Issuu on Google+

OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

REKLAMA

l]d&1,+/*)-/0$ cge&.(*-++,0+

Dwieście po mieście

REKLAMA

„To tylko kwestia czasu, gdy usłyszymy, şe ktoś tam zginął! To nie do pomyślenia, şeby nie było mocnych na takich idiotów, bo przecieş nie moşna ich inaczej nazwać. Jesteście ostatnią nadzieją. Nagłośnijcie ten temat, bo ktoś straci şycie!� To fragment listu, jaki dostaliśmy od naszej Czytelniczki, mieszkanki ulicy Myśliwskiej. Sprawa dotyczy wyczynów młodych i niedoświadczonych motocyklistów na świeşo wyremontowanym odcinku ulicy Polnej. „Co kilka dni, gdy zaczyna się robić szaro, pojawiają się motocykliści. Znaleźli sobie nowe miejsce do ścigania się. Najczęściej zdarza się to w weekendy. Motory słychać juş z daleka. Rozpędzają się do tak ogromnych prędkości, şe cięşko rozpoznać nawet kolor maszyny. Rozpoczynają zazwyczaj od strony osiedla Zachód i jadą w stronę stacji paliw przy ulicy Koszalińskiej. Po drodze mijają dwa skrzyşowania i kilka miejsc, gdzie bez trudu mogą natrafić na pieszych. Przy takiej prędkości przecieş nie ma szans na reakcję! To tylko kwestia czasu, gdy usłyszymy, şe ktoś tam zginął! To nie do pomyślenia, şeby nie było mocnych na takich idiotów, bo przecieş nie moşna ich inaczej nazwać. Zwłaszcza, şe pseudomotocykliści znajdują naśladowców. Często pojawiają się tam młodzi chłopcy na skuterach. To najlepszy dowód na to, şe ulica Polna stała się nowym miejscem do ścigania się. A przecieş mieszka tam coraz więcej ludzi. Bawi się teş coraz więcej dzieci. Nagłośnijcie ten temat, bo ktoś straci şycie!� Sprawę potwierdza nasz Czytelnik Michał, mieszkający przy ulicy Koszalińskiej: - Wycie silników słychać kaşdego dnia. Motocykle rozpędzają się do ogromnych prędkości. Skrzyşowanie z ulicą Myśliwską pokonują, mając, co najmniej 150-170 km/h na liczniku. Mieszkańcy wiedzą juş, şe muszą się rozglądać. Nie wiedzą tego jednak kierowcy, którzy przecinają ulicę Polną. Oby nie doszło do nieszczęścia, bo przy takich prędkościach kierowca moşe mieć powaşny problem z zauwaşeniem nadjeşdşającego z boku motocyklisty. O sprawie opisanej w liście poinformowaliśmy funkcjonariuszy Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku. - To bardzo niepokojący sygnał, dlatego sprawą zajmiemy się natychmiast - mówi mł. asp. Krzysztof Przyborowski, szef sekcji. - Nie mieliśmy wcześniej tego rodzaju informacji. Teraz dokładnie ją sprawdzimy. Jeszcze dziś poinstruuję naszych funkcjonariuszy, by częściej sprawdzali okolice ulicy Polnej. Przyjrzymy się takşe zapisowi monitoringu miejskiego z tej części miasta. Nie moşe dochodzić do przypadków ścigania się w mieście ani jazdy z taką prędkością. Nie pozwolimy na takie szaleństwa. Z podobnymi sytuacjami niejednokrotnie sobie juş radziliśmy. Tak będzie i tym razem. (mt)

"%:0Ä&#x17E;!4.!+!3!#*!0/*!:$­7 @ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E $OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4


Od niedzieli i od święta Mam wrażenie, że z Wielkiej Nocy ostatecznie w pamięci wielu pozostaje jedynie śmigus-dyngus. W bardzo dawnych czasach, w radiowej trójce, w programie rozrywkowym ITR - kto słuchał i nadal słucha tej stacji, ten wie o czym piszę - występował niezapomniany profesor mniemanologii stosowanej JT Stanisławski. Zazwyczaj pod koniec roku mówił o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, a wiosenną porą odwrotnie, o wyższości Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia. Jego umiejętności przekonywania były tak duże, że nawet najbardziej absurdalna czy abstrakcyjna hipoteza, w wyniku przeprowadzonego z dużą swadą wywodu, była udowodniona. Jak co roku po Wielkiej Nocy, a w szczególności po Wielkiej Sobocie - to dzień, w którym święcony jest pokarm - jestem pod dużym wrażeniem olbrzymiej ilości ludzi wchodzących i wychodzących z kościołów. Tak ,dobrze napisałem, wchodzących i wychodzących. Ośmielam się nawet powiedzieć, że znaczna część traktuje tego dnia kościół niczym miejsce piknikowe tyle, że przykryte dachem. Skąd to spostrzeżenie? Ano przed żadną, powtarzam, żadną nawet tą niedzielną „dziecięcą” Mszą św. w kościele nie ma tak swobodnej atmosfery by nie powiedzieć wrzawy, jak podczas święcenia jaj, kiełbasy i kromki chleba. Nie ma, bo w niedzielę przychodzą ci, którzy wiedzą, po co się wchodzi do kościoła. Patrząc z tej perspektywy, tegoroczna inicjatywa proboszcza kościoła pw. Miłosierdzia Bożego ,a także pw. św. Rozalii, aby święcenie zrobić nie w środku a pod murami świątyni, wydaje się nawet słuszna. Przy ul. Kołobrzeskiej tego dnia kościół był nawet zamknięty na kratę! Gdzieś poprzez kratę, w dali,na ołtarzu można było zobaczyć monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Może i dobrze. Po co piknikową atmosferę wprowadzać do wnętrza, skoro można zrobić to z powodzeniem na świeżym powietrzu w „sprzyjających okolicznościach przyrody”. Całe szczęście tego rodzaju innowacji nie było w pozostałych kościołach. Oznacza to, że są duchowni, którzy nie idą z duchem postępu. Dzięki nim, wszystko odbywa się zgodnie z polską tradycją. Chciałbym nieśmiało zauważyć, że tego rodzaju zwyczaj ma też swoje dodatnie strony. Jak by nie było, dla wielu jest to jedyny dzień w roku, w którym swoją obecnością zaszczycają kościelne mury. Potem kościół (pisany małą literą) jest już im do niczego nie potrzebny. Być może z tej przyczyny, wielu duszpasterzy próbuje ten dzień wykorzystać, wyjaśniając „jednodniowym” w kilku słowach istotę Wielkiej Soboty, a nawet nakłaniając do przypomnienia sobie z czasów pierwszej komunii św. tekstu modlitwy „Ojcze nasz” czy „Zdrowaś Maryja”. To jedyna chwila, która może być wykorzystana do ewangelizacji. Taka druga okazja może już za rok się już nie zdarzyć. Dlaczego ją marnować? Od razu wyjaśniam nie moim zadaniem jest pisanie moralitetu. Nikogo też nie osądzam. W życiu człowieka (jako istoty duchowej) główną rolę odgrywa czynnik duchowy. I takim czynnikiem jest kultura. Religia, czy ktoś to przyjmuje do wiadomości, czy też nie, stanowi składnik naszej kultury narodowej. Zatem i wielkanocne obrzędy są jej częścią. Wracając do wyższości świąt. Wszystko na to wskazuje, że Boże Narodzenie ma większą siłę przebicia. Jak na razie trudno nawet sobie wyobrazić kicającego po hipermarkecie zajączka z jajami - niespodziankami. Przyznać trzeba jest zupełnie inaczej na Boże Narodzenie. Tam już na miesiąc przed terminem w marketach pojawiają się mocno przerośnięte krasnale z czerwonymi szlafmycami, podszywającymi się pod świętego Mikołaja. Z głośników leci do utraty tchu „Jingle bells”. Migocą kolorowe światełka, wprowadzając mimo ponurej zimy, ciepłą przyjemną aurę. Choćby z tego powodu jest to święto o wiele bardziej atrakcyjne, niż Wielkanoc. Poza tym nie trzeba nawet wchodzić w niedogrzane mury kościołów i myśleć o wieczności. Jak wiadomo tego rodzaju postępowanie nie jest trendy i zalatuje naftaliną, by nie powiedzieć średniowieczem. Wystarczy wejść na pierwszy stopień i ruchome schody poniosą na najwyższe piętro, gdzie można doznać nawet zakupowej ekstazy. Że co? Że nie ma to nic wspólnego z duchowością? Bo właśnie tak trzeba. To przecież ma być świetna zabawa, a nie jakieś tam tradycyjne, polskie świętowanie. Mamy przecież XXI wiek. Obowiązuje polityczna poprawność, w myśl której światopogląd powinien być skryty pod koszulą lub w czterech ścianach mieszkania. Najwyższa pora iść z duchem postępu. I tak sobie myślę, że z tym duchem to chyba jednak przesadziłem. Jerzy Gasiul

Maciej Gaca:

Pod paragrafem *** Z nieznanych powodów, kierowany przez młodą kobietę volkswagen polo opuścił jezdnię, zjechał ze skarpy i uderzył w przydrożne drzewo. Do wypadku doszło w miniony czwartek (21.04) na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 11 z drogą prowadzącą do Dalęcina. Poszkodowane zostały dwie osoby, które trafiły do szpitala - kierująca w zaawansowanej ciąży oraz jej matka. Starsza z kobiet, po opatrzeniu złamanego żebra została wypisana do domu. Młodszą - ze względu na ciążę oraz ogólne potłuczenia lekarze postanowili zatrzymać kilka dni na obserwacji. *** Na targowisku miejskim w Szczecinku funkcjonariusze Straży Granicznej ujawnili stoisko, na którym handlowano papierosami bez polskich znaków akcyzy skarbowej - poinformował Nadodrzański Oddział Straży Granicznej w Szczecinie. Zdarzenie miało miejsce w ubiegłym tygodniu, kiedy to patrol funkcjonariuszy Straży Granicznej z Placówki w Szczecinie - Goleniowie prowadził działania na targowisku w Szczecinku, związane z kontrolą posiadanych wyrobów akcyzowych. - Na jednym ze stoisk ujawnili ponad 7000 sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej o wartości około 3300 złotych, na których sprzedaży Skarb Państwa mógłby stracić niemalże trzy razy więcej. Część papierosów nie miała swojego „właściciela”. Do posiadania pozostałych papierosów przyznała się obywatelka Armenii. Z uwagi na małą ilość posiadanych wyrobów akcyzowych osoby nie zatrzymywaliśmy, jednakże określone czynności zostały przeprowadzone. Za posiadanie papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej grozi kara grzywny lub w przypadku znacznych ilości nawet kara do 3 lat pozbawienia wolności - napisali w komunikacie operacyjnym strażnicy ze Szczecina. *** Przerażającego odkrycia na wysypisku śmieci w Szczecinku dokonali w minioną środę pracownicy sortownika odpadów. Pośród gratów i odpadków leżało martwe ciałko nowonarodzonej dziewczynki. Kiedy dziecko przyszło na świat, odpowiedzą specjaliści. Nie wiadomo też, czy urodziło się żywe, czy martwe. Policja szczecinecka poszukuje wszystkich, którzy mogliby pomóc w schwytaniu osoby odpowiedzialnej za ten bestialski czyn. Anonimowość informatorów gwarantowana. *** W czwartek (21.04) szczecineccy policjanci zatrzymali mężczyznę, który posiadał w mieszkaniu środki odurzające oraz przedmioty, które mogły służyć do ich wyrobu. Zarzut posiadania środków odurzających usłyszał 23-letni mieszkaniec Szczecinka - mówi mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy szefa szczecineckiej policji. - W jego mieszkaniu policjanci znaleźli 8,2

foto:Jerzy Gasiul

Na wstępie

grama marihuany. Za łóżkiem schowana była także waga elektroniczna, młynek, plastikowy lejek, i szklany gąsior. Na niektórych przedmiotach znajdował się biały nalot. Badanie wskazało, że są to ślady amfetaminy. Funkcjonariusze Sekcji Kryminalnej zabezpieczyli narkotyki oraz ujawniony sprzęt, a mężczyznę zatrzymali w policyjnym areszcie. Jeżeli biegli potwierdzą, że za pomocą zabezpieczonych przez policjantów przedmiotów i środków wytwarzane były środki odurzające, to 23-latek może usłyszeć dodatkowy zarzut. Na wniosek Komendanta Powiatowego Policji w Szczecinku zastosowany został wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 2,5 tysięcy złotych. *** Problemy z prawem za posiadanie narkotyków będzie miało jeszcze trzech młodych ludzi, zatrzymanych na tym przestępstwie w minionym tygodniu. Pierwszy z nich, to 27-letni mieszkaniec Szczecinka, który został schwytany w okolicach ulicy Koszalińskiej. Policjanci ujawnili przy nim 2,2 grama amfetaminy. Następnego dnia wpadł 16-latek w Bornem Sulinowie. Ten posiadał przy sobie 0,5 grama amfetaminy. Tuż przed świętami policjanci zatrzymali 19-letniego mieszkańca Szczecinka. Znaleźli przy nim marihuanę i amfetaminę. *** Tragicznie zakończył się dla jednego z pracowników zakładów Kronospan piątkowy (22.04) poranek. Mężczyzna, podczas wykonywania prac elektrycznych spadł z wysokości około 12 metrów. Lekarze zastali go na miejscu w stanie bardzo ciężkim. Poszkodowanego zabrał do jednego ze szczecińskich szpitali śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Poszkodowany, to 27-letni mieszkaniec gminy Barwice. - Z tego, co udało się ustalić ekipie dochodzeniowo - śledczej wiemy, że mężczyzna pracował w jednej z hal, na wysokości 12 metrów. Zajmował się tam układaniem przewodów elektrycznych. Prawdopodobnie podczas wykonywania tych czynności wszedł na barierkę zabezpieczającą i pośliznął się. Wskutek tego zdarzenia spadł na posadzkę. O zdarzeniu

powiadomiona została Państwowa Inspekcja Pracy - dodaje M. Wojnowska. *** Nie był to jedyny wypadek, do jakiego doszło ostatnio w szczecineckich zakładach produkcyjnych. Dwa dni wcześniej, w jednej z firm, mieszczącej się przy ulicy Harcerskiej rozpędzony wózek widłowy potrącił 61-letniego pracownika, mieszkańca Szczecinka. Skończyło się na urazie nogi. Obaj panowie byli trzeźwi. *** Strażnicy miejscy, choć nie narzekali na brak zajęcia, podkreślają, że święta upłynęły im raczej spokojnie. Za to w Wielki Tydzień odnotowali kilka zdarzeń, nawet kuriozalnych. - Patrol jadący ulicą Polną został zatrzymany przez przechodnia i powiadomiony, że na pobliskim osiedlu (deweloperskim - dop. red.) grasuje... Batman - mówi komendant Straży Miejskiej Grzegorz Grondys. - Rzeczywiście, po balkonach skakał młody mężczyzna. Po zatrzymaniu „cyrkowca” okazało się, że ma 15 lat i jest pijany. Został przekazany policji. Tego samego dnia (20.04) w parku przy ul. Ordona strażnicy zatrzymali dwóch pijanych 15-latków, wychowanków Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego w Szczecinku. Chłopcy zostali przekazani pod opiekę pedagogów. Strażnicy nieśli też pomoc strażakom podczas akcji gaśniczych. - Spokojny przebieg miał popularny śmigus - dyngus. Może nasza młodzież wreszcie zmądrzała? Nie otrzymaliśmy żadnej skargi od nadmiernie zmoczonego przechodnia. W ubiegłych latach takich zdarzeń było, co niemiara - dodaje Grzegorz Grondys. *** W minionym tygodniu policjanci podjęli 60 interwencji. Zatrzymali 7 poszukiwanych osób, z czego jedna ścigana była listem gończym. 7 przestępców zostało osadzonych w Izbie Zatrzymań. Policjanci zatrzymali również 14 nietrzeźwych kierujących. Z kolei na gorącym uczynku przestępstwa ujęto 27 sprawców. Funkcjonariusze wylegitymowali 504 osoby. (mt, sw)

Zanieczyszczenie środowiska? - 10 lat więzienia Nowelizacja Prawa Karnego zależy już tylko od Prezydenta RP. Jeżeli Bronisław Komorowski podpisze nowelizację, zabicie zwierzęcia będącego pod ochroną czy sprawienie szkody ekologicznej, która spowoduje duże zniszczenia w środowisku, względnie ciężki uszczerbek na zdrowiu człowieka, grozić będzie karą pozbawienia wolności, nawet do 10 lat. Sprawa jest o tyle ciekawa, że nowelizacja, która prawdopodobnie niebawem wejdzie w życie (jak poinformowała PAP, Prezydent złoży pod nią podpis) przy stosownym

zaangażowaniu służb odpowiedzialnych za środowisko i wymiaru sprawiedliwości, może mieć zastosowanie (i to jak najbardziej) również w Szczecinku. Jeden z zapisów nowelizacji mówi: „Na pięć lat więzienia narazi się osoba, która spowoduje takie zanieczyszczenie wody, powietrza czy ziemi, które przyczyni się do obniżenia jakości środowiska na danym terenie”. Wypisz, wymaluj - gród nad Trzesieckiem niemal modelowy przykład. Ciekawa jest treść nowelizacji mówiąca o odpowiedzialności przedsiębiorcy za spowodowane

szkody ekologiczne. Takie osoby będą karane surowiej, niż pozostałe. W przypadku, gdy do zanieczyszczenia dojdzie w wyniku działalności np. zakładu produkcyjnego, który musi mieć pozwolenie na korzystanie ze środowiska, kara wyniesie nawet 8 lat więzienia. Jeżeli okaże się, że działanie było nieumyślne, to maksymalna kara wyniesie 3 lata pozbawienia wolności. Rzecz jasna, wysokość kary będzie orzekana w zależności od szkód spowodowanych w środowisku naturalnym. (sw)


REKLAMA REKLAMA


No to ile tego amoniaku?

Nim przejdziemy do meritum sprawy, wróćmy do kwestii zezwolenia na emisję amoniaku wydanego dla firmy Kronospan w Szczecinku. Przypomnijmy. Na pytanie w tej kwestii Biuro Informacji Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego odpowiedziało nam, że: „Godzinowa emisja dla Spółki Kronospan Polska ustalona została w zależności od wariantu pracy emitora z uwzględnieniem godzinowego czasu pracy w ciągu roku. W związku z powyższym zakładając najbardziej niekorzystny wariant pracy emitora, czyli przy 100 proc. obciążeniu Spółka może emitować 8 kg na godzinę, ale jedynie przez 180 godzin w ciągu roku. Przyjęta wielkość emisji powoduje, że dotrzymane są wartości odniesienia dla amoniaku”. Nieco później dowiedzieliśmy się, że jest to nie 8 kg, a dwa razy po 8 kg. Zapytaliśmy się, więc w rzeczonym biurze powtórnie, tym razem nie tylko o Kronospan Polska, ale też o Kronospan Chemical. Odpowiedź brzmiała: „Tak jak już poinformowano wcześniej, pozwolenie zostało wydane dla Spółki Kronospan Polska. Maksymalna emisja amoniaku wynosi 8 kg na godzinę przez 180 godzin w roku”. Z Biura Posła na Sejm RP Czesława Hoca otrzymaliśmy odpowiedź na pismo skierowane przez parlamentarzystę na ręce ministra środowiska Andrzeja Kraszewskiego. Minister napisał w nim m.in., że: „Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego w wyniku prowadzonego postępowania administracyjnego wydał następujące decyzje: dla Kronospan Chemical Szczecinek zmieniającą pozwolenie zintegrowane na prowadzenie instalacji do produkcji formaliny oraz instalacji do produkcji żywic, polegającą m.in. na określeniu dopuszczalnej emisji amoniaku (po 0,38 kg/h) z emitorów dwóch układów destylacji żywic”. I dalej: „Dla Kronospan Polska zmieniającą pozwolenie sektorowe na wprowadzenie gazów lub pyłów do powietrza z instalacji do produkcji płyt wiórowych, w tym na emisję amoniaku z dwóch emitorów (po 8 kg/h)”. O co chodzi? Konia z rzędem temu, kto to pojmie. Na razie nie wiemy, ale się dowiemy. Poseł Czesław Hoc skierował do urzędu ministra środowiska zapytanie (nr 8871) w sprawie ostatecznego wyegzekwowania kompleksowej kontroli firmy Kronospan w Szczecinku przeprowadzonej przez niezależnych naukowców, w tym zagranicznych, z obowiązkowym udziałem strony społecznej oraz natychmiastowego i definitywnego uregulowania kwestii ochrony środowiska naturalnego. Co przeczytał w odpowiedzi sygnowanej przez podsekretarza stanu Bernarda Błaszczyka? Np. na kluczowe pytanie w tej kwestii, poseł dowiedział się, że: „Nie widzę prawnej możliwości dla organów Inspekcji Ochrony Środowiska do wyegzekwowania kompleksowej kontroli firmy Kronospan w Szczecinku przeprowadzonej przez niezależnych naukowców, w tym zagranicznych, z obowiązkowym udziałem strony społecznej oraz natychmiastowego i definitywnego uregulowania kwestii ochrony środowiska naturalnego”. Z lektury pisma dowiemy się też m.in.: o działaniach mających na celu usunięcie uciążliwości Spółek Kronospan i terminach ich usunięcia, wykonania badań składu chemicznego hałdy i jej likwidacji, kanalizacji deszczowej spółek, chorobach i schorzeniach występujących w powiecie szczecineckim, pozwoleniach na wytwarzanie odpadów, ich składowania, przetwarzania i magazynowania, „przepychankach” prawnych w kwestii wywożenia na teren oczek wodnych przy ul. Leśnej odpadów, a także o tym, że: „Aktualne pozwolenie wprowadzania gazów i pyłów do powietrza przez Kronospan Polska - decyzja wydana w dn. 15.02.2011r. przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego - zezwala na emisję tej substancji (mowa o PM10 i zawartego w nim b(a)p -dop. red.), nie określając wartości dopuszczalnej”!!! Pełna treść odpowiedzi ministra środowiska dla Posła Czesława Hoca dostępna jest w wydaniu internetowym gazety: www.temat. net (z)

Maciej Gaca:

Na Mysiej wiata już gotowa Na Mysiej Wyspie stanął drewniany pawilon. Docelowo będzie on służył jako miejsce małej gastronomii. Finalne roboty nad wzniesieniem konstrukcji trwały od połowy marca br. Główna cześć wiaty, przypominająca wyglądem - jak niektórzy mawiają - wieżę ciśnień, została zbudowana latem 2010 roku, równocześnie z okazałym pomostem. Teraz robotnicy postawili (również z drewna) dwa skrzydła konstrukcji. Architektura nowego obiektu w niczym nie przypomina tego, co było w tym miejscu w okresie międzywojennym. Ponadto, tamten obiekt - mowa o olbrzymiej galerii - altanie rozpościerał się wzdłuż północnego i zachodniego brzegu wyspy pięknie wkomponowany w istniejącą zieleń. Przy budowie nowego obiektu wszystkie drzewa wycięto. Uroczą ocienioną starymi drzewami wyspę zamieniono teraz w piaszczystą pustynię. Koszt inwestycji wyniósł około 55 tys. zł. Pieniądze w całości pochodzą z budżetu miasta. Wiata ma zadaszenie i gustowne stoły (ławy) z siedziskami. Jeżeli tylko oprze się niecnym zakusom wandali z pewnością dobrze służyć będzie mieszkańcom Szczecinka, którzy przy okazji każdego pogodnego weekendu gremialnie zaglądają na Mysią Wyspę.

foto:sw

Poseł dopytuje w sprawie Krono

„Konsumpcyjna” wiata kosztowała 55 tys. zł.

