__MAIN_TEXT__

Page 1

NUMER 2(13) MARZEC 2012

NAUKA • TECH NOLOG IE • G OSP O DARKA • CZŁOWIEK

Polskie wynalazki: cenione w świecie, w kraju... Procesor nad rozlewiskiem Mieć pożytek ze spalin Grywalizacja: od Herodota do iPhonów


20


* Skąd ta nazwa – Teberia?

SPIS TREŚCI:

4 6 8 10 12 20 30 36 40 44

Czas pakować walizki? UCZELNIE PUBLICZNE W SOCIAL-MEDIA Apple: co znaczy więcej ILE SĄ WARTE POLSKIE STARTUPY? Niewinne gierki. Od Herodota do iPhonów Z saperką w kosmos, bombowcem po butomierz PW-Sat i co dalej?

Procesor nad rozlewiskiem Energia z rury wydechowej KGHM: Inteligenta kopalnia Podziemna telefonia komórkowa

…Otóż gdy pojawił się gotowy projekt witryny – portalu niestety nie było nazwy. Sugestie i nazwy sugerujące jednoznaczny związek ze Szkołą Eksploatacji Podziemnej typu novasep zostały odrzucone i w pierwszej chwili sięgnąłem do czasów starożytnych, a więc bóstw ziemi, podziemi i tak pojawiła się nazwa Geberia, bo bóg ziemi w starożytnym Egipcie to Geb. Pierwsza myśl to Geberia, ale pamiętałem o zaleceniach Ala i Laury Ries, autorów znakomitej książeczki „Triumf i klęska dot.comów”, którzy piszą w niej, że w dobie Internetu nazwa strony internetowej to sprawa życia i śmierci strony. I dalej piszą „nie mamy żadnych wątpliwości, co do tego, że oryginalna i niepowtarzalna nazwa przysłuży się witrynie znacznie lepiej niż jakieś ogólnikowe hasło”. Po kilku dniach zacząłem przeglądać wspaniała książkę Paula Johnsona „Cywilizacja starożytnego Egiptu”, gdzie spotkałem wiele informacji o starożytnych Tebach (obecnie Karnak i Luksor) jako jednej z największych koncentracji zabytków w Egipcie, a być może na świecie. Skoro w naszym portalu ma być skoncentrowana tak duża ilość wiedzy i to nie tylko górniczej, to czemu nie teberia.

Jerzy Kicki

Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej

Portal teberia.pl został utworzony pod koniec 2003 roku przez grupę entuzjastów skupionych wokół Szkoły Eksploatacji Podziemnej jako portal tematyczny traktujący o szeroko rozumianej branży surowców mineralnych w kraju i za granicą. Magazyn ,,teberia” nawiązuje do tradycji i popularności portalu internetowego teberia.pl, portalu, który będzie zmieniał swoje oblicze i stawał się portalem wiedzy nie tylko górniczej, ale wiedzy o otaczającym nas świecie. Adres redakcji: Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie pawilon C1 p. 322 A al. Mickiewicza 30 30-059 Kraków tel. (012) 617 - 46 - 04 fax. (012) 617 - 46 - 05 e-mail: redakcja@teberia.pl www.teberia.pl” www.teberia.pl Redaktor naczelny: Jacek Srokowski (jsrokowski@teberia.pl) Z-ca redaktora naczelnego: Tomasz Siobowicz (tsiobowicz@ teberia.pl) Dyrektor Zarządzający Projektu Teberia: Artur Dyczko (arturd@ min-pan.krakow.pl) Biuro reklamy: Małgorzata Boksa (reklama@teberia.pl) Studio graficzne: Pigment design&media Wydawca: Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie prezes: Jerzy Kicki f-agh@agh.edu.pl www.fundacja.agh.edu.pl NIP: 677-228-96-47 REGON: 120471040 KRS: 0000280790 Konto Fundacji: Bank PEKAO SA ul. Kazimierza Wielkiego 75 30-474 Kraków nr rachunku: 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 SWIFT: PKOPPLPW IBAN; PL 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. (C)Copyright Fundacja dla AGH Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment niniejszego wydania nie może być wykorzystywanyw jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.


EDYTORIAL

Czas pakować walizki? Dawno temu, polski wynalazca Edward Ciołkowski opracował idee techniczne poruszania się rakiet kosmicznych. Dziś grupa studentów Politechniki Warszawskiej dzięki swojemu nowatorskiemu rozwiązaniu może uporządkować kosmiczny śmietnik. W pewien sposób historia zatacza koło.



Studencki satelita PW-Sat nie znalazł się przypadkiem na pokładzie rakiety Vega wysłanej w przestrzeń kosmiczną przez Europejską Agencję Kosmiczną. Agencja dała szansę studentom Politechniki Warszawskiej, gdyż zainteresował ją system przyśpieszonej deorbitacji satelitów zastosowany w PW-Sat.

miętamy, jak kilka miesięcy wcześniej studenci Politechniki Białostockiej wygrali prestiżowe zawody University Rover Challenge ze swoim łazikiem marsjańskim Magma 2. Udowodnili, że polscy konstruktorzy potrafią skutecznie rywalizować na polu robotyki mobilnej. Podobnych przykładów można by mnożyć.

Zastanawiające jest to, że Polscy studenci odnoszą wiele międzynarodowych studentów. Zostają doceniani w świecie nie tylko za wiedzę, ale też za kreatywność, z której rodzi się wiele ciekawych innowacyjnych rozwiązań. Pa-

Jednak gdzieś z czasem to wszystko przepada, bo nie słychać o sukcesach „dorosłej” polskiej nauki i myśli technicznej. Na całym świecie patentuje się około 1,6 miliona wynalazków rocznie! Połowa z tej liczby pochodzi z USA,

TEBERIA /03/2012


Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii i Niemiec. Polacy na tym tle wypadają co najmniej mizernie. Uzyskujemy europejskie patenty na około 20 30 wynalazków rocznie (czyli zaledwie 0,003 % opatentowanych w Europie wynalazków pochodzi z Polski), Czesi i Węgrzy mają sto razy więcej patentów w ciągu roku. Ostatnio przykuła moją uwagę informacja, że w 2011 roku, po raz pierwszy w historii AGH, czyli jednej z najważniejszych polskich uczelni technicznej, którą niektórzy nazywają „polskim MIT”, został udzielony na rzecz uczelni patent wynalazku zgłoszonego w Urzędzie Patentowym USA. Z jednej strony informacja to dobra, z drugiej jednak pokazująca naszą słabość, bo żeby polski wynalazek miał globalne znaczenie musi być chroniony prawami patentowymi w USA, a widać, że nie potrafimy dbać o swoje interesy. Prof. Krzysztof Wojciechowski z AGH, z którym miałem przyjemność się ostatnio spotkać (artykuł o jego nowatorskim rozwiązaniu znajduje się w dalszej części numeru) przyznał mi uczciwie, że są takie chwile, że drży mu serce na myśl, iż wieloletnia praca jego i zespołu, może zostać w każdej chwili „skradziona” w świecie, gdyż praca zespołu jest w pewien sposób upubliczniona ze względu na sposób finansowania prac naukowych. Żeby dostać pieniądze na prace badawcze ze środków resortu nauki naukowiec musi publikować regularnie prace naukowe dotyczące badań. Nie mnie oceniać, czy system finansowania badań w Polsce jest efektywny i korzystny dla twórców. Niemniej przytoczone powyżej liczby pokazują, że coś nie działa właściwie.

EDYTORIAL

Bo tak jak polska piłka jest pełna patologii, tak i nauka jest jej pełna (to temat na oddzielny materiał), ale co gorsza młodym innowatorom nie sprzyja otoczenie. Na innowacje nie ma zapotrzebowania z polskiej gospodarki. Z danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że tylko 1 proc. innowacji zastosowanych w rodzimym przemyśle pochodzi z nauki polskiej. I to nie jest efekt tylko tego, że sprzedaliśmy znaczną część naszych fabryk zagranicznym koncernom, które korzystają z własnej myśli technicznej. To w dużej mierze efekt jednak tego, iż nie dorobiliśmy się jeszcze własnej kultury innowacyjnej, kultury sprzyjającej podejmowaniu ryzyka. W świadomości przeciętnego Polaka, ten który choćby raz poniósł porażkę, ten niewiele jest wart. Musisz odnieść sukces na starcie, bo inaczej przepadniesz. Stąd tak niewielu przedsiębiorców gotowych jest podjąć ryzyko. Nawet instytucje wspierania ryzyka (wszelkiego rodzaju aniołowie biznesu), bardzo ostrożni są we wspieraniu naprawdę innowacyjnych rozwiązań. Być może dlatego, jak obserwuję, większość rodzimych startupów (zwłaszcza internetowych) to klony rozwiązań zagranicznych, rozwiązań sprawdzonych. Historia zna wielu polskich wynalazców (pisze o nich Dominika Bara), których rozwiązania zmieniły świat. Charakterystyczne jest to, że zdecydowana większość z nich osiągnęła sukces poza granicami Polski.

Nie działa zresztą wiele rzeczy i dlatego Czy także dziś młodzi, zdolni polscy wynamłodzi polscy naukowcy przypominają nieco młodych polskich piłkarzy, którzy w młodości lazcy, zdeterminowani, by odnieść sukces muszą osiągają sukcesy na miarę światową, a kiedy pakować walizki? przechodzą do świata seniorskiej piłki nagle po Jacek Srokowski wielu z nich słuch ginie.


Apple: co znaczy więcej Prawdopodobnie 7 marca, czyli w 136 rocznicę opatentowania telefonu przez jego twórcę, Aleksandra Grahama Bella, firma Apple zaprezentuje światu trzecie wcielenie tabletu iPad. Jednak dziś nie premiera iPada 3 jest najważniejszą sprawą dla kierownictwa giganta technologicznego, ale jest nią fala krytyki jaka spadła na Apple po serii publikacji na temat niewolniczej pracy w chińskich zakładach firmy Foxconn, głównego podwykonawcy firmy z Cupertino. Apple sprzedał w ciągu ostatniego kwartału ubiegłego roku 37 mln iPhone’ów. Największym powodzeniem cieszyła się najnowsze wersja smartfonu, iPhone 4S, która weszła do sprzedaży w październiku, w tydzień po śmierci współzałożyciela i głównego architekta sukcesów firmy Steve’a Jobsa. Dzięki nowej wersji iPhona Apple zwiększył przeszło dwukrotnie swoje zyski w czwartym kwartale, a stale rosnący popyt na telefony iPhone i tablety iPad umocniły pozycję koncernu, jako najbardziej wartościowej na świecie – wartej pół biliona dolarów, firmy technologicznej. Zysk netto potentata z Doliny Krzemowej wyniósł 13,1 mld dolarów

produkcji oraz zwiększenie swoich zysków, nawet kosztem życia pracowników chińskich fabryk Foxconn oraz Wintek. Podliczyli oni, że ogólnie przy produkcji iPhonów i iPadów zginęły już 23 osoby, a 273 zostały ranne. Przywołali oni przy tym jeden bardzo obrazowy przykład Lai Xiaodonga – managera zarządzającego grupą pracowników polerujących ekrany do tabletów Apple. W związku z problemem, o którym Apple i podwykonawcy mieli doskonale wiedzieć – duża ilością aluminiowego pyłu w powietrzu – doszło do wybuchu, w wyniku którego praktycznie cała twarz Xiaodonga stopiła się i doznał on poparzeń 90% powierzchni ciała, od których zmarł po dwóch dniach.

„Z kapitalizacją 500 mld dol. Apple jest wart więcej niż Polska” – oznajmił serwis internetowy New York Times zarzuca przy tym, że Apple CNN Money. Jak jednak pisze serwis CNN Mo- w przypadku takich zdarzeń martwi się jedynie o ney, Apple zostawił w tyle również Arabię Sau- zły PR – i o swój wizerunek wśród zadowolonych dyjską, Belgię, Szwecję czy Tajwan. z siebie młodych ludzi, którzy głównie gustują w produktach tej firmy. Świadczyć ma o tym ostatPytanie, czy tylko ogromny popyt na tech- ni audyt, który Apple przeprowadziło w chińnologiczne gadżety wpłynął na świetne rezultaty skich fabrykach, i który został z wielką pompą firmy. Prestiżowy „The New York Times” w arty- opublikowany na stronie producenta. NYT zwrakule „In China, Human Costs Are Built Into an ca uwagę na ironię całej sytuacji biorąc pod uwaiPad” stawia wiele zarzutów pod adresem Apple. gę chociażby to, że jednocześnie podwykonawcy zmuszani są m.in. do obniżania i tak już niezwyW artykule tym Charles Duhigg oraz David kle niskich kosztów produkcji o 10% rocznie, co Barboza zarzucają Apple, że jedyne czym firma często odbywa się kosztem bezpieczeństwa i wajest zainteresowana to zmniejszenie kosztów runków pracy. 

