Page 1

Obcy pod Krakowem...

Grafen - lepsza połowa węgla

Totalny rozkład jazdy

NUMER 8 (19) GRUDZIEŃ 2012

NAUKA / TECHNOLOGIE / GOSPODARKA / CZŁOWIEK

Inteligentna kopalnia przyszłości wtechnologicznego kierunku przełomu


Spis treści: 4 6 8 10 12 16 24 32 38 40 42 EDYTORIAL

Kreatywne górnictwo NA CZASIE

BRUSSELS INNOVA 2012 NA CZASIE

Walki robotów NA CZASIE

Inteligentna zielona fala NAUKOWO

Co do jednego mikrometra SPOJRZENIA

Totalny rozkład jazdy, czy kolej na kolej….? TECHNOLOGIE

Lepsza połowa węgla BIZNESOWO

Obcy pod Krakowem, czyli Alvernia Studios

* Skąd ta nazwa –

…Otóż gdy pojawił się gotowy projekt witryny – portalu niestety nie było nazwy. Sugestie i nazwy sugerujące jednoznaczny związek ze Szkołą Eksploatacji Podziemnej typu novasep zostały odrzucone i w pierwszej chwili sięgnąłem do czasów starożytnych, a więc bóstw ziemi, podziemi i tak pojawiła się nazwa Geberia, bo bóg ziemi w starożytnym Egipcie to Geb. Pierwsza myśl to Geberia, ale pamiętałem o zaleceniach Ala i Laury Ries, autorów znakomitej książeczki „Triumf i klęska dot.comów”, którzy piszą w niej, że w dobie Internetu nazwa strony internetowej to sprawa życia i śmierci strony. I dalej piszą „nie mamy żadnych wątpliwości, co do tego, że oryginalna i niepowtarzalna nazwa przysłuży się witrynie znacznie lepiej niż jakieś ogólnikowe hasło”. Po kilku dniach zacząłem przeglądać wspaniała książkę Paula Johnsona „Cywilizacja starożytnego Egiptu”, gdzie spotkałem wiele informacji o starożytnych Tebach (obecnie Karnak i Luksor) jako jednej z największych koncentracji zabytków w Egipcie, a być może na świecie. Skoro w naszym portalu ma być skoncentrowana tak duża ilośćwiedzy i to nie tylko górniczej, to czemu nie teberia. Jerzy Kicki Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej Portal teberia.pl został utworzony pod koniec 2003 roku przez grupę entuzjastów skupionych wokół Szkoły Eksploatacji Pod-ziemnej jako portal tematyczny traktujący o szeroko rozumianej branży surowców mineralnych w kraju i za granicą. Magazyn ,,te-beria” nawiązuje do tradycji i popularności portalu internetowego teberia.pl, portalu, który będzie zmieniał swoje oblicze i stawał się portalem wiedzy nie tylko górniczej, ale wiedzy o otaczającym nas świecie.

Wydawca:

Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie

Jerzy KICKI

Prezes Fundacji dla AGH

Artur DYCZKO

Dyrektor działu wydawniczo-kongresowego Fundacji dla AGH Dyrektor Zarządzający Projektu Teberia

Jacek SROKOWSKI Redaktor naczelny

jsrokowski@teberia.pl

NACZASIE

Forum dyskusyjne „30 lat LW Bogdanka SA. Historia i przyszłość” NACZASIE

W poszukiwaniu efektywności NACZASIE

Blisko przełomu technologicznego

Biuro reklamy:

Małgorzata BOKSA reklama@teberia.pl

Studio graficzne:

Tomasz CHAMIGA tchamiga@teberia.pl

Adres redakcji:

Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, pawilon C1 p. 322 Aal. Mickiewicza 30, 30-059 Krakówtel. (012) 617 - 46 - 04, fax. (012) 617 - 46 - 05, e-mail: redakcja@teberia.pl, www.teberia.pl” www.teberia.pl f-agh@agh.edu.pl, www.fundacja.agh.edu.pl NIP: 677-228-96-47, REGON: 120471040, KRS: 0000280790

Konto Fundacji:

Bank PEKAO SA, ul. Kazimierza Wielkiego 75, 30-474 Kraków, nr rachunku: 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 SWIFT: PKO PPLPWIBAN; PL 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. © Copyright Fundacja dla AGH Wszelkie prawa zastrzeżone.Żaden fragment niniejszego wydania nie może być wykorzystywany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.


E D Y T OR I A L >>

Kreatywne górnictwo 4 grudnia brać górnicza w Polsce świętowała Barbórkę. Postanowiliśmy zatem w najnowszym numerze skierować uwagę na tą właśnie branżę, choć nasi stali Czytelnicy wiedzą doskonale, że regularnie piszemy o technologiach i innowacjach górniczych, szczególnie w KGHM i Bogdance, najbardziej nowoczesnej firmie górniczej w Polsce… i w świecie. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem reindustrializacji gospodarki, ale oczywiście opartej na zasadach maksymalnego wykorzystania surowców, nowoczesnej infrastrukturze. Świat wydaje się na powrót zrozumiał, że przemysł jest fundamentem rozwoju gospodarki. Przemysł jest potrzebny, by mógł rozwijać się sektor B+R. W Polsce rolę fundamentu gospodarczego może stanowić przemysł surowcowy – m.in. górnictwo węglowe i miedziowe, a w przyszłości – kto wie – górnictwo gazowe. Oczywiście rola górnictwa w gospodarce się zmienia, nie odgrywa ono już dziś tak znaczącej roli jak 2030 lat temu. W produkcji polskiego PKB już kilka lat temu górnictwo wyprzedziła gospodarka internetowa. Nie zmienia to jednak faktu, iż górnictwo wbrew różnym głosom jest rozwojową dziedziną gospodarki, w dużej mierze nastawioną na innowacje. Raport Innowacyjność 2010 przygotowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (ostatni tego rodzaju dokument pokazuje jasno), że najwyższy odsetek (4 proc.) innowacyjnych rozwiązań pochodzących z polskiej nauki zastosowano w zeszłym roku nie gdzieindziej tylko w górnictwie. W innych dziedzinach przemysłu odsetek ten to zaledwie 1 proc. Wśród przedsiębiorstw dużych wartość sprzedaży wyrobów nowych lub zmodernizowanych na jedną firmę była zdecydowanie wyższa w górnictwie i przetwórstwie przemysłowym (163,6 mln zł oraz 128 mln zł) niż w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz i wodę (51,3 mln zł). Przedsiębiorstwa z sekcji górnictwo współpracowały głównie z dostawcami – 52 proc. i szkołami wyższymi – 35 proc. oraz w nieco mniejszym stopniu klientami, firmami konsultingowymi oraz instytutami badawczymi – 20–23 proc. wskazań dla każdej z tych grup. 4

Teberia 08/2012

Branża górnicza zrozumiała już, iż wymogiem przyszłości jest zastąpienie górników, w ich najbardziej niebezpiecznych i męczących pracach w kopalniach odkrywkowych i podziemnych, maszynami o sztucznej inteligencji. Powinny to być maszyny górnicze słyszące, widzące i odczuwające, a więc samokierujące i samosterujące, z minimalną interwencją człowieka. Pierwsze bezobsługowe ściany wydobywcze mają zacząć działać w polskich kopalniach już za kilka lat, na razie podejmowane są pierwsze próby. Skłamałbym jednak pisząc, że świadomość tych wyzwań jest powszechna w branży górniczej. Są jednak miejsca, gdzie stawia się na ludzi kreatywnych, nie bojących się wyzwań technologicznych, a co za tym idzie organizacyjnych. Do nich bezwątpienia zaliczają się wspomniane firmy KGHM i LW Bogdanka. Ktoś powie, że ich swoisty odskok cywilizacyjny, jaki tam nastąpił jest konsekwencją ich zasobności. Czy jednak ktoś kto stawia takie tezy jest w stanie odpowiedzieć co jest źródłem ich zasobności. Świetnym przykładem jest Bogdanka, kopalnia, która 30 lat temu była pierwsza w kolejce do likwidacji z uwagi na problemy z efektywnym wydobyciem węgla. Dziś jest najlepszą w Polsce kopalnią węgla kamiennego, jedną z najnowocześniejszych w świecie. Jest taka, gdyż miała szczęście do ludzi, którzy nią zarządzali, którzy nią nadal zarządzają. Szybka ocena ryzyka, umiejętność podejmowania decyzji, tworzenie proinnowacyjnej atmosfery, nieustanność kształcenia – to elementy, które tak naprawdę decydują o jej przewadze konkurencyjnej.

Jacek Srokowski c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas


4 6 7 11 12 14 23 24 32 40 45 46 48 50

EDYTORIAL

Gaudeamus igitur w minorowych nastrojach NA CZASIE

Polska z kosmiczną kasą NA CZASIE

Na Marsa w poszukiwaniu życia NA CZASIE

News

NAUKOWO

Aplikacją w przestępcę SPOJRZENIA

Wrzesień 2.0 – witaj cyfrowa szkoło! NA CZASIE

Zrównoważona… szkoła TRENDY

Smart City po polsku KREATYWNI

TED idzie w świat NAUKOWO

Kwaśny papier, światło, mikroustroje, czyli to co zabija... kulturę TECHNOLOGIE

Innowacja z garażu PREZENTACJE

Sigma

PREZENTACJE

KGHM

PREZENTACJE

Bogdanka Teberia 08/2012

5


N A C Z A S IE >>

BRUSSELS INNOVA 2012 Polacy z workiem medali

Wynalazcy z Polski zdobyli Główną Nagrodę Jury oraz 112 medali podczas 61. Światowych Targów „BRUSSELS INNOVA 2012”. Do Polaków trafiło 16 z 21 przyznanych przez jury złotych medali z wyróżnieniem. Do polskich innowatorów trafiła Główna Nagroda Jury, 16 medali złotych ze specjalnym wyróżnieniem (w tym 2 w kategorii „Młody wynalazca”), 45 medali złotych (w tym 1 w kategorii „Młody Wynalazca”), 43 medale srebrne oraz 8 medali brązowych. Ponadto wynalazcy z Polski otrzymali 17 nagród specjalnych, przyznawanych w czasie wystawy przez różne instytucje. 61. Światowe Targi „BRUSSELS INNOVA 2012” poświęcone transferowi technologii i wdrażaniu postępu technicznego zakończyły się 17 listopada. Prezentowane polskie rozwiązania zostały zgłoszone do konkursu EUREKA targów INNOVA, w ramach którego zostały ocenione przez grono ponad 80 ekspertów. Główną nagrodę Jury Brussels Innova zdobył projekt „Nowe peptydomimetyki redukujące efekty niepożądanego działania doustnie podawanej morfiny” opracowany w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie. Jak w opisie swojego rozwiązania wyjaśniają badacze, leki opioidowe są nieraz jedyną drogą do skutecznej redukcji bólu. Niestety, ich stosowanie powoduje zaparcia. Skutki uboczne mogą być tak uciążliwe, że lekarze, jak i pacjenci często z tego powodu rezygnują z leku, decydując się tylko na częściową redukcję bólu. Tymczasem naukowcy z IMDiK PAN przebadali związek między aktywnością biologiczną oraz strukturą naturalnych peptydów opioidowych. 6

Teberia 08/2012


Dzięki temu udało się opracować tzw. peptydomimetyki, które przeciwdziałają negatywnemu wpływowi stosowania opioidów na przewód pokarmowy. Jednocześnie środki te nie redukują przeciwbólowego działania opioidów, ponieważ nie przedostają się przez barierę jelit, a więc nie wnikają do krwi czy układu nerwowego.