Miejsce małej gastronomii, to nie koniec tegorocznych inwestycji na wyspie. W ramach projektu Civitas Plus Renaissance (dofinansowanie ze środków unijnych 50 proc. kosztów kwalifikowanych netto) wyko-

nane zostanie przyłącze wodno-kanalizacyjne. Termin inwestycji to 31 maja, a koszt około 950 tys. zł. W tym samym czasie, za 380 tys. zł zostanie również wykonane przyłącze energetyczne. (sw)

Strażacki tydzień

W świąteczny poniedziałek zapaliła się nieczynna hala sportowa przy ulicy Myśliwskiej. - Miniony tydzień po raz kolejny możemy określić mianem „rekordowego”. Aż 49 razy interweniowali strażacy, jednostek powiatu szczecineckiego - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinku. - Niestety, po raz kolejny większość naszych wyjazdów, to pożary nieużytków oraz wypalanych traw. *** - Odnotowaliśmy bardzo niebezpieczne pożary lasów. Paliło się m.in. poszycie lasu w Nadleśnictwie Czarnobór, Szczecinek, Borne Sulinowo. W ostatnim przypadku spaliło się ponad pół hektara lasu. To wyjątkowo niebezpieczne pożary, ponieważ bardzo łatwo mogą się wymknąć spod kontroli. Zwłaszcza, przy rozpoczynającej się suszy. *** - W ubiegłym tygodniu odnotowaliśmy także pożar samochodu. W Bornem Sulinowie zapalił się peugeot. Na miejsce wysłaliśmy dwa wozy bojowe. Niestety, pojazd uległ niemal całkowitemu spaleniu. *** - Paliła się także nieczynna hala sportowa, przy ulicy Myśliwskiej. Obiekt stoi pusty od bardzo dawna i dostęp do niego maja wandale. O czarnym dymie, nad tym obiektem zostaliśmy powiadomieni w świąteczny poniedziałek. Po godzinie 19 zapalił się tam styropian i wiele drobnych elementów, powodujących bardzo poważne zadymienie okolicy. Właśnie przez to pożar był widoczny z kilkunastu kilometrów. Nasi strażacy pracowali w tym czasie w Jeleniu. Tam usuwali drzewo, zagrażające kierowcom, poruszającym się drogą krajową. Z tej akcji awaryjnie zostali wezwani ponownie do Szczecinka. Na miejsce wysłaliśmy także kilka samochodów z pobliskich miejscowości. Na całe szczęście nie zapaliło się poszycie dachu i sytuacja została stosunkowo szybko opanowana. Dla pewności sprawdziliśmy cały obiekt kamerą termowizyjną, żeby wykluczyć niezauważalne gołym okiem źródła ognia. *** - Nieśliśmy także pomoc ofiarom wypadków komunikacyjnych. W sumie odnotowaliśmy trzy takie zdarzenia: w Sępólnie Wielkim, w Marcelinie oraz na skrzyżowaniu trasy krajowej nr 11 z droga, prowadząca do Dalęcina. W pierwszym i ostatnim przypadku poszkodowane osoby zostały odwiezione do szpitali w Bobolicach i Szczecinku. W drugim - potrzebne było użycie sprzętu hydraulicznego. *** - Nietypowe zdarzenie odnotowaliśmy także w Barwicach. Zawaliło się tam około 2 metrów kwadratowych ściany. Zabezpieczaliśmy teren i sprawdzaliśmy, czy konstrukcja domu nie jest zagrożona. Jedną izbę mieszkalną trzeba było wyłączyć z użytku. Zabezpieczaliśmy także resztę ściany oraz chodnik, aby zapewnić bezpieczeństwo pieszym, poruszających się pobliskim chodnikiem. (mt)


A może by łodzią na Wilczkowo? Nasi wędkarze nie wykluczają też, że w przyszłości, po zrealizowaniu podobnych inwestycji, można byłoby przeprawiać się łodzią również na jezioro Radacz, może na Lipnicę i Juchowo. To nie jedyny pomysł, który ma na celu uczynienie z jezior szczecineckich wędkarskiego eldorado. - Myślimy również nad wybudowaniem nad Trzesieckiem stanicy wędkarskiej. Taki obiekt to taka świątynia wędkarska. Chce-

my mieć, bowiem swoje miejsce nad łowiskiem, w którym będziemy mogli się spotkać, porozmawiać, wypić kawę. Stanice wędkarskie z powodzeniem funkcjonują nad wieloma akwenami, nie tylko na Mazurach, ale też na Pojezierzu Drawskim. Dlaczego nie miałoby być jej nad Trzesieckiem? Ten pomysł również przedłożymy na spotkaniu z władzami miasta. Będziemy chcieli również zaproponować naszym samorządowcom

Mulisty Strumień tuż przy ujściu do Trzesiecka konkretną lokalizację stanicy. Może „Tajwan” (Wyspa Łabędzia)? To sprawa do przemyślenia, ale chcemy, by

idea została wcielona w życie jak najszybciej - dodaje szef szczecineckich wędkarzy. (sw)

nadesłane prace. - Nasza akcja, to nie tylko zbiórka funduszy na budowę szczecineckiego hospicjum. Dla nas ważne jest także informowanie ludzi o problemie. Bardzo chcemy zwiększyć świadomość społeczną, żeby ludzie zdali sobie sprawę, jak bar-

dzo potrzebna jest taka placówka w każdym mieście. W końcu - każdego z nas może spotkać nieszczęście i lepiej być do tego przygotowanym. Nie można też udawać, że problem osób terminalnie chorych nie istnieje - właśnie po to kwitną „Pola Nadziei”. (mt)

Pola nadziei 2011 Rozpoczęła się tegoroczna akcja Pola Nadziei. To już czternasta edycja kampanii zbierania funduszy na rzecz osób terminalnie chorych, którą przed laty zapoczątkowało krakowskie Hospicjum im. św. Łazarza. W tym roku, po raz kolejny do akcji przyłączył się także Szczecinek. Setki młodych wolontariuszy, którzy tłumnie zgłosili się do udziału w akcji, zbierały datki do skarbonek. Tradycyjnie nieodzownym elementem akcji i zrazem jej symbolem były żółte żonkile. - Tegoroczna kwesta odbyła się 20 kwietnia. W tym roku było z nami 260 wolontariuszy, ze szczecineckich szkół.

Tylko tego dnia udało się nam zebrać 13.950 złotych - mówi Małgorzata Jabłońska, koordynator projektu z MOPS. - Spory wkład w zebraniu tej kwoty mieli uczniowie SP-7. Tegoroczna akcja, która obejmuje cały powiat, potrwa do końca czerwca. W akcję zaangażowali się również harcerze z 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego. Po raz pierwszy impreza na pl. Wolności odbywała się z nagłośnieniem. „Pola nadziei” to także wystawa prac konkursowych uczniów szkół podstawowych. Można ją było podziwiać przed Wielkanocą w holu kina Wolność. Nagrodzono wszystkie

Leśnicy alarmują i apelują stety, grasują też podpalacze. 6065 proc. z tych 40 zdarzeń to efekt ich „pracy”. Z kolei na terenie całego RDLP w święta odnotowaliśmy 15 zdarzeń pożarowych, z tego dwa na terenie Nadleśnictwa Szczecinek, na pow. 0,58 ha. To ewidentne podpalenia. Sytuacja jest trudna, dlatego apeluję o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przebywania w kompleksach leśnych. Dotyczy to także rozpalania ognisk w miejscach do tego niedozwolonych. Nieroztropne zachowanie się może doprowadzić do tragedii.

W związku z trudną sytuacją i dużym zagrożeniem pożarowym rozpoczęły już działalność Leśne Bazy Lotnicze. - Takie dwie placówki mamy w Polanowie i Kołaczu koło Połczyna Zdroju - dodaje W. Kostrzewa. - Dodatkowo dysponujemy 27 samochodami patrolowo - gaśniczymi. Lasy obserwowane są też z 50 wież obserwacyjnych, także za pomocą systemów kamer, m.in. koło Czarnego. W tym roku oddamy do użytku dwie kolejne wieże i jeden system monitorowania kompleksów leśnych. Muszę zaznaczyć,

że ten rok, jak na razie, jest rekordowy pod względem zdarzeń pożarowych. Zazwyczaj do kwietnia mieliśmy 20-25 pożarów, w tym roku jest już ich 40. Nad bezpieczeństwem lasów czuwają operatorzy dyżurujący w lokalnych punktach alarmowo-dyspozycyjnych nadleśnictw. Są w stałym kontakcie radiowym z dyżurnymi w wieżach obserwacyjnych. Dane - zbierane dwukrotnie w ciągu dnia, o godz. 9 i 13 - pozwalają na bieżąco kontrolować stopień zagrożenia pożarowego. (sw)

REKLAMA

Letnia i wietrzna aura sprawiła, że w lasach obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. W Święta Wielkanocne, w godzinach południowych wilgotność ścioły spadała do 8-10 proc. - Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku, także w nadleśnictwach: Szczecinek, Borne Sulinowo i Czarnobór, w tym roku odnotowaliśmy 40 zdarzeń (w marcu - 10, w kwietniu - 30) na powierzchni 10 hektarów - mówi Wiesław Kostrzewa, główny specjalista ds. ochrony ppoż. RDLP. - Nie-

REKLAMA

Kilka lat temu, zaraz po powołaniu do życia Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, na ówczesnej przystani Powiatowego Ośrodka Sportów Wodnych przy ul. Mickiewicza doszło do spotkania szczecineckich wędkarzy z szefem SzLOT Bogusławem Sobowem. Wiodącym tematem narady była kwestia cumowania łodzi wędkarskich przy wodnych obiektach SzLOT. Wówczas to jeden z miejscowych moczykijów rzucił pomysł, by pogłębić i nieco rozszerzyć Potok Mulisty - ciek łączący dwa jeziora: Trzesiecko i Wilczkowo. Pomysł został podchwycony, zarówno przez SzLOT, jak i brać wędkarską. Niestety, na praktyczne wcielenie go w życie nie było wówczas szans. Po pierwsze: jezioro Wilczkowo leżało na terenie gminy Szczecinek, po drugie: „właścicielem” obu jezior była Spółka Rybacka w Szczecinku. Po rozszerzeniu granic administracyjnych miasta i „wchłonięciu” przez Szczecinek jeziora Wilczkowo, a przede wszystkim po wygraniu konkursu przez Polski Związek Wędkarski na prowadzenie gospodarki rybackiej na jeziorach szczecineckich, pomysł powrócił. Czy jest szansa na jego realizację? - Oczywiście, że jest - podkreśla prezes Koła PZW „Jesiotr” Mariusz Getka. - Fajnie byłoby bezkolizyjnie, czyli bez potrzeby wychodzenia na ląd, przeprawić się łodzią z Trzesiecka na Wilczkowo. Taka droga wodna byłaby z pewnością wielką atrakcją nie tylko wędkarską, ale też turystyczną. np. dla miłośników turystyki kajakowej. Jednak zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że takie przedsięwzięcie niesie za sobą niemałe koszty. Potok trzeba byłoby poszerzyć i pogłębić. Wymaga to zgody nie tylko ratusza, ale też nadleśnictwa i z pewnością Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie. To ingerowanie w przyrodę. Nie znaczy jednak, że nie my��limy o tym przedsięwzięciu. Podniesiemy go na spotkaniu z władzami miasta. Przy odrobinie chęci, a nade wszystko po zdobyciu funduszów na ten cel, jest szansa, że wędkarze będą mogli łowić z łodzi także na jeziorze Wilczkowo bez konieczności uciążliwego transportowania drogą lądową środka pływającego.


Felietony

No i rozrasta nam się armia. A miała być mniejsza. No nie powiem, dzielne som, sami zawodowcy. Ale przecież to kosztuje i to niemało. A w budżecie z kasiorom krucho. A tu i na pobory dla nich trza mieć, a i uzbroić ich trzeba, no wiecie, w biurka, komputery i pieczątki też. Chodzi mnie łoczywiście o armie urzędników, która rozmnaża się chyba przez pączkowanie. A premier chciałby co by ich było mniej i niestety nic nie może i rząd nie może nic też. A oni są coraz liczniejsi i udawadniajom, że bez nich kraj nie wydoli. No i tworzą nowe pisma, okólniki, i takie tam różniste fizdrygały urzędnicze, na których oni i owszem się wyznajom, a petenty niekoniecznie, zresztom. Nie raz i nie dwa łopowiadał mnie o tym się o tym pan Czesio, co z urzędami ma do czynienia, bo drobnym przed-

siębiorcom jest i różniste sprawy po urzędach załatwiać musi i prawie za każdym razem czuł się psychicznie szczochrany. Toteż gdy w tamtym tygodniu ujrzałem go wychodzącego ze starostwa z miną promienistom, tom się zadziwił, boć przecie urząd to nie byle jaki, więc skąd ta mina radosna u pana Czesia. A z tą miną radosnom to było tak. Pan Czesio autko miał ośmioletnie zresztom. No i postanowił je sprzedać i zakupić nowsze, siadł więc do komputera i w internecie poszukiwania zaczął. No i znalazł, piękne autko, nówka, w cenie przystępnej, sprowadzone przez komis, aż Francji, po wszystkich opłatach, gotowe do rejestracji. A co ważniejsze, komis w rozliczeniu auto klienta przyjmuje. Pan Czesio do komisu zadzwonił co by wypytać co i jak, bo nigdy auta sprowadzonego nie kupował i mimo, że otrzymał wy-

Moim zdaniem

Bogdan Urbanek

Dokładnie, aktualnie i strasznie

Przysłówek „dokładnie” ze swej językowej istoty powinien nazywać cechę i określać czasownik, znacząc mniej więcej tyle, co - identycznie, wnikliwie, dogłębnie, dosłownie, wręcz co do joty. Od jakiegoś czasu stał się jednak manierą języko-

wą, ot, takim słowem wytrychem, rozpoczynającym odpowiedź na każde w zasadzie pytanie. Ów językowy natręt stał się szczególnie modny wśród młodych ludzi płci obojga, snobujących się za wszelką cenę na specjalistów biznesu, polityki, marketingu, informatyki czy czego tam jeszcze. Przy czym to Bogu ducha winne dokładnie, wypowiadane jest zawsze tym głośniej i bardziej nonszalancko, im zadane pytanie mądrzejsze czy też zmuszające choćby do zastanowienia, by nie powiedzieć wprost - skomplikowane. Zapomniałbym, a to ważne, może i najważniejsze - ma też niby oznaczać, że nasz interlokutor doskonale wie o co chodzi, puszcza-

Nadal będziemy zamieszczać Od końca lat dziewięćdziesiątych na naszych łamach zamieszczaliśmy tabelę zanieczyszczenia powietrza formaldehydem. Od stycznia tego roku w odwecie za kampanię wyborczą, burmistrz zakazał podległym sobie urzędnikom zamieszczania na łamach TS jakichkolwiek ogłoszeń. Ponieważ zależy nam na rzetelnej informacji, która bez zniekształceń, czy nawet zwykłych kłamstw może dotrzeć do mieszkańców, dlatego nadal, tym razem bez zlecenia ze strony ratusza, będziemy zamieszczać wyniki badań zanieczyszczenia powietrza. Dane te otrzymujemy za pośrednictwem Sanepidu. Mamy nadzieję, że zakaz publikacji w TS do tej instytucji nie dotrze.

autko pojechał. Kupił i z dokumentami w wydziale komunikacji przed panią urzędniczką się zjawił. No i ... się łokazało, że wszystko jest w porzo i po jakiś trzydziestu niespełna minutach tymczasowy dowód rejestracyjny pan Czesio miał w ręku swym. Podziękował, niski pokłon złożył i wyszedł. I tak był i brakiem kolejki i uprzejmą i sprawną obsługą łoszołomiony, że zapukał do drzwi pani dyrektor wydziału i niemalże na kolanach rozpływał się w pochwałach pod adresem pani

urzędniczki, jak i organizacji pracy wydziału komunikacji i żałował bardzo, że w starostwie nie ma książki pochwał, co by wpisu pochwalnego dokonać. No i pan Czesio mnie uprzejmie prosił, żebym o tym napisał, bo wygląda na to, że w urzędach idzie nowe. No to napisałem. No tyle, że na mój pomyślunek to je tak - w armii są zwykłe jednostki i są jednostki specjalne i coś mnie się zdaje, że pan Czesio trafił po prostu na tą specjalną.

jąc do nas przy tym perskie oko, że to o co pytamy, też niby takie proste, oczywiste, drobiażdżek, małe piwko... Właśnie - dokładnie! Na co dzień posługujemy się kilkoma tysiącami wyrazów. Nie znaczy to jednak, że liczba ta wystarczy do precyzyjnego wyrażania swoich myśli. Wtedy mówimy o kimś, że jego wypowiedzi rażą językowym ubóstwem, Ktoś na przykład mówi o szerokim odbiorcy, szerokiej gamie towarów czy szerokim oddźwięku, a przecież można i trzeba poszukać określeń bardziej precyzyjniejszych, choćby - masowy odbiorca, różnorodny wybór towarów czy znaczny oddźwięk... Nastolatki, wszystko co oceniają dodatnio, określają słowem - fajny. Fajna jest więc dyskoteka, fajny nauczyciel, fajna książka, jakby nie można było powiedzieć - udana dyskoteka, dobry nauczyciel czy interesująca książka. Ale posługiwanie się małą liczbą wyrazów nie jest jeszcze błędem językowym samym w sobie. Usterką staje się dopiero wówczas, gdy to ubóstwo prowadzi do niezgodnego z normą rozszerzania znaczeń, do używania wyrazów właśnie w funkcji słowa wytrycha. Kolejny przykład, natręt językowy „aktualnie, aktualny” zaczyna wypierać skutecznie z polszczyzny

takie określenia jak - obecnie, teraz, w tej chwili. W zdaniu: Aktualnie współpracujemy z czterema miastami partnerskimi może i mało kto zauważy błąd językowy. Tymczasem „aktualny” pochodzi od łacińskiego actualis i oznacza - że bardziej on znaczący i dotyczy raczej ważności niż współczesności, a więc jeżeli już, to raczej - w czasie obecnym, czy ewentualnie będący na czasie. Widać więc wyraźnie, że aktualnie to niekoniecznie obecnie czy teraz. Przytoczone zdanie powinno mieć więc taką postać: Obecnie (w chwili obecnej) współpracujemy z czterema miastami. Jak widać, można nawet pominąć „partnerskimi”, bo przecież współpracuje się z partnerami, prawda? Miał więc rację Czytelnik, któremu nie spodobał się zasłyszany dialog - Co pani aktualnie porabia? Ano aktualnie pracuję w warzywniaku. Fakt, śmieszne to i nader osobliwe. Oczywiście, „aktualnie” nie jest wyrazem, którego należy się pozbywać z polszczyzny, powinniśmy go jednak używać we właściwym znaczeniu - np. mam aktualną (ważną w tej chwili, obowiązującą teraz) książeczkę zdrowia, debata telewizyjna dotyczyła aktualnych tematów (ważnych, na czasie), moja propozycja jest już nieaktualna (nieważna).

