Fora Nova nr 2

Page 1

Gazeta

festiwalowa

Nr 2/18.11.2013

ARTUR PAŁYGA LAUREATEM GDYŃSKIEJ NAGRODY DRAMATURGICZNEJ! W numerze: recenzje spektaklu Joanna Szalona; Królowa w reżyserii Waldemara Raźniaka: s. 2-4 wywiad z Waldemarem Raźniakiem: s. 5-6


m

Recenzje

POTWORY I POZERZY Szaleństwo niejedno ma imię, zwłaszcza gdy występuje w parze z kobiecością. Jeden i drugi krąg tematyczny w stereotypowym ujęciu często kojarzy się z chaosem. Waldemar Raźniak, reżyser spektaklu Joanna Szalona; Królowa, jak twierdzi, odcina się od tego rodzaju metaforyki, odkrywając w bohaterce zawartą w drugiej części tytułu inną twarz, czyli władczość. Rzeczywiście, kreacja Elżbiety Mrozińskiej, choć poruszająca, daleka jest od nieposkromionej emocjonalności, a wręcz przeciwnie, często zbudowana jest na ironicznym dystansie wobec innych bohaterów i świata, w którym żyje Joanna. Jej dominującą postawą jest bunt wobec narzuconych konwenansów, ról i póz. Władza wykorzystywana przez królową to wybór wolności, radykalnego

walkę głównej bohaterki o prawo do swobodnego zachowania i budowania własnej tożsamości. Tego rodzaju uproszczenia są widoczną słabością tekstu Jolanty Janiczak. Wyreżyserowany i chyba także napisany z perspektywy feministycznej, niebezpiecznie dryfuje w okolice dychotomii myślenia opartego na opozycji „my-oni”. Mężczyźni przedstawieni są właściwie wyłącznie jako niena-

odrzucenia nałożonego jej – także dosłownie – gorsetu. Interesujący w tym kontekście jest fakt, że

syceni seksualnie pozerzy, którzy najpierw doprowadzają do szaleństwa Joanny, a następnie stygma-

upersonifikowana Wolność przychodzi tylko do mężczyzn, co więcej, zawęża się ona właściwie do

tyzują ją jako wariatkę i potwora. W rezultacie dramat sam powiela seksistowskie matryce, sugerując

wolności seksualnej, natomiast zupełnie ignoruje

absolutną nieprzystawalność światów męskości

fot. Agnieszka Misiewicz

2


Recenzje

ALE TO JUŻ BYŁO…

i kobiecości i negując możliwość dialogu między nimi. Dyskredytując feministki, często mówi się o nich, że zioną nienawiścią do przedstawicieli płci przeciwnej. Daleka jestem od tego rodzaju celów, niemniej nie można zignorować ewidentnie problematycznego w swojej skrajności sposobu budowania opozycji. Z zetknięcia ze średnio udanym, często przegadanym utworem, zespół gdyńskiego teatru wychodzi obronną ręką, choć początkowe sceny na to nie wskazują. W miarę rozwoju spektakl staje się jednak coraz ciekawszy, a kreacje postaci nabierają charakteru i siły przekonywania. W akcję coraz bardziej włączają się Suchy Fakt i Wolność, budując dystans wobec fabuły i jednocześnie komentując ją. Zwłaszcza uwagi bardzo trafnie zaopatrzonego w tablet Faktu budują wyraźny pomost między współczesnością i historią, kwestionując jednocześnie zasadność często ślepej wiary w Internet, traktowany jako źródło wszelkich informacji. Obnażone zostają też mechanizmy kreowania wizerunku, jakiemu poddają nas media. Najciekawsze są tu momenty styku między tu i tam, dawniej i teraz, czyli pozbawione pretensji do uniwersalności, wręcz instrumentalne potraktowanie historycznego wątku jako papierka lakmusowego dla dzisiejszego społeczeństwa. Na docenienie zasługuje też wizualna oprawa przedstawienia. Dość surowa scenografia okazuje się niezwykle funkcjonalna, prostymi i nienachlanymi środkami transformująca przestrzeń sceniczną z łóżka w ring bokserski lub kort do squasha. Kreacji postaci dopełniają inspirowane estetyką kampową kostiumy, które tak silnie zrastają się z postacią, że śmierć symbolizowana jest przez ich zdjęcie. W ten sposób motyw „koła życia” od narodzin po śmierć wpisany zostaje w ramy kompozycyjne spektaklu, którego trzon, poza licznymi dygresjami i odwołaniami, rysuje właściwie tradycyjną, linearną konstrukcję czasu. Myślenie historyczne nadaje porządek życiu królowej Joanny i, po raz kolejny, stara się zamknąć ją w ramach narzuconej odgórnie struktury.