TEBERIA /03/2012


NYT nie był pierwszym medium, które rzuciło cień na technologiczne gadżety ze znakiem nadgryzionego jabłuszka. Reporter Mike Daisey (na antenie popularnej stacji radiowej This is American Life), który odwiedził chińskie fabryki Foxcoona rozmawiał z 13-letnią pracownicą zakładów! Według jej relacji nikt w fabryce nie sprawdza wieku zatrudnionych i pracuje w niej wielu jej rówieśników. W fabryce na jednym ogromnym piętrze pracuje naraz 20 000-30 000 osób, panuje zupełna cisza, obowiązuje zakaz rozmów, a maszyn nie ma, bo są nieopłacalne, kiedy wszystko można wytworzyć ręcznie za bezcen. Oficjalne zmiana wynosi 8 godzin, ale standard to 12 godzin, a w przypadku naglących terminów nawet 16. W czasie wizyty Mike’a umarł jeden z pracowników po przepracowaniu 34 godzin.

WYDARZENIA bor Association, która przeprowadzi kontrole w chińskich fabrykach pracujących dla Apple’a. „Oskarżenia takie jak te są sprzeczne z naszymi wartościami. My tacy nie jesteśmy” – napisał CEO Apple Tim Cook w wewnętrznym mailu do pracowników Apple po publikacji NYT, który ujrzał światło dzienne (zapewne w sposób kontrolowany). Ma więc Cook niezły orzech do zgryzienia. Przeczekać nawałnicę, oświecić świat nowymi super-produktami, czy może jednak nie gonić za mega zyskami? Dlaczego akurat taka krytyka spotyka Apple skoro w tych samych fabrykach tworzy się produkty Microsoftu, Della, IBM-a, czy Intela? Może dlatego, że faktycznie większość konsumentów wyobrażało sobie, że za wysoką jakością produktów z jabłuszkiem stoi nie tylko geniusz Steva`a Jobsa, ale też niczym nieskazane idee zmiany świata na lepsze? I może, dlatego, że Apple znalazł się na szczycie firm innowacyjnych i technologicznych od Apple wymaga się dziś więcej. Więcej nie tylko na słupkach i wykresach giełdowych, ale także w obszarze biznesowej etyki, jeśli coś takiego jeszcze istnieje.

Nawet bezkrytyczny na ogół wobec Apple magazyn Wired w jednym z zeszłorocznych swoich wydań pytał wprost z okładki: „1 mln pracowników. 90 milionów iPhone’ów. 17 samobójstw. Kto jest winny?” Pytanie rzecz jasna dotyczyło samobójstw w Foxconn. Seria publikacji na temat warunków pracy w chińskich fabrykach sprzętu Apple uruchomiła całą lawinę krytyki publicznej. Reprezentanci organizacji Change. org i SumOfUs, które zajmują się zapewnianiem bezpieczeństwa w miejscu pracy, dostarczyli firmie Apple petycje podpisane przez około 250 tysięcy osób, a także zorganizowali protesty pod sklepami Apple Store w sześciu amerykańskich Jakub Michalski miastach. Fala krytyki skłoniła wreszcie koncern do opublikowania listy jego 156 dostawców i do wynajęcia organizacji typu non-profit, Fair La-

TEBERIA /03/2012




Amerykańcy badacze nowych mediów oceniają, że w 2010 roku skończyła się dekada rozwoju mediów społecznościowych opartych na komunikacji. – Nadal będziemy z nich korzystać, ale ramy wyznaczone przez głównych graczy, przede wszystkim przez Facebooka, za bardzo się nie zmienią – twierdzi Seth Priebatsch, twórca aplikacji SCVNGR. Dokąd zatem zmierza rozwój mediów? Wiele wskazuje, że ich przyszłością są gry.

Niewinne gierki. Od Herodota do iPhonów 12

TEBERIA /03/2012


Ile gry w grze Angielskie pojęcie „gamification” wywodzi się z dziedziny mediów cyfrowych, a jego pierwsze udokumentowane użycie datuje się na 2008 rok. Prawdziwy rozgłos termin zyskał jednak w przeciągu ostatnich dwóch lat. I choć wciąż jego dokładna definicja pozostaje kwestią sporną, nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z nowym fenomenem kulturowym (według statystyk wyszukiwania Google, od stycznia 2011 roku popularność wyszukiwania dla hasła „gamification” wzrosła o 90%). Główne wyzwanie dla badaczy nowych mediów, zajmujących się zagadnieniem gamifikacji,

stanowi odróżnienie pojęcia gry (ang. game) od pojęcia zabawy (ang. play). Oznacza to przede wszystkim zerwanie z popularnym sposobem myślenia o grze, jako o czynności stricte rozrywkowej, niepoważnej i bezproduktywnej. Wśród teoretyków traktujących gry zupełnie serio jest m.in. Jane McGonigal z Institute for the Fututre, której wykład na temat gamifikacji bije ostatnio rekordy popularności w serwisie TED1. Dla McGonigal gry to przyszłość. Ich moc badaczka obrazowo opisuje przywołując historię opisaną przez Herodota. – Grę w kości wynaleziono w królestwie Lidii, gdy panował tam głód. Klęska głodu była tak wielka, że król Lidii uznał, 1 2

START

że muszą zrobić coś szalonego. Sytuacja była nadzwyczaj ciężka. Potrzebowali nadzwyczajnego rozwiązania. W całym królestwie wprowadzono więc zasadę: jednego dnia wszyscy jedli, następnego wszyscy grali w kości. I byli tak zajęci graniem, że zapominali o braku jedzenia. W ten sposób przetrwali osiemnaście lat głodu. – Obecnie suma godzin spędzonych tygodniowo na grach internetowych przez wszystkich mieszkańców globu wynosi trzy miliardy – twierdzi McGonigal.

Przeciętny współczesny młody człowiek z kraju o silnej kulturze grania, spędzi w grach internetowych 10 tysięcy godzin do ukończenia 21 roku życia. To tyko o 80 godzin mniej niż dzieci w Stanach Zjednoczonych spędzają od 5 klasy do ukończenia szkoły średniej. Zdaniem Pawła Tkaczyka, autora pierwszej polskiej publikacji poświęconej zagadnieniu2, wyjście gier z cienia zawdzięczamy dwóm zjawiskom. Z jednej strony chodzi o uspołecznienie gier, będące wynikiem upowszechnienia się wieloosobowych gier sieciowych, z drugiej to zmiana wi-

Cykliczne konferencje Technology, Entertainment and Design organizowane przez Sapling Foundation Grywalizacja. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych wydana w tym roku przez wydawnictwo Helion. TEBERIA /03/2012

13


START zerunku gracza i rozszerzenie grupy potencjalnych odbiorców. Czym jest sama gamifikacja3? Ogólnie mówiąc, jest to aplikowanie dynamiki gier do sytuacji które grami nie są, w celu zwiększenia zaangażowania uczestników, zwiększenia ich wydajności lub zachęcenia do wykonywania nieatrakcyjnych czynności. – Grywalizacja to dużo więcej niż same mechanizmy gier, dlatego, że tutaj wymagane jest też zaprojektowanie odpowiedniej historii – precyzuje Paweł Tkaczyk w wywiadzie udzielonym HYPER+. – W grywalizacji chodzi o to, żeby ludzie robili to, co zaplanował projektant z własnej woli i jeszcze świetnie się przy tym bawili. Bez odpowiednio zaplanowanej historii, bez odpowiednio zaplanowanego systemu nagradzania, nie dostaniemy tego zaangażowania, o które nam chodzi, a „zaangażowanie” jest tu słowem-kluczem.

nia poszczególnych sfer życia w najlepszej sytuacji są obywatele USA, a zwłaszcza ci z nich, którzy posiadają smartphona (najlepiej produkcji Apple). To właśnie urządzenia mobilne tego typu umożliwiły gwałtowny rozwój gier i aplikacji, gwarantując jedną z najważniejszych cech gry – natychmiastową informację zwrotną o postępach.

Jednak gamifikacja może funkcjonować także bez smartphonów – Istnieje wiele przykładów czegoś, co nazywam grywalizacją „low-tech” – mówi Paweł Tkaczyk. – Na przykład promocję w knajpie, która polega na tym, że do jedneO jakie gry chodzi w gamifikacji? Według go piwa dostajemy Jane McGonigal gry nie muszą mieć żadnych drugie gratis, bardzo szczególnych zewnętrznych cech, nie muszą też łatwo można zamieograniczać się do wykorzystywania technologii nić w grę. znanych z gier komputerowych. – Uważam, że gra to przede wszystkim dobrowolna przeszkoWystarczy poda, niepotrzebne wyzwanie, w które angażujesz wiedzieć kelnerowi, się na własne życzenie – tłumaczy McGonigal w by zamiast po prostu wywiadzie dla Alternet.org. W grze musi istnieć oferować darmowe cel, do którego powinieneś dążyć, oraz ograni- piwo, zaproponował czenia metod, jakimi możesz to robić. Poza tym, klientowi rzut mobardzo ważna jest informacja zwrotna – gra netą – jeśli klient musi informować gracza na bieżąco o jego postę- wygra, lokal płaci za pach, o tym jak bardzo zbliża się do celu. piwo. Efekt jest taki sam jak przy zwykłej promocji, ale dochodzi frajda płynąca z Play it – before you live it gry. W grywalizacji Zgamifikować można dziś prawie wszystko: chodzi właśnie o zamienianie tych wszystkich zakupy (dzięki aplikacji Barcode Hero), porządki czynności, które my i tak robimy, w takie które domowe (przy pomocy gry-online Chore Wars), sprawiają nam frajdę. dietę (ze wsparciem Health Monitor), oszczęKopalnią interesujących pomysł z zakresu dzanie pieniędzy (z mint.com), pracę w korporacji (korzystając z sieci Rypple) czy wreszcie życie gamifikacji jest konkurs The Fun Theory Award w ogóle (korzystając z pomocy urządzenia Green sponsorowany przez Volkswagena. Aktualną Goose). Pod względem możliwości gamifikowa- edycję wygrał projekt The Speed Camera Lottery. 3

14

Używane są również terminy „grywalizacja” i „gryfikacja”.

TEBERIA /03/2012


Autor projektu chciał stworzyć urządzenie, które pomogłoby w ograniczeniu naruszeń zakazu przekraczania prędkości. Uznał, że popularne fotoradary zamiast karać, powinny nagradzać kierowców, którzy stosują się do przepisów. Wymyślony przez niego fotoradar posiada dwie funkcje: „łapie” zarówno kierowców pr z ek racz a j ąc ych prędkość, jak i tych, którzy jadą poniżej granicy. Część pieniędzy z mandatów jest przekazywana do loterii, w której udział biorą kierowcy jeżdżący przepisowo. Prototyp radaru zainstalowano na jednej z ulic w Sztokholmie. Już w ciągu pierwszych trzech dni średnia prędkość jazdy spadła tam o 7 km/h.

dań o skali światowej, takich jak walka z globalnym ociepleniem czy konfliktami. – W najbliższym dziesięcioleciu zamierzam sprawić, żeby ratowanie świata realnego było tak proste, jak ratowanie świata w grach online. Mam już plan, jak to zrobić. Żeby się powiódł, muszę przekonać więcej osób, w tym wszystkich z Was, do grania jeszcze więcej, w większe i lepsze gry – przekonuje badaczka na jednej z konferencji TED. Mówiąc to McGonigal nie ma na myśli typowych gier, choć jej zdaniem i one wywierają pozytywny wpływ na uczestników. Jedną z pilotażowych gier „ratujących świat” stworzonych przez McGonigal jest World Without Oil, której hasłem było „zagraj, zanim przeżyjesz to naprawdę”. Gra była symulacją świata po dramatycznym kryzysie naftowym skutkującym gwałtownym wzrost cen paliwa oraz zanikaniem produktów ropopochodnych. – To gra internetowa, w której zadaniem jest przetrwanie braku ropy naftowej, tłumaczy McGonigal. – Ten brak ropy to fikcyjna sytuacja, ale umieściliśmy tam tyle treści, że możecie uwierzyć w realność sytuacji i żyć tam, jakby naprawdę skończyła się ropa. Kiedy zaczynacie grać, zakładacie konto, podajecie gdzie mieszkacie. Potem możecie oglądać bieżące wiadomości telewizyjne, macie dostęp do aktualnych danych o dokładnych cenach paliwa, niedostępności towarów, zakłóceniach dostaw żywności, zakłóceniach transportu, zamykaniu szkół, zamieszkach. I musicie wymyślić, jak kierować swoim życiem, gdyby to była prawda. A my prosimy Was o opisywanie tego na blogach, zamieszczanie filmów i zdjęć. W World Without Oil wzięło udział 1700 osób, a według badań jej autorki, trzy lata po zakończeniu gry, większość graczy wciąż stosowała w życiu umiejętności i zasady wyniesione ze „świata bez ropy”. Czy gry mogą zmienić świat? Dla wielu może wydawać się to wątpliwe, jednak dla podtrzymania nadziei McGonigal przytacza dalszą część historii o wynalezieniu gry w kości.