Leksykolodzy i semantycy z Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN wyrazili ostatnio niepokój coraz liczniejszymi, powszechniejszymi i wręcz oficjalnymi przykładami zubożenia używanego w naszej codziennej komunikacji języka. A jakby i tego było mało, błędy składniowe i gramatyczne, formy potoczne, maniery językowe, wulgaryzmy, natręty, kalki, zapożyczenia coraz bardziej dominują w oficjalnych wystąpieniach wybrańców narodu, w telewizji, na estradach. Może i nie ma się co dziwić, niestety, że tak ze sobą rozmawiamy. Choćby przysłówek „strasznie” nazywający sposób wzbudzający strach, grozę, lęk, przerażenie. Skoro tak, to nie sądzę, aby ktokolwiek z nas chciał strasznie wyglądać, bo tak naprawdę znaczyłoby to - źle, okropnie, może i przerażająco. Ponownie więc przyznaję rację cytowanemu już w tym tekście Czytelnikowi, bo ja też wolałbym się bardzo lub niezmiernie uradować niż miałbym to uczynić strasznie. Bo strach z radością niewiele ma wspólnego, nawet jeżeli jest na to potoczne czy podwórkowe przyzwolenie. Myślę, że gdybym miał kogoś strasznie kochać, to po prawdzie też nie wiedziałbym... jak się za to zabrać, co by nie mówić!

REKLAMA

Zenek ma głos

Nasza armia...

czerpującą informację, to dalej swemu szczęściu nie dowierzał. No bo jak to? Wszystko załatwione i tylko rejestrować? Coś tu nie gra, może to jakiś kant, albo przekręt pomyślał i zadzwonił z duszom na ramieniu do wydziału komunikacji naszego starostwa co by się wywiedzieć jak to z tymi sprowadzanymi autami jest. Pani urzędniczka uprzejmie wyjaśniła jakie dokumenty autko musi mieć. O matulu moja! Jęknął pan Czesio, bo tak po prawdzie nie łogarniał tego swoimi szarymi komórkami. Czarna magia. Recykling, VAT 25 i insze dokumenty. Kupić nie kupić, kombinował pan Czesio niczym kobyła pod górkie. Nagle go olśniło, zadzwonił raz jeszcze do wydziału komunikacji i powiedział, że stracha ma przed tom transakcją, że niewiele z tego kuma i poprosił co by pani urzędniczka zadzwoniła do tego komisu i rozpytała czy rzeczywiście wszystko z tymi dokumentami gra. A duszę miał na przysłowiowym ramieniu, bo się bał, że urzędniczka pośle go na szczaw na pobliskom łąkie. No i okazało się, że był w mylnym błędzie, bo pani urzędniczka po pierwsze primo nigdzie pana Czesia nie posłała, a po drugie primo, do komisu zadzwoniła, dokumentnie o wszystko wypytała, czyli sprawę załatwiła. No i Czesio po


Ile za łowienie ryb na Trzesiecku? - Jednak mamy nadzieję, że nie będzie kolejnych odsłon tej „zwariowanej” procedury. No, bo cóż sąd może zmienić? Po prostu nasze argumenty, a właściwie oferta, którą przedstawiliśmy, jako związek wędkarski, biła konkurencję na głowę. Daliśmy czterokrotnie wyższe pieniądze na zarybianie obwodu rybackiego. Do tego jakość materiału zarybieniowego zagwarantowaliśmy z najwyższej półki. W siedzibie Koła PZW „Jesiotr” tłoczno jak na Marszałkowskiej. Wędkarze uiszczają opłaty na tegoroczny sezon, coraz więcej moczykijów wstępuje w szeregi PZW. My znaleźliśmy wolną chwilę by porozmawiać z szefem „Jesiotra” Mariuszem Getką. - Rzeczywiście, tłoczno tu u nas. To kolejny wytężony dzień pracy dla zarządu kola. Nie ma się, co dziwić, wszak wędkarze jak najszybciej chcą wykupić zezwolenia i legalnie łowić. Do tej pory nie mogli tego czynić. Wiele pytań dotyczy gospodarki rybackiej na jeziorach szczecineckich. To około 900 hektarów wody do zagospodarowania. Pracy przed wami moc. - Zarybienia rozpoczniemy już w tym roku. W ubiegłym, ze względu na przeciągające się procedury konkursowe „zmarnowaliśmy” mnóstwo materiału zarybieniowego, m.in. węgorza. Po prostu narybek, w zależności od gatunku ryby, musi być wpuszczany do jeziora w określonej porze roku. Czas dla Trzesiecka minął i mały węgorz zasilił inne jeziora naszego okręgu wędkarskiego. W tym roku do jezior szczecineckich trafi zarówno węgorz jak i ryby drapieżne. Wszystko zgodnie z operatem wodnym do przestrzegania i realizacji, którego zobowiązaliśmy się w swojej ofercie. To koszt około 230 tys. zł rocznie. Oczywiście, o akcjach zarybieniowych będziemy informować, zaprosimy też dziennikarzy, wszystko odbywać się będzie w świetle kamer. Gdy już otrzymaliście w zarząd nasze jeziora, rozpoczął się prawdziwy lament. Chodzi o jezioro Trzesiecko. Głównym postulatem podnoszonym przez wędkarzy jest

zmniejszenie opłat na tym legendarnym akwenie. Co teraz, jak wybrniecie z sytuacji? - Rzeczywiście, ale nie może być tak i na pewno nie będzie, że przychodzi wędkarz nad jezioro, rzuca wędki i łowi za darmo. Tak nie ma nigdzie na świecie. Opłaty muszą być, choćby symboliczne. Związek musi też mieć pieniądze na prowadzenie gospodarki rybackiej. Kasa nie spadnie nam z nieba, na zakup narybku musimy się zrzucić wszyscy. Pomoże nam też miasto i to niemałymi kwotami. Ratusz weźmie na swoje barki zarybianie jeziora Trzesiecko. Ale wyłącznie tego akwenu. Sześć pozostałych jezior zarybiać będziemy we własnym zakresie, min. z pieniędzy pochodzących ze składek wędkarzy. Nie bez znaczenia jest także ochrona obwodu. To również pewne obciążenia finansowe, które PZW musi zabezpieczyć ze związkowych funduszów. Strażnicy będą mieli moc pracy. Już teraz widzimy, co się dzieje nad jeziorami. - Nie ma dnia by policjanci, strażnicy rybaccy czy miejscy nie pochwycili kłusowników. Zorganizowane bandy kłusowników grasują na Radaczu i na kanale Radackim. Nie jest to żadną tajemnicą. Policja, co rusz wygarnia kolejnych mięsiarzy. Ostatnio wpadli kłusownicy na Lipnicy. Reasumując, musimy mieć pieniądze na ochronę wód. Jak to jest z wysokością składek związkowych? Wędkarze mówią, że są bardzo wygórowane. - Stanowczo zaprzeczam tej tezie, nasze składki są na rozsądnym poziomie. W takiej umownej wędkarskiej tabeli opłat mieścimy się na szarym końcu. Pragnę też podkreślić, że wody PZW w naszym regionie to nie tylko jeziora szczecineckie, to ponad 120 innych akwenów od Bałtyku po Szczecinek i od Szczecinka po Drawsko Pomorskie, czyli całe Pojezierze Drawskie. Do tego najsłynniejsze w całej Europie rzeki łososiowe i pstrągowe. Wędkarzom proponujemy szereg ulg, szczególnie dla osób starszych. Np. wędkarz po 65 roku życia zapłaci 93 zł za wędkowanie od 1 stycznia do 31 grudnia. Z kolei wędkarka ma tę ulgę po 60 roku życia. Jest to niepo-

równywalnie tańsza oferta, od tej, którą proponują rybacy. O możliwości prowadzenia wszelakich metod połowów, także z łodzi nie będę już wspominał. Ja rozumiem, że są osoby w skrajnie trudnej sytuacji materialnej. Pragnę jednak podkreślić, że opłaty za wędkowanie nie ustala prezes Getka czy zarząd koła „Jesiotr”, ale Zarząd Okręgu PZW Koszalin. W tym miejscu warto dodać, że na utrzymanie jezior szczecineckich zrzucają się także wędkarze z Koszalina, Kołobrzegu, Darłowa, Drawska, Czaplinka. I tak by długo wymieniać. Czyli przed jeziorami szczecineckimi świetlana przyszłość? - Mam nadzieję, że tak. Przynajmniej my zrobimy wszystko by tak było. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że przez najbliższych 20 lat, do roku 2031 na jeziorach szczecineckich nie będą prowadzone żadne odłowy przemysłowe. By ochronić wody, będziemy współpracować nie tylko z wędkarzami, także ze społeczeństwem, policją, innymi służbami. Marzę, by były to wody zasobne w ryby, takie wędkarskie eldorado. Żeby przyjeżdżali do nas wędkarze nie tylko z okręgu, ale też z całej Polski. 3 maja na Trzesiecku odbędą się zawody wędkarskie. Będzie to również uroczyste przekazanie naszym wędkarzom obwodu rybackiego jeziora Trzesiecko. Cały okręg koszaliński chce przyjechać, zobaczyć, jak wyglądają nasze jeziora. Zainteresowanie jest olbrzymie. Dlatego jestem przekonany, że za parę lat będziemy dumni z naszych jezior, a żaden wędkarz nie powie, że zrobiliśmy błąd przejmując obwód w gospodarowanie. Mam też nadzieję, że polityka prowadzona przez związek przypadnie do gustu każdemu wędkarzowi, że zostanie w pełni zaakceptowana. W tym roku Koło PZW „Jesiotr” organizować będzie zawody wędkarskie. Teraz zapewne korzystać będziecie głównie z jeziora Trzesiecko. - Jak co roku, zawodów wędkarskich będzie co nie miara. Wymienię te najważniejsze. We wrześniu na Trzesiecku zakończymy Spinningowy Turniej Trzech Miast. Także na Trzesiecku zimową porą cze-

Ceny za wędkowanie w sezonie wędkarskim 2011: * Cały obwód wędkarski - 187 zł. Tu obowiązują zniżki. Dla mężczyzn pow. 65 roku życia i kobiet pow. 60 roku życia - 93 zł. * Tylko jezioro Trzesiecko - 162 zł (bez żadnych zniżek). * Sezon wędkarski na jeziorach szczecineckich rozpoczyna sie 1 maja br. ka nas kolejna super impreza - jedno z Grand Prix Mistrzostw Polski w wędkarstwie podlodowym. Będziemy mogli zobaczyć, jak łowią najznakomitsi specjaliści w wędkowaniu spod lodu. W planach mamy również kilka innych dużych imprez, także o zasięgu ogólnopolskim. Nie obawiam się o stronę organizacyjną, tym bardziej, że wspiera nas miasto, powiat, SAPiK, OSiR czy SzLOT. Na koniec nieśmiertelne już pytanie. Co z Trzesieckiem, a właściwie z opłatą wyłącznie na to jedno, zdaniem braci wędkarskiej, najznakomitsze jezioro? - W PZW zawsze istniała możliwość wykupienia prawa do wędkowania tylko na jeden interesujący wędkarza akwen. Niestety, koszt wykupu takiego zezwolenia, wbrew pozorom, wcale nie jest niższy od kosztów poniesionych na wykupienie całego okręgu. Warto w tym miejscu również podkreślić, że w pakiecie „jedno jezioro” nie przysługują zniżki. Czy kasa za zezwolenie tylko na Trzesiecko jest wysoka? Być może, ale nie mieliśmy w tym sezonie najmniejszych szans, by było inaczej, taniej. Proszę pamiętać, że opłaty były ustalane pod koniec 2010 roku. Wówczas nikt jeszcze nie wiedział, w jaki sposób potoczą się losy konkursu na gospodarowanie jeziorami szczecineckimi. Natomiast o sezonie 2012, obiecuję to naszym wędkarzom, będziemy rozmawiać w okręgu kończy nasz rozmówca. (sw)

REKLAMA

Było gorąco, ale merytorycznie. Mowa o zebraniu wędkarzy i spotkaniu z zarządem Koła PZW „Jesiotr”, które w imieniu Zarządu Okręgu PZW w Koszalinie pełnić będzie rolę gospodarza akwenów wchodzących w skład obwodu rybackiego jeziora Trzesiecko. Najważniejsza informacja jest taka, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu zezwolił na uprawianie wędkarstwa na jeziorach: Trzesiecko, Wilczkowo, Ciemino, Juchowo, Lipnica, Radacz Duży i Mały od 1 maja br. Wtedy prawnie i fizycznie wejdzie w życie umowa dzierżawy tych jezior przez związek wędkarski. Jak można się było spodziewać, wędkarze najczęściej pytali o zasady łowienia na jeziorze Trzesiecko. Chodziło o opłaty. Prezes „Jesiotra” Mariusz Getka cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania. Wspierał go szef Straży Rybackiej Mirosław Baran. Jak podkreślali członkowie zarządu „Jesiotra” opłaty za połowy na wodach PZW Okręgu Koszalińskiego, tzn. na ponad 120 jeziorach i innych akwenach, także rzekach, nie są wygórowane. - Za 187 zł możemy łowić przez cały rok, przez całą dobę, dwoma wędkami z brzegu i łodzi, również spinningiem - mówił prezes Getka. Jak wyliczył jeden z wędkarzy, to koszt 15 zł miesięcznie. - Więcej dziennie koledzy wydają na papierosy - podkreślał moczykij. W Święto Konstytucji 3 Maja szczecineccy wędkarze zapraszają kolegów na uroczyste otwarcie sezonu wędkarskiego na nowo pozyskanym obwodzie rybackim. Z tej okazji na Trzesiecku odbędą się zawody wędkarskie. - Udział w nich zapowiedziało wielu znamienitych gości, Trzesiecko to legenda wśród jezior, nie tylko w Szczecinku - mówił M. Getka. Najdłuższy w historii świata rybacki konkurs na gospodarowanie jeziorami przeszedł do historii. Czy to już naprawdę koniec? - Kto to wie, teoretycznie spółka rybacka w Szczecinku może się jeszcze odwołać do sądu od decyzji Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu - mówią nasi wędkarze.


foto:Jerzy Gasiul

Uwaga na schodddddd...y

Rusza budowa obejścia Trzesieki za 17 mln zł

Nowy parking na Zachodzie

foto:sw

Wrocławskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego WROBIS S.A. z Wrocławia wybuduje nam tzw. małą obwodnicę Szczecinka. Tak zdecydował Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Koszalinie. Koszt robót (firma w przetargu zagwarantowała najniższą cenę inwestycji) ma się zmieścić w 16 953 104,51 zł. Do konkursu przystąpiło sześć firm, w tym znany w Szczecinku POL-DRÓG z Człuchowa. Wśród niedoszłych wykonawców inwestycji była nawet firma z chorwackiego Splitu - KONSTRUKTOR INZENJERING. Zadanie nosi tytuł: „Budowa obejścia m. Szczecinek w ciągu drogi wojewódzkiej nr 172”. Roboty na terenie byłego poligonu wojskowego koło osiedla Zachód powinny ruszyć już w maju. Finalizację inwestycji zaplanowano na 15 września 2012 roku. Przypomnijmy. Zupełnie nowa droga „wyjdzie” z ulicy Kołobrzeskiej w pobliżu budowanej cerkwi na osiedlu Zachód. Przetnie mokradła i Lasek Zachodni na byłym poligonie wojskowym, ominie od północy dzielnicę Trzesieka i na rogatkach Szczecinka połączy się z drogą wojewódzką nr 172 w kierunku Brawic i Połczyna. Budowa obwodnicy została podzielona na dwa etapy. Pierwszy przewiduje budowę jezdni o nawierzchni bitumicznej na długości ok. 1,1 km, dwa skrzyżowania w tym jedno typu rondo, ścieżkę rowerową i chodnik o nawierzchni z kostki betonowej, a ponadto przepusty, kanalizację deszczową oraz oświetlenie drogowe. Drugi etap to budowa odcinka o długości 2 km. W jego ciągu powstaną trzy skrzyżowania, w tym dwa typu rondo. Wrocławscy drogowcy będą się też musieli uporać z podmokłym terenem, a także wycinką wie-

Uwaga na schody. A może lepiej napisać uwaga schoddddd..y. Tabliczka z takim napisem powinna być umieszczona na przedłużeniu bardzo ruchliwego przejścia dla pieszych prowadzącego od przystanku przy ul. Kołobrzeskiej. Sądząc po wyglądzie w tym miejscu były kiedyś schody. Ponieważ tędy prowadzi najkrótsza droga do Brico i Intermarche, nic dziwnego, że trasa cieszy się dużym wzięciem. Od razu dodajmy, że nie jest ważne do kogo i w czyim zarządzie jest ulica Kołobrzeska. Ważne, że schody trzeba nie tyle naprawić, co raczej wykonać na nowo. Tym razem również z podjazdem dla niepełnosprawnych i wózków dziecinnych. (jg)

Na parkingu wydzielono miejsca dla 60 stanowisk postojowych oraz pięć dla osób niepełnosprawnych.

Mapka z przebiegiem przyszłej obwodnicy Trzesieki. Wjazd na obwodnicę będzie na wysokości kapliczki przy ul. Trzesieckiej, wylot przy ul. Karlińskiej. Tam też powstaną ronda. lu drzew. Zadanie jest współfinansowane przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Woje-

wództwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013, w ramach poddziałania Regionalna infrastruktura drogowa. W kosztach partycypuje również miasto Szczecinek. (sw)

li sytuacji, w której osoby, chcące widnieć w takowym rejestrze, mogły być zwolnione z jakichkolwiek opłat. Aby jednak nikogo nie zniechęcać, zaproponowano, żeby wysokość opłaty za wpis do rzeczonego rejestru była symboliczna i wynosiła 25 zł. Wiadomo już, że tyle samo ma też kosztować wpisanie do

szczecineckiego rejestru żłobków i klubów dziecięcych. Uchwaleniem tej stawki już wkrótce zajmie się Rada Miasta. Pozostaje mieć nadzieję, że wspomniany szczecinecki rejestr zbyt długo nie będzie pusty. (sz)

Wpisz żłobek do rejestru Bez tego ani rusz. Każdy, kto zgodnie z tzw. ustawą żłobkową, będzie chciał założyć żłobek albo klub dziecięcy, będzie musiał wpisać się do gminnego rejestru. Zgodnie z obowiązującym od niedawna prawem, taki wpis podlega opłacie, której wysokość ustala rada gminy. Autorzy ustawy nie przewidzie-

Rocznicowy mecz piłki nożnej 24 kwietnia każdego roku Ormianie na całym świecie obchodzą rocznicę eksterminacji swojego narodu. Wówczas - w 1915 roku rząd turecki wydał rozkaz rozpoczęcia masowych wysiedleń. W czasie I wojny światowej Turcy wymordowali około 1,5 mln Ormian. Uroczystości upamiętniające ten czas organizowane są zarówno w Armenii,

jak i wielu krajach na całym świecie. Także w Polsce i w Szczecinku. Jak nas poinformowali przedstawiciele szczecineckiej mniejszości: My także nie chcemy przejść obok tej daty obojętnie, pragniemy ją upamiętnić. Zapraszamy mieszkańców miasta na obchody 96 rocznicy ludobójstwa Ormian. Odbędą się one w sobotę 30 kwietnia. Początek

o godz. 12 na Stadionie Miejskim. Po przemówieniu oraz symbolicznej minucie ciszy ku czci pamięci ofiar rozegrany zostanie mecz piłki nożnej Urząd Miasta - szczecineccy Ormianie. Po meczu odbędzie się spotkanie okolicznościowe na terenie hali sportowej „Ślusarnia”. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy. (mt)

Miłą niespodziankę sprawiła kierowcom - mieszkańcom osiedla Zachód - Szczecinecka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Tuż przed świętami Wielkiej Nocy oddała do użytku parking przy zbiegu ulic Karlińskiej i Budowlanych. Robotnicy bardzo się pospieszyli, ponieważ parking miał być gotowy dopiero 30 maja. Jak potrzebna była to inwestycja, nikomu nie trzeba tłumaczyć. Kierowcy na osiedlu Zachód niemiłosiernie „cisną” swoje cztery kółka. Parkują na chodnikach, trawnikach, a nawet na miejscach przeznaczonych na pojemniki do śmieci. W tych dniach zrobiło się jeszcze

ciaśniej - na Zachodzie nie brakuje pojazdów z całej Europy, o kraju nie wspominając. Na placu wydzielono miejsca dla 60 stanowisk postojowych oraz pięć dla osób niepełnosprawnych. Parking otrzymał też infrastrukturę w postaci m.in. oświetlenia. Inwestycja kosztowała około 400 tys. zł. Pieniądze w całości wyłożyła SzSM. Do parkingu można dojechać nie tylko od strony ul. Budowlanych, ale też od ul. Karlińskiej. W tym celu zmieniono organizację ruchu na ul. Budowlanych, która dotychczas była jednokierunkowa. (sw)

