Issuu on Google+

ALMODOVAR

TRANS+LES

KOZEK

HOMOWARSZAWA

CHER

dwumiesięcznik społeczno-kulturalny LGBTQ DLA PRENUMERATORÓW

magazyn bezpłatny ISSN 1896-3617

T Y N D Y K


wstępniak

Tekst: Mariusz Kurc

Spis treści

foto: M.Rak

Tomasz Kalita, rzecznik SLD potwierdził w „Newsweeku“ (30.08.2009), że w jego partii jest przygotowywany projekt ustawy o związkach partnerskich.

09 10 12 foto: J. Dudziński

W S T Ę P N I A K Pamiętajmy Turinga 03 K U L T U R A Para tatusiów we frakach 04 N E W S Wiadomości z kraju i ze świata KPH nad jeziorami 05 K R A J Godność geja Podwójne życie Moniki 06 T R A N S A K C J E Trans +les =WNM

14

K R A J Na kozetce Wywiad z Anną Kozek O P I N I E Bilans 2 lat rządu Tuska w sprawach LGBT K R A J Polska tęczowieje Trudniej być gejem niż Żydem W Y W I A D Grać geja, być gejem Wywiad z Tomaszem Tyndykiem S P O Ł E C Z E Ń S T W O Akuszerki książek LGBT

Myśleliśmy głównie o parach kobieta – mężczyzna, ale oczywiście nie możemy dyskryminować osób żyjących w związkach homoseksualnych. Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich (Kostrzewa, Kurc, Legierski, Szypuła) wystosowała list do Kality, w którym prosimy o spotkanie z osobami odpowiedzialnymi za projekt ustawy w SLD. Przypominamy o petycji do Marszałka Sejmu w sprawie związków – www.petycje.pl. Wejdźcie również koniecznie na www.wszyscy-na-tak.pl

Pamiętajmy Turinga Ponad 31 tys. podpisów zebrano pod petycją w sprawie Alana Turinga. Turing był wybitnym naukowcem – matematykiem i kryptologiem. Stworzył maszynę służącą do łamania kodu niemieckiej Enigmy podczas II wojny światowej. Jako twórca abstrakcyjnego modelu komputera służącego do wykonywania algorytmów jest uznawany za ojca współczesnej informatyki. Turing był też homoseksualistą, co potwierdził podczas policyjnego śledztwa związanego z włamaniem do jego domu w 1952 r. Został wtedy oskarżony o „naruszenie moralności publicznej“. Władze postawiły naukowcowi ultimatum: więzienie lub chemiczna kastracja. Turing wybrał to drugie. „Kuracja“ hormonalna trwała ponad rok, a jej rezultatem była m.in. ginekomastia (powiększone i bolesne sutki u mężczyzny). 7 czerwca 1954, w wieku 41 lat, udręczony Turing popełnił samobójstwo spożywając jabłko zanurzone wcześniej w cyjanku. Autorem petycji w sprawie oficjalnych przeprosin brytyjskiego rządu za potraktowanie wielkiego naukowca jest czołowy brytyjski ekspert w dziedzinie informatyki, John Graham-Cumming. 2

11 września br. premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown wystosował przeprosiny. Czytamy w nich m.in.: Cieszę się, że dzięki naukowcom i aktywistom LGBT możemy w tym roku świętować wkład Alana Turinga w walkę z dyktaturą czasów II wojny światowej. (…) Choć nie możemy cofnąć czasu, możemy wyrazić głęboki żal i przeprosić za to, jak nieludzko Alan Turing został potraktowany. Peter Tatchell, czołowy brytyjski aktywista LGBT: Z wielkim zadowoleniem witam przeprosiny premiera. Jednocześnie podkreślam, że podobne oświadczenie należy się również ok. 100 tysiącom mężczyzn skazanych w Wielkiej Brytanii za utrzymywanie stosunków homoseksualnych w XX wieku. „Sprawę Turinga“ polecam do przemyślenia arcybiskupowi Życińskiemu, który bynajmniej nie w latach 50. XX wieku, ale w 2007 r. o „terapii“ (na szczęście, niehormonalnej) homoseksualistów mówił: Nie jest to forma poprawiania Stwórcy, tylko przeciwdziałania skazie stworzenia. (…) W 30 proc. przypadków terapia w lubelskim ośrodku wsparcia osób homoseksualnych „Odwaga“ skutkuje. Jasne, że skutkuje, tylko czym? W przypadku Turinga – samobójstwem.

16

22

23

K U L T U R A Cher Labirynt pożądania Recenzje najnowszych książek HomoWarszawa Recenzje najnowszych filmów DVD Prywatne życie Ralpha Woodsa Różne dziewczyny S T Y L Tom Ford Marc Jacobs Dziewczyny na motocykle!! C Z A J N I K czyli orientacje gwiazd

Dziękujemy za 1% Dziękujemy za Wasze wsparcie w ramach 1% podatku na rzecz rozwoju KPH! Miło nam poinformować, że KPH otrzymała w tym roku rekordową liczbę darowizn z tytułu 1% podatku dla organizacji pożytku publicznego. Urzędy Skarbowe przekazały KPH 59 017,95 zł. Kwota ta zostanie przekazana na rozwój oddziałów i grup działających w ramach Stowarzyszenia, w tym również na koszty związane z wydawaniem „Repliki“. Serdecznie dziękujemy za Wasze wsparcie i zaufanie! Pod adresem www.kph.org.pl/english ruszył nowy serwis KPH po angielsku. Oprócz informacji o KPH i realizowanych przez nią międzynarodowych projektach, anglojęzyczni czytelnicy znajdą najświeższe newsy, z działu Find out what it’s like to be LGBT in Poland dowiedzą się więcej o realiach życia LGBT w Polsce, zaś w zakładce Publications znajdą raporty, wyniki badań i publikacje dotyczące LGBT w Polsce. Polećcie ten adres znajomym za granicą! (TSz)

Prenumerata Jeśli chcesz otrzymywać dwumiesięcznik „Replika“ do domu – wykup prenumeratę. Koszt rocznej prenumeraty to 48 zł (przesyłka krajowa). Wpłat należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika – prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu. Wydawca: Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii, ul. Żelazna 68, Warszawa, tel.: 022 423 64 38, replika@kph.org.pl Redaktor naczelny: Mariusz Kurc, Redakcja: Magda Pocheć, Bartosz Reszczak, Krzysztof Tomasik, Współpraca: Robert Biedroń, Kamil Bodzęta, Ewa Bury, Paweł Fischer-Kotowski, Łukasz Maciejewski, Radek Oliwa, Anna Piżl, Małgorzata Rawińska, Sebastian Siembora, Ewa Tomaszewicz, Anna Urbańczyk, Bartosz Żurawiecki Skład: Agnieszka Kraska www: Monika Czaplicka Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich redagowania i skracania. Przedruki po uzyskaniu pisemnej zgody wydawcy. Foto: Tomasz Tyndyk

www.replika.kph.org.pl

08

02


kultura

Para tatusiów we frakach Premiera książeczki dla dzieci „Z Tango jest nas troje“ o dwóch pingwinach gejach i ich córeczce 4 lata po amerykańskiej premierze „Z Tango jest nas troje“ trafia do Polski nakładem wydawnictwa AdPublik. Ta historia wydarzyła się naprawdę w nowojorskim zoo. Roy i Silo, gejowska para pingwinów, cierpliwie wysiadywały razem… kamień. Rodzicielskie zwyczaje zaobserwował opiekun, który podłożył im jajo od pary hetero bezskutecznie próbującej wysiedzieć dwa. Roy i Silo wkrótce stali się szczęśliwymi rodzicami Tango – pingwinki, którą razem wychowały. Mocno oprotestowana książka otrzymała nagrody m. in. od Amerykańskiego Towarzystwa Bibliotekarzy czy Amerykańskiego Towarzystwa Zapobiegania Przemocy wobec Zwierząt. Jest bestsellerem w wielu krajach.

Sylwia Chutnik prezeska Fundacji MaMa (matronat nad „Z Tango…“), autorka „Kieszonkowego atlasu kobiet“, laureatka Paszportu „Polityki“

Do czego to doszło, żeby tolerancji dla homoseksualizmu uczyły nas dwa pingwiny! A jednak książka Justina Richardsona i Petera Parnella jest doskonałym przykładem wzruszającej bajki, która pokazuje nam – zarówno dorosłym, jak i dzieciom – że nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy dwie istoty sie kochają i chcą wychowywać dziecko, to nasze przyzwyczajenia, biologia i normy społeczne nie mają nic do gadania. Pingwiny Roy i Silo dostają upragniony prezent: jajo do wysiadywania. Wykluwa się z niego Tango, mała pingwinka, która wzbudza radość w odwiedzających nowojorskie zoo ludziach. Nagle okazuje się, że nie ma zbytniego znaczenia CZYJE są. Ważne, że są szczęśliwe – tak jak mała Tango ze swoimi pingwinowymi tatusiami. Jeśli dla polskich konserwatystów ta bajka wydaje sie „nachalną propagandą“, to muszą czuć sie bardzo zagrożeni. Albo zwyczajnie są zbyt mało wrażliwi na wzruszające opowieści o czyimś szczęściu.

Izabela Jaruga-Nowacka KP Lewica, była Wicepremier RP, pierwsza Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, uhonorowana w 2001 r. Tęczowym Laurem

To ładne i mądre opowiadanie dla najmłodszych o cieple, czułości i bezpiecznym gnieździe – domu, możliwym także wtedy, kiedy

jest się pod jakimś względem nieco innym niż większość. Książeczkę zapewne przeczytają swoim maluchom rodzice lub dziadkowie, chcący pokazać im świat pełen różnic i odmienności. To, że często różnimy się od innych, nie oznacza przecież, że jesteśmy lepsi lub gorsi. Ja na pewno przeczytam „Z Tango jest nas troje“ mojemu wnukowi.

Mirka Makuchowska członkini zarządu KPH, razem ze swoją dziewczyną wychowuje jej syna

„Z Tango jest nas troje“ to nie bajka, to prawdziwa historia. W realnym życiu – i wśród ludzi, i wśród zwierząt – istnieją też inne rodziny niż tylko te złożone z mamy, taty i dzieci. I wcale nie są gorsze. Świetnie, że ta książeczka u nas wychodzi. Będziemy ją we troje czytać.

Michał Sieczkowski Aktor, prezes Fundacji Arteria, w poprzednim numerze „Repliki“ opowiedział, jak to jest być tatą gejem

Wzruszająca historia o dwóch pingwinich tatusiach może być bajką czytaną zarówno przez hetero jak i homoseksualnych rodziców. Widziałem podobne bajki wcześniej na półkach księgarń we Francji i w Niemczech,

chciałem je czytać swojemu synowi, ale tłumaczenie symultaniczne szło mi słabo. A teraz jest książeczka z pełnymi wdzięku, zabawnymi i nie przesłodzonymi rysunkami. Mój syn już jest za duży na bajki, ale ja sam przeczytałem historię Tango z nowojorskiego zoo z prawdziwą radością. Nie wiem, czy może przekonać zatwardziałych homofobów (zwierzęta okazują się znowu mądrzejsze od nas), ale na pewno oswaja z tematem będącym dla większości tabu, a dla homoseksualnych rodziców, oczywistą codziennością. Zabawnie i wzruszająco opowiada o czymś, co jest ważne dla wielu ludzi bez względu na orientację – posiadanie i wychowanie dzieci. Cudzych czy własnych, to już sprawa drugorzędna...

Adam Wajrak dziennikarz „Gazety Wyborczej“, zajmuje się tematyką przyrodniczą, szczególnie zwierzętami oraz wpływem człowieka na ich środowisko naturalne

Historia homoseksualnej pary pingwinów to jeden z wielu dowodów na to, że homoseksualizm jest naturalnym zjawiskiem. W świecie zwierząt można spotkać zarówno homoseksualne pary jak i zachowania. Jednak lepiej być ostrożnym z wykorzystywaniem zwierząt w celu udowadniania, że coś jest właściwe, albo nie. Czasami ich zachowania wynikają zupełnie z innych przyczyn niż nam ludziom może się wydać. Do zwierząt nie powinniśmy przykładać naszych ludzkich miar. Ta książeczka powinna uczyć tolerancji i tylko tyle albo aż tyle. 3


newsy

Teksty: Paweł Fischer-Kotowski

Kraj Gdańsk. Gender Studies Uniwersytetu Gdańskiego, trójmiejska KPH oraz Komenda Wojewódzka Policji zorganizowały szkolenie dla 200 kadetów z Ośrodka Szkolenia Policji w Gdańsku. Przyszłe policjantki i policjanci zdobyli podstawową wiedzę na temat tolerancji, przeciwdziałania dyskryminacji osób LGBT oraz przemocy w rodzinie i praw kobiet. Trójmiasto. Plakaty reklamujące spotkanie z Wojciechem Cejrowskim zostały pozaklejane przez nieznanych sprawców informacją o jego rzekomym odwołaniu. Obok znalazły się naklejki wskazujące, że dokonali tego geje i lesbijki. Lublin. Prokuratura nie dopatrzyła się łamania prawa w słowach Wojciecha Cejrowskiego o „grzechu sodomskim“ i o tym,

że „gejów trzeba tępić“. Sąd, po odwołaniu się od tej decyzji, podtrzymał opinię prokuratury i uznał, że Cejrowski nie nawoływał do nienawiści. Warszawa. Edyta Olszówka wniosła oskarżenie na „Super Express“, który zasugerował, że aktorka może być biseksualna. Sąd zasądził 30 tys. zł zadośćuczynienia. Adam Rogalewski został pełnomocnikiem OPZZ ds. gejów i lesbijek. To pierwsze takie stanowisko w polskich związkach zawodowych. Rogalewski był w latach 2005-2007 koordynatorem KPH Kraków. Poznań. Polgej.pl ogłosił, że z dniem 4 września b.r. zawiesza działalność. Portal

był własnością poznańskiego Softpressu, wydawcy legendarnego miesięcznika „Inaczej“ (1990-2002), a obecnie pornograficznego pisma gejowskiego „Adam“. W oficjalnym komunikacie nie poinformowano co było powodem takiej decyzji. Witryna ma być dostępna do końca września. (KT) Czy każdy ma gender? Jak na nas wpływa? Jakie znaczenie w umacnianiu heteronormatywności ma szkolnictwo i program nauczania? Te i inne pytania pojawiły się podczas konferencji ANSO (koalicji jednoczącej organizacje LGBTQ krajów Nordyckich, Bałtyckich i Polski), która odbyła się w Sztokholmie w połowie sierpnia. Wzięli w niej udział m.in. przedstawiciele KPH Warszawa. (MC)

Nasza Sprawa 2 W lipcu przedstawiciele Stowarzyszenia Otwarte Forum Urszula „Uschi“ Pawlik i Michał Minałto wystosowali do „Rzeczpospolitej“ list z żądaniem opublikowania sprostowania/przeprosin za obraźliwy rysunek A. Krauzego (zamieszczony w „Rz“ z 15.06.2009 r.) bazujący na porównaniu homoseksualistów do zoofilów. Bohater obrazka wskazując

na parę mężczyzn mówi do kozy: „Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub, a zaraz potem my!“. W nawiązaniu do rysunku „Rz“ zamieściła również dwa homofobiczne teksty: Macieja Rybińskiego („Małżeństwa kozio-ludzkie zgodne z naturą“) i To-

masza Terlikowskiego („Rewolucja homoseksualna“). „Rz“ nie przeprosiła. We wrześniu dwa pozwy cywilne w tej sprawie – Urszuli „Uschi“ Pawlik i Michała Minałto – mają trafić do sądu. (MK)

Świat Izrael. Na początku sierpnia nieznany sprawca z karabinem otworzył ogień do bywalców Cafe Noir – miejsca spotkań młodych lesbijek i gejów w Tel Avivie. Zginęły dwie osoby, kilkanaście zostało rannych. Podczas 20-tysiecznej manifestacji w proteście przeciw zamachowi przemawiał m.in. prezydent Izraela, 86-letni Szymon Peres. Urugwaj. Izba Deputowanych – mimo protestów Kościoła katolickiego i prawicowej opozycji – przyjęła ustawę, która umożliwia jednopłciowym parom adopcję dzieci. To pierwszy kraj w Ameryce Łacińskiej z takim

prawem. Rok wcześniej zinstytucjonalizowano tam związki partnerskie. Litwa. Parlament odrzucił weto prezydenta do ustawy zakazującej „promocji homoseksualizmu“. Prezydent Valdas Adamkus zawetował ustawę nie ze względu na jej homofobiczny charakter, tylko zbyt ogólną definicję szkodliwości społecznej. Nowa prezydentka, Dalia Grybauskaitis, przyznała, że ustawa „zawiera elementy homofobiczne“. Kilku parlamentarzystów z PiS i PSL zaproponowało wprowadzenie podobnego prawa w Polsce.

