejek i mizerne szczątki ok. 110 dawnych nagrobków, teraz ustawionych w lapidarium. Najbardziej okazale wyglądały alejki i nagrobki położone pomiędzy główną aleją a stromym, północnym sto-

kiem Wisielczej Góry. Królował tam tzw. sztuczny kamień. Bardzo dużo nagrobków opasanych było żeliwnymi, bardzo dekoracyjnymi płotkami lub kutymi łańcuchami mocowanymi do kamiennych lub metalowych słupków. Ponieważ nagrobki nie były tak stłoczone jak dzisiaj, cały cmentarz niemalże tonął w zieleni. Z roślin najbardziej widoczne były tuje, jałowce i wszędobylski bluszcz. Groby najbogatszych i najszacowniejszych obywateli znajdowały się z reguły przy głównej alei. Jeszcze w latach sześćdziesiątych nieco inaczej niż dzisiaj prezentowała się cmentarna kaplica. Na jej zewnętrznych ścianach wmurowane były płyty nagrobne - epitafia przeniesione tutaj z rozebranego w 1909 roku kościoła pw. św. Mikołaja. Właśnie w tych latach przystąpiono do likwidacji wszystkiego, co miało choćby przypominać, że przez wieki mieszkali Niemcy i tutaj po śmierci byli chowani. Nikt tak do końca nie wie, ilu mieszkańców powojennego Szczecinka znalazło tu wieczny odpoczynek. Przyczyna jest prosta. Dopiero od 1957 roku, kiedy cmentarz trafił w ręce Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, zaczęto datować wszystkie pochówki. Przyjmując, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych rocznie odbywało się około 300 pogrzebów (teraz około 500) można przyjąć, że na przestrzeni ostatnich 65 lat, wieczny odpoczynek znalazło tutaj około 30 tysięcy mieszkańców polskiego już Szczecinka i jego najbliższych okolic. W 1993 roku wycięto krzaki i część drzew, a także resztki po nagrobkach w najmłodszej, południowej części nekropolii. Zachowane z pogromu, z lat sześćdziesiątych nagrobki umieszczono w lapidarium znajdującym się w najwyższej części Wisielczego Wzgórza. Kolejny etap porządkowania cmentarza nastąpił dwa lata później. Dzisiaj praktycznie na cmentarzu miejsc wolnych zostało bardzo mało. Nieuchronnie zbliża się dzień, kiedy pierwsze pochówki rozpoczną się na nowej nekropolii położonej za torami kolejowymi przy ul. Prusa. To właśnie tam od początku 2010 roku wygrodzony i przygotowany został na miejsce wiecznego spoczynku. Na razie cmentarna brama zamknięta jest na kłódkę - oby jak najdłużej. Najstarszym miejscem pochówku w Szczecinku i jego przedpolach jest tzw. kurhan Hunów przy Lesie

Miejskim w kierunku Żółtnicy. Podczas badań archeologicznych natrafiono tam na ludzkie kości ułożone głową na wschód. Oprócz tego w pobliżu Wzgórza Marientron odkryto 10 grobów skrzynkowych z 14. urnami. Osiem grobów z 13. urnami znaleziono w okolicy Bugna, a w pobliżu Skotnik, kurhan, w którym natrafiono na szkielet dwumetrowej postury mężczyzny z głową zwróconą na wschód. Nic nie wiadomo o początkach istnienia kirkutu, czyli cmentarza żydowskiego. Starozakonni swój cmentarz ulokowali poza miejskimi wałami na północno zachodniej stronie Wzgórza św. Jerzego. Najstarszym zachowanym zabytkiem pochodzącym ze szczecineckiego kurkutu jest macewa (płyta nagrobna) pochodząca z 1756 roku. Jedyną pamiątką po dawnej żydowskiej nekropolii jest istniejący do dzisiaj dom przedpogrzebowy przy ul. Szafera, użytkowany od kilkudziesięciu lat przez protestantów. Najstarszy miejski cmentarz mieścił się w centrum miasta w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Mikołaja. Kroniki miejskie podają, że od ul. Królewskiej (dz. Bohaterów Warszawy) oddzielał go zawsze rząd drzew. Przykościelny cmentarz z racji swojej lokalizacji był bardzo mały. Bogatych mieszczan zazwyczaj chowano przy kościelnych murach lub w krypcie. Równie starym cmentarzem tyle, że położonym już za miejskim wałem, był ten na Wzgórzu św. Jerzego. Tutaj chowano mieszkańców Kiecza - kaszubskiego przedmieścia średniowiecznego Szczecinka. W miejscu dzisiejszej wieży wodociągowej znajdowała się kaplica św. Jerzego, pełniąca rolę szpitala dla dotkniętych czarną ospą (morbus niger) lub inną straszliwą zarazą dziesiątkującą mieszkańców miasta. Tuż obok niej rozciągał się cmentarz, na którym grzebano nie tylko ofiary epidemii, ale również biedaków. Wszystko wskazuje na to, że użytkowany był aż do połowy dziewiętnastego wieku tj. do chwili powstania cmentarza przy ul. Lipowej. Po zachodniej stronie Wzgórza św. Jerzego swoje miejsce wiecznego spoczynku znalazło 119. żołnierzy Wielkiej Armii. Wszyscy zmarli w szczecineckim lazarecie w okresie od grudnia 1812 r. do lutego 1813 roku. Dzisiaj miejsce ich pochówku upamiętnia rzeźba dłuta Zygmunta Wujka. Jerzy Gasiul