Takie środki mogłyby być stosowane dodatkowo w doustnej terapii z użyciem środków przeciwbólowymi. Twórcami rozwiązania są prof. Andrzej Lipkowski, Anna Leśniak oraz Krzysztof Różycki. Złoto z wyróżnieniem oraz Nagrodę Polskiego Premiera i Ministra Gospodarki Waldemara Pawlaka otrzymały dwa zespoły: z Instytutu Metali Nieżelaznych za Unikatowy w skali europejskiej sposób odzysku wolframu i miedzi z określonych stopów oraz zespół z Politechniki Poznańskiej, Instytutu Technologii Materiałów i Laboratorium Tomografii EPR za sposób lokalizacji zmian nowotworowych i miażdżycowych metodą obrazowania EPRI. Konstrukcja wynalazku pozwala w czasie kilku sekund wykonać obrazowanie 3D tak rozkładu stężenia rodników jak również stężenia tlenu, istotnego parametru w wykrywaniu jak i leczeniu nowotworów. Złoty medal z wyróżnieniem oraz nagrodę Międzynarodowej Organizacji Własności Intelektualnej OMPI za najlepszy wynalazek otrzymał Grzegorz Wcisło z Małopolskiego Centrum „Bioenergia” za Bio-Hydrogen - urządzenie do produkcji energii elektrycznej z paliw i biopaliw, dedykowane do

produkcji energii elektrycznej do zasilania indywidualnych domów, firm, domków kempingowych, jachtów, itp. Wśród innych złotych medali z wyróżnieniem znalazły się też m.in. rozwiązanie Instytutu Badawczego Dróg i Mostów - Aktywna Inteligentna Bariera Drogowa i Mostowa – AIBDiM, Przemysłowego Instytutu Motoryzacji - urządzenie, które zwiększa bezpieczeństwo dzieci podczas wypadków. Z kolei Akademia Górniczo Hutnicza otrzymała złoto z wyróżnieniem za bezstykowe baterie (http://naukawpolsce.pap. pl/aktualnosci/news,392950,baterie-bez-stykowpomoga-gornikom-i-nurkom.html ), a wynalazcy z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie za wynalazek zapewniający kompleksową ochronę informacji przesyłanych radiostacjami. Jury przyznało również Polakom dwa medale złote z wyróżnieniem w kategorii Młody Wynalazca za: Elektroniczny System Komunikacji Osób Niepełnosprawnych z Otoczeniem - opracowany przez uczniów Zespołu Szkół Nr 6 w Jastrzębiu Zdroju. Drugą nagrodę otrzymali uczniowie z Zespołu Szkół z Połańca za „SAFE STEP” - bezpieczną laskę dla niewidomych. Wynalazek ten był prezentowany na targach w Brukseli jako nagroda za uzyskanie pierwszego miejsca w siódmej edycji Ogólnopolskiego Konkursu Młody Wynalazca 2012. Targi zgromadziły innowatorów z 22 krajów świata (o osiem więcej niż w 2011) m.in. z Albanii, Arabii Saudyjskiej, Belgii, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Chorwacji, Francji, Gruzji, Hiszpanii, Iranu, Kuwejtu, Mołdawii, Polski, Rosji, Rumunii, Serbii, Szwajcarii, Tajwanu, Turcji, Wenezueli, Węgier, Włoch. Od 1994 roku udział w targach polskich wynalazków jednostek sfery nauki jest dofinansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

źródło: PAP - Nauka w Polsce c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012

7


N A C Z A S IE >>

Zdjęcia: Michał Zieliński - KN Integra

Walki robotów 10 listopada w Akademii Górniczo-Hutniczej odbyła się trzecia edycja Festiwalu Robotyki ROBOCOMP. Głównym punktem imprezy organizowanej przez Koło Naukowe Integra AGH, były zawody robotów, wzorowane na podobnych inicjatywach organizowanych w ośrodkach akademickich całej Europy. Zawody te odbyły się w kilku kategoriach, jak np. sumo, mini sumo oraz Linefollower. Oprócz zawodów, podczas festiwalu odbyły się pokazy profesjonalnych robotów oraz prezentacje kilkunastu firm i organizacji związanych z robotyką, elektroniką i automatyką. Jacek Srokowski c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

8

Teberia 08/2012


Teberia 08/2012

9


N A C Z A S IE >>

Inteligentna zielona fala W Szczecinie ruszył - wart 7 mln zł - System Zarządzania Ruchem, który ma pomóc kierowcom w poruszaniu się po mieście. Problem w tym, że kierowcy mają wątpliwości czy tak aby na pewno jest. O ile mieszkańcy Szczecina, są w stanie, choć z trudem, doszukać się alternatywnych dróg, o tyle przyjezdni nie mają pojęcia o co chodzi. Na zamontowanych w kilku newralgicznych punktach Szczecina ogromnych tablicach o wymiarach 5×6 metrów, zamiast krótkiej, schematycznej ale jednocześnie rzeczowej informacji na temat czasu 10

Teberia 08/2012

przejazdu i płynności ruchu na głównych drogach dojazdowych, wyświetla się… ogromna mapa Szczecina z drogami, rzekami, jeziorami i innymi szczegółami. Na pierwszy rzut oka sprawia to wrażenie wielkiej plątaniny kolorowych linii i plam, wśród których trudno w czasie maksymalnie kilku sekund zorientować się na mapie i doszukać się informacji o najkrótszej możliwości dojazdu i sytuacji na drodze. System jest zarządzany z centrum dowodzenia, które powstało w urzędzie miejskim w Szczecinie. Docelowo w ramach systemu powstanie sieć ulicz-


nych kamer, tablice z informacjami dla kierowców i internetowy portal dla użytkowników dróg. Dzięki zastosowaniu kamer identyfikujących numery rejestracyjne aut system oszacuje czas dojazdu do różnych punktów. Na tablicach wyświetlane będą ponadto warunki pogodowe i drogowe (np. oblodzenie jezdni), zalecana prędkość przejazdu, wykresy tras alternatywnych. Szczecin jest jednym z wielu miast w Polsce, które wdrażają inteligentne systemy zarządzania ruchem. Największy tego rodzaju projekt jest obecnie przygotowywany w Trójmieście. System Tristar ma być gotowy do końca 2013 r. Koszt inwestycji to ok. 170 mln zł, z czego większość sfinansuje UE. Zintegrowany system zarządzania ruchem Tristar będzie działał na głównych ciągach komunikacyjnych Trójmiasta, od Traktu św. Wojciecha w Gdańsku do granicy Gdyni i Rumi. System obejmie 141 istniejących sygnalizacji świetlnych, w tym 67 w Gdańsku. Celem projektu jest usprawnienie ruchu pojazdów indywidualnych i transportu publicznego w Trójmieście. Tristar pozwoli na sterowanie ruchem dzięki wykorzystaniu kilku tysięcy czujników (m.in. rejestratorów, kamer i tablic). Na jego potrzeby położone ma być ok. 115 km światłowodów.

lizacją świetlną i regulować ruch pojazdów komunikacji miejskiej. Nad wszystkim będą czuwały dwa centra dowodzenia - w Gdańsku i Gdyni oraz mały terminal w Sopocie, skąd do głównego komputera będą trafiały dane o np. kończącym się meczu lub koncercie. Tristar ma generować „inteligentną zieloną falę”. W godzinach szczytu ma ona zakładać poruszanie się samochodów ze średnią prędkością np. 30 km/ godz., poza szczytem - z prędkością większą. Zakłada się, że po wdrożeniu zintegrowanego systemu przepustowość ulic Trójmiasta może zwiększyć się o ok. 20 proc. Będzie to efekt m.in. lepszego ustawienia świateł na skrzyżowaniach oraz informowania na bieżąco kierowców o nagłych zdarzeniach na ulicach. Tristar opracowali naukowcy z Politechniki Gdańskiej. jm

c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

W Trójmieście zostanie zamontowanych też 14 drogowych stacji meteorologicznych, których zadaniem będzie dostarczanie m.in. służbom drogowym informacji np. o gołoledzi. W ramach systemu ma funkcjonować 26 tablic drogowych, na których będą się wyświetlały informacje m.in. czy jechać np. do Sopotu lub Gdyni głównym ciągiem przez miasto albo wybrać obwodnicę. Będą podane czasy przejazdu obiema trasami i kierowca sobie wybierze drogę. Obraz z kamer działających w ramach systemu będzie widoczny też na stronie internetowej. Ma on pokazywać np. obciążenie dróg i średni czasu przejazdu na danej trasie, tak by możliwe było np. zaplanowanie podróży i obliczenie czasu przejazdu przy wykorzystaniu różnych środków komunikacji. Jego sercem będzie centralny komputer, połączony z centrami sterowania, który będzie sterować sygna-

Teberia 08/2012

11


N A UK O W O >>

Co do jednego mikrometra Laboratorium Mikro i Nano Tomografii działające od kilku miesięcy na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH posłuży naukowcom i studentom do badania m.in. własności mechanicznych kości. Dzięki rozdzielczości tomografu dochodzącej do pół mikrometra badacze mogą dostrzec detale o wielkości jednej dwusetnej grubości ludzkiego włosa. Pomysłodawcy stworzenia laboratorium, dr hab. inż. Jacek Tarasiuk oraz dr inż. Sebastian Wroński, środki na zakup sprzętu i wyposażenia uzyskali z Funduszu Nauki i Technologii Polskiej. Aparatura warta ponad 2 mln zł służy do nieinwazyjnego badania struktur wewnętrznych materiałów . Takie urządzenie ma podobną budowę jak tomograf medyczny z tą różnicą, że cechuje się dużo większą rozdzielczością. Uruchomienie laboratorium i umieszczenie w nim sprzętu było skomplikowanym zadaniem. Szczegóły wyjaśnia dr inż. Sebastian Wroński: - Wewnątrz urządzania znajduje się źródło promieniowania rentgenowskiego, dlatego żeby zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom, urządzanie posiada solidną obudowę wykonaną z ołowiu. Aparatura waży około dwóch ton, z tego też powodu laboratorium zostało zlokalizowane w piwnicach budynku D-10. Głównym wyposażaniem laboratorium jest tomograf. Urządzanie służy do wykonywania pojedynczych projekcji. Aby uzyskać trójwymiarowy obiekt dane muszą być odpowiednio przetworzone. W tym celu laboratorium wyposażone jest także w cztery serwery obliczeniowe, które służą do trójwymiarowej rekonstrukcji, a także stanowisko specjalnie przystosowane do wizualizacji i analizy danych. Dr J. Tarasiuk podkreśla wszechstronne zastosowanie aparatury: - Może służyć do bardzo różnych badań. 12

Teberia 08/2012

My oczywiście mamy swoją działkę, nad którą pracujemy i są to badania kości i ich własności mechaniczne. Badamy ich strukturę, wytrzymałość oraz obciążenia jakim mogą być poddane. Laboratorium wyposażone jest także w aparaturę pozwalającą zgniatać kość w trakcie pomiarów. - Dzięki temu możemy je obciążać i obserwować jak reagują, lub do którego momentu odkształcają się elastycznie, a kiedy zaczynają się niszczyć. Co ważne, nasze badania koncentrują się na mikroskopowej strukturze kości, a nie kości jako całym organie. Badamy i obserwujemy małe fragmenty kości wielkości ziarnka grochu. Kość w takiej skali wygląda jak mocno porowata gąbka. Od rozmiarów jej porów, grubości beleczek oraz innych parametrów struktury zależą jej wytrzymałość i zdolności regeneracyjne - wyjaśnia badacz z WFiIS. Urządzenie pozwala mierzyć wszelki struktury trójwymiarowe, z dokładnością pół mikrometra. W związku z tym badamy np. układy scalone i sieć połączeń w takim układzie, próbki geologiczne i ich strukturę wewnętrzną. Badamy różnego rodzaju polimery, tworzywa sztuczne, materiały kompozytowe czy biomateriały, w których jest połącznie materiałów lekkich i ciężkich - dodaje dr inż. Sebastian Wroński.


Dla przemysłu

Nanotomograf może znaleźć zastosowanie wszędzie tam, gdzie konieczne jest poznanie struktury wewnętrznej w sposób nieinwazyjny. Na zdjęciu mucha.

Badania na żywych tkankach są trudne, kosztowne, wymagają zgody komisji etycznych, a ponadto są dosyć trudno powtarzalne. Wykonując analizy na nanotomografie naukowcy mogą przeprowadzić testy wytrzymałości tkanki kostnej, a tym samym ułatwić tworzenie komputerowych modeli zachowania się kości. - Prowadzimy badania, dzięki którym łatwiejsze będzie projektowanie implantów. Aby stworzyć tego typu modele musimy zweryfikować doświadczalnie jak kość jest zbudowana oraz jak reaguje na obciążenia. W naszym laboratorium próbujemy znaleźć związek między strukturą i budową wewnętrzną kości, a jej reakcją na obciążenia. Następnie tą wiedzę implementujemy w modelach komputerowych - wyjaśniają naukowcy. Dzięki tego typu badaniom projektanci implantów będą mogli wstępne badania wykonywać w komputerze, nie wykonując rzeczywistych doświadczeń na zwierzętach czy ludziach. Badania wykonywane nanotomografem przynoszą sporo korzyści także innym dyscyplinom. Zastosowanie precyzuje dr J. Tarasiuk: - Producenci np. telefonów komórkowych mogą dzięki badaniom przeprowadzonym na nanotomografie ocenić, które technologie są najlepsze. Możemy określić jakość i trwałość wykonanych połączeń w zależności od zastosowanych technologii.

Studenci również skorzystają

Na zdjęciu wnętrze muszli.

W laboratorium będą odbywały się także zajęcia dla studentów, podczas których poznają oni metody badania przy użyciu nanotomografu. - W tej chwili przewidujemy kilka przedmiotów, które będą się tutaj odbywały. Jeden z nich będzie prowadzony wspólnie z wykładowcami z Katedry Fizyki Ciała Stałego i Katedry Fizyki Materii Skondensowanej mówi naukowiec. W tym module studenci poznają nowoczesne technologie pomiarowe, technikę tomografii, metodę reprezentowania trójwymiarowych obiektów oraz podstawową analizę trójwymiarową. Dzięki tego rodzaju zajęciom studenci, którzy trafią w przyszłości do pracy np. w przemyśle i spotkają się z tego typu urządzeniami, nie będą mieli problemów z obsługą podobnej aparatury. - Zwłaszcza, że mamy w przemyśle dosyć dużo urządzeń tego typu, co prawda o mniejszej rozdzielczości, ale pozwalających mierzyć większe próbki. Teberia 08/2012

13


N A UK O W O >>

Na zdjęciu karta micro SD.

Są to częste badania wykonywane w ramach inspekcji kontroli jakości - wyjaśnia dr J. Tarasiuk. Inny przedmiot będzie w całości związany z wykorzystaniem pracowni mikro i nanotomografii. Studenci poznają zagadnienia związane z biomechaniką kości, ich własności oraz aspektami mechanicznymi związanymi z konstrukcją implantów. W ramach tego przedmiotu uczestnicy będą badać próbki kości pod kątem ich parametrów morfometrycznych. Będą uczyć się jednocześnie i tomografii i mechaniki. Nanotomograf może znaleźć zastosowanie wszędzie tam, gdzie konieczne jest poznanie struktury wewnętrznej w sposób nieinwazyjny, począwszy od badań polimerów i materiałów geologicznych jak skały, poprzez próbki biologiczne jak rośliny i tkanki biologiczne, a skończywszy na elektronice i półprzewodnikach. Naukowcy z Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej podkreślają, że oferta badawcza i dydaktyczna laboratorium skierowana jest do wszystkich wydziałów i firm zewnętrznych, które chcą prowadzić badania na nanotomografie. W ciągu kilkunastu tygodniu od uruchomienia laboratorium już kilka wydziałów zgłosiło chęć przeprowadzenia pomiarów. Pojawiły się również pierwsze prace inżynierskie realizowane w laboratorium mikro i nanotomografii oraz zlecenia badań z przemysłu.