Wśród finalistów znalazł się także bardzo interesujący projekt nazwany Piano Staircase. Jego twórcy chcieli zmotywować ludzi do korzystania z tradycyjnych schodów i rezygnacji ze schodów ruchomych. Skutecznym rozwiązaniem okazało się zastąpienie zwykłych stopni... klawiszami gigantycznej klawiatury pianina. Pod ciężarem nogi stopnie wydawały dźwięki odpowiadające dźwiękom instrumentu, tak że stawiając kroki w odpowiedni sposób można –Według Herodota, po 18 latach klęska głobyło nawet zagrać prostą melodię. W muzycznej du nie ustępowała, więc król postanowił, że roklatce schodowej ruch na tradycyjnych schodach zegrają ostateczną partię kości. Podzielili całe wzrósł o 66%. królestwo na pół. Rozegrali jedną partię kości, a zwycięzców tej partii czekała epicka przygoda. Według Jane McGonigal gry mogą posłużyć Mieli opuścić Lidię i wyruszyć na poszukiwanie również do realizowania bardzo poważnych za- nowego domu. Pozostać miało tylko tyle ludzi,

TEBERIA /03/2012

15


na ilu przetrwanie pozwalały dostępne zasoby. towany jest niczym Wyruszający mieli przenieść cywilizację w inne wbicie flagi na plaży miejsce, gdzie mogłaby rozkwitnąć. nowo odnalezionego lądu - uczestnicy mogą współzawodniczyć o G-commerce tytuł Burmistrza wyGry zadomowiły się już w świecie biznesu, darzenia (Mayor of the a według badań M2 Research4 wartość rynku Venue), który zdobygamifikacyjnego w USA wzrośnie do roku 2016 wają najczęstsi bywalz obecnych 100 milionów do prawie trzech mi- cy. Według oficjalnych liardów dolarów. Marketing używający mechani- informacji, foursquzmów gry nie jest jednak niczym nowy. – Tech- are notuje 3 miliony niki zbudowane w oparciu o gry istnieją od check-inów dziennie. dawna – mówi Seth Priebatsch podczas jednej z Drugą popularną nagrodą są odznaki (badges), przyznawane zarówno za check-iny, jak i za wykonferencji TED. konywanie różnych zadań. Pod koniec 2010 – Składają się na nie programy lojalnościo- roku została przyznana odznaka NASA Explorer we, w rodzaju zbierania punktów za mile poko- Badge za bardzo nietypowe zadanie: zalogowanane samolotem danej linii, nagrody, które wy- nie się do foursquare’a z kosmosu. Czynu tego grać można płacąc kartami kredytowymi, happy dokonał astronauta Dough Wheelock w Międzyhours, grupowe zakupy i tym podobne. Jednak narodowej Stacji Kosmicznej. jego zdaniem, techniki niewykorzystujące możForsquare jest wykorzystywany przez firliwości nowych technologii mobilnych nie są wystarczająco angażujące, by mogły dalej odnosić my jako narzędzie do prowadzenia programów lojalnościowych i do promowania produktów. sukcesy w obecnym świecie. Sieć kawiarni może na przykład zorganizować Priebatsch jest twórcą aplikacji SCVNGR konkurs, w którym nagrodę zdobędzie osoba (czyli „Scavanger”), będącą przykładem zgami- najczęściej odwiedzafikowanej sieci społecznościowej, podobnej do jąca jej lokale. Z okabardziej popularnego foursquare’a, który wedle zji „dnia foursquare’a” day” oficjalnych informacji ma już 15 milionów użyt- („foursquare – nieformalne święto kowników. Priebatsch twierdzi, że pojawienie się tego rodzaju aplikacji i ich popularność jest fanów serwisu, który symptomem przejścia od systemów opartych na ma miejsce 16 kwietkomunikacji do systemów wpływających na za- nia) McDonald’s zorganizował konkurs, w chowanie. którym losowano 100 Główną cechą serwisów foursquare i osób spośród wszystSCVNGR jest możliwość dokonywania „check- kich, którzy tego dnia inów”, czyli obwieszczaniu innym użytkowni- zalogowali się w rekom swojej obecności na danym wydarzeniu lub stauracjach firmy. Wew danej lokacji, poprzez wciśnięcie guzika „check dług raportu Econsul5 in” w aplikacji. Za chek-iny (a w SCVNGR także tancy.com , tego dnia za wykonywanie określonych zadań), dostajemy McDonald’s zwiększył punkty, nagrody lub zniżki. Nagroda często uza- liczbę check-inów o leżniona jest od określonych check-inów, np. o 33% inwestując w akcję mniej niż tysiąc dolarów. danej częstotliwości czy w konkretnym punkcie. Co więcej, jeszcze przed samym wydarzeniem w internecie pojawiło się ok. pięćdziesięciu artykuOprócz zaspokajania pierwotnej potrzeby łów opisujących inicjatywę, a restauracja zyskakolonizowania przestrzeni - bo check-in trak- ła ponad pół miliona nowych fanów w mediach 4 5

16

http://www.m2research.com/gamification.htm http://econsultancy.com/us/blog/6582-case-study-mcdonald-s-and-foursquare

TEBERIA /03/2012


społecznościowych. W biznesie elementy gry mogą być wykorzystywane z różną skutecznością. Zdaniem Setha Preibatsha, przykładem źle zaprojektowanej gry są serwisy oferujące zniżki przy grupowych zakupach.

START

poskutkowało tym, że dziś 70% pracowników NextJump ćwiczy regularnie. Na potrzebie współzawodnictwa oparta jest również aplikacja Online sales board. Ta mobilna tablica wyników sprzedawców korzysta z kilku klasycznych gamifikacyjnych zabiegów. Po pierwsze, posiada „pasek postępu”, czyli gra– Serwisy z grupo- ficzne odwzorowanie wielkości sprzedaży, wraz wymi okazjami, takie jak Groupon pojawiły się z informacją ile jeszcze brakuje do osiągnięcia ostatnio w wielkiej różnorodności. Ale jedną z konkretnego wyznaczonego celu. Po drugie, jest ich słabych stron jest to, że przyciągają tylko jed- dostępna przez telefon, dzięki czemu w każdym norazowych, oszczędnych konsumentów, którzy momencie i na bieżąco pracownik może zapochcą po prostu zaoszczędzić kilka dolarów. Nie znać się ze swoimi wynikami, i z tym jak wygląjest to ten typ konsumenta jakiego naprawdę dają na tle wyników całego zespołu. chcieliby przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do nich, nasz nowy serwis LevelUp umożliwia stwo- Granice gry rzenie siatki lojalnych klientów. Przedsiębiorcy – Ludzie często myślą, że „gamifikacja” będą mogli „odblokować” trzy poziomy oferty, oznacza zamienienie poważnych rzeczy w Angry na każdym poziomie klient dostanie zniżkę, im wyżej tym większą. W teorii, po trzech wizytach Birds – mówi o krytykach zjawiska Gabe Zicherklient jest albo „złowiony” albo stracony – tłu- mann, twórca serwisu gamification.co. Pogląd tego rodzaju wyraził Sebastian Deterding, autor maczy w wywiadzie dla Bussiness Insider. wielu artykułów dotyczących gamifikacji. Twierdzi on, że w ciągu ostatnich lat interZamiast pasjansa net został zalany różnymi systemami przyznaPowstaje rów- jącymi odznaki i punkty za wykonywanie zadań. nież coraz więcej gier Od w miarę niewinnych odznak za check-iny i technik gamifikacyj- na foursquarze, aż do odznak za wykonywanie nych skierowanych nie życiowych planów użytkowników w aplikacji do klientów, ale bez- Mindbloom Life Game. – No bo, po co realizopośrednio do pracow- wać swoje marzenia, jeśli nie po to, żeby dostać ników. Przykładem trochę punktów i odznakę? – pyta ironicznie Demoże być tu pomysł terding. amerykańskiej korpoZ pełnych entuzjazmu publikacji na temat racji NextJump, która oprócz otwarcia siłow- gamifikacji można wyciągnąć wniosek, że jest ni i sal gimnastycznych ona niezwykłym środkiem, który wystarczy douruchomiła specjalną dać do dowolnego produkty, aby ten stał się hiaplikację, pozwala- tem. Wprawdzie niektóre wyniki badań wskazującą śledzić ćwiczącym realizację ich planów treningowych. Osoby ją, iż dobrze zaplanowana gamifikacja produktu osiągające najlepsze wyniki dostawały nagrodę może przełożyć się na bezpośredni wzrost zypieniężną, co w konsekwencji zmobilizowało sków6, jednak nie ulega wątpliwości, że gra, by do regularnych ćwiczeń 12% pracowników. Do- mogła wesprzeć produkt lub wydajność pracowdanie do gry kolejnych aplikacji (możliwość łą- ników, powinna być przede wszystkim dobrze czenia się w grupy, wspólna walka o zwycięstwo) przemyślana i zaprojektowana. Samo rozdawa6

Używane są również terminy „grywalizacja” i „gryfikacja”. TEBERIA /03/2012

17


nie odznak i punktów może nie wystarczyć. Źle zbudowana gamifikacja może przypominać ironiczną grę progresswars.com, w której jedynym zadaniem gracza jest wypełnienie paska postępu poprzez naciskanie guzika. Pełen pasek pozwala graczowi awansować na kolejny poziom, na którym znów ma możliwość wypełniania paska wciskając guzik, i tak dalej, prawdopodobnie w nieskończoność. Wg Deterdinga zagrożeniem związanym z grami może być również zbyt głębokie zaangażowanie w grę. Gra zachęcająca kierowców do oszczędnej jazdy, może przybrać niebezpieczny wymiar, kiedy kierowcy zaczęliby oszczędzać paliwo za wszelką cenę, np. łamiąc przepisy drogowe. Potencjalne niebezpieczeństwo widzi on również w serwisach typu Akoha (serwis nie zarabiał na siebie i został zamknięty w zeszłym roku), które nagradzają członków za spełnianie „dobrych uczynków”. W ten sposób coś, co powinno być naturalnym odruchem staje się tylko posunięciem w grze, sposobem na zdobycie kilku punktów i wirtualnej odznaki. Kluczowym problemem gamifikacji w sektorze pracy zawodowa jest jednak „przymusowy” charakter pracy, niezgodny z jedną z podstawowych zasad gry – gra, by była grą musi być zupełnie dobrowolną aktywnością, a gracz musi mieć możliwość porzucenia jej w dowolnej chwili. Nużąca praca mogłaby zapewne być zabawniejsza i bardziej angażująca po wzbogaceniu jej o ele18

TEBERIA /03/2012

menty gry, pracownik jednak nie może opuścić miejsca pracy w taki sam sposób w jaki może zamknąć okno przeglądarki. Trudno przewidywać, jaka będzie przyszłość gier i gamifikacji, zwłaszcza że obecne są w tak wielu różnych sferach ludzkiego życia. Wiarę Jane McGonigal w sukces gier, nie tylko w zakresie biznesu, podtrzymują ostatnie badania genetyczne, które mogą dowodzić, że 2500 lat temu gra faktycznie zadecydowała o losie cywilizacji – Badania DNA wykazały, że Etruskowie, którzy stali się częścią Cesarstwa rzymskiego, faktycznie mają DNA takie, jak starożytni Lidyjczycy. Tak więc, naukowcy ostatnio stwierdzili, że szalona historia Herodota jest prawdziwa. Geolodzy odnaleźli ślady globalnego ochłodzenia trwającego prawie 20 lat, które mogło spowodować klęskę głodu. Czyli ta szalona historia może być prawdziwa. Mogli faktycznie ocalić swoją kulturę dzięki grom, uciekając w gry przez 18 lat, a potem przy pomocy gry zdecydować, komu powierzona zostanie misja ratowania cywilizacji. Piotr Pawlik


Z saperką w kosmos, bombowcem po butomierz – czyli o polskiej innowacji słów kilka.


Wycieraczki szyb samochodowych, resor, śmigłowiec, statek kosmiczny – to wynalazki i idee, które bez wątpienia zrewolucjonizowały świat. Ale łączy je coś jeszcze - niezwykły fakt, że każdy z ich twórców pochodził z Polski.

Polskie wynalazki, o których pochodzeniu nie mamy pojęcia – trochę historii

micznego różnych ciał. W 1903 roku ogłosił teorię lotu rakiety, z uwzględnieniem zmiany masy. Warto podkreślić, że opracowanie to powstało Kim jest wynalazca? Wychudłym naukow- zanim jeszcze bracia Wright wykonali pierwszy cem w okularach? Nobliwym jegomościem z faj- w świecie lot samolotem! Ciołkowski opracował także teorię ruchu rakiet wielostopniowych w ką między bokobrodami? A może trochę geniuszem, trochę wariatem, w każdym razie kimś, wymykającym się stereotypom? Bo jak określić kompozytora, który wynajduje wycieraczki do szyb samochodowych? Albo nauczyciela – w wolnych chwilach konstruktora statków kosmicznych? W każdym razie życiorysy wielu z nich są pasjonującą opowieścią...