foto:Jerzy Gasiul

Nekropolia na siedmiu wzgórzach


Szczecineckie obchody Światowego Dnia Walki z Cukrzycą

Leczymy otyłość

Cukrzyca jest jedną z najbardziej podstępnych chorób. O tym, że na nią cierpimy, dowiadujemy się zwykle zbyt późno, kiedy jej stadium jest już bardzo zaawansowane, ponieważ dopiero wtedy zaczynają pojawiać się objawy. Cukrzyca jest trzecią (zaraz za chorobami serca i nowotworami) przyczyną zgonów w Polsce. Choroba rozwija się w wyniku niedoboru insuliny w organizmie, która ma znaczący wpływ na prawidłowy przebieg procesów przemiany materii zachodzących u człowieka, ponieważ bierze ona udział w ich regulacji. Nieleczona może być przyczyną wielu kolejnych chorób, takich jak miażdżyca, udar mózgu, zwał serca czy ślepota, spowodowana uszkodzeniem siatkówki oka. Dlatego tak ważne jest organizowanie różnego typu spotkań, mających na celu podniesienie świadomości społeczeństwa odnośnie tej niebezpiecznej choroby. Co roku, 14 października obchodzony jest Światowy Dzień Walki z Cukrzycą, który organizowany jest przez Międzynarodową Federację ds. Cukrzycy przy wsparciu Światowej Organizacji Zdrowia. Akcja ta ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa odnośnie objawów, przyczyn, sposobów leczenia oraz powikłań związanych z cukrzycą. Członkowie Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Szczecinku w tym roku obchodzili ten dzień 22 października. Spotkanie odbyło się w sali kameralnej byłego ośrodka kultury przy ul. 9 Maja. Tegoroczna akcja odbyła się pod hasłem „Leczymy otyłość”. W uroczystości uczestniczył m. in. prezes szczecineckiego koła PSD Tadeusz Błaszczak, starosta Krzysztof Lis,przedstawicielka Urzędu Miasta Beata Kowal oraz doktor nauk medycznych Wiesław Ratajski. Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w kościele pw. NNMP, następnie wszyscy zaproszeni udali się do sali kameralnej dawnego SZOK - u. Licznie przybyli goście mogli podczas spotkania bezpłatnie wykonać badania specjalistyczne. W tym celu otwarte zostały dwa stanowiska, gdzie wszystkie chętne osoby mogły nieodpłatnie wykonać takie badania, jak mierzenie poziomu cholesterolu czy poziomu cukru we krwi. Głównym tematem wy-

Wyróżnienie za długoletnią i wytrwałą walkę z cukrzycą oraz ofiarną pracę w Zarządzie Oddziału otrzymały Maria Mechel Kot oraz Irena Mielnikowska. stąpień było podkreślenie znaczącej roli badań profilaktycznych oraz stosowania odpowiedniej diety w skutecznej walce z chorobą. Uroczystość rozpoczęło przemówienie Tadeusza Błaszczaka, prezesa szczecineckiego koła PSD. - Cukrzyca jest plagą XX wieku. Ludzi zmagających się z tą chorobą co roku przybywa. Obecnie chorych na cukrzycę jest prawie 200 mln. W Polsce ilość chorych szacuje się na ok. 2,5 mln, a liczba ta ciągle nie ubłagalnie rośnie. Statystyki te są jednak zaniżone, ponieważ ludzie często nie zdają sobie sprawy, że są chorzy. Jedynie wczesne wykrycie i leczenie choroby daje szansę na normalne życie. My staramy się z nią walczyć oraz podnosić świadomość społeczeństwa poprzez organizowanie spotkań z lekarzami, propagowanie zdrowego stylu życia oraz informowanie i alarmowanie o konieczności kontrolowania swojego stanu zdrowia - mówi Tadeusz Błaszczak. Zebrani goście mogli również wysłuchać wystąpienia Wiesława Ratajskiego, doktora nauk medycznych, który wypowiadał się na temat przyczyn choroby, etapów jej rozwoju oraz sposobów zarówno leczenia, jak i zapobiegania. Podkreślał również ogromną rolę profilaktyki oraz systematycznych badań i nieustannym kontrolowaniu stanu swojego zdrowia w walce z tym schorzeniem, określanym przez

Nie bierz życia zbyt serio - ale czyń zawsze najlepszy użytek z tego, co posiadasz. Robert Baden Powell

Nazywamy się ślepia - Wilcze Ślepia. Jesteśmy watahą w 13 Drużynie Harcerskiej „Czarne Wilki”,

w której jestem zastępowym. Zbiórki prowadzę od niedawna, ale wiele zdążyłem się już nauczyć.

wielu jako „epidemię niezakaźną XX wieku”. - Ten, kto żyje dłużej z cukrzycą to ten, który więcej wie. Dlatego tak ważne jest, aby podnosić wiedzę i świadomość zarówno osób dotkniętych tą chorobą, jak i tych pozostających w kręgu podwyższonego ryzyka. Jeżeli wśród bliskich występowały bądź występują przypadki zachorowań na cukrzycę, to powinniśmy zachować czujność i pamiętać o konieczności przeprowadzania cyklicznych badań, aby nie dać się zaskoczyć chorobie. Cukrzycy również łatwiej zapobiec, kiedy przestrzegamy zasad zdrowego żywienia. Dieta osoby chorej na cukrzycę to dieta, której powinien przestrzegać każdy, niezależnie od tego, czy jest on dotknięty tą chorobą. Dzięki temu znacznie zmniejszymy ryzyko zachorowania nie tylko na cukrzycę, ale również na wiele innych schorzeń, nie pozostających bez wpływu na stan naszego serca czy naczyń krwionośnych - mówi Wiesław Ratajski. Podczas spotkania zasłużeni członkowie stowarzyszenia zostali także nagrodzeni odznaczeniami, które wręczył prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Szczecinku. Wyróżnienie za długoletnią i wytrwałą walkę z cukrzycą oraz ofiarną pracę w Zarządzie Oddziału otrzymały Maria Mechel Kot oraz Irena Mielnikowska. (mg)

Myślę, że posiadanie własnego zastępu uczy przede wszystkim odpowiedzialności. Gdy prowadzę zbiórki muszę myśleć o tym, aby nikogo nie zanudzić, a do tego trzeba się odpowiednio przygotować. Mając swój zastęp bardzo ważne jest bycie ciągle dostępnym dla swoich ludzi. Takie przypadki jak wyłączony telefon czy nieprzeczytany SMS nie mogą mieć w ogóle miejsca. Jako zastępowy powinienem zadbać o sprawne przekazywanie informacji. Nie mogą się tu pojawić jakieś niejasności czy niedociągnięcia. Moim zdaniem bycie liderem dla grupy ludzi to coś wspaniałego. Można ich nauczyć czegoś przydatnego zarówno w życiu prywatnym, jak i harcerskim. I przekazać to w najróżniejszy sposób. To w pewnym stopniu pomoc w wychowaniu tych młodych osób na dobrych, bezinteresownych i chętnych do pomocy ludzi. Jestem świadomy tego, że na pewno pojawią się jakieś problemy, ale muszę pamiętać by nigdy się nie poddawać. Jestem pewien, że gdy tylko „się przewrócę” będę miał siłę „wstać” i prowadzić dalej swój zastęp, swoją watahę. dh Hubert Bochenek zastępowy zastępu „Wilcze Ślepia”