Prokuratura kończy śledztwo Prawdopodobnie w połowie maja br. Prokuratura Rejonowa w Szczecinku zakończy śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Głównym podejrzanym jest były prezes Stowarzyszenia Bogusław Sobów. Jak nam powiedział zastępca prokuratura rejonowego Jerzy Sajchta, śledztwo dobiega już końca, ustalane są ostatnie czynności procesowo - dowodowe. Na przełomie kwietnia i maja śledczy podejmą decyzję, czy uzupełniać akt oskarżenia o nowe zarzuty. Należy się spodziewać, że w połowie maja akt oskarżenia w tej sprawie trafi do Sądu Rejonowego. Przypomnijmy. W sierpniu 2010 roku B. Sobowowi przedstawio-

nych zostało 9 zarzutów. - Siedem z nich związanych jest z wyłudzeniem pieniędzy - powiedział nam wówczas prokurator Sajchta. - Najniższa kwota to 372 złotych, najwyższa 12,5 tysięcy złotych. Ponadto przedstawiliśmy podejrzanemu dwa zarzuty związane z naruszeniem wolności seksualnej podległych pracownic. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów, odmówił też składania wyjaśnień. Na początku lutego tego roku prokuratura „dorzuciła” trzy kolejne zarzuty. Dwa z nic dotyczą wyłudzenia mienia, a jedno poświadczenia nieprawdy. Wszystkie w sferze zamierzeń realizowanych w ramach Programu „Civitas Plus Renaissance”, m.in. zakupu taksówek wodnych. (sw)


Wojsko wzywa i spisuje łożymy wizytę na bardziej dogodny termin. Powiatowa Komisja Lekarska pracować będzie w godz. 8-13 w lokalu przy ulicy Kościuszki 47-49 (dawny internat Liceum Medycznego). - Bardzo istotnym tematem jest, aby zgłaszający się na kwalifikacje, posiadali ze sobą dokumentację medyczną, a w przypadku noszenia okularów - oczywiście trzeba mieć ze sobą okulary i dokument medyczny na podstawie, którego okulary zostały wydane, np. receptę - dodaje A. Wasąg. Wszyscy, którzy staną do kwalifikacji otrzymają kategorię zdrowia, książeczkę wojskową i o ile nie wyrażą chęci podjęcia służby zawodowej, to zostaną przeniesieni do rezerwy. Na zawsze, chyba, że ojczyzna stanie w obliczu zagrożenia. (sw)

Zajrzeliśmy na Mysią Wyspę. Ten uroczy zakątek Szczecinka opanowali fachowcy z firmy Hydrogeobudowa ze Sławna, którzy budują tam sieć wodno - kanalizacyjną z przepompownią ścieków. Koparki ryją w ziemi na głębokość ponad 10 metrów. Wszystko po to, by umiejscowić tam kilkumetrowej wysokości kolektor sanitarny. Obiekt zostanie dociążony korkiem betonowym. Dlaczego? Aby ten pod wpływem wód gruntowych nie został wypchnięty spod ziemi. Inwestycja jest realizowana w ramach projektu Civitas Plus Renaissance (dofinansowanie ze środków unijnych 50 proc. kosztów kwalifikowanych netto). Termin zakończenia robót zaplanowano na koniec maja br. Koszt robót to blisko 950 tys. zł. (sw)

go ponad 700-letniego grodu nad Trzesieckiem. Sprawę polecamy również miejskiemu konserwatorowi zabytków. Wszak obiekt powstał na początku ubiegłego stulecia (pierwotnie pełnił rolę stajni i ujeżdżalni) i zapewne powinien się znajdować pod bacznym okiem konserwatorskim. Historia hali? Zacna. W latach 20. i 30. ubiegłego stulecia była reprezentacyjna ujeżdżalnia garnizonu Neustettin. W polskim Szczecinku Hala Myśliwska przez wiele lat była najokazalszym w mieście obiektem sportowym. Najstarsi mieszkańcy miasta pamiętają, gdy wypełniona po brzegi tętniła życiem podczas II-ligowych meczów bokserskich KS „Lechia”. W jej pomieszczeniach mieszkali piłkarze „wojskowego” w latach 80. „Wielimia”. Później hala została przebudowana. Powstało zaplecze kulturalne, porządna scena, łazienki z natryskami, zaplecze socjalne, nawet kuchenne. Okazały obiekt przez ponad 10 lat był dumą „żołnierskiego” Szczecinka. Dzień po wielkanocnym pożarze zajrzeliśmy do „Myśliwskiej”. Nie ma z tym problemu, bo strzępy metalowych drzwi nie trzeba nawet pokonywać - droga jest wolna. Z pełną odpowiedzialnością podkreślamy, że jeżeli osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców Szczecinka chcą uniknąć tragedii, winne działać i to szybko.

Mysią Wyspę opanowali fachowcy z firmy Hydrogeobudowa ze Sławna.

Urzędnicy ankietują

Niegdyś duma sportowego Szczecinka, dziś ruina Mowa o hali przy ul. Myśliwskiej, nazywanej nie tylko przez żołnierzy - Halą Myśliwską. Wojsko odeszło ze Szczecinka, tereny pomiędzy ulicami: Kościuszki, Myśliwską, Polną i Kosińskiego przejęła Agencja Mienia Wojskowego. Później hala „poszła w ludzi”. Trafiła do przedsiębiorcy z Zielonej Góry. Gość nie miał pomysłu na jej zagospodarowanie, więc obiekt z roku na rok popadał w coraz większą ruinę. W wielkanocny poniedziałek hala o mało, co nie poszła z dymem. Ktoś zaprószył ogień, strażacy zdążyli w ostatniej chwili. Dwanaście lat po odejściu wojska z koszar przy ul. Kościuszki hala umiera. Dosłownie. Jej dzisiejszy stan można określić wyłącznie słowami: szok, tragedia, przerażenie. Ostrzegamy, spacery wewnątrz hali grożą ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu lub - nie uciekamy przed takim stwierdzeniem - śmiercią. Tylko bowiem patrzeć jak dach obiektu legnie na tym, co kiedyś szumnie nazywano parkietem. O zgrozo! Miejsce to na zabawę w chowanego upatrzyły sobie dzieci mieszkające w położonym po drugiej stronie byłego placu apelowego, wyremontowanego koszarowca. Spieszymy też donieść, że dzieła zniszczenia pięknego przed laty obiektu dokonali nie jacyś barbarzyńcy z czasów mrocznego średniowiecza, ale mieszkańcy zacne-

foto:sw

W piątek, 6 maja w Szczecinku rozpocznie się kwalifikacja wojskowa. - Akcja potrwa do 17 maja br. Przed oblicze komisji zostało wezwanych 342 osób. To mężczyźni urodzeni w roku 1992, starsi (do 1987 rocznika), panie oraz ochotnicy, którzy chcą podjąć zawodową służbę wojskową - mówi Andrzej Wasąg, szef Referatu Obrony Cywilnej i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Szczecinku. W tym czasie trwają matury. Zdajemy sobie sprawę, że wezwanie przed komisję może burzyć plan egzaminu młodego człowieka. Idziemy więc na rękę. Gdyby ktoś nie mógł przyjść do nas w nakazanym terminie, proszę o telefon na numer: 94 37 141 38 lub przyjść do ratusza, pokój 33A. Wówczas prze-

Na Mysiej budują przepompownię ścieków

W hali do „wzięcia” są już tylko kawałki desek i szkło. No i parkiet. Żelastwo dawno już poszło „w ludzi”. Kawałki zapomnianych blach zwisają jeszcze z sufitu. Złomiarze zaczynają dobierać się do zewnętrznych elementów metalowych budynku. To już grozi katastrofą budowlaną - Skontaktowaliśmy się z właścicielem obiektu z Zielonej Góry. Obiecał podjąć natychmiastowe działania. Obiekt zostanie zabezpieczony przed penetracją osób postronnych - mówi „Tematowi” Andrzej Wasąg, szef Referatu Obrony Cywilnej i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Szczecinku. (sw)

Po uchwaleniu kontrowersyjnego programu ochrony powietrza, ratusz na poważnie przystąpił do działań mających na celu ograniczenie emisji niskiej. Przypomnijmy, według programu, za przekroczenia benzo(a)pirenu w powiecie szczecineckim, które wykryto w 2007 roku (wcześniej poziomu b(a)p nie badano - dop. autora), odpowiadają także mieszkańcy, spalając w swoich przydomowych kotłowniach złej jakości paliwa. W myśl treści programu, na cenzurowanym znalazły się wszystkie domowe, małe i duże kominy. Urzędnicy sprawdzają, ilu mieszkańców wciąż ogrzewa swoje domy na własną rękę i czym pali się w piecach. - Tak, zbieramy takie informacje - potwierdza rzecznik Urzędu Mia-

sta, Konrad Czaczyk. - Obecnie z taką ankietyzacją ruszył ZGM-TBS sp. z o.o., ponieważ jest największym administratorem zabudowy wielorodzinnej w Szczecinku. Niebawem przystąpimy do ankietyzacji pozostałych wspólnot i spółdzielni oraz właścicieli budynków jednorodzinnych. Ankieta będzie służyła do opracowania Programu Ograniczenia Niskiej Emisji dla Miasta Szczecinka. Zgodnie ze słowami rzecznika, procedura gromadzenia danych wygląda następująco: w ZGM-TBS ankietę przeprowadzają pracownicy spółki. Pozostali zarządcy oraz domki jednorodzinne otrzymają natomiast listownie ankiety do wypełnienia, które trzeba będzie zwrócić do Urzędu Miasta. (sz)

Wędkarskie zawody W niedzielę 1 maja Trzesiecko, Juchowo, Wilczkowo, Radacz Duży i Mały, Lipnica i Ciemino zostaną otwarte do uprawiania sportu wędkarskiego. Z tej okazji we wtorek - w Święto Konstytucji 3 Maja wędkarze z Koła PZW „Jesiotr” i koszalińskiego Okręgu PZW organizują otwarte zawody

spinningowe pn. „Drapieżnik Trzesiecka 2011”. Zbiórka uczestników o godz. 7 na Mysiej Wyspie. Zgłoszenia do zawodów przyjmuje kol. Krzysztof Kowalczyk - tel. 668 539 199. Jak nas poinformowali organizatorzy, zawody rozgrywane będą w dwóch klasyfikacjach: z brzegu i z łodzi. (sw)

Na jeziorze Trzesiecko rozpoczęła się w środę (27.04) aeracja mobilna. Operacja polega na „wsianiu” do akwenu siarczanu żelazawego. Preparat (zgodnie z pozwoleniem wodno-prawnym) dozowany jest w ilości nieprzekraczającej 3 kg na hektar jeziora. W tym roku na aerację Trzesiecka przeznaczymy 235 tys. zł. 90 tys. zł zostanie pokrytych dotacją z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie.

W 2011 roku przeprowadzone zostaną trzy zabiegi precyzyjnego natleniania z inaktywacją fosforu całej powierzchni jeziora Trzesiecko (drugi zabieg zaplanowany jest w maju, trzeci w lipcu), a także wykonanie badania zmienności powierzchniowej zawartości związków fosforu w wodzie (przed i po każdym zabiegu) oraz badania zmienności objętościowej zawartości związków fosforu w wodzie (przed i po każdym zabiegu). (sw)

REKLAMA

Rozpoczęło się „karmienie” jeziora siarczanem


Gdzie Cię przenocować, Turysto? Już niedługo wakacje, a wraz z nimi - czas upragnionego urlopu. Tylko czekać, aż do grodu nad Trzesieckiem jeden za drugim zaczną przyjeżdżać z różnych stron. Kto? Rzecz jasna: turyści. Wszak nie od dziś Szczecinek uchodzi za perłę Pomorza Środkowego. Mamy się czym pochwalić: wodne tramwaje i taksówki, smocze łodzie, rowery, riksze i wyciąg do nart wodnych, nie wspominając już o okolicznych jeziorach i lasach połączonych malowniczymi szlakami rowerowymi... Zachęcamy wszystkich - przyjeżdżajcie! No tak, tylko co zrobić, kiedy typowi, korzystający z cennego urlopu turyści faktycznie się zdecydują? Perypetie mieszkających pod Warszawą urlopowiczów, którzy tego lata postanowili wypocząć w naszym mieście, okazały się świetną okazją do tego, aby sprawdzić, jak Szczecinek w przededniu otwarcia sezonu wypoczynkowego, kiedy to planuje się urlop i rezerwuje pokoje, przygotowany jest na przyjęcie gości. Tak jak wszyscy współcześni turyści, sprawdzanie, gdzie w Szczecinku można się zatrzymać, zaczęliśmy od Internetu. Najpierw zajrzeliśmy na strony Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Skąd taki wybór? Po pierwsze, istniejąca już kilka lat organizacja została stworzona po to, by mówiąc krótko, pomagać urlopowiczom. A po drugie - na początku tego roku na łamach TS jeszcze wówczas pełniący obowiązki dyrektora, a dziś dyrektor SzLOT, Piotr Misztak przekonywał, że w miesiącach wiosennych ruszy internetowa baza z ofertą noclegową. Przy-

Maciej Gaca:

pomnijmy. Portal ten miał być promowany przez strony samorządowe miasta i powiatu, tak, żeby nikt nie miał problemów z odszukaniem go w sieci. Wszystko w myśl idei, żeby każdy, kto planuje odwiedzić nasz powiat, mógł sprawdzić oferty, a także zarezerwować sobie nocleg na planowany pobyt.

Zaczęliśmy szukać niezbyt drogich miejsc noclegowych, usytuowanych blisko centrum, w pobliżu placu zabaw, plaży, wyciągu, tramwajów i jeziora. Wzorem naszych wspomnianych wcześniej gości, zaczęliśmy szukać niezbyt drogich miejsc noclegowych, usytuowanych blisko centrum, w pobliżu placu zabaw, plaży, wyciągu, tramwajów i jeziora. Chcąc, tak jak prawdziwi turyści, w pełni cieszyć się z cennego wolnego czasu, ciszy i relaksu, postanowiliśmy nie uwzględniać w naszych poszukiwaniach szkolnych internatów i schronisk, z których latem bardzo chętnie korzystają, bądź co bądź, dość hałaśliwe kolonie i grupy sportowe. Jak był efekt tych poszukiwań? Według bazy noclegowej SzLOT, urlopowicz, który chciałby zatrzymać się w Szczecinku, ma do wyboru 5 hoteli. Ceny za dobę w zależności od pokoju i hotelu wahają się w granicach od 75 zł do 390. Jeśli nie hotel, to może pensjonat? W Szczecinku, zgodnie z informa-

cją widniejącą w bazie, są dwa. Goście wydadzą w nich od 80 zł do 239 zł za dobę. Gdyby jednak dla turysty, który najczęściej podróżuje z całą rodziną i z ukochanym zwierzakiem, także pensjonaty okazały się zbyt drogie, w centrum turystycznego Szczecinka są jeszcze do wynajęcia... kawalerka (100 zł za dzień) i 2 pokoje (30 zł od osoby). Ciut lepiej w bazie SzLOT wypadają noclegi położone na obrzeżach miasta i kwatery w pobliskich miejscowościach. W okolicach Świątek czy Trzesieki można przenocować w trzech miejscach za 4060 zł od osoby. Zgodnie ze wspomnianą bazą, urlopowicze znajdą też jedną bazę w pobliskim Turowie (120-160 zł za pokój) oraz - trzy w niedalekiej Gwdzie Wielkiej (70200 zł za pokój). Dla tych, którzy chcieliby tylko wpadać do Szczecinka, być może na zakupy, jest jeszcze kilka miejscówek oddalonych od miasta o 17, 20 i 25 km. Czy to wszystko? Tak jak typowi turyści, żeby się upewnić, dzwonimy jeszcze do Centrum Informacji

Turystycznej w Szczecinku. Nie mówiąc, że reprezentujemy redakcję TS, słyszymy, że jeśli chodzi o bazę noclegową, to oprócz internatów i hoteli nasze miasto nie ma nic do zaoferowania. Co dalej? Wspomniani wcześniej goście spod Warszawy poradzili sobie ze znalezieniem oddalonego od Szczecinka o 1,7 km i położonego nad jeziorem noclegu. Nie skorzystali jednak z bazy SzLOT. Pytanie, czy baza noclegowa organizacji, która z założenia ma kłaść nacisk na rozwój turystyki w naszym mieście, na chwilę przed otwarciem sezonu wypoczynkowego nie mogłaby być bogatsza - nasuwa się samo. Sprawa, jak można się było spodziewać, jest jednak bardziej skomplikowana. Nieoficjalnie mówi się, że osób wynajmujących pokoje gościnne jest w okolicy Szczecinka sporo, ale niechętnie wpisują się one do wspomnianej bazy ze względu na niezbyt korzystne warunki, jakie SzLOT im proponuje. - Dlaczego nie ogłaszamy się na stronach SzLOT?

foto:temat

Czy SzLOT należycie dba o odwiedzających nasze miasto turystów?

To proste, gdybyśmy chcieli, musielibyśmy podnieść ceny - tłumaczy właściciel ośrodka, w którym spędzą wakacje turyści spod Warszawy. - SzLOT jeszcze niedawno życzył sobie 10 procent prowizji od ceny wynajmu. Poza tym rezerwacje dokonywane przez SzLOT mają pierwszeństwo, co dla nas i dla naszych stałych wczasowiczów wcale nie jest korzystne. W zamian proponuje się nam reklamę na stronie SzLOT. Proszę zobaczyć, bez tej reklamy mamy rezerwacje już praktycznie na cały maj i czerwiec. Do nas urlopowicze przyjeżdżają i raczej będą przyjeżdżać. Goście wiedzą, gdzie nas znaleźć, bo dobrze o to zadbaliśmy. Czy SzLOT należycie zadbał o swoich gości? Nie mnie odpowiadać na to pytanie. Choć do wakacji pozostało jeszcze trochę czasu, chyba warto zatroszczyć się o prawdziwą bazę noclegową dla przyjezdnych. Zanim się obejrzymy, czas planowania i rezerwacji noclegów minie, a ci, którzy mogliby spędzić tu wakacje, wybiorą inne miejsca. (z)

Przedszkole publiczne na nowych zasadach Znany jest już projekt nowej uchwały, regulującej m.in. odpłatność za pobyt dziecka w Przedszkolu Publicznym w Szczecinku. Zmiany przepisów obowiązujących w jedynym przedszkolu publicznym są podyktowane niedawną nowelizacją ustawy o systemie oświaty. Według niej, od 1 września 2011 roku w publicznych przedszkolach można pobierać opłaty jedynie za konkretne świadczenia, które wykraczają poza 5-godzinną bezpłatną podstawę programową. Zmiany w ogólnopolskim prawie, okazały się dobrą okazją do wprowadzenia nowych zasad panujących w szczecineckim przedszkolu. Zgodnie z projektem uchwały, od września nieznacznie wzrośnie stawka godzinowa. Za godzinę wykraczającą ponad podstawę programową rodzice zamiast

2,14 zł będą musieli zapłacić 2,20 zł. Co ważne, we wspomnianym projekcie nie ma mowy o żadnych ulgach. Oznacza to, że 10% zniżka dla rodzin, których więcej niż jedno dziecko uczęszcza do przedszkola, przestaje obowiązywać. Ale to nie wszystko. Najważniejszą zmianą wprowadzoną do uchwały jest rozliczanie pobytu dziecka w przedszkolu. O tej kwestii już niejednokrotnie informowaliśmy. Przypomnijmy. Wszystko za sprawą zdesperowanych rodziców, zaniepokojonych m.in. tym, że dyrekcja przedszkola chciała pobierać od nich opłaty naliczane za każdą rozpoczętą godzinę pobytu dziecka w placówce. Wówczas, po długich perturbacjach były przewodniczący Rady Miasta Jerzy Kania, mecenas Czesław Podkowiak (obsługa prawna Urzędu Miasta) i dy-

rektor przedszkola Grażyna Herchel-Szeremeta uznali protest rodziców za zasadny. W efekcie zapis z umowy mówiący o „rozpoczętej godzinie” uznano za niewystarczająco konkretny. Zamiast niego wprowadzono stosowanie stawek minutowych. Okazuje się, że było to rozwiązanie tymczasowe. W projekcie uchwały można bowiem dostrzec ten sam, wcześniej uznany za „mało konkretny” zapis mówiący, iż od 1 września tego roku opłaty znów naliczać się będzie... „za każdą rozpoczętą godzinę”. Zdaje się więc, że problemy poruszane niedawno przez rodziców już wkrótce powrócą. Projekt rzeczonej uchwały jest obecnie w fazie konsultacji. Te potrwają do piątku, 29 kwietnia. (sz)


Urodzinowy weekend Mija 20 lat od powstania 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego. Chcemy świętować ten jubileusz z bliskimi nam osobami. Przybędą byli komendaci, instruktorzy, drużynowi, władze samorządowe i harcerskie, rodzice i przyjaciele. To niezwykłe święto. Rozpoczynamy w piątek 29 kwietnia XII Ogólnopolskim Zlotem im. J.A. Grzesiaka „Czarnego”. Do obozowiska na Polskim Wale przyjadą Czarni z Polski i Litwy, by zagospodarować po harcersku to urokliwe miejsce. Las powita gości całym swoim bogactwem. Będzie brama obozowa, wieża wartownicza, stoły, ławy, totemy i inne elementy wyposażenia wykonane przez harcerzy metodą pionierki. Wieczorem spotkamy się na uroczystym apelu inauguracyjnym, a potem rozpocznie się ognisko dla uczestników zlotu. Będziemy śmiać się, śpiewać piosenki, gawędzić o minionych miesiącach i planach na przyszłość. Zapach wody, lasu, dymu z ogniska, duch Czarnego sprzyjają braterskiej refleksji . Kolejne dni zlotu, to przede wszystkim świetna harcerska zabawa i różne rodzaje aktywności. Część zajęć odbędzie się w obozowisku, ale planowane są też gry terenowe, turnieje, leśny rajd i wiele innych atrakcji. Każdy dzień kończy wspólne ognisko. Na poniedziałek 2 maja zaplanowaliśmy urodzinowe uroczystości. O godz. 12.00 na Placu Wolności rozpocznie się uroczysty apel z towarzyszeniem wszystkich gości i mieszkańców Szczecinka. Tuż po apelu o godz. 13.00 w Muzeum Regionalnym przy ul. Szkolnej rozpocznie się wernisaż wystawy „20 lat Czarnego Szczepu”. Wystawa prezentuje 20-letni dorobek szczepu, a w tym rajdy, obozy stałe i wędrowne, zloty ogólnopolskie i międzynarodowe, biwaki, obietnice zuchowe i przyrzeczenia harcerskie i wiele form działalności szczepu na naszej Małej Ojczyzny. Chcemy się wspólnie przeżywać radość , powspominać z uśmiechem porażki, które tyle nas nauczyły i dały siłę oraz pochwalić się sukcesami. Największą siłą tego szczepu zawsze byli ludzie: młodzi, odważni, ciekawi świata i chętni do bezinteresownego działania dla innych. Takich ludzi spotkamy wieczorem na urodzinowym ognisku. To będzie pełne wzruszeń spotkanie pokoleń obecnych i dawnych harcerzy, naszych przyjaciół i nieocenionych zawsze we wspieraniu nas rodziców.