Tegoroczny Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@port otworzył premierowy pokaz spektaklu na podstawie dramatu Jolanty Janiczak - Joanna Szalona; Królowa w reżyserii Waldemara Raźniaka. Dzień wcześniej, podczas szóstej edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, mieliśmy okazję zapoznać się z innym dramatem autorki pod tytułem Caryca Katarzyna. W obydwóch głównymi bohaterkami są kobiety targane namiętnościami i uwikłane w systemy władzy i polityczne intrygi. Jolanta Janiczak przy okazji prapremiery dramatu Joanna Szalona; Królowa w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach w 2011 roku, tak oto zarysowała problematykę, wokół której organizuje swoje dramaty: „Interesują mnie historie kobiet, które swoimi zachowaniami przekraczały ustalony porządek, oswojone konwencje i bezkrytycznie nienaruszalne schematy myślowe. Konsekwencjami tych przekroczeń były zakłady psychiatryczne, więzienia, odosobnienia, samobójstwa, banicje. Traktowane, być może, jako wyzwolenie albo przynajmniej manifest, wykrzyczenie: Nie zgadzam się”. Tytułowa bohaterka dramatu Joanna Szalona; Królowa jest właśnie jedną z takich kobiet. Jej relacje z bliskimi osobami i ze światem są patologiczne. W rzeczywistości wykreowanej przez Janiczak za pomocą fikcji historycznej nie ma miejsca na czułość czy szczerość, a miłość Joanny do jej męża Filipa Pięknego jest doprowadzona do ekstremum. Kobieta jest w kazirodczym związku ze swoim ojcem; kocha do szaleństwa Filipa, dla którego małżeństwo z nią jest tylko dobrym interesem i szansą na wzbogacenie się. Karol V,

Aleksandra Spilkowska 3

m


m

Recenzje Ukoronowaniem dzieła Waldemara Raźniaka był układ taneczny, który aktorzy zaprezentowali w czasie oklasków. Oczywiście ku uciesze znacznej części publiczności.

ich syn, jest dziełem przypadku i jedyne co łączy go z rodzicami to wzajemna nienawiść i obrzydzenie. Autorka, by uwspółcześnić opowiadaną historię, wprowadza do swego dramatu postacie abstrakcyjne: Suchy Fakt i Wolność. Suchy Fakt jest narratorem, komentującym wydarzenia oraz to, jak zachowują się postaci w danym momencie. W spektaklu jest to zwyczajnie ubrany mężczyzna z tabletem w ręku – by dokumentować ten spektakl władzy. Podczas rozmowy po spektaklu reżyser przyznał, że inspiracją do takiego przedstawienia tej postaci były wiece wyborcze Baracka Obamy, na których tłum nieustannie go fotografował, a przez to patrzył na rzeczywistość za pomocą kamery, niebezpośrednio. Wolność nie jest, jak mogłoby się wydawać, postacią pozytywną. Wręcz odwrotnie: wprowadza ona zamęt w życie postaci, które napotykając ją na swojej drodze zaspokajają każde pragnienie bez względu na konsekwencje. Waldemar Raźniak podjął próbę przełożenia dramatu Jolanty Janiczak na scenę. Co z tego wyszło? Mówiąc najdelikatniej – niewiele. Odnoszę wrażenie, że reżyser spektaklu posłużył się wieloma wypracowanymi i wypróbowanymi schematami, które jednak do jego inscenizacji nic nowego nie wniosły. Teatr ten udawał, że jest niesztampowy, lecz tak naprawdę posługiwał się kliszami teatralnymi, przebrzmiałymi sztuczkami, za którymi nic nie stało. Kurtyny po obu stronach sceny zrobione były z blachy falistej, na środku znajdował się podest wyściełany czarnym pluszem. W tej scenerii, podczas gdy publiczność rozsiadała się wygodnie w fotelach, aktorzy ubrani w sportowe stroje gimnastykowali się. Kiedy rozpoczęło się „właściwe” przedstawienie – przyodziali królewskie szaty, by potem na znak, że umierają zdjąć je i na powrót pozostać w gimnastycznych strojach. Aktorzy łamali iluzję sceniczną, efekt czwartej ściany, poprzez zwroty do publiczności, a nawet wchodzenie w przestrzeń widowni. Niestety był to kolejny, banalny chwyt który niczemu nie służył i nie wnosił żadnych nowych sensów do wystawianej sztuki.