Włochy. Nieznani sprawcy podpalili Qube – jeden z ważniejszych lokali gej/les w Rzymie. Nikomu nic się nie stało, ponieważ w klubie trwa właśnie remont. Nie jest to jednak pierwszy taki incydent w Wiecznym Mieście, środowiska LGBT mówią o rosnącej nietolerancji. Ukraina. Ministerstwo Kultury i Turystyki nie pozwoliło na wejście do kin filmu „Brüno“, ponieważ w filmie znalazło się wulgarne słownictwo, sceny homoseksualne, a aspołeczne zachowanie bohaterów szkodzi wychowaniu Ukraińców.

foto: arch. pryw.

KPH nad jeziorami

Na zdjęciu od lewej: J. Świerszcz, M. Józefowski, M. Makuchowska, A. M. Szurowska, K. Kalinowska

4

Obóz szkoleniowy KPH, tym razem na Mazurach, został zorganizowany dzięki wsparciu instytucjonalnemu Fundacji Batorego. Oprócz oddziałów naszej organizacji, pojawiły się na nim grupy inicjatywne. W pierwszym tygodniu września w profesjonalnych szkoleniach z komunikacji, zarządzania projektem i wypracowaniu ogólnopolskiej strategii KPH, uczestniczyli aktywiści i aktywistki LGBTQ z: Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Lublina, Rzeszowa, Trójmiasta, Szczecina,

Olsztyna, Poznania i Kielc. Był też czas na integrację: mieliśmy wycieczkę kajakową oraz uczestniczyliśmy w grze terenowej. W Ostródzie oglądaliśmy „pierwsze lesbijskie graffiti“. Wracamy ze świeżymi siłami do pracy – mówi Marta Abramowicz, prezeska KPH. Nie do przecenienia jest fakt, że poznaliśmy się osobiście, więc w nadchodzącym roku będzie łatwiej współpracować, tym bardziej, że podczas obozu powstało kilka zalążków ogólnopolskich projektów. (AU)


kraj

Godność geja

Wielokrotnie publicznie naśmiewała się i obrażała jego i jego faceta. Wyzywała od „pedałów“. W sklepie, w którym Rysiek pracuje, szydziła, że „pedał sprowadził sobie pedała do ruchania“ albo komentowała, że „pedały idą się ruchać do parku“. Uruchomiła w 5-tysięcznym Wolinie lawinę nienawiści. Rysiek nie dal się stłamsić i postanowił walczyć o swoją godność. 4 sierpnia br. sąd wydał wyrok - Anna Sz. musi zapłacić Gierszowi 15 tys. zł zadośćuczynienia i pokryć koszty procesu (4 tys. zł). W badaniu CBOS z 2007 r. na temat najgorszych polskich wyzwisk „pedał“ zajął pierwsze miejsce. Tuż za nim – „ciota“. Daje to wyobrażenie o skali powszechności pogardy, z jaką traktuje się w Polsce osoby homoseksualne. Panuje na nią społeczne przyzwolenie poparte autorytetami, czego dowodem może być kuriozalna wypowiedź prof. Jerzego Bralczyka dla TVN. Językoznawca stwierdził, że słowo „pedał“ weszło już do języka potocznego i nie jest bardziej obraźliwe niż „baran“. Trudno zrozumieć też postawę Rzecznika Praw Obywatelskich, Janusza Kochanowskiego. Poparł on postulat KPH, by do kodeksu karnego włączyć przepisy dotyczące mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną (obecnie chronione są narodowość,

przynależność etniczna, rasowa i wyznanie), ale wyrok skomentował tak: Jeśli nakazujemy, za pośrednict wem sądu, nawet nie wprost, bycie homofilem, to przekreślamy znaczenie słowa tolerancja. Nie wolno mylić tolerancji z obowiązkiem akceptacji. Na łamach „Gazety Wyborczej“ ripostował jej wicenaczelny Piotr Stasiński: Sąd nie nakazał nikomu homofilii, lecz orzekł przewidzianą w polskim prawie karę za bluzg, który obraża godność człowieka i który w tym przypadku był, co gorsza, częścią uporczywych szykan wobec pary homoseksualistów. Sąd nie pomylił tolerancji z akceptacją, tylko odmówił – zgodnie z polskim prawem – akceptacji dla znieważania ludzi przez innych ludzi. Od RPO oczekuję energicznej obrony homoseksualistów – lżonych w Polsce notorycznie i na ogół bezkarnie. Sprawa Giersza jest przykładem edukacyjnej roli prawa i sądu. Tak jak zachowanie sąsiadki i jej bezkarność (do czasu) nakręcały nietolerancję (Anna Sz. znalazła niejednego

foto: arch. pryw.

Ryszard Giersz w końcu nie wytrzymał obelg sąsiadki i poszedł do sądu. I wygrał!

Rysiek Giersz w objęciach swego chłopaka

naśladowcę), tak w czasie procesu i po wyroku ruszyła fala akceptacji i poparcia. Ludzie sami podchodzili do mnie i gratulowali, uśmiechali się. Nawet osoby, których wcześniej nie znałem - mówi Rysiek. Zastraszanych i poniżanych gejów jest w Polsce dużo więcej, ale za bardzo boją się ujawnienia, by walczyć o swoją godność. Co Rysiek ma im do powiedzenia? Nawet przez myśl nigdy mi nie przeszło, że kiedykolwiek się ujawnię publicznie. Po pierwszej rozprawie całą noc nie spałem. Na drugi dzień bałem się wyjść z domu, myślałem, że stracę pracę, chciałem brać urlop na żądanie. Nie warto się ukrywać, bo i tak to wyjdzie na jaw wcześniej czy później. Cała moja rodzina mnie zaakceptowała i nie ma z tym problemu. W Polsce jest tolerancja, tylko ludzie boją się mówić o tym, że nas akceptują. (Mariusz Kurc)

Ludzie KPH: Monika Czaplicka foto: arch.pryw.

Podwójne życie Moniki Monika Czaplicka jest studentką socjologii, działa w Grupie Studenckiej KPH, współpracuje z Lambdą. Jest inicjatorką petycji do marszałka Sejmu w sprawie ustawy o związkach partnerskich. Od niedawna w Zarządzie Fundacji Równości. Współorganizuje EuroPride 2010. Dojrzewała dwa razy – jako człowiek i jako lesbijka. Rozróżnia te etapy, mimo że czasem na siebie nachodziły, bywały równorzędne. Zadawałam sobie podwójne pytania na ten sam temat, a odpowiedzi bywały różne. Wtedy zrozumiałam siebie. To mnie ukształtowało – tłumaczy. W dzieciństwie bała się samotności, co zostało jej do dziś: Dlatego wszyscy, którzy spali w moim mieszkaniu, mają swoje szczoteczki do zębów.

Trochę ich dużo. To takie zaklinanie samotności. Przyznaje się do osobowości… wampirycznej. Wampiryzm fascynował mnie od dziecka, lubię ciemność, tajemnicę, a poza tym uwielbiam wgryzać się w szyję i robić malinki – śmieje się. Dziś jest zaangażowana uczuciowo, choć na razie wolna. Czeka na moment, by wgryźć się w tę jedną jedyną szyję. Przekornie uważa, że w kobiecie najbardziej podniecające są oczy. Przyznaje się do romantyzmu. Wierzy w przeznaczenie, ale zastrzega, że to my sami, podejmując decyzje, określamy siebie. I nicze-

go w tej kwestii nie żałuje. Lubi swoje błędy, nie chce być idealna. Nie lubi stagnacji, wciąż jest w ruchu, działa. Odprężają ją samochodowe przejażdżki z przyjaciółmi. Lubi kuchnię włoską, często wraca do Szekspira. Podziwia Kayah i Annę Marię Jopek. Za współczesną ikonę lesbijek uważa Ellen DeGeneres, ceni ją za odwagę, styl bycia i dystans do siebie. Tego dystansu brakuje Monice w środowisku LGBT. I dobrej komunikacji. Łączy nas tak wiele, a czasem nie potrafimy grać do jednej bramki - podsumowuje wsiadając do wysłużonej beemki. (Bartosz Reszczak)

5


transakcje

Trans+les=WNM Tekst: Magdalena Pocheć

*

Zdjęcia: J. Dudziński

Biologicznie przynależę do płci męskiej, psychicznie to coś pomiędzy, a tak w ogóle to chciałabym być kobietą.

Motocykl – wspólna pasja

Nie wymyślono jeszcze takiej kategorii, by można to było nazwać – stwierdza Ania, partnerka życiowa Grety. Ania nominalnie żyje jako facet, figuruje tak w dokumentach i w pracy. Pracuje na menadżerskim stanowisku w dużej korporacji. – Na co dzień trzeba jakoś funkcjonować w tym moim pierwszym ego – W pracy nie znają Ani? – dopytuję. – Nie zrobiłam tam coming outu, ale muszę przyznać, że moja transformacja w kierunku kobiecego wyglądu z czasem się pogłębia i nie pozostaje bez wpływu na mój męski wizerunek: wydepilowane brwi, permanentny makijaż, długie i 6

pomalowane paznokcie, różne stylizacje, czasem damskie bluzki, słodkie kobiece perfumy. Coraz bardziej się rozkręcam. To na pewno nie uchodzi uwadze moich współpracowników. – Ja właśnie lubię Cię, Aniu, najbardziej w tym queerowym wydaniu, jesteś wtedy taka normalna, naturalna. Czasem jak się zrobisz na taką laskę i wyglądasz superatrakcyjnie, założysz perukę i szpilki, to czuję się tym trochę skrępowana – przyznaje Greta. Siedzimy u dziewczyn w stylowym mieszkaniu. Ania przyjmuje mnie w szlafroku bez makijażu i peruki. Nie mam jednak wątpliwoś-

ci, że rozmawiam z Anią. Nie znam jej męskiego imienia z aktu urodzenia i niech tak zostanie. Ale znam też Anię w pełnej wersji kobiecej. Ma bardzo charakterystyczny i dopracowany styl. Wiem jednak, że ten wizerunek wymaga wiele pracy i jest czasochłonny. Ania pobierała lekcje u profesjonalnych wizażystek i stylistek. Jest elegancką szatynką z modną grzywką i cieniowaniem. W ozdobnych okularach, najchętniej w spódnicy i na szpilkach. Ma ich zaledwie 12 par. Wiem, że może jest to dość próżne, ale to realizuje w pewnym stopniu moją potrzebę psychiczną bycia kobietą. Jednak okazji do strojenia się bywa ostatnio mniej Jest to przede wszystkim mało praktyczne latem, gdy korzystamy z pogody i prawie wszędzie jeździmy motocyklem. Może też związek trochę mnie rozleniwił, nie muszę już szukać dziewczyny. Greta zobaczyła pierwszy raz Anię, gdy ta występowała w swojej pełnej wersji kobiecej na spotkaniu osób trans. Od razu zwróciła jej uwagę. Głos Ani jednak ją zdradził. Na początku Greta, otwarta lesbijka, nie mogła uwierzyć, iż podoba jej się Ania – piękna kobieta, ale przecież w środku to facet. Jednak okazało się, że to jest właśnie to, czego oczekuje od partnerki i teraz nie wyobraża sobie już związku z biologiczną kobietą. Z mężczyzną też nie, ale to akurat się nie zmieniło. – Gdyby nam coś nie wyszło, to szukałabym kogoś takiego jak Ania. Nie umiem tego wyjaśnić ani zrozumieć, ale tak po prostu jest. Nie jestem już lesbijką. Hetero nigdy nie byłam. Stare koleżanki śmieją się, że teraz to jestem biszkoptem czyli biseksualistką. Ale tak też nie jest.


A jak jest? Zawsze podobały mi się kobiece kobiety, ja jestem raczej mało dziewczęca i właśnie ta kobiecość i ciepło uwiodły mnie w Ani. Ale poznałam też inne jej cechy, te bardziej męskie, takie jak, zadziorne poczucie humoru i to mi bardzo odpowiada. Nie widzę tych cech u kobiet i dlatego już nie wyobrażam sobie życia z tzw. zwykłą biologiczną kobietą les. Rodzice Grety żyją teraz w przekonaniu, że ich córka wreszcie się „nawróciła“. Łatwiej im zaakceptować faceta z czerwonymi paznokciami niż długoletni związek z kobietą. Nie ma to już dla mnie wielkiego znaczenia. Z niektórymi członkami rodziny tak się poróżniłam, że to zaufanie nigdy nie zostanie odbudowane – twierdzi Greta. Dziewczyny znają się od półtora roku. Najpierw randkowały, a od siedmiu miesięcy mieszkają razem i rozpoczęły wspólne życie. To Greta poderwała Anię. W ostatnią niedzielę świętowały pierwszą rocznicę pierwszego pocałunku.