Justyna S., która - jak wnioskuję z treści listu - jest mamą gimnazjalistki pyta, czy programy lektur szkolnych rządzą się całkowitą dowolnością? Jakiś czas temu już o tym pisałem, ale jeżeli taka wola, chętnie powrócę do tematu. Tak, można powiedzieć, że w pewnym sensie nauczyciele poloniści sami mogą dobierać roczny zestaw lektur dla uczniów, z którymi pracują. W pewnym sensie, ponieważ istnieje tzw. podstawa programowa, czyli wykaz kilkunastu lektur szkolnych spośród których można je wybierać. Choć zgoda, są też pewne kanony lekturowe i ogólnie przyjęte zasady, jak choćby ta, że uczniowie starszych klas szkoły podstawowej powinni raczej omówić W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza. Dotyczy to zwykle pięciu, sześciu lektur obowiązkowych omawianych na lekcjach języka polskiego w danym roku szkolnym. Natomiast gdy chodzi o lektury uzupełniające czy zalecane - tu już możemy mówić o całkowitej dowolności. Zazwyczaj wybierają je nauczyciele ze swoimi uczniami. A zatem wracając do Pani listu, może tak być, że w równoległych klasach tej samej szkoły uczniowie realizują zupełnie inne zestawy lektur. Powiedziałbym nawet, że powinno tak być. Nie mam nic przeciwko wszelkiego rodzaju zbieractwu, zwłaszcza gdy dla wielu staje się to koniecznością i być może sposobem na jako taką egzystencję - mówi Czytelniczka z Koszalińskiej. - Ale z drugiej strony nie godzę się na to, by już od wczesnych godzin porannych budził mnie przeraźliwy jazgot rozdeptywanych puszek po piwie, wyszukiwanych wcześniej przez zbieraczy w osiedlowym pojemniku na śmieci, który jak na nieszczęście mam niedaleko swoich parterowych okien. Ani to przyjemne, a do tego denerwujące i stresujące. Jeżeli już, to niechby to robili później. Ano niechby! Nie jest to oczywiście regułą, ale trudno nie zgodzić się z sugestią Jerzego W., że w niektórych szkołach dzieci uczą się w źle oświetlonych salach. W okresie jesienno-zimowym ma to jakby dodatkowe znaczenia, a raczej - konsekwencje. To oczywiste, że właściwe oświetlenie jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży. Tymczasem kilka miesięcy w roku spędzają one jakiś czas w pomieszczeniach nierzadko oświetlanych przez jaskrawe, brzęczące i migające jarzeniówki, świecące do tego zimnym, bladym światłem. Często oprawy świetlówek pozbawione są rastrów rozpraszających źródła światła, błędem jest także to, że w salach dydaktycznych brakuje specjalnego doświetlenia tablicy. W efekcie, jak zauważa Jerzy W., dzieci po powrocie do domu często bywają rozdrażnione, narzekają na zmęczenie, bóle głowy i oczu. Zdaniem naszej stałej Czytelniczki, Ewy D., służby porządkowe powinny częściej po-

jawiać się w parku miejskim, bowiem w jego centralnej części w okolicach nowego pomostu przy ogólniaku nie jest najbezpieczniej. Już od wczesnego zmroku gromadzą się tam zakapturzeni młodzieńcy, zazwyczaj strumieniami leje się piwo, a wulgarnego słownictwa nie sposób nawet przytaczać. Początkowe słowne utarczki często zamieniają się w bójki, zaczepiani są przypadkowi przechodnie, dochodzi do prób wymuszania pieniędzy. Fakt, może nie jest to regułą, dodaje Czytelniczka, ale spacerując codziennie parkiem z kijkami nordic walking już nie raz szerokim łukiem omijałam to podejrzane towarzystwo. Z uwagą wczytałem się w treść interesującego listu Kazimierza S., który słusznie powątpiewa w zasadność nazywania kamiennej wieży nad Trzesieckiem „widokową” i do tego - Przemysława. Słusznie, ponieważ fakty historyczne przeczą zarówno jednemu, jak i drugiemu. Po pierwsze, wieżę zbudowano w 1910 roku, realizując tym samym germański nacjonalistyczny pomysł upamiętnienia rządów „żelaznego” kanclerza Otto von Bismarcka budową 400 kamiennych wież w Niemczech, a także w byłych niemieckich koloniach. Więcej niż połowę tych wież zbudowano, w tym także tę naszą, szczecinecką. A co do jej podstawowej funkcji, po prostu - w ogniowej czaszy umieszczonej na szczycie zwykle w dniu urodzin kanclerza rozpalano ogień, rytualnie czcząc jego pamięć. Daleko jej zatem było do, powiedzmy, widokowości. Po wtóre, w latach 50-tych ubiegłego wieku próbowano zmienić jej nazwę na Przemysława(?), co przyniosło mniej więcej taki sam efekt, jak próba nazywania Niezdobnej (formalnie do 1949 roku Nisedop-Fluss - dop. mój) Nizicą, a więc - nijaki. Pozdrawiam Pana serdecznie! Zaś co do kolejnej poruszonej w liście kwestii, patronki I Liceum Ogólnokształcącego, księżnej Elżbiety, żony Bogusława V najstarszego syna założyciela miasta Warcisława IV - istotnie, w swoich zamysłach wydawniczych planuję napisać monograficzną książkę, poświęconą córce Kazimierza Wielkiego, uwiecznionej także w kilku szczecineckich legendach. Sądzę, że jest na to szansa, może już w przyszłym roku. W jednym ze śródmiejskich sklepów kupowałem żonie papierosy - poinformował nas Czytelnik - poprosiłem o bardzo słabe, czyli super lights, marki nie podaję, bo papierosów na pewno nie reklamujecie. Dopowiem, że sam nie palę i nie bardzo się na tych oznakowaniach wyznaję. Nie kupiłem, ponieważ sprzedawczyni nie wiedziała o co chodzi, stwierdziwszy, że nie musi wiedzieć, bo też nie pali. Uważam, że to nie w porządku. Gdyby bowiem przyjąć taką filozofię handlowania - abstynentka sprzedająca na stoisku monopolowym też nie byłaby zainteresowana ewentualnym doradzeniem co do wyboru wina półsłodkiego, zdrowy farmaceuta mógłby nie mieć rozeznania w wyborze leków na przeziębienie, a sprzedająca w mięsnym wegetarianka nie rozróżniałaby wołowiny od wieprzowiny. Rzeczywiście, ciekawa to konstatacja, co by nie mówić. (ur)