W kosmos z Konstantym Ciołkowskim Sporym zaskoczeniem jest zapewne fakt, że tak abstrakcyjna w swoim przeznaczeniu i zaawansowana technologicznie maszyna, jaką bez wątpienia jest statek kosmiczny, wynaleziona została już w 1903 roku przez, mającego swe korzenie w Polsce, Konstantego Ciołkowskiego. Ten syn polskiego zesłańca - Edwarda Ciołkowskiego - z zawodu nauczyciel matematyki i fizyki, którego dorobek do dziś wywołuje niemałe wrażenie, opracował idee techniczne, stanowiące podstawę działania wszystkich (także współczesnych) silników rakietowych, rakiet i ziemskim polu grawitacyjnym. Zaproponował zastosowanie w rakietach stabilizatorów żyrostatków kosmicznych. skopowych oraz chłodzenie komory spalania silDość wspomnieć, że opracował projekt me- nika rakietowego składnikami paliwa. talowego sterowca, wykonał projekt jednopłatoPo raz pierwszy w dziejach podał podstawy wego samolotu o konstrukcji praktycznie zastosowanej 15 lat później. W 1897 roku zbudował teorii silnika rakietowego na paliwo ciekłe. Zapierwszy w Rosji tunel aerodynamiczny (którego projektował także wiele rakietowych mieszanek szefem mianował Polaka Feliksa Rewieńskiego) paliwowych. Nie dziwi więc fakt, że nazwiskiem i opracował technikę pomiarów aerodynamicz- Ciołkowskiego został nazwany jeden z kraterów nych. Przeprowadził badania oporu aerodyna- księżycowych oraz planetoida1590. 22

TEBERIA /03/2012


W co grał Józef Hofman? RAPORT Ciekawą osobowością zadziwi z pewnością Józef Hofman (1876-1957). Choć znany jest w almanachach i encyklopediach głównie ze swej artystycznej działalności i wybitnego talentu muzycznego, a jego niesamowite osiągnięcia na niwie wynalazczości bywają ledwie wspominane jako ciekawostka, nie sposób nie przedstawić tu jego imponującego dorobku. Ten wybitny pianista i kompozytor, uczeń Artura Rubinsteina, zasłynął m.in. wynalezieniem: wycieraczek szyb samochodowych, podwyższanego stołka do fortepianu, pneumatycznych amortyzatorów samochodowych, zegara elektrycznego, maszynki elektrycznej do gotowania, spinacza biurowego oraz szeregu rozwiązań konstrukcyjnych w fortepianach (np. urządzenia do mierzenia siły dotyku pianisty) oraz… balonach i samolotach. Jednak to sukcesy pianisty i kompozytora przyniosły mu największą sławę co roku koncertował w Stanach Zjednoczonych, których obywatelstwo otrzymał w roku 1926.

1902 r. tkanina ta uchroniła przed śmiercią króla Hiszpanii Alfonsa XIII. Kuloodporny materiał, którym obity był pojazd króla, powstrzymał rzuconą przez zamachowców bombę. Król, z wdzięczności, udekorował Szczepanika Orderem Izabeli Katolickiej - najwyższym hiszpańskim odznaczeniem państwowym! Odkrycie barwoczułego papieru fotograficznego oraz udoskonalenie kolorymetru - przyrządu do pomiaru intensywności barw, a także aparat fotograficzny i rzutnik do zdjęć w naturalnych kolorach to również zasługa Jana Szczepanika. Z powodzeniem próbował sił w dziedzinie filmu

O Janie Szczepaniku, co kulom się nie kłaniał To kolejna barwna (sic!) postać wchodząca w poczet słynnych polskich wynalazców. Przez Jana Szczepanika (1872-1926) –zostały wynalezione bowiem między innymi barwna fotografia i… tkanina kuloodporna! O wynalazkach tego konstruktora pisały sto lat temu gazety w całej Europie, nazywając go „polskim Edisonem” oraz „Da Vincim z Galicji”. A lista dokonań tego badacza jest naprawdę imponująca. Wśród licznych dokonań zaprojektował na przykład urządzenia przenoszące obraz, jaki miał być utkany na dywanie lub gobelinie na patron maszyny tkackiej metodą fotoelektryczną. Szczepanik opatentował także w Anglii telektroskop, czyli rodzaj aparatu do reprodukowania obrazów wraz z dźwiękiem na odległość, z wykorzystaniem elektryczności. W ten sposób stał się prekursorem tzw. telewizji elektrycznej. Ale to nie wszystkie płaszczyzny jego działalności. Przełom XIX i XX w. obfitował w zamachy terrorystyczne, Szczepanik dostał więc zamówienie na kuloodporną tkaninę. Wymyślił wtedy materiał, uszyty z wielu warstw - pocisk, przebijając kolejne z nich, wikłał się w sploty nici, przez co tracił impet. W

kolorowego. Używając w kamerze i aparacie projekcyjnym trzech filtrów (czerwonego, zielonego i niebieskiego) oraz czarno-białej taśmy, uzyskał naturalne kolory, co dało początek barwnemu filmowi małoobrazkowemu. Znając wynalazki Hertza, Popowa i Morconiego z końca XIX w., Szczepanik zajął się problemem telegrafu iskrowego, a nawet systemem telegrafii iskrowej. Podobno na zlecenie rządu austriackiego uruchomił pierwszą próbną stację. Warto dodać, że o jego imponujących wynalazkach wspominał w swoich artykułach sam Mark Twain.

Bombowe pomysły Igora Sikorskiego Igor Sikorski to pochodzący z Polski, mieszkający do czasów rewolucji w Rosji - amerykański konstruktor śmigłowców. Ojcem Igora był Iwan Sikorski, polski szlachcic kresowy. Jeszcze w Rosji w 1913 roku, Igor Sikorski skonstruoTEBERIA /03/2012

23


torpedowego, do którego wynalazł również zapalnik elektryczny. Opracował także metodę wprowadzania dokładnych poprawek na wiatr w przyrządach celowniczych artylerii gwintowanej i broni strzeleckiej. Inne jego wynalazki to - mniej technologicznie zaawansowana… saperka (!) oraz teleskopowy celownik dla artylerii. Warto przywołać fakt, że Edmund Żaliński współpracował z Johnem Hollandem przy budowie jednej z jego łodzi podwodnych, która została uzbrojona w pneumatyczne działo Zalinskiego. Okręt miał drewniany kadłub, liczył 50 stóp długości (ok. wał pierwszy na świecie czterosilnikowy samo- 15,2 m) i 8 stóp średnicy (ok. 2,4 m). lot bombowy Ilia Muromiec. Po rewolucji wyemigrował do USA, gdzie założył Sikorsky Aero W pozostałych rolach… Engineering Company. Uważany jest za twórcę Od saperki przez śmigłowiec po statek koswspółczesnych śmigłowców. W 1940 zaprojektował Vought-Sikorsky 300, pierwszą działającą miczny… imponujące! Ale lista polskich wynamaszynę z jednym wirnikiem nośnym i śmigłem lazków jest o wiele bogatsza! Są wszakże jeszcze i przyrząd do usuwania zaćmy (Tadeusz Krwaogonowym. Co prawda, pierwszym śmigłowcem, użyt- wicz), i sztuczne barwniki (Jakub Natanson), i kowanym w armii (niemieckiej) był niemiecki walkie-talkie (Henryk Magnuski), i kamizelka Flettner Fl-282, oblatany w 1941, (zbudowano kuloodporna (Kazimierz Żegleń), i powóz z naok. 20 sztuk), ale potem były już konstrukcje Si- pędem parowym (Józef Bożek), i ręczny wykrykorskiego: Sikorsky R -4 (oblatany w 1942 roku, wacz min (Józef Stanisław Kosacki), i silnik na 130 sztuk), R-6 , S -51 (pod różnymi nazwami, sprężone powietrze (Ludwik Mękarski), i pierwm.in. Sikorsky H – 5 wyprodukowano od 1943 sza na świecie kamera filmowa (Kazimierz Próroku ponad 300 sztuk) i tak kolejne produkowa- szyński), a przecież i to jeszcze nie wszystko. Co łączy te przejawy geniuszu, poza polskine aż do dzisiaj. mi korzeniami ich twórców? Zastanawiające, ale Yellow submarine Edmunda Ludwika Żaliń- wspólnym mianownikiem tych wynalazców jest emigracja lub, zwyczajnie, bycie poza Polską. Czy skiego to gwarancja sukcesu? A jeśli tak, to jakie barieTen pochodzący z Polski wynalazca był ma- ry nie pozwalają tworzyć tutaj? Może to po projorem amerykańskiej armii i… jednym ze współ- stu kwestia trudnej polskiej historii? Zobaczmy więc, jakim potencjałem dysponujemy dzisiaj.

Na rowerze po butomierz? - współczesna polska myśl techniczna Dzisiejszy świat przyzwyczaił nas do gadżetów, wciąż dziwniejszych nowinek technologicznych, rodem z literatury sience fiction, elektronicznych „zabawek”, przy których telegraf bez drutu jest „kaszką z mleczkiem”. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że postać współczesnego wynalazcy odbiega już od stereotypu wariata, szalonego naukowca. To po prostu człowiek twórców pierwszych okrętów podwodnych. Jego naszych czasów, starający się wyprzedzić pędzączołowym osiągnięciem było jednak wynalezie- cy świat lub, zwyczajnie, sprostać mu i za nim nie i skonstruowanie pneumatycznego działa nadążyć. Sylwetki współczesnych młodych na24

TEBERIA /03/2012


ukowców, których wiek przedszkolny przypadł na okres polskiej transformacji ustrojowej, zdają RAPORT się potwierdzać tę myśl. I choć są wykształceni i „poukładani”, nie brak im, bo zabraknąć nie może, ułańskiej fantazji i bajecznej wyobraźni, Bartosz Walentyn doskonale wpisuje się w tradybez której ich pomysłów nigdy by nie było. cję wielokierunkowych zainteresowań polskich wynalazców. Obecnie bowiem jest studentem… Bartosz Walentyn i jego samobieżny odku- historii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. rzacz liści W II edycji Konkursu Akademii Młodego Bartosz Walentyn to jeden z najbardziej Wynalazcy uhonorowany został jego projekt płodnych młodych wynalazców. Choć liczy nie- „Samobieżny odkurzacz do liści”. wiele ponad 20 lat (urodził się w 1988 r.), ma Jest to urządzenie, którego celem jest usujuż na swoim koncie kilkanaście patentów. Wywanie liści z trawników. Choć obecnie znane są odkurzacze do liści, nowością w tym urządzeniu jest połączenie ssawki z obrotowymi wałkami, na których są umieszczone szczotki. Dzięki temu zwiększa się efektywność pracy, gdyż samobieżny odkurzacz do liści zbiera liście (także przegniłe i zbite) znacznie dokładniej. Ponadto zastosowanie tego rozwiązania w pojeździe umożliwia pracę bez wysiłku także na dużych terenach.

Po ratunek do Łukasza Nawrockiego

nalazczością parał się od wczesnej młodości, w 2005 r. skonstruował „Bucior” - przyrząd dwufunkcyjny do usuwania chwastów i mycia podłóg. Był to pierwszy w jego życiu wynalazek, który uzyskał prawo ochronne jako wzór użytkowy i do dziś jest w ofercie wynalazcy. Rok później, w XXXIX edycji Turnieju Młodych Mistrzów Techniki i otrzymał wyróżnienie za całokształt twórczości (!) oraz - w ramach nagrody - indeks na Politechnikę Warszawską. W tym roku skonstruował też „Ramę do tapetowania” - drugi wynalazek, który uzyskał prawo ochronne jako wzór użytkowy. W roku 2008 powstają: „Butomierz”- urządzenie pomagające klientom dużych sklepów obuwniczych w wyborze obuwia oraz enigmatycznie brzmiący „Pojazd elektryczny z turbiną powietrzną”. Za „Butomierz” zostaje nagrodzony tytułem Lider Innowacji 2008 oraz nagrodą główną kategorii Niespodzianka Giełdowa na Giełdzie Innowacji w Opolu, a za „Pojazd elektryczny…” medalem targowym na Ogólnopolskich Targach Innowacji Gospodarczych i Naukowych INTARG-KATOWICE 2010.