Greta (z lewej) z Anią

Nominalnie dziewczyny są heteroseksualną parą – to jest właśnie plus mojej płci biologicznej, że daje mi możliwość zawarcia małżeństwa z Gretą. – I na pewno to nie będzie standardowy ślub – zgodnym chórem dodają dziewczyny. Mają kilka pomysłów, choć niczego jeszcze dokładnie nie zaplanowały. – Oczywiście jesteśmy niezadowolone z tego, że pary homoseksualne nie mają w Polsce możliwości zawarcia

małżeństwa, ale to nie znaczy, że w proteście i solidarności my mamy tego nie robić. Chcemy jednak, aby nasz ślub był wydarzeniem, chcemy pokazać, że można żyć inaczej – tłumaczy Greta. Jak każda transka marzę o białej sukni z długim welonem – kokietuje Ania. A ja bym najbardziej chciała założyć crossdresserowe ubranie, na przykład, męski smoking albo queerowy garnitur – dodaje Greta. Dzieci? Myślę, że jesteśmy na tyle dojrzałe i przekonane, co do słuszności naszej drogi, że bycie trans i les nie stanowi dla nas przeszkody do zostania matkami – stwierdza Ania. – Wychowywanie dziecka w świadomości, że różnorodność istnieje może być wartością samą w sobie – dodaje Greta. *WNM – Wielka Namiętna Miłość Zaglądamy Grecie i Ani do łóżka

7


kraj

Na kozetce Rozmowa z Anną Kozek, psycholożką KPH

Rozmawiała: Magdalena Pocheć

foto: arch. pryw.

Z jakimi problemami zgłaszają się do Ciebie geje i lesbijki? Najwięcej zgłoszeń dotyczy coming outu. Piszą osoby, które zrobiły c.o. i mają z tego powodu kłopoty oraz osoby przed c.o. Drugi obszar problemów to trudności w związkach. Jaka jest skala zjawiska? Odbywam 15-20 konsultacji w tygodniu, a więc duża. To są głównie młode osoby? Tak. Kanałem komunikacji jest przede wszystkim Internet i być może dlatego? Poza tym, młodzi wykazują większe zapotrzebowanie na poradnictwo psychologiczne, szczególnie, jeśli chodzi o c.o. Przez „młodych“ rozumiem ludzi do 40-ego roku życia, starsi zgłaszają się sporadycznie. W grupie nastoletniej jest więcej mężczyzn, a w grupie 25-40 lat – kobiet. Choć generalnie rozkład gejów i lesbijek jest mniej więcej równy. Z czego wynikają ich problemy z c.o.? Czują, że homoseksualność to temat, na który nie mogą swobodnie porozmawiać, choć

tego potrzebują. Oszukiwanie rodziców, o czym przecież nikt nie marzy, choć uciążliwe, bywa mniejszym złem. Muszę jakoś sprawić, aby rozważyły wszystkie za i przeciw. Zależy mi, aby c.o. był możliwy w perspektywie; badania pokazują, że ostatecznie wpływa pozytywnie na życie jednostki. Trzeba wybrać optymalny moment. A jeśli rodzice źle reagują na co ming out? Odrzucenie przez najbliższych przekłada się na problemy z samoakceptacją. Reakcje rodziców mogą przyjąć też drastyczne formy – agresję fizyczną, wyrzucenie z domu. Rodzicom trudniej zaakceptować ge jostwo syna czy lesbijstwo córki? Z moich obserwacji wynika, że ojcom trudniej zaakceptować geja, a matkom lesbijkę. Często chłopcy mówią najpierw matce i razem ukrywają to przed ojcem obawiając się jego ostrej reakcji. W ostatnim półroczu miałam dużo zgłoszeń związanych z przemocą fizyczną ojców. Niektórzy twierdzą, że gejostwo syna wywołuje u ojca poczucie zagrożenia jego męskości. Aby ją ochronić, ucieka się do – stereotypowo męskiej – przemocy. Często też czuje się odpowiedzialny za męskość syna, a matka za kobiecość córki. Zwracają się do Ciebie rodzice? Tak. Coraz częściej. Wielu nadal nie wie, że homoseksualność jest wrodzona. Podejrzewają, że zawiodło wychowanie. Czują się winni. Są strasznie niedoinformowani. Pytają, czy da się coś z tym zrobić, wysuwają dziwne hipotezy związane z dzieciństwem. Otrzymują ode mnie rzetelne informacje i muszą popracować nad akceptacją orientacji dziecka. To bywa trudne, ale cieszę się, że w ogóle się zgłaszają To oznacza, że chcą się dowiedzieć. Czy polscy geje i lesbijki poważnie myślą o zakładaniu rodziny?

Są takie pary. Z wysoką samooceną, poukładanym życiem. Odważnie mówią o chęci wychowywania dzieci. A inni – zastraszeni i niepewni pytają, czy to w ogóle możliwe. Gdzieś słyszały, że związki homo są nietrwałe i proszą o opinię psychologa. Z jakimi problemami w związkach się zgłaszają? Jedyne, co różni je od związków hetero, to ogromny wpływ homofobii. Rodzice często nie akceptują partnera/-ki, nie chcą go/jej nawet poznawać. Często te pary są społecznie osamotnione. Ukrywają swe istnienie przed światem, więc nie mają zewnętrznego wsparcia. Lepiej jest w dużych miastach, gdzie łatwiej znaleźć znajomych. Wiele znajomości zawiera się przez Internet. Często okazuje się, że te osoby w realu zupełnie do siebie nie pasują. Narzekają też na brak spontaniczności. Bo to nie jest tak, że spotykasz kogoś, poznajecie się przez jakiś czas i zaczynacie się zbliżać, tylko umawiasz się z kimś obcym już jako potencjalny partner/-ka. W mniejszych miejscowościach nie ma właściwie innej opcji. Może niepotrzebnie generalizuję, ale chyba geje częściej przychodzą z problemem coming outu, a lesbijki częściej z problemem w związku. Jak sytuacja społeczna wpływa na zdrowie psychiczne tych osób? Są bardziej narażone na szereg traum: wyrzucenie z domu, awantury, brak akceptacji rówieśników, problemy w szkole, w pracy, z sąsiadami. Osamotnienie. Więcej przypadków depresji, niskiej samooceny, myśli samobójczych. Jaki wpływ może mieć udział w „leczeniu“ orientacji? Rozmawiałam z osobami, które zostały przez rodziny skłonione do leczenia i relacjonują to zawsze jako okropne doświadczenie. W Polsce wciąż działają instytucje, które oferują tego typu usługi. Często dostaję poważne mejle z prośbą o polecenie jakiegoś miejsca, gdzie można się wyleczyć! Techniki, które stosują takie placówki, opierają się na wzmaganiu potępienia wobec własnej homoseksualności. „Pacjenci“ kończą w jeszcze gorszym stanie psychicznym.

Anna Kozek – psycholożka KPH od lutego 2008 r. Ukończyła Psychologię na UW ze specjalizacją wspierania rozwoju osobowości. Uwielbia anime, japońskie lalki i komiksy. Kontakt: psycholog@kph.org.pl, telefon 22 435 25 79 (wtorki 13-15). Konsultacje odbywają się w siedzibie KPH w Warszawie, ul. Żelazna 68. Są bezpłatne. Jeśli nie jesteś z Warszawy, możesz umówić się na rozmowę przez skype’a.

8


KobietyKobietom.com Nie można mówić o „bilansie działań“ w kwestiach LGBTQ, Suzi bo żadnych działań nie było. W Andreis polskim prawie wciąż jedynym zapisem, zabraniającym dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej jest artykuł zawarty w Kodeksie Pracy z 2003 r. a koalicja rządowa nie zamierza ruszyć palcem w kierunku przygotowania projektu ustawy o związkach partnerskich ani ustawy antydyskryminacyjnej. Pełnomocniczka ds. równego traktowania odcięła się od sprawy dyskryminacji osób nieheteroseksualnych, twierdząc, że to poza zakresem jej urzędu. Apele organizacji LGBTQ i prośby o spotkania z reprezentantami rządu są regularnie ignorowane lub lekceważone. Bilans nie-działania obecnych rządzących wobec mniejszości nieheteroseksualnej można ocenić pozytywnie tylko jeśli porównamy go z wyczynami ich poprzedników z PiS, LPR i Samoobrony. To marna pociecha. I dowód na to, że jeśli zależy nam, mniejszości nieheteroseksualnej, na zmianę prawa, musimy liczyć przede wszystkim na siebie.

UFA Kaczyńscy? To były czasy! Mobilizacja, sprzeciw, cała Europa nas kochała. PO łączy „liberalny“ Agata wizerunek z praktykami tamtego Chełstowska rządu. Nie dajemy się nabrać. W sprawach LGBTQ i w kwestiach ekonomicznych nic się nie zmieniło. Przypomnę: Gowin jest z PO, Radziszewska jest z PO, Kopacz jest z PO. Jeżeli ktosia miała złudzenia, że koalicja PO-PSL zrobi coś dla środowiska LGBTQ, to je straciła. To są partie prawicowe, które walczą o elektorat PiSu. Ustawy antyprzemocowej nie ma, urząd pełnomocniczki nie działa, dyrektywy europejskie pozostają niewypełnione – i Unia raczej nie przybędzie nam z pomocą. Co pozostaje? Może następnym razem głosować na lewicę? Z plusów mogę wymienić przełomowe wyroki w sprawach osób homoseksualnych, oraz poważną dyskusję o parytetach – ale to nie zasługa rządu, tylko ruchów społecznych, prawda?

opinn i e

Bilans 2 lat rządu Tuska w sprawach LGBT Gejowo.pl

Homiki.pl

Specjalistą od LGBT jest plujący jadem poseł Niesiołowski. Premier, mimo próśb środowiska Krzysztof LGBT, nawet nie obiecał spotHalama kania w odległej przyszłości, poseł Gowin chce zakazać in vitro, a zajmująca się dyskryminacją minister Radziszewska nie ma pojęcia, jakie problemy ma nasze środowisko. Jest też deklaracja Jerzego Buzka, że nasze kwestie trzeba jakoś rozwiązać, tyle że on i tak nic nie może. Rzecznik Praw Obywatelskich postuluje co prawda penalizację mowy nienawiści i wprowadzenie dokumentów ułatwiających życie osobom transpłciowym, ale „takie“ projekty Janusza Kochanowskiego nikogo w rządzie i parlamencie nie interesują. Zachodnie środowiska LGBT wpadłyby w rozpacz. Polska to jednak inny kraj. Mimo homofobii Platformy geje i lesbijki rząd PO kochają i ochoczo popierają w kolejnych wyborach, a jednego z jej polityków nagradzają nawet „Hiacyntem“. Aż chce się zacytować klasyka: „jest super, jest super, więc o co ci chodzi?“

Dwie ważne kwestie, za które chcę pochwalić rząd Tuska – zniesienie obowiązku odMarcin bywania zasadniczej służby Teodorczyk wojskowej (zmory wszystkich znajomych gejów) oraz zmiana tonu i stylu rządzenia. Bez agresji, napaści, straszenia nas i wszystkich „nieprawomyślnie“ myślących. Odczuwam ulgę z tego powodu. Co mają PO-PSL do zaoferowania osobom LGBTQ? To pytanie wciąż jest otwarte, bo przecież nic nie zrobiono do tej pory. Minister edukacji nie grozi nam obozem pracy i… to tyle. PO jest konserwatywna w takim samym stopniu jak Pis (patrz np. propozycje zapisu, by zabiegi in vitro dostępne były tylko dla małżeństw, by wykluczyć homorodzicielstwo). Inny negatyw to działalność Pełnomocnika ds. Równego Traktowania, Elżbiety Radziszewskiej – niekompetencja i ignorancja. Mam nadzieję, że opisywani w mediach „geje“ głosujący tak ochoczo na PO wezmą to pod uwagę w następnych wyborach.

InnaStrona.pl Rozumiem, że to pytanie retoryczne... Nie ma bilansu, bo i działań nie ma. Zamiast dziaRadek Oliwa łań są sporadyczne wystąpienia posła Palikota oraz wicemarszałka Niesiołowskiego. Obaj panowie w stylu stand-up comedy rzucają bonmotami o gejach, myśląc bardziej o autopromocji niż polityce. Premier Tusk jest ponad tym i pomimo wielu prób nawiązania kontaktu przez organizacje LGBT, nie wypowiada się wcale. Co robić? Nie popuszczać. Nie wszyscy wybieraliśmy ten rząd, ale wszyscy go finansujemy. Sytuacja nie jest beznadziejna i uparte milczenie koalicyjnych polityków przerywają czasami wypowiedzi jak „powinna być zgoda na związki partnerskie“ (Sławomir Nowak) czy „ci ludzie mają prawo do tego“ (Jerzy Buzek). Pora działać – potem będziemy rozliczać. A PSL... kto???

KrytykaPolityczna.pl Ostatnie dwa lata przyniosły w kwestii praw LGBT poważny regres. Rząd Donalda Tuska skuAdam tecznie ignoruje tę tematykę, poOstolski wodując jej odpolitycznienie (podobnie zresztą jak wszystkich tematów, które mogłyby podzielić wyborców). Lesbijki i geje, podobnie jak wiele innych grup, są dzisiaj zakładnikami dobrego wizerunku premiera. Otwarcie homofobiczna polityka Prawa i Sprawiedliwości powodowała mobilizację w obronie praw LGBT i sprawiała, że dla bardzo wielu ludzi były one symbolem wolności, praw człowieka i nowoczesności. Dziś już tak nie jest. Pełzająca homofobia Platformy Obywatelskiej działa usypiająco. O wiele łatwiej przymknąć oczy i udawać, że wszystko jest w porządku. Druk „Repliki“ finansowany z dotacji instytucjonalnej Fundacji im. Stefana Batorego.