ZE ZBIORÓW MUZEUM REGIONALNEGO

Szczecinek na starych zdjęciach (62)

foto:Jerzy Gasiul

Święta Anna Samotrzeć

foto:Jerzy Dudź

Od najdawniejszych czasów na podmokłej łące rozpościerającej się wzdłuż ul. Słowiańskiej, a dokładniej pomiędzy skrzyżowaniem dz. ul. dr Matusewicz (do 1989 r. Wasilewskiej) a ul. Pomorską, rosły co najwyżej dorodne krzaki i sporej wielkości samosiejki. W połowie lat trzydziestych, kiedy na mapie miasta pojawiała się dz. ul. Słowiańska (wtedy Deutschestrasse), zamierzano w tym miejscu postawić bloki mieszkalne - takie same jak istniejące do dzisiaj po drugiej stronie ulicy. Projekt, który powstawał w berlińskim burze projektów nie został zrealizowany - wybuchła wojna. Po 1945 roku jedynym obiektem, jaki w tym miejscu istniał, był drewniany, pomalowany na zielony kolor, kiosk spożywczy. Stał przed skrzyżowaniem z ul. Pomorską. Tuż za nim kończył się tor przeszkód, na którym ćwiczyli stacjonujący w tutejszych koszarach Rosjanie. Gwoli ścisłości dodajmy, że w skład toru wchodziły drewniane obiekty, a jego początek, czyli linia startu znajdowała się w pobliżu skrzyżowaniu z ul. Armii Krajowej. Już w latach siedemdziesiątych na narożnej działce pomiędzy ul. Pomorską a Słowiańską wybudowano pięciokondygnacyjny blok - tzw. Dom Młodego Robotnika. Budynek okazał się pechowy. Już po kilku latach zaczęły pękać ściany i stropy. Budynek próbowano ratować montując na każdej kondygnacji stalowe ściągi. Nie dało to jednak spodziewanych efektów. Zabieg powtórzono w latach osiemdziesiątych. Ostatecznie w kwietniu 2010 r. DMR rozebrano. W miejscu dzisiejszego kościoła pw. św. Krzysztofa od lat sześćdziesiątych istniał plac zabaw. Najprawdopodobniej urządzono go podczas któregoś czynu społecznego. Wiosną jego znaczna część stale zalewała woda. Po utworzeniu w 2001 roku parafii pw. św. Krzysztofa, Rada Miasta teren ten za symboliczną złotówkę przelazła nowo utworzonej parafii. Prace przy budowie kościoła na byłym placu zabaw rozpoczęły się w 2006 roku. Ponieważ w tym miejscu zalegają nienośne grunty, budowanie zaczęto od bardzo kosztownego palowania. Po czterech latach, mimo że do zakończenia budowy jeszcze daleko, kościół jest już użytkowany. Zdjęcie archiwalne pochodzi z lat dziewięćdziesiątych XX w. W tle widać nieistniejący już dzisiaj DMR. (jg)

dziś całkowicie wyszedł z użycia i jest niezrozumiały. A znaczy on tyle co w towarzystwie dwóch, czyli w trzy osoby. W tym wypadku św. Anna razem z dwoma innymi osobami tj. ze swoją córką Maryją, a zarazem matką Jezusa i samym Jezusem. W zbiorach muzeum w Szczecinku znajduje się właśnie rzeźba św. Anny Samotrzeć, wykonana około 1510 roku na Śląsku. Została przekazana nam przez parafię Świętego Ducha w Szczecinku w czerwcu 1993 r. razem z innymi obiektami po śmierci o. Józefa Romana redemptorysty, który kolekcjonował sztukę sakralną. Płaskorzeźba wykonana jest z dębu, wydrążona z tyłu, a więc będąca zapewne częścią ołtarza szafiastego. Św. Anna ukazana jest w pozycji siedzącej (na ławie?). Na głowie święta ma typową dla średniowiecza chustę a na szyi podwijkę. Szaty są mocno drapowane z ostrymi długimi zgięciami na fałdach, zawiniętymi muszlowato u dołu. Małego Jezusa, św. Anna trzyma w prawym ręku, nieco powyżej kolan. Po lewej stronie św. Anny, wyraźnie pomniejszona postać młodziutkiej Maryi - jej córki i Matki Jezusa. Klęczy Ona ze złożonymi rękami i adoruje Boskiego Syna, któremu chwilę wcześniej podała jabłko - symbol przyszłej męki i odkupienia za grzech pierwszych rodziców. Takie przedstawienie św. Anny, Maryi i Jezusa podkreśla rolę Anny i niejako przyznaje jej znaczące miejsce w Dziele Odkupienia. Stan zachowania rzeźby jest zły. Drewno w wielu miejscach jest popękane i posiada ubytki. Prawie

zupełnemu zniszczeniu uległa pokrywająca rzeźbę polichromia, jej nikłe resztki zachowały się na twarzach Anny, Maryi i Jezusa oraz we wgłębieniach fałd. Rzeźba powstała zapewne w którymś ze śląskich warsztatów rzeźbiarskich. Zdają się na to wskazywać sposób opracowania szat np. podwijka wokół głowy, zawinięta konchowo suknia Maryi u dołu, a przede wszystkim sama kompozycja przedstawienia. W średniowiecznej Polsce temat św. Anny Samotrzeć był dość popularny, by wspomnieć takie dzieła jak z klasztoru bernardynów w Krakowie przypisywane W. Stwoszowi, z Tarnowa, czy Strzegomia na Śląsku. Za najwybitniejsze dzieło uchodzi obraz Leonarda da Vinci. Dziś „Św. Anna Samotrzeć jest w sztuce chyba całkowicie nieobecna. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku

REKLAMA

Zdarza się czasem, że historyk sztuki, czy muzealnik ma kłopoty z identyfikacją jakiegoś zabytku. W tym wypadku o żadnych wątpliwościach nie powinno być mowy. Płaskorzeźba siedzącej matrony, trzymającej na prawym ręku dziecko i klęcząca przy niej z lewej strony pomniejszona młoda kobieta - to z pewnością św. Anna Samotrzeć. Na przełomie XV i XVI wieku, szczególnie na Śląsku było to bardzo popularne przedstawienie św. Anny w otoczeniu Maryi i Jezusa. Kult św. Anny rozwinął się na wschodzie, skąd przybył do Europy w okresie wypraw krzyżowych, by w XIII i XIV wieku stać się bardzo popularnym. Swoje apogeum osiągnął po 1474 roku, gdy święta umieszczona została w mszale rzymskim. Bodaj największym kultem św. Anna cieszyła się na Śląsku, gdzie doliczono się ponad 50 kościołów i kaplic mających ją za patronkę. Zawdzięczać to należy bp. Janowi Turzo, za którego rządów synod wrocławski w latach 1509 i 1510 postanowił wprowadzić święto św. Anny i Niepokalanego Poczęcia NMP na terenie całej diecezji wrocławskiej. Na Pomorzu Zachodnim święta była z pewnością mniej popularna, co nie znaczy zupełnie nieznana. W szczecineckim kościele parafialnym św. Mikołaja w XVI w. znajdował się ołtarz św. Anny. Późnogotycka płaskorzeźba św. Anny Samotrzeć znajdowała się do niedawna w kościele w Jarszewie koło Kamienia Pomorskiego, by wymienić tylko kilka przykładów. Liczebnik staropolski „samotrzeć”

foto:Jerzy Gasiul

Dębowa płaskorzeźba św. Anny Samotrzeć


REKLAMA


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Katarzyna - ur. 23.10- 2560 g - 52 g.