14

Teberia 08/2012

Na zdjęciu fragment kości.

źródło: Anna Żmuda/blog naukowy AGH c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas


Teberia 08/2012

15


S P O JR ZE NI A >>

Totalny rozkład jazdy, czy kolej na kolej….? Muzeum techniki. Wśród eksponatów telefon z tarczą. Jak się tym wysyłało sms-y? – pyta młody człowiek. Inny młodzieniec, wyznanie ojca, że w młodości nie miał dostępu do Internetu, skwitował pytaniem – a przez ile godzin? Te anegdoty pokazują, jak na przestrzeni kilkunastu zaledwie lat postęp techniczny zmieniał nie tylko przedmioty, ale i myślenie o świecie. Od komputera, Internetu, komunikatorów przez smartfony po cyberprzestrzenie… Bez wątpienia żyjemy w czasach gwałtownego, galopującego postępu technicznego. Szybciej, dalej, lepiej… Ale jest w Polsce obszar, w którym świat się zatrzymał, a nawet cofnął. Wie to każdy, kto był zmuszony podróżować pociągiem z rodowodem w PKP.

- Do Warszawy przyjechałem pociągiem z Pragi, który spóźnił się 1,5 godziny i łącznie jechał pól doby. To wymownie świadczy o złym stanie infrastruktury kolejowej - powiedział Jan Komarek, dyrektor handlowy i ds. techniki czeskiego oddziału hiszpańskiej spółki OHL - wykonawcy kilku inwestycji kolejowych w Polsce. O ile w Europie formalnie zniknęły granice między państwami i nie widać ich także jadąc samochodem, to granice te są bardzo widoczne na kolei. Zamiast informatyzacji - dezinformacja, zdewastowane dworce, spóźnione pociągi, cóż… rozkład jazdy rozumieć należy dziś bardzo dosłownie. 16

Teberia 08/2012


Świadczy o tym, choćby fakt, że podróż z Wrocławia do Berlina (310 km) trwa dziś pięć godzin, choć przed wybuchem II wojny światowej ekspres “Latający Ślązak” pokonywał tę odległość dwie godziny krócej! Skąd zatem takie rozbieżności? Gdzie leży problem? Diagnoza wydaje się prosta. Problemem jest przestarzały tabor - zbyt wolny, zbyt brudny, zbyt zepsuty. Problemem jest roszczeniowa i - równie jak tabor - zepsuta kadra tkwiąca w okopach PRL-owskich przywilejów… A przecież to właśnie kolej, z uwagi na problemy cywilizacyjne (coraz więcej ludzi, problemy z przemieszczeniem się, kłopoty z ropą itd.) ma spory, jeśli nie największy wśród środków transportu, potencjał rozwojowy Dlatego gdzieś na świecie jest jakaś…

Cywilizacja kolejowa Transport kolejowy jest jednym z najbardziej ekonomicznych i wydajnych środków komunikacji, dlatego w wielu krajach pozostaje podstawowym rodzajem transportu. Największą rolę odgrywa w krajach, których gospodarka jest nadal zdominowana przez przemysł wydobywczy i ciężki, ważnym elementem systemu transportowego pozostał również w krajach rozwiniętych. Dość wspomnieć, że rekordową gęstość sieci kolejowej posiadają Szwajcaria, Niemcy i Czechy. Transport kolejowy doskonale sprawdza się również w tak dużych ośrodkach ludzkich jak Indie czy Chiny. Warto podkreślić, że koleje indyjskie także należą do największych sieci kolejowych na świecie. Każdego dnia transportują 18 milionów pasażerów i ponad 2 miliony ton ładunków. Są także największym pracodawcą na świecie, zatrudniając ok. 1.6 miliona pracowników. Szybka kolej rozwija się dziś na świecie w równie imponującym tempie, w jakim się porusza. Do tradycyjnych liderów

w tej dziedzinie (Francja – TGV, Japonia – Shinkansen) dołączają Włochy, Chiny, a także Turcja, Rosja, a nawet Iran. Jednak najbardziej wyrazisty jest przykład hiszpański. – Ten kraj w stosunkowo krótkim czasie stworzył od podstaw sieć kolei dużych prędkości. Część inwestycji sfinansował dzięki funduszom unijnym – mówi

Andrzej Żurkowski, dyrektor Centrum NaukowoTechnicznego Kolejnictwa, które opracowało wstępne studium wykonalności KDP w Polsce. Teberia 08/2012

17


S P O JR ZE NI A >> Już dziś podróż z Madrytu do Sewilli albo Barcelony trwa poniżej trzech godzin. A Hiszpania zapowiada budowę kolejnych linii, m.in. do Walencji, i połączenie swojej sieci z francuską. W Chinach, poza tradycyjnymi sieciami kolejowymi, powstaje kolej podwieszana. Będzie ona 10 razy tańsza niż podróże metrem czy liniami kolei standardowej. Świadczą o tym chociażby koszty budowy - 1 km kolei podwieszanej to ok. 150 mln juanów, podczas gdy koszt budowy 1 km kolei podziemnej (metra) jest aż o 700 mln juanów wyższy!Wiszące wagony mają pojawić się już wkrótce w Szanghaju, Tinajinie, Wenzhou oraz 4 innych miastach, które szczególnie potrzebują rozluźnienia na zatłoczonych trasach. Maksymalna prędkość, jaką osiągnie podwieszany wagon to 50 km na godzinę, zaś w każdym z nich zmieści się aż 75 osób. Jak twierdzą eksperci, kolej podwieszana oszczędza energię, czas, pieniądze i nie produkuje zabójczych spalin. Jeśli wierzyć zagranicznym portalom internetowym, prace nad ulepszeniem technologicznych rozwiązań nadziemnego transportu trwają już niemal 4 lata, a pierwsza eksperymentalna linia zostanie wzniesiona w tym roku w mieście Wenzhou. I cóż, świat zmierza do przodu, gdy tymczasem na naszym rodzimym podwórku w najlepsze trwają pyskówki i przepychanki. A przecież i u nas nie brak otwartych głów i rozwijającego się prężnie przemysłu szynkowego, mającego przed sobą przyszłość i ogromne możliwości.

Tymczasem w polskim parlamencie... Zielone światło zapaliło się dla kolejnictwa ze strony szefa rządu. 30 mld zł – to kwota, którą premier Donald Tusk obiecał przeznaczyć na modernizację kolei w latach 2013-2015. Z obiecanych 30 mld zł, inwestycje w linie kolejowe to 26,5 mld zł, środki na nowoczesny tabor wyniosą 3,5 mld zł, natomiast na remonty dworców kolejowych trafi 1 mld zł czytamy w komunikacie na stronach ministerstwa transportu. Sławomir Nowak, minister transportu, tuż po przemówieniu premiera uściślił plany rządu. - Kończymy modernizację kluczowego połączenia północ-południe, linii E-65, żeby w 2014 r. nowymi pociągami Pendolino móc pojechać z prędkością 160 do 220 km z Gdańska do Krakowa i do Katowic - powiedział na konferencji prasowej. Produkcja pendolino dla PKP Intercity trwa w włoskiej fabryce Alstomu w Savigliano pod Turynem. Dziś gotowe są już nadwozia siedmiu wagonów pierwszego szybkiego 18

Teberia 08/2012


pociągu. W przyszłym roku możliwe jest dostarczenie dwóch pociągów. Pierwszy dotrze do Polski w sierpniu 2013 r. Andrzej Massel potwierdza, że produkcja wyprzedza harmonogram. Polska strona chce, by premierowy pokaz Bielika, bo tak będą się nazywały pendolino jeżdżące po Polsce, odbyła się podczas targów Trako w Gdańsku we wrześniu 2013 r. Według planu pendolino mają jeździć z Trójmiasta do Warszawy, Krakowa i Katowic od IV kw. 2014 r. Czy za podróż pendolino zapłacimy więcej, niż jadąc tradycyjnym pociągiem? Prezes PKP Intercity Janusz Malinowski zapowiedział, że najtańszy bilet na pociąg Pendolino z Warszawy do Gdyni (ewentualnie ze stolicy do Krakowa albo Katowic) w drugiej klasie wyniesie ok. 60 zł, a najdroższy w pierwszej – ok. 150 zł. Wiceminister transportu Andrzej Messel wskazał z kolei w Sejmie, że istotnym elementem poprawy stanu polskiego kolejnictwa jest poprawa bezpieczeństwa pociągów i uczestników ruchu. Inwestycje infrastrukturalne, które zwiększą bezpieczeństwo na kolei kosztować będą ponad 500 mln zł. Wiceminister zapowiedział też zmianę ustawy o transporcie kolejowym i nowe prawo o warunkach pracy na kolei. Wskazał on, że działania, które mogą zwiększyć poziom bezpieczeństwa ruchu kolejowego, można podzielić na dwa rodzaje: “twarde”, czyli dotyczące modernizacji linii i taboru czy wymiany rozjazdów, oraz “miękkie”, dotyczące zmian ustawowych czy zapisów w sprawie standardów szkolenia i warunków pracy kolejarzy. Wśród “twardych” działań wiceminister wymienił - poza trwającymi remontami linii kolejowych i zakupem taboru dla przewoźników - remont rozjazdów i przejazdów. Wiceminister poinformował, że resort chce zaproponować zmiany w ustawie o transporcie kolejowym, dotyczące ustalenia wymogów dla ośrodków szkolenia maszynistów i ujednolicenia programów ich szkoleń. Ponadto jak zapowiedział Massel - ma powstać nowa ustawa o warunkach i czasie pracy na kolei. Wyjaśnił, że nad założeniami do projektu takiej ustawy pracuje specjalny zespół, który przedstawi je najpóźniej do końca pierwszego kwartału 2013 r. Istotną informacją jest także ta, że – wbrew doniesieniom - nie zostały zawieszone przygotowania do budowy Kolei Dużych Prędkości. - Przygotowywane są plany największych węzłów kolejowych i powiązań KDP z krajami sąsiednimi. Jak tylko pojawią się środki, umożliwiające finansowanie budowy tej sieci, to te plany się przydadzą – powiedział “Rynkowi Kolejowemu” podczas ostatniego Forum Ekono-

micznego w Krynicy Andrzej Massel. Mowa tu o tzw. projekcie Y, czyli budowie linii kolei dużych prędkości (KDP) łączącej Wrocław i Poznań z Łodzią i Warszawą. Robocza nazwa projektu nawiązuje do zbliżonego do litery „Y” kształtu graficznego planowanej trasy kolejowej. Z Warszawy do Łodzi Ygrek umożliwi podróż w 45 minut, a do Poznania w półtorej godziny. To dwa razy szybciej niż obecnie. Jednak największe korzyści odniósłby Wrocław. Dziś z tego miasta do stolicy trzeba jechać pociągiem przynajmniej pięć godzin, i to przez Poznań, bo krótszą trasą jest jeszcze dłużej. Szybka kolej oznaczałaby podróż trwającą zaledwie 90 minut. Nie wszyscy specjaliści

popierają pomysł przyspieszenia KDP, żeby wydać pieniądze z UE. Lekarstwem na zadyszkę nie powinno być przyspieszanie – uważa Jakub Majewski, ekspert kolejowy. Jeśli mamy zacząć budować KDP w Polsce, to w perspektywie UE po 2020 r., czyli po zakończeniu rewitalizacji istniejącej sieci konwencjonalnej. Zachód bazuje wprawdzie w dalekobieżnych przewozach pasażerskich na prędkościach powyżej 250 km/h, które konkurują z samolotami. Ale najpierw uporządkował linie aglomeracyjne, regionalne i towarowe. Dlatego w Polsce najpierw potrzeba powszechnego standardu 120 – 160 km/h – przekonuje. Ostateczna decyzja na razie nie zapadła – harmonogram prac dla KDP nie został jeszcze zatwierdzony przez ministra Nowaka.