Szanowni Państwo Kilka lat mojej służby instruktorskiej w 13 Czarnym Szczepie w Szczecinku, dało mi możliwość doświadczenia wielu bardzo różnych reakcji na naszą działalność, poznania ludzi dzięki którym praca z młodzieżą szczecinecką była łatwiejszą ... albo trudniejszą. Jednak obchody 20-lecia Czarnych dowiodły, że przewaga dobrych ludzi, słów i czynów, które spotkaliśmy na naszej drodze przeważyła - na szczęście. I to nie tylko na szczęście dla Czarnych, ale przede wszystkich na szczęście dla Szczecinka i jego kolejnych młodych pokoleń - w szeregach Czarnych zawsze mogą znaleźć dobrą alternatywę na szarość dnia codziennego :) Mam dzisiaj niepowtarzalną okazję, aby podziękować wszystkim tym, których spotkałam na swojej instruktorskiej drodze. Dziękuję tym, którzy wspierali dobrym słowem i tym, którzy ucierali mi/nam nosa kiedy była potrzeba. Dziękuję Rodzicom dzieci, które miałam zaszczyt „współwychowywać” - za zaufanie. Dziękuję moim Harcerkom i Harcerzom (a wieeeeelu Was było) - za uśmiech, śpiew, wydeptane kilometry, nieprzespane noce i niespożytą energię... Dziękuję Wam, Szczecinecczanie - za wiarę w nasze działania. Dzięki Wam wszystkim dziś Czarni świętują swoje 20te urodziny. Kochani Wytrwałym Zwycięstwo! phm. Aneta Kruk Komendantka Czarnego Szczepu II i III Kadencji

„Kiedy z serca płyną słowa, uderzają z wielką mocą...”

Szanowni Państwo Korzystając z gościnnych łamów tygodnika „Temat Szczecinecki”, przekazujemy w Państwa ręce specjalną wkładkę, wydaną z okazji 20-lecia 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego. 3 kwietnia 2011 roku nasz Szczep wkroczył w trzecią dekadę swojej działalności. Minęło już 20 lat od nocnego ogniska na Wzgórzu Marientron, gdzie rozpoczęła się historia naszego środowiska. Były to lata wzlotów i upadków, ciężkej pracy i przede wszystkim wielkiej przygody. Od 1991 w naszej działalności, jak i w samym harcerstwie, zmieniło się bardzo wiele, począwszy od umundurowania, na liczebności związku i systemie pracy skończywszy. Jest jedna rzecz obok czarnych barw i wspólnej historii, która przez te lata spajała nasze drużyny. To lokalny patriotyzm, wpajany harcerzom i zuchom już od pierwszych zbiórek; radość z odkrywania uroków naszej okolicy oraz duma z bycia mieszkańcem Szczecinka, która jest niezmienna i ponadczasowa. Widać ją na starych fotografiach z pierwszych szczepowych rajdów. Sam jej doświadczam na każdym naszym biwaku, w uśmiechach i emocjach małych „Wilków” i „Lauferek”. Cieszę się, że możemy być częścią lokalnej społeczności, która stwarza nam warunki do dalszego rozwoju. To, że Szczecinek jest świetnym miejscem dla harcerzy, wiedzą nasi przyjaciele w całej Polsce. Jest tak nie tylko z powodu lasów i jezior, jest tak głównie ze względu na Państwa - mieszkańców Szczecinka. To dzięki Waszej życzliwości i pomocy możemy robić to, co kochamy - rozwijać się wraz z miastem i dla niego. Od kiedy pełnię funkcję Komendanta Czarnego Szczepu, tj. od 2007 roku, doświadczyłem tego, jak pomocni i bezinteresowni byli Państwo, gdy przychodziło nam pomóc. W imieniu wszystkich zuchów, harcerek, harcerzy, wędrowników i instruktorów Czarnego Szczepu dziękuję za okazane nam zaufanie i życzliwość. Dziękuję także za uwagi, dzięki którym mogliśmy stawać się lepsi. Bez Państwa nie dalibyśmy rady. Całym sercem postaramy się udowodnić w nadchodzących latach, że byliśmy tego warci. Czuwaj13! hm. Maciej Grunt HR Komendant 13 Czarnego Szczepu im. Zawiszy Czarnego w latach 2007-2011

13 czarny szczep im. zawiszy czarnego został zawiązany 3 kwietnia 1991 roku na wzgórzu marientron w szczecinku. jest obecnie najstarszym i największym środowiskiem harcerskim w szczecinku, zrzeszającym około setki zuchów, harcerzy i harcerek. w szczepie działają: 13 gromada zuchowa czarne łaziki 99 żeńska drużyna harcerska Czarny Laufer im. olgi drahonowskiej-małkowskiej 13 drużyna harcerska czarne wilki im. hm. grzesiaka czarnego 66 drużyna harcerska czarny eskulap 13 drużyna wędrownicza czarna trzynastka


Obóz szczepu bieszczady, 1994

chrzest sztandaru w drawie 1993

Zbiórka inaugurująca działalność szczepu, klub garnizonowy, szczecinek IV 1991. szczep zawiązał się w nocy 3 IV 1991 na wzgórzu marientron

-

Obóz wędrowny szczepu w Jurze krakowsko-częstochowskiej VIII 2002

Gry miejskie 2009 i 2010

Zlot skautów europy środkowej concordia budapeszt vii-viii 2010

nasza kawiarnia na zlocie zhp w krakowie VIII 2010

Obóz szczepu w siamoszycach VIII 2009


biwak ze skautami drężno, VI 2010

Obóz wędrowny w holandii 2001


Nasze historie

Ale kolejny jubileusz już do szuflady Później wiele tych rozmów ukazywało się w różnych gazetach, z którymi współpracowałem, a które dziś są dla mnie zarówno sentymentalnym wspomnieniem jak też cennym materiałem, źródłowym. Myślę, że po części mógłbym chyba pretendować do miana Adamowego biografa. Zresztą, czasami myślę o napisaniu zbeletryzowanej monografii poświęconej temu niezwykłemu człowiekowi, którego wiele razy odwiedzałem w jego twórczo zagraconym pokoiku przy ulicy Kościuszki, gdzie czas się najwyraźniej zatrzymywał. Lecz później szybko mijał i do kolejnej jubileuszowej rocznicy, tym razem dwudziestej, sposobiłem się niemal od początku 1981 roku. Adam Giedrys był już dość znany, miał za sobą kilka kongresów astronautycznych, a także wizytę w NASA, gdzie jako jedyny dotąd Polak przebywał w tzw. kabinie ciszy służącej do treningów astronautów i skąd - tym razem jako jedyny zza Żelaznej Kurtyny otrzymał próbkę skały księżycowej, przywiezionej na Ziemię przez załogę „Apolla 11”.

Otrzymywał setki listów, sam też prowadził ożywioną korespondencję z astronautami, specjalistami z NASA, naukowcami i badaczami kosmicznych przestworzy.

foto:Archiwum

Ja już to wszystko widziałem, byłem w samym centrum naszej Mlecznej Drogi, nigdy tego nie zapomnę. To nie był obraz gwiazd postrzegany przez mgłę atmosfery ziemskiej. Moje gwiazdy świeciły stabilnym, anielskim wprost i mocnym, światłem. Najjaśniejszy był chyba Księżyc, z kolei niczym potężne wypukłe misy jarzyły się Wenus, Mars, Jowisz, Saturn i Merkury. Ziemia była bajecznie kolorowa, mieniąc się chyba wszystkimi kolorami. Oniemiałem, wydawało mi się, że przebywam tam wieki całe. Wiem, że nie śniłem, szczypałem się nawet i czułem ból. Wszystko to sprawiało wrażenie, jakby poruszało się po niebie wielkim kołem. Byłem w sferze niebieskiej, w rozległej wirującej kuli z gwiazdami, jakby od zewnątrz wymalowanymi. „Coś” mi mówiło, że to jest Alfa Centauri, widziałem Mgławicę Kraba - pozostałości po eksplozji ogromnej gwiazdy, supernowej. Widziałem też kwazary, chyba najbardziej intensywne źródła energii we Wszechświecie. Były ruchome, wsysały się spiralnym ruchem do jakiegoś dziwnego czarnego wnętrza. Trwałem i trwałem, choć tak naprawdę mój pobyt we Wszechświecie to było tylko kilka sekund. Wystarczyło mi to na całe życie, stworzyło jego nową jakość, wiedziałem już co muszę ze sobą zrobić. To był bez wątpienia dar od Opatrzności, która mnie właśnie wybrała. To słowa Adama Giedrysa, które ukazały się w opublikowanym przeze mnie wywiadzie w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Głosu Koszalińskiego”. Było to w kwietniu 1971 roku, a okazją, której poświęcono okolicznościową wkładkę, było 10-lecie pierwszej w historii kosmicznej podróży człowieka, Rosjanina Jurija Gagarina. Bardzo długo musiałem go namawiać na ten wywiad, nie ufał bowiem żurnalistom, którzy na ogół nie traktowali poważnie jego kosmicznych fascynacji. W końcu dał się uprosić. Wiem, że ta rozmowa zrobiła wrażenie w środowisku i na pewno w jakimś stopniu ugruntowała także i moją dziennikarską przygodę, która - jak nietrudno obliczyć - trwa już 40 lat.

Adam też tam był

foto:Archiwum

Po raz kolejny bohaterem naszego wspomnieniowego redakcyjnego cyklu będzie Adam Giedrys. Bowiem nie sposób nie pamiętać o nim, najbardziej rozpoznawalnym Szczecinecczaninie XX wieku, świętując półwiecze obecności człowieka w Kosmosie.

Przypomnijmy, kilkudniowa wystawa w ówczesnym Powiatowym Domu Kultury stała się sensacją w skali ogólnopolskiej, przyciągając tysiące zwiedzających. Gdzieś w połowie marca, umówiliśmy się na ostateczną adiustację przygotowanej już do składu rozmowy. Szczęśliwy, jak mi się wtedy wydawało, traf chciał, że w przededniu naszego spotkania otrzymał przesyłkę ze Stanów Zjednoczonych od Arthura Clarke`a. Wiem, że dość blisko przyjaźnił się z Clarkiem, który był wtedy specjalistą NASA ds. kosmicznej komunikacji międzynarodowej. W paczce były m.in. zdjęcia prototypu amerykańskiego bezzałogowego statku kosmicznego, który zresztą kilka lat później Amerykanie wysłali w kierunku Marsa. Były one świetne jakościowo i na tyle atrakcyjne, że uprosiłem naszego redakcyjnego fotoreportera, by przyjechał do Szczecinka i wkomponował w ich tło mojego rozmówce, co też się stało. Trochę też zmieniliśmy treść rozmowy, nawiązując m.in. do wspomnianego listu, a co za tym idzie - amerykańskich planów kosmicznego podboju Czerwonej Planety. Zauważyłem, że był z tego wywiadu kontent (to jego słówko dop. mój), zresztą, najwyraźniej miał w tym dniu formę. Był całkowicie rozluźniony i nawet dowcipkował, że pozując do zdjęcia wepnie sobie do klapy znaczek amerykańskiej flagi. Puścił wtedy „perskie oko”, obaj wiedzieliśmy, że to jedynie żarty, cenzura by tego nie przepuściła. Ale i tak mój tekst trafił jedynie do redakcyjnych zapasów, tak to się wówczas mówiło (zresztą, teraz też), choć wtedy znaczyło to wyłącznie - do kosza. Mój ówczesny redakcyjny szef skomentował tę decyzję krótko, dowiedziałem się, że w rozmowie... przesadziliśmy z tym bałwochwalstwem wobec Amerykanów, obaj! A w ogóle powinienem pamiętać, że przygotowywałem okolicznościową rozmowę upamiętniającą 20-lecie zdobycia Kosmosu, ale przez Rosjan. No i masz babo placek! Później w „Jubilatce” próbowałem jakoś to Giedrysowi wytłumaczyć, biorąc na-

wet winę na siebie, jednak wspólnie doszliśmy do wniosku, że i tak nie da się tego logicznie wyjaśnić. No i tyle było z tego wywiadu! Dobrze choć, że przepiliśmy to wtedy kieliszkiem białej deserowej Mistelli, może i komu to na pohybel, na pewno!

W Kosmosie starczy miejsca dla wszystkich Wszyscy, dla których Adam Giedrys był przez te lata wzorem, mistrzem, starszym kolegą, by wymienić z tego grona choćby Jarosława Brancewicza czy Władysława Fijałkowskiego, są na ogół zgodni i do dziś twierdzą, że nudzić się z nim i przy nim było nie sposób. Miał przy tym swój charakterystyczny sposób bycia, w pewnym sensie swoją życiową filozofię, w której jak w nieprzeniknionym Wszechświecie - było miejsce dla każdego. Nauka o tajemnicach kosmicznej przestrzeni i jej efekty, będące, jak sam mawiał, pochodnymi odwiecznych ludzkich dążeń, marzeń i pragnień, były dla niego zawsze ponad wszelkimi podziałami. Przekonałem się o tym wielokrotnie, także i wtedy, gdy w pewnych kręgach i w jego obecności deprecjonowano choćby osiągnięcia Rosjan w podboju Kosmosu, czego nie cierpiał. A także wtedy, gdy w niektórych środowiskach miano mu wręcz za złe, że z honorami przyjmował u siebie pierwszego i jedynego dotąd polskiego kosmonautę, Mirosława Hermaszewskiego. Oczywiście, zbywał te mniej lub bardziej ostentacyjnie czynione docinki, choć wiem, że na pewno po swojemu to przeżywał. No i zawsze dla każdego miał czas. We wczesnych latach 80. bardzo chciał poznać Giedrysa Zbigniew Michta, znany koszaliński publicysta, wówczas sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Koszalinie. Lubiłem „Miszkę” był świetnym dziennikarzem, eseistą, krytykiem literackim, jakiś czas pisałem u niego w „Pobrzeżu”, podjąłem się organizacji spotkania i poznania obu panów. Oczywiście u niego, najpierw w kopule, potem w jego pokoju, przy obowiązkowej herba-

cie w szklankach ze staromodnymi uchwytami. Michta był nim urzeczony, a i on sam później wyrażał się o swoim gościu pochlebnie, jakby za nic mając fakt, że był to w końcu ważny bonza partyjny. Wracając jednak do tych kosmicznych jubileuszy - w 1986 roku, gdy już szły nowe czasy, na 25-lecie pamiętnego lotu Gagarina w Kosmos, zrewanżowałem się jakby mojej redakcji za ów wcześniejszy tekst do szuflady. Napisałem bowiem okolicznościowy artykuł o Adamie Giedrysie, który ukazał się w wielkopolskim tygodniku regionalnym „Wprost” (był nim w latach 1982-89, później stał się pismem ogólnopolskim - dop. mój). Miałem tam bliskiego kolegę ze studiów. Oczywiście, w „Głosie” mieli mi to za złe i choć wprost, nomem omen, nie przyganiali, ale co nieco (w wierszówce!) odczułem. Później wielokrotnie pisałem o nim już niemal wyłącznie w „starym” i obecnym TS i rad jestem, że może to pisanie trwać do dziś. Żałuję tylko, że tak późno zabrałem się za swoje, że tak powiem, legendopisarstwo, niechby choć jedną z nich mógł o sobie przeczytać, choć może i czyni to gdzieś tam w tych swoich zaświatach, może.

Korespondencyjnie poznał mnie z Kapuścińskim Na początku 1997 roku jeden z moich ostatnich artykułów o Adamie Giedrysie, oczywiście z TS, wysłałem Ryszardowi Kapuścińskiemu, znanemu publicyście, poecie i fotografikowi, najczęściej, obok Stanisława Lema, tłumaczonemu za granicą polskiemu autorowi.„Cesarz reportażu” zainteresował się życiem i niewiarygodnymi dokonaniami astronoma amatora ze Szczecinka, o którym dowiedział się podczas Kongresu Astronautycznego w Pekinie, odbywającym się w październiku 1996 roku. Był to zarazem ostatni i jubileuszowy, bo dwudziesty kongres z udziałem Giedrysa. Gdy skontaktował się z nim telefonicznie, Adam był już schorowany i skierował go

do mnie, dopowiadając, że „wiem o nim wszystko”. Nietrudno sobie wyobrazić jak zareagowałem, gdy usłyszałem jego głos w swoim domowym telefonie, zrazu nie bardzo wierzyłem. Zresztą, on też przyznał, że to niecodzienna także i dla niego sytuacja, gdy telefonuje przez pół Polski mówiąc bądź co bądź nieznanemu facetowi - tu Kapuściński, tak po prostu. Zaraz następnego dnia wysłałem na jego warszawski adres, na Prokuratorską, wspomniany artykuł oraz obszerne dossier Giedrysa, oczywiście za jego zgodą. Opisałem jego fascynację Kosmosem, pracę z młodzieżą tu w Szczecinku, kongresowe wojaże po całym świecie, dwukrotne spotkania z Janem Pawłem II, prezydentem Nixonem i cesarzem Hirohito, bliską znajomość z Danielem Saulem Goldinem, administratorem amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, zaliczone Adamowi przez Międzynarodową Unię Astronomiczną obserwacje dwóch gwiazd zmiennych „Łabędzia” i „Pegaza”. Zacytowałem też jego znane powszechnie wyznanie, że niebo nie stanowi dla niego żadnej tajemnicy, bo on to wszystko widział, on tam już był. Po kilku dniach Ryszard Kapuściński ponownie do mnie zadzwonił, dziękując za przesyłkę, która - jak się wyraził - zrobiła na nim wrażenie. Obiecał się odezwać, podał mi numer swojej komórki. 26 grudnia 1997 roku Adam Giedrys zmarł. Powiadomiłem o tym Kapuścińskiego, który, jak wywnioskowałem, miał nawet zaawansowane co do niego plany wydawnicze, nie zdążył. Odszedł, ale dobrze, że czas już jakiś siedzi na naszym gwarnym deptaku, jakby nieco zastygły i nieobecny przy swojej krawieckiej maszynie, spoglądający w Kosmos. Nasz Gwiezdny Ambasador i Obywatel Świata, pewnie wypatruje tam swoich gwiazd. Adamie, choć formalnie ludzie dopiero od pół wieku goszczą w Kosmosie, to ilu ich, tak jak Ty, ma tam swoje gwiazdy, no sam powiedz. Bogdan Urbanek


REKLAMA


*PLQQH:LHŋFL VWURQDUHGDJRZDQDSU]H]8U]ćG*PLQ\6]F]HFLQHN

Spotkaniem mieszkańców w Brzeźnie rozpoczęły się 6 kwietnia w naszej gminie wybory sołtysów i rad sołeckich. Do momentu ukazania się obecnego numeru „Tematu”, spotkania wyborcze przeprowadzono w sołectwach : Brzeźno, Drężno, Gałowo, Grąbczyn, Kwakowo, Kusowo, Marcelin oraz Żółtnica. Tak więc znamy już nowych sołtysów w 8 z 24 sołectw. Następne wybory planowane są 28 kwietnia w Wierzchowie. Zainteresowanie spotkaniami było różne, w zależności od sołectwa. Aż 84% uprawnionych do głosowania zjawiło się na wyborach w Drężnie. Jedynie 11% wyborców spotkało się na zebraniu w Żółtnicy. Różna też była liczba kandydatów. Po trzy osoby ubiegały się o funkcję sołtysa w Brzeźnie, Grąbczynie i Kusowie, startujący w Gałowie, Marcelinie i Kwakowie nie mieli kontrkandydatów. Oto wyniki wyborów na sołtysa w poszczególnych sołectwach: - Brzeźno – pan Janusz Knitter, - Gałowo – pan Zbigniew Dykas, - Grąbczyn – pani Alicja Bartecka - Drężno – pani Wioletta Grochowicz, - Kwakowo – pani Jadwiga Jojkan, - Kusowo – pani Jolanta Wojtyra, - Marcelin – pani Agata Kucharska, - Żółtnica – pan Tadeusz Kamiński Jak widać, dotychczas w wyborach dominują panie. To one zasiadły na pięciu z ośmiu stanowisk sołtysa. Koniec wyborczego maratonu będzie miał miejsce 27 maja, kiedy to sołtysa i członków Rady Sołeckiej wybiorą mieszkańcy Sołectwa Mosina...