Nikola - ur. 16.10 - 2650 g - 51 cm.

Klaudia - ur. 25.10 -3500 g - 59 cm.

Sebastian - ur. 20.10 - 3660 g - 56 cm.

Lena - ur. 25.10 - 3530 g - 54 cm.

Maja- ur. 26.10 - 3240 g - 56 cm.

Michał - ur 25.10 - 4530 g - 62 cm.

Franciszek - ur. 24.10 - 4040 g - 59 cm.


Sprzedam • ZIEMNIAKI jadalne, smaczne, tanio. Dowóz do klienta gratis. Tel. 516 291 331 lub 692 189 903. • WÓZEK głęboko-spacerowy, pomarańczowo zielony, za rozsądną cenę. Tel. 782 575 120. • PIECYK gazowy ogrzewający z potrójnym katalizatorem, oraz dużą butlę gazową. Stan idealny. Tel. 604 786 212. • ZIEMNIAKI jadalne, ilość min. 50 kg z dowozem. Tel. 795 194 556. • TV LG 32 cale, LCD, płaski. Tel. 728 637 371. • WYPOSAŻENIE sklepu. Tel. 661 732 085. • WYPRAWIONE skóry, rudy lis, 4 szt, 50 zł/szt., dywan wełniany 2x3 m, 150 zł. Tel. 694 156 208. • LAPTOPA tanio Acer 1.6 GHz, 1,5 dysk 100 mb, torba gratis. Tel. 606 385 675.

• NOWA nieużywana zamrażarka, na gwarancji, 700 zł. Tel. 794 645 482.

własn. 2 p., IVp., 46 m2 , sprzedam lub zamienię na 3p. w Szczecinku. Tel. 609 587 184.

• ZIEMNIAKI worek 25 kg-10 zł.obowiązuje zasada im więcej tym taniej. Tel. 783 157 325.

• PIĘKNA działka, pełne uzbrojenie, woda, gaz, prąd, kanaliza w drodze, Trzesieka, 1215 m2, 125000 zł Tel. 600 032 850.

• OKNA pcv z demontażu. od 100 zł różne wymiary, możliwy dowóz. Tel. 601 220 617. • KOSIARKA żyłkowa stihl. Tel. 600 193 138. • OPONY 15 cali, 6 szt, 200zł, 14 cali 6 szt. 150 zł, rower damka 150 zł, reklamy świetlne 50 zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540.

• MIESZKANIE własnościowe spółdzielcze 2p, IVp, 37 m2. kuchnia, łazienka po remoncie. Tel. 502 478 524. • MIESZKANIE 3p, Ip, os. Zachód, 65m2, łazienka i wc osobno, blok ocieplony. Tel. 94 372 54 85 lub 662 303 950.

Kupię

• MIESZKANIE 72 m2, 3p, centrum, poddasze. Tel. 782 575 120.

• POMPĘ z silnikiem jednofazowym do sprężarki, zbiornik 50l. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540.

• DZIAŁKI budowlane, ul. Boczna, 1100 m2, Szczecinek, 80 zł/m2. Tel. 669 104 715.

Nieruchomości • LUKSUSOWY dom na wsi, 12 km od Szczecinka,180 m2. Tel. 604 434 417.

• KAWALERKĘ 29 m2 IIp, po remoncie, okna PCV, glazura, nie wymaga wkładu finansowego, ul. Mierosławskiego. Tel. 666 963 377.

• GAZOWY piecyk ogrzewający z podwójnym katalizatorem razem z dużą butlą gazową, stan idealny. Tel. 604 786 212.

• DOM parter, 130m2, działka 450m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845.

• MIESZKANIE 65 m2 IIp 3p, nie wymaga wkładu finansowego, os. Zachód Tel. 604 394 168 lub 694 542 258.

• UBRANKA dla dziewczynki, b. ładne, 2-4 lata, kurteczki, płaszczyki, sukienki, itp. Tel. 511 807 856.

• MIESZKANIE 80 m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV lub zamienię na mniejsze. Tel. 696 905 632.

• KOMBINEZON oliwkowy, rozm. 86, firmy CCD. Tel. 511 807 856.

• MIESZKANIE ul. Armii Krajowej, 70 m2, 3 pok. , II p. po remoncie, 189 000 zł. Tel. 608 453 973

• DUŻY dom 270 m2, Żółtnica, działka 28 a, nadaje się do prowadzenia dział. gosp. np. agroturytyka lub na 2 rodziny, częściowo do remontu, 280000 zł. Tel. 697 023 919.

• KASKI na motor LS 2, rozmiar M i S, 200 zł. Sakwy tekstylne motodetail 2x15 L - 150 zł Tel. 725 036 000. • TORBA na oparcie do choppera, 100 zł. Tel. 725 036 000. • NOWA oryginalna odzież, proful allegro doris_ butik. Tel. 512 313 897. • WYPOSAŻENIE z likwidacji sklepów: regały, boksy i inne. Tel. 723 190 840 lub 660 519 650.

• DZIAŁKI budowlane 2500 m2, na wsi, droga asfaltowa, 400 m od lasu, 53000 zł. Tel. 691 976 366. • MIESZKANIE w Kołobrzegu, własn. 2 p, IV p. 46 m2, sprzedam lub zamienię. Tel. 609 587 184. • DZIAŁKA budowlana 999 m2, atrakcyjnie położona Sitno 3 km od Szczecinka, uzbrojona prąd, posiada budynek gospodarczy, ogrodzona. Tel. 502 191 207 • MIESZKANIE w Kołobrzegu,

KUPON WAŻNY DO 09 LISTOPADA

• DZIAŁKA budowlana, 2122 m2, Borne Sulinowo. Tel. 723 587 364. • MIESZKANIE 38m2, 2p, aneks kuchenny, okna pcv, gładzie, panele, łazienka po remoncie, wysoki parter, ul. Mierosławskiego. Tel. 724 466 179. • MIESZKANIE 38 m2, wysoki parter, 2 p, po kapitalnym remoncie, ul. Mierosławskiego 6, 115 000 zł Tel. 94 372 40 34 • MIESZKANIE 63m2, IVp, 3p, os. Piłsudskiego lub zamienię na większe. Tel. 604 566 432.