Ten, urodzony w 1983 roku autor pneumatycznego trapu ratowniczego i pokrowca na kask motocyklowy, od wczesnych lat szkoły podstawowej interesował się lotnictwem i techniką. Przetestował wszystkie projekty, zawarte w książce Adama Słodowego „ Zrób to sam”, a także zajmował się licznymi modyfikacjami posiadanych rzeczy. Później zajął się modelarstwem

i udoskonalaniem jednośladów od rowerów po motocykle, które są jego pasją do dzisiaj. Jest absolwentem technikum mechanicznego przy Lotniczych Zakładach Naukowych we Wrocławiu i pilotem szybowca. TEBERIA /03/2012

25


RAPORT

Będąc studentem Politechniki Wrocławskiej. jednocześnie pracował, a w wolnym czasie zajmował się nowymi konstrukcjami wdrażanymi we własnej firmie. W roku 2010 dwie z wielu jego konstrukcji zostały docenione w Konkursie Akademii Młodego Wynalazcy. Obecnie kończy studia magisterskie wydziale Inżynierii Lotniczej Politechniki Wrocławskiej. Nadal stara się wdrożyć w życie kolejne swoje pomysły. Głównym przeznaczeniem „Pneumatycznego trapu ratowniczego” jest ewakuacja ludzi i sprzętu z terenów zagrożonych powodzią, pękającym lodem oraz prace na niestabilnym grun-

podanych przykładów, może również wynikać z określonych potrzeb użytkowników. Za swój kolejny projekt „Pokrowiec na kask motocyklowy” otrzymał brązowy medal 62. Międzynarodowej Wystawy Pomysły, Wynalazki, Nowe Produkty iENA 2010 w Norymberdze (występ w ramach nagrody w Konkursie Akademii Młodego Wynalazcy). Pokrowiec posiada zgłoszoną do ochrony patentowej, konstrukcję o nowoczesnej stylistyce. Jego zadaniem jest zapewnienie możliwie bezpiecznego transportu kasku motocyklowego na pojazdach jednośladowych oraz na quadach. Zwiększa widoczność pojazdu w ruchu drogowym, przyczyniając się do poprawy bezpieczeństwa użytkowników. Wykonany jest z tkanin z włókien syntetycznych posiadających certyfikaty jakości producenta. Konstrukcja zapewnia optymalne dopasowanie do powierzchni kasku motocyklowego, zabezpieczając wizjer kasku przed uszkodzeniami, mogącymi wystąpić w czasie transportu na pojeździe. Odpowiednio zaprojektowany, czteropunktowy system mocowania, umożliwia szybki montaż i demontaż oraz daje możliwość indywidualnego dopasowania w zależności od konstrukcji pojazdu. Dodatkowo kolory fluorescencyjne i umieszczony na części tylnej pokrowca element odblaskowy poprawiają widoczność pojazdu.

cie bagnach, lodzie i wodzie. Pneumatyczny trap ratowniczy posiada kesonową budowę, dzięki której konstrukcja jest lekka i stabilna. System mocowań, umożliwia łączenie między sobą kolejnych modułów, co zapewnia nieprzerwaną drogę ewakuacyjną o żądanej długości. Odpowiednio zaprojektowana konstrukcja podłogi, rozkłada punktowe siły nacisku na dużą powierzchnię spodnią, co gwarantuje wzrost bezpieczeństwa w czasie trwania akcji. Wyporność trapu pozwala na zastosowanie, jako pływającą platformę do transportu i składowania sprzętu. Dodatkowe wyposażenie w elementy odblaskowe i oświetleniowe, pozwalają na bezpieczne użytkowanie trapu w nocy. Trap może być użytkowany w charakterze mola, do którego mogą być zacumowane pontony lub lekkie łodzie ratownicze, może służyć jako pochylnia do szybkiej ewakuacji ludzi z zagrożonych obiektów, zwłaszcza budowlanych. Zastosowanie trapu nie ogranicza się tylko do 26

TEBERIA /03/2012

Karol Kowalczuk nie błądzi we mgle Jest studentem Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej i laureat I edycji Konkursu Akademii Młodego Wynalazcy za projekt Narrow Mist – lampa przeciwmgielna. Jest to nowa generacja lampy przeciwmgielnej wykorzystująca innowacyjny system soczewek. Opracowanych jest wiele rozwiązań na oświetlanie trasy we mgle, lecz zdolność do rozpraszania światła przez mgłę uniemożliwia widoczność na większe odległości. Prezentowany projekt rozwiązuje problem rozpraszania światła we mgle a za razem nie powoduje oślepiania kierowców z naprzeciwka. Dzięki nowemu systemowi skupiania światła w Narrow Mist możemy regulować szerokość wiązki w zależności od natężenia mgły, a soczewkowe skupianie oświetla tylko jezdnię dzięki czemu odległość widzenia się wydłuża zwiększając


bezpieczeństwo jazdy. Z kolei za swój kolejny projekt „Pompa tlenowa” otrzymał brązowy medal 62. Międzynarodowej Wystawy Pomysły, Wynalazki, Nowe Produkty iENA 2010 w Norymberdze. Urządzenie to powstało w celu zaspokojenia zwiększonego zapotrzebowania na tlen w różnych sytuacjach (m.in. w medycynie). Pomysł polega na pozyskiwaniu za pomocą pompy tlenowej dodatkowych ilości tlenu z powietrza. Urządzenie takie może przydać się, gdy awaryjnie potrzebne są zwiększone dawki tlenu (szpitale, hospicja) lub chociażby w komunikacji miejskiej dla polepszenia komfortu podróży pasażerów w dusznym autobusie. Istnieją dwie wersje – jedna nastawiona na uzyskanie maksymalnej wydajności, druga na zapewnienie maksymalnej sprawności urządzenia. Dość powiedzieć, że zastosowanie tej ostatniej wersji wynalazku w silniku spalinowym wydatnie podnosi i jego sprawność.

Sztywne pianki Magdaleny Danowskiej Ta absolwentka Politechniki Gdańskiej jest laureatką I edycji konkursu Akademicki Mistrz Innowacyjności za najlepszą pracę magisterską oraz zdobywczynią nagrody Grupy LOTOS S.A. za najlepszą pracę dyplomową zrealizowaną w roku akademickim 2009/2010. Tytuł nagrodzonej pracy to „Nowe sztywne pianki poliuretanowe z surowców odnawialnych, modyfikowane nanonapełniaczami na bazie glinokrzemianów warstwowych”. Obecnie w ramach Studium Doktoranckiego Fizyki w Katedrze Fizyki Ciała Stałego Politechniki Gdańskiej, przy współpracy z Katedrą Technologii Polimerów przy Wydziale Chemicznym zajmuje się tematyką uniepalniania tworzyw sztucznych. Za swój projekt „Sztywne pianki poliuretanowe nowej generacji” otrzymała nagrodę w III edycji Konkursu Akademii Młodego.

Ta nowa generacja niepalnych pianek poliuretanowych przypomina styropian, ale jest trwalsza, niepalna i w trakcie jej produkcji można zagospodarować odpady. W ich produkcji wykorzystano bowiem poliglicerynę, która jest produktem ubocznym w produkcji biopaliw, co obniża koszty produkcji pianki i pozwala zagospodarować odpady. Wyjątkową trwałość nowej piance nadał nanonapełniacz na bazie glinokrzemianu warstwowego. „Sztywne pianki to materiał idealny do izolacji budynków. Mają bardzo dobre właściwości izolacyjne. Jako że są materiałem samogasnącym, w razie pożaru ograniczają emisję toksycznych gazów, a przy tym hamują rozprzestrzenianie się

ognia. Ich cena jest niższa lub porównywalna z cenami pianek dostępnych dziś na rynku” - opowiadała Danowska w rozmowie z PAP. Projektem zainteresowani są przedsiębiorcy z Japonii.

Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle? - problemy młodych wynalazców Powyższe rozważania streścić można w jednym zdaniu - mieliśmy potencjał w ludzkim geniuszu dawniej, mamy i dziś. A jednak dobrze nie jest, co z całym okrucieństwem liczb, potwierdzają statystyki. Na całym świecie patentuje się około 1,6 miliona wynalazków rocznie. Połowa z nich pochodzi z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii i Niemiec. Polacy na tym tle wypadają co najmniej mizernie. Uzyskujemy europejskie patenty na około 20 - 30 wynalazków rocznie (czyli zaledwie 0,003 % opatentowanych w Europie wynalazków pochodzi z Polski), Czesi i Węgrzy mają sto razy więcej patentów w ciągu roku. Dużo lepiej było przed II wojną światową, kiedy to Polska zajmoTEBERIA /03/2012

27


RAPORT wała 5-6 miejsce w Europie pod względem liczby patentów. Dlaczego tak jest? Oczywiście, problemem jak zwykle - są pieniądze, a właściwie ich brak. I to nikogo nie dziwi. A powinno dziwić, bo inwestycja w naukę zwraca się wielokrotnie, dając efekty nie tylko prestiżowe, ale i całkiem wymierne. Tymczasem polscy naukowcy co rusz zbierają się na rozmaitych kongresach, konferencjach, zjaz-

dach, zlotach, na każdym konkludując przytomnie, aczkolwiek zupełnie bezpłodnie, że - choć osiągnięcia mamy na poziomie światowym - nadal brakuje prywatnych inwestorów gotowych zaryzykować własne środki na wdrożenie wynalazków. Co gorsza, problem stanowią często także sami akademicy, niedostatecznie dbając o promocję osiągnięć na forum światowym. Na przykład w ubiegłym roku na międzynarodowych wystawach innowacji - w Genewie, Bangkoku, Damaszku, Kuala Lumpur, Moskwie, Budapeszcie, Zagrzebiu, Sewastopolu, Taipei, Bukareszcie, Suzhou, Norymberdze, Brukseli i Seulu - polscy wynalazcy zaprezentowali łącznie 343 innowacyjne rozwiązania techniczno-technologiczne, które uzyskały 320 medali, w tym 149 złote krążki oraz 62 specjalne wyróżnienia. Wyniki te ukazują skalę uznania, jakim cieszą się polskie wynalazki poza granicami naszego kraju. 28

TEBERIA /03/2012

Eksperci wskazują na potrzebę medialnego nagłaśniania tych osiągnięć na gruncie krajowym, co przyczyniłoby się do ich zaistnienia w świadomości społecznej, aby mogły stać się nie tylko przedmiotem naszej polskiej dumy, ale przede wszystkim impulsem i wyzwaniem dla innych wynalazców i innowatorów. Profesor Michał Kleiber, Prezes Polskiej Akademii Nauk twierdzi, że „wśród różnych bolączek, które trapią naszą naukę, znajduje się brak szacunku dla odkryć najbardziej oryginalnych umysłów. W ten sposób sami sobie podcinamy skrzydła. Wiele osób uważa, że nie stać nas na wielkie osiągnięcia, podczas gdy takich osiągnięć Polacy mają na swoim koncie wiele i wciąż mamy wielu ludzi myślących oryginalnie. Tych ludzi trzeba promować”. Nadzieję na zmianę tego podejścia niosą rozmaite inicjatywy, takie jak na przykład: Giełda Polskich Wynalazków, na której corocznie pokazywane są polskie innowacyjne rozwiązania technologiczne, odnoszące znaczące sukcesy w kraju i za granicą. Organizatorami wydarzenia są Muzeum Techniki NOT, firma Eurobusiness-Haller z Katowic oraz Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów z Warszawy. Czy coś z tego wyniknie? Raczej nie prędko, bo głównym problemem jest brak powszechnej świadomości, że nauka może być źródłem sukcesów i siłą napędową rozwoju gospodarczego kraju. A urządzenia do błyskawicznej zmiany mentalności żaden Polak (ani nikt inny) jeszcze nie wynalazł. Dominika Bara W artykule wykorzystano strony: http://wynalazki.slomniki.pl/index.php/s%C5%82awni-polacy.html http://www.inventor-factory.pl/akademia-modego-wynalazcy/ http://www.naszaziemia.pl/aktualnosci/niepalna-piankapoliuretanowa.html


PW-Sat i co dalej?

Dlaczego kosmos jest waĹźny gospodarczo


Studencki satelita PW-Sat, który rywalizował z satelitą Lem o miano pierwszego polskiego satelity 13 lutego br. znalazł się na orbicie okołoziemskiej. W kosmos został wyniesiony przez nową europejską rakietę Vega, opracowaną przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).

Satelita PW-Sat został wykonany przez studentów Politechniki Warszawskiej zrzeszonych w Studenckim Kole Astronautycznym (SKA) i Studenckim Kole Inżynierii Kosmicznej. Finalne prace nad satelitą były realizowane we współpra-

cy z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Mimo niewielkich rozmiarów 1 decymetra sześciennego i masie zaledwie 1 kg ten studencki „maluch” jest pełnosprawnym satelitą. TEBERIA /03/2012

31


– Sukces ten jest szczególnie ważny dla Rumunii, Polski i Węgier, jako dobry przykład, że NA CZASIE inwestycje w kosmos oznaczają także odnajdowanie młodych utalentowanych osób – które w przyszłości staną się pracownikami i będą odpoPW-Sat ma służyć do testu deorbitacji, czyli wiadać za konkurencyjność gospodarki – wskazał usuwania satelitów z orbity tak, aby nie stanowi- Karlheinz Kreuzberg, kierownik Biura Dyrektoły niebezpieczeństwa dla aktywnych satelitów, ra Generalnego ESA, który jest odpowiedzialny załogowych statków kosmicznych oraz między- za umowy o współpracy z krajami nie należącynarodowej stacji kosmicznej ISS. mi do ESA. Polska na razie nie jest członkiem tej organizacji, ale trwają już oficjalne negocjacje o Do deorbitacji wykorzystany zostanie wstąpieniu naszego kraju do ESA. szczątkowy opór atmosferyczny. Satelita rozłoży sprężynowy, metrowy „ogon”. Zwiększa on opór W wielu krajach, także tych uważanych jestanowiąc „kosmiczny hamulec”, co przyśpieszy dynie za „rozwijające się” (w przeciwieństwie do procesu deorbitacji. Satelita po rozłożeniu ogona uprzemysłowionych) od kilkunastu lat obseri spowolnieniu spłonie w końcu w atmosferze. wujemy duży wzrost zainteresowania technoloUnikalna możliwość wystrzelenia pierw- giami kosmicznymi. Częściowo ma to związek z szych satelitów przez Polskę, Węgry i Rumunię wyraźnym rozwojem różnych technologii związanych z telekomunikacją, elektroniką oraz postępującą informatyzacją, jaka nastąpiła od początku lat 90. XX wieku. Stało się także możliwe produkowanie „kosmicznych” systemów z komercyjnie dostępnych komponentów (powstał nawet termin Commercial Off-The Shelf, COTS), który znacząco obniżył koszty projektowania i produkcji.

powstała dzięki nowej rakiecie nośnej Vega oraz programom edukacyjnym ESA.