Polskie zaplecze Zatem plany odgórne są, decyzje są podejmowane, prace trwają. A co z potencjałem „na dole”? Uważa się na ogół, że nasz tabor jest przestarzały i nie ma powodów do dumy, a przecież mamy w Polsce producentów na miarę europejską, jak Pesa, Grupa Newag czy Solaris. Ich wyroby sprzedawane są jednak głównie za granicą. Co zatem zrobić, by ten potencjał sensownie wykorzystać? Właśnie w tym celu m.in. zawiązało się we wrześniu bieżącego roku Stowarzyszenie Południowy Klaster Kolejowy. Stowarzyszenie jest członkiem ERCI ( European Railway Clusters Initiative), do której należy siedem podobnych instytucji. Na klaster składają się instytuty naukowo-badawcze, uczelnie wyższe, przedsiębiorstwa produkcyjne. Głównym celem działania stowarzyszenia jest promocja transportu kolejowego oraz szeroko zakrojona współpraca, jeśli chodzi o wymianę doświadczeń. Rolą klastra jest szybki transfer technologii na rynek polski, szczególnie technologii przełomowych. Założyciele stowarzyszenia - Adam Jabłoński i Marek Jabłoński tak definiują główne problemy polskiego kolejnictwa Teberia 08/2012

19


S P O JR ZE NI A >> - Jego rola w transporcie maleje, w relacji do transportu drogowego, co powoduje ograniczone możliwości wzrostu popytu na nowe technologie. Dlatego słaba jest dynamika pozyskiwania wiedzy i technologii kolejowych. Brak konkurencji i instytucji wskazujących rozwiązania z zakresu techniki, technologii i organizacji, podobnie jak założeń certyfikacji technologii kolejowych czy identyfikacji technologii do zastosowania, powodują nawarstwianie się zagadnień. Uważają, że nowoczesność polskich kolei nie polega tylko na kreowaniu nowych rozwiązań, ale również na absorpcji technologii kolejowej z zagranicy czy przystosowaniu do polskich warunków innowacji zagranicznych. Polska myśl techniczna na kolei musi bazować w dużej mierze na absorpcji technologii zagranicznej, wzbogacanej o własną wiedzę inżynierską. Ponieważ kultura techniczna w takich krajach, jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, jest bardzo wysoka, powinniśmy czerpać wiedzę z doświadczeń rynków europejskich, ale jednocześnie nie rezygnować z własnych, wieloletnich tradycji. Warto podkreślić, że do lat 90. dorównywaliśmy pod względem pewnych rozwiązań czołówce państw. Innowacyjność na kolei koncentruje się obecnie głównie na takich zagadnieniach, jak poprawa bezpieczeństwa, oszczędność energetyczna czy zmniejszanie poziomu hałasu. Przełomowe innowacje – według założycieli stowarzyszenia - to te, które wiążą się z zastosowaniem nowych technologii kolejowych, które wymagają nowszych urządzeń, nowych specjalności zawodowych i nowych surowców. W takie myślenie o innowacyjności wpisuje się działalność naukowa profesora Tadeusza Uhla - wykładowcy na AGH, kierownika Katedry Mechatroniki. Jednym z efektów jego badań jest ogniwo paliwowe - pociągi spalinowe mogą być zasilane łatwo dostępnym i przyjaznym dla środowiska wodorem. Wystarczy jedynie zmodyfikować silnik. Można sobie wyobrazić – tłumaczy profesor - że pociągi elektryczne mają wbudowane ogniwo paliwowe i zbiornik z wodorem i są napędzane z własnego źródła. GE zrobiło taką prototypową lokomotywę, która jest napędzana za pomocą ogniwa paliwowego. To jest nawet 1 MW mocy, a więc potężna lokomotywa, napędzana wodorem. W USA w tego typu technologie zainwestowano 4 mld dolarów, zresztą w większości krajów tego typu badania się już prowadzi. Ponadto profesor wraz z profesorem Andrzejem Chudzikiewiczem z Politechniki Warszawskiej, pracował nad systemem symulacji 20 Teberia 08/2012

linii kolejowych, który ma, uwzględniając wszelkie ograniczenia techniczne, oceniać efektywność takich linii, a także nad systemem elektrodynamicznych hamulców, które na zasadzie pola elektrycznego hamują pociąg, nie generując hałasu. O tym, że polska myśl techniczna nie powinna rodzić kompleksów, świadczą także sukcesy na ostatnich targach transportu.

Nasi w Berlinie... InnoTrans 2012 to Międzynarodowe Targi Technologii Transportu i Pojazdów, które odbyły się we wrześniu tego roku w Berlinie. Jest to największa tego typu impreza w Europie, gdzie swoje produkty wystawia ponad 2,5 tysiąca firm z całego świata. W  tym roku nie zawiedli polscy wystawcy. 1,2 mld euro – to możliwa wartość kontraktu, podpisanego w Berlinie między polskim producentem taboru szynowego PESA Bydgoszcz SA a Deutsche Bahn Regio AG. Polski producent będzie dostarczał pojazdy dla największego przewoźnika na prestiżowym rynku niemieckim. Jak czytamy na stronach internetowych PES-y, umowa ramowa zakłada dostawę: do 120 jedno i dwuczłonowych pojazdów o maksymalnej prędkości 120 km/h i do 350 jedno, dwu i trzyczłonowych pojazdów o maksymalnej prędkości 140 km/h. Obowiązywać będzie przez pięć lat do grudnia 2018 roku z możliwym przedłużeniem do grudnia 2020. Do podpisania umowy przekonało kontrahentów bogate doświadczenie PESA Bydgoszcz, wysoka jakość produktów oraz fakt spełniania wszelkich norm europejskich – powiedział Dr Volker Kefer, członek zarządu Deutsche Bahn.


Niemiecki przewoźnik Regentalbahn AG zamówił pojazd Link i pierwszą wyprodukowaną w Polsce lokomotywę o napędzie elektrycznym i spalinowym Gama Marathon. - To będzie pojazd konkurencyjny, bezpieczny, niezawodny – podkreślił prezentując Linka Robert Świechowicz wiceprezes PESA Bydgoszcz SA. - Ten pojazd ustawia nowe standardy design’u wewnętrznego i zewnętrznego dla niemieckich kolei – dodał Gerhard Knoebel, prezes Regentalbahn AG. Link to jednoprzestrzenny, klimatyzowany spalinowy zespół trakcyjny nowej generacji. Poziom bezpieczeństwa pasażerskich składów regulują wymagające europejskie normy. Spełnienie tych norm jest dla projektantów ważnym wyzwaniem. Konstruktorzy z Działu Rozwoju PESA we współpracy z najlepszymi polskimi uczelniami, postawili w tej kwestii na własne, oryginalne rozwiązania. Udało się wypracować założenia do konstrukcji nowoczesnych pociągów w sferze bezpieczeństwa, co więcej, zachowano balans z pozostałymi oczekiwaniami klientów, zwłaszcza jeśli chodzi o korzystny współczynnik jakość-cena. Równie ważnym wydarzeniem tegorocznych targów była premiera pierwszej polskiej lokomotywy wielosystemowej Griffin, powstałej w Zakładach Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych w Gliwicach. Wstępne zainteresowanie pojazdem wyraziła już spółka PKP Intercity. Pomysł stworzenia wielosystemowej lokomotywy zrodził się w Gliwicach ponad dwa lata temu. W połowie września poznaliśmy efekt żmudnej pracy inżynierów z ZNLE. Do stworzenia  pojazdu użyto najwyższej klasy podzespołów i najnowszej technologii. Produkt z ZNLE ma być konkurencyjny wobec światowych producentów także dzięki cenie. Wielosystemowy Griffin to pierwszy pojazd trakcyjny z platformy czteroosiowych loko-

motyw elektrycznych oraz spalinowych, dających użytkownikom cały wachlarz możliwości transportowych i technicznych. Lokomotywa przeznaczona jest do prowadzania pociągów towarowych o masie do 3200 ton z prędkością do 140 km/h oraz pociągów pasażerskich z prędkością do 200 km/h. Charakteryzuje najwyższym poziomem bezpieczeństwa, bogatym wyposażeniem, wysokim komfortem pracy maszynisty, inteligentnym systemem zarządzania energią. Dzięki modułowej budowie Griffin oferowany jest w kilku wersjach w oparciu o maksymalną ilość wspólnych komponentów. Zasilanie silników przez przekształtniki zbudowane z wykorzystaniem technologii IGBT, system diagnostyki pokładowej z pełną informacją wizualną i modułem rejestracji danych, system kamer, dostosowanie do zabudowy urządzeń ERTMS i GSM-R, to tylko niektóre z podstawowych cech elektrowozu. - W Polsce przez kilkadziesiąt lat nikt nie zbudował nowej lokomotywy, bo opracowanie nowego produktu wiąże się z dużym ryzykiem i kosztami. My stwierdziliśmy, że mamy odpowiednią wiedzę, pracowników i w ostatnich latach stworzyliśmy w Grupie Newag całkowicie nowe portfolio produktów: od elektrycznych i spalinowych pociągów regionalnych po różne lokomotywy. Griffin może przejechać z Niemiec, przez Polskę do Czech, mimo że w tych krajach jest inne napięcie w sieci trakcyjnej. Wydaliśmy na ten projekt kilkanaście milionów złotych. Teraz brakuje nam tylko szybkiego pociągu powyżej 200 km/h - mówi Zbigniew Jakubas, właściciel grupy Newag. Dziś już wiadomo, że lokomotywa w czasie jazd testowych będzie prowadziła pociągi PKP Intercity. Przedstawiciele spółki nie wykluczają ich zakupu. Stanie się to możliwe dopiero po 2015 roku, gdyż teraz priorytetem PKP IC jest zakup lokomotyw spalinowych. Teberia 08/2012

21


S P O JR ZE NI A >> Griffin to nie jedyna lokomotywa powstała od podstaw w ostatnim czasie w Gliwicach. Kolejnym projektem jest elektrowóz E6ATC Dragon, przeznaczony do ruchu towarowego. Inżynierowie z Zakładów Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych zacierają ręce, gdyż cztery lokomotywy zakupiła już wrocławska spółka Specjalistyczny Transport Kolejowy. - Testy eksploatacyjne potwierdziły wszystkie nasze oczekiwania co do parametrów Dragona. Jest to lokomotywa polska, z dostępnym na miejscu serwisem, z dobrą usługą serwisową. I to jest coś, co nas przekonało. Poza tym jest to najcięższa lokomotywa, która może ciągnąć nawet najcięższe pociągi w naszym kraju mówi Bartosz Krzemieniewski, prezes STK. Zalety dragona przekonują następnych zainteresowanych. Kolejnych pięć Dragonów kupi Lotos Kolej, a mówi się także o zainteresowaniu elektrowozem przewoźników z Chorwacji, Serbii, Czarnogóry i Bośni

Kolej na optymizm? Jak wynika z ostatniego raportu “Konkurencja na rynku kolejowym”, przeprowadzonego na zlecenie Komisji Europejskiej, kolej nie jest popularnym środkiem transportu w Polsce. Aż 45 proc. Polaków deklaruje, że nigdy w życiu nie podróżowała pociągiem krajowej bądź regionalnej linii kolejowej, a 31 proc. jeździ koleją raz do roku lub rzadziej. 5 proc. Polaków przyznaje, że korzysta z pociągów co najmniej kilka razy w miesiącu. Dla porównania, w Luksemburgu, który pod tym względem jest europejskim liderem, taką częstotliwość deklaruje 19 proc. mieszkańców. Co – według raportu - mogłoby zmienić ten stan? Polaków, którzy pociągami nie jeżdżą nigdy lub robią to co najwyżej raz do roku, do częstszego podróżowania koleją mogłyby zachęcić przede wszystkim niższe ceny biletów (deklaruje to 35 proc. osób). Polscy pasażerowie chcą też bardziej rozbudowanej sieci połączeń kolejowych z większą liczbą stacji (25 proc.), a także krótszego czasu przejazdu pociągów (24 proc.). 22 proc. naszych rodaków oczekuje wygodniejszych i czystszych pociągów, 21 proc. częstszych połączeń, a 15 proc. większej niezawodności usług oferowanych przez przewoźników. Aż 33 proc. Polaków twierdzi, że żadna zmiana nie zachęci ich do wsiadania do pociągów. Tymczasem stan ten starają się zmienić lokalni przewoźnicy. Jak? Przede wszystkim zmianą podejścia do pasażera, a to za sprawą chociażby rozmaitych akcji, pełniących na przykład rolę kulturotwórczą 22

Teberia 08/2012

lub integrującą pasażerów. W Kolejach Śląskich, w Walentynki bilety sprzedawane były za połowę ceny, a w pierwszy dzień wiosny, pociągi spółki zostały wyposażone w automaty z przekąskami i napojami. Dzień Dziecka kolejarze uczcili, rozdając najmłodszym pasażerom lizaki, a rocznicę swojej działalności opatrzyli hasłem „Breloczek na roczek”, zaopatrując podróżnych w okolicznościowe gadżety. Dużą popularność zyskała także akcja “Pociąg do


w Trójmieście, która w ramach systemu informacji metropolitalnej, propaguje naukę języka kaszubskiego. Na zamontowanych w pociągach ekranach ledowych pojawiają się kaszubskie słówka, jadąc można zatem poznawać koloryt regionu. Instalacja systemu ma na celu nie tylko propagowanie treści związanych z promocją Pomorza, ale także informowanie pasażerów SKM o zmianach w rozkładach jazdy, pogodzie czy wydarzeniach w regionie Ten nowatorski pomysł cieszy się dużym zainteresowaniem podróżnych, więc pomysłodawcy tych rozwiązań pracują obecnie nad bardziej interaktywnym charakterem projektu - chcą, by wpływ na to, co będzie pojawiało się na ekranach mieli sami pasażerowie pociągów. Komfort jazdy podróżnych stara się także podnieść Wielkopolska. Z tym, że w przyszłości. Władze województwa kupiły dla Kolei Wielkopolskich na początku ubiegłego roku 22 pociągi typu Elf. Składy będą jeździć po całym regionie. Pociągi kosztowały prawie 470 milionów złotych, z czego ponad 160 dała Unia Europejska. Niestety, na razie nowiutkie pociągi postoją na bocznicy, ponieważ trasy, które obsługuje spółka nie zostały jeszcze... zelektryfikowane, a Elfy – jak wiadomo - są elektryczne. Sytuacja ma się jednak zmienić w grudniu, kiedy to spółka będzie obsługiwała linie zaopatrzone w siec trakcyjną.

książek” - wspólne przedsięwzięcia KŚ i katowickiego wydawnictwa Sonia Draga. Do pociągów Kolei Śląskich trafiło ponad 1,5 tys książek (głównie literatura sensacyjna i romanse), które cieszyły się dużym zainteresowaniem pasażerów. Podróżni mieli sięgać po książki, odkładać na półkę i wracać do tekstu następnego dnia. I choć sporo egzemplarzy bezpowrotnie zniknęło, akcję uznać należy za sukces. O swoich pasażerów dba także Szybka Kolej Miejska

Tak czy inaczej polska kolej – mówiąc krótko, ale obrazowo – jest w ciemnym tunelu, ale na jego końcu jest przecież jakieś światło. Ten optymizm potwierdzają ekonomiści - w latach 2008-2011 w Polsce modernizowano ok. 600 km linii kolejowych rocznie, w roku 2012 modernizowanych jest już 1000 km linii, a w latach 2013-2015 liczba ta wzrośnie do1300 km linii rocznie. Polski tabor doceniany jest na największych w Europie targach kolejnictwa, problemy kolejnictwa starają się rozwiązywać i ci u władzy i inicjatywy oddolne (klaster kolejowy), a lokalne spółki kolejowe zaczynają pracować w warunkach konkurencji, walcząc o klienta i dbając o jego komfort. Powoli zmienią się więc warunki podróży. Zgodnie z planami rządzących, możliwościami budżetowymi oraz oczekiwaniami obywateli, mamy podróżować sprawniej, krócej, wygodniej i taniej. Zatem kolej na kolej? Dominika Bara c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012

23


T E CHNOL OGIE >>

Lepsza połowa węgla Począwszy od 2004 roku, kiedy to nobliści Andre Geim i Konstantin Novoselov przy pomocy kawałka grafitu i taśmy samoprzylepnej rozpoczęli być może epokę postkrzemową, światem nauki i biznesu owładnęła nowa gorączka złota. Na szczęście jednak, wyizolowany przez naukowców z Manchester University grafen różni się od złota między innymi tym, że nie jest dobrem deficytowym: spore jego pokłady znajdują się choćby w każdym ołówku. Problem polega na tym, jak go z stamtąd wydobyć.

