Page 70

Bardzo cieszę się z faktu zaprezentowania twórczości Aleksandry Marchockiej na łamach TF. Jestem fanką jej ilustracji od pierwszej chwili gdy je odkryłam. Uwielbiam ich słodycz i niepokojący klimat. Do tworzenia Ola używa przede wszystkim wyobraźni, a także programów takich jak Adobe Photoshop, Flash oraz Illustrator. Jej projekty coraz częściej przenoszone są na skórę, a sama autorka wyraża chęć nauki tatuowania. Jestem więc pewna, że odpowiednia osoba znalazła się w odpowiednim miejscu. Krysia TF: Na początek opowiedz o swoim wykształceniu. Gdzie zdobywałaś wiedzę z zakresu rysunku i grafiki? Ola: Od dziecka chciałam być rysownikiem, więc uczyłam się sama. Zawsze fascynowały mnie komiksy, animacje i gry komputerowe. Poważną edukację w tym kierunku zaczęłam dopiero na studiach. Dostałam się na grafikę warsztatową na Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie gdzie miałam kontakt ze świetnymi, znanymi profesorami. Podczas studiów zaczęłam pracować jako grafik przy projektach dla wydawnictw i producentów gier. Zależało mi na tym, żeby rozwijać się w różnych dziedzinach – tych mniej i bardziej komercyjnych. TF: Masz stałą pracę czy jesteś wolnym strzelcem - pracujesz w domu i wykonujesz najciekawsze zlecenia? Ola: Od niedawna łączę jedno z drugim. Wcześniej pracowałam w domu jako freelancer,

TATTOOFEST 70

jednak spędzanie całych dni w samotności było nie do zniesienia. Obecnie jestem zatrudniona w agencji reklamowej jako graphic designer. Świat reklamy zawsze mnie pociągał, dlatego realizuję się teraz jako projektant. Po godzinach poświęcam się mojej największej pasji – ilustracji. Poza pracami prywatnymi, wykonuję co ciekawsze zlecenia, głównie na potrzeby gier i animacji. Często zdarza mi się robić wzory na ubrania dla sklepów z alternatywnymi ciuchami. Coraz częściej pojawiają się też prośby o wykonanie projektu tatuażu. TF: Niejednokrotnie zdarzyło mi się widzieć twój projekt przeniesiony na skórę. Czy odczuwasz satysfakcję, gdy ludzie chcą nosić na sobie twoje pomysły? Jaki masz do tego stosunek? Ola: Tak, bardzo się cieszę widząc moje grafiki w formie tatuaży. Jeśli ktoś decyduje się nosić mój wzór przez całe życie, to znaczy, że naprawdę docenia to, co robię. Wiele

osób korzysta z gotowych prac, które można obejrzeć w necie. Często widzę ten sam motyw w wykonaniu różnych tatuatorów – każdy na swój sposób jest inny od oryginału. Najbardziej lubię jednak oglądać tatuaże oparte na projekcie stworzonym na indywidualne zamówienie, z myślą o konkretnej osobie i miejscu na skórze. Jestem właśnie w trakcie projektowania kolejnych wzorów dla dziewczyny ze Szwajcarii, która postanowiła wytatuować całe swoje ciało moimi pracami. TF: A jeśli będziesz sobie coś tatuować, to chciałabyś aby był to twój projekt?

Ola: Tak, wielokrotnie myślałam o zrobieniu sobie tatuażu według własnego pomysłu. Problem polega na tym, że nie mogę zdecydować się na wzór. Za każdym razem mam inną koncepcję na rysunek i jego umiejscowienie. Długo szukałam odpowiedniej osoby, która mogłaby dobrze odtworzyć moją pracę. W końcu znalazłam w Warszawie bardzo fajną tatuatorkę. Może kiedyś uda mi się także odbyć u niej naukę robienia tatuażu. Od dawna myślałam, żeby zająć się tą formą sztuki – im więcej robię projektów, tym bardziej czuję potrzebę, żeby osobiście przenosić je na skórę. TF: Tworzysz grafiki do gier, nadajesz kształt postaciom z bajek… jakie najdziwniejsze zlecenie realizowałaś? Ze stworzenia czego jesteś najbardziej dumna? Ola: Moje najdziwniejsze zlecenia dotyczą właśnie projektów tatuaży.

TF # 51, July 2011  
TF # 51, July 2011  

Tattoofest convention 2011, Khan, Chil Victor, Pietro Sedda, Mario Hartman, Inspirations: Aleksandra Marchocka, " COLOR TATTOO ART" book, st...

Advertisement