Ponadto, możliwe stało się budowanie mniejszych satelitów o tych samych lub nawet lepszych charakterystykach od tych budowanych kilka lat temu. Dzięki temu dokonał się znaczący postęp w dziedzinach telekomunikacji satelitarnej (np. telewizja satelitarna czy telefonia satelitarna), obserwacji Ziemi (także o komercyjnym charakterze) czy też spraw związanych z szeroko pojętym bezpieczeństwem (np. na morzach). Już kilka lat temu dziedziny komercyjne usług satelitarnych były warte dziesiątki miliardów dolarów i z każdym rokiem przeżywają przynajmniej kilkuprocentowy rozwój. Ponadto, wciąż powstają nowe nisze integrujące nowe technologie dostępne na rynku (np. samochody elektryczne) z technologiami satelitarnymi. W ten sposób tworzy się coraz bardziej rozległy rynek, zatrudniający coraz więcej ludzi, w większości absolwentów kierunków technicznych.

– Ponieważ pierwszy start Vegi był misją testową, ESA zdecydowała się dać szansę europejskim uniwersytetom na darmowy lot w kosmos dla małych naukowych lub edukacyjnych satelitów – powiedział Antonio Fabriz, dyrektor Rakiet Nośnych ESA. ESA ogłosiła konkurs, na który napłynęło bardzo wiele zgłoszeń, tak iż zdecydowano o powiększeniu liczby małych studenckich satelitów CubeSat, które wyniosła Vega, z sześciu do dziewięciu. Agencja dostarczyła studentom wsparcia technicznego oraz po skonstruowaniu Powyżej opisane przykłady to jedynie nieprzez nich instrumentów, dokonała w swoich wielki wycinek ogólnoświatowego sektora kosośrodkach ostatecznych testów i przygotowania micznego. W wielu krajach, takich jak USA, Fransatelitów do startu. cja, Hiszpania, Japonia, Włochy a także Chiny, Brazylia i Indie ten dział przemysłu zatrudnia 34

TEBERIA /03/2012


już przynajmniej dziesiątki tysięcy specjalistów, w większości zarabiających więcej od przeciętnej krajowej i generujących większy dochód i innowacyjność (mierzona np. w ilości patentów) od pozostałych gałęzi przemysłu i usług. W tych krajach czynione są zabiegi, by przemysł kosmiczny miał dalsze perspektywy rozwoju i był jeszcze bardziej konkurencyjny w stosunku do firm z tego sektora. Jest to związane także z kwestią bezpieczeństwa narodowego - w sprawach obronności (np. szyfrowane kanały komunikacji dla wojska czy policji) preferowane są firmy z danego kraju, posiadające wiedzę na temat lokalnych warunków oraz wytwarzających dane usługi lub sprzęt przy współpracy z agencjami rządowymi. Co PW-Sat może mieć wspólnego z opisanym powyżej „wielkim” przemysłem kosmicznym? Odpowiedź jest bardzo prosta – specjaliści. Każda osoba, która dołącza do jakiejkolwiek gałęzi przemysłu kosmicznego – niezależnie czy jako pracownik w małej firmie prywatnej, wielkim międzynarodowym koncernie, czy też narodowej biurze/agencji kosmicznej – musi posiadać odpowiednią wiedzę oraz kwalifikacje. Zdobycie takiej wiedzy to często kilkanaście lat studiów oraz dalszej pracy, przy czym studia to jedynie

Dlatego też w wielu krajach uczelnie prowadzą własne, małe programy satelitarne lub technologiczne, najczęściej wg. standardu CubeSat. W trakcie takich programów studenci zdobywają praktyczną wiedzę oraz doświadczenie (np. odnośnie dokumentacji, procedur, oceny jakości prac itp.), które potem często przynosi bardzo pozytywne efekty. Takim przykładem może być firma ISIS z Holandii, powstała po zakończeniu projektu nanosatelity Delfi-C3, realizowanego przez uniwersytet w Delft. Studenci, którzy brali udział w tym projekcie po zakończonych studiach postanowili powołać firmę ISIS, która dziś jest jednym z ważniejszych graczy w segmencie nanosatelitów, jednocześnie kreując kierunek rozwoju tej gałęzi sektora kosmicznego. Wykorzystując sprzęt typu COTS, firma ISIS dokonała dość znacznego poszerzenia charakterystyk nanosatelitów dla wielu zastosowań. Dlatego też studenckie projekty satelitarne mają duże znaczenie dla przyszłej kadry sektora kosmicznego. PW-Sat ma szansę być jednym z pierwszych takich polskich „katalizatorów” dla przyszłej kadry przemysłu kosmicznego. Za kilka miesięcy Polska może już być krajem członkowskim Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), co powinno przełożyć się na rozwój tego sektora w naszym kraju. Jednakże, rozwój polskiego przemysłu kosmicznego (oraz wysokich technologii w ogóle) jest zależny od dostępności kadry, która będzie w stanie efektywnie udzielać się w powierzonych zadaniach i w konsekwencji produktywnie wykorzystywać fundusze z polskiej składki do ESA. jm Źródło: Zespół informacyjny PW-Sat, PAP-Nauka w Polsce

pierwsza część procesu kształcenia. Jeśli studia zostaną przeprowadzone w prawidłowy sposób, łącznie z częścią praktyczną, to absolwenci mają duże szanse na znalezienie kreatywnej pracy w sektorze kosmicznym. TEBERIA /03/2012

35


Procesor nad rozlewiskiem O zaprojektowanym na Mazurach procesorze Warszawa zrobiło się głośno na przełomie roku, kiedy informacje na jego temat zaczęły pojawiać się w mediach, a jego twórca został zaproszony na prezentację urządzenia w Ministerstwie Gospodarki. W udzielonym Teberii wywiadzie, twórca procesora Marcin Kwiatkowski, opowiada o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości technologii z Pisza. – Nie mamy jeszcze skończonego systemu, jesteśmy jeszcze w fazie testów, ale już na początku marca chcemy zainstalować pierwszy egzemplarz procesora w przedsiębiorstwie – mówi Marcin Kwiatkowski, twórca procesora Warszawa i założyciel firmy GryfTechnologia. – Już około 40-50 firm zgłosiło swoje zainteresowanie naszymi zestawami startowymi, jesteśmy z nimi w kontakcie i dostosowujemy produkt do ich potrzeb. Obecnie Warszawa jest 32 bitowym procesorem o prędkości taktowania 700Mhz, jednak jej autor zastrzega, że urządzenie produkowane seryjnie może różnić się od aktualnego prototypu. Docelowo znajdzie zastosowanie w urządzeniach mobilnych, urządzeniach dla przemysłu, automatyki lub do użytku domowego. Jego główną cechą ma być sprzętowa implementacja wirtualnej maszyny Java, a popularność języka Java i jego prostota mają zagwarantować procesorowi szeroki odbiór i rynek1.

Kwiatkowski rozpoczął dużo wcześniej, motywowany głównie chęcią dorównania szkolnym kolegom. – Pierwszy program napisałem w wieku 11 lat. Mam gdzieś jeszcze kasetę z programem na Commodore C64, to był translator z alfabetu zwykłego na alfabet Morse’a. Było to związane z tym, że koledzy w moim gronie byli bardziej uzdolnieni manualnie, a ja jakoś tego uzdolnienia u siebie nie mogłem odnaleźć. Dość szybko spodobał mi się komputer jako narzędzie, za pomocą którego można zrobić coś kreatywnego, coś stworzyć. Na początku nie miałem jeszcze swojego komputera, często pisałem sobie program na kartce, a potem szedłem do kogoś wklepać go i zobaczyć jak działa.

W latach dziewięćdziesiątych, w ramach praktyk na wydziale dziennikarstwa UW, przyszły założyciel GryfTechnologii zapoznał się z CIUW-em (Centrum Informatyczne Uniwersytetu Warszawskiego), jednym z niewielu miejsc w Polsce, umożliwiającym wygodny (jak na tamte czasy) kontakt z raczkującym dopiero internetem. Zazdrość i kartka papieru Marcin Kwiatkowski nie ukrywa, że jest Warszawa powstaje od kwietnia 2010 roku, „maksymalnym samoukiem”. Choć studiował jednak swoją przygodę z komputerami Marcin informatykę na UW i elektronikę na Politechnice 1

36

Java jest jednym z wiodących języków programowania, wg Oracle 4,5 miliard

TEBERIA /03/2012


Warszawskiej, a później także w szkole PolskoJapońskiej Wyższej Szkoły Technik KomputeroKREATYWNI wych żadnego z tych kierunków nie ukończył. Programowania w Javie, wokół której kręcą się teraz wszystkie projekty GryfTechnologii, nauczył się pracując zawodowo w czasie studiów, raz wykazują jakieś zainteresowanie projektami głównie tworząc aplikacje dla biur maklerskich. firmy, ale raczej w zakresie korzystania z nich, niż wspierania badań i rozwoju. Rozczarowanie związane ze studiami z zakresu elektroniki zmotywowały go do sprawdzenia Warszawa się w profesjonalnych konkursach informatyczJak na razie procesor Warszawa budowany nych. By „poprawić sobie nastrój po nieudanych studiach” Marcin Kwiatkowski wziął udział w jest za granicą. – Aktualnie szukamy sposobu, International Java Masters Competition 2005 i by rozpocząć produkcję w Polsce – wyjaśnia szef został vice mistrzem świata. Cztery lata później, GryfTechnologii. – Prawdopodobnie jednak nie już jako student Szkoły Polsko-Japońskiej, dostał uda się stworzyć linii produkcyjnej bez poważsię do półfinału prestiżowego konkursu Imagine nego zastrzyku kapitału, dlatego też szukamy Cup organizowanego przez Microsoft. – Sukcesy możliwych dotacji. Trzeba zdać sobie sprawę o w konkursach i znalezienie pierwszego klienta jakich kosztach mowa. Średnia cena linii do prona system były dla mnie bodźcem do założenia dukcji układów scalonych to 25 milionów euro. GryfTechnologii. Jednak wraz z otwarciem się Szukamy jakichś rozwiązań przejściowych, być firmy pojawił się dylemat: zadania ze szkoły albo może uda nam się znaleźć coś prostszego, mniej zlecenia od klientów. Zdecydowałem się na to wydajnego i przez to tańszego, ale i tak koszty drugie i studiowanie musiało ustąpić miejsca bi- należy liczyć w milionach. Żeby zrobić coś na poziomie procesora, musimy operować na bardzo znesowi – wyjaśnia. Do tej pory projekty Kwiatkowskiego nie małych wielkościach, na poziomie nano, więc były wspierany przez żadne instytucje. Jego fir- pojawią się oczywiste problemy z narzędziami i ma powstała z prywatnych oszczędności i pie- technologią. Jednak póki co, nie wiadomo jeszcze czy niędzy zarobionych na sprzedaży systemów informatycznych. O wyborze indywidualnej drogi docelowa, seryjna wersja procesora będzie wyzdecydowały przede wszystkim dwie kwestie. glądała tak jak prezentowany aktualnie proZ jednej strony na przeszkodzie w zdobywaniu totyp. Wiele wskazuje na to, że nie, ponieważ funduszy stanęła specyficzna metoda pracy jednordzeniowe urządzenie stoi w sprzeczności GryfTechnologii, z drugiej zaś czas, jaki trzeba z filozofią GryfTechnologii. Według twórcy Warpoświęcić na pozyskanie funduszy lub znalezie- szawy, nawet przy najlepszym systemie trudno jest oprogramować jednordzeniowy procesor nie sponsora. – Nie wierzymy w wyczerpujące specyfikacje tak, by jednocześnie obsługiwał interfejs, urząlub inne sztywne metodologie. Budujemy nasze dzenia blokowe i urządzenia czułe czasowo. Tak rozwiązania metodą prototypową, tworząc kolej- jak z Javą, wszystko ma być w miarę proste i elane wersje produktu, aż do uzyskania najlepszego styczne. W planach jest zatem, by pierwsza wersja efektu. Najlepsze oprogramowanie połączone z elektroniką powstaje poprzez elastyczny proces procesora produkowanego seryjnie składała się iteracyjny, małe zespoły, które znajdują własne, z trzech rdzeni: oddzielny rdzeń do zarządzanajlepsze rozwiązanie problemu. – czytamy na nia i do urządzeń blokowych, drugi rdzeń do obsługi ekranu dotykowego, z oddzielną pamięstronie www.gryftechnologia.com. cią do grafiki, oraz trzeci rdzeń wyposażony w – Nie da się napisać dokumentu na temat oddzielną szynę i przeznaczony dla urządzeń czegoś, czego się do końca nie jest pewnym. czasu rzeczywistego. – To z punktu widzenia saMoże teraz, gdy mamy już produkty, projekty, mej konstrukcji procesora jest dosyć proste, to wyszkolonych ludzi i pierwsze sukcesy, jest właś- jest zrobione w taki sposób, że programista sam ciwy etap, by szukać inwestora lub wsparcia do decyduje czy chce mieć czyszczenie pamięci na realizacji naszych celów. – dodaje Marcin Kwiat- jednym rdzeniu, czy chce mieć bardziej lub mniej kowski. – Zresztą jednostki naukowe dopiero te- złożoną obsługę pewnych komend, i tutaj będzie TEBERIA /03/2012

37


KREATYWNI

Być może będziemy rozglądać się za sposobem nawiązania kontaktów z tym krajem – tłumaczy szef firmy.