Mistrzostwa w Turowie

Goście z Niemiec wTurowie To były niezwykle ciekawe i bardzo intensywne dni. Od 6 do 10 kwietnia Szkołę Podstawową im. Tadeusza Kościuszki i Publiczne Gimnazjum w Turowie, odwiedziła młodzież z zaprzyjaźnionych szkół w Westergellersen w Niemczech. Cele prowadzonej od 4 lat wymiany uczniów to m.in. podniesienie umiejętności posługiwania się językiem niemieckim wśród uczniów z Turowa, poznanie kraju partnera i zacieśnianie koleżeńskich więzów między młodzieżą

rowa i Westergellersen uczestniczyli w zajęciach w Czarnoborze. Najciekawszą ich częścią był marsz wokół Jeziora Leśnego, połączony z zaliczaniem stanowisk, na których młodzież musiała się wykazać sprytem, pomysłowością i szybkością.

Trzeba zaznaczyć wielkie zaangażowanie gości z Niemiec przy przygotowywaniu układów tanecznych, m.in. poloneza i kankana polską i niemiecką. Program wizyty gości zza Odry był niezwykle bogaty. Uczniowie z podstawówki uczestniczyli w realizacji projektu „Przyjaciele Stumilowego Lasu”. Pierwszego dnia wizyty mieli okazję spotkać się z myśliwymi z Koła Łowieckiego „Ostoja”, wysłuchać gry na rogu, skosztować myśliwskiego bigosu. Było wspólne wykonywanie zadań, w tym zrobienie Marzanny i pożegnanie zimy, zaś na koniec spotkania z myśliwymi uczestnicy zabawy otrzymali pamiątkowe upominki ufundowane przez Nadleśnictwo Szczecinek. Kolejnego dnia uczniowie z Tu-

Zabawę zwieńczyło ognisko połączone z pieczeniem kiełbasek, podsumowaniem zajęć i wręczeniem nagród ufundowanych prze Nadleśnictwo Czarnobór. Po południu goście z Niemiec i ich polscy koledzy i koleżanki odwiedzili Szczecinek. Kolejny dzień wizyty rozpoczął się od spotkania z pszczelarzem. P��źniej było wspólne przyrządzanie posiłków ze zdrowych produktów, rywalizacja w konkurencjach sprawnościowych, obiad u polskich rodzin i spacer po Turowie, w czasie którego goście dowiedzieli się m.in. o genezie pow-stania tej miejscowości.

Oskar Wagner wywalczył 2 złote medale Mistrzostw Województwa

Tenisistów stołowych z 11 klubów z Zachodniopomorskiego, gościła 9 kwietnia hala sportowa Publicznego Gimnazjum w Turowie. Młodzi miłośnicy celuloidowej piłeczki startowali w Mistrzostwach Województwa Żaków i Żaczek (rocznik 2000 i młodsi). Patronem imprezy, która była rozgrywana jednocześnie jako XI Wojewódzka Olimpiada Młodzieży, był Bronisław Pilch, zmarły trzy lata temu wieloletni nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Żółtnicy – popularyzator i miłośnik tenisa stołowego. Doskonały występ w turnieju zanotował Oskar Wagner z ULKS Żółtnica. Najpierw, wraz z Bartkiem Blatkiewiczem z UKS Chrobry Międzyzdroje, wywalczył on złoty medal w grze podwójnej, pokonując w finale 3:0 swojego kolegę klubowego Andrzeja Śledzia i jego partnera – Michała Lubarczyka z KTS Koszalinianin. Następnie po niezwykle zaciętym pojedynku, zwyciężył 3:2 w finale singla Karola Pająka z TKKF Fala Trzebiatów. Dzięki swojej postawie w Mistrzostwach Województwa, Oskar został najlepszym żakiem Zachodniopomorskiego w sezonie 2010/11. Czołowi zawodnicy imprezy otrzymali atrakcyjne nagrody w postaci sprzętu do tenisa stołowego, ufundowane przez Urząd Gminy Szczecinek i Starostwo Powiatowe w Szczecinku. Organizatorami Mistrzostw Województwa były: Publiczne Gimnazjum w Turowie, ULKS Żółtnica i Zachodniopomorski Związek Tenisa Stołowego.

Uwieńczeniem wizyty gości z Niemiec było wspólne posadzenie drzewek świerka srebrzystego na terenie szkoły, dokonane w obecności Wójta Janusza Babińskiego, rodziców uczniów i grona pedagogicznego Szkoły Podstawowej w Turowie.

Pięć złotych medali badmintonistów Hala sportowa Szkoły Podstawowej w Gwdzie Wielkiej gościła 16 kwietnia uczestników Wojewódzkiej Olimpiady Młodzieży w Badmintonie. W rozgrywkach doskonale spisała się reprezentacja miejscowego klubu, która wywalczyła pięć tytułów mistrzowskich, siedem wicemistrzowskich i trzy trzecie miejsca. Na najwyższym stopniu podium stanęli: Tadeusz Jakimiec (gra pojedyncza seniorów), Patryk Kropisz (kategoria Open), Bartek Jakimiec (gra pojedyncza chłopców), para Sokołowski/Dobrowolski (gra podwójna chłopców) i para mieszana Tomaszewska/Jakimiec. Biorąc pod uwagę, że sekcja badmintona istnieje w Gwdzie Wielkiej niespełna dwa lata, wyniki osiągnięte w Wojewódzkiej Olimpiadzie Młodzieży są bez wątpienia jej dużym sukcesem.

Na równie interesujących zajęciach upływał czas gościom Publicznego Gimnazjum. Przez dwa dni wspólnie ze swoimi kolegami i koleżankami z Polski, pracowali oni nad wspólnym przedstawieniem „Podróż po Europie”, które odbyło się w piątek 8 kwietnia. Trzeba zaznaczyć wielkie zaangażowanie gości z Niemiec przy przygotowywaniu układów tanecznych, m.in. poloneza i kankana. Zorganizowano również rozgrywki sportowe, spotkanie przy muzyce,wykonywano ozdoby wielkanocne, układano puzzle z 1000 elementów, odwiedzono Szczecinek. Jednak bez wątpienia największą atrakcją był dla gości z Niemiec wyjazd na wycieczkę do Szymbarka. Zobaczyli tam najdłuższą do niedawna deskę świata, przeżyli markowany nalot lotniczy w podziemnym bunkrze, a przede wszystkim widzieli słynny „dom do góry nogami”. Podsumowania wizyty dokonano w obecności Wójta Gminy Szczecinek, który wręczył gościom z Niemiec pamiątkowe upominki. Rewizyta uczniów z Turowa w szkole z Westergellersen planowana jest na wrzesień tego roku. Warto wspomnieć, że pobyt gości z Niemiec został wsparty finansowo przez Wójta Gminy Szczecinek Janusza Babińskiego. Pomocy udzieliła również firma „Smak Pomorski”. Szkoła Podstawowa im. Tadeusza Kościuszki aplikowała również środki z Polsko – Niemieckiej Wymiany Młodzieży.

OGŁOSZENIE PŁATNE

Ruszyły wybory sołtysów


Szczecinek na starych zdjęciach zdjęciach (36)

foto:Archiwum

List

Małgosia Zakrzewska z nauczycielami przygotowującymi ją do konkursów: Krystyną Jagielską i Aleksandrem Wasiukiem. „Dziewczyny na politechniki”- takim hasłem uczelnie techniczne zachęcają do studiowania przedstawicielki płci pięknej. Dwie uczennice Zespołu Szkół Społecznych STO w Szczecinku udowodniły, że mogą być adresatkami tego hasła. W dniu 3 kwietnia w Koszalinie odbyła się miła uroczystość, na której laureaci wojewódzkich konkursów dla szkół podstawowych i gimnazjów województwa zachodniopomorskiego otrzymali dyplomy i nagrody z rąk kuratora oświaty. Szczególnie wielki sukces osiągnęła uczennica ze Szczecinka Małgosia Zakrzewska z klasy III Społecznego Gimnazjum. Została laureat-

ką Konkursu Matematycznego oraz Konkursu Fizycznego z Elementami Astronomii, przy czym w Konkursie Fizycznym zajęła pierwsze miejsce w województwie, uzyskując jako jedyna maksimum punktów. Jej starsza koleżanka Karolina Suszyńska z III klasy Społecznego Liceum Ogólnokształcącego zdobyła wyróżnienie w LIII Międzyszkolnym Turnieju Fizycznym organizowanym przez Uniwersytet Szczeciński, uzyskując najlepszy wynik spośród wszystkich uczniów ze Szczecinka startujących w tym turnieju Aleksander Wasiuk p.o.dyrektora ZSS STO w Szczecinku

Jest początek XX wieku. Jadąc w kierunku Połczyna Zdroju, ostatnie domy mijamy na wysokości dzisiejszego skrzyżowania ul. Kościuszki z Myśliwską. To tam po prawej stronie trwa właśnie budowa kompleksu koszarowego. Dalej za budową rozciągają się już tylko ogrody, łąki i pola. Brukowana polnym kamieniem jezdnia prowadzi wzdłuż północnego brzegu jez. Trzesiecko. Tuż przed Trzesieką droga pnie się nieco w górę. Właśnie w miejscu, gdzie roztacza się wspaniały widok na okoliczne pola i lasy, a przede wszystkim leżące pod nogami jezioro, stoi niewielki, parterowy dom. Dom swoją architekturą przypomina leśniczówkę. Wewnątrz mieści się niewielka restauracja. Nazywano ją jakże inaczej „Bellevue”, a potem już bardziej swojsko (dla ówczesnych niemieckich mieszkańców) - Seeblick. To właśnie tutaj w okresie przedwojennym odbywały się maturalne bale. Do restauracji można było dopłynąć również stateczkiem, cumującym przy niewielkim pomoście na skraju piaszczystego półwyspu. Dodajmy, że na zapleczu restauracyjnym od strony jeziora rozpościerał się duży, letni ogródek. Na podkolorowanym zdjęciu pochodzącym z początku XX wieku nie ma jeszcze parterowej przybudówki z salą restauracyjną. W głębi widać niewielką szachulcową wieżyczkę z tarasem widokowym oraz i wiatrakiem na stalowym stelażu. Tuż obok w 1934 roku rozpoczęto budowę dwukondygnacyjnego schronu bojowego wchodzącego w skład powstającego na przedpolach miasta Wału Pomorskiego. Urocza restauracja została niemalże wchłonięta w pas umocnień. To właśnie tutaj na kilkanaście godzin, tuż przed poddaniem miasta Armii Czerwonej, ulokowało się dowództwo obrony miasta. Po zakończeniu działań wojennych restauracja została najpierw doszczętnie rozkradziona i zdewastowana. Potem to, co jeszcze zostało z nieszczęsnego domu, rozgrabili złodzieje i szabrownicy. Bodajże w latach sześćdziesiątych na tym miejscu powstał kemping. W tym czasie ze względu i na położenie, a i na wyposażenie również, należał do krajowej czołówki. Niestety, Szczecinek oprócz podłego powietrza leży zbyt blisko morza i kemping raczej nie cieszył się dużym wzięciem. Potem przez długie lata kemping wegetował, pełniąc nawet rolę pijalni piwa. Dzisiaj po wycince kilkunastu drzew w tym miejscu powstaje hotel. Jego ściany udekorowane „pruskim murem” i styropianową rybią łuską przypominają nieco zamek bajkowego Gargamela. Być może lada miesiąc zawitają tam pierwsi turyści. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

List

W środę, 20.04 dzieci uczęszczające na zajęcia „Miasteczko dzieci”, zorganizowane przez Samorządową Agencję Promocji i Kultury spotkały się na wspólnej zabawie z zajączkiem. W ogrodzie przy ul. Kilińskiego dzieci z koszyczkami szukały ukrytych wśród krzewów jajek. Każde dziecko w nagrodę za znalezione jajko otrzymało prezent w postaci książek.

List Anciupecio, Mania - tak nazywano Marię Skłodowską-Curie, gdy była małą dziewczynką. Bawiąc się z rodzeństwem kolorowymi klockami, poznawała niziny, góry i morza - m.in. w ten sposób ojciec uczył dzieci geografii. Gdy Maria miała pięć lat potrafiła już pięknie i płynnie czytać. W szkole należała do najpilniejszych i najzdolniejszych uczennic i zazwyczaj zdobywała pierwsze lokaty. Jako jedyna kobieta na świecie otrzymała dwukrot-

nie Nagrodę Nobla - w 1903 roku w dziedzinie fizyki wraz z mężem i w 1911 roku w dziedzinie chemii. Nasza sławna rodaczka była też pierwszą kobietą, która otrzymała katedrę na paryskiej Sorbonie. Dla uczczenia jej zasług rok 2011 w Polsce i we Francji ogłoszono Rokiem Marii Curie-Skłodowskiej. Biblioteka Szkoły Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza w Szczecinku postanowiła czynnie włączyć się w obchody upamięt-

niające życie i wielkie odkrycia tej wybitniej Polki. W kwietniu w szkolnej bibliotece otwarto tematyczną wystawę wspartą multimedial-

nymi prezentacjami, które przygotowali uczniowie najstarszych klas SP1. Warto było ją zwiedzić, dzieci wspólnie zastanawiały się - w ja-

ki sposób wraz z mężem Maria badała promieniotwórcze właściwości blendy uranowej, co przyciąga magnez, jak zmienia się kolor cieczy gdy dolewa się do niej tajemniczą miksturę, co więcej waży bryła pumeksu czy bryła zastygłej lawy? Wiele podobnych ciekawych informacji mogli usłyszeć ci wszyscy, którzy skorzystali z oferty pań bibliotekarek. Ciekawostki z życia Marii Skłodowskiej - Curie, jak przystało na tę okoliczność, zilustrowano atrakcyjnymi doświadczeniami fizycznymi i chemicznymi. Warto więc odwiedzić bibliotekę szkoły przy placu Wazów. Zresztą z zaproszenia skorzystali nie tylko uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1. W kwietniu odwiedzili nas także wychowankowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Alicja Jankowska


Koleżeńskie spotkanie po latach zafundowali sobie „morsiaki” czyli członkowie Klubu Płetwonurków MORS, działającego w Szczecinku w latach 1967-81, którego tradycje od prawie 20 lat kontynuuje „Murena”. Organizatorem i dobrą duszą spotkania był jeden z jego dawnych założycieli Kazimierz „Kaiser” Łoś, a uczestniczyli w nim - Bogdan Florencki, Bogdan Ogrodowski, Henryk Kowalczyk, Jerzy Biskupski, Marek Rosiński i Henryk Zajączkowski. Klub Płetwonurków „Mors” w latach 70-tych wykonał wiele użytecznych prac w akwenach wodnych powiatu szczecineckiego. Porządkowano plaże i kąpieliska w Szczecinku, Czaplinku, Drężnie, oczyszczano nabrzeża i jeziorne głębiny, prowadzono kursy i szkolenia, szczególnie wśród młodzieży. Była zatem okazja do wielu wzruszających wspomnień o dawnych kolegach i wspólnych akcjach. Organizatorzy spotkania zadbali o okolicznościowe upominki, wszyscy otrzymali książkę Kazimierza Łosia „Ja, Kaiser” oraz pamiątkowe dyplomy, wykonane wprawną ręką mistrza introligatorskiego fachu, Bogdana Florenckiego. Zawsze gdy odwiedzam bliskich mi znajomych, mieszkających na osiedlu Narutowicza-Wodociągowa, zazdroszczę im porządku jaki tam panuje - pisze Robert F. - Ale i nie ma się co dziwić, dodaje nasz Czytelnik, skoro codziennie od rana wokół spółdzielczych budynków i na osiedlowych terenach zielonych uwijają się ekipy sprzątające. Dlaczego na innych osiedlach tego nie ma, choćby u nas, na Koszalińskiej? - pyta Robert F. Pytanie wprawdzie nie do nas, możemy co najwyżej pośredniczyć w jego dotarciu do adresata, co i czynimy. Zaś od siebie dopowiedzmy, że wszystko wydaje się być w gestii dość licznych u nas osiedlowych administracji, które zawiadują blokowiskami. Gdy się dogadają, jak choćby na wspomnianym Narutowicza-Wodociągowa, to i wokół czysto. Na Koszalińskiej naliczyliśmy aż pięciu zarządzających gestorów, stąd i może trudniej im się dogadać. Zresztą, jak sięgamy pamięcią - wiele właśnie porządkowych uwag stamtąd do nas docierało, co tylko potwierdza regułę. A może by rozpisać jakiś spektakularny miejski konkurs o najbardziej zadbane osiedle mieszkaniowe? Mijają kolejne miesiące roku, który w Polsce i we Francji ogłoszony został Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie. Wnaszym mieście zanotowaliśmy, jak dotąd, jedyny akcent owych obchodów inicjatywę biblioteki szkolnej działającej przy Szkole Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza. Panie bibliotekarki zorganizowały tematyczną wystawę książek oraz przygotowały prezentacje multimedialne. W jaki sposób Maria wraz w mężem Piotrem Curie odkrywała promieniotwórcze właściwości uranu, co przyciąga magnez, jak zmienia się kolor cieczy po dodaniu tajemniczej mikstury, co więcej waży bryła pumeksu czy bryła zastygłej lawy? Te i inne ciekawostki z życia naszej sławnej rodaczki, dwukrotnej laureatki Nagrody Nobla i pierwszej kobiety która otrzymała katedrę na paryskiej Sorbonie mogły usłyszeć dzieci, które w kwietniu odwiedziły bibliotekę w jedynce. Dodajmy, że uczniowie najstarszych klas SP1 przygotowali ciekawe prezentacje komputero-

Z uwagą i należną troska wczytałam się w treść listu, zamieszczonego ostatnio w waszej gazecie, o lokatorskich kłopotach z niesfornymi sąsiadami - pisze nasza Czytelniczka z „Zachodu” - bowiem jako żywo przypominają gehennę z jaką i nam przychodzi mierzyć niemal przed każdym weekendem. Na ciągle awanturującego się podpitego sąsiada od dłuższego już czasu nie ma sposobu. Nie skutkują prośby i groźby, mało tego, każda czyniona uwaga odbija się stekiem ordynarnych wyzwisk. Gdy jest trzeźwy, co nader rzadko się zdarza, późnym wieczorem też potrafi dokuczyć głośną muzyką czy też bliżej nieokreślonym hałasowaniem. Nadzieja w straży miejskiej, która w tych dniach zmieniła swą siedzibę i zainstalowała się właśnie tu u nas, na Zachodzie. Miejmy zatem wszyscy taką nadzieję, zwłaszcza, że nasz kolejny Czytelnik, także mieszkający na tym największym osiedlu mieszkaniowym z wyraźną ulgą poinformował nas, że jakby nieco opamiętały się grupy tamtejszych niesfornych wyrostków. To może i rzeczywiście dotrze to do owego awanturnika sąsiada? Cała śródmiejska ulica Wyszyńskiego tonie w oparach wszechobecnego kurzu - przypomina Kinga H. - Fakt, na całej jej długości pracują ekipy remontowe, jedni układają nowe chodniki inni wymieniają rury i kable, poza tym co rusz przemieszczają się dźwigi, koparki, spychacze. Ruch pieszych i samochodów wydaje się tam niby normalny, choć zdrowy rozsadek nakazywałby, aby na czas remontu z Wyszyńskiego korzystali jedynie ci, którzy muszą. Czy tak rzeczywiście jest? Niekoniecznie. Nasza Czytelniczka słusznie przypomina, że niektóre szczególnie uciążliwe dla otoczenia prace, powinny być właściwie zabezpieczone. Podaje też przykład, że pracownicy przycinający i szlifujący krawężniki czy płytki chodnikowe nie powinni tego robić tuż obok przemieszczających się tamtędy przechodniów. Unoszące się w powietrzu ostre drobiny kamienia mogą przecież uszkodzić oczy. Słuszna uwaga, co znaczy, że rozsądek powinien obowiązywać tam wszystkich. Sympatyczny zwyczaj składania sobie świątecznych życzeń za pomocą okolicznościowych kartek i pozdrowień, któremu od lat jestem wierny, zmusza mnie czasami do przeglądania słownika - twierdzi Zbigniew J. - Jak odmienia się Wielkanoc i czy Wielki Czwartek piszemy wielką czy małą litera? Wielkanoc, święto kościelne obchodzone przez chrześcijan dla upamiętnienia zmartwychwstania Chrystusa, według Nowego słownika ortograficznego ma dwie dopuszczalne formy odmiany - Wielkanocy lub Wielkiejnocy, Wielkanocą bądź Wielkąnocą. Oczywiście, piszemy wielką literą jak i pozostałe nazwy dni świątecznych - Boże Narodzenie, Boże Ciało, Nowy Rok, Święto Niepodległości, Dzień Matki. Co do drugiej kwestii - dni tygodnia, bądź przypadających nań zwyczajów, obrzędów, zabaw czy innych okoliczności piszemy małą literą, zatem - niedziela, adwent, post, karnawał, barbórka, mikołajki, walentynki, śmigus-dyngus, dożynki. Pamiętajmy jednak, że wyjątkowo wielkimi literami piszemy nazwy dni Wielkiego Tygodnia: Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota, no i oczywiście sama nazwa Wielki Tydzień. Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za przesympatyczne życzenia. (ur)