• MIESZKANIE do remontu, IIp, 2p, c.o. Tel. 798 583 353.

• GARAŻ ul. 1 Maja (koło Straży Pożarnej) na pół lub rok czasu. Tel. 506 616 251 lub +44 75 96 867 156.

• GOSPODARSTWO na wsi, 2,5ha, las, wodociąg, jeziora, kombajn dominator claas. Tel. 692 150 828.

• GARAŻ, tanio, ul. Winniczna. Tel. 692 526 663.

• DZIAŁKA budowlana z dostępem do jeziora, ul. Rybacka 10,25 ha, 222 zł/m2. Tel. 694 886 720.

• GARAŻ os. Zachód, bezpiecznie położony, energia elektryczna Tel. 502 542 191.

• LOKAL użytkowy 35 m2, na sklep lub usługi. Tel. 661 732 085.

• KAWALERKA 20 m2, po remoncie, niskie opłaty miesięczne. Tel. 514 042 882.

• DOM 78 m2, działka z ogrodem 705 m2, ul. Derdowskiego, 260000 zł. Tel. 692 499 837. • LOKAL handlowo-użytkowy, pl. Wolności 33 m2. Tel. 502 566 109. • TANIO mieszkanie w Bornym Sulinowie , 93m2, 4 p, Ip, 1720 zł/m2, e-mail: bomak7a@ wp.pl. Tel. 727 285 082. • MIESZKANIE 3p, 54m2, w centrum, po remoncie, niedrogo. Tel. 606 199 559. • DZIAŁKĘ ogrodowo rekreacyjną przy ulicy Rybackiej, 1200 zł. Tel. 607 876 949. • MIESZKANIE 42m2 w Wierzchowie 2p, kuchnia, łazienka 1p, Tel. 721 341 777. • GARAŻ os. Zachód, światło, kanał, metalowe drzwi. Tel. 692 172 074.

Do wynajęcia mam • LOKAL użytkowy ul. Wyszyńskiego59, całkowita 43 m2, sala sprzedaży 25m2, zaplecze 17m2 + toaleta. Tel. 695 662 970 • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. • KAWALERKĘ umeblowaną, centrum miasta. Niski czynsz. Tel. 693 976 361 • MIESZKANIE 3p, IIIp, częściowo umeblowane, od listopada. Tel. 794 193 866.

• MIESZKANIE 3p, 47m2, IVp, centrum, umeblowane, wyposażenie AGD, 900 zł (600 zł wynajem, 300 czynsz+opłaty), kaucja 1200 zł. Tel. 517 411 397 (w godz. 18-20) • MIESZKANIE 4p, os. Zachód, 600 zł+ czynsz. Tel. 793 137 516. • KAWALERKA do wynajęcia. Umeblowana. Tel. 664 426 880 po godz. 19.00 • GARAŻ bezpiecznie położony, energia elektryczna os. Zachód. Tel. 502 542 191. • POKÓJ mężczyźnie. Tel. 94 374 51 29.

Do wynajęcia szukam • GARAŻU na dłuższy okres z energią elektryczną, ul. Słowiańska lub Narutowicza, możliwość zapłaty za pół roku z góry. Tel. 507 339 872 lub 508 961 371.

Zamienię • MIESZKANIE 72m2, 3p, poddasze, centrum na mniejsze do Ip. Tel. 783 422 140. • MIESZKANIE własnościowe, parter, 40 m2 2p, na większe do Ip. Tel. 781 258 777.

Auto - moto • RENAULT laguna kombi, poj. 1800, benzyna, 1997r., stan db., zadbany. Tel. 692 120 390 • PRZYCZEPA campingowa TEC KING 390T 1990 zarejestrowana, opłacona, 4 os.


• USŁUGI hydrauliczne c.o. wodkan, gazowe, montaż piecyków, wodomierzy. Tel. 606 897 641.

• SKODA fabia 2005r, benzyna, 40000 km. Tel. 607 166 667.

• PSYCHMED Pomoc Psychologiczna, Mediacje, Szkolenia, Fototerapia. Agata Stachura. Tel. 723 340 777.

• KOŁA kompletne do toyota yaris 175/70/13. Tel.602 572 680. • SILNIK ford transit 2.4 TDDI, 125km 2000-2006 r., sprawdzony, 3500 zł. Tel. 723 261 149. • SILNIK ford transit 2.4TDDI,125km, silnik sprawdzony 3000 zł. Tel. 692 491 083. • OPONY zimowe, stan bdb., 4 szt, 195x65x15. Tel. 692 120 390. • OPONY opony zimowe, 155 R13, Tel. 600 193 138.

Różne • ODDAM ziemię po niwelacji terenu, os. Marcelin. Tel. 509 214 515. • ODDAM ubranka do oddania dużo ubranek dla chłopca od 3-go miesiąca wzwyż . Tel. 781 786 736.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkaplandka. Tel. 608 809 335. • ELEWACJE, ocieplenia, ogrodzenia, brukarstwo, wykończenia wnętrz od A do Z. Bud-Garden. Tel. 600 983 316.

• GLAZURA, gładzie, regipsy, malowanie, panele, tapety solidnie i fachowo Tel. 506 736 934. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • HYDRAULIKA, ogrzewanie, kanaliza, woda, gazuprawnienia. Tel. 603 645 157. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł każde, naprawy samochodów osobowych i dostawczych, wymiana opon, opony używane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570.

• NAUCZYCIEL języka niemieckiego udzieli korepetycji, przygotowanie do egzaminu gimnazjalnego i maturalnego. Tel. 693 895 556. REKLAMA

• OPONY zimowe Dębica 175/70/r13 4 szt. Tel. 506 616 251, +44 75 96 867 156.

• J.POLSKI: nauczycielkapracedomowe, sprawdziany, zaległości, test w VI kl.; terapia dysleksji; jednorazowo lub systematycznie. Tel. 791 740 205.

• PRZYGOTOWANIE do testów i matury, analiza lektur i wierszy. Tel.880 332 998. • KOREPETYCJE - nauka FIZYKI drogą do sukcesu zawodowego, wsparte technologią komp. Tel. 510 595 134. • KOREPETYCJE z matematyki. Tel. 723 909 516.

Praca • KIEROWCA kat B podejmie pracę jako przedstawiciel handlowy, magazynier, pracownik produkcji. Tel. 692 239 068 • AGENCJA ochrony zatrudni osoby do ochrony sklepu na terenie Szczecinka. Tel. 600 203 997 REKLAMA

• WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641.

• MATEMATYKA - korepetycje szkoła podstawowa gimnazjum. Tel. 889 272 610

• ZATRUDNIĘ nianię do 14-mies. dziewczynki. Opieka 7.3016 w naszym mieszkaniu. Tel. 600 029 521.