Jak powstawała Warszawa miał możliwość wyboru, w zależności od jego poKoncepcja firmy od początku była innowatrzeb – precyzuje twórca procesora. cyjna. Jak twierdzi Kwiatkowski, na rynku dominuje trend, by najpierw stworzyć urządzenie, Największym atutem procesora ma być jego a dopiero potem pisać do niego oprogramowaprzystosowanie do Javy. – Najważniejsze jest to, nie. GryfTechnologia postanowiła jednak poże jest dostępna ogromna ilość oprogramowania stąpić dokładnie odwrotnie. – Braki w wiedzy z open source napisanego w Javie, które można zakresu elektroniki nadrobiłem sam, studiując przystosować do naszego procesora – wyjaśnia powoli w domu podręczniki, internetowy kurs Marcin Kwiatkowski. – Dzięki temu tworzenie z MIT. Kiedy już założyłem firmę, zatrudniłem oprogramowania może być bardzo proste, nie wykształconego elektronika i trzeba pisać wszystkiego od nowa. Programy przy nim wiele się nauczyłem. Java istnieją właściwie w każdej dziedzinie, za- Moja rola ograniczała się jednak równo multimedia jak systemy bankowe, dowol- raczej do narzucenia pewnego ne algorytmy, wszystko to jest już napisane w Ja- pomysłu, że my musimy zrobić vie i jest open source, czyli swobodnie dostępne. sprzęt pod oprogramowanie, a nie sprzęt na który później bęZestawy startowe, w tym momencie dystry- dziemy oprogramowanie robić. buowane przez GryfTechnologię, służą przede To był kluczowy moment – wiewszystkim przetestowaniu urządzenia i spraw- działem jakie są możliwości dzeniu, czy spełnia pokładane w nim nadzieje, sprzętu i oprogramowania, pogdy zastosowane jest do konkretnych potrzeb. trafiłem porozumieć się z elekZestaw startowy jest skrojony na miarę klienta. tronikiem, narzucić inny sposób Po przetestowaniu możliwości procesora, klient myślenia o naszej technologii. może zamówić gotowy moduł ograniczony do Wierzę że systemy informatyczpotrzebnych mu portów, kart, wyświetlaczy, ne połączone z elektroniką to pamięci i innych elementów. Cena takiego osta- przyszłość i że jest na to rynek tecznego modułu nie jest jeszcze znana, w dużej – mówi szef GryfTechnologii. mierze będzie zależała od jego stopnia złożoności oraz ilości zamówionych sztuk. Ceny zestaKto kupi Warszawę? Target wów startowych (które oprócz demonstrowania nie jest na razie jasno określony, a ze względu możliwości procesora, mogą być również stoso- na szerokie możliwości procesora może nigdy wane jako w pełni funkcjonalna platforma dla nie ograniczać się do ściśle zdefiniowanej grupy. oprogramowania Java) wahają się od 1000 do GryfTechnologia na pewno liczy na przedsię4000 zł. Autorzy projektu mają nadzieję, że cena biorstwa produkcyjne, których zarządy chciaostatecznych modułów produkowanych seryjnie łyby mieć urządzenie do zdalnego monitoringu będzie konkurencyjna i skusi programistów do pracy w zakładach. – Nasz system do monitorokorzystania z Warszawy. wania własności, to jest właśnie przykład systeJak na razie oferta skierowana jest do pro- mu informatycznego połączonego z elektroniką gramistów polskich, jednak GryfTechnologia – opowiada o projekcie GT-AMW (Analityczny rozważa również podbój rynków zagranicznych, Monitoring Własności) szef firmy. – Urządzewśród których przede wszystkim znalazłaby się nie jest zbudowane na naszym procesorze, jest Brazylia. – Rynek javowy mocno się tam rozwija, podłączane do linii technologicznej, są tam różco widać między innymi na konkursach takich ne czujniki oraz miernik do mediów. Wszystkie jak Java Masters czy Imagine Cup, gdzie z samej dane są zbierane, zapisywane na karcie na miejBrazylii przyjeżdża kilka ekip. Myślę, że byłby to scu i są wysyłane przez internet lub GSM na dla nas dobry rynek. Nie brakuje tam programi- serwer, a klient ma na bieżąco podgląd jaki jest stów, wystarczy tylko dostarczyć im urządzenia. np. aktualny stan jego urządzeń, jak pracują jego 38

TEBERIA /03/2012


silniki. Oprócz tego ma cały mechanizm analityczny, tzn. może zamówić poszczególne analizy danych urządzeń, albo analizę procesu produkcji pod kątem zużycia energii, pod względem wydajności lub ekonomicznego wykorzystania. Kryteria mogą być dowolne. Chodzi o to, by zarządy zdalnie pracujące czy nadzorujące firmę, miały podgląd tego, co się tam dzieje, by mogły np. monitorować czy wielkość produkcji przekłada się na ilość wyprodukowanego towaru, w zależności od potrzeb.

Jednym z nich jest aplikacja GT Plan, będąca systemem do pisania biznesplanów, planów sprzedażowych, marketingowych, wniosków o dotacje i innych dokumentów. Program ma wspierać przedsiębiorców podczas planowania ich działalności, a wbudowane moduły mają ułatwiać pisanie dokumentów. W firmie powstał też Interface Polyhedral - interfejs służący do obsługi urządzeń elektronicznych, w którym rozwiązania znane z dotykowych ekranów zostały poszerzone o przestrzeń 3D.

Procesor i jego możliwości zostaną zaprezentowane szerszej publiczności jeszcze w pierwszej połowie 2012 roku. Pierwszą okazją do zapoznania się z procesorem zainstalowanym w zakładzie produkcyjnym będzie konferencja organizowana przez GryfTechnologię 16 marca w Piszu. Oprócz prezentacji procesora, zamontowanego w jednym z miejscowych przedsiębiorstw, odbędzie się dyskusja o rozwoju polskich technologii i możliwości, jakie na tym rynku ma Polska i polskie firmy. Konferencja ma być również poświęcona inicjatywie stworzenia Polskiego Centrum Wytwarzania Nowoczesnych Technologii.

Udoskonalenie Warszawy jest jednak największym priorytetem. Kwiatkowski zapewnia, że nie jest to projekt jednosezonowy. – Chcemy by procesor był na tyle sprawy i funkcjonalny, żebyśmy my - programiści z Polski, mogli być dumni z takiego urządzenia. Chciałbym żeby Warszawa była powszechnie używana. Marzy mi się, by Polska stała się liderem, przynajmniej w Europie, w produkowaniu tego rodzaju technologii, które jak na razie muszą być importowane. Zapewniam, że nie spoczniemy na laurach, dokończymy projekt i pokażemy, jak duże ma możliwości, zwłaszcza jego trójrdzeniowa wersja. Korzystając z naszego procesora będzie można zbudować praktycznie dowolne urządzanie, od precyzyjnych narzędzi medycznych do dużych sprzętów.

Drugim wydarzeniem na którym zagości Warszawa będzie dziesiąta edycja JavaCamp. Konferencja ta odbędzie się w Krakowie, prawdopodobnie w czerwcu tego roku. GryfTechnologia chciałaby tam zaprezentować możliwości procesora jak największej ilości programistów i przekonać ich do tworzenia oprogramowania bezpośrednio na Warszawę.

W mediach branżowych nie brakuje głosów krytycznych2 na temat procesora. Wielokrotnie Warszawa tytułowana była również na wyrost „pierwszym polskim procesorem”, gdyż jak słusznie zauważono, procesory powstawały w Polsce już w latach 70 i 803. Na ocenę jego przydatności przyjdzie jednak jeszcze poczekać, gdyż dopiero w roku 2012 programiści i producenci będą testować urządzenie i jak zwykle w przypadku innowacji, realia rynku zweryfikują marzenia inżynierów z GryfTechnologii.

Aktywność GryfTechnologii skupi się na ra- Piotr Pawlik zie na realizacji seryjnej wersji procesora Warszawa. Kwiatkowski nie wyklucza jednak, że w przyszłości firma pójdzie w kierunku urządzeń dla energetyki domowej. I choć Warszawa ma pozostać flagowym produktem firmy, w ramach działalności GryfTechnologii powstają również inne innowacyjne produkty. Por. np. tekst Robert Magdziaka i Piotr Zbysińskiego z portalu http://elektronikab2b.pl („Polski procesor „Warszawa”– hit czy kit?, 9.XII.2011) 3 Również obecnie istnieją w Polsce firmy zajmujące się produkcją procesorów, np. Digital Core Design czy Evatronix 2

TEBERIA /03/2012

39


Prof. Krzysztof Wojciechowski z Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH wraz z zespołem pracuje nad generatorem termoelektrycznym, który ma przekształcać ciepło spalin silników samochodowych w energię elektryczną. Technologia ta pozwoli także zmniejszyć negatywne oddziaływanie spalin na środowisko.

Energia z rury wydechowej Kiedy w 1952 r. w Londynie podczas 4dniowej mgły toksycznej (tzw. smog londyński) zmarło z powodu zatrucia 4 tys. osób, a wiele tysięcy poważnie zachorowało to był sygnał, iż zanieczyszczenia pochodzące z motoryzacji są bardzo niebezpieczne.

ki Krakowskiej, w krajach OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, skupiająca wysoko rozwinięte kraje) pojazdy samochodowe są największym źródłem skażenia środowiska, obciążając go ponad 15 tysiącami związków chemicznych. Środki transportu drogowego są odpowieChoć od tego czasu technologie motoryza- dzialne za następujący procent ogólnej emisji cyjne przeszły rewolucyjne zmiany, problem spa- szkodliwych substancji: 63% tlenków azotu, 50% lin samochodowych wciąż jest bardzo poważny. substancji chemicznych pochodzenia organiczWedług dr. Tadeusza Kopty z Politechni- nego, 80% tlenku węgla, 10-25% pyłów zawie40

TEBERIA /03/2012


szonych w powietrzu, 6,5% dwutlenku siarki. Degradacji ulega nie tylko środowisko, ale i cierpią na tym i ludzie, ich zdrowie. Spaliny silnikowe zawierają bowiem wiele substancji określanych jako kancerogenne, czyli powodujących przy długotrwałym narażeniu rozwój komórek rakowych. Najgroźniejsze z nich to benzen, pyły i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. W mieście łączne stężenie kancerogenów w powietrzu jest przeciętnie pięć razy wyższe niż poza miastem. Spaliny samochodowe odpowiadają za ok. 60-70% łącznego ryzyka raka z powodu rakotwórczych zanieczyszczeń powietrza. Największy udział mają pyły (58% łącznego ryzyka), benzen (7,5%), i WWA (1,9-8,6%). Według badań branży ubezpieczeniowej przeprowadzonych w Hamburgu, u mieszkańców ulic o ruchu powyżej 30 tys. pojazdów dziennie choroby nowotworowe występują o 34% częściej niż przeciętnie. Dla niektórych schorzeń, takich jak rak jelita cienkiego, czy jelita grubego, ryzyko jest aż o 68% wyższe. A to nie koniec problemów. Szacuje się, że wraz ze spalinami samochodowymi wydzielana jest w Ameryce Północnej trzecia część całkowitej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Nieco niższe, ale równie niebezpiecznie wyglądają podobne statystki w Unii Europejskiej, co dla Komisji Europejskiej, która stara się grać pierwsze skrzypce w walce z globalnym ociepleniem było sygnałem, że należy przykręcić śrubę producentom samochodów. Mimo licznych oporów ze strony koncernów samochodowych, dla których wyższe normy środowiskowe oznaczają wyższe wydatki, Komisja wprowadziła przepisy, nakazujące, by od 2012 r. wszystkie sprzedawane w Unii Europejskiej samochody mogły emitować co najwyżej 120 g dwutlenku węgla na każdy przejechany kilometr.