Joanna Grześkowiak

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni Joanna Szalona; Królowa autorka: Jolanta Janiczak reżyseria: Waldemar Raźniak dekoracje i światło: Jan Polivka kostiumy: Małgorzata Kander muzyka: Karol Nepelski ruch sceniczny: Lidia Bargieł występują: Elżbieta Mrozińska, Dorota Lulka, Grzegorz Wolf, Rafał Kowal, Marta Kadłub Maciej Wizner, Piotr Michalski, Monika Babicka premiera: 17 listopada 2013

fot. Agnieszka Misiewicz

4


Wywiad

„JESTEŚ OSŁEM. KUP SOBIE SIODŁO” Z Waldemarem Raźniakiem, reżyserem spektaklu Joanna Szalona; Królowa rozmawia Natalia Grygiel.

fot. Agnieszka Misiewicz

Joanna musiała przejść jako kobieta mająca pełnić funkcje publiczne. Był to specyficzny i dość bezwzględny model wychowania, któremu nie każda osobowość jest w stanie sprostać. Miało ono charakter wybitnie opresyjny, dlatego też wielu władców umierało przedwcześnie, a ich osobowości pozywano szalonymi. Drugą sprawą jest konformizm całego otoczenia, które w momencie, kiedy potencjalny władca nie daje sobie rady – w żaden sposób mu nie pomaga. Ten obłęd rodzi się, kiedy jednostka, jakiej zostały narzucone takie, a nie inne role i modele zachowania, nie jest w stanie, mówiąc psychologicznym językiem, zobiektywizować tego, co dzieje się w jej głowie. Z jednej strony mamy do czynienia z jej subiektywną wizją tego wszystkiego, co się dzieje (w tym miłości, którą ona obdarza Filipa). Z drugiej strony widzimy sygnały, które Joanna dostaje ze świata zewnętrznego: Filip jej nie kocha, a ona nie jest od tego, żeby w ogóle kochać. Jej próba przebicia tego balonu interpretowana jako różnego rodzaju szalone wybryki; w pewnym momencie władza jej to szaleństwo przypisuje.

Natalia Grygiel: Tytułowa postać spektaklu Joanna Szalona; Królowa jest zdecydowana i świadoma swoich decyzji. Czym podyktowana jest swego rodzaju narracja obłędu, jeśli nie chorobą? Waldemar Raźniak: Podstawowe pytanie interpretacyjne tkwiące w tym tekście dotyczy tego, czym jest obłęd i jak się realizuje w postaci Joanny. W przypadku tego przedstawienia mamy do czynienia z siłą wewnętrzną, która jest w niej samej, a także w tym, skąd się ona wywodzi. To doświadczenia związane z dzieciństwem, z modelem wychowania, które

Szaleństwo jako odbieg od z góry nałożonej normy? Jako odbieg od normy, albo też szaleństwo jako nazwanie zachowania niewygodnego politycznie. Wyłamanie się z pewnych utartych kanonów względem których formułują się pewne oczekiwania wobec tej postaci. Tu