• PRANIE dywanów, tapicerki meblowej i samochodowej Tel.503 421 966 lub 94 372 36 47. • RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku Tel. 604366041.

REKLAMA

• DO RENAULT znakomite, niezawodne cewki zapłonowe firmy denso- japońskie, pojedyńcze cewki francuskiesagem. Tel. 604 786 212.

• ZESPÓŁ muzyczny AS. Oprawa imprez okolicznościowych, wesel, zabaw itp. Gramy co zechcesz i przede wszystkim - tanio! Dobra zabawa gwarantowana. Tel. 721 323 908.

Nauka

• INSTALACJE elektryczne mieszkaniowe. Montaż, naprawa, konserwacja. Tanio, szybko, solidnie Tel. 502 249 421. • SZKOŁA Muzyki Rozrywkowej dla dzieci, młodzieży, dorosłych.

REKLAMA

• ZETOR 4712 1973 r. w bdb. stanie. Tel. 608 070 467.

• BUDOWA i remonty domów, mieszkań, łazienek, cyklinowanie podłóg. Tel. 692 120 390.

Nauka gry na gitarze, keyboard, saksofonie. Tel. 505 737 714.

REKLAMA

• RENAULT master 2,5 tdi, 2002r, wspomaganie, abs, elektr. szyby, klima, hak, ogrzew. webasto, 23000 zł. Tel. 500 286 942 lub 727 611 721.

• WYNAJEM dźwigu, star 66, 6,3t. Tel. 798 583 282.

REKLAMA

lodówka gazowo elektryczna, kuchenka gazowa, ogrzewanie, łazienka. Tel. 695 662 970.

AMALKER


REKLAMA

AMALKER

, 605 288 141

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

REKLAMA

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

REKLAMA REKLAMA

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

KR;R=;AF=C&[ge

REKLAMA

Dopisz swoją usługę!


zp@temat.net

Koszalińska Klasa Okręgowa XII kolejka: Wielim - Głaz Tychowo 4:0 (2:0). Gole strzelili: Kucharczyk, Adamowicz, Kaszczyc, Spryszyński. Przewaga Wielimia wyraźna. Goście od 20 minuty w 10-tkę. Dobry mecz młodych graczy Kucharczyka i Kaszczyca, a także Adamowicza. Rasel Dygowo - Darzbór 0:1 (0:0). Gol Marcin Kaszczyc. Darzbór przewyższał gospodarzy pod względem taktycznym. Kilka dogodnych okazji, z których wykorzystana została tylko jedna, ale za to na wagę 3 punktów. Olimp Złocieniec - Błonie Barwice 9:0. Wynik mówi sam za siebie. Zespół z Barwic poniżej dna piłkarskiego. W tabeli wciąż lideruje Wiekowianka Wiekowo 31 p. Darzbór awansował na 3 lokatę z 23 punktami. Wielim jest 11 punktów 14, Błonie na ostatnim 16 miejscu z zaledwie 3 punktami. Klasa Okręgowa gr. Południe X kolejka: Spójnia Świdwin - Pionier 95 Borne Sulinowo 5:4 (4:1). Gole dla Pioniera: Tederko 3 i Kaczmarek 1. Dziwny mecz, w którym goście przegrywali już 1:5 i gonili, gonili, ale nie dogonili. Pionier miał aż 3 rzuty karne (w tym dwa wykorzystane) i od 27 minuty grał w 10tkę. Drzewiarz Świerczyna - Wiarus Żółtnica 2:0. Z przebiegu gry najsprawiedliwszy byłby remis, ale wygrywa ten, kto trafi do „siatki”, a to dwa razy zrobili gospodarze. W tabeli Wiarus z 14 punktami jest 8, a Pionier 95 z 13 punktami na 9 pozycji. Klasa A IX kolejka: Błękitni-Wektra Szczecinek - Sokół Spore 1:0 (1:0). Gola strzelił Bartosz Apanel. Niezłe szybkie spotkanie. Dużo zaciętej, nieustępliwej walki z obu stron. Drużyna ze Szczecinka przewodzi ligowej

tabeli z dorobkiem 20 punktów. Liga Wojewódzka Juniorów XII kolejka: Drużyny juniorów Akademii Piłkarskiej zagrały tym razem w Koszalinie z drużynami tamtejszej Gwardii. Niestety oba nasze zespoły przegrały swoje mecze. Zwłaszcza przykrej porażki doznali juniorzy starsi, którzy ulegli Gwardii wysoko 0:6. Lepiej zagrali juniorzy młodsi, którzy przegrali 2:3, a decydującego gola stracili po strzale samobójczym. Gole dla Akademii: Łukasz Apanel i Kamil Klohes. W tabelach: juniorzy starsi na 8 miejscu z 17 punktami w dorobku, juniorzy młodsi lokata przedostatnia 15 z 3 punktami na koncie. Wojewódzka Liga Trampkarzy IX kolejka: Trampkarze Akademii Piłkarskiej swoje mecze rozegrały w Kołobrzegu z drużynami Kotwicy. Dziewiąty już mecz bez porażki (6 zwycięstw, 3 remisy) rozegrali trampkarze starsi (rocz. 1997). Podopieczni trenera M. Ponichtery zremisowali z Kotwicą 2:2, a oba gole dla Akademii strzelił Mateusz Góra. Znacznie gorzej powiodło się trampkarzom młodszym (rocz. 1998) trener R. Glanc, którzy ulegli kołobrzeżanom 0:6. Trampkarze starsi z dorobkiem 21 punktów na 3 miejscu w tabeli, a trampkarze młodsi z 7 punktami na 11 miejscu. Liga Młodzików V kolejka: W tej kolejce I zespół Akademii (trener Siemaszko) pokonał u siebie Błękitnych Talisman Gonne Małe 5:2. Gole dla zwycięzców strzelili: Konrad Tutaj i Miłosz Sojka po 2 oraz Aleksy Kizielewicz 1. W rozegranym awansem meczu z tej kolejki II zespół Akademii (trener Adamowicz) przegrał u siebie z Irasem Czaplinek 1:5. (zp)