Porady Tematu

Jaka jest kolejność dziedziczenia? W prawie spadkowym obowiązuje pierwszeństwo dziedziczenia na podstawie testamentu, decydujące znaczenie ma zatem wola spadkodawcy. Dopiero, gdy spadkodawca nie powołał żadnego spadkobiercy (w drodze testamentu) bądź żadna z osób, które powołał, nie chce lub nie może być spadkobiercą, następuje dziedziczenie ustawowe co do całości spadku. Prawo spadkowe w wyraźny sposób określa grupy spadkobierców ustawowych, które kolejno dochodzą do dziedziczenia po spadkodawcy. W pierwszej kolejności powołane są do dziedziczenia dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek. Do dziedziczenia dochodzą zatem na początku osoby, dla których spadkodawca był ojcem lub matką. Dowodem istnienia takiej więzi jest akt stanu cywilnego, w którym zmarły wymieniony jest jako ojciec lub matka danej osoby. Sytuacja prawna dzieci w przypadku dziedziczenia nie jest uzależniona od tego, czy urodziły się w czasie trwania związku małżeńskiego rodziców, czy też poza takim związkiem. Zasadą jest, iż dzieci dziedziczą w częściach równych i w braku małżonka wyłączają od dziedziczenia wszystkich dalszych krewnych zmarłego. Jednakże małżonek który dziedziczy w zbiegu z dziećmi spadkodawcy, znajduje się w sytuacji uprzywilejowanej w stosunku do pozostałych spadkobierców, bowiem część spadku przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku. W przypadku gdy jedno z dzieci spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Dzieci takie, czyli wnuki spadkodawcy, dziedziczą wówczas bezpośrednio po spadkodawcy, ale w granicach wyznaczonych przez sytuację, w której znalazłoby się dziecko spadkodawcy, gdyby dożyło

otwarcia spadku - spadkobiercy ci nie mogą zatem otrzymać z tytułu dziedziczenia więcej, niż otrzymałby ich rodzic (pierwotny spadkobierca). Małżonek spadkodawcy dochodzi do dziedziczenia ustawowego wówczas, jeżeli w chwili śmierci spadkodawcy pozostaje z nim w formalnym związku małżeńskim. Od dnia 28 czerwca 2009 r., kiedy weszła w życie nowela prawa spadkowego zmienił się diametralnie krąg osób dziedziczących po zmarłej osobie, która nie pozostawiła żadnych dzieci. Dotychczas w takiej sytuacji powołani do dziedziczenia w drodze ustawowej byli małżonek, rodzice i rodzeństwo. Obecnie rodzeństwo zostało wyłączone od dziedziczenia po takiej osobie. Udział spadkowy każdego z rodziców, które dziedziczy w biegu z małżonkiem spadkodawcy, wynosi jedną czwartą całości spadku. W przypadku, gdyby ojcostwo rodzica nie zostało ustalone, udział spadkowy matki spadkodawcy, dziedziczącej w zbiegu z jego małżonkiem, wynosi połowę spadku. Jednakże, gdyby spadkodawca nie posiadał ani dzieci ani małżonka, cały spadek przypadnie wówczas jego rodzicom w częściach równych. Ustawodawca przewidział tylko jedną sytuację, kiedy do dziedziczenia dochodzi rodzeństwo spadkodawcy, a mianowicie jeżeli jedno z rodziców spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada rodzeństwu spadkodawca w częściach równych. Gdyby się zdarzyło, że którekolwiek z rodzeństwa spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, a pozostawiłoby po sobie dzieci, udział spadkowy, który by mu w takiej sytuacji przypadał, przypada następnie jego dzieciom w częściach równych. Prawo spadkowe reguluje następnie, iż udział spadkowy małżonka dziedziczącego w zbiegu

z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi (dziećmi) rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku. W przypadku, gdy spadkodawca nie posiadał żadnych dzieci, braku jego rodziców, rodzeństwa, ich dzieci, cały spadek przypada wówczas małżonkowi spadkodawcy. Razem ze zmianami w 2009 r. wprowadzono również możliwość dziedziczenia przez dziadków spadkodawcy. Do dziedziczenia przez dziadków spadkodawcy wyjątkowo dojdzie wówczas, gdy spadkodawca w chwili śmierci nie posiadał dzieci, małżonka, rodziców, rodzeństwa i nie było dzieci rodzeństwa. Dziadkowie wówczas dziedziczą cały majątek spadkowy w częściach równych (po ˝). Jeżeli jednak, któreś z dziadków spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku (chwili śmierci spadkodawcy), wówczas udział spadkowy, który by przypadał takiemu dziadkowi, przypada jego dzieciom. W przypadku jednak, gdyby taki dziadek (który nie dożył otwarcia spadku) nie posiadał dzieci, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada pozostałym dziadkom w częściach równych. Gdyby się tak zdarzyło, że spadkodawca nie posiadał w chwili śmierci małżonka ani krewnych powołanych do dziedziczenia z mocy ustawy, wówczas spadek przypadnie w częściach równych tym dzieciom małżonka spadkodawcy, których żadne z rodziców nie dożyło otwarcia spadku. Tomasz Wilicki radca prawny Podstawa prawna: Kodeks cywilny Niniejszym informuję o świadczonej pomocy prawnej w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku tel. 604366041

REKLAMA

we, które także wpłynęły na uatrakcyjnienie tych interesujących pokazów. Z bibliotecznej oferty skorzystali nie tylko uczniowie szkoły przy placu Wazów, zaglądali tu także uczniowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, a także przedszkolaki


Wasz „Temat”

Ja mam ciocię, ty masz wuja... Ludzie listy piszą. Nasi Czytelnicy również. Do redakcji trafił list „Magdaleny”. Rzecz tyczy ważkiej sprawy - pracy w Szczecinku. „Magdalena” napisała: Nie zaprzeczy chyba nikt, że w Szczecinku zdarzają się oferty pracy, po kilka dziennie, niektóre naprawdę ciekawe, niektóre nie, ale są. Ja swoje CV wysyłam kilkanaście razy w tygodniu, niekiedy na powtarzające się oferty i co? I nic, kompletnie nic. Mam mgr, kilkuletnie doświadczenie w jednej z branż, wysyłam oferty głównie na te ogłoszenia, znam perfekt język angielski, komputer to cały mój świat, kursy, szkolenia, teczka papierów jest dość pokaźna. I niech mi ktoś odpowie na pytanie, dlaczego nie mogę znaleźć pracy? Moja odpowiedź jest niestety jedna. Mam źle na nazwisko, albo nie mam wujka (ciotki, kuzynki itp.) tam gdzie trzeba. Obrzydliwe to jest. Głupia byłam, bo uparłam się na mieszkanie w Szczecinku. Żałuję. Ale czasu nie cofnę, szkoda. Rzecz jasna, internauci poradzili „Magdalenie”. Np. „Koneser” napisał: Bym zapomniał. Ja mam też niejedną szkołę skończoną i szukam pracy w innych miastach. Chętnie przygarnę drugą osobę do wyrwania się z tego szarego Szczecinka. Prawda, że jak nie masz pleców to nic nie zrobisz. Masz wykształcenie, papiery. A pan dyrektor zatrudnia kolegę, bo brakuje mu jeden rok do emerytury. Eh, taki kraj. „Henryk”: 400 bezrobotnych z wyższym wykształcenie szuka pracy i czasami uda się niektórym załapać pracę w markecie za minimalną płacę. „Kikka”: Dlaczego akurat Szczecinek? Nie rozumiem, jeśli lokalizacja to jedyne kryterium poszukiwania. To naturalne, że etatów nie przybywa dla każdego, zwłaszcza w ta-

„Czytelnik Tematu”: - Bardzo się cieszę, że Mysia Wyspa zostaje przywrócona mieszkańcom i turystom. Martwi mnie natomiast, że pompuje się tak wielkie pieniądze. Doprowadzenie tam kanalizacji to jakaś masakra ekonomiczna. kim małym miasteczku. Może spróbuj w innym miejscu? Nawet, jeśli wygrasz z tymi, co znają wszystkich i dostaniesz pracę to, co z tego? A może w pracy będą kolejni, którzy wszystkich znają. PS Żyjemy w wolnym kraju, wybacz frazes, ale możesz wszystko. Nie proś więcej, wywalcz ją gdzie indziej. „Magdalena” odpowiedziała: Tu się urodziłam i tu jest mój dom. Dlatego wybrałam Szczecinek. Mieszkałam trzy lata za granicą, stać mnie było na wszystko, ale wygrała tęsknota za rodziną, ciszą i spokojem, za ojczystym językiem, a nie słuchaniem na każdym kroku języków całego świata. Nie szukam pracy za 5 tysięcy złotych. Chciałabym ją mieć, lubić ją i żyć spokojnie właśnie w Szczecinku. „Rickenbacker”: Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie - po co zostałam i szukam pracy w Szczecinku? Na całym świecie ludzie mieszkają tam gdzie jest praca. Np. w USA zmieniają przez całe życie po 5-10 razy miejsce zamieszkania. Przypuszczam, że w Twoim zawodzie jest trudno znaleźć miejsce pracy. Ale w innym fachu może jest? Niestety, stare przyzwyczajenia z minionego okresu jeszcze są w nas wszystkich. Przywiązanie do domu. Problem jest złożony i trudno go krótko opisać. Jak chcesz pracować w Szczecinku to zastosuj stare przysłowie: „Ja mam ciocię, ty masz wuja, znajomości mam od...”. Po uchwaleniu kontrowersyjne-

go programu ochrony powietrza ratusz na poważnie przystąpił do działań mających na celu ograniczenie emisji niskiej. Przypomnijmy, według programu, za przekroczenia benzo(a)pirenu odpowiadają także mieszkańcy, spalając w swoich przydomowych kotłowniach złej jakości paliwa. W myśl treści programu, na cenzurowanym znalazły się wszystkie domowe, małe i duże kominy. Urzędnicy sprawdzają, ilu mieszkańców wciąż ogrzewa swoje domy na własną rękę i czym pali się w piecach. „Basia”: A kto się dobrowolnie przyzna, że pali niedozwolone substancje? „Jarek”: Śmiech na sali. Chcą wszystkich przyłączyć do MEC-u i uzależnić od ogrzewania miejskiego. Moja żona ma od 2010 roku ogrzewanie z MEC. Mieszka w centrum. Rachunek za grudzień 820 zł, styczeń i luty po 490 zł, marzec 380 zł. Ponadto za założenie skrzynki z miernikiem, projekt i regulatory - około 3600 zł. W mieszkaniu czuć cały czas chłód, nocą wyłączają ciepło, a woda szumi w grzejnikach jak trzeba i nabija liczniki. Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego WROBIS S.A. z Wrocławia wybuduje nam tzw. małą obwodnicę Szczecinka. Koszt robót to prawie 17 mln zł. „Chcę tu zostać, chcę tu żyć”: Jakie to proste i cudowne i lepsze niż LOTTO. Niektórzy to mają szczęście lokować tam nieruchomości,

gdzie ich wartość będzie procentowo rosła, bardziej niż zadłużenie miasta. Kiedyś lukratywnymi okolicami miały być tereny przy ulicy Bukowej, no ale jakoś dziwnie wartość zabudowy w tamtym regionie spadła do nieco ponad 2 tys. zł za m2. Ciekawe, czemu ci pierwsi mają takie szczęście, a ci drudzy takiego pecha? „Miejscowy”: I hałasu ciężarówek w Trzesiece nie usłyszysz i cena nieruchomości przy drodze wzrośnie. „Jacho”: I tym sposobem „nowobogaccy” z osiedla Generalskiego i Trzesieki załatwili sobie obejście. Oby jeszcze dymy i smrody z „wulkanu” leciały tylko w stronę Turowa. Nasi Czytelnicy sporo miejsca na tematowym forum poświęcili również bulwersującym zdarzeniom kolejnemu pedofilowi zatrzymanemu przez policję oraz makabrycznemu odkryciu na wysypisku śmieci w Trzesiece. Wypowiedzi są przesiąknięte wielkim żalem - to najdelikatniejsze określenie. Reszta po prostu nie nadaje się do publikacji. Mimo to, przytoczmy kilka wątków z dyskusji na forum. „Mama 2-letniego chłopca”: Uważam, że rodzice powinni więcej rozmawiać z dzieciakami. Ostatnio niechcący natrafiłam na młodzież max. 15 lat uprawiających seks. Przecież tu nie ma mowy o kochaniu się. Jestem zniesmaczona obecnymi czasami i młodzieżą. Kiedyś w tym wieku myślało się o nauce. „Mama73”: A może niech w mie-

ście powstanie takie okienko życia? Może to pozwoli uchronić maluszki przed głupotą ich własnych matek? Jeżeli chodzi o seks, to w szkole powinna być edukacja, jak postępować w tych sprawach. I to już w szkole podstawowej. W domu, jak widać, rodzice niewiele uczą dzieci. „Ona”: Szok, co się dzieje. Zamiast podejmować tak dramatyczne kroki, trzeba było oddać do adopcji. Niejedna rodzina chce dzieci a nie może mieć. Kobieta, która dopuszcza się takich kroków jest bez serca. „Gość”: Co to się dzieje na tym świecie? Nasze miasto umiera, a wraz z nim ludzka godność. Zajrzeliśmy na Mysią Wyspę. Ten uroczy zakątek Szczecinka opanowali fachowcy, którzy budują tam sieć wodno - kanalizacyjną z przepompownią ścieków. Inwestycja jest realizowana w ramach projektu Civitas Plus Renaissance. „Miejscowy”: Szaleństwa cesarzy ceny nie mają. Patrz np. Wojna Trojańska. Tam poszło o babę. Tu nie idzie o babę. Tu idzie „w zaparte” i cena nieważna. „Zibi-antypowiec”: To kolejny bubel. Koszt tego przedsięwzięcia nigdy się nie zwróci, a dotacje na utrzymanie będą ciągle rosły. Pomysłodawca faktycznie poszedł w zaparte, zresztą nie pierwszy raz. Milion złotych to byłby bardzo duży zastrzyk pomocowy dla najuboższych ze Szczecinka, a nawet powiatu. Dyskusję spuentował „Czytelnik Tematu”: Bardzo się cieszę, że Mysia Wyspa zostaje przywrócona mieszkańcom i turystom. Martwi mnie natomiast, że pompuje się tak wielkie pieniądze. Doprowadzenie tam kanalizacji to jakaś masakra ekonomiczna. Kosztuje to niewyobrażalnie dużo, a poza tym będzie generować dodatkowe wysokie koszty w przyszłości. O co tam naprawdę chodzi? (zebrał i opracował: sw)

Uczniowie sobie poszli, budynki zostały

Szkoła na sprzedaż

31 sierpnia ubiegłego roku, po wielu latach działalności została zlikwidowana Zasadnicza Szkoła Zawodowa Zakładów Doskonalenia Zawodowego w Szczecinku. Wielce zasłużoną dla szczecineckiej oświaty placówkę prowadził ZDZ w Słupsku. Jej zarząd swoją decyzję uzasadniał kryzysem finansowym oraz brakiem zbytu na produkty, które były wytwarzane przez szkolne warsztaty. Po zawarciu w dniu 25 lutego 2010 r. porozumienia pomiędzy szczecineckim powiatem a Zakła-

dem Doskonalenia Zawodowego w Słupsku, uczniom stworzono możliwość kontynuowania nauki w szkołach prowadzonych przez powiat, m.in. w Zasadniczej Szkole Zawodowej nr 2 z Oddziałami Integracyjnymi przy Zespole Szkół nr 2 im. ks. Warcisława IV. Uczniowie poszli, budynek i zaplecze warsztatowe pozostały na swoim miejscu przy ul. Bohaterów Warszawy. Co dalej z obiektem? Budynek jest własnością miasta, prowadzimy czynności zmierzające do jego sprzedaży, procedura po-

trwa kilka miesięcy - mówi Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. - Wcześniej trzeba było uporządkować sprawy własnościowe, ponieważ na zapleczu tej kamienicy były nieruchomości przypisane do ZDZ-u, które „wchodziły” na sąsiednią działkę. Teraz te sprawy są już uporządkowane, co pozwala przystąpić do wyceny. Zgodnie z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, działka jest przeznaczona pod zabudowę usługową. (sw)

Dawna szkoła od zaplecza - wymarłe warsztaty.


Sprzedam

Nieruchomości

ZA rozsądną cenę w pełni wyposażone i funkcjonujące Biuro Kredytowe w centrum, warunek niekaralność, uczciwość. Tel.889 888 096.

KAWALERKA 1 p. , 34m2, kuchnia, łazienka, balkon, ul. Wodociągowa. Tel.94 374 49 58.

BUKSZPAN, wysokość 30-40 cm po 10zł/ szt, 250szt. Tel.694 433 464.

MIESZKANIE 3p, 60m2, ul. Rzeczna, słoneczne, spokojni sąsiedzi, duży balkon z widokiem na rzekę. Tel.600 285 020.

PIANINO, białorus, stan bdb, niska cena. Tel.669 941 886 lub 604 488 946.

DZIAŁKI budowlane, była Trzesieka, na wzgórzu, przy laskach, od 1600m2, 55zł/m2. Tel.723 505 004.

REKLAMY podświetlane 100zł, wózek duży 150zł, pompa paliwa 350zł. Tel.94 374 83 75 lub 604 121 540.

MIESZKANIE 47m2, 3p, własnościowe spółdzielcze, okna pcv, glazura, kuchnia Komandor, tanio Tel.604 713 141.

MEBLE do syplani, tanio. Tel.723 936 204 lub 603 984 517.

KAWALERKĘ 20m2 w Szczecinku i mieszkanie 3 p, , IIIp 65m2, lub zamienię na mniejsze z dopłatą. Tel. 723 936 204.

ŁÓDŹ wędkarska 3,5m2, 400 zł. Tel.94 374 83 75 lub 604 121 540. PSZENICA, owies, pszenżyto, pszenica, jęczmień, łubin. Tel.672 660 860 po godz. 20.00 ROWER dziecięcy arti, 3 kołowy, kosz, plecak, baldachim, rączka do pchania, 120zł. Tel.608 226 960. ŁÓŻECZKO piętrowe z materacami, duże, stan bdb, tanio. Tel.664 211 111.

Kupię NOGI żeliwne od starej maszyny do szycia w rozsądnej cenie. Tel.695 662 970. KAŻDE zboże.Ilość min 23t.Odbiór z podwórka,płatność w dniu załadunku. Tel.509 942 079.

MIESZKANIE Ip, 2p, 47m2, wyposażone, nowe budownictwo, niski czynsz lub zamienię na Szczecin. Tel.609 693 043. MIESZKANIE 2p, 45m2, okna PCV, duża kuchnia, ul. Kościuszki 29. Tel.517 312 473. TANIO atrakcyjną działkę k/ Szczecinka z lasem nad rzeczką, wszystkie media. Tel.516 249 289. DZIAŁKA budowlana 1331m2, ul. Szarych Szeregów w Szczecinku. Tel. 508 297 598. DOM w Jeleninie 120m2, działka 1600m2, garaż, lub zamienię. Tel. 605 070 424. DZIAŁKI budowlane po 30zł/ m2, dom w Sporem. Tel.604 802 099.

MIESZKANIE ul. Kołobrzeska, IIp, 2p, 61m2. Tel. 693 443 161.

MIESZKANIE 2p, 48m2, IIp, stare budownictwo, nowe okna. Tel.602 174 969.

MIESZKANIE 48m2 3p IIp nowe budown., ul. Chełmińska 22 Tel.94 37 402 45.