5

h


h

Wywiad jest sedno tego szaleństwa. Jest jeszcze jedna ważna sprawa, a mianowicie sytuacja, w której człowiek dostaje bardzo jasny komunikat, że jest obłąkany. Jak może sobie z tym poradzić? Czy jeżeli trzy osoby powiedzą, że jest osłem to znaczy, że ma sobie kupić siodło? Czy może cały świat oszalał i wmawia mi, że jestem szalony?

dochodzą do mnie, przejmują mnie i na tyle, na ile mogę staram się swoją twórczością tym głosom umożliwiać dotarcie do widza, do świata. W związku z tym, że rzeczywistość jest jaka jest, można przyjąć różne strategie. Można się tymi faktami załamać, można się z nimi pogodzić, a można w jakimś sensie z tymi faktami walczyć i wchodzić w spór. Dlatego też zdecydowałem się na wystawienie tekstu Jolanty Janiczak.

Odnoszę wrażenie, że nie uciekniemy od pytania o dyskurs władzy. Podwaliną monarchii jest władza absolutna. Sadomasochizm też jest rodzajem gry i podziałem na panującego i poddanego. Joanna pragnie jednego i drugiego. Monarchia czy patriarchat?

Wróćmy jeszcze do samego spektaklu. Wchodząc na widownię spotykamy aktorów-postaci, którzy rozgrzewają się przed spektaklem. Trudno jest mi nazwać, co i po co konkretnie się działo. Czy była to próba pokazania granicy między aktorem a postacią?

Myślę, że to jest bardzo powiązane. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w Szwajcarii prawo wyborcze przyznano kobietom dopiero w latach 70. XX wieku, a w przedwojennej Polsce wymuszono na elicie dopuszczenie kobiet do prawa wyborczego, to możemy dojść do wniosku, że wszystko, co dotyczy władzy, monarchii, systemów politycznych jak również wojen – jest dziełem mężczyzn. Na tym zasadza się perspektywa feministyczna oglądu polityki. Te słowa, których pani użyła, czyli patriarchat, polityka, monarchia – są jednoznacznie ze sobą powiązane.

Myślę, że jest to ciekawa interpretacja. Wydaje mi się, że tekst Jolanty Janiczak można wpisać w korowód tekstów postdramatycznych. Jedną z ich cech jest to, że mają wpisany w siebie wewnętrzny dialog między aktorem odgrywającym daną postać, a postacią, którą on odgrywa.

Nadal informujemy widza, że jest w teatrze? Tak, jak najbardziej. Mamy jasny komunikat, że jesteśmy w teatrze. Fikcja, która od czasu do czasu rodzi się na naszych oczach jest tylko fikcją. Mam poczucie, że autorka zdecydowała się na ten ruch z tego względu, że bardzo jej zależało na tym, by poruszyć wątek manipulowania historią i opowiadania historii, co też jest dziełem mężczyzn. W związku z czym to wchodzenie w rolę i wychodzenie z roli, komentowanie przez aktorów działań postaci, jest świadomym zabiegiem dramatopisarskim Janiczak, który ja – między innymi przez nakładanie kostiumów, zdejmowanie kostiumów, przez rozgrzewkę, o której pani wspomniała – próbowałem podkreślić.

Mówi pan: „wojny są dziełem mężczyzn”. Czy nie sprawiedliwiej będzie, jeśli uznamy, że jest to dzieło kultury – wszelako pojętej i bezpłciowej? Nie obarczanie mężczyzn za wszystkie krzywdy od początku świata również jest postawą feministyczną. Nie rozpatruję tego w kategoriach winy. Nie chodzi o to, żeby wskazać winnego i mu dokopać. Wszystko zależy od tego, jaki rodzaj gestu chce się zademonstrować. Myślę sobie, że rzeczywistość jest, jaka jest. Głosy kobiet, które chcą realnie coś w tej rzeczywistości zmieniać