W Instytucie Chemii Fizycznej PAN w Warszawie opracowano tanią i prostą w realizacji metodę chemicznego wytwarzania pokryć grafenowych grubości kilkuset nanometrów. Na zdjęciu doktorantka Izabela Kamińska prezentuje strukturę grafenu. (Źródło: IChF PAN, Grzegorz Krzyżewski

24

Teberia 08/2012


Od ośmiu lat grafen pozostaje głównym kandydatem na „materiał przyszłości”. Czemu zawdzięcza ten szumny tytuł? – Jest niezwykle wytrzymały i lekki. Ma grubość atomową – mówi profesor Jacek Baranowski z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych Wydziału Fizyki UW w wywiadzie udzielonym programowi pierwszemu Polskiego Radia – Poza tym przepuszcza światło i przewodzi prąd. Ale to nie wszystkie jego właściwości. – dodaje. Grafen jest pierwszym uzyskanym materiałem „dwuwymiarowym”. Jest jedną z alotropowych form węgla, tak samo jak na przykład diament i grafit. Wszystkie trzy, choć zbudowane z tego samego pierwiastka, różnią się od siebie sposobem organizacji jego atomów, co przekłada się na ogromne różnice we właściwościach fizycznych i chemicznych. Grafen znany był fizykom od dawna, ale pierwszy raz udało się wyodrębnić go i poddać badaniom w 2004. Dokonali tego dwaj badacze rosyjskiego pochodzenia, Andre Geim i Konstantin Novoselov. Naukowcy pracujący na University of Manchester wpadli na pomysł, by dwuwymiarową substancję uzyskać poprzez powtarzane wielokrotnie zrywanie kolejnych warstw grafitu, a narzędziami, którymi się posłużyli, była zwykła taśma biurowa i kawałek grafitu. Zarówno taśmę, jak i fragment grafitu, z którego wyodrębniono pierwszy w historii grafen, można dziś oglądać w Muzem Nobla. Odkrywcy darowali je Muzeum w roku 2010, kiedy zostali nagrodzeni prestiżową nagrodą za „przełomowe badania w zakresie dwuwymiarowej substancji – grafenu”.

Teberia 08/2012

25


T E CHNOL OGIE >> Choć wciąż tak naprawdę nie wiadomo, czym grafen jest i czym, z praktycznego punktu widzenia, będzie mógł się stać, media i naukowcy nie przestają snuć przed konsumentami cudownych wizji zastosowań substancji. Według optymistycznych deklaracji z grafenu będzie można w przyszłości wytwarzać praktycznie wszystko. Inteligentne garnki, potrafiące wykryć obecność pałeczek okrężnicy w żywności, telefony komórkowe cienkie jak papier i wytrzymalsze od stali, przeźroczyste i giętkie ogniwa fotowoltaiczne pokrywający okna, pojazdy i odzież, a także różnego rodzaju implanty wszczepiane bezpośrednio do ludzkiego ciała. Gdzie jeszcze znajdzie zastosowanie grafen? – Przede wszystkim w komputerach – mówi doktor Andrzej Wysmołek z Wydziału Fizyki UW – z grafenu można zrobić szybsze i bardziej wydajne procesory, bo technologia oparta na krzemie już doszła do granicy technologicznej. Być może dzięki grafenowi zostanie dokonany skok technologiczny. Ponieważ grafen jest bardzo wytrzymały, więc świetnie się nadaje np. na ekrany dotykowe, które będą odporne na zarysowania. I będzie je można zwijać w rulon, bez obawy o zniszczenie. To również materiał, który doskonale nadaje się na sensory i biosensory – dodaje. Ile czasu trzeba będzie poczekać na pierwsze urządzenia grafenowe? W opublikowanym w tym roku w magazynie Nature artykule Mapa drogowa dla grafenu (ang. A roadmap for graphene) jeden z odkrywców grafenu, Konstantin Novoselov, wraz z kilkoma innymi naukowcami próbuje przewidzieć kolejność pojawiania się kolejnych urządzeń zbudowanych

26

Teberia 08/2012


w oparciu o supermateriał. Według autorów artykułu najszybciej trafią do nas ekrany dotykowe, nad produkcją których trwają już intensywne prace. Dotychczasowe ekrany dotykowe, zbudowane głównie z deficytowych tlenków indu i cyny są nie tylko drogie, ale i nieodporne na uszkodzenia. Według autorów artykułu superwytrzymały i powszechnie dostępny, bo będący formą wszechobecnego węgla grafen mógłby je z powodzeniem zastąpić już w przeciągu dwóch – trzech lat. Pierwszy grafenowy prototyp ekranu dotykowego został zbudowany w zeszłym roku na uniwersytecie Sungkyunkwan w Korei, będącym własnością Samsunga. Po ekranach dotykowych przyjdzie kolej na zwijalny e-papier. Dzięki unikalnemu połączeniu wytrzymałości z elastycznością, z grafenu będzie można robić „prawdziwe” e-gazety: da się je zwinąć w rulon, a jeśli wytrzymałość materiału nie okaże się mitem, także zabić nimi muchę. Zwijalny ekran można będzie nawinąć na rolkę i zminimalizować tym samym rozmiary takich urządzeń jak czytniki e-booków. Od zwijalnych e-booków już tylko krok do zwijalnych wyświetlaczy, które pojawią się na rynku między 2016 a 2020 rokiem. Towarzyszyć im będą grafenowe żarówki, oszczędne i trudne do stłuczenia, oraz grafenowe farby chroniące przed korozją i umożliwiające drukowanie obwodów elektrycznych na papierze i innych materiałach. W dalszej kolejności przyjdzie czas na grafenowe baterie (pojemne i dające się szybko ładować) i ogniwa fotowoltaiczne, a około roku 2030 grafen wspomoże walkę z nowotworami i wyprze, podstawowy dziś dla budowy komputerów, krzem. Jednak prawdzie oblicze grafen pokaże dopiero po roku 2030.

– Grafen jest wyjątkowym kryształem, przede wszystkim w tym sensie, że przypisuje się mu połączenie kilku wyjątkowych właściwości: od mechanicznych aż po elektroniczne – podkreśla Konstantin Novoselov. – To sugeruje, że jego prawdziwa moc da o sobie znać dopiero w zupełnie nowych zastosowaniach, zaprojektowanych z myślą o tym właśnie materiale jako o nim samym, a nie jako o substytucie innych materiałów w istniejących już urządzeniach.

Gra o grafen Nie dziwi zatem fakt, że grafenem interesują się wielkie koncerny, takie jak Samsung, IBM czy Nokia. Część z nich prowadzi swoje własne badania nad sposobami wytwarzania i wykorzystywania grafenu. Również Unia Europejska zdaje sobie sprawę z doniosłości badań nad supermateriałem. W maju 2011 roku badania nad grafenem uzyskały, wraz z pięcioma innymi zagadnieniami, status programu pilotażowego inicjatywy Nowe Technologie i Technologie Przyszłości (w skrócie FET: Future and emerging technologies). W ramach programu konkuruje ze sobą sześć konsorcjów zrzeszających jednostki badawcze i przedsiębiorców. Każde z konsorcjów skupia się wokół innego problemu naukowego: od badań na ludzkim mózgiem, poprzez grafen aż do „robotów do towarzystwa”. Na przełomie roku 2012/2013 wybrane zostaną dwa z nich, i przez kolejne dziesięć lat, już jako Projekty Flagowe UE (EU Flagship Projects), będą dofinansowane łączną kwotą miliarda euro każdy. W skład konsorcjum GRAPHENE FLAGSHIP wchodzi kilka czołowych uniwersytetów europejskich oraz firm, między innymi fińska Nokia. Wśród 74 partnerów programu znajduje się jeden podmiot z polski – jest to Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych z Warszawy. – Jeśli Komisja Europejska uruchomi projekt, Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych weźmie czynny udział w zadaniu Materials, czyli w badaniach nad technologiami wytwarzania grafenu, nie tylko naszą metodą. – mówi dr Włodzimierz Strupiński, autor „polskiej” metody produkcji materiału. W badaniach nad grafenem ITME wyróżnia się na tle innych jednostek naukowych w kraju, i to nie tylko dlatego, że to właśnie w Instytucie odkryto nowy sposób jego produkcji. W rozstrzygniętym 22 października konkursie Graf-Tech, zorganizowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Teberia 08/2012

27


T E CHNOL OGIE >> Instytut wchodził w skład aż ośmiu z  dwunastu zwycięskich konsorcjów, skorzysta zatem z pokaźnej części kwoty rozdysponowanej pomiędzy zwycięzców. – W ramach badań finansowanych przez program Graf-Tech poszukiwane będą zastosowania z zakresu wykorzystania grafenu w nowych nanokompozytach, elementach maszyn, czujnikach magnetycznych i przepływu, pokryciach ochronnych, absorberach laserów femtosekundowych, drukowanych ścieżkach przewodzących – wylicza dr Strupiński. – Niestety nie będą finansowane zastosowania w postaci elektrod w organicznych ogniwach słonecznych i w tzw. superkondensatorach, co jest ważną tematyką na świecie – dodaje. Choć konkurs przyczynił się do powstania kilkunastu podmiotów łączących przedsiębiorców i naukowców, to konsorcja przed wprowadzeniem produktów opartych o grafen na rynek pokonać muszą długą i trudną drogę. – Nie da się ukryć, że biznes wiąże się tu z ryzykiem – tłumaczy Włodzimierz Strupiński w wywiadzie udzielonym magazynowi Elektronika B2B. – Mimo wielu badań, w 100% nie wiemy, czy nie napotkamy poważnych trudności ograniczających możliwość powszechnej komercjalizacji. Dlatego na całym świecie biznes z grafenem ma status ryzykownego. Jest to trochę nie na rękę krajowym biznesmenom, którzy chcieliby mieć szybki i pewny zwrot z takiej inwestycji. Niestety są to długofalowe projekty, które wymagają cierpliwości od inwestorów, z czym nasi mają trochę problemów, co widać po tym, jak często poruszają w rozmowach problem gwarancji sukcesu – dodaje. Program Graf-Tech doprowadził wprawdzie do nawiązania współpracy między przedsiębiorcami 28

Teberia 08/2012

a naukowcami, wynika to jednak nie tyle ze zmiany nastawienia polskiego biznesu, co raczej ze wsparcia finansowego przyznanego zwycięskim konsorcjom. – W programie Graf-Tech przedsiębiorcy nie ponoszą zbyt dużego ryzyka finansowego – tłumaczy Strupiński. – Otrzymują wsparcie od 50 do 75%. Uczestnictwo ITME czy innych jednostek naukowych nie jest zatem wyznacznikiem zmiany nastawienia polskiego przemysłu – dodaje. Jaka wygląda sytuacja Polski w porównaniu do innych krajów badających nowy materiał? – W porównaniu do państw, gdzie nie ma finansowania badań nad grafenem – dobrze, bo mamy program Graf-Tech za 50 mln zł. W stosunku do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Francji, Szwecji, Irlandii, Szwajcarii, Hiszpanii jesteśmy dość mocno w tyle. Mam nadzieję, że choć spóźniony, Graf-Tech to zmieni – dodaje. W skład zwycięskich konsorcjów programu Graf Tech wchodzą firmy z różnych sektorów, od energetyki poprzez produkcję czujników i wodomierzy, aż do sektora medycznego. Firmy Tauron i Siemens współtworzą projekt GRAMCOM, którego celem będzie badanie kompozytów zawierających grafen, zbudowanych na bazie miedzi i srebra, a przeznaczo-


nych dla przemysłu energetycznego i elektrycznego. Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, wraz z ITME i Politechniką Warszawską rozpocznie badania nad grafenem jako składnikiem past i atramentów do drukowania ścieżek i warstw przewodzących, które miałyby w przyszłości służyć zabezpieczaniu dokumentów. Spółki Bumar Żołnierz i Nano Carbon wchodzą w skład projektu OPTIGRAF i przy wsparciu ITME zajmą się zabezpieczaniem elementów optycznych za pomocą przezroczystych, grafenowych warstw ochronnych. Wśród pozostałych firm współtworzących poszczególne projekty znajduje się m.in. firma MB Market Ltd, zajmująca się materiałami obuwniczymi i poliuretanami, Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej „Meditest”, Lumel S.A., producent m.in. mierników i  rejestratorów czy SECO/WARWICK. Każdy z dwunastu projektów zostanie dofinansowany kwotą ok. 5 mln zł, a owoce pracy konsorcjów powinny pojawić się na rynku nie później niż w ciągu 3 lat od zakończenia projektu.