SPIN-OFF

Dotychczas, jeden z najbardziej przyjaznych dla środowiska samochodów (nie licząc pojazdów elektrycznych i hybrydowych), czyli maleńki Smart, w wersji benzynowej emitował średnio 114 g/km dwutlenku węgla. Skala obostrzeń jest więc niebanalna, zważywszy też na to, iż dotąd sprzedawane w Europie auta emitowały średnio około 160 g CO2 na kilometr. W Polsce średnia wynosiła 155 g/km. Nowy limit emisji ma być jednak tylko uśrednioną wartością dla całej floty samochodów. Rozwiązaniem wspomnianych problemów, choćby częściowym, zajmuje się nauka. Być może duży udział w tym przypadnie naukowcom AGH. Prof. Krzysztof Wojciechowski prezentuje nam k i l k u ce n t y metrowy element ze stopu metali, który wywołał sporo zainteresowania w motoryzacyjnym świecie. Naukowcy z AGH otrzymali nawet wsparcie jednego z liczących się w świecie producentów samochodowych. Jakiego? Tego prof. Wojciechowski nie może tego ujawnić. Prace zespołu pod kierunkiem prof. Krzysztofa Wojciechowskiego bazują na wykorzystaniu zjawiska, które odkrył w XIX wieku niemiecki fizyk Tomasz Seebeck. Wykonał on wtedy swoje słynne doświadczenie polegające na połączeniu ze sobą dwóch elementów wykonanych z różnych metali w obwód elektryczny. Ogrzewanie jednego ze złączy przy jednoczesnym chłodzeniu drugiego złącza spowodowało powstanie niewielkiego napięcia i przepływ prądu elektrycznego. W Laboratorium Badań Termoelektrycznych WIMiC AGH powstał prototyp urządzenia do konwersji energii cieplnej na energię elektryczną TEBERIA /03/2012

41


zawierający moduły termoelektryczne podobne niezawodne. W dodatku charakteryzują się niedo tych montowanych w sondach kosmicznych. wielkimi gabarytami i małą wagą. - Wytworzenie materiałów, które będą mogły być zastosowane w generatorach termoelektrycznych nie jest proste. Z jednej strony muszą one wykazywać właściwości półprzewodników, z drugiej zaś przewodzić elektryczność tak dobrze jak metale. Nie dość tego powinny być materiałami izolacyjnymi jeśli chodzi o przewodzenie ciepła tak jak np. szkło czy tworzywa sztuczne. Dodatkowym zagadnieniem jest zapewnienie dużej trwałości w warunkach pracy jakie panują w układzie wydechowym silnika. Pogodzenie tych wszystkich właściwości w jednym materiale jest fascynującym zadaniem, a jednoTo jednak nie sam generator stanowi przed- cześnie dużym wyzwaniem dla inżynierii matemiot zainteresowania świata motoryzacyjnego riałowej - tłumaczy prof. Krzysztof Wojciechow(jego konstrukcja jest stosunkowo prosta), tyl- ski. ko wspomniane moduły termoelektryczne. EleWyniki prac są bardzo obiecujące, gdyż zementy do konwersji energii cieplnej mają zwykle kształt płytek i wykonane są ze specjalnych pół- spół prof. Wojciewskiego może pochwalić się przewodnikowych materiałów termoelektrycz- opracowaniem materiałów znacznie lepszych od nych. Wystarczy je jedynie ogrzać, aby powstała tych które posiadają materiały komercyjnie doużyteczna energia elektryczna. Zaletą modułów stępne. Nowe elementy termoelektryczne złożotermoelektrycznych jest brak jakichkolwiek czę- ne są z kilku odpowiednio dobranych składników ści ruchomych. Dlatego są niezwykle trwałe i (w ich skład wchodzą m.in. rzadkie pierwiastki, Generator termoelektryczny, po zainstalowaniu w układzie wydechowym samochodu, ma zamieniać odpadowe ciepło spalin na prąd elektryczny. Przeciętny samochód o mocy mechanicznej 100 kW wytwarza 150 kW ciepła, które nie jest w żaden sposób wykorzystywane. Ciepło najzwyczajniej ucieka razem ze spalinami. Pomyśleć, że wielkość ta odpowiada potrzebom cieplnym aż sześciu domów. Urządzenie to docelowo mogłoby wspomagać lub nawet zastąpić alternator samochodowy.

42

TEBERIA /03/2012


takie jak kobalt, antymon, tellur). Charakteryzują się one między innymi, przy tych samych co powszechnie dostępne elementy rozmiarach, dwukrotnie lepszą sprawnością i prawie pięciokrotnie wyższą ilością energii, którą mogą wytworzyć. - Pracujemy także nad zastosowaniem tańszych materiałów, które będą równie efektywnymi termoelektrykami , a jednocześnie będą dużo tańsze, tak by można było je zastosować w samochodach na skalę masową. Generator termoelektryczny nie może być bowiem droższy niż alternator samochodowy. Problemem nie jest wyłącznie zastosowanie określonych pierwiastków, materiałów, ale także wyważenie pomiędzy nimi odpowiednich proporcji przy ich łączeniu. Cenna jest zwłaszcza wiedza na temat tego w jaki sposób połączyć materiały w całość, czyli jednym słowem – przepis. Prototyp generatora opracowany na AGH (już trzeci z kolei) jest dla krakowskich naukowców cennym źródłem informacji, służącym analizą zagadnienia odzysku ciepła odpadowego z układów wydechowych silników spalinowych. Powstał on we współpracy z polską firmą (dane jej także nie są ujawniane), która skonstruowała urządzenie przy zastosowaniu dostępnych komercyjnie materiałów.

SPIN-OFF

Wyeliminowanie z samochodu alternatora pozwoli także zaoszczędzić 5-10 proc. paliwa, wiadomo bowiem, że alternator nie wytwarza prądu z powietrza, potrzebuje do tego paliwa, im bardziej jest obciążony (światła, klimatyzacja, sprzęt audio, gps itd.) tym większe następuje zużycie paliwa.

Gra więc toczy się nie tylko o czystsze powietrze, ale także o oszczędności w portfelach kierowców. Zastosowaniem tego typu rozwiązań w motoryzacji jest dziś kwestią czasu. Jednak potencjalny obszar działania może być znacznie szerszy, choćby w energetyce, skoro bowiem spaliny samochodowe mogą być wykorzystane do produkcji energii elektrycznej dlaczego tego samego nie zrobić ze spalinami, jakie uwalniają się z kominów w domach czy nawet przemysłowych. Jednocześnie rozwiązanie to może być użyte do konwersji energii słonecznej, czy geotermalnej. Obecnie naukowcy z Krakowa finalizują rozmowy w sprawie utworzenia konsorcjum z firmą, która chciałaby się zająć produkcją tego rodzaju generatorów. Przez następne dwa lata będą trwały prace nad prototypami urządzeń nadająBadania z jego użyciem zostały przepro- cych się do sprzedaży. wadzone w Instytucie Silników Spalinowych i Transportu Politechniki Poznańskiej. Prowadzo- Jakub Michalski ne były zarówno na różnego typu silnikach zainW artykule wykorzystano fragmenty publikastalowanych na hamowni silnikowej jak i w realnych warunkach na ciągniku rolniczym. Wyniki cji „Zanieczyszczenia powietrza emitowane przez przeprowadzonych eksperymentów potwierdza- transport drogowy” Bartosz Suchecki, Koalicja Lanją, że silnik ciągnika o mocy ok. 240 kW wydziela ckorońska na rzecz Zrównoważonego Transportu przez rurę wydechową spaliny w których zawar- oraz publikacje AGH. te jest od 200 do 250 kW ciepła. - Nasz prototypowy generator podczas tych badań uzyskał maksymalną moc ok. 200W. Jest to wystarczająco dużo by zasilić np. oświetlenie pojazdu i niektóre urządzenia elektroniczne – przekonuje prof. Wojciechowski. – Aby takie urządzenie mogło zastąpić alternator, jego moc powinna być 4-5 -krotnie wyższa. Szacujemy, że zastosowanie naszych kompozytowych materiałów termoelektrycznych powinno pozwolić nam na zwiększenie mocy do ok. 1000 W i dwukrotne podniesienie sprawności urządzenia, co w pełni zaspokoiłoby potrzeby pojazdów drogowych. TEBERIA /03/2012

43


Rozpoczynamy cykl publikacji, które pozwolą przybliżyć znaczenie nowoczesnych technologii w polskim górnictwie rud miedzi, pozwolą nakreślić obraz inteligentnej kopalni przyszłości.

KGHM: Inteligenta kopalnia Podziemna telefonia komórkowa System podziemnej łączności radiowej, jaki się bezpośrednio do domu. od kilku lat funkcjonuje w kopalniach KGHM W wyrobiskach górniczych pod ziemią, Polska Miedź to swoisty system telefonii komór- gdzie zawodzą tradycyjne metody łączności rakowej, unikatowy na skalę światową. diowej (gdzie ograniczona jest wolna propagacja fal radiowych) komunikacja wymagała zuObok nowoczesnych maszyn, które chro- pełnie innych rozwiązań. Nowoczesny system nią górników przed skutkami zawałów, systemu podziemnej łączności radiowej w kopalniach monitoringu zagrożeń i najlepszego w świato- miedzi został oparty na technologii przewodów wym górnictwie zastępu ratowników, sięgnięto promieniujących i radiotelefonicznym systemie w KGHM po raz pierwszy w Polsce, i w świecie, trankingowym. Podstawą systemu DOTRA jest trankingowa stacja czołowa - spełniająca funkcje wielokanałowej stacji retransmisyjnej, składająca się ze sterownika, którego zadaniem jest administrowanie łącznością w systemie, ewidencjonowanie radiotelefonów i nadawanie im odpowiednich uprawnień oraz realizowanie połączeń, zespołu nadawczo-odbiorczego, pełniącego rolę retransmitera przy połączeniach radiotelefonicznych, demodulatora wideo, do odbierania i przetwarzania sygnałów wideo, interfejsu telefonicznego, pełniącego rolę elementu umożliwiającego połączenie systemu z kopalnianą centralą telefoniczną oraz modułu zasilacza, dostarczającego napięcie robocze wszystkim elementom stacji. Drugi element systemu to anteny, których zadaniem jest rozsyłanie sygnału w chodnikach kopalń, tunelach, a trzeci - radiotelefony, umożdo systemu dołowego łączności radiowej. System liwiające bezprzewodową komunikację głosową, umożliwia komunikację pomiędzy radiotelefo- a także przesyłanie wiadomości tekstowych. nami noszonymi, przewoźnymi oraz bazowymi. Możliwa jest również opcja podłączenia systemu System może być budowany w układzie: prodo central telefonicznych, co umożliwia komuni- stym, złożonym i wielokrotnie złożonym. kację pomiędzy radiotelefonami a klasycznymi Ma to istotne znaczenie dla wykorzystania telefonami. Ba, górnik może z dołu dodzwonić go w realiach Polskiej Miedzi. W układzie rozga44

TEBERIA /03/2012


łęzionym system zapewnia bowiem łączność w chodnikach bocznych, co pozwala na pokrycie zasięgiem chodników odchodzących w boki na większe odległości. Z kolei układ wielokrotnie rozgałęziony umożliwia rozsyłanie sygnału na większym oddziale kopalni. - Fajna sprawa. Przepływ informacji jest błyskawiczny. Oczywiście, gdy telefon znajduje się w zasięgu - mówi Roman Goch, operator maszyny górniczej. - Gdy się coś dzieje, nie trzeba biec do telefonu, jak kiedyś, tylko można natychmiast przekazać informację. To bardzo zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Operatorzy maszyn i sztygarzy mają przy sobie bezprzewodowe aparaty, którymi mogą się połączyć z dyspozytorem na powierzchni i z innymi górnikami pod ziemią. Różnica polega na tym, że radiotelefon może pracować w grupie - mówi Jerzy Gołos, kierownik działu łączności w ZG Lubin. Cała grupa w rejonie np. G5 ustawia ten sam kanał i gdy ktoś coś mówi, słyszą wszyscy. Mobilne aparaty działają w zasięgu sieci, czyli tam, gdzie znajdują się kable tzw. cieknące, które działają jak antena promieniują polem magnetycznym. W kopalni Lubin ciągnie się prawie 100 km takich kabli. - Są one położone w miejscach newralgicznych, czyli na drogach ucieczkowych, na trasach jazdy maszyn i w oddziałach eksploatacyjnych - dodaje Jerzy Gołos. System niejednokrotnie uratował komuś zdrowie, a może nawet życie. Teraz każdy sztygar zabierający ze sobą telefon, zgłasza dyspozytorowi jakie urządzenie zabrał. - Dyspozytor zapisuje to w raporcie. Przygotowuje to go na sytuację zagrożenia. Jeśli potrzebny mu będzie szybki kontakt z konkretnym sztygarem, to wybierze trzycyfrowy numer i już ma tę osobę na telefonie. Główna zaleta tego systemu to poprawa organizacji pracy i szybkość przekazywania informacji - dodaje kierownik. Kopalnia Lubin, jako pierwsza, została w ca-

PREZENTACJE

łości objęta systemem radiowej łączności. W pozostałych kopalniach Polskiej Miedzi (ZG Rudna i ZG Polkowice) system pokrywa zaledwie połowę powierzchni zakładu, ale i tam ma się to wkrótce zmienić. Obecnie trwają dodatkowo prace nad połączeniem systemu komunikacyjnego z alarmowym. KGHM mają plan, by każdy górnik miał w lampce czip - Teraz zawsze wiemy, w którym re-

jonie powinni być ludzie, ale nie wiemy, czy faktycznie są i gdzie dokładnie. Jeśli na głównych drogach w newralgicznych miejscach zamontujemy bramki, takie jak w hipermarketach, będą one łapać sygnał i będziemy wiedzieć, że jakaś konkretna osoba weszła w dany rejon. To bardzo ważne - mówi nadsztygar Janusz Napiórkowski. System pozwoli maszynom górniczym wyłapywać sygnały z czipów. Jeśli jakiś górnik znajdzie się zbyt blisko urządzenia, ono się zatrzyma lub wyłączy. Przewiduje się, że kierunkiem dalszego rozwoju systemu DOTRA będzie coraz bardziej zaawansowana automatyka, która pozwoli nie tylko na zdalny monitoring stanu pracy mobilnych maszyn, ale umożliwi również ich zdalne sterowanie. Jac

TEBERIA /03/2012

45


Teberia 13  

teberia24 main topic: polish inventors

Teberia 13  

teberia24 main topic: polish inventors

Profile for teberia24
Advertisement