Page 13

Raga zagrzewa publiczność

Grafika Krisa Ciezlika przygotowana na TF

TATTOOFEST 2011

I tak w nieskończoność… fot. Asia Żmijewska

Ence pence, w której ręce? fot. Asia Żmijewska

podgrzała emocje prezentując przepiękny i efektowny spektakl. Również na zewnątrz hali swoją obecność zaznaczyli grafficiarze, którzy pod przewodnictwem Darka z „3fali” podjęli temat ekologii. Pod hasłem „Tatuujesz/segregujesz” stworzyli kilka ciekawych prac, włączając oczywiście w swoje działania postronne osoby, chętne by złapać za puszkę z farbą. Dzięki ich staraniom Tattoofest zaistniał w ramach „Ogólnopolskiego dnia recyklingu”, akcji zorganizowanej przez Fundację Ekologiczną „Arka”. Krakowski festiwal zapisał się chlubnie także przez wsparcie Japonii, która w marcu tego roku ucierpiała z powodu kataklizmu. Sana wraz z Mickiem na kilku europejskich konwentach wcielili w życie inicjatywę „Hope for Japan”, w której każdy poprzez niewielki, symboliczny tatuaż mógł wyrazić swoje współczucie, żal, czy nadzieję na poprawę sytuacji w Kraju Kwitnącej Wiśni. Zainspirowani pomysłem Sany postanowiliśmy wesprzeć Japoński Czerwony Krzyż także poprzez tatuatorskie Art Fusion i licytację prac powstałych w kolaboracjach m.in. Dimitriego HK, Jee, chłopaków z Juniorink, Rogala oraz niektórych tatuatorów Kultu TF. Nową inicjatywą na tegorocznej edycji, którą z pewnością będziemy rozwijać w latach następnych były spotkania, prelekcje i pokazy filmów w małej salce konferencyjnej. Słuchacze mieli okazję dowiedzieć się więcej na temat malowania henną, tatuażu w filmie, laserowego usuwania tatuażu, albo włączyć się w żywiołową dyskusję Rdzy, Roberta „Robsona” i doktora krakowskiej ASP Krzysztofa Świętka odnośnie przenikania i wpływu sztuki wysokiej na tatuaż i tatuażu na sztukę. Tatuaż w roli głównej można również było podziwiać w zmysłowych fotografiach Bartosza Klimka, które w formie wystawy towarzyszyły nam w hali „Chemobudowy”. W tym roku nie zawiodło nas również „Banana Ink”. Akcję poprowadził Saski i po raz kolejny osoby odwiedzające konwencję mogły złapać za maszynę i sprawdzić swoje umiejętności, a także dowiedzieć się czegoś więcej na temat aspektów technicznych tatuowania. Muszę przyznać, że prace jakie mogłam oglądać na bananowych skórkach były znacznie lepsze i ciekawsze niż w roku ubiegłym. Poziom poszedł zdecydowanie w górę :). Bananowe osiągnięcia nie były prezentowane szerszej publiczności, a jedynie w boksie.

Na scenie królowały już tylko najprawdziwsze tatuaże, zaprezentowane w 9 konkursowych kategoriach. Znaczną ich część, w tym wszystkie nagrodzone prace, można zobaczyć w obszernej galerii na kolejnych stronach. Warte podkreślenia jest to, że poza stałą czołówką, która zawsze dobrze wypada w oczach jury, wśród zwycięzców znalazło się kilka nowych osób. W konkursach w Krakowie debiutował rewelacyjny Paweł Gawkowski z białostockiego „Panteonu”, zdobywca trofeów na kilku innych, polskich konwencjach. Swoje niedawno otwarte studio w Gliwicach będzie mógł udekorować tattoofestową deską także Spider. Nagroda trafi ła również w ręce AgRypy, obecnie pracującej w „9th Circle” i drugiej tatuatorki, Aldony z warszawskiego „Szerytattoo”. Po raz pierwszy deska konwentowa trafi ła też do Kuby Kujawy z „Jazz Tattoo” i Davida Rudzińskiego z „Gulestusa”. Nagroda była niezłym zaskoczeniem dla młodego, węgierskiego tatuatora Tibora, o którym pisaliśmy niedawno na łamach „TattooFestu”. Kolejne trzy wyjechały za granicę wraz z Denem Yakovlevem, a jedna z Tomem Lennertem. Ogólnie muszę przyznać, że poziom prezentowanych prac był standardowy, ale to pozytywne określenie, bo inaczej można nazwać go po prostu wysokim.

W

iadomo, że ocena samej imprezy jest sprawą subiektywną, tym bardziej trudną gdy jest się zaangażowanym w jej organizację. Muszę jednak przyznać, że tegoroczna wraz z tą z 2008 roku, czyli „ostatnią Rotundą”, to z pewnością moje ulubione edycje. Zarówno ze względu na atmosferę, gości, których udało nam się przyciągnąć, a także towarzyszące drobiazgi. Z pewnością przed nami jeszcze wiele pracy, ale kierunek w jakim chcemy podążać staje się coraz bardziej klarowny. Wiemy, że w grupie osób jaka pojawia się na TF znajdują się zarówno prawdziwi pasjonaci, zapaleńcy, osoby jedynie myślące o zrobieniu sobie tatuażu czy ludzie, którzy pragną nieco innych rozrywek niż te, które na co dzień serwuje miasto. Dla każdej z nich jest miejsce i każda z nich wiele wnosi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku jeszcze lepiej będziemy mogli sprostać ich i Waszym oczekiwaniom.

W

szystkim serdecznie dziękuję za udział w imprezie! Ola TATTOOFEST 13

TF # 51, July 2011  
TF # 51, July 2011  

Tattoofest convention 2011, Khan, Chil Victor, Pietro Sedda, Mario Hartman, Inspirations: Aleksandra Marchocka, " COLOR TATTOO ART" book, st...

Advertisement