9


kraj

Polska tęczowieje Tekst: Anna Urbańczyk

W ostatnich miesiącach powstał szereg Grup Inicjatywnych – zalążków przyszłych oddziałów KPH: w Olsztynie, Poznaniu, Białymstoku, Zielonej Górze, Łodzi i Kielcach. Do niedawna osoby LGBTQ spoza Warszawy Pomoc i narzędzia Plany i marzenia patrzyły z zazdrością na stołeczną działalność KPH czy Lambdy. Tęczowe akcje rzadko do Zawiązaliśmy się ze spontanicznej, odAle nowe grupy nie są pozostawione same foto: arch. pryw nich docierały. Teraz podolnej inicjatywy – mówi Andrzej Potesobie. Mogą liczyć na wsparcie, pomoc i wystanowiły wziąć sprawę w mianę praktyk od dłużej działających oddziarała stojący na czele GI Olsztyn. Osoby, swoje ręce. W Poznaniu łów. Przedstawiciele grup inicjatywnych oraz które w maju organizowały olsztyńskie znanemu z nieprzyjaznych działających od lat oddziałów i grup KPH spotDni Równości, chciały kontynuować środowisku LGBTQ wypokali się w pierwszym tygodniu września na obowspółpracę i wybór padł na KPH. Nawiedzi Wojciechowi Cejzie integracyjno – szkoleniowym. Dowiedziesze województwo jest najbiedniejsze rowskiemu wręczono masw Polsce, kojarzone przede wszystkim liśmy się wiele o komunikacji i zarządzaniu prokotkę Tinky Winky, w Olszz rolnictwem. Chcemy pokazać, że nie jektami – mówi Sandra Wiktorko z Poznania. Ta Dobrochna Łacwik, tynie – skierowanie na bajesteśmy zaściankiem Polski. Obecnie wiedza na pewno się nam przyda. koordynatorka Grupy foto: arch. pryw danie homofobii. Grupa w Olsztynie działa 10 osób, ale Zarówno powstawanie Inicjatywnej KPH Zielona Góra Inicjatywna w Zielonej Gówarmińsko – mazurscy aktywiśnowych oddziałów organizarze zamierza w najbliżci mają nadzieję na powiększecji, jak i wsparcie szkoleszym czasie realizować tęczowy klub filmonie swojego grona na jesieni, gdy do niowe i materiały są możliwe wy, grupę samopomocową, szkolenia gendeOlsztyna wrócą studenci. Jakie są maza sprawą projektu, który rowe oraz imprezy integracyjne. Białystok rzenia oddziału? Andrzej Poterała: KPH realizuje dzięki wsparciu skupi się na integracji środowiska oraz orgaFundacji Batorego. Zakłada Mam nadzieję, że za 20 czy 30 lat KPH nizacji wydarzeń kulturalnych. W każdym z on, że do końca bieżącego będzie miało charakter tylko organizaŁukasz Karbarz, nowych oddziałów mile widziany byłby psyroku w każdym mieście cji towarzyskiej, że nie będziemy muinicjator KPH Białystok cholog udzielający bezpłatnych porad i prowojewódzkim powstanie odsieli w ogóle zajmować się dochodzefoto: arch. pryw wadzący grupy samopomocowe. dział. Właśnie „drgnęło“ w Kielcach i Łodzi. Pewniem praw czy działalnośSpecyfika, motywacja, plany i ponie już w którymś z najbliższych numerów „Recią pomocową Chcielibyśtrzeby grup są różne, tak jak różne jest pliki“ zaanonsujemy powstanie tamtejszych oddmy dorównać standardom nasze środowisko. Poznań ma wielki ziałów. Zapraszamy wszystkich, którzy w swojej europejskim. potencjał, bardzo dużo się tu dzieje odmiejscowości chcieliby założyć grupę inicjatywną Osoby zakładające nośnie LGBTQ. Uznaliśmy, że fajnie bygrupy inicjatywne skarżą – zachęca Mirka Makuchowska, sekretarz zarząłoby się lepiej zorganizować – mówi się często, że w ich miasdu KPH, odpowiedzialna za rozwój organizacji. tach nie ma nawet klubu Sandra Wiktorko, koordynatorka GI KPH Mogą to być też mniejsze miasta. Proszę o konSandra Wiktorko, gay-friendly, gdzie skuw Wielkopolsce. Obserwowaliśmy KPH takt: wolontariat@kph.org.pl. koordynatorka Grupy piałoby się środowisko. na przestrzeni ośmiu lat jej istnienia i Inicjatywnej KPH GI KPH Olsztyn – Andrzej Poterała, upa3@o2.pl stwierdziliśmy, że właśnie w tego typu Mamy za to duży ośrow Wielkopolsce GI KPH Poznań – Sandra Wiktorko, organizacji chcielibyśmy działać . W dek akademicki oraz barpoznan@kph.org.pl GI KPH Białystok – Łukasz Karbarz, dzo otwarte instytucje kultury – nie traci opPoznaniu grupę utworzyła grupa znajomych lkarbarz@gmail.com związana głównie z klubem Halo (to tam odtymizmu Dobrochna Łacwik, koordynatorka GI KPH Zielona Góra – Dobrochna Łacwik, bywała się słynna akcja „Słoń warty PoznaGI Zielona Góra. Nie jest łatwo i wiemy, że dobrochna.lacwik@gmail.com nia“ dotycząca homoseksualnego słonia Ninie będzie – wzdycha Łukasz Karbarz, inicjaGI KPH Kielce – Kamil Wałcerz, kaivo2@gmail.com GI KPH Łódź – Aleksandra, alex_ic@tlen.pl nio z poznańskiego zoo). Na spotkanie inautor założenia KPH Białystok. – Jesteśmy na guracyjne przyszło 27 osób. ścianie wschodniej. 10


foto: TVN

Nie jest, bo gdyby tak było, to by się ujawnili wszyscy ukrywający się geje. Nie robią tego, bo boją się, że stracą fanów. Ja zdecydowałem się, bo chciałem żyć normalnie. Zakończyłem 5-letni związek, który musiałem ukrywać. Miałem już tego dosyć. Wiem, że jestem uprzywilejowanym gejem, bo mnie ludzie znają, żyję w wielkim mieście, wśród tolerancyjnych artystów. Wyobrażam sobie, jaką cenę za swój homoseksualizm płaci chłopak w małym miasteczku. Twoja cena za homoseksualizm? Straciłem kilku przyjaciół. Zlękli się, że ich też będzie się uważać za gejów. Po moim wyznaniu odwołano kilka imprez, które miałem poprowadzić. Chciałbyś wziąć ślub? Czy ślub, to nie wiem, ale żyć w związku partnerskim – jak najbardziej. Uważam, że powinny istnieć w Polsce, podobnie jak prawo do aborcji i eutanazji, prawa do adopcji dzieci przez samotnych ojców czy matki. Chcę o to walczyć. Teraz jestem sam, nie mam stałego partnera, ale chciałbym w przyszłości móc zalegalizować związek, a nie kombinować.

W nr 36/2009 „Gali“ ukazał się wywiad Anny Kaplińskiej z Michałem Pirógiem pt. „Jestem inny“, w którym znany tancerz, juror w programie TVN „You can dance“ opowiada o tym, jak to jest być w Polsce Żydem i gejem. Dziękujemy „Gali“, Michałowi oraz Autorce wywiadu za udzielenie zgody na przedruk najciekawszych z punktu widzenia „Repliki“ fragmentów.

Być Żydem czy gejem? Co jest gorsze? (…) W Polsce chyba trudniej jest być gejem. Jako Żyd mam wszystkie prawa obywatela, jako gej już nie. Mój partner nie może po mnie dziedziczyć. Nie mogę adoptować dziecka. Chyba, że będę ściemniał i lawirował, co zrobiła część moich homoseksualnych znajomych. Wyobraź sobie, że jako gej nie mogę oddać krwi, mimo iż jest ona wcześniej badana. Jest w kwestionariuszu pytanie, czy jestem homoseksualistą. Odpowiedź twierdząca mnie wyklucza jako honorowego krwiodawcę. I ciekawe, że nie ma w tymże kwestionariuszu pytania do heteryków, jak często zmieniają partnerów. Dla mnie to jawna dyskryminacja. (…) Nie czujesz, że mówiąc o swoim homoseksualizmie i żydostwie jesteś prowokatorem? Jeśli tak, to bardzo spontanicznym. Kto to jest gej? To facet, który ma słabość do facetów. Jest w stanie pokochać kobietę, ale nie jest w stanie się z nią związać. Ciebie kobiety nie podniecają? Fizycznie raczej nie. (…) Jako młody chłopak przeczuwałeś, że jesteś homoseksualistą? Mama wiedziała to chyba szybciej niż ja. Ale ja nie umiałem z nią o tym rozmawiać. Miałem jakieś 18 lat, gdy jej powiedziałem. Okazało się, że tata, przed którym to ukrywaliśmy, też już się domyślał. Ogólnie wszystko się dobrze skończyło. Tylko moja bratowa miała z tym jakiś problem. Ale i jej przeszło. Polski show-biznes jest otwarty na homoseksualistów?

kraj

Trudniej być gejem niż Żydem

Czyli chcesz mieć żonę… upss… przepra szam, męża? Mówi się: partnera. Pamiętaj, że para gejów to jednak faceci. Nie trafiłem na taki związek, w którym jeden z nich jest bardziej zniewieściały, chodzi w fartuszku i mówi się do niego: „żono“. Dlaczego jesteś sam? Jestem jeszcze dużym chłopcem. Jak mam myśleć o rodzinie, o trwałym związku? Jestem za mało odpowiedzialny. Cierpiałeś kiedyś z powodu miłości? Miałem dwa poważne związki. Moim drugim partnerem był okulista z Miami. Chciałem dla niego rzucić karierę w Polsce. I wtedy on mnie rzucił. Uznał, że nie ma prawa ode mnie oczekiwać tego, że radykalnie zmienię całe moje dotychczasowe życie. Podjął decyzję za mnie. Rozpaczaliśmy obaj. Od tego czasu nie umiem zbudować trwałej relacji. Geje często zmieniają partnerów. Nie zawsze. Kiedy związek nie jest zalegalizowany, kiedy nie ma spoiwa w postaci rodziny, dzieci, łatwiej się rozstać. (…) Skąd masz odwagę mówić o rzeczach, które dla wielu są traumą? Jestem dumny, że jestem gejem. Jestem dumny, że jestem Żydem. Bo jestem dobrym człowiekiem.

Wystawa Berlin-Yogyakarta Od 7 października br. KPH zaprasza do warszawskiego BUWu na wystawę Berlin-Yogyakarta. W części berlińskiej przypomina ona o początkach homoseksualnego ruchu emancypacyjnego z końca XIX w., szalonych latach 20., kiedy to Berlin stał się mekką europejskich queerów oraz o prześladowaniach osób homoseksualnych w czasach nazistowskiego totalitaryzmu. Yogyakarta to miasto w Indonezji, gdzie w 2006 r. Międzynarodowa Komisja Prawników opublikowała w formie deklaracji tzw. Zasady Yogyakarty – międzynarodowe standardy stosowania praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej. Przygotowywana przez KPH wystawa przybliży widzom wybrane artykuły deklaracji. Ekspozycji towarzyszyć będzie seminarium (16.10.) z okazji wydania Zasad Yogyakarty w polskim przekładzie oraz dwa wieczory filmowe w Kinolabie (11. i 18. 10.). Zarówno wystawę jak i filmy będzie można zobaczyć później również w Krakowie, Wrocławiu i Lublinie. (Katarzyna Remin)

11


wywiad

Grać geja, być gejem Wywiad z Tomaszem Tyndykiem

O wątkach LGBT w polskim teatrze nie sposób opowiedzieć nie używając nazwiska „Tyndyk“. Najnowszy przykład to „Portret Doriana Graya“ Michała Borczucha w TR Warszawa. Sprawy tożsamości seksualnej czy płciowej interesują mnie od dawna. No i miałem szczęście, że spotkałem takich reżyserów jak Warlikowski, Jarzyna czy Pollesch. Trafiłem w dobry czas. Ciekawe, gdzie bym wylądował, gdybym urodził się z 10 lat wcześniej? Rozmawiamy w przerwie pomiędzy próbą a spektaklem „Anioły w Ameryce“, w której grasz Priora – chorego na AIDS geja, które go opuszcza facet. Jak tylko obejrzałem świetny serial HBO, a potem przeczytałem „Anioły…“, to wiedziałem, że chciałbym zagrać właśnie Priora, żadną inną postać. Byłem wniebowzięty, gdy Warlikowski zaproponował mi tę rolę. Przez moment w grę wchodziła jeszcze postać Belize – szczerego do bólu, ale i opiekuńczego geja-pielęgniarza, ale nie chciałem nawet o tym słyszeć. Ja Priora po

12

Rozmawiał: Mariusz Kurc

Zdjęcia: Tomasz Wasilewski

prostu czułem. Przy okazji „Aniołów…“ poznałem wielu nosicieli HIV. Uświadomiłem sobie, że choć AIDS nie jest już wyrokiem śmierci, tak jak w czasach, gdy sztuka powstawała, to życie z wirusem bywa horrorem. Niewiarygodne, jak trzeba o siebie dbać, jaki reżim sobie narzucić. Bycie gejem pomaga w graniu geja? Nie! Może nawet to jest trudniejsze. W moim przedstawieniu dyplomowym z 1998 r. zagrałem geja we współczesnej sztuce „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie“. Trochę się obawiałem, jak konserwatywni profesorowie to odbiorą. Oni pewnie woleliby zobaczyć Moliera czy inną klasykę. Ryzykowaliśmy więc, że jury może nam powiedzieć z przekąsem: „no, dziękujemy“. Ale nie. Często się zdarza, że wyobrażamy sobie pewne uprzedzenia u innych i demonizujemy je. Gdy się jednak odważymy sprawdzić, czy rzeczywiście istnieją, okazuje się, że niekoniecznie. Za rolę w „Niezidentyfikowanych…“ dostałem główną nagrodę. Zawsze, gdy gram geja, staram się, by publiczność „przeskoczyła“ sam fakt, że moja postać

to homoseksualista i dostrzegła w niej też inne cechy – całego człowieka, nie tylko seksualność. Poza tym, w teatrze nie ma „geja“ ani „heteryka“. Jak gram np. zakochanego, to mniejsze znaczenie ma to, czy obiektem tej miłości jest kobieta czy mężczyzna. Oczywiście wiem, że zakochanego geja czy zakochaną lesbijkę spotyka nietolerancja z powodu ich seksualności, ale nie traktuję moich ról jako wkładu w walkę na rzecz tolerancji. Gram tak, jakby ta tolerancja już była. Wyczuwałem, że np. spektakl „Cokolwiek się zdarzy, kocham cię“ Przemysława Wojcieszka o miłości dwóch dziewczyn był odbierany właśnie jako manifest tolerancji. Czasami widziałem na widowni trzymające się za ręce dziewczyny i myślałem, jak to fajnie, że gramy coś, w czym one mogą się odnaleźć. Spotkałeś się z nietolerancją i homofobią w teatrze? Z jawną nie. Wszyscy wiedzą, że jestem gejem; co gadają za moimi plecami – nie wiem. O „Oczyszczonych“ Krzysztofa Warlikowskiego z 2001 r. mówiłeś, że to Twoje najważniejsze doświadczenie zawodowe.


To moja przełomowa rola, moja przepustka do Warszawy, do Rozmaitości, do teatru Warlikowskiego. Grając w „Oczyszczonych“ poczułem ostatecznie, co to dla mnie znaczy być aktorem. Spektakl odniósł wielki sukces, choć czasem z rezerwą pisano o eksponowaniu męskiej nagości. Ty też się w „Oczyszczonych“ rozbierałeś do naga. Było to dla Ciebie jakieś przekroczenie? Tak. Pierwszy raz widziałem na scenie nagich aktorów i aktorki w III klasie liceum. To było przedstawienie Misiury. Pamiętam do dziś wielkie wrażenie – szokujące i erotyczne zarazem. Gdy sam miałem się rozebrać, czułem pewien opór a jednocześnie jakoś mnie to fascynowało właśnie w sensie przekraczania siebie. Po jakimś czasie przychodzi przyzwyczajenie, ale początek był… No, wiesz, gdy stoisz na golasa w kulisie, a obok ciebie inni coś przenoszą, coś przygotowują, to myślisz: „kurwa, co ja tu robię…“. Dlatego trzeba naprawdę uwierzyć, że to rozebranie się jest potrzebne. W „Oczyszczonych“ po prostu nie było innego wyjścia, nagość była kluczowa. W filmie Piotra Łazarkiewicza "0-1-0" byłeś facetem po korekcie płci. Twój bohater wyznaje koleżance granej przez Marię Seweryn, że kie dyś był jej… szkolną koleżanką oraz że jest w niej zakochany. Potem wątek się urywa.