MIESZKANIE M-2, Borne Sulinowo, 36m2, dobrze wykończone, do zamieszkania. Tel.502 521 766.

DZIAŁKI budowlane na wsi 2500m2, 53000zł, 800m do lasu, asfaltowa droga dojazdowa. Tel.691 976 366.

DOM bliźniak 75m2, działka 639m2, ul. Sienkiewicza. Tel.503 171 175 lub 605 160 065.

DOM oraz hotelik działalność agroturystyczna, Jeleń k/ Szczecinka. Tel. 503 170 659. MIESZKANIE w centrum IVp 3p 58m2, wyremontowane. Tel.604 366 041. KAWALERKĘ centrum miasta Ip lub zamienię na większe do 50 m2. Tel. 669 251 667.

KUPON WAŻNY DO 5 MAJA

DZIAŁKA os. Marcelin, 660m2, atrakcyjnie położona. Tel. 512 772 464. MIESZKANIE własnościowe 3p, IVp, os. Piłsudkiego. Tel.697 603 496. DOM w Szczecinku, ul. Kwiatowa, 68m2, podpiwniczony, budynek gospodarczy 17m2, działka 736m2, 180000zł. Tel.696 671 783.

MIESZKANIE 2p, 48 m2 z balkonem, Ip, w Bornem Sulinowie. Tel.604 205 347.

LOKAL na działalność gospodarczą 25 m2, Szczecinek ul. Powst. Wielkopolskich Tel.508 064 171.

MIESZKANIE 4p, 107m2, IIp, loggia,nowe bud., komfortowe, po kapitalnym remoncie. Tel.607 032 027.

BUDYNEK gospodarczo-garażowy 18m2, blisko PKS. Tel. 500 768 904.

MIESZKANIE 3p, 54m2, po remoncie, w centrum, niedrogo. Tel.606 199 559. MIESZKANIE 2p, 49m2, IVp, w Ustce sprzedam lub zamienię na Szczecinek. Tel.509 090 619. WYREMONTOWANĄ kawalerkę 33 m2, kamienica, ul.Drahimskiej, 110000 zł. Tel. 889 170 434. DOM parter, 130m2, działka 450m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, nieumeblowane. Tel.501 545 845. DZIAŁKI budowlane po 1500m2, k/ Szczecinka. Tel.94 374 25 16.

Do wynajęcia mam KAWALERKI, od 500-550 zł+liczniki. Tel.602 216 792. MIESZKANIE 2p, ul. Połczyńska 1c/8 od 1 maja. Tel.94 374 63 25. LOKAL 23m2, na działalność gospodarczą, ul. Wyszyńskiego 25a, czynsz 500zł+media Tel.94 374 38 44 pon-piątek 9-13. LOKAL ul. 28 lutego 31/1, parter, na dz. nieuciążliwą, 65-93m2. Tel.601 385 727. LOKAL użytkowo mieszkalny 72 m2, ul. E. Plater 25 A, Szczecinek. Tel.606 809 888 lub 602 134 307.

LOKALE do wynajęcia, centrum, 10, 20, 40 m2 Tel.602 81 69 31, 784 378 533. LOKAL 22m2, pl. Winniczny od strony Netto. Tel.608 720 238. DOM z ogrodem w miejcowości Brokęcino 20, ok. 14 km od Szczecinka. Tel. 692 189 903. POKÓJ dla kobiety. Tel. 508 431 756. KAWALERKA ul Spółdzielcza k/ Netto, parter., 500 zł+opłaty, kaucja 500zł, Tel. 795 221 829. LOKAL pod apteke w Szczecinku przy glownej drodze komunikacyjnej. Tel. 507 501 422. MŁODEMU pracującymu mężczyźnie pokój w domku. Tel. 94 374 51 29. LOKAL użytkowy 40m2, w ścisłym centrum Szczecinka, róg Boh. Warszawy/ Parkowa. Tel. 602 284 428. MIESZKANIE umeblowane, 35m2, 2p, dla 3 osób. Tel. 888 275 139.

Zamienię MIESZKANIE w Kołobrzegu 46m2, 2p, IVp, ok. 800 m od morza ul. Koszalińska, na Szczecinek 3p, z balkonem w bloku lub sprzedam. Tel.607 781 884 lub 609 587 184. NA większe 63m2, 3p, , na ul. Piłsudskiego na 4 p, w bloku do II p.. Tel.604 566 432.


VW golf II 1991, 1.6 diesel, trzydrzwiowy, stan dobry, 2500 zł. Tel. 94 37 37 847. PRZCZEPA kempingowa Kip 1981r, 4 os, wyposażona, aneks kuchenny. Tel.721 685 401. OPONY używane 4 szt, 195/65 R15, 60zł/ szt. Tel.94 374 83 75 lub 604 121 540.

ZAKŁAD Mechanika i Urządzeń Pilska 5 zatrudni tokarza, ślusarz mechanik, kontakt osobisty.

PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, powyżej 3 osób wyjazd w każdy dzień tygodnia, obsługa lotnisk i imprez. Tel. 604 272 178. CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, Renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. HYDRAULIKA, woda, kanaliza, ogrzewanie, gaz - uprawnienia Tel. 603 645 157.

OPONY letnie continental, 225x55x16 5 szt, bieżnik 5 mm, stan db. Tel.695 876 556.

ELEWACJE, ocieplenia, ogrodzenia, brukarstwo, wykończenia wnętrz od A do Z. Bud-Garden. Tel.600 983 316.

USŁUGI USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka-palnedka. Tel. 608 809 335.

NIEMCY - HOLANDIA

wyjazdy z Polski czwartek i niedziela, powroty piatek i niedziela

220 zł / osoba

-((.//(0(

ZESPÓŁ muzyczny CARO, wesela, zabawy, skład3 os. Tel.507 437 951.

Nauka MATEMATYKA sprawia Ci problemy? Zgłoś się na korepetycje. Udzielam korepetycji na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły średniej. Tel.515 173 663.

BUDOWA, domów, remonty. Tel. 666 131 487.

MATEMATYKA- korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum Tel.889 272 610.

USŁUGI spawalnicze „Spawart”, stal, aluminium itp, MIG/ MAG, TIG, Lotyń, ul. Wiśniowa 11 Tel.696 411 254. Email: spawart@o2.pl

Praca ZATRUDNIĘ pracownika do pracy biurowej-agencja bankowa na st. doradca-kasjer z orzeczeniem niepełnosprawności. Tel. 501 059 005.

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

AMALKER

RENOWCJA odnawianie niemieckich podłóg, drzwi, stolarki, roboty

PRZEWÓZ OSÓB

REKLAMA

ZAGUBIONO linki i drążek sterującego latawca na jeziorze Wielim. Nagroda!! Tel. 508 388 656.

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

PO powrocie z Anglii, podejmę pracę nauczyciela angielskiego w oświacie. Tel.604 802 099.

DAEWOO lanos 1999r, 4 drzwi, 1,5 b, 4000zł. Tel.94 374 83 75 lub 604 121 540.

Różne

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

REKLAMA

ogólnobudowlane, remonty mieszkań. Tel.785 906 723.

REKLAMA

Auto - moto

AMALKER

REKLAMA REKLAMA

REKLAMA

K=JOAKGHGF

e-mail: najempowierzchni@allea.pl

REKLAMA

tel. 518 015 177

REKLAMA

do wynajęcia lokale handlowo-usługowe w obiekcie POLOmarket w Szczecinku przy ul. Wyszyńskiego 73, atrakcyjne ceny najmu


K9DGFACHJ9KGOQ CGDHGJL=J MD&HGDF9-):A=<JGFC9 og^]j[a]2

&EGĦDAOGğāGHó9;=FA9J9;@MFCàO KRQ:CG$L9FAG%)$01rô$:=RHA=;RFA= GJ9R2

&DGLLG &HJ9K9 &KHJGO9<RAEQLQLMóQF9ĦQ;R=FA= CDA=FL9

>AJE9KLGD9JKC9 ?9óGOG)(9 /0%,((Kr[r][af]c

l]d'^Yp1,+/*++,) cge&.(*)/(-)/

OOO&KGCGD%?9DGOG&;GE&HD

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

 

       

   

REKLAMA

&H9HA=JGKQ%;9óQ9KGJLQE=FL &<Gó9<GO9FA9 &KóG<Q;R=$F9HGB= &HJG?J9E:GFMKGOQH9Q:9;C


Sport

www.temat.net/sport

XXI kolejka IV ligi 23.04Kluczevia Stargard - Darzbór 3:1(1:2). Gola dla Darzboru strzelił Grzegorz Hałuszka. Darzborowcy rozpoczęli bardzo dobrze, gdyż już w 13 minucie po pięknym strzale Grzegorza Hałuszki objęli prowadzenie. Potem jednak zamiast uważnej gry i grania, tak jak na początku, w szeregi Darzboru wkradł się chaos, a dwie straty piłki i szybkie kontry gospodarzy dały im dwa gole. Po przerwie Darzbór zagrał znacznie lepiej, ale jak na ironię losu, to gospodarze strzelili gola, mimo, że był to ich jedyny celny strzał w drugiej części gry. XXI kolejka V ligi 23.04- Wielim - Olimp Złocieniec 3:1(1:1). Wszystkie gole dla Wielimia strzelił Wojtek Gersztyn. Mecz był ogólnie smutnym widowiskiem, ponieważ rozegrany został przy pustych trybunach. Prowadzenie w meczu objęli przyjezdni. Gospodarze po niespełna dziesięciu minutach wyrównali. W drugiej części na boisku dominował Wielim, a efektem tej przewagi były dwa kolejne gole w wykonaniu W. Gersztyna. Zwycięstwo gospodarzy nie podlegało ani przez chwilę dyskusji. Przykrym akcentem tego meczu była groźna kontuzja Łukasza Gołębskiego(Wielim), którego z boiska zabrała karetka. XXI kolejka V ligi 23.04- Darłovia Darłowo - Błonie Barwice 2:2(0:2). Gole dla Barwic były dziełem Jarka Adamowicza i Bartka Krefta. Goście znakomicie rozpoczęli mecz i już w 34 minucie prowadzili 2:0. Przełomowym momentem spotkania była 38 minuta, kiedy to boisko za drugą żółtą kartkę opuścił gracz Błoni Dawid Borkowski. Od tej pory gospodarze zwietrzyli swoją szansę na poprawienie wyniku, a przyjezdni starali się groźnie kontratakować. Uporczywe ataki miejscowych przyniosły im dwukrotnie powodzenie i mecz, który na początku zapowiadał triumf ekipy z Barwic, zakończył się ostatecznie remisem.

XVIII kolejka klasy okręgowej 23.04- Hubertus Biały Bór - Pionier 95 Borne Sulinowo 3:3. Gole dla Pioniera: Kaczmarek (samobójczy) i Duda. Bardzo dobre spotkanie, ładne gole i emocje do samego końca obejrzeli kibice w Białym Borze. Faworyzowani gospodarze, lider rozgrywek, zaskoczeni zostali konsekwentną i bardzo dobrą pod względem taktycznym grą Pioniera. Pojedynek był wyrównany, ale goście mogli przechylić szalę na swoją korzyść, gdyż w końcówce mieli dwie znakomite okazje do strzelenia gola, w tym w doliczonym czasie gry jedno z uderzeń gracza Pioniera trafiło w słupek bramki Hubertusa. XVIII kolejka klasy okręgowej 23.04- Calisia Kalisz Pomorski Wiarus Żółtnica 7:1. Wynik mówi wszystko o tym meczu. Spotkanie pod dyktando gospodarzy. Przyjezdni honorowego gola strzelili w pierwszej połowie po błędzie bramkarza miejscowych. Wiarus wciąż w generalnym odwrocie. Jeżeli szybko się coś w drużynie nie zmieni, to trudno będzie o utrzymanie w tej klasie rozgrywkowej na następny sezon. XXI kolejka LWJuniorów 21.04Kronospan Akademia Piłkarska - Stal Szczecin j. starsi 1:1(1:0). Gola dla Akademii strzelił Łukasz Orzeł. Juniorzy Akademii swoje mecze rozegrali awansem. Dobre spotkanie rozegrali juniorzy starsi, którzy przy odrobinie szczęścia, a zwłaszcza przy lepszej skuteczności mogli pokusić się o wygraną ze znacznie wyżej notowanym rywalem. Kronospan Akademia Piłkarska - Stal Szczecin j. młodsi 1:4(0:4). Honorowe trafienie dla gospodarzy było dziełem Jakuba Okuszko. Słabszy mecz zwłaszcza w pierwszej jego części zagrali podopieczni Piotra Sajdaka. Gorsza dyspozycja niż zwykle, mogła być spowodowana udziałem dzień wcześniej w rozgrywkach gimnazjalnych. (zp)

Berserkerzy ze Szczecinka zdobywają medale

Coraz lepiej spisują się przedstawiciele będącej wciąż na dorobku sekcji szczecineckiej Berserkers Team. Prowadzeni przez trenerów Karola Kroplewskiego i Rafała Kizielewicza zanotowali w ostatnim czasie na swoim koncie kilka udanych startów na imprezach krajowych i zagranicznych. Na gali IFC Tsunami Turnament w Człuchowie w zawodowym MMA udanie zadebiutował Łukasz Jasiński, który wygrał w pierwszej rundzie przez poddanie swojego rywala po udanym duszeniu zza pleców. W Czerwonaku pod Poznaniem podczas I Mistrzostw Polski w Brazylijskim Jiu Jitsu No Gi srebrny medal wywalczył Wojtek Lech. Z kolei w Swarzędzu podczas drugiej edycji ogólnopolskich zawodów Polish Gold Team Open Championship reprezentanci Berserkers Team Szczecinek wywalczyli 3 medale: Daniel Rygielski złoty, Marcin Krysiak srebrny i jedynaczka w tym gronie Joanna Leyko brązowy. W III Memoriale Helio Gracie w Opalenicy srebrny medal zdobył Marcin Krysiak. Z kolei Wojtek Lech podczas gali Fight Club International w Ber-

foto:grappleinfo.pl

Piłkarskie rozgrywki ligowe

Z lewej Wojtek Lech, srebrny medalista z Czerwonaka. linie odniósł swoje czwarte zawodowe zwycięstwo w formule MMA. Wreszcie w VII Mistrzostwach Polski ADCC w Submission Fighting rozegranych w Szczecinie udział wzięło 12 zawodników szczecineckiego klubu. Trzech z nich wywalczyło medale - Łukasz Jasiński i Marcin Krysiak srebrne, a Marcin Dyrynda brązowy. Informując nas

o tych medalach i zwycięstwach wszyscy zawodnicy klubu, a głównie medaliści, za naszym pośrednictwem chcieli serdecznie podziękować trenerom i wszystkim sympatykom za pomoc w przygotowaniach do tych wszystkich imprez, a specjalnie panu markowi Anciarowi za pomoc okazaną w przygotowaniach Wojtka Lecha. (zp)

Taekwondecy ULKST Borne Sulinowo w natarciu

Trzy pytania do ... Mirosława Kowalczyka,

Mimo że przekroczyłeś już 50tkę, wciąż kształcisz się w swojej profesji. Dlaczego? Niestety, tak to już jest. Bez tego w piłce ani rusz. W naszej dyscyplinie, która z pozoru wygląda na dość skostniałą, wciąż coś się zmienia. A to w dziedzinie techniki, przepisów, sędziowania, a przede wszystkim w taktyce gry. Chcąc za tym nadążać, trzeba uczyć się od najlepszych. Na początku tego roku, korzystając ze swoich znajomości, byłem na krótkim 3-dniowym stażu w klubie ekstraklasy Widzew Łódź, podczas ich pobytu na obozie w Cetniewie. Miałem tam okazję zobaczyć stricte profesjonalne zajęcia. Oprócz tego, że mogłem obserwować treningi, odprawy przed i pomeczowe, to mogłem też podyskutować na tematy mnie interesujące choćby z trenerem Michniewiczem czy jego asystentami. Co byś poradził młodszym trenerom, bo przecież ty sam masz już dość długi staż trenerski? Gdybym miał ze 25 lat mniej, to właśnie zaczynałbym od takich stażów w silnych klubach z wyższych lig i dlatego wszystkim młodym szkoleniowcom polecam wszystkie tego rodzaju staże . My przecież cały czas uczymy się profesjonalnych treningów. Wszystko co nowe czerpiemy z wzorców zachodnich. Trenerzy z polskich klubów ekstraklasy, I czy II ligi często wyjeżdżają na

foto:ulkst.bornesulinowo.pl

trenera juniorów starszych Kronospan Akademii Piłkarskiej

Taekwondecy ULKST podczas pobytu na obozie zimowym. staże do klubów Europy Zachodniej. Potem swoją wiedzą dzielą się z tymi z niższych klas rozgrywkowych. Szczególnie ważne jest to w pracy z młodzieżą, z którą my w Szczecinku głównie trenujemy. Jak można się dostać na taki staż i co on daje? Nie jest to znowu takie skomplikowane, gdyż według mojej wiedzy, to większość klubów ekstraklasy umożliwia trenerom niższych klas takie staże. Trzeba tylko chcieć i trochę przy tym pochodzić, szukać w danym momencie klubu, który zechciałby taki staż umożliwić. Jest jednak jedno ale. Otóż większość takich staży odbywa się na własny koszt. Samemu trzeba się wyżywić i płacić za dojazd oraz zakwaterowanie. Nie są to kwoty astronomiczne i jeżeli ktoś chce, to zawsze znajdzie na to środki. Po takim stażu dostaje się np. certyfikat umożliwiający podniesienie kwalifikacji, choćby z trenera II klasy na trenera I klasy. Im więcej takich certyfikatów, tym lepiej. Dlatego też takie staże są jak najbardziej potrzebne i będę namawiał młodych trenerów w Szczecinku do wyjeżdżania na nie. (zp)

Po bardzo udanym ubiegłym roku, gdzie szczytem osiągnięć był tytuł v-ice Mistrza Świata Juniorów wywalczony w Meksyku przez Marcina Anikieja i jego dzielone 5-8 miejsce podczas I Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Singapurze, zawodnicy Uczniowskiego Ludowego Klubu Sportowego Taekwondo z Bornego Sulinowa również w tym roku prezentują wysoką dyspozycję. Już w styczniu br. Polski Związek Taekwondo ustalił skład Kadry Narodowej na rok 2011. Znalazło się w niej 9 zawodników z Bornego. W Kadrze Młodzieżowej są to: Marcin Anikiej, Mateusz Bichun, Paweł Parkot. Z kolei w Kadrze Juniorów znaleźli się: Klaudia Włodarczak, Maciej Ostrowski, Rafał Szypulski, Paweł Szypulski. W reszcie w Kadrze Kadetów są: Oskar Stańczykowski, Tomasz Balcewicz. Na początku lutego podczas XVIII Gali Sportu w Koszalinie, Marcin Anikiej zajął drugie miejsce w kategorii „Sportowy Sukces Roku 2010”, a trener Dariusz Skiba

był trzeci w kategorii „Trener Roku 2010”. W lutym zawodnicy borneńskiego klubu pracowali na zimowym obozie w Poroninie. W marcu 5 zawodników ULKST Borne Sulinowo wzięła udział w Otwartych Mistrzostwach Niemiec w Hamburgu. W zawodach startowało 1246 zawodników z 54 państw. Z zawodników ULKST najlepiej spisał się Rafał Szypulski, który w kategorii - 78 kg wywalczył srebrny medal. Również w marcu w Łowiczu odbyły się III Technicze Mistrzostwa Polski Poomsae. Wzięła w nich udział trójka reprezentantów Bornego: Klaudia Włodarczak, Paweł Szypulski, Paweł Parkot. Najlepiej wystartował ten ostatni, który w kategorii senior 18-30 lat zajął pierwsze miejsce. W hali sportowej AZS-u Poznań odbył się w marcu egzamin na stopnie mistrzowskie PZTO. Stopień I Dan dostali: trener Grzegorz Filowiat oraz zawodnicy Mateusz Bichun, Maciej Ostrowski, Paweł Szypulski. Po koniec marca w Krasnymstawie rozegrane zostały eli-

minacje do Mistrzostw Polski juniorów w Taekwondo Olimpijskim. Klub z Bornego reprezentowało siedmioro zawodników, a kwalifikacje do mistrzostw wywalczyła czwórka - Magda Atrachimowicz, Klaudia Włodarczak, Rafał Szypulski, Paweł Szypulski. Na początku kwietnia w Bydgoszczy rozegrane zostały eliminacje do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w taekwondo strefy zachodniej. Udział w eliminacji wzięło 130 zawodników z 30 klubów. ULKST Borne Sulinowo reprezentowało sześcioro zawodników, a czwórka z nich wywalczyła awans do finałów OOM 2011. Są to: Anna Wargacka, Maciej Skiba, Grzegorz Gaworecki, Tomasz Balcewicz. Trenerem wszystkich tych zawodniczek i zawodników jest Dariusz Skiba. Warto też dodać, że w dniach 27-29 maja ULKST Borne Sulinowo wraz z Centrum Kultury i Turystyki będą organizatorami Mistrzostw Polski w taekwondo juniorów i młodzieżowców. (zp)


REKLAMA


564net-a