zamieniać grafit, lub inne substancję zawierające węgiel, w cenny grafen. – Jest kilka metod wytwarzania tego materiału – tłumaczy dr Strupiński w wywiadzie udzielonym magazynowi Elektronika B2B. – Poza laboratoryjnym sposobem wymyślonym przez Geima i Novoselova odrywania mikroskopijnych płatków od bloku grafitu, dla przemysłu elektronicznego, a więc do zastosowań najbardziej wymagających pod względem jakości, dostępne są dwie metody produkcji. Obie wykorzystują jako bazę klasyczną płytkę podłożową z węglika krzemu (SiC). W pierwszej metodzie grafen uzyskuje się przez sublimację krzemu z płytki SiC. Po podgrzaniu jej do ponad 1600° krzem odparowuje i na powierzchni zostaje warstwa węgla. Gdy to odparowanie wykona się umiejętnie i w kontrolowanych warunkach, węgiel ten przyjmie postać grafenu, a nie inną odmianę alotropową. Sposób ten jest powszechnie stosowany na świecie, a technologia i patenty z nią związane należą do Amerykanów. Odparowywanie krzemu niestety wymaga specjalnego sprzętu technologicznego takiego, który raczej znajduje się na wyposażeniu laboratoriów niż zakładów produkcyjnych.

Co zamiast taśmy? Zanim jednak grafen zawita pod strzechy pod postacią zwijanych w rulon telewizorów czy nieśmiertelnych żarówek, naukowcy muszą uporać się z podstawowym problemem: jak na skalę przemysłową Teberia 08/2012 29


T E CHNOL OGIE >> Dlatego na skalę przemysłową jest to sposób produkcji dość kłopotliwy. Odparowywanie jest też procesem trudnym od strony technologii, bo sublimujące atomy krzemu niszczą gładką powierzchnię podłoża i potem są problemy z jakością uzyskiwanego grafenu – dodaje dr Strupiński. – Istnieje też metoda wytwarzania grafenu na podłożach metalicznych m.in. miedzi lub niklu, która pozwala uzyskać materiał o dużej powierzchni, ale kosztem spadku jakości. Folia miedziana nie jest bardzo gładka, a dodatkowo grafen wyrasta na niej w postaci tzw. domen, czyli wysepek, które się finalnie zrastają ze sobą. Zatem nie występuje jako jednorodny materiał w jednolitej ciągłej warstwie. Niemniej nadaje się na ścieżki, kontakty, pokrycia wyświetlaczy. Wdrażaniem produkcji grafenu taką metodą zajmują się właśnie w Samsungu. Są jeszcze metody chemiczne, które pozwalają na produkcję proszku grafenowego, a więc małych kawałeczków w formie płatków. Do nakładania na powierzchnię ekranu ten sposób się nie nadaje, ale duża wydajność tej metody powoduje, że proszek grafenowy można produkować przemysłowo i dodawać go do na przykład tworzyw sztucznych jako modyfikator. Może on pełnić podobną rolę jak włókno szklane, tworząc materiały kompozytowe. Można w ten spo-

30

Teberia 08/2012

sób wytwarzać tworzywa wytrzymałe mechaniczne, przewodzące ciepło lub prąd – dodaje. Oprócz wyżej wymienionych sposobów istnieje jeszcze jedna, „polska” metoda wytwarzania grafenu. Wiadomość o jej odkryciu zelektryzowała rok temu media w Polsce, które wieszczyły rychłe powstanie „doliny grafenowej” nad Wisłą. – Technologia produkcji grafenu, którą dysponuje ITME, jest jedną z kilku dostępnych na rynku, ale w porównaniu do konkurencyjnych metod ma wiele zalet i najlepiej nadaje się do wytwarzania podzespołów elektronicznych, a więc ukierunkowana jest na obszar, na którym nam najbardziej zależy – mówi o „polskiej metodzie” dr Strupiński. – W ITME staraliśmy się zastosować do produkcji grafenu technologię epitaksjalną (czyli nakładanie warstw monokrystalicznych na monokrystaliczne podłoże – przyp. aut.), znaną od lat i powszechną na całym świecie, w której mamy wiele lat doświadczeń i wiedzę. Podobne starania czyniło wiele innych ośrodków na całym świecie, bo wykorzystanie sprzętu do wytwarzania warstw epitaksjalnych na powierzchni półprzewodnika wszystkim wydawało się naturalne. Skoro w ten sposób wykonuje się praktycznie wszystkie podzespoły półprzewodnikowe i na rynku jest wielu dostawców gotowych urządzeń do produkcji,


to ma to też sens ekonomiczny. Dlatego ostatnie trzy lata spędziłem w ITME nad opracowaniem takiej technologii. Problem polegał na tym, że proces osadzania (epitaksji) węgla przebiega w warunkach, w których krzem chętnie odparowuje z powierzchni SiC, co jest w tym wypadku zjawiskiem niepożądanym. Gdy całkowicie zablokujemy parowanie krzemu, np. poprzez zwiększenie ciśnienia gazu nośnego, nic nie osadzimy na podłożu. Ten problem napotkali wszyscy badacze i jak na razie tylko mnie udało się go rozwiązać, a Instytut zgłosił patent na to opracowanie – dodaje dr Strupiński. Sam patent nie przesądza jednak jeszcze o ewentualnym sukcesie polskiej metody wytwarzania materiału. – Inne metody były i przed i po zgłoszeniu naszej metody. Grafen ma różne formy i wytwarza się go różnymi metodami. Dopiero uruchomienie produkcji przemysłowej grafenowych produktów pozwoli na „dobór naturalny” stosowanych obecnie metod wytwarzania na skalę laboratoryjną – tłumaczy Włodzimierz Strupiński.

Wiele dróg do celu Grafenowa rewolucja już się rozpoczęła, a jej rezultaty powinny być dostępne na rynku w ciągu kilku lat – przekonamy się wtedy na własne oczy, na ile dorównają snutym dziś wizjom. Polska metoda odegra zapewne swoją rolę w tej rewolucji, jednak ze względu na istnienie kilku konkurencyjnych metod, i na wciąż trwające prace nad nowymi sposobami produkcji materiału, nie można liczyć na zmonopolizowanie rynku przez „polski” grafen. – Dostępność trzech podstawowych metod, przekonujących, że nie ma jednej najlepszej drogi otrzymywania grafenu i cały świat ścigający się, aby te metody dopracować do wydajności umożliwiającej produkcję wielkoseryjną przekonują mnie, że miejsca na rynku starczy dla wszystkich, bo po prostu jest to uniwersalny materiał o potencjalnie masowym zastosowaniu – podsumowuje dr Strupiński.

dr. Włodzimierz Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych w Warszawie

Piotr Pawlik c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012

31


BIZNE S O W O >>

Obcy pod Krakowem, czyli Alvernia Studios

Każdy kto jedzie autostradą A4 z Krakowa do Katowic musi zauważyć przedziwny kompleks tajemniczych kopuł położonych niedaleko drogi. Czy jest to może zamiejscowa placówka NASA, schrony dla ludności na wypadek kataklizmów, lądowisko Obcych, czy może tajna placówka polskich wojsk? Nie, to miejsce gdzie wyobraźnia przekuwa się w obraz – jedna z najnowocześniejszych wytwórni filmowych w Europie – Alvernia Studios.

Futurystyczne kopuły Wytwórnia filmowa jest położona niecałe 35 kilometrów od Krakowa, w Nieporazie, w malowniczej gminie Alwernia, od której studio wzięło swoją nazwę. Sam kompleks futurystycznych kopuł powstał na początku wieku. Według planu miał być nową siedzibą stacji RMF FM, po tym, jak władze Krakowa podejmowały próby pozbycia się radia z dawnych austriackich fortyfikacji pod krakowskim kopcem Kościuszki. Projekt o nazwie „RMF Media Complex” był realizowany od 2000 do 2002 roku, przez biura Yuma Invest, An Archi Group oraz nsMoonStudio. Powstanie kopuł nie odbyło się bez echa wśród zagranicznych gremiów architektonicznych. Projekt został w 2004 roku nominowany do największej, europejskiej nagrody architektonicznej „The European Union Prize for Contemporary Architecture - Mies van der Rohe Award” - był to pierwszy projekt polskich architektów dopuszczony do ubiegania się o to prestiżowe wyróżnienie. W tym samym roku „RMF Media Complex” otrzymał pierwszą nagrodę w VII edycji konkursu „Polski Cement w architekturze”. Ostatecznie konflikt między RMF FM a miastem został zażegnany, radio pozostało w swojej siedzibie pod kopcem, a niewykorzystane, żelbetonowe kopuły świeciły pustkami. 32

Teberia 08/2012


Teberia 08/2012

33


BIZNE S O W O >> Według wstępnych planów, jeszcze związanych z radiem, poszczególne kopuły miały pełnić funkcję biur administracyjnych, studiów radiowych i telewizyjnych, studiów nagrań, newsroomu, recepcji z restauracją a także zaplecza technicznego i magazynów. Przestrzenie powstałe między poszczególnymi korytarzami a kopułami, miały tworzyć wewnętrzne dziedzińce z przestrzenią rekreacyjną… wszystko to brzmi dosyć nudno i bardzo prozaicznie. Na szczęście dziś jest zupełnie inaczej.

Inwestor z wyobraźnią Za wszystkim stoi jeden człowiek z wizją - Stanisław Tyczyński - założyciel i były właściciel radia RMF FM, czyli pierwszej komercyjnej stacji radiowej w Polsce. Tyczyński studiował fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W stanie wojennym przerwał naukę by zaangażować się w działaniu ruchu solidarnościowego. Z radiem i nowymi technologiami miał do czynienia bardzo szybko - w 1981 roku w czasie strajku w Hucie im. Lenina po wprowadzeniu stanu wojennego zainicjował powstanie Radia Wolna Polska. Następnie, po pięciu latach spędzonych we Francji, wrócił do kraju i założył RMF FM – radio w eterze po raz pierwszy pojawiło się 15 stycznia 1990 roku. Pod koniec 2006 roku Tyczyński sprzedał swoją rozgłośnię niemieckiemu koncernowi medialnemu Bauer, pozostawiając jednak dla siebie tajemnicze kopuły. Pieniądze ze sprzedaży radia zainwestował w nowe przedsięwzięcie – Alvernia Studios, które dodatkowo zostało wzmocnione dotacjami unijnymi w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

Studio jak z filmu Trzynaście kopuł przywołujących wizję postnuklearnego, skutego lodem świata, mieści pod sobą niezwykłą, architektoniczną, designerską i technologiczną krainę nieskrępowanej fantazji. Kosmiczne miasteczko jest pełne kosmicznych cudów. A wszystko na około 13 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej.

34

Teberia 08/2012

Portiernia, stojąca na straży do studia mieści się w wielkim kasku kosmonauty. Wnętrze wytwórni odbiega od codziennych wyobrażeń, przypomina statek kosmiczny, niemniej jest to poważne studio filmowe, w którym pracują poważni profesjonaliści. Sfery kopuł połączone są przeszklonymi korytarzami, stanowiącymi najkrótszą z możliwych drogę pomiędzy kolejnymi pomieszczeniami. Rozsuwane drzwi, które dzielą korytarze od kopuł wyposażone są w czytnik linii papilarnych. Niektóre przestrzenie wprost albo przez skojarzenia nawiązują do statku, w którym Sigourney Weaver walczyła z Obcym. Zresztą metalowy Obcy we własnej osobie strzeże jednych ze schodów. Kosmiczny klimat ma restauracja, w której w każdej chwili można spodziewać się przybysza z innej planety, garderoba, jak i każde poszczególne studio. W wielu miejscach widoczny jest też wizerunek z nieco innej bajki, czyli smoka, który jest oficjalnym logiem wytwórni i jednocześnie ulubionym symbolem Stanisława Tyczyńskiego. Elementy tego typu spotkać można w Alvernia Studios na każdym kroku i w przypadku nawet najprostszych elementów wnętrza – od spiralnych schodów z niezwykłymi balustradami, po zdobienia ścian i su-


Studio posiada także 24 ultranowoczesne kamery marki Vicon, pracujące w systemie Motion Capture, nadające animowanym postaciom ludzkie ruchy oraz zestaw świateł, który w warunkach studyjnych jest w stanie imitować naturalne, pustynne oświetlenie Sahary, tropikalnych lasów Amazonii, czy skutych lodem arktycznych krajobrazów. Skojarzenia z międzyplanetarnym światem budzi z pewnością studio nagraniowe, w którym jedna część sklepienia pokryta jest wielkimi łuskami pełniącymi funkcje akustyczne, zaś z sufitu zwisa potężna czasza, tzw. gwiazda śmierci, ze składanymi ramionami, które kształtują geometrię dźwięków w pomieszczeniu. Można tu nagrać muzykę wygrywaną przez ponad 100-osobową orkiestrę. Autorem projektu akustycznego studia jest jeden z najlepszych na świecie fachowców w tej branży - Andy Munro. fitu, szafki, czy nawet toalety z metalową armaturą i przezroczystymi deskami sedesowymi. Wszystko to wygląda nie jak studio, w którym po prostu tworzy się filmy, lecz jak sam film science-fiction. Znawców tematu o dreszcze ekscytacji może przyprawić nie tylko sam design wytwórni, ale także znajdująca się w nim najnowsza technologia i realizacje najgłośniejszych, filmowych produkcji. Nie przez przypadek prestiżowy amerykański magazyn filmowy „The Hollywood Reporter” zaliczył Alvernia Studios w poczet dziesięciu najbardziej obiecujących studiów filmowych, porównując krakowski kompleks do słynnych europejskich wytwórni - Pinewood i Babelsberg.