Powiem szczerze, że nie wiedziałem, jak tę rolę ugryźć. Czytałem o transseksualistach, oglądałem film „TransAmerica“, ale w sumie postanowiłem nie kombinować, zagrać intuicyjnie. Teraz wystąpiłeś u Roberta Glińskiego, auto ra „Cześć, Tereska“ i dokumentu „homo.pl“. Film nosi tytuł „Świnki“. Gram alfonsa, który przy granicy polsko-niemieckiej „organizuje“ nastolatki – obu płci – dla klientów z Berlina. Ciężki temat i dość ciężka praca, bo z dzieciakami. Ale przebiegła bezproblemowo. Z Glińskim bardzo dobrze się pracowało – spokojnie, bo on dokładnie wie, czego chce. W spektaklu „Miss HIV“ Macieja Kowalewskiego grasz Rafaela, mistrza ceremonii, niesamowitego transwestytę. Lubisz się przeginać? W życiu nie. Choć oczywiście nie mam nic przeciwko przegiętym; jak ktoś taki jest – proszę bardzo. Ale sam musiałem to u siebie dopiero odnaleźć. Wielu gejów ma w sobie coś z kobiety, czasem widoczne, czasem ukryte. Trzeba się trochę postarać, by to uwolnić. Na próbach się nie przeginałem i koleżanki zniecierpliwione zachęcały mnie: „Tomek, ale Ty musisz tu więcej grać!“. A ja nie umiałem, zbywałem je, że później coś wymyślę. Trochę się bałem, że to będzie odpychające dla ludzi. Poza tym, denerwuje

mnie często stosowana metoda na granie homoseksualisty czy transwestyty – tylko przegięcie i nic więcej – wygłup, zgrywa. A nie musi tak być . Nie chciałem pójść w błahą karykaturę i doszedłem do wniosku, że muszę tak tego przegiętego Rafaela zagrać, by „zniszczyć“ publiczność. Żeby nie było miejsca na chichoty. …żeby on był przegięty, ale jednocześnie taki, co to nikt mu nie podskoczy? Więcej: żeby wszyscy sie go bali. Żeby paraliżował. Żeby był jak wirus. Próbę generalną mieliśmy z udziałem przypadkowych ludzi – gości klubu Le Madame, gdzie na początku spektakl był grany. I dopiero w ich obecności mój przegięty Rafael nagle zaczął żyć. Jesteś wielbicielem gejowskich div? Nie… Chociaż tak! No bo na przykład uwielbiam Madonnę. Ale nie dlatego, że jest królową gejów. Ja ją lubię od wczesnej podstawówki… Jakoś podświadomie wyczuwałem tę wrażliwość… Co Cię w niej fascynuje? Jej uwolniona seksualność. Bawi się nią, jak chce. Myślę, że właśnie tym imponuje gejowskiemu środowisku, które ma seksualność tak często zblokowaną ze względu na brak społecznej akceptacji.

Tomasz Tyndyk (ur. 1975 we Wrocławiu) – aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Ukończył łódzką PWSFTViT. Występował we Wrocławskim Teatrze Współczesnym im. E. Wiercińskiego (1999-2005), w warszawskich m.in.: Rozmaitościach/TR Warszawa (od 2003) i Polonii. W 1999 r. kreacja Dawida w dyplomowym przedstawieniu „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości“ przyniosła mu m.in. pierwszą nagrodę na XVII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi oraz nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych „Spotkanie’99“ w Brnie. Wystąpił w takich głośnych i kontrowersyjnych spektaklach jak „Shopping & Fucking“ P. Łysaka, „Oczyszczeni“, „(A)pollonia“ i „Anioły w Ameryce“ K. Warlikowskiego, „Ragazzo dell’Europa“ R. Pollescha, „Miss Hiv“ i „Bomba“ M. Kowalewskiego, „Cokolwiek się zdarzy, kocham cię“ P. Wojcieszka, „Portret Doriana Graya“ M. Borczucha. Na deskach Burgtheater w Wiedniu zagrał w przedstawieniu Jamesa Goldmana „Lew w zimie“ (2007). Pojawił się też w „Pianiście“ R. Polańskiego czy w "0-1-0" P. Łazarkiewicza oraz w serialach TV – m.in. „M jak miłość“ (w roli Tomka Kulika, byłego podsądnego Marty Mostowiak), „Na dobre i na złe“ (w roli Kacpra, tancerza zespołu „Kołodzieje“). Na premierę czeka film „Świnki“ R. Glińskiego z jego udziałem.

13


społeczeństwo Ranking wydawnictw pro gej/les Na szczęście nie tylko wydawnictwa gejowskolesbijskie mają na swoim koncie ważne dla nas książki. Prezentujemy subiektywny ranking oficyn, które najbardziej przysłużyły się sprawie LGBT na polskim rynku. 1. Korporacja Ha!art – wylansowali „Lubiewo“ Witkowskiego, a potem wydali całą serię książek gej-les: Schilling, Nasierowski, Miller czy Zygmunt; przypomnieli twórczość Pankowskiego, w tym kultowego „Rudolfa“. Ukoronowaniem otwarcia na tematykę LGBT był ubiegłoroczny sukces „Gejdaru“ Buczak i Urbaniaka. 2. Sic! – wydawca Żurawieckiego. Konsekwentnie wprowadzali tematykę gej-les już w latach 90. („Bo to w miłości jest najstraszniejsze“ i „Związki miłosne między kobietami od XVI do XX wieku“), tu ukazały się książki Dunin i Janion, a także zbiór „Homofobia po polsku“. Obecnie wyraźnie oddali pole, ich ostatnie pozycje LGBT („Ja czyli 66 moich miłości“ Żurawieckiego i „Homo niewiadomo“ Warkockiego) są sprzed dwóch lat. 3. Wyd. Krytyki Politycznej – działają krótko, ale już mają znaczące sukcesy. Jako pierwsi odważyli się wprowadzić na polski rynek biblię queer „Uwikłani w płeć“ Butler. Tu ukazały się „Homobiografie“ Tomasika, a także pierwsza polska książka o campie – „Campania“. W zapowiedziach – antologia literatury homoerotycznej i kolejna Butler. 4. Latarnik – wydawnictwo Tomasza Raczka. Pierwszą gejowską książką oficyny był „Berek“

14

Akuszerki książek LGBT Tekst: Krzysztof Tomasik

Od kilku lat obserwujemy regularnie zwiększającą się ilość książek gej-les na polskim rynku. Jednocześnie zaznacza się nowy trend: pojawiają się nie tylko kolejne tytuły, ale nawet całe wydawnictwa wyspecjalizowane w tematyce LGBT. Nie jest to zjawisko zupełnie nowe, już na początku lat 90. pojawiły się podobne inicjatywy. Kilka gejowskich tytułów miał na swoim koncie wydawca miesięcznika „Inaczej“ – poznański Softpress, w tym: „Leksykon kochających inaczej“ Andrzeja Selerowicza, „Ból istnienia“ Marcina Krzeszowca i antologię polskiej prozy „Dyskretne namiętności“. Jeszcze ambitniejszy plan miała Oficyna L’Europe związana z pismem „Okay“, która wypuściła na rynek serię poezji homoerotycznej, w tym tomiki „Romeo i Romeo“ Krzysztofa Boczkowskiego, „Przeszłe miłości“ Włodzimierza Antosa czy „Jesień z Audenem“ Tadeusza Olszewskiego. Oba projekty wobec trudności finansowych i ogólnego braku zainteresowania szybko zostały zarzucone, podobny los spotkał wydawnictwo Marcin Erdmann, które w 1996 roku przedstawiło swój jedyny produkt – polskie tłumaczenie powieści „Jim w lustrze“ Inger Edelfelbt. Ich następcy są już w lepszej sytuacji, działają bowiem w innej rzeczywistości społecznej, gdzie homoseksualizm powoli przestaje być tematem wstydliwym, powstaje rynek czytelniczy LGBT, a czasem można liczyć nawet na wsparcie mediów. W efekcie nawet mali wydawcy działają bez kompleksów i proponują kolejne tytuły, właśnie pojawiły się dwie nowe propozycje: „Z Tango jest nas troje“ i „HomoWarszawa“. „Replika“ postanowiła przyjrzeć się bliżej inicjatywom wydawniczym wyspecjalizowanym w tematyce gej/les, zapytać o dorobek, plany i... problemy. Także w przyszłości będziemy im kibicować, bo nawet najlepsza książka nie zaistnieje bez wydawnictwa.

AdPublik Wydawnictwo Roberta Biedronia, które powstało w 2005 roku w celu zapełnienia na rynku luki związanej z nieobecnością tematyki gejles. Dlatego wydają książki o homoseksualizmie, ale skierowane do całego społeczeństwa. Flagowym produktem jest „Navigaytor“ – przewodnik po miejscach LGBT w Warszawie, ale największe zainteresowanie wywołał „Tęczowy elementarz“ samego Biedronia przetłumaczony ostatnio na ukraiński. O książce mówiło się w całym kraju, gdy Empik odmówił jej dystrybucji w swoich punktach sprzedaży. Największa bolączka wydawnictwa? Charakterystyczna dla całego rynku wydawniczego – Polacy nie czytają książek, a geje i lesbijki nie są tutaj, niestety, wyjątkiem – mówi Biedroń. Ostatni produkt AdPublik to opowiadanie „Z Tango jest nas troje“ pojawiające się właśnie w księgarniach, o którym było głośno już kilka miesięcy temu. Co dalej? Bez szczegółów, ale szumnie. Już wkrótce ma ukazać się kolejna publikacja, która wstrząśnie naszym społeczeństwem.

Anka Zet Studio Niewielka ilość publikacji dla osób nieheteronormatywnych spowodowała pojawienie się w 2004 r. autorskiego projektu Anny Zawadzkiej. Kolejnym impulsem była informacja o problemach z wydaniem książki Aleksandry Kamińskiej i Agaty Engel-Bernatowicz o coming oucie, która w efekcie stała się pierwszym produktem Anki Zet Studio. Debiut


zbiegł się z inauguracją działalności Porozumienia Lesbijek (LBT) co zaowocowało ścisłą współpracą, w tym informatorem „Fakty przeciwko mitom o lesbijkach i gejach“. Jednak największym sukcesem okazał się album „Kiedy kobieta kocha kobietę“ napisany przez Alicję Długołęcką, Agatę Engel-Bernatowicz, Agnieszkę Kramm, Agnieszkę Weseli oraz Katarzynę Bojarską. Jako pierwsza publikacja polskojęzyczna książka znalazła się w nowojorskiej Lesbian Herstory Archives. Najbliższe plany to album „Kiedy mężczyzna kocha mężczyznę“ oraz zbiór opowiadań z portalu Kobiety-Kobietom. Sama Zawadzka deklaruje, że wydaje tylko książki, które podobają się jej samej, a marzy o kilkupiętrowej księgarni dla osób LGBT, zawierającej różne istotne dla tego środowiska pozycje. W Polsce!

Abiekt.pl Wydawnictwo założone przez Wojciecha Szota w połowie 2008 r. Powstało w proteście przeciwko pomijaniu przez polskich wydawców ogromnego segmentu zagranicznych komiksów gej i les. Obecnie Abiekt.pl poszerzył swoją działalność o dzieła autorskie: Nie chcę publikować zbyt wielu tłumaczeń, gdyż uważam, że trzeba animować powstawanie polskich książek o tematyce gejowsko-lesbijskiej – mówi Szot. Debiut wydawnictwa to „Konrad i Paul“, potem był znakomity „Fun Home“, ale najważniejszym projektem okazała się „HomoWarszawa. Przewodnik kulturalno-historyczny“ – pierwsza publikacja, która powstawała od zera. Najbliższe plany to promocja przewodnika, ale zaraz potem powrót do komiksu: „Mężczyzna, przedmiot pożądania“ Ralfa Königa i „Dykes To Watch Out For“ Alison Bechdel. W dalszej przyszłości album o polskiej sztuce gejowskiej. Największe marzenie wydawnicze? Książka o najnowszej historii LGBT na świecie i w Polsce. Wiedza na ten temat w środowisku jest znikoma, a jej poznanie ułatwi nam zrozumienie procesów zachodzących w naszym kraju.

Lorga Wydawnictwo związane z wortalem Lesbijka.org, zadebiutowało w 2006 r. Na swoim koncie ma zbiór „Lesbijki w życiu społeczno-politycznym“ pod redakcją Marzeny Chińcz, a przede wszystkim kultową już książkę Anny Laszuk „Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!“. Obecnie Lorga zawiesiła wydawanie książek, skupiając się na piśmie „Kreatura“.

Harpun Niezależna Oficyna Wydawnicza Harpun to najmłodsze z wydawnictw LGBT, zostało założone 8 stycznia 2009 r. w Poznaniu i jak dotąd zdążyło wydać jedynie książkę Anny Arendt „Życie rodzinne świstaka“, która pojawiła się w ramach serii 3L „Lekka Lektura dla Lesbijek“. Właśnie na taki typ książek Harpun będzie stawiać: Skupiamy się na wprowadzeniu do obiegu literackiego lekkiego, błyskotliwego romansu o lesbijkach. Książki te skierowane są do liberalnych, ciekawych świata czytelniczek poszukujących w literaturze dystansu, humoru i rozrywki. Główny problem to dystrybucja, małe wydawnictwa nie mają szans na dotarcie do szerokiego grona czytelników, bo rynek został zmonopolizowany przez kilka firm dystrybutorskich, które dyktują zaporowe warunki. Dlatego książka Harpuna jest sprzedawana przede wszystkim przez internet. Plany są jednak szerokie: W przyszłym roku chcemy kontynuować serię 3L i wydać kolejną książkę Anny Arendt. Będzie też zapoczątkowanie nowej serii literackiej pt.: Kryminalna Lesbijka. Jednocześnie zachęcamy wszystkie ukryte talenty literackie, by podzieliły się z nami swoją twórczością“. r e k l a m a

Szczygielskiego. Gigantyczne powodzenie powieści (jest już nawet wersja sceniczna) zaowocowało dalszym otwarciem na tematykę homoseksualną, dzięki temu po dwudziestu latach ukazała się pionierska „Zatoka ostów“ Olszewskiego. 5. Iskry – szacowne wydawnictwo wyspecjalizowane w literaturze faktu zaprezentowało niedawno otwartą biografię Jerzego Waldorffa „Ostatni baron Peerelu“ i wybór z „Dzienników“ Anny Kowalskiej, partnerki Marii Dąbrowskiej. Na koniec września zapowiadana jest biografia divy gejowskiej – Kaliny Jędrusik. 6. Rebis – stawiają na tłumaczenia, dzięki nim mamy po polsku niemal całą twórczość Jeanette Winterson i Michaela Cunninghama. Szczególną pozycją w ich katalogu jest „Tajemnica Brokeback Mountain“ Proulx.