Dyskutowali o sporcie regionalnym W Szczecinie przy okazji międzynarodowego turnieju tenisowego, odbyło się spotkanie otwierające nowy sezon Forum Gryf, na którym dyskutowano o sporcie w regionie zachodniopomorskim. Uczestniczyli w nim dwaj przedstawiciele sportu z naszego miasta Józef Szpakowski i Marek Bogdanowicz. Oto co nam przekazali z tego spotkania. - Na spotkaniu zaprezentowano działania podejmowane przez Urząd Marszałkowski zmierzające do rozwoju sportu w regionie. I tak w ramach programu „Moje Boisko- Orlik 2012” w województwie powstało: w 2008 r. - 55 boisk, 2009 r.- 54 boiska, w 2010 r.- 45 boisk, do połowy września 2011 r. - 15 boisk. Łącznie w tych latach wybudowano 176 orlików za kwotę 56, 256 mln zł. Na Pomorzu Zachodnim jest największy w kraju odsetek gmin posiadających Orliki - 84%. Łącznie od początku programu do końca 2011 roku powstanie w województwie około 120 nowych obiektów sportowych, oprócz Orlików będą to min. hale sportowe w Rewalu, Łobzie, Lipianach, Re-

sku, kryte pływalnie w Goleniowie i Świdwinie, na łączną kwotę 124 mln zł. Podczas spotkania mówiono też dużo o wspieraniu rozwoju sportu w stolicy województwa Szczecinie. W drugiej części spotkania odbyła się dyskusja na tematw jaki sposób efektywnie wykorzystać infrastrukturę na terenie województwa, aby zarówno młodzież, jak i dorośli chętniej uprawiali sport oraz jakie warunki trzeba stworzyć (poza infrastrukturą), aby zachęcić społeczeństwo do aktywnego uprawiania sportu? W toku dyskusji wyłoniono następujące wnioski: 1. Położyć duży nacisk na rolę animatorów sportu, aby maksymalnie wykorzystać istniejącą infrastrukturę 2. Orliki powinny być otwarte cały dzień 3. Zapewnić bezpłatny dostęp do obiektów sportowych 4. Kształtować nawyki sportowe, które w przyszłości zaowocują większym popytem na płatne imprezy sportowe 5. Wprowadzić rowery miejskie na wzór Barcelony, więcej ścieżek rowerowych, stojaki rowerowe przy szkołach 6. Dofinansować zaniedbane boiska szkolne 7.

Drużyna ż powiatu i t szczecineckiego i ki Dwie szczecineckie hale, OSiR przy ulicy Wiatracznej i I Liceum Ogólnokształcącego, były miejscem rozegrania Turnieju Piłki Siatkowej dla radnych, członków zarządu i pracowników powiatów województwa zachodniopomorskiego. Był to jubileuszowy dziesiąty turniej, który przed laty zainicjował Wawrzyniec Romacki, ówczesny Przewodniczący Rady Powiatu Szczecineckiego. Turniej więc ma już swoją tradycję, niestety wciąż nie nabrał odpowiedniej rangi, o czym świadczy choćby fakt, że w jubileuszowym wzięły udział

reprezentacje tylko 5 powiatów, a w całym województwie mamy 3 powiaty grodzkie i 18 ziemskich. Szkoda więc, że w tak dużej liczbie powiatów turniej ten przechodzi bez większego echa. Być może nasi urzędnicy mają tyle pracy, że na sportową rozrywkę nie starcza już czasu. A szkoda. Tym większa pochwała dla tych co wystartowali. W turnieju szczecineckim grały mieszane (żeńsko-męskie) reprezentacje powiatów: białogardzkiego, goleniowskiego, kołobrzeskiego, szczecineckiego i świdwińskiego. Po ciekawej rywalizacji, w któ-

rej drużyny grały systemem każdy z każdym, zwycięsko z batalii wyszedł powiat białogardzki, a kolejne lokaty zajęły powiaty- kołobrzeski, szczecinecki, goleniowski i świdwiński. Oprócz pucharów dla trzech czołowych ekip przyznano też nagrody indywidualne. Najlepszą zawodniczką została Magdalena Tomczak-Szybisty (Szczecinek), najlepszym zawodnikiem uznano Tomasza Banacha (Goleniów), a najsympatyczniejszą siatkarką wybrano Katarzynę Topczewską (Kołobrzeg). (zp)

Koszykarze UKS Basket wygrali drugi mecz

foto:Zbigniew Ponichtera

Najmłodsi gracze ambitnie walczyli o każdy metr boiska.

Szczecinek trzeci w turnieju powiatów

Adrian Aftyka z numerem 10 zdobył najwięcej punktów dla Basketu. Dobrze spisują się w rozgrywkach Wojewódzkiej Ligi Juniorów w koszykówce młodzi gracze UKS Basket Szczecinek. W trzeciej kolejce odnieśli oni drugie zwycięstwo. Tym razem zawodnicy szczecineccy pokonali u siebie ekipę Kotwicy 50 Kołobrzeg 67:43 (20:11, 21:10, 13:18, 13:4). Od początku spotkania uwidoczniła się dość wyraźna przeOrganizować konkursy międzyszkolne dla wszystkich dzieci, nie tylko uprawiających sport 8. Popularyzacja mody na sport poprzez propagowanie lokalnych/dzielnicowych programów. Jeszcze lepsze wykorzystanie ogólnodostępnych parków do uprawiania różnych amatorskich dyscyplin sportu 9. Zachęcać dorosłych do uprawiania sportu poprzez organizowanie rywalizacji gmin, firm, instytucji 10. Organizowanie weekendowych Dni Otwartych w klubach sportowych 11. Opracowanie spójnego systemu promowania sportu. Dyskusję podsumowano stwierdzeniem: „Należy dążyć, aby sport już od początków edukacji kojarzył się z czymś pozytywnym. Bardzo ważny jest pozytywny przekaz i pozytywne emocje”. Planowany jest też program pilotażowy tzw. Białego Orlika, czyli nakładki na boiska, aby móc wykorzystać je zimą np. na potrzeby lodowiska. (zp)

waga miejscowych, która wzrastała z upływem każdej minuty. Po dwóch kwartach Basket wygrywał 41:21. Najsłabsza w wykonaniu graczy ze Szczecinka była trzecia kwarta, którą przegrali 13:18, lecz w czwartej wszystko wróciło do normy i wysokie zwycięstwo stało się faktem. - W meczu tym moi podopieczni zrealizowali przedmeczo-

we założenia, nie bali się akcji jeden na jeden i co ważne poprawili zdecydowanie skuteczność - powiedział po spotkaniu trener Basketu, Szymon Kiedel. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli: Adrian Aftyka 28, Przemek Kleśta 20, Jakub Kazoń 8. (zp)

REKLAMA

foto:Zbigniew Ponichtera

Piłkarskie rozgrywki ligowe

foto: Starostwo Powiatowe w Szczecinku

Sport

Zbigniew Ponichtera


REKLAMA

590net  

Lider jest tylko jeden Trwa odliczanie do wielkiej wycinki Trwa odliczanie do wielkiej wycinki Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego n...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you