Dla tych, którzy potrzebują bardziej tradycyjnych efektów „specjalnych” na wyposażeniu jest także fortepian Steinway & Sons Model D oraz pełny zestaw symfonicznych instrumentów perkusyjnych firmy Kolberg. W swojej ofercie studio ma także pełen zakres usług postprodukcyjnych, poczynając od laboratorium negatywowego z transferem telekino, przez skanowanie, aż po korekcję kolorów. Wytwórnia dysponuje najbardziej zaawansowanym technologicznie departamentem Digital Intermediate w Polsce i jednym z najnowocześniejszych na świecie.

Kosmiczne technologie Wytwórnia produkuje filmy pełnometrażowe, reklamowe, projekty muzyczne oraz gry komputerowe. W jednej z jej dwóch kopuł mieści się największy w Europie sferyczny, bezcieniowy bluescreen, który mierzy 200 na 55 metrów. Ekran służy do podkładania tła pod aktorów, a także przygotowywania efektów specjalnych oraz animacji komputerowych. Dzięki niemu grających na jego tle aktorów można za pomocą komputera umieścić w dowolnej scenerii. Teberia 08/2012

35


BIZNE S O W O >> Jest także jedyną wytwórnią filmową w Polsce, w której możliwa jest korekcja kolorów w rozdzielczości 4K w czasie rzeczywistym. Studio do zgrań filmowych otrzymało nawet certyfikat Dolby Premier, co oznacza, że spełnia ono rygorystyczne kryteria najwyższych światowych standardów w zakresie akustyki, monitoringu audio i jakości obrazu. Wytwórnia ma także Truelight Theatre Certification, jest również członkiem programu Kodak Imagecare. Do wyposażania studia dochodzi flota kamperów filmowych, zbudowanych na bazie kontenerów typu swap bodies. To właśnie one, zaparkowane w pobliżu futurystycznych kopuł, przywodzą na myśl, jadącym autostradą A4, jednostkę wojskową. Uruchomienie i obsługa tego „statku kosmicznego” wymaga nie lada energii, której czasem może zabraknąć. Alvernia przygotowana jest i na tą ewentualność - w jednej z kopuł znajduje się mała prywatna elektrownia z potężnymi agregatami. Jak podkreślają przedstawiciele wytwórni, to z pewnością nie koniec rozbudowywania wyposażanie technologicznego studia. A już z takim zapleczem, wciąż jeszcze bardzo młode Alvernia Studios, bez trudu skompletowało już imponujące portfolio.

Od Wiedźmina do Azaan Pod względem zrealizowanych produkcji, Alvernia Studios wybija się na prowadzenie wśród polskich, a nawet może i europejskich wytwórni. Studio ma swój udział w wielu polskich, jak i zagranicznych produkcjach, w filmach fabularnych, animowanych, w grach komputerowych i albumach muzycznych. Idąc od najbardziej aktualnych przedsięwzięć, w port36

Teberia 08/2012

folio Alverni znajdziemy takie tytuły jak: „Wszystkie kobiety Mateusza”, w reż. Artura „Barona” Więcka, głośną „Obławę”, w reż. Marcina Krzyształowicza, która niedawno zagościła na ekranach naszych kin, polsko-czeski firm „W cieniu”, w reż. Davida Ondričeka, czy polsko-francuski obraz „Zimorodek”, w reż. Marcina Dudziaka. Mamy tu także amerykańską komedię – „The Giant Mechanical Man” w reż. Lee Kirka, czy wreszcie thriller „Arbitrage” w reż. Nicholasa Jareckiego, z doborową obsadą: Richard Gere’m, Susan Sarandon, Timem Rothem oraz Laetitią Casta. Alvernia odpowiada także za całość efektów specjalnych do najnowszego filmu amerykańskiej reżyserki Amy Heckerling „Vamps”, w którym grają takie gwiazdy jak: Sigourney Weaver, Alicia Silverstone i Krysten Ritter. Studio współpracuje nie tylko z amerykańską fabryką snów, ale także z barwnym światem Bollywoodu, m.in. przy takich filmach jak „Yai Hai Yo Mohabbat” oraz thrillerze „Azaan”. Także wśród polskich produkcji wytwórnia może się pochwalić współpracą przy uznanych tytułach, wśród których jest: „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” Krauzego, „Śluby panieńskie” Bajona, „Jak się


The Cartel” oraz „Dead Island”. Wśród muzyków korzystających z usług studia znajdują się tacy utalentowani artyści jak Kroke z udziałem Sinfonietty Cracovia oraz Anny Marii Jopek, Leszek Możdżer, Krzysztof Penderecki & Jonny Greenwood, Hey, VooVoo, Haydamaky, Tilt, Lech Janerka, Muniek, Maria Peszek, Sidney Polak, Pustki, czy Giulia y Los Tellarini.

pozbyć cellulitu” Saramonowicza, „Makbet” Andrzeja Wajdy, „Erratum”, „Fenomen”, „Mistyfikacja” oraz nagradzany „Essential Killing” Skolimowskiego. Adam Sikora, autor zdjęcia do tego ostatniego filmu przyznał: Uważam, że Alvernia Studios, a szczególnie szef działu DI – Glen Castinho, przyczynili się do sukcesu filmu „Essential Killing”. Polecam to miejsce innym filmowcom, ponieważ jesteśmy świadkami powstawania studia filmowego o najwyższych światowych standardach. W dziedzinie filmów animowanych Alvernia współpracowała przy filmie „Jeż Jerzy” oraz „Crulic - Droga na drugą stronę”. Nie mniejsze znaczenie ma także jeden z naszych towarów eksportowych, a zatem gra komputerowa „Wiedźmin”, a konkretnie „Wiedźmin 2: Zabójcy Królów”. Jak przyznają przedstawiciele Alvernia Studios: Największym wyzwaniem technicznym było połączenie realnego świata filmowego z animacją, co udało się dzięki wykorzystaniu w trakcie zdjęć ekranu motion control (Technodolly).

Na koniec tej wyliczanki, przypomnijmy raz jeszcze – studio funkcjonuje raptem od 2007 roku. Co więcej, Alvernia to pierwsza niepaństwowa wytwórnia filmowa w powojennej historii Polski. Przedstawiciele studia nie chcą zdradzać najbliższych planów wytwórni, gdyż jak zaznaczają, show biznes to branża, w której przedsięwzięcia są wysoce niepewne. Jednak rozmach i pierwsze sukcesy wytwórni pokazują, że polskie studia filmowe, mają szanse stać się chlubnym znakiem firmowym naszego kraju, przyczyniając się także do rozkwitu rodzimego przemysłu filmowego.

Aneta Żukowska c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

„Wiedźmin” to nie jedyna gra akcji, do której przyłożyła swoją rękę podkrakowska wytwórnia. Alvernia zrealizowała także „Bullet Storm”, „Call Of Juarez: Teberia 08/2012

37


N A C Z A S IE >>

19 listopada 2012 roku AGH,

Forum dyskusyjne „30 lat LW Bogdanka SA. Historia i przyszłość”

– wymiar szczególny Dzień 19 listopada 2012 roku był dniem szczególnym. W murach Akademii Górniczo-Hutniczej im Stanisława Staszica - Alma Mater dla zdecydowanej większości kilku pokoleń absolwentów AGH - uczestników uroczystości, jaką było Forum Dyskusyjne„30 lat LW Bogdanka SA. Historia i przyszłość” pojawiło się wielu wspaniałych gości, których przywitał JM Rektor AGH, prof. dr hab. inż. Tadeusz Słomka. Były medale i wyróżnienia, wspaniała atmosfera. W kuluarach uczelni zagościły wystawy - fotograficzna, obrazująca historię budowy największego obecnie przedsiębiorstwa na Lubelszczyźnie, ale też skromna wystawa obrazów artysty nieprofesjonalnego Walentego Bąbelewskiego nawiązująca do pierwszych lat budowy Bogdanki i jego doświadczeń jako górnika budowniczego kopalni. Pierwsza część Forum to próba przekrojowego pokazania kłopotów, problemów, wreszcie sukcesów jakich nie brakowało w ciągu kilkudziesięciu lat 38

Teberia 08/2012

historycznych już działań grupy wspaniałych ludzi, którzy w zmaganiach z przyrodą i naturą osiągnęli sukces. Zbudowali kopalnię, która jest chlubą polskiego górnictwa. Działali będąc zwolennikami i wyznawcami pięknych słów jednej z najważniejszych postaci w historii polskiego górnictwa, osoby mającej znaczący wpływ na to, iż spotkaliśmy się w Auli AGH - Profesora Bolesława Krupińskiego, który jest autorem wspaniałego opisu zawodu górnika „Górnik zawsze był, jest i będzie człowiekiem postępu zarówno technicznego jak i społecznego, gdyż tylko postęp, bezustanne doskonalenie społecznych i technicznych warunków pracy, pozwala górnikowi coraz głębiej poznawać tajemnice ziemi, odkrywać jej skarby, zdobywać je ku pożytkowi powszechnemu, odwracać niebezpieczeństwa, którymi grozi przyroda, wyposażać kraj w siłę tejże przyrody”. Nie budzącą dyskusji rolę jaką odegrał w powstaniu kopalni Bogdanka Profesor Krupiński pięknie opisał na łamach czasopisma Literatura nr 14 z 3 kwietnia 1975 roku Robert Jarocki (który to opis można znaleźć na łamach niniejszego albumu w tekście „Węgiel w słoiku”). Słowa Profesora Bolesława Krupińskiego to również znakomite wprowadzenie do drugiej części Forum poświęconej przyszłości kopalni – drugi element wymiaru szczególnego jakim było spotkanie - Forum w auli AGH. Czy warto myśleć o przyszłości? To pytanie w kręgach fatalistów może liczyć na negatywną odpowiedź, ale wśród ludzi górnictwa odpowiedź musi być tylko jedna - tak. Mówienie o przyszłości jest zawsze trudne i obarczone ryzykiem ale musimy o niej myśleć i nie tylko z racji


zdolność do działania i stosowania rozwiązań biznesowych opartych na realizacji projektów, tworzenie zdeterminowanego do realizacji celów kolektywu pracowniczego w każdym z obszarów funkcjonowania przedsiębiorstwa

iż łaciński poeta użył dla istoty ludzkiej określenia rerum nova rum cupidus (żądna rzeczy nowych), ale również dlatego, że to właśnie przyszłość określi jakim przedsiębiorstwem będzie w perspektywie roku 2050 LW Bogdanka SA. o czym dobitnie mówił Prezes Zarządu LW Bogdanka Zbigniew Stopa. Skoro tak to jakie możliwe działania należy podjąć aby był to scenariusz na wskroś optymistyczny. Zbigniew Stopa przedstawił wizję inteligentnej kopalni. I chociaż temat ten od co najmniej kilkunastu lat przewija się w różnego rodzaju programach badawczych, także na szczeblu Unii Europejskiej, to wizja konkretnych działań przedstawionych w tym wystąpieniu jako głównych kierunki rozwoju LW Bogdanka do roku 2050 wzbudzić musiała uznanie każdego uczestnika Forum i licznego grona oglądających obrady w Internecie. - Pragniemy nasze przyszłe działania podporządkować stworzeniu warunków do budowy inteligentnej kopalni - powiedział Zbigniew Stopa. - To jest takiej kopalni, która osiąga wysokie wskaźniki wzrostu ekonomicznego i satysfakcjonujące wyniki dla akcjonariuszy oraz pozycję rynkową dzięki umiejętnemu wykorzystaniu wiedzy. Inteligentna kopalnia musi nawiązywać do trendów współczesnego przedsiębiorstwa i jakimi są: umiejętność dążenia przedsiębiorstwa do strategicznego i operacyjnego wykorzystania procesów opartych na rozwiązanych czasu rzeczywistego jakie wykorzystują współczesna automatyka i informatyka, zdolność sprostania permanentnemu wymogowi innowacyjności, pozytywne nastawienie do współpracy z otoczeniem,

Nie ulega wątpliwości, że w tak rozumiane trendy przedsiębiorstwa przyszłości wpisują się w działania wymagające rozwiązań jakie przewiduje LW Bogdanka SA, Są to między innymi: nowy innowacyjny sposób zagospodarowania skały płonnej, alternatywa dla stosowanego obecnie w kopalni systemu eksploatacji, w którym obydwa chodniki przyścianowe likwidowane są wraz z postępem ścian, opracowanie nowatorskiego kompleksu mechanizacyjnego do drążenia wyrobisk korytarzowych gwarantującego poprawę efektywności drążenia, . budowa Centrum Zarządzania Bezpieczeństwem – zlokalizowanego na powierzchni, umożliwiającego analizę wszystkich danych szczegółowych uzyskanych z podziemnej infrastruktury specjalistycznej, wdrożenie systemu informatycznego umożliwiającego wizualizację i lokalizację pracowników pod ziemią oraz zarządzanie koncentracją pracowników w poszczególnych rejonach kopalni, opracowanie skutecznej technologii trwałego znakowania maszyn i urządzeń celem uzyskania wysokiej skuteczności komunikacji elementów aktywnych z istniejącymi systemami informatycznymi uruchomienie monitoringu środowiska przyrodniczego. Wystąpienie najważniejszej osoby w  Zarządzie krótko można podsumować, tak: Wiemy dokąd zmierzamy pamiętając słynne stwierdzenie Seneki, „Nie wieją wiatry pomyślne statkom, które niewiedzą, do jakiego portu zmierzają.”