7. Słowo/obraz terytoria – specjalizują się w pięknie wydawanych książkach naukowych. Tu zadebiutowała Joanna Mizielińska „Dekonstrukcjami kobiecości“, tu wyszła monografia Izabeli Filipiak o Marii Komornickiej – „Obszary odmienności“. Czekamy na zapowiadaną od dawna pracę Leny Magnone na temat Marii Konopnickiej, w tym jej związku z Marią Dulębianką. 8. W. A. B. – jak na wydawnictwo, które wydawało Michała Witkowskiego i Jacka Dehnela ich dorobek nie jest imponujący. „Senność“ Kuczoka to właściwie jedyna pozycja, którą można tu przywołać. Chyba już pora naprawdę otworzyć się na tematykę gejowsko-lesbijską! Na liście umieszczamy na zachętę. 9. Santorski & Co/Czarna Owca – wydawnictwo Jacka Santorskiego, które w połowie lat 90. wprowadziło na polski rynek comingoutowy poradnik „Ujawnij się! Prawda gejów i lesbijek“, potem był lesbijski dziennik Magdaleny Okoniewskiej, a w końcu... wielka kompromitacja z blokowaniem przez Santorskiego wydania „Radości seksu gejowskiego“. W efekcie powstała Czarna Owca, za której przyszłość trzymamy kciuki.

15


IKONY KULTURY LGBT

IKONY KULTURY LGBT

IKONY KULTURY LGBT

IKONY KULTURY LGBT

Cher

kultura

Tekst: Mariusz Kurc

Diva kilku pokoleń gejów, matka transseksualnej Chastity/Chaza Chastity/Chaz 40-letnia Chastity Bono, córka Cher i nie żyjącego już Sonny'ego Bono od ponad roku przechodzi proces korekty płci – poinformowały media w czerwcu br. Przed nią jeszcze najważniejsza operacja – usunięcia piersi. Ale już prosi, by zwracać się do niej męskim imieniem – Chaz. Chaz przechodzi trudny okres – powiedziała Cher kilka dni później – Wspieram go. Szanuję odwagę niezbędną, by podjąć decyzję o korekcie płci. Tym bardziej, że towarzyszy mu publiczne zainteresowanie. Nie zawsze go rozumiem, choć zawsze próbuję. Tak czy inaczej, kocham moje dziecko. Wiadomość była tym bardziej zaskakująca, że w 1995 r. Chastity powiedziała publicznie, ze jest lesbijką. Ujawniła wtedy również, że gdy kilka lat wcześniej zrobiła coming out swej mamie, ta nie zareagowała ze zrozumieniem. Od zawsze przyjaźnię się z gejami, a jednak potrzebowałam trochę czasu, by zaakceptować homoseksualizm własnej córki – przyznała Cher. W 1996 r. opowiedziała o tym gejowskolesbijskiemu magazynowi „The Advocate“. Od tamtej pory aktywnie działa na rzecz środowiska LGBT, za co w 1998 r. otrzymała nagrodę od amerykańskiej organizacji walczącej z homofobią – GLAAD. Ostatnio wzywała do głosowania przeciw zakazowi małżeństw homoseksualnych w Kalifornii.

Gejowska bogini Gdyby Cher nie istniała, subkultura LGBT musiałaby ją stworzyć. To „modelowa“ gejowska diva. Jest silna i ma zdolność przetrwania, która gejom imponuje – mimo wielu upadków jej kariera trwa już 45 lat. W USA znany jest dowcip, ze katastrofę nuklearną przeżyją tylko dwa gatunki: karaluchy i Cher. Nie ma w sobie nic z cukierkowego romantyzmu Celine Dion czy Mariah Carey. Dumnie nosi image „kobiety po przejściach“: Zakochałam się, więc wyszłam za mąż, później się odkochałam, więc się rozwiodłam. Od tamtej pory żyję szczęśliwie. 16

Emanuje zdecydowaną seksualnością – nie ma wątpliwości, ze mogłaby mieć każdego mężczyznę. W clipie do „If I could turn back time“ (1989), z dekoltem do pachwin i cienkim paseczkiem na tyłku śpiewa na lotniskowcu w otoczeniu wielkich luf (hmmm) i napalonych marynarzy… Znana jest z „zamiłowania“ do młodszych kochanków. Pod koniec lat 80. sensacyjnie komentowano romans 42letniej wówczas piosenkarki z 23-letnim Robertem Camillettim – dziś, gdy Madonna (51) romansuje z Jezusem (22), to już pestka. Zapytana, czy na trasach koncertowych uprawia seks z młodszymi od siebie mężczyznami, Cher żartowała: Jasne, trzymam ich wszystkich w klatce tuż za sceną. Imponuje talentem wokalnym i aktorskim – zdobyła zarówno nagrody Grammy jak i Oscara (za „Wpływ księżyca“),którego odbierała w mocno prześwitującej sukni i z ogromnym pióropuszem na głowie. Na 2010 r. zapowiedziała powrót do kina w musicalu „Burlesque“ (z Christiną Aquillerą). Ze swymi fantastycznie kiczowatymi, obłędnie ekstrawaganckimi strojami jest wręcz ucieleśnieniem kampu w muzyce pop. Na koncertach – obecnie 63-letnia Cher wypełnia kontrakt na 200 występów w Las Vegas – przebiera się do każdej piosenki. Muszę to robić. Gdybym się raz nie przebrała, wszystkie drag queens rozdzwoniłyby się natychmiast z plotką, że „Cher się skończyła“. Dysponuje autoironicznym poczuciem humoru. W reportażu TV z ostatniej trasy koncertowej prezentowała swą garderobę słowami: To tu siadam przed koncertem i robię się na Cher. Dziś zajmuje mi to dużo więcej czasu, niż kiedyś.

foto: Warner Music Poland

Kult Cher wśród gejów ilustruje postać homoseksualnego Jacka z sitcomu „Will & Grace“, który kocha swą gwiazdę tak, że nie rozstaje się z laleczką o jej wyglądzie. Gdy w restauracji spotyka pierwowzór (Cher gościnnie zagrała samą siebie), bierze go za…drag queen. Innym razem Jack śni, że umarł. Gdy z obłoków mgły ukazuje mu się Bóg (w tej roli znów sama Cher) w towarzystwie przystojnych, prawie nagich „aniołków“, Jack wie, że trafił do nieba.

Śliczni strażacy W maju br. straż i pogotowie otrzymały informację o pożarze w posiadłości Cher w Los Angeles i pospieszyły na miejsce. Alarm okazał się fałszywy. Media nie miałyby newsa, gdyby nie komentarz Cher, która umiała wykorzystać błahą sprawę, by puścić oko do swych gejowskich fanów: Nigdy nie widziałam tak wielu ślicznych strażaków i techników medycznych na raz! Najpiękniejszy był chyba czarnowłosy kierowca ambulansu. Żałuję, że nie mogłam go poznać. Cóż, może będzie następny fałszywy alarm…


kultura

Labirynt pożądania Z okazji premiery „Przerwanych objęć“ Pedro Almodovara (25 września) spoglądamy wstecz na najatrakcyjniejsze wątki LGBT (oraz H!) we wczesnej twórczości hiszpańskiego reżysera, otwartego geja. Któż nie zna historii miłości dwóch chłopców ze „Złego wychowania“ (2004), transgenderowej Agrado z „Wszystko o mojej matce“ (1999) czy zakochanej w swej pani służącej, która marzy o pracy strażniczki w więzieniu dla kobiet, z filmu „Kika“ (1993)? Tudzież jej brata – seksualnego rekordzisty strzelającego spermą wprost na policzek samej Victorii Abril… Albo boskiego detektywa-drag queen z „Wysokich obcasów“ (1991)? Za to mniej znane jest u nas kino Almodovara z lat 80., w którym wątków LGBT co niemiara. Oto krótki i z braku miejsca, bardzo wybiórczy ich przegląd: W „Pepi, Luci, Bom i innych dziewczynach z sąsiedztwa“ – wciąż świeżym i wciąż niedostępnym w Polsce – pełnometrażowym debiucie Almodovara z 1980 r. wywrotowe są wątki i L, i G, i B, i T, i nawet H. Heteroseksualna Pepi zaproponowała seks sąsiadowi policjantowi w zamian za przymknięcie oka na podejrzane roślinki hodowane na jej parapecie. Wpadła jednak w furię, gdy spenetrował ją waginalnie zamiast analnie, o co wcześniej prosiła, gdyż planowała swe dziewictwo... sprzedać. Bom to 16-letnia (wygląda na więcej) dominująca lesbijka – punkówa. Luci, 40-letnia (wygląda na mniej) biseksualna masochistka dostaje na jej punkcie fioła. Ich znajomość zaczyna się od nietypowego seksu – jednej z najśmielszych lesbijskich scen erotycznych w kinie: Bom wprawia Luci w ekstazę sikając na twarz dziewczyny. Gdy podniecona Luci prosi o więcej, Bom odpowia-

foto: mat. dystr.

Tekst: Mariusz Kurc

Ray X (Ruben Ochandiano, z lewej) i Harry Caine (Lluis Homar) w „Przerwanych objęciach“

Przerwane objęcia Do niewidomego scenarzysty, niegdyś także reżysera, Harry’ego Caine’a

da, że „nie jest krową“ i roz- (Lluis Homar) zgłasza się niejaki Ray X (Ruben Ochandiano). Chce, by poczyna zwykłą rozmowę Caine pomógł mu nakręcić film o jego ojcu – zmarłym parę dni wcześ(– Skąd jesteś?, – Z Murcii niej tyranie, w cieniu którego chłopak żył wiele lat. Patriarcha nienawiitd.). Kilka dni później na dził homoseksualizmu swego syna i dwukrotnie zmusił go do ożenku. Dopiero niedawno Ray odważył się rzucić rodzinę i związać się z mężpodwórku odbywa się kon- czyzną, którego kocha. Teraz też pragnie się zemścić na ojcu i zdemaskurs na najdłuższego penisa kować w filmie jego prawdziwe oblicze. Harry zaczyna zdawać sobie zatytułowany „Erekcje ge- sprawę, że opowieść tajemniczego gościa brzmi znajomo, sam zaś Ray neralne“. W roli mistrza ce- odegrał kiedyś istotną rolę w jego życiu. A było to w czasach, gdy Caine nazywał się jeszcze Mateo Blanco... (Bartosz Żurawiecki) remonii – sam Almodovar. Pepi mierzy zawodnikom członki mnożąc długość przez grubość. Wy- nym. A zarazem film-marzenie każdego hogrywa blondynek o iloczynie 180. Impreza moseksualnego kinomana. W samych jest obserwowana z okien bloku przez pew- pierwszych 10 minutach naliczyłem cztenego kryptogeja, który tylko wtedy – z ocza- rech przystojnych gejów (plus jeden średnio mi przy lornetce – jest w stanie uprawiać przystojny). Pięknego Antonia (Antonio seks z żoną. I tak dalej… Banderas) poznajemy, gdy masturbuje się Treść „Labiryntu namiętności“ (1982, w toalecie szepcząc „Follame, follame!“ (sarównież niedostępny u nas) aż nadto odpo- mi sprawdźcie, co to znaczy po hiszpańswiada tytułowi. Sadec podrywa na szybki ku). Potem odkrywamy, ze Antonio to... paseks przystojniaka, za którym obejrzał się na sywny gej maczo, zaborczy i narwany chłoulicy. Nie wie, że to właśnie tego gościa ści- pak do szaleństwa zakochany w Pablo (po gają jego współlokatorzy-terroryści. Sexilia obejrzeniu scen pocałunków Antonia i Pabnie może dać sobie rady z liczbą swych sek- la trudno wprost uwierzyć, że Banderas jest sualnych partnerów, dopóki nie odkryje, że w realu hetero). Wścieka się, gdy odkrywa, rozwiązanie jej problemu jest „proste“: seks że Pablo jest po uszy zakochany w Juanie – z… własnym ojcem. Szkopuł w tym, ze ojca ten z kolei swego uczucia do Pabla nie jest akurat seks niespecjalnie pociąga. Odwrot- do końca pewny. Nie można nie wspomny problem ma jej koleżanka, która dosypu- nieć też o Tinie – transseksualnej siostrze je swemu ojcu leki na obniżenie potencji, Pabla, która kiedyś była chłopcem i z miłośbyle tylko jej nie molestował… Do tego ma- ci do ojca, bynajmniej nie synowskiej, zmiemy w „Labiryncie…“ unikalną okazję zoba- niła płeć… Warto dodać, że „Prawo pożączenia samego Almodovara jako drag dania“ stało się pierwszym laureatem naqueen śpiewającą na scenie dwie piosenki. grody Teddy, przyznawanej od 1987 r. na „Prawo pożądania“ (1987) to porusza- festiwalu w Berlinie filmom o tematyce gejący dramat o gejowskim trójkącie miłos- jowsko-lesbijskiej. 17


kultura

Teksty: Ewa Tomaszewicz Krzysztof Tomasik

Kobiety kochają kobiety Jamye Waxman, „Kobiety kochają kobiety. Odkrywanie piękna erotycznych kontaktów miedzy kobietami“, MUZA SA, Warszawa 2009 „Kobiety kochają kobiety" to pierwszy na polskim rynku klasyczny poradnik poświęcony seksowi lesbijskiemu. Oprócz opisów pieszczot, pozycji czy technik łóżkowych (również w trójkątach), znaleźć w nim można informacje o ta-

kich aspektach fizyczności jak smak i zapach (jak również czynniki nań wpływające i mogące je zmienić), dotyk czy strefy erogenne (łącznie z punktem G, U oraz sferą AFE). Jest też rozdział poświęcony poznawaniu własnego ciała i masturbacji oraz część o zabawkach erotycznych, nie zabrakło również krótkiego spisu ciekawych stron internetowych oraz filmów erotycznych. Jamye Waxman nie tylko opisuje, ale również radzi – jak poznawać potrzeby swoje i partnerki, jak wzmagać pożądanie, co robić, gdy coś idzie nie tak, jak sobie radzić z potencjalną krytyką otoczenia czy wyrzutami sumie-

nia z powodu innych niż heteroseksualne wybory miłosne. To wszystko sprawia, że mimo, iż jej książka z założenia jest poradnikiem dla kobiet heteroseksualnych, które chciałyby doświadczyć seksu z inną kobietą, właściwie każdy może znaleźć w niej coś dla siebie. Jedynym minusem „Kobiety kochają kobiety“ jest przydługi, pseudofilozoficzny, a w rzeczywistości dość naiwny wstęp, w którym autorka tłumaczy, dlaczego właściwie kobiety miałyby się interesować innymi kobietami. Gdy się jednak przez niego przebrnie – jest już naprawdę bardzo dobrze. (ET)

wej, gdzie jedną z jego etiud zdyskredytowano jako „rzecz o pedalskich ciągotach“. Wywiad z Izabellą Cywińską w całości poświęcony jest Jarosławowi Iwaszkiewiczowi i jego kochankowi – Jerzemu Błeszyńskiemu, którego opisał w „Kochankach z Marony“. A Krzysztof Majchrzak mówi o swoim marzeniu, żeby zagrać Karola Szymanowskiego: Naprawdę chciałbym zmierzyć się z dramatem tej wspaniałej, homoseksualnej istoty, skąpanej w bólu swojej fi-