6


Podpatrzone/podsłuchane

PODPATRZONE/PODSŁUCHANE: O spektaklu Joanna Szalona; Królowa: • •

Było przepięknie! I te złote majtki… To był tak trudny i tak dobry spektakl, performans po prostu – widz, historyczka sztuki To nie jest taka miłość, jaką sobie wyobrażamy i która jest taka ho, ho, ho, fajna – Rafał Kowal, odtwórca roli Filipa Pięknego

7

t


d

Felieton

[KRZYWYM] OKIEM NOWICJUSZA* Pozwoliłam sama sobie nadać tytuł nowicjusza, gdyż – o zgrozo – obecnie trwający festiwal R@port jest pierwszym w moim życiu. By dobić ostatni gwóźdź do wieka mej trumny dodam, że od ponad dwudziestu lat mieszkam w Gdańsku, a więc po sąsiedzku z festiwalowym centrum dowodzenia. Mea culpa, mea culpa, i tak dalej. Dziękuję więc Teatrowi Miejskiemu i Najlepszemu Polskiemu Internetowemu Portalowi Teatralnemu (w skrócie NPIPT), czyli oczywiście Teatraliom, że umożliwiają mi uczestnictwo w tym święcie polskiego dramatu współczesnego, co więcej, że daje szansę, jako członkini teatraliowego ciała, wypowiadać swoje skromne zdanie na łamach gazety festiwalowej. No, wystarczy już cukru. Sztukę współczesną można porównać do rzeki. I to nie naszej swojskiej Wisły, a raczej do rozlanej na olbrzymim terenie Amazonki. Jej odnogi, pozaginane, pokręcone, poplątane,

nie zawsze umożliwiają dotarcie do celu, a jeżeli już, to musi być to okupione dużym wysiłkiem. Podobnie jest ze sztuką. Współcześni twórcy, reprezentanci wielu dziedzin, wymyślają w swoich (jak najbardziej współczesnych) świątyniach dumania scenariusze, choreografie, dzieła plastyczne, tylko gdzie w tym wszystkim znajduje się współczesny odbiorca? I czy jest on aby wystarczająco współczesny, by pojąć zamysł artysty? Refleksja jak najbardziej na czasie, bo sprzed zaledwie kilku dni, kiedy to byłam świadkiem zmagań w finale konkursu Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Na widowni Małej Sceny Teatru Miejskiego w Gdyni dostrzegłam małżeństwo (prawdopodobnie), w przedziale wiekowym 50+ (również prawdopodobnie), elegancko ubrane (z całą pewnością). Przyznam, że jestem zawsze mile zaskoczona obrazkami tego typu. Moje zdziwienie jednak wzrosło, gdy zauważyłam, że oboje… przysy-

piają. W tym samym czasie na scenie odbywało się, rzecz jasna, czytanie jednej z konkursowych sztuk (solidnie okraszonej wulgaryzmami i o dość zawiłej fabule). Jak pokazuje przykład, widz nie udźwignął tematu, przegrał tę jednostkową potyczkę. Ale nie wojnę. Dlatego, mimo wszystko, nie poddawajmy się. Podejmijmy rękawicę, spróbujmy sprostać najnowszemu teatrowi zamkniętemu w dżungli metafor. Czasem warto. To mówiłam ja, nowicjuszka.

Agnieszka Domańska

Czytelnicy popularnego magazynu „TeleTydzień” zauważą być może analogię do tytułu rubryki pana Stefana Friedmanna (dla ułatwienia – zaraz obok listów od oburzonych widzów), której to rubryki jestem cichą fanką. Panie Stefanie, dzięki Panu moje oko już nigdy nie będzie proste! *

Gazetę festiwalową redagują: TEATRALIA (www.teatralia.com.pl) w składzie: Ula Bogdanów, Agnieszka Domańska, Natalia Grygiel, Joanna Grześkowiak, Anna Kołodziejska, Agnieszka Misiewicz (redakcja), Anna Petynia, Aleksandra Spilkowska, Joanna Żabnicka (korekta) skład i łamanie: Monika Ambrozowicz kontakt: poznan@teatralia.com.pl zdjęcie na okładce: materiały Organizatora

8