Jerzy Kicki c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012 39


N A C Z A S IE >>

Nowy kompleks strugowy w „Bogdance”

W poszukiwaniu efektywności Ściana 385/2 w Polu Nadrybie to miejsce nowej inwestycji lubelskiej kopalni „Bogdanka”. Trafił tu drugi już kompleks strugowy firmy Caterpillar. W nowym urządzeniu zastosowano innowacyjne technologie sterowania napędu. „Bogdanka”, najnowocześniejsza kopalnia węgla kamiennego w Polsce, jest liderem w zastosowaniu innowacyjnych technologii eksploatacji węgla. Jako jedna z pierwszych kopalń węglowych w Polsce zdecydowała się powrócić do technologii strugowej, służącej eksploatacji tzw. cienkich pokładów węgla. W polskim górnictwie dominował dotąd kombajnowy system urabiania. Pogoń za rentownością powodowała, że wybierano głównie „rodzynki z ciasta”, czyli pokłady średnie i grube, tj. te o miąższości powyżej 1,5 m. Dziś przedsiębiorcy górniczy coraz bardziej są zainteresowani eksploatacją zasobów zalegających także w cienkich pokładach. Szacunki specjalistów mówią, iż w tej grupie pokładów węgla może zalegać od 30 do 35% krajowych zasobów „czarnego złota” czyli ok. miliarda ton. W „Bogdance” szacuje się, iż eksploatacja cienkich pokładów techniką strugową zwiększy zasoby kopalni o ok. 100 mln ton i wydłuży okres funkcjonowania kopalni o kilka, a nawet kilkanaście lat. Pier wszy kompleks str ugow y pojawił się w  „Bogdance” przed 2 laty, gdzie trafił do pokładu 385 w  nowym Polu Stefanów. – Pokład 385, będący dominującym w naszej kopalni cienkim pokładem, był wcześniej wybierany techniką kombajnową. Jednak zanieczyszczenie urobku było tak duże, że uzysk węgla handlowego nieco przekraczał tylko 50 procent, a bywało, że schodził nawet poniżej tego poziomu. Jesteśmy kopalnią, która fedruje węgiel energetyczny, toteż nie mogliśmy sobie dalej pozwalać na aprobowanie kosztów tak niskiego uzysku. Dlatego szukaliśmy alternatywy dla kombajnu, pozwalającej na czyste wybieranie pokładu przy najniższym możliwym koszcie. 40 Teberia 08/2012

Po rozeznaniu rynku zdecydowaliśmy się na technikę strugową – wspomina Zbigniew Stopa, p.o. prezesa LW „Bogdanka”. Inwestycja – warta blisko 160 mln zł – okazała się strzałem w dziesiątkę, gdyż w praktyce okazało się, że średnie wydobycie znacznie przekracza zakładane minimum 10 tys. ton, dochodząc do grubo ponad 16 tys. ton średniego wydobycia. Badając maksymalne możliwości kompleksu udało się nawet uzyskać dobowy wynik 24,4 tys. ton. Zarząd kopalni zdecydował się na zakup kolejnego kompleksu strugowego. Obserwując pracę dotychczas zakupionego urządzenia strugowego fachowcy z „Bogdanki” wespół z inżynierami Caterpillara zastanawiali się nad tym co zrobić, by nowe urządzenie było jeszcze bardziej wydajne, przy zachowaniu dłuższej żywotności.


Odpowiedź wydawała się prosta – urządzenie, a zwłaszcza jego napęd musi pracować bardziej elastycznie. Typowe urządzenie strugowe pracuje na dwóch biegach – wolnym i szybkim, pomiędzy którymi nie ma etapów przejściowych. Przejście z jednego biegu na drugi powoduje – mówiąc bardzo obrazowo - duże skoki napięcia elektrycznego, co nieubłaganie odbija się na szybszym zużyciu części mechanicznych np. łańcuchów stosowanych w napędzie. Specjalistom, zwłaszcza od energomechaniki nie trzeba tłumaczyć, że w tej sytuacji idealnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie w napędzie urządzenia przemienników częstotliwości zwanych inaczej falownikami lub inwerterami. Falowniki stosowane w elektronicznych przetwornicach częstotliwości, służą głównie do regulacji prędkości obrotowej klatkowych silników indukcyjnych, stanowią najwydajniejszy sposób regulacji prędkości. Ich skomplikowana budowa, a tym samym wysoka cena ogranicza dość mocno ich zastosowanie. W „Bogdance” zdecydowano się, by wykorzystać w napędzie nie tylko struga, ale też przenośnika ścianowego (urządzenia, które muszą współgrać z sobą) falowniki. Nowatorskie rozwiązanie, na skalę światową, przygotowała firma Rockwell Automation – lider w produkcji technologii sterowania napędów. - Przed nami nikt jeszcze nie próbował tej technologii. Testy na powierzchni wypadły bardzo obiecująco. Słuszność naszego wyboru potwierdziły już także pierwsze próby na ścianie. Jeśli w trakcie eksploatacji nowoczesne rozwiązania zdadzą egzamin, nie wykluczam, iż nasz pierwszy strug także wyposażymy w przemienniki częstotliwości – przekonuje Zbigniew Stopa. - Zawsze deklarowaliśmy iż naszym celem jest stała poprawa efektywności wydobycia osiągana dzięki organizacji pracy, innowacyjnym technologiom i najnowocześniejszym urządzeniom. Obniżając, poprzez koncentrację wydobycia jednostkowy koszt produkcji węgla powiększamy nasze przewagi konkurencyjne nie tylko na krajowym, ale i europejskim rynku węgla energetycznego – dodaje.

Jacek Srokowski c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012

41


N A C Z A S IE >>

KGHM

Blisko przełomu technologicznego Innowacyjne górnictwo oznacza niższe koszty, a niższe koszty to większa konkurencyjność. Polskie firmy górnicze tylko w ten sposób mogą sprostać wyzwaniom globalnego rynku. Cała branża górnicza w Polsce staje się coraz bardziej nowoczesna, co wpływa na poprawę warunków pracy górników. 4 grudnia, czyli w Dniu Górnika warto jednak przypomnieć, że w kolejnych latach polskie górnictwo czekają poważne zmiany. To konieczność, jeżeli chcemy mówić o rentowności w branży. - Główne wyzwanie to przede wszystkim bycie firmą nowoczesną, która by sprostała wyzwaniom rynku globalnego. To wyzwanie nie tylko dla KGHM, ale dla całego polskiego górnictwa. Po to, żeby być konkurencyjnym, trzeba być tańszym, a żeby być tańszym, trzeba być innowacyjnym - uważa Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź. Równie ważnym wyzwaniem jest inwestycja w ludzi, w budowanie ich kompetencji. Zdaniem Wirtha to czynnik, który w dużym stopniu zwiększy w przyszłości wartość firmy. - Z jednej strony to są inwestycje związane z poprawą bezpieczeństwa, ale to są też inwestycje w przełamanie pewnych mentalnych zachowań, można powiedzieć, „probezpiecznych”. I to jest coś, w co KGHM chce inwestować - zapewnia prezes miedziowego koncernu w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria. Chodzi m.in. o szkolenia pracowników czy efektywny sposób zarządzania kadrą, czyli tzw. lean management, co umożliwia poprawę warunków pracy, ale również zwiększenie jej wydajności i skuteczności. Istotne są również inwestycje w odpowiedni sprzęt i wyposażenie pracowników. 42

Teberia 08/2012

- Mamy takie wyzwania, jak np. zagrożenie termiczne. Staramy się w sposób innowacyjny podejść do rozwiązania tego problemu. I w tych obszarach, w których występuje ponadnormatywna temperatura, inwestujmy w klimatyzację miejscową. To jest również klimatyzacja osobista, to są innowacyjne materiały, odzież i kaski, które są klimatyzowane wymienia Wirth. Z danych Wyższego Urzędu Górniczego wynika, że w tym roku doszło do 2 334 wypadków. Ponad 1800 miało miejsce w kopalniach węgla kamiennego, a 371 - w górnictwie rud miedzi. W poprzednim roku było o 600 wypadków więcej, ale liczba ofiar śmiertelnych jest taka sama - po 26 osób. - Każdy wypadek to jest nieszczęście. To jest zawsze o jeden za dużo - mówi Herbert Wirth. Dlatego poprawie bezpieczeństwa coraz częściej służyć mają nowe technologie, przede wszystkim wyprzedzająco, czyli przewidując i zapobiegając potencjalnym niebezpiecznym zdarzeniom w przyszłości. - To jest jednym z celów innowacyjnej firmy. Wszystkie geofizyczne rzeczy, które nam pomagają przewidzieć, choć oczywiście to się nie udaje w 100 proc., ale przynajmniej te zagrożenia, które są tam na dole związane ze wstrząsami. Nowe zjawisko to są zagrożenia gazowe. To jest nie tylko kwestia zagrożeń azotowych, ale również zagrożeń związanych z emisją siarkowodoru. Z tym musimy się zmierzyć, ale te


– Konkretny przełom będzie możliwy wtedy, kiedy rzeczywiście zdobędziemy i wdrożymy nową technologię. KGHM od przeszło dwóch lat pracuje nad tą technologią. W tym roku mamy zamiar ją zastosować, zobaczymy jak zadziała taki kombajn, czy sprawdzi się na dole w kopalni. Przygotowana jest już kopalnia w Sieroszowicach – mówi Herbert Wirth. Prezes KGHM podkreśla, że to najważniejszy realizowany w tej chwili projekt badawczy. W dodatku, pod względem zaawansowania, jest pionierski w skali światowej. Kombajny górnicze stosowane są powszechnie przy wydobyciu węgla, ale nie w eksploatacji rud miedzi .

wyzwania poprzez techniki nowoczesne mogą zostać zmitygowane - przekonuje Herbert Wirth. Jego zdaniem w innowacyjnej kopalni przyszłości w miejscach szczególnie zagrożonych nie powinni pracować ludzie, tylko maszyny. KGHM od dwóch lat pracuje nad rozwiązaniem, które umożliwi mechaniczne urabiania skał twardych. - Puszczenie pracownika w te głębiny, w których temperatura pierwotna jest bardzo wysoka, to się nie uda w przyszłości, jeżeli chcemy, a mamy taką ambicję, eksploatować również do 2 km pod ziemią. Żeby to zrobić, potrzebna jest innowacyjna, czasami bezzałogowa instalacja, wyposażenie - mówi prezes KGHM. Specjalny kombajn ma docelowo pracować w kopalni Polkowice-Sieroszowice. To jeden z najważniejszych w tej chwili projektów spółki. To pierwszy tego typu projekt na świecie. KGHM rozpoczął już pierwsze próby wykorzystania kombajnu, który ma zastąpić pracę ludzi na najgłębszych i najbardziej niebezpiecznych odcinkach wydobycia. – Jeżeli mamy mówić o przełomie w KGHM dotyczącym ilości i jakości produkcji, to dla mnie jest właśnie przełom technologiczny – mówi prezes spółki, Herbert Wirth. Jak zapewnia prezes KGHM Polska Miedź, spółka wciąż pracuje nad poprawą bezpieczeństwa i jakości produkcji.

– Na świecie mechanicznie (kombajnami) urabia się tylko skały miękkie, typu węgiel, sól – wyjaśnia Dorota Włoch, wiceprezes koncernu miedziowego. – W tym projekcie widzimy przede wszystkim szansę na to, że będziemy mogli odsunąć ludzi z miejsc pracy, gdzie jest największe zagrożenie, związane z tąpaniami, z wysoką temperaturą, zapyleniami i innymi trudnymi warunkami pracy. Człowiek będzie mógł pracować w kabinie i za pomocą kamer sterować urządzeniem urabiającym rudę. Przeprowadzono już pierwsze próby nowego urządzenia wspólnie z partnerem, z którym projekt jest realizowany tj. z firmą Caterpillar. – Specjalnie do prób przygotowaliśmy wielkie bloki naszych skał, które zostały wykorzystane do prób technologicznych urabiania, żeby sprawdzić, czy założone parametry się sprawdzają. Obecnie robią drobne poprawki i po tych poprawkach kombajn zjedzie do kopalni, na przygotowane miejsce, gdzie rozpoczniemy próby w warunkach naturalnych kopalni – mówi Dorota Włoch. Koszt zakupu jednej takiej instalacji (kombajn wraz z instalacjami towarzyszącymi) to kilkadziesiąt milionów złotych. Jeśli dalsze próby się powiodą, KGHM będzie wdrażać projekt w kolejnych kopalniach. – Dla mnie to jest przełom technologiczny – podkreśla Herbert Wirth. JM

Źródło: Newseria c zapraszamy do dyskusji @ napisz do nas

Teberia 08/2012 43


Teberia 19  

magazyn o technologiach i innowacjach