Łukasz Maciejewski „Przygoda myśli. Rozmowy obok filmu“, Trio 2009. zyczności, której surowa, męska powierzchowność działała zarówno na mężczyzn, jak i na kobiety. (KT)

wetki redaktora, tworzy swoistą sagę o ludziach „Kultury“, niemal pełnoprawnymi bohaterami są Zofia Hertz, Józef Czapski, Kot Jeleński, Jerzy Stempowski, Czesław Miłosz. Biorąc pod uwagę, że ich spora część to osoby homo- lub biseksualne, mamy do czynienia z niemałym wyczynem, który zresztą do niedawna był normą, czyli niemal calkowitym przemilczeniem homoseksualizmu. Grochowska konsekwentnie przemilcza wątki, które mogłyby naprowadzić na tą kwestię. W tym sensie mamy do czynienia z biografią anachroniczną, w której autorka pod pozorami

bardzo drobiazgowego analizowania każdego aspektu życia omawianych osób, w rzeczywistości wydziela czytelnikom sprawy, z którymi może ich zapoznać. Nie znaczy to jednak, że tożsamościowa tematyka w ogóle się nie pojawia, otrzymujemy np. znakomitą analizę sposobu, w jaki Gustaw Herling-Grudziński ukrywał swoje żydowskie pochodzenie. Homoseksualizm występuje niemal wyłącznie jako jeden z licznych epitetów, którymi obdarzała Giedroycia Służba Bezpieczeństwa i skrajna prawica: „Żyd, mason, agent, pederasta i tak dalej“. (KT)

Przygoda myśli Łukasz Maciejewski jest znanym krytykiem filmowym, na co dzień współpracuje z wieloma tytułami prasowymi, w tym także z „Repliką“. „Przygoda myśli“ to zbiór jego wywiadów z ludźmi kultury, z reguły są to nazwiska z najwyższej półki: Wajda, Zanussi, Holland, Krauze, Lem, Nowicki, Figura czy Peszek. Z gejowskiego punku widzenia szczególnie warto zwrócić uwagę na rozmowę z Krystianem Lupą, który opowiada o studiowaniu w szkole filmo-

Jerzy Giedroyc Magdalena Grochowska „Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu“ Świat Książki 2009. Giedroyc – legenda polskiej emigracji, twórca paryskiej „Kultury“ doczekał się wreszcie biografii. Książka ma ponad 600 stron, sporo zdjęć i imponujący zestaw dokumentów, z których korzystała autorka. Grochowska nie ogranicza się zresztą tylko do syl-

Zmarł Igor Przegrodzki 27 lipca b.r. w wieku 83 lat w Domu Aktora w Skolimowie zmarł Igor Przegrodzki. Przez ponad pięćdziesiąt lat był gwiazdą Teatru Polskiego we Wrocławiu, najpierw jako aktor, a potem także reżyser i dyrektor. Stworzył znakomite role w teatrze telewizji i filmach, takich jak „Marcowe migdały“ czy „Wynajmę pokój“. O jego homoseksualizmie sporo plotkowano, ale sam Przegrodzki publicznie nie wypowiadał się na ten temat („Replice“ odmówił comingoutowego wywiadu). Tuż po jego śmierci tak wspominał aktora Janusz Boguszewicz na portalu homiki.pl: Po całym Wrocławiu krążyły w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych opowieści na temat męsko-męskich podbojów miłosnych pana Igora. Zabójczo przystojny i uwielbiany przez kobiety, grający w młodości role amantów i birbantów, w życiu nie odbiegał od scenicznego emploi. Jako aktor senior, dyrektor teatru, otaczał się zawsze chętnie młodymi efebami, adeptami sztuki scenicznej. Sam widywałem go często, gdy przesiadywał w pobliżu pikiety Centralnej we wrocławskim parku Hanki Sawickiej, ucząc się roli i rozmawiając z młodymi, urokliwymi chłopakami szukającymi łatwego zarobku. (KT)

18


Tekst: Maciej Kucharski

kultura

HomoWarszawa

Przewodnik kulturalno-historyczny „HomoWarszawa“ przypomina jako żywo samą stolicę. Zamierzenia budowniczych były ambitne, plany doskonałe, zryw wielki, praca ciężka, a efekt raczej daleki od ideału. Warszawa w wyniku powojennej odbudowy jest dziurawa, w wielu miejscach niedokończona, poszczególne dzielnice źle skomunikowane, transport miejski niewydolny, a architektura koszmarna, lub co najmniej dyskusyjna. Przez kilkadziesiąt lat komuny powstawał dziwny urbanistyczny zlepek, który świetnie prezentował się w piosenkach Ireny Santor („Maleńki znak“), ale życie w nim było jak wędrówka przez piekielne kręgi Dantego. Warszawę można natychmiast odrzucić i wieszać na niej psy do końca życia. Można też owo pokraczne miasto jakoś zaakceptować, a nawet pokochać. Podejrzewam, że właśnie z owej miłości do Warszawy (a dokładnie „Warszawy Odmieńców“) zrodził się homo-przewodnik, napisany aż przez siedmiu autorów. Każdy z nich wnosi do tekstu własne opowieści, przemyślenia i dygresje. Cytuje swoich rozmówców i snuje mniej lub bardziej osobiste

historie. Gdy czytelnik brnie przez kolejne strony przewodnika, zanurzając się w przydługich opowieściach o np. Macieju Nowaku, Koźla Pub, czy Le Madame (nota bene okraszonych wykładem lingwistycznym!) marzy jedynie o spotkaniu na swej drodze redaktora – inkwizytora. „HomoWarszawa“ wymaga bowiem poważnej redakcji, wielu radykalnych skrótów, a nawet brutalnych cięć. Zdarzają się w niej gramatyczne nieporadności (fragment o SwedeCenter), zbyt zawiłe opisy (tunele przy Centralnym) i niezrozumiałe aluzje (np. zamknięta knajpa Alhambra, centrum Arkadia i apartamentowce przy Rondzie Babka). Jeśli z książką w ręku mamy chodzić po ulicach stolicy, to tekst musi być bardziej dynamiczny oraz pozbawiony nachalnych odautorskich komentarzy. Autorzy zastrzegają we wstępie do „HomoWarszawy“, że pisanych świadectw na temat historii gejów/lesbijek polskich jest niewiele. Ów brak w przewodniku bardzo jednak doskwiera. Wiele tutaj opowieści o homopisarzach i to głównie tych, których prześwietlił w „Homobiografiach“ Krzysztof Tomasik. Zbyt mało jednak pozostałych homiczych warszawiaków. Kilka zdań o Zygmuncie Mycielskim, Karolu Szymanowskim,

Zmarł Witold Gruca 11 lipca b.r. w wieku 82 lat zmarł tancerz Witold Gruca, legenda polskiego baletu i choreografii. Od początku lat 50. występował w Operze Warszawskiej, a potem jako solista stołecznego Teatru Wielkiego. Występował w całej Polsce i za granicą, także w duecie z Barbarą Bittnerówną. Do jego najważniejszych ról baletowych należą: Szatan w „Nocy Walpurgi“, Sancho Pansa w „Don Kichocie“, Błazen w „Jeziorze łabędzim“ oraz Wdowa Simone w „Córce źle strzeżonej“. Jako jeden z niewielu przedstawicieli swojego pokolenia nie ukrywał swego homoseksulizmu, w wywiadzie-rzece, którego udzielił Janowi Stanisławowi Witkiewiczowi opowiedział nie tylko o nieudanym małżeństwie, ale także reakcji rodziny na jego homoseksualizm: Kiedy siostry dowiedziały się, że jestem homoseksualistą, że żyję z mężczyznami, to mnie po prostu odrzuciły. Od tego czasu nie miałem sióstr, ponieważ dla nich tancerze i w dodatku o takich skłonnościach seksualnych to była zgroza. Szczególnie w Krakowie. Później jednak, kiedy zrozumiały, że to nie był mój wybór, że się taki urodziłem, nasz kontakt był dość dobry. W tej samej książce opowiadał, jak poznał swego wieloletniego partnera: Siedziałem na ławce, to było w 1970 roku. Podszedł do mnie średniego wzrostu ognisty brunet. Spytał, czy miejsce obok jest wolne. Odpowiedziałem, że – jak widzi – wolne. Poprosił o ogień. [...] Jesteśmy ze sobą ponad trzydzieści lat. Tak, to jest możliwe! Pod jednym warunkiem, że panowie się rozumieją, wzajemnie szanują i uzupełniają. Znam takie pary, które dożywają razem „słusznego“ wieku i są słusznie zwane związkami partnerskimi. (KT)

czy Józefie Czapskim to jednak niewiele jak na całą stolicę. Historii Warszawy nie tworzyli jedynie pisarze, choćby ich nawet nazywano „Pedałami Królewskimi“. HomoWarszawa, podobnie jak „prawdziwe“ miasto z jednej strony odrzuca, z drugiej jednak fascynuje. Autorzy wykonali ogromną pracę. Porywające są historie war szawskich pikiet, szlaku słynnych knajp na „A“, próba opisu aktywności kawiarniano – klubowej lat 80 i 90. Doskonały jest Appendix, który dzięki przemyślanym i dobrze zredagowanym hasłom systematyzuje naszą wiedzę o homostolicy. Podziw budzą zebrane wspomnienia uczestników „tamtych wydarzeń“. Udało się w ten sposób stworzyć świetny punkt wyjścia dla przyszłych, podobnych opracowań. Rodzaj fundamentu, na którym można budować kolejne edycje przewodnika. A na budowie jak wiadomo: „Tysiące rąk, miliony rąk, a serce bije jedno“.

„HomoWarszawa. Przewodnik kulturalnohistoryczny“. Yga Kostrzewa, Michał Minałto, Marcin Pietras, Wojciech Szot, Marcin Teodorczyk, Krzysztof Tomasik, Krzysztof Zabłocki, Abiekt.pl, Otwarte Forum, Lambda Warszawa, Warszawa 2009

Pink Point Fundacja NaPodwórku, której celem, jak mówi Łukasz Laskowski, członek zarządu, jest przeszczepianie nowych trendów miejskich do Warszawy, rewitalizacja miasta pod kątem społecznym i architektonicznym oraz wyprowadzenie sztuki na ulice zapowiada utworzenie w Warszawie Pink Point – piewszego punktu informacyjno-kulturalno-turysty cznego skierowanego do LGBT. Będzie tam można znaleźć najlepsze queerowe souveniry, ziny, prasę, muzykę, filmy, książki, komiksy oraz albumy o tematyce LGBT jak również uzyskać informacje o stołecznych gay-friendly klubach, restauracjach, kawiarniach, hotelach czy imprezach LGBT. Pink Point ma powstać na przełomie listopada i grudnia br. na Nowym Świecie 44. (MK)

19


kultura

Teksty: Ewa Tomaszewicz Mariusz Kurc Bartosz Reszczak

Złodziejka Złodziejka, reż. A. Walsh, wyk. S. Hawkins, E. Cassidy, R. Evans, I. Staunton, C. Dance; 2005; DVD – wrzesień 2009 r. Wiktoriańska Anglia. Susan Tinder jest sierotą wychowywaną w domu złodziei i paserów w podłej dzielnicy Londynu. Maud Lilly mieszka w ponurej wiejskiej posiadłości Briar i od dziecka jest sekretarką apodyktycznego wuja. Ich losy splatają się, gdy oszust zwany Dżen-

telmenem namawia Sue, by została pokojówką Maud i skłoniła ją, aby wyszła za niego za mąż, dzięki czemu on przejmie majątek młodej arystokratki. Oczywiście nic nie potoczy się zgodnie z pierwotnym planem, choć akurat to nie uczucie, które narodzi się między bohaterkami, przeszkodzi w jego realizacji. Wydany właśnie w Polsce na DVD mini serial „Złodziejka“ jest wierną ekranizacją powieści Sarah Waters pod tym samym tytułem, która przyniosła autorce sławę i nagrodę Stowarzyszenia Autorów Powieści Kryminalnych. To gotycki kryminał, w którym nikt nie jest tak

naprawdę dobry, a wszyscy bohaterowie okazują się być kimś innym, niż się wydaje na początku. Choć film, być może z racji swojej długości – 180 minut! – nie jest tak emocjonujący jak książka, reżyserce Aisling Walsh udało się oddać mroczny charakter pierwowzoru. Młodsze pokolenie aktorskie daje radę, ale i tak najciekawiej jest, gdy na ekranie pojawia się Charles Dance w roli wuja Maud (pamiętny Clemens z „Obcego 3“) i Imelda Staunton („Vera Drake“) w roli opiekującej się Sue Pani Sucksby, która zresztą okaże się być najważniejszą postacią w całej historii. (ET)

Ale odnotujmy też pewne symptomy postępu. Matka, która dowiaduje się, ze jej syn jest gejem, najpierw rezolutnie wykonuje numer taneczny z leitmotivem „Syn mi zszedł na manowce“, ale w końcu przychodzi po rozum do głowy. Ze łzami wzruszenia w oczach wręcza facetowi syna klejnocik przeznaczony wcześniej dla synowej. Sposób realizacji filmu jest tak przegięty, tak kiczowato tęczowy, tak „gejowski“, jak to tylko możliwe. Przy Samie i Kumalu metroseksualny David Beckham wygląda jak ostatni luj z „Lubiewa“. Chłopcy są śliczni, no-

To właśnie przyjaźń (Dostana), rez. T. Mansukhani, wyk. J. Abraham, A. Bachchan, P. Chopra, DVD: lipiec 2009 r.

To właśnie przyjaźń Romantyczna komedia gejowska z… Bollywood? Tak! Nie… Geje, owszem, są, ale udawani. Cóż, na razie na tyle stać Bollywood. Sam i Kumal bardzo chcieliby zostać współlokatorami Nehy. Wiedzą jednak, że ze względów moralnych dziewczyna nie zgodzi się na zamieszkanie z dwoma przystojnymi młodymi heterykami-singlami. Dlatego postanawiają udawać parę gejów. Większość żartów w tej komedii pomyłek bierze się więc z tej – znanej dobrze – żałosnej homofobicznej paniki, w którą wpadają niepewni siebie heterycy i ukrywający się geje, gdy są brani za gejów.

szą obcisłe kolorowe ciuchy i prężą opalone muskuły (niestety, tylko ramion i ogolonego torsu). Patrząc na nich myślałem: biedni geje – muszą udawać heteryków udających gejów… (MK)

Bernard i Doris Bernard i Doris, reż. B. Balaban, wyst. S. Sarandon, R. Fiennes, USA, 2007, DVD: sierpień 2009 r. „Bernard i Doris“ (2007) to poruszający komediodramat rozpisany na dwoje tytułowych bohaterów. Ona, Doris Duke (doskonała Susan

Sarandon), starzejąca się, lekko zdziwaczała, zaglądająca do kieliszka, milionerka-filantropka. Ekscentryczna i bezkompromisowa, wciąż sexy i z ciętymi ripostami – trochę w typie divy gejowskiej. On, Bernard Lafferty (znakomity Ralph Fiennes), oddany kamerdyner, gej, niepijący (do czasu) alkoholik. Co z ich niespodziewanie głębokiej relacji może wyniknąć? Opowieść o oddaniu, przyjaźni i miłości. Co więcej, historia, choć fabularyzowana, jest prawdziwa. Lafferty był kamerdynerem

wyjątkowym, takim też człowiekiem. Duke zapisała mu część swej wielkiej fortuny (zmarła w 1993 r. w wieku 81 lat) i uczyniła współwykonawcą ostatniej woli. Lafferty odszedł 3 lata później a w jego pogrzebie wzięły udział m.in. Elizabeth Taylor oraz Peggy Lee (dla których pracował przed posadą u Duke). Legendarne oddanie Bernarda i miłość do chlebodawczyni sprawiają, że w ostatnich, pięknych, scenach filmu… jest już właściwie nią. P.S. Brawa za muzykę Alexa Furmana (BR)

biut reżyserski Faye Hudges, która po tym, jak jej scenariusz odrzuciły wszystkie brytyjskie stacje telewizyjne, postanowiła pokazać swoje dziecko w sieci.

„Far Out“ to opowieść o życiu grupy przyjaciółek mieszkających w Londynie. Serial można śledzić na www.farouttv.co.uk. (ET)

Far Out W sieci zadebiutował pierwszy internetowy serial o lesbijkach. Nazywany już lesbijskim „Queer as Folk“ lub brytyjskim „The L Word“ „Far Out“ to de20


kultura Gołym okiem: męskie filmy bezkostiumowe recenzuje Bartosz Żurawiecki

Prywatne życie Ralpha Woodsa Czym jest kino? Prawdą czy ułudą? Kim jest reżyser w kinie? Demiurgiem? Prowokatorem? Obserwatorem? Jaka jest różnica między aktorem a jego bohaterem, między kreacją a manipulacją, między nagością a kostiumem, między publicznym a prywatnym, prywatnym a intymnym? Jak głęboko da się wejść kamerą w drugiego człowieka? W dziele Marty’ego Stevensa i Lukasa Ridgestone’a nie znajdziemy prostych odpowiedzi na te pytania. Ten film zwodzi widza, pobudza i wpędza w osłupienie. Mimo pozornie radosnej, niefrasobliwej atmosfery „Prywatnego życia...“, po skończonej projekcji czujemy niepokój i niedosyt. Niby wszystko zostało odsłonięte i ujawnione, a przecież główny bohater nadal jest dla nas enigmą. Ralph Woods to młody kanadyjski aktor. Autorzy filmu sadzają go na kanapie przed kamerą i zadają mu często bardzo osobiste

Dziewczyny! Zrywamy z tabu, po prostu wszystko kawa na ławę. Chcecie zobaczyć swoje erotyczne fantazje lub przygodę kobieco-kobiecą/queerową w następnej „Replice“? Prześlijcie krótką (do pół strony) historię na adres Redakcji (replika@kph.org.pl), a Wasze doświadczenia albo marzenia seksualne zwizualizuje

pytania. „Przesłuchiwany“ odpowiada na nie, wydawać by się mogło, śmiało i szczerze, ale widać, że cały czas gra, udaje, kokietuje ekipę i publiczność. Wywiad przerywany jest paradokumentalnymi sekwencjami przedstawiającymi Woodsa podczas codziennych zajęć, spotykającego się z przyjaciółmi. Rzeczywistość uchwycona na gorąco? W takim razie, dlaczego wcześniej Woods i jego znajomi (a może wynajęci aktorzy?) nakładają sobie puder na twarz, poprawiają fryzury? Ich przesadne gesty, nienaturalnie brzmiące dialogi świadczą o tym, że są całkowicie świadomi obecności kamery. Pod nią ustawiają swoją ekspresję i swoje wypowiedzi w tych rzekomo autentycznych fragmentach. Może wręcz odgrywają to, co zostało im wcześniej nakazane, napisane? Nic tu nie jest oczywiste i jednoznaczne. „Prywatne życie Ralpha Woodsa“ to

kino antropologiczne, w centrum którego stoi nagi człowiek zasłaniający się konwencjami i konwenansami. A jednocześnie kino autotematyczne, stawiające pytanie o ontologiczny status sztuki filmowej. To odważny, niebanalny eksperyment, niełatwy w odbiorze, ale wart włożonego weń wysiłku. Aż dziwne, że nie znalazł się w konkursie tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty! Private Life of Ralph Woods, reż. M. Stevens, L. Ridgestone, wyk. R. Woods, T. Yates, M.Phillipe, K. Diesel, Bel Ami, 2009.

Gołym okiem: lesbijskie komiksy erotyczne rysuje Beata Sosnowska w formie komiksu znana Wam rysowniczka – Beata Sosnowska. Zapraszamy do dzielenia się lesbijskim lub

queerowym doświadczeniem orgazmicznym!

Intro

21


styl

Teksty: Bartosz Reszczak Ewa Bury

Tom Ford Tom Ford debiutuje w roli reżysera i scenarzysty filmem „A single man“ o profesorze (Colin Firth) próbującym odnaleźć się po śmierci swojego wieloletniego partnera (Matthew Goode). W filmie występuje też Julianne Moore. Scenariusz oparty jest na powieści C. Isherwooda. Ford, zanim zbudował własną markę (Tom Ford label), projektował też m.in. dla YSL. Jest ojcem odrodzenia bankrutującego domu mody Gucciego. Jako dyrektor artys-

tyczny imperium Gucciego, dzięki sugestywnym, przeerotyzowanym zdjęciom reklamowym oraz nowoczesnym projektom, doprowadził do 90 proc. wzrostu sprzedaży produktów sygnowanych marką. Jego charakterystyczny, disco-glamourowy styl inspirowany jest czasami spędzonymi w legendarnym nowojorskim klubie Studio 54. Od 23 lat jest związany z dziennikarzem Richardem Buckleyem. (BR)

Marc Jacobs Marc Jacobs od 1997 r. pełni funkcję dyrektora kreatywnego luksusowej marki Louis Vuitton. Jest pomysłodawcą śmiałych (i zyskownych) kampanii reklamowych. W najnowszej wystąpiła Madonna. Sukces odniosły również kolekcje sygnowane jego nazwiskiem (Marc by Marc Jacobs). Najnowsza plotka głosi, że Jacobs poślubił wieloletniego partnera, Brazylij-

czyka Lorenzo Martone. Ceremonia odbyła się bez obecności świadków i publiczności w Provincetown. Tymczasem fotograf Jurgen Teller ujawnił w swej książce, że w 2006 r. „Men’s Vogue“ odmówił publikacji fotografii dwóch całujących się mężczyzn zleconej przez Jacobsa na potrzeby kampanii promocyjnej kolekcji, uznając ją za zbyt kontrowersyjną. (BR)

Dziewczyny na motocykle!

foto: arch. pryw.

foto: arch. pryw.

W dawnych czasach kobiety siadały ze złączonymi nóżkami, by prezentować światu swój moralny entourage. Choć zdarzało się im zasiadać na tronach, najczęściej siedziały na taboretach obierając kartofle. Lecz już za komuny przesiadły się na traktory. Wszystko po to, by wyrabiać normę i plany. Dziś coraz częściej siedzą, gdzie chcą. Zwłaszcza na motocyklach!

22

Proponujemy przesiadkę z tramwajów lub aut na stosowną maszynę. A przynajmniej na skuter! Mamy tu spory wybór – od przecinaków dla miłośniczek adrenaliny,

po czopery dla pań wyluzowanych. Jest też honda rebel – lekkie, zwrotne i piękne cacko na dobry początek. Dziewczyny na motocykle! Świat jest nasz. (EB)


Lisica się żeni

TIRem przez mózg

Samantha Fox , która promuje właśnie nowy singiel „Tomorrow“ postanowiła wreszcie zalegalizować swój związek z Myrą Sratton. Piosenkarka wyznała magazynowi „OK!“, że ślubu udzielić ma im Liz Mitchell, obecnie pastorka, dawniej znana jako wokalistka zespołu Boney M. Nie pozostaje nic innego, jak paniom życzyć wszystkiego najlepszego i mieć nadzieję, że także gwiazdy polskiej muzyki pop lat 80. czymś nas jeszcze zaskoczą.

Im gorsze Michał Witkowski pisze książki, tym większe bzdury opowiada w wywiadach. Kolejną serię „błyskotliwych“ wypowiedzi otrzymaliśmy wraz z ukazaniem się powieści „Margot“. W „Zwierciadle“ pisarz objawił się jako przeciwnik legalizacji związków partnerskich: już sobie wyobrażam, co by się działo, gdyby zalegalizowali związki homoseksualne. Jak te cioty czy męscy geje po trzech latach bycia ze sobą rozstawaliby się, kłócąc o każdą wycieraczkę, kompakt, ile byłoby awantur o sokowirówkę, szybkowar, a o mieszkanie, jeśliby, nie daj Boże, wzięli na raty?!. Tak oto objawił się nowy moralista, który największy problem w legalizacji związków partnerskich widzi w powodzi kłótni, które w takim wypadku wybuchną. A czy rzeczywiście, żeby przy rozstaniu kłócić się o każdy kompakt trzeba najpierw się pobrać? I dlaczego ma to dotyczyć jedynie gejów i ciot? W stosunku do lesbijek nie ma przeciwwskazań? I wreszcie kluczowe pytanie – skąd wziąć szybkowar?!

Żart czy outing? Plotki o homoseksualizmie George’a Cloone ya mają już tyle lat, że chyba wszystkim się znudziły, w tym przyjaciołom aktora. Jeden z nich, Brad Pitt zapytany czy ożeni się z Angeliną Jolie, odpowiedział: Angie i ja nie pobierzemy się, dopóki George i jego partner nie będą mogli przysiąc sobie wiecznej miłości. Co ciekawe, wszyscy uznali te słowa za żart, w tym także geje. Nas bardziej niż domniemany homoseksualizm Clooneya cieszy świadoma postawa Pitta i Jolie, którzy wielokrotnie wspierali walkę par jednopłciowych o prawo do legalizacji związku.

Moskwa nie wierzy łzom Znany z roli w „M jak miłość“ Robert Mosk wa postanowił wreszcie odnieść się do plotek, że jest gejem. Aktor co prawda „od wielu lat nie może znaleźć kobiety, z którą dzieliłby życie“, ale nie ma to nic wspólnego z homoseksualizmem: Zaprzeczam. Zdecydowanie i pasjami kocham kobiety. Jeśli człowiek bywa na imprezach sam i szybko z nich wychodzi, to niektórzy wyciągają wniosek: jest gejem. To jakaś paranoja! Rzeczywiście! Powinny nasuwać się zupełnie inne pytania: dlaczego zostaje tak krótko? Jedzenie mu nie smakuje? W ogóle nie lubi imprez? Ale w takim razie po co przychodzi? Chce się pokazać? Najeść? Zabrać jedzenie dla pieska?

bo nie wyruchałbym“. Teraz już chyba nie pozostaje Witkowskiemu nic innego, jak w kolejnym wywiadzie wyznać, że nie jest Barbarą Radziwiłłówną, tylko go w to wrobiono, a potem czekać na ocenę, która może brzmieć jedynie: nie wyruchałbym.

Z koniem jest ich troje

W tym samym wywiadzie Witkowski deklaruje się jako konserwatysta, który tęskni za czadorem (oczywiście nie dla siebie) i słowami „nie wypada“: Proszę zauważyć, że z naszego świata wypędzono słowo „nie wypada“. Im bardziej nie wypada, tym lepiej, szczególnie w mediach. W świecie kariery sformułowanie „nie wypada“ wyłącznie przeszkadza. Kiedy ono było na miejscu? Kiedy się żyło w dworku, wszystko miało się podane na talerzu i żadnej kariery nie trzeba było robić. Tylko kto wówczas podawał talerz?

Na gwiazdę plotkarskich portali nieoczekiwanie wyrósł Sławek Oborski, związany z Jolą Rutowicz, która wcześniej deklarowała, że życie spędzi ze swoim pluszowym koniem. Oborski wylansował się jako chłopak, który wraz z poznaniem zwyciężczyni „Big Brothera“ zmienił orientację seksualną: W przeszłości miałem kilka przygód z mężczyznami, ale od kiedy poznałem Jolę, wszystko się zmieniło. Jola to świetna, otwarta i nowoczesna dziewczyna, więc jej to nie przeszkadza, ona to rozumie. Jest cudownie, wspieramy się, śmiejemy z tych samych rzeczy. Kocham Jolę, to dla niej się zmieniłem. Ludzie nie wierzą, że nasze uczucie jest szczere, piszą, że jestem gejem, a to już stara sprawa, wszystko się zmieniło. Niestety, szybko okazało się, że znaleźli się przeciwnicy różowej pary: Środowisko gejowskie oblało mnie wiadrem pomyj, nie wiem, jak to nazwać. Słuchaj, jak może być nasz kraj tolerancyjny skoro negują to, że jestem jaki jestem. Jak może być tolerancyjny, skoro całe środowisko gejowskie mnie wytyka, że to jest przegięta ciota. Jako część środowiska gejowskiego deklarujemy, że nie mamy nic przeciwko temu związkowi! I niczego nie negujemy! Przeciwnie, cieszymy się szczęściem Joli i Sławka, a trójkąty popieramy, także gdy dotyczą geja, heteryczki i różowego konia.

TIRem przez mózg, cz. 3

Żyje tylko (z) Modą

TIRem przez mózg, cz. 2

Natomiast w wywiadzie dla „Dużego Formatu“ W i t kowski wyznał, że nie jest gejem, „wrobiono go w pedała“, a gdyby dorwał taką Dodę, to kto wie, może wióry by leciały. Poza tym boi się rodziców, bo Hitler pewnie też się bał rodziców, a tirowcy są wspaniali, bo mają tylko jedno kryterium oceny gwiazd: „wyruchałbym, al-

Fotograf Marcin Tyszka w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej“ zapytany czy ma czas na życie prywatne, odpowiedział: Moda to zazdrosna kochanka. Można żyć albo tylko z nią, albo zapomnieć o sukcesie. Zastanawia nas czy w tym wypadku lepszym określeniem nie byłoby stwierdzenie o zazdrosnym kochanku. Najwyraźniej jednak fotograf woli formy żeńskie. 23



Replika 21/2009